Dodaj do ulubionych

Znak czasów?

12.12.06, 08:42
serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,3785568.html
Starając sie zrozumieć kościelne uzależnienia Znaku, nie potrafię jednak
kompletnie skumać dlaczego xiądz biskup jest jedyną osobą, mogącą zatwierdzić
oddanie książki do druku. Najmniej istotne jest w tym wypadku, o czym jest
(będzie) ten tekst, ale przerażającym zaczyna być, że jedna organizacja, może
dyktować w warunkach wolnego rynku, co można wydawać, a czego nie. Zupełnie
zreszta nie chodzi o to, czy autor ksiązki ma racje, bo w końcu lustracja
pasjonuje tych samych ludzi, którzy czerpią radość z oglądania zapasów w
kisielu, ale zaczyna się chyba robić niefajnie, jesli takie rzeczy, jak zakaz
druku powracają...
Obserwuj wątek
    • Gość: zaba-agata Re: Znak czasów? IP: *.gorzow.mm.pl 12.12.06, 08:51
      To nie jest nic nowego. W Kościele od zawsze obowiązywał imprimatur. Tyle
      tylko, że w ostatnich czasach nie było niczego równie ekscytującego jak ta
      książka. Widać kardynał Dziwisz ma swoje powody, bo jakoś trudno mi uwierzyć,
      że zastosował zasadę "nie, bo nie".
      • braineater Re: Znak czasów? 12.12.06, 08:59
        Oki, imprimatur imprimaturem i to jestem w stanie zrozumieć bez większego
        wysiłku, tylko, że wydaje mi się, że zakazywanie druku czegokolwiek nie jest
        rozsądnym pomysłem. Jesli nie podoba się treść książki, zawsze można ja obłożyc
        anatemą z ambony, w czym kościół ma, powiedzmy, pewną praktykę, albo wypuścić
        teksty polemiczne. W tym momencie jednak jest to brutalne ucięcie jakiejkolwiek
        polemiki.
        A jest tak, że nic poza mechanizmami rynku i kodeksem karnym nie powinno
        decydować, czy cos wydawać, czy nie.
        • chiara76 Re: Znak czasów? 12.12.06, 09:52
          braineater napisał:

          > Oki, imprimatur imprimaturem i to jestem w stanie zrozumieć bez większego
          > wysiłku, tylko, że wydaje mi się, że zakazywanie druku czegokolwiek nie jest
          > rozsądnym pomysłem. Jesli nie podoba się treść książki, zawsze można ja
          obłożyc
          >
          > anatemą z ambony, w czym kościół ma, powiedzmy, pewną praktykę, albo wypuścić
          > teksty polemiczne. W tym momencie jednak jest to brutalne ucięcie
          jakiejkolwiek
          >
          > polemiki.
          > A jest tak, że nic poza mechanizmami rynku i kodeksem karnym nie powinno
          > decydować, czy cos wydawać, czy nie.


          no i nie zapominajmy, że zakazane jednak bardziej nęci.
        • pavvka Re: Znak czasów? 12.12.06, 12:33
          Eeee no w końcu Znak to nie jedyne wydawnictwo w Polsce, więc nie przesadzajmy.
          Ja akurat rozumiem i uważam to za sensowne, że kościelne wydawnictwo nie
          powinno wydawać książek niezgodnych z linią KK. A autor może książkę wydać w
          którymś z paru tysięcy wydawnictw niepozostających pod kontrolą Kościoła, więc
          o cenzurze nie ma tu mowy.
          • staua Re: Znak czasów? 12.12.06, 20:26
            Wlasnie - to samo mialam napisac, ze Znak moze sobie miec zasady, wedle ktorych wydaje ksiazki i nie
            musza one byc identyczne, jak innych wydawnictwach - Znak kieruje sie opinia biskupa, Santorski
            swoja wlasna, a wiekszosc wydawnictw glownie prawami rynku. Jedno wydawnictwo, ktore nie chce
            wydac ksiazki, to nie ogolnokrajowa cenzura. I na pewno znalazlyby sie inne, ktore wydalyby te ksiazke
            nawet z wieksza ochota po takim zakazie, tylko, czy ksiadz Zaleski bedzie chcial wydac w wydawnictwie
            innym niz stricte katolickie?
          • Gość: gamblerka Re: Znak czasów? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.06, 18:31
            Niby nie jest jedyne, tylko po jaką cholerę w takim razie jakiś czas temu z
            szumem, szelestem kamer i światełkami aparatów brało płytkę z tekstem??? Nie
            wiedziało, co będzie w książce? No, sorywerymacz, NIKT mi tego nie wmówi...
            • skajstop Re: Znak czasów? 14.12.06, 18:39
              Mam wrażenie, że Znak był pewien, iż KK zaakceptuje tę książkę. Dziwisz dawał
              zreszta takie sygnały. Jak się okazuje, fałszywe - klasyka gry na czas. No i się
              wydawnictwo przeliczyło, a teraz nie wiem, co zrobić z tym pasztetem, znalazło
              się pomiędzy Scyllą a Charybdą :)
              • gamblerka Re: Znak czasów? 15.12.06, 16:07
                Trywializując: osiołkowi w żłoby dano....;) Szkoda trochę dobrej opinii Znaku,
                tak myślę. Dal mnie to faux pas ewidentnie. Oraz nie wiem czy nie samobój w
                dalszej perspektywie...
                • skajstop Re: Znak czasów? 15.12.06, 16:23
                  Czy samobój, to się okaże. Jeżeli Znak jednak nie wyda tej książki, no to
                  faktycznie będzie pewien problem... chociaż oni zaczynają wydawać różne, bardzo
                  komercyjne książki, sporo tłumaczeń, zatem ja bym nie przeceniał w sensie
                  handlowym tej burzy.

                  Natomiast w sensie intelektualnym to jest szok. Bardzo spektakularnie poderwali
                  zaufanie do siebie.
                  • gamblerka Re: Znak czasów? 15.12.06, 16:38
                    Ja właśnie w tym intelektualnym sensie, Skaju... Na handlu się nie znam ni w
                    ząbek ;)
        • Gość: brun nic poza mechan. rynku i kodeksem karn. IP: *.mad.east.verizon.net 14.12.06, 17:34
          ty sobie chyba jaja robisz, brejniter?
          bo, jesli powaznie nadajesz, to mi sie
          wierzyc nie chce, ze w koncu sensowny
          facet jak Ty, tak dziwnie przymajacza,
          zeby nie powiedziec glupoty plecie...........
          nic poza tym?
          taaaaaaaak?
          nic?
          kompletnie nic wiecej?
          nic kompletnie wiecej?
          luuuuuudzie !!!!!!!!!!!!!!
          • braineater Re: nic poza mechan. rynku i kodeksem karn. 14.12.06, 18:19
            Kompletnie nic więcej. Jesli treść ksiązki nie łamie prawa, nie godzi w czyjeś
            dobro osobiste i tym podobne, to nie ma prawa jeje nikt zakazywać, choćby była
            najgłupszym, najbardziej grafomańskim tekstem świata, wypełnionym seksem,
            przemocą i czym tam jeszcze. Jesli ktoś miałby ochote wypuścić poradnik 'Jak
            domowym sumptem zorganizowac czarną mszę, nie naruszając przy tym kotów' to
            powinien miec do tego prawo, a rynek jest własnie od tego, by tego typu bzdurne
            teksty umieścić w odpowiedniej niszy.
            Tyle.
            to oczywiście jest tylko i wyłacznie moja prywatna opinie, nie noszaca znamiom
            Prawdy Objawionej (TM)

            P:)
          • waldemar_batura Re: nic poza mechan. rynku i kodeksem karn. 14.12.06, 18:25
            dpowiadasz na :

            Gość portalu: brun napisał(a):

            > ty sobie chyba jaja robisz, brejniter?
            > bo, jesli powaznie nadajesz, to mi sie
            > wierzyc nie chce, ze w koncu sensowny
            > facet jak Ty, tak dziwnie przymajacza,
            > zeby nie powiedziec glupoty plecie...........
            > nic poza tym?
            > taaaaaaaak?
            > nic?
            > kompletnie nic wiecej?
            > nic kompletnie wiecej?
            > luuuuuudzie !!!!!!!!!!!!!!

            Czy ten bełkot to sygnał poziomu intelektualnego (przeciętnego, rzecz jasna nie
            śmiem generalizować ;-) ) amerykańskiej Polonii? W takim razie coraz bardziej
            utwierdzam się w poparciu dla pewnych tekstów Miłosza na ten temat. :-)
            • braineater Re: nic poza mechan. rynku i kodeksem karn. 14.12.06, 20:46
              Waldemarze...
              <czoło ściagnięte marsem, palec uniesion gestem znaczącym>
              Nie uchodzi, Waldemarze. Brun napisał co myśli i jak myśli i nikogo nie obraża.
              A posty zaburzone wizualnie, gramatycznie i lingwistycznie to przeciez nic
              złego. Ty zaś, wyciagając kwestie pochodzeniowe, niebezpiecznie przesuwasz
              dyskusję w strone osławionych debat Forum Kraj opartych na zliczaniu napletków
              i liczenia ilości skręceń pejsa.
              Nieładnie, Waldemarze.

              P:)
              • waldemar_batura Re: nic poza mechan. rynku i kodeksem karn. 15.12.06, 12:13
                braineater napisał:

                > Waldemarze...
                > <czoło ściagnięte marsem, palec uniesion gestem znaczącym>
                > Nie uchodzi, Waldemarze. Brun napisał co myśli i jak myśli i nikogo nie
                obraża.
                >
                > A posty zaburzone wizualnie, gramatycznie i lingwistycznie to przeciez nic
                > złego. Ty zaś, wyciagając kwestie pochodzeniowe, niebezpiecznie przesuwasz
                > dyskusję w strone osławionych debat Forum Kraj opartych na zliczaniu
                napletków
                > i liczenia ilości skręceń pejsa.
                > Nieładnie, Waldemarze.
                >
                > P:)

                Racja, braineaterze: byłem po paru głębszych i zapomniałem, że tu kraina
                łagodności. ;-) Wybaczcie: następnym razem zamiast o bełkocie napiszę podobnie
                jak Ty, że dany post nic sobą nie przedstawia pod względem "wizualnym,
                gramatycznym i lingwistycznym". Merytorycznie znaczy to samo, ale o ile milej
                brzmi! :-)
      • lady.oracle Re: Znak czasów? 12.12.06, 09:03
        Wydaje mi się, że imprimatur zaświadcza, że książka
        jest zgodna z nauką kościoła,
        a ta książka jest zupełnie na inny temat.
        • Gość: EWa Re: Znak czasów? IP: *.CNet.Gawex.PL 12.12.06, 10:03
          Mądry Boy już chyba nie tylko w grobie się przewraca, ale piruety kręci.Może od
          razu stworzyć stanowisko (na wszelki wypadek przy każdym wydawnictwie) dla
          następców księdza Pirożyńskiego?
    • zdanka1 Re: Znak czasów? 12.12.06, 10:22
      Gdyby w Polsce powychodziły wszystkie afery koscielne, już choćby te powiązane
      z tym, ze księza slubujący celibat zyja z kobietami, które nieraz maja też z
      nimi dzieci , to cały ten gmach zaczałby sie sypac , dlatego tak to wygląda, ze
      boją się ruszyć chocby jedna cegłę.

      A szkoda, bo zdaje sie, z e pokolenie dzisiejszych 20-30 ma już kościół w
      głebokim powazaniu przez to zamiatanie pod dywan wszystkiego - dla mnie to jest
      instytucja niewiarygodna i to wcale nie dlatego, z ejesli jakiś ksiądz cos
      zrobi, to zaraz oczernia sie cały kościół (to ulubiona forma obrony KK), ale
      dlatego, ze nawet jesli 10 ksiezy coś zrobi, to 9 sie do tego nei przyzna i nei
      przeprosi , a instytucja uda, ze sprawy nei było.
    • waldemar_batura Re: Znak czasów? 13.12.06, 14:42
      braineater napisał:

      > serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,3785568.html
      > Starając sie zrozumieć kościelne uzależnienia Znaku, nie potrafię jednak
      > kompletnie skumać dlaczego xiądz biskup jest jedyną osobą, mogącą zatwierdzić
      > oddanie książki do druku. Najmniej istotne jest w tym wypadku, o czym jest
      > (będzie) ten tekst, ale przerażającym zaczyna być, że jedna organizacja, może
      > dyktować w warunkach wolnego rynku, co można wydawać, a czego nie. Zupełnie
      > zreszta nie chodzi o to, czy autor ksiązki ma racje, bo w końcu lustracja
      > pasjonuje tych samych ludzi, którzy czerpią radość z oglądania zapasów w
      > kisielu, ale zaczyna się chyba robić niefajnie, jesli takie rzeczy, jak zakaz
      > druku powracają...
      >
      >

      Tak to już niestety jest ze "Znakiem". Pamiętam aferę, jaka wybuchła, kiedy pod
      kościelnym naciskiem wycofywali się z wydania "homoseksualnych" wierszy
      Ginsberga... To merytorycznie dobra oficyna, ale osobiście dziwię się
      publikującym tam pisarzom niezależnym - to tak, jakby dobrowolnie godzić się na
      pewien rodzaj cenzury.
    • Gość: brun "kompletnie nic wiecej" IP: *.nwrk.east.verizon.net 15.12.06, 15:00
      Brejniter, zmiluj sie,
      przeciez to forum dzieci czytaja,
      i waldek tez - toz oni Ci uwierza
      w niewinnosci swej;
      tutaj juz Dwie Panie napisaly, co powinno byc
      Ci w odporze napisane,
      w odporze intelektualnym, oczywiscie,
      bo jednak nadal kombinuje, ze Ty stawiasz
      przekornie problem intelektualny dosyc; gdyby go rozwijac
      i tak na rybke tylko popytac, czy co ostalo sie jako
      tak zwana spuscizna (literacka) w kulturze to tylko z racji
      nie lamania prawa, nie godzenia w czyjes itd i z rynkowych powodow
      sie ostalo?
      osobiscie mam zaufanie do redaktorow "Znaku" i kilku innych
      wydawnictw i sadze, ze oni tam pensje biora nie za podazanie
      za Twoimi wymogami;
      przeciez masz w domu kilka ksiazek "Znaku" i powiedz sam,
      czy myslales przy ich kupowaniu, ze czyjas tam wysoka decyzja
      je na rynek zwolnila? obchodzilo Cie to w ogole?
      no, chyba ze programowo nic ze "Znaku" nie kupujesz,
      bo cenzura itp;
      a jesli tak to zaluj, ale tu juz przesmiewam sie,
      bo rzecz jasna kupujesz i czytasz...........
      Brejinter, odwolaj, odwolaj te mysl,
      te scieme straszna,
      dzieciaczki i tak juz maja Giertycha.....

      • braineater Re: "kompletnie nic wiecej" 15.12.06, 15:42
        Dzieci powinny Cartoon Network asymilować, nie pałętać się po forach.:)
        Co do Twojego pytania, to tak - to co ostało się jako spuścizna literacka, to
        głównie efekt tego, że nie było poddane cenzurze i jakimś marketingowym cudem
        przetrwało na rynku. Lub, że po jakims czasie zapis cenzuralny z danego dzieła
        zdjęto - Ulisses, Zwrotniki, Lolita, Lawrence i mnóstwo innych. A zapisu by nie
        zdjęto gdyby ksiązek tych jakimis bocznymi kanałami nie wpychano na rynek i nie
        dopuszczono do tego by vox populów zdecydował, czy chce kupowac te książki.
        Cenzura musiała się po prostu ugiąć - i to jest jedyny pozytyw takich sytuacji,
        bo dobitnie pokazuje, że cenzura prędzej czy później musis się ugiąć <choc
        istanieje danbrałnowe z ducha podejrzenie, że sa ksiązki wobec których cenzura
        nigdy sie nie ugnie i zawsze będa krązyły po szarej strefie rynku
        księgarskiego>
        Ale, wywód tylko po to cały, by potwierdzic, to co napisałem byłem w poście
        poprzednim którymś - że nic poza voxem populi, kodeksem i prawami podazy popytu
        <co w sumie jest tylko jakąś mutacją rzeczonego voxu> nie powinno decydować o
        tym, czy jakąs ksiązkę wydać.

        Ksiązek Znaku mam sporo od głupawej literatury po jakies dzieła wybitne i
        niczym to wydawnictwo nie rózni się dla mnie od innych. A raczej nie rózniło
        sie, póki nie okazało się, że musi przyjśc pan xiądz i walnąc
        bumagę 'drukujemy'. Co, jak już zdążyłeś się zorientować, wyprowadziło mnie
        letko z nerw.

        P:)
    • akondze Re: Znak czasów? 15.12.06, 16:21
      Cenzura to to nie jest - raczej autocenzura jednego wydawnictwa... problemu
      wielkiego dla wolności słowa raczej tutaj nie widać moim zdaniem...

      ----------
      ...skwak?
    • Gość: brun brejniter, przepraszam IP: *.nwrk.east.verizon.net 15.12.06, 17:49
      nie przeczytalem poczatkowego linka w Twoim poscie,
      gdybym wiedzial od razu, ze chodzi o ksiazke
      tego oszoloma
      w ogole bym dzioba nie przykladal do klawiatury,
      niech ja sobie wyda wlasnym nakladem,
      albo za jakas oszolomska kase;
      co zas do Twoich tu koncepcji
      i w tym kontekscie
      to na dlugiej liscie plusow dodatnich,
      jakie masz u mnie,
      wpisuje Ci wielki ujemny minus,
      ale szacunek enylej;
      • braineater Re: brejniter, przepraszam 15.12.06, 20:08
        e tam, żadnego przepraszania:)
        Bo widzisz, tu zupełnie nie chodzi o to, o czyją książkę chodzi. Dziś są to
        jakieś pseudohistoryczne popłuczyny chłopa szukającego kompletnie nieważnych
        trupów w szafie, ale jutro może się okazać, że może dobrze by było dla
        moralnego zdrowia narodu, dać panu xiędzu czy innej formie cenzora uzbrojonej w
        tzw moralnośc i zupełnie rzeczywiste nożyczki, przyglądnąć się każdej innej
        książce, nim pokażemy ją czytelnikom.
        To mi zdecydowanie zgrzyta, nie to, że cała afera dotyczy jakiś sensacji dla
        emerytów.

        P:)
    • itek1 Re: Znak czasów? 15.12.06, 20:20
      > Starając sie zrozumieć kościelne uzależnienia Znaku, nie potrafię jednak
      > kompletnie skumać dlaczego xiądz biskup jest jedyną osobą, mogącą zatwierdzić
      > oddanie książki do druku.
      Wydawnictwo Znak nie jest wydawnictwem stricte koscielnym- to Spoleczny Instytut
      Wydawniczy, wydajacy pelno ksiazek, wsrod ktorych ksiazki nt. Kosciola to
      zdecydowana mniejszosc, a nawet te o Kosciele nie sa zwykle zaopatrzone w
      biskupia Imprimature(?), np. moja ulubiona ksiazka nt.Kosciola- 'Kosciol nie
      jest lodzia podwodna' Jerzego Turowicza z 1990r. nie ma zadnych zezwolen).
      W przypadku ksiazki ksiedza Isakowicza pewnie nie ma woli politycznej jej
      wydania, a jest pewnie wola zeby na niego naciskac poslugujac sie i marchweka
      (wydamy ksiazke w prestizowym wydawnictwie) i kijkiem (uzalezniamy to od zgody
      kardynala Dziwisza).
      Ale nie mysle, ze to znak czasow obecnych.
      To raczej pietno miejsca.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka