braineater
12.12.06, 08:42
serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,3785568.html
Starając sie zrozumieć kościelne uzależnienia Znaku, nie potrafię jednak
kompletnie skumać dlaczego xiądz biskup jest jedyną osobą, mogącą zatwierdzić
oddanie książki do druku. Najmniej istotne jest w tym wypadku, o czym jest
(będzie) ten tekst, ale przerażającym zaczyna być, że jedna organizacja, może
dyktować w warunkach wolnego rynku, co można wydawać, a czego nie. Zupełnie
zreszta nie chodzi o to, czy autor ksiązki ma racje, bo w końcu lustracja
pasjonuje tych samych ludzi, którzy czerpią radość z oglądania zapasów w
kisielu, ale zaczyna się chyba robić niefajnie, jesli takie rzeczy, jak zakaz
druku powracają...