Gość: ddr
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
06.01.07, 21:41
Pewnie był taki wątek, ale ciekaw jestem, kto przeżył takie rozczarowanie jak
ja- gdy miał dobre wyobrażenie o danym pisarzu, a potem się okazało jak
najgorzej. Ja miałem tak przy Whartonie (którego "Ptasiek" bardzo mi się w
czasach studiów jeszcze w latach 80. bardzo podobał, ale następne książki
brrrrrr) i przy Irvingu (który po świetnym "Świecie według Garpa" zaczął
pisać błyskotliwe błahostki). A jak z wami?