Gość: EWOK
IP: *.crowley.pl
07.04.03, 15:19
Był wątek o jednym słowie, mnie interesuje cały tytuł. Niekoniecznie w
odniesieniu do książki, którą oznacza. Po prostu słowo lub kilka, zawierające
w sobie coś magicznego. Dla mnie "Harfa traw" Trumana Capote. No dobra, jest
trochę pretensjonalne, ale nadrabia delikatnością. Ulotnością. Eterycznością.
Niedookreśleniem.
Z innej beczki - "Bez piór" Woody'ego Allena. Od razu wiadomo, o co chodzi.