Dodaj do ulubionych

Czy ktoś zrozumiał...Rozdział Drugi.

IP: *.bielsko.dialog.net.pl 20.11.01, 21:14
Tove Jansson już nie żyje, ale bezgraniczny zachwyt nad Muminkami nie był jej
potrzebny. W dialogu pisarza ze światem refleksja świata jest mu chyba tak samo
potrzebna, jak pochwała. Odnosze to między innymi do przedostatniego postu.

Mam nadzieję, że nie gniewacie się na mnie, że rozbijam wątek na części, ale
robi się przewlekły i nieco za długo sie otwiera. Myślę za to, że przydałby sie
tutaj jakis konflikt, choć nie wiem, od czego mógłby sie zacząć.

Jakieś kontrowersyjne opinie?
Obserwuj wątek
    • Gość: dina Re: Czy ktoś zrozumiał..Muminków.Rozdział Drugi. IP: 195.116.167.* 21.11.01, 21:32
      No właśnie. Bo czym innym jest pisanie, niz przedstawieniem swojej wersji
      świata? A raczej wizji? Nie sądze , żeby autorka nieświadomie dała takie a nie
      inne "charakterki" swoim postaciom. Podejrzewam, że cieszy sie w niebie, że
      akurat to roztrząsamy.

      A yteraz Ralf powiem ci coś... Tylko ciiiiicho...nikomu nie mów , bo sie bedą
      ze mnie śmaili....( Nie, nie jestem mężczyzną.) chodzi o to , że zainspirowana
      tym forum poszłam do księganrni i za przedostatnie pieniądze kupiłam sobie "
      Tatusia muminka i morze". Bo mi sie poprzednia wersja rozleciała i została
      rozsiana po całym mieszkaniu moich rodziców.
      A teraz są nowe wydania. Nie podobaja mi sie na zewnątrz. Sa troche większe a
      przez to trzy razy cieńsze, w lakierowanej okładce ale nie z takimi fajnymi
      rysunkami jak te stare tylko ze zdjęciem z kreskówki.Dobrze , że w srodku jest
      ta sama grafika.Uff...
      • Gość: Ralph Re: Czy ktoś zrozumiał..Muminków.Rozdział Drugi. IP: *.bielsko.dialog.net.pl 21.11.01, 21:51
        Będę milczał jak grób...a przy okazji pójdę zobaczyć, jak wygląda to nowe
        wydanie. Tom, o którym mówisz miał zdaje się masę intensywnej czerwieni na
        okładce, piękny (i nie kiczowaty) zachód słońca, nieprawdaż? Szkoda, że już
        takich 'nie produkują'...

        A propos- Ty to jesteś wątkowicz! Wczoraj, tuz po założeniu tego wątku,
        dojrzałem, że ktos się jeszcze w międzyczasie zalogował. I kto to mógł być?!
        Pomyślałem, uśmiechając się do siebie, że to prawie tak, jak bym na Ciebie
        zaczekał, aż powiesz ostatnie słowo...potem pomyslałem, że rozdział drugi
        powinien mieć już jakiś wstęp, jak np. 'W Dolinie...' bywało. Ale było za późno-
        siedziałem już w wannie.

        Więc: Rozdział drugi, w którym mowa jest o nowym wydaniu Muminków, a także o
        przygodach czytelników i rozwiązaniu zagadki Hatifnatów; dowiemy się także
        pewnych szczegółów z życia nowych i starych bohaterów.

        • Gość: dina Re: Czy ktoś zrozumiał..Muminków.Rozdział Drugi. IP: 195.116.167.* 21.11.01, 22:18
          Ha, ha!!! To znowu ja. Strzeż sie ( zwłaszcza w wannie.ja mam dłuuugie ręce).
          A wczoraj to Cię wisdziałam ale nie chciało mi sie nic pisąc , bo sie kłóciłam
          i nie miałam nastroju ( tak, tak nawet świętym sie zdarza). Szcerze mówiąc
          okładki z tamtej, pierwotnej wersji nie pamiętam, bo po prostu gdzieś uleciały
          w sina dal.
          A rozwiązanie zagadki Hatifnatów staje sie powoli moim zyciowym celem. Dla
          niezorientowanych ( o ile tu trafią...): na czym polegało łajdackie życie jakie
          podobno prowadza Hatifnatowie. Może jest ono AŻ TAK łajdackie, że ci co wiedza
          nie powiedza , bo włoski im sie jeżą na ciele ze zgrozy? No bo niby dlaczego
          Tatus Muminka całkowicie pominął ten etap w swoich pamietnikach?
          Oni żegluja w jakim kierunku. Na wschód? ( " chodźmy na wschód! Tam musi być
          jakś cywilizacja!) A po co, ja sie pytam? Może sa to duszyczki wzystkich
          plemników , które nie dotarły do celu i mają taką wędrówke w "genach" ( o ile
          tak mozna powiedzieć). No bo białe, podłuzne , wyglądaja jak małe duszki...
          Niesmaczne teoria. Fuj! życze miłych snów.
          • Gość: Ralph Re: Czy ktoś zrozumiał..Muminków.Rozdział Drugi. IP: *.bielsko.dialog.net.pl 21.11.01, 23:11
            Teoria z plemnikami podoba mi się, jest- jakby to powiedzieć- świeża. Może to
            są wszystkie te plemniki, które za sprawą Buki i jej sztuczek nie dotarły do
            celu, za to zostały Plemnikowym Sobą? Pomyśl- ja, Ty, inne muminki- wszyscy
            jesteśmy tymi plemnikami, którym się udało; nam się udało!...a Hatifnatom
            pozostał tylko barometr.
            A co do wanny- gdyby nie ona, to ja nie wiem...czysta rozrywka, zwłaszcza w
            zimowe wieczory. Aha- nie zapomnij opowiedzieć, jak Ci sie coś ciekawego
            przyśni!
            • Gość: Mila Re: Czy ktoś zrozumiał..Muminków.Rozdział Drugi. IP: *.tnt10.me2.uunet.de 22.11.01, 11:31
              Drodzy Ralphie i Dino
              Musze przerwac na moment wasz romansik muminkowy zeby rzucic swiatlo na
              skomplikowana osobowosc Filifionki. Wiem cos o tym, wierzcie mi.
              Nie rozumiem zreszta dlaczego ciagle podkresla sie fakt, ze F.ciagle sprzata i
              sprzata. Dla mnie wazniejsze jest to, ze okleja nogi lozka tasma klejaca zeby
              nic nie wpelzlo ( brrrr). Oto etapy jej rozwoju emocjonalnego:
              1- Filifionka nie marzy jeszcze bo nie wie nawet, ze moze. Sprzata tylko i
              okleja i nikt nie zastanawia sie nad jej zyciem wewnetrznym.
              2- Filifionka odkrywa marzenia ale udaje, ze nic sie nie dzieje. Reszta dalej
              mysli, ze F. tylko sprzata. To jest wlasnie prawdziwe oblicze F.
              3- F. zaczyna marudzic, poszukiwac, przyznawac sie do marzen, kombinowac i snuc
              plany jak by tu przestac tylko sprzatac. W tym momencie przestaje byc
              Filifionka i staje sie, bo ja wiem?, moze Tatusiem M.?
              4- F. wprowadza marzenia w czyn i zegluje powoli ku nowym ladom. Ewoluuje i
              staje sie, powiedzmy, Wloczykijem.

              Kurcze, wpadlam teraz na to, ze wszystkie Muminki to moze tylko kolejne etapy,
              akceptacji, otwartosci, odwagi, pogodzenia sie z...
              OK, mozecie sie otrzasnac i wrocic spokojnie do zachwytow nad malymi, bialymi
              duszkami ( hee, hee- jak pisze Stephen Fry).
              Pozdrawiam Was, piszcie duzo bo przyjemnie sie czyta przed snem.
              • Gość: dina Re: Czy ktoś zrozumiał..Muminków.Rozdział Drugi. IP: 195.116.167.* 22.11.01, 13:18
                to dobra teoria. ( jak każda nie wprowadzana e zycie).Ale z drugiej strony
                te postaci sa tak ze sobą sprzeczne, że trudno mi jest zrozumieć jak np,
                włóczykij może przemienić sie w Paszczaka. Odwrotnie juz bardziej. Znając
                jednak życie, smiem twierdzić , że jak juz ktoś został Paszczakiem to
                Paszczakiem pozostanie, nawet jeżeli cos mu nagle odbije.

                Ha! Słyszysz Ralf? Jesteśmy potrzebni jako usypiacze. Dobre i to :-)
    • Gość: dina Tatus Muminka i morze... IP: 195.116.167.* 22.11.01, 13:21
      Ojej. Jak ja to mogłam czytac za młodu i spać po nocach, skoro wczoraj jak
      poczytałam to dzieło do poduszki to czułam sie jakbym obejrzała Archiwum X. Te
      wszystkie zimne Buki żeglujące za pomocą wszystkich swoich spódnic po morzu, te
      oczy gapiące sie z każdego krzaka, ptaszyska, ruszające sie
      drzewa.....brrrr.......A u Muminków nikt sie tym zbyt nie przejmował. jak to
      możliwe?
      • Gość: dina Re: Tatus Muminka i morze... IP: 195.116.167.* 23.11.01, 23:11

        UUuuuuuuuuuuuuuuuuuuu..................uuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu........łuuuuuuuuuuu
        uuuuuuuuuuuuuuuuuuuu............łuuuuuuuuuu..................uuuuuu ***





        *** straszę po nocy na forum.....
    • Gość: dina Ktoś się chyba utopił w wannie..... IP: 195.116.167.* 24.11.01, 00:04
      ...nie powiem kto....
      • Gość: Mila Re: Ktoś się chyba utopił w wannie..... IP: *.tnt5.me2.uunet.de 24.11.01, 00:26
        Do licha Dina, naprawde nie wiem co z tym Ralphem. Mysli, czy co?
        Moze go wena opuscila albo przygotowuje Rozdzial 3?
        No nic, biore ksiazki i ide czytac.
        Dobranoc!
        • Gość: dina A może zjadła go Buka................ IP: 195.116.167.* 24.11.01, 11:14
          • Gość: Ralph Re: A może zjadła go Buka................ IP: *.bielsko.dialog.net.pl 24.11.01, 18:45
            Jestem... Może trochę zmęczony, ale tak czasem bywa- nie bardzo miałem czas, i
            wobec tego zastanawiam się, czy współ-forumowicze powinni się informować, gdy
            wiedzą, że przez jakiś czas nie będzie ich na forum? Coś mi się wydaje, że
            etykieta na to pozwala- jak myślicie? Np. kliknącć krótkie 'sory, ale może mnie
            nie być przez pare dni, ale jak wrócę, to nadrobię' czy coś podobnego...

            W gruncie rzeczy, to marzy mi się laptop (oprócz paru innych fajnych rzeczy,
            rzecz jasna...ale do rzeczy!)- można by wpadać na forum choćby-na-chwilkę, i
            pisnąć słówko. Ciekawe, ile takie 'zdalne' łączenie mogłoby kosztować? I co by
            powiedział na to Tatuś Muminka? A sam Muminek?

            • Gość: dina Niestety nic go nie zjadło ;-) IP: 195.116.167.* 26.11.01, 10:31
              Podejrzewam, że Tatuś Muminka został by gorącym wielbicielem laptopa, który
              mógłby posłużyc mu do pisna różnych rzeczy bo jak wiemy Tatuś ma zacięcie
              naukowo- techniczne i lubi sie wymadrzać. Trudno mi powiedzieć co na to
              Muminek...chyba nic.
              A laptop to fajn arzecz. Miałam kilka miesięcy takie cudo no i nie moge wyjsć
              spod wrażenia. Nosiłam go cpo prawda przeważnie po domu ale w podróży tez mi
              się przydał parę razy. Musiałam niestey polować na wejścia do sieci a tego u
              nas jeszcze mało.
              • Gość: Anka Re: Niestety nic go nie zjadło ;-) IP: 62.148.86.* 26.11.01, 12:05
                No tak, przeczytala wszystko co napisaliscie o Muminkach i otworzylo mi to
                oczy. Zawsze uwazalam, ze to jedna z moich ulubionych lektur, poza Kubusiem
                Puchatkiem, ale nigdy nie przyszlo mi do glowy rozbierac jej( tej lektury) na
                czesci pierwsze, drugie itd.Ale z drugiej strony podoba mi sie ta analiza
                literacka i nie tylko. Ja bym chciala zeby ktos mi powiedzial tak madrze co z
                Wloczykijem. Zawsze mnie intrygowalo gdzie on wedruje na zime, czy do cieplych
                krajow,jak ptaki, czy moze zalatwia jakies swoje wloczykijskie interesy,
                ktorych taki prostaczek jak Muminek nie zrozumialby nigdy. Wloczykij podobal mi
                sie, bo to jedyna postac, ktora robi co che, kiedy chce i jak chce, ma w nosie
                konwenanse i tym podobne ograniczenia, ale z drugiej strony porusza sie w
                pewnych schemacie czasowo-przestrzennym: od wioesny, do jesieni jest w dolinie,
                zima odchodzi...ciekawe...
                • Gość: Ralph Czy Włóczykij był cool? IP: *.bielsko.dialog.net.pl 26.11.01, 15:36
                  Na pewno trochę z boku. Ciekawe tylko, kto kogo bardziej potrzebował- on ich,
                  czy oni jego? Dla mnie nie takie znów jednoznaczne... Z drugiej strony
                  zastanawiające, czy postawa Włóczykija- jeśli oceniana z perspektywy
                  społeczności, jest uczciwa? I na co wskazuje jej aprobata? I, co także ważne-
                  jak ktoś taki, jak Włóczykij, mógłby się rozwijać? Bo zakładam, że jego osoba
                  nie jest koroną możliwości przedstawionych przez Tove, choć pierewszy kontakt,
                  zwłaszcza nawiązany w dzieciństwie, może prowadzić do takiej konkluzji.

                  PS.Oprócz mobilnego komputerka przydałaby się też duża, okrągła wanna z masażem!
                  • Gość: dina Re: Czy Włóczykij był cool? IP: 195.116.167.* 26.11.01, 21:14
                    Nie jest jedyną postacią, która robi co chce . A moja ulubiona Mała Mi? Według
                    mnie Włóczykij jest typem postaci, która często przejawia się w kulturze a
                    zwłaszcza w westernach i hooliwodzkich filmach jak tez w powieścia E. Stachury.
                    Samotny wędrowiec z gatunku snuja - tzn, taki co się snuje bez celu i problemy
                    egzystencjalne , jeśc i pić nie musi bo jest eteryczny, romantyczny i
                    tajemniczy.Niektórych to pociąga. Mnie nie. Wolę brzydką szczerość Małej Mi.
                    Ona nikogo nie lubi i okazuje to.Włóczykija nikt nie obchodzi (było takie
                    opowiadanie o Cedryku?).No, wena mi się skończyła. Twórzcie dalej.Pozdrawiam.
                    • Gość: Anka Re: Czy Włóczykij był cool? IP: 62.148.86.* 27.11.01, 09:37
                      Nie do konca sie zgodze, ze nikt nie obchodzi Wloczykija.Moze to jest facet z
                      przeszloscia,taki troche jak Philip Marlowe,uciekajacy od swiata, a
                      rownoczesnie tkwiacy w samym jego srodku. Albo trzymajac sie bardziej konwencji
                      basniowej - Aragorn (Obiezyswiat) z "Wladcy Pierscieni" Tolkiena. Moze
                      Wloczykij tez pelni role straznika tej malej muminkowej spolecznosci, a na zime
                      odchodzi, bo i tak wszyscy wtedy spia,a Dolina jest w tym czasie zamknieta dla
                      swiata- zasypana pierzynka sniegu i bezpieczna ?

                      ps.przenosna wanna ?!?!? to jest mysl !!!
                      ;))
                      • Gość: Mila Re: Czy Włóczykij był cool? IP: *.tnt9.me2.uunet.de 27.11.01, 11:56
                        Podoba mi sie to co napisalas Anka. Zawsze lubilam Wloczykija, mozna sprawdzic
                        w moim poprzednim liscie, w ktorym W. siedzi sobie na najwyzszym etapie
                        rozwojowym Filifionki. Czyli, ze jakos automatycznie wydalo mi sie, ze to ten
                        kierunek ewolucyjny. Samotnictwo? Indywidualizm? Autsajderstwo? Smutne to czy
                        nie, sama nie wiem. Wiem jedno, zawsze fascynowal mnie Kerouac i jego przygody
                        on the road. Ten archetyp poszukiwania, podrozy, powrotu jest w nas zapisany
                        gruba kreska. W koncu w krainie Muminkow nikt nie pojawia sie przypadkowo,
                        prawda?
                        • Gość: Anka Re: Czy Włóczykij był cool? IP: 62.148.86.* 27.11.01, 13:49
                          Gość portalu: Mila napisał(a):

                          > Podoba mi sie to co napisalas Anka. Zawsze lubilam Wloczykija, mozna sprawdzic
                          > w moim poprzednim liscie, w ktorym W. siedzi sobie na najwyzszym etapie
                          > rozwojowym Filifionki. Czyli, ze jakos automatycznie wydalo mi sie, ze to ten
                          > kierunek ewolucyjny. Samotnictwo? Indywidualizm? Autsajderstwo? Smutne to czy
                          > nie, sama nie wiem. Wiem jedno, zawsze fascynowal mnie Kerouac i jego przygody
                          > on the road. Ten archetyp poszukiwania, podrozy, powrotu jest w nas zapisany
                          > gruba kreska. W koncu w krainie Muminkow nikt nie pojawia sie przypadkowo,
                          > prawda?

                          Taaak, dzieki. Przeczytalam uwaznie etapy ewolucji w muminkowie i byc moze masz
                          racje z tym ostatnim etapem "Wloczykija".To jest mysl,ze predzej czy pozniej
                          kazda z postaci dochodzi do etapu,ze ciagnie ja w swiat, ze zaczyna myslec i
                          marzyc jak Wloczykij, ze w koncu gdzies wyrusza.Dla samego Wloczykija Droga
                          prowadzi Poza.... dla reszty postaci droga ma rozne kierunki i rozne cele, tak
                          jak rozne sa charaktery i marzenia.
                          To oczywiscie tylko teoria, w tej sytuacji troszke mi sie rozmyla sprawa
                          Straznika Doliny i Muminkow. Musze jeszcze to przemyslec. Pozdrawiam
                          • Gość: Ralph Re: Czy Włóczykij był cool? IP: *.bielsko.dialog.net.pl 27.11.01, 14:05
                            Nie no, skąd, nie był żadnym strażnkiem! Analogia do Aragorna chybiona, ze
                            względu na pełne zaangażowanie tegoż w Sprawę, w przeciwieństwie do W.
                            Osobiście zgadzam się z diną i spontaniczną szczerością; tacy włóczykije być
                            może nie są jeszcze ze sobą skonfrotowani na tyle, żeby przyjąć jakąś
                            jednoznaczną postawę. Bo jeśli dystans jest potrzebny, to najbardziej do tego,
                            żeby zyskać na czasie, rozwiązać problem i być może później zbliżyć na nowych
                            zasadach. Albo odejść, pozdrawiam
                            • Gość: Mila Re: Czy Włóczykij był cool? IP: *.tnt10.me2.uunet.de 27.11.01, 15:37
                              Otoz to, Wloczykije nie sa ze soba skonfrontowani i na tym pewnie polega ich
                              urok. A literatura jak zyskuje... Pomijam tutaj wloczykijow historycznie
                              dookreslonych ( taki np. Zyd Wieczny Tulacz). Jak juz sie ze soba skonfrontuja
                              to przyczesuja fryzure, przestaja znikac i robi sie konkretnie i jakos mniej
                              tajemniczo. Na szczescie zanim to nastapi potrafia jeszcze niezle czlowieka
                              zainspirowac.
                              • Gość: Ralph Re: Ale jak włoczęga się zbytnio przeciąga... IP: *.bielsko.dialog.net.pl 27.11.01, 23:33
                                ...to drogi mi włoczykij najpierw przestaje być aż tak tajemniczy, potem
                                znika 'aż', w końcu również tajemniczość diabli biorą,,,i zamienia się ona w
                                żałosną grę. W końcu zaczyna drażnić (tak jest w moim przypadku, sory za
                                zwierzenia) i mając do wyboru lekceważenie albo współczucie- chętnie wybieram
                                to drugie. Choć to tak cholernie ambitny projekt!
                                • Gość: Anka Re: Ale jak włoczęga się zbytnio przeciąga... IP: 62.148.86.* 28.11.01, 09:00
                                  Gość portalu: Ralph napisał(a):

                                  > ...to drogi mi włoczykij najpierw przestaje być aż tak tajemniczy, potem
                                  > znika 'aż', w końcu również tajemniczość diabli biorą,,,i zamienia się ona w
                                  > żałosną grę. W końcu zaczyna drażnić (tak jest w moim przypadku, sory za
                                  > zwierzenia) i mając do wyboru lekceważenie albo współczucie- chętnie wybieram
                                  > to drugie. Choć to tak cholernie ambitny projekt!

                                  OK, może faktycznie teoria o Strażniku jest przesadzona i jak każda teoria może
                                  być obalona. A jeśli chodzi o samo zjawisko, a może raczej postawę "włóczykijstwa"
                                  Cóż, szczerze mówiąc to nie rozumiem. Jak włóczykij przestaje być włóczykijem, to
                                  ani mu współczuć, ani lekceważyć.To już wtedy będzie całkiem inny człowiek. I nie
                                  zgadzam się, że gorszy, bo mu tej aury tajemniczości zabraknie !
                                  To "coś" co ma w sobie włóczykij można nazwać romantycznością. Oczywiście, że
                                  każdy tego szuka i wiadomo, że aura tajmniczości/romantyzmu jest bardziej
                                  pociągająca niż przyziemność. Ale taka tajemniczość i "włóczykijstwo" na dłuższą
                                  metę są po prostu drażniące i bardzo męczące.
                                  Pozdrawiam
                                  • Gość: dina Re: Ale jak włoczęga się zbytnio przeciąga... IP: 195.116.167.* 28.11.01, 09:19
                                    Ralfowie chyba chodzi o to ( nie wiem czy dobrze zrozumiałam) , że taki
                                    Włóczykij po czterdziesce , taki starszy nieskonfrontowany , przestaje być
                                    tajemniczy i fajny a staje się żałosny. Wyobraź sobie czterdziestoletniego
                                    Włoóczykija. Dla mnie to juz niesmaczne. Włóczykijów jak psów jest natomiast
                                    całe stado wśród średniej młódzieży, która nie może się odnaleźć , świat ich
                                    nie rozumie, wyja po nocy przy gitarze.....moim zdaniem to ten sam typ.
                                    • Gość: Mila Re: Ale jak włoczęga się zbytnio przeciąga... IP: *.tnt7.me2.uunet.de 28.11.01, 11:38
                                      Wloczykij Wam kiedys w zyciu dogryzl czy co? Jak zaczniemy tak zyciowo rozwazac
                                      to w koncu okaze sie, ze Wloczykij to jeden z palantow z serialu " Sex w
                                      wielkim miescie" ( Sex and the city) co to chronicznie nie chce sie wiazac
                                      doprowadzajac do rozpaczy rozne cizie, powiedzmy, nienajwyzszych lotow.
                                      W koncu mnichowi buddyjskiemu tez nikt nie zakloca poszukiwania harmonii
                                      naciskami o skonfrontowanie sie z problemem. On po prostu jest, jest w stanie
                                      wedrowki, i ma swoje wlasne, scisle sprecyzowane cele.
                                      Nie odnosze tego bezposrednio do naszego Wloczykija ale taka mozliwosc
                                      istnieje.M.
                                      • Gość: Anka Re: Ale jak włoczęga się zbytnio przeciąga... IP: 62.148.86.* 28.11.01, 12:42
                                        Gość portalu: Mila napisał(a):

                                        > Wloczykij Wam kiedys w zyciu dogryzl czy co? Jak zaczniemy tak zyciowo rozwazac
                                        >
                                        > to w koncu okaze sie, ze Wloczykij to jeden z palantow z serialu " Sex w
                                        > wielkim miescie" ( Sex and the city) co to chronicznie nie chce sie wiazac
                                        > doprowadzajac do rozpaczy rozne cizie, powiedzmy, nienajwyzszych lotow.
                                        > W koncu mnichowi buddyjskiemu tez nikt nie zakloca poszukiwania harmonii
                                        > naciskami o skonfrontowanie sie z problemem. On po prostu jest, jest w stanie
                                        > wedrowki, i ma swoje wlasne, scisle sprecyzowane cele.
                                        > Nie odnosze tego bezposrednio do naszego Wloczykija ale taka mozliwosc
                                        > istnieje.M.

                                        Włóczykij po 40-tce...kojarzy mi sie z takim gosciem ( albo gosciowa,w
                                        koncu "wloczykijstwo" to nie tylko domena panow), ktory jest po prostu
                                        infantylny, przyczepia sie jak bluszcz, bo sam nie potrafi zyc. A w
                                        przeciwienstwie do niego nasz muminkowy Wloczykij, to gosc, ktory poradzi sobie w
                                        kazdej sytuacji i tu sie zgodze z Mila, ze byc moze "On po prostu jest, jest w
                                        stanie wedrowki, i ma swoje wlasne, scisle sprecyzowane cele" - ze pozwole sobie
                                        zacytowac.
                                        A co do popaprania emocjonalnego, takiego jaki licznie prezentuja panowie
                                        z "Sexu", nie nie sadze,zeby mozna bylo z tym wiazac Wloczykija.
                                        pozdrowienia
                                        • Gość: dina Re: Ale jak włoczęga się zbytnio przeciąga... IP: 195.116.167.* 28.11.01, 15:37
                                          a propos popaprania....kobiety sa bardziej popaprane od facetów. Znam tylko
                                          jedna , która jest całkiem normalna i nie jestem to niestety ja....Ale to juz
                                          inny temat.
                                          A DLACZEGO Włóczykij nie ujawnia swoich celów??? Albo pozuje albo robi coś
                                          brzydkiego....Zwłaszcza, że jest osobą bądź co bądź publiczna powinien sie
                                          ujawnić!!! mam wrażenie , że coś knuje z Hatifnatami. Bo skąd miałby nasiona
                                          Hatifnatów w "Lecie Muminków" ?
                                          • Gość: Ralph Re: Ale jak włoczęga się zbytnio przeciąga... IP: *.bielsko.dialog.net.pl 28.11.01, 17:53
                                            Mi dogryzł! I wiem, jak to działa (i dlaczego bywa tak skuteczny)- między
                                            innymi dlatego, że bycie 'w drodze' świadczy o zaangażowanym poszukiwaniu,
                                            wskazuje zatem na pewne wtajemniczenie, niemalże tajemną wiedzę (wizerunek
                                            romantyczny). A taki stan niesie z sobą konkretne zagrożenie. Z jednej strony
                                            pokusa nadużycia zaufania, jakie od maluczkich otrzymuje 'pielgrzym', z drugiej-
                                            ryzyko utożsamienia się z posiadaną mocą (i zatrzymanie w podróży).
                                            W chwilach słabości włóczykijom zdarza się pójść na łatwiznę i ulec, ale mi
                                            chodzi o kogoś, kto zatruwa życie komuś, komu pozwolił się 'wyprzedzić' na swej
                                            drodze (przypadek mistrza-przyjaciela, przyzwyczajonego do 'dobrotliwej'
                                            dominacji). To taki włóczykij, który potrzebuje ucznia jedynie dla
                                            potwierdzenia swojej nadrzędności. Jest to dramat utożsamienia się z 'rolą',
                                            gdy do gry wszedł lepszy 'aktor'. Sory, że brzmi tak cynicznie. Ale trudno
                                            inaczej objaśnić tegoż wędrowca i jego fałszywe relacje (a zwłaszcza jego
                                            interesowną przyjaźń). A propos- myślę, że każdy spotkał kogoś takiego, i
                                            doświadczył pozornych uczuć. Gorzej, że czasem trudno zorientować się na czas...

                                            Odnośnie mnichów buddyjskich (lub tych, którzy prowadzą buddyjski styl życia)-
                                            zasadą jest ciągły wysiłek i wytężona praca. Muminkowy Włóczykij sprawia raczej
                                            beztroskie wrażenie, i to właśnie beztroska jest czymś, czego się zazdrości. A
                                            on po prostu przychodzi na gotowe.

                                            Dina- dzięki za cynk! Koniecznie przybliż kontekst nasion, to może być istotne!!

                                            PS. Tak naprawdę to nie wiadomo, dokąd chadza Włóczykij, jak go nie ma w
                                            Dolinie. I co tam porabia...



                                            • Gość: Mila Re: Ale jak włoczęga się zbytnio przeciąga... IP: *.tnt5.me2.uunet.de 28.11.01, 23:41
                                              Popatrzcie jak Wloczykij potrafi zirytowac, rozdraznic, sprowokowac do
                                              wspomnien, zwierzen, dygresji. Ciagle nie wiemy, czy to milczacy, swiadomy
                                              swego przeznaczenia medrzec, czy tylko pusty oblok, efemeryda, katalizator. Czy
                                              nie o to wlasnie chodzi? Nie wiesz nic, on niczego nie zdradzi, czujesz sie
                                              zlekcewazony, odsuniety od jakiejs tajemnicy, czegos istotnego,co wyjasni i
                                              uporzadkuje. Moze zaakceptowac i zastanowic sie nad soba w odniesieniu do...
                                              A jemu nic nie kazac i niczego nie wymagac. Niech po prostu uzupelnia
                                              krajobraz, jak pierwiastek chemiczny.
                                            • Gość: Anka Re: Ale jak włoczęga się zbytnio przeciąga... IP: 62.148.86.* 29.11.01, 12:44
                                              Ralph,
                                              Wlasnie o tym samym pisalam. Pomijajac kwestie wieku,taki pseudo wloczykij jest
                                              jak bluszcz.Wydaje mu sie, ze dominuje, potrzebuje widowni( pienka do owijania
                                              sie), zeby to potwierdzic, a kiedy wychodzi ta jego interesownosc i zarlocznosc
                                              na wierzch, potrafi niezle zatruc zycie. Ja tez znalam takie osoby i od tej
                                              pory trzymam sie od nich z daleka. A wracajac do tematy wlasciwego Wloczykija i
                                              Muminkow. Wiecej niz Mila dodac nie moge, bardzo ladnie podsumowalas nasze
                                              rozwazania na temat....
                                              Nasiona Hattifnatów ? nie pamietam, musze sobie przeczytac to jeszcze raz. Co
                                              mi przypomnialo jak rodzina Muminkow popłynela na wielka wyprawe i znalezli
                                              taką figure ze statku i Muminkowi sie bardzo spodobalo, co znowu nie spodobalo
                                              sie Pannie Migotce. Sorki, ze tak przeskakuje z tematu na temat, ale co napisze
                                              zdanie, to mam takie luzne skojarzenia. A jak napisalam o Muminku i Pannie
                                              Migotce, to zaczelam sie zastanawiac jak to wlasciwe z nimi bylo. Nie pamietam
                                              poczatku tej przyjazni ? wiecej niz przyjazni ?
                                              I jeszcze jedno skojarzenie. Ogladaliscie rysunkowych Muminkow ?!? szlo to jako
                                              bajka o 19:00 jakis rok temu. Mnie sie podobaly. O dziwo byly nawet w miare
                                              zgodne z ksiazka. Chociaz produkcja japonska, nie bylo w rysunkach
                                              charakterystycznych dla anime cech. Przyznam sie bez bicia, ze ogladalam z
                                              przyjemnoscia kazdy z odcinkow.
                                              • Gość: Ralph Re: Moment naprawdę niesamowity IP: *.bielsko.dialog.net.pl 29.11.01, 20:44
                                                Opisywany incydent z posągiem: "W Dolinie Muminków". Scena spacerów nad morzem
                                                i szukanie, co sztormowe morze wyrzuciło na brzeg jest jedną z najbardziej
                                                uroczych, na jakie natknąłem się w całej serii. To musiało być wzięte prosto z
                                                życia, być może wspomnienie z dzieciństwa autorki...harmonia uspokojonej plaży
                                                i ulga po burzy, złoto w skale, szklana kula z zawieją w środku i coś tam
                                                jeszcze...prezenty od losu. Chwila odnalezionego szczęścia.
                                                • Gość: Mila Re: Moment naprawdę niesamowity IP: *.tnt10.me2.uunet.de 30.11.01, 12:08
                                                  ale tez niespodzianka, niewiadoma, ciekawosc co los da...
                                                  PS. Rozumiem, ze Wloczykij juz zalatwiony? Szkoooda. A ja juz wlasnie chcialam
                                                  napisac, ze on jak jakas Gombrowiczowska Iwona. Nic o niej nie wiadomo a
                                                  rozsadza skaly, zmienia uklady przez samo bycie, odbija sie tylko w lustrach i
                                                  te lustra pekaja, krusza sie.
                                                  Muminki strasznie mnie inspiruja, do tego stopnia, ze idac wczoraj spac
                                                  sparafrazowal mi sie wieszcz:....wstaje noc
                                                  ciemna noc
                                                  z twarza Mumina...
                                                  Pozdrawiam! M.
                                                  • Gość: Anna Re: Moment naprawdę niesamowity IP: 62.148.86.* 30.11.01, 12:52
                                                    Mila, cos ty, nie konczymy watku Wloczykija. Jest otwarty jak otwarte sa
                                                    mozliwosci interpretowania wydarzen i postaci, czyli nieskonczone. Porownanie z
                                                    Iwona - bardzo ciekawe.
                                                  • Gość: horacio Re: Apologia Wloczykija IP: *.acn.waw.pl 04.12.01, 03:36
                                                    Na dobry wieczor moglbym powiedziec, ze watek muminkowy jest bardzo sympatyczny.
                                                    Przejdzmy jednak do rzeczy: chcialbym jednoznacznie opowiedziec sie za
                                                    Wloczykijem. No moze nie tak calkiem jednoznacznie, w kazdym razie lubimy
                                                    Wloczykija. Wcale nie dlatego, ze jest taki tajemniczy, wolny itp. Nie w tym
                                                    rzecz, efekt samotnego twardziela odjezdzajacego w strone zachodzacego slonca
                                                    nie robi na nas wrazenia. Mamy rowniez swiadomosc, ze Wloczykij nie jest
                                                    idealem. Przypuszczamy, ze ma klopoty z nawiazywaniem blizszych znajomosci,
                                                    sadzimy, ze drazni go czasem drobnomieszczanskosc mieszkancow Doliny i nie
                                                    zawsze potrafi to stlumic wiemy, ze nie przepada za mowieniem, co wiecej
                                                    podejrzewamy go rowniez o odrobine egoizmu, a w kazdym razie o niezdrowa
                                                    aspolecznosc. Mimo wszytsko cenimy go jednak. Byc moze jego wady sa zblizone do
                                                    naszych, kto wie. Na pewno zas to, co nas w nim pociaga, to cecha, ktora
                                                    roboczo nazwiemy zielonoscia. Wlasciwie jest to caly zespol cech, ktorego
                                                    szczesliwy posiadacz miedzy innymi: czerpie przyjemnosc z kontaktu z przyroda,
                                                    potrafi patrzec, potrafi sluchac innych, nie epatuje swoja osoba, jest
                                                    (zazwyczaj) bardzo spokojny, potrafi grac na harmonijce, lubi chodzic i nie
                                                    przepada za plotami. Mamy nadzieje, ze ta eksplikacja zielonosci jest
                                                    wystarczajaca.
                                                    Przez zielonosc wlasnie to Wloczykij jest naszym ulubionym bohaterem Muminkow,
                                                    choc mamy swiadomosc, ze swiat zlozony z samych wloczykijow bylby dosc
                                                    przerazajacy i potrzebne sa Mamusie, Tatusiowie, Muminki, Migotki i nawet
                                                    okropne Male Mi, ze by wloczykijow zmumi(n)fikowac (i vice versa). Dlatego tez
                                                    sadzimy, ze model procesu rozwoju Filifionka-Wloczykij nie jest wlasciwy, choc
                                                    niewatpliwie inspirujacy. Proponowalibysmy raczej model dialektyczny: jako
                                                    przeciwne tezy Wloczykij i dajmy na to Mi, ktorych synteza bedzie dopiero
                                                    wcielonym idealem (badz tylko kolejnym krokiem). Coz by to moglo byc?
                                                    Podsumowujac:
                                                    Wloczykij nie jest bez wad i nie wielbimy go bezmyslnie, nie chcielibysmy tez
                                                    zadawac sie z samymi wloczykijami, wrecz przeciwnie, potrzeba nam jakiejs
                                                    przeciwwagi,
                                                    uwazamy jednak, ze nie mozna na nim wieszac psow i w grunice rzeczy bardzo go
                                                    lubimy.

                                                    A co z Homkiem? Chyba o nim jeszcze nie bylo a tez ciekawy. To nawet za malo
                                                    powiedziane, a dodatkowym jego walorem jest to, ze pojawil sie w Dolinie w
                                                    listopadzie, czyli w mojej ulubionej czesci (o, niespodziewanie zgubilem
                                                    pluralis modestiae, gdzie sie teraz schowam? Moze gedzies "gleboko w dziobie
                                                    lodzi Paszczaka").
                                                    Pozdrawiam

                                                    P.S.
                                                    Mila: noc z twarza Mumina rewelacyjna ;)


                                                  • Gość: Mila Re: Apologia Wloczykija IP: *.tnt6.me2.uunet.de 04.12.01, 11:17
                                                    Horacio, dzieki za mile slowo. Juz myslalam, ze moj abolicjonistyczny wklad (
                                                    czyzby wyzwolenie? Wyzwolenie Muminkow? Wyzwolenie Muminkow od Muminkow...)
                                                    przejdzie bez echa.
                                                    Dlaczego chowasz sie za liczba mnoga? Mialam nawet przez chwile wrazenie, ze to
                                                    jakas organizacja paranaukowa pn. " Bilans i synowie" uroczyscie podsumowuje.
                                                    Wloczykij ( z rozkosza pare slow dorzuce) to dla mnie wlasnie dialektyczna
                                                    zagadka. Sama lapie sie na dwoistosci mojego don podejscia; czy on poczatkiem
                                                    drogi jest czy jej zwienczeniem? W ten sposob sam sobie bylby antyteza no i z
                                                    synteza juz problemu nie ma. Sprytny zamysl, prawda?
                                                    Choc wiem, ze niesatysfakcjonujacy. Tak czy siak lubie go i basta.
                                                    OK, ide sie dalej kurowac bom chora. Prosze o mile slowa to moze szybciej
                                                    wyzdrowieje. Pozdrawiam!
                                                  • Gość: Horacio Re: Powidla etc. IP: *.acn.waw.pl 05.12.01, 01:52
                                                    Zyczymy szybkiego powrotu do zdrowia - my organizacja paranaukowa.
                                                    Proponuje jakies powidla sliwkowe, czy cos takiego. Mama Muminka bylaby
                                                    niezastapiona w tej roli. Z ciepla herbata i w cieplym zacisznym mieszkanku.
                                                    Od razu czlowiek czuje sie lepiej.
                                                    A mi powli swita rozwiazanie zagadki Tatusia, ale o tym pozniej.
                                                    Pozdrawiam
                                                • Gość: Anna Re: Moment naprawdę niesamowity IP: 62.148.86.* 30.11.01, 13:00
                                                  Byc moze to byla chwila odnalezionego szczescia, ale zauwazyles jakie
                                                  konsekwencje miala ? juz nie tak szczesliwe. Chociazby to, ze znaleziona figura
                                                  ze statku uszczesliwila Muminka, ale unieszczesliwila Panne Migotke. Moze
                                                  autorka chciala powiedziec, ze trzeba uwazac na to co sobie wymarzysz, bo
                                                  mozesz to dostac, a wyprawa na plaze byla jak zdobywanie marzen/skarbow/. I byc
                                                  moze chciala przekazac, ze kazda radosc ma w sobie odrobine goryczy.
                                                  Jest tez druga strona medalu. Zdobywanie szczescia cudzym kosztem.
                                                  Pozdrawiam
                                                  • Gość: Ralph Re: Moment naprawdę niesamowity IP: *.bielsko.dialog.net.pl 30.11.01, 17:11
                                                    A ja myślę, że Migotka poczuła się po prostu zazdrosna...poza tym był w niej
                                                    żal, że nie jest i nie będzie nigdy tak piękna, jak chciałaby być:(

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka