Dodaj do ulubionych

CORAZ WIECEJ LUDZI PISZE....

IP: *.kornik.sdi.tpnet.pl 15.04.03, 11:42
...a coraz mniej ludzi czyta.......skad to sie bierze? Według mnie wynika to
z tego, ze nasze czasy mają to do siebie, ze usiłuje sie wmówić ludziom, ze
każdy może wszystko. W jeden weekend nauczyc sie grac w tenisa, narkować,
wspinać itd. Każdemu sie wydaje, ze wystarczy przeczytac jakiś poradnik i
zostanie sie z miejsca pisarzem. SSSSorrrrrrrrrrry, ale jak tak dalej
pójdzie, to bedzie więcej pisarzy niz czytelników. ...a to dobrego niczego
nie wróży...
Obserwuj wątek
    • ydorius Re: CORAZ WIECEJ LUDZI PISZE.... 15.04.03, 11:47

      żeby dobrze pisać trzeba naprawdę dużo czytać. Kto tego nie zrozumie pozostanie
      zwykłym grafomanem. A to, że czasem czytający sam chwyta za pióro nikogo nie
      dziwi, a czasem wychodzą dzieła genialne (mam na myśli na przykład oczytanych
      akademików: Eco i Borgesa, którzy potrafią zaczarować swoimi wizjami i
      horyzontami)

      m,
      .y.

      ----------------------------------
      What is home without Plumtree's Potted Meat?
      Incomplete.
      • Gość: good son nie duzo, tylko dobrych autorow IP: *.jaist.ac.jp 15.04.03, 12:33
        ydorius napisał:

        >
        > żeby dobrze pisać trzeba naprawdę dużo czytać


        To nieprawda, ydoriusie, co wiecej - historia literatury tego nie potwierdza.
        Nie znosze wiekszosci ksiazek pisanych przez autorow przeuczonych i absolwentow
        filologii. Przypominaja mi one mysl Leca: "byla w nim olbrzymia pustka
        wypelniona po brzegi erudycja."
        Prawdziwa jest za to inna inna zaleznosc... nie pamietam, kto to napisal, chyba
        Levi-Strauss: zeby sie nauczyc dobrze pisac, trzeba czytac dobre ksiazki. A
        naprawde znakomicie napisane ksiazki to zawsze zdecydowana mniejszosc.
        Uwazam, ze system panujacy na studiach filologicznych - lektura absolutnie
        wszystkiego (na ile to w ludzkiej mocy), co napisano w danym okresie czy
        jezyku, dziel pierwszorzednych, drugorzednych i trzeciorzednych - czytania i
        pisania wrecz oducza. Bolesnych przykladow jest dosyc i sam mialem okazje
        zgromadzic dosc obserwacji.
        Pozdrawiam,
        czepialski Good Son
        • Gość: fanta9 Re: nie duzo, tylko dobrych autorow IP: *.kornik.sdi.tpnet.pl 15.04.03, 12:45
          Dobry synu...owszem, studia filologiczne nie maja zadnego przełożenia na to,
          czy sie pisze dobrze, z polotem, finezyjnie itd. To zadna tajemnica. Ale tego
          typu studia uczą dwóch rzeczy potencjalnych pisarzy - tajników literatury i
          pokazuja to, co juz było napisane kiedys. Niech nikomu sie nie wydaje, ze
          odkrył proch!POza tym arcyważna sprawa - ustalaja i podtrzymuja hierarchie. A
          to jest niesamowicie istotne w dzisiejszych czasach...
          pzdr
          • Gość: good son Re: nie duzo, tylko dobrych autorow IP: *.jaist.ac.jp 15.04.03, 13:00
            Gość portalu: fanta9 napisał(a):

            >POza tym arcyważna sprawa - ustalaja i podtrzymuja hierarchie. A
            > to jest niesamowicie istotne w dzisiejszych czasach...


            a tu nie calkiem sie zgadzam. Hierarchie musisz sobie ulozyc sam, zwlaszcza
            jezeli masz zamiar byc dobrym pisarzem. I z natury rzeczy bedzie ona
            fragmentaryczna, subiektywna i osobista.
            ydorius, dzieki, oczywiscie ze mam zamiar dalej sie czepiac! ;-) :D
            pozdro
            a swoja droga nie mam pojecia, w jaki sposob serwer gazety uklada moje
            odpowiedzi w tym watku...
            • Gość: fanta9 Re: nie duzo, tylko dobrych autorow IP: *.kornik.sdi.tpnet.pl 15.04.03, 13:29
              zależy wszystko od tego, jak rozumiemy hierarchie. Zgadzam się z tym , co
              piszesz. Hierarchie tworzymy sami i dlatego powinniśmy polegac na własnych
              osądach a nie opiniach podrzędnych recenzentów tworzących co chwile mode na
              jakieś "dzieło". Z dugiej strony pewnien ład i pokazanie danej książce jej
              miejsca w szyku jest najzdrowszy sposobem na jakiekolwiek porządkowanie
              literatury. Nie można stawiać wyżej jakiegoś powieścidł Grocholi czy
              innej "Samotności w sieci" niż tomu Szymborskiej czy Miłosza lub Lipskiej. To,
              o czy piszesz, może być ustalaniem sobie kanonów wg. gustu i smaku, a to juz
              zupełnie inna bajka.
              pzdrawiam
        • ydorius Re: nie duzo, tylko dobrych autorow 15.04.03, 12:47

          Dobry Synu, miłośniku Strasznego Nicka :-)
          Czepiaj się, ja sam bardzo lubię się czepiać :-)

          Czytam książki stosując hermeneutykę; każdą książkę filtruję przez siebie
          samego pytając, co z tego, co przeczytałem mnie buduje, co jest mi z gruntu
          obce, a co odrzucam (czyli, de facto, mnie buduje). Ciężko jest mi się wyrazić
          na temat literatury "złej" czy "dobrej". Część rzeczy po prostu jest przydatna,
          część bezwartościowa. To, ze czasem idę za ciosem i wypowiadam sądy o
          charakterze ogólnym (ta książka jest do dupy), świadczy tylko o tym, że jestem
          w sobie zadufany i wydaje mi się, że wiem.
          Nie akceptuję przekładania ilości nad jakość. Faktem jest, że czytam nieco
          więcej niż przeciętny Polak (choć podejrzewam, ze nieco mniej niż przeciętny
          użytkownik tego forum), jednak nie staram się czytać wszystkiego, co mi wpadnie
          w ręce. "Naładowanie" literaturą daje (a przynajmniej może dawać) efekty
          podobne do przejedzenia...

          Tak więc, nie sądzę, by nasze postulaty miały się wykluczać: czytajmy dużo
          dobrej literatury. Na złe nie wyjdzie. O ile tylko będziemy potrafili coś z
          tego dla siebie wyciągnąć. :-)

          m,
          .y.


          ----------------------------------
          What is home without Plumtree's Potted Meat?
          Incomplete.
          • Gość: fanta9 Re: nie duzo, tylko dobrych autorow IP: *.kornik.sdi.tpnet.pl 15.04.03, 12:54
            trudno sie nie zgodzic...pzdr...
            • lena_magda kim jest zatem dobry autor? 15.04.03, 21:07
              ?

              Zgodzę się z Wami, tylko gnębi mnie myśl, czy aby dobry autor to ten, który
              jest intelektualistą (vide Eco), czy ten, który znakomicie buduje suspensy
              (king), czy ten który jest sprawnym rzemieślnikiem (Fowles)
              czy......czy.........itp ;))

              pozdr
      • maly.ksiaze Re: CORAZ WIECEJ LUDZI PISZE.... 15.04.03, 23:27
        ydorius napisał:
        > żeby dobrze pisać trzeba naprawdę dużo czytać.
        No dobrze, ale czytać CO? Kogo? Ambitny pisarz nie powinien czytać wcale.
        Lepszych nie, bo lepiej się nie frustrować. Gorszych też nie - bo i po co?

        Pozdrawiam,

        mk.

        PS. Oddał bym chętnie cześć autorowi powyższego, ale nie pamiętam już, gdzie
        to przeczytałem...
        • ydorius Re: CORAZ WIECEJ LUDZI PISZE.... 16.04.03, 00:37
          maly.ksiaze napisał:

          > ydorius napisał:
          > > żeby dobrze pisać trzeba naprawdę dużo czytać.
          > No dobrze, ale czytać CO? Kogo? Ambitny pisarz nie powinien czytać wcale.
          > Lepszych nie, bo lepiej się nie frustrować. Gorszych też nie - bo i po co?
          >
          > Pozdrawiam,
          >
          > mk.
          >
          > PS. Oddał bym chętnie cześć autorowi powyższego, ale nie pamiętam już, gdzie
          > to przeczytałem...

          Wklejam Twoją wypowiedź, bo nie zgadzam się z całością :-)

          a) co i kogo zależy wyłącznie od wrażliwości i zapotrzebowania. Czasem sięga
          się po Pożegnanie z bronią, bo ma się ochotę na krwisty befsztyk, czasem po
          Steinbecka, bo trzeba sprawedzić jak to jest, gdy świat naprawdę okropnie
          wygląda, a czasem po Macieja Wojtyszkę, ny się przekonać, czy Pciuch wreszcie
          dotarł, gdzie trzeba. :-P

          b) pomijając nawet fakt, że cholernie trudno jest okreslić kto jest lepszy a
          kto gorszy, bo bardzo często pisarze piszą "w różnych kategoriach wagowych",
          nawet to pomijając, warto jest czytać "lepszych", by wiedzieć co należy u
          siebie poprawić. Uczyć się od nich, może próbować nawet jednym czy drugim
          pisać, by wyrabiać warsztat. Albo zarzucić pisanie doszedłszy do wniosku, że
          inni robią to duuużo lepiej. A "gorszych"? Jeżeli są tacy... :-)))

          c) kto jest autorem czego? :-))

          m,
          .y.

          ----------------------------------
          What is home without Plumtree's Potted Meat?
          Incomplete.
          • maly.ksiaze Ale, pse pana... 16.04.03, 04:15
            Czytanie po to, żeby pisać (to znaczy - żeby doskonalić
            tzw. warsztat, jak przypuszczam) nie rozwiązuje
            podstawowego problemu. Trzeba mieć coś do powiedzenia.

            ydorius napisał:

            > c) kto jest autorem czego? :-))
            Cytowanego z pamięci pasażu, z którym byłeś łaskaw się
            nie zgodzić. Przychodzą mi do głowy dwa możliwe źródła -
            albo Tuwim ('Cicer cum caule'), albo Jerzego Wittlina
            'Vademecum grafomana'. Ze wskazaniem na to drugie.

            Pozdrawiam,

            mk.
            • ydorius Re: Ale, pse pana... 16.04.03, 10:39
              maly.ksiaze napisał:

              > Czytanie po to, żeby pisać (to znaczy - żeby doskonalić
              > tzw. warsztat, jak przypuszczam) nie rozwiązuje
              > podstawowego problemu. Trzeba mieć coś do powiedzenia.

              Nie sugerowałem, że samo czytanie dużej ilości dobrych książek uczyni z Ciebie
              Mistrza Słowa Pisanego. Oczywistym jest, że trzeba mieć coś do powiedzenia, to
              w ogóle poza dyskusją jest...
              Uważam jednak, że nawet mając coś ciekawego do powiedzenia, ale czyniąc to w
              sposób zupełnie niestrawny (wynikający z braków warsztatowych) można zostać
              olanym, krótko mówiąc. Bo ważna jest nie tylko treść, ale i forma...

              > Cytowanego z pamięci pasażu, z którym byłeś łaskaw się
              > nie zgodzić. Przychodzą mi do głowy dwa możliwe źródła -
              > albo Tuwim ('Cicer cum caule'), albo Jerzego Wittlina
              > 'Vademecum grafomana'. Ze wskazaniem na to drugie.

              Z Tuwima tego nie pamiętam, więc pewnie rzeczywiście Wittlin (którego z kolei
              nie znam).

              m,
              .y.

              ----------------------------------
              What is home without Plumtree's Potted Meat?
              Incomplete.
              • Gość: jojop Re: Ale, pse pana... IP: *.delcom.pl / 192.168.0.* 16.04.03, 11:46
                A ja właśnie przeczytałbym książkę troglodyty, czyki kogoś takiego co nic nie
                przeczytał. Zresztą cały ten podział na dobre ksiąki i złe jest do pici, jak
                mówią Słowacy. W tej dziedzinie panuje chyba subiektyeizm. Myślę, że lepiej
                było by to podzielić na uznane i nie.
                • Gość: good son kup sobie wspomnienia "Dziada"... IP: *.jaist.ac.jp 16.04.03, 13:22
                  ... w ksiegarniach w ogole znajdziesz sporo pozycji interesujacych z Twojego
                  punktu widzenia
                  • Gość: jojop Re: kup sobie wspomnienia 'Dziada'... IP: *.delcom.pl / 192.168.0.* 16.04.03, 13:57
                    zaraz lece do ksiegarni po wspomnienia, dzieki. Może jeszcze coś mi polecisz?
                  • ydorius strzał w 10, dobry synu :-)))) (n/txt) 16.04.03, 13:59

                    ----------------------------------
                    What is home without Plumtree's Potted Meat?
                    Incomplete.
                  • maly.ksiaze Masz na myśli 'Dziady'? 16.04.03, 16:23
                    Jeśli chcesz przestępcze relacje z pierwszej ręki (trochę wiekowe, ale...), to
                    polecam 'Kochanek Wielkiej Niedźwiedzicy' Sergiusza Piaseckiego.
                    Ciekaw jestem, ile Piasecki czytał... W sumie, miał na to duuużo czasu.

                    Pozdrawiam,

                    mk.
    • moony7 vide wątek 15.04.03, 11:52
      "Napiszmy razem powieść..."
    • Gość: good son strzal w dziesiatke... IP: *.jaist.ac.jp 15.04.03, 12:55
      ...a ten stan rzeczy przewidzieli juz filozofowie przed przeszlo stuleciem. Dla
      przykladu mysl Nietzschego (cytuje z pamieci, moge znieksztalcic): "ksiazka
      powinna wolac o stol i papier do pisania, a dzis to czesciej stol i papier do
      pisania wolaja o ksiazke. Dlatego dobre ksiazki sa takie rzadkie."
      Moge sporzadzic dluzsza liste takich kasandrycznych przepowiedni, ktore
      niestety w duzej mierze sie sprawdzily.
      Bardzo niewiele jest w dzisiejszym pisaniu z jednej strony dyscypliny i
      dystansu, z drugiej - wyobrazni i wizji. Zyjemy w epoce biografii, wyznan,
      wspomnien, wywiadow, zagladania, podgladania, gadulstwa. Troche zbyt latwo
      przychodzi wszystkim dzielenie sie swoimi doznaniami, odczuciami, przezyciami
      bez powaznej artystycznej obrobki. Zbyt latwo przychodzi nam uznac, ze to sa
      rzeczy istotne. Zbyt lapczywi jestesmy na cudza prywatnosc i zbyt latwo
      pozbywamy sie wlasnej. Moze pod wplywem radia, telewizji, Internetu - ale to
      byloby zbyt powierzchowne i niewyczerpujace wyjasnienie.
      Emocje i osobiste przezycia same w sobie z punktu widzenia sa z punktu widzenia
      sztuki zawsze najwyzej szlamem, surowcem, nawozem, materialem do przetworzenia.
      Dzis na nich zbyt czesto wszystko sie zaczyna i konczy.
      A poza tym dochodzi jeszcze zwyczajny czynnik demograficzny. Ludzi jest coraz
      wiecej. Wsrod zawsze pewien niewielki odsetek stanowia osobnicy, ktorzy maja
      cos do powiedzenia. Wniosek stad, ze liczba zdolniachow i geniuszy mimo
      wszystko ciagle rosnie, zwlaszcza ze w wiekszosci krajow sa coraz rzadziej
      paleni na stosie, wysylani do obozow koncentracyjnych czy w inny sposob
      pozbawiani mozliwosci wypowiedzenia sie. A przeciez zycia nie starczyloby
      nawet, zeby przeczytac najwazniejsze i klasyczne dziela z historii literatury,
      mysli i kultury.
      Ale w sumie czemu mamy sie tym wszystkim martwic? Najlepiej trzymac sie
      sprawdzonych recept, uprawiac swoj ogrodek i starac sie nie zawrac sobie
      przesadnie glowy reszta.
      • martolka Re: strzal w dziesiatke... 15.04.03, 14:10
        Gość portalu: good son napisał(a):

        > Zbyt lapczywi jestesmy na cudza prywatnosc i zbyt latwo
        > pozbywamy sie wlasnej. Moze pod wplywem radia, telewizji, Internetu - ale to
        > byloby zbyt powierzchowne i niewyczerpujace wyjasnienie.
        > A poza tym dochodzi jeszcze zwyczajny czynnik demograficzny. Ludzi jest coraz
        > wiecej. Wsrod zawsze pewien niewielki odsetek stanowia osobnicy, ktorzy maja
        > cos do powiedzenia. Wniosek stad, ze liczba zdolniachow i geniuszy mimo
        > wszystko ciagle rosnie,

        a równocześnie zwiększa się liczba tych, którzy powiedzieć mogą niewiele, tych
        którzy potrzebują "zastępczych przeżyć" skoro nie mają własnych bądź nie
        potrafią ich dostrzec, nazwać, wyciągnąć wniosków. Z drugiej strony wraz z
        liczbą ludzi wzrasta analfabetyzm.
        Nie sądzę abyśmy osiągnęli punkt, w którym więcej będzie piszących niż
        czytających, ale od zawsze człowiek wolał słuchać swojego własnego głosu
        aniżeli innych. Niewielu jest dobrych słuchaczy (czytaczy). Człowiek pragnie
        dzielenia się swoimi przeżyciami, więc gdy ma możliwość to je upublicznia. Ale
        ponownie, wcale nie jest łatwo o wydanie książki, a i ludzie coraz biedniejsi
        en masse i nie kupują papieru zapisanego odczuciami innych ludzi aż tak chętnie.
        • Gość: good son Re: strzal w dziesiatke... IP: *.jaist.ac.jp 15.04.03, 15:00
          >Z drugiej strony wraz z
          > liczbą ludzi wzrasta analfabetyzm.

          Nie sadze, zeby to byla prawda, chyba ze masz na mysli analfabetyzm wtorny albo
          funkcjonalny. ;-) Musielibysmy sprawdzic w danych UNESCO... albo w czyms takim.

          > Nie sądzę abyśmy osiągnęli punkt, w którym więcej będzie piszących niż
          > czytających, ale od zawsze człowiek wolał słuchać swojego własnego głosu
          > aniżeli innych. Niewielu jest dobrych słuchaczy (czytaczy). Człowiek pragnie
          > dzielenia się swoimi przeżyciami, więc gdy ma możliwość to je upublicznia.

          Nie wiem, czy Cie dobrze rozumiem. Jedna rzecz to lapczywosc na cudze przezycia
          i emocje - tego u ludzi nie brakuje; dowodza tego nie tylko listy bestsellerow,
          ale i popularnosc programow telewizyjnych w rodzaju... no, wszyscy wiemy w
          jakim rodzaju. Druga rzecz - to umiejetnosc dobrego i uwaznego czytania i
          sluchania. Czasami pierwsze jest wrecz odwrotnie proporcjonalne do drugiego.

          >Ale ponownie, wcale nie jest łatwo o wydanie książki,

          Polemizowalbym. Nie jest oczywiscie latwo o wydanie ksiazki w dobrym
          wydawnictwie i w duzym nakladzie, choc czasami wrazenie, ze i o to za latwo.
          Natomiast w dzisiejszych czasach jaka-taka ksiazke mozna sklecic - jak slusznie
          zauwazyla ada08 - nieledwie na domowym komputerze i wydrukowac na domowej
          drukarce. Swoja droga przyczynilo sie to do strasznego obnizenia poziomu wielu
          wydawnictw - nawet naukowych.

          > a i ludzie coraz biedniejsi en masse

          Masz na mysli Polske czy swiat? I jakimi danymi mozna taka teze uzasadnic?


          Zebym pomalu zaczac podsumowywac moj wklad do tego watku: wiekszym problemem
          wydaje mi sie to, ze tylu ludzi pisze nieraz niepotrzebne ksiazki, niz to, ze
          te ksiazki nie sa czytane.
          • martolka Re: strzal w dziesiatke... 15.04.03, 19:20
            Może się mylę, nie mam danych z UNESCO, tak sobie zgaduję :-)), ale mając
            ujemny przyrost naturalny w krajach, gdzie książka jest przedmiotem, powiedzmy,
            nie luksusowym, a przyrost dodatni tam, gdzie raczej jest biednie i gdzie
            więcej analfabetyzmu 'zwykłego', dorzuciwszy do tego analfabetyzm wtórny oraz
            fakt, że dużo osób, które czytają, sięga po tandetę, i jeszcze to, że piszący
            piszą tandetę, bo jest chętnie czytana, podlewając ogólną komputeryzacją i
            przyprawiając tym, że mniej ambitna literatura ma często dobrą reklamę,
            wymieszajmy i pewnie wyjdzie z tego postępujące zwiększenie grafomańskich
            wypocin względem czytelnictwa ogólnie.

            > Natomiast w dzisiejszych czasach jaka-taka książkę można sklecić nieledwie na
            domowym komputerze i wydrukować na domowej drukarce. Swoja droga przyczynilo
            sie to do strasznego obnizenia poziomu wielu wydawnictw - nawet naukowych.

            Tylko, myślę, że im większa łatwość produkowania książek tym większe
            przesycenie rynku bzdetami i gorszy zbyt. Co prowadzi nas znowu do punktu
            wyjściowego: więcej piszących, mniej czytających.
    • ada08 Re: CORAZ WIECEJ LUDZI PISZE.... 15.04.03, 13:03
      Narzędzie czyni ''pisarza'' :-)

      Coraz więcej ludzi dysponuje komputerami.
      Mam wrazenie, ze sam fakt posiadania tego edytora wyzwala
      u wielu chęc pisania.

      Gdyby tak kandydatom na przyszłych noblistów odebrać
      komputery, a w zamian wręczyć małą kartke i ołówek -
      liczba piszących zmalałaby wybitnie.

      a.
    • Gość: laki Re: CORAZ WIECEJ LUDZI PISZE.... IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 15.04.03, 19:39
      A według mnie to dobrze. Dobrze, że pisze coraz więcej, pisze się coraz więcej
      i wydaje się coraz więcej itp. Bo wraz z tym rośnie szansa, że ktoś, kto ma w
      sobie zadatki na twórcę tzw. "Dobrej Literatury" literaturą zajmie się właśnie.
      A złych tak czy siak odrzuca krytyka, rynek, środowisko, a w końcu i
      ostatecznie - historia.
    • Gość: jeky Re: CORAZ WIECEJ LUDZI PISZE.... IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 16.04.03, 11:25
      co złego jest w pisaniu?niech pisza wszyscy, wszedzie,w kazdej chwili.może
      wreszcie ktos napisze ciekawą ksiązkę po polsku?może wreszcie będzie co
      poczytać.a nie tylko zagranica, która bije nas na łeb, na szyje!
      • lena_magda Re: CORAZ WIECEJ LUDZI PISZE.... 16.04.03, 20:49
        Gość portalu: jeky napisał(a):

        > co złego jest w pisaniu?niech pisza wszyscy, wszedzie,w kazdej chwili.może
        > wreszcie ktos napisze ciekawą ksiązkę po polsku?może wreszcie będzie co
        > poczytać.a nie tylko zagranica, która bije nas na łeb, na szyje!


        skąd te kompleksy?
        niuzasadnione
    • Gość: te_sa Re: CORAZ WIECEJ LUDZI PISZE.... IP: *.gorzow.cvx.ppp.tpnet.pl 21.04.03, 13:43
      Nie mam zamiaru pisać książek, zaq to uwielbiam czytać. Nawet na święta
      odłączyłam telefon, prawie nie włączm telewizora, tylko czytam, czytam, czytam
      i boję się, że nie starczy mi życia, by przeczytać to wszystko, co chciałabym
      przeczytać.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka