joocelyn
13.02.07, 13:50
Patrząc na poziom czytelnictwa w Polsce można by wyciągnąć wniosek, iż
audiobooki powinny zawojować rynek. A tu klops. Zainteresowanie audiobookami,
które chociażby teraz zaczęła wydawać gazeta chyba (?) dość niskie (niektórzy
kioskarze nie zamawiali ich nawet). A tam przecież prawdziwe perełki (m.
in. "W dolinie muminków" - na co czekam z wielką niecierpliwością) w
rewelacyjnych aktorskich interpretacjach.
Tak sobie myślę, że po audiobooki sięgną chyba tylko ci, którzy byli, są i
będą „czytaczami”, a nie ci, którzy za czytaniem do tej pory nie przepadali
lub nie mieli na to czasu. Bo tu nie o czas chodzi tylko o chęci przecież.
Więc audiobooki są skierowane do ludzi, którzy z literaturą chcą obcować
zawsze i wszędzie i chyba nie zachęcą do czytania (słuchania) tych, którzy do
tej pory od formy papierowej stronili. Czy tak jest w istocie ?