Dodaj do ulubionych

Weiser Dawidek Chrystusem?

15.02.07, 00:03
Od momentu, w którym Weiser "odbierał" procesję na Boże Ciało coś mi zaczeło
świtać. Potem było przeminienie, ostatnia wieczerza, wreszcie śmierć,
zmartwychwstanie i ponowne odejście w tunelu śmierci na Srebrzysku.
Niesamowicie przejmuje mnie ostatnia scena, gdy dorosły już bohater siedzi w
lisopadowy, deszczowy dzień koło nasypu i z rozpaczą patrzy w czarną czeluść
tunelu, którą kiedyś przemierzył z Weiserem...
Podzieliłem się moją hipotezą, ze znajomymi, którzy tę książkę czytali, ale
Dawidek, jako alegoria pierwszego, dziecinnego spotkania Huelle z Chrystusem w
pełnym hanzatyckich ech Gdańsku nie bardzo przypadł im do gustu.
A co wy na to?
Obserwuj wątek
    • waldemar_batura Re: Weiser Dawidek Chrystusem? 15.02.07, 13:45
      jachuw napisał:

      > Od momentu, w którym Weiser "odbierał" procesję na Boże Ciało coś mi zaczeło
      > świtać. Potem było przeminienie, ostatnia wieczerza, wreszcie śmierć,
      > zmartwychwstanie i ponowne odejście w tunelu śmierci na Srebrzysku.
      > Niesamowicie przejmuje mnie ostatnia scena, gdy dorosły już bohater siedzi w
      > lisopadowy, deszczowy dzień koło nasypu i z rozpaczą patrzy w czarną czeluść
      > tunelu, którą kiedyś przemierzył z Weiserem...
      > Podzieliłem się moją hipotezą, ze znajomymi, którzy tę książkę czytali, ale
      > Dawidek, jako alegoria pierwszego, dziecinnego spotkania Huelle z Chrystusem w
      > pełnym hanzatyckich ech Gdańsku nie bardzo przypadł im do gustu.
      > A co wy na to?


      To niemożliwe. Przecież Weiser Dawidek nie chodził na religię! ;-)
      • Gość: incogutto (jw) Re: Weiser Dawidek Chrystusem? IP: 84.38.27.* 16.02.07, 11:19
        Pomyśl...
        Jak miał chodzić, skoro był żydem(he he)!!!
        Na procesje też nie chodził, tylko ją odbierał.
        I w końcu: po co miałby chodzić? Żeby słuchać i uczyć się o sobie samym?! To by
        było trochę bez sensu, sam przyznasz!
        • waldemar_batura Re: Weiser Dawidek Chrystusem? 17.02.07, 21:09
          Gość portalu: incogutto (jw) napisał(a):

          > Pomyśl...
          > Jak miał chodzić, skoro był żydem(he he)!!!
          > Na procesje też nie chodził, tylko ją odbierał.
          > I w końcu: po co miałby chodzić? Żeby słuchać i uczyć się o sobie samym?! To by
          > było trochę bez sensu, sam przyznasz!

          Pomyśl: choćby żeby sprostować wszystkie kłamstwa narosłe przez wieki na jego
          temat. ;-)
    • a.adas Re: Weiser Dawidek Chrystusem? 18.02.07, 19:22
      wolę traktować "Dawidka" jako polską wersję realizmu magicznego (czy jakoś tak).
      Znaczy się, lepiej napisaną, bardziej ciepłą, prawdziwą i... wiarygodną (sic!).
      Prawdę powiedziawszy nie bardzo mnie interesuje kim był Dawidek (może tylko
      iluzją, złudną pamięcią?) Pewnie nawet Huelle nie wie, w końcu jego Gdańsk to
      dziwne miejsce, z wieloma przemilczeniami i tajemnicami.

      Ale koncepcja zacna. Na tyle, ze już wyrzucam ją z głowy.
      • Gość: incogutto Re: Weiser Dawidek Chrystusem? IP: 84.38.27.* 18.02.07, 21:09
        a.adas napisał:

        > wolę traktować "Dawidka" jako polską wersję realizmu magicznego (czy jakoś tak)
        > .
        > Pewnie nawet Huelle nie wie,
        > Ale koncepcja zacna. Na tyle, ze już wyrzucam ją z głowy.

        W tym właśnie rzecz, że to nie jest zacna koncepcja, jedna z wersji
        interpretacji, bo to nie byłoby warte dyskusji. Tu nie chodzi o subikzywizm
        odbioru, bo to oczywiste, że każda ksiązka ma tyle ocieni-twarzy, ilu czytelników.
        Taki sens książki wręcz (mi) się narzuca. Jak w zagmatwanym kryminale (np. u
        Poe'go), gdy wszystkie bezsensowne i pozornie sprzeczne fakty, nagle, pod
        wpływem jakiejś hiptezy układają się w cudownie jasny i logiczny ciąg przyczyn i
        skutków. Elemnty układanki pasują do siebie i to tak idealnie, że oczywistość i
        prawdziwość takiej wersji narzuca nam się sama przez się.

        Tak właśnie było u mnie z Weiserem.
        Wszstko pasuje zbyt dobrze.
        To nie jest jakaś naciągana interpretacja na zamówienie.

        Wyrzucanie pewnych koncepcji tylko dlatego, że są zacne, też nie wydaje mi się
        dobrym pomysłem. "Nie podoba mi się rzeczywistość, więc wyrzucam ją z głowy."
        Zresztą, nie jestem człowiekiem wierzącym, więc z tą "zacnością" "na zamówienie"
        to chybiona koncepcja.

        i na koniec: nie mogę się oprzeć przeczuciu, że Huelle jednak wie...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka