Gość: dr_pitcher Re: Książka doskonała IP: *.dsl.bell.ca 14.03.07, 05:18 Takich jest duzo, szczegolnie tych klasycznych. Przytocze zatem mniej klasyczne" Życie Pi - Yann Martel Chłopiec z latawcem - Khaled Hosseini Terminator Duddy Kravitz - Mordecai,Richler a przede wszystkim John Irving - Modlitwa za Owena Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: anion Re: Książka doskonała IP: *.icpnet.pl 14.03.07, 07:54 Na razie nic nie dopiszę od siebie, bo za 1,5 h mam kolokwium i wtedy nie umiem się skupic na niczym innym (co nie wyklucza czytania forów ;), ale szalenie się cieszę, że ktoś pamiętał o Owenie Meany. Zgadzam się - przede wszystkim Modlitwa za Owena. Odpowiedz Link Zgłoś
wessed Re: Książka doskonała 14.03.07, 08:27 Jestem zszokowany tym, że nikt nie wymienił powieści wszechczasów "Cichy Don". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: monisia Re: Książka doskonała IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.03.07, 08:27 hmmm....ja zauroczona jestem Ryszardem Kapuścińskim, więc przede wszystkim "IMPERIUM"...ale nie tylko, oczywiście... :) Odpowiedz Link Zgłoś
carrara Re: Książka doskonała 14.03.07, 21:44 własnie czytam Owena.Ale lepsza jest powieść Irwinga "jeśli cię odnajdę" chyba lepsza nawet od Garpa Odpowiedz Link Zgłoś
bp309068 Re: Książka doskonała - Haruki Murakami 14.03.07, 08:29 Ja jestem absolutnie uwiedziona książkami Haruki Murakamiego.Właściwie każdą z nich. Np Tańcz, tańcz, tańcz. Bardzo polecam - pokazują taka powolność świata, przesypującą się przez palce, absolutnie coś przepięknego.... POlecam. Odpowiedz Link Zgłoś
tiresias Re: Książka doskonała - Haruki Murakami 14.03.07, 08:53 jestem zdziwiony i niemalże oburzony, że nikt nie wymienił nazwiska Joyce, ze szczególnym wskazaniem na utwór ULYSSES. ale to mój problem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maksi Re: Książka doskonała IP: *.uml.lodz.pl 14.03.07, 08:41 "Sto lat samotności" Marqueza, "Paragraf 22" Hellera, "Mistrz i Małgorzata" Bułhakowa, "Anna Karenina" i "Wojna i pokój" Tołstoja, "Cichy Don" Szołochowa, "Świat według Garpa" i "Jednoroczna wdowa" Irvinga, "Wiek niewinności" Edith Wharton, "Czarodziejska góra" Manna, "Śniadanie mistrzów" Vonneguta, "Postrzyżyny" Hrabala, cały Szekspir, "Komu bije dzwon", "Słońce też wschodzi" i "Pożegnanie z bronią" Hemingwaya, "Doktor Żywago" Pasternaka, "Opowiadać dalej" Johna Bartha. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: barbara Re: Książka doskonała IP: *.upc.chello.be 14.03.07, 09:01 "Szata"Douglas Lloyd Cassel Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sie Wyluzujcie IP: *.chello.pl 14.03.07, 10:05 O rany, znowu temat podrzucony przez sfrustrowanego wydawcę. Kto tym razem "moderuje" wpisy odpowiednich tytułów? Amber? Pruszyński? Czarne? Ludzie, wyluzujcie. Zacznijcie czytać książki, a nie - jak barany - wpisywać się na listy. Cześć. Odpowiedz Link Zgłoś
waldemar_batura Re: Wyluzujcie 14.03.07, 15:37 Gość portalu: sie napisał(a): > O rany, znowu temat podrzucony przez sfrustrowanego wydawcę. Kto tym > razem "moderuje" wpisy odpowiednich tytułów? Amber? Pruszyński? Czarne? Ludzie, > > wyluzujcie. Zacznijcie czytać książki, a nie - jak barany - wpisywać się na > listy. Cześć. Niesamowite. Jak nas rozgryzłeś? Jesteśmy moderowani przez wydawców (pewnie przez wszystkich naraz z całego świata, skoro wymieniamy nawet książki od dawna nie wydawane w Polsce). Jedyna nasza nadzieja to Ty, wyjątkowy nie-baran: włączysz się do wątku, podzielisz swoją olśniewającą erudycją i powiesz, co czytać, żeby biedni czytelnicy nie wpadli w szpony wydawców (jakiś samizdat?). Odpowiedz Link Zgłoś
pavvka Re: Wyluzujcie 14.03.07, 15:39 waldemar_batura napisał: > Jedyna nasza nadzieja to Ty, wyjątkowy nie-baran: > włączysz się do wątku, podzielisz swoją olśniewającą erudycją i powiesz, co > czytać, żeby biedni czytelnicy nie wpadli w szpony wydawców (jakiś samizdat?). Najlepsza jest samoobsługa - czytać tylko to, co się samemu napisało. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tulipanna Re: Książka doskonała IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.03.07, 10:03 Dario, mam prośbę, jak już znajdziesz coś fajnistego i przeczytasz, to podziel się wrażeniami :). Sama też bym poczytała.. Ksiązkę, która nie jest czytadłem, ale nie jest też intelektualną, egzystencjalną smutą:). Od siebie zalecam Jane Austen oraz Autobiografię Agaty Christie. Miłego czytania! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: daria13 Re: Książka doskonała IP: *.crowley.pl 14.03.07, 11:24 Z tym dzieleniem się wrażeniami, moze spróbuję, ale nie obiecuje, bo jestem mało zorganizowana i mocno roztargniona, więc mogę po jakimś czasie zapomnieć o zobowiązaniu:) Z przeczytanych dodałabym jeszcze kilka nazwisk nieprzynudzających a z pewnością ważnych: Golding z niezaprzeczalnie doskonałym Władcą much (i nie tylko), Vonnegut (poza kilkoma późniejszymi, gdzie IMO stracił formę), Rushdie (ktoś tu już napisał pokrótce dlaczego), jeśli Jane Austen, to i H. James. Mój ulubiony Kundera, chyba też się mieści w tej kategorii, z tym, że nie dla wszystkich, bo sporo u niego tej "egzystencjalnej smuty", ale jak to jest napisane! No i zapomnieliśmy o Conradzie, bardzo neisłusznie. P:) Odpowiedz Link Zgłoś
skajstop Re: Książka doskonała 14.03.07, 17:43 Gość portalu: daria13 napisał(a): > Z przeczytanych dodałabym jeszcze kilka nazwisk nieprzynudzających a z > pewnością ważnych: Golding z niezaprzeczalnie doskonałym Władcą much (i nie > tylko), "Władca much" jest najbardziej znany - ale moim zdaniem _zdecydowanie_ lepszymi książkami są "Wieża" oraz - szczególnie - "Widzialna ciemność". Władca jest zbyt stereotypowy, jak się zastanowisz i ma za dużo banalnych fragmentów jak na książkę doskonałą ;p Odpowiedz Link Zgłoś
daria13 Re: Książka doskonała 15.03.07, 11:21 Przyznaję, że czytałam jedynie Władcę much i mimo pewnych mankamentów, w tym tych, o których piszesz, uznałam tę książkę za dobry przykład lektury lekkostrawnej, a jednocześnie takiej, o której się pamięta i nie pozostawiającej czytelnika obojętnym. W tym wątku hasło "książka doskonała" jest bardzo umowne, z ograniczonymi kryteriami. Dobrze to określił dalej Ben- oni. Dzięki za tutuły Goldinga, do tego właśnie miał służyć ten wątek:) P:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: :) Re: Książka doskonała IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.03.07, 10:33 Jeszcze Śmierć pięknych saren Oty Pavla bym dodała :) Odpowiedz Link Zgłoś
kiminohikari "Rekopis znaleziony w Saragossie" Potockiego. 14.03.07, 10:40 Jest to ksiazka genialna (jak na razie dotarlem do "dnia osmego", ale i tak mojej opinii nic nie zmieni). hmmm... osobiscie polecam tez "Norwegian Wood" Murakamiego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: molly Re: "Rekopis znaleziony w Saragossie" Potockiego. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.03.07, 11:41 A ja "Kronikę ptaka nakręcacza" wymienionego japońskiego autora. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: paulina Re: Książka doskonała IP: *.poczta.lublin.pl 14.03.07, 11:38 polecam Musierowicz, książkę o pomysłowej Genowefie Pompke vel Rombke, Bombke... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: andzia Re: Książka doskonała IP: *.echostar.pl 14.03.07, 11:55 Moje propozycje: "Malowany ptak" Kosińskiego "Siostra" Saramonowicz "Zły" Tyrmanda Odpowiedz Link Zgłoś
irmka Re: Książka doskonała 14.03.07, 12:05 "Jules i Jim" Henri-Pierre Roche "Strachy" Marii Ukniewskiej "Inne głosy, inne ściany" Trumana Capote'a "Okruchy weselnego tortu" i "Piórkiem flaminga" Żukrowskiego Wojciecha "Biali bracia" Michała Choromańskiego Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: daria13 Re: Książka doskonała IP: *.crowley.pl 14.03.07, 12:22 Tak, tak! Capote to bardzo dobry przykład ciekawej treści w doskonałej oprawie. Polecam szczególnie Z zimną krwią. Koniecznie. P:) Odpowiedz Link Zgłoś
wiksadyba1 Re: Książka doskonała 14.03.07, 12:25 W literaturze, jak i w sztuce w ogóle, wymieniłbym - tak na roboczo, od niechcenia, żeby nie przeceniać ambicji tej klasyfikacji:), 2 zasadnicze rodzaje "doskonałości": - Doskonałość "Maksymalistyczną" - kiedy czytelnik ma wrażenie, że autor - w sposób imponujący co do formy i treści- mówi w jednej powieści niemal "wszystko o wszystkim":) To są takie rzeczy jak "Boska Komedia", "Ulisses" czy "Człowiek bez właściwości" Musila, żeby wymienić w kolejności rosnącej jeżeli chodzi o moje upodobania 3 najbardziej bezdyskusyjne przykłady:) Można by się bawić jeszcze w dalsze typowanie - może Balzak, może Celine w "Podróży...", może Perec za "Życie -instrukcja obsługi, pewnie Faulkner,pewnie Rabelais. Poniekąd oczywiście też i "Odyseja", Stary Testament etc.:)))) - tu już trudniejsza rzecz, bo nie chodzi do końca o doskonałość "minimalistyczną". Powiedziałbym raczej o doskonałosci "autonomicznej". To przypadek, kiedy autor skupia się na jakimś wycinku rzeczywistości, czy własnej fantazji, ale robi to w sposób tak doskonały, że bardzo specyficzny i zredukowany świat, który opisuje, staje się odrębnym, "samowystarczalnym", bogatym, "kosmosem", z którego trudno czytelnikowi jest ewakuować się. Przykłady to np. Kafka, najlepsze opowiadania Borgesa, Poe, Henri Michaux może i Gombrowicz (nomen omen za "Kosmos") I tak to chyba wygląda - nie tylko w literaturze. W kinie też mamy, z jednej strony, Felliniego i Wellesa, z drugiej strony Bressona, minimalistycznego Bergmana ze środkowego okresu, a też Charlie Chaplina:) W malarstwie z jednej strony Leonardo czy Picasso, z drugiej strony Vermeer, Cezanne czy Mondrian. ETc. Oczywiście, są typy pośrednie. NP. nie wiem, do której z dwóch kategorii zakwalifikowałbym "Panią Bovary" Flauberta, a jest to napewno, zwłaszcza technicznie, jedno z najdoskonalszych dzieł (książka bez zbędnego czy fałszywego zdania, jak mało która). Pasuje i do pierwszej i do drugiej:) A najciekszawsze, oczywiście, mogą być rzeczy, które są doskonałe, mimo tego, że widzimy, po rozłożeniu na czynniki pierwsze, ile w nich niedoskonałości np. Cervantes, Dostojewski:))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: daria13 Re: Książka doskonała IP: *.crowley.pl 14.03.07, 13:36 wiksadyba1 napisał: > A najciekszawsze, oczywiście, mogą być rzeczy, które są doskonałe, mimo tego, >że widzimy, po rozłożeniu na czynniki pierwsze, ile w nich niedoskonałości np. >Cervantes, Dostojewski:))) Ciekawie powiedziane. Przypomniało mi to wypowiedź w jednym ze starych wątków pana Marrodana Casasa (tak, tego samego;), w którym mówił o książkach i pisarzach, podczas lektury których odczuwa uwieranie (tak pisał o Murakamim, ale też o Kunderze), przy czym podkreślił, że z tego uwierania biorą się perły. Ładne. P:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: miazz Re: Książka doskonała IP: 213.17.228.* 14.03.07, 12:41 ej, a Camus? czy nikt już nie czyta dżumy i obcego? a eseje? Odpowiedz Link Zgłoś
wiksadyba1 Re: camus i ska 14.03.07, 13:11 Gość portalu: miazz napisał(a): > ej, a Camus? czy nikt już nie czyta dżumy i obcego? a eseje? Chyba mało kto czyta, o ile nie musi w szkole, a szkoda. Za "Dżumą" może koniec końców nie przepadam jakoś szczególnie (chociaż cenię), ale "Obcy", czy - może nawet zwłaszcza miniatury, nawet wczesne to zdecydowanie jest to:) Problem w tym, że Camusowi przyczepiono etykietkę "moralisty bawiącego sie w pisarza", tzn. kogoś, to pisze głównie, żeby przekazać jakieś pouczające przesłanie. Niechęć do takich pisarzy "z lektur szkolnych" jest w modzie, zwłaszcza wśród różnych "lingwistów", fanów różnych Baricco etc. Tymczasem zapomina się, że to był po prostu świetny pisarz. Raczej trudno jest znaleść w historii całej literary wiele innych przykładów tak dużego ładunku ekspresji i zmysłowości przy tak prostej formie. Inna rzecz, że Camus to pisarz "absolutnie śródziemnomorski", jeżeli kogoś nie pociąga ten region historyczno-przyrodniczy, raczej Camusa nie doceni:) A teraz chyba inne miejsca są w modzie:) Eseje mniej mnie już przekonują. Uważam, że Camus był znacznie lepszym pisarzem niż filozofem. I paradoksalnie to samo powiedziałbym koniec końców o Sartrze. ten drugi miał dużo większy aparat pojęciowy, jeżeli chodzi o filozofię. Ale z jego książek flioz. niewiele już chyba zostało; nie mówię nawet o kompromitacji jego poglądów politycznych, ale o tej całej specyficznej syntezie egzystencjalizmu z dialektyką heglowsko-marksistowską, czy psychoanalizą. Natomiast debiutanckie "Mdłości" to arcydzieło i fakt, że człowiek który to napisał był gnidą, niestety tego nie zmieni:) Odpowiedz Link Zgłoś
waldemar_batura Re: camus i ska 14.03.07, 15:41 wiksadyba1 napisał: > Gość portalu: miazz napisał(a): > > > ej, a Camus? czy nikt już nie czyta dżumy i obcego? a eseje? > > jego poglądów politycznych, ale o tej całej specyficznej syntezie > egzystencjalizmu z dialektyką heglowsko-marksistowską, czy psychoanalizą. > Natomiast debiutanckie "Mdłości" to arcydzieło i fakt, że człowiek który to > napisał był gnidą, niestety tego nie zmieni:) Niezależnie nawet od Twoich nieco wątpliwych rozróżnień filozoficznych, zawsze fascynowała mnie odwaga intelektualna wyrażająca się w anonimowym wyzywaniu na forum wielkich twórców od gnid. Też chciałbym być taki odważny, ale może zacznę od etapu pośredniego: wyzywania wyrażających się w ten sposób (tj. akceptujących ten styl) P.T. Forumowiczów. Może to przybliży mnie do dialektycznego Absolutu. Odpowiedz Link Zgłoś
wiksadyba1 Re: camus i ska 14.03.07, 22:34 waldemar_batura napisał: > Niezależnie nawet od Twoich nieco wątpliwych rozróżnień filozoficznych Gdzie w moim poście były jakieś "rozróżnienia filozoficzne", to dla mnie wielka zagadka:) , zawsze > fascynowała mnie odwaga intelektualna wyrażająca się w anonimowym wyzywaniu na > forum wielkich twórców od gnid. Nie mierz innych swoją miarą (odwagi):))) Co do mnie, to jeżeli miałbym okazję spotkać się w życiu z Sartrem, od powiedzenia mu bez ogródek, co o jego paru wyskokach myślę, powstrzymałby mnie zapewne tylko fakt, że wielu go wyzywało i mam wrażenie, że wręcz go to mobilizowało:) A tak w ogóle - wielki twórca nie może być gnidą, ścierwem, kanalią, szmatą, pluskwą, padalcem i czymkowieki innym pozostając jednocześnie wielkim twórcą? Chciałbyś mu zakazać tego przywileju:)? Cóż za perfidna dyskryminacja wielkich twórców he he:)) Też chciałbym być taki odważny, ale może zacznę > od etapu pośredniego: wyzywania wyrażających się w ten sposób (tj. akceptującyc > h > ten styl) P.T. Forumowiczów. A tu bym uważał- jak sie trafi na kogoś dociekliwego i wrednego - czekać może proces karny albo cywilny o odszkodowanie; anonimowość to dosyć względna rzecz:) O tak, wiem że to wielka niesprawiedliwość, że mozna zwyzywać jakiegoś nieżyjącego i słynnego np. nazistę, stalinistę, maoistę, klerykała etc., a z żywym szaraczkiem może być niebezpiecznie:) Cóż, tak bywa; świat jest pełen paradoksów; temu, kto się na to nie godzi, polecam płacz do poduszki jako środek terapeutyczny:) >Może to przybliży mnie do dialektycznego Absolutu. Do absolutu może i przybliży, szczególnej "dialektyki" w tym jednak nie widzę:))) Odpowiedz Link Zgłoś
waldemar_batura Re: camus i ska 18.03.07, 16:48 wiksadyba1 napisał: > waldemar_batura napisał: > > > > Niezależnie nawet od Twoich nieco wątpliwych rozróżnień filozoficznych > > Gdzie w moim poście były jakieś "rozróżnienia filozoficzne", to dla mnie wielka > zagadka:) Chodzi o nieprawdziwe i/lub niezręczne sformułowania, z których wynikałoby, że Sartre wziął jakiś mityczny "czysty egzystencjalizm" i pomieszał go z Heglem czy z psychoanalizą. > , zawsze > > fascynowała mnie odwaga intelektualna wyrażająca się w anonimowym wyzywan > iu na > > forum wielkich twórców od gnid. > > Nie mierz innych swoją miarą (odwagi):))) Jaką "moją" miarą? Przerzucanie się słówkami nie przesłoni faktów - że odnoszę się do miary, którą Ty wprowadziłeś swoim postem. Co do mnie, to jeżeli miałbym okazję > spotkać się w życiu z Sartrem, od powiedzenia mu bez ogródek, co o jego paru > wyskokach myślę, powstrzymałby mnie zapewne tylko fakt, że wielu go wyzywało i > mam wrażenie, że wręcz go to mobilizowało:) Owszem, miał za życia miał wielu wrogów. Nie myl jednak tego z obecną atmosferą w Polsce, gdzie jak najbardziej modne jest okazywanie wręcz patologicznej do niego nienawiści. A tak w ogóle - wielki twórca nie > może być gnidą, ścierwem, kanalią, szmatą, pluskwą, padalcem i czymkowieki inny > m > pozostając jednocześnie wielkim twórcą? Chciałbyś mu zakazać tego przywileju:)? > Cóż za perfidna dyskryminacja wielkich twórców he he:)) He he. Hu hu. Hi hi. A tak w ogóle: jasne, że wielki twórca może być jednocześnie gnidą. Te słowa trzeba jednak czymś poprzeć - zresztą tak jak wobec każdego określanego tak człowieka, tyle że przy bezzasadnym wyzywaniu w ten sposób ludzi, którzy coś osiągnęli dochodzi dodatkowo wrażenie, że chce się w ten sposób tanim kosztem poprawić własne mizerne samopoczucie. > Też chciałbym być taki odważny, ale może zacznę > > od etapu pośredniego: wyzywania wyrażających się w ten sposób (tj. akcept > ującyc > > h > > ten styl) P.T. Forumowiczów. > > A tu bym uważał- jak sie trafi na kogoś dociekliwego i wrednego - czekać może > proces karny albo cywilny o odszkodowanie; anonimowość to dosyć względna rzecz: > ) > O tak, wiem że to wielka niesprawiedliwość, że mozna zwyzywać jakiegoś > nieżyjącego i słynnego np. nazistę, stalinistę, maoistę, klerykała etc., a z > żywym szaraczkiem może być niebezpiecznie:) Cóż, tak bywa; świat jest pełen > paradoksów; temu, kto się na to nie godzi, polecam płacz do poduszki jako środe > k > terapeutyczny:) Mimo tych wywodów (BTW - także w języku prawniczym do precyzji sporo Ci brakuje) podtrzymuję swoje zdanie: kto bez argumentów wyzywa ludzi od gnid, sam jest gnidą. Jeśli masz coś przeciw temu, pozostaje Ci płacz do poduszki albo dalsze śmieszne grożenie sądem. > >Może to przybliży mnie do dialektycznego Absolutu. > > Do absolutu może i przybliży, szczególnej "dialektyki" w tym jednak nie widzę:) > )) Ja też jej w Twoim poście nie dostrzegłem - jeśli moje słowa była zbyt skomplikowane, wyjaśniam, że to była ironia. Odpowiedz Link Zgłoś
wiksadyba1 Re: -----------> waldeczek he he:))) 18.03.07, 23:40 waldemar_batura napisał: > > > > > > > Chodzi o nieprawdziwe i/lub niezręczne sformułowania, z których wynikałoby, że > Sartre wziął jakiś mityczny "czysty egzystencjalizm" i pomieszał go z Heglem cz > y > z psychoanalizą. Czy słowa "specyficzna synteza" oznaczają "pomieszanie:). Gdzie Sartrowi zarzucałem, że jego mało już kogo pociągające prace filozoficzne to akurat POMIESZANIE różnych systemów. " I gdzie pisałem o CZYSTYM egzystencjaliźmie:) Nie spodziewaj się, że na forum internetowym ktokolwiek za darmo będzie pisał inaczej niż skrótami:) Aha, można po polsku pisać "lub" zamiast "i/lub". Mniejsze zużycie czcionki:) Ew. "i/albo", ale to więcej czasu kosztuje:) > > > Owszem, miał za życia miał wielu wrogów. Nie myl jednak tego z obecną atmosferą > w Polsce, gdzie jak najbardziej modne jest okazywanie wręcz patologicznej do > niego nienawiści. Stanowczo przeceniasz zainteresowanie Sartrem we współczesnej Polsce:) Skądinąd poza Polską, w bardziej opiniotwórczych krajach, zainteresowanie jego postacią jest też raczej mizerne. I tu właśnie uważam, że częściowo niesłusznie:) Napaści na Sartra są dopiero wtedy idiotyczne, jeżeli np. zarzucanie mu obłąkanych poglądów politycznych czy wodzowskich ambicji i efekciarskiego koniunkturalizmu ("podłączanie się" pod twórców, którzy mieli go gdzieś np. Geneta) prowadzi do dezawuowania całej jego twórczości z powodów czysto personalnych. Uścisk dłoni Prezesa albo kit w ucho(do wyboru, do koloru, wedle życzeń) temu, kto coś takiego wskaże w moich postach:) > A tak w ogóle: jasne, że wielki twórca może być > jednocześnie gnidą. Te słowa trzeba jednak czymś poprzeć - zresztą tak jak wobe > c > każdego określanego tak człowieka, tyle że przy bezzasadnym wyzywaniu w ten > sposób ludzi, którzy coś osiągnęli dochodzi dodatkowo wrażenie, że chce się w > ten sposób tanim kosztem poprawić własne mizerne samopoczucie. Nie badam niczyjego samopoczucia, ale podejrzewałbym raczej o nienajlepsze tego, kto w tak oklepany do bólu sposób (zwłaszcza jak na kogoś, kto przypisuje sobie mniejszy albo większy talent ironisty) moralizuje (szczególnie kuriozalne: podkreślenie "którzy coś osiągnęli":)))), jak również tego, kto poświęca swój czas na napisanie osobnego pouczającego postu nt. niezwiązanej z tematem wątku uwagi dot. Sartra, którego zresztą koniec końców umiarkowanie broniłem. PS. Dlaczego żądasz elaboratu uzasadniającego, że Sartre był gnidą, a nie np. uzasadnienia, że "Mdłosci" to arcydzieło:)??? Czy uważasz, że komplementów, w odróżnieniu od inwektyw nie należy uzasadniać?:))) Czy w takim razie, jeżeli napiszę, że Rosenberg czy Streicher to ścierwa, obrażę ludzi, którzy "coś osiągnęli", a jeśli nazwę ich "Wspaniałymi obrońcami czystej kultury europejskiej" będę cacy???:) > > Też chciałbym być taki odważny, ale może zacznę > > > od etapu pośredniego: wyzywania wyrażających się w ten sposób (tj. > akcept > > ującyc > > > h > > > ten styl) P.T. Forumowiczów. > > > > Mimo tych wywodów (BTW - także w języku prawniczym do precyzji sporo Ci brakuje > ) W którym dokładnie momencie:)?????? PS. Akurat ja i akurat Ciebie, Waldziku, do sądu bym nie pozwał. Już prędzej wsadziłbym ci (kit) w ucho:) > > > Ja też jej w Twoim poście nie dostrzegłem. Nic zdrożnego w tym, że nie dostrzegłeś dialektyki w moim poście, albowiem nie była w żadnym momencie planowana:))) - jeśli moje słowa była zbyt > skomplikowane, wyjaśniam, że to była ironia. Ironia??? Rozłożyłes mnie tym wyjaśnieniem na łopatki, zwracam honor:) No widzisz, a ja tego, kur.wa, w ogóle nie spostrzegłem. Masz ci los! Odpowiedz Link Zgłoś
wiksadyba1 Re: gnidy anonimowe i nieanonimowe:) 19.03.07, 00:47 Prześledźmy taki tekst: www.zwoje-scrolls.com/zwoje23/text20p.htm "Nie ma w ZSSR żadnych łagrów", twierdził z uporem Sartre. Ale przytłoczony dowodami Camusa, wpadł na niezwykły pomysł, który stał się niebawem częstym wybiegiem "zaangażowanych", nie pozbawionych sprytu i pewnej wrażliwości. "Nawet jeśli istnieją - zamknął swoją polemikę z Camusem - nie należy o nich mówić i pisać, by nie odbierać robotnikom wiary w socjalizm, czyli wiary w Związek Sowiecki i demokracje ludowe". Prześledźmy sprawę logicznie: 1. Jeżeli opisane przypadki są prawdą: JPS wykazał się postawą skończonej gnidy i ścierwa. W konsekwencji: A. Ktoś, kto zna ww. okoliczności, a mimo tego udaje niewiniątko i kulturalnego pana protestując przeciwko nazywaniu łagodnym określeniem gnidy autora ww. słów, sam co najmniej delikatnie ociera się o pewną formę "gnidowatości":) B. Kto wypowiada się nt. nie znając ww. okoliczności, również ryzykuje podobnego rodzaju ocieractwo:) 2. Jeżeli Herling-Grudziński kłamał od początku do końca, wówczas on jest gnidą. Należy udowodnić. Bardzo trudne np. w świetle ww. cytatu: En Occident, l'indifférence a longtemps prévalu. Aux heures les plus noires de la répression, les dirigeants faisaient de la « realpolitik », les victimes et les opposants au stalinisme étaient écoutés d'une oreille discrète et l'intelligentsia se complaisait dans le rôle de l'« idiot utile », tel Sartre disant à Camus : « Je trouve comme vous inadmissibles ces camps mais inadmissible tout autant l'usage que la presse bourgeoise en fait chaque jour. www.maison-russie.fr/index.php?option=com_content&task=view&id=483 Gnidowatość Sartra należałoby wtedy przeegzaminować na innym przykładzie, niestety wyżej wybrany jest tylko pierwszym z brzegu:) Odpowiedz Link Zgłoś
wiksadyba1 Re: gnidy anonimowe i nieanonimowe:) 19.03.07, 00:55 En France, le livre de Viktor Kravtchenko J'ai choisi la liberté !, où sont décrits les camps d'emprisonnement soviétiques et les horreurs perpétrées par l'État, avait soulevé une grande émotion à la fin des années quarante. Le premier voyage de Sartre le conduisit à Moscou, à Léningrad et en Ouzbékistan. L'agenda était chargé, mais, de l'aveu même de Sartre, les moments de détente - fêtes et beuveries - furent les plus fatigants. À l'issue d'une de ces fêtes, des problèmes de santé se manifestèrent et il dut passer dix jours dans un hôpital moscovite, victime d'une sévère crise d'hypertension. En rentrant en France, Sartre fut assailli par les journalistes. Le retour d'Union soviétique était entouré d'un rituel qui devait être respecté. Les commentaires de Sartre surprirent tout le monde : les cinq longs entretiens parus du 15 au 20 juillet dans le quotidien Libération se présentaient comme un grandiose panégyrique à l'adresse de ses hôtes ; le titre du premier entretien en résume bien tout le pathos : "La liberté de critique est pleine et entière en URSS ". www.france-estonie.org/article.php3?id_article=24 Odpowiedz Link Zgłoś
waldemar_batura Re: gnidy anonimowe i nieanonimowe:) 24.03.07, 21:30 wiksadyba1 napisał: > Prześledźmy taki tekst: > > www.zwoje-scrolls.com/zwoje23/text20p.htm > "Nie ma w ZSSR żadnych łagrów", twierdził z uporem Sartre. Ale przytłoczony > dowodami Camusa, wpadł na niezwykły pomysł, który stał się niebawem częstym > wybiegiem "zaangażowanych", nie pozbawionych sprytu i pewnej wrażliwości. "Nawe > t > jeśli istnieją - zamknął swoją polemikę z Camusem - nie należy o nich mówić i > pisać, by nie odbierać robotnikom wiary w socjalizm, czyli wiary w Związek > Sowiecki i demokracje ludowe". > > Prześledźmy sprawę logicznie: > > 1. Jeżeli opisane przypadki są prawdą: JPS wykazał się postawą skończonej gnidy > i ścierwa. W konsekwencji: > A. Ktoś, kto zna ww. okoliczności, a mimo tego udaje niewiniątko i kulturalnego > pana protestując przeciwko nazywaniu łagodnym określeniem gnidy autora ww. słów > , > sam co najmniej delikatnie ociera się o pewną formę "gnidowatości":) > B. Kto wypowiada się nt. nie znając ww. okoliczności, również ryzykuje podobneg > o > rodzaju ocieractwo:) > 2. Jeżeli Herling-Grudziński kłamał od początku do końca, wówczas on jest gnidą > . > Należy udowodnić. Bardzo trudne np. w świetle ww. cytatu: > > En Occident, l'indifférence a longtemps prévalu. Aux heures les plus noires de > la répression, les dirigeants faisaient de la « realpolitik », les vi > ctimes et > les opposants au stalinisme étaient écoutés d'une oreille discrète et > l'intelligentsia se complaisait dans le rôle de l'« idiot utile », te > l Sartre > disant à Camus : « Je trouve comme vous inadmissibles ces camps mais > inadmissible tout autant l'usage que la presse bourgeoise en fait chaque jour. > > www.maison-russie.fr/index.php?option=com_content&task=view&id=483 > Gnidowatość Sartra należałoby wtedy przeegzaminować na innym przykładzie, > niestety wyżej wybrany jest tylko pierwszym z brzegu:) Wiarygodność Herlinga w sprawie ocen personalnych jest dla mnie bliska zeru. Ten zbytni egotysta nawet dla Pilcha, chory na Nobla i wyżywający się na tych, którzy ośmielili się go dostać - jak Fo, wyzywający Kotta od gó..arzy; za życia wpisywał się doskonale w nurt nagonek w stylu "a bo Miłosz chciał przyłączenia Polski do ZSRR", ale ja absolutnie jego słowom nie ufam. Ty chcesz ufać - powodzenia. Ale nie zmienia to faktu, że rzeczywiście w końcu wzbiłeś się ponad poziom gnidowatości i przytoczyłeś jakiś argument merytoryczny. Bo - chociaż sprawa jest znacznie bardziej skomplikowana (trudno ustalić, jak było z tą wiedzą o łagrach i na którym etapie, a z drugiej strony sami marksiści Sartre'a i egzystencjalizm generalnie tępili - patrz Fadiejew) - faktycznie Sartre'owi bliżej było do ZSRR niż do USA. Ja nie uważam, że wystarczy to do nazwania człowieka gnidą. Ty uważasz, co zapewne związane jest z poglądami politycznymi. Ale to forum to nie miejsce na politykę. Poza tym - patrz końcówka mojego poprzedniego postu. Dlatego z mojej strony kończę tę dyskusję. Odpowiedz Link Zgłoś
waldemar_batura P.S. 24.03.07, 21:35 Aczkolwiek osobiście raczej wolę nie nazywać gnidami nawet tych obecnych polskich intelektualistów, którzy - znając fakty, więc pasując do Twojej definicji - postępują analogicznie do tego, co zarzucasz Sartre'owi, wychwalając skutki interwencji w Iraku i wybielając USA. Nie ten styl - ale nie oczekuję, że to zrozumiesz. Odpowiedz Link Zgłoś
wiksadyba1 Re: gnidy anonimowe i nieanonimowe:) 24.03.07, 23:34 Tak, "dyskusja" skończona, więc tylko krótko moje zdanie: Do pewnego stopnia rozumiem i do pewnego stopnia bronię wielu zachodnich intelektualistów zafascynowanych poi II WŚ skrajną lewicą. Ale akurat nie Sartra. Dodam też, Mój Zacny Przeciwniku Obrażania Ludzi, Którzy Coś Osiągnęli, że Twój sposób potraktowanie Herlinga nie różni się wiele od mojego podejścia do Sartra. Różnica tkwi w tym, że ja mając stosunek pełen awersji do Sartra jako osoby, nie neguję wysokiej wartości jego niektórych dzieł/wypowiedzi. Tymczasem Ty zdajesz się wykluczać w ogóle Herlinga na podstawie kiepskiej opinii o jego osobie (z którą - chociaż tylko częściowo- bym się zgodził). Twierdząc, ze Herling jest mało wiarygodny w ogóle, nie przedstawiasz żadnych dowodów na obalenie jego konkretnego twierdzenia o Sartrze. Dodam też, Mój Miłośnku Precyzji, że pisanie o "ocenach personalnych" ma tutaj "średnio" sens, jako że nie chodziło o to, co Herling W OGÓLE myślał o Sartrze, co można mieć albo nie mieć w d..., tylko o to, czy KONKRETNE wypowiedzi, które przypisywał Sartrowi, miały miejsce. Otóż miały miejsce, o czym świadczą m.in. podane przeze mnie źródła francuskie. Odpowiedz Link Zgłoś
waldemar_batura Re: gnidy anonimowe i nieanonimowe:) 24.03.07, 23:43 wiksadyba1 napisał: > Tak, "dyskusja" skończona, więc tylko krótko moje zdanie: > > Do pewnego stopnia rozumiem i do pewnego stopnia bronię wielu zachodnich > intelektualistów zafascynowanych poi II WŚ skrajną lewicą. Ale akurat nie Sartr > a. > > Dodam też, Mój Zacny Przeciwniku Obrażania Ludzi, Którzy Coś Osiągnęli, że Twój > sposób potraktowanie Herlinga nie różni się wiele od mojego podejścia do Sartra > . > Różnica tkwi w tym, że ja mając stosunek pełen awersji do Sartra jako osoby, ni > e > neguję wysokiej wartości jego niektórych dzieł/wypowiedzi. Tymczasem Ty zdajesz > się wykluczać w ogóle Herlinga na podstawie kiepskiej opinii o jego osobie (z > którą - chociaż tylko częściowo- bym się zgodził). Twierdząc, ze Herling jest > mało wiarygodny w ogóle, nie przedstawiasz żadnych dowodów na obalenie jego > konkretnego twierdzenia o Sartrze. Dodam też, Mój Miłośnku Precyzji, że pisanie > o "ocenach personalnych" ma tutaj "średnio" sens, jako że nie chodziło o to, co > Herling W OGÓLE myślał o Sartrze, co można mieć albo nie mieć w d..., tylko o > to, czy KONKRETNE wypowiedzi, które przypisywał Sartrowi, miały miejsce. Otóż > miały miejsce, o czym świadczą m.in. podane przeze mnie źródła francuskie. Nie mówiliśmy o wartości Herlinga jako pisarza (tu mam o nim nie najlepsze zdanie, ale z innych powodów - i obawiam się, że osiągnął jednak mniej niż Sartre), tylko o wartości jego ocen personalnych - tu OD RAZU przedstawiłem konkretne przykłady (w przeciwieństwie do Ciebie; różnica kolosalna, nie mówiąc o tym "szczególe", że nie używałem inwektyw), i co ma wpływ na COKOLWIEK, co by mówił o tym czy tamtym pisarzu, szczególnie pochodzącym z innego obozu politycznego. Ale nawet jeśli tamten przykład jest prawdziwy, pozostanę przy swoim zdaniu o Jeanie-Paulu. Ty pozostajesz przy swoim - EOT. Odpowiedz Link Zgłoś
wiksadyba1 Re: gnidy anonimowe i nieanonimowe:) 25.03.07, 00:39 waldemar_batura napisał: > > Nie mówiliśmy o wartości Herlinga jako pisarza (tu mam o nim nie najlepsze > zdanie, ale z innych powodów - i obawiam się, że osiągnął jednak mniej niż > Sartre) Zgoda, że osiągnął mniej niż Sartre. , tylko o wartości jego ocen personalnych - tu OD RAZU przedstawiłem > konkretne przykłady (w przeciwieństwie do Ciebie; różnica kolosalna, nie mówiąc > o tym "szczególe", że nie używałem inwektyw), i co ma wpływ na COKOLWIEK, co by > mówił o tym czy tamtym pisarzu, szczególnie pochodzącym z innego obozu > politycznego. Jednakże nie mówiliśmy (a przynajmniej ja nie mówiłem) również o wartości jego ocen personalnych. Mówiliśmy tylko o wypowiedzi Herlinga nt. FAKTÓW tzn. tego, ze Sartre "cenzurował" dyskusję intelektualną i polityczną nt. sowieckich łagrów, co również dotknęło książki Herlinga i co moim zdaniem, pokazuje kontrast między Sartrem a Camusem (co do którego przyzwoitości jako człowieka nie można mieć żadnych wątpliwości). Obaleniem (niemozliwym do przeprowadzenia) wypowiedzi Herlinga, nie jest wskazanie jego małej wiarygodności w ogóle, ale wskazanie kłamstwa w konkretnym przypadku. Ale nawet jeśli tamten przykład jest prawdziwy, pozostanę przy > swoim zdaniu o Jeanie-Paulu. Ty pozostajesz przy swoim - EOT. I bardzo dobrze, po co mamy mieć takie same:) EOT Odpowiedz Link Zgłoś
waldemar_batura Re: -----------> waldeczek he he:))) 24.03.07, 21:16 wiksadyba1 napisał: > waldemar_batura napisał: > > > > > > > > > > > > > Chodzi o nieprawdziwe i/lub niezręczne sformułowania, z których wynikałob > y, że > > Sartre wziął jakiś mityczny "czysty egzystencjalizm" i pomieszał go z Heg > lem cz > > y > > z psychoanalizą. > > Czy słowa "specyficzna synteza" oznaczają "pomieszanie:). Gdzie Sartrowi > zarzucałem, że jego mało już kogo pociągające prace filozoficzne to akurat > POMIESZANIE różnych systemów. " I gdzie pisałem o CZYSTYM egzystencjaliźmie:) > Nie spodziewaj się, że na forum internetowym ktokolwiek za darmo będzie pisał > inaczej niż skrótami:) A mogę spodziewać się, że będziesz pisać z sensem? Niezależnie od wykrętów, że synteza to nie pomieszanie, meritum pozostaje to samo: Sartre nie dokonywał zmieszania/syntezy egzystencjalizmu z innymi prądami, bo sam dopiero razem z Heideggerem ten egzystencjalizm stworzył i te pokrewieństwa istniały od samego początku. Dotarło? > Aha, można po polsku pisać "lub" zamiast "i/lub". Mniejsze zużycie czcionki:) > Ew. "i/albo", ale to więcej czasu kosztuje:) Wiesz, to najbardziej sensowna i merytoryczna z Twoich dotychczasowych uwag. Smutne, że najmniej związana z tematem. > > > > > > Owszem, miał za życia miał wielu wrogów. Nie myl jednak tego z obecną atm > osferą > > w Polsce, gdzie jak najbardziej modne jest okazywanie wręcz patologicznej > do > > niego nienawiści. > > Stanowczo przeceniasz zainteresowanie Sartrem we współczesnej Polsce:) Skądinąd > poza Polską, w bardziej opiniotwórczych krajach, zainteresowanie jego postacią > jest też raczej mizerne. I tu właśnie uważam, że częściowo niesłusznie:) Napaśc > i > na Sartra są dopiero wtedy idiotyczne, jeżeli np. zarzucanie mu obłąkanych > poglądów politycznych czy wodzowskich ambicji i efekciarskiego koniunkturalizmu > ("podłączanie się" pod twórców, którzy mieli go gdzieś np. Geneta) prowadzi do > dezawuowania całej jego twórczości z powodów czysto personalnych. Uścisk dłoni > Prezesa albo kit w ucho(do wyboru, do koloru, wedle życzeń) temu, kto coś > takiego wskaże w moich postach:) Owszem, Sartre jest u nas całkiem często obecny w piśmiennictwie - jako bohater zdecydowanie negatywny. Chcesz tego czy nie, rozumiesz to czy nie: rzucając gnidami - i to bez uzasadnienia - wpisujesz się w ślepą nagonkę na niego, choćbyś sam poglądy miał nieco inne od redaktorów "Dziennika". > A tak w ogóle: jasne, że wielki twórca może być > > jednocześnie gnidą. Te słowa trzeba jednak czymś poprzeć - zresztą tak ja > k wobe > > c > > każdego określanego tak człowieka, tyle że przy bezzasadnym wyzywaniu w t > en > > sposób ludzi, którzy coś osiągnęli dochodzi dodatkowo wrażenie, że chce s > ię w > > ten sposób tanim kosztem poprawić własne mizerne samopoczucie. > > Nie badam niczyjego samopoczucia, ale podejrzewałbym raczej o nienajlepsze tego > , > kto w tak oklepany do bólu sposób (zwłaszcza jak na kogoś, kto przypisuje sobie > mniejszy albo większy talent ironisty) Kolejny nonsens - gdzie przypisuję sobie jakiś talent? Ale Ty za to rzeczywiście piszesz tak świetnie i oryginalnie, że możesz pouczać innych: szczególnie podobało mi się (zupełnie bezpretensjonalne) zastosowanie staropolskiego zwrotu "blah blah". Brakuje jeszcze tylko "boshe" i "pliiz". moralizuje (szczególnie kuriozalne: > podkreślenie "którzy coś osiągnęli":)))), jak również tego, kto poświęca swój > czas na napisanie osobnego pouczającego postu nt. niezwiązanej z tematem wątku > uwagi dot. Sartra, Poświęciłeś znacznie więcej czasu na odpowiadanie mnie niż ja - Tobie, i napisałeś więcej, więc to dość żałosny argument. > którego zresztą koniec końców umiarkowanie broniłem. Pewnie sam się cieszysz, gdy ktoś nazwie Cię gnidą, ale poza tym "umiarkowanie broni". > PS. Dlaczego żądasz elaboratu uzasadniającego, że Sartre był gnidą, a nie np. > uzasadnienia, że "Mdłosci" to arcydzieło:)??? Bo wiem, dlaczego "Mdłości" to arcydzieło i nie potrzebuję Twoich ocen w tej sprawie (ani w jakiejkolwiek innej). Ale jeśli rzucasz obelgami na tym forum, znanym raczej z kulturalnej dyskusji, to wypadałoby je jakoś uzasadnić. Czy uważasz, że komplementów, w > odróżnieniu od inwektyw nie należy uzasadniać?:))) Czy w takim razie, jeżeli > napiszę, że Rosenberg czy Streicher to ścierwa, obrażę ludzi, którzy "coś > osiągnęli", a jeśli nazwę ich "Wspaniałymi obrońcami czystej kultury > europejskiej" będę cacy???:) A jakbyś dodał do swojego postu jeszcze z 10 linijek uśmieszków, może wyglądałoby to jeszcze dowcipniej? Podpowiedź: nie, wyglądałoby jeszcze durniej. > > > > Też chciałbym być taki odważny, ale może zacznę > > > > od etapu pośredniego: wyzywania wyrażających się w ten sposób > (tj. > > akcept > > > ującyc > > > > h > > > > ten styl) P.T. Forumowiczów. > > > > > > > Mimo tych wywodów (BTW - także w języku prawniczym do precyzji sporo Ci b > rakuje > > ) > > W którym dokładnie momencie:)?????? Poczytaj sobie, czym jest odszkodowanie i kiedy się je stosuje. > PS. Akurat ja i akurat Ciebie, Waldziku, do sądu bym nie pozwał. Już prędzej > wsadziłbym ci (kit) w ucho:) To po co tyle p..przenia o sądach? > > > > > > Ja też jej w Twoim poście nie dostrzegłem. > > Nic zdrożnego w tym, że nie dostrzegłeś dialektyki w moim poście, albowiem nie > była w żadnym momencie planowana:))) > > - jeśli moje słowa była zbyt > > skomplikowane, wyjaśniam, że to była ironia. > > Ironia??? Rozłożyłes mnie tym wyjaśnieniem na łopatki, zwracam honor:) No > widzisz, a ja tego, kur.wa, w ogóle nie spostrzegłem. Masz ci los! Za to teraz już wiesz. A tak w ogóle - widać, że lubisz mnożyć pustosłowie i upajać się dźwiękiem własnego głosu, sądząc, że to co piszesz, jest strasznie mądre i dowcipne. Chociaż oceniłbym Cię pewnie trochę inaczej, gdybyś zadebiutował na forum bez tej "gnidy" - wtedy mógłbym jakoś tolerować te pierwsze cechy i Twój knajacki humorek. W tej sytuacji poczułem raczej niechęć od pierwszego wejrzenia. ;-) A ponieważ dalsze przerzucanie się złośliwościami nie ma żadnego sensu, chyba najlepiej będzie, jeśli dam Ci ignora. Odpowiedz Link Zgłoś
wiksadyba1 Re: no to na koniec:))) 25.03.07, 00:29 Widzisz, wątków personalnych nie będę kontynuował, problem w tym, że w paru sprawach niestety, wyszło szydło z worka (dlatego opcja Ignor, z którą w pełni się zgadzam będzie łaskawa), czego oczywiście nie muszą zauważyć, wszyscy uczestnicy tego "znanego z kulturalnego dyskusji" forum:) Najzabawniejsze konkrety: waldemar_batura napisał: > > A mogę spodziewać się, że będziesz pisać z sensem? Niezależnie od wykrętów, że > synteza to nie pomieszanie, meritum pozostaje to samo: Sartre nie dokonywał > zmieszania/syntezy egzystencjalizmu z innymi prądami, bo sam dopiero razem z > Heideggerem ten egzystencjalizm stworzył i te pokrewieństwa istniały od samego > początku. Dotarło? > Coś do mnie, Waldziku, dotarło. Coś innego, niż może byś oczekiwał. A co mianowicie. To, że mam pewne podstawy przypuszczać, że Twoja wiedza na tematy, na które mądrzysz się, jest raczej mglista: 1. Sartre i Heidegger to różnica prawie pokolenia. Sartre egzystencjalizmu nie "stworzył", mozna raczej powiedzieć, że w sposób najbardziej dobitny sformułował jego program, przenosząc go poza pole debaty stricte filozoficznej. Heideggera można istotnie uznać - W UPROSZCZENIU - za 1-szego egzystencjalistę, chociaż filozofia egzystencji była jakby jednym z 2 głównych filarów jego twórczości. Sartre był JEDNYM z tych (bardzo róznych myślicieli), którzy rozwinęli wątek egzystencjalny, stawiając go skądinąd w kontekstach obcych Heideggerowi. Inni myśliciele, jak np. Gadamer, Ricoeur a później pośrednio Derrida rozwinęli wątek hermeneutyczny. I - żeby nie było, że coś na siłę rozróżniam:)- w filozofii Heideggera te zagadnienia były nierozdzielne. Natomiast jego kontynuatorzy wywodzili się z bardzo róznych szkół i kładli nacisk na zupełnie inne wątki jego filozofii. To już jednak off-topic. 2. Nie jest niestety off-topiciem i to muszę Ci, Skarbie, wytknąć, że twierdzenie, iż wpływy psychoanalizy czy dialektyki marksistowskiej bądź heglowskiej były obecne w egzystencjaliźmie od początku i że Sartre i Heidegger to przypadki pokrewne pod tym względem, jest niestety brednią. Jeżeli czytałeś choćby "Bycie i czas", a nadzywczajna pewność, z jaką zapuszczasz się na to pole, pozwala mi przypuszczać, że tak:), zobaczysz od razu, że ontologia Heideggera z ZAŁOŻENIA ma poprzedzać i wykluczać (nie w ogóle, ale w ramach własnej nauki) to co H. określał jako perspektywę "ontyczną", a co wynika nie tylko z klasycznych nauk pozytywnych, ale i z nowożytnej metafizyki w ogóle. W myśleniu Heideggera, które można nazwać z grubsza "klasycznym" egzystencjalizmem (słowa "czysty" rzeczywiście bym nie użył) nie ma więc miejsca na wiedzę wynikającą z nauk psychologicznych, antropologicznych, historycznych, politycznych, jak również na dialektykę w idealistycznym wydaniu, którą to wiedzę H. określa jako prowadzącą do "zapoznania bycia". Podobnie zresztą sprawy się mają z prekursorem egzystencjalizmu Kierkegaardem. 3. Sartre natomiast, z różnych względów, częściowo dlatego, że w odróżnieniu od Heideggera (a skądinąd też np. Husserla) problem "ja/inni" nie był problemem głównie ontologicznym, ale i również politycznym, częściowo pod wpływem przejściowego renesansu heglizmu, który miał miejsce we Francji po II WŚ (Kojeve i s-ka) postanowił poddać krytyce, ale i inkorporować do swojej filozofii poglądy wynikające zwłaszcza z marksizmu, ale też z Hegla czy Freuda. Poglądy diametralnie obce (i to - co tak na prawdę ważniejsze - bardziej jeżeli chodzi o perspektywę spojrzenia niż treść) np. wymienionemu przez Ciebie Heideggerowi. Reasumując: Rozumiem, Obrońco Sartra, że znana jest Ci praca pt. "Krytyka rozumu dialektycznego" (Cirtique de la Raison Dialectique). W świetle choćby tej książki, negowanie przełomu, jakiego próbował dokonać Sartre w ramach filozofii egzystencjalnej, polegającemu m.in. na "otwarciu" e. na z gruntu (tzn. co do metody) obce mu szkoły filozoficzne, może być niestety - co stwierdzam z najwyższym ubolewaniem (prawie łkam to pisząc:))- dowodem średniawej znajomości pdstaw tematu. I - co najśmieszniejsze - niezamierzonym niedocenianiem oryginalności poglądów Sartra:) > . > > > > > Bo wiem, dlaczego "Mdłości" to arcydzieło i nie potrzebuję Twoich ocen w tej > sprawie (ani w jakiejkolwiek innej). Ale jeśli rzucasz obelgami na tym forum, > znanym raczej z kulturalnej dyskusji, to wypadałoby je jakoś uzasadnić. > > Czy uważasz, że komplementów, w > > odróżnieniu od inwektyw nie należy uzasadniać?:))) Czy w takim razie, jeż > eli > > napiszę, że Rosenberg czy Streicher to ścierwa, obrażę ludzi, którzy "coś > > osiągnęli", a jeśli nazwę ich "Wspaniałymi obrońcami czystej kultury > > europejskiej" będę cacy???:) > > A jakbyś dodał do swojego postu jeszcze z 10 linijek uśmieszków, może > wyglądałoby to jeszcze dowcipniej? Uciekłeś, z większą albo mniejszą zręcznością, od zasadniczego tematu, skądinąd ciekawego, jeżeliby na nim poeksperymentować: "Czy napaści należy bardziej uzasadniać od apologii?". Ale odpowiedzi nie oczekuję:))) > > Poczytaj sobie, czym jest odszkodowanie i kiedy się je stosuje. Znowu należy się klaps, Waldku, tak samo jak w kwestii Heideggera i Sartra. Naruszenie dóbr osobistych może być podstawą do żądania zapłaty zadośćuczynienia w świetle art. 24 par. 1 kodeksu cywilnego:))) > > > To po co tyle p..przenia o sądach? Sparafrazuję, chociaż trudno mi ten styl przechodzi przez gardło/klawiaturę:), pewnego forumowicza "Jeśli nie zrozumiałeś, wyjaśniam, że to był żart":))) > > Chociaż oceniłbym Cię pewnie trochę inaczej, gdybyś zadebiutował na forum bez > tej "gnidy" - wtedy mógłbym jakoś tolerować te pierwsze cechy i Twój knajacki > humorek. Po pierwsze, wyjaśniam, że na to forum zaglądam od dość dawna, chyba dłużej od Ciebie chociaż nie przeczę, że głównie dla jaj, a w każdym razie nie mogę poświęcać swojego czasu na pisanie "na każdy temat", np. tak ważki jak "Czy to prawda, że inżynier mniej czyta od humanisty":). Nie mam ambicji tworzenia nowego słownika drobnomieszczańskich komunałów. Flaubert był to pisarz wielki, jedyny i niedościgniony:) Skądinąd, Waldemarze, to jedno zdanie, a w zasadzie jego część: "Chociaż oceniłbym Cię pewnie trochę inaczej, gdybyś zadebiutował na forum" powiedziało mi dużo więcej o Twojej osobie, niż wszystkie Twoje pozostałe wypowiedzi razem wzięte:) Nie będę bawił się w szczegóły, bo miało nie być dalszej "dyskusji", zwłaszca personalnej - poza tym - znów odpowiem z Twoją inwencją i klasą- "I tak byś tego nie zrozumiał":) >W tej sytuacji poczułem raczej niechęć od pierwszego wejrzenia. ;-) A wiesz, że ja nie:)?? Poczułem raczej pewne ubawienie nie pozbawione nawet osobliwego rodzaju sympatii:) Odpowiedz Link Zgłoś
wiksadyba1 Re: Książka doskonała 14.03.07, 12:53 Gość portalu: daria13 napisał(a): Książki z gatunku tzw. ambitnych często są zwyczajnie nużące, z > kolei czytadła poza chwilową rozrywką nie dostarczają żadnej podniety > intelektualnej. Książki z gatunku TAK ZWANYCH ambitnych są rzeczywiście nużące:), ale książki, które można naprawdę określić jako ambitne (chociaż to nienajlepsze słowo) niekoniecznie:) A serio: Tu właśnie łapię się po raz kolejny za głowę z poczuciem zgrozy, że tak oczywista klasyfikacja jest mi obca jakby z natury:) Może dlatego, że tak naprawdę, mimo że czytam chyba dużo więcej od "średniej krajowej", czytać z natury nie lubię:) I żeby coś mnie pochłonęło, potrzeba mi czegoś wymagającego, nieprzeciętnego etc. Czegoś, co daje w trakcie lektury i po jej skończeniu poczucie, że silnik ukryty w mózgu pracuje sprawniej i na szybszych obrotach niż zazwyczaj:) Wrażenie zdecydowanie przyjemne imho, chociaż bywa niebezpieczne:) Dlatego ksiązki, które najlepiej mi się czyta, to właśnie książki z tzw. "wysokiej półki". Nie będę, oczywiście udawał, że przebrnąłem w oryginale przez całe "Finnegan's Wake", nie będę udawał, że bez kłopotu szła mi lektura "Tęczy grawitacji" Pynchona, ale co do zasady tak u mnie jest:) Jeżeli treść czy forma książki, mówiąc najogólniej, są oczywiste, uchwytne i w 100% zrozumiałe na pierwszy rzut oka, z reguły całość mnie nudzi:) A kiedy już zupełnie nie mam siły na trudniejszą lekturę, po prostu nic nie czytam:) jest tyle innych ciekawych rozrywek:) Lubię czasem przeczytać jakiś totalny chłam z 5 ligi, tak dla jaj, oczywiście nie w całości, chyba że całosć jest wybitnie krótka. Natomiast, paradoksalnie, z tzw. "pierwszorzędną literaturą drugorzędną", czy "świetnie napisaną profesjonalną literaturą rozrywkową" idzie mi najgorzej. Dlatego mam haniebne braki np. na polu współczesnych kryminałow i sensacji, znacznej części fantastyki etc. Odpowiedz Link Zgłoś
m0cna Re: Książka doskonała 14.03.07, 12:57 Dołożę kilka: "Diuna" Franka Herberta, w szczególności podobała mi się część "Bóg imperator Diuny" "Dzieci północy" Salaman Rushide - rewelacja "Białe zęby" Zadie Smith, nie wiem czemu kojarzą mi się stylem z "Dziećmi północy" właśnie "Zycie Pi" Yann Martel - trochę mniej smakowita, ale ciekawa Ciekawe czy ktoś z forumowiczów ma podobne gusta? m. Odpowiedz Link Zgłoś
carrara Re: Książka doskonała 14.03.07, 21:48 Ja... Herberta wszystko stoi na mojej poleczce...i jeszcze kilka niezłych woluminkow Odpowiedz Link Zgłoś
carrara Re: Książka doskonała 14.03.07, 21:56 To ta, w ktrą potrafimy "wejść" i przeżyć, poczuć...być.Teraz - dziś "11 minut" P.Coelho.Każdy mężczyzna i każda kobieta, ktorym zależy na głębi w związku - muszą to przeczytać.I wąsik Emmy - ale to już inna powieść! Odpowiedz Link Zgłoś
aga7211 Re: Książka doskonała 14.03.07, 13:04 a ja uwielbiam czytać Robina Cooka-jego historie są tak realne .A poza tym Riley-nawet mój mąż zapalony komputerowiec amator oderwał sie od komputera dla tej pisarki i dopytywał się czy nie mam jej więcej tytułów Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lector Dwie takie IP: *.centrum.punkt.pl 14.03.07, 13:21 "Głos Pana" - Stanisław Lem "Nieskończoność w jednej dłoni" - Matthieu Ricard & Trinh Xuan Thuan W obu żadnej akcji ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
m0cna Re: Książka doskonała 14.03.07, 14:03 A, bo skoro taki fany temat, to... ... jeszcze mi się przypomniało, że bardzo mi się podobała książka Helen de Witt "Siódmy samuraj". I wspomniany tu już Matsuoka "Chmara wróbli". No i z tematyki wschodniej - "Wyznania Gejszy" Arthura Goldena. I jeszcze coś może oklepanego - ale niesamowite wrażenie wywarł na mnie "Tato" Whartona. m Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lu Re: Książka doskonała IP: *.chello.pl 14.03.07, 15:24 Powtarzam, wyluzujcie. Napędzacie komuś sprzedaż starych tytułów. Halo, ocknijcie się. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: joni Re: Książka doskonała IP: 195.42.249.* 14.03.07, 15:28 LU , co teraz czytasz? Odpowiedz Link Zgłoś
waldemar_batura Re: Książka doskonała 14.03.07, 15:30 Gość portalu: daria13 napisał(a): > Dla mnie to taka, której czytanie daje zarówno satysfakcję, jak i > przyjemność. Książka, której lektura sprawia, że po odłożeniu jeszcze przez > wiele dni o niej myślę, mam ochotę o niej dyskutować, ale jednocześnie > książka nienudna, taka którą czytam z wypiekami na twarzy, od której trudno > się oderwać, lektura z frapującą akcją. Nie jest to niestety częste > połączenie. Książki z gatunku tzw. ambitnych często są zwyczajnie nużące, z > kolei czytadła poza chwilową rozrywką nie dostarczają żadnej podniety > intelektualnej. > Kiedyś cechy lektury idealnej znajdowałam u Marqueza i innych pisarzy z kręgu > literatury iberoamerykańskiej, ideałem jest też Bułhakow. Są pisarze, których > większość pozycji spełnia wymarzone kryteria, dla mnie takim pisarzem jest > Ishiguro. Są też twórcy, którzy w dorobku mają tylko niektóre takie, np. > Orwell ze swoim 1984, Huxley z Nowym, wspaniałym światem, Stugaccy z > Piknikiem na skraju drogi (i nie tylko), Bradbury z Kronikami marsjańskimi > czy Farenheitem 451. > Można by mnożyć takie przykłady i to właśnie chciałam zaproponować. Jest > sporo takich twórców i takich książek i chciałabym prosić Was o ich podanie, > bo ciągle nie ustaję w poszukiwaniu takowych. > Pozdrawiam:) Jak by tu ująć temat, żeby nie wyszła kolejna lista książek ulubionych... Myślę, że dobre będzie następujące ujęcie - książka doskonała to książka, w której nie zmieniłbym praktycznie żadnego słowa, niezależnie od jej gatunku, poziomu czy mojego osobistego do niej stosunku. NIE JEST to w żadnym wypadku lista "the best of". Będą to więc np.: - "Lalka" (może oprócz paru biadoleń nad Wokulskim za dużo w końcówce), - "Potop" i chyba także "Ogniem i mieczem", - "Wielki Gatsby", "Ostatni z wielkich", "Czuła jest noc", - "Gubernator" Warrena, może jeszcze "Mieć dokąd wrócić", - "Alicja", - "Kubuś Puchatek", - "Przygody Hucka", - "Czerwone i czarne", - "Cyberiada", "Solaris", "Głos Pana", "Bajki robotów" i niektóre inne krótkie kawałki Lema, - "Lewa ręka ciemności", "Czarnoksiężnik z Archipelagu", - "Cień kata" Wolfe'a, - "Księga dżungli", - "Opowieści z Narni" (za wyjątkiem ostatniego tomu), - "Kariera Nikodema Dyzmy", - "Siódme wtajemniczenie", "Awantura w Niekłaju", "Sposób na Alcybiadesa", - "Lesio", "Boczne drogi", "Studnie przodków", "Wszystko czerwone", "Zwyczajne życie", - niemal cały Chandler, szczególnie "Siostrzyczka", "Głęboki sen" i "Długie pożegnanie", - "Z szynką raz!" Bukowskiego, - większość Conan Doyle'a, - opowiadania Borowskiego, - "Granica", "Medaliony", - "Nad Niemnem", - "49 idzie pod młotek" Pynchona, - "Koncert nieskończoności" Beara, - "H.M.S. Ulisses"/"Działa Nawarony"/"Tylko dla orłów"/"Noc bez brzasku"/"Złote rendez-vous" MacLeana, - "Ptasiek", - "Nawiedzony" S. Jackson, - "Kraina Chichów", - "To!", "Miasteczko Salem", "Smętarz dla zwierzaków" Kinga, - "Piknik na skraju drogi"/"Przenicowany świat"/"Trudno być bogiem"/"Przyjaciel z piekła" Strugackich, - "Ubik" Dicka, - "Zbrodnia i kara", "Bracia Karamazow", "Skrzywdzeni i poniżeni", - "Martwe dusze", "Płaszcz", - "Kochanek Wielkiej Niedźwiedzicy" Piaseckiego, - "Przygody dobrego wojaka Szwejka", - krótsze teksty Hrabala, "Taka piękna żałoba" itd., - "Gra w klasy" i niektóre opowiadania Cortazara, - "Sto lat samotności" i niektóre opowiadania Marqueza, - "Wojna końca świata", - "Umierając żyjemy" Silverberga, - "Jezioro bodeńskie" i "Disneyland" Dygata, - większość opowiadań Sapkowskiego, - "Wywiad z wampirem" Anne Rice, - większość Lovecrafta, - cały Edgar Allan Poe, - może "Rzymianka" Moravii, - "Kaput" Malapartego, - baśnie Andersena, - "Zostawić Las Vegas", - "Ja, Klaudiusz" i "Wszystkiemu do widzenia!" Gravesa, - "Egipcjanin Sinuhe" i "Turms nieśmiertelny" Waltariego, - Muminki, - "Komu bije dzwon" Hemingwaya, - "Tortilla Flat" Steinbecka, - część opowiadań Grabińskiego, - "Pan światła" Zelazny'ego, - "Tylko Beatrycze" i "Srebrne orły" Parnickiego, - "Dzikowy skarb" Bunscha, - "Cudowna podróż" S. Lagerlof, - "Lord Jim" i "Jądro ciemności", - "Obcy", "Dżuma" i "Upadek", - "Na uwięzi"/"Ballada o miłości" Mishimy, - "Ojcowie i dzieci" Turgieniewa, - chyba też "Anna Karenina", - "Lolita", "Dar", "Blady ogień" Nabokova, - "Przemiana" Kafki, - "Sklepy cynamonowe"/"Sanatorium pod klepsydrą", - "Ferdydurke"/"Iwona księżniczka Burgunda"/większość opowiadań z "Bakakaja", - "Niebezpieczne związki", - "Księżna de Cleves", - "Pamiętnik znaleziony w Saragossie", - "Lot nad kukułczym gniazdem", - "Paragraf 22", - "Róże pani Cherington" C. Rice, - "Wyznania hochsztaplera Feliksa Krulla" T. Manna, - "Robot" Wiśniewskiego-Snerga, - "Limes inferior" Zajdla, - "Pod wulkanem" Lowry'ego, - "Zaklęte rewiry" Worcella, - "Martin Eden" i "Biały kieł", - "Penrod" i "Siedemnastolatek" Tarkingtona, - "Próby" Montaigne'a, - "Myśli nieuczesane" Leca, - aforyzmy La Rochefoucaulda i Chamforta. I tyle starczy, bo za bardzo się rozpędziłem. ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
waldemar_batura Re: Książka doskonała 14.03.07, 15:32 Jeszcze Capote; "Śniadanie u Tiffany'ego" i "Inne głosy, inne ściany", oraz "Muchy" Sartre'a. Odpowiedz Link Zgłoś
waldemar_batura Re: Książka doskonała 14.03.07, 15:33 A jeśli Capote, to jeszcze "Harfa traw". Z tego przechodzimy do "Zabić drozda" Harper Lee, a następnie do "Serce to samotny myśliwy" McCullers... nie, stanowczo czas kończyć. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tony Re: Książka doskonała IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.03.07, 15:38 Z jeszcze nie wymienionych: "Społeczeństwo otwarte i jego wrogowie" - Popper "Malpertuis" - J. Ray "The god delusion" - Dawkins "Uwodziciel" - Nienacki Wszystko (jak dotąd) Jacka Dukaja "Wrzesień" Pacyńskiego "Piknik na skraju drogi" - Strugaccy "port lotniczy" - Hailey "Monte Cassino" - Wańkowicz "Kajtuś czarodziej" - Korczak "Historia O" - P. Reage "Smuga cienia" - Conrad "Obcy w obcym kraju" - Heinlein "Pieśń lodu i ognia" - Martin "gra Endera" - Card "Wspólna kąpiel" - Lars i Chwin "Weiser Dawidek" - Huelle ... Odpowiedz Link Zgłoś
blue-bo-niebieski Re: Książka doskonała 14.03.07, 16:36 "Nie lękajcie się" węgierskiej pisarki Anny Jokai. Piękna i prawdziwa. Odpowiedz Link Zgłoś
ben-oni Re: Książka doskonała 14.03.07, 17:05 Mówiąc o książce doskonałej zastrzegasz, że chodzi o lekturę subiektywnie ocenianą przez czytelnika jako: satysfakcjonującą i sprawiającą przyjemność. dlatego otrzymałaś niemal kompletny zestaw lektur od perwersji w stylu "Biblii" przez lektury (Lalka) po zupełne kurioza (Człowiek, który był czwartkiem). Każdy ma swoją książkę (lub kilka) "doskonałą" i wątpię by większość z nich "pasowała do Ciebie". Ja wymieniłbym ponad 100 tytułów. Może zaakceptowałabyś kilkanaście. Jaki czytelnik, taka wizja doskonałości. T.Mann "Czarodziejska góra" U.Eco "Imię róży" C.Fuentes "Terra Nostra" W.Golding "Wieża" itd. można tak w nieskończoność. Odpowiedz Link Zgłoś
jurre Re: Książka doskonała 14.03.07, 20:58 Daria, Ben-oni i wy wszyscy inni zaangazowani forumowcy. NIE MA KSIAZKI DOSKONALEJ!. Przypuszczalnie wszyscy to wiedza, a odpowiadaja na inne pytania: Twoja ulubiona ksiazka? Twoja najciekawsza ksiazka? Ktore ksiazki przeczytales? Ktore ksiazki chcialbys przeczytac? i tym podobne... Najcudowniejsze dla nas czytelnikow jest to, ze zaraz po przeczytaniu ksiazki "doskonalej" lapiemy w reke nastepna, ktora moze byc jeszcze doskonalsza albo gorsza oczywiscie, ale jednak nowa. Oprocz tego, ja mam i mialem rozne okresy w moim czytaniu, zarowno Tolkien jak i Proust, Kubus Puchatek i Musil- Czlwiek bez wlasnosci (czy to tak sie po polsu nazywa?). W kazdym okresie zachwycam sie czyms innym, potem zmieniam, czasami wracam do ksiazki, prawie napewno do autora. A tak, to czytajac wasze wszystkie wpisy zobzczylem ile to "doskonalych" oraz doskonalych ksiazek juz przeczytalem... Pozdrawiam wszystkich Jurek Odpowiedz Link Zgłoś
ben-oni Re: Książka doskonała 14.03.07, 21:22 W polskim przekładzie: "Człowiek bez właściwości". Ale my wiemy, że doskonałej nie ma, lecz przyjmujemy definicję Darii: książka zarówno satysfakcjonująca jak i ciekawa, dobrze napisana itd. W sumie dzieło kompletne pod wzgledem formy i tresci. Odpowiedz Link Zgłoś
pubelka Takiej ksiązki nie znam, ale 14.03.07, 18:40 gdybym była BARDZO bogata, to wynajęłabym genialnego a biednego pisarza, który napisałby książkę tylko dla mnie :-) I to byłaby książka idealna, tylko moja, tylko ja bym ja znała :-) Oczywiście byłoby to okrucieństwo wobec genialnego pisarza, ale po mojej śmierci mógłby tę ksiązkę wydać ... ostatecznie :-) Odpowiedz Link Zgłoś
star105 Re: Książka doskonała 15.03.07, 04:08 1. "Pani Dalloway" Virginia Woolf 2. "Autobiografia Alicji B. Toklas" Gertruda Stein 3. "Bóg rzeczy małych" Arundhati Roy 4. "Geografia intymna" Natalie Angier 5. "Artemizja" Alexandra Lapierre 6. "Król kier znów na wylocie" Hanna Krall 7. "Sny i kamienie" Magdalena Tulli 8. "Dlaczego dziecko gotuje się w mamałydze" Aglaja Veteranyi 9. "Monologi waginy" Eve Ensler 10. "Cudza krew" Simone de Beauvoir 11. "Skok Safony" Erica Jong 12. "Zupa z granatów" Marsha Mehran 13. "Pieśń Salomonowa" Toni Morrison 14. "Zabiorę cię tam " Joyce Carol Oates 15. "Delfy" Malin Schwerdtweger 16. "Pani świata" Iwona Kamińska 17. "Ucho, gardło, nóż" Vedrana Rudan 18. "Oryks i Derkacz" Margaret Atwood 19. "Dom duchów" Isabel Allende 20. "Dzikie łabędzie: Trzy córy Chin" Jung Chang Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tłuk Re: Książka doskonała IP: 85.19.142.* 15.03.07, 12:34 Kto napisał ,,Bębenek''? Odpowiedz Link Zgłoś
daria13 Re: Kto napisał ,,Bębenek''? 15.03.07, 12:51 Nie wiem, kto napisał Bębenek, ale wiem, kto napisał Blaszany bębenek - Ginter Grass. Podejrzewam, że o to Ci chodziło. To też dobry przykład. Czytałam wieki temu, ale pamiętam, że wtedy nie była to dla mnie lektura lekkostrawna, ale faktycznie z wciągającą fabułą i napisana rzeczywiście świetnie. P:) Odpowiedz Link Zgłoś
dusiek7 Re: Książka doskonała 15.03.07, 13:51 Polecam Wam wszystkie dotychczasowe powieści M. Gretkowskiej. Zwłaszcza 'kabaet metafizyczny', 'Polkę' i ostatnią 'kobieta i mężczyźni'. Naprawde warto! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tłuk Re: Kto napisał ,,Bębenek''? IP: 85.19.142.* 15.03.07, 13:53 Tak oczywiście chodzilo mi o Blaszany bębenek Gintera Grassa. Dzięki Odpowiedz Link Zgłoś
kate-gun Re: Książka doskonała 15.03.07, 22:44 "Mistrz i Małgorzata." to tylko pierwsze skojarzenie. Odpowiedz Link Zgłoś