Dodaj do ulubionych

Mikołajkowa afera

30.04.07, 11:40
miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34861,4098806.html
Obserwuj wątek
    • Gość: EWa Re: Mikołajkowa afera IP: *.CNet.Gawex.PL 30.04.07, 12:20
      Kolejna Fruzia Phi-Phi chciała zaisnieć?
    • sir_elmin Re: Mikołajkowa afera 30.04.07, 12:21
      Wyrazy współczucia dla Pani Grzegorzewskiej :).
    • caprissa Re: Mikołajkowa afera 30.04.07, 23:57
      tak patrzę na te wyrazy.. zaprotetsował, przytaknął ciekawe czym je zastąpoiono?

      moze ktos powie

      one nie są złe.. nie trzeba było je zmieniać, moim zdaniem.
      • Gość: anek Re: Mikołajkowa afera IP: *.aster.pl 01.05.07, 09:34
        Chyba nie do konca zrozumiałas, co czytasz. To własnie wyrazy "zaprotestował,
        przytaknął" itd. zastąpiły "powiedział" w wersji p. Grzegorzewskiej.

        >Otóż ktoś bardzo pracowicie zastąpił często występujący w książce czasownik
        >"powiedział", słowami takimi jak: "kontynuował", "przytaknął", "zaprotestował",
        >"rzekł", "odrzekł", "odparł", "potwierdził", "zakomenderował", "rzucił",
        >"zagrzmiał", "obruszył się" itp., których w moim mniemaniu Mikołajek nigdy by
        nie użył.
        • caprissa Re: Mikołajkowa afera 02.05.07, 19:18
          Gość portalu: anek napisał(a):

          > Chyba nie do konca zrozumiałas, co czytasz. To własnie wyrazy "zaprotestował,
          > przytaknął" itd. zastąpiły "powiedział" w wersji p. Grzegorzewskiej.
          >
          > >Otóż ktoś bardzo pracowicie zastąpił często występujący w książce czasowni
          > k
          > >"powiedział", słowami takimi jak: "kontynuował", "przytaknął", "zaprotesto
          > wał",
          > >"rzekł", "odrzekł", "odparł", "potwierdził", "zakomenderował", "rzucił",
          > >"zagrzmiał", "obruszył się" itp., których w moim mniemaniu Mikołajek nigdy
          > by
          > nie użył.


          no właśnie oto mi chodzi, co złego, że słowo powiedział, ktoś zamienił na
          zakomenderował, odrzekł, odparł?

          przecież to się nawet lepiej czyta takie urozmaicenie, a nie ciągle
          powiedział
          powiedział
          powiedział

          a może to taka afera, aby zrobić szum wokół ksiązki. :P?
          • Gość: wowo Re: Mikołajkowa afera IP: 62.29.136.* 02.05.07, 19:38
            > przecież to się nawet lepiej czyta takie urozmaicenie, a nie ciągle
            > powiedział
            > powiedział
            > powiedział

            Chodzi o to, że "Mikołajek" jest pisany w pierwszej osobie i jako taki naśladuje
            sposób relacjonowania charakterystyczny dla chłopca z podstawówki. W tym ubogim
            słownictwie kryje się część humoru tej serii, coś co czyni "Mikołajka" książką
            tak wyjątkową. Wprowadzanie wyrafinowanych synonimów nie tylko ten humor
            niszczy, ale jest zapewne sprzeczne z zamysłem autora (oryginału jednak nie
            czytałem, więc nie wiem na pewno).
            • caprissa Re: Mikołajkowa afera 04.05.07, 18:52
              Wiem. Znam Mikołajka, ale tego po polsku dzięki mojej Kasi. W podstawówce a
              zatem lata 1990-91 ona i ja zebrałyśmy grupę dzieciaków z zerówek i zrobiłyśmy
              przedstawienie. to Kasia przyszła z Mikołajkiem i dzieki niej poznałam tę
              książke:)

              Jednak myślę, że to, co pisałam wyżej nie mija się z celem. Czytanie ciągle
              powiedział, powiedział po polsku nie oddaje tego co po angielsku he said, he
              sad itp:)
              Tłumacz na tłumaczyc na nasz język, a zatem i rozumowanie:)
              • marcelina_prust Re: Mikołajkowa afera 05.05.07, 11:08
                caprissa napisała:

                >
                > Czytanie ciągle
                > powiedział, powiedział po polsku nie oddaje tego co po angielsku he said, he
                > sad itp:)


                Zapewniam Cię, że francuszczyzna dysponuje ogromną liczbą czasowników mówienia,
                które mógłby Goscinny wykorzystać, gdyby tylko chciał. Ale nie chciał i ten
                wybór tłumacz powinien uszanować (co zresztą zrobił). O "il a dit" spierali się
                już i Flaubert i Saurraute i nie tylko oni - powtarzać czy szukać synonimów? Bo
                powtórzyć "il a dit" x5 po francusku wychodzi na to samo co powtórzyć 5x
                "powiedział" po polsku. Powtórzenie to powtórzenie - jego wartość stylistyczna
                jest taka sama w obydwu językach.

                > Tłumacz na tłumaczyc na nasz język, a zatem i rozumowanie:)

                Widzisz, tylko że Twoje rozumowanie nie jest uniwersalne :-) moim zdaniem
                wszystkie te "rzekł, odparł, zripostował itepe" upupiają literaturę. Świetnie to
                sparodiował zresztą Queneau w Zazie w metrze. Więc możemy się spierać o to, czy
                Goscinny dobrze zrobił ksiązce czy też nie, powtarzając ten sam czasownik. Ale
                to nie tłumacz (a tym bardziej redaktor/ka) powinien tę kwestię rozstrzygać.

                Pzdr :-)
                • Gość: nie zgodzę się Re: Mikołajkowa afera IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.05.07, 12:48
                  > Widzisz, tylko że Twoje rozumowanie nie jest uniwersalne :-) moim zdaniem
                  > wszystkie te "rzekł, odparł, zripostował itepe" upupiają literaturę. Świetnie
                  t
                  > o
                  > sparodiował zresztą Queneau w Zazie w metrze. Więc możemy się spierać o to,
                  czy
                  > Goscinny dobrze zrobił ksiązce czy też nie, powtarzając ten sam czasownik. Ale
                  > to nie tłumacz (a tym bardziej redaktor/ka) powinien tę kwestię rozstrzygać.
                  >
                  Jak dla mnie to metro upupia:P
                  Niech się wezmą teraz za sparodiowanie ciągłego powtarzania:
                  powiedział
                  powiedział
                  powiedział
                  powiedział

                  Będzie śmiejszniej, zapewniam
          • Gość: zgred internetowy Re: Mikołajkowa afera IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.05.07, 21:36
            >a może to taka afera, aby zrobić szum wokół ksiązki. :P?

            a ty pewnie kończyłaś marketing na uczelni Tego i Owego w Pcimiu Dolnym, że
            takie wnioski wysnuwasz?
            • Gość: jak dla mnie Re: Mikołajkowa afera IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.05.07, 18:48
              Gość portalu: zgred internetowy napisał(a):

              > >a może to taka afera, aby zrobić szum wokół ksiązki. :P?
              >
              > a ty pewnie kończyłaś marketing na uczelni Tego i Owego w Pcimiu Dolnym, że
              > takie wnioski wysnuwasz?
              nie od dziś wiadomo:- dobra burza, dobry marketing dzięki temu, a co za tym
              idzie super sprzedaż! Jest głośno o książce dzięki temu! Zatem więcej się jej
              sprzeda! Stara zagrywka!
              • hajota Re: Mikołajkowa afera 04.05.07, 20:07
                Poważnie myślisz, że "Mikołajek" tak fatalnie się sprzedawał, że "Nasza
                Księgarnia" pospołu z panią Grzegorzewską ukartowały całą tę aferę?
                • Gość: jak dla mnie Re: Mikołajkowa afera IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.05.07, 12:37
                  wycofanie ksiązki, bo miała zamiast setki razy powiedział inne rzeczowniki, to
                  strata pieniążków, drzew- nie wiem, z czego ich papier czy według nowej
                  technologii produkcji papieru, czy nadal z drzew.

                  Sztuczny problem jak dla mnie. A nie czarujmy się każda afera pomaga w sprzedazy
                  • aiczka Re: Mikołajkowa afera 09.05.07, 16:07
                    1. Zgadzam się, że afera jest przy okazji reklamą.
                    2. Uważam, że wycofanie książek jest eleganckim posunięciem, nie ze względu na
                    to, co w niech zmieniono tylko w jaki sposób (bez konsultacji z tłumaczką).
                    3. Pragnę podważyć twierdzenie, jakoby słowo "powiedział" było rzeczownikiem.
                    4. Czytałam trochę "Mikołajka" w oryginale i twierdzę, że jego forma stanowczo
                    nawiązuje do nie zawsze składnych wypowiedzi dziecięcych. Jest to bardzo
                    zabawne. Najbardziej lubię zdania zbudowane podobnie do tego: "No i powiedziałem
                    mu, że wcale nie chcę się z nim bawić, no bo w końcu co, kurczę blade." (to nie
                    jest cytat).
        • Gość: melmire Re: Mikołajkowa afera IP: *.fbx.proxad.net 03.05.07, 14:53
          W orginale Mikolajek zazwyczaj "mowi" a nie przytakuje, grzmi, protestuje itp.
          A skoro autor tak napisal to tak ma byc, i basta.
          • venus22 Re: Mikołajkowa afera 04.05.07, 09:41
            wlasnie o to chodzi ze dzieci w tym wieku zwykle powtarzaja te same slowa, i
            taki sposob pisania dodaje autentycznosci.

            Venus
            • hajota Re: Mikołajkowa afera 04.05.07, 10:40
              Niektóre wydawnictwa mechanicznie rozliczają redaktorów z liczby powtórzeń na
              stronie (tj. jak jest za dużo powtórzeń, to obniżają stawkę za redakcję). Nic
              dziwnego, że redaktorzy stają na głowie, żeby wymyślać jak najbardziej wyszukane
              synonimy, nawet kiedy powtórzenia pełnią funkcję stylistyczną.
            • Gość: izabellis Re: Mikołajkowa afera IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.05.07, 18:50
              venus22 napisała:

              > wlasnie o to chodzi ze dzieci w tym wieku zwykle powtarzaja te same slowa, i
              > taki sposob pisania dodaje autentycznosci.
              >
              > Venus


              zdziwiłabyś się:) Znam wiele dzieci co mają tak wspaniały zasób słownictwa:)
              Np moja Zosia, czy Kasia dzis juz 11 letnia dziewczynka.
              I wiele innych:)
              To dorośli upraszczają świat dziecka...ale nie dzieci
              • yanga Re: Mikołajkowa afera 04.05.07, 22:07
                Ale wystarczy poczytać "MIkołajka", żeby przekonać się, że on był dość średnim
                uczniem, który wolał tłuc się z kolegami, a nie rozwijać słownictwo. Za to go
                zresztą lubimy, a może i to jest już źle widziane? Gdyby narratorem był
                Ananiasz, pewnie p. Grzegorzewska (naprawdę bardzo wybitna tłumaczka) użyłaby
                zupełnie innych słów.
                • venus22 Re: Mikołajkowa afera 05.05.07, 11:03
                  alez to nie ma znaczenia czy w rzeczywstosci jest wiele dzieci ktore maja
                  bogaty slownik.

                  wazne jest ze aby uchwycic te typowa wiekowo-szkolna atmosfere to trzeba
                  stosowac pewna metode - a ta metoda w Mikolajku bylo wlasnie specyficzne proste
                  slownictwo.


                  Venus
                  • Gość: jak dla mnie Re: Mikołajkowa afera IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.05.07, 12:41
                    W klasie są różne dzieci:)
                    średnie jak Mikołajek, wybitne i mniej wybitne:)
                    Ok książka pokazana prosto jak i Mikołajek prosty był- tłukł się, psikusy
                    robił, nie pamiętam dokładnie, ale był tam moment z kanapką... pamietam, bo
                    miałysmy to w przedstawieniu...

                    Ale gdyby klasę mikołajka pokazac oczyma dziecka wybitnego:) Książka byłaby
                    pełna wyrazów- zadumiał się, zdeprymował, jak to rezolutny itp:)
                    • Gość: jak dla mnie Re: Mikołajkowa afera IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.05.07, 12:45
                      Wole dzieci wybitne z duszą dziecka:)
                      Zapewniam:)
                    • graz.ka Re: Mikołajkowa afera 06.05.07, 12:45
                      To by były "Rekreacje Ananiasza" :)
                • Gość: melmire Re: Mikołajkowa afera IP: *.fbx.proxad.net 05.05.07, 12:28
                  Jesli jest cos czego nie znosze, to "poprawianie" autora.
                  Jak tlumaczowi sie nie podoba, i uwaza ze wie lepiej, to niech sam ksiazki
                  pisze, a nie "ulepsza" cudze.
                  • yanga Re: Mikołajkowa afera 05.05.07, 20:13
                    Świynta prawda :-)
                    • venus22 Re: Mikołajkowa afera 05.05.07, 21:12
                      gwoli scislosci to nie tlumacz tylko redaktor tlumacza zrobil poprawki.

                      ale ogolnie zgadzam sie z ta opinia.

                      Venus
                      • yanga Re: Mikołajkowa afera 05.05.07, 23:02
                        Oczywiście, że redaktor i stąd cała afera. Wprowadził te poprawki bez
                        uzgodnienia z tłumaczką, do czego nie miał prawa.
                        • Gość: melmire Re: Mikołajkowa afera IP: *.fbx.proxad.net 06.05.07, 00:16
                          Hehe, to taki model co wie lepiej i od autora, i od tlumaczki.
                          Brawa dla redaktora!
                          • opty2 Re: Mikołajkowa afera 06.05.07, 08:09
                            całe szczęście, że mam starszą wersję
                            jest po prostu świetna :)
                            • graz.ka Re: Mikołajkowa afera 06.05.07, 12:44
                              Ja też! (wydanie I, rok 1964)
                              A "jakeśmy się świetnie bawili" to kultowe powiedzonko w mojej rodzinie :)
                              • cmokwyznanie Re: Mikołajkowa afera 06.05.07, 13:01
                                Jakeśmy:P

                                znając zamiłowanie do afer zaraz słowo jakeśmy zostanie zmienione no bo
                                Mikołajek by tak nie powiedział:P
                                Bo to wieki temu było, a teraz tak inaczje mówi tak prosto czyli:
                                ale impra była!

                                trzeba szybko wycofać książke narobić bogosu:P

                                Autorka super to podsumowała: afera mikołajkowa:P nic dodać nic ująć!
                              • yanga Re: Mikołajkowa afera 06.05.07, 14:08
                                A u nas się jeszcze mówi: "No i pobiliśmy się" (na przykład gdy TV pokazuje
                                obrazki z Sejmu;-)Też mam to pierwsze wydanie, nawet pamiętam, jak latałam po
                                całej Warszawie, żeby je kupić.
                  • Gość: jak dla mnie Re: Mikołajkowa afera IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.05.07, 12:44
                    Gość portalu: melmire napisał(a):

                    > Jesli jest cos czego nie znosze, to "poprawianie" autora.
                    > Jak tlumaczowi sie nie podoba, i uwaza ze wie lepiej, to niech sam ksiazki
                    > pisze, a nie "ulepsza" cudze.
                    I z tym się zgodzę.
                    Tylko, że każdy naród ma swój język, a każdy język wyraża inaczej emocje narodu.
                    pewne rzeczy przetłumaczone dosłownie przez tłumacza, nie oddadzą tego co
                    doskonale uchwycił autor w swoim ojczystym języku. I od tego jest tłumacz, by
                    dać coś na nasze:) Np Polak na dzwięk słowa dziękuje
                    powie proszę, nie ma za co.
                    A Francuz? Na słowo dziękuje, nie mówi nic!
                    na wyraz s'il vous plait nic się nie odpowiada!
                    Nie mówi się merci|!
                    A zatem co naród to i inna reakcja i inne słowa użyte.
                    • yanga Re: Mikołajkowa afera 06.05.07, 14:10
                      Ale tego akurat nikt p. Grzegorzewskiej nie zarzuca.
                    • Gość: melmire Re: Mikołajkowa afera IP: *.fbx.proxad.net 06.05.07, 17:25
                      Na s'il vous plait odpowiada sie w zaleznosci od kontekstu, najczesciej "voila" :)
                      Na merci rowniez, w zaleznosci od kontekstu, najczesciej " de rien".
                      Pisarz opisuje swiat tak jak go widzii tak jak chce, i nie jest rola tlumacza
                      czy redaktora "spolszczac" go, mimo ze czasem sie tak robi, i ze efekt zapada w
                      pamiec na lata (np.spolszczone imiona w "Ani").
                • aiczka Re: Mikołajkowa afera 09.05.07, 16:09
                  > Ale wystarczy poczytać "MIkołajka", żeby przekonać się, że on był dość średnim
                  > uczniem, który wolał tłuc się z kolegami, a nie rozwijać słownictwo.
                  Nagrodę za elokwencję dostał przecież raczej za ilość niż za jakość. ^_^

                  Zgadzam się, że nie jest istotne, jak szerokie słownictwo mają "zwyczajne
                  dzieci", "statystyczne dzieci", "polskie dzieci", "nasze dzieci" - ważne jest,
                  jak mówi Mikołajek.
          • Gość: Kitek Po prostu IP: *.aster.pl 06.05.07, 20:05
            z tłumaczeniami jak z kobietami: albo sa piękne, albo wierne.

            A że afera wokół Mikołajka wpłynie na zwiększoną sprzedaż nie mam zadnych
            watpliwości. Tyle ze plama na honorze wydawnictwa zostanie i to raczej paskudna.
            • cmokwyznanie Re: Po prostu 07.05.07, 16:55
              Gość portalu: Kitek napisał(a):

              > z tłumaczeniami jak z kobietami: albo sa piękne, albo wierne.
              otóż to:P
              >
              > A że afera wokół Mikołajka wpłynie na zwiększoną sprzedaż nie mam zadnych
              > watpliwości. Tyle ze plama na honorze wydawnictwa zostanie i to raczej
              paskudna
              > .
              I oto mi chodziło:)
              Dzięki za logiczną i interesującą rozmowe:)
              pozdr Izabellis
    • stara_dominikowa trochę OT 10.05.07, 15:39
      ja tam zawiodłam się kiedy w nowych opowiadaniach nie znalazłam "fangi w nos"
      które rozdawał Euzebiusz, tylko jakieś współczesne określenie...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka