tad9 22.05.07, 20:44 Okazuje się, że Kapuś(ciński) był bardziej płodnym pisarzem niż sądziliśmy, pisał nie tylko książki, ale i raporciki dla bezpieki. Czy fakt ten ma jakieś znaczenie dla miłośników jego dzieł (tych oficjalnych - rzecz jasna...). Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: dziunia Re: Kapuś(ciński) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.05.07, 21:26 E, rzygać się chce. Ziemia na Jego grobie jeszcze się osypuje, a już rzyczliwi się znaleźli. Wychodzi na to, że jeśli ktoś wybitny to ubek. Tylko ci niewybitni i poniżej 35 są nieskalani. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: czytelnik Re: Kapuś(ciński) IP: *.acn.waw.pl 22.05.07, 22:02 Idź na jakieś forum o polityce. Nie będziesz musiał udawać, że chcesz podyskutować o książkach. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: daria13 Re: Kapuściński IP: *.crowley.pl 23.05.07, 10:48 Rozumiem, że Ty wolałbyś, żeby Kapuściński odmówił współpracy i przez to nie napisał swoich książek, bo nie mógłby wyjeżdżać i nie miałby tych wszystkich możliwości , jakie dawała mu praca korespondenta PAP. Podejrzewam, że przyczynkiem do zadania przez Ciebie takiego pytania był wywiad w ostatnim Newsweeku i rozumiem, że dla Ciebie zupełnie bez znaczenia jest to, że: „Z akt wynika, że pisząc analizy i raporty dla wywiadu, nikomu nie zaszkodził, świństwa nie popełnił. Poza faktem współpracy ze specsłużbami PRL w tych dokumentach nie ma nic, co by go obciążało.” Współpracował, więc się zeszmacił i musimy zweryfikować całe nasze wcześniejsze uznanie dla jego twórczości, a przede wszystkim dla jego osoby. Ach, ten okropny kapuś, szkoda, że już umarł i nie można go już opluć i mu dokopać. Może jakaś mała profanacyjnka grobu? Dla Ciebie zapewne jest bohaterem Fronczewski, którego złapali za jazdę po pijaku i szantażowali odebraniem prawa jazdy, a on dzielnie odmówił podpisania lojalki, natomiast Damięckiego, który donosił, że Olbrychski spotyka się z niejaką Zuzanną Łapicką ( o czym wiedziała cała Warszawa), uważasz za szmatę, sprzedawczyka, a na dobrą sprawę zbrodniarza. Czy jest możliwe, żeby myślący człowiek, za jakiego Ciebie jednak miałam, nie widział różnicy między współpracącą z organami państwa, w jedynym obowiązującym ustroju, którego zmiany wówczas w najśmielszych snach nikt nie przewidywał, a celowym działaniem na niekorzyść, a nawet na zgubę innych osób? Tad9 ile Ty masz lat? Czy jest możliwe, żebyś nie znał z ustnych przekazów swoich rodziców lub innych bliskich, jakie wtedy były realia? Nawet moja 16-letnia córka miała ostatnio refleksję, że bezpieki nie interesowały tylko zera i nic nieznaczący ludzie i tylko tacy nie mają teczek. Natomiast każdy, kto coś znaczył, czy choćby pracował w instytucji, która choć w minimalnym stopniu była interesująca dla służb (a było tego naprawdę dużo) miał teczkę. Czy słyszałeś o tzw. opiekunach w każdym zakładzie pracy? Z reguły bardzo miłych, potrafiących zaskarbić sobie powszechną sympatię, a przez to zaufanie osób, z którymi każdy kiedyś rozmawiał, opowiadał żarciki i anegdoty? To była ich praca, z której byli rozliczani, którą musieli opisywać i raportować. Czy masz świadomość, ile osób nawet o tym nie wiedząc, znalazło się w takich raportach? Podpisanie lojalki NIE BYŁO równoznaczne z podpisaniem zgody na donoszenie i szkodzenie komukolwiek. Było w pewnym okresie czymś w rodzaju obowiązku wobec służb państwowych, z którego większość osób wywiązywała się karnie, bo było to naturalną konsekwencją ustroju, w jakim nam przyszło żyć, ustroju na zmianę którego nikt wtedy jeszcze nie mógł liczyć. Nie podpisywali tylko nieliczni, jedni z przekory, z potrzeby niezależności, z obawy, że jednak mogą być zmuszani do zeznań kogoś obciążających lub z innych jeszcze, ale nie koniecznie wyjątkowo bohaterskich powodów. Sama mam takiego w domu, to wiem. Oczywiście była opozycja, ale teraz i tak większość osób z niej wywodzących się jest podejrzewana o najgorsze rzeczy, więc jej bierny opór też na niewiele się zdał jak się dziś próbuje nam wmówić, niestety. Zresztą Skalski bardzo dobrze to wszystko wyjaśnia, więc tym bardziej się dziwię, że Ciebie nadal tak podnieca kwestia współpracy kogokolwiek. Czy Ty naprawdę nie masz innych problemów? Pozdrawiam mimo wszystko:) Odpowiedz Link Zgłoś
bumm Re: Kapuściński 23.05.07, 12:26 Dario - nic dotać, nic ująć: przyklasnąć. Może by tak ci wszyscy amatorzy lustracji, zamiast czytać teczki, poczytali książki :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: włóczęgawsmokingu Re: Kapuś(ciński) - odpowiedź dla tad9 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.05.07, 13:52 PITAGORAS: Wielką jest mądrością umieć znosić głupotę innych. - ----------------------------------------------------------------------------- Odpowiedz Link Zgłoś
sutekh1 Re: Kapuś(ciński) - odpowiedź dla tad9 23.05.07, 18:39 sam byś podpisał, chamlecie!! przyłożyć ci plujkafke do łepetynola i już siku ssik podpis w mig!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Aga Re: Kapuś(ciński) IP: *.chello.pl 23.05.07, 20:02 Nie ma znaczenia. Po prostu. Poczytaj sobie biografie pisarzy książek dla dzieci: każdy erotoman, alkoholik albo świnia. I co z tego wynika? Odpowiedz Link Zgłoś