ydorius
06.06.03, 03:39
I jeszcze powoli spływająca woda przypomina ludzki szept. Odbijając
się kropla po kropli mówi coś po cichu. Trochę się śmiejąc, trochę dyskutując
przytłumionym głosem, zatrzymująca dla siebie swoją kryształową tajemnicę.
I jeszcze przypominam sobie inną noc w innym miejscu, gdzie też woda
i też szept, choć w innym języku. Świetliki łudzące się, że znajdą to, co
zgubiły, ludzie śmiejący się z oddali i szept mieszający się z wodą w
strumieniu.
I jeszcze sklepienie nad głową, sztuczne, poszarpane, nachylające się
nade mną, trochę przytłaczające, ale wciąż spełniające swoją ochronną
powinność.
I jeszcze przypominam sobie inny dach, powiewający i łopoczący.
Niepewny, chłodny. Pochylone głowy, by nie dało się wstać, opuszczone włosy
do samej ziemi a może z niej wyrastające? I rozpływające roztańczenie –
wewnątrz.
I jeszcze gładka powierzchnia, po której chodzę bosymi stopami, nie
czując pofałdowań; lekkie zimno przenikające do góry, to wszystko. Stąpam
delikatnie, by nie nastąpić na rysy.
I jeszcze przypominam sobie inne poszycie. Dzikie, nieuporządkowane,
niedeptane. Z rozdrażnieniem stroszące igliwie, straszące przestraszonymi
szczypawkami. Tuż nad nim rozpostarty szept, niczym włosy traw wyrastające z
ziemi. Tuż nad nim sączące się światło ledwoobudzonego po nocnej burzy
słońca. Tuż nad nim. Tylko tuż.
m,
.y.
----------------------------------
What is home without Plumtree's Potted Meat?
Incomplete.