kasia_marciniak844
31.07.08, 22:49
Jak już wcześniej pisałam uwilbiam tę postać. Przyznam, że patrzę na
niego też przez pryzmat aktora, który ma go zagrać - J.
Rathbone...ehhh.
Ale wracając do Jaspera - o dziwo w Twilight specjalnie nie
zwróciłam na niego uwagi. Przejęta cały wątkiem ukrywania się przed
Jamesem, pominęłam jego postać. Jednak Jasper wrócił z podwójną siłą
w Eclipse.
Cała jego historia, jest tak tragiczna - bardziej niż Edwarda. Fakt
był okrutny i drapieżny, ale w tym wszystkim tak bardzo
nieszczęśliwy, poniekąd wykorzystywany i manipulowany.
Zwykle skupiamy się na relacji Edward - Bella, ale mnie urzekło
niezywkle uczucie jakim darzyli się Alice i Jasper. Byli sobie tak
bardzo oddani, a jednocześnie nie potrzebowali tych
wszystkich "oczywistych" gestów jakimi powinni się obdarowywać
zakochani. Uwielbiam scenę powrótu z Włoch i to jak Bella mówi, że
Jasper zupełnie ją zignorował - dla niego liczyła się tylko Alice i
chociaż się nie przywitali jak inne pary w ich spojrzeniach było
tyle czułości, że trzeba było odwrócić wzrok. Nie potrafię sobie
tego nawet tak do końca wyobrazić, być może moja wyobraźnia ma
znacznie bliższe granice niż myślałam.
Jasper jak każdy bohater sagi jest postacią złożoną, pełną
skrajności. Z jednej strony niebezpiczny drapieżca, który zabił nie
raz, z drugiej strony ta jego ciągła walka o to by nie staćsię na
powrót potworem, miłość do Alice..."po raz pierwszy od niemal stu
lat do mojego serca zawitała nadzieją..." :)