Dodaj do ulubionych

Moralizatorstwo w "nowszej" Jeżycjadzie

    • milorzab Re: Moralizatorstwo w "nowszej" Jeżycjadzie 07.11.03, 23:39
      Mnie ostatnio zabolała jakaś zmiana ideałów. Wcześniej była taka wizja -
      budujemy rodzinę, nawet kosztem naszych aspiracji, coś dajemy, ale w zamian
      otrzymujemy jeszcze więcej. Życie kobiety poświęcającej(nie lubię tego słowa,
      ale niech będzie) się rodzinie jest sensowne. Nie ma kariery, trudno. Ale
      dzieci mają ciepło i mogą rosnąć na szczęśliwych ludzi. I nagle się okazało, że
      to nie wystarczy. Trzeba być dodatkowo kimś, super zajmować się rodziną, a
      pocichutko, tak, żeby rodzina, broń Boże, nie ucierpiała, należy zostać:
      doktorem(Gabriela), należy pisać doktorat(Ida, przynajmniej nie udało jej się
      karmić piersią) lub pisać sztuki(mama Borejko).

      Pozdrawiam. Asia
      • Gość: P-77 Re: Moralizatorstwo w "nowszej" Jeżycjadzie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.11.03, 13:04
        Tak naprawdę przesłanie moralne było w "Jeżycjadzie" od początku, tylko
        najpierw dyskretne i wynikające zp przebiegu zdarzań, potem coraz bardzie
        uwypuklone i podawane wsprost. W efekcie opowidadane historie stały się
        parabolami.
        Problemem jest co innego - bohaterowie pierwszych książek - rodzina Żaków czy
        Kowalików, ale także Borejkowie na początku to byli ludzie z krwi i kości
        sympatyczni, ale nie bez wad, w jakimś sensie realni. Gdzieś tak od "Opium w
        rosole" postaci stały się posągami (jak Gabriela czy profesor Dmuchawiec) a
        nieliczni negatywni bohaterowie (Pieróg, Lisieccy, MAjchrzakowie) nabrali cech
        wręcz demonicznych.
        Popatrzmy - w "Kwiecie kalafiora" widzimy np. kontrast między łagodnym i
        wyrozumiałym Dmuchawcem a surowym i wymagającym Pierogiem, ale nie jest on
        jakoś szczególnie wyrazisty. Bądź co bądź Dmuchawiec też potrafi się wściec i
        stawiać dwóje ("Szósta klepka") a Pieróg oczyścić grupę ESD z zarzutu handlu
        narkotykami. Tymczasem w Brulionie Bebe B. spotkanie tych dwóch postaci to
        niemal starcie Dobra ze Złem.
        Inny przykład - czy czytając Kwiat kalafiora i rozmowy Gabrieli z Pyziakiem
        można przypuszczać, że w przyszłości te osoby staną się przeciwległymi
        biegunami pod względem moralności.
        Zupełnie inna sprawa którą ktoś poruszył to kwestia Eugeniusza Jedwabińskiego.
        Autorka stawia pewną tezę - kto zadał cierpienie innej osobie nie może być
        szczęśliwy. Eugeniusz zaniedbywał dom, prawdopodobnie zdradzał żonę, nie
        interesował się córką, w końcu zostawił rodzinę. Dlatego jego druga żona musi
        być wredna, jej syn leniwy a on sam coraz bardziej zagubiony i nieszczęśliwy.
        A przecież w życiu często jest tak, że ci którzy porzucają partnerów znajdują
        szczęście w drugich związkach. Gdyby druga żona Eugeniusza była miłą i
        sympatyczną kobietą, Aurelia trafiła do szczęśliwej rodziny a mimo to wciąż
        była rozbita z powodu śmierci matki - czy nie sądzicie, że byłoby ciekawiej.
        Później babcia Jedwabińska opowiada, że Eugeniusz wrócił z córką do dawnego
        mieszkania - jakby nie było zostawił drugą żonę.
        To co natomiast jest w miarę realne to kwestia braci Lelujków i ich porażek
        miłosnych na które przecież nie zasłużyli. Czyli u M.M. jest tak, że zło
        zostaje na ogół ukarane, ale dobro nie zawsze nagrodzone? Dzięki temu może te
        opowieści nie są tak baśniowe?
        • anikl bracia Lelujkowie 08.11.03, 13:38
          "Tygrysa i Różę" przeczytałam sobie latem i uderza mnie tu taka rzecz:

          Co właściwie bracia Lelujko widzą w Róży? Co jest powodem jej szalonego
          powodzenia??
          • soczewica Re: bracia Lelujkowie 08.11.03, 15:24
            anikl napisała:

            > Co właściwie bracia Lelujko widzą w Róży? Co jest powodem jej szalonego
            > powodzenia??

            autorka chce, żeby tak było, no to jest.
            podejrzanie jej te borejkówny pięknieją :) i grube: pulpecja i pyza, i
            chłopakowata natalia, nogi cesi które w szóstej klepce są zbyt grube, w
            kłamczusze nagle okazują się zgrabnymi, a niepiękna ida nagle zaczyna mieć
            kocie oczy.
            może przesłanie jest takie, że każda dziewczyna może odnaleźć w sobie piękno -
            mnie jednak irytowało, że nagle brzydule stawały się pieknosciami mającymi
            wstrząsające powodzenie wśród płci przeciwnej.
            aha, i jeszcze jakiś czas temu dopuszczalne były rozstania - teraz
            nieśmiertelny fryderyk schoppe plus miss róża pyziak wydają się stanowić
            najbardziej stałą parę pod słońcem - na dobre i na złe, pam pa ram pam....
            • Gość: P-77 Re: bracia Lelujkowie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.11.03, 16:42
              > autorka chce, żeby tak było, no to jest.
              > podejrzanie jej te borejkówny pięknieją :) i grube: pulpecja i pyza, i
              > chłopakowata natalia, nogi cesi które w szóstej klepce są zbyt grube, w
              > kłamczusze nagle okazują się zgrabnymi, a niepiękna ida nagle zaczyna mieć
              > kocie oczy.
              Zdaje się, że to samej Cesi nogi wydawały się za grube a w "Kłamczusze"
              patrzymy na nią oczami Anieli (która zresztą jest krótkowidzem).
              > aha, i jeszcze jakiś czas temu dopuszczalne były rozstania - teraz
              > nieśmiertelny fryderyk schoppe plus miss róża pyziak wydają się stanowić
              > najbardziej stałą parę pod słońcem - na dobre i na złe, pam pa ram pam....
              >
              No, nie przesadzaj a co powiedzieć o parze - Cesia i Jurek Hajduk, trwałej
              przez wszystkie książki. A z drugiej strony, przecież Natalia ostatecznie
              zerwała z Filipem.
              • soczewica Re: bracia Lelujkowie 08.11.03, 19:56
                Gość portalu: P-77 napisał(a):

                > No, nie przesadzaj a co powiedzieć o parze - Cesia i Jurek Hajduk, trwałej
                > przez wszystkie książki.

                nie bardzo umiem ubrać w słowa moje odczucia :) ale jednak tamci wydają się
                jacyś bardziej - prawdziwi? nie było idealnie, rpzynajmniej moim zdaniem,
                zwłaszca w chwili, kiedy w bbb bodajże spotkałam cesię zakopaną w pieluchach -
                i miałam wrażenie, że to chyba nie tak miało być, ona miała isć na studia, i
                zostać w onz ekspertem od białaczki ;)
                a w ogóle, im późniejsze cześci, tym mniej dziewczyny wyobrażają sobie życie
                bez chłopaków. tak jakoś - nachalnie. jasne, każda część jest o miłości, ale
                kiedyś było w nich więcej pobocznej akcji, chociażby cały klimat owr,
                zaczytywanego przeze mnie do upadu, te kluseczki, zupa ziemniaczana florida, a
                wcześniej - specyjały basi, paszkiet, szerokie rękawy joany i bobciowe myszy.
                potem namnożyło się koleżanek pyzy i tygryska papierowych że aż miło (te
                wszystkie siostry kopiec, jakieś blondyneczki czekające na wiktora).
                powtórzę się, ale brak kontaktu ze światem nastolatek nie wyszedł autorce na
                dobre (a przynajmniej wydaje mi się, że go brakuje). teraz to wszystko wygląda
                inaczej przecież :)

                dobrze, to ja idę spruć wełnę - czas zrobić coś na drutach. jak kreska :))))
            • Gość: Monika Re: bracia Lelujkowie IP: *.waw.cdp.pl / *.waw.cdp.pl 08.11.03, 18:17
              soczewica napisała

              aha, i jeszcze jakiś czas temu dopuszczalne były rozstania - teraz
              > nieśmiertelny fryderyk schoppe plus miss róża pyziak wydają się stanowić
              > najbardziej stałą parę pod słońcem - na dobre i na złe, pam pa ram pam....

              Oj chyba nie czytałas wszystkich częsci Jezycjady.
              W "Kalamburce" jest wyraźnie napisane, że Frydery Schoppe nie chciał pójść z
              Pyzą na wesele Nutrii, bo wyżej postawił naukę. Pyza poszła sama i zaczęła
              nawiązywać bliższą znajomość z jednym z Lelujków. Myslę, że w kolejnej części
              może z tego wyniknąć jakaś zmiana mężczyzny przy boku Pyzuni.

              Pozdrawiam :)))


              • soczewica przyznaję się... 08.11.03, 19:47
                Gość portalu: Monika napisał(a):

                > soczewica napisała
                >
                > aha, i jeszcze jakiś czas temu dopuszczalne były rozstania - teraz
                > > nieśmiertelny fryderyk schoppe plus miss róża pyziak wydają się stanowić
                > > najbardziej stałą parę pod słońcem - na dobre i na złe, pam pa ram pam....
                >
                > Oj chyba nie czytałas wszystkich częsci Jezycjady.
                > W "Kalamburce" jest wyraźnie napisane, że Frydery Schoppe nie chciał pójść z
                > Pyzą na wesele Nutrii, bo wyżej postawił naukę. Pyza poszła sama i zaczęła
                > nawiązywać bliższą znajomość z jednym z Lelujków. Myslę, że w kolejnej części
                > może z tego wyniknąć jakaś zmiana mężczyzny przy boku Pyzuni.

                kalamburki nie tknęłam :) dobrze wiedzieć, że coś się zmienia :)))))))))
                no to zobaczymy...
                ale rozwalenie pary natalia-filip to moim zdaniem największy błąd jaki
                popełniła autorka. w imię czego? żeby się robrojkowi poszczęściło biednemu w
                życiu? jakieś wyrzuty wobec tak doświadczonej postaci? ;)
                robert bardzo dużo traci w chwili kiedy nagle wspólnik okazuje się jednak nie
                taką szują na jaką wyglądał (na-cią-ga-ne!) i kiedy zaczyna umizgiwać się do
                natalii.
                • Gość: baba Re: przyznaję się... IP: *.acn.waw.pl 08.11.03, 20:45

                  Rozwalenie pary Natalia- Filip bylo naturalnym nastepstwem dojrzewania Natalii.
                  Oczywiscie, Filip tez mogl dojrzec, ale czesto ludzie sie rozstaja wlasnie z
                  tego powodu, ze sie troche zmieniaja, dlaczego u MM ma byc inaczej ?
                  Natalia zaczela cenic stabilizacje i malo rozrywkowy Robrojek zyskal w jej
                  oczach. A co do umizgania, to kiedyz on sie po odzyskaniu firmy ?
                  Przeciez on zadzwonil tylko w sprawie Laury , a potem nawet z Natalia slowa
                  nie zamienil!!

                  Co do Pyzy, to tez jej nagle rozkwitla. wstrzasajaca uroda mnie nieco
                  zadziwila. Jej cechy charakteru objawione w Walentynkowy wieczor u Lelujkow tez
                  nie byly takie niezwykle- coz powalajacego w tym, ze dziewczyna szuka braciszka
                  i sie denerwuje ?
                  Intelektualnie ona wydaje sie nijaka- rasowa humanistka nie godzi sie potulnie
                  na uczeszczanie do mat- fiz, tylko szuka miejsca gdzie indziej, bo dla niej to
                  czysta strata czasu. Wlasciwie dla mnie to takie cieple kluchy.
                  czy to mozliwe, zeby nie byc ciekawym wlasnego ojca ?
                  Pzdr
                  • soczewica Re: przyznaję się... 08.11.03, 20:56
                    Gość portalu: baba napisał(a):

                    > A co do umizgania, to kiedyz on sie po odzyskaniu firmy ?

                    przyszedł z kwiatami po powrocie natalii z cypru, chyba się oświadczyć. jakiż
                    to fluid cieżki zaczął latać pomiędzy nimi ;-)

                    a na pyzę jakoś nigdy nie patrzyłam w ten sposób - coś jest na rzeczy. po jasną
                    anielkę idzie do klasy mat-fiz? chyba tylko po to, żeby szope mógł ją
                    spektakularnie wyciągnąć z zaległości. to też takie cukierkowe - nagle w jeden
                    wieczór rozjaśnia się w głowie coś co było wcześniej magią? możliwe to jest
                    tylko w rpzypadku, kiedy człowiek ryje na pamięć, a potem mu się to rozjaśnia i
                    układa. ;) więc prosty wniosek ;-D
                    zresztą hm. czy ta "niekumancja" nie jest kokieteryjnie niewiarygodna?
                    (podobnie jak niezamożność borejków zresztą - zawsze wypływają jakieś
                    solidniejsze podstawy)
                    • Gość: baba Re: przyznaję się... IP: *.acn.waw.pl 08.11.03, 21:11

                      No tak, zwracam honor, zapomnialam o tych kwiatkach.
                      Ale dlaczego stracil w Twoich oczach ?
                      Czy chodzi o to, ze panienka sie wypiela, zawinela, nie bylo jej rok, a
                      zalotnik potulnie z kwiatkami w zebach ...?

                      *szkoda, ze masz juz sygnaturki z golarka, nie zdazylam poradzic Ci wosku
                      brazylijskiego :-D
                      • soczewica Re: przyznaję się... 09.11.03, 13:14
                        Gość portalu: baba napisał(a):

                        >
                        > No tak, zwracam honor, zapomnialam o tych kwiatkach.
                        > Ale dlaczego stracil w Twoich oczach ?
                        > Czy chodzi o to, ze panienka sie wypiela, zawinela, nie bylo jej rok, a
                        > zalotnik potulnie z kwiatkami w zebach ...?

                        hm, to nawet nie chodzi o kwiatki, tylko robert robi się kolejnym monumentem
                        bez skazy - wręcz matkiem-polkiem, bohatersko wychowującym swoją córkę. aż się
                        ciśnie na usta złośliwy wierszyk: "tańczy, śpiewa, recytuje, daje d... i
                        haftuje", oczywiście wszystko dla swojej jedynej córeczki. i jeszcze to
                        chwilowe odgrzewane uczucie do anieli, o mamusiu.

                        > *szkoda, ze masz juz sygnaturki z golarka, nie zdazylam poradzic Ci wosku
                        > brazylijskiego :-D

                        :) co to takiego wosk brazylijski?
                  • emusia Re: przyznaję się... 08.11.03, 21:06
                    kiedys uwielbialam pyze, ale na szczescie zmieniło mi sie to. pyza to juz na
                    siłe grzeczna, mile ułozona itd itp. juz na siłe jest wiadomo, ze jak tygrysek
                    powie nie, to pyza powie tak, gaba popatrzy sie na pyze z miłoscia, tygrys sie
                    obrazi, gaba bedzie cierpiec. taki schemat. szczerze mowiac to i tygrys i pyza
                    mnie troszke denerwuja. pyza zbyt kluchowata a tygrysek zbyt zbuntowany. chhyba
                    dalej będe najbardziej lubieć natalię i kreseczkę.
                    • Gość: malgocha Re: przyznaję się... IP: *.aster.pl / *.acn.pl 08.11.03, 21:55
                      A mnie najbardziej denerwuje, że Pyza i Tygrysek rozwiązują bez pytania cudze
                      krzyżowki, a wlaściwie rebusy. Nawiasem mowiąc rebusy kołowe są łatwiejze od
                      innych
                      • oko_jeza Re: przyznaję się... 08.11.03, 22:00
                        zauważyłyście w "tygrysie i róży" i w "imieninach", że tylko siostry pyziakowny
                        sa super, nawet laura mimo że zbuntowana, a każdy inny nastolatek albo jest
                        głupi jak maszynka do mięsa i gada o boskim leonardo, albo zboczony
                        intelektualnie, jak fryderyk?
                        czemu nie ma ini jednej normalnej osoby w wieku szkolnym poza pysą i tygrysem??
                        nawet ulka kołodziej okazuje się byc "agresywną kokietką"...
                        • Gość: malgocha Re: przyznaję się... IP: *.aster.pl / *.acn.pl 08.11.03, 22:58
                          Nie zgadzam się. Lulejki są w porzo
                          • anikl nieuchwytny czar panien Borejko 09.11.03, 00:48
                            O ile rozumiem MM tłumaczy, że Róża jest dla młodzieńców szalenie atrakcyjna i
                            interesująca, ale właściwie nie wiem czemu?
                            Wyjaśnienie, że chłopaków tak poraża jej wstrząsająca uroda (z opisu- po prostu
                            zdrowej dziewczyny) mnie nie satysfakcjonuje.
                            Bo to jest jak z bajki o Brzydkim Kaczątku/Kopciuszku: bądź skromna, dobra,
                            miła, naturalna, to wystarczy by mężczyźni cię docenili.
                            Otóż moim zdaniem i doświadczeniem życiowym to nie wystarcza.
                            Jeśli dziewczyna nie ma ani odrobiny sprytu i seksapilu (Tygryska),to musi mieć
                            coś ciekawego do powiedzenia lub "coś sobą reprezentować" czyli mieć jakiś
                            talent czy umiejętności (choćby poczucie humoru), które sprawią, że będzie
                            interesująca dłużej niż przez chwilę. No nie?
                            • denay Re: nieuchwytny czar panien Borejko 09.11.03, 12:35
                              Hmmm... bylo kilkanascie postow wczesniej... Nikt nie napisal, wiec przypomne.
                              Ida wraca do domu z "upojnych" rodzinnych wakacji i opowiada ciotce Feli i
                              Jozeczkowi jak bylo w Czaplinku. Gaba swieta ;-))) nie jest skoro Ida wpadala
                              ciagle na nia i Pyziaka calujacych sie po krzakach.

                              A "jezycjada" i tak najlepsza jest na obrzydliwa mokra i zimna jesien plus
                              kocyk plus herbatka rzecz jasna ;-)
                              • kochanica29 Re: nieuchwytny czar panien Borejko 09.11.03, 19:57
                                denay napisała:

                                > Hmmm... bylo kilkanascie postow wczesniej... Nikt nie napisal, wiec przypomne.
                                > Ida wraca do domu z "upojnych" rodzinnych wakacji i opowiada ciotce Feli i
                                > Jozeczkowi jak bylo w Czaplinku. Gaba swieta ;-))) nie jest skoro Ida wpadala
                                > ciagle na nia i Pyziaka calujacych sie po krzakach.
                                >
                                > A "jezycjada" i tak najlepsza jest na obrzydliwa mokra i zimna jesien plus
                                > kocyk plus herbatka rzecz jasna ;-)

                                Plus seks!
                                • Gość: baba Re: nieuchwytny czar panien Borejko IP: *.acn.waw.pl 10.11.03, 13:25

                                  Co Wy z tym seksem, tesknisz za pikantna literatura, to sobie mozesz
                                  Gretkowska poczytac.
                                  W latach 70 tych, gdy te ksiazki zaczely powstawac, nie bylo wokol tyle
                                  nachalnego erotyzmu WSZEDZIE-teraz gole dupy i cyce w kazdym kiosku, w TV i
                                  wiekszosci programow radiowych co minute jakies niby cienkie aluzyjki, ogromna
                                  wiekszosc autorow nie wierzy w sukces wydawniczy, jesli nie wcisnie, trzeba czy
                                  nie trzeba, paru poscielowek, albo chociazby mniejszosciowego watku.Na temat
                                  prasy kobiecej, gdzie zawsze sie znajdzie artykul o 100 sposobach na orgazm w
                                  wannie, to sie w ogole nie ma co rozwodzic.
                                  Ciesze sie, ze dorastalam w innej atmosferze, nie przeszkadza mi, ze ktos
                                  nazwie ja koltunska, bo bylo tam miejsce na tajemnice, niedopowiedzenie.
                                  Zaluje, ze moje dzieci zyja w czasach, gdzie erotyzm zostal splaszczony,
                                  strywializowany, sprowadzony do fizjologii. Dobrze, ze chociaz u MM pozostalo
                                  troche z tej dawnej rezerwy.
                                  Zaznaczam, ze nie jestem sfrustrowana stara panna, ani tez za mlodu wielka
                                  swieta nie bylam, a i teraz piekne i uzasadnione sceny erotyczne mnie zachwycaja
                                  zarowno w ksiazkach, jak w filmach, ale uwazam, ze wszystkim powinien byc
                                  umiar.
                                  PZDR
                                  • denay Re: nieuchwytny czar panien Borejko 10.11.03, 16:34
                                    W kwestii seksu... Mnie sie baaardzo ale to bardzo w Jezycjadzie podoba
                                    wlasnie to, ze seksu tam nie ma. jesli juz jest "cos" to bardzo
                                    niedopowiedziane. Zgadzam sie z Toba Babo. Co prawda dzieci jeszcze nie
                                    posiadam, ale klimaty obecnie panujace sa nastawione na robienie jak
                                    najmocniejszego wrazenia, a czytelnik przede wszystkim na to "poleci".
                                    Gretkowskiej m.in. za to nie lubie. za duzo doslownosci. A ze napisalam to o
                                    Pyziaku i Gabie... Nie bylo tego wczesniej kiedy ktos napisal, ze
                                    w "jezycjadzie" pojawia sie TEN temat. I to byloby na tyle ;-)
                                  • Gość: kochanica29 Re: nieuchwytny czar panien Borejko IP: 62.233.167.* 10.11.03, 16:44
                                    Kiedy ja nie tęsknię broń Boże za pikantnym seksem w mediach ani za Gretkowską,
                                    a opisane przez Ciebie zjawiska też mnie zdrowo wkurzają, chociaz mam tyle lat,
                                    ile widac w nicku.
                                    Chodziło mi o osobiste uprawianie seksu - przeze mnie i kogoś .
                                    • Gość: baba Re: nieuchwytny czar panien Borejko IP: *.acn.waw.pl 10.11.03, 17:33

                                      No, jesli tak :-))), zgadzam sie z Toba w tej kwestii...
                                      PZDR
                                      • anikl Re: nieuchwytny czar panien Borejko 11.11.03, 15:49

                                        Ale _troszkę_ rozterek związanych z seksem to by się przydało.
                                        Bo tak to zaczyna pachnieć hipokryzją.

                                        Nie chcę żadnych ekscesów typu opisy fizjologii, kochających inaczej, nieślubne
                                        dzieci a tylko, żeby bohaterki Jeżycjady w ogóle zauważały, że coś takiego jak
                                        seks istnieje i jakoś się do tego ustosunkowywały (głupie słowo w tym
                                        kontekście,ale nie wiem czym je zastąpić :-)
                                        To by wzbogacało te postaci a nastoletnim czytelniczkom może podpowiadało
                                        traktowanie tego problemu w życiu.
                                      • Gość: kochanica29 Re: nieuchwytny czar panien Borejko IP: 62.233.167.* 11.11.03, 17:13
                                        pzdr wzajemnie
            • Gość: gertrudzia Re: bracia Lelujkowie IP: *.waw-smy.leased.ids.pl 12.11.03, 13:51
              O, nie! Protestuję! W "Szóstej klepce" nogi Cesi były grube tylko JEJ zdaniem.
              Li i jedynie. Przystojny Brodacz Zygmunt od razu zwrócił uwagę na jej "niezłe
              nogi".
              Bohaterki pięknieja, bo leczą sie z kompleksów może?
    • slotna Re: Moralizatorstwo w "nowszej" Jeżycjadzie 11.11.03, 14:14
      Czytałam wszystkie książki z serii, każdą co najmniej 3 razy - z
      wyjątkiem 'Kalamburki', przez którą przebrnęłam z wielkim niesmakiem. Strasznie
      nie podobał mi się cały pomysł, to pisanie 'od tyłu' itp. a przede wszystkim
      wciśnięcie postaci Gizeli. Jeżycjadę czytałam zawsze jak dokument, to, że
      postacie przeplatały i pojawiały się w kolejnych częściach w różnych wątkach
      dodawało im prawdopodobieństwa. Traktowałam Borejków, Kłamczuchę, Mamerciątka,
      wszystkich jak znajomych, jak rodzinę, i chciałam, żeby istnieli choćby tylko w
      mojej głowie. A po 'Nutrii i Nerwusie' wszystko zaczęło się psuć, chlip;(
      Heh, no dobra, poważnie: "Córka Robrojka" nie podobała mi się, bo sama Bella
      była postacią nieprawdopodobną, bo Przeszczep był postacią BARDZO
      nieprawdobodobną, bo jego rodzice byli... "imieniny" mi się nie podobały, bo
      Fryderyk Schoppe był postacią bardzo... "Tygrys i Róża", bo Alma Pyziak... TO
      mi się przede wszystkim nie podoba. Moralizatorstwo swoją drogą - zawsze było,
      ale nie natrętne, mam wrażenie, że pani Małgorzata po prostu... zestarzała się?
      Czy ktoś tu czyta Chmielewską? Ja uwielbiałam jej książki, kilka znam na
      pamięć, czytałam absolutnie WSZYSTKIE - do "Trudnego trupa". Nie przebrnęłam!
      Bo był zły, fatalnie napisany, nudny, ZŁY! Nastepne też nie były lepsze. I
      niestety tak samo zła jest "Kalamburka", i tak samo jakoś nie mam nadziei na
      poprawę. Szkoda tylko, że wydawnictwa te książki przyjmują, takie jakie są.
      Oczywiście to rozumiem - nazwiskam sprzedadzą się i tak, i nie mam pretensji,
      bo w końcu to są firmy prywatne, mające przynieść dochód, a nie 'z misją'.
      Niemniej - szkoda.
      Pozdrawiam
      • anikl Re: Moralizatorstwo w "nowszej" Jeżycjadzie 11.11.03, 15:06

        Ja, ja lubię Chmielewską!!!
        Ale dawniejsze książki (gdzieś tak do "Autobiografii").
        Nowszych nie znam, bo nie czytam - zniechęciłam się obniżaniem lotów.

        "LESIO" BYŁ NAJLEPSZY :-DDD

        |\/|\/|\/|\/|\/|\/|\/|\/|\/|\/|\/|\/|\/|\/|\/|\/|\/|\/|\/|\/|\/|\/|\/|\/|\/|\/|
        • denay Re: Moralizatorstwo w "nowszej" Jeżycjadzie 11.11.03, 18:14
          Swiete slowa anikl!!! ;-)
          I dunski policjant o polskich korzeniach... ale to nie ten watek.
          Najbardziej i tak wylam ze smiechu przy Marmeciatkach i Genowefie kilkorga
          nazwisk ;-)
          • soofcia Re: Moralizatorstwo w "nowszej" Jeżycjadzie 12.11.03, 09:20
            Pan Muldgaard. Hihi.
        • slotna Re: Moralizatorstwo w "nowszej" Jeżycjadzie 12.11.03, 10:27
          Najlepszy był pan Muldgaard;)) i w ogóle "Całe wszystko czerwone" (Alicja!!!
          Dlaczego ty się narażasz?!!) Bardzo też lubię "Wszyscy jesteśmy podejrzani" -
          może nie było to takie śmieszne, ale miało jakiś klimat... chciałabym pracować
          w takim biurze;)
          • Gość: ultra75 Re: Moralizatorstwo w "nowszej" Jeżycjadzie IP: 207.159.92.* 13.11.03, 00:43
            Troche nie na temat, ale chcialam tylko napisac, ze Wszyscy... jest moja
            najbardziej ulubiona ksiazka Chmielewskiej (nawet przed Lesiem) i ciesze sie,
            ze dla kogos tez... Pozdrowienia
            PS. Pracowalam kiedys w biurze, w ktorym byly podobne klimaty. To byly czasy...
            • slotna Re: Moralizatorstwo w "nowszej" Jeżycjadzie 13.11.03, 07:47
              O rrrany, ale miałaś fajnie. Ja marzę o tym, ale wiem, że teraz to sobie
              mogę... marzyć właśnie;)
              Papa, pozdrowienia dla wszystkich (za 18 minut dokładnie wyjeżdżam do Lublina,
              wpadnę jak będę mieć kasę na kafejkę).
            • slotna Re: Moralizatorstwo w "nowszej" Jeżycjadzie 13.11.03, 07:57
              Za dużo już tego nie na temat ale pozwolę sobie na jeszcze jeden malutki
              pościk;))
              Otóż dziwi mnie to, że wsyzscy tak się zachwycają "Lesiem", bo jak dla mnie
              jest on wręcz trochę z tyłu. Słynna scena ze słoniem nijak nie dorównuje choćby
              gubieniu zębów przez Teresę. Wiem, że "Lesio" się tak podoba młodszym
              czytelnikom, bo jest bardziej przygodowy niż inne książki (w sensie łażenia po
              lochach itp, normalnie Tomek Sawyer), a w przeciwienstwie do Janeczki i Pawełka
              również naprawdę śmieszny. Ale jeśli ktoś przeczytał wszystko i zachwyca się
              panem Kubajkiem... hmm. Może ja mam spaczony gust;))
    • Gość: anuszka Nieprawdopodobne postacie IP: *.zaczek.ds.uj.edu.pl 12.11.03, 07:16
      Byl wyzej post z wyliczeniem, ktore postacie sa malo prawdopodobne.

      Dla mnie chyba najbardziej pod tym wzgledem nieudany byl Przeszczep. Tak sie
      nie zachowuje normalny facet w jego wieku, nawet tyranizowany przez rodzicow.
      No chyba, ze mialby glebokie problemy psychiczne... Tylko, ze wtedy nie
      wystarczylaby Bella, zeby go wyleczyc.

      Ponadto zastanawia mnie, dlaczego Bella mialaby czuc pociag do niego. Wygladalo
      mi to tak, ze wlasnie te jego problemy z osobowoscia jakos ja przyciagaly?

      A na koniec a propos watku z brakiem seksu, przypomina mi sie, ze w "Corce
      Robrojka" pojawia sie pewne nawiazanie: Insynuacje rodzicow Przeszczepa
      odnosnie tego, ze Bella siedziala z ich synem w ciemnym pokoju... Motyw
      zenujacy i bardzo nieprawdopodobny.
      • anikl Powiedzcie mi, proszę... 12.11.03, 11:56

        ...o czym jest "scena w windzie", wspomniana wcześniej przez parę osób?
        (nie czytałam Noelki :,( )

        -|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-
        • oko_jeza Re: Powiedzcie mi, proszę... 12.11.03, 15:49
          a propos seksu w jeżycjadzie- w pulpecji (chyba), są opisy namiętnych
          pocałunków Idy i Mareczka, wtedy świeżo po ślubie,a także jest tam napisane, że
          Marek odsypiał dyżury lekarskie, a Ida chętnie mu w tym towarzyszyła, chcociaż
          nie miała żadnych dyżurów do odsypiania ;)
          a w ogóle to Mareczka nie lubię- Pani Musierowcz mogła wprowadzic jakąś fajną
          postac, a wprowadziła papierowego marka...
          • kochanica29 dziś mi sie śniła Musierowicz 12.11.03, 16:23
            zgubiłam się i wracałam w nocy z jakiejś pętli autobusowej zaczepiłam jakąś
            babkę o informacje, a ona mi wskazała osobę obok: to jest Musierowicz! MM była
            niska, o lasce, miała kapelusz czarny i jakies brązowe ciuchy typu stara
            babcia, poruszała sie też ciężko.
            Nie zamierzałam jej zaczepiać, zajęłam się swoim powrotem do domu.
            Sny sa wolne od cła!;-)
          • Gość: P-77 Re: Powiedzcie mi, proszę... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.11.03, 18:03
            > a propos seksu w jeżycjadzie- w pulpecji (chyba), są opisy namiętnych
            > pocałunków Idy i Mareczka, wtedy świeżo po ślubie,a także jest tam napisane,
            że
            >
            > Marek odsypiał dyżury lekarskie, a Ida chętnie mu w tym towarzyszyła,
            chcociaż
            > nie miała żadnych dyżurów do odsypiania ;)
            > a w ogóle to Mareczka nie lubię- Pani Musierowcz mogła wprowadzic jakąś fajną
            > postac, a wprowadziła papierowego marka...
            Marek Pałys to była postać na zamówienie - pani M.M. wprowadziła chłopaka o tym
            nazwisku na prośbę śmiertelnie chorego młodego człowieka, który tak się właśnie
            nazywał - było o tym parę lat temu w "Wysokich obcasach". Tak w ogóle to czy
            Marek P. kiedykolwiek w którejś z książek się odzywa?
            Rzeczywiście coś jest na rzeczy - córki Borejków są dość ciekawe a ich
            partnerzy na ogół wręcz przeciwnie - nawet Florian po ślubie mocno przygasł.
            • Gość: baba Re: Powiedzcie mi, proszę... IP: *.acn.waw.pl 12.11.03, 18:16

              Owszem, odzywa sie,w Pulpecji. Fakt, ze niewiele. W innych albo spi, albo
              przysypia.
            • mkw98 Jeszcz kilka słów o Marku 13.11.03, 13:26
              oko_jeza napisała:

              > > a w ogóle to Mareczka nie lubię- Pani Musierowcz mogła wprowadzic jakąś fa
              > jną postac, a wprowadziła papierowego marka...

              Gość portalu: P-77 napisał(a):

              > Marek Pałys to była postać na zamówienie - pani M.M. wprowadziła chłopaka o
              tym
              > nazwisku na prośbę śmiertelnie chorego młodego człowieka, który tak się
              właśnie nazywał

              Pamiętam, że Musierowicz opowiadała kiedyś tę historię ze szczegółami. Marek
              Pałys był czowiekiem śmiertelnie chorym i (chyba) sparaliżowanym, ale bardzo
              aktywnym, pisał dużo listów do różnych osób i instytucji i między innymi
              oświadczył się o rękę Idy, która była wtedy - jak pamiętacie - po rozstaniu ze
              Sławkiem.
              Napisał do autorki, że jeśli zdecyduje się wprowadzić jego postać do powieści,
              to życzy sobie, żeby Marek Pałys był zabójczo przystojny (i tak jest
              rzeczywiście opisywany w Noelce i Pulpecji) oraz żeby był lekarzem
              neurochirurgiem - takim, który moógłby wynaleźć lekarstwo na jego chorobę.
              Od kiedy o tym wiem, jakoś inaczej patrzę na tę postać.
        • Gość: baba Re: Powiedzcie mi, proszę... IP: *.acn.waw.pl 12.11.03, 18:20

          W scenie w windzie z grubsza chodzilo o to, ze Elka znalazla sie tam z
          Tomkiem, ktorego poznala zaledwie kilka godzin wczesniej. Gdy winda stanela
          miedzy pietrami, to przez glowe przeslizgnela jej sie paniczna mysl, ze oto
          zdana jest na laske i nielaske prawie nieznanego badz co badz chlopa :-))
          • anikl Re: Powiedzcie mi, proszę... 12.11.03, 20:17

            Aaaa. Dzięki.

            ********************************************************************************
          • Gość: Nowy porządek!!! Elka z Tomkiem w windzie !!!!!!!!!!!!!!!!! IP: 80.51.247.* 13.11.03, 00:24
            Nieprzypadkowo znaleźli się, Elka (Joana Brodzik polska Szaron Stone*) z
            Tomkiem (Kamel - wielbłąd = Duże zwierzę, Sztur**). Scena zwindą zkonstruowana
            tak, że winda się psuje, a bohaterzy zatrzaśnięci razem jako zdrowa kobietka i
            zdrowy mężczyźniak czują do się miętę. Zacisk w tłoku, ciemność windy pobudzają
            ich temperamenty seksualne. Odbywa się regularna orgieta, podczas której Kasia
            tańczy na rurze***, a Tomek szczytując zlizuje z niej kisiel.
            WIndę oświetlają jedynie refleksy (tzw. kurwiki) emanowane przez Kasię Brodzik.
            Ta najseksualniejsza scena Jerzycjady kokurować może zdaniem ekspertów jedynie
            z fallicznym klimatem najnowszej powieści MM, demaskującej sieci Żółtego
            Pająka**** zastawione na rozkaz centrali szpiegowskiej Wywiadu Kuby, kierowanej
            przez obalonego barona kieleckiego (prawdziwe nazwisko: Taras Bulba*****).
            Córka z probówki Ignacego-Grzegorza i Tymoteusza (ślub: Rotterdam 1.11.2003)
            otrzyma w nagrodę traktorzystę rekordzistę, prawdziwego bocianofila******.
            Z windzianego związku Elki z Tomaszem urodzi się windziarz Katatoniusz Lelujko,
            autor kolejnej powięsci z cyklu Jerzycjady: "Nutria kontratakuje" wyd. 2005.
            Nobel prawie pewny. Oficjalne poparcie zgłosi w październiku 2005 roku Pani
            Prezydent Rzeczypospolitej.
            I ni ma żadnej paniki. Kasia chce zTomkeim dla dobra naszego kraju jak
            Przykazał o. DYREKTOR
            ---------------
            czytuje: "Joanna Brodzik, Polska Szaron Stone". Polskie Radio Progr. I
            coczwartkowa audycja <<Bieg przez płotki z Marią Czubaszek po 10-tej rano.
            ** Sztur vel Stuhr, snobistyczne zeuropejenie nazwiska. Prawdziwe nazw. Szczur.
            *** H. Łyżwiński: Taniec na rurze jako symbol antropoetnograficzny. Maszynopis
            pracy licencjackiej. Biblioteka Wyższej Szkoły Nauk Społecznych i Medialnych w
            Toruniu. Skoroszyt 7, kartka luzem bez numeru Verso.
            **** L. Bubel: W sieci zółtego pająka. Radio Maryja jako żydowska
            ekspozytura "AMWAY-"a. Wydawnictwo Str. Nar.-Rad. NOWA FALANGA. Katowice 2003.
            str. 130.
            ***** E. Prus: Baronia SLD. Tragedia Starachowic. Polskie Wydawnictwo
            ENcyklopedyczne. Radom 2003. str. 281.
            ****** Bociany zdobędą wiosnę. Przemówienie o. Dyrektora. "Nasz Dziennik" z 12
            XI 2003. str. 2-6.
            • Gość: Melba Re: Elka z Tomkiem w windzie !!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 13.11.03, 10:26
              A w psychiatryku dalej remont :(
              • Gość: gizela Re: Elka z Tomkiem w windzie !!!!!!!!!!!!!!!! IP: 158.194.194.* 13.11.03, 11:31
                oj, ja sie boje, ze to nie remont... mysle, ze ktos im uciekł...
                • anikl Re: Elka z Tomkiem w windzie !!!!!!!!!!!!!!!! 13.11.03, 12:32
                  albo w wariatkowie internet założyli :-<

                  ::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::
                  • orvokki posty nowy porządek 13.11.03, 18:10
                    No, co Wy, przecież te posty są świetne!!!! a ile się ktoś napracował! te
                    przypisy! uwielbiam takie zabawy.
                    Aż mi się przypomniał wierszyk Tuwima z jakiegoś powodu (taki ogólny klimacik)
                    pt. Mój dzionek

                    Ledwo słoneczko uderzy
                    w okno złocistym promykiem
                    zrywam się hoży i świeży
                    z antypaństwowym okrzykiem

                    Zanurzam się aż po uszy
                    w miłej moralnej zgniliźnie
                    i najserdeczniej uwłaczam
                    Bogu, ludzkości, ojczyźnie

                    Komunizuję godzinkę,
                    zatruwam ducha, a później
                    albo szkaluję troszeczkę
                    albo, gdy święto jest, bluźnię

                    Zaśmiecam język z lubością
                    Znieprawiam, do złego kuszę...

                    i tak dalej, nie chce mi się całego przepisywać. Ale z dedykacją dla Nowy
                    porządek!!! za chwilę rozrywki.

                    • anikl Re: posty nowy porządek 13.11.03, 23:09

                      Eee...no...chyba
                      jak tak na to spojrzeć to...

                      RZECZYWIŚCIE :-))

                      Nowy porządku!!!!! prosimy jeszcze :-)


                      oxoxoxoxoxoxoxoxoxoxoxoxoxoxoxoxoxoxoxoxoxoxoxoxoxoxoxoxoxoxoxoxoxoxoxoxoxoxoxo
                      • Gość: zenia gola Re: posty nowy porządek IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 14.11.03, 09:57
                        Nowyporządek idż na terapię
    • Gość: anita Re: Moralizatorstwo w "nowszej" Jeżycjadzie IP: 213.77.14.* 14.11.03, 14:11
      Ten wątek ma się już pewnie ku końcowi, ale jeszcze się dopiszę, bo czytam go
      od wielu dni z dużym zainteresowaniem i zgadzam się z większością opinii –
      Gabrysia i jej arcymądry synek mnie irytują /z drugiej strony nie przepadam za
      Idą, osoby tego pokroju mnie zbijają z tropu/. Postacie męskie są bladymi
      cieniami swoich partnerek – z wyjątkiem Bernarda, który jakoś mnie nie złości,
      bo przynajmniej jest żywy, choć przerysowany. „Kalamburkę” uważam za najsłabszą
      z całego cyklu – cały humor został stłamszony przez nieznośny patos.
      I jeszcze taka refleksja mi się nasuwa, że MM niesprawiedliwie traktuje
      niektóre postacie, szkicując je jakby w pośpiechu i pozostawiając
      niedokończone... Najbardziej mi żal Romy Kowalik, że tak głupio została
      sprzątnięta ze sceny, wychodząc za mąż w odruchu buntu przeciw całemu światu...
      Moim zdaniem zasłużyła na całą, oddzielną książkę, a nie skwitowanie jednym
      zdaniem. Jej sarkastyczny humor był mi bardzo bliski. No i zdecydowanie wolę
      postacie nie olśniewające całego świata swą urodą (bom sama „piękna inaczej”).
      Wolałabym książkę o Romie zamiast o grzecznej córeczce Belli Rojek... No, ale
      to już przepadło.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka