Dodaj do ulubionych

Obiecana lista książek

16.12.08, 20:20
A teraz lista ważnych książek. Wybór baaaardzo trudny. Jest kilka propozycji
oczywistych, kilka książek dla dzieci. Zobaczcie same. 
1. 100 lat samotności
2. Alchemik
3. Alicja po drugiej stronie lustra
4. Andersen
5. Austeria
6. Autobiografia Lema
7. Biblia
8. Błękitny zamek
9. Boska komedia
10. Bracia Karamazow
11. Buszujący w zbożu
12. Cały Bruno Schulz
13. Cały Gogol
14. Cały Herbert
15. Cały Kapuściński
16. Cały Miłosz
17. Cały Szekspir (zwłaszcza „Burza” i „Henryk V”)
18. Chłopcy z Placu Broni
19. Cykl o Prowansji Petera Mayle
20. Czarodziejska góra
21. Dzieci Arbatu
22. Dziennik Anny Frank
23. Dziennik Gombrowicza
24. Dżuma
25. Emilka ze Srebrnego Nowiu
26. Ewangelia według Piłata
27. Faust
28. Francuzki nie tyją (dla tych, którzy lubią francuska kulturę)
29. Golem
30. Gra w klasy
31. Grek Zorba
32. Ida Sierpniowa
33. Imię róży
34. Inny świat
35. Jane Eyre
36. Kolumbowie
37. Kompleks Portnoya
38. Król szczurów
39. Książka moich wspomnień (Iwaszkiewicz)
40. Kubuś Puchatek
41. Kwartet aleksandryjski
42. Lala
43. Lalka
44. Lesio
45. Leśmian – poezje
46. Lolita
47. Los utracony
48. Mały książę
49. Marley i ja
50. Mistrz i Małgorzata
51. Mitologia Aborygenów
52. Mitologia grecka
53. Mitologia rzymska
54. Mój wiek (A. Wat)
55. Muminki
56. My dzieci z Dworca ZOO
57. My zdies emigranty
58. Myszy i ludzie
59. Myśli nieuczesane
60. Na nieludzkiej ziemi
61. Nędznicy
62. No logo
63. Obłęd
64. Opowaidania Poe
65. Opowiadania Warłama Szałamowa
66. Pachnidło
67. Pamiętnik z Powstania Warszawskiego
68. Pan Tadeusz
69. Panny z Wilka
70. Paragraf 22 (kocham)
71. Pod Mocnym Aniołem
72. Poezja Różewicza
73. Prawiek i inne czasy
74. Rok 1984
75. Ronja, córka zbójnika
76. Rozmowy o Biblii
77. Rozmowy z katem
78. Rzeźnia numer pięć
79. Saga i Ludziach lodu (ważna dawno temu)
80. Sekretny dziennik Adriana Mole’a
81. Seria i Mikołajku
82. Szkice piórkiem
83. Świat Zofii
84. To
85. Traktat o łuskaniu fasoli
86. Ubik
87. W dżungli życia
88. W polu
89. Wampir: biografia symboliczna
90. Wesele
91. Wielbłąd na stepie
92. Wilk stepowy
93. Władca much
94. Władca pierścieni
95. Wyznania gorszycielki
96. Z zimna krwią
97. Zabić drozda
98. Zamek
99. Ziemia obiecana
100. Zmierzch :))
Obserwuj wątek
    • dragonfly79 Re: Obiecana lista książek 16.12.08, 20:39
      Oczywiste, że czekam na Wasze propozycje. :)))Mam głód literatury. Wrodzony chyba.
      • monikad_85 Re: Obiecana lista książek 16.12.08, 23:25
        A wiesz, my wogole też sobie przygotowałyśmy odnogę na książki. Nie
        jestem teraz pewna dokładnie w którym miejscu, ale chyba Muzyka i
        inne.
        Tam każda z nas zasugerowała co warto przeczytać, i powiem szcerze,
        że jest to większość pozycji których nie ma na twojej liście, a
        jestem PEWNA, że ci się spodobają :)

        Jane Eyre przeczytałam dokładnie z dwa tygodnie temu. DO dzis jestem
        pod ogromnym wrażeniem. Ale uwielbiam też odepchniętą i wogóle mało
        znaną Elizabeth Gaskell. Jej "północ-południe" to najlepsza
        odpowiedź na Dumę i uprzedzenie Austen.

        ;)
        • martishia7 Re: Obiecana lista książek 17.12.08, 00:24
          Może rzeczywiście przeniesiemy się z tym tutaj, będzie czytelniej. Tu się
          wytnie, tu się przytnie, tu przeklei i voilla! :)
        • supervixen Re: Obiecana lista książek 17.12.08, 12:30
          Też bardzo lubię Północ południe Gaskell (było to w ogóle tłumaczone
          na polski?)

          Jeśli chodzi o sam styl pisania, warsztat itd, to jednak Austen dla
          mnie jest zdecydowanie lepsza, no ale też ona była jedyna w swoim
          rodzaju:) Ale co do tematyki, dramatyzmu - Gaskell jest super,
          przynajmniej na podstawie N&S, bo tylko to czytałam (i na razie do
          połowy obejrzałam Żony i córki, ale to już mniej mi się podoba).

          No ale mówiąc o N&S nie można wspomnieć o ekranizacji BBC z 2004,
          która jest po prostu świetna! Trochę zmienia w stosunku do
          oryginału, ale jak dla mnie na korzyść. Do tego ma doskonałe zdjęcia
          (wszystko co się dzieje w fabryce z wirującą w powietrzu bawełną
          zapiera dech w piersiach) i znakomitą muzykę (ten motyw
          przewodni...) O aktorstwie to już nawet nie wspominam:) Myślę, że to
          juz trochę taka nowa generacja seriali BBC, do której zalicza się
          też Jane Eyre z 2006 roku. Są bardziej... kinowe, jeśli można tak
          powiedzieć. Warto obejrzeć, naprawdę:)

    • martishia7 Re: Obiecana lista książek 17.12.08, 00:38
      Tak samo jak z filmami, najpierw sobie pokomentuję, a potem dorzucę coś od
      siebie. Też tylko to co mnie rusza będę komentować. Czuję się boleśnie nie
      oczytana, bo z połowy to nie używałam. Ale z drugiej strony, czytanie to Twoje
      'job description', więc nie ma co zamulać:) Tu będę mniej krytyczna niż w
      filmach, bo nie wypada.
      > 1. 100 lat samotności
      Idę na to.
      > 2. Alchemik
      Z tego miejsca, nie obrażając niczyich uczuć przyznam się, że Coelho
      przeczytałam trzy książki i oficjalnie nim pogardzam. Weronika postanawia umrzeć
      podobała mi się, bo miała ciekawy plot twist na koniec (chociaż przewidywalny,
      niestety). Potem wzięłam do rąk Alchemika i miałam wrażenie, że facet napisał z
      grubsza to samo, tylko innymi słowami. No właśnie. Egzaltowane
      pseudofilozoficzne pierdu-pierdu faceta któremu się wydaje, że odnalazł
      odpowiedź na wszystkie pytania wszechświata, a inspirację do tego zbożnego
      dzieła odnalazł w korze drzewa i kamieniu zapomnianym pośród piasków dzikiej
      plaży. Dobre dla szesnastolatek. Ufff. Dziękuję, ulżyło mi.
      > 3. Alicja po drugiej stronie lustra
      Tata mi czytał, sentyment jest.
      > 4. Andersen
      Wiadomo.
      > 5. Austeria
      O! I ekranizacja dobra.
      > 9. Boska komedia
      Tak, szczególnie za to, że poświęcił osobny krąg piekielny prawnikom.:)
      > 11. Buszujący w zbożu
      > 12. Cały Bruno Schulz
      Ciężki kawałek literatury.
      > 17. Cały Szekspir (zwłaszcza „Burza” i „Henryk V”)
      Całego to ja nie znam. Ale też miał taką lekkość klecenia gadki wierszem jak
      Mickiewicz.
      > 18. Chłopcy z Placu Broni
      Najsmutniejsza z książek dzieciństwa.
      > 32. Ida Sierpniowa
      :D Całą serię lubię (oprócz Kłamczuchy- nie wiem czemu). Obraziłam się na
      Musierowicz jak 'rozstała' Natalię z Filipem. Nerwus był naj naj naj fajniejszym
      facetem który się przewinął przez dom Borejków. Miał jaja facet. Reszta jakaś
      taka bezpłciowa była. No i ożeniła Nutrię z Robrojkiem- dramat. Dziesięć na
      skali ciepłokluchowatości.
      > 33. Imię róży
      Kocham Wilhelma z Baskerville. Gdyby nie habit to bym za niego wyszła. W
      czołówce moich ulubionych facetów w literaturze. W zasadzie powinnam przeczytać
      jeszcze raz, bo czytałam jak byłam smarkaczem. Teraz mam lepszy aparat pojęciowy
      historyczno-filozoficzny i mogłabym zrozumieć więcej niż samą fabułę :)
      > 34. Inny świat
      Kolejna całkiem udana lektura.
      > 35. Jane Eyre
      Też przeczytana dla dobra przyjaźni. Miałam powiedzieć czy Darcy, czy Rochester.
      Warto było.
      > 40. Kubuś Puchatek
      Oficjalnie nienawidzę.
      > 43. Lalka
      Świetna książka, ale Wokulskiego to miałam ochotę złapać za kłaki i nakopać
      porządnie. Wyjątkowo irytujący bohater.
      > 46. Lolita
      UUUU ła. Znowu skandal. Ale dobry.
      > 50. Mistrz i Małgorzata
      Jedna z moich ukochanych. "Dwa za jeden, tak się z diabłem handluje":) Ponadto
      ma słabość do Piłata jako postaci w ogóle.
      > 55. Muminki
      Jak nazywali się Tata Muminka i Mama Muminka zanim urodził się Muminek?
      > 56. My dzieci z Dworca ZOO
      Przeczytałam jak miałam 12 lat i bardzo dobrze podziałała na moje podejście do
      substancji psychoaktywnych. Cel osiągnięty.
      > 59. Myśli nieuczesane
      Tata mi Leca czytywał jak byłam mała:)
      > 61. Nędznicy
      Nie wierzę, że ktoś to w ogóle czytał. Tak mnie urzekł film z Depardieu (o
      którym piszę w filmach), że aż przeczytałam, też w liceum jeszcze. Jak na taką
      grubą knigę też poszło nadspodziewanie sprawnie.
      > 64. Opowaidania Poe
      O tak. Tak tak tak. jedna z pierwszych rzeczy które czytałam w lengłidżu. Było
      ciężko, ale warto.
      > 66. Pachnidło
      W zasadzie nie wiem na czym polega jego magia, ale wciąga. Na jedno posiedzenie
      było.
      > 68. Pan Tadeusz
      Bardzo przyjemne, w 8 klasie w półtora dnia ogarnięte. Mickiewicz ma taką
      lekkość klecenia rymów. Samo leci "tamta drata tamta drata".
      Grafoman ale przyjemny.
      > 70. Paragraf 22 (kocham)
      Niedawno przyjaciółka kazała mi przeczytać pod karą śmierci:) Było warto.
      > 74. Rok 1984
      Też jedna z lepszych lektur. Mimo to, w tego typu nurcie wolę "Nowy, wspaniały
      świat"
      > 77. Rozmowy z katem
      Jedna z lepszych lektur
      > 78. Rzeźnia numer pięć
      Z Kurta to bardziej "Kocia kołyska" i "Hokus-pokus"
      > 80. Sekretny dziennik Adriana Mole’a
      Love. Chociaż strasznie mnie smuci... Chyba przegapiłam najnowszy tom, tak na
      marginesie... Trzeba się rozejrzeć.
      > 81. Seria i Mikołajku
      Przeczytałam jak już byłam duża. Chyba nie przeszkodziło mi to w odbiorze. Wręcz
      przeciwnie.
      > 90. Wesele
      Znowu dobra lektura. Że to się zdarza.
      > 94. Władca pierścieni
      Jeszcze nie dojrzałam, chociaż próbowałam parokrotnie. Ale w końcu przyjdzie czas.
      > 100. Zmierzch :))
      He he.:) Paradoks polega na tym, że ta książkę kochają kobiety, w sytuacji gdy
      pod karą śmierci powinien ją przeczytać każdy jeden facet na ziemi. Życie byłoby
      prostsze.

      A coś od siebie to chyba jutro dorzucę, bo godzina już niewczesna.
    • monikad_85 Re: Obiecana lista książek 17.12.08, 10:39
      Ojej.
      Moja lista pewnie byłaby o połowę krótsza ( milion procent daję, że
      Twoja lista tu i teraz: jest bardziej niż mocno skrócona).
      1. Niestety zgadzam się z Martą co do Coehlo, Wszyscy wciskali mi tę
      ksiązkę prawie na siłę, w końcu się złamałam i przeczytałam
      Alchemika. Powiem tak, od książki zawsze oczekuję, że mnie czymś
      zaskoczy; jakims nowym spojrzeniem, decyzjami głównych bohaterów - a
      tu nic! KAŻDY normalny człowiek nie wyciągnie z tej ksiązki żadnej
      lekcji, bo prawda która jest w Alchemiku zawarta jest tak oczywista
      i naturalna, że to aż boli. Dla mnie to jak napisac książkę o
      niczym. Przepraszma, ale osoby które uważają, że ma jakąś niebywałą
      treść, powinny pożądnie zastanowić się nad własnym życiem (z całym
      szacunkiem rzecz jasna).
      2.Alicja to kalsyk. W dodatku taki na podstawie którego Neil Gaiman
      stworzył "Koralinę". Sam szacunek za to (wiem jestem stuknięta ale
      jak to wyleczyć?).
      3. Andersen to tak psychodeliczna wyliczanka nieszczęsliwych
      opowieśći, że do dziś mnie dziwi, że każde dziecko tak kocha te
      bajki. Kiedys dziewczynka z zapałkami wogóle do mnie nie
      przemawiała, dzisiaj??? Płaczę jak bóbr nad kruchościa życia.
      4.Bruno Schulz, Herbert, Miłosz - przetrawione ale nie zapomniane.
      Dodam od siebie, że w liceum śpiewałam na apelach poezję Herberta.
      Sentyment pozostaje. "Moja bezbronna ojczyzna przyjmie cię
      najeźdźco!"
      5. Szekspira kocham za fenomen. Jego dramaty, komedie sa tak
      niesamowicie uniwersalne że poruszaja od setek lat, każdego w każdym
      wieku. Pierwsza dziesiątka postaci z historii ludzkości której
      chciałabym uścisnąć dłoń: "Burza" podwójny sentyment za Sylvię
      Plath :)
      6. Dzienniki Anny Frank - to co najbardziej porusza to sam fakt
      ISTNIENIA tego dziecka. Coś nie do ogarnięcia. Niestety. Nie
      wyobrażam sobie siebie w okresie II wojny Światowej, wiem, że głupie
      ale jak byłam mała i obejrzałam po raz pierwszy listę Schindlera to
      nocami modliłam się do Pana Boga:
      - Żeby mój dom z drewna się nie spalił,
      - Żeby ss nie wkroczyło do naszego mieszkania.
      (I know!!???)
      7. Przykro mi ale Gombrowicza nie trawię. Może jestem zbyt prostacka
      ale nie kumam tej wyszukanej formy klecenia 3 po 3, choć wiem, że ma
      to swoj sens. Ukryty. Niezbyt głęboko. Ale nie dla mnie.
      8. Dżuma. Jedna zniewielu lektur którą faktycznie od deski do deski
      przeczytałam. Ta sama reakcja jak przy "Medalionach" Zofii
      Nałkowskiej. Ksiązka głeboko w nocy schowana...gdzieś...z dala od
      moich oczu :/ (oczywiście ze strachu i porusznia a nie...)
      9. Jane Eyre. Pan Rochester koniec kropka. Darcy, buty czyścić!
      10. Kolumbowie. Jestem patriotką. Wbrew wszytskim i wszytskiemu :)
      11. Kubuś Puchatek. Ksiązka średnio, ale wariacje na jej temat jak
      najbardziej.
      12. Lalka. Lektura. Cóż z założenia miałam z tym kłopot, ale
      podziwam na swoj sposób Izabellę Łęckę. Czemu miała robic coś, do
      czego nie była przekonana. Fakt miewała przebłyski wredoty, ale sama
      nie wiem, czy chciałabym byc z takim Wokulskim. Penwie nie.
      13. Mitologię grecką uwielbiam:) Ale mieli wyobraźnię! Niby jak dla
      mnie czysta fikcja, ale jaka z jajem!
      14. Lolita jak byłam młodsza czyli jeszce dobrych kilka lat temu,
      odwróciłabym się zażenowana. Teraz...
      15. My dzieci z dworca zoo. ZERO SZACUNKU DLA LUDZI z prochami.
      Tolerancja na poziomie 0. Nic takich ludzi w moim mniemaniu nie
      tłumaczy. Każdy ma probelmy. Każdy.
      16. Pachnidło. Przeczytałam jednego wieczoru, ciekawe, ale nie
      powalające.
      17. Przyznam że sporo teraz ominę (jakos brak mi cierpliwości) i
      odniose się do Władcy Pierścieni. Tolkien za kilkadzieisąt lat
      będzie legendą. Juz teraz jest dla wielu ludzi bohaterem, ale to
      jaką historie stworzył, jaki świat zapreznetował. Pieczołowitość i
      dopieszczanie szczegółw - robi wrażenie nawet wtedy kiedy nie jestes
      fanem fanatstyki. Jednak gdybym miała wybrać: Silmarillon zabił mnie
      z miejsca. Cała religia i kult świata śródziemia. Wow.
      18. Wesele - jedyna lektura z kanonu "must read" obok "Nad Niemnem"
      którą naprawdę szanuję. Świetna ksiązka dla potrząśnięcia politykami
      i społeczeństwem. Nie ukrywam przydałoby się TERAZ coś o podbnym
      zabarwieniu :)

      ZMIERZCH. Irracjonalnie głupiutka w swej historii. Niebezpiecznie
      piękna w opisach. Szczególnie uczuć.
      Ogormny sentyment z miliona powodów. Lubię proste ksiązki z prosta
      treścią a z pieknym przeslaniem. Na poczatku byłam zmieszana,
      otwartością Meyer w przyznaniu do własnej religii. Czuć ogromny
      wpływ jej poglądów. Trochę to dla mnie niesmaczne było. Ale obsesja
      wciąż tak samo intensywna. Wkrótce 3 podejście do całej serii.

      TERAZ COŚ ODEMNIE:

      1. Neil Gaiman. Czytałam każdą jego książkę, każde opowiadanie i
      wiem jedno. Facet jest królem czarnego humoru. Pokłony, pokłony,
      pokłony :D
      2. Jonathan Carroll. Jak w przypadku wyżej. Choćmoże nie absolutnie
      wszystkie ksiązki. Faworyt: "Białe jabłka". Przepiękna opowieśc o
      naprawdę łzy wyciskającejmiłości.
      3.Marion Zimmer Bradley "Mgły Avalonu". Jeśłi ktoś chce wiedzieć jak
      to tak: brat z siostrą? Może się zdziwić jakie to proste...
      4. Anna Gavalda "Po prostu razem". CUDO
      5. Fannie Flagg "Smażone zielone pomidory". Aż mi się cieplutko na
      sercu zrobiło:)
      6. Joanne Harris - "Czekolada", "Jeżynowe wino" ummmmm....
      7. Dzieci z Bullrbyn, Ania z Zielonego wzgórza plus wsyztskie dlasze
      ciągi - wiem że to zupełnie inni autorzy i wogole, ale te historie
      mają w sobie tyle pokładów słodkiej egzystencji, że szkoda jesli
      ktos pomija.
      8. Jane Austen "Perswazje" mój prywatny numer jeden.
      9. Bronte. Charlotte za jane Eyre, Emily za Wichrowe Wzgórza.
      10. Elizabeth Haydon "Rapsodia". Mimo wszytsko POLECAM
      11. Sylvia Plath. Za wszystko
      12. Susanna Clark "Jonathan Strange i Pan Norell". MUST READ!!!!!!
      13. Wiedźmin. Mówcie co chcecie ale AS pozostanie AS-em. Na zawsze.
      14. Maja Lidia Kossakowska "Siewca wiatru". Boga nie ma. Anioły w
      panice. Co tu robić????
      15. ewa Białołęcka "Tkacz Iluzji" Świetna ksiązka. Gdyby była
      skońćzona powiedziałabym że spokojnie może konkurować z Harrym
      Potterem.
      16. A skoro już przy nim : JKR "Harry Potter i czara ognia"
      NAJLEPSZA zaraz po Śmiertelnych relikwiach.
      17. Wadca Pierścieni ale z Silmarillionem. Inaczej nie widze sensu.
      18. Chmielewska. Całkiem zgrabne kryminały.
      19. Eliza Orzeszkowa "Nad Niemnem". Powód podano wyżej. Perwszy
      pożadny romans w kanwie lektur.
      20. Medaliony"Zofia Nałkowska. Wstyd, jesli ktoś nie czytał.

      To tak na wstęp pewnie jest i z tuzin kolejnych ale póki co...
      • monikad_85 Re: Obiecana lista książek 17.12.08, 10:44
        Jeszcze dwa mega punkty:
        21. Anne Rice. LESTAT gryź, droga wolna :D
        22. Herbert "Diuna". Nie znosze s-f, ale tu robie wyjątek.
      • martishia7 Re: Obiecana lista książek 17.12.08, 10:59
        O Jeżu, ktoś lubi "Nad Niemnem" Nie myślałam, że to możliwe :)
        Mam sentyment do "Nad Niemnem", połknęłam w dwa wieczory. To była pierwsza
        lektura po romantyzmie którą omawialiśmy. I całą książkę czekałam, że zaraz on
        umrze, albo ona popełni samobójstwo, albo ktoś zachoruje, albo wydarzy się coś
        równie strasznego. A tu nic! Normalnie happy end. Nawet nie wiecie jak mi ulżyło
        kiedy skończyłam czytać.:)
        • kasia_marciniak844 Re: Obiecana lista książek 17.12.08, 11:21
          Ja też lubię "Nad Niemnem" :) do dziś żałuję, że kiedy miałam okazję
          wyboru własnego egzemplarza to wzięłam "Przedwiośnie", które
          przeczytałam bez zachwytu, ale do "Nad Niemnem" lubię czasem wrócić.

          Wrzuciłyście tutaj tyle świetnych tytułów, część (tą mniejszą ;/)
          przeczytałam i dorzucę swoje trzy grosze jak będe miałam więcej
          czasu, na inne mam już smaczek po naszych konwersacjach w Gd. -
          szkoda, że nie miałyśmy na to więcej czasu :)

          Lista dragonfly rzuca na kolana pod względem długości i
          uporządkowania - szacunek :)
          Część tytułów jest mi znana, więc nie jest ze mną tak źle. Zresztą
          nie będę się tym martwić - przede mną tyle cudownych książek do
          przeczytania, filmów do obejrzenia...ehhh :)
          • dragonfly79 Re: Obiecana lista książek 17.12.08, 15:08
            Z tym uporządkowaniem to jest tak, ze ja wcale nie jestem uporządkowana. A tu
            machnęłam listę, groch z kapustą, to sobie myślę, wrzucę do Worda, a Bill Gates
            to zrobi za mnie - posortuje od A do Z. I zrobił, jak mu kazałam. :))
            • martishia7 Re: Obiecana lista książek 17.12.08, 15:10
              Tak myślałam, ale sam fakt, że Ci się w ogóle chciało. I mean, RESPECT. Przecież
              to trzeba było kopiować, wklejać. DWA RAZY :)
              • kasia_marciniak844 Re: Obiecana lista książek 17.12.08, 15:36

                Dokładnie :)

                Ja bym moją na kolanie spisała :P
    • wioleta_90 Re: Obiecana lista książek 17.12.08, 18:06
      Jedna pozycja mnie przykuła - "Wampir.Biografia symboliczna". Leży
      na mojej półeczce i czeka na swój czas. Pewnie nastanie w ferie
      zimowe! ;o)
      • wioleta_90 Re: Obiecana lista książek 17.12.08, 18:12
        Do wątku Coelho: oprócz Weroniki ślad we mnie zostanie po "11
        minutach". Przeczytałam sporo jego książek i jakoś wszystko zmyło
        się w jedno... ale nie "11 min"!
        ;o)
    • kasia_marciniak844 Księga cmentarna 22.12.08, 23:21
      Zaczęłam przygodę z Neil-em Gaiman-em od "Księgi cmentarnej".

      Zabawna historia z samym poszukiwaniem tej ksiązki, bo w sumie w
      sobotę spontanicznie weszłam do księgarni i zagadnęłam panią, czy
      mają na stanie taki własnie tytuł - dodałam autora, żeby brzmieć
      wiarygodniej, a ona i tak myślała, że sobie żartuję :D Po
      poszukiwaniach i zaangażowaniu kilku innych księgarnianych pań -
      sama znalazłam ją na półce i pomknęłam do domu.

      Bardzo mi się podobało. Takie oswajanie śmierci. Cmentarz i jego
      mieszkańcy mają charakter bardziej baśniowy niż budzący grozę -
      wszytko jest takie...magiczne.
      Książka ma tylko 280 stron, ale wystarczyło, żebym się przywiązała
      do Nika i z żalem dobrnęłam do ostatniej strony,bo jego się nie da
      nie pokochać.
      Sailas - to już kolejny wampir, który mnie zauroczył, a wystarczyło,
      że się pojawiał na chwilę.
      Wilkołaki przedstawione trochę jak u Meyer. Lubię, kiedy nadaje
      się im taki właśnie charakter - wilków, nie dziwadeł w stylu
      nadmiernie owłosionych,szczerzących się facetów - kojarzy mi się to
      z tandetnymi filmami grozy.

      Ogólnie książka przemyca w swojej treści sporo przemyśleń na temat
      przemijania, śmierci i życia po życiu, ale Gaiman nie bombarduje nas
      nimi jak Coelho, że po pewnym czasie mam ochotę tego nie pamiętać
      dla czystej przekory (chociaż i tak wszystko mi się zlewa w jedno i
      mam wrażenie, że każda książka jest o tym samym), on zachęca w taki
      subtelny sposób, niczego nie narzucając. To od nas zależy,
      czy "Księga cmentarna" będzie tylko opowiastką, rozrywką, czy
      wyniesiemy z niej coś więcej dla siebie.

      Podobał mi się też subtelny humor - krótkie "trzy gorsze" na temat
      Sailasa, "który żywił się tylko jednym i to nie były banany" -
      pamiętam to jeszcze z Gd. ;), albo przedstawianie kolejno
      pojawiających się postaci wraz z ich epitafiami :)
      • kasia_marciniak844 Re: Księga cmentarna 22.12.08, 23:23

        Oczywiście "Silas" - nie "Sailas" :P
        • martishia7 Re: Księga cmentarna 23.12.08, 00:45
          Ale się cieszę :)

          Dla mnie to jest przede wszystkim książka o dorastaniu. O tym jak musimy się
          odczepić rodzicielskiego fartuszka i pójść w świat. "Władować się w kłopoty,
          wydostać się z kłopotów" jak powiedział Nik, a wszystko to na własny rachunek.
          Może dla nas nie jest za bardzo odkrywcza, ale trzeba pamiętać, że jest
          skierowana do młodszych nastolatków (12-14). Trochę mam to, co autor jednej z
          recenzji- "Moje młodsze ja, żałuje, że nie miało okazji przeczytać tej książki,
          a potem jeszcze raz i jeszcze raz, a starsze żałuje, że nie potrafiłoby takiej
          napisać."
          Troszkę tak sobie jest przetłumaczona piosenka, którą pani Owens śpiewa Nikowi,
          zwłaszcza ostatnia zwrotka. Specjalnie na nią spojrzałam u Moniki. Dosłownie,
          ona śpiewa mu na odchodne, że "życie to cierpienie, to przyjemność. Nie pozostaw
          żadnej ścieżki nieprzedeptanej." Nic odkrywczego, ale cóż poradzę, podoba mi się:)

          Silas:) Och Silas. Pojawia się na kartce i 'scena jest jego'. Podobały mi się te
          poszlaki wskazujące na to, że Silas jest wampirem. W ogóle ja mam takie wydanie
          tej książki z Bloomsbury, dla dzieci. I rysunki są jak żywcem wyjęte z filmu
          Burtona. Jak tylko zobaczyłam okładkę, to pomyślałam "Panie, spraw, żeby Burton
          to zekranizował, a Johny Depp zagrał Silas'a" Więc zrozumiałe, że w mojej
          wyobraźni Silas jest niesłychanie atrakcyjny, he he. Ale żarty na bok, Silas
          podoba mi się niesamowicie, jest bardzo atrakcyjny jako postać. Kiedy się czyta,
          to czuje się, że on ma historię. I to taką, że kapcie opadają. Zżera czytelnika
          ciekawość, żeby się dowiedzieć kim on jest, skąd, gdzie , jak...? Tylko, no
          właśnie, to nie jest jego historia, tylko Nika. Podoba mi się, że jest taki
          introwertyczny i strasznie stoicki. Najbardziej podobała mi się jego rozmowa z
          Nikiem, kiedy ten się bulwersował, że to nie fair, że Silas wyjeżdża. Silas
          odpowiedział: "To nie jest ani fair, anie nie fair. Po prostu jest." To jest dla
          mnie właśnie stoicka kwintesencja Silasa. Kiedyś za niego wyjdę i urodze mu pół
          tuzina wampirzątek :)
          • kasia_marciniak844 Re: Księga cmentarna 23.12.08, 08:21
            A wiesz, że w czasie czytania miałam podobną myśl - że strasznie
            chciałabym żeby zrobili z tego film. To świetny materiał.

            Kiedy Nik odchodził z cmentarza miałam ściśnięte serce. Bardzo dobre
            w tej książce jest połączenie skrajności - świata żywych i martwych.
            Akcja toczy się głównie na cmentarzu, miejscu, które kojarzy się
            raczej z makabrą, a jednak przekazem całej historii jest to, że nie
            tylko warto żyć, ale wręcz trzeba. To jest nasza osobista misja.

            Silas osnuty aurą tajemniczości jest strasznie pociągający i
            atrakcyjny. Zaintrygowałaś mnie opowiadając o "Księdze.." w Gd. i
            nie żałuję :)
      • monikad_85 Re: Księga cmentarna 30.12.08, 23:40
        U mnie nastąpiła reanimacja i zostało z jakieś 30 stron do końca.
        GAIMAN to dla mnie ...aż brak mi słów. KOcham wszytskie jego
        opowiadnia, historie, ksiązki, komiksy WSZYSTKO. KOcham też jego
        czarne dżinsy i te paskudną czarną kurtkę (on zawsze podobno ubiera
        się na czarno). Aż brak mi słów. Jego ksiązki powinny być lekturami!
        O jakże zminiłoby się podejście do edukacji - edykowanych :D
      • monikad_85 Re: Księga cmentarna 03.01.09, 23:30
        No i dobrnęłam do końca kilka dni temu.
        Wstyd się przyznać, ale na jeżu za dwa słowa.
        Neil Gaiman.

        Srsly.

        <Chowa się zawstydzona w ramionach>
        • martishia7 Re: Księga cmentarna 03.01.09, 23:33
          Yeah, well.... STAND IN LINE ! :D :D :D
        • kasia_marciniak844 Re: Księga cmentarna 04.01.09, 00:15

          A ja wpadłam ostanio do EMPIKU (u nas to wciąż nowość ;)) a tam cała
          półka Gaimana :) Nie wiedziałam za co pierwsze złapać. Co polecacie?
          Najbardziej mnie przyciągali AMERYKAŃSCY BOGOWIE.
          • martishia7 Re: Księga cmentarna 04.01.09, 00:26
            Z tego co czytałam jak dotąd to najbardziej polecam "Nigdziebądź", ale
            Amerykańscy bogowie i Chłopaki Anansiego jeszcze przede mną. Znaczy bogów już
            zaczęłam i jak na razie są mega. Tylko kupując bogów uważaj, bo oni występują w
            dwóch wersjach. Pierwsza to taka jaka była wydana na początku i jest uboższa o
            jakieś 20 000 słów. A druga, to wznowione wydanie, taka wersja 'autorska', którą
            mu pozwolili wydać po kilku latach, bo pierwszą trochę okroił.
            • kasia_marciniak844 Re: Księga cmentarna 04.01.09, 00:36
              "Nigdziebądź" nie mieli, ale "Amerykańscy Bogowie" w wersji
              autorskiej.
              Tylko musze skończyć z Lestatem bo mnie bibliotekarki zaczną ścigać.
              • monikad_85 Re: Księga cmentarna 04.01.09, 22:03
                Ja polecam bardziej chłopaków Ananasiego. Nigdziebądź jest super
                (zaraz za chłopakami w mojej prywatnej liście jego dzieł), ale
                Chłopaki są dużo bardziej ...z jajem. To jedna z nowszych powieści
                Gaimana i jest naprawde dobrze przemyślana. Pozatym wyjdę za Grubego
                Charliego. Juz postanowiłam:)
                Amerykańscy Bogowie są na 3 miejscu, choć MEGA zapadają w pamięć.
                Świetny pomysł i rewelacyjna konwencja. No i boski humor.

                Ja bym zaczęła od Chłopaków.
                Myśle, że wtedy spokojnie popłyniesz z resztą :D
                Tymbardziej, że są ciut mniej magiczni niż Nigdziebądź czy Gwiezdny
                pył ...
      • monikad_85 Re: Księga cmentarna 04.01.09, 22:14
        Richard Armitage. Idealny Silas jak dla mnie.

        www.black-letter.de/bilder/northandsouth.jpg
        i14.photobucket.com/albums/a306/nessyrenay/armitage004.jpg
        JAK JA KOCHAM TĘ SCENĘ:

        farm2.static.flickr.com/1215/1348767088_16c821e923.jpg
        Jak on na nią patrzy. WOgóle aktorem jest ręce w dół do tej pory
        najlepszym ze wszytskich jakie widziałam w ekranizacjach. Jako Pan
        Thornton, skradł mi serce juz w pierwszym kadrze.

        Co nie zmienia faktu że byłby świetnym Silasem. Uważam, że pasuje :D
        • supervixen Re: Księga cmentarna 04.01.09, 22:37
          Ja się wypowiem bardzo skrótowo, nieprawdaż.

          Mr Thornton > Mr Darcy

          "Look back. Look back at me."

          Mhm.
          • monikad_85 Re: Księga cmentarna 04.01.09, 23:43
            BEST SCENE EVER.

            Nic nie pokona stylu w jakim to powiedział.
            I ten ich pocałunek. Niech mnie szlag, jak nie był najlepszym jaki
            dotychczas widziałw wykonaniu faceta :D
            • supervixen Re: Księga cmentarna 05.01.09, 00:03
              Najpiękniejsze (w smutny masochistyczny sposób) w tej scenie jest
              to, że wcześnie było wiele przypadków, że Margaret właśnie "looked
              back at him". Np: proszona kolacja u Thorntonów, w Kryształowym
              Pałacu... chyba jeszcze coś było. Ale w tej jednej scenie się nie
              obejrzała:(

              Pocałunek nieziemski. W książce Gaskell zakamuflowała go pod
              dyplomatycznym określeniem "delicious silence". Ha! Delicious
              indeed:D
              • monikad_85 Re: Księga cmentarna 05.01.09, 00:14
                Na ślubie Fanny. O ile się nie mylę.
                Wogóle wielu zarzuca, że Północ-Południe to taka kalka Dumy i
                Uprzedzenia, ale ja się skłaniam bardziej ku Gaskell. Postać
                Thorntona jest way bardziej realistycznia niż Darcy.

                I te jego oświadczyny!!!!
                Ehhh ...gdzie ci mężczyźni;]
                • supervixen Re: Księga cmentarna 05.01.09, 17:09
                  Uwaga, nadchodzi post monstrualnych rozmiarów:)

                  Właściwie mnie nie dziwią porównania Dumy i uprzedzenia i Północ
                  Południe (sama raczej spotkałam się z takimi porównaniami w bardzo
                  pozytywnym sensie, tzn: jeśli lubisz DiU, pokochasz PP!) Jakby nie
                  patrzeć, wątek miłosny w obu powieściach wpisuje się w podobny
                  schemat, choć trudno powiedzieć czy Gaskell świadomie podejmuje
                  dialog z Austen, czy tak jej po prostu wyszło:) Nie jest to w końcu
                  jakiś bardzo wyszukany schemat:)

                  Dla mnie jednak PP ma takie cechy, które mocno tę książkę czy film
                  odróżniają od Dumy. Przede wszystkim, wg mnie Austen pisze przede
                  wszystkim o indywidualnym człowieku - obnaża jego słabostki,
                  hipokryzję. Owszem, rysuje nam obraz ówczesnego społeczeństwa, ale w
                  tamtym okresie akurat sytuacja była dosyć statyczna pod tym
                  względem. ELizabeth doskonale wie, czego może oczekiwać od
                  otaczającego ją świata. Może się oburzać na oświadczyny Darcy'ego,
                  ale wątpię, żeby jego słowa ją bardzo zdziwiły - wiadomo, że Darcy
                  stoi na drabinie społecznej wyżej i tyle. Austen perfekcyjnie
                  opisała ten wycinek rzeczywistości, czasoprzestrzeni, że tak to
                  ujmę, ale przez to skupienie na człowieku jako jednostce - jej
                  spostrzeżenia są do dziś aktualne.

                  Gaskell pisała kilkadziesiąt lat później i jej bohaterka jest już w
                  innej sytuacji, choć właśnie w tym rzecz, że na początku nie zdaje
                  sobie z tego sprawy. Margaret mentalnie żyje jeszcze w epoce, gdy
                  wielkie znaczenie miał fakt, że czyjaś matka była wnuczką barona -
                  innymi słowy, w epoce Elizabeth. Jest córką zubożałego byłego
                  pastora, ale w jej przeświadczeniu to pochodzenie stawia ją wyżej od
                  Thorntona, który jako fabrykant jest jej niegodzien. Przecież
                  prawdziwy 'gentleman' w dawnym tego słowa znaczeniu powinien czerpać
                  zyski z ziemi (najlepiej! ziemia to władza), wojska lub Kościoła.
                  Handel, fabryka - to hańba. Gaskell uchwyciła ten moment przemiany -
                  a raczej, początek końca tej epoki. Świat ELizabeth, świat Dumy i
                  uprzedzenia zaczynał wtedy po prostu umierać. I żeby to pokazać,
                  Gaskell skupia się na problemach społecznym dużo bardziej niż
                  Austen - strajki, robotnicy, bogaci mieszczanie. Czasy ziemiaństwa
                  odchodzą do lamusa - z rolnictwa nie da się utrzymać, napływają
                  tańsze, importowane produkty, ludność migruje do miast. Margaret się
                  w tym gubi, bo wszystko co jej znane - staje na głowie.

                  Gaskell miała chyba duszę społeczniczki i w tym tkwi jej siła.
                  Ostatnio obejrzałam Cranford, który jest adaptacją trzech jej
                  utworów i najbardziej podobał mi się wątek zaczerpnięty z My Lady
                  Ludlow - z jednej strony potrzeba powszechnej edukacji, z drugiej -
                  Lady Ludlow, która jest typowym przykładem upadającej artystokracji.
                  Piękna i smutna historia, całą końcówkę przepłakałam;)

                  Tak obiektywnie przyznam rację fanom Austen, że była ona lepszą
                  pisarką niż Gaskell. Ta druga nie miała po prostu takiego...
                  kunsztu:) Ale również była bardzo dobra:)

                  No a jeśli chodzi o adaptacje, to Północ Południe bije wszystkie na
                  głowę. Brawa dla całej ekipy, zwłaszcza dla scenarzystki (genialna
                  kobieta, napisała też Jane Eyre, z równie dobrym efektem),
                  kompozytora ściężki dźwiękowej i głównego operatora kamery:D

                  (A jeśli chodzi o oświadczyny, to pozwolę sobie zacytować: "I don't
                  want to possess you, I wish to marry you because I love you!" Ach:)
                  I ten akcent uroczy, zwłaszcza w słowie 'love', haha:D))
                  • monikad_85 Re: Księga cmentarna 05.01.09, 23:10
                    Ale zauważ, że Gaskell pomimo iż przedstawia inną epokę
                    (Wiktoriańską) Anglii, niejako z sentymentem kończy swoją powieść -
                    z takim odnośnikiem do tej z czasów Austen. Mam tu na myśli spadek i
                    fortunę Elizabeth. I choć ta, zmienia poglądy i zaczyna szukać
                    racjonalnej drogi wykorzystania zasobów, to mam wrażenie że dalej
                    nie bardzo ją to interesuje. Cały czas jest skupiona na tym
                    sentymentalnym podejściu do otoczenia. Szczegolnie kiedy stwierdza,
                    że Helston to nie raj, jak cały czas utrzymywała a dom nasz tam
                    gdzie najbliżsi, przyjaciele.
                    Ponownie, zderzenie tego romantyzmu epoki regencji a nowej
                    rwolucyjnej pod względem przemysłowym czy nauki.

                    No w każdym razie, jest w tym wiele ciepła. Takiego którego realnie
                    być nie powinno, bo przypuszczam, że młoda kobieta taka jak Margaret
                    (bez tej jej całej egzaltacji na temat oh, jakże cudownie było na
                    południu! A dobro zawsze zbiera swoje żniwa.) raczej nie zwróciłaby
                    się ku mężczyźnie pokroju Thorntona.


                    wersja BBC Jane Eyre ... CUDOWNA.
                    Wracając jednak do ekranizacji. Masz stuprocentową rację. Ryczałam
                    jak bóbr na końcu, choć rzadko bywam sentymentalna, moja mama to pół
                    filmu chlipała. Muzyka zapiera dech w piersiach i powiem, ze są dwie
                    ekranizacje które stoją na równi pod tym względem: Północ-Południe
                    oraz Perswazje z nagrodzoną w 2008 roku Sally Hawkins (MOJA ULUBIONA
                    POWIEŚĆ AUSTEN:P)
                    Co do cytatów,
                    Mnie najbardziej zauroczył koniec listu pisanego do kuzynki Edith
                    przez Margaret (wersja filmowa):
                    "I think God has forsaken this pace. I believe I've seen hell.And
                    It's white. Snow white."
                    • supervixen Re: Księga cmentarna 05.01.09, 23:58
                      No właśnie, już o końcu nie pisałam, bo i tak mi epistoła straszna
                      wyszła, ale co tam, teraz napiszę:) Koniec (tzn te kwestie
                      finansowe) nie podobał mi się za bardzo, bo jakby za bardzo wracamy
                      przez to do schematu panny z posagiem, ale mimo to - jest on jednak
                      jakimś świadectwem właśnie tej zmiany w Margaret. Dawniej raczej nie
                      zainwestowałaby w fabrykę, tylko odłożyła do banku jak porządna
                      panienka z dobrego domu. No a z drugiej strony ten motyw miał
                      pokazać, że John jest inny niż jego ojciec, nie spekulował - i przez
                      to niestety stracił, ale przynajmniej mógł sobie spojrzeć w oczy.

                      A propos ciepła u Gaskell, to się zgadzam, że jest u niej sporo
                      tego - właściwie uważam, że Gaskell po prostu jest autorką, która
                      dla swoich postaci miała więcej tego ciepła i serca niż Austen,
                      która była dużo bardziej 'cięta' na swoich bohaterów, zwłaszcza
                      drugoplanowych, którzy czasem są wręcz karykaturalni, jak Mr
                      COllins. U Gaskell tego nie ma, ale też ona raczej uderza w dramat,
                      a nie w komedię jak Austen. Chociaż w Cranford, wątki pochodzące z
                      The Cranford Chronicles są bardzo zabawne, a jednocześnie bardzo,
                      bardzo ciepłe i nawet Miss Poole, postać właśnie bardzo Austenowska
                      w swojej komiczności, okazuje się mieć inną, lepszą twarz. (Tylko
                      niestety, nie wiem w jakim stopniu serial pokrywa się z książką -
                      muszę przeczytać:)) Te klimaty przypominały mi nawet bardziej LM
                      Montgomery niż cokolwiek innego - ona się specjalizowała w takich
                      sielskich historyjkach.

                      A wiesz, że ta scena zaczynająca się od słów "I wish I could tell
                      you, Edith..." jest moją ulubioną z całego serialu:) Nie
                      oświadczyny, nie 'look back at me', nie stacja, nawet nie scena u
                      Thorntonów przed kolacją, gdy John patrzy na Margaret jak na ósmy
                      cud świata:)) Tylko właśnie ta. To pewnie wynik pięknego połączenia
                      muzyki i obrazu (uwielbiam te kawałki bawełny latające w powietrzu,
                      piękne wizualnie - a przecież zabójcze, choćby dla Bessie; właśnie
                      te kontrasty najbardzie lubię w N&S:)). No i kiedy Margaret mówi, że
                      widziała piekło, pojawia się Mr Thornton, chyba jako wcielenie
                      kapitalistycznego diabła:D W każdym razie w mojej głowie ta scena
                      nosi nazwę Sceny, Podczas Której Pokochałam Ten Serial:) Co jakiś
                      czas włączam ją sobie i napawam się dramatyzmem, haha.

                      Jeszcze tylko dwie uwagi, bo nie mogę się powstrzymać.

                      Po pierwsze: Ruth Wilson - co za fantastyczna Jane Eyre! "Jane Eyre
                      will NOT be overwhelmed." (Strasznie podobał mi się motyw z czerwoną
                      apaszką, którą znają wszyscy wielbiciele Charlotte Bronte z jej
                      portretu. Sprytne:))

                      I po drugie: Ja żałuję, że Sandy Welch nie napisała tych ostatnich
                      Perswazji... Mogłaby zresztą cokolwiek nowego napisać, no kobieta
                      ewidentnie ma talent do ekranizacji. Na nową Dumę i uprzedzenie
                      raczej nie ma co liczyć... Ale chętnie zobaczyłabym coś z trochę
                      innej półki, np Małą Księżniczkę, bo jak na razie nikt dobrze tej
                      książki na ekran nie przeniósł (nie ma to jak tańcząca Shirley
                      Temple jako Sara, ech), a historia jest w gruncie rzeczy baaardzo
                      emocjonalna i ma kilka mocnych momentów, tylko nie wolno tego
                      spłycać, o.
                      • monikad_85 Re: Księga cmentarna 06.01.09, 09:58
                        Ale wiesz kto jest dla mnie najciekawsza postacią tej powieści i O
                        MÓJ BOŻE całego serialu? Pani Thornton. Ona jest niesamoiwta i choc
                        jako teściowa dla Margaret może byc nieco surowa, to napewno w głębi
                        serca pokocha Margaret i będzie stała u jej boku równie wietnie co
                        jej małżonek.
                        Wiele razy wypominało się Gaskell, że ta w swoich ksiązka przelewa
                        gorycz utraty syna, i tu tez można łatwo się tego doszukać. Zauważ
                        ten kontrast; Miłośc matki Margaret do niej samej jest taka dość
                        specyficzna. Kocha córkę, ale cały czas wpsomina o synie, pamiętam
                        nawet jak bez ceregieli wyrzuciła jej: "Nie obraź się kochana, ale
                        jak cię zoabczyłam po urodzeniu pomyślałam cóż za paskudne
                        stworzenie, nie to co twój brat!"
                        I w jedny jak i drugim przypadku miłośc matki do syna jest
                        najmocniejszym akcentem tego serialu (ksiązki).
                        A Pani Thornton to juz jest tak zapatrzona w Johna, że w sumie
                        bardzo współczuję Margaret z posiadania tak zaborczej teściowej :P

                        Wiesz, napisałam wczoraj ogromny komentarz do twojego postu, ale
                        neta mi ucięło na sekundę i wszytsko poszło się gwizdać.
                        W każdym razie, zauważyłam a propos Jane Eyre tę jej apaszkę. To o
                        tyle ciekawe, ze po przeczytaniu ksiązki miałam wrażenie, że Bronte
                        chyba napisła ksiązkę tak nieco o sobie, z myśla o tym, co sama
                        chciałaby przeżyć. Tymbardziej, ze jej los był równie nie wesoły co
                        Jane. Dlatego to bardzo ciekawe posunięcie, z tym fragmentem. Ale tu
                        nie ma co dyskutować, aktorka grająca jane Eyre była idelanym
                        odwzorowaniem postaci ksiązkowej. Nawet ten jej wygląd. Taka piękna
                        brzydula. Jest w niej coś intrygującego ale te usta hehehehhe :D
                        Za to Pan Rochester eeeee, ON MIAŁ Piegi i najcudowniejszy uśmiech
                        jak widziałam u aktora :P
                        To co jedynie zbiło mnie z tropu to posatć kuzyna. Miał być bardzo
                        przystojny a był ...dużo mniej atrakcyjny niz Rochester. Cos tu nie
                        halo :D

                        • supervixen Re: Księga cmentarna 06.01.09, 17:10
                          Oj, Mrs Thornton jest fantastyczna - a Sinead Cusack genialna w tej
                          roli. W sumie myślę, że łatwo było przegiąć z interpretacją tej
                          postaci i zrobić z niej taką matkę-bluszcz, ale udało im się tego
                          uniknąć i podkreślić siłę jej charakteru. Mrs Thornton może niełatwo
                          byłoby polubić w normalnym życiu, ale trudno odmówić jej ogromnego
                          szacunku. I to było takie wzruszające, jak Thornton przeżywa, że
                          Margaret go na pewno nie zechce, a jego matka w ogóle takiej opcji
                          nie przyjmuje do wiadomości, choć Margaret nie lubi - no bo jak to
                          możliwe, że jakaś dziewczyna miałaby nie zechcieć jej ukochanego
                          Johna:) "I'm sure she'll take you from me..."

                          A jeszcze co do synów i córek to u Thorntonów córka też jest w
                          gruncie rzeczy tym mniej ważnym dzieckiem - ale też ciężko się
                          dziwić, uwielbiam Fanny za jej głupotę:D


                          Ruth Wilson jest idealną Jane. Usta ma faktycznie, hm,
                          charakterystyczne i do typowych pięności nie należy, ale ma w sobie
                          coś takiego, co ją jakby od środka rozświetla:) A Rochester, ten to
                          ma dopiero 'crooked smile':D Ja bardzo krótko przez obejrzenem JE
                          widziałam też The Tenant of Wildfell Hall, gdzie grał Gilberta, i
                          ciężko mi było wyobrazić go sobie w roli Rochestera - bo
                          w 'Tenant...' był zupełnie inny - młodszy, włosy miał jasne, no i
                          ogólnie grał taką raczej nieznającą świata postać. Ale wyszedł mu
                          ten Rochester, wyszedł. Chemia między nim i Jane była aż namacalna!
                          Zresztą najbardziej mi się w tym serialu podobało, jak było
                          doskonale widać, ile radości Jane i Rochesterowi daje ta ich
                          przyjaźń, że potrafią się razem śmiać itd.

                          O, a kuzyn Jane grał też w Cranford, chwilę mi zajęło umiejscowienie
                          go w pamięci. Tym razem grał takiego trochę chłopka roztropka, nie
                          to co intelektualista St John;) (znany również jako Syndżin;)) -
                          więc nie mogłam go skojarzyć.

                          Tak piszę i piszę, i stwierdzam, że chyba by się na te tematy osobne
                          forum przydało:D
                          • monikad_85 Re: Księga cmentarna 06.01.09, 22:25
                            Wogóle jedno zdjęcie, a taka dyskusja :D
                            Ale myślę, że to kwestia sentymentu. Uwielbiam angielską literaturę
                            klasyczną. A trudno teraz znaleźć kogoś kto jeszce czyta. Ja gdzie
                            się nie obrócę, to słabo. NIe ma z kim pogadać, poekscytować się.
                            Pozostają fora :D
                            Mnie wystarcza YEY!
                            • kasia_marciniak844 Re: Księga cmentarna 07.01.09, 08:23

                              Zaczekaj aż ja się dobiorę do angielskiej litaratury klasycznej :)
                              Oprócz "Rozważnej i ramantycznej", "Dumy i uprzedzenia" oraz "Jane
                              Eyre" za wiele nie przeczytałam, ale wszystko przede mną :)
                              • monikad_85 Re: Księga cmentarna 07.01.09, 08:31
                                Ja czasem umiem czytac dwie ksiązki na raz. Tak własnie było z
                                Księgą cmentarną, czytałam Północ Południe a w międzyczasie
                                przeczytałam gaimana. Tak wiem, jestem udana :P
                                • kasia_marciniak844 Re: Księga cmentarna 07.01.09, 08:35

                                  Jesteś - jak bum cyk :D
                                  Podziwiam, że znajdujesz na to wszystko czas. Ja bym chciała tyle
                                  rzeczy przeczytać, do tego zaniedbałam azjatyckie seriale i jeszcze
                                  zasadziłam się na Doktora Housa w czwartek na "dwójce", a w
                                  pt. "Moonlight" - oglądałaś? Jakie wrażenia?

                                  Obym żyła 100 lat, a doba trwała 30 godzin :D
                                  • monikad_85 Re: Księga cmentarna 07.01.09, 09:17
                                    Obejrzałam jeden odcinek. I mi się bardzo nie podobało.
                                    Choć gra tam jedne aktor którego ubóstwiałam w Veronice Mars.
                                    Jason Dohring. Ale nie gra głownej roli więc i tak dupa.
                                    Słaby ten serial. Radze sie nie napalać i czekac az do ramówki trafi
                                    True Blood. Bo to jest dopiero kosiarz umysłu :D
                                    Straszna miałam faze na te wersję wampirów ;)
                                    • supervixen Re: Księga cmentarna 07.01.09, 11:17
                                      A propos True Blood - a książki ktoś czytał? Na amazonie kusi ładny
                                      box set... Ale spotkałam się z różnymi opiniami co do nich, więc nie
                                      wiem czy warto.
                                      • monikad_85 Re: Księga cmentarna 07.01.09, 11:31
                                        Ja czytałam tylko fragmenty. Te które są do poczytania na amazonie.
                                        Ksiązka pisana jest luźno, jak u Meyer. Bez żadnych dłużyzn czy
                                        opisów. Sporo dialogów, i zabawnych wstawek ironizujących.
                                        Faktycznie też czytałam różne opinie, ale te skiązki wogole nic nie
                                        mają ze sobą wspólnego (mam na myśli porównania Harris/Meyer). True
                                        Blood to zupełnie inna liga. Dla osób zdecydowanie bardziej luźno
                                        podchodzących do spraw erotyki. Aaaa no i zdecydowanie nie jest to
                                        lektura umoralniająca czy w jakikolwiek innyc sposób wartościowa. Ot
                                        rozrywka.
                                        Chętnie bym dorwała taki mega pack. Bo True Blood rock my socks!!!
                                  • martishia7 Re: Księga cmentarna 07.01.09, 10:59
                                    Jedyny pozytywny aspekt Moonlight to Mick bez koszuli. Kropka.
                            • supervixen Re: Księga cmentarna 07.01.09, 11:15
                              No bo to było bardzo dobre zdjęcie, po prostu;)Inspirujące:) A może
                              z kolei nasza dyskusja kogoś zachęci do zapoznania się z N&S, a to
                              już będzie punkt dla Mr Thornton Team:D

                              Ostatnia moja uwaga o N&S: ciekawe czemu w ogóle nie wykorzystali
                              tej sceny z książki, tuż po zamieszkach, kiedy Thornton wyznaje
                              nieprzytomnej Margaret miłość:) Uznali to za zbyt sentymentalne?
                              Zbyt wylewne?
                              • monikad_85 Re: Księga cmentarna 07.01.09, 11:23
                                Ale on tego nie powiedział na głos. O ile dobrze pamiętam. To był
                                wewnętrzny jego monolog. Niby mozna było zrobić że mówi szeptem,
                                tak, że ona nieprzytomna nie byłaby w stanie tego słyszeć, tylko po
                                co, skoro zaraz potem idzie i mówi wszytsko co mu na sercu leży.
                                Wogole to co mnie zachwyca w książce Gaskell, to to że daje ona
                                wgląd w umysł i przeżycia obojga bohaterów. Nie jest to jednostronna
                                historia jak u Austen czy nawet naszej omawianej tutaj Meyer.

                                Pamiętam, że uderzyło mnie to od pierwszej chwili. Dlatego kunsztu
                                Gaskell nie odmawiam o nie :)
                                • supervixen Re: Księga cmentarna 07.01.09, 11:50
                                  No właśnie rzecz w tym, że on to mówił:)

                                  He bore her into the
                                  dining-room, and laid her on the sofa there; laid her down
                                  softly, and looking on her pure white face, the sense of what she
                                  was to him came upon him so keenly that he spoke it out in his
                                  pain:

                                  'Oh, my Margaret--my Margaret! no one can tell what you are to
                                  me! Dead--cold as you lie there, you are the only woman I ever
                                  loved! Oh, Margaret--Margaret!' Inarticulately as he spoke,
                                  kneeling by her, and rather moaning than saying the words, he
                                  started up, ashamed of himself, as his mother came in.

                                  No pewnie, że i tak krótko potem dowiadujemy się, że John kocha
                                  Margaret i w zasadzie nie uznaje braku tej sceny za wadę. Jednak na
                                  pewno była ona dosyć emocjonalna i ciekawi mnie chociażby, dlaczego
                                  nie została ujęta w scenariuszu.

                                  Natomiast jeśli chodzi o to, czyją perspektywę poznajemy, to nie
                                  wiem, czy można akurat w tym kontekście mówić o kunszcie, dla mnie
                                  to po prostu pewna świadoma decyzja autora, który musi sobie
                                  odpowiedzieć na pytanie: co mój czytelnik ma wiedzieć, a co chcę
                                  przed nim - do pewnego czasu ukryć. Gdybyśmy poznali perspektywę
                                  Darcy'ego, to szybko dowiedzieliśmy, że podoba mu się Elizabeth, że
                                  Wickham jest podły, że nie można mu wierzyć, czemu Darcy się tak
                                  wobec niego zachowuje itd. Austen zdecydowała, że będziemy te
                                  tajemnice odkrywać razem z Lizzie i myślę, że nieźle jej to wyszło.
                                  Akurat w fabule N&S nie ma takich zaskoczeń (może poza sceną na
                                  dworcu z Margaret i jej bratem). Zresztą - dla mnie chyba
                                  najważniejsze, żeby po prostu wybrać jedną opcję, trzymać się jej i
                                  dobrze wykorzystać jej możliwości:) W gruncie rzeczy, choć też lubię
                                  poznawać myśli i uczucia obu stron - nie przeszkadza mi brak tego w
                                  Dumie.

                                  Co do Meyer natomiast, to mnie na przykład nie podobało się, że
                                  wprowadziła narrację Jacoba w środku ostatniego tomu. Uważam, że
                                  takich nowinek nie powinno się wprowadzać tak późno i to właśnie o
                                  jej braku kunsztu świadczy - bo po prostu nie potrafiłaby pewnych
                                  wydarzeń dobrze z perkspektywy Belli pokazać... To tak jakby w
                                  ostatnim tomie Harry'ego Pottera nagle centrum narracji przeniosło
                                  się na Rona albo Hermionę (oczywiście HP nie jest pisany jak
                                  Twilight w pierwszej osobie, ale poza kilkoma dosłownie rozdziałam
                                  związanym z Voldertam, narrator widzi świat wyłącznie oczami
                                  Harry'ego).
                                  • supervixen Re: Księga cmentarna 07.01.09, 11:53
                                    Wow, ciekawe co to jest Voldertam... Miało być oczywiście 'z
                                    Voldemortem':)
                                  • supervixen Re: Księga cmentarna 07.01.09, 12:05
                                    A, i to nie jest tak, że ja całkiem odmawiam Gaskell kunsztu -
                                    skądże:) Uważam, że była utalentowaną pisarką, ale według mnie nie
                                    miała tej iskry geniuszu co Austen. (Austen zresztą też nie wielbię
                                    bezkrytycznie - Mansfield Park mi się nie podobał:))
                                    • monikad_85 Re: Księga cmentarna 07.01.09, 13:02
                                      A widzisz z Mansfield Park podobno była jakaś grubsza historia. Że
                                      niby Austen napisała ją wcześniej niż kilka innych swoich pozycji,
                                      ale została wydana najpóźniej. A mnie się własnie Mansfield Park
                                      podoba o niebo bardziej niż Rozważna i romantyczna. Może dlatego że
                                      ja poprostu nie trawię Marianny. Jej historia jest tak mdła, że to
                                      aż boli. A to jej zachowanie! O matko, trzymajcie mnie. Jesli
                                      istnieja tacy wrażliwcy w dzisiejszych czasach to ja szczerze
                                      współczuję. Pozatym wydaje mi się, że Mansfield jest takie
                                      bardziej ...poważne. Nie to, że poprzednie jej powieści nie są, ale
                                      ich treść traktuje głównie o uczuciu i korealcji związnych z tym
                                      wypadków. Natomiast Mansfield Park uderza już w ton moralności,
                                      pewnych zasad, a nawet problemów typowo męskich - co jak na
                                      kobiecego autora było moim zdaniem ogromnym sukcesem. Chodzi mi
                                      głownie o motyw załamania nerwowego, tego dystansu po byciu śaidkiem
                                      krzywd jakie spotykają czarnych niewolników. Było w tym już coś
                                      głębszego. Pozatym Austen nigdy nie pisała o wojnie, zawsze unikała
                                      tematu (najczęściej stanowił on podstawę majątku albo uroku męskiego
                                      bohatera), a jakos w Mansfield park ten wątek udało się względnie
                                      powaznie przemycić.

                                      Wielu własnie ludzi ma problem z Mansfield. A ja tę powieść jakoś
                                      lubię :)
                                      • supervixen Re: Księga cmentarna 07.01.09, 13:35
                                        Mansfield Park czytałam już dość dawno i tylko raz i nawet ciężko mi
                                        teraz podać konkretnie, co mi się nie podobało. Z tego co pamiętam,
                                        to główna bohaterka wydawała mi się przeraźliwie nudna, podobnie jak
                                        bohater, i miałam nadzieję na przekór Austen, że jednak to Henry
                                        Crawford okaże się tym wygranym:D Niestety, niestety:) Ale może
                                        jeszcze kiedyś sobie odświeżę i będę miała inne wrażenia z lektury:)
                                  • monikad_85 Re: Księga cmentarna 07.01.09, 12:15
                                    To musze sobie pogratulować umiejętności czytania ze zrozumieniem.
                                    Moje IQ wynosi niecałe 100, wybaczcie zatem ...chyba mnie to nieco
                                    tłumaczy hehehehheheheheheh.

                                    A ja własnie uważam, że miło by było poznać myśli Pana Darcy.
                                    Szcególnie w momencie kiedy Lizzy go denerwowała. Jak na balu na
                                    przykład, kiedy drażniła go wspomnieniem o osobie Whickama. Bo w tej
                                    chwili prócz tego, że był opryskliwy z początku a kochający na
                                    końcu - nic o nim nie wiadomo. Chciałabym przeczytać jak smaruje
                                    siostry Bingley. Szczególnie jedną - tymbardziej, że były idiotkami.
                                    Albo jak reaguje na wtrącenia ciotki (Boska w wersji Wrighta, wogóle
                                    wolę dużo bardziej film niż serial, i chyba mogę się spokojnie
                                    zaliczyć do tej mniej licznej grupy)-starej lampucery.
                                  • kasia_marciniak844 Re: Księga cmentarna 07.01.09, 12:25

                                    Ja z kolei uważam, że wprowadzenie narracji Jacoba było bardzo
                                    dobrym pomysłem. Nie tylko dlatego, że Jacoba uwielbiam, ale po
                                    pierwsze odświeżyło to i ożywiło akcję, która przez pierwszych kilka
                                    rozdziałów była moim zdaniem trochę nudna w tej całej sielance.
                                    Wiem, że w sumie wszyscy czekaliśmy na ślub, noc poślubna itd., ale
                                    jak Bella błyskotliwa i kochana, tak myślę, że z jej perspektywy
                                    było by to znacznie "cięższe". Poza tym zamknięta w domu nie mogła
                                    wiedzieć, co dzieje się w sforze, a jej rozpad jest rzeczą na tyle
                                    niezwykłą i rewolucyjną w historii plemienia, że warto było go
                                    pokazać "od środka".

                                    Czy to świadczy o braku kunsztu Meyer? Może masz rację, że
                                    poratowała się trochę Jacobem, ożywiając akcję, ale też wcieliła się
                                    w niego tak świetnie, że "Jake nie pachniał Bellą", co moim zdaniem
                                    przemawia na korzyść jej umiejętnościom pisarskim :)
                                    • supervixen Re: Księga cmentarna 07.01.09, 13:17
                                      Ja po prostu uważam, że na przykładzie Meyer widać jak na dłoni, że
                                      narracja pierwszoosobowa, choć kusząca dla początkujących autorów
                                      (bo i autor i czytelnik jest 'bliżej' bohatera itd), jest też bardzo
                                      niebezpieczna, bo w rękach niedoświadczonego albo słabego pisarza
                                      może być bardzo ograniczająca. Meyer ograniczyła na tyle, że ta
                                      zmieniła narratora! To chyba o czymś świadczy. Ale u dobrego autora
                                      tej pierwszoosobowości nawet się nie zauważa. Zresztą, bardzo
                                      podobna jest sytuacja z narracją trzecioosobową prowadzoną z
                                      perspektywy jednego bohatera, jak we wpomnianym przeze mnie HP, ale
                                      u Rowling nie wpływa to wcale na ograniczenie świata
                                      przedstawionego...

                                      A Bella jest zamknięta w domu, bo Meyer ją tam zamknęła! Przecież to
                                      autora zadanie, żeby zachować sens, konsekwencję w akcji i
                                      zachowaniu bohaterów, tak połączyć wymyślone przez siebie
                                      wydarzenia, żeby dało się je opowiedzieć w ciekawy, 'pełen' sposób -
                                      w przyjętej przez siebie konwencji. Czynniki ogranicające nie wzięły
                                      się znikąd - Meyer je sama sobie stworzyła i nie potrafiła z nich
                                      wybrnąć. Zauważyłam w różnych jej wypowiedziach, że ona ma takie
                                      niezdrowe nabożeństwo do swoich pomysłów, jakby one były od niej
                                      niezależne, jakaś wielka inspiracja, której nie wolno naruszyć.
                                      Wszystko fajnie i romantycznie, ale dobrej, rzemieślniczej roboty to
                                      nie zastąpi.

                                      Zgadzam się, że sama księga Jacoba jest napisana ok, ale ja nie
                                      czepiam się jej stylu, tylko samego jej istnienia - bo to jest
                                      namacalny dowód na to, że w kluczowym momencie Meyer nie poradziła
                                      sobie z konwencją serii.
                                      • monikad_85 Re: Księga cmentarna 07.01.09, 13:23
                                        Ale Meyer przyznała, że jej ksiązki sa niedopracowane i z
                                        perspektywy czasu wiele by zmieniła. Ona broni samej histroii. Ale
                                        nie stylu, tak mi się wydaje.
                                        • supervixen Re: Księga cmentarna 07.01.09, 13:31
                                          Dobre i to:) Ale na przykład w wypadku Breaking Dawn większość moich
                                          zarzutów dotyczy właśnie rozwiązań fabularnych.
                                          • monikad_85 Re: Księga cmentarna 07.01.09, 13:36
                                            Hehehehehhe, no na to to ja juz nic nie poradzę. Komuś Breking albo
                                            się podoba albo nie. Mnie sie podobała bo tzryma poziom. Z każdym
                                            końcm ksęgi pojawiało się zaskoczenie, a to już dużo tak sobie
                                            myślę. Mogło byc gorzej. Mnie na przykład przygniotła pierwsza
                                            księga. Nie podobał mi się WOGÓLE motyw ciązy. W życu bym o tym nie
                                            pomyślała, bardziej poszłabym w stronę jakiegos szantażu ze strony
                                            Volturich a nie wymyślac kolejny konflit - nowy powód.
                                            • supervixen Re: Księga cmentarna 07.01.09, 19:11
                                              Na to już nikt nic nie poradzi:) Miałam co do Breaking Dawn raczej
                                              umiarkowane oczekiwania, nie liczyłam na to, że wszystko mnie
                                              zadowoli - ale gdzieś tam było to miłe uczucie czekania i
                                              niepewności, co dalej. Ale czegoś takiego się nie spodziewałam - po
                                              prostu kolejne rewelacje Meyer wbijały mnie w fotel coraz bardziej,
                                              i to na pewno nie w sensie pozytywnym. Gdyby kiedyś przyszło jej do
                                              głowy napisać seuel, prequel, spin-off, cokolwiek - już nie kupię.
                                              • monikad_85 Re: Księga cmentarna 07.01.09, 22:37
                                                A i tu błąd bo czytałam Midnight Sun i jest dużo lepsze niż Twilight.
                                                Można się zdziwić:)
                          • monikad_85 Re: Księga cmentarna 06.01.09, 22:31
                            A i jeszcze a propos Pani Thornton.
                            Pamiętam jeden fajny cytat z ksiązki:
                            "No one loves me - no one cares for me, but you, mother."
                            To było tak piękne zdanie w tej jednej chwili, sytuacji. Za każdym
                            razme przy nim przystaję. Szkoda, że w serialu troszkę zniknął w
                            tle. Bo to było takie John'owe. Nie wierzył, że mu się uda, ale
                            bardzo pragnął by się jednak okazało inaczej. I kiedy Margaret go
                            odprawiła, ten powrócił pokonany. Smutna scena.
                            Buuuu
                          • monikad_85 Re: Księga cmentarna 13.01.09, 10:48
                            Wczoraj znalazłam ścieżkę dźwiękową do N&S. Martin Phipps jak sie
                            okazuje napisął również muzykę do Perswazji. Ale mam dobre ucho,
                            wiedziałam, że te dwie ścięzki dźwiękowe coś łączy, okazuje się, że
                            ten sam kompozytor heheh :D

                            Niestety nie ma oficjalnych Soundtracków, a BBC nie ma zamiru takich
                            wydawać. Paranoja.
                            • supervixen Re: Księga cmentarna 13.01.09, 20:21
                              Poszukanie ścieźki, to jedna z pierwszych rzeczy, jaką zrobiłam po
                              obejrzeniu N&S:) Znaleźć w końcu znalazłam, ale też się dziwię, że
                              nie ma oficjalnej wersji. Muzyka jest świetna, zapada w pamięć jak
                              rzadko. Ścieżka z Dumy i uprzedzenia za to wyszła i nadal można ją
                              kupić, no ale na DiU był jedna większy szał:/
        • kasia_marciniak844 Re: Księga cmentarna 05.01.09, 07:58

          i8.photobucket.com/albums/a40/MsBonou2/Richard%20Armitage/Richard_Armitage_in_whitemyspace-1.jpg

          Mi też pasuje do roli Silasa. Ma coś takiego w twarzy i spjrzeniu,
          że nie można oderwać wzroku.

          Ale dobry Johnny też nie jest zły ;)
          www.ukaraj.pl/images/photos/1/3/1/4912/__b_13de545e91d2065fc6bc75700ee6c444.jpg
      • monikad_85 Re: Księga cmentarna 30.01.09, 08:27
        film.onet.pl/0,0,1907077,wiadomosci.html
        O LOL. My to mamy Timing :D

        Może jeszcze wezmą pod uwagę Richarda :D
        Jaki szok ;P
        A ten reżyser robił Wywiad z Wampirem. Jakos go lubię :)
        • martishia7 Re: Księga cmentarna 30.01.09, 11:38
          Trochę rozczarowanie. :/

          Ale z drugiej strony jedynie Tim Burton mógłby mnie usatysfakcjonować w 100%.
          Myślę, że te wiktoriańskie klimaty byłyby dla niego jak znalazł.
          No ale nie psioczę, czekam na informacje o obsadzie.

          Jako Silasa widzę ostatnio Ralpha Finnes'a. Haley Joel Osment jako duży
          Bod?Byłoby miło. Johnny Depp jako Man Named Jack :)
          • monikad_85 Re: Księga cmentarna 30.01.09, 14:22
            Nooo Johnny Bylby dobry na Jacka, szcególnie kiedy "udaje" historyka
            i plącze się po cmentarzu. Cały czas utzrymaję Richard na Silasa.
            Pytanie tylko kto zagra Nika ????
    • wioleta_90 Lestat 29.12.08, 12:03
      Wczoraj w godzinach nocnych (albo dziś w bardzowczesnoporannych)
      zakończyłam swą przygodę z Lestatem. I miałąm zamiar rzucić tą
      książką, że się skończyła w takim momencie - byłam tak ciekawa jaki
      będzie efekt zamieszania, jakie wzbudził Lesti, a tu klaps - 650
      stron poszło się czesać i nic nie wiadomo... Grrr...

      Ogólnie jestem pod wrażeniem wyobraźni pani Rice - historia
      wampiryzmu naprawdę ciekawa! Nawet mimo faktu, że od Moni wiedziałam
      mniej więcej, o co będzie chodzić, od drugiej połowy książki nie
      mogłam się oderwać!!! Środkowe części, chyba "Dzieci ciemności" i
      Wampir Armand" troszkę mnie nużyły, może dlatego, że ból
      egzystencjalny i pytania bez odpowiedzi już przerabiałam z Louisem
      w "Wywiadzie". Odpowiedzi i rozwiązania, jakie ukazuje dalsze
      historia - mniam! - fascynujące!

      W ogóle strasznie mi się podobały historie innych wampirów: Armanda
      (choć uważam go za kretyna, już w "Wywiadzie mnie ździebko
      irytował), Mariusa, Akaszy... Stare opowieści mają klimat!

      Miałam jedną zajawkę brechtu do upadłego (fakt, że było późno i
      miałam już różne zajawki), jak pojawiło się imię bogini Kybele...
      Cóż, do dziś ją czcimy w swoich łazienkach... ;o)

      Inny plus: duuuużo o wampirach! Mam zamiar wykorzystać tekst do
      maturaknej prezentacji i już wiem, że będę mogła o nim sporo
      opowiedzieć! ;o)

      Tyle tytułem wstępu, Kasia teraz szybko przeczyta i dyskutujemy!!!

      • monikad_85 Re: Lestat 30.12.08, 23:37
        Mówiłam ze Lestat to zajebioza!
        Rice to mistrzostwo świata w swoim gatunku. I jeszcze ta charyzma
        chłopaka :D Hehehehhehe, ale trzeba przyznać, że ma genialny styl w
        pakowaniu się w kłopoty. W królowej potępionych to już wogóle Akasz
        da o sobie znać w pełnej krasie :D
        Osobiście ja bardzo lubiłam historię Mariusa. Dalej uważma, że to
        taka podobna postac ala Carlisle. Coś w każdym razie jest na
        rzeczy :D

        Cieszę się że sie podobało. Ja swego czasu miałam świra na punkcie
        książke Rice :D
        • mami7 Re: Lestat 18.08.09, 19:27
          nie ma chyba na liście:
          -G. Marquez "Miłość w czasach zarazy", to chyba mój numer jeden.
          -Eduardo Mendoza "Przygoda fryzjera damskiego", "Sekret hiszpańskiej
          pensjonarki", "oliwkowy labirynt" - moja ulubiona seria.


          • wioleta_90 Re: Marquez 20.08.09, 17:22
            Miałam w te wakacje Marquezofazę, ale akurat tego tytułu w bibliotece nie
            widziałam... Czytałam "Opowieść rozbitka", "O miłości i innych demonach", "Sto
            lat samotności", "Kronikę zapowiedzianej śmierci", "Na fałszywych papierach w
            Chile"... i nie pamiętam, czy coś jeszcze :P
            Poszukam tej "Miłości" do kompletu! :o)
            • mami7 Re: Marquez 20.08.09, 23:50
              poszukaj, warto ;-)
        • nchyb Re: Lestat 29.07.10, 12:38
          > Mówiłam ze Lestat to zajebioza!
          > Rice to mistrzostwo świata w swoim gatunku

          Polecam jej jeszcze Godzinę czarwonic. Ale już Lashera nie. A
          Taltosa to wręcz moim zdaniem powinno się unikać...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka