Gość: Alifio
IP: *.adsl.inetia.pl
09.04.09, 20:21
"Uściskałam Władka po raz ostatni i wsiadłyśmy z matką do samochodu. Mój mąż w
mundurze i w czapce na głowie, stał na trotuarze i patrzył na nas uśmiechając
się. Zasalutował, kiedy samochód ruszył, a my z matką zamachałyśmy mu rękami
na pożegnanie. Widziałam go wówczas po raz ostatni."
To "MOje złote lata" (1913-1939), Krystyny Libiszowskiej- Dobrskiej i
pożegnanie z mężem w ostatnich dniach sierpnia 1939 roku.
U Magdaleny Samozwaniec w "Marii i Magdalenie" sierpniowe skwarne popołudnie w
Juracie i Lilka w sukience w grochy znikająca za rogiem ulicy. Nie zobaczyły
się już nigdy więcej.
Irena Krzywicka w "Wyznaniach gorszycielki" - pospieszny wyjazd z Zakopanego w
tamtych dniach. Boy widziany po raz ostatni w oknie pociągu, a potem mąż
żegnany u furtki willi w Podkowie Leśnej. Też po raz ostatni.
Motyw ostatecznego pożegnania w przededniu dziejowej burzy towarzyszy
wszystkim wspomnieniom z tamtych lat.
Tragiczny los pokolenia, ich świata który zakończył się bezpowrotnie 1
września 1939 roku.