martta37
14.05.09, 10:56
Nie tak dawno przeczytałam „Miłość, tylko miłość” Mirosława
Sośnickiego. Ta powieść zrobiła na mnie ogromne wrażenie.
Przeczytałam ją jednym tchem. Tak jak Szymon Hołownia (jeden z
recenzentów książki) popłakałam się kilka razy. To bardzo mądrą i
głęboka książka. Aż żal ją odłożyć, kiedy skończy się czytać.
Sięgnęłam po wcześnie powieści Mirosława Sośnickiego. Z wielkim
wzruszeniem przeczytałam „Wzgórze Pana Boga” To opowieść o ojcu,
który nagle stracił syna. To opowieść o tym jak pokonać rozpacz, jak
odzyskać radość. To książka stała mi się bardzo bliska. Nie tak
dawno zamarła moja mama (ciągle mi jej brakuje). Jakoś nabrałam
większej ochoty do życia po tej książce.
Inaczej ma się sprawa z „Astrachowką” Stan wojenny. Wybory moralne.
Karkołomna gra w pokora. I miłość. Silniejsza od wszystkiego.
Mieczysław Orski porównał te książkę do „Ciemności w południe”
Koesstlera. A o. Jacek Bolewski podczas prezentacji „Astrachowki”
porównał prozę Sośnickiego do prozy światowej klasy pisarza
Władima Nabokowa.
Wszystkie powieści Sośnickiego czyta się jednym tchem. Fragmenty
powieści, recenzje można znaleźć na stronie Wydawnictwa MTM .
Może są na tym portalu są osoby, które znają prozę Sośnickiego, z
przyjemnością z nimi porozmawiam. Jestem po brzegi napełniona
Sośnickim.
Pozdrawiam
Marta