kanya
25.12.03, 12:52
Argumenty pana Felisa wydaja sie zupelnie niezrozumiale. Krytykuje intencje,
ktorych ksiazek nie ma. A moze juz tak przyzwyczail sie, ze kazda ksiazka
o "mlodym pokoleniu" (a, jak wiadomo, ostatnio w Polsce nowe pokolenie
pojawia sie srednio raz na rok - co widac zreszta na lamach "GW") musi
koniecznie byc wielka diagnoza spoleczna - i to koniecznie upadku. Nie wydaje
mi sie, zeby "Kain" roscil sobie az tak wielkie pretensje. To jest po prostu
dobra ksiazka, a co wazniejsze - prawdziwa.