Dodaj do ulubionych

ciąza = 1,5 roku bez seksu?, co o tym myslicie

28.11.10, 22:15
Moja zona jak tylko skutecznie zaszła w ciąże natychmiast zapowiedziała ze koniec z seksem. Potem jeszcze pytałem jak to widzi po ślubie wiec wypaliła ze będzie potrzebować około pól roku na dojście do siebie. Chociaż rozumiem ze szczególnie po porodzie kobieta potrzebuje sporo czasu na powrót do dawnej formy, ale pól roku zakładane z góry to chyba przesada. Pewnie może się tak zdarzyć w razie jakiś komplikacji.
Co o tym myślicie? Mi szczerze mówiąc ciężko jest wytrzymać, oboje jesteśmy sporo przed 30. Minęły dopiero dwa miesiące a mnie już nosi. Nie wiem jak zniosę prawie 1,5 roku wstrzemięźliwości. Przy czym muszę zaznaczyć ze okres starania się o dziecko to jedyny czas gdy seksu w naszym związku było dużo, czyli tyle ile bym chciał normalnie.
Czy zajście w ciąże zawsze tak się kończy czy moja żona przesadza?
Obserwuj wątek
    • mujer_bonita Re: ciąza = 1,5 roku bez seksu?, co o tym myslici 28.11.10, 22:23
      bak1234 napisał:
      > Czy zajście w ciąże zawsze tak się kończy czy moja żona przesadza?

      Przesadza.
      • santo_inc Re: ciąza = 1,5 roku bez seksu?, co o tym myslici 29.11.10, 21:51
        > > Czy zajście w ciąże zawsze tak się kończy czy moja żona przesadza?
        >
        > Przesadza.

        Przesadza. Zrezygnuj ze ślubu.
    • gramwzielone Re: ciąza = 1,5 roku bez seksu?, co o tym myslici 28.11.10, 23:01
      IMO ona albo nie lubi sexu w ogóle, a przynajmniej z Tobą. to dla niej przykry obowiązek i cieszy się, że ma pretekst by się wymigać. ciąża, o ile nie jest zagrożona, nie jest żadnym przeciwwskazaniem.
      szczera rozmowa i seksuolog. albo zimna sypialnia i prędzje czy później qrwy
    • vitek_1 Re: ciąza = 1,5 roku bez seksu?, co o tym myslici 28.11.10, 23:58
      Ja myślę że twoja żona jest oziębła i nie lubi seksu, a ty byłeś jej potrzebny wyłącznie do zapłodnienia, a teraz będziesz potrzebny do przynoszenia pieniędzy. I coś mi się zdaje że seksu nie będzie nie tylko przez półtora roku, ale już nigdy. Albo czeka cię seksualna frustracja albo rozstanie i alimenty. Ale widziały gały co brały.
      • wymiatator1 Re: ciąza = 1,5 roku bez seksu?, co o tym myslici 14.12.10, 18:18
        Oddawaj sygnaturkę, złodzieju :P
    • grosz-ek Re: ciąza = 1,5 roku bez seksu?, co o tym myslici 29.11.10, 00:44
      Cóż, nie wesoła sytuacja.
      Przemocą nie wymusisz, po prośbie nie ma co chodzić.
      Moje sugestie: podumaj nad atmosferą w związku. Rozważ także wspólne kąpiele, nacieraniem balsamem po kąpieli, masowanie głowy, pleców i stóp (w ciąży masowanie tych części ciała daje ulgę kobiecie). Pomagaj w obowiązkach domowych, organizuj wyjścia z domu, w trakcie dnia często mów (także przez telefon): kocham, Kochana itd. I absolutnie nie pozwalaj na seks. Najlepiej wyprowadź się na kanapę, żeby Cię nie kusiło. Niestety, to Ona ma przyjść do Ciebie i to Ona musi Ciebie zapragnąć. Wygrywa ten co lepiej panuje nad sobą. Dbaj o nią, chuchaj i dmuchaj, myj, masuj, praw komplementy i wynoś pod niebiosa. Ale to Ona ma przyjść do Ciebie do kanapy, a nawet wtedy, daj sobie na wstrzymanie. Niech Ona zacznie o Ciebie zabiegać.
      • kag73 Re: ciąza = 1,5 roku bez seksu?, co o tym myslici 29.11.10, 10:50
        Groszek, a co ma odpowiedziec jak zona zapyta dlaczego przeniosl sie na kanape?
        Mysle, ze Twoja metoda moze zadzialac. Zona autora poczuje sie niepewnie, hmm, co jest grane, juz mu nie zalezy, moze ma kochanke ... i moze sie przebudzi. Niemniej jednak czy na dlugo? Ogolnie jezeli sama nie ma takiej potrzeby, moze sie ucieszy, ze ja zostawil w spokoju.
        Nie wiem, wyglada to na nielubiaca seksu(z nim albo w ogole) kobiete, ktora chce miec dziecko i rodzine. Tak z gory powiedziec, ze teraz nie bedzie seksu i jak dlugo, hmm, a moze jej sie tylko tak wydaje. Niektore kobiety w ciazy maja wrecz wzmozona ochote na seks.
        • sisi_kecz Re: ciąza = 1,5 roku bez seksu?, co o tym myslici 29.11.10, 11:30
          Nie wiem, wyglada to na nielubiaca seksu(z nim albo w ogole) kobiete, ktora chc
          > e miec dziecko i rodzine. '

          też mi sie zdaje, że zacisnęła zęby i odmawiała zdrowaśki w okresie zapładniania ;) a teraz ma z górki.

          Sporo kobiet po prostu nie lubi seksu. I sporo takich kobiet nie ma pojęcia, ze seks jest dla mężczyzny tak samo istotny, jak dla niej nieistotny.

          Nie wiemy, zresztą cóż to za kochanek i partner z Autora - może postępowanie żony jest głęboko sensowne ? ;)

          duze pozdro!!!
        • grosz-ek Re: ciąza = 1,5 roku bez seksu?, co o tym myslici 29.11.10, 11:56
          Sytuacja niełatwa, ciężka do jakiegokolwiek wygrania.

          Jednak mnogość wątków pisanych przez kobiety tutaj na forum świadczy, że taka strategia ze strony mężczyzn jest rozbrajająca. Że jest dla nich strasznie frustrująca, gdy dostają to co one oczekują - czułość i zaangażowanie ze strony partnera - a nie mogą im oddać tego w postaci seksu. Gdy partner odmawia im tego zwieńczenia.

          Ale czy to przekona żonę do częstszych kontaktów? Ponoć nie ma kobiet oziębłych, są tylko nierozbudzone ... Być może trzeba nad nią popracować. Może pozwolić jej zaakceptować swoją kobiecość. Może pokazać, jej że bycie kobietą może być wspaniałe. Ale to wszystko wymaga duże cierpliwości i nie szukania dróg na skróty. No i doskonałego opanowania własnych emocji, oczekiwań, pragnień. Kobietę trzeba adorować - także w małżeństwie.

          Na pocieszenie - temperament kobiet rośnie z wiekiem. Z czasem, to jej się będzie chciało bardziej, niż mężowi. Po prostu, byle tego doczekać ;-)
          • kutuzow Nie nagradza sie złych nawyków 29.11.10, 12:10
            Mnogość rad pisanych na tym forum (w podobnych przypadkach) które sugerują że to facet powinien jeszcze bardziej zabiegać o dobre samopoczucie partnerki gdy ta ma w nosie jego potrzeby świadczy tylko o tym że kobietom jest to na rękę.

            Jest to zaś nic innego jak nagradzanie złego działania. To troche tak jak dawanie cukierka dziecku które płaczem chce wzbudzić uwagę rodziców. Na chwile zadziała, ale tylko utwierdzi w przekonaniu że jest to skuteczna metodą którą wiele można "ugrać". Tutaj skuteczność będzie taka sama. Może i czasami w przypływie łaski partnerowi cos "skapnie", ale nie zmieni to ogólnie faktu że partnerka ma totalnie w nosie potrzeby partnera.

            Wg mnie w sposób trwały moze pomóc tutaj tylko szczera rozmowa o potrzebach obu stron i jasny komunikat ze strony partnera że jeśli jego potrzeby nie będą zaspokajane, to on również poczuje się zwolniony z dbania o potrzeby swej partnerki. Jestem pewien że takie działanie będzie dużo skuteczniejsze niż to które sugerujesz.
            • gramwzielone Re: Nie nagradza sie złych nawyków 29.11.10, 12:28
              > Mnogość rad pisanych na tym forum (w podobnych przypadkach) które sugerują że t
              > o facet powinien jeszcze bardziej zabiegać o dobre samopoczucie partnerki gdy t
              > a ma w nosie jego potrzeby świadczy tylko o tym że kobietom jest to na rękę.

              Niechęć do sexu nie musi wynikać z olewania potrzeb partnera, a m.in. z wychowania, kompleksów, przykrych doświadczeń itd. A także homoseksualizmu żony, jej zaspokojenia poza związkiem albo małych umiejętności erotycznych męża.

              >
              > Jest to zaś nic innego jak nagradzanie złego działania.

              Jeżeli kobieta jest zahamowana, to dowartościowanie jej i pomoc w erotycznym rozbudzeniu jest rozwiązaniem pragmatycznym.

              >
              > Wg mnie w sposób trwały moze pomóc tutaj tylko szczera rozmowa o potrzebach obu
              > stron i jasny komunikat ze strony partnera że jeśli jego potrzeby nie będą zas
              > pokajane, to on również poczuje się zwolniony z dbania o potrzeby swej partnerk
              > i. Jestem pewien że takie działanie będzie dużo skuteczniejsze niż to które sug
              > erujesz.

              W efekcie żona będzie z przykrością i rosnącym wstrętem do męża rozkładać nogi wyłącznie z obowiązku. Zacznie nim gardzić. A przypuszczam, że facetowi, który kocha swoją żonę zależy, by ona go także pragnęła i czerpała rozkosz ze zbliżeń, a nie uprawiała małżeńską prostytucję.
              • kutuzow Re: Nie nagradza sie złych nawyków 29.11.10, 13:59
                gramwzielone napisała:

                > Niechęć do sexu nie musi wynikać z olewania potrzeb partnera, a m.in. z wychowa
                > nia, kompleksów, przykrych doświadczeń itd. A także homoseksualizmu żony, jej
                > zaspokojenia poza związkiem albo małych umiejętności erotycznych męża.

                Jakoś chęć spłodzenia dziecka "wyleczyła" partnerkę z niechęci do seksu - wiec jak chce to potrafi.

                > Jeżeli kobieta jest zahamowana, to dowartościowanie jej i pomoc w erotycznym ro
                > zbudzeniu jest rozwiązaniem pragmatycznym.

                Jak pisałem powyżej to nie problemy z rozbudzeniem są tu kwestią (partnerka była na tyle rozbudzona żeby sie kochać kiedy miała w tym interes (ciąża), lecz jej podejście.

                > W efekcie żona będzie z przykrością i rosnącym wstrętem do męża rozkładać nogi
                > wyłącznie z obowiązku. Zacznie nim gardzić. A przypuszczam, że facetowi, który
                > kocha swoją żonę zależy, by ona go także pragnęła i czerpała rozkosz ze zbliżeń
                > , a nie uprawiała małżeńską prostytucję.

                Nie zawsze trzeba rozkładać nogi, skoro Pani jest w ciąży (i np. nie chce klasycznego seksu ze względu na obawy zdrowotne) to istnieją inne techniki zaspokojenia potrzeb seksualnych swego męża. Jeśli zależy jej faktycznie na swoim partnerze (w co wątpie), to będzie się starała, tak jak jej partner powinien się starać zaspokoić jej potrzeby. Jeśli jednak ma je w głębokim poważaniu (o czym może świadczyć deklaracja dot. celibatu "na zaś"), to podobne podejście partnera może:
                a) polepszyć sytuację - pokazać że w związku obie strony powinny się starać i ciąża nie zwalnia od myślenia o partnerze
                b) pogorszyć sytuację czyli de facto przyspieszyć to co i tak sie stanie (tylko póxniej) gdyby facet posłuchał rad w stylu "wiecej sie staraj to może Ci da".

                Widaomo że jeśli sie nie poprawi to będą musieli się rozstać.
                • grosz-ek Re: Nie nagradza sie złych nawyków 29.11.10, 14:11
                  > a) polepszyć sytuację - pokazać że w związku obie strony powinny się starać i ciąża nie zwalnia od myślenia o partnerze
                  >b) pogorszyć sytuację czyli de facto przyspieszyć to co i tak sie stanie (tylko póxniej) gdyby facet

                  Jak w tej słynnej reklamie: dwa w jednym - proponowałem oby dwa podejścia równolegle. Wyprowadzka na kanapę jako podejście z punktu a) oraz większe zaangażowanie w dbanie o swoją żonę wg. punktu b).
                  Dysonans wprowadzany takim mieszanym podejściem może (choć nie musi i według mnie są na to małe szanse) doprowadzić do zrewidowania postawy partnerki. Jeśli nie doprowadzi, a sił i cierpliwości nie starczy - cóż, papiery rozwodowe są zawsze w odwodzie.
                • gramwzielone Re: Nie nagradza sie złych nawyków 29.11.10, 16:25

                  > Jakoś chęć spłodzenia dziecka "wyleczyła" partnerkę z niechęci do seksu - wiec
                  > jak chce to potrafi.
                  >

                  nie doceniasz potęgi instynktu macierzyńskiego :)

                  > Jak pisałem powyżej to nie problemy z rozbudzeniem są tu kwestią (partnerka był
                  > a na tyle rozbudzona żeby sie kochać kiedy miała w tym interes (ciąża),

                  może robiła to tylko z obowiązku? może ma wyprany mózg po Oazach i uważa, że sex bez intencji poczęcia jest grzechem?

                  lecz je
                  > j podejście.

                  masz IMO sporo racji - na pierwszy rzut oka opisana sytuacja wygląda tak, że pani robi z pana jelenia. Jednak nie stawiałabym jej od razu pod ścianą i nie próbowała niczego wymuszać. Tylko próbowałabym spokojnie, życzliwie i szczerze porozmawiać o powodach takiego podejścia i swoich potrzebach.

                  >
                  > Nie zawsze trzeba rozkładać nogi, skoro Pani jest w ciąży (i np. nie chce klasy
                  > cznego seksu ze względu na obawy zdrowotne) to istnieją inne techniki zaspokoje
                  > nia potrzeb seksualnych swego męża.

                  To rzeczywiście dziwne, że odcięła go od całej intymności.

                  Jeśli zależy jej faktycznie na swoim partne
                  > rze (w co wątpie), to będzie się starała, tak jak jej partner powinien się star
                  > ać zaspokoić jej potrzeby. Jeśli jednak ma je w głębokim poważaniu (o czym może
                  > świadczyć deklaracja dot. celibatu "na zaś")

                  scena prosto z Przeminęło z wiatrem

                  , to podobne podejście partnera mo
                  > że:
                  > a) polepszyć sytuację - pokazać że w związku obie strony powinny się starać i c
                  > iąża nie zwalnia od myślenia o partnerze
                  > b) pogorszyć sytuację czyli de facto przyspieszyć to co i tak sie stanie (tylko
                  > póxniej) gdyby facet posłuchał rad w stylu "wiecej sie staraj to może Ci da".
                  >

                  c) pogorszyć sytuację - okaże się, że pan jest brutalem i zwierzęciem i oprócz braku sexu będzie miał jeszcze fochy i roztrząsanie jego bestialstwa na forum rodzinnym.

                  > Widaomo że jeśli sie nie poprawi to będą musieli się rozstać.

                  Piszesz, jakbyś nie wiedział/a, że jest tyle nieszczęśliwych małżeństw
                  • kutuzow Re: Nie nagradza sie złych nawyków 29.11.10, 18:03
                    > nie doceniasz potęgi instynktu macierzyńskiego :)

                    Owszem doceniam....aż za bardzo (tj wiem że może on nieźle "rozwalić" związek). Polecam ten wątek (szczególnie art z linka):

                    "Często kobieta chce mieć dziecko
                    tylko dla siebie, żeby realizować swoje emocjonalne potrzeby, bo nie czuje się
                    kochana. Chce mieć dziecko, żeby ono ją kochało. Wtedy to nie matka obdarza
                    miłością – to dziecko ma obdarować. Taka sytuacja może prowadzić do
                    nadopiekuńczości i roszczeniowości. A potem, kiedy dziecko dorośnie, do
                    niemożności wypuszczenia go z gniazda – na zasadzie: nie możesz mnie zostawić,
                    bo kto mnie będzie kochał."

                    "Zbyt często stawia się dzieci na pierwszym miejscu a partnera na
                    drugim. Ciągłe absorbowanie nimi może zmienić związek w bitwę miedzy
                    dwojgiem, w którym jedno będzie przekonane o swojej nieomylności a
                    drugie z poczuciem pokrzywdzenia. Rodzice nie zdają sobie sprawy, że
                    ich naturalny wybór, by zawsze dziecko stawiać przed partnerem
                    osłabia ich wzajemne stosunki, w rzeczywistości krzywdząc dziecko. Z
                    pewnością nie sugeruję tu zaniedbywania dzieci, lecz o partnera
                    trzeba się zatroszczyć. Bo co jest lepsze z punktu widzenia dziecka?
                    Widok kochających sie rodziców, współpracujących ze sobą, czy
                    widzieć ich nieszczęśliwych, pełnych gniewu i ukrytego żalu. Gdy
                    staramy się być dobrymi rodzicami, wielu z nas zaniedbuje związek.
                    Na dłuższą metę to kiepski wybór dla dziecka. Choć może się to
                    przydarzyć obojgu rodzicom zazwyczaj to ojciec popada w niełaskę,
                    gdy matka jest coraz bardziej pochłonięta relacją z dzieckiem. Teraz
                    mąż ma rywala, którego nie może pokonać. Szokuje mnie jak wiele
                    rodziców całkowicie zaniedbuje swoje relacje np. nigdzie nie
                    wychodzą razem."

                    " Kluczem w ustaleniu równowagi miedzy partnerstwem a
                    rodzicielstwem, jest zrozumienie, że należy stawiać na pierwszym
                    miejscu związek właśnie dla dobra dzieci."

                    www.charaktery.eu/artykuly/Rodzina/233/Wystarczajaco-dobra-matka/

                    > może robiła to tylko z obowiązku? może ma wyprany mózg po Oazach i uważa, że se
                    > x bez intencji poczęcia jest grzechem?

                    Jeśli jej mąż wiedział o jej głębokiej religijności przed ślubem i się z tym godził - to niech teraz cierpi (wiedział na co się godzi). Jeśli jednak wcześniej nie było takich problemów w okresie wersji "Demo", a dopiero póxniej Pani przeżyła religijne objawienie, to wracamy do wcześniejszych moich zaleceń.

                    > masz IMO sporo racji - na pierwszy rzut oka opisana sytuacja wygląda tak, że pa
                    > ni robi z pana jelenia. Jednak nie stawiałabym jej od razu pod ścianą i nie pró
                    > bowała niczego wymuszać. Tylko próbowałabym spokojnie, życzliwie i szczerze por
                    > ozmawiać o powodach takiego podejścia i swoich potrzebach.

                    Oczywiście że najpierw jest spokojna rozmowa. Próba wybadania co leży u podstaw takiego stanowiska, jasna komunikacja potrzeb OBU stron, tak aby wiedziały o oczekiwaniach drugiej strony (może nie zdają sobie z czegoś sprawy). Dopiero jeśli rozmowa nie pomoze i zmiany postawy nie będzie -wtedy wg mnie pora na działania.

                    > c) pogorszyć sytuację - okaże się, że pan jest brutalem i zwierzęciem i oprócz
                    > braku sexu będzie miał jeszcze fochy i roztrząsanie jego bestialstwa na forum r
                    > odzinnym.

                    Wiesz, jeśli ma żebrać o seks przez najbliższe miesiące i być sflustrowanym, lub ew. uledz podnieceniu i iśc na dziwki, to lepiej żeby najpierw próbował załatwić sprawę tak jak proponowałem. Jeśli sie nie uda, to potem i tak będzie tym "złym" co to zostawił swoją żonę w ciązy (lub z dzieckiem).

                    > Piszesz, jakbyś nie wiedział/a, że jest tyle nieszczęśliwych małżeństw

                    Owszem wiem - dlatego sam wyciągam wnioski z błędów popełnianych przez innych i sam jestem w szczęśliwym związku.
                    • gramwzielone Re: Nie nagradza sie złych nawyków 29.11.10, 18:56
                      k
                      > Owszem doceniam....aż za bardzo (tj wiem że może on nieźle "rozwalić" związek).
                      > Polecam ten wątek (szczególnie art z linka):

                      gracias

                      > Jeśli jej mąż wiedział o jej głębokiej religijności przed ślubem

                      przed ślubem to cnota, po ślubie to hardcore :)

                      > Oczywiście że najpierw jest spokojna rozmowa.

                      jak tak, to ok. Twój pierwszy post odebrałam tak, że każesz panu postawić pani ultimatum - mała ściągaj majty albo spadaj.

                      > Wiesz, jeśli ma żebrać o seks przez najbliższe miesiące i być sflustrowanym, lu
                      > b ew. uledz podnieceniu i iśc na dziwki, to lepiej żeby najpierw próbował załat
                      > wić sprawę tak jak proponowałem. Jeśli sie nie uda, to potem i tak będzie tym "
                      > złym" co to zostawił swoją żonę w ciązy (lub z dzieckiem).
                      >

                      Kobieca intuicja mi podpowiada, że bardzo ją kocha i nie zostawi mimo wszystko.

                      > Owszem wiem - dlatego sam wyciągam wnioski z błędów popełnianych przez innych i
                      > sam jestem w szczęśliwym związku.

                      A przećwiczyleś sam zalecaną metodę?

                      • kutuzow Re: Nie nagradza sie złych nawyków 29.11.10, 19:17
                        gramwzielone napisała:

                        " A przećwiczyleś sam zalecaną metodę? "

                        Na szczęście nie byłem w podobnej sytuacji (nie posiadam dzieci).
                        Za to ćwiczyłem nie raz, kwestie szczerej i poważniej rozmowy (czasami nawet szczerej do bólu).
                        • gramwzielone Re: Nie nagradza sie złych nawyków 29.11.10, 19:30
                          miałam na myśli: czy egzekwowałeś od partnerki/a sex w sposób, który proponujesz
                          • kutuzow Re: Nie nagradza sie złych nawyków 29.11.10, 19:46
                            gramwzielone napisała:

                            > miałam na myśli: czy egzekwowałeś od partnerki/a sex w sposób, który proponujesz

                            Wiesz kilka lat wcześniej miałem taką sytuację iż moja (była) partnerka z czasem zaczęła kochać się coraz rzadziej. Po rozmowie o tym co dla każdego z nas jest ważne, doszło do małej "demonstracji" tj. pokazałem jej jak się będzie czuła gdy ja (dla odmiany) przestanę inicjować przytulanie (takie dla samego przytulania/poczucia bliskości). Było tak bowiem, że przytulanie było duzo częściej niż seks (co powodowało jeszcze większe podniecenie u mnie -ciężko po takim wieczorze pełnym bliskości iść grzecznie spać).
                            Partnerka zrozumiała/odczuła jak to jest gdy drugiej stronie czegoś brakuje mimo że my mamy tego pod dostatkiem (tj. dla niej seksu było w sam raz, dla mnie przytulania po tym ograniczeniu też było w sam raz. Jej zaczęło brakować przytulania którego wcześniej miała pod dostatkiem, ja zas miałem łatwiej znosić brak seksu (nie podniecany przytulaniem i zostawiany sam sobie), ale nadal mi go brakowało.
                            Po ok tygodniu wrócilismy do rozmów i oboje wiedząc teraz jak sie czuje druga strona poszukaliśmy rozwiązania takiego abyśmy oboje mieli to na czym nam zależało.
                            • gramwzielone Re: Nie nagradza sie złych nawyków 29.11.10, 20:24
                              I jaki był efekty? Czy w ramach dealu kochała się częściej ale wbrew sobie, czy też nabrała ochoty?
                              • kutuzow Re: Nie nagradza sie złych nawyków 29.11.10, 21:13
                                gramwzielone napisała:

                                > I jaki był efekty? Czy w ramach dealu kochała się częściej ale wbrew sobie, czy
                                > też nabrała ochoty?

                                Znaleźlismy kompromis, seks sie nie zmienił, ale za to pojawiły się pieszczoty co jakiś czas, co pozwoliło nam obojgu czerpać przyjemność (każdy dostawał to co lubił).
                                • gramwzielone Re: Nie nagradza sie złych nawyków 29.11.10, 22:45
                                  ok, fajnie, że się dogadaliście. i sorry za wścibstwo, ale byłam bardzo ciekawa, czy w ramach takich deali możliwe jest utrzymanie jakości i spontaniczności zbliżeń.
              • santo_inc Re: Nie nagradza sie złych nawyków 29.11.10, 21:53
                > Niechęć do sexu nie musi wynikać z olewania potrzeb partnera, a m.in. z wychowa
                > nia, kompleksów, przykrych doświadczeń itd. A także homoseksualizmu żony, jej
                > zaspokojenia poza związkiem albo małych umiejętności erotycznych męża.

                Mylisz przyczynę ze skutkiem.

                To nie niechęć jest spowodowana przez olewanie potrzeb partnera.

                To odmawianie seksu (olewanie potrzeb) jest spowodowane przez niechęć do seksu.

                Tak czy siak, spuścić babkę z wodą w kiblu.
      • kompresor666 Re: ciąza = 1,5 roku bez seksu?, co o tym myslici 29.11.10, 23:57
        Dzizus, serio, czy nie prosciej skorzystac z ofery roksa.pl?
        • gramwzielone Re: ciąza = 1,5 roku bez seksu?, co o tym myslici 30.11.10, 12:58
          może facet ma klasę i nie jest dziwkarzem?
    • gacusia1 Re: ciąza = 1,5 roku bez seksu?, co o tym myslici 29.11.10, 02:04
      Haha....a to dziala w druga strone? Bo ja to troche wlasnie tak odbieram z moim mezem :P
      W ciazy nie-bo...ciaza,bo... Potem nie bo,cos tam,potem juz byl tylko "bol glowy". Mnie to juz sie tylko smiac chce ;)
    • gomory Re: ciąza = 1,5 roku bez seksu?, co o tym myslici 29.11.10, 09:28
      > Moja zona jak tylko skutecznie zaszła w ciąże natychmiast zapowiedziała ze koniec z seksem

      No popatrz, a mi tego nie powiedziala. Przemysl to ;).
      • gladys_g Re: ciąza = 1,5 roku bez seksu?, co o tym myslici 29.11.10, 11:15
        Aż tak dobrze znasz żonę bak1234? ;)
        Serio, to albo podpucha, albo pani nie lubi seksu z mężem ale wie, że to obowiązek który dzielnie wypełnia a od którego może teraz miec wymówkę.
    • ditchdoc Re: ciąza = 1,5 roku bez seksu?, co o tym myslici 29.11.10, 16:51
      bak1234 napisał:

      > Moja zona jak tylko skutecznie zaszła w ciąże natychmiast zapowiedziała ze koni
      > ec z seksem. Potem jeszcze pytałem jak to widzi po ślubie wiec wypaliła ze będz
      > ie potrzebować około pól roku na dojście do siebie. Chociaż rozumiem ze szczegó
      > lnie po porodzie kobieta potrzebuje sporo czasu na powrót do dawnej formy, ale
      > pól roku zakładane z góry to chyba przesada. Pewnie może się tak zdarzyć w razi
      > e jakiś komplikacji.
      > Co o tym myślicie? Mi szczerze mówiąc ciężko jest wytrzymać, oboje jesteśmy spo
      > ro przed 30. Minęły dopiero dwa miesiące a mnie już nosi. Nie wiem jak zniosę p
      > rawie 1,5 roku wstrzemięźliwości. Przy czym muszę zaznaczyć ze okres starania s
      > ię o dziecko to jedyny czas gdy seksu w naszym związku było dużo, czyli tyle il
      > e bym chciał normalnie.
      > Czy zajście w ciąże zawsze tak się kończy czy moja żona przesadza?


      slabo

      niespodzianka nie jest ze szanowna malzonka jest bardzo szczesliwa ze ma pretekst, najpewniej nigdy specjalnie do seksu nie dazyla

      olej ja troche, wyjdz z ludzmi, niech posiedzi sama i sie zastanowi czy moze nie powinna troche zadbac o meza

      glaskaniem po pleckach i wyrozumialoscia nic nie uzyskasz, jezeli juz to bedzie gorzej.
    • ben-oni Re: ciąza = 1,5 roku bez seksu?, co o tym myslici 29.11.10, 16:55
      To jakaś podpucha?
      Po pierwsze: która to kobieta wie, że jest w ciąży zaraz po zapłodnieniu? Tak więc jeśli dała ci szlaban na seks to co najwyżej od drugiego m-ca ciąży.
      Po drugie, ciąża u ludzi trwa 9 m-cy, a więc szlaban na ciążę to ok. 8 m-cy.
      Po trzecie, skąd ona może wiedzieć, ile i czy w ogóle będzie musiała "dochodzić do siebie" po ciąży? Moja żona już po dwóch miesiącach miała ochotę i jest to raczej kwestia indywidualna dla każdej kobiety.
      Na koniec zapytam... skoro juz ona nie chce się "bzykać" w ciąży (co jest nienormalne, bo spokojnie może to robić do 5-6 miesiąca ciąży), to czy nie może Cie zadowolić w inny sposób? (ręką, ustami... różne są sposoby, nie musi to być od razu stosunek waginalny)
      • zakletawmarmur Re: ciąza = 1,5 roku bez seksu?, co o tym myslici 29.11.10, 17:21
        > rmalne, bo spokojnie może to robić do 5-6 miesiąca ciąży), to

        Jeśli ciaża nie jest zagrożona to spokojnie można to robić do samego końca:-)
      • bak1234 Re: ciąza = 1,5 roku bez seksu?, co o tym myslici 29.11.10, 21:08
        żyjemy w XXI wieku, o ciąży można wiedzieć już kilka dni po zapłodnieniu. My się staraliśmy o dziecko i wiedzieliśmy też dokładnie kiedy doszło do potencjalnego zapłodnienia, wiec odczekaliśmy kilka dni, badania hormonów i ze sporym prawdopodobieństwem było już wiadomo.
    • triss_merigold6 Re: ciąza = 1,5 roku bez seksu?, co o tym myslici 29.11.10, 17:20
      Cóż, pewnie pani było tak fantastycznie w łóżku, że z ulga przyjęła fakt, że nareszcie ma solidny pretekst, żeby obowiązku unikać.
      • ditchdoc Re: ciąza = 1,5 roku bez seksu?, co o tym myslici 29.11.10, 17:37
        triss_merigold6 napisała:

        > Cóż, pewnie pani było tak fantastycznie w łóżku, że z ulga przyjęła fakt, że na
        > reszcie ma solidny pretekst, żeby obowiązku unikać.

        albo tak naprawde jest homo i koles powinien zaczac pieniadze jej krasc?

    • mujer_bonita Nic nie dzieje się bez przyczyny... 29.11.10, 17:23
      bak1234 napisał:
      'Mozesz napisac cos wiecej na ten temat? Moja zona jest DDA i czasem mam wrazenie ze bardziej znalazla we mnie swojego zastepczego tatusia niz partnera emocjonalno - seksualnego.
      Z prawdziwym ojcem ona nie utrzymuje zadnych kontaktow. '
      forum.gazeta.pl/forum/w,15128,118087075,118636963,Re_Nie_no_k_przegiecie_.html
      Jak widać problemy są znacznie głębsze i należałoby je rozwiązać w pierwszej kolejności. Metoda pt. 'stanie nad panią z batem w ręku' tak chwalona przez panów na forum nic tu nie da.
      • triss_merigold6 Re: Nic nie dzieje się bez przyczyny... 29.11.10, 17:37
        Albo zwyczajnie seksu nie lubi, nudzi ją, męczy i jest zadowolona, że przynajmniej przez jakiś czas nie musi.
        • gramwzielone Re: Nic nie dzieje się bez przyczyny... 29.11.10, 18:57
          A nie uważasz, że w takim razie powinna pozostać panną zamiast kogoś unieszczęśliwiać?
          • triss_merigold6 Re: Nic nie dzieje się bez przyczyny... 29.11.10, 19:58
            Nie wiem. Może dopóki nie miała regularnego współżycia to wydawało jej się atrakcyjne.
            • gramwzielone Re: Nic nie dzieje się bez przyczyny... 29.11.10, 20:18
              Hm, faktycznie tak mogło być. Nie pomyślałam o tym w ten sposób.
        • m00nlight Re: Nic nie dzieje się bez przyczyny... 29.11.10, 20:55

          Ja bym zawęziła.

          Nie lubi seksu z TYM KONKRETNYM PANEM. Niewielu jest ludzi ktorzy ogolne nie lubią seksu (raptem pare promili zaburzonych czy aseksualnych). Seks jest (i ma byc!) przyjemny.

          Wiec skoro ktos jak ognia unika seksu, nie w samej niechęci należy szukać problemu. Albo w lóżku są niedobrani, albo, co obstawiam bardziej, kobita niezaspokojona. Skoro seks w tym wydaniunie sprawia przyjemnosci, to po co się męczyć? Składać się w ofierze na ołtarzyku dla przyjemności męża? też by mi się nie chcialo.

          BTW co jeśli ciąża jest zagrożona, albo nawet jesli nie jest, byla owocem dlugotrwalych staran? I teraz babka po prostu 'dmucha na zimne', nawet jesli jest to irracjonalny lęk o utrzymanie ciąży? Nie doczytalam tu slowa na ten temat, tyle tylko że 'żona zapowiedziala'. Ale nie wiemy, czy to byla jej fanaberia, czy np lekarz odradzil....
          • bak1234 Re: Nic nie dzieje się bez przyczyny... 29.11.10, 21:05
            Ciąża nie jest zagrożona, żona czuje się bardzo dobrze. No i nie staraliśmy się specjalnie długo, nie było żadnych problemów.
            • m00nlight Re: Nic nie dzieje się bez przyczyny... 30.11.10, 11:26

              Hmmm poza nastawieniem z góry na brak seksu (co mnie troszkę dziwi bo wygląda na 'uffff nareszcie nie będę musiala uprawiać z nim seksu!), celowalabym jeszcze w hormony.

              Pierwszy trymestr niestety tak wygląda, że organizm świruje na różne sposoby, więc nawet jeśli żonka nie spędza calych dni na rzyganiu, to na 100% ma inne objawy wczesnej ciąży (jak chociażby senność czy męczenie się byle czym). Sama jestem w ciąży i pamietam jak na początku dostawalam zadyszki po wejściu na piętro (!) a jestem osoba wysportowaną i stale aktywną.

              Jedyne pocieszenie jest takie, że prawdopodobnie po 3 miesiącu wiele się zmieni, wiele kobiet od początku drugiego trymestru ma wręcz większą ochotę na seks i to jest fajne bo nie ma już przykrych objawów a przeszkadzającego brzucha też nie. Może więc na razie po prostu uzbrój się w cierpliwość, a z żoną pogadaj skąd w niej ta niechęć do seksu. Może mimo tego że ciąża rozwija sie bezproblemowo żona ma irracjonalny lęk przed poronieniem? Może ktoś jej naopowiadał głupot? Częste są przypadki że kobietom w ciąży wszystkie stare raszple udzielają setek 'dobrych' porad i przestróg. Jeśli się nasluchala glupot, a teraz boi, najlepiej bedzie pogadac o tym przy okazji kontrolnej wizyty u gina prowadzącego ciążę. Zakladam że chodzisz na wizyty razem z żoną, poprostu przy wizycie zapytaj lekarza jak to jest tym seksem w ciąży, czy możecie itd. Jeśli powie wam że nie ma przeszkod, wytrącisz jej chociaż jeden argument. Moj lekarz za każdym razem sam dorzucal na koniec wizyty że moge wszystko robić i seks też jak najbardziej, a nawet wskazany ;) Ostatnio mu sie zapomnialo to moj nie omieszkal się sam dopytac ;)

              Wcześniej chciala seksu czy robila to tylko ze względu na dziecko? To ważne czy to nagla zmiana spowodowana ciążą, czy zamierzone działanie.
          • santo_inc Re: Nic nie dzieje się bez przyczyny... 29.11.10, 21:57
            > Wiec skoro ktos jak ognia unika seksu, nie w samej niechęci należy szukać probl
            > emu. Albo w lóżku są niedobrani, albo, co obstawiam bardziej, kobita niezaspoko
            > jona. Skoro seks w tym wydaniunie sprawia przyjemnosci, to po co się męczyć?

            Wytłumacz mi proszę, co jest męczącego w rozłożeniu nóg przed partnerem, bo jakoś tego nie rozumiem...
            • ditchdoc Re: Nic nie dzieje się bez przyczyny... 29.11.10, 23:53
              santo_inc napisał:

              > Wytłumacz mi proszę, co jest męczącego w rozłożeniu nóg przed partnerem, bo jak
              > oś tego nie rozumiem...

              :D
              w sedno

              zonka ma Cie po prostu w dupie szanowny autorze, nawet gdyby faktycznie byl problem z ciaza (ktorego nie ma) to mozna tez zaspokoic meza w inny sposob. No ale, trzeba chciec.

              Mowilem juz, olej ja troche, zajmij sie soba, wychodz ze znajomymi, niech posiedzi sama i sobie w spokoju pomysli co robi ;)
              pomaga
              • m00nlight Taaaa.... 30.11.10, 17:45

                Olej ciężarną żonę, baw się, niech sobie siedzi sama i płacze po kątach.

                A kortyzol na rozwijający się płód jak balsam....

                Co za brednie, gorszych dawno nie czytalam....
                • ditchdoc Re: Taaaa.... 30.11.10, 18:51
                  m00nlight napisała:

                  >
                  > Olej ciężarną żonę, baw się, niech sobie siedzi sama i płacze po kątach.
                  >
                  > A kortyzol na rozwijający się płód jak balsam....
                  >
                  > Co za brednie, gorszych dawno nie czytalam....

                  moze w tych placzach sie zastanowi troszke nad soba i przypomni ze ma tez meza ;)

                  Nie powiedzialem zeby "olac i sie bawic" natomiast jak zonka siedzi z naburmuszona mina niewiadomo dlaczego, sexu nie chce niewiadomo dlaczego to kochanie ja sobie wyjde ze znajomymi, ok? ;)
                • ditchdoc Re: Taaaa.... 30.11.10, 18:54
                  m00nlight napisała:

                  >
                  > Olej ciężarną żonę, baw się, niech sobie siedzi sama i płacze po kątach.
                  >
                  > A kortyzol na rozwijający się płód jak balsam....
                  >
                  > Co za brednie, gorszych dawno nie czytalam....

                  "olewac i bawic sie" to przesada natomiast olac w sensie nie reagowac na jej naburmuszona minke gdy solo oglada m jak milosc

                  bardziej na zasadzie, "ok, nie chcesz sexu, ogolnie nic dla mnie nie robisz to ja sobie wyjde ze znajomymi" ;)

                  przejdzie jak reka odjal, gwarantuje
            • m00nlight Re: Nic nie dzieje się bez przyczyny... 30.11.10, 11:14

              A to, że jeżeli do czegoś nie ma motywacji ( przy seksie są głównie dwie: przyjemność i dzieci ), zwyczajnie nie chce się tego robić i zawsze można na to konto zrobić coś fajniejszego/ bardziej pożytecznego i nie tracić czasu. Tak jest niestety czlowiek skonstruowany, że żeby się za coś wziął, albo musi mu się uaktywnić ośrodek nagrody, albo unikania kary. Proste jak budowa cepa. Drzewiej jak baba nie chciala seksu, chlop spuścił łomot i już chciala. A teraz niestety, żeby zechciała, to musicie się trochę bardziej wysilić. W obie strony to dziala, dla was też już nie wystarczy rozłożenie nóg. Trzeba się wydepilowac, przystroic i jeszcze uaktywnić :P Generalnie, w dobie wszechobecnej pornografii i wszędobylskiego seksu w mediach ludzki wymagania i oczekiwania co do seksu (niezależnie od płci) znacznie wzrosły. Z jednej strony to dobrze, bo daje szanse na większą radość z seksu. Z drugiej źle, bo jak widac chociażby po tym forum, powoduje mase problemow. Problemow, ktorych jeszcze 2 pokolenia temu nie bylo.
              • grosz-ek Re: Nic nie dzieje się bez przyczyny... 30.11.10, 11:26
                >> Problemow, ktorych jeszcze 2 pokolenia temu nie bylo.

                Były, były - kochankowie, nałożnice i kurtyzany były odkąd istnieje instytucja małżeństwa monogamicznego.
                • m00nlight Re: Nic nie dzieje się bez przyczyny... 30.11.10, 11:46

                  To wszystko fanaberie wyższych sfer.

                  W pospólstwie ludzie nieszczegolnie sie przejmowali. Dla faceta bylo najwazniejsze żeby baba ugotowala, posprzątala, porodziła i odchowala dzieci a dla baby żeby chlop wyplate przyniosl i jej po drodze nie przepil.

                  O satysfakcji z seksu nikt nie myslal- ludzie mieli za dużo pracy a za malo kasy.

                  Teraz mamy dużo czasu wolnego i dużo kasy, to i w dupach sie przewraca ^^
                  • m00nlight dodam 30.11.10, 11:49

                    I zdradzic bylo o wiele trudniej :P

                    Wąskie środowisko, wybór ograniczony do sąsiadek, bufetowych, listonoszy hydraulików i mleczarzy, do innych miast wyjezdzalo się rzadko. Więc poznac kogos 'na boku' i go jeszcze do wyrka zaciągnąć- kosztowalo tyle zachodu że nielicznym sie chcialo bawic.

                    A teraz klik! Czat sekskamerka. Klik! rezerwacja hotelu 200 km dalej 'Kochanie jadę na szkolenie/delegację/integrację/chujumujudzikiewęże'.

                    Taka cena postępu technicznego..
                  • gramwzielone Re: Nic nie dzieje się bez przyczyny... 30.11.10, 13:24
                    > O satysfakcji z seksu nikt nie myslal- ludzie mieli za dużo pracy a za malo kas
                    > y.

                    baaardzo się mylisz :) polecam Historię seksualności Michela Foucault
              • santo_inc Re: Nic nie dzieje się bez przyczyny... 02.12.10, 18:59
                > baba nie chciala seksu, chlop spuścił łomot i już chciala. A teraz niestety, ż
                > eby zechciała, to musicie się trochę bardziej wysilić. W obie strony to dziala,
                > dla was też już nie wystarczy rozłożenie nóg.

                Zawsze uważałem, że powinniśmy walczyć o równouobowiązkowienie, a nie równouprawnienie kobiet, bo te i tak mają tych praw już teraz więcej, niż mężczyźni.
    • bak1234 Re: ciąza = 1,5 roku bez seksu?, co o tym myslici 29.11.10, 21:02
      Sporo ciekawych wypowiedzi, nie ma jak spojrzenie z boku. Choć muszę przyznać że dziwnie się czyta wątek jak dotyczy człowieka osobiście :)
      Ja chciałem tylko się dowiedzieć co o tym myślicie, więc Ci co pisali o rozstaniu to przesadzają, ja nie mam rozwodu teraz w planach, i nawet jeśli tego seksu w ciąży nie będzie to się nie rozstaniemy. Raczej już na zaś się martwię co będzie po porodzie i czy powrócimy jeszcze do bliskości. To rzeczywiście dziwne że tak łatwo jej przyszło odstawienie seksu na bok, więc martwię się że jak będzie dziecko to już całkiem będzie beznadziejnie i będę kolejnym frustratem na forum.
      Ogólnie to bardzo ciężko się z nią o tych sprawach rozmawia, na moje delikatne sugestie że mogła by mnie zadowolić inaczej (oralnie) stwierdziła tylko że nie jest dziwką i strzeliła focha, nie odzywała się cały dzień, no a ja już potem do tematu nie wracałem. Wcześniej robiła to tylko jako element gry wstępnej.
      No i nie jest specjalnie religijna, ma bardzo luźny stosunek do religii, więc teorie o religijnych przyczynach odpadają.
      No i ja już sypiam na kanapie i dbam o nią, często ma też masaże (od kiedy jest w ciąży), niestety ten sposób całkiem nie działa, ona jest zadowolona tak jak jest.
      Faktycznie jest dda i pewnie ma to pewien związek, ale wysyłałem ją już na terapie, chodziła długi czas, nasza komunikacja się owszem poprawiła troszkę potem, ale ja nie mogę rozwiązywać jej problemów za nią jeśli ona uważa że jest wszystko w porządku.
      • gramwzielone Re: ciąza = 1,5 roku bez seksu?, co o tym myslici 29.11.10, 21:07
        trzymam kciuki, żeby wszystko się między Wami ułożyło :)
      • kutuzow Jakie plany masz w tej kwestii? 29.11.10, 21:23
        bak1234 napisał:

        "... więc martwię się że jak będz
        > ie dziecko to już całkiem będzie beznadziejnie i będę kolejnym frustratem na fo
        > rum."

        Chciałem spytać co planujesz? Jeśli w krótkim okresie czegoś nie zrobisz to będziesz stałym gościem tej kanapy. Jeśli zaś poczekasz biernie do narodzin dziecka, to mogę się założyć że po porodzie staniesz się stałym gościem na tym forum. Doświadczenie z tego forum pokazuje że jeśli coś się zmienia z czasem samo (bez starania danej strony)... to tylko na gorsze.
        • m00nlight Re: Jakie plany masz w tej kwestii? 30.11.10, 11:40

          Trudno mi w to uwierzyc ale zgadzam się z Kutuzowem ;)
      • xciekawax Re: ciąza = 1,5 roku bez seksu?, co o tym myslici 29.11.10, 22:45
        jezeli nie ma przeciwskazan lekarza to w ciazy mozna miec seks do ostatniego dnia!!! nawet jest zalecane ze jak dziecko sie spoznia na swiat, to warto wlasnie miec seks.

        Wasz problem jest inny, Twoja zona ma w dupie Twoje potrzeby, a moim zdaniem to nie wrozy dobrego partnerstwa.

        • ditchdoc Re: ciąza = 1,5 roku bez seksu?, co o tym myslici 29.11.10, 23:59
          xciekawax napisała:

          > Wasz problem jest inny, Twoja zona ma w dupie Twoje potrzeby, a moim zdaniem to
          > nie wrozy dobrego partnerstwa.
          >

          jak juz kobieta Ci to pisze to moze cos w tym jest?

          Serio, ja chce zeby bylo Ci dobrze, sprobuj przez tydzien, 2x w tygodniu wyjdz z ludzmi do miasta, "no bo kochanie moje mam wrazenie ze cos Ci we mnie przeszkadza :((((", zero masazy bo i za co? I patrz jak zachodzi odmiana. Radosc i szczescie, towarzystwo bez udzialu malzonki. Szybko sie obudzi i zauwazy ze moze jednak nie powinna Cie tak traktowac.

          Nie ma nic gorszego niz sytuacja w ktorej kobita uwaza ze ma Cie na wlasnosc i za nic, no bo przeciez nawet do dzioba nie wezmie a masazyk jest ;), niech zobaczy ze sa inne kobiety ktore chetnie przed Toba przyklekna. Z reguly pomaga. Powodzenia.
          • gomory Re: ciąza = 1,5 roku bez seksu?, co o tym myslici 30.11.10, 00:15
            > zero masazy bo i za co?

            Za dziecko. Jak mezczyzna lubi/chce miec dzieci, to sam sobie nie urodzi.
            Wiec za dzieciaka moze masowac plecki, stopy czy co tam sie lasce widzi i to sprawiedliwa wymiana.
            Co do reszty rady z wychodzeniem na miasto, rozgladaniem sie za innymi i stroszeniem pawiego ogona, to rady niezgorsze. Pewnie, ze to jest motywujace dla malzonki itd.
            Ale jak kombinuje, ze nakrecam kobitke na loda, chociaz jej sie nie chce i pozadliwosci do mnie nie czuje to ueee.... zenua.
            • ditchdoc Re: ciąza = 1,5 roku bez seksu?, co o tym myslici 30.11.10, 11:45
              gomory napisał:

              > Za dziecko. Jak mezczyzna lubi/chce miec dzieci, to sam sobie nie urodzi.
              > Wiec za dzieciaka moze masowac plecki, stopy czy co tam sie lasce widzi i to sp
              > rawiedliwa wymiana.

              no zgoda, tylko masaz nie dziecku robi a zonie, ktora ma go w dupie ;)

              > Co do reszty rady z wychodzeniem na miasto, rozgladaniem sie za innymi i strosz
              > eniem pawiego ogona, to rady niezgorsze. Pewnie, ze to jest motywujace dla malz
              > onki itd.
              > Ale jak kombinuje, ze nakrecam kobitke na loda, chociaz jej sie nie chce i poza
              > dliwosci do mnie nie czuje to ueee.... zenua.

              zapewniam ze jak dobrze to rozegra to zona bedzie bardzo pozadliwa ;)

              Zeby nie bylo ze tyczy sie to tylko kobiet, niedawno jakis koles pisal ze odkryl zdrade zony, sam czesto ja zdradzal. W tym momencie uznal ja za atrakcyjna i wogole nie taka zla ;), ze jest gotowy wybaczyc o ile zerwie z tamtym...

              Do zdrad absolutnie nie zachecam ale pokazanie ksiezniczce ze jakby co, jest Basia, Asia i Kasia ktore z radoscia przedemna klekna to szybko jej sie odmieni i szybko zawalczy o uwage swojego meza, najepwniej ssąc kutasa przegryzajac moszna ;), bedac bardzo dumna ze to jej dal do dzioba.

              Niech autor sprawdzi, nie pozaluje.
              • druginudziarz Re: ciąza = 1,5 roku bez seksu?, co o tym myslici 03.12.10, 23:00
                ditchdoc napisał:

                > gomory napisał:
                >
                > > Za dziecko. Jak mezczyzna lubi/chce miec dzieci, to sam sobie nie urodzi.
                >
                > > Wiec za dzieciaka moze masowac plecki, stopy czy co tam sie lasce widzi i
                > to sp
                > > rawiedliwa wymiana.
                >
                > no zgoda, tylko masaz nie dziecku robi a zonie, ktora ma go w dupie ;)

                Dziecku też robi dobrze.
                Masaż znosi stres, a adrenalina (matki) stymuluje fatalnie dzieciakiem również w życiu prenatalnym.
                • zakletawmarmur Re: ciąza = 1,5 roku bez seksu?, co o tym myslici 03.12.10, 23:08
                  A endorfiny wydzielające się podczas seksu przenikają do dziecka przez łożysko:-)
        • m00nlight Re: ciąza = 1,5 roku bez seksu?, co o tym myslici 30.11.10, 11:43

          Niekoniecznie od razu ma w dupie.

          Oczywiscie jest to możliwe, ale ja bym sprawdzila najpierw wątek irracjonlnego strachu o ciążę.

          Może lekarz nie na ten temat nie powiedzial, a oni wstydzili sie zapytac?

          Sama zauwazylam swego rodzaju histerię ciązową (patrz wątki na ekrowach w stylu: 'żułam gume czy zaszkodze fasolce???' ^^ Więc wiesz, jak się baba naczyta takich bredni to jej się ryje beret i w ciąży boi sie wlasnego cienia!
          • ditchdoc Re: ciąza = 1,5 roku bez seksu?, co o tym myslici 30.11.10, 11:46
            m00nlight napisała:

            >
            > Niekoniecznie od razu ma w dupie.
            >
            > Oczywiscie jest to możliwe, ale ja bym sprawdzila najpierw wątek irracjonlnego
            > strachu o ciążę.
            >
            > Może lekarz nie na ten temat nie powiedzial, a oni wstydzili sie zapytac?
            >
            > Sama zauwazylam swego rodzaju histerię ciązową (patrz wątki na ekrowach w stylu
            > : 'żułam gume czy zaszkodze fasolce???' ^^ Więc wiesz, jak się baba naczyta tak
            > ich bredni to jej się ryje beret i w ciąży boi sie wlasnego cienia!
            >
            >

            no faktycznie, dla spokoju mozna to wykluczyc tylko wiesz, ze o ile jest jej brak seksu na reke, o tyle bedzie "dogrywac" ewentualna fobie? ;)
          • xciekawax Re: ciąza = 1,5 roku bez seksu?, co o tym myslici 30.11.10, 15:49
            Moonlight, tylko dlatego ze ty masz histerie ciazowa nie znaczy ze kazdy to ma.

            Ja bardziej mysle wlasnie tak jak chyba ty to mowilas wczesniej ze jej seks po prostu nie sprawia przyjemnosci z NIM. Ale nie robi nic aby sobie i im pomoc. A to juz jest nie fajne, i brak partnerstwa.
            • m00nlight Re: ciąza = 1,5 roku bez seksu?, co o tym myslici 30.11.10, 17:54

              E, no wlasnie ja nie mam! Zasuwam jak mały motorek a bzykac sie moge (i chce) i kilka razy dziennie. Ale ja mam normalnego lekarza ktory od początku mi dokladnie wyjasnil co z czym.

              Zauwazylam tylko że może im/jej nikt nie wyjaśnił, czerpie wiedzę z histerycznych for, gdzie panie radośnie wymieniają się uwagami n/t szkodliwości balsamów do ciała na 'fasolke' i mnożą się wątki 'oj, zakuło mnie w brzuchu czy poronię', albo 'mondrości' w stylu 'seks może wywolac przedwczesny poród'. Spotkalam się z takimi tekstami! i te baby to piszą serio. Albo: 'Po 2 cesarkach dziecko może wpaść do brzucha i się udusić' WTF?! I wiesz, nie każdy ma na tyle krytyczne myslenie żeby odławiać bzdury od przydatnych informacji. Moj lekarz na pierwszej wizycie powiedzial mi że mam zakaz czytania ciążowoporodowych forów internetowych, no chyba że dla rozrywki ;) Właśnie dlatego że takie fora szerzą TERROR.

              Dlatego ja nie wykluczam takiej wersji.

              Natomiast co do komunikacji, to 1. ona jest podobno DDA więc ma prawo do trudności, 2. u Pana chyba też szwankuje bo jakoś nie widze specjalnego zapalu do rozmowy i wyjasniania czegokolwiek, raczej bierne poddawanie się nurtowi i żalenie nie tu gdzie trzeba :)
          • claudel6 Re: ciąza = 1,5 roku bez seksu?, co o tym myslici 03.12.10, 01:38
            moonlight, k'man, irracjonalny strach o ciążę w kilka dni po zapłodnieniu?
      • ditchdoc Re: ciąza = 1,5 roku bez seksu?, co o tym myslici 29.11.10, 23:54
        bak1234 napisał:

        > No i ja już sypiam na kanapie i dbam o nią, często ma też masaże (od kiedy jest
        > w ciąży), niestety ten sposób całkiem nie działa, ona jest zadowolona tak jak
        > jest.

        dbaj dalej
        napewno zacznie Cie lepiej traktowac ;)

        no bo przeciez wszyscy zabijamy sie o cos co mamy za free, nie?
        • m00nlight Re: ciąza = 1,5 roku bez seksu?, co o tym myslici 30.11.10, 11:53

          Nie przesadzaj.

          O kobiete w ciąży trzeba dbać i trzeba ją rozpieszczać. Bo jej dobrostan psychiczny wpływa bezpośrednio na rozwój dziecka. Więc facet przez to, że pojdzie bez łachy po te ogórki czy zrobi od czasu do czasu ten masaż, dba o SWOJE dziecko i jego rozwój.

          Nie sugeruj że ma oczekiwać czegoś (seksu)- w zamian! Bo on wlasnie dziecko ma w zamian.

          Kobieta znosi trudy (i nieraz bóle) ciąży, facet jest od tego jak dupa od srania żeby w miare swoich możliwości chociaż próbować jej w tym ulżyć.
          • urquhart Re: ciąza = 1,5 roku bez seksu?, co o tym myslici 30.11.10, 13:56
            m00nlight napisała:
            > Nie sugeruj że ma oczekiwać czegoś (seksu)- w zamian! Bo on wlasnie dziecko ma
            > w zamian.(...)
            > Kobieta znosi trudy (i nieraz bóle) ciąży, facet jest od tego jak dupa od srani
            > a żeby w miare swoich możliwości chociaż próbować jej w tym ulżyć.

            He, he, Tym większa wściekłość i zdziwienie jak facet nie jest "spolegliwy" i nie łyknie takiej gadki jak gęś kluskę że nie ma prawa niczego oczekiwać bo zmajstrował dzieciaka za to on ma wszystkie oczekiwania spełniać i gdzie mu tę dupę indziej poniesie. :)
            • ditchdoc Re: ciąza = 1,5 roku bez seksu?, co o tym myslici 30.11.10, 16:58
              urquhart napisał:

              > He, he, Tym większa wściekłość i zdziwienie jak facet nie jest "spolegliwy" i n
              > ie łyknie takiej gadki jak gęś kluskę że nie ma prawa niczego oczekiwać bo zmaj
              > strował dzieciaka za to on ma wszystkie oczekiwania spełniać i gdzie mu tę dupę
              > indziej poniesie. :)

              czasem mysle ze za cudowny i heroiczny czyn jakim jest rozlozenie z sukcesem nog przed mezczyzna powinni medale rozdawac, wiekszosc pan dziwnie tak to odbiera ;)

              prawda taka ze gdyby nie brak ciotki czy porannego belta szanowne panie, w sporej liczbie przypadkow, dlugo by ciazy nie odnotowaly, prawda tez, ze o ile ciaza nie jest zagrozona, to przez wieksza czesc jej trwania kobieta moze pracowac, ponadto potrzeba jej raptem 400kcal wiecej, takze obzeranie sie czekalada dziecku nie pomoze, no ale, skoro sie chce to trzeba i pozniej jest porod a brzuch zostal ;)

              ;)

              Jestem za tym zeby "inaczej" traktowac ciezarna, no bo nosi dzieciaka w sobie. Natomiast gdy ciezarna automatycznie uznaje ze skoro ma w sobie centymetrowy zalazek czlowieka nelezy jej sie korona i berlo do lapki to sorry, nie da rady.
              • kag73 Re: ciąza = 1,5 roku bez seksu?, co o tym myslici 30.11.10, 17:12
                "czasem mysle ze za cudowny i heroiczny czyn jakim jest rozlozenie z sukcesem nog przed mezczyzna powinni medale rozdawac, wiekszosc pan dziwnie tak to odbiera ;)"

                bo Ty nie rozumiesz na czym problem polega. Jezeli sie z facetem nie chce, ale "musi" rozlozyc nogi to musza byc spelnione nastepujace warunki: "butelka wina, zgasic swiatlo, zamknac oczy i do przodu(mozena tez myslec o ojczyznie)". Zona autora watku nie moze pic alkoholu, bo jest w ciazy. Kapujesz?

                • grosz-ek Re: ciąza = 1,5 roku bez seksu?, co o tym myslici 30.11.10, 17:21
                  "butelka wina, zgasic swiatlo, zamknac oczy i do przodu(mozena tez myslec o ojczyznie)".

                  No właśnie, czy takie podejście do seksu przez kobietę jest reformowalne?
                  • mujer_bonita Re: ciąza = 1,5 roku bez seksu?, co o tym myslici 30.11.10, 17:24
                    grosz-ek napisał:
                    > No właśnie, czy takie podejście do seksu przez kobietę jest reformowalne?

                    Moment, przecież właśnie takie podejście zalecili tu PANOWIE!! :D
                    • kag73 Re: ciąza = 1,5 roku bez seksu?, co o tym myslici 30.11.10, 17:27
                      Otoz, to oni w kolko wysmiewaja, ze to zaden wyczyn dla kobiety rozlozyc nogi. To ja mu napisalam, ze skoro trzeba, to trzeba, ale....no wlasnie.
                    • grosz-ek Re: ciąza = 1,5 roku bez seksu?, co o tym myslici 30.11.10, 17:40
                      > Moment, przecież właśnie takie podejście zalecili tu PANOWIE!! :D

                      Zalecane ? Raczej nie. Powiedziałbym, że "proponowanym" w sytuacji, gdy alternatywą jest całkowity brak seksu w związku.
                  • ditchdoc Re: ciąza = 1,5 roku bez seksu?, co o tym myslici 30.11.10, 17:50
                    grosz-ek napisał:

                    > "butelka wina, zgasic swiatlo, zamknac oczy i do przodu(mozena tez myslec o ojc
                    > zyznie)".
                    >
                    > No właśnie, czy takie podejście do seksu przez kobietę jest reformowalne?

                    trudno, to ksiezniczki i jezeli taka masz to w jej ocenie danie Ci dupy jest czynem za ktory musisz zaplacic, za rozlozenie nog nalezy jej sie czesc i wdziecznosc

                    totalne olanie szanownej pani i otoczenie sie dowolna liczba conajmniej ladnych kobiet ktore z radoscia, w razie potrzeby, nalezna jej funkcje przy Twojej pale obejma bez laski to moze jej z tym pomoc, ale dopiero kiedy uzna ze moze cos stracic, co powyzsze zachowanie ma jej uzmyslowic.
                • ditchdoc Re: ciąza = 1,5 roku bez seksu?, co o tym myslici 30.11.10, 17:43
                  kag73 napisała:

                  > bo Ty nie rozumiesz na czym problem polega. Jezeli sie z facetem nie chce, ale
                  > "musi" rozlozyc nogi to musza byc spelnione nastepujace warunki: "butelka wina,
                  > zgasic swiatlo, zamknac oczy i do przodu(mozena tez myslec o ojczyznie)". Zona
                  > autora watku nie moze pic alkoholu, bo jest w ciazy. Kapujesz?
                  >

                  nie nie skapowalem bo po butelce wina to ja oczekuje anala ;)
              • kag73 Re: ciąza = 1,5 roku bez seksu?, co o tym myslici 30.11.10, 17:25
                "... takze obzeranie sie czekalada dziecku nie pomoze, no ale, skoro sie chce to trzeba i pozniej jest porod a brzuch zostal ;)"

                A Ty co preferujesz zdrowe odzywianie? A jak ty popijasz swoje ulubione piwko albo jesz kielbaski z gryla, albo co tam lubisz, to dlatego, ze potrzebujesz nagle 400 kalori wiecej czy dlatego, ze lubisz i Ci smakuje? Bo zycie to rowniez przyjemosci. Czy jak to widzisz? A moze nieslusznie Cie oskarzam, bo Ty jestes z tych co wszystko robia tak jak trzeba i jak w ksiazce pisze:)

            • mujer_bonita Cennik usług :) 30.11.10, 17:29
              urquhart napisał:
              > He, he, Tym większa wściekłość i zdziwienie jak facet nie jest "spolegliwy" i n
              > ie łyknie takiej gadki jak gęś kluskę że nie ma prawa niczego oczekiwać bo zmaj
              > strował dzieciaka za to on ma wszystkie oczekiwania spełniać i gdzie mu tę dupę
              > indziej poniesie. :)

              No pewnie, przecież za opiekę nad ciężarną partnerką facet powinien mieć cennik ekstra! Podanie szklanki wody - lodzik, masaż bolących pleców - dwa lodziki :) Aż strach pomyśleć ile będzie za zawiezienie do lekarza!
              • m00nlight Re: Cennik usług :) 30.11.10, 17:59

                A jak zabrudzi odchodzącymi wodami siedzenie w odpicowanym samochodzie? Co wtedy?

                Życia nie starczy na odrobienie ;)
                • kag73 Re: Cennik usług :) 30.11.10, 18:35
                  Ojej, jak dobrze, ze ja zadzwonilam po taskowke:)
                  • grosz-ek Re: Cennik usług :) 30.11.10, 18:43
                    > Ojej, jak dobrze, ze ja zadzwonilam po taskowke:)

                    Podążając tym klimatem, wolę nie wnikać, jak wyglądała płatność za taksówkę ;-)
                    • kag73 Re: Cennik usług :) 30.11.10, 18:46
                      Taa, jak miala wyglac u kobiety, ktorej wlsnie odeszly wody plodowe:)) Ale coz, fantazja czesto lepsza niz rzeczywistosc.
                • claudel6 Re: Cennik usług :) 03.12.10, 01:42
                  :)))))
            • sisi_kecz Urquhart... 30.11.10, 22:16
              a jakie to hormony odpowiadają za to, że samicom homo sapiens, w odróżnieniu od reszty samic wszystkich gatunków ssaków, w czasie ciąży chce sie seksu ?

              Wszystko tłumaczysz procesami chemicznymi organizmu, to na pewno to też, wyjaśnisz za pomocą wydzielanych do krwi substancji.


              duze pozdro!!!
              • urquhart Re: Urquhart... 03.12.10, 22:42
                sisi_kecz napisała:
                > a jakie to hormony odpowiadają za to, że samicom homo sapiens, w odróżnieniu od
                > reszty samic wszystkich gatunków ssaków, w czasie ciąży chce sie seksu ?

                Żebyś przez chwię nie zwątpiła w to że Cię lubię twoja prośba zostanie wysłuchana, pomimo ukrytego szyderstwa - mam nadzieję że umiesz odróżnić wielkoduszność od głupoty.
                Co do procesów chemicznych to może być trudno bo zagadnienie zbyt złożone, procesy chemiczne to tylko sprawcze narzędzia do spowodowania preferowanych ewolucyjnie zachowań ale pamiętam wytłumaczenie antropologa:

                Najwyraźniej seks jest sztuką mistyfikacji. Czyżby jawność mogła nas kosztować zbyt dużo?

                O! Miałaby przykre konsekwencje. Zwłaszcza dla kobiet. Wystarczy pomyśleć, co by było, gdyby mężczyźni mogli odróżniać swoje dzieci od cudzych. Albo gdyby wiedzieli, że ich nowa partnerka jest w ciąży z innym mężczyzną. Zwierzęta mające taką umiejętność, bezwzględnie ją wykorzystują. Obejmujący harem samiec langura, małpy zwierzokształt-nej, z reguły wie, które samice są w ciąży. Przejmując harem, samiec zabija wszystkie małe narodzone w ciągu pierwszych pięciu miesięcy swego panowania, jako że ciąża u langurów trwa siedem miesięcy. Podobną rzeź niewiniątek urządzają samce lwów. Nieco subtelniej, bo za pomocą feromonów, z cudzym potomstwem rozprawiają się samce myszy. Wywołują poronienie u samic, by jak najszybciej je zapłodnić. Niewykluczone, że promiskuityzm samic wynika z chęci podzielenia rodzicielstwa między wielu samców, aby zapobiec dzieciobójstwu. Żaden z tych, którym nie skąpiła wdzięków, nie może wykluczyć, że nie jest ojcem jej dziecka. Ten brak pewności potrafi uratować maleństwu życie.

                Dlaczego ciężarne kobiety uprawiają seks? Czy to też mistyfikacja?

                Fakt, pozornie to bez sensu. Czyż kobiety w ciąży nie powinny oszczędzać energii dla tak potrzebującego jej płodu? Ale wiedzą, co robią. Gdyby wraz z zajściem w ciążę kobieta automatycznie traciła zainteresowanie seksem, jej partner mógłby poczynić wystarczająco precyzyjne obliczenia, by stwierdzić, że ktoś przyprawił mu rogi. Po co miałby wychowywać bękarta? W interesie własnych genów powinien jak najszybciej rozejrzeć się za kobietą gotową wydać na świat j e g o dziecko. A tak, uprawiając miłość w czasie ciąży, może ona wywieść w pole wszystkich potencjalnych ojców.

                Jest też inny powód: cementowanie związku. Proszę pomyśleć, co zrobiłby mężczyzna skazany na dziewięciomiesięczny celibat? Najprawdopodobniej poszukałby sobie innej partnerki. By go nie stracić - kobieta gotowa jest uprawiać seks niemal do końca ciąży.
      • mujer_bonita Re: ciąza = 1,5 roku bez seksu?, co o tym myslici 30.11.10, 08:29
        bak1234 napisał:
        > Faktycznie jest dda i pewnie ma to pewien związek, ale wysyłałem ją już na tera
        > pie, chodziła długi czas, nasza komunikacja się owszem poprawiła troszkę potem,
        > ale ja nie mogę rozwiązywać jej problemów za nią jeśli ona uważa że jest wszys
        > tko w porządku

        Jeżeli żona przerwała terapię do wychodzi na to, że zdecydowanie za wcześnie.
      • m00nlight Re: ciąza = 1,5 roku bez seksu?, co o tym myslici 30.11.10, 11:38

        Hmmm a niby czemu śpisz na kanapie?

        Tego nie rozumiem. Ja musialam sie przyzwyczaic do calonocnej łapy na brzuchu niezależnie od pozycji :P

        W ten sposob na pewno stracicie bliskosc, bo urodzi sie dziecko, to ono z nią będzie spalo w lozku, a Ty dalej na kanapie... Nie daj się chłopie odsunąć od interesu. Bo widze że w prostej drodze na to sobie pracujesz.

        Ja dalej obstaje przy tym że ona się boi o dziecko i przebieg ciąży, nawet jeśli nie ma medycznych podstaw. Jeśli nie jesteś sennym wierzgaczem nie widze problemu w spaniu razem w ciąży i ciężko mi zrozumieć taki krok. Najwyżej kup większe wyrko ;) I nie pozwalaj się eksmitować! Bo jesli pozwolisz to możesz baaardzo dlugo tam nie wrocic- znam przypadki spania matek z 6,7-letnimi dziecmi. Że w zasadzie dopoki dziecko samo nie zaczai bazy i nie zacznie sie wstydzic (np porownując z kolegami) i samo nie zażąda osobnego spania, kobiecie w to graj. W ten sposob, istotnie masz duże szanse stać się żywym bankomatem, a tego chyba nie chcesz? Miej jaja i zawalcz o swoją pozycje w stadzie, no :)
        • mantis_after_dinner aha 30.11.10, 11:49
          Ja dalej obstaje przy tym że ona się boi o dziecko i przebieg ciąży, nawet jeśli nie ma medycznych podstaw.

          - i te 6 miesiecy abstynencji PO porodzie tez z powodu ze boi sie o ciaze?
          • m00nlight Re: aha 30.11.10, 11:56

            Obstawiam że użyła określenia 6 TYGODNI - tyle wg każdej literatury trwa połóg ;) i albo sie przejęzyczyla, albo Pan źle zrozumial, a może ona nie doczytala dokladnie.

            W każdym razie to nieporozumienie warto wyjasnic...

            Ciężko mi uwierzyc w takie świadome zakladanie polrocznej abstynenci, raczej licze na to że to wynik pomyłki ktorejs ze stron.
            • mantis_after_dinner Re: aha 30.11.10, 12:05
              "Ciężko mi uwierzyc w takie świadome zakladanie polrocznej abstynenci, raczej licze na to że to wynik pomyłki ktorejs ze stron."

              A mnie nie. Znam takie, ktore prawie rok po porodzie 'dochodzily do siebie' - i gdyby sie pani nie zorientowala, ze jej sie konkurencja na horyzoncie pojawila, to pewnie by sie relaksowala dalej.
              • ditchdoc Re: aha 30.11.10, 17:53
                mantis_after_dinner napisała:

                > A mnie nie. Znam takie, ktore prawie rok po porodzie 'dochodzily do siebie' - i
                > gdyby sie pani nie zorientowala, ze jej sie konkurencja na horyzoncie pojawila
                > , to pewnie by sie relaksowala dalej.

                wyszczegolniam zeby autor nie przegapil ;)
              • m00nlight Re: aha 30.11.10, 17:57

                A ja myślałam że dobry seks= relaks, ale moge się mylić :)

                Jesli kogoś relaksuje brak seksu, znaczy -> miał chujowy seks :P
                • ditchdoc Re: aha 30.11.10, 19:22
                  m00nlight napisała:

                  >
                  > A ja myślałam że dobry seks= relaks, ale moge się mylić :)
                  >
                  > Jesli kogoś relaksuje brak seksu, znaczy -> miał chujowy seks :P

                  dowodow nie mam i kobieta raczej nie bede

                  natomiast z tego co czytam wydaje sie ze dla mezczyzny seks jest bardziej fizycznie wymagajacy/meczacy...
                  • grosz-ek Re: aha 30.11.10, 20:21
                    > natomiast z tego co czytam wydaje sie ze dla mezczyzny seks jest bardziej fizycznie > wymagajacy/meczacy...

                    No, nie wiem.
                    To jest chyba raczej kwestia przyjętych przez mężczyzn "priorytetów". W mojej opinii, mężczyzna powinien się starać, żeby jego kochanka była bardziej "zmęczona" od niego. W innym wypadku - źle to świadczy o jego umiejętnościach i powinien nad tym, niestety, popracować.
                    • ditchdoc Re: aha 30.11.10, 23:59
                      grosz-ek napisał:

                      > No, nie wiem.
                      > To jest chyba raczej kwestia przyjętych przez mężczyzn "priorytetów". W mojej o
                      > pinii, mężczyzna powinien się starać, żeby jego kochanka była bardziej "zmęczon
                      > a" od niego. W innym wypadku - źle to świadczy o jego umiejętnościach i powinie
                      > n nad tym, niestety, popracować.

                      mylisz pojecia, jakos stosunku i co kto pownien zostawmy na boku

                      chodzi mi o to ze czesciej slysze od mezczyzn ze nie chce sexu bo jestem zmeczony praca itd, sex nie jest zrodlem relaxu w takiej sytuacji, tylko kolejnym wysilkiem ktorego czesto nie chcemy podejmowac

                      od kobiet takiej argumentacji nie slychaszalem, owszem, sex bedzie znacznie spokojniejszy kiedy kobieta jest styrana no ale, jednak od niego nie ucieka

                      taka moja obserwcja
                • mantis_after_dinner Re: aha 30.11.10, 19:47
                  Jesli kogoś relaksuje brak seksu, znaczy -> miał chujowy seks :P

                  - w tym konkretnym przypadku - nie wiem jak bylo. Ale na beznadziejnosc sytuacji zlozyl sie fakt, ze pan sie naogladal 'Depresji gangstera' i nie zaczail ironii w tym filmie :) Wiec zaczal malzonke otaczac czcia i uwielbieniem, jakie matce jego dzieci nalezne ponoc. A ze jej to bylo na reke, to kolo sie zgrabnie zamknelo ... do czasu.

                  To tez tak zeby autor nie przegapil :)
                  • ditchdoc Re: aha 01.12.10, 00:03
                    mantis_after_dinner napisała:

                    > - w tym konkretnym przypadku - nie wiem jak bylo. Ale na beznadziejnosc sytuacj
                    > i zlozyl sie fakt, ze pan sie naogladal 'Depresji gangstera' i nie zaczail iron
                    > ii w tym filmie :) Wiec zaczal malzonke otaczac czcia i uwielbieniem, jakie mat
                    > ce jego dzieci nalezne ponoc. A ze jej to bylo na reke, to kolo sie zgrabnie za
                    > mknelo ...

                    dlatego koniec z masazami i czymkolwiek, spelniac podstawowe zadanie meza gdy kobieta jest w ciazy, to jest placic rachunek i tyle. Gorzej jak pani nie pojdzie po rozom do glowki, wtedy jest problem bo jest i dzieciak a Ojciec z reguly bardzo chce tego dzieciaka.
      • claudel6 Re: ciąza = 1,5 roku bez seksu?, co o tym myslici 03.12.10, 01:34
        stary, ale jak Ty JUZ spisz na kanapie, to znaczy, ze ona nie tylko seksu nie potrzebuje, ale w ogole żadnej bliskosci z Tobą. nie dziwi Cie to?? generalnie jestes jej potrzebny jako aprowizator i współlokator zaledwie.
        ja nigdy nie zrozumiem, jak to jest, ze ludzie z własnej woli ładują sie w taki kanał, że już na początku związek do dupy nie jest podobny, a tu śluby, ciąże i kolejne gwoździe do tej trumny.
        • hemnam Re: ciąza = 1,5 roku bez seksu?, co o tym myslici 03.12.10, 21:55
          Znam podobną sytuację, 10 lat znajomości, brak potrzeby seksu przez małżonkę przez 5 lat z powodu dwóch ciąż. Oddalenie się od siebie, rozwód, samobójstwo małżonka.
          Po samobójstwie pani odżywa, znajduje sobie różnych kolesi i jest jej z tym dobrze.
        • bak1234 Re: ciąza = 1,5 roku bez seksu?, co o tym myslici 06.12.10, 17:51
          No dziwi mnie to ze jest tak beznadziejnie. Wydaje mi się z perspektywy czasu że ona sobie to tak zaplanowała, że musi się tylko postarać żeby mnie zdobyć. Nie muszę mówić że ślub i właśnie zajście w ciążę traktuje jako swoje największe sukcesy pomimo dobrego wykształcenia i całkiem niezłej pracy. Pochodzi z dość grubej patologii i chyba "złapanie" dobrego faceta to w jej środowisku zawsze był wielki sukces i tak tym "nasiąkła" że to dla niej oczywiste.
          Krótko mówiąc mam przejebane i stoję w gównie po szyje, mam tylko nadzieje że nie nadejdzie fala :(
          • m00nlight Re: ciąza = 1,5 roku bez seksu?, co o tym myslici 06.12.10, 20:29

            Hmmm a z drugiej strony:

            Zauważ jak Ty ją traktujesz.

            Cały czas podkreślasz że jest DDA, że z patologii, że 'złapała dobrego faceta', że 'w jej środowisku'... czyli automatycznie siebie stawiasz wyżej, jako kogoś 'lepszego'.

            W tym cały sęk, tak myślę. W prawdziwej miłości takich rzeczy się nie roztrząsa (oczywiście meganaiwne, albo bardzo lubię oglądać 'Pretty woman' ^^). Ja myślę że wasz związek szwankuje u podstaw. Ty traktujesz własną żonę jak istotę niższej kategorii! Nie ma bata, ona to wyczuwa. Może stąd zablokowanie. Może niska samoocena? Kobieta podświadomie czuje że nie do końca ją szanujesz, więc sama izoluje się emocjonalnie, boi się zranienia, odrzucenia. Dlatego zamiast się angażować i po prostu kochać, trzyma się emocjonalnie na dystans i jedyne co jej pozostaje to cynizm i wyrachowanie. Ja tak to widzę.
            • bak1234 Re: ciąza = 1,5 roku bez seksu?, co o tym myslici 06.12.10, 20:50
              Bez przesady, takie wnioski mi sie dopiero teraz nasunely. Wczesniej tak tego nawet sam nie widzialem. Zreszta sam tez mialem nieszczęśliwe dziecinstwo wiec nie czuje sie kims lepszym. ale nigdy tego nie próbuje wykorzystywać.
              Co do meritum to pomysły żeby pozwolić jej troszkę się niepokoić czy na lekką zazdrość mają sens. Tylko że ja sporo wyjeżdżam służbowo, czasami na dwa tygodnie, i to nie robi na niej wrażenia. To znaczy faktycznie jestem wierny, ale nie ma żadnych oznak zazdrości czy niepokoju z jej strony. Poza tym chyba tylko ja wracam stęskniony za czymś więcej niż rozmowa i przytulanie.
              Co do bliskości między nami to jest właśnie tylko przytulanie i jej chyba więcej nie potrzeba. Od kiedy zaszła w ciążę nawet pocałunki stały się jakieś zimne, więc się prawie nie całujemy albo tylko w policzek.
              O ciążę może się bać bo szuka po internecie wszelkich możliwych informacji to potem ciągle się boi że wszystko może dziecku zaszkodzić.
              Pewnie wszystkie przyczyny mają znaczenie po trochu.
              • sq6unny Re: ciąza = 1,5 roku bez seksu?, co o tym myslici 07.12.10, 14:30
                Uff. Przebrnąłem przez wszystkie wątki.
                W moim odczuciu, żeby stawiać jakieś diagnozy trzeba trochę szerzej spojrzeć na sytuację.
                "Bak1234" trochę skrótowo opisałeś wasz związek, nic nie napisałeś o waszych wcześniejszych relacjach i stąd wzięło się mnóstwo pomysłów, moim zdaniem, totalnie nietrafionych, wręcz zaciemniających cały wątek. Napisz coś więcej o waszych relacjach.
                Wygląda na to, że twoja żona potraktowała cię raczej przedmiotowo - jako materiał genetyczny + utrzymanie. Szczęśliwy związek dwojga ludzi polega na partnerstwie i ... dawaniu. Jeśli tylko jedno z partnerów jest nastawione na dawanie, to nie wróżę takiemu związkowi szczęścia na dłuższą metę. Samochód pojedzie tak daleko na ile mu starczy paliwa, a jak się go nie dolewa, to wiadomo czym się to kończy.
                Stary - rozmawiajcie, mówcie sobie o swoich potrzebach, uczuciach. Może warto wyskoczyć myślami do przodu z założeniem "co by było gdyby...". Myślę, że warto zadbać podczas takiej rozmowy o miłą atmosferę, bez napastliwych, raniących słów w stylu "jak mi nie dasz, to pójdę do innej". Wymiana myśli to jak podawanie piłki, możesz ją tak rzucić, że żona ją chwyci, ale możesz też rzucić ze zbyt dużą siłą i zrobić jej krzywdę.
                Przemyśl sobie co chciałbyś jej powiedzieć, zaaranżuj sytuację i próbuj.
      • janznepomuka Re: ciąza = 1,5 roku bez seksu?, co o tym myslici 15.12.10, 16:14
        Poszukaj po moim loginie porady, której niedawno udzieliłem. I się do niej zastosuj.

        Jak ona na takie Twoje zachowanie strzeli focha, to Ty tym bardziej .....a że jest PEWNOŚĆ, że już z nią seksu nie uświadczysz dopóty, dopóki ona nie zechce kolejnego dziecka, to po 3 fochu powiedz jej, że ją zostawiasz, chuj alimenty, ale po prostu zostawisz. Że wlisz to zrobić teraz niż za parę lat, z większą tragedią dla dzieciaka.


        A tak będzie miała szanse oddać to dziecko nawet anonimowo -
        • zakletawmarmur Re: ciąza = 1,5 roku bez seksu?, co o tym myslici 15.12.10, 16:47
          > A tak będzie miała szanse oddać to dziecko nawet anonimowo -
          • janznepomuka Re: ciąza = 1,5 roku bez seksu?, co o tym myslici 20.12.10, 10:57
            Odpisałaś emocjonalnie, bez sensu, nie percepując całości wątku.....cóż, czasem tak piszesz.

            Czy ja napisałem, że ona MUSI? Czy ja napisałem, żeby to ON jej to zasugerował?

            Nie, ja napisałem, żeby zastsował się do mojej rady udzielonej w wątku z "Kastracja" w tytule. I że i tak ją zostawi, to lepiej teraz, na starcie. A co do dziecka, to przecież nie każę mu tego dziecka zostawiać, niealimentować itp. Ale jak np. ONA zechce dziecka się pozbyć (bo żyć z jeleniem bez seksu jest super, ale samej z dzieckiem już mniej super), to znowu on ma WYBÓR.

            W sumie oszukała go, tak to wynika, i chłop powinien się bronić.

            Jan
    • agula_wredziula Re: ciąza = 1,5 roku bez seksu?, co o tym myslici 14.12.10, 12:01
      ja tam miałam przerwę 3 tygodnie. Więcej nie dałabym rady :) Na szczęscie ciąża przebiegała prawidłowo i nie było przeciwwskazań do seksienia się. Zakończyliśmy dzień przed porodem.
    • tapatik Przesadza 19.12.10, 19:47
      www.logo24.pl/Logo24/1,86375,8631575,Seks_w_ciazy____.html
      "Jeśli ciąża rozwija się prawidłowo, nie ma żadnych przeciwwskazań do uprawiania w tym okresie miłości."

      Ciekawe jak by zareagowała na pozew rozwodowy.
      • yvona73pol Re: Przesadza 20.12.10, 04:06
        u nas przerwa byla dwa tygodnie; wiec - tak, pol roku to przesada
        • sisi_kecz Re: Przesadza 20.12.10, 13:02
          yvona73pol napisała:

          > u nas przerwa byla dwa tygodnie;

          Jak ktoś lubi na Indianina ...

          ;)
    • fairycharlotte Re: ciąza = 1,5 roku bez seksu?, co o tym myslici 20.12.10, 10:26
      Ja nie rozumiem takiego podejscia.
      Mówię z perspektywy kobiety w drugiej ciąży (8 miesiąc teraz).
      Fakt, że w ciąży może się chciec mniej niż zwykle, bo: wszystko boli, może byc strach (jak zagrożona ciąża to nie można - ale w tej kwestii najwazniejsza jest opinia lekarza), nieprzyjemne stany zapalne.

      Natomiast nie potrafię zrozumiec 100% abstynencji i do tego pół roku po porodzie!
      Pomimo, iż nie jestem osobą o bardzo dużych potrzebach i przed ciązą sex raz na tydzień zwykle mi wystarczał...
      W ciaży, w powodów wyżej wymienionych, czestotliwośc jest u nas jeszcze mniejsza (raczej raz na 2 tygodnie), ale jezeli juz mija ponad 2 tygodnie przerwy to zaczyna mnie nosic!!! Dlatego nie rozumiem Twojej żony!
      Zwlaszcza, ze biorę pod uwagę fakt, że teraz trzeba sobie poszalec póki można, bo potem po porodzie jest przerwa przymusowa, bo krwawienia (nie pamietam juz jak długo, ale na pewno nie pół roku!!!!) + naturalny środek antysexowy w postaci budzacego sie w nieodpowiednim momencie niemowlaka......

      Ale mam kolezanke, która jest w tej chwili w drugiej ciąży, i w ciąży także odmawia sexu, bo się BOI.


Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka