Dodaj do ulubionych

Rozwiązanie ??

15.04.04, 15:33
Witajcie

Miałem ten sam problem. 9 lat małżeństwa, dziecko i... prawie zupełny brak
potrzeb ze strony mojej żony. Męczyłem się z tym strasznie, tkwiąc w
układzie, któy mi zupełnie nie odpowiadał. Myślałem sobie "weź chłopie na
wstrzymanie, bądź odpowiedzialny, nie rozwalaj rodziny". Na prawdę się
starałem na wielu płaszczyznach: starałem się odgadywać jej zachcianki,
wyręczać w obowiązkach, rozpieszczać itp... Zawsze było źle, a to mieszkanie
za małe (zmieniłem), a to praca nie taka (załatwiłem inną) a to znajomi
nieodpowiedni, a t osamochód za stary itd, itp...
Rozmowy także niczego nie dawały, słyszałem tylko, że to mój problem, jestem
nadpobudliwy i myślę tylko "o jednym". A do specjalisty to mogę iść sam, bo
to ja mam problem.
Aż w końcu nie wytrzymałem, spakowałem walizki i wyprowadziłem się prawie z
dnia na dzień z domu. Nawet nie jestem w stanie określić, co było tą kroplą,
która przepełniła czarę. Musiałem coś zrobić, bo czułem, że jestem na granicy
obłędu i jak tak dalej pójdzie mogę sobie lub komuś zrobić krzywdę.

Z perspektywy czasu widzę, w jakie potworne kompleksy się wpędziłem i
zaczynam powoli z nich wychodzić. Pomyślcie, jak się czuje osoba, której
przez ileś lat partner i najbliższa osoba odmawiała zbliżenia. Zaczynasz po
pewnym czasie się zastanawiać "kurcze, co ze mną jest nie tak??". Szukasz,
szukasz, a jeżeli nie znajdziesz zaczynasz sam wymyślać swoje urojone wady. I
co najciekawsze, zupełnie nieświadomie udawałem przed otoczeniam (i chyba
samym sobą) szczęśliwego człowieka.

Potem było jeszcze śmieszniej, jak do mojej Prawie Byłej Żony dotarło, co się
dzieje to zastosowała pełen wachlarz środków; od zmienienia się w demona
seksu, poprzez płacze, błaganie, groźby, histerię aż po szantaż. Przyszła
nawet do mojej mamy, żeby ta "przemówiła mi do rozsądku". Twierdzi przez cały
czas, że nie może mnie zrozumieć, dlaczego to zrobiłem, przecież: "ostatnio
było tak wspaniale". Wmawia mi romans, żeby móc powiedzieć dookoła, że to
wszystko się rozpadło przez tego sk.... i jego dziwki. A ja odszedłem m.in.
dlatego, żeby jej nie zdradzać, bo bylem tego bardzo bliski.

Jeśli mogę coś doradzić ludziom, którzy tkwią w takich związkach, to jak
najszybsze i radyklane przecięcie takiego układu. I nie zważajcie na
chrzanienie w stylu: "dobro dzieci", "tyle razem zbudowaliśmy", i
najlepsze "ale przecież ja cię kocham"...

Żyję sobie teraz bardzo skromnie, bo większość funduszy przeznaczam na
zapewnienie mojemu dziecku odpowiednich warunków i dla mnie na niewiele już
starcza, ale jestem na prawdę szczęśliwy, spokojny i z optymizmem patrzę w
przyszłość.

I co najlepsze, okazało się, że jest wokół mnie wielu życzliwych mi ludzi. Na
prawdę się tego nie spodziewałem. Większość z nich chce mi pomóc, bo ja im
kiedyś pomogłem jak mieli problemy. Po prostu mnie bezinteresownie lubią.
Człowiek nawet nie zauważa takich rzeczy. To strasznie miłe...

Jest na świecie całe mnóstwo ciepłych i mądrych ludzi, którzy zobaczą w Was
wartościowego człowieka.

Oczywiście te moje złote myśli możecie sobie "zwinąć w rulonik i rozważyć
znaczenie słowa czopek". Nie obrażę się.

pzdr
-K

------------------------------
Ja nie jestem hakerem, ta pani przyszla tu z tymi plikami i z nimi wychodzi

P.S. Ostatni cytat (ten o radach) zaczerpnąłem z czyjejś sygnaturki. Autora
nie pamiętam, jeżeli się zgłosi to publicznie go wskażę ;-).
Obserwuj wątek
    • gallusia_abc Re: Rozwiązanie ?? 15.04.04, 15:46
      Nie zawsze rozstanie jest najmadrzejszą decyzją.
      Jest wiele innych aspektów.
      A jeśli nie ma ktos dokąd pójść to co? Moze pod przysłowiowy most?
      A jesli nie pracuje, to jak ma dalej egzystować, chociażby najskromniej?
      I wiele innych rzeczy sie z tym wiąże.
      • kraszan1 Re: Rozwiązanie ?? 15.04.04, 15:57
        gallusia_abc napisała:

        > Nie zawsze rozstanie jest najmadrzejszą decyzją.
        > Jest wiele innych aspektów.
        > A jeśli nie ma ktos dokąd pójść to co? Moze pod przysłowiowy most?
        > A jesli nie pracuje, to jak ma dalej egzystować, chociażby najskromniej?
        > I wiele innych rzeczy sie z tym wiąże.

        Uważam, że mówimy o dwóch różnych rzeczach. To, co opsalaś to po części
        wygodnictwo. Jeżeli ktoś jest zdeterminowany, żeby coś zmienić w swoim życiu,
        to zawsze znajdzie odpowiedni sposób i środki.
        Taką mam koncepcję ;-)

        -K

        -------------------------------
        Ja nie jestem hakerem, ta pani przyszla tu z tymi plikami i z nimi wychodzi
    • gallusia_abc Re: Rozwiązanie ?? 15.04.04, 16:03
      Mylisz sie i to bardzo mocno!!!!!
      To nie wygodnictwo, to samo zycie.
      • andy1976 Re: Rozwiązanie ?? 15.04.04, 16:13
        Jakie "samo życie" ?? Co ty pieprzysz...?? Kraszan1 ma absolutną rację; jak się
        chce, to można! A ludzie, którzy wysuwają argumenty takie jak ty, po prostu się
        boją,że poziom życia będzie niższy ! Moim zdaniem właśnie wytoczyłaś
        argument "tyle razem osiągnęliśmy" !!!
      • kraszan1 Re: Rozwiązanie ?? 15.04.04, 16:17
        gallusia_abc napisała:

        > Mylisz sie i to bardzo mocno!!!!!
        > To nie wygodnictwo, to samo zycie.

        Jeśli "samo życie" polegać ma na uzależnieniu się od innej osoby i z tego
        powodu tkwienie w chorym układzie to ja wysiadam (niech ktoś zatrzyma wreszcie
        świat).

        Może nie jesteś jeszcze na tyle zdeterminowana, że przekonujesz się sama takimi
        argumentami.

        -K

        -----------------------------------
        Ja nie jestem hakerem, ta pani przyszla tu z tymi plikami i z nimi wychodzi
        • gallusia_abc Re: Rozwiązanie ?? 15.04.04, 16:20
          Nie jestem zdeterminowana.
          Ale to wasze myslenie, jest takie prostackie i płytkie.
          • kraszan1 Re: Rozwiązanie ?? 15.04.04, 16:29
            gallusia_abc napisała:

            > Nie jestem zdeterminowana.
            > Ale to wasze myslenie, jest takie prostackie i płytkie.

            No tak...
            Zabrakło argumentów, zaczęły się inwektywy. Dodaj jeszcze, że wszyscy faceci to
            świnie i będzie komplet.
            Dla mnie EOT.

            -K

            -------------------------------
            Ja nie jestem hakerem, ta pani przyszla tu z tymi plikami i z nimi wychodzi
            • marcin1973 Re: Rozwiązanie ?? 15.04.04, 19:20
              NO ja też myśle o rozwiązniu Kraszana. Powoli we mnie narasta i myślę, że
              kiedyś narośnie (o ile się nic nie zmieni, bo wciaż mam nadzieję, że się zmieni
              i pracuje nad tym żeby się zmieniło). Odejście to czasami jedyne wyjście.... a
              co do poziomu zycia skoro przez kilka lat osiągnąłem niezły, to przecież nadal
              ma jeszcze te same możliwości. A że tyle razem "osiągneliśmy" heheheh ..jak się
              doliczy frustracje, to dopiero będą osiągnięcia!!!!!!
              Jak wiadomo pięniędzy diabli nie zakopali.
              Marcin
            • gallusia_abc Re: Rozwiązanie ?? 15.04.04, 23:46
              Nie brak mi ani argumentów, ani też faktów, ale nie lubie pisac po próżnicy.
              No i widzisz jakże sie pomyliłeś wcale nie napiszę że faceci to świnie, bo tak
              nie uważam.
              Z argumentami które napisałeś nie zgadzam się i nie chcę, ani nie będe z Tobą
              polemizowała. Masz zbyt plytkie myslenie.
              • marcin1973 Re: Rozwiązanie ?? 16.04.04, 10:14
                Gallusiu, moze znów nieuważnie czytam, ale ktoremu z nas odpowiadasz? Marcin
                gallusia_abc napisała:

                > Nie brak mi ani argumentów, ani też faktów, ale nie lubie pisac po próżnicy.
                > No i widzisz jakże sie pomyliłeś wcale nie napiszę że faceci to świnie, bo
                tak
                > nie uważam.
                > Z argumentami które napisałeś nie zgadzam się i nie chcę, ani nie będe z Tobą
                > polemizowała. Masz zbyt plytkie myslenie.
              • kraszan1 Re: Rozwiązanie ?? 16.04.04, 12:41
                gallusia_abc napisała:

                > Z argumentami które napisałeś nie zgadzam się i nie chcę, ani nie będe z Tobą
                > polemizowała. Masz zbyt plytkie myslenie.

                Potrafisz napisać coś innego oprócz tego, że mam płytkie myślenie??

                Jak zaznaczyłem w pierwszym poście nie uważam, że mam receptę na prawdę
                absolutną i moja koncepcja może być chybiona. Ale jak słyszę takie teksty
                powtarzane jak mantra to dostaję piany.

                -K

                --------------------------------
                Ja nie jestem hakerem, ta pani przyszla tu z tymi plikami i z nimi wychodzi.
                • woman-in-love Re: Rozwiązanie ?? 16.04.04, 13:06
                  do kraszana: moje zdziwienie budzi fakt, że twoja zona po rozstaniu zamieniła
                  się w demona seksu. To cos niesłychanego.( a w ogóle imponuje mi twoja postawa.)
                  • marcin1973 Re: Rozwiązanie ?? 16.04.04, 13:52
                    zmieniła się??? zaczęła udawać, zeby facet wrócił a ona żeby znów miała błogi
                    spokój i mogła chcieć wiecej....była taka bajka o zlotej rybce, babie i dziadku
                    Marcin

                    woman-in-love napisała:

                    > do kraszana: moje zdziwienie budzi fakt, że twoja zona po rozstaniu zamieniła
                    > się w demona seksu. To cos niesłychanego.( a w ogóle imponuje mi twoja
                    postawa.
                    > )
                    • anyaw73 Re: Rozwiązanie ?? 16.04.04, 23:34
                      Jestem singlem ale i tak cie podziwiam Karaszan! trzeba miec przyslowiowe
                      " jaja " aby podjac taka decyzje! Brawo!
    • ja.b Re: Rozwiązanie ?? 21.04.04, 15:37
      Witaj Kraszan1:)
      Rozumiem Cię doskonale. Mam to samo na co dzień.
      Jestem pod wrażeniem Twojej odwagi
      • felicity76 Re: Rozwiązanie ?? 21.04.04, 23:35
        Takze popieram Kraszana, bo podobnie postapilam. Walczylam o swoj zwiazek kilka
        lat(nie chodzilo o brak sexu), bezskutecznie, stosujac przerozne sposoby,
        sprawdzajac ktory poskutkuje. Ostre ciecie-czyli moje odejscie poskutkowalo
        najlepiej...Przestalam tracic sily na"walke z wiatrakami". Czuje sie
        szczesliwsza, i rowniez okazalo sie, ze mam wielu zyczliwych ludzi wokol. Chyba
        nie jestem juz tak samotna, jak bylam wlasnie w tym chorym zwiazku. Czasem
        radykalna zmiana otwiera nam bardzo szeroko oczy...
        Pozdrawiam
    • mumin-63 Re: Rozwiązanie ?? 22.04.04, 04:13
      Kraszan -jak napisala anyaw --masz jaja.Ja jaja musialem pielegnowac przez
      okolo 10 lat.Tragedia.Ale mi urosly i w koncu podjalem jedyna sluszna
      decyzje.Baa.. Dzisiaj mysle sobie ,ze moglbym chyba dostac sie do nieba bez
      wstawiennictwa za swoj celibat.Demona seksu w domku takze mialem przez ostatnie
      trzy lata formalnego zwiazku.Tylko juz bylo pozamiatane i dawno po ciasteczkach
      i herbacie.Dzis ciesze sie zyciem,majac rowniez ograniczone finanse.Jednak mam
      i seks i zwykla wiez psychiczna z kobieta ,ktora kocham,zajecia po godzinach--
      taak --naprawde sporty walki,czasami rower,kredyt mieszkaniowy jeszcze przez
      osiem lat do splacania ,6 letnie auto (na szczescie dobre) ,alimenty(na
      szczescie wysokie),coraz wieksza dobra samoocene(w koncu pokochala mnie o 10
      lat mlodsza kobieta).I nie robie dobrej miny do zlej gry---a to jest dla mnie
      najwazniejsze.Pisala w-i-l co przeszla,jak postrzegali ja sasiedzi i znajomi
      (jej malzenstwo) ---takoz samo i moje.Powiem tak jak kiedys napisal ktos na
      murze --Wasz Prezydent,Wasz Premier ,Q...a Wasza mac.Tylko jednym to zajmie jak
      i mnie 10 lat a inni moze dojrzeja wczesniej do zlej ;) decyzji.47% amerykanow
      przyznaje sie(sic--przyznaje sie) (bo tu sie ciezko do czegokolwiek przyznac)--
      do rozwodu.A tylko 19% Polakow.A tacysmy szczerzy ...;((Co do rozwiazan---
      sporty walki 2-3 razy w tygodniu ;)) pozdr mumin.
      • felicity76 Re: Rozwiązanie ?? 22.04.04, 07:33
        Takze jak widac, po rozstaniu mozna zyc i to calkiem niezle i szczesliwie.
        Pozdrawiam Mumina i cala reszte tych, co odwaznie odeszli.
    • jb_opti Re: Rozwiązanie ?? 23.04.04, 12:01
      Witaj,
      może zgubiła Cię twoja odpowiedzialność i niespotykana wśród mężczyzn wierność?
      Jestem zdecydowanie za wiernością w związku, ale czasami kobiecie (zwłaszcza
      tak pewnej tego, że facet, tak odpowiedzialny jak ty, nigdy nie odejdzie)
      potrzeba zimnego prysznica (lub przynajmniej jego symptomy). Może by to
      uratowało związek a może przyspieszyło agonię.
      Kobieta nie rozumiała Twoich potrzeb! Zarzut, że myślisz tylko o jednym, jest
      śmieszny. Przecież dla mężczyzn to normalne. (Gdyby było inaczej to bym się
      zastanawiała czy mam do czynienia z mężczyzną).

      Myślę, że brak seksu może mężczyznę doprowadzić do obłędu. I jaki byłby wtedy
      pożytek? Tak przynajmniej zdalnie pomagasz dziecku i możesz się jeszcze
      odnaleźć w innym związku.
      Życzę powodzenia.
      • ola2002 Re: Rozwiązanie ?? 26.04.04, 16:25
        Kraszan....jestem pod wrażeniem Twojego listu i tego , jak postapiłeś ..sama
        mam podobna sytuację i w sumie gdyby tylko chodziło o brak sexu mogłabym, to
        byc może mogłabym to zaakceptować...jest jeszcze tyle innych rzeczy..i
        codziennie zastanawiam się , czy nie odejść..codziennie od 7 lat i siłą rzeczy
        tkwię w marażmie..nawet chciałam nam pomóc kierując się do psychiatry (partner
        mimo deklaracji nie pojawił się na spotkaniu, mnie natomiast przepisano
        prozack , po którym do problemów miałam stosowny dystans i siła rzeczy nic nie
        uległo poprawie , tylko przeciagnięciu w czasie...zrobiłam się po tym leku
        odporna na wszelkie inwektywy i zaczepki .Jedyny dobry wniosek , to taki ,że
        sama musze to rozwiazać ..mam o tyle łatwiej ,że nie mamy dzieci i nie
        jestesmy małżeństwem...tylko muszę znależć lepiej płatną pracę , bo nie będę
        miała za co żyć...

    • mia-majta Re: Rozwiązanie ?? 27.04.04, 14:59
      Kraszan chylę czoła za odwagę. Mam podbnie maz ma zerowe potrzeby. Przez 6 lat
      małzenstwa, a ostanie tzry przechodze sama siebie w abieganiu o jego wzgeldy. W
      koncu postanowialm przeczeka zero inicjatywy ( powoli zczynam wariowc,
      wystzko kojazy mi sie z jednym i zacyznam myslec ze cos zemną nie tak) i co
      usłyszalam wreszcie jestes normalan przez 3 mieisace nei zorbilam ani jednego
      gestu ze mam ochote na cos. Na bycie mama trace nadzieje. Ktos tu napisal ze
      gdyby tylko ten seks byl do kitu dalo by sie wytzrymac, ale to nieprawda u
      mnei wszytsko poa tym jest super. A ja steje gderliwa baba. Chyab nigdy nei
      zdobede sie na taka odwage. Wszystkiego dobrego odważni:)
    • kraszan1 Rozwiązanie - UPDATE 12.07.05, 14:27
      Witajcie

      Postanowiłem napisać parę słów kontynuacji ponieważ po prawie 1,5 roku od daty
      tamtego wpisu dużo się w moim życiu zmieniło (w większości na lepsze).

      Zmieniłem pracę, miejsce zamieszkania, otoczenie - jedna rzecz która jest, była
      i pozostanie niezmienna to moja kochana córeczka i miejsce jakie zajmuje w moim
      życiu.

      Dwa tygodnie temu odbyła się ostatnia sprawa rozwodowa, zakończona wyrokiem
      orzekającym rozwód. I tutaj muszę się zgodzić z opinią wielu osób, że
      postępowanie rozwodowe to proces podczas którego wychodzą z ludzi najgorsze
      zachowania i instynkty. Nie wdając się w szczegóły zacytuję jednego z moich
      pryjaciół, który stwierdził krótko: "kupiłeś sobie spokój". Muszę przyznać, że
      to co zobaczyłem na sali sądowej zniesmaczyło mnie do tego stopnia, że przez
      następnych parę dni czułem na języku metaliczny posmak - jakbym się nafty
      napił. Ale szczęśliwie to wszystko już za mną.

      Przez te wszystkie miesiące bardzo się uspokoiłem, wyciszyłem i nabrałem
      pewności siebie (nie mylić z tupeciarstwem). To opinia nie tylko moja ale osób
      z mojego najbliżego otoczenia. Niejako przy okazji "zrewidowałem" grono moich
      znajomych i z żalem muszę przyznać, że parę osób odpadło od peletonu. Ich
      problem.

      W tej chwili jestem szczęśliwy w związku z fantastyczną kobietą, ciepłą i
      mądrą. Nauczony poprzednimi doświadczeniami potrafię w pełni docenić
      uroki "normalności" relacji damsko-męskiej. To może dziwnie zabrzmiało ale po
      tym co mnie spotkało potrafię cieszyć się nawet z najdrobniejszych rzeczy. I to
      jest moim zdaniem "branie życia na klatę" ;-)

      Przy okazji pozdrawiam wszystkich forumowiczów, zarówno tych z dłuższym stażem
      jak i nowych. Marcin, bardzo sie cieszę, że Ci się powiodło z żoną!! Tak 3maj.

      Pozdrawiam
      -K

      -------------------------------------------------
      Ja nie jestem hakerem, ta pani przyszła tu z tymi plikami i z nimi wychodzi.
      • yvona73pol Re: Rozwiązanie - UPDATE 12.07.05, 15:11
        kraszan, podziwiam i kibicuje!!!
        inni tez, trzymam kciuki....
        • kraszan1 Re: Rozwiązanie - UPDATE 13.07.05, 11:06
          yvona73pol napisała:

          > kraszan, podziwiam i kibicuje!!!
          > inni tez, trzymam kciuki....

          Dzięki!!


          pzdr
          -K

          -------------------------------------------------
          Ja nie jestem hakerem, ta pani przyszła tu z tymi plikami i z nimi wychodzi.
    • yoric Re: Rozwiązanie ?? 12.07.05, 16:51
      Super!

      Twoje wpisy to przykłady wręcz niespotykanie rzadkich na tym Forum konkretów (nb
      moje wpisy też do nich nie należą, żeby nie było :). No i gratulacje.

      Mimo to, sądzę, że rozstają się ludzie, u których poza łóżkiem nie gra coś
      jeszcze. Sam niedostatek seksu niezwykle rzadko wystarcza do podjęcia takiej
      decyzji. Może niestety.
      pzdrv
      • kraszan1 Re: Rozwiązanie ?? 13.07.05, 11:05
        > Twoje wpisy to przykłady wręcz niespotykanie rzadkich na tym Forum konkretów

        Dzięki, to miłe.

        Od małego miałem wstręt do bezproduktywnego bicia piany. Może dlatego tak
        rzadko piszę.

        pzdr
        -K

        -------------------------------------------------
        Ja nie jestem hakerem, ta pani przyszła tu z tymi plikami i z nimi wychodzi.
    • anais_nin666 Re: Rozwiązanie ?? 12.07.05, 18:30
      W swoim poście, jeszcze sprzed roku, napisales b. istotna rzecz "Pomyślcie, jak
      się czuje osoba, której
      > przez ileś lat partner i najbliższa osoba odmawiała zbliżenia. Zaczynasz po
      > pewnym czasie się zastanawiać "kurcze, co ze mną jest nie tak??". Szukasz,
      > szukasz, a jeżeli nie znajdziesz zaczynasz sam wymyślać swoje urojone wady".
      Teoretycznie jestem atrakcyjną kobietą, niby to wiem, jednak świadomość
      odrzucania mnie jako kochanki przez męża powoduje, ze nieustannie doszukuje sie
      w sobie wad, usterek, felerow. Ogladam sie w lustrze i mysle: "kurcze, jestem
      przyjemna dla oka", a po chwili: "cholera, chyba źle myslę, bo skoro mąz nie ma
      chęci na sex ze mna, to jednak wcale nie jestem taka fajna". Takie błędna koło,
      bo choć wiem, że nie jest ze mną tak źle, to odrzucenie powoduje, ze ciagle
      doszukuje sie w sobie wad, ciagle szukam akceptacji, uznania, zwlaszcza w oczach
      meza, ale ostatnio i znajomych. Tracę swoja pewnosc siebie, staje sie zagubiona.
      Zmieniam sie, rovie sie slabsza... Wkurza mnie to. Wiem jednak, ze nie odejde od
      meza tylko z powodu braku seksu, bo poza tym jest fajnie...
      Tym niemniej podziwiam Kraszana, ktory potrafil zawalczyc o siebie, swoje
      potrzeby, choc jak sadze nie tylko brak seksu byl powodem rozejscia.Z postu
      mozna wnioskowac, ze to generalnie totalny brak porozumienia, brak umiejetnosci
      rozmowy, dogadywania sie byl powodem odejscia od zony. W takim przypadku tez nie
      wahalabym sie.
      Powodzenia w nowym zwiazku:)
      • kraszan1 Re: Rozwiązanie ?? 13.07.05, 11:02
        Anais dzięki za dobre słowo.

        Aczkolwiek nie mogę się zgodzić z wszystkimi Twoimi przemyśleniami.

        Po pierwsze primo (jak pewnie sama zauważyłaś) brak seksu "negatywnie wibruje"
        i wcześniej czy później wpływa na inne dziedziny życia. Osoba w której narasta
        frustracja po pewnym czasie nie jest w stanie do końca poprawnie funkcjonować
        na innych płaszczyznach życia. Dlatego uważam, że sytuacja opisywana
        jako "wszystko jest super oprócz łóżka" nie do końca mnie przekonuje. Zazwyczaj
        jest dobrze (poprawnie) ogromneym kosztem jednej ze stron.

        Po drugie primo brak seksu powoduje wyciszenie pewnych relacji, nazwijmy je
        codzienną porcją czułości. Powód może być co najmniej dwojaki: albo strona,
        która "nie potrzebuje" unika też bliskości i czułości podchodząc do sprawy
        całościowo, albo wręcz odwrotnie, strona odrzucana unika wszelakiego kontaktu
        bo jest pod takim ciśnieniem, że najdrobnieszy całus czy przytulenie się
        kojarzy jej się tylko i wyłącznie z jednym.
        A od braku czułości do obojętności czy nawet wrogich postaw jest tylko mały
        kroczek.

        Ech... można by jeszcze długo eksplorować ten temat, a najlepiej po dwóch
        solidnych drinkach ;-)

        BTW: czy w czasie mojej tu nieobecności nie narodziła się przypadkiem nowa,
        świecka tracycja jakiś spotkań, zlotów, etc.???

        pzdr
        -K

        -------------------------------------------------
        Ja nie jestem hakerem, ta pani przyszła tu z tymi plikami i z nimi wychodzi.
        • przygarnij_mnie Re: Rozwiązanie ?? 13.07.05, 11:14
          Ja bym się chętnie spotkała, w jakimś większym gronie przy paru drinkach, jak
          tak ciebie czytam, kraszan, ty bratnia duszo moja!
          • kraszan1 Re: Rozwiązanie ?? 13.07.05, 11:20
            przygarnij_mnie napisała:

            > Ja bym się chętnie spotkała, w jakimś większym gronie przy paru drinkach, jak
            > tak ciebie czytam, kraszan, ty bratnia duszo moja!

            Oczywiście idę do tego.

            Ze mną jak z dzieckiem - za rączkę i do baru ;-))

            pzdr
            -K
            -------------------------------------------------
            Ja nie jestem hakerem, ta pani przyszła tu z tymi plikami i z nimi wychodzi.
            • przygarnij_mnie Re: Rozwiązanie ?? 13.07.05, 11:25
              Kto jeszcze się pisze na to? I nie jest to propozycja seksy zbiorowego!
              • lava71 Re: Rozwiązanie ?? 13.07.05, 11:42
                a gdzie?
                • przygarnij_mnie Re: Rozwiązanie ?? 13.07.05, 11:44
                  Pewnie w necie nam wszystkim byłoby najbliżej...
                  • kraszan1 Re: Rozwiązanie ?? 13.07.05, 11:50

                    Najpierw to chyba musismy zeznać sobie jakie miasta reprezentujemy.

                    Ja 100-lica

                    pzdr
                    -K
                    -------------------------------------------------
                    Ja nie jestem hakerem, ta pani przyszła tu z tymi plikami i z nimi wychodzi.
                    • przygarnij_mnie Re: Rozwiązanie ?? 13.07.05, 11:55
                      Ja Krakowice
                      • gwiazda37 Re: Rozwiązanie ?? 14.07.05, 16:38
                        Chętnie bym do Was dołączyła, ale nie po drodze jest mi, ja z Łodzi
                        • anais_nin666 Re: Rozwiązanie ?? 14.07.05, 16:55
                          E tam.. a ja znad morza...:( A na drinka to też mam chęc, no może bardziej na
                          winko, ale i bez tego sie obede jesli bedzie ciekawa rozmowa, a sadze, ze taka
                          wlasnie by byla...
                          Kraszan, oczywiscie sie zgadzam, ze bez seksu predzej czy pozniej wszystko sie
                          sypie, oczywiscie mowie o sytuacji gdy ktos faktycznie cierpi z braku tegoż
                          (np. Ty kiedyś, ja teraz i cala masa inych forumowiczow). Ale czasem inne
                          spoiwa sa na tyle silne, ze mozna trwac mimo braku czestego seksu. Bo seks raz
                          na miesiac dla mnie to za malo, ale poki co jakos daje rade, choc o czym wyzej
                          pisalam czasem popadam w paranoje i dopadaja mnie kompleksy... Czasem sie boje,
                          ze odejde od meza, znajde jurnego faceta, ale znim nie znajde porozumienia,
                          nie bede miala o czym rozmawiac, nie bede lubila znim przebywac, bawic sie z
                          nim itd. Zyskam jedno, ale strace drugie. No dobra, tchorz ze mnie:(
                          • tomek_abc Re: Rozwiązanie ?? 14.07.05, 17:24
                            jak sie skryzkniecie w Galicji to chetnie dołączę
                            • anais_nin666 Re: Rozwiązanie ?? 14.07.05, 17:34
                              Ja w zasadzie to mogę przyjechac i do centralnej Polski, bo południe to juz
                              jednak zbyt daleko...
    • lava71 Re: Rozwiązanie ?? 13.07.05, 11:24
      Szczere Gratulacje. Ja wpadłem na takie rozwiązanie po 3 latach cierpień i
      zarzucania sobie wyimaginowanych bzdur.
      Pozdrawiam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka