Dodaj do ulubionych

hipokryzja kobiet ?

18.11.11, 11:21
Post jest właściwie skierowany do kobiet ale może faceci będą mieli uzasadnienie.
Otóż, moja szanowna małżonka dla której seks był fantastyczna zabawą przestał być taki stopniowo po ślubie a już na pewno po urodzeniu dziecka i tak od kilku lat aż do dzisiaj .
Zniechęcała mnie do siebie nie dbając o swój wygląd i leżenie jak kłoda w łożku , w zasadzi sex mógł dla niej nie istnieć. Uhodowała niezwykłą oponę na brzuchu która całkowicie pozbawiła ją tali , sprawiła że stałą się dla mnie aseksualna. N moje prośby , groźby , próby wspólnego aktywnie spędzania czasu nie reagowała... poddałem się ile można , nie działa na mnie jako kobieta a jej pocałunek kojarzy mi się obcałowywanie podczas rodzinnych spotkać .
Teraz wreszcie pytanie :)
jaką trzeba być hipokrytką widząc siebie codziennie przed lustrem i mieć czelność pytać czy się dalej podoba, znając doskonale moje zdanie na ten temat , nie robiąc ze swoim wyglądem nic, a będąc kiedyś bardzo piękną kobietą, czy chęć usłyszenia "tak podobasz mi się " wycedzone przez zęby na odwal się jest ważniejsze od usłyszenia od faceta szczerze "jesteś piękna"
pytania w stylu : a Ty jak wyglądasz, czy opiekujesz się dzieckiem , czy sprzątasz w domu darować sobie. Post jest skierowany wyłącznie do osób potrafiących czytać ze zrozumieniem .
Obserwuj wątek
    • elsa33 Re: hipokryzja kobiet ? 18.11.11, 12:08
      Dlaczego darować sobie te pytania, sugerujesz że to oczywiste, że wygądasz jak młody bóg? Może po prostu przestała cię kochać.
      Dlaczego cedzisz przez zęby, że ci się podoba, skoro tak nie jest. Kto tu jest hipokrytą?
      • dreemcatcher Re: hipokryzja kobiet ? 18.11.11, 12:30
        tak sugeruję że oczywistą sprawa dbanie jest o dom o rodzinę i o dziecko,
        a jeśli tak wyglądam to ? :) ..oczywiście ze z wiekiem się zmieniamy jednak czy nie dbając o siebie nie interesuje nas zdanie partnera ?
        odpowiadam właśnie tak żeby uniknąć dalszej rozmowy która będzie miała na celu udowodnienie mi to znaczy ze jej już nie kocham... tak najłatwiej zmienić tok rozmowy, odpowiadam tak bo prawda jak widać w oczy kole w jakiej formie by nie była przekazana.
        • rozwodnik-waw Re: cipowatość facetów ? 24.11.11, 00:09
          Jeśli mówisz jej to, co chce usłyszeć, to się nie dziw. Masz to, na co zapracowałeś.
          • bi_chetny Re: cipowatość facetów ? 24.11.11, 10:05
            brak motywacji jest kluczowy, szczególnie że większość kobiet nie odczuwa chęci do ruchu tak po prostu. Nawet jeśli nie są zadowolone ze swojej figury.
            • arronia Re: cipowatość facetów ? 05.12.11, 16:36
              Myślisz, że większość? Bo może i tak, choć to dla mnie abstrakcja. Mimo że nie należę do osób, które ciągle nosi, ale brak ruchu doprowadza mnie do stanów dziwnych a nieprzyjemnych. Wystarczą ze dwa dni z małą dawką ruchu i zaczyna mi się rzucać na głowę. I nie chodzi o nałóg 10 kilometrów przebieżki z rana czy poważny wycisk wieczorem, u mnie może chodzić o godzinę żywego marszu albo rowerowania, zwykle wystarcza. Takiego ruchu po nic. Z imperatywu wewnętrznego. Nie wyprowadzanie psa czy dziecka. Ruch dla ruchu.
              Wychowanie? Nawyk? Geny?
    • that.bitch.is.sick Re: hipokryzja kobiet ? 18.11.11, 12:50
      Oj tam oj tam, narzekacie na te wasze barchanowe żony, a jak przychodzi co do czego to nawet jak wam się trafia super okazja że jakaś bogini w peniuarku was chce, to tchórzycie. Więc sorry, ale te numery typu żona mnie nie rozumie to każdy na pamięc to umie.
      Lepiej powiedz co zamierzasz zrobić oprócz marudzenia.
      • dreemcatcher Re: hipokryzja kobiet ? 18.11.11, 13:22
        czyli według Ciebie powinienem posuwać wszystko co na drzewo nie ucieka, wyobraź sobie że niektórzy mają zasady. Nikt tu nie marudzi i nie użala się nad sobą ...
        Co robiłem napisałem już , prosiłem o wyjaśnienie podejścia kobiet do tematu, również zwróciłem uwagę na czytanie ze zrozumieniem , zaoszczędzimy w ten sposób bezproduktywnych dyskusji :)
        Nie obarczajcie winą faceta za swój wygląd.
        • that.bitch.is.sick Re: hipokryzja kobiet ? 18.11.11, 14:03
          dreemcatcher napisał:

          > czyli według Ciebie powinienem posuwać wszystko co na drzewo nie ucieka, wyobr
          > aź sobie że niektórzy mają zasady. Nikt tu nie marudzi i nie użala się nad sobą
          > ...
          Bynajmniej, albowiem gdyby tak było posuwanie żony nie byłoby problemem nieprawdaż?
          Chodzi o to aby posuwać te kobiety które się szanownemu panu podobają.
          Trzeba mieć odwagę, aby w życiu swym coś zmienić, bo w tym momencie robisz to samo co żona, a mianowicie - obwiniasz małżonkę za swój uwiąd prącia. Chyba widać wyraźnie że robi się z tego błędne koło czyli tradycyjne małżeńskie piekło: bo ty zawsze, bo ty nigdy. Będzie trwało do czasu aż ktoś się znudzi i skończy te pierdy..to oczywiste
          • dreemcatcher Re: hipokryzja kobiet ? 18.11.11, 14:36
            Możliwe że za jakiś czas zmienię podejście do życia i stwierdzę że tez mi się coś od życia należy .
            Czy nam się to podoba czy nie ale ludzie sa ze soba również dlatego ze sie sobie podobają , seks też jest ściśle związany z wyglądem. Masz rację tworzy sie błędne koło tylko jak je przerwać bo jeśli naiwna kobieta myśli ze nagle męzowi zaczna sie podobać grube i czeka na to...
            Zauważyłem również że wygląd dla kobiety przestaje meieć znaczenie zaraz po slubie + dziecko , nie mylmy ze zmianami wyglądu powstałymi w czasie ciąży .
            Ta sama kobieta nie odważyla by sie zapuścic przd ślubem , nawet mając już dziecko.
            • that.bitch.is.sick Re: hipokryzja kobiet ? 18.11.11, 14:57
              dreemcatcher napisał:

              > Możliwe że za jakiś czas zmienię podejście do życia i stwierdzę że tez mi się c
              > oś od życia należy .

              Ja ci powiem że jeśli tego nie stwierdzisz, to zmarnujesz sobie kupę życia. Nie mówię już o tym że może być zbyt późno..iskierka niezależności w tobie może całkiem zgasnąć i zostaniesz zduszony pod pantoflem. Najczęściej jak w rodzinie ktoś już wejdzie w swoją role, to bardzo trudno zmienić konfigurację bo a to się nie opłaci, a to się lękamy, a to myślimy że musimy dawać dawać dawać.
              Kobiety, uwielbiają być okłamywane. Przecież jej o to tylko chodzi żeby facet jej opowiadał te pierdoły jesteś piękna, dla mnie najpiękniejsza. Jak będziesz to ciągnął to ona tego nigdy nie zmieni bo wystarczą jej te kłamstwa. Kobiecie wystarczy jeden facet który ją podziwia, reszta jest jej obojętna bo ten jeden facet ją trzyma przy życiu i tyle. Na palcach jednej ręki mogę policzyć kobitki które znam i wiem że dążą do prawdy obiektywnej. Dla większości kobiet najważniejsze jest aby złapać faceta i przydusić go mackami.
              Ona już ciebie przydusiła i to jej wystarczy. Nie musi dbać o siebie.
              Popatrz na swoją sytuację i zobacz to obiektywnie. Sam się przekonasz, spróbuj wzbudzić realną groźbę że cię straci - zobaczysz że oponka na brzuchu nagle zniknie, a paznokcie same się pomalują.
              Ale ja ci radzę nie marnować życia. Twoja sprawa kolego:)
              • dreemcatcher Re: hipokryzja kobiet ? 18.11.11, 15:14
                zdaje się rzeczowa obiektywna odpowiedź :)
                takie mam przeczucia że tylko realne zagrożeniem jest w stanie coś zmienić , straszenie odejściem nic nie da, tym bardziej kiedy jest dziecko a nalezę do facetów którzy są emocjonalnie mocno związani z dzieckiem
                oj przyjemnie by było znowu zobaczyć umalowane paznokcie i dotykać seksownego brzucha żony
                • that.bitch.is.sick Re: hipokryzja kobiet ? 18.11.11, 15:30
                  Hmm, chyba wiesz sam na co możesz sobie pozwolić. Może poflirtuj z jakąś fajną laseczką, sam siebie rozeznasz jak daleko możesz sie posunąć, przestaniesz czuć się sfrustrowanym mnichem i zobaczysz jak to działa na małżonkę. Pewnie byłby płacz i zgrzytanie zębów:)
                  Ale nosisz spodnie,więc walcz:) nie ustawaj:) póki ci się chce. Pozdrowienia.
    • mujer_bonita Re: hipokryzja kobiet ? 18.11.11, 13:36
      dreemcatcher napisał:
      > jaką trzeba być hipokrytką widząc siebie codziennie przed lustrem i mieć czelno
      > ść pytać czy się dalej podoba, znając doskonale moje zdanie na ten temat , nie
      > robiąc ze swoim wyglądem nic, a będąc kiedyś bardzo piękną kobietą, czy chęć
      > usłyszenia "tak podobasz mi się " wycedzone przez zęby na odwal się jest ważnie
      > jsze od usłyszenia od faceta szczerze "jesteś piękna"

      Jakim hipokrytą trzeba być, żeby cedzić kłamstwa przez zęby zamiast powiedzieć prawdę?
      • dreemcatcher Re: hipokryzja kobiet ? 18.11.11, 14:01
        prosiłem o czytanie ze zrozumieniem, wyjaśniałem stan rzeczy a jednocześnie oczekuję odpowiedzi na pytanie , nazywając mnie hipokrytą potwierdzasz tezę że facet jest winny że jego zona postanowiła być gruba .
        • elsa33 Re: hipokryzja kobiet ? 18.11.11, 14:12
          no proszę cię, a ty umiesz czytać ze zrozumieniem? Wygooglaj sobie co znaczy słowo hipokryzja.
          Serwujesz żonie kłamstwa, że ci się podoba, bo boisz się powiedzieć prawdy, żeby nie wywiązała się dyskusja na temat uczuć? To jest wlasnie hipokryzja. Czego w takim razie oczekujesz?
          Nie rozumiem też dlaczego żona nie może zapytać, czy ci się podoba. Może ona się sobie podoba, może jest zadowolona ze swojego wyglądu? Nie pomyślałeś o tym? Nie bądź tchorzem, tylko wyduś z siebie, że nie podoba ci się już jak dawniej, ale nie tak, żeby zaboało, tylko podpowiedz, co może wg ciebie z tym zrobić.
          • dreemcatcher Re: hipokryzja kobiet ? 18.11.11, 14:25
            Jeszcze kilka takich odpowiedzi i postawie tezę że kobiety nie potrafią czytać że zrozumieniem.
            Napisałem że zna moją opinię na temat swojego wyglądu , doskonale wie że nie podobaja mi sie grube kobiety co nie oznacza że innym tez.
            Napisałem również że mówieni : jesteś gruba , kochanie może pójdziemy na basen albo chodzmy na spacer ... nie działa .
            Ja ja nie utwierdzam w przekonaniu że mi się podoba tylko zbywam odpowiedzią, to tak gdy zadajesz pytanie " czy mnie jeszcze kochasz" - "tak" chyba interesuje nas odpowiedź "tak kocham"
            • elsa33 Re: hipokryzja kobiet ? 18.11.11, 14:37
              człowieku, zastanów się czy ty potrafisz pisać ze zrozumieniem. Zadajesz nam pytania, żebyśmy odpowiedzieli ci to co chcesz usłyszeć? Nie pasuje moja odpowiedź. Nie ma dla mnie "kocham cię " na odczepnego, albo "tak wyglądasz pięknie", żeby mieć święty spokój. To ty jesteś hipokrytą w tym związku, przestań nim być po prostu. Wtedy pomożesz również jej.
              • dreemcatcher Re: hipokryzja kobiet ? 18.11.11, 14:49
                jednak nie potrafisz czytać ze zrozumieniem , złość spowodowała że nei odpowiadasz konstruktywnie a nie o to tu chodzi , zaraz postawisz diagnozę ze to ja jestem winny grubej małżonki .
                • elsa33 Re: hipokryzja kobiet ? 18.11.11, 18:37
                  Jaka złość? Napisałam ci konstruktywnie, nie powinieneś jej okłamywać nawet na odczepnego.
                  Jesteś jakiś przewrażliwiony, nigdzie nie piszę o twojej winie za jej tuszę. Tak ci zależy żeby żona była szczupła? Mogłeś dopisać podpunkt w kontrakcie małżeńskiem :)
                  Jest jeszcze jedna kwestia, komu brakuje seksu, tobie czy jej? Pisałeś że "leży jak kłoda", czyli też specjalnie jej nie zależy. Zastanów się dlaczego. Bo wiesz jakby w tej sytuacji kleiła się do ciebie, spodziewała się komplementów, seksu itp. to mógłbyś postawić warunki, ale ona chyba nie chce schudnąć dla ciebie.
        • mujer_bonita Re: hipokryzja kobiet ? 18.11.11, 17:22
          dreemcatcher napisał:
          > prosiłem o czytanie ze zrozumieniem,

          'Czytanie ze zrozumieniem' - widzenie w tekście tego, co mężczyzna chce, żeby zostało zobaczone.

          'Odpowiedź rzeczowa' - taka, którą mężczyzna chce usłyszeć :)


          Ehhh... w sumie to nudne....
          • anais_nin666 Re: hipokryzja kobiet ? 07.12.11, 18:32
            mujer_bonita napisała:

            > dreemcatcher napisał:
            > > prosiłem o czytanie ze zrozumieniem,
            >
            > 'Czytanie ze zrozumieniem' - widzenie w tekście tego, co mężczyzna chce, żeby z
            > ostało zobaczone.
            >
            > 'Odpowiedź rzeczowa' - taka, którą mężczyzna chce usłyszeć :)
            >
            Dokładnie to samo pomyślałam :-)
    • esteraj Re: hipokryzja kobiet ? 18.11.11, 13:57
      Twoje pytanie brzmi, czy Twoja żona nie jest hipokrytką pytając się Ciebie czy jeszcze Ci się podoba, skoro sama widzi w lustrze, że przytyła i zaniedbała się?

      Hm... ciężka sprawa.
      Według mnie, ona liczy na jakąś nutkę nadziei, że nie jest z nią jeszcze tak najgorzej.
      Teraz rozpatrzmy, jaki efekt przyniosą Twoje ewentualne odpowiedzi.

      Mówisz, cedząc przez zęby : "Jesteś piękna", efekt może być taki, że szanowna małżonka pomyśli sobie: "Jest ok., nie jest tragicznie, więc chyba nie muszę nic robić..."

      Powiesz jej: "Strasznie przytyłaś, wyglądasz fatalnie, aż nie chcę się na Ciebie patrzeć", efekt może być taki, że się załamie i stwierdzi, że jest już "pozamiatane", nie jest w stanie wzbudzić Twojego zainteresowania, zacznie więcej jeść z tej depresji i w ogóle już się do niczego nie ruszy.

      Jest jeszcze trzecia opcja. Mówisz jej: "Wiesz kochanie, nadal jesteś dla mnie najważniejsza, ale uwielbiałem tą Twoją figurę jak Ciebie poznałem. Nosiłaś taką fajną, krótką sukienkę, która podkreślała te apetyczne wdzięki, nie mogłem się Tobie oprzeć..., jak ja tęsknię za tamtymi czasami"
      Może być to sygnał dla żony, że należałoby coś zrobić w kierunku swojej osoby, bo umiałeś docenić jej walory wcześniej, a zadając takie pytanie: czy nadal Ci się podobam, daje sygnał, że Twoja akceptacja i aprobata nadal są dla niej ważne.
      • dreemcatcher Re: hipokryzja kobiet ? 18.11.11, 14:16
        o chyba jedna odpowiedź rzeczowa ...
        kiedy zona mnie pyta o swój wygląd to nie odpowiadam że jest " piękna" tylko odpowiadam zdawkowo "tak"
        ja się zgadzam że krytykowanie osoby z którą się chce być źle wpłynie, nikt nie lubi krytyki natomiast wolimy sposoby rozwiązywania problemów.
        Jeśli prośba o zmianę wyglądu , groźba , propozycja spędzania czasu nie działa a jednocześnie odpowiedź "tak " jest zadawalająca - lustro nie kłamie , to można to nawać hipokryzja czy tak ?
        • esteraj Re: hipokryzja kobiet ? 18.11.11, 14:29
          dreemcatcher napisał:

          > kiedy zona mnie pyta o swój wygląd to nie odpowiadam że jest " piękna" tylko od
          > powiadam zdawkowo "tak"

          Twoje "tak" znaczy "podobasz mi się", bo pytanie brzmiało :"Czy Ci się podobam?" a nie: "Czy jestem piękna"
          Kto jest zatem hipokrytą, Ty czy Twoja żona?

          Twoja żona wie, że mogłaby wyglądać lepiej, mogłaby schudnąć i ładniej się ubrać, no ale przecież na konkretnie postawione pytanie :"Czy Ci się podobam?", słyszy "tak".

          Ona może zdawać sobie sprawę, że nie jest piękna, ale przecież Tobie się podoba.
          Jej pokrętne myślenie nie świadczy o hipokryzji.
          • dreemcatcher Re: hipokryzja kobiet ? 18.11.11, 14:43
            "tak " można wypowiedzieć w różny sposób i będzie to miało wydźwięk jednoznaczny ,
            żona wie że nie akceptuje jej wyglądu i doskonale wie ze odpowiadam zbywająco, pytanie jest dlaczego chce byc oszukiwana?
            • aandzia43 Re: hipokryzja kobiet ? 18.11.11, 15:20
              dreemcatcher napisał:

              > "tak " można wypowiedzieć w różny sposób i będzie to miało wydźwięk jednoznaczn
              > y ,
              > żona wie że nie akceptuje jej wyglądu i doskonale wie ze odpowiadam zbywająco,
              > pytanie jest dlaczego chce byc oszukiwana?

              To na początek przestań odpowiadać zbywająco snując jednocześnie domysły, że żona doskonale wie, co oznacza twoje wycedzone przez zęby "tak". Nie, nie chcę przez to odwracać kota ogonem i obarczać cię winą za grubą i niechętną pożyciu żoną ;-P Po prostu od czegoś trzeba zacząć wyjaśnianie spraw między wami. Najlepiej od wyraźnego (acz delikatnego) formułowania swoich postulatów. Prawda? :-)

              A w temacie "dlaczego żona chce być oszukiwana" - nie wiemy, odpowiedzi może być kilka, Esteraj już o tym pisała. Żony twojej nie znamy wszak. Ważne jest, jak wytrącić ją z tego stanu samooszukiwania się/oszukiwania ciebie/zaklinania rzeczywistości?
              • dreemcatcher Re: hipokryzja kobiet ? 18.11.11, 15:29
                czy jest jakiś limit :
                -sugerowania
                -mówienia wprost
                -zachęcania do zmiany
                bo może to takie do " 3 x sztuka " tylko mamy inny system liczenia :):)
                • aandzia43 Re: hipokryzja kobiet ? 18.11.11, 15:47
                  Nie sugerować, nie zachęcać delikatnie do zmiany (skoro to już było), tylko mówić wprost. Nie z pozycji petenta, tylko partnera! Przy okazji być może nasłuchasz się różnych "zarzutów" w ramach przerzucania piłeczki, ale być może usłyszysz całlkiem sensowne postulaty odnośnie swojej osoby ;-) I bądź tu mąrdy i odróżnij jedno od drugiego ;-P
                  • dreemcatcher Re: hipokryzja kobiet ? 18.11.11, 16:07
                    wszytko to już było, ale odbijanie piłeczki jak najbardziej trafne :)
                    • aandzia43 Re: hipokryzja kobiet ? 18.11.11, 17:17
                      Wszystko już było? Czyżby? Wyraźnie sformułowane postulaty też? Jakoś mi się nie wydaje. Gdybyś już był po tym etapie, to nie pisałbyś o problemie w ten sposób na forum. Wiec chyba jednak jesteście przed konkretną rozmową. A może boisz się, że to, co usłyszysz od małżonki to będą konkretne zarzuty, a nie odbijanie piłeczki? ;-P
            • mujer_bonita Re: hipokryzja kobiet ? 18.11.11, 17:18
              dreemcatcher napisał:
              > "tak " można wypowiedzieć w różny sposób i będzie to miało wydźwięk jednoznaczny ,

              No proszę proszę! Męska wersja 'domyśl się o co mi chodzi' :D :D :D
              • aandzia43 Re: hipokryzja kobiet ? 18.11.11, 17:20
                Buhaha! Celnie, Bonitko :-)
                • dreemcatcher Re: hipokryzja kobiet ? 18.11.11, 17:36
                  :) e to raczej "tak jasne" :)
                  • aandzia43 Re: hipokryzja kobiet ? 18.11.11, 18:31
                    "Jasne" to jest dla ciebie. Na zdrowy chłopski rozum może i też jest jasne. Ale dopóki nie sformułujesz wyraźnie i nie wyłuszczysz małżonce postulatów , jak sołtys krowie na miedzy, nie możesz powiedzieć sobie, że przekazałeś jej swoje stanowisko. Śmiejemy się z Bonitą, bo to zwykło się uważać, że kobiety walą focha z powodu "bo on powinien się domyśleć!". Jak widać błędny jest to osąd ;-P
                    • that.bitch.is.sick Re: hipokryzja kobiet ? 18.11.11, 18:44
                      aandzia43 napisała:

                      Śmiejemy się z Bonitą, bo to zwykło się uważać, że kobiety walą foch
                      > a z powodu "bo on powinien się domyśleć!". Jak widać błędny jest to osąd ;-P
                      >
                      Czyżby takie wesołe kumoszki z windsoru? przypominają mi się intrygi szkolne. tak go podprowadzacie aby sformułować akt oskarżenia. I czemu mam wrażenie że bonita to by po kostkach kąsała wroga o imieniu mężczyzna (gdyby mogła he-he).
                      • mujer_bonita Re: hipokryzja kobiet ? 18.11.11, 18:51
                        that.bitch.is.sick napisała:
                        > Czyżby takie wesołe kumoszki z windsoru?

                        Jeżeli zaliczasz mnie do tej samej grupy co Andzię to mogę być nawet wesołą kumoszką z windsoru :D
                    • mujer_bonita Re: hipokryzja kobiet ? 18.11.11, 18:47
                      aandzia43 napisała:

                      > "Jasne" to jest dla ciebie. Na zdrowy chłopski rozum może i też jest jasne. Ale
                      > dopóki nie sformułujesz wyraźnie i nie wyłuszczysz małżonce postulatów , jak s
                      > ołtys krowie na miedzy, nie możesz powiedzieć sobie, że przekazałeś jej swoje s
                      > tanowisko. Śmiejemy się z Bonitą, bo to zwykło się uważać, że kobiety walą foch
                      > a z powodu "bo on powinien się domyśleć!". Jak widać błędny jest to osąd ;-P

                      Pytanie co dla tej kobiety jest 'jasne'. To, że facet nie lubi grubych kobiet? Pewnie tak. Tylko może ona sama nie uważa siebie za grubą? Tym bardziej utwierdzana przez niego twierdzącymi odpowiedziami na pytania o podobanie się? Może sama wie, że nie jest już seksbombą ale uważa się za normalną, przeciętną kobietę a nie za odrażającego potwora za jakiego ma ją mąż?


                      Poza tym z jednej strony autor wątku pisze, że na pytania o atrakcyjność odpowiada twierdząco a z drugiej, że rozmowy, prośby i groźby nie pomogły. Mocna sprzeczność.
                      • that.bitch.is.sick Re: hipokryzja kobiet ? 18.11.11, 20:52
                        mujer_bonita napisała: Może sa
                        > ma wie, że nie jest już seksbombą ale uważa się za normalną, przeciętną kobietę
                        > a nie za odrażającego potwora za jakiego ma ją mąż?
                        >
                        >
                        > Poza tym z jednej strony autor wątku pisze, że na pytania o atrakcyjność odpowi
                        > ada twierdząco a z drugiej, że rozmowy, prośby i groźby nie pomogły. Mocna sprz
                        > eczność.
                        >
                        Może masz rację, może on trochę koloryzuje.
    • esteraj Re: hipokryzja kobiet ? 18.11.11, 15:02
      dreemcatcher napisał:

      >Napisałem że zna moją opinię na temat swojego wyglądu , doskonale wie że nie podobaja mi sie grube kobiety co nie oznacza że innym tez.<

      >Zauważyłem również że wygląd dla kobiety przestaje meieć znaczenie zaraz po slubie + dziecko , nie mylmy ze zmianami wyglądu powstałymi w czasie ciąży .
      Ta sama kobieta nie odważyla by sie zapuścic przd ślubem , nawet mając już dziecko. <

      To co różni kobiety od mężczyzn to ich spoglądanie na atrakcyjność partnera.
      Jak wiadomo większość mężczyzn jest wzrokowcami i liczy się dla nich fizyczność.
      Kobiety odbierają atrakcyjność mężczyzny poprzez ich intelekt.
      Zatem Twoja żona może nie przyjmować do wiadomości, że jej fizyczność jest dla Ciebie ważna, bo myśli, że podoba Ci się również w innym wymiarze, czyli pod względem jej wnętrza.
      Liczy na to, że więź, która jest między Wami ze względu na małżeństwo, zwyczajnie wystarczy by ona Ci się podobała.

      Należałoby jakoś wpłynąć na jej sposób myślenia, że niestety mężczyźni inaczej odbierają pewne rzeczy niż kobiety.
      Możesz jej mówić, że wspaniale sprawdza się jako żona i jako matka, ale zewnętrznie podobała Ci się jakiś czas temu, gdy była atrakcyjną i ponętną kobietą.

      W żadnym wypadku nie podkreślaj atrybutów innych kobiet, bo będzie potęgowało tylko w niej złość.
      Daj jej do zrozumienia, że ona przecież też potrafi być fantastyczną kobietą, bo taka była gdy ją poznałeś. Zachęć ją do udowodnienia innym, że może być od nich lepsza.
      W gruncie rzeczy, to kobiety nie ubierają się dla facetów, tylko przeciwko innym kobietom.
      To może być dla niej jakiś bodziec.
      Musisz jakoś umiejętnie ją podejść.
      • that.bitch.is.sick Re: hipokryzja kobiet ? 18.11.11, 15:12

        > To co różni kobiety od mężczyzn to ich spoglądanie na atrakcyjność partnera.
        > Jak wiadomo większość mężczyzn jest wzrokowcami i liczy się dla nich fizyczność
        > .
        > Kobiety odbierają atrakcyjność mężczyzny poprzez ich intelekt.
        > Zatem Twoja żona może nie przyjmować do wiadomości, że jej fizyczność jest dla
        > Ciebie ważna, bo myśli, że podoba Ci się również w innym wymiarze, czyli pod wz
        > ględem jej wnętrza.
        > Liczy na to, że więź, która jest między Wami ze względu na małżeństwo, zwyczajn
        > ie wystarczy by ona Ci się podobała.

        Co za generalizacje, może z tym intelektem to mów za siebie a nie za wszystkie kobiety. Kiedy widzisz A. Levine w tym teledysku to dalej ważny jest dla ciebie intelekt?
        www.youtube.com/watch?v=6g6g2mvItp4
        Wolne żarty/
        bla bla wnętrze ludzie nie wierzcie w te bzdety.
        • that.bitch.is.sick Re: hipokryzja kobiet ? 18.11.11, 15:13
          zresztą może dlatego lubie ten teledysk że mężczyzna doznaje rozmaitych ciosów :)
        • esteraj Re: hipokryzja kobiet ? 18.11.11, 15:16
          Odpowiedziałam "większość", choć nie powtórzyłam tego słowa przy kobietach.
          Nie generalizuję i nie mówię o wszystkich.
          Każdy jest inny, ale też mamy wiele wspólnych cech.
          Nie mam zamiaru opierać się na żadnych badaniach i niczego nie będę udowadniać.
          Przedstawiłam swój punkt widzenia i tyle.
      • dreemcatcher Re: hipokryzja kobiet ? 18.11.11, 15:24
        to juz druga odpowiedź w podobnym tonie, że kobieta zaczyna dbac o siebie kiedy widzi atrakcyjne kobiety otaczające męża, czy można stwierdzić że w takim razie chodzi o złapanie atrakcyjnego faceta a potem co będzie nie ma znaczenia?
        • esteraj Re: hipokryzja kobiet ? 18.11.11, 15:36
          No cóż, chyba podobnie jak mężczyźni, kobiety również lubią zdobywać, czyli atrakcyjniejsze jest "polowanie na króliczka" niż sama zdobycz...

          Podejście do wielu spraw zależy od poziomu świadomości.
          Im mniej człowiek kieruje się rozumem, tym bardziej człowiekiem kieruje natura...
    • violon-czela Re: hipokryzja kobiet ? 18.11.11, 15:22
      Pozwolę sobie zabrać głos.

      1. Wpierw piszesz, że seks dla twojej małżonki kiedyś był megazabawą ale już nie jest - rozumiem więc, że jest to problem no i ok ale potem dodajesz, że jest dla ciebie aseksualna, że cię zniechęca bo przytyła, zapuściła się. No i tak trochę nie mogę tego ogarnąć bo z racji tego, że jest dla Ciebie aseksualna powinieneś się cieszyć że jej ochota jest jakby mniejsza bo nie musisz z zaciśniętymi zębami jej tam zaspokajać...No chyba, że ty jesteś w stanie wyzbyć się tych aseksualnych skojarzeń gdy twoja żona schudnie, ogarnie się i nabierze ochoty na seks. Czy to jest twoje życzenie w tym temacie? życzenie jak najbardziej słuszne i uzasadnione.

      2. "jaką trzeba być hipokrytką widząc siebie codziennie przed lustrem i mieć czelno
      > ść pytać czy się dalej podoba, znając doskonale moje zdanie na ten temat , nie
      > robiąc ze swoim wyglądem nic, a będąc kiedyś bardzo piękną kobietą, czy chęć
      > usłyszenia "tak podobasz mi się " wycedzone przez zęby na odwal się jest ważnie
      > jsze od usłyszenia od faceta szczerze "jesteś piękna""

      Hipokryzji bym w to nie mieszała. Pytając o to czy DALEJ ci sie podoba jest świadoma jakiś zmian w swoim ciele ale czy aby na pewno zdaje sobie sprawę że AZ tak to widać? Ze to może być aż tak odpychające dla ukochanej osoby? Jak ona ma to głupawe podejście " kochaj mnie jako patyka a potem jako prosiaka " itp to ciężki orzech do zgryzienia jeśli chodzi o uświadomienie.
      Ja jak wspomniałam jestem absolutnym zwolennikiem delikatnych aluzji a nie chamskich bezzasadnych tekstów jak w przypadku pana z innego wątku ale w tych aluzjach musi być nakreślony problem.
      Poza tym powiedziałeś jej DELIKATNIE co i jak?
      Widzisz jak ktoś uważałby mnie za idiotkę i poprosił żebym pograła z nim w szachy w celu dyskretnego pobudzenia mózgu do aktywności uznałabym to za nudę i zlałabym :D
      Pytam o to bo widzę, że piszesz, że ona doskonale zna twoje zdanie na ten temat ale jakoś nie widzę tego w zdawkowym " tak" na " podobam ci się dalej"

      Tak więc co jej konkretnie w twarz powiedziałeś - brakuje mi tego w wypowiedzi. Jak to z mojej strony okropne wścibstwo - przepraszam.

      Co do twojej żony i jej postawy:

      Przyjmę, że powiedzieć jej co i jak i co ? Nic nie odpowiedziała na to? Żadnej nawet kłótni w której wyrzuciła swoje motywy, cokolwiek co mogłoby być punktem zaczepienia? Ciężko mi sobie wyobrazić kobietę, której się w twarz mówi coś niefajnego i niemiłego nawet w najbardziej delikatnej wersji a ona zlewa i zapytuje się " czy dalej ci się podobam"...


      • dreemcatcher Re: hipokryzja kobiet ? 18.11.11, 16:16
        brak seksu wyzwala frustracje , jeszcze wiekszą gdy robimy to dla rozładowanai napięci a nie z pożądania partnera.
        Myślę że doskonale sobie zdaje sprawę ze swojego wyglądu , tylko ona nie musi już dbac o siebie
        Na tym etapie pozostało już tylko TAK, wcześniejsze rozmowy na temat wyglądu nie przynosiły rezultatów proźby , groźby nic nie zmieniały , moze wiele kobiet sie obruszy ale czy to typowa MATKA POLKA ?
        tu nie chodzi o to zeby sie obrażała tylko oto że mam prawo mieć atrakcyjna żonę
        • aandzia43 Re: hipokryzja kobiet ? 18.11.11, 17:20
          No dobra, skoro już ustaliłeś, że masz prawo, to do dzieła! Jakie masz pomysły na wyegzekwowanie do życia tego prawa?
          • dreemcatcher Re: hipokryzja kobiet ? 18.11.11, 17:38
            problem w tym ze nie można tego wyegzekwować to chyba tylko takie tupanie nogami , jak już niektórzy pisali , konkurencja rozwiązuje podobno taki problem :)
            • that.bitch.is.sick Re: hipokryzja kobiet ? 18.11.11, 17:47
              dreemcatcher napisał:

              > problem w tym ze nie można tego wyegzekwować to chyba tylko takie tupanie nogam
              > i , jak już niektórzy pisali , konkurencja rozwiązuje podobno taki problem :)

              tak nawiasem mówiąc, ciekawią mnie jeszcze te wspomniane zasady.
            • aandzia43 Re: hipokryzja kobiet ? 18.11.11, 18:39
              O, widzę, że masz już gotowy plan. I to zanim zacząłeś naprawdę walczyć o satysfakcjonujący seks z małżonką. Konkurencja skonsumowana nie rozwiązuje braku seksu z żoną, rozwiązuje bylko brak seksu w ogóle. Jeśli taki masz zamysł - to wcielaj go w życie. Konkurecja na horyzoncie, ale takim bliższym horyzoncie, może wiele zdziałać w kwestii braku pomysłu i ochoty na przyjemne wspólne życie u partnera.
            • 3-mamuska Re: hipokryzja kobiet ? 20.11.11, 23:35
              Szkoda mi twojej zony,bo jesli przy milosci wielkos brzucha ma zanczenie to zrobisz jej przysluge zostawijac ja.
              Dajesz jej tylko warunkowa milosc ,bedziesz chuda bede cie kochal,a jak juz bedziesz stara to cie zostawie bo lubie mlode brzuchy,boze jaki p..t.

              Moze zona jest jest nieszczesliwa, z jakigos powodu zajada stres,moze ma dosc siedzienia z dzieckiem nie moze znalesc pracy.
              moze przez swoja warunkowa milosc, nie dajesz jej odczuc ze ja kochasz tak naprawde.
              Hipokryta jestes ty bo klamiesz w zywe oczy, ze jest piekna i ja kochasz,a tak nie myslisz ona to czuje,przez co czuje sie zle i jest zamkniete kolo.
              Je bo zle czuje, ze masz ja gdzies,ty masz ja gdzies bo ona je.
              A juz najgorsze co mozesz zrobic mowic jej ze jest gruba musi schudnac i chodz cwiczyc bo nasz zwaly tluszczu.

              Chodzisz do fryzjera? do kometyczki? dbasz o siebie ?cwiczysz?Masz pachnacy oddech,jest tak to pomoż zonie sie zmienic,ale nie krytyka, jesli nie to odwal sie od niej.
              • urquhart miłość bezwarunkowa a zatuczenie ??? 21.11.11, 08:00
                3-mamuska napisała:
                > Dajesz jej tylko warunkowa milosc ,bedziesz chuda bede cie kochal,a jak juz bed
                > ziesz stara to cie zostawie bo lubie mlode brzuchy,boze jaki p..t.

                Ot to co napisała 3-mamuska dla mnie właśnie czysta hipokryzja.
                Czy sama jest w stanie obdarzyć partnera tą postulowaną oczekiwaną "miłością bezwarukową" niezależnie czy pije, obija się, leni , łajdaczy, zdradza i itd?
                Ma jedynie tylko inne kryteria tej warunkowości ...
                • elsa33 Re: miłość bezwarunkowa a zatuczenie ??? 21.11.11, 09:03
                  urquhart, proszę cię, to rzeczywiście innego rodzaju defekty, wg mnie nie do porówniania. Pamiętaj o tym, że zatuczona małżonka tez może zdradzać. W końcu to ona jest oziębła w łóżku ze swoim małżonkiem. Tak wynika z jego relacji.
                  Wg mnie jej tycie to nie jedyny problemw tym związku, ale ludzie mają tendencję do szukania powierzchownych przyczyn
        • gomory Re: hipokryzja kobiet ? 18.11.11, 22:28
          Czytajac te wywody wole pozostac przy wierze, ze to malo na powaznie, a ktos chce tylko pancie powkur***c ;).

          Ale to zdanie mi sie spodobalo:
          > tu nie chodzi o to zeby sie obrażała tylko oto że mam prawo mieć atrakcyjna żonę

          Poniewaz brzmi to z jednej strony kuriozalnie, ale z drugiej sprawia wrazenie, ze sporo osob w cos takiego wierzy. Sklaniam sie ku opinii, ze to chyba magia reklam rozbudza te konsumencka chec posiadniecia doskonalego "produktu". Laski czy ciacha niczym z reklam i filmow :). Najciekawsza jest ta proba przycinania rzeczywistosci do mglistych imaginacji. Jak wiadomo osoby atrakcyjne wiekszoscia nie sa. Do tego wokol nich czesto obracaja sie rowniez nietuzinkowe postaci, wiec nielatwo jest wydac sie intrygujacym wobec takiej konkurencji. Zwlaszcza gdy samemu sie niczym szczegolnym nie blyszczy. Ale wybranie przecietnego partnera i wymaganie by stal sie gwiazda niczym z teledysku? Wyciskanie romantyzmu z nieempatycznego kloca czy pornograficznych ukladow od absolwentki KULu? Toz to jak uczenie pieczonej kury sztuki szybowania. No ale jak ktos myli kure z kondorem to trudno mi byloby mu wrozyc sukcesy w naprawianiu rzeczywistosci.
          • wielki.lazur Re: hipokryzja kobiet ? 18.11.11, 23:20
            Gomory, jesteś moim faworytem.
            :)
            Przy tych wszystkich dyrdymałach aż miło przeczytać coś zabawnego i z wszelkim potrzebnym sensem.
            Pan, który ów wątek rozpoczął także jest zabawny, ale dramatycznie inaczej..


            gomory napisał:

            > Czytajac te wywody wole pozostac przy wierze, ze to malo na powaznie, a ktos ch
            > ce tylko pancie powkur***c ;).
            >
            > Ale to zdanie mi sie spodobalo:
            > > tu nie chodzi o to zeby sie obrażała tylko oto że mam prawo mieć atrakcy
            > jna żonę
            >
            > Poniewaz brzmi to z jednej strony kuriozalnie, ale z drugiej sprawia wrazenie,
            > ze sporo osob w cos takiego wierzy. Sklaniam sie ku opinii, ze to chyba magia r
            > eklam rozbudza te konsumencka chec posiadniecia doskonalego "produktu". Laski c
            > zy ciacha niczym z reklam i filmow :). Najciekawsza jest ta proba przycinania r
            > zeczywistosci do mglistych imaginacji. Jak wiadomo osoby atrakcyjne wiekszoscia
            > nie sa. Do tego wokol nich czesto obracaja sie rowniez nietuzinkowe postaci, w
            > iec nielatwo jest wydac sie intrygujacym wobec takiej konkurencji. Zwlaszcza gd
            > y samemu sie niczym szczegolnym nie blyszczy. Ale wybranie przecietnego partner
            > a i wymaganie by stal sie gwiazda niczym z teledysku? Wyciskanie romantyzmu z n
            > ieempatycznego kloca czy pornograficznych ukladow od absolwentki KULu? Toz to j
            > ak uczenie pieczonej kury sztuki szybowania. No ale jak ktos myli kure z kondor
            > em to trudno mi byloby mu wrozyc sukcesy w naprawianiu rzeczywistosci.
          • that.bitch.is.sick Re: hipokryzja kobiet ? 18.11.11, 23:36
            gomory napisał:

            >
            > Poniewaz brzmi to z jednej strony kuriozalnie, ale z drugiej sprawia wrazenie,
            > ze sporo osob w cos takiego wierzy. Sklaniam sie ku opinii, ze to chyba magia r
            > eklam rozbudza te konsumencka chec posiadniecia doskonalego "produktu". Laski c
            > zy ciacha niczym z reklam i filmow :). Najciekawsza jest ta proba przycinania r
            > zeczywistosci do mglistych imaginacji. Jak wiadomo osoby atrakcyjne wiekszoscia
            > nie sa. Do tego wokol nich czesto obracaja sie rowniez nietuzinkowe postaci, w
            > iec nielatwo jest wydac sie intrygujacym wobec takiej konkurencji. Zwlaszcza gd
            > y samemu sie niczym szczegolnym nie blyszczy. Ale wybranie przecietnego partner
            > a i wymaganie by stal sie gwiazda niczym z teledysku? Wyciskanie romantyzmu z n
            > ieempatycznego kloca czy pornograficznych ukladow od absolwentki KULu? Toz to j
            > ak uczenie pieczonej kury sztuki szybowania. No ale jak ktos myli kure z kondor
            > em to trudno mi byloby mu wrozyc sukcesy w naprawianiu rzeczywistosci.

            A gdzie ty się doczytałeś taakich rewelacji? To co tu dopowiadasz nie było nigdzie napisane. Jaka gwiazda z reklam? I co generalnie jest złego w tym aby starać się pozostać atrakcyjnym w miarę upływu czasu, tj. z płaskim brzuchem i bez ubrań w stylu ciotki klotki? Ja tu większych wymagań się nie doczytałam, jak widzę ty świetnie czytasz między wierszami, albo się paniom podlizujesz. Owszem była tu mowa żeby poziom atrakcyjności sprzed ślubu został w miarę utrzymany, albo żeby było widać ku temu jakieś starania a nie zlewanie partnera.
            Nie było tu mowy o tym żeby zmieniać świątobliwą matkę polkę w gwiazdę porno, bo skutek by był chyba żałosny...
            • gomory Re: hipokryzja kobiet ? 19.11.11, 00:29
              > To co tu dopowiadasz nie było nigdzie napisane. Jaka gwiazda z reklam?

              Jak juz wspomnialem ten watek traktuje raczej jak krecenie beki, wiec nie chce mi sie go roztrzasac. Odnioslem sie tylko do stwierdzenia, ze kazdy ma prawo do posiadania atrakcyjnego partnera. Poniewaz uwazam, ze nikt takiego prawa nie ma. No i wiekszosci ludzi wrecz nic do tego nie predysponuje ;).
              Nie widze niczego zlego w dbaniu o zdrowie, szczupla sylwetke i atrakcyjny wyglad. Uznaj, ze ogolnie napisalem o dokonywaniu nieprzemyslanych wyborow. Logicznym wydaje mi sie taki ciag: kreca mnie wysportowane ciala - szukam kobiety dla ktorej fitness jest jej hobby. To sensowniejsze niz rozpacz, ze wybralem taka ktorej to nie interesowalo od poczatku.
              Teraz jakis nastal czas, ze znam paru takich zawiedzionych znajomych i pewnie dlatego mi sie tak skojarzylo w temacie.
              • kwiatek2-1 Re: hipokryzja kobiet ? 19.11.11, 08:36
                Zastanawiałam się nad tym, co napisałeś, bo sama przez 2-3 lata pozwoliłam sobie na zaniedbanie, które ujawniło się tym, ze byłam o ponad 10 kg grubsza niż normalnie. I sama – teraz, gdy wróciłam do wagi z okresu studiów – dziwię się sobie, że na to pozwoliłam i z tym się w tym czasie pogodziłam. Ale wiesz, jaka u mnie była kolejność? Mój mąż oddalił się ode mnie emocjonalnie, gdy jeszcze byłam szczupła (odtwarzając kolejność wydarzeń sprawdziłam to sobie na zdjęciach). Wyglądałam ok, gdy mąż sprawił, że poczułam się zaniedbana, odrzucona (potem okazało się, że miał dość liczne kochanki i wyszukiwał je sobie nie dlatego, że żona się zaniedbała – ale nie o tym wątek). I wtedy – gdy nie czułam akceptacji, pożądania męża – zaczęłam brzydnąć. Ratując swój własny obraz i obraz mojego świata, tłumaczyłam sobie, że cóż – w pewnym wieku kilogramów MUSI przybywać i cóż – po ponad 20 latach małżeństwa nie można oczekiwać wielkiej namiętności w związku (w obu wypadkach nieprawda – ale o tym wiem teraz). Na dodatek nadal podobałam się facetom, więc tym bardziej uważałam, że jest nieźle. Ja też pytałam męża czy ładnie wyglądam i słyszałam, jak Twoja żona, zdawkowe „ładnie”. Tylko że nie czułam się ładnie, nie czułam się kochana. Było źle: byłam gruba, samotna, odrzucona. I to czułam, tylko nic z tego nie rozumiałam i nie wiedziałam, co z tym zrobić.
                Porozmawiaj z nią!!!
                I odpowiedz sobie na pytanie czy nie jest tak, że to Ty przestałeś kochać żonę i w jej wyglądzie szukasz usprawiedliwienia dla swoich uczuć. W końcu jest wiele par, w których kobiety – choć się starzeją i brzydną - są pożądane – i to widać, gdy się na te pary patrzy. No i – jeśli jest miłość – to zwykła rozmowa nie powinna być takim problemem, jakim jest dla Ciebie.
              • that.bitch.is.sick Re: hipokryzja kobiet ? 19.11.11, 10:58
                gomory napisał:

                Logiczn
                > ym wydaje mi sie taki ciag: kreca mnie wysportowane ciala - szukam kobiety dla
                > ktorej fitness jest jej hobby. To sensowniejsze niz rozpacz, ze wybralem taka k
                > torej to nie interesowalo od poczatku.

                Nic dodać, nic ująć. Mądra myśl, szkoda tylko że w początkowej fazie "miłość jest nieczuła na mądrości i dla jednej wspólnej chwili zapomina o śmieszności" :)
                • urquhart Re: hipokryzja kobiet ? 19.11.11, 22:45
                  that.bitch.is.sick napisała:
                  > Nic dodać, nic ująć. Mądra myśl, szkoda tylko że w początkowej fazie "miłość je
                  > st nieczuła na mądrości i dla jednej wspólnej chwili zapomina o śmieszności" :)

                  A co z przekonaniem że prawdziwa miłość ma siłę zmieniać ludzi ? :)
                  • that.bitch.is.sick Re: hipokryzja kobiet ? 19.11.11, 23:38
                    urquhart napisał:

                    > that.bitch.is.sick napisała:

                    > A co z przekonaniem że prawdziwa miłość ma siłę zmieniać ludzi ? :)

                    A kto żywi takowe przekonanie?
                    >
              • jamesonwhiskey Re: hipokryzja kobiet ? 22.11.11, 18:10
                > Logicznym wydaje mi sie taki ciag: kreca mnie wysportowane ciala - szukam kobiety dla ktorej > fitness jest jej hobby. To

                bardziej logiczny wydaje mi sie ciag

                lubie szczuple -> wybralem taka ktora mi sie fizycznie podoba, byla kiedys szczupla
                wybralem szczupla nie wieloryba -> nie lubie wielorybow bo gdybym lubil to bym se wybral wieloryba w okresie kiedy moglem wybierac


                • urquhart Re: hipokryzja kobiet ? 22.11.11, 18:53
                  jamesonwhiskey napisał:
                  > lubie szczuple -> wybralem taka ktora mi sie fizycznie podoba, byla kiedys
                  > szczupla
                  > wybralem szczupla nie wieloryba -> nie lubie wielorybow bo gdybym lubil to
                  > bym se wybral wieloryba w okresie kiedy moglem wybierac
                  > szczupla
                  > wybralem szczupla nie wieloryba -> nie lubie wielorybow bo gdybym lubil to
                  > bym se wybral wieloryba w okresie kiedy moglem wybierac

                  A jak to pogodzic z faktem że krelacja małżeństwa i tycia dla kobiety jest znana i sam ślub iplikuje u kobiety statystycznie tycie? Żyć na kocia łape i trzymac ja w niepewności?
                  zdrowie.gazeta.pl/Zdrowie/1,101460,10166306,Kobiety_tyja_po_slubie__mezczyzni_po_rozwodzie.html
                  • aandzia43 Re: hipokryzja kobiet ? 22.11.11, 19:17

                    Najnowsza praca nie pozwala wyjaśnić, dlaczego znaczne przyrosty na wadze kobietom zdarzają się głównie w pierwszych latach po ślubie, a mężczyznom - w pierwszych latach po rozwodzie. Wytłumaczenia można szukać we wcześniejszych badaniach.

                    Dowiedziono w nich, że małżeństwo dobrze wpływa na zdrowie mężczyzn, a to znaczy, że po rozwodzie mogą oni tracić te korzyści, m.in. znaczne tyjąc. "Z kolei zamężne kobiety zwykle muszą wykonywać więcej prac w domu niż mężczyźni i przez to mogą mieć mniej czasu na ćwiczenia i dbanie o kondycję fizyczną niż ich rówieśniczki stanu wolnego" - spekuluje współautor badań prof. socjologii Zhenchao Qian.

                    T z linkowanego przez ciebie artykułu, skoro już bawimy się w bzdetne cytaty bzdetnych artykułów ;-)
                    A skoro pytasz, co zrobić byśmy nie tyły, proponuję: nie tylko nei żenić się z nami, ale przede wszystkim nie mieszkać razem. Bo to zamieszkanie razem i wszystko, co z nim związane, jawi mi się bardziej jako początek tycia. Albo żenić się i sponsorować służbę domową ;-)
                    • yoric Re: hipokryzja kobiet ? 23.11.11, 01:42
                      Byłbym bardzo zaskoczony, gdyby to była prawda. Na sam początek można by zbadać liczbę kalorii przyjmowanych przed i po ślubie. Ruch oczywiście jest równie ważny, jeśli nie ważniejszy, ale tu oczywistym wyjasnieniem jest różnica w motywacji i trudno byłoby rozstrzygnąć, czy ilość ruchu zależy od wolnego czasu, czy motywacji.
                      • urquhart Re: hipokryzja kobiet ? 23.11.11, 08:27
                        yoric napisał:
                        > cji i trudno byłoby rozstrzygnąć, czy ilość ruchu zależy od wolnego czasu, czy
                        > motywacji.

                        Ależ oczywiście że motywacja jest kluczowa a nie wyimaginowane obowiązki i wolny czas. Mając więcej "wolnego czasu" typowo mężatka jedynie podwyższa standardy oczekiwań co do gniazda: domu i dzieci i zawsze znajdzie sobie kolejne wokół tego zajęcie. Znam trochę rodzin które pomoc do sprzątania zatrudniają i nie ma to związku.
                        Biegając i jeżdżąc na wypady rowerowe w różnych grupach dziwne że czas na to mają singielki i... rozwódki z dzieckiem które muszą organizować opiekę - które mają obiektywnie najmniej czasu ale najwięcej motywacji za to.
                        • mujer_bonita Re: hipokryzja kobiet ? 23.11.11, 09:03
                          urquhart napisał:
                          > Ależ oczywiście że motywacja jest kluczowa a nie wyimaginowane obowiązki i wolny czas.

                          Trochę z innej beczki ale cała ekonomia opiera się na ograniczoności zasobów. Jeżeli wolny czas potraktować w ten sposób to każdy przeznacza go na to, co przynosi najwięcej satysfakcji. Dla jednego będzie to aerobik, dla drugiego rower, trzeci przeczyta książkę a czwarty będzie preferował seks. Każdy wybierze to, co będzie mu się OPŁACAĆ. Także pytanie brzmi dlaczego tej konkretnej kobiecie dbanie o siebie przestało się opłacać?
                          • urquhart motywacja - kij i marchewka 23.11.11, 10:47
                            mujer_bonita napisała:
                            > Trochę z innej beczki ale cała ekonomia opiera się na ograniczoności zasobów. J
                            > eżeli wolny czas potraktować w ten sposób to każdy przeznacza go na to, co przy
                            > nosi najwięcej satysfakcji.

                            Słuszna uwaga co do mechanizmu z jednym zastrzeżeniem.
                            Nie chodzi o jedynie o maksymalizację satysfakcji w parze z minimalizacją negatywnych bodźców. Bo natura też kieruje nasz gatunek kijem i marchewką. Kijem zaś dla kobiet jest prolaktyna czyli homon poczucia przymusu i "martwienia się", "poczucia obowiązku" który zmusza kobiety (i kobiecych mężczyzn) jak i inne ssaki do "krzątaniny" przy domu i dzieciach, czyli hormon rodzicielstwa i instyktu gniazda.
                            • hello-kitty2 Re: motywacja - kij i marchewka 23.11.11, 14:54
                              urquhart napisał:

                              " Bo natura też kieruje nasz gatunek kijem i marchewką. Kijem zaś
                              > dla kobiet jest prolaktyna czyli homon poczucia przymusu i "martwienia się", "
                              > poczucia obowiązku" który zmusza kobiety (i kobiecych mężczyzn) jak i inne ssak
                              > i do "krzątaniny" przy domu i dzieciach, czyli hormon rodzicielstwa i instyktu
                              > gniazda. "

                              Urquhart, a czym (jakim hormonem?) kierowani sa mezczyzni (i meskie kobiety)? (troche nie w temacie watku, ale tak zastanawiam sie nad soba, bo mnie ta cala "krzatanina" nie kreci/co ze mna jest nie tak?)
                              • urquhart Re: motywacja - kij i marchewka 23.11.11, 15:51
                                hello-kitty2 napisała:
                                > Urquhart, a czym (jakim hormonem?) kierowani sa mezczyzni (i meskie kobiety)? (
                                > troche nie w temacie watku, ale tak zastanawiam sie nad soba, bo mnie ta cala "
                                > krzatanina" nie kreci/co ze mna jest nie tak?)

                                Antagonistą prolaktyny deteminującym płciowe zachowania jest przecież testosteron, chociaż u kobiet też odpowiada za libido.
                                www.poradnikzdrowie.pl/zdrowie/anatomia/Jak-testosteron-wplywa-na-organizm-kobiet-i-mezczyzn_36125.html
                                Wysoka prolaktyna zas deteminuje rodzicielstwo ale i depresje i lęki, przez przymus zamartwiania się o potomstwo i gniazdo w skali irracjaonalnie niezrozumiałej dla osobników nie stymulowanych tym hormonem :)
    • esteraj Re: hipokryzja kobiet ? 19.11.11, 10:19
      Nieporozumienia w małżeństwie zwykle zaczynają się od niedomówień. Każde z małżonków oczekuje, że ta druga strona POWINNA się domyśleć, o co chodzi.
      Dlatego Dreemcatcher Twoje zdawkowe "tak" przy pytaniu zadawanym przez żonę, niczego nie wnosi.
      Ty twierdzisz, że ona powinna odebrać Twoją ironię, żona twierdzi, że powinna Ci się podobać, bo w końcu jest Twoją żoną.
      Należałoby pomyśleć nad taktyką, która zmotywowałaby ją do zmiany jej wizerunku.

      Kiedy Twoja żona nie była jeszcze żoną, łatwiej było jej zadbać o siebie, bo miała wyglądać ładnie w jakimś określonym czasie, czyli podczas Waszych spotkań. Nie można ciągle chodzić w makijażu, mini spódniczce i szpilkach. Jak każdy, Twoja żona potrzebuje swobody.
      Można wystroić się na jakieś wyjście, ale w domu potrzebujemy luzu.

      Wychodząc za Ciebie za mąż być może sądziła, że będziesz ją akceptował w każdej postaci.
      Ty może sądziłeś, że ona tak pięknie będzie wyglądać przez 24 godziny na dobę.
      Tak się nie da.
      Trzeba znaleźć jakiś kompromis, bo w końcu estetyka jest przecież ważna.

      Motywacja.

      Złośliwości, uszczypliwości i porównywanie do bardziej zadbanych kobiet raczej nie przyniosą efektu, a tylko wzmogą frustrację.
      Sądzę, że podziałałoby pobudzenie jej ambicji i połaskotanie jej ego (któż tego nie lubi...)
      Przykład:
      "Ale ten Heniek wziął sobie szkaradę..., ja za to za żonę wziąłem najpiękniejszą kobietę..."
      "Jaka Ty byłaś piękna, najlepsza laska w okolicy, takie nogi..." itp. dyrdymały (oczywiście zgodne z prawdą i przekonaniami) ku łaskotaniu ego.
      Teraz ambicjonalnie:
      "Ale ta Heńka żona się zaniedbała..., Ty chyba nigdy byś do tego nie dopuściła..."
      No tak, stwierdzisz, że już za późno na takie słowa, bo przecież ona już się zapuściła.
      Znajdź jednak jakąś jej zaletę, która mogłaby popchnąć temat.
      Ponieważ czas teraźniejszy trochę kuleje, odwołuj się do przeszłości, jak wyglądała, jak potrafiła działać, co Ci się w niej podobało...
      Motywuj, motywuj, motywuj...
      Bez żali, pretensji, oczekiwań, narzekań, marudzenia...

      To takie moje propozycje, które przychodzą mi do głowy.
    • be_3 Re: hipokryzja kobiet ? 19.11.11, 10:20
      Nie sposób nie zauważyć, że temat za grubych i zaniedbanych żon zajmuje coraz więcej miejsca na forum. Bardzo wiele kobiet po ślubie, najczęściej po urodzeniu dziecka tyje i tak juz zostaje. Przyczyn jest wiele: rozhuśtane emocje, brak akceptacji swojego ciała po ciąży i po porodzie, lenistwo, przemęczenie, no i chyba wiele kobiet wierzy, że ich mężowie będą je kochali bez względu na nadmiar kilogramów. Oczywiście jak można się domyślać jest to kompletnie bzdurne przekonanie, ale mimo to wiele z nas w to wierzy. Oczywiście z czasem wytwarza się coraz większy dystans, brak seksu, kłótnie z tego i wielu innych powodów, a to wszystko tylko pogarsza sprawę, bo siłą rzeczy kobiety czują, że nie są już atrakcyjne dla mężów (mimo to szukając ich akceptacji). Chyba tego właśnie kobieta najbardziej potrzebuje - poczucia, że jest akceptowana i kochana mimo wszelkich wad.

      Ale do rzeczy...ponieważ sama jestem żoną, która po ślubie przytyła, myślę, że nie ma "dobrego" sposobu, aby o tym powiedzieć, bo to temat bardzo "delikatny". Myślę, ze najlepszy sposób, to uświadomić żonie, że stan do jakiego się doprowadziła, czyni ją nieszczęśliwą (bo tak jest, ale czasem trzeba jakiegoś bodźca z zewnątrz, aby to jej uświadomić). Może zorganizuj kilka wypadów w gronie znajomych (których żony są szczupłe), może zacznij sam chodzić na siłownię i spędzaj czas aktywnie...i "zaraź" żonę takim sposobem spędzania wolengo czasu...W sumie chodzi o to, aby uświadomić jej jak wspaniale wyglądała i czuła się, kiedy była szczupła. Jednocześnie ważne, abyś dał jej do zrozumienia, że ją kochasz, a nie strzelała focha na jej oponkę. Ja sama zatęskniłam za tym, jak wyglądałam kiedyś i postanowiłam to zmienić, ale taka decyzja musi wyjść od niej samej. Osobiście odradzam ostentacyjne oglądanie się za szczupłymi kobietami, bo to uważam w towarzystwie żony, nie tylko chamskie, ale przy okazji bardzo niemęskie.
      Tyle ode mnie :) p.s. może niech żona trafi na to forum... :)
      • yoric Re: hipokryzja kobiet ? 19.11.11, 19:21
        > Chyba tego właśnie kobieta najbardziej potrzebuje - poczucia, że jest akceptowana i kochana mimo wszelkich wad.

        ale z doświadczeń życiowych i Forumowych wynika jasno, że dla kobiet to jest albo - albo. Jeśli facet daje to poczucie, to tym samym daje mandat na nadwagę (a także zobowiązuje się do pożądania seksualnego do żony). Jeżeli zaś nie chce tego poczucia dać i przeciw nadwadze protestuje, to znaczy że nie kocha, jest wyrachowany, jest draniem i generalnie zadaje partnerce straszny emocjonalny cios. "Trzeciej opcji nie ma".
    • yoric Re: hipokryzja kobiet ? 19.11.11, 16:04
      Co do defnicji - hipokryzja to mówienie czegoś innego, niż się myśli. Obrazisz się na definicję? :)

      Co do meritum, jak zwykle jest mało danych, ale ja tu widzę budowanie pasa ochronego przez kobietę - rozmowy o sylwetce są sferą tabu, sylwetki się nie krytykuje, jest zestaw sformułowań dozwolonych, ale i tych absolutnie zakazanych. Zadaniem kobiety jest zapewnić sobie takie właśnie bezpieczeństwo emocjonalne w związku niezależnie od sylwetki, natomiast zadaniem faceta jest do powstania takiego pasa nie dopuścić. Jeżeli facet dla świętego spokoju unika tematu i nie potrafi jasno i dobitnie artykułować swojego zdania, to potem może mieć pretensje tylko i wyłącznie do sobie.
      Co prawda była mowa o 'prośbach i groźbach', ale groźby bez realnego ryzyka spełnienia można sobie od razu wyrzucić do kosza. Sytuacja jest taka, że autor wątku od żony nie odejdzie bo 'ma zasady' (i/lub nie ma odwagi, bo nie ma pewności, czy wtedy znajdzie lepszą opcję), w związku z tym żona ma nadal bezpieczną pozycję i może sobie spokojnie włączyć pas ochronny, a mąż najwyżej pobrzęczy sobie na jakimś forum aż mu przejdzie.
      • esteraj Re: hipokryzja kobiet ? 19.11.11, 17:08
        No właśnie Yoric, jak pamiętam miałeś podobny problem ze swoją partnerką w wątku "Słoń w pokoju". Jak Ty sobie poradziłeś?
        • yoric Re: hipokryzja kobiet ? 19.11.11, 19:09
          Nie do końca. Ja sobie lubię poteoretyzować i opisywałem zjawisko od strony teoretycznej, kiedy odkryłem jego istnienie :).

          Natomiast inspiracja, owszem, pochodziła z życia, ale wyglądała tak - moja Pani ma złe nawyki żywieniowe z domu oraz nie jest sportowa z natury (czyli taka polska norma). Teraz jest szczupła, bo jest młoda, a co będzie dalej, to się zobaczy. W każdym razie wyrażam się otwarcie i nie uznaję pasa ochronnego, co może i prowadzi do spięć, ale podejmowanie tych kwestii z dziewczyną młodą, ładną i szczupłą jest jednak sporo łatwiejsze :).
      • mujer_bonita Re: hipokryzja kobiet ? 19.11.11, 23:35
        yoric napisał:
        > Co do meritum, jak zwykle jest mało danych, ale ja tu widzę budowanie pasa ochr
        > onego przez kobietę - rozmowy o sylwetce są sferą tabu, sylwetki się nie krytyk
        > uje, jest zestaw sformułowań dozwolonych, ale i tych absolutnie zakazanych.

        Yoric - po raz kolejny wałkujesz SWÓJ problem w wątku, który średnio do Twoich problemów przystaje. Autor wyraźnie pisze, że oni o jej wyglądzie rozmawiają. Nigdzie nie napisał, że ona te rozmowy ucina czy się obraża.

        Także zajmij się swoim związkiem albo opanuj projektowanie swojego życia na innych ;)
        • yoric Re: hipokryzja kobiet ? 20.11.11, 00:17
          Wydaje mi się, Mujer, że moja osoba i mój związek stały się obiektem Twojej niezdrowej fascynacji :o. W zasadzie nie powinienem więc odpisywać, żeby nie karmić takich ciągot, ale pozwolę sobie zauważyć jedną charakterystyczną dla Ciebie rzecz: że "autor mówi wyraźnie" to Ci pasuje akurat w tym wpisie, natomiast już parę wpisów wyżej nie "mówi wyraźnie", tylko jest "mocna sprzeczność", bo on jej przytakuje...

          A tak w ogóle to mam dla Ciebie pracę domową - znajdź na tym Forum pięć wpisów swojego autorstwa, które mają charakter konstruktywny i nie zaś personalnego ataku. Dla ułatwienia (?) złośliwości w dobrym stylu możesz zaliczyć do tych konstruktywnych. No... do roboty :).
          • mujer_bonita Re: hipokryzja kobiet ? 20.11.11, 11:35
            yoric napisał:
            > Wydaje mi się, Mujer, że moja osoba i mój związek stały się obiektem Twojej nie
            > zdrowej fascynacji :o.

            Mania prześladowcza się ujawnia? Mało ostatnio czytam forum dzięki czemu zwyczajnie rzuca w oczy, że Ty ciągle o tym samym niezależnie od tematu. Jak tylko mowa o wyglądzie to Ty zaraz o swoim słoniu :) Sam zdajesz się tego nie zauważać co dziwnym nie jest.

            A co do konstruktywności - rada była nawet w tym wątku. Tyle, że dla panów konstruktywne = to co im pasuje. No przykro mi - nie jestem studolarówką, żeby się każdemu podobać. Czasem trzeba usłyszeć coś nieprzyjemnego dla siebie.
            • yoric Re: hipokryzja kobiet ? 20.11.11, 13:32
              > Mania prześladowcza się ujawnia?
              chyba Cię boli, że Cię olałem kiedy jak czytelnik Faktu domagałaś się natychmiastowego ujawnienia informacji o moim związku :o

              > że Ty ciągle o tym samym niezależnie od tematu
              ekhem... tak jakby zależnie od tematu. Nie ja zakładam tu co chwila wątki o nadwadze - jak Cię ten temat z jakichś powodów drażni, to po prostu zmień Forum.

              > Tyle, że dla panów konstruktywne = to co im pasuje

              praca domowa nr 2 (jak już się ogarniesz z pierwszą) - znajdź pięć swoich wpisów, w których nie narzekasz na mężczyzn :)).
              • mujer_bonita Re: hipokryzja kobiet ? 20.11.11, 13:58
                yoric napisał:
                > ekhem... tak jakby zależnie od tematu.

                Przecież to właśnie napisałam. Gdy tylko pojawia się temat wyglądu wyciągasz swojego słonia. W końcu się do tego przyznajesz.

                I dziękuję za troskę - nic mnie nie boli ani nie drażni. Fochy mnie zdecydowanie bawią :D
                • yoric Re: hipokryzja kobiet ? 20.11.11, 16:23
                  Taaaa... to jak z tą pracą domową? To Ci powinno zająć dłuższą chwilę, Forum będzie mogło odpocząć od Twojego wiecznego PMSa
                  • mujer_bonita Re: hipokryzja kobiet ? 20.11.11, 16:44
                    yoric napisał:
                    > Taaaa... to jak z tą pracą domową? To Ci powinno zająć dłuższą chwilę, Forum bę
                    > dzie mogło odpocząć od Twojego wiecznego PMSa

                    Wybacz ale nie będę się zniżała do takiego poziomu 'dyskusji'. Wykorzystywanie rynsztokowych zaczepek jak 'PMS' zdradzaja niestety desperacji brak argumentów. Szkoda, bo kiedyś całkiem sensownie pisałeś.
                    • yoric Re: hipokryzja kobiet ? 20.11.11, 17:00
                      > Szkoda, bo kiedyś całkiem sensownie pisałeś.

                      chciałbym powiedzieć to samo o Tobie, ale niestety nie mogę, ponieważ jak do tej pory jedyną formą wypowiedzi, jaką byłaś łaskawa tu uprawiać była kłótnia. Przepraszam za diagnozę - cokolwiek to jest, na co cierpisz, dobrze że Forum od tego odpocznie. Może uda się nawet spokojnie porozmawiać.
                      • mujer_bonita Re: hipokryzja kobiet ? 20.11.11, 17:41
                        Przykro się czyta tak niski upadek. Skąd w Tobie tyle jadu i agresji? W sumie nieważne, widać, że pewne kwestie są dla Ciebie palące osobiście i nie potrafisz tego przeskoczyć. Przetraw je sobie, uspokój się, wylecz. Wszyscy na tym skorzystają.

                        Każdy ma prawo wypowiadać się na forum. To, że Tobie pewne słowa (wypowiadane nie tylko przeze mnie się) nie podobają to niestety Twój problem.
                        • urquhart Re: hipokryzja kobiet ? 20.11.11, 18:02
                          mujer_bonita napisała:

                          > Przykro się czyta tak niski upadek. Skąd w Tobie tyle jadu i agresji? W sumie n
                          > ieważne, widać, że pewne kwestie są dla Ciebie palące osobiście i nie potrafisz
                          > tego przeskoczyć

                          "źdźbło w oku bliźniego widzisz, a belki w swoim nie dostrzegasz" (Mat. 7,1-5)
                          • mujer_bonita Re: hipokryzja kobiet ? 20.11.11, 18:12
                            urquhart napisał:
                            > "źdźbło w oku bliźniego widzisz, a belki w swoim nie dostrzegasz" (Mat. 7,1-5)

                            Uroczy jesteś :) Mnie na szczęście kwestie wagi nie palą osobiście. W sumie to mało który omawiany tu temat zbliża się do mnie osobiście :)

                            A co do zarzutu o rzekomą nienawiść do mężczyzn - ja Was panowie kocham ale mądrą i wymagającą miłością :)
                        • yoric Re: hipokryzja kobiet ? 20.11.11, 21:36
                          > Przykro się czyta tak niski upadek. Skąd w Tobie tyle jadu i agresji? W sumie n
                          > ieważne, widać, że pewne kwestie są dla Ciebie palące osobiście i nie potrafisz
                          > tego przeskoczyć. Przetraw je sobie, uspokój się, wylecz. Wszyscy na tym skorz
                          > ystają.
                          >
                          > Każdy ma prawo wypowiadać się na forum. To, że Tobie pewne słowa (wypowiadane n
                          > ie tylko przeze mnie się) nie podobają to niestety Twój problem.

                          :ooo
                          mówić do siebie, to jeszcze rozumiem, ale samemu do siebie pisać na Forum?
                          :))
      • violon-czela Re: hipokryzja kobiet ? 21.11.11, 15:20
        Jeśli to do mnie to już odpisuje ( te kropki tak mi się zlewają, że już nie wiem co do czego)

        "Co do defnicji - hipokryzja to mówienie czegoś innego, niż się myśli. Obrazisz
        > się na definicję? :)"

        Nie nie obrażę się na definicję bo nie mam za co.

        Hipokryzja «obłuda, dwulicowość, nieszczerość»
        «niebędący szczerym, ukrywający prawdę; też: świadczący o fałszu, obłudzie»
        «obłudny, mówiący co innego zależnie od okoliczności i rozmówcy»

        Gdzie my mamy napisane, że ona co innego myśli a co innego mówi? Jak to jej udowodnisz? Ja mam spore wątpliwości jako kobieta. Czemu? Bo jakby mi partner powiedział w wersji chamskiej że jestem gruba i już go nie podniecam /nie podobam mu się lub w wersji delikatnej że zmieniałam się na niekorzyść, że to się mu nie podoba i że fajnie by było jakbym schudła bla bla bla to w życiu nie zadałabym pytania: " czy ci się jeszcze podobam" ? Bo po co? Tak więc hipokryzją bym tego nie nazwała a przynajmniej nie po tych skąpych informacjach i jednostronnej relacji bez wielu konkretów. ( Acz nie wykluczam )

        Ale, ale, ale to, że ona być może nie zdaje sobie sprawy jak bardzo partnerowi to przeszkadza, nie chce uwierzyć, że miłość tego niefajnego obrazu nie pokona itd itd itd nie jest żadnym argumentem. Miłość i pożądanie, które ma być zawsze i wszędzie też jest pobożnym życzeniem w które nie można wierzyć bo choroby chorobami*, ciąże ciążami, słaby metabolizm słabym metabolizmem, brak czasu brakiem czasu ale jak komuś zależy na związku/partnerze a nie na wygodnej przystani którą daje małżeństwo to się stara/próbuje a nie odpuszcza i zasłania się miłością która ma zaakceptować wszystko. To tak odnośnie niektórych głosów na bazie przeczytanych wyżej i niżej głosów.

        * nie mówię tu o bardzo poważnych chorobach i skaranych przypadkach gdzie lala jest lalą wszędzie i broń boże "niezrobiona " się nie pokaże na oczy choćby umierała.

        • yoric Re: hipokryzja kobiet ? 22.11.11, 00:09
          Violon - czela:
          > Jeśli to do mnie to już odpisuje...

          nie no, jak??? Pisałem do gościa, że wedlug definicji to on jest hipokrytą, koniec tematu.
          Co do meritum zgadzam się w pełni z Kutuzowem, który z kolei zgadza się z Aronią. Jak się coś facetowi nie podoba, to niech się weźmie do dzieła, a nie płacze w poduszkę.
    • urquhart nie hipokryzja tylko projekcja 20.11.11, 10:41
      dreemcatcher napisał:
      > jaką trzeba być hipokrytką widząc siebie codziennie przed lustrem i mieć czelno
      > ść pytać czy się dalej podoba, znając doskonale moje zdanie na ten temat , nie
      > robiąc ze swoim wyglądem nic, a będąc kiedyś bardzo piękną kobietą, czy chęć
      > usłyszenia "tak podobasz mi się " wycedzone przez zęby na odwal się jest ważnie
      > jsze od usłyszenia od faceta szczerze "jesteś piękna"

      Takie postawy biorą się często z projektowania własnych odczuć typowych dla danej płci zamiast próby zrozumienia innego sposobu myślenia odmiennej płci. Czyli poniekąd skupienie na sobie i niewrażliwość i brak zrozumienia odmienności partnera.
      Zobacz na babskich forumach jak Życie Rodzinne czy Emama czym baby są zniechecone do facetów:, nie angażują się, nie zarabiają, piją piwko zbijając bąki na bezrobociu. To powód do rozczarowań i rady natychmiastowego "kopniecia w dupę". Narzekania że któryś się utuczył czy nie seksi to margines.
      Czyli klasyka psychoewo: związek to atrakcyjność kobiety i seks za zasoby i bezpieczeństwo które zapewnia mężczyzna.
      Projektując bez zrozumienia własne kryteria oceny: to o co chodzi o dom dbam, kanapki do pracy robię więc o co temu wariatowi chodzi, reszta to drobiazgi?
      • mujer_bonita Re: nie hipokryzja tylko projekcja 20.11.11, 11:37
        urquhart napisał:
        > Projektując bez zrozumienia własne kryteria oceny: to o co chodzi o dom dbam, k
        > anapki do pracy robię więc o co temu wariatowi chodzi, reszta to drobiazgi?

        Żebyś Ty jeszcze chłopie wiedział o co kobietom chodzi :D :D :D
        • yoric Re: nie hipokryzja tylko projekcja 20.11.11, 12:27
          > Żebyś Ty jeszcze chłopie wiedział o co kobietom chodzi :D :D :D

          przejrzałem wątek i to chyba jest ta 'konstruktywna wypowiedź' do której przyznaje się Mujer. ;)
    • yskejp Re: hipokryzja kobiet ? 20.11.11, 15:50
      > Zniechęcała mnie do siebie nie dbając o swój wygląd i leżenie jak kłoda w łożku
      > , w zasadzi sex mógł dla niej nie istnieć. Uhodowała niezwykłą oponę na brzuch
      > u która całkowicie pozbawiła ją tali , sprawiła że stałą się dla mnie aseksualn
      > a. N moje prośby , groźby , próby wspólnego aktywnie spędzania czasu nie reagow
      > ała... poddałem się ile można , nie działa na mnie jako kobieta a jej pocałunek
      > kojarzy mi się obcałowywanie podczas rodzinnych spotkać .

      A moze zrobila zwykly rachunek korzysci i strat,

      Moze ma taki metabolizm, ktory sprawia ze gdyby chciala zachowac po porodzie sylwetke wiotkiej galazki musialaby sie wiecznie glodzic i katowac cialo wyczerpujacymi cwiczeniami - w zamian za seks,
      Za jaki seks?
      kobiety zazwyczj nie skarza sie na slaba jakosc seksu malzenskiego,
      ale czesto rekompensuja sobie brak satysfakcji z pozycia obzeraniem sie slodyczami.

      No i egoizm.

      Czy wymaganie od kobiety zycia na glodzie w imie zaspokojenia swoich potrzeb estetycznych jest miloscia?

      Bo ze ona jest egoistka nie wyrzekajac sie przyjmowania jadla nie ulega waytpliwosci.
      • mujer_bonita Re: hipokryzja kobiet ? 20.11.11, 16:54
        yskejp napisał:
        > A moze zrobila zwykly rachunek korzysci i strat,
        >
        > Moze ma taki metabolizm, ktory sprawia ze gdyby chciala zachowac po porodzie sy
        > lwetke wiotkiej galazki musialaby sie wiecznie glodzic i katowac cialo wyczerp
        > ujacymi cwiczeniami - w zamian za seks,
        > Za jaki seks?
        > kobiety zazwyczj nie skarza sie na slaba jakosc seksu malzenskiego,
        > ale czesto rekompensuja sobie brak satysfakcji z pozycia obzeraniem sie slodyc
        > zami.

        Też racja. Kobiety do pewnego wieku często nie muszą robić nic lub niewiele dla wyglądu. Z wiekiem kobieta musi się starać coraz bardziej w zamian dostając tyle samo albo i mniej (bo po latach związku panowie też siadają na laurach). Mężczyźni patrzą na wygląd w kategorii efektu - panie pod kątem wysiłku i oczekiwania się rozjeżdżają.
        • yoric Re: hipokryzja kobiet ? 20.11.11, 21:52
          Dokładnie tak.
          Ale schemat jest nieco bardziej skomplikowany. Kobieta póki jest młoda, nic nie musi robić i jest OK. Więc jest zadowolona, ale... Mija 30-ka, pojawiają się dzieci, przybywa kilogramów. Co w tej sytuacji robi przeciętna babka, która ma ustalony rozkład dnia i zero tendencji do ruchu - znajdzie nagle czas i ochotę na systematyczny wysiłek? Nagle zmieni 30-letnie przyzwyczajenia żywieniowe? Nie - kobieta wpada w panikę i idzie na dietę głodówkową, na której nie ma siły ćwiczyć, pali mięśnie, zwalnia metabolizm, w związku z czym po powrocie z diety tyje dwa razy szybciej. Po kilku cyklach jest rozgoryczona i przekonana, że by być szczupłą trzeba się głodzić albo mieć super geny...
          • olewka100procent Re: hipokryzja kobiet ? 20.11.11, 22:18
            jestem kobietą i uważam że facet ma racje . Czy na siłe ma udawać że podoba mu się nie atrakcyjna kobieta ? nie cierpie takich bab, po ślubie robią się takie pewne siebie i wszytko mają gdzieś , mam nadzieje że w końcu przejrzysz na oczy i podejmiesz odpowiednie działania
          • mujer_bonita Re: hipokryzja kobiet ? 20.11.11, 22:29
            yoric napisał:
            > Dokładnie tak.

            Zapiszę tę datę w kalendarzu :P

            Tylko jakie wnioski? Propagacja wkładania wysiłku od początku, coby panowie mogli się długo atrakcyjną partnerką cieszyć? Tylko co w zamian? Bo ja akurat od zawsze jestem fanką sportów hiszpańskich (leżenie bykiem) i szczerze powiedziawszy to nie wiem czy i dla Brada Pitta bym to zmieniła ;)
          • kag73 bo ja wiem czy to hipkryzja? 20.11.11, 22:30
            Moza ona pytajac czy nadal Ci sie podoba ma na mysli swoja buzie, ktora pewnie nadal jest ladna, albo moze czy ladnie wyglada w jakims tam konkretnym stroju. A moze w dodatku wcale nie patrzy codziennie w lustro? Do tego, moze sama sie sobie podoba, bo kochany, po 30 stce to kobieta wrzuca na luz, jest wreszcie pewna siebie, zadowolona i wreszcie bez kompleksow, w wiekszosci przypadkow. Chyba natura dobrze to urzadzila. Jasne, pewnie wie, ze troche jej sie utylo, ale...schudnac nie latwo, to sie trzeba z nowa sytuacja oswoic i sie do niej przyzwyczaic.
            To tyle.
            A seksu to ona i tak nie chce, wiec o co chodzi. Ty zostawiasz ja w spokoju, szafa gra. A dlaczego tego seksu nie chce, to ja juz nie wiem. Moze jej sie znudzil, moze Ty "podupadles", moze nigdy nie lubila, ale dzieciaka chciala, moze jej sie hormony poprzestawialy. A moze wlasnie dlatego, ze przytyla czuje sie nieatrakcyjna i dlatego nie chce. Ja w Twoim malzenstwie nie siedze, nie znam przyczyn i ogolnej sytuacji. Ogolnie oboje jestescie moze zakompleksieni i lubicie gre pozorow, bo chyba istnieje cos takiego jak rozmowa, co by sie chociaz czegos dowiedziec albo cos przekazac. Ty udajesz, ze zona nadal Ci sie podoba, ona udaje, ze wierzy, (albo rzeczywiscie wierzy) ze Tobie rowniez, podobnie jak jej, odechcialo sie seksu. W kazdym razie ona nic zmieniac nie bedzie, nie musi, bo w jej zyciu wszystko gra...no chyba, ze o czym nie wiemy i jednak pewnego dnia sie obudzi i zacznie dzialac, bo za czyms zateskni albo czegos zapragnie. Kto to wie!
            • hello-kitty2 Re: bo ja wiem czy to hipkryzja? 21.11.11, 10:41
              No wlasnie panowie, a co w przypadku kiedy malzonka sie nadal sobie podoba i akceptuje siebie z opona? Co wtedy?

              A poza tym brak talii nie musi byc kwestia nadwagi, bo BMI moze miec w normie. Wystarczy ze ma budowe jablka a walka o uzyskanie wciecia w talii moze przypominac walke z wiatrakami.

              ps. yoric, cos dla ciebie -kolejny etap w procesie selekcji: jablko czy gruszka... ;-)

              • kutuzow Sylwetka typu jabłko + BMI 21.11.11, 11:26
                hello-kitty2 napisała:

                > No wlasnie panowie, a co w przypadku kiedy malzonka sie nadal sobie podoba i ak
                > ceptuje siebie z opona? Co wtedy?

                Jeśli jej partner nie akceptuje jej figury i ona go zwyczajnie nie pociąga, to po pewnym czasie będzie po prostu szczęśliwa sama ze sobą. Odwrotna sytuacja, czy jeśli facet jest szczęsliwy z brzuchem piwnym i swoim wylegiwaniem się na kanapie przed TV (sobie się podoba), to czy jego żona musi podzielać jego zachwyt?

                > A poza tym brak talii nie musi byc kwestia nadwagi, bo BMI moze miec w normie.
                > Wystarczy ze ma budowe jablka a walka o uzyskanie wciecia w talii moze przypomi
                > nac walke z wiatrakami.

                Nawet w figurze jabłka chodzi o to gdzie gromadzi się nadmiar tłuszczu. Nadmiar jest tutaj słowem kluczem. Cytat:

                "Klatka piersiowa osiąga spore rozmiary, co nadaje sylwetce ciężki wygląd. Są to partie, w których jabłka najczęściej przybierają na wadze, także właśnie z nich można najłatwiej zrzucić dodatkowe kilogramy. Szerokie i mocne plecy jabłka mają tendencję do przybierania na wadze i gromadzenia nadmiaru tkanki tłuszczowej, co nadaje im ciężki wygląd.

                Talia jest zaznaczona słabiej lub mocniej - zależy to od jędrności leżących pod skórą mięśni. Podobnie jak plecy, talia i brzuch mają tendencję do gromadzenia nadmiaru tkanki tłuszczowej, co sprawia, że sylwetka wygląda na bardziej pękatą, niż jest w rzeczywistości, nawet jeśli jabłko nie ma nadwagi. Dolna część ciała u jabłka jest zazwyczaj wielkim atutem. Biodra są dość wąskie w porównaniu z barkami. Pośladki są raczej małe i płaskie, a nogi szczupłe i kształtne. Dzięki temu figura jabłka ma miły dla oka i wdzięczny wygląd."
                www.twoja-kosmetyczka.pl/artykul/odchudzanie/254,sylwetka-typu-jabko.html
                Co do BMI, normy są dość dziwnie ułożone dla kobiet i mężczyzn. Kobieta musi się naprawdę "postarać" żeby wyjść poza norme (BMI>25). Znam klika dość krągłych dziewczyn które mieszczą się w BMI 23. W przypadku facetów jest zaś odwrotnie, wystarczy trochę mięśni po siłowni i BMI wychodzi poza skalę. Facet z BMI 22 zaś będzie chuderlawy. Wszystko przez to że mięśnie są znacznie cięższe od tłuszczu.
                • mreck Re: Sylwetka typu jabłko + BMI 21.11.11, 11:31
                  ojejku, nie chce? nie musi. Idź trzepać.
                • aandzia43 Re: Sylwetka typu jabłko + BMI 21.11.11, 17:14
                  > Co do BMI, normy są dość dziwnie ułożone dla kobiet i mężczyzn.

                  Też to zauważyłam. Chyba powinni opracować oddzielne skale dla kobiet i mężczyzn.

                  >
                  > Nawet w figurze jabłka chodzi o to gdzie gromadzi się nadmiar tłuszczu. Nadmiar
                  > jest tutaj słowem kluczem.

                  Prawda, nadmiar to nadmiar. Z drugiej strony: dla faceta, dla którego bezwzględnym priorytetem jest płaski brzuch i wąska talia zadowalająca będzie dopiero sytuacja, gdy pani jabłko wychudzi się ostro, bo dopiero wtedy interesujące go rejony będą jako tako zadowalające. No i wyćwiczy, ale to już raczej plus i osiągnięcie w granicach możliwości. W przeciwieństwie do wychudzenia - niekoniecznie zdrowego i często w ogóle poza granicami
    • dreemcatcher Podsumowanie :) 21.11.11, 11:41
      Dziękuję wszystkim za opinie, temat krzykliwy wiec doczekał się wielu odpowiedzi .Postaram sie podsumować i zebrać to wszystko w jedną całość .
      Dowiedziałem się to ja jestem hipokrytą, bo nie mam ochoty przekonywać żony że wygląda jak wygląda skoro to nie przynosi rezultatów na odczepnego odpowiadam "tak" ile można z tym walczyć wszystko ma swoje granice.
      odniosę się do tytułu (zaraz posypią się gromy), i jak drogie panie z tą hipokryzją ? prześledźcie sobie odpowiedzi ... tytuł bardzo okazał sie trafny
      -pewnie nie kocham żony bo powinna mi sie podobać gruba
      -pewnie jest chora i dlatego ma oponę na brzuchu
      -to ja powinienem dbać o wygląd zony prosić o to żeby się nie zapuszczała i znaleźć rozwiązanie żeby łaskawie zechciała mieć minimum ruchu. Ktoś napisał żebym popatrzył na siebie..otóż patrzę i widzę wysportowanego faceta.
      Ktoś napisał na temat zmiany wyglądu młoda ładna dziewczyna zmienia się wraz z wiekiem natomiast nie ma zamiaru nic zrobić żeby atrakcyjnie wyglądać. Nie oszukujmy się żeby ciało wyglądało atrakcyjnie trzeba włożyć miń wysiłku .. minimum . Cud że obyło się bez zarzutu że pewnie w domu nie pomagam.
      Nie potrzebuje super sex bomby chcę mieć tą samą żonę tyle że zadbaną, otóż mam prawo tego chcieć , niei zapisałem tego w intercyzie, a możliwe że powinniśmy takie żądania zapisywać :) natomiast zawarłem z żona przed ślubem ustną umowę że ma o siebei dbać :) niestety nie wywiązała się z obietnicy :) prawdopodobnie nie miala zamiaru się z niej wywiązywać jak zapewne ogromna ilość kobiet również piszących tutaj.
      o ile dobrze pamiętam tylko jedna osoba napisała ( w skrócie) że mam prawo oczekiwać od żony atrakcyjnego wyglądu . Czy jeśli zmuszamy się do seksu a nie podoba nam się wygląd partnera zanika pożądanie, to możemy mówić o miłości (sami siebie oszukujemy) miłość minie zostanie przyzwyczajenie. jeśli by odwrócić sytuacje . Zapasiony facet super zadbana żona atrakcyjna idealna figura , spocony mąż kładzie się jak słoń morski na drobne ciało kobiety sapiąc do tego nie mogąc utrzymać dłużej pozycji , wkradła się lustrzyca przez duży brzuch nie widzi swojego małego fiutka , jednocześnie oczekując od żony namiętności i zaangażowania o pożądaniu nie wspomnę. A ona rozkłada nogi i marzy o przystojnym facecie który bawi się z nią w łóżku , nie marudzi ze go nogi bolą nie stęka kiedy ma się podnieść .
      Założyłem wątek nie po to żeby uzyskać porady co mam zrobić . Wykazałem że w przypadku otyłości kobiet i braku chęci do zmiany zasłaniacie się miłością a miość to też chęć podobania sie . Solidarność jajników spowodowała że wątek rozrósł się nierzadko odbiegając od tematu przez bujną wyobraźnię i insynuacje a wystarczyło oprzeć sie na tym co pisałem .
      Na koniec dodam ze uwielbiam kobiety lubię przebywać w ich towarzystwie grube chude zadbane i te bez chęci na to , natomiast podniecają mnie te wyłącznie dbające o wyglad z minimalnym wkładem w to ale dbające o figurę .
      • bi_chetny Re: Podsumowanie :) 21.11.11, 12:03

        Dopóki nie pogadasz ze swoją żoną poważnie na ten temat, rady pozostaną bezsensowne.
        Taka rozmowa jest trudna, ale bez niej nie będziesz wiedział co dalej. ROZMOWA !
        • dreemcatcher Re: Podsumowanie :) 21.11.11, 12:13
          po rozmowie jest juz bardzo dawno stąd ten wątek , musi sama zrozumieć ale nie zanosi się taka natura, nic nei traci ..
          • bi_chetny Re: Podsumowanie :) 21.11.11, 12:17
            myślę że tobie się wydaje że rozmowa była, tymczasem jej chyba nie. z rozmowy powinny wyniknąć kolejne kroki. co powiedziała, kiedy powiedziałeś że uważasz że powinna zadbać o swoje ciało ?
            • aandzia43 Re: Podsumowanie :) 21.11.11, 17:24
              Też mi się tak wydaje :-) A naszemu bohaterowi się wydawało ;-)
          • hello-kitty2 Re: Podsumowanie :) 21.11.11, 12:24
            "Na koniec dodam ze uwielbiam kobiety lubię przebywać w ich towarzystwie grube chude zadbane i te bez chęci na to , natomiast podniecają mnie te wyłącznie dbające o wyglad z minimalnym wkładem w to ale dbające o figurę . " - uczciwie powiedziane!

            Powiedzialabym nawet, ze to prawda otwierajaca oczy (moje).

            Dreemcatcher piszesz, ze zona nic nie traci...wg mnie traci, traci ciebie. Tyle ze moze juz nie stanowisz dla niej takiej wartosci, jak kiedys, niestety. Masz racje, sama musi to zrozumiec, bo nie zmusisz jej do zmiany wygladu, bo to jej wyglad.
      • arronia Re: Podsumowanie :) 21.11.11, 13:32
        > Nie potrzebuje super sex bomby chcę mieć tą samą żonę tyle że zadbaną, otóż mam
        > prawo tego chcieć , (...)

        > o ile dobrze pamiętam tylko jedna osoba napisała ( w skrócie) że mam prawo ocze
        > kiwać od żony atrakcyjnego wyglądu .

        Ujęłabym to tak: masz prawo chcieć mieć atrakcyjną kobietę za żonę, masz prawo taką wybrać, ożenić się, masz też prawo się z nią rozwieść, jeśli nie jest taka, jaka chcesz, żeby była. Ale to jest prawo do wyboru, nie prawo do atrakcyjnej żony. Z równym sensem mogłabym napisać: "Czemu jestem chora? przecież mam prawo być zdrowa".

        Czy "mam prawo" być zdrowa, bogata, piękna, mieć idealnego męża? Jeśli mam - nikt mi tego nie zabrania. Ale nikt mi tego nie gwarantuje. W Twojej sytuacji tak samo - masz prawo mieć atrakcyjną żonę, ale gwarancji nie masz.

        Rób coś, nie rób nic - Twój wybór.
        Rozmawiaj, nie rozmawiaj - j.w.

        Czy postawa żony to hipokryzja? Gdyby od razu zakładała, że się zapuści, jak złapie męża... Wątpię, żeby miała wtedy takie założenie. Zresztą - nie pytałaby teraz, czy Ci się podoba.
        • kutuzow Bardzo trafne i mądre podsumowanie 21.11.11, 13:38
          arronia napisała:
          > Ujęłabym to tak: masz prawo chcieć mieć atrakcyjną kobietę za żonę, masz prawo
          > taką wybrać, ożenić się, masz też prawo się z nią rozwieść, jeśli nie jest taka
          > , jaka chcesz, żeby była. Ale to jest prawo do wyboru, nie prawo do atrakcyjnej
          > żony. Z równym sensem mogłabym napisać: "Czemu jestem chora? przecież mam praw
          > o być zdrowa".
          >
          > Czy "mam prawo" być zdrowa, bogata, piękna, mieć idealnego męża? Jeśli mam - ni
          > kt mi tego nie zabrania. Ale nikt mi tego nie gwarantuje. W Twojej sytuacji tak
          > samo - masz prawo mieć atrakcyjną żonę, ale gwarancji nie masz.
          >
          > Rób coś, nie rób nic - Twój wybór.
          > Rozmawiaj, nie rozmawiaj - j.w.
          >
          > Czy postawa żony to hipokryzja? Gdyby od razu zakładała, że się zapuści, jak zł
          > apie męża... Wątpię, żeby miała wtedy takie założenie. Zresztą - nie pytałaby t
          > eraz, czy Ci się podoba.


          Brawo -nie dość że trafne to jeszcze krótko i zwięźle.
          • dreemcatcher Re: Bardzo trafne i mądre podsumowanie 21.11.11, 14:22
            mając dziecko nie tak łatwo się rozejść to ja zostanę bez dziecka jako facet a nie jako rodzić .
            A satysfakcja ze swojego wyglądu ? nie bez powodu w szafie królują ubrania niepodkreślające figurę a właściwie mówiące o tym że mamy do czynienia z osoba z kołem ratunkowym na brzuchu :)
            • ciezka_cholera Re: Bardzo trafne i mądre podsumowanie 21.11.11, 15:57
              dreemcatcher napisał:

              > mając dziecko nie tak łatwo się rozejść to ja zostanę bez dziecka jako facet a
              > nie jako rodzić .
              > A satysfakcja ze swojego wyglądu ? nie bez powodu w szafie królują ubrania niep
              > odkreślające figurę a właściwie mówiące o tym że mamy do czynienia z osoba z ko
              > łem ratunkowym na brzuchu :)

              Caly problem w tym, ze majac prawo do zadbanej zony (a tu akurat zgadzam sie z Toba - umowy werbalne tez obowiazuja) nie masz zadnych mozliwosci wyegzekwowania go. I tyle. "Nie mamy panskiego plaszcza i co nam pan zrobi?"
              www.youtube.com/watch?v=h5aF2CSwNTU
    • efi-efi Re: hipokryzja kobiet ? 21.11.11, 12:50
      Na jej tradycyjne pytanie , odpowiedz pytaniem czy sama sobie się podoba.
      Ja tam jestem za prawdą w związku i w takiej sytuacji kiedy mam na wygląd wpływ, a na oponkę lub jej brak mamy wpływ, oczekiwałabym prawdziwej odpowiedzi, nawet jak zaboli.
      • placeboeffect Re: hipokryzja kobiet ? 21.11.11, 13:56
        nie czytalam wszystkich wypowiedzi. tak pobierznie przelecialam. jestem baba i jak baba odpowiem.mowie prawde od poczatku do konca jak na swietej spowiedzi. z jednym ze swoich chlopakow bylam cztery lata.na poczatku bylo bardzo fajnie. po okolo roku zauwazylam ze cos jest nie tak. kiedy mu o tym mowilam, dostawalam odpowiedz, ze przeciez sie zmieniamy i nie bedzie tak jak na poczatku.ok. doszlo do tego, ze zupelnie stracilam ochote na seks a to dlatego ze wkrada sie rutyna. kiedy jemu mowialm, ze sie nudze bo wiem ze bedzie raz jak idziemy spac to w sumie zadnej nie dostalam odpowiedzi. nie uwazam ze mam nie wiadomo jaki temperament ale to tak samo jak jesc to samo danie kazdeg dni o tej samej porze na tym samym talerzu. no i roztalismy (a ja mam odczucie ze chlopak mnie zdradzil. nie mam do niego pretensji, ani do siebie tez. teraz nie mam pretensji do siebie ale mialam ze moja wina moja wina moja bardzo wielka wina. prawda jest taka, ze "wina" lezy po obu stronach. rutyna zabija. nie wiem czy twoja zona jest aktywna zawodowo czy nie. jesli nie to moze teskni za praca i ma dosc wychowywania dziecka (okrutnie to brzmi ale tak moze byc. jesli siedzi w domu choc marudzi, ze chce isc do pracy to moze brakuje jej motywacji, celu. jak sie wpadnie w taka beznadzieje to ciezko wyjsc samemu. jesli pracuje to czy jest zadowolona? kiedy ostatnio robiliscie cos tylko dla siebie (byliscie w kinie a potem na drinku, albo w teatrze albo na spacerze tylko we dwoje i tak sobie od serca pogadaliscie co slychac u was (nie ze dziecko potrzebuje nowych butow). Rutyna zabija szybko ale kobiety odczuwaja ja bardziej i szybciej dlatego mowi sie ze nagle jej sie odechcialo. z moje przykladu moge powiedziec, ze nie jest to nagle. tkwilo to w mojej glowie ze dwa lata (moge sie usprawiedliwic tym ze bylam wtedy mloda i niedoswiadczona). wez swoja babe na rozmowe i zapytaj sie czy wszystko u niej ok, co ja gryzie. niech sie kobita wygada. i jescze jedno co moge dodac- baby lubia niespodzianki ale nie bukiet kwiatow ale powiedz jej zeby sie wystroila np w sobote, bya gotowa na np 18 i zabierz ja na randke. ciekwosc dziecka zaraz jej podniesie poziom odpowiednich hormornow. powodzenia.
        • dreemcatcher Re: hipokryzja kobiet ? 21.11.11, 14:33
          zaskoczę Cię albo i nie.. wszystkie wyjścia do kina , restauracja , nawet seksowna bielizna to tylko moja inicjatywa wyłącznie. Myślę że tak z kobietami jest (może i z facetami ), ślub dziecko..jestem szczęśliwa ..ma mnie kochać i mam mu sie podobać bo inaczej oznacza że meni nei kocha..
          Gdybyśmy jako pary potrafili rozwiązywać problemy przez rozmawianie ze sobą nie było by problemów . Bo czego oczekuje jedna stron adruga już może niekoniecznie. szkoda ze nie pozostawia wyboru .
          • esteraj Re: hipokryzja kobiet ? 21.11.11, 15:41
            U wow.
            Widzę, że Twoja Cierpliwość zaczyna sięgać zenitu.
            Wcale się nie dziwię.
            Masz poczucie, że wykorzystałeś już wszystkie opcje ku poprawie. Jestem ciekawa, jaki będzie teraz Twój krok?
            • bi_chetny Re: hipokryzja kobiet ? 21.11.11, 15:58
              proponowałeś pójście do seksuologa ?
    • agus-ia76 Re: hipokryzja kobiet ? 21.11.11, 16:15
      a ty ja oszukujesz ze ci się podoba ;)
      moze zrób jej kilka zdjęć z każdej strony niech sie dokładnie odejzy
      • placeboeffect Re: hipokryzja kobiet ? 21.11.11, 18:32
        fajnie ze sie starasz. faktycznie bez fachowej pomocy sie chyba nie obedzie. musi byc jakis powod dla ktorego tak sie zmienila. wiesz co? nie wiem czy trafnie to sformulowales mowiac "hipokryzja". nikt nie chce sobie celowo zepsuc zwiazku. jak ktos juz wczesniej zasugerowal twoja frustracja jest blisko limitu wytrzymalosci. teraz juz chyba tobie zostaje wbic kij w mrowisko. dzialaj chlopie bo szkoda waszego czasu. zycie umyka i zamiast je dzielic razem sytuacja pewnie jeszcze sie zaogni.
        p.s. jak niektorzy wydedukowali z twoich odpowiedzi ze nie kochasz swojej zony ,ze jej nie szanujesz a potem wskoczyli na temat BMI? jakby nie kochal to by nie pisl na forum. jak pisze to znaczy, ze mu zalezy i szuka odpowiedzi.
        • esteraj Re: hipokryzja kobiet ? 22.11.11, 00:40
          placeboeffect napisała:

          > p.s. jak niektorzy wydedukowali z twoich odpowiedzi ze nie kochasz swojej zony
          > ,ze jej nie szanujesz a potem wskoczyli na temat BMI? jakby nie kochal to by ni
          > e pisl na forum. jak pisze to znaczy, ze mu zalezy i szuka odpowiedzi.

          No niestety, nie zgodzę się z tymi słowami.
          Gdyby autor kochał swoją żonę, owszem szukałby sposobu na zmotywowanie żony do zadbania o siebie, ale dla jej dobra, dla jej lepszego samopoczucia, dla jej komfortu psychicznego, a nie żeby zaspokoić własne przyjemności wzrokowe i seksualne.

          Prawda jest taka, że oni oboje siebie nie kochają.
          Pobrali się dla iluzji, a miłość pomylili z zaspokajaniem własnych potrzeb i karmieniem własnego ego.
          Dopóki dla mężczyzny kobieta była atrakcyjna, wzbudzała emocje, pożądanie, a co za tym idzie chęć ciągłego z nią przebywania, wówczas uczucie to nazwane zostało miłością.
          Dopóki potrzeba bycia podziwianą, atrakcyjną i pożądaną była zaspokojona przez mężczyznę, wówczas kobieta te pragnienia nazwała miłością.

          Uważam również, że strach przed jawną i otwartą komunikacją świadczy o kiepskiej bliskości między małżonkami.
          Miło jest, gdy obok ma się osobę z którą można konie kraść i iść z nią przez całe życie, niż męczyć się w grze pozorów.
          • dreemcatcher Re: hipokryzja kobiet ? 22.11.11, 09:43
            masz wyjątkowy dar interpretowania faktów szkoda że tak jednostronnie i prostolinijnie .
            Skąd możesz wiedzieć co czuję do żony ? Jeśli nie będziemy się sobie podobali to jest to miłość czy już nie, jeśli nie sypiamy ze sobą to jest to jeszcze miłość czy już nie? czytasz wybiórczo wypowiedzi i na tej podstawie produkujesz opinie.
            -jeśli zaniedbana zona sienie podoba facetowi tzn facet ją nie kocha
            - jeśli facet się zaniedbał to zna że nie kocha zony
            wszystkiemu jest winny facet , spójrz na tytuł wątku i zadaj sobie to pytanie i szczerze odpowiedz sobie :) koleżanko dasz radę :)
            • elsa33 Re: hipokryzja kobiet ? 22.11.11, 10:33
              kurcze dreemcatcher, dlaczego ty szukasz winnego? Macie pecha oboje, że wasz związek znalazł się w dołku, skąd twoje dążenie do orzekania o winie? Możesz być pewnien, że oboje ponosicie za to odpowiedzialność w pewnym stopniu. Ty masz tę przewagę, że próbujesz coś w tym robić, tylko próbuj konstruktywnie, a kwestię winy porzuć nieroztrzygniętą. Obwinianie się nic nie wnosi.
              • bi_chetny Re: hipokryzja kobiet ? 22.11.11, 11:01
                kobiety w Polsce często mają duże problemy z zachowaniami seksualnymi, z rozmową. są zamknięte, wycofane, bo boją się negatywnej opinii o sobie. Czasem takie otwieranie trwa latami.
    • mama_myszkina macie problem z komunikacją 21.11.11, 22:01
      Po przeczytaniu twoich wypowiedzi dochodze do wniosku, że na codzień skiedzisz jak d*pa i przytakujesz żonie jednocześnie miętoląc własną frustrację do znudzenia.

      Są takie pary, gdzie chociaż zmienia się fizyczność, ludzie nadal są dla siebie atrakcyjni, wiec może Twoje 'tak' wcale nie brzmi dla żony jak wycedzone przez zęby. Być może ona sobie to tłumaczy tak, że skoro wciąż uprawiasz z nia seks, to Ci sie podoba.

      Liczenie, że żona się domyśli jest smieszne i dość niedojrzałe. Albo stawiasz sprawę jasno (ale jasno i taktownie, a nie jasno i po chamsku) albo nie licz na zmiany.
      • elsa33 Re: macie problem z komunikacją 22.11.11, 08:15
        Przeczytaj posty arronii i esteraj po trzy razy i proszę cię głęboko się zastanów nad tym co piszą, bo trafiają w samo sedno. Niech ci się nie wydaje, że pozjadałeś wszystkie rozumy, wykorzystałeś wszystkie możliwości, bo jesteś dopiero na początku drogi. Twoje podsumowanie, że wszystkie kobiety są perfidne i chcą mieć męża tylko po to żeby mieć dziecko i potem się zapuścić jest dalece nieprawdziwe, współczuję ci, że tak faktycznie mogło być w twoim przypadku, aczkolwiek nie musiało. Spójrz jeszcze życzliwie na małżonkę, jeśli faktycznie ją kochasz, nie stawiaj z góry na przegranej pozycji. Chyba że twojego uczucia do niej już nie ma, to faktycznie po co się starać.
        Arronio , esteraj gratuluję uchwycenia sedna problemu.
        • elsa33 Re: macie problem z komunikacją 22.11.11, 08:28
          pewnie ktoś to już napisał ale jeszcze tyko dodam, że przydała by ci się minuta refleksji nad sposobem komunikacji, bo sprawa jest baaaaaaaaardzo delikatna. Widząc jak formułujesz swoje posty mogę przypuszczać, że podobna rażąca roszczeniowa postawa może skutecznie zniechęceć małzonkę do podjęcia tematu. Skończę lapidarnie: wiem, że jesteś rzekomo piękny i wysportowany, na dodatek z prawem do atrakcyjnej małożnki, ale może porzuć na chwilę swoje "zadbane" ego, zdobądź się na trochę pokory i cierpliwości, jeśli oczywiście chcesz przekonać żonę.
          • dreemcatcher Re: macie problem z komunikacją 22.11.11, 09:54
            ciekawe w takim razie co jeszcze oprócz zaprezentowanych przeze mnie metod na zachęcenie małżonki proponujesz ? , moja zona nie przyjmuje tego do wiadomości , widzi co innego ale wmawia sobie co innego , a może przekorniej pewnie mnie już nie kocha skoro nie zależy jej na tym by mi się podobać .
            Właściwie nie czekam tylko obserwuję wszytko ma swoje granice, widzę jak z miesiąca na miesiąc tyje i nic nie mogę zrobić, a małżeństwo bez bliskości i pożądania usycha
            • elsa33 Re: macie problem z komunikacją 22.11.11, 10:28
              to nie jest take proste, nie wiem jakim typem osoby jest twoja żona. Może zacznij z innej strony, może od pytania czy nie brakuje jej seksu, pogadajcie o uczuciach. Wiesz ja nie chcę prorokować, lub złośliwie twierdzić, że cię nie kocha. Ale zastanowiły mnie twoje słowa, że "leży jak kłoda". Musisz zdobyć się na jeszcze jedną szczerą rozmowę, bo może ona właśnie potrzebuje twojej pomocy. I to nie w kontekscie tego, żeby ci się podobała (chociaż twój podtekst moze być taki, zachowaj go dla siebie). Tycie może mieć tysiące przyczyn, nie zawsze jest wynikiem żarcia bez opamiętania. Niech twoja żona zbada sobie tarczycę, jeśli ma niedoczynność, tycie jest właśnie jednym z objawów, innym objawem niedoczynności jest depresja, obniżenie nastroju, w tym libido. Jeśli chcesz wiedzieć jakie konkretne badania należy zrobić zapraszam na priva. Człowiek to delikatne stworzenie, wystarczy niedobór jednego zasranego hormonu i całe życie się sypie, wtedy człowiek nie myśli racjonalnie. Porozmawiaj a nią jeszcze raz i daj wtedy znać jak przebiegła rozmowa.
              • dreemcatcher Re: macie problem z komunikacją 22.11.11, 11:37
                usłyszałem kiedyś od niej że już nie potrzebuje tyle seksu co kiedyś , co ze mną nie miało znaczenia.
                Nie ma zadnego problemu ze zdrowiem jak większośc kobiet, zwyczajnie nie chce się ruszać , powidziała ze w pracy dużo sie rusza i to jej wystarcza (ma prace przy biurku) chciała przyrządy do cwczeń- kupiłem ,stoja 3 lata .Jest osoba której bardzo łatwo zrzucić nadwagę , nie obżera się, powodem nadwagi jest zupełny brak ruchu jak i wielu kobiet gotujacych sie tutaj na forum.
                Odbiegliśmy znacząco od tematu skupiając się na tym co ja powinienem zrobić zeby zonie sie chiało .... otóz na tym etapie nic niei mogę zrobić . Zakładając wątek chciałem poznać opinie na ten temat , czym jest spowodowany taki stan rzeczy , większośc odpowiedzi była krytykująca meniea jednocześnie zobowiązująca mnie do tego by zaniedbanej kobiecie zachciało sie dbać .Uważam że w moim zyciu musi sie coś wydarzyć co spowoduje że będzie musiała o meni walczyć wtedy okaże się że doskonale wiedział co niszczy związek , jak wyglada i co trzeba zmienić .
                • that.bitch.is.sick Re: macie problem z komunikacją 22.11.11, 11:57
                  O rany ależ mnie śmieszą niektóre wpisy, normalnie boki zrywać. Nie no, bez kwiatów, szampana, świec i biżuterii to nie da rady babsztylowi powiedzieć: jesteś za gruba. Trzeba sięgać do terminologii psychologicznej i nazywać to "problemem z komunikacją" :). Zabawne by to było, gdyby nie było takie tragiczne.
                  • elsa33 Re: macie problem z komunikacją 22.11.11, 12:10
                    ach wiec zalozyles ze jest gruba z lenistwa, widzę że masz zresztą poparcie w bitch. Ona jest zawsze tam, gdzie jej potrzebują :)
                    Wyobraź sobie że jak się ma niedoczynność tarczycy, to nie zapala się na czole czerwona lampka, nie dowiesz się tez o tym ze zwykłych badań krwi. Trzeba zrobić specjalistyczne badania, bo to się leczy, dzieki leczeniu waga spada w większości przypadków, a wraca na pewno ochota, żeby zadbać o siebie. Ty chcesz ją mobilizować sprzętem do ćwiczeń, proszę cię , nie rozśmieszaj mnie. Niektórzy nie lubią po prostu ćwiczyć i już. Zresztą ty wychodzisz z założenia że zrobiłeś wszystko i zdaje się czekasz na podpowiedzi w stylu, "znajdź sobie kochankę".
                    O bitch jest mistrzynią komunikacji, ona ci podpowie jak podratować małżeństwo za pomocą jednego magicznego zdania "schudnij gruby babsztylu, bo cię zostawię"
                    • that.bitch.is.sick Re: macie problem z komunikacją 22.11.11, 12:24
                      elsa33 napisała:

                      > ach wiec zalozyles ze jest gruba z lenistwa, widzę że masz zresztą poparcie w b
                      > itch. Ona jest zawsze tam, gdzie jej potrzebują :)
                      > Wyobraź sobie że jak się ma niedoczynność tarczycy, to nie zapala się na czole
                      > czerwona lampka, nie dowiesz się tez o tym ze zwykłych badań krwi. Trzeba zrobi
                      > ć specjalistyczne badania, bo to się leczy, dzieki leczeniu waga spada w większ
                      > ości przypadków, a wraca na pewno ochota, żeby zadbać o siebie. Ty chcesz ją mo
                      > bilizować sprzętem do ćwiczeń, proszę cię , nie rozśmieszaj mnie. Niektórzy nie
                      > lubią po prostu ćwiczyć i już. Zresztą ty wychodzisz z założenia że zrobiłeś w
                      > szystko i zdaje się czekasz na podpowiedzi w stylu, "znajdź sobie kochankę".
                      > O bitch jest mistrzynią komunikacji, ona ci podpowie jak podratować małżeństwo
                      > za pomocą jednego magicznego zdania "schudnij gruby babsztylu, bo cię zostawię"

                      Znowu wymyślasz. Ach jak my kochamy te małe dramaciki. Zdradzi, zostawi, pójdzie do innej! tarczyca, niskie ciśnienie, menopauza. Ile powodów do użalania. I jeszcze beznadziejna służba zdrowia. Nic tylko siąść i płakać.
                      Nie znoszę w mężczyznach tej nieszczerości ohydnej. Wolałabym sto razy aby mi powiedział gruba jesteś, niż "doskonalił komunikację". Przecież wszyscy wiemy o co chodzi, mężczyźni nie przestaną kłamać, a wy nie przestaniecie tego lubić. Jak chce ją przelecieć to nie powie jej: masz gruby tyłek. Oczywista oczywistość, kolega więc probably jest beznadziejnym dyplomatą po prostu. Gdyby umiał lepiej nawijać, żona może chętniej by mu dawała.
                      • elsa33 Re: macie problem z komunikacją 22.11.11, 12:38
                        bitch , możesz mi wierzyć lub nie, ale nieleczona niedoczynność może zrobić dramat z życia. Fajnie że cieszysz się dobrym zdrowiem, ale są ludzie chorzy, którzy kompletnie nie podejrzewają choroby a tyją z tego powodu. Takiego tycia nie uleczysz wyzwiskami . Wspomniałam też o tym, że niechęć do ruchu też może być jednym z objawów, w niedoczynności nic się nie chce. Wystarczy wyrównać poziom hormonów i życie nabiera nowej jakości. Nie twierdzę że to jest ten przypadek, ale warto sprawdzić.
                        A w kwestii komunikatu " jesteś gruba i mnie odpychasz", to zdaje się szanowny pan już małżonce przekazał swój punkt widzenia, czy nie ? Twierdzi, że próbował już wszystkiego.
                        • arronia Re: macie problem z komunikacją 22.11.11, 12:51
                          Plus niedoczynność tarczycy jest naprawdę częsta (ok. 10% populacji, głównie kobiety).
                          A normy (TSH) przestarzałe - więc wiele kobiet się "przemyka" przy takim pierwszym badaniu.
                          • that.bitch.is.sick Re: macie problem z komunikacją 22.11.11, 13:10
                            Żeby lekarz był taki stronniczy. Najpierw bym zapytała o wiek(menopauza), poziom cholesterolu(złe nawyki żywieniowe), może najpierw rzeczy bardziej prawdopodobne,a potem dopiero niedoczynności tarczycy i podejrzenia innych chorób.
                            • rumpa Re: macie problem z komunikacją 28.11.11, 17:13
                              proszę, nie popisuj się się swoją ignorancją - wysoki cholesterol to jeden z objawów niedoczynności. Moja koleżanka , chucherko, pędzona warzywami na parze, chudym białym mięsem , w dodatku szczuplutka, a cholesterol powyżej normy. Nierozpoznana niedoczynność tarczycy, objawy: depresja , wypadające włosy i problemy skórne. U mojej matki nie mogli zbić cholesterolu - przyczyna - hasimoto. Ja dla odmiany mimo niedoczynności mam bardzo niski cholesterol, a tsh wskazuje raczej na nadczynność. Ludzki organizm to naprawdę cóś bardziej skomplikowanego niż matematyka dla przedszkolaków.
                        • that.bitch.is.sick Re: macie problem z komunikacją 22.11.11, 13:11
                          elsa, genialna diagnoza. mówisz to 33 to nie jest twój wiek, a co ciekawe?
                          • elsa33 Re: macie problem z komunikacją 22.11.11, 13:31
                            nie interesuj się
                        • that.bitch.is.sick Re: macie problem z komunikacją 22.11.11, 13:21
                          Zresztą ktoś nie doczytał ale nadwaga jest tylko jednym z drażniących autora detali. Oczywiście wszystko według szanownych pań jest symptomem, nawet lenistwo. To zabawne.
                          Tylko ciekawi mnie jedno. Czemu normalnie w relacjach z obcymi wolno nam być sobą, a w związku to już trzeba "doskonalić komunikację" mówić wszystko delikatnie, bez przekleństw i generalnie bułkę przez bibułkę?
                          • mujer_bonita Re: macie problem z komunikacją 22.11.11, 13:27
                            that.bitch.is.sick napisała:
                            > Tylko ciekawi mnie jedno. Czemu normalnie w relacjach z obcymi wolno nam być so
                            > bą, a w związku to już trzeba "doskonalić komunikację" mówić wszystko delikatni
                            > e, bez przekleństw i generalnie bułkę przez bibułkę?

                            Dlaczego ' w związku'? Szefowi też powiesz prosto z mostu, że jest idiotą?
                            • that.bitch.is.sick Re: macie problem z komunikacją 22.11.11, 13:32
                              mujer_bonita napisała:
                              >
                              > Dlaczego ' w związku'? Szefowi też powiesz prosto z mostu, że jest idiotą?

                              Ok, bonito, wróć. Pomińmy ludzi od których zależy nasz chleb i krwawica..tu należy udawać i nawet to aktorstwo może być przyjemne.
                              Natomiast w związku kwestia uzależnienia się od partnera, to już tylko nasza brocha. Można pilnować swojej niezależności.
                              >
                              • elsa33 Re: macie problem z komunikacją 22.11.11, 13:37
                                no widzisz jeśli ktoś nie potrafi "prosto z mostu" to jednak boi się konsekwencji....
                                • that.bitch.is.sick Re: macie problem z komunikacją 22.11.11, 13:46
                                  elsa33 napisała:

                                  > no widzisz jeśli ktoś nie potrafi "prosto z mostu" to jednak boi się konsekwenc
                                  > ji....

                                  A co ja bronię autora, czy jak? Osobiście wątpię czy znajdzie nimfę ale czy nawet jakaś druga jędza w typie żony zechce go wykorzystać? Może jakąś weźmie na litość..czego mu życzę, może przestanie kłamać.
                              • mujer_bonita Re: macie problem z komunikacją 22.11.11, 13:46
                                that.bitch.is.sick napisała:
                                > Ok, bonito, wróć. Pomińmy ludzi od których zależy nasz chleb i krwawica..tu nal
                                > eży udawać i nawet to aktorstwo może być przyjemne.
                                > Natomiast w związku kwestia uzależnienia się od partnera, to już tylko nasza br
                                > ocha. Można pilnować swojej niezależności.

                                Nie nie pomińmy. Zasada jest ta sama. Ile masz do stracenia i na czym Ci zależy.
                                • that.bitch.is.sick Re: macie problem z komunikacją 22.11.11, 13:50
                                  mujer_bonita napisała:
                                  >
                                  > Nie nie pomińmy. Zasada jest ta sama. Ile masz do stracenia i na czym Ci zależy
                                  > .
                                  Dobra, powiem tak. Trzeba być trochę cwanym ale nawet w pracy trzeba umieć nie dać sobą pomiatać i potrafić powiedzieć kiedy pomysły szefa są idiotyczne (bo personalnie nie widzę powodu aby go dotykać), mądry szef to doceni.
                                  • arronia Re: macie problem z komunikacją 22.11.11, 14:05
                                    Ale prosto z mostu, że pomysł jest debilny, czy tak trochę uprzejmiej?
                                  • mujer_bonita Re: macie problem z komunikacją 22.11.11, 14:52
                                    that.bitch.is.sick napisała:
                                    > Dobra, powiem tak. Trzeba być trochę cwanym ale nawet w pracy trzeba umieć nie
                                    > dać sobą pomiatać i potrafić powiedzieć kiedy pomysły szefa są idiotyczne (bo p
                                    > ersonalnie nie widzę powodu aby go dotykać), mądry szef to doceni.

                                    No proszę :) 'Bo personalnie nie widzę powodu go dotykać'. Czyli lepiej należy traktować szefa niż partnera? ;)
                                    • that.bitch.is.sick Re: macie problem z komunikacją 22.11.11, 15:01
                                      mujer_bonita napisała:
                                      > No proszę :) 'Bo personalnie nie widzę powodu go dotykać'. Czyli lepiej należy
                                      > traktować szefa niż partnera? ;)

                                      A co na widok szefa musisz mieć mokro w majtkach? A wobec partnera by się może tak przydało...
                                      >
                                      • mujer_bonita Re: macie problem z komunikacją 22.11.11, 15:11
                                        that.bitch.is.sick napisała:
                                        > A co na widok szefa musisz mieć mokro w majtkach? A wobec partnera by się może
                                        > tak przydało...

                                        A myślisz, że żonie autora wątku zrobi się mokro jak ją po chamsku wyzwie od grubych świń?
                                        • that.bitch.is.sick Re: macie problem z komunikacją 22.11.11, 15:21
                                          >
                                          > A myślisz, że żonie autora wątku zrobi się mokro jak ją po chamsku wyzwie od gr
                                          > ubych świń?

                                          > Proszę nie mów mi że nie rozumiesz: u kobiety bardzo długo może być z tym kiepsko i można to długo ukrywać i odwalać komedię, natomiast problem prawdziwy zaczyna się kiedy facetowi nie staje. I nie chcę zgadywać ale zapewne tu się ten problem zaczął i tyle.
                                          • mujer_bonita Re: macie problem z komunikacją 22.11.11, 15:35
                                            that.bitch.is.sick napisała:
                                            > > Proszę nie mów mi że nie rozumiesz: u kobiety bardzo długo może być z ty
                                            > m kiepsko i można to długo ukrywać i odwalać komedię, natomiast problem prawdzi
                                            > wy zaczyna się kiedy facetowi nie staje. I nie chcę zgadywać ale zapewne tu się
                                            > ten problem zaczął i tyle.

                                            Bitch - ogarnij się. Rozmawiamy o sposobie komunikacji.
                                            • that.bitch.is.sick Re: macie problem z komunikacją 22.11.11, 17:11
                                              mujer_bonita napisała:

                                              >
                                              > Bitch - ogarnij się. Rozmawiamy o sposobie komunikacji.

                                              Tak porozmawiajmy sobie o komunikacji. A problemy które nie kwalifikują się do zakomunikowania poleżą sobie odłogiem:) Facet wobec kobiety która "się komunikuje" nie ma szans raczej, dlatego to najwygodniejszy kobiecy sposób.
                                              >
                                        • dreemcatcher Re: macie problem z komunikacją 22.11.11, 15:28
                                          ale się rozpędzasz ...
                                          • that.bitch.is.sick Re: macie problem z komunikacją 22.11.11, 17:14
                                            dreemcatcher napisał:

                                            > ale się rozpędzasz ...

                                            sorry, przecież w twoim związku nie siedzę.
                            • elsa33 Re: macie problem z komunikacją 22.11.11, 13:35
                              bitch jedzie wszystkim równo po rajtuzach :) :) twarda babka :)
                              • that.bitch.is.sick Re: macie problem z komunikacją 22.11.11, 13:56
                                elsa33 napisała:

                                > bitch jedzie wszystkim równo po rajtuzach :) :) twarda babka :)

                                A więc nie chcesz jednak przespać się ze mną?:)
                          • arronia Re: macie problem z komunikacją 22.11.11, 14:08
                            Nie jest przypadkiem, że wiele niezdiagnozowanych kobiet chorych na Hashimoto wędruje od lekarza, do lekarza - spektrum szerokie, od internisty, po psychiatrę. Czasem któregoś lekarza tknie, czasem sama kobieta wpadanie na to, w którym kierunku szukać.

                            A ponieważ te problemy nie są rzadkie, warto się przebadać, jeśli cokolwiek wyda się podejrzane*. Lub bliską osobę namówić do przebadania. Bo takie Hashimoto nie ogłasza fanfarami "oto jestem", tylko wślizguje się powoli i zmienia bardzo wiele. I to nowe "hashimotowe" staje się taką niby-normą.

                            A że osoby, u której hula Hashimoto (niezdiagnozowane lub brykające w trakcie rzutu na przykład), można mieć dość - to ja dobrze wiem.

                            * Tycie mimo normalnej diety to częsty przypadek. Tak samo ogólne spowolnienie, coś, co wygląda jak lenistwo. Z cholesterolem za wysokim też uwaga była trafna. Jakby ktoś chciał, w tym teście jest sporo różnych możliwych objawów: www.chorobytarczycy.eu/test#0
                        • dreemcatcher Re: macie problem z komunikacją 22.11.11, 14:10
                          a choroba zaczyna się zaraz po ślubie :)
                          czy to jest jakis alkoholizm że uzależniona nie widzi problemu z choroby ? widocznie tak jej pasuje.
                          • arronia Re: macie problem z komunikacją 22.11.11, 14:25
                            > czy to jest jakis alkoholizm że uzależniona nie widzi problemu z choroby ?

                            Z doświadczenia - może nie widzieć.
                            Ja to co prawda brałam lat temu niemal 20, ale rzeczywiście mówiło się jeszcze przed diagnozą: a, bo ona taka leniwa, a, bo taki śpioch, a, bo taka jej uroda, że waży trochę więcej (tak z 10 kg), choć nie je nad normę, a, bo ona taka depresyjna z natury. Jakie szczęście, jak ktoś wpadł na pomysł sprawdzenia tarczycy. Życie wróciło na właściwe tory, kilogramy poszły w las, energia się znalazła, nastrój się zrobił bardziej ludzki.
                            Nie ma fanfar zwiastujących początek choroby.

                            Co jest Twojej żonie, coś czy nic, nikt nie wie. Ale doradzić badanie nie zaszkodzi.
                            Albo coś pokaże, albo odpadnie jedno alibi.
                          • rumpa Re: macie problem z komunikacją 28.11.11, 17:15
                            nie, ale bardzo często po porodzie od poprodowego zapalenia tarczycy, proste? jednym przechodzi, innym nie i odwala kręcią robotę po cichu.
                    • elsa33 Re: macie problem z komunikacją 22.11.11, 12:26
                      możesz chociaż spytać czy kiedykolwiek badała tarczycę, no po prostu żal mi kobiety, tak bezlitośnie ją oceniasz, a do pionu chcesz postawić batem. Zwłaszcza że nie obżera się a tyje.
                  • urquhart Re: macie problem z komunikacją 22.11.11, 12:52
                    that.bitch.is.sick napisała:

                    > O rany ależ mnie śmieszą niektóre wpisy, normalnie boki zrywać. Nie no, bez kwi
                    > atów, szampana, świec i biżuterii to nie da rady babsztylowi powiedzieć: jesteś
                    > za gruba.

                    :) :) :)
                  • mama_myszkina Re: macie problem z komunikacją 22.11.11, 15:14
                    Jesli pan zakłada rozlazły wątek na forum, gdzie wylewa swoje frustracje, to naprawdę i bez książki psychologicznej nietrudno jest zauwazyć, że coś z komunikacją nie tak, skoro frustracja urosła do takich rozmiarów.

                    Myślę, że pan jest dużo odwazniejszy na forum niż w rzeczywistości. I tyle.
                    • dreemcatcher Re: macie problem z komunikacją 22.11.11, 15:34
                      myślenie ma przyszłość ale logiczne myślenie..
                      Może warto przeczytać wszytko co napisałem a nie pisać pierdoły , nie mam ochoty wskazywać odpowiedzi na Twoje zarzuty , wszytko zostało wyjaśnione. Właśnie takie wydawane opinii na wyrwane zdanie z kontekstu zaśmiecają niepotrzebne wątki , czy tak trudno napisać konstruktywną uwagę ..?
                      • aandzia43 Re: macie problem z komunikacją 22.11.11, 17:06
                        Wszystko zostało wyjaśnione? Między tobą z żoną też? Może coś przeoczyłam, ale gdzie jest twój post, w którym wyraźnie mówisz o konkretnej rozmowie między tobą a żoną na temat swoich odczuć co do jej tuszy? Jeśli takiej rozmowy (ROZMOWY!) między wami nie było, bo ty wolisz rzucać w eter półsłówka i fochy, to chyba rzeczywiście twoja przedpiśczyni ma rację.
                  • ja.sinner Re: macie problem z komunikacją 25.11.11, 22:09
                    A moze trzeba by bylo z zona rozmawiac, zamiast do niej mowic
                • mujer_bonita Re: macie problem z komunikacją 22.11.11, 12:28
                  dreemcatcher napisał:
                  > Odbiegliśmy znacząco od tematu skupiając się na tym co ja powinienem zrobić zeb
                  > y zonie sie chiało .... otóz na tym etapie nic niei mogę zrobić . Zakładając
                  > wątek chciałem poznać opinie na ten temat , czym jest spowodowany taki stan rzeczy

                  Zakładając ten wątek chciałeś potwierdzić swoją tezę, że kobiety to hipokrytki. Na wstępie zostałeś odesłany do słownika, bo w tej sytuacji akurat Twoje zachowanie do definicji pasuje nie jej.

                  Dostałeś prawdopodobne dla forumowiczów powody obecnego stanu rzeczy. Różne powody z różnych punktów widzenia. I rady co TY powinieneś zrobić bo Ty tutaj piszesz a nie Twoja żona. Nieobecnym nikt tu nie poradzi.

                  Wszystkie wypowiedzi nie pasujące do tezy zakwalifikowałeś jako 'nie na temat'.

                  I na końcu widać, że sam już masz plan - szukałeś jedynie potwierdzenia. Pewnie - coś musi się stać, pytanie tylko czy jesteś pewien, że jej się będzie opłacało o Ciebie walczyć?
                • ciezka_cholera Re: macie problem z komunikacją 22.11.11, 12:31
                  Otoz to. Absolutnie nic sie nie da zrobic. Wszystkie pokojowe srodki juz zastosowales, zas wojennych dzial wytaczac nie chcesz ze wzgledu na dziecko. I bedziesz teraz tak sobie czekal, w poczuciu krzywdy, az na choryzoncie pojawi sie inna pani, szczupla i zadbana, i ona ukoii i zrozumie. I zapewne wtedy okaze sie, ze mezczyzna nie rozwodzi sie przeciez z dzieckiem tylko z zona, ze ma prawo do szczescia i takie tam. Poki co, moze nie jest idealnie, ale jednak dosc wygodnie i w sumie szkoda rozpieprzac w drobny mak takie udane stadlo. To sie nazywa brak motywacji.
                  • elsa33 Re: macie problem z komunikacją 22.11.11, 12:48
                    o to to to, no bo nie opłaca się panu odchodzić do nikąd. Najpierw musi pojawić się na horyzoncie owa tajmnicza nimfa (czyt. to coś co musi się wydarzyć).
                    • urquhart musi pojawić się na horyzoncie owa tajmnicza nimfa 22.11.11, 13:31
                      elsa33 napisała:

                      > o to to to, no bo nie opłaca się panu odchodzić do nikąd. Najpierw musi pojawić
                      > się na horyzoncie owa tajmnicza nimfa (czyt. to coś co musi się wydarzyć).

                      Zgadza się Elsa, musi pojawić się nimfa która hojnie daje to czego u żony nie sposób się doprosić.
                      Ale, ale, spojrzyj w statystykę jaka jest rzeczywistość: wiekszość odchodzących (wnioskujących o rozwód) to kobiety. Kiedy? W wieku kiedy mężczyzna wypełnił swoją misję (woła pociągowego) i dziecko (dzieci) są pełnoletnie i jest niepotrzebny.
                      Odchodzą najczęściej bo mąż ma problem brakiem umiarkowania w piciu. Jak kobieta ma problem z brakiem umiarkowania w jedzeniu i jakieś gadki słychać o warunkowej miłości.
                      Romantyzm menów vs pragmatyzm kobiet?
                      No i gdzie niby to wyrachowanie jest większe?

                      P.S.
                      Imię Elsa kojarzy mi mocno się z pewnym kultowym filmem sadomacho, czy podświadomie Cię nie inspirował przy wyborze nicku?
                      www.filmweb.pl/film/Elza+-+Wilczyca+z+SS-1975-120666
                      :)
                      • elsa33 Re: musi pojawić się na horyzoncie owa tajmnicza 22.11.11, 13:40
                        oj nie, nie znam tego filmu. Elsa to imię pewnej pięknej znajomej hiszpanki
                      • mujer_bonita Re: musi pojawić się na horyzoncie owa tajmnicza 22.11.11, 13:49
                        urquhart napisał:
                        > Ale, ale, spojrzyj w statystykę jaka jest rzeczywistość: wiekszość odchodzących
                        > (wnioskujących o rozwód) to kobiety. Kiedy? W wieku kiedy mężczyzna wypełnił s
                        > woją misję (woła pociągowego) i dziecko (dzieci) są pełnoletnie i jest niepotrz
                        > ebny.

                        Statystykę? Podasz źródło? Bo jakoś tej większości nie widać :)

                        > Odchodzą najczęściej bo mąż ma problem brakiem umiarkowania w piciu. Jak kobiet
                        > a ma problem z brakiem umiarkowania w jedzeniu i jakieś gadki słychać o warunko
                        > wej miłości.

                        Nie odchodzą z powodu 'nieumiarkowania w piciu' tylko z powodu groźnych dla ich zdrowia i życia skutków tego picia. I to też zwykle nie od razu. Częściej się współuzależniają.
                        • urquhart Re: musi pojawić się na horyzoncie owa tajmnicza 22.11.11, 15:07
                          mujer_bonita napisała:
                          > Statystykę? Podasz źródło? Bo jakoś tej większości nie widać :)

                          No dobrze odchowane, nie pełnoletne.
                          "Rozwiedzeni małżonkowie przeżywają ze sobą – średnio – ok. 14 lat (staż małżeński nieznacznie się wydłuża). W 2010 r. średni wiek mężczyzn w momencie rozwodu to ok. 42 lat (...) kobiety były o ponad 2 lata młodsze (...) W ponad 2/3 przypadków powództwo o rozwód wnosi kobieta.
                          pl.wikipedia.org/wiki/Ludno%C5%9B%C4%87_Polski
                          pozdr
                      • aandzia43 Re: musi pojawić się na horyzoncie owa tajmnicza 22.11.11, 17:01
                        > Odchodzą najczęściej bo mąż ma problem brakiem umiarkowania w piciu. Jak kobiet
                        > a ma problem z brakiem umiarkowania w jedzeniu i jakieś gadki słychać o warunko
                        > wej miłości.
                        > Romantyzm menów vs pragmatyzm kobiet?
                        > No i gdzie niby to wyrachowanie jest większe?

                        Oczywiście żartujesz stawiając w jednym rzędzie uzależnienie od alkoholu i tycie spowodowane często faktycznie uzależnieniem do jedzenia (ale również niechęcią do ćwiczeń czy jakiejkolwiek dyscypliny)? I jeszcze doszukując się w tym kontekście romantyzmu menów i pragmatyzmu kobiet? Powiedz, że żartujesz, bo inaczej musiałabym nazwać cię idiotą.
                • mama_myszkina Re: macie problem z komunikacją 22.11.11, 15:11
                  Może jednak sprawa jest bardziej skomplikowana. Ja jedyny ruch jaki mam to spacery z psami, poza tym pracuję w domu, więc nawet do pracy nie chodzę. Mimo to, wciąż rozmiar 34-36.

                  Ale wiesz, gdybym miała chłopa z tak roszczeniową postawą tez by mi się nic nie chciało nawet gdybym miała rozmiar 44.

                  Twój problem polega chyba na tym, że na forum jesteś jadowity a w stosunku do żony jesteś, cóż, laczkiem. Unikasz konfliktów za wszelką cenę, więc obecna sytuacja jest poniekąd wypadkową Twojego zachowania. Żona nie ma motywacji do zmiany.
                  • dreemcatcher Re: macie problem z komunikacją 22.11.11, 15:39
                    a sprzątasz po nim czy chodzisz pod sąsiednią posesję w nocy?
                    my nie mamy psa wiec ruch żony się ogranicza do spacerze po domu od tV do łazienki.
                    Odpowiedziałem wyżej nie chce mi się Tobie więcej nic wyjaśniać dopóki się nie zapoznasz z tematem. Miłego czytania :)
                    • bi_chetny Re: macie problem z komunikacją 22.11.11, 16:45
                      i1.kwejk.pl/site_media/obrazki/2011/11/6cca1fec6e3ed94fa7d4d2672f929e40.png?1321974950
                    • mama_myszkina Re: macie problem z komunikacją 22.11.11, 17:45
                      Sprzątam, sprzątam. Obowiązkowo.

                      Przeczytałam Twoje wypowiedzi i podtrzymuję swoją tezę, że rzucasz fochami i półsłówkami, bo nie masz odwagi skonfrontowac się z żoną. Co z tego, że ona wie, że nie lubisz grubych, skoro sama siebie za grubą nie uważa?

                      A moze po prostu jesteś już totalnym laczkiem i żona nie traktuje Cię poważnie. Ani Ciebie ani Twoich fochów.

                      Cóż, w obu wypadkach problem lezy w komunikacji. Póki co sam jesteś hipokrytą, a od żony oczekujesz, że się domysli :D
                      • dreemcatcher Re: macie problem z komunikacją 22.11.11, 17:55
                        jednym słowem facet winny :) pięknę to
                        ja nie mam fochów , piszę zupełnie bez emocji skąd to stwierdzenie.
                        Nazwałas mnie hipokrytą , ktos już też tak napisał podobnie jak Ty i wiesz co chyba jednak niedokładnie przeczytałaś :)
                        Dawno pojąłem że to facet ma się domyślać , w drugą stronę to już nie działa
                        • mama_myszkina Re: macie problem z komunikacją 22.11.11, 21:01
                          Nie, nie jesteś winny. Po prostu żonie brakuje motywacji, bo czuje się dobrze w swoim ciele i w jej mniemaniu Ty tez te zmiany akceptujesz.

                          I nikt nie napisał, że facet ma się domyślać.

                          Masz chyba jakies mocno przestarzałe poglądy na komunikację między płciami. Najpierw jest się człowiekiem, potem dopiero kobietą/mężczyzną.

                        • elsa33 Re: macie problem z komunikacją 22.11.11, 22:27
                          yeah, dreemcatcher, jesteś moim idolem!!!!!!! Nie, no jednak jesteś winny zmarnowania mojego i innych czasu na odpisywanie tobie i traktowanie cię poważnie

                          Ktoś napisał że jesteś hipokrytą? Chyba każdy, a z 30 osób się wpisało, tylko ty wciąż nie rozumiesz definicji słowa "hipokryzja".
                        • that.bitch.is.sick Re: macie problem z komunikacją 22.11.11, 22:48
                          dreemcatcher napisał:

                          > jednym słowem facet winny :) pięknę to
                          > ja nie mam fochów , piszę zupełnie bez emocji skąd to stwierdzenie.
                          > Nazwałas mnie hipokrytą , ktos już też tak napisał podobnie jak Ty i wiesz co c
                          > hyba jednak niedokładnie przeczytałaś :)
                          > Dawno pojąłem że to facet ma się domyślać , w drugą stronę to już nie działa

                          Wiesz co wydaje mi się że bawi cię wciskanie guziczka babskich emocji oburzonych cioteczek, bo czemu nie gadamy o twoich problemach właściwie, a zajmujesz się co jakiś czas dolewaniem oliwy do ognia:)? Może jesteś smutny i samotny, stąd ten wątek - chór kasandrycznych kobiet ma pozwolić ci poczuć się w centrum uwagi, jak w greckim dramacie?
                • aandzia43 Re: macie problem z komunikacją 22.11.11, 17:13
                  .Jest osoba któr
                  > ej bardzo łatwo zrzucić nadwagę , nie obżera się, powodem nadwagi jest zupełny
                  > brak ruchu jak i wielu kobiet gotujacych sie tutaj na forum.

                  Aleś się rozkręcił, no, no. Nie masz bladego pojęcia o "kobietach z tego forum", a wypisujesz takie pierdoły. Ujadasz, jednym słowem.
                  • dreemcatcher Re: macie problem z komunikacją 22.11.11, 17:42
                    nie nie rozkręcam się, zauważ że wiekszość kobiet tu piśzacych wymysliła ze powodem niedbania o wyglad mojej żony jest albo choroba albo ja bo nie przedstawiem 1001 pomysłow z uśmiechem na ustach zadbanie osiebie. Solidarnośc jajników nie pozwala powiedzieć jak jest na prawdę .
                    Dlatego napisałem żę wikszości tu piszących bo skoro tylko raz padło określenie mojej żony (napisane przez kobietę ) że widocznie nie chce dbać o siebie, a pozostałe piszą żę to ja jestem problemem bo to ja nie potrafię jej przekonać żeby łaskawie zadbała o siebie to o co chodzi? czy prawdą jest ze kobieta dbająca o siebei jest w mniejszości ?
                    • aandzia43 Re: macie problem z komunikacją 22.11.11, 18:23
                      Solidarnośc jajników ni
                      > e pozwala powiedzieć jak jest na prawdę .

                      Weź się chłopie przebij w końcu przez tę obsesję na punkcie solidarności jajników i zauważ, że po piewrsze: prawdy o powodach takiego, a nie innego postępowania twojej żony nie znamy, ani my na forum, ani nawet ty; po drugie: nie bronimy tu chórem i zajadle twojej żony pod sztandarem "ona niczemu nie winna!". Jedyne, co się w tym wątku odbywa, to próby zwrócenia ci uwagi (nie tylko przez kobiety) na różne możliwe przyczyny stanu rzeczy oraz próby wyrwania cię z naburmuszenia i "mojej racji najmojszej" osoby skrzywdzonej przez los i współmałżonka.
                    • mujer_bonita Re: macie problem z komunikacją 22.11.11, 20:49
                      dreemcatcher napisał:
                      > Dlatego napisałem żę wikszości tu piszących bo skoro tylko raz padło określenie
                      > mojej żony (napisane przez kobietę ) że widocznie nie chce dbać o siebie, a po
                      > zostałe piszą żę to ja jestem problemem bo to ja nie potrafię jej przekonać żeb
                      > y łaskawie zadbała o siebie to o co chodzi?

                      A o to, że zdecydowana większość nie tylko kobiet tutaj widzi, że Twojej żonie się nie chce ale analizuje DLACZEGO jej się nie chce. Odpowiedź na to pytanie jest jedynym sensownym sposobem na ustalenie rozwiązania ale Ciebie to nie interesuje. Ty chcesz usłyszeć po prostu 'bo to zła kobieta jest i kropka'.
                      • sea.sea Re: macie problem z komunikacją 22.11.11, 21:32
                        Pierwszy raz w życiu się mogę podpisać pod Mujer obiema rękami :)
                  • yoric Re: macie problem z komunikacją 23.11.11, 01:29
                    > Ujadasz, jednym słowem.

                    może nie czytałem dokładnie, bo wątek się rozrósł, ale nie zauważyłem u Dreemcatchera niegrzecznych wypowiedzi. Nie zgadzam się z jego stanowsikiem, ale jeśli mamy obsuwę standardów dyskusji, to wina nie leży po jego stronie.
    • esteraj Re: hipokryzja kobiet ? 22.11.11, 15:02
      Dreemcatcher dlaczego nie przestaniecie się z żoną oszukiwać? Kiedy zakończycie ten teatrzyk, tą grę pozorów?
      Mówienie prawdy wcale nie musi być czymś strasznym jeśli kierujesz się pozytywnymi pobudkami.
      Czego się boisz i co Cię blokuje?
      Zrobiłeś bardzo wiele, by zachęcić swoją żonę do zmiany i chwała Ci za to.
      Nie przyniosło to jednak żadnych efektów.
      W chwili obecnej narasta w Tobie złość i frustracja. Możesz ukrywać to pod ironicznym uśmieszkiem, ale to dalej nie poprawi sytuacji, będzie jeszcze gorzej.
      Daj upust narastającemu ciśnieniu. Odważ się na szczerość.
      Powiesz, że nie chcesz zranić swojej żony prawdą, ale czy jednak w rzeczywistości nie obawiasz się jej wiecznego focha?
      Nie lubisz czuć się winny, i jeśli Twoja żona obrazi się na Ciebie, to będą Tobą targać wyrzuty sumienia.
      Czego jeszcze się boisz? Że odsunie się od Ciebie, nie zrobi obiadu, czy obarczy Cię odpowiedzialnością za jej brak miłości do Ciebie i ewentualnego rozpadu małżeństwa?

      Odważ się i powiedz co czujesz i myślisz. Bez pretensji, ale szczerze.
      Powiedz, że pomimo wielu starań nie jesteś w stanie zaakceptować jej lenistwa w kwestii wyglądu, że bardzo chciałbyś mieć zadbaną żonę, że jesteś w stanie zrozumieć upływ czasu, ale nie godzisz się z jej biernością i zaniedbaniem.

      Zapytaj o jej rozwiązanie problemu, jak ona to widzi, jakie są jej propozycje.

      Miej świadomość, że może nie zechce zrobić czegokolwiek w tym kierunku, by było lepiej, ale to już jej wybór i jej wola.
      Myślę, że wtedy będziesz już zwolniony z odpowiedzialności.
      • aandzia43 Re: hipokryzja kobiet ? 22.11.11, 17:20
        Esteraj, podziwiam, że chce ci się jeszcze :-) Mądrze i z taktem starasz się po raz kolejny w tym wątku przemówić Dreemowi do rozumu. Ciekawe, co ci odpisze? Niech zgadnę: "że ile jeszcze można rozmawiać z żoną na ten temat", "że znowu kobiety z tego forum powodowane solidarnością jajników starają się przerzucić winę na niego"? ;-P
        • dreemcatcher Re: hipokryzja kobiet ? 22.11.11, 17:47
          wykaż w którym miejscu wykazałem sie głupotą ?
          wykaż ile trzeba rozmawiać z zoną na ten temat ?
          na jajniki za późno machina ruszyła :)
          zadanie na 3- bo bardzo proste prawda?:)
          • aandzia43 Re: hipokryzja kobiet ? 22.11.11, 18:26
            Ile razy NAPRAWDĘ rozmawiałeś z żoną na ten temat?
      • dreemcatcher Re: hipokryzja kobiet ? 22.11.11, 17:44
        tę odpowiedź zaliczam do konstruktywnej i na temat :)
        • aandzia43 Re: hipokryzja kobiet ? 22.11.11, 18:09
          > tę odpowiedź zaliczam do konstruktywnej i na temat :)

          No i ...? Jakieś wnioski, pomysły?
          • dreemcatcher Re: hipokryzja kobiet ? 23.11.11, 10:26
            pomysły by się znalazły natomiast nastąpiło zmęczenie materiału , człowiek się potrafi przystosować do warunków (niestety)
    • samsam77 u mojej była innego rodzaju hipokryzja 25.11.11, 22:37
      zawsze była mocno owłosiona, również w okolicach intymnych. Czułem dyskomfort przy przedzieraniu się za każdym razem przez busz. Sugerowałem, prosiłem, żeby choć trochę się przystrzygła. Gdzie tam, po co? Przecież odrasta i drapie. Ale przed wizytą u sz.p. ginekologa, czy przed sezonem bikini maszynka idzie w ruch aż miło:( Ech te obłudne baby.
      Podobnie z antykoncepcją. Po roku stosowania pigułek stwierdziła że nie będzie dalej się truć i ja mam się zabezpieczać jeśli nie chcę drugiego dziecka. A ja nie cierpię w gumie. Trochę popróbowałem, kilka razy nie skończyłem i efekt jest taki, ze niebzykamy sie od blisko 2 lat.
      • hello-kitty2 Re: u mojej była innego rodzaju hipokryzja 26.11.11, 20:05
        samsam77, to nie wyglada na hipokryzje, tylko na celowe dzialanie, zeby cie zniechecic do seksu. W konsekwencji 2 lata NIC i co dalej? Masz jakis pomysl, zeby to rozwiazac?
        • samsam77 Re: u mojej była innego rodzaju hipokryzja 27.11.11, 00:19
          oczywiście, że obłuda bo przed innymi chce wyglądać na zadbaną. A w stosunku do mnie to celowe nieliczenie się z moimi sugestiami, zgoda. Nigdy, przenigdy nie liczyła się z moimi potrzebami, aż osiągnęła to co chce: macierzyństwo, utrzymanie i seksualny spokój bo w końcu nie marudzę. Jeśli ma jakieś potrzeby to jest zbyt dumna żeby je wyartykułować. Niestety i ja przestałem myśleć o niej jako o obiekcie seksualnym. Na samą myśl niedobrze mi się robi gdyym znów miał przyobleczony w gumę spotykać się oko w oko z gobelinem sięgajacym od pępka po pośladki, fuj.
    • anna_sla Re: hipokryzja kobiet ? 27.11.11, 14:09
      ona przede wszystkim pyta czy ją nadal kochasz a jak widać przestajesz kochać a powód? Bo przytyła. No halooo??? A nie pomyślałeś, że jest jej trudno się pozbierać po tym wszystkim? Wiesz jak trudno schudnąć po porodzie? Nigdy nie rodziłeś, to są zmiany przede wszystkim hormonalne, te najtrudniej "zeszlifować". Wcześniej mogę się założyć, że odchudzanie szło jej lepiej, organizm szybciej reagował, miała inną przemianę materii. Teraz prawdopodobnie coś próbowała i widzi, że to idzie jak po grudzie to zniechęca, pewnie walczy o akceptację, ale jak Ty jej nie akceptujesz, burzysz jej fundamenty, więc jest jej trudniej.

      O Dżizas jak dobrze, że ja mam wspaniałego męża.
      • anna_sla Re: hipokryzja kobiet ? 27.11.11, 14:19
        po przeczytaniu jednej z Twoich próżnych wypowiedzi dodam.. nie wystarczy MINIMUM wkładu po porodzie, to jest ciężka i żmudna praca dla wielu kobiet i dlatego w wielu przypadkach brakuje wiary i silnej woli im. A kobieta zadbana to kobieta, która jest czysta, ew. ładnie pachnąca, conajmniej sympatyczna fryzura, ładnie ubrana i jeszcze milej jak pogodna, NIEZALEŻNIE od uprawianego sportu lub jego nie uprawiania ani sylwetki! Mylisz pojęcia koleś!! Znam wiele pięknych i zadbanych otyłych kobiet zdrowo się odżywiających.
      • that.bitch.is.sick Re: hipokryzja kobiet ? 27.11.11, 19:07
        anna_sla napisała:


        > O Dżizas jak dobrze, że ja mam wspaniałego męża.

        A co jesteś wstrętnym spaślakiem? :)
        Aha kotuś ja znam mnóstwo pań które po wielu porodach, menopauzie oraz zaburzeniach hormonalnych mają nadal znakomitą sylwetkę, więc lalka z czym do ludzi startujesz znowu te same ściemy...tego się czytać nie da normalnie:/
        • anna_sla Re: hipokryzja kobiet ? 28.11.11, 00:32
          no no widzę, że lekarzem też jesteś! Kolejny próżniak
        • elsa33 Re: hipokryzja kobiet ? 28.11.11, 10:30
          oj kotuś kotuś są różne kobiety, różne powody otyłości. Są takie, które chudną bez żadnego wysiłku, choćby nawet urodziły ósemkę dzieci. Czy to znaczy, że pozostałe, które mają duży problem, bo nie mogą schudnąć mimo diety, ściemniają?
          Jedno, co przyznam, to fakt, miło byłoby dostrzec u partnera wysiłek, że chce coś zrobić z nadmiarem ciałka. Niestety nie ma efektu gwarantowanego.
    • berta-death Re: hipokryzja kobiet ? 27.11.11, 17:05
      Polemizowałabym z tym kto tu jest hipokrytą. Zawarliście typowo kontraktowe małżeństwo. Przynajmniej z twojej strony był to kontrakt. Ożeniłeś się z nią bo podobają ci się piękne i szczupłe kobiety i chciałeś mieć jedną z nich na co dzień pod ręką. Żeby i do seksu i do popatrzenia i do polansowania się przed kumplami. Miałeś do tego prawo, podobnie jak teraz masz prawo czuć się rozczarowany i nie odczuwać wobec niej pożądania. Ale nie miałeś prawa ściemniać jej, że to miłość pcha cię w jej ramiona. Bo miłość jest mimo wszystko a nie za coś. Jakby od początku było jasne, że jesteś z nią tylko dla urody, to przynajmniej wiedziałaby na czym stoi. I teraz spokojnie mógłbyś jej powiedzieć, że nie dotrzymała warunków kontraktu i albo zacznie dbać o siebie albo się rozstaniecie.

      Niewykluczone, że i ona jest z tobą bo ma w tym jakiś interes. Dobrze zarabiasz, dobrze wyglądasz, masz wysoką pozycję społeczną czy masz cokolwiek innego, co w momencie jakbyś stracił, to przestaniesz być przez żonę postrzegany jako atrakcyjny. Dopóki szczerze nie porozmawiacie, to nic się nie zmieni.
      • elsa33 Re: hipokryzja kobiet ? 28.11.11, 10:37
        berta, nawet się nie wysilaj, bo dreemcatcher nie będzie rozmawiał, bo to przecież ona jest WINNA.
        A zaraz wpadnie tu Urquhart i wyśmieje "cudowną moc szczerej rozmowy", poprze go bitch i kolejny wątek spowije ten sam schemat kółka wzajemnej adoracji, z przebijającym morałem: nie wysilaj się dreemcatcher, ukaraj grubasa, bzyknij sobie laskę na boku, a zobaczysz jak żonka z zazdrości zacznie przebierać nóżkami na bieżni. Szanuj się dreemcatcher, wymagaj, wymagaj. To się nazywa cudowna moc rozwiązań radykalnych
        • dreemcatcher Re: hipokryzja kobiet ? 28.11.11, 11:41
          no nie już ustaliliśmy że winien otyłości żony jestem ja :) tego ze nie zamierza dbać o siebie. też jestem winien
          Też kiedyś wierzyłem w szczerą rozmowę to jakaś utopia albo nie wszyscy potrafią rozmawiać szczerze, podobnie jak tutaj zostałem napadnięty bo prawda w oczy kole. Nie szukałem rozwiązania tylko chciałem poznać mechanizm takiego działania a dostałem 1500 porad co jeszcze powinienem zrobić żeby zonie zechciało się chcieć, jakoś nie doczytałem że winą tej sytuacji może być sama zona - hipokryzja kobiet ?:)
          Na szczęście okres kiedy mi zależało na atrakcyjnej żonie już minął, skoro sex jej jest niepotrzebny a na wyglądzie jej nie zależy to zwyczajne koleżeństwo.
          Elsa33- specjalnie dla Ciebie, tak będę bzykał ładne laski na boku kac moralny kiedyś przejdzie ... może przetestuj na sobie reakcję faceta na swój zaniedbany wygląd.
          • elsa33 Re: hipokryzja kobiet ? 28.11.11, 11:49
            Więc nie bądź hipokrytą, jeśli nie zależy ci już na żonie, to zakończ ten związek, zanim wskoczysz do innego łóżka.
            Po co mam testować reakcję faceta na zaniedbany wygląd? Potrafię sobie wyobrazić co czujesz i rozumiem twoje rozczarowanie. Ale gdyby mój facet zapuścił się tak, że odrzucałoby mnie od niego, nie spoczęłabym dopóki bym go nie zmobilizowała do zadbania o siebie, pod warunkiem, że ciągle bym go kochała.
            Sądząc po twoich wnioskach, niestety, nie kochasz już żony, zdarza się...
            • dreemcatcher Re: hipokryzja kobiet ? 28.11.11, 12:08
              o zakończeniu związku piszą albo pary bezdzietne albo kobiety ...
              Może i potrafisz sobie wyobrazić moje rozczarowanie ale nie znasz progu swojej wytrzymałości, nie wiesz czy by Ci się to udało , zwłaszcza gdyby ciężar zrucony był na Ciebie a druga strona by mówiła uporczywie NIE że to Twój problem jest bo to Ty nie akceptujesz tego , tu nie chodzi o niemożliwość zrzucenia wagi przez partnera tylko przez niechęć do tego.
          • that.bitch.is.sick Re: hipokryzja kobiet ? 28.11.11, 11:49
            dreemcatcher napisał:

            > Elsa33- specjalnie dla Ciebie, tak będę bzykał ładne laski na boku kac moralny
            > kiedyś przejdzie ... może przetestuj na sobie reakcję faceta na swój zaniedbany
            > wygląd.

            I tu (aby to ładnie spuentować dla wszystkich pań) przypomina mi się tekst z kill billa, który powiedział bill, to jakoś tak leciało: Trzeba liczyć się z tym jak się łamie serce zbrodniczego skurwysyna, że ten skurwysyn może strzelić ci w głowę:)
            • dreemcatcher Re: hipokryzja kobiet ? 28.11.11, 12:11
              Ty nie mozesz byc kobietą , zbyt odmienny tok rozumowania przedstawiasz :):)
          • berta-death Re: hipokryzja kobiet ? 28.11.11, 14:16
            Może nie rozmawiaj jak nie potrafisz. Może podeślij jej do obejrzenia ten odcinek American Dad:
            cartoony.pl/?p=2243
    • kobieta_z_polnocy Niewiele się da zrobić 28.11.11, 15:07
      Ciekawy wątek, szkoda, że jak zwykle zboczył na tory osobistych wycieczek i słownych przepychanek.

      Autorze, czas niestety pogodzić się z bolesną prawdą, że, wbrew temu, co ci się wydaje, nie możesz zmusić żony do schudnięcia i zadbania o wygląd. Masz prawo czuć się zawiedziony, sfrustrowany i zły, ale to nie jest (jak widać) wystarczający dla niej powód, by wziąć się za siebie. To jest twoja żona, a nie własność. Jeżeli nie chce jej się bawić w diety i ćwiczenia bądź uważa, że jej się to z jakiś powodów nie opłaca, to niewiele możesz zrobić poza psuciem atmosfery swoją frustracją, spełnieniem seksualnym na boku bądź odejściem. Ona sama musi skalkulować, czy jesteś na tyle cenny, by się nagle zacząć starać.

      Ale to samo dotyczy ciebie. Nie jesteś jej własnością, twoja obecność nie jest jej dana jako niezbywalne prawo. Wcale nie musisz ograniczać się do zgrzytania zębami patrząc jak ona znowu spędza wieczór przed tv.

      Forum może wyprodukować kolejne sto postów, ale obawiam się, że to niewiele da. Ona wyraźnie odmawia podjęcia wysiłku schudnięcia. Jak chcesz, możesz się bawić we wzbudzanie zazdrości bądź awanturę z piorunami, ale być może boisz się tego, co mógłbyś w rewanżu usłyszeć. Zatem podsumowanie jest jedno: ona nie zamierza schudnąć. I co teraz?
      • urquhart Re: Niewiele się da zrobić 28.11.11, 15:20
        kobieta_z_polnocy napisała:
        > Autorze, czas niestety pogodzić się z bolesną prawdą, że, wbrew temu, co ci się
        > wydaje, nie możesz zmusić żony do schudnięcia i zadbania o wygląd. Masz prawo
        > czuć się zawiedziony, sfrustrowany i zły, ale to nie jest (jak widać) wystarcza
        > jący dla niej powód, by wziąć się za siebie. To jest twoja żona, a nie własność
        > . Jeżeli nie chce jej się bawić w diety i ćwiczenia bądź uważa, że jej się to z
        > jakiś powodów nie opłaca, to niewiele możesz zrobić poza psuciem atmosfery swo
        > ją frustracją, spełnieniem seksualnym na boku bądź odejściem. Ona sama musi ska
        > lkulować, czy jesteś na tyle cenny, by się nagle zacząć starać.
        >
        > Ale to samo dotyczy ciebie. Nie jesteś jej własnością, twoja obecność nie jest
        > jej dana jako niezbywalne prawo. Wcale nie musisz ograniczać się do zgrzytania
        > zębami patrząc jak ona znowu spędza wieczór przed tv.

        Ciekawe i trafne podsumowanie. Przypomina mi podejściem porady Agnieszka Iwaszkiewicz z ŻR :)
      • dreemcatcher Re: Niewiele się da zrobić 28.11.11, 17:10
        do tego wniosku doszedłem tylko chciałem dociec jaki mechanizm sprawia że tak się dzieje, juz dawno podchodzę do tego z dystansem i bez emocji .Czasami sam z siebie się śmieję że byłem taki naiwny i myślałem ze rozmowa z zoną coś da. Obecnie stwierdzam nie chce dbać niech nie dba szkoda marnować życie na walkę z wiatrakami.
        • kobieta_z_polnocy Re: Niewiele się da zrobić 28.11.11, 20:25
          Jaki mechanizm? Nie opłaca jej się i tyle. I nie musi w ogóle chodzić o świadome wyrachowanie, czyli operacja "jak upolować żywiciela rodziny". To rzadko jest tak proste. Ot, lata mijają, zrzucić kilogramy coraz trudniej ot tak, wszystko wydaje się ok, priorytety się zmieniają, mężczyźni nie wydają się już warci AŻ tak wielkiego wysiłku...A przynajmniej nie ty.

          I nie chodzi o to, by wmówić ci, że to twoja wina. Ot, w pewnym momencie okazuje się, że wygodne życie z ciastkiem i bez napalonego męża koniec końców bardziej się opłaca niż diety, nielubiane ćwiczenia i regularny seks. Wiesz, w końcu wciąż z nią jesteś, nie odejdziesz (sam to deklarujesz jak na razie), więc po co ma się starać?

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka