iwona_z_radomia
30.11.11, 14:27
Witam,
Moj problem moze nie dotyczy seksu bezposrednio, ale widze ze na seks sie przeklada i stopniowo zatruwa caly zwiazek.
Jestem ze swoim partnerem 2 lata, oboje mamy 36 lat i oboje mamy za soba toksyczne nieudane zwiazki.
W ten oboje wchodzilismy z duza doza ostroznosci, rezerwy i bardzo duzego wyczulenia na to, by nie powtorzyc bledow z przeszlosci.
Ja mam za soba zwiazek, w ktorym brak seksu oraz ciagle wahania partnera (chce byc z toba/nie chce byc z toba) powaznie zachwialy poczucie mojej wartosci, pewnosc siebie, poczucie atrakcyjnosci dla partnera, pewnosc trwalosci jego uczuc itp itp.
Przeszlam przez dosc gleboka depresje, przeszlam terapie, stanelam na wlasne nogi.
Moge chyba powiedziec ze w ten nowy zwiazek wchodzilam wiec o wiele silniejsza, wiedzac dokladnie czego chce.
Choc oczywiscie echa przeszlosci ciagle sa gdzies tam obecne i mam ich swiadomosc.
Moj partner to mezczyzna atrakcyjny, z dobra praca, nie alkoholik, nie narkoman, nie obciazany alimentami na dzieci, problemami seksualnymi, emocjonalnymi.
Mozna powiedziec normalny facet, smakowity kasek i doskonaly material na partnera do powaznego zwiazku.
Nawet seks z nim jest cudowny, i to wszystko jest dla mnie tak rozne od tego z czym zmagalam sie w ciagu ostatnich kilku lat.
Jego ex partnerka byla chorobliwie zazdrosna, kontrolujaca i to byla glowna przyczyna ich rozstania.
Wiem, ze przez jej zazdrosc stracil kontakt z przyjaciolmi na wiele lat i to jedna z rzeczy ktorej bardzo zaluje.
Moj partner jest osoba bardzo otwarta, przyjacielska i towarzyska. Ma mnostwo znajomych, przyjaciol. I przyjaciolek.
I tu docieramy do sedna. Z wieloma z tych przyjaciolek ma dosc bliskie wiezi. On lubi kobiety i kobiety lubia jego.
Lubia z nim gadac, zwierzac sie ze swoich problemow. Podejrzewam ze on chyba lubi to ze wlasnie tak sie wokol niego kreca.
Przyjaciolki te to nie jakeis brzydkie zaniedbane "kaszaloty".
Te kilka z ktorymi jest najblizej to oczywiscie sliczne, zgrabne singielki, ktore czesto u niego szukaja pocieszenia w swoich klopotach z mezczyznami.
Gdy zaczelismy sie spotykac on nigdy nie kryl, ze je ma i nie kryl kiedy i gdzie sie z nimi spotyka a nawet dazyl abym je poznala.
Relacje miedzy mna a nimi sa mile, uprzejme i cywilizowane, czasem spotykamy sie wszyscy razem, czasem on spotyka sie z nimi beze mnie, ale zawsze mnie zaprasza.
Nigdy nie robi z tego sekretu a ja stalam sie mistrzem gry pozorow, gdzie te spotkania traktuje jak cos najnormalniejszego w swiecie.
Bo przeciez sa tylko przyjaciolmi. Bo przeciez wiem, ze zostawil swa byla kobiete bo zabraniala mu spotkan z przyjaciolmi i ciagle podejrzewala go o zdrady.
A w srodku?
W srodku zzera mnie.
Sa dni, gdy jestem pewna jego uczuc i wiem, ze te kobiety nie sa dla mnie zadnym zagrozeniem.
Ale tez sa dni, kiedy nie potrafie kontrolowac swojego strachu i zazdrosci. Widze jak one na niego patrza, jak dopominaja sie spotkania na kawe, widze jak rzednie im mina gdy ja pojawiam sie na spotkaniu a mial byc tylko on.
Coraz bardziej drazni mnie to i przeszkadza.
Staram sie zachowywac jak najbardziej normalnie, ale czuje jak zbiera sie we mnie ogromna gula, ktora w pewnym momencie wybuchnie.
Wiem, ze mnie nie zdradza, ale przeszkadza mi ten intymny swiatek, jaki ma z innymi kobietami.
I zaczynam robic cos, czego sie brzydze.
Zaczynam go sprawdzac.
Stad wiem, ze mnie nie zdradza.
Stad wiem, ze wiele z moich obaw to tylko wytwory mojej wlasnej niepewnosci.
Zaczelam sprawdzac jego telefon, jego maile. Nie znalazlam nic.
Brzydze sie soba bo on jest taki ufny, zostawia zalogowany komputer, zostawia telefon, tak latwo tam zajrzec.
Gdyby mnie przylapal to chyba zapadlabym sie pod ziemie.
Ale to jest silniejsze ode mnie.
Brzydze sie soba, bo w poprzednich zwiazkach nigdy czegos takiego nie robilam, nigdy nie czulam tak irracjonalnej zazdrosci.
Sama mam dwoch bardzo bliskich meskich przyjaciol i sama tez kiedys odeszlam ze zwiazku, gdzie partner zabranial mi kontaktow z przyjacielem.
Ostatnio w czasie gdy sie kochalismy on dostal smsa. Zignorowal telefon, ale mnie to totalnie wybilo z nastroju.
Kontynuowalismy, ale ja nie moglam sie kompletnie skupic. Myslalam tylko o tym smesie.
Od kogo jest, kiedy bede mogla dorwac sie do jego telefonu, zeby sprawdzic.
Oczywiscie potem okazalo sie, ze sms byl od siostry.
Jakis czas temu, gdy poszedl sam na spotkanie z kolezanka, ja dostawalam atakow paniki na kilka dni przed, a po spotkaniu nie mialam ochoty sie nawet z nim calowac.
Obsesja? Tak.
Co z tym zrobic? Nie wiem.