Dodaj do ulubionych

Otwarty zwiazek

19.11.12, 11:36
Ciekawa jestem co sadzicie o otwartych zwiazkach?

Na forum Kobieta uzytkowniczka opisuje tak oto swoj zwiazek. Poprzednie malzenstwo zakonczone zdrada ze strony meza sklonilo ja do zmiany pogladow na wylacznosc seksualna, ze standardowych na niestatandardowe. Interesujaca ewolucja.

" U mnie jest tak, że partner dużo podróżuje służbowo i czasem go nie ma kilka tygodni. Ja mam kilku takich "przyjaciół" z którymi spotykam się rotacyjnie, u niego to wygląda podobnie.Oboje zgadzamy sie na otwarty związek.. a nawet to ja byłam stroną która od tego warunku w ogóle uzależniła fakt wejścia w stałą relację.
Nie opowiadamy sobie szczegółów, jesteśmy razem prawie trzy lata, odpowiada nam to, nie ma zazdrości, podejrzliwości, ale jest masa planów wspólnych, które sukcesywnie realizujemy. Po prostu przyjęliśmy iż jesteśmy wobec siebie szczerzy. Seks poza stałym związkiem ma dla mnie taki ciężar gatunkowy jak zjedzenie z kimś obiadu. Po prostu zaspokajam w ten sposób potrzebę fizjologiczną, bo potrzeby emocjonalne potrafi zaspokoić wyłącznie mój partner... ciągle mamy głód czasu spędzanego razem, jest go niedużo więc jest on bardziej intensywny, ciagle chcemy coś odkrywać wspólnie, wiec nie widzę żadnej szkody z takiego podejścia dla nas... Z całą pewnością nie ma u nas żadnej podejrzliwości, sprawdzania telefonów i przeszukiwania kieszeni i nie zakładam wątków pt "znalazłam obcy włos w samochodzie, czy on mnie zdradza?"

forum.gazeta.pl/forum/w,16,139942259,139965386,Re_Lepiej_Miec_seks_z_zonatym_niz_wcale_.html
Obserwuj wątek
    • system_nagrody Re: Otwarty zwiazek 19.11.12, 11:42
      Zależy, czy zarówno ona jak i on ma stałą, zamkniętą listę partnerów czy ciągle do niej kogoś doławiają. Jeśli to drugie, to ewidentnie podświadomie ciągle szukają swojego towarzysza życia. Dodam: chwilowego towarzysza życia.

      Nie mówię czy to źle czy dobrze. Albo powiem: jeśli oboje nie są stworzeni do monogamii, to chyba dobrze, że się nie oszukują i nie tkwią w fikcji.
      • hello-kitty2 Re: Otwarty zwiazek 19.11.12, 11:58
        system_nagrody napisał(a):

        > Zależy, czy zarówno ona jak i on ma stałą, zamkniętą listę partnerów czy ciągle
        > do niej kogoś doławiają. Jeśli to drugie, to ewidentnie podświadomie ciągle sz
        > ukają swojego towarzysza życia. Dodam: chwilowego towarzysza życia.

        Widze ze jestes obeznany z tematem. Musze ta kobiete podczytac wiecej, bo brak mi danych. Nie wiedzialam, ze moze byc cos takiego jak zamknieta czy otwarta lista partnerow? Myslalam, ze ten seks nie z zyciowym partnerem, odbywa sie przygodnie? Na zasadzie potrzeby.

        Co rozumiesz przez poszukiwanie "chwilowego towarzysza życia"? Ze osoba chce jednak zmienic partnera zyciowego, a otwarcie zwiazku jest tylko przykrywka do takich dzialan? Czyli jest nieuczciwa?

        > Nie mówię czy to źle czy dobrze. Albo powiem: jeśli oboje nie są stworzeni do m
        > onogamii, to chyba dobrze, że się nie oszukują i nie tkwią w fikcji.

        Czyli polecasz takie zwiazki niemonogamistom? Wylacznie?
        • system_nagrody Re: Otwarty zwiazek 19.11.12, 17:34
          > Co rozumiesz przez poszukiwanie "chwilowego towarzysza życia"? Ze osoba chce > jednak zmienic partnera zyciowego, a otwarcie zwiazku jest tylko przykrywka do
          > takich dzialan? Czyli jest nieuczciwa?

          Raczej że podświadomie chce zmiany i zagłusza w sobie tę potrzebę. Wmawia sobie, że to by było nie fair, nieprzyzwoite, że tak się nie robi. Ale mózg ma swoje sposoby na tę naszą "wolną wolę". I atakuje dopaminą. Więc jeśli jest nieuczciwa, to tylko względem samej siebie, swoich podstawowych potrzeb.

          > Czyli polecasz takie zwiazki niemonogamistom? Wylacznie?

          Dla niemonogamistów, a raczej: monogamistów seryjnych, to chyba najuczciwsze rozwiązanie.
          • hifog Re: Otwarty zwiazek 19.11.12, 17:51
            A są zniżki u lekarza, albo chociaż w laboratorium pobierającym krew ?

          • hello-kitty2 Re: Otwarty zwiazek 19.11.12, 17:54
            system_nagrody napisał(a):

            > > Co rozumiesz przez poszukiwanie "chwilowego towarzysza życia"? Ze osoba c
            > hce > jednak zmienic partnera zyciowego, a otwarcie zwiazku jest tylko przy
            > krywka do
            > > takich dzialan? Czyli jest nieuczciwa?
            >
            > Raczej że podświadomie chce zmiany i zagłusza w sobie tę potrzebę. Wmawia sobie
            > , że to by było nie fair, nieprzyzwoite, że tak się nie robi. Ale mózg ma swoje
            > sposoby na tę naszą "wolną wolę". I atakuje dopaminą. Więc jeśli jest nieuczci
            > wa, to tylko względem samej siebie, swoich podstawowych potrzeb.
            >
            > > Czyli polecasz takie zwiazki niemonogamistom? Wylacznie?
            >
            > Dla niemonogamistów, a raczej: monogamistów seryjnych, to chyba najuczciwsze ro
            > związanie.

            A nie wyjasniles dlaczego CHWILOWEGO towarzysza zycia podswiadomie szuka? Ze wzgledu na nieuswiadomiony monogamism seryjny?
            • system_nagrody Re: Otwarty zwiazek 19.11.12, 20:13
              > A nie wyjasniles dlaczego CHWILOWEGO towarzysza zycia podswiadomie szuka?
              > Ze wzgledu na nieuswiadomiony monogamism seryjny?

              Myślę, że jeśli zanika pociąg seksualny do wieloletniego partnera to w największej ilości przypadków oznacza to właśnie to, że jest się monogamistą seryjnym. Można myśleć wtedy "widocznie to nie był ten jedyny/ta jedyna" ale to chyba wynika z tego, że przyznać się przed samym sobą, że jest się kobieciarzem/puszczalską nie jest łatwo. To chyba najtrudniejszy coming out jaki istnieje.
              • hello-kitty2 Re: Otwarty zwiazek 19.11.12, 20:18
                system_nagrody napisał(a):

                > Myślę, że jeśli zanika pociąg seksualny do wieloletniego partnera to w najwięks
                > zej ilości przypadków oznacza to właśnie to, że jest się monogamistą seryjnym.
                > Można myśleć wtedy "widocznie to nie był ten jedyny/ta jedyna" ale to chyba wyn
                > ika z tego, że przyznać się przed samym sobą, że jest się kobieciarzem/puszczal
                > ską nie jest łatwo. To chyba najtrudniejszy coming out jaki istnieje.

                Przed soba nie jest trudne nic.

                Seryjny monogamista to kobieciarz i puszczalska? :)
                • system_nagrody Re: Otwarty zwiazek 19.11.12, 23:08
                  "Przed soba nie jest trudne nic."

                  Mam w tej kwestii inne zdanie. Zbyt wiele rzeczy o sobie samych nie przyjmujemy do wiadomości. Zwalamy je na karb niemoralności, nienormalności czy nieprzyzwoitości i żyjemy dalej wbrew sobie ale zgodnie z tym, czego inni od nas oczekują.

                  "Seryjny monogamista to kobieciarz i puszczalska?"

                  Nie znalazłem lepszych określeń a skupić się nie bardzo mogłem bo mi Piechociński nad uchem roztaczał wizje dalszej współpracy z rządem...
              • prosty_facet Re: Otwarty zwiazek 19.11.12, 20:18
                system_nagrody napisał(a):
                > że przyznać się przed samym sobą, że jest się kobieciarzem/puszczal
                > ską nie jest łatwo. To chyba najtrudniejszy coming out jaki istnieje.


                Ja już w wieku nastu lat wiedziałem, że nie jestem monogamistą ..... ale chciałem być normalny i się teraz męczę. A z drugiej strony strach przed HIV.....
                • hello-kitty2 Re: Otwarty zwiazek 19.11.12, 20:44
                  prosty_facet napisał:

                  > Ja już w wieku nastu lat wiedziałem, że nie jestem monogamistą ..... ale chciał
                  > em być normalny i się teraz męczę. A z drugiej strony strach przed HIV.....

                  W wieku nastu lat byles rowniez tak samoswiadomy w odniesieniu do wirusa HIV, jak teraz? (zakladam, ze jestes pod czterdziestke)
                  • prosty_facet Re: Otwarty zwiazek 19.11.12, 21:13
                    hello-kitty2 napisała:

                    > W wieku nastu lat byles rowniez tak samoswiadomy w odniesieniu do wirusa HIV

                    Nie pamiętam czy akurat HIV ale o chorobach wenerycznych wiedziałem ;-)
                    O HIV się zrobiło głośno trochę później, niemniej teraz ma to spore znaczenie ;-)
                • system_nagrody Re: Otwarty zwiazek 19.11.12, 23:10
                  Myślę, że z definicji nie mogłeś tego wiedzieć w wieku nastu lat. Bo jest to wiedza, którą zdobywamy doświadczalnie będąc kilka lat w związku i zauważając ze zdziwieniem i przerażeniem, że "kocham ją/jego, ale nie jestem w niej/nim zakochany".
                  • hello-kitty2 Re: Otwarty zwiazek 20.11.12, 14:43
                    system_nagrody napisał(a):

                    > Myślę, że z definicji nie mogłeś tego wiedzieć w wieku nastu lat. Bo jest to wi
                    > edza, którą zdobywamy doświadczalnie będąc kilka lat w związku i zauważając ze
                    > zdziwieniem i przerażeniem, że "kocham ją/jego, ale nie jestem w niej/nim zakoc
                    > hany".

                    Mysle, ze mylisz zakochanie z pozadaniem, co zreszta byloby po linii z tym co pisales wczesniej, ze wolisz nie dopuscic do nazwania sie przed soba kobieciazem. No chyba, ze sie przyznajesz? :)
                    • system_nagrody Re: Otwarty zwiazek 20.11.12, 17:13
                      Ja widzę te 3 pojęcia tak:

                      Pożądanie to niski, zwierzęcy instynkt. Można pożądać wiele osób jednocześnie.

                      Zakochanie to obsesja na punkcie drugiej osoby. Skierowana wyłącznie na jedną osobę. W zasadzie w takim stanie nie czuje się pożądania do innych osób.

                      Miłość to przywiązanie, wspólne wspomnienia, dzielenie szarej codzienności, bycie razem ale już bez chemii.
                      • kag73 Re: Otwarty zwiazek 20.11.12, 17:44
                        system_nagrody napisał(a):

                        > Ja widzę te 3 pojęcia tak:
                        >
                        > Pożądanie to niski, zwierzęcy instynkt. Można pożądać wiele osób jednocześnie.
                        Z tym sie zgadzam.

                        > Zakochanie to obsesja na punkcie drugiej osoby. Skierowana wyłącznie na jedną o
                        > sobę. W zasadzie w takim stanie nie czuje się pożądania do innych osób.
                        Z tym rowniez sie zgadzam.

                        > Miłość to przywiązanie, wspólne wspomnienia, dzielenie szarej codzienności, byc
                        > ie razem ale już bez chemii.
                        Z tym sie nie do konca zgadzam. To nie tylko wpolne wspomnienia ale rowniez wspolne plany i jak najbardziej moze byc chemia, jednak z pryzyzwyczajenia nie dziala tak silnie, to tak jak bysmy przyzwyczaili sie do feromonow/zapachu drugiej osoby. Czasem wystarczy rozlaka na pare tygodni i nagle czuje sie znow inetnsywniej feromony. Poza tym jezeli para nadal ze soba sypia, ma na siebie ochote, w lozku jest namietnie, goraco, satysfakcjonujaco to chyba jednak chemia jest i dziala. Co innego kiedy ktos kogos juz nie pociaga i nie chce/nie ma ochoty z nim sypiac. Bywa roznie.
                        • system_nagrody Re: Otwarty zwiazek 20.11.12, 18:15
                          "jezeli para nadal ma na siebie ochote, "

                          No to jeśli ma, to koniec tematu, nie to forum :-)
    • dreemcatcher Re: Otwarty zwiazek 19.11.12, 12:59
      ok ale jak to wygląda , leżysz sobie z tym swoim facetem na kanapie , nagle :
      "wiesz dzisiaj nie zjemy razem kolacji bo umówiona jestem na numerek"? on odpowiada ok ale badź przed 22 :)
      a jak podejdziesz do tego jesli on się zakocha zauroczy i postanowi zerwać taki układ i zostaniesz tylko z tymi przyjaciółmi, powiesz było minęło fajnie się bawiłam ? czy moze jednak jesteś z nim emocjonalnie związana
      • hello-kitty2 Re: Otwarty zwiazek 19.11.12, 13:10
        dreemcatcher napisał:

        > ok ale jak to wygląda , leżysz sobie z tym swoim facetem na kanapie , nagle :
        > "wiesz dzisiaj nie zjemy razem kolacji bo umówiona jestem na numerek"? on odpow
        > iada ok ale badź przed 22 :)

        Wyglada chyba tak, jak ustalamy:) Ale na przykladzie tej kobiety rozumiem, ze jak on z nia lezy na kanapie, to ona z innym wtedy nie potrzebuje, bo po co? Natomiast to jest zwiazek na odleglosc (on wyjezdza sluzbowo na kilka tygodni) to wtedy jak ci on jest odlegly to ty wtedy ciach z kumplem.

        > a jak podejdziesz do tego jesli on się zakocha zauroczy i postanowi zerwać taki
        > układ i zostaniesz tylko z tymi przyjaciółmi, powiesz było minęło fajnie się b
        > awiłam ? czy moze jednak jesteś z nim emocjonalnie związana

        Ona pisze, ze taki seks to jak zjedzenie obiadu u kogos. Zakochales sie kiedys w obiedzie? :)
        • dreemcatcher Re: Otwarty zwiazek 19.11.12, 13:20
          > Ona pisze, ze taki seks to jak zjedzenie obiadu u kogos. Zakochales sie kiedys
          > w obiedzie? :)
          ale trafiłaś, moja zona wyrażała miłość przez ugotowanie obiadu , ale meni do kotleta nie stawał :)
          no dobra ale pisze ONA , ale co będzie jak taki ON pozna kogoś i będzie chciał zmienić układ(zakończyć) emocji nie będzie ?
          • hello-kitty2 Re: Otwarty zwiazek 19.11.12, 13:42
            dreemcatcher napisał:

            > > Ona pisze, ze taki seks to jak zjedzenie obiadu u kogos. Zakochales sie k
            > iedys
            > > w obiedzie? :)
            > ale trafiłaś, moja zona wyrażała miłość przez ugotowanie obiadu , ale meni do k
            > otleta nie stawał :)

            No to szkoda ze tak nie odbierasz, bo ja akurat uwazam, ze gotowanie dla kogos jest wyrazem uczucia, choc pozadania nie, to fakt.

            > no dobra ale pisze ONA , ale co będzie jak taki ON pozna kogoś i będzie chciał
            > zmienić układ(zakończyć) emocji nie będzie ?

            Co ty dzieciak jestes? :) Przeciez wszedzie, zawsze i w kazdy sposob mozesz kogos poznac, tak jak w innym watku poznajesz sexy bitch, a w tym sexy kitty. Co seks ci do zakochania potrzebny? Emocje to jest to, co kobiety lubia najbardziej. A mezczyzni jak lubia na karuzeli byc i sie zakrecic. Przeciez wszystko sie kiedys sie konczy.
    • lilyrush Re: Otwarty zwiazek 19.11.12, 13:26
      mi na pewno jawnie i otwarcie taka formuła nie odpowiada- jeśli jestem w związku to łączy mnie z partnerem przede wszystkim wieź emocjonalna, do której dołożony jest seks. W takim układzie nie ma szansy, żeby zainteresował mnie seks z kimś innym, z kim tej więzi nie mam.
      Na rozłąki sprawdza sie wibrator
      • hello-kitty2 Re: Otwarty zwiazek 19.11.12, 13:31
        lilyrush napisała:

        > mi na pewno jawnie i otwarcie taka formuła nie odpowiada- jeśli jestem w związk
        > u to łączy mnie z partnerem przede wszystkim wieź emocjonalna, do której dołożo
        > ny jest seks. W takim układzie nie ma szansy, żeby zainteresował mnie seks z ki
        > mś innym, z kim tej więzi nie mam.
        > Na rozłąki sprawdza sie wibrator

        Rozumiem. A partnerowi?
        Mozna otworzyc jednostronnie lub dwu, a jedna strona nie korzysta z przywileju :) W sumie nie powiedzialne, ze w przykladzie poczatkowym ludzie wlasciwie korzystaja (?), moze tylko dali sobie prawo.
        • lilyrush Re: Otwarty zwiazek 21.11.12, 14:55
          Partner nie ma żadnego obowiązku ze man byc- jest bo chce. Jeśli chce seksu z kimś innym tez mu wolno- wystarczy że powie i ja go silą trzymać nie będę. Dla mnie związek tym sie rożni od "funcking friends" ze jest w nim zakochanie/miłośc i wyłączność seksualna.

          oczywiście związek możliwy jest tylko z dobrym seksem- jeśli go nie ma to wiadomo,ze cos na boku będzie kusiło
          • hello-kitty2 Re: Otwarty zwiazek 21.11.12, 20:45
            lilyrush napisała:

            > Partner nie ma żadnego obowiązku ze man byc- jest bo chce. Jeśli chce seksu z k
            > imś innym tez mu wolno- wystarczy że powie i ja go silą trzymać nie będę. Dla m
            > nie związek tym sie rożni od "funcking friends" ze jest w nim zakochanie/miłośc
            > i wyłączność seksualna.
            >
            > oczywiście związek możliwy jest tylko z dobrym seksem- jeśli go nie ma to wiado
            > mo,ze cos na boku będzie kusiło

            Wow bardzo wysokie standardy:

            * zakochanie/milosc,
            * wylacznosc seksualna,
            * dobry seks.

            Mysle, ze wiekszosc zwiazkow sie na nie lapie.
            • triss_merigold6 Re: Otwarty zwiazek 22.11.12, 09:14
              To nie są wysokie standardy, to taki pakiet startowy.
              Oczekiwanie wyłączności seksualnej przy zaangażowaniu emocjonalnym jest oczywistą oczywistością i nie bardzo rozumiem dlaczego usiłujesz to podważyć.
              • hello-kitty2 Re: Otwarty zwiazek 22.11.12, 14:45
                triss_merigold6 napisała:

                > To nie są wysokie standardy, to taki pakiet startowy.
                > Oczekiwanie wyłączności seksualnej przy zaangażowaniu emocjonalnym jest oczywis
                > tą oczywistością i nie bardzo rozumiem dlaczego usiłujesz to podważyć.

                Jesli taki jest pakiet startowy, to chyba 'ciagle' trzeba startowac na nowo :) Zwyczajnie nie widze, zeby to realnie bylo powszechne, dwustronnie (ze strony kobiety i mezczyzny w zwiazku) wsrod ludzi w moim wieku. Na temat 'oczekiwan' to sie w ogole nie wypowiadam, bo 'oczekiwania' sie czesto bardzo rozjezdzaja z rzeczywistoscia. Szczegolnie te nie wypowiedziane, wtedy to czysta naiwnosc i nieporozumienie.

                Nie ma czegos takiego jak 'oczywista oczywistosc', jest tylko to, co ja mysle i to, co ty myslisz.

                Ja nie wymagam wylacznosci seksualnej. Czy to w twoim rozumowaniu podwazanie oczywistej oczywistosci?
                • triss_merigold6 Re: Otwarty zwiazek 23.11.12, 09:41
                  Teraz nie wymagasz wyłączności seksualnej, bo nie masz do tego żadnych podstaw - nie można wymagać wyłączności seksualnej sypiając doraźnie z młodszymi partnerami bez zaangażowania emocjonalnego. Jest to równie absurdalne jak wymaganie wyłączności seksualnej od tirówki, to zupełnie nie ten układ.
                  Przecież pisałam wyżej: nie wymaga się wyłączności seksualnej w lightowych, niezobowiązujących układach, w sypianiu z ff czy one night standach. Wymaga się wyłączności seksualnej w trwałym związku kiedy w grę wchodzą uczucia, plany, emocje, przywiązanie.

                  Upraszczając: jeśli ktoś kocha, jest zaangażowany, ma wspólne plany na przyszłość itd. i jednocześnie twierdzi, że nie wymaga od swojego partnera/partnerki wyłączności seksualnej, to oznacza jedną z dwóch rzeczy: potężne kompleksy albo potężny feler (zdrowotny, estetyczny, emocjonalny). Kompleksy i niskie poczucie własnej wartości są maskowane wygłaszanymi z poczuciem wyższości tekstami na temat wyzbycia się zazdrości, nie ograniczaniem partnera, prawem do wolności itp. kocopałami.
                  • sea.sea Re: Otwarty zwiazek 23.11.12, 11:31
                    > jedną z dwóch rzeczy: potężne kompleksy albo potężny feler (zdrowotny, estetyczny,
                    > emocjonalny)

                    Trochę nie rozumiem takiego uzasadnienia.
                    Właśnie posiadacz kompleksów czy feleru powinien, teoretycznie, być zazdrosny i nie dopuszczać, żeby partner miał porównanie - bo przecież jak zamoczy w ładniejszej albo w takiej bez feleru, to jeszcze mu się spodoba i odejdzie?
                    • triss_merigold6 Re: Otwarty zwiazek 23.11.12, 11:35
                      Wyparcie. Wypiera kompleksy przykrywając je bzdurami na temat dawania wolności.
                      Posiadając potężny feler minimalizuje ryzyko pozostania w ogóle na lodzie i zgadza się na mniejsze zło, tj. akceptowanie zainteresowania innymi przez partnera/kę i też dorabia sobie ideolo o braku zazdrości.
                      • xciekawax Re: Otwarty zwiazek 26.12.12, 20:06
                        Cos w tym chyba jest, szczegolnie ze podobno autorka orginalnego watku rozwiodla sie przez meza zdrade. To chyba byl dla niej wielki szok, a w sumie chyba zaczela myslec: zdradzil mnie bo nie wystarczalam, to jego natura, kim ja jestem zeby isc przeciwko.... itd...

                        Nie mysle ze wszyscy maja kompleksy. Znam pare ktora jest wiele lat ze soba, a czasami na wyjazdach sluzbowych czy wakacyjnych ida w bok. - umowili sie ze nie beda o takich zeczach sobie mowic. Kochaja sie - ale maja inne podejscie do seksu niz wielu ludzi. a skoki w bok sa spontaniczne i zadkie. nie maja "kochankow", czyli osoby z ktorymi sypiaja regularnie. I nie wydaje mi sie zeby mieli kompleksy,
                  • hello-kitty2 Re: Otwarty zwiazek 23.11.12, 13:01
                    triss_merigold6 napisała:

                    > Teraz nie wymagasz wyłączności seksualnej, bo nie masz do tego żadnych podstaw
                    > - nie można wymagać wyłączności seksualnej sypiając doraźnie z młodszymi partne
                    > rami bez zaangażowania emocjonalnego. Jest to równie absurdalne jak wymaganie w
                    > yłączności seksualnej od tirówki, to zupełnie nie ten układ.
                    > Przecież pisałam wyżej: nie wymaga się wyłączności seksualnej w lightowych, nie
                    > zobowiązujących układach, w sypianiu z ff czy one night standach. Wymaga się wy
                    > łączności seksualnej w trwałym związku kiedy w grę wchodzą uczucia, plany, emoc
                    > je, przywiązanie.
                    >
                    > Upraszczając: jeśli ktoś kocha, jest zaangażowany, ma wspólne plany na przyszło
                    > ść itd. i jednocześnie twierdzi, że nie wymaga od swojego partnera/partnerki wy
                    > łączności seksualnej, to oznacza jedną z dwóch rzeczy: potężne kompleksy albo p
                    > otężny feler (zdrowotny, estetyczny, emocjonalny). Kompleksy i niskie poczucie
                    > własnej wartości są maskowane wygłaszanymi z poczuciem wyższości tekstami na te
                    > mat wyzbycia się zazdrości, nie ograniczaniem partnera, prawem do wolności itp.
                    > kocopałami.

                    Mysle, ze nie obejmujesz calego zakresu relacji mesko - damskich, bowiem wymieniasz tylko 2 bieguny: trwaly zwiazek i cala reszta. Przypisujesz uczucie, emocje, przywiazanie tylko do tzw trwalego zwiazku i co za tym idzie oczekiwanie wylacznosci seksualnej. A relacje sa czesto bardziej zlozone i skomplikowane.

                    Znany jest mi zonaty mezczyzna, ktory szuka stalej kochanki, ale sam czysty seks mu nie wystarczy, pragnie wiezi emocjonalnej, stalosci zwiazku, emocji, porozumienia intelektualnego, przy czym wylacznosci seksualnej nie wymaga, bo sam jej dac nie moze. Mysle, ze tego typu relacji jest masa.

                    Konkludujac, brak wymogu wylacznosci seksualnej moze miec prosta przyczyne: niemoznosc zapewnienia jej z wlasnej strony.
              • grzeczna_dziewczynka15 Re: Otwarty zwiazek 26.12.12, 10:56
                Nic nie jest "oczywistą oczywistością". Pisanie w ten sposób oznacza, że aspirujesz, by Twoje prywatne standardy uznać za ogólnie przyjęte. Twoje wyglądają na wpisujące się w mainstreamowy ideał relacji międzyludzkiej, ale w praktyce są bardzo trudne do zrealizowania - statystyki dot. niewierności.

                Dla mnie wyłączność seksualna nie jest oczywistością. Co jest ważne, to poczucie, że jesteśmy dla siebie najważniejsi z partnerem. Ponadto, nie spotykałam się nigdy z kimś dodatkowym regularnie - mam tak mało czasu dla partnera i siebie, że takie rozwiązanie dla mnie nie wchodzi w grę. Ale czasem (sporadycznie) zdarzają mi się jednonocne numerki - średnio raz na rok, więc naprawdę rzadko. Jak dotąd tylko, gdy Partner był daleko, a ja byłam pijana i w imprezowym nastroju.

                Te doświadczenia bardzo nakręcały mojego faceta po ich zrelacjonowaniu. Aż czasem chciałabym częściej "się puszczać", by bardziej podniecić mojego faceta;) Obecnie jednak jedynie fantazjujemy wspólnie na ten temat (jego lub mojego "puszczania się") i bardzo nas to podnieca;)

    • triss_merigold6 Re: Otwarty zwiazek 19.11.12, 15:11
      Czyli pani po przejściach uznała, że nie stać jej na faceta z wyłącznością seksualną więc lepiej zadowolić się jakimkolwiek i dorobić do tego ideolo.
      Albo otwarty albo związek.
      Jak otwarty, to układ bez żadnych zobowiązań, zaangażowania uczuciowego, wspólnych planów i pozaimprezowego spędzania czasu. Żadnych wspólnych zakupów, śniadań czy pokazywania się w szlafroku, bo to zbyt osobiste żeby dzielić z kimś kogo używa się tylko do łóżka i balangi.
      Jak związek to z założeniem wyłączności seksualnej i uczuciowej. Żadnych przyjaciółek czy dobrych znajomych z pracy w celu wypicia wina wieczorem.

      Generalnie mogę lasce z wątku współczuć, bo stosuje wyparcie.
      • stokrotka_a Re: Otwarty zwiazek 19.11.12, 17:57
        triss_merigold6 napisała:

        > Czyli pani po przejściach uznała, że nie stać jej na faceta z wyłącznością seks
        > ualną więc lepiej zadowolić się jakimkolwiek i dorobić do tego ideolo.

        Co to znaczy "nie stać jej na faceta z wyłącznością"?

        > Albo otwarty albo związek.

        Nie, nie albo. Związek to sprawa indywidualna dwóch osób. Nie ma w tej dziedzinie wzorca z Sevres.

        > Jak otwarty, to układ bez żadnych zobowiązań, zaangażowania uczuciowego, wspóln
        > ych planów i pozaimprezowego spędzania czasu. Żadnych wspólnych zakupów, śniada
        > ń czy pokazywania się w szlafroku, bo to zbyt osobiste żeby dzielić z kimś kogo
        > używa się tylko do łóżka i balangi.

        To jedynie twój pogląd. Inni wcale nie muszą go podzielać i nie muszą do związku ani intymności podchodzić w taki sposób jak ty. Nie mierz innych swoją miarką.

        > Jak związek to z założeniem wyłączności seksualnej i uczuciowej. Żadnych przyja
        > ciółek czy dobrych znajomych z pracy w celu wypicia wina wieczorem.

        > Generalnie mogę lasce z wątku współczuć, bo stosuje wyparcie.

        Generalnie to stosujesz "wparcie", czyli przenosisz swoje odczucia i poglądy na innych, przyjmując że innych opcji nie ma.
        • asocial Re: Otwarty zwiazek 19.11.12, 20:13
          Mialam podobne wrazenie:
          pani uznala, ze wiek, lub jakis feler fizyczny lub psychiczny nie pozwoli jej na satysfakcjonujacy zwiazek na wylacznosc.

          > triss_merigold6 napisała:
          >
          > > Czyli pani po przejściach uznała, że nie stać jej na faceta z wyłączności
          > ą seks
          > > ualną więc lepiej zadowolić się jakimkolwiek i dorobić do tego ideolo.
          >
          > Co to znaczy "nie stać jej na faceta z wyłącznością"?
          • hello-kitty2 Re: Zazdrosc jako feler psychiczny :) 19.11.12, 20:51
            asocial napisała:

            > Mialam podobne wrazenie:
            > pani uznala, ze wiek, lub jakis feler fizyczny lub psychiczny nie pozwoli jej n
            > a satysfakcjonujacy zwiazek na wylacznosc.

            Jak docztam to ewentualnie uzupelnie, ale pisala bodajze o zazdrosci. Zwiazek na wylacznosc to zazdrosc. Chciala jej uniknac.

        • stary.dziadyga Re: Otwarty zwiazek 20.11.12, 10:57
          > Co to znaczy "nie stać jej na faceta z wyłącznością"?

          Nie czytałam teog wątku, ale odpowiedź na Twoje pytanie chyba zawarta jest w jego tytule "Lepiej mieć seks z żonatym niż z żadnym" :)
          • hifog Re: hello-kitty2 , system -nagrody i inni 20.11.12, 11:07
            Czy zapisywanie postów jeden pod drugim w waszym przypadku to:
            1. Jedyna forma pokazania, że się jąkacie?
            2. Macie chory pęcherz i nie jesteście w stanie napisać tego co chcecie w jednej odpowiedzi bez wizyty w WC w tzw. międzyczasie?
            3. Szef często wchodzi do pokoju i musicie zamknąć internet i zająć się pracą?
            • stary.dziadyga Re: hello-kitty2 , system -nagrody i inni 20.11.12, 11:55
              Droga hifog,

              a skąd u Ciebie bierze się nieznajomość drzewka?

            • hello-kitty2 Re: hello-kitty2 , system -nagrody i inni 20.11.12, 14:57
              hifog napisała:

              > Czy zapisywanie postów jeden pod drugim w waszym przypadku to:
              > 1. Jedyna forma pokazania, że się jąkacie?
              > 2. Macie chory pęcherz i nie jesteście w stanie napisać tego co chcecie w jedne
              > j odpowiedzi bez wizyty w WC w tzw. międzyczasie?
              > 3. Szef często wchodzi do pokoju i musicie zamknąć internet i zająć się pracą?

              Posty zapisuja sie tak, jak uklada sie rozmowa. 'Rozmowy' w rodzaju: najpierw mowi, przez dlugi czas/duzo mowi jedna osoba, a potem wchodzi i mowi druga nazywaja sie 'wykladami' :) Im zywsza i bardziej wielowatkowa rozmowa tym ciekawsza. Przydlugie wyklady sa nudne.

              W razie lamania regulaminu forum posty uzytkownikow sa usuwane. Jesli uwazasz, ze lamie uczul moderatorow (email adres podpiety na gorze), bo sama (samozwanczo) niestety nie masz uprawnien administracyjnych.
    • loppe Re: Otwarty zwiazek 20.11.12, 11:57
      U mnie jest tak, że partner dużo podróżuje służbowo i czasem go nie ma kilka tygodni. Ja mam kilku takich "przyjaciół" z którymi spotykam się rotacyjnie, u niego to wygląda podobnie.

      Szczerze mówiąc nie słyszałem o podróżach służbowych trwających tygodnie, poza marynarką ma się rozumieć.
      • loppe Re: Otwarty zwiazek 20.11.12, 12:41
        A marynarz wiadomo... w każdym porcie ma...
    • that.bitch.is.sick Re: Otwarty zwiazek 20.11.12, 12:36
      :)jakiś dziki rechot mnie ogarnął... Od kiedy to bezład płciowy jest realizacją "potrzeb fizjologicznych"? Równie dobrze mogę latać nago po mieście i oddawać się dowolnym przechodniom, ale należałoby to nazwać po imieniu, a mianowicie, że mi odbiło, a nie ściemniać że to jest realizacja potrzeb mojego organizmu.
      To wszystko błędy w myśleniu...no bzdury totalne.
      • system_nagrody Re: Otwarty zwiazek 20.11.12, 14:12
        A co to jest bezład płciowy? I co byłoby ładem, kastracja chemiczna?
        • that.bitch.is.sick Re: Otwarty zwiazek 20.11.12, 14:32
          system_nagrody napisał(a):

          > A co to jest bezład płciowy? I co byłoby ładem, kastracja chemiczna?

          ja nie bardzo rozumiem, nie możesz sobie zwalić konia do pornola tylko musisz maczać w 10 pochwach tygodniowo?:) jakoś nie mogę uwierzyć w tak samoświadomą fizjologię:)
          • system_nagrody Re: Otwarty zwiazek 20.11.12, 22:50
            Nie wiem czemu te pytania tak osobiście do mnie padają. W każdym razie bardzo łatwo mi jest sobie wyobrazić, że dla kogoś porno a seks z prawdziwą osobą to 2 różne sprawy. Niby efekt podobny, ale kołatanie serca inne. Inna sprawa, że kac moralny po nich też różny.
            • that.bitch.is.sick Re: Otwarty zwiazek 21.11.12, 11:23
              system_nagrody napisał(a):

              > Nie wiem czemu te pytania tak osobiście do mnie padają. W każdym razie bardzo ł
              > atwo mi jest sobie wyobrazić, że dla kogoś porno a seks z prawdziwą osobą to 2
              > różne sprawy. Niby efekt podobny, ale kołatanie serca inne. Inna sprawa, że kac
              > moralny po nich też różny.

              Zupełnie przykładowo do Ciebie, natomiast oczywiście komuś może nie wystarczać masturbacja, komuś może nie wystarczać jeden partner, komuś może nie wystarczać dziesięciu partnerów - kwestia subiektywna. To nie zmienia faktu że masturbacja zaspokaja potrzeby fizjologiczne i nikt mi nie wmówi, że "rotacyjne spotkania z dziesięcioma kochankami" to zaspokajanie potrzeb fizjologicznych. Oczywiście że w grę wchodzą tu inne potrzeby, w zestawieniu z normami społecznymi - są to potrzeby neurotyczne, tudzież zwykła rozwiązłość (która też ma podłoże neurotyczne). Dlatego tak napisałam, że jest to niezdolność do analizowania siebie, skoro laska robi jak robi i wmawia że to potrzeby fizjologiczne, a tak nie jest więc dorabia ideologię.
              Z zupełnie innej beczki przypominam że kultura życia seksualnego poszczególnych jednostek tworzy takie a nie inne społeczeństwo. Należy sobie zadać pytanie, co by było gdyby takie obyczaje były powszechnym prawem i na tej podstawie wyrabiać zdanie na ten temat. Do tego trzeba spojrzeć trochę dalej niż na własne podwórko. Jest powód być może dla którego społeczeństwa rozwinięte, oddzielają dzielnice uciechy od pozostałej części miasta.
              • system_nagrody Re: Otwarty zwiazek 21.11.12, 16:54
                > To nie zmienia faktu że masturbacja zaspokaja potrzeby fizjologiczne i nikt mi nie
                > wmówi, że "rotacyjne spotkania z dziesięcioma kochankami" to zaspokajanie
                > potrzeb fizjologicznych.

                Mam inne zdanie, chociaż nie powiem, że "nikt mi nie wmówi" bo jeśli dostanę jakiś sensowny kontrargument, to z chęcią zdanie zmienię.

                Ale jednak póki co myślę, że potrzeba seksualna to NIE JEST potrzeba orgazmu. Seks jest czynnością życiową (fizjologią) nie ograniczającą się do np. wytrysku. pl.wikipedia.org/wiki/Seksualno%C5%9B%C4%87

                Kultura życia seksualnego? Według mnie polega na tym, że publicznie udajemy jedno a prywatnie robimy co innego.
                • strach.na.wroble Re: Otwarty zwiazek 21.11.12, 19:51
                  Stary, ona ma rację. Seks bardzo często jest plastrem na neurotyczne, głęboko zakompleksione ego, szczególnie w sytuacji, gdy media ukazują seks jako rodzaj współczesnego świętego graala.
                  Nieprzypadkowo, przecież kultura seksualności jest emanacją cywilizacji, w której 70% społeczeństwa ma nadwagę, często olbrzymią. Moda na boskie ciała, astronomiczne ilości partnerów seksualnych i multiorgazmy za każdym razem jest obrazem naszych lęków i pragnień jako ogółu społeczności.
                  Seks to seks, jest istotnym elementem życia, ale został przez media wyeksploatowany i rozdmuchany do granic możliwości. Poza jakiekolwiek ramy zdrowego rozsądku.
                  • system_nagrody Re: Otwarty zwiazek 21.11.12, 23:27
                    Moda na dużą ilość partnerów seksualnych? To chyba jednak nie są rzeczy o których się mówi nawet w gronie znajomych.

                    Poza tym ta liczba chyba się nie zmienia na przestrzeni wieków. Słowa "kochanek" czy "prostytutka" to nie są neologizmy, a świadczą, że jednak seks nie ograniczał się w żadnej epoce do małżeńskiej sypialni.

                    Pomijam już, że najlepszym dowodem na to, że homo sapiens nigdy nie był w 100% monogamistyczny jest istnienie chorób wenerycznych, które zawsze istniały i jakoś nie zanikły. Więc gdzie tu jakaś chwilowa moda czy rola mediów?
                    • strach.na.wroble Re: Otwarty zwiazek 22.11.12, 06:45
                      Ależ oczywiście, że się zmienia, podobnie jak stosunek do seksualności w różnych kulturach na przestrzeni dziejów. Zauważ chociażby, że cywilizacja która wydała Kamasutrę i swobodnie przedstawiała chociażby w postaci rzeźb (co więcej sakralnych) fallusy albo kopulujące pary lub grupy ludzi, obecnie w swojej kinematografii wstydzi się ukazać całujących kochanków :)
                      Normy kulturowe zmieniają się falami, a proces ten różnie przebiega w różnych kulturach.
                      Tylko co to ma do rzeczy ? Czy ja napisałem, że realizacja własnych frustracji poprzez zachowania seksualne ma swoje źródło w XX wieku ? Przecież to nonsens. Natura człowieka nie zmieniła się aż tak bardzo przez te ostatnie kilkanaście czy kilkadziesiąt tysięcy lat, bo nie zmienił się w większym stopniu jego mózg.
                      I generalnie można zauważyć nawet poparcie tego co opisywałem wcześniej obserwując historię. Realizacja seksualności w rozdmuchany sposób jest charakterystyczna dla społeczeństw czy grup o wysokim statusie materialnym, które nasyciły swoje inne potrzeby. Tak było przykładowo w starożytnym Rzymie, w schyłkowej fazie imperium.
                      Najazdy, wojny, długotrwałe zarazy - to wszystko popychało kultury w objęcia drugiego bieguna, którym jest fanatyczna ucieczka od spraw ciała uznając je nieczystym.
                      Tak było chociażby w kulturze europejskiej, po przejściu niszczycielskich zaraz na początku drugiego tysiąclecia. Ludzie uznali to za karę boską, odnoszącą się do poprzedniej rozwiązłości. Tak narodził się Franciszek, memento mori, dance macabre i tym podobne pierdoły :)

                      Ale przecież każdy rozsądny człowiek po przemyśleniu przyzna, że seks to seks. Tylko i aż. Nie ma co robić z niego bożka, ale też nie powinno się go wyganiać w ciemny kąt wychodka udając, że go nie ma.
                      • system_nagrody Re: Otwarty zwiazek 22.11.12, 11:27
                        No właśnie, natura człowieka się nie zmieniła także w temacie "rozwiązłości". Jedyna rzecz jaka się zmienia w różnych kulturach to fakt, czy się o tym mówi czy też się udaje że tego tematu nie ma.
                        • that.bitch.is.sick słuchajcie chłopaki(?) 22.11.12, 13:50
                          system_nagrody napisał(a):

                          > No właśnie, natura człowieka się nie zmieniła także w temacie "rozwiązłości". J
                          > edyna rzecz jaka się zmienia w różnych kulturach to fakt, czy się o tym mówi cz
                          > y też się udaje że tego tematu nie ma.

                          To nie jest taka prosta konkluzja. Różnica pomiędzy kulturowym nakazem monogamii w małżeństwie, czy innym związku i pokątnym łamaniem, a totalną degrengoladą moralną polegającą na "rotacyjnym" pieprzeniu się z kim popadnie, wstawiając pierdoły, że "więź emocjonalną mam tylko z tym jednym" jest dla mnie oczywista, wy jej nie dostrzegacie? To szkoda..
                          Jeśli nawet człowiek ulega pokusom seksualnym, przekraczając pewne normy - to po ich przekroczeniu jest zdolny do powrotu na właściwą drogę lub przynajmniej szczątkowej refleksji nad sobą. Na takiej zasadzie zbudowano podwaliny naszego społeczeństwa i rodziny takiej jaką znamy. A co by było wyobraźmy sobie gdyby nie było żadnej normy, żadnego nakazu, żadnego poczucia winy z powodu współżycia z wieloma partnerami mimo związku emocjonalnego z jednym - komu by się opłacało inwestować w jakiekolwiek więzi z ludźmi?
                          Zastanówcie się do czego coś takiego zmierza, alienacji społecznej?
                          Owszem zawsze były zdrady małżeńskie, zawsze były prostytutki ale kiedyś "żona", z którego wzięło się słowo "pani" - to była osoba godna szacunku, a nie szmata, którą może mieć Twój sąsiad, szef, a nawet dostawca pizzy jak się odpowiednio zakręci. ja to rozróżniam albowiem, teraz nawet doszliśmy do tego że kobiety same się chwalą z tego że może je mieć każdy, sorry - to nie jakieś staroświeckie bzdety tylko zaprzeczenie kobiecej roli. To mężczyzna ma za tym pochodzić a nie wybierać spośród rozkładających nogi darmowych pań do towarzystwa.
                          Chcielibyście taką żonę? A dzieci z tą kobietą - ucieszyłyby się bardziej jak dorosną z tego że mama miała jednego faceta czy była, cytując za woody allenem gwiazdą (pornosa) zaczarowana cipka?
                          • hello-kitty2 Re: słuchajcie chłopaki(?) 22.11.12, 15:22
                            that.bitch.is.sick napisała:

                            sorry - to nie jakieś staroświeck
                            > ie bzdety tylko zaprzeczenie kobiecej roli. To mężczyzna ma za tym pochodzić a
                            > nie wybierać spośród rozkładających nogi darmowych pań do towarzystwa.

                            Na pewno masz racje. Powaznie. Choc jest to trudne, gdy rznac sie chce :)

                            A dzieci z tą kobietą - ucieszyłyby się bardziej jak d
                            > orosną z tego że mama miała jednego faceta czy była, cytując za woody allenem g
                            > wiazdą (pornosa) zaczarowana cipka?

                            Tu nieobiektywnie jednak. Moja matka byla najpiekniejsza kobieta, jaka znalam osobiscie. Biorac to oraz wybory seksualne, ktorych dokonala, (ograniczajac partnerow seksualnych do minimalnej liczby - dwoch) pod uwage i porownujac do tego jak przezyla zycie i z jakim efektem, podsumowalam: byla zwyczajnie GLUPIA. No ale moze inaczej nie mogla. Wiec OK.

                            Poza tym dzieci wybore seksualne rodzicow nie powinny obchodzic.

                            Drugie poza tym, widze, ze czesto zapominamy o tym, ze: nasze dzieci naleza do nas.
                            • prosty_facet Re: słuchajcie chłopaki(?) 22.11.12, 21:22
                              hello-kitty2 napisała:

                              > Drugie poza tym, widze, ze czesto zapominamy o tym, ze: nasze dzieci naleza do
                              > nas.

                              chyba "nasze dzieci NIE należą do nas"
                              • hello-kitty2 Re: słuchajcie chłopaki(?) 22.11.12, 21:38
                                prosty_facet napisał:

                                > hello-kitty2 napisała:
                                >
                                > > Drugie poza tym, widze, ze czesto zapominamy o tym, ze: nasze dzieci nale
                                > za do
                                > > nas.
                                >
                                > chyba "nasze dzieci NIE należą do nas"

                                Nie. Naleza do nas. A do kogo? Przeciez piszemy wyraznie N A S Z E. Jak cos jest moje to nalezy do mnie.
                                • prosty_facet Re: słuchajcie chłopaki(?) 22.11.12, 21:43
                                  hello-kitty2 napisała:

                                  > Nie. Naleza do nas. A do kogo? Przeciez piszemy wyraznie N A S Z E. Jak cos jes
                                  > t moje to nalezy do mnie.

                                  Twoje dzieci są "twoje" w rozumieniu, że Ty je urodziłaś. Ale nie są Twoją własnością, nie należą do Ciebie. Należą tylko i wyłącznie do siebie samych. Większość ludzi ma problem ze zrozumieniem tego faktu i potem się dziwią że dzieci uciekają od nich na koniec świata.....
                                  • hello-kitty2 Re: słuchajcie chłopaki(?) 22.11.12, 22:17
                                    prosty_facet napisał:

                                    > hello-kitty2 napisała:
                                    >
                                    > > Nie. Naleza do nas. A do kogo? Przeciez piszemy wyraznie N A S Z E. Jak c
                                    > os jes
                                    > > t moje to nalezy do mnie.
                                    >
                                    > Twoje dzieci są "twoje" w rozumieniu, że Ty je urodziłaś. Ale nie są Twoją włas
                                    > nością, nie należą do Ciebie. Należą tylko i wyłącznie do siebie samych. Większ
                                    > ość ludzi ma problem ze zrozumieniem tego faktu i potem się dziwią że dzieci uc
                                    > iekają od nich na koniec świata.....

                                    Sluchaj, ja nie wiem o czym ty piszesz, bo ja odnosilam sie do slow bitch: " A dzieci z tą kobietą - ucieszyłyby się bardziej jak dorosną z tego że mama miała jednego faceta czy była, cytując za woody allenem gwiazdą (pornosa) zaczarowana cipka?"

                                    Poniewaz moje dziecko nalezy do mnie, a nie na odwrot, to nie moze i nie bedzie decydowac za mnie w sprawach mojego zycia seksualnego ani tez nie bede pod nie ukladala swojego zycia seksualnego. I ja zrewanzuje mu sie tym samym gdy dorosnie.
                                    • fish_flesh_fowl Re: słuchajcie chłopaki(?) 28.12.12, 15:27
                                      hello-kitty2 napisała:

                                      > Poniewaz moje dziecko nalezy do mnie, a nie na odwrot,

                                      Co za idiotyzm.

                                      Btw, wyjaśnij w takim razie, dlaczego mówimy "MOJA mama"? Albo "MOJA przyjaciółka"? "MOJA ojczyzna"? Jezuuuu...
                                      • hello-kitty2 Re: słuchajcie chłopaki(?) 28.12.12, 15:43
                                        fish_flesh_fowl napisała:

                                        > hello-kitty2 napisała:
                                        >
                                        > > Poniewaz moje dziecko nalezy do mnie, a nie na odwrot,
                                        >
                                        > Co za idiotyzm.
                                        >
                                        > Btw, wyjaśnij w takim razie, dlaczego mówimy "MOJA mama"? Albo "MOJA przyjaciół
                                        > ka"? "MOJA ojczyzna"? Jezuuuu...

                                        Juz to wyjasnialam. Czytaj caly watek, a nie wyrywaj zdania z kontekstu.

                                        "Poniewaz moje dziecko nalezy do mnie, a nie na odwrot, to nie moze i nie bedzie decydowac za mnie w sprawach mojego zycia seksualnego ani tez nie bede pod nie ukladala swojego zycia seksualnego. I ja zrewanzuje mu sie tym samym gdy dorosnie."
                          • system_nagrody Re: słuchajcie chłopaki(?) 22.11.12, 16:57
                            Szczerze mówiąc, to jedyną różnicę jaką widzę między:

                            a) pokątnym łamaniem

                            a

                            b) totalną degrengoladą moralną polegającą na "rotacyjnym" pieprzeniu się z kim popadnie

                            jest taka, że w przypadku a) mamy dodatkowo nieuczciwość w związku czyli okłamywanie partnera. Poza tym to chyba jednak jest to to samo mimo, że użyłaś w przypadku b) dużo bardziej pejoratywnych określeń.

                            Piszesz też:

                            "To mężczyzna ma za tym pochodzić a nie wybierać spośród rozkładających nogi darmowych pań do towarzystwa. Chcielibyście taką żonę?"

                            Tzn. że żona, która sypia tylko z takimi, którzy dokonali wysiłku, żeby ją zdobyć jest lepsza niż taka, która po prostu zaspokaja swój popęd z kim jej się podoba?
                            • that.bitch.is.sick Re: słuchajcie chłopaki(?) 22.11.12, 18:05
                              system_nagrody napisał(a):

                              > Szczerze mówiąc, to jedyną różnicę jaką widzę między:
                              >
                              > a) pokątnym łamaniem
                              >
                              > a
                              >
                              > b) totalną degrengoladą moralną polegającą na "rotacyjnym" pieprzeniu się z kim
                              > popadnie
                              >
                              > jest taka, że w przypadku a) mamy dodatkowo nieuczciwość w związku czyli okłamy
                              > wanie partnera. Poza tym to chyba jednak jest to to samo mimo, że użyłaś w przy
                              > padku b) dużo bardziej pejoratywnych określeń.
                              >
                              > Piszesz też:
                              >
                              > "To mężczyzna ma za tym pochodzić a nie wybierać spośród rozkładających nogi da
                              > rmowych pań do towarzystwa. Chcielibyście taką żonę?"
                              >
                              > Tzn. że żona, która sypia tylko z takimi, którzy dokonali wysiłku, żeby ją zdob
                              > yć jest lepsza niż taka, która po prostu zaspokaja swój popęd z kim jej się pod
                              > oba?

                              Nie rozumiem jak Ci pomóc i jeszcze jaśniej napisać,żebyś zrozumiał. Nie widzisz różnicy pomiędzy społeczeństwem w którym obowiązuje powszechnie monogamia (też jako światopogląd)i po prostu od czasu do czasu łamana, a społeczeństwem w którym każdy sypiałby z każdym kiedy ma na to ochotę (bo jak wówczas utrzymać zakaz np. kazirodztwa? Powiedzmy ojciec w jednym domu z ponętną 18stką, why not?)
                              A może widzisz różnicę pomiędzy społeczeństwem w którym działa prawo i policja, zabójstwa czasami się zdarzają i są ścigane, a sytuacją np. wojny w której każdego dnia gdy wychodzisz na ulicę ktoś może cie zabić? (to przenośnia)
                              Jeśli tego nie łapiesz to nie wiem jak to wytłumaczyć. Poczucie bezpieczeństwa, zaufanie, stabilizacja, ład - to gwarantuje prawo, a jego źródłem są normy moralne.
                              Owszem ludzie mogą je łamać, to się zdarza ale to nie znosi obowiązującego ładu który jest podstawą naszego bezpieczeństwa.
                              • system_nagrody Re: słuchajcie chłopaki(?) 22.11.12, 18:20
                                A więc Tobie się wydaje, że jeśli z jakiegoś powodu nagle znikną te moralne zasady to wszyscy krzykną "hurra, już możemy!" i będą uprawiać seks z kim popadnie?

                                Ja jednak wierzę, że to by nic nie zmieniło: kto chce żyć w monogamicznych parach dalej tak by żył, a kto teraz zdradza męża/żonę czyniłby to już po prostu bez obłudy.
                                • that.bitch.is.sick Re: słuchajcie chłopaki(?) 23.11.12, 10:49
                                  system_nagrody napisał(a):

                                  > A więc Tobie się wydaje, że jeśli z jakiegoś powodu nagle znikną te moralne zas
                                  > ady to wszyscy krzykną "hurra, już możemy!" i będą uprawiać seks z kim popadnie
                                  > ?
                                  >
                                  > Ja jednak wierzę, że to by nic nie zmieniło: kto chce żyć w monogamicznych para
                                  > ch dalej tak by żył, a kto teraz zdradza męża/żonę czyniłby to już po prostu be
                                  > z obłudy.

                                  Oczywiście nie masz racji, co wyraźnie widać podczas różnych epizodów historycznych: jak wojny, inwazje, ruchawki społeczne. Widać że żyjemy w kruchej równowadze na naszej wyspie krajów wysoko rozwiniętych i zewsząd napiera na nas trzeci świat. A tam - nie ma czegoś takiego jak zasady moralne:) tam jest tylko zasada przetrwania. Nie doceniasz tego co masz, bo to że jesteś mężczyzną nie oznacza że nie musiałbyś dawać d.. za kawałek chleba gdybyś żył na gdzieś na przedmieściach w Bangladeszu:).
                                  Ja myślę że albo reprezentujesz naiwny idealizm albo nie doświadczyłeś związku którego trwanie byłoby ważniejsze od chwilowego widzimisię. Bo jeśli tak to wszystko można sprowadzić do seksu i nic nie można sprowadzić do seksu. Tzn. seks nie jest ważny, nie wydaje się ważny kiedy obowiązuje zasada wyłączności seksualnej (tzw. monogamia), kiedy można ją łamać i deptać, czuć się potem winnym i pisać o tym piosenki, posty na forum i książki. Gdyby ta zasada nie obowiązywała - wówczas okazałoby się że nie obowiązują pozostałe rzeczy bo ludzie nie inwestowaliby w związki czasu pieniędzy ani zaangażowania emocjonalnego, ze zwykłego pragmatyzmu, jak słusznie powiedziała koleżanka Triss. Jeśli tego nie rozumiesz to po prostu brak Ci wyobraźni.
                                  Pozwól mi też na replikę odnośnie tematu kobiety która jest dla wszystkich dostępna i takiej która kieruje się swoimi preferencjami przy wyborze mężczyzny do łóżka. To jest tak oczywiste że aż nie chce mi się o tym gadać:)
                                  • system_nagrody Re: słuchajcie chłopaki(?) 23.11.12, 11:51
                                    Z Twoich wypowiedzi wyziera smutna wizja, że ludzie są ze sobą nie dlatego, że chcą bo się kochają, lecz dlatego, że społeczeństwo wytworzyło takie normy. Że robią to dla dobra ogólnego, silniejszej cywilizacji itp. A tak naprawdę, to najchętniej to by się rżnęli na okrągło z kim popadnie.

                                    Nie zgadzam się z tą wizją, o czym już pisałem.

                                    Ale widocznie brak mi wyobraźni...
    • prosty_facet Re: Otwarty zwiazek - kolejny etap 20.11.12, 13:59

      to spotkania swingersów ;-)
      To może być fajne przeżycie dla osób o odpowiednim nastawieniu do życia (życi ???).
    • proto Re: Otwarty zwiazek 22.11.12, 23:52
      jeżeli tego nie robią razem to mają duży problem, bo osoby z którymi się wiążą mogą nie zrozumieć, że są dodatkiem do ich związku. Mogą chcieć przejąć kontrolę
    • proto Re: Otwarty zwiazek 22.11.12, 23:54
      ja bym to podsumował tak.
      Nie mam nic przeciwko temu, aby moją kobietę porządnie przeleciał inny facet.
      Ale po wszystkim ma się przytulić do mnie.
      • hello-kitty2 Re: Otwarty zwiazek 23.11.12, 01:08
        proto napisał:

        > Nie mam nic przeciwko temu, aby moją kobietę porządnie przeleciał inny facet.
        > Ale po wszystkim ma się przytulić do mnie.

        :)
        I na odwrot tez?
        A jesli cie aktualnie nie ma pod reka?

      • triss_merigold6 Re: Otwarty zwiazek 23.11.12, 09:28
        A miałeś okazję potwierdzić w praktyce swoją obecną opinię?
      • system_nagrody Re: Otwarty zwiazek 23.11.12, 13:20
        To niestety tak nie działa. Jeśli to byłby jej stały "przelatywacz" to od przelecenia do przytulenia jest niestety zbyt blisko. To pragnienie seksu jest właściwie tożsame z pragnieniem zakochania się w kimś znowu.
        • urquhart oksytocyna a "przytulenie się PO" 26.12.12, 10:15
          Pragmatycznie faktycznie najważniejsze jest przytulenie się PO.
          W takcie orgazmu przecież wydziela się oksytocyna która jest hormonem budowania więzi i przywiązania do partnera i działa potem raptem przez paręnaście minut.
          Miłość jest sterowana chemicznie czy nam się podoba to czy nie,
          A tak przy okazji.
          Podczas masturbacji właśnie brak obiektu dla oksytoczyny więzi powoduje uczucie rozczarowania i niepójności, które bywa interpretowane za grzeszne poczycie winy.
          • grzeczna_dziewczynka15 Re: oksytocyna a "przytulenie się PO" 26.12.12, 11:03
            Przy okazji seksu "nonszalanckiego" (bo jak tu ładnie przetłumaczyć 'casual sex') - niekoniecznie człowiek ma ochotę się przytulać. A może w ogóle nie ma ochoty się przytulać. Może wystarczyć ta dopamina, (kobiecie, nie znam się na mężczyznach), co to wydziela się podczas orgazmu, hormon, który też jest odpowiedzialny za chęć do działania).

            Nawet po seksie z partnerem, nie zawsze mam ochotę na przytulanie - czasem po prostu chcę wstać i działać,a czasem zasnąć w jego objęciach.

            Co do masturbacji, (która najwyraźniej jest dla Ciebie problemem;>), poczucie "grzechu" czy "winy" wynika z kultury i jej judeo-chrześcijańskich wpływów stygmatyzujących masturbację.

            Jeśli brak kochającego partnera i do dyspozycji ma jedynie samotny seks, to faktycznie za pewne, czasem bywa smutno, że wciąż w pojedynkę. Ale jeśli masturbacja jest elementem spełnionej seksualności, albo praktykuję się ją wraz z partnerem, mi daje poczucie satysfakcji, a jeśli kończy się orgazmem - głębokiego relaksu.
            • gomory Re: oksytocyna a "przytulenie się PO" 27.12.12, 09:56
              Z jednej strony za smutek pomasturbacyjny obwiniasz kulture, a z drugiej rozczarowanie za niemoznosc seksualnego spelnienia. W tym momencie polowicznie zgadzasz sie z Urquhartem ;).
              Zgadzam sie z moimi przedpiscami, ze wielce prawdopodobne jest by zaczac traktowac w sposob specjalny osobe z ktora sie "tylko" sypia. Jest to ryzykowne wlasnie ze wzgledu na chemiczny koktail jakim faszerowany jest mozg w czasie orgazmow.
              Nie do konca zgadzam sie z Urqu, ze milosc jest tylko chemicznie sterowana. W sumie nie napisal "tylko" wiec moze tak nie uwaza, a ja sobie blednie nadinterpretowalem ;).
              To spychaloby nas do poziomu bezrozumnych zwierzat. A jednak tak nie jest, bo potrafimy powstrzymac swoje chucie jesli tego wymaga nasz interes badz tez okolicznosci.
              • hello-kitty2 Re: oksytocyna a "przytulenie się PO" 27.12.12, 13:09
                gomory napisał:

                > Nie do konca zgadzam sie z Urqu, ze milosc jest tylko chemicznie sterowana. W s
                > umie nie napisal "tylko" wiec moze tak nie uwaza, a ja sobie blednie nadinterpr
                > etowalem ;).
                > To spychaloby nas do poziomu bezrozumnych zwierzat. A jednak tak nie jest, bo p
                > otrafimy powstrzymac swoje chucie jesli tego wymaga nasz interes badz tez okoli
                > cznosci.

                Dlaczego? Przeciez to sie nie wyklucza. Organizm moze byc poddawany reakcjom chemicznym, a ty sila rozsadku przeciwstawiasz sie temu oddzialywaniu i panujesz nad emocjami, co nie znaczy, ze ich nie odczuwasz. Odwieczna walka serca i rozumu. Nie kazdy kieruje sie sercem, co nie znaczy, ze jest ono z kamienia.
                • gomory Re: oksytocyna a "przytulenie się PO" 27.12.12, 13:34
                  No wlasnie w tym rzecz. Milosc to nie tylko chemia.
                  Ale wlasnie konglomerat rozumu, hormonow a takze szczescia pod postacia lwa, wodnika czy tam swini ;).
                  • urquhart iluzja 27.12.12, 17:03
                    gomory napisał:
                    > No wlasnie w tym rzecz. Milosc to nie tylko chemia.
                    > Ale wlasnie konglomerat rozumu, hormonow a takze szczescia

                    A co to niby ten nadrzędny "rozum"?
                    Wędzidła wyuczonych w treningu społecznym norm, ról , kultury i oraz empatii. Indywidualne skłonności do podjecia ryzyka i zdolności do odwlekania nagrody w czasie.
                    Nie czytałeś jak chemiczne podczas różnych doświadczeń naukowcy sterują zachowaniami właśnie neuroprzekaźnikami, czy podświadomymi reakcjami, a umysł zawsze znajduje RACJONALNE wytłumaczenie że był obiektywny powód na postawie dokonał takiego o nie innego WOLNEGO WYBORU post factum? Zapewnia to zaspokojenie podstawowej potrzeby: bezpieczeństwa, życia w zrozumiałym świecie
                    Co do szcześcia też bym dyskutował, to umiejętność dostrzegania okazji gdzie inni ich nie widzą i szansy gdzie inni widzą zagrożenie. Dokładnie odwrotnie niż uczy mama. Odrębny temat, ale pamiętasz badania nad uśmiechniętymi na zdjęciach dziećmi?
                    • hello-kitty2 Re: iluzja 27.12.12, 17:25
                      urquhart napisał:

                      > A co to niby ten nadrzędny "rozum"?

                      Rozum to sila, ktora kaze ci odrzucic uczucie, ktore z pewnych przyczyn nie moze sie spelnic.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka