O co chodzi?

20.02.13, 11:59
To ja czegoś tutaj nie kumam..to po cholere się żenicie??że facetowi przed staje a już po to tylko kalafior?że kobieta przed jest atrakcyjna a już po urok zanika??dlaczego?,to wina rutyny,stagnacji,monotonni??sami się w to pakujecie a potem dziwicie..
    • hello-kitty2 Re: O co chodzi? 20.02.13, 12:04
      wyszeptany-o-zmroku napisał(a):

      > To ja czegoś tutaj nie kumam..to po cholere się żenicie??że facetowi przed staj
      > e a już po to tylko kalafior?że kobieta przed jest atrakcyjna a już po urok zan
      > ika??dlaczego?,to wina rutyny,stagnacji,monotonni??sami się w to pakujecie a po
      > tem dziwicie..

      Wpadles tylko zeby rzucic haslo czy chcesz rozmawiac?
      • wyszeptany-o-zmroku Re: O co chodzi? 20.02.13, 12:17
        Chciałbym by ktoś mi to logicznie i merytorycznie wytłumaczył...
        • marek.zak1 Re: O co chodzi? 20.02.13, 12:43
          Jaki facet z 35 - letnim stażem malżeńskim odpowiem.
          1. Facet się żeni, bo kocha tę kobietę,
          2. Facet się żeni, bo jeśli się nie zadeklaruje, kobieta może chcieć się ustatkować i odejdzie,
          3. Facet się żeni, bo energię na ew. zdobywanie innych kobiet może przeznaczyć na budowanie (domu, rodziny, pozycji w zawodzie, itp.).
          4. Facet się żeni, zeby być z druga osoba i nie być samotny, nie mieć problemów z samym sobą i nie wpaśc w alkoholizm,
          5. Facet się żeni, zeby mieć dzieci, a intuicja mu podpowiada, ża na dłuższą metę własnie dzieci i rodzina dają poczucie spełnienia.
          6. Facet się żeni, zeby mieć regularny seks.
          7. Facet się żeni, żeby dłużej zyć (o ładnych parę lat).
          8. Facet się żeni, zeby być królem w stadzie (tego feministki tu nie lubią, wiem).
          9. Facet się żeni, żeby nie spędzać samotnych nocy i nie budzić się samemu.
          • jesod Król w stadzie 20.02.13, 13:41
            marek.zak1 napisał:
            > 8. Facet się żeni, zeby być królem w stadzie (tego feministki tu nie lubią, wiem).

            Przynajmniej niech mu się tak wydaje. :)
          • bcde Re: O co chodzi? 20.02.13, 14:46
            marek.zak1 napisał:

            > Jaki facet z 35 - letnim stażem malżeńskim odpowiem.
            > 1. Facet się żeni, bo kocha tę kobietę,
            > 2. Facet się żeni, bo jeśli się nie zadeklaruje, kobieta może chcieć się ustatk
            > ować i odejdzie,
            > 3. Facet się żeni, bo energię na ew. zdobywanie innych kobiet może przeznaczyć
            > na budowanie (domu, rodziny, pozycji w zawodzie, itp.).
            > 4. Facet się żeni, zeby być z druga osoba i nie być samotny, nie mieć problemów
            > z samym sobą i nie wpaśc w alkoholizm,
            > 5. Facet się żeni, zeby mieć dzieci, a intuicja mu podpowiada, ża na dłuższą me
            > tę własnie dzieci i rodzina dają poczucie spełnienia.
            > 6. Facet się żeni, zeby mieć regularny seks.
            > 7. Facet się żeni, żeby dłużej zyć (o ładnych parę lat).
            > 8. Facet się żeni, zeby być królem w stadzie (tego feministki tu nie lubią, wie
            > m).
            > 9. Facet się żeni, żeby nie spędzać samotnych nocy i nie budzić się samemu.

            Żaden z tych powodów jak dla mnie nie przemawia za małżeństwem, bo wszystko to można mieć bez małżeństwa (no, może poza dłuższym życiem). Różnimy się bardzo, Marku.
            Sabat ma rację, że facet najczęściej żeni się, bo jest głupi (niedoświadczony) i spętany normami społecznymi ("odpowiedni" wiek, dziecko w drodze itd.). Niektórzy żenią się, żeby się dowartościować. Nieliczni żenią się dla korzyści majątkowych (podatki, ulgi, przywileje). Na niektórych ślub wymuszają kobiety, grożąc odejściem. Rozsądny i silny duchem facet długo może nie dać się zaobrączkować.
            • marek.zak1 Nie wszystko 20.02.13, 15:12
              Kochany. Wszystko można mieć ale nie z kazdą dziewczyną. Jeśli dziewczyna jest tak piękna, że pół miasta sie za nią oglada, jest trochą inaczej. Jako dowód masz, ze nasza córka była czołową polską fotomodelką a moja uroda jest tylko troszkę powyzej Lucyfera :).
              • hello-kitty2 Re: Nie wszystko 20.02.13, 15:51
                marek.zak1 napisał:

                > Kochany. Wszystko można mieć ale nie z kazdą dziewczyną. Jeśli dziewczyna jest
                > tak piękna, że pół miasta sie za nią oglada, jest trochą inaczej. Jako dowód ma
                > sz, ze nasza córka była czołową polską fotomodelką a moja uroda jest tylko tros
                > zkę powyzej Lucyfera :).

                Ja pierdole, chwalenie sie i chec wzbudzania zazdrosci to glowne wartosci w Twojej rodzinie? A co nas kurwa jakas czolowa polska modelka interesuje? Albo jakas baba, co sie pol miasta za nia oglada? Co to jedna jest modelka albo za jedna sie pol miasta oglada? Co to ma do rzeczy i argumentem jest w jakiej sprawie?
                • po-trafie Re: Nie wszystko 20.02.13, 17:24
                  Jesli dobrze rozumiem, to chodzi o to, ze gdyby sie ze swoja piekna zona nie ozenil, to nie mialby szans na piekne dzieci i stabilizacje wlasnie z nia. Musialby sobie tego 'wszystkiego co mozna miec' szukac z inna dziewczyna, juz nie tak fajna/ladna.
                • marek.zak1 Re: Nie wszystko 20.02.13, 18:23
                  Spójrz na pytanie, na które odpowiedziałem. Podałem logiczne argumenty, jakie skłoniły mnie do małżeństwa. To tyle.
                  W jakim celu miałbym chcieć wzbudzić zadrośc i chwalic sie? Podaj choc jeden argument za Twoja tezą.
        • that.bitch.is.sick Re: O co chodzi? 20.02.13, 13:28
          wyszeptany-o-zmroku napisał(a):

          > Chciałbym by ktoś mi to logicznie i merytorycznie wytłumaczył...

          W mordę....
    • coffei.na Re: O co chodzi? 20.02.13, 12:18
      nie można patrzeć na coś tylko pod jednym kątem..życie płata figle i nie jest przewidywalne-uwierz!
      to co parę lat temu uważasz za słuszne i poświęcasz się w imię czegoś dziś może spowodować niezłe braki w życiu emocjonalnym..seksualnym..w tobie!!
    • jesod Re: O co chodzi? 20.02.13, 12:35
      wyszeptany-o-zmroku napisał(a):
      > To ja czegoś tutaj nie kumam..to po cholere się żenicie??

      Właściwie, to nie ma na to pytanie jednoznacznej odpowiedzi. Tyle ile par - tyle różnych uzasadnień. W wersji oficjalnej pobieramy się z miłości. Bo to jest piękne, a ludzie chcą być piękni, żyć pięknie, mieć pięknie...

      wyszeptany-o-zmroku napisał(a):
      > że facetowi przed staje a już po to tylko kalafior?że kobieta przed jest atrakcyjna a już po > urok zanika??dlaczego?,to wina rutyny,stagnacji,monotonni??sami się w to pakujecie a > potem dziwicie..

      A tam... To takie gęgolenie, tych którzy sami nie wiedzą czego chcą. :)
      • wyszeptany-o-zmroku Re: O co chodzi? 20.02.13, 12:53
        Ale przecież nie trzeba zmieniać swojego statusu z powodu miłości,przecież miłości nie należy psuć małżeństwem..większość powie,że seks nie jest ważny,ale jest niezmiernie istotny,brak komunikacji w tej kwestii nie rokuje dobrze..
        • hello-kitty2 Re: O co chodzi? 20.02.13, 13:03
          wyszeptany-o-zmroku napisał(a):

          >..większość powie,że seks nie jest ważny

          hehe widac ze jestes tu nowy, na tym forum nikt nie powie, ze seks nie jest wazny :)
          • hello-kitty2 Re: O co chodzi? 20.02.13, 13:08
            Ja wychodzilam za maz, bo pragnelam podkreslic przed swiatem, ze ten mezczyzna byl 'szczegolny' i znaczyl dla mnie wiecej niz wszyscy inni. Potem oczywiscie okazalo sie to nieprawda. Staram sie nie popelniac tych samych bledow wiec za maz wyjsc juz nie zamierzam.
          • wyszeptany-o-zmroku Re: O co chodzi? 20.02.13, 13:09
            Jestem tu tylko przejazdem;)to powiedz mi dlaczego dociera to do Was dopiero po ślubie??przecież bez spełnienia w łóżku nie da się prawidłowo funkcjonować.
            • hello-kitty2 Re: O co chodzi? 20.02.13, 13:12
              wyszeptany-o-zmroku napisał(a):

              > Jestem tu tylko przejazdem;)to powiedz mi dlaczego dociera to do Was dopiero po
              > ślubie??przecież bez spełnienia w łóżku nie da się prawidłowo funkcjonować.

              Ale co do mnie dotarlo dopiero po slubie? Ja nie wychodzilam za maz dla seksu ani nie rozwodzilam z braku seksu, wiec o co chodzi?
              • wyszeptany-o-zmroku Re: O co chodzi? 20.02.13, 13:15
                Aha....tytuł tego forum kazał mi myśleć,no wiesz....
                To inaczej,czy totalna porażka małżeństwa w łóżku jest wystarczającym powodem do rozwodu???he?
                • piotr-de-volaille Re: O co chodzi? 20.02.13, 13:24
                  wyszeptany-o-zmroku napisał(a):
                  > To inaczej,czy totalna porażka małżeństwa w łóżku jest wystarczającym powodem do
                  > rozwodu???

                  Tak, jest.
                • hello-kitty2 Re: O co chodzi? 20.02.13, 13:24
                  wyszeptany-o-zmroku napisał(a):

                  > Aha....tytuł tego forum kazał mi myśleć,no wiesz....

                  Tytul forum jest nieaktualny jak na moj gust, niestety z przyczyn nie pamietam (technicznych?) nie da sie go zmienic na bardziej aktualny. Wraz z wymarciem pokolenia Marka malzenstwa sie skoncza, hehe :)

                  > To inaczej,czy totalna porażka małżeństwa w łóżku jest wystarczającym powodem d
                  > o rozwodu???he?

                  I tak i nie. Zalezy rowniez od innych czynnikow.

                  Lepiej powiedz cos o sobie. Masz 32 lata, tak? Wydaje Ci sie ze stan wolny zagwarantuje Ci spelnienie w lozku do seksualnej emerytury? Wiazesz sie na dluzej czy tylko masz kochanki? Sypiasz z wiecej niz jedna kobieta w tym samym czasie?
                  • jesod Małżeństwa się skończą 20.02.13, 13:49
                    hello-kitty2 napisała:
                    > Wraz z wymarciem pokolenia Marka malzenstwa sie skoncza, hehe :)

                    Tak uważasz? :)
                    Myślisz, że ludzie zaczną oczekiwać od siebie czegoś innego, co nie będzie już istotą małżeństwa jako związku? Nieważne czy jest ono formalnie zawarte wobec prawa - ważne czy związek funkcjonuje w jego istocie.
                    • marek.zak1 Nie skonczą 20.02.13, 13:57
                      To jeszcze musi wymrzec pokolenie mojej najmłodzszej córki. Ona też tak uważa, a wszystkie koleżanki singielki jej zadroszczą. Ich faceci (jesli mają) do bzykania są na tak, ale do obowiązków niekoniecznie.
                      • jesod Re: Nie skonczą 20.02.13, 14:08
                        marek.zak1 napisał:
                        > Ich faceci (jesli mają) do bzykania są na tak, ale do obowiązków niekoniecznie.

                        Może nie dojrzeli do tego by być w związku i nigdy nie dojrzeją. Tak jest wygodniej, prościej, bezpieczniej, mniej zobowiązująco, bezproblemowo, ale bezsprzecznie bardziej instrumentalnie.
                      • hello-kitty2 Re: Nie skonczą 20.02.13, 14:30
                        marek.zak1 napisał:

                        > To jeszcze musi wymrzec pokolenie mojej najmłodzszej córki. Ona też tak uważa,
                        > a wszystkie koleżanki singielki jej zadroszczą. Ich faceci (jesli mają) do bzyk
                        > ania są na tak, ale do obowiązków niekoniecznie.

                        A ta najmlodsza nie spoglada na ta starsza po dwoch rozwodach z dwojka dzieci? A jak spoglada to co mysli? A czego zazdroszcza jej kolezanki, bo nie zalapalam?
                        • marek.zak1 Re: Nie skonczą 20.02.13, 14:37
                          Zupełnie różne charaktery. Starszą kręcą coraz to nowe rzeczy, faceci chyba też. Młodsza niesamowicie zakochana. Oboje z mężem nie są typem do przygód. Ma to po ojcu :).
                    • hello-kitty2 Re: Małżeństwa się skończą 20.02.13, 14:27
                      jesod napisała:

                      > hello-kitty2 napisała:
                      > > Wraz z wymarciem pokolenia Marka malzenstwa sie skoncza, hehe :)
                      >
                      > Tak uważasz? :)
                      > Myślisz, że ludzie zaczną oczekiwać od siebie czegoś innego, co nie będzie już
                      > istotą małżeństwa jako związku? Nieważne czy jest ono formalnie zawarte wobec p
                      > rawa - ważne czy związek funkcjonuje w jego istocie.

                      Istota malzenstwa jest bycie ze soba 'na zawsze', az do smierci. Kto potrafi spelnic taki warunek? + tam pare innych :)
                      • piotr-de-volaille Re: Małżeństwa się skończą 20.02.13, 15:03
                        hello-kitty2 napisała:

                        > Istota malzenstwa jest bycie ze soba 'na zawsze', az do smierci. Kto potrafi spelnic taki
                        > warunek? + tam pare innych :)

                        mówisz, że się nie da? bo ja osobiście znałem kilka bardzo udanych, które jak to się mówi, dopiero śmierć rozłączyła :)
                        • hello-kitty2 Re: Małżeństwa się skończą 20.02.13, 15:12
                          piotr-de-volaille napisał:

                          > hello-kitty2 napisała:
                          >
                          > > Istota malzenstwa jest bycie ze soba 'na zawsze', az do smierci. Kto potr
                          > afi spelnic taki
                          > > warunek? + tam pare innych :)
                          >
                          > mówisz, że się nie da? bo ja osobiście znałem kilka bardzo udanych, które jak t
                          > o się mówi, dopiero śmierć rozłączyła :)

                          hehe z uwagi na roznice pokolen (zakladajac ze nie zmarli przedwczesnie) 'znalem' bym wstawila w cudzyslow :) Nie mowie, ze sie nie da. Pytam kto potrafi spelnic tak wysrubowane warunki? Uczciwie, bez oszustw? :)
                          • piotr-de-volaille Re: Małżeństwa się skończą 20.02.13, 15:15
                            hello-kitty2 napisała:

                            > hehe z uwagi na roznice pokolen (zakladajac ze nie zmarli przedwczesnie) 'znale
                            > m' bym wstawila w cudzyslow :) Nie mowie, ze sie nie da. Pytam kto potrafi spel
                            > nic tak wysrubowane warunki? Uczciwie, bez oszustw? :)

                            no nie... nie "znałem", tylko znałem (!). Bo ci ludzie jeszcze jakiś czas temu żyli, chodzili po ziemi, byli prawdziwi, a nie z narodzili się na kartach powieści. Więc widać, da się.
                            • hello-kitty2 Re: Małżeństwa się skończą 20.02.13, 15:40
                              piotr-de-volaille napisał:

                              > no nie... nie "znałem", tylko znałem (!). Bo ci ludzie jeszcze jakiś czas temu
                              > żyli, chodzili po ziemi, byli prawdziwi, a nie z narodzili się na kartach powie
                              > ści. Więc widać, da się.

                              Nie zlapales, co napisalam o roznicy pokolen lub masz inna definicje 'znania' kogos. Znac kogos w moim mentalnym leksykonie to o wiele, wiele wiecej niz wiedziec, ze ta osoba istnieje naprawde.

                              > Więc widać, da się.

                              A czy ja mowie, ze sie nie da? Wiec specjalnie dla Ciebie podkreslam: DA SIE piotr-de-volaille, ZGADZAM SIE, DA SIE! yeahhhhh DA SIE, lepiej? :)
                              • piotr-de-volaille Re: Małżeństwa się skończą 20.02.13, 15:53
                                hello-kitty2 napisała:

                                > Nie zlapales, co napisalam o roznicy pokolen lub masz inna definicje 'znania' k
                                > ogos. Znac kogos w moim mentalnym leksykonie to o wiele, wiele wiecej niz wiedz
                                > iec, ze ta osoba istnieje naprawde.

                                po pierwsze wybacz, że nie znam "Twojego mentalnego leksykonu", a po drugie - znałem ich baaardzo dobrze.

                                > > Więc widać, da się.
                                >
                                > A czy ja mowie, ze sie nie da? Wiec specjalnie dla Ciebie podkreslam: DA SIE pi
                                > otr-de-volaille, ZGADZAM SIE, DA SIE! yeahhhhh DA SIE, lepiej? :)

                                fakt, trochę mieszasz :)
                      • jesod Re: Małżeństwa się skończą 20.02.13, 15:30
                        hello-kitty2 napisała:
                        > Istota malzenstwa jest bycie ze soba 'na zawsze', az do smierci. Kto potrafi sp
                        > elnic taki warunek? + tam pare innych :)

                        Kto??? :)
                        Odpowiedź jest prosta: ci którzy naprawdę chcą być ze sobą do końca.
                        I... nie odbierają bycia ze sobą jako jarzma różnego rodzaju warunków, które muszą spełniać.
            • ina_nova Re: O co chodzi? 20.02.13, 14:05
              Ale tu nie piszą tylko osoby będące w małżeństwie. Jest kupa ludzi bedących w niesformalizowanych związkach, łkających nad swym postnym losem. I wiesz co, nadal w nich tkwią! Poczytaj trochę tematów na tym forum, a potem stękaj.
        • jesod Nie trzeba zmieniać 20.02.13, 13:36
          wyszeptany-o-zmroku napisał(a):
          > Ale przecież nie trzeba zmieniać swojego statusu z powodu miłości

          Oczywiście, że nie trzeba zmieniać swojego statusu z powodu miłości. To kwestia własnych wyborów i zgody obydwu stron na pewien, taki a nie inny, układ.
          Według mojego przekonania zawarcie samego ślubu nie gwarantuje zupełnie niczego, ale jest pewnym gestem partnerów wobec siebie, pewną deklaracją, formalnym przypieczętowaniem swojej dobrej nieprzymuszonej woli, coś na zasadzie: "ofiaruję tobie siebie we wszystkich możliwych wymiarach".
          Zawarcie związku małżeńskiego jest tylko pewnym symbolem chwili, ale w nadziei, że będzie ona trwała wiecznie.
          Nie wspominam tutaj o pewnych uwarunkowaniach zewnętrznych - kulturowych, społecznych, prawnych, religijnych. Dla niektórych mają one znaczenie, dla innych nie.

          wyszeptany-o-zmroku napisał(a):
          > przecież miłości nie należy psuć małżeństwem..

          Nie, nie... To nie tak do końca. :) Nie każda miłość zepsuje się z powodu małżeństwa. To nie jest prawda.

          wyszeptany-o-zmroku napisał(a):
          > większość powie,że seks nie jest ważny,ale jest
          > niezmiernie istotny,brak komunikacji w tej kwestii nie rokuje dobrze..

          Wszystko zależy od wzajemnych relacji i priorytetów między kobietą a mężczyzną.
          Tak się teraz zastanowiłam...
          Czy nie może istnieć miłość bez seksu??? Tak samo, jak może istnieć seks bez miłości. Związki są różne... Nie ma dwóch takich samych.
          • piotr-de-volaille Re: Nie trzeba zmieniać 20.02.13, 13:47
            jesod napisała:

            > Czy nie może istnieć miłość bez seksu??? Tak samo, jak może istnieć seks bez mi
            > łości. Związki są różne... Nie ma dwóch takich samych.

            bardzo trafnie :) Problem jest tylko wtedy, gdy mamy silny rozjazd oczekiwań. Ale jeśli np. obie strony mają bardzo ograniczone potrzeby sexualne, to ich sprawa. Ważne, że jest im z tym razem dobrze.
            • coffei.na Re: Nie trzeba zmieniać 20.02.13, 13:55


              >
              > bardzo trafnie :) Problem jest tylko wtedy, gdy mamy silny rozjazd oczekiwań. A
              > le jeśli np. obie strony mają bardzo ograniczone potrzeby sexualne, to ich spra
              > wa. Ważne, że jest im z tym razem dobrze.

              no właśnie...co wtedy??kiedy jedna strona ma i chce a druga..hmm np.nie może ze względów zdrowotnych??odejść?
              najgorzej kiedy znajdzie kogoś kogo pokocha...ale nie może z nim być...ma się poświęcić?
              • hello-kitty2 Re: Nie trzeba zmieniać 20.02.13, 14:22
                coffei.na napisała:

                > najgorzej kiedy znajdzie kogoś kogo pokocha...ale nie może z nim być...ma się p
                > oświęcić?

                A dlaczego nie moze z nim byc?
                • wyszeptany-o-zmroku Re: Nie trzeba zmieniać 20.02.13, 14:34
                  Zawsze można tylko trzeba chcieć.....zrozumieć fakt,że drugiej szansy nie ma.
                • coffei.na Re: Nie trzeba zmieniać 20.02.13, 14:35

                  > A dlaczego nie moze z nim byc?

                  bo musi myśleć nie tylko o osiągnięciu pełni swojego szczęścia..
              • piotr-de-volaille Re: Nie trzeba zmieniać 20.02.13, 14:57
                coffei.na napisała:

                > > bardzo trafnie :) Problem jest tylko wtedy, gdy mamy silny rozjazd oczeki
                > wań. A
                > > le jeśli np. obie strony mają bardzo ograniczone potrzeby sexualne, to ic
                > h spra
                > > wa. Ważne, że jest im z tym razem dobrze.
                >
                > no właśnie...co wtedy??kiedy jedna strona ma i chce a druga..hmm np.nie może ze
                > względów zdrowotnych??odejść?
                > najgorzej kiedy znajdzie kogoś kogo pokocha...ale nie może z nim być...ma się p
                > oświęcić?

                Aa.. czyli teraz możemy przyjąć dwie robocze wersje:
                1. było dobrze, ale zdrowie jednego się spieprzyło i teraz nie może, a partner może i chce.
                2. byli na tyle naiwni, że postanowili "poczekać do ślubu", a potem się okazało, że mają absolutnie odmienne oczekiwania.
                #2 jest dość prosty, bo sami spieprzyli, więc lepiej się rozejść, bo prędzej czy później zaczną się skoki w bok, które i tak rozwalą małżeństwo.
                #1 no, tu jest problem, bo niektórzy wyznają jeszcze takie zasady, jak lojalność, odpowiedzialność... Tu zaczyna się robić poważniej...
                • coffei.na Re: Nie trzeba zmieniać 20.02.13, 15:18

                  > Aa.. czyli teraz możemy przyjąć dwie robocze wersje:
                  > 1. było dobrze, ale zdrowie jednego się spieprzyło i teraz nie może, a partner
                  > może i chce.

                  może być jeszcze 3 wyjście..bezdenna naiwność : problem był znany już przed ślubem ale z powodu pojawienia się "jakimś cudem" dziecka(zważywszy na przypadłość jednej ze stron) postanowili zalegalizować chory związek,po czym zaczęły się schody..
                  • piotr-de-volaille Re: Nie trzeba zmieniać 20.02.13, 15:20
                    coffei.na napisała:

                    > może być jeszcze 3 wyjście..bezdenna naiwność : problem był znany już przed ślu
                    > bem ale z powodu pojawienia się "jakimś cudem" dziecka(zważywszy na przypadłość
                    > jednej ze stron) postanowili zalegalizować chory związek,po czym zaczęły się s
                    > chody..

                    Wiesz, chciałem napisać, że o zachowaniach idiotycznych nie warto pisać, ale jak by się dobrze rozejrzeć, to wskazany przez Ciebie model jest całkiem popularny, więc coś jest niestety na rzeczy. Wtedy tylko dziecka mi szkoda - ich nie.
            • jesod Re: Nie trzeba zmieniać 20.02.13, 14:01
              piotr-de-volaille napisał:
              > Problem jest tylko wtedy, gdy mamy silny rozjazd oczekiwań.

              Zgadza się. :) Ale silny rozjazd oczekiwań nie jest nigdy łącznikiem w związku, a mówimy o takim związku gdzie być może są inne relacje, silnie scalające. Pomijam tutaj czynniki materialne.
              Najistotniejsze jest właśnie to by ludziom było ze sobą dobrze - to jest klucz. Oni budują ten układ na zasadach, który tylko i wyłącznie im odpowiada. Nikomu nic do tego, chociaż czasem inni usiłują ich przekonać, że są nieszczęśliwi, bo wyłamują się z pewnych przyjętych, promowanych i narzucanych wzorców.
    • sabat-77 Re: O co chodzi? 20.02.13, 14:03
      Gdyby czlowiek wiedzial ze sie przewroci to by usiadl. Zenimy sie bosmy glupi i naiwni, ale na szczescie niektorzy sa juz tak przeciorani zyciowo, ze sie drugi raz nie dadza nabrac :)
      • wyszeptany-o-zmroku Re: O co chodzi? 20.02.13, 14:29
        Rozumiem z tego tyle,że bycie z kimś na siłę nie ma najmniejszego sensu.Jeżeli np teraz w małżeństwie jest zle to szanse na to,że sytuacja się poprawi są znikome...każdy przecież popełnia błędy,ludzie się rozwodzą i są szczęśliwi..nie wyobrażam sobie trwania w związku w którym aspekt czysto erotyczny uległ zniszczeniu.W takim wypadku od razu najlepiej kupić sobie bujany fotel i zaklepać miejsce na cmentarzu,imponują mi Ci,którzy w jakimś sensie podejmują ryzyko i nie godzą sie na taki stan rzeczy...przecież zyjemy tylko raz..
        • ina_nova Re: O co chodzi? 20.02.13, 14:34
          Tak jak napisałam wyżej. Są też tu ludzie żalący się na brak seksu nie będący w związkach małżeńskich, a tkwią w nich mimo to. I co Ty na to?
          • wyszeptany-o-zmroku Re: O co chodzi? 20.02.13, 14:44
            A to już totalna głupota i strata czasu..
            • ina_nova Re: O co chodzi? 20.02.13, 17:08
              Wyobraź sobie, że ludzie w związku w pewnym sensie uzależniają się od siebie nawzajem - przyzwyczajają, dzielą mieszkaniem, miską, butem, myślami. Co więcej, kochają się! Tak tak! Ciężko jest na trzeźwo obadać sytuację w związku i w 10minut podejmować decyzję o rozstaniu. Wyobraź sobie, ludzie walczą, próbują coś zmienić, siebie, partnera, zazwyczaj dopiero jak się porządnie wymęczą, odchodzą. Wówczas czują, że zrobili wszystko, a skoro to nic nie dało, to można spadać. Taki lajf
Inne wątki na temat:
Pełna wersja