Pytanie

23.04.13, 15:52
Mam takie pytanie: z jakiego powodu chłopak (25 lat, lubi seks, ma b. duży temperament) z taką niechęcią zareagował na propozycję masturbacji (przy swojej partnerce, czyli przy mnie)? Właściwie nawet nie z tylko niechęcią, robiło to wrażenie, jakby sama myśl o masturbacji przy mnie była obrzydliwa. I oczywiście kategorycznie odmówił.
Z góry dzięki za poważne odpowiedzi.
    • loppe Re: Pytanie 23.04.13, 15:55
      Partner uznał Twoją propozycję za nieskromną a być może nawet za perwersyjną/zboczoną. Prawdopodobnie w jego uznaniu to on co najwyżej mógłby wyjść z ta koncepcją że się wymasturbuje przed Tobą, ale gdy Ty to podniosłaś mógł się poczuć jak malpa w cyrku.
      • kotoshi Re: Pytanie 23.04.13, 16:02
        A czy mógłbyś mi powiedzieć, czy to, że tak uznał, świadczy o czymś? I czy może mężczyźni generalnie nie lubią tego robić przy partnerkach?
        • loppe Re: Pytanie 23.04.13, 16:03
          Niestety, tego nie wiem.
          • kotoshi Re: Pytanie 23.04.13, 16:13
            Szkoda :)
            Lubił to mój poprzedni chłopak, dlatego wczoraj ta propozycja w ogóle przyszła mi do głowy. Ale mój facet zareagował tak (jak opisałam), że aż mnie to rozbawiło. A jest przecież pięć lat starszy ode mnie :)
            • loppe Re: Pytanie 23.04.13, 16:15
              Z tego co pamiętam daje Ci w kość, mam na myśli za często Cię chędoży jak na Twoje preferencje, czy stąd Twoja nowa koncepcja?
              • kotoshi Re: Pytanie 23.04.13, 16:23
                Wiem, że się ze mnie nabijasz.
                Ale powiedzmy, że potraktuję serio to pytanie - więc odpowiadam: nie wiem, czy stąd ta koncepcja. Jeśli tak, to na pewno podświadomie.
                • loppe Re: Pytanie 23.04.13, 16:27
                  Poza tym wiesz, Partner jest od Ciebie dużo starszy (I mean w układzie 25-21 tak można powiedzieć) i zapewne chciałby być liderem Waszych seksualnych doświadczeń, a Ty tak tu go zdominowałaś można powiedzieć:)
                  • kag73 Re: Pytanie 23.04.13, 16:54
                    Mysle, ze zalezy od czlowieka, w tym przypadku mezczyzny. Jedni lubia i chca sie masturbowac w obecnosci parnera/partnerki, inni nie. W calej karierze trafil mi sie tylko jeden, ktory sie przy mnie masturbowal, wszyscy inni nigdy. Chociaz ja nigdy o to nie prosilam, moze gdybym chciala to i by przylozyli reke, nie wiem.
                  • kotoshi Re: Pytanie 23.04.13, 16:55
                    He he... Liderem, mówisz? Ciekawa koncepcja :)
                    W każdym razie przy tej okazji nie odpuściłam sobie pytania, czy to w ogóle czasem robi. Odpowiedział mi, że teraz na szczęście nie musi - a w głosie nagły chłód i oczywiście zamknął się w swojej skorupie. Wtedy już się z nim w ogóle nie pogada.
                    • kag73 Re: Pytanie 23.04.13, 16:58
                      Hmm, wiesz jak to jest z masturbacja, wszyscy to robia ale nikt o tym raczej glosno nie mowi, bo to sprawa prywatna:)
                      Po co on ma sie masturbowac przy Tobie jezeli w tym czasie moze skorzystac z Twojej buzi/reki/cipki/pupy, no glupi by byl, mysli sobie ;)
                      Co nie znaczy, ze nigdy mu sie nie zachce.
                      • kotoshi Re: Pytanie 23.04.13, 21:59
                        Nie wiem, czy wszyscy :)
                        Wiesz, teoretycznie mógłby zechcieć to zrobić, bo go poprosiłam.
    • kutuzow Re: Pytanie 23.04.13, 20:44
      kotoshi napisała:

      > Mam takie pytanie: z jakiego powodu chłopak (25 lat, lubi seks, ma b. duży temp
      > erament) z taką niechęcią zareagował na propozycję masturbacji (przy swojej par
      > tnerce,

      To proste. Po pierwsze facetom masturbacja kojarzy się z okresami gdy są sami lub gdy z jakiś powodów (mając partnerkę) muszą i tak zaspokajać się w ten sposób (bo np. różnica temperamentów itp). Jest to więc oceniane jako pewna forma "porażki" (bo mając super sexy partnerkę nie muszą się onanizować). Czyli coś gorszego czym nie ma się co chwalić (a więc i prezentować).

      Po drugie masturbacja facetów w związku jest źle odbierana przez same partnerki (zerknij sobie tutaj):
      forum.gazeta.pl/forum/w,15128,144008970,144008970,Porno_dlugi_watek_dla_cierpliwych_.html
      Po trzecie onanizm w przeciwieństwie do masturbacji kobiecej nie jest "wsparciem" przy samym seksie. Kobieta może uprawiać seks i w tym samym czasie pieścić swoją łechtaczkę. U faceta jest jedno albo drugie -wiec onanizm nie ma jakiegoś zastosowania w samym seksie (poza ew. fazą gry wstępnej).

      Po czwarte, facecji są wzrokowcami więc podniecają ich widoki gdy to kobiety się pieszczą. gdy sami mają to robić nie za bardzo wiedzą jak się zachować. W sieci znajdziesz amatorskie filmiki facetów pieszczących się mających wytrysk na twarzy/języku partnerek. Jest to jakaś próba połączenia tego co go podnieca (wzrokowiec i dominacja) z obecnością partnerki i jej "udziałem" w zabawie.

      Przyznasz że nie chciałabyś chyba żeby po tym jak poprosić swego faceta o taki pokaz przed Tobą, on poszedł wyciągnął z zakamarków dysku swoje "ulubione" filmiki, pobiegł po jakiś zel/balsam do rąk i zaczął się onanizować oglądając to co go akurat najbardziej kręci. Domyślam się że wolałabyś żebyś to Ty była "inspiracją" tych jego pieszczot i to jest właśnie problem, jak facet ma pogodzić z jednej strony "bierność" w stosunku do Ciebie (jak siebie pieści to raczej nie zajmuje się za mocno Tobą) z tym żeby to była zabawa dla dwojga.
      • kag73 Re: Pytanie 23.04.13, 21:00
        "Po drugie masturbacja facetów w związku jest źle odbierana przez same partnerki (zerknij sobie tutaj):
        forum.gazeta.pl/forum/w,15128,144008970,144008970,Porno_dlugi_watek_dla_cierpliwych_.html"
        Zupelnie nie pasujacy przyklad. W tamtym watku facet trzepie konia, sam, przy porno, pod prysznicem, podczas gdy partnerka obsycha.
        Tutaj, to ona chce, zeby przy niej sie onanizowal. Nie kumasz roznicy?
        • kutuzow Re: Pytanie 23.04.13, 22:19
          kag73 napisała:
          > Zupelnie nie pasujacy przyklad. W tamtym watku facet trzepie konia, sam, przy p
          > orno, pod prysznicem, podczas gdy partnerka obsycha.
          > Tutaj, to ona chce, zeby przy niej sie onanizowal. Nie kumasz roznicy?

          Kag kumam różnicę. Chciałem tylko pokazać że jeden onanizm jest zły a drugi dobry. Nic dziwnego że facecji są "ostrożni" bo skąd mają wiedzieć czy potem to się nie obróci przeciw nim (bo sie zacznie masturbować do jakiegoś filmu jaki lubi i np. laska będzie tam miała zbyt duży biust (trafi na kompleks partnerki itp). Jak sie otwiera Puszkę Pandory to potem jest ryzyko pytań w stylu: "a o kim myślisz jak to robisz?" "Czy robisz to często"? itp.
          • kotoshi Re: Pytanie 23.04.13, 22:24
            kutuzow napisał:

            > Kag kumam różnicę. Chciałem tylko pokazać że jeden onanizm jest zły a drugi dob
            > ry. Nic dziwnego że facecji są "ostrożni" bo skąd mają wiedzieć czy potem to si
            > ę nie obróci przeciw nim (bo sie zacznie masturbować do jakiegoś filmu jaki lub
            > i i np. laska będzie tam miała zbyt duży biust (trafi na kompleks partnerki itp
            > ). Jak sie otwiera Puszkę Pandory to potem jest ryzyko pytań w stylu: "a o kim
            > myślisz jak to robisz?" "Czy robisz to często"? itp.

            Kutuzow, nie rozumiem tu twojej argumentacji, bo gdy tak obydwoje patrzą na te filmy, to widzą w nich też super facetów, nieprzęciętnie wyposażonych :) - i dla faceta to też może być problem, prawda? - jeśli przyjąć Twój sposób tłumaczenia.
            • kutuzow Re: Pytanie 23.04.13, 22:33
              kotoshi napisała:
              > Kutuzow, nie rozumiem tu twojej argumentacji, bo gdy tak obydwoje patrzą na te
              > filmy, to widzą w nich też super facetów, nieprzęciętnie wyposażonych :) - i d
              > la faceta to też może być problem, prawda? - jeśli przyjąć Twój sposób tłumacze
              > nia.

              Filmy porno mają specjalnie taką a nie inną konstrukcję ponieważ oglądając je facet niejako identyfikuje się z bohaterem na ekranie. Dlatego powstała np. cała kategoria filmów POV (point of view), gdzie kamera jest na wysokości oczu/twarzy aktora i pokazuje niejako to co on sam widzi.
              Gdyby facecji odbierali duże penisy na filmach jako "konkurencję", to wzięcie mieliby sami aktorzy z rozmiarami XS (wtedy każdy czułby się jak młody jurny Bóg).

              Z tymi kompleksami, to trochę jak z rozmowami o fantazjach erotycznych. kobiety są ich ciekawe do czasu gdy to one grają w nich główną rolę. Gdy się okazuje że partner chciałby trójkącik z sąsiadką spod 4-ki to juz rozmowa o fantazjach nie jest taka fajna.
              • kotoshi Re: Pytanie 23.04.13, 22:42
                kutuzow napisał:

                > Z tymi kompleksami, to trochę jak z rozmowami o fantazjach erotycznych. kobiety
                > są ich ciekawe do czasu gdy to one grają w nich główną rolę. Gdy się okazuje ż
                > e partner chciałby trójkącik z sąsiadką spod 4-ki to juz rozmowa o fantazjach n
                > ie jest taka fajna.

                Ja tu wprawdzie nigdzie nie kładłam nacisku na fantazje erotyczne, ale odpowiem pytaniem: Dlaczego w Twojej wypowiedzi pojawia się już kolejna rzecz świadcząca o tym, że (jakoby) niektóre sprawy dotyczą tylko kobiet? He, heh, już widzę minę mojego faceta, gdy mu mówię o trójkąciku z sąsiadem spod piątki ;)
                Oj Kutuzow, Kutuzow, jakaś kobieta / kobiety rozpuściły Cię jak przysłowiowy dziadowski bicz ;)
                • kutuzow Re: Pytanie 23.04.13, 22:48
                  kotoshi napisała:
                  > Dlaczego w Twojej wypowiedzi pojawia się już kolejna rzecz świadcz
                  > ąca o tym, że (jakoby) niektóre sprawy dotyczą tylko kobiet? He, heh, już widzę
                  > minę mojego faceta, gdy mu mówię o trójkąciku z sąsiadem spod piątki ;)

                  Zapytałaś o odczucia swojego faceta (czemu zareagował tak a nie inaczej) więc opisałem Ci czym może się przejmować facet. Gdybyś pytała co sądzę o reakcji faceta na Twoje pomysły/fantazje wtedy bym na tym się skoncentrował.
                  Żeby było jasne obie płcie mają swoje "delikatne" tematy także to nie jest tak że tylko jedna strona ma jakiś problem.
                  Polecam Ci brytyjski serial Coupling, który świetnie oddaje kwestię "specyfiki" obu płci:
                  www.kinomaniak.tv/seriale/kazdy-z-kazdym-coupling
                  np. odcinek drugi pokazuje stres faceta własnie pod kątem wielkości.
                  • kotoshi Re: Pytanie 23.04.13, 22:55
                    kutuzow napisał:

                    > Zapytałaś o odczucia swojego faceta (czemu zareagował tak a nie inaczej) więc o
                    > pisałem Ci czym może się przejmować facet. Gdybyś pytała co sądzę o reakcji fac
                    > eta na Twoje pomysły/fantazje wtedy bym na tym się skoncentrował.
                    > Żeby było jasne obie płcie mają swoje "delikatne" tematy także to nie jest tak
                    > że tylko jedna strona ma jakiś problem.
                    > Polecam Ci brytyjski serial Coupling, który świetnie oddaje kwestię "specyfiki"
                    > obu płci:
                    > www.kinomaniak.tv/seriale/kazdy-z-kazdym-coupling
                    > np. odcinek drugi pokazuje stres faceta własnie pod kątem wielkości.

                    Dobrze, już rozumiem :)
                    Dziękuję Ci za link, bardzo chętnie obejrzę.
      • kag73 Re: Pytanie 23.04.13, 21:06
        Owszem mozna to pogodzic. Partnerka moze siedziec mu na twarzy, on jej robic dobrze jezykiem i jednoczesnie zajmowac sie pieszczeniem wlasnego penisa. Moze tez mocno obejmowac ramieniem, przyciskac do klaty, calowac parnerke i jednoczesnie sie masturbowac. Moze tez lezec miedzy nogami partnerki i jednoczesnie sie masturbowac. Moze tez po prostu sie masturbowac podczas gdy ona obrabia jego inne czesci ciala. Nie potrzeba mu do tego zadnych filmikow, wystarczy, ze jest podniecony i ma stojaka. Da sie, kwestia tego czy sie chce/lubi. Nie kazdy musi lubic:)
        • kutuzow Re: Pytanie 23.04.13, 22:26
          kag73 napisała:
          > Owszem mozna to pogodzic. Partnerka moze siedziec mu na twarzy, on jej robic do
          > brze jezykiem i jednoczesnie zajmowac sie pieszczeniem wlasnego penisa. Moze te
          > z mocno obejmowac ramieniem, przyciskac do klaty, calowac parnerke i jednoczesn
          > ie sie masturbowac. Moze tez lezec miedzy nogami partnerki i jednoczesnie sie m
          > asturbowac. Moze tez po prostu sie masturbowac podczas gdy ona obrabia jego inn
          > e czesci ciala.

          Kag chciałem napisać że zasadniczo to moze nawet rozwiązywać krzyżówke i się masturbować, tylko pytanie czy to ma być przyjemność dla niego czy dla niej (z patrzenia)?
          Bo jak dla niego to w kilku pozycjach które wymieniłaś jest to co najmniej kłopotliwe:

          " Partnerka moze siedziec mu na twarzy," - fajnie gdy jednak ma się wolne dłonie do pomocy lub podtrzymania tak siedzacej partnerki, inaczej to ona sie może co najwyzej "nadziewać" na jego jezyk (jeśli on nie ma pola manewru).

          "Moze te> z mocno obejmowac ramieniem, przyciskac do klaty, calowac parnerke i jednoczesn
          > ie sie masturbowac."
          penis jest z przodu -z tej samej strony co klata, więc mało to wygodne. Trzeba jakoś bokiem.

          "Moze tez lezec miedzy nogami partnerki i jednoczesnie sie m
          > asturbowac. " Chyba że na plecach bo na brzuchu to trochę mało wygodne z erekcją.

          Moze tez po prostu sie masturbowac podczas gdy ona obrabia jego inn
          > e czesci ciala.
          - owszem ale wtedy intensywność bodźcy z onanizmu przebija resztę "smyrania"- więc stają się one czysto "kosmetyczne". Chyba że laska w tym czasie "potrafi zabić kciukiem" (cytat z Housa), to co innego, wtedy takie join venture ma sens.
      • kotoshi Re: Pytanie 23.04.13, 22:20
        kutuzow napisał:

        > To proste. Po pierwsze facetom masturbacja kojarzy się z okresami gdy są sami l
        > ub gdy z jakiś powodów (mając partnerkę) muszą i tak zaspokajać się w ten sposó
        > b (bo np. różnica temperamentów itp). Jest to więc oceniane jako pewna forma "p
        > orażki" (bo mając super sexy partnerkę nie muszą się onanizować). Czyli coś gor
        > szego czym nie ma się co chwalić (a więc i prezentować).

        Myślę, że dla niego na pewno to coś gorszego - nawet teraz chce mi się śmiać, gdy sobie przypominam jego reakcję.

        > Po drugie masturbacja facetów w związku jest źle odbierana przez same partnerki
        > (zerknij sobie tutaj):
        > forum.gazeta.pl/forum/w,15128,144008970,144008970,Porno_dlugi_watek_dla_cierpliwych_.html

        Tak, to ciekawe wątki. ale tu zasadniczo ma miejsce cos innego - bo ja sama to zaproponowałam (i miało być przy mnie)

        > Po czwarte, facecji są wzrokowcami więc podniecają ich widoki gdy to kobiety si
        > ę pieszczą. gdy sami mają to robić nie za bardzo wiedzą jak się zachować. W sie
        > ci znajdziesz amatorskie filmiki facetów pieszczących się mających wytrysk na t
        > warzy/języku partnerek. Jest to jakaś próba połączenia tego co go podnieca (wzr
        > okowiec i dominacja) z obecnością partnerki i jej "udziałem" w zabawie.
        >
        > Przyznasz że nie chciałabyś chyba żeby po tym jak poprosić swego faceta o taki
        > pokaz przed Tobą, on poszedł wyciągnął z zakamarków dysku swoje "ulubione" film
        > iki, pobiegł po jakiś zel/balsam do rąk i zaczął się onanizować oglądając to co
        > go akurat najbardziej kręci. Domyślam się że wolałabyś żebyś to Ty była "inspi
        > racją" tych jego pieszczot i to jest właśnie problem, jak facet ma pogodzić z j
        > ednej strony "bierność" w stosunku do Ciebie (jak siebie pieści to raczej nie z
        > ajmuje się za mocno Tobą) z tym żeby to była zabawa dla dwojga.

        Jeśli by zaczął onanizowac się przy mnie przy porno - dla mnie to nie byłby żaden problem, że coś takiego robi, ale na towarzyszenie mu przy tym nie miałabym ochoty - bo nie o to prosiłam ;)
        To jest bardzo ciekawe, co piszesz, i na pewno coś w tym jest. Ale przychodzi mi do głowy, że przecież podczas masturbacji facet może patrzeć na partnerkę, i też jest możliwe, że jej podniecenie (tym, co on robi) będzie go podniecać - czyli że są tu możliwe jednak różne scenariusze.
        Dodam, że ta propozycja wyszła ode mnie tak przypadkiem, i nie jest to coś, na czym mi jakoś zależy (inaczej powiedziałabym mu to znacznie wcześniej) - ale tak mnie zaintrygował tą reakcją... Mój chłopak jest ogólnie pewnym siebie mężczyzną, z reguły przejawia inicjatywę, a tu taka pełna oporów reakcja... Tak mnie to rozbawiło! I z przekory planuję dzisiaj jeszcze zapytać go jeszcze raz o to, czy to robił (skoro już teraz nie) i kiedy.
        • kotoshi Poprawka 23.04.13, 22:28
          Na końcu wyraziłam się nieprecyzyjnie - mam na mysli, że skoro teraz nie musi "tego" sam z sobą robić, spytam, kiedy / w jakich sytuacjach to robił.
          • kutuzow Re: Poprawka 23.04.13, 22:37
            kotoshi napisała:

            > Na końcu wyraziłam się nieprecyzyjnie - mam na mysli, że skoro teraz nie musi "
            > tego" sam z sobą robić, spytam, kiedy / w jakich sytuacjach to robił.

            Bardzo dobrze ujął to Yoric:
            "męski onanizm nie tyle kojarzy się z okresem braku, co kulturowo jest na cenzurowanym. Ma złą prasę. Nie jest uważany za akt szczególnie chwalebny. Dlatego facet robiący to przy kobiecie może obawiać się 'utraty twarzy'. Ot i tyle."

            Jeśli zaczniesz go wypytywać to będzie trochę jak pytanie laski: "Teraz jesteś szczupła i ładna. Wspomniałaś jednak że zanim się spotykaliśmy miałaś sporą nadwagę. Opowiedz mi o tym. Gdzie miałaś tłuszczyk? Zostały Ci rozstępy? Czy teraz masz już jędrną skórę."
            Teraz rozumiesz lepiej jak on to morze odbierać?


            • kotoshi Re: Poprawka 23.04.13, 22:45
              kutuzow napisał:

              > Jeśli zaczniesz go wypytywać to będzie trochę jak pytanie laski: "Teraz jesteś
              > szczupła i ładna. Wspomniałaś jednak że zanim się spotykaliśmy miałaś sporą nad
              > wagę. Opowiedz mi o tym. Gdzie miałaś tłuszczyk? Zostały Ci rozstępy? Czy teraz
              > masz już jędrną skórę."
              > Teraz rozumiesz lepiej jak on to morze odbierać?

              Mówi się trudno, odbierze jak odbierze, podroczyć można się trochę :)
            • kutuzow Re: Poprawka 23.04.13, 22:51
              ale wstyd. oczywiście powinno być "może".
              kończę pisać na dzisiaj bo widzę że nie wychodzi to najlepiej.
      • yoric Re: Pytanie 23.04.13, 22:26
        To że onanizm zastępuje seks to jest w ogóle mit tak samo, jak że porno zastepuje seks.
        To ma miejsce tylko częściowo.
        Ciekawe czy są jakieś rzetelne badania na ten temat, bo gotów jestem się założyć, że zależność między częstotliwością seksu a masturbacji wcale nie jest odwrotnie proporcjonalna.
        To raz.

        Z drugą częścią się poniekąd zgadzam, w sensie: męski onanizm nie tyle kojarzy się z okresem braku, co kulturowo jest na cenzurowanym. Ma złą prasę. Nie jest uważany za akt szczególnie chwalebny. Dlatego facet robiący to przy kobiecie może obawiać się 'utraty twarzy'. Ot i tyle.
        • rekreativa Re: Pytanie 23.04.13, 22:46
          " bo gotów jestem się założy
          > ć, że zależność między częstotliwością seksu a masturbacji wcale nie jest odwro
          > tnie proporcjonalna."

          Mam identyczne spostrzeżenia z własnego podwórka.
        • kotoshi Re: Pytanie 23.04.13, 22:48
          yoric napisał:

          > To że onanizm zastępuje seks to jest w ogóle mit tak samo, jak że porno zastepu
          > je seks.
          > To ma miejsce tylko częściowo.

          Ja w to wierzę, mój poprzedni chłopak mówił mi, że lubi to czasem robić sam, mając / wiedząc, że będzie miał możliwość seksu w danym dniu albo następnego dnia na przykład.
    • sabat-77 Re: Pytanie 23.04.13, 22:23
      a nie możesz sama mu zwalić konia ?
      • hello-kitty2 Re: Ogladac film, a byc w filmie :) 24.04.13, 03:23
        sabat-77 napisał:

        > a nie możesz sama mu zwalić konia ?

        Ale to nie to samo :) Walic samemu komus, a patrzyc jak ktos sam wali :) Dwa odrebne bodzce. Dlaczego sobie odmawiac jednego w miejsce drugiego? Sabat czyzbys mial obecnie przesyt z samowalenia/samozwalania? :-)
        • sabat-77 Re: Ogladac film, a byc w filmie :) 24.04.13, 06:21
          Przesyt ? No nie wiem. Faktycznie, momentami bywa nudno. Ale jak sobie wyobrazam, ze jestes blizej niz te pare tys. km, to od razu to jakos szybciej i sprawniej idzie.
          • zawle Re: hehe:) 24.04.13, 11:33
            ale jak sobie wyobraza
            > m, ze jestes blizej niz te pare tys. km, to od razu to jakos szybciej i sprawni
            > ej idzie.
          • hello-kitty2 Re: Ogladac film, a byc w filmie :) 24.04.13, 13:11
            sabat-77 napisał:

            > Przesyt ? No nie wiem. Faktycznie, momentami bywa nudno. Ale jak sobie wyobraza
            > m, ze jestes blizej niz te pare tys. km, to od razu to jakos szybciej i sprawni
            > ej idzie.

            Oddnosnie meskiej masturbacji sklacilam sobie ostatnimi dniami taka teoryjke. Dobrze jest czasami zobaczyc jak facet zwali sobie konia zanim zdecyduje sie na seks z nim, w celu eliminacji tzw czysciochow, ktorzy swoja obsesja czystosci potrafia zepsuc nawet najlepiej zapowiadajacy sie seks. Powiedzialabym wiecej: loda z polykiem trakuja jako zabieg higieniczny :)
            Wiec zapytam wprost, ot pytanie testowe: tryskasz gdzie popadnie?
            • sabat-77 Re: Ogladac film, a byc w filmie :) 24.04.13, 19:29
              Nie przywiazuje do tego wielkiej wagi. Chociaz czasem mialem mokre spodnie 'po' i bylo to troche trudno ukryc jak juz sie zeszlo towarzystwo :-) ale zgadzam sie, ze pedant i perfekcjonista to potencjalnie najgorszy typ kochanka/kochanki bo spontanicznosc to on zna jedynie ze slownika.
    • kotoshi No i koniec 24.04.13, 11:28
      O nic nie spytałam, bo wszystko się po… Wczoraj po 23 wychodził od mojego chłopaka kumpel (razem pracują nad pewnym projektem), i przypadkowo dowiedziałam się czegoś (tzn. kumpel był pewny, że ja to wiem). Chodzi o to, że mój facet starał się o coś od pewnego czasu (coś jak grant, nie chcę pisać o szczegółach), bardzo mu na tym zależało i dużo o tym rozmawialiśmy. W ostatnich dniach dowiedział się, że tego najprawdopodobniej nie dostanie, jest to wiadomość nieoficjalna, ale raczej pewna – ale nic mi nie powiedział. I to właśnie wyszło w rozmowie z kumplem wczoraj, sytuacja zrobiła się przez moment nawet trochę niezręczna, bo kolo zaraz się zorientował, że ja nie mam o tym pojęcia.
      Dla mnie to było jakbym dostała w twarz. Mojemu chłopakowi tak na tym zależało, tyle o tym rozmawialiśmy W ogóle różne szczegóły zawsze mnie bardzo interesowały.
      Gdy koleś wyszedł, tylko spojrzałam na mojego chłopaka, i powiedziałam, że idę się myć. Coś chciał mi powiedzieć, ale poszłam do łazienki. Potem w łóżku znowu coś zaczął mówić, po prostu odsunęłam go ode mnie. Więcej nie rozmawialiśmy, chyba poczuł się urażony, bo poszedł do swoich papierów i kompa, a dzisiaj już go nie było, bo wychodzi wcześnie.
      Dla mnie to wszystko nie ma sensu. Nie chcę takiego związku. Szacunek i zaufanie to podstawa, jakieś liczenie się z drugą osobą też. A ja wiem, ile ta sprawa dla niego znaczyła, i jak ja trzymałam kciuki, i jak czekaliśmy na wyniki. Nie rozumiem już zupełnie mojego faceta. Zresztą już nie chcę go rozumieć. Mam takie głupie myśli… że strasznie szkoda mi będzie widoku z okna W tle widać też w oddali katedrę, wieczorem gdy jest oświetlona, to po prostu niesamowity widok. Zresztą różnych innych rzeczy mi szkoda, ale trudno, to wszystko tak czy inaczej nie ma sensu. Strasznie mi przykro.
      • loppe Re: No i koniec 24.04.13, 12:04
        Nie no co Ty. Nie patrz na to tak finalnie. Sam miałem kiedyś podobną sytuację - po prostu nie chciałem martwić otoczenia, a pracowałem już nad następnym "grantem" i planowałem poinformować o tym pierwszym nieudanym i drugim udanym w jednym pakiecie komunikacyjnym. Moja delikatność została opacznie zrozumiana:)
        • loppe Re: No i koniec 24.04.13, 12:12
          Narzeczony być może nie uważa że sprawa tego grantu jest już zakończona, może łudzi się że coś jeszcze się zmieni?
          • kotoshi Re: No i koniec 24.04.13, 12:40
            Loppe, dziękuję Ci za próbę pocieszenia mnie, ale czuję się, jakby mój facet mnie odtrącił albo uderzył. Chodzi o to, że wszystko widzę w kontekście: nasza relacja nie zaczęła się od żadnej namiętności, tylko to było takie "pełne obaw bycie razem", jednak od początku był szacunek i wzajemne zainteresowanie własnymi sprawami - no i powoli zaczęły budować się rzeczy takie jak zaufanie albo nawet bliskość.
            I Loppe, ja nie jestem osobą, która co chwila czegoś od faceta chce, wypytuje go, pyta o przysłowiowe co by było, gdyby. Przecież ja nawet nie mam pojęcia, z jakimi kobietami mój facet był, dlaczego się z nimi rozstał (coś tam wiem, ale z relacji znajomych znajomych), nie pytam go o relację z jego bratem i brata problemy (brat jakieś ma, wiem z urywków rozmów tel.), nie pytam o rodzinę, o firmę rodzinną (o niej też wiem tylko z urywków rozmów tel.), w której mój chłopak ma udziały. Mój chłopak postawił jakąś szklaną ścianę przede mną, jeśli chodzi o część swojego życia, jednak ja nigdy o nic nie pytałam, bo uważam, że takie jest jego prawo.
            Ale wiele wspólnych ważnych spraw mieliśmy, bo bez tego nie da się być razem - no więc czy aż do takiej granicy można posunąć zamykanie się w sobie przed partnerem? W sprawie, która była tak ważna dla nas?
            Strasznie dziwnie się czuję. Wolałabym usiąść i wypłakać się, a mam tylko jakąś pustkę w sobie. Jak napisałam - jakby mnie mój facet uderzył albo kopnął.
            • loppe Re: No i koniec 24.04.13, 12:44
              Owszem, tak się czujesz. Problem polega jak mi się wydaje na tym, że Ty jesteś bardzo otwarta, a on jest bardzo skryty. Przy swojej wielkiej otwartości nie jesteś w tak młodym wieku w ogóle w stanie empatycznie pojąć go i jego stany, i tłumaczysz to sobie po swojemu, nieempatycznie. Rzecz jasna nikt nie każe być ze sobą tak różnym osobowościom, ale wiadomo - przeciwieństwa przyciągają się i fascynują wzajemnie.
              • kotoshi Re: No i koniec 24.04.13, 12:48
                loppe napisał:

                > Owszem, tak się czujesz. Problem polega jak mi się wydaje na tym, że Ty jesteś
                > bardzo otwarta, a on jest bardzo skryty. Przy swojej wielkiej otwartości nie je
                > steś w tak młodym wieku w ogóle w stanie empatycznie pojąć go i jego stany, i t
                > łumaczysz to sobie po swojemu, nieempatycznie. Rzecz jasna nikt nie każe być ze
                > sobą tak różnym osobowościom, ale wiadomo - przeciwieństwa przyciągają się i f
                > ascynują wzajemnie.

                Loppe, ja aż tak bardzo otwarta nie jestem, jednak chyba, tak uważam, trafiłeś w sedno problemu. Spróbuję się uspokoić. Co poza tym powinnam zrobić według Ciebie? Pytać o nic nie zamierzam - ale czy mam zachowywać się, jakby zupełnie nic sie nie stało? Pytam serio.
                • loppe Re: No i koniec 24.04.13, 12:51
                  Słuchaj, robić zawsze należy to co uważa się za stosowne. Nie udzielę Ci więc tego typu szczegółowej instrukcji. Tylko Ty znasz pełen kontekst i siebie. Zrelaksuj się, wycisz i sama sobie wybierz co zrobisz i jak.
                  • kotoshi Re: No i koniec 24.04.13, 13:18
                    loppe napisał:

                    > Słuchaj, robić zawsze należy to co uważa się za stosowne. Nie udzielę Ci więc t
                    > ego typu szczegółowej instrukcji. Tylko Ty znasz pełen kontekst i siebie. Zrela
                    > ksuj się, wycisz i sama sobie wybierz co zrobisz i jak.

                    Loppe, fajnie, że rozumiesz mnie w tym, że kontekst też jest ważny. Z pewnością zastosuję się do rady wyciszenia się :)
                    • loppe Re: No i koniec 24.04.13, 13:22
                      Jak najbardziej. Jestem wielkim orędownikiem kontekstu - już od kiedy moja córka miała kilka lat zawsze na koniec rozmowy mówiłem jej: Ty decydujesz, tylko Ty znasz cały swój kontekst!
                      :)
                • kag73 Re: No i koniec 24.04.13, 13:06
                  Jak sie facet napatoczy i wejdzie do domu powiedz: "Mow". Zobaczysz co ma do powiedzenia i tyle.
                  • kotoshi Re: No i koniec 24.04.13, 13:09
                    kag73 napisała:

                    > Jak sie facet napatoczy i wejdzie do domu powiedz: "Mow". Zobaczysz co ma do po
                    > wiedzenia i tyle.

                    Nie wiem, czy będę w stanie wymówić coś, co dotyczy tej sprawy :) Raczej ewentualnie wypowiem się na temat typu codziennego.
        • loppe Re: No i koniec 24.04.13, 16:03
          Sam miałem kiedyś podobną sytuację
          > - po prostu nie chciałem martwić otoczenia, a pracowałem już nad następnym "gra
          > ntem" i planowałem poinformować o tym pierwszym nieudanym i drugim udanym w jed
          > nym pakiecie komunikacyjnym. Moja delikatność została opacznie zrozumiana:)

          Nie przez żonę, przez teściową
      • kutuzow Re: No i koniec 24.04.13, 12:28
        kotoshi napisała:
        > Mojemu chłopakowi tak na tym zależało,
        > tyle o tym rozmawialiśmy W ogóle różne szczegóły zawsze mnie bardzo interesowa
        > ły.
        > Gdy koleś wyszedł, tylko spojrzałam na mojego chłopaka, i powiedziałam, że idę
        > się myć. Coś chciał mi powiedzieć, ale poszłam do łazienki. Potem w łóżku znowu
        > coś zaczął mówić, po prostu odsunęłam go ode mnie. Więcej nie rozmawialiśmy, c
        > hyba poczuł się urażony, bo poszedł do swoich papierów i kompa, a dzisiaj już g
        > o nie było, bo wychodzi wcześnie.

        Nie ma to jak "wsparcie" ukochanej osoby. Nie dość że kolesiowi nie wyszło to nad czym pracował i na czym mu pewnie zależało, to jeszcze zamiast wsparcia od Ciebie dostał kopa w jaja "w nagrodę". Nie dziwie mu się że nic Ci wcześniej nie powiedział. Może domyślał się jak zareagujesz, że zamiast pomocy będzie musiał jeszcze Tobie tłumaczyć co jak i dlaczego.
        Nie popisałaś się.

        • kotoshi Re: No i koniec 24.04.13, 12:44
          Kutuzow, wszystko poodwracałeś. Trudno komuś udzielić wsparcia, nie wiedząc o niczym, prawda? I skąd w ogóle przyszło ci do głowy, że ja bym się obraziła, gdyby mu nie dali grantu i on jeszcze to niby przewidywał i dlatego mi nic nie wspomniał?
          Widać uważasz mnie za osobę wyjątkowo wredną, i do tego idiotkę - jeśli tak, to sorry, ale nie będę przekonywać nikogo, że wielbłądem nie jestem.
          • kutuzow Re: No i koniec 24.04.13, 12:51
            kotoshi napisała:
            > Kutuzow, wszystko poodwracałeś. Trudno komuś udzielić wsparcia, nie wiedząc o n
            > iczym, prawda? I skąd w ogóle przyszło ci do głowy, że ja bym się obraziła, gdy
            > by mu nie dali grantu i on jeszcze to niby przewidywał i dlatego mi nic nie wsp
            > omniał?

            Po pierwsze zrozum że związek to nie jest "scalenie razem" "papużki nierozłączki" itp. Każdy z partnerów ma prawo do swojej sfery życia. Jeśli o czymś Ci partner nie mówi, to widocznie ma powód (wstydzi się porażki, liczy że jeszcze się to uda mu "odkręcić" itp). Poza tym wspiera się właśnie w problemach. Tutaj zaś strzeliłaś focha że Ci nie powiedział zamiast mu dać wsparcie w problemie.

            jeśli mi nie wierzysz to może ktoś inny się ustosunkuje do tego.
            • kag73 Re: No i koniec 24.04.13, 13:05
              Kutuzow, to tez jest dobre: wspieraj mnie w problemach, o ktorych nic nie wiesz, bo ci nie powiedzialem;)
              • kutuzow Re: No i koniec 24.04.13, 13:22
                kag73 napisała:

                > Kutuzow, to tez jest dobre: wspieraj mnie w problemach, o ktorych nic nie wiesz
                > , bo ci nie powiedzialem;)

                Kag, przecież nie miała go wspierać wtedy kiedy nie wiedziała. Mogła go wesprzeć GDY SIĘ DOWIEDZIAŁA o problemie. Zamiast strzelić focha. Czyż nie?
                • kag73 Re: No i koniec 24.04.13, 13:47
                  Ok, poprawka: wspieraj mnie w problemach, kiedy sie o nich przypadkowo dowiesz. I, aha, najlepiej jeszczej dowiedz albo domysl sie czy sobie zycze, zebys mnie wpierala, bo to jakby nie bylo moje zycie i moje problemy!
                  • kutuzow Re: No i koniec 24.04.13, 14:35
                    kag73 napisała:

                    > Ok, poprawka: wspieraj mnie w problemach, kiedy sie o nich przypadkowo dowiesz.
                    > I, aha, najlepiej jeszczej dowiedz albo domysl sie czy sobie zycze, zebys mnie
                    > wpierala, bo to jakby nie bylo moje zycie i moje problemy!

                    Kag, wystraszyłoby gdyby nie przeszkadzała. Gość ma problem i stara sobie z nim poradzić. Walczy. Gdy laska się dowiaduje to ma dwa problemy. Poprzedni z którym walczył i foch swej kobiety, więc przyznasz że lepiej miał na początku. Teraz ma na głowie i problem w pracy i problem w związku.

                    BTW: Obie płcie inaczej radzą sobie ze stresem. Facecji raczej "mielą" problem w ciszy i szukają rozwiązania (większości "gadanie" o problemie niewiele pomaga a tylko bardziej drazni). Kobiety lubią "obgadać" problem, "wyżalić się". Stąd częste konflikty. Faceci słyszać o problemie kobiet zaczynają podrzucać rozwiązania (bo dla nich to logiczne), a kobiety się irytują że nie mogą się spokojnie "wygadać". W drugą zaś stronę kobiety chcą "otwarcia się" ich partnerów (bo taki system radzenia sobie z problemem znają) a mężczyźni się wtedy zamykają w sobie na czas radzenia ze stresem.

          • rekreativa Re: No i koniec 24.04.13, 12:52
            Sorry, ale naprawdę to tak wygląda, jakbyś focha strzeliła nie wiadomo o co.
            Facet zrobił coś złego, żeś się obraziła? Po prostu nie powiedział Ci o swojej porażce. Może zbierał się w sobie, zastanawiał, jak Ci to powiedzieć, bo wiedział, że też się zaangażowałaś emocjonalnie w całą tę sytuację z grantem i że będzie Ci przykro, bo się nie udało.
            No głupio wyszło z tym kolegą, ale czy to naprawdę był powód, żeby partnera tak zimno potraktować?
            • kotoshi Re: No i koniec 24.04.13, 13:06
              Dobrze, dziękuję Wam za odpowiedzi. I za to oblanie zimną wodą też. Nie jestem kwadratowa, uwierzcie, po Waszych wypowiedziach próbuję przestawić myślenie.
              Kutuzow, postarałam się postawić w jego sytuacji - i ok., być może "foch" był wczoraj za mocny. Być może powinnam była faceta wysłuchać, a przynajmniej nie odpychać. Ale... chyba tych żalów po trochę gdzieś się tyle we mnie nazbierało, dlatego nie umiałam. Myślę, że gdyby nie owe "nazbierane żale", nie zachowałabym się tak zimno.
              Rekreativa, chłopak obiecał mi kiedyś, że natychmiast mi powie, jeśli tylko coś będzie wiedział. Także dlatego tak mnie to zabolało.
              Zgodzę się jednak, że to wszystko jest wciąż moją perspektywą. Tylko... gdzie jest obiektywizm, skoro każde z nas ma swoją perspektywę? :)
              • kotoshi Coś nowego 24.04.13, 13:45
                Otóż przed chwilą dzwonił mój chłopak i spytał, czy jestem w domu i czy jeszcze będę, bo - i szok dla mnie - chciałby przyjechać i zamienić ze mną parę słów. On w tygodniu w domu w środku dnia! (najwcześniej bywa z powrotem o 19). Ale ta chęć wymiany słów też zdumiewa :) Zobaczymy, co z tego wyjdzie.
                • kag73 Re: Coś nowego 24.04.13, 13:48
                  Sila spokoju. Trzymaj buzie na klodke i daj mu powiedz co ma do powiedzenia.
                  • kotoshi Re: Coś nowego 24.04.13, 17:43
                    Mój facet przyszedł i mówi tak: Nie powiedziałem ci, bo chciałem to najpierw sam przetrawić, a poza tym dostać tę wiadomość oficjalnie.
                    Ja do niego, że ok, niech robi w swoim życiu to, na co ma ochotę. A on: Masz o to żal, że nie powiedziałem? Ja, że przecież on nigdy nic mi nie mówi i w ogóle to ja wiem o nim mniej, niż o pierwszej z brzegu średnio mi znanej osobie z grupy na studiach.
                    Mój chłopak na to (bardzo serio, właściwie nawet z przejęciem), że wie, że taki jest, ale mogę go spytać, o co tylko chcę, jeśli potrzebuję coś wiedzieć, i odpowie mi na wszystkie pytania na swój temat. To ja powiedziałam, że nie kompletuję kartoteki, a poza tym tak czy inaczej nie mam żadnych pytań.
                    I zrobiło się jeszcze bardziej nieprzyjemnie. Wtedy nagle mój facet mówi "Bardzo mi zależy, żeby niczego nie popsuć". I że mnie przeprasza, jeśli mi było przykro. Ja, że w porządku, też nie byłam całkiem ok i wczoraj mogłam go wysłuchać, choć przykro mi było, bo już nie pierwszy raz się tak "zamyka". On, że postara się być bardziej otwarty. I że zarezerwował stolik w restauracji na wieczór, jest tam super, i czy pójdę. Powiedziałam, że tak, więc mnie objął. I było już bardzo miło :)
                    Jak widać, nie mówił za wiele. W każdym razie jak na niego to dużo, a mi też wystarczy. A Kutuzow niesłusznie twierdzi, że każda kobieta musi "obgadać" problem.
                    • loppe Re: Coś nowego 24.04.13, 17:59
                      Mój dziadek był taki. Wielki człowiek, notabene, więzień Niemców, Ruskich i Polaków z PRL. Nigdy nie mówił o sobie niezapytany... A mnie małego szkraba potrafił zapytać o coś...

                      Prawde mówiąc na przyjęciach - chyba mam to po dziadku - mam serdecznie dość ludzi którzy niepytani mówia 5 minut ciurkiem - i nigdy nie pytaja innych o ich myśli. No właśnie, czy to nie jest tak że Ty wylewasz chętnie na niego swoje , a jakże rzadko spytasz o jego mysli?
                      • loppe Re: Coś nowego 24.04.13, 18:03
                        I mean w bliskim związku zapytanie nie jest tym cholernym wścibstwem
                      • kag73 Re: Coś nowego 24.04.13, 18:34
                        Prawde mówiąc na przyjęciach - chyba mam to po dziadku - mam serdecznie dość ludzi którzy niepytani mówia 5 minut ciurkiem - i nigdy nie pytaja innych o ich myśli.

                        A ja mam duzo bardziej dosc takich co o wszystko pytaja albo daja mowic innym a sami od siebie i o sobie nic nie powiedza. Bo ja nie chce byc radiem albo istotka dostarczajaca rozrywki znudzonym gosciom.
                        • loppe Re: Coś nowego 24.04.13, 18:53
                          Wg mojego upodobania rozmowa powinna się zazebiać:

                          Ty mówisz do 60 sekund, hopefully z lapidarnym sensem (bo inteligentny słuchacz nie potrzebuje wszystkich wiadomych trybików sprawy, sam sobie je wypełni a jak potrzeba dopyta jednym celnym pytaniem), potem rozmówca mówi. Idealna rozmowa.

                          PS. Tam wyżej nie doprecyzowałem że pitoli taki 5 minut o SOBIE, np. jak wakacjował albo jak mu się samochód popsuł. Gdy ktoś przemówi pro publico bono to inna kategoria

                          • rekreativa Re: Coś nowego 24.04.13, 20:25
                            W pełni popieram Twoja wizję rozmowy
                            • loppe Re: Coś nowego 24.04.13, 21:04
                              A ja zupełnie nie lubie takiej formy wypowiedzi jak Twoja.

                              Inteligentne forum to nie jest plebiscyt. Proponuję żebys z niego zniknęła.
                              • rekreativa Re: Coś nowego 24.04.13, 21:22
                                Nie skorzystam z propozycji.
                                • loppe Re: Coś nowego 24.04.13, 21:27
                                  To przynajmniej trzymaj się z dala od moich wpisów (no nie mścij się) Twoje wpisy przyprawiją mnie o bół zębów
                                  • rekreativa Re: Coś nowego 24.04.13, 21:31

                                    Ale to nie jest forum prywatne, więc mogę tu być i pisać. Ty nie musisz czytać.
                                    Aczkolwiek nie rozumiem, skąd ta nagła awersja, bo parę razy rozmawialiśmy i jakoś cię zęby nie bolały.
                                    • loppe Re: Coś nowego 24.04.13, 21:36
                                      Jeśli naprawdę czujesz tę namolność pisania w odpowiedzi na moje posty to będziesz to nadal robiła. Ja wtedy - co już raz wspomniałem po bólu zębów - zejde z Forum bo nie będę z takim przypadkiem walczyc
                                      • rekreativa Re: Coś nowego 24.04.13, 21:41
                                        No sorry, ale skąd ja mogę wiedzieć, że na posty niejakiego Loppe nie wolno mi odpowiadać?
                                        Ale spoko, już Cię nie będę niepokoić. Z korzyścią i dla mnie.
                                        • loppe Re: Coś nowego 24.04.13, 21:43
                                          Żeby nie było wątpliwości - jeszcze raz Cię zapewniam że nie potrzebuję absolutnie żadnej rozmowy z Tobą
                                          • songo3000 Re: Coś nowego 24.04.13, 21:49
                                            Co za problem, dodajecie się do 'śmiertelnych wrogów' w ustawieniach profilu i już...
                                            • rekreativa Re: Coś nowego 24.04.13, 22:14
                                              Nie wiem, dlaczego miałabym kogokolwiek dodawać do jakichś wrogów. Po prostu nie będę komentować pod postami Loppe i tyle, skoro tak to go straszliwie drażni.
                                              • songo3000 Re: Coś nowego 25.04.13, 15:40
                                                A czy ja Cię do tego nakłaniam? Pewno jeszcze na gwałciciela wyjdę :)
                      • zawle Re: Niezłe:))) 24.04.13, 23:09
                        loppe napisał:

                        więzień Niemców, Ruskich i Pol
                        > aków z PRL. Nigdy nie mówił o sobie niezapytany
    • kotoshi Re: Pytanie 25.04.13, 12:55
      loppe napisał:

      > Mój dziadek był taki. Wielki człowiek, notabene, więzień Niemców, Ruskich i Pol
      > aków z PRL. Nigdy nie mówił o sobie niezapytany... A mnie małego szkraba potraf
      > ił zapytać o coś...
      > Prawde mówiąc na przyjęciach - chyba mam to po dziadku - mam serdecznie dość lu
      > dzi którzy niepytani mówia 5 minut ciurkiem - i nigdy nie pytaja innych o ich m
      > yśli. No właśnie, czy to nie jest tak że Ty wylewasz chętnie na niego swoje , a
      > jakże rzadko spytasz o jego mysli?

      Loppe, nie męczę mojego faceta potokiem myśli, już wspominałam, że także o nic go nie wypytuję, A że on sam jest niesamowicie skryty, to i komunikacja zawodzi, co oczywiście głównie wtedy widać, gdy pojawi się jakiś problem (jak przedwczoraj w nocy).
      Ale u mojego chłopaka zaszedł jakiś przełom, wczoraj wieczorem był taki inny, jakiś poruszony jakby, nie umiem znaleźć lepszego słowa, i jakiś taki bardzo ciepły w obyciu, jak nigdy. Zobaczymy, co dalej z tego będzie, może to "otwarcie" jest tylko chwilowe. Ja w każdym razie o nic go osobistego nie pytałam (choc miałabym o co), nie chciałam wykorzystywać sytuacji.
      • kag73 Re: Pytanie 25.04.13, 13:07
        Hmm, kotoshi, takie male "problemy" w zwiazku czesto podkrecaja atmosfere. On nagle poczul zagrozenie, ze moze Cie stracic i zdal sobie sprawe, ze mu na zwiazku zalezy.
        Ogolnie nie wadzi jezeli ludzie w takich sytuacjach zdawaja sobie sprawe, ze jest o co walczyc:) Niektorym jest to bardziej potrzebne niz innym w dokonywaniu waznych wyborow zyciowyc np.
        • kotoshi Re: Pytanie 25.04.13, 14:15
          Kag, może i podrcęcają :)
          Być może z tego powodu u mojego chłopaka zaszła zmiana w zachowaniu, być może z jakiegoś innego. Najważniejsze, że to zmiana pozytywna. I nie chodzi mi o to, że ja „dla idei” wolałabym, żeby on był bardziej otwarty, tylko o to, że ciężko mi czasem z facetem, który zamyka się w swojej skorupie, bo wtedy ja powstrzymuję się przed tym, żeby przyjść do niego z problemem i poprosić o konkretną pomoc (bo nie wiem, jak to przyjmie) i tak dalej - uważam, że takie zamknięcie się (przez dłuższy czas) w rezultacie strasznie wali w cały związek, też w moje zaufanie do partnera, no po prostu efekt domina.
          I dowiedziałam się wczoraj, że ja też jestem skryta! :) No nie!… Ale moim zdaniem to ten efekt domina co najwyżej.
    • kotoshi Pytanie z wątku 26.04.13, 08:40
      Rozmawialiśmy wczoraj o wielu rzeczach, więc a propos tego, co pisałam tu w wątku o moim pytaniu o masturbacji: mój chłopak powiedział mi, że ta czynność bardzo źle mu się kojarzy, tj. z brakiem seksu. Robi to zawsze gdy przez jakiś czas nie ma seksu, bo zaczyna go strasznie nosić. Bez tego, tak twierdzi, nie wytrzymałby, z tym że zawsze po tym ma uczucie niedosytu i jakiejś „zastępczości”. Nie chciałby więc tego robić przy mnie, bo to jakby się wyklucza wzajemnie.
      W nawiązaniu do tego, co pisał tu jeden z forumowiczów - że masturbacja i seks są niezależne – to jak widać nie albo przynajmniej nie zawsze.
      • sabat-77 Re: Pytanie z wątku 26.04.13, 08:57
        Ano nie zawsze. Jak widac masturbacja nie jedno ma imie :-)
        • loppe Re: Pytanie z wątku 26.04.13, 09:18
          sabat-77 napisał:

          > Ano nie zawsze. Jak widac masturbacja nie jedno ma imie :-)

          Tak jak wołowina nie zawsze jest z zawartością koniny...
          • loppe Re: Pytanie z wątku 26.04.13, 09:31
            wołowina symbolizuje seks z partnerką, a konina walenie konia
            • kotoshi Re: Pytanie z wątku 26.04.13, 10:17
              loppe napisał:

              > wołowina symbolizuje seks z partnerką, a konina walenie konia

              :) :) :)
              • loppe Re: Pytanie z wątku 26.04.13, 10:29
                Aktor Paul Newman zapytany jak to możliwe że taki przystojniak tyle lat dochowuje wierności małżeńskiej odpowiedział - Po co mi fast food na mieście, kiedy w domu czeka befsztyk?
                No więc właśnie - można też spojrzeć na onanię jako na fast food, a na seks z partnerką jako na befsztyk. Z drugiej strony, niektórzy panowie cenią sobie możliwość wypichcenia z vicepartnerką Renią Grabowską dokładnie wg swojej receptury; panie zresztą też:)
        • kotoshi Re: Pytanie z wątku 26.04.13, 09:29
          No właśnie. I być może każdy mężczyzna myśli, że jego wersja działania to norma :)
          Bo mój poprzedni chłopak mówił mi, że każdy facet to lubi częściej lub rzadziej robić, nawet jeśli aktualnie ma partnerkę i możliwość seksu z nią. A mój obecny prawdopodobnie uważa, że każdy mężczyzna zawsze wybierze seks. To jest zabawne :)
          Sabat, czy mógłbyś mi odpowiedzieć na takie pytanie: jaki czas wchodzić może w grę, gdy faceta zaczyna z braku seksu "nosić"?
          • kag73 Re: Pytanie z wątku 26.04.13, 10:26
            Kotoshi, to zalezy od faceta, jego wieku, libido, okolicznosci. Trudno tak jednoznacznie odpowiedziec na to pytranie.
            Ja, serio, znam facetow, ktorzy od lat jada praktycznie na recznym(no bo co innego), bo wiem, ze nie maja partnerek i nie chodza do burdelu. Da sie seks z partnerka zastapic waleniem konia, zwlaszcza jezeli nie ma innej mozliwosci. I wtedy, tutaj moja teza, zycie toczy sie dalej, wielkiej motywacji do szukania partnerki nie ma, bo potrzeba fiziologiczna zostaje zaspokojona. Inaczej u ludzi, ktorzy partnerke maja obok w swoim lozku ale ona "dawac" nie chce. Chociaz i tutaj jak widac pomaga wlasna reka.
            • kag73 Re: Pytanie z wątku 26.04.13, 10:29
              Kotoshi, a Ciebie jeszcze nigdy nie nosilo z braku seksu? Bo ja jestem kobieta, ale tez znam ten stan kiedy czlowieka zaczyna nosic z chcicy.
              • kotoshi Re: Pytanie z wątku 26.04.13, 10:43
                kag73 napisała:
                > Kotoshi, to zalezy od faceta, jego wieku, libido, okolicznosci. Trudno tak jedn
                > oznacznie odpowiedziec na to pytranie.

                Mój chłopak powiedział mi, że po dwóch dniach zaczyna mu już być ciężko, a po kilku zaczyna dostawać świra, i wtedy musi to zrobić np. rano pod prysznicem, i jest to wręcz jakiś element porannej toalety, i wtedy już musi codziennie.

                kag73 napisała:
                > Kotoshi, a Ciebie jeszcze nigdy nie nosilo z braku seksu? Bo ja jestem kobieta,
                > ale tez znam ten stan kiedy czlowieka zaczyna nosic z chcicy.

                Ostatnio przy moim chłopaku nie mam ku temu okazji, ale miałam taki charakterystyczny moment jakiś czas temu, ale napisze później, bo już kończy się wykład i zaraz mam zajęcia a na nich nie ma mowy o pisaniu w laptopie.
                • kag73 Re: Pytanie z wątku 26.04.13, 10:47
                  No, masz mlodego mezczyzne ze zdrowym popedem, bym powiedziala. Z pewnoscia gdyby mogl wykorzystal by ten potencjal z Toba:)
                  • kotoshi Re: Pytanie z wątku 26.04.13, 17:05
                    Powracając do mojej wypowiedzi: no więc tak ponad miesiąc temu mój chłopak wyjechał na konferencję, nie było go ze 3 dni. Tak chyba w drugim dniu mniej więcej stwierdziłam, że czegoś mi chyba zaczyna brakować :)
                    To było dla mnie niesamowicie nowe, bo nigdy tak nie miałam, tj. takiego bardzo silnego fizycznego poczucia, że mi tego brakuje. No i przecież mój facet nie przepuszcza ani jednego dnia w ogólności, więc tym bardziej było dziwne, że niedługo po jego wyjeździe mam coś takiego, czego nie czułam jeszcze nigdy.
                    A potencjał wykorzystał - wrócił rano i miałam bardzo fajne przebudzenie ;)
          • sabat-77 Re: Pytanie z wątku 26.04.13, 11:05
            u mnie, tydzien do dwoch po ostatnim stosunku zaczyna sie robic nerwowo, a po miesiacu juz deprecha i wkurw. nie wiem co masz na mysli mowiac, ze zaczyna nosic...
            • kotoshi Re: Pytanie z wątku 26.04.13, 16:56
              Sabat, dzięki za odpowiedź.
              "Nosić" to określenie mojego faceta, odebrałam to tak, że zaczyna myśleć za dużo o tym, czego mu brakuje i jest zdekoncentrowany. A po paru dniach już musi sobie regularnie pomagać, bo jak twierdzi, nie wytrzymałby po prostu.
              Sabat, musisz się pośpieszyć z szukaniem partnerki :)
              • sabat-77 Re: Pytanie z wątku 26.04.13, 17:38
                to niestety nie jest takie proste jak ci sie moze zdawac :(
                • kotoshi Re: Pytanie z wątku 26.04.13, 18:22
                  Sabat, wiem, że takie rzeczy nie są proste, tak tylko napisałam.
                  A czy po takim miesiącu posuchy, kiedy już Cię dopadła deprecha, to robisz coś z tym, czy co? Oczywiście nie odpowiadaj, jeśli nie chcesz.
                  • sabat-77 Re: Pytanie z wątku 26.04.13, 18:50
                    nic sie nie da zrobic.
                    • kotoshi Re: Pytanie z wątku 26.04.13, 19:09
                      To ja już nie pytam, Sabat, nie chce się wtrącać.
                      Ale tak smutno mi jakoś to zabrzmiało, że przypomniały mi się chwile sprzed pół roku mniej więcej, kiedy mój chłopak zrobił coś tak podłego, tak podłego... Najpierw myślałam, że nie przeżyję, potem było trochę lepiej, za to wtedy byłam pewna, że żadnego faceta szybko nie będę chciała znać, ani dotykać. Tylko że wszystko się zmieniło, sama nie wiem, kiedy.
                      Jednak skoro piszesz tak smutno, że nic, to chyba wiesz sam.
                      • sabat-77 Re: Pytanie z wątku 26.04.13, 19:31
                        Tak, wiem.

                        Co takiego zrobił ? Zdradził ?
        • jesod Nie jedno imię 26.04.13, 10:30
          sabat-77 napisał:
          > Ano nie zawsze. Jak widac masturbacja nie jedno ma imie :-)

          Nnooo... i na pewno nie tylko masturbacja.
          • loppe Re: Nie jedno imię 26.04.13, 10:37
            Wiosna niejedno ma imię

            Wczoraj czytałem wiersze Giacomo Leopardiego, ulubionego poety Moniki Belluci

            poema.pl/kontener/17155-leopardi-giacomo
            • loppe Re: Nie jedno imię 26.04.13, 10:57
              Monica przygotowuje befsztyk:

              www.dailymotion.com/video/xj3l10_monica-bellucci-en-beaute-veneneuse_shortfilms?search_algo=2#.UXpAc5TwHX4
    • 456kami Re: Pytanie 26.04.13, 12:14
      Wcale mu się nie dziwie ja tez bym nie chciała się masturbować przy facecie.
    • loppe Re: Pytanie 26.04.13, 17:55
      We patched up with Zawle na priv. Spięcie wynikało z niecierpliwości, a nie złych myśli wzajemnych i bardzo serdecznie się pogodziliśmy. I tak powinno być ludzie...
      • sabat-77 Re: Pytanie 26.04.13, 18:09
        loppe napisał:

        > We patched up with Zawle na priv. Spięcie wynikało z niecierpliwości, a nie zły
        > ch myśli wzajemnych i bardzo serdecznie się pogodziliśmy. I tak powinno być lud
        > zie...

        Cieszymy się razem z Toba Loppe, że o waszej prywatnej rozmowie z Zawle raczyłeś poinformować planetę Ziemię :D
        • zawle Re: Pytanie 26.04.13, 21:25
          at-77 napisał:
          > Cieszymy się razem z Toba Loppe, że o waszej prywatnej rozmowie z Zawle raczyłe
          > ś poinformować planetę Ziemię :D


          Albo był bardzo ucieszony, albo dumny z siebie, albo dyskrecja nie jest jego mocną stroną:)) Który tu się chwalił że coś zahaczył w Krakowie na rynku???
          • sabat-77 Re: Pytanie 26.04.13, 21:47
            zawle napisała:

            > Który tu się chwalił że coś zahaczył w Krakowie na rynku???

            Ja nie, bo w Krakowie na rynku to moglbym co najwyzej zahaczyc o stara sztachete :-)
            • zawle Re: Pytanie 26.04.13, 21:53
              Abat...a swoją drogą mógłbyś wreszcie coś tu poopowiadać.... "że w sensie, rozumisz, wyhaczenia".....wziąłbyś się do roboty zamiast smędzić ciągle. Oklaski będą:)))
              • zawle Re:Sabat... 26.04.13, 21:54
                coś mi się odchudził twój nick:)
              • sabat-77 Re: Pytanie 26.04.13, 22:28
                zawle napisała:

                > Abat...a swoją drogą mógłbyś wreszcie coś tu poopowiadać.... "że w sensie, rozu
                > misz, wyhaczenia".....wziąłbyś się do roboty zamiast smędzić ciągle. Oklaski bę
                > dą:)))

                Jestem Sabat, Lew Północy,
                Inną rucham każdej nocy -
                Tak, siak, tedy i owędy...
                Na niewieście czyham względy.
                Mądry w łożu, dzielny w boju,
                Demon seksu, wróg spokoju. -
                Znają Szwedki, muzułmanki,
                Saski, Włoszki i Hiszpanki
                Mojej pyty ostrze sławne
                I językiem ruchy wprawne -
                Jednym słowem, krótko mówiąc,
                Zna Sabata Ziemia cała -
                Najsłynniejsza świata pała.

                :p
                • loppe Re: Pytanie 26.04.13, 22:31
                  no właśnie, licealna
                  :)
                  • sabat-77 Re: Pytanie 26.04.13, 22:34
                    loppe napisał:

                    > no właśnie, licealna
                    > :)

                    Muzealna :P

                    Chociaż nie, mnie to bardziej przypomina przedszkole z elementami kabaretu.
                    • loppe Re: Pytanie 26.04.13, 22:40
                      Come on Sabat, przecież Ty możesz możesz mieć nawet dwie kobiety, więc nie p. o muzeum i przedszkolu jednocześnie, to zdradza głęboką niewiarę w we własny brak potencjału seksualnego
                      • sabat-77 Re: Pytanie 26.04.13, 23:05
                        loppe napisał:

                        > to zdradza głęboką niewiarę w we własny brak potencjału seksualnego

                        Tu bym się zgodził, zdecydowanie nie wierzę we własny brak potencjału seksualnego, aczkolwiek być może jestem nadmiernym optymistą :)
                        • loppe Re: Pytanie 26.04.13, 23:07
                          jeśli myślisz że się zaplatałem w zdaniu jak jakaś dziunia to się mylisz, napisałem dokładnie tak jak chciałem

                          a Ty zacznij myśleć zamiast pisać zwischenrufy
              • sabat-77 Re: Pytanie 27.04.13, 06:47
                zawle napisała:

                > Abat...a swoją drogą mógłbyś wreszcie coś tu poopowiadać.... "że w sensie, rozu
                > misz, wyhaczenia".....wziąłbyś się do roboty zamiast smędzić ciągle. Oklaski bę
                > dą:)))

                Ty zawle uwazasz, ze mezczyzna musi klamac ?
                • hello-kitty2 Re: Sabat pomysl sobie czego chcesz i rob to 27.04.13, 10:06
                  sabat-77 napisał:

                  > zawle napisała:
                  >
                  > > Abat...a swoją drogą mógłbyś wreszcie coś tu poopowiadać.... "że w sensie
                  > , rozu
                  > > misz, wyhaczenia".....wziąłbyś się do roboty zamiast smędzić ciągle. Okla
                  > ski bę
                  > > dą:)))
                  >
                  > Ty zawle uwazasz, ze mezczyzna musi klamac ?

                  Jejciu Sabat czego Ty chcesz, pomysl sobie realnie jakie masz alternatywy. Wg mnie masz dwie:

                  1. Kochasz zone to staraj sie do niej dostosowac, nie zmieniaj jej. Mozesz np zaangazowac sie w religie, moze w jakas oaze?, moze tym jej zaimpoujesz? zainspirujesz? bedziecie mieli wspolne tematy do dyskusji, zblizycie sie.

                  2. Nie kochasz zony, to zyj na boku, zbuduj sobie system zabezpieczen, zeby Cie nie zlapala, mysle, ze dla wielu mezczyzn jest to mozliwe, proste, bo ich zony sie tak naprawde niemi nie interesuja, wola zeby za fasada malzenstwa nie zawracali im dupy, poki spelniaja jakies tam swoje obowiazki nikt (zona, rodzina, przyjaciele) sie glebiej nie interesuje, to tak jak z pracodawca/ z nauczycielami, jak nie sprawiasz klopoow to nikt ci sie nie przyglada. Nie musisz klamac, wystarczy, ze nie powiesz prawdy. Znalam takich facetow co na prywatne pytania odpowiadali 'nie twoj business' kazdemu prosto w oczy, matce, bratu, naucz sie tego, nikt sie przeciez do Twojego zycia nie bedzie wpierdalal dopoki mu na to nie pozwolisz (wlaczajac zone).

                  Pamietaj albo oni nas albo my ich. Mysl o sobie, bo tylko siebie masz, reszta to dodatki.
                  • loppe Re: Sabat pomysl sobie czego chcesz i rob to 27.04.13, 16:29
                    Sabat ma tak bogate życie wewnętrze, że nie potrzebuje roochać.

                    Niby brzmi to żartobliwie, a coś w tym chyba jest...

                • zawle Re: Pytanie 27.04.13, 15:08
                  sabat-77 napisał:
                  > Ty zawle uwazasz, ze mezczyzna musi klamac ?

                  Wziąłbyś się do roboty w moich okolicach oznacza żebyś sobie kogoś znalazł, a nie kłamał.
                  A co do kłamstwa....jeśli już musi...niech to robi profesjonalnie i z wdziękiem. Ostatnio jednemu powiedziałam prawdę w ferworze zadań dodatkowych i się obraził. U marka przeczytałam że to co mu powiedziałam może odbić się na jego psychice, ba, nawet potencji. Może lepiej było gustownie skłamać?
        • loppe Re: Pytanie 26.04.13, 22:29
          Jesteśmy tu jak jedna klasa licealna i empatyczna komunikacja do grupy jest absolutnie na miejscu
    • sabat-77 Re: Pytanie 27.04.13, 06:44
      Wiesz co ? W twoim wieku nie warto walczyc o zwiazek. Odejdz jesli tylko czujesz, ze cos jest nie tak. Dla takiej mlodki faceci to rzecz nabyta - dzis jest, jutro nie ma. Pamietaj, to ty rzadzisz, nie ma nikt tak mocnej pozycji w zwiazku jak mloda dziewczyna bez zobowiazan. Nigdy juz nie bedziesz taka silna jak teraz. Ja na twoim miejscu nie wiazalbym sie wcale, tylko szukal nowych doswiadczen i skupial na odkrywaniu siebie. Potem bywa za pozno, jesli swojego nie przezyjesz bedziesz miec do siebie zal.
    • kotoshi Do Sabata 27.04.13, 12:59
      Sabat, tu odpowiadam, bo by się zrobił chaos.

      sabat-77napisał:

      >Tak,wiem.
      >
      > Co takiego zrobił ? Zdradził ?
      Tak, byliśmy ze sobą mniej więcej rok. I wtedy się okazało, że w trakcie naszego związku mój chłopak bzyknął się ze swoją byłą na imprezie. A wtedy, i cały czas później, była to tak zwana „prawdziwa miłość” – z wybuchem namiętności od początku i fajerwerkami cały czas. A ja w ogóle nic nie wiedziałam, tylko żyłam sobie w nieświadomości przez parę miesięcy. Super, no nie? I to chyba było w tym wszystkim najgorsze – że tak długo żyłam w oszukańczym układzie. A gdy się dowiedziałam, był to dla mnie koniec. I nie interesowały mnie tłumaczenia typu, ile wypito tam alkoholu.

      sabat-77napisał: (bo to dużo niżej chyba było do mnie, tak?)
      > Wiesz co ? W twoim wieku nie warto walczyc o zwiazek. Odejdz jesli tylko czujes
      > z, ze cos jest nie tak. Dla takiej mlodki faceci to rzecz nabyta - dzis jest, j
      > utro nie ma. Pamietaj, to ty rzadzisz, nie ma nikt tak mocnej pozycji w zwiazku
      > jak mloda dziewczyna bez zobowiazan. Nigdy juz nie bedziesz taka silna jak ter
      > az. Ja na twoim miejscu nie wiazalbym sie wcale, tylko szukal nowych doswiadcze
      > n i skupial na odkrywaniu siebie. Potem bywa za pozno, jesli swojego nie przezy
      > jesz bedziesz miec do siebie zal.
      Ja w ogóle nie miałam w styczniu ochoty na żaden związek. Tak wyszło, że zostaliśmy razem, z różnych powodów. Jest parę rzeczy, które nas łączą, a mi jest z moim facetem bardzo dobrze. Piszesz: szukaj nowych doświadczeń. A przecież mój facet jest dla mnie nowym doświadczeniem :) Jest 5 lat starszy. Jest dużo bardziej dojrzały, niż moi kumple. Za mąż nie wychodzę, więc będę mieć chyba jeszcze okazję do różnych przeżyć :)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja