Dodaj do ulubionych

Nibywały dylemat

08.11.11, 20:36
Jestem studentką pedagogiki specjalizacja zintegrowana edukacja wczesnoszkolna i przedszkolna z językiem angielskim. jestem na III roku i jak do tej pory wszystko układało się pomyślnie- raz lepiej raz gorzej, ale to, co usłyszałam z ust jednej z profesorek na ostatnich zajęciach przeszło moje oczekiwania: dowiedziałam się, że osoba taka jak ja nie powinna podejmować absolutnie pracy z dziećmi. "taka jak ja " czyli osoba z dysfunkcją wzroku- jestem osobą słabowidzącą, jednak nie ma większych problemów z codziennym życiem, a praktyki pedagogiczne pozwoliły mi sprawdzić ze w rzeczywistości szkolnej również daję sobie rade(poświadcza to ocena bardzo dobra i liczne pochwały od strony opiekunów) Jestem bardzo ciekawa waszej opinii- czy osoba z wadą wzroku może być zatrudniona jako nauczyciel w przedszkolu lub klasach I-III??? może ktoś jest w takiej sytuacji, lub zna podobną?? Czy jest jakieś prawo, które zakazuje zatrudnienia osób niepełnosprawnych w szkole, czy zależy to tylko od dobrej woli dyrekcji??proszę o odp i pozdrawiam.
Obserwuj wątek
    • amancjuszka Re: Nibywały dylemat 09.11.11, 13:21
      Zalezy jak duza jest to wada wzroku, niemniej jezeli masz okulary i jestes dostrzec czy dziecko sciaga na lekcji to nie ma sprawy. Nie ma takich przepisow zabraniajacych niemniej dyrektor ma prawo wyslac Cie na badania i lekarz medycyny pracy moze Ci wystawic opinie neagtywna do wykonywania zawodu(ale to w bardzo rzadkich przypadkach).
      • canuck_eh Re: Nibywały dylemat 28.11.11, 16:06
        Nie wiem amancjuszka czy kiedykolwiek stalas po tej stronie gdzie stoi nauczyciel jak uczniowie pisza klasowke:)
        JA tak i bylo to zarowno w klasach 4-8 szkoly podstawowej jak i 1-4 LO.Dziewczyna jakby co mialby uczyc w klasach 1-3 to dzieciaki az tak wyrobione w sciaganiu nie beda wiec wybacz ona musialaby byc chyba niewidoma zeby nie zauwazyc ze ktores z dzieciakow sciaga.Widac jak na dloni ktore kiedy i skad sciaga.Uwierz.Jezeli myslisz ze uda ci sie przechytrzyc nauczyciela czy studenta to sie mylisz.Udowodnilam to jednej klasie.Uczniowie byli bardzo sympatyczni i sie ze mna przekomarzali ze ich nie wylapie.No wiec sie zalozylismy.Pisali sprawdzianik.Przez cala lekcje nic im nie mowilam bo widzialam ze nie sciagali po to by spisywac zywcem tylko bylo to sprawdzenie czy wszystko napisali , albo sprawdzenie czy dobrze itp itd.Zanim zebralam kartki zaczelam swoja litanie.Wyliczylam im wszystkie karteluszki jakie mieli i byli zdziwieni bo juz mysleli ze wygrali zaklad, ale ubaw mialy obie strony.
        Poza tym zaczynajac prace z dziecmi dziewczyna moze miec uklad z dziecmi ze nie toleruje sciagania i nauczyc dzieci ze jest to oszukiwanie ijest to nieuczciwe i ze jak kogos zlapie to bedzie niezaliczona praca.A jak bedzie dobra i fajna nauczycielka i bedzie lubiana przez swoich wychowankow to nie sadze by znalazl sie delikwent ktory chcialby oszukiwac na sprawdzianach.Malo jest takich ktory robi jakies wyglupy - te dzieci sie ucza pisac w pierwszej klasie wiec jak mialby sobie zrobic sciage?
        • amancjuszka Re: Nibywały dylemat 29.11.11, 13:27
          Wystarczyło przeczytac moje poprzednie posty by wiedziec ze jestem nauczycielem juz dluuugi czas ;) ucze takze angielskiego w klasach 1-3 i wyobraz sobie ze sciagaja, alez zdziwienie co?:D Zanim zaczniesz cokolwiek pisac do kogo, to trzeba najpierw dosc dlugo popracowac w tym zawodzie by wiedziec o co chodzi ;) pozdrawiam :d
          • canuck_eh Re: Nibywały dylemat 29.11.11, 18:35
            Tutaj jestem nowa, a nie czytalam innych postow wiec nie mialam pojecia ze jestes nauczycielem.Na tym forun umieszczony byl tylko jeden a z tego nie wynikalo zes nauczyciel juz dluuugi i nawet zes nauczyciel angielskiego w klasach 1-3
            Ze sciagaja?Tak zdziwienie.Bo moja starsza corka juz w 9 klasie - nie sciagala NIGDY, ba nawet byla wstrzasnieta jak zauwazyla ze jedna kolezanka sciaga i powiedzieli o tym nauczycielowi.
            Syn w 5 klasie nie sciagal takze.Tutaj dzieci nauczone ze za sciaganie sa kary i ze sie nie oplaca.Zdziwienie?
            No i powiedz mi co robisz by tego sciagania nie bylo?Bo jakos dziwnie w szkole moich dzieci sporadycznie sie przytrafia sciaganie, jak pisalam tez u corki w HS przylapali jednego od wrzesnia na szkole z ponad 1500.Wydaje mi sie ze to dosc dobry wynik a testy tam trzaskaja non stop.
            No i wytlumacz mi dlaczego to ja musze popracowac w tym zawodzie wiedziec o co chodzi? Bo ja jakos nie rozumiem dlaczego nie moge wiedziec o co chodzi bez popracowania w tym zawodzie.Mam dosyc duza wiedze na ten temat , to ze nie podjelam pracy w zawodzie nauczyciela nie znaczy ze nie wiem o co chodzi.NIe znasz mnie wiec nie wydawaj takiej opinii.
            A tak z ciekawosci jak takie dziecko z pierwszej klasy sciaga Ci na klasoweczce z angielskiego - no jestem ciekawa:)


    • qwerasdf3 Re: Nibywały dylemat 28.11.11, 16:47
      Witam, nie obraź się ,ale ja powiem od drugiej strony, ucznia. Na studiach miałam zajęcia z Panem bardzo słabo widzącym. Niewątpliwie bardzo mądrym i na wykładach było ok, ale egzamin ustny u niego to był koszmar. Jego twarz była na wysokości zdającego.Próby odsunięcia sie pomagały na kilka minut, bo on się przybliżał. Było to bardzo niekomfortowe. Chyba po uwagach studentów później egzaminy ustne przeprowadzał już ktoś inny, ale kilka lat to trwało i wszystkie roczniki miały takie same odczucia( .

      Co do przepisów to owszem są jakieś, zabraniające na wykonywanie pracy nauczyciela osobie mającej wyraźne tiki, jąkającej się itd.
      • canuck_eh Re: Nibywały dylemat 28.11.11, 21:26
        A czy ona cos pisze ze siedzi a raczej ze bedzie siedziec na karku uczniowi?Przeciez napisala ze dostala ocene bardzo dobra i ze byla chwalona wiec chyba nie za ladne oczy.MOzna miec powazna wade wzroku, nosic okulary i normalnie funkcjonowac, nie narazajac sie na posmiewisko w klasie.A praktyki sa po to by sprawdzic min czy sie do tego zawodu nadajesz.Ja mimo bardzo pozytywnej oceny i namowy ze strony opiekunow podziekowalam za wspolprace.Stwierdzilam ze zawod nauczcyciela nie jest dla mnie.A mozna powiedziec moje marzenia by zostac nauczycielem przekreslila jedna klasa.
    • stanislaw_bor Re: Nibywały dylemat 31.12.11, 15:05
      Nie ma przepisów, które zabraniałyby zatrudniania w szkole osób słabowidzących a przytoczoną wypowiedź uznać można za sztandarowy przejaw dyskryminacji ze względu na niepełnosprawność czy też stan zdrowia. Nauczyciele z jakąś dysfunkcją często są wspaniałymi pedagogami.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka