Dodaj do ulubionych

Seksualność kobiety (Osho)

09.01.14, 21:27
"(...) Mężczyzna ma zdolność osiągania jednego orgazmu, kobieta zaś wielu orgazmów. Stworzyło to poważany problem, który nie powstałby, gdyby nie narzucono mężczyźnie i kobiecie monogamii. Wydaje się, że takie rozwiązanie nie było intencją natury. Mężczyzna obawia się kobiety z prostego powodu. Jeżeli doprowadzi ją do orgazmu, wówczas staje się ona gotowa do przeżycia kolejnych sześciu orgazmów. Mężczyzna nie jest w stanie jej zaspokoić. Znalazł na to sposób: nie dać kobiecie szansy nawet na jeden orgazm; pozbawić ją świadomości, że w ogóle może mieć orgazm (...)"
"Księga kobiecości", Osho
Obserwuj wątek
    • bigbadpig Re: Seksualność kobiety (Osho) 09.01.14, 22:12
      Ale który mężczyzna? Kolejny religijny bełkot.
      • sabat.77 Re: Seksualność kobiety (Osho) 09.01.14, 22:21
        bigbadpig napisał:

        > Ale który mężczyzna? Kolejny religijny bełkot.

        Jeśli interpretujesz to dosłownie, to rzeczywiście brzmi jak bełkot.
        Niemniej - gdyby przyjąć, że chodzi tu o metaforę patriarchatu, to jest w tym trochę racji.
        Kobieta nieświadoma swojej seksualności jest, że tak ujmę, łatwiejsza do kontrolowania i bardziej przewidywalna. Bezpieczniejsza.
        Sam rozumiesz, wzorzec madonny i ladacznicy.
    • jesod Jeden orgazm 09.01.14, 22:20
      3rd_sin napisała:
      > "(...) Mężczyzna ma zdolność osiągania jednego orgazmu,

      W całym swoim życiu? To chyba chodzi o ten mózgowy... Iluminacja. ;-)
    • marek.zak1 Re: Seksualność kobiety (Osho) 09.01.14, 22:26
      Rany boskie. Gdybym był świadomy tych wielkich zagrożeń, poprzestałbym na masturbacji.
    • zawle Re: Seksualność kobiety (Osho) 09.01.14, 23:03
      3rd_sin napisała:

      > "(...) Mężczyzna ma zdolność osiągania jednego orgazmu, kobieta zaś wielu orgaz
      > mów.

      Jesooo...jestem facetem. Mam zdolność osiągania jednego orgazmu, dlatego z niej nieczęsto korzystam. Znani mi faceci potrafili osiągnąć orgazm kilka razy w ciągu jednej nocy.Ja po jednym czuję się nasycona długoooo
    • 3rd_sin Re: Seksualność kobiety (Osho) 09.01.14, 23:07
      Ostatnio doświadczyłam 6 orgazmów w trakcie masturbacji. Po raz pierwszy w życiu doświadczyłam kilku. Gdyby jakikolwiek mężczyzna doprowadził mnie do takiego stanu w trakcie stosunku, to poprzeczka od tego momentu byłaby bardzo wysoko. No i co, musiałby sie biedak starać za każdym razem, abym doszła choć raz. Poruszył mnie ten fragment, bo w sumie dla mężczyzny łatwiej jeśli kobiety nie zaspokoi (do orgazmu), za każdym kolejnym razem nie musi sie starac. Daje mu to przepustkę do "szybkich numerków" i świętego spokoju. Kobieta świadoma staje sie nienasycona, a to juz dla faceta bywa męczące.
      • jesod Kobieta świadoma 09.01.14, 23:16
        3rd_sin napisała:
        > Kobieta świadoma staje sie nienasycona, a to juz dla faceta bywa męczące.

        Dlaczego? To wcale nie jest zły układ - dla kobiety.
        • 3rd_sin Re: Kobieta świadoma 09.01.14, 23:19
          Dla kobiety nie, ale dla faceta już tak.
          • jesod Re: Kobieta świadoma 09.01.14, 23:42
            3rd_sin napisała:
            > Dla kobiety nie, ale dla faceta już tak.

            Nienasycona to raczej nimfomanka, a taka z pewnością nie będzie traciła czasu na bezowocne męczenie jednego faceta.
            Jeśli dla faceta kobieta staje się męcząca, to powinien poszukać sobie mniej męczącej. Po co się męczyć? To wbrew naturze.
            Przecież panowie są pomysłowi i zaradni w zabezpieczaniu swoich interesów. :)
            • altz Re: Kobieta świadoma 10.01.14, 19:51
              jesod napisała:
              > Nienasycona to raczej nimfomanka, a taka z pewnością nie będzie traciła czasu n
              > a bezowocne męczenie jednego faceta.
              > Jeśli dla faceta kobieta staje się męcząca, to powinien poszukać sobie mniej mę
              > czącej. Po co się męczyć? To wbrew naturze.

              To jest cudowne, gdy kobieta ma wiele orgazmów w ciągu jednej nocy. :-)
              To jest bardzo przyjemne dla faceta, w każdym razie dla mnie takie było, i było ekscytujące. Taka kobieta w łóżku to skarb. :-D
      • zawle Re: Seksualność kobiety (Osho) 09.01.14, 23:17
        3rd_sin napisała:

        > Ostatnio doświadczyłam 6 orgazmów w trakcie masturbacji.


        Opowiedz o tym. Jak to 6? Weż to w jakieś ramy czasowo- czynnościowe włóż...
        • 3rd_sin Re: Seksualność kobiety (Osho) 09.01.14, 23:22
          6 orgazmów w jakieś 25-30 minut. Każdy kolejny był inny. Różne natężenie. Cudowne doznanie, bezapelacyjnie.
          • zawle Re: Seksualność kobiety (Osho) 09.01.14, 23:26
            ja mam nadtkliwość po, więc idę spać. Mój patent na cuda, to powstrzymywanie się w ostatniej chwili. Kilkukrotne. Potem dodaję biegu i wtedy zdarzają się cuda.
          • hello-kitty2 Re: Seksualność kobiety (Osho) 10.01.14, 01:07
            3rd_sin napisała:

            > 6 orgazmów w jakieś 25-30 minut. Każdy kolejny był inny. Różne natężenie. Cudow
            > ne doznanie, bezapelacyjnie.

            Z moich doswiadczen wynika, ze kazdy kolejny jest latwiejszy i szybszy do osiagniecia ale jednak slabszy. Wg mnie nie umywaja sie do seksu z mezczyna. Moze chodzi o to, ze z mezczyzna jest wieksza ilosc bodzcow w tym samym czasie, a w roznych miejscach jednoczesnie, a ja sama mam tylko dwie rece i nie da rady sie samemu calowac, o ssaniu sutkow nie wspominajac, dotyku brzucha. Slowem za duzo obszarow do ogarniecia w tym samym czasie :)

            Zrezygnowalas juz z kochanka?
            • 3rd_sin Re: Seksualność kobiety (Osho) 10.01.14, 08:20
              Naturalnie seks z mężczyzną jest źródłem zupełnie inną bajką, ale czasem to właśnie masturbacja pozwala sięgnąć po orgazm. Osobiście miałam okazję być z mężczyznami, którzy bywali sprawnymi kochankami, ale jednak do finału mnie nie doprowadzali. Wiele zależy chyba od "instrukcji obsługi" kobiety - jak jest łatwa i szybka, to mężczyzna ochoczo staje na wysokości zadania, ale jak wymaga już więcej zachodu, długo się rozgrzewa - to już trochę mniej ochoczo. U mnie wygląda to trochę tak, że skoro mam spore libido, lubię często i długo (z naciskiem na często), a przy okazji to mąż jest stroną, która seks "udostępnia", to jasne jest dla mnie, że nie na rękę jest mu doprowadzanie mnie za każdym razem na szczyt (w ogóle mnie tam nie zabiera).
              Z kochanka nie zrezygnowałam, jest aktualnie za granicą. Niebywałe jest to, że wie dokładnie co i jak robić. Inteligentny kochanek jest na wagę złota.
            • zawle Re: Seksualność kobiety (Osho) 10.01.14, 10:20
              hello-kitty2 napisała:> Z moich doswiadczen wynika, ze kazdy kolejny jest latwiejszy i szybszy do osiag
              > niecia ale jednak slabszy. Wg mnie nie umywaja sie do seksu z mezczyna.

              U mnie jest podobnie. Dodam że wiedzący ( wiedzący co działa/nie mylić z dobrym) kochanek jest mnie w stanie doprowadzić na szczyt w ciągu paru sekund. Sama nie mam takich osiągów ( zaraz mi się włączają inne, prozaiczne filmy z dnia codziennego).
              Co do seksu z facetem, mnie osobiście bardzo kręci dawanie. To że muszę JEGO obsłużyć podnieca mnie najbardziej. W życiu codziennym jestem silną stroną. W łóżku odkrywam swoje drugie JA. Dlatego obsługiwanie siebie nie umywa się do obsługiwania faceta.
              • adhiole Re: Seksualność kobiety (Osho) 10.01.14, 19:23
                To interesujące. Mam bardzo podobnie :)
              • hello-kitty2 Re: Seksualność kobiety (Osho) 10.01.14, 20:17
                zawle napisała:

                > Co do seksu z facetem, mnie osobiście bardzo kręci dawanie. To że muszę JEGO ob
                > służyć podnieca mnie najbardziej. W życiu codziennym jestem silną stroną. W łóż
                > ku odkrywam swoje drugie JA. Dlatego obsługiwanie siebie nie umywa się do obsłu
                > giwania faceta.

                Czy by tego nie trzeba bylo przekleic do watku, co to znaczy 'dobra' w lozku? :) Tam facetom tak ciezko idzie w okresleniu, co to znaczy. Ja chyba bardziej mysle o sobie.
                Btw ale mam ochote na jednego mojego eks kochanka, sni mi sie po nocach, takiego z przed poltora roku temu, co to znaczy Zawle?
                • zawle Re: Seksualność kobiety (Osho) 11.01.14, 10:20
                  hello-kitty2 napisała: > Btw ale mam ochote na jednego mojego eks kochanka, sni mi sie po nocach, takieg
                  > o z przed poltora roku temu, co to znaczy Zawle?

                  Ostatnio miałam przerażający erotyczny sen. śniło mi się że dobierał się do mnie facet. zaczął od nóg. a piety mam w takim stanie, że mogłabym nimi orać pole. Co to znaczy? Mam znaleźć sobie chłopa, czy zrobić pedicure ?;)))
                  • loppe Re: Seksualność kobiety (Osho) 11.01.14, 19:14
                    A mnie się dziś śniło - pierwszy raz od dłuższego czasu sen - że jestem w armii i latam w helikopterze. Gdy w południe wyszedłem na miasto, napotkałem w sklepie odzieżowym dziewczynę z pupą jak talizman. Tak pomyślałem pierwszy raz w ogóle - "ona ma pupę jak talizman". Co to może znaczyć?
                  • hello-kitty2 Re: Seksualność kobiety (Osho) 12.01.14, 12:19
                    zawle napisała:

                    > Ostatnio miałam przerażający erotyczny sen. śniło mi się że dobierał się do mni
                    > e facet. zaczął od nóg. a piety mam w takim stanie, że mogłabym nimi orać pole.
                    > Co to znaczy? Mam znaleźć sobie chłopa, czy zrobić pedicure ?;)))

                    Hehe ja sie zawsze boje, zeby mi nie smierdzialy :) W odpowiedzi: robilabym pedicure. Wiesz w ten desen jak tu ucza ludzie, zeby zawsze zakladac czysta bielizne, bo jak cie samochod trzepnie na ulicy i znajdziesz sie w szpitalu, to zeby nie okazalo sie, ze masz brudne gacie noszone juz drugi dzien :-)
                    Przypomnialo mi sie jak czytalam kiedys forum dietetyczne, gdzie jak wiadomo panuje obsesja wazenia sie. W czasie, w ktorym kroluja wagi elektroniczne liczace ile masz wody, miesni i sadla pisal odchudzajacy sie facet o problemie technicznym. A mianowicie mial tak gruba podeszwe na golych stopach, ze waga nie przewodzila tego impulsu do sklakulowania jego skladu. Rowiazal to: zwilzal stopy woda przed wejsciem na wage dla zwiekszenia przewodzenia. Mozesz Zawle zatem spawdzic, dzieki wadze czy to juz czas na pedicure czy jeszcze sie lapiesz na impuls. Jak sie lapiesz to chyba nie jest tak zle, no chyba, ze Ci sie juz rajstopy dra przy zakladaniu, to by mi bylo szkoda kasy na kolejne pary. Ewentualnie mozna to ominac przerzucajac sie na spodnie :)
    • yoric Re: Seksualność kobiety (Osho) 10.01.14, 00:34
      Właśnie próbowałem znaleźć wspaniały fragment ze wspaniałego standupu 'Raw' Eddiego Murphy'ego, ale nie ma go na YT. Najpierw jest o kobietach i ich wymaganiach ("what have you done for me lately?"), ale potem jest punkt zwrotny. Punktem zwrotnym jest, kiedy facet sprawi, że kobieta zrobi "uuuu". Wtedy role się odwracają :).

      Jeśli facet potrafi doprowadzić kobietę do takiego stanu, to ona już 'przepadła', już jest jego. Ja tu nie widzę zagrożenia, raczej fantastyczny układ dla obu stron.
      • 3rd_sin Re: Seksualność kobiety (Osho) 10.01.14, 08:27
        Zgadza się, jak facet pokaże kobiecie wyżyny rozkoszy, to ona już jest jego. Układ świetny, ale jeśli mężczyzna nie jest gotowy na to, że kobieta niechętnie zrezygnuje z tego, czego doświadczyła i co będzie chciała powtarzać, to niech lepiej nie wchodzi w coś takiego. Znam dość sporo kobiet, które tkwią w kiepskich związkach tylko dlatego, że seks jest boski. Gorzej jeśli seksu nie ma, albo jest kiepski, wówczas nawet te (pozornie) świetne relacje się rozpadają. Ale o tym wszyscy tutaj wiedzą ;)
        • yoric Re: Seksualność kobiety (Osho) 10.01.14, 12:42
          Eeee, to nie tak działa. Właśnie nawet to Forum jest przykładem, że ludzie dużo marudzą, mało robią.

          No i nie uważam, żeby seksualne rozbudzenie kobiety było ryzykiem. Taki superorgazm też przywiązuje do partnera. Nawet jeśli jej jest ciągle mało, to jakie ma opcje?

          Raczej powiedziałbym, że takie rozbudzenie to ryzykowna sprawa dla kobiety. Jeśli potem się rozstaną, znalezienie kolejnego tak dobrego i dopasowanego kochanka to wielka sztuka. Wejść w nowy związek i tęsknić za starym seksem - to jest dopiero problem. To już chyba lepiej w ogóle nie wiedzieć, jak to jest.
          • zawle Re: Seksualność kobiety (Osho) 10.01.14, 12:46
            yoric napisał:
            > Raczej powiedziałbym, że takie rozbudzenie to ryzykowna sprawa dla kobiety. Jeś
            > li potem się rozstaną, znalezienie kolejnego tak dobrego i dopasowanego kochank
            > a to wielka sztuka. Wejść w nowy związek i tęsknić za starym seksem - to jest d
            > opiero problem. To już chyba lepiej w ogóle nie wiedzieć, jak to jest.

            Święte słowa. Dlatego nigdy nie zacznę robić piwa. Boję się że inne już nie będzie smakować. Z tym że ja się cieszę że udało mi się dwa razy trafić na "swojego" faceta. Kim bym była bez tej rozkoszy? Czekam na trzeciego:)))
          • hello-kitty2 Re: Seksualność kobiety (Osho) 10.01.14, 13:11
            yoric napisał:

            > Raczej powiedziałbym, że takie rozbudzenie to ryzykowna sprawa dla kobiety. Jeś
            > li potem się rozstaną, znalezienie kolejnego tak dobrego i dopasowanego kochank
            > a to wielka sztuka. Wejść w nowy związek i tęsknić za starym seksem - to jest d
            > opiero problem. To już chyba lepiej w ogóle nie wiedzieć, jak to jest.

            Eee tam, dobrych kachankow jest cala masa. Problem jest gdzie indziej: oni sa zajeci :-) Wiec znalezienie dobrego kochanka, a znalezienie kogos do zwiazku, kto jest dobrym i wiernym kochankiem to sa dwie rozne rzeczy. Dobrzy kochankowie po prostu obsluguja wiecej kobiet :)
            • zawle Re: Seksualność kobiety (Osho) 10.01.14, 13:32
              ale dobry kochanek to za mało. Dla mnie zdecydowanie za mało. Tego mogę go nauczyć sama. Ale reszty nie nadrobię....
              • hello-kitty2 Re: Seksualność kobiety (Osho) 10.01.14, 19:59
                zawle napisała:

                > ale dobry kochanek to za mało. Dla mnie zdecydowanie za mało. Tego mogę go nauc
                > zyć sama. Ale reszty nie nadrobię....

                Czyli potwierdzasz, ze problem tkwi w znalezieniu faceta do zwiazku czyli do zycia, a nie do lozka.

                I tylko dygresja: ja nie cierpie nikogo niczego uczyc w lozku, bo to mi rozwala atmosfere. Od nauki sa takie fora, jak to :)
                • yoric Re: Seksualność kobiety (Osho) 11.01.14, 00:30
                  > ja nie cierpie nikogo niczego uczyc w lozku, bo to mi rozwala atmosfere

                  "trzykrotnie delikatnie potrzyj sutek partnerki. Obróć ją na bok. Schwyć jej prawy nadgarstek. Powiedz: <...>"
                  ;))
                  • hello-kitty2 Re: Seksualność kobiety (Osho) 11.01.14, 01:21
                    yoric napisał:

                    > > ja nie cierpie nikogo niczego uczyc w lozku, bo to mi rozwala atmosfere
                    >
                    > "trzykrotnie delikatnie potrzyj sutek partnerki. Obróć ją na bok. Schwyć jej pr
                    > awy nadgarstek. Powiedz: <...>"
                    > ;))

                    No wlasnie :) Trzeba do lozka chodzic i otaczac sie takimi, ktorym nie trzeba wszystkiego dokladnie tlumaczyc, bo Ci, co im trzeba to albo nie zrozumieja albo przekreca. Przyklad z teraz: pisze do mojego eks kochanka, tego z lipca, co go od lipca nie zaszczycilam nawet spojrzeniem moich oczu, a ten mnie nawiedza smsowo i emailowo, pisze, sluchaj nie pisz do mnie zadnych brudnych tekstow, bo mi sie telefon zrabal i sie nie laduje, jak zdechnie to koniec, juz go nie odpale, oddam go do sklepu do naprawy, a jak go tam odpala to ostrzegam figurujesz tam pod swoim nazwiskiem, jestes osoba publiczna, jestes zonaty, jak naslesz jakiegos gowna i to ktos poczyta w tym sklepie, nie daj boze cos skojarzy i pojawimy sie w jakiejs ruryce plotkarskiej. Po co? Odpisal: ok. A przed chwila zapytuje: dlaczego wymyslilam taka historie? Czy to jest moj sposob na podkrecenie go do dirty talk? No przeciez zalamac sie mozna :-) Jak sie pozbyc debila? Zawle tylko Ty to mozesz pomoc rozwiazac.
                    • bigbadpig Re: Seksualność kobiety (Osho) 11.01.14, 01:46
                      > Jak sie pozbyc debila?

                      Powiedz mu, że go zrozumiałaś, że go kochasz i że chcesz o tym poważnie porozmawiać.
                      • hello-kitty2 Re: Seksualność kobiety (Osho) 11.01.14, 02:16
                        bigbadpig napisał:

                        > > Jak sie pozbyc debila?
                        >
                        > Powiedz mu, że go zrozumiałaś, że go kochasz i że chcesz o tym poważnie porozma
                        > wiać.

                        Nie zadziala, ucieszy sie. Kiedys probowalam go rozwalic propozycja zwiazku, to prosil, zebym mu nie niszczyla zycia, bo ma kochajaca zone :) To powiedzialam, ze jak sie nie odczepi to pojde do zony :) to powiedzial, ze ona mi nie uwierzy, bo ona go kocha, a jak udowodnie to i tak to przetrwaja, dzieki milosci. Milosc jest niepojeta :-)
                        • mojemail3 Re: Seksualność kobiety (Osho) 11.01.14, 10:47
                          hello-kitty2 napisała:

                          "(...)To powiedzialam, ze jak sie nie odczepi to pojde do zony :) to powiedzial, ze ona mi nie uwierzy, bo ona go kocha, a jak udowodnie to i tak to przetrwaja, dzieki milosci. Milosc jest niepojeta :-)"

                          Kitty, ja nie mogę tego czytac, na wymioty mi się zbiera...Tak jak wspominałaś w innym wątku, miłością wycierają jak ścierą co się da...
                          • zawle Re: Seksualność kobiety (Osho) 11.01.14, 10:56
                            mojemail3 napisała: > Kitty, ja nie mogę tego czytac, na wymioty mi się zbiera...Tak jak wspominałaś
                            > w innym wątku, miłością wycierają jak ścierą co się da...

                            Ale gdzie jest ta granica? I kto ma prawo ją tam ustawiać? Rozejrzyj się wokół...które związki trwają? Te które mają ścierkę i wcierają nią wszelkie mniejsze i większe brudy.
                            • mojemail3 Re: Seksualność kobiety (Osho) 11.01.14, 11:07
                              zawle napisała:

                              > Ale gdzie jest ta granica? I kto ma prawo ją tam ustawiać? Rozejrzyj się wokół.
                              > ..które związki trwają? Te które mają ścierkę i wcierają nią wszelkie mniejsze
                              > i większe brudy.

                              Wśród najbliższych znajomych znam dwa związki, gdzie się brudy zamiotło pod dywan ale szczęścia to nie przyniosło.
                              W pozostałych kilku,gdzie były problemy brudy zostały spakowana do walizki i wywalone razem z mężem;-)
                              W reszcie, w tym w moim,jesteśmy od wczesnej młodości nakręceni niepopularnymi ideałami, które mimo kryzysów, poważnych problemów nie wywietrzały nam z głowy...
                              • zawle Re: Seksualność kobiety (Osho) 11.01.14, 13:11
                                mojemail3 napisała:> W reszcie, w tym w moim,jesteśmy od wczesnej młodości nakręceni niepopularnymi
                                > ideałami, które mimo kryzysów, poważnych problemów nie wywietrzały nam z głowy.
                                > ..

                                Co dla jednych jest młodzieńczym ideałem, dla innych może być brudem. Zgadza się?
                                • mojemail3 Re: Seksualność kobiety (Osho) 11.01.14, 13:28
                                  zawle napisała:
                                  > Co dla jednych jest młodzieńczym ideałem, dla innych może być brudem. Zgadza si
                                  > ę?

                                  Tak z tego wynika...Może nie "brudem" ale czymś, co męczy, uwiera i nudzi.
                                  Tak to widzę u tych żonatych co im się od żoninego miodu mdło zrobiło.
                                  Jak już ktoś wspomniał, w tym wątku własnie( chyba) że jak się jest z mężczyzną, który dbał, rozbudzał, to w czasie przejściowych( periodycznych) trudności nie ma się ochoty szukać namiastki na boku.
                                  U mnie z tym jak z żarciem, muszę uważać z apetytem, bo "jem oczami" a jak przesadzę to tylko niesmak zostaje...Wolę dobre małą łyżeczką;-)
                            • hello-kitty2 Re: Seksualność kobiety (Osho) 12.01.14, 11:59
                              zawle napisała:

                              > mojemail3 napisała: > Kitty, ja nie mogę tego czytac, na wymioty mi się zbi
                              > era...Tak jak wspominałaś
                              > > w innym wątku, miłością wycierają jak ścierą co się da...
                              >
                              > Ale gdzie jest ta granica? I kto ma prawo ją tam ustawiać? Rozejrzyj się wokół.
                              > ..które związki trwają? Te które mają ścierkę i wcierają nią wszelkie mniejsze
                              > i większe brudy.

                              Granica jest okreslona w stosownym dokumencie i ustalona zapisami prawa. Dobra rozumiem motywy tych co prawo lamia ale jaki sens dospiewywac do tego bajke o wszechpanujacej milosci i wspanialym dobru, ktore moze byc tez moim udzialem w tej seksualnie wspolnocie :-) Najgorzej, ze takiego czlowieka nie da sie zniszczyc, bo cokolwiek by nie zrobic to nie obroci sie przeciw niemu. To jest zlo w czystej postaci, bo mozna byc zlym i z tego powodu cierpiec, a on triumfuje. No podpowiedzcie mi jak mozna spowodowac, zeby upadl, a ja sobie schowam ten pomysl do kieszeni i zastanowie czy kiedys nie uzyc, jakby mnie przypililo :)
                              • sabat.77 Re: Seksualność kobiety (Osho) 12.01.14, 12:13
                                Chcesz zniszczyc bylego kochanka ?..
                                • hello-kitty2 Re: Seksualność kobiety (Osho) 12.01.14, 12:21
                                  sabat.77 napisał:

                                  > Chcesz zniszczyc bylego kochanka ?..

                                  Ooo a Ty juz tropisz sensacje :) Dawaj pomysl, przydaj sie na cos, spozytecznij sie :-)
                                  • sabat.77 Re: Seksualność kobiety (Osho) 12.01.14, 14:18
                                    Bitch pisala: living well is best revenge... Czy jakos tak :p
                                    Nie wiem czy ma to przelozenie na bylych kochankow :p
                                    Zemsta niestety rani rowniez mszczacego sie, to chyba nie sa zbyt zdrowe emocje.
                                    • hello-kitty2 Re: Seksualność kobiety (Osho) 12.01.14, 14:43
                                      sabat.77 napisał:

                                      > Bitch pisala: living well is best revenge... Czy jakos tak :p
                                      > Nie wiem czy ma to przelozenie na bylych kochankow :p
                                      > Zemsta niestety rani rowniez mszczacego sie, to chyba nie sa zbyt zdrowe emocje
                                      > .

                                      Sabat ale za co ja mialabym sie mscic? Gdzie Ty tam widzisz element zemsty? Myslisz, ze wszystkie wojny to z zemsty sa prowadzne? Pionka na szachownicy tez przesuwasz z zemsty? I ze Bog tez sie msci na Szatanie :) Ja sie zawsze ukladam, a jak sie ktos sie nie chce ulozyc ze mna, to ja go uloze, jak mi sie bedzie chcialo. Z zemsta to nie ma nic wspolnego. Zemsta to emocje, a ja nie mam zadnych emocji w temacie, ot czysta kalkulacja mozliwych secnariuszy i ruchow. Plan zawsze dobrze miec, bo jak nie masz to pozostaje ci imporowizacja i dzialanie w emocjach.
                                      Ale na ten moment ucichla sprawa wiec moze nie bedzie mi to potrzebne. Zostawmy to.
        • yoric Re: Seksualność kobiety (Osho) 11.01.14, 19:06
          > Gorzej jeśli seksu nie ma, albo j
          > est kiepski, wówczas nawet te (pozornie) świetne relacje się rozpadają. Ale o t
          > ym wszyscy tutaj wiedzą ;)

          no właśnie, ktoś wygrzebał Twój wątek sprzed 1,5 roku. Przyłączam się do pytania - jak tam Twoje małżeństwo? ;)
          • 3rd_sin Re: Seksualność kobiety (Osho) 11.01.14, 19:16
            Mąż bez zmian, ja natomiast rozszerzam swój seksualny horyzont poza związkiem. Nic na siłę ;-)
            • sabat.77 Re: Seksualność kobiety (Osho) 12.01.14, 10:42
              3rd_sin napisała:

              > Mąż bez zmian, ja natomiast rozszerzam swój seksualny horyzont poza związkiem.
              > Nic na siłę ;-)

              I jak samopoczucie w związku z tym ? Lepiej ?
              • hello-kitty2 Re: Seksualność kobiety (Osho) 12.01.14, 11:40
                sabat.77 napisał:

                > I jak samopoczucie w związku z tym ? Lepiej ?

                Samopoczucie w zwiazku? Czy samopoczucie w zwiazku z tym (zdradzaniem)? :-) Bo, jak w zwiazku z tym, to chyba pytanie retoryczne Sabat. Nie widzisz i nie slyszysz, ze samopoczucie bardzo dobre. Wbijasz szpile czy jestes zazdrosny?

                To juz lepiej pytac co dalej? Pisalas o szeroko zakrojonych planach rozwodowych. Odpuscilas? Przestalo sie oplacac? Jak oceniasz swoja sytuacje/przyszlosc w tym zwiazku, abstachujac od seksu, bo akurat na tym polu sytuacja w zwiazku jest przejrzysta.
                • sabat.77 Re: Seksualność kobiety (Osho) 12.01.14, 12:04
                  Nie, nie... Tylko troche smutno czytac jak czyjs zwiazek sie rozpada. Szczerze mowiac czuje jakas solidarnosc z tym facetem, chociaz go nie znam...
                  Natomiast co do zdrad - mam wrazenie, ze jak pisal o nich dreamcatcher to mialas do nich nieco inne nastawienie...
                  • 3rd_sin Re: Seksualność kobiety (Osho) 12.01.14, 12:24
                    Jak relacja jest satysfakcjonująca, to nie ma potrzeby zdradzać. Wystarczy, ze jeden aspekt związku sie wali, to trudno utrzymać cala konstrukcję w całości. Często zaczyna sie od łóżka i powoli zaczyna to toczyć kazda inna sferę. Brak seksu = brak bliskości, a to jest jednoznaczne z brakiem/ rozpadem więzi (dla mnie). Maz oczekiwał, ze uszanuje jego niewielkie potrzeby, ale juz nie liczył sie z moimi. W takim wypadku to trudne do pogodzenia. No i przytrafił sie ktoś, z kim jest to spontaniczne, nieskrępowane i satysfakcjonujące. I dobrze mi z tym. On podobnie jak ja ma spore libido, cieszy sie seksem, jest otwarty. Do tego dzialamy na siebie tak, jak ja i maz chyba nigdy na siebie nie działaliśmy. Lubimy swoje towarzystwo, świetnie nam sie rozmawia, cudownie pie***y. Nie mam wyrzutów sumienia i poczucia winy. Maz jest zadowolony, ze nie musi próbować mnie zaspokoić, ja zadowolona, ze robi to ktoś inny. Naturalnie rozwód za pasem, bo planuje diametralnie wszystko zmienić. Ale ponieważ jest to w toku, to nie będę zapeszać.
                    • hello-kitty2 Re: Seksualność kobiety (Osho) 12.01.14, 12:41
                      3rd_sin napisała:

                      > Jak relacja jest satysfakcjonująca, to nie ma potrzeby zdradzać. Wystarczy, ze
                      > jeden aspekt związku sie wali, to trudno utrzymać cala konstrukcję w całości. C
                      > zęsto zaczyna sie od łóżka i powoli zaczyna to toczyć kazda inna sferę. Brak se
                      > ksu = brak bliskości, a to jest jednoznaczne z brakiem/ rozpadem więzi (dla mni
                      > e). Maz oczekiwał, ze uszanuje jego niewielkie potrzeby, ale juz nie liczył sie
                      > z moimi. W takim wypadku to trudne do pogodzenia. No i przytrafił sie ktoś, z
                      > kim jest to spontaniczne, nieskrępowane i satysfakcjonujące. I dobrze mi z tym.
                      > On podobnie jak ja ma spore libido, cieszy sie seksem, jest otwarty. Do tego d
                      > zialamy na siebie tak, jak ja i maz chyba nigdy na siebie nie działaliśmy. Lubi
                      > my swoje towarzystwo, świetnie nam sie rozmawia, cudownie pie***y. Nie mam wyrz
                      > utów sumienia i poczucia winy. Maz jest zadowolony, ze nie musi próbować mnie z
                      > aspokoić, ja zadowolona, ze robi to ktoś inny. Naturalnie rozwód za pasem, bo p
                      > lanuje diametralnie wszystko zmienić. Ale ponieważ jest to w toku, to nie będę
                      > zapeszać.

                      Nie ma sie do czego przyczepic, jak na moje oko :) Ukladaj sobie dobre zycie 3rd_sin, zebys byla szczesliwa.
                      • yoric Re: Seksualność kobiety (Osho) 12.01.14, 12:46
                        > Nie ma sie do czego przyczepic, jak na moje oko :)

                        na moje jest. Mąż wie?
                        • hello-kitty2 Re: Seksualność kobiety (Osho) 12.01.14, 12:56
                          yoric napisał:

                          > > Nie ma sie do czego przyczepic, jak na moje oko :)
                          >
                          > na moje jest. Mąż wie?

                          A kiedy wg Ciebie jest ten moment, w ktorym powinien sie dowiedziec? Uwazasz, ze sie to odbedzie bez niego?
                          • marek.zak1 Re: Seksualność kobiety (Osho) 12.01.14, 13:26
                            Jak by tu był na forum i przeczytał, że brak seksu -> brak związku, już by wiedział.
                        • 3rd_sin Re: Seksualność kobiety (Osho) 12.01.14, 14:01
                          Naturalnie. Jak przychodzi kochanek, wychodzi na spacer :|

                          Oczywiście, ze nie wie. I niby dlaczego miałabym mu mówić? Przez wiele lat dawał mi do zrozumienia, ze moja seksualność go nie interesuje, wiec nie będę go wtajemniczac. Z "prawa" do wyłączności zrezygnował w momencie, gdy przestał sie mną interesować. Jak mówiłam - nic na sile.
                          • gogol77 Re: Seksualność kobiety (Osho) 12.01.14, 19:21
                            3rd_sin napisała: > Naturalnie. Jak przychodzi kochanek, wychodzi na spacer :|

                            Po wojnie W całych Niemczech, a szczególnie w NRD panował ogromny deficyt mężczyzn w wieku nadającym się do seksu bo Stalin do spółki z aliantami wybił im co najmniej 2 pokolenia mężczyzn a ci co pozostali często byli psychicznie i fizycznie okaleczeni. Spowodowało to wielkie rozluźnienie obyczajów – panie szybko nauczyły się dzielić jednym facetem bez kwasów i zazdrości. Bzykały się i rodziły na potęgę. Trzeba było co najmniej 20 lat aby pojawiło się nowe pokolenie, ale tolerancyjne obyczaje pozostały już także potem i w jakiejś ograniczonej formie trwają do dziś.
                            Byłem świadkiem następującej historii. Mój dobry znajomy, pod koniec komuny pracował w NRD na kontrakcie. Ja też tam bywałem tam okazjonalnie po parę tygodni Bohater historii nazywa się Henio:
                            Nawiązał romans z atrakcyjną 40-tką. Mężatką, ale mąż był jakiś niepełnosprawny albo taki na jakich skarżą się dziewczyny na tym forum. Henio miał się u niej jak pączek w maśle. Gdy nawiedzał swoją damę – mąż ubierał się i wychodził a oni szli do łóżka. Podobno go w tym łóżku straszliwie eksploatowała (bez urazy 3rd_sin, to żadna aluzja). Potem mąż wracał i razem jedli kolacje czy co tam. Mąż więc był wszystkiego świadomy.
                            Któregoś razu polska żona Henia postanowiła nawiedzić Henia w NRD. Henio kupił kwiatki i o określonej porze stawił się na peronie dworca w Ilmenau (NRD). Pociąg przyjechał, żona wysiada, Henio wręcza kwiatki i nagle widzi, że z drugiej strony sunie jego niemiecka frau z wielkim tortem w rękach. Nie zdążył zareagować gdy ta już wręcza tort Heniowej. Draka niesamowita bo Heniowa w mig połapała się w czym rzecz i doszło do gorszącej sceny na peronie dworca w Ilmenau.
                            Później, po wyjeździe żony niemiecka frau tłumaczyła Heniowi, że nie jest w stanie zrozumieć czego ta polka tak darła mordę bo przecież jeśli one obie kochają jednego faceta to powinna łączyć je przyjaźń, wspólnota i współpraca w działaniu żeby temu facetowi wiodło się jak najlepiej bo to przecież ich wspólny interes.
                            Eh...to były czasy!
                            • zawle Re: Seksualność kobiety (Osho) 12.01.14, 19:40
                              gogol77 napisał(a):> Później, po wyjeździe żony niemiecka frau tłumaczyła Heniowi, że nie jest w sta
                              > nie zrozumieć czego ta polka tak darła mordę bo przecież jeśli one obie kochają
                              > jednego faceta to powinna łączyć je przyjaźń, wspólnota i współpraca w działan
                              > iu żeby temu facetowi wiodło się jak najlepiej bo to przecież ich wspólny inter
                              > es.

                              fajna historia. ja też bym tam mogła, ale babka musiałaby być fajna:))
                              • hello-kitty2 Re: Seksualność kobiety (Osho) 12.01.14, 19:50
                                zawle napisała:

                                > gogol77 napisał(a):> Później, po wyjeździe żony niemiecka frau tłumaczyła H
                                > eniowi, że nie jest w sta
                                > > nie zrozumieć czego ta polka tak darła mordę bo przecież jeśli one obie k
                                > ochają
                                > > jednego faceta to powinna łączyć je przyjaźń, wspólnota i współpraca w dz
                                > iałan
                                > > iu żeby temu facetowi wiodło się jak najlepiej bo to przecież ich wspólny
                                > inter
                                > > es.
                                >
                                > fajna historia. ja też bym tam mogła, ale babka musiałaby być fajna:))

                                Zgaszam sie! Ale goscia wybieramy na spole :)
                                • zawle Re: Seksualność kobiety (Osho) 12.01.14, 19:56
                                  hello-kitty2 napisała: > Zgaszam sie! Ale goscia wybieramy na spole :)


                                  hehe...podoba mi się ten pomysł. Może nawet jakąś spółdzielnię stworzymy:))
                                  • sabat.77 Re: Seksualność kobiety (Osho) 12.01.14, 20:25
                                    Wspaniala relacja matematyczna. Dzielic sie aby sie mnozyc :)
                                  • hello-kitty2 Re: Seksualność kobiety (Osho) 12.01.14, 20:58
                                    zawle napisała:

                                    > hello-kitty2 napisała: > Zgaszam sie! Ale goscia wybieramy na spole :)
                                    >
                                    >
                                    > hehe...podoba mi się ten pomysł. Może nawet jakąś spółdzielnię stworzymy:))

                                    Dwie burdel mamy :) Myslalam, ze sie bedziesz chichrac, ze sie 'zgasilam', zamiast sie zglosic. To z predkosci :-)
                                    • zawle Re: Seksualność kobiety (Osho) 12.01.14, 22:50
                                      hello-kitty2 napisała: > Dwie burdel mamy :) Myslalam, ze sie bedziesz chichrac, ze sie 'zgasilam', zami
                                      > ast sie zglosic. To z predkosci :-)

                                      Kitunia, przedwczoraj balowałam, wczoraj przestałam tańczyć o 6 nad ranem. Do tego obrabiam robotę. Nic nie zauważyłam, czytam na czuja;))
                                • bigbadpig Re: Seksualność kobiety (Osho) 12.01.14, 20:17
                                  Wchodzę w to, ale na razie na próbę.
                                  • sabat.77 Re: Seksualność kobiety (Osho) 12.01.14, 20:27
                                    Spoko, to ja w miedzyczasie omowie to z Twoja zona :)
                                  • hello-kitty2 Re: Seksualność kobiety (Osho) 12.01.14, 21:07
                                    bigbadpig napisał:

                                    > Wchodzę w to, ale na razie na próbę.

                                    Ty jestes mlodszy, tak? Gorzej jakbysmy sie pieprzyli, a Ty bys nam z Zawle na biezaco nasze dirty talk pod wzgledem logicznym i koherencji sprawdzal. Ja bym Cie wziela, bo jestes konkretny (nigdy nie byloby problemow z komunikacja) i masz fajna zone (dlatego Sabat musialby odpasc). No ale nie wiem co na to wspolniczka. Spola to spola ;)
                                    • zawle Re: Seksualność kobiety (Osho) 12.01.14, 22:51
                                      hello-kitty2 napisała: Ja bym
                                      > Cie wziela, bo jestes konkretny (nigdy nie byloby problemow z komunikacja) i ma
                                      > sz fajna zone (dlatego Sabat musialby odpasc). No ale nie wiem co na to wspolni
                                      > czka. Spola to spola ;)


                                      Jak nie ma problemów z hydrauliką to może być;)
                                      • 3rd_sin Re: Seksualność kobiety (Osho) 12.01.14, 22:56

                                        > Jak nie ma problemów z hydrauliką to może być;)


                                        HA HA HA :)
                                      • bigbadpig Re: Seksualność kobiety (Osho) 13.01.14, 03:01
                                        Może być ciężko, liczę na efekt coolidge'a ale ciągle mam w pamięci to twoje "dobre rżnięcie całą noc aż szyby zaparują". Dlatego właśnie ten okres próbny to ma być dla mnie, nie dla was ;)
                                        • bigbadpig Re: Seksualność kobiety (Osho) 13.01.14, 03:03
                                          *twoje - miałem na myśli kitty
                                        • hello-kitty2 Re: Seksualność kobiety (Osho) 14.01.14, 09:19
                                          bigbadpig napisał:

                                          > Może być ciężko, liczę na efekt coolidge'a ale ciągle mam w pamięci to twoje "d
                                          > obre rżnięcie całą noc aż szyby zaparują". Dlatego właśnie ten okres próbny to
                                          > ma być dla mnie, nie dla was ;)

                                          No chyba zartujesz, przeciez jestes od nas mlodszy. Czy Ty wiesz ile by kobieta dala zeby sie odmlodzic chociaz z rok? Kobieta w pewnym wieku znaczy. Tak czy siak, w malym pokoju studenckim zaparowac mozesz wszystko w moment, kto studiowal ten wie :) Role miedzy paniami rozdzielone, Zawle jest techniczna (u niej przechodzisz przeglad i testy sprawnosciowe :), a u mnie negocjujesz i podpisujesz kontrakt.

                                          Bardziej mnie zastanawia, gdzie Zawle cieka po zabawach jakis tanecznych i z kim?
                                          • zawle Re: Seksualność kobiety (Osho) 14.01.14, 09:33
                                            hello-kitty2 napisała: > Bardziej mnie zastanawia, gdzie Zawle cieka po zabawach jakis tanecznych i z ki
                                            > m?

                                            Zawle niedługo zostanie babcią, więc musi na zapas. No i ma znajomych. Młodszych. Im się jeszcze chce tańczyć. Chociaż dzisiaj pewien 50 latek napisał że też chciałby, więc może starość dopada nie wszystkich....:))
                                            • hello-kitty2 Re: Seksualność kobiety (Osho) 14.01.14, 09:44
                                              zawle napisała:

                                              > Zawle niedługo zostanie babcią, więc musi na zapas. No i ma znajomych. Młodszyc
                                              > h. Im się jeszcze chce tańczyć. Chociaż dzisiaj pewien 50 latek napisał że też
                                              > chciałby, więc może starość dopada nie wszystkich....:))

                                              W pewnych kontekstach starosc mozna oszukac. Rozmawialam wczoraj z dziewczyna z roku z wymiany i wspomnialam cos o swoim synu, a ta przerazona dopytala: 'To Ty masz dziecko?!?'. To sa zabawne sytuacje, bo jak mozna rodzic po trzydziestce i byc podejrzanym o nastoletnie wpadki? Swoja droga przemyslalam sprawe, wychodzi mi, ze lepiej rodzic jak najwczesniej, a potem przezywac druga mlodosc (bez ogonow :) kolo czterdziestki.
                                              • bigbadpig Re: Seksualność kobiety (Osho) 14.01.14, 10:04
                                                Czy to nie ty pisałaś i broniłaś tezy o zmarnowanym życiu par takich jak moja?
                                                Mam 33 lata i prawie 12-letniego syna który jedzie w ferie na obóz, będzie zabawa :P
                                                • hello-kitty2 Re: Seksualność kobiety (Osho) 14.01.14, 10:15
                                                  bigbadpig napisał:

                                                  > Czy to nie ty pisałaś i broniłaś tezy o zmarnowanym życiu par takich jak moja?
                                                  > Mam 33 lata i prawie 12-letniego syna który jedzie w ferie na obóz, będzie zaba
                                                  > wa :P

                                                  Czlowieku, moja teza o zmarnowaniu zycia wczesnym macierzynstwem byla aktualna zanim zmarnowalam sobie zycie z innych powodow :)

                                                  33 lata? Wiek Chrystusowy. Przyslij zdjecie.
                                          • zawle Re: odmłodzenie w pół godziny 14.01.14, 09:35
                                            hello-kitty2 napisała: Czy Ty wiesz ile by kobieta
                                            > dala zeby sie odmlodzic chociaz z rok?

                                            Niedawno zostałam posądzona o bycie przed 30. Jak to się stało? Przygaszone światło, alko i głupawka.:)))
                                            • hello-kitty2 Re: odmłodzenie w pół godziny 14.01.14, 09:47
                                              zawle napisała:

                                              > Niedawno zostałam posądzona o bycie przed 30. Jak to się stało? Przygaszone świ
                                              > atło, alko i głupawka.:)))

                                              Ot, to to, o tym pisze, kontekst determinuje Twoj wiek. To by tez wyjasnialo dlaczego panowie zenia sie z duzo mlodszymi partnerkami (lub inaczej: nie maja barier).
                            • kag73 Re: Seksualność kobiety (Osho) 12.01.14, 20:45
                              Ten maz Niemiec byl jakis "niepelnosprawny" albo seksem niezbyt zainteresowany i wybral opcje dla siebie/dla nich jako para najlepsza. Zdawal se sprawe, ze jest "wybrakowany" nielatwo bedzie znalezc mu inna. Z zona pewnie laczyla go przyjazn i sporo wiecej a zatem zgadzal sie(oficjalnie badz nieoficjalnie) na rozwiazanie z panem Heniem i szafa grala.
                              Gorzej pan Heniu, on byl nie fair wobec swojej zony.
                              Zapewniam Cie, ze tak bardzo Niemcy sie od Polakow nie roznia i to nie standard, ze sie dziela zonami/mezami. A ze ogolnie gwizdza na religie i nie ma podwojnej moralnosci, to juz inna bajka.
                          • yoric Re: Seksualność kobiety (Osho) 12.01.14, 20:38
                            > Oczywiście, ze nie wie. I niby dlaczego miałabym mu mówić?

                            dlatego, że biorąc ślub zobowiązałaś się do wyłączności seksualnej. Jeśli nie interesuje się Twoją seksualnością, to nabywasz prawo, żeby się z nim rozstać, a nie żeby go zdradzać. Wygodnie robić z siebie ofiarę, ale jeśli Twoje zachowanie jest OK, to czemu się z nim ukrywasz? :)
                            • kag73 Re: Seksualność kobiety (Osho) 12.01.14, 20:40
                            • kag73 Re: Seksualność kobiety (Osho) 12.01.14, 20:41
                              yoric napisał:
                              > dlatego, że biorąc ślub zobowiązałaś się do wyłączności seksualnej. Jeśli nie i
                              > nteresuje się Twoją seksualnością, to nabywasz prawo, żeby się z nim rozstać, a
                              > nie żeby go zdradzać. Wygodnie robić z siebie ofiarę, ale jeśli Twoje zachowan
                              > ie jest OK, to czemu się z nim ukrywasz? :)

                              Dlaczego zaraz sie rozstac? Moze on wybralby opcje: spoko niech Cie zaspokoi ktos inny a my se dalej bedziemy malzenstwem i rodzina.
                              • yoric Re: Seksualność kobiety (Osho) 12.01.14, 21:01
                                Pewnie, że tak. Tylko że żeby mieć wybór, to by musiał o tym wiedzieć, nie uważasz? :)
                                • hello-kitty2 Re: Seksualność kobiety (Osho) 12.01.14, 21:09
                                  yoric napisał:

                                  > Pewnie, że tak. Tylko że żeby mieć wybór, to by musiał o tym wiedzieć, nie uważ
                                  > asz? :)

                                  A uwazasz, ze nie wie? Musialby byc slepy i gluchy :)
                                • 3rd_sin Re: Seksualność kobiety (Osho) 13.01.14, 22:26
                                  Czy mogłabym mieć pretensje do męża, że stoluje sie na mieście, jeśli nie gotowalabym mu obiadów? Nie ważne czy by mi sie nie chciało, czy też byłaby to dla mnie czarna magia. Mój wybór determinuje jego. Jest głodny to jada na mieście. Od czasu do czasu pewnie sam by coś ugotował, ale to jednak nie to samo, co przygotowane i podane przez kogoś danie.
                                  • yoric Re: Seksualność kobiety (Osho) 14.01.14, 03:00
                                    No właśnie, to jeżeli wszystko jest w porządku i OK, to po co ta tajemnica - czemu mu wprost nie powiesz?
                                    • zawle Re: Seksualność kobiety (Osho) 14.01.14, 08:20
                                      yoric napisał:

                                      > No właśnie, to jeżeli wszystko jest w porządku i OK, to po co ta tajemnica - cz
                                      > emu mu wprost nie powiesz?

                                      Bo to nie jest ich wspólna przestrzeń. Skoro nie sypiają ze sobą to chyba nieładnie byłoby wejść do domu i zakomunikować: jestem zmęczona, właśnie się bzyknęłam. Czy to by go w ogóle zainteresowało? Mój mąż czuł że z kimś sypiam, usiłował mnie śledzić, przeglądał komórkę. Powiedziałam: nie musisz tego robić, zapytaj.
                                      • yoric Re: Seksualność kobiety (Osho) 14.01.14, 11:12
                                        "Wiesz, zdradzam cię od dwóch lat, ale nie mówiłam ci, bo - chociaż sprawdzasz mi komórkę - nie sądziłam, że cię to zainteresuje (!!!). A w dodatku nie jest to nasza wspólna przestrzeń".

                                        Nie uważasz, że to trochę wygląda jak tłumaczenie pedofilii przez kościół?
                                        • zawle Re: Seksualność kobiety (Osho) 14.01.14, 16:04
                                          yoric napisał:

                                          > "Wiesz, zdradzam cię od dwóch lat, ale nie mówiłam ci, bo - chociaż sprawdzasz
                                          > mi komórkę - nie sądziłam, że cię to zainteresuje (!!!). A w dodatku nie jest t
                                          > o nasza wspólna przestrzeń".
                                          >
                                          > Nie uważasz, że to trochę wygląda jak tłumaczenie pedofilii przez kościół?

                                          Całkiem podobnie. Przychodzi ksiądz do biskupa i mówi mu: zdradzam kościół z tym małym Kubą:)))
                                          • yoric Re: Seksualność kobiety (Osho) 15.01.14, 04:07
                                            > Całkiem podobnie. Przychodzi ksiądz do biskupa i mówi mu: zdradzam kościół z ty
                                            > m małym Kubą:)))

                                            Ciekawe, czy mały Kuba też się śmieje z tego żartu :).
                                            • zawle Re: Seksualność kobiety (Osho) 15.01.14, 08:37
                                              yoric napisał:
                                              > Ciekawe, czy mały Kuba też się śmieje z tego żartu :).

                                              Z całą pewnością tak samo jak wycieranie sobie nim gęby. Nie muszę być poprawna politycznie, tak jak Ty nie musisz być oryginalny.
                                              • yoric Re: Seksualność kobiety (Osho) 15.01.14, 14:00
                                                Masz rację, nie musimy być oryginalni, ani poprawni politycznie. Moralizatorstwo też nie jest mi jakoś specjalnie bliskie (porównaj wypowiedzi na temat zdrady w wątkach zdradzanych, np. n forum typu e-mama).
                                                Chodzi o proste uznanie prostego faktu, że zdrada jest nie w porządku. Całe zamieszanie jest tylko dlatego, że paru osobom nie chce to przejśc przez gardło i kombinują dookoła, jak by tu odkręcić, żeby wyszło inaczej.
                                                • zawle Re: Seksualność kobiety (Osho) 15.01.14, 15:44
                                                  yoric napisał:
                                                  > Chodzi o proste uznanie prostego faktu, że zdrada jest nie w porządku. Całe zam
                                                  > ieszanie jest tylko dlatego, że paru osobom nie chce to przejśc przez gardło i
                                                  > kombinują dookoła, jak by tu odkręcić, żeby wyszło inaczej.

                                                  Myślę że nikt tu nie twierdzi inaczej. Zdrada jest nie w porządku. Tylko nie wiem w stosunku do kogo? Do współmałżonka który latami lekceważy potrzeby męża/żony? Czy w stosunku do tych trzecich? Ja Yoricu byłam po dwóch stronach barykady więc na własnej skórze wyrobiłam sobie własny pogląd. Jeśli ktoś z uporem nie spełnia swoich powinności, jest współwinny. Ja też unikałam zbliżeń i nie miałam wielkich pretensji do Pana który poszedł gdzie indziej.
                                                  • yoric Re: Seksualność kobiety (Osho) 15.01.14, 22:21
                                                    Jest nie w porządku wobec męża, którego zdradzająca OSZUKUJE. Piszę specjalnie wielkimi literami, ponieważ uparcie zamiatacie ten aspekt pod dywan.
                                                    Przecież nikt nie neguje, że babka (analogicznie facet) może powiedzieć: "małżonku, zaniedbujesz mnie, idę w miasto znaleźć sobie kochanka" i jest to w pełni OK.
                                                    I w takiej sytuacji Wasze usprawiedliwienia są w mocy.

                                                    Jednak z JAKICHŚ PRZYCZYN zdradzająca tego nie robi. Małżeństwo (nawet związek, choć w mniejszym stopniu) to umowa obejmująca wyłączność seksualną i parę innych rzeczy typu bliskość i bezpieczeństwo emocjonalne oraz wspólnota majątkowa. Zdradzając zabierasz wyłączność seksualną, ale z reszty rzeczy i bonusów korzystasz sobie dalej. Korzystasz z tych rzeczy, które ktoś ci zapewnia w zamian między innymi za wyłączność seksualną. To jest właśnie nie w porządku. W porządku będzie wtedy, jeśli zdradzający zerwie układ. Więc proszę mi nie opowiadać wkoło tych kawałków, że 'skoro on tak, to ja tak', tylko odpowiedzieć, czemu kochanek nie jest jawny. Czy przypadkiem odpowiedź nie brzmi "bo oszukiwać kogoś jest mi po prostu wygodniej".
                                                  • marek.zak1 Re: Seksualność kobiety (Osho) 15.01.14, 22:36
                                                    Zejdź na ziemię. Jesli facet nie ma ochoty bzyknąć swojej kobiety przez jakiś czas, powinno być oczywiste dla każdego, że igra z ogniem. Najedzony nie patrzy na restauracje, ale głodnemu leci slinka przecjodząc obok kazdego kebaba. Jestesmy ludźmim mającymi swoje potrzeby.
                                                    Jesli moja zona, o ktorej tyle pisalem, i której jestem oddany, powiedziałaby mi, sorry Marek, sex raz w miesiącu, moja odpowiedź byłaby: Nie rób tego, bo zrywasz umowę i jesteś winna rozpadowi związku.
                                                    Nie moge jeśc , ani robic innychrzeczy raz w miesiącu.
                                                  • sabat.77 Re: Seksualność kobiety (Osho) 15.01.14, 22:43
                                                    zgadzam sie Marek. Mozna i trzeba byc honorowym i wielkodusznym, ale to nie oznacza bycia z automatu frajerem. Sa pewne granice i jesli druga osoba je przekracza, sama jest sobie winna.
                                                  • yoric Re: Seksualność kobiety (Osho) 15.01.14, 23:10
                                                    Marku, ponieważ jesteś, hmmm... pisarzem :), powiem Ci o pewnej umiejętności przydatnej pisarzowi, a mianowicie dobrze byłoby, gdyby pisarz potrafił czytać :).

                                                    > moja odpowiedź byłaby: Nie rób tego, bo zry
                                                    > wasz umowę i jesteś winna rozpadowi związku.

                                                    bo tak się składa, że ja mówię o analogicznej sytuacji. Nie potępiam szukania seksu na zewnątrz, tylko potępiam oszustwo, jakim jest robienie tego niejawnie. Zaznaczałem to w tym wątku wiele razy, w tym drukowanymi literami.
                                                  • marek.zak1 Re: Seksualność kobiety (Osho) 16.01.14, 09:24
                                                    Odmowa seksu bez uzasadnionej przyczyny jest pierworodnym OSZUSTWEM w stosuku do współmałżonka. Gdy to nastąpi wszystko inne, a więc szukanie innego partnera i seks poza związkiem jest tego konsekwencją.
                                                  • jesod Pierworodne oszustwo 16.01.14, 11:36
                                                    marek.zak1 napisał:
                                                    > Odmowa seksu bez uzasadnionej przyczyny jest pierworodnym OSZUSTWEM w stosuku
                                                    > do współmałżonka.

                                                    Mareczku, Ty masz jakąś misję "starokatolicką" na tym forum?
                                                    A swoją drogą, ciekawe co Ty uznajesz za uzasadnioną przyczynę odmowy, przed wydaniem wyroku o pierworodnym oszustwie?

                                                    marek.zak1 napisał:
                                                    > Gdy to nastąpi wszystko inne, a więc szukanie innego partnera
                                                    > i seks poza związkiem jest tego konsekwencją.

                                                    Powód szukania innego partnera ma wiele składowych... A seks poza związkiem jest wyborem każdego, kto się na to świadomie lub nie decyduje. Jesteśmy obdarzeni wolną wolą i to nas różni od zwierząt...prawdopodobnie.
                                                    Więc nie pisz o tych konsekwencjach tak, jak byś usiłował straszyć i... grozić paluszkiem.
                                                  • marek.zak1 Re: Pierworodne oszustwo 16.01.14, 12:06
                                                    Na porzykładzie kolezanki 3rdsin widać, że odmowa faceta = praktyczne zakończenie związku.
                                                    Nie trzeba tu siegać do starokatolicyzmu. Takie jest zycie. Jestem po jej stronie, bo w moim przypadku byłoby tak samo.
                                                  • rekreativa Re: Seksualność kobiety (Osho) 17.01.14, 16:04
                                                    Ale ta konsekwencja też jest oszustwem, no.
                                                    Jeśli sąsiad mi ukradnie jabłka z sadu, a ja w odwecie jemu ukradnę gruszki, to można zrozumieć moją motywację i mój gniew, ale fakt jest taki, że UKRADŁAM. Nie pożyczyłam sobie, nie kupiłam, tylko ukradłam.
                                                    A kradzież jest NIE W PORZĄDKU.
                                                    Oszukiwanie jest nie w porządku. Zdrada jest nie w porządku.
                                                    Partner zaniedbuje? Odrzucił Cię? To się z nim rozstań. Albo powiedz, że swoje potrzeby będziesz w takim razie zaspokajać poza domem.
                                                    Jeśli z jakichś względów tego nie robisz, ale za plecami zdradzasz, to ja mogę Cię zrozumieć, ale nie będę Cię klepać po plecach i mówić, że tak właśnie należy. Bo nie należy.
                                                  • 3rd_sin Re: Seksualność kobiety (Osho) 15.01.14, 22:37
                                                    Alez ja małżonka uprzedzalam, ze to zrobię jeśli nic sie nie zmieni. Nic sie nie zmieniło, wiec znalazł się ktoś, kto sie mną chętnie zaopiekował. A ja bardzo chętnie sie temu poddałam.
                                                  • yoric Re: Seksualność kobiety (Osho) 15.01.14, 23:12
                                                    > Alez ja małżonka uprzedzalam, ze to zrobię jeśli nic sie nie zmieni.

                                                    to zmienia postać rzeczy. Teraz jest to prawie OK. Prawie dlatego, że tak jak napisałem, nadal jest to potajemne, czyli patrz wyżej.
                                                  • sabat.77 Re: Seksualność kobiety (Osho) 15.01.14, 22:39
                                                    Nie rozumiesz Yoric. Tutaj jest inna analogia. To jakbys sie pieklil, ze gosc zamiast nadstawic drugi policzek oddaje razy, a przeciez bic drugiego czlowieka jest zle.
                                                    Ja maz olal w lozku i postawil w trudnej sytuacji, a ona probujac walczyc o swoje prawo do bycia zauwazona i kochana przez kogos, znalazla taka osobe, ktora jej to dala.
                                                    Nie mozna wkurwiac sie na klienta restauracji, ktory nie oplacil rachunku, jesli kelner nie przyniosl zadnego zarcia, albo to co przyniosl bylo z robakami. Za zdrade ponosi wine ten, ktory pierwszy lamie regule wzajemnosci.
                                                    Natomiast co do zakonczenia zwiazku - sam rozumiesz, ze sa jakies koszty wyjscia. Jesli sa one niewspolmiernie wysokie do zyskow, jest troche chamskie domagac sie by druga osoba je ponosila.
                                                    Wiesz, tak to w zyciu jest. Jak kolega z klasy w podstawowce dal ci w ryja, to grzecznie szedles doniesc na niego do pani, czy wolales sam oddac ? Zycie to nie sowiecki film propagandowy, tu ludzie czasem graja ostro...
                                                  • yoric Re: Seksualność kobiety (Osho) 15.01.14, 23:14
                                                    > Nie rozumiesz Yoric.

                                                    stary. Ja już na Twój wywód odpowiedziałem wyżej - jeśli wszystko jest tak cacy i OK, to dlaczego nie powiedzieć mężowi o zdradzie?
                                                    Masz odpowiedź na to pytanie? To posłucham. Nie? To po raz kolejny apeluję, przestań pierdolić głodne kawałki!
                                                  • sabat.77 Re: Seksualność kobiety (Osho) 15.01.14, 23:23
                                                    Bo laska ma dziecko i nie chce narazac jego i swojej przyszlosci, w razie gdyby jednak nie wyszlo. Proste.

                                                    Mysle, ze brak Ci doswiadczenia w tej dosc szczegolnej zyciowej sytuacji jaka jest bycie w nieudanym zwiazku malzenskim z dzieckiem w tle, wiec poki co jedyna osoba, ktora tutaj pierdoli glodne kawalki jestes niestety ty.

                                                    Dla mnie jest zrozumiale, ze laska sie asekuruje. Ma sporo do stracenia, przed soba proces rozwodowy itd. To co tutaj proponujesz, jest owszem fajnym rozwiazaniem od strony moralnej. Normalnie gdybysmy byli w harcestwie to dalbym Ci za to jakas odznake dobrego skauta :)
                                                  • yoric Re: Seksualność kobiety (Osho) 16.01.14, 02:39
                                                    > nie chce narazac jego i swojej przyszlosci

                                                    Ale jak w końcu przeszło przez usta, to już wcale nie brzmi to tak fajnie, co?
                                                    Ktoś pisał o gałęzi, ja nie chciałem tego tak ujmować, bo mi to aż tak nie przeszkadza AŻ DO MOMENTU KTOŚ NIE ZACZYNA DORABIAĆ IDEOLOGII.

                                                    > Mysle, ze brak Ci doswiadczenia w tej dosc szczegolnej zyciowej sytuacji jaka j
                                                    > est bycie w nieudanym zwiazku malzenskim z dzieckiem w tle

                                                    owszem. Może za parę lat się w niej znajdę i posypię głowę popiołem.
                                                    Tymczasem mieliśmy też na Forum parę osób, które były w takiej sytuacji i takim związki i taki związek zakończyły. Puściły gałąź. I dla mnie między jedną a drugą postawą jest zasadnicza różnica.

                                                    > Dla mnie jest zrozumiale, ze laska sie asekuruje.

                                                    o, dla mnie też jest zrozumiałe.
                                                  • sabat.77 Re: Seksualność kobiety (Osho) 16.01.14, 06:52
                                                    yoric napisał:

                                                    > Tymczasem mieliśmy też na Forum parę osób, które były w takiej sytuacji i takim
                                                    > związki i taki związek zakończyły. Puściły gałąź. I dla mnie między jedną a dr
                                                    > ugą postawą jest zasadnicza różnica.

                                                    Powiem tak. Są sytuacje życiowe, kiedy tego typu decyzja wymaga odwagi graniczącej z bohaterstwem. Podziwiam takie osoby, ale nie wymagajmy od zwyczajnych ludzi czynów heroicznych.
                                                    Ja wcale nie twierdzę, że to jest coś dobrego, ale myślę, że dziewczyna nie chce zostać samotną matką desperacko szukającą ojca dla swojego dziecka. Dogorywający związek jest tego rodzaju platformą, która daje jej szanse na spokojne rozegranie sytuacji.
                                                    Mówisz o różnicy postaw. Fajnie. Dla mnie też jest różnica pomiędzy jej postawą, a postawą jakiegoś faceta, który będąc w związku z jedną kobietą szuka sobie drugiej, ale nie z założeniem, żeby z nią być, ale tylko po to by sobie trochę podupczyć. Tu akurat mogę mówić o facecie, bo dziewczynom takie zachowanie w praktyce się nie zdarza.
                                                  • zawle Re: Seksualność kobiety (Osho) 16.01.14, 12:13
                                                    yoric napisał:

                                                    > > Nie rozumiesz Yoric.
                                                    >
                                                    > stary. Ja już na Twój wywód odpowiedziałem wyżej - jeśli wszystko jest tak cacy
                                                    > i OK, to dlaczego nie powiedzieć mężowi o zdradzie?
                                                    > Masz odpowiedź na to pytanie? To posłucham. Nie? To po raz kolejny apeluję, prz
                                                    > estań pierdolić głodne kawałki!

                                                    Pewnie z tego samego powodu, z jakiego Ty nie informujesz swoich kochanek że chcesz je tylko przelecieć;)
                                                  • zawle Re: Seksualność kobiety (Osho) 16.01.14, 12:07
                                                    yoric napisał: > Jednak z JAKICHŚ PRZYCZYN zdradzająca tego nie robi. Małżeństwo (nawet związek,
                                                    > choć w mniejszym stopniu) to umowa obejmująca wyłączność seksualną i parę inny
                                                    > ch rzeczy typu bliskość i bezpieczeństwo emocjonalne oraz wspólnota majątkowa.

                                                    Myślę że pomiędzy seksem, kasą, opieką można postawić znak równości. To dobra, które się dostaje w małżeństwie. Mnie mój były mąż też nie informował: od dzisiaj seksu nie będzie. Nie poinformował mnie też że od dzisiaj nie będzie również kasy. Nie poinformował mnie o braku wsparcia. Ja go informowałam tysiąckroć ( myślę że każdy kto doświadczył braku seksu) że jeśli tak dalej pójdzie, to znajdę sobie kogoś innego. Z tego że zaczęłam utrzymywać rodzinę był zadowolony. Ze zrezygnowałam z jego pomocy też. Nie prosiłam go o przyzwolenie na to, nie informowałam co planuje i co się dzieje. Dlatego co do trzeciego punktu było podobnie. Tylko że on tym razem zadowolony nie był. U mnie było tak że to się stało nie wiadomo kiedy. Nie byłam nastawiona na szukanie sobie kogoś ( byłam mężatką). Z przyjaźni ( do tej miałam prawo) zrobiła się miłość. Tak się dzieje gdy dwoje spragnionych miłości i zainteresowania ludzi się spotka. Czemu mu o tym nie powiedziałam od razu? Bo to śmieszne by było. Po co mam mu rzucać w twarz takie wyznania? człowiekowi na którego nie liczę i z którym nie rozmawiam o błahostkach mam się spowiadać z mojej intymności? Gdy zapytał, powiedziałam świadoma konsekwencji. Dlatego kochanek może być niejawny.


                                                    > Jednak z JAKICHŚ PRZYCZYN zdradzająca tego nie robi. Małżeństwo (nawet związek,
                                                    > choć w mniejszym stopniu) to umowa obejmująca wyłączność seksualną i parę inny
                                                    > ch rzeczy typu bliskość i bezpieczeństwo emocjonalne oraz wspólnota majątkowa.
                                                    > Zdradzając zabierasz wyłączność seksualną, ale z reszty rzeczy i bonusów korzys
                                                    > tasz sobie dalej. Korzystasz z tych rzeczy, które ktoś ci zapewnia w zamian mię
                                                    > dzy innymi za wyłączność seksualną.

                                                    Ja rozumiem odziedziczone po dziadach poczucie że kobieta korzysta na związku z mężczyzną. To se ne wrati. Kobiety zarabiają jeśli nie na dziecko, to na siebie z całą pewnością. Do domowego budżetu dokładają pracę. Codzienną, żmudną i trudną. Facet raz w tygodniu zmyje naczynia, wbije gwoźdź lub wykąpie dziecko i uważa że pomaga. Może i pomaga, niestety nie w połowie. Każda kobieta zdaje sobie sprawę że facet wychodzący ze związku najczęściej odcina się też od dzieci. Płacąc na ich utrzymanie ma wrażenie że finansuje nowe majty byłej żonie z których pociechę będzie miał kochanek/kochankowie. Może dlatego nie informują swoich mężów-niemężów o kimś na boku? Żeby zagwarantować swojemu dziecku spokój i ojca na te kilka dodatkowych miesięcy/lat?
                                                  • yoric Re: Seksualność kobiety (Osho) 17.01.14, 04:46
                                                    Czy mogłabyś streścić ten przydługi wywód?

                                                    > Żeby zagwarantować swojemu dziecku spokój i ojc
                                                    > a na te kilka dodatkowych miesięcy/lat?

                                                    chyba że to ma być to streszczenie..?
                                                  • bigbadpig Re: Seksualność kobiety (Osho) 17.01.14, 12:56
                                                    > Czy mogłabyś streścić ten przydługi wywód?

                                                    To już nie ten wiek, że jak nie dajesz rady to poproś kogokolwiek i on Ci pomoże :P
                            • 3rd_sin Re: Seksualność kobiety (Osho) 12.01.14, 22:50
                              Każdy medal ma dwie strony. Przecież on też ślubował, i choć w przysiędze nie było tekstu w stylu "że Cię będę regularnie bzykał, aż do...", ale jednak w domyśle to oczywiste. Łatwo oczekiwać lojalności i wierności, kiedy ma się śladowe potrzeby i stawia tę drugą stronę przed koniecznością dopasowania. Naturalnie rozwód jest konieczny, nie będe tego ciągnąć w nieskończoność. I wierz mi, nie ja robię z siebie ofiarę. Ja działam, aby się nią nie stać. To mąż uważa się za poszkodowanego, że ma żonę, która ma nietypowo duże jak na kobietę potrzeby, którym on nie jest w stanie podołać. Straszne ma życie :)
                              • sabat.77 Re: Seksualność kobiety (Osho) 12.01.14, 23:32
                                Jak juz sie rozwiedziesz, to daj cynk, podesle mu moja slubna. Beda do siebie pasowac :)
                                Jasne, walcz o swoje. Oby Ci wyszlo w nowym zyciu tak jak to zaplanowalas...
                              • yoric Re: Seksualność kobiety (Osho) 12.01.14, 23:35
                                Nie no, jasne, rozumiem to i zgadzam się. Ale każda ze stron ma opcję wyjścia z niepasującego jej układu. Dlaczego nie rozwieść się teraz, albo w ogóle jeszcze wcześniej (zamiast kochanka szukać nowego faceta)? Obecne rozwiązanie jest wygodniejsze i może bardziej sensowne, ale nie udawajmy, że jest fair i w porządku.
                                • sabat.77 Re: Seksualność kobiety (Osho) 12.01.14, 23:55
                                  Kurwa, Yoric, nie udawajmy ze nie chodzi o to, ze ani ty ani ja nie jestesmy tym kochankiem :D
                                  I wez juz z ta poprawnoscia polityczna wyluzuj, bo jak rozumiem to bys mezatki kijem przez szmate nie tknal ? :)))) Chyba bys nie prosil, zeby sie najpierw rozwiodla, co ? ;p
                                  • yoric Re: Seksualność kobiety (Osho) 13.01.14, 01:18
                                    Następny psychoanalityk :).
                                    Może gdybym sobie prześwietlił psyche, to by wyszo trochę racji co do motywacji i że z perspektywy kochanka moja ocena byłaby inna.
                                    Ale żebym musiał się tłumaczyć z wygoszenia dość oczywistej oceny? Ja też mam dla Ciebie ćwiczenie myślowe 'co by było' - powiedzmy, że dziś kopnąłem psa albo dziecko, a Kag mówi na to, Yoric nieładnie
                                    • sabat.77 Re: Seksualność kobiety (Osho) 13.01.14, 08:50
                                      Yoric, wyluzuj. To bylo w konwencji zartu...
                                      • yoric Re: Seksualność kobiety (Osho) 13.01.14, 22:05
                                        Spoko. Co prawda moje było na serio, ale specjalnie wstawiłem dwie ":)" jako sygnał, że dyskutuję, ale się nie najeżam :).
                                    • hello-kitty2 Re: Seksualność kobiety (Osho) 14.01.14, 10:11
                                      yoric napisał:

                                      > Następny psychoanalityk :).
                                      > Może gdybym sobie prześwietlił psyche, to by wyszo trochę racji co do motywacji
                                      > i że z perspektywy kochanka moja ocena byłaby inna.
                                      > Ale żebym musiał się tłumaczyć z wygoszenia dość oczywistej oceny? Ja też mam d
                                      > la Ciebie ćwiczenie myślowe 'co by było' - powiedzmy, że dziś kopnąłem psa albo
                                      > dziecko, a Kag mówi na to, Yoric nieładnie
                                      • yoric Re: Seksualność kobiety (Osho) 14.01.14, 10:59
                                        Eeee... ponieważ zdrada jest potępiana w naszej kulturze i generalnie wszystkich kulturach (nawet jeśli nie ma tak restrykcyjnej wyłączności seksualnej w związku, to co innego łamać ją jawnie, a niejawnie). Jest to forma oszustwa.
                                        Dlaczego nie należy oszukiwać też mam tłumaczyć? :) Czy przy okazji mam omówić napaści i kradzieże? :)
                                        • hello-kitty2 Re: Seksualność kobiety (Osho) 14.01.14, 11:49
                                          yoric napisał:

                                          > Eeee... ponieważ zdrada jest potępiana w naszej kulturze i generalnie wszystkic
                                          > h kulturach (nawet jeśli nie ma tak restrykcyjnej wyłączności seksualnej w zwią
                                          > zku, to co innego łamać ją jawnie, a niejawnie). Jest to forma oszustwa.
                                          > Dlaczego nie należy oszukiwać też mam tłumaczyć? :) Czy przy okazji mam omówić
                                          > napaści i kradzieże? :)

                                          Dla mnie nie musisz tlumaczyc nic. Pilnuj sie jednak, zebys nie trafil do szkolnictwa, bo na nauczyciela sie nie nadajesz. Jestes w tym wzgledzie przeciwienstwem zyg zyg zyg.
                                          • yoric Re: Seksualność kobiety (Osho) 15.01.14, 04:03
                                            Widzę, że mój punkt widzenia Ci na tyle nie pasuje, że masz ochotę się za niego obrazić :).
                                            • hello-kitty2 Re: Seksualność kobiety (Osho) 16.01.14, 21:36
                                              yoric napisał:

                                              > Widzę, że mój punkt widzenia Ci na tyle nie pasuje, że masz ochotę się za niego
                                              > obrazić :).

                                              Ja sie nigdy nie obrazam, nie miewam tez cichych dni, miewam natomiast glosnie i czesto mowie za duzo, zloszcze sie, a potem mi przechodzi :)
                                • hello-kitty2 Re: Seksualność kobiety (Osho) 14.01.14, 09:33
                                  yoric napisał:

                                  > Nie no, jasne, rozumiem to i zgadzam się. Ale każda ze stron ma opcję wyjścia z
                                  > niepasującego jej układu. Dlaczego nie rozwieść się teraz, albo w ogóle jeszcz
                                  > e wcześniej (zamiast kochanka szukać nowego faceta)? Obecne rozwiązanie jest wy
                                  > godniejsze i może bardziej sensowne, ale nie udawajmy, że jest fair i w porządk
                                  > u.

                                  A jak taki facet nie istnieje, ktory na stale chcialby miec taka partnerke? To cos jak zly sen Dziadygi, tylko w tym wypadku Dziadyga jest facet.
                                  • yoric Re: Seksualność kobiety (Osho) 14.01.14, 11:02
                                    Kitty weź się trochę zastanów co piszesz. To, że nie będę mógł znaleźć lepszego partnera/ki to mnie upoważnia, żeby robił co chcę w obecnym związku???
                                    • mabelle2000 Re: Seksualność kobiety (Osho) 14.01.14, 11:55
                                      yoric napisał:

                                      > To, że nie będę mógł znaleźć lepszego
                                      > partnera/ki to mnie upoważnia, żeby robił co chcę w obecnym związku???

                                      Nie, nie upowaznia, ale jest taki czas, ktory mozna nazwac roboczo "czasem przejsciowym". Wtedy jeszcze stoi sie w rozkroku i liczy na cud, ze seks w zwiazku uda sie naprawic. Jedni w tym czasie kombinuja z kochankiem/kochanka, inni rozwijaja swoja seksualnosc samodzielnie. Ale poniewaz wiadomo, ze zbliza sie nieuchronne, to to jest wlasnie pora na podjecie krokow, aby zwiazek definitywnie zakonczyc, a taka zmiana nie dokonuje sie w ciagu dwoch dni.
                                      Zle jest natomiast jesli czas przejsciowy przedluza sie w nieskonczonosc, rownoczesnie probujac racjonalizowac i usprawiedliwiac swoja nieuczciwosc.
                                      • bcde Re: Seksualność kobiety (Osho) 15.01.14, 05:17
                                        > Nie, nie upowaznia, ale jest taki czas, ktory mozna nazwac roboczo "czasem prze
                                        > jsciowym". Wtedy jeszcze stoi sie w rozkroku i liczy na cud, ze seks w zwiazku
                                        > uda sie naprawic.


                                        Nieprawda. W czasie przejściowym nie liczy się na cud i naprawę związku, tylko bada się czy właśnie złapana druga gałąź się nie złamie.
                                        • marek.zak1 Re: Seksualność kobiety (Osho) 15.01.14, 09:23
                                          bcde napisała:
                                          ,,W czasie przejściowym nie liczy się na cud i naprawę związku, tylko bada się czy właśnie złapana druga gałąź się nie złamie".

                                          Jakże trafne określenie :)
                                    • hello-kitty2 Re: Seksualność kobiety (Osho) 14.01.14, 11:56
                                      yoric napisał:

                                      > Kitty weź się trochę zastanów co piszesz. To, że nie będę mógł znaleźć lepszego
                                      > partnera/ki to mnie upoważnia, żeby robił co chcę w obecnym związku???

                                      Jeszcze nie zrozumiales, ze jako czlowiek nie potrzebujesz do niczego zadnego upowaznienia od nikogo, od ilus tysiecy lat lat mamy WOLA WOLE, ktora zalatwia wszystko.


                                      • yoric Re: Seksualność kobiety (Osho) 15.01.14, 04:03
                                        > od ilus tysiecy lat lat mamy WOLA WOLE, ktora zalatwia w
                                        > szystko.

                                        także żeby kopnąć psa albo dziecko?
                                        • hello-kitty2 Re: Seksualność kobiety (Osho) 15.01.14, 21:13
                                          yoric napisał:

                                          > > od ilus tysiecy lat lat mamy WOLA WOLE, ktora zalatwia w
                                          > > szystko.
                                          >
                                          > także żeby kopnąć psa albo dziecko?

                                          Tak, jestem zlym czlowiekiem Yoric. Pytanie brzmi: "what did you expect?"
                                          • zawle Re: Seksualność kobiety (Osho) 15.01.14, 21:26
                                            hello-kitty2 napisała: > Tak, jestem zlym czlowiekiem Yoric.

                                            Realizujesz swoje potrzeby seksualne poza "związkiem".To tak jakbyś kopała psa lub dziecko. Ja zrealizowałam poza małżeństwem. Jestem jak ksiądz molestujący dziecko. A Yoric cały na biało:)))
                                            • yoric Re: Seksualność kobiety (Osho) 15.01.14, 22:24
                                              > Ja zrealizowałam poza małżeństwem. Jestem jak ksiądz molestujący d
                                              > ziecko. A Yoric cały na biało:)))

                                              nie, ty jesteś, jak sama przyznałaś 'relatywistką moralną'. Tylko trochę inaczej niż napisałaś. Bardziej w stylu 'zasady moralne są względne. Od siebie ich nie wymagam, ale od innych jak najbardziej'. :)
                                              • zawle Re: Seksualność kobiety (Osho) 16.01.14, 12:11
                                                yoric napisał:
                                                > nie, ty jesteś, jak sama przyznałaś 'relatywistką moralną'. Tylko trochę inacze
                                                > j niż napisałaś. Bardziej w stylu 'zasady moralne są względne. Od siebie ich ni
                                                > e wymagam, ale od innych jak najbardziej'. :)

                                                Nie yoric, moje normy nie są inne dla kogoś, inne dla mnie. jestem dla siebie najcięższym i jednocześnie najbardziej przebaczającym sędzią . Mój relatywizm dotyczy tej samej sytuacji, o czym Ci napisałam. Więc nie chciałeś zrozumieć. Nie wymagam wierności od faceta z którym nie chcę sypiać, bo to ja pierwsza zerwałam umowę i ona już nie obowiązuje. Oczywiście lepiej byłoby gdyby się po prostu wyniósł zanim mnie zdradzi, ale moje oczekiwania w tym zakresie jest grubo przegięte.
                                            • hello-kitty2 Re: Seksualność kobiety (Osho) 16.01.14, 21:47
                                              zawle napisała:

                                              . A Yoric cały na biało:)))

                                              :-)))))))))))))) Kocham Twoje poczucie humoru. Ale to nie jest tylko poczucie humoru, to jest kombinacja cech, ktory zaden facet nie odtworzy. A szkoda!

                                    • hello-kitty2 Re: Seksualność kobiety (Osho) 14.01.14, 12:02
                                      yoric napisał:

                                      > Kitty weź się trochę zastanów co piszesz. To, że nie będę mógł znaleźć lepszego
                                      > partnera/ki to mnie upoważnia, żeby robił co chcę w obecnym związku???

                                      I jeszcze jedno, ja nie twierdze, ze to jest ''fair'', za to twierdze, ze mam prawo robic to, co chce.
                                      • mabelle2000 Re: Seksualność kobiety (Osho) 14.01.14, 12:09
                                        hello-kitty2 napisała:

                                        > I jeszcze jedno, ja nie twierdze, ze to jest ''fair'', za to twierdze, ze mam p
                                        > rawo robic to, co chce.


                                        Ale to sie niestety nierozerwalnie wiaze :-) Mam kochanka czyli robie co chce, ale nie jestem fair. Bede w porzadku jesli meza o tym ponformuje, albo jeszcze lepiej- rozwiode sie :-)
                                        • hello-kitty2 Re: Seksualność kobiety (Osho) 14.01.14, 12:32
                                          mabelle2000 napisał(a):

                                          > Ale to sie niestety nierozerwalnie wiaze :-) Mam kochanka czyli robie co chce,
                                          > ale nie jestem fair. Bede w porzadku jesli meza o tym ponformuje, albo jeszcze
                                          > lepiej- rozwiode sie :-)

                                          Podstawowa kwestia: mam prawo byc nie fair, mam prawo nie byc w porzadku, mam prawo nie bedac w porzadku nie rozwodzic sie. Mam prawo byc ZLYM czlowiekiem.

                                          W jakim Wy swiecie zyjecie, w swiecie w ktorym zdradzajacy informuja o swoich zdradach i rozwodza sie? :-) Regularnie na tym forum pojawiaja sie anonsy babek - wyglodnialych mezatek, ktore niewprost proponuja seks 'bez rozwodzenia' i o Was nie dziwi, a dziwicie sie jakiejs dziewczynie co ma kochanka i sie rozwodzi? I SIE ROZWODZI! Podkreslam, bo nie powiedziala mezowi o kochanku? To moze przestaniemy o tym mowic i zaczniemy udawac, ze tego nie ma?

                                          Cos jest na rzeczy z ta krytyka zdradzajacych kobiet na tym forum, jak na moje oko.
                                          • mabelle2000 Re: Seksualność kobiety (Osho) 14.01.14, 13:38
                                            hello-kitty2 napisała:

                                            > Podstawowa kwestia: mam prawo byc nie fair, mam prawo nie byc w porzadku, mam p
                                            > rawo nie bedac w porzadku nie rozwodzic sie. Mam prawo byc ZLYM czlowiekiem.

                                            Alez oczywiscie, ze masz prawo, nikt Ci go nie odbiera :-) Ja jednak widze to tak, ze za swoja moralnosc, czy tez normy (nazwij to jak chcesz) odpowiadam sama przed soba. Innych nie oceniam. Wiec tlumaczenie "zdradzam, bo moj maz jest kiepskim kochankiem, gdyby byl dobrym, to bym nie zdradzala " wydaje mi sie do dupy. Moje postepowanie, a mojego meza, to sa dwie niezalezne sprawy. Ja moge co najwyzej domagac sie rozwiazania zwiazku, bo nie jest dla mnie satysfakcjonujacy w sferze seksualnej. I tylko tyle, nic wiecej.

                                            > W jakim Wy swiecie zyjecie, w swiecie w ktorym zdradzajacy informuja o swoich z
                                            > dradach i rozwodza sie? :-)

                                            A szkoda, ze takiego swiata nie ma :-)
                                            Jak juz podjelam decyzje o rozstaniu z mezem, to doszlam do wniosku, ze w ogole wszelkie ujawnianie moich zlych emocji w stosunku do niego jest bez sensu. Pewnie gdybym miala kochanka tez bym nie powiedziala, jakie by to mialo miec znaczenie, skoro czekal nas rozwod ? Oczywiscie, moglam oznajmic mezowi, ze jest " kiepskim choojem, ktory nie potrafi zaspokoic kobiety i seksualnym analfabeta", ale co by mi to dalo ?

                                            > I SIE ROZWODZI! Podkreslam, bo nie powiedziala mezowi o kochanku? To moze prze
                                            > staniemy o tym mowic i zaczniemy udawac, ze tego nie ma?

                                            Nie chodzi o to, zeby cos udawac. Zreszta czy czasem kwintesencja udawania nie jest pozostawanie w zwiazku i rownoczesne bzykanie kochanka/kochanki ? :-)
                                            Jak sie w cos gra, to trzeba sie trzymac regul. Jestes z kims to sie z nim bzykaj, jesli nie chcesz/on nie chce, to sie rozstancie. Inaczej- moje swinstwo ( zdrada) nie moze byc usprawiedliwione jego swinstwem ( odmowa seksu/kiepski seks).
                                            • hello-kitty2 Re: Seksualność kobiety (Osho) 14.01.14, 16:09
                                              mabelle2000 napisał(a):

                                              "zdradzam, bo moj maz jest ki
                                              > epskim kochankiem, gdyby byl dobrym, to bym nie zdradzala " wydaje mi sie do du
                                              > py.

                                              Ja nigdy takiego stanowiska nie reprezentuje ale nie moge zalozyc, ze jesli ktos tak mowi to nie jest to prawda.

                                              > Jak juz podjelam decyzje o rozstaniu z mezem, to doszlam do wniosku, ze w ogole
                                              > wszelkie ujawnianie moich zlych emocji w stosunku do niego jest bez sensu. Pew
                                              > nie gdybym miala kochanka tez bym nie powiedziala, jakie by to mialo miec znacz
                                              > enie, skoro czekal nas rozwod ? Oczywiscie, moglam oznajmic mezowi, ze jest " k
                                              > iepskim choojem, ktory nie potrafi zaspokoic kobiety i seksualnym analfabeta",
                                              > ale co by mi to dalo ?

                                              No wlasnie, mysle, ze ona tez tak mysli: informowanie meza nie ma sensu, bo to i tak juz nic nie zmieni, niezalezy juz jej na tym, zeby byc wobec niego w porzadku.

                                              > Nie chodzi o to, zeby cos udawac. Zreszta czy czasem kwintesencja udawania nie
                                              > jest pozostawanie w zwiazku i rownoczesne bzykanie kochanka/kochanki ? :-)
                                              > Jak sie w cos gra, to trzeba sie trzymac regul. Jestes z kims to sie z nim bzyk
                                              > aj, jesli nie chcesz/on nie chce, to sie rozstancie.

                                              Udawanie byloby wtedy, gdyby mowila mezowi, ze go kocha i sypiala z nim, a jednoczesnie robila to samo z kochankiem.

                                              ps Ja tam jestem w zwiazku i sie w nim nie bzykam i prawdopodobnie nie bede. Nie widze powodu dlaczego mialabym sie z rozstawac. Ale ja gram wg wlasnych regul, zadnych obietnic nie skladalam i nie podpisywalam.
                                              • mabelle2000 Re: Seksualność kobiety (Osho) 14.01.14, 16:35
                                                > No wlasnie, mysle, ze ona tez tak mysli: informowanie meza nie ma sensu, bo to
                                                > i tak juz nic nie zmieni, niezalezy juz jej na tym, zeby byc wobec niego w porz
                                                > adku.

                                                No wlasnie, ale zauwaz Kitty, ze w perspektywie jest rozstanie (rozwod), czyli nieuchronna zmiana aktualnego stanu rzeczy. Troche to przyznasz inna sytuacja, niz wtedy kiedy ludzie zyja razem stwarzajac pozory normalnosci, a na boku maja rownoczesnie kogos innego.

                                                > ps Ja tam jestem w zwiazku i sie w nim nie bzykam i prawdopodobnie nie bede. Ni
                                                > e widze powodu dlaczego mialabym sie z rozstawac. Ale ja gram wg wlasnych regul
                                                > , zadnych obietnic nie skladalam i nie podpisywalam.

                                                Jesli takie reguly sobie ustaliliscie i oboje je akceptujecie, to nikomu nic do tego :-) Problem w tym, ze istnieje cala masa przypadkow, w ktorych jedna strona domaga sie seksu, a go nie otrzymuje. Dyskusyjne wiec staje sie czy strona pokrzywdzona moze szukac seksu na boku. Ja twierdze, ze nie, ale to moj punkt widzenia.
                                                • 3rd_sin Re: Seksualność kobiety (Osho) 14.01.14, 22:19
                                                  Dyskusyjne wiec staje sie czy strona p
                                                  > okrzywdzona moze szukac seksu na boku. Ja twierdze, ze nie, ale to moj punkt wi
                                                  > dzenia.


                                                  I szczęśliwie każdy ma swój punkt widzenia :) Mój jest taki, że mnie już mój mąż nie dotyczy. Nie jestem zaangażowana już w to małżeństwo w jakikolwiek sposób. Nie kocham i chyba nawet nie lubię. Prawdę mówiąc, to jest mi obcy. Nie wiem kim jest, bo tak bardzo się zmienił, że już go nie poznaję i nie mam ochoty poznawać. Jego skupienie na sobie jest powodem, dla którego i ja zwróciłam się w swoją stronę (wypinając jednocześnie na niego). On sobie i ja sobie.
                                                  • sabat.77 Re: Seksualność kobiety (Osho) 14.01.14, 22:27
                                                    Ja w kwestii technicznej...
                                                    ... bo gdybys sie w jego strone rzeczywiscie wypiela, to jakis cien szansy na ponowne nawiazanie porozumienia moglby zamajaczyc na horyzoncie.
                                                    Ale zakladam ze to tylko taka metafora, a jedyne co tutaj majaczy to pewien forumowy erotoman marzyciel :)
                                                  • 3rd_sin Re: Seksualność kobiety (Osho) 14.01.14, 23:00
                                                    Muszę Cię rozczarować, ale na mój tyłek, to mąż mógłby sie co najwyżej "wypiąć" ;-)
                                                  • yoric Re: Seksualność kobiety (Osho) 15.01.14, 04:25
                                                    > I szczęśliwie każdy ma swój punkt widzenia :)

                                                    tylko, że to nie jest kwestia punktu widzenia, oceny estetycznej, co kto lubi. To kwestia pewnych bardziej uniwersalnych i ogólnie przyjętych zasad. Z jakichś względów formalnie jesteś żoną tego faceta i z jakichś względów nie informujesz go o kochanku. I co byś nie mówiła i jak byś tego nie tłuamczyła, jest to nie w porządku - właśnie dlatego, że masz inne wyjście.

                                                    Nie chcę się czepiać na siłę i robić wielkiej afery. Rozumiem, to co tu piszesz (tak samo jak koleżanka w wątku obok), rozumiem motywy i nie krzyczę, że masz iść pod pręgierz. Ale w momencie, kiedy padają tu tezy w drugą stronę, na rzecz pełnej relatywizacji zdrady - że nagle to jest nic złego, że wcale nie jest nie w porządku, że mamy do niej prawo, itd. - no sorry, ale z tym się w żadnym razie nie mogę zgodzić.
                                                  • 3rd_sin Re: Seksualność kobiety (Osho) 15.01.14, 14:35
                                                    yoric napisał:

                                                    > > I szczęśliwie każdy ma swój punkt widzenia :)
                                                    >
                                                    > tylko, że to nie jest kwestia punktu widzenia, oceny estetycznej, co kto lubi.
                                                    > To kwestia pewnych bardziej uniwersalnych i ogólnie przyjętych zasad. Z jakichś
                                                    > względów formalnie jesteś żoną tego faceta i z jakichś względów nie informujes
                                                    > z go o kochanku. I co byś nie mówiła i jak byś tego nie tłuamczyła, jest to nie
                                                    > w porządku - właśnie dlatego, że masz inne wyjście.

                                                    I tak i nie. Są społeczeństwa na świecie, gdzie kanibalizm nie stanowi tabu i jest normą, pytanie tylko czy rzeczywiście daje to przyzwolenie na zjadanie ciotki Wiesi. W nosie mam co jest społeczna normą. Postępuję zgodnie z moim sumeiniem, a nie tym, co narzuca mi norma kulturowa.I moje sumienie nie widzi zgrzytu. Może ktoś uzna mnie za złą, zepsutą. Trudno. Przecież to już nie mój problem.
                                                  • marek.zak1 Re: Seksualność kobiety (Osho) 15.01.14, 15:03
                                                    Norma kulturowa wg Marka: brak seksu -> brak zwiazku. Jestes, przynajmniej dla mnie, osobą wolną, gdyz brak seksu wynika z jedneznacznej winy faceta.
                                                  • yoric Re: Seksualność kobiety (Osho) 15.01.14, 22:09
                                                    Dresiarz jak komuś j...nie to też ma jakieś wyjaśnienie, np. "koleś się krzywo patrzył". Też jest w zgodzie ze swoim sumieniem i nie widzi zgrzytu.
                                              • yoric Re: Seksualność kobiety (Osho) 15.01.14, 04:12
                                                Wiesz, Kitty, to jest takie osobliwe tłuamczenie, komuś 'nie zależy żeby być w porządku'. Powiedzmy wprost, nie opłaca się. Panom niewolników w USA 'nie zależało', handlarzom narkotyków 'nie zależy', itd.
                                                Podobnie 'mam prawo robić, co chcę'. Tylko, że z tego wynika, że jak chcę kopnąć psa, to 'mam prawo', wynikające z 'wolnej woli'.

                                                > Nie widze powodu dlaczego mialabym sie z rozstawac. Ale ja gram wg wlasnych regul
                                                > , zadnych obietnic nie skladalam i nie podpisywalam.

                                                ale bycie w związku to już jest zobowiązanie i obietnica. Chyba, że jest to uzgodniony otwarty związek.
                                                • zawle Re: Seksualność kobiety (Osho) 15.01.14, 08:41
                                                  yoric napisał: > ale bycie w związku to już jest zobowiązanie i obietnica. Chyba, że jest to uzg
                                                  > odniony otwarty związek.

                                                  Dlatego Łowisz, zamiast Związkować? ;)
                                                  • yoric Re: Seksualność kobiety (Osho) 15.01.14, 14:03
                                                    Aaaa właśnie, Zawle... Czy to nie Ty przypadkiem ostatnio walczyłaś do upadłego o to, że uwodzenie jest niemoralne. Nie i koniec, ponieważ zasad etycznie się nie negocjuje?

                                                    Ostatnio jak zobaczyłem relację z programu radiowego na temat kierowców jadących po pijaku i zbyt szybko, gdzie wypowiadał się Jacek Kurski, pomyślałem, że to jest szczyt. Ale jak widać w życiu codziennym też zdarzają się podobne smaczki :).
                                                  • zawle Re: Seksualność kobiety (Osho) 15.01.14, 15:48
                                                    yoric napisał:

                                                    > Aaaa właśnie, Zawle... Czy to nie Ty przypadkiem ostatnio walczyłaś do upadłego
                                                    > o to, że uwodzenie jest niemoralne. Nie i koniec, ponieważ zasad etycznie się
                                                    > nie negocjuje?

                                                    Masz rację....nie negocjuje się. Ja jednak jestem relatywistką moralną. Są dla mnie usprawiedliwione i nieusprawiedliwione winy.
                                                • hello-kitty2 Re: Seksualność kobiety (Osho) 16.01.14, 22:42
                                                  yoric napisał:

                                                  > Wiesz, Kitty, to jest takie osobliwe tłuamczenie, komuś 'nie zależy żeby być w
                                                  > porządku'. Powiedzmy wprost, nie opłaca się. Panom niewolników w USA 'nie zależ
                                                  > ało', handlarzom narkotyków 'nie zależy', itd.
                                                  > Podobnie 'mam prawo robić, co chcę'. Tylko, że z tego wynika, że jak chcę kopną
                                                  > ć psa, to 'mam prawo', wynikające z 'wolnej woli'.

                                                  Tak. Ale przeciez ja nie klamie. Motywy sa tak samo zle, jak postepowanie. Wolna wola to miecz obosieczny. Nie ma szans, zebysmy jako ludzie udowodnili, ze umiemy sie sami rzadzic. Wolna wola to narzedzie.

                                                  > ale bycie w związku to już jest zobowiązanie i obietnica. Chyba, że jest to uzg
                                                  > odniony otwarty związek.

                                                  Yoric nie wszystko mozna uzgodnic, moze prosciej: nawet nie trzeba. Jesli masz potrzebe uzgadniaj.
                                              • rekreativa Re: Seksualność kobiety (Osho) 17.01.14, 14:14
                                                " informowanie meza nie ma sensu, bo to
                                                > i tak juz nic nie zmieni, niezalezy juz jej na tym, zeby byc wobec niego w porz
                                                > adku."

                                                To jest dość ciekawe, a mianowicie motywacja nieinformowania męża: czy nie informuję, bo uważam go (a on mnie) za obcą w sumie osobę, której moje sprawy nie powinny interesować (czyli rozpad pożycia już doszedł do fazy obojętnych sobie współlokatorów), czy też nie informuję z poczucia niepewności - bo nie wiem, jak ta druga historia się rozwinie, czy ten kochanek mnie nie rzuci za moment, a jeśli by rzucił, to już lepiej zostać z tym mężem...
                                                Podejście drugie jest asekuranckie i choć można je zrozumieć, to jednak budzi zdecydowanie większy opór etyczny.

                                                " Udawanie byloby wtedy, gdyby mowila mezowi, ze go kocha i sypiala z nim, a jedn
                                                > oczesnie robila to samo z kochankiem. "

                                                No, to już jest zachowanie, które chyba większość ludzi oceni jako choojowe. Łgarstwo w żywe oczy i to najgorszego sortu, bo uczuciowe.
                                                • mojemail3 Re: Seksualność kobiety (Osho) 17.01.14, 14:23
                                                  rekreativa napisała:

                                                  (...)"No, to już jest zachowanie, które chyba większość ludzi oceni jako choojowe. Łgarstwo w żywe oczy i to najgorszego sortu, bo uczuciowe (...)"

                                                  Ogólnie "choojnia", ale przecież, wg Koranu, jak żonaty z niezamężną to grzechu nie ma...
                                                • hello-kitty2 Re: Zdrada jest oparta na emocjach 17.01.14, 19:37
                                                  rekreativa napisała:

                                                  > To jest dość ciekawe, a mianowicie motywacja nieinformowania męża: czy nie info
                                                  > rmuję, bo uważam go (a on mnie) za obcą w sumie osobę, której moje sprawy nie p
                                                  > owinny interesować (czyli rozpad pożycia już doszedł do fazy obojętnych sobie w
                                                  > spółlokatorów), czy też nie informuję z poczucia niepewności - bo nie wiem, jak
                                                  > ta druga historia się rozwinie, czy ten kochanek mnie nie rzuci za moment, a j
                                                  > eśli by rzucił, to już lepiej zostać z tym mężem...

                                                  Wg mnie nie ma w tym az tyle kalkulacji, przynajmniej na poczatku, to jest czyste kierowanie sie emocjami, przede wszystkim nienawiscia, checia zemsty, ukarania, odwetu. Wiekszosc ludzi nie obnosci sie/nie demonstruje negatywnych emocji w sposob widoczny/jawny, bo jestesmy uczeni, ze to jest zle. Jednak skoro one sie zrodzily i sa to je ukrywamy, stad nie rozpowiadanie o zdradach, bo to byloby dzielenie sie emocjami/uzewnetrznienie ich. Czesto nie jestesmy gotowi by je ujawnic lub nie jestesmy gotowi, na to, jak to bedzie przyjete. No przeciez nie mozesz liczyc na zrozumienie. Poza tym jak kogos nienawidzisz to nie chcesz z nim dzielic nic, a tym bardziej emocji, ktorymi dzielenie sie (wg mnie) jest dosc intymna czynnoscia, bo wymaga otwarcia sie. Nie otworzysz sie przed osoba, ktora zie zranila, do ktorej zywisz negatywne emocje. Yoric calkowicie pominal uczucia i emocje, ktore towarzysza zdradzie. A przeciez one nami - zdradzajacymi kieruja, taka jest prawda. I jeszcze jedno, moze sie zdarzyc zakochanie w kochanku. Jak ktos jest zakochany i to jest jednoczesnie nielegalne, to pozostaje w tym sam. To jest wszystko bardzo zlozone.

                                                  I ktotko dla Yorica: tak, zdrada jest nieczystym zagraniem, nie jest fair. Nie staram dorabiac sie do niej zadnej ideologii.Jak zdradzam to wine biore na siebie. Ale zdrada nie dziwi mnie wcale. Rozumiem caly proces i wszystkie wybory i na tym rozumieniu sie koncentruje przygladajac sie np czyjejs zdradzie, co moze Yoric interpretuje, ze szukam dla kogos 'wytlumaczenia'.
                                                  • yoric Re: Zdrada jest oparta na emocjach 17.01.14, 20:10
                                                    Ja nie neguję tych wszstkich rzeczy, o których mówisz. A nie piszę o nich, bo nie robię rozprawki o zdradzie :), tylko odnoszę się do jednego konkretnego elementu Waszych wypowiedzi - próby rehabilitacji zdrady i mówienia, że nie musi być ona niczym złym. Na to nie ma zgody.

                                                    > I ktotko dla Yorica: tak, zdrada jest nieczystym zagraniem, nie jest fair. Nie
                                                    > staram dorabiac sie do niej zadnej ideologii.Jak zdradzam to wine biore na sie
                                                    > bie.

                                                    No i ok, to mi wystarczy, dziękuję.
                                          • bcde Re: Seksualność kobiety (Osho) 15.01.14, 05:26
                                            >Regularnie na tym forum pojawiaja sie anonsy babek
                                            > - wyglodnialych mezatek, ktore niewprost proponuja seks 'bez rozwodzenia' i o W
                                            > as nie dziwi, a dziwicie sie jakiejs dziewczynie co ma kochanka i sie rozwodzi?
                                            > I SIE ROZWODZI! Podkreslam, bo nie powiedziala mezowi o kochanku? To moze prze
                                            > staniemy o tym mowic i zaczniemy udawac, ze tego nie ma?
                                            >
                                            > Cos jest na rzeczy z ta krytyka zdradzajacych kobiet na tym forum, jak na moje
                                            > oko.


                                            Na moje oko to częściej krytykowało się tu zdradzających mężczyzn.
                                            A co do tego, że dziewczyna się rozwodzi, to będzie można to powiedzieć, gdy złoży pozew. Przypuszczam, że gdyby aktualny kochanek z jakichś powodów przestał nim być, zamiar rozwodu mocno by osłabł.
                                            • hello-kitty2 Re: Seksualność kobiety (Osho) 16.01.14, 22:55
                                              bcde napisał:

                                              > Na moje oko to częściej krytykowało się tu zdradzających mężczyzn.

                                              A moze powinnismy pozmieniac wszyscy nicki i pisac wszystko w formie bezosobowej, tak zeby nie wiadomo bylo kto jest kobieta, a kto mezczyzna :)

                                              > A co do tego, że dziewczyna się rozwodzi, to będzie można to powiedzieć, gdy zł
                                              > oży pozew. Przypuszczam, że gdyby aktualny kochanek z jakichś powodów przestał
                                              > nim być, zamiar rozwodu mocno by osłabł.

                                              Na dobra sprawe to czy sie rozwodzi czy nie, czy powiedziala mezowi czy nie to nie zmienia w niczym klasyfikacji jej czynu. Jesli przyjmiemy, ze zdrada jest zlem, to nie stanie sie dobrem tylko dlatego, ze powiedziala o niej mezowi i czy zlozyla juz pozew. To sa detale.
                                              • bcde Re: Seksualność kobiety (Osho) 17.01.14, 05:14
                                                > Na dobra sprawe to czy sie rozwodzi czy nie, czy powiedziala mezowi czy nie to
                                                > nie zmienia w niczym klasyfikacji jej czynu. Jesli przyjmiemy, ze zdrada jest z
                                                > lem, to nie stanie sie dobrem tylko dlatego, ze powiedziala o niej mezowi i czy
                                                > zlozyla juz pozew. To sa detale.

                                                Jeśli przyjmiemy, że zdrada jest złem, to elementem tego zła (być może najważniejszym) jest oszustwo. Jeśli wyeliminować oszustwo (poprzez powiedzenie mężowi), to (na przykład) sam stosunek seksualny z inną osobą jawi się mniejszym złem. Winę można stopniować.
                                                • zawle Re: Seksualność kobiety (Osho) 17.01.14, 09:03
                                                  bcde napisał: > Jeśli przyjmiemy, że zdrada jest złem, to elementem tego zła (być może najważni
                                                  > ejszym) jest oszustwo. Jeśli wyeliminować oszustwo (poprzez powiedzenie mężowi)
                                                  > , to (na przykład) sam stosunek seksualny z inną osobą jawi się mniejszym złem.
                                                  > Winę można stopniować.

                                                  Czyżbyś była relatywistką moralną? ;)
                                                  • mojemail3 Re: Seksualność kobiety (Osho) 17.01.14, 09:07
                                                    zawle napisała:

                                                    > bcde napisał: > Jeśli przyjmiemy, że zdrada jest złem, to elementem tego zł
                                                    > a (być może najważni
                                                    > > ejszym) jest oszustwo. Jeśli wyeliminować oszustwo (poprzez powiedzenie m
                                                    > ężowi)
                                                    > > , to (na przykład) sam stosunek seksualny z inną osobą jawi się mniejszym
                                                    > złem.
                                                    > > Winę można stopniować.
                                                    >
                                                    > Czyżbyś była relatywistką moralną? ;)

                                                    Bcde to chyba facet jest?
                                                    Mam wrażenie,że kobieca zdrada wyzwala w mężczyznach podświadome lęki...
                                                    "Jak Kali ukraść krowa to dobrze, ale jak kto inny ukraść Kali krowa to źle"...
                                                  • sabat.77 Re: Seksualność kobiety (Osho) 17.01.14, 09:46
                                                    mojemail3 napisała:

                                                    > Mam wrażenie,że kobieca zdrada wyzwala w mężczyznach podświadome lęki...
                                                    > "Jak Kali ukraść krowa to dobrze, ale jak kto inny ukraść Kali krowa to źle"...

                                                    To nie tak. Męska Szowinistyczna Świnia myśli tak:
                                                    "Jeśli Kali ukraść innemu krowa to dobrze, ale jeśli jego krowa ukraść innego Kali to... bardzo dziwnie... :o".
                                                  • bcde Re: Seksualność kobiety (Osho) 17.01.14, 11:52
                                                    > Czyżbyś była relatywistką moralną? ;)

                                                    Jeśli pytanie dotyczy stopniowania winy, to nie ma w tym nic nadzwyczajnego. Zawsze robi się to wtedy, gdy można stopniować karę, na przykład w sądach karnych. W sprawach o rozwód natomiast winy się nie stopniuje. Polskie prawo rozwodowe jest głupie, gdyż co do zasady nakazuje ustalać winę, a w dodatku winy tej nie stopniuje.
                                                  • hello-kitty2 Re: Czemu sluzy orzekanie o winie przy rozwodzie? 17.01.14, 19:47
                                                    bcde napisał:

                                                    > Jeśli pytanie dotyczy stopniowania winy, to nie ma w tym nic nadzwyczajnego. Za
                                                    > wsze robi się to wtedy, gdy można stopniować karę, na przykład w sądach karnych
                                                    > . W sprawach o rozwód natomiast winy się nie stopniuje. Polskie prawo rozwodowe
                                                    > jest głupie, gdyż co do zasady nakazuje ustalać winę, a w dodatku winy tej nie
                                                    > stopniuje.

                                                    W ogole dziwie sie, ze orzeka sie o winie w sprawach rozwodowych. W innych krajach tego chyba nie ma. Nie ma znaczenia kto wnosi o rozwod i dlaczego dla wyniku rozwodu. Skoro jedna stona chce wycofac sie z ukladu, nie ma zadnego znaczenia co mysli druga. Przeciez nie mozna kogos zmusic do pozostawiania w zwiazku. Czemu zatem sluzy orzekanie o winie. Czy ktos z Was jest prawnikiem i wie co lezy u podstaw takiego postepowania?
                                                  • mojemail3 Re: Czemu sluzy orzekanie o winie przy rozwodzie? 17.01.14, 20:07
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > W ogole dziwie sie, ze orzeka sie o winie w sprawach rozwodowych. W innych kraj
                                                    > ach tego chyba nie ma. Nie ma znaczenia kto wnosi o rozwod i dlaczego dla wynik
                                                    > u rozwodu. Skoro jedna stona chce wycofac sie z ukladu, nie ma zadnego znaczeni
                                                    > a co mysli druga. Przeciez nie mozna kogos zmusic do pozostawiania w zwiazku. C
                                                    > zemu zatem sluzy orzekanie o winie. Czy ktos z Was jest prawnikiem i wie co lez
                                                    > y u podstaw takiego postepowania?

                                                    Kitty, o kasę chodzi, kto jest "winny" musi np. utrzymywać ex-małżonka w określonym terminie od rozwodu.Jak nie wiadomo o co chodzi, chodzi o kasę, np. wysokość alimentów.
                                                  • hello-kitty2 Re: Czemu sluzy orzekanie o winie przy rozwodzie? 17.01.14, 20:44
                                                    mojemail3 napisała:

                                                    >> Kitty, o kasę chodzi, kto jest "winny" musi np. utrzymywać ex-małżonka w określ
                                                    > onym terminie od rozwodu.Jak nie wiadomo o co chodzi, chodzi o kasę, np. wysoko
                                                    > ść alimentów.

                                                    No tak, glupie moje pytanie, jak nie wiadomo o co chodzi, chodzi o pieniadze :-) U mnie jest inaczej: utrzymuje ten, kto wiecej zarabia, bo co z tego, ze ma placic ten co jest winny, jak nie ma kasy :-) Dlatego ludzie sie nie zenia, bo nigdy nie wiadomo czy nie bedziesz placic, mozesz byc wierny, a jak malzonkowi przyjdzie do glowy sie z toba rozwiesc, a akurat zarabiasz wiecej to bulisz, bez potrzeby udowadniania niczego nikomu i sprawy rozwodowe sie nie ciagna, koncza sie szybko i bez walki :)
                                                • kutuzow "Przełamując fale" -co jest zdradą? 17.01.14, 11:01
                                                  bcde napisał:
                                                  > Jeśli przyjmiemy, że zdrada jest złem, to elementem tego zła (być może najważni
                                                  > ejszym) jest oszustwo. Jeśli wyeliminować oszustwo (poprzez powiedzenie mężowi)
                                                  > , to (na przykład) sam stosunek seksualny z inną osobą jawi się mniejszym złem.
                                                  > Winę można stopniować.

                                                  Odbieram to dokładnie tak samo jak BCDE. Wg mnie istotą zdrady nie jest sam sex, istotą zdrady jest kłamstwo, złamanie czyjegoś zaufania. Zobaczcie, że jest określenie "zdradzić przyjaciela", co nie ma zupełnie odniesienia do podtekstu erotycznego.

                                                  Mogę z łatwością wyobrazić sobie sytuację, gdzie seks partnerki/żony z innym mężczyzną nie będzie zdradą. Polecam film "Przełamując fale", Ci co oglądali wiedzą o co chodzi, dla tych co nie widzieli małe streszczenie:

                                                  "Film opowiada historię dziewczyny z nadmorskiej szkockiej wioski - Bess (Emily Watson), która wychodzi za mąż za Jana (Stellan Skarsgård), robotnika z platformy wiertniczej. Dzięki niemu zahukana i naiwnie patrząca na świat Bess odkrywa w sobie kobietę i poznaje smak miłości. Niestety, tuż po ślubie Jan musi wracać na platformę. Zakochana Bess prosi Boga o powrót ukochanego. Kiedy Jan ulega wypadkowi i zostaje sparaliżowany, Bess obwinia o to siebie. Jan zwalnia żonę z przysięgi wierności małżeńskiej, namawiając ją jednocześnie, aby spróbowała sypiać z innymi mężczyznami i aby później opowiadała mu o tym. Dziewczyna początkowo nie zgadza się na to, ale kiedy wreszcie się przełamuje, stan zdrowia jej męża zaczyna się poprawiać, co Bess odbiera jako wysłuchanie swoich modłów i przyjęcie przez Boga ofiary z niej samej. Mieszkańcy wioski piętnują Bess, ale ona jest gotowa na poświęcenie wszystkiego w imię miłości. Jest gotowa nawet na największą ofiarę. "
                                                  www.filmweb.pl/user/puss/reviews/Prze%C5%82amuj%C4%85c+siebie-2388#
                                                  Taka sama sytuacja jest w przypadku par Swingujących. Moim zdaniem ciężko powiedzieć że oni siebie zdradzają, jeśli druga strona wie o wszystkim i daje na to przyzwolenie i robią to WSPÓLNIE.

                                                  Rozumiem także Yorica, który stara się pokazać, że utrzymywanie zdrady w tajemnicy, gdy dochodzi już do romansu ma na celu wyciągnięcie jak największych korzyści z danego związku. Za zaspokojenie potrzeb erotycznych odpowiada kochanek, za zaspokojenie potrzeb bezpieczeństwa (finanse, dom, rodzina) odpowiada mąż. Jest to wygodne dla zdradzającego.
                                                  • marek.zak1 Re: "Przełamując fale" -co jest zdradą? 17.01.14, 11:08
                                                    Sorry. Film to bajka i jadąca poza bandą i nie może być na nic dowodem ani argumentem.
                                                    W sprawie tezy Yorica i korzystaniu z kochanka, wróc do źródeł, czyli faktu ODRZUCENIA żony przez męża, co jest zerwaniem zwiazku,
                                                  • kutuzow Re: "Przełamując fale" -co jest zdradą? 17.01.14, 11:47
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Sorry. Film to bajka i jadąca poza bandą i nie może być na nic dowodem ani argu
                                                    > mentem.

                                                    Marek, to się obśmiałem. Gdy ja wrzucam film jako przykład podejścia (bo historia jest znana), to Ty że to Bajka. Gdy jednak sam na serio wrzucasz opowiadanie to jest OK. Wtedy to nie jest bajka.
                                                    forum.gazeta.pl/forum/w,15128,147749040,148972025,Re_Niki_Lauda.html
                                                    Czy jeśli z mojego posta usuniesz film i zostaną Swingersi, to nadal udasz że takie zachowania nie mają miejsca -że to "bajka"?

                                                    > W sprawie tezy Yorica i korzystaniu z kochanka, wróc do źródeł, czyli faktu ODR
                                                    > ZUCENIA żony przez męża, co jest zerwaniem zwiazku,

                                                    Owszem co jest powodem do zakończenia związku. Drugie rozwiązanie, to komunikacja, że skoro związek już zdechł, to mieszkamy razem jak współlokatorzy (bo łatwiej opiekować się dzieckiem w ten sposób), ale życie prywatne mamy osobne. Tylko dużo bardziej opłacalne jest zdradzanie na boku, niż przyjęcie na klatę następstw rozpadu związku.

                                                  • sabat.77 Re: "Przełamując fale" -co jest zdradą? 17.01.14, 12:05
                                                    kutuzow napisał:

                                                    > Tylk
                                                    > o dużo bardziej opłacalne jest zdradzanie na boku, niż przyjęcie na klatę nastę
                                                    > pstw rozpadu związku.

                                                    Kutuzow, jesteś myślącym facetem. Sądzę, że intelektualnie nadążasz za faktem, że czasem takie zwyczajne przyjęcie na klatę następstw rozpadu związku jest zwyczajnie nie do udźwignięcia.
                                                    To "zdradzanie na boku" jest albo realizacją swoich fundamentalnych potrzeb, albo preludium do kolejnego, liczmy że bardziej udanego związku. Jeśli ryzyko związane ze zdradzaniem jest mniejsze niż ryzyko zagrania w otwarte karty, lub zakończenia związku tu i teraz - nastąpi realizacja pierwszego wariantu. Ludzie w swoim postępowaniu częściej kierują się pewną ekonomiką zachowań niż moralnym wydźwiękiem tego czy innego rozwiązania. Pokusie potrafią oprzeć się jedynie wybitne moralnie jednostki. Doświadczenia wojenne pokazują, że zwykle to ledwie kilka procent społeczeństwa.
                                                  • yoric Re: "Przełamując fale" -co jest zdradą? 17.01.14, 20:19
                                                    > Ludzie wswoim postępowaniu częściej kierują się pewną ekonomiką zachowań niż moralnym w
                                                    > ydźwiękiem tego czy innego rozwiązania. Pokusie potrafią oprzeć się jedynie wyb
                                                    > itne moralnie jednostki. Doświadczenia wojenne pokazują, że zwykle to ledwie ki
                                                    > lka procent społeczeństwa.

                                                    tak, Sabat. Tylko to jest dokładnie ta sama linia argumentacji co "kto nie kradnie, ten frajer", albo na wojnie "kto nie gwałci, ten frajer".
                                                  • sabat.77 Re: "Przełamując fale" -co jest zdradą? 17.01.14, 11:16
                                                    kutuzow napisał:


                                                    > Odbieram to dokładnie tak samo jak BCDE. Wg mnie istotą zdrady nie jest sam sex
                                                    > , istotą zdrady jest kłamstwo, złamanie czyjegoś zaufania.

                                                    Ręka do góry, kto - będąc w związku - wyrzuciłby z łóżka napaloną jak kocica, nagą Jessicę Albę. :)
                                                  • sabat.77 Re: "Przełamując fale" -co jest zdradą? 17.01.14, 11:18
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Ręka do góry, kto - będąc w związku - wyrzuciłby z łóżka napaloną jak kocica, n
                                                    > agą Jessicę Albę. :)

                                                    ... zakładając, że żona od lat nie daje dupy, o rozwodzie nie ma mowy. No to może dla zwykłej przyzwoitości - telefon ? "Kochanie, jest tu taka pani... She said, she loves my lolly... MOGĘĘĘĘ ?". Oczu kota ze Shreka niestety się przez telefon zrobić nie da :D
                                                  • kutuzow Re: "Przełamując fale" -co jest zdradą? 17.01.14, 11:38
                                                    sabat.77 napisał:
                                                    > ... zakładając, że żona od lat nie daje dupy, o rozwodzie nie ma mowy. No to mo
                                                    > że dla zwykłej przyzwoitości - telefon ? "Kochanie, jest tu taka pani... She sa
                                                    > id, she loves my lolly... MOGĘĘĘĘ ?". Oczu kota ze Shreka niestety się przez te
                                                    > lefon zrobić nie da :D

                                                    Sabat, możesz mi nie wierzyć, ale ja nie byłbym w związku gdzie nie ma seksu (szczególnie gdy seksu brakuje "od lat"). Pomijam tu jakieś zdarzenia losowe jak choroba (wiadomo że człowiek przełącza się wtedy w tryb opieki nad ukochaną osobą). Gdyby jednak choroba trwała długo (nie potrafię określić ile to "długo"), to pewnie wprost bym poprosił o jakąś "dyspensę" np. na "lody" u profesjonalistki żeby zmniejszyć czysto fizyczne ciśnienie.

                                                    Widzisz ja swoje podejście do seksu komunikowałem od samego początku związku -więc moja narzeczona zna je. Także to niejako odwrotność podejścia zdrady po cichu.
                                                  • sabat.77 Re: "Przełamując fale" -co jest zdradą? 17.01.14, 11:51
                                                    kutuzow napisał:

                                                    > Gdyby jednak choroba trwała długo (nie potrafię określić ile to "długo"),
                                                    > to pewnie wprost bym poprosił o jakąś "dyspensę" np. na "lody" u profesjonalist
                                                    > ki żeby zmniejszyć czysto fizyczne ciśnienie.

                                                    A gdybyś usłyszał odmowę ? Niepełnosprawna partnerka ze łzami w oczach błagałaby Cię byś tego nie robił, bo ona tego nie udźwignie emocjonalnie... To ?
                                                  • kutuzow Re: "Przełamując fale" -co jest zdradą? 17.01.14, 13:21
                                                    sabat.77 napisał:
                                                    > A gdybyś usłyszał odmowę ? Niepełnosprawna partnerka ze łzami w oczach błagałab
                                                    > y Cię byś tego nie robił, bo ona tego nie udźwignie emocjonalnie... To ?

                                                    Wiesz, cokolwiek bym teraz nie napisał będzie niewiarygodne. Tyle wiemy o sobie na ile nas sprawdzono. Mogę Ci tylko napisać jak sądzę że bym się zachował, ale to tylko przypuszczenia bazujące na "tu i teraz" a nie na odczuciach z danej sytuacji.

                                                    W sytuacji którą podajesz w przykładzie wiedziałbym że na dłuższą metę nie uda mi się utrzymać takiego status quo o który prosi partnerka. To czy zderzenie się z tym problemem zaowocowałoby rozstaniem, czy jednak zgodą na realizację potrzeb erotycznych za jej wiedzą na boku to ciężko ocenić gdybając tu i teraz. Na pewno jednak nie wybrałbym rozwiązania gdzie oficjalnie ulegam jej prośbie, a po cichu realizuje swoje potrzeby tylko że w głębokiej tajemnicy.

                                                    Weź jednak pod uwagę, że ja mam trochę większe pole manewru. Ty patrzysz z perspektywy ojca, ja z perspektywy partnera/narzeczonego.

                                                  • sabat.77 Re: "Przełamując fale" -co jest zdradą? 17.01.14, 13:32
                                                    kutuzow napisał:

                                                    > Weź jednak pod uwagę, że ja mam trochę większe pole manewru. Ty patrzysz z pers
                                                    > pektywy ojca, ja z perspektywy partnera/narzeczonego.

                                                    Wszystko w życiu ma swoją cenę, Kutuzow.
                                                  • hello-kitty2 Re: "Przełamując fale" -co jest zdradą? 17.01.14, 21:28
                                                    kutuzow napisał:

                                                    Na
                                                    > pewno jednak nie wybrałbym rozwiązania gdzie oficjalnie ulegam jej prośbie, a p
                                                    > o cichu realizuje swoje potrzeby tylko że w głębokiej tajemnicy.

                                                    Jeszcze cos innego odcinasz: moze ona wolalaby nie wiedziec?

                                                    Je jestem zazwyczaj bardzo szczera ale i tak ulegam czesto wrazeniu, ze jakbym chociaz w czesci sie nie odzywala i nie wypalalabym ze swoja szczeroscia to bym byla i ja, i inni wokol mnie szczesliwsi.
                                                  • mojemail3 Re: "Przełamując fale" -co jest zdradą? 17.01.14, 11:53
                                                    kutuzow napisał:
                                                    > "Film opowiada historię dziewczyny z nadmorskiej szkockiej wioski - Bess (Emily
                                                    > Watson), która wychodzi za mąż za Jana (Stellan Skarsgård), robotnika z p
                                                    > latformy wiertniczej. Dzięki niemu zahukana i naiwnie patrząca na świat Bess od
                                                    > krywa w sobie kobietę i poznaje smak miłości. Niestety, tuż po ślubie Jan musi
                                                    > wracać na platformę. Zakochana Bess prosi Boga o powrót ukochanego. Kiedy Jan u
                                                    > lega wypadkowi i zostaje sparaliżowany, Bess obwinia o to siebie. Jan zwalnia ż
                                                    > onę z przysięgi wierności małżeńskiej, namawiając ją jednocześnie, aby spróbowa
                                                    > ła sypiać z innymi mężczyznami i aby później opowiadała mu o tym. Dziewczyna po
                                                    > czątkowo nie zgadza się na to, ale kiedy wreszcie się przełamuje, stan zdrowia
                                                    > jej męża zaczyna się poprawiać, co Bess odbiera jako wysłuchanie swoich modłów
                                                    > i przyjęcie przez Boga ofiary z niej samej. Mieszkańcy wioski piętnują Bess, al
                                                    > e ona jest gotowa na poświęcenie wszystkiego w imię miłości. Jest gotowa nawet
                                                    > na największą ofiarę. "

                                                    Kutuzowie, ten film to przykład wybitnie "od czapy"...
                                                    Lars von Trier prowokuje jak zwykle.
                                                    Bess kocha męża bezwarunkowo, naiwnie, jak dziecko. Przecież ona w tym filmie jest osobą w lekkim stopniu upośledzoną...Co to za przykład jest? Jak alkoholik w imię miłości będzie skłaniał kochankę,żeby z nim piła, to wyraz miłości jest?
                                                    Największą ofiarę można ponieść, dla dziecka...

                                                    > Taka sama sytuacja jest w przypadku par Swingujących. Moim zdaniem ciężko powie
                                                    > dzieć że oni siebie zdradzają, jeśli druga strona wie o wszystkim i daje na to
                                                    > przyzwolenie i robią to WSPÓLNIE.

                                                    Taka sama sytuacja, doprawdy???
                                                    To jakiś zgniły kompromis jest raczej;-)

                                                  • rekreativa Re: "Przełamując fale" -co jest zdradą? 17.01.14, 12:23
                                                    Przykład miał tylko pokazać, że jeśli coś odbywa się jawnie i za przyzwoleniem drugiej strony, to nie można mówić o zdradzie, bo zdrada zakłada oszustwo i łamanie czyjegoś zaufania.
                                                    (a to, że w tym konkretnym filmie facet manipulował lekko niedorozwiniętą dziewczyną, wpychając ją w jakies dziwne sytuacje, na które wcale nie miała ochoty, to już inna sprawa).

                                                    Yoric też ma rację co do samej zdrady jako czegoś nieetycznego - w naszej kulturze, czy to w etyce podpartej religijnie, czy świeckiej zdrada to pojęcie pejoratywne i czyn moralnie wątpliwy.
                                                    Natomiast inna rzecz to zrozumienie, dlaczego ktoś zdradził czy pewne nawet usprawiedliwienie tego. A co za tym idzie również skłonność do wybaczenia zdrady i ryzyko społecznego potępienia.
                                                    Myślę, że kogoś, kto zdradził, bo przez lata był odrzucany przez partnera/partnerkę raczej nie potępimy. Zrozumiemy tę osobę, łagodniej ją ocenimy. Chociaż zdrada wciąż jest zdradą.

                                                    Jeszcze inny aspekt tej sprawy to oczekiwanie (nasze), że inna osoba postąpi bezwzględnie moralnie w danej sytuacji. Ja tego nie oczekuję. Nie uważam, żebym miała takie prawo.
                                                    Mogę co najwyżej od siebie oczekiwać pewnych zachowań.

                                                    Podsumowując, to, że zdradę nazwie się po imieniu, czyli oszustwem i czynem nieetycznym nie oznacza z automatu potępienia dla osoby zdradzającej. Tak to rozumiem.
                                                  • sabat.77 FORUM 17.01.14, 12:31
                                                    Sami się prosiliście :))
                                                    Filmowa ilustracja aktualnego zachowania forumowiczów :D

                                                    www.youtube.com/watch?v=1dyxOnuIiO8
                                                  • mojemail3 Re: FORUM 17.01.14, 12:44
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Sami się prosiliście :))
                                                    > Filmowa ilustracja aktualnego zachowania forumowiczów :D
                                                    >
                                                    > www.youtube.com/watch?v=1dyxOnuIiO8

                                                    "Zawsze znajdzie się nadgorliwy"...To dobre podsumowanie;-)
                                                  • kutuzow Re: FORUM 17.01.14, 13:44
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Sami się prosiliście :))
                                                    > Filmowa ilustracja aktualnego zachowania forumowiczów :D
                                                    >
                                                    > www.youtube.com/watch?v=1dyxOnuIiO8

                                                    Sabat, tu nie chodzi o publiczne kamieniowanie za zdradę. Tylko nie popadajmy znów w druga skrajność udając że zdrada jest "cacy".
                                                    Tak jak Ty wrzuciłeś Monty Pythona jako przykład dyskusji nad zdrada, tak jak mógłbym przywołać scenki rodem z przedszkola.
                                                    "On mnie sturchnął,
                                                    , ale to on zaczął
                                                    - ale on zaczął pierwszy"
                                                    itp.

                                                    To że ktoś odmawia seksu nie powoduje, że zdrada tej osoby nie jest zdradą. Jak pisała Recreativa jest to łatwiej usprawiedliwiane, ale nadal jest to zdrada. Tylko że OBOJE są wtedy winni - każdy czegoś innego.
                                                  • sabat.77 Re: FORUM 17.01.14, 13:48
                                                    Każdy jest czegoś winny. Dajcie mi człowieka, a znajdę na niego paragraf :)
                                                  • rekreativa Re: FORUM 17.01.14, 14:05
                                                    Sabat, sabat, filmiki z kamienowaniem, serio?
                                                    Przecież tu właśnie masz w tym wątku przykład usprawiedliwiania zdrady, niejako rozgrzeszania z niej, więc skąd taki pomysł?

                                                    Natomiast nie przesadzajmy i nie przeciągajmy relatywizmu na podstawowe znaczenia pojęć.
                                                    Zdrada oznacza zawiedzenie zaufania/ oszukanie - od kiedy zawiedzenie zaufania jest czymś pozytywnym? No nie jest i tyle.

                                                    PS Można się jednakowoż zastanawiać, czy w omawianym przypadku koleżanki 3rd sin nastąpiło to zawiedzenie zaufania. Czy ten partner, który ją zaniedbał faktycznie wciąż ufa, że ona pozostanie mu wierna i oczekuje z jej strony celibatu?
                                                    Czy po prostu udaje, że nie widzi, ale zdaje sobie sprawę z tego, co się dzieje?
                                                  • hello-kitty2 Re: FORUM 17.01.14, 22:30
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > Przecież tu właśnie masz w tym wątku przykład usprawiedliwiania zdrady, niejako
                                                    > rozgrzeszania z niej, więc skąd taki pomysł?

                                                    Jakiego rozgrzeszania? Czy Ty w ogole wiesz co to znaczy kogos 'rozgrzeszyc'? Rozgrzeszyc to znaczy odpuscic komus grzechy czyli zdjac z niego za nie odpowiedzialnosc. Zaden czlowiek nie ma takiej wladzy, zeby rozgrzeszyc drugiego czlowieka. To chyba Ty mylisz pojecia. To ze kogos rozumiem to nie znaczy, ze go z czegos rozgrzeszam. Ona za swoje grzechy i tak odpowie czy ja ja rozumiem czy nie.

                                                    > Natomiast nie przesadzajmy i nie przeciągajmy relatywizmu na podstawowe znaczen
                                                    > ia pojęć.
                                                    > Zdrada oznacza zawiedzenie zaufania/ oszukanie - od kiedy zawiedzenie zaufania
                                                    > jest czymś pozytywnym? No nie jest i tyle.

                                                    A czy ktos sie cieszy z tego, ze ona zdradza? Czy otrzymala oklaski? Czy ktos ja pochwalil? Czy powiedzial: dobrze tak temu skurwielowi, zdradzaj go wiecej/czesciej? Czy ktos powiedzial, ze zdrada jest dobrem?

                                                    > PS Można się jednakowoż zastanawiać, czy w omawianym przypadku koleżanki 3rd si
                                                    > n nastąpiło to zawiedzenie zaufania. Czy ten partner, który ją zaniedbał faktyc
                                                    > znie wciąż ufa, że ona pozostanie mu wierna i oczekuje z jej strony celibatu?
                                                    > Czy po prostu udaje, że nie widzi, ale zdaje sobie sprawę z tego, co się dzieje
                                                    > ?

                                                    Nie rozumiem po co w ogole sie koncentrujemy na tym gosciu? Przeciez bohaterka jest ona i jej lovelas :) Co tamtem ma do tego? Jak se zalozy watek o zdradzaniu przez zone, to podyskutujemy.




                                                  • rekreativa Re: FORUM 18.01.14, 00:04
                                                    Wsiadłaś na mnie, jakbym do Ciebie pisała. A to do Sabata było.
                                                  • hello-kitty2 Re: FORUM 18.01.14, 01:24
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > Wsiadłaś na mnie, jakbym do Ciebie pisała. A to do Sabata było.

                                                    Upss a to w porzadku, po Sabacie jezdzimy na legalu :-)
                                                    A na powaznie. Bywam dla Ciebie za bezwzgledna. Przepraszam. Szczerze.
                                                  • mojemail3 Re: "Przełamując fale" -co jest zdradą? 17.01.14, 12:57
                                                    rekreativa napisała:

                                                    "(a to, że w tym konkretnym filmie facet manipulował lekko niedorozwiniętą dziewczyną, wpychając ją w jakies dziwne sytuacje, na które wcale nie miała ochoty, to już inna sprawa)"

                                                    Jednak ta manipulacja najmocniej mnie uderzyła a wręcz odrzuciła.Przecież tam wolnej woli nie było, tylko chore poświęcenie...
                                                  • hello-kitty2 Re: "Przełamując fale" -co jest zdradą? 17.01.14, 20:05
                                                    mojemail3 napisała:

                                                    > rekreativa napisała:
                                                    >
                                                    > "(a to, że w tym konkretnym filmie facet manipulował lekko niedorozwiniętą dzie
                                                    > wczyną, wpychając ją w jakies dziwne sytuacje, na które wcale nie miała ochoty,
                                                    > to już inna sprawa)"
                                                    >
                                                    > Jednak ta manipulacja najmocniej mnie uderzyła a wręcz odrzuciła.Przecież tam w
                                                    > olnej woli nie było, tylko chore poświęcenie...

                                                    Dokladnie, w tym filmie doszlo do naduzycia ze strony meza, co ja kosztowalo zycie. Podawanie tego filmu za przyklad do tego watku, a tym bardziej za przyklad do zagadnienia swingu jest dla mnie nieporozumieniem, byc moze wynikajacym z niezrozumienia filmu, o co Kutuzowa nie podejrzewam, raczej podejrzewam jakis rodzaj 'rozpedu' czy brak zastanowienia (?). Przyklad zupelnie nietrafiony.
                                                  • kutuzow Re: "Przełamując fale" -co jest zdradą? 17.01.14, 20:33
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Dokladnie, w tym filmie doszlo do naduzycia ze strony meza, co ja kosztowalo zy
                                                    > cie. Podawanie tego filmu za przyklad do tego watku, a tym bardziej za przyklad
                                                    > do zagadnienia swingu jest dla mnie nieporozumieniem, byc moze wynikajacym z n
                                                    > iezrozumienia filmu, o co Kutuzowa nie podejrzewam, raczej podejrzewam jakis ro
                                                    > dzaj 'rozpedu' czy brak zastanowienia (?). Przyklad zupelnie nietrafiony.

                                                    Kitty, nie chodziło mi o głęboką analizę filmu pt "co autor chciał nam przekazać o życiu". Chodziło mi o pokazanie że pewne sytuacje nie dają się wcisnąć w znaczenie "zdrada". Przyznasz chyba że pomijając wszystkie motywy i działania męża, to nie można powiedzieć że żona go zdradzała, skoro spełniała jego "życzenie". Czyż nie?

                                                    Swing był podany jako drugi osobny przykład. Mimo że para uprawia seks z innymi, to raczej nie można tutaj mówić o zdradzie, jeśli oboje o tym wiedzą i godzą się na to dobrowolnie (bo im się to podoba).

                                                    Mogę jeszcze podać trzeci przykład. Swego czasu Kazik lider Kultu, w jednym z wywiadów wspominał iż jego żona nie lubi miłości francuskiej, więc dostał od niej dyspensę na "lody" na mieście. Z założeniem że tylko "lody". Resztę ma w menu w domu. Czy mogłabyś powiedzieć że Kazik zdradza w ten sposób żonę jeśli sama to proponowała?


                                                  • mojemail3 Re: "Przełamując fale" -co jest zdradą? 17.01.14, 20:44
                                                    kutuzow napisał:

                                                    (...)"Mogę jeszcze podać trzeci przykład. Swego czasu Kazik lider Kultu, w jednym z wywiadów wspominał iż jego żona nie lubi miłości francuskiej, więc dostał od niej dyspensę na "lody" na mieście. Z założeniem że tylko "lody". Resztę ma w menu w domu. Czy mogłabyś powiedzieć że Kazik zdradza w ten sposób żonę jeśli sama to proponowała?(...)"

                                                    Mm nadzieję,że takie zwierzenie Kazika, to jest prowokacja artysty, bo jeśli nie tracę właśnie resztki szacunku...
                                                    Sama proponowała, doprawdy? Uważam,że za taką "propozycją" kryje się całkowite wypalenie uczuciowe w związku, tak bym mogła powiedzieć komuś kto mi jest całkowicie obojętny, żeby szedł na miasto " na lody"...Już sama odmowa i niechęć do seksu oralnego o tym świadczy. Taka żona jest z takim mężem jedynie dla korzyści majątkowych i pozycji towarzyskiej i finansowej...
                                                  • sabat.77 Re: "Przełamując fale" -co jest zdradą? 17.01.14, 21:26
                                                    Nie, nie, ja mysle ze ta zona tak bardzo go kocha ;)
                                                    Odcinajac sie od konkretnego przypadku, mam jednak przemozne wrazenie, ze wiekszosc zon jest z mezami z tego wlasnie powodu. Mam poczucie, ze kobiety w generalnym ujeciu mniej kochaja swoich partnerow. Facetom trudniej spelnic pokladane w nich oczekiwania, sa czesciej powodem rozczarowania partnerki. W tym sensie mocno powatpiewam w moc i trwalosc uczucia kobiet.
                                                  • hello-kitty2 Re: "Przełamując fale" -co jest zdradą? 17.01.14, 21:37
                                                    kutuzow napisał:

                                                    > Kitty, nie chodziło mi o głęboką analizę filmu pt "co autor chciał nam przekaza
                                                    > ć o życiu". Chodziło mi o pokazanie że pewne sytuacje nie dają się wcisnąć w z
                                                    > naczenie "zdrada". Przyznasz chyba że pomijając wszystkie motywy i działania mę
                                                    > ża, to nie można powiedzieć że żona go zdradzała, skoro spełniała jego "życzeni
                                                    > e". Czyż nie?
                                                    >
                                                    > Swing był podany jako drugi osobny przykład. Mimo że para uprawia seks z innymi
                                                    > , to raczej nie można tutaj mówić o zdradzie, jeśli oboje o tym wiedzą i godzą
                                                    > się na to dobrowolnie (bo im się to podoba).
                                                    >
                                                    > Mogę jeszcze podać trzeci przykład. Swego czasu Kazik lider Kultu, w jednym z w
                                                    > ywiadów wspominał iż jego żona nie lubi miłości francuskiej, więc dostał od nie
                                                    > j dyspensę na "lody" na mieście. Z założeniem że tylko "lody". Resztę ma w menu
                                                    > w domu. Czy mogłabyś powiedzieć że Kazik zdradza w ten sposób żonę jeśli sama
                                                    > to proponowała?

                                                    Zdrada to lamanie umowy wylacznosci seksualnej. Jesli takiej umowy nie ma, nie ma zdrady.

                                                    W ogole dla mnie osobiscie zdrada jako taka nie jest wielkim problemem, a na pewnio nie jest wystarczajacym powodem do zakonczenia zwiazku, moze dlatego, ze dla mnie w ogole stworzenie zwiazku jest czynnoscia bardzo trudna, czyli dla mnie zwiazek ma wartosc daleko wyzsza niz sam seks. Gdybym umiala sobie latwo i szybko storzyc nowy zwiazek to bym sobie moze mogla pozwolic na zaostarzanie wymagan wobec partnera w zwiazku.
                                                  • sabat.77 Re: "Przełamując fale" -co jest zdradą? 17.01.14, 21:48
                                                    A co to takiego ten zwiazek ?
                                                    Zwiazki pojawiaja sie tam, gdzie istnieje wymierna wymiana korzysci (rozmaitych) miedzy osobami. Emocjonalnosc jest wtorna do tej wymiany, w zasadzie to nawet nie jest potrzebna. Atrakcyjnosc miedzy plciami jest obietnica tej wymiany, nadzieja na nia.
                                                    Wcale nie jest trudno stworzyc zwiazek, ale trzeba dzialac na bazie racjonalnej wymiany obopolnych korzysci, a nie kierowac sie uczuciem, bo to postepowanie troche od dupy strony. Uczucie jest wtorne, nie pierwotne.
                                                  • hello-kitty2 Re: "Przełamując fale" -co jest zdradą? 17.01.14, 20:14
                                                    kutuzow napisał:

                                                    > bcde napisał:
                                                    > > Jeśli przyjmiemy, że zdrada jest złem, to elementem tego zła (być może na
                                                    > jważni
                                                    > > ejszym) jest oszustwo. Jeśli wyeliminować oszustwo (poprzez powiedzenie m
                                                    > ężowi)
                                                    > > , to (na przykład) sam stosunek seksualny z inną osobą jawi się mniejszym
                                                    > złem.
                                                    > > Winę można stopniować.
                                                    >
                                                    > Odbieram to dokładnie tak samo jak BCDE. Wg mnie istotą zdrady nie jest sam sex
                                                    > , istotą zdrady jest kłamstwo, złamanie czyjegoś zaufania. Zobaczcie, że jest o
                                                    > kreślenie "zdradzić przyjaciela", co nie ma zupełnie odniesienia do podtekstu e
                                                    > rotycznego.

                                                    Dla mnie istota zdrady jest zlamanie UMOWY. Co z tego, ze ja powiem mezowi, ze go zdradzam, przeciez on sie NADAL moze na to nie zgadzac. Umowa jest wiazaca, a "zaufanie" jest kategoria nienamacalna/rozmazana. Pod "zlamanie czyjegos zaufania" mozna wszystko podciagnac. Mozesz zlamac moje zaufanie, bo spedzisz pol nocy na przegadaniu z inna dziewczyna i w konsekwencji sie w niej zakochasz a nawet jej nie dotkniesz. I jeszcze: jak nie bylo umowy, to nie moze dojsc do jej zlamania. Wtedy mozemy najwyzej mowic o zawiedzionych oczekiwaniach/wyobrazeniach.
                                                  • kutuzow Re: "Przełamując fale" -co jest zdradą? 17.01.14, 20:40
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Dla mnie istota zdrady jest zlamanie UMOWY. Co z tego, ze ja powiem mezowi, ze
                                                    > go zdradzam, przeciez on sie NADAL moze na to nie zgadzac. Umowa jest wiazaca,
                                                    > a "zaufanie" jest kategoria nienamacalna/rozmazana.

                                                    Widzisz, nie do końca. Gdy zdradzasz i nie mówisz o tym, dopóki mąż się nie dowie sam -Umowa nadal jest "wiążąca". gdy powiesz mu o tym, ryzykujesz że on "zerwie" umowę (rozstanie w związku, rozwód w małżeństwie).

                                                    > Mozesz zlamac moje zaufanie, bo spedzisz pol n
                                                    > ocy na przegadaniu z inna dziewczyna i w konsekwencji sie w niej zakochasz a na
                                                    > wet jej nie dotkniesz.

                                                    Widzisz, to jest dobry przykład. Kobiety bowiem znacznie mniej są skłonne przebaczyć taką zdradę gdzie doszło do zaangażowania emocjonalnego małżonka (nawet jeśli nie było "konsumpcji"), niż jakiś jednorazowy wyskok (w stylu po wódce na delegacji). Ma to podłoże ewolucyjne. Jeden przypadkowy numerek nie stwarza zagrożenia dla spójności rodziny. Zaangażowanie zaś jest duuużym zagrożeniem że partner zaraz wyloguje się ze związku i jego zasoby przejmie ta nowa. Co ciekawe u facetów jest odwrotnie. Rzadziej są w stanie wybaczyć seks, niż tylko platoniczne uczucie. W pierwszym przypadku faceci (przed testami DNA) ryzykowali że będą wychowywali dziecko konkurenta, poczęte w wyniku zdrady. W drugim zaś takiego ryzyka nie ma.
                                                  • hello-kitty2 Re: "Przełamując fale" -co jest zdradą? 17.01.14, 20:57
                                                    kutuzow napisał:

                                                    > Widzisz, nie do końca. Gdy zdradzasz i nie mówisz o tym, dopóki mąż się nie dow
                                                    > ie sam -Umowa nadal jest "wiążąca". gdy powiesz mu o tym, ryzykujesz że on "zer
                                                    > wie" umowę (rozstanie w związku, rozwód w małżeństwie).

                                                    Umowa jest wiazaca czy wie czy nie. Sadze, ze do zrywania umowy nie dochdzi tak szybko, jak by sie wydawalo. Niemowiacy nie zawsze moga bac sie zerwania umowy, moga bac sie wymuszania zerwania z kochankiem/ka, czego zazwyczej nie chca, nie sat w stanie kochanka/ki odstawic. Bo chyba od tego zaczynaja zdradzani, od zadania zerwania romansu.

                                                    > Widzisz, to jest dobry przykład. Kobiety bowiem znacznie mniej są skłonne przeb
                                                    > aczyć taką zdradę gdzie doszło do zaangażowania emocjonalnego małżonka (nawet j
                                                    > eśli nie było "konsumpcji"), niż jakiś jednorazowy wyskok (w stylu po wódce na
                                                    > delegacji). Ma to podłoże ewolucyjne. Jeden przypadkowy numerek nie stwarza za
                                                    > grożenia dla spójności rodziny. Zaangażowanie zaś jest duuużym zagrożeniem że p
                                                    > artner zaraz wyloguje się ze związku i jego zasoby przejmie ta nowa. Co ciekawe
                                                    > u facetów jest odwrotnie. Rzadziej są w stanie wybaczyć seks, niż tylko plato
                                                    > niczne uczucie. W pierwszym przypadku faceci (przed testami DNA) ryzykowali że
                                                    > będą wychowywali dziecko konkurenta, poczęte w wyniku zdrady. W drugim zaś taki
                                                    > ego ryzyka nie ma.

                                                    Pisalam w pierwszej osobie ale raczej powinnam byla uzyc zaimka bezosobowego. To hipotetyczne bylo.
                  • hello-kitty2 Re: Seksualność kobiety (Osho) 12.01.14, 12:34
                    sabat.77 napisał:

                    > Nie, nie... Tylko troche smutno czytac jak czyjs zwiazek sie rozpada. Szczerze
                    > mowiac czuje jakas solidarnosc z tym facetem, chociaz go nie znam...

                    To moze zadzwon do niego :-) A na powaznie: dlaczego sie z nim solidaryzujesz? Czego to jest wyrazem?

                    > Natomiast co do zdrad - mam wrazenie, ze jak pisal o nich dreamcatcher to miala
                    > s do nich nieco inne nastawienie...

                    Zdrada jest dla mnie pojeciem nieniosacym ani negatywnego ani pozytywnego ladunku emocjonalnego. Jest pojeciem wzglednym i nie moge jej rozpatrywac w oderwaniu od podmiotu, przedmiotu i okolicznosci.
                    • sabat.77 Re: Seksualność kobiety (Osho) 12.01.14, 17:11
                      Kiedy zdrada niesie pozytywny ladunek emocjonalny, a kiedy negatywny ?
                      • hello-kitty2 Re: Seksualność kobiety (Osho) 12.01.14, 18:43
                        sabat.77 napisał:

                        > Kiedy zdrada niesie pozytywny ladunek emocjonalny, a kiedy negatywny ?

                        Zadnego z nich nie niesie. Ladunek emocjonalny niosa relacje, ktore tworzysz, odpowiednio ze zdradzanym i z tym, z ktorym zdradzasz. Zalezy jakie te relacje sa i jak na siebie wzajemnie oddzialuja. Mozesz sobie wtedy rozwazyc, ktora relacja jest dla Ciebie korzystniejsza, ktora budzi dobre emocje, ktora zle, w ktorej sie lepiej czujesz, jakie masz od ktorej oczekiwania. I to jest najczesciej jakims bodzcem do zmian: relacja, a nie zdrada jako taka. Tak to rozumiem.
    • loppe Re: Seksualność kobiety (Osho) 10.01.14, 13:33
      To znaczy bodaj najciekawsze co ten stary jajcarz (Osho) suponuje tutaj, to że monogamia jest nienaturalna dla kobiety.
    • zawle Re: Seksualność kobiety (Osho) 17.01.14, 09:01
      yoric napisał:
      > acha... bo wiesz... ja ich nie informuję z tych samych powodów, dla których Ty
      > nie informujesz swoich przełożonych, że uprawiasz seks z dziećmi.

      Yoric, to podpada pod paragraf. Ogarnij się.
      • mojemail3 Re: Seksualność kobiety (Osho) 17.01.14, 09:04
        zawle napisała:

        > yoric napisał:
        > > acha... bo wiesz... ja ich nie informuję z tych samych powodów, dla który
        > ch Ty
        > > nie informujesz swoich przełożonych, że uprawiasz seks z dziećmi.
        >
        > Yoric, to podpada pod paragraf. Ogarnij się.


        Mnie też zaintrygowała ta determinacja w dyskusji ;-)
        De-terminator?
      • yoric Re: Seksualność kobiety (Osho) 17.01.14, 20:22
        > Yoric, to podpada pod paragraf. Ogarnij się.

        Ty się ogarnij. Jakie pytanie, taka odpowiedź. Ja nie zaczepiam, ale dobrze wiesz, że jak ktoś mnie zaczepia, to nie 'wstrzymuję ręki'. Celowo robisz nieprawdziwe insynuacje, to czego oczekujesz?
    • hello-kitty2 Re: Seksualność kobiety (Osho) 17.01.14, 19:13
      yoric napisał:

      > acha... bo wiesz... ja ich nie informuję z tych samych powodów, dla których Ty
      > nie informujesz swoich przełożonych, że uprawiasz seks z dziećmi.

      Jezu, co to za tekst? Dopiero teraz to czytam. Yoric chodzisz podkurwiony i szukasz guza. Tez tak czasem mam ale krotko, bo sie wtedy spalam. To nie jest zdrowe.
      • yoric Re: Seksualność kobiety (Osho) 17.01.14, 20:14
        > Jezu, co to za tekst?

        Ale co "co za tekst"? Bo paskudna insynuacja, na którą odpowiadałem, jakoś Ci nie przeszkadza.
        • hello-kitty2 Re: Seksualność kobiety (Osho) 17.01.14, 20:35
          yoric napisał:

          > Ale co "co za tekst"? Bo paskudna insynuacja, na którą odpowiadałem, jakoś Ci n
          > ie przeszkadza.

          Ja juz sie troche pogubilam, nie jestem dobra w ''insynuacjach''. Szczerze mowic nawet nie wiem co to dokladnie znaczy, bo ja jestem zwolennikiem mowienia wprost. Rozumiem, ze insynuacja to jest rodzaj niemowienia czegos wprost. Byc moze dlatego tego nie wylapalam. Rozumiem, ze chodzi Ci o jakies zadoscuczynienie i przyznanie racji. Sluchaj, ja juz sie bardziej przyznac nie moge. Powiedzialam Ci za kogo sie uwazam (zlego czlowieka), jak sie zapatruje na zdrade (jest nie fair). Reszta rozmow to drazenie tematu, ktora nie zmiania dwoch wyzej przyznanych.

          Wg mnie nie ma podstaw do twierdzenia, ze Zawle wykorzystuje seksualnie swoich podopiecznych. To jest bezpodstawne pomowienie. Zupelnie nie rozumiem skad Ci sie to wzielo. Nie przypominam sobie zadnego postu Zawle, z ktorego mogles wysunac taki wniosek i dlatego odbieram to jako zagranie ponizej pasa. Przede wszystkim nie ma podstaw do takiego zarzutu. Krotko: przegioles. I zeby nie bylo, ze sie na Ciebie obrazam. Rozmawiajmy normalnie ale trzymajmy sie jakis danych, nie fantazjujmy :) Zawle ma ostry dowcip ale jednak dowcip, bo z usmieszkiem. Za bardzo bierzesz do siebie. Chyba sie juz troche znamy. Mozna przyjmowac pewna rezerwe. No zreszta sam ocen. Ja Ci racje przyznalam w zakresie, jaki podalam wyzej.
          • bcde Re: Seksualność kobiety (Osho) 17.01.14, 20:51
            >Rozumiem, ze insynuacja to jest rodzaj niemowienia czegos wprost.

            Źle rozumiesz.

            > Wg mnie nie ma podstaw do twierdzenia, ze Zawle wykorzystuje seksualnie swoich
            > podopiecznych. To jest bezpodstawne pomowienie. Zupelnie nie rozumiem skad Ci s
            > ie to wzielo. Nie przypominam sobie zadnego postu Zawle, z ktorego mogles wysun
            > ac taki wniosek i dlatego odbieram to jako zagranie ponizej pasa. Przede wszyst
            > kim nie ma podstaw do takiego zarzutu. Krotko: przegioles.

            Yoric przecież nie pisał tego na poważnie. Odbił słowa zawle, sięgając do chwytu erystycznego, ale nie chciał jej obrazić. Tyle, że mu chyba trochę nie wyszło.
            • hello-kitty2 Re: Seksualność kobiety (Osho) 17.01.14, 21:13
              bcde napisał:

              > >Rozumiem, ze insynuacja to jest rodzaj niemowienia czegos wprost.
              >
              > Źle rozumiesz.

              Ze tez Ci sie chce pisac takie rzeczy, chyba tylko zeby mi przysrac, bo gdybys chcial pomoc to bys wytlumaczyl dlaczego on uwaza slowa Zawle za insynuacje. Tym sie roznisz od Biga, bo on tez potrafi przylozyc ale jest jednoczesnie bardzo pomocy.

              > Yoric przecież nie pisał tego na poważnie. Odbił słowa zawle, sięgając do chwyt
              > u erystycznego, ale nie chciał jej obrazić. Tyle, że mu chyba trochę nie wyszło
              > .

              Roznica jest taka, ze ona wstawila znak zapytania i usmieszek, a on nie zartowal. Nie wiem co to jest chwyt erystyczny ale rownie dobrze mogl to powiedzic do mnie, bo wg mnie nie ma podstaw do wyskoczenia z takim tekstem akurat do niej.
            • zawle Re: Seksualność kobiety (Osho) 17.01.14, 22:49
              bcde napisał: > Yoric przecież nie pisał tego na poważnie. Odbił słowa zawle, sięgając do chwyt
              > u erystycznego, ale nie chciał jej obrazić. Tyle, że mu chyba trochę nie wyszło
              > .

              Posłuchaj. Niedawno odbyłam rozmowę z Yorikiem na temat PUA i wykorzystywania lasek z nastawieniem że tylko do seksu. Dla mnie to było wątpliwe niemoralnie, dla niego same chciały. Tak więc odniosłam się do tego o czym tu rozpisuje się yoric. Teraz proszę o jakikolwiek mój cytat który mógłby zasugerować że wykorzystuję seksualnie swoich podopiecznych. Jeśli takiego nie ma i jeśli yoric nie ma dowodów na to, pomówił mnie. A w zasadzie pomówił funkcjonariusza publicznego. Czy to żart? Nie śmieszny. Jak ten że sypiasz z własnym dziecięciem. Czy czuję się obrażona? Idioci nie potrafią mnie obrazić.
              • bcde Re: Seksualność kobiety (Osho) 17.01.14, 23:23
                > Posłuchaj. Niedawno odbyłam rozmowę z Yorikiem na temat PUA i wykorzystywania l
                > asek z nastawieniem że tylko do seksu. Dla mnie to było wątpliwe niemoralnie, d
                > la niego same chciały. Tak więc odniosłam się do tego o czym tu rozpisuje się y
                > oric. Teraz proszę o jakikolwiek mój cytat który mógłby zasugerować że wykorzys
                > tuję seksualnie swoich podopiecznych. Jeśli takiego nie ma i jeśli yoric nie ma
                > dowodów na to, pomówił mnie. A w zasadzie pomówił funkcjonariusza publicznego.
                > Czy to żart? Nie śmieszny. Jak ten że sypiasz z własnym dziecięciem. Czy czuję
                > się obrażona? Idioci nie potrafią mnie obrazić.

                Przecież sama myśl o tym, że sypiasz z dziećmi jest kompletnie absurdalna, także dla yorika, który już cię trochę zna z forum. Właśnie z powodu tego absurdu yoric wplótł to w swoją wypowiedź, aby wzmocnić wrażenie, że przypisywanie mu zamiarów, które mu przypisałaś w jego przekonaniu bez żadnych podstaw, jest podobnie absurdalne jak bezpodstawność jego twierdzenia.
                • zawle Re: Seksualność kobiety (Osho) 17.01.14, 23:31
                  bcde napisał: > Przecież sama myśl o tym, że sypiasz z dziećmi jest kompletnie absurdalna, takż
                  > e dla yorika, który już cię trochę zna z forum. Właśnie z powodu tego absurdu y
                  > oric wplótł to w swoją wypowiedź, aby wzmocnić wrażenie, że przypisywanie mu za
                  > miarów, które mu przypisałaś w jego przekonaniu bez żadnych podstaw, jest podob
                  > nie absurdalne jak bezpodstawność jego twierdzenia.

                  Absurdalne jest to że jestem facetem. Mnie intencje yorica nie interesują. Tylko zakres jego odpowiedzialności prawnej. Bo właśnie popełnił czyn karalny. I jako taki byłby traktowany przez policję, prokuraturę i sąd. To chyba brzmi konkretniej i bardziej zrozumiale?
                  • sabat.77 Re: Seksualność kobiety (Osho) 17.01.14, 23:36
                    zawle napisała:

                    > Absurdalne jest to że jestem facetem. Mnie intencje yorica nie interesują. Tylk
                    > o zakres jego odpowiedzialności prawnej. Bo właśnie popełnił czyn karalny. I ja
                    > ko taki byłby traktowany przez policję, prokuraturę i sąd. To chyba brzmi konkr
                    > etniej i bardziej zrozumiale?

                    Oskarżenie wnosi oskarżyciel prywatny. To jak, będzie proces ? :)
                    Zanim się zacznie, chcę wiedzieć, czy na salę sądową można wnosić popcorn ?
                    • zawle Re: Seksualność kobiety (Osho) 17.01.14, 23:45
                      sabat.77 napisał: > Oskarżenie wnosi oskarżyciel prywatny. To jak, będzie proces ? :)
                      > Zanim się zacznie, chcę wiedzieć, czy na salę sądową można wnosić popcorn ?

                      E tam..jak już wcześniej mówiłam całe życie z patologią, więc mnie takie krzywe teksty nie wzruszają. Ktoś mi kiedyś zarzucił że nie pedagogizuję, więc teraz to robię. To była wypowiedż o odpowiedzialności. Muszę Cię zasmucić, popcornu nie będzie:)
                    • hello-kitty2 Re: Seksualność kobiety (Osho) 17.01.14, 23:58
                      sabat.77 napisał:

                      > Oskarżenie wnosi oskarżyciel prywatny. To jak, będzie proces ? :)
                      > Zanim się zacznie, chcę wiedzieć, czy na salę sądową można wnosić popcorn ?

                      Ty blaznie, piszesz zeby rozladowac sytuacje? Zatem czyn swoja powinnosc :-) Ja mam jeszcze jedna propozycje: niech juz nigdy nikt tu nie pisze o zadnych zdradach, zebysmy sie niepotrzebnie nie denerwowali :-) Takie swinstwa to niech sobie wypisuja na Kochankach :)
                      • sabat.77 Re: Seksualność kobiety (Osho) 18.01.14, 00:09
                        hello-kitty2 napisała:

                        > Ty blaznie, piszesz zeby rozladowac sytuacje? Zatem czyn swoja powinnosc :-)

                        Wypraszam sobie. Nie jestem błaznem, tylko Klaunem - Szydercą. I rozładowuję w ten sposób moje nagromadzone napięcie seksualne.
                        • zawle Re: Seksualność kobiety (Osho) 18.01.14, 00:11
                          sabat.77 napisał: I rozładowuję w
                          > ten sposób moje nagromadzone napięcie seksualne.

                          E weż się uspokój....wiesz jaką mam bujną wyobrażnię? :))))
                          • sabat.77 Re: Seksualność kobiety (Osho) 18.01.14, 00:22
                            zawle napisała:

                            > E weż się uspokój....wiesz jaką mam bujną wyobrażnię? :))))

                            Spokojnie, po prostu powiedz sobie, że jestem żonaty. Jest szansa, że całkiem zniknę, więc w razie gdyby to miało nastąpić - miło było poznać ;)
                            • zawle Re: Seksualność kobiety (Osho) 18.01.14, 00:29
                              sabat.77 napisał:
                              > Spokojnie, po prostu powiedz sobie, że jestem żonaty. Jest szansa, że całkiem z
                              > niknę, więc w razie gdyby to miało nastąpić - miło było poznać ;)


                              A jakie to ma dla mnie znaczenie????? Przestaną mi się projektować obrazki? To mojemail jest żonatooporna. Zresztą ja już też...ale bez pewności
                              • sabat.77 Re: Seksualność kobiety (Osho) 18.01.14, 00:41
                                zawle napisała:

                                > A jakie to ma dla mnie znaczenie????? Przestaną mi się projektować obrazki?

                                To przetestujmy mój projektor.
                                Puk puk, próba, szzzzzzz.
                                "WYOBRAŻASZ SOBIE WIELKĄ BIAŁĄ FLAGĘ NA KTÓREJ WIDZISZ DWA DUŻE ZERA, A DOKŁADNIE POŚRODKU NAD NIMI DOSTRZEGASZ OGROOOOMNĄ ODWRÓCONĄ LITERĘ "U" "
                                • zawle Re: Seksualność kobiety (Osho) 18.01.14, 08:36
                                  sabat.77 napisał: > Puk puk, próba, szzzzzzz.
                                  > "WYOBRAŻASZ SOBIE WIELKĄ BIAŁĄ FLAGĘ NA KTÓREJ WIDZISZ DWA DUŻE ZERA, A DOKŁADN
                                  > IE POŚRODKU NAD NIMI DOSTRZEGASZ OGROOOOMNĄ ODWRÓCONĄ LITERĘ "U" "

                                  Boszzz.....to jakaś uproszczona wersja jest. Moje miejsce pracy wymalowane jest w każdym widocznym miejscu takimi znaczkami, więc to dla mnie nic seksualnego. ( Kitty - ogryzłam sobię jęzor na zapałkę)
                        • zyg_zyg_zyg Re: Seksualność kobiety (Osho) 18.01.14, 00:25
                          > Wypraszam sobie. Nie jestem błaznem, tylko Klaunem - Szydercą.

                          Uważaj zatem, bo tutaj co drugi forumowicz to wujek Staszek, Mistrz Ciętej :-)
                  • kutuzow Re: Seksualność kobiety (Osho) 17.01.14, 23:55
                    zawle napisała:

                    > Absurdalne jest to że jestem facetem. Mnie intencje yorica nie interesują. Tylk
                    > o zakres jego odpowiedzialności prawnej. Bo właśnie popełnił czyn karalny. I ja
                    > ko taki byłby traktowany przez policję, prokuraturę i sąd. To chyba brzmi konkr
                    > etniej i bardziej zrozumiale?

                    Zawle ---> Yoric troche przegiął (moim zdaniem dał przykład niewspółmierny do Twojego), ale ciężko tutaj mówić o odpowiedzialności karnej.
                    Nick "Zawle" nie jest bowiem funkcjonariuszem publicznym. Na tym forum nie występujesz bowiem "zawodowo". Twoja prawdziwa tożsamość jest nieznana. Równie dobrze mogłabyś twierdzić iż jesteś Prezydentem RP i Yoric właśnie obraził głowę państwa.

                    Chciałem tylko wyjaśnić -zanim zrobi się jeszcze bardziej absurdalnie.
                    • zawle Re: Seksualność kobiety (Osho) 18.01.14, 00:04
                      kutuzow napisał:> Nick "Zawle" nie jest bowiem funkcjonariuszem publicznym. Na tym forum nie wyst
                      > ępujesz bowiem "zawodowo". Twoja prawdziwa tożsamość jest nieznana. Równie dobr
                      > ze mogłabyś twierdzić iż jesteś Prezydentem RP i Yoric właśnie obraził głowę pa
                      > ństwa.
                      >
                      > Chciałem tylko wyjaśnić -zanim zrobi się jeszcze bardziej absurdalnie.

                      Nie jestem również osobą anonimową. To moje prawdziwe zdjęcie. Absurdalnie zaczyna się robić, nie jestem panią Prezydentową, ale jestem funkcjonariuszem publicznym a jako taki podlegam szczególnej ochronie. Ja tu nie usiłuję straszyć kogokolwiek, tylko nadać właściwe znaczenie temu co się stało. Na tym forum niejako wystepuję zawodowo, bo wielokrotnie o tym pisałam. Pracuję z dziećmi, z młodzieżą i dorosłymi. O czym każdy tu wie.
                      • bcde Re: Seksualność kobiety (Osho) 18.01.14, 00:20
                        >Absurdalnie zacz
                        > yna się robić, nie jestem panią Prezydentową, ale jestem funkcjonariuszem publi
                        > cznym a jako taki podlegam szczególnej ochronie. Ja tu nie usiłuję straszyć kog
                        > okolwiek, tylko nadać właściwe znaczenie temu co się stało. Na tym forum niejak
                        > o wystepuję zawodowo, bo wielokrotnie o tym pisałam.

                        Jak już teoretyzujemy - to, że jesteś funkcjonariuszem publicznym miałoby znaczenie w przypadku znieważenia, natomiast nie miałoby wpływu na kwalifikację prawną w przypadku pomówienia.
                        • zawle Re: Seksualność kobiety (Osho) 18.01.14, 00:25
                          bcde napisał: > Jak już teoretyzujemy - to, że jesteś funkcjonariuszem publicznym miałoby znacz
                          > enie w przypadku znieważenia, natomiast nie miałoby wpływu na kwalifikację praw
                          > ną w przypadku pomówienia.

                          A zarzucanie starej kobiecie że wykorzystuje swoich podopiecznych to nie zniewaga? Zresztą, kończę ten temat, bo od początku był wstrętny.
                • yoric Re: Seksualność kobiety (Osho) 18.01.14, 23:36
                  Trochę się gubię w drzewku i nie wiem, gdzie wstawić, więc będzie tu.

                  Oczywiście, wypowiedź była absurdalna i nieoparta na absolutnie niczym, co jest dla wszystkich oczywiste.
                  A była takiego cieżaru gatunkowego, jaki był zamierzony. A to właśnie ze względu na tę niedawno długą wymianę o PUA (gdzie nawiasem mówiąc też można się było doszukiwać 'pomówień'), gdzie powiedziałem jasno, że jeśli nie chcę z laską związku, to ją o tym informuję. Gdyby ktoś o tym nie wiedział, to rozumiem, mógłby myśleć, że jest inaczej. Ale nie, w tamtej dyskusji zaznaczałem to wyraźnie. Dlatego taka insynuacja, że oszukuję kobiety, wyjątkowo mnie wpieniła. Właśnie dlatego, że była celowa i że - inaczej niż moja - mogła być odebrana na serio. A uśmieszek i znak zapytania? Jak komuś zależy, mogę je dopisać do tych dzieci. Nadal nieśmieszne? Mnie jakoś insynuowanie mi oszustwa też nie bawi.
                  • lybbla Re: Seksualność kobiety (Osho) 26.01.14, 02:24
                    Ogień był ogień. Zawle próbowała nadszarpnąć autorytet. W odpowiedzi oberwała maczugą. Oburzenie. A dzień później, że lubi wnerwiać. Klaaasyk.

                    Ale nie o tym. Yoricu, a nie masz czasami wrażenia, ze jesteś po ciemnej stronie mocy? Jakich słów używasz informując, że nie chcesz związku?
                    ``Nie chcę z Tobą związku'' czy raczej ``jestem singlem z wyboru''?
                    Tak z własnego doświadczenia, mówić to jedno a być usłyszanym to drugie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka