loppe 24.01.14, 01:49 "Polaryzacja płci wiąże się z atrakcyjnością, pożądaniem, i powiedziałbym nawet barwnością życia..." wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/12,114927,15327366,Lew_Starowicz_na_konferencji_o_gender__Polaryzacja.html#BoxWiad2img Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
bigbadpig Re: Profesor Starowicz wkłada kij w szprychy gend 24.01.14, 02:26 Gender, wbrew temu co wmawiają około kościelne środowiska, nie równa na siłę, tylko bada różnice i daje środki do wyrównania chętnym. TO tak apropos kija w szprychach - Starowicz mówi co widzi, co w żaden sposób nie jest niezgodne z gender. Histerycy boją się, że gender coś im narzuca. Ja się zgadzam akurat w powyższej kwestii, ze Starowiczem, że część różnic kulturowych pomiędzy płciami służy większemu funowi dla tych których życie się kręci wokół płci przeciwnej. Ale to kwestia wyboru. Nie kręci Cię chyba w kobiecie akurat to, że mniej zarabia? Że jest uczona mniejszej asertywności? Jeśli kobieta chce eksponować kobiecość to dla mnie gitara, ale jeśli nie chce zakładać rodziny i nie szuka mężczyzny który ją ogarnie silnym ramieniem, niech się za nią nie martwią obrońcy tradycji. Dziwne, że nagle teraz tak wszyscy się obudzili z tym gender. Czy to nie jest to samo zjawisko jak kilkadziesiąt lat temu, gdy kobiety zrozumiały, że nikt nie umrze gdy zaczną chodzić w spodniach a i tak wzbudziły histerię i obawę o upadek moralności? 15 lat temu na koncercie spotkałem kolesia w dredach, z brodą i w bordowej spódnicy do kostek, nie wzbudzał sensacji innych niż pozdrowienia i wyrazy respektu za mocną stylówę, teraz dorobiona jest do tego tak paranoiczna ideologia, że koleś by się bał na koncert przedostać przez miasto. Odpowiedz Link
orzech69 Re: Profesor Starowicz wkłada kij w szprychy gend 24.01.14, 08:14 Jasiu czemu nie ćwiczysz na WF ? Bo mam okres Jasiu ale jesteś chłopcem ! Dziś postanowiłam być dziewczynką ;) Odpowiedz Link
loppe Re: Profesor Starowicz wkłada kij w szprychy gend 24.01.14, 08:14 A jednak - profesor jest atakowany w dyskusji pod jego wypowiedzią (załączony link). Nawet od "stetryczałych" ubliżają mu jacyś genderowcy, widocznie nie rozumieją zagadnienia tak dobrze jak Ty. Odpowiedz Link
loppe Agnieszka Holland zabiera głos na ten sam temat: 24.01.14, 08:23 Jakie pani dostrzega zagrożenia związane z rozmyciem ról płciowych? Przez stulecia w naszym kręgu kulturowym funkcjonował pewien model rodziny. Role kobiet i mężczyzn były ściśle określone. Nagle zaczęło się to dramatycznie zmieniać, co oczywiście zaburza poczucie porządku i bezpieczeństwa. Nie jestem marksistką i nie uważam, by wszystkie zjawiska społeczne można było wyjaśnić wyłącznie przemianami gospodarczymi, ale sądzę, że zagrożenie bezrobociem wśród mężczyzn, wywołane po części rosnącą konkurencją na rynku pracy ze strony kobiet, a po części zmianą narzędzi wytwórczych, podważyło ich pewność siebie. Nagle okazało się, że coraz częściej nie potrafią już spełnić swojej tradycyjnej roli „myśliwego”, czyli tego, kto przynosi do domu jedzenie. Zachodnie społeczeństwa przyzwyczajały się do tego przez dziesięciolecia. W społeczeństwach postkomunistycznych zmiany miały miejsce właściwie z dnia na dzień. Oczywiście w PRL kobiety również pracowały zawodowo, ale jednocześnie pokornie wypełniały tradycyjne obowiązki – sprzątały, gotowały, opiekowały się dziećmi i starymi rodzicami. Mężczyźni dalej mogli grać rolę myśliwych. Poza tym w PRL nie istniało takie zagrożenie bezrobociem jak w gospodarkach kapitalistycznych. W momencie, gdy bezrobocie staje się endemiczne, gdy przekracza 10 proc., szalenie rośnie poziom lęku i zanika poczucie własnej wartości. W tych państwach, w których żywy był model macho – na Bałkanach czy na Kaukazie –zmiana ustroju doprowadziła do wybuchu wojen. Mężczyźni niepewni swych myśliwskich ról zaczęli gwałtownie przejmować rolę wojowników. Także w Polsce przyspieszenie zmian obyczajowych jest w jakimś sensie niebezpieczne. Co ma pani na myśli? Pewne zmiany dochodzą do nas na skutek lawinowej globalizacji, poprzedzając zmiany naszej mentalności, struktur myślowych czy nawet struktur ekonomicznych. Odbieramy to, co się dzieje w innych krajach, ale nie jesteśmy na to przygotowani przez dłuższą, pogłębioną edukację społeczną, więc widzimy to w karykaturalny sposób, który uruchamia w nas nieadekwatne lęki. A lęki uruchamiają agresję. Polska przechodzi obyczajową „terapię szokową”? Tak, a reakcją jest uwstecznienie konserwatywne. Lęk przed zmianami powoduje wielkie usztywnienie i budowanie alternatywnych wspólnot oraz alternatywnych wizji świata. Odpowiedz Link
loppe Jeszcze ksiądz Oko: 24.01.14, 08:39 Ksiądz Dariusz Oko mówił także, skąd wzięło się jego powołanie. - Kobiety zawsze mi się podobały, fascynowały mnie jako istoty wyższe. My, mężczyźni, często jesteśmy bardziej przyziemni, chodzi o karierę, pieniądze, seks. A kobiety bardziej żyją w sferach duchowych, wyższych - mówił ks. Oko. - Fascynacja kobietami, to był jeden z powodów, dla których zostałem księdzem. Chciałem, żeby ludzie byli szczęśliwi, żeby kobiety były szczęśliwe. Gdybym miał żonę, miałbym jedną kobietę, starłbym się być jak najlepszy - kontynuował. Jak dodał, najlepiej kobietom służy się przez wychowanie mężczyzn. - Kobiety same mają dość rozumu, wiedzą jak powinno wyglądać małżeństwo, rodzina. Tylko mężczyźni często nie wiedzą - stwierdził. Przekonywał, że genderyzm jest "absurdalny i próbuje wbrew nauce zniwelować różnice między mężczyznami i kobietami". Zdaniem księdza, kobiety są bardziej "nastawione na osoby, a mężczyźni na rzeczy". Odpowiedz Link
loppe No to zebrałem sobie i wiem już 24.01.14, 08:44 mniej więcej o co chodzi w tej debacie o gender, bo wcześniej zupełnie mnie to nie interesowało, a że nie mam telewizji, ani radia nie słucham, to treści nieinteresujące nie docierają przypadkiem Odpowiedz Link
marek.zak1 Re: No to zebrałem sobie i wiem już 24.01.14, 09:13 Loppe, oddałem Sowie fotel. A o gender ona też ma coś do powiedzenia: zakbajka.blog.onet.pl/2014/01/24/gender/ Odpowiedz Link
loppe Re: No to zebrałem sobie i wiem już 24.01.14, 09:16 Jak miło, zainspirowałem Sowę:) Odpowiedz Link
zawle Re: Jeszcze ksiądz Oko: 24.01.14, 09:33 I znowu poowraca temat męskich lęków. Piszesz loppe że to co tradycyjne dawało poczucie bezpieczeństwa. Komu? Panowi domu, bo wystarczyło że poszedł do pracy i był "mysliwym"? A teraz gdy kobiety chcą żyć po swojemu, piszecie o swoich lękach związanych z poczuciem męskości? To na czym tą męskość dotąd budowaliście? Na ustawianiu niżej swoich partnerek? Nie mam prawa mieć potzreb? Nie mam prawa żyć jak chcę? Zobacz....ja jestem może nie super nową kobietą, ale robię co chcę. Nie jestem z nikim. Chcą mnie tylko faceci którzy podkładają się tak jak dotąd czyniły to kobiety. Czy ja tu płaczę z tego tytułu? Mam pełną świadomość że moje wybory niosą za sobą konsekwencje. Biorę je na klatę. Czy to zmniejsza moje własne poczucie atrakcyjności? Nie. Jestem zajebistą babką- mimo tego że nie piekną, nie szczególnie jakąś tam.Mam w sobie odwagę. Kobiecą, bo męska jest oparta tylko na poczuciu wyższości???? Jak można tak żle oceniać swoją płeć? jak można budować swoją siłę na takiej marnocie? Odpowiedz Link
loppe Znaczy to Holland o myśliwym i pracy 24.01.14, 09:48 To Holland w ten sposób postrzega męskie lęki związane z omawianymi przemianami, a nie ja. Ja raczej dystansuję się od tej całej debaty. A takie a propos'. Znajomi się rozeszli i na fali tych wielkich przemian ona mu zostawiła ich niemowlaka do wychowywania, on przyjął challenge. Ona miała dość niańczenia. W sumie ciekawie się ogląda jak facet wynajmuje piastunkę, a matka nowocześnie gdzieś tam. Co Ty masz tu na myśli? "Chcą mnie tylko faceci którzy podkładają się tak jak d > otąd czyniły to kobiety. " Odpowiedz Link
bgz0702 Re: Jeszcze ksiądz Oko: 24.01.14, 10:41 zawle napisała: Mam w sobie odwagę. Kobiecą, bo męska jest > oparta tylko na poczuciu wyższości???? niestety, i to przestaje być fajne, chciałabym żeby faceci nie byli tacy dziwni, większość z nas ma uległą naturę ale trudno od nas wymagać żebyśmy były głupie Odpowiedz Link
rekreativa Re: Jeszcze ksiądz Oko: 24.01.14, 12:03 "większość z nas ma uległą naturę" Że co? Odpowiedz Link
loppe Re: Jeszcze ksiądz Oko: 24.01.14, 12:07 > "większość z nas ma uległą naturę" > > Że co? Wydaje mi się, że większość ludzi ma uległą naturę, a wśród kobiet jest zapewne jeszcze więcej niż wśród mężczyzn takich postaw, why not? Odpowiedz Link
sabat.77 Re: Jeszcze ksiądz Oko: 24.01.14, 11:28 Zawle, odwaga i sila nie maja plci :) Seksualnosc i identyfikacja plciowa jest jednym z elementow tozsamosci czlowieka, czesto nieodlacznym, ale przede wszystkim jestesmy ludzmi, a dopiero na drugim miejscu kobietami i mezczyznami. Masz jednak racje, ze budowanie swojej sily na spychaniu drugiej osoby do pozycji podnozka jest zalosne. Jesli polaryzacja ma polegac naa umniejszaniu jednym kosztem drugich, to rzeczywiscie nalezy z nia walczyc. Odpowiedz Link
orzech69 Re: Agnieszka Holland zabiera głos na ten sam tem 24.01.14, 08:40 loppe napisał: > W tych państwach, w których żywy był model macho – na Bałkanach czy na Ka > ukazie –zmiana ustroju doprowadziła do wybuchu wojen. Mężczyźni niepewni > swych myśliwskich ról zaczęli gwałtownie przejmować rolę wojowników. Z resztą wypowiedzi nie będę polemizował ale ten fragment to po prostu kłamstwo. Odpowiedz Link
bgz0702 Re: Profesor Starowicz wkłada kij w szprychy gend 24.01.14, 09:57 bigbadpig napisał: > Gender, wbrew temu co wmawiają około kościelne środowiska, nie równa na siłę, t > ylko bada różnice i daje środki do wyrównania chętnym. TO tak apropos kija w sz > prychach - Starowicz mówi co widzi, co w żaden sposób nie jest niezgodne z gend > er. Histerycy boją się, że gender coś im narzuca. Ja się zgadzam akurat w powyż > szej kwestii, ze Starowiczem, że część różnic kulturowych pomiędzy płciami służ > y większemu funowi dla tych których życie się kręci wokół płci przeciwnej. Ale > to kwestia wyboru. Nie kręci Cię chyba w kobiecie akurat to, że mniej zarabia? > Że jest uczona mniejszej asertywności? Jeśli kobieta chce eksponować kobiecość > to dla mnie gitara, ale jeśli nie chce zakładać rodziny i nie szuka mężczyzny k > tóry ją ogarnie silnym ramieniem, niech się za nią nie martwią obrońcy tradycji > . > Dziwne, że nagle teraz tak wszyscy się obudzili z tym gender. Czy to nie jest t > o samo zjawisko jak kilkadziesiąt lat temu, gdy kobiety zrozumiały, że nikt nie > umrze gdy zaczną chodzić w spodniach a i tak wzbudziły histerię i obawę o upad > ek moralności? mam taki sam stosunek do sprawy jak ty. Nie życzę sobie ani żeby konserwatyści obrzucali mnie obelgami ani żeby feministki traktowały mnie z pogardą. Nie wiem o co chodzi zapaleńcom, wydzierają nas sobie wzajemnie ze szponów a ja np nie chce być w niczyich szponach. Moja postawa zmienna jest i wiąze się najczęściej z kontekstem sytuacji, wiec dlaczego ktoś miałby ją przypisywać konkretnej ideologii? NIe chce być kobieca tylko dlatego ze piekę ciasteczka- to mi uwłacza- bardzo stereotypowa postawa i wskazująca na moje miejsce w kuchni bo przecież do tego jestem pokoleniami przygotowywana i to jest słabiące. Ale mam to gdzieś, bo MOJE DZIECI lubią ciasteczka wiec obojętne mi jest jak obie strony to interpretują. Nie jestem jednak zwolennikiem zacierania róznic płciowych, one mi się podobają ale nigdy nie zagrzmię też ze macierzyństwo i małżeństwo to moje jedyne powołanie Odpowiedz Link
zawle Re: Profesor Starowicz wkłada kij w szprychy gend 24.01.14, 10:54 bgz0702 napisała:Nie jestem jednak zwolennikiem zacierania róznic płciowych, one mi się > podobają ale nigdy nie zagrzmię też ze macierzyństwo i małżeństwo to moje jedy > ne powołanie I tu wracamy do sedna. Czy uda się zatrzeć te różnice? Czy one są uwarunkowane społecznie? Jeśli tak, to zmienimy społeczeństwo i będzie cacy. A jeśli to ma bardziej trwały charakter? Wtedy róznicom nic nie zagrozi. Mnie wkurza że swojej wnusi kupuję różowe ubranka, bo te niebieskie są z samochodzikami i piłkami. Wkurza mnie że męskie buty są fajniejsze a damskie robią z kokardkami których nie znoszę. Że kurtki męskie są proste i eleganckie a w damskich stawiają na ilość nie na jakość. Że w książakch pokazuję iż dziewczynki gotują, opiekują się i sprzątają oraz są grzeczne. A chłoopcy tworzą i są niegrzeczni. Jako nastolatka unikałam zajęć praktycznych z przekory. Byłam ponad to;) Bucika z włóczki zrobiłam jednego i malutkiego jakbym miała rocznego braciszka bez nóżki, bo mnie system zniechęcił. Dopiero gdy nie musiałam, gdy mnie nikt nie wtłaczał....robię an drutach, gotuję, szyję, haftuję. Ale też naprawiam, remontuję, odnawiam. Chcę mieć szansę robić to co chcę. Sama wybiorę kim chcę być. I to jest moje prawo. Odpowiedz Link
orzech69 Re: Profesor Starowicz wkłada kij w szprychy gend 24.01.14, 11:07 zawle napisała: > Sama wybiorę kim chcę być. I to jest moje prawo. to zostań ojcem... Jesteśmy rożni i różnice te wypływają z biologii i nic na to się nie poradzi. np. dla 10%-15% facetów zabijanie to przyjemności, u kobiet przyjemności z zabijania praktycznie nie występuje. Odpowiedz Link
zawle Re: Profesor Starowicz wkłada kij w szprychy gend 24.01.14, 11:10 orzech69 napisał: > to zostań ojcem... > > Jesteśmy rożni i różnice te wypływają z biologii i nic na to się nie poradzi. n > p. dla 10%-15% facetów zabijanie to przyjemności, u kobiet przyjemności z zabij > ania praktycznie nie występuje. jestem ojcem. Od 11 lat:))) Co do biologi....Gander nie nakazuje kobietom czerpać przyjemności z zabijania. Pogadamy se dalej?;) Odpowiedz Link
orzech69 Re: Profesor Starowicz wkłada kij w szprychy gend 24.01.14, 11:27 zawle napisała: > jestem ojcem. Od 11 lat:))) Co do biologi....Gander nie nakazuje kobietom czerp > ać przyjemności z zabijania. Pogadamy se dalej?;) a w profilu jest -> Kobieta 43 lata i piszesz "Dopiero gdy nie musiałam" to jak dla mnie jesteś matką. Skrajna forma gender twierdzi że jesteśmy tacy sami i możemy być kim chcemy. Sami napisałeś " Sama wybiorę kim chcę być. I to jest moje prawo." nie wybierzesz kim jesteś, nie można wybrać sobie płci przy urodzinach ani rodziców, nie wybierasz kraju w którym się rodzisz, nie wybierasz sobie okoliczności które Cię kształtują. Oczywiście możemy pogadać dalej. Odpowiedz Link
zawle Re: Profesor Starowicz wkłada kij w szprychy gend 24.01.14, 11:51 orzech69 napisał: napisał: > a w profilu jest -> Kobieta 43 lata i piszesz "Dopiero gdy nie musiałam" to > jak dla mnie jesteś matką. jestem w społecznym rozumieniu ojcem. Zawsze nim byłam. Dlatego się rozwiodłam. To by ł wybór. Ja nic nie muszę. Mogłam oddać dzieciaki do domu dziecka. Mam je bo chcę. Inne spojrzenie na tą samą sytuację. > Skrajna forma gender twierdzi że jesteśmy tacy sami i możemy być kim chcemy. Sa > mi napisałeś " Sama wybiorę kim chcę być. I to jest moje prawo." nie wybierzesz > kim jesteś, nie można wybrać sobie płci przy urodzinach ani rodziców, nie wybi > erasz kraju w którym się rodzisz, nie wybierasz sobie okoliczności które Cię ks > ztałtują. Płyniemy, płyniemy.. Moge olać rodziców, mogę się wyprowadzić, mogę zmienić płeć. To będzie się działo świadomie, wtedy gdy tą świadomość uzyskam, gdy poczuję niewygodę, gdy zanalizuję swoją sytuację i podejmę taką decyzję. Nie wybieram okoliczności które mnie kształtują, jednak wpływam świadomie na to, w którą drogę pójdę. Ja tak, a Ty? Jeśli ja wybieram, ja ponoszę odpowiedzlaność. Jeśli uważam że nie mam wpływy, pozbawiam się wolności, wyboru i konsekwencji. To jednak wybór Odpowiedz Link
orzech69 Re: Profesor Starowicz wkłada kij w szprychy gend 24.01.14, 12:29 Ojciec nie zastąpi matki ani matka ojca. Oboje są potrzebni do wychowania dziecka bo dają mu różne rzeczy. zawle-> to okoliczności dają Ci szanse na to jaka droga możesz pójść. Dają ci pewien ograniczony wybór. Od Ciebie tylko zależy którą drogę wybierzesz spośród opcji jakie masz dostępne. Urodzisz się u Indian w amazonce lub w Japoni. I zastanów się co możesz a co nie w związku z tym gdzie się urodziłaś, jak ten jeden fakt gdzie się rodzimy wpływa na to co możemy a czego nie. Odpowiedz Link
zawle Re: Profesor Starowicz wkłada kij w szprychy gend 24.01.14, 12:32 orzech69 napisał: > Ojciec nie zastąpi matki ani matka ojca. Oboje są potrzebni do wychowania dzie > cka bo dają mu różne rzeczy. Opowiedz mi o tych różnych rzeczach...konkretnie. > zawle-> to okoliczności dają Ci szanse na to jaka droga możesz pójść. Dają > ci pewien ograniczony wybór. Od Ciebie tylko zależy którą drogę wybierzesz spoś > ród opcji jakie masz dostępne. > Urodzisz się u Indian w amazonce lub w Japoni. I zastanów się co możesz a co ni > e w związku z tym gdzie się urodziłaś, jak ten jeden fakt gdzie się rodzimy wpł > ywa na to co możemy a czego nie. Widzisz ograniczenia, ja szanse. Odpowiedz Link
orzech69 Re: Profesor Starowicz wkłada kij w szprychy gend 24.01.14, 15:16 zawle -> proponuje przeczytanie literatury o wychowaniu. Tylko nie pisanej przez feministki. Trzeba znać swoje ograniczenia żeby wiedzieć jak układać swoje życie. I nie wmówisz mi że ktoś urodzony w puszczy amazońskiej ma szanse zostać fizykiem teoretycznym. Miejsce urodzenia ogranicza mu wybór. Tak jak osoba urodzona w Japonii nigdy nie zostanie prawdziwym tropicielem zwierząt w puszczy. Jesteśmy ograniczeni przez nasze możliwości, biologię i mnóstwo innych uwarunkowań na które nie mamy wpływu. Odpowiedz Link
bgz0702 Re: Profesor Starowicz wkłada kij w szprychy gend 24.01.14, 15:27 orzech69 napisał: > zawle -> proponuje przeczytanie literatury o wychowaniu. Tylko nie pisanej > przez feministki. > > Trzeba znać swoje ograniczenia żeby wiedzieć jak układać swoje życie. I nie wmó > wisz mi że ktoś urodzony w puszczy amazońskiej ma szanse zostać fizykiem teoret > ycznym. Miejsce urodzenia ogranicza mu wybór. Tak jak osoba urodzona w Japonii > nigdy nie zostanie prawdziwym tropicielem zwierząt w puszczy. > Jesteśmy ograniczeni przez nasze możliwości, biologię i mnóstwo innych uwarunko > wań na które nie mamy wpływu. no boże mnie obroń! Orzech a czyś ty się z kosmosu urwał?! Ja myśle sobie nieśmiało chyba jednak ze dyskusja dotyczy naszych możliwości. A miejsce urodzenia nie determinuje naszego rozwoju bo sam widzę odsyłasz zawle do historii wychowania Odpowiedz Link
orzech69 Re: Profesor Starowicz wkłada kij w szprychy gend 24.01.14, 15:34 bgz->zawle twierdzy ze mamy wolności i możemy wszystko bo sami siebie określamy. Ja twierdzę że to nie jest prawda bo w dużym stopniu określają nas okoliczności. I nawet jeżeli mamy olbrzymi potencjał to jak nie będą nam sprzyjać okoliczności to tych możliwości nie wykorzystamy. I miejsce urodzenia determinuje nasz rozwój. "bo sam widzę odsyłasz zawle do historii wychowania" -a tej części nie zrozumiałem. Odpowiedz Link
bgz0702 Re: Profesor Starowicz wkłada kij w szprychy gend 24.01.14, 15:39 orzech69 napisał: > bgz->zawle twierdzy ze mamy wolności i możemy wszystko bo sami siebie okreś > lamy. > Ja twierdzę że to nie jest prawda bo w dużym stopniu określają nas okoliczności > . > I nawet jeżeli mamy olbrzymi potencjał to jak nie będą nam sprzyjać okolicznośc > i to tych możliwości nie wykorzystamy. > I miejsce urodzenia determinuje nasz rozwój. no zgadzam się co do okoliczności ale miejsce urodzenia moze być tą okolicznością tylko jeśli pozostaje miejsecm wychowania Odpowiedz Link
orzech69 Re: Profesor Starowicz wkłada kij w szprychy gend 24.01.14, 15:42 bgz0702 napisała: > no zgadzam się co do okoliczności ale miejsce urodzenia moze być tą okolicznośc > ią tylko jeśli pozostaje miejsecm wychowania Zgoda zgadzam się. Reasumując. Mamy pewien potencjał który możemy wykorzystać ale bez sprzyjających okoliczności ten potencjał się zmarnuje. Z drugiej strony ktoś o marnych możliwościach nie wykorzysta sprzyjających okoliczności. I na to chyba możemy się zgodzić. Odpowiedz Link
zawle Re: Profesor Starowicz wkłada kij w szprychy gend 24.01.14, 17:39 orzech69 napisał:> Trzeba znać swoje ograniczenia żeby wiedzieć jak układać swoje życie. I nie wmó > wisz mi że ktoś urodzony w puszczy amazońskiej ma szanse zostać fizykiem teoret > ycznym. Miejsce urodzenia ogranicza mu wybór. Tak jak osoba urodzona w Japonii > nigdy nie zostanie prawdziwym tropicielem zwierząt w puszczy. > Jesteśmy ograniczeni przez nasze możliwości, biologię i mnóstwo innych uwarunko > wań na które nie mamy wpływu. Muszę Ci przyznać rację. Siedzi sobie taki Tapuya pod drzewem i ma depe: Kurwa, a mogłem zostać fizykiem teoretycznym;))) Albo Japończyk jedzie w wieku 20 tat do puszczy amazońskiej, przez nastepne 40 tropi zwięrzeta i zastanawia się nad prawdziwością swojego tropienia. Odpowiedz Link
rekreativa Re: Profesor Starowicz wkłada kij w szprychy gend 24.01.14, 20:55 "I nie wmó > > wisz mi że ktoś urodzony w puszczy amazońskiej ma szanse zostać fizykiem > teoretycznym" Ależ oczywiście, że ma szanse. Wystarczy, że wyjedzie z puszczy i pójdzie do szkoły. Tak samo można by gadać, że ktoś urodzony na bieszczadzkiej wsi nie ma szans zostać fizykiem teoretycznym. No nie ma, chyba że wyjedzie ze swej wsi i pójdzie do szkoły. Odpowiedz Link
bgz0702 Re: Profesor Starowicz wkłada kij w szprychy gend 24.01.14, 14:39 orzech69 napisał: > Skrajna forma gender twierdzi że jesteśmy tacy sami i możemy być kim chcemy. > sam wiesz o tym że jest skrajna, nie ma co dyskutować o pierdołach i kontrargument opierać na biologii, mówimy o kulturowej spuściźnie i o tym że kultura ewoluuje Odpowiedz Link
orzech69 Re: Profesor Starowicz wkłada kij w szprychy gend 24.01.14, 15:05 tylko że w pogoni za ta równością wprowadza się parytety płci. Odpowiedz Link
rekreativa Re: Profesor Starowicz wkłada kij w szprychy gend 24.01.14, 16:34 Ale gdzie dokładnie te parytety płci wprowadzono? Odpowiedz Link
orzech69 Re: Profesor Starowicz wkłada kij w szprychy gend 24.01.14, 17:34 Na mocy przyjętego przez Parlament Europejski prawa, rządy państw członkowskich będą mogły rozwiązać każdą firmę, której 40% kadr zarządzających nie bedą stanowić kobiety! Oprócz powyższego, kobiety będą preferowane prawnie przy rekrutacji i awansach. Mają one mieć pierwszeństwo przed mężczyznami także w procedurach powoływania na dyrektorów wykonawczych. Pierwsza z brzegu informacja z googli Odpowiedz Link
sabat.77 Re: Profesor Starowicz wkłada kij w szprychy gend 24.01.14, 11:18 Sa roznice wynikajace z biologii, na ktore nakladaja sie roznice wynikajace z wplywu kulturowego :) Ale jak ktos zaczyna probowac udowadniac, ze obecnosc w kuchni albo sklonnosc do sprzatania jest uwarunkowana biologicznie to chyba trzeba mu sie przyjrzec lepiej, najlepiej od strony psychologicznej :) Odpowiedz Link
zawle Re: Profesor Starowicz wkłada kij w szprychy gend 24.01.14, 11:21 sabat.77 napisał: > Sa roznice wynikajace z biologii, na ktore nakladaja sie roznice wynikajace z w > plywu kulturowego :) > Ale jak ktos zaczyna probowac udowadniac, ze obecnosc w kuchni albo sklonnosc d > o sprzatania jest uwarunkowana biologicznie to chyba trzeba mu sie przyjrzec le > piej, najlepiej od strony psychologicznej :) Nie boisz się sabat że Ci przestanie stawać od gander? Albo od sprzatania? ;))) Odpowiedz Link
orzech69 Re: Profesor Starowicz wkłada kij w szprychy gend 24.01.14, 11:34 sabat.77 napisał: > Sa roznice wynikajace z biologii, na ktore nakladaja sie roznice wynikajace z w > plywu kulturowego :) > Ale jak ktos zaczyna probowac udowadniac, ze obecnosc w kuchni albo sklonnosc d > o sprzatania jest uwarunkowana biologicznie to chyba trzeba mu sie przyjrzec le > piej, najlepiej od strony psychologicznej :) obecność na pewno nie ale już zdolności i potrzeby robienia czegoś są wypadkową biologii (naszych predyspozycji) i uwarunkowań kulturowych. Jesteśmy różni, ani gorsi ani lepsi po prostu różni. Odpowiedz Link
sabat.77 Re: Profesor Starowicz wkłada kij w szprychy gend 24.01.14, 11:49 Ale chodzi o to, ze pewne prymitywne stereotypy sa produktem ostatnich lat, a myslimy o nich w kategoriach przedwiecznych rol plciowych. Jak wytlumaczyc obecnosc w spoleczenstwie wielkich mistrzow kuchni czy slynnych krawcow ? Dla nich to nie bylo problemem i nie ujmowalo im w meskosci. Odpowiedz Link
orzech69 Re: Profesor Starowicz wkłada kij w szprychy gend 24.01.14, 12:09 ja pisze o skrajnym gener a ty o skrajnych stereotypach. Oczywiście że najlepsi kucharze to faceci. Ja sam wole gotować i sprawia mi to przyjemności. Zwłaszcza jak uda mi się zrobić coś co smakuje i widzę jak jedzą aż im się uszy trzęsą. Pewnie jest wiele kobiet które nie lubi gotować a gotują tylko dlatego bo takie są uwarunkowania kulturalne. Ale są różnice miedzy płciami które wynikają z biologii i te różnice wpływają na nasza kulturę. Próba ich zniwelowania prowadzi do chorych rzeczy. Odpowiedz Link
loppe Re: Profesor Starowicz wkłada kij w szprychy gend 24.01.14, 12:18 Swoją drogą to dziwne, że najlepsi kucharze to faceci i najlepsi krawcy, i fryzjerzy to faceci a nie krawcowe...co jest grane? Bo wygląda na to że jak faceci się za coś już wezmą to będą lepsi, no niestety wygląda tak, o co chodzi? I czy gender nie ma racji w tym świetle hi hi Odpowiedz Link
zyg_zyg_zyg Re: Profesor Starowicz wkłada kij w szprychy gend 24.01.14, 12:24 Bo wygląda na to że jak faceci > się za coś już wezmą to będą lepsi, no niestety wygląda tak, o co chodzi? No nie chce być inaczej. Dlatego weź się, Loppe, za gotowanie, szycie i strzyżenie - będzie o jednego geniusza sztuki kulinarnej, krawieckiej i fryzjerskiej więcej. Odpowiedz Link
loppe Re: Profesor Starowicz wkłada kij w szprychy gend 24.01.14, 12:27 No ale rozumiesz że nie chodzi o to że każdy facet... I jak to wytłumaczyć że najlepsi krawcy i kucharze prześcignęli najlepsze krawcowe i kucharki? Jak? Odpowiedz Link
loppe Re: Profesor Starowicz wkłada kij w szprychy gend 24.01.14, 12:39 Tak więc niestety, wygląda na to, że jak faceci się za cokolwiek wezmą serio i z talentem, to osiągną więcej niż utalentowane kobiety zaangażowane w daną dziedzinę kobieca nominalnie jak gotowanie i krawiectwo... Kreślę te słowa bez żadnej satysfakcji, bo ja osobiście nie prześcignę kobiet, nawet średnio utalentowanych, w krawiectwie i w ogóle wolę kobiety od mężczyzn... Czynię to tylko w celu poszerzenia świadomości i wiedzy, zwłaszcza swojej, bez względu na obowiązujące wymogi poprawności politycznej, które zdaje się torpedują takie badania krawców i krawcowych, kucharek i kucharzy? Odpowiedz Link
jesod Tak więc niestety 24.01.14, 13:04 loppe napisał: > Tak więc niestety, wygląda na to, że jak faceci się za cokolwiek wezmą serio i > z talentem, to osiągną więcej niż utalentowane kobiety Tak, z pewnością, ale to tylko potwierdza, że kobiety to Jednak SAMO ZUO i więcej im się nie należy. Dlatego właśnie stworzono szereg okoliczności, by to ZUO tępić, bo jak ZUO jest zajęte i nie ma czasu myśleć, to się nie wychyla i nie przeszkadza. No i nie stanowi wtedy żadnej konkurencji, którą trzeba eliminować. Na piedestale jest tylko miejsce dla MĘCZYZNY. Odpowiedz Link
sabat.77 Re: Profesor Starowicz wkłada kij w szprychy gend 24.01.14, 13:11 Niekoniecznie. Dla mnie to koronny dowod na to, ze wciaz zyjemy w spolecznosciach gleboko skazonych partiarchatem. Tam gdzie decyduje uklad sil a nie mierzalne kompetencje, tam kobiety maja trudniej. Odpowiedz Link
rekreativa Re: Profesor Starowicz wkłada kij w szprychy gend 24.01.14, 13:23 No co Ty? Jaki patriarchat? Jeśli komisja przyznawała awans/nagrodę/talon na balon i nie przyznała żadnej kobiecie, musi kobieta nie zasłużyła - mężczyzna lepszym był. To, że w komisji sami biali faceci po 50-tce nie ma żadnego znaczenia, no w ogóle żadnego nie ma i już. (nagrody, awansu i talonu nie otrzymał też żaden czarny - musi czarni są z natury głupsi i leniwi...) Odpowiedz Link
loppe Re: Profesor Starowicz wkłada kij w szprychy gend 24.01.14, 13:24 sabat.77 napisał: > Niekoniecznie. Dla mnie to koronny dowod na to, ze wciaz zyjemy w spolecznoscia > ch gleboko skazonych partiarchatem. Tam gdzie decyduje uklad sil a nie mierzaln > e kompetencje, tam kobiety maja trudniej. Oczywiście że jest taka alternatywa logiczna w dyskusji, a niektóre teorie spiskowe mają ręce i nogi. Czy ta ma? Odpowiedz Link
sabat.77 Re: Profesor Starowicz wkłada kij w szprychy gend 24.01.14, 13:28 Mysle, ze trzeba by zapytac pana Roberta S. Cutty :) Odpowiedz Link
loppe Re: Profesor Starowicz wkłada kij w szprychy gend 24.01.14, 13:38 sabat.77 napisał: > Mysle, ze trzeba by zapytac pana Roberta S. Cutty :) The Associate:) Odpowiedz Link
zyg_zyg_zyg Re: Profesor Starowicz wkłada kij w szprychy gend 24.01.14, 13:39 > Tak więc niestety, wygląda na to, że jak faceci się za cokolwiek wezmą serio i > z talentem, to osiągną więcej niż utalentowane kobiety zaangażowane w daną dzie > dzinę kobieca nominalnie jak gotowanie i krawiectwo... Już kiedyś na forum padła taka hipoteza, że w populacji mężczyzn jest więcej geniuszy i imbecyli, niż w populacji kobiet - one są bardziej "równe". Nie pamiętam, czego akurat dotyczyły te genialność i imbecylizm, ale jeśli już, to to raczej powinna by Twoja hipoteza. Bo przemawiają za nią zarówno przeważająca męskość geniuszy krawców (btw. znasz jakiegoś krawca?), kucharzy i fryzjerów, jak i Twoje osobiste nieprześciganie w ich działaniach przeciętnej kobiety. A opcję "mężczyźni są lepsi" Ty osobiście obalasz :-) Odpowiedz Link
zawle Re: Machniemy sobie teścik?;) 24.01.14, 13:46 kongreskobiet.pl/pl-PL/news/show/quiz_czy_wiesz_wszystko_o_gender Odpowiedz Link
loppe Re: Machniemy sobie teścik?;) 24.01.14, 14:48 :) Poza tym są i takie kwestie, że na przykład pianista uznawany za najlepszego miał rekordowy rozstaw palców dłoni 30cm (ja mam 22cm, a pianistki po prostu nawet tych 22cm...) Odpowiedz Link
mojemail3 Re: Machniemy sobie teścik?;) 24.01.14, 14:59 loppe napisał: > :) > > Poza tym są i takie kwestie, że na przykład pianista uznawany za najlepszego mi > ał rekordowy rozstaw palców dłoni 30cm (ja mam 22cm, a pianistki po prostu nawe > t tych 22cm...) Loppe, jeśli mówisz o Rachmaninowie, to on cierpiał na chorobę genetyczną zespół Marfana, miał na jej skutek nienaturalnie wydłużone palce, tak samo Paganini... Pamiętam to dobrze, bo w liceum miałam do przetłumaczenia jego krótką biografię... Teraz wystarczy "wygooglować"... Odpowiedz Link
loppe Re: Machniemy sobie teścik?;) 24.01.14, 15:10 W istocie, to o niego chodzi. Nie widziałem że miał tego Marfana, nie wiedziałem w ogóle o Marfanie. Oczywiście żadna pianistka nawet z Marfanem by się nie zbliżyła do tego rozstawu. A wybitna gra na fortepianie to nie tylko intelekt i technika, ale właśnie także "warunki fizyczne" surprise surprise. Niektórzy nawet musieli zrezygnować z profesjonalnej kariery mimo muzykalności i techniki wypracowanej w pocie czoła od maleńkości, z powodu za małego rozstawu - ten stawał się jasny dopiero po podrośnięciu kandydata. Pozdrawiam:) Odpowiedz Link
marek.zak1 Re: Machniemy sobie teścik?;) 24.01.14, 15:17 Jesli juz o muzyce, to wybrałes słabe pole, bo jednak sa dobre pianistki i skrzypaczki.. O ile bardziej przekonywujący są kompozytorzy. Nie ma wśród nich kobiet. Odpowiedz Link
loppe Re: Machniemy sobie teścik?;) 24.01.14, 15:25 A dyrygenci panie... :) W pierwszej 10 pianistów wszechcz. w zasadzie nie ma kobiety Odpowiedz Link
loppe Re: Machniemy sobie teścik?;) 24.01.14, 15:26 Martha Argerich się powiedzmy pojawia, no ale... jaskółka Odpowiedz Link
loppe Re: Machniemy sobie teścik?;) 24.01.14, 15:29 Te dwie panie ładne rzeczy komponowały:) www.youtube.com/watch?v=UiGjxxytLy8 Odpowiedz Link
marek.zak1 Re: Machniemy sobie teścik?;) 24.01.14, 15:41 Są kompozytorki, ale w pierwszej setce to nie. Kobieta potrafi pięknie grać, jak wspomniana Marta Arghrerich, czy Dina Joffe, która omal nie wygrała z Zimermanem konkursu szopenowskiego. Słyszałem ją rok temu w Warszawie gdzie grała koncert Schumanna. Rewelacja. Odpowiedz Link
loppe Nell z W pustyni i puszczy 24.01.14, 15:47 czyli Monika Rosca wyrosła na profesjonalną pianistkę i oczywiście czarującą kobietę www.youtube.com/watch?v=upGmi1Rdqb0 Odpowiedz Link
orzech69 Re: Machniemy sobie teścik?;) 24.01.14, 15:49 loppe napisał: > :) > > Poza tym są i takie kwestie, że na przykład pianista uznawany za najlepszego mi > ał rekordowy rozstaw palców dłoni 30cm (ja mam 22cm, a pianistki po prostu nawe > t tych 22cm...) cicho zawle Ci zaraz napisze że to nie problem bo można sobie palce wydłużyć chirurgicznie ;) Odpowiedz Link
mojemail3 Re: Profesor Starowicz wkłada kij w szprychy gend 24.01.14, 14:49 zyg_zyg_zyg napisała: (...)"Bo przemawiają za nią zarówno przeważająca męskość geniuszy krawców (btw. znasz jakiegoś krawca?), kucharzy i fryzjerów (...)" Nie, jednak nie.Niekwestionowana królowa i rewolucjonistka w świecie mody to Coco Chanel, a Karl Lagerfeld i inni to jedynie spadkobiercy genialnej spuścizny. Christian Dior paradoksalnie wrócił w modzie do baroku... Obecnie w Anglii poza młodymi gwiazdorami, to jednak największa jest Vivienne Westwood... O, a w kwestii kuchni, zna ktoś bardziej znanego polskiego kucharza niż legendarna Lucyna Ćwierczakowiczowa??? ( nie chodzi mi o współczesne gwiazdki) www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,53662,12206598,Femme_terrible_Lucyna_Cwierczakiewiczowa_i_365_obiadow.html Fryzjerzy, owszem, tu mamy naszego geniusza z Sieradza: www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,96856,3463705.html Nie wiem, czy jest się o co "drzeć szaty" w kwestii mody i kuchni ;-) Odpowiedz Link
zyg_zyg_zyg Re: Profesor Starowicz wkłada kij w szprychy gend 24.01.14, 15:49 Mojem, to był argument Loppe, ja abstrahuje od jego prawdziwości. Ale Coco Chanel nie była krawcową :-) "Po pierwsze ja nie wykonuję projektów. W całym moim życiu nie narysowałam ani jednej sukienki.(...) I jeśli mam być zupełnie szczera, to muszę wyznać, że nie umiem nawet szyć. Zamiast szkicować, "rzeźbię" projekty: biorę materiał i zwyczajnie go tnę, później, przy pomocy szpilek, łączę go w odpowiednie formy na manekinie. Jeśli wyjdzie dobrze, to ktoś go potem szyje, jeśli źle, to wyciągam szpilki i zaczynam wszystko od nowa." lula.pl/lula/1,94040,7143962,Coco_Chanel___rzezbiarka_mody.html Odpowiedz Link
rekreativa Re: Profesor Starowicz wkłada kij w szprychy gend 24.01.14, 13:15 No ba! Ja nawet myślę, że jakby się taki geniusz zawziął, to i dziecko by urodził. Odpowiedz Link
loppe Re: Profesor Starowicz wkłada kij w szprychy gend 24.01.14, 13:22 rekreativa napisała: > No ba! > Ja nawet myślę, że jakby się taki geniusz zawziął, to i dziecko by urodził. Ano właśnie. Przybyłaś dokładnie gdzie antygenderowcy chcą Cię widzieć... Macierzyństwo, także łóżko... to właśnie tu, dla heteromężczyzny, żaden mężczyzna nie jest lepszy od kobiety... Chwała macierzyństwa... Odpowiedz Link
zawle Re: Profesor Starowicz wkłada kij w szprychy gend 24.01.14, 13:25 Nie trudniej się "zawziąć".Nie wiem czy wynika to z uwarunkowań kulturowych, czy z genetycznych. Widzimy wokół ludzi i Ci ludzie sa nam potzrebni do życia. Faceci potrafią w pasji się rozpłynąć. Poświęcić dla niej wszystko i wszystkich. Chociaż ....widzę wokół siebie że i baby to potrafią......dajcie nam więc następne 100 lat;)) Odpowiedz Link
loppe Re: Profesor Starowicz wkłada kij w szprychy gend 24.01.14, 13:28 zawle napisała: > Nie trudniej się "zawziąć".Nie wiem czy wynika to z uwarunkowań kulturowych, cz > y z genetycznych. Widzimy wokół ludzi i Ci ludzie sa nam potzrebni do życia. Fa > ceci potrafią w pasji się rozpłynąć. Poświęcić dla niej wszystko i wszystkich. > Chociaż ....widzę wokół siebie że i baby to potrafią......dajcie nam więc nastę > pne 100 lat;)) To jest bardzo rozsądna hipoteza imho. Jakieś cechy wolicjonalne, charakterologiczne, emocjonalne - a nie intelektualne - sprawiają, że najlepsi kucharze i krawcy wyprzedzili najlepsze kucharki i krawcowe tego świata... Na razie:) Odpowiedz Link
rekreativa Re: Profesor Starowicz wkłada kij w szprychy gend 24.01.14, 13:38 "Fa > ceci potrafią w pasji się rozpłynąć. Poświęcić dla niej wszystko i wszystkich. " Bo im się na to daje przyzwolenie. Podwójne standardy to nie jest wymysł feministek. Przykład, który zawsze podaję w takich sytuacjach: Martyna Wojciechowska i jej wyprawy. Szczególnie taka jedna wyprawa w Himalaje, kiedy zostawiła w domu małe dziecko - ile ja wtedy komentarzy przeczytałam, jaka to wyrodna matka i kto to w ogóle widział, żeby się baba przy dziecku po świecie włóczyła. Gdy w góry wyrusza ekipa męska, czy ktokolwiek się wtedy zająknie o dzieciach? A przecież wielu z himalaistów ma rodziny. Nie, ich ten problem nie dotyczy, bo oni są facetami. Im wolno zostawić rodzinę i iść ryzykować życie. I nikt ich z tego powodu wyrodnymi ojcami nie nazywa. Odpowiedz Link
kutuzow Martyna Wojciechowska 24.01.14, 14:48 rekreativa napisała: > Przykład, który zawsze podaję w takich sytuacjach: Martyna Wojciechowska i jej > wyprawy. Szczególnie taka jedna wyprawa w Himalaje, kiedy zostawiła w domu małe > dziecko - ile ja wtedy komentarzy przeczytałam, jaka to wyrodna matka i kto to > w ogóle widział, żeby się baba przy dziecku po świecie włóczyła. Pytanie tylko od KOGO były te komentarze? Też to wtedy obserwowałem i zauważyłem że w przeważającej większości to KOBIETY tak się bulwersowały, że "wyrodna matka" itp. Większości moich kumpli to po postu nie ruszało, ot poszła w góry i już. Bardziej interesowały ich plotki czy jest homo czy hetero (bo sexy laska z niej). Inny przykład: "Perfekcyjna Pani Domu" - jak sądzisz do kogo jest skierowany? Kto to ogląda? Uważasz, że to mężczyźni oceniają kobiety czy one są "dobrymi gospodyniami", czy to raczej inne kobiety? Widzisz, facecji mogą chodzić w te swoje góry, bo innym facetom to zwisa. Nie czepiają się, nie krytykują itp. Tu nie trzeba wytaczać jakiś wielkich dział pod sztandarami Gender, tu trzeba popracować nad samymi kobietami, przez co określają w życiu sukces samych siebie (dobra żona, matka, dobra gospodyni, czy może dobry pracownik). Dopóki dla niektórych życiowym osiągnięciem będzie ślub i urodzenie dziecka (co widać na FB i NK), dopóty nie będzie "równości" w tej kwestii. Wcale nie wynika to z tego że to "źli" facecji coś blokują, to kobiety same sobie taką rolę wyznaczają. Odpowiedz Link
bgz0702 Re: Martyna Wojciechowska 24.01.14, 14:58 kutuzow napisał: Tu nie trzeba wytaczać jakiś wielkich dział pod > sztandarami Gender, tu trzeba popracować nad samymi kobietami, przez co określ > ają w życiu sukces samych siebie (dobra żona, matka, dobra gospodyni, czy może > dobry pracownik). Dopóki dla niektórych życiowym osiągnięciem będzie ślub i uro > dzenie dziecka (co widać na FB i NK), dopóty nie będzie "równości" w tej kwesti > i. Wcale nie wynika to z tego że to "źli" facecji coś blokują, to kobiety same > sobie taką rolę wyznaczają. tak jest właśnie. Tylko myślę sobie ze po co krytykować którykolwiek ze sposobów życia? Przecież to że ja czegoś nie chcę nie znaczy ze inni też tego nie chcą. Dla mnie każdy kto chce mi rozpieprzyć to co lubie jest wrogiem bo mnie obraża i atakuje Odpowiedz Link
rekreativa Re: Martyna Wojciechowska 24.01.14, 15:30 Tylko jak myślisz, dlaczego kobiety w ten sposób postrzegają siebie i swoją rolę? Dlaczego przywołują inne kobiety do porządku wyznaczonego przez patriarchat i mężczyzn wiele lat temu? Bo wciąż im się wydaje, że mężczyźni właśnie tego od nich oczekują - i mogą mieć rację, bo wciąż jest mnóstwo mężczyzn, którzy właśnie tego oczekują (ostatnie tygodnie histerii antygenderowej dokładnie to pokazują). Odpowiedz Link
bgz0702 Re: Martyna Wojciechowska 24.01.14, 15:37 rekreativa napisała: > Tylko jak myślisz, dlaczego kobiety w ten sposób postrzegają siebie i swoją rol > ę? Dlaczego przywołują inne kobiety do porządku wyznaczonego przez patriarchat > i mężczyzn wiele lat temu? Bo wciąż im się wydaje, że mężczyźni właśnie tego od > nich oczekują - i mogą mieć rację, bo wciąż jest mnóstwo mężczyzn, którzy właś > nie tego oczekują (ostatnie tygodnie histerii antygenderowej dokładnie to pokaz > ują). no chyba nie bedziemy sobie robić jaj i winić facetów za to ze dziewczyny reagują na męskie potrzeby;)) daj spokój to sprawa każdej z nas z kim i jak chce spędzić swój czas choc czasami są odstępstwa od normy ale nie o skrajnościach ta rozmowa Odpowiedz Link
rekreativa Re: Martyna Wojciechowska 24.01.14, 16:16 Rozmowy na forach niemal zawsze są o skrajnościach, bo ze względu na ograniczenia formy komunikacji trzeba operować schematami. To raz. Dwa: sama przyznajesz, że chodzi o reakcję na męskie potrzeby, czyli nie jest tak, że kobiety same z siebie powymyślały sobie jakieś szuflady i ograniczenia i tam się wciskają, choć nikt tego od nich nie wymaga. Nie, bo te szuflady powymyślali dla kobiet faceci. I o tym jest rozmowa. Odpowiedz Link
bgz0702 Re: Martyna Wojciechowska 24.01.14, 16:26 rekreativa napisała: > Rozmowy na forach niemal zawsze są o skrajnościach, bo ze względu na ograniczen > ia formy komunikacji trzeba operować schematami. > To raz. > Dwa: sama przyznajesz, że chodzi o reakcję na męskie potrzeby, czyli nie jest t > ak, że kobiety same z siebie powymyślały sobie jakieś szuflady i ograniczenia i > tam się wciskają, choć nikt tego od nich nie wymaga. Nie, bo te szuflady powym > yślali dla kobiet faceci. > I o tym jest rozmowa. > no tak, wiem to samo co ty. Ale czy nie masz wyboru wchodząc do tej szuflady? Spora część kobiet wycofała się z układu który je tam zamykał. To w dalszym ciągu nie jest wina facetów za to ze tam wchodzimy. Wiem o tym i tego nie kwestionuje ze każda z nas chce podjąć próbę przynajmniej, bo to jest fajne - tak nam się wydaje- pożyć sobie w parach ale w wyimaginowanym naszym babskim świecie. Niestety faceci też mają tak samo, nie chcą siedzieć w szufladzie i piszą o tym przecież nawet tutaj, nie jesteśmy jedyne i odosobnione w tej "krzywdzie" i nie ma co szukać winnej populacji za ten stan rzeczy, a niech każdy sam, personalnie się z tym rozprawi, mi też nie jest łatwo Odpowiedz Link
kutuzow Re: Martyna Wojciechowska 24.01.14, 16:35 rekreativa napisała: > czyli nie jest t > ak, że kobiety same z siebie powymyślały sobie jakieś szuflady i ograniczenia i > tam się wciskają, choć nikt tego od nich nie wymaga. Nie, bo te szuflady powym > yślali dla kobiet faceci. rekreativa ---> to nie są "szuflady", tylko element rywalizacji kobiet o najbardziej atrakcyjnych partnerów. Zobacz, obie płcie robią dokładnie tak samo. Facecji wiedzą, że dla kobiet jest istotny status kandydata, więc ostro pracują i angażują swoją energię w karierę. Tylko że faceci nie zrzucają winy na kobiety. Np za to, że to ich "rozdmuchane" oczekiwania sprawiają że Ci padają jak muchy na zawały (średnia życia to pokazuje) robiąc karierę i walcząc o zasoby. Mogliby przecież wieść iście "studenckie" życie mieszkając całe życie w kawalerce i grac na kompie całe wieczory. Widzisz -kobiety także "wciskają" mężczyzn we własne szuflady. Odpowiedz Link
bigbadpig Re: Martyna Wojciechowska 24.01.14, 17:07 Bardzo wielu mężczyzn narzeka na kobiece oczekiwania dokładnie symetrycznie jak kobiety na męskie. Częste są opinie na necie i trochę ciszej mówione, ale tez pewnie często w realu - kobiety to blachary, dziwki co sprzedają się za kasę, wyrachowane bo nie patrzą w serce biednego, lecz przecież wysoko ceniącego się zalotnika. To jest podobnie powszechne jak w druga stronę. Twoja krótka implikacja pomiędzy kobiecymi oczekiwaniami a długością życia, też nie wygląda zbyt wiarygodnie. Wreszcie - ci którzy siedzą w kawalerce też ruchają, też są w związkach - nadmiernie upraszczasz. To z czym się zgodzę to obserwacja, że ta konkurencja w obrębie płci o zdobycz (płeć przeciwną) odbywa się na zupełnie różnych polach ze względu na praktyczną skuteczność (m.in., a może głównie, takich jak opisujesz) Odpowiedz Link
kutuzow Re: Martyna Wojciechowska 24.01.14, 17:31 bigbadpig napisał: > Bardzo wielu mężczyzn narzeka na kobiece oczekiwania dokładnie symetrycznie jak > kobiety na męskie. Jasne że są narzekania, ale nie słyszałem żeby powstał jakis Urząd ds. dyskryminacji mężczyzn czy coś podobnego. Zobacz że większość tych ideologi czy badań idzie w jednym kierunku. > Wreszcie - ci którzy siedzą w kawalerce też ruchają, też są w związka > ch - nadmiernie upraszczasz. Jasne że upraszczam, bo jak piszę obszerne "analizy" to potem nikt tego nie czyta na forum. Myślisz że miałby szanse facet lat 37, który pracowałby w Pizza Hut (praca jak za czasów studiów) i mieszkał z 3 kumplami we wspólnym mieszkaniu (jak za czasów studiów)? Czy raczej kobiety by zwiewały na widok jego "zaradności życiowej"? Chodziło mi o różne podejście do kwestii dochodu. Kiedyś wrzucałem tutaj art o czynnikach ryzyka rozpadu związku: "Status zawodowy i lata aktywności profesjonalnej partnerów mają duży wpływ na związek, jednak bezrobocie inaczej wpływa na kobietę, inaczej na mężczyznę. Brak pracy męża może być przyczyną rozstania (około 66 proc. ryzyka), ale już brak zajęcia zarobkowego żony nie powoduje aż tak drastycznych skutków w związku. " forum.gazeta.pl/forum/w,15128,107423144,107423144,Czynniki_ryzyka_wplywajace_na_zwiazek_ciekawy_art.html Odpowiedz Link
sabat.77 Re: Martyna Wojciechowska 24.01.14, 17:37 Jako one night stand ten 37 latek mialby szanse, pod warunkiem spektakularnej fizycznosci :) A czy dziewczyna z trojka dzieci, statusem sprzedawczyni hamburgerow, pomieszkujaca u swojej mamusi nie jest troche odstraszajaca jako potencjalna partnerka ? ;) No chyba ze tylko do lozka, co nie ? Wiec ? Gdzie jest roznica ? Zaradnosc i status i osobowosc graja pierwsze skrzypce gdzie mowa o powazniejszym zwiazku. W przypadku obu plci. Odpowiedz Link
kutuzow Re: Martyna Wojciechowska 24.01.14, 17:49 sabat.77 napisał: > Jako one night stand ten 37 latek mialby szanse, pod warunkiem spektakularnej f > izycznosci :) A czy dziewczyna z trojka dzieci, statusem sprzedawczyni hamburge > row, pomieszkujaca u swojej mamusi nie jest troche odstraszajaca jako potencjal > na partnerka ? ;) No chyba ze tylko do lozka, co nie ? Zobacz Sabat że nawet tutaj nie ma symetrii. Gość żyjący a'la student musiałby jeszcze dodatkowo wyglądać jak młody Bóg, żeby miał szanse na seks. Przy kobiecie nie pisałeś tego że musiałaby wyglądać jak Monica Belluci żeby mogła liczyć na seks. Bo jeśli mówimy o związku długofalowym, to o ile kobitka miałaby "spektakularną fizyczność", to na pewno miałaby szanse na związek, o tyle ten gostek nawet mając tą "spektakularną fizycznośc" nie ma szans na związek. Ostatnio w Newsweeku albo Polityce był ciekawy art o związkach Starszych kobiet z młodszymi partnerami. Wydźwięk był taki, że po okresie zauroczenia Paniom zaczyna przeszkadzać brak typowo "męskich" cech jak zaradność życiowa u swych młodszych partnerów. Że to one musza dbać o rodzinę itp. Jak odszukam to podam nr wydania. Odpowiedz Link
sabat.77 Re: Martyna Wojciechowska 24.01.14, 18:07 Moja niezle ustawiona kolezanka, rozwodka z finansowego swiatka, miala przeszlo polroczny zwiazek z bezrobotnym. Rzecz niemozliwa. Ale mniejsza o to. Mozesz w jakims stopniu miec racje, ze wiekszy nacisk stawia sie na to by mezczyzna byl zaradniejszy i bardziej majetny. Bo w spoleczenstwie wciaz funkcjonuje ten patriarchalny schemat i jest zakorzeniony w mentalnosci obu plci. Ale to bedzie zanikac, wraz z rosnaca rownowaga na rynku pracy. Bedziemy bardziej uniseks. Faceci sie wylaszcza, babki beda zaradniejsze i mniej uwieszone na facecie. Dla mnie kobieta liana tez nie jest atrakcyjna. Wiesz ? Imho mezczyzni tracac status dostarczyciela dobr, zyskaja na innych polach. Stana sie bardziej rownoprawnymi partnerami niz dominujacymi patriarchami. A baby beda mniej "kochac za kase" a bardziej za to kim kto jest :) Stary, to jest korzystne... Nawet jesli stracimy na tym status feudalnego pana, ktoremu cale domostwo winne bic poklony za to, ze przynosi wyplate. Co to za interes byc sponsorem. Nie lepiej - partnerem ? Odpowiedz Link
kutuzow Re: Martyna Wojciechowska 24.01.14, 18:41 sabat.77 napisał: > Moja niezle ustawiona kolezanka, rozwodka z finansowego swiatka, miala przeszlo > polroczny zwiazek z bezrobotnym. Rzecz niemozliwa. Sabat, w lodówce mam mleko UHT, które ma dłuższy termin wazności niż ten związek. > Wiesz ? Imho mezczyzni tracac status dostarczyciela dobr, zyskaja na innych pol > ach. Stana sie bardziej rownoprawnymi partnerami niz dominujacymi patriarchami. > A baby beda mniej "kochac za kase" a bardziej za to kim kto jest :) Stary, to jest iście życzeniowe myślenie. Ja wiem że tak byłoby super, ale tak nie będzie. To nie działa w ten sposób. Nie musisz czekać, to już teraz widać. Zobacz skąd się bierze "nawis" samotnych kobiet w wieku 30+. To że ona odniosły sukces (wyższe wykształcenie, kariera i wzrost dochodów) nie spowodowało że nagle zaczeły szukać w facetach czegoś innego. Szukają dokładnie tego samego, tylko że wyżej podniosły poprzeczkę. Im wyżej poprzeczka na piramidzie, tym mnie jest osobników spełniających kryteria. Ja nie mam nic przeciwko partnerstwu w związku, ale oczekiwanie że nagle coś się całkowicie odmieni, to oszukiwanie siebie. Odpowiedz Link
sabat.77 Re: Martyna Wojciechowska 24.01.14, 18:47 Nie odmieni sie nagle, bo tutaj potrzeba kilku pokolen. Musza sie zmienic cale schematy myslenia, bo za nimi idzie postrzeganie tego co jest a co nie jest atrakcyjne. Ale jest nadzieja :) Patrz, u Arabow nawet sie zmienia troche na lepsze :p Odpowiedz Link
kutuzow Re: Martyna Wojciechowska 24.01.14, 18:57 sabat.77 napisał: > Nie odmieni sie nagle, bo tutaj potrzeba kilku pokolen. Niekoniecznie Sabat. Znaczące zmiany w podaży/popycie na rynku męsko/damskim pokazują że możliwe są zmiany szybsze, ale jedno się nie zmienia, cały czas jest atawizm który dyktuje nam co jest atrakcyjne dla nas. Opisywałem już tutaj sytuację jak w czasie Drugiej Wojny Światowej, w USA zabrakło młodych mężczyzn (pojechali na front). Młode dziewczyny które były wychowane w tradycji norm moralnych i zasad, zmieniły całkowicie zasady "gry". Ponieważ znacznie zmalała liczba atrakcyjnych kawalerów, to rolę się odwróciły. Wcześniej to panowie zabiegali o względy kobiet. Wtedy zaś to kobiety przejęły działania mężczyzn. Wysyłały słodycze, zapraszały same na tańce (wcześniej coś niesłychanego), nawet wysyłały szofera po faceta przed tańcami (żeby tylko inna go nie "podebrała"). Więc widzisz sytuacja może się zmieniać szybko, ale to co cenimy nie zmienia się od lat. U kobiet nadal w cenie jest "poczucie bezpieczeństwa" bez różnicy czy zapewnia je miecz i tarcza jak w średniowieczu, czy umiejętność obsługi PowerPointa w biurze, za którą idą pieniądze. Odpowiedz Link
rekreativa Re: Martyna Wojciechowska 24.01.14, 17:26 Ale dlaczego tak uparcie posługujesz się pojęciem "winy", którego ja w ogóle nie używam? Przecież ja tylko stwierdzam fakt, że to nie dana płeć decyduje o tym, co się drugiej płci podoba. To nie kobiety wymyślają ideał erotyczno-romantyczny kobiecości dla facetów, tylko faceci. To oni dają kobietom znać, jakie powinny być, żeby zdobyć ich względy. I nie działa to symetrycznie w drugą stronę, ponieważ ze zdaniem kobiety przez całe stulecia nikt się nie liczył, więc facetów nie bardzo obchodziło, co tam się kobietom naprawdę podoba. Stąd w dużej części ideał męskości to jest własna projekcja mężczyzn na swój temat. I znowu psychoewo, psychoewo... tymczasem się zastanówmy, gdyby kobiety od samego początku na równi z facetami mogły zdobywać środki i bogactwa, to czy dzisiaj status finansowy mężczyzny miałby faktycznie takie znaczenie? Śmiem wątpić. "Tylko że faceci nie zrzucają winy na kobiety." No proszę Cię... Pierwszy z brzegu ML i jego gorzkie żale... Sabatowi też się nieraz coś ulało. O urqu i jego pomstowaniu na opętane żądzą macierzyństwa baby nie wspominając. Odpowiedz Link
bgz0702 Re: Martyna Wojciechowska 24.01.14, 17:41 rekreativa napisała: > Ale dlaczego tak uparcie posługujesz się pojęciem "winy", którego ja w ogóle ni > e używam? Przecież ja tylko stwierdzam fakt, że to nie dana płeć decyduje o tym, co się d > rugiej płci podoba. To nie kobiety wymyślają ideał erotyczno-romantyczny kobiecości dla facetów, tylko faceci. To oni dają kobietom znać, jakie powinny być, żeby zdobyć ich wzglę > dy. > I nie działa to symetrycznie w drugą stronę, ponieważ ze zdaniem kobiety przez > całe stulecia nikt się nie liczył, więc facetów nie bardzo obchodziło, co tam s > ię kobietom naprawdę podoba. Stąd w dużej części ideał męskości to jest własna projekcja mężczyzn na swój temat. I znowu psychoewo, psychoewo... tymczasem się zastanówmy, gdyby kobiety od same go początku na równi z facetami mogły zdobywać środki i bogactwa, to czy dzisiaj status finansowy mężczyzny miałby faktycznie takie znaczenie? Śmiem wątpić. > > "Tylko że faceci nie zrzucają winy na kobiety." > > No proszę Cię... Pierwszy z brzegu ML i jego gorzkie żale... Sabatowi też się n > ieraz coś ulało. O urqu i jego pomstowaniu na opętane żądzą macierzyństwa baby > nie wspominając. ok, nie mam potrzeby przekonywać się wzajemnie, odpuszczam bo mi się nie chce. NIe obraź sie na mnie- zwyczajnie mi się nie chce kontynuować tematu Odpowiedz Link
kutuzow Re: Martyna Wojciechowska 24.01.14, 17:41 rekreativa napisała: > I nie działa to symetrycznie w drugą stronę, ponieważ ze zdaniem kobiety przez > całe stulecia nikt się nie liczył, więc facetów nie bardzo obchodziło, co tam s > ię kobietom naprawdę podoba. Owszem działa to symetrycznie od czasów gdy zakończyły się małżeństwa aranżowane przez rodziców, a kobiety SAME zaczęły wybierać sobie męża. Gdyby nagle się okazało, że rozchwytywani są natchnieni poeci nie przejmujący się dobrami doczesnymi, to większość facetów by poszła w tą stronę (vide: popularność prób samobójczych po publikacji "Cierpień młodego Wertera"). Zobacz że dobrym przykładem jako swoista "grupa kontrolna" są geje. Ponieważ konkurują oni o względy innych facetów (a nie kobiet), to większą uwagę zwracają na to co facetów kręci (czyli wygląd fizyczny). Są bardziej zadbani (od "typowego" faceta w tym samym wieku). > No proszę Cię... Pierwszy z brzegu ML i jego gorzkie żale... Sabatowi też się n > ieraz coś ulało. O urqu i jego pomstowaniu na opętane żądzą macierzyństwa baby > nie wspominając. ML nie czytam -wychodzę z założenia że nie warto (podobnie jak analogicznie na drugim końcu skali nie czytam Jesod). Sabat o sobie najlepiej jak się sam wypowie. Co do Urqu i pomstowaniu na opętanie macierzyństwem, to dobrze go tu rozumiem. Zobacz że były tutaj już dyskusje o tym że dziecko jest "nadrzedną" wartością i wyjaśnia wiele różnych dziwnych decyzji: choćby tutaj: forum.gazeta.pl/forum/w,15128,144791402,144796321,Haslo_Dziecko_i_wszystkie_argumenty_ida_w_kat.html Odpowiedz Link
sabat.77 Re: Martyna Wojciechowska 24.01.14, 17:50 Kutuzow, a zauwazyles jak czesto pojawia sie u kobiet narzekanie, ze jak zobacza jakiegos atrakcyjnego faceta, to - cholera - okazuje sie, ze to gej ? :) To jest bardzo powszechne, ze kobiety odbieraja tych gejow jako atrakcyjnych erotycznie, wrecz sa rozczarowane, ze okazali sie gejami. To moze cos z nami, hetero nie tak ? :) Odpowiedz Link
kutuzow Re: Martyna Wojciechowska 24.01.14, 18:00 sabat.77 napisał: > Kutuzow, a zauwazyles jak czesto pojawia sie u kobiet narzekanie, ze jak zobacz > a jakiegos atrakcyjnego faceta, to - cholera - okazuje sie, ze to gej ? :) > To jest bardzo powszechne, ze kobiety odbieraja tych gejow jako atrakcyjnych er > otycznie, wrecz sa rozczarowane, ze okazali sie gejami. To moze cos z nami, het > ero nie tak ? :) Sabat, atrakcyjni wizualnie zawsze mają popularność, niezależnie od tego czy są homo czy hetero. Zobacz taki Brad Pitt, albo Clooney (5-10 lat temu). Psychoewo mają nawet określenie "gene shopping". Gdy zaś przychodzi do oceny "potencjału związkowego", to sama uroda bez zasobów słabo się prezentuje. Znasz w swoim otoczeniu jakąkolwiek parę gdzie atrakcyjna kobieta byłaby z pięknym ale biednym jak mysz kościelna facetem? Tutaj zgadzam się z Urqu, że to się sprawdza tylko u artystów, gdy talent niejako rekompensuje brak zasobów. Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: Martyna Wojciechowska 24.01.14, 19:59 sabat.77 napisał: > Kutuzow, a zauwazyles jak czesto pojawia sie u kobiet narzekanie, ze jak zobacz > a jakiegos atrakcyjnego faceta, to - cholera - okazuje sie, ze to gej ? :) > To jest bardzo powszechne, ze kobiety odbieraja tych gejow jako atrakcyjnych er > otycznie, wrecz sa rozczarowane, ze okazali sie gejami. To moze cos z nami, het > ero nie tak ? :) Przeciez to bzdura. Zaden gej nie jest atrakcyjny seksualnie dla hetero kobiety. Ale nie mylmy dla przykladu hetero aktorow grajacych gejow. Metro faceci tez sie nie podobaja. A ze kobiety zaluja, ze jakis facet jest gejem, no bo im sie ucinaja szanse na ruchanko. Z punktu widzenia plci geje sa kobietom do niczego niepotrzebni, a to zalowanie to polega na ''zmarnowaniu'' materialu :) W tym nie ma nic pozytywnego. To jest cos takiego: taki fajny, a jednak nie dziala, 'popsuty' ten sam typ co 'bezrobotny' czy 'chory psychicznie' ogolnie 'z niego nic nie bedzie', 'nie nadaje sie', 'bezuzyteczny'. To jest negatywana opinia, a nie pozytywna wg mnie. Odpowiedz Link
bgz0702 Re: Martyna Wojciechowska 24.01.14, 20:10 hello-kitty2 napisała: > Przeciez to bzdura. Zaden gej nie jest atrakcyjny seksualnie dla hetero kobiety > . Ale nie mylmy dla przykladu hetero aktorow grajacych gejow. Metro faceci tez > sie nie podobaja. A ze kobiety zaluja, ze jakis facet jest gejem, no bo im sie > ucinaja szanse na ruchanko. Z punktu widzenia plci geje sa kobietom do niczego > niepotrzebni, a to zalowanie to polega na ''zmarnowaniu'' materialu :) W tym ni > e ma nic pozytywnego. To jest cos takiego: taki fajny, a jednak nie dziala, 'po > psuty' ten sam typ co 'bezrobotny' czy 'chory psychicznie' ogolnie 'z niego nic > nie bedzie', 'nie nadaje sie', 'bezuzyteczny'. To jest negatywana opinia, a ni > e pozytywna wg mnie. ;))) popsuty, nic z niego nie będzie. To prawda, szkoda czasu Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: Martyna Wojciechowska 24.01.14, 20:16 bgz0702 napisała: > ;))) popsuty, nic z niego nie będzie. To prawda, szkoda czasu :-) Dlatego ja tak nigdy nie komentuje, bo wg mnie jest to w gruncie rzeczy negatywna opinia, choc z grubsza wyglada na komplement. Odpowiedz Link
bgz0702 Re: Martyna Wojciechowska 24.01.14, 20:20 hello-kitty2 napisała: > bgz0702 napisała: > > > ;))) popsuty, nic z niego nie będzie. To prawda, szkoda czasu > > :-) Dlatego ja tak nigdy nie komentuje, bo wg mnie jest to w gruncie rzeczy neg > atywna opinia, choc z grubsza wyglada na komplement. nie, dlaczego negatywna opinia? Co masz na myśli? Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: Martyna Wojciechowska 24.01.14, 21:37 bgz0702 napisała: > hello-kitty2 napisała: > > > bgz0702 napisała: > > > > > ;))) popsuty, nic z niego nie będzie. To prawda, szkoda czasu > > > > :-) Dlatego ja tak nigdy nie komentuje, bo wg mnie jest to w gruncie rzec > zy neg > > atywna opinia, choc z grubsza wyglada na komplement. > > nie, dlaczego negatywna opinia? Co masz na myśli? A nie wylozylam przed chwila? :-) 'Popsuty' jakie ma konotacje? Odpowiedz Link
sabat.77 Re: Martyna Wojciechowska 24.01.14, 20:26 Mialem na mysli to, ze jest odbierany jako atrakcyjny erotycznie zanim kobieta dowie sie, ze on jest gejem. To chyba jasne. Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: Martyna Wojciechowska 24.01.14, 21:34 sabat.77 napisał: > Mialem na mysli to, ze jest odbierany jako atrakcyjny erotycznie zanim kobieta > dowie sie, ze on jest gejem. To chyba jasne. No nie bardzo, przeciez to widac od razu kto jest gejem (takim damskim znaczy). Wg mnie mozesz go odbierac jako pieknego mezczyzne ale nie pociagajacego. Mam takich paru w grupie. Ich uroda jest niezaprzeczalna ale ja sie nigdy nie onanizuje myslac o nich, rozumiesz? Z tutulu urody nie staja sie automatem obiektem erotycznym. Moze to roznica miedzy kobietami, a mezczyznami, ktorzy ladna laske o wlasciwych ksztaltach automatem uznaja za goraca. U mnie to tak nie dziala. Ale moze niech sie wypowiedza inne kobiety. Odpowiedz Link
rekreativa Re: Martyna Wojciechowska 24.01.14, 21:42 "No nie bardzo, przeciez to widac od razu kto jest gejem (takim damskim znaczy)." Ale to jest pewna grupa tylko. Poza nimi masz rzeszę gejów męskich. Z naszego własnego podwórka aktor Poniedziałek - z której strony on wygląda na geja? Z żadnej. Mi się on bardzo podobał i autentycznie byłam zdziwiona, gdy się wyautował. Co do pociągu do gejów, o których wiem, że są gejami, to tutaj faktycznie - erotycznie jest flat line. Niektórych chętnie bym rozebrała i postawiła w salonie :), ale to bardziej estetyczne wrażenia moje zaspokaja. Zresztą to i dlatego wiele kobiet dobrze się czuje w gejowym towarzystwie. Bo nie ma napięcia erotycznego. Z żadnej ze stron. Odpowiedz Link
sabat.77 Re: Martyna Wojciechowska 24.01.14, 22:03 Swoją drogą gej damski i gej męski to dopiero używanie z punktu widzenia gender studies. Kobiecość i męskość sprowadzone do poziomu symbolicznego abstraktu. Odpowiedz Link
rekreativa Re: Martyna Wojciechowska 24.01.14, 22:20 Dodaj do tego trans i queer i Oko bieleje :D Odpowiedz Link
sabat.77 Re: Martyna Wojciechowska 24.01.14, 22:32 rekreativa napisała: > Dodaj do tego trans i queer i Oko bieleje :D No to już wyższa szkoła jazdy. Gość który wie, że jest mężczyzną, ale chce pełnić kulturową rolę kobiety. Albo lepiej - facet, który w zasadzie jest babą, która ma w dowodzie że jest facetem. Musisz zapytać jakiegoś drag queena albo cross-dressera, czy jak się staje kobietą, to odczuwa z automatu większy pociąg do zasobów partnera :D Albo czy przestaje zwracać na jego urodę, bo wiadomo że u kobiet to drugoplanowa sprawa w ocenie atrakcyjności płci przeciwnej :) Odpowiedz Link
sabat.77 poza schemat 24.01.14, 22:43 A tak bardziej na poważnie - paradoksalnie, może właśnie całe to bogactwo zachowań seksualnych człowieka unaocznia, że przykładanie do wszystkiego prostego, biegunowego schematu psychoewo jest ślepym zaułkiem. To może być dobra zagwozdka dla psychologów interpretujących sobie różne zachowania występujące w społeczności, ale rozciąganie tych schematów na całe płcie jest już poważnym nadużyciem, nie wspominając już o budowaniu na tej podstawie jakichś daleko idących wniosków. Każdy człowiek jest w jakimś stopniu indywidualnością. Jego osobiste przeżycia, charakter, sytuacja życiowa, wzorce które otrzymał w procesie wychowania, kultura w której się wychował, a także bieżące potrzeby wynikające z sytuacji - to ma wpływ na to, jak postrzegamy atrakcyjność, jakie mamy preferencje co do partnerów, jaki model będziemy preferować w relacjach z płcią przeciwną... Sprowadzanie wszystkiego do jakiejś prostej macierzy typu Kobiety: zasoby/związek długoterminowy, Mężczyźni: seks / związek krótkoterminowy jest według mnie nie tylko nieuczciwe ale wręcz zwyczajnie głupie. Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: poza schemat 24.01.14, 23:31 sabat.77 napisał: Sprowadz > anie wszystkiego do jakiejś prostej macierzy typu Kobiety: zasoby/związek długo > terminowy, Mężczyźni: seks / związek krótkoterminowy jest według mnie nie tylko > nieuczciwe ale wręcz zwyczajnie głupie. Ja pierdziele Sabat czy to nie Ty natrzepales na tym forum dzisiatki postow dokladnie o tym motywie, ktory teraz poddajesz w watpliwosc. Tak dlugo analizujesz jekies zagadnienie, ze az Ci wyjdzie dokladnie odwrotnie, po czym nie podtrzymujesz tego stanowiska tylko analizujesz dalej az Ci znowu wyjdzie odwrotnie :-) Moze bezpiecznie byloby uznac, ze nie wiesz czy nie masz zdania :-) Jak Ty zachowujesz jakas stabilnosc przy tych ciaglych zmianach? Odpowiedz Link
rekreativa Re: poza schemat 24.01.14, 23:35 Sabat przechodzi na stronę psychoewo, jak ma zły dzień ;) A gdy ma dobry, to prawi tak mądrze jak dziś. Odpowiedz Link
sabat.77 Re: poza schemat 25.01.14, 08:56 Rekreativa, ja mysle ze ten internetowy obraz kobiet jako cynicznych hien, dybajacych tylko na meskie zasoby i nasienie by sie zaplodnic i doznac najwiekszego orgazmu w zyciu wypluwajac z siebie wymarzonego potomka macica, to obraz ulepiony z meskich lekow i kompleksow. Ale czy jest sens dyskutowac o czyichs ulomnosciach psychicznych ? To robota dla psychoanalityka. Duzo latwiej uwierzyc ze kobiety to kurwy, podniecone seksualnie macierzynstwem, niz w to, ze wlasny brak powodzenia u plci przeciwnej wynika z tego, ze samemu jest sie, niestety, smetnym wydupem spod krzaka, ktorego pies z kulawa noga by nawet nie obsikal :) Odpowiedz Link
marek.zak1 Nie lubisz kobiet 25.01.14, 09:20 Sabat, ty po prostu nie lubisz kobiet. Wiele tracisz. Ja je uwielbiam. Kobiety są innym gatunkiem człowieka, a ty oskarżasz je wlasnie za to, że są inne. Kochająca i oddana Ci kobieta zrobi dla Ciebie więcej, niż wszyscy faceci na tym swiecie. Odpowiedz Link
sabat.77 Re: Nie lubisz kobiet 25.01.14, 10:07 marek.zak1 napisał: > Kochająca i oddana Ci kobieta zrobi dla Ciebie więcej, niż wszyscy faceci na ty > m swiecie. Widzę nieopartą analogię do Twojej Sowy :D marek.zak1 napisał: > Sabat, ty po prostu nie lubisz kobiet. Wiele tracisz. Ja je uwielbiam. Kobiety > są innym gatunkiem człowieka, a ty oskarżasz je wlasnie za to, że są inne. A temu to by wypadało poświęcić odrębny akapit. Człowieku dobry, przeczytaj jeszcze raz to co napisałeś. Kobiety są innym gatunkiem człowieka ??? Ale TY je uwielbiasz. Wiesz co to jest ? Przebrana w odświętne szaty ukryta agresja i pogarda. Ty uwielbiasz kobiety, chociaż uważasz je za inny gatunek. Wielkopańskim gestem rzucasz innemu gatunkowi swoje uwielbienie jak pasterz rzuca karmę swojej trzodzie. Cóż za ludzki Pan, łzy wzruszenia popłynęły mi po plecach. Chłopie, a weź mi wytłumacz czemu mam kogoś lubić albo nie tylko dlatego, że między nogami ma wacka albo cipę ? Są kobiety zasługujące na szacunek, podobnie jak są tacy mężczyźni. Są też takie, których należałoby się wystrzegać i podobnie jak łatwo znaleźć takich mężczyzn. Po co dzielić świat na dwie połowy ? Kolejne schematy. Kto to taki ta kobieta ? Anna Grodzka, która urodziła się jako mężczyzna ? Mocna i silna fizycznie sztangistka Wróbel ? Kulturystka, która ma takie mięśnie, że urwałaby nam obu łeb jednorącz w podbramkowej sytuacji ? Stara babcia z cycami dyndającymi po brzuchu, chora na hemoroidy i popuszczająca w gacie ? "Matka Polka" z siatami w rękach i stadem dzieciaków za nią ? Może kujonka, siedząca w bibliotece z nieobecnym wyrazem twarzy, zaczytana w książkach ? Sekretarka debilnie ćwierkająca do "pana Prezesa" ? To są Marek jakieś schematy z dupy wzięte. Nie ma sensu się tego trzymać, bo to tylko konstrukty będące kulturową naroślą na pewnych biologicznych różnicach, które rzeczywiście jakoś nas dzielą. Ty lepiej uwielbiaj ludzi nie kobiety. Kobiety są ludźmi, nie innym gatunkiem, rasą, podgrupą. Jesteśmy tymi, którymi chcemy się widzieć i jak się sami określamy. Nikt nie zasługuje na uwielbienie tylko i wyłącznie za to, że definiuje się i działa w społeczności w kulturowej roli kobiety. Odpowiedz Link
marek.zak1 Re: Nie lubisz kobiet 25.01.14, 10:12 Nie ma pogardy, ja uważam kobiety za inne, ale za lepszy gatunek. Uwaga o Annie Grodzkiej to poza bandą. Twoje wypowiedzi o kobietach są pełne pretensjii żalu, ze kobiety sa jakie są. Odpowiedz Link
sabat.77 Re: Nie lubisz kobiet 25.01.14, 10:31 marek.zak1 napisał: > Nie ma pogardy, ja uważam kobiety za inne, ale za lepszy gatunek. Czyli ? Kompleks niższości ? Bez przesady Marek... > Uwaga o Annie Grodzkiej to poza bandą. Dlaczego ? To doskonale obrazuje, że ta sama osoba może znaleźć się w różnych kontekstach społecznych jeśli chodzi o płeć. Czy będzie kimś innym ? I tak, i nie. Prawda ? Co więcej, to przecież jest jeden z przypadków. A co z ludźmi o cechach obojnaczych ? Jaką płeć oni posiadają ? Jakie za tym idą cechy ? > Twoje wypowiedzi o kobietach są pełne pretensjii żalu > , ze kobiety sa jakie są. Słuchaj, 80% moich wypowiedzi na tym forum to huki i stuki pod kopułą pana Sabata. Czas to przyznać pókim trzeźwy psychicznie :P Odreagowanie wewnętrznych frustracji, kompleksów, problemów. Ja w gruncie rzeczy nie mam do nikogo pretensji. Zrzucanie poczucia winy z własnych barków na jakieś "zewnątrz" jest bardzo wygodne, ale "odrobinę" nieuczciwe. To moje życie i tylko ja przyjmuję odpowiedzialność za własne decyzje. Odpowiedz Link
marek.zak1 Re: Nie lubisz kobiet 25.01.14, 10:56 Sabat napisał: ,,Słuchaj, 80% moich wypowiedzi na tym forum to huki i stuki pod kopułą pana Sabata. Czas to przyznać pókim trzeźwy psychicznie :P Odreagowanie wewnętrznych frustracji, kompleksów, problemów. Ja w gruncie rzeczy nie mam do nikogo pretensji. Zrzucanie poczucia winy z własnych barków na jakieś "zewnątrz" jest bardzo wygodne, ale "odrobinę" nieuczciwe. To moje życie i tylko ja przyjmuję odpowiedzialność za własne decyzje. " Tak piszesz teraz i chwała Ci za to, ale w Twoich wypowiedziach o kobietach, chcesz, czy nie" jest całe mnóstwo do nich pretenensji, zwłaszcza, że lecą tylko na kasę, . Odpowiedz Link
sabat.77 Re: Nie lubisz kobiet 25.01.14, 11:02 marek.zak1 napisał: > Tak piszesz teraz i chwała Ci za to, ale w Twoich wypowiedziach o kobietach, ch > cesz, czy nie" jest całe mnóstwo do nich pretenensji, zwłaszcza, że lecą tylko > na kasę, . No i co mam zrobić ? Pisać do biskupa o rozgrzeszenie ? Przecież napisałem z czego to wynikało. Odpowiedz Link
zawle Re: Nie lubisz kobiet 25.01.14, 11:07 Nie pisz do biskupa, bo: biskupizm dąży do zagłady ludzkości poprzez zmuszanie mężczyzn przebranych w sukienki do abstynencji seksualnej:)))) annadryjanska.natemat.pl/89793,ideologia-biskupizmu Odpowiedz Link
rekreativa Re: Nie lubisz kobiet 25.01.14, 12:12 Marek się totalnie myli. Dla mnie jesteś jedynym męskim nickiem na tym forum, od którego nie wyczuwam jakichś podskórnych (bądź jawnych) niechęci do kobiet jako zbioru. Nawet gdy masz te swoje "złe dni" i coś tam o "babach" opowiadasz, to nie ma w tym autentycznej nuty wrogości czy pogardy. Jest żal, który się bierze z jednej, konkretnej relacji z jedną, konkretną kobietą. Jeśli masz jakieś lęki i kompleksy wobec kobiecości jako takiej, to są one najsłabsze na tym forum (albo najsłabiej przejawiane). Odpowiedz Link
zawle Re: Nie lubisz kobiet 25.01.14, 12:15 rekreativa napisała: > Marek się totalnie myli. > Dla mnie jesteś jedynym męskim nickiem na tym forum, od którego nie wyczuwam ja > kichś podskórnych (bądź jawnych) niechęci do kobiet jako zbioru. Nawet gdy masz > te swoje "złe dni" i coś tam o "babach" opowiadasz, to nie ma w tym autentyczn > ej nuty wrogości czy pogardy. Ja Ciebie bardzo lubię. A nie zdarza mi się lubić kogoś, kto mnie nie lubi:)) Odpowiedz Link
marek.zak1 Re: Nie lubisz kobiet 25.01.14, 12:18 Prawie każdy tak ma. A Sowę lubisz? zakbajka.blog.onet.pl/2014/01/25/co-to-bedzie/ Odpowiedz Link
rekreativa Re: Nie lubisz kobiet 25.01.14, 12:30 "Ja Ciebie bardzo lubię." Naprawdę? To dobrze, bo ja Ciebie też :) Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: Nie lubisz kobiet 25.01.14, 13:27 zawle napisała: > Ja Ciebie bardzo lubię. A nie zdarza mi się lubić kogoś, kto mnie nie lubi:)) Moze lubi, moze nie, wg mnie nie w tym rzecz. Rzecz w tym, ze Rekreativia jest bardzo powsciagliwa i wywazona, co czyni ja jednak najbardziej chlodna i zdystansowana wsrod damskich nickow, w moich oczach. Odpowiedz Link
zawle Re: Nie lubisz kobiet 25.01.14, 13:32 hello-kitty2 napisała:Rzecz w tym, ze Rekreativia jest > bardzo powsciagliwa i wywazona, co czyni ja jednak najbardziej chlodna i zdyst > ansowana wsrod damskich nickow, w moich oczach. No...ale ja ją najbardziej lubię, gdy ktoś ją podkurwi:))) Odpowiedz Link
rekreativa Re: Nie lubisz kobiet 25.01.14, 13:44 Śmieję się teraz do siebie :) Żebyście wiedziały, ile razy ja czasem edytuję posty! Forum internetowe to jednak dobra rzecz. Bo gdybym miała te wszystkie dyskusje prowadzić w realu, to nie ręczę, że bym kogoś nie walnęła :) Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: Nie lubisz kobiet 25.01.14, 14:30 rekreativa napisała: > Śmieję się teraz do siebie :) > Żebyście wiedziały, ile razy ja czasem edytuję posty! Forum internetowe to jedn > ak dobra rzecz. Bo gdybym miała te wszystkie dyskusje prowadzić w realu, to nie > ręczę, że bym kogoś nie walnęła :) :-) hehe ciekawe kto bylby najczesciej palowany? :) W realu to by panowie sobie pewnie na tyle nie pozwalali, bo masz za duzo uroku. Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: Nie lubisz kobiet 25.01.14, 14:33 zawle napisała: > No...ale ja ją najbardziej lubię, gdy ktoś ją podkurwi:))) :-) Ty dziadu. Probuje sobie przypomniec jakas akcje ale nie moge. Odpowiedz Link
marek.zak1 Re: Nie lubisz kobiet 25.01.14, 12:16 Ja nigdzie nie napisałem o pogardzie. Wrogość wyczuwam a żal w pierwszej kolejności. Odpowiedz Link
sabat.77 Re: Nie lubisz kobiet 25.01.14, 12:31 Kuzwa, nie ma we mnie cienia wrogosci wobec kobiet. Ja lubie sobie poprzyjaznic sie z kobietami, z reguly swiadomie robilem sobie z nich przyjaciolki, chociaz niestety czesto trzeba wtedy przejsc etap, kiedy pani zerka z powatpierwaniem na zasadzie "chlopak robi ostre podchody, ale jest niesmialy" :) Czemu jedna druga ludzkosci mialbym traktowac wylacznie jako obiekt do wydymania ? To nie ma sensu. Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: Nie lubisz kobiet 25.01.14, 13:17 sabat.77 napisał: Ja lubie sobie poprzyjaznic > sie z kobietami, z reguly swiadomie robilem sobie z nich przyjaciolki, chociaz > niestety czesto trzeba wtedy przejsc etap, kiedy pani zerka z powatpierwaniem > na zasadzie "chlopak robi ostre podchody, ale jest niesmialy" :) > Czemu jedna druga ludzkosci mialbym traktowac wylacznie jako obiekt do wydymani > a ? To nie ma sensu. Jestes klamca i oszustem, lawirantem. Kobiety to wyczuwaja. Nie masz odwagi podejsc kobiety wprost dlatego udajesz przyjaciela za pomoca dekorowanego slowotoku zeby sie jakos zblizyc, kobieta to wyczuwa i Cie odpycha, a Ty wtedy palasz do niej nienawiscia i pogarda. Przestan klamac, a byc moze zostaniesz zauwazony. Odpowiedz Link
sabat.77 Re: Nie lubisz kobiet 25.01.14, 13:46 No wez mnie nie wkurwiaj. Niby kto ma na mnie zwracac uwage ? Gdzie, jak ? Rzuc moze propozycje. Ktos z forum, moze z pracy ? A po co ? To tutaj jest tylko forum, drugie zycie. To prawdziwe toczy sie w realu, wszyscy tu siedzimy i sobie pociskamy pierdoly, ale to co w realu to jest odrebna sprawa. Odpowiedz Link
rekreativa Re: Nie lubisz kobiet 25.01.14, 13:59 "wszysc > y tu siedzimy i sobie pociskamy pierdoly, ale to co w realu to jest odrebna spr > awa. " Bez przesady. Nawet jeśli tworzysz jakąś forumową kreację i coś tam sobie dodasz, albo odejmiesz, to część prawdy o Tobie mimo woli się przebije. Odpowiedz Link
sabat.77 Re: Nie lubisz kobiet 25.01.14, 14:11 No wiadomo ze sie przebija. Co innego mialem na mysli. Forum to nie miejsce na realne zycie, raczej kafejka internetowa. Tu mozna sobie pogadac, a zyje sie w realu. Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: Nie lubisz kobiet 25.01.14, 14:44 sabat.77 napisał: > To tutaj jest tylko forum, drugie zycie. To prawdziwe toczy sie w realu, wszysc > y tu siedzimy i sobie pociskamy pierdoly, ale to co w realu to jest odrebna spr > awa. No wlasnie NIE. Jestem pewna, ze np Zawle czy Rekreativia sa takie same w realu. A Ty w realu udajesz lepszego niz jestes, wzorcowego stad tyle frustracji tu wylewasz. Jakbys upuscil pary w realu raz i drugi to bys byl bardziej zjadliwy, a tak to Cie czasem nie trawie. Dlaczego nie jestes soba w realu? Odpowiedz Link
marek.zak1 Re: Nie lubisz kobiet 25.01.14, 14:49 Sowa i ja jestesmy tacy sami. To kiedys bardzo niektore dziewczyny denerwowało, ale z czasem sie przyzwyczaiły :). Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: Nie lubisz kobiet 25.01.14, 15:12 sabat.77 napisał: > co to znaczy ze ktos jest soba ? Tzn ze nie udaje. Tak jak Ty przed kobietami udajesz w realu, ze sie chcesz z nimi przyjaznic :) Odpowiedz Link
sabat.77 Re: Nie lubisz kobiet 25.01.14, 15:25 Ja w realu to nie znam aktualnie zadnych kobiet. Ide do pracy i wracam do domu - nie mam znajomych, oprocz nieduzej grupki kolegow z ktorymi spotykam sie raz na miesiac / dwa. To przed kim mam udawac ? Przed sasiadka, ktorej sie klaniam idac do samochodu ?? Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: Nie lubisz kobiet 25.01.14, 15:44 sabat.77 napisał: > Ja w realu to nie znam aktualnie zadnych kobiet. Ide do pracy i wracam do domu > - nie mam znajomych, oprocz nieduzej grupki kolegow z ktorymi spotykam sie raz > na miesiac / dwa. > To przed kim mam udawac ? Przed sasiadka, ktorej sie klaniam idac do samochodu > ?? A przed rodzina? Odpowiedz Link
sabat.77 Re: Nie lubisz kobiet 25.01.14, 15:54 Nie udaje. Z zona odbylem tyle rozmow, prozb, grozb ze se na miasto pojde itd. ze szkoda gadac. Moja. matka tez wie co jest grane. No, najbliza rodzina - wiec nie udaje. Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: Nie lubisz kobiet 25.01.14, 17:50 sabat.77 napisał: > Nie udaje. Z zona odbylem tyle rozmow, prozb, grozb ze se na miasto pojde itd. > ze szkoda gadac. Moja. matka tez wie co jest grane. No, najbliza rodzina - wiec > nie udaje. No i co mowia? Zlew? Odpowiedz Link
sabat.77 Re: Nie lubisz kobiet 25.01.14, 18:40 Nic z gadania nie wyniklo. Ale spoko, nie przejmuj sie sprawa. Ja juz pare miesiecy temu machnalem na to reka i nie mam zadnych oczekiwan co do malzenstwa. Pierdolic to, do przodu trzeba isc a nie zajmowac sie rzeczami na ktore nie ma sie wplywu. Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: Nie lubisz kobiet 25.01.14, 19:45 sabat.77 napisał: > Nic z gadania nie wyniklo. Ale spoko, nie przejmuj sie sprawa. Ja juz pare mies > iecy temu machnalem na to reka i nie mam zadnych oczekiwan co do malzenstwa. Pi > erdolic to, do przodu trzeba isc a nie zajmowac sie rzeczami na ktore nie ma si > e wplywu. Ok. Jak bedziesz robil zdjecia sylwety z progresu to wrzuc mi tez prosze. Cos mi motywacja do treningu siada, a czas jest, a motywacji zero. Odpowiedz Link
rekreativa Re: Nie lubisz kobiet 25.01.14, 15:23 To znaczy, że nie jest kimś innym :P Moim zdaniem każdy jest sobą zawsze. Chyba że to aktor, oszust albo szpieg odgrywający postać ze scenariusza. Oczywiście nie każdemu i nie w każdej chwili pokazujesz wszystkie swoje strony, ale jeśli pokazujesz jedną, to ta jedna też jest Twoja. Problem może się pojawić, jeśli ciągle przed kimś pokazujesz tylko tę jedną część siebie, ukrywając inne - czy to dlatego, że się boisz, czy dlatego, że chcesz coś ugrać - prędzej czy później zacznie Ci być duszno i ciasno. I to chyba tego dotyczy "bądź sobą" - żeby ludziom pokazywać tę stronę siebie, jaką w danej chwili masz ochotę pokazać, a nie tę, którą uważasz, że wypada pokazać, albo którą pokazujesz ze strachu. To wszystko w dużym uproszczeniu, bo wiadomo, że są okoliczności, kiedy trzeba powściągać swoje emocje i dla dobra wyższego trochę nawet oszukiwać. Odpowiedz Link
orzech69 Re: Nie lubisz kobiet 25.01.14, 17:22 hello-kitty2 napisała: > Jestes klamca i oszustem, lawirantem. Kobiety to wyczuwaja. Nie masz odwagi pod > ejsc kobiety wprost dlatego udajesz przyjaciela za pomoca dekorowanego slowotok > u zeby sie jakos zblizyc, kobieta to wyczuwa i Cie odpycha, a Ty wtedy palasz d > o niej nienawiscia i pogarda. Przestan klamac, a byc moze zostaniesz zauwazony. to aż boje się zapytać co sądzisz o mnie.... Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: Nie lubisz kobiet 25.01.14, 17:52 orzech69 napisał: > to aż boje się zapytać co sądzisz o mnie.... Sorry ale Ty tu piszesz od paru dni? :-) Jaki byl Twoj watek, bo nie pamietam? Odpowiedz Link
loppe Re: Nie lubisz kobiet 25.01.14, 22:16 hello-kitty2 napisała: > sabat.77 napisał: > > Ja lubie sobie poprzyjaznic > > sie z kobietami, z reguly swiadomie robilem sobie z nich przyjaciolki, c > hociaz > > niestety czesto trzeba wtedy przejsc etap, kiedy pani zerka z powatpierw > aniem > > na zasadzie "chlopak robi ostre podchody, ale jest niesmialy" :) > > Czemu jedna druga ludzkosci mialbym traktowac wylacznie jako obiekt do wy > dymani > > a ? To nie ma sensu. > > Jestes klamca i oszustem, lawirantem. Kobiety to wyczuwaja. Nie masz odwagi pod > ejsc kobiety wprost dlatego udajesz przyjaciela za pomoca dekorowanego slowotok > u zeby sie jakos zblizyc, kobieta to wyczuwa i Cie odpycha, a Ty wtedy palasz d > o niej nienawiscia i pogarda. Przestan klamac, a byc moze zostaniesz zauwazony. Kitty jest niesamowita, jak postać z powieści wielkiego pisarza.. Odpowiedz Link
loppe Re: Nie lubisz kobiet 25.01.14, 22:20 Ale nie że w moim guście, żeby była jasność. I właśnie na tym polega jakaś mądrość życiowa że się rozumie - a/nie spodobamy się wszystkim oraz równie ważne b/ nie wszyscy muszą "tańczyć" jak nam się podoba... Odpowiedz Link
sabat.77 Re: Nie lubisz kobiet 25.01.14, 22:45 A ty się przylizujesz, bo liczysz, że ci się nie oberwie. Łatwo to przejrzeć, nie ciesz się tak. Możesz sobie udawać Klakiera, ale żebyś się nie przeliczył, bo Kitty to mi na Gargamela nie wygląda :D Odpowiedz Link
loppe Re: Nie lubisz kobiet 25.01.14, 22:49 Oj pieprzysz czasami przy całej swojej potencji. Potencji ha ha. Czasami elokwencja potrzebuje ustąpić ciszy. To jest również element dojrzałości, która mnie cechuje... Odpowiedz Link
marek.zak1 Re: Nie lubisz kobiet 25.01.14, 22:50 My się z Loppem koleguijemy. Poza tym, on lubi Sowę -ze wzajemnością. Po jego poscie juz nigdy Sowy nie zgoniłem z fotela :). zakbajka.blog.onet.pl/2014/01/25/co-to-bedzie/ Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: Nie lubisz kobiet 25.01.14, 22:51 sabat.77 napisał: > A ty się przylizujesz, bo liczysz, że ci się nie oberwie. Łatwo to przejrzeć, n > ie ciesz się tak. Możesz sobie udawać Klakiera, ale żebyś się nie przeliczył, b > o Kitty to mi na Gargamela nie wygląda :D Tak jest, na tym forum sie nikogo nie oszczedza, tak rzekla nasza Recreactivia (jejcu wybacz, jeszcze sie nicka nie nauczylam :) Odpowiedz Link
marek.zak1 Re: Nie lubisz kobiet 25.01.14, 22:21 Loppe, to ja pierwszy poznałem się na wielkosci Kitty, nawet napisałem dla niej wiersz. Odpowiedz Link
loppe Re: Nie lubisz kobiet 25.01.14, 22:28 marek.zak1 napisał: > Loppe, to ja pierwszy poznałem się na wielkosci Kitty, nawet napisałem dla niej > wiersz. No ale nie o to chodzi. Jak starałem się przetłumaczyć - I właśnie na tym polega jakaś mądrość życiowa że się rozumie - a/nie spodobamy się wszystkim oraz równie ważne b/ nie wszyscy muszą "tańczyć" jak nam się podoba... A teraz zechciej może przypomnieć wiersz o Kitty... Piszesz fajne wierze musze powiedzieć... Odpowiedz Link
marek.zak1 Re: Nie lubisz kobiet 25.01.14, 22:32 Here it comes: Jestem Kitty. Chcę mieć dużo kasy, Nie zależeć od nikogo. Przemocowcy, palanty, brudasy Niczego u mnie nie mogą. Chcę mieć swoją kaskę. Nie zależeć od niego. Mieć w dupie jego łaskę. Spoko żyć do pierwszego. Taka moja jest zasada. Już od dawna ją stosuję. Nie pasuje, to niech spada, Ja go tam nie pożałuję. Jestem Kitty i z daleka Wszystko sobie obserwuję. Jeszcze pewnie na coś czekam, Może wciąż się oszukuję? Zakochanie to są schody, Czy się na nie zdecydować, Znam miłości niewygody Z mego życia zrezygnować? Może spytam Zawle, Marka? Kag i Sabat służą radą. Taka rada wiele warta, Wykorzystam ją ze swadą. Jestem z wami mili moi. I pozdrawiam was z daleka. Syn mój tutaj przy mnie stoi. No a miłość? Niech poczeka. Odpowiedz Link
loppe Re: Nie lubisz kobiet 25.01.14, 22:41 Ha ha ha Szczerze? Świetne. Poetycka forma ekspresji służy Tobie:) Odpowiedz Link
sabat.77 Re: Nie lubisz kobiet 25.01.14, 22:50 Ty Kitty, popatrz, te chłopy to mają zbiorowo syndrom Sztokholmski chyba. Jednemu przyjebiesz, to reszta sama leci skórzane buty lizać, wiersze piszą, przyjaźń i sympatię deklarują. Odrażające kurwa, faktycznie - gdzie ci faceci... Współczuję wam laski. Na podnóżku to se buta można ubrać. Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: Nie lubisz kobiet 25.01.14, 22:59 sabat.77 napisał: > Ty Kitty, popatrz, te chłopy to mają zbiorowo syndrom Sztokholmski chyba. Jedne > mu przyjebiesz, to reszta sama leci skórzane buty lizać, wiersze piszą, przyjaź > ń i sympatię deklarują. > Odrażające kurwa, faktycznie - gdzie ci faceci... Współczuję wam laski. Na podn > óżku to se buta można ubrać. A potem jeden z drugim jadac do hotelu na spotkanie pisze mi: 'Mam nadzieje, ze nie masz fiuta' :-) www.youtube.com/watch?v=KzC6j1QpK5g Odpowiedz Link
marek.zak1 Re: Nie lubisz kobiet 25.01.14, 23:01 A u mnie 4 kobiety: Ela, Sowa, Aga. Mela. Wszystkie mnie kochają. Czy to nie fajne? Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: Nie lubisz kobiet 25.01.14, 23:10 marek.zak1 napisał: > A u mnie 4 kobiety: Ela, Sowa, Aga. Mela. Wszystkie mnie kochają. Czy to nie fa > jne? No..Tylko nie przelaczaj na mecz :) Odpowiedz Link
marek.zak1 Re: Nie lubisz kobiet 25.01.14, 23:15 Jutro final Australian Open o 9.30. Bedzie sie działo :) Odpowiedz Link
sabat.77 Re: Nie lubisz kobiet 25.01.14, 23:16 marek.zak1 napisał: > Jutro final Australian Open o 9.30. Bedzie sie działo :) Jak nie gra Sowa, to olewam, wolę się wyspać. Odpowiedz Link
sabat.77 Re: Nie lubisz kobiet 25.01.14, 23:15 hello-kitty2 napisała: > No..Tylko nie przelaczaj na mecz :) Biorąc pod uwagę nachalność promocji rodziny pana Marka, to może być mecz rozgrywany przez Sowę z jakąś inną jego częścią. Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: Nie lubisz kobiet 25.01.14, 23:21 sabat.77 napisał: > Biorąc pod uwagę nachalność promocji rodziny pana Marka, to może być mecz rozgr > ywany przez Sowę z jakąś inną jego częścią. Swoja droga to jak podgladam ta Sowe to ma smutny pysk, wstaw swojego Sabat, masz fote? Psa rzecz jasna. Zawle ma fajnego, choc kot ma wiecej zdjec, a mieli pilnowac zeby zadnego nie faworyzowala, no nie wiem co o tym myslec i czy zatrzymac to dla siebie czy donosic? :) Odpowiedz Link
sabat.77 Re: Nie lubisz kobiet 25.01.14, 23:08 hello-kitty2 napisała: > A potem jeden z drugim jadac do hotelu na spotkanie pisze mi: 'Mam nadzieje, ze nie masz fiuta' :-) Na to odpowiadasz "wtedy przynajmniej miałabym pewność, że jedno z nas go ma" :D Odpowiedz Link
jesod To ja pierwszy 25.01.14, 22:30 marek.zak1 napisał: > Loppe, to ja pierwszy poznałem się na wielkosci Kitty, nawet napisałem dla niej > wiersz. Jak jeszcze uchylisz nam rąbka tajemnicy, to napiszesz otwarcie i bez skrępowania, że Kitty jest częścią Ciebie. Odpowiedz Link
marek.zak1 Re: To ja pierwszy 25.01.14, 22:34 Jesod. Kitty bardzo lubię, ale póki co, częścią mnie nie jest. Wg definicji (Marka) częścią faceta jest jego żona. Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: Nie lubisz kobiet 25.01.14, 22:48 marek.zak1 napisał: > Loppe, to ja pierwszy poznałem się na wielkosci Kitty, nawet napisałem dla niej > wiersz. Nie robcie wiochy. Ostrzegam, bo sie przenikuje w meskiego nicka, co by moglo pomoc mi w uwiedzeniu Zawle, hehe ale co dalej? Klamstwo ma krotkie nogi. Odpowiedz Link
zawle Re: Nie lubisz kobiet 25.01.14, 22:51 hello-kitty2 napisała: > Nie robcie wiochy. Ostrzegam, bo sie przenikuje w meskiego nicka, co by moglo p > omoc mi w uwiedzeniu Zawle, hehe ale co dalej? Klamstwo ma krotkie nogi. ja już jestem uwiedzona. Niestety to kłamstwo nie ma czegoś jeszcze;) Odpowiedz Link
sabat.77 Re: Nie lubisz kobiet 25.01.14, 22:53 zawle napisała: > ja już jestem uwiedzona. Niestety to kłamstwo nie ma czegoś jeszcze;) Ale za to ma fajne nogi. Wy baby to się zawsze do czegoś musicie przypierdolić :] Nikt nie jest doskonały. Odpowiedz Link
zawle Re: Nie lubisz kobiet 25.01.14, 23:04 sabat.77 napisał: > Ale za to ma fajne nogi. Wy baby to się zawsze do czegoś musicie przypierdolić > :] Nikt nie jest doskonały. Nie dam się wplątać z temat bezseksia:))) Sam se tam siedż:)) Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: Nie lubisz kobiet 25.01.14, 23:08 sabat.77 napisał: > zawle napisała: > > > ja już jestem uwiedzona. Niestety to kłamstwo nie ma czegoś jeszcze;) > > Ale za to ma fajne nogi. Wy baby to się zawsze do czegoś musicie przypierdolić > :] Nikt nie jest doskonały. Akurat nogi to mam cienkie tj grube. Kto by pomyslal, ze do idealu braknie mi fiuta :) Sabat moge pozyczyc? Odpowiedz Link
sabat.77 Re: Nie lubisz kobiet 25.01.14, 23:11 hello-kitty2 napisała: > Akurat nogi to mam cienkie tj grube. Kto by pomyslal, ze do idealu braknie mi f > iuta :) Sabat moge pozyczyc? No nie wiem, niepewna ta pożyczka. Poproszę cycki w zastaw :D Odpowiedz Link
zawle Re: Nie lubisz kobiet 25.01.14, 23:13 sabat.77 napisał: > No nie wiem, niepewna ta pożyczka. Poproszę cycki w zastaw :D Dobre, dobre:)) Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: Nie lubisz kobiet 25.01.14, 23:16 sabat.77 napisał: > hello-kitty2 napisała: > > > Akurat nogi to mam cienkie tj grube. Kto by pomyslal, ze do idealu brakni > e mi f > > iuta :) Sabat moge pozyczyc? > > No nie wiem, niepewna ta pożyczka. Poproszę cycki w zastaw :D A bierz i tak wszyscy leca na dupe, Zawle pewnie tez, hihi Odpowiedz Link
marek.zak1 Re: Nie lubisz kobiet 25.01.14, 22:52 Kitty, jestes skromna i bojowa i niech tak zostanie :) Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: Nie lubisz kobiet 25.01.14, 13:06 rekreativa napisała: > Marek się totalnie myli. > Dla mnie jesteś jedynym męskim nickiem na tym forum, od którego nie wyczuwam ja > kichś podskórnych (bądź jawnych) niechęci do kobiet jako zbioru. Nawet gdy masz > te swoje "złe dni" i coś tam o "babach" opowiadasz, to nie ma w tym autentyczn > ej nuty wrogości czy pogardy. > Jest żal, który się bierze z jednej, konkretnej relacji z jedną, konkretną kobi > etą. Jeśli masz jakieś lęki i kompleksy wobec kobiecości jako takiej, to są one > najsłabsze na tym forum (albo najsłabiej przejawiane). No jak to? Przeciez przed chwila pisal, ze kobiety to kurwy, a wczesniej ze szczury :) Ja mam zupelnie inne odczucia co do Sabata, jest dla mnie najbardziej drazniacym meskim nickiem. Ale ja mysle Rekreativa, ze Ty go tak odbierasz, bo jego jedynego sie nie boisz. Odpowiedz Link
rekreativa Re: Nie lubisz kobiet 25.01.14, 13:40 Raczej odwrotnie: ponieważ tak go odbieram (jako faceta "woman friendly"), to się go nie boję. Co dla mnie jest kluczowe i absolutnie najważniejsze w moich relacjach z mężczyznami - czy to erotycznych, czy przyjaźni - brak poczucia zagrożenia i brak lęku. Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: Nie lubisz kobiet 25.01.14, 14:37 rekreativa napisała: > Raczej odwrotnie: ponieważ tak go odbieram (jako faceta "woman friendly"), to s > ię go nie boję. > Co dla mnie jest kluczowe i absolutnie najważniejsze w moich relacjach z mężczy > znami - czy to erotycznych, czy przyjaźni - brak poczucia zagrożenia i brak lęk > u. Rozumiem, tak, cos takiego wyczuwam. To masz dokladnie odwrotnie niz ja. To ciekawe. Odpowiedz Link
orzech69 Re: Nie lubisz kobiet 25.01.14, 14:26 marek.zak1 napisał: > Ja je uwielbiam. Kobiety > są innym gatunkiem człowieka, a ty oskarżasz je wlasnie za to, że są inne. > Kochająca i oddana Ci kobieta zrobi dla Ciebie więcej, niż wszyscy faceci na ty > m swiecie. bardzo ładnie napisane. Faceci są nudni. A kobiety są chmmmmm Odpowiedz Link
sabat.77 Re: poza schemat 25.01.14, 00:31 Rzeczywiście, mój post ma formę autokrytyki. Myślę, że udało mi się wreszcie uchwycić jakiś głębszy sens w tym wszystkim. To mniej więcej tak, jakbyś obserwowała pole złożone z losowo położonych milionów różnokolorowych plam. Z dużej odległości będą wydawać się szare, ale im bliżej będziesz im się przyglądać, tym bardziej złożone i skomplikowane będą tworzyć struktury. Podobnie jest ze społeczeństwem. Takie teorie jak Gender Studies albo Psychoewolucja zajmują się badaniem zjawisk jako takich w kontekście wielkich zbiorowości a nie badaniem pojedynczych indywidualności i tego jak duże odchylenie standardowe występuje w tej grupie. W ujęciu społecznym możemy mówić o jakichś nurtach, wypadkowych, pewnych szeroko ujętych tendencjach, ale one nigdy do końca nie będą w stanie przewidzieć zachowania skomplikowanego, indywidualnego bytu jakim jest ludzka jednostka. Co więcej - w ujęciu naukowym one chyba nawet nie miały w założeniu tego tłumaczyć ani przewidywać. Mogą wyjaśniać zjawisko, jakiś schemat zachowań, jeśli się ono pojawiło, ale nie można z tego wyciągać wniosku, że dane zjawisko jest czymś w rodzaju naturalnego prawa dotyczącego wszystkich jednostek. To jest nadużycie. Nie można dowolnie przechodzić ze skali mikro na makro i odwrotnie. To są kompletnie różne ujęcia sprawy. Ludzie są jako jednostki indywidualni, nieprzewidywalni, a czasem wręcz totalnie popieprzeni. Nawet w pewnych podgrupach ten sam schemat może występować z różną intensywnością a także w wiązce z innymi, tworząc niepowtarzalne permutacje dla każdego z osobna. Dlatego nie da się przewidzieć jak zachowa się jednostka, ale można przyjąć pewne założenia co do zachowań tłumu. Dlatego takie posługiwanie się zgeneralizowanymi, uproszczonymi schematami dotyczącymi płci jest nadużyciem. Mężczyźni to, Kobiety tamto... Którzy mężczyźni ? Które kobiety ? Umysł człowieka jest najbardziej skomplikowaną strukturą we wszechświecie, z którą spotkał się nasz gatunek. Szufladkowanie go za pomocą kilku prymitywnych kalek myślowych jest co najmniej bezczelnością. Odpowiedz Link
rekreativa Re: poza schemat 24.01.14, 23:38 Tak mi się podoba ta wypowiedź, że se ją chyba skopiuję. Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: poza schemat 25.01.14, 02:56 rekreativa napisała: > Tak mi się podoba ta wypowiedź, że se ją chyba skopiuję. Wazniejsze jest zeby Sabat sobie skopiowal, zeby pamietal jakie stanowisko reprezentuje jutro rano jak sie obudzi i jak mowisz bedzie mial zly dzien :-) Nie potrafie powaznie traktowac tych jego przemian. Odpowiedz Link
sabat.77 Re: poza schemat 25.01.14, 08:20 Taki poglad wyciagnalem z wychowania, nasiaknalem jako dziecko ta swoboda myslenia, libertynizmem, otwarciem na rozne opcje. Chyba moge powiedziec, ze te poglady sa mi blizsze, sa bardziej moja natura. Przeciez chyba mowilem, ze zanim tutaj trafilem zylem w przeswiadczeniu ze u obu plci schemat atrakcyjnosci jest zblizony, a bardziej rozni sie sposobem wychowania i sytuacja, w ktorej sie znajduja. Kitty, z reka na sercu, slyszalem wczesniej zawodzwenia, ze "kobiety sa chciwe i leca na kase" ale zylem w przekonaniu, ze to glowny argument tylko dla jakiejs marginalnej grupy kobiet, dla ktorych "pieniadz jest bogiem". Nie rozciagalem tego na ogol kobiet. Moje myslenie przy wejsciu na forum bylo takie, ze mezczyzna jest atrakcyjny w duzym stopniu poprzez czynniki fizyczne, intelekt i magnetyczna osobowosc. Zas kasa to czynnik na dluzej, ulatwiajacy ludziom zycie. Wiesz - tak na zasadzie, ze hrabinie zawsze bedzie bardziej robilo sie mokro pod spodnica na widok roslego, umiesnionego Jana o pieknym ciele i meskich rysach, twardym z charakteru i bliskim przyrody, ale zenic beda sie z panem Hrabia, z brzuszkiem i siwymi strakami, zmanierowanym i dupowatym, ale posaznym i postawionym. Mialem w glowie "Nad Niemnem" gdzie Justyna wybiera meskiego i "zdrowego" silnego chlopa, zamiast bogatej i posaznej meskiej cipy. Wiadomo, ze w zyciu tak nie zawsze jest, ale z tego wynika, ze malzenstwo z bogaczem mozna zawrzec z rozsadku, WBREW jego marnej atrakcyjnosci. Psychologowie psychoewo mysla, ze zmierzyli dusze kobiet. A moze oni tylko zaobserwowali ile zab kobieta musi w zyciu zjesc, by zbudowac normalna rodzine ? Ale piekny, rosly, meski samiec zawsze bedzie ja zwilzac w kroku o wiele bardziej niz stary brzuchacz "z zasobami" ? Mowie tu jak myslalem przychodzac tutaj, forum zrobilo mi kaszane we lbie... Odpowiedz Link
mojemail3 Re: poza schemat 25.01.14, 10:35 sabat.77 napisał: (...)"Mialem w glowie "Nad Niemnem" gdzie Justyna wybiera meskiego i "zdrowego" silnego chlopa, zamiast bogatej i posaznej meskiej cipy (...)" Nie tak to postrzegam, ona nie wybrała "męskiego i zdrowego chłopa" bo tak mogłaby wybrać rozkapryszona panna dziedziczka, ale na kochanka... Ona wybrała szczerze w niej zakochanego, mężczyznę o mocnym kręgosłupie moralnym, szlachetnym charakterze, a że przez pracę fizyczną jeszcze był piękny i męski, to skutek uboczny;-) Myślę,że można przy użyciu odrobiny rozumu wybrać mężczyznę, który nie ucieknie w popłochu przy pierwszych trudnościach życiowych, albo jak żona przytyje parę kg... (...)"Wiadomo, ze w zyciu tak nie zawsze jest, ale z tego wynika, ze malzenstwo z bogaczem mozna zawrzec z rozsadku, WBREW jego marnej atrakcyjnosci (...)" Pewnie można, pokonać wstręt, jak się ma inne priorytety... Tylko to inaczej działa jednak, bogacze mają swoje stare, zadbane żony jako fasady,jako wskażnik poziomu życia, a te nieszczęsne piękne młode panienki, "niewymydlone" jak pisze ML, jako dodatkową atrakcję... Odpowiedz Link
tes.a32 Re: poza schemat 25.01.14, 11:26 sabat.77 napisał: > Wiesz - tak na zasadzie, ze hrabinie zawsze bedzie bardziej robilo sie mokro po > d spodnica na widok roslego, umiesnionego Jana o pieknym ciele i meskich rysach > , twardym z charakteru i bliskim przyrody, ale zenic beda sie z panem Hrabia, z > brzuszkiem i siwymi strakami, zmanierowanym i dupowatym, ale posaznym i postaw > ionym. > Ale piekny, rosly, meski samiec zawsze bedzie ja zwilzac w kroku o wiele bardzi > ej niz stary brzuchacz "z zasobami" ? .. Nie no po prostu nie che się czytać już tych bzdur które pisze wiekszość z Wasz szanowych forumowiczów:) Tylko kasa ,kasa ,i kasa wam w głowie Zadne inne wartości nie istnieją ,co nie? Szok! Wez pod uwagę ,ze często jest też " piekny, rosly, meski samiec " w dodatku młody i obrzydliwie bogaty ,który bierze sobie za żonę piękną młodą dziewczynę tez obrzydliwie bogatą. I co teraz powiesz?Bo przeciez nie to ,ze ktoreś z nich leci na kasę drugiego. Zapominasz ,że jest coś takiego jak miłość. Ale może nie odpowiadaj, bo pewnie napiszesz ,że miał cel- połączyć dwa ogromne majątki w całość:) Odpowiedz Link
marek.zak1 Re: poza schemat 25.01.14, 11:34 My tu (prawie) wszyscy to Sabatowi tłumaczymy, a on uparty. To taka nasza tutejsza zabawa. Odpowiedz Link
sabat.77 Re: poza schemat 25.01.14, 11:38 Acha, więc to tak. No dobra, zatem proszę mi powiedzieć co powoduje, że człowiek odczuwa miłość do drugiego człowieka ? Jakieś przyczyny muszą być, nie chcecie powiedzieć, że dzieje się to przypadkowo ? Odpowiedz Link
zawle Re: poza schemat 25.01.14, 11:50 sabat.77 napisał: > Acha, więc to tak. > No dobra, zatem proszę mi powiedzieć co powoduje, że człowiek odczuwa miłość do > drugiego człowieka ? Jakieś przyczyny muszą być, nie chcecie powiedzieć, że dz > ieje się to przypadkowo ? E tam przypadkowo, to wszystko jest gdzieś zapisane. U każdego gdzie indziej. U jednego w gwiazdach, u innego na koncie;) Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: poza schemat 25.01.14, 11:59 sabat.77 napisał: > Acha, więc to tak. > No dobra, zatem proszę mi powiedzieć co powoduje, że człowiek odczuwa miłość do > drugiego człowieka ? Jakieś przyczyny muszą być, nie chcecie powiedzieć, że dz > ieje się to przypadkowo ? Ja juz pisalam wczesniej: cechy charakteru. Tylko jak twierdza pisarze naturalistyczni cech charakteru nie wybierasz: czesciowo dziedziczysz, a czasciowo ksztaltuja sie w procesie wychowania. Kochasz kogos za to, jaki on/ona jest. Odpowiedz Link
sabat.77 Re: poza schemat 25.01.14, 12:11 hello-kitty2 napisała: > sabat.77 napisał: > > > Acha, więc to tak. > > No dobra, zatem proszę mi powiedzieć co powoduje, że człowiek odczuwa mił > ość do > > drugiego człowieka ? Jakieś przyczyny muszą być, nie chcecie powiedzieć, > że dz > > ieje się to przypadkowo ? > > Ja juz pisalam wczesniej: cechy charakteru. Tylko jak twierdza pisarze naturali > styczni cech charakteru nie wybierasz: czesciowo dziedziczysz, a czasciowo kszt > altuja sie w procesie wychowania. Kochasz kogos za to, jaki on/ona jest. Cechy charakteru są bardzo ważnym czynnikiem gdy planuje się związek, zgadzam się. Mają też mega wpływ na sukces w społeczeństwie, co rzutuje na przeżywalność danej puli genów. Przy czystym gene-shoppingu też są ważne, bo są efektem pracy mózgu. Mózg to element ludzkiej biologii, nasz najważniejszy "mięsień", podstawa naszej strategii przetrwania. W tym sensie sprawny mózg to ciało, coś seksownego, coś co warto odziedziczyć. Dlaczego biceps ma podniecać a mózg nie ? Nie jesteśmy gorylami. Tu nie ma co kombinować, ponieważ nasz gatunek oparł swoje przetrwanie na strategii posługiwania się rozumem w działalności grupowej - toteż umiejętności społeczne, charakter i nietuzinkowa inteligencja jako objaw posiadania wybitnego mózgu zwilżają niemiłosiernie. Oczywiście że tak. Odpowiedz Link
marek.zak1 Re: poza schemat 25.01.14, 12:12 No widzisz, sam udowodnileś, ze mózg jest najwazniejszy, a Ty jestes bystry, więc atrakcyjny. Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: poza schemat 25.01.14, 12:42 sabat.77 napisał: > Cechy charakteru są bardzo ważnym czynnikiem gdy planuje się związek, zgadzam s > ię. Mają też mega wpływ na sukces w społeczeństwie, co rzutuje na przeżywalność > danej puli genów. > > Przy czystym gene-shoppingu też są ważne, bo są efektem pracy mózgu. Mózg to el > ement ludzkiej biologii, nasz najważniejszy "mięsień", podstawa naszej strategi > i przetrwania. W tym sensie sprawny mózg to ciało, coś seksownego, coś co warto > odziedziczyć. Dlaczego biceps ma podniecać a mózg nie ? Nie jesteśmy gorylami. > Tu nie ma co kombinować, ponieważ nasz gatunek oparł swoje przetrwanie na stra > tegii posługiwania się rozumem w działalności grupowej - toteż umiejętności spo > łeczne, charakter i nietuzinkowa inteligencja jako objaw posiadania wybitnego m > ózgu zwilżają niemiłosiernie. Oczywiście że tak. A ja myslalam, ze Ty pytales o milosc wiec bylo o milosci, a Ty o zwilzaniu. Sluchaj jak chcesz zwilzac kobiety to mow im jak je bedziesz dotykal itd, a nie np z czego zbudowana jest komorka skory :) A jak masz potrzeby roztrzasania spraw calego gatunku to moze filmy sci-fi by ja zapokoily. NIe sadze zeby rozwazania spraw gatunku podniecalo jakas kobiete. Odpowiedz Link
tes.a32 Re: poza schemat 25.01.14, 12:01 Bo w naszej podświadomości istnieje jakaś siła napędowa ,która powoduje ,że tęsknimy za drugim człowiekiem,za obdarzeniem go sympatią bezinteresowną i to ,ze przy nim czuć będziemy się bezpiecznie,niezależnie od okoliczności Nie chcesz czuć się kochanym ,potrzebnym? Miłość niestety ale jest uczuciem niezwykle trudnym do zrealizowania Wymaga pielęgnacji.Utrzymanie więzi to ciężka praca! Odpowiedz Link
rekreativa Re: poza schemat 25.01.14, 12:25 Za siebie powiem, że wszystkie moje zakochania miały podstawy fizyczne: zakochiwałam się, bo podobał mi się wygląd i sposób bycia (jak ktoś się porusza, uśmiecha, mówi, je itp. ). Zakochanie przechodziło w jakieś solidniejsze uczucie, jeśli obiekt miał cechy charakteru, które osobiście uważam za istotne oraz zapatrywał się podobnie na świat w kwestiach dla mnie zasadniczych. Na trzecim miejscu szła wzajemność - to było potrzebne, żeby wejść w stały związek. Udało się za trzecim podejściem ;) Odpowiedz Link
zawle Re: poza schemat 25.01.14, 12:29 rekreativa napisała: > Za siebie powiem, że wszystkie moje zakochania miały podstawy fizyczne: zakochi > wałam się, bo podobał mi się wygląd i sposób bycia (jak ktoś się porusza, uśmie > cha, mówi, je itp. ). U mnie było całkiem na odwrót. Ci w których się zakochiwałam, nie podobali mi sie w ogóle. Odpowiedz Link
jesod Tutejsza zabawa 25.01.14, 13:12 marek.zak1 napisał: > My tu (prawie) wszyscy to Sabatowi tłumaczymy, a on uparty. To taka nasza tutej > sza zabawa. Powiedziałabym nawet śmielej, że... to warsztaty literackie. :) Odpowiedz Link
sabat.77 Re: poza schemat 25.01.14, 11:58 tes.a32 napisał(a): > Zadne inne wartości nie istnieją ,co nie? Oczywiście, że istnieją, jest ich cała masa. Rzecz w tym, że w sprzyjających warunkach powinny tworzyć pewną harmonijną całość, inaczej w jakiejś sferze będzie uczucie niedosytu. Chciałem pokazać, że same zasoby także nie będą wystarczające by wywołać wrażenie WOW, jeśli pozostałe cechy partnera są mocno odstające od normy. (stary bogacz z brzuszkiem może być równie mało interesujący jak młody, sprawny, piękny ale bezrobotny partner). Przecież napisałem, że kasa jest interesująca dla wszystkich, tylko to bezustanne ubieranie wyłącznie kobiet w schemat poszukiwaczki złota jest właśnie, przynajmniej w dużej mierze, narzucone pewnymi patriarchalnymi wzorcami. To nie jest prawda objawiona. Kitty dodała coś o rodzeniu dzieci - to też ważny argument. Generalnie stabilizacji finansowej i dobrego charakteru szukają przede wszystkim ci, którzy planują związać się z kimś na stałe, chcą wychowywać razem potomstwo i razem mieszkać. Tu nie ma nic dziwnego. Mężczyźni TAKŻE tak szukają partnerki. Wracając do przykładu - pan Hrabia też modrooką kuchareczkę chętniej wydupczy a z powabną i klasową hrabianką się ożeni :) Oczywiście - powinno się to rozpatrywać przy całym zróżnicowaniu dla konkretnych indywidualności, operujących różnymi wzorcami, stawiających sobie różne życiowe priorytety i cele. To wszystko ma wpływ na to co uznajemy za atrakcyjne u partnera. Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: Martyna Wojciechowska 24.01.14, 23:12 rekreativa napisała: > Ale to jest pewna grupa tylko. > Poza nimi masz rzeszę gejów męskich. Z naszego własnego podwórka aktor Poniedzi > ałek - z której strony on wygląda na geja? Z żadnej. Mi się on bardzo podobał i > autentycznie byłam zdziwiona, gdy się wyautował. > Co do pociągu do gejów, o których wiem, że są gejami, to tutaj faktycznie - ero > tycznie jest flat line. Niektórych chętnie bym rozebrała i postawiła w salonie > :), ale to bardziej estetyczne wrażenia moje zaspokaja. > Zresztą to i dlatego wiele kobiet dobrze się czuje w gejowym towarzystwie. Bo n > ie ma napięcia erotycznego. Z żadnej ze stron. Potwierdzam, mam podobne obserwacje. Masz racje. Odpowiedz Link
sea.sea Re: Martyna Wojciechowska 25.01.14, 10:06 Matt Bomer, aktor taki, wygląda tak: >>> www.oassf.com/en/media/images/Matt-Bomer-Photo.jpg jest gejem i wszyscy o tym wiedzą. Jednak całe setki i tysiące heteroseksualnych kobiet błagały producentów filmu, samego Matta i wszystkich świętych, żeby był uprzejmy zagrać Christiana Greya w ekranizacji 50 Twarzy. Odpowiedz Link
rekreativa Re: Martyna Wojciechowska 25.01.14, 12:13 O mamciu, jaki on jest zajebisty! Odpowiedz Link
zawle Re: Martyna Wojciechowska 25.01.14, 12:23 rekreativa napisała: > O mamciu, jaki on jest zajebisty! jeste tak słitaśny, że dla chętnie postawiłabym go sobie na kominku. Ale nie w lóżku. Do łóżka wzięłabym Tila Schweigera, Bradleya Coopera, Matta Damona z jego uśmiechem....rozmarzyłam się;) Odpowiedz Link
rekreativa Re: Martyna Wojciechowska 25.01.14, 12:37 Ty masz gust jak moja siostra (miała swego czasu wielkie foto z Tilem Schweigerem na ścianie). Ja tam się przyznaję bez bicia, że lubię ładnych, gładkich, lalkowatych i słodkich. Norweski drwal, Marlboro Man i mięśniak z Marines to stanowczo nie moje klimaty :) Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: Martyna Wojciechowska 25.01.14, 12:54 rekreativa napisała: > Ty masz gust jak moja siostra (miała swego czasu wielkie foto z Tilem Schweiger > em na ścianie). > Ja tam się przyznaję bez bicia, że lubię ładnych, gładkich, lalkowatych i słodk > ich. > Norweski drwal, Marlboro Man i mięśniak z Marines to stanowczo nie moje klimaty > :) Moze dlatego, ze sama jestes drobniutka? Ja np jestem niska wiec nie lubie bardzo wysokich. Ale nie jestem drobna wiec lubie poteznych, zwalistych z wielkimi lapskami i szerokimi karkami, szerokich w pasie, grubokoscistych. Czasem mezczyzni sa drobi, maja waziutkie bioderka, szczuple kolanka, kostki, palce . Kiedys mialam takiego (chociaz mial kawalek klaty ) do tego byl gladziutko wygolony i bialy => odrzucilo mnie. NIe lubie bialej skory. Odpowiedz Link
rekreativa Re: Martyna Wojciechowska 25.01.14, 13:53 "Moze dlatego, ze sama jestes drobniutka?" To też. Plus przemoc w domu, która dość znacznie ukształtowała mój gust do mężczyzn. Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: Martyna Wojciechowska 25.01.14, 15:04 rekreativa napisała: > To też. > Plus przemoc w domu, która dość znacznie ukształtowała mój gust do mężczyzn. A ojciec jeszcze zyje? Jaki masz teraz z nim kontakt? I jak w tym wszystkim odnajdowala sie mama? (sama mam problemy na linii corka - ojciec, tak ze np slowo 'tata' mi np przez gardlo nie przejdzie). Jak za ciezkie tematy to zrozumiem. Odpowiedz Link
rekreativa Re: Martyna Wojciechowska 25.01.14, 15:36 Spoko, na terapii przerobione, to mogę już o tym gadać bez emocji. Mój ojciec od dawna mieszka za granicą. Od kiedy jestem dorosła, widzieliśmy się raz. Czasem zamienimy parę słów przez telefon. Kiedyś jeszcze mnie szarpało w środku, jakiś żal, gniew, poczucie krzywdy... Teraz nie czuję nic, również litości. On jest już stary i schorowany, a ja nic, rozumiesz - jakby o kogoś obcego chodziło. Aż mnie to samą trochę dziwi. Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: Martyna Wojciechowska 25.01.14, 15:51 rekreativa napisała: > Spoko, na terapii przerobione, to mogę już o tym gadać bez emocji. > Mój ojciec od dawna mieszka za granicą. Od kiedy jestem dorosła, widzieliśmy s > ię raz. Czasem zamienimy parę słów przez telefon. > Kiedyś jeszcze mnie szarpało w środku, jakiś żal, gniew, poczucie krzywdy... Te > raz nie czuję nic, również litości. On jest już stary i schorowany, a ja nic, r > ozumiesz - jakby o kogoś obcego chodziło. Aż mnie to samą trochę dziwi. Rozumiem. A w czasie tej terapii czy wczesniej probowalas dociekac dlaczego on tak sie zachowywal czy nie mialo to znaczenia? Chodzi mi czy mozna cos zaakceptowac czy przejsc nad czyms do porzadku dziennego bez zrozumienia co sie wtedy dzialo/co to bylo? Szczerze mowic to nawet nie wiem na czym polega terapia w takich wypadkach? Odpowiedz Link
rekreativa Re: Martyna Wojciechowska 25.01.14, 16:12 Ale ja doskonale wiem, dlaczego on tak się zachowywał (psychiczne problemy plus ciężkie dzieciństwo). Natomiast wiedza ma się trochę nijak do uczuć. To, że wiem, jakie tam mechanizmy działały, to nie likwiduje wspomnień i nie czyści czasu wstecz. No i wiedza przychodzi dopiero wtedy, gdy już jesteś dorosła - wtedy, kiedy w domu były wrzaski i bicie, to gówno z tego rozumiałam. Mdlałam ze strachu i tyle. A terapia polega głównie na tym, żeby wywalić z siebie emocje, których nie mogłaś wywalić jako dziecko, bo ci nie było wolno. Płakać, krzyczeć, wyrzucić z siebie wszystko, co się cisnęło na usta - są takie ćwiczenia na to. Może wyglądać jak głupawe zabawy, ale faktycznie z człowieka schodzi. Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: Martyna Wojciechowska 25.01.14, 18:11 rekreativa napisała: > A terapia polega głównie na tym, żeby wywalić z siebie emocje, których nie mogł > aś wywalić jako dziecko, bo ci nie było wolno. Płakać, krzyczeć, wyrzucić z sie > bie wszystko, co się cisnęło na usta - są takie ćwiczenia na to. Może wyglądać > jak głupawe zabawy, ale faktycznie z człowieka schodzi. Aha nie wiedzialam. To chyba nie dla mnie, bo ja emocje to wywalam zawsze, wtedy tez. Pamietam taki moment, w ktorym sobie postanowilam, ze juz nigdy nie bede siedziec cicho, mialam moze z 10 lat, tyle, ze to dotyczylo obcych, bo w domu to w ogole nie mialam hamulcow. Ja mialam inny problem: chcialam problem nieudanego malzenstwa swoich starych rozwiazac, a nie potrafilam, cale zycie glowilam sie nad tym jak to poukladac miedzy nimi, juz mialam swoja rodzine, a jeszcze pracowalam nad starymi. Ten ich problem zupelnie mnie przerastal. Poczucie nierozwiazania go zatruwalo mi zycie, nie umialam tego zrzucic, zdystansowac sie. Odpowiedz Link
zawle Re: Martyna Wojciechowska 25.01.14, 18:25 hello-kitty2 napisała: > Aha nie wiedzialam. To chyba nie dla mnie, bo ja emocje to wywalam zawsze, wted > y tez. Pamietam taki moment, w ktorym sobie postanowilam, ze juz nigdy nie bede > siedziec cicho ja miałam 16 i prawie kogoś zabiłam. Od tego czasu się nie boję. Odpowiedz Link
loppe Re: Martyna Wojciechowska 25.01.14, 18:56 zawle napisała: > hello-kitty2 napisała: > Aha nie wiedzialam. To chyba nie dla mnie, bo ja e > mocje to wywalam zawsze, wted > > y tez. Pamietam taki moment, w ktorym sobie postanowilam, ze juz nigdy ni > e bede > > siedziec cicho > > ja miałam 16 i prawie kogoś zabiłam. Od tego czasu się nie boję. Kiedyś pojechałem do jakiegoś zakątka i w tym miasteczku jakiś miejscowy chuligan chciał mnie pobić czy zabić na imprezie masowej, a ja zaskoczony nic mu nie odpowiadałem i on się po minucie wyciszył przy mnie i powiedział "ty to spokojny człowiek jesteś". Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: Martyna Wojciechowska 25.01.14, 19:59 zawle napisała: > ja miałam 16 i prawie kogoś zabiłam. Od tego czasu się nie boję. Tak, tez sie rzadko boje, natomiast w jakims momencie dopadlo mnie zmeczenie tymi ciaglymi walkami. Apropo strachu to zauwazylam, ze zmeczenie i niewyspanie nasila jakies strachy, tez koszmary. Pamietam okresy kiedy jednak zylam w strachu, to chyba najbardziej niszczace negatywne emocje. W zasadzie atak to przerwanie tego niszczacego stanu. Mam taki powracajacy koszmar, w ktorym sie czegos panicznie boje, to sie zbliza, a ja jestem tak sparalizowana strachem, ze nie moge nawet krzyknac, takie uwiezienie w strachu. Wiesz, ze pownas cos zrobic, a pozostajesz nieruchoma. I budze sie. Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: Martyna Wojciechowska 25.01.14, 12:23 sea.sea napisała: > Matt Bomer, aktor taki, wygląda tak: >>> www.oassf.com/en/media/images/Matt-Bomer-Photo.jpg jest gejem i wszyscy o tym wiedzą. Jednak całe setki i tysiące heteroseksualnych kobiet błagały producentów filmu, samego Matta i wszystkich świętych, żeby był uprzejmy zagrać Christiana Greya w ekranizacji 50 Twarzy. No ale uwielbienie aktorow to uwielbienie klamstwa, uwielbienie postaci jaka on gra tudziez uwielbienie czyjegos wizerunku, krotko uwielbienie wyobrazenia o kims. Trudno dyskutowac z czyimis wyobrazeniami o kims, bo to nie jest rzeczywiste. No bo jak mozna uwielbiac kogos kogo sie nie zna? Przeciez mozna sobie wyobrazac, ze ktos nie jest gejem albo mu sie nagle odmieni ale przeciez to nieprawda. Zatem ja sie tylko wypowiadalam o relacjach rzeczywistych gdy kogos znam w realu. Za fascynaje aktorami to ja sie nie biore, bo to dla mnie jest mocno popieprzone. Oczywiscie samej mnie podobaja mi sie jacys aktorzy, jako rodzaj urody ale nie traktuje tego powaznie, nigdy bym takiego czlowieka nie zaczepila na ulicy, bo go znam z ekranu ani sie nie umowila, bo widzialam go w jakims filmie i mial fajna dupe :) Odpowiedz Link
rekreativa Re: Martyna Wojciechowska 24.01.14, 18:13 " Gdyby nagle się o > kazało, że rozchwytywani są natchnieni poeci nie przejmujący się dobrami doczes > nymi, to większość facetów by poszła w tą stronę itd" Kutuzow, ale znowu nie bierzesz pod uwagę uwarunkowań kulturowych. Weź taką rzecz, skądinąd istotną, jak potomstwo. Przecież to nie biologia decyduje o tym, że rodzice muszą się opiekować dziećmi do 18 roku życia co najmniej. Biologicznie to dzieciak kilkuletni miałby szansę przetrwać. Opieka nad potomstwem, kulturowo wydłużona do kilkunastu lat i obfitująca w rozmaite prawidła z góry narzucone wymaga dużych nakładów sił, energii i pieniędzy. Jedna osoba będzie mieć cholernie pod górkę. Nawet dwie mają czasem trudno. Wybierając partnera na życie, a mając w planach dzieci, kobieta musi wziąć pod uwagę, czy z nim będzie łatwiej, czy tak samo, czy wręcz gorzej. Zresztą facet wybierając sobie żonę i mając w planach dzieci, również zwraca uwagę na inne przymioty oprócz urody. Bo z babą pikną, ale durną, albo rozrzutną, czy notorycznie zdradzającą daleko nie zajedzie. I nawet jeśli się z takową ożeni, to prędzej czy później będzie rozwód. Co do przykładów ze świata homo. Owszem, generalnie jest lot na zgrabną dupę. Ale jak wnikniesz głębiej (:D), to się okaże, że trochę zmieniają się priorytety u tych gejów, którzy bardziej celują w długotrwały związek (naprawdę są tacy). Tam już ten wygląd takiego szału nie wzbudza. Czyli podobnie jak u hetero - kiedy chce pobzykać, liczy się zgrabna dupa, kiedy szuka żony, nieidealność dupy zostaje zakasowana pogodnym charakterem, albo świetnym wykonem ogórkowej ;) Odpowiedz Link
kutuzow Re: Martyna Wojciechowska 24.01.14, 18:48 rekreativa napisała: > Kutuzow, ale znowu nie bierzesz pod uwagę uwarunkowań kulturowych. > Weź taką rzecz, skądinąd istotną, jak potomstwo. Przecież to nie biologia decyd > uje o tym, że rodzice muszą się opiekować dziećmi do 18 roku życia co najmniej. > Biologicznie to dzieciak kilkuletni miałby szansę przetrwać. > Opieka nad potomstwem, kulturowo wydłużona do kilkunastu lat i o Widzisz, biorę to pod uwagę. Wizja potomstwa jest atawizmem który determinuje wybór partnera przez kobietę. Mylisz się jednak pisząc iż kwestią uwarunkowania kulturowego jest opieka nad potomstwem. Sama opieka jako taka była od zawsze. Dziecko osiąga jaką taką samodzielność (pozwalającą mu przeżyć w warunkach pierwotnych) w wieku lat ok 4. Także przez pierwsze 4 lata i tak była wymagana opieka ojca dziecka nad rodziną. Ten czas to funkcja biologiczna niejako. To że wydłużono ta opiekę do 18 a obecnie nawet do 25-30 lat to jest kwestia kulturowa. Zobacz jednak że to niewiele zmienia. Czy ojciec będzie się opiekował dzieckiem 4 czy 18 lat to i tak jego wartość jako partnera/ojca wynika z podobnych jego cech. Odpowiedz Link
rekreativa Re: Martyna Wojciechowska 24.01.14, 19:04 "Czy ojciec będzie się opiekował dzieckiem > 4 czy 18 lat to i tak jego wartość jako partnera/ojca wynika z podobnych jego > cech." No ale te cechy wynikają z kultury. Sam pisałeś, że to, jakie akurat cechy uznamy za pożądane, zależy od okoliczności i czasu - im dawniej w las, albo bliżej natury, tym bardziej pewnie liczy się siła fizyczna czy orientacja w terenie. Dzisiaj (ewentualnie w naszych warunkach cywilizacyjnych) nie musisz mieć ani jednego ani drugiego, żeby uchodzić za atrakcyjną partię. Odpowiedz Link
kutuzow Re: Martyna Wojciechowska 24.01.14, 19:25 rekreativa napisała: > Dzisiaj (ewentualnie w naszych warunkach cywilizacyjnych) nie musisz mieć ani j > ednego ani drugiego, żeby uchodzić za atrakcyjną partię. Owszem, bo dzisiaj to pieniądze zapewniają bezpieczeństwo. Dlatego w cenie jest zaradność faceta a nie np. jego piękna gra na harfie. Nadal jednak kluczowe jest poczucie bezpieczeństwa -ten wymóg się nie zmienia od tysięcy lat. Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: Martyna Wojciechowska 24.01.14, 20:07 rekreativa napisała: > Opieka nad potomstwem, kulturowo wydłużona do kilkunastu lat i obfitująca w roz > maite prawidła z góry narzucone wymaga dużych nakładów sił, energii i pieniędzy > . Jedna osoba będzie mieć cholernie pod górkę. Nawet dwie mają czasem trudno. > Wybierając partnera na życie, a mając w planach dzieci, kobieta musi wziąć pod > uwagę, czy z nim będzie łatwiej, czy tak samo, czy wręcz gorzej. > Zresztą facet wybierając sobie żonę i mając w planach dzieci, również zwraca uw > agę na inne przymioty oprócz urody. Bo z babą pikną, ale durną, albo rozrzutną, > czy notorycznie zdradzającą daleko nie zajedzie. I nawet jeśli się z takową oż > eni, to prędzej czy później będzie rozwód. Tez sama odpowiedzialas sobie na pytanie: nic sie nie moze zmienic we wzajemnym postrzeganiu atrakcyjnosci dopoki kobiety beda rodzily dzieci. Inna sprawa, ze wg mnie coraz mniej beda rodzic, juz i tak odsuwaja pierwsza ciaze maksymalnie w czasie. Jak kobiety przestana chetnie rodzic dzieci to sie wtedy moze pozmieniac. Odpowiedz Link
sabat.77 Re: Martyna Wojciechowska 24.01.14, 22:22 kutuzow napisał: > > No proszę Cię... Pierwszy z brzegu ML i jego gorzkie żale... Sabatowi też > się n > > ieraz coś ulało. O urqu i jego pomstowaniu na opętane żądzą macierzyństwa > baby > > nie wspominając. > > ML nie czytam -wychodzę z założenia że nie warto (podobnie jak analogicznie na > drugim końcu skali nie czytam Jesod). Sabat o sobie najlepiej jak się sam wypow > ie. Otóż niestety, mam takie fazy na forum, które stanowią jakąś (obawiam się, że sporą) część mojej radosnej twórczości. Takie bardziej prywatne żale, czasem to trochę prowokacyjne pisanie na zasadzie "liczę że jednak tak nie jest".... Mam pełną świadomość, że jest to podyktowane głównie moimi kompleksami, jakimiś wahnięciami w dół itd. Jednak jakoś nigdy nie wlazłem w taką fazę, żebym zaczął myśleć o kobietach jako ogóle z nienawiścią. Prawda jest taka, że mamy ciężkie czasy, wszystkim trochę palma odbija z braku poczucia bezpieczeństwa, a szczególnie dziewczynom w pewnym wieku, z odpowiedzialnością w postaci własnych dzieci, związku itd. Dlatego potrafią być uszczypliwe, a moje reakcje na te uszczypliwości bywają momentami histeryczne. Myślę, że można wiele postów które powstało na tym forum, nie tylko moich, zrzucić na karb jakiegoś ogólnego rozczarowania życiem, naturą ludzką itd. No cóż - a miało być tak pięknie Panie Premierze :) Forum jest trochę miejscem wzajemnego wyładowywania frustracji, i w sumie nic dziwnego, biorąc pod uwagę tematykę. Jednak obiektywnie, to tytułowy BSwM najczęściej wynika z konkretnych uwarunkowań danego układu między dwojgiem partnerów, a nie z tego że kobiety albo mężczyźni to generalnie chuje, albo z tego że ktoś jest do dupy a drugi jest tutaj super. Tyle mam do powiedzenia. Odpowiedz Link
jesod Nie czytam Jesod 25.01.14, 00:16 kutuzow napisał: > ML nie czytam -wychodzę z założenia że nie warto (podobnie jak analogicznie > na drugim końcu skali nie czytam Jesod). Nie wiem, o co chodzi, bo... nie chce mi się wnikać i czytać, ale wypowiem się w kwestii nie czytania mnie. Nie pisuję tutaj specjalnie dla Kutuzowa i nie proszę Go, by mnie czytał - naprawdę tego nie pragnę, nie oczekuję i nie wymagam. Dziwi mnie jednak to, a jednocześnie pozwala mi czuć człowieka, który wszem i wobec oznajmia głośno i wyraźnie, że mnie nie czyta... Być może robi to w nadziei, że jednak przeczytam. Co chciał tym osiągnąć? Że sprawi mi tym przykrość...? Że w jakiś sposób mnie dotknie? Zepsuje nastrój? Zniechęci... do pisania, odzywania, wypowiadania się? Jak to się nazywa? Odtrącenie? Odepchnięcie? Pogarda? Lekceważenie? Wywyższanie się? Wszystko jedno jak... Daje jednak pewną informację o człowieku. Kutuzow, ja Ci naprawdę nie przeszkadzam czuć się lepszą częścią świata. Ty nie musisz mi dawać do zrozumienia, że należę (według Ciebie) do tej gorszej. Odpowiedz Link
kutuzow Re: Martyna Wojciechowska 24.01.14, 16:24 rekreativa napisała: > Tylko jak myślisz, dlaczego kobiety w ten sposób postrzegają siebie i swoją rol > ę? Dlaczego przywołują inne kobiety do porządku wyznaczonego przez patriarchat > i mężczyzn wiele lat temu? Bo wciąż im się wydaje, że mężczyźni właśnie tego od > nich oczekują - i mogą mieć rację, bo wciąż jest mnóstwo mężczyzn, którzy właś > nie tego oczekują (ostatnie tygodnie histerii antygenderowej dokładnie to pokaz > ują). Sorry, ale nie doszukuj się proszę wszędzie jakiegoś "męskiego spisku". To zaczyna byc absurdalne. Wszystkiemu winni Ci źli mężczyźni. Nawet jeśli nie bezpośrednio to choć dlatego że "kobietom się wydaje". Tutaj nie ma żadnej tajemnicy. Jeśli młoda dziewczyna powie na inną młoda laskę "dziwka", to nie dlatego że jej się wydaje że mężczyźni tego od nich oczekują, tylko jest to element RYWALIZACJI. (jak będziesz chciała mogę to rozwinąć). Wszystko wraca tak na prawdę do tego co dla płci przeciwnej jest atrakcyjne. Mężczyźni cenią urodę kobiet. Pechowo (dla kobiet), uroda w małym stopniu daje się ulepszać (w przeciwieństwie do wiedzy czy statusu). Faceci najbardziej cenią sobie te najładniejsze -więc to one mogę "przebierać" w zainteresowanych, wybierając te najlepsze (najbardziej atrakcyjne) partie/kandydatów. Ci mniej atrakcyjni musza się zadowolić mniej urodziwymi kobietami. Mamy więc ustaloną niejako pewną hierarchię. Ponieważ kobiety więcej inwestują (ciąża), to bardziej "walczą" o atrakcyjnych partnerów. Dlatego też bardziej podkreślają potem swój osiągnięty status (ślub na FB, dzieciaki na NK i teksty "mój synuś -najlepsza rzecz która w życiu mnie spotkała"). Bo niejako atrakcyjność partnera pośrednio świadczy o jej własnej atrakcyjności. Analogicznie facecji prężą się przed oznakami swojego statusu (zdjęcia przed bryką, fotka przed willą itp). Żeby to jakoś ostro zmienić to: a) kobiety musiałyby być dla facetów atrakcyjne z innych względów niż uroda (nie zapowiada się) b) musiałoby im mniej zależeć na macierzyństwie -walka o atrakcyjnego partnera/ojca nakręca bowiem rywalizację (tutaj coś się zmienia, ale to minimalne zmiany). Owszem mamy kobiety, które realizują się w innych dziedzinach niż macierzyństwo, czy też wierzących w swoją atrakcyjność wynikającą np. z wiedzy, ale nadal jest to mniejszość. To siedzi w nas głęboko i ciężko to nagle zmienić jakimiś działaniami Gender. Odpowiedz Link
sabat.77 Re: Martyna Wojciechowska 24.01.14, 16:49 Kutuzow, ale oprocz urody, miara kobiecej atrakcyjnosci jest w duzym stopniu jej inteligencja i osobowosc. Przeciez jest tak i dla Ciebie i dla mnie rowniez. Chyba nie jestesmy wyjatkowi... Chcialbys mniec glupia i plytka narzeczona ? Watpie, bardzo... U kobiety jej klasa, kultura, oczytanie, inteligentne prowadzenie flirtu, wnetrze ktore sie poznaje - moga baaaardzo wiele zmienic. Status tez sie troche liczy, jednak ksiezniczna z wyzszych sfer moze kusic troszke bardziej niz prosta chlopka. (bez urazy dla chlopek) Odpowiedz Link
kutuzow Re: Martyna Wojciechowska 24.01.14, 17:01 sabat.77 napisał: > Kutuzow, ale oprocz urody, miara kobiecej atrakcyjnosci jest w duzym stopniu je > j inteligencja i osobowosc. Przeciez jest tak i dla Ciebie i dla mnie rowniez. > Chyba nie jestesmy wyjatkowi... Owszem, ale są to kryteria niejako "drugiego wyboru". Najpierw interesujesz się daną dziewczyną bo Ci się podoba, działa na Ciebie czy jak to chcesz nazwać. Dopiero potem oceniasz ją jako interesującą lub nie. Zauważ, że w zależności od tego czy planujesz długotrwały związek, czy jednorazową znajomość te kryteria są mniej lub bardziej ważne. Do fajnego seksu na jedną noc wystarczy Ci kobieta która Cię bardzo kręci. Gdybyś miał przed sobą chętną laskę a'la Monica Bellucci/Angelina Jolie/Scarlett Johansson (sam wybierz), to nawet jeśli nie miałaby pojęcia kto to był Gutenberg, to byś jej chyba z łóżka nie wygonił? www.youtube.com/watch?v=IQguQY0NEHU Gdy zaś tworzysz związek to inteligencja i osobowość są bardzo ważne, ale nadal uroda jest tym co pierwsze przykuło Twoją uwagę (chyba że jest to związek na zasadzie "najlepsza z tych które mnie chciały"). Odpowiedz Link
rekreativa Re: Martyna Wojciechowska 24.01.14, 17:09 " Najpierw interesujesz się > daną dziewczyną bo Ci się podoba, działa na Ciebie czy jak to chcesz nazwać." Kutuzow, ale to samo można powiedzieć o kobietach. Przecież jeśli facet uśmiechnie się do mnie w klubie przy barze, a ja się "odśmiechnę", to nie dlatego, że jest inteligentny, albo ma świetnie prosperującą firmę - bo o tym zwyczajnie nie wiem, tylko dlatego, że mi się fizycznie spodobał. I tak samo, jeśli babkę interesuje jednorazowy seks, to nie wyrzuci gościa z łóżka tylko dlatego, że on nie będzie wiedział, kto to Kiergegaard. Odpowiedz Link
kutuzow Re: Martyna Wojciechowska 24.01.14, 17:55 rekreativa napisała: > Kutuzow, ale to samo można powiedzieć o kobietach. Przecież jeśli facet uśmiech > nie się do mnie w klubie przy barze, a ja się "odśmiechnę", to nie dlatego, że > jest inteligentny, albo ma świetnie prosperującą firmę - bo o tym zwyczajnie ni > e wiem, tylko dlatego, że mi się fizycznie spodobał. Przyznam Ci rację jeśli mi tylko wyjaśnisz jak w takim razie Nikki Lauda i Stephen Howking podbili serca swoich nowych żon. Ja bowiem mam taką teorię: Jasne że w obrębie klasy średniej rożnica dochodów nie odgrywa aż takiej roli. Czy ktoś zarabia 6 tyś, czy 9 tyś nie przekłada się na jakiś straszny wzrost jego notowań. Gdy jednak różnica jest miedzy wyborem przystojniaka z dochodem 5 tyś, a milionerem z przysłowiowym brzuszkiem z dochodem 500 tyś /miesięcznie to już robi się cięższy wybór i część kobiet idzie za kasą. Odpowiedz Link
zawle Re: Martyna Wojciechowska 24.01.14, 17:58 kutuzow napisał: Gdy jednak różnica jest miedzy wyborem przystojniaka z dochodem 5 t > yś, a milionerem z przysłowiowym brzuszkiem z dochodem 500 tyś /miesięcznie to > już robi się cięższy wybór i część kobiet idzie za kasą. Mógłbyś podać jeszcze dokłądny wiek? Muszę zrobić kalkulacje. Odpowiedz Link
sabat.77 Re: Martyna Wojciechowska 24.01.14, 18:18 Kutuzow, wierzysz, ze Stephen Hawking bzyka te swoja mloda pielegniarke ? Zwiazki tych celebrytow przypominaja dawne zwiazki aranzowane, tutaj nie zenisz sie z partia wraz z dobrodziejstwem inwentarza, ale raczej z inwentarzem w sensie stricte. Z milionerem to moze i ja sam bym sie ozenil, to zalezy od pokaznosci tych milionow :) Forsa sie liczy spolecznie, zgadzam sie Kutuzow. To wielki as w rekawie, jak juz wskazalem - de facto u obu plci. Lowcy posagow tez istnieje. Nie znasz przypadkow, ze mlody biznesmen zeni sie z panna mloda sredniej urody, ale stoja za nia rodowe miliony ? Moze dlatego mowimy o pociagu kobiet do kasy, bo posiadanie kasy wciaz kojarzy sie z mezczyzna ? Wiecej, z bialym mezczyzna w slusznym wieku. To jest stereotyp, a ten bialy Richard S. Cutty jest jego twarza. Odpowiedz Link
rekreativa Re: Martyna Wojciechowska 24.01.14, 18:23 "jeśli mi tylko wyjaśnisz jak w takim razie Nikki Lauda i Step > hen Howking podbili serca swoich nowych żon." Ukradnę przykład sabatowi: pewnie podobnie oni zdobyli serca swych żon, jak Madonna zdobywa serca swych 30 lat młodszych chłopaków ;) Wersja optymistyczna: inteligencja, osobowość, charyzma. Wersja pesymistyczna: majątek plus plecy, po których można samemu gdzieś się wdrapać. PS Panowie dzisiaj zapominają, że ożenek dla kasy, tytułów, korzyści i karier to nie jest bynajmniej kobieca specjalność. Mężczyźni robili tak od zawsze. Panny oceniało się nie po urodzie (urodą to się zachwycano u aktorek i kurtyzan), ale po cyfrze posagu. Jeśli była niezbyt urodziwa, ale z bogatym tatulem, to mogła spać spokojnie - staropanieństwo jej nie groziło. Miłość i inne romantyczne pierdoły były dla poetów. Mężczyzna rozsądny szukał żony w rodzinie kasiastej, z koneksjami i z perspektywami. Odpowiedz Link
kutuzow Re: Martyna Wojciechowska 24.01.14, 19:07 rekreativa napisała: > Ukradnę przykład sabatowi: pewnie podobnie oni zdobyli serca swych żon, jak Mad > onna zdobywa serca swych 30 lat młodszych chłopaków ;) tylko ile znasz takich przypadków jak Madonna czy Elizabeth Taylor, a ile jest przypadków gdzie facet w średnim wieku zamienia żonę na młodszy model w wieku swojej córki? To jest zupełnie inna skala widoczna już przy znacznie niższych dochodach. > Mężczyźni robili tak od zawsze. Pann > y oceniało się nie po urodzie (urodą to się zachwycano u aktorek i kurtyzan), a > le po cyfrze posagu. Jeśli była niezbyt urodziwa, ale z bogatym tatulem, to mog > ła spać spokojnie - staropanieństwo jej nie groziło. > Miłość i inne romantyczne pierdoły były dla poetów. Mężczyzna rozsądny szukał ż > ony w rodzinie kasiastej, z koneksjami i z perspektywami. Widzisz, bo wtedy facet nadal mógł bzykać każdą na którą miał ochotę (i nie była zoną innego). Więc mało ryzykował żeniąc się. Jeszcze dostawał "łapówkę" od teściów w formie posagu za utracone piękno stanu kawalerskiego ;-) Teraz zaś nie dość, że facet musi żyć w monogamii przez okres małżeństwa, to jeszcze nie dostaje wspomnianego "zadośćuczynienia" w formie posagu. Dodatkowo może się okazać że małżonka wypnie się na jego potrzeby, co przy wspomnianym wymogu monogamii jest przykrym doświadczeniem. Nie dziwne jest że obecnie facecji większą uwagę przywiązują do procesu wyboru -skoro i ryzyko jest znacznie większe :-) Odpowiedz Link
sabat.77 Re: Martyna Wojciechowska 24.01.14, 17:12 Racja. Zauwaz, ze dziewczyny na forum mowia DOKLADNIE TO SAMO na temat facetow :) Mezczyzna najpierw musi spelniac pewne kryteria urody, potem idzie reszta. Fajna osobowosc, intelekt i pozycja moga zmienic sytuacje na tyle, ze ta ocena ulega rekalkulacji. Z kobietami jest podobnie. Tez moga podniesc swoje noty przez status, osobowosc, sztuczki... Czy kolejny mlody i super atrakcyjny partner Madonny bzykalby ja gdyby nie byla TA Madonna a zwykla starsza (dla niego) pania z ulicy ? Nie masz wrazenia ze bardziej obracamy sie w pewnych schematach kulturowo przypisanym danym plciom, ale w obecnym zroznicowanym swiecie latwo znalezc dowod, ze to jednak kolejne schematy a nie jakies zelazne prawidlo biologii. Bo ta dyktuje ze mam ptaka i testosteron we krwi. A czy wiele wiecej z tego wynika ? Watpie. Swiat jest zlozony, przebiegajacy w odcieniach szarosci, niz po prostu czarno-bialy... Odpowiedz Link
rekreativa Re: Martyna Wojciechowska 24.01.14, 17:32 "Nie masz wrazenia ze bardziej obracamy sie w pewnych schematach kulturowo przyp > isanym danym plciom, ale w obecnym zroznicowanym swiecie latwo znalezc dowod, z > e to jednak kolejne schematy a nie jakies zelazne prawidlo biologii." No i tak ładnie w jednym zdaniu streściłeś wszystko, co ja tu próbuję w kilku postach przekazać. Że to, co było uznawane za prawa natury, tak naprawdę wcale nie musi być prawem natury, a schematem kultury i o tym, między innymi, opowiada gender. Odpowiedz Link
kutuzow Re: Martyna Wojciechowska 24.01.14, 18:35 rekreativa napisała: > No i tak ładnie w jednym zdaniu streściłeś wszystko, co ja tu próbuję w kilku p > ostach przekazać. > Że to, co było uznawane za prawa natury, tak naprawdę wcale nie musi być prawem > natury, a schematem kultury i o tym, między innymi, opowiada gender. rekreativa --> niestety o tym co nam się podoba decyduje atawizm z dawnych czasów. Owszem szczegóły mogą sie zmieniać, raz mogą podobać się grubsze, raz szczuplejsze kobiety, ale główne kwestie pozostają bez zmian. Zawsze niezmiennie podobają się MŁODE i ATRAKCYJNE*. To zaś napędza całą resztę, rywalizację o jak najlepszą partnerkę/partnera której pisałem wyżej. Naleciałością kulturową może być to że pożądaną partią jest dobrze zarabiający manager z brzuszkiem, a nie gość dobrze władający młotem (obecnie pieniądze pozwalają na lepsze wychowanie dzieci niż czysta siła fizyczna). Gdyby jednak czasy się zmieniły i był czas wojen, to znów siła fizyczna mężczyzny byłaby bardziej "w cenie" niż świetna obsługa Excella. Pozwoliłaby bowiem na ochronę rodziny. *Często cechy które są uznawane za atrakcyjne -jak stosunek talii do bioder 0,7 są jednocześnie cechami oznaczającymi największą płodność. Odpowiedz Link
sabat.77 Re: Martyna Wojciechowska 24.01.14, 18:44 No, tez ze wzgledow kulturowych, w ortodoksyjnym patriarchacie wziecie ma zona gospodarna, roztropna, co dobrze gotuje i zajmuje sie domostwem. Opiekuncza wobec dzieci, a takze nie pyskujaca i pokorna :) Odpowiedz Link
bgz0702 Re: Martyna Wojciechowska 24.01.14, 19:41 sabat.77 napisał: > No, tez ze wzgledow kulturowych, w ortodoksyjnym patriarchacie wziecie ma zona > gospodarna, roztropna, co dobrze gotuje i zajmuje sie domostwem. Opiekuncza wob > ec dzieci, a takze nie pyskujaca i pokorna :) bardzo fajne i urocze;)) pewnie nosi czepek albo chustkę na głowie i ma naturalnie owłosione nogi a usta zaciśnięte w cienką linię przez co wydaje się bardzo skupiona na swojej robocie i jeszcze ma taki fartuch do wiązania z tyłu i stare kapcie na nogach te same od trzech lat, wiec można śmiało powiedzieć że drepce na bosaka po betonowej posadzce ale nie robi to na niej wrażenia Odpowiedz Link
bgz0702 Re: Martyna Wojciechowska 24.01.14, 19:46 rekreativa napisała: > Amisze wypisz wymaluj ich gender nie dotyczy;)) ale widziałam niedawno taki serial- dokument o mafii wśród nich i byłam w szoku. Nie znowu one takie w czepkach te ich panny Odpowiedz Link
rekreativa Re: Martyna Wojciechowska 24.01.14, 18:46 " niestety o tym co nam się podoba decyduje atawizm z dawnych > czasów. " A w kolejnym zdaniu: "Naleciałością kulturową może być to że pożądaną partią jest dobrze zarabiający > manager z brzuszkiem" Czyli dokładnie to, o czym mówię: fetyszyzowanie (podoba mi się to słowo) kasy nie ma nic wspólnego z biologią. Odpowiedz Link
kutuzow Re: Martyna Wojciechowska 24.01.14, 19:22 rekreativa napisała: > Czyli dokładnie to, o czym mówię: fetyszyzowanie (podoba mi się to słowo) kasy > nie ma nic wspólnego z biologią. Ma, napisałem Ci (ponizej), że biologicznie kobiety mają potrzebę bezpieczeństwa. To czy jest ona realizowana przez myśliwego, rycerza, czy managera zarabiającego kasę jest już wynikiem danych czasów i co jest najbardziej efektywne. Obecnie mamy czasy pokoju, nie ma zagrożeń więc w cenie jest kasa (można ją wymienić na inne rzeczy i zapewnić sobie bezpieczeństwo). Odpowiedz Link
kutuzow Re: Martyna Wojciechowska 24.01.14, 18:24 sabat.77 napisał: > Racja. Zauwaz, ze dziewczyny na forum mowia DOKLADNIE TO SAMO na temat facetow > :) Na forum owszem, ale już w realu coś innego widać. Przeciętny manager z korpo z duzym brzuszkiem jest bardziej atrakcyjną partią od biednego acz ładnego pracownika infolinii. > Z kobietami jest podobnie. Tez moga podniesc swoje noty przez status, osobowosc > , sztuczki... Nie do końca. Owszem można lekko to zmodyfikować, z 6-tki stac się 7, ale nie zmienisz tego całkowicie. Pomijam tutaj zasoby wydane na chirurga plastycznego. 3-ka mogłaby być dla mnie bardziej zabawna od Monty Pythona i mieć doktorat z fizyki teoretycznej, a i tak by mnie nie podniecała. To oczywiście przesada, ale chce pokazać, że to lewarowanie innymi cechami braków w wyglądzie nie jest takie samo u obu płci. humorhub.net/wp-content/uploads/2013/08/when-your.jpg > Czy kolejny mlody i super atrakcyjny partner Madonny bzykalby ja gdyby nie byla > TA Madonna a zwykla starsza (dla niego) pania z ulicy ? To nie jest związek z miłości czy pożądania, to jest związek oparty na wymianie handlowej. Tylko tutaj zamiast gotówki jest np. możliwość wypromowania się. Jest grupa facetów, którzy w dzisiejszych czasach idą na taki układ z wygody. Czy Ty gdybyś miał okazję spędzić w sekrecie jedną noc z "babcią" Madonną -tylko seks (zero związku albo jakiś innych korzyści), to byś się skusił na jej wdzięki? www.smosh.com/smosh-pit/photos/12-celebs-and-after-photoshop-gifs Odpowiedz Link
sabat.77 Re: Martyna Wojciechowska 24.01.14, 18:34 Ale to troche nie fair Kutuzow. Najpier porownujemy pracownika infolinii ze spasionym menedzerem pod katem atrakcyjnosci zwiazkowej, a potem daje mi ocenic Madonne pod katem atrakcyjnosci seksualnej. Man ! Pod katem atrakcyjnosci seksualnej gruby milioner jest duzo mniej fajny jak ta Madonna... Podobnie - pracownik infolinii o ciekawym swiecie wewnetrznym i rozwinietym intelekcie moze byc sto razy bardziej seksowny od tego grubego menedzera, ktory moze byc bezczelny i wredny. Ale isc przez zycie moze byc latwiej przez zycie z facetem z grubego korpo i tu jest pies pogrzebany. Odpowiedz Link
rekreativa Re: Martyna Wojciechowska 24.01.14, 18:55 No bo kutuzow ciągle miesza atrakcyjność w sensie seksualnym (czyli poziom fizjologii) z atrakcyjnością w sensie towarzyszenia w życiu. Menedżer z brzuszkiem i łysiną może być bardzo atrakcyjnym towarzyszem życia, bo i zabawny i inteligentny i zapewnia bezpieczeństwo finansowe. Ale to bynajmniej nie jest równoznaczne z tym, że kobiecie będzie się przy nim robiło mokro. Co innego obie płcie uważają za atrakcyjne u partnera długoterminowego, bo wciąż nieco inne role społeczne i w rodzinie pełnimy. Ale jeśli zejść na poziom czystego pożądania, to liczy się dokładnie to samo: regularne rysy, harmonijnie zbudowane ciało, oznaki zdrowia (typu gładka skóra, ładne włosy, białe zęby). Odpowiedz Link
kutuzow Re: Martyna Wojciechowska 24.01.14, 19:32 sabat.77 napisał: > Man ! Pod katem atrakcyjnosci seksualnej gruby milioner jest duzo mniej fajny j > ak ta Madonna... Cały czas zapominasz o atawiźmie który w nas siedzi. Dla Ciebie (przelotny seks) z Madonną nie jest atrakcyjny bo ona jest stara. Twój umysł ocenia (podświadomie), że nie ma szans na dziecko z nią (wspomniany atawizm). Jej urodę oceniasz jako mało atrakcyjną (brak typowych oznak jędrności/płodności). Dla kobiety stary milioner jest nadal atrakcyjny bo nadal może mieć z nim dziecko i dodatkowo to dziecko będzie zabezpieczone do końca życia (i jeszcze status matki się poprawi dzięki alimentom). > Podobnie - pracownik infolinii o ciekawym swiecie wewnetrznym i rozwinietym int > elekcie moze byc sto razy bardziej seksowny od tego grubego menedzera, ktory mo > ze byc bezczelny i wredny. Owszem może być, ale w realnym świecie rzadko kiedy "świat wewnętrzny" wygrywa z zasobami. Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: Martyna Wojciechowska 24.01.14, 20:49 sabat.77 napisał: > Racja. Zauwaz, ze dziewczyny na forum mowia DOKLADNIE TO SAMO na temat facetow > :) > Mezczyzna najpierw musi spelniac pewne kryteria urody, potem idzie reszta. Fajn > a osobowosc, intelekt i pozycja moga zmienic sytuacje na tyle, ze ta ocena uleg > a rekalkulacji. Hehe to by moglo byc do udowodnienia ale wylacznie po tym jak bysmy tu wstawili zdjecia i rozliczenia roczne swoich partnerow + wlasne. Moze by wyszedl jakis trend. Odpowiedz Link
sabat.77 Re: Martyna Wojciechowska 24.01.14, 21:01 No dobra. Jakimi zasobami dysponowal najwiekszy polski uwodziciel Jerzy Kalibabka ? ;) Odpowiedz Link
rekreativa Re: Martyna Wojciechowska 24.01.14, 21:12 O, dobre pytanie. Jak się ma do tezy o zasobach i poczuciu bezpieczeństwa powodzenie rozmaitych oszustów matrymonialnych? Tudzież innych niebieskich ptaszków? Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: Martyna Wojciechowska 24.01.14, 21:26 rekreativa napisała: > O, dobre pytanie. > Jak się ma do tezy o zasobach i poczuciu bezpieczeństwa powodzenie rozmaitych > oszustów matrymonialnych? Tudzież innych niebieskich ptaszków? A oni przypadkiem nie pozuja na ludzi sukcesu czyli oszukuja upolowane panie co do swojego statusu? Nie buduja nieprawdziwego wizerunku? Odpowiedz Link
rekreativa Re: Martyna Wojciechowska 24.01.14, 17:03 Oj, kuźwa, spisku się doszukuję, jasne. Patriarchatu pewnie w ogóle nie było i nie ma, a Kopernik naprawdę była kobietą... ;) Czy mógłbyś łaskawie zauważyć, że ja w ogóle nie używam słowa "wina"? Bo też nie rozpatruję stosunków społecznych w kategoriach "źli-dobrzy", "winni-niewinni". Wskazuję jedynie, co z czego wynika, bo nie można z kolei udawać, że kobiety działają sobie a muzom, w oderwaniu od męskiej oceny i vice versa. Dlaczego kobieta inną wyzywa od "dziwek, szmat",?Dlaczego właśnie te określenia? No przecież dlatego, że etykieta dziwki czyni kobietę mniej wartościową w oczach faceta. To wyzwisko , jak sam piszesz, ma osłabić pozycję rywalki, a osłabia ją poprzez "dziwkę", bo faceci, stereotypowo, nie lubią kobiet , które miały wielu partnerów seksualnych. W każdym razie wyzywanie od szmat i obsmarowywanie nielubianej kobiety przed facetami jako puszczalskiej jest bezpośrednim skutkiem tego, w jaki sposób mężczyźni widzą kobiety (bądź jakie kobiety stereotypowo są uważane za bardziej wartościowe). Wy, panowie, lubicie wszystkie takie rzeczy tłumaczyć psychoewo. Tymczasem warto może zauważyć, że chociażby w tym, o czym mowa powyżej już zaszły zmiany - sto lat temu kobietę dyskredytował sam brak dziewictwa. Gdyby się rozeszło, że panna straciła wianek, to na porządne zamążpójście nie miała co liczyć. A dzisiaj? Dzisiaj, oprócz kręgów typu Fronda i okolice, znakomita większość facetów nie ma z brakiem dziewictwa kobiety żadnego problemu. Wręcz odwrotnie, coraz częściej to dziewictwo, szczególnie u kobiety, która już nie jest nastolatką, stanowi coś w rodzaju turn-offu. Coraz więcej jest chłopaków, na których w ogóle liczba partnerów kobiety nie robi wrażenia. 2-5 partnerów to dzisiaj norma, nad którą nikt nie ubolewa. Niemniej to odium puszczalskiej wciąż funkcjonuje. Więc teraz pytanie: czy to faktycznie biologia, czy kultura? A może jedno i drugie? Odpowiedz Link
kutuzow Re: Martyna Wojciechowska 24.01.14, 17:20 rekreativa napisała: > Czy mógłbyś łaskawie zauważyć, że ja w ogóle nie używam słowa "wina"? Nie pada słowo winna, ale jest konstrukcja: kobiety tak robią bo facecji tego oczekują. Więc jasno jest wskazany podmiot "winny" takiego działania. Nie zauważasz, że przecież kobiety mają wolną wolę i mogą się zastanowić same co dla nich jest najlepsze, a nie iść ślepo za oczekiwaniami mężczyzn. > W każdym razie wyzywanie od szmat i obsmarowywanie nielubianej kobiety przed fa > cetami jako puszczalskiej jest bezpośrednim skutkiem tego, w jaki sposób mężczy > źni widzą kobiety (bądź jakie kobiety stereotypowo są uważane za bardziej warto > ściowe). Dokładnie tak. Więc jak pisałem jest to element rywalizacji kobiet. Zobacz że u facetów ten mechanizm też występuję i działa identycznie -tylko nikt z tego powodu nie rwie szat. Dla facetów cechą istotną w oczach kobiet jest "męstwo" (szeroko rozumiane). Dlatego facecji często "rywala" obrażają mianem "geja" (wskazują że nie jest on warty zainteresowania jako nie zainteresowany kobietami), bądź negując jego odwagę ("chicken", "pussy" itp). > Wy, panowie, lubicie wszystkie takie rzeczy tłumaczyć psychoewo. Tymczasem wart > o może zauważyć, że chociażby w tym, o czym mowa powyżej już zaszły zmiany Zaszły zmiany, ponieważ powstały środki anty. Kiedyś dziewictwo było JEDYNĄ gwarancją że wybranka nie nosi w sobie dziecka poczętego z innym. Obecnie gdy mamy antykoncepcję takie ryzyko jest dużo mniejsze. > Niemniej to odium puszczalskiej wciąż funkcjonuje Pozostaje nadal ryzyko, że w czasie trwania związku zajdzie w ciąże z innym mężczyzną, stąd nadal powszechna "kontrola" obyczajowości kobiety i nacisk na to. Kobieta zawsze jest matką swego dziecka, facet może tylko przypuszczać że jest ojcem*. Jestem jednak pewnie że gdyby w czasem zaczęły być popularne testy DNA, to zmniejszyłoby się i tutaj dążenie do kontroli. Tak jak zmieniło się podejście do kwestii dziewictwa, czy ilości partnerów. * ciekawy fakt: badania pokazały, że dziadkowie od strony matki dają droższe prezenty wnukom niż dziadkowie od strony ojca. Wyjaśniane to jest własnie tym brakiem pewności. Odpowiedz Link
jesod Jak wytłumaczyć 24.01.14, 12:09 sabat.77 napisał: > Jak wytlumaczyc obecnosc w spoleczenstwie wielkich mistrzow kuchni czy slynnych krawcow ? > Dla nich to nie bylo problemem i nie ujmowalo im w meskosci. Uwolnieniem się od ograniczeń i podążaniem swoją ścieżką. Ograniczenia bywają narzucone lub są z wyboru pielęgnowania stereotypów przez pozostawanie w obowiązku spełniania oczekiwań otoczenia i wymogów kulturowych. Prawo dokonywania własnego wyboru jest wolnością, która stwarza poczucie zagrożenia. Często zupełnie nierealnego, ale jednak... Ktoś, kto się wyłamuje jest odmieńcem, odszczepieńcem. Jest inny, a więc - nie nasz. "Nie nasz" jest do zniszczenia, wyeliminowania, potępienia, wyśmiania. On się wyłamuje i nie funkcjonuje zgodnie z zasadą: "jak wszedłeś między wrony to kracz jak i one". To presja i ograniczenie. A jeśli zostanie przełamana, potrafi, jako reakcję, budzić uznanie, podziw i respekt. Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: Profesor Starowicz wkłada kij w szprychy gend 24.01.14, 13:49 zawle napisała: Mnie wkurza że swojej > wnusi kupuję różowe ubranka, bo te niebieskie są z samochodzikami i piłkami. W > kurza mnie że męskie buty są fajniejsze a damskie robią z kokardkami których ni > e znoszę. Że kurtki męskie są proste i eleganckie a w damskich stawiają na iloś > ć nie na jakość. A nie mozesz nosic meskich? Tez uwazam, ze niektore meskie kolekcje sa bogatsze np jeansy. Nikt sie nie skapnie, mnie tylko raz jeden kumpel przylapal pytaniem 'Masz na sobie spodnie z meskiej kolekcji?' :) Kokardki odcinam. Szaliki /chustki regularnie kupuje w meskich dzialach, bo lubie kraty. Z bizuterii nosze tylko okulary, chyba tez meskie zreszta. Ale fakt, ze tutaj mezczyzni chodza we wszystkich kolorach. Wydaje mi sie, ze gdybym ubierala sie bardzo kobieco z tymi wszystkimi kobiecymi dodatkami to wygladalym jak choinka :) Odpowiedz Link
zawle Re: Profesor Starowicz wkłada kij w szprychy gend 24.01.14, 13:56 hello-kitty2 napisała: > A nie mozesz nosic meskich? Tez uwazam, ze niektore meskie kolekcje sa bogatsze > np jeansy. Nikt sie nie skapnie, mnie tylko raz jeden kumpel przylapal pytanie > m 'Masz na sobie spodnie z meskiej kolekcji?' :) Kokardki odcinam. Szaliki /chu > stki regularnie kupuje w meskich dzialach, bo lubie kraty. Z bizuterii nosze ty > lko okulary, chyba tez meskie zreszta. Ale fakt, ze tutaj mezczyzni chodza we w > szystkich kolorach. Wydaje mi sie, ze gdybym ubierala sie bardzo kobieco z tymi > wszystkimi kobiecymi dodatkami to wygladalym jak choinka :) Mam męskie kurtki...niestety zwężam je w ramionach.Tylko męskie spodnie nosiłam gdy byłam bardzo szczupła i miałam figurę chłopca. Teraz tu mi się opinają, tam odstają:). Dodatki noszę męskie (są i branzoletki, pierścionki- sa za duże), kolczyki. Ja nie znoszę kobiecego stylu z tymi kurunkami, falbankami i tandetą. Noszę wysokie obcasy do jeansów i koszul w kratę. Męskie koszule w kratę też mają inny materiał, wykończenie i wzór. Muszę przerabiać. Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: Profesor Starowicz wkłada kij w szprychy gend 24.01.14, 14:48 zawle napisała: > Mam męskie kurtki...niestety zwężam je w ramionach.Tylko męskie spodnie nosiłam > gdy byłam bardzo szczupła i miałam figurę chłopca. Teraz tu mi się opinają, ta > m odstają:). Dodatki noszę męskie (są i branzoletki, pierścionki- sa za duże), > kolczyki. Ja nie znoszę kobiecego stylu z tymi kurunkami, falbankami i tandetą. > Noszę wysokie obcasy do jeansów i koszul w kratę. Męskie koszule w kratę też m > ają inny materiał, wykończenie i wzór. Muszę przerabiać. Przerobki to moja specjalnosc (po matce) bym Ci poprzerabiala. Fakt jeansy musze miec z elastorem a w meskich sie rzadziej zdarza. Ale ja to w ogole lubie wszystko co elastyczne o dopasowane zadnego odstawania. Nagrabie sobie ale w falbankach to u mnie chodza tylko Chinki, zreszta ubieraja sie raczej w dzieciecych ze wzgledu na rozmiar, moze dlatego. Odpowiedz Link
rekreativa Re: Profesor Starowicz wkłada kij w szprychy gend 24.01.14, 14:01 Ostatnio chciałam kupić dżinsy i dokonałam identycznej obserwacji: że na męskim są fajne, rozmaite fasony, a na damskim, jak okiem sięgnąć te ohydne rurki. Niestety, trochę mi się to i owo zaokrągliło i nie mogę podkradać spodni facetom. Odpowiedz Link
orzech69 Re: Profesor Starowicz wkłada kij w szprychy gend 24.01.14, 15:39 rekreativa napisała: > Ostatnio chciałam kupić dżinsy i dokonałam identycznej obserwacji: że na męskim > są fajne, rozmaite fasony, a na damskim, jak okiem sięgnąć te ohydne rurki. > Niestety, trochę mi się to i owo zaokrągliło i nie mogę podkradać spodni faceto > m. Macie problem. Jak znajdę pasujące na moja nogę buty i są w miarę neutralne to kupuje bo ciężko cos znaleźć pasującego na mojego kulfona. Odpowiedz Link
sabat.77 Re: Profesor Starowicz wkłada kij w szprychy gend 24.01.14, 11:06 Ty jak ty, ale dlaczego ja nie moge piec albo siedziec w kuchni by nie uslyszec, ze to kobiece zadanie ? I ze na bank, z cala pewnoscia, zona nie bedzie mnie pozadac, bo pieke i jestem kucharzem w domu ? To paranoja. Odpowiedz Link
rekreativa Re: Profesor Starowicz wkłada kij w szprychy gend 24.01.14, 12:01 " ze na bank, z cala pewnoscia, zona nie bedzie mnie > pozadac, bo pieke i jestem kucharzem w domu ? " Nie wiem, jak Starowicz, bo mi się nie chce ramola czytać, ale spora część gwardii męskiej z tego forum, żeby wymienić najznamienitszego urqu, właśnie tak uważa. Nawet dałaby się za to zabić. Ciągłe protesty żeńskiej gwardii forumowej, że to gówno prawda, są konsekwentnie zbywane, albowiem prawdziwy męski mężczyzna zawsze wie lepiej od samej kobiety, czego kobieta potrzebuje. Odpowiedz Link
zyg_zyg_zyg Re: Profesor Starowicz wkłada kij w szprychy gend 24.01.14, 12:08 > Ciągłe protesty żeńskiej gwardii forumowej, że to gówno prawda, są konsekwentn > ie zbywane, albowiem prawdziwy męski mężczyzna zawsze wie lepiej od samej kobie > ty, czego kobieta potrzebuje. Oj, bo kobieta mówi jedno, a robi coś zupełnie innego. O tym wie prawdziwy męski mężczyzna, a kobiecie się tylko wydaje, że jest inaczej. Odpowiedz Link
kutuzow bo kobieta mówi jedno, a robi coś zupełnie innego 24.01.14, 14:34 zyg_zyg_zyg napisała: > Oj, bo kobieta mówi jedno, a robi coś zupełnie innego. O tym wie prawdziwy męsk > i mężczyzna, a kobiecie się tylko wydaje, że jest inaczej. zyg_zyg_zyg, Widzisz, to tak jak z mówieniem "Kocham Cię" do laski. Powiedzieć to, to każdy głupi potrafi (gdy czuje że laska chce to usłyszeć), ale pokazać że się faktycznie kocha to zupełnie inna kwestia. Trzeba więcej nakładu włożyć itp. Nie każdemu chce się wysilać. Skoro facecji słyszą jedno, ale widzą że działa co innego, to Ci mądrzy idą za tym co działa, a nie co kobiety mówią, że powinno działać. Najlepszy przykład to nauki matki "bądź grzeczny", albo to forumowe "Staraj się bardziej". Niby kobiety mówią, że to zadziała, ale jakoś działać nie chce. Sabat ostatnio otwarcie pisał jak to dobrze wyszedł na tym słuchaniu się co to kobiety mówią i czego uczą. Ja także pamiętam swój okres bycia "grzecznym chłopcem" i jak na tym wychodziłem. Tak samo z kobiecymi deklaracjami co je kręci. Mieliśmy tutaj na forum całkiem niedawno dyskusję o: Looks, Money Status -który z tych czynników wpływa na atrakcyjność faceta. Deklaracje większości, że oczywiście wygląd na pierwszym miejscu, a kasa praktycznie bez znaczenia. Owszem do pewnego wieku (30?), wygląd jest najważniejszy, bo wtedy każdy jest młody i nie ma jeszcze zasobów. W późniejszym okresie jednak zasoby i status zaczynają odgrywać większą rolę. Dlatego przeważająca większość facetów poświęca większą część dnia na zarabianie kasy niż na rzeźbienie swej sylwetki. Gdyby deklaracje były prawdziwe i faktycznie to wygląd odgrywał główną rolę to byłoby odwrotnie. (case młodych lasek które gadają o ciuchach, kosmetykach itp, bo wygląd jest dla nich KLUCZOWY). tutaj już o tym pisałem: forum.gazeta.pl/forum/w,15128,147749040,148970035,Niki_Lauda.html Odpowiedz Link
zyg_zyg_zyg Re: bo kobieta mówi jedno, a robi coś zupełnie in 24.01.14, 15:42 Skoro facecji słyszą jedno, ale widzą że dzia > ła co innego, to Ci mądrzy idą za tym co działa, a nie co kobiety mówią, że pow > inno działać. Najlepszy przykład to nauki matki "bądź grzeczny", albo to forumo > we "Staraj się bardziej". Niby kobiety mówią, że to zadziała, ale jakoś działać > nie chce. "Staraj się bardziej"? Na tym forum? Pokaż mi gdzie. Tylko nie wskazuj postów Bogini, bo ona nie o tym pisze. "Staraj się bardziej" dla mężczyzn to rada tego samego sortu, co "Kup seksowną bieliznę, zrób romantyczna kolację" dla kobiet. Ironizując w poprzednim poście nie miałam wcale na myśli mamusiowych "bądź grzeczny synciu" albo porad ze "Wzorowej gospodyni". Tylko np. wmawianie Rekreativie, że nie wie, co pisze, jak pisze, jacy panowie ją kręcą (e tam, walić że to sprawdziła w praktyce), bo tak na prawdę kręcą ją macho z kasą. Arogancja mnie mierzi. Traktowanie konkretnego rozmówcy jak przedstawiciela jakiejś bliżej niezidentyfikowanej masy i rozmawianie z nim jak z tą masą mnie mierzi. Odpowiedz Link
zyg_zyg_zyg Re: bo kobieta mówi jedno, a robi coś zupełnie in 24.01.14, 15:43 * naprawdę Odpowiedz Link
kutuzow Re: bo kobieta mówi jedno, a robi coś zupełnie in 24.01.14, 16:45 zyg_zyg_zyg napisała: > Tylko np. wmawianie Rekreativi > e, że nie wie, co pisze, jak pisze, jacy panowie ją kręcą (e tam, walić że to s > prawdziła w praktyce), bo tak na prawdę kręcą ją macho z kasą. zyg_zyg-zyg ---> Zaważ proszę, że to forum NIE JEST reprezentatywne. Mogę się założyć że mamy tutaj dużą nadreprezentację osób z dużych miast, dobrze zarabiających (wobec średniej) i mających wyższe wykształcenie (niż średnia ogólnopolska). Jeszcze inaczej to ujmę. To że ja mam 37 lat i jestem (jeszcze formalnie) kawalerem i to bez dzieci, to nie oznacza że jestem reprezentatywny jako "statystyczny" mężczyzna. Raczej jestem mniejszością. Tak samo z Twoim przykładem, to że rekreativa ma inny gust co do facetów niż "statystyczna" kobieta, nie oznacza że to obala prawdę co do pewnych upodobaniach. Odpowiedz Link
rekreativa Re: bo kobieta mówi jedno, a robi coś zupełnie in 24.01.14, 17:51 " to że r > ekreativa ma inny gust co do facetów niż "statystyczna" kobieta, nie oznacza że > to obala prawdę co do pewnych upodobaniach." Jasne, natomiast można się zastanawiać, na ile to, co się wpisuje w obraz "idealnego faceta" jest podyktowane biologią, a na ile kulturą. Uroda, zdrowie to rzeczy bardziej pierwotne, więc o ile one mogą wynikać z biologii, o tyle według mnie fetyszyzowanie (że użyję takiego słówka) statusu materialnego mężczyzny jest bardziej wynikiem uwarunkowań kulturowych. W przyrodzie są rozmaite strategie: samiec i samica opiekujący się młodymi po równo, samiec opiekujący się młodymi , samica opiekująca się młodymi, zero opieki rodzicielskiej. Przy czym sytuacja, że samiec faktycznie materialnie oprócz pokarmu dla potomstwa zapewnia jakieś rzeczy samicy jest rzadka. A najczęściej oprócz własnych genów nie inwestuje nic. Dlaczego więc u ludzi taki wielki nacisk na dobra, jakie może zdobyć samiec - mężczyzna? I znów pytanie, które już zadałam - czy to nie wynika bardziej z tego, że kobiety przez wieki były pozbawione możliwości zdobywania środków i gromadzenia bogactw? Jeśli kobieta od urodzenia do śmierci była na cudzym utrzymaniu, to stało się logicznym, że będzie jej tym lepiej, im zamożniejszy utrzymywacz. I to dotyczyło wszystkich warstw społecznych. Dzisiaj widzimy, że kobiety spokojnie mogą pracować i zarabiać na utrzymanie. Niemniej stereotypy żyją długo i wciąż pokutuje to przekonanie, że facet powinien być głównym dostarczycielem dóbr. Odpowiedz Link
kutuzow Re: bo kobieta mówi jedno, a robi coś zupełnie in 24.01.14, 19:15 rekreativa napisała: > Uroda, zdrowie to rzeczy bardziej pierwotne, więc o ile one mogą wynikać z biol > ogii, o tyle według mnie fetyszyzowanie (że użyję takiego słówka) statusu mater > ialnego mężczyzny jest bardziej wynikiem uwarunkowań kulturowych. Widzisz jeśli patrzysz osobno na status finansowy to fakt że jawi się to jako "nowość" w skali tysięcy lat rozwoju cywilizacji. Jeśli jednak weźmiesz pod uwagę że "poczucie bezpieczeństwa" było od zawsze cenioną cechą przez kobiety, a tylko zmieniała się forma działań które je zapewniała, to już nie jest takie zaskakujące. Pisałem gdzieś powyżej że w czasach pierwotnych poczucie bezpieczeństwa dawał dobry myśliwy (rodzina nie przymierała głodem). Później zapewniał je dobry wojownik. Chronił rodzinę przed wrogami (jedzenie było już łatwiej zdobyć). Obecnie zaś w cenie jest mężczyzna zarabiający, ponieważ pieniądze obecnie dają poczucie bezpieczeństwa (cywilizowany świat). Gdybyśmy jednak znów mieli okres wojen, to nadal w cenie byłoby to co daje poczucie bezpieczeństwa - więc pewnie miejsce managera z dobrą pensją zająłby sprawny wojownik potrafiący przeżyć w warunkach walk i ochronić rodzinę. > Dzisiaj widzimy, że kobiety spokojnie mogą pracować i zarabiać na utrzymanie. N > iemniej stereotypy żyją długo i wciąż pokutuje to przekonanie, że facet powinie > n być głównym dostarczycielem dóbr. Kluczowy dla kobiety jest okres ciąży, połogu i pierwszego roku-dwóch od narodzenia dziecka, gdy czas opieki nad nim uniemożliwia jej pracę w pełnym wymiarze. Dlatego NADAL kobiety szukają oparcia w mężczyznach. Duże zasoby sa niejako dodatkowym "bonusem" -pozwalają na lepsze wykształcenie dziecka itp. Zobacz że w UK -w kraju gdzie socjal dla młodych matek jest największy, to państwo przejęło rolę mężczyzn i wiele (najwięcej w skali UE) młodych matek żyje z zasiłku traktując to jako sposób na (wygodne) życie. Odpowiedz Link
zyg_zyg_zyg Re: bo kobieta mówi jedno, a robi coś zupełnie in 24.01.14, 18:30 > Jeszcze inaczej to ujmę. To że ja mam 37 lat i jestem (jeszcze formalnie) kawal > erem i to bez dzieci, to nie oznacza że jestem reprezentatywny jako "statystycz > ny" mężczyzna. Raczej jestem mniejszością. Tak samo z Twoim przykładem, to że r > ekreativa ma inny gust co do facetów niż "statystyczna" kobieta, nie oznacza że > to obala prawdę co do pewnych upodobaniach. No to ja przecież Ci nie mówię, że bredzisz twierdząc, że jesteś bezdzietnym kawalerem, bo mężczyzna 37-letni ma już dwójkę dzieci i od dawna żonę. Symetrycznie chciałabym, żeby nie wmawiano mi, że bredzę, pisząc coś o sobie, bo statystyczna kobieta ma inaczej. Li i jedynie o to. Statystyczne kobiety mam w dupie - interesują mnie te żywe (do których zaliczam również wirtualne babeczki z forum). Odpowiedz Link
kutuzow Re: bo kobieta mówi jedno, a robi coś zupełnie in 24.01.14, 19:17 zyg_zyg_zyg napisała: > No to ja przecież Ci nie mówię, że bredzisz twierdząc, że jesteś bezdzietnym ka > walerem, bo mężczyzna 37-letni ma już dwójkę dzieci i od dawna żonę. Symetrycz > nie chciałabym, żeby nie wmawiano mi, że bredzę, pisząc coś o sobie, bo statyst > yczna kobieta ma inaczej. ...ale ja Ci przecież nic nie wmawiam? Odpowiedz Link
zyg_zyg_zyg Re: bo kobieta mówi jedno, a robi coś zupełnie in 24.01.14, 19:46 > ...ale ja Ci przecież nic nie wmawiam? ...ale ja przecież nie piszę, że mi wmawiasz? Odpowiedz Link
jesod Dziwne 24.01.14, 11:34 bigbadpig napisał: > Dziwne, że nagle teraz tak wszyscy się obudzili z tym gender. No, właśnie. Czego tak się boją i... kto to są ci "wszyscy"? Czy przypadkiem nie jest to kolejne, najzwyczajniejsze bicie piany? Swój czas trzeba przecież jakoś urozmaicać, a wyimaginowaną pozycję wzmacniać... Odpowiedz Link
marek.zak1 Re: Dziwne 24.01.14, 11:41 Już to Sowa wcześniej tu powiedziała :). Może nie zauwazyłaś. zakbajka.blog.onet.pl/2014/01/24/gender/ Odpowiedz Link
jesod Re: Dziwne 24.01.14, 11:51 marek.zak1 napisał: > Już to Sowa wcześniej tu powiedziała :). Może nie zauwazyłaś. Marek, uspokój się z tą Twoją Sową! Ty ją kochasz, bardziej niż Twoja żona, albo... ewentualnie tak samo. Z tym, że nabrałam już dawno wątpliwości, czy Ty tak samo bardzo kochasz swoją żonę jak Sowę. W sumie, jedna i druga mają niewielkie prawo wyboru, bo należą do Ciebie. :) Ja też jestem sowa. Z natury... ;-)))))) Odpowiedz Link
marek.zak1 Re: Dziwne 24.01.14, 11:59 Jest gorzej. Moja żona bardziej kocha Sowę ode mnie. Jej mówi kilka razy dziennie, że ją kocha, a mnie, że nie wypada takich rzeczy mówić facetowi. Odpowiedz Link
bigbadpig Re: Dziwne 24.01.14, 14:10 > > Dziwne, że nagle teraz tak wszyscy się obudzili z tym gender. > > No, właśnie. Czego tak się boją i... kto to są ci "wszyscy"? Miałem na myśli wszystkich którzy z takim zaangażowaniem włączają się do publicznej dyskusji mając do dodania głównie osobiste oburzenie, ale nie merytoryczne argumenty. Odpowiedz Link
bgz0702 Re: Dziwne 24.01.14, 14:29 bigbadpig napisał: > > > Dziwne, że nagle teraz tak wszyscy się obudzili z tym gender. > > > > No, właśnie. Czego tak się boją i... kto to są ci "wszyscy"? > > Miałem na myśli wszystkich którzy z takim zaangażowaniem włączają się do public > znej dyskusji mając do dodania głównie osobiste oburzenie, ale nie merytoryczne > argumenty. ach, tu chodzi o społeczną konsolidację jakąś. Znalezienie demona który łączy i dzieli to tworzy sojusze i umacnia różne ugrupowania pozwalając im się na nowo konsolidować wbrew temu co wczesniej ich być może podzieliło. Zwróćcie uwagę na czas i związek między gender a kościołem i zamieszaniem z pedofilią, między prawicowcami którym samolot już nie wystarczy, ludzką niewiedzą i naiwnym zapotrzebowaniem na swiatłych obrońców no i wyborami samorządowymi które tuż tuż. Ten proces zmian w życiu społecznym rozpoczął się już dawno i zwany gender czy nie gender trwać będzie i tyle, tylko że przybrał rozmiary potwora, szatana na miarę kobiet w spodniach swego czasu Odpowiedz Link
marek.zak1 Re: Dziwne 24.01.14, 14:58 To juz jest nas troje, którzy tak uważają: Ty, Sowa i ja. Odpowiedz Link
rekreativa Re: Dziwne 24.01.14, 16:23 Jest tak, jak piszesz. Natomiast rozmiar tego, co nazywam "histerią antygenderową" osobiście mnie jednak zaskoczył. A po wczorajszym występie Oka w Sejmie, to już w ogóle jest mi jakoś dziwnie. Odpowiedz Link
bgz0702 Re: Wiadomości ktoś ogladał? 05.02.14, 20:02 > ach, tu chodzi o społeczną konsolidację jakąś. Znalezienie demona który łączy i > dzieli to tworzy sojusze i umacnia różne ugrupowania pozwalając im się na nowo > konsolidować wbrew temu co wczesniej ich być może podzieliło. Zwróćcie uwagę n > a czas i związek między gender a kościołem i zamieszaniem z pedofilią, ONZ kontra pedofilia w kościele!!!!!!! "ONZ nie ma mocy prawnej" mówi Watykan i "zapewnia ze takie zachowania już miejsca nie mają"- banda pacanów! Naprawdę...Zachęcam tych co mają moc prawną żeby ruszyli dupy, przestępców należy ścigać, kościół trzeba ukarać za ukrywanie przestępstwa i przestępców. Papież benedykt były kardynał ratzinger był prefektem kongregacji nauki wiary czuwającej na "czystością" tejże wiary...;))- należy gościa ukarać, był bezpośrednio informowany o całej akcji w stanach i rlandii i pewnie wielu innych w swoim czasie. Jestem za. Ciekawe jak jutro i pojutrze głośno będzie o gender? pewnie jeszcze głośniej niż zwykle... Odpowiedz Link
urquhart Reżyser stwierdził, że równość płci to... idiotyzm 02.02.14, 16:32 Mi się bardziej podobało jak Polański wsadził kij w szprychy. Jego żona pokazując cycki także :) www.fakt.pl/szokujace-slowa-romana-polanskiego,artykuly,213184,1.html Odpowiedz Link
bgz0702 Re: Reżyser stwierdził, że równość płci to... idi 02.02.14, 17:35 urquhart napisał: > Mi się bardziej podobało jak Polański wsadził kij w szprychy. Jego żona pokazuj > ąc cycki także :) > www.fakt.pl/szokujace-slowa-romana-polanskiego,artykuly,213184,1.html spodziewam się oczywiście prawa dziecka to równiez jakaś fanaberia wg tego pana. A poza tym trzynastoletnie dziewczynki jeszcze nie myślą o jakimś tam gender chyba że mama i tata bratu na więcej pozwalają Odpowiedz Link
loppe Aktorka 03.02.14, 10:58 A to Roman! Także aktorka J.Szczepkowska zabrała głos w sprawie: - Można się nie zgadzać z księdzem Oko, ale publicznie diagnozowanie go przez dziennikarzy jako wariata jest drogą w niebezpiecznym kierunku. Można kontratakować, można dyskutować z nim, ale nie można robić programu, a taki widziałam, że jest to po prostu nienormalny człowiek - mówi w rozmowie z "Super Expressem" aktorka Joanna Szczepkowska. Artystka broni ks. Oko, który zaangażował się w walkę z - jak sam ją definiuje - "ideologią gender". - Nie mówmy, że on jest chory psychicznie - dodaje. Na sugestię, że ks. Dariusz Oko wyraża swoje poglądy w taki sposób, że ciężko jest o nich dyskutować, Szczepkowska odpowiada: "Ale to są poglądy i można z nimi walczyć. Wariat zachowuje się inaczej, to są poglądy normalnego człowieka". - Trzeba zwalczać argumenty - apeluje. Zdaniem Szczepkowskiej, "z gender jest jak z feminizmem. Istnieje wiele odmian feminizmu od ostrego po łagodny". - Ja nie mam nienawistnego stosunku do gender, po prostu jemu nie ufam!! - tłumaczy. - My nie potrzebujemy teraz jeszcze więcej rozpusty!!, więcej osobliwego seksu!!!, tylko potrzebujemy normalnych małżeństw, więcej rodzin i dzieci. To jest kwestia być albo nie być - mówił ksiądz Dariusz Oko w trakcie sejmowego wykładu pt. "Ideologia gender - zagrożenie dla cywilizacji". Odpowiedz Link
loppe Profesor Środa naprostowuje Aktorkę! 05.02.14, 15:16 Droga Joanno! Czy pamiętasz, jak straszono nas amerykańską stonką? Albo "nauką burżuazyjną", czyli na przykład ekonomią kapitalistyczną, cybernetyką czy rewizjonizmami wszelkiej maści? To ta sama technika propagandowa jak dziś z "ideologią gender". Nikt nie widział Amerykanów zrzucających stonkę i mało kto miał pojęcie, na czym polega zagrożenie "burżuazyjną nauką", ale na wszelki wypadek ludzie strach udawali lub z powodu ignorancji rzeczywiście się bali. Wyobrażenia stonki i potworności rewizjonistów władza mogła kolorować do woli. Taka była ideologia. W tamtych czasach, Joanno, potrafiłaś doskonale ją odróżnić od rzeczywistości. Dlaczego dziś zatraciłaś tę umiejętność? Piszesz o gender (felieton Joanny Szczepkowskiej, "Rzeczpospolita", 1 lutego), że to jakieś "puzzle bez pudełka", i zapytujesz, gdzie jest miejsce w nauce na walkę o równouprawnienie? Studia gender mają swoje pudełka, są nimi: socjologia, antropologia i literaturoznawstwo, bo to studia interdyscyplinarne; zapraszam na uniwersyteckie wykłady i zajęcia z tej dziedziny. Chętnie przekażę również listę książek, które problematykę gender ci uporządkują. Jeśli zaś chodzi o równouprawnienie, to miejsce na nie jest wszędzie, nie tylko w badaniach naukowych, również w teatrze. Sama o tym wiesz najlepiej. Cały tekst: wyborcza.pl/1,75968,15400295,Zdrowy_rozsadek_i_ideologia_gender.html?i=4?utm_source=HP&utm_medium=AutopromoHP&utm_content=cukierek1&utm_campaign=wyborcza#Cuk#ixzz2sSOppf1R Odpowiedz Link
bgz0702 Re: Profesor Środa naprostowuje Aktorkę! 05.02.14, 15:34 loppe napisał: > Cały tekst: wyborcza.pl/1,75968,15400295,Zdrowy_rozsadek_i_ideologia_gender.html?i=4?utm_source=HP&utm_medium=AutopromoHP&utm_content=cukierek1&utm_campaign=wyborcza#Cuk#ixzz2sSOppf1R fajnie ze środa nie straciła opanowania, jest bardzo madra kiedy ją własne sarkazmy nie przerastają. I o co tu kurna walczyc? demona widzą tam gdzie im sie palcem pokaże. A joasia chyba nie zrozumiała czegoś, jest dosć konserwatywna ale myśle ze raczej pokierowala sie walka do prawa głosu i swobodnego wyrazania pogladów broniac ks oko, chociaż art jeszcze nie czytałam, być moze sie do wyborów szykuje to bardzo modne teraz wsrod celebrytow i artystow. nie wiem o co ta cała afera, ludzie jakby się z choinki urwali nikt nie widzi tych prostych zależności, środa niestety z wyborczej do mas nie trafi Odpowiedz Link
wont Re: Profesor Środa naprostowuje Aktorkę! 05.02.14, 16:08 Z dyskusją w Polsce, co prawda nie tylko na temat dżender, ale ograniczmy się, na potrzeby tej dyskusji, do dżender tylko – mam taki oto podstawowy problem: Ilekroć o dżender wypowiada się ks. Oko – to ja automatycznie staję się przeciwnikiem przeciwników dżender. Ilekroć o dżender wypowiada się prof. Środa – to ja z miejsca zostaję przeciwnikiem zwolenników dżender. Dlaczego na tematy ideologiczne w naszym kraju nie rozmawiają w mediach ludzie NORMALNI tylko ZJEBY? Ja chcę, żeby ktoś mnie przekonał do bycia zwolennikiem albo przeciwnikiem dżender. A nie do bycia przeciwnikiem przeciwników albo przeciwnikiem zwolenników. Ja się ich po prostu boję – tych zideologizowanych mentalnych faszystów, którzy chcą urządzać moje życie na swoją modłę. Pan Oko i pani Środa przez jakąś straszną pomyłkę nazwani przez społeczne instytucje księdzem i profesorem to są dwie strony tej samej monety – awers i rewers, choć ja czuję do nich tylko awersję. Rewersji nie czuję, nawet nie wiem czy cos takiego istnieje. No więc – odnośnie do monety – jestem teraz w kraju, gdzie walutą jest baht, czyta się to – bat. I wiem, że, czy to Oko, czy Środa, czy awers, czy rewers – to dla mnie te nazwiska, te poglądy, te pozornie sprzeczne ideologie oznaczają - bat. Bat, knut albo nahajkę. Odpowiedz Link
loppe Re: Profesor Środa naprostowuje Aktorkę! 05.02.14, 16:11 Bardzo wnikliwie to ująłeś! Odpowiedz Link
urquhart bardzo madra środa nie straciła opanowania 05.02.14, 17:29 bgz0702 napisała: > fajnie ze środa nie straciła opanowania, jest bardzo madra kiedy ją własne sark > azmy nie przerastają. I o co tu kurna walczyc? demona widzą tam gdzie im sie pa > lcem pokaże Niech się upewnię. Czy uważasz że Środa jest bardzo mądra ostatnio wspierać Bratkowską z wigilijną aborcją czy angażując się w likwidację okien życia pod hasłami praw dziecka? Podpisałabyś się pod tym? P.S. Gender zastępuje pojęciowo wymiennie skompromitowane pojęcie feminizmu i jako paradygmat zakłada męską opresyjność pl.wikipedia.org/wiki/Gender_studies Odpowiedz Link
bgz0702 Re: bardzo madra środa nie straciła opanowania 05.02.14, 18:26 urquhart napisał: > bgz0702 napisała: > > fajnie ze środa nie straciła opanowania, jest bardzo madra kiedy ją własn > e sark > > azmy nie przerastają. I o co tu kurna walczyc? demona widzą tam gdzie im > sie pa > > lcem pokaże > > Niech się upewnię. Czy uważasz że Środa jest bardzo mądra ostatnio wspierać Bra > tkowską z wigilijną aborcją czy angażując się w likwidację okien życia pod hasł > ami praw dziecka? Podpisałabyś się pod tym? > P.S. > Gender zastępuje pojęciowo wymiennie skompromitowane pojęcie feminizmu i jako p > aradygmat zakłada męską opresyjność > pl.wikipedia.org/wiki/Gender_studies ach nie, wigilijna prowokacje była z kilka dkg jeb...ta jak dla mnie, pani b też, to co słyszałam to było pier...nie, pomijając ze jestem przeciwnikiem aborcji w ogóle to jej pieprzenie było przejawem głupoty i bardzo durnowatej przekory na poziomie- kto jej zabroni? nie zdziwiłabym się gdyby niedługo uległa poparzeniom z powodu samopodpalenia się, to ten typ: zrobię na tobie i tak wrażenie, na wiele mnie stać. Ze nie wspomne o tym ze była to niedzwiedzia przysługą dla srodowisk feministycznych, co chyba cię cieszy co? Środa mówiłam to juz chyba tutaj ze często pier...li jak popadnie w skrajności, a ten art od loppe to nic tylko rzeczywistosc, bez srody to wiemy, przynajmniej ja Odpowiedz Link
zawle Re: bardzo madra środa nie straciła opanowania 05.02.14, 18:34 A mnie zastanawia to o czym piszecie panowie. Ilekroc czytam jakikolwiek artykuł, czy jakiejkolwiek mądrej głowy, to mój mózg pracuje ponad podziałami. Moge kogoś szczerze nie znosić, uważac za totalnego bencwała, jednak pzryznać mu/jej rację w pewnych określonych punktach. Na tym kształtuję swoje poglądy. Do Urgu....gander to dziedzina nauki. Nawet jesli została stworzona po to by wesprzeć założenia feminizmu ( mam inne pojęcie kompromitacji). Nie godzisz się z etykietą męskiej opresyjności? Czyżbyś był zwolennikiem gardens? Odpowiedz Link
urquhart o wyższości rasy nordyckiej jak i płci żeńskiej 06.02.14, 07:40 zawle napisała: > A mnie zastanawia to o czym piszecie panowie. Ilekroc czytam jakikolwiek artyku > ł, czy jakiejkolwiek mądrej głowy, to mój mózg pracuje ponad podziałami. Moge k > ogoś szczerze nie znosić, uważac za totalnego bencwała, jednak pzryznać mu/jej > rację w pewnych określonych punktach. Na tym kształtuję swoje poglądy. Taaa. Ciekawe czy możesz sobie wyobrazić że interlokutor może postępować podobnie? W Określonych Punktach to mogę przyznać rację nawet koncepcjom o wyższości rasy nordyckiej bo byli lepiej zorganizowani dysponowali kiedyś lepszą techniką i , ich religia i legendy są oryginalne ich książę zorganizował państwowość plemion ruskich a i ich najazdy na nas spowodowały konieczność ewolucji z luźnej struktury plemiennej w państwowość Mieszka żeby się skutecznie bronić. Ale to nie powód żeby wspierał wybudowane na tym gruncie faszystowskie i rasistowskie teorie które przez bardzo inteligentnego przecież Schopenhauera były uważane za poważną naukę w swoim czasie i mając potężnych inspiratorów ! Męska opresyjność i agresywność jest przedstawiana jako dowód że męska część populacji jest po poniekąd z definicji gorsza , niedojrzała i niebezpieczna, należy ją kontrolować i najlepiej feminizować. To dla mnie zakamuflowany zwykły SZOWINIZM, pod pozorem równości w walki z tymi co są nierówni. Tak zwana meska społeczna opresyjność mężczyzn jest niczym innym przecież jak odmianą matczynej źle pojętej nadopiekuńczości iwywodzi sie z przekonania że kobieta powinna podlegać ochronie i opiece a nie agresji, bo jest fizycznie słabsza i niesamodzielna. Ciekawe czy to zjawisko cię wkurza niezależnie od płci? Z mojego punku widzenia Braktowska chcąca zabić inne życie czy tam jak myśla inni "własny" płód żeby zwócić na siebie uwagę polityczną niczym nie różni sie od ekstermizmu i terroryzmu Breiwika z przeciwnej strony który zabił parędziesiąt osób żeby zwrócić na siebie uwagę "chronić" i "ostrzec" świat przed zgubnym wpływem , ilslamizacji i femiznizmu itp. A baby jak Środa ględzące o tym że to może radykalne ale dobre bo zwraca uwagę na problem powinny być poddane ostracyzmowi społecznemu a nie się na takich ekstremizmach jeszcze politycznie budować. Odpowiedz Link
zawle Re: o wyższości rasy nordyckiej jak i płci żeński 06.02.14, 08:44 urquhart napisał: > Taaa. Ciekawe czy możesz sobie wyobrazić że interlokutor może postępować podobn > ie? Ja mogę sobie wyobrazić wszystko;)) > Męska opresyjność i agresywność jest przedstawiana jako dowód że męska część po > pulacji jest po poniekąd z definicji gorsza , niedojrzała i niebezpieczna, nale > ży ją kontrolować i najlepiej feminizować. To dla mnie zakamuflowany zwykły SZO > WINIZM, pod pozorem równości w walki z tymi co są nierówni. > Tak zwana meska społeczna opresyjność mężczyzn jest niczym innym przecież jak o > dmianą matczynej źle pojętej nadopiekuńczości iwywodzi sie z przekonania że ko > bieta powinna podlegać ochronie i opiece a nie agresji, bo jest fizycznie słabs > za i niesamodzielna. Ciekawe czy to zjawisko cię wkurza niezależnie od płci? > Gdybym oceniła to jako "to zjawisko", to pewnie by mnie wkurzało. Tyle że ja lubię być traktowana dobrze i żeby się mną facet opiekował. Dlatego boli mnie gdy mężczyzna który w mojej ocenie jest fajnym, inteligentnym facetem nie potrafi myśleć wielowymiarowo. Mogę być czasami silna, czasami wymagająca wsparcia. Jeśli zaś facet nie potrafi tego zrozumieć, mimo niewątpliwych walorów umysłowych, to jest z tym jakieś drugie dno. Na tym forum mi uzmysłowiście że tym dnem jest najczęściej niedostatek whu. ysokie samooceny lub nadmiar strachu. Twoje poglądy zbliżają się do przeciwległego bieguna niż ten na którym facetów femisie. Szkoda..... > Z mojego punku widzenia Braktowska chcąca zabić inne życie czy tam jak myśla in > ni "własny" płód żeby zwócić na siebie uwagę polityczną niczym nie różni sie od > ekstermizmu i terroryzmu Breiwika z przeciwnej strony który zabił parędziesiąt > osób żeby zwrócić na siebie uwagę "chronić" i "ostrzec" świat przed zgubnym wp > ływem , ilslamizacji i femiznizmu itp. Łał...niczym? Radykalnie- jak zawsze. > A baby jak Środa ględzące o tym że to może radykalne ale dobre bo zwraca uwagę > na problem powinny być poddane ostracyzmowi społecznemu a nie się na takich ek > stremizmach jeszcze politycznie budować. Druga strona ma takich samych oszołomów. A Ty się łapiesz na ostracyzm? Bo jak dla mnie tak... Odpowiedz Link
orzech69 Re: o wyższości rasy nordyckiej jak i płci żeński 06.02.14, 12:24 Ta dyskusja przypomina mi trochę to co było w mediach w latach 1950-1970 o dekolonizacji Afryki. Ile to wtedy padało haseł że wolności, równości. I media jak zachłystnęły się ideą dekolonizacji. Ba podobieństwo jest również w tym że najgłośniej krzyczały o tym ugrupowania lewicowe. A każdy kto twierdził że to złe się skończy był nazywany białym rasistą itp. Dziś widzimy jakie owoce wydała dekolonizacja Afryki. Wystarczy porównać RPA z dowolnym państwem czarnej Afryki.... Podobnie będzie ze skrajna formą gender. Tylko ilu ludzi przy tym ucierpi ? Odpowiedz Link
rekreativa Re: o wyższości rasy nordyckiej jak i płci żeński 06.02.14, 12:43 Dobre, dobre. Tylko że przede wszystkim nie byłoby dekolonizacji, gdyby wpierw nie było kolonizacji, czyż nie? Odpowiedz Link
orzech69 Re: o wyższości rasy nordyckiej jak i płci żeński 06.02.14, 12:52 rekreativa napisała: > Dobre, dobre. > Tylko że przede wszystkim nie byłoby dekolonizacji, gdyby wpierw nie było kolon > izacji, czyż nie? Zgadza się. Z tym że kolonializm nie jest tylko negatywnym zjawiskiem. Odpowiedz Link
rekreativa Re: o wyższości rasy nordyckiej jak i płci żeński 06.02.14, 14:23 "Z tym że kolonializm nie jest tylko negatywnym zjawiskiem. " No nie wiem, czy ci kolonizowani również tak doceniają plusy kolonizowania... szczególnie że minusów jest jakby więcej. Poza tym moja uwaga dotyczyła raczej tego, że dekolonizacja to nie był jakiś lewacki wymysł z sufitu wzięty, tylko powrót do stanu pierwotnego - oddanie ludziom, co się im kiedyś siłą zabrało. Odpowiedz Link
zawle Re: o wyższości rasy nordyckiej jak i płci żeński 06.02.14, 14:29 Głupie Murzyny i kobiety :))) Odpowiedz Link
rekreativa Re: o wyższości rasy nordyckiej jak i płci żeński 06.02.14, 19:25 Co nie? My tu dla ich dobra nakładamy im kagańce, a te się burzą. ;) Odpowiedz Link
orzech69 Re: o wyższości rasy nordyckiej jak i płci żeński 06.02.14, 22:10 rekreativa napisała: > Co nie? > My tu dla ich dobra nakładamy im kagańce, a te się burzą. > ;) Zamiast się nabijać zobaczcie do czego to doprowadziło, mln ludzi umarło podczas wojen i z głodu. Szaleje hiv. I to jest powód do żartów ? Odpowiedz Link
rekreativa Re: o wyższości rasy nordyckiej jak i płci żeński 06.02.14, 22:35 Kurczę, a czy ktoś tu żartował z HIVa???? Poza tym co to za argument? W Europie , USA, Kanadzie, Australii nie ma HIVa? HIV to produkt dekolonizacji? A wojny - są tylko w Afryce? W Europie miałeś nie tak bardzo dawno dwie, które też wybiły miliony ludzi. W latach 90-tych miałeś kolejną, tuż pod naszym nosem. Ja nie twierdzę, że nie można było dekolonizacji przeprowadzić w bardziej rozsądny sposób, ale stawianie tezy, że gdyby Afryka wciąż była w rękach kolonistów, to nie byłoby ani epidemii HIVa, ani głodu jest trochę nieuzasadnione. Odpowiedz Link
zawle Re: o wyższości rasy nordyckiej jak i płci żeński 06.02.14, 22:23 rekreativa napisała: > Co nie? > My tu dla ich dobra nakładamy im kagańce, a te się burzą. > ;) To wszystko jest spójne...burzą się bo są zbyt głupi/głupie by zrozumieć że to dla niech dobre. Odpowiedz Link
orzech69 Re: o wyższości rasy nordyckiej jak i płci żeński 06.02.14, 22:12 rekreativa napisała: > "Z tym że kolonializm nie jest tylko negatywnym zjawiskiem. " > > No nie wiem, czy ci kolonizowani również tak doceniają plusy kolonizowania... s > zczególnie że minusów jest jakby więcej. > Poza tym moja uwaga dotyczyła raczej tego, że dekolonizacja to nie był jakiś le > wacki wymysł z sufitu wzięty, tylko powrót do stanu pierwotnego - oddanie ludzi > om, co się im kiedyś siłą zabrało. i co to przyniosło ? Jakie były rezultaty tego działania ? Odpowiedz Link
rekreativa Re: o wyższości rasy nordyckiej jak i płci żeński 06.02.14, 22:27 Więc uważasz, że biały pan nadal powinien posiadać kolonie i wyznaczać reguły czarnemu, tak? Swego czasu co niektórzy myśleli tak samo o Polakach - że najlepiej dla nich, jeśli kto inny nimi będzie rządził. Plusy zaborów też można wymienić. Odpowiedz Link
orzech69 Re: o wyższości rasy nordyckiej jak i płci żeński 07.02.14, 08:23 rekreativa napisała: > Więc uważasz, że biały pan nadal powinien posiadać kolonie i wyznaczać reguły c > zarnemu, tak? > > Swego czasu co niektórzy myśleli tak samo o Polakach - że najlepiej dla nich, j > eśli kto inny nimi będzie rządził. Plusy zaborów też można wymienić. Na pewno nie powinno być to tak puszczone na żywioł. Może to i brutalne ale czarni ludzie nie byli gotowi na wolności. Nie dorośli do niej. Odpowiedz Link
zawle Re: o wyższości rasy nordyckiej jak i płci żeński 07.02.14, 08:57 orzech69 napisał: > Na pewno nie powinno być to tak puszczone na żywioł. Może to i brutalne ale cza > rni ludzie nie byli gotowi na wolności. Nie dorośli do niej. Afryka bez białego człowieka istniała wieki. Żyła po swojemu, bez naszego wymyslonego, ułomnego pojęcia wolności. Bawimy się jak 3 latki innymi cywilizacjami. Z kosmosu nasza wolność jest prymitywna i żenująca. Odpowiedz Link
orzech69 Re: o wyższości rasy nordyckiej jak i płci żeński 07.02.14, 09:08 zawle napisała: > Afryka bez białego człowieka istniała wieki. Żyła po swojemu, bez naszego wymys > lonego, ułomnego pojęcia wolności. Bawimy się jak 3 latki innymi cywilizacjami. > Z kosmosu nasza wolność jest prymitywna i żenująca. W skali kosmosu to jesteśmy nic nie znaczącym pyłem, ostatnim oddechem umierającej gwiazdy. Kolonizacja jest siłą napędową wielkich cywilizacji, Grecji, Rzymu, Europy. Tak samo jak wojna. Może nam się to nie podobać ale nie możemy zaprzeczać faktom. Darwinizm nie dotyczy tylko istoto żywych tyczy się też państw. Przetrwają tylko najlepiej dostosowane, najbardziej żywotne. Odpowiedz Link
urquhart Re: o wyższości rasy nordyckiej jak i płci żeński 06.02.14, 14:04 Lepszym przykladem jak już w te desen jest Gujana Francuska i względnie zamożne francuskie terytoria zależne które zaglosowaly przeciw dekolonizacji... Odpowiedz Link
twojabogini Re: Profesor Starowicz wkłada kij w szprychy gend 06.02.14, 14:35 Profesor Starowicz to już niestety stary ramol, nie ogarnia nowej rzeczywistości. I jak każdy kto nie nadąża - okopuje się na polach konserwatyzmu. Jego zdaniem receptą na udany seks w związku jest polaryzacja ról płciowych. Co ciekawsze receptą na polaryzację ról płciowych jest samopomniejszanie się przez kobiety i wywyższanie przez nią partnera. Podsumowując ogół wypowiedzi profesora, kobiety wcale nie są głupsze od mężczyzn, ale jeśli chcą seksu z nimi - to powinny udawać, że są. Profesor kompletnie pomija zjawisko zaniku seksu w małżeństwach, gdzie kobieta jest na niższej pozycji, mężczyzna zarabia, ona pełni rolę tradycyjną i robi wszystko aby być dobrą żoną. Polaryzacja udana, niezależnie od tego na ile przewaga mężczyzny, jego inteligencja i dostęp do dóbr materialnych są rzeczywistym przejawem mniejszej inteligencji kobiety, a na ile przejawem świadomego wyboru kobiety o podporządkowaniu się mężczyźnie. Tak czy siak: polaryzacja jest - a seksu niet. Poza tym przecież nie chodzi o to, żeby mężczyzna korzystał z żony, tylko o to, aby oboje z seksu byli zadowoleni. Gdy dominowały w społeczeństwie tradycyjne spolaryzowane małżeństwa, nawet naukowcy sądzili na ogół, że kobiety w ogóle nie są zdolne do przeżycia orgazmu. Ten fakt pan profesor także pomija. Z moich doświadczeń. Totalnie nie odpowiadam tradycyjnemu wizerunkowi kobiety. Całe życie dbam o swoją niezależność finansową, źle znoszę podporządkowanie nawet służbowe, bo to ja lubię dominować. Nie lubię stosować się nawet do ogólnie przyjętych zasad, jeśli uznaję za głupie lub niewygodne. Od męża wymagam partnerstwa. Nigdy nie udaję głupszej niż jestem w ważnych dla mnie związkach, ani aby zdobyć partnera seksualnego (choć czasem stosuję to jako manipulację, żeby osiągnąć swój cel). Moje wybory zawsze podyktowane są tym kim jestem i moimi potrzebami, a nie tym, że jestem kobietą. Przy tylu "wadach" powinnam być aseksualnym babsztylem, tym bardziej, że nie kompensuje ich jakiś wyjątkowo seksualnie atrakcyjny wygląd. Jestem niska, drobnej budowy, kształty mam dość kobiece: biodra, piersi - zaprzeczenie tego, co dziś jest uważane za seksualnie atrakcyjne. Czasy zawsze atrakcyjnej seksualnie dziewczęcej świeżości także już mam za sobą - jestem kobietą po 30, tak zwaną dojrzałą. A jednak - mimo tego, że jestem aż tak niespolaryzowaną kobietą, jestem też osobą seksualną i postrzeganą jako seksualna. Profesor pomija kompletnie fakt, że dominująca kobieta o silnej osobowości może mieć seks appeal i być atrakcyjna dla płci przeciwnej. Mojego męża kręci, gdy widzi jak kontroluję sytuację i narzucam innym swoje zdanie, osiągam swoje cele. Mnie z kolei kręci, że on nie ustępuje mi pola, że rywalizujemy. Często ze strony swoich partnerów odczuwałam mieszankę podziwu i pożądania. Niektórzy ze mną rywalizowali, inni - szczególnie młodsi, podporządkowywali się. Oba układy były seksualnie atrakcyjne i budziły duża dawkę pożądania. W żadnym nie byłam stroną słabszą. Najwyraźniej profesor sądzi, że jedynym układem w którym może powstać napięcie seksualne jest układ: słaba (lub udająca głupią) kobieta versus silny (lub oszukiwany przez partnerkę) mężczyzna. Widocznie mało jeszcze widział w tym swoim gabinecie. Odpowiedz Link
urquhart Przepolaryzowanie płci 06.02.14, 15:07 > Profesor pomija kompletnie fakt, że dominująca kobieta o silnej osobowości może > mieć seks appeal i być atrakcyjna dla płci przeciwnej. Mojego męża kręci, gdy > widzi jak kontroluję sytuację i narzucam innym swoje zdanie, osiągam swoje cele > . Mnie z kolei kręci, że on nie ustępuje mi pola, że rywalizujemy. To jest po prostu nieprawda. Pisze w jakich sytuacjach jest to skuteczny model kiedy następuje odwrócenie ról płciowych i wielokrotnie tu o tym pisaliśmy. Że wiele takich zwiazków z dominującą kobietą o męskiej psychice jest udanych seksualnie jezeli partnerm jest meżczyzna o kobiecej psychice, podwyższonej wrażliwości emocjonalnej , najczęściej wyrażających ich jako artysta, rzeźbiarz muzyk, literat czy aktor. Czyli to nie zanik polaryzacji tylko odwrócenie jej. Według statystyk które podają ksiażki o neuropsychologii takich kobiet o naturalnie wrodzonym męskim mózgu zdeterminowanym przez hormony w życiu płodowym jest ok 10% -15% populacji odwrotnie kobiecych mężczyzn. Na tym forum jakby proporcje są mam wrażenie odwrotne... Ty zaś postulujesz twój model związku jako jakiś lepszy, postępowy i nowy i uniwersalny! Silne nieliczne kobiety tworzą wzór którym reszta nie jest w stanie sprostać i psycholodzy piszą o narastającej epidemii nerwicy kobiet psychicznie nieprzygotowanych na życie w takim napięciu. Żałośnie głupie. Odpowiedz Link
twojabogini Re: Przepolaryzowanie płci 06.02.14, 18:17 > Ty zaś postulujesz twój model związku jako jakiś lepszy, postępowy i nowy i uni > wersalny! Nie przypisuj mi tego, czego nie wypowiedziałam. Postuluję, że model oparty na polaryzacji nie jest jedynym modelem w którym może objawić się pożądanie seksualne. Polaryzację - odwróconą bądź nie odwróconą jako jedyne źródło napięcia seksualnego w związku promuje profesor. Dlatego twierdzę, że mało widział. Wyciągnąłeś też błędny wniosek, że mój związek polega na odwrotnej polaryzacji. A tak nie jest. Polega na rywalizacji dwóch silnych osobowości. Fakt faktem, że rywalizacja z różnych względów powoduje, że napięcie seksualne nie jest stałe tylko leci sinusoidą (gdy jestem wściekła na męża jest ostatnią osobą z którą chciałabym mieć seksualny kontakt, ale są też niesamowite górki). Wolę to od nudnej stabilizacji na poziomie seks dwa razy w tygodniu. Nie znaczy, że zalecam to wszystkim. dla osób o słabych nerwach, albo potrzebie silnej stabilizacji byłoby to zbyt obciążające emocjonalnie. Poza tym, żeby rywalizować naprawdę ostro z partnerem trzeba być go cholernie pewnym i mieć do niego ogromne zaufanie. > Silne nieliczne kobiety tworzą wzór którym reszta nie jest w stanie sprostać i > psycholodzy piszą o narastającej epidemii nerwicy kobiet psychicznie nieprzygot > owanych na życie w takim napięciu Moja siła psychiczna nie wzięła się ani z działania testosteronu na mój mózg w okresie ciąży (mam estrogenową matkę i nie przyjmowała ona żadnych leków) ani z innych nietypowych wydarzeń. Od zawsze lubiłam się uczyć i łatwo mi to przychodziło (nie jest to cecha męska, ani żeńska, raczej jednostkowa - przytrafia się i kobietom i mężczyznom) - więc wygrywałam rywalizację także z kolegami. Co budowało poczucie mojej wartości i przekonanie, że nie jestem gorsza od osób płci męskiej. Poza tym byłam wrażliwą dziewczynką, głównie z powodu wychowania - idealnie sformatowaną do roli uległej żony i kochanki całkowicie podporządkowanej męskim potrzebom - z braku własnych. Przeformatowałam się. Kobieca siła to nie jest anomalia wynikająca z poddania mózgu działaniu testosteronu, tylko nabycie odpowiednich kompetencji i kwestia dostania parę razy we wrażliwy tyłeczek. Tym razem zgadzam się z tobą tylko z jednym - wiele kobiet nie jest przygotowanych do życia. Nie dlatego jednak, że są kobietami w sensie biologicznym - tylko dlatego, że nie zostały przygotowane, nie przeszły odpowiedniego treningu. Uwolniłam się od wzorca kobiecości - słabej, niezorganizowanej, emocjonalnej, pozostając kobietą (matką, żoną, kochanką). Moją siłą jest to, że udało mi się odrzucić gender (rozumiany jako płeć kulturową, zespół cech, które jako kobieta "powinnam mieć"). Nie mam nadwyżki testorenu, po mamie jestem estrogenową samicą, ze skłonnością do zaokrągleń. Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: Przepolaryzowanie płci 06.02.14, 18:59 twojabogini napisała: Poza tym, żeby rywalizować naprawdę ost > ro z partnerem trzeba być go cholernie pewnym i mieć do niego ogromne zaufanie. Na czym polega ta ostra rywalizacja w zwiazku i dlaczego potrzebne jest do niej zaufanie? Mozesz podac jakies przyklady? Odpowiedz Link
twojabogini Re: Przepolaryzowanie płci 06.02.14, 23:19 > Na czym polega ta ostra rywalizacja w zwiazku i dlaczego potrzebne jest do niej > zaufanie? Mozesz podac jakies przyklady? Próbowałam szczegółowo opisać, ale wyszedł wywód... Żadne z nas nie jest gotowe podporządkować się drugiemu i każde jest gotowe walczyć o prawo do realizacji swoich potrzeb. Nikt nie ma szansy przyjąć w tym układzie pozycji dominującej i nie dochodzi do kompromisów. Do tego potrzebne jest zaufanie - bo z jednej strony wymaga to otwartego mówienia o swoich potrzebach, z drugiej strony wymaga możliwości wyrażenia otwartej niezgody na niektóre propozycje. Wiemy, że nawet otwarty konflikt nie zburzy i zaneguje sensu całego związku. Nie boimy się swoich reakcji, nawet tych burzliwych. Przykłady: sporo moich znajomych nie jest zadowolonych z sytuacji małżeńsko-dzieciowej, niektóre kobiety wolałyby siedzieć w domach z dziećmi, inne pracować (dokładnie odwrotnie niż robią), niektórzy mężczyźni woleliby spędzać z dziećmi więcej czasu inni mniej niż wymagają od nich partnerki. Tkwią w niekomfortowej dla siebie sytuacji z obawy przed reakcją partnera, jego złością, potencjalnym konfliktem, rozstaniem. W naszym przypadku rozwiązaniem często bywa trzecie wyjście, które umożliwia i mi i mężowi osiągnięcie pożądanego efektu. Nie zawieramy kompromisów (wtedy najczęściej niezadowolone są obie strony). Alternatywą jest też zgoda na niezgodę - każde pozostaje przy swoim, nikt nie musi się podporządkować, nie musimy być zawsze jednomyślni. Jeszcze jedno - kiedy ktoś godzi się na warunki partnera, to drugie ma świadomość, że zgoda jest dobrowolna i nie ma charakteru zaciąganego długu (w niektórych związkach bywa tak - "skoro ja się zgadzam żebyś wyjeżdżała dwa razy w miesiącu, gdy ja siedzę z dzieciakami, to chcę mieć do dyspozycji tyle kasy ile ty wydasz, a do tego kiedyś poproszę o wyjazd na miesiąc, bo mi też się należy...". To takie pozorne ustąpienie - dające kontrolę, bo ostatecznie zwycięży ten, kto wystawi rachunek.). Jeśli mój mąż zgodził się na moje wyjazdy, to po prostu się na nie zgodził. Nie oczekując, że w zamian coś mu się należy. Ale oczekując, że kiedy on będzie miał swoje indywidualne potrzeby ja je uszanuję (dopuszczając także, że jednak nie - jeśli uznam, że za bardzo godzą w moje interesy). Rywalizujemy też o osiągnięcia zawodowe, o to kto wygra w szachy więcej razy, kto dostanie wyższą stawkę za publikację, kto zdobędzie większe powodzenie na imprezie...To pozytywna rywalizacja, bo nakręca, żeby dawać z siebie więcej. Nie muszę udawać głupszej czy mniej zarabiać, żeby mój mąż poczuł się męski. On nie czuje się stłamszony, gdy w czymś go przebijam, ja potrafię docenić, gdy on przebija mnie (nawet jeśli kolejnym etapem będzie próba pobicia "rekordu"). Tu też potrzeba zaufania, rywalizacja jest zawsze fair play. I nie ma problemu powiedzieć - dostałam/em więcej za artykuł niż ty i się z tego cieszę. Z jednej strony związek w którym nikt nigdy nie idzie na kompromis jest trudniejszy, z drugiej żyje się w nim bardziej komfortowo (bo w zgodzie ze sobą). Wiele znanych mi osób twierdzi, że zanim zawarli związek rodzinno-dzieciowy byli "inni", że siebie "nie poznają". To jak sądzę właśnie efekt szeregu kompromisów zawieranych dla dobra związku. Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: Przepolaryzowanie płci 06.02.14, 23:41 twojabogini napisała: > Próbowałam szczegółowo opisać, ale wyszedł wywód... > > Żadne z nas nie jest gotowe podporządkować się drugiemu i każde jest gotowe wal > czyć o prawo do realizacji swoich potrzeb. Nikt nie ma szansy przyjąć w tym ukł > adzie pozycji dominującej i nie dochodzi do kompromisów. > Do tego potrzebne jest zaufanie - bo z jednej strony wymaga to otwartego mówien > ia o swoich potrzebach, z drugiej strony wymaga możliwości wyrażenia otwartej n > iezgody na niektóre propozycje. Wiemy, że nawet otwarty konflikt nie zburzy i z > aneguje sensu całego związku. Nie boimy się swoich reakcji, nawet tych burzliwy > ch. Kupuje to ale musicie byc do siebie podobni. Odpowiedz Link
marek.zak1 Re: Przepolaryzowanie płci 07.02.14, 08:19 Rywalizacja 24 godziny na dobę. To dla mnie byłby bardzo duży stres. Na marginesie, rywalizacja w łózku też? Kto sie dzisiaj lepiej spisał? Odpowiedz Link
twojabogini Re: Przepolaryzowanie płci 07.02.14, 14:19 marek.zak1 napisał: > Rywalizacja 24 godziny na dobę. To dla mnie byłby bardzo duży stres. To nie tak. Po prostu w większości związków ustala się osoba dominująca i to ona narzuca rytm, ma większy wpływ na decyzje, druga staje się bardziej skłonna do kompromisów. Ale relacje władzy lub rywalizacji o władzę ujawniają się, gdy dochodzi do zmian, gdy trzeba podjąć decyzję. Na co dzień jest dość stabilnie. Na margine > sie, rywalizacja w łózku też? Kto sie dzisiaj lepiej spisał? Nie na takim prymitywnym poziomie. Przy wielu obszarach rywalizacji seks staje się raczej polem współpracy, bliskości. Ponieważ każde z nas jest jednak skłonne do rywalizacji to i tu każde próbuje się wykazać - dla satysfakcji nas obojga :) Na marginesie: zauważyłam, że w związkach, gdzie rywalizacji formalnie nie ma, często przenosi się ona właśnie w sferę seksu. Seks staje się ukrytym źródłem władzy i sposobem manipulowania partnerem. Jedno z małżonków staje się wtedy osobą która udostępnia seks, drugie - tym które o seks zabiega. Co ciekawe to zabiegające bardzo często traci na tym także w innych sferach życia, ma zaniżone poczucie wartości i coraz słabszą pozycję w związku. Część kobiet mści się w ten sposób, gdy formalnie wyrażają zgodę na ograniczenie pracy zawodowej i większe zaangażowanie w dom i dzieci, z kolei mężczyźni - gdy kobieta przejmuje lepsza pozycję zawodową - lepiej zarabia, ma bardziej eksponowane i szanowane stanowisko. To właśnie taki paskudny rachunek za podporządkowanie w innych sferach życia. Dlatego sądzę, że otwarta rywalizacja jest lepsza. Odpowiedz Link
twojabogini Re: Przepolaryzowanie płci 07.02.14, 14:32 > Kupuje to ale musicie byc do siebie podobni. Czy ja wiem? Na pewno każde z nas ma bardzo niezależny charakter i nie lubi się podporządkowywać. To jest wspólne. Co do reszty - raczej się różnimy. Ja jestem ekstrawertyczką, lubię mieć wokół siebie dużo ludzi, przeżywać ciągle coś nowego. Mąż jest towarzyski, ale na co dzień woli spokój. Moim mottem jest zabawa, on swoje motto na pewno sformułowałby zupełnie inaczej (muszę go zapytać?). Ja w relacjach zawodowych jestem nastawiona na efekt, on na współpracę. Zawsze dziwi mnie jak udaje mu się osiągnąć swoje cele metodami, których ja nie wzięłabym nawet pod uwagę. W domu on jest zdecydowanie stabilniejszy emocjonalnie ode mnie. Ja za to jestem inicjatorem. Uzupełniamy się - bo bez niego mój zapał byłby często słomiany :) Ja (jego zdaniem) bywam zbyt beztroska, on (moim zdaniem) nadmiernie planuje - choć pewnie oboje mieścimy się w normie :) Lista jest długa. Myślę, że jednak więcej cech nas różni niż łączy. Odpowiedz Link
orzech69 Re: Profesor Starowicz wkłada kij w szprychy gend 06.02.14, 22:16 twojabogini napisała: >Jestem niska, drobne > j budowy, kształty mam dość kobiece: biodra, piersi - zaprzeczenie tego, co dz > iś jest uważane za seksualnie atrakcyjne. Tak drobna uwaga większości moich znajomych uznaje drobne, o kobiecych kształtach kobiety za nad wyraz apetyczne ciasteczka. Modelki nie reprezentują sobą najbardziej pożądanego typu urody. Odpowiedz Link
regren Re: Profesor Starowicz wkłada kij w szprychy gend 06.02.24, 06:03 Mędrcy już wiedzą że postmodernizm prowadzi do kryzysu tożsamości, seksu i rodziny. Profesor trafnie ostrzegał. Odpowiedz Link
loppe Nie ma chyba takiej drugiej? Tylko jedna?? 06.02.14, 19:18 Chodzi o Heidi Klum. Nie ma chyba obecnie drugiej kobiety, która: a/byłaby wieloródką (Heidi jest właśnie w 5. ciąży swego życia, a ciąże powstały w pożyciu z 3 różnymi mężczyznami-ojcami) b/dużo zarabiała (Heidi zarabia tak dużo że mogłaby płacić alimenty swoim ex- tak jak mężczyźni zwykle płacą) Ciekawe dlaczego wciąż tak wielu facetów, a tak mało kobiet o tej charakterystyce. Odpowiedz Link
loppe Re: Nie ma chyba takiej drugiej? Tylko jedna?? 06.02.14, 19:19 PS. oczywiście w przypadku mężczyzn nie mówimy o wielorództwie jak dla Heidi, lecz ojcowaniu wielu dzieciom (z wieloma kobietami w omawianym fenomenie) Odpowiedz Link
regren Re: Profesor Starowicz wkłada kij w szprychy gend 06.02.24, 06:04 Totalna rozpierdziucha w świecie, pomylenie ról, na lidera wolnego świata nowocześni wystawiają jakiegoś pierdzącego dziadka, wszystko wolno - mówią. Odpowiedz Link