Dodaj do ulubionych

Kobiety i pistolety

11.11.14, 23:36

Taka kwestia: kobiety, które lubią broń, potrzymać w ręku strzelbę, pistolet, popatrzeć na defiladę, mają pociąg do munduru, lubią wojsko, są nieco męskie. Robią sobie zdjęcia z żołnierzami na Bliskim Wschodzie. Rozważały na serio wstąpienie do wojska, nawet jeśli tłumaczyły to sobie potrzebą dyscypliny i czynnika porządkującego w chaotycznym życiu.
Problem jest natury seksualnej i moralnej. Seksualny problem - żeby być z taką kobietą na dłuższą metę, czyż nie trzeba być bardzo męskim mężczyzną w sensie również takim? Oczywiście, teraz jesteśmy razem i jest fajnie. Ale czy na dłuższą metę taka kobieta może być z intelektualistą, humanistą, artystą, prawnikiem, księgowym, finansistą? Czy i JAK takie kobiety potrafią oddzielić swoją fascynację kolesiami w moro i z kałachami od miłości do delikatnego, normalnego mężczyzny? Oczywiście, jak pisze, nie chodzi tu o to, że "za mundurem panny sznurem", tylko chodzi o przypadek kobiety, która sama chętnie by może i z tymi żołnierzami się powoziła, postrzelała. Wydaje się, że prędzej czy później normalnego faceta czeka rola misia do przytulania.
Problem moralny i psychiczny - czy kobiety-żołnierki (ona nie jest żołnierką, ale to skrajność taka dla przykładu) potrafią być czułe i dobre jak inne kobiety? Jak można godzić typowe cechy kobiece z takim właśnie 'zboczeniem' militarystycznym? Trochę nie umiem odczytać takiej osoby. Szczególnie, że w przypadku mojej pani jest to o tyle dziwne, że jest niezwykle delikatną osobowością zakochaną w literaturze, teatrze, sztuce, częstokroć zaskakującą swoją kobiecą 'słabością'...
Obserwuj wątek
    • hello-kitty2 Re: Kobiety i pistolety 12.11.14, 00:19
      A ktora czesc Tobie sie w niej podoba: ta czula, kobieca czy ta militarna? Z ktorej jestes w stanie zrezygnowac ewentualnie?
      • janusz.z.bytomia Re: Kobiety i pistolety 12.11.14, 00:36
        Oczywiście, że jako mężczyźnie, nie podoba mi się to, co bardziej męskie, militarne. Natomiast nie rozumiem w jaki sposób mam "zrezygnować". Człowieka nie da się podzielić na kawałki i powybierać sobie jakieś cechy.
        • hello-kitty2 Re: Kobiety i pistolety 12.11.14, 10:02
          janusz.z.bytomia napisał:

          > Oczywiście, że jako mężczyźnie, nie podoba mi się to, co bardziej męskie, milit
          > arne. Natomiast nie rozumiem w jaki sposób mam "zrezygnować". Człowieka nie da
          > się podzielić na kawałki i powybierać sobie jakieś cechy.

          Chodzi mi z czego u kobiety jestes w stanie zrezygnowac, a z czego na pewno nie. Wtedy nie tniesz sobie danej kobiety na kawalki tylko dobierasz sobie taka, ktora to na pewno ma. A reszta to jakis background noise, ktory mozna wyciac jak w analizie syngalu EEG. Dla Ciebie najwyrazniej te militarne zamilowania to taki szum. Przeszkadza Ci? Bardzo? Jesli zasadniczo to to bedzie problem, bo to jej pasja najwyrazniej. Kazdy chce partnera z pasja, a Ty na odwrot? ;)
          • marek.zak1 Re: Kobiety i pistolety 12.11.14, 11:11
            Przed grobem Chrystusa w Jerozolimie naprawde ładne dziewczyny w mundurach celuja we mnie z Uzi czy innej broni. Starały sie być bardzo serio, ale jak spytałem: ,,are you really ready to kill me?" zobaczyłem oznaki słabości i usmiech w kącikach ust. Tak wiec to nie broń ani mundur czynią z kobiety kogos az tak silnego.
            • kawitator Re: Kobiety i pistolety 12.11.14, 15:55
              Marku
              W Jerozolimie to wojaki są takie sobie jak na Izrael Jak w ciebie celowała to broń była nie nabita a ona była gówniarą. Jak to była młoda dziewczyna w zielonym jednolitym mundurku to miała M16 a nie uzi.
              Gdybyś stanowił zagrożenie dla niej lub kogoś w pobliżu lub ona by tak oceniła do dostałbyś kulkę lub kilka bez chwili wahania i na forum byłoby mniej o jednego ciekawego faceta nieżalenie od jakichkolwiek oznak które wypatrzyłeś Nie radzę eksperymentować :-)
              • marek.zak1 Re: Kobiety i pistolety 12.11.14, 18:05
                kawitator napisał:

                > Marku
                > W Jerozolimie to wojaki są takie sobie jak na Izrael Jak w ciebie celowała to broń była nie nabita a ona była gówniarą. Jak to była młoda dziewczyna w zielonym jednolitym mundurku to miała M16 a nie uzi.

                Celowała, czy nie, ale lufa była w moim kierunku. Była wtedy intifada, zero turystów, a przed grobem Chrystusa tylko byłem ja.

                > Gdybyś stanowił zagrożenie dla niej lub kogoś w pobliżu lub ona by tak oceniła do dostałbyś kulkę lub kilka bez chwili wahania i na forum byłoby mniej o jednego ciekawego faceta nieżalenie od jakichkolwiek oznak które wypatrzyłeś Nie radzę eksperymentować :-).

                No popatrz, a ja się w ogóle nie bałem i podszedłem ufnie, jak do mojej Sowy :). Alez byłem lekkomyślny. Gdybym to wszystko teraz wiedział, chyba bym zrezygnował.
                W grobie Chrystusa tez byłem sam. Jakoś specjalnie wierzący nie jestem, ale sam w takim miejscu to jednak zrobiło na mnie wrażenie.
                • wont Re: Kobiety i pistolety 12.11.14, 18:23
                  marek.zak1 napisał:
                  >
                  > No popatrz, a ja się w ogóle nie bałem i podszedłem ufnie, jak do mojej Sowy :)
                  ---------------
                  Patrz, to zupełnie jak Wipler. Też się w ogóle nie bał i podszedł ufnie, tyle, że jemu pies zajebał.
                  • marek.zak1 Re: Kobiety i pistolety 12.11.14, 20:37
                    wont napisał:

                    > marek.zak1 napisał:
                    > >
                    > > No popatrz, a ja się w ogóle nie bałem i podszedłem ufnie, jak do mojej Sowy :)
                    > ---------------
                    > Patrz, to zupełnie jak Wipler. Też się w ogóle nie bał i podszedł ufnie, tyle, że jemu pies zajebał.

                    Widzisz, mnie te żołnierki polubiły, a jego policjanci nie. Poza tym byłem trzeźwy.
                    • wont Re: Kobiety i pistolety 12.11.14, 21:09
                      marek.zak1 napisał:
                      >
                      > Widzisz, mnie te żołnierki polubiły, a jego policjanci nie. Poza tym byłem tr
                      > zeźwy.
                      ------------------
                      Dobra, na poważnie. Jak się jest (a) w obcym kraju, szczególnie w takim kraju jak Izrael, (b) w miejscu tak wrażliwym jak Jerozolima (z racji historii, miejsc świętych i wymieszanej populacji - przecież na Starym Mieście i w okolicach żyje kupa Arabów), przez to narażonym na ataki terrorystyczne, (c) podczas Intifady (heloł?!), to się nie podchodzi, tym bardziej bez obecności świadków, do umundurowanych i uzbrojonych ludzi celujących w nas z broni :) I nie zadaje się prowokacyjnych pytań w stylu "Are you really ready to kill me?". Tym bardziej na trzeźwo, bo po pijaku to różne rzeczy mogą oczywiście przyjść do głowy.
                      • marek.zak1 Re: Kobiety i pistolety 12.11.14, 21:27
                        wont napisał:

                        > marek.zak1 napisał:
                        > >
                        > > Widzisz, mnie te żołnierki polubiły, a jego policjanci nie. Poza tym byłem trzeźwy.
                        > ------------------
                        > Dobra, na poważnie. Jak się jest (a) w obcym kraju, szczególnie w takim kraju jak Izrael, (b) w miejscu tak wrażliwym jak Jerozolima (z racji historii, miejsc świętych i wymieszanej populacji - przecież na Starym Mieście i w okolicach żyje kupa Arabów), przez to narażonym na ataki terrorystyczne, (c) podczas Intifady (heloł?!), to się nie podchodzi, tym bardziej bez obecności świadków, do umundurowanych i uzbrojonych ludzi celujących w nas z broni :) I nie zadaje się prowokacyjnych pytań w stylu "Are you really ready to kill me?". Tym bardziej na trzeźwo, bo po pijaku to różne rzeczy mogą oczywiście przyjść do głowy.

                        Widzisz, to było wyzwanie. Chcialem zobaczyć, czy mój usmiech zniewoli te umundurowane dziewczyny. I zniewolił. Magia zwyciężyła. :)
                        • wont Re: Kobiety i pistolety 12.11.14, 21:30
                          Magia zwyciężyła, ale ty przegrałeś w walce o nagrodę Darwina :)
                          • marek.zak1 Re: Kobiety i pistolety 12.11.14, 21:42
                            wont napisał:

                            > Magia zwyciężyła, ale ty przegrałeś w walce o nagrodę Darwina :)

                            Nie wiem co to za nagroda, ale trudno. Raz sie wygrywa, raz przegrywa.
            • sabat.77 Re: Kobiety i pistolety 12.11.14, 15:57
              Ale izraelskie komandoski sa najostrzejsze z calej armii :p
          • janusz.z.bytomia Re: Kobiety i pistolety 12.11.14, 19:05
            Tak, to jest trochę jak wku.wiajacy szum w tle. Użyłaś doskonałego porównania. Natomiast, jeśli chodzi o to, czy to jest jej pasja, to nie powiedziałbym, że to nie jest jej pasja. Ona nie jeździ regularnie na strzelnicę, a chyba może nawet w ogólne jej się nie zdarzyło tam bywać. W domku na wsi ma odziedziczoną po kimś wiatrówkę, to sobie strzelamy czasem do puszek. Której na dodatek nie do końca dobrze umiała obsługiwać, jak to wyszło na pewnym spotkaniu. To raczej taki level.
            • janusz.z.bytomia Re: Kobiety i pistolety 12.11.14, 19:05
              Nie powiedziałbym, że to jest* jej pasja.
    • hello-kitty2 Re: Kobiety i pistolety 12.11.14, 10:10
      janusz.z.bytomia napisał:

      Seksualny problem - żeby być z taką
      > kobietą na dłuższą metę, czyż nie trzeba być bardzo męskim mężczyzną w sensie r
      > ównież takim? Oczywiście, teraz jesteśmy razem i jest fajnie. Ale czy na dłuższ
      > ą metę taka kobieta może być z intelektualistą, humanistą, artystą, prawnikiem,
      > księgowym, finansistą?

      Czekaj, czyli teraz pozujesz na takiego hipper meskiego, a na dluzsza mete chcesz odkryc swoja prawdziwa nature? Wyjasnij, bo to wazne. Grasz troche? Pozujesz na bardziej meskiego niz jestes?
      • janusz.z.bytomia Re: Kobiety i pistolety 12.11.14, 19:07
        Nie, w ogóle nie pozuję na męskiego. Przecież byłoby to idiotyczne. Co miałbym niby robić? Zniżać głos? Więcej klepać po tyłku? Ubierać się w moro i zwracać per 'kobieto'? Przecie to idiotyczne. Ona wie, że jestem raczej dość wrażliwą osobowością, typem intelektualnym i ja nie zamierzam być inny. Inna sprawa, że nie jestem też jakiś nadwrażliwy, "pedałkowaty", itp. Jestem, moim zdaniem, normalny.
    • triismegistos Re: Kobiety i pistolety 12.11.14, 11:19
      Jeśli kiedyś bede musiała pokazać definicję "problemów pierwszego świata" pokażę ten wątek, ok?
    • wont Re: Kobiety i pistolety 12.11.14, 12:02
      Ja bym tutaj rozdzielil kilka kwestii.

      Pani, o ktorej piszesz jest zafascynowana wojskiem, bronia, przemoca i jesli nie jestes z jej militarystycznej bajki to dupa blada i przyszlosci raczej nie widze. Chyba, ze chcesz pobujac sie z kilka miesiecy czy lat to spoko, ale o milosci do grobu to ja bym zapomnial. No, chyba, ze dziecko, homony, te sprawy i jej sie calkowicie poprzestawia w slicznej glowce, ale kluczowe jest slowo "chyba" wiec nic pewnego. Z tego co piszesz to taka nowoczesna wersja Amazonki, taka swojska, nadwislanska GI Jane (widziales ten film z Demi Moore?) - ja jaraja nie tyle chlopaki w mundurach z duzymi karabinami co ona sama - w mundurze i z duzym gunem. Ja to bym sie na twoim miejscu bal, ze zaczne chodzic z taka sliczna, dlugowlosa, piersiasta Demi Moore z "W sieci" a skoncze z lysym chlopakiem z "GI Jane".

      Marek wspomnial o izraelskich zolnierkach. I ja dokonale rozumiem te fascynacje "chajalot", one sa sliczne, pelne uroku i kobiecosci, ktorej te paskudne workowate damskie mundury IDF-u nie sa w stanie zabic. Tyle, ze one sa poborowymi. I wcale nie marza o tym, zeby isc w mundurze z karabinem na front walczyc i zabijac.

      Poza tym to jest jednak inna kultura - Izraelczycy czy Izraelki w mundurze nie przestaja byc normalnymi ludzmi o silnym zmysle propanstwowym i rownosciowym, republikanskim. Pamietam jak w Hebronie wyluzowani zolnierze przepuscili mnie przez swoja bramke, zebym nie musial isc kilkusetmetrowym obejsciem. A tam, tj. w Hebronie, smierc grozi im non stop. Oni ochraniaja kilkuset zydowskich osadnikow w morzu Palestynczykow i do jakichs spiec czy strzalow dochodzi tam bardzo czesto.

      W Polsce natomiast mamy wciaz kulture pana i chlopa. Ktos kto w cywilu jest zakompleksionym chlopem, nagle po wlozeniu munduru, jak za dotknieciem czarodziejskiej rozdzki, staje sie panem i dawaj podkreslac swoja wladze (chocby casus Wiplera - cala sytuacje sprowokowala policja swoim agresywnym zachowaniem). W Polsce jak kobita wlozy mundur to za cholere sie nie usmiechnie. Chyba, ze do zdjecia albo jak zlizuje z ust nasienie przelozonego, jak ta gwiazda policji z Opola co nie chciala z komendantem bez gumki. Nie - ona jest wtedy emanacja wladzy, a w sprawowaniu wladzy nie ma przeciez nic zabawnego.

      Podsumowujac - od kobiety w mundurze uchowaj nas Panie. Chyba, ze jest to skorzany lub latexowy obcisly mundurek a pani trzyma w reku biczyk albo pejczyk.
      • kawitator Re: Kobiety i pistolety 12.11.14, 16:04
        Woncie tylko małe uzupełnienie.
        Na zawodach strzeleckich poznałem taka młoda filigranową blondynkę co to i sztuka i wrażliwa i super dziewczyna. Poznaliśmy się bliżej i nawet moja ślubna się z nią zaprzyjaźniła ;-)
        Długo przebierała w najmilszych a kiedy spuściła na drzewo kolejnego po okresie próbnym zapytałem WHY ???
        Bo on sobie wyobrażał, że przestane chodzić na strzelnice. Wreszcie znalazła takiego co ma podobne zapatrywanie na konieczność używania grzmiących rur i żyją sobie szczęśliwie a ja na weselu byłem miód i wino piłem Nawet w dzieciach im obrodziło i bycie mamuśką nie przeszkadza w hobby. Tak więc nie zawsze i nie każdego Twoje ostrzeżenie jest pożyteczne.
        • sabat.77 Re: Kobiety i pistolety 12.11.14, 16:11
          Wspolne zainteresowania to podstawa, nawet jesli jest to wzajemne wsadzanie sobie piesci w tylek ;)
        • wont Re: Kobiety i pistolety 12.11.14, 16:17
          Przeciez ja nie pisalem o dziewczynie ktora chodzi na strzelnice bo lubi sobie postrzelac :) Hobby jak kazde inne. Wrecz przeciwnie, to zajebista zaleta, jak dziewczyna ma hobby. Ile procent kobiet w Polsce ma hobby w ogole??? :)
          • sabat.77 Re: Kobiety i pistolety 12.11.14, 16:19
            Bardzo duzo - dzieci :)
            • rekreativa Re: Kobiety i pistolety 12.11.14, 16:58
              A jakie Ty masz hobby, sabacie?
              (oprócz forum oczywiście...)
          • kawitator Re: Kobiety i pistolety 12.11.14, 16:51
            Nie przyczepiałem się do Ciebie bowiem lubię Cie czytać a tu akurat masz racje. To tylko taki mały dryf boczny koło tematu
      • janusz.z.bytomia Re: Kobiety i pistolety 12.11.14, 19:19
        Wont, dziękuję za odpowiedź. Jak zwykle długo i sensownie piszesz.
        A więc tak:

        1) Pani nie tyle jest zafascynowana wojskiem, co ją to po prostu w pewien sposób kręci. Powiedziała mi kiedyś, że lubi mężczyzn w mundurach, ale i w garniturach. Ale przecież równie dobrze można powiedzieć, że w gruncie rzeczy dotyczy to 90% kobiet. Pani jest jednocześnie bardzo inteligentną i świadomą osobą. Raczej nie związałaby się z żołnierzem zawodowym, wiedząc, że miałaby pewnie do czynienia z trepem, a może i agresorem. Interesują ją inteligentni faceci, więc może jakiś strateg-oficer byłby dla niej w sam raz.

        2) Nie, ona nie jest tak militarna, jak ją może przedstawiłem. Nie poszłaby na front, ani nie biegała po poligonie. Miała wybryk na studiach, że chciała iść w oficery, ale to raczej na zasadzie, że byłby czas pokoju, a ona robiła musztrę, albo co. Nie wiem, jak to sobie wtedy wyobrażała. Ale fakt, że miała taki pomysł, fantazję, jest co najmniej niepokojący. Tym bardziej nie jest typem, który po założeniu munduru stałby się jak te dresiary z firm ochroniarskich.

        Problem jest też natury moralnej, nie seksualnej. Dla mnie wojsko jest złem koniecznym. Czymś, co państwo powinno utrzymywać. Ba, ja bym nawet dawał więcej hajsu na wojsko, bo obronność jest ważna. Ale jednocześnie nie chciałbym mieć z tym nic wspólnego. Uważam wojsko za specyficzną organizację, do której nadaje się mniejszość społeczeństwa i niech ta mniejszość się w to bawi. Ja na przykład uważam, że defilada wojskowa w Warszawie jest idiotyzmem i wcale nie miałbym ochoty iść tego oglądać, bo mnie to po prostu nie kręci. Ona mówi, że chętnie by poszła na taką defiladę i tłumaczy mi, że to przecież chodzi o "show", a ja dobrze wiem, że chodzi jej chyba o coś więcej. Jak idziemy ulicą i stoją wartownicy przed pałacem królewskim, to ona zwraca uwagę to na mundur, to na postawę, to że krzywo stoi albo prosto. Ja wartownika mam w dupie i uważam za idiotyczne, że z żywych dorosłych ludzi robi się kukły pod publiczność. Nie wspominając już o tym, że ostatnio nawet na laptopie ustawiła sobie zdjęcie żołnierza jak stoi odwrócony tyłem nad murami pewnego miasta nad Bliskim Wschodzie. Ja mówię, że ja bym sobie takiej tapety nie ustawił, a ona, że ją takie zdjęcie uspokaja. Naprawdę, nie rozumiem tego.
        • wont Re: Kobiety i pistolety 12.11.14, 19:29
          Aaaa, to w takim razie wycofuję to co napisałem i przyznaję rację triis :)
          • janusz.z.bytomia Re: Kobiety i pistolety 12.11.14, 21:39
            Tak więc uważasz, że nie ma o co kopii kruszyć? Fajnie. Tylko, że zrozumieć taką psychikę jest mi trudno i będę musiał z tym żyć.
            • wont Re: Kobiety i pistolety 13.11.14, 11:54
              janusz.z.bytomia napisał:

              > Tak więc uważasz, że nie ma o co kopii kruszyć? Fajnie. Tylko, że zrozumieć tak
              > ą psychikę jest mi trudno i będę musiał z tym żyć.
              ---------------------
              Troche sie bardziej rozpisales pozniej - jakies depresje, anoreksje, problemy rodzinne, nie pamietam wszystkiego, ale straszne to bylo. Nie mam czasu sie rozpisywac ale moja rada jest krotka: S.P.I.E.R.D.A.L.A.J!!! Chyba, ze jestes jakims buddysta czy kims takim, wierzysz w reinkarnacje i ze zycie jest suma doswiadczen dobrych i zlych i chcialbys w tym zyciu akurat nazbierac sobie troche zlych doswiadczen.

              Ratuj sie chlopie, poki czas, bo jestes normalnym cieplym, wrazliwym chlopakiem i na 100 procent nie uda ci sie utrzymac dystansu. Laska jak jest sprytna to cie ugotuje jak zabe w garnku i nawet sie nie zorientujesz kiedy oswiales. Zreszta sam juz czujesz, ze cos jest zajebiscie nie tak, ze jest inaczej, dlatego zalozyles ten watek. Na razie mozg filtruje informacje i myslisz, ze kupa to jest lod wloski, tez sie tak fajnie zawija. Fakt, ze troche ma inny kolor, zapach i smak i ze kupa jest kupa a nie lodem wloskim jeszcze nie dociera, ale jednak juz czujesz ze cos jest stanowczo nie tak, ze lody powinno sie jesc ze smakiem.

              Wygooglaj sobie blogi MrSnoofiego.
              • kag73 Re: Kobiety i pistolety 13.11.14, 17:12
                wont napisał:
                > janusz.z.bytomia napisał:
                > > Tak więc uważasz, że nie ma o co kopii kruszyć? Fajnie. Tylko, że zrozumi
                > eć taką psychikę jest mi trudno i będę musiał z tym żyć.
                > ---------------------
                > Troche sie bardziej rozpisales pozniej - jakies depresje, anoreksje, problemy r
                > odzinne, nie pamietam wszystkiego, ale straszne to bylo. Nie mam czasu sie rozp
                > isywac ale moja rada jest krotka: S.P.I.E.R.D.A.L.A.J!!! Chyba, ze jestes jakim
                > s buddysta czy kims takim, wierzysz w reinkarnacje i ze zycie jest suma doswiad
                > czen dobrych i zlych i chcialbys w tym zyciu akurat nazbierac sobie troche zlyc
                > h doswiadczen.
                Tak mniej wiecej tez to widze.
                Opcje sa dwie:
                1. Ona jest taka siaka owaka, to i tamto nie pasuje, jest dziwne, skomplikowane ale...ja ja kocham i chce z nia byc. Czyli kochasz i akceptujesz, decydujesz sie zyc z nia/z tym. Moim zdaniem problemy raczej zaprogramowane. Nie Ty pierwszy nie ostatni, wielu przed Toba postapilo tak samo. Czy sa teraz szczesliwi?
                2. Kocham ja, ale jest taka siaka owaka, to nie pasuje, skomlikowane....nie moge/nie bede potrafil z nia/z tym zyc. I sie rozstajesz, bo tutaj pasuje "nie pasujemy do siebie/to nie ta osoba". Bardzo trudna decyzja jak sie kogos kocha/jest sie zakochanym. Zapewne sa i tacy, ktorzy postapili wlasnie tak. Czy sa teraz szczesliwi? Przynajmniej mieli szanse albo maja spotkac kogos gdzie nie bedzie tego typu problemow juz na wstepie albo zyc sobie samemu nie borykajac sie z rozwiazywaniem problemow/leczeniem drugiej osoby.
                • hello-kitty2 Re: Kobiety i pistolety 13.11.14, 17:53
                  kag73 napisała:

                  > > Troche sie bardziej rozpisales pozniej - jakies depresje, anoreksje, prob
                  > lemy r
                  > > odzinne, nie pamietam wszystkiego, ale straszne to bylo. Nie mam czasu si
                  > e rozp
                  > > isywac ale moja rada jest krotka: S.P.I.E.R.D.A.L.A.J!!! Chyba, ze jestes
                  > jakim
                  > > s buddysta czy kims takim, wierzysz w reinkarnacje i ze zycie jest suma d
                  > oswiad
                  > > czen dobrych i zlych i chcialbys w tym zyciu akurat nazbierac sobie troch
                  > e zlyc
                  > > h doswiadczen.
                  > Tak mniej wiecej tez to widze.
                  > Opcje sa dwie:
                  > 1. Ona jest taka siaka owaka, to i tamto nie pasuje, jest dziwne, skomplikowane
                  > ale...ja ja kocham i chce z nia byc. Czyli kochasz i akceptujesz, decydujesz s
                  > ie zyc z nia/z tym. Moim zdaniem problemy raczej zaprogramowane. Nie Ty pierwsz
                  > y nie ostatni, wielu przed Toba postapilo tak samo. Czy sa teraz szczesliwi?
                  > 2. Kocham ja, ale jest taka siaka owaka, to nie pasuje, skomlikowane....nie mog
                  > e/nie bede potrafil z nia/z tym zyc. I sie rozstajesz, bo tutaj pasuje "nie pas
                  > ujemy do siebie/to nie ta osoba". Bardzo trudna decyzja jak sie kogos kocha/jes
                  > t sie zakochanym. Zapewne sa i tacy, ktorzy postapili wlasnie tak. Czy sa teraz
                  > szczesliwi? Przynajmniej mieli szanse albo maja spotkac kogos gdzie nie bedzie
                  > tego typu problemow juz na wstepie albo zyc sobie samemu nie borykajac sie z r
                  > ozwiazywaniem problemow/leczeniem drugiej osoby.

                  Ale przeciez ewentualne problemy to my dopiero wrozymy, bo nie wystapily do tej pory, tak? Jedyny problem, ktory wystapil na dzien dzisiejszy to, ze moglaby byc bardziej 'kobieca'. Ej no co to znaczy? Jaki to jest problem na dzisiaj? Co nie staje mu? Jest paskuda i musi myslec o innej zeby dojsc? Nie otrzymuje bliskosci, czulosci? Nie kocha go? Jest dla niego wulgarna, regularnie go glanuje? Seksu mu odmawia?

                  Dlatego pytalam o wiek. Jak gosc ma czas, bo jest mlody i ona ma czas, bo jest mloda to moga sie wyprobowac BEZ slubu i dzieci. Niech pozyja ta miloscia. Moze to jest najlepszy czas w ich zyciu. Co ma byc sam, bo tak lepiej? Niech sie polozy to sie nie przewroci, tak?

                  ps bardziej bym sie przejmowala, ze dziewczyna nie szczytuje ;)
                  • janusz.z.bytomia Re: Kobiety i pistolety 13.11.14, 21:19
                    Tak, przecież chodzi o przyszłość. Ja wiem, że przez te 1,5 roku - 2 lata, to większych problemów nie będzie. Jest zakochanie, jest seks, wszystkim rządzi chemia. Więc póki to wszystko nie opadnie, dopóki jest dobrze i wszystko ma jakąś swoją siłę napędową, to nie zrobię czegoś takiego, że zaproszę ją na "szczerą rozmowę", żeby oświadczyć jej, że "podjąłem decyzję". Przebywanie z nią daje mi wiele radości. I tutaj Hello-Kitty ma rację. Natomiast po jednym już związku z kimś całkiem do niej podobnym nauczyłem się być bardziej ostrożny, nie ulegać zaślepieniu oraz kontrolować proces gotowania żaby.
                    • kag73 Re: Kobiety i pistolety 13.11.14, 22:18
                      anusz.z.bytomia napisał:

                      > Tak, przecież chodzi o przyszłość. Ja wiem, że przez te 1,5 roku - 2 lata, to w
                      > iększych problemów nie będzie. Jest zakochanie, jest seks, wszystkim rządzi che
                      > mia. Więc póki to wszystko nie opadnie, dopóki jest dobrze i wszystko ma jakąś
                      > swoją siłę napędową, to nie zrobię czegoś takiego, że zaproszę ją na "szczerą r
                      > ozmowę", żeby oświadczyć jej, że "podjąłem decyzję". Przebywanie z nią daje mi
                      > wiele radości. I tutaj Hello-Kitty ma rację. Natomiast po jednym już związku z
                      > kimś całkiem do niej podobnym nauczyłem się być bardziej ostrożny, nie ulegać z
                      > aślepieniu oraz kontrolować proces gotowania żaby.

                      Nie do konca rozumiem, planujesz z nia zwiazek na 1,5 do 2 lat? A ona?
                      Mozna byc ostroznym a Ty juz jestes zakochany, z czasem ludzie jeszcze bardziej sie uzaleniaja od siebie emocjonalnie, nawet zaczynaja sie kochac, trudniej rozstac i otrzasnac sie po 3 latach niz po pol roku zakochania.
                      Robta co chceta, nawazniejsze, zeby zadne z Was nie mialo potem poczucia zmarnowanego czasu.

                      • janusz.z.bytomia Re: Kobiety i pistolety 13.11.14, 22:31
                        Nie planuję długości związków. Ale już za bardzo się zaangażowałem, żeby nagle to wszystko przerwać. Tak naprawdę nie dała mi żadnego powodu, żeby postąpić aż tak radykalnie. Żadnego! Trochę mnie irytuje cecha, którą opisałem, ale czy istnieją ideały? Nie. Poza tym ja sam nieraz zachowałem się wobec niej w sposób zasługujący na to, że spokojnie mogłaby mnie za coś takiego zostawić. Więc może spokojnie z tymi apokaliptycznymi wizjami?
                        • kag73 Re: Kobiety i pistolety 13.11.14, 22:45
                          Alez mnie nie chodzi o zachowanie czy o dawanie powodu do rozstania. Po prostu jawi mi sie ta dziewczyna jako wlasnie labilna emocjonalnie, z problemami, Ty sam wyrazasz watpliwosci piszac o jej psychice czy konstrukcji psychicznej. Zalozyles watek, to znaczy, ze cos Cie niepokoi, ze cos nie jest do konca tak jakbys chcial czy nie wiesz do jakiej szuflady to wsadzic.
                          Zeby nie bylo, zycze Wam/Tobie najlepszego. Moze wszystko bedzie dobrze i bedziecie zyli dlugo i szczesliwie;)
                          • janusz.z.bytomia Re: Kobiety i pistolety 13.11.14, 22:50
                            >Po prostu> jawi mi sie ta dziewczyna jako wlasnie labilna emocjonalnie, z >problemami, Ty sam wyrazasz watpliwosci piszac o jej psychice czy konstrukcji >psychicznej

                            Niestety, ale w dużym stopniu jest to wynik tego, że moja poprzednia partnerka była naprawdę labilną emocjonalnie i 'zjebaną' laską, dlatego jestem uczulony wręcz paranoicznie na podobne motywy u obecnej. Więc i ja nie jestem bez winy tutaj.

                            > Zeby nie bylo, zycze Wam/Tobie najlepszego. Moze wszystko bedzie dobrze i bedzi
                            > ecie zyli dlugo i szczesliwie;)

                            dziękówa ;)
                            • sea.sea Re: Kobiety i pistolety 13.11.14, 23:05
                              Od lasek labilnych emocjonalnie, z dziwnego domu i z wieloletnią historią najróżniejszych malowniczych kłopotów, należy uciekać w podskokach, to nieomal 99% gwarancja czarnej dupy.

                              Jedną znam taką, co pod wpływem chłopa się jakoś ogarnęła i nie utrudnia życia ani sobie, ani światu. Pozostałe znane mi przypadki potrafią zrobić facetowi z życia coś, przy czym tzw. jesień średniowiecza wydaje się łagodną wiosenką.
                            • jesod Jestem uczulony 13.11.14, 23:21
                              janusz.z.bytomia napisał:
                              > Niestety, ale w dużym stopniu jest to wynik tego, że moja poprzednia partnerka
                              > była naprawdę labilną emocjonalnie i 'zjebaną' laską, dlatego jestem uczulony w
                              > ręcz paranoicznie na podobne motywy u obecnej.

                              Jeśli jesteś na coś uczulony, to najpierw zajmij się swoją alergią. Samo nie przejdzie - niestety.
                              Nie warto używać kogoś do leczenia własnych lęków.
                              Pewnym wyjściem z sytuacji jest powiedzenie tej drugiej stronie wprost o co chodzi i czego się boisz. To jest punkt wyjścia do ewentualnej poprawy i porozumienia. Twoje uczulenie - tak naprawdę może być wyolbrzymione, subiektywne, na zasadzie urazu i lęku z niego wynikającego.
                              • janusz.z.bytomia Re: Jestem uczulony 13.11.14, 23:37
                                Dokładnie tak. Pozdrawiam.
                        • jesod Trochę mnie irytuje 13.11.14, 23:42
                          janusz.z.bytomia napisał:
                          > Trochę mnie irytuje cecha, którą opisałem, ale czy istnieją ideały?

                          Jak Cię coś irytuje to... przerób ten temat. Milczenie nic nie da.
                          Stan poirytowania jest wskazówką, a być może i ostrzeżeniem.
                          Jeśli coś niepokoi to... trzeba słuchać siebie i swojej intuicji. Nie należy robić nic na siłę - na pewno nie tędy droga. Należy poddać się czasowi i biegowi wydarzeń, dać sobie czas na przemyślenie, zastanowienie się, by zyskać pewność.
                          Przede wszystkim starać się rozmawiać ze sobą otwarcie i mówić o co chodzi, czego się obawiasz, a nie zamiatać problem/niepokój pod dywan i udawać, że go nie ma.
                          Problem może być w Tobie, chociaż go przypisujesz jej - na zasadzie projekcji.

                          Ideałów nie ma, ale chodzi o to, żeby kogoś akceptować takim jakim jest, bez irytacji i wewnętrznego przymusu tylko z własnego wyboru. Jednak takie wybory wymagają uczuć, a nie zwykłej kalkulacji strat i zysków.
                          • fanny Re: Trochę mnie irytuje 14.11.14, 05:17
                            Januszu, z mojego punktu widzenia, ten i poprzedni post jesod sa najbardziej wartosciowymi dla Ciebie postami w calym watku. Nie przegap ich!

                            Jesod, bardzo podoba mi sie to, co napisalas. Ode mnie autentyczne 'oklaski na stojaco' :)

                            jesod napisala:

                            "Jeśli jesteś na coś uczulony, to najpierw zajmij się swoją alergią. Samo nie przejdzie - niestety. Nie warto używać kogoś do leczenia własnych lęków.
                            Pewnym wyjściem z sytuacji jest powiedzenie tej drugiej stronie wprost o co chodzi i czego się boisz. To jest punkt wyjścia do ewentualnej poprawy i porozumienia. Twoje uczulenie - tak naprawdę może być wyolbrzymione, subiektywne, na zasadzie urazu i lęku z niego wynikającego.
                            Jak Cię coś irytuje to... przerób ten temat. Milczenie nic nie da.
                            Stan poirytowania jest wskazówką, a być może i ostrzeżeniem.
                            Jeśli coś niepokoi to... trzeba słuchać siebie i swojej intuicji. Nie należy robić nic na siłę - na pewno nie tędy droga. Należy poddać się czasowi i biegowi wydarzeń, dać sobie czas na przemyślenie, zastanowienie się, by zyskać pewność.
                            Przede wszystkim starać się rozmawiać ze sobą otwarcie i mówić o co chodzi, czego się obawiasz, a nie zamiatać problem/niepokój pod dywan i udawać, że go niema.
                            Problem może być w Tobie, chociaż go przypisujesz jej - na zasadzie projekcji.

                            Ideałów nie ma, ale chodzi o to, żeby kogoś akceptować takim jakim jest, bez irytacji i wewnętrznego przymusu tylko z własnego wyboru. Jednak takie wybory wymagają uczuć, a nie zwykłej kalkulacji strat i zysków."

                            • urquhart najbardziej wartościowy post w wątku 14.11.14, 06:56
                              fanny napisała:
                              > Januszu, z mojego punktu widzenia, ten i poprzedni post jesod sa najbardziej wa
                              > rtosciowymi dla Ciebie postami w calym watku. Nie przegap ich!
                              > Jesod, bardzo podoba mi sie to, co napisalas. Ode mnie autentyczne 'oklaski na
                              > stojaco' :)

                              A dla mnie najwartosciowszy i godny polecenia jest tekst sea-sea
                              "Od lasek labilnych emocjonalnie, z dziwnego domu i z wieloletnią historią najróżniejszych malowniczych kłopotów, należy uciekać w podskokach, to nieomal 99% gwarancja czarnej dupy.
                              Jedną znam taką, co pod wpływem chłopa się jakoś ogarnęła i nie utrudnia życia ani sobie, ani światu. Pozostałe znane mi przypadki potrafią zrobić facetowi z życia coś, przy czym tzw. jesień średniowiecza wydaje się łagodną wiosenką."

                              Temat związków z laskami DDA, DDD, z toksycznymi despotycznymi mamusiami sączącymi wielopokoleniową i zakorzenioną nienawiść i rozczeniowość do chłopów jak u jesod za to marzących o wyidealizowanych nierealnych oczekiwaniach wobec mężczyzn przewija się stu od lat. I bezseksia , ich ambiwalentnych uczuć.
                              I obawy i lęki są uzasadnionone jak najbardziej, dobrze się uczyć na blędach innych używając choćby wyszukiwarki tych pojęć na forum.
                              Fakt facet musi najpierw ocenić w sobie czy sie ma zadatki na terapeutę i ponad przeciętną wewnętrzną siłę psychiczną żeby dać radę w takiej relacji, jeżeli w ogóle panna ma motywacje by taki rodzinny schemat przełamać.
                              Albo uciekać w podskokach jak pisze sea-sea.
                              • janusz.z.bytomia Re: najbardziej wartościowy post w wątku 14.11.14, 08:27
                                Bycie terapeutą nigdy się nie sprawdza, ani nawet nie jest oczekiwane, ale

                                > jeżeli w ogóle panna ma motywacje by taki rodzinny schemat przełamać.

                                Ma. Jest bardzo świadomą tego wszystkiego osobą. Gdyby było inaczej, już by mnie przy niej nie było.
                                • zawle Re: najbardziej wartościowy post w wątku 14.11.14, 09:40
                                  Swoją drogą..jakie pojebane czasy teraz są. Kiedyś była wojna, głód i pomory. Ludzie dobierali się w pary nie patrząc na historie rodzinne, bo w każdej było tragedii co niemiara. Miarą człowieka było to, jak sobie z tym poradził, a nie ukończone kursy PUA czy ilość botoksów.

                                  Tworzenie siebie to była droga życia, normalni nie szli na skróty ucząc się zachowań mających na celu udawanie że się jest jednostką pewną siebie, o wysokiej samoocenie, poczuciu humoru i adekwatnej samoocenie.
                                  • guderianka Re: najbardziej wartościowy post w wątku 14.11.14, 09:52
                                    Czasy-czasami
                                    A ludzie są różni
                                  • urquhart Re: najbardziej wartościowy post w wątku 14.11.14, 10:06
                                    Wspólny wróg zagrażający egzystencji obojgu mobilizowal współprace i partnerstwo.
                                    A dziś ¿ Kto jest wskazywały jako ten wrog? Faceci porywający glupkowato na ulicy? A Widziałaś dzisiejsze Wysokie Obcasy? Wojownicze "Mężczyzna musi się zmienić albo zginąć "...
                                    Eeeeech...
                                    • urquhart Re: najbardziej wartościowy post w wątku 14.11.14, 10:10
                                      Podrywajacy
                                    • kag73 Re: najbardziej wartościowy post w wątku 14.11.14, 10:44
                                      Za duzo w doopach!:))
                                      Kochany, tam gdzie ludzie gloduja nikt sie nie zajmuje analizowaniem podrywu na ulicy, tam sie zastanawiaja co dzisiaj zjedza, jak przetrwac dzien.
                                      • zawle Re: najbardziej wartościowy post w wątku 14.11.14, 10:55
                                        Mnie bardziej zaciekawia to wybieranie PRZED ludzi którzy zdają się być "bezproblemowi", nawet gdy kłopotów jeszcze nie ma. . A gdy JUŻ nadejdą, brak sił żeby walczyć o kogoś czy chociaż o siebie.
                                        Do urgu....może dla ciebie współczesne problemy toi nagłówek z Wysokich Obcasów. Czasami warto się bardziej rozejrzeć i zobaczyć cudzą perspektywę oraz nabrać trochę pokory.
                                        • kag73 Re: najbardziej wartościowy post w wątku 14.11.14, 12:09
                                          A mnie bardziej zaciekawia, ze "klopotow jeszcze nie ma" a Janusz zaklada watek na "naszym" forum. Wiec jak on sobie gdyba i rozpatruje, to inni tym bardziej:)
                                        • sea.sea Re: najbardziej wartościowy post w wątku 14.11.14, 18:49
                                          Bo zbawcy świata, co sobie brali problemowego partnera i liczyli na to, że "po ślubie się odmieni" zazwyczaj kończą w czarnym dupsku. I wtedy im się na forum mówi "kupiłeś osła (osobę z nałogami/w stałej depresji/czarnowidza/posiadacza licznych fobii/przemocowca/osobę aseksualną/itd) to jeździj na ośle".

                                          • zawle Re: najbardziej wartościowy post w wątku 14.11.14, 22:56
                                            hehe..ja kupiłam ogiera czystej krwi. Bez nałogów, poukładany, z pracą, przystojny, spokojny, z bogatej rodziny, samodzielnego. Nawet osłem się nie okazał. Tyle że dzieci mam piękne. Moja znajoma wzięła wioskowego zabijakę, dzisiaj ma wspaniałego i kochającego męża. Wiem, wiem...niektórzy z ogiera zrobią osła, inni z muła ogiera. Ale to forum chyba nie pochwala szukania winy w sobie, nie?:))))
                                            • sea.sea Re: najbardziej wartościowy post w wątku 14.11.14, 23:15
                                              Wioskowi zabijacy mają niekiedy nieprawdopodobnie dżentelmeński i uważajacy stosunek do kobiet ;)

                                              Jest jakiś tam czynnik losowy, że komuś "zdrowemu" nagle coś odbije.
                                              Jednak jest większe prawdopodobieństwo, że ktoś z problemami będzie miał problemy nadal, niż że "zdrowemu" cos nagle padnie na mózg.
                                          • jesod Bo zbawcy świata 15.11.14, 00:05
                                            sea.sea napisała:
                                            > Bo zbawcy świata, co sobie brali problemowego partnera i liczyli na to, że "po
                                            > ślubie się odmieni" zazwyczaj kończą w czarnym dupsku. I wtedy im się na forum
                                            > mówi "kupiłeś osła (osobę z nałogami/w stałej depresji/czarnowidza/posiadacza l
                                            > icznych fobii/przemocowca/osobę aseksualną/itd) to jeździj na ośle".

                                            Spróbuj spojrzeć na to inaczej.
                                            Ci "zbawcy świata", jak ich określasz, mieli po prostu nadzieję na zmianę na lepsze...
                                            Być może mocno wierzyli w to, że wytrwają - i to tak zupełnie nie z przymusu, tylko z dobrej woli i własnego wyboru.
                                            W swojej decyzji najprawdopodobniej kierowali się uczuciem, optymizmem i wiarą we własne siły, że uda im się nie tylko udźwignąć pewien ciężar, ale przede wszystkim pomóc i coś zmienić na lepsze - kogoś uratować, a przy okazji być z tym kimś szczęśliwym.

                                            Potem, być może, rzeczywistość ich przerosła, ale... mieli dobre chęci i nie zrobili nic złego, ani tym bardziej czegoś, czego musieliby się wstydzić.
                                            Jednak wszystko razem wzięte w prozie życia, w praktyce sytuacji i okoliczności mogło okazać się za trudne, ponad ich wytrzymałość psychiczną i fizyczną i za takie właśnie, a nie inne wybory przyszło im zapłacić największą cenę - cenę kawałka swojego życia. Przeliczyli się nie znając samych siebie i w ogólnym rozrachunku zapłacili sobą.
                                            Może właśnie w tym aspekcie można tutaj mówić o potędze miłości.
                                            • sea.sea Re: Bo zbawcy świata 15.11.14, 12:45
                                              Przekonanie "miłość czyni cuda, jeśli się wystarczająco postarasz" uważam za głęboko szkodliwe. Człowiek, który w to wierzy, zazwyczaj traci wyczucie, kiedy odpuścić. Bo skoro przez, powiedzmy, 10 lat się nie udało, to widocznie się za mało starał i jak się jeszcze postara, to uda się za 15.

                                              Ludzie się naprawdę rzadko zmieniają na stałe w jakiś odczuwalny sposób. A jeśli to już robią, to IMO w sytuacji poważnego kryzysu/przełomu/zmiany, takich jak czyjeś narodziny lub śmierć, choroba, rozwód, przeprowadzka w miejsce w którym życie wygląda inaczej (z miasta na wieś lub odwrotnie, emigracja) itp.

                                              IMO graniczne są 3 lata związku - przez pierwszy rok wiadomo, różowe okulary i pasuje wszystko. Potem się zaczynają pojawiać zgrzyty i jeśli próby zachęcenia partnera do zmian nie przynoszą skutku, należy albo zafundować związkowi rewolucję, albo szukać takiego, który nam będzie bardziej pasował - a nie łudzić się, że np DDA bez terapii cudem się zacznie normalnie komunikować, z niskolibidowca wyskoczy ogier, choleryk przestanie się wydzierać z dowolnego powodu, a przemocowiec już nigdy ręki nie podniesie.
                                              • zawle Re: Bo zbawcy świata 15.11.14, 14:24
                                                a nie łudzić się,
                                                > że np DDA bez terapii cudem się zacznie normalnie komunikować, z niskolibidowc
                                                > a wyskoczy ogier, choleryk przestanie się wydzierać z dowolnego powodu, a przem
                                                > ocowiec już nigdy ręki nie podniesie.

                                                zdrowie.dziennik.pl/aktualnosci/artykuly/434064,syndrom-dda-to-mit-spor-dr-witkowskiego-z-prof-mellibruda.html
                                                Co do niskolibidowców..wyskoczy być może, pewnie nie w mojej sypialni, przemocowcy to samo;)
                                              • jesod Re: Bo zbawcy świata 15.11.14, 23:39
                                                sea.sea napisała:
                                                > Przekonanie "miłość czyni cuda, jeśli się wystarczająco postarasz" uważam za gł
                                                > ęboko szkodliwe. Człowiek, który w to wierzy, zazwyczaj traci wyczucie, kiedy o
                                                > dpuścić. Bo skoro przez, powiedzmy, 10 lat się nie udało, to widocznie się za m
                                                > ało starał i jak się jeszcze postara, to uda się za 15.

                                                To chyba trochę nie tak... Miłość jest niezbędna do czynienia cudów. Natomiast staranie się ma w sobie jednak jakiś element rywalizacji - z samym sobą. To takie udowadnianie sobie, że potrafię, że wytrzymam, że dam radę, że mi się uda, że odniosę jakiś tam indywidualny sukces i zrobię dobry uczynek, a gubi się w tym wszystkim, albo wcale nie istnieje to, że... naprawdę chcę. Lecz to, że naprawdę chcę musi dotyczyć obydwu stron, bo do tanga trzeba dwojga i... jedno drugiemu może rzeczywiście pomóc w sposób graniczący z cudem, tylko dlatego, że... im na sobie wzajemnie zależy. Jeśli tak się dzieje, a przede wszystkim jest tego świadomość, to nietrudno osiągnąć to porozumienie, które pozwala razem działać i pójść do przodu ku dobremu we własnym życiu.

                                                sea.sea napisała:
                                                > Ludzie się naprawdę rzadko zmieniają na stałe w jakiś odczuwalny sposób.

                                                A może to jest tak, że nie chcą się zmieniać, bo nie mają odwagi spojrzeć w głąb siebie?
                                                Spytać siebie czego chcą, na czym im najbardziej w życiu zależy i co tak naprawdę jest im w życiu potrzebne.
                                                Czepiają się pozorów i złudzeń, które są zaakceptowanym przez nich wyznacznikiem ich życia oraz narzuconych zewnętrznie trendów - jak ich życie ma/powinno wyglądać.
                                                Wewnętrzna zmiana jest potrzebą wynikającą z własnego rozwoju, opartego na czasem ślepych i irracjonalnych poszukiwaniach oraz doświadczaniu, by wreszcie uświadomić sobie możliwość własnego wyboru we wszystkich aspektach swojego życia.

                                                sea.sea napisała:
                                                > IMO graniczne są 3 lata związku - przez pierwszy rok wiadomo, różowe okulary i
                                                > pasuje wszystko. Potem się zaczynają pojawiać zgrzyty i jeśli próby zachęcenia
                                                > partnera do zmian nie przynoszą skutku, należy albo zafundować związkowi rewolu
                                                > cję, albo szukać takiego, który nam będzie bardziej pasował - a nie łudzić się,
                                                > że np DDA bez terapii cudem się zacznie normalnie komunikować, z niskolibidowc
                                                > a wyskoczy ogier, choleryk przestanie się wydzierać z dowolnego powodu, a przem
                                                > ocowiec już nigdy ręki nie podniesie.

                                                Tu nie chodzi o złudzenia w odniesieniu do skrajnych przypadków. Tarcia i zgrzyty są w każdym związku. Ich ranga jest tutaj istotna - mogą być takie zupełnie niewinne, bez większego znaczenia - dopasowujące wspólną przestrzeń do korzystania, albo te winne - które zaczną ciążyć i przeszkadzać w istnieniu razem, psuć porozumienie, zadowolenie, wprowadzać niepewność i niszczyć poczucie bezpieczeństwa.
                                                Te niewinne tarcia oraz zgrzyty są elementem wzajemnego dopasowywania się z własnego wolnego wyboru - one służą jedności w związku i poczuciu wzajemnej odpowiedzialności za siebie.
                                                Nie można być z kimś, kto tego tak naprawdę nie chce, tak jak nie można pomóc komuś kto tego sam nie chce, bo... w miłości do bliźniego swego trzeba umieć kochać również, nie mniej, samego siebie. A przecież od siebie często oczekujemy mniej niż od innych. Siebie potrafimy rozgrzeszać, usprawiedliwiać, uniewinniać - innych już zdecydowanie mniej, albo wcale.
                                    • guderianka Re: najbardziej wartościowy post w wątku 14.11.14, 17:26
                                      Ekh,m...walą mnie "Wysokie Obcasy", nie uznaję również idei wspólnego wroga jako tego-co scala.
                                • hello-kitty2 Re: najbardziej wartościowy post w wątku 14.11.14, 11:28
                                  janusz.z.bytomia napisał:

                                  > Bycie terapeutą nigdy się nie sprawdza, ani nawet nie jest oczekiwane, ale
                                  >
                                  > > jeżeli w ogóle panna ma motywacje by taki rodzinny schemat przełamać.
                                  >
                                  > Ma. Jest bardzo świadomą tego wszystkiego osobą. Gdyby było inaczej, już by mni
                                  > e przy niej nie było.

                                  A to ona ma w rodzinie wielopokoleniowa nienawisc do mezczyzn? ;-) Kurwa ojciec po prostu umarl. Hello? Zaraz wyjdzie, ze laska jest psychopata, niedoszlym morderca i stoi na czele grupy terorystycznej. I oczywiscie test tym wszystkim czym my nie jestesmy. Czego jest swiadoma i chce sie odmienic jak ja chlopak umiejetnie pokieruje. Nie podoba mi sie to. Dyskusja typu nienormalni vs normalni. A moze przyznajcie sie moi mili, ze tzw normalnych wsrod nas nie ma. Na kazdego znajdzie sie cos.
    • janusz.z.bytomia Re: Kobiety i pistolety 12.11.14, 19:29
      Tak. Zapytałem, ale nie chciała za bardzo o tym mówić. W każdym razie było mniej więcej tak jak Ty piszesz. Powiedziała, że "ciągnęło ją do munduru", bo potrzebowała dyscypliny. To osoba, która ma nieco chaotyczny tryb życia i miała problemy psychiczne. Jest chora na depresję, często nie umie się poskładać. Wystarczy, że powie się złe słowo i bardzo to przeżywa. Ma potwornie niskie poczucie własnej wartości. Jednocześnie zwalcza to w sobie zakładając skorupę twardzielki. Skutecznie. W sumie, to większość mężczyzn się jej boi, bo na zewnątrz jest strasznie pewna siebie, zdecydowana, głośna. Ja poznałem ją z tej strony, o której większość znających ją facetów być może nawet nie ma pojęcia.
      • hello-kitty2 Re: Kobiety i pistolety 12.11.14, 21:16
        janusz.z.bytomia napisał:

        > Tak. Zapytałem, ale nie chciała za bardzo o tym mówić. W każdym razie było mnie
        > j więcej tak jak Ty piszesz. Powiedziała, że "ciągnęło ją do munduru", bo potrz
        > ebowała dyscypliny. To osoba, która ma nieco chaotyczny tryb życia i miała prob
        > lemy psychiczne. Jest chora na depresję, często nie umie się poskładać. Wystarc
        > zy, że powie się złe słowo i bardzo to przeżywa. Ma potwornie niskie poczucie w
        > łasnej wartości. Jednocześnie zwalcza to w sobie zakładając skorupę twardzielki
        > . Skutecznie. W sumie, to większość mężczyzn się jej boi, bo na zewnątrz jest
        > strasznie pewna siebie, zdecydowana, głośna. Ja poznałem ją z tej strony, o któ
        > rej większość znających ją facetów być może nawet nie ma pojęcia.

        Fajnie o niej piszesz. Podoba mi sie. Wg mnie powinienes zaczac od siebie. Ja juz podpytywalam. Zacznij od tego co Tobie sie w niej podoba, a potem zbadaj ile tego faktycznie w niej jest. Nie da sie jej ocenic, jak to probujesz tu zrobic w ODERWANIU od Ciebie. Tak napawde nie ma znaczenia jaka ona jest, ma tylko znaczenie jaka ona jest w relacji do Ciebie.
        • janusz.z.bytomia Re: Kobiety i pistolety 12.11.14, 21:37
          Podoba mi się fizycznie, intelektualnie jest zaś totalnie fascynująca.
          Jedyne co mi się nie podoba, to tego rodzaju wstawki i nieco męski styl bycia. Wynikający gdzieś z potrzeby walki, przebijania się łokciami. Ale to podobno zdarza się u kobiet wychowanych bez ojca.
          Z czego robię problem? Z tego, że może ta skorupa nie jest wcale taką skorupą, a te wszystkie delikatności są na swój sposób manipulacją obliczoną na umisiowienie mnie. Również z tego, że czuję się przy niej niepewnie, bo który facet czułby się pewnie przy kobiecie, która potrafi wiele z typowo męskich rzeczy i ma wiele z męskiego spojrzenia (Jak oglądamy statek czy samochód, to ja patrzę na wygląd, ona zastanawia się jak działa silnik). Zna się na samochodach lepiej od niejednego Mietka.

          W gruncie rzeczy to szczerze ją uwielbiam, ale teraz to jest burza hormonów i się uwielbiamy wzajemnie. Założenie wątku było próbą sądowania, jak to jest z takim rodzajem kobiet później. Być może któraś z forumowiczek przejawia podobne cechy, itp.
          • janusz.z.bytomia Re: Kobiety i pistolety 12.11.14, 21:44
            Jak to jest później = 1) czy może ona po prostu nie będzie widzieć nic złego w takim układzie, że ja trochę delikatniejszy, a ona trochę niby silniejsza, bardziej decyzyjna, byleby tylko ją przytulić 2) czy też raczej stwierdzi, że ma dość i potrzebuje nadsamca (skoro jej samej do samca już blisko)

            I w ogóle ja nie rozumiem jak laska, która co chwila pragnie czułości i przytulania chciała iść pod mundur. Mam wrażenie, że to wszystko jest wypieranie swojej kobiecości i związanej z nią słabości. W ramach braku taty, pierwszego mężczyzny w życiu.
            • hello-kitty2 Re: Kobiety i pistolety 12.11.14, 22:17
              janusz.z.bytomia napisał:

              janusz.z.bytomia napisał:

              > Podoba mi się fizycznie, intelektualnie jest zaś totalnie fascynująca.
              > Jedyne co mi się nie podoba, to tego rodzaju wstawki i nieco męski styl bycia.
              > Wynikający gdzieś z potrzeby walki, przebijania się łokciami. Ale to podobno z
              > darza się u kobiet wychowanych bez ojca.
              > Z czego robię problem? Z tego, że może ta skorupa nie jest wcale taką skorupą,
              > a te wszystkie delikatności są na swój sposób manipulacją obliczoną na umisiowi
              > enie mnie. Również z tego, że czuję się przy niej niepewnie, bo który facet czu
              > łby się pewnie przy kobiecie, która potrafi wiele z typowo męskich rzeczy i ma
              > wiele z męskiego spojrzenia (Jak oglądamy statek czy samochód, to ja patrzę na
              > wygląd, ona zastanawia się jak działa silnik). Zna się na samochodach lepiej od
              > niejednego Mietka.
              >
              > W gruncie rzeczy to szczerze ją uwielbiam, ale teraz to jest burza hormonów i s
              > ię uwielbiamy wzajemnie. Założenie wątku było próbą sądowania, jak to jest z ta
              > kim rodzajem kobiet później. Być może któraś z forumowiczek przejawia podobne c
              > echy, itp.

              > Jak to jest później = 1) czy może ona po prostu nie będzie widzieć nic złego w
              > takim układzie, że ja trochę delikatniejszy, a ona trochę niby silniejsza, bard
              > ziej decyzyjna, byleby tylko ją przytulić 2) czy też raczej stwierdzi, że ma do
              > ść i potrzebuje nadsamca (skoro jej samej do samca już blisko)
              >
              > I w ogóle ja nie rozumiem jak laska, która co chwila pragnie czułości i przytul
              > ania chciała iść pod mundur. Mam wrażenie, że to wszystko jest wypieranie swoje
              > j kobiecości i związanej z nią słabości. W ramach braku taty, pierwszego mężczy
              > zny w życiu.

              Oj tu pare meskich babek jest. Zawle to nawet mezczyni i ja nazywany 'Ty chooju' ;-) Jak to jest z tymi babkami? W rzeczywistosci zostaja same. Taka prawda.

              Chce Ci pomoc. Sluchaj powiem co mysle, co mozesz zrobic, a szansa, ze bedzie dobrze i tak jest mala/mniejsza niz w przypadku tych kobiet-ksiezniczek. Pierwsza rzecz i mysle, ze to wiesz i stosujesz: nie mozesz przy niej 'skakac' czyli byc na kazde zawolanie, uslugiwac, nie mozesz okazywac, ze sprawia, ze czujesz sie niepewnie. Nie zwracaj sie do niej zdrobnieniami, nie mow jak do dziecka, nie szepcz, nie usmiechaj sie jej rozanielony w twarz. Przytulaj, okazuj czulosc tak jak potrzebuje ale rob to w sposob zdecydowany, szerokim gestem, mocno, twardo. Za reke tez trzymaj silnym usciskiem, nie podsmyruj. Przypuszczam ze pragnienie czulosci przeplata albo przeplecie potrzeba dystansu, chlodu wiec w jakims momecie bedzie potrzebowala sie odsunac, jak juz sie nasyci wstepna tesknota za bliskoscia. Bedzie sie zblizac i odchodzic. Nigdy nie bedzie ksiezniczka. Seks musi byc zawsze i musi byc satysfakcjonujacy. Nie mozesz brac wszystkiego do siebie co zrobi czy powie. Co wazne, ze nigdy sie nie zmieni, nie stanie sie bardziej slaba czy kobieca. Wyraznie slabosc ja odstrecza, a fascynuje dyscyplina. Mozesz nie byc nadsamcem ale jakis spory % zdyscyplinowania, zaangazowania w to co robisz musisz prezentowac, inaczej mocno stracisz w jej oczach gdy rozowe okulary nieco opadna.
              • janusz.z.bytomia Re: Kobiety i pistolety 12.11.14, 23:38
                Dziękuję za Twoje posty, Hello-Kity.

                Pierwsza rzecz i mysle, ze to wiesz i stosujesz: nie mozesz przy niej 'skakac' czyli b
                > yc na kazde zawolanie, uslugiwac, nie mozesz okazywac, ze sprawia, ze czujesz sie niepewnie. Nie zwracaj sie do niej zdrobnieniami, nie mow jak do dziecka, ni
                > e szepcz, nie usmiechaj sie jej rozanielony w twarz. Przytulaj, okazuj czulosc
                > tak jak potrzebuje ale rob to w sposob zdecydowany, szerokim gestem, mocno, twardo.

                He! Po pierwsze, czy to nie dotyczy większości kobiet? Czy Twoja porada nie sprowadza się tutaj do klasycznego, że to ona ma ciągle tęsknić, gonić króliczka, itd.? Po drugie - ja tak nie robię. Słodkim misiem byłem już kiedyś, przejechałem się na tym w poprzednim związku. Teraz patrzę już na to z dystansem. Jak widzę te zakochane pary, poprzytulane, mówiące do siebie zdrobnieniami, tych facetów, którzy zmieniają ton głosu, robią się rozkoszni, co 3 minuty całują w czółko i tak dalej, to samemu mi się chce rzygać. To absurdalne jak piz.owacieją niektórzy faceci. Po trzecie jednak - wydaje mi się, że ona jednak trochę tego potrzebuje. Strasznie lubi się przytulać.

                >Przypuszczam ze pragnienie czulosci przeplata albo przeplecie potrzeba >dystansu, chlodu wiec w jakims momecie bedzie potrzebowala sie odsunac, jak >juz sie nasyci wstepna tesknota, za bliskoscia. Bedzie sie zblizac i odchodzic.

                Też mam takie intuicje. I obserwacje. Ona trochę tak ma właśnie.

                >Seks musi byc zawsze i musi byc satysfakcjonujacy.

                Oj, ja jej nigdy seksu nie odmówię ;)) Zresztą, uwielbiam seks, jak każdy normalny człowiek ;))) Inna sprawa, że z satysfakcją ciężko, bo dziewczyna ma potężne traumy i problem z orgazmem. Mówi, że nigdy nie miała, a z tego, co mi opowiadała, to jestem pierwszym jej facetem, który w ogóle o to stara się zadbać. Chciałbym, żeby się kiedyś udało, to zresztą oczywiste.



                • zawle Re: Kobiety i pistolety 12.11.14, 23:55
                  Ja bym Cię zostawiła. Zawle.
                  • hello-kitty2 Re: Kobiety i pistolety 12.11.14, 23:58
                    zawle napisała:

                    > Ja bym Cię zostawiła. Zawle.

                    Czemu? Mnie tam uwiodl ;)
                    • zawle Re: Kobiety i pistolety 13.11.14, 00:32
                      hello-kitty2 napisała: > Czemu? Mnie tam uwiodl ;)

                      Jedzie stereotypami aż parzy,ma nudną czarno-białą wizję świata:
                      -"Kobiety, które lubią broń, potrzymać w ręku strzelbę, pistolet, popatrzeć na defiladę, mają pociąg do munduru, lubią wojsko, są nieco męskie".
                      -"Raczej nie związałaby się z żołnierzem zawodowym, wiedząc, że miałaby pewnie do czynienia z trepem, a może i agresorem"
                      -"Interesują ją inteligentni faceci, więc może jakiś strateg-oficer"
                      -"Ale to podobno zdarza się u kobiet wychowanych bez ojca. "
                      -"I w ogóle ja nie rozumiem jak laska, która co chwila pragnie czułości i przytulania chciała iść pod mundur."
                      -"Jak można godzić typowe cechy kobiece z takim właśnie 'zboczeniem' militarystycznym? "

                      Boi się:
                      -"Wydaje się, że prędzej czy później normalnego faceta czeka rola misia do przytulania."
                      może ta skorupa nie jest wcale taką skorupą, a te wszystkie delikatności są na swój sposób manipulacją obliczoną na umisiowienie mnie"
                      -"Czuję się przy niej niepewnie, bo który facet czułby się pewnie przy kobiecie, która potrafi wiele z typowo męskich rzeczy i ma wiele z męskiego spojrzenia"
                      -"Słodkim misiem byłem już kiedyś, przejechałem się na tym w poprzednim związku.

                      Ocenia:
                      -"Ona wie, że jestem raczej dość wrażliwą osobowością, typem intelektualnym i ja nie zamierzam być inny. Inna sprawa, że nie jestem też jakiś nadwrażliwy, "pedałkowaty"
                      -"Jak widzę te zakochane pary, poprzytulane, mówiące do siebie zdrobnieniami, tych facetów, którzy zmieniają ton głosu, robią się rozkoszni, co 3 minuty całują w czółko i tak dalej, to samemu mi się chce rzygać. To absurdalne jak piz.owacieją niektórzy faceci."

                      Łyka:
                      -"Mówi, że nigdy nie miała, a z tego, co mi opowiadała, to jestem pierwszym jej facetem, który w ogóle o to stara się zadbać."

                      I najgorsze...grzebie nie tam gdzie warto ( psychologizuje)
                      -Mam wrażenie, że to wszystko jest wypieranie swojej kobiecości i związanej z nią słabości. W ramach braku taty, pierwszego mężczyzny w życiu."
                      -"Anoreksja podobno również czasem bierze się z chęci wyparcia swojej kobiecości. To jakieś okropne wszystko i niezrozumiałe dla mnie. "

                      Gdy byłam młodą dziewczyną milczący faceci jawili mi się jako tajemniczy. Potem odkryłam że nie mają nic ciekawego do powiedzenia. Nadal uważam że większość facetów powinna milczeć.
                      • janusz.z.bytomia Re: Kobiety i pistolety 13.11.14, 00:40
                        > Jedzie stereotypami aż parzy,ma nudną czarno-białą wizję świata

                        Radzę się zapoznać ze znaczeniem słowa 'stereotyp'. A świat jest tak skonstruowany, że pewne schematy się powielają, więc nie widzę nic złego w takim opisywaniu.

                        > Boi się

                        Każdy się czegoś boi. Związek to inwestycja. Na przykład mogę się bać, żeby się jej nie oświadczyć za jakiś czas, ożenić się, a za 4 lata wylądować na tym forum w związku z owego forum tytułem

                        > Ocenia

                        Każdy ma jakąś skalę ocen i jakąś estetykę. Każdy z nas ocenia.

                        > Łyka

                        Możliwe.
                        • zawle Re: Kobiety i pistolety 13.11.14, 00:50
                          No właśnie..jesteś jak każdy. Czy warto być z przeciętniakiem?
                          • janusz.z.bytomia Re: Kobiety i pistolety 13.11.14, 01:02
                            Życie to nie wyścig szczurów.
                  • janusz.z.bytomia Re: Kobiety i pistolety 13.11.14, 00:14
                    Dzięki. Nie ma to jak rozbudowana i konstruktywna wypowiedź.
                    • hello-kitty2 Re: Kobiety i pistolety 13.11.14, 00:22
                      janusz.z.bytomia napisał:

                      > Dzięki. Nie ma to jak rozbudowana i konstruktywna wypowiedź.

                      Spokojnie. Ty chyba mlodzik jestes, co? Niech Zawle powie co mysli, ona ma ogromne dowiadczenie w relacjach miedzyludzkich, wglad w czlowieka i w ogole jestesmy dla niej tu bez tajemnic, przejrzala nas jak tylko rzucila okiem, hehe ;) Trzeba ja tylko pociagnac za jezyk ;)
                      • janusz.z.bytomia Re: Kobiety i pistolety 13.11.14, 00:30
                        Nie wiem czy młodzik. Ale to dobrze, jeśli wychodzę na młodzika. Umysł dorosłego i serce dziecka to recepta na piękne życie.
                        • hello-kitty2 Re: Kobiety i pistolety 13.11.14, 00:49
                          janusz.z.bytomia napisał:

                          > Nie wiem czy młodzik. Ale to dobrze, jeśli wychodzę na młodzika. Umysł dorosłeg
                          > o i serce dziecka to recepta na piękne życie.

                          Ile masz lat, a ile ona?
                          • janusz.z.bytomia Re: Kobiety i pistolety 13.11.14, 01:00
                            A nie za dużo tych pytań? ;)
                            • janusz.z.bytomia Re: Kobiety i pistolety 13.11.14, 01:01
                              To znaczy, nie za bardzo rozumiem jaka to różnica, czy jesteśmy w tym samym wieku, czy jest między nami różnica. W każdym razie dużej różnicy wieku nie ma.
                      • zawle Re: Kobiety i pistolety 13.11.14, 00:35
                        hello-kitty2 napisała:
                        >ona ma ogromne dowiadczenie w relacjach miedzyludzkich, wglad w czlowieka i w ogole jestes
                        > my dla niej tu bez tajemnic, przejrzala nas jak tylko rzucila okiem, hehe ;) Tr
                        > zeba ja tylko pociagnac za jezyk ;)

                        Spadaj kitka:)))
                • kag73 Re: Kobiety i pistolety 13.11.14, 00:03
                  "He! Po pierwsze, czy to nie dotyczy większości kobiet? Czy Twoja porada nie sprowadza się tutaj do klasycznego, że to ona ma ciągle tęsknić, gonić króliczka, itd.?"

                  Ja np. tak nie mam i mnie to wcale by nie bawilo. Co nie znaczy, ze chce slodkiego misia.
                  A jestem z tych rezolutnych, lubie decydowac, nie dam soba rzadzic, nie boje sie faceta.
                  Niemniej w rzeczach waznych albi/i kiedy sama sie waham potrzebuje partnera, do wymiany mysli, zdan, rozpatrzenia argumentow.
            • marek.zak1 Re: Kobiety i pistolety 12.11.14, 22:17
              janusz.z.bytomia napisał:

              potrzebuje nadsamca )

              A wiec takim sie stań, skoro tego potrzebuje.
        • hello-kitty2 Re: Kobiety i pistolety 12.11.14, 21:47
          Ale dobra, sprobuje ja ocenic, w oderwaniu od Ciebie, bo urzeklo mnie jak do niej podchodzisz.

          Widzisz teraz to inaczej przedstawiles. W pierwszym poscie to brzmialo niejako fasynacja moro kolesiami, giwerami, strzelanina, moze zabijaniem. A teraz to jawi sie jako jej sposob na trzymanie sie w pionie. Jako sposob na porzadek w zyciu. Wyraznie potrzebuje struktury. Niektorzy ludzie zapewniaja to sobie treningiem, dieta, organizerem z wypisanymi kolejno zajeciami. To taka wersja light potrzeby kontroli nad wlasnym zyciem. Ta dziewczyna potrzebuje silniejszej konroli stad i motyw - wojsko nieco mocniejszy. Wyraznie fascynuje ja dyscyplina. To by bylo w wersji do przyjecia jak dla mnie.

          Niepokojace zaczyna sie robic gdy zolnierz jak uspokaja. Sluchaj a moze trzeba podrazyc czy nie stoi za tym jakas ideologia? Cos wyzszego i silniejszego niz tylko potrzeba porzadku w zyciu. Jakis cel, idea, dla ktorej to wojsko, dyscyplina jest tylko srodkiem do jego osiagniecia albo conajmniej do zblizenia sie.

          Trzeba dowiedziec sie skad ta depresja i na co sie leczyla wczesniej. Nie lubie tego ale trzeba tez pogrzebac w dziecinstwie w relacjach z rodzicami.

          Otworzyla sie przed Toba. Kochasz ja?
          • janusz.z.bytomia Re: Kobiety i pistolety 12.11.14, 23:42
            >> Niepokojace zaczyna sie robic gdy zolnierz jak uspokaja. Sluchaj a moze trzeba
            > podrazyc czy nie stoi za tym jakas ideologia? Cos wyzszego i silniejszego niz t
            > ylko potrzeba porzadku w zyciu. Jakis cel, idea, dla ktorej to wojsko, dyscypli
            > na jest tylko srodkiem do jego osiagniecia albo conajmniej do zblizenia sie.

            Te dziwne ciągotki, o których założyłem wątek, łączą się u niej z tradycją rodzinną, którą mogę określić jako katolicko-bogoojczyźnianą. Z tradycjami udziału w powstaniach i walkach o Polskę, itd. itp.

            > Trzeba dowiedziec sie skad ta depresja i na co sie leczyla wczesniej. Nie lubie
            > tego ale trzeba tez pogrzebac w dziecinstwie w relacjach z rodzicami.

            Nie wiem skąd. Poza tym jest byłą anorektyczką. Anoreksja podobno również czasem bierze się z chęci wyparcia swojej kobiecości. To jakieś okropne wszystko i niezrozumiałe dla mnie.

            > Otworzyla sie przed Toba. Kochasz ja?

            Myślę, że tak.
            • kag73 Re: Kobiety i pistolety 12.11.14, 23:57
              Moze w domu byla taka dyscypina i rygor, wszystko na komende, pod kontrola, ze chciala chociaz cos miec sama pod kontrola, ona decydowac: anoreksja i jej prawo o decydowaniu o sobie/swoim ciele, je czy nie je. Moze to zastapila znow inna kontrola dyscyplina, te militaria.
              Jezeli chodzi o potrzebe przytulania, nie wiem dlaczego sie dziwic. Meczyzni(wielu) tez potrzebuje przytulania sie i bliskosci, chociaz sa mezczyznami. Zreszta Wy jestescie na etapie zakochania, fascynacji nowym, gdzie sie ludzie do siebi kleja. Poza tym ma potrzeby fizyczne, nie osiaga orgazmu i moze dlatego czesto jest podkrecona i potrzebuje kontaktu fizycznego. Wyprobuj sam, facet napalony, ktory nie dojdzie(bo mu nie pozwolono np.) bedzie sie kleil i przytulal i dostawial az nie dostanie.
              • janusz.z.bytomia Re: Kobiety i pistolety 13.11.14, 00:15
                Zdaje się, że dobrze prawisz. Dzięki.
            • hello-kitty2 Re: Kobiety i pistolety 13.11.14, 00:16
              janusz.z.bytomia napisał:

              > Nie wiem skąd. Poza tym jest byłą anorektyczką. Anoreksja podobno również czase
              > m bierze się z chęci wyparcia swojej kobiecości. To jakieś okropne wszystko i n
              > iezrozumiałe dla mnie.

              Mnie wydaje sie, ze z potrzeby kontroli ale nie interesowalam sie nigdy anoreksja. To wyparcie kobiecosci tak toche wmawiasz, co? Moze to jest Twoja podswiadomosc, ktora Ci podpowiada, ze GDYBY tylko byla bardziej kobieca to by byla idealna ;-)

              Odrzucenie przez ojca, choroby psychiczne, anoreksja, depresja, uspokajajacy zolnierz, hmm kiedys tu pisal Wont o tzw 'lasce zjebanej'. Mozesz wrzucic w wyszukiwarke. Wyglada, ze masz wlasnie taka :) Nie wiem. Wszystko zalezy od tego jaki TY jestes.

              > > Otworzyla sie przed Toba. Kochasz ja?
              >
              > Myślę, że tak.

              Skad Ty sie wziales? Nie chcesz sie tylko bawic i milo spedzac czas bez zobowiazan? ;) Ale rozumiem Twoje zauroczenie, to tak jak z moim podpisem w stopce. Wersje tez slyszalam w odniesieniu do babek, czesto w tekstach piosenek.
              www.youtube.com/watch?v=_D4EFUIZbTs
              • janusz.z.bytomia Re: Kobiety i pistolety 13.11.14, 00:21
                Ojciec nie odrzucił. Zmarł dawno temu. Natomiast odrzuca i krzywdzi matka, jedyna bliska osoba, którą ma.

                > Odrzucenie przez ojca, choroby psychiczne, anoreksja, depresja, uspokajajacy zo
                > lnierz, hmm kiedys tu pisal Wont o tzw 'lasce zjebanej'.

                Nie wiem co to ma znaczyć, poszukam, ale nie obrażaj jej. To piękna, niezwykle inteligentna i bardzo wartościowa kobieta, od której w krótkim czasie zdążyłem się wiele nauczyć i z którą łączą mnie różne pasje (oprócz tego, o czym zacząłem).

                >Moze to jest Twoja podswiado
                > mosc, ktora Ci podpowiada, ze GDYBY tylko byla bardziej kobieca to by byla idea
                > lna ;-)

                Obawiam się, że by była.


                • hello-kitty2 Re: Kobiety i pistolety 13.11.14, 00:28
                  janusz.z.bytomia napisał:

                  > Ojciec nie odrzucił. Zmarł dawno temu. Natomiast odrzuca i krzywdzi matka, jedy
                  > na bliska osoba, którą ma.

                  Oprocz Ciebie. A dlaczego ja odrzuca?

                  > Nie wiem co to ma znaczyć, poszukam, ale nie obrażaj jej. To piękna, niezwykle
                  > inteligentna i bardzo wartościowa kobieta, od której w krótkim czasie zdążyłem
                  > się wiele nauczyć i z którą łączą mnie różne pasje (oprócz tego, o czym zacząłe
                  > m).

                  'Zjebana laska' to termin, a nie obraza.

                  > >Moze to jest Twoja podswiado
                  > > mosc, ktora Ci podpowiada, ze GDYBY tylko byla bardziej kobieca to by byl
                  > a idea
                  > > lna ;-)
                  >
                  > Obawiam się, że by była.

                  A ile to juz trwa miedzy Wami?
                  • janusz.z.bytomia Re: Kobiety i pistolety 13.11.14, 00:34
                    Nie mam pojęcia dlaczego jej relacja z matką jest strasznie toksyczna i nie chcę tworzyć na ten temat pseudoteorii. Moja była dziewczyna miała wszystko bardzo podobne, tylko, że tam był rozwód, a nie śmierć. Ale też mieszkała z matką, która była psychopatką, więc opowieści mojej dziewczyny o tym, że i jej matka może być nienormalna uznaję za szczere i prawdziwe , bo już znam taki przypadek.

                    > A ile to juz trwa miedzy Wami?

                    Pół roku.
                    • hello-kitty2 Re: Kobiety i pistolety 13.11.14, 00:54
                      janusz.z.bytomia napisał:

                      > Nie mam pojęcia dlaczego jej relacja z matką jest strasznie toksyczna i nie chc
                      > ę tworzyć na ten temat pseudoteorii. Moja była dziewczyna miała wszystko bardzo
                      > podobne, tylko, że tam był rozwód, a nie śmierć. Ale też mieszkała z matką, kt
                      > óra była psychopatką, więc opowieści mojej dziewczyny o tym, że i jej matka moż
                      > e być nienormalna uznaję za szczere i prawdziwe , bo już znam taki przypadek.
                      >

                      Czyli matki nie poznales. To poznaj i sie przyjrzyj jak to wyglada, na wszelki wypadek.
                      • janusz.z.bytomia Re: Kobiety i pistolety 13.11.14, 01:07
                        Wiem. :)
                        Ale wydaje mi się, że jest tak jak mówi.

                        • kag73 Re: Kobiety i pistolety 13.11.14, 10:19
                          Moim zdaniem najwazniejsze dla niej byloby "uwolnic sie" psychicznie/emocjonalnie od tej toksycznej matki. To straszne jest ile krzywdy moze wyrzadzic taka osoba.
    • fanny Re: Kobiety i pistolety 13.11.14, 06:57
      Januszu

      na moje oko najblizej prawdy byl Wont, przypisujac Twojej dziewczynie cechy archetypu Amazonki. Dodatkowo dodam, ze wedlug mnie jest ona na etapie inkorporowania swojej amazonki z nieswiadomego w swiadome, z "shadow" do "self", z pasywnego w aktywne.
      Chcesz wiedziec co nia kieruje - poszukaj w sieci o 4 formach kobiecej osobowosci w ujeciu jungowskim. To glownie Toni Wolff (kochanka Junga, ktora nazywal swoja druga zona w obecnosci pierwszej zony) przyczynila sie do powstania tego podzialu publikujac swoj esej "Structural Forms of the Feminine Psyche".
      Mam nadzieje, ze czytasz po angielsku albo niemiecku, bo to co (jak wlasnie pobieznie zerknelam) na ten temat jest po polsku to jakies splycone bzdury dla domoroslych kucharzy.
      Z grubsza napisze od siebie, ze Amazonka jest skorym do eksperymentow, meskim (pozostajacym pod wplywem Animusa), aspektem kobiecej psychiki.
      Wyglada na to, ze na razie jej Amazonka pozostaje pasywnym, niedojrzalym 'shadow'; z ojcem, ktory ja zawiodl srodze opuszczajac ja (bo umarl - "to wszystko jest wypieranie swojej kobiecości i związanej z nią słabości. W ramach braku taty, pierwszego mężczyzny w życiu), z matka, ktora prawdopodobnie oczekiwala od niej wiekszej "kobiecosci" (buntowala sie przed tym anoreksja) i ktora oskarza o wiekszosc zla, ktore jej sie przytrafia ("odrzuca i krzywdzi matka, jedyna bliska osoba, którą ma"), przezywa jak general po przegranej bitwie wszelkie, nawet najmniejsze swoje porazki (powie złe słowo i bardzo to przeżywa), ma niskie poczucie wartosci (na zewnątrz jest strasznie pewna siebie), bo nie czuje sie i nie spelnia zbyt dobrze w swoim kobiecym ciele (depresja i anoreksja), ma chaos w zyciu (brak dyscypliny wewnetrznej i szukanie jej poza soba - "ciągnęło ją do munduru").

      Uwagi dla Ciebie mam trzy:
      (i) ten meski aspekt kobiecej osobowosci jest nieosobisty (impersonal), czyli nie ma to nic wspolnego z Toba ani tym jaki Ty jestes badz nie jestes.. Nie traktuj wiec przejawow tego aspektu osobiscie, jako wymierzonych w jakikolwiek sposob przeciwko Tobie, bo tak, z zasady, nie jest.
      (ii) pomoc jej uleczyc sie i dojrzec mozesz tylko w bardzo, bardzo ograniczonym aspekcie. Sprobuj nie ulegac pokusie bycia dla niej zbawca, rycerzem czy ojcem. Tylko ona sama swoim wysilkiem moze sie uleczyc i dojrzec. Jedyne, co mozesz zrobic i co paradoksalnie (moze ale nie musi, w zyciu nie nic nie jest pewne) okazac sie jej pomocne - jesli ja kochasz, akceptuj ja taka, jaka jest na tym etapie zycia. To bardzo, bardzo duzo. I duzo sie z nia kochaj, bo seks jest fantastycznym naturalnym uzdrowicielem wszelkich psychicznych i duchowych zranien. Tylko odpusc sobie i jej to cisnienie na danie jej orgazmu, bo szkodzisz tym Wam obydwojgu.
      (iii) poprobuj odkryc w sobie przyjemnosc wspolzawodnictwa z Twoja dziewczyna na roznych polach (pamietajac o punkcie pierwszym, czyli ze jej zainteresowania czy potencjal intelektualny nie sa wymierzone w Ciebie, wiec nie czuj sie nimi kastrowany) czyli nastepnym razem zanim pojdziecie ogladac pociagi, doczytaj jak dziala wspolczesne kolejnictwo, wybierz sie z nia na strzelnice i zobaczcie kto ma lepsze oko i pewniejsza reke, nawzajem przygotujcie dla siebie desery i je szczerze ocencie w skali 1-10 i tak dalej..
      Powinno to uaktywnic Twoj kobiecy aspekt Twojej meskiej natury rowniez w uosobieniu Amazonki, tym samym zblizajac Cie psychicznie i emocjonalnie do partnerki.

      f.

      P.S. nie boj sie wizji Wonta ktory wieszczy ze napewno skonczysz z GI Jane - kobieta z aktywna swiadoma w sobie forma amazonki, nie potzrebuje do szczescia zewnetrznych manifestacji tego aspektu swojej osobowosci i nie ma problemu z noszeniem szpilek, ponczoch i gorsetow ;)
      • loppe Re: Kobiety i pistolety 13.11.14, 11:08
        Ad. Sprobuj nie ulegac pokusie bycia dla niej zbawca, rycerzem czy ojcem. Tylko ona sama swoim wysilkiem moze sie uleczyc i dojrzec. Jedyne, co mozesz zrobic i co paradoksalnie (moze ale nie musi, w zyciu nie nic nie jest pewne) okazac sie jej pomocne - jesli ja kochasz, akceptuj ja taka, jaka jest na tym etapie zycia. To bardzo, bardzo duzo.

        Podoba mi się to co napisałaś.

        I ta historia Junga i Toni Wolf!
        The intensity of Jung's relationship with Toni initially caused tensions in his marriage, but by the 1920s an accord of acceptance had evidently reached between Jung, his wife Emma, and Wolff. Jung's wife Emma accepted to share Carl with her in a ménage à trois for that reason.[11] Jung had been looking for the "Anima woman," eventually coming to call Toni his "second wife." Wolff was a frequent visitor to the Jung house, occasionally working on projects for Jung at his home office in the late mornings until the family lunch (from which she was excluded), and then continuing in the afternoon. She usually joined the family for Sunday dinners. From around 1920 until the end of her life, Jung was commonly accompanied by both Wolff and his wife at public and private functions.[12] This arrangement satisfied what Jung had termed “my polygamous components”,[13] and fit into his lifelong habit of distributing his affections for safety among a number of his so-called Jungfrauen.
        • loppe Re: Kobiety i pistolety 13.11.14, 11:12
          Jung jest moim "ulubionym psychologiem". Jung i długo, długo nic:))
      • zawle Re: Kobiety i pistolety 13.11.14, 11:49
        fanny napisała:

        I popatrz Januszu. Wystarczyło Twoich 30 subiektywnych zdań na temat osoby którą znasz pół roku i dostałeś gotowe diagnozy z planem terapii:))
        Po tym poznać fachowca:)) Jak mnie wkurza że ludzie którzy coś tam przeczytali ( niedużo, życie ma się jedno i nie da się być specjalistą w dziedzinie rynków finansowych, psychoterapii, prawa, itd) i na odległość szafują prawdami. Wiedza w tych czasach jest zbyt dostępna i dostaje się w niepowołane ręce.

        A może by tak zrobić sobie analizę? Popracować nad sobą, zajrzeć w głąb siebie? Odpowiedzieć sobie na parę pytań, bez pseudo analizowania drugiej strony? Siebie rozwijać, siebie tworzyć?
        • loppe Re: Kobiety i pistolety 13.11.14, 12:57
          zawle napisała:

          > fanny napisała:
          >
          > I popatrz Januszu. Wystarczyło Twoich 30 subiektywnych zdań na temat osoby któr
          > ą znasz pół roku i dostałeś gotowe diagnozy z planem terapii:))
          > Po tym poznać fachowca:)) Jak mnie wkurza że ludzie którzy coś tam przeczytali
          > ( niedużo, życie ma się jedno i nie da się być specjalistą w dziedzinie rynków
          > finansowych, psychoterapii, prawa, itd) i na odległość szafują prawdami. Wiedza
          > w tych czasach jest zbyt dostępna i dostaje się w niepowołane ręce.
          >
          > A może by tak zrobić sobie analizę? Popracować nad sobą, zajrzeć w głąb siebie?
          > Odpowiedzieć sobie na parę pytań, bez pseudo analizowania drugiej strony? Sieb
          > ie rozwijać, siebie tworzyć?

          Wydaje mi się, że Fanny jest all right, tak jak Ty Zawle, tylko w inny sposób:)
        • fanny Re: Kobiety i pistolety 13.11.14, 15:43
          Kurcze Zawle, od dzis jestes na forum czy jak?
          Nie slyszalas, ze czasami bywa, ze kilka osob uzywa jednego nicka piszac sobie na forum?
          Moim zdaniem jest ich kilka a poznaly sie poprzez wspolnego terapeute ;)

          f.
          • zawle Re: Kobiety i pistolety 13.11.14, 15:46
            Mówisz o osobach z osobowości wielorakiej? ;)Trochę mało różniące się te osobowości, ale nie każdy jest kreatywny;))
            • zawle Re: Kobiety i pistolety 13.11.14, 16:02
              www.youtube.com/watch?v=y_VHpE7A78E
            • fanny Re: Kobiety i pistolety 13.11.14, 17:02
              Sugerujesz, ze wpisy tych roznych osob sa w sumie do siebie tak podobne, ze jednak moze to byc jedna osoba???

              A to ci zagadka :D

              f.
      • urquhart Re: Kobiety i pistolety 13.11.14, 12:17
        Świadoma siebie w szpilkach i gorsecie to zrobiłaś zachętę i narobiłaś smaku . Skarb o ile chłop wytrzyma rywalizację :)
        Ps
        Czy kobiety lubiące broń to nie książkowy przykład tego niewielkiego odsetku z serdecznym palcem dłuższym co im mózg ukształtował testosteron w życiu plodowym? Odkrywanie siebie to ambiwalentne uczucia konfrontacjI czego oczekuje środowisko od kobiety Z wlasnymi preferencjami i predyspozycjami i tzw niegrzeczności :)
        • jesod Czy kobiety lubiące broń to nie książkowy przykład 13.11.14, 19:45
          urquhart napisał:
          > Czy kobiety lubiące broń to nie książkowy przykład tego niewielkiego odsetku z
          > serdecznym palcem dłuższym co im mózg ukształtował testosteron w życiu plodowym?


          Jesteś z Sekty Serdecznego Paluszka? Tyle wiary do niego przykładasz... :/
          Właśnie się dowiedziałam, że należę do tego niewielkiego odsetka kobiet i... co?
          Nic.
          Nie lubię broni.
          Nigdy mnie do niej nie ciągnęło i w żaden sposób nikt nie był w stanie mi nią zaimponować. To narzędzie do zabijania, cokolwiek by nie mówić wycierając sobie usta pokojem na świecie.
      • janusz.z.bytomia Re: Kobiety i pistolety 13.11.14, 18:46
        Fanny, dzięki za Twój post, który różni się od narracji poprzedników i rzuca nieco inne światło na to wszystko. Co więcej, wydaje mi się, że Twoja opinia jest trafniejsza. Ale to może pobożne życzenie, bo po prostu bardziej mi się podoba. Chociaż usłyszeć, że trafiło się w życiu na tryb "amazonki" nie jest raczej miłe dla ucha.

        >(i) ten meski aspekt kobiecej osobowosci jest nieosobisty (impersonal), czyli nie ma to nic wspolnego z >Toba ani tym jaki Ty jestes badz nie jestes.. Nie traktuj wiec przejawow tego aspektu osobiscie, jako >wymierzonych w jakikolwiek sposob przeciwko Tobie, bo tak, z zasady, nie jest.

        Tak i ja sądzę.

        >Sprobuj nie ulegac pokusie bycia dla niej zbawca, rycerzem czy ojcem. Tylko ona sama swoim wysilkiem >moze sie uleczyc i dojrzec. Jedyne, co mozesz zrobic i co paradoksalnie (moze ale nie musi, w zyciu nie >nic nie jest pewne) okazac sie jej pomocne - jesli ja kochasz, akceptuj ja taka, jaka jest na tym etapie >zycia. To bardzo, bardzo duzo. I duzo sie z nia kochaj, bo seks jest fantastycznym naturalnym >uzdrowicielem wszelkich psychicznych i duchowych zranien. Tylko odpusc sobie i jej to cisnienie na >danie jej orgazmu, bo szkodzisz tym Wam obydwojgu.

        Brzmi rozsądnie i taką "strategię" przyjąłem prawie od początku. Wątek raczej założyłem w celu wybadania, na ile taka strategia ma szansę powodzenia. I czy jest możliwe, że jej się trochę w głowie poprzestawia i choć niewielką, to jednak przemianę, przejdzie. Bo ja wiem, coś dajmy na to jak Chylińska ;)

        >(iii) poprobuj odkryc w sobie przyjemnosc wspolzawodnictwa z Twoja dziewczyna na roznych polach >(pamietajac o punkcie pierwszym, czyli ze jej zainteresowania czy potencjal intelektualny nie sa >wymierzone w Ciebie, wiec nie czuj sie nimi kastrowany) czyli nastepnym razem zanim pojdziecie >ogladac pociagi, doczytaj jak dziala wspolczesne kolejnictwo

        To już z kolei nieco nieintuicyjne. Tak naprawdę to od czasu do czasu robimy sobie takie mini-rywalizacje i ja często ją komplementuję, że coś tam robi lepiej ode mnie, albo że jej po prostu nieźle wychodzi. Ona odczuwa ogromną satysfakcję jak wygrywa. Chyba nigdy nie widziałem jej piękniejszej, jak się uśmiechała, gdy zdobywała punkty przeciwko mnie w jakimś durnowatym quizie. Z chęcią bym jeszcze poprzegrywał ;)

        >Powinno to uaktywnic Twoj kobiecy aspekt Twojej meskiej natury rowniez w uosobieniu Amazonki, tym >samym zblizajac Cie psychicznie i emocjonalnie do partnerki.

        To już chyba muszę sięgnąć do literatury, żeby zrozumieć. W każdym razie, nie wydaje mi się, żeby rywalizacja uaktywniała we mnie jakieś kobiece aspekty. Wręcz przeciwnie, rywalizacja to typowo męska sprawa.

        Zapomniałem dodać, ale to chyba jest jasne jak Słońce, że jest osobą nie lubiącą typowych kobiet i preferującą towarzystwo mężczyzn. Oczywiście w oficjalnych deklaracjach, bo tak naprawdę to ma po równo i koleżanek i kolegów. Jedyne co, to tyle, że po spotkaniach z facetami nie mówi, że byli bucami i burakami, jak to samce, natomiast po spotkaniach z koleżankami rzuca złośliwe uwagi, że są głupimi cipami i że nie cierpi kobiecego charakteru. Nawet parę razy na samym początku powiedziała mi wprost, że w sumie to wolałaby się urodzić facetem. To tak a propos' zarzucanego psychologizowania.

        Ad. P. S.
        Wiem, wiem. Miałem okazję już tego doświadczyć ;)

        • hello-kitty2 Re: Kobiety i pistolety 13.11.14, 21:09
          Aha czyli jednak chcesz zeby pod wplywem Ciebie przeszla przemiane, innymi slowy zeby sie zmienila, innymi slowy chcesz ja zmienic w 'cos' co ona sama nazywa 'glupia cipa'. Ciekawe, ze spotyka sie z kolezankami, ktore uwaza za glupie cipy. Moze przyda Ci sie ostrzezenie: jak sie skapnie, ze oczekujesz od niej przemiany i ja to zacznie uwierac to tak Ci przywali, ze sie nie pozbierasz. Strategia polegajaca na probie zmiany drugiego czlowieka jest z gory skazana na niepowodzenie.
          • urquhart Re: Kobiety i pistolety 14.11.14, 07:45
            hello-kitty2 napisała:

            > Aha czyli jednak chcesz zeby pod wplywem Ciebie przeszla przemiane, innymi slow
            > y zeby sie zmienila, innymi slowy chcesz ja zmienic w 'cos' co ona sama nazywa
            > 'glupia cipa'. Ciekawe, ze spotyka sie z kolezankami, ktore uwaza za glupie cip
            > y. Moze przyda Ci sie ostrzezenie: jak sie skapnie, ze oczekujesz od niej przem
            > iany i ja to zacznie uwierac to tak Ci przywali, ze sie nie pozbierasz. Strateg
            > ia polegajaca na probie zmiany drugiego czlowieka jest z gory skazana na niepow
            > odzenie.

            Połączenie zewnętrznych cech postrzegania atrakcyjności i kobiecości z zaletami wspólnych oczekiwań i potrzeb kobiet jak o męskim mózgu to przecież chodzący ideał dla faceta...
            Pomarzyć dobra rzecz.
    • loppe Re: Kobiety i pistolety 13.11.14, 10:53
      Ta kobieta prezentuje bardzo wiele cech i zachowań, które możesz znaleźć w opracowaniach i dyskusjach w internecie dotyczących kobiet, które wychowywały się bez ojca, za to z toksyczną matką. Jest niezwykła w szerszym planie, a zarazem typowa jeśli poznasz literaturę nt. grupy do której rzuciło ją życie.
      Nie chcę wchodzić w szczegóły i diagnozy, zostawiam to Twojemu własnemu poszukiwaniu i wnioskowaniu. Które zresztą tu już prowadzisz, bo jesteś nią - typowe dla partnerów takich kobiet - jesteś jak to powiedzieć....
      • kag73 Re: Kobiety i pistolety 13.11.14, 11:16
        Jest w niej zakochany i tyle, tak jak wielu mezczyzn jest zakochanych w kobietach i odwrotnie;) Rzecz najnormalniejsza na swiecie.
        • loppe Re: Kobiety i pistolety 13.11.14, 11:26
          kag73 napisała:

          > Jest w niej zakochany i tyle, tak jak wielu mezczyzn jest zakochanych w kobieta
          > ch i odwrotnie;) Rzecz najnormalniejsza na swiecie.

          Przypuszczam, że On niejasno odczuwa że akurat to zakochanie jakoś się różni od jego poprzednich zakochań, Kag;). Życzymy im szczęścia!
          • loppe Re: Kobiety i pistolety 13.11.14, 11:29
            To to niewytłumaczone odczucie sprawiło, że chce lepiej zrozumieć, albo w ogóle zrozumieć, co się dzieje, i stąd ten wątek na forum.
            • zawle Re: Kobiety i pistolety 13.11.14, 11:51
              loppe napisał:

              > To to niewytłumaczone odczucie sprawiło, że chce lepiej zrozumieć, albo w ogóle
              > zrozumieć, co się dzieje, i stąd ten wątek na forum.

              Po co rozumieć? Nie wystarczy kochać i akceptować, lub nie akceptować i nie zawracać dupy?
              • loppe Re: Kobiety i pistolety 13.11.14, 12:04
                zawle napisała:
                >
                > Po co rozumieć? Nie wystarczy kochać i akceptować, lub nie akceptować i nie zaw
                > racać dupy?

                Jestem podobnego zdania.
              • janusz.z.bytomia Re: Kobiety i pistolety 13.11.14, 19:01
                Mówi się, że związki to nie hipermarket, ale jednak trochę tak jest. Zawsze mamy jakieś oczekiwania i wyobrażenia na temat osoby, z którą chcielibyśmy być. One nigdy nie będą spełnione, ale zawsze jest jakieś takie minimum. To raz.

                Dwa, jak sama zauważyłaś, strach. Jeśli coś/kogoś zrozumiesz, to masz już przebyte pół drogi do poczucia kontroli. Wiesz, czego możesz się spodziewać i z czego może to wyniknąć.

                Trzy, problem natury moralnej. Dla mnie ludzie idący dobrowolnie do wojska, w szczególności kobiety, nie są normalni. Nie przeszkadza mi, że lubi sobie popatrzeć na żołnierzy, bo każda laska lubi. Nie przeszkadza mi i mam gdzieś czy przeklina, czy pali, czy pije. Nawet męskie gesty i swojski styl bycia nie przeszkadzają, bo taki nieco kumpelski charakter zawsze mi się bardziej podobał od słitaśnych księżniczek i taka dziewczyna to skarb.
      • janusz.z.bytomia Re: Kobiety i pistolety 13.11.14, 18:52
        Spoko. Aczkolwiek nie lubię wypowiedzi w stylu, że mam coś, ale Ci nie dam, sam sobie znajdź ;) Trochę już na ten temat szukałem, bo jest nieco dla mnie dziwne i niepokojące, że ląduję w związku z kobietą, która w niesamowicie wielkiej ilości różnych cech i aspektów przypomina moją byłą. Nadzieję czerpię z tego tylko, że jest od tamtej dużo dojrzalsza emocjonalnie i mądrzejsza, jakby nie patrzeć.
    • guderianka Re: Kobiety i pistolety 13.11.14, 19:10
      Niepotrzebnie widzisz dwie skrajności.
      Lubię i szanuję broń, świetnie strzelam, interesuję się militariami, podnieca mnie facet w mundurze , mam za sobą paramilitarną przygodę i wiele godzin na poligonie
      I nijak nie przeszkadza mi to w byciu kobietą-ciepłą, czułą i seksowną, w byciu mamą- wyrozumiałą, troskliwą, pełną miłości.
      Jeśli chodzi o umysł-typowa ze mnie humanistka. Moją pasją jest pisanie, tworzenie, szeroko pojęta duchowość i rozwój osobisty, psychologia i medycyna, literatura i sztuka.

      Tak sobie ostatnio pomyślałam, że trzeba iść znowu na strzelnicę-byłam u wujka, u którego w piwnicy była moja pierwsza strzelnica ;) ( miałam kilka lat)

      W swoich rozważaniach nie możesz popełniać błędu jakim jest uogólnianie-bo kobieta kobiecie nierówna ;)
      • janusz.z.bytomia Re: Kobiety i pistolety 13.11.14, 20:20
        Spoko. Fajnie.
        A Twój partner? Jaki jest i jak się na to zapatruje? Czy mogłabyś być z facetem, którego nie jara broń i między wersami widać, że jest takiemu czemuś niechętny, ma na ten temat rozkminy moralne?
        • guderianka Re: Kobiety i pistolety 13.11.14, 21:03
          Mundurowy;)
          Nieraz wkłada na siebie co nieco. Nieraz na mnie. ;)
          (p.s. nie mogłabym chyba być z facetem który byłby ode mnie "gorszy"- ja strzelam lepiej z broni długiej, ale mąż świetnie radzi sobie z krótką. )
          • janusz.z.bytomia Re: Kobiety i pistolety 13.11.14, 21:12
            No i to jest właśnie to, dlaczego założyłem ten wątek.
            • guderianka Re: Kobiety i pistolety 13.11.14, 21:22
              Poczytałam i dodawałeś nowe szczegóły i opisy.
              Sorry, ale ja nie widzę Waszego związku
              Nie dlatego, że "kobieta lubi broń" ( skrót myślowy)
              ale dlatego że jest labilna emocjonalnie i ma kupę problemów ze sobą-jeśli nie jesteś jeszcze mocno zaangażowany-daj sobie spokój
              Niebezpieczne są osoby-które poprzez kontakt z bronią coś sobie rekompensują, niwelują kompleksy
              • janusz.z.bytomia Re: Kobiety i pistolety 13.11.14, 21:32
                Bez przesady. Kilka razy nosiła wiatrówkę. Cóż to za kontakt z bronią? Mnie nie kontakt niepokoi, ale jakiś pociąg ku temu.
                No, ale dzięki. Będę pamiętał o tych postach, gdy coś się wydarzy.
                • guderianka Re: Kobiety i pistolety 13.11.14, 22:06
                  Niepokoiłoby mnie to

                  Ona mówi, że chętnie by poszła na taką defiladę i tłumaczy mi, że to przecież chodzi o "show", a ja dobrze wiem, że chodzi jej chyba o coś więcej. Jak idziemy ulicą i stoją wartownicy przed pałacem królewskim, to ona zwraca uwagę to na mundur, to na postawę, to że krzywo stoi albo prosto. Ja wartownika mam w dupie i uważam za idiotyczne, że z żywych dorosłych ludzi robi się kukły pod publiczność. Nie wspominając już o tym, że ostatnio nawet na laptopie ustawiła sobie zdjęcie żołnierza jak stoi odwrócony tyłem nad murami pewnego miasta nad Bliskim Wschodzie. Ja mówię, że ja bym sobie takiej tapety nie ustawił, a ona, że ją takie zdjęcie uspokaja. Naprawdę, nie rozumiem tego.

                  I to

                  Powiedziała, że "ciągnęło ją do munduru", bo potrzebowała dyscypliny. To osoba, która ma nieco chaotyczny tryb życia i miała problemy psychiczne. Jest chora na depresję, często nie umie się poskładać. Wystarczy, że powie się złe słowo i bardzo to przeżywa. Ma potwornie niskie poczucie własnej wartości. Jednocześnie zwalcza to w sobie zakładając skorupę twardzielki. Skutecznie. W sumie, to większość mężczyzn się jej boi, bo na zewnątrz jest strasznie pewna siebie, zdecydowana, głośna
                  • janusz.z.bytomia Re: Kobiety i pistolety 13.11.14, 22:25
                    Ależ Guderianko! Sama jesteś z mundurowym, a niepoki Cię, że inna laska, o wiele mniej zmilitaryzowana od Ciebie jednak, ustawiła sobie takie a nie inne zdjęcie? To mógłby być ktoś w rodzaju Twojego męża, jakby nie patrzeć ;)
                    • guderianka Re: Kobiety i pistolety 14.11.14, 09:34
                      Masz totalnie błędny ogląd sytuacji.
                      Jestem z mundurowym. Lubimy strzelać. Szanujemy broń i mamy świadomość jakie niesie zagrożenia. Nie rekompensujemy sobie kompleksów, nie dodajemy pewności
    • urquhart Re: Kobiety i pistolety 14.11.14, 07:00
      tak w temacie, kitty marzyła żeby zostać pilotem ale nie jest mężczyzną, a historię Tymoszenko zna?
      www.tvp.info/17344896/w-rosyjskiej-niewoli-i-na-czele-listy-tymoszenko-poznajcie-najwieksza-bohaterke-ukrainy
      • hello-kitty2 Re: Kobiety i pistolety 14.11.14, 11:49
        urquhart napisał:

        > tak w temacie, kitty marzyła żeby zostać pilotem ale nie jest mężczyzną, a hist
        > orię Tymoszenko zna?

        Tak Urqu tylko, ze u mnie to bylo cos wiecej co stalo na przeszkodzie akurat tu sie komponuje z tematem watku. Ja mam podobne zdanie w sprawie wojska i mundurowych, jak autor watku tyle, ze u mnie bierze sie to z nadrzednej zasady: jestem przeciwnikiem zabijania i niszczenia zycia. Dlatego nie moglabym sluzyc w armii. Nie mam tez zadnych ciagat do broni i nie moglabym byc z mundurowym. Dlatego nie mam takich rozkminow jak autor.

        ps oczywiscie podoba mi sie dyscyplina, trening, praca w zespole ale jak to ma sluzyc zabijaniu to mowie zdecydowanie nie.
        • urquhart Re: Kobiety i pistolety 14.11.14, 12:30
          Dla mnie jest Wielka różnica miedzy słowami nie zabijaj o nie morduj jak jest w oryginale.
          Dała byś się zabić żeby nie zabijać, albo przyglądała bezczynnie gdyby skrzywdził i zabijali twoich bliskich?
          NiE kojarzy ci się to z holokaustem gdzie wszyscy byli bierni?
          • guderianka Re: Kobiety i pistolety 14.11.14, 12:51
            Żolnierz nie zabija dla frajdy , a w obecnym świecie mało który staje w ogóle przed taką koniecznością. Policjant podobnież, a strażak to już w ogóle. No i są jeszcze leśnicy ;)

            p.s. tak mi się teraz skojarzyło-mój dziadek walczył w II wś, wiedziałam o tym , imponował mi-był dla mnie bohaterem. może stąd moje zainteresowania a może...z przeszłych wcieleń ? ;)
            • urquhart Re: Kobiety i pistolety 14.11.14, 13:05
              Mój dziadek wykonywał wyroki na szmalcownikach sprzedających gestapo ukrywających się żydów zanim stanął do regularnej walki w powstaniu.
              Był zabójcą czy bohaterem, co Kitty?
              • guderianka Re: Kobiety i pistolety 14.11.14, 13:10
                ważne urquhart kim był/jest dla Ciebie
              • hello-kitty2 Re: Kobiety i pistolety 14.11.14, 16:15
                urquhart napisał:

                > Mój dziadek wykonywał wyroki na szmalcownikach sprzedających gestapo ukrywający
                > ch się żydów zanim stanął do regularnej walki w powstaniu.
                > Był zabójcą czy bohaterem, co Kitty?

                Jakie to ma znaczenie kim byl dla mnie. Doskonale wiesz, bo pismo znasz czyje zdanie sie TYLKO liczy.
          • hello-kitty2 Re: Kobiety i pistolety 14.11.14, 16:08
            urquhart napisał:

            > Dała byś się zabić żeby nie zabijać, albo przyglądała bezczynnie gdyby skrzywdz
            > ił i zabijali twoich bliskich?

            A Chrystus dal?

            Ja nie twierdze, ze nie zabilabym czy nie zamordowala ale to w moich oczach nie zmienia kwalifikacji czynu.
            • janusz.z.bytomia Re: Kobiety i pistolety 14.11.14, 18:46
              Ciekawe, ale moja partnerka, kiedy czynię jej uwagi skręcające w pacyfizm (parę razy zdążyłem jej zmarudzić, co sądzę o tych ciągotkach), zawsze mi zadaje to pytanie: czy pozwoliłbym, żeby zabijano mi rodzinę, napadano. Oczywiście, że nie. Nie jestem jakimś skrajnym pacyfistą. Ale nie pasują mi takie słowa ze strony kobiety. Świadomie jestem bardzo liberalny, bo racjonalna moralność jest w dużym stopniu liberalna, lewicowa nawet. Ale są też instynkty i gdzieś tam głęboko siedzi we mnie cholerny XIX-wieczny konserwatysta, który chciałby widzieć kobiety łagodne i brzydzące się bronią, a już na pewno nie sięgające po nią szybciej od swoich mężczyzn. To wszystko :)
              • triss_merigold6 Re: Kobiety i pistolety 14.11.14, 23:20
                To masz jakieś dziwne przesądy albo zwyczajnie nie nadajesz się na partnera tej kobiety.
              • hello-kitty2 Re: Kobiety i pistolety 15.11.14, 00:50
                janusz.z.bytomia napisał:

                > Ciekawe, ale moja partnerka, kiedy czynię jej uwagi skręcające w pacyfizm (parę
                > razy zdążyłem jej zmarudzić, co sądzę o tych ciągotkach), zawsze mi zadaje to
                > pytanie: czy pozwoliłbym, żeby zabijano mi rodzinę, napadano. Oczywiście, że ni
                > e. Nie jestem jakimś skrajnym pacyfistą. Ale nie pasują mi takie słowa ze stron
                > y kobiety. Świadomie jestem bardzo liberalny, bo racjonalna moralność jest w du
                > żym stopniu liberalna, lewicowa nawet. Ale są też instynkty i gdzieś tam głębok
                > o siedzi we mnie cholerny XIX-wieczny konserwatysta, który chciałby widzieć kob
                > iety łagodne i brzydzące się bronią, a już na pewno nie sięgające po nią szybci
                > ej od swoich mężczyzn. To wszystko :)

                Janusz ugryz to pragmatycznie:
                1. zadbaj skuteczne zabezpiecznie antyciazowe
                2. obserwuj
                3. nie rob nic wiazacego pod wplywem emocji.

                Nie przerabiaj ja w kogos innego, bo sie przerobic nie da. Badaj siebie na ile jestes w stanie zaakceptowac jej styl zycia.

                Skup sie na orgazmach ;) Osobiscie bardziej balabym sie wiazac na stale z kobieta nieszczytujaca niz z kobieta siegajaca po bron.
                • jesod Skup się na orgazmach 15.11.14, 01:04
                  hello-kitty2 napisała:
                  > Skup sie na orgazmach ;) Osobiscie bardziej balabym sie wiazac na stale z kobie
                  > ta nieszczytujaca niz z kobieta siegajaca po bron.

                  Może jak ona sobie już wszystko szczyta to dopiero wtedy sięga po broń?
                  Rada idealna, bo... po co myśleć, co będzie za chwilę. Perspektywa lufy przystawionej do skroni nie pozwoli się skupić na orgazmach, a jeden to może być za mało... I co wtedy?
                  A tak... Jak się skupi na orgazmie to zapomni o wszystkim. O ewentualnie odpalonej przyszłości też.
                • janusz.z.bytomia Re: Kobiety i pistolety 15.11.14, 01:51
                  Spoko, tak i czynię. O zabezpieczeniu to i ona pamięta, więc opcja desperatki, która chce łapać na dziecko zupełnie odpada. To nie ten typ. Ona raczej nie lubi dzieci i w razie, gdyby nam wyszło, to może być raczej problem z nakłonieniem do macierzyństwa. (Była miała zresztą podobnie).

                  > Skup sie na orgazmach ;) Osobiscie bardziej balabym sie wiazac na stale z kobie
                  > ta nieszczytujaca niz z kobieta siegajaca po bron

                  Chodzi Ci o możliwość zdrady? To zawsze jest. Na razie skupię się, żeby czuła się przy mnie swobodnie i dobrze, komfortowo. Bez ciśnienia ani gadania o szczytowaniu. Może pewnego dnia przyjdzie, jak się stworzy dobre warunki ;) Raz było blisko, wiem. A jeśli Ci chodzi o możliwość frustracji, no to rozpad związku nieuchronny będzie. Ale to nie ma co się bać. Takie życie.
                  • hello-kitty2 Re: Kobiety i pistolety 15.11.14, 02:09
                    janusz.z.bytomia napisał:

                    > Spoko, tak i czynię. O zabezpieczeniu to i ona pamięta, więc opcja desperatki,
                    > która chce łapać na dziecko zupełnie odpada. To nie ten typ. Ona raczej nie lub
                    > i dzieci i w razie, gdyby nam wyszło, to może być raczej problem z nakłonieniem
                    > do macierzyństwa. (Była miała zresztą podobnie).

                    Naklonieniem do macierzynstwa? Jejciu co Ty ja szyjesz na miare ;)

                    > Chodzi Ci o możliwość zdrady? To zawsze jest. Na razie skupię się, żeby czuła s
                    > ię przy mnie swobodnie i dobrze, komfortowo. Bez ciśnienia ani gadania o szczyt
                    > owaniu. Może pewnego dnia przyjdzie, jak się stworzy dobre warunki ;) Raz było
                    > blisko, wiem. A jeśli Ci chodzi o możliwość frustracji, no to rozpad związku n
                    > ieuchronny będzie. Ale to nie ma co się bać. Takie życie.

                    Chodzi mi o to, ze kobiety nieszczytujace seksu nie uprawiaja, bo po co? Czy tam migaja sie, daja na odpierdol sie, nie garna sie, na jedno wychodzi. I oczywiscie nie chodzi mi o ''gadanie''.
                    • janusz.z.bytomia Re: Kobiety i pistolety 15.11.14, 02:31
                      > Naklonieniem do macierzynstwa? Jejciu co Ty ja szyjesz na miare ;)

                      To chyba nie jest jakieś dziwne, że kiedyś tam w przyszłości jakiejś będę chciał mieć dziecko? Może niekoniecznie z nią, ale jak już ma nam wyjść, to kiedyś ten temat się pojawi...

                      > Chodzi mi o to, ze kobiety nieszczytujace seksu nie uprawiaja, bo po co? Czy ta
                      > m migaja sie, daja na odpierdol sie, nie garna sie, na jedno wychodzi. I oczywi
                      > scie nie chodzi mi o ''gadanie''.

                      Zdaję sobie sprawę. Ale z drugiej strony też nie boli to ich, więc w sumie mogłyby uprawiać chociażby ze względu na partnera ;) A tak bardziej serio, to się nie znam, ale wydaje mi się, że penetracja sama w sobie też jest przyjemna i jakąś tam przyjemność kobieta jednak otrzymuje zawsze, nawet ja nie szczytuje, a zamknięcie się na te sprawy może raczej z frustracji. No bo czemu miałyby mieć coś przeciwko przyjemnej gimnastyce? Opisz to z punktu widzenia kobiety i wyjaśnij biednemu ;)

                      • hello-kitty2 Re: Kobiety i pistolety 15.11.14, 02:39
                        janusz.z.bytomia napisał:

                        No bo czemu miałyby mieć c
                        > oś przeciwko przyjemnej gimnastyce? Opisz to z punktu widzenia kobiety i wyjaśn
                        > ij biednemu ;)

                        Janusz to Ty powiedz najpierw cioci Kici ile masz lat i ile czytasz juz to forum? ;)
                        • janusz.z.bytomia Re: Kobiety i pistolety 15.11.14, 02:52
                          Czytam od kilku lat, bo je zauważyłem i mnie zaciekawiła problematyka. Serio. Również czytałem te wątki, w których dochodziliście do wniosku, że kobiety robią się "oziębłe" z tego właśnie powodu.
                          Wiek Ci zdradzę, ale jeszcze nie teraz. Zresztą, pewnie już go w miarę trafnie oszacowałaś, bo widać, że ani ze mnie nastolatek, ani facet w średnim wieku. Tyle chyba powinno wystarczyć, a co za różnica czy mam 24 czy 34 lata.
                          • loppe Re: Kobiety i pistolety 15.11.14, 19:23
                            janusz.z.bytomia napisał:

                            > Czytam od kilku lat, bo je zauważyłem i mnie zaciekawiła problematyka. Serio. R
                            > ównież czytałem te wątki, w których dochodziliście do wniosku, że kobiety robią
                            > się "oziębłe" z tego właśnie powodu.
                            > Wiek Ci zdradzę, ale jeszcze nie teraz. Zresztą, pewnie już go w miarę trafnie
                            > oszacowałaś, bo widać, że ani ze mnie nastolatek, ani facet w średnim wieku. Ty
                            > le chyba powinno wystarczyć, a co za różnica czy mam 24 czy 34 lata.

                            Niestety, nie przeszedłeś więc przeszkolenia wojskowego, a w takim razie rzeczywiście prezentujesz się śmiesznie przy babce która strzela z broni palnej...
                            • loppe Re: Kobiety i pistolety 15.11.14, 19:24
                              Nie mówiąc już o takich sprawach znanych żołnierzom jak pryncypialna wymagalność
                      • kag73 Re: Kobiety i pistolety 16.11.14, 10:07
                        Ja tylko doradze odnosnie orgazmow i doprowadzania do nich: nie fiksuj sie na nich a przede wszystkim nie fiksuj sie na penetracji jako jedynej drodzenie do nich. Sprobuj w inny sposob niech np. mineta nie bedzie tylko gra wstepna ale srodnkiem do osiagniecia celu. Albo kupujesz olejek do masazu i ladnie zajmujesz sie pania, zaczynajac od gory a konczac miedzy nogami, w okolicach lechtaczki. Czyli najpierw kobieta a potem Ty, moze sie sprawdzi.
                        Penetracja owszem jest przyjemna(nie wiem czy dla wszystkich i czy zawsze), ale osobiscie mnie nie bawi nigdy nie dochodzic, nie musze dochodzic zawsze, przy czym jest mi wszystko jedno na jakiej drodze dochodze ale jest mi to potrzebne, bo jestem czlowiekiem z krwi i kosci, tak samo jak mezczyzna i mam swoje potrzeby;)
                      • mabelle2000 Re: Kobiety i pistolety 16.11.14, 12:03
                        janusz.z.bytomia napisał:

                        > Zdaję sobie sprawę. Ale z drugiej strony też nie boli to ich, więc w sumie mogł
                        > yby uprawiać chociażby ze względu na partnera ;) A tak bardziej serio, to się n
                        > ie znam, ale wydaje mi się, że penetracja sama w sobie też jest przyjemna i jak
                        > ąś tam przyjemność kobieta jednak otrzymuje zawsze, nawet ja nie szczytuje, a z
                        > amknięcie się na te sprawy może raczej z frustracji. No bo czemu miałyby mieć c
                        > oś przeciwko przyjemnej gimnastyce?

                        Sorry, ale jestes naiwny do kwadratu. Kobieta nie ma orgazmu, a Ty rozkminiasz czemu bronia sie interesuje ? Jedna sie fascynuje rybkami akwariowymi, inna zolnierzykami. Jakie to ma znaczenie ?
                        Wbrew temu co piszesz, golym okiem widac, ze niezbyt uwaznie sledziles watki, w ktorych wyraznie bylo napisane, ze z seksem od poczatku nie gralo, ale byla nadzieja, ze sie zmieni na lepsze. No nie zmienia sie, jak widac, warto wyciagnac z tego wnioski.
                        Serio wierzysz, ze samo wsadzanie jej kutasa sprawi, ze babka MIMO BRAKU ORGAZMU bedzie odczuwac przyjemnosc przez lata ? A z jakiej choinki Ty sie urwales ?
                        • zawle Re: Kobiety i pistolety 16.11.14, 13:18
                          mabelle2000 napisała: > Sorry, ale jestes naiwny do kwadratu. Kobieta nie ma orgazmu, a Ty rozkminiasz
                          > czemu bronia sie interesuje ?> Serio wierzysz, ze samo wsadzanie jej kutasa sprawi, ze babka MIMO BRAKU ORGAZM
                          > U bedzie odczuwac przyjemnosc przez lata ?

                          Ale może Bronią się przestanie interesować? :))))))))))))))
                          • fanny Re: Kobiety i pistolety 16.11.14, 15:45
                            zawle napisała:
                            >
                            > Ale może Bronią się przestanie interesować? :))))))))))))))

                            Gorzej bedzie jak Bronia jej da pierwszy w zyciu upragniony orgazm. Seksualny imprinting i bedzie pozamiatane :))))
                            • zawle Re: Kobiety i pistolety 16.11.14, 21:20
                              fanny napisała:
                              > Gorzej bedzie jak Bronia jej da pierwszy w zyciu upragniony orgazm.

                              Kto zabroni Broni???:)))
                              • fanny Re: Kobiety i pistolety 17.11.14, 04:59
                                zawle napisała:

                                > Kto zabroni Broni???:)))

                                Nie Janusz przeciez. On nie cierpi Broni :P :)

                                • zawle Re: Kobiety i pistolety 17.11.14, 09:04
                                  fanny napisała:
                                  > Nie Janusz przeciez. On nie cierpi Broni :P :)

                                  jedynie....stroni;)))
    • janusz.z.bytomia Re: Kobiety i pistolety 27.03.15, 20:50
      UP.
      Przeczytałem dzisiaj wątek, który założyłem ponad pół roku temu.
      (może ktoś będzie ciekawy co się przez ten czas podziało, hehe).

      Patrząc z tej perspektywy najlepiej napisała i doradziła Fanny ze swoim wątkiem o amazonce. (Fajnie by było jakby się jeszcze pojawiła tu i dodała coś jeszcze, bo literatury w jęz. obcym mi się nie chce szukać i weryfikować)...

      A było.jest coraz lepiej. Pojawiły się u niej orgazmy i rozbudziła się seksualnie. No więc seksu mam teraz jeszcze więcej niż miałem. Właściwie miewałem już momenty, że chciałem tylko, żeby ze mnie zeszła w końcu. I tak przez kilka dni pod rząd.

      Zapomniałem już dawno o jej zapędach, o tym co mnie w niej denerwuje. Zaczęliśmy się zachowywać jak niesamowicie zakochani w sobie ludzie, aż do zwymiotowania.

      Aż do wczoraj... znowu jakaś gadka szmatka. I ona, że w sumie to by się zapisała do jednych z tych organizacji obrony terytorialnej, co to teraz masowo powstają. No ja na to, że uważam to za idiotyczne, żeby kobieta w mundurze. I żeby się czołgać w błocie. I ganiać po lesie. A ona, że przecież pogania trochę po lesie i wróci i założy sukienkę, więc o co mi chodzi. i żeby być świadomym, bo wojna idzie. No, ale ja się już jakoś zdążyłem zdenerwować i zdegustować. Skończyło się źle.

      Trudno czuć się przy takiej kobiecie facetem. gdyby się zdystansować od tradycyjnych roli płci, to byłbym w raju. Jakimś turbo-raju. Masz wrażenie, że nie tylko chce chodzić z tobą do łóżka, ale jeszcze jak wkroczy do was wróg, to sama was obroni odstrzeliwując mu łeb.

      Ale mi to nadal jakoś nie leży...

      A zaczęło się od tego, co by było, gdyby mnie teraz wzięli do woja. To ona, że takich jak ja to nie biorą i żebym się uspokoił i mnie całuje. Jakby mnie od tego woja chciała uchronić. Swojego delikatnego, ukochanego mężczyznę. A sama do tego woja na chwilę by się zaciągnęła, bo Ojczyzna wzywa. Albo chociaż przeszkolenie miała z broni...

      Jest fajnie. Mam dużo seksu. Mam kobietę, którą kocham. Która jest niesamowitą kochanką, świetną kumpelą i wszystkim, o czym facet mógłby zamarzyć z naddatkiem. Myślę nawet, że chciałbym spędzić z nią życie. Ale jednocześnie ciągle mnie to jakoś kastruje... Czuję powolny skurcz jaj...

      Boję się, że ją zdradzę. Przelecę jakąś trzpiotkę-idiotkę gdzieś kiedyś. Bo będę musiał udowodnić swoją męskość.
      • marek.zak1 Re: Kobiety i pistolety 27.03.15, 21:27
        janusz.z.bytomia napisał:

        Aż do wczoraj... znowu jakaś gadka szmatka. I ona, że w sumie to by się zapisała do jednych z tych organizacji obrony terytorialnej, co to teraz masowo powstają. No ja na to, że uważam to za idiotyczne, żeby kobieta w mundurze. I żeby się czołgać w błocie. I ganiać po lesie. A ona, że przecież pogania trochę po lesie i wróci i założy sukienkę, więc o co mi chodzi.

        Jak byś był Szwajcarem problemu by nie było, bo tam każdy (facet) ma w domu mundur i coś do strzelania. Mnie by to, czyli twoja sytuacja nie przeszkadzała, bo z definicji jestem apodyktyczny, więc dla mnie moja żona mogłaby być czołgistką, dyrektorem albo wysokim oficerem, a po przekroczeniu drzwi wracałaby do roli kochanej miłej Eluni.
        • potwor_z_piccadilly Re: Kobiety i pistolety 27.03.15, 21:37
          marek.zak1 napisał:

          > moja żona mogłaby być czołgistk
          > ą, dyrektorem albo wysokim oficerem, a po przekroczeniu drzwi wracałaby do roli
          > kochanej miłej Eluni.

          A może, dlatego że nie jest, to wraca do roli kochanej i miłej Eluni?
          Bo raz, drzwi by przekroczyła w zabłoconych buciorach, dwa, onuce na grzejnikach by suszyła, a trzy, to Sowę na psa bojowego by przeszkoliła. No i gdy Ty do niej z winkiem, ona, to mam pić? Wódy mi tu do kroćset kartaczy daj, tyy, Marku.
          • marek.zak1 Re: Kobiety i pistolety 27.03.15, 21:46
            potwor_z_piccadilly napisał:

            > marek.zak1 napisał:
            >
            > > moja żona mogłaby być czołgistką, dyrektorem albo wysokim oficerem, a po ekroczeniu drzwi wracałaby do roli kochanej miłej Eluni.
            >
            > A może, dlatego że nie jest, to wraca do roli kochanej i miłej Eluni?
            > Bo raz, drzwi by przekroczyła w zabłoconych buciorach, dwa, onuce na grzejnikach by suszyła, a trzy, to Sowę na psa bojowego by przeszkoliła. No i gdy Ty do niej z winkiem, ona, to mam pić? Wódy mi tu do kroćset kartaczy daj, tyy, Marku.

            Otóż nie. Pisałem jak w Jerozolimie izraelskie żołnierki wycelowały we mnie swoimi pistoletami. To własnie jest fajne, jak taka butna zołnierka zamienia się w uległąa kobiete i kochankę. Niech sobie strzela do terrorystów, a w domu role mająa sie odmienić. Zresztą gdyby tak sie nie stało, byłaby może zawiedziona.
            • janusz.z.bytomia Re: Kobiety i pistolety 27.03.15, 22:06
              No zamienia się. Lubi być uległa w łóżku :) Tylko to jest trochę śmieszne, że taką butną i agresywną żołnierkę po tyłku klepie księgowy i mówi, że chce ją zerżnąć... A może jej tego nie uświadamiać, jak to śmiesznie wygląda?
              • marek.zak1 Re: Kobiety i pistolety 27.03.15, 22:15
                janusz.z.bytomia napisał:

                > No zamienia się. Lubi być uległa w łóżku :) Tylko to jest trochę śmieszne, że taką butną i agresywną żołnierkę po tyłku klepie księgowy i mówi, że chce ją zerżnąć... A może jej tego nie uświadamiać, jak to śmiesznie wygląda?

                To jest wlaśnie fajne. Janusz, nie wymiękaj, niech ona biega po lesie z pistoletem, a potem klep ją, zeby szczypało. Nie zawiedź jej :). W domu masz być jej generałem.
                • janusz.z.bytomia Re: Kobiety i pistolety 27.03.15, 22:28
                  :)

                  tylko ten dysonans, ten szum w tle... nauczyć się wyciszać trzeba...
              • potwor_z_piccadilly Re: Kobiety i pistolety 27.03.15, 22:19
                janusz.z.bytomia napisał:

                > Tylko to jest trochę śmieszne, że t
                > aką butną i agresywną żołnierkę po tyłku klepie księgowy i mówi, że chce ją zer
                > żnąć...

                Myślisz, że jak księgowy, to dupa wołowa.
                Ja znam resorty i wierz mi, mundur nie musi oznaczać siły, to mit.
                • jesod Dupa wołowa 27.03.15, 22:24
                  potwor_z_piccadilly napisał:
                  > Myślisz, że jak księgowy, to dupa wołowa.

                  Ależ, oczywiście, że nie... Szczególnie wtedy, gdy jest to księgowy mafii. :)
                  • potwor_z_piccadilly Re: Dupa wołowa 27.03.15, 22:33
                    jesod napisała:

                    > Ależ, oczywiście, że nie... Szczególnie wtedy, gdy jest to księgowy mafii. :)

                    Ciiiiiiiiiiiiiiicho, nie mówi się mafii, lecz organizacji.
                    Na Kalabrii, to nawet słowa organizacja się nie wypowiada, bo nawet gdy po naszemu gadamy, to i tak zrozumieją. Tam nasi używają zwrotu spółdzielnia, Tego już ni cholery, nie zrozumieją.
                • janusz.z.bytomia Re: Kobiety i pistolety 27.03.15, 22:29
                  Zależy co się uważa za siłę/słabość.

                  Resortowi/e potrafią krzyczeć i się bić, a potem się upijają i płaczą.

                  Ale dziwnie, gdy Twoja kobieta nie boi się bólu, karaluchów ani nawet bagna, a boi się pójść do urzędu czy zadzwonić na orange, żeby zmienić taryfę...

                  • hello-kitty2 Re: Kobiety i pistolety 27.03.15, 22:58
                    janusz.z.bytomia napisał:

                    > Ale dziwnie, gdy Twoja kobieta nie boi się bólu, karaluchów ani nawet bagna, a
                    > boi się pójść do urzędu czy zadzwonić na orange, żeby zmienić taryfę...

                    A ktora kobieta boi sie bagna? ;)
            • potwor_z_piccadilly Re: Kobiety i pistolety 27.03.15, 22:12
              marek.zak1 napisał:

              > Pisałem jak w Jerozolimie izraelskie żołnierki wycelowały we mnie swo
              > imi pistoletami. To własnie jest fajne, jak taka butna zołnierka zamienia się w
              > uległąa kobiete i kochankę.

              W Twoim przypadku to zrozumiałe.
              Spojrzały na Ciebie, oczy im się zeszkliły i zamiast ładunek z lufy, z cipek im wystrzelił.


              • marek.zak1 Re: Kobiety i pistolety 27.03.15, 22:17
                potwor_z_piccadilly napisał:

                > marek.zak1 napisał:
                > > uległąa kobiete i kochankę.
                >
                > W Twoim przypadku to zrozumiałe. Spojrzały na Ciebie, oczy im się zeszkliły i zamiast ładunek z lufy, z cipek im.

                Widzisz tak. Gdybym był wolnym podszedłbym, usmiechnąłbym się i powiedział: ,,My name is Marek. Kill me or marry me".
                • jesod Kill me or marry me 27.03.15, 22:31
                  marek.zak1 napisał:
                  > usmiechnąłbym się i powiedział: ,, My name is Marek. Kill me or marry me"

                  O rany! Ja bym się od razu zesikała ze śmiechu, a potem... wyjęła procę i celowała w jaśnie zad, coby przyspieszyć odwrót i ewakuację. :)
                  • potwor_z_piccadilly Re: Kill me or marry me 27.03.15, 22:45
                    jesod napisała:

                    > marek.zak1 napisał:
                    > > usmiechnąłbym się i powiedział: ,, My name is Marek. Kill me or marry me

                    > O rany! Ja bym się od razu zesikała ze śmiechu, a potem... wyjęła procę i celo
                    > wała w jaśnie zad, coby przyspieszyć odwrót i ewakuację. :)

                    Zawsze wiedziałem, ze Marek to facet w czepku urodzony.
                    One z pewnością nie zsikałyby się ze śmiechu, a raczej Marek w porty by popuścił, bo na glebę zostałby rzucony. Nie wiem z jakiej przyczyny, ale Izraelczycy bardzo agresywnie reagują na dźwięk angielszczyzny.
                    • marek.zak1 Re: Kill me or marry me 27.03.15, 22:55
                      potwor_z_piccadilly napisał:


                      > Zawsze wiedziałem, ze Marek to facet w czepku urodzony.
                      > One z pewnością nie zsikałyby się ze śmiechu, a raczej Marek w porty by popuścił, bo na glebę zostałby rzucony. Nie wiem z jakiej przyczyny, ale Izraelczycy bardzo agresywnie reagują na dźwięk angielszczyzny.

                      Nie zauważyłem tej agresji w stosunku do mnie. Słowiański urok :)
                      • potwor_z_piccadilly Re: Kill me or marry me 27.03.15, 22:59
                        marek.zak1 napisał:

                        > Nie zauważyłem tej agresji w stosunku do mnie. Słowiański urok :)

                        Tu nie żartowałem.
                        Tamte nie mają poczucia humoru, bo mundur noszą nie dlatego, że lubią, ale dlatego, że muszą.

                        • marek.zak1 Re: Kill me or marry me 27.03.15, 23:04
                          potwor_z_piccadilly napisał:

                          > marek.zak1 napisał:
                          >
                          > > Nie zauważyłem tej agresji w stosunku do mnie. Słowiański urok :)
                          >
                          > Tu nie żartowałem. Tamte nie mają poczucia humoru, bo mundur noszą nie dlatego, że lubią, ale dlatego, że muszą.

                          Nie ma odpornej na urok i czary :).
                    • jesod Re: Kill me or marry me 27.03.15, 22:55
                      potwor_z_piccadilly napisał:
                      > Zawsze wiedziałem, ze Marek to facet w czepku urodzony.

                      Nooo... On jest o tym bardzo mocno przekonany, ale ja myślę, że ten czepek niewiele mu pomógł, po tym, jak wystrzelił po którymś, kolejnym parciu mamusi i pierdyknął tą głową w czepku o glebę, na powitanie świata. Mam nadzieję, że to jednak nie było w Izraelu, chociaż...
                      • potwor_z_piccadilly Re: Kill me or marry me 27.03.15, 23:05
                        jesod napisała:

                        > Mam nadzieję, że to jed
                        > nak nie było w Izraelu, chociaż...

                        By nie sięgać za głęboko, ponoć poznaje się po położeniu uszu względem nosa.
                      • sabat.77 Re: Kill me or marry me 27.03.15, 23:10
                        jesod napisała:

                        > Nooo... On jest o tym bardzo mocno przekonany, ale ja myślę, że ten czepek niew
                        > iele mu pomógł, po tym, jak wystrzelił po którymś, kolejnym parciu mamusi i pie
                        > rdyknął tą głową w czepku o glebę, na powitanie świata. Mam nadzieję, że to jed
                        > nak nie było w Izraelu, chociaż...

                        Coś ci dzisiaj radośnie Jesod. W ramach rozładowania roznoszącej Cię energii sugeruję, żebyś sobie nadmuchała ponton i popagajowała nim po Bałtyku do Szwecji i z powrotem :D Możesz ode mnie pozdrowić tamtejsze feministki.
                        • jesod Re: Kill me or marry me 27.03.15, 23:20
                          sabat.77 napisał:
                          > Coś ci dzisiaj radośnie Jesod. W ramach rozładowania roznoszącej Cię energii su
                          > geruję, żebyś sobie nadmuchała ponton i popagajowała nim po Bałtyku do Szwecji
                          > i z powrotem :D Możesz ode mnie pozdrowić tamtejsze feministki.

                          Cóż za rozwolnienie ze spienieniem, mizoginie...
                          Nadmuchaj sobie jeszcze bardziej swoje ego, a z pewnością uda Ci się odpłynąć na falach własnego chamstwa na wielki ocean, a stamtąd będziesz już mógł osobiście pozdrawiać wszystkie feministki na kuli ziemskiej, bo po wodzie dobrze niesie. Po wódzie zresztą też... Próbuj może Ci się wreszcie uda. Trzymam kciuki.
                    • sabat.77 Re: Kill me or marry me 27.03.15, 23:05
                      potwor_z_piccadilly napisał:

                      > One z pewnością nie zsikałyby się ze śmiechu, a raczej Marek w porty by popuści
                      > ł, bo na glebę zostałby rzucony.

                      Ale może najpierw by rzuciła go na glebę, a potem obsikała? Taki rytuał godowy...
                      • potwor_z_piccadilly Re: Kill me or marry me 27.03.15, 23:17
                        sabat.77 napisał:

                        > Ale może najpierw by rzuciła go na glebę, a potem obsikała? Taki rytuał godowy.

                        Nie wiedziałem, że taki rytuał mają.
                        Wiem, że ich panowie w dni świątecznie nie myją się bo to w/g nich też robota, a robota, to grzech.
                        Co do rytuału w/g sabata, to jako że ładne babki, to znaleźli by się amatorzy na taka celebrę.
        • zawle Re: Kobiety i pistolety 27.03.15, 22:20
          Zbyt skomplikowana? Koza pewnie mniej...bo nie gada w naszym;))
          • potwor_z_piccadilly Re: Kobiety i pistolety 27.03.15, 22:34
            zawle napisała:

            > ..bo nie gada w naszym;))

            Ta w naszym www.youtube.com/watch?v=VueuZXT3_QE
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka