Dodaj do ulubionych

Przez 7 lat związku zastanawiam się czy kocham

02.04.15, 15:01
Witajcie. Może mi tutaj ktoś coś poradzi bo już nie radzę sobie sama z sobą i moim quasi-związkiem. Mojego obecnego partnera poznałam kiedy lizałam rany po zakończeniu poprzedniego bardzo toksycznego związku. Wiem, że to brzmi jak banał ale tak właśnie było, byłam strasznie samotna i zrozpaczona a on był przyjacielem i pocieszycielem. Najpierw byliśmy tylko przyjaciółmi (chyba od razu wrzuciłam go do kategorii friendzone) a potem dołączyliśmy do tego różne czynności o charakterze seksualnym (najczęściej wzajemną masturbację). Pełny stosunek był niezmiernie rzadko a jak był to sprawiał mi ból, więc coraz bardziej go unikałam. Przez pierwsze dwa lata znajomości nasz związek mogę określić jako "friends with benefits". Dopiero potem zaczęliśmy się nazywać parą. W sumie przez te prawie 7 lat naszego bycia razem pełny stosunek seksualny mieliśmy może 30-40 razy? A może nawet mniej. Wiem, że to strasznie rzadko ale po pierwsze bałam się, że zajdę z nim w ciążę (a nie chciałam bo nigdy nie odczułam na 100% że to tzw. TEN facet) a po drugie nigdy nie byłam dostatecznie podniecona żeby seks nie był bolesny. Jak już do stosunku dochodziło, to było to na zasadzie "na siłę", "bo tak trzeba", mimo że sucho i boli (wspomagaliśmy się lubrykantami). Głównie ja zmuszałam się do stosunków bo mi się wydawało, że bez tego nie jesteśmy prawdziwą parą. Chyba nigdy się w nim tam naprawdę nie zakochałam, z tą całą sławną chemią, itp. Przez te 7 lat niesamowicie się do siebie przywiązaliśmy i on jest najbliższym mi człowiekiem (bliższym o wiele niż najbliższa rodzina) ale brak poczucia, że go naprawdę kocham sprawił, że przez większość związku nie byłam szczęśliwa, chodziłam do psychologów, zastanawiałam się czy z nim zerwać czy zostać. Zerwaliśmy chyba dwa razy ale po miesiącu-dwóch wracaliśmy do siebie. Zawsze to ja inicjowałam i zerwania i powroty. On jest bardzo bierny i nie podejmuje żadnych kategorycznych decyzji. Pamiętam, że wiele razy szukałam w internecie informacji czy taki związek bardziej z przyjacielem niż z pożądaniem ma szansę przetrwać i być szczęśliwy. Znajdowałam podzielone opinie. Mnóstwo ludzi twierdzi, że "z przyjacielem jest spokojniej i pewniej a chemia i tak kiedyś znika, ważniejszy jest szacunek, zaufanie itp" albo "małżeństwa z rozsądku są trwalsze niż te z wielkiej miłości".
Muszę tu wspomnieć również że nie wiem jak to jest mieć stosunek z mężczyzną którego się pragnie. W moim poprzednim związku też był z tym kłopot, myślę, że głównie dlatego, że z poprzednim facetem również byłam bardzo niepewna i byłam z nim bardziej z lęku przed samotnością niż z jakiegoś mocnego uczucia.
Niestety wiem co tracę bo uczucie podniecenia i pożądania pojawia się u mnie.. w snach. Nigdy na jawie nie byłam tak podniecona tak jak czasem w snach, z jakimiś nieznajomymi mężczyznami albo platonicznymi miłościami z przeszłości. Czasem budzę się z takiego snu i czuję to podniecenie i wtedy wiem że w takim stanie stosunek na pewno byłby czymś wspaniałym. I tęsknie za tym bardzo. Z partnerem to mamy bardziej takie mechaniczne zaspokajanie się, nie ma mowy o jakichś przyjemnych odczuciach "połączenia duchowego" itp. Czuję, że mnie coś omija. Ostatnio przeczytawszy wątek użytkowniczki white truffle tylko się w tym utwierdziłam. Oprócz tego przez 7 lat zastanawiam się tylko "kocham go czy lubię" i nie umiem podjąć decyzji ani o zerwaniu permanentnym ani o ślubie. Mam prawie 37 lat i zdaję sobie sprawę że to ostatni dzwonek na dziecko (o ile już nie jest za późno). Tymczasem tkwię w jakimś impasie i kręcę się w kółko. Zapomniałam też wspomnieć że przez ostatnie 3 lata widywaliśmy się tylko w weekendy z powodu prac w różnych miastach. Pół roku temu był jakiś przełom - wróciliśmy do siebie miesiąc po zerwaniu i poczułam jakby pierwszy raz w tym naszym związku, że nie mam już wątpliwości czy chcę z nim być ( a może to była tylko adrenalina po powrocie do siebie). W każdym razie stwierdziłam, że już nie mam wątpliwości i zaczęliśmy się starać o dziecko, co polegało na 3 stosunkach na miesiąc (w dni płodne wyznaczone testami owulacyjnymi). Stosunki bez żadnego podniecenia, czułam się jak na badaniu ginekologicznym. Czasami nie byłam w ogóle nawilżona naturalnie więc używaliśmy żeli. 5 miesięcy starań i nic. Po tych 5 miesiącach starań podjęłam decyzję że rzucam pracę i przeprowadzam się z powrotem do mojego partnera żeby nam się wygodniej starało o dziecko. I co? W zaledwie kilka dni po przeprowadzce (jak już poczułam, że klamka zapadła) poczułam znowu te znajome wątpliwości, które sprawiły że w najbliższe dni płodne wcale nie chciałam się już starać o dziecko. Myślałam, że to z powodu stresu i zmian w życiu ale mija już czwarty miesiąc od powrotu a ja nadal nie umiem się zdecydować na współżycie w dniach płodnych. W pozostałe dni jest tak jak wcześniej - mechaniczna wzajemna masturbacja, nieudane próby stosunków albo stosunki takie, że ja tylko czekam żeby już skończył. Co nas trzyma razem? Przyjaźń, przywiązanie, poczucie, że jesteśmy dla siebie najbliższymi ludźmi na świecie, poleganie na sobie, podobne poczucie humoru, fajne spędzanie czasu, przytulanie. Niestety ciągle czuję że COŚ MNIE GNIECIE W ŚRODKU I COŚ JEST BARDZO NIE TAK W MOIM ŻYCIU i nie umiem zaplanować niczego nawet kilka miesięcy do przodu. Mieliśmy brać ślub, odwidziało mi się (nie pierwszy raz zresztą) a wiadomości o ślubach lub ciążach koleżanek wywołują u mnie niesamowite poczucie nieszczęścia i frustracji. I tak sobie rozważam - co lepsze? Zrealizować potrzebę macierzyństwa i tęsknić sobie po cichu za tą wymarzoną miłością i chemią (mając u boku fajnego przyjaciela) czy zostawić to w cholerę i postawić wszystko na jedną kartę - być może nie uda mi się już zostać matką ale może jeszcze mam szansę na satysfakcjonujący związek? Taki bez wątpliwości. Tylko z drugiej strony człowiek nie jest gatunkiem monogamicznym i każda chemia kiedyś ulatuje, po kilku latach najczęściej a skoro tak jest to może jednak lepszym pomysłem jest zostać z moim partnerem i po prostu zaakceptować że chemii nie ma... Tylko ja się łapię nawet na tym, że jak on mi mówi, że ładnie wyglądam albo że mam piękną figurę, itp. to wcale mnie te komplementy nie cieszą. Nie mam ochoty ładnie dla niego wyglądać, co gorsza, nie mam ochoty ładnie się ubrać i wyjść na ulicę, żeby nie przyciągać wzroku innych mężczyzn. Bo wiem z doświadczenia, że jak na mnie spojrzy jakiś inny facet, który mi się wizualnie podoba to od razu odzywają się te wstrętne wątpliwości i zastanawiam się jakby to było z innym, czy byłabym szczęśliwsza a potem mam wyrzuty sumienia...Więc chodzę po ulicy w worku pokutnym i się "cieszę" że nie mam pokus...
Obserwuj wątek
    • trzcinowa1 Re: Przez 7 lat związku zastanawiam się czy kocha 02.04.15, 16:00
      Aha, chciałam jeszcze dodać, że jestem chyba niskolibidowcem - masturbacji potrzebuję raz na tydzień albo nawet rzadziej. I to mi nie przeszkadza. Przeszkadza mi, że przy moim facecie nie czuję pożądania ani podniecenia albo czuję za mało żeby odbyć stosunek. On by chętnie współżył nawet codziennie ale mówi, że mnie kocha i jest w stanie się poświęcić (domyślam się, że pomaga sobie sam kiedy nie wytrzymuje).

      Ale tak jak mówiłam, może jest ze mną tak ja w poniższym wątku, może po prostu nie jestem jeszcze rozbudzona:

      forum.gazeta.pl/forum/w,15128,155920649,,Moja_historia_moze_komus_da_do_myslenia_.html?v=2
    • potwor_z_piccadilly Re: zastanawiam się czy kocham 02.04.15, 16:06
      Pyta przeintelektualizowana marzycielka z absolutnie sp......ą inicjacją seksualną.
      Jak ja to widzę.
      Nie wiem czy to pomoże czy nie, ale Ty:
      1 - Wyślij tego swego przyjaciela na jakiś miesięczny kurs uzupełniający jego bierność, słodką układność, o twardy, męski błysk.
      2 - W czasie tych szkoleń, warsztatów, niech on (pomijając to co dziś sobą reprezentuje) pokombinuje czym ma Ci zaimponować.
      3 - Daj mu wolną rękę z zastrzeżeniem. Niech on na tym kusie zerżnie jakąś by wiedział jak kobieta powinna być rżnięta, ze szczególnym uwzględnieniem tego, jak kobieta powinna być przygotowywana do rżnięcia . Zastrzeżenie. Niech się zabezpieczy by Ci jakiegoś wędrowniczka do związku - w ramach zaimponowania Ci, nie wniósł.
      4 - Przestań wierzyć, że dziecko coś zmieni. No, chyba, że instynkt macierzyński Cię goni i gotowa jesteś na ewentualność wychowywania dziecka samotnie.
      5 - Zmień model. 37 lat, to jeszcze nie jest zły wynik. Podkreślam model, a nie na wydumaną przez Ciebie kopię byłych.

    • rekreativa Re: Przez 7 lat związku zastanawiam się czy kocha 02.04.15, 16:23
      Strasznie ciężko czytać takie spowiedzi.
      Zawsze przy podobnych historiach w głowie mi krzyczy pytanie: DLACZEGO wy się, ludzie, tak cholernie męczycie?! W imię czego się tak katujecie?
      Nie kochasz gościa, nie pożądasz, nie czujesz podniecenia, ale zaciskasz zęby i pozwalasz maltretować tę swoją suchą pochwę... Po co, ja się pytam, ten masochizm??? W jakim to ma być celu?
      Przecież krzywdzisz w ten sposób was oboje.
      Weź Ty wreszcie odejdź raz a dobrze od tego faceta i obojgu wam daj szanse, zamiast uprawiać tę martyrologię związkową...
      • potwor_z_piccadilly Re: Przez 7 lat związku zastanawiam się czy kocha 02.04.15, 16:54
        rekreativa napisała:

        > Nie kochasz gościa, nie pożądasz, nie czujesz podniecenia, ale zaciskasz zęby i
        > pozwalasz maltretować tę swoją suchą pochwę... Po co, ja się pytam, ten masoc
        > hizm??? W jakim to ma być celu?

        W panice jest, że z niczym zostanie i wmawia sobie, lepszy rydz, jak nic.
        Zanim podejmie twardą decyzję, niech jeszcze spróbuje go gdzieś wysłać po nauki. Wiele czasu nie straci, a po rozłące i jego powrocie, możliwe, że szydło wyjdzie z worka i szlus.
      • trzcinowa1 Re: Przez 7 lat związku zastanawiam się czy kocha 02.04.15, 17:03
        rekreativa napisała:

        > Strasznie ciężko czytać takie spowiedzi.
        > Zawsze przy podobnych historiach w głowie mi krzyczy pytanie: DLACZEGO wy się,
        > ludzie, tak cholernie męczycie?! W imię czego się tak katujecie?
        > Nie kochasz gościa, nie pożądasz, nie czujesz podniecenia, ale zaciskasz zęby i
        > pozwalasz maltretować tę swoją suchą pochwę... Po co, ja się pytam, ten masoc
        > hizm??? W jakim to ma być celu?
        > Przecież krzywdzisz w ten sposób was oboje.
        > Weź Ty wreszcie odejdź raz a dobrze od tego faceta i obojgu wam daj szanse, zam
        > iast uprawiać tę martyrologię związkową...


        W jakim to ma być celu? Boję się, że jeżeli się rozstaniemy i będziemy tylko "przyjaciółmi" to już nie będzie go w moim życiu w takim stopniu jak teraz. Już nie będzie mi tak bliski, nie będę dla niego najważniejsza. Wszystko przez ten durny seks. Może rzeczywiście on (seks) jest przereklamowany.
        • rekreativa Re: Przez 7 lat związku zastanawiam się czy kocha 02.04.15, 17:41
          "Boję się, że jeżeli się rozstaniemy i będziemy tylko "p
          > rzyjaciółmi" to już nie będzie go w moim życiu w takim stopniu jak teraz"

          Tak, będzie Ci brakować wspólnego czasu, ale może warto czasem pomyśleć o drugiej osobie?
          Czy możesz z czystym sumieniem powiedzieć, że temu męzczyźnie będzie lepiej z Tobą niż bez Ciebie? Czy czujesz, że on jest z Tobą szczęsliwy?
          Bo wiesz, z obserwacji i doświadczeń własnych mogę wyciągnąć taki wniosek, że nie da się być szczęśliwym , jeśli druga osoba w związku się do niego zmusza.
          Facet jest najpewniej w Tobie zakochany, łudzi się, że może będzie lepiej, ale to forum pełne jest takich, co czekali, aż będzie lepiej i się nie doczekali.
          7 lat, mój boże, to naprawdę jest cholernie dużo czasu, by ta miłość się objawiła - jeśli jej nie ma, to już nie będzie i nie ma co się oszukiwać nawzajem.

          "Wszystko przez ten d
          > urny seks. Może rzeczywiście on (seks) jest przereklamowany."

          Przereklamowany, ale śnisz o nim. A to znaczy, że jest w Tobie pragnienie, by przeżyć namiętność i poznać, czym jest seks z kimś pożądanym i to pragnienie się domaga realizacji. Naprawdę chcesz przeżyć całe życie nie zaznając ani razu przyjemności seksualnej i intymnej więzi?
          A co z Twoim facetem? Czy on też uważa, że seks jest przereklamowany? Bo coś mi się nie wydaje, skoro piszesz, że właściwie mógłby codziennie... Jak długo wytrzyma, zanim frustracja go dopadnie?
          I jeszcze chcesz w tych okolicznościach dziecko sprowadzać na świat? I co potem? Bedziecie kolejną smutną parą małżeńską, w której żona całą miłość przelewa na dzieci i seksu unika jak ognia, a mąż trzepie ukradkiem do pornoli i wylewa na anonimowych forach swoje frustracje?
          Kolejne dwa zmarnowane życia?
          • trzcinowa1 Re: Przez 7 lat związku zastanawiam się czy kocha 02.04.15, 20:08
            Rekreativa, on często mi mówi, że pewnie że chciałby seksu ale jak nie ma to trudno i że on będzie zadowolony gdy tylko ja będę zadowolona. Ja tymczasem chodzę wiecznie zdołowana, co rzutuje też na pewno na jego samopoczucie. Ale on pierwszy nie odchodzi więc może nie jest mu aż tak źle ze mną, nie wiem. A może po prostu nie umie podjąć decyzji żeby mnie zostawić.
            • sea.sea Re: Przez 7 lat związku zastanawiam się czy kocha 02.04.15, 20:12
              Obydwoje nie jesteście w stanie podjąć decyzji, no bo przecież jest źle, ale nie tragicznie. Możecie się tak bujać jeszcze przez 40 lat, tylko czy jest sens? Teraz obydwoje zabieracie sobie nawzajem szansę na spotkanie kogoś, z kim będzie naprawdę dobrze.

              Oczywiście nie ma gwarancji, że znajdziesz kogoś, z kim będzie lepiej, ale w tym związku z tym facetem lepiej nie będzie.
              • zawle Re: Przez 7 lat związku zastanawiam się czy kocha 02.04.15, 20:20
                Oj tam...niech się bujają. Zmarnowała tyle najpiękniejszych lat swojego życia, co jej pozostaje? Stara jest, co ma zmieniać? Ma biernego ale wiernego przyjaciela, niektórzy nawet tego nie mają. Masz rację...seks jest przereklamowany. Ile Ci jeszcze lat zostało? Libido niedługo wygaśnie w ogóle. A jak chłopu teraz nie przeszkadza to trafiłaś świętego albo podobnie jak Ty- niskolibidowca. Gratulacje.
                • potwor_z_piccadilly Re: Przez 7 lat związku zastanawiam się czy kocha 02.04.15, 21:38
                  zawle napisała:

                  > Masz rację...seks jest przereklamowany. Ile
                  > Ci jeszcze lat zostało? Libido niedługo wygaśnie w ogóle.

                  Nie stwierdzam.
                  • mojemail3 Re: Przez 7 lat związku zastanawiam się czy kocha 02.04.15, 21:41
                    potwor_z_piccadilly napisał:

                    > Nie stwierdzam.

                    Potwierdzam, w starym piecu diabeł pali...
                  • marek.zak1 Re: Przez 7 lat związku zastanawiam się czy kocha 02.04.15, 21:44
                    potwor_z_piccadilly napisał:

                    > zawle napisała:
                    >
                    > > Masz rację...seks jest przereklamowany. Ile Ci jeszcze lat zostało? Libido niedługo wygaśnie w ogóle.
                    >
                    > Nie stwierdzam.

                    Ja też nie. Sex jest fantastyczny.
    • hello-kitty2 Re: Przez 7 lat związku zastanawiam się czy kocha 02.04.15, 17:04
      trzcinowa1 napisała:

      Po tych 5 miesiącach starań podj
      > ęłam decyzję że rzucam pracę i przeprowadzam się z powrotem do mojego partnera
      > żeby nam się wygodniej starało o dziecko.

      Oj oj Kutuzow Cie zniszczy ;-)

      Bo wie
      > m z doświadczenia, że jak na mnie spojrzy jakiś inny facet, który mi się wizual
      > nie podoba to od razu odzywają się te wstrętne wątpliwości i zastanawiam się ja
      > kby to było z innym, czy byłabym szczęśliwsza a potem mam wyrzuty sumienia...Wi
      > ęc chodzę po ulicy w worku pokutnym i się "cieszę" że nie mam pokus...

      Ode mnie taka rada, dosadna ale z serca: idz Ty sie najpierw dziewczyno z pierwszym-lepszym-napotkanym-chetnym-podniecajacym wybzykaj na maksa we wszystkich mozliwych przekladankach raz a dobrze, a potem usiadz i pomysl co masz zrobic ze swoim zwiazkiem. Pusc sie porzadnie po prostu ;)
      • trzcinowa1 Re: Przez 7 lat związku zastanawiam się czy kocha 02.04.15, 17:08
        Odpada. Najpierw muszę faceta lubić, kochać, ufać mu. Potem seks, itp. Bzykanie z nieznajomym jak dzika kotka to zupełnie nie moje klimaty.
        • potwor_z_piccadilly Re: Przez 7 lat związku zastanawiam się czy kocha 02.04.15, 17:32
          trzcinowa1 napisała:

          > Odpada. Najpierw muszę faceta lubić, kochać, ufać mu. Potem seks, itp. Bzykanie
          > z nieznajomym jak dzika kotka to zupełnie nie moje klimaty.

          Ja o tym nie pomyślałem, ale to dobra rada.
          Nie szukaj motylków, a kuracji. Taki skok w bok wiele może u Ciebie zmienić, bo nie jest do końca prawdą, że tzw. zdrada rujnuje związek. Bywa też, że konsoliduje, bo możliwym jest, że cipka na bolca zacznie Ci prawidłowo reagować. Funkcje w Twoim mózgu - dziś uśpione, uaktywnią się.

        • hello-kitty2 Re: Przez 7 lat związku zastanawiam się czy kocha 02.04.15, 18:07
          trzcinowa1 napisała:

          > Odpada. Najpierw muszę faceta lubić, kochać, ufać mu. Potem seks, itp. Bzykanie
          > z nieznajomym jak dzika kotka to zupełnie nie moje klimaty.

          Dziewczyno zycia Ci nie starczy, masz juz 37 lat. Zreszta do celow bzykania tez mozna sie po lebkach poznac ;) Chodzilo mi, ze jak nie poczujesz jak to jest uprawiac seks z kims, kto Cie kreci, to nie bedziesz miala porownania. A najgorsze to go nie miec.
      • druginudziarz Re: Przez 7 lat związku zastanawiam się czy kocha 02.04.15, 17:20
        hello-kitty2 napisała:

        > Ode mnie taka rada, dosadna ale z serca: idz Ty sie najpierw dziewczyno z pierw
        > szym-lepszym-napotkanym-chetnym-podniecajacym wybzykaj na maksa we wszystkich m
        > ozliwych przekladankach raz a dobrze, a potem usiadz i pomysl co masz zrobic ze
        > swoim zwiazkiem. Pusc sie porzadnie po prostu ;)

        A rada dla ślepego: jedź w długą podróż porządnie naoglądać się świata :)
    • marek.zak1 Re: Przez 7 lat związku zastanawiam się czy kocha 02.04.15, 18:01
      trzcinowa1 napisała:

      W każdym razie stwierdziłam, że już nie mam wątpliwości i zaczęliśmy się starać o dziecko, co polegało na 3 stosunkach na miesiąc (w dni płodne wyznaczone testami owulacyjnymi). Stosunki bez żadnego podniecenia, czułam się jak na badaniu ginekologicznym.

      To jakiś horror.
    • sea.sea Re: Przez 7 lat związku zastanawiam się czy kocha 02.04.15, 18:36
      Czy przez te 7 lat nie spotkałas żadnego innego faceta, który by Cię zainteresował?

      Stosunek Cię boli dlatego, że jest sucho, czy w ogóle? Gdybyś sobie próbowała sama włożyć wibrator z dużą ilością lubrykantu, to też by bolało?
      Bo może masz jakiś dojmujący problem zdrowotny albo fizjologiczny i dlatego się słabo podniecasz i seks boli. Przy owulacji tak samo?

      Fakt braku chemii to druga sprawa. Ale jednak generalnie wiele kobiet są w stanie z różnych powodów odbywać niebolesne stosunki z facetami, na widok których im majtki same nie spadają, a w trakcie owulacji jechać na hormonalnym napaleniu i wtedy seks może być nawet całkiem miły, pod warunkiem, że obiekt nie budzi jednoznacznej awersji. Twoje ciało się ewidentnie broni przed tym facetem i musisz znaleźć odpowiedź: dlaczego.

      Z chemią to jest tak, że ona znika albo nie, ale przynajmniej zawsze masz wtedy kilka lat radosnych doświadczeń których nikt Ci nie odbierze.
      • trzcinowa1 Re: Przez 7 lat związku zastanawiam się czy kocha 02.04.15, 20:05
        Stosunek mnie zawsze boli na początku a potem jeśli nawet przestanie to nie jest to nic przyjemnego. Ot, coś jak USG dopochwowe. Jakby lekarz mi wkładał i wyciągał głowicę do USG. Przy owulacji tak samo. Gdybym sobie próbowała włożyć wibrator nie będąc wcześniej podnieconą to pewnie byłoby tak samo. Był taki jeden raz, kiedy pełny seks nam się w miarę udał - byłam wtedy po alkoholu. Poza tym jednym razem to potem już nigdy.
        • marek.zak1 Re: Przez 7 lat związku zastanawiam się czy kocha 02.04.15, 20:16
          trzcinowa1 napisała:
          Był taki jeden
          > raz, kiedy pełny seks nam się w miarę udał - byłam wtedy po alkoholu. Poza tym jednym razem to potem już nigdy.

          No to mamy rozwiązanie.
          • zawle Re: Przez 7 lat związku zastanawiam się czy kocha 02.04.15, 20:21
            trzcinowa1 napisała:
            Był taki jeden
            > raz, kiedy pełny seks nam się w miarę udał - byłam wtedy po alkoholu. Poza tym jednym razem to potem już nigdy.


            Młodsza siostra Kag?:))
            • kag73 Re: Przez 7 lat związku zastanawiam się czy kocha 03.04.15, 03:19
              zawle napisała:

              > trzcinowa1 napisała:
              > Był taki jeden
              > > raz, kiedy pełny seks nam się w miarę udał - byłam wtedy po alkoholu. Poz
              > a tym jednym razem to potem już nigdy.

              > Młodsza siostra Kag?:))

              Momencik, kag miala i nadal ma tuzinami odlotowy seks bez alkoholu, to tak dla scislosci:)).
              Co nie zmienia faktu, ze "zablokowanym"(zacisnietym) zaleca sprobowac po alkoholu.
              Hmm, autorka watku stanowczo za rzadko pije.
              • sabat.77 Re: Przez 7 lat związku zastanawiam się czy kocha 03.04.15, 07:53
                Ale ja seks nie interesuje. Jedyne co widzi to opcja splodzenia sobie bachora i jakas histeryczna walka z samotnoscia za pomoca biernego frajera, ktory jest w niej zakochany. Noz sie w kieszeni otwiera na taki egoizm. Mam nadzieje ze facet jest bezplodny i przynajmniej w ten sposob uchroni sie przed ta okropna baba. Skoro nie ma dosc rozumu moze przynajmniej bedzie mial szczescie.
                • potwor_z_piccadilly Re: Przez 7 lat związku zastanawiam się czy kocha 03.04.15, 11:05
                  sabat.77 napisał:

                  > Ale ja seks nie interesuje.

                  To jeszcze nie jest takie pewne.

                  Jedyne co widzi to opcja splodzenia sobie bachora i
                  > jakas histeryczna walka z samotnoscia za pomoca biernego frajera, ktory jest w
                  > niej zakochany.

                  Jak to mówią, tonący nawet brzytwy się chwyta.

                  Noz sie w kieszeni otwiera na taki egoizm.

                  Wygląda na to, że ten jej egoizm, nie jest zamierzony. Może on być też wynikiem bierności partnera. Czytaj, że facet pewnikiem zawzięcie tryka dyńką w mur, zamiast pomyśleć i wejść drzwiami. A ona na to z niesmakiem patrzy.
                  Empatii troszkę sabacie, empatii.
                  No i przekonania by się troszkę przydało co do prawdy, że nie ma takiej dziury, której nie można odetkać.
          • trzcinowa1 Re: Przez 7 lat związku zastanawiam się czy kocha 02.04.15, 21:51
            Nie rozumiem, czego to dowodzi? Dla mnie tylko tego, że łatwiej o dobry seks, kiedy się jest rozluźnionym.
            • marek.zak1 Re: Przez 7 lat związku zastanawiam się czy kocha 02.04.15, 21:56
              trzcinowa1 napisała:

              > Nie rozumiem, czego to dowodzi? Dla mnie tylko tego, że łatwiej o dobry seks, kiedy się jest rozluźnionym.

              Dokładnie. Mnóstwo osób odkryło, ze kieliszek, dwa, a nawet trzy przed rozluźniaja i dobrze robią. Nie rozumiem, dlaczego wiedząc o tym tego nie robisz.
              • zawle Re: Przez 7 lat związku zastanawiam się czy kocha 02.04.15, 22:20
                ja mam odruch wymiotny.....
                na te narzekactwa, tłumaczenia, kiepski rodziny, powody i poprawność polityczną
              • druginudziarz Re: Przez 7 lat związku zastanawiam się czy kocha 03.04.15, 00:04
                marek.zak1 napisał:

                > trzcinowa1 napisała:
                >
                > > Nie rozumiem, czego to dowodzi? Dla mnie tylko tego, że łatwiej o dobry
                > seks, kiedy się jest rozluźnionym.
                >
                > Dokładnie. Mnóstwo osób odkryło, ze kieliszek, dwa, a nawet trzy przed rozluźni
                > aja i dobrze robią. Nie rozumiem, dlaczego wiedząc o tym tego nie robisz.

                Cóż z tego że "mnóstwo" skoro na przykład moją ślubną kieliszek po prostu usypia?
                • mojemail3 Re: Przez 7 lat związku zastanawiam się czy kocha 03.04.15, 00:06
                  druginudziarz napisał:

                  > Cóż z tego że "mnóstwo" skoro na przykład moją ślubną kieliszek po prostu usypi
                  > a?

                  Rób jej espresso z amaretto ;-)
                  • druginudziarz Re: Przez 7 lat związku zastanawiam się czy kocha 03.04.15, 00:12
                    mojemail3 napisała:

                    > druginudziarz napisał:
                    >
                    > > Cóż z tego że "mnóstwo" skoro na przykład moją ślubną kieliszek po prostu
                    > usypi
                    > > a?
                    >
                    > Rób jej espresso z amaretto ;-)

                    Taniej wychodzi podwójny prozak. Może nie jest to tak romantyczne jak rzeczy z dwoma literami 'tt' w nazwie, ale moja ślubna nigdy nie rozumiała wszelkich och ach ;)
                    • mojemail3 Re: Przez 7 lat związku zastanawiam się czy kocha 03.04.15, 00:16
                      druginudziarz napisał:

                      > Taniej wychodzi podwójny prozak. Może nie jest to tak romantyczne jak rzeczy z
                      > dwoma literami 'tt' w nazwie, ale moja ślubna nigdy nie rozumiała wszelkich och
                      > ach ;)

                      Jakie tam romantyczne,swojska włoszczyzna, jak nasza herbata po góralsku...
                      Espresso z kafetery na gaz, a włoski likier amaretto można kupić w większości marketów;-)
                      A daje kopa, ja mam zawsze takie fajne podkręcenie po mocnej kawie...
    • zyg_zyg_zyg Re: Przez 7 lat związku zastanawiam się czy kocha 02.04.15, 18:58
      Krótki wyciąg z Twojego posta. Napisałaś:
      - nie radzę sobie sama z sobą i moim quasi-związkiem,
      - od razu wrzuciłam go do kategorii friendzone,
      - pełny stosunek (...) jak był to sprawiał mi ból, więc coraz bardziej go unikałam,
      - nigdy nie odczułam na 100% że to tzw. TEN facet,
      - nigdy nie byłam dostatecznie podniecona,
      - jak już do stosunku dochodziło, to było to na zasadzie "na siłę", "bo tak trzeba", mimo że sucho i boli,
      - zmuszałam się do stosunków,
      - nigdy się w nim tam naprawdę nie zakochałam,
      - nie byłam szczęśliwa, chodziłam do psychologów,
      - niestety wiem, co tracę,
      - stosunek na pewno byłby czymś wspaniałym. I tęsknie za tym bardzo,
      - czuję, że mnie coś omija,
      - tkwię w jakimś impasie,
      - stosunki bez żadnego podniecenia, czułam się jak na badaniu ginekologicznym,
      - jak już poczułam, że klamka zapadła, poczułam znowu te znajome wątpliwości,
      - nadal nie umiem się zdecydować na współżycie w dniach płodnych,
      - czekam żeby już skończył,
      - COŚ MNIE GNIECIE W ŚRODKU I COŚ JEST BARDZO NIE TAK W MOIM ŻYCIU,
      - nie mam ochoty ładnie dla niego wyglądać,
      - zastanawiam się jakby to było z innym.

      Naprawdę masz jeszcze wątpliwości?

      Twoje ciało wrzeszczy TO NIE TEN!!! NIE CHCĘ!!!, nie gwałć mnie, nie zmuszaj do obcowania z tym człowiekiem. Tak głośno i wyraźnie, że nawet Twoja potrzeba bycia w związku, ba - nawet instynkt macierzyński i pragnienie urodzenia dziecka nie są się w stanie przez ten wrzask przebić. Fałszywość i jakaś wręcz oszukańczość tej relacji wyziera z każdej strony. Nie daje się niczym zakryć.

      Nie wiem, czy jeśli odejdziesz to masz szansę spotkać kogoś w życiu, kogo pokochasz bez wątpliwości i bez wątpliwości będziesz pożądać. Ale założę się, że jeśli zostaniesz, to koncertowo spierdolisz życie sobie i temu gościowi. Jeśli pojawi się dziecko, to dodaj jeszcze je. Założę się, że będzie coraz gorzej. Że nie darujesz sobie, że zostałaś, że nie darujesz jemu, że zostałaś.
      • rekreativa Re: Przez 7 lat związku zastanawiam się czy kocha 02.04.15, 19:23
        Nic dodać, nic ująć.
        • trzcinowa1 Re: Przez 7 lat związku zastanawiam się czy kocha 02.04.15, 20:22
          Nie napisałam w moim głównym poście, że jak byłam nastolatką to byłam molestowana przez członka rodziny. Dotykał mnie po pośladkach, udach w nocy, jak spałam. Był to dla mnie olbrzymi stres ale nikomu o tym nie powiedziałam wtedy, wstydziłam się, byłam może 12-13 letnim wystraszonym dziewczątkiem. Powtórzyło się to kilka razy. Także moja inicjacja seksualna z pierwszym partnerem pozostawia dużo do życzenia - bałam się pierwszego razu więc wypiłam za dużo wina przed i..urwał mi się film a gdy się ocknęłam zostałam opier.....ona, że jestem nienormalna i powinnam iść do psychiatry. Oraz rzucił we mnie poduszką i nie odzywał się aż do następnego dnia. Wiem, że to mogło wpłynąć na moje postrzeganie seksu. Rozmawiałam o tym z wieloma psychologami, również z seksuologiem. Ale błagam, jeżeli pomoc seksuologa ma polegać tylko na wysłuchaniu mojej historii i pokiwaniu głową oraz zadawaniu pytać "jak się wtedy czułaś, co się później z nim stało, itp itd" to naprawdę mnie szkoda na to kasy. Chodziłam do seksuologa całe 3 miesiące - z tego o molestowaniu rozmawialiśmy tylko na 1 spotkaniu a na reszcie o normalnych codziennych sprawach, czyli taka zwykła rozmowa jak z psychologiem. Nie widzę, żeby jakoś właściwie zajął się ten seksuolog moim molestowaniem - zresztą nie wiem jakie w takich przypadkach stosuje się terapie. Ale na pewno wysłuchanie mnie i pogadanie o tym na 1 spotkaniu nic nie dało. Zraziłam się więc i do wszelkiej maści terapeutów i do seksuologów, a ile u nich zostawiłam kasy wolę nawet nie liczyć. Zdaję sobie sprawę, ze pochodzę z dysfunkcyjnej rodziny, że wychowałam się bez miłości matki, z nieobecnym ojcem, teraz pewnie zbieram tego żniwo.
          Cóż, może po postu muszę zaakceptować że mnie jest dane nie mieć szczęśliwego związku, dzieci oraz nie wiedzieć czym jest dobry seks. Może muszę się z tym pogodzić i trudno. Jeden rodzi się bez nóg, inny ma tak skopane życie od małego, że potem nie umie szczęśliwie żyć.
          • trzcinowa1 Re: Przez 7 lat związku zastanawiam się czy kocha 02.04.15, 20:26
            Aha, dodam jeszcze, że aktualny partner podoba mi się wizualnie, podoba mi się jego zapach, lubię mu się wtulić w szyję. Więc to nie jest tak, że mnie jakoś odrzuca czy obrzydza. Czy możliwym jest, że nam się ktoś podoba jako facet, wydaje się nam przystojny a nie czujemy do niego pożądania?
            • mojemail3 Re: Przez 7 lat związku zastanawiam się czy kocha 02.04.15, 21:04
              trzcinowa1 napisała:

              > Aha, dodam jeszcze, że aktualny partner podoba mi się wizualnie, podoba mi się
              > jego zapach, lubię mu się wtulić w szyję. Więc to nie jest tak, że mnie jakoś o
              > drzuca czy obrzydza. Czy możliwym jest, że nam się ktoś podoba jako facet, wyda
              > je się nam przystojny a nie czujemy do niego pożądania?

              A inni tak samo Ci się podobają? Bo moze jak przyjdzie co do czego, to bedzie tak samo...
              Pomijajac szczegolne awersje fizyczne czy intelektualne, to mysle,ze zdolnosc do interakcji emocjonalnej czy seksualnej jest niezalezna od obiektu...
              Zawsze mialam poczucie,ze z wieloma osobami moglabym stworzyc udany zwiazek...
          • sea.sea Re: Przez 7 lat związku zastanawiam się czy kocha 02.04.15, 20:32
            A gdybyś nie "musiała" uprawiać z nim seksu w ogóle, a przynajmniej seksu z penetracją, to by było dla Ciebie ok i czułabyś się lepiej w tym związku? Czy to, co Cię dusi, to wyłącznie ta "konieczność" i poczucie straty?

            Pan jest raczej niskolibidowy, albo jest do Ciebie bardzo przywiązany, bo facet z potrzebami by nie wytrzymał seksu 4 razy na rok z kobietą, która cierpi w trakcie penetracji. Gdybyś mu powiedziała, że od teraz penetracji to nie, a dziecko zrobicie sobie przy pomocy sztucznego zapłodnienia - jak myślisz, jak by zareagował?

          • mojemail3 Re: Przez 7 lat związku zastanawiam się czy kocha 02.04.15, 20:59
            trzcinowa1 napisała:

            "(...) Zraziłam się więc i do wszelkiej maści terapeutów i do seksuologów, a ile u nich zostawiłam kasy wolę nawet nie liczyć (...)"

            Na pewno ta grupa terapeutów osiągnęła swój cel,mieli idealną klientkę, z wieloma traumami, takie terapie można ciągnąc latami.

            "(...) Zdaję sobie sprawę, ze pochodzę z dysfunkcyjnej rodziny, że wychowałam się bez miłości matki, z nieobecnym ojcem, teraz pewnie zbieram tego żniwo. (...)"

            Oczywiście, wpływu dysfunkcyjnej rodziny wykluczyć nie można, ale...nie jesteś już niestabilną emocjonalnie nastolatką, jesteś dorosłą kobietą, odpowiedzialną za swoje czyny i wybory, nie można wiecznie mieć pretensji do mamy i taty,że za mało czy żle kochali, zastanów się nad ich życiem i dzieciństwem, czy było różowe?

            "(...)Cóż, może po postu muszę zaakceptować że mnie jest dane nie mieć szczęśliwego związku, dzieci oraz nie wiedzieć czym jest dobry seks. Może muszę się z tym pogodzić i trudno. Jeden rodzi się bez nóg, inny ma tak skopane życie od małego, że potem nie umie szczęśliwie żyć (...)"

            Sama ten związek tworzysz, po przeczytaniu twego postu zrobiło mi się żal twojego faceta, lekko nie ma...Jego błędem jest, że jest bierny, nieobecny. Twoim problemem, że nie wiesz sama czego chcesz, próbujesz realizować dostępne scenariusze, tj.inicjacja seksualna, bo tak trzeba, płodzić dziecko, bo tak trzeba. Czego w rzeczywistości pragniesz???
            Jakoś tak łatwo nam ubolewać nad uciemiężeniem kobiet, ich ciężką dolą, a ostatnio obserwuję wielu męczenników związkowych, może świętymi chcą zostać, kto wie ;-)
      • urquhart DDA a problemy w związkach - Lęk przed Bliskością 03.04.15, 08:35
        zyg_zyg_zyg napisała:
        > Twoje ciało wrzeszczy TO NIE TEN!!! NIE CHCĘ!!!, nie gwałć mnie, nie zmuszaj do
        > obcowania z tym człowiekiem. Tak głośno i wyraźnie, że nawet Twoja potrzeba by
        > cia w związku, ba - nawet instynkt macierzyński i pragnienie urodzenia dziecka
        > nie są się w stanie przez ten wrzask przebić. Fałszywość i jakaś wręcz oszukańc
        > zość tej relacji wyziera z każdej strony. Nie daje się niczym zakryć.
        >
        > Nie wiem, czy jeśli odejdziesz to masz szansę spotkać kogoś w życiu, kogo pokoc
        > hasz bez wątpliwości i bez wątpliwości będziesz pożądać. Ale założę się, że jeś
        > li zostaniesz, to koncertowo spierdolisz życie sobie i temu gościowi. Jeśli poj
        > awi się dziecko, to dodaj jeszcze je. Założę się, że będzie coraz gorzej. Że ni
        > e darujesz sobie, że zostałaś, że nie darujesz jemu, że zostałaś.

        Zyg doszukujesz się zdrowych odruchów w chorej strukturze wyrosłej w rodzinie dysfunkcyjnej, nie mogogę tego czytać.
        Polecam przypomnienie sytuacji Avide, i syndromów jego ślubnej - kobiety z DDA i DDR z dysfunkcyjnej rodziny. Świadomie lub nie autorka wymienia wszystkie symptomy.
        Takiej każdy mężczyzna do którego coś poczuje będzie odrzucany, a jakakolwiek bliskość powoduje zablokowanie seksu (fantazje seksualne jeżeli już to tylko z nieznajomymi). I ambiwalentne odrzucanie , prowokowanie odrzucenia przy pragnieniu bliskości. Odrzucam i staje się obojętna zanim zostane zraniona odrzuce niem lub obikjętnością tego na kim mi zależy.
        Sugerujecie się z siestrą Rekreacyjną za bardzo własnymi odruchami.

        Wiecej szczegółów i zależności.
        itc1.nazwa.pl/s/itc1_8/index.php/component/content/article/3-dda-artykuly/154-dda-a-problemy-w-zwiezkach-lek-przed-bliskosciaiwrazliwoscia
        pl.scribd.com/doc/57190895/Janet-G-1-Woititz-Lek-przed-bliskoscia-pdf#scribd
        • hello-kitty2 Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 03.04.15, 08:56
          urquhart napisał:

          > Zyg doszukujesz się zdrowych odruchów w chorej strukturze wyrosłej w rodzinie d
          > ysfunkcyjnej, nie mogogę tego czytać.
          > Polecam przypomnienie sytuacji Avide, i syndromów jego ślubnej - kobiety z DDA
          > i DDR z dysfunkcyjnej rodziny. Świadomie lub nie autorka wymienia wszystkie sym
          > ptomy.
          > Takiej każdy mężczyzna do którego coś poczuje będzie odrzucany, a jakakolwiek b
          > liskość powoduje zablokowanie seksu (fantazje seksualne jeżeli już to tylko z
          > nieznajomymi). I ambiwalentne odrzucanie , prowokowanie odrzucenia przy pragnie
          > niu bliskości. Odrzucam i staje się obojętna zanim zostane zraniona odrzuce nie
          > m lub obikjętnością tego na kim mi zależy.
          > Sugerujecie się z siestrą Rekreacyjną za bardzo własnymi odruchami.

          Tia, wyciekala sie po psychologach i psychiatrach i zaden nic takiego nie stwierdzil (nie podala), a Ty zdiagnozowales na podstawie przypadku zony eks uzytkownika, ktory ma chrapke na zycie a la Morrison, a zone ma monogamiczna i trzeba mu tylko zgrabnej dyspensy na lajdactwo ;-)

          Na sucha pochwe tez cos masz? ;)
          • urquhart Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 03.04.15, 09:12
            hello-kitty2 napisała:
            > Tia, wyciekala sie po psychologach i psychiatrach i zaden nic takiego nie stwie
            > rdzil (nie podala), a Ty zdiagnozowales na podstawie przypadku zony eks uzytkow
            > nika, ktory ma chrapke na zycie a la Morrison, a zone ma monogamiczna i trzeba
            > mu tylko zgrabnej dyspensy na lajdactwo ;-)

            Zostawiając dyskusję o chrapkach ala Morison na inną okazję , Kitty Ty dobrze wiesz o co idzie ...
            Fajnie sie słuch że wina jest w kimś tam innym, źle się słucha i typowo odrzuca że destrukcyjny schemat ktwi w nas samych.
            A pragmatycznie im bardziej ktoś skrzywdzony przez bliskich w dzieciństwie tym bardziej ŻADEN mężczyzna nie będzie ten dobry a powód który umysł zracjonalizuje jako przyczynę zawsze się znajdzie .
            • sabat.77 Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 03.04.15, 09:24
              urquhart napisał:

              > Zostawiając dyskusję o chrapkach ala Morison na inną okazję , Kitty Ty dobrze w
              > iesz o co idzie ...
              > Fajnie sie słuch że wina jest w kimś tam innym, źle się słucha i typowo odrzuca
              > że destrukcyjny schemat ktwi w nas samych.

              No więc chyba nie wie, mimo że nawet dzidzi to widzi :>
              Akurat jej nagłe zmiany frontów wobec facetów na forum, przemiany z sympatii i fascynacji we wściekłość i prowokacyjne ataki, doskonale wpisują się w schematy które opisałeś.
              Jeśli taka jej w realu to nie dziwię się, że ma taką pokręconą sytuację osobistą.
              Ale tutaj trzeba mieć chociaż cień dystansu wobec samego siebie, żeby dostrzec przyczynę wewnątrz a nie dookoła.

              > A pragmatycznie im bardziej ktoś skrzywdzony przez bliskich w dzieciństwie tym
              > bardziej ŻADEN mężczyzna nie będzie ten dobry a powód który umysł zracjonalizuj
              > e jako przyczynę zawsze się znajdzie .

              Nie tylko kobiet dotyczy ten schemat. Zdarzają się też mężczyźni, których los pokarał podobną stygmą :P
              • hello-kitty2 Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 03.04.15, 09:41
                sabat.77 napisał:

                > Akurat jej nagłe zmiany frontów wobec facetów na forum, przemiany z sympatii i
                > fascynacji we wściekłość i prowokacyjne ataki, doskonale wpisują się w schematy
                > które opisałeś.
                > Jeśli taka jej w realu to nie dziwię się, że ma taką pokręconą sytuację osobist
                > ą.

                No tak, bo Kitty to ja ;-)

                > Ale tutaj trzeba mieć chociaż cień dystansu wobec samego siebie, żeby dostrzec
                > przyczynę wewnątrz a nie dookoła.

                Przyczyne czego? A czy ja tu siedze i nagaduje na statystycznego mezczyzne jaki jest bezndziejny i jak mezczyzni czynia mnie nieszczesliwa? Nie. A wiesz dlaczego? Bo ja jestem szczesliwa i jedyny brak jaki odczuwam jest na gruncie zawodowym i finansowym tyle, ze akurat to nie jest taki problem, bo perspektywy mam. Kwestia skonczenia studiow za 3 miechy.
                • sabat.77 Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 03.04.15, 09:43
                  hello-kitty2 napisała:

                  > Przyczyne czego? A czy ja tu siedze i nagaduje na statystycznego mezczyzne jaki
                  > jest bezndziejny i jak mezczyzni czynia mnie nieszczesliwa? Nie. A wiesz dlacz
                  > ego? Bo ja jestem szczesliwa i jedyny brak jaki odczuwam jest na gruncie zawodo
                  > wym i finansowym tyle, ze akurat to nie jest taki problem, bo perspektywy mam.
                  > Kwestia skonczenia studiow za 3 miechy.

                  O ja jebie...
                  No to z całego serca gratuluję! Pożycz trochę tego szczęścia, jak Ci go tak zbywa...
                  • hello-kitty2 Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 03.04.15, 09:49
                    sabat.77 napisał:

                    > O ja jebie...
                    > No to z całego serca gratuluję! Pożycz trochę tego szczęścia, jak Ci go tak zby
                    > wa...

                    No tia, bo szczescie to tylko a la Sabat: w malzenstwie, z ukochana, sztuk jeden, za raczki, w podskokach na polanke podbiec. Wiesz czym dla mnie jest szczescie? Zyc dokladnie tak, jak chcesz.
                    • sabat.77 Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 03.04.15, 09:59
                      hello-kitty2 napisała:

                      > No tia, bo szczescie to tylko a la Sabat: w malzenstwie, z ukochana, sztuk jed
                      > en, za raczki, w podskokach na polanke podbiec. Wiesz czym dla mnie jest szczes
                      > cie? Zyc dokladnie tak, jak chcesz.

                      Szczęście w małżeństwie? Czyżbym był apologetą związków małżeńskich? Odnoszę wrażenie, że piszę raczej coś wręcz przeciwnego.
                      A Ty nie żyjesz tak jak chcesz, bo jesteś zależna finansowo i tkwisz w pułapce dziwacznego związku. Nie wydaje mi się, żebyś miała realne szanse to zmienić. Ale cóż - próbuj, nic innego Ci nie pozostało.
                      • hello-kitty2 Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 03.04.15, 10:09
                        sabat.77 napisał:

                        > Szczęście w małżeństwie? Czyżbym był apologetą związków małżeńskich? Odnoszę wr
                        > ażenie, że piszę raczej coś wręcz przeciwnego.
                        > A Ty nie żyjesz tak jak chcesz, bo jesteś zależna finansowo i tkwisz w pułapce
                        > dziwacznego związku. Nie wydaje mi się, żebyś miała realne szanse to zmienić. A
                        > le cóż - próbuj, nic innego Ci nie pozostało.

                        A czy tak trudno sie domyslec, ze skoro zyje w tym zwiazku to znaczy, ze na ten moment mi jest tak zwyczajnie wygodnie? I jakie Ty w ogole masz podstawy oceniac moje realne szanse na jakiekolwiek zmiany w moim zyciu? Co Ty w ogole o moim zyciu wiesz? Ja swoje zycie zmienilam juz pare razy o 180 st. Ze swoim zyciem to ja robie co chce. Nie porownuj mnie do siebie, bo mi to ubliza!
                        • sabat.77 Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 03.04.15, 10:39
                          hello-kitty2 napisała:

                          > Nie porownuj mnie do siebie, bo mi to ubliza!

                          Och, ależ przepraszam! Nie wiedziałem że to z takim Wielkim Państwem rozmawiam. Cóż za afront z mojej strony, wielce uniżenie proszę o wybaczenie. Jaka ujma, Boże drogi, jakaż obraza. Ponownie, w ukłonach, tarzam się w kurzu i pyle przed Państwa Wielce Szanownym majestatem.
                          • hello-kitty2 Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 03.04.15, 10:50
                            sabat.77 napisał:

                            > hello-kitty2 napisała:
                            >
                            > > Nie porownuj mnie do siebie, bo mi to ubliza!
                            >
                            > Och, ależ przepraszam! Nie wiedziałem że to z takim Wielkim Państwem rozmawiam.
                            > Cóż za afront z mojej strony, wielce uniżenie proszę o wybaczenie. Jaka ujma,
                            > Boże drogi, jakaż obraza. Ponownie, w ukłonach, tarzam się w kurzu i pyle przed
                            > Państwa Wielce Szanownym majestatem.

                            Nie wielkie panstwo tylko zauwaz, ze to ze sam jestes wbity na wlasne zyczenie zreszta to nie znaczy, ze ja tez jestem. Nie masz podstaw by porownywac swoje perspektywy do swoich. Nawet na dzien dzisiejszy moje zycie nawet w ulamku nie przypomina Twojego typu: lojesu jak mam wyjsc z domu, co mam powiedziec zeby zona sie krzywo nie spojrzala ;-) Niestety na tym malzenskim dnie to ja nie siedze. Wiec od moich perspektyw WARA!
                            • sabat.77 Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 03.04.15, 11:40
                              hello-kitty2 napisała:

                              > Nie wielkie panstwo tylko zauwaz, ze to ze sam jestes wbity na wlasne zyczenie
                              > zreszta to nie znaczy, ze ja tez jestem. Nie masz podstaw by porownywac swoje p
                              > erspektywy do swoich. Nawet na dzien dzisiejszy moje zycie nawet w ulamku nie p
                              > rzypomina Twojego typu: lojesu jak mam wyjsc z domu, co mam powiedziec zeby zon
                              > a sie krzywo nie spojrzala ;-) Niestety na tym malzenskim dnie to ja nie siedze
                              > . Wiec od moich perspektyw WARA!

                              Rzeczywiście nie przypomina.
                              Według mnie różnica między nami jest jedna. Ja nie potrzebuję się na własnej skórze przekonać, że piec jest gorący. Tak się uczą trzyletnie dzieci.
                              Brak perspektyw nas łączy, chociaż nie umiesz tego zaakceptować - jednak zasadnicza różnica jest taka, że Ty dążysz bezustannie do zmian, a ja się poddałem. U Ciebie to takie szarpanie się pod lodem, bo masz wybujałe mniemanie o sobie i uważasz, że należy Ci się więcej od życia niż dostałaś. Nie umiesz pojąć, że jesteś dokładnie tam gdzie Cię na to stać. Decydują o tym w większości czynniki zewnętrzne, na które masz marginalny wpływ.
                              Ja w sumie tak samo, ale ja to dawno zrozumiałem. Tym samym oszczędzam sobie masę bezużytecznego wysiłku.
                              Ale powodzenia, i zdobywaj szczyty holenderskich korporacji, tuż po ukończeniu studiów wyższych :)
                              • marek.zak1 Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 03.04.15, 11:57
                                sabat.77 napisał:

                                Ale powodzenia, i zdobywaj szczyty holenderskich korporacji, tuż po ukończeniu studiów wyższych :)

                                Przyłączam się do zyczeń.
                                • potwor_z_piccadilly Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 03.04.15, 12:33
                                  marek.zak1 napisał:

                                  > sabat.77 napisał:
                                  >
                                  > Ale powodzenia, i zdobywaj szczyty holenderskich korporacji, tuż po ukończeniu
                                  > studiów wyższych :)
                                  >
                                  > Przyłączam się do zyczeń.

                                  Też przyłączasz się Marku do sabatowych, sarkastycznych życzeń, bo ona nie jest Twoja, bo wydymać babki nie możesz, bo po główce nie głaszcze?
                                  Nieładnie.
                                  Nie powinienem, ale wtrąciłem się w tę żenuę, bo Kitty to pokręcony, ale szczery i słodki dzieciak. To najbardziej autentyczna babka na tym forum i dlatego sądzę, że nie zasługuje sobie na grubiaństwa ze strony facetów, co swoje stresy, porażki, pozerstwem i arogancją starają się odreagować.
                                  Przykro, że musiałem to napisać.

                                  • sabat.77 Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 03.04.15, 12:44
                                    Zaden facet na forum nie jest nawet w polowie tak grubianski i odbijajacy sobie na innych stresy jak ona.
                                    A co do pozerstwa to chyba tylko Ty ja tutaj przebijasz potworze :)
                                    Gdyby nie roznica wieku bylaby z was piekna para :)
                                    • potwor_z_piccadilly Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 03.04.15, 13:03
                                      sabat.77 napisał:

                                      > Zaden facet na forum nie jest nawet w polowie tak grubianski i odbijajacy sobie
                                      > na innych stresy jak ona.
                                      > A co do pozerstwa to chyba tylko Ty ja tutaj przebijasz potworze :)

                                      Licytować się z Tobą na argumenty nie będę bo zasadę znam "nie dyskutuj z idiotą, bo sprowadzi cię do swojego poziomu i pobije doświadczeniem".

                                      > Gdyby nie roznica wieku bylaby z was piekna para :)

                                      Oczywiście, rąbalibyśmy się i to nie hiperamrketowo, a w okolicznościach takich www.passionforitaly.com/AMALFI-COAST-ITALY/AMALFI-COAST-ACCOMMODATION.html
                                      Na uszach bym stanął, ale swego dopiął.

                                  • hello-kitty2 Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 03.04.15, 13:44
                                    potwor_z_piccadilly napisał:

                                    > Też przyłączasz się Marku do sabatowych, sarkastycznych życzeń, bo ona nie jest
                                    > Twoja, bo wydymać babki nie możesz, bo po główce nie głaszcze?
                                    > Nieładnie.

                                    Eee Marek nie kuma ;D

                                    > Nie powinienem, ale wtrąciłem się w tę żenuę, bo Kitty to pokręcony, ale szczer
                                    > y i słodki dzieciak. To najbardziej autentyczna babka na tym forum i dlatego są
                                    > dzę, że nie zasługuje sobie na grubiaństwa ze strony facetów, co swoje stresy,
                                    > porażki, pozerstwem i arogancją starają się odreagować.
                                    > Przykro, że musiałem to napisać.

                                    Trudno powiedziec na co zalsuguje ale niech Ci nie bedzie przykro i dzieki TATO (wreszcie moge wstawic cos starego, jak lubisz ;)
                                    www.youtube.com/watch?v=amiajGRZBwk
                                    ''Tata sie na wszystkim zna, on to zauwazy!''
                                    "Dlaczego raz jestem niesmiala, a potem to brykam az wstyd?"
                                    "Co powie tata?" potwor ;)
                                    • potwor_z_piccadilly Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 03.04.15, 14:05
                                      hello-kitty2 napisała:

                                      > "Co powie tata?" potwor ;)

                                      A co tu gadać.
                                      Jeszcze jedną naukę Ci zafunduję
                                      Zwrot "śpiewanie" przekształć sobie dowolnie
                                      www.youtube.com/watch?v=FUve7QDZA_0

                                    • potwor_z_piccadilly Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 03.04.15, 14:46
                                      hello-kitty2 napisała:

                                      > > Też przyłączasz się Marku do sabatowych,

                                      > Eee Marek nie kuma ;D

                                      E, trzeba go na duchu podtrzymać.
                                      Szkoda chłopa.
                                      Troszkę Marka tu będzie. Troszkę tego co mu w duszy gra i jego marzeń troszkę www.youtube.com/watch?v=_4isiSHzrBs

                                      • marek.zak1 Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 03.04.15, 15:16
                                        potwor_z_piccadilly napisał:

                                        > hello-kitty2 napisała:
                                        >
                                        > > > Też przyłączasz się Marku do sabatowych,
                                        >
                                        > > Eee Marek nie kuma ;D
                                        >
                                        > E, trzeba go na duchu podtrzymać.
                                        > Szkoda chłopa.

                                        Dzięki. W Warszawie to nie estesmy fanami Piwnicy. Nie nasz taki wysublimowany klimat. Zaraz idę z Sowa do lasu. Zobaczymy, kogo spotkamy.
                                        Jestem bardzo zadowolony, bo żona przygotowałami pysznego lina z patelni. Tak więc nie musicie mnie żałować.
                                        Tak poza tym, jednak przychylam się do stanowiska Kitty, że 1000 Euro, to jednak jest dramatycznie więcej niż 1000 zł. W Holandii i nie tylko.
                                    • marek.zak1 Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 03.04.15, 15:03
                                      hello-kitty2 napisała:

                                      > potwor_z_piccadilly napisał:
                                      >
                                      > > Też przyłączasz się Marku do sabatowych, sarkastycznych życzeń, bo ona nie jest Twoja, bo wydymać babki nie możesz, bo po główce nie głaszcze?
                                      > > Nieładnie.
                                      >
                                      > Eee Marek nie kuma ;D

                                      Moje życzenia sa jak najbardziej szczere. Życie na emigracji łatwe nie jest.
                              • hello-kitty2 Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 03.04.15, 12:18
                                sabat.77 napisał:

                                > Brak perspektyw nas łączy, chociaż nie umiesz tego zaakceptować - jednak zasadn
                                > icza różnica jest taka, że Ty dążysz bezustannie do zmian, a ja się poddałem. U
                                > Ciebie to takie szarpanie się pod lodem, bo masz wybujałe mniemanie o sobie i
                                > uważasz, że należy Ci się więcej od życia niż dostałaś. Nie umiesz pojąć, że je
                                > steś dokładnie tam gdzie Cię na to stać.

                                Ale Ty kompletnie nie wiesz o czym mowisz Sabat, Ty bys chcial byc w punkcie, w ktorym ja teraz jestem. Jak nagralam chate i okolice, w ktorej mieszkam i pokazalam czlowiekowi z Polski to ocenil, ze mieszkam w raju. Nawet jak sie przeprowadze o ulice dalej to bedzie to nadal raj. Raj, w ktorym otrzymuje sie emeryture min 1000 euro nawet jak nie przepracowales w zyciu ani jednego dnia. Ja pracujac obecnie 7 godzin w tygodniu zarabiam tyle co Ty na pelny etat. Jestem wsrod ludzi, ktorzy mowia minimum srednio trzema jezykami. Nawet jak nie zmienie w swoim zyciu dokladnie nic jestem o lata swietlne od Ciebie. Jest sie z czego cieszyc, naprawde juz teraz. A do zmian daze, bo lubie zmiany. Lubie tez nowych kochankow i do nich tez daze ;)
                                • sabat.77 Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 03.04.15, 12:39
                                  Powinnas sprobowac swoich sil w akwizycji, niezle Ci idzie odwracanie kota ogonem. Bo mieszkasz w raju, ktory nie jest Twoj, a za cala moja pensje mozesz tam gdzie mieszkasz sobie kupic waciki.
                                  Nominalny dochod nic nie jest wart, liczy sie sila nabywcza. A 1000€ to jest glodowa kasa na zachodnie warunki. Tak jak w Polsce 1000 PLN mniej wiecej.
                                  Przypominam, ze Ciebie nie stac na indyka, a ja jem indyka kilka razy w miesiacu. I to tylko dlatego, ze niespecjalnie go lubie, bo moglbym go zrec dzien w dzien :)
                                  • rekreativa Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 03.04.15, 12:59
                                    " 1000€ to j
                                    > est glodowa kasa na zachodnie warunki. Tak jak w Polsce 1000 PLN mniej wiecej."

                                    Sabacie, ale z całą sympatią - bzdury gadasz.
                                    1000 euro ma siłę nabywczą kilkakrotnie większą niż 1000 PLN.
                                    Tyle mniej więcej to my z mężem wydajemy miesięcznie na WSZYSTKO (jedzenie, opłaty, higiena, komórki, samochód itp. codzienne wydatki). No raczej za 1000 PLN we dwie osoby cały miesiąc byśmy nie pociągnęli.
                                    • wont Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 03.04.15, 13:09
                                      Nie chce wchodzic pomiedzy mlot a kowadlo w tej zajmujacej dyskusji z cyklu "kto ma lepiej" ale tylko jedna uwaga o charakterze metodologicznym - otoz, twoje doswiadczenia rekreativa dotyczace sily nabywczej pieniadza w Portugalii nie maja zadnego zwiazku z sila nabywcza pieniadza w Holandii. Portugalia to nie jest Holandia po prostu. A to, ze waluta i tam i tam jest euro jest bez znaczenia, bo istotny jest tylko i wylacznie poziom cen, niezaleznie od tego w jakiej walucie jest on wyrazany.
                                      • rekreativa Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 03.04.15, 13:15
                                        Owszem, toteż autorytarne stwierdzenie, że 1000 euro to jest gówno jest nieprawdziwe z gruntu.
                                        Zachód nie składa się wyłacznie z UK , Holandii i Niemiec, przypominam. Ale nawet w tej Holandii czy Niemcach 1000 euro to jest nabywczo więcej niż 1000 PLNów.
                                      • hello-kitty2 Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 03.04.15, 14:16
                                        wont napisał:

                                        > Nie chce wchodzic pomiedzy mlot a kowadlo w tej zajmujacej dyskusji z cyklu "kt
                                        > o ma lepiej"

                                        To nie jest dyskusja o tym ''kto ma lepiej'' tylko o ''dlaczego nie da sie porownac''. Rownie dobrze (przpomne, bo na pewno starosc juz Ci przepalila mozg) mozna bylo tak odebrac dyskusje, ktora prowadziles dlaczego niby Sabat nie hasa z pieskiem po chaszczach w weekend cieszac sie zyciem tylko siedzi w domu na kanapie zestresowany czy mu starczy do pierwszego. Ale Ty oczywiscie wtedy tak tego nie odbierales, bo sie rozmarzyles nad swoja piekna egzystencja u boku szaroburego szczura. Wiec moze wypaluj sie swoja busola moralna tu ;)

                                        ps jak masz potrzebe to oczywiscie mozesz przeprosic ze 3 razy i wprowadzic z 2 erraty, przymkne oko :D

                                        • wont Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 03.04.15, 17:13
                                          Mózg mam dziurawy jak durszlak nie przez starość a przez wódę i różne kolorowe alkohole. To po pierwsze.

                                          Po drugie, to moja busola moralna mówi mi, że ten off-top jest wyjątkowo przykry i że to nie jest chwila i miejsce, żeby nawet "z całą autystycznie empatyczną sympatią" zwracać sabatowi uwagę, że "Zachód" to nie tylko droga Holandia ale również tania Portugalia. Mam nadzieję, że kag nie dołączy do dyskusji i nie będzie przekonywać, że w takiej Dominikanie (zachód przecież) to, panie, za 1000 ojro to luksusy można mieć!

                                          W ogóle to się dziwię tej sytuacji, bo w sumie to naturalne powinno być, że sabat i kitty, zderzający się z podobnymi jednak problemami w związku i nie tylko, powinni być dla siebie emocjonalnym wsparciem a niestety jest jak jest.
                                          • rekreativa Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 03.04.15, 17:28
                                            " ten off-top jest wyjątkowo przykr
                                            > y i że to nie jest chwila i miejsce, żeby nawet "z całą autystycznie empatyczną
                                            > sympatią" zwracać sabatowi uwagę, że "Zachód" to nie tylko droga Holandia ale
                                            > również tania Portugalia. Mam nadzieję, że kag nie dołączy do dyskusji i nie bę
                                            > dzie przekonywać, że w takiej Dominikanie (zachód przecież) to, panie, za 1000
                                            > ojro to luksusy można mieć!"

                                            Off top rozpoczął sabat, sugerując kitty, że tak naprawdę to rzeczona kitty żyje w jakiejś czarnej dupie i tylko robi dobrą minę do złej gry - tutaj przykrości nie widzisz?
                                            • wont Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 03.04.15, 17:45
                                              rekreativa napisała:

                                              > Off top rozpoczął sabat, sugerując kitty, że tak naprawdę to rzeczona kitty żyj
                                              > e w jakiejś czarnej dupie i tylko robi dobrą minę do złej gry - tutaj przykrośc
                                              > i nie widzisz?
                                              ----------------
                                              Naprawdę nie chcę dyskutować kto rozpoczął czy też kto ma rację. Tym bardziej, że to przecież nie jest sprawa tylko tego wątku. Lubię oboje i dlatego wolę zaapelować do nich, żeby się kurwa opamiętali a nie podgrzewać atmosferę. Opamiętajcie się kurwa.
                                              • rekreativa Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 03.04.15, 17:52
                                                No, jeżeli faktycznie taka Twoja intencja, to się do niej przyłączę.
                                                • hello-kitty2 Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 03.04.15, 19:42
                                                  rekreativa napisała:

                                                  > No, jeżeli faktycznie taka Twoja intencja, to się do niej przyłączę.

                                                  W porzadku, wychodze z tego off-topu.
                                                  • lybbla Starcie Herosów Sabat vs Kitty 04.04.15, 18:20
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > W porzadku, wychodze z tego off-topu.

                                                    Gracka Tragedia. A ja robię w chórkach.
                                                    Nie ma bardziej wyrazistych postaci niż Herosi w tytule.

                                                    > Off top rozpoczął sabat
                                                    Jaja sobie robisz Rekreativo. Sabat od wieków robi dla Kitty
                                                    za tampon emocjonalny.
                                                    Komu jak komu ale tamponowi wypada się od czasu do czasu odszczekać.
                                                    Idzie w dobrym kierunku.

                                                    Do tamponów mówi się mniej więcej tak
                                                    'Nie porównuj mnie do siebie, bo mi to ubliża!'
                                                    Sabat użył techniki której się nauczył od Bitch czy Kitty (jakie złośliwe zestawienie) by wyciągać z interlokutora co najgorsze.
                                                    Uczciwie należy dodać, że zarówno Sabat jak i Kitty wyciągają również z ludzi co
                                                    lepsze kawałki.

                                                    Przyznaję się do ubliżania Kitty. Nie przepraszam.

                                                    Przy okazji wyszło na to, że prozwiązkowe nastawienie Kitty to tylko
                                                    próba zmiana profilu, może trochę za wczesna bo
                                                    `Lubie tez nowych kochankow i do nich tez daze ;)'
                                                    Kiedy Ty się Kitula ustatkujesz?

                                                    `Ale Ty kompletnie nie wiesz o czym mowisz Sabat, Ty bys chcial byc w punkcie, w ktorym ja teraz jestem.'

                                                    Ty chyba chyba Kitty kompletnie nie wiesz o czym mówisz.
                                                    Gdzie te Twoje `szczęście jest w nas'?
                                                    Wbij sobie do głowy, że wszelkie ustawianie się względem innych ludzi
                                                    Cię wykańcza. Ale przecież Ty to wiesz:)

                                                    Miło się jeździ rowerem wokół Lejdy, można się zaszyć w jakiejś knajpie
                                                    nieopodal kanału w Delft, wiosna jest jednak wszędzie. Zima natomiast jest północna.
                                                    Kanały amsterdamskie były już porównywane do kręgów piekieł przez jednego Noblistę co to się w pokoju Weil chronił. Uciekinierzy z Brukseli, których znam nie mieli wątpliwości, że Conrad opisywał to miasto. Uważaj bo Twoje plany się spełnią.

                                                    Lizbona to co innego, idealne miejsce do surfingu i marnotrawienia czasu.
                                                    Z drugiej strony raj to chyba jednak Dominikana i inne Haiti gdyby nie było na nich ludzi. Ja potrzebuję, różnicy wzniesień, mogą być pagórki.

                                                    Ale o czym to ja miałem. Aha, nie Kitty nikt nie chce być w Twoim punkcie.
                                                  • hello-kitty2 Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 04.04.15, 18:32
                                                    lybbla napisał:

                                                    > Gracka Tragedia. A ja robię w chórkach.(...)

                                                    Przypominam, ze byly dwie prosby zeby ten off-top zamknac. Sabat sie dostosowal, ja sie dostosowalam wiec prosba: dostosuj sie i Ty.
                                                  • zawle Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 04.04.15, 18:37
                                                    Ty poproś.
                                                  • hello-kitty2 Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 04.04.15, 19:00
                                                    zawle napisała:

                                                    > Ty poproś.

                                                    Czepiasz sie formy? Jakos ani ja ani Rekreativia nie mialysmy problemu ze zinterpretowaniem prosby Wonta choc brzmiala tak:
                                                    "(...) dlatego wolę zaapelować do nich, żeby się kurwa opamiętali a nie podgrzewać atmosferę. Opamiętajcie się kurwa."

                                                    Ja spelniam wylacznie ich prosbe, bo dalam slowo. Szczerze, to mnie to w ogole nie obchodzi czy sie teraz reszta uzytkownikow bedzie roztrzasac piekac na tym palniczku swoje pieczenie. Mozesz sie Zawle roztrzasac do woli, ile chcesz, droga wolna. W ogole mi na tym nie zalezy, nie taki byl cel mojego postu. Ja tylko kazdego z Was z osobna informuje, ze odpowiadac na te posty nie bede ze wzgledu na dane slowo. Ot co. A od Ciebie nie chce NIC i o NIC Cie prosic nie bede. Rob sobie co chcesz. Ty i kazdy inny.
                                                  • zawle Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 04.04.15, 19:04
                                                    hello-kitty2 napisała: > Czepiasz sie formy? Jakos ani ja ani Rekreativia nie mialysmy problemu ze zinte
                                                    > rpretowaniem prosby Wonta choc brzmiala tak:
                                                    > "(...) dlatego wolę zaapelować do nich, żeby się kurwa opamiętali a nie podgrze
                                                    > wać atmosferę. Opamiętajcie się kurwa."

                                                    Nie...czepiam się Ciebie. I puść kotku tą Rekreativę, żeby za zakładnika nie robiła:))

                                                    > Ja spelniam wylacznie ich prosbe, bo dalam slowo. Szczerze, to mnie to w ogole
                                                    > nie obchodzi czy sie teraz reszta uzytkownikow bedzie roztrzasac piekac na tym
                                                    > palniczku swoje pieczenie. Mozesz sie Zawle roztrzasac do woli, ile chcesz, dro
                                                    > ga wolna. W ogole mi na tym nie zalezy, nie taki byl cel mojego postu. Ja tylko
                                                    > kazdego z Was z osobna informuje, ze odpowiadac na te posty nie bede ze wzgled
                                                    > u na dane slowo. Ot co. A od Ciebie nie chce NIC i o NIC Cie prosic nie bede. R
                                                    > ob sobie co chcesz. Ty i kazdy inny.


                                                    Szczerość Kitka...a Ty ponoć jesteś szczera;)))
                                                  • bgz0702 Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 04.04.15, 19:16
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Ja spelniam wylacznie ich prosbe, bo dalam slowo. Szczerze, to mnie to w ogole
                                                    > nie obchodzi czy sie teraz reszta uzytkownikow bedzie roztrzasac piekac na tym
                                                    > palniczku swoje pieczenie. Mozesz sie Zawle roztrzasac do woli, ile chcesz, dro
                                                    > ga wolna. W ogole mi na tym nie zalezy, nie taki byl cel mojego postu. Ja tylko
                                                    > kazdego z Was z osobna informuje, ze odpowiadac na te posty nie bede ze wzgled
                                                    > u na dane slowo. Ot co. A od Ciebie nie chce NIC i o NIC Cie prosic nie bede. R
                                                    > ob sobie co chcesz. Ty i kazdy inny.
                                                    >

                                                    ;))) biedna...
                                                  • zawle Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 04.04.15, 19:21
                                                    Nie przesadzaj, przecież ma emeryturę tysiąc euro.
                                                  • bgz0702 Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 04.04.15, 19:24
                                                    zawle napisała:

                                                    > Nie przesadzaj, przecież ma emeryturę tysiąc euro.
                                                    >

                                                    no i nie ma wydatków
                                                  • lybbla Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 04.04.15, 20:51
                                                    Doszukałem się kto prosił Kitty.
                                                    Wont apelował do Kitty.
                                                    Jak ja mogłem przeoczyć tak daleko idące przemiany.

                                                    Woncie czy Ty aby nie zmierzasz do roli Duncana Heywarda?

                                                  • zawle Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 04.04.15, 21:02
                                                    Nadzieja umiera ostatnia.
                                                  • bgz0702 Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 04.04.15, 21:35
                                                    zawle napisała:

                                                    > Nadzieja umiera ostatnia.
                                                    >

                                                    moja umarła kilka razy i nie chciała zmartwychwstać;) miałam różne rodzaje nadziei i normalnie wszystkie odchodzą;)) Co mam robić zawle? normalnie robię co mogę a ona i tak spierdala;)))
                                                  • bgz0702 Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 04.04.15, 19:22
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    "Starcie Herosów Sabat vs Kitty"

                                                    starcie inteligentnego gościa z napierdalajacym bokserem który się zmienia w małą myszkę jak już nie może napierdalac
                                                  • potwor_z_piccadilly Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 05.04.15, 00:00
                                                    bgz0702 napisała:

                                                    > hello-kitty2 napisała:
                                                    > "Starcie Herosów Sabat vs Kitty"

                                                    > starcie inteligentnego gościa masę z bokserem który się zmienia w ma
                                                    > łą myszkę jak już nie może napierdalac.

                                                    Starcie inteligentnego gościa, ale biduli, bo obciążonego cechą wielu Polaków. Historycznie uwarunkowanym kultem narodowego męczeństwa. Jemu w kwestii jakichkolwiek jego problemów i bez względu na to, czy ktoś obcy zawinił, czy on sam w gówno wlazł, wolno jedynie przytakiwać i użalać się nad nimi. Inni, co radzić chcą, mniej, czy bardziej ostro skrytykują go, automatycznie skazani są na wojenkę, bo w/g niego, ludzkiej martyrologii nie potrafią zrozumieć i uszanować. Trzeba go zrozumieć i jego taktykę działania. Gość w Polsce żyje i wie, że obrońców uciśnionego, patriotów, znajdzie tu bez liku co to nawet w jego obronie oczy potrafią wydrapać. A już z pewnością, argumenty na jego obronę znajdą, a jak nie znajdą na ziemi, to z księżyca je wytrzepią. No co? Cel uświęca środki, a cel to wzniosły. W końcu nie o pietruszkę tu idzie, a o rodaka męczeństwo.
                                                    Adwersarz.
                                                    Osoba zepsuta przez zgniły zachód. Wrażym euro opłacana i od wartości chrześcijańskich oderwana (u nas wartości nawet na ateistów i agnostyków wpływ mają, Kulturą na czarnych krzyżach zbudowaną, się to to nazywa). Osoba, która zamiast ukorzyć się, w krytykowanie bliźnich się bawi, komentuje, kontestuje, radzi, a nawet śmie trudne pytania zadawać i przykłady ze swego życia przytaczać. Zero w niej współczucia dla duszy udręczonej. Brak empatii zagłusza w niej wagę problemów uciśnionego. Nie rozumie jego boleści z faktu, że baba mu nie daje.
                                                    Zgroza.


                                                  • urquhart Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 05.04.15, 00:21
                                                    potwor_z_piccadilly napisał:
                                                    > Starcie inteligentnego gościa, ale biduli, bo obciążonego cechą wielu Polaków.
                                                    > Historycznie uwarunkowanym kultem narodowego męczeństwa. Jemu w kwestii jakichk
                                                    > olwiek jego problemów i bez względu na to, czy ktoś obcy zawinił, czy on sam w
                                                    > gówno wlazł, wolno jedynie przytakiwać i użalać się nad nimi. Inni, co radzić c
                                                    > hcą, mniej, czy bardziej ostro skrytykują go, automatycznie skazani są na wojen
                                                    > kę, bo w/g niego, ludzkiej martyrologii nie potrafią zrozumieć i uszanować. Trz
                                                    > eba go zrozumieć i jego taktykę działania. Gość w Polsce żyje i wie, że obrońcó
                                                    > w uciśnionego, patriotów, znajdzie tu bez liku co to nawet w jego obronie oczy
                                                    > potrafią wydrapać. A już z pewnością, argumenty na jego obronę znajdą, a jak ni
                                                    > e znajdą na ziemi, to z księżyca je wytrzepią. No co? Cel uświęca środki, a cel
                                                    > to wzniosły. W końcu nie o pietruszkę tu idzie, a o rodaka męczeństwo.
                                                    > Adwersarz.
                                                    > Osoba zepsuta przez zgniły zachód. Wrażym euro opłacana i od wartości chrześcij
                                                    > ańskich oderwana (u nas wartości nawet na ateistów i agnostyków wpływ mają, Kul
                                                    > turą na czarnych krzyżach zbudowaną, się to to nazywa). Osoba, która zamiast uk
                                                    > orzyć się, w krytykowanie bliźnich się bawi, komentuje, kontestuje, radzi, a na
                                                    > wet śmie trudne pytania zadawać i przykłady ze swego życia przytaczać. Zero w n
                                                    > iej współczucia dla duszy udręczonej. Brak empatii zagłusza w niej wagę problem
                                                    > ów uciśnionego. Nie rozumie jego boleści z faktu, że baba mu nie daje.
                                                    > Zgroza.

                                                    Ciekawe spojrzenie.
                                                    No coś w tym jest, taki zakręcony gender, bo jak opis analogiczny męczeństwa odnieść do udręczonej kobiety przez faceta który nie wywiązuje się ze związkowych zobowiązań to masz tu pełne fora takich babskich postaci z całymi gronami wsparcia uciśnienia jak na Życiu Rodzinnym obok forum. Tylko odwrócenie że to pisze facet zmienia postać zasadniczo :)
                                                    Sugerujesz że to cecha narodowa zatem?
                                                  • potwor_z_piccadilly Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 05.04.15, 00:37
                                                    urquhart napisał:

                                                    > Sugerujesz że to cecha narodowa zatem?

                                                    Niestety.
                                                    Podobni do nas są Kreteńczycy.
                                                    Podobną mieli historię.
                                                    Pewnie nie było by tak, ale politykom i klerowi dążącemu do utrzymania struktur feudalnych w obrębie kościoła na tym zależy.
                                                    Ot, durni mamy być. Jak nam tłumaczą, japy mamy rozdziawiać. Jak nakazują, mamy się obrażać i buntować.
                                                    Mechanizmów nie widzisz?


                                                  • zawle Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 05.04.15, 03:02
                                                    Tylko tyle wyłapałeś potwór? Wątek o eurodolarach? A czy nie ciekawszy jest ten że sabat siedzi ze swoją żoną bo go na rozwód nie stać, a Kitty z wygody? Oboje dokonują wyboru. Tego samego. Więc czy w euro, czy w złotówkach...koń ten sam.
                                                  • potwor_z_piccadilly Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 05.04.15, 07:56
                                                    zawle napisała:

                                                    > Tylko tyle wyłapałeś potwór? Wątek o eurodolarach?

                                                    Chyba jeszcze źle oczy przetarłem.
                                                    Kobieto, ja o fundamentach, Ty o pierduentach.

                                                    > A czy nie ciekawszy jest ten
                                                    > że sabat siedzi ze swoją żoną bo go na rozwód nie stać,

                                                    To niech siedzi tak dalej.
                                                    Jak go dupa zaboli i z bólu zawyje, poduszeczkę mu przyłóż.



                                                  • bgz0702 Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 05.04.15, 09:48
                                                    potwor_z_piccadilly napisał:

                                                    > Starcie inteligentnego gościa, ale biduli, bo obciążonego cechą wielu Polaków.
                                                    > Historycznie uwarunkowanym kultem narodowego męczeństwa. Jemu w kwestii jakichk
                                                    > olwiek jego problemów i bez względu na to, czy ktoś obcy zawinił, czy on sam w
                                                    > gówno wlazł, wolno jedynie przytakiwać i użalać się nad nimi. Inni, co radzić c
                                                    > hcą, mniej, czy bardziej ostro skrytykują go, automatycznie skazani są na wojen
                                                    > kę, bo w/g niego, ludzkiej martyrologii nie potrafią zrozumieć i uszanować. Trz
                                                    > eba go zrozumieć i jego taktykę działania. Gość w Polsce żyje i wie, że obrońcó
                                                    > w uciśnionego, patriotów, znajdzie tu bez liku co to nawet w jego obronie oczy
                                                    > potrafią wydrapać. A już z pewnością, argumenty na jego obronę znajdą, a jak nie znajdą na ziemi, to z księżyca je wytrzepią. No co? Cel uświęca środki, a cel to wzniosły. W końcu nie o pietruszkę tu idzie, a o rodaka męczeństwo.

                                                    ;)) och ty "cel uświęca środki" ";))) jakby co to pamiętaj o tej zasadzie w każdej sytuacji, rozciągaj na większych obszarach

                                                    > Adwersarz.
                                                    > Osoba zepsuta przez zgniły zachód. Wrażym euro opłacana i od wartości chrześcij
                                                    > ańskich oderwana (u nas wartości nawet na ateistów i agnostyków wpływ mają, Kul
                                                    > turą na czarnych krzyżach zbudowaną, się to to nazywa). Osoba, która zamiast ukorzyć się, w krytykowanie bliźnich się bawi, komentuje, kontestuje, radzi, a na
                                                    > wet śmie trudne pytania zadawać i przykłady ze swego życia przytaczać. Zero w niej współczucia dla duszy udręczonej. Brak empatii zagłusza w niej wagę problemów uciśnionego. Nie rozumie jego boleści z faktu, że baba mu nie daje.
                                                    > Zgroza.
                                                    >
                                                    ;))) wariat. Ależ ona rozumie "że baba mu nie daje" bo przecież ją też chłop olał. Traktuj ją jak istotę inteligentną, ona wie ze tu głównie o to chodzi ze ma tak samo słabo
                                                  • potwor_z_piccadilly Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 05.04.15, 11:06
                                                    bgz0702 napisała:

                                                    > ;))) wariat. Ależ ona rozumie "że baba mu nie daje"

                                                    Oczywiście, w końcu jest babą i nie tu problem. Problemem jest, że on też wie dlaczego mu baba nie dale, ale odrzuca tę wiedzę, bo w cierpiętnictwie woli się pławić, a tych co mu przeszkadzają w upajaniu się tym cierpiętnictwem, atakuje ogniem. Dobrze, że w jego przypadku słomiany to ognień, ale zawsze ogień.

                                                    > Traktuj ją jak istotę inteligentną,

                                                    I tak ją potraktowałem. Jako że to osoba inteligentna, pozwoliłem sobie na opis jej osoby w formie dla inteligentów. Oni zrozumieją.

                                                    > ona wie ze tu głównie o to chodzi ze ma
                                                    > tak samo słabo

                                                    Możliwe, ale ona front stara się zmienić. Zamiast jojczyć, kombinuje.
                                                  • marek.zak1 Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 05.04.15, 11:22
                                                    potwor_z_piccadilly napisał:

                                                    > > ona wie ze tu głównie o to chodzi ze ma tak samo słabo
                                                    >
                                                    > Możliwe, ale ona front stara się zmienić. Zamiast jojczyć, kombinuje.

                                                    Być żoną Sabata latwo zapewne nie jest. Mozliwości kombinacji babki pod czterdziestkę z dwojgiem dzieci wydaja mi się dosyć ograniczone.
                                                  • bgz0702 Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 05.04.15, 12:08
                                                    potwor_z_piccadilly napisał:

                                                    > bgz0702 napisała:
                                                    >
                                                    > > ;))) wariat. Ależ ona rozumie "że baba mu nie daje"
                                                    >
                                                    > Oczywiście, w końcu jest babą i nie tu problem. Problemem jest, że on też wie d
                                                    > laczego mu baba nie dale, ale odrzuca tę wiedzę, bo w cierpiętnictwie woli się
                                                    > pławić, a tych co mu przeszkadzają w upajaniu się tym cierpiętnictwem, atakuje
                                                    > ogniem. Dobrze, że w jego przypadku słomiany to ognień, ale zawsze ogień.
                                                    >
                                                    > > Traktuj ją jak istotę inteligentną,
                                                    >
                                                    > I tak ją potraktowałem. Jako że to osoba inteligentna, pozwoliłem sobie na opis
                                                    > jej osoby w formie dla inteligentów. Oni zrozumieją.
                                                    >
                                                    > > ona wie ze tu głównie o to chodzi ze ma
                                                    > > tak samo słabo
                                                    >
                                                    > Możliwe, ale ona front stara się zmienić. Zamiast jojczyć, kombinuje.

                                                    przypominam ci o "cel uświęca środki", to musi być uczciwe jeśli oponentom zarzucasz. Postaraj się o obiektywizm z tym "dawaniem" bo chodzi o to że nie wszyscy jej dają, a pierwszy zwiazek to okupiła nawet bólem i przykro mi z tego powodu, żałuję jej. Nikt nie rozstrzyga tego dlaczego ci faceci jej nie chcą/ nie chcieli, na pewno mieli "powód" jak zona sabata. Bądź uczciwy.
                                                    Do kitti jako kitty i jej frontow nie mam nic, rozmawiam o frustracji i pluciu jadem na wszystkich co nie chcą ssać jej cipki lub... robią to wtedy kiedy ona NIE CHCE
                                                    Bądź uczciwy wobec CZŁOWIEKA, nie myśl o tym ze cie trafił w czuły punkt, jest bystry po prostu. Niech nam refleksja zastąpi gadanie
                                                  • zawle Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 05.04.15, 13:13
                                                    > I tak ją potraktowałem. Jako że to osoba inteligentna, pozwoliłem sobie n
                                                    > a opis
                                                    > > jej osoby w formie dla inteligentów. Oni zrozumieją.

                                                    Taka mała manipulacyjka dla prostaków. Nie przytakniesz-nie rozumiesz- jesteś nieinteligentny. A mogę sobie być nieinteligentna a i tak powiem : pierdolisz farmazony. Proszę Państwa: Oto Forma dostępna dla wszystkich;)) Dla Nich, Onych,Naszych, Waszych i Tamtych.

                                                    > > Możliwe, ale ona front stara się zmienić. Zamiast jojczyć, kombinuje.

                                                    Wiesz tylko tyle co forum wysra.
                                                  • hello-kitty2 Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 05.04.15, 13:53
                                                    zawle napisała:

                                                    > > I tak ją potraktowałem. Jako że to osoba inteligentna, pozwoliłem sobie
                                                    > n
                                                    > > a opis
                                                    > > > jej osoby w formie dla inteligentów. Oni zrozumieją.
                                                    >
                                                    > Taka mała manipulacyjka dla prostaków. Nie przytakniesz-nie rozumiesz- jesteś n
                                                    > ieinteligentny. A mogę sobie być nieinteligentna a i tak powiem : pierdolisz fa
                                                    > rmazony. Proszę Państwa: Oto Forma dostępna dla wszystkich;)) Dla Nich, Onych,N
                                                    > aszych, Waszych i Tamtych.
                                                    >
                                                    > > > Możliwe, ale ona front stara się zmienić. Zamiast jojczyć, kombinuj
                                                    > e.
                                                    >
                                                    > Wiesz tylko tyle co forum wysra.

                                                    Zawle skoncz juz ta krucjate, Zmartwychwstaniem Bozym sie ciesz ;) Przeciez to widac, ze sprawy, ktore Cie bola ze mna probujesz zalatwiac innych palujac. Po co Ci to? Chcesz sobie wrogow na forum narobic? Na suke wyjsc? Ja nie jestem Twoim wrogiem i nic do Ciebie nie mam. Nie ma we mnie zadnych zlych emocji zwiazanych z Twoja osoba, zadnych zalow ani pretensji. Traktuje Cie naturalnie, bez zlosci. Dajze juz spokoj. Jak to moja matka mawia: zapomnij o tym. Jesli Cie zranilam przepraszam.
                                                  • zawle Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 05.04.15, 14:18
                                                    hello-kitty2 napisała: > Zawle skoncz juz ta krucjate, Zmartwychwstaniem Bozym sie ciesz ;) Przeciez to
                                                    > widac, ze sprawy, ktore Cie bola ze mna probujesz zalatwiac innych palujac. Po
                                                    > co Ci to? Chcesz sobie wrogow na forum narobic? Na suke wyjsc? Ja nie jestem Tw
                                                    > oim wrogiem i nic do Ciebie nie mam. Nie ma we mnie zadnych zlych emocji zwiaza
                                                    > nych z Twoja osoba, zadnych zalow ani pretensji. Traktuje Cie naturalnie, bez z
                                                    > losci. Dajze juz spokoj. Jak to moja matka mawia: zapomnij o tym. Jesli Cie zra
                                                    > nilam przepraszam.

                                                    Nie jestem katoliczką więc pojęcie zmartwychwstania i krucjaty jest nie z mojego kręgu kulturowego. Wiem co robię, wrogowie moi bliscy mi są jak przyjaciele:)))
                                                    Twój problem polega na tym, że ludzi postrzegasz...jesteś ze mną, albo przeciwko mnie. Nie jestem ani z Tobą, ani przeciwko. Mnie osobiście nie skrzywdziłaś, bo i czym? Ale mam dość patrzenia jak walisz innych za to, w czym sama pływasz. Twoje walenie klapkiem prawdomówności, spójności mnie wkurwia. Jak z czymś się zgodzę z Tobą, to napiszę. I nie strasz mnie wrogami bo brzmi jakbyś armię zbierała;)
                                                  • potwor_z_piccadilly Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 05.04.15, 15:48
                                                    Przykład następny.
                                                    Milcz, przytakuj i szczerz się, po plecach poklepuj, boś grzeszny i korzyć się ci tylko przystaje, a nie rady dawać i krytyk udzielać.

                                                    zawle napisała:

                                                    > Ale mam dość patrzenia jak walisz innych za to, w czym sama pływasz.
                                                    > Twoje walenie klapkiem prawdomówności, spójności mnie wkurwia.


                                                  • bgz0702 Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 05.04.15, 16:20
                                                    potwor_z_piccadilly napisał:

                                                    > Przykład następny.
                                                    > Milcz, przytakuj i szczerz się, po plecach poklepuj, boś grzeszny i korzyć się
                                                    > ci tylko przystaje, a nie rady dawać i krytyk udzielać.
                                                    >
                                                    > zawle napisała:
                                                    >
                                                    > > Ale mam dość patrzenia jak walisz innych za to, w czym sama pływasz.
                                                    > > Twoje walenie klapkiem prawdomówności, spójności mnie wkurwia.
                                                    >
                                                    >

                                                    ciarki mnie przechodza zes taki waski strasznie. Jak dupa weza a wezy nie cierpie.... ble... po raz kolejny
                                                  • lybbla Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 05.04.15, 16:27
                                                    potwor_z_piccadilly napisał:

                                                    > Przykład następny.
                                                    > Milcz, przytakuj i szczerz się, po plecach poklepuj, boś grzeszny i korzyć się
                                                    > ci tylko przystaje, a nie rady dawać i krytyk udzielać.
                                                    >
                                                    > zawle napisała:
                                                    >
                                                    > > Ale mam dość patrzenia jak walisz innych za to, w czym sama pływasz.
                                                    > > Twoje walenie klapkiem prawdomówności, spójności mnie wkurwia.

                                                    Potworze chuć Ci zdolność postrzegania mąci. Żona wróciła?

                                                    Sabat dał rady (wy.urwił) Kitty w stylu Kitty. A co miał milczeć, przytakiwać, szczerzyć się, po plecach poklepywać we wszystkie otwory włazić jak Ty to robisz?

                                                    Jeśli masz wypieki na twarzy gdy Kitty (dawniej Bitch) gania adeptów to nie rozumiem dlaczego nie masz wypieków gdy Sabat gania adeptkę Eurokołchozu.
                                                    Może jednak żona nie wróciła jeszcze.

                                                    Złapał Kitty na 1000 Eur, wygodzie, nowych kochankach, kim Ty robaku jesteś by mnie pouczać. Wyszedł kot z worka. W zasadzie nigdy ten kot w tym worku nie był.

                                                    I to wszystko jak mówi nudziarz za friko.
                                                    My tu nie o Kitty mówimy tylko o Sabacie.

                                                    Biedny Ty potwór jesteś bez tej żony, biedny. Ślepy taki.
                                                  • bgz0702 Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 05.04.15, 16:35
                                                    lybbla napisał:

                                                    > Biedny Ty potwór jesteś bez tej żony, biedny. Ślepy taki.

                                                    biedny, taki... oglupialy bym powiedziala. To musi byc straszne chciec cipke. Nie, jak ktos tu powiedzial chciec byc przez cipke wybranym. O to jest to! Awans zyciowy, wredna a mnie lubi... I co? Co powiesz lybbla? Czytales o pragnieniach zyciowych "dobrej kobiety". Wychodzi na to ze to sabat winny bo ona ma fajne i jasne cele na "jutro". A ten pacan nie rozumial ze musi miec na dzisiaj...
                                                    Co powiesz ty potwor o tym?
                                                  • bgz0702 Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 05.04.15, 16:39
                                                    bgz0702 napisała:

                                                    ach, i jeszcze rozmawiamy o konkretach, tak jak kitty lubi. Tak dla pamieci, bez swirowania
                                                  • lybbla Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 05.04.15, 17:01
                                                    bgz0702 napisała:


                                                    > biedny, taki... oglupialy bym powiedziala. To musi byc straszne chciec cipke.

                                                    Tu bgz muszę Ci powiedzieć, że łączę się w strachu. Te momenty gdy widzisz wokoło chodzące cipki to samo dno. Brrr.

                                                    > Nie, jak ktos tu powiedzial chciec byc przez cipke wybranym. O to jest to! Awans
                                                    > zyciowy, wredna a mnie lubi... I co? Co powiesz lybbla?

                                                    Powiem, że wolę być wybierany przez oczy i jak Gomory pisał przez gar zupy
                                                    gotujący się za tymi oczami.

                                                    > Czytales o pragnieniach zyciowych "dobrej kobiety".

                                                    Kpisz z Kitty czy odwołujesz się do Munro?

                                                    > Wychodzi na to ze to sabat winny bo ona ma fajne
                                                    > i jasne cele na "jutro". A ten pacan nie rozumial ze musi miec na dzisiaj...
                                                    > Co powiesz ty potwor o tym?
                                                  • bgz0702 Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 05.04.15, 17:28
                                                    lybbla napisał:

                                                    > bgz0702 napisała:
                                                    >
                                                    > Tu bgz muszę Ci powiedzieć, że łączę się w strachu. Te momenty gdy widzisz woko
                                                    > ło chodzące cipki to samo dno. Brrr.

                                                    Wiem:-) mogę się domyslac

                                                    >
                                                    > Powiem, że wolę być wybierany przez oczy i jak Gomory pisał przez gar zupy
                                                    > gotujący się za tymi oczami.
                                                    >
                                                    > > Czytales o pragnieniach zyciowych "dobrej kobiety".
                                                    >
                                                    > Kpisz z Kitty czy odwołujesz się do Munro?
                                                    >
                                                    > > Wychodzi na to ze to sabat winny bo ona ma fajne
                                                    > > i jasne cele na "jutro". A ten pacan nie rozumial ze musi miec na dzisiaj
                                                    > ...
                                                    > > Co powiesz ty potwor o tym?

                                                    Nie, nie kpie z kitty nawet sobie wyobraź, brak panowania nad otaczająca ja rzeczywistością- tak ja widzę. Ale dziwie się jak miłośnicy zwierząt, zapalency do czworonogów mogą paląc ta miłością do czworonoga ze niby taka empatia, a nie reagować jak człowiekowi się krzywda dzieje, kimkolwiek by nie był. To ja tyle. Bo wcale nie chodzi o sabata, chodzi o pizdowatosc która we mnie się tez ujawnia jak mam do czynienia z pizda, gnojem, chujem czy innym padalcem który krzywdzi ludzi. Żałuje ale tez mam cechy gnoja. Bóg ze mną:-) na szczęście rzadko mam do czynienia z takimi ludzmi. Nie o kitty chodzi a o jej postawe
                                                  • potwor_z_piccadilly Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 05.04.15, 17:07
                                                    Do przewidzenie było, że kij w mrowisko wetknę.
                                                    Ale co mi tam, to forum, a nie prywatne salony forumowiczów.

                                                    bgz0702 napisała:

                                                    > Wychodzi na to ze to sabat winny bo ona ma fajne
                                                    > i jasne cele na "jutro". A ten pacan nie rozumial ze musi miec na dzisiaj...
                                                    > Co powiesz ty potwor o tym?

                                                    Co tu gadać.
                                                    forum.gazeta.pl/forum/s,15128,157175509,157199404.html?rep=2&from=4
                                                  • bgz0702 Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 05.04.15, 17:31
                                                    potwor_z_piccadilly napisał:

                                                    > Do przewidzenie było, że kij w mrowisko wetknę.
                                                    > Ale co mi tam, to forum, a nie prywatne salony forumowiczów.
                                                    >
                                                    > bgz0702 napisała:
                                                    >
                                                    > > Wychodzi na to ze to sabat winny bo ona ma fajne

                                                    > > i jasne cele na "jutro". A ten pacan nie rozumial ze musi miec na dzisiaj
                                                    > ...
                                                    > > Co powiesz ty potwor o tym?
                                                    >
                                                    > Co tu gadać.
                                                    > <a href="forum.gazeta.pl/forum/s,15128,157175509,157199404.html?rep=2&from=4" target="_blank" rel="nofollow">forum.gazeta.pl/forum/s,15128,157175509,157199404.html?rep=2&from=4</a

                                                    Nie do przewidzenia potwór, a do przemyslenia
                                                  • lybbla Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 05.04.15, 17:57
                                                    bgz0702 napisała:

                                                    > potwor_z_piccadilly napisał:
                                                    >
                                                    > > Do przewidzenie było, że kij w mrowisko wetknę.
                                                    > > Ale co mi tam, to forum, a nie prywatne salony forumowiczów.

                                                    > Nie do przewidzenia potwór, a do przemyslenia

                                                    Biduli się argumenty skończyły (albo nie wie o czym piszemy) i próbuje sprowadzić nas do swojego poziomu.
                                                  • zawle Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 05.04.15, 19:12
                                                    potwor_z_piccadilly napisał:

                                                    > Do przewidzenie było, że kij w mrowisko wetknę.
                                                    > Ale co mi tam, to forum, a nie prywatne salony forumowiczów.

                                                    matko boska....nie dość że inteligent to jeszcze bohatyr;)) Nic tylko piczki za euro pokazywać, żeby Panu dogodzić.
                                                  • scho.7 Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 18.04.15, 18:10
                                                    Nie czytałam całości, więc nie wiem, czy moje rady się nie powtórzą, ale jestem w podobnej sytuacji.

                                                    Moje opinie są takie:
                                                    - 100procentowan pewność, że to ten jedyny to jest jakiś mit i w życiu się raczej nie zdarza (chyba że egzaltowanym osobom, które dają się łatwo ponosić emocjom), skoro Ty z poprzednim partnerem też takiej pewności nie miałaś, to może jesteś z tych, którym taka pewność się własnie nie przytrafia.
                                                    - sama jestem w podobnym związku i skończyło się tak, że od prawie roku mam kochanka

                                                    kochanek to jakieś wyjście, może związek otwarty? tu masz przyjaciela, tam genialny seks. tylko że nie wszystkim romanse odpowiadają. wiadomo, jak to z nami kobietami, często pojawiają się emocje, potem łzy i płacz. ale różne są kobiety.

                                                    u mnie łzy były i są, ale czasem myślę, że nie żałuję. bo to, o czym Ty piszesz, że przeżywasz w snach, przeżyłam na jawie :) seks lepszy niż mi się kiedykolwiek przyśnił.

                                                    ja na Twoim miejscu na chłodno oceniłabym plusy i munisy dalszego pozostawania razem. czy wyobrażasz go sobie jako ojca? czy dobrze się z nim mieszka? może zgodziłby się na związek otwarty? a może jednak są sposoby, żeby ten seks między Wami poprawić?

                                                    sama próbuję właśnie takiego bilansu dokonać w sprawie mojego stałego partnera.
                                                  • hello-kitty2 Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 05.04.15, 16:42
                                                    lybbla napisał:

                                                    > Złapał Kitty na 1000 Eur, wygodzie, nowych kochankach, kim Ty robaku jesteś by
                                                    > mnie pouczać. Wyszedł kot z worka. W zasadzie nigdy ten kot w tym worku nie był
                                                    > .

                                                    Otoz, nigdy nie byl. Wiec jakie zlapal? Ze co? Na nowych kochankach? hehe dobre. Ja tu referaty napisalam o nowych kutasach, jak je bralam, biore i bede brala. Zes nie doczylal Lybbla jak Morrison podpytywal jakich lubie. Pisalam wprost i otwartym tekstem: lubie z pieniedzmi. To tysiac euro co w prawi stoi to wiesz maly pikus. CZYTAJ wszystkich, a nie tylko Sabata to bedziesz bardziej zorientowany w temacie kto kogo na czym lapie.

                                                    Swoja droga to tak go lubisz, a nigdy z nim nawet slowa nie zamienisz. On tylko dla Ciebie isntieje przez pryzmat mnie. Dziwne, nie?
                                                  • lybbla Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 05.04.15, 17:31
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Otoz, nigdy nie byl. Wiec jakie zlapal? Ze co? Na nowych kochankach?
                                                    > hehe dobre.

                                                    Jak pisał Sabat dzidzi nie widzi.

                                                    > Ja tu referaty napisalam o nowych kutasach, jak je bralam, biore i bede brala.

                                                    Słyszałem, że zrobiłaś sobie przerwę. Ten czas teraźniejszy to aktualny?
                                                    Ile Ty jesteś na forum? W Twoim przypadku, żaden wyczyn jak brałaś
                                                    i będziesz brała coraz to nowe kutasy. W Twoim przypadku wyczynem byłoby
                                                    znaleźć kutasa, który będzie Cie chciał brać przez 1,5 roku (każdej innej kobiecie
                                                    powiedziałbym 3 lata ale Ty masz taryfę ulgową). Piszę chciał brać, a nie brać
                                                    na odwal się.

                                                    > Zes nie doczylal Lybbla jak Morrison podpytywal jakich lubie.
                                                    > Pisalam wprost i otwartym tekstem: lubie z pieniedzmi.

                                                    Ok mają śmierdzieć pieniędzmi. To powiedz ile ten rekordzista miał?
                                                    Bo mam ofertę z UK. Ale mnie tu dobrze.

                                                    > To tysiac euro co w prawi stoi to wiesz maly pikus.

                                                    Widzisz Sabat taki bez pieniędzy a jest bliżej rozwiązania.

                                                    > CZYTAJ wszystkich, a nie tylko Sabata to bedziesz bardziej zorientowany
                                                    > w temacie kto kogo na czym lapie.

                                                    O nie tylko nie to, wszystkich? Ciebie może kręci SM.

                                                    > Swoja droga to tak go lubisz, a nigdy z nim nawet slowa nie zamienisz. On tylko
                                                    > dla Ciebie isntieje przez pryzmat mnie. Dziwne, nie?

                                                    Czytaj może uważnie. Prześledź uważnie forum. Masz umysł nastawiony na wyłapywanie haków. Tracisz jak każdy bokser niuanse.
                                                    Perełki mnie się zdarzyły z Sabatem. Ale mogłaś nie zauważyć bo to perły były.
                                                  • hello-kitty2 Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 05.04.15, 17:54
                                                    lybbla napisał:

                                                    > Słyszałem, że zrobiłaś sobie przerwę. Ten czas teraźniejszy to aktualny?

                                                    A czas terazniejszy Present Simple to ile trwa, ha?

                                                    > Ile Ty jesteś na forum? W Twoim przypadku, żaden wyczyn jak brałaś
                                                    > i będziesz brała coraz to nowe kutasy. W Twoim przypadku wyczynem byłoby
                                                    > znaleźć kutasa, który będzie Cie chciał brać przez 1,5 roku (każdej innej kobie
                                                    > cie
                                                    > powiedziałbym 3 lata ale Ty masz taryfę ulgową). Piszę chciał brać, a nie brać
                                                    > na odwal się.

                                                    Hej, hej ale to nie moja kategoria. Ja w tej nie startuje, bo wiesz Urqu by mi tu wypisal DDA dyskawlifikacje ;)

                                                    Zreszta po Tobie akurat bym sie nie spodziewala myslenia stereotypowego typu:
                                                    - jak nie ma dzieci tzn ze nie moze ich miec
                                                    - jak nie jest w zwiazku tzn ze go nikt nie chce
                                                    itd

                                                    Moje zycie seksualne to nie zawody. Nie podjudzaj do wyczynow.

                                                    > Czytaj może uważnie. Prześledź uważnie forum. Masz umysł nastawiony na wyłapywa
                                                    > nie haków. Tracisz jak każdy bokser niuanse.
                                                    > Perełki mnie się zdarzyły z Sabatem. Ale mogłaś nie zauważyć bo to perły były.

                                                    Aa to wybacz. Umysl mam nastawiony na tych co mnie podniecaja i dlatego nie lubie jak mnie ktos probuje odciagnac za reke ;)
                                                  • lybbla Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 05.04.15, 18:23
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > A czas terazniejszy Present Simple to ile trwa, ha?

                                                    Z pewnością nie pół roku.


                                                    > Hej, hej ale to nie moja kategoria. Ja w tej nie startuje, bo wiesz Urqu by mi
                                                    > tu wypisal DDA dyskawlifikacje ;)

                                                    W tej której startujesz jesteś jedynym zawodnikiem na forum. I nie mów, że piłka nożna w wykonaniu męskim i żeńskim to to samo.

                                                    > Zreszta po Tobie akurat bym sie nie spodziewala myslenia stereotypowego typu:
                                                    > - jak nie ma dzieci tzn ze nie moze ich miec
                                                    > - jak nie jest w zwiazku tzn ze go nikt nie chce
                                                    > Moje zycie seksualne to nie zawody. Nie podjudzaj do wyczynow.

                                                    Nie podjudzam lejesz wodę na mój młyn. Dobra niech będzie 9 miesiecy zamiast
                                                    1,5 roku.
                                                    Tych którzy Cię chcą Ty nie chcesz :) Czy nie od tego zaczęła się
                                                    ta dyskusja?

                                                    > Aa to wybacz. Umysl mam nastawiony na tych co mnie podniecaja
                                                    > i dlatego nie lubie jak mnie ktos probuje odciagnac za reke ;)

                                                    Wybaczam. Idź i nie zmyślaj więcej.
                                                  • hello-kitty2 Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 05.04.15, 18:54
                                                    lybbla napisał:

                                                    > Z pewnością nie pół roku.

                                                    No i tu sie mylisz. Wszystko co wykonujemy regularnie kwalifikuje sie do tego czasu terazniejszego Present Simple, a u mnie przerwy polroczne jak najbardziej sie w regularnosc wpasowuja.

                                                    > W tej której startujesz jesteś jedynym zawodnikiem na forum.

                                                    I dlatego to nie moze byc prawda? ;-)

                                                    I nie mów, że piłk
                                                    > a nożna w wykonaniu męskim i żeńskim to to samo.

                                                    Chce byc/jest taka jak my mezczyzni i dlatego trzeba sie jej pozbyc, bo co? Psuje rynek?

                                                    > Nie podjudzam lejesz wodę na mój młyn. Dobra niech będzie 9 miesiecy zamiast
                                                    > 1,5 roku.
                                                    > Tych którzy Cię chcą Ty nie chcesz :)

                                                    Ale co? Ze mam ujawniac moje kartoteki? Chyba zartujesz. Jeden pan mi ostatnio napisal (choc w odstawce siedzi juz z 2 lata?? Ze "(tu podal swoj znak zodiaku) sa bardzo cierpliwe". To co Ty tutaj kombinujesz - to myslenie jest nielogiczne. Popatrz: mezczyzni zawsze beda leciec na to co:
                                                    1. jest atrakcyjne
                                                    2. jest pod reka
                                                    2. jest stosunkowo tanie
                                                    3. nie wymaga wysilku
                                                    Przypominam nasza rozmowe o obnizaniu ceny seksu. Rekord pobil pan, ktory po zakonczeniu napisal mi bodajze po roku pukania w okienko, zebym sie chociaz zgodzila RAZ na ROK, to on poczeka ;) Nie zgodzilam sie, bo go nie lubilam. Jeszcze jak bys poddawal w watpliwosc czy mam oferty zwiazkowe, ok moze bym zrozumiala Twoje watpliwosci ale oferty taniego rzniecia??? Wierzysz w to, ze jakis facet by nie chcial kontynuacji gdy tylko o seks sie rozchodzilo? No co pan, nie poznaje pana? ;-)
                                                  • lybbla Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 05.04.15, 19:31
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > lybbla napisał:
                                                    > No i tu sie mylisz. Wszystko co wykonujemy regularnie kwalifikuje sie do tego c
                                                    > zasu terazniejszego Present Simple, a u mnie przerwy polroczne jak najbardziej
                                                    > sie w regularnosc wpasowuja.

                                                    Nie bzykasz się od pół roku. Żadne sztuczki erystyczne Ci nie pomogą.
                                                    Użycie czasu teraźniejszego jest nadużyciem. Przeleć wreszcie kogoś zamiast tyle gadać.

                                                    > > W tej której startujesz jesteś jedynym zawodnikiem na forum.
                                                    >
                                                    > I dlatego to nie moze byc prawda? ;-)

                                                    Nie, chodzi o to że wygrałaś.


                                                    > Chce byc/jest taka jak my mezczyzni i dlatego trzeba sie jej pozbyc, bo co? Psu
                                                    > je rynek?

                                                    Zrobisz 3 serie po osiem powtórzeń nachwytem na drążku, leszczu?
                                                    Jakiś czas na długim dystansie podaj (powyżej 3km).


                                                    > > Tych którzy Cię chcą Ty nie chcesz :)
                                                    >
                                                    > Ale co? Ze mam ujawniac moje kartoteki? Chyba zartujesz.
                                                    > Jeden pan mi ostatnio
                                                    > napisal (choc w odstawce siedzi juz z 2 lata?? Ze "(tu podal swoj znak zodiaku)
                                                    > sa bardzo cierpliwe". To co Ty tutaj kombinujesz - to myslenie jest nielogiczn
                                                    > e.

                                                    Ale Ty skup się kobieto. Facet Cie chce a Ty go nie chcesz. Przeczytaj na głos to co napisałem `Tych którzy Cię chcą Ty nie chcesz :)'

                                                    > Popatrz: mezczyzni zawsze beda leciec na to co:
                                                    > 1. jest atrakcyjne
                                                    > 2. jest pod reka
                                                    > 2. jest stosunkowo tanie
                                                    > 3. nie wymaga wysilku
                                                    > Przypominam nasza rozmowe o obnizaniu ceny seksu. Rekord pobil pan, ktory po za
                                                    > konczeniu napisal mi bodajze po roku pukania w okienko, zebym sie chociaz zgodz
                                                    > ila RAZ na ROK, to on poczeka ;)

                                                    Skąd Ty ich wytrzaskujesz? Może Holendrzy tak mają? Wankers.

                                                    > Nie zgodzilam sie, bo go nie lubilam. Jeszcze
                                                    > jak bys poddawal w watpliwosc czy mam oferty zwiazkowe, ok moze bym zrozumiala
                                                    > Twoje watpliwosci ale oferty taniego rzniecia??? Wierzysz w to, ze jakis facet
                                                    > by nie chcial kontynuacji gdy tylko o seks sie rozchodzilo? No co pan, nie pozn
                                                    > aje pana? ;-)

                                                    Ale to Ty masz wytrzymać i on ma wytrzymać z Tobą 9 miesięcy.
                                                    Od samego początku mówię o związku, lub czymś co rokuje. O tym co tu opisujesz powyżej wolę pogadać z Ninkiem.
                                                  • hello-kitty2 Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 05.04.15, 20:02
                                                    lybbla napisał:

                                                    > Nie bzykasz się od pół roku. Żadne sztuczki erystyczne Ci nie pomogą.
                                                    > Użycie czasu teraźniejszego jest nadużyciem. Przeleć wreszcie kogoś zamiast tyl
                                                    > e gadać.

                                                    Ah bylam te pol roku jeszcze troche zakochana resztkami beznadziejnej milosci i to mnie troche blokowalo, ok? Ale dobrze. Nie bede uzywac czasu terazniejszego i nie bede mowic czy bzykam czy nie bzykam aktualnie. Lepiej? ;)

                                                    > Zrobisz 3 serie po osiem powtórzeń nachwytem na drążku, leszczu?
                                                    > Jakiś czas na długim dystansie podaj (powyżej 3km).

                                                    A Ty ze swoim rozrosnietym cycem jaki masz czas i ile powtorzen? Pojde na lato na silke to zmierze.

                                                    > Ale Ty skup się kobieto. Facet Cie chce a Ty go nie chcesz. Przeczytaj na głos
                                                    > to co napisałem `Tych którzy Cię chcą Ty nie chcesz :)'

                                                    Myslalam, ze Ci zezarlo 'a' wiec dostawilam w myslach.

                                                    > Ale to Ty masz wytrzymać i on ma wytrzymać z Tobą 9 miesięcy.
                                                    > Od samego początku mówię o związku, lub czymś co rokuje.

                                                    Aaa nie skumalam. Jak bede gotowa to sie zwiaze z takim mezczyzna jak Morrison, bo mnie dzisiaj wzruszyl ;) Mam jeszcze troche czasu. Jak bede miala jakies 42 lata powiedzmy.
                                                  • zawle Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 05.04.15, 20:16
                                                    Przyłączę się do tej dyskusji. Też mam masę "wielbicieli". Nawet się kiedyś tą masą upajałam. Dopóki nie trafiłam na jednego "szczerego" co mi zjawisko wyjaśnił.
                                                    "Bo wiesz..po rozstaniu z kobietą to ja nawet bez seksu wytrzymam z miesiąc. Ale po miesiącu to mnie nosi. Więc biorę telefon i lecę z listy."
                                                  • urquhart Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 05.04.15, 20:31
                                                    No ale jak Ciebie nosi też to wtedy jest win-win, nieprawdaż?
                                                  • zawle Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 06.04.15, 08:50
                                                    urquhart napisał:

                                                    > No ale jak Ciebie nosi też to wtedy jest win-win, nieprawdaż?

                                                    Jak mnie nosi to otwieram piwo albo odpalam porno. Do rozładowania napięcia nie potrzebuję drugiego człowieka. Z wygody.
                                                  • lybbla Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 05.04.15, 20:46
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Chce byc/jest taka jak my mezczyzni i dlatego trzeba sie jej pozbyc, bo co? Psu
                                                    > je rynek?

                                                    Nie doczytałem. Ale jak mogłaś coś takiego w ogóle napisać?
                                                    Kto się chce Ciebie pozbyć? Nazwiska. Legitymacje!

                                                    > Ah bylam te pol roku jeszcze troche zakochana resztkami beznadziejnej
                                                    > milosci i to mnie troche blokowalo, ok? Ale dobrze.
                                                    > Nie bede uzywac czasu terazniejszego
                                                    > i nie bede mowic czy bzykam czy nie bzykam aktualnie. Lepiej? ;)

                                                    Lepiej ;) Żałoba ludzka rzecz. Ten od dobrych rodzin?


                                                    > A Ty ze swoim rozrosnietym cycem jaki masz czas i ile powtorzen? Pojde na
                                                    > lato na silke to zmierze.

                                                    Wynikło z niedoczytania ale pociągnijmy. Na siłce chcesz robić wytrzymałość?
                                                    Bo wisząc na drążku należy jedynie policzyć ugiecia ramion, nie trzeba mierzyć.


                                                    > Aaa nie skumalam. Jak bede gotowa to sie zwiaze z takim mezczyzna
                                                    > jak Morrison, bo mnie dzisiaj wzruszyl ;)
                                                    > Mam jeszcze troche czasu. Jak bede miala jakies 42 lata powiedzmy.

                                                    Ale jako numer jeden dwa czy trzy?
                                                    Sabat ma go sporo więcej.
                                                  • hello-kitty2 Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 05.04.15, 21:03
                                                    lybbla napisał:

                                                    > Wynikło z niedoczytania ale pociągnijmy. Na siłce chcesz robić wytrzymałość?
                                                    > Bo wisząc na drążku należy jedynie policzyć ugiecia ramion, nie trzeba mierzyć.

                                                    A co Ty myslisz, ze ja mam 3 km w oku? A skad wezme drazek? ;)

                                                    > Ale jako numer jeden dwa czy trzy?
                                                    > Sabat ma go sporo więcej.

                                                    Nie rozumiem.
                                                  • marek.zak1 Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 05.04.15, 21:17
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > > Ale jako numer jeden dwa czy trzy?
                                                    >
                                                    > Nie rozumiem.

                                                    Aaa nie skumalam. Jak bede gotowa to sie zwiaze z takim mezczyzna jak Morrison, bo mnie dzisiaj wzruszyl ;) Mam jeszcze troche czasu. Jak bede miala jakies 42 lata powiedzmy.
                                                  • lybbla Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 05.04.15, 21:20
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > lybbla napisał:
                                                    >
                                                    > > Wynikło z niedoczytania ale pociągnijmy. Na siłce chcesz robić wytrzymało
                                                    > ść?
                                                    > > Bo wisząc na drążku należy jedynie policzyć ugiecia ramion, nie trzeba mi
                                                    > erzyć.
                                                    >
                                                    > A co Ty myslisz, ze ja mam 3 km w oku? A skad wezme draze

                                                    Mieszkasz w raju i będziesz biegać po tzw. gumowej bieżni?
                                                    Do bani z takim rajem. Zorganizowanie drążka Cię przerasta?


                                                    > Nie rozumiem.

                                                    > Aaa nie skumalam. Jak bede gotowa to sie zwiaze z takim mezczyzna
                                                    > jak Morrison, bo mnie dzisiaj wzruszyl ;)

                                                    No którym numerem chcesz być u Morrisona?

                                                    > Mam jeszcze troche czasu. Jak bede miala jakies 42 lata powiedzmy.

                                                    No to Sabat ma jeszcze z 10 lat.
                                                  • hello-kitty2 Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 05.04.15, 21:35
                                                    lybbla napisał:

                                                    > Mieszkasz w raju i będziesz biegać po tzw. gumowej bieżni?
                                                    > Do bani z takim rajem.

                                                    Przeciez chodzilo Ci zeby podac czas, a nie cieszyc sie rajem.

                                                    > Zorganizowanie drążka Cię przerasta?

                                                    A nie, ja nie kradne. A do domu se nie kupie, bo mam szyby nad futryna i jak zaloze taki przenosny to mi je rowali pod ciezarem przypuszczam.

                                                    > No którym numerem chcesz być u Morrisona?

                                                    On chyba szuka nr 1 o ile dobrze zrozumialam.

                                                    Ale nie przywiazuj sie do tego pomyslu, tak sobie chlapnelam ;) Nie wiem czy sie chce w ogole jeszcze zwiazac. Ale on wierzy w szczescie z kobieta wbrew wszystkiemu i to mnie rozczula, bo takie romantyczne.
                                                  • marek.zak1 Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 05.04.15, 21:43
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    Ale on wierzy w szczescie z kobieta wbrew wszystkiemu i to mnie rozczula, bo takie romantyczne.

                                                    Tak, Morrison to prawdziwy romantyk. Dąży do szczęścia z kobieta, która ma duży temperament. Jako właściciel firmy nie musi poprzestac na pierwszej lepszej i probuje wielu. Jako przedstawiciel zawodu inzynierskiego, podobnie jak on , potwierdzam prawidłowość rozumowania. Rachunek prawdopodobienstwa mówi, że przy wielu próbach jest szansa na sukces.
                                                  • hello-kitty2 Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 05.04.15, 21:49
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Tak, Morrison to prawdziwy romantyk. Dąży do szczęścia z kobieta, która ma duż
                                                    > y temperament. Jako właściciel firmy nie musi poprzestac na pierwszej lepszej i
                                                    > probuje wielu. Jako przedstawiciel zawodu inzynierskiego, podobnie jak on , po
                                                    > twierdzam prawidłowość rozumowania. Rachunek prawdopodobienstwa mówi, że przy w
                                                    > ielu próbach jest szansa na sukces.

                                                    Tylko on ma o wiele bardziej pod gore Marek niz Ty miales. Krotko: ma beznadziejna sytuacje. Dlatego to takie romantyczne, ze wierzy i sie nie poddaje. Przy zalozeniu, ze jest szczery oczywiscie.
                                                  • marek.zak1 Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 05.04.15, 22:20
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    Tylko on ma o wiele bardziej pod gore Marek niz Ty miales. Krotko: ma beznadziejna sytuacje. Dlatego to takie romantyczne, ze wierzy i sie nie poddaje. Przy zalozeniu, ze jest szczery oczywiscie.

                                                    Dlaczego beznadziejną? Jest sprawny, zdrowy, functional i ma kasę. Jesteśmy z zawodu inżynierami , z dzialalności, managerami, działamy w szeroko pojetym obszarze polskiego przemysłu, życzę mu więc powodzenia. Tobie też :).
                                                  • hello-kitty2 Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 05.04.15, 22:31
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Dlaczego beznadziejną? Jest sprawny, zdrowy, functional i ma kasę. Jesteśmy z z
                                                    > awodu inżynierami , z dzialalności, managerami, działamy w szeroko pojetym obs
                                                    > zarze polskiego przemysłu, życzę mu więc powodzenia. Tobie też :).

                                                    Mowilam raczej o jego sytuacji osobistej, zobowiazaniach i trudnych do spelnienia pragnieniach. Tez mu kibicuje. Niech przyszlosc okaze sie szczodra dla tych, ktorzy w nia wierza i sie nie poddaja.
                                                  • lybbla Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 05.04.15, 22:32
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Przeciez chodzilo Ci zeby podac czas, a nie cieszyc sie rajem.

                                                    Jak tkwię w błędzie to się dopytuję. Bieganie kojarzy mi się z lasem i wolnością.

                                                    >
                                                    > > Zorganizowanie drążka Cię przerasta?
                                                    >
                                                    > A nie, ja nie kradne. A do domu se nie kupie, bo mam szyby nad futryna i jak za
                                                    > loze taki przenosny to mi je rowali pod ciezarem przypuszczam.

                                                    Nie Sabatuj.


                                                    > > No którym numerem chcesz być u Morrisona?

                                                    > On chyba szuka nr 1 o ile dobrze zrozumialam.

                                                    Powodzenia :)

                                                    > Ale nie przywiazuj sie do tego pomyslu, tak sobie chlapnelam ;)
                                                    > Nie wiem czy sie chce w ogole jeszcze zwiazac.
                                                    > Ale on wierzy w szczescie z kobieta wbrew wszystkiemu i to mnie rozczula,
                                                    > bo takie romantyczne.

                                                    Wskaż tu może takich co nie wierzą. Ale tu na forum a nie spod budki z piwem.
                                                  • hello-kitty2 Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 05.04.15, 22:40
                                                    lybbla napisał:

                                                    > Wskaż tu może takich co nie wierzą. Ale tu na forum a nie spod budki z piwem.

                                                    Wskazuje Proteinowego ;) Wskazalabym Ciebie ale Ty nie ujawniles ani swojej sytuacji ani swojego podejscia do tej sprawy.
                                                  • marek.zak1 Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 05.04.15, 22:43
                                                    hello-kitty2 napisała:


                                                    > > Wskaż tu może takich co nie wierzą. Ale tu na forum a nie spod budki z piwem.
                                                    >
                                                    > Wskazuje Proteinowego ;) Wskazalabym Ciebie ale Ty nie ujawniles ani swojej sytuacji ani swojego podejscia do tej sprawy.

                                                    Możesz jeszcze mnie wskazać. Miłość to esencja życia i ja ją mam. Moge robic za eksperta :)
                                                    przygodysowy.blog.pl/2015/04/05/sprzatanie-mieszkania/
                                                  • lybbla Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 05.04.15, 22:56
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > lybbla napisał:
                                                    >
                                                    > > Wskaż tu może takich co nie wierzą. Ale tu na forum a nie spod budki z pi
                                                    > wem.
                                                    >
                                                    > Wskazuje Proteinowego ;) Wskazalabym Ciebie ale Ty nie ujawniles ani swojej sytuacji ani swojego podejscia do tej sprawy.

                                                    `Ale on wierzy w szczescie z kobieta wbrew wszystkiemu i to mnie rozczula,
                                                    bo takie romantyczne.'

                                                    Proteinowy wierzysz w szczęście z kobietą?

                                                  • protein.spill Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 06.04.15, 02:02
                                                    lybbla napisał:

                                                    >
                                                    > Proteinowy wierzysz w szczęście z kobietą?
                                                    >

                                                    No jasne. Nie muszę wierzyć, przeżyłem juz swoja porcje, wiec wiem ze ono jest.
                                                    Nie wierze tylko, ze sie jeszcze na nie załapie teraz czy w przyszłości, ale to nie znaczy ze go w ogole nie ma, tym bardziej dla innych, normalniejszych ludzi.
                                                  • hello-kitty2 Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 06.04.15, 10:11
                                                    protein.spill napisał(a):

                                                    > lybbla napisał:
                                                    >
                                                    > >
                                                    > > Proteinowy wierzysz w szczęście z kobietą?
                                                    > >
                                                    >
                                                    > No jasne. Nie muszę wierzyć, przeżyłem juz swoja porcje, wiec wiem ze ono jest.
                                                    >
                                                    > Nie wierze tylko, ze sie jeszcze na nie załapie teraz czy w przyszłości, ale to
                                                    > nie znaczy ze go w ogole nie ma, tym bardziej dla innych, normalniejszych ludz
                                                    > i.

                                                    No czyli nie wierzy w sensie morrisonowym, ze bedzie do tego szczescia dazyl i bez niego bedzie go zycie bolalo. Proteinowy nie wierzy, on tylko wie, ze takie szczescie istnieje. To zupelnie jak Constantine (wie vs wierzy)
                                                    www.youtube.com/watch?v=WUEwlfCsZI4
                                                  • marek.zak1 Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 06.04.15, 10:26
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    No czyli nie wierzy w sensie morrisonowym, ze bedzie do tego szczescia dazyl i bez niego bedzie go zycie bolalo. Proteinowy nie wierzy, on tylko wie, ze takie szczescie istnieje.

                                                    Potencjał szczęścia jest w w nas, a dzięki kobiecie możemy je znaleźć i przeżyć. Wg W. Tatarkiewicza, jak ktos nie ma zdolności do przeżywania szczęścia to nic mu go nie przyniesie.
                                                  • protein.spill Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 06.04.15, 12:40
                                                    > Potencjał szczęścia jest w w nas, a dzięki kobiecie możemy je znaleźć i przeżyć
                                                    > . Wg W. Tatarkiewicza, jak ktos nie ma zdolności do przeżywania szczęścia to ni
                                                    > c mu go nie przyniesie.

                                                    Rozwiń, proszę.
                                                    Nie Tatarkiewicza tylko swoja decyzje przypięcia tego cytatu do mnie.
                                                  • marek.zak1 Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 06.04.15, 13:32
                                                    protein.spill napisał(a):

                                                    > > Potencjał szczęścia jest w w nas, a dzięki kobiecie możemy je znaleźć i p
                                                    > rzeżyć
                                                    > > . Wg W. Tatarkiewicza, jak ktos nie ma zdolności do przeżywania szczęścia to nic mu go nie przyniesie.

                                                    Wg Tatarkiewicza tylko swoja decyzje przypięcia tego cytatu do mnie.

                                                    ,,Nie wierze tylko, ze sie jeszcze na nie załapie teraz czy w przyszłości, ale to nie znaczy ze go w ogole nie ma, tym bardziej dla innych, normalniejszych ludzi."

                                                    Czy wiesz, czy masz talent od szczęścia, czy masz ten talent a okoliczności nie pozwalają?

                                                  • protein.spill Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 06.04.15, 15:11
                                                    > ,,Nie wierze tylko, ze sie jeszcze na nie załapie teraz czy w przyszłości, ale
                                                    > to nie znaczy ze go w ogole nie ma, tym bardziej dla innych, normalniejszych lu
                                                    > dzi."
                                                    >
                                                    > Czy wiesz, czy masz talent od szczęścia, czy masz ten talent a okoliczności ni
                                                    > e pozwalają?
                                                    >

                                                    W poprzednim zdaniu napisałem ze mam cos takiego za soba.

                                                    Podejrzewam, ze trudno o zdrowa psychikę bez choćby potencjalnej zdolności do przezywania obu biegunów. Stad teza profesora stawia pod znakiem zapytania jego kwalifikacje psychiatryczne przynajmniej w moich oczach. Chyba ze pisze o jakichś kompletnie nieuleczalnych przypadkach o podłożu, dajmy na to neurologicznym. Ale cos mi mówi , ze jego kwalifikacje na polu neurologii sa takie jak w psychiatrii.

                                                    Mysle ze profesora należy w tym przypadku rozumieć mniej dosłownie niż powyżej i Ty zapewne tez nie miałeś na mysli upośledzen neurologiczno-psychiatrycznych. Profesor po prostu ubiera w erudycje popularna tezę, ze ludzie nieszczęśliwi mogą wypierdalac, i nic nie trzeba dla nich robić, bo maja nieusuwalny defekt.

                                                    Ta twórczość jest jak hamburger z boczkiem i serem. Pyszny ale niezdrowy na serce.
                                                  • marek.zak1 Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 06.04.15, 15:22
                                                    protein.spill napisał(a):

                                                    > Mysle ze profesora należy w tym przypadku rozumieć mniej dosłownie niż powyżej i Ty zapewne tez nie miałeś na mysli upośledzen neurologiczno-psychiatrycznych.

                                                    Nie miałem, a jedynie to, że jak w innych sprawach, do szczęścia jedni maja wiekszy talent inni mniejszy. Ci z mniejszym muszą więcej nad nim pracować. Warto, żeby zdawali sobie sprawę, jakim talentem dysponują i co musi zaistnieć, żeby byli zadowoleni.
                                                    Taka analiza dotyczy wszelkich dziedzin i zawodów, a WT odkrył, że dotyczy także szczęścia. Od tej chcwili mionło duzo czasu, a teza WT, że pewni ludzie sa bardziej predestynowani do tego, żeby byc szczęśliwi, a inni mniejszy, jest wciąż mało znana.
                                                  • protein.spill Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 06.04.15, 15:47
                                                    > Nie miałem, a jedynie to, że jak w innych sprawach, do szczęścia jedni maja wie
                                                    > kszy talent inni mniejszy. Ci z mniejszym muszą więcej nad nim pracować. Warto
                                                    > , żeby zdawali sobie sprawę, jakim talentem dysponują i co musi zaistnieć, żeby
                                                    > byli zadowoleni.

                                                    No nie wiem. Przeczytaj jeszcze raz:

                                                    > > . Wg W. Tatarkiewicza, jak ktos nie ma zdolności do przeżywania szczęścia to nic mu go nie przyniesie.

                                                    Ja widzę w zdaniu wyżej prosty podział na orki i elfy, nie widzę odcieni.
                                                  • marek.zak1 Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 06.04.15, 16:04
                                                    protein.spill napisał(a):

                                                    >
                                                    > No nie wiem. Przeczytaj jeszcze raz:
                                                    >
                                                    > > > . Wg W. Tatarkiewicza, jak ktos nie ma zdolności do przeżywania szczęścia to nic mu go nie przyniesie.
                                                    >
                                                    > Ja widzę w zdaniu wyżej prosty podział na orki i elfy, nie widzę odcieni.

                                                    Nie zgadzam sie. Jest tu podany przypadek ekstremalny, a wżyciu takowe zachodzą rzadko. Zobacz z innej strony, ,,jak ktoś ma wielki talent doszczęścia, prawie wszystko mu/jej przyniesie".
                                                  • lybbla Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 06.04.15, 16:00
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > protein.spill napisał(a):
                                                    >
                                                    > > lybbla napisał:
                                                    > > > Proteinowy wierzysz w szczęście z kobietą?

                                                    > > No jasne. Nie muszę wierzyć, przeżyłem juz swoja porcje, wiec wiem ze on
                                                    > > jest.
                                                    > > Nie wierze tylko, ze sie jeszcze na nie załapie teraz czy w przyszłości, ale to
                                                    > > nie znaczy ze go w ogole nie ma, tym bardziej dla innych, normalniejszych
                                                    > > ludzi.

                                                    > No czyli nie wierzy w sensie morrisonowym, ze bedzie do tego szczescia dazyl i
                                                    > bez niego bedzie go zycie bolalo. Proteinowy nie wierzy, on tylko wie, ze takie
                                                    > szczescie istnieje. To zupelnie jak Constantine (wie vs wierzy)

                                                    Kitula skup się bo Cię coś omija.
                                                    Proteinowy wie bo go to szczęście dotknęło. Wiara staje się zbędnym elementem.
                                                    Wiedza uspokaja. Zmienia muszę w mogę. Zmienia chaotyczne pływanie pieskiem w relaksujące poddanie się falom, bezwysiłkowe utrzymywanie się na powierzchni, z możliwością pływania motylkiem.

                                                    Sklejasz w jedno
                                                    1) wierzyć w szczęście z kobietą
                                                    2) wierzyć, że szczęście mu się przydarzy

                                                    kładąc przy tym nacisk na dążenie, poszukiwania. Tymczasem szczęście czai się
                                                    za rogiem. Otwórz oczy. Wcale nie jest jasne co jest lepsze deklarowanie aktywności czy bierności. Aktywność może prowadzić do marnotrawienia czasu
                                                    na nierokujące związki. Bierność może wynikać z tego, że w otoczeniu
                                                    nie ma osoby na tyle dopasowanej by warto było machać rękami.

                                                    Zgodzisz się, że na forum brak reprezentantów opowiadających się za 1).
                                                    Bo to, ze są tu osoby, które optują za 2) czyli mówią, że to w ich przypadku mało prawdopodobne by przydarzyło im się, to taka banalna prawda.
                                                  • hello-kitty2 Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 06.04.15, 16:13
                                                    lybbla napisał:

                                                    > Kitula skup się bo Cię coś omija.

                                                    Nic mnie nie omija, bo ja wiem co czuje wiec Twoj referat o wyzszosci wiedzy nad wiara jest nie na temat. Kiedy Morrison mowi, ze go zycie boli, bo on pragnie szczescia z kobieta to mnie to rozczula. Kiedy Proteinowy mowi, ze przezyl cos tam ale nie wierzy w cos tam (nawet nie wiem dokladnie co powiedzial tak maly efekt to wywarlo) to to nawet nie zatrzymalo mojego przesuwajacego sie wzroku po literach. Inny wymiar po prostu (bez wartosciowania).
                                                  • hello-kitty2 Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 06.04.15, 16:19
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > lybbla napisał:
                                                    >
                                                    > > Kitula skup się bo Cię coś omija.

                                                    Aaa zapomnialam: i jeszcze Cie pograze: Proteinowy powiedzial jeszcze kiedys, ze on nie ufa swoim emocjom, czym niniejszym przekreslil gruba krecha wszystko co od tego momentu powie o wszystkim co nie jest wiedza.
                                                  • protein.spill Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 06.04.15, 17:13
                                                    > Aaa zapomnialam: i jeszcze Cie pograze: Proteinowy powiedzial jeszcze kiedys, z
                                                    > e on nie ufa swoim emocjom, czym niniejszym przekreslil gruba krecha wszystko c
                                                    > o od tego momentu powie o wszystkim co nie jest wiedza.

                                                    To prawda. Co nie znaczy, ze ludzie ktorzy ufają swoim emocjom muszą byc w lepszej sytuacji.
                                                  • hello-kitty2 Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 06.04.15, 17:16
                                                    protein.spill napisał(a):

                                                    > > Aaa zapomnialam: i jeszcze Cie pograze: Proteinowy powiedzial jeszcze kie
                                                    > dys, z
                                                    > > e on nie ufa swoim emocjom, czym niniejszym przekreslil gruba krecha wszy
                                                    > stko c
                                                    > > o od tego momentu powie o wszystkim co nie jest wiedza.
                                                    >
                                                    > To prawda. Co nie znaczy, ze ludzie ktorzy ufają swoim emocjom muszą byc w leps
                                                    > zej sytuacji.

                                                    A dlaczego nie ufasz swoim emocjom? A moze raczej: co to znaczy, ze nie ufasz swoim emocjom? Jakie to ma konsekwencje gdy te emocje sie juz pojawia?
                                                  • protein.spill Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 07.04.15, 00:26
                                                    > A dlaczego nie ufasz swoim emocjom? A moze raczej: co to znaczy, ze nie ufasz s
                                                    > woim emocjom? Jakie to ma konsekwencje gdy te emocje sie juz pojawia?

                                                    Znałem kiedys prawniczkę co sie przekwalifikowala na psycholożkę (to sie odmienia przez rodzaje, co nie?) i miała niezłe wzięcie i pieniądze. Wróżę Ci podobna karierę jakby co i to nie żadna złośliwość. Moze byś tak ściągnęła Sabata z powrotem?

                                                    A odpowiedź na pytanie o emocje jest taka najprostsza: jezeli czuje ze sie pojawiają czekam az odpłyną zanim cos zrobię na ich bazie. Zwłaszcza emocje dotyczace kobiet. Jestem mocno przekonany, ze pierwsza ofiara "zakochania" mężczyzny to umiejetność trzeźwej oceny sytuacji. W przeciwieństwie do kobiet. Urqu na pewno cos w tym temacie wrzucał.

                                                    Ponad rok temu poznałem apetyczną, egzotyczna, niezależną i ambitna programistkę. Wolna, niechętna samcom ze swojej kultury (ze niby traktują kobiety jak pralko-zmywarko-inkubator). Jak sie przyłapałem na "jak ona uroczo pluje" zorientowałem sie ze juz dawna mam mózg podtruty koktajlem hormonów. Terapia z dodatkowego orgazmu dziennie (rano) i po paru tygodniach czy miesiącach mogłem sensownie myślec.

                                                    Bilans jest taki, ze koleżance-Indiance rodzice wlasnie zaaranżowali małżeństwo, bedzie sie niedlugo mnożyć, a ja miałem najlepszy do tej pory rok jeśli chodzi o relacje z synem. Wiem, ze w Twoich oczach to mnie kwalifikuje na kwoczke-ematke ale ja mam betonowa pewność, ze dobrze wyszedłem tym "zawiązaniu sobie na supeł".
                                                  • hello-kitty2 Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 07.04.15, 09:12
                                                    protein.spill napisał(a):

                                                    > Znałem kiedys prawniczkę co sie przekwalifikowala na psycholożkę (to sie odmien
                                                    > ia przez rodzaje, co nie?) i miała niezłe wzięcie i pieniądze. Wróżę Ci podobna
                                                    > karierę jakby co i to nie żadna złośliwość.

                                                    Mysle, ze jako komplement to moglby to ktos z grupy psychologizujacej czynnie na forum potraktowac (Nudziarz-Zawle-Urqu), a ja to nie wierze w psychologow, o tak ich widze:www.youtube.com/watch?v=gRrb7XA8b-Y (slaba kopia).

                                                    > Moze byś tak ściągnęła Sabata z po
                                                    > wrotem?

                                                    Odpowiem Ci jak mnie Abrigado, jak Sabat sie pierwszy raz zegnal z forum z famfarami i 'na zawsze', "Nie badz dzieckiem Proteinowy". Potem wpadl jak gdyby nigdy nic po 3 miechach. Mial juz bodajze 3 nicki wersje Sabata, z kropka, myslnikiem, podkreslniekiem, czy chuj wie jeszcze z czym, pisal jako Rafil i jako Strach na Wroble. Z wszystkich tych kont obrazal sie ostentacyjnie i znikal, i wracal, i tak w kolo Macieju + jakas liczbe nieoficjalnych, ktore po jednej wypowiedzi kasowal. A moze i cos ektra (na Lybble patrz ;). Najlepiej mu szlo jako Strachowi to sie glupi przyznal, ze to on ;-) Takze nie boj nic. Jak Ci go brakuje przelec sobie jeden z jego nickow z archiwum.

                                                    > Ponad rok temu poznałem apetyczną, egzotyczna, niezależną i ambitna programistk
                                                    > ę. Wolna, niechętna samcom ze swojej kultury (ze niby traktują kobiety jak pral
                                                    > ko-zmywarko-inkubator). Jak sie przyłapałem na "jak ona uroczo pluje" zorientow
                                                    > ałem sie ze juz dawna mam mózg podtruty koktajlem hormonów. Terapia z dodatkowe
                                                    > go orgazmu dziennie (rano) i po paru tygodniach czy miesiącach mogłem sensownie
                                                    > myślec.

                                                    Pamietam, pisales o niej i pewnie taki byl powod Twojej ostatniej wizyty na forum, bo przeciez nie ratowanie malzenstwa. Malzenstwo jest bowiem 'betonowe', dobry przymiotnik ;) Ciekawe jaki jest powod obecny? ;)

                                                    > Bilans jest taki, ze koleżance-Indiance rodzice wlasnie zaaranżowali małżeństwo
                                                    > , bedzie sie niedlugo mnożyć, a ja miałem najlepszy do tej pory rok jeśli chodz
                                                    > i o relacje z synem. Wiem, ze w Twoich oczach to mnie kwalifikuje na kwoczke-em
                                                    > atke ale ja mam betonowa pewność, ze dobrze wyszedłem tym "zawiązaniu sobie na
                                                    > supeł".

                                                    Taka mam refeksje: nie jest zatem logiczne, ze MM3 zaczela Cie denerwowac, bo bardzo Ci blisko do niej, co ona zreszta wyczuwa na zasadzie ciagnie swoj do swego. Obraz tego z boku taki: jakbys sam draznil siebie, jakbys sam nie mogl siebie zniesc. A co w moich oczach to sie nie ogladaj. Jestem nikim.
                                                  • mojemail3 Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 07.04.15, 11:13
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    (...)"Taka mam refeksje: nie jest zatem logiczne, ze MM3 zaczela Cie denerwowac, bo bardzo Ci blisko do niej, co ona zreszta wyczuwa na zasadzie ciagnie swoj do swego. (...)"

                                                    Nie, to zupełnie nie tak, nikt do do nikogo nie ciągnie,po prostu Protein pochodzi z regionu, gdzie ja się wychowałam, w podobnych warunkach prawdopodobnie upłynęła nam wczesna młodość, ja kojarzę ten typ " chłopaka z technikum" z tym,że jak jestem mocno związana z Małopolską, utożsamiam się ze swymi "korzeniami" itp. Protein zmienił miejsce zamieszkania, ma inne życie w innym kraju, ale wewnętrznie...???
                                                    Ja mam wciąż bilski kontakt ze znajomymi z podstawówki, liceum, ze studiów, oni też się szczególnie nie zmienili...
                                                    Co ciekawe, ja mam tzw, światową siostrę,ona pracuje w zagranicznej firmie, zwiedziła pół świata, ale jest wciąż tą samą dziewczyną, bez zadęcia...

                                                    (...)Obraz tego z boku taki: jakbys sam draznil siebie, jakbys sam nie mogl siebie znieść (...)"

                                                    Trafne, trafne, ciężko czasem zaakceptować swój los, swoje wybory, ustawić się pokornie w szarym szeregu z ludzmi o podobnych doświadczeniach...
                                                  • protein.spill Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 07.04.15, 21:58
                                                    > Taka mam refeksje: nie jest zatem logiczne, ze MM3 zaczela Cie denerwowac, bo b
                                                    > ardzo Ci blisko do niej, co ona zreszta wyczuwa na zasadzie ciagnie swoj do swe
                                                    > go. Obraz tego z boku taki: jakbys sam draznil siebie, jakbys sam nie mogl sieb
                                                    > ie zniesc.

                                                    A to ciekawe, nie przyszłoby mi do głowy. Nie wydaje mi sie zeby mm3 była prawdziwym wieśniakiem, tak jak ja. Mm3 dzieli sztukę na obciachowa i poważna. Zachowania na dojrzałe i niedojrzałe. Poglądy na czcigodne i nie. Daje głowę, ze jej dom nie jest minimalistyczny, tak samo jak jej wizja rzeczywistości. Nie jest skłonna formułować swoich pozycji dosłownie, nie stroni tez od wartościowania pozamerytorycznego ("w Twoim wieku", "niewystarczająco głębokie" itp). Szuka (i znajduje) oparcia w tradycji, w religii, w formie. Mm3 jednym słowem uwila gniazdo, umościła starannie dobrana wyściółka i to jej służy.

                                                    A mnie gniazdo dusi.

                                                    Do tego mm3 jest dyplomatyczna, a ja łatwiej antagonizuje (nawet jak chciałem poklepać Sabata po ramieniu to okazało sie ze mi wyszedł kop w dupę).
                                                  • bgz0702 Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 07.04.15, 22:08
                                                    protein.spill napisał(a):

                                                    > Do tego mm3 jest dyplomatyczna, a ja łatwiej antagonizuje (nawet jak chciałem p
                                                    > oklepać Sabata po ramieniu to okazało sie ze mi wyszedł kop w dupę).

                                                    no wiem mnie też chciałeś kiedyś po ramieniu poklepać:) uśmiałam się potem z tego wieczorem ale co mnie wkurwiłes to moje;)))
                                                  • bgz0702 Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 07.04.15, 22:09
                                                    bgz0702 napisała:

                                                    > protein.spill napisał(a):
                                                    >
                                                    > > Do tego mm3 jest dyplomatyczna, a ja łatwiej antagonizuje (nawet jak chci
                                                    > ałem p
                                                    > > oklepać Sabata po ramieniu to okazało sie ze mi wyszedł kop w dupę).
                                                    >
                                                    > no wiem mnie też chciałeś kiedyś po ramieniu poklepać:) uśmiałam się potem z te
                                                    > go wieczorem ale co mnie wkurwiłes to moje;)))

                                                    a potem jeszcze powiedziałeś ze ci "zycie zniszczyłam";))) to było dobre
                                                  • bgz0702 Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 07.04.15, 22:12
                                                    bgz0702 napisała:

                                                    > bgz0702 napisała:
                                                    >
                                                    > > protein.spill napisał(a):
                                                    > >
                                                    > > > Do tego mm3 jest dyplomatyczna, a ja łatwiej antagonizuje (nawet ja
                                                    > k chci
                                                    > > ałem p
                                                    > > > oklepać Sabata po ramieniu to okazało sie ze mi wyszedł kop w dupę)
                                                    > .
                                                    > >
                                                    > > no wiem mnie też chciałeś kiedyś po ramieniu poklepać:) uśmiałam się pote
                                                    > m z te
                                                    > > go wieczorem ale co mnie wkurwiłes to moje;)))
                                                    >
                                                    > a potem jeszcze powiedziałeś ze ci "zycie zniszczyłam";))) to było dobre

                                                    a o co ci poszło tak szczerez i dokładnie? bo ja nie wiem do teraz, myslałam ze się smiejesz jak ja, bo ja nie wiedziałam i nie wiem co pan nudny chciał nam o redystrybucji powiedzieć;)))
                                                  • protein.spill Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 07.04.15, 22:37
                                                    > no wiem mnie też chciałeś kiedyś po ramieniu poklepać:) uśmiałam się potem z te
                                                    > go wieczorem ale co mnie wkurwiłes to moje;)))

                                                    Ciebie chciałem bronić, prawie jak armia amerykańska Irakijczyków :)
                                                  • bgz0702 Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 07.04.15, 22:46
                                                    protein.spill napisał(a):

                                                    > > no wiem mnie też chciałeś kiedyś po ramieniu poklepać:) uśmiałam się pote
                                                    > m z te
                                                    > > go wieczorem ale co mnie wkurwiłes to moje;)))
                                                    >
                                                    > Ciebie chciałem bronić, prawie jak armia amerykańska Irakijczyków :)

                                                    ;)) o boze ciebie to sie boje nawet interpretować;))) wez mi to wytłumacz bo nie wiem o co chodzi
                                                  • protein.spill Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 07.04.15, 23:33
                                                    > > Ciebie chciałem bronić, prawie jak armia amerykańska Irakijczyków :)
                                                    >
                                                    > ;)) o boze ciebie to sie boje nawet interpretować;))) wez mi to wytłumacz bo ni
                                                    > e wiem o co chodzi

                                                    Nudziarz rzucił zawoalowane twierdzenie o całkowitej jałowości obecności kobiet na rynku pracy. Ja je chciałem rozpakować, bo mam przekonanie że (czy może "chciałbym żeby") kobiety nie tylko jednak przynoszą wymierną korzyść finansową, ale to ma szereg pozafinansowych zalet. Stąd już łatwo możnaby się stoczyć albo do spodziewanej konfrontacji kultur (muzułmanie vs chrześcijanie) albo ceny tego uczestnictwa dla samych kobiet czy dzieci. Każdy z tych tematów lubię, bo nie jest poprawny politycznie i nie wolno o nim mówić.

                                                    No ale jeszcze nie byłem w połowie tego rozpakowywania, jak pojawiły się ekstra wątki typu "przeproś za język".

                                                    Nic się nie martw i tak bym pewnie nie pogadał, bo nudziarz woli wypowiedzi krótkie a nabrzmiałe sugestiami, a mi się też nie chce klepać na smartfonie interpretacji jednolinijkowców a potem z kolei z tym dyskutować.

                                                    Temat kobiet lepiej zostawić TB i Urqu.
                                                  • hello-kitty2 Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 08.04.15, 00:07
                                                    protein.spill napisał(a):

                                                    > No ale jeszcze nie byłem w połowie tego rozpakowywania, jak pojawiły się ekstra
                                                    > wątki typu "przeproś za język".
                                                    >
                                                    > Nic się nie martw i tak bym pewnie nie pogadał, bo nudziarz woli wypowiedzi kró
                                                    > tkie a nabrzmiałe sugestiami, a mi się też nie chce klepać na smartfonie interp
                                                    > retacji jednolinijkowców a potem z kolei z tym dyskutować.

                                                    Jessu ile razy bedziesz to rozpamietywal? Zaloze sie, ze Sabat bedzie juz swoj setny post napierdzielal po powrocie, a Ty jeszcze bedziesz rozbieral na czesci pierwsze ostatnie zdanie do niego wypowiedziane przed powrotem ;) Teraz mamy na tapecie zawinienie Nudziarzowych jednolinijkowcow. Mam na to obserwacje: socjalnie to Ty jestes taki troche slabo rozwiniety, co? ;-) Interacje miedzy ludzmi obserwujesz? Szczegolnie te damsko - meskie? Znasz sie troche na podrywaniu? Taki jakby troche autystyczny jestes czy zdziczaly czy nerd? ;) Socjalnie jakby calkowicie zapozniony.
                                                  • protein.spill Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 08.04.15, 00:23
                                                    > Jessu ile razy bedziesz to rozpamietywal? Zaloze sie, ze Sabat bedzie juz swoj
                                                    > setny post napierdzielal po powrocie, a Ty jeszcze bedziesz rozbieral na czesci
                                                    > pierwsze ostatnie zdanie do niego wypowiedziane przed powrotem ;) Teraz mamy n
                                                    > a tapecie zawinienie Nudziarzowych jednolinijkowcow. Mam na to obserwacje: socj
                                                    > alnie to Ty jestes taki troche slabo rozwiniety, co? ;-) Interacje miedzy ludzm
                                                    > i obserwujesz? Szczegolnie te damsko - meskie? Znasz sie troche na podrywaniu?
                                                    > Taki jakby troche autystyczny jestes czy zdziczaly czy nerd? ;) Socjalnie jakby
                                                    > calkowicie zapozniony.

                                                    eee, ale osochozi?
                                                    bgz pyta, protein sie produkuje, kitty gryzie.
                                                    Zieeew.
                                                  • hello-kitty2 Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 08.04.15, 00:39
                                                    protein.spill napisał(a):

                                                    > eee, ale osochozi?
                                                    > bgz pyta, protein sie produkuje, kitty gryzie.
                                                    > Zieeew.

                                                    Krotko: ludzie kieruja sie seksualnym popedem. Nudziarz nie jest gejem zeby Ci rozwijal jednolinijkowce. Babki trzpia teksty zebys je poadorowal. A Ty nic nie rozumiesz, a ja nie bede Cie uswiadamiac. Zejdz z tego walenia konia, bo Ci za duzo miejsca w lepetynie zostaje na myslenie ;) Albo rob co chcesz. To tylko luzne rady i spostrzezenia. Schodze z Ciebie. Zakladam sie, ze i tak nie zrozumiesz.
                                                  • bgz0702 Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 08.04.15, 10:26
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Krotko: ludzie kieruja sie seksualnym popedem. Nudziarz nie jest gejem zeby Ci
                                                    > rozwijal jednolinijkowce. Babki trzpia teksty zebys je poadorowal. A Ty nic nie
                                                    > rozumiesz, a ja nie bede Cie uswiadamiac. Zejdz z tego walenia konia, bo Ci za
                                                    > duzo miejsca w lepetynie zostaje na myslenie ;) Albo rob co chcesz. To tylko l
                                                    > uzne rady i spostrzezenia. Schodze z Ciebie. Zakladam sie, ze i tak nie zrozumi
                                                    > esz.

                                                    och wiem kita, wiem ze wyciagałas do mnie kilka razy rekę. O nic mi nie chodzi niz ciagle, zawsze o jedno i to samo. Twoje chamstwo mnie słabi a zarządzanie ludzmi wkurza, masz niezdrowe podejscie. Ja mam swoje, własne, już zrealizowane z TRUDEM kochana z trudem zrealizowane punkty z twojej listy, te które są mi potrzebne do zycia i szczęścia. I za nic, za nic nie straciłabym tego co już mam. A ja nie jestem kochliwa- mój ból moja strata:)) I nie stać mnie na to zebym cierpiała z powodu mężczyzny wiec mozesz sobie wyobrazić jak dbam o to zeby podobne uczucie nigdy mnie spotkało. Nie wiem, nie rozumiem, nie potrafię jak inni ludzie kochac miłością wielką i porywczą, podkochiwać się, zakochiwać itp. Sympatia to wszystko co ja mogę oddać. A sympatia jest fajna ale nie ma mocy zeby stać wyzej niz mój rozum. Mąż to jedyne zakochanie które mnie mogło spotkac w życiu, drugiego nie będzie, tak sądzę. Nie doświadczyłam nigdy bólu i płaczu z powodu miłosci bo chyba nie mam w sobie wystarczająco duzo emocji. Ja płacze jak ludzie giną na wojnie i dostają medale na olimpiadzie, a nie potrafie płakać z miłosci;) chyba ze przez miłość jak mnie wkurzy;)) Więc gdzie mi tam do ciebie? Jestem dużo mniej rozwinięta emocjonalnie niż ty. Strach jakiś mnie otacza albo co? Nie wiem, nigdy tego nie roztrząsałam. Wychodzę z założenia ze nie rusza sie rzeczy które są dobrze i ładnie poukładane( jak mm3 z resztą). Dla mnie są. Ale żebym też cierpiała z tego powodu ze kochliwa i "strach" mi dyktuje warunki to nie.

                                                    Tak więc, mogę chętnie o polityce i o gospodarce i o dupie maryny pogadać jeśli coś wiem o tym i ktos ma poczucie humoru ale to tyle. I chyba, na pewno tak jest ze mam cechy które łatwo mi pozwalają nawiazać relacje, śmiałosć jakąś mam wrodzoną zeby nie powiedzieć bezczelność czasem ale to tez się rozwija w życiu zawodowym a ja z ludzmi pracuje, więc się cwaniacze czasem gdyż muszę. Dwa różne światy. Nie jestem twoją konkurencją.
                                                  • hello-kitty2 Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 08.04.15, 10:55
                                                    bgz0702 napisała:

                                                    > och wiem kita, wiem ze wyciagałas do mnie kilka razy rekę.

                                                    You wish ;) Nie napisalam do Ciebie ani o Tobie ani jednego postu w tym watku. Nie postrzegam Cie jako interesujaca osobe zebym dazyla z Toba do rozmowy. Mysle, ze to widac.
                                                  • bgz0702 Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 08.04.15, 11:06
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > bgz0702 napisała:
                                                    >
                                                    > > och wiem kita, wiem ze wyciagałas do mnie kilka razy rekę.
                                                    >
                                                    > You wish ;) Nie napisalam do Ciebie ani o Tobie ani jednego postu w tym watku.
                                                    > Nie postrzegam Cie jako interesujaca osobe zebym dazyla z Toba do rozmowy. Mysl
                                                    > e, ze to widac.
                                                    >

                                                    mówie o czasie przeszłym, nie bucz. To nie trwa od wczoraj
                                                  • marek.zak1 Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 08.04.15, 11:36
                                                    bgz0702 napisała:

                                                    I za nic, za nic nie straciłabym tego co już mam. A ja nie jestem kochliwa- mój ból moja strata:)) I nie stać mnie na to zebym cierpiała z powodu mężczyzny wiec mozesz sobie wyobrazić jak dbam o to zeby podobne uczucie nigdy mnie spotkało. Nie wiem, nie rozumiem, nie potrafię jak inni ludzie kochac miłością wielką i porywczą, podkochiwać się, zakochiwać itp. Sympatia to wszystko co ja mogę oddać. A sympatia jest fajna ale nie ma mocy zeby stać wyzej niz mój rozum. Mąż to jedyne zakochanie które mnie mogło spotkac w życiu, drugiego nie będzie, tak sądzę. Nie doświadczyłam nigdy bólu i płaczu z powodu miłosci bo chyba nie mam w sobie wystarczająco duzo emocji.

                                                    Hej, to jak gdybym słyszał moja żone :)
                                                  • zawle Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 08.04.15, 13:08
                                                    > hello-kitty2 napisała:
                                                    Babki trzpia teksty zebys je poadorowal.

                                                    Biedna kitty..znowu to samo;)
                                                  • hello-kitty2 Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 08.04.15, 13:23
                                                    zawle napisała:

                                                    > > hello-kitty2 napisała:
                                                    > Babki trzpia teksty zebys je poadorowal.
                                                    >
                                                    > Biedna kitty..znowu to samo;)

                                                    No przeciez nie Ty. Tobie by sie nie chcialo napisac tekstu. Widzialam Nudziarz Cie prosil gdzies o jakies streszczenie to juz Cie przeroslo ;) Swoja droga pytal o wykonanie takiej pracy, a sam ma zarzut jednolinijkowca. A mialam pytac jak Ci idzie angielski? Pisalas, ze chodzisz. Na lekcjach to raczej nie lubia jak sie odpowiada niepelnym zdaniem. Obstawiam, ze rzucilas.
                                                  • zawle Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 08.04.15, 15:32
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > zawle napisała:
                                                    >
                                                    > > > hello-kitty2 napisała:
                                                    > > Babki trzpia teksty zebys je poadorowal.
                                                    > >
                                                    > > Biedna kitty..znowu to samo;)
                                                    >
                                                    > No przeciez nie Ty. Tobie by sie nie chcialo napisac tekstu. Widzialam Nudziarz
                                                    > Cie prosil gdzies o jakies streszczenie to juz Cie przeroslo ;) Swoja droga py
                                                    > tal o wykonanie takiej pracy, a sam ma zarzut jednolinijkowca. A mialam pytac j
                                                    > ak Ci idzie angielski? Pisalas, ze chodzisz. Na lekcjach to raczej nie lubia ja
                                                    > k sie odpowiada niepelnym zdaniem. Obstawiam, ze rzucilas

                                                    Nie nie kitunia....ja do księcia bym się nie rozpisywała, bo ja wolę gadać. O adorację chodziło, nie o zamiłowanie do pisania. A komu potrzebna adoracja takiego żonatego proteinowego czy drugiegonudziarza? Albo Morrisona? Dowartościowuję się na innych płaszczyznach. Torbę sobie ze skóry uszyłam, podnoszę swoje kwalifikacje, wnusia płacze za mną, mój "dzieci kwiaty labrador" sąsiadce rękę by odgryzł, bo ją za szybko wyciągnęła w moim kierunku:))
                                                    Kurs angielskiego się skończył. Moje odpowiedzi były bardzo często wymijające:)))
                                                  • druginudziarz Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 08.04.15, 17:37
                                                    zawle napisała:

                                                    > Nie nie kitunia....ja do księcia bym się nie rozpisywała, bo ja wolę gadać. O a
                                                    > dorację chodziło, nie o zamiłowanie do pisania. A komu potrzebna adoracja takie
                                                    > go żonatego proteinowego czy drugiegonudziarza? Albo Morrisona? Dowartościowuję
                                                    > się na innych płaszczyznach. Torbę sobie ze skóry uszyłam,

                                                    Powiało grozą... Mam nadzieję że to nie była skóra Twojego ex
                                                  • zawle Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 08.04.15, 21:35
                                                    druginudziarz napisał: > Powiało grozą... Mam nadzieję że to nie była skóra Twojego ex

                                                    hehe...
                                                    z niego nie dałoby się uszyć torby z dwóch powodów:
                                                    - do niczego się nie nadawał,
                                                    - podziurawiony jakiś taki był po małżeństwie ze mna;)
                                                  • druginudziarz Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 08.04.15, 22:26
                                                    zawle napisała:

                                                    > druginudziarz napisał: > Powiało grozą... Mam nadzieję że to nie była skóra
                                                    > Twojego ex
                                                    >
                                                    > hehe...
                                                    > z niego nie dałoby się uszyć torby z dwóch powodów:
                                                    > - do niczego się nie nadawał,
                                                    > - podziurawiony jakiś taki był po małżeństwie ze mna;)

                                                    Miałem na myśli tego jakby ex, po którym zapałałaś chęcią pozacierania śladów ;)
                                                  • mojemail3 Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 07.04.15, 22:09
                                                    Tak Proteinowy "uwiłam" gniazdo w sensie dosłownym i przenośnym;-) Takie widocznie dostaliśmy zadanie od losu.Ty se możesz meandrowac do woli ja muszę i chcę być ostoją.Możesz kpić jak Cię to bawi.Powodzenia.Tylko widzisz ja wiem o ile dalej jestem a przed Tobą w tym lesie masa drzew...
                                                  • zyg_zyg_zyg Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 07.04.15, 22:12
                                                    Tylko widzisz ja wiem o ile d
                                                    > alej jestem a przed Tobą w tym lesie masa drzew...

                                                    Ale on przecież jest w innym lesie. Skąd Ty wiesz, jakie tam są drzewa?
                                                  • mojemail3 Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 07.04.15, 22:24
                                                    Tak Zyg jak u Leśmiana..."Gdybym Ciebie spotkał znowu pierwszy raz ale w innym lesie w innym sadzie" to jest wers,z którym kojarzy mi się początek mojej miłości do mojego męża (wciąż aktualnej juz pełnoletniej) Wiem,ze każdy ma swój las,w którym im dalej tym więcej drzew😉 A ja mam swój "Wielki Las" jak ktos czytal to wie,ze tam najwazniejsza..."miłość wielka czysta i prawdziwa" czyli...SwM 😏
                                                  • zyg_zyg_zyg Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 07.04.15, 22:34
                                                    A ja mam swój "Wielki Las" jak kt
                                                    > os czytal to wie,ze tam najwazniejsza..."miłość wielka czysta i prawdziwa" czyl
                                                    > i...SwM 😏

                                                    No w "Wielkim lesie" to akurat nie było wM, tylko zupełnie poza... :-)
                                                  • mojemail3 Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 07.04.15, 22:44
                                                    A to zalezy w jakim wątku bo tam studia różnorakich przypadków są...Mnie się rozchodzi o głównych bohaterów co się na koniec zeszli i zakładam żyli długo i szczęśliwie choc nie bez trudności😉
                                                  • protein.spill Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 07.04.15, 22:45
                                                    > Tylko widzisz ja wiem o ile d
                                                    > alej jestem a przed Tobą w tym lesie masa drzew...

                                                    A nie mówiłem, ze nie pogardzisz pozamerytorycznym wartościowaniem? Ale niepotrzebnie ustawiasz sie w pozycji wyścigu: nie idziemy w tym samym kierunku, ja Cię nie chce przekonywać do zmiany kierunku jak Ci Twoj służy.
                                                  • mojemail3 Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 07.04.15, 22:49
                                                    Nie chodzi o wyścig.O drogę się rozchodzi.A co znasz dobry kierunek ???(znowu będzie jęczał,ze wartościuję...)
                                                  • protein.spill Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 07.04.15, 23:12
                                                    mojemail3 napisała:

                                                    > Nie chodzi o wyścig.O drogę się rozchodzi.A co znasz dobry kierunek ???(znowu b
                                                    > ędzie jęczał,ze wartościuję...)

                                                    Trzymając sie krajobrazowej estetyki: wole widzieć wszystko dookoła jako pole. Przestrzeń możliwości. Nigdzie nie ide, uprawiam. Za jakiś czas padnę, zgniję i nawiozę.
                                                  • hello-kitty2 Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 07.04.15, 22:11
                                                    protein.spill napisał(a):

                                                    > A to ciekawe, nie przyszłoby mi do głowy. Nie wydaje mi sie zeby mm3 była prawd
                                                    > ziwym wieśniakiem, tak jak ja. Mm3 dzieli sztukę na obciachowa i poważna. Zacho
                                                    > wania na dojrzałe i niedojrzałe. Poglądy na czcigodne i nie. Daje głowę, ze jej
                                                    > dom nie jest minimalistyczny, tak samo jak jej wizja rzeczywistości. Nie jest
                                                    > skłonna formułować swoich pozycji dosłownie, nie stroni tez od wartościowania p
                                                    > ozamerytorycznego ("w Twoim wieku", "niewystarczająco głębokie" itp). Szuka (i
                                                    > znajduje) oparcia w tradycji, w religii, w formie. Mm3 jednym słowem uwila gnia
                                                    > zdo, umościła starannie dobrana wyściółka i to jej służy.
                                                    >
                                                    > A mnie gniazdo dusi.

                                                    Moglam sie pomylic. Przemysle to. Zdefiniuj 'wiesniaka' prosze.

                                                    > Do tego mm3 jest dyplomatyczna, a ja łatwiej antagonizuje (nawet jak chciałem p
                                                    > oklepać Sabata po ramieniu to okazało sie ze mi wyszedł kop w dupę).

                                                    Ale nie przejmuj sie tym. Czemu sie przejmujesz? Czemu Ty sie ciagle kims przejmujesz? Nie pojmuje tego. Wont chcial mi sie tylko odwdzieczyc, ze nie zlalam jego prosby. Jego bardzo latwo zadowolic, co mu sie zreszta chwali. Jest bardzo wdzeicznym obiektem meskim, kochany jest po prostu. Z Toba to nie mialo nic wspolnego.
                                                  • mojemail3 Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 07.04.15, 22:16
                                                    Hmmm a co do pojęcia"wiesniactwa"szkoda,ze takie ładne słowo a taki ma pejoratywny wydźwięk...Natomiast ja jako mieszczuch właśnie wsią zawodowo się zajmuję 😆
                                                  • protein.spill Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 07.04.15, 23:36
                                                    > Hmmm a co do pojęcia"wiesniactwa"szkoda,ze takie ładne słowo a taki ma pejorat
                                                    > ywny wydźwięk...Natomiast ja jako mieszczuch właśnie wsią zawodowo się zajmuję
                                                    > 😆

                                                    Coś z przepływem kasy, czy ratujesz folklor przed wymarciem?
                                                  • protein.spill Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 07.04.15, 22:58
                                                    > Zdefiniuj 'wiesniaka' prosze.

                                                    Moja wersja wiesniactwa: naiwny ale nie ufa autorytetom. Rzeczy poza jego horyzontem, sa poza horyzontem a nie głębokie (w rodzaju muzyki poważnej po Pendereckim). Nie czuje sie dobrze w nadmiarze formy. Nie radzi sobie z przesytem. Lubi cos wytwarzać bardziej niż (z)używać. W sztuce ceni wyżej perfekcję warsztatu niż oryginalność. Uczulony na snobów. Jednym słowem przeciwieństwo michnikowskich "młodych, wykształconych, z dużych miast".
                                                  • wont Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 07.04.15, 09:16
                                                    protein.spill napisał(a):

                                                    > > Moze byś tak ściągnęła Sabata z po
                                                    > wrotem?
                                                    -------------
                                                    Kot jaki jest, kazdy widzi i nie sadze, zeby sabat obrazil sie na forum z powodu kitty. Jesli juz mialbym obstawiac co go wkurzylo bardziej to sadze, ze twoj komentarz, bo sie go raczej nie spodziewal.
                                                    forum.gazeta.pl/forum/w,15128,157167021,157191909,Re_Jestem_facetem_i_tez_mam_male_libido.html?wv.x=2
                                                  • bgz0702 Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 07.04.15, 10:31
                                                    wont napisał:

                                                    > protein.spill napisał(a):
                                                    >
                                                    > > > Moze byś tak ściągnęła Sabata z po
                                                    > > wrotem?
                                                    > -------------
                                                    > Kot jaki jest, kazdy widzi i nie sadze, zeby sabat obrazil sie na forum z powod
                                                    > u kitty. Jesli juz mialbym obstawiac co go wkurzylo bardziej to sadze, ze twoj
                                                    > komentarz, bo sie go raczej nie spodziewal.
                                                    > forum.gazeta.pl/forum/w,15128,157167021,157191909,Re_Jestem_facetem_i_tez_mam_male_libido.html?wv.x=2

                                                    to są rozmowy jak o konflikcie rosyjsko ukraińskim. Nie sadzimy żeby ukrainie rosja przeszkadza. Nie sądzimy, wszyscy wiemy jaka rosja jest. Toż był czas żeby sie do tego wiekami przyzwyczajać
                                                  • wont Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 07.04.15, 15:30
                                                    bgz0702 napisała:

                                                    > to są rozmowy jak o konflikcie rosyjsko ukraińskim. Nie sadzimy żeby ukrainie r
                                                    > osja przeszkadza. Nie sądzimy, wszyscy wiemy jaka rosja jest. Toż był czas żeby
                                                    > sie do tego wiekami przyzwyczajać
                                                    ------------
                                                    Aluzju ponial. Tyle, ze ja wcale nie twierdzilem, ze Ukrainie Rosja nie przeszkadza. Przeszkadza, ale myslalem, ze bardziej jednak wkurzylo Ukraine zajecie przez Polske Lwowa. No ale skoro piszecie, ze rzad Ukrainy ewakuowal sie jeszcze przed przekroczeniem granicy przez polskie wojsko, to wycofuje sie z przypuszczenia, ze to cios w plecy byl glowna przyczyna ukrainskiej kapitulacji.
                                                  • bgz0702 Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 07.04.15, 16:08
                                                    wont napisał:

                                                    > bgz0702 napisała:
                                                    >
                                                    > > to są rozmowy jak o konflikcie rosyjsko ukraińskim. Nie sadzimy żeby ukra
                                                    > inie r
                                                    > > osja przeszkadza. Nie sądzimy, wszyscy wiemy jaka rosja jest. Toż był cza
                                                    > s żeby
                                                    > > sie do tego wiekami przyzwyczajać
                                                    > ------------
                                                    > Aluzju ponial. Tyle, ze ja wcale nie twierdzilem, ze Ukrainie Rosja nie przeszk
                                                    > adza. Przeszkadza, ale myslalem, ze bardziej jednak wkurzylo Ukraine zajecie pr
                                                    > zez Polske Lwowa. No ale skoro piszecie, ze rzad Ukrainy ewakuowal sie jeszcze
                                                    > przed przekroczeniem granicy przez polskie wojsko, to wycofuje sie z przypuszcz
                                                    > enia, ze to cios w plecy byl glowna przyczyna ukrainskiej kapitulacji.

                                                    Polska;))) Dobre, niech będzie. Nie ma cię wśród Polaków. Ok. Bardziej sądzę że reprezentujesz stanowisko UE, poszedłbyś w sankcje ale się boisz;))) Tusk też nic nie moze..., szkoda, taki czas. Pozdrawiam Pana Członka Unii;)))
                                                  • wont Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 07.04.15, 19:52
                                                    bgz0702 napisała:

                                                    > Polska;))) Dobre, niech będzie. Nie ma cię wśród Polaków. Ok. Bardziej sądzę że
                                                    > reprezentujesz stanowisko UE, poszedłbyś w sankcje ale się boisz;))) Tusk też
                                                    > nic nie moze..., szkoda, taki czas. Pozdrawiam Pana Członka Unii;)))
                                                    ------------
                                                    Ja? Sankcje? No co ty!? Ja to Białoruś jestem - bo wszyscy Słowianie to jedna rodzina sialalalala :)
                                                  • bgz0702 Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 07.04.15, 21:01
                                                    wont napisał:

                                                    > bgz0702 napisała:
                                                    >
                                                    > > Polska;))) Dobre, niech będzie. Nie ma cię wśród Polaków. Ok. Bardziej są
                                                    > dzę że
                                                    > > reprezentujesz stanowisko UE, poszedłbyś w sankcje ale się boisz;))) Tus
                                                    > k też
                                                    > > nic nie moze..., szkoda, taki czas. Pozdrawiam Pana Członka Unii;)))
                                                    > ------------
                                                    > Ja? Sankcje? No co ty!? Ja to Białoruś jestem - bo wszyscy Słowianie to jedna r
                                                    > odzina sialalalala :)

                                                    Łukaszenka to cwany dziad;)) dobrze się ustawiłeś;)) ale myśle ze mu putin długo bedzie pamietał gest wzgledem ue. Podobało mi się to "ja wszystkich lubie" bo mam teraz karty w reku- w domyśle;) Ale ja już o polityce nie o tobie;))
                                                    NIe chce mi sie tego ciągnąć, powiedziałam co miałam powiedzieć i zawsze bede sie tego trzymac. Mam problem nie lubie chamow i glupkow- dziewczyny "majace cel" to manipulacje nie do ogranięcia dla przecietnego gościa, nie te mieśnie chlopaki wiekszosc z was uzywa. To co smieszne dla nas, dla was niezrozumiałe. Ale co mnie to obchodzi? Chamom i głupkom stop! Nic mnie wiecej nie obchodzi


                                                  • mojemail3 Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 07.04.15, 10:52
                                                    wont napisał:


                                                    > Jesli juz mialbym obstawiac co go wkurzylo bardziej to sadze, ze twoj
                                                    > komentarz, bo sie go raczej nie spodziewal. "forum.gazeta.pl/forum/w,15128,157167021,157191909,Re_Jestem_facetem_i_tez_mam_male_libido.html?wv.x=2" target="_blank" rel="nofollow">forum.gazeta.pl/forum/w,15128,157167021,157191909,Re_Jestem_facetem_i_tez_mam_male_libido.html?wv.x=2</a>

                                                    Niestety żle obstawiasz, Sabat skasował profil natychmiast po napisaniu tego postu:
                                                    forum.gazeta.pl/forum/w,15128,157167021,157191371,Re_Jestem_facetem_i_tez_mam_male_libido.html?wv.x=2
                                                    A Protein napisał komentarza do w.w. postu godzinę pózniej...


                                                  • hello-kitty2 Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 07.04.15, 11:51
                                                    mojemail3 napisała:

                                                    > Niestety żle obstawiasz, Sabat skasował profil natychmiast po napisaniu tego po
                                                    > stu: (...)
                                                    > A Protein napisał komentarza do w.w. postu godzinę pózniej...

                                                    Sabat mial profil? I skasowal? A to Ty sledzisz takie rzeczy na biezaco? Czy ta chronologia sie gdzies zapisuje? Jak Ty to sprawdzasz?
                                                  • mojemail3 Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 07.04.15, 11:56
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Sabat mial profil? I skasowal? A to Ty sledzisz takie rzeczy na biezaco? Czy ta
                                                    > chronologia sie gdzies zapisuje? Jak Ty to sprawdzasz?

                                                    Nic nie śledzę nie mam do tego głowy i czasu...
                                                    W piątek pilnowałam ciasta w kuchni ( żeby się nie przypaliło ;-) i z nudów śledziłam forum na telefonie, po tym poście, gdzie się " wyrzygał" w odpowiedzi na mój, napisałam krótkiego meila z wyjaśnieniem i mail wrócił...
                                                  • zawle Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 07.04.15, 11:58
                                                    mojemail3 napisała:
                                                    > Nic nie śledzę nie mam do tego głowy i czasu...
                                                    > W piątek pilnowałam ciasta w kuchni ( żeby się nie przypaliło ;-) i z nudów śle
                                                    > dziłam forum na telefonie, po tym poście, gdzie się " wyrzygał" w odpowiedzi na
                                                    > mój, napisałam krótkiego meila z wyjaśnieniem i mail wrócił...

                                                    Masz rację...nie ma profilowego.
                                                  • protein.spill Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 07.04.15, 12:00
                                                    > Kot jaki jest, kazdy widzi i nie sadze, zeby sabat obrazil sie na forum z powod
                                                    > u kitty. Jesli juz mialbym obstawiac co go wkurzylo bardziej to sadze, ze twoj
                                                    > komentarz, bo sie go raczej nie spodziewal.
                                                    > rel="nofollow">forum.gazeta.pl/forum/w,15128,157167021,157191909,Re_Jestem_facetem_i_tez_mam_male_libido.html?wv.x=2

                                                    Paczpan, a ja myslalem, ze wrzucam cos co go ostudzi i wróci z jakimś żartem.
                                                    Jednak lepiej siedzieć cicho w takich starciach :(
                                                  • zawle Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 07.04.15, 09:50
                                                    protein.spill napisał(a): Jak sie przyłapałem na "jak ona uroczo pluje" zorientow
                                                    > ałem sie ze juz dawna mam mózg podtruty koktajlem hormonów.

                                                    Nie wiem co się dzieje...zaczynam lubić coraz większą ilość facetów z forum...ratunkuuuu......
                                                  • hello-kitty2 Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 07.04.15, 10:02
                                                    zawle napisała:

                                                    > protein.spill napisał(a): Jak sie przyłapałem na "jak ona uroczo pluje" zorien
                                                    > tow
                                                    > > ałem sie ze juz dawna mam mózg podtruty koktajlem hormonów.
                                                    >
                                                    > Nie wiem co się dzieje...zaczynam lubić coraz większą ilość facetów z forum...r
                                                    > atunkuuuu......

                                                    hehe samo zlooooo Ci sie podoba Zawle ;) On to pisal jako przeklenstwo, ze takie wstretne, a kysz, swinstwo...jak moj niezapomniany sasiad co sie ze wsi sprowadzil do blokow jak widzial kota na schodach jakiegos komorkowca czy dachowca to mowil: 'pojdziesz mi stad ty skuuuurrwysynu', tak to Proteinowy opisal ;) Normalnemu czlowiekowi to sie wlos na grzbiecie jezy, a Ty sie bawisz ;-))))))
                                                  • zawle Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 07.04.15, 11:54
                                                    hello-kitty2 napisała: > hehe samo zlooooo Ci sie podoba Zawle ;) On to pisal jako przeklenstwo, ze taki
                                                    > e wstretne, a kysz, swinstwo...jak moj niezapomniany sasiad co sie ze wsi sprow
                                                    > adzil do blokow jak widzial kota na schodach jakiegos komorkowca czy dachowca t
                                                    > o mowil: 'pojdziesz mi stad ty skuuuurrwysynu', tak to Proteinowy opisal ;) Nor
                                                    > malnemu czlowiekowi to sie wlos na grzbiecie jezy, a Ty sie bawisz ;-))))))

                                                    Jako przekleństwo? Ja już od dawna miałam podejrzenie Kitka że my świat inaczej postrzegamy:)) Co do normalności..się nie wypowiem bo WIEM że drażliwy to dla Ciebie temat;)
                                                  • hello-kitty2 Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 07.04.15, 12:13
                                                    zawle napisała:

                                                    Ja już od dawna miałam podejrzenie Kitka że my świat inaczej
                                                    > postrzegamy:)) Co do normalności..się nie wypowiem bo WIEM że drażliwy to dla
                                                    > Ciebie temat;)

                                                    Tak jest a oni mnie tu do psychologow porownuja tudziez do nich wysylaja, a ja sie boje jak diabel swieconej wody, bo ja z rodziny wariatow pochodze, moja ciotka w domu mojej matki Sad Ostateczny odgrywala na prawdziwych ludziach zanim ja przymkneli do konca zycia w przeszklonym pawilonie, matka rzeke wyplakala, jeszcze mi cos wyjdzie przy badaniu, ze mam predyspozycje na sedziego, hehe. 'Dogme' ogladalam na ten przyklad i sie podniecalam rola Matta Damona (Proteinowy to jest moja odpowiedz na Twoj Falling down, na ktorym sie splakalam zreszta ostatnio ale chyba mialam slabszy dzien wiec pozostawilam bez komntarza zeby nie przyznawac sie Morrisonowi do slabosci, dorzuc cos jeszcze jak Ci sie cos przypomni). Dobra udaje, ze w zadnych psychologow nie wierze ;)
                                                  • zawle Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 07.04.15, 12:24
                                                    To może przyznaj się żeś wariatka, świat wokół znormalnieje?:))
                                                  • zawle Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 07.04.15, 12:28
                                                    Pociągnę temat. Bo to dość uciążliwe dla otoczenia jest. Muszę teraz jak przy przy prawdziwym wariacie na słowa ważyć, żeby nie urazić? Wiesz....wczoraj usłyszałam od swojego byłego ( dla mnie, dla niego obecnego) faceta że jestem dziwką. gdybym była, to bym się poczuła obrażona. Ale że nie jestem, niech se gada- mnie nie boli.
                                                  • morrison9 Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 07.04.15, 12:33
                                                    zawle napisała:

                                                    > Pociągnę temat. Bo to dość uciążliwe dla otoczenia jest. Muszę teraz jak przy p
                                                    > rzy prawdziwym wariacie na słowa ważyć, żeby nie urazić? Wiesz....wczoraj usłys
                                                    > załam od swojego byłego ( dla mnie, dla niego obecnego) faceta że jestem dziwką
                                                    > . gdybym była, to bym się poczuła obrażona. Ale że nie jestem, niech se gada- m
                                                    > nie nie boli.
                                                    To nie wiesz kiedy męzczyzna nazywa kobietę dziwką??
                                                    Nie żartuj :-)
                                                    Przecież wtedy najbardziej odsłania swoja słabość.
                                                    (pomijam takie określenia w łóżku bo to coś zupełnie innego)
                                                  • hello-kitty2 Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 07.04.15, 12:54
                                                    morrison9 napisał:

                                                    > zawle napisała:
                                                    >
                                                    > > Pociągnę temat. Bo to dość uciążliwe dla otoczenia jest. Muszę teraz jak
                                                    > przy p
                                                    > > rzy prawdziwym wariacie na słowa ważyć, żeby nie urazić? Wiesz....wczoraj
                                                    > usłys
                                                    > > załam od swojego byłego ( dla mnie, dla niego obecnego) faceta że jestem
                                                    > dziwką
                                                    > > . gdybym była, to bym się poczuła obrażona. Ale że nie jestem, niech se g
                                                    > ada- m
                                                    > > nie nie boli.
                                                    > To nie wiesz kiedy męzczyzna nazywa kobietę dziwką??
                                                    > Nie żartuj :-)
                                                    > Przecież wtedy najbardziej odsłania swoja słabość.
                                                    > (pomijam takie określenia w łóżku bo to coś zupełnie innego)

                                                    Kiedy?
                                                    (ja przyznaje sie, ze nie wiem, bo mnie chyba nikt nie nazwal, tj nie w twarz, za plecami sie nie liczy :)
                                                  • morrison9 Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 07.04.15, 13:03
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > > To nie wiesz kiedy męzczyzna nazywa kobietę dziwką??
                                                    > > Nie żartuj :-)
                                                    > > Przecież wtedy najbardziej odsłania swoja słabość.
                                                    > > (pomijam takie określenia w łóżku bo to coś zupełnie innego)
                                                    >
                                                    > Kiedy?
                                                    Kiedy jest cholernie zazdrosny o to, że seks dla niej jest tak łatwo dostępny.
                                                    On też by się "chciał puścić" ale nie tylko nie może bo nikt go nie chce wyrwać a jeszcze musi się nakombinować żeby samemu coś bzyknąć.
                                                    I wtedy zaczyna uderzać w tony przeciwne udając, ze brzydzi go rozpasany promiskuityzm.
                                                    "dziwka" "puszczalska" "łatwa" to określenia które najczęściej wypowiadają 2 typy osób:
                                                    1) mężczyźni, którym ta dziwka nie dała
                                                    2) kobiety poirytowane faktem, ze jakaś inna drastycznie obniża cenę seksu i zwiększa jego dostępność
                                                    > (ja przyznaje sie, ze nie wiem, bo mnie chyba nikt nie nazwal, tj nie w twarz,
                                                    > za plecami sie nie liczy :)
                                                    "Za plecami" tzn nazywał Cię dziwką tylko posuwając Cię od tyłu?
                                                    W innej pozycji (twarzą w twarz) nie miał odwagi? :-)

                                                  • hello-kitty2 Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 07.04.15, 13:15
                                                    morrison9 napisał:

                                                    > Kiedy jest cholernie zazdrosny o to, że seks dla niej jest tak łatwo dostępny.
                                                    > On też by się "chciał puścić" ale nie tylko nie może bo nikt go nie chce wyrwać
                                                    > a jeszcze musi się nakombinować żeby samemu coś bzyknąć.
                                                    > I wtedy zaczyna uderzać w tony przeciwne udając, ze brzydzi go rozpasany promis
                                                    > kuityzm.
                                                    > "dziwka" "puszczalska" "łatwa" to określenia które najczęściej wypowiadają 2 ty
                                                    > py osób:
                                                    > 1) mężczyźni, którym ta dziwka nie dała
                                                    > 2) kobiety poirytowane faktem, ze jakaś inna drastycznie obniża cenę seksu i zw
                                                    > iększa jego dostępność

                                                    O to to (jak z opowiesci kolezanki nauczycielki o samotnicy). Czyli jak gadaja, ze dziwka to komplement? Zanotowalam ;)

                                                    > "Za plecami" tzn nazywał Cię dziwką tylko posuwając Cię od tyłu?
                                                    > W innej pozycji (twarzą w twarz) nie miał odwagi? :-)

                                                    No wlasnie nie, ani tak ani siak :( Moze dlatego, ze ja lubie uderzyc, a Ty lubisz dostac? Ale to akurat nie zwiazane z gadka jest i nie z kazdym i nie za kazdym razem.
                                                  • morrison9 Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 07.04.15, 13:38
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Czyli jak gadaja,
                                                    > ze dziwka to komplement? Zanotowalam ;)
                                                    No jasne :-)
                                                    Wtedy tylko upewniam sie, ze o Freudzie i Schopenhauerze można z nią pogadać i przystępuję do budowania znajomości :-)

                                                    > > "Za plecami" tzn nazywał Cię dziwką tylko posuwając Cię od tyłu?
                                                    > > W innej pozycji (twarzą w twarz) nie miał odwagi? :-)
                                                    >
                                                    > Moze dlatego, ze ja lubie uderzyc, a Ty lubisz dostac?
                                                    Ja?
                                                    Możesz rozwinąć bo nie ogarniam?
                                                  • hello-kitty2 Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 07.04.15, 13:51
                                                    morrison9 napisał:

                                                    > Wtedy tylko upewniam sie, ze o Freudzie i Schopenhauerze można z nią pogadać i
                                                    > przystępuję do budowania znajomości :-)

                                                    Ale co masz jakies przygotowane pytania i prosisz pania o wyciagniecie zestawu? Czy po prostu jedziesz z referatem i upewniasz sie, ze jej sie oczy nie zamykaja i nie ziewa? ;)

                                                    > > > "Za plecami" tzn nazywał Cię dziwką tylko posuwając Cię od tyłu?
                                                    > > > W innej pozycji (twarzą w twarz) nie miał odwagi? :-)
                                                    > >
                                                    > > Moze dlatego, ze ja lubie uderzyc, a Ty lubisz dostac?
                                                    > Ja?
                                                    > Możesz rozwinąć bo nie ogarniam?

                                                    Wachlarz rzesami w wykonaniu meskim, odnotowalam ;-) Odpowiadam: lodzika lubisz miec robionego i lubisz popatrzec, bo widowiskowy, a z mojej strony pytanie czy kochanka moze Cie przypieprzyc z liscia w twarz wynoszac z tego taka sama przyjemnosc jak Ty z lodzika?
                                                  • morrison9 Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 07.04.15, 14:31
                                                    hello-kitty2 napisała:


                                                    > > Wtedy tylko upewniam sie, ze o Freudzie i Schopenhauerze można z nią pogadać i
                                                    > > przystępuję do budowania znajomości :-)
                                                    >
                                                    > Ale co masz jakies przygotowane pytania i prosisz pania o wyciagniecie zestawu?
                                                    Mam kilka kluczowych kwestii, które mnie nurtują.
                                                    Forma pytania może się zmieniać w zalezności od okoliczności :-)
                                                    > Czy po prostu jedziesz z referatem i upewniasz sie, ze jej sie oczy nie zamyka
                                                    > ja i nie ziewa? ;)
                                                    Wolę rozmowę od monologu.

                                                    > Wachlarz rzesami w wykonaniu meskim, odnotowalam ;-)
                                                    Eee. Nie.
                                                    po prostu nie załapałem o co chodzi.
                                                    > Odpowiadam: lodzika lubisz
                                                    > miec robionego i lubisz popatrzec, bo widowiskowy, a z mojej strony pytanie cz
                                                    > y kochanka moze Cie przypieprzyc z liscia w twarz wynoszac z tego taka sama prz
                                                    > yjemnosc jak Ty z lodzika?
                                                    Pytasz czy jestem uległy?
                                                    Uległy jako całość na pewno nie.
                                                    Ale wkurza mnie, ze teraz tyle kobiet szuka dominujących męzczyzn i nie ma dla nich mowy o jakimkolwiek odstepstwie lub zamianie ról :-)
                                                  • hello-kitty2 Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 07.04.15, 14:59
                                                    morrison9 napisał:

                                                    > Mam kilka kluczowych kwestii, które mnie nurtują.
                                                    > Forma pytania może się zmieniać w zalezności od okoliczności :-) (...) > Wolę rozmowę od monologu.

                                                    Czyli jednak przepytujesz? Masz formularz na odpowiedzi? ;) Ale chyba nie oszukujesz jak ode mnie niektore lobuzy z uniwerku, ze na 6 (w skali 1-10, przy 6 i wyzej zaliczasz) trzeba miec 80% prawidlowych odpowiedzi, a test na 2 godziny, 60 pytan.

                                                    > Pytasz czy jestem uległy?

                                                    Nie, nie pytam.

                                                    > Uległy jako całość na pewno nie.

                                                    Ale podoba mi sie odpowiedz: 'Ulegly JAKO CALOSC' ;-)

                                                    > Ale wkurza mnie, ze teraz tyle kobiet szuka dominujących męzczyzn i nie ma dla
                                                    > nich mowy o jakimkolwiek odstepstwie lub zamianie ról :-)

                                                    Wymijajaca ale satysfakcjionujaca mnie odpowiedz.
                                                  • morrison9 Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 07.04.15, 15:24
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > morrison9 napisał:

                                                    > Czyli jednak przepytujesz?
                                                    Nie.
                                                    Kieruję rozmowę na pewne tory.
                                                    Przepytywanie sugerowałoby odpowiedź.


                                                    > Ale podoba mi sie odpowiedz: 'Ulegly JAKO CALOSC' ;-)
                                                    Po prostu nigdy nie podpisałbym się pod takim opisem mojej osoby.
                                                    Ale ktoś wtedy mógłby się takiej cechy doszukiwać w jakiś pojedynczych upodobaniach.
                                                    > > Ale wkurza mnie, ze teraz tyle kobiet szuka dominujących męzczyzn i nie m
                                                    > a dla nich mowy o jakimkolwiek odstepstwie lub zamianie ról :-)
                                                    > Wymijajaca ale satysfakcjionujaca mnie odpowiedz.
                                                    Nie wymijająca. Chciałem podejśc do pytania szeroko.
                                                    Nie sądzilem, ze zalezy Ci tylko na tej jednej rzeczy: "waleniu z liścia" :-)
                                                  • wont Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 07.04.15, 15:22
                                                    zawle napisała:

                                                    > Wiesz....wczoraj usłys
                                                    > załam od swojego byłego ( dla mnie, dla niego obecnego) faceta że jestem dziwką
                                                    -------------
                                                    To ja tez pociagne temat... Dlaczego ci cos takiego powiedzial? Zakochal sie albo cos w tym stylu? I bylym sie stal po tych slowach czy tez slowa byly reakcja na twoj komunikat, ze staje sie bylym? No i w takim razie to ty zawle wolna jestes, dobrze rozumiem? Kurde, jakie zmiany na tym forum!
                                                  • zawle Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 07.04.15, 17:40
                                                    wont napisał:
                                                    > To ja tez pociagne temat... Dlaczego ci cos takiego powiedzial? Zakochal sie al
                                                    > bo cos w tym stylu? I bylym sie stal po tych slowach czy tez slowa byly reakcja
                                                    > na twoj komunikat, ze staje sie bylym? No i w takim razie to ty zawle wolna je
                                                    > stes, dobrze rozumiem? Kurde, jakie zmiany na tym forum!

                                                    Zezłościł się na mnie:))))
                                                  • wont Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 07.04.15, 19:57
                                                    zawle napisała:

                                                    > Zezłościł się na mnie:))))
                                                    --------------
                                                    A zezłościł się na ciebie bo...? Powiedziałaś "a" to powiedz "ż"... Dawaj! :)
                                                  • zawle Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 07.04.15, 20:42
                                                    Powiedziałam mu że chyba muszę się puścić żeby zetrzeć jego ślady na ścieżce:))
                                                  • wont Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 07.04.15, 21:00
                                                    zawle napisała:

                                                    > Powiedziałam mu że chyba muszę się puścić żeby zetrzeć jego ślady na ścieżce:))
                                                    ----------------
                                                    Suka. I co? Puścisz się czy to tylko takie czcze gadanie było?
                                                  • bgz0702 Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 07.04.15, 21:02
                                                    zawle napisała:

                                                    > Powiedziałam mu że chyba muszę się puścić żeby zetrzeć jego ślady na ścieżce:))
                                                    >

                                                    no to pojechałas po bandzie;)))
                                                  • morrison9 Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 08.04.15, 10:25
                                                    zawle napisała:

                                                    > Powiedziałam mu że chyba muszę się puścić żeby zetrzeć jego ślady na ścieżce:))
                                                    >
                                                    No właśnie.
                                                    Czyli zasygnalizowałaś mu jak łatwo dostępny jest dla Ciebie seks.
                                                    Puścić.
                                                    Nie "postarać się o seks" tylko tak po prostu "puścić"
                                                    To rozwściecza większość facetów :-)
                                                    Uderzyłaś go w czuły punkt.
                                                    Taką mam teorię :-)
                                                  • zawle Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 08.04.15, 12:48
                                                    morrison9 napisał:
                                                    > Czyli zasygnalizowałaś mu jak łatwo dostępny jest dla Ciebie seks.
                                                    > Puścić.
                                                    > Nie "postarać się o seks" tylko tak po prostu "puścić"
                                                    > To rozwściecza większość facetów :-)
                                                    > Uderzyłaś go w czuły punkt.
                                                    > Taką mam teorię :-)

                                                    Ale problem jest..bo z nim lubię najbardziej.
                                                    www.youtube.com/watch?v=gl0f62IyfuM
                                                  • morrison9 Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 08.04.15, 13:33
                                                    zawle napisała:

                                                    > morrison9 napisał:
                                                    > > Czyli zasygnalizowałaś mu jak łatwo dostępny jest dla Ciebie seks.
                                                    > > Puścić.
                                                    > > Nie "postarać się o seks" tylko tak po prostu "puścić"
                                                    > > To rozwściecza większość facetów :-)
                                                    > > Uderzyłaś go w czuły punkt.
                                                    > > Taką mam teorię :-)
                                                    >
                                                    > Ale problem jest..bo z nim lubię najbardziej.
                                                    > www.youtube.com/watch?v=gl0f62IyfuM
                                                    A ja bynajmniej nie oceniam, nie daję rad, nie próbuję rozstrzygać po czyjej stronie stoi racja.
                                                    Po prostu próbuje objaśnić mechanizm :-)
                                                  • zawle Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 08.04.15, 15:36
                                                    morrison9 napisał: > A ja bynajmniej nie oceniam, nie daję rad, nie próbuję rozstrzygać po czyjej st
                                                    > ronie stoi racja.
                                                    > Po prostu próbuje objaśnić mechanizm :-)

                                                    Aaaa....racjami i cudzymi intencjami to ja się w ogóle nie zajmuję.
                                                  • bgz0702 Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 07.04.15, 16:20
                                                    zawle napisała:

                                                    > Pociągnę temat. Bo to dość uciążliwe dla otoczenia jest. Muszę teraz jak przy p
                                                    > rzy prawdziwym wariacie na słowa ważyć, żeby nie urazić? Wiesz....wczoraj usłys
                                                    > załam od swojego byłego ( dla mnie, dla niego obecnego) faceta że jestem dziwką
                                                    > . gdybym była, to bym się poczuła obrażona. Ale że nie jestem, niech se gada- m
                                                    > nie nie boli.
                                                    >

                                                    czasami myślę sobie ze faceci chyba przeceniają znaczenie tego słowa;)))
                                                  • hello-kitty2 Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 07.04.15, 12:49
                                                    zawle napisała:

                                                    > To może przyznaj się żeś wariatka, świat wokół znormalnieje?:))

                                                    Szczerze? Nie moge, uczciwie nie moge, bo ja naprawde wiem jak wyglada wariactwo. Nieraz jak mi bylo ciezko w zyciu to myslalam sobie 'Kurcze czemu ja nie moge po prostu zwariowac'. Powaznie. Ale ciagnie mnie do wariatow, to fakt. Jakbym z nimi miala nierozliczone cos, jakby byla im cos winna.
                                                  • sea.sea Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 07.04.15, 23:43
                                                    :> znajomość klasycznej Chmielewskiej zawsze na propsie :D
                                                  • mojemail3 Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 07.04.15, 10:00
                                                    protein.spill napisał(a):

                                                    > A odpowiedź na pytanie o emocje jest taka najprostsza: jezeli czuje ze sie poja
                                                    > wiają czekam az odpłyną zanim cos zrobię na ich bazie.

                                                    Błąd...Traci się wtedy kontakt ze swoimi emocjami, lepiej dać dojśc im do głosu, emocjom i pragnieniom a następnie skonfrontować z rzeczywistością, okazują się zwykle niedorzeczne ;-)
                                                    A ja myślałam,że dojrzali mężczyżni ( szczególnie żonaci ;-)nie ulegają pensjonarskim uniesieniom, a jednak...

                                                    >Zwłaszcza emocje dotyczace kobiet. Jestem mocno przekonany, ze pierwsza ofiara "zakochania" mężczyzny to umiejetność trzeźwej oceny sytuacji. W przeciwieństwie do kobiet. Urqu na pewno cos w tym temacie wrzucał.

                                                    To jest cecha osobnicza, nie wydaje mi się,żeby można było podzielić, kobiety tak reagują mężczyżni tak. Są kobiety planujące ślub i potomostwo w momencie pierwszego zauroczenia, są mężczyżni ( szczególnie bardzo młodzi)zakochujący się bardzo emocjonalnie-notuje się przecież samobójstwa jak skutek niespełnionych uczuć itp.
                                                    Są też osoby obojga płci pragmatycznie i bez nadmiernych emocji oceniające sytuację w relacji.

                                                    > Ponad rok temu poznałem apetyczną, egzotyczna, niezależną i ambitna programistk
                                                    > ę. Wolna, niechętna samcom ze swojej kultury (ze niby traktują kobiety jak pral
                                                    > ko-zmywarko-inkubator). Jak sie przyłapałem na "jak ona uroczo pluje" zorientow
                                                    > ałem sie ze juz dawna mam mózg podtruty koktajlem hormonów.

                                                    Pamiętam, pamiętam...Człowiek może zgłupieć w każdym wieku...
                                                    Przeczytałam ostatnio w wywiadzie z Julią Hartwig ( poetka) że człowiek na kazdym etapie życia może swój los wzbogacić, może też równie dobrze-zubożyć...
                                                    A Mieczysław Jastrun w " W innym miejscu w innym czasie" pisał:
                                                    (...)" I jak śmiertelne są uczucia, jak kłamliwe są przysięgi"(...)
                                                    " Tak również dziwi mnie łatwość zapominania po latach-i uleczalność zupełna gorączki uczuć"
                                                    Książkę tę mam z datą wydania 1994, to akapit musiałam sobie podkreślić mają lat 20...



                                                  • hello-kitty2 Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 07.04.15, 10:07
                                                    mojemail3 napisała:

                                                    > A ja myślałam,że dojrzali mężczyżni ( szczególnie żonaci ;-)nie ulegają pensjon
                                                    > arskim uniesieniom, a jednak...

                                                    Mojemail a Ty nie ulegasz? ;)
                                                  • mojemail3 Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 07.04.15, 10:57
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Mojemail a Ty nie ulegasz? ;)

                                                    Ulegam czasem, jak się mocno wkurzę...
                                                    Nie atakuję jednak wprost, czekam na stosowną okazję ;-)

                                                    Emocjom w kontaktach z mężczyznami też raczej nie, tym bardziej,że jestem w małżeństwie prawie 18 lat, w chwilach największego kryzysu również nie, myślę,ze znalazłoby się nawet sporo na potwierdzenie tej deklaracji,ale zostawmy to tajemnicy korespondencji ;-)
                                                  • bgz0702 Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 07.04.15, 10:35
                                                    mojemail3 napisała:

                                                    > protein.spill napisał(a):
                                                    >
                                                    > > A odpowiedź na pytanie o emocje jest taka najprostsza: jezeli czuje ze si
                                                    > e poja
                                                    > > wiają czekam az odpłyną zanim cos zrobię na ich bazie.
                                                    >
                                                    > Błąd...Traci się wtedy kontakt ze swoimi emocjami, lepiej dać dojśc im do głosu
                                                    > , emocjom i pragnieniom a następnie skonfrontować z rzeczywistością, okazują si
                                                    > ę zwykle niedorzeczne ;-)

                                                    czasami trzeba sobie zwyczajnie odmówić kontaktu z emocjami jak można z góry przewidzieć ze są "niedorzeczne". Tutaj już tyle razy wszyscy pisali "nie myśl tylko o dzisiaj, zastanów się nad tym co jutro"
                                                  • zawle Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 07.04.15, 11:07
                                                    bgz0702 napisała:
                                                    > > Błąd...Traci się wtedy kontakt ze swoimi emocjami, lepiej dać dojśc im do
                                                    > głosu
                                                    > > , emocjom i pragnieniom a następnie skonfrontować z rzeczywistością, okaz
                                                    > ują si
                                                    > > ę zwykle niedorzeczne ;-)
                                                    >
                                                    > czasami trzeba sobie zwyczajnie odmówić kontaktu z emocjami jak można z góry pr
                                                    > zewidzieć ze są "niedorzeczne". Tutaj już tyle razy wszyscy pisali "nie myśl ty
                                                    > lko o dzisiaj, zastanów się nad tym co jutro"

                                                    jedno nie jest równoznaczne z drugim, ale i wzajemnie się nie wyklucza. Ja zrozumiałam że proteinowy nie odmawia, ale obserwuje i czeka jak przelecą. A że każdy przeczekuje inaczej ( patrz Kitty i Sabat) to nie znaczy że coś jest lepsze od drugiego.
                                                  • bgz0702 Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 07.04.15, 11:10
                                                    zawle napisała:

                                                    > bgz0702 napisała:
                                                    > > > Błąd...Traci się wtedy kontakt ze swoimi emocjami, lepiej dać dojśc
                                                    > im do głosu
                                                    > > > , emocjom i pragnieniom a następnie skonfrontować z rzeczywistością
                                                    > , okazją się zwykle niedorzeczne ;-)
                                                    > >
                                                    > > czasami trzeba sobie zwyczajnie odmówić kontaktu z emocjami jak można z g
                                                    > óry pr
                                                    > > zewidzieć ze są "niedorzeczne". Tutaj już tyle razy wszyscy pisali "nie m
                                                    > yśl ty
                                                    > > lko o dzisiaj, zastanów się nad tym co jutro"
                                                    >
                                                    > jedno nie jest równoznaczne z drugim, ale i wzajemnie się nie wyklucza. Ja zroz
                                                    > umiałam że proteinowy nie odmawia, ale obserwuje i czeka jak przelecą. A że każ
                                                    > dy przeczekuje inaczej ( patrz Kitty i Sabat) to nie znaczy że coś jest lepsze
                                                    > od drugiego.

                                                    ja za słaba jestem w emocjach, bo jak mam takie to obserwator ze mnie żaden, chyba ze trochę ostygnę. Ale mam na myśli EMOCJE a nie tam jakieś emocje
                                                  • protein.spill Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 07.04.15, 11:48
                                                    > > A odpowiedź na pytanie o emocje jest taka najprostsza: jezeli czuje ze si
                                                    > e poja
                                                    > > wiają czekam az odpłyną zanim cos zrobię na ich bazie.

                                                    > Błąd...Traci się wtedy kontakt ze swoimi emocjami, lepiej dać dojśc im do głosu
                                                    > , emocjom i pragnieniom a następnie skonfrontować z rzeczywistością, okazują si
                                                    > ę zwykle niedorzeczne ;-)
                                                    > A ja myślałam,że dojrzali mężczyżni ( szczególnie żonaci ;-)nie ulegają pensjon
                                                    > arskim uniesieniom, a jednak...

                                                    Powyższe zawiera logiczna sprzeczność, chyba ze uznać uleganie pensjonarskim uniesieniom przez dojrzałych żonatych mezczyzn za pożądane :) Na szczescie nie jestem dojrzały i nie mam zamiaru byc.

                                                    > >Zwłaszcza emocje dotyczace kobiet. Jestem mocno przekonany, ze pierwsza of
                                                    > iara "zakochania" mężczyzny to umiejetność trzeźwej oceny sytuacji. W przeciwi
                                                    > eństwie do kobiet. Urqu na pewno cos w tym temacie wrzucał.
                                                    >
                                                    > To jest cecha osobnicza, nie wydaje mi się,żeby można było podzielić, kobiety t
                                                    > ak reagują mężczyżni tak.

                                                    A jednak mam silne przekonanie że widziałem gdzieś wyniki eksperymentu w którym grupę mezczyzn i grupę kobiet ankietowala atrakcyjna grupa płci przeciwnej. Badani mezczyzni wykazali sie mierzalnym spadkiem inteligencji w obecności pięknych kobiet, za to grupa kobiet rozwiązywała te łamigłówki na tym samym poziomie niezależnie kto je badał. Niestety nie mam źrodła, wiec na razie mi nie wierz.
                                                  • mojemail3 Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 07.04.15, 11:53
                                                    protein.spill napisał(a):

                                                    > Na szczescie nie jestem dojrzały i nie mam zamiaru byc.

                                                    Wielka szkoda, będziesz miał życie niekompletne, ale to Twój wybór.

                                                    >Badani mezczyzni wykazali sie mierzalnym spadkiem inteligencji w obecności piękny
                                                    > ch kobiet, za to grupa kobiet rozwiązywała te łamigłówki na tym samym poziomie
                                                    > niezależnie kto je badał. Niestety nie mam źrodła, wiec na razie mi nie wierz.

                                                    A o to chodziło,że głupiejecie przy pięknych kobietach? A to rozumiem i współczuję...
                                                  • zawle Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 07.04.15, 11:56
                                                    protein.spill napisał(a):
                                                    > Na szczescie nie jestem dojrzały i nie mam zamiaru byc.
                                                    Wielka szkoda, będziesz miał życie niekompletne, ale to Twój wybór.

                                                    nasza kochana staruszka mojemail wróciła:)))
                                                  • mojemail3 Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 07.04.15, 11:58
                                                    zawle napisała:

                                                    > nasza kochana staruszka mojemail wróciła:)))

                                                    Na krótko,akurat choruję i mam trochę czasu do zmarnowania.
                                                    Na szczęście zawle wiecznie młoda nastoletnia ;-)
                                                  • zawle Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 07.04.15, 11:59
                                                    Ja jeszcze mam prośbę..sabat napisał że coś przegrałam z Kitty. Co to było? Kurwa, znowu czegoś nie zauważyłam.
                                                  • hello-kitty2 Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 07.04.15, 13:04
                                                    zawle napisała:

                                                    > Ja jeszcze mam prośbę..sabat napisał że coś przegrałam z Kitty. Co to było? Kur
                                                    > wa, znowu czegoś nie zauważyłam.

                                                    Na prosbe odpowiadam u zrodla: a chuj wie? Ja tez nic nie zauwazylam, jedyny trop to, ze moze chcial jakiegos faceta na ruchanie wyrwac z forum albo poczuc sie adorowany??? Bo wprawdzie na poczatku mu nie wierzylam to faktycznie coraz czesciej pisal o przejsciu na ta druga stone swojego bi. No i ten nieszczesny Gogol potwierdzil w niewczasie, ze ruchania nie bedzie ;-) Jaja sobie robie, nieeee wiem, nie mam zielonego pojecia. Cos sobie ubzdural. Jak by co, to informuje, ze ja zadnych prywatnych rozmow z Sabatem nie utrzymywalam wiec nie ma zadnego drugiego dna, o ktorym bym wiedziala. Wroci to moze wyjasni.
                                                  • hello-kitty2 Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 07.04.15, 13:06
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > zawle napisała:
                                                    >
                                                    > > Ja jeszcze mam prośbę..sabat napisał że coś przegrałam z Kitty. Co to był
                                                    > o? Kur
                                                    > > wa, znowu czegoś nie zauważyłam.
                                                    >
                                                    > Na prosbe odpowiadam u zrodla: a chuj wie? Ja tez nic nie zauwazylam, jedyny tr
                                                    > op to, ze moze chcial jakiegos faceta na ruchanie wyrwac z forum albo poczuc si
                                                    > e adorowany??? Bo wprawdzie na poczatku mu nie wierzylam to faktycznie coraz cz
                                                    > esciej pisal o przejsciu na ta druga stone swojego bi. No i ten nieszczesny Gog
                                                    > ol potwierdzil w niewczasie, ze ruchania nie bedzie ;-) Jaja sobie robie, nieee
                                                    > e wiem, nie mam zielonego pojecia. Cos sobie ubzdural. Jak by co, to informuje,
                                                    > ze ja zadnych prywatnych rozmow z Sabatem nie utrzymywalam wiec nie ma zadnego
                                                    > drugiego dna, o ktorym bym wiedziala. Wroci to moze wyjasni.

                                                    O kurcze dopiero teraz doczytalam, ze TY przegralas, a nie on. Aaa to belkot. Tego to sie juz niczym nie da wyjasnic.
                                                  • zawle Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 07.04.15, 12:01
                                                    mojemail3 napisała:
                                                    > Na krótko,akurat choruję i mam trochę czasu do zmarnowania.
                                                    > Na szczęście zawle wiecznie młoda nastoletnia ;-)

                                                    ja jestem ponadczasowa mojemail o samooceną adekwatną zawyżoną...ktokolwiek będzie to oceniał- podpowiadam:))
                                                  • mojemail3 Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 07.04.15, 12:04
                                                    zawle napisała:

                                                    > ja jestem ponadczasowa mojemail o samooceną adekwatną zawyżoną...ktokolwiek będ
                                                    > zie to oceniał- podpowiadam:))

                                                    Gratuluję ( samooceny) z tym,że nie oceniam tylko się odgryzam, po prostu...
                                                    Co do Sabata, miałam go w tzw, znajomych i zniknął, stąd wiem,że miał profil.
                                                  • lybbla Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 06.04.15, 17:27
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > hello-kitty2 napisała:
                                                    >
                                                    > > lybbla napisał:
                                                    > >
                                                    > > > Kitula skup się bo Cię coś omija.
                                                    >
                                                    > Aaa zapomnialam: i jeszcze Cie pograze: Proteinowy powiedzial jeszcze kiedys, z
                                                    > e on nie ufa swoim emocjom, czym niniejszym przekreslil gruba krecha
                                                    > wszystko co od tego momentu powie o wszystkim co nie jest wiedza.


                                                    Jakbym rozmawiał z mieszkańcem Korei Płn. lub kobietą co nigdy nie miała orgazmu.

                                                    Przelatujesz pobieżnie posty bo Ci nie pasują do Twojej tezy.
                                                    Proteinowy ma coś do opowiedzenia, Tobie pozostaje wiara i zmagania z oporną
                                                    rzeczywistością.

                                                    Powiadasz:
                                                    `przekreslil gruba krecha wszystko co od tego momentu powie o wszystkim co nie jest wiedza'

                                                    Mamy gdzieś Twoje przekreślenia. Pogrążasz się.
                                                  • hello-kitty2 Re: Temat byl o Morrisonie 06.04.15, 18:06
                                                    lybbla napisał:

                                                    > Jakbym rozmawiał z mieszkańcem Korei Płn. lub kobietą co nigdy nie miała orgazm
                                                    > u.
                                                    >
                                                    > Przelatujesz pobieżnie posty bo Ci nie pasują do Twojej tezy.
                                                    > Proteinowy ma coś do opowiedzenia, Tobie pozostaje wiara i zmagania z oporną
                                                    > rzeczywistością.
                                                    >
                                                    > Powiadasz:
                                                    > `przekreslil gruba krecha wszystko co od tego momentu powie o wszystkim co nie
                                                    > jest wiedza'
                                                    >
                                                    > Mamy gdzieś Twoje przekreślenia. Pogrążasz się.

                                                    Nie panujesz nad swoimi emocjami? Myslalam, ze trzymamy sie okreslonego tematu, ktory byl bardzo konkretny i w zwiazku z tym nie rozciagamy z niego wnioskow na inne tematy nawet dotyczace tych samych podmiotow, bo to zwyczajna glupota. A Ty nagle w tej dyskusji wyskoczyles przykladowo z:
                                                    1. kobieta bez orgazmu (co to ma do temu?)
                                                    2. charakterystyka Proteinowego, ze ma cos do powiedzenia (z czym sie zgadzam ale co to ma do tematu?)
                                                    3. moja wiara (ale w co? i co to ma do tematu?)
                                                    4. porownanie mnie do Proteinowego (co to ma do tematu?).

                                                    Ja nie porownuje Morrisona z Proteinowym tylko twierdze, ze wiara w szczescie z kobieta prezentowana przez Morrisona jest niespotykana. Proteinowy pojawil sie tu wylacznie do porownania, ktorego TY potrzebowales, a nie ja. I nie ma zadnego wplywu na moj stosunek do niego ani zadnego wplywu na jego stosunek do mnie.

                                                    Ostatecznie oceniam, ze rozmowa z Toba na ten temat nie miala sensu.
                                                  • lybbla Re: Temat byl o Morrisonie 06.04.15, 19:13
                                                    hello-kitty2 napisała:


                                                    > Ja nie porownuje Morrisona z Proteinowym tylko twierdze,
                                                    > ze wiara w szczescie z kobieta prezentowana przez Morrisona jest
                                                    > niespotykana. Proteinowy pojawil sie
                                                    > tu wylacznie do porownania, ktorego TY potrzebowales, a nie ja. I nie ma zadne
                                                    > go wplywu na moj stosunek do niego ani zadnego wplywu na jego stosunek do mnie.

                                                    Oczywiście, że rozmowa z Tobą nie ma sensu bo masz problem ze zrozumieniem
                                                    prostego tekstu pisanego.

                                                    Wiara w szczescie z kobieta prezentowana przez Morrisona jest POWSZECHNIE spotykana na tym forum. Tak powszechnie, że nie potrafisz wskazać przykładu. Jedni są po inni w trakcie inni przed. Jak kule Twojego płotu trzymasz się
                                                    tego PRZED. Innymi słowy wzruszasz się tymi, którzy nie wiedzą o czym
                                                    mówią, ale przynajmniej mają jakiś plan. Może nawet plan B :)
                                                  • hello-kitty2 Re: Temat byl o Morrisonie 06.04.15, 19:55
                                                    lybbla napisał:

                                                    > Oczywiście, że rozmowa z Tobą nie ma sensu bo masz problem ze zrozumieniem
                                                    > prostego tekstu pisanego.

                                                    To od dzisiaj sie tego trzymaj i NIE MOW DO MNIE.

                                                    Innymi słowy wzruszasz się tymi, którzy nie wiedzą o czym
                                                    > mówią, ale przynajmniej mają jakiś plan. Może nawet plan B :)

                                                    Wzruszam sie kim chce. Nie Twoj business.
                                                  • lybbla Re: Temat byl o Morrisonie 06.04.15, 20:14
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > lybbla napisał:

                                                    > To od dzisiaj sie tego trzymaj i NIE MOW DO MNIE.

                                                    Do Ciebie nie, ale punktować będę.

                                                    > Innymi słowy wzruszasz się tymi, którzy nie wiedzą o czym
                                                    > > mówią, ale przynajmniej mają jakiś plan. Może nawet plan B :)
                                                    >
                                                    > Wzruszam sie kim chce. Nie Twoj business.

                                                    Tak jakby kiedykolwiek to był mój biznes. Ech ta megalomania.
                                                  • morrison9 Re: Temat byl o Morrisonie 07.04.15, 12:30
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Ja nie porownuje Morrisona z Proteinowym tylko twierdze, ze wiara w szczescie z
                                                    > kobieta prezentowana przez Morrisona jest niespotykana. Proteinowy pojawil sie
                                                    > tu wylacznie do porownania, ktorego TY potrzebowales, a nie ja. I nie ma zadne
                                                    > go wplywu na moj stosunek do niego ani zadnego wplywu na jego stosunek do mnie.
                                                    >
                                                    Dopiero teraz zauważyłem, ze zostałem wzięty na tapetę.
                                                    Aż mi głupio.
                                                    Nie wiem czy ja "wierzę w szczęście z kobietą".
                                                    Mam wszelkie przesłanki i wiedze by w nie nie wierzyć.
                                                    Ale to nie zmienia faktu, ze go ciągle tego "szczęścia z kobietą" potrzebuję.
                                                    I nie sądzę bym był w tej kwestii jakiś wyjątkowy.
                                                    Mnie po prostu wisi czy na tym forum w którymś momencie zostanę uznany za loosera, człowieka (mężczyznę) słabego czy nie.
                                                    To tylko internetowe forum.
                                                    Pojawiłem się tu pierwszy raz na długo zanim pojawiła sie tu znaczna część najaktywniejszych osób. Zaglądam co jakiś czas i potem znajduję sobie inne zajęcie.
                                                    Wpadam tu na chwile zanim spuchnie atmosfera.
                                                    Posty dwa napiszę potem szybko się pozbieram. :-)

                                                    Inna sprawa że ostatnie 2 miesiące to najbardziej intensywny okres mojej aktywności na forum :-)

                                                    Co innego w życiu realnym.
                                                    Tu jest gorzej.
                                                    Każde spuszczenie z tonu i okazanie słabości skutkuje spadkiem notowań u płci przeciwnej.
                                                    Znowu taki swoisty Paragraf22:
                                                    Moge zdobyć kobietę o ile skutecznie gram.
                                                    Tylko po co mi wtedy taka kobieta skoro musze przy niej grać?
                                                    Trudno w tej sytuacji "wierzyć w miłość" i być optymistą.
                                                  • hello-kitty2 Re: Temat byl o Morrisonie 07.04.15, 12:43
                                                    morrison9 napisał:

                                                    > Co innego w życiu realnym.
                                                    > Tu jest gorzej.
                                                    > Każde spuszczenie z tonu i okazanie słabości skutkuje spadkiem notowań u płci p
                                                    > rzeciwnej.
                                                    > Znowu taki swoisty Paragraf22:
                                                    > Moge zdobyć kobietę o ile skutecznie gram.
                                                    > Tylko po co mi wtedy taka kobieta skoro musze przy niej grać?
                                                    > Trudno w tej sytuacji "wierzyć w miłość" i być optymistą.

                                                    Aaa to chyba najpowazniejszy problem, z jakim faceci sie borykaja (nawet Yoric ostatnio !?!). Bo niby jest PUA i motur (hehe jak moja matka mawia motur i doktur ;) mozna sobie kupic i prawie kazda laske mozna na to wyrwac i przeleciec tylko co dalej? Jak zyc panie premierze? ;-)
                                                    To wiedzialam. A wiesz czym mnie zaskoczyles? Ze na forum jest lepiej niz w realu, w sensie zachowac twarz?
                                                  • morrison9 Re: Temat byl o Morrisonie 07.04.15, 12:54
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Aaa to chyba najpowazniejszy problem, z jakim faceci sie borykaja (nawet Yoric
                                                    > ostatnio !?!). Bo niby jest PUA i motur (hehe jak moja matka mawia motur i dokt
                                                    > ur ;) mozna sobie kupic i prawie kazda laske mozna na to wyrwac i przeleciec ty
                                                    > lko co dalej? Jak zyc panie premierze? ;-)
                                                    No jest taki problem.
                                                    I mam tego świadomość nie od dzisiaj.
                                                    > To wiedzialam. A wiesz czym mnie zaskoczyles? Ze na forum jest lepiej niz w rea
                                                    > lu, w sensie zachowac twarz?
                                                    Nie "jest lepiej na forum" tylko utrata twarzy nie jest tak dotkliwa.
                                                    Bo to tylko forum.
                                                    Więc można sobie na to pozwolić.
                                                    W realu też poniekąd mogę ale trochę na innej zasadzie.
                                                    Mogę bo osiągnąłem stan dostępności kobiet i seksu, który 15-20 lat temu byl dla mnie nieosiągalny.
                                                    Więc nie stresuję się tym, ze jak okażę słabość to ona ucieknie bo wiem, ze w miarę niewielkim (jak na mężczyznę) wysiłkiem mogę znaleźć inną.
                                                    Ale taka świadomość nie sprzyja idealizmowi.
                                                  • hello-kitty2 Re: Temat byl o Morrisonie 07.04.15, 13:21
                                                    morrison9 napisał:

                                                    > Nie "jest lepiej na forum" tylko utrata twarzy nie jest tak dotkliwa.
                                                    > Bo to tylko forum.
                                                    > Więc można sobie na to pozwolić.
                                                    > W realu też poniekąd mogę ale trochę na innej zasadzie.
                                                    > Mogę bo osiągnąłem stan dostępności kobiet i seksu, który 15-20 lat temu byl dl
                                                    > a mnie nieosiągalny.
                                                    > Więc nie stresuję się tym, ze jak okażę słabość to ona ucieknie bo wiem, ze w m
                                                    > iarę niewielkim (jak na mężczyznę) wysiłkiem mogę znaleźć inną.
                                                    > Ale taka świadomość nie sprzyja idealizmowi.

                                                    No tak. Poza tym nie rozwiazuje problemu zasadniczego tj nie zbliza do stanu optymalnego - szczescia z kobieta.

                                                    A tak z ciekawosci: moglbys podac przyklad takiej slabosci z reala, po ktorej kobieta pryska? Jaki to jest 'ciezar' takiej slabosci zastanawia mnie?
                                                  • morrison9 Re: Temat byl o Morrisonie 07.04.15, 13:34
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > No tak. Poza tym nie rozwiazuje problemu zasadniczego tj nie zbliza do stanu op
                                                    > tymalnego - szczescia z kobieta.
                                                    No właśnie.

                                                    > A tak z ciekawosci: moglbys podac przyklad takiej slabosci z reala, po ktorej k
                                                    > obieta pryska? Jaki to jest 'ciezar' takiej slabosci zastanawia mnie?
                                                    Wiesz. Może wolę być ostrożny :-)
                                                    Ty nawet informacje z priva wywlekasz na forum dla osiągnięcia doraźnego triumfu w dyskusji.
                                                    Ale mogę Ci podać taki w miarę "bezpieczny" przykład :-)
                                                    Jak jestem na kacu to mam takie stany lękowe i takiego doła , ze stanowię jeden obraz nędzy i rozpaczy.
                                                    Tłumaczenie kobiecie, że potrzebuję wtedy bardzo silnej bliskości fizycznej i psychicznej uważam za bezcelowe.
                                                  • hello-kitty2 Re: Temat byl o Morrisonie 07.04.15, 13:59
                                                    morrison9 napisał:

                                                    > Wiesz. Może wolę być ostrożny :-)
                                                    > Ty nawet informacje z priva wywlekasz na forum dla osiągnięcia doraźnego triumf
                                                    > u w dyskusji.

                                                    No to rozsadek wskazywalby na ostroznosc na prive, czyz nie? A tu publicznie to mozesz walic z grubej rury, nic Ci nie grozi ;-)

                                                    > Ale mogę Ci podać taki w miarę "bezpieczny" przykład :-)
                                                    > Jak jestem na kacu to mam takie stany lękowe i takiego doła , ze stanowię jeden
                                                    > obraz nędzy i rozpaczy.
                                                    > Tłumaczenie kobiecie, że potrzebuję wtedy bardzo silnej bliskości fizycznej i p
                                                    > sychicznej uważam za bezcelowe.

                                                    O to to, to pewnie popiles w swieta, przylazles tu i pisales, ze Cie zycie boli rozbrajajac mnie zupelnie (nawet mi lezka poleciala, potem mi za to Lybbla przyjebal, hehe, a mowilam, zeby poplakac sobie w samotnosci lepiej). To sie wyjasnilo.

                                                    A czemu upijasz sie na smutno?
                                                  • morrison9 Re: Temat byl o Morrisonie 07.04.15, 14:45
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > No to rozsadek wskazywalby na ostroznosc na prive, czyz nie? A tu publicznie to
                                                    > mozesz walic z grubej rury, nic Ci nie grozi ;-)
                                                    Tu nie chodzi o to czy na privie czy na forum.
                                                    Chodzi o zakres otwartości i ujawniane sekrety.

                                                    > O to to, to pewnie popiles w swieta, przylazles tu i pisales, ze Cie zycie boli
                                                    Nie.
                                                    Nie upiłem się w świeta.
                                                    Informacja dotyczy całokształtu a nie świąt.

                                                    >
                                                    > A czemu upijasz sie na smutno?
                                                    Upijam się na bardzo wesoło.
                                                    Mam zazwyczaj duży przypływ energii i entuzjazmu i poczucia humoru.
                                                    Tylko to jest jak pożyczka :-)
                                                    Nadwyżkę energii pożyczam z dnia kolejnego i muszę ją oddać żeby się bilans zgadzał i zasada zachowania energii :-)
                                                    I nie chodzi o sensu stricte kaca (ból głowy, nudności itp)
                                                    Z tym sobie poradziłem.
                                                    Chodzi o kompletny brak energii, poczucie bezsensu itd.
                                                    Podejrzewam że to kwestia zmiany składu chemicznego w moim organizmie i da się temu zaradzić ale nie wiem jak.
                                                    Eksperymentuję z różnymi sposobami. Magnez, glukoza i inne.
                                                    Bez wyraźnych sukcesów.
                                                  • hello-kitty2 Re: Temat byl o Morrisonie 07.04.15, 15:07
                                                    morrison9 napisał:

                                                    > Tu nie chodzi o to czy na privie czy na forum.
                                                    > Chodzi o zakres otwartości i ujawniane sekrety.

                                                    U siebie sam reguluj, a u innych o regulacje nie wnos ;)

                                                    > Upijam się na bardzo wesoło.
                                                    > Mam zazwyczaj duży przypływ energii i entuzjazmu i poczucia humoru.
                                                    > Tylko to jest jak pożyczka :-)
                                                    > Nadwyżkę energii pożyczam z dnia kolejnego i muszę ją oddać żeby się bilans zga
                                                    > dzał i zasada zachowania energii :-)
                                                    > I nie chodzi o sensu stricte kaca (ból głowy, nudności itp)
                                                    > Z tym sobie poradziłem.
                                                    > Chodzi o kompletny brak energii, poczucie bezsensu itd.
                                                    > Podejrzewam że to kwestia zmiany składu chemicznego w moim organizmie i da się
                                                    > temu zaradzić ale nie wiem jak.
                                                    > Eksperymentuję z różnymi sposobami. Magnez, glukoza i inne.
                                                    > Bez wyraźnych sukcesów.

                                                    Lojej metode stara jak swiat stosuj: czym sie strules, tym sie lecz ;-) Nie znasz jej?
                                                  • morrison9 Re: Temat byl o Morrisonie 07.04.15, 15:29
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > > Tu nie chodzi o to czy na privie czy na forum.
                                                    > > Chodzi o zakres otwartości i ujawniane sekrety.

                                                    > U siebie sam reguluj, a u innych o regulacje nie wnos ;)
                                                    U siebie reguluję.
                                                    U innych nie wnosze ale staram się ocenić ich podejście.
                                                    Z zachowania i podejścia wyciągam wnioski.

                                                    > Lojej metode stara jak swiat stosuj: czym sie strules, tym sie lecz ;-) Nie zna
                                                    > sz jej?
                                                    Taa? Doprawdy?
                                                    No pierwsze słyszę.
                                                    Normalnie gdyby nie Ty to bym nie znał tej rady.
                                                    Utrzymując się w terminologii pożyczkowej to jest jak zaciąganie kolejnej pożyczki na spłatę poprzedniej.. W któryms momencie trzeba przestać i wtedy skutek uboczny się kumuluje.
                                                  • hello-kitty2 Re: Temat byl o Morrisonie 07.04.15, 16:09
                                                    morrison9 napisał:

                                                    > > Lojej metode stara jak swiat stosuj: czym sie strules, tym sie lecz ;-) N
                                                    > ie zna
                                                    > > sz jej?
                                                    > Taa? Doprawdy?
                                                    > No pierwsze słyszę.

                                                    A Ty to piszesz z drwina? A jesli tak, to czy ta drwine Ci PUA dyktuje czy to czysty Ty? Nie zebym sie czepiala ale dales wczesniej do myslenia, ze wewnatrz jestes inny i mnie juz wylacznie ta czesc, ktora mnie wzruszyla zajmuje zeby sie do niej dokopac ;)

                                                    A jesli chodzi o rade to akurat szczera byla, u mnie sie sprawdza (ewentualnie trzebaby badac wplyw innych zmiennych), a zakonczylam pytaniem z grzecznosci (dajac tym sposobem znac ze kontunuacja romowy mile widziana, wiem pytanie kulawe bylo, nie zawsze udaje sie dopracowac kazdy element wpowiedzi na trzezwo lecac ta alkoholowa konwencja :).
                                                  • morrison9 Re: Temat byl o Morrisonie 07.04.15, 16:34
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > A Ty to piszesz z drwina? A jesli tak, to czy ta drwine Ci PUA dyktuje czy to c
                                                    > zysty Ty?
                                                    Z drwiną czystą i niezmąconą doraźnymi celami :-)
                                                    > Nie zebym sie czepiala ale dales wczesniej do myslenia, ze wewnatrz j
                                                    > estes inny i mnie juz wylacznie ta czesc, ktora mnie wzruszyla zajmuje zeby sie
                                                    > do niej dokopac ;)
                                                    Nie napisałem, że "wewnątrz jestem inny"
                                                    Pisałem, ze w realu pewne rzeczy mają inny wymiar.
                                                    Nie udaję tu nikogo innego niż jestem.
                                                    Niekoniecznie o wszystkim piszę ale jeśli już pisze to pisze prawdę a jeśli deklaruję jakies poglądy to w nie wierzę.
                                                    > A jesli chodzi o rade to akurat szczera byla, u mnie sie sprawdza (ewentualnie
                                                    > trzebaby badac wplyw innych zmiennych),
                                                    Ja do moich kluczowych potrzeb mam bardzo systematyczne, analityczne podejście.
                                                    W kwestii "nastrojów dnia następnego" przeszukiwałem internet, rozmawiałem z ludźmi z branży medycznej, eksperymentowałem itd.
                                                    To na prawdę coś dla mnie waznego.
                                                    Mam sporo fajnych, inteligentnych znajomych, których zaczynam unikać bo boję, się, ze skończy się to pijaństwem po którym oni wstaną i ruszą do pracy a ja będę miał wisielczy nastrój
                                                    I w ten sposób się trochę alienuję.
                                                  • zawle Re: Temat byl o Morrisonie 07.04.15, 17:33
                                                    morrison9 napisał: > Chodzi o kompletny brak energii, poczucie bezsensu itd.
                                                    > Podejrzewam że to kwestia zmiany składu chemicznego w moim organizmie i da się
                                                    > temu zaradzić ale nie wiem jak.
                                                    > Eksperymentuję z różnymi sposobami. Magnez, glukoza i inne.
                                                    > Bez wyraźnych sukcesów.

                                                    mam dokładnie tak samo. Zabijam klina.
                                                  • sea.sea Re: Temat byl o Morrisonie 07.04.15, 23:50
                                                    Tez mam to samo, nazywam to "kacem moralnym". Nie wychodzę z łóżka :D
                                                  • morrison9 Re: Temat byl o Morrisonie 08.04.15, 10:28
                                                    sea.sea napisała:

                                                    > Tez mam to samo, nazywam to "kacem moralnym". Nie wychodzę z łóżka :D
                                                    I co?
                                                    Masz jakieś sprawdzone sposoby w zwalczaniu?
                                                    Skoro nie wychodzisz z łóżka to pewnie raczej nie masz.
                                                  • hello-kitty2 Re: Temat byl o Morrisonie 08.04.15, 10:57
                                                    Morrison gdzies pisales ale ucieklo mi gdzie, ze ostatnie 2 miesiace to Twoj najbardziej plodny okres na forum: z czego to wynika?
                                                  • morrison9 Re: Temat byl o Morrisonie 08.04.15, 11:38
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Morrison gdzies pisales ale ucieklo mi gdzie, ze ostatnie 2 miesiace to Twoj na
                                                    > jbardziej plodny okres na forum: z czego to wynika?
                                                    >
                                                    Nie wiem. Może z tego, ze udało mi się wzbudzić emocje (nieważne czy negatywne czy pozytywne) więc dyskusja zrobiła się dosyć interesująca :-)
                                                    Ale teraz będzie ponad tydzień przerwy.
                                                    Jadę ponurkować gdzieś gdzie nie trzeba się obawiać śniegu w wielkanoc :-)
                                                  • szopen_cn Re: Temat byl o Morrisonie 08.04.15, 12:29
                                                    Tak mniej wiecej w temacie bo trzciny, woda, nurkowanie to gdzie sie morrison wybierasz?
                                                    Z ciekawosci po prostu sie pytam.
                                                    U nas na koncu swiata wielkanoc skonczyla sie solidnym deszczem I zima sie pojawila. Sniegu nie bedzie na szczescie.
                                                    Ja mam podobne plany na weekend bo corke dwunastoletnia w tym sporcie cwicze a pogoda ma byc ladna.
                                                  • hello-kitty2 Re: Temat byl o Morrisonie 08.04.15, 12:56
                                                    morrison9 napisał:

                                                    > Jadę ponurkować gdzieś gdzie nie trzeba się obawiać śniegu w wielkanoc :-)

                                                    Tylko nie pij, bo sobie popsujesz wakacje i nawet nie ponurkujesz ;)
                                                  • morrison9 Re: Temat byl o Morrisonie 08.04.15, 13:31
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > morrison9 napisał:
                                                    >
                                                    > > Jadę ponurkować gdzieś gdzie nie trzeba się obawiać śniegu w wielkanoc :-
                                                    > )
                                                    >
                                                    > Tylko nie pij, bo sobie popsujesz wakacje i nawet nie ponurkujesz ;)
                                                    No wiem.
                                                    Aczkolwiek w klimacie ciepłym (tzn w tym przypadku w Egipcie bo tam lecę) efekt uboczny "the day after" jest znacznie słabszy.
                                                    I za cholerę tej zależności nie rozumiem :-)
                                                  • sea.sea Re: Temat byl o Morrisonie 08.04.15, 19:09
                                                    Jedyne, co działa, trochę, to klin, taki malutki. Góra jedno piwo, zimne bardzo.

                                                    Cała reszta dostępnych sposobów na kaca niestety nie chce działać na psychikę. Jedno jest pewne: dnia następnego nie nalezy pić kawy, bo wewnętrzny jaskółczy niepokój po kawie w ogóle dostaje jakiejś korby, nawet takiej w miarę słabej.
                                                  • zawle Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 06.04.15, 17:30
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > Aaa zapomnialam: i jeszcze Cie pograze: Proteinowy powiedzial jeszcze kiedys, z
                                                    > e on nie ufa swoim emocjom, czym niniejszym przekreslil gruba krecha wszystko c
                                                    > o od tego momentu powie o wszystkim co nie jest wiedza.

                                                    O ....to ma dokładnie jak ja. Proteinowy przeżył szczęście z kobietą. Więc wie, że jest możliwe. Wie że to rzadkość, taki przypadek, więc skromnie nie wierzy, że po raz kolejny mu się trafi. Morrisonnowi to w ogóle wie wierzę, bo jak czytam o tych wszystkich wymaganiach, zawodach, niespełnionych oczekiwaniach, zawiedzionych nadziejach to ja sobie myślę pracuje jako leśnik a wydaje mu się że poszukuje brylantów. Ale parę razy się pomyliłam w ocenie osób, więc życiowa ostrożność mówi mi : Uważaj na proteinowego, bo Morrison to tylko pozytywnie może Cię zawieźć;))
                                                  • lybbla Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 06.04.15, 19:40
                                                    zawle napisała:

                                                    > O ....to ma dokładnie jak ja. Proteinowy przeżył szczęście z kobietą. Więc wie,
                                                    > że jest możliwe. Wie że to rzadkość, taki przypadek, więc skromnie nie wierzy,
                                                    > że po raz kolejny mu się trafi.

                                                    No popatrz i jak ja. Ta niewiara to raczej prawdopodobieństwo 0.1.
                                                    I wszystko przez te półgodzinne minety/lody. Kitty odpada w przedbiegach.
                                                    Z Morrisona listą to 0.0000001. I może dlatego wiara w tym przypadku rozczula.
                                                  • potwor_z_piccadilly Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 07.04.15, 16:47
                                                    lybbla napisał:

                                                    > Wiara staje się zbędnym elementem.
                                                    > Wiedza uspokaja. Zmienia muszę w mogę. Zmienia chaotyczne pływanie pieskiem w r
                                                    > elaksujące poddanie się falom, bezwysiłkowe utrzymywanie się na powierzchni, z
                                                    > możliwością pływania motylkiem.
                                                    > Sklejasz w jedno
                                                    > 1) wierzyć w szczęście z kobietą
                                                    > 2) wierzyć, że szczęście mu się przydarzy
                                                    > kładąc przy tym nacisk na dążenie, poszukiwania. Tymczasem szczęście czai się
                                                    > za rogiem. Otwórz oczy. Wcale nie jest jasne co jest lepsze deklarowanie aktywn
                                                    > ości czy bierności. Aktywność może prowadzić do marnotrawienia czasu
                                                    > na nierokujące związki.

                                                    Pozwolę sobie mieć inne zdanie.
                                                    Czaić, to się może zbir z cegłówką. I to zbir po seminarium www.youtube.com/watch?v=cvgw9I-xdmU
                                                    Co do szczęścia, to takiego szczęścia zaznasz, na jakie sobie zapracujesz.

                                                    >Bierność może wynikać z tego, że w otoczeniu
                                                    > nie ma osoby na tyle dopasowanej by warto było machać rękami.

                                                    A będąc biernym rozpoznasz taką osobę?
                                                    Na czole ta osoba będzie miała napisane, OOO, twoja jam ty ukochany mój?


                                                  • lybbla Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 07.04.15, 22:30
                                                    potwor_z_piccadilly napisał:

                                                    > Wcale nie jest jasne co jest lepsze deklarowanie aktywności czy bierności.
                                                    > Aktywność może prowadzić do marnotrawienia czasu
                                                    > > na nierokujące związki.


                                                    > Pozwolę sobie mieć inne zdanie.

                                                    Pozwolę sobie zwrócić uwagę na `wcale nie jest jasne' i `może' w mojej wypowiedzi. Powodują one, że raczej nie możesz mieć innego zdania
                                                    bo ja swojego nie mam. Mam opowieść co mnie się przydarzyło. Twoje świadectwo
                                                    może być całkiem inne.

                                                    > Czaić, to się może zbir z cegłówką. I to zbir po seminarium
                                                    www.youtube.com/watch?v=cvgw9I-xdmU

                                                    W Twoim świecie być może tak, w mówimy sobie ze zbirami dzień dobry.
                                                    Za rogiem czają się jedynie biuściaste rudzielce.

                                                    > Co do szczęścia, to takiego szczęścia zaznasz, na jakie sobie zapracujesz.

                                                    Z Wami protestantami trudno się dyskutuje.
                                                    Tutaj nie troszczymy się zbytnio o dzień jutrzejszy. Podglądamy ptaki.

                                                    To co najlepsze w moim życiu właśnie tak wyglądało
                                                    dwa szybkie pociągnięcia a potem dryfowanie we dwoje.
                                                    Czysta przyjemność.

                                                    > A będąc biernym rozpoznasz taką osobę?

                                                    No właśnie to jest najlepsze. Samo się dzieje. Wszystko nagle zaczyna się
                                                    układać.

                                                    > Na czole ta osoba będzie miała napisane, OOO, twoja jam ty ukochany mój?

                                                    A co Ty masz tylko wzrok?
                                                    Niezgodne MHC to się czuje.
                                                  • potwor_z_piccadilly Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 08.04.15, 01:00
                                                    lybbla napisał:

                                                    > Pozwolę sobie zwrócić uwagę na `wcale nie jest jasne' i `może' w mojej wypowied
                                                    > zi. Powodują one, że raczej nie możesz mieć innego zdania
                                                    > bo ja swojego nie mam.

                                                    Masz rację odnośnie tego konkretnego fragmentu Twojej wypowiedzi, ale względem całości, to o racjach pisać nie będę, a o tym, że cwana gapa z Ciebie.

                                                    > W Twoim świecie być może tak, w mówimy sobie ze zbirami dzień dobry.
                                                    > Za rogiem czają się jedynie biuściaste rudzielce.

                                                    Z angolami się zadajesz?
                                                    Jeśli tak, to nie ściemniaj, że nasi rodacy ekstra branie mają. Nasze rodaczki, to i owszem, ale faceci, to do roboty.

                                                    > Z Wami protestantami trudno się dyskutuje.

                                                    Nie moja bajka. Ta ich religia, to jak zbankrutowany interes.

                                                    > Tutaj nie troszczymy się zbytnio o dzień jutrzejszy. Podglądamy ptaki.

                                                    No to musi norweska wyspa Runde.
                                                    No ładnie, tylko zimno, no i wciąż obsrane chałupy i płoty nasi na okrągło muszą malować.

                                                    > To co najlepsze w moim życiu właśnie tak wyglądało
                                                    > dwa szybkie pociągnięcia a potem dryfowanie we dwoje.
                                                    > Czysta przyjemność.

                                                    A dryfujesz jeszcze z tą od czystej przyjemności?
                                                    No to ja takim szczęściarzem nie jestem.
                                                    Z moich doświadczeń wynika, że panie jak się czepną, to oderwać się nie mogą, a odrywać ich ja nie mam sumienia.
                                                    Tu mięczak jestem.

                                                    > No właśnie to jest najlepsze. Samo się dzieje. Wszystko nagle zaczyna się
                                                    > układać.

                                                    Owszem, samo się dzieje w pierwszym etapie. W etapie poznania się i pierwszego hura. Ale to jeszcze nie jest szczęście. Szczęście to etap następny i nie dotyczy tylko dmuchanka, a jeszcze tego czegoś innego i to coś inne samo nie przyjdzie. To już trzeba wypracować.

                                                    > A co Ty masz tylko wzrok?

                                                    Jak najbardziej. Patrzę, widzę i wyciągam wnioski. Przeważnie widzę, że nie każde złoto, co się świeci.
                                                    Dlatego żonę mam od trzydziestu lat, plus, by zbliżyć się do pełni (pełni nigdy się nie osiągnie) szczęścia, wypracowane takie tam różne z bezeceństwami włącznie.
                                                    Ale o tym pisać nie będę, bo kolega Morrison się potnie.
                                                  • lybbla Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 08.04.15, 21:19
                                                    potwor_z_piccadilly napisał:

                                                    > Masz rację odnośnie tego konkretnego fragmentu Twojej wypowiedzi,
                                                    > ale względem
                                                    > całości, to o racjach pisać nie będę, a o tym, że cwana gapa z Ciebie.

                                                    Gdy ludzie patrzą jednostronnie warto czasami dla przeciwwagi uwikłać się
                                                    ortodoksyjnie w tezę przeciwną by w podsumowaniu stwierdzić, że strategie bywają różne, najlepiej dopasowane do konkretnego typa:p

                                                    > Z angolami się zadajesz?

                                                    Oczywiście, że się zadaję. Powiem więcej na taki brytyjski BBC angielski
                                                    reaguję jak Wanda Gershwitz (J.L. Curtis) na włoski czy rosyjski.

                                                    > Jeśli tak, to nie ściemniaj, że nasi rodacy ekstra branie mają. Nasze rodaczki,
                                                    > to i owszem, ale faceci, to do roboty.

                                                    No coś Ty? W co drugim pokoju na wyspach na ścianie wisi Craig to czemuż by nie mieli mieć (przecież Brytyjki mają słaby wzrok)?
                                                    Widziałeś kiedyś Anglika który oddaje palto kobiecie w zimne popołudnie
                                                    (tak, tak wiem tylko jeśli Angielka ma cegłę i wygląda na zbira)?

                                                    Skoro musisz to nazywać robotą to nazywaj (nie będę się kopał z Twoim protestanckim alter ego). Dla mnie to czysta przyjemność.

                                                    > No to musi norweska wyspa Runde.
                                                    > No ładnie, tylko zimno, no i wciąż obsrane chałupy i płoty nasi na okrągło musz
                                                    > ą malować.

                                                    Nie, nie. Jeśli wyspa to Pantalleria (bo słodkie wina) lub Islay (bo ruda na szczurach). Ale ptaki to również za oknem. Tylko te (... ocenzurowałem się) koty
                                                    burzą sielankę.

                                                    > A dryfujesz jeszcze z tą od czystej przyjemności?

                                                    Z tymi.
                                                    Nie. Teraz oddaję się nieczystym przyjemnościom.
                                                    Nomadzi tak mają.

                                                    > No to ja takim szczęściarzem nie jestem.
                                                    > Z moich doświadczeń wynika, że panie jak się czepną,
                                                    > to oderwać się nie mogą, a odrywać ich ja nie mam sumienia.
                                                    > Tu mięczak jestem.

                                                    Oj tam, kto powiedział, że nieczyste przyjemności są gorsze. Na pewno nie ja.

                                                    > Owszem, samo się dzieje w pierwszym etapie. W etapie poznania się i
                                                    > pierwszego hura. Ale to jeszcze nie jest szczęście. Szczęście to etap następny i
                                                    > nie dotyczy tylko dmuchanka, a jeszcze tego czegoś innego i to coś inne samo
                                                    > nie przyjdzie. To już trzeba wypracować.

                                                    Jak się ugrzęzło w nieczystych przyjemnościach, to trzeba wypracować.
                                                    W przypadku czystych przyjemności to nic nie trzeba samo się grabi.
                                                    Już to kiedyś pisałem dmuchanko jest wtedy konkluzją a nie celem samym w sobie.

                                                    > > A co Ty masz tylko wzrok?
                                                    >
                                                    > Jak najbardziej. Patrzę, widzę i wyciągam wnioski. Przeważnie widzę, że nie każ
                                                    > de złoto, co się świeci.

                                                    No nie każde, co nie zmienia faktu, że świat jest pełen samorodków.
                                                    Oooo. lekceważysz potęgę niezgodnego MHC. Twój wybór.

                                                    > Dlatego żonę mam od trzydziestu lat, plus, by zbliżyć się do pełni (pełni nigdy
                                                    > się nie osiągnie) szczęścia, wypracowane takie tam różne z bezeceństwami
                                                    > włącznie.
                                                    > Ale o tym pisać nie będę, bo kolega Morrison się potnie.

                                                    Cokolwiek to jest, brzmisz dobrze jak o tym piszesz.
                                                  • hello-kitty2 Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 05.04.15, 16:07
                                                    zawle napisała:

                                                    > Twój problem polega na tym, że ludzi postrzegasz...jesteś ze mną, albo przeciwk
                                                    > o mnie.

                                                    To nie jest moj problem, bo nie z jednym co sie porzadnie wyklocilam potem normalnie rozmawiam i traktuje normalnie, tak jak on mnie. Gdyby tak bylo jak mowisz to bardzo szybko podzielilabym forum na obozy i zadawalabym sie tylko ze swoim, a tak nie jest. Rozmawiam z kazdym, niezaleznie czy sie wczesniej szarpalismy czy nie (wlaczajac Sabata).

                                                    Ale mam dość patrzenia jak walisz innych za to, w czym sama pływasz.
                                                    > Twoje walenie klapkiem prawdomówności, spójności mnie wkurwia. Jak z czymś się
                                                    > zgodzę z Tobą, to napiszę. I nie strasz mnie wrogami bo brzmi jakbyś armię zbi
                                                    > erała;)

                                                    Ja sobie wizerunku prawdomownej, spojnej i majacej wladze (majaca ''armie'' :) nie uzurpuje to ludzie mi go przypisuja. Ja nad tym nie panuje ani za ten wizerunek odpowiadac nie bede.
                                                  • zawle Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 05.04.15, 19:06
                                                    hello-kitty2 napisała: > To nie jest moj problem, bo nie z jednym co sie porzadnie wyklocilam potem norm
                                                    > alnie rozmawiam i traktuje normalnie, tak jak on mnie. Gdyby tak bylo jak mowis
                                                    > z to bardzo szybko podzielilabym forum na obozy i zadawalabym sie tylko ze swoi
                                                    > m, a tak nie jest. Rozmawiam z kazdym, niezaleznie czy sie wczesniej szarpalism
                                                    > y czy nie (wlaczajac Sabata).

                                                    Bo głupia nie jesteś. Co masz słabych wrogów zabijać, skoro możesz się na nich jeszcze popastwić?

                                                    > Ja sobie wizerunku prawdomownej, spojnej i majacej wladze (majaca ''armie'' :)
                                                    > nie uzurpuje to ludzie mi go przypisuja. Ja nad tym nie panuje ani za ten wizer
                                                    > unek odpowiadac nie bede.

                                                    Cofam to o głupocie. Bo tylko głupcy w innych widzą głupszych od siebie.
                                                  • potwor_z_piccadilly Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 05.04.15, 15:33
                                                    Poniżej, kolego urqu, masz przykład zdolności naszej rodaczki do dialogu i próbkę reakcji na prawdy, które jej nie pasują do moherowego beretu, zgryzot i wkurwu. Oczywiście nie pasują, bo te krzywdy od innych doznała, sama to oni jak ta lilija czysta.

                                                    zawle napisała:

                                                    > Taka mała manipulacyjka dla prostaków. Nie przytakniesz-nie rozumiesz- jesteś n
                                                    > ieinteligentny. A mogę sobie być nieinteligentna a i tak powiem : pierdolisz fa
                                                    > rmazony. Proszę Państwa: Oto Forma dostępna dla wszystkich;)) Dla Nich, Onych,N
                                                    > aszych, Waszych i Tamtych.

                                                    > Wiesz tylko tyle co forum wysra.

                                                    W tym klubie www.youtube.com/watch?v=MAimLSWgF74 się tego wyuczyłaś?
                                                    Jeśli tak, to do kompletu RAUS !!! mi tu brakuje.
                                                  • bgz0702 Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 05.04.15, 16:15
                                                    potwor_z_piccadilly napisał:

                                                    > Poniżej, kolego urqu, masz przykład zdolności naszej rodaczki do dialogu i próbkę reakcji na prawdy, które jej nie pasują do moherowego beretu, zgryzot i wkur
                                                    > wu. Oczywiście nie pasują, bo te krzywdy od innych doznała, sama to oni jak ta lilija czysta.
                                                    >
                                                    > zawle napisała:
                                                    >
                                                    > > Taka mała manipulacyjka dla prostaków. Nie przytakniesz-nie rozumiesz- je
                                                    > steś nieinteligentny. A mogę sobie być nieinteligentna a i tak powiem : pierdol
                                                    > isz farmazony. Proszę Państwa: Oto Forma dostępna dla wszystkich;)) Dla Nich, O
                                                    > nych,Naszych, Waszych i Tamtych.
                                                    >
                                                    > > Wiesz tylko tyle co forum wysra.
                                                    >
                                                    > W tym klubie www.youtube.com/watch?v=MAimLSWgF74 się tego wyuczyłaś?
                                                    > Jeśli tak, to do kompletu RAUS !!! mi tu brakuje.

                                                    och ty moze potwor dupczysz ale kogos na swoim poziomie;))) ble........... obrzydzenie mam do ciasnoty
                                                  • potwor_z_piccadilly Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 05.04.15, 16:21
                                                    bgz0702 napisała:

                                                    > och ty moze potwor dupczysz ale kogos na swoim poziomie;)))

                                                    Zgadza się. Moja żona jest piękną i inteligentną kobietą.
                                                  • bgz0702 Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 05.04.15, 16:23
                                                    potwor_z_piccadilly napisał:

                                                    > bgz0702 napisała:
                                                    >
                                                    > > och ty moze potwor dupczysz ale kogos na swoim poziomie;)))
                                                    >
                                                    > Zgadza się. Moja żona jest piękną i inteligentną kobietą.

                                                    uwielbiam cie;))) widze po tobie ze masz zdrowy i obiektywny stosunek do rzeczywistosci
                                                  • zawle Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 05.04.15, 18:55
                                                    potwor_z_piccadilly napisał:

                                                    > Poniżej, kolego urqu, masz przykład zdolności naszej rodaczki do dialogu i prób
                                                    > kę reakcji na prawdy, które jej nie pasują do moherowego beretu, zgryzot i wkur
                                                    > wu. Oczywiście nie pasują, bo te krzywdy od innych doznała, sama to oni jak ta
                                                    > lilija czysta.

                                                    Nie byłam nawet chrzczona:))))Ale tego mi jeszcze nikt nie przypinał..plus za science-fiction:))
                                                  • potwor_z_piccadilly Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 05.04.15, 16:56
                                                    potwor_z_piccadilly napisał:
                                                    Gość w Polsce żyje i wie, że obrońcó
                                                    > w uciśnionego, patriotów, znajdzie tu bez liku co to nawet w jego obronie oczy
                                                    > potrafią wydrapać. A już z pewnością, argumenty na jego obronę znajdą, a jak ni
                                                    > e znajdą na ziemi, to z księżyca je wytrzepią. No co? Cel uświęca środki, a cel
                                                    > to wzniosły. W końcu nie o pietruszkę tu idzie, a o rodaka męczeństwo.

                                                    forum.gazeta.pl/forum/s,15128,157175509,157202050.html?rep=2&from=4
                                                  • potwor_z_piccadilly Re: Starcie Herosów Sabat vs Kitty 05.04.15, 17:11
                                                    potwor_z_piccadilly napisał:

                                                    > forum.gazeta.pl/forum/s,15128,157175509,157202050.html?rep=2&from=4

                                                    Ale wrzutki mi się, za przeproszeniem, popierdzieliły.
                                          • zawle Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 04.04.15, 09:42
                                            wont napisał: > W ogóle to się dziwię tej sytuacji, bo w sumie to naturalne powinno być, że sab
                                            > at i kitty, zderzający się z podobnymi jednak problemami w związku i nie tylko,
                                            > powinni być dla siebie emocjonalnym wsparciem a niestety jest jak jest.

                                            To tak nie działa. W podobnych sytuacjach zawsze któreś usiłuje być lepsiejsze.
                                      • rekreativa Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 03.04.15, 14:31
                                        Jeszcze dodam, że z mojej strony to nie jest dyskusja, kto ma lepiej, a tylko skorygowanie danych.
                                        Akurat co do mania lepiej, to uważam, że nie bardzo ono zależy od tego, czy się mieszka w Polsce czy za granicą i że na manie lepiej wpływa znacznie więcej czynników niż sama bezwzględna siła nabywcza zarobków.
                                    • druginudziarz Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 03.04.15, 14:46
                                      rekreativa napisała:

                                      > " 1000€ to j
                                      > > est glodowa kasa na zachodnie warunki. Tak jak w Polsce 1000 PLN mniej wi
                                      > ecej."
                                      >
                                      > Sabacie, ale z całą sympatią - bzdury gadasz.
                                      > 1000 euro ma siłę nabywczą kilkakrotnie większą niż 1000 PLN.
                                      > Tyle mniej więcej to my z mężem wydajemy miesięcznie na WSZYSTKO (jedzenie, opł
                                      > aty, higiena, komórki, samochód itp. codzienne wydatki).

                                      A w Kosowie, (gdzie też euro jest walutą) to za 1000 euro to rodzina cały rok żyje ;)
                                      Tak jak CI pisze wont, nieważne ile wydajesz tylko gdzie je wydajesz.

                                      > No raczej za 1000 PLN
                                      > we dwie osoby cały miesiąc byśmy nie pociągnęli.

                                      W Polsce? dwie osoby? bez problemu.
                                      • hello-kitty2 Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 03.04.15, 15:19
                                        druginudziarz napisał:

                                        > Tak jak CI pisze wont, nieważne ile wydajesz tylko gdzie je wydajesz.

                                        Najwazniejsze to jest czy w ogole musisz wydac czyli jakie koszty musisz pokryc w stosunku do przychodow. Jesli nic nie zarabiasz ale nie masz tez zadnych kosztow zycia to i w Holandii i w Portugalli i w Polsce mozesz zyc jak paczek w masle.
                                      • rekreativa Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 03.04.15, 15:23
                                        No i jeszcze raz, skoro są kraje, gdzie za 1000 euro przezyjesz rok, jak twierdzisz, to tym bardziej nie można stawiać znaku równości między 1000 euro a 1000 PLNów oraz uważać, że tysiąc euro to mało.


                                        "W Polsce? dwie osoby? bez problemu"

                                        Miałam na myśli raczej to, że życie na identycznym poziomie jakie mam teraz - za 1000 złotych byłoby kompletnie niewykonalne, a za 1000 euro jest wykonalne bez napinki.
                                        • druginudziarz Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 03.04.15, 18:01
                                          rekreativa napisała:

                                          > No i jeszcze raz, skoro są kraje, gdzie za 1000 euro przezyjesz rok, jak twierd
                                          > zisz, to tym bardziej nie można stawiać znaku równości między 1000 euro a 1000
                                          > PLNów oraz uważać, że tysiąc euro to mało.

                                          Wg mnie plus/minus można. To takie "na szybko" oddanie proporcji.

                                          > "W Polsce? dwie osoby? bez problemu"
                                          >
                                          > Miałam na myśli raczej to, że życie na identycznym poziomie jakie mam teraz -
                                          > za 1000 złotych byłoby kompletnie niewykonalne, a za 1000 euro jest wykonalne b
                                          > ez napinki.

                                          Ale Ty nie masz się porównywać z poziomem w Polsce, tylko z poziomem tam gdzie mieszkasz.
                                      • rekreativa Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 03.04.15, 15:26
                                        Jeszcze dodam, że ilekroć jestem w Polsce, nie mogę uwierzyć, jak szybko mi znikają owe PLNy.
                                        A tysiąc złotych wydaje mi się jednak strasznie mało, biorąc pod uwagę np. to, że moja matka samego czynszu płaci 500.
                                        • druginudziarz Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 03.04.15, 18:11
                                          rekreativa napisała:

                                          > Jeszcze dodam, że ilekroć jestem w Polsce, nie mogę uwierzyć, jak szybko mi zni
                                          > kają owe PLNy.

                                          To jest ogólnie problem osób przyjezdnych. Poza tym, jak już przyjeżdżasz to nie bywasz tam gdzie jest tanio tylko tak gdzie jest "ciekawie", a tam zawsze jest drogo.

                                          > A tysiąc złotych wydaje mi się jednak strasznie mało, biorąc pod uwagę np. to,
                                          > że moja matka samego czynszu płaci 500.

                                          To niech się przeprowadzi do mieszkania gdzie czynsz wynosi 200 zł.
                                          Nie, nie mam na myśli jakieś rudery 10m kwadratowych.
                                          • rekreativa Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 03.04.15, 18:33
                                            " Poza tym, jak już przyjeżdżasz to ni
                                            > e bywasz tam gdzie jest tanio tylko tak gdzie jest "ciekawie", a tam zawsze jes
                                            > t drogo. "

                                            Masz rację, w Lidlu i w Realu jest super ciekawie. Podobnie jak na bazarku pod zamkiem lubelskim. Zapraszam :)


                                            "To niech się przeprowadzi do mieszkania gdzie czynsz wynosi 200 zł."

                                            Ale nie w tym rzecz, że można się przeprowadzić, tylko w tym, że za zwykłe gierkowskie mieszkanie 60 m w 35-letnim bloku musisz tyle bulić.
                                          • zyg_zyg_zyg Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 03.04.15, 18:52
                                            > To niech się przeprowadzi do mieszkania gdzie czynsz wynosi 200 zł.
                                            > Nie, nie mam na myśli jakieś rudery 10m kwadratowych.

                                            Przecież miało być "bez problemu". Przeprowadzka to problem.
                                  • hello-kitty2 Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 03.04.15, 14:02
                                    sabat.77 napisał:

                                    > Powinnas sprobowac swoich sil w akwizycji, niezle Ci idzie odwracanie kota ogon
                                    > em. Bo mieszkasz w raju, ktory nie jest Twoj, a za cala moja pensje mozesz tam
                                    > gdzie mieszkasz sobie kupic waciki.
                                    > Nominalny dochod nic nie jest wart, liczy sie sila nabywcza. A 1000€ to j
                                    > est glodowa kasa na zachodnie warunki. Tak jak w Polsce 1000 PLN mniej wiecej.

                                    Liczy sie sila nabywcza Kitty, a nie sila nabywcza 1000 euro (akurat na emeryturze jeszcze nie jestem, a ten tysiak to wyplata tylko z jednego filaru (czyli z budzetu panstwa), a dochodzi jeszcze ten odciagany od pencji np, na ktorego lapy nie kladzie ZUS). Waciki kosztuja 1 euro i starczaja mi na kwartal. Ale slusznie prawisz jesli zalozmy calego swojego tysiaka moge wydac na siebie po potraceniu tylko 1 euro raz na kwartal na waciki zyjac dostatnio to chyba sile nabywcza mam duza ;-) Masz takowa?

                                    > Przypominam, ze Ciebie nie stac na indyka, a ja jem indyka kilka razy w miesiac
                                    > u. I to tylko dlatego, ze niespecjalnie go lubie, bo moglbym go zrec dzien w dz
                                    > ien :)

                                    W kraju, w ktorym nie ma perspektyw na poprawe jakosci zycia mozesz wpieprzac nawet kawior a i tak szkoda sensu ;)
                              • zawle Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 04.04.15, 15:31
                                sabat.77 napisał: > Rzeczywiście nie przypomina.
                                > Według mnie różnica między nami jest jedna. Ja nie potrzebuję się na własnej sk
                                > órze przekonać, że piec jest gorący. Tak się uczą trzyletnie dzieci.
                                > Brak perspektyw nas łączy, chociaż nie umiesz tego zaakceptować - jednak zasadn
                                > icza różnica jest taka, że Ty dążysz bezustannie do zmian, a ja się poddałem. U
                                > Ciebie to takie szarpanie się pod lodem, bo masz wybujałe mniemanie o sobie i
                                > uważasz, że należy Ci się więcej od życia niż dostałaś. Nie umiesz pojąć, że je
                                > steś dokładnie tam gdzie Cię na to stać. Decydują o tym w większości czynniki z
                                > ewnętrzne, na które masz marginalny wpływ.
                                > Ja w sumie tak samo, ale ja to dawno zrozumiałem. Tym samym oszczędzam sobie ma
                                > sę bezużytecznego wysiłku.
                                > Ale powodzenia, i zdobywaj szczyty holenderskich korporacji, tuż po ukończeniu
                                > studiów wyższych :)

                                A to ciekawy motyw jest. I widać jak na dłoni że ludzie w bardzo podobnych domów radzą sobie w podobnych momentach tak bardzo odmiennie. Szuflady wywalają się do góry dnem. Ja też jestem z takiego domu. I Ty urgu też. I pewnie wiele innych osób. Widzisz pomiędzy nami jakieś prawidłowości? Pewnie. I jest ich dokładnie tyle samo co pomiędzy osobami z diametralnie różnych domów. Krytykowanie sabata jest tak dziecinnie łatwe, że aż żenujące. Bo sabat nam o sobie powiedział. Sam nam włożył argumenty do ręki. Ale ja taka głupia nie byłam, Kitty też nie i Ty Urgu również.
                                • hello-kitty2 Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 04.04.15, 15:44
                                  zawle napisała:

                                  (...) Ale ja taka głupia nie byłam, Kitty też nie
                                  > i Ty Urgu również.

                                  Przypominam, ze byly dwie prosby zeby ten off-top zamknac. Sabat sie dostosowal, ja sie dostosowalam wiec prosba: dostosuj sie i Ty.
                                  • zawle Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 04.04.15, 15:48
                                    hello-kitty2 napisała:
                                    > Przypominam, ze byly dwie prosby zeby ten off-top zamknac. Sabat sie dostosowal
                                    > , ja sie dostosowalam wiec prosba: dostosuj sie i Ty.

                                    Dwie osoby prosiły Ciebie i sabata żebyście przestali bawić się w Dubaj. Twoja prośba nie wygląda jak prośba, więc.....spadaj.
                          • druginudziarz Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 03.04.15, 11:00
                            sabat.77 napisał:

                            > hello-kitty2 napisała:
                            >
                            > > Nie porownuj mnie do siebie, bo mi to ubliza!
                            >
                            > Och, ależ przepraszam! Nie wiedziałem że to z takim Wielkim Państwem rozmawiam.
                            > Cóż za afront z mojej strony, wielce uniżenie proszę o wybaczenie. Jaka ujma,
                            > Boże drogi, jakaż obraza. Ponownie, w ukłonach, tarzam się w kurzu i pyle przed
                            > Państwa Wielce Szanownym majestatem.

                            Jak dzieci.... ;)
            • mojemail3 Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 03.04.15, 09:42
              urquhart napisał:

              "(...)A pragmatycznie im bardziej ktoś skrzywdzony przez bliskich w dzieciństwie tym bardziej ŻADEN mężczyzna nie będzie ten dobry a powód który umysł zracjonalizuje jako przyczynę zawsze się znajdzie (...)"

              Ja się z tym zgadzam, znam takie przypadki. Żaden mężczyzna nie będzie kochał wystarczająco dobrze, to jest taka dziura bez dna ( w sensie emocjonalnym rzecz jasna...) i nikt jej miłością i akceptacją nie zdoła zapełnić. To jest też odpowiedz na pytanie autorki wątku w jego tytule...
              • druginudziarz Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 03.04.15, 11:02
                mojemail3 napisała:

                > urquhart napisał:
                >
                > "(...)A pragmatycznie im bardziej ktoś skrzywdzony przez bliskich w dzieciństwi
                > e tym bardziej ŻADEN mężczyzna nie będzie ten dobry a powód który umysł zracjon
                > alizuje jako przyczynę zawsze się znajdzie (...)"
                >
                > Ja się z tym zgadzam, znam takie przypadki. Żaden mężczyzna nie będzie kochał w
                > ystarczająco dobrze, to jest taka dziura bez dna ( w sensie emocjonalnym rzecz
                > jasna...) i nikt jej miłością i akceptacją nie zdoła zapełnić. To jest też odpo
                > wiedz na pytanie autorki wątku w jego tytule...

                A skąd 'to' znasz? (jeśli można zapytać).
                • mojemail3 Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 03.04.15, 12:44
                  druginudziarz napisał:

                  > A skąd 'to' znasz? (jeśli można zapytać).

                  Tę dziurę bez dna na miłość?
                  No nie z autopsji...
                  Mam takich znajomych, ona ma matkę alkoholiczkę, całe życie mąż jej nie kocha dość mocno, dość dobrze itp. On mi mówi,że ona jest jedyną kobietą, którą naprawdę w życiu kochał...
                  Komu dać wiarę ?
              • anbale Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 04.04.15, 11:05
                mojemail3 napisała:

                > urquhart napisał:
                >
                > "(...)A pragmatycznie im bardziej ktoś skrzywdzony przez bliskich w dzieciństwi
                > e tym bardziej ŻADEN mężczyzna nie będzie ten dobry a powód który umysł zracjon
                > alizuje jako przyczynę zawsze się znajdzie (...)"
                >
                > Ja się z tym zgadzam, znam takie przypadki. Żaden mężczyzna nie będzie kochał w
                > ystarczająco dobrze, to jest taka dziura bez dna ( w sensie emocjonalnym rzecz
                > jasna...) i nikt jej miłością i akceptacją nie zdoła zapełnić. To jest też odpo
                > wiedz na pytanie autorki wątku w jego tytule...

                A mnie wkurza to przypinanie takich łatek ludziom skrzywdzonym w dzieciństwie. Ja miałam koszmarne dzieciństwo, wręcz upiorne- a niczego tak nie cenię u mężczyzn jak dobroć; dobroć mnie kręci i podnieca, i jak dla mnie to chyba jedyna cecha dla której facetowi warto poświęcić czas i uwagę. Jak znalazłam faceta z wielkim sercem to żadne woły mnie nie odciągną od niego, i żyję w przekonaniu, że wszystkiego mam wystarczająco dużo z jego strony.
                Owszem, moje poprzednie związki padły bo długo nie potrafiłam odróżnić szacunku od braku szacunku i celowałam w facetów, którzy mi włazili na łeb. Mam również duży problem z zaufaniem komukolwiek, potrzebuję bardzo dużo czasu zanim się rozkręcę i odsłonię. Takie naleciałości się wlecze ze sobą jak człowiek był "nadużywany emocjonalnie" przez bliskich, ale to chyba nie takie groźne dla innych.
                Mam raczej wrażenie, że takie różne "księżniczki z domu" mają roszczeniową postawą wobec mężczyzn, i żaden nie jest wystarczająco dobry i rozpłaszczony przed nią. Kobiety z patologicznych rodzin potrafią się cieszyć byle czym, i często też dostają byle co, to druga strona tego medalu.
                • zawle Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 04.04.15, 12:15
                  anbale napisała: > A mnie wkurza to przypinanie takich łatek ludziom skrzywdzonym w dzieciństwie.

                  Doświadczonym w dzieciństwie. Doświadczonym. Ja poczucia krzywdy nie mam. Moje doświadczenia wpłynęły na mnie i moje postrzeganie świata i ludzi. Rozbujały łodzią na której płynę. Dały mi dobro i zło. Jak bycie z normalnego domu, jak bycie z domu najlepszego.
                  Ludzie chcą miar, zasad, norm, formatów. To porządkuje życie. Szukają usprawiedliwień poza sobą....miała kiepskie dzieciństwo- dlatego nie da się z nią żyć, miałem kiepskie dzieciństwo- inny być nie mogę. I równocześnie zadręczają się tymi ramami- gdy w nie wejdą- niewygodnie, gdy nie wejdą- nie spełniają.
                  • druginudziarz Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 04.04.15, 23:29
                    zawle napisała:

                    > Doświadczonym w dzieciństwie. Doświadczonym. Ja poczucia krzywdy nie mam. Moje
                    > doświadczenia wpłynęły na mnie i moje postrzeganie świata i ludzi. Rozbujały ło
                    > dzią na której płynę. Dały mi dobro i zło. Jak bycie z normalnego domu, jak byc
                    > ie z domu najlepszego.
                    > Ludzie chcą miar, zasad, norm, formatów. To porządkuje życie. Szukają usprawied
                    > liwień poza sobą....miała kiepskie dzieciństwo- dlatego nie da się z nią żyć,
                    > miałem kiepskie dzieciństwo- inny być nie mogę.

                    Nienie, nie zgodzę się, nie wszyscy tak robią. "Miałem kiepskie dzieciństwo, udaje mi się być innym, ale to kosztuje więcej energii, niz tych z lepszym dzieciństwem".

                    > I równocześnie zadręczają się t
                    > ymi ramami- gdy w nie wejdą- niewygodnie, gdy nie wejdą- nie spełniają.

                    Tak mają ludzie raczej samotni, gdy nie ma się z kim podzielić wewnętrznym niepokojem, nie ma od kogo dostać przyjaznego feedbacku.
                    • urquhart Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 04.04.15, 23:42
                      druginudziarz napisał:
                      > Nienie, nie zgodzę się, nie wszyscy tak robią. "Miałem kiepskie dzieciństwo, ud
                      > aje mi się być innym, ale to kosztuje więcej energii, niz tych z lepszym dzieci
                      > ństwem".

                      Ja to widzę inaczej. To upośledzanie, i jak się do tego człowiek nie przyzna przez sobą to ma szansę jak kulawy w biegu ze zdrowymi, czyli żadne.
                      Ale jak wykorzysta swoją słabość przekuje na lepsze nastawienie, zaakceptuje że nie ma czegoś i musi to zbudować, zastąpić braki , może być bardziej zdeterminowanymi i deklasować innych jak ten biegacz w protezach Oscar Pistorius.
                      Co poniekąd znaczy faktycznie że kosztuje to więcej energii...
                      • druginudziarz Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 04.04.15, 23:45
                        urquhart napisał:

                        > druginudziarz napisał:
                        > > Nienie, nie zgodzę się, nie wszyscy tak robią. "Miałem kiepskie dziecińst
                        > wo, ud
                        > > aje mi się być innym, ale to kosztuje więcej energii, niz tych z lepszym
                        > dzieci
                        > > ństwem".
                        >
                        > Ja to widzę inaczej. To upośledzanie, i jak się do tego człowiek nie przyzna pr
                        > zez sobą to ma szansę jak kulawy w biegu ze zdrowymi, czyli żadne.
                        > Ale jak wykorzysta swoją słabość przekuje na lepsze nastawienie, zaakceptuje że
                        > nie ma czegoś i musi to zbudować, zastąpić braki , może być bardziej zdetermi
                        > nowanymi i deklasować innych jak ten biegacz w protezach Oscar Pistorius.
                        > Co poniekąd znaczy faktycznie że kosztuje to więcej energii...

                        No wiesz, ja nie mogę się za bardzo wymądrzać na forum, nie mam Twojej reputacji ;)
                        Dlatego wolę sprawy zawoalować, niech się adresat domyśla. A jak się nie domyśli to widać jeszcze nie gotowy ;)
                      • zawle Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 05.04.15, 02:48
                        urquhart napisał:
                        > Ja to widzę inaczej. To upośledzanie, i jak się do tego człowiek nie przyzna pr
                        > zez sobą to ma szansę jak kulawy w biegu ze zdrowymi, czyli żadne.

                        Wierzę Ci:))))
                    • zawle Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 05.04.15, 02:47
                      druginudziarz napisał:
                      > Nienie, nie zgodzę się, nie wszyscy tak robią. "Miałem kiepskie dzieciństwo, ud
                      > aje mi się być innym, ale to kosztuje więcej energii, niz tych z lepszym dzieci
                      > ństwem".

                      Co to znaczy " być innym"? I co oznacza "lepsze dzieciństwo"?

                      > > I równocześnie zadręczają się t
                      > > ymi ramami- gdy w nie wejdą- niewygodnie, gdy nie wejdą- nie spełniają.
                      >
                      > Tak mają ludzie raczej samotni, gdy nie ma się z kim podzielić wewnętrznym niep
                      > okojem, nie ma od kogo dostać przyjaznego feedbacku.

                      I co znaczy "samotni"? Bo samotność to cecha wpisana w człowieczeństwo. Ale równocześnie wybór. I czy dla każdego przyjazny feedback to to co buduje jego samopostrzeganie?
                      • druginudziarz Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 05.04.15, 09:53
                        zawle napisała:

                        > Co to znaczy " być innym"?
                        Przełamanie skryptu wyniesionego z dzieciństwa.

                        > I co oznacza "lepsze dzieciństwo"?
                        Obecni rodzice. Empatyczni. Móc w dzieciństwie rozmawiać z rodzicem o swoich problemach. etc. etc. etc.

                        > I co znaczy "samotni"? Bo samotność to cecha wpisana w człowieczeństwo.
                        Żartowniś z Ciebie ;) Większość ludzi w samotności dziwaczeje. Natury nie przeskoczysz, kupienie psa i kota i codzienna ze zwierzęciem "rozmowa" sprawy nie załatwia.

                        > Ale równocześnie wybór.
                        Nie każdy ma siłę do zostania eremitą.

                        > I czy dla każdego przyjazny feedback to to co buduje jego samo postrzeganie?
                        Zapytaj inaczej bo nie rozumiem.
                        • marek.zak1 Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 05.04.15, 10:08
                          druginudziarz napisał:
                          Większość ludzi w samotności dziwaczeje. Natury nie przeskoczysz, kupienie psa i kota i codzienna ze zwierzęciem "rozmowa" sprawy nie załatwia.

                          Własnie, samotność. Przy okazji Wesołych Świąt ode mnie i Sowy.

                          Samotność


                          W dzień niewidoczna,
                          Nie ma z nią sprawy.
                          Nikt jej nie widzi
                          Wśród ciągłej wrzawy.

                          Gdy słońce świeci
                          Siedzi schowana,
                          Jasność jej szkodzi
                          Przyznaje sama.

                          Bliżej wieczora,
                          Podnosi głowę.
                          Przez specyficzną
                          Swoją budowę.

                          Gdy noc zapada
                          Straszyć zaczyna,
                          Choć tak naprawdę
                          Nie jej to wina.

                          Kim jest ten potwór?
                          Czysta okropność.
                          Jak się nazywa?
                          Twoja samotność.




                          • bcde Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 06.04.15, 02:03
                            marek.zak1 napisał:
                            > Samotność

                            Fajne :)
                        • zawle Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 05.04.15, 10:30
                          druginudziarz napisał:
                          > Przełamanie skryptu wyniesionego z dzieciństwa.

                          A gdy ktoś nie chce przełamywać? Gdy czuje się dobrze tam gdzie jest? I czy przełamać to dokładnie to co należy zrobić, co pomoże? Patrz...Ty piszesz- przełamać, Urgu- zdać sobie sprawę, ja- może zaakceptować, polubić? Ile głów, tyle pomysłów.

                          > Obecni rodzice. Empatyczni. Móc w dzieciństwie rozmawiać z rodzicem o swoich pr
                          > oblemach. etc. etc. etc.

                          Znam masę empatycznych, "zdrowych" rodziców którzy hodują potwory. To chyba nie o to chodzi. Ale o złożenie tysiąca elementów puzzli które w zależności od kombinacji dają różne obrazki.


                          > Żartowniś z Ciebie ;) Większość ludzi w samotności dziwaczeje. Natury nie przes
                          > koczysz, kupienie psa i kota i codzienna ze zwierzęciem "rozmowa" sprawy nie za
                          > łatwia.

                          Tyle że nie wiadomo co jest pierwsze. Dziwność która odsuwa Ciebie od ludzi, czy samotność. Bo mam nadzieję że nie wiąże się ona dla Ciebie z Niebyciem W Związku?

                          > Nie każdy ma siłę do zostania eremitą.
                          > Zapytaj inaczej bo nie rozumiem.

                          Słowa innych ludzi z niewielkim stopniu budują moją samoocenę. Wierzę tylko w te, które mi odpowiadają. Ty masz inaczej?:)))
                          • druginudziarz Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 05.04.15, 17:28
                            zawle napisała:

                            > druginudziarz napisał:
                            > > Przełamanie skryptu wyniesionego z dzieciństwa.
                            >
                            > A gdy ktoś nie chce przełamywać? Gdy czuje się dobrze tam gdzie jest? I czy prz
                            > ełamać to dokładnie to co należy zrobić, co pomoże? Patrz...Ty piszesz- przełam
                            > ać, Urgu- zdać sobie sprawę, ja- może zaakceptować, polubić? Ile głów, tyle pom
                            > ysłów.

                            A jak chcesz przełamać jeśli nie zdasz sobie sprawy, że je realizujesz?
                            Jak skrypty są dobre to tylko się cieszyć, to tylko głupi by je przełamywał, ale nie o tym mówimy, prawda?
                            Zaakceptować? jeśli się nie ma siły na ich przełamanie to najlepiej je zaakceptować.
                            Natomiast jeśli ma się jakieś rezerwy mentalne, trochę siły, to dobrze sobie powiedzieć "to, że pół zycia chodzę z gównem na plecach, nie jest wystarczającym powodem, by z nim umrzeć".

                            > > Obecni rodzice. Empatyczni. Móc w dzieciństwie rozmawiać z rodzicem o swo
                            > ich pr
                            > > oblemach. etc. etc. etc.
                            >
                            > Znam masę empatycznych, "zdrowych" rodziców którzy hodują potwory. To chyba nie
                            > o to chodzi. Ale o złożenie tysiąca elementów puzzli które w zależności od kom
                            > binacji dają różne obrazki.

                            Pozwolisz że Ci nie uwierzę? Fakt, że np. rodzic spełnia zachcianki dziecka nie świadczy o empatii, a bym powiedział że wprost przeciwnie.

                            > > Żartowniś z Ciebie ;) Większość ludzi w samotności dziwaczeje. Natury nie
                            > przes
                            > > koczysz, kupienie psa i kota i codzienna ze zwierzęciem "rozmowa" sprawy
                            > nie za
                            > > łatwia.
                            >
                            > Tyle że nie wiadomo co jest pierwsze. Dziwność która odsuwa Ciebie od ludzi, cz
                            > y samotność. Bo mam nadzieję że nie wiąże się ona dla Ciebie z Niebyciem W Zwią
                            > zku?

                            "Dziwaczenie" to dość obiektywne kryterium.
                            Sądzę, że częściej się dziwaczeje ze samotności niż jest samotnym na skutek dziwactwa.
                            Bycie w związku, a raczej "bycie", nie gwarantuje nie bycia samotnym.

                            > > Nie każdy ma siłę do zostania eremitą.
                            > > Zapytaj inaczej bo nie rozumiem.
                            >
                            > Słowa innych ludzi z niewielkim stopniu budują moją samoocenę. Wierzę tylko w t
                            > e, które mi odpowiadają. Ty masz inaczej?:)))

                            Samoocena to inksza inkszość.
                            Feedback nie służy do budowy samooceny.
                            Ja jestem ogólnie bardzo nieufny. Również sobie nie ufam, więc im bardziej coś mi pasuje tym większa moja podejrzliwość ;)
                            • zawle Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 05.04.15, 20:12
                              druginudziarz napisał:
                              > A jak chcesz przełamać jeśli nie zdasz sobie sprawy, że je realizujesz?
                              > Jak skrypty są dobre to tylko się cieszyć, to tylko głupi by je przełamywał, al
                              > e nie o tym mówimy, prawda?
                              > Zaakceptować? jeśli się nie ma siły na ich przełamanie to najlepiej je zaakcept
                              > ować.
                              > Natomiast jeśli ma się jakieś rezerwy mentalne, trochę siły, to dobrze sobie po
                              > wiedzieć "to, że pół zycia chodzę z gównem na plecach, nie jest wystarczającym
                              > powodem, by z nim umrzeć".

                              www.focus.pl/czlowiek/psychobzdury-9175?utm_source=focus&utm_medium=boksy&utm_campaign=podobne
                              > Pozwolisz że Ci nie uwierzę? Fakt, że np. rodzic spełnia zachcianki dziecka nie
                              > świadczy o empatii, a bym powiedział że wprost przeciwnie.

                              Czyli mówisz nie o rodzicach empatycznych ( współodczuwających), ale o idealnych? To zjawisko nie występuje w przyrodzie. I nie może. Warto o tym pamiętać i cieszyć się rodzicielstwem, zamiast szukać tyłkiem najwłaściwszego miejsca.

                              > "Dziwaczenie" to dość obiektywne kryterium.
                              > Sądzę, że częściej się dziwaczeje ze samotności niż jest samotnym na skutek dzi
                              > wactwa.
                              > Bycie w związku, a raczej "bycie", nie gwarantuje nie bycia samotnym.

                              Ja sądzę że jest dokładnie na odwrót.
                              • druginudziarz Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 05.04.15, 21:16
                                zawle napisała:

                                > druginudziarz napisał:
                                > > A jak chcesz przełamać jeśli nie zdasz sobie sprawy, że je realizujesz?
                                > > Jak skrypty są dobre to tylko się cieszyć, to tylko głupi by je przełamyw
                                > ał, al
                                > > e nie o tym mówimy, prawda?
                                > > Zaakceptować? jeśli się nie ma siły na ich przełamanie to najlepiej je za
                                > akcept
                                > > ować.
                                > > Natomiast jeśli ma się jakieś rezerwy mentalne, trochę siły, to dobrze so
                                > bie po
                                > > wiedzieć "to, że pół zycia chodzę z gównem na plecach, nie jest wystarcza
                                > jącym
                                > > powodem, by z nim umrzeć".
                                >
                                > www.focus.pl/czlowiek/psychobzdury-9175?utm_source=focus&utm_medium=boksy&utm_campaign=podobne

                                A mogłabyś streścić? bo tyle i to jeszcze we fokusie to mi się nie chce czytać.

                                > > Pozwolisz że Ci nie uwierzę? Fakt, że np. rodzic spełnia zachcianki dziec
                                > ka nie
                                > > świadczy o empatii, a bym powiedział że wprost przeciwnie.
                                >
                                > Czyli mówisz nie o rodzicach empatycznych ( współodczuwających), ale o idealnyc
                                > h? To zjawisko nie występuje w przyrodzie. I nie może. Warto o tym pamiętać i c
                                > ieszyć się rodzicielstwem, zamiast szukać tyłkiem najwłaściwszego miejsca.

                                Ja niczego nie szukam, ja wiem. Chcesz mnie przekonać że nie ma rodziców lepszych i gorszych? no to mnie nie przekonasz.
                                A empatia to empatia, coś mieszasz albo nie wiem o czym piszesz. A współodczuwanie to nie empatia. Rodzic empatyczny to taki, który rozpoznaje emocje dziecka. DObry rodzic to taki, który wychodzi tym emocjom naprzeciw, wzmacnia te dobra a pomaga sobie radzić z tymi złymi. Temat rzeka.
                                Co do cieszenia się rodzicielstwem to tak jak z cieszenia się małżeństwem/związkiem.
                                Jeśli nie ma relacji to nie ma radości.

                                > > "Dziwaczenie" to dość obiektywne kryterium.
                                > > Sądzę, że częściej się dziwaczeje ze samotności niż jest samotnym na skut
                                > ek dziwactwa.
                                > Ja sądzę że jest dokładnie na odwrót.

                                Ale chcesz o tym dyskutować? masz jakieś argumenty czy tylko "sądzisz"? no bo ja mam. Liczne. :)
                                • bgz0702 Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 05.04.15, 21:50
                                  druginudziarz napisał:

                                  > > > "Dziwaczenie" to dość obiektywne kryterium.
                                  > > > Sądzę, że częściej się dziwaczeje ze samotności niż jest samotnym n
                                  > a skut
                                  > > ek dziwactwa.
                                  > > Ja sądzę że jest dokładnie na odwrót.
                                  >
                                  > Ale chcesz o tym dyskutować? masz jakieś argumenty czy tylko "sądzisz"? no bo j
                                  > a mam. Liczne. :)

                                  cześć, że sie wtrące. Powiesz mi coś o tych argumentach? Tak pytam z ciekawości, nie mam nic złego na mysli (od razu chce ci o tym powiedzieć, tak na wszelki wypadek;))) ) Tak sądzę podobnie do ciebie, głównie to obserwuje wśród moich znajomych którzy są sami bo "los" się tak jakoś ułożył i z wiekiem widzę zmiany: egocentryzm sie jakiś ujawnił jak u dziecka i zasadniczosć dziwna w rytuałach celebrowanych w ciągu dnia, takich co "mus i obowiązek", no muszą być
                                  • zawle Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 06.04.15, 08:22
                                    bgz0702 napisała: > cześć, że sie wtrące. Powiesz mi coś o tych argumentach? Tak pytam z ciekawości
                                    > , nie mam nic złego na mysli (od razu chce ci o tym powiedzieć, tak na wszelki
                                    > wypadek;))) ) Tak sądzę podobnie do ciebie, głównie to obserwuje wśród moich zn
                                    > ajomych którzy są sami bo "los" się tak jakoś ułożył i z wiekiem widzę zmiany:
                                    > egocentryzm sie jakiś ujawnił jak u dziecka i zasadniczosć dziwna w rytuałach c
                                    > elebrowanych w ciągu dnia, takich co "mus i obowiązek", no muszą być

                                    A jak to się stało że "los im się tak ułożył"?
                                    • bgz0702 Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 06.04.15, 11:12
                                      zawle napisała:

                                      > A jak to się stało że "los im się tak ułożył"?


                                      bo są dziwakami...?;))) bo każdy samotnik to dziwak, a każdy dziwak to samotnik;)

                                      "Jak to się stało?" to dokładnie nie wiem ale są mniej wiecej:
                                      Kolega: jest za wrażliwi chyba, za delikatny, taki kobiecy w reakcjach jakby chciał sie bardzo kimś opiekować, lubił to od zawsze- siedziałam z nim w ławce w liceum, przynosił mi jakies podarki drobne niespodzianki;))) Fajny, lubiłam go, bardzo inteligentny, taki mądry. Teraz długodystansowy biegacz, niepalącyniepijący;), samowystarczalny finansowo i nic od paru lat. Dziewczyna go zostawiła kiedys, po siedmiu latach- wspólny dom, meble, samochód i odeszła;( ponoć oddał jej pieniądze -daleko mieszka, rzadko się widzimy ale na face można pogadać o wszystkim z kolegami i o kolegach;) Znajomi mówią : " Chyba homo, bo żeby tak sam tyle lat...?"

                                      Dwie koleżanki: jedna bardzo ładna (kształtna, symetryczna, wysoka, szczupła) ale uroda jest dla niej chyba cieżarem, wstydzi się facetów coraz bardziej i ich unika jakby się bała ze ktoś pomyśli ze się o coś prosi, ludzie jej nie pomagają, uruchomił się mechanizm: "taka ładna a samotna. Co jest nie tak?". Ale niedawno spotkałyśmy się na kabarecie, była ubrana w garsonkę...(?), zaczesana gładko i "już po kolacji". Sama się zdziwiłam. Pracowałyśmy razem kiedyś. Słyszałam ze ponoć: "A. zrzędzi jak stara panna..."- ludzie są wredni;(

                                      druga: nie tak ładna ale za to bardziej atrakcyjna na pierwszy rzut oka/ spotkania: gaduła, taka otwarta- dusza towarzystwa i miło łypie oczami i te uśmiechy ze niby takie nieśmiałe a zadziorne albo szydercze, bardzo odważne i wyzywające- w zależności od potrzeby, takie manipulacyjne żeby facet ni jeden nie przeszedł obojętnie;))) to wiesz mnie śmieszy ale pierwszy z brzegu facet obdarzony uwagą to leży po kilku takich "darach";)) No i patrz, jednak nic też na dłuzej. Jest ideałem o którym tu piszą panowie. Złośliwe koleżanki mówią: "Dziwisz sie? taką to kazdy moze mieć, aż sie prosi..." ;))))

                                      Tak źle, tak niedobrze, albo za dużo, albo za mało. Na początku były cechy które w "nieodpowiednim" środowisku uznano za nieatrakcyjne zeby tworzyć zwiazek z przedstawicielem, ale jakby zmienic srodowisko i odbiorce to byliby luksusem dla kogoś. Z wiekiem stają sie karykaturalni trochę i poszli w przesadę, taki ich świat
                                      • marek.zak1 Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 06.04.15, 11:30
                                        bgz0702 napisała:

                                        > Tak źle, tak niedobrze, albo za dużo, albo za mało. Na początku były cechy które w "nieodpowiednim" środowisku uznano za nieatrakcyjne zeby tworzyć zwiazek z przedstawicielem, ale jakby zmienic srodowisko i odbiorce to byliby luksusem dla kogoś.

                                        Nie chce jechać ML, ale może dzięki urodzie poprzeczka była za wysoko ustawiona, a potem z czasem coraz trudniej. Zacytuję sam siebie, bo ten temat, czyli dlaczego atrakcyjne kobiety sa samotne, bardzo mnie zawsze ciekawił.

                                        Dlaczego?

                                        Oczy nie mają
                                        Dawnego blasku.
                                        Wiedzą, że są już
                                        W czasu potrzasku

                                        Źle wybierały,
                                        Lub źle wybrały.
                                        Może zwyczajnie
                                        Szczęścia nie miały.

                                        Na rokujących
                                        Nie postawiły.
                                        Zwyczajnie dawniej
                                        Niemądre były.

                                        Może za długo
                                        Wtedy czekały?
                                        Karierę robić
                                        Tak bardzo chciały.

                                        Dziś mają kasę
                                        Bo to istotne.
                                        Lecz nieszczęśliwe
                                        Bardzo samotne.

                                        A jeszcze teraz
                                        Nie wiedzą tego.
                                        Co to się stało
                                        Jak i dlaczego?

                                        Że mogąc wtedy
                                        Przecież każdego.
                                        Zostały same.
                                        Właśnie. Dlaczego?
                                        • hello-kitty2 Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 06.04.15, 11:50
                                          marek.zak1 napisał:

                                          > Że mogąc wtedy
                                          > Przecież każdego.
                                          > Zostały same.
                                          > Właśnie. Dlaczego?

                                          Marek i tak nie zrozumiesz. A dlaczego? Wyjasnie polskim przyslowiem: bo masz cos z rycerza - zakuty leb ;-) Przeszedles przez zycie po plyciznie, a pytasz dlaczego ktos plywa kraulem, a nie zabka. Jak chcesz zglebic nature ludzka to wyjdz od filozofow, a nie od swoich ograniczen.
                                          • marek.zak1 Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 06.04.15, 13:33
                                            hello-kitty2 napisała:

                                            > marek.zak1 napisał:
                                            >
                                            > > Że mogąc wtedy
                                            > > Przecież każdego.
                                            > > Zostały same.
                                            > > Właśnie. Dlaczego?
                                            >
                                            > Marek i tak nie zrozumiesz. A dlaczego? Wyjasnie polskim przyslowiem: bo masz cos z rycerza - zakuty leb ;-) Przeszedles przez zycie po plyciznie, a pytasz dlaczego ktos plywa kraulem, a nie zabka. Jak chcesz zglebic nature ludzka to wyj/dz od filozofow, a nie od swoich ograniczen.

                                            Pomóz więc zrozumiec, a nie syp chamskimi uwagami.
                                            • hello-kitty2 Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 06.04.15, 13:51
                                              marek.zak1 napisał:

                                              > hello-kitty2 napisała:
                                              >
                                              > > marek.zak1 napisał:
                                              > >
                                              > > > Że mogąc wtedy
                                              > > > Przecież każdego.
                                              > > > Zostały same.
                                              > > > Właśnie. Dlaczego?
                                              > >
                                              > > Marek i tak nie zrozumiesz. A dlaczego? Wyjasnie polskim przyslowiem: bo
                                              > masz cos z rycerza - zakuty leb ;-) Przeszedles przez zycie po plyciznie, a pyt
                                              > asz dlaczego ktos plywa kraulem, a nie zabka. Jak chcesz zglebic nature ludzka
                                              > to wyj/dz od filozofow, a nie od swoich ograniczen.
                                              >
                                              > Pomóz więc zrozumiec, a nie syp chamskimi uwagami.

                                              Polskie przyslowie, a nie zadne chamskie uwagi. Tlumaczyc? A po co? "Swinia sie nie myje - i zyje." ;-) Czy tam ''perly przed wieprze''. Wszystkie swinskie przyslowia pasuja. Nie myl tylko ze swiniami, bo to fajne zwierzeta sa. A Ty zlapiesz slowo i gnasz przez puszcze. Obys tylko wlasciwe zlapal, to jeszcze pol biedy. A na powaznie: moze nie zajmuj sie sprawami, ktore sa dla Ciebie nie do ogrniecia, bo i tak na celu nie masz ani otwarcia sie ani zmiany.
                                              • marek.zak1 Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 06.04.15, 14:35
                                                hello-kitty2 napisała:

                                                > > > marek.zak1 napisał:
                                                > > >
                                                > > > > Że mogąc wtedy
                                                > > > > Przecież każdego.
                                                > > > > Zostały same.
                                                > > > > Właśnie. Dlaczego?
                                                > Polskie przyslowie, a nie zadne chamskie uwagi. Tlumaczyc? A po co? "Swinia sie nie myje - i zyje." ;-) Czy tam ''perly przed wieprze''. Wszystkie swinskie przyslowia pasuja. Nie myl tylko ze swiniami, bo to fajne zwierzeta sa. A Ty zlapiesz slowo i gnasz przez puszcze. Obys tylko wlasciwe zlapal, to jeszcze pol biedy. A na powaznie: moze nie zajmuj sie sprawami, ktore sa dla Ciebie nie do ogrniecia, bo i tak na celu nie masz ani otwarcia sie ani zmiany.

                                                To więc, skoro ja tego nie ogarniam, wyjaśnij, dlaczego atrakcyjne kobiety zostają same., chociaz tego nie chcą.

                                                • zawle Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 06.04.15, 14:40
                                                  Z tego samego powodu dla którego mądre zostają żonami, matkami. Tak wyszło. I prawie każda mniej czy bardziej oficjalnie zastanawia się: A gdybym tak.....:)) Wszystko ma swoją cenę. A zwłaszcza małżeństwo z jednym facetem. Uwierzysz że moje żonate koleżanki od 20 lat dziwią się tym samym zachowaniom swoich facetów? Dla mnie to kompletne odmóżdżenie:))))
                                                  • marek.zak1 Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 06.04.15, 16:13
                                                    zawle napisała:

                                                    > Z tego samego powodu dla którego mądre zostają żonami, matkami. Tak wyszło. I p
                                                    > rawie każda mniej czy bardziej oficjalnie zastanawia się: A gdybym tak.....:))
                                                    > Wszystko ma swoją cenę. A zwłaszcza małżeństwo z jednym facetem.

                                                    Mnie chodzi zupełnie o coś innego - o realizację wlasnych celów. Jesli ktoś chce żyć samotnie/zmieniać facetów/robić zawodowa karierę/nie wiązać się/mieć przygody - mądre to robią, sa szczęśliwe żyjąc takim zyciem i jest OK. Natomiast czymś innym jest pragnienie znalezienia sobie partnera, założenie rodziny i mimo tego, ze kręca się setki zainteresowanych, nie znalezienie go, poczucie samotności i wpadanie przez to w depresyjne klimaty.
                                                  • zawle Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 06.04.15, 17:35
                                                    marek.zak1 napisał:
                                                    > Mnie chodzi zupełnie o coś innego - o realizację wlasnych celów. Jesli ktoś chc
                                                    > e żyć samotnie/zmieniać facetów/robić zawodowa karierę/nie wiązać się/mieć przy
                                                    > gody - mądre to robią, sa szczęśliwe żyjąc takim zyciem i jest OK. Natomiast c
                                                    > zymś innym jest pragnienie znalezienia sobie partnera, założenie rodziny i mimo
                                                    > tego, ze kręca się setki zainteresowanych, nie znalezienie go, poczucie samotn
                                                    > ości i wpadanie przez to w depresyjne klimaty.

                                                    Bo nie każdy na początku swojej drogi życiowej zakłada sobie - muszę znaleźć męża. Na serio. Niektórym przytrafia się to niejako przypadkiem, inni po 4o zauważają że tego im jeszcze brakuje. Jest jeszcze inna grupa....ludzi którzy mają zupełnie inaczej niż Ty. Nie wystarczy im żeby facet był najładniejszy na ulicy/w mieście. Mają całe kurwa długaśne listy które musi spełnić, albo nawet nie wiedzą co ma spełniać.
                                                  • druginudziarz Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 06.04.15, 17:47
                                                    zawle napisała:

                                                    > Bo nie każdy na początku swojej drogi życiowej zakłada sobie - muszę znaleźć mę
                                                    > ża. Na serio. Niektórym przytrafia się to niejako przypadkiem, inni po 4o zauwa
                                                    > żają że tego im jeszcze brakuje. Jest jeszcze inna grupa....ludzi którzy mają z
                                                    > upełnie inaczej niż Ty. Nie wystarczy im żeby facet był najładniejszy na ulicy/
                                                    > w mieście. Mają całe kurwa długaśne listy które musi spełnić, albo nawet nie wi
                                                    > edzą co ma spełniać.

                                                    No, ba! A przed tym kalectwem to nawet małżeństwo nie ratuje.
                                                  • bgz0702 Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 06.04.15, 19:47
                                                    zawle napisała:

                                                    > Z tego samego powodu dla którego mądre zostają żonami, matkami. Tak wyszło. I p
                                                    > rawie każda mniej czy bardziej oficjalnie zastanawia się: A gdybym tak.....:))
                                                    > Wszystko ma swoją cenę. A zwłaszcza małżeństwo z jednym facetem. Uwierzysz że m
                                                    > oje żonate koleżanki od 20 lat dziwią się tym samym zachowaniom swoich facetów?
                                                    > Dla mnie to kompletne odmóżdżenie:))))
                                                    >
                                                    ja prawie 18 z tym samym gościem pod jednym dachem i też się dziwię ileż kurna lat można mnie muzą katować?!!! ja już jestem niewrażliwa na dzwięki;))))))
                                                  • lybbla Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 06.04.15, 19:57
                                                    bgz0702 napisała:

                                                    > ja prawie 18 z tym samym gościem pod jednym dachem i też się dziwię ileż kurna
                                                    > lat można mnie muzą katować?!!! ja już jestem niewrażliwa na dzwięki;))))))

                                                    A jaki to rodzaj muzyki?
                                                    I co się stało z Twoją muzyką?
                                                  • bgz0702 Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 06.04.15, 21:13
                                                    lybbla napisał:

                                                    muzyki przeróżnej ale jazz punk blues to głównie. Miłosnik muzyki, gitarzysta, on słucha i słyszy cokolwiek to znaczy;))) Ale lubię go bo to fajny facet- w końcu mój mąż od tylu lat;) a muza to moja jedyna histeryczna kurwica w tym związku. Jak jest po alko jak teraz, to ja siedzę i słucham muzyki bo mąż mnie "prosi";) teraz to ja jescze się smieje ale jak się zaczyna: "słuszysz B.?"; "słyszę"; "nie słyszysz... słuchaj!" to już mam dość i mi się nie chce, wymiękam, nie znoszę muzyki, wara, cisza, spokój w moim domu! Idę spać i zabraniam się nawet przypadkiem dotykać w łóżku... och mam wtedy szał, ileż razy mogę kuźwa słuchać tego czego "nie słyszę"? Iskry lecą, a tu taka "muzyka łagodzi obyczaje";))))

                                                    booker t. to fajny gość ale jak już wysłuchałam po raz ileś setny green onions w każdej dostępnej męzowi wersji i składzie to już nie mogę, no nie da się... A dziś słuchałam znowu;)
                                                    Piszę z tabletu źle mi się tu operuje poszukaj sobie sam moze jak masz ochotę


                                                    > A jaki to rodzaj muzyki?
                                                    > I co się stało z Twoją muzyką?
                                                  • lybbla Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 06.04.15, 21:56
                                                    bgz0702 napisała:

                                                    > Jak jest po alko jak teraz, to ja siedzę i słucham muzyki bo mąż mnie "pros
                                                    > i";) teraz to ja jescze się smieje ale jak się zaczyna: "słuszysz B.?"; "słyszę
                                                    > "; "nie słyszysz... słuchaj!" to już mam dość i mi się nie chce, wymiękam, nie
                                                    > znoszę muzyki, wara, cisza, spokój w moim domu! Idę spać i zabraniam się nawet
                                                    > przypadkiem dotykać w łóżku... och mam wtedy szał, ileż razy mogę kuźwa słuchać
                                                    > tego czego "nie słyszę"? Iskry lecą, a tu taka "muzyka łagodzi obyczaje";))))

                                                    Mąż nie słyszy. A próbowałaś zachrząkać? ;)

                                                    > booker t. to fajny gość ale jak już wysłuchałam po raz ileś setny green onions
                                                    > w każdej dostępnej męzowi wersji i składzie to już nie mogę, no nie da się... A
                                                    > dziś słuchałam znowu;)

                                                    Utknął w zeszłym stuleciu. Słuchasz czegoś czego on nie słucha?
                                                    Masz coś własnego?
                                                  • bgz0702 Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 06.04.15, 22:51
                                                    lybbla napisał:

                                                    > Utknął w zeszłym stuleciu. Słuchasz czegoś czego on nie słucha?
                                                    > Masz coś własnego?

                                                    w ubiegłym stuleciu było wielu fajnych muzyków;)

                                                    dub fx, proszę coś mojego
                                                    www.youtube.com/watch?v=0AQFcRs36Tk
                                                  • lybbla Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 07.04.15, 01:59
                                                    bgz0702 napisała:

                                                    > lybbla napisał:
                                                    >
                                                    > > Utknął w zeszłym stuleciu. Słuchasz czegoś czego on nie słucha?
                                                    > > Masz coś własnego?
                                                    >
                                                    > w ubiegłym stuleciu było wielu fajnych muzyków;)

                                                    No ale ileż można słuchać Bookera T.J.

                                                    > dub fx, proszę coś mojego
                                                    > www.youtube.com/watch?v=0AQFcRs36Tk

                                                    Zamęcz go tym.
                                                  • bgz0702 Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 07.04.15, 09:17
                                                    lybbla napisał:

                                                    > bgz0702 napisała:
                                                    >
                                                    > > lybbla napisał:
                                                    > >
                                                    > > > Utknął w zeszłym stuleciu. Słuchasz czegoś czego on nie słucha?
                                                    > > > Masz coś własnego?
                                                    > >
                                                    > > w ubiegłym stuleciu było wielu fajnych muzyków;)
                                                    >
                                                    > No ale ileż można słuchać Bookera T.J.
                                                    >
                                                    > > dub fx, proszę coś mojego
                                                    > > www.youtube.com/watch?v=0AQFcRs36Tk
                                                    >
                                                    > Zamęcz go tym.

                                                    ;)) coś ty, to nie jest tak że on nie zna i nie lubi. Zna i lubi ale ma co słuchać, pijackie imprezy kończą się zawsze uwrażliwianiem mnie bo on "mnie kocha", wiesz? to z miłości;) więc nie ma co się mścić:))) Nie jest źle, momenty szału bierzesz w pakiecie z żoną/mężem wpisane w program i wspólne występy, ważne tylko czy umiesz sobie z tym radzić.

                                                    Jak masz ochotę przesłać mi coś co lubisz to chętnie posłucham. Pozdrawiam;)
                                                  • lybbla Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 07.04.15, 23:19
                                                    bgz0702 napisała:

                                                    > Jak masz ochotę przesłać mi coś co lubisz to chętnie posłucham. Pozdrawiam;)

                                                    Wysłałem na priva.
                                                  • bgz0702 Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 08.04.15, 00:14
                                                    lybbla napisał:

                                                    > bgz0702 napisała:
                                                    >
                                                    > > Jak masz ochotę przesłać mi coś co lubisz to chętnie posłucham. Pozdrawia
                                                    > m;)

                                                    ;) super
                                                  • zawle Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 08.04.15, 12:41
                                                    lybbla napisał:
                                                    > bgz0702 napisała:
                                                    > Wysłałem na priva.

                                                    O nie nie, tak to się bawić nie będziecie. Ja też chcę posłuchać. Aczkolwiek bliżej mi muzycznie do twojego męża bgz.
                                                  • bgz0702 Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 08.04.15, 18:07
                                                    zawle napisała:

                                                    > lybbla napisał:
                                                    > > bgz0702 napisała:
                                                    > > Wysłałem na priva.
                                                    >
                                                    > O nie nie, tak to się bawić nie będziecie. Ja też chcę posłuchać. Aczkolwiek bl
                                                    > iżej mi muzycznie do twojego męża bgz.

                                                    mi też blisko, ale przysłał mi lybbla fajną muzyczkę, poślę ci póxniej bo dopiero z pracy wróciłam;( mam kawkę jakby co to zapraszam;)
                                                  • potwor_z_piccadilly Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 07.04.15, 12:12
                                                    bgz0702 napisała:

                                                    > Miłosnik muzyki, gitarzysta,
                                                    > on słucha i słyszy cokolwiek to znaczy;)))
                                                    a muza to moja jedyna histeryczna kurwica w tym związ
                                                    > ku.

                                                    To jakby o mnie.
                                                    z tym, że gdy kiedyś usłyszałem pewien dowcip, muzyka stała się dla mnie wypełnieniem, a nie sensem życia.
                                                    Tak, że chyba rozumiem Twoja kurwicę.

                                                    Dowcip.
                                                    Facet spotyka na mieście znajomego muzyka. Jak u ciebie, pyta, minę masz taką grobową?
                                                    Eeee, daj spokój, od lekarza wracam.
                                                    I co, czegoś złego się dowiedziałeś?
                                                    Aaaa, dowiedziałem się, że zostało mi miesiąc życia.
                                                    Rany, to straszne.
                                                    To jeszcze nie jest takie straszne. Straszne jest pytanie za co ja ten miesiąc przeżyję.

                                                    > booker t. to fajny gość ale jak już wysłuchałam po raz ileś setny green onions
                                                    > w każdej dostępnej męzowi wersji i składzie to już nie mogę, no nie da się.

                                                    Ten problem też rozwiązałem.
                                                    Pani moja gdy usłyszy saksofon, z rozanieloną miną rozbiera się.

                                                    A na jakim sprzęcie słuchacie muzyki?
                                                    Pytam, bo znam człowieka, który zawsze twierdził, że wkurwia go muzyka. Ale jak u nas przy kielichu siedzieli, to ciągle miałem coś wrzucać pod krążek, bo jak tłumaczył, u nas mu się jakoś lepiej słucha muzyki. Na to ja mu doradziłem, by tę swoja, kupioną w markecie stodołę Techniksa z koszmarnymi głośnikami wywalił w diabły i zastąpił to to czymś klasowym. I tak zrobił. Pojeździliśmy na odsłuchy, pokombinowaliśmy i dziś jak do nich wpadamy, telewizor jest czarny. Muzyczka szemrze sobie miarowo. Polubił (kasy poszło, ale na biednego nie trafiło).
                                                    To taka opowiastka na marginesie.



                                                  • bgz0702 Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 07.04.15, 16:14
                                                    potwor_z_piccadilly napisał:

                                                    > bgz0702 napisała:
                                                    >
                                                    > > Miłosnik muzyki, gitarzysta,
                                                    > > on słucha i słyszy cokolwiek to znaczy;)))
                                                    > a muza to moja jedyna histeryczna kurwica w tym związ
                                                    > > ku.
                                                    >
                                                    > To jakby o mnie.
                                                    > z tym, że gdy kiedyś usłyszałem pewien dowcip, muzyka stała się dla mnie wypełn
                                                    > ieniem, a nie sensem życia.
                                                    > Tak, że chyba rozumiem Twoja kurwicę.
                                                    >

                                                    tak, maż też rozumie a potrafi mnie obudzić w środku nocy: "musisz tego posłuchac!"....;)))) tak wiec raz na jakiś czas ja mu robie "przysługi" i on mi też pozwala się wyspać najczęsciej. Czasem bardzo chce zebym weszła w jego skórę i zrozumiała, ale ja "nie słyszę", ja mogę posłuchać ale "nie słyszę"... a jednak jest mój i co? co mam zrobić? NIc;))) mogę tylko słuchać;))) Pozdrawiam Potwór, nie bądź wredny bo szkoda życia;)
                                                  • potwor_z_piccadilly Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 07.04.15, 23:54
                                                    bgz0702 napisała:

                                                    > ... a jednak
                                                    > jest mój i co? co mam zrobić? NIc;)))

                                                    Miłe.
                                                    Żałuję, że w swoim poprzednim wpisie, skreśliłem coś czego nie powinienem skreślać.
                                                    A skreśliłem opinię o Twoim. Napisałem, że facet lubiący tak czadową muzykę nie jest z gruntu zły i, że cieszyć się takim powinnaś, zamiast biadolić.
                                                    Twoje gusta muzyczne, oceniam (subiektywnie) na 3 -.

                                                    > nie bądź wredny bo szkoda życia;)

                                                    Fajnie być wrednym.
                                                    Fajnie, bo gdy krytykuję, to jestem wredny. Przeważnie skupiając się na mojej wrednej naturze, nikt nie pyta o przyczynę krytyki, ale gdy ją poznają, to już w gównie stojąc, stwierdzają, że właściwie, to wcale nie byłem taki wredny, ale też pretensje mają, że zamiast być wrednym, powinienem ich ostrzec. Ja na to odpowiadam że gdy ostrzegałem, to byłem wredny.
                                                    I tak w koło Macieju.
                                                    Pamiętam rodzinną aferę telewizyjną.
                                                    Jeden cioteczny rozniósł po rodzinie, że rzucili na rynek wspaniałe tv kolorowe za 125000 (krajowe kosztowały min. 400000, stare pieniądze). Czyli okazja jakich mało. Wszystkich namówił, włącznie z moimi rodzicami. Gdy jednak na mnie trafiło, to powiedziałem, że ruskiego gówna nie kupuję, bo to tylko strata pieniędzy. Na jego argument, że sprzęt ma fińskie kineskopy, odpowiedziałem, że jak dla mnie, to te kineskopy mogą być nawet pekińskie, a ja i tak badziewia nie kupię. Kasy jeszcze dozbieram i kupię krajowego Heliosa.
                                                    No i się narobiło. Matce mojej się poskarżył, że jego pomysły gównem nazywam i że wywyższam się. Ta stwierdziła, że wredny jestem. On taki dobry, pomóc chce, a ja pana odgrywam. Lepsze chce mieć od innych. Argumenty moje na nic się zdawały. Rodzinka (prócz ojca, ten trzeźwo na sytuację patrzył, a gdy mama wsparcia z jego strony szukała, powiedział, "ty jesteś kierowniczką i ty decydujesz") krzywo na mnie patrzyła przez rok z kawałkiem. Po roku gwarancja minęła i pokotem wszystkie fińskie kineskopy szlag trafił. Heliosa kupiłem, mieliśmy go coś ponad trzy lata. Po tym czasie sprzedałem go w lombardzie za 250000. Kupili go emeryci (znajomi lombardowca) i ponoć orał jeszcze wiele lat.
                                                    Ale wcześniej musiałem rodzicom jakieś tv skombinować i skombinowałem w tym samym lombardzie węgierskiego Videotona, ale z moim udziałem finansowym, bo oni na gówno z finskim kineskopem kasę stracili.
                                                    Tak to być wrednym.
                                                  • bgz0702 Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 08.04.15, 00:26
                                                    potwor_z_piccadilly napisał:

                                                    > Pamiętam rodzinną aferę telewizyjną.

                                                    przypomniała mi się historia z życia;) uwierzysz ze kiedys moi rodzice przywieźli taki wielki, ciezki jak sto diabłów telewizor z ukrainy pociągiem? Kolor! Ja nie wiem jak oni to zrobili;))) moja mama to umiała wszystko załatwić. Ona zeby na stacje dojechac z telewizorem i ojcem zatrzymała wóz tamtejszej policji i mówi: panowie przepraszam ja z polski jestem, bardzo prosze...;))) no i na stację dowiezli kobiete z męzem i telewizorem;))) to tylko moja matka umiała takie rzeczy;))) mówie ci giganciara, i równo dźwigała z ojcem a co?
                                                • hello-kitty2 Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 06.04.15, 14:53
                                                  marek.zak1 napisał:

                                                  > To więc, skoro ja tego nie ogarniam, wyjaśnij, dlaczego atrakcyjne kobiety zos
                                                  > tają same., chociaz tego nie chcą.

                                                  Jak sie upierasz, to przeciez chocby Potwor ostatnio wstawial jedno z wyjasnien:

                                                  "A ja jestem prosze pana na zakrecie,
                                                  choc gdybym chciala bym sie urzadzila,
                                                  juz widze pieska, pieska, stol,
                                                  wystarczy, zebym byla mila."

                                                  www.youtube.com/watch?v=vNP-Yz50NDE
                                      • protein.spill Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 06.04.15, 12:56
                                        bgz0702 napisała:

                                        > Kolega: [...]
                                        > Dwie koleżanki: [...

                                        > Tak źle, tak niedobrze, albo za dużo, albo za mało. Na początku były cechy któr
                                        > e w "nieodpowiednim" środowisku uznano za nieatrakcyjne zeby tworzyć zwiazek z
                                        > przedstawicielem, ale jakby zmienic srodowisko i odbiorce to byliby luksusem dl
                                        > a kogoś. Z wiekiem stają sie karykaturalni trochę i poszli w przesadę, taki ich
                                        > świat

                                        A moze nie ma przyczyny?

                                        Rozkład statystyczny -> pechowe pierwsze związki -> decyzja zeby sie wycofać z wyścigu.
                                        Żyjemy krótko, nie mamy wystarczajaco wielu prób, wrażliwość wyklucza wchodzenie w głębsze relacje "do skutku".

                                        Szkoda.
                                        • protein.spill Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 06.04.15, 12:59
                                          > A moze nie ma przyczyny?

                                          Dokładniej : nie ma przyczyny w tych ludziach.
                                          Nienawiść MLa i wyższość Marka (źle wybierały) sa czasem nie na miejscu.
                                          • bgz0702 Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 06.04.15, 19:35
                                            protein.spill napisał(a):

                                            > > A moze nie ma przyczyny?
                                            >
                                            > Dokładniej : nie ma przyczyny w tych ludziach.
                                            > Nienawiść MLa i wyższość Marka (źle wybierały) sa czasem nie na miejscu.

                                            myślę że nie ma przyczyny w tych ludziach. Masz racje. To jest tak ze trzeba miec "farta"
                                      • zawle Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 06.04.15, 13:17
                                        bgz0702 napisała: > bo są dziwakami...?;))) bo każdy samotnik to dziwak, a każdy dziwak to samotnik
                                        > ;)

                                        Tak właśnie się plecie nasze życie. Samotnych łatkujemy dla naszego lepszego samopoczucia i porządku w świecie. Stygmatyzowani są społecznie wyłączani lub wyłączają się;) Niejako na życzenie/pod naciskiem społeczeństwa zaczynają się izolować. Izolacja społeczna zmienia sposób funkcjonowania. Przenosi zainteresowanie i troskę człowieka w inne obszary. I mamy już trzecią przyczynę dziwaczenia.
                                        Raz...zbieg okoliczności, osobnicze cechy, wpływ środowiska. Co jest ważniejsze? Co ma większy wpływ? Dla mnie to jest bardzo się przenikające. I trudne do zmierzenia. Daleka jestem od stawiania diagnoz. Daleka jestem od szukania przyczyn. Zresztą we współczesnej terapii od tego się odchodzi.

                                        Cenię ludzi którzy mają pokorę i widzą ograniczenia własnego postrzegania. Wolę rozmyślać nad procesem i zmianą. Oczywiście mogę wydawać się niezrozumiała, bo mam w sobie milion pokoi i teraz lata jak głupia pomiędzy nimi:)))
                                        • hello-kitty2 Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 06.04.15, 13:37
                                          zawle napisała:

                                          > bgz0702 napisała: > bo są dziwakami...?;))) bo każdy samotnik to dziwak, a
                                          > każdy dziwak to samotnik
                                          > > ;)

                                          A "kazdy pijak to zlodziej" ;-)
                                          www.youtube.com/watch?v=y3HrdbLPImw
                                          > Tak właśnie się plecie nasze życie. Samotnych łatkujemy dla naszego lepszego sa
                                          > mopoczucia i porządku w świecie. Stygmatyzowani są społecznie wyłączani lub wy
                                          > łączają się;)

                                          Eee tam. Ludzie samotni to sa bardzo ciekawi ludzie, bo maja czas.
                                          • zawle Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 06.04.15, 13:45
                                            hello-kitty2 napisała: > Eee tam. Ludzie samotni to sa bardzo ciekawi ludzie, bo maja czas.

                                            Ale ile kurwa można słuchać o kotach?:))))
                                            • bgz0702 Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 06.04.15, 19:44
                                              zawle napisała:

                                              > hello-kitty2 napisała: > Eee tam. Ludzie samotni to sa bardzo ciekawi ludzi
                                              > e, bo maja czas.
                                              >
                                              > Ale ile kurwa można słuchać o kotach?:))))

                                              a dlaczego kurwa o kotach?!!!! ;))))) mój mąż to muzyk, meloman, inżynier. Ileż kurwa można słuchac o muzie?!!!!! o kotach to ja mogę posłuchać jakby co
                                          • bgz0702 Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 06.04.15, 19:42
                                            hello-kitty2 napisała:

                                            > zawle napisała:
                                            >
                                            > > bgz0702 napisała: > bo są dziwakami...?;))) bo każdy samotnik to dziw
                                            > ak, a
                                            > > każdy dziwak to samotnik
                                            > > > ;)
                                            >
                                            > A "kazdy pijak to zlodziej" ;-)
                                            > www.youtube.com/watch?v=y3HrdbLPImw
                                            > > Tak właśnie się plecie nasze życie. Samotnych łatkujemy dla naszego lepsz
                                            > ego sa
                                            > > mopoczucia i porządku w świecie. Stygmatyzowani są społecznie wyłączani
                                            > lub wy
                                            > > łączają się;)
                                            >
                                            > Eee tam. Ludzie samotni to sa bardzo ciekawi ludzie, bo maja czas.
                                            >
                                            A prawda, mają swój czas dla siebie
                                        • druginudziarz Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 06.04.15, 17:07
                                          zawle napisała:

                                          > bgz0702 napisała: > bo są dziwakami...?;))) bo każdy samotnik to dziwak, a
                                          > każdy dziwak to samotnik
                                          > > ;)
                                          >
                                          > Tak właśnie się plecie nasze życie. Samotnych łatkujemy dla naszego lepszego sa
                                          > mopoczucia i porządku w świecie. Stygmatyzowani są społecznie wyłączani lub wy
                                          > łączają się;) Niejako na życzenie/pod naciskiem społeczeństwa zaczynają się izo
                                          > lować.

                                          A nie się wydaje, że ta "stygmatyzacja" jest głównie w sferze urojeń.
                                          A potem to już same racjonalizacje swojego położenia i swoich decyzji.
                                          • zawle Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 06.04.15, 17:44
                                            druginudziarz napisał: > A nie się wydaje, że ta "stygmatyzacja" jest głównie w sferze urojeń.
                                            > A potem to już same racjonalizacje swojego położenia i swoich decyzji.

                                            To jak nudziarz..najpierw są urojenia, czy najpierw samotność? :)))
                                            • druginudziarz Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 06.04.15, 18:25
                                              zawle napisała:

                                              > druginudziarz napisał: > A nie się wydaje, że ta "stygmatyzacja" jest główn
                                              > ie w sferze urojeń.
                                              > > A potem to już same racjonalizacje swojego położenia i swoich decyzji.
                                              >
                                              > To jak nudziarz..najpierw są urojenia, czy najpierw samotność? :)))

                                              Jeszcze inaczej, najpierw są lęki, potem urojenia.
                                              • zawle Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 06.04.15, 18:29
                                                druginudziarz napisał:
                                                > > To jak nudziarz..najpierw są urojenia, czy najpierw samotność? :)))
                                                >
                                                > Jeszcze inaczej, najpierw są lęki, potem urojenia.

                                                Dobra, starczy...przyznałam się że poezji nie lubię:))
                                        • bgz0702 Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 06.04.15, 19:40
                                          zawle napisała:

                                          > Tak właśnie się plecie nasze życie. Samotnych łatkujemy dla naszego lepszego sa
                                          > mopoczucia i porządku w świecie. Stygmatyzowani są społecznie wyłączani lub wy
                                          > łączają się;) Niejako na życzenie/pod naciskiem społeczeństwa zaczynają się izo
                                          > lować. Izolacja społeczna zmienia sposób funkcjonowania. Przenosi zainteresowan
                                          > ie i troskę człowieka w inne obszary. I mamy już trzecią przyczynę dziwaczenia.
                                          > Raz...zbieg okoliczności, osobnicze cechy, wpływ środowiska. Co jest ważniejsze
                                          > ? Co ma większy wpływ? Dla mnie to jest bardzo się przenikające. I trudne do zm
                                          > ierzenia. Daleka jestem od stawiania diagnoz. Daleka jestem od szukania przyczy
                                          > n. Zresztą we współczesnej terapii od tego się odchodzi.
                                          >
                                          > Cenię ludzi którzy mają pokorę i widzą ograniczenia własnego postrzegania. Wolę
                                          > rozmyślać nad procesem i zmianą. Oczywiście mogę wydawać się niezrozumiała, bo
                                          > mam w sobie milion pokoi i teraz lata jak głupia pomiędzy nimi:)))

                                          ty jesteś cudowna;))) ja cię kuźwa uwielbiam z tą ilością pokoi;)) No i mniej więcej się z tobą zgadzam. Taki los kuźwa: czas, miejsce, sytuacja- wszystko ma tutaj znaczenie
                                • zawle Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 06.04.15, 08:19
                                  druginudziarz napisał:> A mogłabyś streścić? bo tyle i to jeszcze we fokusie to mi się nie chce czytać.

                                  Dziękuję za komplement, ale bezzasadny:))

                                  > Ja niczego nie szukam, ja wiem. Chcesz mnie przekonać że nie ma rodziców lepszy
                                  > ch i gorszych? no to mnie nie przekonasz.
                                  > A empatia to empatia, coś mieszasz albo nie wiem o czym piszesz. A współodczuwa
                                  > nie to nie empatia. Rodzic empatyczny to taki, który rozpoznaje emocje dziecka.
                                  > DObry rodzic to taki, który wychodzi tym emocjom naprzeciw, wzmacnia te dobra
                                  > a pomaga sobie radzić z tymi złymi. Temat rzeka.
                                  > Co do cieszenia się rodzicielstwem to tak jak z cieszenia się małżeństwem/związ
                                  > kiem.
                                  > Jeśli nie ma relacji to nie ma radości.

                                  No co Ty. Rodzice są różni. Nie ma tylko idealnych. Ale do tego nikogo nie trzeba przekonywać, bo sami musieliby mieć idealnych rodziców i tak od pokoleń;) Budowanie relacji to też temat rzeka. A jak już wcześniej napisałam....aż tak pisać nie lubię

                                  > Ale chcesz o tym dyskutować? masz jakieś argumenty czy tylko "sądzisz"? no bo j
                                  > a mam. Liczne. :)

                                  Sądzę i mam argumenty. Każdy Twój argument jest moim argumentem i kontrargumentem. Dziwi mnie że chcesz dyskutować na temat pierwszości kury i jajka.
                                  • druginudziarz Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 06.04.15, 16:59
                                    zawle napisała:

                                    > No co Ty. Rodzice są różni.
                                    Aaa, czyli że są lepsi i gorsi? no to dobrze, bo mnie się bardzo niewygodnie rozmawia w poprzek faktom.

                                    > Nie ma tylko idealnych.
                                    Ale kto wogóle zaczyna za każdym razem o tych idealnych rodzicach pisać? no bo chyba nie ja ;)

                                    > Ale do tego nikogo nie trzeba przekonywać, bo sami musieliby mieć idealnych rodziców i tak od pokoleń;)
                                    To tak nie do końca. Są np. wypadki losowe, choroby, które komplikują dzieciństwo.
                                    Z drugiej strony sa okoliczności, w których właśnie udaje się przełamać negatywne skrypty i odpracować nieco zaległości pokoleniowe. Jest różnie.

                                    > Dziwi mnie że chcesz dyskutować na temat pierwszości kury i jajka.
                                    Co do pierwszości jajka i kury to sprawa jest już dawno przedyskutowana i nie ma co do tego wracać, pierwsze było jajko.
                                    Natomiast co do "natury człowieka" to background stworzyła nieodległa ewolucja, a ta odbywała się w niewielkich społecznościach/stadach. Dlatego samotność nie jest dla człowieka środowiskiem "naturalnym". Jeśli chcesz to kwestionować i dyskutować, to obawiam się, że nie mogę Ci tego oczywiście zabronić ale też nie mogę CI w tym towarzyszyć ;)
                                    • zawle Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 06.04.15, 17:41
                                      druginudziarz napisał: > To tak nie do końca. Są np. wypadki losowe, choroby, które komplikują dziecińst
                                      > wo.
                                      > Z drugiej strony sa okoliczności, w których właśnie udaje się przełamać negatyw
                                      > ne skrypty i odpracować nieco zaległości pokoleniowe. Jest różnie.

                                      A dziedziczenie pamięci?:))))))))))))))

                                      > Natomiast co do "natury człowieka" to background stworzyła nieodległa ewolucja,
                                      > a ta odbywała się w niewielkich społecznościach/stadach. Dlatego samotność nie
                                      > jest dla człowieka środowiskiem "naturalnym". Jeśli chcesz to kwestionować i d
                                      > yskutować, to obawiam się, że nie mogę Ci tego oczywiście zabronić ale też nie
                                      > mogę CI w tym towarzyszyć ;)

                                      Tu Ci też nie przyklasnę. Samotność jest również naszym środowiskiem naturalnym.
                • protein.spill Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 04.04.15, 12:52
                  anbale napisała:

                  > mojemail3 napisała:
                  >

                  > >
                  > > Ja się z tym zgadzam, znam takie przypadki. Żaden mężczyzna nie będzie ko
                  > chał w
                  > > ystarczająco dobrze, to jest taka dziura bez dna ( w sensie emocjonalnym
                  > rzecz
                  > > jasna...) i nikt jej miłością i akceptacją nie zdoła zapełnić. To jest te
                  > ż odpo
                  > > wiedz na pytanie autorki wątku w jego tytule...
                  >
                  > A mnie wkurza to przypinanie takich łatek ludziom skrzywdzonym w dzieciństwie.
                  > Ja miałam koszmarne dzieciństwo, wręcz upiorne- a niczego tak nie cenię u mężcz
                  > yzn jak dobroć; dobroć mnie kręci i podnieca, i jak dla mnie to chyba jedyna ce
                  > cha dla której facetowi warto poświęcić czas i uwagę. Jak znalazłam faceta z wi
                  > elkim sercem to żadne woły mnie nie odciągną od niego, i żyję w przekonaniu, że
                  > wszystkiego mam wystarczająco dużo z jego strony.
                  > Owszem, moje poprzednie związki padły bo długo nie potrafiłam odróżnić szacunku
                  > od braku szacunku i celowałam w facetów, którzy mi włazili na łeb. Mam również
                  > duży problem z zaufaniem komukolwiek, potrzebuję bardzo dużo czasu zanim się r
                  > ozkręcę i odsłonię. Takie naleciałości się wlecze ze sobą jak człowiek był "nad
                  > używany emocjonalnie" przez bliskich, ale to chyba nie takie groźne dla innych.
                  > Mam raczej wrażenie, że takie różne "księżniczki z domu" mają roszczeniową post
                  > awą wobec mężczyzn, i żaden nie jest wystarczająco dobry i rozpłaszczony przed
                  > nią. Kobiety z patologicznych rodzin potrafią się cieszyć byle czym, i często t
                  > eż dostają byle co, to druga strona tego medalu.

                  To fajnie ze Cię to nie złamało, powyciągałas wnioski i ułożyłaś sobie zycie z dobrym facetem. Sama wyciągnęłas sie z bagna za włosy (metodą barona Münchhausena). Nie każdemu sie taka sztuka udaje, przypadek o którym pisze m.mail był pewnie z tych co nie dały rady.

                  Nie znam sie za bardzo na patologiach ale z tego co widzę dookoła myszki gnębione w dzieciństwie szukają podświadomie okazji do powtórzenia tego układu. Mogą co prawda nienawidzić swojego prześladowcy, spędzać czas w kolkach wsparcia, wciągać innych facetow do 'friend zone' zeby ponarzekać na swojego tyrana, ale kiedy dac im w zwiazku wolna rękę czuja sie zagubione jak pies łańcuchowy spuszczony na starość z tego łańcucha.

                  Nie twierdze ze wszystkie, ani nawet ze większość ale taki schemat daje sie zauważyć.

                  Jezeli ktos szuka partnera powinien sie z tym liczyć.
                  • zawle Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 04.04.15, 13:13
                    Nie znam sie za bardzo na patologiach ale z tego co widzę dookoła myszki gnębione w dzieciństwie szukają podświadomie okazji do powtórzenia tego układu. Mogą co prawda nienawidzić swojego prześladowcy, spędzać czas w kolkach wsparcia, wciągać innych facetow do 'friend zone' zeby ponarzekać na swojego tyrana, ale kiedy dac im w zwiazku wolna rękę czuja sie zagubione jak pies łańcuchowy spuszczony na starość z tego łańcucha

                    A ta druga strona....czy ona nie dostaje? Tkwi, bije, odpuszcza. I wini. Nic innego.
                    • hello-kitty2 Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 04.04.15, 13:28
                      Spojrzec mozna tez na to z innej strony: jak sie stratuje w konkury do babki i sie na jakims etapie dostaje kosza to sie sobie wtedy facio tlumaczy: jam zem cool tylko ona jest DDAsra, ehe, right ;) Poza tym ja sie trzymam jednego: nie lekarzu lecz sie sam tylko idz do lekarza. A internetowych diagnostow zaburzen psychicznych typu Urqu po polibudzie to mozna zlac po calosci. Psychologia jako hobby dla feakow online. Zamknac jednego diagnoste z drugim doradzca w domu wariatow z wariatami na jedna nocke albo pare i by sie moze ze swojego powolania do diagnostyki wycofali ;) Bo teraz to kazdy jest psychologiem na pol etatu w necie, psia mac.
                      • marek.zak1 Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 04.04.15, 13:50
                        hello-kitty2 napisała:

                        > Spojrzec mozna tez na to z innej strony: jak sie stratuje w konkury do babki i sie na jakims etapie dostaje kosza to sie sobie wtedy facio tlumaczy: jam zem cool tylko ona jest DDAsra, ehe, right ;).

                        Lepiej, żeby z rozpaczy pił, bral prochy, czy wpadl w depresje? Jest to normalny mechanizm obronny, który pozwala sie zresetować.
                        • hello-kitty2 Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 04.04.15, 13:56
                          marek.zak1 napisał:

                          > Lepiej, żeby z rozpaczy pił, bral prochy, czy wpadl w depresje? Jest to normaln
                          > y mechanizm obronny, który pozwala sie zresetować.

                          Przerzucenie 'winy' za nieudana akcje na obiekt tej akcji? Owszem to znane ale na Boga nie na forum takie jazdy, gdzie o sobie nawzajem wiemy tyle co o sobie napiszemy. Dlatego caly czas w moim wpisie podkreslalam net.
                          • marek.zak1 Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 04.04.15, 14:02
                            hello-kitty2 napisała:

                            > marek.zak1 napisał:
                            >
                            > > Lepiej, żeby z rozpaczy pił, bral prochy, czy wpadl w depresje? Jest to normalny mechanizm obronny, który pozwala sie zresetować.
                            >
                            > Przerzucenie 'winy' za nieudana akcje na obiekt tej akcji? Owszem to znane ale na Boga nie na forum takie jazdy, gdzie o sobie nawzajem wiemy tyle co o sobie napiszemy. Dlatego caly czas w moim wpisie podkreslalam net.

                            Kitty, to rozróżnienie dla niektórych już nie jest takie klarowne. Wybielanie we własnych oczach, nawet netowych może być miłe, a prawda bywa przykra i dołująca.
                            • hello-kitty2 Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 04.04.15, 14:33
                              marek.zak1 napisał:

                              > Kitty, to rozróżnienie dla niektórych już nie jest takie klarowne. Wybielanie
                              > we własnych oczach, nawet netowych może być miłe, a prawda bywa przykra i dołuj
                              > ąca.

                              Pozostaje nauczyc sie szybko i skutecznie radzic sobie z odrzuceniem. A tego musi sie nauczyc praktycznie kazdy.
                      • urquhart Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 04.04.15, 23:49
                        hello-kitty2 napisała:

                        > Spojrzec mozna tez na to z innej strony: jak sie stratuje w konkury do babki i
                        > sie na jakims etapie dostaje kosza to sie sobie wtedy facio tlumaczy: jam zem c
                        > ool tylko ona jest DDAsra, ehe, right ;) Poza tym ja sie trzymam jednego: nie l
                        > ekarzu lecz sie sam tylko idz do lekarza. A internetowych diagnostow zaburzen p
                        > sychicznych typu Urqu po polibudzie to mozna zlac po calosci. Psychologia jako
                        > hobby dla feakow online. Zamknac jednego diagnoste z drugim doradzca w domu war
                        > iatow z wariatami na jedna nocke albo pare i by sie moze ze swojego powolania d
                        > o diagnostyki wycofali ;) Bo teraz to kazdy jest psychologiem na pol etatu w ne
                        > cie, psia mac.

                        Wywołuje emocje czyli celne :)
                        P.S.
                        Większość z uczestników czy uczestniczek opisała sama toksyczne dysfunkcje rodzinne więc pytanie nie brzmi "czy" ich te dość dobrze opisane destrukcyjne schematy dotyczą tylko: "w jakim stopniu".
                    • protein.spill Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 04.04.15, 15:37
                      > A ta druga strona....czy ona nie dostaje? Tkwi, bije, odpuszcza. I wini. Nic in
                      > nego.
                      >

                      Co do tyranów nie mam nic odkrywczego do powiedzenia: banda buców i pasożytów.
                      • zawle Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 04.04.15, 15:44
                        A ja nie o tyranach tylko. Ale i o tych którzy się "opiekują" osobą z DDA ( nie wierzę w tą jednostkę), którzy znoszą DDA, którzy zdradzają, ale są z DDA, którzy cierpią przez DDA. Czy oni nie są bez winy? Czy nie czerpią z tego korzyści? Czy potrafiliby być z kimś "normalnym"?
                        • protein.spill Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 04.04.15, 18:11
                          zawle napisała:

                          > A ja nie o tyranach tylko. Ale i o tych którzy się "opiekują" osobą z DDA ( nie
                          > wierzę w tą jednostkę), którzy znoszą DDA, którzy zdradzają, ale są z DDA, któ
                          > rzy cierpią przez DDA. Czy oni nie są bez winy? Czy nie czerpią z tego korzyści
                          > ? Czy potrafiliby być z kimś "normalnym"?
                          >

                          A to nie wiem. Pewnie układ jest dwustronny jak sugerujesz. Ja tylko nie lubię określenia "winny". Rozsądny człowiek unika obu skrajności (tyran czy sierotka) chyba ze lubi. O to chodzi?
                          • zawle Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 04.04.15, 18:17
                            dokładnie o to. I co wszystko podobne...
                • druginudziarz Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 04.04.15, 23:33
                  anbale napisała:

                  > A mnie wkurza to przypinanie takich łatek ludziom skrzywdzonym w dzieciństwie.
                  > Ja miałam koszmarne dzieciństwo, wręcz upiorne- a niczego tak nie cenię u mężcz
                  > yzn jak dobroć; dobroć mnie kręci i podnieca, i jak dla mnie to chyba jedyna ce
                  > cha dla której facetowi warto poświęcić czas i uwagę. Jak znalazłam faceta z wi
                  > elkim sercem to żadne woły mnie nie odciągną od niego, i żyję w przekonaniu, że
                  > wszystkiego mam wystarczająco dużo z jego strony.
                  > Owszem, moje poprzednie związki padły bo długo nie potrafiłam odróżnić szacunku
                  > od braku szacunku i celowałam w facetów, którzy mi włazili na łeb.

                  Ale czemu się wkurzasz? sama piszesz że pobrałaś już naukę, która kosztowała Cię kilka nieudanych związków. Więc to żadna "łatka", tylko temat do przepracowania. Niektórzy to udźwigną, niektórzy nie.
          • sabat.77 Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 03.04.15, 09:18
            hello-kitty2 napisała:

            > Tia, wyciekala sie po psychologach i psychiatrach i zaden nic takiego nie stwie
            > rdzil (nie podala), a Ty zdiagnozowales na podstawie przypadku zony eks uzytkow
            > nika, ktory ma chrapke na zycie a la Morrison, a zone ma monogamiczna i trzeba
            > mu tylko zgrabnej dyspensy na lajdactwo ;-)

            A to ty się wczoraj urodziłaś, żeby nie wiedzieć, iż pacjent z reguły o swojej chorobie wie więcej niż jego lekarz? :)
            Że kura na wyższej grzędzie siędzie, to jej od tego rozumu nie przybędzie. Biały fartuch to często tylko mit. Chociaż pacjent chciałby czasem wierzyć w jego autorytet, szczególnie gdy niewiele więcej mu pozostało.
            • druginudziarz Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 03.04.15, 11:06
              sabat.77 napisał:

              > hello-kitty2 napisała:
              >
              > > Tia, wyciekala sie po psychologach i psychiatrach i zaden nic takiego nie
              > stwie
              > > rdzil (nie podala), a Ty zdiagnozowales na podstawie przypadku zony eks u
              > zytkow
              > > nika, ktory ma chrapke na zycie a la Morrison, a zone ma monogamiczna i t
              > rzeba
              > > mu tylko zgrabnej dyspensy na lajdactwo ;-)
              >
              > A to ty się wczoraj urodziłaś, żeby nie wiedzieć, iż pacjent z reguły o swojej
              > chorobie wie więcej niż jego lekarz? :)

              To jest trochę inaczej sabat.
              Tak jest jak masz złożony trudny diagnostycznie stan zapalny, a pomocy szukasz u internisty.
              W branży psycho- też są specjalizacje, mało, najlepszy psychoterapeuta to taki, który wyszedł z własnych problemów i stąd jest na nie wyczulony, łatwo je wyłapuje u pacjentów.

        • sabat.77 Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 03.04.15, 09:03
          Uciekajac od konkretnych przykladow, to ja bym nie nazwal kobiet z forum zdrowa struktura. A ten rys psychologiczny ktory wymieniles jest tu akurat bardzo powszechny.
          • hello-kitty2 Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 03.04.15, 09:33
            sabat.77 napisał:

            > Uciekajac od konkretnych przykladow, to ja bym nie nazwal kobiet z forum zdrowa
            > struktura. A ten rys psychologiczny ktory wymieniles jest tu akurat bardzo pow
            > szechny.

            Tia no jakby sie tak zastanowic to babki z tego forum przykladaja tak duza wage do seksu, ze to rzeczywiscie nie moze byc normalne, bo statystyczna kobieta...
            • sabat.77 Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 03.04.15, 09:38
              hello-kitty2 napisała:

              > Tia no jakby sie tak zastanowic to babki z tego forum przykladaja tak duza wage
              > do seksu, ze to rzeczywiscie nie moze byc normalne, bo statystyczna kobieta...

              ... i statystyczny mężczyzna też. :)
              Myślę, że dla statystycznej większości seks jest istotnym TŁEM dla normalnego, zwykłego życia w społeczeństwie. Ponadnormatywna pogoń za realizacją seksualną, stawianie jej na piedestale - tak że przesłania całą resztę - bardzo często jest rozpaczliwym kompensowaniem sobie braku psychicznej bliskości, której nie zaznało się w kluczowych chwilach życia.
              Można uciekać w seks tak jak ucieka się w wódę. Na pewnym poziomie natężenia to jest już objaw chorobowy i trzeba mieć tego świadomość.
              • hello-kitty2 Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 03.04.15, 09:44
                sabat.77 napisał:

                > Myślę, że dla statystycznej większości seks jest istotnym TŁEM dla normalnego,
                > zwykłego życia w społeczeństwie. Ponadnormatywna pogoń za realizacją seksualną,
                > stawianie jej na piedestale - tak że przesłania całą resztę - bardzo często je
                > st rozpaczliwym kompensowaniem sobie braku psychicznej bliskości, której nie za
                > znało się w kluczowych chwilach życia.
                > Można uciekać w seks tak jak ucieka się w wódę. Na pewnym poziomie natężenia to
                > jest już objaw chorobowy i trzeba mieć tego świadomość.

                Nie wiem do kogo sie odnosisz ale na pewno nie do mnie, bo ja pol roku nie uprawialam seksu i normalnie funkcjonuje. Wiec do swiadomosci czego mnie niby przywolujesz? Ze co? Uciekam w cos czego aktualnie w ogole nie robie? hehe dobre
                • sabat.77 Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 03.04.15, 09:54
                  hello-kitty2 napisała:

                  > Nie wiem do kogo sie odnosisz ale na pewno nie do mnie, bo ja pol roku nie upra
                  > wialam seksu i normalnie funkcjonuje. Wiec do swiadomosci czego mnie niby przyw
                  > olujesz? Ze co? Uciekam w cos czego aktualnie w ogole nie robie? hehe dobre

                  Ty uprawiasz seks słowny, tu na forum :) Każdego dnia.
                  Według mnie wielu kobietom wystarczy psychologiczne ustawienie w pozycji seksualnej zdobyczy, silne poczucie bycia "stroną podażową", by czuć się zadowoloną z życia. Potwierdzać się w oczach mężczyzn.
                  Wyloguj się z forum na pół roku, przestań zastanawiać się nad seksem i ogólnie sprawami damsko-męskimi, to wtedy Ci uwierzę.
                  • hello-kitty2 Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 03.04.15, 10:16
                    sabat.77 napisał:

                    > Ty uprawiasz seks słowny, tu na forum :) Każdego dnia.
                    > Według mnie wielu kobietom wystarczy psychologiczne ustawienie w pozycji seksua
                    > lnej zdobyczy, silne poczucie bycia "stroną podażową", by czuć się zadowoloną z
                    > życia. Potwierdzać się w oczach mężczyzn.
                    > Wyloguj się z forum na pół roku, przestań zastanawiać się nad seksem i ogólnie
                    > sprawami damsko-męskimi, to wtedy Ci uwierzę.

                    Nic nie wiesz o 'wielu kobietach'. Twoje opinie na forum sa tylko echem wypowiedzi innych uzytkownikow (w tej yorikowej). Klepiesz, powtarzasz do znudzenia teorie, pomysly i postawy innych osob. Spiewasz im w chorkach, Yoric juz skonczyl swoja zwrotke, Kutuzow juz skonczyl swoja i Urqu juz skonczyl a Ty dalej i dalej i dalej lecisz z refrenikiem: statystyczna kobieta, strona podazowa, money, look i cos tam i refrenik i refrenik. A moze wreszcie przezyj cos SAM i to opisz dla odmiany.
                  • morrison9 Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 03.04.15, 14:46
                    > Ty uprawiasz seks słowny, tu na forum :) Każdego dnia.
                    > Według mnie wielu kobietom wystarczy psychologiczne ustawienie w pozycji seksua
                    > lnej zdobyczy, silne poczucie bycia "stroną podażową", by czuć się zadowoloną z
                    > życia. Potwierdzać się w oczach mężczyzn.
                    > Wyloguj się z forum na pół roku, przestań zastanawiać się nad seksem i ogólnie
                    > sprawami damsko-męskimi, to wtedy Ci uwierzę.
                    Czasem chcę coś napisać, podzielić się spostrzeżeniami,
                    Wchodzę na forum a tu okazuje się, ze...
                    ... Sabat już to napisał :-)
                    • hello-kitty2 Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 03.04.15, 15:23
                      morrison9 napisał:

                      > Czasem chcę coś napisać, podzielić się spostrzeżeniami,
                      > Wchodzę na forum a tu okazuje się, ze...
                      > ... Sabat już to napisał :-)

                      No tak, bo przeciez 'statystyczna kobieta' to Twoj refrenik ;)
                      • morrison9 Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 03.04.15, 15:51
                        hello-kitty2 napisała:

                        > No tak, bo przeciez 'statystyczna kobieta' to Twoj refrenik ;)
                        Ee. Nie o to chodzi.
                        Po prostu chciałem zwrócic uwagę na fakt, że czasem ktoś ma podobne przemyślenia.
                        Nie bierz tego do siebie.

                        Mam pytanie.
                        Z jakiego regionu Polski pochodzisz?
                        • hello-kitty2 Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 03.04.15, 19:28
                          morrison9 napisał:

                          > Mam pytanie.
                          > Z jakiego regionu Polski pochodzisz?

                          Z centrum Polski, Mazowsza. A co?
                          • morrison9 Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 04.04.15, 11:30
                            hello-kitty2 napisała:

                            > morrison9 napisał:
                            >
                            > > Mam pytanie.
                            > > Z jakiego regionu Polski pochodzisz?
                            >
                            > Z centrum Polski, Mazowsza. A co?
                            Tak się zastanawiałem bo piszesz czasem o "ciekaniu" a to nie jest ogólnopolskie tylko regionalne.
                            • hello-kitty2 Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 04.04.15, 12:17
                              morrison9 napisał:

                              > Tak się zastanawiałem bo piszesz czasem o "ciekaniu" a to nie jest ogólnopolski
                              > e tylko regionalne.

                              Aaa tak, mozliwe. Ja to w ogole z Waszych wypowiedzi wychwytuje rozne slowka, ktore mnie bardzo kreca. Ale nie lubie zadnego profesjonalnego slownictwa ani spolszczonych zapozyczen z innych jezykow tylko wlasnie taki podchodzacy pod wiejski zargon, bo mnie bawi. Widzialam kiedys jak facet taki dziadzio walnal w TV o swoim synu, ktory cos tam zawinil w relacji damsko-meskiej ''ze se zabimbal'' hehe majstersztyk. Lubie tez 'zapodal'. Uwielbiam tez polskie bluznierstwa, ktore mnie dodatkowo podniecaja, jak w zadnym innym jezyku. W Polsce pracowalam tez w branzy budowlanej z piecdziesiatka chlopa. Czulam sie tam jak ryba w wodzie. Jak szef odbieral telefon to bylo bezcenne, tam sie nauczylam zalatwiac sprawy w jezyku ludu meskiego i juz sie nigdy z tym jezykiem nie rozstalam ;) Bez przyslowiowej 'kurwy' nikt nie potraktuje Cie powaznie. Najwiekszym bolem byla dla mnie praca w jednostce buzdzetowej, nigdy wiecej. Ostatnio do pracy licencjackiej siedze w polskich przyslowiach, tez sie posmialam. Reasumujac: mamy piekny jezyk, wlasnie ten jezyk ludu, ktory dokladnie oddaje tresc i mozna sie nim pobawic. Nie lubie managerskich gladkich gadek bez tresci, ktore czasem zapodajesz ;-) Popraw sie, wrzucaj przy okazji troche Krakowizny, jak macie cos tam szczegolnego, milego dla mego ucha. Jak chcesz oczywiscie.
                              • morrison9 Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 04.04.15, 14:24
                                Weźże dajże już spokój z tą krytyką mojej osoby i języka którego używam :-)
                                Ale ciekanie też mi się podoba a usłyszałem go w regionie, z którego pochodzi moja żona i pomyślałem, ze też jesteś z tego miasta.
                                Ale skoro piszesz,, ze z Mazowsza to widocznie nie jest to taki bardzo lokalny regionalizm tylko coś bardziej rozpowszechnionego.
                                A dziwne bo ja to kilka lat temu pierwszy raz usłyszałem.Wcześniej się z tym nie spotkałem.
                                • hello-kitty2 Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 04.04.15, 14:40
                                  morrison9 napisał:

                                  > Weźże dajże już spokój z tą krytyką mojej osoby i języka którego używam :-)

                                  Przeciez Ty tez mnie krytykujesz na bogato i sobie z tym musze radzic i radze sobie chyba dobrze nie chwalac sie ;)

                                  Ja mysle, ze w Tobie sa jeszcze fajne poklady czlowieka do wydobycia. Jak to sie kiedys po szczeniacku mowilo: czuje to w moczu ;-) Chodziles do LO? Czy od razu do technikum jakiegos?

                                  > Ale ciekanie też mi się podoba a usłyszałem go w regionie, z którego pochodzi m
                                  > oja żona i pomyślałem, ze też jesteś z tego miasta.
                                  > Ale skoro piszesz,, ze z Mazowsza to widocznie nie jest to taki bardzo lokalny
                                  > regionalizm tylko coś bardziej rozpowszechnionego.
                                  > A dziwne bo ja to kilka lat temu pierwszy raz usłyszałem.Wcześniej się z tym ni
                                  > e spotkałem.

                                  Najfajniejsze jest w pierwszym jezyku, ze jak cos uslyszysz nowego to nie masz wiekszego problemu zeby to zrozumiec i wchlonac. Lapiemy wszysko intuicyjnie, a w kolejnych jezykach to tylko utalentowani tak daja rade, a reszta orka.
                                  • morrison9 Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 04.04.15, 15:21
                                    hello-kitty2 napisała:

                                    > Przeciez Ty tez mnie krytykujesz na bogato i sobie z tym musze radzic i radze s
                                    > obie chyba dobrze nie chwalac sie ;)
                                    Ale ja jestem wrażliwym mężczyznom spragnionym miłości a Ty się od potrzeby miłości i związku dystansujesz więc Ciebie można walić bez umiaru bo nie masz słabości.
                                    Oczywiście domyślam się, że w dużym stopniu grasz i udajesz twardzielkę ale to już Twój wybór.
                                    Ja nie jestem taki głupi żeby grać twardziela i tym samym dawać innym pretekst do walenia mnie na odlew.
                                    Oczywiście to, ze przyznaję się do słabości niewiele zazwyczaj zmienia. Ludzie i tak walą po gębie i kopią po kostkach ale przynajmniej ocena takiego postępowania jest łatwiejsza.
                                    >
                                    > Ja mysle, ze w Tobie sa jeszcze fajne poklady czlowieka do wydobycia. Jak to si
                                    > e kiedys po szczeniacku mowilo: czuje to w moczu ;-) Chodziles do LO? Czy od ra
                                    > zu do technikum jakiegos?
                                    Ja mam tu (na forum) przyprawioną gębę zdecydowanie odbiegającą od moich realnych cech.
                                    Nie chce mi się z tą gębą walczyć. Nawet trochę mnie ona bawi a przy okazji mam okazję zaobserwować jak ludzie kształtują sobie obraz innych ludzi na podstawie wybiórczych wypowiedzi, pozorów itd.
                                    Tak. Chodziłem do LO

                                    > Najfajniejsze jest w pierwszym jezyku, ze jak cos uslyszysz nowego to nie masz
                                    > wiekszego problemu zeby to zrozumiec i wchlonac. Lapiemy wszysko intuicyjnie, a
                                    > w kolejnych jezykach to tylko utalentowani tak daja rade, a reszta orka.
                                    A po holendersku potrafisz mówić tak jakbyś próbowała odchrząknąć flegmę z głebi gardła?
                                    Sorry za dosadnośc ale to nie mój opis języka holenderskiego tylko znajomego Holendra który tak opisał swój język ojczysty. :-)
                                    • zawle Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 04.04.15, 15:35
                                      morrison9 napisał: > Ale ja jestem wrażliwym mężczyznom spragnionym miłości a Ty się od potrzeby mił
                                      > ości i związku dystansujesz

                                      A gdyby tak założyć że oboje kłamiecie?:)))
                                      • morrison9 Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 04.04.15, 15:55
                                        zawle napisała:

                                        > morrison9 napisał: > Ale ja jestem wrażliwym mężczyzną spragnionym miłości
                                        > a Ty się od potrzeby miłości i związku dystansujesz
                                        >
                                        > A gdyby tak założyć że oboje kłamiecie?:)))
                                        To niewiele zmieni.
                                        Jeśli ktoś uporczywie dystansuje sie od potrzeby związku to fakt, że gdzieś tam w głebi może czuje coś innego nie ma żadnego praktycznego znaczenia. Nalezy przyjąć, że skoro się dystansuje to znaczy, ze tak jest.
                                        Z kolei ja jestem osobą nie potrafiącą nazwać swego życia spełnionym w sytuacji kiedy nie jestem spełniony w relacji z kobietą.
                                        To, że na skutek pogłębionej analizy mojej osoby udowodnisz wszem i wobec, że jestem dajmy na to hipokrytą, kołtunem, pozerem, człowiekiem o marnym charakterze to także niewiele zmieni.
                                        Nadal będę podtrzymywał swoje deklaracje odnośnie moich potrzeb. One nie znikną.
                                        • zawle Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 04.04.15, 16:05
                                          morrison9 napisał: > To niewiele zmieni.
                                          > Jeśli ktoś uporczywie dystansuje sie od potrzeby związku to fakt, że gdzieś tam
                                          > w głebi może czuje coś innego nie ma żadnego praktycznego znaczenia. Nalezy pr
                                          > zyjąć, że skoro się dystansuje to znaczy, ze tak jest.

                                          To czy coś zmieni zależy od osoby. Dla Ciebie nie zmieni, dla innej tak.
                                          Aczkolwiek też staram się wierzyć ludziom gdy o sobie mowią źle- zazwyczaj mają rację.
                                          • hello-kitty2 Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 04.04.15, 16:28
                                            zawle napisała:

                                            > morrison9 napisał: > To niewiele zmieni.
                                            > > Jeśli ktoś uporczywie dystansuje sie od potrzeby związku to fakt, że gdzi
                                            > eś tam
                                            > > w głebi może czuje coś innego nie ma żadnego praktycznego znaczenia. Nale
                                            > zy pr
                                            > > zyjąć, że skoro się dystansuje to znaczy, ze tak jest.
                                            >
                                            > To czy coś zmieni zależy od osoby. Dla Ciebie nie zmieni, dla innej tak.
                                            > Aczkolwiek też staram się wierzyć ludziom gdy o sobie mowią źle- zazwyczaj mają
                                            > rację.

                                            Ooo wyszlo ciekawie.
                                            1. Chce zwiazku i mowi o tym rowna sie mowi o sobie dobrze.
                                            2. Nie chce zwiazku i mowi o tym rowna sie mowi o sobie zle.
                                            • zawle Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 04.04.15, 16:47
                                              hello-kitty2 napisała: > Ooo wyszlo ciekawie.
                                              > 1. Chce zwiazku i mowi o tym rowna sie mowi o sobie dobrze.
                                              > 2. Nie chce zwiazku i mowi o tym rowna sie mowi o sobie zle.

                                              Przy Twoim wartościowaniu nawet śmiesznie:))
                                              • trzcinowa1 Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 04.04.15, 18:14
                                                Darujcie już sobie i załóżcie sobie własny wątek do swoich prywatnych przepychanek i "dyskusji". Boszszszsz, za grosz kultury. A myślałam, że tu normalni ludzie piszą. W życiu się nie spotkałam z takim zachowaniem na forum. Ale czego się spodziewać po GW. Adiós!
                                                • lybbla Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 04.04.15, 21:12
                                                  trzcinowa1 napisała:

                                                  > Darujcie już sobie i załóżcie sobie własny wątek do swoich prywatnych
                                                  > przepychanek i "dyskusji".

                                                  Specyfiką tego forum są off topy. Ten wątek nie jest Twój.
                                                  Dzięki off topom megalomani szybko ewakuują się z tego forum.

                                                  > Boszszszsz, za grosz kultury.

                                                  Twoja kultura to rozmawiać z ludźmi a na koniec rzucić w nich kupą:

                                                  > Ale czego się spodziewać po GW. Adiós!

                                                  > A myślałam, że tu normalni ludzie piszą.

                                                  Od jedynych tu normalnych czuć swąd palonych przez nich stosów.

                                                  > W życiu się nie spotkałam z takim zachowaniem na forum.

                                                  Na forum nie widziałaś? Hehehe.
                                                  Pozostawiasz po sobie wrażenie, że niewiele widziałaś.
                                                  Musisz być na planecie Ziemia od niedawna, ewentualnie zmarnotrawiłaś
                                                  swój czas na psychologów.
                                                  • bgz0702 Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 04.04.15, 21:39
                                                    lybbla napisał:

                                                    > trzcinowa1 napisała:
                                                    >
                                                    > > Darujcie już sobie i załóżcie sobie własny wątek do swoich prywatnych przepychanek i "dyskusji".
                                                    >
                                                    > Specyfiką tego forum są off topy. Ten wątek nie jest Twój.
                                                    > Dzięki off topom megalomani szybko ewakuują się z tego forum.
                                                    > > Boszszszsz, za grosz kultury.
                                                    > Twoja kultura to rozmawiać z ludźmi a na koniec rzucić w nich kupą:
                                                    > > Ale czego się spodziewać po GW. Adiós!
                                                    > A myślałam, że tu normalni ludzie piszą.

                                                    > Od jedynych tu normalnych czuć swąd palonych przez nich stosów.
                                                    >
                                                    > > W życiu się nie spotkałam z takim zachowaniem na forum.
                                                    > Na forum nie widziałaś? Hehehe.
                                                    > Pozostawiasz po sobie wrażenie, że niewiele widziałaś. Musisz być na planecie Ziemia od niedawna, ewentualnie zmarnotrawiłaś swój czas na psychologów.

                                                    daj jej spokój, miała problem przyszła po pomoc a tu dom wariatów, nie przewidziała
                                                  • marek.zak1 Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 04.04.15, 22:00
                                                    bgz0702 napisała:
                                                    > daj jej spokój, miała problem przyszła po pomoc a tu dom wariatów, nie przewidziała.

                                                    Dostała wiele rad w pierwszych postach, a potem dyskusja ewaluowała w różnych kierunkach. Ja bylem bardzo wstrzemięźliwy i nie wstawiłem żadnej informacji o Sowie.
                                                  • lybbla Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 04.04.15, 23:22
                                                    bgz0702 napisała:

                                                    > daj jej spokój, miała problem przyszła po pomoc a tu dom wariatów,
                                                    > nie przewidziała

                                                    Pomachałem niegrzecznie na pożegnanie. No bo na co dzień tu jest zupełnie normalnie. Tylko w święta a szczególnie w dzień kobiet zmieniamy się z psychologów w ich pacjentów.
                                                  • druginudziarz Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 04.04.15, 23:42
                                                    lybbla napisał:

                                                    > bgz0702 napisała:
                                                    >
                                                    > > daj jej spokój, miała problem przyszła po pomoc a tu dom wariatów,
                                                    > > nie przewidziała
                                                    >
                                                    > Pomachałem niegrzecznie na pożegnanie. No bo na co dzień tu jest zupełnie norma
                                                    > lnie. Tylko w święta a szczególnie w dzień kobiet zmieniamy się z psychologów w
                                                    > ich pacjentów.

                                                    A ja bardzo lubię to kółko terapeutyczne :D
                                                    Ostatnio sporo feedbacku jest na forum, np. sabat nie ma co narzekać, w gabinecie kosztowałoby to minimum kilka tysiaków :)
                                                    Świetnie się czyta, zwłaszcza to wszystko między wierszami ;)
                                        • marek.zak1 Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 04.04.15, 16:08
                                          morrison9 napisał:

                                          > Z kolei ja jestem osobą nie potrafiącą nazwać swego życia spełnionym w sytuacji kiedy nie jestem spełniony w relacji z kobietą.

                                          To tak ma 9 facetów na 10.
                                          • hello-kitty2 Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 04.04.15, 16:32
                                            marek.zak1 napisał:

                                            > morrison9 napisał:
                                            >
                                            > > Z kolei ja jestem osobą nie potrafiącą nazwać swego życia spełnionym w sy
                                            > tuacji kiedy nie jestem spełniony w relacji z kobietą.
                                            >
                                            > To tak ma 9 facetów na 10.

                                            Ooo widzisz Marek potwierdzil, ze nie jestes pod tym wzgledem szczegolny. Co jest szczegolnego, powtorze sie, to ze Ty sobie ta droge do szczescia sam zablokowales dwukropek
                                            1. wazac sie z zona w sposob nierozwiazywalny
                                            2. szukajac prawie nieistniejacej kobiety lecac aardwolfem ´w dobie pandemii hiv...´
                                            usmieszek
                                        • hello-kitty2 Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 04.04.15, 16:24
                                          morrison9 napisał:

                                          > Jeśli ktoś uporczywie dystansuje sie od potrzeby związku to fakt, że gdzieś tam
                                          > w głebi może czuje coś innego nie ma żadnego praktycznego znaczenia. Nalezy pr
                                          > zyjąć, że skoro się dystansuje to znaczy, ze tak jest.

                                          Tutaj sporo uzytkownikow dystansuje sie do zwiazku. Nie jest to jakies nietypowe. Natomiast ja nie odbieram tego jakos arbitralnie.

                                          > Z kolei ja jestem osobą nie potrafiącą nazwać swego życia spełnionym w sytuacji
                                          > kiedy nie jestem spełniony w relacji z kobietą.

                                          Z tym to ja akurat nie mam problemu natomiast nie wierze, ze to Ci sie moze udac chocby z prostego myku (dwukropek, przestawiaja mi sie znaki interpuncyjne na klawiaturze, kurka wodna) twierdzisz, ze dotrzymujesz umow, a dales slowo obecnej zonie, ze z nia zawsze bedziesz wiec nawet jakby Ci sie udalo znalezc kobiete odpowiadajaca Twoim potrzebom to przypadnie jej rola kochanki, a podczytywales moze co kobiety mysla o kochankach w sasiednim watku, ze to desperatki wiec taka kobieta bedzie miala trudniej w zyciu ze wzgledu na Twoje wczesniejsze zobowiazania wobec zony wiec ktora sie zgodzi zeby byc pietnowana latami tylko dlatego ze Ty potrzebujesz spelnic sie z nia w relacji? To jest nie fair po prostu. Wiec wg mnie uniemozliwiles sobie swoimi wlasnymi zasadami spelnienie swoich wlasnych potrzeb.
                                    • hello-kitty2 Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 04.04.15, 16:07
                                      morrison9 napisał:

                                      > Ale ja jestem wrażliwym mężczyznom spragnionym miłości a Ty się od potrzeby mił
                                      > ości i związku dystansujesz więc Ciebie można walić bez umiaru bo nie masz słab
                                      > ości.

                                      Oj nie nie, od potrzeby milosci sie nie dystansuje. Wiele razy tu pisalam o milosci, ze w nia wierze i jej szukam. Tylko ja nie stawiam znaku = miedzy miloscia a zwiazkiem. Stad moze to przeklamanie, ktore sie wkradlo. Ja chyba tez lubie tesknic wiec dobrze, zeby byla mozliwosc zatesknienia. Znalam kiedys taka parke, ktora pracowala ze soba biurko w biurko zreszta tez w moje biurko, potem szkli razem do wspolnego mieszkania, i rano znowu w pracy. Kiedys mi dziewczyna z tej pary powiedziala, ze zwiazek z facetem jest nudny ;) Pomyslalam sobie wtedy 'kurcze bo wy sami sie okradacie'.
                                      Slabosci mam, owszem ale mam wewnterzna potrzebe przezywania porazek, bolow, krytyk w samotnosci. Robienie tego przed kims pojmuje jako wziecie kosza na smieci i wywalenie z niego wszystkiego na podloge przed kims i mowienie 'no popatrz, popatrz na moje smieci'. Wydaje mi sie nie fair, bo co ktos z boku moze zrobic z tymi twoimi smieciami? Zacznie je przegrzebywac?

                                      > Tak. Chodziłem do LO

                                      Do klasy o jakim profilu?

                                      > A po holendersku potrafisz mówić tak jakbyś próbowała odchrząknąć flegmę z głeb
                                      > i gardła?
                                      > Sorry za dosadnośc ale to nie mój opis języka holenderskiego tylko znajomego Ho
                                      > lendra który tak opisał swój język ojczysty. :-)

                                      Nie oczywiscie, ze nie. Mowie z wyraznym akcentem. Wiem, na zachodzie kraju jest to norma i tez mnie czasem drazni. Powinienes dla odprezenia posluchac Belgow tam od Chiacha, bo Ci zamienili flegme na vibrato tak brzmiace trt rtr tryt...
                                      • morrison9 Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 04.04.15, 21:18
                                        hello-kitty2 napisała:

                                        > morrison9 napisał:

                                        > Oj nie nie, od potrzeby milosci sie nie dystansuje. Wiele razy tu pisalam o mil
                                        > osci, ze w nia wierze i jej szukam. Tylko ja nie stawiam znaku = miedzy milosci
                                        > a a zwiazkiem. Stad moze to przeklamanie, ktore sie wkradlo. Ja chyba tez lubie
                                        > tesknic wiec dobrze, zeby byla mozliwosc zatesknienia.
                                        Ale tu nie ma między nami jakiejś róznicy.
                                        Wiem, ze rozłąki i pewne oddalenie może wzmacniać uczucie.
                                        Nie chodzi o to by na okrągło ze sobą przebywać, nie mieć własnego życia, własnej sfery.
                                        Wręcz przeciwnie.
                                        Na tym właśnie polega zaufanie, ze nawet w chwili kiedy nie jesteście obok siebie nie czujesz lęku bo wiesz, ze możesz być drugiej osoby pewna.
                                        Ale miłośc musi się czymś przejawiać. Nie może być pojęciem abstrakcyjnym.
                                        W przeciwnym razie mógłbym sobie dywagować o tym, że razem z Angeliną Jolie darzymy się wzajemną głęboką miłością.
                                        A że się nie widujemy? No cóż. Przecież to tylko szczegół.
                                        Sprowadzanie pojęcia miłości do abstrakcyjnego absurdu prowadzi na manowce.
                                        Skąd wiesz przy swojej wizji relacji damsko męskiej czy chwilowa rozłąka nie jest wstępem do rozstania?
                                        W przypadku osób deklarujących otwarcie "seryjną monogamię" trudno być pewnym dnia ani godziny.
                                        > > Tak. Chodziłem do LO
                                        >
                                        > Do klasy o jakim profilu?
                                        Mat-fiz. Kiedys Ci chyba już pisałem.
                                        • hello-kitty2 Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 04.04.15, 22:01
                                          morrison9 napisał:

                                          > Wiem, ze rozłąki i pewne oddalenie może wzmacniać uczucie.
                                          > Nie chodzi o to by na okrągło ze sobą przebywać, nie mieć własnego życia, własn
                                          > ej sfery.
                                          > Wręcz przeciwnie.
                                          > Na tym właśnie polega zaufanie, ze nawet w chwili kiedy nie jesteście obok sieb
                                          > ie nie czujesz lęku bo wiesz, ze możesz być drugiej osoby pewna.
                                          > Ale miłośc musi się czymś przejawiać. Nie może być pojęciem abstrakcyjnym.
                                          > W przeciwnym razie mógłbym sobie dywagować o tym, że razem z Angeliną Jolie dar
                                          > zymy się wzajemną głęboką miłością.
                                          > A że się nie widujemy? No cóż. Przecież to tylko szczegół.
                                          > Sprowadzanie pojęcia miłości do abstrakcyjnego absurdu prowadzi na manowce.
                                          > Skąd wiesz przy swojej wizji relacji damsko męskiej czy chwilowa rozłąka nie je
                                          > st wstępem do rozstania?

                                          No popatrz. Moze jednak zle zaczelismy. Stapnales na forum lewa noga. A tu prosze tak ladnie napisales. Milosc zasadniczo jest pojeciem abstrakcyjnym, ktore opisuje siatke polaczen w naszym mozgu gdy myslimy o obiekcie, jestesmy z nim. Oczywiscie powinna sie w czyms przejawiac a mianowicie w silnych polaczeniach. Kiedys kumpela, zupelnie przelotna znajomosc z uniwerku, kobieta z innej kultury, co do ktorej pasowaloby okreslenie wontowe 'mamy nawet inna logike' powiedziala mi cos takiego 'jak moj maz ma bol glowy to ja tez cierpie'. Poruszylo mnie to, bo czy w naszej kulturze mozliwe jest takie wspolodczuwanie? I co z tego, ze on jest lekarzem-wirusologiem odpowiedzialnym na caly kraj za akcje na wypadek gdyby sie na terenie panstwa pojawil Ebola, a ona jest zwykla, prosta, grubsiawa emigrantka z Indonezji, ktora nie zaliczyla przedmiotu, bo nie potrafila nawet strescic zwyklego artykulu naukowego. Czy ja bedac na jej miejscu i umiejac streszczac najlepiej na roku moglabym mu to dac? Polacznia w mozgu sluzace skutecznemu czytaniu i wychwytywaniu najwazniejszych informacji mam silniejsze niz te milosne najwyrazniej :( Jak to mawail moj szef: chujnia ;)

                                          > W przypadku osób deklarujących otwarcie "seryjną monogamię" trudno być pewnym d
                                          > nia ani godziny.

                                          Wiesz tutaj Urqu trwale doradza kobietom zeby obnizac wymagania. Seryjna monogamia moze byc na to odpowiedzia ;) Moze byc tez odpowiedzia na nature zycia.

                                          > Mat-fiz. Kiedys Ci chyba już pisałem.

                                          Nie pisales, ja nie pytalam. Moja pamiec komplementuje moich rozmowcow (lub ich kaze ;)
                                          • morrison9 Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 04.04.15, 23:09
                                            hello-kitty2 napisała:

                                            > morrison9 napisał:

                                            > No popatrz. Moze jednak zle zaczelismy. Stapnales na forum lewa noga.
                                            Ale ja tu nie wpadłem po akceptacje.
                                            Raczej chce zasiac ferment.
                                            > A tu pros
                                            > ze tak ladnie napisales. Milosc zasadniczo jest pojeciem abstrakcyjnym,
                                            No a ja nie szukam abstrakcji tylko jej realnych, rzeczywistych przejawów.
                                            Nie wmawiam ludziom, że tylko mój sposób postrzegania jest słuszny.
                                            Po prostu szukam takich, którzy postrzegają podobnie.

                                            > Wiesz tutaj Urqu trwale doradza kobietom zeby obnizac wymagania. Seryjna monoga
                                            > mia moze byc na to odpowiedzia ;)
                                            No i ma rację.
                                            A jesli kobieta nie jest w stanie obniżyc swoich wymagan to niech sie do tego przyzna.
                                            A nie narzeka w stylu: "dzisiejsi mężczyźni są tacy niedojrzali" bo to żałosne oszukiwanie samej siebie.
                                            > Moze byc tez odpowiedzia na nature zycia.
                                            Zaraz zaraz. Seryjna monogamia to cel dążeń czy skutek kompromisu?
                                            > > Mat-fiz. Kiedys Ci chyba już pisałem.
                                            > Nie pisales, ja nie pytalam. Moja pamiec komplementuje moich rozmowcow (lub ich
                                            > kaze ;)
                                            Pytałaś czy jestem inżynierem przy kiedy odjęłaś wartośc ujemną (czyli dodałaś) a ja nie zauważyłem mimo, że jestem matematyczny
                                            • hello-kitty2 Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 04.04.15, 23:36
                                              morrison9 napisał:

                                              > Raczej chce zasiac ferment.

                                              No tez sie spierdziales i Cie omijaja lukiem ;-) A do czego ten ferment?

                                              > A jesli kobieta nie jest w stanie obniżyc swoich wymagan to niech sie do tego p
                                              > rzyzna.

                                              Nie znam takiej z forum. W realu z takimi sie nie koleguje.

                                              > Zaraz zaraz. Seryjna monogamia to cel dążeń czy skutek kompromisu?
                                              Skutek obnizenia wymagan.

                                              > Pytałaś czy jestem inżynierem przy kiedy odjęłaś wartośc ujemną (czyli dodałaś)
                                              > a ja nie zauważyłem mimo, że jestem matematyczny

                                              Tak ale czy zeby dostac sie na polibude trzeba byc w mat-fiz?
                                              • morrison9 Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 05.04.15, 13:57
                                                hello-kitty2 napisała:

                                                > No tez sie spierdziales i Cie omijaja lukiem ;-) A do czego ten ferment?
                                                Do myślenia.
                                                > > A jesli kobieta nie jest w stanie obniżyc swoich wymagan to niech sie do tego p
                                                > > rzyzna.
                                                > Nie znam takiej z forum. W realu z takimi sie nie koleguje.
                                                Nie znasz takich, które obniżają wymagania czy takich które się do tego przyznają?
                                                > > Zaraz zaraz. Seryjna monogamia to cel dążeń czy skutek kompromisu?
                                                > Skutek obnizenia wymagan.
                                                Czyli to efekt końcowy, skutek a nie cel sam w sobie?
                                                > > Pytałaś czy jestem inżynierem przy kiedy odjęłaś wartośc ujemną (czyli do
                                                > dałaś) a ja nie zauważyłem mimo, że jestem matematyczny
                                                > Tak ale czy zeby dostac sie na polibude trzeba byc w mat-fiz?
                                                Nie. Po prostu przypominam sytuację kiedy pisałem o swoim wykształceniu.
                                                • hello-kitty2 Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 05.04.15, 14:16
                                                  morrison9 napisał:

                                                  > > > A jesli kobieta nie jest w stanie obniżyc swoich wymagan to niech s
                                                  > ie do tego p
                                                  > > > rzyzna.
                                                  > > Nie znam takiej z forum. W realu z takimi sie nie koleguje.
                                                  > Nie znasz takich, które obniżają wymagania czy takich które się do tego przyzna
                                                  > ją?

                                                  Co sie nie przyznaja. Przede mna sie przyznaja ;) Ja bym raczej powiedziala, ze kobiety jak najbardziej obnizaja wymagania ale niestety to nie rodzi tylko dobrych konsekwencji wiec nie jest takie dobre jak Urqu poleca. Urqu to w ogole malo pisze o tym co sie dzieje dalej tj po tym 'i zyli dlugo i szczesliwie', a nie na darmo Mojemail mawia 'konca patrz'. PUA srua i inne madrosci traktuja tylko o poczatkach, a koniec z tego niepewny. Wiec trzeba ostroznie z tymi metodami, bo mozna na manowce wpasc i na koncu gorzko zaplakac.

                                                  > > > Zaraz zaraz. Seryjna monogamia to cel dążeń czy skutek kompromisu?
                                                  > > Skutek obnizenia wymagan.
                                                  > Czyli to efekt końcowy, skutek a nie cel sam w sobie?

                                                  Skutek.
                                                  • morrison9 Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 05.04.15, 14:37
                                                    hello-kitty2 napisała:


                                                    > Co sie nie przyznaja. Przede mna sie przyznaja ;) Ja bym raczej powiedziala, ze
                                                    > kobiety jak najbardziej obnizaja wymagania ale niestety to nie rodzi tylko dob
                                                    > rych konsekwencji wiec nie jest takie dobre jak Urqu poleca. Urqu to w ogole ma
                                                    > lo pisze o tym co sie dzieje dalej tj po tym 'i zyli dlugo i szczesliwie'
                                                    Ja nie sądzę by Urqu miał w zamiarze dawanie gotowego przepisu.
                                                    Sądzę, że raczej wskazuje na pewien mechanizm.
                                                    I ja się z tym mechanizmem zgadzam.
                                                    Ale gotowych przepisów też nie mam.
                                                    > a nie na darmo Mojemail mawia 'konca patrz'.
                                                    No i ja patrzę tego końca ciągle.
                                                    Co czyni mnie niereformowalnym pesymistą.
                                                    > PUA srua i inne madrosci traktuja tylk
                                                    > o o poczatkach, a koniec z tego niepewny.
                                                    No niestety. Tak jest.
                                                    > Wiec trzeba ostroznie z tymi metodami
                                                    > , bo mozna na manowce wpasc i na koncu gorzko zaplakac.
                                                    Ale treba próbowac. Chocby po to by miec poczucie, ze sie próbowało i przegrało a nie że się czekało aż las sam się ułoży.

                                                    > > Czyli to efekt końcowy, skutek a nie cel sam w sobie?
                                                    > Skutek.
                                                    To jaki jest dla Ciebie stan pożądany, optymalny?
                                                    Stuprocentowa monogamia?
                                                  • hello-kitty2 Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 05.04.15, 15:01
                                                    morrison9 napisał:

                                                    > No i ja patrzę tego końca ciągle.
                                                    > Co czyni mnie niereformowalnym pesymistą.
                                                    > Ale treba próbowac. Chocby po to by miec poczucie, ze sie próbowało i przegrało
                                                    > a nie że się czekało aż las sam się ułoży.

                                                    I dlatego sadze, ze sie za surowo oceniasz czy tez prowokacyjnie. Skoro probujesz to pesymista nie jestes. Byc moze realista?

                                                    > > > Czyli to efekt końcowy, skutek a nie cel sam w sobie?
                                                    > > Skutek.
                                                    > To jaki jest dla Ciebie stan pożądany, optymalny?
                                                    > Stuprocentowa monogamia?

                                                    Jaki? Nie wiem, na razie staram sie byc realistka. O tym co ja bym chciala i jak bym wyobrazala sobie swoje zycie z mezczyzna to ja nawet nie mysle, bo nie chce brac dodatkowych trosk z tytulu, ze nigdy tego nie osiagne. Musialabym sie przymierzyc do paru modeli. Nie wiem ktory dla mnie jest dobry ale wiem jaka jestem wiec sam sobie odpowiedz ktory:
                                                    - chce kochac
                                                    - chce tesknic
                                                    - chce miec tony seksu
                                                    - chce byc szczera
                                                    - nie chce byc kochanka zonatego zeby kobiety mna pogardzaly
                                                    - nie chce zyc w ukryciu
                                                    - chce zarabiac na siebie
                                                    - nie chce juz rodzic dzieci
                                                    - jestem typem kumpeli
                                                    - chce sie zawsze czyms zajmowac (miec jakis projekt)
                                                    - lubie walczyc na slowa
                                                    - lubie godzic sie w lozku
                                                    - nie jestem zazdrosna
                                                    - nie przywiazuje sie do miejsc, moge nie miec domu
                                                    - chce do smierci uczyc sie jezykow
                                                    - boje sie chorob ale daleeeeeko mi do obsesji Aardwolfa
                                                    - chce uprawiac sport ale moge spokojnie robic to sama byle mi nie przeszkadzano
                                                    - chce sie nauczyc jazdy konnej, bo to bedzie strzal w dziesiatke (ja i kon), jak sie uda w Krakowie tego lata, mam juz namiary i podreczniki od dobrego ducha ;).

                                                    Moze byc? Sam roztrzygnij, bo ja nie umiem odpowiedziec na Twoje pytanie.
                                                  • morrison9 Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 05.04.15, 15:21
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > morrison9 napisał:
                                                    > I dlatego sadze, ze sie za surowo oceniasz czy tez prowokacyjnie. Skoro probuje
                                                    > sz to pesymista nie jestes. Byc moze realista?
                                                    Mój pesymizm wynika z realizmu :-)

                                                    > Jaki? (...)
                                                    >
                                                    > Moze byc? Sam roztrzygnij, bo ja nie umiem odpowiedziec na Twoje pytanie.
                                                    Całkiem fajna lista. Większośc punktów mi się podoba.
                                                  • hello-kitty2 Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 05.04.15, 15:33
                                                    morrison9 napisał:

                                                    > Mój pesymizm wynika z realizmu :-)

                                                    Moj ojciec zawsze mowil, ze jest realista, a ja go szczerze za to niecierpialam, a teraz nie robie nic wiecej, jak szukam jego kopii.

                                                    Przypomnial mi sie kawal jak pesymista, optymista i realista weszli do tunelu:
                                                    "'Pesymista widzi ciemny tunel.
                                                    Optymista widzi światełko w tunelu.
                                                    Realista widzi światło pociągu.
                                                    A maszynista widzi trzech debili na torach."

                                                    Ciagnij w strone realisty ;-)
                                                  • protein.spill Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 05.04.15, 16:58
                                                    > Przypomnial mi sie kawal jak pesymista, optymista i realista weszli do tunelu:
                                                    > "'Pesymista widzi ciemny tunel.
                                                    > Optymista widzi światełko w tunelu.
                                                    > Realista widzi światło pociągu.
                                                    > A maszynista widzi trzech debili na torach."
                                                    >
                                                    > Ciagnij w strone realisty ;-)

                                                    Off-top:

                                                    Pracuje od niedawna nad pewnym projektem z Rosjanami.

                                                    Optymista: szklanaka jest w połowie pełna.
                                                    Pesymista: szklanka jest w połowie pusta.
                                                    Rosjanin: w szklance jest mocz.
                                                  • hello-kitty2 Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 05.04.15, 17:07
                                                    protein.spill napisał(a):

                                                    > Off-top:
                                                    >
                                                    > Pracuje od niedawna nad pewnym projektem z Rosjanami.
                                                    >
                                                    > Optymista: szklanaka jest w połowie pełna.
                                                    > Pesymista: szklanka jest w połowie pusta.
                                                    > Rosjanin: w szklance jest mocz.

                                                    Rosjanie + rakiety = juz mi sie robi cieplo ;) Gdzie Ty pracujesz? W korporacji? Ehe, right ;) Milo, ze wpadles tu na dol, a nie do napierdalanki na gorze. Mocz mnie zdziwil (?). A Ty co widzisz? W sensie: w ktora stone ciagniesz? Obstawiam optymiste.
                                                  • protein.spill Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 05.04.15, 18:37
                                                    > Rosjanie + rakiety = juz mi sie robi cieplo ;) Gdzie Ty pracujesz? W korporacji
                                                    > ? Ehe, right ;)

                                                    Ee, jakby to było cos poważnego to bym przeciez nie mógł o tym mowić.
                                                    Nic bezpośrednio wojskowego, tylko kontrakty.
                                                    Co wojsko robi z naszym softem to juz nie nasza brocha.

                                                    > Milo, ze wpadles tu na dol, a nie do napierdalanki na gorze.

                                                    Dzien wczesniej cytowałem mm3 Hamleta, zeby nie włazić miedzy ostrza potężnych szermierzy. Prorok?

                                                    > Mocz mnie zdziwil (?).

                                                    Mocz = pesymizm, poziom ostateczny.

                                                    A Ty co widzisz? W sensie: w ktora stone ciagniesz? Obstaw
                                                    > iam optymiste.

                                                    Anglicy mówią tutaj: jestem pesymista ale to nie powód zeby byc ponurakiem. Wole to niż wersje rosyjska.
                                                  • hello-kitty2 Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 05.04.15, 19:44
                                                    protein.spill napisał(a):

                                                    > Ee, jakby to było cos poważnego to bym przeciez nie mógł o tym mowić.
                                                    > Nic bezpośrednio wojskowego, tylko kontrakty.
                                                    > Co wojsko robi z naszym softem to juz nie nasza brocha.

                                                    >
                                                    > Dzien wczesniej cytowałem mm3 Hamleta, zeby nie włazić miedzy ostrza potężnych
                                                    > szermierzy. Prorok?

                                                    > Mocz = pesymizm, poziom ostateczny.
                                                    >
                                                    > Anglicy mówią tutaj: jestem pesymista ale to nie powód zeby byc ponurakiem. Wol
                                                    > e to niż wersje rosyjska.

                                                    Tak tylko podkrecam. Rakiety, Rosjanie, Hamlet... przyznam, ze przeszlo mi przez mysl, ze moze jestes jak ten fake spy z True lies :) Ale raczej to efekt, ktory opisywala kiedys dziewczyna, ktora umawiala sie na seks z trzema panami w tym samym czasie jako ich kochanka. Mowila, ze byli to mezczyzni z wysokiej polki. A te polke okreslila tak parafrazujac: 'im wiecej opowiadali o rzeczach, ktorymi sie zajmowali, rzeczach, ktorych nie bylam sobie w stanie nawet wyobrazic, ogarnac umyslem, zrozumiec, tym bardziej mnie podniecali'. Taka tam iluminacja.
                                                  • lybbla Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 05.04.15, 17:40
                                                    protein.spill napisał(a):

                                                    > > Przypomnial mi sie kawal jak pesymista, optymista i realista weszli do tu
                                                    > nelu:
                                                    > > "'Pesymista widzi ciemny tunel.
                                                    > > Optymista widzi światełko w tunelu.
                                                    > > Realista widzi światło pociągu.
                                                    > > A maszynista widzi trzech debili na torach."
                                                    > >
                                                    > > Ciagnij w strone realisty ;-)
                                                    >
                                                    > Off-top:
                                                    >
                                                    > Pracuje od niedawna nad pewnym projektem z Rosjanami.
                                                    >
                                                    > Optymista: szklanaka jest w połowie pełna.
                                                    > Pesymista: szklanka jest w połowie pusta.
                                                    > Rosjanin: w szklance jest mocz.

                                                    Zdrajca :p
                                            • urquhart Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 05.04.15, 00:06
                                              morrison9 napisał:
                                              > No a ja nie szukam abstrakcji tylko jej realnych, rzeczywistych przejawów.
                                              > Nie wmawiam ludziom, że tylko mój sposób postrzegania jest słuszny.
                                              > Po prostu szukam takich, którzy postrzegają podobnie.

                                              Jak w wątku obok o piramidzie Maslowa to się nazywa poczucia afiliacji.
                                              A potrzeba zrozumienia otaczającej rzeczywistości jak to działa wynika z potrzeby bezpieczeństwa...
                                              • morrison9 Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 05.04.15, 14:02
                                                urquhart napisał:
                                                > Jak w wątku obok o piramidzie Maslowa to się nazywa poczucia afiliacji.
                                                > A potrzeba zrozumienia otaczającej rzeczywistości jak to działa wynika z potrze
                                                > by bezpieczeństwa...
                                                No widzisz.
                                                Ja ją mam (tę potrzebę), większosc ludzi ją ma.
                                                A kitty nie ma.
                                                Bo ona twarda jest.
                                                Jest jak Chuck Norris :-)
                                                Można ją bez wyrzutów sumienia kopac a ona nie mrugnie okiem bo to by oznaczało przyznanie się do słabości. :-)
                                                • hello-kitty2 Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 05.04.15, 14:30
                                                  morrison9 napisał:

                                                  > urquhart napisał:
                                                  > > Jak w wątku obok o piramidzie Maslowa to się nazywa poczucia afiliacji.
                                                  > > A potrzeba zrozumienia otaczającej rzeczywistości jak to działa wynika z
                                                  > potrze
                                                  > > by bezpieczeństwa...
                                                  > No widzisz.
                                                  > Ja ją mam (tę potrzebę), większosc ludzi ją ma.
                                                  > A kitty nie ma.
                                                  > Bo ona twarda jest.
                                                  > Jest jak Chuck Norris :-)
                                                  > Można ją bez wyrzutów sumienia kopac a ona nie mrugnie okiem bo to by oznaczało
                                                  > przyznanie się do słabości. :-)

                                                  Nie wiem co to znaczy afiliacja i nie jestem wystarczajaco na ten moment zmotywowana zeby sprawdzac czy to mam czy nie. Ja sie koncentruje nad wydzwignieciem sie z dwoch slabosci, ktore mi przeslaniaja na razie inne potrzeby wyzsze. Do tych slabosci sie przyznaje i jak tu mnie kopniesz to mnie zaboli (a zrobiles to w ostatnim prive i bolalo bardzo). A sa to:
                                                  1. potrzeba nauczenia jezyka, ktory mi nie wchodzi - tu sie juz prawie wydzwignelam
                                                  2. potrzeba znalezienia dobrej pracy, spelnienie zawodowe, niezaleznosc finansowa, splata dlugu zeby odzyskac wolnosc - to za chwile.
                                                  Kolejnosc nieprzypadkowa. Przykro mi jesli Cie zawiodlam, ze mnie inne slabosci na ten moment nie zajmuja. Moze zwyczajnie wynika to, ze jestesmy w zyciu w innej fazie. Ja sie teraz grzebie w tym co normalnie czlowiek zalatwie jak ma dwadziescia kilka lat tylko, ze ja musze odbudowac swoje zycie jeszcze raz wiec jak widzisz jestem mocno w tyle i mam presje czasu. Nie moge sobie zatem brac innych slabosci teraz na kark, bo nie udzwigne po prostu. Tak trudno zrozumiec? Wiec nie wiem czego ode mnie oczekujesz ale juz sie tak odslonilam, ze mozesz robic ze mna praktycznie co chcesz. Tylko pytanie: czego Ty ode mnie chcesz? Co Cie boli? Bo nie wiem. Zgubilam sie.
                                                  • morrison9 Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 05.04.15, 14:57
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Do tych slabosci sie przyznaje i jak tu mnie kopniesz to mnie zaboli (a zrobiles to
                                                    > w ostatnim prive i bolalo bardzo).
                                                    A to dziwne.
                                                    Nie przestają mnie dziwic ludzie, ktorzy w relacjach zawodowo biznesowych chcą stosowac takie same chwyty jak te, ktorych uzywają by na przykład zrobic z siebie gwiazdę wieczoru i skupic na sobie uwagę wszystkich obecnych na sobotniej imprezie.
                                                    Coś co wzbudza zachwyt na studenckiej imprezie albo w forumowych potyczkach w kwestiach zawodowych może byc czynnikiem odstraszającym.
                                                    Nie zastanawiałas sie nad tym nigdy?
                                                    Gdybym wiedzial, ze tak to do siebie wezmiesz napisałbym bardziej rozbudowane uzasadnienie.
                                                    > A sa to:
                                                    > 1. potrzeba nauczenia jezyka, ktory mi nie wchodzi - tu sie juz prawie wydzwignelam
                                                    Ale to problem techniczny.
                                                    Przy odpowiednim podejsciu dający gwarancję sukcesu.
                                                    > 2. potrzeba znalezienia dobrej pracy, spelnienie zawodowe, niezaleznosc finanso
                                                    > wa, splata dlugu zeby odzyskac wolnosc - to za chwile.
                                                    Przecież zyjesz w lepszym swiecie. Tam życie jest łatwiejsze. Nawet mając przeciętną pracę żyjesz w miarę swobodnie. Nawer Sabatowi się chwaliłaś.
                                                    > Kolejnosc nieprzypadkowa. Przykro mi jesli Cie zawiodlam, ze mnie inne slabosci
                                                    > na ten moment nie zajmuja.
                                                    Ależ skąd.
                                                    Skoro utrzymujesz, ze innych słabości nie masz to znaczy, że w inne obszary mogę strzelac bez skrupułów.
                                                    Tylko ciosy w podane powyżej dwa punkty byłyby nie w porządku.
                                                    > Moze zwyczajnie wynika to, ze jestesmy w zyciu w in
                                                    > nej fazie. Ja sie teraz grzebie w tym co normalnie czlowiek zalatwie jak ma dwa
                                                    > dziescia kilka lat tylko, ze ja musze odbudowac swoje zycie jeszcze raz wiec ja
                                                    > k widzisz jestem mocno w tyle i mam presje czasu.
                                                    No właśnie tak się nad tym zastanawiałem.
                                                    Czy coś ewidentnie spieprzyłas w przeszłosci czy tez tak Ci sie pechowo ułożyło.
                                                    > Tylko pytanie: czego Ty ode mnie chcesz? Co Cie boli? Bo nie wiem. Zgubilam sie.
                                                    Nic mnie nie boli. Dlaczego zakładasz, ze dyskusja musi wynikac z tego ze coś mnie boli.
                                                    Moje życie mnie boli, Ale to nie ma żadnego związku z Twoją osobą.
                                                  • hello-kitty2 Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 05.04.15, 15:27
                                                    morrison9 napisał:

                                                    > Nie przestają mnie dziwic ludzie, ktorzy w relacjach zawodowo biznesowych chcą
                                                    > stosowac takie same chwyty jak te, ktorych uzywają by na przykład zrobic z sieb
                                                    > ie gwiazdę wieczoru i skupic na sobie uwagę wszystkich obecnych na sobotniej im
                                                    > prezie.
                                                    > Coś co wzbudza zachwyt na studenckiej imprezie albo w forumowych potyczkach w k
                                                    > westiach zawodowych może byc czynnikiem odstraszającym.
                                                    > Nie zastanawiałas sie nad tym nigdy?

                                                    Oczywiscie, ze sie zastanawialam. Nie jest jednak tak jak mowisz. Jeszcze mi sie nie zdarzylo zeby dostawszy sie na rozmowe kwalifikacyjna o prace do przyszlego szefa nie otrzymac tejze pracy niezaleznie od liczby kandydatow, ktorzy mogli zostac wspolzatrudnieni oczywiscie. Czesto nie bylam lepsza od nich ale zostawalam zatrudniana. Natomiast wykonywanie samej pracy i jego ocena opiera sie na juz znacznie innych kryteriach: fachowosci i zaangazowaniu. Dla mnie schodkiem jest dostanie sie na rozmowe, sama praca dla mnie to betka, bo ja mam to samo oddanie co Proteinowy tzw frajerstwo patrzac z boku ;)

                                                    > Skoro utrzymujesz, ze innych słabości nie masz to znaczy, że w inne obszary mog
                                                    > ę strzelac bez skrupułów.
                                                    > Tylko ciosy w podane powyżej dwa punkty byłyby nie w porządku.

                                                    Moze 'strzelac' w co chcesz. Jesli o czyms mowie zdaje sobie sprawe, ze moze to byc wykorzystane przeciwko mnie. Uwazam to za normalnosc, a nie za granie nie fair. Appropo mowilam, ze siedze w przyslowiach polskich i wczoraj wyczytalam fajne: ''Chcesz sie dowiedzic prawdy o sobie, pokloc sie z przyjacielem." Tak sobie pomyslalm wtedy, ze moze w przypowiesci Proteinowego bohater nie rozmawial z inteligentna manipulantka tylko klocil sie z przyjaciolka ;)

                                                    > No właśnie tak się nad tym zastanawiałem.
                                                    > Czy coś ewidentnie spieprzyłas w przeszłosci czy tez tak Ci sie pechowo ułożyło
                                                    > .

                                                    Tez sie nad tym zastanawialam wiele razy ale ilekroc sie glowilam dochodzilam do tego samego wniosku: decyzje, ktore podejmowalam w zyciu czesto byly ewidentnie bledne ale byly najlepszymi, jakie WTEDY moglam podjac z uwagi na liczne ograniczenia.

                                                    > Moje życie mnie boli

                                                    Szczerze ;)
                                                  • morrison9 Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 07.04.15, 10:06
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > morrison9 napisał:

                                                    > Oczywiscie, ze sie zastanawialam. Nie jest jednak tak jak mowisz. Jeszcze mi si
                                                    > e nie zdarzylo zeby dostawszy sie na rozmowe kwalifikacyjna o prace do przyszle
                                                    > go szefa nie otrzymac tejze pracy niezaleznie od liczby kandydatow, ktorzy mogl
                                                    > i zostac wspolzatrudnieni oczywiscie. Czesto nie bylam lepsza od nich ale zosta
                                                    > walam zatrudniana.
                                                    Akurat rozmowa kwalifikacyjna nawet ta powiązana ze skomplikowanymi testami to tylko namiastka procesu uzyskiwania informacji o kandydacie.
                                                    Oczywiście lepsza taka namiastka niż żadna.
                                                    Dla rekrutującego niezwykle cennym byłoby dowiedzieć się nie to co kandydat chce o sobie powiedzieć ale to czego powiedzieć nie chce.
                                                    Zazwyczaj zdobycie takiej wiedzy nie jest łatwe a wręcz niemożliwe.
                                                    Nie piję do Ciebie absolutnie.
                                                    Po prostu podkreślam fakt, ze znaczenie rozmowy kwalifikacyjnej jest przeceniane.
                                                    Mój znajomy opowiadal mi ostatnio, ze nie koncentruje się na rozmowach.
                                                    Chcąc zatrudnić nowego pracownika zatrudnia trzech a po jakimś czasie wywala dwóch.
                                                    No ale mój znajomy może sobie na taką taktykę pozwolić. Ma kancelarię prawną więc ma tabuny chętnych by pracowac za symboliczne pieniądze byle tylko mieć szansę na karierę prawniczą :-)

                                                    > Tez sie nad tym zastanawialam wiele razy ale ilekroc sie glowilam dochodzilam d
                                                    > o tego samego wniosku: decyzje, ktore podejmowalam w zyciu czesto byly ewidentn
                                                    > ie bledne ale byly najlepszymi, jakie WTEDY moglam podjac z uwagi na liczne ogr
                                                    > aniczenia.
                                                    Ja tam podejrzewam, ze po prostu korzystałaś z "renty" z tytułu bycia kobietą, której to renty istnienie absolutnie negujesz.
                                                    Ale nie zamierzam udowadniać tej hipotezy bo to bezcelowe. Zawsze będziesz mogła napisać, że nic nie wiem na Twój temat i nic nie będę mógł na to odpowiedzieć.
                                                    Zresztą to tylko hipoteza.
                                                    Wg mnie prawdopodobna ale ciągle hipoteza.
                                                  • hello-kitty2 Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 07.04.15, 10:40
                                                    morrison9 napisał:

                                                    > Ja tam podejrzewam, ze po prostu korzystałaś z "renty" z tytułu bycia kobietą,
                                                    > której to renty istnienie absolutnie negujesz.
                                                    > Ale nie zamierzam udowadniać tej hipotezy bo to bezcelowe. Zawsze będziesz mogł
                                                    > a napisać, że nic nie wiem na Twój temat i nic nie będę mógł na to odpowiedzieć
                                                    > .
                                                    > Zresztą to tylko hipoteza.
                                                    > Wg mnie prawdopodobna ale ciągle hipoteza.

                                                    Jedno odwazniejsze zdanie wymagalo tyle po nim zdan z zabezpieczeniem? ;-) Z 'renty' ewidentnie korzystalam na rozmowach kwalifikacyjnych, to fakt. Nadal zamierzam, to moze nieczyste ale prowadzi do win-win wiec ujdzie. Natomiast w zyciu chyba mi az tak bardzo nie zalezalo na facetach, jak na pracy wiec ewidentnie korzystalam z 'renty' mniej. Ale suma summarum spadalam na 4 lapy. Moi mezczyzni to gentlemeni. Nigdy zaden mi nie robil zadnych brudow, rozstania byly z ich strony kulturalne, nigdy sie nie musialam bac, uciekac, chowac, kazdy z nich mial gest, zaden z nich mnie nie sprawdzal, jako ludzie byli bardzo w porzadku. Sadze nawet, ze kazdy by mi z nich teraz pomogl gdybym o jakas pomoc poprosila.
                                                  • morrison9 Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 07.04.15, 11:05
                                                    hello-kitty2 napisała:


                                                    > Jedno odwazniejsze zdanie wymagalo tyle po nim zdan z zabezpieczeniem? ;-)
                                                    Bo jak postawiłem poprzednio podobną tezę (w wątku dotyczacym ksiązki Norah Vincent) to kategorycznie zaprzeczyłaś.
                                                    > Z 'renty' ewidentnie korzystalam na rozmowach kwalifikacyjnych, to fakt.
                                                    Właśnie rzecz w tym że ja tą "rentę" rozumiem szerzej.
                                                    I sądzę, ze kobiety korzystają z niej nawet jeśli nie zdają sobie z tego sprawy.
                                                    Chciałem o tym podyskutować merytorycznie w tamtym wątku ale dyskusja oczywiście została sprowadzona na inne tory.

                                                    > Nadal zamierzam, to moze nieczyste ale prowadzi do win-win wiec ujdzie.
                                                    A korzystaj sobie.
                                                    To jak ciągły "wyścig zbrojeń". Raz jedna strona zyskuje przewagę raz druga.
                                                    Z czasem przywileje obracają się przeciwko uprzywilejowanym. Na każdą akcję jest jakaś reakcja itd.
                                                    Mam na myśli relacje pracodawca-pracownik.
                                                    Ale w sumie relacje damsko-męskie też. :-)

                                                    > Natomiast w zyciu chyba mi az tak bardzo nie zalezalo na facetach, jak na pracy wiec
                                                    > ewidentnie korzystalam z 'renty' mniej. Ale suma summarum spadalam na 4 lapy.
                                                    > Moi mezczyzn
                                                    > i to gentlemeni. Nigdy zaden mi nie robil zadnych brudow, rozstania byly z ich
                                                    > strony kulturalne, nigdy sie nie musialam bac, uciekac, chowac, kazdy z nich mi
                                                    > al gest, zaden z nich mnie nie sprawdzal, jako ludzie byli bardzo w porzadku. S
                                                    > adze nawet, ze kazdy by mi z nich teraz pomogl gdybym o jakas pomoc poprosila.
                                                    No jak na razie potwierdza to moje wyobrażenie o Twojej osobie :-)
                                                  • hello-kitty2 Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 07.04.15, 13:42
                                                    morrison9 napisał:

                                                    > Właśnie rzecz w tym że ja tą "rentę" rozumiem szerzej.
                                                    > I sądzę, ze kobiety korzystają z niej nawet jeśli nie zdają sobie z tego sprawy
                                                    > .
                                                    > Chciałem o tym podyskutować merytorycznie w tamtym wątku ale dyskusja oczywiści
                                                    > e została sprowadzona na inne tory.

                                                    No to trzeba bylo pilnowac i drazyc temat, a nie tak jak niektorzy sobie zakladaja watek, potem znikaja nie pilnujac i sie nie angazujac, a potem sie obrazaja, ze watek przerobiony zamiast korzystac. Przeciez na kazdych studiach przerabia sie taka umiejetnosc jak prowadzenie dyskusji czy moze nie na kazdych? Niewazne zreszta. A jak rozumiesz 'rente' i jakie z tego wnioski. Skoncentruj sie na sednie.

                                                    > No jak na razie potwierdza to moje wyobrażenie o Twojej osobie :-)

                                                    Ale pijesz do czegos konkretnego?
          • mojemail3 Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 03.04.15, 09:46
            sabat.77 napisał:

            > Uciekajac od konkretnych przykladow, to ja bym nie nazwal kobiet z forum zdrowa
            > struktura. A ten rys psychologiczny ktory wymieniles jest tu akurat bardzo pow
            > szechny.

            Te, Sabat, kto tu nie jest zdrowy psychicznie,że niby ja?
            Bo ci zaraz zdrowo walnę przy Wielkim Piątku ;-)
        • zyg_zyg_zyg Re: DDA a problemy w związkach - Lęk przed Blisk 03.04.15, 10:48
          > Sugerujecie się z siestrą Rekreacyjną za bardzo własnymi odruchami.

          A nie jest przypadkiem odwrotnie - że Ty za bardzo sugerujesz się własnymi doświadczeniami i wszędzie dopatrujesz się syndromu DDA?

          Sytuacja Avide jest kompletnie różna od tej, którą opisuje Trzcinowa. Avide nie ma żadnych wątpliwości, co do tego, że jego żona mocno go kocha. W związku Avide na początku była namiętność i żar, to żona zaciągnęła go do łóżka. Trzcinowa definitywnie nie kocha swojego chłopaka - więc zgodnie z teorią powinna się z nim pieprzyć do upadłego. Nie pieprzy się. Bo jedyne, co ją trzyma w takim związku, to strach przed samotnością i wielką czarną dziurą w jej życiu. Samo DDA nie wyklucza możliwości szaleńczego zakochania się. Bycie ze zwyczajnie niewłaściwym mężczyzną już tak.
    • sabat.77 Re: Przez 7 lat związku zastanawiam się czy kocha 02.04.15, 23:48
      Przypomina mi się niezapomniany dialog Szpuli i Kwinta:
      - To co mam powiedzieć Spiętemu?
      - Żeby się rozpiął.
    • wont Re: Przez 7 lat związku zastanawiam się czy kocha 03.04.15, 10:34
      Wzruszylem sie twoja historia. Prawie jak Magua, tez z Ostatniego Mohikanina, smiercia swojej ukochanej Alice.

      youtu.be/ah9XCamPyKA?t=5m46s
      • wont Re: Przez 7 lat związku zastanawiam się czy kocha 03.04.15, 10:56
        Errata: Prawie jak Magua, TEN z Ostatniego Mohikanina...

        Ja nie gralem w tym filmie. Chociaz, jakbym mial sie porownywac, to zdecydowanie mi blizej w uczuciowosci do Daniela Day-Lewisa niz do Magui. Cholerny tablet.
    • marius61 Re: Przez 7 lat związku zastanawiam się czy kocha 06.03.16, 23:20
      Może na początek do lekarza oboje a głównie to ty ale razem pójdzcie .. A reszta może się rozwiąże ...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka