losowy_login
07.12.15, 21:36
No więc po pierwsze, napierdoliłem tu strasznych głupot. O sobie, o moje żonie, ogólnie o moim pożal się boże niegdysiejszym oglądzie świata. Ani ze mnie taki ogier dla którego ktokolwiek zdejmuje majtki przez głowę, ani ten przygodny seks taki udany - chyba miałem na myśli że udany bo jest - bo ten który kilka lat temu był w moim związku nie odpowiadał ani mnie ani tym bardziej mojej żonie i pewnie stąd unikanie po obu stronach, ale takie ruchanie dla ruchania nie ma za bardzo sensu i nie umywa się do seksu w którym jest bliskość - której się nie zastąpi fikołkami. Bo nie o fikołki chodzi ani o to, że ktoś na pstryknięcie palcami robi czego się zażyczy. Staranie się, uwodzenie, otwartość na partnera i na samego siebie - to chyba jest recepta albo przynajmniej droga do tego, żeby nie siedzieć latami na forum o braku seksu w małżeństwie.
Jeśli chodzi o napierdolenie głupot o mojej żonie to przede wszystkim bzdurą jest praktycznie wszystko, co o niej tu napisałem. Zresztą mam wrażenie że tutaj jest coś w rodzaju narzekalni i usprawiedliwialni: stara nie spełnia swoich obowiązków małżeńskich (jakby miała obowiązek dawania mimo, że nie ma z tego żadnej frajdy bo ma pizdę a nie mężczyznę), to mnie samemu wolno ruchać na boku. Oczywiście nie odmawiam nikomu prawa do takiego postrzegania sprawy bo sam nie jestem bez grzechu, jednak uważam, że to jest coś w rodzaju narracji która tu obowiązuje i mieści się w paczce standardowych tekstów zrutyniałych facetów z brzuszkiem po trzydziestce. Którzy przecież są zajebiści w łóżku tylko ta biedna żona im nie daje a powinna.
Ani moja żona nie ma problemów ze swoim ciałem, ani nie ma problemów z komunikacją, ani nie ma problemów z seksem, oj nie ma. A że ja głupi byłem i tępy to jest zupełnie inna sprawa i proszę mojej żony do tego nie mieszać. A zwłaszcza nie robić z niej matrony ze skrzyżowanymi nogami w stylu Terlikowskiej, którą z całą pewnością nie jest ani nigdy nie była (to sabat do Ciebie, nic nie wiesz poza tym, co ja tu fałszywie nakreśliłem żeby dać sobie usprawiedliwienie do ruchania na boku i nie, to nie moja żona pisała o co ją podejrzewasz). Więcej względu na to, że za nickami po drugiej stronie i ich historiami kryją się żywi ludzie, czego życzę sobie i Wam.
Popocornu nie trzeba wstawiać, dalszych opowieści nie będzie, gównoburzy też nie. Wyjaśniam tylko co tu napierdoliłem i nad czym ubolewam i życzę zmian na lepsze w Waszych życiach (być może rzyciach byłoby tu bardziej adekwatne). Pomyślności.