Dodaj do ulubionych

Eksperyment socjologiczny - Tajlandia

19.11.17, 16:18
Siema szwagry i szwagierki!

Jak pisałem wcześniej, lecę w grudniu na urlop na Phuket do Tajlandii. Na miejscu będę od 8 do 31 grudnia. Cel główny wyjazdu to sporty wodne i tajskie masaże ale postanowiłem przy okazji sprawdzić czy uda mi się poznać normalną tajską dziewczynę i ją przelecieć. Co to znaczy normalna, w tym kontekście? Normalna - czyli taka, która nie zarabia ani nie dorabia tyłkiem. Z tego co wyczytałem na blogu stickmana (najlepsze chyba kompendium wiedzy o Tajlandii, kulturze, zwyczajach, kobietach etc, pisane rękami setek expatów) - takiej naprawdę klasycznej dobrej Tajki, z naprawdę dobrej rodziny, nie da się wyrwać i wyruchać w ciągu trzech tygodni (a nawet trzech miesięcy). W związku z tym, na potrzeby eksperymentu socjologicznego, "normalna Tajka" oznaczać będzie Tajkę, która da mi tyłka za darmo (nie liczę kasy na randki oczywiście, ale założenie eksperymentu jest takie, że będę starać się zapraszać je w tanie miejsca i imponować nie kasą tylko urokiem osobistym he he). Jasne, nie możemy wykluczyć, a nawet jest to bardzo prawdopodobne, że ktoś kto zdecyduje się dać mi tyłka za darmo, zrobi to tylko dlatego żeby mnie rozkochać, związać ze sobą, mając na uwadze długoterminowy zwrot z inwestycji (no, ale po pierwsze nie siedzimy nikomu w głowie, a po drugie czym to się różni od naszego kręgu kulturowego?).

W związku z tym, w celu realizacji eksperymentu naukowego, założyłem sobie konto na tajskim portalu randkowym, wykupiłem miesięczny abonament i wrzuciłem w piątek wieczorem zdjęcia.

Wcześniej, po założeniu podstawowej wersji konta, bez wykupionego pakietu i bez zdjęć otrzymywałem jakieś generowane przez boty spamy od zainteresowanych mną "lasek", mających na celu skłonić mnie do wykupienia abonamentu - pomijam je w dalszych rozważaniach.

Moje konto - w celach eksperymentu napisałem wyraźnie, że szukam normalnej tajskiej dziewczyny, że nie jestem zainteresowany "bargirls etc" a jako cel zaznaczyłem wyłącznie "friendship" (nie zaznaczałem innych opcji typu romance, marriage). Wrzuciłem kilka zdjęć, w tym jedno z psami a drugie w garniaku (chodziło mi o stworzenie wrażenia, razem z opisem, że jestem poważnym, ciepłym facetem i w ten sposób chciałem się odróżnić od innych farangów-dziwkarzy). Aha, i napisałem, że wolę dziewczyny 30+ albo 40+, co też mnie odróżnia od moich białoskórych kolegów.

Po niecałych 48h od wykupienia abonamentu, wrzucenia zdjęć i założeniu prawdziwego konta dostałem chyba z czterdzieści wiadomości, serduszek etc od zainteresowanych mną lasek. Jest to fajne bo człowiek czuje się jak kobieta na polskim portalu randkowym, na pewno poprawia to samopoczucie. Oczywiście, zdecydowana większość albo, najprawdopodobniej, wszystkie te damy, które wysłały maile czy serduszka zainteresowane są moim portfelem a nie mną, jako mną, więc nie ma się co podniecać. Niemniej, taka sytuacja stwarza poczucie obfitości, o którym rozmawialiśmy na forum i w związku z tym odpisujesz tym, które ci się po prostu podobają a resztę zlewasz bez żadnego wytłumaczenia czy czegokolwiek.

Niestety, wszystkie laski, z wyjątkiem jednej, które wyraziły zainteresowanie moją osobą są albo z Bangkoku albo z innych części Tajlandii. W związku z tym, dla zabawy, z dwoma sobie chwile popisałem, bo i fajnie wyglądały i pisały jakimś w miarę zrozumiałym angielskim (bardzo słabo z tym jest w Tajlandii niestety) i jedna z nich zaproponowała, żebym w drodze na Phuket zatrzymał się w Bangkoku i z nią spotkał. No niestety, bilet mam kupiony bezpośrednio na Phuket, więc może za rok. W każdym razie, pełna kultura, luz, emotkowe uśmiechy, ha ha, te sprawy. Bez spinu dupy i obrażania się albo totalnego desinteressement w postaci ignora, bo w sumie za co.

Wracając do samego Phuketu i tamtejszych lasek, to jest dużo gorzej. Wysłałem "serduszka" czyli znak zainteresowania, tak w celach eksperymentalnych (bo nie wiedziałem co im napisać takie chujowe miały te swoje opisy i trudno było o cokolwiek zahaczyć), może dziesięciu dziewczynom. Żadna z nich, póki co, nie odwzajemniła. Trzem wysłałem wiadomości - żadna z nich, póki co, nie odpisała. W związku z tym, jeśli chodzi o dziewczyny z Phuketu to korespondowałem tylko z jedną (Nikki), z którą umówiłem się na spotkanie. Niestety, są zakurwiste czerwone flagi. Mianowicie: laska ma 26 lat, wysłała mi serduszko przed wrzuceniem przeze mnie zdjęć, w korespondencji wyszło, że już nie pracuje jako chef w restauracji (naprawdę porządna restauracja - z jej zdjęć wynikało, że tam pracuje) tylko "sama zarabia na siebie" (I work for myself), cokolwiek to znaczy. Na zdjęciach wygląda wyjątkowo niewinnie ale w Tajlandii nic nie jest takie na co wygląda. W każdym razie - podejrzewam, że dorabia albo szuka długoterminowego sponsora, ale co mi szkodzi się spotkać, zjeść coś razem (skoro pracowała w tajskiej restauracji to może być niezłym przewodnikiem jeśli chodzi o przyjemności podniebienia) a jak zechce kasy za seks to zawsze mogę odmówić albo zapłacić. Nikt mi siłą nie wyciągnie pieniędzy z portfela ;)

To tyle na razie. Będę w miarę możliwości zdawać wam relację z przebiegu eksperymentu.
Obserwuj wątek
    • kag73 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 19.11.17, 18:36
      Zawsze mozesz rozwazyc czy nie wsiasc w ekspresowy autobusik albo w samolot w Phukecie i dotrzec do Bangkoku (na 3 dni np.), w razie by sie nic nie rozkrecalo. Tanich hoteli w stolicy jest pelno, nie powinno byc problemu.
      Mnie sie wydaje, ze taka "normalna" babke masz wieksze szanse znalezc w Bangkoku niz w Phukecie gdzie one sie juz praktycznie wyspecjalizowaly na sypianie z turystami za piniondze i na miejscu amatorow nie brakuje. Pewnie nie wszystkie, ale...
      Generalnie jestes bialym Europejczykiem co czyni Cie interesujacym kandydatem, bo niby nic a jednak moze cos wyjsc, jestes egzotyczny. Ludzie sa ciekawi nowych kultur, kontaktow i mozliwosci. Zwlaszcza jezeli im samym trudno sie wydostac, chociazby na chwile, z wlasnego swiata/kraju.
      • hello-kitty2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 19.11.17, 19:06
        Moje zdanie znasz, ze tez Ci nie szkoda tych badan zeby pozniej znowu sie bac przy odbiorze. Jaki to ma sens? Jeszcze gdybys sie ruchal w gumie, jak normalny czlowiek ;) Poza tym to taka odrzewana zupa. Zebys chociaz jezdzil do roznych krajow ale znowu to samo. A tu znowu te jabadelka.
        • kag73 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 19.11.17, 19:14
          Nie no, guma obowiazkow!
        • kag73 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 19.11.17, 19:37
          " Poza tym to taka odrzewana zupa. Zebys chociaz jezdzil do roznych krajow ale znowu to samo. A tu znowu te jabadelka."

          Oj niektore odgrzewane zupy smakuja bardzo bardzo. Ja sama w Tajlandii bylam trzy razy, bo bardzo mi sie tam spodobalo i niby sie rozgladalam gdzie by tu jeszcze i znow ladowlam w Tajlandii :)
          E tam jebadelka a co Ty myslisz, ze jemu lat ubywa, na razie jeszcze chce i moze :)
        • kag73 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 19.11.17, 19:41
          I w dodatku zauwazylam, ze ludzie (zwlaszcza od pewnego wieku) lubia wracac tam gdzie juz byli, podobalo im sie, cos milego przezyli. Przerabiam sama i spotykam ludzi, ktorzy od lat w to samo miejsce, bo w niektorych miejscach sie mozna naprawde zakochac.
        • wont2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 20.11.17, 02:50
          hello-kitty2 napisała:

          > Moje zdanie znasz, ze tez Ci nie szkoda tych badan zeby pozniej znowu sie bac p
          > rzy odbiorze. Jaki to ma sens? Jeszcze gdybys sie ruchal w gumie, jak normalny
          > czlowiek ;) Poza tym to taka odrzewana zupa. Zebys chociaz jezdzil do roznych k
          > rajow ale znowu to samo. A tu znowu te jabadelka.
          -----
          Nie no, Tajlandia to tylko w gumie niestety :(
      • wont2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 20.11.17, 02:48
        kag73 napisała:

        > Zawsze mozesz rozwazyc czy nie wsiasc w ekspresowy autobusik albo w samolot w P
        > hukecie i dotrzec do Bangkoku (na 3 dni np.), w razie by sie nic nie rozkrecalo
        > . Tanich hoteli w stolicy jest pelno, nie powinno byc problemu.
        ------
        Nie będzie mi się chciało, poza tym strasznie nie lubię Bangkoku.

        > Mnie sie wydaje, ze taka "normalna" babke masz wieksze szanse znalezc w Bangkok
        > u niz w Phukecie gdzie one sie juz praktycznie wyspecjalizowaly na sypianie z t
        > urystami za piniondze i na miejscu amatorow nie brakuje. Pewnie nie wszystkie,
        > ale...
        -----
        Phuket to nie Pattaya :) Oprócz Patong Beach, który rzeczywiście jest takim kurwidołkiem a la Pattaya, tylko mniejszym, odbywa się tam też całkiem normalne życie. Zresztą będę mieszkać w Phuket Town, w którym jest bardzo mało w porównaniu z resztą wyspy turystów. Ale rzeczywiście, na pewno w Bangkoku byłoby dużo łatwiej.

        > Generalnie jestes bialym Europejczykiem co czyni Cie interesujacym kandydatem,
        > bo niby nic a jednak moze cos wyjsc, jestes egzotyczny. Ludzie sa ciekawi nowyc
        > h kultur, kontaktow i mozliwosci. Zwlaszcza jezeli im samym trudno sie wydostac
        > , chociazby na chwile, z wlasnego swiata/kraju.
        -----
        No, może, z trzydzieści lat temu to tak było :) Teraz, biały turysta to raczej taki chodzący ATM dla wszystkich w okolicy. Ale może uda mi się wygrzebać jakąś normalną kobietę, która jest po prostu zainteresowana poznaniem kogoś nowego. Zobaczymy :)
        • kag73 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 20.11.17, 13:07
          "Nie będzie mi się chciało, poza tym strasznie nie lubię Bangkoku."

          Ano, Bangkok to tak na dwa dni co by sie troche okupic i nacieszyc tanim i dobrym jedzeniem na kazdym rogu. No i gdyby w pakiecie byla seksowna nagroda: fajna babeczka w lozku :) Jest jeszcze opcja zaprosic laske do Phuketu, zaplacic za bilet, niech se zrobi mini urlop. Pokoj w hotelu juz masz, moze z podwojnym lozkiem albo dwoma pojedynczymi. Jedzenie dla jednej osoby wiecej to nie az takie ciezkie pieniadze. Ale oczywiscie to tylko jak sie dlugo nic nie bedzie kroic w Phukecie a Ty jednak mialbys chetke. Nic na sile.
          Niemniej mysle, ze z drugiej strony jednak raczej moze byc nadzieja na cos wiecej niz tylko pare bzykanek, hmm, no chociazy by przyjazn/znajomosc, bo tak napisales :)

          Phuket to nie Pattaya :) Oprócz Patong Beach, który rzeczywiście jest takim kurwidołkiem a la Pattaya, tylko mniejszym, odbywa się tam też całkiem normalne życie.

          Ja tam nie wiem, moim celem byl rowniez Phuket i w samolocie zmienilismy plan, bo jedna babka zapytala "Do Phuketu? A nie mozecie gdzies indziej tylko do tego, hmmm, burdelu? Ale to bylo pewnie z 15 lat temu, wiec...

          "No, może, z trzydzieści lat temu to tak było :) Teraz, biały turysta to raczej taki chodzący ATM dla wszystkich w okolicy. Ale może uda mi się wygrzebać jakąś normalną kobietę, która jest po prostu zainteresowana poznaniem kogoś nowego. Zobaczymy :) "

          Niekoniecznie. Tym bardziej jak sie np. potrzebuje wizy, zeby dokas wyjechac i oczywiscie pieniedzy juz na przelot a co dopiero na pobyt. Fajnie miec znajomych w roznyh krajach, mozna sie u nich czasem zatrzymac, mozna sie odwiedzac, dlaczego by nie.
          Zreszta to, ze tam az tylu bialych chodzi po ulicach nie znaczy, ze kazdy tubylec ma z automatu z nimi kontakt, albo chce miec z kazdym. Nie kazdy tez w stosunku do kazdej wychodzi z inicjatywa zrobienia znajomosci, Ty z inicjatywa wyszedles.
          Latwiej zatem.
    • marek.zak1 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 19.11.17, 19:25
      Ja po problemach logistycznych z dziewczyną z Okęcia (mieszkałem na Powiślu, obok internatu Gogola) powiedziałem sobie, że tylko dziewczyna z Powiśla. Byłem bardzo konsekwentny, a moja mieszkała 100 metrów ode mnie. Dla mnie szukanie kobiet w Azji to zupełny surrealizm. Nie lepiej dziewczyna z Zachodniej Ukrainy? Dla niej będziesz super Europejczykiem, wszystkie mówią po polsku i same do Ciebie przyjadą.
      • kag73 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 19.11.17, 19:34
        Ale Wont nie chce nikogo na utrzymanie i nie chce tez robic urlopu na Ukrainie, zwlaszcza zima. Nawiasem dobrze go rozumiem ja tez uciekam do cieplych krajow zima. Wiec wont chce miec cieplutki urlop a przy okazji sie troche zabawic i poeksperymentowac. On nie szuka dziwczyny (przynjamniej nie planuje) w Tajlandii, on sobie chce na urlopie rekraacyjnie pojsc z jakas baba czy babkami do lozka. Jezeli sie znadzie chetna, ktora zechce isc z Wontem rekraacyjnie do lozka to wszystko spoko.
        • marek.zak1 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 19.11.17, 20:20
          kag73 napisała:

          On nie szuka dziwczyny (przynjamniej nie planuje) w Tajlandii, on sobie chce na urlopie rekraacyjnie pojsc z jakas baba czy babkami do lozka. Jezeli sie znadzie chetna, ktora zechce isc z Wontem rekraacyjnie do lozka to wszystko spoko.
          --------------------
          A nie jest tak,. że babki to chcą seksu plus? Jakoś ten plus w kurorcie w Azji kojarzy mi się z kasą, ale nigdy tam nie byłem, więc może jest inaczej. Czekamy na raporty :)
          • handcare Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 19.11.17, 23:11
            Trzymamy kciuki wont za powodzenie eksperymentu :)

            hand
    • kutuzow Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 20.11.17, 02:01
      Wont, wybierając Phuket, to gorzej wybrać nie mogłeś. Raz, że na ulicy będziesz słyszał ciągłe "zdrastwujcie" (chyba że masz urodę Włocha lub Hiszpana, bo jeśli masz "polską" twarz, to na 99,99 będą Cię brali za Rosjanina których tam jest ok 80% (wszystkich turystów). Dwa, że to dziura i na dodatek dość rozwlekła. Nie ma tam konkurencji w taksówkach i tuk-tukach, więc ruszenie się gdzieś do miasteczka obok kosztuje całkiem sporo. Trzy. Jak zauważyła Kag, te laski, które gadają po angielsku, to są mocno nastawione na wyciąganie kasy z turystów (bo znając angielski maja juz to przećwiczone).

      Ogólnie to jak chcesz pogadać -to napisz do mnie na priva.
      ja odpalam podobny projekt...jak się uda to po marcu też skrombe na forum coś więcej.
      • wont2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 20.11.17, 03:03
        kutuzow napisał:

        > Wont, wybierając Phuket, to gorzej wybrać nie mogłeś. Raz, że na ulicy będziesz
        > słyszał ciągłe "zdrastwujcie" (chyba że masz urodę Włocha lub Hiszpana, bo jeś
        > li masz "polską" twarz, to na 99,99 będą Cię brali za Rosjanina których tam jes
        > t ok 80% (wszystkich turystów). Dwa, że to dziura i na dodatek dość rozwlekła.
        > Nie ma tam konkurencji w taksówkach i tuk-tukach, więc ruszenie się gdzieś do m
        > iasteczka obok kosztuje całkiem sporo. Trzy. Jak zauważyła Kag, te laski, które
        > gadają po angielsku, to są mocno nastawione na wyciąganie kasy z turystów (bo
        > znając angielski maja juz to przećwiczone).
        >
        > Ogólnie to jak chcesz pogadać -to napisz do mnie na priva.
        > ja odpalam podobny projekt...jak się uda to po marcu też skrombe na forum coś w
        > ięcej.
        -------
        Wiem, że Phuket to nie jest najlepszy wybór, tyle że ja tam nie jadę wyrywać laski tylko na urlop :) Laski mają być tylko miłym, egzotycznym dodatkiem. Na Phukecie byłem już dwa razy, zjeździłem wzdłuż i wszerz i to świadomy wybór. Co do Rosjan - pełno ich na wyspie ale tylko po zachodniej, turystycznej stronie. Ja będę unikać tych miejsc, bo mnie męczą. Co do taksówek i mafii tuk-tukowej - z taksówki korzystam tylko po przylocie i przed wylotem, na cenę umawiam się przed kursem, z tuk-tuków na miejscu nie korzystam bo wypożyczam sobie zawsze na cały pobyt skuter. Właśnie, jutro idę złożyć wniosek o wydanie międzynarodowego prawa jazdy na moto, bo w razie wypadku (o co nietrudno biorąc pod uwagę to jak oni jeżdżą) ubezpieczyciel wypnie się na koszty leczenia z prostego powodu - braku uprawnień do kierowania pojazdem. No i nie będę musiał się już opłacać miejscowej policji (te ich łapanki na turystów).

        No i ciekawe co to za projekt, który odpalasz? Przecież masz dziewczynę :)
      • hello-kitty2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 20.11.17, 08:57
        kutuzow napisał:

        > ja odpalam podobny projekt...jak się uda to po marcu też skrombe na forum coś w
        > ięcej.

        OOOooo Kutuzow koniecznie wrzuc jakies preview juz teraz. W KONCU cos ciekawego! Znajac twoje zdolnosci organizacyjne (=kazdy post dopieszczony na maksa) to bedzie warte przesledzenia. Dasz sie uprosic?

        ps. mam nadzieje, ze momenty beda ;) bowiem nudzi mnie czytanie o nie seksie.
        ps.2 Wontowi sie na pewno nie uda i polezie na dziwki, a to juz bylops.
        ps.3 jesli szykuje sie rozstanie z dziewczyna, obiecuje nie bede Ci o tym trula.
        • kutuzow Mój eksperyment -preview 20.11.17, 13:38
          hello-kitty2 napisała:

          > OOOooo Kutuzow koniecznie wrzuc jakies preview juz teraz. W KONCU cos ciekawego
          > ! Znajac twoje zdolnosci organizacyjne (=kazdy post dopieszczony na maksa) to b
          > edzie warte przesledzenia. Dasz sie uprosic?

          Nie chce Wontowi zabierać blasku świateł na scenie -w końcu to jego wątek. Jak będę miał już jakieś pierwsze efekty to założę swój własny wątek i obiecuje opisać efekty.
          W skrócie. Ja zdecydowanie wolę bardziej kobiece kształty, więc Azjatki mi się nie podobają. Wyszedłem z założenia, że powinienem brać przykład z mężów/partnerów naszych forumowych koleżanek (mąż Kag, Twój partner i inni "zagraniczniacy") i szukać pod tym kątem. Czyli atrakcyjna partia/partner dla kobiety która chce przeprowadzić się do Europy. Nie interesuje mnie import ze wschodu, więc postawiłem na latynoski.

          Założenia mam podobne jak Wont -czyli żadnych lasek "pro" (tylko ja celuje w grupę 22-29, bo grupę 29+ to spokojnie w Polsce ogarniam, bez zabawy z językiem i podróżami) i już mam całkiem sensowną bazę kontaktów. Problemem jest oczywiście bariera językowa. Zacząłem się dopiero uczyć hiszpańskiego (mam teraz niezłą motywację). Na razie komunikacja jest jedynie pisana (Chwalmy Pana za Google translator) + jakieś krótkie videochaty, bardziej dla weryfikacji czy laska ze zdjęć tak samo wygląda w realu. Oczywiście, żeby nie było za różowo, to nawet przy tłumaczeniu z angielskiego na hiszpański Google translator potrafi nieźle sabotować przy zaimkach osobowych (np. jedna z dziewczyn pytała sie czemu jestem singlem, odpisałem, że rozstałem się z narzeczoną...po czym otrzymuję pytanie "z narzeczoNYM? bo tak napisałeś". Więc musiałem wyjaśniać.Teraz dla pewności dodaje w nawiasie (chica) żeby nie było wątpliwości o jaki zaimek chodzi.
          Oczywiście widzę kilka słabości tego projektu (np. to że latynoski jeszcze bardziej chcą dzieci niż Polki), ale na razie chce zobaczyć czy zniosę różnice kulturowe (z jednej strony one są duuuuzo bardziej nastawione na związek i oddane swemu mężczyźnie -czyli mam spore szanse być takim Markiem, z drugiej strony są bardzo emocjonalne, zazdrosne i gadatliwe. Jest ciekawie jednym słowem. W razie czego zostaje grupa młodych z przychówkiem. Jeszcze bardziej zmotywowane do zmiany kraju, choć jakoś tupot małych (na dodatek obcych) stóp jakoś mnie nie przekonuje. Ale kto wie...tutaj mi się przypomina scena z Forest Gumpa "Twoja matka umie zadbać o Twoją edukację synu" ;-)

          W grudniu jadę na pierwszy rekonesans, w lutym/marcu mam zamiar wybrać się do dziewczyny, która ma 23 lata i wygląda jak z okładki "Sports Ilustrated".
          Zasadniczo wizja przeprowadzki do Europy okazuje się bardzo kusząca dla tych dziewczyn.

          > ps. mam nadzieje, ze momenty beda ;) bowiem nudzi mnie czytanie o nie seksie.

          Kurcze, liczę na to że będą. Nie po to trułem laską o różnicach kulturowych i że u nas w Europie sex jest czymś normalnym, żebym teraz się smakiem obszedł.
          Na razie po zwyczajowej wymianie zwykłych fotek, po namowach dostałem kilka zdjęć toples bez twarzy (wiadomo fotki dla obcej osoby-ryzyko ze wylądują w Necie)...to mało się nie zachowałem jak Marek Konrad w filmie "Pułkownik Kwiatkowski" na widok piersi Renaty Dancewicz.


          >
          • aandzia43 Re: Mój eksperyment -preview 20.11.17, 13:50
            Wyszedłem z założenia, że powinienem brać przykład z mężów/partne
            > rów naszych forumowych koleżanek (mąż Kag, Twój partner i inni "zagraniczniacy"
            > ) i szukać pod tym kątem. Czyli atrakcyjna partia/partner dla kobiety która chc
            > e przeprowadzić się do Europy. Nie interesuje mnie import ze wschodu, więc post
            > awiłem na latynoski.

            Ale zaraz, tak sobie z nim piszesz i będziesz je odwiedzał i na tym się skończy, czy chcesz sprowadzić tu jakąś na stałe?
            • kutuzow Re: Mój eksperyment -preview 20.11.17, 14:09
              aandzia43 napisała:


              > Ale zaraz, tak sobie z nim piszesz i będziesz je odwiedzał i na tym się skończy
              > , czy chcesz sprowadzić tu jakąś na stałe?

              Najpierw poznanie się na miejscu u nich (za jednym pobytem można umówić się na randkę z kilkoma i wybrać najfajniejszą), potem trochę czasu razem, żeby się poznać. Jak będzie fajnie, to zaproszę dziewczynę do Polski (do 6-ciu miesięcy formalności sa w miarę OK), jak nadal będzie super i będę zachwycony to pomyślę co dalej (czy kolejne 6 miesięcy, czy załatwianie pobytu stałego). Liczę na to, że się po prostu zakocham.
              • aandzia43 Re: Mój eksperyment -preview 20.11.17, 14:26
                kutuzow napisał:

                > aandzia43 napisała:
                >
                >
                > > Ale zaraz, tak sobie z nim piszesz i będziesz je odwiedzał i na tym się s
                > kończy
                > > , czy chcesz sprowadzić tu jakąś na stałe?
                >
                > Najpierw poznanie się na miejscu u nich (za jednym pobytem można umówić się na
                > randkę z kilkoma i wybrać najfajniejszą), potem trochę czasu razem, żeby się po
                > znać. Jak będzie fajnie, to zaproszę dziewczynę do Polski (do 6-ciu miesięcy fo
                > rmalności sa w miarę OK), jak nadal będzie super i będę zachwycony to pomyślę c
                > o dalej (czy kolejne 6 miesięcy, czy załatwianie pobytu stałego). Liczę na to,
                > że się po prostu zakocham.


                Nie bardzo rozumiem całość. Po co się bawić w karkołomne szukanie dziewczyny z dzieckiem na innym kontynencie i partycypować w wychowywaniu jej dziecka, jeśli można zrobić własne z ładną ciemnowłosą dupiastą Polką 22-29 na miejscu. Przecież takie są w zasięgu twojej ręki. Wiem, że nie lubisz dzieci, ale wierz mi, własne na swoim terytorium mniej wkurwia niż cudze.
                • kutuzow Re: Mój eksperyment -preview 20.11.17, 14:32
                  aandzia43 napisała:


                  > Nie bardzo rozumiem całość. Po co się bawić w karkołomne szukanie dziewczyny z
                  > dzieckiem na innym kontynencie i partycypować w wychowywaniu jej dziecka, jeśli
                  > można zrobić własne z ładną ciemnowłosą dupiastą Polką 22-29 na miejscu. Przec
                  > ież takie są w zasięgu twojej ręki. Wiem, że nie lubisz dzieci, ale wierz mi, w
                  > łasne na swoim terytorium mniej wkurwia niż cudze.

                  Wiesz, jeśli obca kobieta z obcym dzieckiem zacznie być roszczeniowa po przyjeździe do Europy, to wręczam jej bilet powroty i mówię "Adios, hasta luego"

                  Gdy ta sama latynoska zmieni się po urodzenia mojego własnego dziecka...to trochę lipa. Mam tak samo przekichane jak miliony innych panów przede mną. Czyli "należy się jak psu buda".
                  • hello-kitty2 Re: Mój eksperyment -preview 20.11.17, 14:50
                    kutuzow napisał:

                    > aandzia43 napisała:
                    > > można zrobić własne z ładną ciemnowłosą dupiastą Polką 22-29 na miejscu.
                    > Przec
                    > > ież takie są w zasięgu twojej ręki. Wiem, że nie lubisz dzieci, ale wierz
                    > mi, w
                    > > łasne na swoim terytorium mniej wkurwia niż cudze.
                    >
                    > Wiesz, jeśli obca kobieta z obcym dzieckiem zacznie być roszczeniowa po przyjeź
                    > dzie do Europy, to wręczam jej bilet powroty i mówię "Adios, hasta luego"
                    >
                    > Gdy ta sama latynoska zmieni się po urodzenia mojego własnego dziecka...to troc
                    > hę lipa. Mam tak samo przekichane jak miliony innych panów przede mną. Czyli "n
                    > ależy się jak psu buda".
                    >

                    Dokladnie: nie twoje dziecko = nie twoja odpowiedzialnosc. Twoje dziecko = zawsze twoje = zawsze twoja odpowiedzialnosc. Inna sprawa, ze moze by zostawila przychowek z dziadkami, a slala tylko kase. Co to Polki tak nie robia? Znam takich z pare. A wieksza bieda wieksza presja, trzeba sie bardziej starac.
                  • aandzia43 Re: Mój eksperyment -preview 20.11.17, 14:50
                    kutuzow napisał:

                    > aandzia43 napisała:
                    >
                    >
                    > > Nie bardzo rozumiem całość. Po co się bawić w karkołomne szukanie dziewcz
                    > yny z
                    > > dzieckiem na innym kontynencie i partycypować w wychowywaniu jej dziecka,
                    > jeśli
                    > > można zrobić własne z ładną ciemnowłosą dupiastą Polką 22-29 na miejscu.
                    > Przec
                    > > ież takie są w zasięgu twojej ręki. Wiem, że nie lubisz dzieci, ale wierz
                    > mi, w
                    > > łasne na swoim terytorium mniej wkurwia niż cudze.
                    >
                    > Wiesz, jeśli obca kobieta z obcym dzieckiem zacznie być roszczeniowa po przyjeź
                    > dzie do Europy, to wręczam jej bilet powroty i mówię "Adios, hasta luego"
                    >
                    > Gdy ta sama latynoska zmieni się po urodzenia mojego własnego dziecka...to troc
                    > hę lipa. Mam tak samo przekichane jak miliony innych panów przede mną. Czyli "n
                    > ależy się jak psu buda".


                    Jeśli zacznie być roszczeniowa to raczej nie przed mocnym osadzeniem się tu na miejscu. A potem to jej będziesz mógł naskoczyć. Poza tym nie wiem czy zdajesz sobie sprawę z tego, że jeśli się nie lubi dzieci, nie chce mieć własnych i postrzega się je wyłącznie jako zagrożenie dla swoich praw to cudze na swoim terytorium i jako wspólnika do swoej kobiety znosi się bardzo źle. Rób jak chcesz, ale to karkołomne. Jedź w te kraje, poznawaj i bzykaj sobie, ale uważaj.
                    • kutuzow Re: Mój eksperyment -preview 20.11.17, 15:08
                      aandzia43 napisała:


                      > Jeśli zacznie być roszczeniowa to raczej nie przed mocnym osadzeniem się tu na
                      > miejscu. A potem to jej będziesz mógł naskoczyć. Poza tym nie wiem czy zdajesz
                      > sobie sprawę z tego, że jeśli się nie lubi dzieci, nie chce mieć własnych i pos
                      > trzega się je wyłącznie jako zagrożenie dla swoich praw to cudze na swoim teryt
                      > orium i jako wspólnika do swoej kobiety znosi się bardzo źle. Rób jak chcesz, a
                      > le to karkołomne. Jedź w te kraje, poznawaj i bzykaj sobie, ale uważaj.

                      o czym Ty piszesz? Jakiś przykład bo zupełnie nie rozumiem.
                      Zaznaczam że swojego (z nią) dziecka nie chcę. Więc jak się niby "osadzi" tutaj?
                  • kag73 Re: Mój eksperyment -preview 20.11.17, 15:12
                    "Wiesz, jeśli obca kobieta z obcym dzieckiem zacznie być roszczeniowa po przyjeździe do Europy, to wręczam jej bilet powroty i mówię "Adios, hasta luego"

                    A ona nie jest Twoja zona? Jak mogla tu mieszkac na legalu i dostac wize?
                    • hello-kitty2 Re: Mój eksperyment -preview 20.11.17, 15:15
                      kag73 napisała:

                      > A ona nie jest Twoja zona? Jak mogla tu mieszkac na legalu i dostac wize?

                      Kag juz to wyjasnial, przeczytaj najpierw caly watek na spokojnie ;-)
                    • kutuzow Re: Mój eksperyment -preview 20.11.17, 15:46
                      kag73 napisała:

                      > "Wiesz, jeśli obca kobieta z obcym dzieckiem zacznie być roszczeniowa po przyje
                      > ździe do Europy, to wręczam jej bilet powroty i mówię "Adios, hasta luego"
                      >
                      > A ona nie jest Twoja zona? Jak mogla tu mieszkac na legalu i dostac wize?

                      Przecież do Europy nie mają wjazdu tylko żonaci/mężatki. jest jeszcze coś takiego jak wiza turystyczna.
                      • kag73 Re: Mój eksperyment -preview 20.11.17, 15:51
                        "Przecież do Europy nie mają wjazdu tylko żonaci/mężatki. jest jeszcze coś takiego jak wiza turystyczna."

                        Wiza turystyczna na ile lat? Bo wiesz 6 miesiecy to udawac umie kazdy :)
                        Tu pomysl wydaje mi sie na wariackich papierach, troche nie widze sensu w tym calym projekcie, powiem szczerze, ale owszem rob co chcesz. Wszystko ma swoja cene. W Polsce raczej nie mialbys szans na zwiazek z babka 22 czy 23 lata.
                        Z latynoska jak najbardziej, bo masz cos do zaoferowania (pieniadze, lepsze zycie materialne) itd. Wiec daj Ci Bog!
                        • kutuzow Re: Mój eksperyment -preview 20.11.17, 15:59
                          kag73 napisała:

                          > Wiza turystyczna na ile lat? Bo wiesz 6 miesiecy to udawac umie kazdy :)
                          Laska wraca do kraju i potem za chwilę znów występujemy o wizję (ew wizję do zatrudnienia w firmie).

                          > Tu pomysl wydaje mi sie na wariackich papierach, troche nie widze sensu w tym c
                          > alym projekcie,

                          Mnie najbardziej śmieszy to że Ty jesteś tak negatywnie nastawiona. Przyznam się że trochę się ksztuszę momentami ze śmiechu gdy czytam to negatywne nastawienie.
                          • kag73 Re: Mój eksperyment -preview 20.11.17, 16:18
                            "Mnie najbardziej śmieszy to że Ty jesteś tak negatywnie nastawiona. Przyznam się że trochę się ksztuszę momentami ze śmiechu gdy czytam to negatywne nastawienie."

                            Ja jestem dlatego negatywnie nastawiona, bo poznalam latynosow i latynoski, ich tok myslenia, mentalnosc, nastawienie od podszewki. Znam pary mieszane, slyszalam mnostwo histori zwiazkow: starszy Europjeczak mloda Latynoska. Naprawde. Dlatego odradzam. Nie raz z mezem sobie gdybamy i wybiegamy w przyszlosci i zadne z nas nie chcialo by dla syna latynoski, wlasnie dlatego, ze za dobrze je znamy i ich sposob postrzegania europkejczykow. A niebezpieczenstwo jest duze, bo mlody mial i ma ciagle stycznosc z latynoskami, niestety. Maz moj najbardziej zyczylyby mu zony z Polski, albo niech bedzie jakas Europjeka ale nie latynoska. Za duze ryzyko, chociaz zdarzaja sie wyjatki.
                            • sabat3 Re: Mój eksperyment -preview 20.11.17, 16:32
                              Kag, to ich mechanizm obronny. Cynizm tych mlodych dziewczyn kontra cynizm starszych panow, kupujacych ich ciala. One musza byc cwane, poniewaz kiedy ich ciala sie zestarzeja a zdrowie odmowi posluszenstwa, moga spodziewac sie bezpardonowego kopa w dupe. Zatem to co uda im sie wyszarpac do momentu kiedy przestana bawic swokjego sponsora, musi wystarczyc im do konca zycia. Gra toczy sied o spora stawke.
              • hello-kitty2 Re: Mój eksperyment -preview 20.11.17, 14:37
                kutuzow napisał:

                > Najpierw poznanie się na miejscu u nich (za jednym pobytem można umówić się na
                > randkę z kilkoma i wybrać najfajniejszą), potem trochę czasu razem, żeby się po
                > znać. Jak będzie fajnie, to zaproszę dziewczynę do Polski (do 6-ciu miesięcy fo
                > rmalności sa w miarę OK), jak nadal będzie super i będę zachwycony to pomyślę c
                > o dalej (czy kolejne 6 miesięcy, czy załatwianie pobytu stałego). Liczę na to,
                > że się po prostu zakocham.

                Kurcze ale sie dzieje, jak w dobrym serialu ;) I do tego obnizyl wiek do prawie 20 lat roznicy! A moze i nawet podwyzszyl standardy urodowe. A Sabat mu sie pyta czyby nie dal sobie spokoju. Ze co? ;-)

                A w ogole to o wiele barwniej i uczciwiej niz Wont.
                • kutuzow Re: Mój eksperyment -preview 20.11.17, 14:48
                  hello-kitty2 napisała:


                  > Kurcze ale sie dzieje, jak w dobrym serialu ;) I do tego obnizyl wiek do prawie
                  > 20 lat roznicy!

                  Jak pisałem 10 lat różnicy to mam na luzie w Polsce, co jest trochę problematyczne bo własnie zaczyna się wtedy u kobiet okres "chcę dziecka i to dość prędko". ostatnio nawet 12 lat się udawało.

                  Tam, jest trochę inna kultura. Związki z różnicą tych 15-20 lat nie są aż takie dziwne (facet musi być głową rodziny i zapewnić byt, kobieta ma być jego wsparciem, żoną za dnia i dziwką w nocy). Szczerze mówiąc podoba mi się tamto podejście. Miła odmiana przy Polskim - "prześwietlę Cię z każdej strony zanim zobaczę czy jesteś mnie godzien".

                  Dlatego tam, bez problemu udaje mi się nawiązać bardzo obiecujące relację z laskami po 23-24 lata. Zasadniczo mógłbym pewnie zejść jeszcze niżej...ale trochę sie obawiam że do różnic kulturowych dojdzie jeszcze różnica w swiatopoglądzie związana z wiekiem, a trochę widzę przed oczami pedobear-a (pl.wikipedia.org/wiki/Pedobear)

                  > A moze i nawet podwyzszyl standardy urodowe.
                  Owszem. Poruszam się wśród 10-tek i mam banana na twarzy gdy dostaję zdjęcia.


                  > A w ogole to o wiele barwniej i uczciwiej niz Wont.

                  Nie wiem jakie Wont ma podejście, ale fakt że stawiam sprawę jasno. Powiem więcej....mam już wykupiony bilet na pierwszy rekonesans (choć teraz to jeszcze bardzo słabo z językiem), ale jak tylko dostanę kolejny urlop (nie wcześniej niż w lutym), to lecę na spotkanie z moją miss Sports Ilustrated.
                  • kag73 Re: Mój eksperyment -preview 20.11.17, 15:20
                    "Dlatego tam, bez problemu udaje mi się nawiązać bardzo obiecujące relację z laskami po 23-24 lata. Zasadniczo mógłbym pewnie zejść jeszcze niżej...ale trochę sie obawiam że do różnic kulturowych dojdzie jeszcze różnica w swiatopoglądzie związana z wiekiem, a trochę widzę przed oczami pedobear-a (pl.wikipedia.org/wiki/Pedobear)"

                    Tu nie ma zludzen: placisz masz. Ta relacja nie dziwi, bo babka 23 od Europejczyka w wieku 40+oczekuje i spodziewa sie znacznie grubszego portfela niz u krajana.
                    • kutuzow Re: Mój eksperyment -preview 20.11.17, 15:49
                      kag73 napisała:

                      > Tu nie ma zludzen: placisz masz. Ta relacja nie dziwi, bo babka 23 od Europejcz
                      > yka w wieku 40+oczekuje i spodziewa sie znacznie grubszego portfela niz u kraj
                      > ana.

                      Nie dostrzegasz mega ironii w tym co piszesz?
                      • kag73 Re: Mój eksperyment -preview 20.11.17, 15:57
                        "Nie dostrzegasz mega ironii w tym co piszesz?"

                        Naprade nie ironizuje. Taka jest prawda, kutuzow. Ja tym bylam, bywam, widzialam, znam. Mowie w ich jezyku, mieszkalam po sasiedzku, bardzo dobrze poznalam mentalnosc. Znam osobiscie wiele latynosek, widze i obserwuje zwiazki mieszane, przede wszystkim z duza roznica wieku. Owszem tendencyjnie te zwiazki lepiej funkcjonuja jezeli to one przyjezdzaja i zostaja w Europie, prznajmniej korzystniej dla facetow. To sa ogromne roznice mentalnosciowe. Tak samo jak ja nigdy nie chcialbym byc na stale z latynosen. To nie ta mentalnosc.
              • kag73 Re: Mój eksperyment -preview 20.11.17, 14:50
                "Najpierw poznanie się na miejscu u nich (za jednym pobytem można umówić się na randkę z kilkoma i wybrać najfajniejszą), potem trochę czasu razem, żeby się poznać. Jak będzie fajnie, to zaproszę dziewczynę do Polski (do 6-ciu miesięcy formalności sa w miarę OK), jak nadal będzie super i będę zachwycony to pomyślę co dalej (czy kolejne 6 miesięcy, czy załatwianie pobytu stałego). Liczę na to, że się po prostu zakocham."

                A jajajjajaj, oczywiscie, ze sie zakochasz. Problem w tym czy i ona sie zakocha.

                • kag73 Re: Mój eksperyment -preview 20.11.17, 14:54
                  "Najpierw poznanie się na miejscu u nich (za jednym pobytem można umówić się na randkę z kilkoma i wybrać najfajniejszą), potem trochę czasu razem, żeby się poznać. Jak będzie fajnie, to zaproszę dziewczynę do Polski (do 6-ciu miesięcy formalności sa w miarę OK), jak nadal będzie super i będę zachwycony to pomyślę co dalej (czy kolejne 6 miesięcy, czy załatwianie pobytu stałego). Liczę na to, że się po prostu zakocham."

                  A jajajjajaj, oczywiscie, ze sie zakochasz. Problem w tym czy i ona sie zakocha.

                  Aaaa i w dodatku jeszcze jak juz bedziesz taki zakochany i zostanie z Toba zachce jej sie dziecka? I co zrobisz? Dziecko jej zrobisz? Aha, to rownie dobrze mogles zrobic to dziecko Twojej obecnej (czy juz ex)! Jakby nie bylo bala kobieta Twoich marzen.
                  I ona ta latynoska co w tej Polsce bedzie robic, kible myc? Czy podzielisz sie kasa i bedziesz jej dawal za siedzenie w domu, nawet bez dziecka?
                  • kag73 Re: Mój eksperyment -preview 20.11.17, 14:56
                    A niech tam. Moze Ci sie wszystko uda, zmienisz zdanie nastawienie cale swoje zycie! wszystko sie nagle da, Ok! Bedziesz mial i dzieciaka i malzenstwo i dasz wszystko a na koncu...i tak cie moze kopnac! Albo Cie nie kopnie i bedziecie zyli dlugo i szczesliwie" (czego ci zycze)
          • hello-kitty2 Re: Mój eksperyment -preview 20.11.17, 13:53
            Tak na szybko: rozumiem, ze chodzi o Ameryke Poludniowa. Z Ciekawosci zapytam: a jak ogarniesz pozwolenie na pobyt/pozwolenie na prace? Jak to teraz wyglada w Polsce? Inne pytanie: to one nie mowia po angielsku? Czy chodzi Ci raczej o wlasne 2 w 1: dziewczyna + motywacja do nauki nowego jezyka? Jesli chodzi o pragnienie posiadania dzieci u pan goracokrwistych to mam taka obserwacje: we Wloszech w H&M bylam niezmiernie zaskoczona, ze najwiekszym/dominujacym dzialem byl dzieciecy (!?) U mnie dzieciecego w sieciowkach to ze swieca szukac.
            • kutuzow Re: Mój eksperyment -preview 20.11.17, 14:17
              hello-kitty2 napisała:

              > Tak na szybko: rozumiem, ze chodzi o Ameryke Poludniowa.
              Mniej więcej, plus Karaiby (np. Dominikana, Kuba)

              > Z Ciekawosci zapytam:
              > a jak ogarniesz pozwolenie na pobyt/pozwolenie na prace? Jak to teraz wyglada w
              > Polsce?
              Na początek myślałem o zwykłej czasowej wizie turystycznej (plus moje zaproszenie więc ja jestem wpisany jako ten ew ponoszący koszty utrzymania, gdyby laska czmychnęła do Niemiec na przykład).
              Biorąc po uwagę barierę językową, to raczej nie spodziewam się ze dziewczyna szybko znajdzie pracę. Raczej obstawiam że to będzie dłużej niż szybciej.



              > Inne pytanie: to one nie mowia po angielsku?
              9 na 10 niestety nie mówi. Mają swój hiszpański który tam jest dominujący i to im wystarcza.


              >Czy chodzi Ci raczej o wlasne 2 w 1: dziewczyna + motywacja do nauki nowego jezyka?

              Od czegoś trzeba zacząć. Mam świadomość, że bez komunikatywnego jezyka cięzko mówić o jakimś udanym związku. Jasne że pisanie na smartfonie+translator załatwia częśc problemu, ale docelowo chce mówić w tym języku.


              > Jesli chodzi o pragn
              > ienie posiadania dzieci u pan goracokrwistych to mam taka obserwacje: we Wlosze
              > ch w H&M bylam niezmiernie zaskoczona, ze najwiekszym/dominujacym dzialem byl d
              > zieciecy (!?) U mnie dzieciecego w sieciowkach to ze swieca szukac.

              Mam świadomość tego, dlatego Plan B jak wspomniałem to ew młódka z przychówkiem. Liczyłbym wtedy na efekt o którym pisał Urqu przy okazji Cypru -że laska z dziećmi jest jeszcze bardziej oddana i wdzięczna gdy widzi że face angażuje się w wychowanie (nie swojego) dziecka. Nie ma postawy roszczeniowej -w stylu "należy się jak psu micha".

              BTW: w Polsce spotykając sie z laskami 30+ które miały już dzieciaki, często kobiety te były jeszcze bardziej roszczeniowo nastawione do ew znajomości niż dziewczyny bez dzieci (byłem w szoku).
              • sabat3 Re: Mój eksperyment -preview 20.11.17, 14:27
                Kutuzow, a nie myslales, zeby sobie calkiem dac spokoj?
                Btw - brak komunikatywnego hiszpanskiego nie jest problemem. W kraju ludzie w zwiazkach mowia do siebie po polsku, a i tak chuja rozumieja z tego, co chca sobie nawzajem przekazac.
                • kutuzow Re: Mój eksperyment -preview 20.11.17, 14:35
                  sabat3 napisał:

                  > Kutuzow, a nie myslales, zeby sobie calkiem dac spokoj?

                  Sabat, ja za bardzo lubię seks. Czemu miałbym sobie dawać spokój? Stary, ja teraz żyje jak pączek w maśle (wbrew temu co Kag pisała o tym że single mają rzadziej seks).

                  > Btw - brak komunikatywnego hiszpanskiego nie jest problemem. W kraju ludzie w z
                  > wiazkach mowia do siebie po polsku, a i tak chuja rozumieja z tego, co chca sob
                  > ie nawzajem przekazac.

                  Ja z komunikacją nigdy nie miałem problemu. Po prostu uważam, że czasami pojawiają się problemu których nie idzie przeskoczyć. Niektóre kompromisy są kiepskie z zasady (dla mnie dwa tematy nie podlegają kompromisom -bo nigdy nikt nie będzie szczęśliwy idąc na nie, to kwestia dzieci i różnice w temperamencie).
                  • hello-kitty2 Re: Mój eksperyment -preview 20.11.17, 14:44
                    kutuzow napisał:

                    . Niektóre kompromisy są kiepskie
                    > z zasady (dla mnie dwa tematy nie podlegają kompromisom -bo nigdy nikt nie będ
                    > zie szczęśliwy idąc na nie, to kwestia dzieci i różnice w temperamencie).

                    Ale zgodzisz sie, ze gdybys wzial laske z dzieckiem to ex by chyba padla, a z nia laski na forum (lacznie ze mna, zeby nie bylo), no ale zycze Ci zeby nie bylo takiej potrzeby. A nie chciales Ukrainki? Urqu tak reklamowal. Z drugiej strony panny z Ameryki Poludniowej i okolic to najczestsze Miss Swiata. Tam uroda jest chyba na pierwszym miejscu w kobiecym swiatku zwazywszy na zawrotna popularnosc operacji plastycznych, no ale moga byc roznice miedzy krajami. Poniewaz ja tam nie bywam, to mi sie te wszystkie kraje zlewaja w jedno. Ty sie na pewno lepiej orientujesz.
                    • kutuzow Re: Mój eksperyment -preview 20.11.17, 14:53
                      hello-kitty2 napisała:


                      > Ale zgodzisz sie, ze gdybys wzial laske z dzieckiem to ex by chyba padla, a z n
                      > ia laski na forum (lacznie ze mna, zeby nie bylo), no ale zycze Ci zeby nie byl
                      > o takiej potrzeby.

                      Tak jak odpisałem Aandzi. Ja zupełnie inaczej widzę kwestię gdzie ja ew decyduję się na dziecko (hipotetycznie), a inaczej gdzie umawiam się z kobieta która już dziecko ma. W tym drugim przypadku ew rozstanie jest duzo prostsze. Nie ma problemów, że laska zrzędzi, ale jest matką dziecka więc jakoś trzeba to przetrzymać. Na swoich mi nigdy nie zależało. Mogę się zaangażować w wychowanie cudzego, jeśli będę widział że jego matka odpowiednio doceni ten trud. Nawet przez chwilę rozważałem związek z Polką która ma już dzieci....ale po kilku randkach i spotkaniach zauważyłem że one mają jeszcze wyższe wymagania niż te bez dzieci...więc słaby deal.


                      > A nie chciales Ukrainki? Urqu tak reklamowal.
                      Mi się podoba uroda południowa. Hiszpanki i właśnie latynoski.

                      > Z drugiej stro ny panny z Ameryki Poludniowej i okolic to najczestsze Miss Swiata. Tam uroda j
                      > est chyba na pierwszym miejscu w kobiecym swiatku zwazywszy na zawrotna popular
                      > nosc operacji plastycznych, no ale moga byc roznice miedzy krajami. Poniewaz ja
                      > tam nie bywam, to mi sie te wszystkie kraje zlewaja w jedno. Ty sie na pewno l
                      > epiej orientujesz.

                      Ciepło, ciepło,,,gorąco :-)

                  • kag73 Re: Mój eksperyment -preview 20.11.17, 15:08
                    "Sabat, ja za bardzo lubię seks. Czemu miałbym sobie dawać spokój? Stary, ja teraz żyje jak pączek w maśle (wbrew temu co Kag pisała o tym że single mają rzadziej seks)."

                    To po chuja Ci szukac wsrod latynosek? Nie rozumiem.
                    Jezeli liczysz na ich wdziecznosc to sie przeliczysz. Nie wiem czy znam bardziej lecace na kase kobity niz latynoski. Mysle, ze nie znam a latynoski i zwiazki mieszane znam bardzo dobrze. I mentalnosc tez znam bardzo dobrze. I myslenie "jego pieniadze, niech placi, co mu tam".



                    • sabat3 Re: Mój eksperyment -preview 20.11.17, 15:27
                      Na moj gust obaj panowie (Wont i Kutuzow) niepotrzebnie szukaja tak daleko. Rzecz w tym, ze szukaja w niewlasciwym targecie. Chca pieknej mlodki, ale tak, zeby nie kochala ich za pieniadze. To troche naiwnosc imho. Zwiazek starszego pana z piekna i mloda kobieta ze swej natury zasadza sie na przewadze finansowej mezczyzny. On wnosi pieniadze, ona urode i mlodosc. Jesli nie liczyc pieniedzy, to co chlopaki moga polozyc na szali? Jaka zalete moga zaprezentowac, by byc konkurencyjnymi w porownaniu do mlodych i przystojnych mezczyzn w wieku dziewczat, ktorymi sie interesuja. Ja nie widze takich zalet.
                      Bedac na ich miejscu szukalbym rownolatki, jako pierwsze i najwazniejsze kryterium biorac jej namietnosc. Ryczaca czterdziestke, a nie jakies przyglupie malolaty z niedojrzala seksualnoscia.
                      • kag73 Re: Mój eksperyment -preview 20.11.17, 15:33
                        Na moj gust obaj panowie (Wont i Kutuzow) niepotrzebnie szukaja tak daleko. Rzecz w tym, ze szukaja w niewlasciwym targecie. Chca pieknej mlodki, ale tak, zeby nie kochala ich za pieniadze. To troche naiwnosc imho. Zwiazek starszego pana z piekna i mloda kobieta ze swej natury zasadza sie na przewadze finansowej mezczyzny. On wnosi pieniadze, ona urode i mlodosc. Jesli nie liczyc pieniedzy, to co chlopaki moga polozyc na szali? Jaka zalete moga zaprezentowac, by byc konkurencyjnymi w porownaniu do mlodych i przystojnych mezczyzn w wieku dziewczat, ktorymi sie interesuja. Ja nie widze takich zalet.
                        Bedac na ich miejscu szukalbym rownolatki, jako pierwsze i najwazniejsze kryterium biorac jej namietnosc. Ryczaca czterdziestke, a nie jakies przyglupie malolaty z niedojrzala seksualnoscia."

                        Amen, Sabat. Dokladnie tak, zgadzam sie z kazdym Twoim slowem.
                      • kutuzow Re: Mój eksperyment -preview 20.11.17, 15:57
                        sabat3 napisał:

                        > Na moj gust obaj panowie (Wont i Kutuzow) niepotrzebnie szukaja tak daleko. Rze
                        > cz w tym, ze szukaja w niewlasciwym targecie. Chca pieknej mlodki, ale tak, zeb
                        > y nie kochala ich za pieniadze.

                        Sabat, ja nie mam złudzeń. Tak samo jak ja lecę na urodę tych dziewczyn (a nie na ich wnętrze, bo na początku go nie znam), tak wiem że one lecą na moją kasę i obietnicę lepszego życia w Europie. To oczywiste. Tylko potem pytanie czy będzie z tego coś więce (pojawią się uczucia), czy tylko wizja kasy.


                        > Zwiazek starszego pana
                        > z piekna i mloda kobieta ze swej natury zasadza sie na przewadze finansowej me
                        > zczyzny. On wnosi pieniadze, ona urode i mlodosc. Jesli nie liczyc pieniedzy, t
                        > o co chlopaki moga polozyc na szali? Jaka zalete moga zaprezentowac, by byc kon
                        > kurencyjnymi w porownaniu do mlodych i przystojnych mezczyzn w wieku dziewczat,
                        > ktorymi sie interesuja. Ja nie widze takich zalet.

                        kwaśne winogrona?
                        Spójrz mi prosto w oczy i powiedz, że nie chciałbyś mieć takiego brania jak Mick Jager, czy Nicholson (w ich wieku).


                        > Bedac na ich miejscu szukalbym rownolatki, jako pierwsze i najwazniejsze kryter
                        > ium biorac jej namietnosc. Ryczaca czterdziestke, a nie jakies przyglupie malol
                        > aty z niedojrzala seksualnoscia.

                        Rycząca 40-tka, ma także 40-to letnie ciało. Mając do wyboru 24+ i super ciało i 40+ z niezłym ciałem (dobrze utrzymanym, bo wiadomo że wiek robi swoje), to jednak wolę 24+
                        • kag73 Re: Mój eksperyment -preview 20.11.17, 16:13
                          "Sabat, ja nie mam złudzeń. Tak samo jak ja lecę na urodę tych dziewczyn (a nie na ich wnętrze, bo na początku go nie znam), tak wiem że one lecą na moją kasę i obietnicę lepszego życia w Europie. To oczywiste. Tylko potem pytanie czy będzie z tego coś więce (pojawią się uczucia), czy tylko wizja kasy."

                          No dokladnie o to chodzi. Masz lepsze karty, zeby ja zdobyc a potem to juz mozna miec nadzieje, ze pokocha i bedzie lojalna partnerka. Niemniej bedzie chciala dziecka, jezeli jeszcze nie ma, a jest mloda. Bedzie go chciala tym bardziej, bo jest sama daleko od domu, rodziny, swojej mentalnosci i swojego kraju.
                          • aandzia43 Re: Mój eksperyment -preview 20.11.17, 17:56
                            kag73
                            > No dokladnie o to chodzi. Masz lepsze karty, zeby ja zdobyc a potem to juz mozn
                            > a miec nadzieje, ze pokocha i bedzie lojalna partnerka. Niemniej bedzie chciala
                            > dziecka, jezeli jeszcze nie ma, a jest mloda. Bedzie go chciala tym bardziej,
                            > bo jest sama daleko od domu, rodziny, swojej mentalnosci i swojego kraju.

                            No.to będzie uzależniona psychicznie i będzie na nim wisiała. Czy Kutuzow to lubi? Chyba nie.
                        • sabat3 Re: Mój eksperyment -preview 20.11.17, 16:18
                          kutuzow napisał:

                          > Sabat, ja nie mam złudzeń. Tak samo jak ja lecę na urodę tych dziewczyn (a nie
                          > na ich wnętrze, bo na początku go nie znam), tak wiem że one lecą na moją kasę
                          > i obietnicę lepszego życia w Europie. To oczywiste. Tylko potem pytanie czy będ
                          > zie z tego coś więce (pojawią się uczucia), czy tylko wizja kasy.

                          W porzadku. Kazdy zna swoje priorytety. Ja bym postapil inaczej, ale to Twoje zycie.

                          > kwaśne winogrona?
                          > Spójrz mi prosto w oczy i powiedz, że nie chciałbyś mieć takiego brania jak Mic
                          > k Jager, czy Nicholson (w ich wieku).

                          Patrze Ci w oczy i odpowiadam, ze byloby mi to obojetne. Na dluzsza mete brzmi wrecz jak uciazliwosc.
                          Zmienilem priorytety. Wlasciwie samo sie zmienilo.
                          Zrozuhmialem, ze rzeczy, ktorych nie mamy wygladaja kuszaco, ale kiedy siegnie sie po nie reka czesto zamieniaja sie w pyl.
                          Zrealizowalem kilka swoich celow, w tym przynajmniej czesciowo - moj cel sylwetkowy i... niespecjalnie mnie to cieszy. Gonienie kroliczka bylo fajniejsze od zlapania go i obdarcia ze skory.
                          Taka ksiega Koheleta mi sie wlaczyla ;)

                          > Rycząca 40-tka, ma także 40-to letnie ciało. Mając do wyboru 24+ i super ciało
                          > i 40+ z niezłym ciałem (dobrze utrzymanym, bo wiadomo że wiek robi swoje), to j
                          > ednak wolę 24+

                          Ma tez czterdziestoletni mozg, adekwatny bagaz doswiadczen i optymalny okres w zyciu do cieszenia sie nieskrepowanym seksem.
                          Cialo to nie wszystko, szczegolnie jesli patrzysz w oczy i widzisz w nich galopujaca cielecine :)
                        • aandzia43 Re: Mój eksperyment -preview 20.11.17, 17:21

                          > kwaśne winogrona?
                          > Spójrz mi prosto w oczy i powiedz, że nie chciałbyś mieć takiego brania jak Mic
                          > k Jager, czy Nicholson (w ich wieku).

                          Pewnie każdy chciałby, ale trzeba być takim Jagerem właśnie, żeby dwudziestkce same spadły majtki, a nie żeby zdejmowala je tylko dla kasy i jakiejś słabej podniety jak to powszechnie zdejmujją majtki panny dla starszych gości.



                          > > Bedac na ich miejscu szukalbym rownolatki, jako pierwsze i najwazniejsze
                          > kryter
                          > > ium biorac jej namietnosc. Ryczaca czterdziestke, a nie jakies przyglupie
                          > malol
                          > > aty z niedojrzala seksualnoscia.
                          >
                          > Rycząca 40-tka, ma także 40-to letnie ciało. Mając do wyboru 24+ i super ciało
                          > i 40+ z niezłym ciałem (dobrze utrzymanym, bo wiadomo że wiek robi swoje), to j
                          > ednak wolę 24+

                          To jasne że się młode bardziej podoba, i w jedną, i w drugą stronę. Wszystko jest kwestią ceny: jeśli za bardzo młode ciało jesteś w stanie to i owo oddać, to spoko.
                          • sabat3 Re: Mój eksperyment -preview 20.11.17, 17:50
                            Dochodzi jeszcze aspekt tego, jak postrzegam samego siebie na tle partnerki. Z dziewczeciem dwudziestoletnim czulbym sie strasznie nieswojo i nie na miejscu. Z rownolatka jest mi dobrze :)
                            • kag73 Re: Mój eksperyment -preview 20.11.17, 18:04
                              "Dochodzi jeszcze aspekt tego, jak postrzegam samego siebie na tle partnerki. Z dziewczeciem dwudziestoletnim czulbym sie strasznie nieswojo i nie na miejscu. Z rownolatka jest mi dobrze :)"

                              No dokladnie, to tez kwestia indywidualna. Zreszta inaczej wyglada to gdy babka ma 30+ niz kiedy jest naprawde mloda 22 czy 23 lata, to sa po prostu troche dwa rozne swiaty. Ale niektorym to jednak nie przeszkadza.
                      • wont2 Re: Mój eksperyment -preview 20.11.17, 18:46
                        sabat3 napisał:

                        > Na moj gust obaj panowie (Wont i Kutuzow) niepotrzebnie szukaja tak daleko. Rze
                        > cz w tym, ze szukaja w niewlasciwym targecie. Chca pieknej mlodki, ale tak, zeb
                        > y nie kochala ich za pieniadze. To troche naiwnosc imho. Zwiazek starszego pana
                        > z piekna i mloda kobieta ze swej natury zasadza sie na przewadze finansowej me
                        > zczyzny. On wnosi pieniadze, ona urode i mlodosc. Jesli nie liczyc pieniedzy, t
                        > o co chlopaki moga polozyc na szali? Jaka zalete moga zaprezentowac, by byc kon
                        > kurencyjnymi w porownaniu do mlodych i przystojnych mezczyzn w wieku dziewczat,
                        > ktorymi sie interesuja. Ja nie widze takich zalet.
                        > Bedac na ich miejscu szukalbym rownolatki, jako pierwsze i najwazniejsze kryter
                        > ium biorac jej namietnosc. Ryczaca czterdziestke, a nie jakies przyglupie malol
                        > aty z niedojrzala seksualnoscia.
                        ----
                        Sabat, ja nikogo nie szukam w Azji, poważnie. Jeżeli miałbym się związać z kimś z zagranicy to byłaby to laska z zachodniej Europy, Stanów, Kanady, Australii etc. Ja, żeby chcieć, muszę mieć laskę, która jest mi równa albo która jest wyżej i która mi imponuje na tyle, że chcę jej dorównać. Nie znam nic bardziej odpychającego mnie od relacji niż uwieszanie się - a sens relacji młoda/stary, biedna/bogata, głupia/mądry to właśnie uwieszanie się przez młodą na starym, biednej na bogatym, głupiej na mądrym.
                        • sabat3 Re: Mój eksperyment -preview 20.11.17, 19:19
                          W takim razie zwracam honor, Wont.
                    • kutuzow Re: Mój eksperyment -preview 20.11.17, 15:53
                      kag73 napisała:

                      > To po chuja Ci szukac wsrod latynosek? Nie rozumiem.
                      Pisałem wcześniej. W skrócie, wiek, uroda, fajne nastawienie do seksu (dziwka w sypialni dla swojego męzczyzny).

                      > Jezeli liczysz na ich wdziecznosc to sie przeliczysz. Nie wiem czy znam bardzie
                      > j lecace na kase kobity niz latynoski. Mysle, ze nie znam a latynoski i zwiazki
                      > mieszane znam bardzo dobrze. I mentalnosc tez znam bardzo dobrze. I myslenie "
                      > jego pieniadze, niech placi, co mu tam".

                      W przeciwieństwie do Polek, które są po prostu jak samarytanki, użyczają swoich wdzięków bezrobotnym ;-)
                      • sabat3 Re: Mój eksperyment -preview 20.11.17, 16:01
                        kutuzow napisał:
                        > W przeciwieństwie do Polek, które są po prostu jak samarytanki, użyczają swoich
                        > wdzięków bezrobotnym ;-)

                        Wydaje mi sie, ze jedne relacje z kobietami sa silniej nacechowane ekonomia a inne slabiej. Mozna to swiadomie minimalizowac, obierajac za cel zainteresowania kobiety niezalezne finansowo, bez parcia na potomstwo i lokujace sie w podobnym segmencie spolecznym co my.
                        • kutuzow Re: Mój eksperyment -preview 20.11.17, 16:38
                          sabat3 napisał:


                          > Wydaje mi sie, ze jedne relacje z kobietami sa silniej nacechowane ekonomia a i
                          > nne slabiej. Mozna to swiadomie minimalizowac, obierajac za cel zainteresowania
                          > kobiety niezalezne finansowo,

                          zdajesz sobie sprawę, że te niezależne finansowo oczekują dla siebie partnera który będzie jeszcze bardziej niezależny finansowo (pamiętaj że kobiety zawsze patrzą na półki wyżej od siebie)

                          > bez parcia na potomstwo

                          Już o tym pisałem. Sprawdziłem doświadczalnie na grupię (teraz juz mocno ponad 200 profili), grupa o której piszesz to jakieś 0,1 % -nie za bardzo jest w czym wybierać.
                          To zasadniczo zamyka Twoją listę cech.


                          > i lokujace sie w podobny
                          > m segmencie spolecznym co my.

                          raz jeszcze: Money, Status, Look. Gram w tą samą grę, tylko trochę sztucznie podwyższam sobie karty które mam w ręku.
                          • kag73 Re: Mój eksperyment -preview 20.11.17, 16:46
                            "zdajesz sobie sprawę, że te niezależne finansowo oczekują dla siebie partnera który będzie jeszcze bardziej niezależny finansowo (pamiętaj że kobiety zawsze patrzą na półki wyżej od siebie)"

                            Najczesciej jest tak, ze kazdy doklada ile moze i razem ciagniemy ten wozek, po prostu. No chyba, ze ktos juz od poczatku polowal czy upolowal jakiegos kasiastego i o to chodzilo. Moim zdaniem to nie wiekszosc, bo nawet tylu kasiastych nie ma, zeby dla wszystkich straczylo. W dodatku dla wielu sama kasa nie wystarczy, bo liczy sie jeszcze wyglad a nie kazdy ma dwa w jednym. Wiec jednak najczesciej uczucie i poczucie tego "razem".
                          • sabat3 Re: Mój eksperyment -preview 20.11.17, 16:48
                            Kutuzow, niby masz racje. Jednak sa jeszcze rozowe jednorozce, biale kruki, pegazy, spiewajace rusalki (lzesz!) - jednym slowem wyjatki od reguly. Juz bardziej obrazowo - okularnice, sexy hipiski, wyzwolone wegetarianki, roztropne feministki, socjalizujace aktywistki, idealistki, rozpustnice, dziewczyny mechanicy samochodowi itd.
                            Owszem, opisujesz mainstreamowa rzeczywistosc, zamieszkiwana przez zwalaczajace sie frakcje e-matek z korpo-sukami.
                            W tej rzeczywistosci sa tez mniej uczęszczane zaulki. Tam bywa ciekawie.
                      • kag73 Re: Mój eksperyment -preview 20.11.17, 16:07
                        "Pisałem wcześniej. W skrócie, wiek, uroda, fajne nastawienie do seksu (dziwka w sypialni dla swojego męzczyzny)."

                        No momencik ale Tobie sie chyba seks z Twoja byla podobal. Czy cos pomieszalam?

                        Ta, nastawienie do seksu to ma kazdy swoje. Ja znam jedna latynoske co sie uskarzala, ze jej facet (latynos i wygladal jak mlody bog do tego 9 lat mlodszy od niej) to ani romantyczny ani nad majteczkami seksi sie nie rozczuli, tylko chce dopasc i pieprzyc na ostro. Rozstala sie z nim z innych powodow, ale nawet bedac z nim spotykala sie z pewnym Wlochem (kolo 60), bo jej partner groszem nie smierdzial a jej pieniadze byly potrzebne. A jak ja ostatnio spotkalam to mi opowiadala "ach, wiesz ja teraz z tym facetem to jak milionerka zyje, bez pieniedzy), on oczywiscie tez kolo 60. Bo miw do mnie, wiesz jakich ja lubie facetow. Wiem, z kasa.I ta sama mnie chciala wylizac, jakby nie bylo, za darmo :) No na luzie, ogolnie na ludzie babka, nastawienie do seksu odpowiednie. Czy w sypialni jest dziwka nie wiem.

                      • aandzia43 Re: Mój eksperyment -preview 20.11.17, 16:55
                        kutuzow napisał:

                        > kag73 napisała:
                        >
                        > > To po chuja Ci szukac wsrod latynosek? Nie rozumiem.
                        > Pisałem wcześniej. W skrócie, wiek, uroda, fajne nastawienie do seksu (dziwka w
                        > sypialni dla swojego męzczyzny).
                        >
                        > > Jezeli liczysz na ich wdziecznosc to sie przeliczysz. Nie wiem czy znam b
                        > ardzie
                        > > j lecace na kase kobity niz latynoski. Mysle, ze nie znam a latynoski i z
                        > wiazki
                        > > mieszane znam bardzo dobrze. I mentalnosc tez znam bardzo dobrze. I mysl
                        > enie "
                        > > jego pieniadze, niech placi, co mu tam".
                        >
                        > W przeciwieństwie do Polek, które są po prostu jak samarytanki, użyczają swoich
                        > wdzięków bezrobotnym ;-)

                        Nie, samarytanek w Polsce nie ma, ale to co planujesz to po prostu szukanie dziwki która ci zagra zakochanie i którą potrzymasz w Polsce parę miesięcy. Sorry, Wont ze swoimi prostytutkami i kilkumiesięcznymi układami bzykankowymi jest i mądrzejszy, i uczciwszy.
                        • kag73 Re: Mój eksperyment -preview 20.11.17, 17:12
                          "Nie, samarytanek w Polsce nie ma, ale to co planujesz to po prostu szukanie dziwki która ci zagra zakochanie i którą potrzymasz w Polsce parę miesięcy. Sorry, Wont ze swoimi prostytutkami i kilkumiesięcznymi układami bzykankowymi jest i mądrzejszy, i uczciwszy."

                          Nie, no dlaczego. Zwyczajnie chce poznac blizej dziewczyne dlatego zaprosi ja do siebie. Inaczej nie ma szansy jej lepiej poznac, bo na urlopie siedzial nie bedzie 6 miesiecy. Ja tylko odradzam latynoske ze wzgedu na duze roznice kulturowe/mentalnosciowe. I w dodatku pokazuje ryzyko: duza roznica wieku i duza roznica w statusie materialnym.
                          • aandzia43 Re: Mój eksperyment -preview 20.11.17, 19:29
                            kag73 napisała:

                            > "Nie, samarytanek w Polsce nie ma, ale to co planujesz to po prostu szukanie dz
                            > iwki która ci zagra zakochanie i którą potrzymasz w Polsce parę miesięcy. Sorry
                            > , Wont ze swoimi prostytutkami i kilkumiesięcznymi układami bzykankowymi jest i
                            > mądrzejszy, i uczciwszy."
                            >
                            > Nie, no dlaczego. Zwyczajnie chce poznac blizej dziewczyne dlatego zaprosi ja d
                            > o siebie. Inaczej nie ma szansy jej lepiej poznac, bo na urlopie siedzial nie b
                            > edzie 6 miesiecy. Ja tylko odradzam latynoske ze wzgedu na duze roznice kulturo
                            > we/mentalnosciowe. I w dodatku pokazuje ryzyko: duza roznica wieku i duza rozni
                            > ca w statusie materialnym.

                            To mi się nie klei i pachnie jakimś gorączkowym stanem. Nie chce dzieci, boi się konkurencji jaką jest dziecko dla mężczyzny a gotów jest sprowadzić sobie na głowę cudze dziecko z całym dobrodziejstwem inwentarza. Nie cierpi jak się na nim wisi a chce mieć zależną od niego, nieznającą miejscowego języka dziewczynę z rodziną parę tysięcy kilometrów do Warszawy. Pilnuje skrzętnie swojej kasy a chce utrzymywać latami albo na zawsze kobietę i nie swoje dzieci. Pisze że Polka to prześwietla kandydata od podszewki zanim uzna że jest jej wart i nie wiedzieć czemu sądzi, że dwudziestoletnia Brazylijka nie prześwietli czterdziestoletniego Kutozowa tylko zakocha się od razu. Ma nadzieję, że jak po paru miesiącach laska mu się nie spodoba to ją wyśle z powrotem do jej faveli a ona uprzejmie ani piśnie. Itd. Dziwne i nieżyciowe.
                            • bgz0702 Re: Mój eksperyment -preview 20.11.17, 19:52
                              aandzia43 napisała:

                              > To mi się nie klei i pachnie jakimś gorączkowym stanem. Nie chce dzieci, boi si
                              > ę konkurencji jaką jest dziecko dla mężczyzny a gotów jest sprowadzić sobie na
                              > głowę cudze dziecko z całym dobrodziejstwem inwentarza. Nie cierpi jak się na n
                              > im wisi a chce mieć zależną od niego, nieznającą miejscowego języka dziewczynę
                              > z rodziną parę tysięcy kilometrów do Warszawy. Pilnuje skrzętnie swojej kasy a
                              > chce utrzymywać latami albo na zawsze kobietę i nie swoje dzieci. Pisze że Polk
                              > a to prześwietla kandydata od podszewki zanim uzna że jest jej wart i nie wiedz
                              > ieć czemu sądzi, że dwudziestoletnia Brazylijka nie prześwietli czterdziestolet
                              > niego Kutozowa tylko zakocha się od razu. Ma nadzieję, że jak po paru miesiącac
                              > h laska mu się nie spodoba to ją wyśle z powrotem do jej faveli a ona uprzejmie
                              > ani piśnie. Itd. Dziwne i nieżyciowe.
                              >
                              trochę jak hodowla... Dziwne nie, zboczone

                            • kag73 Re: Mój eksperyment -preview 20.11.17, 20:23
                              "To mi się nie klei i pachnie jakimś gorączkowym stanem. Nie chce dzieci, boi się konkurencji jaką jest dziecko dla mężczyzny a gotów jest sprowadzić sobie na głowę cudze dziecko z całym dobrodziejstwem inwentarza. Nie cierpi jak się na nim wisi a chce mieć zależną od niego, nieznającą miejscowego języka dziewczynę z rodziną parę tysięcy kilometrów do Warszawy. Pilnuje skrzętnie swojej kasy a chce utrzymywać latami albo na zawsze kobietę i nie swoje dzieci. Pisze że Polka to prześwietla kandydata od podszewki zanim uzna że jest jej wart i nie wiedzieć czemu sądzi, że dwudziestoletnia Brazylijka nie prześwietli czterdziestoletniego Kutozowa tylko zakocha się od razu. Ma nadzieję, że jak po paru miesiącach laska mu się nie spodoba to ją wyśle z powrotem do jej faveli a ona uprzejmie ani piśnie. Itd. Dziwne i nieżyciowe.

                              Ano a wyjasnienie jest moze calkiem proste. Kutuzow jest znow singlem, 40 stka na karku i oczywiscie nadal chce mu sie bzykac. Niby seksu ma po kokarde, Ok, wierze. I mimo to chce sprowadzac latynoske? Wyjasnienie widze takie: co i ile pobzyka to jego. Mysli, ze jak sie jednak nie sprawdzi, zrobi sie z laska nieciekawie to ja zwyczajnie znow do domu odesle i bedzie mial z glowy. Tak i mysli, ze ona ani nie pisnie. A jak ma pisnac skoro ona bez grosza przy duszy i od niego zalezna? A latynoske dlatego, bo chce sporo mlodszej, w Polsce na sporo mlodsza ma duzo mniejsze szanse.
                              No kutuzow kombinuje jakby tu jak najwiecej w tym zyciu seksualnym jeszcze wycisnac. Ma szanse, ze sie zakocha, ale....pare lat temu tez sie zakochal, teraz babka chce dziecka, kutuzow nie chce, wiec i pozadanie gleblo. Moze byc powtorka z rozrywki z latynoska, ale nadzieja kutuzowa, ze do tego czasu z 6 czy7 lat pobzyka, no bo do 30 stki mozna babke przetrzymac z zyczeniami o dziecku. On bedzie mial pod 50 stke, do wtedy libido mu spadnie, wiec niech bedzie i dzieciak. Albo niech nie bedzie dzieciaka i laska nich wraca albo i nie wraca do siebie, w kazdym razie zwiazek zakoncza. Ok, co przezyl jego, nikt mu nie zabierze. No co dobry plan?
                              • aandzia43 Re: Mój eksperyment -preview 20.11.17, 20:35

                                > Ano a wyjasnienie jest moze calkiem proste. Kutuzow jest znow singlem, 40 stka
                                > na karku i oczywiscie nadal chce mu sie bzykac. Niby seksu ma po kokarde, Ok, w
                                > ierze. I mimo to chce sprowadzac latynoske? Wyjasnienie widze takie: co i ile p
                                > obzyka to jego. Mysli, ze jak sie jednak nie sprawdzi, zrobi sie z laska niecie
                                > kawie to ja zwyczajnie znow do domu odesle i bedzie mial z glowy. Tak i mysli,
                                > ze ona ani nie pisnie. A jak ma pisnac skoro ona bez grosza przy duszy i od nie
                                > go zalezna? A latynoske dlatego, bo chce sporo mlodszej, w Polsce na sporo mlod
                                > sza ma duzo mniejsze szanse.
                                > No kutuzow kombinuje jakby tu jak najwiecej w tym zyciu seksualnym jeszcze wyci
                                > snac. Ma szanse, ze sie zakocha, ale....pare lat temu tez sie zakochal, teraz b
                                > abka chce dziecka, kutuzow nie chce, wiec i pozadanie gleblo. Moze byc powtorka
                                > z rozrywki z latynoska, ale nadzieja kutuzowa, ze do tego czasu z 6 czy7 lat p
                                > obzyka, no bo do 30 stki mozna babke przetrzymac z zyczeniami o dziecku. On bed
                                > zie mial pod 50 stke, do wtedy libido mu spadnie, wiec niech bedzie i dzieciak.
                                > Albo niech nie bedzie dzieciaka i laska nich wraca albo i nie wraca do siebie,
                                > w kazdym razie zwiazek zakoncza. Ok, co przezyl jego, nikt mu nie zabierze. No
                                > co dobry plan?

                                A przez te lata będzie ją i jej dziecko utrzymywać? Mniej by wydał na polskie kurwy, a niezłe Polki miałby za darmo. Dziecko będzie już Polakiem, tu będzie chodzić do szkoły, laska się spolszczy, a on ich tak w samolot i do domu bo mu się odwidziało ją bzykać? ;-) Zabawne. To znaczy wcale nie zabawne.
                                • kag73 Re: Mój eksperyment -preview 20.11.17, 20:47
                                  "A przez te lata będzie ją i jej dziecko utrzymywać? Mniej by wydał na polskie kurwy, a niezłe Polki miałby za darmo."

                                  No dziecka wlasnego to ona moze nie bedzie miala. Tam polskie kurwy skoro on ma nadzieje, ze w tej mlodej sie zakocha. Wiec to jest roznica placic za kurwy a kochac sie z ukochana. W dodatku moze ma plan, mozna ja wyslac do pracy, moze sprzatac po domach. Albo nauczy sie kiedys polskiego czy angielskiego, albo moze dawac lekcje hiszpanskiego albo...no nie wiem co tam jeszcze.

                                  "Dziecko będzie już Polakiem, tu będzie chodzić do szkoły, laska się spolszczy, a on ich tak w samolot i do domu bo mu się odwidziało ją bzykać? ;-) Zabawne. To znaczy wcale nie zabawne.

                                  Nie no obawa, ze jej sie odwidzi bzykac z nim (moze nie byc tragedii, bo jemu spadnie testosteron) albo, ze bedzie chciala dziecka(wtedy gorzej). No, life is brutal. Kutuzow na pewno z gory wszysko z nia omowi, umowy te sprawy, oloweczek i pisemka :) No zwiazki sie czasem koncza. Jak babka wyjezdzac nie chce z Polski to niech sobie radzi i zostaje. I szafunia gra, dla kutuzowa, on jest "czysty", bo przeciez on jej mowil i sie z nia umawial co i jak. Tak?
                                • hello-kitty2 Re: Mój eksperyment -preview 21.11.17, 09:39
                                  aandzia43 napisała:

                                  > A przez te lata będzie ją i jej dziecko utrzymywać?

                                  Szkoda, ze nie mnie, nie? Skurwiel ;-) Jak on tak moze, utrzymywac inne kobiety, cham! ;-)

                                  Mniej by wydał na polskie k
                                  > urwy, a niezłe Polki miałby za darmo.

                                  No tego jeszcze nie grali, facet chce byc szarmancki i podjac sie zobowiazania finansowego w stosunku do swojej kobiety i (ewentualnie) jej dziecka, malo tego, zaangazowac sie w jego wychowanie, pewnie nauke polskiego, takie tam, a AAndzia go na kurwy polskie wysyla, bo TANIEJ ;)

                                  NO czemu same kobiety chca gorzej dla innych kobiet?
                                  Dziecko będzie już Polakiem, tu będzie ch
                                  > odzić do szkoły, laska się spolszczy, a on ich tak w samolot i do domu bo mu si
                                  > ę odwidziało ją bzykać? ;-)

                                  Jak widac na zalaczonym obrazku: Jemu sie bzykanie nie nudzi, tylko kobietom. NIe ma bzykania nie ma dealu, czyz nie to wlasnie postulujemy na tym forum?
                                  • hello-kitty2 Re: Mój eksperyment -preview 21.11.17, 09:49
                                    W ogole instytucja opieki nad cudzym dzieckiem choc zaskakujaca rzeczywiscie ma zastosowanie w realu. I to na zasadzie przedkladania/preferowania opieki nad cudzym dzieckiem niz swoim. Choc to mega zaskakujace i dziwne, to spotkalam sie tutaj u mnie z takim przypadkiem i to ze strony kobiety. Ex zona faceta mojej przyjaciolki zostawila go z zadaniem splaty polowy domu i zwiazala sie z duzo starszym facetem z 2 dzieci. Co ciekawe zostawila swojego meza, gdy ten zaczal napierac na dziecko chyba po kilkunastu latach zycia razem. Co najciekawsze, ze z miejsca zaczela sie angazowac w funkcje macochy dla tych obcych dzieci, ktore byly starsze (odchowane) i ten zwiazek w szczesciu juz wiele lat trwa. W tym nowym zwiazku nie jest zwiazana wezlem malzenskim, b.dobrze odnajduje sie w roli macochy, lubi to ewidentnie. Zupelnie jakby chciala przeskoczyc etap pieluszkowy. MOja kumpela jest wsciekla, ze tamta miala slub, dostep do polowy jego majatku, a podtarla sobie nim tylek (tym papierkiem), a teraz ta dawszy mu dziecko nie doskoczyla nawet do polowy tych praw co miala tamta, bo on sie oczywiscie juz wycwanil i nie ufa juz kobietom. Caly czas sledzi tamtej zycie i uszczypliwie komentuje.
                                  • kutuzow Re: Mój eksperyment -preview 21.11.17, 09:57
                                    hello-kitty2 napisała:


                                    > No tego jeszcze nie grali, facet chce byc szarmancki i podjac sie zobowiazania
                                    > finansowego w stosunku do swojej kobiety i (ewentualnie) jej dziecka, malo tego
                                    > , zaangazowac sie w jego wychowanie, pewnie nauke polskiego, takie tam, a AAndz
                                    > ia go na kurwy polskie wysyla, bo TANIEJ ;)

                                    Przyznam szczerze, że mnie bawi ta hipokryzja forumowych koleżanek.
                                    Widzę to trochę jak początek skeczu "czarny łabądź z Jimem Caereyem'
                                    www.youtube.com/watch?v=uwby0YmAXVc#t=193
                                    (sorki że posłużę się Twoim przykładem Kitty -on po prostu dobrze tu pasuje)

                                    Kitty jedzie do faceta nie znając języka - good,
                                    Kutuzow zaprasza do siebie laskę nie znającą języką - bad.

                                    Kitty jest utrzymywana przez pierwszy okres przez swego holendra -good.
                                    kutuzow utrzymuję latynoskę -bad.

                                    i tak dalej jak w skeczu :-)
                                    • sabat3 Re: Mój eksperyment -preview 21.11.17, 10:17
                                      Zatem to forumowe kolezanki byly inspiracja do konstrukcji nowego zwiazku?
                                      • kutuzow Re: Mój eksperyment -preview 22.11.17, 10:45
                                        sabat3 napisał:

                                        > Zatem to forumowe kolezanki byly inspiracja do konstrukcji nowego zwiazku?

                                        Raczej cała zgromadzona wiedza forumowa.
                                        Począwszy od podstaw czyli wpływ zmiennych: Money, Status, Look na własne możliwości i to jak jestem postrzegany w grupie docelowej. Poprzez doświadczenia z USA, gdzie na portalach podaje się dochody (faceci) i wagę i wiek (kobiety) i jak te dane są skorelowane (im wyższy dochód, tym młodsze laski i bez nadwagi są wybierane i na odwrót...im ładniejsza dziewczyna tym szuka na wyższej półce dochodowej). O naszych koleżankach wspomniałem bo podobny schemat się powtarza, dziewczyna z kraju o słabszej ekonomii, znajduje faceta w kraju mocniejszym ekonomicznie i wiedzie z nim szczęśliwe życie (korzystając mniej lub bardziej ze wsparcia swego partnera/męża).
                                        Plus do tego wszelkie cechy "miękkie", czyli budowanie odpowiedniego efektu, żeby powstało zauroczenie. kwestia ekonomiczna to niejako baza (takie sztuczne podbicie kart w ręku, nagle z dwóch par robi mi się kareta (może nie asów, ale pewnie króli). Nie zamierzam poprzestać na niej i tak jak w Polsce na spotkaniach koncentruję się na wszystkich cechach "miękkich" związku, tak tutaj mam taki sam plan.

                                        Problemem jest Twoje postrzeganie tego typu relacji jako transakcji stricte "kupno-sprzedaż". To trochę nie tak. Jaka jest bowiem różnica, czy poznam Polkę w Polsce, i będę chciał z nią wyjechać do Hiszpanii, a ona nie będzie znała języka hiszpańskiego, więc raczej nie będzie miała pracy (więc ja zajmę się utrzymaniem domu i wsparciem dla niej na czas jej nauki), a poznaniem 25-cio letniej studentki medycyny np. z Kuby, która kończy studia. Jeśli będzie nam fajnie, to wtedy możemy razem wybrać się do tej Hiszpanii (bo zna język i może zacząć pracę).
                                        • kag73 Re: Mój eksperyment -preview 22.11.17, 11:11
                                          "Problemem jest Twoje postrzeganie tego typu relacji jako transakcji stricte "kupno-sprzedaż". To trochę nie tak. Jaka jest bowiem różnica, czy poznam Polkę w Polsce, i będę chciał z nią wyjechać do Hiszpanii, a ona nie będzie znała języka hiszpańskiego, więc raczej nie będzie miała pracy (więc ja zajmę się utrzymaniem domu i wsparciem dla niej na czas jej nauki), a poznaniem 25-cio letniej studentki medycyny np. z Kuby, która kończy studia.
                                          Jeśli będzie nam fajnie, to wtedy możemy razem wybrać się do tej Hiszpanii (bo zna język i może zacząć pracę).

                                          I ona bedzie utrzymywala tam Ciebie, bo bedzie miala dobra prace a Ty moze niekoniecznie i moze nie od razu :) Tez da sie.
                                          Ludzie sa owszem rozni po sobie sadzic nie musze ale moge. Jak ja bym byla 25 letnia studentka medycyny to bym faceta 40+ , ktory w dodatku nie chce dzieci, nie chciala, no chyba, ze bylby jakis nie wiem wyjatkowo odlotowy i do tego wygladal jak mlody Bog. Ale to ja. Probowac mozna inne moga miec inaczej. Dla niektorych motywacja i argumentem zapewne bylo by super wygodne zycie, czytaj: dobre pieniedze, ktorymi facet sie gotow podzielic. No moze zawsze trafic swoj na swojego i mozna sie zakochac na zaboj i wtedy...ale i tutaj jak widac, nawet na Twoim przykladzie, czasem sama milosc to za malo, dziala w obie strony. Ty rozstales sie z kobieta Twojego zycia, albo ona z Toba, bo seks polegl i ona chce dziecka a Ty nie.

                                          "O naszych koleżankach wspomniałem bo podobny schemat się powtarza, dziewczyna z kraju o słabszej ekonomii, znajduje faceta w kraju mocniejszym ekonomicznie i wiedzie z nim szczęśliwe życie (korzystając mniej lub bardziej ze wsparcia swego partnera/męża)."

                                          O mnie wspominasz czesto tymczasem ja sie nie wpisuje w schemat. Po pierwsze ja w tym kraju juz siedem lat zylam niezaleznie, placialam za swoje male mieszkanko i cala reszte.I w dodatku bylam w trakcie pakownia walizek, bo w Polsce mialam lepsze perspektywy zawodowe, moze miej kasy ale ciekawsza praca. Tylko ze wzgledu milosc zdecydowalam sie wrocic i zostac na obczyznie, bo latwiej tak niz w druga strone. On by w Polsce raczej w polsce tak latwo pracy nie znalazl. Maz moj byl bez wlasnych dochodow, studentem, w dodatku za granica, za ktorego utrzymanie placil ojciec. I jestesmy rownolatkami, miesiac jest starszy. I w dodatku poznalismy sie jak poznaje sie tysiace mlodych ludzi na imprezie w akademiku studenckim, nie wiedzac skad kto z nas jest, bylo bardzo miedzynarodowo. I wyszedl z tego zwiazek (z mojej strony mial nawet nie wyjsc, bo ja nie mialam czasu i inne plany), bo zdeterminowany byl on. To ma wspolnego z Markiem i tez jest taki wlasnie "bialorycerski"(to tak nawiasem).
                                          • hello-kitty2 Re: Mój eksperyment -preview 22.11.17, 12:17
                                            kag73 napisała:

                                            Maz
                                            > moj byl bez wlasnych dochodow, studentem, w dodatku za granica, za ktorego utr
                                            > zymanie placil ojciec.

                                            Kutuzow w tym zdaniu masz odpowiedz w sprawie, ktora Cie nurtowala ;-)
                                        • sabat3 Re: Mój eksperyment -preview 22.11.17, 11:22
                                          kutuzow napisał:
                                          > Problemem jest Twoje postrzeganie tego typu relacji jako transakcji stricte "ku
                                          > pno-sprzedaż". To trochę nie tak. Jaka jest bowiem różnica, czy poznam Polkę w
                                          > Polsce, i będę chciał z nią wyjechać do Hiszpanii, a ona nie będzie znała język
                                          > a hiszpańskiego, więc raczej nie będzie miała pracy (więc ja zajmę się utrzyman
                                          > iem domu i wsparciem dla niej na czas jej nauki), a poznaniem 25-cio letniej st
                                          > udentki medycyny np. z Kuby, która kończy studia. Jeśli będzie nam fajnie, to w
                                          > tedy możemy razem wybrać się do tej Hiszpanii (bo zna język i może zacząć pracę
                                          > ).

                                          To nie jest żaden problem. Ja generalnie wszystkie małżeństwa, układy stałe itd. postrzegam w ten sposób. Dlatego się w to nie pcham. Przede wszystkim dla tego, że nie mam możliwości, ale nawet gdybym miał, to całą tą "transakcję małżeńską" uważam za nieco niesmaczną. Nie znajduję się w tym.
                                          Zdecydowanie fajniejsze są chwilowe wybuchy namiętności między ludźmi, a one imho często stoją wręcz w opozycji do tego "matrymonialnego kojarzenia par". Co kto lubi.
                                          Teraz i tak jestem trochę nieobiektywny, bo wypalony psychicznie przez jesień, zmęczenie i pogodę. Ale generalnie to na Twoim miejscu raczej bym korzystał z życia singla a nie szukał na siłę kogoś do pary.
                                          • kag73 Re: Mój eksperyment -preview 22.11.17, 11:25
                                            "Teraz i tak jestem trochę nieobiektywny, bo wypalony psychicznie przez jesień, zmęczenie i pogodę. Ale generalnie to na Twoim miejscu raczej bym korzystał z życia singla a nie szukał na siłę kogoś do pary."

                                            Odwieczny problem, albo fenomen. Nieszczesliwi zonaci zazdroszczacy singlom ich wolnosci i wolni single, ktorzy chca sie "zniewolic" zamiast korzystac z wolnosci:) I badz tu madry i pisz wiersze.
                                            • sabat3 Re: Mój eksperyment -preview 22.11.17, 11:37
                                              kag73 napisała:
                                              > Odwieczny problem, albo fenomen. Nieszczesliwi zonaci zazdroszczacy singlom ich
                                              > wolnosci i wolni single, ktorzy chca sie "zniewolic" zamiast korzystac z wolno
                                              > sci:) I badz tu madry i pisz wiersze.

                                              Wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma.
                                              Według mnie rozwiązanie jest proste - odpowiedzią jest "czas".
                                              Ściślej - "czas trwania związku". Na początku związków z reguły bywa fajnie, a sypie się dopiero potem. W tym sensie zrozumiałe jest postępowanie Kutuzowa, żeby minimalizować koszty wyjścia. Przezorny przewidzi, że wszystko co dobre, musi się kiedyś skończyć.
                                              • kag73 Re: Mój eksperyment -preview 22.11.17, 11:46
                                                "Wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma.
                                                Według mnie rozwiązanie jest proste - odpowiedzią jest "czas".
                                                Ściślej - "czas trwania związku". Na początku związków z reguły bywa fajnie, a sypie się dopiero potem.

                                                Tak, tylko, ze kobiety z natury maja tego czasu mniej, bo im zegar tyka i to nalezy rowniez uwzglednic. I one same powinny zdawac sobie z tego sprawe, tymczasem bywja naiwne, bo mysla, ze im sie instynkt nie przydarzy albo, ze jednak facet, ktory deklaruje, ze dzieci nie chce, jednak kiedys zechce. Ze Kutuzow chce minimalizowac koszty to ja rozumiem.
                                                I co znaczy, ze sie sypie i jak sie sypie i co my z tym zrobimy i czy chcemy cos zrobic i dlczego chcemy albo dlaczego nie chcemy?

                                                "Przezorny przewidzi, że wszystko co dobre, musi się kiedyś skończyć."

                                                Z takim nastawieniem to nie wiem czy warto zawierac malznestwa. Ja wychodzac za maz myslalam: robie to bo jestem przekonana, ze to ten facet i ze nam sie uda. Nie obchodza mnie statystyki, nam sie uda, do grobowej deski. I to samo myslal on.
                                                A jak sie nie uda, to sie rozstaniemy, ale zalozenie bylo i wiara, ze sie uda.
                                                • sabat3 Re: Mój eksperyment -preview 22.11.17, 11:55
                                                  kag73 napisała:
                                                  > Z takim nastawieniem to nie wiem czy warto zawierac malznestwa. Ja wychodzac za
                                                  > maz myslalam: robie to bo jestem przekonana, ze to ten facet i ze nam sie uda.
                                                  > Nie obchodza mnie statystyki, nam sie uda, do grobowej deski. I to samo myslal
                                                  > on.

                                                  Mnie statystyki obchodzą. Przeświadczenie, że akurat nam wyjdzie, chociaż większości innym się nie udało jest pychą i myśleniem życzeniowym. Trzeba mieć dużo szczęścia, żeby to zagrało. A opieranie swojego losu wyłącznie na szczęściu jest strategią desperata.
                                                  • kag73 Re: Mój eksperyment -preview 22.11.17, 12:08
                                                    "Mnie statystyki obchodzą. Przeświadczenie, że akurat nam wyjdzie, chociaż większości innym się nie udało jest pychą i myśleniem życzeniowym. Trzeba mieć dużo szczęścia, żeby to zagrało. A opieranie swojego losu wyłącznie na szczęściu jest strategią desperata."

                                                    Alez w zadnym wypadku tylko na szczesciu. Bylam przekonanna, ze to ten, milosc, pozadanie, przyciaganie fizyczne, odbior na tych samych falach i w dodatku podobne poglady w rzeczach waznych i istotnych. Wiec wyjsciowe dobre. gdyby tego nie bylo nie pchalbym sie w malzenstwo. Reszta, czy nie zdechnie czy nie minie czy sie nie popierdoli to juz kwestia oczywiscie szczescia ale tez nastawienia i uczuc obojgo, co mamy co nas laczy i ile to dla nas warte. Ze malzenstwo to loteria to zreszta kazdy wie.
                                                  • rekreativa Re: Mój eksperyment -preview 22.11.17, 12:35
                                                    "Mnie statystyki obchodzą. Przeświadczenie, że akurat nam wyjdzie, chociaż większości innym się nie udało jest pychą i myśleniem życzeniowym. Trzeba mieć dużo szczęścia, żeby to zagrało."

                                                    Wiesz sabat, jakby człowiek zawsze zakładał, że na pewno się nie uda, tobyśmy do tej pory w jaskini siedzieli przy łojowym ogarku.
                                                    A co do związków, to chyba jest pół na pół, jeśli wziąć statystykę rozwodową, więc wcale nie tak beznadziejnie, aby się z automatu nastawiać na fiasko.
                                                    Druga sprawa jest taka, że mierzymy udaność związku czasem jego trwania. A przecież nie każdy trwający związek jest udany i nie każdy związek, gdzie ludzie się rozeszli, był nieudany. Ludzie się rozchodzą z różnych przyczyn. Czasem takich, że się wypaliło po obu stronach. Ale czy koniec miłości i pożądania należy oceniać jako fiasko? Przecież to nie są rzeczy zależne od nas, na dobrą sprawę.
                                                • hello-kitty2 Re: Mój eksperyment -preview 22.11.17, 12:25
                                                  kag73 napisała:

                                                  Ja wychodzac za
                                                  > maz myslalam: robie to bo jestem przekonana, ze to ten facet i ze nam sie uda.
                                                  > Nie obchodza mnie statystyki, nam sie uda, do grobowej deski. I to samo myslal
                                                  > on.
                                                  > A jak sie nie uda, to sie rozstaniemy, ale zalozenie bylo i wiara, ze sie uda.

                                                  Oooo a ja zrozumialam, ze na malzenstwie Ci nie zalezalo, tylko na uzyskaniu dzieki malzenstwu pozwolenia na (lagalna) prace ;)
                                                  • kag73 Re: Mój eksperyment -preview 22.11.17, 12:37
                                                    "Oooo a ja zrozumialam, ze na malzenstwie Ci nie zalezalo, tylko na uzyskaniu dzieki malzenstwu pozwolenia na (lagalna) prace ;)"

                                                    Papiery na legalna prace nie byly by mi do niczego potrzebne gdyby nie to, ze sie zakochalam i chcialam z nim byc. Inaczej juz dawno by mnie tam nie bylo. Bo na pracy i pobycie w Niemczech mi nie zalezalo (bylam i tak spakowana), ale na facecie mi zalezalo. Podjelam dobra decyzje, na razie nie zaluje.
                                          • hello-kitty2 Re: Mój eksperyment -preview 22.11.17, 12:21
                                            sabat3 napisał:

                                            Ja generalnie wszystkie małżeństwa, układy stałe itd
                                            > . postrzegam w ten sposób. Dlatego się w to nie pcham.

                                            No trudno zebys sie w to pchal, jak juz jestes dawno i trwale w to wepchniety ;) Twoje lozkowe/seksulane 'singielstwo' nie jest zatem wyborem, jak to przedsawiasz, tylko skutkiem dogrobowego wepchniecia.
                                          • bgz0702 Re: Mój eksperyment -preview 22.11.17, 21:01
                                            sabat3 napisał:

                                            > Teraz i tak jestem trochę nieobiektywny, bo wypalony psychicznie przez jesień,
                                            > zmęczenie i pogodę. Ale generalnie to na Twoim miejscu raczej bym korzystał z ż
                                            > ycia singla a nie szukał na siłę kogoś do pary.

                                            ... może jesteś nieobiektywny bo myślisz o swoim życiu? Ale ty się zastanów Kutuzow. Pisałeś o "kobiecie swojego życia", może problemem nie jest ona. Nadałeś temu rangę forever, sprzeczne jest i w konflikcie emocjonalnym to co mówisz, nie do końca może jesteś pewien podjętej decyzji, nie pogodziłeś się z nią. Zamieszaj sobie jeszcze na chwilę w głowie, wyraziłeś tym tekstem pochwałę i aprobatę najwyższej rangi... (...?)
                                        • kag73 Re: Mój eksperyment -preview 22.11.17, 16:04
                                          "Problemem jest Twoje postrzeganie tego typu relacji jako transakcji stricte "kupno-sprzedaż". To trochę nie tak. Jaka jest bowiem różnica, czy poznam Polkę w Polsce, i będę chciał z nią wyjechać do Hiszpanii, a ona nie będzie znała języka hiszpańskiego, więc raczej nie będzie miała pracy (więc ja zajmę się utrzymaniem domu i wsparciem dla niej na czas jej nauki), a poznaniem 25-cio letniej studentki medycyny np. z Kuby, która kończy studia. Jeśli będzie nam fajnie, to wtedy możemy razem wybrać się do tej Hiszpanii (bo zna język i może zacząć pracę)."

                                          Apropos, skoro zadna roznica to czemu nie rozejrzysz sie jednak za Polka? Ja rozumiem, liczysz, ze u tych z kraju o slabszej ekonomii masz lepsze karty, ale akurat studentka medycyny, 25 lat? Bo bedzie mogla zaczac prace w Hiszpanii? Prace to ona bedzie miala po medycynia rowniez bez Ciebie. No ona akurat nie ma wizji klepania biedy. Bo to lepsza opcja dla Ciebie, bedzie mogla pracowac wiec nie bedziesz musial jej utrzymywac? Wiec dlaczego ma wziac akurat Ciebie, 15 albo wiecej lat starszego od niej i nie chcacego dziecka? Wiec opusc, bo masz z czego :)
                                          • kutuzow Re: Mój eksperyment -preview 22.11.17, 16:18
                                            kag73 napisała:


                                            > Apropos, skoro zadna roznica to czemu nie rozejrzysz sie jednak za Polka?

                                            Przecież pisałem. tam mam do wyboru super laski po 23-25 lat.
                                            Jeśli zainteresuje się mną jakaś seksowna 10-tka z Polski w tym samym wieku, to uwierz mi, że nie będę jej dyskryminował za pochodzenie ;-)


                                            Ja ro
                                            > zumiem, liczysz, ze u tych z kraju o slabszej ekonomii masz lepsze karty, ale a
                                            > kurat studentka medycyny, 25 lat? Bo bedzie mogla zaczac prace w Hiszpanii? Pra
                                            > ce to ona bedzie miala po medycynia rowniez bez Ciebie.

                                            Beze mnie juz tak łatwo nie przeniesie się do tej Hiszpanii. Pamiętaj że jest coś takiego jak strefa Schengen, my w Europie nie dostrzegamy granic, ale dla ludzi spoza Europy one istnieją.


                                            > No ona akurat nie ma wiji klepania biedy. Bo to lepsza opcja dla Ciebie, bedzie mogla pracowac wiec nie bedziesz musial jej utrzymywac? Wiec dlaczego ma wziac akurat Ciebie, 15 alb o wiecej lat starszego od niej i nie chcacego dziecka?

                                            Rozumiem że wg Ciebie lekarz bez praktyki po studiach, w krajach Ameryki Południowej, to kosi kasę niczym chirurg w Ameryce. Popatrz na ogólny stan gospodarek tych krajów (np. Kuba) i potem pomyśl co jest lepsze samodzielna kariera np. na Kubie, czy układanie sobie życia u boku takiego gościa jak ja w Europie.


                                            > Wiec opusc, bo masz z czego :)

                                            ...ale niby dlaczego mam odpuścić/opuścić skoro nie muszę?
                                            ty jak zobaczyłaś swojego męża, to też doszłaś do wniosku...E, za wysokie progi....poszukam jakiegoś "Janusza" w Polsce i też będę szczęśliwa. Czy patrzyłaś, że skoro są chętni...to czemu nie skorzystać?
                                            • kag73 Re: Mój eksperyment -preview 22.11.17, 16:44
                                              "Przecież pisałem. tam mam do wyboru super laski po 23-25 lat.
                                              Jeśli zainteresuje się mną jakaś seksowna 10-tka z Polski w tym samym wieku, to uwierz mi, że nie będę jej dyskryminował za pochodzenie ;-)"

                                              No wlasnie masz jezeli oferujesz status finansowy tym, ktore maja duzo mniej od Ciebie i duzo mniejsze mozliwosci. Poza tym musialbys poszukac w Polsce, bo tam tez bedziesz szukal.

                                              "Beze mnie juz tak łatwo nie przeniesie się do tej Hiszpanii. Pamiętaj że jest coś takiego jak strefa Schengen, my w Europie nie dostrzegamy granic, ale dla ludzi spoza Europy one istnieją."

                                              No ale bedziesz sie musial z nia ozenic? A przeciez Ty sie malzenstwa/legalizacji boisz.
                                              Ona te prace moze miec u siebie albo gdzie indziej w Ameryce Poludniowej. Oj, medykom sie tam zle nie dzieje, zwlaszcza jak sie wali klientela europejska.

                                              "Rozumiem że wg Ciebie lekarz bez praktyki po studiach, w krajach Ameryki Południowej, to kosi kasę niczym chirurg w Ameryce. Popatrz na ogólny stan gospodarek tych krajów (np. Kuba) i potem pomyśl co jest lepsze samodzielna kariera np. na Kubie, czy układanie sobie życia u boku takiego gościa jak ja w Europie.


                                              Wszystko by bylo miodzio, tylko, ze....ten gosc jest ponad 15 lat starszy i nie chce dzieci! Hallo, to bardzo duze "uposledzenie"(handicap). Moze to dla niektorych kobiet wyjatkowo kuszace, ale tylko moze i na pewno dla wyjatkow. A spotkac taka, ktora jest po medycynie, aktrakcyjna i nie chce dzieci to uwazam wcale nie taka latwosc. Ja biore te Kube, do tego znajde se mlodszego faceta i bede miec rodzine.

                                              "ty jak zobaczyłaś swojego męża, to też doszłaś do wniosku...E, za wysokie progi....poszukam jakiegoś "Janusza" w Polsce i też będę szczęśliwa. Czy patrzyłaś, że skoro są chętni...to czemu nie skorzystać?"

                                              No on byl chetny i mnie sie podobal i to on sie napatoczyl. Jestem fajna babka, ogarnieta i ksztalcona, nie bylam tez starsza od niego ani on nie mial nic co kazalo by mi myslec, ze za wysokie progi dla mnie. Janusz w Polsce moze tez bylyby dobry, gdybym w Polsce byla i jakiegos po drodze napotkala i gdyby mnie zechcial.
                                              Ano jak sa chetni to sa chetni ale jak ktos tylko ma wizje, ze z pocalowaniem reki i bez mrugniecia okiem wezmie go babka z dobra perspektywa mimo, ze jest o tyle starszy i NIE CHCE DZIECKA to jest to inna para kaloszy. Dlatego pisze odpusc, bo masz z czego, napisz, ze dziewczyna jakas mloda. Mozesz miec szczescie i trafisz na kolejna naiwna jak Twoja byla albo w koncu na taka co dziecka nie chce. Zyczylam Ci tego rowniez jak pisales o dwoch polowka pomaranczy.
                                              Tylko kitty wiedziala od razu, ze jestes cwany i wziales mlodsza z zapasem czasu zanim ja przypili na dzieciaka. Ok, tez metoda. Teraz masz taka sama, stad laski 23-25. Ja wiem, nie masz latwo, wiekszosc predzej czy pozniej chce dziecka.
                                              • kutuzow Re: Mój eksperyment -preview 22.11.17, 17:13
                                                kag73 napisała:

                                                Kag, czuję się jakbym wyjaśniał podstawy wiedzy forumowej jakiejś nowej użytkowniczce forum.

                                                > No wlasnie masz jezeli oferujesz status finansowy tym, ktore maja duzo mniej od
                                                > Ciebie i duzo mniejsze mozliwosci. Poza tym musialbys poszukac w Polsce, bo ta
                                                > m tez bedziesz szukal.

                                                Równie dobrze mogłabyś napisać...masz tak bo jesteś ładny*, jakbyś był brzydki to byś miał ciężej. Pamiętasz to co pisaliśmy o Money, Status, Look? Te wartości odnosisz do bezpośredniej konkurencji. W Polsce mam taką konkurencję, na Karaibach inną, a w Bangladeszu jeszcze inną.

                                                * hipotetycznie.
                                                > No ale bedziesz sie musial z nia ozenic?

                                                Nie nie będę musiał. Jesteś jak w tym dowcipie, co dwie blondynki oglądają pornola. Na koniec jedna z nich w płacz. Druga pyta...a czego płaczesz...."a bo ja myślałem że on się z nią ożeni".


                                                > Ona te prace moze miec u siebie albo gdzie indziej w Ameryce Poludniowej. Oj, m
                                                > edykom sie tam zle nie dzieje, zwlaszcza jak sie wali klientela europejska.

                                                Przecież każda z tych lasek może mieć pracę "u siebie albo gdzie indziej w Ameryce Poludniowej". skoro jednak sa zainteresowane to widac widzą w tym coś czego Ty najwidoczniej nie dostrzegasz. Co zresztą jest mega śmieszne, gdy pisze to kobieta która Polskę odwiedza na Święta a sama zachwala tak pracę w ojczyźnie ;-)


                                                > Wszystko by bylo miodzio, tylko, ze....ten gosc jest ponad 15 lat starszy i nie
                                                > chce dzieci! Hallo, to bardzo duze "uposledzenie"(handicap).

                                                Na razie brak chęci na dzieci największym upośledzeniem jest dla grupy 30+ w Polsce.
                                                (to tak z autopsji)


                                                > Moze to dla niekt
                                                > orych kobiet wyjatkowo kuszace, ale tylko moze i na pewno dla wyjatkow.

                                                widzę że Ty wiesz lepiej niż te laski z którymi pisze. Powiem im że są "wyjątkowe" wg Ciebie.


                                                > No on byl chetny i mnie sie podobal i to on sie napatoczyl.

                                                czyli jak na razie jest identycznie jak w moim przypadku (so far so good).

                                                > Jestem fajna babka, ogarnieta i ksztalcona, (nadal podobnie)

                                                > nie bylam tez starsza od niego
                                                (no dobra - ten sam wiek kobiety nie jest jakąś zaletą, powiedzmy że to podobna wada, jak w
                                                Ameryce Południowej wiek faceta większy o 15 lat)

                                                > ani on nie mial nic co
                                                > kazalo by mi myslec, ze za wysokie progi dla mnie.

                                                (nadal identycznie -odzew ze strony lasek nie sugeruje ze za wysokie progi na moje nogi).

                                                > ....ale jak ktos tylko ma wizje,

                                                Zawsze myślałem że od wizji, horoskopów i innej ezoteryki to mamy inne nicki na forum. Ja to raczej dyżurnym realistą jestem.


                                                > Mozesz miec szczescie
                                                > i trafisz na kolejna naiwna jak Twoja byla

                                                Czemu niby była naiwna? Rozumiem gdybym ją oszukiwał i zwodził, że kiedyś może się zdecyduje, to owszem. Naiwna że uwierzyła. Skoro jednak od samego początku związku, wiedziała jak wygląda sytuacja i realnie sama oceniła, że OK, mamy czas zobaczmy czy nic (jej) się nie zmieni w temacie (stąd decyzja o poczekaniu ze ślubem), to gdzie tu naiwność?


                                                > wziales mlodsza z zapasem czasu zanim ja przypili na dzieciaka.

                                                wybieram młodsze z prostej przyczyny....takie mi się podobają i co więcej one mają (zazwyczaj) więcej energii i radości życiowej. Chcą jeszcze podróżować, coś przeżyć, nie myślą jeszcze wyłącznie o wiciu gniazda.
                                                • aandzia43 Re: Mój eksperyment -preview 22.11.17, 17:38
                                                  > wybieram młodsze z prostej przyczyny....takie mi się podobają i co więcej one m
                                                  > ają (zazwyczaj) więcej energii i radości życiowej. Chcą jeszcze podróżować, coś
                                                  > przeżyć, nie myślą jeszcze wyłącznie o wiciu gniazda.

                                                  Taki masz gust że lubisz tylko bardzo młode i ok. A to jest pani co nie bierze kasy do ręki i broni się przed określeniem "sponsoretka", ale podróżuje chętnie z panami, zwiedza świat i sypia z nimi oczywiście. Może nie w twoim typie, ale nie jest na pewno jakimś odosobnionym zjawiskiem. Myślę, że tanio wychodzi i może być bardzo miło.
                                                  natemat.pl/220085,24-letnia-sponsoretka-kto-chce-isc-do-pracy-jako-sprzataczka-jezeli-facet-moze-palcic-za-wszystko
                                                  I taki luźny artykuł.
                                                  www.wykop.pl/ramka/3730565/misstravel-podrozowanie-za-darmo-czy-ordynarny-sponsoring/
                                                • kag73 Re: Mój eksperyment -preview 22.11.17, 19:42
                                                  "Nie nie będę musiał. Jesteś jak w tym dowcipie, co dwie blondynki oglądają pornola. Na koniec jedna z nich w płacz. Druga pyta...a czego płaczesz...."a bo ja myślałem że on się z nią ożeni".

                                                  Dobre, nie znalam tego :)
                                                  To co na wize turystyczna dostanie tam pozwolenie na prace czy jak?

                                                  "Na razie brak chęci na dzieci największym upośledzeniem jest dla grupy 30+ w Polsce.
                                                  (to tak z autopsji)"
                                                  No to chyba jasne. Tylko, ze ta 23 czy 25 teraz tez kiedys bedzie 30 +. Wiem, na razie nie jest stad masz zapas czasowy.

                                                  "nadal identycznie -odzew ze strony lasek nie sugeruje ze za wysokie progi na moje nogi)."

                                                  To co powiedziales im, ze dzieci u Ciebie niet, nigdy a nie ze tylko nie teraz? A pisales, ze sie z informacja nie wyrywasz.

                                                  Czemu niby była naiwna? Rozumiem gdybym ją oszukiwał i zwodził, że kiedyś może się zdecyduje, to owszem. Naiwna że uwierzyła. Skoro jednak od samego początku związku, wiedziała jak wygląda sytuacja i realnie sama oceniła, że OK, mamy czas zobaczmy czy nic (jej) się nie zmieni w temacie (stąd decyzja o poczekaniu ze ślubem), to gdzie tu naiwność?"

                                                  Nawinosc polegajaca na pakowaniu sie w zwiazek z gostkiem, ktory katerorycznie nie chce dzieci, kiedy samej nie jest sie kategorycznie na "nie". Oczywiscie, ze Ty jej nie oszukiwales, ja nie o tym. Sama chciala, wiec OK. Teraz na pewno mysli z entuzjazmem: supcio, 30 stka mi stuknela, dzieciaka mi sie chce, rozejrze sie tutaj wokol co by znalezc jakiegos bardziej rodzinnego kandydata. A slub czy nie slub nie ma tu nic do rzeczy, oprocz tego, ze bylby rowod (ewentualnie Twoj strach o alimenty na zone), bo w uczuciach(bolu rozstania) to nic nie zmienia.

                                                  "... i co więcej one mają (zazwyczaj) więcej energii i radości życiowej. Chcą jeszcze podróżować, coś przeżyć, nie myślą jeszcze wyłącznie o wiciu gniazda."

                                                  Dobry ubaw. Nie wiem wsrod jakich Ty ludzi zyjesz ale mnie takich sciem nie wciskaj.

                                                  "Przecież każda z tych lasek może mieć pracę "u siebie albo gdzie indziej w Ameryce Poludniowej". skoro jednak sa zainteresowane to widac widzą w tym coś czego Ty najwidoczniej nie dostrzegasz. Co zresztą jest mega śmieszne, gdy pisze to kobieta która Polskę odwiedza na Święta a sama zachwala tak pracę w ojczyźnie ;-)"

                                                  Zalezy od wykszalcenia, po medycynie spokojniutko. Co innego jak jakas wyksztalcenia nie ma a do tego stosunek do pracy taki jaki ma. Wiec dla wielu lepiej sie prowadzac z Europejczykiem (starszym nawet o 30 lat) niz pracowac za male pieniadze. No ale wielkiej milosci z tego nie robmy tam gdzie jej nie ma.
                                                  • kutuzow Re: Mój eksperyment -preview 22.11.17, 23:40
                                                    kag73 napisała:

                                                    > To co na wize turystyczna dostanie tam pozwolenie na prace czy jak?

                                                    Kag, przecież pisałem że na początek zamierzam ją utrzymywać dopóki laska się nie rozejrzy na spokojnie. Moze jej się nie spodoba w Polsce (bo zimno, szaro) i spierdzieli do domu.
                                                    Znasz takie przysłowie "indyk myślał o niedzieli..."?


                                                    > No to chyba jasne. Tylko, ze ta 23 czy 25 teraz tez kiedyś bedzie 30 +. Wiem, n
                                                    > a razie nie jest stad masz zapas czasowy.

                                                    wychodzi na to, że skoro teraz zacząłem sie uczyć hiszpańskiego ,to za te kilka lat zacznę uczyć się gry na gitarze i zostanę jak Mick Jagger ;-)


                                                    > A pisales, ze sie z informacja nie wyrywasz.
                                                    Pisałem przecież, że mam plan B -młode mamuśki z mały przychówkiem.
                                    • hello-kitty2 Re: Mój eksperyment -preview 21.11.17, 10:42
                                      Wiesz ja wychodze z zalozenia, ze im lepiej beda mialy inne kobiety, tym lepiej bedziemy mialy i my (oczywiscie zakladajac, ze tego przyjazdu do Ciebie i takiego zycia chce ta dziwczyna) ale czy mi sie udaje aktywnie zyc wg tego zalozenia to juz inna bajka, w koncu zazdrosc ma nie proznuje ;)
                                    • sabat3 Re: Mój eksperyment -preview 21.11.17, 11:43
                                      Kutuzow - nie gniewaj sie, ale przewiduje pewien ciag wypadkow co do tej "latynoski Pulkownika Kwiatkowskiego". Kiedy bedzie juz bardzo milo i zazyle, dziewczyna ze lzami w oczach oswiadczy, ze chetnie by do Ciebie przyjechala, ale niestety rodzina nie da jej pieniedzy na bilet. W zwiazku z tym prosi, ba nawet blaga, by wyslac jej przekaz Western Union na kwote... itd.
                                      Prawdopodobienstwo 9/10. Nie probuje byc zlosliwy, mam nadzieje, ze rozumiesz.
                                      • hello-kitty2 Re: Mój eksperyment -preview 21.11.17, 11:47
                                        sabat3 napisał:

                                        > Kutuzow - nie gniewaj sie, ale przewiduje pewien ciag wypadkow co do tej "latyn
                                        > oski Pulkownika Kwiatkowskiego". Kiedy bedzie juz bardzo milo i zazyle, dziewcz
                                        > yna ze lzami w oczach oswiadczy, ze chetnie by do Ciebie przyjechala, ale niest
                                        > ety rodzina nie da jej pieniedzy na bilet. W zwiazku z tym prosi, ba nawet blag
                                        > a, by wyslac jej przekaz Western Union na kwote... itd.
                                        > Prawdopodobienstwo 9/10. Nie probuje byc zlosliwy, mam nadzieje, ze rozumiesz.

                                        Przeciez moze wreczyc bilet. Bilet spieniezy?
                                        • sabat3 Re: Mój eksperyment -preview 21.11.17, 11:51
                                          hello-kitty2 napisała:

                                          > sabat3 napisał:
                                          >
                                          > > Kutuzow - nie gniewaj sie, ale przewiduje pewien ciag wypadkow co do tej
                                          > "latyn
                                          > > oski Pulkownika Kwiatkowskiego". Kiedy bedzie juz bardzo milo i zazyle, d
                                          > ziewcz
                                          > > yna ze lzami w oczach oswiadczy, ze chetnie by do Ciebie przyjechala, ale
                                          > niest
                                          > > ety rodzina nie da jej pieniedzy na bilet. W zwiazku z tym prosi, ba nawe
                                          > t blag
                                          > > a, by wyslac jej przekaz Western Union na kwote... itd.
                                          > > Prawdopodobienstwo 9/10. Nie probuje byc zlosliwy, mam nadzieje, ze rozum
                                          > iesz.
                                          >
                                          > Przeciez moze wreczyc bilet. Bilet spieniezy?

                                          Moga pojawic sie inne koszty. Chodzi o to, ze miedzynarodowe portale randkowe slyna z naciagaczy.
                                          • sabat3 Re: Mój eksperyment -preview 21.11.17, 11:55
                                            Znajoma wkecil "przystojny zachodniak" by mu pokazala cycki przez siec. Zrobila to. Potem ja szantazowal, ze opublikuje zdecia na stronach porno i zadal okupu ;p
                                            • hello-kitty2 Re: Mój eksperyment -preview 21.11.17, 12:09
                                              sabat3 napisał:

                                              > Znajoma wkecil "przystojny zachodniak" by mu pokazala cycki przez siec. Zrobila
                                              > to. Potem ja szantazowal, ze opublikuje zdecia na stronach porno i zadal okupu
                                              > ;p

                                              Jak fajne cycki to chyba nie taki dramat ;) W koncu niektore sie same pchaja z cyckami i co tylko na ekrany...
                                              • hello-kitty2 Re: Mój eksperyment -preview 21.11.17, 12:13
                                                hello-kitty2 napisała:

                                                > sabat3 napisał:
                                                >
                                                > > Znajoma wkecil "przystojny zachodniak" by mu pokazala cycki przez siec. Z
                                                > robila
                                                > > to. Potem ja szantazowal, ze opublikuje zdecia na stronach porno i zadal
                                                > okupu
                                                > > ;p
                                                >
                                                > Jak fajne cycki to chyba nie taki dramat ;) W koncu niektore sie same pchaja z
                                                > cyckami i co tylko na ekrany...
                                                >

                                                Jeszcze mi sie przypomnialo, jak kolega z pracy mi opowiadal, ze eks, ktora zostawil i zwiazal sie z inna, go szantazowala, ze wrzuci do sieci jego nagie foty. To jej odpowiedzial: 'wrzuc, bede mial jeszcze mial wiecej okazji do ruchania, bo stane sie jeszcze bardziej popularny!' Pamietam, ze tak patrzylam na niego z niedowierzaniem, bo zewnetrznie nie byl jakis atrakcyjny wiec od razu mi kolatalo w glowie: 'co on za pytona musi miec w gaciach! a taki niepozorny z twarzy i postury' ;-)
                                      • kag73 Re: Mój eksperyment -preview 21.11.17, 12:40

                                        "Kutuzow - nie gniewaj sie, ale przewiduje pewien ciag wypadkow co do tej "latynoski Pulkownika Kwiatkowskiego". Kiedy bedzie juz bardzo milo i zazyle, dziewczyna ze lzami w oczach oswiadczy, ze chetnie by do Ciebie przyjechala, ale niestety rodzina nie da jej pieniedzy na bilet. W zwiazku z tym prosi, ba nawet blaga, by wyslac jej przekaz Western Union na kwote... itd.
                                        Prawdopodobienstwo 9/10. Nie probuje byc zlosliwy, mam nadzieje, ze rozumiesz."

                                        No oczywiscie, ze on bedzie placil za bilety a ona niby z czego i niby dlaczego skoro on ma, bo jest z Europy?
                                      • kutuzow Re: Mój eksperyment -preview 21.11.17, 20:09
                                        sabat3 napisał:

                                        > Kutuzow - nie gniewaj sie, ale przewiduje pewien ciag wypadkow co do tej "latyn
                                        > oski Pulkownika Kwiatkowskiego". Kiedy bedzie juz bardzo milo i zazyle, dziewcz
                                        > yna ze lzami w oczach oswiadczy, ze chetnie by do Ciebie przyjechala, ale niest
                                        > ety rodzina nie da jej pieniedzy na bilet. W zwiazku z tym prosi, ba nawet blag
                                        > a, by wyslac jej przekaz Western Union na kwote... itd.
                                        > Prawdopodobienstwo 9/10. Nie probuje byc zlosliwy, mam nadzieje, ze rozumiesz.


                                        Sabat....ile się znamy? Naprawdę sądzisz że jestem na tyle tępy żeby wysyłać lasce kasę (niezależnie czy na bilet lotniczy czy na weterynarza dla chorego bawoła).
                                        • sabat3 Re: Mój eksperyment -preview 21.11.17, 22:24
                                          kutuzow napisał:
                                          > Sabat....ile się znamy? Naprawdę sądzisz że jestem na tyle tępy żeby wysyłać la
                                          > sce kasę (niezależnie czy na bilet lotniczy czy na weterynarza dla chorego bawo
                                          > ła).

                                          A co ma Twój intelekt do tego, jak się rzeczywiście będą sprawy miały? Sądzę, że może spróbować tak napisać, a w to że nie dasz się nabrać akurat nigdy nie wątpiłem.
                                          (Osobiście - gdyby wyjechała z chorym bawołem, to tak by mnie to rozśmieszyło, że chyba bym posłał:D)
                                    • aandzia43 Re: Mój eksperyment -preview 21.11.17, 11:47
                                      kutuzow napisał:

                                      > hello-kitty2 napisała:
                                      >
                                      >
                                      > > No tego jeszcze nie grali, facet chce byc szarmancki i podjac sie zobowia
                                      > zania
                                      > > finansowego w stosunku do swojej kobiety i (ewentualnie) jej dziecka, mal
                                      > o tego
                                      > > , zaangazowac sie w jego wychowanie, pewnie nauke polskiego, takie tam, a
                                      > AAndz
                                      > > ia go na kurwy polskie wysyla, bo TANIEJ ;)
                                      >
                                      > Przyznam szczerze, że mnie bawi ta hipokryzja forumowych koleżanek.
                                      > Widzę to trochę jak początek skeczu "czarny łabądź z Jimem Caereyem'
                                      > www.youtube.com/watch?v=uwby0YmAXVc#t=193
                                      > (sorki że posłużę się Twoim przykładem Kitty -on po prostu dobrze tu pasuje)
                                      >
                                      > Kitty jedzie do faceta nie znając języka - good,
                                      > Kutuzow zaprasza do siebie laskę nie znającą języką - bad.
                                      >
                                      > Kitty jest utrzymywana przez pierwszy okres przez swego holendra -good.
                                      > kutuzow utrzymuję latynoskę -bad.
                                      >
                                      > i tak dalej jak w skeczu :-)


                                      To niech cię bawi dalej rzekoma hipokryzja forumek. Na zdrowie. Miałaby miejsce owa hipokryzja gdybym uważała, że postępowanie Kitty i jej mężczyzny było jakieś szczególnie good i że Pana Boga za nogi złapała (nie że mam coś do jej życia, robi co chce i z czym jej dobrze a ja jej dobrze życzę). Nie wiem skąd ci przyszło do głowy przypisać mi z góry zachwyt nad jej kolejami życia?
                                      Jak się wczuwam w los ewentualnej laski przez ciebie przywiezionej to mi się włącza współczucie i czerwona lampka. Biedna dziewczyna biedą czy jakimś zagrożeniem zmuszona* do wyjazdu na inny kontynent, klimat i w obcą kulturę zrobi wszystko. Uczciwie i nieuczciwie. Gdzie ty tu szukasz miłości? Miłość lęgnie się tam, gdzie nie ma dramatycznego przymusu. Sądzisz że niewolnik jest zdolny do miłości do pana? Psa sobie kup. Już wiem dlaczego ciągle zapominam ile masz lat i myślę o tobie jak o młodszym koledze mojej córki.
                                      Kitty czy Ukrainki w Polsce. Są blisko kraju, Ukrainki mają podobny język i mentalność, Kitty i Ukrainki mają w pytę rodaków tam gdzie mieszkają, nawet znajomych i rodziny, często gęsto w razie Niemca spokojnie mogą wrócić do siebie bo strasznej bidy w chacie jednak nie ma. Unia Europejska, możliwość uczenia się, nostryfikowanie dyplomów, nie trzeba wiz albo łatwo je zdobyć. Spoko, nawet jak nie wyjdzie związek dziewczyna może odejść bez strachu że pod most czy w dramatycznie gorsze warunki. To sprawia ze może by UCZCIWA. Wobec siebie i partnera. A ty robiąc to co zamierzasz generujesz cudne warunki do nieuczciwości, dramatu i zapętlenia. Na zdrowie.


                                      * Bo chyba nie sądzisz, że złowisz jakąś piękną dwudziestoletnią, nienajgorzej w swojej rzeczywistości ustawioną pracującą czy studentkę niezłej uczelni? One nie rzucają swoich zajęć i planów dla takich warunków. Za mało, za mało.
                                      • hello-kitty2 Re: Mój eksperyment -preview 21.11.17, 11:53
                                        aandzia43 napisała:

                                        Gdzie ty tu szukasz miłości? Miłość lęgnie się tam
                                        > , gdzie nie ma dramatycznego przymusu. Sądzisz że niewolnik jest zdolny do miło
                                        > ści do pana?

                                        Tu sie czesciowo zgodze, jak juz pisalam zakochanie/milosc to dla mnie trudne do wyobrazenia w przypadku ustawki ale cholera wie? Jak pisalam moze faceci maja inaczej i naprawde zakochuja sie w cyckach, ciele, seksie? Trudno mi sobie nawet wyobrazic. A jak tego (juz) nie ma to zmieniaja na inny model?
                                        • sabat3 Re: Mój eksperyment -preview 21.11.17, 11:59
                                          hello-kitty2 napisała:
                                          > Jak pisalam moze faceci maja
                                          > inaczej i naprawde zakochuja sie w cyckach, ciele, seksie? Trudno mi sobie naw
                                          > et wyobrazic. A jak tego (juz) nie ma to zmieniaja na inny model?

                                          Jak juz pisalem, moze kobiety maja inaczej i naprawde zakochuja sie w banknotach, statusie, majatku mezczyzny? Trudno mi to sobie nawet wyobrazic.
                                          A jak tego (juz) nie ma, to zmieniaja na inny model?
                                          • hello-kitty2 Re: Mój eksperyment -preview 21.11.17, 12:20
                                            sabat3 napisał:

                                            > Jak juz pisalem, moze kobiety maja inaczej i naprawde zakochuja sie w banknotac
                                            > h, statusie, majatku mezczyzny? Trudno mi to sobie nawet wyobrazic.
                                            > A jak tego (juz) nie ma, to zmieniaja na inny model?

                                            Lazisz tu po ludziach i przedrzezniasz, a jedyne co potrafisz to ich kopiowac. Posmialam sie jak to niby Ci ten caly seks przeszedl i jak to Ci juz nie zalezy, no normalnie jakbym siebie czytala z przed jakiegos okresu. Przypadek? A jeszcze niedawno na zapytanie o kolezanke Proteiny sie obruszyles, ze to cos wiecej, a teraz juz spiewka, ze juz Cie ganianie kroliczka juz tak nie bawi. Generalnie jestes dziwny i nie nalezy Ci ufac. Moze podpowiedz: kopiuj raczej mezczyzn. Jakos bardziej wiarygodne to i mniej pedalskie.
                                        • aandzia43 Re: Mój eksperyment -preview 21.11.17, 12:00
                                          hello-kitty2 napisała:

                                          > aandzia43 napisała:
                                          >
                                          > Gdzie ty tu szukasz miłości? Miłość lęgnie się tam
                                          > > , gdzie nie ma dramatycznego przymusu. Sądzisz że niewolnik jest zdolny d
                                          > o miło
                                          > > ści do pana?
                                          >
                                          > Tu sie czesciowo zgodze, jak juz pisalam zakochanie/milosc to dla mnie trudne d
                                          > o wyobrazenia w przypadku ustawki ale cholera wie? Jak pisalam moze faceci maja
                                          > inaczej i naprawde zakochuja sie w cyckach, ciele, seksie? Trudno mi sobie naw
                                          > et wyobrazic. A jak tego (juz) nie ma to zmieniaja na inny model?

                                          Tak, zakochują się w ciele, cyckach, seksie - Natura. Tylko jednym wystarcza to w zupełności, inni potrzebują czegoś jeszcze w pakiecie. Tym pierwszym można wcisnąć każdy kit i wszystko zagrać nawet bez talentu Maryl Streep. Kutuzow zakocha się pewnie bez problemu jeśli trafi się laska fizycznie 10+ z efektem wow, zdeterminowana i z pewnym talentem aktorskim. Wystarczy.
                                          • hello-kitty2 Re: Mój eksperyment -preview 21.11.17, 12:27
                                            aandzia43 napisała:

                                            > Tak, zakochują się w ciele, cyckach, seksie - Natura. Tylko jednym wystarcza to
                                            > w zupełności, inni potrzebują czegoś jeszcze w pakiecie. Tym pierwszym można w
                                            > cisnąć każdy kit i wszystko zagrać nawet bez talentu Maryl Streep. Kutuzow zako
                                            > cha się pewnie bez problemu jeśli trafi się laska fizycznie 10+ z efektem wow,
                                            > zdeterminowana i z pewnym talentem aktorskim. Wystarczy.

                                            Wszystko jasne Aandzia, co podwazam to ta potrzebe aktorstwa. Sadze ze sa mezczyzni, spora grupa, ktorzy nie potrzbuja zadnego aktorstwa. To my kobiety dopisujemy, ze faceta jara gdy idzie do dziwki, ze ona mu poudaje orgazm. Ja stawiam teze, ze facet tego wcale nie potrzebuje. To my mu to dodajemy niejako UCZLOWIECZAJAC go, bo nam sie w pale nie miesci, ze normalny, zwyczajny facet moze chciec kurwe zwyczajnie sponiewierac majac totalnie w dupie jej przyjemnosc. Weic zadnego kitu tu nie potzreba. Oni nie czuja sie zle (moralnie), ze kupuja sobie mlode cialko. To nam sie to nie miesci w glowie ale wlasciwie dlaczego? Przeciez seks przemysl nie kreci sie tak dobrze bez powodu.
                                            • aandzia43 Re: Mój eksperyment -preview 21.11.17, 12:45
                                              hello-kitty2 napisała:

                                              > aandzia43 napisała:
                                              >
                                              > > Tak, zakochują się w ciele, cyckach, seksie - Natura. Tylko jednym wysta
                                              > rcza to
                                              > > w zupełności, inni potrzebują czegoś jeszcze w pakiecie. Tym pierwszym m
                                              > ożna w
                                              > > cisnąć każdy kit i wszystko zagrać nawet bez talentu Maryl Streep. Kutuzo
                                              > w zako
                                              > > cha się pewnie bez problemu jeśli trafi się laska fizycznie 10+ z efektem
                                              > wow,
                                              > > zdeterminowana i z pewnym talentem aktorskim. Wystarczy.
                                              >
                                              > Wszystko jasne Aandzia, co podwazam to ta potrzebe aktorstwa. Sadze ze sa mezcz
                                              > yzni, spora grupa, ktorzy nie potrzbuja zadnego aktorstwa. To my kobiety dopisu
                                              > jemy, ze faceta jara gdy idzie do dziwki, ze ona mu poudaje orgazm. Ja stawiam
                                              > teze, ze facet tego wcale nie potrzebuje. To my mu to dodajemy niejako UCZLOWIE
                                              > CZAJAC go, bo nam sie w pale nie miesci, ze normalny, zwyczajny facet moze chci
                                              > ec kurwe zwyczajnie sponiewierac majac totalnie w dupie jej przyjemnosc. Weic z
                                              > adnego kitu tu nie potzreba. Oni nie czuja sie zle (moralnie), ze kupuja sobie
                                              > mlode cialko. To nam sie to nie miesci w glowie ale wlasciwie dlaczego? Przecie
                                              > z seks przemysl nie kreci sie tak dobrze bez powodu.

                                              No, preferencje łóżkowe to pewnie są różne, nei wnikam co tam który lubi. A mnie się całkiem dobrze mieści w głowie to, że ludzie zwyczajnie lubią, po prostu lubią, sponiewierać bliźniego.
                                              Chodziło mi o grę innego typu. Nie ujawnianie poglądów, przycinanie pewnych integralnuych cech i zachowań jeśli się widzi, że władca nie lubi, udawanie przyjemności i maskowanie uczucia nieprzyjemności, podbijanie pewnych mało zaznaczonych w osobowości cech jeśli są pożądane przez decydenta. Wszystko się da. Do pewnego momentu i płacąc pewną cenę.
                                        • kag73 Re: Mój eksperyment -preview 21.11.17, 13:39
                                          "Jak pisalam moze faceci maja inaczej i naprawde zakochuja sie w cyckach, ciele, seksie? Trudno mi sobie nawet wyobrazic

                                          Owszem, A Ty myslalas, ze co, oczywiscie ze w tym sie zakochuja.

                                          "A jak tego (juz) nie ma to zmieniaja na inny model?"

                                          A dlaczego by mialo nie byc albo nagle zniknac? zreszta znow owszem, patrz kutuzow, libido spadlo seksu za malo, zmian modelu.Inni nie zmieniaja, Ci napisal, bo maja zobowiazania i odpowiedzialnosc. Inna kwestia jak dlugo trwa zakochanie i co innego byc zakochanym a co innego jak Ci spadna rozowe okulary zobaczyc czy nadal kochasz co pozostalo i czego jeszcze potrzeba, zeby zwiazek byl udany i szczesliwy na duzo dluzej.
                                      • kutuzow Re: Mój eksperyment -preview 21.11.17, 20:33
                                        aandzia43 napisała:

                                        > * Bo chyba nie sądzisz, że złowisz jakąś piękną dwudziestoletnią, nienajgorzej
                                        > w swojej rzeczywistości ustawioną pracującą czy studentkę niezłej uczelni? One
                                        > nie rzucają swoich zajęć i planów dla takich warunków. Za mało, za mało.

                                        Cieszę się, że Ty wiesz lepiej kogo ja łowię i na co mam szansę...a już to pochylanie się nad losem biednej dziewczyny z 3-go świata, co to ją głód do podróży zmusza...aż się rozpłakałem.
                                  • kag73 Re: Mój eksperyment -preview 21.11.17, 10:56
                                    Ja akurat nie mam nic do tego ani nie krytykuje utrzymywania czy sprowadzania sobie jakichs kobiet skasis, owszem odradzalam latynoske ze wzgledu na roznice kulturowe czy mentalnosciowe. Ale jak sie nad tym zastanowie, kutuzow se raczej krzywdy nie da zrobic, w koncu to moj forumowy "ksiegowy":) a nie "przecietny" facet :)
                                    Niemniej interesujaca jest cala przemiana postawy kutozowa ze: slubu nie bedzie, dziecka nie bedzie, wiszenia na mnie nie bedzie, finansowania nie bedzie na nagle: da sie wszystko, da sie. Owszem tylko krowa nie zmienia pogladow, wiec i kutuzow dopasowuje oczekiwnia do mozliwosci. Chce dla siebie jak najlepszej opcji a latwo nie ma biorac pod uwage wlasne preferencje i porownujac to z tym czego chca w wiekszosci kobiety. Kuszace jest dla niego brac babke z bardzo daleka i moc ja w razie kichy odeslac do domu. I nawet ma prawo byc w zgodzie ze soba, w razie "W" z babka sie umawial jak rzecz stoi, wiec wiedziala co bierze. Sama miala tez cos z tego jakby nie bylo doswiadczyla lepszego zycia w pieknej (ale zimnej) Europie. Miala chetnego faceta w lozku i wygodne zycie nie muszac na siebie zarabiac. Wiec to nie jest tak, ze wykorzystal i zostawil, bo nagle zachcialo jej sie dziecka, na ten przyklad.
                                    • kag73 Re: Mój eksperyment -preview 21.11.17, 11:02
                                      Aaa, szczesliwym trafem ona moze o stosunek kutuzowa do posiadania dzieci nie zapyta a on sam nie bedzie sie wyrywal i opowiadal, nauczyl sie, ze nie warto. No i poniewaz jest dosc mloda to jakby co zdazy sobie to dziecko z innym jednak zrobic, albo zostanie z kutuzowem i zerzygnuje z dziecka za cene "dobrego" zycia.
                                      • sabat3 Re: Mój eksperyment -preview 21.11.17, 11:32
                                        Kag, uscisle Ci, bo nie wiem czy rozumiesz. Kutuzow nie ma osobiscie nic przeciwko dzieciom, natomiast ma cos przeciwko trojkatowi zona-dzieci-alimenty. Nie chce zostac udupiony w nieudanym zwiazku, tak jak ja. Dlatego bierze pod uwage zwiazanie sie z kobieta, ktora ma juz wlasne dziecko, natomiast odzegnuje sie od posiadania wlasnego.
                                        I prosze Cie, nie projektuj na Kutuzowa wlasnej sentymentalnosci (zakocha sie, straci glowe, bedzie mu sie trudno rozstac z przysposobionym dzieckiem), bo to tak nie dziala.
                                        • hello-kitty2 Re: Mój eksperyment -preview 21.11.17, 11:40
                                          sabat3 napisał:

                                          > I prosze Cie, nie projektuj na Kutuzowa wlasnej sentymentalnosci (zakocha sie,
                                          > straci glowe, bedzie mu sie trudno rozstac z przysposobionym dzieckiem), bo to
                                          > tak nie dziala.

                                          A to nie przypadkiem Wont pisal, a nie Kag? O tym emocjonalnym zaangazowaniu sie dziecka? Juz mi sie miesza. Swoja droga najbardziej watpliwa jest dla mnie sprawa zakochania, i to nie jej tylko Jego. To w czym sie faceci zakochuja? Tylko w urodzie i ruchaniu? Sorry ale tak wyglada z tej opowiesci. Czy to mozliwe?
                                        • kag73 Re: Mój eksperyment -preview 21.11.17, 12:18
                                          "I prosze Cie, nie projektuj na Kutuzowa wlasnej sentymentalnosci (zakocha sie, straci glowe, bedzie mu sie trudno rozstac z przysposobionym dzieckiem), bo to tak nie dziala."

                                          ja tego nie pislam, o tym pila Wont na co ja kiwlam glowa czytajac. Taka naiwna to ja nie jestem
                                      • hello-kitty2 Re: Mój eksperyment -preview 21.11.17, 11:36
                                        kag73 napisała:

                                        > Aaa, szczesliwym trafem ona moze o stosunek kutuzowa do posiadania dzieci nie
                                        > zapyta a on sam nie bedzie sie wyrywal i opowiadal, nauczyl sie, ze nie warto.
                                        > No i poniewaz jest dosc mloda to jakby co zdazy sobie to dziecko z innym jednak
                                        > zrobic, albo zostanie z kutuzowem i zerzygnuje z dziecka za cene "dobrego" zyc
                                        > ia.

                                        Wiesz, moze nie byc tematu. Jak ja wychodzilam za maz w wieku 22 lat, to bylam przekonania ze nie ma mowy o dzieciach, kolo trzydzistki mi sie dopiero zmienilo ale gdyby sie nie zmienilo, to bym nie miala. Jak bierze taka mlodke to moze miec podobnie, a do trzydzietki maja z 7 lat. Przez ten czas nauczy sie polskiego i moze sobie innego Polaka znalezc, jak eks.
                                        • kag73 Re: Mój eksperyment -preview 21.11.17, 15:08
                                          "Wiesz, moze nie byc tematu. Jak ja wychodzilam za maz w wieku 22 lat, to bylam przekonania ze nie ma mowy o dzieciach, kolo trzydzistki mi sie dopiero zmienilo ale gdyby sie nie zmienilo, to bym nie miala."

                                          No statystycznie wychodzi, ze wiekszosci sie zmienia, kutuzow nawet sprawdzal. Stad tak ciezko mu trafic na swoja, taka co dzieciaka nie chce.

                                          "Jak bierze taka mlodke to moze miec podobnie, a do trzydzietki maja z 7 lat. Przez ten czas nauczy sie polskiego i moze sobie innego Polaka znalezc, jak eks."

                                          No o tym tez juz pisalam, wlasnie po to i dlatego ja bierze, zeby miec czas skorzystac zanim ja przypili. To wszystko juz gdzies tu opisalam. I owszem ona moze i chetnego znalezc, majac to 30. Jasne. Oby jej nie gonilo potem jak np. Ciebie, ze na gwalt chcesz dzieciaka i szukasz w pierwszej kolejnosci ojca dziecku, nie zawsze sie na tym dobrze wychodzi.
                                          Wezmy teraz ex kutuzowa, 30 stka jej pewnie stuknela. Jak naiwna byla wiazac sie z Kutuzowej, litosci. Teraz moze (albo musi) szybciutko rozgladac sie za kandydatem, co by miec dzieciaka. I co na wstepie bedzie mowic :czesc jetem Gosia, zrobimy se dzieciaka. Kochana takie rzeczy trwaja czasem, nie robi sie tak, nie kazdy potrafi sie zdecydowac na dziecko z jakims nowopoznanym hop siup a tu czas nagli. A wezmy niech ma jeszcze problemy ze zajsciem w ciaze, znow jej czas ucieka. W dodatku jej rownolatkowie w duzej czesci juz zaczeli bawic sie w zakladanie rodziny. A starsi od niej: juz dawno zonaci i dzieciaci, albo maja stracha, bo ona 30 stka wiec ma parcie a oni albo dzieci nie chca albo juz jakies maja, bo sa po rozwodach.
                                          Po kojene powala mnie trzezwosc umyslu i rzeczowe podejscie do tematu: jestes w nieplanowanej ciazy, gostek nie chce dzieciaka...usun. Facet po 7 latach bycia razem i byc moze uczuc, my tu tez o milosci, stwierdza, ze nie chce dziecka...znajdz se innego. Tak jaby ludzie byli z kamienia, nie mieli uczuc i emocji i wszystko splywalo po nich jak woda po kaczkach. No nie wiem czy ja jestem nienormalna czy komus brakuje wyobrazni?
                                          • aandzia43 Re: Mój eksperyment -preview 21.11.17, 15:40

                                            > Po kojene powala mnie trzezwosc umyslu i rzeczowe podejscie do tematu: jestes w
                                            > nieplanowanej ciazy, gostek nie chce dzieciaka...usun. Facet po 7 latach bycia
                                            > razem i byc moze uczuc, my tu tez o milosci, stwierdza, ze nie chce dziecka...
                                            > znajdz se innego. Tak jaby ludzie byli z kamienia, nie mieli uczuc i emocji i w
                                            > szystko splywalo po nich jak woda po kaczkach. No nie wiem czy ja jestem nienor
                                            > malna czy komus brakuje wyobrazni?

                                            No jeszcze może oddać do adopcji. Albo do siostr Magdalenek, albo do siostry Bernadetty. I dzień po dyskretnym porodzie zacząć ćwiczyć mięśnie pochwy.
                                            • hello-kitty2 Re: Mój eksperyment -preview 21.11.17, 18:46
                                              aandzia43 napisała:

                                              >
                                              > > Po kojene powala mnie trzezwosc umyslu i rzeczowe podejscie do tematu: je
                                              > stes w
                                              > > nieplanowanej ciazy, gostek nie chce dzieciaka...usun. Facet po 7 latach
                                              > bycia
                                              > > razem i byc moze uczuc, my tu tez o milosci, stwierdza, ze nie chce dzie
                                              > cka...
                                              > > znajdz se innego. Tak jaby ludzie byli z kamienia, nie mieli uczuc i emoc
                                              > ji i w
                                              > > szystko splywalo po nich jak woda po kaczkach. No nie wiem czy ja jestem
                                              > nienor
                                              > > malna czy komus brakuje wyobrazni?
                                              >
                                              > No jeszcze może oddać do adopcji. Albo do siostr Magdalenek, albo do siostry Be
                                              > rnadetty. I dzień po dyskretnym porodzie zacząć ćwiczyć mięśnie pochwy.

                                              A pomscilam Marka za pisanie nie na temat ;-)
                                              A skad tu sie wzielo przerywanie ciazy i oddawanie do adopcji? To w ogole nie z tego watku, a w tamtym o ile pamiec mnie nie myli Rekreativia zapytala wprost Kutuzowa co by zrobil gdyby dziewczyna zaszla z nim w ciaze? To napisal, ze najpierw by sprawdzil za pomoca dwoch niezaleznych testow czy jest ojcem, a potem by byl najlepszym ojcem, jakim by potrafil wiec do czego sie wlasciwie odnosicie?

                                              To chyba takie to pobrzdakiwanie, ze chlopy juz teraz nie sa, jak kiedys, ze ostatecznie zrobia tak, jak babka, tfu los chce ;) Tylko robia tak, jak oni chca. A nie sorry przedtem tez nie bylo lepiej.

                                              Pamietam, jak Kag mowilas Kutuzowi, bo mnie to rozsmieszylo, ze jak dziewczyna poczuje, ze chce miec dziecko, to on, cytuje, nie bedzie sie lumpil i jej to dziecko zrobi, a tu CHUJ, wyszlo na jego. Ja wiem, ze Twoj chlop by sie nie lumpil tylko widzisz tu akurat Kutuzow decyduje o swoim zyciu, a nie jakas a'la Kag od sterowania. Tak mowilas, ze to byl zart, no to po co teraz te resentymenty? Skoro chlopy sa zdecydowane i stanowcze ezgekwuja to, czego nie chca, to i babki musza byc nienaiwne z jakims wpadaniem i wiara, ze do gobowej deski. Aha i niech ciagna kase na zdrowie ;)

                                              Poza tym nie ma ludzi niezastapionych...
                                              • kag73 Re: Mój eksperyment -preview 21.11.17, 18:58
                                                "Pamietam, jak Kag mowilas Kutuzowi, bo mnie to rozsmieszylo, ze jak dziewczyna poczuje, ze chce miec dziecko, to on, cytuje, nie bedzie sie lumpil i jej to dziecko zrobi, a tu CHUJ, wyszlo na jego."

                                                Owszem a wzielas pod uwage, ze im (a konkretnie jej) zdechlo, wiec po co w tym ma twic kutuzow (i do tego robic dziecko), ktory panicznie boi sie spadku libido u babki i ochoty na seks po dziecku a tu juz i bez dziecka dupa zimna, bo "po tylu latach razem" ochota jej przeszla?
                                                W dodatku ja znam przypadki takich co pol zycia nie chcieli a w wieku lat 47 zostali ojcami, bo dorwali sporo mlodsze babki i im nie zdechlo albo zdechnac nie zdazylo. A zatem nigdy nie mow nigdy. Kutuzow tez byl przekonany, ze ma wreszcie swoja babke, dzieci nie chce i szafunia gra i co? I nic.

                                                "A skad tu sie wzielo przerywanie ciazy i oddawanie do adopcji?

                                                To tak ogolnie o tym jakie co poniektorzy maja wyobrazenie o zyciu i uczuciach.
                                                Apropos Tobie tez zdarza sie pisac nie na temat, jeszcze bardziej nie na temat, wiec innych nie rozliczaj ;)

                                                "Skoro chlopy sa zdecydowane i stanowcze ezgekwuja to, czego nie chca, to i babki musza byc nienaiwne z jakims wpadaniem i wiara, ze do gobowej deski. Aha i niech ciagna kase na zdrowie ;)"

                                                Ano. Tak by wychodzilo.
                                                • kutuzow Re: Mój eksperyment -preview 21.11.17, 21:03
                                                  kag73 napisała:

                                                  > Kutuzow tez byl przekonany, ze ma wreszc
                                                  > ie swoja babke, dzieci nie chce i szafunia gra i co? I nic.
                                                  >

                                                  Kurcze, mam szukać w archiwum? Od dawna przecież pisałem że OBOJE mamy świadomość, że problem dziecka może się pojawić i dlatego, nie było ślubu (mimo formalnego narzeczeństwa).
                                                  • kag73 Re: Mój eksperyment -preview 21.11.17, 21:08
                                                    "Kurcze, mam szukać w archiwum? Od dawna przecież pisałem że OBOJE mamy świadomość, że problem dziecka może się pojawić i dlatego, nie było ślubu (mimo formalnego narzeczeństwa)."

                                                    No mnie sie kojarzy, ze sie nazywalo, ze dziecka nie chce, ale wiadomo Ty na pewno wiesz jak bylo. Szczerze Ci powiem, ze trafiles na bardzo naiwna babke. Ze tez nie bylo tam wtedy kogos madrego kto by jej odradzil takiej naiwnosci, ale moze i tak by nie posluchala. Ale, ze to juz 6 lat minelo to mi sie nie wydawalo. Wydawlo mi sie, ze z nia zaczales jak miales jakies 37 no a skoro teraz masz 40 to mi 6 lat nie wychodzi za Boga.
                                              • wont2 Re: Mój eksperyment -preview 21.11.17, 20:42
                                                Trochę siadłyście na kutuzowa (z wyjątkiem oczywiście kitty) za jego merkantylne/interesowne/cyniczne podejście do Latynosek to teraz, na odtrutkę, wklejam bardzo ciekawy wywiad Stickmana z pięcioma "dobrymi" tajskimi dziewczynami. Żeby spojrzeć na to z drugiej strony.

                                                www.stickmanbangkok.com/weekly-column/2015/09/5-good-girls/
                                                Pod linkiem jest zdjęcie tych pięciu lasek. Dwadzieścia kilka lat, w miarę atrakcyjne (chociaż Ying i Bun zupełnie nie w moim typie, Ratta wygląda jak tania kurewka, podoba mi się May i Nitcha, chociaż Nitcha ma chyba za dużo kilka kilo). W każdym razie, normalne tajskie dziewczyny z normalną pracą.

                                                Wybrane trzy fragmenty:

                                                ------Pierwszy, o relatywnej łatwości ruchanka:

                                                "Stickman: In your experience do Western guys here expect to get laid on the first night?

                                                Ratta: Guys have tried on the first night….

                                                May: I never had one try.

                                                Ying: Not me, they never tried.

                                                Does it make you angry if he wants to go from zero to 60 in under 5 seconds?

                                                Bun: I would say that the third date is ok, the second maybe if there is a connection. 50:50 on the second date.

                                                Nicha: The second date is not tomorrow….and it should not be the second date. The dates should be over a few days.

                                                Ratta: It should take a couple of weeks.

                                                May: I don't know about the second date. You should take some time to get to know each other first.

                                                Komentarz Stickmana: My own experience goes against everything these girls say. 80% of Thai women are good to go on the first date. The sample size is…..not insignificant. So I guess I have at last found the virtuous girls the guidebooks describe – they're all employed at Sunbelt!"

                                                -----Drugi fragment o kasie, jaką powinien mieć mężczyzna (10 bahtów to ok. 1,1 zł) i że nie są wcale dziwkami:

                                                Stickman: Getting back to the money thing, is money an expression of love in Thailand? Does the buying of gold and other gifts really show someone that you love them?

                                                Bun: Yes, there is some truth in it. If you care about her and you want her to look good and to stand out from the crowd you buy things for her.

                                                May: You love your wife so you should give the best to her and she will take care.

                                                Stickman: Ah, ok, so what do Thai women mean by take care? We hear it all the time but I have never heard a good explanation of what it means.

                                                Ratta: To spoil us!

                                                Stickman: We keep coming back to money! So it seems like it is all about the money?!

                                                Bun: Everything you do for them can be spoiling them. Go shopping as girls like shopping!

                                                May: Another meaning for take care – and what it means to me – is that he might give me support when I have the need for support.

                                                Bun: We love the guy who we don't have to ask for everything from, the guy who can see what we might need and just take care of it without us asking.

                                                May: We have to do it in return too. It's not just one way.

                                                Bun: We take care of him too – in bed, by cooking, by doing stuff for him.

                                                Stickman: So take care is about long-term support, it's not putting money in your hand like paying a hooker?

                                                Bun: We don't mean like naughty girls who get money placed in their hand. That's different.

                                                Stickman: So how important is money in relationships in Thailand? If the guy is good-looking, kind, fun, respectful and sweet but he has only a modest salary of say 40,000 baht a month, what do you think about that? What about, say, an ajarn in a government school earning less than 30,000 baht a month?

                                                Komentarz Stickmana: Gasps all around, followed by silence. They don't say it, but I get the definite impression that they are almost surprised that there is such a thing as a foreigner in Thailand earning so little!>

                                                Bun: If I met a guy in a bar and he said he was an ajarn earning 35,000 baht I would disappear and go to the toilet. I know there are different levels of teachers and I was married to one before and am dating one now so I am good with ajarns, just not someone making less than 30,000 a month.

                                                Ratta: I'm not sure about dating ajarns.

                                                Stickman: Why not?

                                                Ratta: In my mind, maybe they can speak Thai ok, but the salary of some ajarns in Thailand is too low. Maybe his salary is about the same as mine.

                                                Stickman: Some teachers do very well. I was earning a touch under 100,000 baht when I stopped teaching several years ago and my ex-colleagues are probably on well over 150,000 baht a month now.

                                                Bun: We need a guy with greater financial ability.

                                                Stickman: We're back to money again, ladies! So money is important, right?

                                                Ratta: Yes!

                                                Bun: Mmmm, it's not totally yes. We want a guy we can lean on if we have trouble. If I lose my job, who can take care of me? If I am in hospital and I have no money to pay the bill, who can help me? I guess it's like we need a pillow.

                                                Nicha: If he has like one million dollars and he doesn't share it, it's not important. We just want someone who can help if something happens to us. That's all.

                                                Bun: It's not about him being a millionaire or the richest man, it's that he has the ability to help if need be and shows himself to be responsible and reliable. Can we lean on a teacher with 35,000 baht a month? Come on, you know Thailand much better than that!

                                                -------Trzeci fragment:

                                                Stickman: So how many of you have a boyfriend now?

                                                Komentarz Stickmana: Silence. Surprising as all are friendly, witty, chatty and while perhaps not photogenic, to my eyes, all are very attractive.

                                                Bun: Actually, there are lots of single girls in the office here!

                                                Stickman: Today there are so many single, educated, employed and attractive Thai women in Bangkok. It's unreal that there are so many women in this situation.

                                                Bun: It's better to be single than have the wrong guy or be in a bad relationship.

                                                Stickman: Really?

                                                Everyone: Yes!!!


                                                Skrót dla leniwych: średnioatrakcyjne laski, dające relatywnie łatwo dupy, zarzekające się, że normalne Tajki to nie kurwy, oczekują od mężczyzny, że będzie o nie dbał finansowo (zarobek rzędu 3,8 tys. zł na miesiąc uważają za jakiś żart a i 11 tys. też wydaje się być niezadowalające), są singielkami. Ciekawe dlaczego :) W związku z tym, podsumowując te uniwersalne prawdy w czterech słowach - ruchać, ruchać, ruchać i spierdalać!
                                                • kombinerki_pinocheta00 Re: Mój eksperyment -preview 21.11.17, 20:49
                                                  > Trochę siadłyście na kutuzowa (z wyjątkiem oczywiście kitty) za jego merkantyln
                                                  > e/interesowne/cyniczne podejście do Latynosek

                                                  Postaw się w ich położeniu. Wyobraź sobie, że faceci mają dostęp do chętnych, młodych, niezepsutych panienek. Takie kobiety to zagrożenie dla Polek/Europejek. Poziom atencji dla Polek drastycznie spada do niezbędnego minimum pozwalającego normalnie funkcjonować w społeczeństwie. Stąd ich zawodzenie. One to robią w trosce o siebie. :))
                                                  • kag73 Re: Mój eksperyment -preview 21.11.17, 20:53
                                                    "Postaw się w ich położeniu. Wyobraź sobie, że faceci mają dostęp do chętnych, młodych, niezepsutych panienek. Takie kobiety to zagrożenie dla Polek/Europejek. Poziom atencji dla Polek drastycznie spada do niezbędnego minimum pozwalającego normalnie funkcjonować w społeczeństwie. Stąd ich zawodzenie. One to robią w trosce o siebie. :))"

                                                    Chlopie, jedz, zobacz, przekonaj sie sam a potem pisz bzdury. Dobra?
                                                  • wont2 Re: Mój eksperyment -preview 21.11.17, 20:54
                                                    kombinerki_pinocheta00 napisała:

                                                    > Postaw się w ich położeniu. Wyobraź sobie, że faceci mają dostęp do chętnych, m
                                                    > łodych, niezepsutych panienek. Takie kobiety to zagrożenie dla Polek/Europejek.
                                                    > Poziom atencji dla Polek drastycznie spada do niezbędnego minimum pozwalająceg
                                                    > o normalnie funkcjonować w społeczeństwie. Stąd ich zawodzenie. One to robią w
                                                    > trosce o siebie. :))
                                                    -----
                                                    Nie do końca się zgodzę. Chętne i młode może tak ale czy nie zepsute? Jak dla mnie Polki mają wiele wad, ale to są wady karoserii, da się wyklepać (pun intended), a młode ładne dziewczyny z tzw. trzeciego świata mają zjebany silnik. Musisz wlewać w chuj oleju :)
                                                  • kag73 Re: Mój eksperyment -preview 21.11.17, 21:03
                                                    Tak mniej wiecej. Jedzcie chlopaki, sprobujcie, zrobcie swoje doswiadczenia a gwarantuje Wam, ze wrocicie i z pocalowaniem reki wezmiecie (sie za) Polke. Tyle w temacie :)
                                                    Bo Trzeci Swiat jest bardzo bardzo daleko, przede wszystkim mentalnie i kulturowo. I do tego inne oczekiwania maja te osoby wobec "swoich" a inne wobec "obcych". Wyjatki oczywiscie sie zdarzaja, ale potwierdzaja regule.
                                          • marek.zak1 Re: Mój eksperyment -preview 21.11.17, 21:15
                                            kag73 napisała:

                                            > Wezmy teraz ex kutuzowa, 30 stka jej pewnie stuknela. Jak naiwna byla wiazac sie z Kutuzowej, litosci. Teraz moze (albo musi) szybciutko rozgladac sie za kandydatem, co by miec dzieciaka.
                                            -------------
                                            Przeważnie sie z Kutuzowem nie zgadzam a z toba tak, ale tym razem nie. Przeciez ona mogła po kilku miesiacach znajomości powiedzieć: ,,słuchaj, jesteśmy razem, ja chcę tego i tego. Masz czas do niedzieli i się decyduj". W lewo albo w prawo.
                                            • kag73 Re: Mój eksperyment -preview 21.11.17, 21:18
                                              "Przeważnie sie z Kutuzowem nie zgadzam a z toba tak, ale tym razem nie. Przeciez ona mogła po kilku miesiacach znajomości powiedzieć: ,,słuchaj, jesteśmy razem, ja chcę tego i tego. Masz czas do niedzieli i się decyduj". W lewo albo w prawo.

                                              Chlopie, przeciez jej po paru miesiacach nie przyszla ochota na dzieciaka, Marek. Wiec nie mogla powiedziec, ze tego chce, bo bylo by to klamstwo i po miala to mowic zatem?
                                              • marek.zak1 Re: Mój eksperyment -preview 21.11.17, 21:28
                                                kag73 napisała:

                                                > "Przeważnie sie z Kutuzowem nie zgadzam a z toba tak, ale tym razem nie. Przeciez ona mogła po kilku miesiacach znajomości powiedzieć: ,,słuchaj, jesteśmy razem, ja chcę tego i tego. Masz czas do niedzieli i się decyduj". W lewo albo w prawo.
                                                >
                                                > Chlopie, przeciez jej po paru miesiacach nie przyszla ochota na dzieciaka, Marek. Wiec nie mogla powiedziec, ze tego chce, bo bylo by to klamstwo i po miala to mowic zatem?
                                                ---------------------------------------------
                                                To nie chodzi tylko o dziecko, tylko o zalegalizowanie związku. Jak facet nie chce, oznacza, ze perspektyw nie ma, a facet NIE chce. To test.
                                                • kag73 Re: Mój eksperyment -preview 21.11.17, 21:34
                                                  "To nie chodzi tylko o dziecko, tylko o zalegalizowanie związku. Jak facet nie chce, oznacza, ze perspektyw nie ma, a facet NIE chce. To test."

                                                  A to moze, ale nie w stylu kazdej babki. Zreszta co by to teraz pomoglo, zamiast rozstania czy konca zwiazku bylby rozwod.
                                                  W dodatku tam juz chyba byl kompromis ze strony kutuzowa typu te zareczyny czy cos takiego, bo przeciez on z zasady jest na "nie". Wiec pamietam, ze go o to tutaj pytano tu, bo przeciez nigdy nie chcial a nagle...zareczyny, czy jakos tak bylo.
                                                  • marek.zak1 Re: Mój eksperyment -preview 21.11.17, 21:41
                                                    kag73 napisała:

                                                    > "To nie chodzi tylko o dziecko, tylko o zalegalizowanie związku. Jak facet nie
                                                    > chce, oznacza, ze perspektyw nie ma, a facet NIE chce. To test."
                                                    >
                                                    > A to moze, ale nie w stylu kazdej babki. Zreszta co by to teraz pomoglo, zamiast rozstania czy konca zwiazku bylby rozwod.
                                                    ------------------------
                                                    Nie w stylu, ale taki krok zapobiega wpędzania w lata. Poza tym wielu facetów się waha, ale jak juz się wiążą, stają sie odpowiedzialni za nia, rodzine itp.
                                                  • kag73 Re: Mój eksperyment -preview 21.11.17, 21:48
                                                    "Nie w stylu, ale taki krok zapobiega wpędzania w lata. Poza tym wielu facetów się waha, ale jak juz się wiążą, stają sie odpowiedzialni za nia, rodzine itp."

                                                    Slub nie daje zadnej gwarancji, ze beda z tego dzieci jezeli facet (albo babka) dzieci nie chce, bo nie chce. I owszem jest sie wpedzonym w lata, bo mysl o dziecku nie u wszystkich pojawia sie tak samo szybko (u niektorych moze nie pojawic sie w ogole).To tylko potem jest pasmo frustracji, rozczarowan i ciagle pojawiajacego sie tematu, jezeli ludzie sie nie rozstaja chociaz nie ma zgodnosci w tak waznej kwestii jak dziecko. Mozna to owszem zaakceptowac, bo sie kogos kocha i miec nadzieje, ze wielkie zale nie wyjda po latach. W dodatku gdy siada seks to dla wielu powod do rozstania, a latwiej sie rozstac jezeli nie ma dziecka wiadomo i nie ma motywacji, zeby cos ratowac dla dobra rodziny. I jak dodatkowo dochodzi problem: jedno chce dziecka, drugie nie to juz w ogole nie ma o czym mowic i mowi sie sobie "do widzeni".
                                                  • marek.zak1 Re: Mój eksperyment -preview 21.11.17, 21:56
                                                    kag73 napisała:

                                                    > Slub nie daje zadnej gwarancji, ze beda z tego dzieci jezeli facet (albo babka) dzieci nie chce, bo nie chce.
                                                    -------------
                                                    Nie daje ale daje odpowiedź, czy facet jest zdeterminowany. Determinacja faceta jest podstawa związku. Pamietaj o tym.

                                                    -----------------
                                                    W dodatku gdy siada seks to dla wielu powod do rozstania, a latwiej sie rozstac jezeli nie ma dziecka wiadomo i nie ma motywacji, zeby cos ratowac dla dobra rodziny.
                                                    -------------------------
                                                    Tak jak z inwestycją. Nakłady sa a NIGDY nie ma gwarancji, że sie zwrócą. Natomiast jak nakładów nie ma, nie ma co sie zwracać.
                                                  • wont2 Re: Mój eksperyment -preview 21.11.17, 22:26
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > kag73 napisała:
                                                    >
                                                    > > Slub nie daje zadnej gwarancji, ze beda z tego dzieci jezeli facet (albo
                                                    > babka) dzieci nie chce, bo nie chce.
                                                    > -------------
                                                    > Nie daje ale daje odpowiedź, czy facet jest zdeterminowany. Determinacja facet
                                                    > a jest podstawa związku. Pamietaj o tym.

                                                    Ale dlaczego determinacja faceta tylko? A kobieta nie powinna być również zdeterminowana? Jak ja chcę seksu analnego to powinna mi dać tyłka, mimo że nie chce, żeby udowodnić swoją 'determinację'?


                                                    > -----------------
                                                    > W dodatku gdy siada seks to dla wielu powod do rozstania, a latwiej sie rozsta
                                                    > c jezeli nie ma dziecka wiadomo i nie ma motywacji, zeby cos ratowac dla dobra
                                                    > rodziny.
                                                    > -------------------------
                                                    > Tak jak z inwestycją. Nakłady sa a NIGDY nie ma gwarancji, że sie zwrócą. Nato
                                                    > miast jak nakładów nie ma, nie ma co sie zwracać.

                                                    No dobrze. Tylko dlaczego w tej analogii nakłady są mężczyzną a kobieta jest inwestycją? Marek, nawet nie wiesz jakie ty masz z tym swoim białorycerskim podejściem szczęście w życiu, że trafiłeś na tą swoją Elę. Prawie jak w tym kawale o Stalinie - tylko częstuje się twoimi cukierkami, a mogłaby zabić. Tymczasem, jakbyś trafił trochę mniej szczęśliwie i dostał po dupie, to zweryfikowałbyś raczej swoje podejście do podpisywania niekorzystnych umów.
                                                • wont2 Re: Mój eksperyment -preview 21.11.17, 21:41
                                                  marek.zak1 napisał:

                                                  > To nie chodzi tylko o dziecko, tylko o zalegalizowanie związku. Jak facet nie c
                                                  > hce, oznacza, ze perspektyw nie ma, a facet NIE chce. To test.
                                                  -----
                                                  Zalegalizowanie czyli zawarcie związku małżeńskiego, tak? A może być tylko kościelny? Bo ślub cywilny to umowa. Trochę słaba umowa, bo nakłada na mężczyznę same obowiązki, żadnych praw, za zerwanie której grożą surowe kary finansowe. Aż dziwne, że nie zajął się tym jeszcze UOKiK, oni tam tropią i karzą za niedozwolone klauzule umowne.
                                                  • marek.zak1 Re: Mój eksperyment -preview 21.11.17, 21:52
                                                    wont2 napisał:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    >
                                                    > > To nie chodzi tylko o dziecko, tylko o zalegalizowanie związku. Jak facet nie chce, oznacza, ze perspektyw nie ma, a facet NIE chce. To test.
                                                    > -----
                                                    > Zalegalizowanie czyli zawarcie związku małżeńskiego, tak? A może być tylko kościelny? Bo ślub cywilny to umowa. Trochę słaba umowa, bo nakłada na mężczyznę sa me obowiązki, żadnych praw, za zerwanie której grożą surowe kary finansowe. Aż dziwne, że nie zajął się tym jeszcze UOKiK, oni tam tropią i karzą za niedozwolone klauzule umowne.
                                                    ---------------------------------------
                                                    Jak facet nie chce, czy się waha, nadaje sie do skreślenia. a jak nie chce teraz, to za rok nie bedzie chciał bardziej, a lata lecą. Inaczej, jak kocha, to chce, jak nie kocha - nie chce. Obowiązki sa oczywistością.
                                                  • wont2 Re: Mój eksperyment -preview 21.11.17, 22:12
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > wont2 napisał:
                                                    >
                                                    > > marek.zak1 napisał:
                                                    > >
                                                    > > > To nie chodzi tylko o dziecko, tylko o zalegalizowanie związku. Jak
                                                    > facet nie chce, oznacza, ze perspektyw nie ma, a facet NIE chce. To test.
                                                    > > -----
                                                    > > Zalegalizowanie czyli zawarcie związku małżeńskiego, tak? A może być tylk
                                                    > o kościelny? Bo ślub cywilny to umowa. Trochę słaba umowa, bo nakłada na mężczy
                                                    > znę sa me obowiązki, żadnych praw, za zerwanie której grożą surowe kary finanso
                                                    > we. Aż dziwne, że nie zajął się tym jeszcze UOKiK, oni tam tropią i karzą za n
                                                    > iedozwolone klauzule umowne.
                                                    > ---------------------------------------
                                                    > Jak facet nie chce, czy się waha, nadaje sie do skreślenia. a jak nie chce tera
                                                    > z, to za rok nie bedzie chciał bardziej, a lata lecą. Inaczej, jak kocha, to ch
                                                    > ce, jak nie kocha - nie chce. Obowiązki sa oczywistością.

                                                    Ale to trochę nie na temat albo nie rozumiem. Chodzi ci o to, że jak ktoś kocha to podpisze niekorzystną dla siebie umowę a jak nie chce podpisać - znaczy nie kocha? Dobrze rozumiem? No i jakie obowiązki są oczywistością?
                                                  • marek.zak1 Re: Mój eksperyment -preview 21.11.17, 22:20
                                                    wont2 napisał:

                                                    > Ale to trochę nie na temat albo nie rozumiem. Chodzi ci o to, że jak ktoś kocha to podpisze niekorzystną dla siebie umowę a jak nie chce podpisać - znaczy nie kocha? Dobrze rozumiem? No i jakie obowiązki są oczywistością?
                                                    ------------------------
                                                    Nie uważam umowy za jakoś niekorzystną, ale nakładająca zobowiązania. Tak, jak kocha, nie boi się zobowiazań, bo bedzie z kobeitą, którą chce. Jak zdeterminowany nie jest, nie wejdzie w to.
                                                  • wont2 Re: Mój eksperyment -preview 21.11.17, 22:29
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Nie uważam umowy za jakoś niekorzystną, ale nakładająca zobowiązania. Tak, jak
                                                    > kocha, nie boi się zobowiazań, bo bedzie z kobeitą, którą chce. Jak zdetermino
                                                    > wany nie jest, nie wejdzie w to.
                                                    ------
                                                    Ale 'on' jest z kobietą którą chce. I chce być z nią nadal. Tyle, że nie chce podpisywać niekorzystnych umów ;) Z drugiej strony patrząc - jeśli kobieta uzależnia swoje bycie z mężczyzną od podpisania przez niego niekorzystnej umowy, to co to mówi o kobiecie?
                                                  • wont2 Re: Mój eksperyment -preview 21.11.17, 22:33
                                                    wont2 napisał:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    >
                                                    > > Nie uważam umowy za jakoś niekorzystną, ale nakładająca zobowiązania.
                                                    -----
                                                    Nie odniosłem się do tego. Jakie zobowiązania nakłada umowa małżeńska na kobietę i jaką na mężczyznę i jakie konsekwencje grożą za zerwanie umowy? Oczywiście nie mówimy o stronie formalnej tylko o rzeczywistości. Są w ogóle jakieś kobiety, które np. płacą alimenty na niepracującego byłego męża?
                                                  • kag73 Re: Mój eksperyment -preview 21.11.17, 22:53
                                                    " Są w ogóle jakieś kobiety, które np. płacą alimenty na niepracującego byłego męża?

                                                    J znalam dwie w Niemczech, jedna byla ohajtana z Polakiem a drugiej maz nie mogl zdzierzyc, ze to ona go zostawila (ona Polka, on Niemiec) i musiala placic jak za zboze.
                                                    Ale generalnie to w Polsce sie chyba placi tylko limenty jak jest dziecko a nie na zone? Tak mi sie wdawalo.
                                                  • wont2 Re: Mój eksperyment -preview 21.11.17, 23:01
                                                    kag73 napisała:

                                                    > Ale generalnie to w Polsce sie chyba placi tylko limenty jak jest dziecko a nie
                                                    > na zone? Tak mi sie wdawalo.
                                                    ----
                                                    W Polsce na byłego małżonka też można płacić, jak żyje w niedostatku. Andzia dzisiaj zresztą o tym pisała.
                                                  • marek.zak1 Re: Mój eksperyment -preview 21.11.17, 23:04
                                                    wont2 napisał:

                                                    > W Polsce na byłego małżonka też można płacić, jak żyje w niedostatku. Andzia dzisiaj zresztą o tym pisała.
                                                    ------------------
                                                    Jesli rozwod jest z winy drugiej osoby i osoba ,,niewinna" nie ma mozliwosci zarobkowej (choroba itp.)
                                                    >
                                                  • wont2 Re: Mój eksperyment -preview 21.11.17, 23:12
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > wont2 napisał:
                                                    >
                                                    > > W Polsce na byłego małżonka też można płacić, jak żyje w niedostatku. And
                                                    > zia dzisiaj zresztą o tym pisała.
                                                    > ------------------
                                                    > Jesli rozwod jest z winy drugiej osoby i osoba ,,niewinna" nie ma mozliwosci za
                                                    > robkowej (choroba itp.)
                                                    > >

                                                    Nie jest tak. Rozwód nie musi być "z winy drugiej strony". Wystarczy, że nie jest z wyłącznej winy strony, która wnosi o alimenty. Co do "możliwości zarobkowej" to też nieprawda. Wystarczy udowodnić, że znajduje się w niedostatku.
                                                  • marek.zak1 Re: Mój eksperyment -preview 22.11.17, 07:40
                                                    wont2 napisał:
                                                    > Nie jest tak. Rozwód nie musi być "z winy drugiej strony". Wystarczy, że nie jest z wyłącznej winy strony, która wnosi o alimenty. Co do "możliwości zarobkowej" to też nieprawda. Wystarczy udowodnić, że znajduje się w niedostatku.
                                                    -------------------------------------------
                                                    W niedostatku to znaczy?
                                                    Przerabialem 3 rozwody moich dzieci, ale moze ci prawnicy jakos byli malo profesjonalni. Tlumaczyli, ze jak nie ma winy (i dzieci), nie ma odpowiedzialnosci za dalsze losy po rozwodzie. Moze sie mylili.
                                                  • hello-kitty2 Re: Mój eksperyment -preview 22.11.17, 08:52
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > W niedostatku to znaczy?
                                                    > Przerabialem 3 rozwody moich dzieci, ale moze ci prawnicy jakos byli malo profe
                                                    > sjonalni. Tlumaczyli, ze jak nie ma winy (i dzieci), nie ma odpowiedzialnosci z
                                                    > a dalsze losy po rozwodzie. Moze sie mylili.

                                                    Przerabiales 3 rozwody wlasnych dzieci, a nadal namawiasz do podpisywania malzenskiej umowy? Ciekawe. A NIemiec najmlodszej sie juz okreslil czy niewystarczajaco zdeterminowany? ;) Podazajac za twoimi radami corka juz dawno powinna postawic mu ultimatum. Wg nich wyglada na to, ze chyba mu nie zalezy i zostawia sobie furteczke ;-)
                                                  • urquhart Re: Mój eksperyment -preview 22.11.17, 09:21
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    > > W niedostatku to znaczy?
                                                    > > Przerabialem 3 rozwody moich dzieci, ale moze ci prawnicy jakos byli malo (...)
                                                    > Przerabiales 3 rozwody wlasnych dzieci, a nadal namawiasz do podpisywania malze
                                                    > nskiej umowy? Ciekawe.

                                                    Mało który facet zdaje sobie sprawę jaka to pętla na szyję jak tylko babka chce ją zaciągnąć i co właściwie podpisują...

                                                    No nie mogę patrzeć na szerzenie niekompetencji.

                                                    "W sytuacji, gdy wyrok rozwodowy zapadł bez orzekania o winie, bądź sąd ustalił winę obojga małżonków, były współmałżonek, który znajduje się w niedostatku, może żądać od drugiego rozwiedzionego małżonka środków utrzymania w zakresie odpowiadającym usprawiedliwionym potrzebom uprawnionego oraz możliwościom zarobkowym i majątkowym zobowiązanego. (...) W niedostatku znajduje się ten małżonek, który nie jest w stanie własnymi siłami zaspokoić swoich usprawiedliwionych potrzeb."
                                                    www.infor.pl/prawo/alimenty/alimenty-miedzy-malzonkami/260400,Alimenty-a-rozwod-bez-orzekania-o-winie.html

                                                    W przypadku gdy małżonek jest jedynym winnym to alimenty dotyczą wyrównania stacji finansowej sprzed rozwodu (SIC!) a nie niedostatku i są dożywotnie , a ich wysokość odnosi się nie do rzeczywistych dochodów ale do "możliwości zarobkowych" winnego co umożliwia praktycznie życie na jego koszt jako Alimenciara.

                                                    Na forum femiaktywistki udzelały precyzyjnych rad jak sprowokować faceta by był jedynym winnym, i wydoić łosia i puścić go w skarpetkach z ruchomości i nieruchomości wykorzystując przepisy .

                                                    Szczegóły:
                                                    www.rp.pl/artykul/964536-Alimenty-dla-bylej-zony-od-bylego-meza--kiedy-sie-naleza-i-jak-o-nie-wystapic.html
                                                  • marek.zak1 Re: Mój eksperyment -preview 22.11.17, 09:55
                                                    urquhart napisał:


                                                    >
                                                    > Mało który facet zdaje sobie sprawę jaka to pętla na szyję jak tylko babka chce ją zaciągnąć i co właściwie podpisują...
                                                    >
                                                    > No nie mogę patrzeć na szerzenie niekompetencji.
                                                    >
                                                    > "W sytuacji, gdy wyrok rozwodowy zapadł bez orzekania o winie, bądź sąd ustalił winę obojga małżonków, były współmałżonek, który znajduje się w niedostatku, może żądać od drugiego rozwiedzionego małżonka środków utrzymania w zakresie odpowiadającym usprawiedliwionym potrzebom uprawnionego oraz możliwościom zarobkowym i majątkowym zobowiązanego. (...) W niedostatku znajduje się ten małżonek, który nie jest w stanie własnymi siłami zaspokoić swoich usprawiedliwionych potrzeb."
                                                    --------------------
                                                    Może żądać, tak jak dzieci mogą żądać od rodziców, że dostawali za małe kieszonkowe. Czasami sąd uznaje wine rodziców, ale na razie nie w PL.
                                                    Tyle w życiu niebezpieczeństw a najwięcej ze strony kobiet. Niech tak bedzie.
                                                  • sabat3 Re: Mój eksperyment -preview 22.11.17, 09:56
                                                    Urqu - z tego wynika też, że jeśli wina jest po obu stronach, to żona, która zarabia więcej jest zobowiązana do płacenia alimentów mężowi, jeśli ten znalazł się w trudnej sytuacji finansowej.
                                                    A jeśli mąż zarabiał poniżej średniej krajowej, to w taką "trudną sytuację" mogą wpędzić go z kolei alimenty na dzieci.
                                                    Więc on będzie płacić na dzieci, a ona - oddawać mu przynajmniej część tej kwoty na podstawie zasądzonych alimentów na niego. Tak rozumiem te przepisy. Przecież nie ma obywateli drugiej kategorii (przynajmniej w świetle konstytucji) i rozwodnik też może posiadać "usprawiedliwione potrzeby, których nie jest w stanie zaspokoić własnymi siłami".
                                                  • urquhart Re: Mój eksperyment -preview 22.11.17, 10:11
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > Urqu - z tego wynika też, że jeśli wina jest po obu stronach, to żona, która za
                                                    > rabia więcej jest zobowiązana do płacenia alimentów mężowi, jeśli ten znalazł s
                                                    > ię w trudnej sytuacji finansowej.

                                                    No teoretycznie :)
                                                    Ale spróbuj znaleźć sygnaturę wyroku czy lepiej statystkę zasadzonych alimentów dla faceta. :)
                                                  • kag73 Re: Mój eksperyment -preview 22.11.17, 10:29
                                                    "No teoretycznie :)
                                                    Ale spróbuj znaleźć sygnaturę wyroku czy lepiej statystkę zasadzonych alimentów dla faceta. :)"

                                                    Tak szukam w glowie czy znam jakies kobiety co to na siebie ciagna alimenty i zadnej nie znajduje. Natomiast znajduje wiele, ktore maja dostawac alimenty na dzieci a ich nie dostaja. Wiec o czy my tutaj? O teorii?
                                                  • zakret_pod_niskiem Re: Mój eksperyment -preview 23.12.17, 08:34
                                                    Isabel ;-)
                                                    www.plotek.pl/plotek/1,78649,19877070,isabel-marcinkiewicz-dostanie-5-tysiecy-alimentow-uzasadnienie.html
                                                  • sabat3 Re: Mój eksperyment -preview 23.12.17, 08:51
                                                    zakret_pod_niskiem napisał:

                                                    > Isabel ;-)
                                                    > www.plotek.pl/plotek/1,78649,19877070,isabel-marcinkiewicz-dostanie-5-tysiecy-alimentow-uzasadnienie.html

                                                    To bylo od poczatku do przewidzenia.
                                                    Natomiast mlode, zagraniczne dziewczyny naszych zwyczajnych (mniej zarabiajacych) rodakow pewnie predzej beda chcialy ich wykorzystac do usamodzielnienia sie na miejscu. O alimentach moga nawet nie wiedziec.
                                                  • hello-kitty2 Re: Mój eksperyment -preview 23.12.17, 09:35
                                                    No ale o to chodzi zeby kobity zdobywaly samodzielnosc/niezaleznosc ;-)
                                                  • sabat3 Re: Mój eksperyment -preview 23.12.17, 10:02
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > No ale o to chodzi zeby kobity zdobywaly samodzielnosc/niezaleznosc ;-)

                                                    Mezczyznom w takich ukladach chodzi o cos wrecz odwrotnego, bo gdy te kobiety zyskaja samodzielnosc, to stary, spocony piernik z wlosami w uszach i kraterami na nosie przestanie byc potrzebny.
                                                  • aandzia43 Re: Mój eksperyment -preview 23.12.17, 12:04
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > hello-kitty2 napisała:
                                                    > > No ale o to chodzi zeby kobity zdobywaly samodzielnosc/niezaleznosc ;-)
                                                    >
                                                    > Mezczyznom w takich ukladach chodzi o cos wrecz odwrotnego, bo gdy te kobiety z
                                                    > yskaja samodzielnosc, to stary, spocony piernik z wlosami w uszach i kraterami
                                                    > na nosie przestanie byc potrzebny.

                                                    Usamodzielniwszy się w Polsce robią się takie jak Polki. Nawet jeśli facet nie jest spoconym i oblesnym starym dziadem zaczynają po prostu reagować na jego różne słabości jak wcześniej Polki. To te samodzielne psychicznie i społecznie. Kiedyś gadalam z Ormianką z bardzo tradycyjnej rodziny ale wychowaną od nastego roku życia w Polsce - nie padała na twarz przed mężczyznami jak jej matka ;-)
                                                  • sabat3 Re: Mój eksperyment -preview 23.12.17, 12:33
                                                    Dziewczyny, a mnie ciekawi co Wy byscie zrobily na miejscu wolnego faceta 40+. Gdzie byscie szukaly partnerki? A moze w ogole olalybyscie sprawe?
                                                  • sabat3 Re: Mój eksperyment -preview 23.12.17, 14:02
                                                    sabat3 napisał:
                                                    > Dziewczyny, a mnie ciekawi co Wy byscie zrobily na miejscu wolnego faceta 40+.
                                                    > Gdzie byscie szukaly partnerki? A moze w ogole olalybyscie sprawe?

                                                    Acha - i czy zenilybyscie sie, bedac na miejscu wolnych panow 40+ ;)
                                                  • zawle Re: Mój eksperyment -preview 23.12.17, 14:34
                                                    Wszystkiego dobrego dla forumek i forumowiczów z okazji świąt.
                                                  • proteinawy Re: Mój eksperyment -preview 23.12.17, 14:43
                                                    Wzajemnie :)
                                                  • aandzia43 Re: Mój eksperyment -preview 23.12.17, 15:14
                                                    zawle napisała:

                                                    > Wszystkiego dobrego dla forumek i forumowiczów z okazji świąt.

                                                    Wszystkiego! Le chaim i na zdrorowie :-)
                                                  • sabat3 Re: Mój eksperyment -preview 23.12.17, 15:33
                                                    zawle napisała:
                                                    > Wszystkiego dobrego dla forumek i forumowiczów z okazji świąt.

                                                    Dzieki i nawzajem :)
                                                  • aandzia43 Re: Mój eksperyment -preview 23.12.17, 14:43
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > Dziewczyny, a mnie ciekawi co Wy byscie zrobily na miejscu wolnego faceta 40+.
                                                    > Gdzie byscie szukaly partnerki? A moze w ogole olalybyscie sprawe?

                                                    A skąd ja mogę wiedzieć jakim byłabym facetem ;-) Zakładając że podwaliny byłyby te same - to szukałabym partnerki o normalnej osobowości, dość wyrazistym kodeksie moralnym, ciepłej. Dość bezpiecznie jest z takimi ludźmi a zasady są jasne. O fizycznosci nawet nie piszę, wiadomo że musiałaby być w moim typie.
                                                  • proteinawy Re: Mój eksperyment -preview 23.12.17, 10:11
                                                    > beda chcialy ich wykorzystac

                                                    Jak to? Przeciez pisałeś wczoraj ze to biedne ofiary knurow patriarchii, a nie równoważne partnerki w gre o „kto? kogo? kiedy?”. Zwłaszcza w kontekście Wonta wydawało mi sie to cokolwiek nietrafione.

                                                    Szersza uwaga, użyje stylu połowy Twoich wypowiedzi jako przykładu. Tej politycznie poprawnej połowy. Mianowicie - pal sześć Braci Samców, ML-a itd. Prawdziwie degradująca dla współczesnej kobiety jest to głaskanie po główce, traktowanie jako istoty słabszej, niezdolnej do negocjacji swojego miejsca w życiu, parytety, jednym słowem średnioklasowa wersja odwiecznego przekonania ze kobieta jest mentalnie słabsza, jest z definicji na pozycji przegranej.

                                                    Przykladowo, gdyby mi w UK jakas grupa zaczęła lobby w kierunku traktowania imigrantów ulgowo w robocie - poinformowałbym ich w prostych, żołnierskich słowach gdzie sobie swoja protekcjonalnosc wsadzić.

                                                    Tak ze Sabat, nie uzalaj sie nad losem biednej Wan i podobnych, bo Wan po wygraniu na genetycznej loterii wlasnie zabiera sie za odcinanie kuponów w najstarszy znany człowiekowi i najprzyjemniejszy sposób (zakładam ze Wont jest ludzki pan). Wan jest tam szczęściara. Jezeli chcesz „sie pochylać” pochyl sie nad losem kurew płci obojga i jeszcze bardziej nad tymi, ktorzy tam pełzną na dnie hierarchii. Najlepiej z pozycji kogos kto tam zakłada szkoły czy inny pozytywizm.
                                                  • sabat3 Re: Mój eksperyment -preview 23.12.17, 10:21
                                                    Proteino, wiadomo ze to gra. Rzecz w tym, ze w takim ukladzie mozna byc wyruchanym przez obie strony. Zalezy kto jest bardziej naiwny. I w sumie czesciej biore strone facetow, w koncu jestem jednym z nich. Wazne zeby sobie uswiadamiac swoja role, to jest najwiekszy problem.
                                                    I ja w wypadku Wonta i Wan biore strone Wonta, bo Wan nie znam i ani mnie ziebi, ani ciepli.
                                                  • proteinawy Re: Mój eksperyment -preview 23.12.17, 11:06
                                                    > Wazne zeby sobie uswiadamiac swoja role, to jest najwiekszy problem. <

                                                    Nie sadze. Jezeli po „uświadomieniu sobie swojej roli” bierzesz stronę Wonta bo to kumpel - to jest to odpowiednik etycznego zawalenia sobie konia, człowiek sie dobrze przez chwile czuje ale żaden problem nie został rozwiązany.

                                                    Co do roli - kobiety nie sa słabsze! Ile lat my feminiści musimy to powtarzać zeby to dotarło do tych patriarchalnych łbów? ;)

                                                    Co do różnic - Tajlandia jest nieciekawa do zycia ale dola pięknego młodego dziewczęcia wlasnie relizujacego plan ucieczki - jest ostatnia, absolutnie ostatnia do wylewania burżuazyjnych łez. W istocie forumowe towarzystwo wielbiące rentę powinno mieć mokro jak sprzataczka na brazylijskiej telenoweli. To jest Sabat „success story” dla tych dziewcząt.
                                                  • sabat3 Re: Mój eksperyment -preview 23.12.17, 11:20
                                                    A ja myslalem, ze na tapecie jest Iza Marcinkiewicz... okej...
                                                  • proteinawy Re: Mój eksperyment -preview 23.12.17, 11:44
                                                    No a ja napisałem bardziej agresywnie niz chciałem. Miało tylko byc: dziewuchy sobie radzą, Wont, Kutuzow i Yoric nie uciska. A jak sie jeszcze chcą chajtac jeden z drugim, to juz w ogole - święta i pokój na ziemi.
                                                  • hello-kitty2 Re: Mój eksperyment -preview 23.12.17, 11:55
                                                    Marek tez ma mokro, bo tez lubi ludzi sukcesu (takich ludzi obsadza w rolach swoich ksiazkowych bohaterow) a filmy typu Dzien swira omija, bo go doluja.
                                                  • sabat3 Re: Mój eksperyment -preview 22.11.17, 10:30
                                                    urquhart napisał:
                                                    > No teoretycznie :)
                                                    > Ale spróbuj znaleźć sygnaturę wyroku czy lepiej statystkę zasadzonych alimentów
                                                    > dla faceta. :)

                                                    A ile znasz wyroków, gdzie kobieta zrezygnowała z pracy, bo utrzymuje się z alimentów męża-łosia? Zazwyczaj płaci się jakieś grosze na dzieci i tyle. W moim środowisku z tego co wypytywałem średnia kwota alimentów waha się w okolicach 300 pln na dziecko. Bo ja obracam się wśród biedaków, takich jak ja. Łysej owcy nie da się bardziej ogolić.
                                                  • kag73 Re: Mój eksperyment -preview 22.11.17, 10:38
                                                    "A ile znasz wyroków, gdzie kobieta zrezygnowała z pracy, bo utrzymuje się z alimentów męża-łosia? Zazwyczaj płaci się jakieś grosze na dzieci i tyle. W moim środowisku z tego co wypytywałem średnia kwota alimentów waha się w okolicach 300 pln na dziecko. Bo ja obracam się wśród biedaków, takich jak ja. Łysej owcy nie da się bardziej ogolić."

                                                    Ja tak sie czyta urqu to mozna odniesc wrazenie, ze w Polsce to same facety milionery, zonate z babkami tylko lezacymi na sofach i pachnacymi, ktorym sie i tak potem w glowach przewraca, wiec sie rozwodza i doja tego swojego juz nie swojego milionera :) A rzeczywistosc jest taka, ze kobiety (matki) po rozwodach patrza jak tu zwiazac koniec z koncem, bo byli mezowie tatusiowie czesto i gesto alimentow nie placa, bo albo nie maja albo maja ale na co innego.
                                                  • sabat3 Re: Mój eksperyment -preview 22.11.17, 10:41
                                                    kag73 napisała:
                                                    > Ja tak sie czyta urqu to mozna odniesc wrazenie, ze w Polsce to same facety mil
                                                    > ionery, zonate z babkami tylko lezacymi na sofach i pachnacymi, ktorym sie i ta
                                                    > k potem w glowach przewraca, wiec sie rozwodza i doja tego swojego juz nie swoj
                                                    > ego milionera :) A rzeczywistosc jest taka, ze kobiety (matki) po rozwodach pat
                                                    > rza jak tu zwiazac koniec z koncem, bo byli mezowie tatusiowie czesto i gesto a
                                                    > limentow nie placa, bo albo nie maja albo maja ale na co innego.

                                                    Teraz już płacą, bo za niepłacenie przez trzy miesiące wsadzają do pierdla.
                                                  • urquhart Re: Mój eksperyment -preview 22.11.17, 10:50
                                                    > Ja tak sie czyta urqu to mozna odniesc wrazenie, ze w Polsce to same facety mil
                                                    > ionery, zonate z babkami tylko lezacymi na sofach i pachnacymi, ktorym sie i ta
                                                    > k potem w glowach przewraca, wiec sie rozwodza i doja tego swojego juz nie swoj
                                                    > ego milionera :) A rzeczywistosc jest taka, ze kobiety (matki) po rozwodach pat
                                                    > rza jak tu zwiazac koniec z koncem, bo byli mezowie tatusiowie czesto i gesto a
                                                    > limentow nie placa, bo albo nie maja albo maja ale na co innego.

                                                    Ryzyko jak i naiwni sa po obu stronach.
                                                    Ja na swoja małżonkę nie narzekam zależy jej i nie jest wyrachowana.
                                                    Ale wielokrotnie juz bylem swiatkiem w sądzie czlonkow rodziny facetow ktorych babki skut3cznie ogolily z pieniędzy wiec parę zagrywek poznalem.
                                                    Facet jest w sadzie obywatelem drugiej kategorii, kobieta jak by nie klamala i byla niespójna jest z definicji ofiarą dzis.

                                                    I twierdzę ze polka w niemczech czy azjatka, Wenezuelka czy ukrainka w Polsce nie da rady tak wykotzystac prawa. Więc na obcym gruncie z definicji jej pozycja jest slabsza a ryzyko dla bfaceta zostania losiem duzo mniejsze
                                                  • hello-kitty2 Re: Mój eksperyment -preview 22.11.17, 10:52
                                                    kag73 napisała:

                                                    tak sie czyta urqu to mozna odniesc wrazenie, ze w Polsce to same facety mil
                                                    > ionery, zonate z babkami tylko lezacymi na sofach i pachnacymi, ktorym sie i ta
                                                    > k potem w glowach przewraca, wiec sie rozwodza i doja tego swojego juz nie swoj
                                                    > ego milionera :) A rzeczywistosc jest taka, ze kobiety (matki) po rozwodach pat
                                                    > rza jak tu zwiazac koniec z koncem, bo byli mezowie tatusiowie czesto i gesto a
                                                    > limentow nie placa, bo albo nie maja albo maja ale na co innego.

                                                    Jak sie czyta Urqu, to sie odnosi wrazenie jakie sie chce czy scislej wg filtru wlasnego paradygmatu. Ja tam widze, ze w Polsce nalezy zredukowac liczbe malzenstw, a kobiety powinny ograniczyc liczbe rodzonych dzieci do minium, bo jak widac ludzi ani na jedno ani na drugie nie stac, co wychodzi ewidentnie, gdy sie nozka podwinie (i matka i ojciec po rozwodzie jest w czarnej dupie, potem juz tylko pozostaje przeciaganie liny komu ma byc gorzej...).
                                                  • kag73 Re: Mój eksperyment -preview 22.11.17, 11:16
                                                    "Jak sie czyta Urqu, to sie odnosi wrazenie jakie sie chce czy scislej wg filtru wlasnego paradygmatu. Ja tam widze, ze w Polsce nalezy zredukowac liczbe malzenstw, a kobiety powinny ograniczyc liczbe rodzonych dzieci do minium, bo jak widac ludzi ani na jedno ani na drugie nie stac, co wychodzi ewidentnie, gdy sie nozka podwinie (i matka i ojciec po rozwodzie jest w czarnej dupie, potem juz tylko pozostaje przeciaganie liny komu ma byc gorzej...).


                                                    Kochana tak niskiej rodnosci jak w Polsce to nie ma nigdzie w Europie. Moze teraz sie zmieni dzieki 500 plus. Wiec nie sadz laskwie mundrosciami, bo sama latalas za dzieciakiem jak z pecherzem a innym doradzasz bezdzietnosc. Bo Ci powtarzam, ze wiele juz ma tylko jedno.
                                                    Jak by ludzie patrzyli i obliczali szczegolowo czy ich stac na dziecko to by juz dzieci nie bylo zadnych.
                                                    Ludzie nie mysla rozumowo jak ich dopada instynkt, ma to plusy i minusy.
                                                  • aandzia43 Re: Mój eksperyment -preview 22.11.17, 14:20
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > urquhart napisał:
                                                    > > No teoretycznie :)
                                                    > > Ale spróbuj znaleźć sygnaturę wyroku czy lepiej statystkę zasadzonych ali
                                                    > mentów
                                                    > > dla faceta. :)
                                                    >
                                                    > A ile znasz wyroków, gdzie kobieta zrezygnowała z pracy, bo utrzymuje się z ali
                                                    > mentów męża-łosia? Zazwyczaj płaci się jakieś grosze na dzieci i tyle. W moim ś
                                                    > rodowisku z tego co wypytywałem średnia kwota alimentów waha się w okolicach 30
                                                    > 0 pln na dziecko. Bo ja obracam się wśród biedaków, takich jak ja. Łysej owcy n
                                                    > ie da się bardziej ogolić.


                                                    Nie znam osobiście ani wśród znajomych znajomych nie mam ani jednego przypadku płacenia alimentów żonie przez męża. Ani odwrotnie. Alimenty na dzieci panowie mają zasądzone minimalne zazwyczaj. Nie głodują z powodu tego "obciążenia". Dzieci zazwyczaj też nie, bo w polskiej rodzinie są zazwyczaj niestarzy i nastawieni prownukowo dziadkowie. I jeszcze mają jako takie emerytury.
                                                    A propos procentu dochoduów jaki stanowią almenty na dziecko: najwięcej płaci moja koleżanka. Jakoś tak. 1/3 jej pensji. Żeby przeżyć dorabia.
                                                  • urquhart Re: Mój eksperyment -preview 22.11.17, 16:29
                                                    Sprawdzam dane min sprawiedliwości srednio alimenty 680 pln prz sredniej placy 2400 netto czyli 30% na 2014.
                                                    W UE UK jest 15% na dziecko 20% na 2 i Więcej
                                                    Alimenty na malzonka 1500 (na 65000 rozwodow) na 2011 czyli 1 przypdek na 40.
                                                  • aandzia43 Re: Mój eksperyment -preview 22.11.17, 16:54
                                                    urquhart napisał:

                                                    > Sprawdzam dane min sprawiedliwości srednio alimenty 680 pln prz sredniej placy
                                                    > 2400 netto czyli 30% na 2014.
                                                    > W UE UK jest 15% na dziecko 20% na 2 i Więcej
                                                    > Alimenty na malzonka 1500 (na 65000 rozwodow) na 2011 czyli 1 przypdek na 40.
                                                    >

                                                    1500 razy przyznano alimenty w jakim odcinku czasu? Taki wynik na 65000 rozwodów? Czy rozwody w jednym roku, a alimenty zebrane z kilku lat? ;-) Rzuć linka, bo to ciekawe.
                                                  • urquhart Re: Mój eksperyment -preview 22.11.17, 17:21
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    > urquhart napisał:
                                                    > > Alimenty na malzonka 1500 (na 65000 rozwodow) na 2011 czyli 1 przypdek na
                                                    > 40.
                                                    >
                                                    > 1500 razy przyznano alimenty w jakim odcinku czasu? Taki wynik na 65000 rozwodó
                                                    > w? Czy rozwody w jednym roku, a alimenty zebrane z kilku lat? ;-) Rzuć linka, b
                                                    > o to ciekawe

                                                    INFORMACJA STATYSTYCZNA
                                                    o ewidencji spraw i orzecznictwie
                                                    w sądach powszechnych
                                                    oraz o więziennictwie
                                                    Cz. V
                                                    Sprawy rodzinne w 2011 r.
                                                  • aandzia43 Re: Mój eksperyment -preview 22.11.17, 18:20
                                                    urquhart napisał:

                                                    > aandzia43 napisała:
                                                    >
                                                    > > urquhart napisał:
                                                    > > > Alimenty na malzonka 1500 (na 65000 rozwodow) na 2011 czyli 1 przyp
                                                    > dek na
                                                    > > 40.
                                                    > >
                                                    > > 1500 razy przyznano alimenty w jakim odcinku czasu? Taki wynik na 65000 r
                                                    > ozwodó
                                                    > > w? Czy rozwody w jednym roku, a alimenty zebrane z kilku lat? ;-) Rzuć li
                                                    > nka, b
                                                    > > o to ciekawe
                                                    >
                                                    > INFORMACJA STATYSTYCZNA
                                                    > o ewidencji spraw i orzecznictwie
                                                    > w sądach powszechnych
                                                    > oraz o więziennictwie
                                                    > Cz. V
                                                    > Sprawy rodzinne w 2011 r.

                                                    W roku 2011 orzeczono 64,6 tys. rozwodów.
                                                    Na stronie co ją linkujesz jest napisane, że w 2011 PRAWOMOCNYCH ORZECZEN W SPRAWACH O ALIMENTY Z POWÓDZTWA MAŁŻONKÓW BYŁO 1538. W tym o zasądzenie pierwszy raz 1033. W 670 przypadkach uwzględniono w całości lub części żądania, w 433 zawarto ugodę (co to znaczy? ktoś w ogóle coś dostał?). Reszta orzeczeń (425) dotyczyła zmiany wysokości. Gdzie tu 1500 alimentów na byłego współmałżonka na 65000 rozwodów? :-P
                                                    Dodatkowo biorąc pod uwagę, że o alimenty występuje się niekoniecznie przy rozwodzie i nie przy rozwodzie koniecznie są one orzekane tym bardziej nie możemy łączyć liczy rozwodów w danym roku z liczbą ORZECZEŃ W SPRAWACH O ALIMENTY, bo nawet nie z liczbą zasądzonych alimentów. Część tych spraw dotyczyła par rozwiedzionhych w poprzednich latach.
                                                    Nie pisz głupot w nadziei że treść się przyjmie, bo na forum cię sprawdzą. W życiu pewnie nie i dlatego ci się udaje ;-)
                                                  • urquhart Re: Mój eksperyment -preview 22.11.17, 19:30
                                                    > Dodatkowo biorąc pod uwagę, że o alimenty występuje się niekoniecznie przy rozw
                                                    > odzie i nie przy rozwodzie koniecznie są one orzekane tym bardziej nie możemy ł
                                                    > ączyć liczy rozwodów w danym roku z liczbą ORZECZEŃ W SPRAWACH O ALIMENTY, bo n
                                                    > awet nie z liczbą zasądzonych alimentów. Część tych spraw dotyczyła par rozwied
                                                    > zionhych w poprzednich latach.
                                                    > Nie pisz głupot w nadziei że treść się przyjmie, bo na forum cię sprawdzą. W ż
                                                    > yciu pewnie nie i dlatego ci się udaje ;-)

                                                    Trzebaby doliczyć jeszcze alimenty z powództwa dzieci i malonka bo sa osobno.
                                                    Resztą tez sie ośmieszasz a jak bym ci na tacy nie podal to nic bys nie sprawdziila. Insynuujac ze to dane z ilus lat zbiorcze: )
                                                  • aandzia43 Re: Mój eksperyment -preview 22.11.17, 19:59
                                                    urquhart napisał:

                                                    > > Dodatkowo biorąc pod uwagę, że o alimenty występuje się niekoniecznie prz
                                                    > y rozw
                                                    > > odzie i nie przy rozwodzie koniecznie są one orzekane tym bardziej nie mo
                                                    > żemy ł
                                                    > > ączyć liczy rozwodów w danym roku z liczbą ORZECZEŃ W SPRAWACH O ALIMENTY
                                                    > , bo n
                                                    > > awet nie z liczbą zasądzonych alimentów. Część tych spraw dotyczyła par r
                                                    > ozwied
                                                    > > zionhych w poprzednich latach.
                                                    > > Nie pisz głupot w nadziei że treść się przyjmie, bo na forum cię sprawdz
                                                    > ą. W ż
                                                    > > yciu pewnie nie i dlatego ci się udaje ;-)
                                                    >
                                                    > Trzebaby doliczyć jeszcze alimenty z powództwa dzieci i malonka bo sa osobno.
                                                    > Resztą tez sie ośmieszasz a jak bym ci na tacy nie podal to nic bys nie sprawdz
                                                    > iila. Insynuujac ze to dane z ilus lat zbiorcze: )

                                                    Ale co mi podałeś na tacy? :-O Rzuciłeś jakieś liczby, ja się dokopałam i wyszło że inaczej niż piszesz.
                                                    Nie insynuowałam że to dane zbiorcze z iluś lat tylko stwierdzam, że 1033 orzeczenia o zasądzeniu alimentów w 2011 roku dotyczyły nie tylko rozwiedzionych w 2011 roku.
                                                    Tak, można by doliczyć te zasądzenia alimentów z powództwa dzieci i małżonka (760)
                                                  • aandzia43 Re: Mój eksperyment -preview 22.11.17, 20:12

                                                    > Ale co mi podałeś na tacy? :-O Rzuciłeś jakieś liczby, ja się dokopałam i wyszł
                                                    > o że inaczej niż piszesz.
                                                    > Nie insynuowałam że to dane zbiorcze z iluś lat tylko stwierdzam, że 1033 orzec
                                                    > zenia o zasądzeniu alimentów w 2011 roku dotyczyły nie tylko rozwiedzionych w 2
                                                    > 011 roku.
                                                    > Tak, można by doliczyć te zasądzenia alimentów z powództwa dzieci i małżonka (7
                                                    > 60)

                                                    Jeszcze jedno: te zasądzenia dotyczą nie tylko par rozwiedzionych, alimentują się przecież ludzie również w trakcie trwania małżeństwa.
                                                    Rocznie 1800 zasądzeń alimentów na małżonka byłego lub obecnego na setki tysięcy małżeństw istniejących lub już nieistniejących na przestrzeni kilkudziesięciu lat (przecież pani co zawarła związek małżeński 40 lat temu też czasem występuje o kasę od pana, albo pan od pani). Nie widzę dramatu.
                                                  • wont2 Re: Mój eksperyment -preview 22.11.17, 20:34
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    > Ale co mi podałeś na tacy? :-O Rzuciłeś jakieś liczby, ja się dokopałam i wyszł
                                                    > o że inaczej niż piszesz.
                                                    > Nie insynuowałam że to dane zbiorcze z iluś lat tylko stwierdzam, że 1033 orzec
                                                    > zenia o zasądzeniu alimentów w 2011 roku dotyczyły nie tylko rozwiedzionych w 2
                                                    > 011 roku.
                                                    > Tak, można by doliczyć te zasądzenia alimentów z powództwa dzieci i małżonka (7
                                                    > 60)
                                                    -------
                                                    No ale przecież w długim terminie się to wyrównuje. Orzeczenia w 2012 czy 2013 mogą dotyczyć rozwodników z 2011 roku. Oczywiście, możemy wyciągnąć średnią z kilku czy kilkunastu lat i wtedy będziemy bliżej prawdy ale przypuszczam, że wyniki będą podobne. Inną kwestią, na które nie odpowie nam powyższa statystyka, jest pytanie ilu małżonków było po rozwodzie w niedostatku i jaki procent z nich skorzystało z możliwości dochodzenia swoich praw do alimentów, ilu się dogadało poza sądem mając na uwadze istnienie tych przepisów (podobnie jak w przypadku alimentów na dzieci - przecież wielu mężczyzn płaci alimenty na dzieci bez zasądzonej kwoty - część z poczucia obowiązku, część wiedząc, że jak nie będą płacić dobrowolnie to się ich do tego zmusi wyrokiem sądu). Tak czy siak, nawiązując do tematu wątku, w przypadku sprowadzenia do Polski i zaadoptowania w urzędzie stanu cywilnego jakiejś sieroty życiowej z trzeciego świata ryzyko zasądzenia alimentów na byłą żonę znacząco rośnie :)
                                                  • wont2 Re: Mój eksperyment -preview 22.11.17, 20:55
                                                    A tak w ogóle to do statystyki to ja mam bardzo ograniczone zaufanie. Statystyka i "badania amerykańskich naukowców wskazują, że" to takie nowoczesne wróżenie z fusów i wizyty u szeptuchy - powiedzą nam to co chcemy usłyszeć. Na pewno jakaś wartość poznawcza tam jest, ale trzeba podchodzić do wyników tych badań z dużą dozą sceptycyzmu, szukać dziury w całym, analizować kierunki korelacji (statystykę miałem ostatnio na studiach więc sorki jeśli mylę pojęcia). W największym skrócie - wczoraj Marek powołał się w dyskusji nad ryzykami związanymi z zawarciem związku małżeńskiego na argument statystyczny, że żonaci żyją kilka lat dłużej. Czyli, że są plusy i że (w jego mniemaniu) przewyższają minusy. Tymczasem, przecież to po prostu może być tak, że w związki małżeńskie częściej wchodzą ludzie, którzy są zdrowsi. Alkoholicy, narkomani, chorzy na jakieś poważne choroby żenią się, ze względów oczywistych, rzadziej. Żeby rzeczywiście ocenić czy małżeństwo wydłuża życie mężczyzny trzeba by porównać dwie próbki mężczyzn - rozpocząć badanie np. w wieku dwudziestu lat wśród homogenicznej próbki mężczyzn i porównać długość życia tych, którzy weszli w związek małżeński i tych którzy pozostali singlami.
                                                  • urquhart alimenciara-kobieta-ktora-zyje-z-alimentow 23.11.17, 08:31
                                                    > tystykę miałem ostatnio na studiach więc sorki jeśli mylę pojęcia). W największ
                                                    > ym skrócie - wczoraj Marek powołał się w dyskusji nad ryzykami związanymi z zaw
                                                    > arciem związku małżeńskiego na argument statystyczny, że żonaci żyją kilka lat
                                                    > dłużej. Czyli, że są plusy i że (w jego mniemaniu) przewyższają minusy.

                                                    Wontcie Marek wykazał że nie ma pojęcia z jakimi zagrożeniami dla faceta wiąze się zawarcie ślubu dla faceta.
                                                    Kiedyś małżeństwo dawało facetowi władzę i obowiązki. Władzę dawno mu odebrali ale obowiązki wrecz sie zwiekszają w ramach polityki "równouprawnienia" w dzisiejszych sądach.
                                                    Statystyka to narzędzie żeby ocenić do kalkulacji ryzyka czy te alimenciary jak ta co skubała mojego przyjaciela na całą pensję są miejską legendą czy rzeczywistym problemem.
                                                    Polecam:
                                                    kobieta.onet.pl/dziecko/male-dziecko/alimenciara-kobieta-ktora-zyje-z-alimentow-i-500-plus/xlyl03p
                                                  • marek.zak1 Re: alimenciara-kobieta-ktora-zyje-z-alimentow 23.11.17, 09:27
                                                    urquhart napisał:
                                                    Wontcie Marek wykazał że nie ma pojęcia z jakimi zagrożeniami dla faceta wiąze się zawarcie ślubu dla faceta.
                                                    ---------------------
                                                    Tak jak zagrozenie zwiazane z prowadzeniem samochodu. Nie umiesz jezdzic, albo masz pecha i ladujesz na drzewie.
                                                    Ja sie nie spotkalem z zadnym zagrozeniem.
                                                  • urquhart Re: Mój eksperyment -preview 22.11.17, 16:29
                                                    Sprawdzam dane min sprawiedliwości srednio alimenty 680 pln prz sredniej placy 2400 netto czyli 30% na 2014.
                                                    W UE UK jest 15% na dziecko 20% na 2 i Więcej
                                                    Alimenty na malzonka 1500 (na 65000 rozwodow) na 2011 czyli 1 przypdek na 40.
                                                  • marek.zak1 Re: Mój eksperyment -preview 22.11.17, 09:45
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Przerabiales 3 rozwody wlasnych dzieci, a nadal namawiasz do podpisywania malzenskiej umowy? Ciekawe. A NIemiec najmlodszej sie juz okreslil czy niewystarczajaco zdeterminowany? ;) Podazajac za twoimi radami corka juz dawno powinna postawic mu ultimatum. Wg nich wyglada na to, ze chyba mu nie zalezy i zostawia sobie furteczke ;-).
                                                    ------------------------
                                                    Uważam, że jak facet jest z babką i mu bardzo zależy, powinien sie oswiadczyć. Babka może wtedy zdecydować, tak, lub nie i tez moze zostawić sobie furtkę.
                                                    Nawiazuję do stwierdzenia Kutuzowa, że obecna jest kobieta jego życia,. To mocna deklaracja.
                                                    Ja od kobiet dostałem wszystko, co najlepsze miałem i mam w życiu, nie boje sie ich ani zwiazków, ani dzieci ani obowiazków.
                                                    Co do berlińczyka, to sprawa jego i mojej córki.
                                                  • urquhart Re: Mój eksperyment -preview 22.11.17, 10:03
                                                    marek.zak1 napisał:
                                                    > Ja od kobiet dostałem wszystko, co najlepsze miałem i mam w życiu, nie boje si
                                                    > e ich ani zwiazków, ani dzieci ani obowiazków.

                                                    Raczej nie można w twoim przypadku mówić Marku o tym że sie nie boisz ani o kalkulowaniu ryzyka bo sam przyznałeś że nie masz nawet świadomości konsekwencji w przypadku rozwodu jak coś poszłoby źle wiec to raczej lekkomyślność i naiwość :)
                                                    Żona była zabezpieczona bo miałeś bogatych rodziców z pozycją jak przyznałeś wiec z jej strony nie akurat było ryzyka :)
                                                  • hello-kitty2 Re: Mój eksperyment -preview 22.11.17, 10:41
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Co do berlińczyka, to sprawa jego i mojej córki.

                                                    No ale nie widzisz zgrzytu, ze starasz sie klarowac nam 40sto latkom jak zyc, a dla wlasnej cory robisz wyjatek? To glos i tu, ze jak ludzie sobie organizuja zycie od strony prawnej/zobowiazaniowej, to sprawa wylacznie zainteresowanych. Glosisz teorie, od ktorych zachowujesz wyjatek dla siebie (tu Ci Kutuzow udowodnil w drugim watku o masturbatorach) i dla swojej rodziny (jak wyzej). To jest czysta hipokryzja. Kazdy przecietnie inteligentny to wychwyci i nie bedzie traktowal twoich teorii powaznie.
                                                  • kag73 Re: Mój eksperyment -preview 22.11.17, 10:50
                                                    "No ale nie widzisz zgrzytu, ze starasz sie klarowac nam 40sto latkom jak zyc, a dla wlasnej cory robisz wyjatek? To glos i tu, ze jak ludzie sobie organizuja zycie od strony prawnej/zobowiazaniowej, to sprawa wylacznie zainteresowanych. Glosisz teorie, od ktorych zachowujesz wyjatek dla siebie (tu Ci Kutuzow udowodnil w drugim watku o masturbatorach) i dla swojej rodziny (jak wyzej). To jest czysta hipokryzja. Kazdy przecietnie inteligentny to wychwyci i nie bedzie traktowal twoich teorii powaznie."

                                                    To nie jest zadna hipokryzja. Zwyczajnie wyraza swoje zdanie, przedstawia jak widzi sprawe. Natomiast co kto z tym zrobi i jak widzi to kazdy inny to jest inna kwestia. Kazdy robi jak uwaza a nie jak mowia mu inni, najczesciej.


                                                  • hello-kitty2 Re: Mój eksperyment -preview 22.11.17, 11:05
                                                    kag73 napisała:

                                                    > To nie jest zadna hipokryzja. Zwyczajnie wyraza swoje zdanie, przedstawia jak w
                                                    > idzi sprawe. Natomiast co kto z tym zrobi i jak widzi to kazdy inny to jest inn
                                                    > a kwestia. Kazdy robi jak uwaza a nie jak mowia mu inni, najczesciej.

                                                    Bardzo ciekawe podejscie. Wyraza swoje zdanie, po czym sam sie do niego nie stosuje ;-) Masz racje w przypadku Marka to nie hipokryzja tylko zwyczajne 'robienie' z siebie idioty.

                                                    JAkos mu nie przeszkadza/nie zgrzyta, ze Berlinczyk, cytuje: ''nadaje sie do skreslenia", "jak nie chce teraz, to za rok nie bedzie chciał bardziej, a lata lecą", "jak kocha, to chce, jak nie kocha - nie chce" -> czyli corki nie kocha, a jeszcze z nimi na wycieczki rowerowe i popijanie winka jezdzi ;) Zdanie sobie, a praktyka sobie...
                                                  • kutuzow Re: Mój eksperyment -preview 22.11.17, 11:08
                                                    kag73 napisała:

                                                    > To nie jest zadna hipokryzja. Zwyczajnie wyraza swoje zdanie, przedstawia jak w
                                                    > idzi sprawe. Natomiast co kto z tym zrobi i jak widzi to kazdy inny to jest inn
                                                    > a kwestia. Kazdy robi jak uwaza a nie jak mowia mu inni, najczesciej.

                                                    Po pierwsze Marek, twierdził sam że powinien się wypowiadać tylko w sprawach które zna z autopsji -bo je przeżył. Więc rozumiem gdy wypowiada się o małżeństwie...ale czemu wypowiada się o rozwodach albo o życiu w związku nieformalnym? Hellooooł?

                                                    Po drugie, owszem jest to hipokryzja, bo rady które daje mojej (byłej) dziewczynie, że on to jej się dziwi, że ona traciła czas, jakoś nie potrafi dać swojej własnej córce, o którą powinien bardzie się troszczyć. Więc albo to martwienie się jest udawane, albo nawet jego własna córka wie że pie***i głupoty i ma poglądy z XIX wieku i nie bierze go pod uwagę...bo gdyby brała to by stawiała ultimatum swojemu berlińczykowi.
                                                  • kag73 Re: Mój eksperyment -preview 22.11.17, 11:23
                                                    "Po drugie, owszem jest to hipokryzja, bo rady które daje mojej (byłej) dziewczynie, że on to jej się dziwi, że ona traciła czas, jakoś nie potrafi dać swojej własnej córce, o którą powinien bardzie się troszczyć. Więc albo to martwienie się jest udawane, albo nawet jego własna córka wie że pie***i głupoty i ma poglądy z XIX wieku i nie bierze go pod uwagę...bo gdyby brała to by stawiała ultimatum swojemu berlińczykowi.


                                                    Moze daje, ale go nie slucha. A moze jego corka ma juz dziecko albo nie chce dzieci. A moze jest duzo mlodsza wiec ma czas pobyc sobie w roznych zwiazkach? A w dodatku moze jej facet nie zadeklarowal, ze nie chce dzieci ani teraz ani pozniej. Moze wrecz przeciwnie daje wizje szczesliwej rodzinki. Nie wiemy.
                                                  • kutuzow Re: Mój eksperyment -preview 22.11.17, 11:28
                                                    kag73 napisała:


                                                    > Moze daje, ale go nie slucha.

                                                    Bo może najlepiej wie sama ile jego rady są warte?

                                                    > A moze jest duzo mlodsza wiec ma czas pobyc sobie w roznych zwiazkach?

                                                    Nie czytałaś...przecież wg Marka to jest "wbijanie w lata", nie ma że młoda, że cieszy się życiem itp. Jest polska wersja Kinder, Küche, Kirche
                                                  • marek.zak1 Re: Mój eksperyment -preview 22.11.17, 12:51
                                                    kutuzow napisał:
                                                    > Nie czytałaś...przecież wg Marka to jest "wbijanie w lata", nie ma że młoda, że cieszy się życiem itp. Jest polska wersja Kinder, Küche, Kirche
                                                    ----------------
                                                    Jestesmy istotami biologicznym a kobiety są bardziej narażone na upływ czasu. To po pierwsze. Po drugie uwazam, że szczęście facetowi może dać tylko kobieta a satysfakcję rodzina i dzieci. Po trzecie przyznaje racje nie którym, że zraniona kobieta może zniszczyć życie facetowi i byc jego wrogiem, ale kochająca kobieta jest jego największa radością. Po czwarte wykorzystywanie uczuć kobiet dla seksu i tylko dla seksu jest dla mnie oszustwem i wolałbym być sam wykorzystany niż oszukiwać kobiety i z tym żyć.
                                                    Po piąte ide na lunch a potem konferencja i kolacja więc bawcie sie dobrze.
                                                  • hello-kitty2 Re: Mój eksperyment -preview 22.11.17, 12:32
                                                    kag73 napisała:

                                                    > Moze daje, ale go nie slucha. A moze jego corka ma juz dziecko albo nie chce dz
                                                    > ieci. A moze jest duzo mlodsza wiec ma czas pobyc sobie w roznych zwiazkach? A
                                                    > w dodatku moze jej facet nie zadeklarowal, ze nie chce dzieci ani teraz ani poz
                                                    > niej. Moze wrecz przeciwnie daje wizje szczesliwej rodzinki. Nie wiemy.

                                                    Cos tam wiemy, nie czytacie watkow? Mlodsza corka wyjechala do Berlina po rozwodzie z pierwszym mezem, jest bezdzietna. No to raczej nie ma 22-23 lat tylko musi byc starsza, pewnie pod 30ste conajmniej.
                                                  • marek.zak1 Re: Mój eksperyment -preview 22.11.17, 12:38
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > No ale nie widzisz zgrzytu, ze starasz sie klarowac nam 40sto latkom jak zyc, a dla wlasnej cory robisz wyjatek?
                                                    ---------------------
                                                    Czytaj ze zrozumieniem. Facetowi twierdzącemu, że jest z kobietą swojego życia sugeruję, żeby sie oświadczył, jesli chce żeby ona z nim została. Jeśli NIE jest, niech tego nie robi.
                                                    Nie wiem, czy dla berlińczyka moja córka jest kobietą jego życia i to jest fundamentalna różnica.
                                                  • kutuzow Re: Mój eksperyment -preview 22.11.17, 13:09
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Czytaj ze zrozumieniem. Facetowi twierdzącemu, że jest z kobietą swojego życia
                                                    > sugeruję, żeby sie oświadczył, jesli chce żeby ona z nim została. Jeśli NIE je
                                                    > st, niech tego nie robi.

                                                    Tą część odpuszczę bo nie chcę strzępić języka po próżnicy.

                                                    > Nie wiem, czy dla berlińczyka moja córka jest kobietą jego życia i to jest fund
                                                    > amentalna różnica.

                                                    Jak różnica??? Przecież to jest proste wg Twoich własnych nauk.
                                                    ...albo jest kobieta jego życia i wtedy pierścionek, ślub i dzieci....albo nie jest i wtedy Twoja córka powinna dać mu kopa, bo on ją "wbija w lata" i szukać innego który da jej ślub i dzieci.


                                                    Kurde -teoria prostsza jak budowa cepa...ciekawy jestem której części Twoich nauk córka nie może zrozumieć. Pytałeś jej?
                                                  • marek.zak1 Re: Mój eksperyment -preview 22.11.17, 22:40
                                                    kutuzow napisał:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    >
                                                    > > Czytaj ze zrozumieniem. Facetowi twierdzącemu, że jest z kobietą swojego życia
                                                    > > sugeruję, żeby sie oświadczył, jesli chce żeby ona z nim została. Jeśli NIE jest, niech tego nie robi.
                                                    >
                                                    > Tą część odpuszczę bo nie chcę strzępić języka po próżnicy.
                                                    ------------------------------
                                                    Słusznie. strach przed zwiazkiem, rodziną spowodował spierdzielenie jej życia a pewnie i Twojego.

                                                    ---------------------------->
                                                    > > Nie wiem, czy dla berlińczyka moja córka jest kobietą jego życia i to jest fundamentalna różnica.
                                                    >
                                                    > Jak różnica??? Przecież to jest proste wg Twoich własnych nauk.
                                                    > ...albo jest kobieta jego życia i wtedy pierścionek, ślub i dzieci....albo nie
                                                    > jest i wtedy Twoja córka powinna dać mu kopa, bo on ją "wbija w lata" i szukać innego który da jej ślub i dzieci.
                                                    ------------------------
                                                    Nie masz dorosłych dzieci i dlatego wypowiadzasz się jak o Kubie, na ktorej pewnie nie byleś, a ja tak. Tak więc dla Twojej informacji, to co ja uważam i to, co one robia nie jest spójne. Robia, co chcą a ja nie mam na to żadnego wpływu.
                                                  • kutuzow Re: Mój eksperyment -preview 22.11.17, 23:57
                                                    marek.zak1 napisał:


                                                    > Słusznie. strach przed zwiazkiem, rodziną spowodował spierdzielenie jej życia a
                                                    > pewnie i Twojego.

                                                    Marku, napisze Ci otwartym tekstem, bo już inaczej nie umiem. PIERDOLISZ teraz o czymś o czym NIE MASZ POJĘCIA, mimo że sam miałeś niby zasadę że nie wypowiadasz się o czymś czego nie znasz.
                                                    Moja Ex, jest już zaręczona, ma faceta i są oboje szczęsliwi i co.... zatkało kakało naszej forumowej wróżki pierdziuszki Panie "JA WIEM NAJLEPIEJ"?



                                                    > Tak więc dla Twojej informacji, to co ja uważam i to,
                                                    > co one robia nie jest spójne. Robia, co chcą a ja nie mam na to żadnego wpływu.

                                                    Czyli nie masz siły przekonywania do swoich własnych dzieci, nie masz wystarczającej wiedzy rodzicielskiej, żeby wskazać im drogę szczęścia (rozwody w rodzinie dzieciaków). Twoja własna córka ma w dupie Twoje mądrości życiowe....ale przyszło Ci do głowy, że obcy facet z forum powinien brać takie rady sobie do serca...skoro nawet dzieci Marka mają je w głębokim poważaniu.
                                                  • marek.zak1 Re: Mój eksperyment -preview 23.11.17, 09:24
                                                    kutuzow napisał:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    >
                                                    >
                                                    > > Słusznie. strach przed zwiazkiem, rodziną spowodował spierdzielenie jej życia a
                                                    > > pewnie i Twojego.
                                                    >
                                                    > Marku, napisze Ci otwartym tekstem, bo już inaczej nie umiem. PIERDOLISZ teraz
                                                    > o czymś o czym NIE MASZ POJĘCIA, mimo że sam miałeś niby zasadę że nie wypowiad
                                                    > asz się o czymś czego nie znasz.
                                                    > Moja Ex, jest już zaręczona, ma faceta i są oboje szczęsliwi i co.... zatkało kakało naszej forumowej wróżki pierdziuszki Panie "JA WIEM NAJLEPIEJ"?
                                                    -----------------
                                                    Z tego co pisales, wynikalo zupelnie cos innego, ale OK.
                                                    >
                                                    > Czyli nie masz siły przekonywania do swoich własnych dzieci, nie masz wystarcza
                                                    > jącej wiedzy rodzicielskiej, żeby wskazać im drogę szczęścia (rozwody w rodzinie dzieciaków). Twoja własna córka ma w dupie Twoje mądrości życiowe....ale przyszło Ci do głowy, że obcy facet z forum powinien brać takie rady sobie do serca ...skoro nawet dzieci Marka mają je w głębokim poważaniu.
                                                    --------------------
                                                    Moja jest z nim kilka miesiecy. Wladza rodzicielska w stosunku do trzydziestoletnich ludzi? Puknij sie kolego w glowe.
                                                    >
                                                    >
                                                    >
                                                  • kutuzow Drukowanymi literami dla Marka 23.11.17, 09:59
                                                    marek.zak1 napisał:


                                                    > -----------------
                                                    > Z tego co pisales, wynikalo zupelnie cos innego, ale OK.

                                                    Nie Marku, o tym JESZCZE nic tu nie pisałem i nie zamierzałem pisać (bo to jej życie). Gdyby nie prowokacja ze strony takiego KRETYNA jak Ty który uważa, że wie wszystko najlepiej i mędrkuje w każdym możliwym wątku.


                                                    > >
                                                    > > Czyli nie masz siły przekonywania do swoich własnych dzieci, nie masz wys
                                                    > tarcza

                                                    > --------------------
                                                    > Moja jest z nim kilka miesiecy. Wladza rodzicielska w stosunku do trzydziestol
                                                    > etnich ludzi? Puknij sie kolego w glowe.

                                                    Marku, ja Ci napisałem wprost -"Siła przekonywania" a nie władza rodzicielska. Skoro nie masz siły przekonywania w stosunku do własnych dzieci....to odpuść sobie pouczanie OBCYCH LUDZI na forum.

                                                    P.S. Jeśli się poczujesz urażony....przyjmę to na klatę. Po prostu przestań komentować moje posty.
                                                  • kag73 Re: Drukowanymi literami dla Marka 23.11.17, 11:54
                                                    > Z tego co pisales, wynikalo zupelnie cos innego, ale OK.

                                                    "Nie Marku, o tym JESZCZE nic tu nie pisałem i nie zamierzałem pisać (bo to jej życie)."


                                                    Pisales, ze przy jej urodzie na pewno szybko znajdzie nastepnego kandydata.
                                                  • kutuzow Re: Drukowanymi literami dla Marka 23.11.17, 12:27
                                                    kag73 napisała:

                                                    > Pisales, ze przy jej urodzie na pewno szybko znajdzie nastepnego kandydata.

                                                    Bo bardziej dyskretnie nie potrafiłem napisać, że nie macie sie (na forum) o co martwić, bo dziewczyna sobie poradzi, bez pisania zbyt dużo o niej -bo nie wiem czy chciałaby żebym odnosił się do jej obecnego życia. Przyznasz, że Marka żale o "zmarnowanym życiu" na podstawie ZEROWYCH przesłanek mogą wkurzać, szczególnie że sam się wymądrzał, jak to nie powinno się pisać o rzeczach o których się nie ma pojęcia. Gdyby tak nie mędrkował wcześniej to by mnei tak nie wkurzał obecnie.
                                                  • marek.zak1 Re: Drukowanymi literami dla Marka 23.11.17, 14:10
                                                    kutuzow napisał:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    >
                                                    >
                                                    > > -----------------
                                                    > > Z tego co pisales, wynikalo zupelnie cos innego, ale OK.
                                                    >
                                                    > Nie Marku, o tym JESZCZE nic tu nie pisałem i nie zamierzałem pisać (bo to jej życie). Gdyby nie prowokacja ze strony takiego KRETYNA jak Ty który uważa, że wie wszystko najlepiej i mędrkuje w każdym możliwym wątku.
                                                    > > >
                                                    > > > Czyli nie masz siły przekonywania do swoich własnych dzieci, nie masz wystarcza
                                                    >
                                                    > > --------------------
                                                    > > Moja jest z nim kilka miesiecy. Wladza rodzicielska w stosunku do trzydziestoletnich ludzi? Puknij sie kolego w glowe.
                                                    >
                                                    > Marku, ja Ci napisałem wprost -"Siła przekonywania" a nie władza rodzicielska.
                                                    > Skoro nie masz siły przekonywania w stosunku do własnych dzieci....to odpuść sobie pouczanie OBCYCH LUDZI na forum.
                                                    >
                                                    > P.S. Jeśli się poczujesz urażony....przyjmę to na klatę. Po prostu przestań komentować moje posty.
                                                    ---------------
                                                    Dolaczasz do mocnej grupy, ktora z barku argumentow mnie obraza.
                                                    Mozesz miec satysfakcje, ze jest to moj ostatni post na forum.
                                                    Komentarz z mojej strony wyplynal, jak stwierdziles, ze byla to kobieta Twojego zycia. Teraz twierdzisz, ze jest szczesliwa z inym. Nie boli cie to?
                                                  • kutuzow Re: Drukowanymi literami dla Marka 23.11.17, 15:02
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > ---------------
                                                    > Dolaczasz do mocnej grupy, ktora z barku argumentow mnie obraza.
                                                    > Mozesz miec satysfakcje, ze jest to moj ostatni post na forum.


                                                    Marku, do Ciebie ŻADNE argumenty nie trafiają - nawet te wypowiedziane bardzo wolno i drukowanymi literami. Nic, nada, null, zero. Nie dziw się że nawet najspokojniejszym ludziom czasem puszczają nerwy jak tłumaczą Ci jak chłop krowie na miedzy a Ty swoje Macieju.

                                                    Czyż sam mnie nie pouczałeś że nie piszemy o tym czego nie wiemy z autopsji? No więc czemu wpierdalasz się w życie mojej Ex opisując że "sobie życie zmarnowała" bo nie zrobiła tak jak Ty uważasz za słuszne....gdzie jednocześnie nawet Twoja własna córka ma w D**ie twoje rady. Ogarnij się.

                                                    > Komentarz z mojej strony wyplynal, jak stwierdziles, ze byla to kobieta Twojego
                                                    > zycia. Teraz twierdzisz, ze jest szczesliwa z inym. Nie boli cie to?

                                                    Widzisz Marku, ja uważam, że jeśli kogoś kochamy, to powinniśmy dać mu odejść jeśli wiemy że gdzieś indziej będzie ta osoba szczęśliwsza. Nawet jak mnie bolało, to miłośc do niej i szacunek był większy...dlatego teraz cieszę się jej szczęściem (i nie boli mnie to że się rozstaliśmy -bo widzę że tak jest lepiej). Jednak nie łudzę się nawet że to zrozumiesz.
                                                  • kag73 Re: Drukowanymi literami dla Marka 23.11.17, 15:21
                                                    "Widzisz Marku, ja uważam, że jeśli kogoś kochamy, to powinniśmy dać mu odejść jeśli wiemy że gdzieś indziej będzie ta osoba szczęśliwsza. Nawet jak mnie bolało, to miłośc do niej i szacunek był większy...dlatego teraz cieszę się jej szczęściem (i nie boli mnie to że się rozstaliśmy -bo widzę że tak jest lepiej). Jednak nie łudzę się nawet że to zrozumiesz.

                                                    Tym bardziej, ze odejsc chciala.
                                                    Ktos inny powiedzialby : kocham ja tak bardzo, jest kobieta mojego zycia, co mi tam niech bedzie dzieciak. Ale kazdy jest inny. Dla jednych najwiekszym nieszczesciem byloby stracic kobiete swojego zycia, dla innych przyjscie na swiat wlasnego dziecka i odpowiedzialnosc za nie.
                                                    I tu w grupie pierwszej zapewne mielibysmy Marka, w grupie drugiej mamy kutuzowa. Stad zdziwnie albo niezrozumienie niektorych, podonie chyba dziwil sie Wont.
                                                  • ployd Re: Drukowanymi literami dla Marka 23.11.17, 15:37
                                                    Marku, pozostaniesz prawdziwą legendą forum, tak jak Kitty i Sabat. Wielkie osobowości. Niewiele takich...
                                                  • ployd Re: Drukowanymi literami dla Marka 23.11.17, 15:54
                                                    PS. Jutro być może przedstawię analizę i syntezę sytuacji forum i internetu w ogóle
                                                  • kutuzow Re: Drukowanymi literami dla Marka 23.11.17, 16:04
                                                    ployd napisał:

                                                    > PS. Jutro być może przedstawię analizę i syntezę sytuacji forum i internetu w o
                                                    > góle

                                                    Stary, nie ograniczaj się ze swą analizą tylko do "internetu w ogóle", usiądź i napisz od razu "teorię wszystkiego" fizycy będą zachwyceni.

                                                    pl.wikipedia.org/wiki/Teoria_wszystkiego
                                                    Sam wtedy pierwszy wstanę i zdejmę czapkę z głowy i ukłonie się nisko, przepraszając za wszystkie wcześniejsze uszczypliwości.
                                                  • sabat3 Re: Drukowanymi literami dla Marka 23.11.17, 22:28
                                                    kutuzow napisał:
                                                    > Stary, nie ograniczaj się ze swą analizą tylko do "internetu w ogóle", usiądź i
                                                    > napisz od razu "teorię wszystkiego" fizycy będą zachwyceni.

                                                    Fizycy są nie na czasie. Kultura już dawno poradziła sobie z Teorią Wszystkiego, począwszy od Księgi Koheleta, a skończywszy na Elektrycznych Gitarach:
                                                    www.youtube.com/watch?v=ZOkhslPrNPs
                                                  • wont2 Re: Drukowanymi literami dla Marka 23.11.17, 19:58
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Dolaczasz do mocnej grupy, ktora z barku argumentow mnie obraza.
                                                    > Mozesz miec satysfakcje, ze jest to moj ostatni post na forum.
                                                    --------
                                                    Marek, daj spokój. Nie chcę się bawić w moderatora (jest w tym burdelu w ogóle jakiś moderator?) ale myślę, że oczekujesz, że ktoś się ujmie za, że tak powiem, prawdą. Tak, przyznaję, kutuzow zachował się niewłaściwie odnosząc się do ciebie tak się odniósł i mi się to nie podoba (chociaż lubię mojego kolegę eksperymentatora). Możemy się oczywiście wymieniać uszczypliwościami etc., ale bez ataków ad personam, nawet jak jesteśmy zirytowani. Więc nie pierdziel tylko pisz, bo mimo że jesteśmy z innych światów i mamy inne poglądy to właśnie chyba o to chodzi na forum internetowym, żeby wymieniać się różnymi poglądami i przemyśleniami a nie żeby tworzyć towarzystwo wzajemnej adoracji i pleśnieć w swoim bąbelku.
                                                  • kutuzow Re: Drukowanymi literami dla Marka 23.11.17, 22:59
                                                    wont2 napisał:

                                                    >Tak, przyznaję, kutuzow zachował się niewłaściwie odnosząc się do cie
                                                    > bie tak się odniósł i mi się to nie podoba

                                                    Wont, przyjmę na klatę konsekwencje swego zachowania, bo jestem duży.
                                                    Chciałem tylko zaznaczyć dwie rzeczy. Po pierwsze ostrzegłem wcześniej Marka, że albo będzie trzymał się swojej własnej teorii (którą skierował do mnie), czyli:

                                                    "marek.zak1 napisał:

                                                    > Ja piszę o rzeczach z doświadczenia, a Ty piszesz o tym samym, nie mając żadneg
                                                    > o doświadczenia i tylko jak Ci sie wydaje. To czyni różnicę.

                                                    albo :

                                                    "Będę Cię teraz ganiał, za każdym razem jak się będziesz udzielał. Masz do wyboru albo przyznasz, że walnąłeś klocka na środku pokoju z tym tekstem "każdy udziela się w temacie który zna z doświadczenia", albo będziesz punktowany za każdym razem gdy będziesz łamał swoje własne teorie. "

                                                    Po drugie. Spokojnie bym punktował jego wyskoki, gdyby nie to że przyszedł się wymądrzać na temat mojej Ex. Na forum możecie pisać o mnie co chcecie (przyjmę na klatę, jak będę uważał że warto z kimś dyskutować to się odniosę do tego). Jeśli jednak ktoś zupełnie bez zdania racji pisze głupoty o mojej Ex, to sorry, ale wtedy kulturę osobistą odkładam na bok. Marek zaczął z tekstem o tym jak to ona "spierdzieliła sobie życie" i niestety poniósł karę..dostosowałem formę przekazu do jego poziomu (sam wypowiadał się na temat o którym nie miał pojęcia, jednocześnie postulując coś zupełnie odmiennego).



                                                    > .... żeby wymieniać się różnymi poglądami i przemyślen
                                                    > iami a nie żeby tworzyć towarzystwo wzajemnej adoracji i pleśnieć w swoim bąbel
                                                    > ku.

                                                    Nie mam nic przeciw wymienianiu się poglądami, tylko fajnie gdyby dana osoba rozumiała argumenty które jej się przedstawia. Marek sam coś proponował, po czym wychodził z założenia że zasady mają dotyczyć wszystkich innych tylko nie jego. On będzie wypowiadał się o wszystkim (czy wie czy nie) BO TAK.
                                                  • sea.sea Re: Drukowanymi literami dla Marka 23.11.17, 20:52
                                                    Ja mam uwagę natury ogólnej.

                                                    Kutuzow napisał jak byk: "Dodatkowo po tylu latach razem spadła jej ochota na seks, czyli szliśmy prostą drogą do tego, żebym wylądował na forum na stałe (tym razem wpisując się w jego pełną nazwę). Po perypetiach w stylu, seksuolog, próba naprawy, drugi seksuolog ("second opinion") dalsza próba naprawy....doszliśmy do wniosku że to nie ma sensu -bo z czasem zamiast uczucia pojawi się frustracja w związku."

                                                    A Marek uporczywie twierdzi, że "nie ma seksu = nie ma związku".
                                                    No to Kutuzow, jak widać, czynnie zastosował :]

                                                    Oraz śmieszą mnie te wyrzuty o wpędzeniu panny w lata. Chyba nie była upośledzona, wiedziała, że się wiąże z kimś, kto nie chce dzieci. Mogła się nie wiązać.
                                                  • hello-kitty2 Re: Drukowanymi literami dla Marka 23.11.17, 21:34
                                                    sea.sea napisała:

                                                    > Ja mam uwagę natury ogólnej.
                                                    >
                                                    > Kutuzow napisał jak byk: "Dodatkowo po tylu latach razem spadła jej ochota na s
                                                    > eks, czyli szliśmy prostą drogą do tego, żebym wylądował na forum na stałe (tym
                                                    > razem wpisując się w jego pełną nazwę). Po perypetiach w stylu, seksuolog, pró
                                                    > ba naprawy, drugi seksuolog ("second opinion") dalsza próba naprawy....doszliśm
                                                    > y do wniosku że to nie ma sensu -bo z czasem zamiast uczucia pojawi się frustra
                                                    > cja w związku."
                                                    >
                                                    > A Marek uporczywie twierdzi, że "nie ma seksu = nie ma związku".
                                                    > No to Kutuzow, jak widać, czynnie zastosował :]

                                                    A teraz sobie do tego cytatu z Kutuzowa zestaw to:

                                                    kag73 napisała:

                                                    > Ktos inny powiedzialby : kocham ja tak bardzo, jest kobieta mojego zycia, co mi
                                                    > tam niech bedzie dzieciak. Ale kazdy jest inny. Dla jednych najwiekszym nieszc
                                                    > zesciem byloby stracic kobiete swojego zycia, dla innych przyjscie na swiat wla
                                                    > snego dziecka i odpowiedzialnosc za nie.> I tu w grupie pierwszej zapewne mielibysmy Marka, w grupie drugiej mamy kutuzow
                                                    > a. Stad zdziwnie albo niezrozumienie niektorych, podonie chyba dziwil sie Wont.


                                                    NIe wiem jak to skomentowac? Ignorancja? Po tylu latach na forum o braku seksu w malzenstwie ale najwazniejsze zeby snic swoja basn (milosc zycia i dzieciaszek), a czy ona pasuje do przypadku Kutuzowa to who cares?
                                                  • wont2 Re: Drukowanymi literami dla Marka 23.11.17, 21:46
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > A teraz sobie do tego cytatu z Kutuzowa zestaw to:
                                                    >
                                                    > kag73 napisała:
                                                    >
                                                    > > Ktos inny powiedzialby : kocham ja tak bardzo, jest kobieta mojego zycia,
                                                    > co mi
                                                    > > tam niech bedzie dzieciak. Ale kazdy jest inny. Dla jednych najwiekszym
                                                    > nieszc
                                                    > > zesciem byloby stracic kobiete swojego zycia, dla innych przyjscie na swi
                                                    > at wla
                                                    > > snego dziecka i odpowiedzialnosc za nie.> I tu w grupie pierwszej zap
                                                    > ewne mielibysmy Marka, w grupie drugiej mamy kutuzow
                                                    > > a. Stad zdziwnie albo niezrozumienie niektorych, podonie chyba dziwil sie
                                                    > Wont.
                                                    >
                                                    >
                                                    > NIe wiem jak to skomentowac? Ignorancja? Po tylu latach na forum o braku seksu
                                                    > w malzenstwie ale najwazniejsze zeby snic swoja basn (milosc zycia i dzieciasze
                                                    > k), a czy ona pasuje do przypadku Kutuzowa to who cares?
                                                    ------
                                                    Skomentuję, bo w wypowiedzi kag (dopiero zauważyłem) jest odwołanie do mojego "zdziwienia" reakcją kutuzowa - czyli faktem, że odpuścił sobie "kobietę jego życia". Nie dam sobie ręki uciąć, ale moje zdziwienie na 99% było zasygnalizowane przed jego wyjaśnieniem, że seks zdechł (1% - po prostu nie doczytałem). Ja jestem w gruncie rzeczy miękka faja i myślę, że jakbym spotkał "kobietę swojego życia" to bym się pewnie wpierdolił w gówno - czytaj: przewijanie gówna swojego dziecka. Ale jednej rzeczy jestem pewny - jak seks by zdechł (czytaj: intymność, pożądanie) to NA PEWNO kobieta przestałaby być "kobietą mojego życia".
                                                  • kag73 Re: Drukowanymi literami dla Marka 23.11.17, 21:58
                                                    "Skomentuję, bo w wypowiedzi kag (dopiero zauważyłem) jest odwołanie do mojego "zdziwienia" reakcją kutuzowa - czyli faktem, że odpuścił sobie "kobietę jego życia". Nie dam sobie ręki uciąć, ale moje zdziwienie na 99% było zasygnalizowane przed jego wyjaśnieniem, że seks zdechł (1% - po prostu nie doczytałem). Ja jestem w gruncie rzeczy miękka faja i myślę, że jakbym spotkał "kobietę swojego życia" to bym się pewnie wpierdolił w gówno - czytaj: przewijanie gówna swojego dziecka. Ale jednej rzeczy jestem pewny - jak seks by zdechł (czytaj: intymność, pożądanie) to NA PEWNO kobieta przestałaby być "kobietą mojego życia".

                                                    No i teraz czy seks zdechl to nie wiem dokladnie. Jest roznica miedzy: nie ma seksu a: seks jest co cztery dni. Wiec nie wiem czy byl co 4 dni czy w ogole nie bylo. Nie ma sie co kierowac statystykami ani tym co nam serwuje urqu, ze to babkom sie juz po 12 miesiacach nudzi.
                                                    Oczywiscie jezeli jej sie coraz mniej chcialo szuka sie przyczyny, moze jej sie nie chcialo, bo zwiazek chylil sie i tak ku upadkowi. Po prostu stal sie przechodzony, ze wzgledu na zupelnie inne oczekiwania: ona chce dziecka, on dziecka nie chce. Wiec sila rzeczy nie ma po co tego ciagnac, bo moze byc tylko gorzej i tyle.
                                                  • sea.sea Re: Drukowanymi literami dla Marka 23.11.17, 22:07
                                                    > No i teraz czy seks zdechl to nie wiem dokladnie. Jest roznica miedzy: nie ma seksu a: seks jest co cztery dni. Wiec nie
                                                    > wiem czy byl co 4 dni czy w ogole nie bylo.

                                                    Ale to nie ma znaczenia, było wyraźnie mniej, niż potrzebuje Kutuzow i nie było widoków na to, że to się zmieni, kropka.
                                                    Mam poważną trudność ze zrozumieniem dlaczego niedopasowanie w kontekście seksu się jawi poniekąd jako "niepoważny" powód do rozstania. Zwłaszcza, że w większości związków to (i dziecko) jest jedyną potrzebą, której się nie da zaspokoić w inny sposób/gdzieś na boku.
                                                  • marek.zak1 Re: Mój eksperyment -preview 21.11.17, 22:34
                                                    wont2 napisał:

                                                    Ale 'on' jest z kobietą którą chce. I chce być z nią nadal. Tyle, że nie chce podpisywać niekorzystnych umów ;) Z drugiej strony patrząc - jeśli kobieta uzależnia swoje bycie z mężczyzną od podpisania przez niego niekorzystnej umowy, to co to mówi o kobiecie?
                                                    ----------------
                                                    1. Umowy nie uważam za niekorzystną,
                                                    2.O kobiecie świadczy, ze chce wiedzieć, czy facetowi na niej zależy. Bez determinacji faceta związek nie ma przyszłości. To nie wystarcza, ale jest warunkim koniecznym.
                                                    >
                                                  • wont2 Re: Mój eksperyment -preview 21.11.17, 22:39
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > 1. Umowy nie uważam za niekorzystną,
                                                    ----
                                                    Ok, twoje prawo, ale zdrowy rozsądek, statystyka i doświadczenie życiowe każe sądzić inaczej.

                                                    > 2.O kobiecie świadczy, ze chce wiedzieć, czy facetowi na niej zależy. Bez dete
                                                    > rminacji faceta związek nie ma przyszłości. To nie wystarcza, ale jest warunkim
                                                    > koniecznym.
                                                    ----
                                                    Powtórzę argument (z dupy nomen omen wyjęty ale nie byłem w stanie wymyślić niczego bardziej sensownego na gorąco) - czy jeżeli kobieta nie chce mi udostępnić swojego sauronowego oczka to brak jej determinacji a bez determinacji kobiety związek nie ma przyszłości?
                                                  • marek.zak1 Re: Mój eksperyment -preview 21.11.17, 22:47
                                                    wont2 napisał:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    >
                                                    > > 1. Umowy nie uważam za niekorzystną,
                                                    > ----
                                                    > Ok, twoje prawo, ale zdrowy rozsądek, statystyka i doświadczenie życiowe każe sądzić inaczej.
                                                    ---------------------------
                                                    Nie wiem o jakich statystykach myslisz, a mój zdrowy rozsadek i doświadczenie mówia cos innego. Zonaci faceci żyja sporo lat dłużej niż single.
                                                    >
                                                    > > 2.O kobiecie świadczy, ze chce wiedzieć, czy facetowi na niej zależy. Bez determinacji faceta związek nie ma przyszłości. To nie wystarcza, ale jest warunkim koniecznym.
                                                    > ----
                                                    > Powtórzę argument (z dupy nomen omen wyjęty ale nie byłem w stanie wymyślić nic
                                                    > zego bardziej sensownego na gorąco) - czy jeżeli kobieta nie chce mi udostępnić swojego sauronowego oczka to brak jej determinacji a bez determinacji kobiety związek nie ma przyszłości?
                                                    ----------------
                                                    Nie rozumiem. Obecnie (a i dawniej) ludzie sie kotłuja przed ślubem. Determinację faceta uważam za kluczową i kobieta powinna wiedzieć, czy ona jest.
                                                  • kag73 Re: Mój eksperyment -preview 21.11.17, 23:01
                                                    wont2 napisał:
                                                    "Ale 'on' jest z kobietą którą chce. I chce być z nią nadal. Tyle, że nie chce podpisywać niekorzystnych umów ;) Z drugiej strony patrząc - jeśli kobieta uzależnia swoje bycie z mężczyzną od podpisania przez niego niekorzystnej umowy, to co to mówi o kobiecie?
                                                    ----------------
                                                    1. Umowy nie uważam za niekorzystną,
                                                    2.O kobiecie świadczy, ze chce wiedzieć, czy facetowi na niej zależy. Bez determinacji faceta związek nie ma przyszłości. To nie wystarcza, ale jest warunkim koniecznym."

                                                    Troche oboje macie racje. Nikt od nikogo umow zadac nie chce no bo jak to wyglada, kazdy chce, zeby druga strona dobrowolnie chciala. Niemniej doswiadczenie pokazuje, ze faceci, ktorzy ewidentnie nie chca i nie podpisuja (niby) niekorzystnych umow, mimo, ze kobieta by chciala, to czesto tacy, ktorzy zostawiaja sobie czesto furtke, bo....nie sa pewni, nie widza co przyniesie przyszlosc, maja przejsciowa narzeczona. Nawet u kutuzowa sie potwierdza. Tak z obserwacji jest bardzo czesto i babka budzi sie z reka w nocniku.
                                                    Wiadomo kobieta ma do stracenia nieco wiecej, o czas chodzi, bo jej zegar biologiczny tyka, ma mniej czasu niz facet jak przychodzi co do czego.
                                                  • marek.zak1 Re: Mój eksperyment -preview 21.11.17, 23:08
                                                    kag73 napisała:

                                                    . Niemniej doswiadczenie pokazuje, ze faceci, ktorzy ewidentnie nie chca i nie podpisuja (niby) niekorzystnych umow, mimo, ze kobieta by chciala, to czesto tacy, ktorzy zostawiaja sobie czesto furtke, bo....nie sa pewni, nie widza co przyniesie przyszlosc, maja przejsciowa narzeczona.
                                                    ------------
                                                    Dokladnie. Bo moze pojawic sie ksiezniczka i co wtedy?
                                                    Oczywiscie mnie bylo latwo, bo moja ksiezniczka sie pojawila :)
                                                    Dobranoc.
                                                  • wont2 Re: Mój eksperyment -preview 21.11.17, 23:17
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Dokladnie. Bo moze pojawic sie ksiezniczka i co wtedy?
                                                    > Oczywiscie mnie bylo latwo, bo moja ksiezniczka sie pojawila :)
                                                    > Dobranoc.
                                                    -----
                                                    Co wtedy? To co z każdą księżniczką. Zsiadasz z białego rumaka, zdejmujesz siodło, uzdę i zakładasz na siebie.
                                    • hello-kitty2 Re: Mój eksperyment -preview 21.11.17, 11:33
                                      kag73 napisała:

                                      Wiec to nie jest tak, ze wykorzystal i zostawil, bo nagle zach
                                      > cialo jej sie dziecka, na ten przyklad.

                                      O to to. Kawa na lawe. Wchodzisz w to czy nie. MOze malo romantycznie ale moze dla niej to sama podroz do Europy to juz emocje pod sufit? Trudno sie postawic na miejscu jej, nawet jak sie podobne rzeczy przerabialo tyle, ze ja to jechalam po dziecko, a zycie tu to w pakiecie, bo za cholere nie chcial w Polsce. A Wont to przeciez tylko poruchac i bez kawy na lawe ;)
                                      • kag73 Re: Mój eksperyment -preview 21.11.17, 12:31
                                        "O to to. Kawa na lawe. Wchodzisz w to czy nie. MOze malo romantycznie ale moze dla niej to sama podroz do Europy to juz emocje pod sufit?

                                        No wlasnie czy kawa na lawe to nie wiem, bo kutuzow sie nauczl(pisla o tym), ze sie nie wyrywa z przedstawianiem swojego stosunku do wlasnych dzieci. Wiec jak baba nie zapyta(duza szansa, ze nie zapyta) to nie bedzie wiedziec. Dowie sie jak jej sie zachce dziecka.
                                        Emocje emocjami a potem cala reszta w zaleznosci od tego jak uklad ci sie to nowe zycie.
                                        • hello-kitty2 Re: Mój eksperyment -preview 21.11.17, 14:03
                                          kag73 napisała:

                                          > No wlasnie czy kawa na lawe to nie wiem, bo kutuzow sie nauczl(pisla o tym), ze
                                          > sie nie wyrywa z przedstawianiem swojego stosunku do wlasnych dzieci. Wiec jak
                                          > baba nie zapyta(duza szansa, ze nie zapyta) to nie bedzie wiedziec. Dowie sie
                                          > jak jej sie zachce dziecka.
                                          > Emocje emocjami a potem cala reszta w zaleznosci od tego jak uklad ci sie to no
                                          > we zycie.

                                          Kag zapyta, zapyta. Prosta sprawa: anytykoncepcja, choroby. Kto nie pyta/nie sprawdza ten wpada.
                                          • kag73 Re: Mój eksperyment -preview 21.11.17, 14:31
                                            "Kag zapyta, zapyta. Prosta sprawa: anytykoncepcja, choroby. Kto nie pyta/nie sprawdza ten wpada."

                                            A jej, ze wpadnie moze nie przszkadzac, ona dzieci chce. Tu znow inna mentalnosc, inny stosunek do dzieci. Wszyscy chca miec dzieci, facei jak najbardziej(czy sie nimi potem zajmuja to inna sprawa) ale chca. Jej do glowy moze nie wpasc, zeby pytac. Owszem ktos moze chciec nie teraz ale moze troche pozniej, ale zeby nigdy nie chcial? Facet (macho) nie zrobil, nie chce zrobic dzieciaka? Mnie, bo mam jedynaka, oferowano czesto i gesto pomoc, no bo skoro moj nie potrafi to latynos dopomoze :)
                                    • sabat3 Re: Mój eksperyment -preview 21.11.17, 11:36
                                      Problem z "babka z daleka" widze taki, ze aby przyjechac przez pol globu trzeba byc cholernie przedsiebiorczym. Po drugie - to powazna, zyciowa inwestycja.
                                      A cholernie przedsiebiorcza dziewczyna, ktora traktuje Cie jako powazna inwestycje, to juz nie przelewki. Szczegolnie goracokrwista latynoska. Boje sie, zeby w razie wtopy nie narobila naszemu Kutuzowowi jakiegos niezlego bydla..
                                      • hello-kitty2 Re: Mój eksperyment -preview 21.11.17, 11:45
                                        sabat3 napisał:

                                        > Problem z "babka z daleka" widze taki, ze aby przyjechac przez pol globu trzeba
                                        > byc cholernie przedsiebiorczym. Po drugie - to powazna, zyciowa inwestycja.
                                        > A cholernie przedsiebiorcza dziewczyna, ktora traktuje Cie jako powazna inwesty
                                        > cje, to juz nie przelewki. Szczegolnie goracokrwista latynoska. Boje sie, zeby
                                        > w razie wtopy nie narobila naszemu Kutuzowowi jakiegos niezlego bydla..

                                        No prosze Cie 23 latka? Ja to bylam tak naiwna w tym wieku, wierzylam w milosc i takie tam. Ze niby dlaczego taka dziewczyna ma byc taka cwana jak czterdziech? Przeciez dla niej to moze byc ksiaze z bajki.
                                        Odnosnie przedsiebiorczosci faceta, wiesz, mysle, ze Kutuzow nie jest w ciemie bity i sobie to dokladnie przemyslal. Przeciez sam uwielbia podroze wiec chyba nie przez przypadek te Karaiby, hello? ;) Mozna sie u nowej wybranki zainstalowac na jakis czas i dzielic rok, jak Kag, troche tu, troche tam...tak sobie zgaduje ;) W koncu inwestycja w jezyk tez sie musi zwrocic, a nie wierze w nauke jezyka dla kogos, nie w tym wieku, gdzie to naprawde wchodzi jak po grudzie.
                                        • kag73 Re: Mój eksperyment -preview 21.11.17, 14:46
                                          "No prosze Cie 23 latka? Ja to bylam tak naiwna w tym wieku, wierzylam w milosc i takie tam. Ze niby dlaczego taka dziewczyna ma byc taka cwana jak czterdziech? "

                                          Bo ona jest z innej bajki i takie 20 latki z europejskimi dziadkami 60+ widuje czesto i gesto u siebie na ulicy albo na plazy. To zadna tajemnica.
                                          I w dodatku, bo daje szanse 40 latkowi. Ty sie zastanow, wroc do przeszlosci i przypomnij sobie kim dla Ciebie w tym wieku (lat 20) byl 40 sto latek. Zaloze sie, ze nie kandydatem na partnera do lozka i zycia.
                                          Masz pojecie jakie tam czesto egzemplarze, faceci, chadzaja po ulicach, w jej wieku i nieco starsi? Niektorzy to ciacha i w lozku dobrzy, ale....groszem nie smierdza niestety :(
                                          Niemniej plusem dla Kutuzowa jest dobre zdanie jakie maja latynoski o facetach z Europy, zdecydowanie lepsze niz o krajanach, najczesciej.

                                          "Odnosnie przedsiebiorczosci faceta, wiesz, mysle, ze Kutuzow nie jest w ciemie bity i sobie to dokladnie przemyslal. Przeciez sam uwielbia podroze wiec chyba nie przez przypadek te Karaiby, hello? ;) Mozna sie u nowej wybranki zainstalowac na jakis czas i dzielic rok, jak Kag, troche tu, troche tam...tak sobie zgaduje ;) W koncu inwestycja w jezyk tez sie musi zwrocic, a nie wierze w nauke jezyka dla kogos, nie w tym wieku, gdzie to naprawde wchodzi jak po grudzie."

                                          Niewatpliwie Kutuzow sprawe przemyslal.
                                      • kag73 Re: Mój eksperyment -preview 21.11.17, 12:27
                                        "Problem z "babka z daleka" widze taki, ze aby przyjechac przez pol globu trzeba byc cholernie przedsiebiorczym. Po drugie - to powazna, zyciowa inwestycja.

                                        Mucha nie siada, Sabat. Nie jedzie w ciemno, ma dach nad glowa i kromke chleba. Zapewniam Cie, ze mucha nie siada. Bo jak jest alternatywa? A wrocic zawsze mozna. Ja napodkalm na swojej dzieci, ktore mowily do mnie "Kag, jak bedziesz wrcac do Hiszpani i(nie sa obeznane w Europie) to zabierz mnie ze soba, dobra?" I one by jechaly, uwierz mi, jechaly by bez dwoch zdan.


                                        • hello-kitty2 Re: Mój eksperyment -preview 21.11.17, 13:51
                                          Ja napodkalm na swojej dzieci, ktore mowily do mnie "Kag, jak bedziesz wrc
                                          > ac do Hiszpani i(nie sa obeznane w Europie) to zabierz mnie ze soba, dobra?" I
                                          > one by jechaly, uwierz mi, jechaly by bez dwoch zdan.

                                          Dlatego nie moglabym tam zyc nawet przy calej tej urodzie przyrody, pogody, taniosci, mysle ze by mnie to dotykalo, wole tego nie widziec i myslec, ze tego nie ma. Nawet na wakacjach wole tego nie widziec.
                                          • kag73 Re: Mój eksperyment -preview 21.11.17, 14:35
                                            Dlatego nie moglabym tam zyc nawet przy calej tej urodzie przyrody, pogody, taniosci, mysle ze by mnie to dotykalo, wole tego nie widziec i myslec, ze tego nie ma. Nawet na wakacjach wole tego nie widziec.

                                            Wbrew pozorom dzieciaki tam sa zajefajne, pewne siebie, rozmowne bez kompleksow i strachu przed doroslymi (no chyba ze to matka lub ojciec) rozesmiane, pelne werwy. I nikomu nie przeszkadzaja, bo kazdy ma pelno i wszedzie ich pelno. W zaleznosci od regionu i miejsca w ktorym mieszkasz napotykasz biede albo jej nie napotykasz. Wielu Europkejczykow mieszka w miejscach gdzie z tubylcami ma niewielki kontakt.
                                            • kag73 Re: Mój eksperyment -preview 21.11.17, 14:48
                                              "Dlatego nie moglabym tam zyc nawet przy calej tej urodzie przyrody, pogody, taniosci, mysle ze by mnie to dotykalo, wole tego nie widziec i myslec, ze tego nie ma. Nawet na wakacjach wole tego nie widziec."

                                              No w dodatku kto nie chcialby pojechac dokas, zobaczyc czegos nowego. Wielu. Tylko niektorych stac a innych nie stac. Ich nie stac, ale wielu ludzi w Europie itd. rowniez nie stac na wyjazd na egzotyczny urlop.
                                  • aandzia43 Re: Mój eksperyment -preview 21.11.17, 12:10
                                    hello-kitty2 napisała:

                                    > aandzia43 napisała:
                                    >
                                    > > A przez te lata będzie ją i jej dziecko utrzymywać?
                                    >
                                    > Szkoda, ze nie mnie, nie? Skurwiel ;-) Jak on tak moze, utrzymywac inne kobiety
                                    > , cham! ;-)

                                    A potem wypad na ulicę.


                                    > Mniej by wydał na polskie k
                                    > > urwy, a niezłe Polki miałby za darmo.
                                    >
                                    > No tego jeszcze nie grali, facet chce byc szarmancki i podjac sie zobowiazania
                                    > finansowego w stosunku do swojej kobiety i (ewentualnie) jej dziecka, malo tego
                                    > , zaangazowac sie w jego wychowanie, pewnie nauke polskiego, takie tam, a AAndz
                                    > ia go na kurwy polskie wysyla, bo TANIEJ ;)

                                    Zaangażowanie powiadasz? A zabezpieczy ją na wypadek wypadu z domku jak się skończy bzykanko? Dlatego trzeba szukać wśród względnie równych sobie. Albo naprawdę słono płacić. Albo być chujem i wyrzucać po zużyciu.


                                    >
                                    > NO czemu same kobiety chca gorzej dla innych kobiet?

                                    Ja na pewno nie chcę gorzej dla kobiet.


                                    > Dziecko będzie już Polakiem, tu będzie ch
                                    > > odzić do szkoły, laska się spolszczy, a on ich tak w samolot i do domu bo
                                    > mu si
                                    > > ę odwidziało ją bzykać? ;-)
                                    >
                                    > Jak widac na zalaczonym obrazku: Jemu sie bzykanie nie nudzi, tylko kobietom. N
                                    > Ie ma bzykania nie ma dealu, czyz nie to wlasnie postulujemy na tym forum?

                                    Znudzić się może i jemu. Zbrzydnięcie, jakieś nieznośne zachowania co w praniu wyjdą, rozczarowanie z innych powodów. Bidzie do Europy sprowadzonej jak się znudzi to grać będzie dalej. Ale właściwie co za różnica dla mężczyzny jeśli gra dobrze.
                                    • hello-kitty2 Re: Mój eksperyment -preview 21.11.17, 14:01
                                      Boze Aandzia przeciez kazdy sie moze znalezc na ulicy w kazdej chwili z roznych powodow. Ja tez nie jestem 'zabezpieczona na wypadek wypadu z domku'. Tam Kag klaruje gdzies: nie ma/mam lepszej alternatywy. A byla zabezpieczyl? W koncu byla mieszkala u niego, nawet jak pracowala, to teraz musi sobie ogarnac mieszkanie. Ale czekaj? A dlaczego dorosly czlowiek ma niby obowiazek zabezpieczac drugiego doroslego czlowieka na wypadek rozstania? Twoja corka jest zabezpieczona?
                                      • aandzia43 Re: Mój eksperyment -preview 21.11.17, 14:50
                                        hello-kitty2 napisała:

                                        > Boze Aandzia przeciez kazdy sie moze znalezc na ulicy w kazdej chwili z roznych
                                        > powodow. Ja tez nie jestem 'zabezpieczona na wypadek wypadu z domku'. Tam Kag
                                        > klaruje gdzies: nie ma/mam lepszej alternatywy. A byla zabezpieczyl? W koncu by
                                        > la mieszkala u niego, nawet jak pracowala, to teraz musi sobie ogarnac mieszkan
                                        > ie. Ale czekaj? A dlaczego dorosly czlowiek ma niby obowiazek zabezpieczac drug
                                        > iego doroslego czlowieka na wypadek rozstania? Twoja corka jest zabezpieczona?

                                        Każdy się może znaleźć w opałach.
                                        Dorosły człowiek nie ma obowiązku zabezpieczać drugiego człowieka na wypadek końca związku gdy nie ma między ich położeniami życiowymi rażących dysproporcji*. Jeśli są to w ogóle nie ma mowy o związku tylko o jakiejś formie sponsoringu. Powiem tak: gdybym ściągała do Polski z powodu jakiś swoich zachcianeki jakąś bidę bez wsparcia w promieniu 10 tys.km to czułabym się za nią odpowiedzialna. Jak się spotykam czy wiążeę z Polakiem to problem nie istnieje. Moja córka ma rodzinę. Moją i swojego ojca. Jeśli kiedyś wyląduje pod mostem to parę godzin później będzie miała dach nad głową, wikt i wsparcie.

                                        * W prawie polskim jest obowiązek alimentacyjny wobec byłego małżonka jeśli ten popadł w niedostatek a rozwód nie został orzeczony z jego wyłącznej zimy.
                                        • kutuzow The last time I paid for sex, it cost me $20 mill. 22.11.17, 11:01
                                          aandzia43 napisała:


                                          > Każdy się może znaleźć w opałach.
                                          > Dorosły człowiek nie ma obowiązku zabezpieczać drugiego człowieka na wypadek ko
                                          > ńca związku gdy nie ma między ich położeniami życiowymi rażących dysproporcji*.
                                          > Jeśli są to w ogóle nie ma mowy o związku tylko o jakiejś formie sponsoringu.

                                          Rozumiem, że Ty jesteś trochę jak John Cheese z Monty Paitona, który twierdził, że ostatnim razem jak zapłacił za sex, to kosztowało go to aż 20 mil funtów (to tak apropos rozwodu ze swoją żoną). Więc faktycznie z punktu widzenia faceta to może być jak sponsoring. O małżeństwach takich jak Józefa Wojciechowskiego (szew JW Construction) ze swoją pracownicą, też pewnie wolisz nie wiedzieć...bo to wszystko sponsoring (rażąca dysproporcja dochodów)


                                          > Powiem tak: gdybym ściągała do Polski z powodu jakiś swoich zachcianeki jakąś
                                          > bidę bez wsparcia w promieniu 10 tys.km to czułabym się za nią odpowiedzialna.

                                          Tutaj niczym się nie różnicy. Też czuję sie odpowiedzialny za tą dziewczynę.

                                          > Jak się spotykam czy wiążeę z Polakiem to problem nie istnieje. Moja córka ma r
                                          > odzinę. Moją i swojego ojca. Jeśli kiedyś wyląduje pod mostem to parę godzin pó
                                          > źniej będzie miała dach nad głową, wikt i wsparcie.

                                          Po pierwsze, to czemu ma lądować pod mostem. Tak trudno rozstać się po dobroci jak widać że się związek sypie? Po drugie, zapraszając tutaj dziewczynę kupuje jej bilet W DWIE STRONY -bo takie są wymogi imigracyjne. Więc ma już powrotny i jak coś pójdzie nie tak można go przebookować na wcześniejszą datę. W parę godzin (lotu) i laska będzie miała i rodzinę i wsparcie i dach nad głową (taki jaki ma teraz - więc nie będzie miała gorzej niż ma).
                                          Więc wyjaśnij mi proszę jaki jeszcze widzisz problem, poza tym że Kutuzow to samo zło?
                                          • aandzia43 Re: The last time I paid for sex, it cost me $20 22.11.17, 17:19

                                            > Rozumiem, że Ty jesteś trochę jak John Cheese z Monty Paitona, który twierdził,
                                            > że ostatnim razem jak zapłacił za sex, to kosztowało go to aż 20 mil funtów (t
                                            > o tak apropos rozwodu ze swoją żoną). Więc faktycznie z punktu widzenia faceta
                                            > to może być jak sponsoring. O małżeństwach takich jak Józefa Wojciechowskiego (
                                            > szew JW Construction) ze swoją pracownicą, też pewnie wolisz nie wiedzieć...bo
                                            > to wszystko sponsoring (rażąca dysproporcja dochodów)

                                            Nieprecyzyjnie się wyraziłam. Dysproporcje się zdarzają (choć nie tak często, pieniądz ciągnie do pieniądza), ale jeśli jedna strona, nawet dużo biedniejsza, nie ma noża na gardle, nie jest zdesperowana, można mówić o uczciwym, równym układzie. Nic nie wiem o pp. Wojciechowskich, ale nie sądzę by pani W. po rozwodzie miała mieć dramatyczną sytuację. Jest u siebie, ma rodzinę, układy, wykształcenie, oszczędności i nawet przy ostrej dla niej intercyzie nie zostanie w czarnej dupie.



                                            > > Jak się spotykam czy wiążeę z Polakiem to problem nie istnieje. Moja córk
                                            > a ma r
                                            > > odzinę. Moją i swojego ojca. Jeśli kiedyś wyląduje pod mostem to parę god
                                            > zin pó
                                            > > źniej będzie miała dach nad głową, wikt i wsparcie.


                                            > Po pierwsze, to czemu ma lądować pod mostem. Tak trudno rozstać się po dobroci
                                            > jak widać że się związek sypie? Po drugie, zapraszając tutaj dziewczynę kupuje
                                            > jej bilet W DWIE STRONY -bo takie są wymogi imigracyjne. Więc ma już powrotny i
                                            > jak coś pójdzie nie tak można go przebookować na wcześniejszą datę. W parę god
                                            > zin (lotu) i laska będzie miała i rodzinę i wsparcie i dach nad głową (taki jak
                                            > i ma teraz - więc nie będzie miała gorzej niż ma).
                                            > Więc wyjaśnij mi proszę jaki jeszcze widzisz problem, poza tym że Kutuzow to sa
                                            > mo zło?

                                            Jasne, można się rozstać po dobroci, wszystko można. Tylko bardzo trudno odpuścić, być uczciwym i współpracującym jak alternatywą jest powrót pod most spod którego dobry pan wygrzebał. Właśnie dlatego żeby znowu nie mieć źle można się opierać przed wsadzeniem do samolotu powrotnego i rozrabiać. Nie jesteś samo zło, jesteś tylko nieszczególnie mądry licząc na miłość/zakochanie. Mniej więcej tak jak byłabym ja wierząc w szczere oświadczyny jakiegoś młodszego o 15 lat Ukraińca, co się chce od razu do mnie sprowadzać :-P Prawie się popłakałam ze śmiechu :-D Swoją drogą czytałam, że Europejki przywoziły czasem z wakacji ręcznikowych i po ślubie zostawały z ręką w nocniku.
                                            Poza tym może być tak, że zainwestujesz w laskę (kasa na długoletnie utrzymanie na odpowiednim poziomie, bo przecież w lumpeksie ubierać się nie będzie i na wakacje też ją zabierać będziesz, może konieczność ożenku żeby mogła zostać w Unii i się kształcić, kasa na kształcenie) więcej niż w alimenty dla byłej żony ;-)
                                            • kutuzow Re: The last time I paid for sex, it cost me $20 22.11.17, 17:28
                                              aandzia43 napisała:

                                              > ale jeśli jedna strona, nawet dużo biedniejsza,
                                              > nie ma noża na gardle, nie jest zdesperowana, można mówić o uczciwym, równym uk
                                              > ładzie.

                                              Przecież te dziewczyny nie mają noża na gardle, to nie jest tak że ja planuje oprawiać handel ludźmi, czy wyciągam laski z burdelu. Jak młoda Polka jedzie do UK i wychodzi za lokalesa to jest OK, jak to samo robi latynoska to od razu dla Ciebie ma nóż na gardle itp.


                                              > Poza tym może być tak, że zainwestujesz w laskę (kasa na długoletnie utrzymanie
                                              > na odpowiednim poziomie, bo przecież w lumpeksie ubierać się nie będzie i na w
                                              > akacje też ją zabierać będziesz, może konieczność ożenku żeby mogła zostać w Un
                                              > ii i się kształcić, kasa na kształcenie) więcej niż w alimenty dla byłej żony ;
                                              > -)

                                              Bardzo mi miło że się o mnie troszczysz, ze wzruszenia uroniłem nawet trzy łzy ukradkiem czytając te słowa...ale liczę na to że jakoś sobie poradzę ;-)
                                              • aandzia43 Re: The last time I paid for sex, it cost me $20 22.11.17, 18:27

                                              • aandzia43 Re: The last time I paid for sex, it cost me $20 22.11.17, 18:35
                                                kutuzow napisał:

                                                > aandzia43 napisała:
                                                >
                                                > > ale jeśli jedna strona, nawet dużo biedniejsza,
                                                > > nie ma noża na gardle, nie jest zdesperowana, można mówić o uczciwym, rów
                                                > nym uk
                                                > > ładzie.
                                                >
                                                > Przecież te dziewczyny nie mają noża na gardle, to nie jest tak że ja planuje o
                                                > prawiać handel ludźmi, czy wyciągam laski z burdelu. Jak młoda Polka jedzie do
                                                > UK i wychodzi za lokalesa to jest OK, jak to samo robi latynoska to od razu dla
                                                > Ciebie ma nóż na gardle itp.


                                                "Wychodzi za mąż" jak słusznie zauważyłeś. Jest różnica między sytuacją Polki nie z czarnej dupy, blisko domu, w kraju unijnym, pełnym jej rodaków będącej żoną lokalsa a przejściową utrzymanką pochodzącą z czarnej dupy i będącą przejściową utrzymanką w kraju skąd ją w każdej chwili mogą wyrzucić. Zresztą ja nie z tych co pieją z zachwytu nad losem każdej co się za granicą wydała. Bywa różnie, jak to w życiu.
                                                • hello-kitty2 Re: The last time I paid for sex, it cost me $20 22.11.17, 18:56
                                                  aandzia43 napisała:

                                                  > "Wychodzi za mąż" jak słusznie zauważyłeś. Jest różnica między sytuacją Polki n
                                                  > ie z czarnej dupy, blisko domu, w kraju unijnym, pełnym jej rodaków będącej żon
                                                  > ą lokalsa a przejściową utrzymanką pochodzącą z czarnej dupy i będącą przejścio
                                                  > wą utrzymanką w kraju skąd ją w każdej chwili mogą wyrzucić. Zresztą ja nie z t
                                                  > ych co pieją z zachwytu nad losem każdej co się za granicą wydała. Bywa różnie,
                                                  > jak to w życiu.

                                                  Aandzia a dlaczego zakladasz i tak podkreslasz, ze ta dziewczyna/te dziewczyny sa "z czarnej dupy"? Przeciez to jest krzywdzace. Rownie dobrze ludzie z Zachodu moga zakladac i podkreslac, ze Aandzia jest z "czarnej dupy", bo ich kuchnia jest wiecej warta niz Aandzi cale mieszkanie. Inna perspektywa to np Kag mieszkajaca bida z nedza, bo oszczedza gdzies na Karaibach, to tez jest przez pol roku w czarnej dupie? To dlaczego normalna dziewczyna mieszkajaca tam z rodzina jest z czarnej dupy?
                                                  • kag73 Re: The last time I paid for sex, it cost me $20 22.11.17, 19:24
                                                    "Inna perspektywa to np Kag mieszkajaca bida z nedza, bo oszczedza gdzies na Karaibach, to tez jest przez pol roku w czarnej dupie? To dlaczego normalna dziewczyna mieszkajaca tam z rodzina jest z czarnej dupy?"

                                                    Prawie zakrztusilam sie jablkiem. A to Ty u mnie bylas w odwiedzinach? Ty wiesz jak ja mieszkam i jak zyje? I bylas gdzies w Ameryce Lacinskiej albo Poludniowej kiedys? I wiesz cos o tamtejszych realiach? I wiesz jak tam mieszka wielu tubylcow a jak mieszkaja i zyja tam Europejczycy albo Amerykanie? i wiesz ile kasy ma do dyspozycji Kag a wiesz ile taka mloda chetna na podstarzalego Europejczyka? I wiesz dlaczego ma tak malo albo nie ma prawie wcale? Znasz ich mentalnosc i podejscie do edukacji, pracy i zycia?
                                                  • hello-kitty2 Re: The last time I paid for sex, it cost me $20 23.11.17, 00:10
                                                    kag73 napisała:

                                                    i wiesz ile kas
                                                    > y ma do dyspozycji Kag

                                                    O Kag wiem tyle ile sama mowi, a mianowicie, ze nie ma ani mieszkania ani zmywarki ani samochodu ani nawet telefonu, jezdzi na wyspy, bo tam tansze zycie niz na Zachodzie, a kapital topnieje (caly czas to podkresla), jest przeciez bardzo skromna w swych finansowych potrzebach i oszczedna, a co nie jest?

                                                    a wiesz ile taka mloda chetna na podstarzalego Europejcz
                                                    > yka? I wiesz dlaczego ma tak malo albo nie ma prawie wcale?

                                                    A Ty wiesz? Jak Kutuzow jest podstarzaly, to Ty jaka jestes? Stara?

                                                    Mowie, ze gadanie o kims, kogo nie znasz, ze jest z czarnej dupy jest KRZYWDZACE. Rownie dobrze ja ze swojego poziomu zycia moge w ciemno (tak, jak Ty) powiedziec, ze jestes z czarnej dupy, bo jestes z Polski. How does it feel?
                                                  • kag73 Re: The last time I paid for sex, it cost me $20 23.11.17, 00:21
                                                    "O Kag wiem tyle ile sama mowi, a mianowicie, ze nie ma ani mieszkania ani zmywarki ani samochodu ani nawet telefonu, jezdzi na wyspy, bo tam tansze zycie niz na Zachodzie, a kapital topnieje (caly czas to podkresla), jest przeciez bardzo skromna w swych finansowych potrzebach i oszczedna, a co nie jest?"

                                                    I to oznacza bide z nedza? A jezdzi na Karaiby, bo uwielbia to miejsce i bo bardzo nie lubi zimy. Jakby chodzilo o tansze zycie to by mogla do Polski pojechac, bo w Polsce jest taniej.
                                                    To teraz napisz co TY masz, zanim Ci zapisza w testamecie. Moze tez bedziesz mogla posluzyc za przyklad bidy z nedza?

                                                    "A Ty wiesz? Jak Kutuzow jest podstarzaly, to Ty jaka jestes? Stara?"

                                                    A ja napisalam Kutuzow czy Europejczyk? A nawet jak jestem stara to co z tego? Nic z tego.

                                                    Ja nigdzie nie napisalam, ze ktos jest z "czarnej dupy".
                                                  • hello-kitty2 Re: The last time I paid for sex, it cost me $20 23.11.17, 00:29
                                                    kag73 napisała:

                                                    > To teraz napisz co TY masz, zanim Ci zapisza w testamecie.

                                                    Testament to ja mam w sejfie. Kopia u notariusza.

                                                    A widzisz to jednak nie jestes taka skromniutka i oszczadna, jak sie tu nam przedstawiasz.

                                                    Reszta popierdolila mi sie z Aandzia. Obie juz mi sie zlewacie.
                                                  • endereco Re: The last time I paid for sex, it cost me $20 23.11.17, 10:10
                                                    Sorry, że się wtrącę do dyskusji, ale widzę, że Ameryka Łacińska dla wielu osób tutaj piszących stanowi monolit, w ramach którego nie ma różnic w zakresie ustroju i sytuacji gospodarczej poszczególnych krajów określanych tym wspólnym mianem oraz kondycji finansowej zamieszkujących je grup społecznych.
                                                    Ja np. znam dobrze Brazylię (która być może nie wchodzi w zakres zainteresowania Kutuzowa, ponieważ mówi się tam po portugalsku - choć w sumie portugalski i hiszpański są przecież bardzo do siebie podobne:-) i oprócz wspomnianych w tym wątku mieszkańców faweli jest przecież w tym kraju o ogromnej populacji dość liczna tzw. klasa średnia (czyli bogaci ludzie z wielkimi domami i służbą do dyspozycji), dla której wielu Europejczyków, w tym Polaków, to "bida".
                                                    Osobiście znam kilkanaście udanych małżeństw/długoletnich związków, w których jedno z partnerów jest narodowości brazylijskiej a drugie Europejczykiem (głównie z Portugalii, ale również z Polski). Z tym, że strona brazylijska rekrutuje się właśnie z "klasy średniej" i pomiędzy małżonkami/partnerami nie ma rażących dysproporcji finansowych, a jeśli jest, to właśnie na korzyść strony brazylijskiej.
                                                    Podobnie rzecz ma się w Meksyku, Kolumbii i wielu innych krajach o ustroju, że tak powiem, "kapitalistycznym".
                                                    Jeżeli Kutuzow nastawia się na wyrwanie wspomnianej gdzieś w tym wątku 25-letniej studentki medycyny (czy ogólnie rzecz biorąc laski z solidnym wykształceniem), to radzę celować raczej w kraje komunistyczne - czyli np. Kubę i Wenezuelę, bo tam (a przynajmniej na pewno na Kubie) edukacja jest bezpłatna i występuje takie zjawisko jak ubogie studentki.
                                                    W pozostałych krajach wyższe szkolnictwo jest płatne i to słono, więc raczej nie ma szans by studiował ktoś z biednej rodziny i taka hipotetyczna 25-letnia studentka medycyny z Brazylii jest najprawdopodobniej zamożniejsza od Kutuzowa:-)
                                                    Oczywiście nie twierdzę, że K. nie zorientuje się przed ewentualną wizytą lubej w Polsce w stanie jej zamożności.
                                                    Po prostu wydaje mi się, że niektórzy mają tutaj nieco uproszczone spojrzenie na tak duży i zróżnicowany twór, jakim jest Ameryka Łacińska i Południowa.
                                                    Podobnie z podejściem do seksu - Kag73 wypowiada się o Karaibach, gdzie mieszka, wyjaśniając, że dla lokalsów seks jest jak powietrze, są pod tym względem bardzo wyzwoleni, a kobiety idą z marszu do łóżka z "gringos". W takiej Argentynie natomiast, która jest w znacznej mierze bardziej konserwatywna i katolicka w standardowym tego słowa znaczeniu, sprawa wygląda zupełnie inaczej.
                                                  • kutuzow Re: The last time I paid for sex, it cost me $20 23.11.17, 10:20
                                                    endereco napisała:

                                                    > Jeżeli Kutuzow nastawia się na wyrwanie wspomnianej gdzieś w tym wątku 25-letni
                                                    > ej studentki medycyny (czy ogólnie rzecz biorąc laski z solidnym wykształceniem
                                                    > ), to radzę celować raczej w kraje komunistyczne - czyli np. Kubę i Wenezuelę,
                                                    > bo tam (a przynajmniej na pewno na Kubie) edukacja jest bezpłatna i występuje t
                                                    > akie zjawisko jak ubogie studentki.

                                                    Napiszę tak...odrobiłem pracę domową i wiem gdzie szukać. Potwierdzam to co napisałaś powyżej. Nie widzę jedynie sensu pisania tego tutaj na forum, skoro Panie i tak mają swoją własna wizję z którą w dużej mierze same toczą spory.
                                                  • kag73 Re: The last time I paid for sex, it cost me $20 23.11.17, 10:39
                                                    Jesli chodzi o mnie, bo jestem jedna z Pan to tylko zwrocilam Ci uwage na grozace Ci "niebezpieczenstwa" i mozliwe niespodzianki ze wzgladu na mentalnosc (sposob myslenia i wlasnie cwanosc grupy docelowej w jakiej i gdzie chciales szukac, pisales o zdjeciach topless jakiejs 23 latki gdzies z Karaibow chyba) i okolicznosci: duza roznica wieku i finansow. Niemniej powioslowalam z powrotem, bo przypomnialam sobie, ze pisze do Ciebie a nie do "przecietnego" normalasa, ktory nie oblicza wedlug tabelek w Exelu i umow. Wiec to mamy wyjasnione.
                                                    Poza tym wylozylam jak widze sprawe Twojego podejscia so posiadania (nie posiadania) dzieci i co na to wiekszosc kobiet (co zreszta wie kazdy). Nic mnie do tego, masz plan. Czy Ty kogos zaprosisz na wize turystyczna czy co tam sobie chcesz, jest to jakis plan, ktorego wcale nie potepiam. Kombinuj i zycze Ci, zeby Ci sie udalo.
                                                  • endereco Re: The last time I paid for sex, it cost me $20 23.11.17, 11:31
                                                    Spoko, tak jak napisałam, zdaję sobie sprawę, że się orientujesz. Chodziło mi głównie o posty Kag i Aandzi, które być może nie celowo, ale po prostu dla ułatwienia dyskusji stosują pewne uproszczenia, a jeżeli wątek czyta jakiś inny zainteresowany podobnym do Twojego projektem facet, który nie zna najlepiej latynoamerykańskich realiów, to może się poczuć wprowadzony w błąd. Zresztą poniżej dziewczyny dookreśliły swoje stanowiska, więc nie będę się dalej wymądrzać:-)
                                                  • aandzia43 Re: The last time I paid for sex, it cost me $20 23.11.17, 11:09
                                                    endereco napisała:

                                                    > Sorry, że się wtrącę do dyskusji, ale widzę, że Ameryka Łacińska dla wielu osób
                                                    > tutaj piszących stanowi monolit, w ramach którego nie ma różnic w zakresie ust
                                                    > roju i sytuacji gospodarczej poszczególnych krajów określanych tym wspólnym mia
                                                    > nem oraz kondycji finansowej zamieszkujących je grup społecznych.

                                                    Spoko, jeśli o mnie chodzi to nie monolit, informacje które rzucasz nie są dla mnie nowością i mam podobne spostrzeżenia i przemyślenia. Nie poparte podróżami tylko lekturami i opowieściami znajomych. A w ogóle to fajnie piszesz, pisz więcej. Celowo pewne rzeczy upraszczam na użytek klarowności posta. Zdaję sobie sprawę z istnienia klasy średniej i wyższej w tych krajach. Rzecz w tym, że czterdziestolatek z Polski ma nikłe szanse na wyrwanie na kilka lat z uporządkowanego życia dwudziestoletniej przedstawicielki klasy średniej, bo ona ma swoje fajne życie na miejscu i lepszą przyszłość niż to, co przedstawiciel klasy średniej z Polski może jej zaproponować. Chyba że Kutuzow to jakiś Kulczyk, tego nie możemy wykluczyć. Więc wyrwać na swoich warunkach może raczej biednawą dziewczynę, stąd moje pisanie.
                                                    Laski z solidnym wykształceniem, nawet te z Kuby, nie tracą z oczu swojej przyszłości zawodowej. Tym trzeba zaproponować naprawdę dużo i to czegoś solidnego i nie patykiem na wodzie pisanego w Europie, żeby ruszyły tyłek i rzuciły perspektywy jakie mają na miejscu. Tak jak piszesz, udane związki między np. Brazylijczykami i Europejczykami opierają się na mniej więcej równym starcie i pochodzeniu. O to mi właśnie chodzi: dysproporcje to marny fundament i ryzyko problemów i oszustw. Mało mnie obchodzi co K. w końcu zrobi, złowi, na ile i za jaką cenę dla obu stron ostatecznie. Po prostu skoro jest ciekawy temat to warto obejrzeć go sobie ze wszystkich stron.
                                              • sabat3 Re: The last time I paid for sex, it cost me $20 22.11.17, 22:20
                                                Kutuzow, ale jak się już przeprowadzisz do Hiszpanii z tą laską z Kuby, to wtedy Twój money/status dramatycznie spadnie. Bo to się ocenia na tle pewnej grupy, w której egzystujesz.
                                                Tu jest pewna pułapka. Laska może potraktować Cię jak trampolinę do lepszego świata. Kupisz jej bilet, przeprowadzisz, a ona tam w błyskawicznym tempie pozna jakiegoś Hiszpana przy kasie i zostaniesz z ręką w nocniku.
                                                • sabat3 Re: The last time I paid for sex, it cost me $20 22.11.17, 22:22
                                                  BTW - z Kuby można tak sobie po prostu wyjechać? Myślałem, że to kraj z czymś w rodzaju żelaznej kurtyny, z restrykcjami odnoszącymi się do wyjazdu...
                                                  • marek.zak1 Re: The last time I paid for sex, it cost me $20 22.11.17, 22:51
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > BTW - z Kuby można tak sobie po prostu wyjechać? Myślałem, że to kraj z czymś w rodzaju żelaznej kurtyny, z restrykcjami odnoszącymi się do wyjazdu...
                                                    --------------
                                                    Można. Na tratwie / łodzi na Florydę. Nie wiem, jak teraz amerykańska , bo to sie zmieniało w czasie.
                                                • kutuzow film specjalnie dla Sabata 23.11.17, 00:09
                                                  sabat3 napisał:

                                                  > Kutuzow, ale jak się już przeprowadzisz do Hiszpanii z tą laską z Kuby, to wted
                                                  > y Twój money/status dramatycznie spadnie. Bo to się ocenia na tle pewnej grupy,
                                                  > w której egzystujesz.
                                                  > Tu jest pewna pułapka. Laska może potraktować Cię jak trampolinę do lepszego św
                                                  > iata. Kupisz jej bilet, przeprowadzisz, a ona tam w błyskawicznym tempie pozna
                                                  > jakiegoś Hiszpana przy kasie i zostaniesz z ręką w nocniku.

                                                  Sabat....szukałem tego specjalnie dla Ciebie. Myślę że spodoba Ci się ta scena (i reakcja gościa)

                                                  www.youtube.com/watch?v=eRzHQQt25Ak#t=212

                                                  P.S. Naprawdę ładnie ci z tą blond grzywką ;-)
                                                  • sabat3 Re: film specjalnie dla Sabata 23.11.17, 00:24
                                                    kutuzow napisał:
                                                    > Sabat....szukałem tego specjalnie dla Ciebie. Myślę że spodoba Ci się ta scena
                                                    > (i reakcja gościa)
                                                    >
                                                    > www.youtube.com/watch?v=eRzHQQt25Ak#t=212
                                                    >
                                                    > P.S. Naprawdę ładnie ci z tą blond grzywką ;-)

                                                    Jeśli chodzi o moje reakcje i przemyślenia na ten temat, to irl bliżej mi do tego:
                                                    www.youtube.com/watch?v=IUXWGSsqzJQ
                                                    Może nie blond, ale w żółtym też mi do twarzy :)
                                                  • wont2 Re: film specjalnie dla Sabata 23.11.17, 07:04
                                                    Skoro sie chlopaki wymieniamy youtubowymi skojarzeniami to mi nocna wymiana uprzejmosci pomiedzy kitty a kag sie skojarzyla z tym:

                                                    youtu.be/ShzZeg2ObMc
                                                    :)
                                                  • hello-kitty2 Re: film specjalnie dla Sabata 23.11.17, 08:55
                                                    kutuzow napisał:

                                                    > sabat3 napisał:
                                                    Kupisz jej bilet, przeprowadzisz, a ona tam w błyskawicznym tempie
                                                    > pozna
                                                    > > jakiegoś Hiszpana przy kasie i zostaniesz z ręką w nocniku.
                                                    >
                                                    > Sabat....szukałem tego specjalnie dla Ciebie. Myślę że spodoba Ci się ta scena
                                                    > (i reakcja gościa)
                                                    >
                                                    > www.youtube.com/watch?v=eRzHQQt25Ak#t=212
                                                    >
                                                    > P.S. Naprawdę ładnie ci z tą blond grzywką ;-)

                                                    Sabatowi sie w pale nie miesci, ze dla niektorych gosci 'money is not an object', a laskom, ze mozna o tym mowic wprost. Takie rzeczy jak finansowanie zycia kogos to sie gdzies tam upycha pod opowiesciami o milosci, wierze w 'razem', poza tym ze co? jakie pieniadze, ja sama tymi recyma ;)

                                                    Kurcze ten bilet taaaki drogi, a on jej go kupi, ile by Wont za to dziwek mial, marnotrawstwo!

                                                    Aandzia to mi Kombiego przypomina, co to ganial Polki ze wola murzynow i innych egzotycznych, a Polacy przy kasie wola import zamiast rodaczki, swiat sie konczy ;)
                                                  • urquhart Re: film specjalnie dla Sabata 23.11.17, 09:11
                                                    > Sabatowi sie w pale nie miesci, ze dla niektorych gosci 'money is not an object
                                                    > ', a laskom, ze mozna o tym mowic wprost. Takie rzeczy jak finansowanie zycia k
                                                    > ogos to sie gdzies tam upycha pod opowiesciami o milosci, wierze w 'razem', poz
                                                    > a tym ze co? jakie pieniadze, ja sama tymi recyma ;)
                                                    > Aandzia to mi Kombiego przypomina, co to ganial Polki ze wola murzynow i innych
                                                    > egzotycznych, a Polacy przy kasie wola import zamiast rodaczki, swiat sie konc
                                                    > zy ;)

                                                    Bo to tylko jeden ze skladowych elementow. Ten przyjaciel co jest rozanielony zwiazal sie z Ukrainka poznal ja w sklepue z winylami gdy prosila zeby posluchac bardzo rzadkich edycji niszowych zespołów w czym sie on specjalizowal . Mieli wspolny jezykbi fascynacje.
                                                    Moj nauczyciel angielskiego globtroter tez wspomina o przeprowadzce na emeryturze do Nikaraguii ze ma tam wziecie u slicznych dziewczyn :)
                                                  • kag73 Re: film specjalnie dla Sabata 23.11.17, 10:51
                                                    "Kurcze ten bilet taaaki drogi, a on jej go kupi, ile by Wont za to dziwek mial, marnotrawstwo!"

                                                    Nie rob szumu, bywaja dobre oferty. Poza tym Kutuzow tyyyleee seksu potrzebuje, ze i tak mu sie zwroci, zadne tam marnotrawstwo, tylko nawet oszczednosc. W dodatku babka z nudow w ty Polsce chalupe ogarnie i moze nawet ugotuje ryzu z fasola :)
                                                    A jak szczeliwym trafem babka kutuzowa w trakcie pobytu w ciepelku do domu przyjmie, to zaoszczedzi za hotel.
                                                    I juz inwestycja wyglada inaczej. I w dodatku moze wyjdzie z tego cos wiecej: milosc i zwiazek. Wiec jak najbardziej warto, placac za dziwki takiej szansy raczej nie ma.
                                                    Chociaz 3 lata temu kutuzow pisal, ze jak sie rozwali jego zwiazek z jego 10, to z wontem na dziwki zacznie chodzic a z sabatem do knajpy czy przybije piatke, jakos tak. Niemniej zycie toczy sie dalej i trzeba patrzec do przodu. Bo nie zapominajmy: faceci nie chca zwiazku, zwiazku chca kobiety. Mezczyzni maja seks na wyciagniecie reki i tego tylko chca :)
                                                  • aandzia43 Re: film specjalnie dla Sabata 23.11.17, 11:19

                                                    > Sabatowi sie w pale nie miesci, ze dla niektorych gosci 'money is not an object
                                                    > ', a laskom, ze mozna o tym mowic wprost. Takie rzeczy jak finansowanie zycia k
                                                    > ogos to sie gdzies tam upycha pod opowiesciami o milosci, wierze w 'razem', poz
                                                    > a tym ze co? jakie pieniadze, ja sama tymi recyma ;)

                                                    Kitty, ale odróżniasz "zarabiamy razem, ale jedno czasem więcej o drugiego" lub "jedna strona wnosi do związki więcej od drugiej a potem razem zarabiają" od "jedna strona sponsoruje WSZYSTKO"?



                                                    > Aandzia to mi Kombiego przypomina, co to ganial Polki ze wola murzynow i innych
                                                    > egzotycznych, a Polacy przy kasie wola import zamiast rodaczki, swiat sie konc
                                                    > zy ;)

                                                    Kicia, zjedz snikersa ;-) Osobiście wali mi to co kto woli i co robi ze swoim życiem, stara jestem. I jest to piękna cecha starości: obojętność, brak osobistego stosunku do wielu kwestii. Ale tak poznawczo sprawę traktując są to jednak ciekawe kwestie socjologiczne, a ciekawości mi nie urąbało.
                                                • rekreativa Re: The last time I paid for sex, it cost me $20 23.11.17, 12:10
                                                  "e i zostaniesz z ręką w nocniku."

                                                  No to zostanie. Co się tak wszyscy rozczulacie?
                                                  Kutuzow to gość kuty na cztery nogi, raczej wątpię, by się dał wycyckać.
                                                  Kutuzow, polecam Brazylijki - poznałam 3 i są to bardzo fajne, wyluzowane babeczki. A różnice kulturowe to akurat żaden dramat, tylko zaleta - jest ciekawiej.
                                                  • kutuzow Re: The last time I paid for sex, it cost me $20 23.11.17, 12:23
                                                    rekreativa napisała:


                                                    > No to zostanie. Co się tak wszyscy rozczulacie?

                                                    Śmieszne to dość, jak to nagle niektóre osoby się o mnie troszczą. Trochę to wygląda jak troska sąsiadów gdy inny sąsiad sobie Ferrari kupuje: Panie, a ile Pan na benzyne wyda....eee, nawet na gaz tego się nie da przerobić, lipa Panie bo na polskie drogi to zawieszenie się nie nadaje. Do kitu takie auto, ukradną Panu i tylko w plecy Pan będziesz itp.
                                                  • aandzia43 Re: The last time I paid for sex, it cost me $20 23.11.17, 12:26
                                                    kutuzow napisał:

                                                    > rekreativa napisała:
                                                    >
                                                    >
                                                    > > No to zostanie. Co się tak wszyscy rozczulacie?
                                                    >
                                                    > Śmieszne to dość, jak to nagle niektóre osoby się o mnie troszczą. Trochę to wy
                                                    > gląda jak troska sąsiadów gdy inny sąsiad sobie Ferrari kupuje: Panie, a ile P
                                                    > an na benzyne wyda....eee, nawet na gaz tego się nie da przerobić, lipa Panie b
                                                    > o na polskie drogi to zawieszenie się nie nadaje. Do kitu takie auto, ukradną P
                                                    > anu i tylko w plecy Pan będziesz itp.

                                                    Zaraz tam troszczą, nie przesadzaj, mój macierzyński stosunek do świata nie obejmuje wszystkich. A ferrari to nie kupiłeś tylko masz nadzieję kupic ;-)
                                                  • kutuzow Re: The last time I paid for sex, it cost me $20 23.11.17, 12:30
                                                    aandzia43 napisała:


                                                    > Zaraz tam troszczą, nie przesadzaj, mój macierzyński stosunek do świata nie obe
                                                    > jmuje wszystkich. A ferrari to nie kupiłeś tylko masz nadzieję kupic ;-)
                                                    >

                                                    No mam i nagle dostaję mnóstwo informacji jaki to zły pomysł jest i że najlepiej to jakbym jednak tego Passata w dizelku brał. Bo na miejscu kupiony i części tanie i mało pali itp. ;-)
                                                  • aandzia43 Re: The last time I paid for sex, it cost me $20 23.11.17, 12:37
                                                    kutuzow napisał:

                                                    > aandzia43 napisała:
                                                    >
                                                    >
                                                    > > Zaraz tam troszczą, nie przesadzaj, mój macierzyński stosunek do świata n
                                                    > ie obe
                                                    > > jmuje wszystkich. A ferrari to nie kupiłeś tylko masz nadzieję kupic ;-)
                                                    > >
                                                    >
                                                    > No mam i nagle dostaję mnóstwo informacji jaki to zły pomysł jest i że najlepi
                                                    > ej to jakbym jednak tego Passata w dizelku brał. Bo na miejscu kupiony i części
                                                    > tanie i mało pali itp. ;-)


                                                    No nie, raczej "czy masz wystarczająco dużo kasy?" ;-) Czy tam innych zasobów. Sam pomysł jak pomysł, z założenia zły nie jest.
                                                  • sabat3 Re: The last time I paid for sex, it cost me $20 23.11.17, 22:23
                                                    kutuzow napisał:
                                                    > No mam i nagle dostaję mnóstwo informacji jaki to zły pomysł jest i że najlepi
                                                    > ej to jakbym jednak tego Passata w dizelku brał. Bo na miejscu kupiony i części
                                                    > tanie i mało pali itp. ;-)

                                                    Kutuzow, wybacz że dałem się ponieść forumowej "fali komentarzy" jak zdechła meduza na bałtyckim wybrzeżu. Postaram się więcej nie odnosić do Twojej prywatnej sytuacji ani do Twoich zamiarów. Powodzenia w eksperymentach "socjologiczno-erotycznych" :)
                                                  • rekreativa Re: The last time I paid for sex, it cost me $20 23.11.17, 13:14
                                                    " Trochę to wygląda jak troska sąsiadów gdy inny sąsiad sobie Ferrari kupuje: Panie, a ile Pan na benzyne wyda.."

                                                    :D
                                                    Ja akurat nie uważam pomysłu Twojego za beznadziejny, bo nie widzę, dlaczego akurat jakaś Kubanka miałaby stanowić większe ryzyko niż Polka czy Niemka. Z każdym się idzie dogadać, ważne, żeby sobie do gustu przypaść.
                                                    Wśród bliższych i dalszych znajomych mam sporo związków z osobami z egzotycznych krajów, niektóre się porozpadały, ale wiele trwa i wygląda na niezłe. Może akurat dobrze trafisz, nie ma co jęczeć zawczasu.
                                                    A jak Ci jakaś Latynoska zalezie za skórę, no to trudno, będzie jedno dośiwadczenie więcej na koncie, nie ma co biadolić.
                                                  • aandzia43 Re: The last time I paid for sex, it cost me $20 23.11.17, 13:27

                                                    > A jak Ci jakaś Latynoska zalezie za skórę, no to trudno, będzie jedno dośiwadcz
                                                    > enie więcej na koncie, nie ma co biadolić.

                                                    A to prawda. "Jakby nie miało być, to lepiej stracić coś niż nigdy nie mieć nic" jak śpiewa Renata Przemyk.
                                                  • kag73 Re: The last time I paid for sex, it cost me $20 23.11.17, 14:21
                                                    "Ja akurat nie uważam pomysłu Twojego za beznadziejny, bo nie widzę, dlaczego akurat jakaś Kubanka miałaby stanowić większe ryzyko niż Polka czy Niemka."

                                                    Wieksze ryzyko widzialabym w tym, ze ma to byc Kubanka 23 czy 24 lata. Mniejsze szanse znalezc chetna Niemke albo Polke w tak mlodym wieku lecaca na faceta 40+, moim zdaniem. Owszem nie watpie, ze niektore by zmotywowala kasa, no ale troche by tej kasy musialo jednak byc.
                                                    Dlatego wybor pada na Kubanke, bo jej moze cos zaoferowac, no i stad ryzyko, ze mozna trafic na Kubanke, ktora ma plan doic z kasy i to moze byc jej motywacja przewodnia. Oczywiscie jezeli ktos da sie wydoic.
                                                    Polka a tym bardziej Niemka nie ma potrzeby zabierac sie za tyle lat starszego faceta. No chyba, ze by sie na zaboj zakochala :) Bo jak ktos ma te 23 lata to 17 lat starszy partner jest jakby z innego swiata, tak mnie sie wydaje, bo tez kiedys bylam mloda i chyba nie jestem tu wyjatkiem.


                                                  • aandzia43 Re: The last time I paid for sex, it cost me $20 23.11.17, 14:30
                                                    kag73 napisała:

                                                    > "Ja akurat nie uważam pomysłu Twojego za beznadziejny, bo nie widzę, dlaczego a
                                                    > kurat jakaś Kubanka miałaby stanowić większe ryzyko niż Polka czy Niemka."
                                                    >
                                                    > Wieksze ryzyko widzialabym w tym, ze ma to byc Kubanka 23 czy 24 lata. Mniejsze
                                                    > szanse znalezc chetna Niemke albo Polke w tak mlodym wieku lecaca na faceta 40
                                                    > +, moim zdaniem. Owszem nie watpie, ze niektore by zmotywowala kasa, no ale tro
                                                    > che by tej kasy musialo jednak byc.
                                                    > Dlatego wybor pada na Kubanke, bo jej moze cos zaoferowac, no i stad ryzyko, ze
                                                    > mozna trafic na Kubanke, ktora ma plan doic z kasy i to moze byc jej motywacja
                                                    > przewodnia. Oczywiscie jezeli ktos da sie wydoic.
                                                    > Polka a tym bardziej Niemka nie ma potrzeby zabierac sie za tyle lat starszego
                                                    > faceta. No chyba, ze by sie na zaboj zakochala :) Bo jak ktos ma te 23 lata to
                                                    > 17 lat starszy partner jest jakby z innego swiata, tak mnie sie wydaje, bo tez
                                                    > kiedys bylam mloda i chyba nie jestem tu wyjatkiem.

                                                    Nie, nie jesteś wyjątkiem. Jak miałam 22 lata to czterdziestodwuletni starzec był dla mnie wyłącznie czterdziestodwuletnim starcem. Czasem bardzo przystojnym i uroczym ale starcem. Ale szczęśliwie dla wszystkich zainteresowanhych gusta są różne.
                                                  • urquhart Re: The last time I paid for sex, it cost me $20 23.11.17, 15:02
                                                    > Nie, nie jesteś wyjątkiem. Jak miałam 22 lata to czterdziestodwuletni starzec b
                                                    > ył dla mnie wyłącznie czterdziestodwuletnim starcem. Czasem bardzo przystojnym
                                                    > i uroczym ale starcem

                                                    Jak w przypadku różnicy wieku starszy doswiadczony mezczyna (korelacja z kasą) moze zaofetowac to co jest paradygmatami męskość odwage śmiałość skuteczność. To wplywa na seks polaryzacje.
                                                  • wont2 Re: The last time I paid for sex, it cost me $20 23.11.17, 20:07
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    > Nie, nie jesteś wyjątkiem. Jak miałam 22 lata to czterdziestodwuletni starzec b
                                                    > ył dla mnie wyłącznie czterdziestodwuletnim starcem. Czasem bardzo przystojnym
                                                    > i uroczym ale starcem. Ale szczęśliwie dla wszystkich zainteresowanhych gusta s
                                                    > ą różne.
                                                    --------
                                                    Wg stickmana podobnie jest w Tajlandii - różnica wieku pomiędzy mężczyzną a kobietą TEŻ ma znaczenie. Tyle, że Tajki dopuszczają większą różnicę wieku niż Europejki. Magiczną granicą, za którą podobno wszystko jest już jasne jest 15 lat różnicy. U nas dziewczyny szukają mniej lub bardziej równolatka, no może kilka lat starszego, tam np. 8-10 lat różnicy nie stanowi żadnego problemu.
                                                  • aandzia43 Re: The last time I paid for sex, it cost me $20 23.11.17, 21:12
                                                    wont2 napisał:

                                                    > aandzia43 napisała:
                                                    >
                                                    > > Nie, nie jesteś wyjątkiem. Jak miałam 22 lata to czterdziestodwuletni sta
                                                    > rzec b
                                                    > > ył dla mnie wyłącznie czterdziestodwuletnim starcem. Czasem bardzo przyst
                                                    > ojnym
                                                    > > i uroczym ale starcem. Ale szczęśliwie dla wszystkich zainteresowanhych g
                                                    > usta s
                                                    > > ą różne.
                                                    > --------
                                                    > Wg stickmana podobnie jest w Tajlandii - różnica wieku pomiędzy mężczyzną a kob
                                                    > ietą TEŻ ma znaczenie. Tyle, że Tajki dopuszczają większą różnicę wieku niż Eur
                                                    > opejki. Magiczną granicą, za którą podobno wszystko jest już jasne jest 15 lat
                                                    > różnicy. U nas dziewczyny szukają mniej lub bardziej równolatka, no może kilka
                                                    > lat starszego, tam np. 8-10 lat różnicy nie stanowi żadnego problemu.

                                                    Jak się w młodości prowadzałam z rówieśnikami a czasem młodszymi to moja mama kręciła głową "za moich czasów to się chadzało z chłopakami przynajmniej ciut starszymi" ;-) Znajome małżeństwa z tamtych czasów to głównie równolatki i 2 lata w tę i w tamtą (a kilka dziewczyn jest starszych od mężów). Nawet następne związki panów najczęściej bez większej różnicy wieku. Ale znam wyjątki w jedną i w drugą stronę.
                                                    A poza ogólnym klimatem miejsca i epoki w kwestii różnic wieku są jeszcze indywidualne preferencje. I im większa dla człowieka wolność wyboru ku własnej przyjemności a nie gwoli bezpiecznego ulokowania się w ramach obowiązującego obyczaju, tym więcej wyborów niestandardowych. Tajek też to na pewno dotyczy.

                                                    Marek, nie wygłupiaj się. Jak ci się coś nie podoba to się odgryź interlokutorowi (co zresztą czynisz z powodzeniem). Kto powiedział że będzie lekko ;-)
                                                  • wont2 Re: The last time I paid for sex, it cost me $20 23.11.17, 21:28
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    > A poza ogólnym klimatem miejsca i epoki w kwestii różnic wieku są jeszcze indyw
                                                    > idualne preferencje. I im większa dla człowieka wolność wyboru ku własnej przyj
                                                    > emności a nie gwoli bezpiecznego ulokowania się w ramach obowiązującego obyczaj
                                                    > u, tym więcej wyborów niestandardowych. Tajek też to na pewno dotyczy.
                                                    -----
                                                    Ależ oczywiście, że ludzie mają własne preferencje i na pewno dotyczy to też Tajek ;) Chodziło mi o kod kulturowy, którym chcąc nie chcąc przesiąkamy - no i w świecie zachodnim, dla kobiet, statystycznie, widełki w dopuszczalnej różnicy wieku pomiędzy nią a mężczyzną są dużo węższe niż w Tajlandii. Ja też na przykład nie jest dogmatykiem w kwestii różnicy wieku - młodsze dziewczyny mają swoje zalety i starsze mają swoje zalety. Wczoraj np. wymieniłem się wiadomościami i wstępnie ustawiłem na kawę/lunch z atrakcyjnymi (dla mnie) laskami w wieku 26, 36 i 47 lat (ktoś może zmarszczyć brwi i się zdziwić jak laska w wieku 47 lat może być atrakcyjna, no dla mnie akurat ta laska jest).
                                                  • kag73 Re: The last time I paid for sex, it cost me $20 23.11.17, 21:45
                                                    "Chodziło mi o kod kulturowy, którym chcąc nie chcąc przesiąkamy - no i w świecie zachodnim, dla kobiet, statystycznie, widełki w dopuszczalnej różnicy wieku pomiędzy nią a mężczyzną są dużo węższe niż w Tajlandii."

                                                    Wiaze sie to tez z lepsza sytuacja finansowa kobiet, wieksza niezaleznoscia finansowa. Nazywa sie, ze w Europie Zach., Skandynawii itd kobiety duzo wieksza wage przywiazuja do uczuc i wygladu przy wyborze partnera, no bo moga. Kasy sobie wystarczajaco zarabiaja same. A z reguly(oczywiscie sa wyjatki) rownolatek bedzie wygladal atrakcyjniej niz facet sporo starszy.
                                                    Kolejna rzecz to dla niektorych rozmyslajacych o przyszlosci to jest problem, ze ten facet moze im duzo wczesniej umrzec, sorry za pesymizm, ale sa to mysli, ktore niektorych zajmuja. I w dodatku ten teraz 45 latek bedzie po prostu za iles tam lat w duzo gorszej formie fizycznej niz jego 17 czy 20 lat mlodsza zona, ktora potem moze grac jego pielegniarke. Niby co przyniesie przyszlosc tego nie wie nikt, ale jednak taka jest kolej rzeczy, tak to normalnie sie dzieje.
                                                  • wont2 Re: The last time I paid for sex, it cost me $20 23.11.17, 21:59
                                                    kag73 napisała:

                                                    > "Chodziło mi o kod kulturowy, którym chcąc nie chcąc przesiąkamy - no i w świe
                                                    > cie zachodnim, dla kobiet, statystycznie, widełki w dopuszczalnej różnicy wieku
                                                    > pomiędzy nią a mężczyzną są dużo węższe niż w Tajlandii."
                                                    >
                                                    > Wiaze sie to tez z lepsza sytuacja finansowa kobiet, wieksza niezaleznoscia fin
                                                    > ansowa. Nazywa sie, ze w Europie Zach., Skandynawii itd kobiety duzo wieksza wa
                                                    > ge przywiazuja do uczuc i wygladu przy wyborze partnera, no bo moga. Kasy sobie
                                                    > wystarczajaco zarabiaja same. A z reguly(oczywiscie sa wyjatki) rownolatek bed
                                                    > zie wygladal atrakcyjniej niz facet sporo starszy.
                                                    > Kolejna rzecz to dla niektorych rozmyslajacych o przyszlosci to jest problem, z
                                                    > e ten facet moze im duzo wczesniej umrzec, sorry za pesymizm, ale sa to mysli,
                                                    > ktore niektorych zajmuja. I w dodatku ten teraz 45 latek bedzie po prostu za il
                                                    > es tam lat w duzo gorszej formie fizycznej niz jego 17 czy 20 lat mlodsza zona,
                                                    > ktora potem moze grac jego pielegniarke. Niby co przyniesie przyszlosc tego ni
                                                    > e wie nikt, ale jednak taka jest kolej rzeczy, tak to normalnie sie dzieje.
                                                    --------
                                                    Na pewno lepsza sytuacja finansowa kobiet w świecie zachodnim ma znaczenie, ale ja bym tego nie utożsamiał z "kodem kulturowym" - na pewno w jakiś sposób ma na niego wpływ ale to nie jest tożsame. Stickman, z tego co pisze, akurat spotykał się głównie z laskami wykształconymi, nieźle zarabiającymi i w związku z tym "samodzielnymi", zatem czynniki materialne nie odgrywały raczej pierwszoplanowej roli. Poza tym, jeszcze raz podkreślam - nie rozmawiamy o różnicy, tak jak napisałaś, 17-20 lat, bo to nawet w Tajlandii jest jasne, że chodzi wyłącznie o kasę, tylko o tym, że kulturowe widełki tolerancji jeśli chodzi o wiek męskiego partnera są rozwarte dużo szerzej niż w świecie zachodnim.
                                                  • aandzia43 Re: The last time I paid for sex, it cost me $20 23.11.17, 22:14
                                                    > --------
                                                    > Na pewno lepsza sytuacja finansowa kobiet w świecie zachodnim ma znaczenie, ale
                                                    > ja bym tego nie utożsamiał z "kodem kulturowym" - na pewno w jakiś sposób ma n
                                                    > a niego wpływ ale to nie jest tożsame.

                                                    Ja myślę, że europejski kod kulturowy w kwestii różnic wieku jest jaki jest bo prawa kobiet do samostanowienia mamy obcykane od dawna. A Wschód od niedawna. Więc samodzielna Tajka będzie miała w głowie odnośnie mężczyzn to, co Europejka 50 lat temu. Z grubsza rzecz jasna, bo Wschód to jednak pod wieloma względami inny kosmos.
                                                  • kag73 Re: The last time I paid for sex, it cost me $20 23.11.17, 22:22
                                                    "Ja myślę, że europejski kod kulturowy w kwestii różnic wieku jest jaki jest bo prawa kobiet do samostanowienia mamy obcykane od dawna. A Wschód od niedawna. Więc samodzielna Tajka będzie miała w głowie odnośnie mężczyzn to, co Europejka 50 lat temu. Z grubsza rzecz jasna, bo Wschód to jednak pod wieloma względami inny kosmos."

                                                    To moze sie zgadzac.
                                                    A w Chinach to nawet bylo tak, moze jakies ponad 30 lat temu swego czasu, zarzadzenie odgorne, ze facet ma sobie poszukac partnerki o trzy lata starszej od siebie i musieli sie tego trzymac :)
                                                  • wont2 Re: The last time I paid for sex, it cost me $20 23.11.17, 22:39
                                                    kag73 napisała:

                                                    > "Ja myślę, że europejski kod kulturowy w kwestii różnic wieku jest jaki jest bo
                                                    > prawa kobiet do samostanowienia mamy obcykane od dawna. A Wschód od niedawna.
                                                    > Więc samodzielna Tajka będzie miała w głowie odnośnie mężczyzn to, co Europejka
                                                    > 50 lat temu. Z grubsza rzecz jasna, bo Wschód to jednak pod wieloma względami
                                                    > inny kosmos."
                                                    >
                                                    > To moze sie zgadzac.
                                                    > A w Chinach to nawet bylo tak, moze jakies ponad 30 lat temu swego czasu, zarza
                                                    > dzenie odgorne, ze facet ma sobie poszukac partnerki o trzy lata starszej od si
                                                    > ebie i musieli sie tego trzymac :)
                                                    ------
                                                    Pierwsza słyszę a i szybki gugiel też nie pomógł. W każdym razie, jeśli to było "jakieś ponad trzydzieści lat temu" (może pięćdziesiąt?) i jeśli "musieli się tego trzymać" to pewnie to był jakiś wstydliwy wykwit rewolucji kulturalnej, a jak sama definicja słowa "rewolucja" wskazuje - było to w kontrze do obowiązującej w tym kraju kultury.
                                                  • kag73 Re: The last time I paid for sex, it cost me $20 23.11.17, 22:50
                                                    "Pierwsza słyszę a i szybki gugiel też nie pomógł. W każdym razie, jeśli to było "jakieś ponad trzydzieści lat temu" (może pięćdziesiąt?) i jeśli "musieli się tego trzymać" to pewnie to był jakiś wstydliwy wykwit rewolucji kulturalnej, a jak sama definicja słowa "rewolucja" wskazuje - było to w kontrze do obowiązującej w tym kraju kultury.

                                                    No wiem, bo mi jedna Chinka mowila, tak jest u jej rodzicow. Podobie z dziecmi, z usuwaniem ciaz jezeli to nie chlopak. Albo wysokie stawki do placenia jezeli zaszlas w druga ciaze, inaczej masz usunac. Z przepisami odnosnie dzieci, np. jezeli urodzila ci sie dziewczynka (pech) to masz prawo chyba po pieciu latach na druga szanse, zeby urodzil sie chlopak, ale ewentualnie tylko na wsiach a nie w wielkich miastach. I jej babcia do niej zadnych cieplych uczuc nie zywila, bo jest dziewczyna.
                                                  • wont2 Re: The last time I paid for sex, it cost me $20 23.11.17, 22:32
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    > Ja myślę, że europejski kod kulturowy w kwestii różnic wieku jest jaki jest bo
                                                    > prawa kobiet do samostanowienia mamy obcykane od dawna. A Wschód od niedawna. W
                                                    > ięc samodzielna Tajka będzie miała w głowie odnośnie mężczyzn to, co Europejka
                                                    > 50 lat temu. Z grubsza rzecz jasna, bo Wschód to jednak pod wieloma względami i
                                                    > nny kosmos.
                                                    ----
                                                    Różnica jest taka, że pięćdziesiąt lat temu kobiety na zachodzie nie myślały, statystycznie, o swojej przyjemności w seksie. Tajki zaadoptowały w jakiejś mierze ideały rewolucji seksualnej i umieją się cieszyć wolnym seksem, ale póki co akceptują jako rzecz normalną NIECO większą różnicę w wieku pomiędzy nią a męskim partnerem niż siostry z zachodu. Czy to się zmieni/zmienia, nie wiem. Żywię tylko nadzieję, że nie ;)
                                                  • kag73 Re: The last time I paid for sex, it cost me $20 23.11.17, 22:43
                                                    "Tajki zaadoptowały w jakiejś mierze ideały rewolucji seksualnej i umieją się cieszyć wolnym seksem, ale póki co akceptują jako rzecz normalną NIECO większą różnicę w wieku pomiędzy nią a męskim partnerem niż siostry z zachodu."

                                                    Ale czy tylko jezeli chodzi o relacje: Tajka Europejczyk (bialy) czy w przypadku krajan rowniez?
                                                  • wont2 Re: The last time I paid for sex, it cost me $20 23.11.17, 22:51
                                                    kag73 napisała:

                                                    > "Tajki zaadoptowały w jakiejś mierze ideały rewolucji seksualnej i umieją się c
                                                    > ieszyć wolnym seksem, ale póki co akceptują jako rzecz normalną NIECO większą r
                                                    > óżnicę w wieku pomiędzy nią a męskim partnerem niż siostry z zachodu."
                                                    >
                                                    > Ale czy tylko jezeli chodzi o relacje: Tajka Europejczyk (bialy) czy w przypadk
                                                    > u krajan rowniez?
                                                    ------
                                                    Tak jak rozumiem (ale przecież ekspertem nie jestem, nie jestem nawet jeśli chodzi o własne doświadczenia "zaawansowanym początkującym") to jest to uniwersalne - w sensie nie dotyczy tylko farangów.
                                                  • kag73 Re: The last time I paid for sex, it cost me $20 23.11.17, 23:14
                                                    "Tak jak rozumiem (ale przecież ekspertem nie jestem, nie jestem nawet jeśli chodzi o własne doświadczenia "zaawansowanym początkującym") to jest to uniwersalne - w sensie nie dotyczy tylko farangów.

                                                    Oj przeczytalam tu wlasnie cosik o malzenstwach a raczej formach zycia razem miedzy tubylcami w Tajlandii i nie slyszy sie to w ogole ciekawie, zwlaszcza dla kobiet. Stad tez sa jakie sa, musza byc twarde i kombinowac, zeby zapewnic sobie i swoim dzieciom byt i przetrwac. Znasz niemiecki to Ci wkleje tego linka?
                                                  • wont2 Re: The last time I paid for sex, it cost me $20 23.11.17, 23:26
                                                    kag73 napisała:

                                                    > Oj przeczytalam tu wlasnie cosik o malzenstwach a raczej formach zycia razem mi
                                                    > edzy tubylcami w Tajlandii i nie slyszy sie to w ogole ciekawie, zwlaszcza dla
                                                    > kobiet. Stad tez sa jakie sa, musza byc twarde i kombinowac, zeby zapewnic sobi
                                                    > e i swoim dzieciom byt i przetrwac. Znasz niemiecki to Ci wkleje tego linka?
                                                    -----
                                                    Słabo niestety znam niemiecki chociaż może z pomocą słownika bym sobie poradził ( w liceum i na studiach się uczyłem ale później nie kontynuowałem nauki). Ale jestem sceptyczny jeśli chodzi o niemieckojęzyczne źródła w tych kwestiach. Niemcy są, z moich doświadczeń, z jednej strony bardzo cyniczni jeśli chodzi o potrzeby gospodarki, przemysłu, eksportu a z drugiej strony bardzo naiwni, idealistyczni i skrajni jeśli chodzi o prawa człowieka, środowisko etc. To oczywiście są różne grupy, różni Niemcy, ale oni mają w swoim kodzie kulturowym (przepraszam że kolejny raz używam tego sformułowania) - skrajność. W związku z tym, wracając do początku - jestem sceptyczny jeśli chodzi o obiektywizm niemieckojęzycznych źródeł informacji.
                                                  • kag73 Re: The last time I paid for sex, it cost me $20 23.11.17, 23:38
                                                    A ja wlasnie najbardziej lubie niemieckojezyczne artyluly i opracowania. Sa dla mnie takie konkretne, przemawiaja, dokonczone, akuratne, no nie wiem, moze z przyzwyczajenia, bo zazwyczaj czytam po niemiecku.
                                                    Tu akurat mialam artykul z ksiazki "Historie z Tajlandii" jakiegos Niemca ohajtanego z Tajka. No i na poczatku wyjasnia troche tlo socjologiczne i kulturowe i malzenstwa (nie malzenstwa) miedzy Tajami (Tajlandczykami?) No mniejsza o to Ty za zone czy do zwiazku i tak Tajki nie chcesz :)
                                                  • wont2 Re: The last time I paid for sex, it cost me $20 24.11.17, 00:17
                                                    kag73 napisała:

                                                    > A ja wlasnie najbardziej lubie niemieckojezyczne artyluly i opracowania. Sa dla
                                                    > mnie takie konkretne, przemawiaja, dokonczone, akuratne, no nie wiem, moze z p
                                                    > rzyzwyczajenia, bo zazwyczaj czytam po niemiecku.
                                                    -----
                                                    W akuratność akurat wierzę, bo Niemcy są tacy. Ale czy ten autor prześwietlił za i przeciw, czy spojrzał na to z różnych stron i przedstawił w sposób zniuansowany różne wersje, w to akurat wątpię. Poza tym (ponownie powołuję się na stickmana, przepraszam) podobno przekonanie o tym, że Tajowie są złymi mężami jest jednym z najstarszych i najbardziej nieprawdziwych mitów, którym tajskie dziwki karmią starych sexpatów, żeby uwierzyli, że one ich kochają nie dla ich pieniędzy tylko za to jakimi dobrymi są ludźmi (pomimo 30 lat różnicy wieku).


                                                    > Tu akurat mialam artykul z ksiazki "Historie z Tajlandii" jakiegos Niemca ohajt
                                                    > anego z Tajka. No i na poczatku wyjasnia troche tlo socjologiczne i kulturowe i
                                                    > malzenstwa (nie malzenstwa) miedzy Tajami (Tajlandczykami?) No mniejsza o to T
                                                    > y za zone czy do zwiazku i tak Tajki nie chcesz :)
                                                    -------
                                                    Kag, jeśli znasz angielski i interesuje cię ten temat to zajrzyj proszę na blog stickmana. Nie znam tej książki Niemca ożenionego z Tajką ale mogę się założyć, że doświadczenia jednego Niemca w związku z Tajką nawet wydane w formie książki nie są chyba bardziej miarodajne niż historie setek expatów piszących na blogu stickmana.
                                                  • kag73 Re: The last time I paid for sex, it cost me $20 24.11.17, 00:32
                                                    "Kag, jeśli znasz angielski i interesuje cię ten temat to zajrzyj proszę na blog stickmana. Nie znam tej książki Niemca ożenionego z Tajką ale mogę się założyć, że doświadczenia jednego Niemca w związku z Tajką nawet wydane w formie książki nie są chyba bardziej miarodajne niż historie setek expatów piszących na blogu stickmana."

                                                    Dzieki, czytalam co tu ktos zalaczyl, kiedys tez czytalam rozne roznosci Niemcow oszukanych czy ohajtanych z Tajkami, widzialam reportaze w telewizji, itd. generalnie temat mnie az tak bardzo nie inetersuje, zebym sie zaglebiala, zwlaszcza, ze nie mam teraz za bardzo czasu. I tak przesiaduje na forum zamiast sie wziac za to co powinnam :)
                                                  • aandzia43 Re: The last time I paid for sex, it cost me $20 23.11.17, 22:47
                                                    Tajki zaadoptowały w jakiejś mier
                                                    > ze ideały rewolucji seksualnej i umieją się cieszyć wolnym seksem, ale póki co
                                                    > akceptują jako rzecz normalną NIECO większą różnicę w wieku pomiędzy nią a męsk
                                                    > im partnerem niż siostry z zachodu. Czy to się zmieni/zmienia, nie wiem. Żywię
                                                    > tylko nadzieję, że nie ;)

                                                    W ciągu miesiąca pewnie się nie zmieni ;-) Pozwolisz że na okoliczność bliskiej podróży jęknę zatroskanym głosikiem, tylko zamiast "Kaziu, na miłość boską, załóż szalik bo się przeziębisz!" będzie "Kaziu, na miłość boską, załóż kondoma!" :-P
                                                  • wont2 Re: The last time I paid for sex, it cost me $20 23.11.17, 22:56
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    > W ciągu miesiąca pewnie się nie zmieni ;-)
                                                    ---
                                                    Ale ciekawe dlaczego uważasz, że to ma (w domyśle - powinno) się zmienić. Jeśli nikomu nie dzieje się krzywda i po prostu zwyczajnym samodzielnym dziewczynom nie przeszkadza, że facet jest dziesięć lat starszy to co w tym złego?

                                                    Pozwolisz że na okoliczność bliskiej
                                                    > podróży jęknę zatroskanym głosikiem, tylko zamiast "Kaziu, na miłość boską, za
                                                    > łóż szalik bo się przeziębisz!" będzie "Kaziu, na miłość boską, załóż kondoma!"
                                                    > :-P
                                                    --------
                                                    Postaram się pamiętać, mamo :)
                                                  • aandzia43 Re: The last time I paid for sex, it cost me $20 23.11.17, 23:11
                                                    wont2 napisał:

                                                    > aandzia43 napisała:
                                                    >
                                                    > > W ciągu miesiąca pewnie się nie zmieni ;-)
                                                    > ---
                                                    > Ale ciekawe dlaczego uważasz, że to ma (w domyśle - powinno) się zmienić. Jeśli
                                                    > nikomu nie dzieje się krzywda i po prostu zwyczajnym samodzielnym dziewczynom
                                                    > nie przeszkadza, że facet jest dziesięć lat starszy to co w tym złego?

                                                    Złe mnie zrozumiałes, wcale nie uważam że coś powinno. Po prostu życzę ci żeby się w najbliższym czasie było jak jest :-)
                                                  • wont2 Re: The last time I paid for sex, it cost me $20 23.11.17, 23:15
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    > Złe mnie zrozumiałes, wcale nie uważam że coś powinno. Po prostu życzę ci żeby
                                                    > się w najbliższym czasie było jak jest :-)
                                                    ----
                                                    Ach. Nie zrozumiałem. Dzięki! :)
                                                  • hello-kitty2 Re: The last time I paid for sex, it cost me $20 23.11.17, 21:46
                                                    wont2 napisał:

                                                    Ja też na przykł
                                                    > ad nie jest dogmatykiem w kwestii różnicy wieku - młodsze dziewczyny mają swoje
                                                    > zalety i starsze mają swoje zalety. Wczoraj np. wymieniłem się wiadomościami
                                                    > i wstępnie ustawiłem na kawę/lunch z atrakcyjnymi (dla mnie) laskami w wieku 26
                                                    > , 36 i 47 lat (ktoś może zmarszczyć brwi i się zdziwić jak laska w wieku 47 lat
                                                    > może być atrakcyjna, no dla mnie akurat ta laska jest).

                                                    Tia, nie jestes dogmatykiem gdy chodzi o czyste ruchanie, a do zwiazku to nawet te dwa-trzy lata starsza to juz by byl bol dupy ;-) Przypomnij o ile starsza byla ta super atrakcyjna kumpela od picia wodki co to ja dzieci i WIEK dyskwalifikowaly nawet do lozka, bo nie daj boze bedzie oczekiwac zwiazku? ;-)
                                                  • wont2 Re: The last time I paid for sex, it cost me $20 23.11.17, 21:48
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Tia, nie jestes dogmatykiem gdy chodzi o czyste ruchanie, a do zwiazku to nawet
                                                    > te dwa-trzy lata starsza to juz by byl bol dupy ;-) Przypomnij o ile starsza b
                                                    > yla ta super atrakcyjna kumpela od picia wodki co to ja dzieci i WIEK dyskwalif
                                                    > ikowaly nawet do lozka, bo nie daj boze bedzie oczekiwac zwiazku? ;-)
                                                    ----
                                                    Możesz przypomnieć bo, wstyd się przyznać, ale nie mam zielonego pojęcia kogo masz na myśli?
                                                  • wont2 Re: The last time I paid for sex, it cost me $20 23.11.17, 22:24
                                                    wont2 napisał:

                                                    > hello-kitty2 napisała:
                                                    >
                                                    > > Tia, nie jestes dogmatykiem gdy chodzi o czyste ruchanie, a do zwiazku to
                                                    > nawet
                                                    > > te dwa-trzy lata starsza to juz by byl bol dupy ;-) Przypomnij o ile sta
                                                    > rsza b
                                                    > > yla ta super atrakcyjna kumpela od picia wodki co to ja dzieci i WIEK dys
                                                    > kwalif
                                                    > > ikowaly nawet do lozka, bo nie daj boze bedzie oczekiwac zwiazku? ;-)
                                                    > ----
                                                    > Możesz przypomnieć bo, wstyd się przyznać, ale nie mam zielonego pojęcia kogo m
                                                    > asz na myśli?
                                                    ----
                                                    OK, już kojarzę - pewnie piszesz o tej lasce co ją opisywałem z miesiąc temu. Nie sądzę, żebym pisał, że jest "super-atrakcyjna" tylko "atrakcyjna" ewentualnie "bardzo atrakcyjna" (ale jeśli tak było to było chyba trochę na wyrost, pod wpływem hormonów, w każdym razie jest obiektywnie atrakcyjna i raczej nie wygląda na swój wiek tylko na parę lat mniej). Teraz, bez wpływu hormonów mogę powiedzieć, że jest atrakcyjna, fajna i czuję się dobrze w jej towarzystwie. Nie sądzę jednak żebym pisał, że dyskwalifikujący do związku był jej wiek. Nie ma po prostu pierdolnięcia.
                                                  • sabat3 Re: The last time I paid for sex, it cost me $20 23.11.17, 22:39
                                                    wont2 napisał:
                                                    > Nie ma po prostu pierdolnięcia.

                                                    Za mało elektro!
                                                    www.youtube.com/watch?v=D4wBFoxTRHI
                                                  • wont2 Re: The last time I paid for sex, it cost me $20 23.11.17, 22:47
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > wont2 napisał:
                                                    > > Nie ma po prostu pierdolnięcia.
                                                    >
                                                    > Za mało elektro!
                                                    > www.youtube.com/watch?v=D4wBFoxTRHI
                                                    -----
                                                    To jest absolutnie najlepszy Hitler. No i na przykład - czy taka Tajka czy Latynoska, nawet jakbyś jej wszystko wytłumaczył, zrozumiałaby o co w ogóle w tym chodzi? :)
                                                  • sabat3 Re: The last time I paid for sex, it cost me $20 24.11.17, 08:58
                                                    wont2 napisał:
                                                    > To jest absolutnie najlepszy Hitler. No i na przykład - czy taka Tajka czy Laty
                                                    > noska, nawet jakbyś jej wszystko wytłumaczył, zrozumiałaby o co w ogóle w tym c
                                                    > hodzi? :)

                                                    Pewnie nie. Kompletnie inne kody kulturowe. W drugą stronę też działa - jak oglądam japońskie programy TV na youtube, to mam wrażenie, że to jest transmisja z Marsa. Zupełnie inna obyczajowość.
                                                    Z racji tego nie szukałbym przygód tak daleko - o ile w wypadku kobiet krajowych "money, status" jest scenariuszem bardzo prawdopodobnym, to z babkami z innej kultury jest to właściwie pewne. Te laski, z którymi mogłaby mnie połączyć jakaś nić porozumienia, "rapport" jak mówią PUA, w przypadku zagranicy są de facto eliminowane właśnie ze względu na ten brak płaszczyzny porozumienia.
                                                    Za co właściwie taka Tajka czy Brazylijka miałyby mnie podziwiać? Co we mnie widzieć? Skoro nie rozumieją moich kodów kulturowych, nie są w stanie zaśmiać się z moich żartów, nie łączy nas znajomość jakiegoś wspólnego języka umożliwiająca porozumienie na poziomie "drugiego dna" - to kim dla nich jestem? Kosmitą.
                                                    Nawet gdybym był bardzo bogaty i to otwierałoby mi furtkę do takich układów, to szczerze nie byłbym nimi zainteresowany. Szczerze mówiąc nie widzę różnicy pomiędzy prostytucją, oprócz domniemanej wyłączności układu i długotrwałości relacji. Trochę taki układ na zasadzie "jak to zrobić, żeby kupić sobie seks za pieniądze, ale żeby nazywało się, że nie płacę". Robienie samego siebie w chuja.
                                                  • sabat3 Re: The last time I paid for sex, it cost me $20 24.11.17, 09:26
                                                    Kultury na świecie bywają różne :)
                                                    www.youtube.com/watch?v=N22qN7vn8AU
                                                    www.youtube.com/watch?v=ecRJJJC_2ec

                                                    OWND ! 10/10 :D

                                                    U nas piesek Leszek też daje radę, ale wywnioskowałem, że linkowane wyżej materiały są skierowane do dzieci...
                                                  • hello-kitty2 Re: The last time I paid for sex, it cost me $20 24.11.17, 10:07
                                                    sabat3 napisał:

                                                    Szczerze mówiąc nie widzę różnicy pom
                                                    > iędzy prostytucją, oprócz domniemanej wyłączności układu i długotrwałości relac
                                                    > ji. Trochę taki układ na zasadzie "jak to zrobić, żeby kupić sobie seks za pien
                                                    > iądze, ale żeby nazywało się, że nie płacę". Robienie samego siebie w chuja.

                                                    Ale czemu wszyscy sie tak trzesa nad tym kupowaniem? Dlaczego wszystko ma byc za darmo, skoro zycie dowodzi, ze i tak nic nie jest?
                                                  • sabat3 Re: The last time I paid for sex, it cost me $20 24.11.17, 10:16
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > Ale czemu wszyscy sie tak trzesa nad tym kupowaniem? Dlaczego wszystko ma byc z
                                                    > a darmo, skoro zycie dowodzi, ze i tak nic nie jest?

                                                    Dlatego, że jeśli płacisz za seks, to możesz również przyjąć, że tenże seks nie jest dla strony, której płacisz:
                                                    a) Wartościowy,
                                                    b) Przyjemny.

                                                    Co za tym idzie - seks za pieniądze jest "odbębnianiem obowiązku". Stronie opłacanej jest w najlepszym razie obojętne ile ten seks trwa, jaką ma formę itd.
                                                    W najgorszym wypadku - taki seks jest dla osoby, której się zapłaciło, wręcz wstrętny. Najlepiej jakby trwał jak najkrócej, bo irytuje, drażni, sprawia przykrość.

                                                    Może niektórym mężczyznom jest to obojętne, bo traktują wypiętą dupę jak dziurę, w którą fajnie jest się spuścić i tyle, ale jednak wydaje mi się, że dla większej części panów ma znaczenie to, jak postrzega ich partnerka i to, czy jej również jest dobrze.
                                                  • hello-kitty2 Re: The last time I paid for sex, it cost me $20 24.11.17, 14:42
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > Dlatego, że jeśli płacisz za seks, to możesz również przyjąć, że tenże seks nie
                                                    > jest dla strony, której płacisz:
                                                    > a) Wartościowy,
                                                    > b) Przyjemny.
                                                    >
                                                    > Co za tym idzie - seks za pieniądze jest "odbębnianiem obowiązku". Stronie opła
                                                    > canej jest w najlepszym razie obojętne ile ten seks trwa, jaką ma formę itd.
                                                    > W najgorszym wypadku - taki seks jest dla osoby, której się zapłaciło, wręcz ws
                                                    > trętny. Najlepiej jakby trwał jak najkrócej, bo irytuje, drażni, sprawia przykr
                                                    > ość.
                                                    >
                                                    > Może niektórym mężczyznom jest to obojętne, bo traktują wypiętą dupę jak dziurę
                                                    > , w którą fajnie jest się spuścić i tyle, ale jednak wydaje mi się, że dla więk
                                                    > szej części panów ma znaczenie to, jak postrzega ich partnerka i to, czy jej ró
                                                    > wnież jest dobrze.

                                                    Sabat ale to sa truizmy. Naprawde uwazasz, ze to moze dotyczyc Kutuzowa i jego potencjalnej partnerki? Przeciez ona prawodpodobnie bedzie go postrzegac jak krolewicza na bialym koniu, ktory po nia przyjechal zeby ja porwac do lepszego zycia. Zobacz, ze on nie jest drobiazgowy, nie liczy kasy, nie dusi jej, dzieli sie wszystkim co ma, przyjmuje na swoje metry kwadratowe, jest wolny, przystojny, zaangazowany, inteligentny, dobrze zsocjalizowany, pewnie szarmancki i dobry w lozku. Jesli sadzisz, ze taka mieszanka nie wzbudzi pozadania, to sie grubo mylisz. Sama szarpalabym jak Reksio szynke ;-)
                                                  • kag73 Re: The last time I paid for sex, it cost me $20 24.11.17, 15:05
                                                    "Sabat ale to sa truizmy. Naprawde uwazasz, ze to moze dotyczyc Kutuzowa i jego potencjalnej partnerki? Przeciez ona prawodpodobnie bedzie go postrzegac jak krolewicza na bialym koniu, ktory po nia przyjechal zeby ja porwac do lepszego zycia. Zobacz, ze on nie jest drobiazgowy, nie liczy kasy, nie dusi jej, dzieli sie wszystkim co ma, przyjmuje na swoje metry kwadratowe, jest wolny, przystojny, zaangazowany, inteligentny, dobrze zsocjalizowany, pewnie szarmancki i dobry w lozku. Jesli sadzisz, ze taka mieszanka nie wzbudzi pozadania, to sie grubo mylisz. Sama szarpalabym jak Reksio szynke ;-)"

                                                    Az szkoda, ze nie masz tych 23 lat :(
                                                  • sabat3 Re: The last time I paid for sex, it cost me $20 24.11.17, 10:23
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Dlaczego wszystko ma byc z
                                                    > a darmo, skoro zycie dowodzi, ze i tak nic nie jest?

                                                    Jeszcze odnośnie tego "nic za darmo". To, że w życiu nie ma nic za darmo można rozumieć dosłownie, albo w przenośni.
                                                    W sensie dosłownym "za darmo" jest bardzo wiele rzeczy. Również seks pomiędzy dwojgiem zafascynowanych sobą ludzi jest jak najbardziej "za darmo" w sensie dosłownym. Wystarczy, że wzbudzają w sobie nawzajem pożądanie, by ten seks był.
                                                    Natomiast w rozumieniu zwrotu "nie ma nic za darmo" jako ciągów przyczynowo skutkowych - owszem, nie ma nic za darmo, bo w życiu prawie wszystko jest związane z jakąś przyczyną i skutkiem, a skutki zwykle oprócz zysków przynoszą jednocześnie jakieś straty na innych polach. Życie jest sztuką wyborów.
                                                  • hello-kitty2 Re: The last time I paid for sex, it cost me $20 24.11.17, 01:44
                                                    wont2 napisał:

                                                    Nie sądz
                                                    > ę jednak żebym pisał, że dyskwalifikujący do związku był jej wiek.

                                                    "To proste. Bo nie wiem czy seks by cos zmienil we wzajemnej relacji. Jesli by nie zmienil, to bardzo chetnie. Jesli by zmienil i spowodowalby oczekiwanie zaangazowania, to nie chce. Nie dlatego, ze nie chce sie w ogole angazowac tylko nie chce sie angazowac z nia. Dlaczego, mimo ze jest atrakcyjna, inteligentna, madra, finansowo niezalezna (duzo bardziej niz ja)? Z dwoch powodow. Jeden mniejszy, drugi wiekszy. Mniejszy - jest ode mnie starsza o dwa lata a ja jednak raczej wole mlodsze. Wiekszy - ma dwojke dzieci."

                                                    ALe dobrze, ze Ci sie przez ten miesiac zmienilo i wiek kobiety nie ma juz znaczenia ;-)
                                                  • wont2 Re: The last time I paid for sex, it cost me $20 24.11.17, 19:01
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > wont2 napisał:
                                                    >
                                                    > Nie sądz
                                                    > > ę jednak żebym pisał, że dyskwalifikujący do związku był jej wiek.
                                                    >
                                                    > "To proste. Bo nie wiem czy seks by cos zmienil we wzajemnej relacji. Jesli by
                                                    > nie zmienil, to bardzo chetnie. Jesli by zmienil i spowodowalby oczekiwanie zaa
                                                    > ngazowania, to nie chce. Nie dlatego, ze nie chce sie w ogole angazowac tylko n
                                                    > ie chce sie angazowac z nia. Dlaczego, mimo ze jest atrakcyjna, inteligentna, m
                                                    > adra, finansowo niezalezna (duzo bardziej niz ja)? Z dwoch powodow. Jeden mniej
                                                    > szy, drugi wiekszy. Mniejszy - jest ode mnie starsza o dwa lata a ja jednak rac
                                                    > zej wole mlodsze. Wiekszy - ma dwojke dzieci."
                                                    >
                                                    > ALe dobrze, ze Ci sie przez ten miesiac zmienilo i wiek kobiety nie ma juz znac
                                                    > zenia ;-)
                                                    -------
                                                    No i gdzie tam niby napisałem, że wiek jest DYSKWALIFIKUJĄCY? I gdzie teraz piszę, że wiek kobiety NIE MA ZNACZENIA?
                                                  • rekreativa Re: The last time I paid for sex, it cost me $20 23.11.17, 15:00
                                                    " jak ktos ma te 23 lata to 17 lat starszy partner jest jakby z innego swiata,"

                                                    Owszem, dla wielu. Ale jest też sporo kobiet, które lubią starszych. I niekoniecznie dla kasy. Miałam koleżankę na studiach, która na gościa poniżej 30 w ogóle nie raczyła spojrzeć, bo to byli "gówniarze".
                                                    Poza tym oddajmy kutuzowowi sprawiedliwość - jest przystojnym, niezapuszczonym gościem, a nie jakimś tam Januszkiem z bebzonem, któremu się coś wydaje :)
                                                  • kag73 Re: The last time I paid for sex, it cost me $20 23.11.17, 15:09
                                                    "Poza tym oddajmy kutuzowowi sprawiedliwość - jest przystojnym, niezapuszczonym gościem, a nie jakimś tam Januszkiem z bebzonem, któremu się coś wydaje :)"

                                                    No musialby wrzucic fote :)
                                                    Ale ona jest 23 letnia pieknoscia (bo o takie chodzi), czytaj, moze miec kazdego! :)
                                                  • kag73 Re: The last time I paid for sex, it cost me $20 23.11.17, 15:13
                                                    A i jeszcze. Nie watpie, ze kutuzow wyglada dobrze na swoj wiek, ale to nie zmienia faktu, ze ma ten wiek :(
                                                    On sam woli 20+ i niewiele mu tu pomoze, ze moze stanac przed nim zgrabna, niezapuszczona 40 stka. Bo to jest 40 stka.
                                                    Wiec widzi roznice. Ja tez widze roznice.
                                                  • hello-kitty2 Re: The last time I paid for sex, it cost me $20 23.11.17, 15:25
                                                    rekreativa napisała:

                                                    Poza tym oddajmy kutuzowowi sprawiedliwość - jest przystojnym, niezapuszczonym
                                                    > gościem, a nie jakimś tam Januszkiem z bebzonem, któremu się coś wydaje :)

                                                    hehe mialam to po tysiackroc napisac czy panie go w ogole widzialy ale sie gryzlam w jezor odkad Yorica tak 'reklamowalam', zeby nie bylo, ze sie tu do co drugiego slinie... Zreszta zwykle mezczyzni nie lubia gdy sie podkresla ich urode (teraz Marek go znienawidzi do konca ;)
                                                  • kutuzow Re: The last time I paid for sex, it cost me $20 23.11.17, 15:37
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > rekreativa napisała:
                                                    >
                                                    > Poza tym oddajmy kutuzowowi sprawiedliwość - jest przystojnym, niezapuszczonym
                                                    >
                                                    > > gościem, a nie jakimś tam Januszkiem z bebzonem, któremu się coś wydaje :
                                                    > )
                                                    >
                                                    > hehe mialam to po tysiackroc napisac czy panie go w ogole widzialy ale sie gryz
                                                    > lam w jezor odkad Yorica tak 'reklamowalam', zeby nie bylo, ze sie tu do co dru
                                                    > giego slinie... Zreszta zwykle mezczyzni nie lubia gdy sie podkresla ich urode
                                                    > (teraz Marek go znienawidzi do konca ;)
                                                    >

                                                    Dziewczyny, jest mi bardzo miło, ale mówiąc szczerze to zgodziłbym się z tym "niezapuszczony" bo już przystojny to kwestia pewnie dyskusyjna.

                                                    Mężczyźni nie to, że nie lubią jak się podkreśla ich urodę...oni po prostu nie wiedzą jak się zachować bo większość nie jest do tego przyzwyczajona. Ja np. słysząc te dwa komplementy od Rekreativy i Kitty mam już wykorzystany limit komplementów z ust kobiet gdzieś tak do 2020 roku (patrząc na dotychczasową średnią/ rok).
                                                  • aandzia43 Re: The last time I paid for sex, it cost me $20 23.11.17, 15:39
                                                    > hehe mialam to po tysiackroc napisac czy panie go w ogole widzialy ale sie gryz
                                                    > lam w jezor odkad Yorica tak 'reklamowalam', zeby nie bylo, ze sie tu do co dru
                                                    > giego slinie...

                                                    Nie,.nie.widziały, ale ponieważ slyszaly od innych że przystojny to świadomość jego atrakcyjności jak najbardziej mają.
                                                  • kag73 Re: The last time I paid for sex, it cost me $20 23.11.17, 12:24
                                                    "No to zostanie. Co się tak wszyscy rozczulacie?
                                                    Kutuzow to gość kuty na cztery nogi, raczej wątpię, by się dał wycyckać.
                                                    Kutuzow, polecam Brazylijki - poznałam 3 i są to bardzo fajne, wyluzowane babeczki. A różnice kulturowe to akurat żaden dramat, tylko zaleta - jest ciekawiej. "

                                                    Dokladnie, co przezyl to jego, w koncu to nie babka, ktorej nagle przeszla kolo nosa szansa na dzieciaka, ktorego chciala.
                                                    Brazylijki....to musi zaczac uczyc sie portugalskiego, zamiast hiszpanskiego :)
                                                  • wont2 Re: The last time I paid for sex, it cost me $20 23.11.17, 20:20
                                                    rekreativa napisała:

                                                    A różnice kulturowe to akurat żaden dramat, tylko zaleta - jest ciekawiej.
                                                    --------
                                                    Nie do końca się zgodzę - wszystko zależy o jakich kulturach mówimy. Różnice kulturowe pomiędzy Polską a Portugalią są żadne w porównaniu do różnic kulturowych pomiędzy Europą a Azją i rzeczywiście, abstrahując od kwestii różnic językowych, mogą dodawać smaczku relacji. Nie wiem jak to jest z Brazylią czy hiszpańskojęzyczną Ameryką Łacińską ale w sumie, biorąc pod uwagę historię, religię, to różnice kulturowe pomiędzy ludźmi z klasy średniej z Europy, Brazylii, Argentyny, Kuby czy Meksyku też nie powinny stanowić większego problemu. Znam, co prawda tylko na stopie zawodowej, gościa z Brazylii ale nie widzę najmniejszych różnic w sposobie komunikowania się czy budowania relacji, normalny sympatyczny Europejczyk. Ale z Azją jest inaczej - w tym przypadku, bez naprawdę dużej dobrej woli i wysiłku, są rzeczy, które trudno przeskoczyć - przede wszystkim, to co budzi niezrozumienie i wkurza każdego białego - koncept zachowania twarzy.
                                                  • rekreativa Re: The last time I paid for sex, it cost me $20 24.11.17, 18:00
                                                    "Ale z Azją jest inaczej - w tym przypadku, bez naprawdę dużej dobrej woli i wysiłku, są rzeczy, które trudno przeskoczyć - przede wszystkim, to co budzi niezrozumienie i wkurza każdego białego - koncept zachowania twarzy. "

                                                    Tak, tu masz rację. Ja trochę po świecie jeździłam i jedyny kraj, w którym poczułam, że naprawdę jestem za granicą, to była Japonia - podobało mi się bardzo, zamierzam pojechać jeszcze kiedyś, ale trochę się człowiek czuje jak na innej planecie.
                                                    Mój mąż był wcześniej żonaty z Chinką :) , to też mi czasem opowiada, jakie klimaty tam były w chińskiej rodzinie, i śmieszno i straszno.
                                                    A tutejszy nasz forumowy szopen to chyba też ma żonę azjatycką?
                          • bgz0702 Re: Mój eksperyment -preview 20.11.17, 20:03
                            kag73 napisała:

                            > "Nie, samarytanek w Polsce nie ma, ale to co planujesz to po prostu szukanie dz
                            > iwki która ci zagra zakochanie i którą potrzymasz w Polsce parę miesięcy. Sorry
                            > , Wont ze swoimi prostytutkami i kilkumiesięcznymi układami bzykankowymi jest i
                            > mądrzejszy, i uczciwszy."
                            >
                            > Nie, no dlaczego. Zwyczajnie chce poznac blizej dziewczyne dlatego zaprosi ja d
                            > o siebie. Inaczej nie ma szansy jej lepiej poznac, bo na urlopie siedzial nie b
                            > edzie 6 miesiecy. Ja tylko odradzam latynoske ze wzgedu na duze roznice kulturo
                            > we/mentalnosciowe. I w dodatku pokazuje ryzyko: duza roznica wieku i duza rozni
                            > ca w statusie materialnym.

                            bliżej poznać? kag;) bliżej "ułożyć" chyba;) to sprowadzenie człowieka do obcego swiata w którym poruszać się będzie po omacku, taki ktoś musi mieć mało potrzeb wyższego rzędu, ale taki jest plan. W sumie dobrze jej życzę;) niech przyjeżdża i dobrze się czuje, powitamy w Polsce, choć to zboczone
                        • hello-kitty2 Re: Mój eksperyment -preview 21.11.17, 08:56
                          aandzia43 napisała:

                          > Nie, samarytanek w Polsce nie ma, ale to co planujesz to po prostu szukanie dzi
                          > wki która ci zagra zakochanie i którą potrzymasz w Polsce parę miesięcy. Sorry,
                          > Wont ze swoimi prostytutkami i kilkumiesięcznymi układami bzykankowymi jest i
                          > mądrzejszy, i uczciwszy.

                          Tia a teraz szukajac dziewczyny Tajki zeby ja wydupczyc za darmoche i oczywiscie zostawic udajac friendship tez jest taki uczciwy? Kutuzow oferuje zwiazek, utrzymanie, a nawet utzymanie z dzieckiem. Czyli zwiazek i bezpieczenstwo = to czego chce kazda kobieta. Poza tym nie wiesz jaki kit wciska tym kilkumiesiecznym bzykankowym, bo nie jest glupi, nie opisuje. Takze moze jest 'uczciwszy' ale wobec siebie. To sie nazywa CWANY ;) A poza tym licza sie jeszcze inne parametry, ktore tu akurat pomijamy, a z ktorymi trzeba zyc.
          • kag73 Re: Mój eksperyment -preview 20.11.17, 14:45
            "Wyszedłem z założenia, że powinienem brać przykład z mężów/partnerów naszych forumowych koleżanek (mąż Kag, Twój partner i inni "zagraniczniacy") i szukać pod tym kątem. Czyli atrakcyjna partia/partner dla kobiety która chce przeprowadzić się do Europy."

            Korekta: Kag nie chciala przeprowadzic sie do Europy zach. Kag juz tam 7 lat byla, Kitty chyba podbnie.

            "Nie interesuje mnie import ze wschodu, więc postawiłem na latynoski."

            Calym sercem Ci odradzam barc sobie latynoska. Znam ich mentalosc, znam sposob bycia, znam nastawienie i cel wiazania sie z Europejczykiem, stosunek do pieniedzy (ich pieniedzy) znam bardzo dobrze i od podszewki. Dlatego odradzam.
            Im dalej od siebie geograficznie tym wieksze roznice kulutowe. Babka ze wschodu jest zdecydowanie lepsza kandydatka.
            Tak, latynoski chca dzieci i czesto maja je bardzo wczesnie, w mlodym wieku.

            "...oddane swemu mężczyźnie"

            Tak, zwlaszcza jezeli (do czasu az) dostaja czego chca a chca kasy, zwlaszcza od bialego 15 albo 20 lat starszego od siebie faceta.Tu nie ma zludzen. No zapewne zdarzaja sie jak wszedzie wyjatki.
            Ile ja poznalam takich historii mieszanych par Latynoska Europejczyk...i w wiekszosci nie wyglada to dobrze. Ale wydaje mi sie, ze latwiej jezeli to one przenosza sie do Europy niz odwrotnie bialy do ich kraju.
            A co jakby przyszlo co do czego to sie z nia bedziesz zenil? Bo papiery potrzebuje.
            W kazdym razie jedno potrafia: owinac niektorych tak wokol palca, ze sa gotowi po 3 tygodniach skladac papiery do konsulatu co by moc sie ozenic i babke zabrac ze soba. W wiekszosci jednak sa to facei 50+, po rozwodach itd.
            Z moich obserwacji mlodszych facetow (jakis ksztalconych) z latynoskami sparowanymi na stale spotyka sie zdecydowanie mniej. Jak swego czasu powiedzial moj znajomy Francuz (30+) o zwiazku z latynoska: "5 minut frajdy, cale zycie klopotow" i sam ozenil sie z napotkana na karaibach Japonka :) majac wokol calkiem seksowne latynoski.
            • kutuzow Re: Mój eksperyment -preview 20.11.17, 15:03
              kag73 napisała:


              > Korekta: Kag nie chciala przeprowadzic sie do Europy zach. Kag juz tam 7 lat by
              > la, Kitty chyba podbnie.

              pateto/patao
              Miałaś tam dom/mieszkanie itp. ?
              Trochę inaczej gdybyś pojechała tam z chłopakiem z Polski i oboje byście się dorabiali, a inaczej gdy masz zaczepienie u miejscowego faceta.



              > Calym sercem Ci odradzam barc sobie latynoska. Znam ich mentalosc, znam sposob
              > bycia, znam nastawienie i cel wiazania sie z Europejczykiem, stosunek do pienie
              > dzy (ich pieniedzy) znam bardzo dobrze i od podszewki. Dlatego odradzam.

              Kag, rozumiem. Z chęcią coś więcej przeczytam o tym. Napisz jak możesz.
              Co do odradzania, to chyba znasz mnie na tyle, że wiesz że nie jestem totalnie zielony jeśli chodzi o kwestie finansowe w związku. Więc jakoś strasznie się nie obawiam że popłynę.


              > Tak, latynoski chca dzieci i czesto maja je bardzo wczesnie, w mlodym wieku.

              To wiem. stąd Plan B -młódka z dzieckiem po rozwodzie. (najlepiej jeszcze po cesarce -if you know what I mean) i0.kym-cdn.com/entries/icons/mobile/000/008/549/ifuknowwhatimean.jpg



              > Tak, zwlaszcza jezeli (do czasu az) dostaja czego chca a chca kasy, zwlaszcza o
              > d bialego 15 albo 20 lat starszego od siebie faceta.Tu nie ma zludzen. No zapew
              > ne zdarzaja sie jak wszedzie wyjatki.
              > Ile ja poznalam takich historii mieszanych par Latynoska Europejczyk...i w wiek
              > szosci nie wyglada to dobrze. Ale wydaje mi sie, ze latwiej jezeli to one przen
              > osza sie do Europy niz odwrotnie bialy do ich kraju.

              Dokładnie taki mam plan. W przypadku dużych zmian na gorsze ...zawsze jest opcja "a dziewczynce wręczamy bilet na PKS i wraca do mamusi"

              > A co jakby przyszlo co do czego to sie z nia bedziesz zenil? Bo papiery potrzeb
              > uje.

              Spokojnie, spokojnie. do czasu ew. ślubu to jeszcze daleko.

              > W kazdym razie jedno potrafia: owinac niektorych tak wokol palca, ze sa gotowi
              > po 3 tygodniach skladac papiery do konsulatu co by moc sie ozenic i babke zabra
              > c ze soba. W wiekszosci jednak sa to facei 50+, po rozwodach itd.

              Kag...znamy się tyle lat z forum....myślisz że mi to grozi?

              > Z moich obserwacji mlodszych facetow (jakis ksztalconych) z latynoskami sparowa
              > nymi na stale spotyka sie zdecydowanie mniej. Jak swego czasu powiedzial moj zn
              > ajomy Francuz (30+) o zwiazku z latynoska: "5 minut frajdy, cale zycie klopotow
              > "

              sztuką będzie czas frajdy rozciągnąć do kilku lat i zminimalizować ew kłopoty.
              • kag73 Re: Mój eksperyment -preview 20.11.17, 15:26
                "Miałaś tam dom/mieszkanie itp. ?"

                Nie, ale on tez nie i nie ma/nie mamy do dzis :)) I co tera?
              • hello-kitty2 Re: Mój eksperyment -preview 21.11.17, 08:43
                kutuzow napisał:

                > To wiem. stąd Plan B -młódka z dzieckiem po rozwodzie. (najlepiej jeszcze po cesarce -if you know what I mean)

                ;-) Dopiero teraz to czytam. To nie ma takie wplywu jak myslisz. Kiedys czytalam, ze rozwarcie i w ogole 'ulastycznienie' drog rodnych do porodu odbywa sie na skutek dzialania odpowiedniej mieszanki hormonow obecnej w ciele KAZDEJ rodzacej (jesli to patalogicznie nie nastepuje, to zwyczajnie ja podaja dozylnie, ja tak np mialam i po ilus godzinach nastpilo). Wiec to nie jest tak, ze organizm sobie mysli 'aha bedzie cesarka, to nic 'nie rozluzniam'' ;-) POza tym czesto jest podejcie do porodu normalnego nawet w przypadku cesarki. A przy mlodce po porodzie to bym sie juz w ogole nie martwila. Podobniez idealnym wiekiem do porodu jest 18 lat ;)
                • kutuzow Re: Mój eksperyment -preview 21.11.17, 08:49
                  hello-kitty2 napisała:

                  > ;-) Dopiero teraz to czytam. To nie ma takie wplywu jak myslisz.
                  Wiesz, może nie wprost. Jeśli jednak kobieta rodzi, ma nacięcia, albo rozerwania, coś źle zszyją itp, to potem już jest trochę inaczej.

                  Znasz ten dowcip jak ojciec poszedł z synem na lody.
                  Mówi do syna "Twoja matka, miała taką piękną ciaśniutką cipkę, po prostu ideał, mogłem w niej wytrzymać tylko chwilę taka była cudowna....po czym wali syna ręką w tył głowy i kończy opowieść.... "a potem Ty się urodziłeś Wielki Łbie".
                  • hello-kitty2 Re: Mój eksperyment -preview 21.11.17, 09:05
                    kutuzow napisał:

                    > Wiesz, może nie wprost. Jeśli jednak kobieta rodzi, ma nacięcia, albo rozerwani
                    > a, coś źle zszyją itp, to potem już jest trochę inaczej.

                    Moze byc inaczej ale nie musi. Jakby nie bylo pochwa to miesien, a z miesniami mozesz zrobic wszystko, jesli chcesz. Ale moze isc tez w druga strone np widoczne, bolesne i krwawe hamoroidy od parcia, ktore mozna/trzeba usunac operacyjnie po ilus miesiacach czy latach od porodu. A najprosciej to po prostu samemu sprawdzic funkcjonalnosc organu, nie opierac sie na opiniach innych ;-)
                    • sabat3 Re: Mój eksperyment -preview 21.11.17, 09:44
                      Elastycznosc cipki nie musi byc zwiazana z brakiem umiejetnosci zacisniecia okolicznych miesni.
                      • hello-kitty2 Re: Mój eksperyment -preview 21.11.17, 10:35
                        sabat3 napisał:

                        > Elastycznosc cipki nie musi byc zwiazana z brakiem umiejetnosci zacisniecia oko
                        > licznych miesni.

                        Dwa razy to czytalam i nie rozumiem. Jakby slowo 'elastycznosc' mi tu nie pasuje. A z czym jest zwiazana i co dlaczego elastycznosc?
                        • sabat3 Re: Mój eksperyment -preview 21.11.17, 11:26
                          hello-kitty2 napisała:
                          > Dwa razy to czytalam i nie rozumiem. Jakby slowo 'elastycznosc' mi tu nie pasuj
                          > e. A z czym jest zwiazana i co dlaczego elastycznosc?

                          No to proste przeciez. Mlode dziewczatka maja malo rozruchane cipki, ale tez z reguly niewycwiczone miesnie kegla. Sa takie, jak je pan Bog stworzyl. Za to panie doswiadczone w przyjmowaniu roznych "cial obcych" w tych rejonach moga miec bardziej elastyczna tkanke miekka (zdolna do przyjecia wiekszej srednicy ;) ale za to, jesli cwicza miesnie, moga wrecz zacisnac cipke na kutasie i dac mezczyznie pozytywne doznania.
                          • hello-kitty2 Re: Mój eksperyment -preview 21.11.17, 12:05
                            sabat3 napisał:

                            > No to proste przeciez. Mlode dziewczatka maja malo rozruchane cipki, ale tez z
                            > reguly niewycwiczone miesnie kegla. Sa takie, jak je pan Bog stworzyl. Za to pa
                            > nie doswiadczone w przyjmowaniu roznych "cial obcych" w tych rejonach moga miec
                            > bardziej elastyczna tkanke miekka (zdolna do przyjecia wiekszej srednicy ;) al
                            > e za to, jesli cwicza miesnie, moga wrecz zacisnac cipke na kutasie i dac mezcz
                            > yznie pozytywne doznania.

                            Ty Sabat wez sobie poogladaj z pornusow kategorie 'rozdziwiczanie' to sobie zobaczysz z bliska ;-) jaki gabaryt przyjmuje dziwica na raz ;-) Ja sobie kiedys poogladalam jako rozrywke, nie jaralo mnie tak jak seks z psem ale zawsze jakas odmiana ;) Jak pisza ze sie nie wymydla, to rozumieja tutaj rowniez ewentualne 'rozjezdzenie'. Nie bez powodu najstarsi kulturysci zwyciezaja w zawodach. 'Stary' miesien jest lepszy od 'mlodego' nawet gdy rownaja sie rozmiarem ale to chyba wiesz?
                            Inna sprawa, tez dziwne zreszta, ale niektorzy faceci zglaszaja, ze nie lubia ciasnych cipek i to nie tylko Ci co za szybko strzelaja. Inni latwiej dojda w dziwicy (w domysle rozruchanej) niz w dziewicy. Jak troche przypadkow przerzucisz to sie zdziwisz jak rozne upodobania maja ludzie, jak roznie sa uwarunkowani.
                            Jeszcze z innej strony, popatrz na pornusach jak faceci sie jaraja takim rozdziawianiem cipek, odbytow, im bardziej sie da rozdziawic tyl lepsza frajda i szal pal, tak sie zawsze zastanawialam czy to sie nie rowna z rozjezdzeniem, no to jak im sie moze je dobrze posuwac?
                            • hello-kitty2 Re: Mój eksperyment -preview 21.11.17, 12:07
                              hello-kitty2 napisała:

                              > Inna sprawa, tez dziwne zreszta, ale niektorzy faceci zglaszaja, ze nie lubia c
                              > iasnych cipek i to nie tylko Ci co za szybko strzelaja. Inni latwiej dojda w dz
                              > iwicy (w domysle rozruchanej) niz w dziewicy. >

                              Mialo byc: latwiej dojda w DZIWCE niz w dziewicy (kurcze jakie podobne te slowa czy to przypadek ;-)
                              • kag73 Re: Mój eksperyment -preview 21.11.17, 18:40
                                > Inna sprawa, tez dziwne zreszta, ale niektorzy faceci zglaszaja, ze nie lubia c
                                > iasnych cipek i to nie tylko Ci co za szybko strzelaja. Inni latwiej dojda w dz
                                > iwicy (w domysle rozruchanej) niz w dziewicy. >

                                "Mialo byc: latwiej dojda w DZIWCE niz w dziewicy (kurcze jakie podobne te slowa czy to przypadek ;-)"


                                No bo dziwka ma swoje sposoby, zeby klient szybciej doszedl, moja droga.
            • hello-kitty2 Re: Mój eksperyment -preview 20.11.17, 15:03
              kag73 napisała:

              > Tak, zwlaszcza jezeli (do czasu az) dostaja czego chca a chca kasy, zwlaszcza o
              > d bialego 15 albo 20 lat starszego od siebie faceta.Tu nie ma zludzen. No zapew
              > ne zdarzaja sie jak wszedzie wyjatki.

              Wiesz Kutuzow i tak w ofercie ma utrzymanie jej na poczatek wiec kase bedzie i tak 'dostawala' na zycie.

              Ale wydaje mi sie, ze latwiej jezeli to one przen
              > osza sie do Europy niz odwrotnie bialy do ich kraju.

              O to to, na nie swojej ziemi to przeciez nie pofika, przynajmniej nie od razu. Raczej bym sie obawiala wlasnie presji na dziecko i samotnosci (nie moj kraj, nie mowie w miedzynarodowym jezyku, no umowmy sie: kto mowi w Polsce po hiszpansku, angielski to absolutne must have ale moze sie po prostu nauczy, szczegolnie dla mlodej osoby majacej ogrom czasu, to nietrudne, powiedzmy.
          • kag73 Re: Mój eksperyment -preview 20.11.17, 17:57
            "Kurcze, liczę na to że będą. Nie po to trułem laską o różnicach kulturowych i że u nas w Europie sex jest czymś normalnym, żebym teraz się smakiem obszedł."

            Masz pojecie. To dla nich seks jest czym normalnym, nie dla nas, tak porownujac :) Pamietam jak kiedys jeden mlody Szwajcar na urlopie powiedzial "chcialbym, zeby kobiety u nas tak szybko i chetnie chadzaly do lozka jak te tutaj".
            Pech, ze sam wolal blondynki lub rude :( Oczywiscie wielu zdaje sobie sprawe co za tym idzie i z czym jest to zwiazane. Wiec w zaleznosci od chlopa, tez sa rozni i rozne maja nawkrecane, korzystaja z okazji lub nie, bo kolejny mi mowil "mnie w tym brakuje romatyzmu, to nie moja bajka, ja tak nie chce" i tak tylko grzecznie kontemplowal nature, korzystal ze slonca i nie zabzykal wcale.
          • kag73 Re: Mój eksperyment -preview 20.11.17, 18:19
            "Teraz dla pewności dodaje w nawiasie (chica) żeby nie było wątpliwości o jaki zaimek chodzi."

            Lepiej pisac w nawiasie "mujer", bo chica/chicas to popularne okreslenie dziewczyn w barach, takich na numerek. Nazywa sie no zjawili sie kolesie i ida szukac chicas. A narzeczona to "novia".
          • wont2 Re: Mój eksperyment -preview 20.11.17, 18:32
            kutuzow napisał:

            > Nie chce Wontowi zabierać blasku świateł na scenie -w końcu to jego wątek. Jak
            > będę miał już jakieś pierwsze efekty to założę swój własny wątek i obiecuje opi
            > sać efekty.
            ----
            Weź daj spokój :) Potraktujmy ten wątek jako wątek o "szukaniu szczęścia w egzotycznych krainach".

            > W skrócie. Ja zdecydowanie wolę bardziej kobiece kształty, więc Azjatki mi się
            > nie podobają. Wyszedłem z założenia, że powinienem brać przykład z mężów/partne
            > rów naszych forumowych koleżanek (mąż Kag, Twój partner i inni "zagraniczniacy"
            > ) i szukać pod tym kątem. Czyli atrakcyjna partia/partner dla kobiety która chc
            > e przeprowadzić się do Europy. Nie interesuje mnie import ze wschodu, więc post
            > awiłem na latynoski.
            -----
            Solidaryzuję się. Azjatki potrafią być śliczne ale jednak dużo bardziej podobają mi się Latynoski.


            > Założenia mam podobne jak Wont -czyli żadnych lasek "pro" (tylko ja celuje w gr
            > upę 22-29, bo grupę 29+ to spokojnie w Polsce ogarniam, bez zabawy z językiem i
            > podróżami) i już mam całkiem sensowną bazę kontaktów. Problemem jest oczywiści
            > e bariera językowa. Zacząłem się dopiero uczyć hiszpańskiego (mam teraz niezłą
            > motywację). Na razie komunikacja jest jedynie pisana (Chwalmy Pana za Google tr
            > anslator) + jakieś krótkie videochaty, bardziej dla weryfikacji czy laska ze zd
            > jęć tak samo wygląda w realu. Oczywiście, żeby nie było za różowo, to nawet prz
            > y tłumaczeniu z angielskiego na hiszpański Google translator potrafi nieźle sab
            > otować przy zaimkach osobowych (np. jedna z dziewczyn pytała sie czemu jestem s
            > inglem, odpisałem, że rozstałem się z narzeczoną...po czym otrzymuję pytanie "z
            > narzeczoNYM? bo tak napisałeś". Więc musiałem wyjaśniać.Teraz dla pewności dod
            > aje w nawiasie (chica) żeby nie było wątpliwości o jaki zaimek chodzi.
            > Oczywiście widzę kilka słabości tego projektu (np. to że latynoski jeszcze bard
            > ziej chcą dzieci niż Polki), ale na razie chce zobaczyć czy zniosę różnice kult
            > urowe (z jednej strony one są duuuuzo bardziej nastawione na związek i oddane s
            > wemu mężczyźnie -czyli mam spore szanse być takim Markiem, z drugiej strony są
            > bardzo emocjonalne, zazdrosne i gadatliwe. Jest ciekawie jednym słowem. W razie
            > czego zostaje grupa młodych z przychówkiem. Jeszcze bardziej zmotywowane do zm
            > iany kraju, choć jakoś tupot małych (na dodatek obcych) stóp jakoś mnie nie prz
            > ekonuje. Ale kto wie...tutaj mi się przypomina scena z Forest Gumpa "Twoja matk
            > a umie zadbać o Twoją edukację synu" ;-)
            ----
            Tego to nie rozumiem. Wolisz wziąć laskę z dzieckiem i je wychowywać niż spłodzić dzieciaka z laską z którą jesteś? Laską która jest kobietą twojego życia? Przeczytałem twoje późniejsze wypowiedzi i chyba rozumiem o co ci chodzi - o kontrolę nad tobą - na swoje dziecko się nie wypniesz a na obce, po kilku latach, jak w związku przestanie grać, będziesz się w stanie wypiąć (plus postrzeganie tej kwestii przez babkę, w związku z czym będziesz mieć mocniejsze karty). Ok, na chłodną logikę to ma sens, ale po pierwsze to pewnie się emocjonalnie zaangażujesz w dzieciaka i po paru latach to nie będzie takie proste powiedzieć - tam są drzwi, tym bardziej, że i matka i dziecko będą od ciebie materialnie zależeć (a dziecko i emocjonalnie), a po drugie to laska pierwsze co będzie chciała zrobić to zrobić z tobą nowe dziecko, właśnie po to, żeby poczuć się pewniej. Poza tym - będzie chciała wyjść za ciebie za mąż, żeby mieć prawo pobytu. No i generalnie, bez znajomości języka polskiego, z dwojgiem dzieci (w tym jednym twoim) i nieźle zarabiającym mężem, skończy się się tak, że będziesz mieć trophy wife, latynoską kurę domową. To już nie lepiej zrobić sobie dzieciaka z miłością twojego życia? No naprawdę, nie chcę krytykować, ale chyba złapałeś jakaś latynoską odmianę "azjatyckiej gorączki", która jak wiadomo atakuje w pierwszej kolejności zdrowy rozsądek a potem portfel. Ja robię tylko eksperyment socjologiczny, w sterylnych warunkach, a ty kurna chcesz zrobić eksperyment na sobie :) Moim zdaniem zrobisz sobie naprawdę dużą krzywdę, przemyśl to kutuzow. Pościemniaj, pobajeruj i poruchaj sobie te duże latynoskie tyłki, zaproś na miesiąc do Europy jak chcesz, ale nie wpierdzielaj się w jakieś gówniane sponsorskie długoterminowe związki. Możesz uważać, że masz głowę na karku i ci nic nie grozi, ale dla ciebie to zabawa a dla tych lasek całe życie. Nie umoralniam, tylko zwracam uwagę na ryzyko - jak ktoś jest zdesperowany, a one są zdesperowane, tym bardziej jak którąś tutaj sprowadzisz na stałe, to jest bezwzględny.

            > W grudniu jadę na pierwszy rekonesans, w lutym/marcu mam zamiar wybrać się do d
            > ziewczyny, która ma 23 lata i wygląda jak z okładki "Sports Ilustrated".
            > Zasadniczo wizja przeprowadzki do Europy okazuje się bardzo kusząca dla tych dz
            > iewczyn.
            ------
            No i poruchaj i wróć. Sam :)


            > > ps. mam nadzieje, ze momenty beda ;) bowiem nudzi mnie czytanie o nie sek
            > sie.
            >
            > Kurcze, liczę na to że będą. Nie po to trułem laską o różnicach kulturowych i ż
            > e u nas w Europie sex jest czymś normalnym, żebym teraz się smakiem obszedł.
            > Na razie po zwyczajowej wymianie zwykłych fotek, po namowach dostałem kilka zd
            > jęć toples bez twarzy (wiadomo fotki dla obcej osoby-ryzyko ze wylądują w Necie
            > )...to mało się nie zachowałem jak Marek Konrad w filmie "Pułkownik Kwiatkowski
            > " na widok piersi Renaty Dancewicz.
            -----
            Ech, latynoska gorączka... Ale może jak mi prześlesz zdjęcie tych cycków latynoskiej Renaty Dancewicz to zmienię zdanie albo przynajmniej stanę się bardziej wyrozumiały :)

            Przypomniało mi się w tym kontekście i podzielę się z wami bo mnie to rozbawiło - w sobotę miałem jechać z samego rana do Lublina, do rodziców, po psy (miałem wyjazdy służbowe i musiałem je odstawić na dwa tygodnie). No i nie dałem rady z samego rana wyjechać bo się w piątek wieczorem spotkałem z taką znajomą divą, która mieszka na moim osiedlu (swoją drogą też pochodzi z Lublina więc może dlatego się w miarę nieźle dogadujemy). No i skoczyliśmy najpierw po alkohol, potem z powrotem do jej chałupy po trawę bo zapomniała, potem znowu do sklepu bo zapomniała bibułek, potem do mnie. No i tak się zjarałem, że nie dałem rady wyjechać rano, tak jak się umawiałem. No i tłumaczę rodzicom, że trawę jarałem z koleżanką i że to nie kac alkoholowy, że tak się źle czuję. No to oni śledztwo - a z kim (koleżanka, jakoś wstyd mi było się przyznać, że jarałem blanty z dziwką), a gdzie paliliście, a że chce mnie wkręcić w nałóg i potem sprzedawać (he he). No to im powiedziałem, że specjalnie skręciła jednego ekstra blanta i mi go zostawiła, ale ja się nie nadaję do palenia i przywiozłem go do Lubina. Chcecie? Jasne! No i skończyło się całe przesłuchanie :) Tak więc kutuzow, prześlij zdjęcia tych cycków to obczaimy i jak dopiero będziemy mieć obie strony równania wydamy sprawiedliwy wyrok czy szalejesz czy jednak jest coś na rzeczy :)
            • hello-kitty2 Re: Mój eksperyment -preview 20.11.17, 19:33
              wont2 napisał:

              Tak więc kutuzow, prześlij z
              > djęcia tych cycków to obczaimy i jak dopiero będziemy mieć obie strony równania
              > wydamy sprawiedliwy wyrok czy szalejesz czy jednak jest coś na rzeczy :)

              Co?! Przeslij MNIE ale MY OBCZAIMY i WYDAMY sprawiedliwy wyrok? Jacy my? Co to za pokatne interesy ;) NIech wstawi na forum, w koncu jest bez glowy, to WYDAMY ;-)
            • kag73 Re: Mój eksperyment -preview 21.11.17, 00:32
              "Ok, na chłodną logikę to ma sens, ale po pierwsze to pewnie się emocjonalnie zaangażujesz w dzieciaka i po paru latach to nie będzie takie proste powiedzieć - tam są drzwi, tym bardziej, że i matka i dziecko będą od ciebie materialnie zależeć (a dziecko i emocjonalnie), a po drugie to laska pierwsze co będzie chciała zrobić to zrobić z tobą nowe dziecko, właśnie po to, żeby poczuć się pewniej. Poza tym - będzie chciała wyjść za ciebie za mąż, żeby mieć prawo pobytu. No i generalnie, bez znajomości języka polskiego, z dwojgiem dzieci (w tym jednym twoim) i nieźle zarabiającym mężem, skończy się się tak, że będziesz mieć trophy wife, latynoską kurę domową."

              Nie dramatyzuj, Wont, tak daleko dojsc nie musi. Plan wyglada tak: od wizy do wizy umilac sobie zycie. Czyli babka przylatuje do Polski na wize, bzykaja sobie, mloda, "dziwka w lozku", milo jest. Niestety konczy sie wiza, musi wyjechac :( Wyjezdza, mija troche czasu kutuzow urlopowo leci do niej, ewentualnie nastepna wiza i powtorka z rozrywki. Znow konczy sie wizja wiec lasia do domu itd itd az jej sie nie znudzi i zacznie pytac o cos wiecej, ale jest szansa, ze nie zacznie.
              Scenario nr 2: babka przylatuje na wize, akcja jest, seks te sprawy, po 6 miesiacach kutuzow stwierdza, ze to nie to, babke wysyla do domu, no bo skoncyczla sie wiza. Jest bezpieczny, babka daleko.
              I tak sie to moze ciagnac dobra chwilke a kutuzow skorzysta z seksu minimalizujac klopoty i bez pakowania sie w zobowiazania i odpowiedzialnosci.
              No chyba, ze go babka wrobi w dzieciaka, co moze byc malo prawdopodobne, bo o antykoncepcje zadba on sam.
              A poza tym coz jest takiego strasznego w mieniu "latynoskiej kury domowej", jezeli bedzie mial seks z tyle lat mlodsza "dziwka w lozku"? No chyba gorsze rzeczy bywaja. podobno nie mozna miec wszystkiego :)
              • sabat3 Re: Mój eksperyment -preview 21.11.17, 07:58
                Ale czy zwykly sponsoring nie wyszedlby taniej?
                Jest jeszcze ryzyko, ze ta latynoska, jak sie polapie o co chodzi, bedzie sie probowala zemscic. Oskarzenia o przemoc, niewolenie, gwalt - taka nie w ciemie bita dziewucha potrafi byc wredna.
                Chociaz bardziej prawdopodobne, ze szybko przyprawi Kutuzowowi rogi i oplecie seksem jakiegos lepiej rokujacego kandydata na zyciowego sponsora.
      • sabat3 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 20.11.17, 09:41
        Odpalasz projekt. Ok.

        Jednak dziecko? A moze poznala kogos, a Ty okazales sie "byc inny niz jej sie wydawalo"?
        • hello-kitty2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 20.11.17, 09:58
          sabat3 napisał:

          > Odpalasz projekt. Ok.
          >
          > Jednak dziecko? A moze poznala kogos, a Ty okazales sie "byc inny niz jej sie w
          > ydawalo"?

          Sabat nie rob z siebie idioty ;) Dziecko? A co to Kutuzow jest naiwna gaska gapa? A jesli juz rostanie (spekulacje) to pewnie z tego samego powodu, co zawsze (jak ktos ma jaja oczywiscie i nie jest walikoniem), a mianowicie, ze zrodelko wyschlo ;)
        • kutuzow Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 20.11.17, 10:04
          sabat3 napisał:

          > Jednak dziecko? A moze poznala kogos, a Ty okazales sie "byc inny niz jej sie w
          > ydawalo"?

          Tak jak wspomniałem już dawno temu, oboje braliśmy pod uwagę ewentualność, że koło 30tki odezwie się jej instynkt macierzyński i będzie z tym problem. Dodatkowo po tylu latach razem spadła jej ochota na seks, czyli szliśmy prostą drogą do tego, żebym wylądował na forum na stałe (tym razem wpisując się w jego pełną nazwę). Po perypetiach w stylu, seksuolog, próba naprawy, drugi seksuolog ("second opinion") dalsza próba naprawy....doszliśmy do wniosku że to nie ma sensu -bo z czasem zamiast uczucia pojawi się frustracja w związku.

          Ona nadal jest kobietą mego życia....tylko będzie się pewnie rozglądała za kimś bardziej rodzinnym niż ja. Z tego co wiem to z jej urodą na brak zainteresowania nie narzeka. Ja zaś staram się pozostać po jasnej stronie mocy i nie przejść na stronę, którą Wont ma opisaną w stopce (słowa Charliego Harpera). Jak na razie mi się udaje.


          Skoro napisałem o wizytach u seksuologa (która była też doradcą par i terapeutką małżeńską), to muszę się z Wami podzielić czymś co mnie osobiście zszokowało. W rozmowie "poza protokołem" dowiedziałem się, że większość par która trafia do tej pani, wcale nie chce, albo nie liczy na jakieś trwałe zmiany (bo często to jest nawet i nieosiągalne). Dominują pary, które mają wspólne dzieci, wspólny dom (często na kredyt) i rozstanie to życiowa rewolucja. Szukają więc sposobu, żeby zmiany były na tyle bezbolesne, żeby oboje byli wstanie je zaakceptować i żyć dalej. Czyli nie to że nagle znów są szczęśliwi, tylko raczej, żeby seksu było tyle, żeby (zazwyczaj facet) nie szukał boków i nie groziło to rozwodem. Osobiście uważam że w realu jest nawet gorzej niż my tutaj piszemy na forum. Za tymi fasadami pięknych nowych samochodów i super urządzonych mieszkań w apartamentowcach często właśnie możemy znaleźć takie przypadki (namiętność dawno uleciała, ale trochę szkoda tracić tego co już się ma w poszukiwaniu szczęścia z inną/innym.
          • marek.zak1 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 20.11.17, 10:19
            Już pisałem, że znam kilka małżeńskich terapeutek (też jednego terapeutę) . Albo nigdy nikogo nie miały, albo maja rozwalone życie osobiste. Maja za to albo doktoraty albo za sobą specjalistyczne kursy. Znam tez kilku trenerów tenisa z wieloma dyplomami, którzy nie umieją grać , a jednak uczą.
            Jakoś wiedza i umiejętności się bardzo rozjechały.
            • ployd Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 20.11.17, 10:33
              marek.zak1 napisał:

              > Już pisałem, że znam kilka małżeńskich terapeutek (też jednego terapeutę) . Alb
              > o nigdy nikogo nie miały, albo maja rozwalone życie osobiste. Maja za to albo
              > doktoraty albo za sobą specjalistyczne kursy. Znam tez kilku trenerów tenisa z
              > wieloma dyplomami, którzy nie umieją grać , a jednak uczą.
              > Jakoś wiedza i umiejętności się bardzo rozjechały.

              Charakter ważniejszy niż intelekt. Psychika decyduje czy robią to co wiedzą. Interesujące.
              • marek.zak1 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 20.11.17, 10:40
                ployd napisał:
                Charakter ważniejszy niż intelekt. Psychika decyduje czy robią to co wiedzą. Interesujące.
                -----------------
                Nie, rozjazd miedzy życiem i tzw nauka. Tak więc zarządzania uczą profesorowie, którzy niczym nie zarządzali, profesorowie politechniki, którzy nie pracowali w fabryce itp., angliści, którzy nie byli w Anglii itp.
              • kutuzow Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 20.11.17, 10:46
                ployd napisał:


                > Charakter ważniejszy niż intelekt.

                Czyżbym widział próbę pocieszania się?
            • aandzia43 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 20.11.17, 11:28
              marek.zak1 napisał:

              > Już pisałem, że znam kilka małżeńskich terapeutek (też jednego terapeutę) . Alb
              > o nigdy nikogo nie miały, albo maja rozwalone życie osobiste. Maja za to albo
              > doktoraty albo za sobą specjalistyczne kursy. Znam tez kilku trenerów tenisa z
              > wieloma dyplomami, którzy nie umieją grać , a jednak uczą.
              > Jakoś wiedza i umiejętności się bardzo rozjechały.

              Rany julek! Powtarzasz to już piąty raz na przestrzeni ostatnich dwóch miesięcy, za każdym razem kiedy jest mowa o jakichkolwiek psychologach. Weź na wstrzymanie. A ja znam kilku terapeutów płci obojga co mają względnie równo pod sufitem i życie prywatne co najmniej w normie i nie latam z tym po internetach. Będziemy się przerzucać przykładami?
              • hello-kitty2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 20.11.17, 11:43
                aandzia43 napisała:

                > Rany julek! Powtarzasz to już piąty raz na przestrzeni ostatnich dwóch miesięcy
                > , za każdym razem kiedy jest mowa o jakichkolwiek psychologach.

                Dokladnie, a co gorsze nie na temat...jak zwykle zreszta ;(
                • marek.zak1 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 20.11.17, 11:51
                  hello-kitty2 napisała:
                  >
                  > Dokladnie, a co gorsze nie na temat...jak zwykle zreszta ;(
                  ---
                  A post Kutuzowa o psychologach czytałaś, czy jak zwykle dopierdolić bez sensu.
                  >
                  • hello-kitty2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 20.11.17, 12:18
                    marek.zak1 napisał:

                    > hello-kitty2 napisała:
                    > >
                    > > Dokladnie, a co gorsze nie na temat...jak zwykle zreszta ;(
                    > ---
                    > A post Kutuzowa o psychologach czytałaś, czy jak zwykle dopierdolić bez sensu.

                    Marek sorry ale ty naprawde jestes malo rozgarniety i malo bystry. Powiem wprost: jesli chodzi o poziom inteligencji na forum zamykasz stawke, a do wpisow rwiesz sie pierwszy.

                    Wiec wytlumacze Ci jak krowie na granicy: to nie byl "post Kutuzowa o psychologach'' tylko o oberwacji seksuolog, ktora jest tez doradzca i terapeutka par. Nacisk w tym akapicie byl polozony na ta wlasnie zaskakujaca obserwacje (wynikajaca nie z tego ze pani nie potrafi sobie ulozyc zycia tylko ze zwyklych danych statystycznych, a mianowicie kto i po co do niej przychodzi) oraz konkluzji Kutuzowa zbudowanej na tych danych.
                    • marek.zak1 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 20.11.17, 12:33
                      hello-kitty2 napisała:

                      > Wiec wytlumacze Ci jak krowie na granicy: to nie byl "post Kutuzowa o psychologach'' tylko o oberwacji seksuolog, ktora jest tez doradzca i terapeutka par. Nacisk w tym akapicie byl polozony na ta wlasnie zaskakujaca obserwacje (wynikajaca nie z tego ze pani nie potrafi sobie ulozyc zycia tylko ze zwyklych danych statystycznych, a mianowicie kto i po co do niej przychodzi) oraz konkluzji Kutuzowa zbudowanej na tych danych.
                      -------------------------
                      To ja Ci też wytłumaczę, że obserwacje pani psycholog o rozjebanym życiu seksualnym u dobrze ustawionych par (bo o tym była mowa) mogą być związane z doradztwem niekompetentnych doradców z dyplomami i doktoratami.
                      Jakis czas temu otwarcie poprosiłem Was o wskazanie jednej rzeczy, która ma pozytywne wpływ na seks w długim związku i co>? Nowy hejt. Jedynie Proteinowy dał kilka swoich przemyśleń, za co mam dla niego szacunek.

                      • aandzia43 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 20.11.17, 13:00
                        marek.zak1 napisał:

                        > hello-kitty2 napisała:
                        >
                        > > Wiec wytlumacze Ci jak krowie na granicy: to nie byl "post Kutuzowa o psy
                        > chologach'' tylko o oberwacji seksuolog, ktora jest tez doradzca i terapeutka p
                        > ar. Nacisk w tym akapicie byl polozony na ta wlasnie zaskakujaca obserwacje (wy
                        > nikajaca nie z tego ze pani nie potrafi sobie ulozyc zycia tylko ze zwyklych da
                        > nych statystycznych, a mianowicie kto i po co do niej przychodzi) oraz konkluzj
                        > i Kutuzowa zbudowanej na tych danych.
                        > -------------------------
                        > To ja Ci też wytłumaczę, że obserwacje pani psycholog o rozjebanym życiu seksua
                        > lnym u dobrze ustawionych par (bo o tym była mowa) mogą być związane z doradztw
                        > em niekompetentnych doradców z dyplomami i doktoratami.

                        Spiskowa teoria dziejów ;-) Ludzie tak rzadko i tak nielicznie chadzają po porady psychologiczne i tak często mają nieudane życie, że doszukiwanie się związku między kilkoma mało profesjonalnymi doradcami a dziesiątkami tysięcy nieudanych par w Warszawie trąci absurdem. Ale fajnie, że usiłujesz nas rozśmieszyć.


                        > Jakis czas temu otwarcie poprosiłem Was o wskazanie jednej rzeczy, która ma poz
                        > ytywne wpływ na seks w długim związku i co>? Nowy hejt. Jedynie Proteinowy
                        > dał kilka swoich przemyśleń, za co mam dla niego szacunek.

                        Było o tym latami na forum, nie chce nam się pisać. Czynników wpływających pozytywnie jest dużo, dla każdego co innego, w innym natężeniu, w różnych konfiguracjach. Ile można?!
                      • hello-kitty2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 20.11.17, 13:02
                        marek.zak1 napisał:

                        > To ja Ci też wytłumaczę, że obserwacje pani psycholog o rozjebanym życiu seksua
                        > lnym u dobrze ustawionych par (bo o tym była mowa) mogą być związane z doradztw
                        > em niekompetentnych doradców z dyplomami i doktoratami.

                        Marek obudz sie! To byla obserwacja dotyczaca czym sa zainteresowani/czego szukaja/jaka jest motywacja par zglaszajacych sie na terapie par/malzenska jeszcze ZANIM sie ona na dobre rozpocznie.

                        > Jakis czas temu otwarcie poprosiłem Was o wskazanie jednej rzeczy, która ma poz
                        > ytywne wpływ na seks w długim związku i co>? Nowy hejt. Jedynie Proteinowy
                        > dał kilka swoich przemyśleń, za co mam dla niego szacunek.

                        Najwidoczniej nie jestes dla 'nas' wystraczajaco interesujacym rozmowca (w przeciwienstwie do Kutuzowa) by leciec z tematem w celu spelnienia twoich prosb. Wiec moze nie narzucaj sie, to i hate oslabnie. Poza tym, jak Aandzia wskazala, powtarzasz sie po raz nty. Co to za metoda? Tak dlugo bede sie powtarzal cos twierdziac, az mi ktos w koncu przytakienie? Ale to nie tu, moze po rodzinie, w pracy sprobuj, u osob od Ciebie zaleznych ;-)
                        • marek.zak1 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 20.11.17, 13:24

                          >
                          > > Jakis czas temu otwarcie poprosiłem Was o wskazanie jednej rzeczy, która ma pozytywne wpływ na seks w długim związku i co>? Nowy hejt. Jedynie Proteinowy dał kilka swoich przemyśleń, za co mam dla niego szacunek.
                          >
                          > Najwidoczniej nie jestes dla 'nas' wystraczajaco interesujacym rozmowca (w przeiwienstwie do Kutuzowa) by leciec z tematem w celu spelnienia twoich prosb.
                          ---------------
                          Nie masz nic do powiedzenia w temacie. Latwuiej ad personam i powiedzieć że jestem najmniej inteligentny. To może ale powiem Ci, bo juz wyjeżdzam, że inteligencja jest przereklamowana. W życiu liczy sie skuteczność.
                    • marek.zak1 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 20.11.17, 12:35
                      hello-kitty2 napisała:
                      >
                      > Marek sorry ale ty naprawde jestes malo rozgarniety i malo bystry. Powiem wprost: jesli chodzi o poziom inteligencji na forum zamykasz stawke, a do wpisow rwiesz sie pierwszy.
                      -----
                      Patrze z miejsca, o którym nie wiesz, że w ogóle istnieje.

                      • kutuzow Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 20.11.17, 13:08
                        marek.zak1 napisał:


                        > -----
                        > Patrze z miejsca, o którym nie wiesz, że w ogóle istnieje.
                        >

                        Niech zgadnę...tuż za pierwszym zakrętem gdzie zaczyna się okrężnica?
                    • kutuzow Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 20.11.17, 13:05
                      hello-kitty2 napisała:

                      > marek.zak1 napisał:
                      >
                      > > hello-kitty2 napisała:

                      > Wiec wytlumacze Ci jak krowie na granicy: to nie byl "post Kutuzowa o psycholog
                      > ach'' tylko o oberwacji seksuolog, ktora jest tez doradzca i terapeutka par. Na
                      > cisk w tym akapicie byl polozony na ta wlasnie zaskakujaca obserwacje (wynikaja
                      > ca nie z tego ze pani nie potrafi sobie ulozyc zycia tylko ze zwyklych danych s
                      > tatystycznych, a mianowicie kto i po co do niej przychodzi) oraz konkluzji Kutu
                      > zowa zbudowanej na tych danych.

                      Brawo, ciekawy jestem czy teraz Marek zrozumie.
              • marek.zak1 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 20.11.17, 11:50
                aandzia43 napisała:
                Rany julek! Powtarzasz to już piąty raz na przestrzeni ostatnich dwóch miesięcy, za każdym razem kiedy jest mowa o jakichkolwiek psychologach. Weź na wstrzymanie. A ja znam kilku terapeutów płci obojga co mają względnie równo pod sufitem i życie prywatne co najmniej w normie i nie latam z tym po internetach. Będzie my się przerzucać przykładami?
                ----------------------
                Moga mieć, ale nie muszą. Idąc do niej / jego tego nie wiesz Podobnie seksulog profesor habilitowany sam może być prawiczkiem. Ja piszę o rozjeździe między wiedzą, nauką i umiejętnościami. Czy nie widzisz tutaj zagrożeń. jak doktor tenisa nauczy kogoś źle grać, to jeszcze ale jak radzi komuś co robić i jak postępować w życiu ktoś, kto sam czegoś nie umie to może być przyczyna dramatów.
                • aandzia43 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 20.11.17, 12:11
                  marek.zak1 napisał:

                  > aandzia43 napisała:
                  > Rany julek! Powtarzasz to już piąty raz na przestrzeni ostatnich dwóch miesięc
                  > y, za każdym razem kiedy jest mowa o jakichkolwiek psychologach. Weź na wstrzym
                  > anie. A ja znam kilku terapeutów płci obojga co mają względnie równo pod sufite
                  > m i życie prywatne co najmniej w normie i nie latam z tym po internetach. Będzi
                  > e my się przerzucać przykładami?
                  > ----------------------
                  > Moga mieć, ale nie muszą. Idąc do niej / jego tego nie wiesz Podobnie seksulog
                  > profesor habilitowany sam może być prawiczkiem. Ja piszę o rozjeździe między wi
                  > edzą, nauką i umiejętnościami. Czy nie widzisz tutaj zagrożeń. jak doktor tenis
                  > a nauczy kogoś źle grać, to jeszcze ale jak radzi komuś co robić i jak postępow
                  > ać w życiu ktoś, kto sam czegoś nie umie to może być przyczyna dramatów.

                  Jak się idzie do jakiegokolwiek specjalisty (lekarza, terapeuty, hydraulika) to się robi wywiad na temat konkretnych osiągnięć w praktycznej pracy tego specjalisty. To chyba proste, nie? Najlepiej na zasadzie "jedna pani drugiej pani", na forach internetowych czy na żywo. Jeszcze raz: robimy wywiad na temat konkretnych osiągnięć zawodowych fachowca co się mamy zamiar do niego udać. Jeśli terapeuta ma opinię SKUTECZNEGO! to jest mi wszystko jedno czy jest babą bez chłopa, chłopem z lalką z seksshopu, transem w fioletowej peruce czy maszyną.
          • hello-kitty2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 20.11.17, 11:01
            Kutuzow jestesmy z Toba! Zaraz Cie panie dorwa na czele z Kag i przetrzepia ;-) Dobrze, ze sie nie ozeniles, brawo Ty!
            • hello-kitty2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 20.11.17, 11:16
              Jedna uwaga: nie martw sie, jeszcze ja mozesz kiedys miec jako kochanke, jak sie poslizgnie na projekcie malzenstwo/dziecko za pare lat tak, jak Gogol taka jedna. Sama przyjdzie. Wiem, teraz to Cie nie ratuje.
              • aandzia43 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 20.11.17, 11:36
                hello-kitty2 napisała:

                > Jedna uwaga: nie martw sie, jeszcze ja mozesz kiedys miec jako kochanke, jak si
                > e poslizgnie na projekcie malzenstwo/dziecko za pare lat tak, jak Gogol taka je
                > dna. Sama przyjdzie. Wiem, teraz to Cie nie ratuje.
                >

                Tak, to całkiem rozsądne. Tylko jak pani zrobi sobie dzieci z kimś, to niezależnie do związku czy nie związku w tym kimś, będzie przez następnych dwadzieścia lat pochłonięta lub przynajmniej jakoś tam zainteresowana potomstwem, a tego już Kutuzow nie zdzierży ;-)
                • hello-kitty2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 20.11.17, 11:41
                  aandzia43 napisała:

                  > hello-kitty2 napisała:
                  > Tak, to całkiem rozsądne. Tylko jak pani zrobi sobie dzieci z kimś, to niezależ
                  > nie do związku czy nie związku w tym kimś, będzie przez następnych dwadzieścia
                  > lat pochłonięta lub przynajmniej jakoś tam zainteresowana potomstwem, a tego ju
                  > ż Kutuzow nie zdzierży ;-)

                  NIe no, nie pisalam o zwiazku, do lozka tylko. Zycie.
          • kag73 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 20.11.17, 15:46
            "Tak jak wspomniałem już dawno temu, oboje braliśmy pod uwagę ewentualność, że koło 30tki odezwie się jej instynkt macierzyński i będzie z tym problem. Dodatkowo po tylu latach razem spadła jej ochota na seks, czyli szliśmy prostą drogą do tego, żebym wylądował na forum na stałe (tym razem wpisując się w jego pełną nazwę). Po perypetiach w stylu, seksuolog, próba naprawy, drugi seksuolog ("second opinion") dalsza próba naprawy....doszliśmy do wniosku że to nie ma sensu -bo z czasem zamiast uczucia pojawi się frustracja w związku.

            Ok, sie wypowiem.
            Kutuzow, lacze sie w bolu (jezeli cierpisz), szczerze.
            Nie chce teraz sie wymadrzac, ale to scenariusz, ktory przepowiedziano Ci na forum. Nie szkodzi, niewiele straciles, co przyzyles to Twoje. Co do babki to juz inna kwestia. powinni tego uczuc nie wiem na jakichs kursach, zeby nie wiazac sie z facetmi, ktory sa na nie, nie, nie, jezeli chodzi o dzieci. Nie wiazac sie jezeli samej jest sie krotko przed 30 stka.
            "Tyle lat razem". Ile to jest tyle? 3 czy 4? nastepna madrosc, o ktorej tez juz pisalam, z dzieckiem czy bez namietnosc moze zdechnac.
            Inna kwestia dlaczego spadla jej ochota na seks? Przeciez nawet dziecka nie urodzila. Nie pisze tego zlosliwie. Moze tabletki brala antykoncepcyjne i libido jej siadlo, moze jej sie znudzilo a moze natura jej sie wlaczyla i mowila: to nie ten, nie ten, nie ten, bo zachcialo jej sie dziecka a z tym facetem szansy nie bylo. To reakcja albo brak reakcji ciala brak ciala na nieodpowiedniego partnera, a nieodpowiedni, bo nie bedzie z tego dzieci. Albo zczyna sie negatywny odbior jego osoby i zaczyna sie sypac, zanika pozadanie i chec obcowania z nim, bo glowa i cialo mowia nie. I zwiazek tez sie sypie juz po ptokach. Wszystko mozliwe.
            • kutuzow Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 20.11.17, 16:30
              kag73 napisała:

              > Kutuzow, lacze sie w bolu (jezeli cierpisz), szczerze.
              Dzięki.

              > Nie chce teraz sie wymadrzac, ale to scenariusz, ktory przepowiedziano Ci na fo
              > rum.

              Wiesz, nie trzeba mi było nic przepowiadać. Sam to brałem pod uwagę -własnie dla tego czekaliśmy z ew ślubem do okresu po 30-tce, żeby kwestia z dzieckiem się wyjaśniła.

              > "Tyle lat razem". Ile to jest tyle? 3 czy 4? nastepna madrosc, o ktorej tez juz
              > pisalam, z dzieckiem czy bez namietnosc moze zdechnac.

              Ponad 6. Wiesz, jak zdycha namiętność z dzieckiem...to potem jest słabo. Gdy dziecka nie ma, to łatwiej się odnaleźć w sytuacji.

              > Inna kwestia dlaczego spadla jej ochota na seks? .... a moze natura jej sie wlaczyla i mowila: to ni
              > e ten, nie ten, nie ten, bo zachcialo jej sie dziecka a z tym facetem szansy ni
              > e bylo. To reakcja albo brak reakcji ciala brak ciala na nieodpowiedniego partn
              > era, a nieodpowiedni, bo nie bedzie z tego dzieci.


              Obstawialiśmy ten scenariusz plus do tego doszło naturalne spore różnice w libido pomiędzy nami. Więc się sytuacja pogłębiła.
              • sabat3 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 20.11.17, 16:34
                Nic nie trwa wiecznie, nawet samo zycie.
                • kutuzow Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 20.11.17, 16:39
                  sabat3 napisał:

                  > Nic nie trwa wiecznie, nawet samo zycie.

                  Co nie znaczy, że w wieku lat 40-tu mam się położyć i czekać aż umrę.
              • hello-kitty2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 21.11.17, 01:57
                kutuzow napisał:

                plus do tego doszło naturalne spore różnice w libi
                > do pomiędzy nami. Więc się sytuacja pogłębiła.

                Ale popatrz, ze tej roznicy w libido nie bylo widac przez taki dlugi okres czasu? Jak to mozliwe? Czyli na dobra sprawe nie mozna sprawdzic czy sie dobralismy z libidem z partnerem od poczatku, bo po czym? Jak? Tego tez sie zawsze balam i boje.
                • kutuzow Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 21.11.17, 02:19
                  hello-kitty2 napisała:

                  > Ale popatrz, ze tej roznicy w libido nie bylo widac przez taki dlugi okres czas
                  > u? Jak to mozliwe? Czyli na dobra sprawe nie mozna sprawdzic czy sie dobralismy
                  > z libidem z partnerem od poczatku, bo po czym? Jak? Tego tez sie zawsze balam
                  > i boje.

                  Pamiętasz, kiedyś pisałem o artykule w którym wyjaśniano iż na początku znajomości matka natura robi psikusa i kobiecie podwyższa poziom testosteronu, a facetowi obniża...więc spotykają się niejako "w połowie". Nawet jeśli na początku związku ja np. chciałbym się kochać co dziennie, a partnerka co drugi dzień...to jeszcze nie ma tragedii. Jak wraz z upływem lat to się zmienia, najpierw raz na 3 dni, potem raz na 4 itp to problem zaczyna narastać i od pewnego poziomu pojawia się frustracja.
                • kutuzow Spadek libido wraz z upływem czasu -art. 21.11.17, 08:45
                  hello-kitty2 napisała:

                  > Ale popatrz, ze tej roznicy w libido nie bylo widac przez taki dlugi okres czas
                  > u? Jak to mozliwe? Czyli na dobra sprawe nie mozna sprawdzic czy sie dobralismy
                  > z libidem z partnerem od poczatku, bo po czym? Jak? Tego tez sie zawsze balam
                  > i boje.

                  natknąłem się na ciekawy art który poruszą tą kwestię o której rozmawiamy. Polecam:

                  www.thesun.co.uk/living/2522357/the-five-biggest-reasons-even-happy-couples-stop-having-sex/
                  Zwróciłem uwagę na to:
                  "Interestingly, it was found that when sex was treated as an assignment, this led to a decline in their happiness."

                  Właśnie gdy na początku jest już jakaś różnica w libido i ona się po tym pierwszym roku (gdzie zmienia się testosteron) powiększy jeszcze...to łatwo właśnie żeby ten seks, na który partner ma częściej ochotę niż my, był postrzegany właśnie tak "zadaniowo", a to jeszcze bardziej zniechęca, obniża ochotę i takie samo nakręcający się system zaniku libido.
                  • hello-kitty2 Re: Spadek libido wraz z upływem czasu -art. 21.11.17, 09:22
                    kutuzow napisał:

                    > hello-kitty2 napisała:
                    >
                    > > Ale popatrz, ze tej roznicy w libido nie bylo widac przez taki dlugi okre
                    > s czas
                    > > u? Jak to mozliwe? Czyli na dobra sprawe nie mozna sprawdzic czy sie dobr
                    > alismy
                    > > z libidem z partnerem od poczatku, bo po czym? Jak? Tego tez sie zawsze
                    > balam
                    > > i boje.
                    >
                    > natknąłem się na ciekawy art który poruszą tą kwestię o której rozmawiamy. Pole
                    > cam:
                    >
                    > www.thesun.co.uk/living/2522357/the-five-biggest-reasons-even-happy-couples-stop-having-sex/
                    > Zwróciłem uwagę na to:
                    > "Interestingly, it was found that when sex was treated as an assignment, this l
                    > ed to a decline in their happiness."
                    >
                    > Właśnie gdy na początku jest już jakaś różnica w libido i ona się po tym pierws
                    > zym roku (gdzie zmienia się testosteron) powiększy jeszcze...to łatwo właśnie ż
                    > eby ten seks, na który partner ma częściej ochotę niż my, był postrzegany właśn
                    > ie tak "zadaniowo", a to jeszcze bardziej zniechęca, obniża ochotę i takie samo
                    > nakręcający się system zaniku libido.

                    Przeczytalam. Czyli u Ciebie byla juz widoczna roznica na poczatku, tak? Wniosek: moze trzeba juz wtedy zwracac na to uwage. Ja jakis czas temu myslalam, ze mozna domniemywac rzeczywisty poziom libido u danej osoby po tym jak czesto inicjuje seks (=dazenie do zblizenia, afirmacja potrzeby). Dlatego tak pomstowalam na facetow, co tego unikaja chocby z innych powodow niz niskie libido ;)

                    Mysle, ze u mnie czesc niezagospodarowana libido moznaby bylo ogarniac masturbacja ale nawet do tego by musiala byc cala biblioteka bodzcow i doswiadczen juz zgromadzonych z tym czlowiekiem, no chyba ze wlaczamy innych ;)
                    • ployd Re: Spadek libido wraz z upływem czasu -art. 24.11.17, 11:06
                      No ale jak się ktoś zmęczy partnerem po jakimś czasie, partner mniej się podoba niż kiedyś, no ktoś odkochuje się powiedzmy jasno!!
                      to jaki sens ma analizowanie spadku częstotliwości pożycia w kategoriach siły libido:))
      • rekreativa Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 21.11.17, 12:11
        "ja odpalam podobny projekt.."

        O, a ta piękna dama, co jej foty wrzucałeś na forum, to już sen złoty przeszłości?
        • kutuzow Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 21.11.17, 21:13
          rekreativa napisała:

          > "ja odpalam podobny projekt.."
          >
          > O, a ta piękna dama, co jej foty wrzucałeś na forum, to już sen złoty przeszłoś
          > ci?
          >

          Pisałem już tutaj w wątku o tym.
    • mimfa Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 20.11.17, 08:28
      Zapowiada się ciekawie. Fajnie.
    • obrotowy czekam na relacje - ale optuje, ze... 20.11.17, 09:27
      na 99 % nic za darmo nie wskorasz.

      naturalnie mozesz udawac nie wycieczkowicza - tylko studenta, pojsc np. na uniwersytet i podrywac panienki udajac olsnionego ich uroda i przestawiajac sie jako student, czy asystent
      - bedacy na specjalistycznym kursie w jednej z firm, czy uczelni. np...

      jezeli sie spodobasz i ochoczo opowiesz o wielkosci Twojego olsnienia - to panienka (studentka)
      zaprosi Cie do domu, przedstawi rodzicom - a ci bez zenady wypytaja o stan kasy i Twoje konkesje rodzinne. nawet jesli blyskiem kupisz jej piersionek zareczynowy, to nadal masz nikle szanse, ze w ciagu tygodnia - dwoch (bo tyle czasu Ci pozostanie) - cos erotycznie zwojujesz.

      zycze powodzenia - bo wiele Tajek to rzeczywiscie CUDA natury.

      ale ja bym sie w takie zabawy nie bawil - tylko pojechal gdzies na prowincje, gdzie malo turystow, zaszyl sie w jakims hoteliku i obracal panienki za POLOWE tej ceny, co w Bangkoku, czy innm rejonie pelnym turystow :)))
      • sabat3 Re: czekam na relacje - ale optuje, ze... 20.11.17, 09:48
        Doing the same thing and expecting different results is madness.
        Musisz zrobic cos, czego nie robi zaden zachodni turysta w tej sytuacji, wtedy rezultaty zachowania beda inne niz u wszystkich.
        • ployd Re: czekam na relacje - ale optuje, ze... 20.11.17, 10:05
          sabat3 napisał:

          > Doing the same thing and expecting different results is madness.
          > Musisz zrobic cos, czego nie robi zaden zachodni turysta w tej sytuacji, wtedy
          > rezultaty zachowania beda inne niz u wszystkich.

          Może wykupić pobyt w klasztorze i z tej pozycji spotykać dziewczyny w trakcie codziennego porannego żebrania o pożywienie we wiosce. Podobno mieszkańcy z ogromnym szacunkiem ofiarowują jedzenie mnichom.
          • aandzia43 Re: czekam na relacje - ale optuje, ze... 20.11.17, 11:32
            ployd napisał:

            > sabat3 napisał:
            >
            > > Doing the same thing and expecting different results is madness.
            > > Musisz zrobic cos, czego nie robi zaden zachodni turysta w tej sytuacji,
            > wtedy
            > > rezultaty zachowania beda inne niz u wszystkich.
            >
            > Może wykupić pobyt w klasztorze i z tej pozycji spotykać dziewczyny w trakcie c
            > odziennego porannego żebrania o pożywienie we wiosce. Podobno mieszkańcy z ogro
            > mnym szacunkiem ofiarowują jedzenie mnichom.


            Padłam! :-D :-D A może od razu prostytucja świątynna? Kutuzow oddający się pielgrzymkom ;-)
            • gogol77 Re: czekam na relacje - ale optuje, ze... 20.11.17, 13:02
              aandzia43 napisała:
              A może od razu prostytucja świątynna? Kutuzow oddający się pielgrzymkom ;-)>

              Nie, świątynne kapłanki oddające się pielgrzymowi Kutuzowowi.
              Ale z tym byłbym ostrożny!
              Bo zgodnie z 1-szym listem św. Pawła do Koryntian:
              "....Nie zapominajcie, że wasze ciała są częściami ciała Chrystusa. Czy można je więc oderwać od ciała Chrystusa i połączyć z prostytutką? Przenigdy! Pamiętajcie! Ten, kto łączy się z prostytutką staje się z nią jednym ciałem! Przecież Pismo mówi wyraźnie: „Ci dwoje staną się jednym ciałem”. Koniec cytatu.

              Więc ja kibicuje Wontowi, bo Wont (w trosce o zbawienie?) planuje bzykać Tajki dające mu za frajer. I on nie wyklucza, że nawet dla przyjemności.
              Wprawdzie oni też mogą stać się jednym ciałem - gdy żądze poniosą Wonta w objęcia szatana i dopuści się penetracji i na domiar złego to jeszcze w gumie! Ale Wont przecież nie wyklucza pozostania tylko przy masażu. Zakończonym np. hand-jobem?.
            • kutuzow Re: czekam na relacje - ale optuje, ze... 20.11.17, 13:10
              aandzia43 napisała:


              > Padłam! :-D :-D A może od razu prostytucja świątynna? Kutuzow oddający się piel
              > grzymkom ;-)


              Zaskoczę Cię...ale w swoim życiu byłem na dwóch pielgrzymkach Wawa-Częstochowa...tych co to się całą drogę z buta docina...Wiesz, człowiek był młody, głupi...błędy młodości ;-)
              • hello-kitty2 Re: czekam na relacje - ale optuje, ze... 20.11.17, 13:21
                kutuzow napisał:

                > Zaskoczę Cię...ale w swoim życiu byłem na dwóch pielgrzymkach Wawa-Częstochowa.
                > ..tych co to się całą drogę z buta docina...Wiesz, człowiek był młody, głupi...
                > błędy młodości ;-)

                O kurcze, nie spodziewalam sie ;) Urqu tez chyba naparzal w jakims kolku katolickim(zapomnialam jak to sie nazywa, a ja kiedys spiewalam solo jakas kolede w kosciele. NIestety nie rozwinelam tego epizodu w kariere muzyczna ;)
              • aandzia43 Re: czekam na relacje - ale optuje, ze... 20.11.17, 13:26
                kutuzow napisał:

                > aandzia43 napisała:
                >
                >
                > > Padłam! :-D :-D A może od razu prostytucja świątynna? Kutuzow oddający si
                > ę piel
                > > grzymkom ;-)
                >
                >
                > Zaskoczę Cię...ale w swoim życiu byłem na dwóch pielgrzymkach Wawa-Częstochowa.
                > ..tych co to się całą drogę z buta docina...Wiesz, człowiek był młody, głupi...
                > błędy młodości ;-)

                Wiesz, żyjemy tu gdzie żyjemy i człowiek nie raz przypałęta się w rejony nie swoje, bo te rejony ma wszędzie wokół siebie i czasem nawet trudno je ominąć. Zresztą wycieczki bywają sympatyczne i pouczające. Ja raz w okolicach stanu wojennego byłam na czymś co okazało się prywatną pielgrzymką do Częstochowy w intencji konkretnej, a ja myślałam do samego końca że jadę zwiedzać ze znajomymi klasztor ;-) Dopiero jak zaczęli się modlić i uczestniczyć w mszy to się zorientowałam. Swoją opadniętą szczękę pamiętam do dziś.
                A tak w ogóle to chodziło mi o twoje cielesne oddawanie się pielgrzymkom w sensie cielesne oddawanie się żeńskim uczestniczkom pielgrzymki ;-) W jakiejś pogańskiej świątyni boga płodności z przystojnymi chłopakami do puknięcia na zakrystii ;-)

                elgrzymki
                • kutuzow Re: czekam na relacje - ale optuje, ze... 20.11.17, 13:42
                  aandzia43 napisała:

                  > A tak w ogóle to chodziło mi o twoje cielesne oddawanie się pielgrzymkom w sens
                  > ie cielesne oddawanie się żeńskim uczestniczkom pielgrzymki ;-) W jakiejś pogań
                  > skiej świątyni boga płodności z przystojnymi chłopakami do puknięcia na zakryst
                  > ii ;-)

                  Aandzia...jak znasz takowe miejsce to mnie zapisuj w ciemno. Napisz na priva jakieś namiary, to juz się pakuje i lece. Wiesz....tylko żeby potem nie było jak w tym starym dowcipie o orgietce...co to facet zapala światło i mówi "słuchajcie...musimy ustalić jakieś zasady, bo ja już drugi raz loda robię"... więc zdecydowanie wolałbym żeby to nie były pielgrzymki koedykacyjne.
              • proteinawy Re: czekam na relacje - ale optuje, ze... 20.11.17, 14:09
                > Zaskoczę Cię...ale w swoim życiu byłem na dwóch pielgrzymkach Wawa-Częstochowa <

                Poruchales chociaż?
                • kutuzow Re: czekam na relacje - ale optuje, ze... 20.11.17, 14:29
                  proteinawy napisał(a):

                  > > Zaskoczę Cię...ale w swoim życiu byłem na dwóch pielgrzymkach Wawa-Często
                  > chowa <
                  >
                  > Poruchales chociaż?

                  co Ty...wtedy jeszcze byłem "grzecznym chłopcem", poza tym chyba jeszcze pilnował mnie wtedy prokurator (<16).
    • kombinerki_pinocheta00 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 21.11.17, 20:30
      > (Nikki), z którą umówiłem się na spotkanie. Niestety, są zakurwiste czerwone flagi. Mianowicie: laska ma 26 lat, wysłała mi serduszko przed wrzuceniem przeze mnie zdjęć, w korespondencji wyszło, że już nie pracuje jako chef w restauracji (naprawdę porządna restauracja - z jej zdjęć wynikało, że tam pracuje) tylko "sama zarabia na siebie" (I work for myself)

      Nie znam tamtejszych realiów, ani zachowań, ale może panna chce się po prostu pobujać z kimś - w jej i społeczeństwa oczach - majętnym. Bada swój poziom, lajkuje wszystkich, a później przyczepia się do chętnego egzemplarza, w celu osiągnięcia określonych korzyści. Nie napalałbym się na ten przypadek. Zresztą pomysł sam w sobie jest, moim zdaniem, kiepski. Wiadomo, że chodzi o status. Siksy nie będą obrabiały pałki za zmęczone, przepite oczy prawie pięćdziesięcioletniego Mariana z Polski. Rozumiem konwencję (także wątku) i podoba mi się podejście. Cenię za energię, nie wiem skąd bierzesz chęci na podobne eskapady. Chłopie, że Tobie się chce, przecież z niejednej menażki strawę spożywałeś. Nie nudzi Cię to? Jak już wspomniałem nie znam klimatów, może one rzeczywiście mają inne podejście niż białogłowe znad Wisły i stąd przypływ energii, by coś na miejscu zorganizowałeś.

      Zapewne uskuteczniałeś podryw wirtualny na polskim rynku. Widzisz ten schemat, którym kierują się rodaczki? Mnie to tak zniechęca, że nawet nie mam ochoty odpisywać na ich zaczepki. Miałem okres wzmożonej aktywności, ale trwało to dosyć krótko i zdałem sobie sprawę, że to mnie nie bawi. Nawet pikantny cyberseks wydaje mi się śmieszny. Za interakcją z polską panienką kryje się ich chęć korzystania z moich zasobów. I mówimy o bezdzietnych, wykształconych kobietach. O chuj im chodzi w tym banalnym sposobie działania? Podróżujesz? To podróżuj, mam to gdzieś gdzie byłaś i co robiłaś. To twoje życie i wspomnienia. Zarabiasz na siebie? Zarabiaj, miej swoje konto, nic mnie to nie obchodzi ile wyciągasz. Pracujesz u X, wow, a kto/co to jest i po co mi o tym mówisz, przecież to twoje 8-10 h dziennie, które musisz przemęczyć, nie mieszaj mnie do tego.

      >Po niecałych 48h od wykupienia abonamentu, wrzucenia zdjęć i założeniu prawdziwego konta dostałem chyba z czterdzieści wiadomości, serduszek etc od zainteresowanych mną lasek. Jest to fajne bo człowiek czuje się jak kobieta na polskim portalu randkowym, na pewno poprawia to samopoczucie

      Miałem podobne odczucia po pierwszym miesiącu korzystania z pewnej bardzo popularnej apki. Średnio pięć panienek dziennie, przeważnie 5-6, ale trafiały się i 7, a nawet 8, normalnie mogłem wybrzydzać, jak Tatar w czasie brania jasyru. Pan i władca. Panienki same nie rozumieją, jak bardzo komfortową mają sytuację na rynku matrymonialnym. Nawet nie otarły się o męską samotność i brak zainteresowania ze strony płci przeciwnej, nie wiedza co to znaczy, a przydałoby im się trochę pokory.
      Z jednej strony młoda, żwawa Azjatka, a z drugiej pomarszczona, mająca najlepsze lata za sobą, szukająca podwładnego polska księżniczka. Może tutaj należy szukać źródła energii.
      • kag73 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 21.11.17, 20:57
        Panienki same nie rozumieją, jak bardzo komfortową mają sytuację na rynku matrymonialnym. Nawet nie otarły się o męską samotność i brak zainteresowania ze strony płci przeciwnej, nie wiedza co to znaczy, a przydałoby im się trochę pokory.

        A to nie Ty niedawno pisales o zainteresowaniu twoja osoba przez laski, ktore ci sie niestety nie podobaly i jakie miales odczucia? Na co Ci bylo ich zainteresowanie? A dziwisz sie kobietom, bo myslisz, ze one ciesza sie wylacznie zainteresowaniem facetow, ktorzy im sie podobaja.
      • hello-kitty2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 21.11.17, 22:50
        kombinerki_pinocheta00 napisała:

        Siksy ni
        > e będą obrabiały pałki za zmęczone, przepite oczy prawie pięćdziesięcioletniego
        > Mariana z Polski.

        Wont zaokraglil Cie do 50tki ;-)
        • wont2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 21.11.17, 23:00
          hello-kitty2 napisała:

          > kombinerki_pinocheta00 napisała:
          >
          > Siksy ni
          > > e będą obrabiały pałki za zmęczone, przepite oczy prawie pięćdziesięciole
          > tniego
          > > Mariana z Polski.
          >
          > Wont zaokraglil Cie do 50tki ;-)
          ------
          Wiem :( Nie reagowałem bo reszta opisu się zgadzała ;)
    • wont2 Krótki update po 3 dniach 22.11.17, 06:55
      Mam mieszane odczucia odnośnie do przebiegu eksperymentu. Z jednej strony jest zachęcający - dość spory odzew (mam w chwili obecnej na palniku 5 dziewczyn, z którymi coś tam piszę) więc raczej nie powinno być problemu, żeby się pospotykać na lunch czy kolację. Z drugiej strony:
      (a) nie za bardzo mam z nimi o czym rozmawiać, nie tworzy się żadna "więź", która pomogłaby mi przyspieszyć rzeczy na miejscu i chyba lepiej byłoby rozpocząć aktywność na portalu randkowym tuż przed wylotem albo już na miejscu, tak żeby nie przedłużać i umawiać się na spotkanie tego samego albo następnego dnia,
      (b) dziewczyny mają ograniczoną znajomość angielskiego, nie są specjalnie wykształcone, mają jakieś gówniane prace typu ochrona na lotnisku etc
      (c) bezdzietne dwudziestoparolatki mają parę na małżeństwo i dzieci, dzieciate trzydziestoparolatki mają parę, żeby ktoś się nimi "zaopiekował" (czyli w sumie na to samo wychodzi), to się oczywiście nie pojawia na szczęście póki co w rozmowach ale wynika z ich profili,
      (d) na profilach dziewczyn na Phukecie dominują laski z wykształceniem średnim, licencjat mają niektóre a magister to już orzeszek arachidowy w cieście dla uczulonych na orzeszki arachidowe. Z ciekawości zobaczyłem sobie krótko jak to wygląda w Bangkoku i tam jest pełno profili bezdzietnych bardzo atrakcyjnych (dla mnie*) dwudziesto- czy trzydziestokilku dziewczyn z magistrem (formalne wykształcenie w Tajlandii jest dużo bardziej ważne niż w PL), z normalnymi pracami pozwalającymi na niezależność.
      *ja zdecydowanie wolę takie mniej oczywiste piękności, z błyskiem w oku, uśmiechem, ciekawym opisem niż piękności oczywiste
      (e) co ciekawe, mimo iż kliknąłem z dziesięć razy serduszko laskom po czterdziestce - większość nie odwzajemniła (tylko dwie odwzajemniły ale one akurat podobają mi się najmniej).

      Podsumowując, jeśli chodzi o Phuket to na razie tylko jedna laska (dzisiaj nad ranem), taka która urodowo chwyta za moje serce nie tylko za penisa, odwzajemniła moje serduszko. Niestety, 26-lat, dziecko i szuka małżeństwa. Wykształcenie, praca nie wpisane więc pewnie chujnia. Jedyny plus to to, że mieszka sama (w sensie że nie ze znajomymi) i ma psa. W Bangkoku, w następstwie 15-minutowej eksploracji, wymieniłem serduszka z dwiema laskami, chwytającymi za serducho, a poza tym na poziomie. Chyba za rok, jak nabiorę ogłady i doświadczeń, zrobię sobie jednak, tak jak mówi kag krótki postój w Bangkoku przed przyjazdem na Phuket ;)
      • hello-kitty2 Re: Krótki update po 3 dniach 22.11.17, 08:39
        wont2 napisał:

        > (a) nie za bardzo mam z nimi o czym rozmawiać, nie tworzy się żadna "więź"

        O to to, musi byc jakis click. Czasem jest o czym rozmawiac, a z kolei nie mozna nic poczuc.
        Gadaj z nimi o seksie, jak my tu ;-)

        Chyba za rok, jak nabiorę ogłady i doświadczeń, zrobię sobi
        > e jednak, tak jak mówi kag krótki postój w Bangkoku przed przyjazdem na Phuket
        > ;)

        No nie, cale zycie bedziesz jezdzil w jedno miejsce? NIe nudzi Ci sie?
      • kag73 Re: Krótki update po 3 dniach 22.11.17, 10:25
        Wont, to sie dla mnie tak wszystko slyszy jakbys szukal (moze podswiadomie) babki do zwiazku/na dluzej a nie na numerek czy dwa.
        Dosc podobny eksperyment przeprowadzal kiedys jeden moj znajomy, ale w Chinach. Plus byl taki, ze sam mowi co nieco po chinsku (mieszkal tam pare lat), znalazl w necie babki mowiace po angielsku i bylo o czym pogadac. Mial dosc podobne "oczekiwania" do Twoich, wyksztalcenie itd. Tylko, ze on szukal do zwiazku, nie maja nic przeciwko jezeli skonczy sie tylko na seksie (lepsze to niz nic), ale zalozenie bylo, ze szuka babki na dluzej.
        Pamietam, ze w czasie chyba 3 tygodniowego pobytu spotkal sie z trzema. Z jedna polazil po jakichs barach itd., nic wiecej sie nie wydarzylo, no nie zlozylo sie. Druga, pechowo byla chetna ale okazalo sie, ze go pierwszy raz w zyciu zawiodl ptak (no obciach po prostu), dlatego pechowo. Trzecia okazala sie najbardziej interesujaca, warto bylo ciagnac znajomosc. Zostala jego zona.

        • wont2 Re: Krótki update po 3 dniach 22.11.17, 19:55
          kag73 napisała:

          > Wont, to sie dla mnie tak wszystko slyszy jakbys szukal (moze podswiadomie) bab
          > ki do zwiazku/na dluzej a nie na numerek czy dwa.
          ------
          No nie. Ja akurat "związku na dłużej" z Tajką sobie nie wyobrażam, za duże różnice językowe i, przede wszystkim, kulturowe. No, jeszcze jakbym był expatem w Tajlandii to rozumiem - po prostu 99% kobiet w Tajlandii to Tajki więc wybór laski do związku ogranicza się raczej do Tajek. O czym my byśmy ze sobą rozmawiali jak wyznajemy zupełnie inne wartości i mówimy w dwóch zupełnie różnych językach? Optymalnym dla mnie rozwiązaniem jest spotkać fajną, uśmiechniętą, inteligentną Tajkę, z którą mógłbym się pobujać przez cały urlop - pochodzić sobie coś zjeść, pojeździć skuterem po okolicy, pochodzić sobie na masaże, popływać, poleniuchować, pośmiać, pożartować i last but least poruchać. Dla mnie nie byłoby sprawy nawet, żeby utrzymać później kontakt - jak chce to może przyjechać do PL w lecie, wikt i opierunek załatwię (za bilet lotniczy na pewno nie będę płacić, gościnność ma jednak swoje granice nawet w lubelskim kręgu kulturowym), mogę wziąć urlop i pojeździć z nią po Europie, ale to wszystko, nic więcej nie jestem w stanie, i przede wszystkim nie chcę, dać.

          > Dosc podobny eksperyment przeprowadzal kiedys jeden moj znajomy, ale w Chinach.
          > Plus byl taki, ze sam mowi co nieco po chinsku (mieszkal tam pare lat), znalaz
          > l w necie babki mowiace po angielsku i bylo o czym pogadac. Mial dosc podobne "
          > oczekiwania" do Twoich, wyksztalcenie itd. Tylko, ze on szukal do zwiazku, nie
          > maja nic przeciwko jezeli skonczy sie tylko na seksie (lepsze to niz nic), ale
          > zalozenie bylo, ze szuka babki na dluzej.
          > Pamietam, ze w czasie chyba 3 tygodniowego pobytu spotkal sie z trzema. Z jedna
          > polazil po jakichs barach itd., nic wiecej sie nie wydarzylo, no nie zlozylo s
          > ie. Druga, pechowo byla chetna ale okazalo sie, ze go pierwszy raz w zyciu zawi
          > odl ptak (no obciach po prostu), dlatego pechowo. Trzecia okazala sie najbardzi
          > ej interesujaca, warto bylo ciagnac znajomosc. Zostala jego zona.
          --------
          Szanuję to podejście, Azjatki naprawdę potrafią być megaatrakcyjne (chociaż akurat nie gustuję w Azjatkach ale potrafię docenić urodę) ale zastanawiam się czy naprawdę te olbrzymie różnice kulturowe i językowe nie stanowią przeszkody w tym, żeby związek był pełny, żeby nie miał charakteru kontraktu handlowego w której jedna strona dostarcza jedno a druga drugie? Wiem, że to trochę za bardzo idealistyczne, bo w sumie to na tym polega instytucja małżeństwa, ale jednak w naszym kręgu kulturowym na piedestale stawia się aspekty emocjonalne relacji między małżonkami a aspekty materialne, mimo że mają oczywiście wciąż duże znaczenie, są traktowane jako wstydliwe (w odczuciu społecznym moralność i etyka kobiety, która bogato wydała się za mąż jest może nie całkowicie kwestionowana ale na pewno w jakiś sposób deprecjonowana). No i ten twój kolega to nadal szczęśliwy jest? No bo nie sztuka się ożenić z laską z Azji czy innego kręgu kulturowego tylko sztuka czerpać z tego związku w długim terminie satysfakcję.
          • kag73 Re: Krótki update po 3 dniach 22.11.17, 23:04
            "No nie. Ja akurat "związku na dłużej" z Tajką sobie nie wyobrażam, za duże różnice językowe i, przede wszystkim, kulturowe. No, jeszcze jakbym był expatem w Tajlandii to rozumiem - po prostu 99% kobiet w Tajlandii to Tajki więc wybór laski do związku ogranicza się raczej do Tajek. O czym my byśmy ze sobą rozmawiali jak wyznajemy zupełnie inne wartości i mówimy w dwóch zupełnie różnych językach?"

            No dla wielu jest to problemem na chlodno, kiedy analizuja co i jak potrafia albo nie potrafia sobie wyobrazic. Musielibyscie sie porozumiewac w trzecim jezyku, to dla wielu duzy minus. Oczywiscie sprawa moze wygladac troche inaczej "na goraco", gdy sie kogos spotyka i czuje sie do niego miete. Tez mi sie zdarzylo i owszem nawet wyrazilam sceptyzm mowiac: jak my mamy byc razem skoro nawet nie mamy jak sie dogadac, bo jezyki rozne. Na co on byl zdania, ze to nie problem, jezyka sie mozna nauczyc. I rzeczywiscie sie go nauczyl, byl bardzo zmotywowany, zakochany, lecial na mnie. Zreszta zadziwiajace jak szybko czuje sie poufalosc i intymnosc z drugim czlowiekiem, ktorego darzy sie uczuciem. Nawet nie wiadomo jak to sie uklada, niby ma sie ograniczone mozliwosci jezykowe a jednak czlowiek sie z kims rozumie i jest mu zwyczajnie dobrze i nie ma wrazenia, ze czegos mu brakuje. Bo zwiazek to nie tylko slowa. Mozna z kims moc sie rozumiec jezykowo a nudzic sie na smierc a mozna praktycznie tylko w ograniczony sposob wyrazac swoje mysli a czuc sie szczesliwym i kogos kochac. To chyba tak dziala jak jest sie zakochanym. No w kazdym razie przezylam na wlasnej skorze i bylam szczesliwa, czulam, ze zyje, taki to byl intensywny zwiazek, mimo, ze na upartego na pewno jakies dyskusje filozoficzne nie byly mozliwe. Ale nie czulo sie, ze czegos brakuje, bo niczego nie brakowalo.
            Roznice kulturowe wychodza ewentualnie pozniej czy moga dawac sie we znaki ale w zaleznosci od tego jak wielkie sa i o co chodzi albo da sie zdzierzyc, machnac reka, strawic, zaakceptowac albo sie nie da. Wtedy wiadomo mysli sie o rozstaniu.

            "No i ten twój kolega to nadal szczęśliwy jest? No bo nie sztuka się ożenić z laską z Azji czy innego kręgu kulturowego tylko sztuka czerpać z tego związku w długim terminie satysfakcję."

            Megaatrakcyjna ona nie jest. Nie jest to tez jakas transakcja handlowa, to troche jak bylo u proteina. On po prostu chcial wreszcie rodziny, sie ustatkowac, no nie wiem jakby odhaczyc kolejna rzecz na liscie, w koncu dotrzec do tej swojej cichej przystani. Ona chciala dokladnie tego samego: rodziny. No i pobrali sie, przylecieli do Europy i postanowi, ze ona sie troche ogarnie, poduczy angielskiego bardziej i planowali robic dziecko a okazalo sie, ze ono juz bylo w drodze :)
            Hmm, aspekty materialne... tu bym nie powiedziala, ze to o to chodzi. Babka byla w czasie doktoratu, ktory przerwala, zeby moc wyjechac z nim do Europy (Chiny to w dodatku skomplikowany kraj), zawod ma w sumie dobry i planuje tutaj zaczac pracowac w zawodzie. Na razie jest z dzieckiem w domu ale jak pojdzie do przedszkola to ona wystartuje. Ma teraz utrudnione zadanie, bo doszedl jej kolejny jezyk do nauki. Niemniej dzieciak za chwile 3 lata. Facet zdowolony, ma czego chcial, rodzine, dziecko. Robi swoje, nie narzeka. Nie ma wielkiego stresu, ze ona teraz szybko cos musi, bo na zycie im wystarcza. I beda patrzec dalej. Oni sie zgadzaja, spokojniutko wszystko, kazdy robi swoje jak najlepiej potrafi. Widac wzajemny szacunek i lojalnosc. Nie jest to tez moja wizja zwiazku czy malzenstwa, ale jak ktos ma plan i chce rodziny i nie chce juz dluzej czekac a uwaza, ze jakas tam osoba sie nada, to... On 6 lat bezskutecznie szukal w UK i owszem seksy jakies pozaliczal ale zadnej babki do zwiazku nie znalazl i stwierdzil, ze moze byc juz tylko gorzej. Poza tym trzy jego byle tez byly Chinkami, mieszkal tam tez pare lat i pracowal. Zreszta nie wiem, podono milosci do kogos mozna sie nauczyc, kogos pokochac. Co bedzie dalej sie zobaczy.
            To jest wlasnie tak jak podejmuje sie szybkie decyzje, nie ma czasu na dlugie testowanie czy sie poznawanie, wiec troche bierze sie to na zywiol. A potem patrzy sie co przyniesie zycie i bierze na klate, tak mysle, albo rozstaje jak nie da rady inaczej. Tez szybko wyszlam za mojego, tyle, ze tu bylo z miloscia, namietnoscia, rozsterkami, no wszystko bylo w pakiecie ale legalizacja w momencie zakochania, bez dlugiego testowania. On stwierdzil, ze skoro i tak jestesmy razem to mozemy byc razem ohajtani (bedzie latwiej dla mnie) a jak nie bedziemy chciec byc razem to sie zawsze mozemy rozwiesc.
          • kag73 Re: Krótki update po 3 dniach 22.11.17, 23:16
            "Optymalnym dla mnie rozwiązaniem jest spotkać fajną, uśmiechniętą, inteligentną Tajkę, z którą mógłbym się pobujać przez cały urlop - pochodzić sobie coś zjeść, pojeździć skuterem po okolicy, pochodzić sobie na masaże, popływać, poleniuchować, pośmiać, pożartować i last but least poruchać. Dla mnie nie byłoby sprawy nawet, żeby utrzymać później kontakt - jak chce to może przyjechać do PL w lecie, wikt i opierunek załatwię (za bilet lotniczy na pewno nie będę płacić, gościnność ma jednak swoje granice nawet w lubelskim kręgu kulturowym), mogę wziąć urlop i pojeździć z nią po Europie, ale to wszystko, nic więcej nie jestem w stanie, i przede wszystkim nie chcę, dać.

            A plan niezly, calkiem Ok, no moze sie uda zrealizowac.
            • zork_ne Re: Krótki update po 3 dniach 23.11.17, 08:28
              Pierwszy raz piszę, ale akurat w tym temacie czuję się dość mocno. Po pierwsze ten optymalny plan to jest w Tajlandii nazywany "girlfriend experience" i dość łatwo zrealizować za odpowiednią gotówkę. I będzie to mniej lub bardziej zakamuflowana dziewczyna "pracująca". Dużo z takimi rozmawiałem, nie korzystałem z usług, nie mniej dużo od takich dziewczyn można się dowiedzieć. Lubią rozmawiać tak po prostu do momentu aż znajdą klienta. Zazwyczaj są to normalne dziewczyny z normalnymi problemami i nie muszą grać by przeciętny Europejczyk wziął ją za zwykłą dziewczynę. Niektóre przyjechały z biednej wioski, gdzie nie ma pracy, inne uciekają przed wojną z islamistami (południe Taj niedaleko granicy z Malezją) i boją się, że się wyda, gdzie pracują bo grozi im za to śmierć i tak dalej. O dziewczynie takiej nie pracującej, takiej "z warzywniaka" - można z góry zapomnieć i to zwłaszcza na Phuket. Najlepiej się pogodzić z tym i pójść na "girlfriend experience" i mieć swój eksperyment. Kontakt nawet można utrzymywać poźniej :) To nie jest takie hop siup - lecę do Azji, Ameryki południowej i znajduję żonę/dziewczynę tylko na seks. Aby znaleźć prawdziwą fajna dziewczynę to trzeba się potężnie napracować (najlepiej to znać lokalną społeczność i to od podszewki). To nie jest 2 tygodnie. Oczywiście jest taka możliwość i to się zdarza, ale kobity są tam cwane. Proponuję przeczytać - ta historia akurat o Wietnamce, ale to dotyczy całego regionu - w szczególności Tajlandii. Przeciętny człowiek nie zauważy nawet czerwonych flag. Ile ja to mógłbym historii opowiedzieć :D Polecam także film "Moja żona Tajka" - chociaż to wersja light tego co może się zdarzyć.
              www.stickmanbangkok.com/readers-submissions/2006/01/a-vietnamese-tale-my-perfect-wife/

              Podsumowując - znam dużo par mieszanych - nie dla pieniędzy. Część mieszka w Europie, część w Azji - fajnie mają - ale starają się zrozumieć własne kultury, dążą do kompromisów. Większość takich eksperymentów jak powyżej kończy się większymi lub mniejszymi konsekwencjami :) Życzę tych mniejszych. I język nie ma za dużego znaczenia - można porozumiewać się na przykład po angielsku i nie przeszkadza to w udanych mieszanych małżeństwach :)
              • ployd Re: Krótki update po 3 dniach 23.11.17, 10:07
                Bardzo ciekawa ta historia u Stickmana.

                Uwaga spoiler, niech czyta tylko ten kto nie chce czytać całej długiej historii:
                For most of the past three months since Thuy disappeared I have been a complete mess. My heart was full with anguish & rage. Thoughts of revenge frequented my mind. My will to be a good person to others is no longer constant. I lost faith in myself, love, goodwill & the world. I felt overwhelming guilt at the pain I have brought my family. They all loved her so much & have struggled emotionally with her disappearance. I felt overwhelming embarrassment at allowing myself to be fooled in such a big way. These feelings have subsided somewhat but the emotional scars will probably always remain with me to some extent. I will never be the same person as before, for better or worse I am not sure.
                • ployd Re: Krótki update po 3 dniach 24.11.17, 11:11
                  Prawdę powiedziawszy... rzadko się widuje lepszy scenariusz filmowy niż ta z życia historia u Stickmana, dobrze że opowiedziana przez Australijczyka w całej rozciągłości
              • wont2 Re: Krótki update po 3 dniach 23.11.17, 19:43
                zork_ne napisał(a):

                > Pierwszy raz piszę, ale akurat w tym temacie czuję się dość mocno. (...)
                ------
                Dzięki za wpis! Blog stickmana czytam obecnie namiętnie i w każdej wolnej chwili ale do tego wpisu wcześniej nie dotarłem. Strasznie przykra historia ale z drugiej strony, gość miał tyle red flags, że w sumie na własne życzenie. Co do kurewek na dłuższy wynajem, to zupełnie mnie to interesuje. Celem eksperymentu, który jest równocześnie moim celem jest umilenie wyjazdu poprzez poznanie normalnej Tajki, której nie będę płacić za towarzystwo. A sprawdzenie czy jest to kurewka czy w miarę normalna dziewczyna będzie chyba proste - ta pierwsza będzie chciała pieniądze za towarzystwo. Póki co nie mam zdania czy to wykonalne czy nie, zobaczymy. Zgadzam się natomiast z tym, że to może być dużo trudniejsze niż w Bangkoku. Stickman pisze (tyle że mówi o swoich doświadczeniach z Bangkoku a nie z Phuketu niestety), że jest wiele Tajek-singielek, które szukają do seksu farangów, bo z jednej strony lubią po prostu seks a z drugiej strony zależy im na zachowaniu twarzy wśród znajomych i nie chcą wychodzić na łatwe - a farang to farang, nie zna jej znajomych, nikomu nie powie, więc skoro dupodanie nie wyszło na jaw to tak jakby się nie wydarzyło. Sorki, że znowu powołuję się na stickmana, ale muszę powiedzieć, że im dłużej czytam jego stronę tym większym szacunkiem go darzę za jego szczerość, bezpośredniość, umiejętność syntezy i integralność.
                • sabat3 Re: Krótki update po 3 dniach 23.11.17, 22:18
                  Swoją drogą ciekawe, czy w języku angielskim Phuket kojarzy się komuś z "fucked"...
                  Bo Bang-Cock jest jednak dość oczywiste.
                  • hello-kitty2 Re: Krótki update po 3 dniach 24.11.17, 01:54
                    sabat3 napisał:

                    > Swoją drogą ciekawe, czy w języku angielskim Phuket kojarzy się komuś z "fucked
                    > "...
                    > Bo Bang-Cock jest jednak dość oczywiste.

                    Posmialam sie ;-) Nawet po polsku [puket] to tez jakby z pukaniem (puku-puku). W ogole moze razem z BankCock'iem stanowia taka zakamuflowana reklame ruchania ;-) A teraz dzieki corocznym raportom Wonta to juz caly ten kraj kojarzy mi sie juz tylko z jednym ;)
                    • ployd Re: Krótki update po 3 dniach 24.11.17, 08:38
                      Przez wiele lat ten kraj kojarzył mi się głównie z piosenką One Night in Bangkok. Znakomity utwór taneczny autorstwa Benny Anderssona i Björna Ulvaeusa z ABBY! To nawet słychać w refrenie. Bo zwrotki są rapowane. Fenomenalny kawałek. Przyjaciel student poleciał tam i chyba stracił dziewictwo właśnie w Bangkoku z Tajką profesjonalistką bo na koniec opowieści zaznaczył żebym nie opowiadał innym, z czego wywnioskowałem że może chodzić o pierwszy raz. Zarazem bardzo imponujący geograficznie i bardzo skromny romantycznie:))
                • zork_ne Re: Krótki update po 3 dniach 24.11.17, 10:17
                  Ten dłuższy wynajem nie zawsze działa jtak, że daje się od razu pieniądze do łapki. Czasem się spotyka taką dziewuchę wydaje się normalna, zabiera się ją na kolacje, jedzie na wysepkę jakąś - full romantico. A okazuje się na koniec na przykład po powrocie do domu, że jednak to była Pani pracująca, albo nigdy się człowiek tego nie dowie. Może się okazać, że próbuje zastawić tylko emocjonalne sidła, by się wyrwać z "pracy", a jej brat to nie brat, tylko mąż. Często Farangi wpadają w taką pułapkę i okazuje się, że ta śliczna żona miała dość bogatą przeszłość. Na szczęście nie wszystkie, ale Phuket to Phuket Jest ton często docelowym celem migracji z biednych wiosek i praca bar girl jest jednym z etapów przejsciowych, często z nadzieją, że pojawi się biały królewicz na koniu (jakby to nie brzmiało) i wywiezie do USA lub Europy :D A jakie fajne historie można poczytać o ślubach w Taj farangów :D
                  Kiedyś dużo czytałem historii i sporo rozmawiałem :) Dlatego od Tajlandii trzymam się na dystans :) Kiedyś rozmawiając z Tajką zapytałem się jak to jest w małżeństwie, czy to prawda, że mąż jest na ostatnim miejscu. Powiedziała: na pierwszym miejscu są rodzice bo dali wykształcenie, pomogli w życiu i finansowo. Na drugim miejscu są dzieci. Mąż jest na miejscu trzecim, ma się mną opiekować :D Tyle w temacie :)
                  • sabat3 Re: Krótki update po 3 dniach 24.11.17, 10:32
                    Ktoś kiedyś linkował statystyki (jak znam życie - Urqu), że im biedniejszy kraj, tym silniej działa komponent statusu i majątku w przypadku męskiej atrakcyjności. Kobiety też są bardziej bezwzględne jeśli chodzi o pieniądze i bardziej zdeterminowane by je osiągnąć za wszelką cenę. Stygmat głodu.
                    A może to było u Bussa? :P
                    Tak czy owak - daje to do myślenia każdemu, kto szuka partnerki za granicą.
                    Jak wybierze Cię Angielka czy Amerykanka, to znaczy, że jest namiętna ;)
                    • kutuzow Re: Krótki update po 3 dniach 24.11.17, 11:00
                      sabat3 napisał:

                      > Tak czy owak - daje to do myślenia każdemu, kto szuka partnerki za granicą.
                      > Jak wybierze Cię Angielka czy Amerykanka, to znaczy, że jest namiętna ;)

                      Sabat, idziesz na skróty w swoich analizach i dlatego potem dziwne wnioski wysnuwasz.
                      Jak Cię wybierze ta Angielka czy Amerykanka, to przede wszystkim świadczyłoby to o tym, że Twój status jest co najmniej równy im. Pamiętaj że Panie patrzą na swój poziom i w górę. Zobacz że Polki, też jakoś nie wybierają na mężów Ukrainców...a raczej mężczyzn z Europy Zachodniej (wrzucałem już tu statystyki kiedyś).
                      (pomijam przypadki w stylu gość 25 lat o ciele młodego Brada Pitta -bo to margines).
                      • sabat3 Re: Krótki update po 3 dniach 24.11.17, 11:35
                        kutuzow napisał:
                        > Sabat, idziesz na skróty w swoich analizach i dlatego potem dziwne wnioski wysn
                        > uwasz.
                        > Jak Cię wybierze ta Angielka czy Amerykanka, to przede wszystkim świadczyłoby t
                        > o o tym, że Twój status jest co najmniej równy im. Pamiętaj że Panie patrzą na
                        > swój poziom i w górę. Zobacz że Polki, też jakoś nie wybierają na mężów Ukrainc
                        > ów...a raczej mężczyzn z Europy Zachodniej (wrzucałem już tu statystyki kiedyś)
                        > .
                        > (pomijam przypadki w stylu gość 25 lat o ciele młodego Brada Pitta -bo to margi
                        > nes).

                        Powrót do tego o czym mówiłem kiedyś, a Lybbli się spodobało - kwestia tego na jakie stanowisko aplikujesz.
                        Na męża - ok, może masz rację.
                        Na kochanka - według mnie Twoja reguła nie musi się sprawdzić. W przypadku kiedy główną rolę między ludźmi odgrywa pożądanie, a nie wyrachowanie, to wszystkie te kalkulacje przestają działać.
                        I sądzę, a wręcz mam pewność, że niejedna Amerykanka czy Angielka mogłaby pójść do łóżka z facetem z Europy Wschodniej, bo wpadł jej w oko, zrobił wrażenie itd.

                        Mówimy o dwóch różnych sprawach. Mnie w rozważaniach w ogóle nie zajmuje to, czyim mężem można zostać a czyim nie, bo jak dobrze wiesz, życie seksualne ludzi często rozmija się z ich życiem matrymonialnym ;)
                      • kag73 Re: Krótki update po 3 dniach 24.11.17, 11:37
                        > Tak czy owak - daje to do myślenia każdemu, kto szuka partnerki za granicą.
                        > Jak wybierze Cię Angielka czy Amerykanka, to znaczy, że jest namiętna ;)

                        "Sabat, idziesz na skróty w swoich analizach i dlatego potem dziwne wnioski wysnuwasz.
                        "Jak Cię wybierze ta Angielka czy Amerykanka, to przede wszystkim świadczyłoby to o tym, że Twój status jest co najmniej równy im."

                        No ale wlasnie, ze niekoniecznie, bo on z Polski wiec duze szanse, ze ma mniej, stad zapewne ona leci na niego, bo ja kreci jego wyglad np :)

                        "Pamiętaj że Panie patrzą na swój poziom i w górę. Zobacz że Polki, też jakoś nie wybierają na mężów Ukrainców...

                        No ale "recznikowy"(biedny) z Egiptu to juz miewa wieksze szanse, nie tylko do lozka, o ile dobrze kojarze (a potem placz i zgrzytanie zebow :)). Wiec cos byc musi: skoro juz nie wyglad to niech chociaz bedzie status.
                        Na moim karaibskim wyjezdzie poznalam ostatnio ciekawy przypadek: babka Holenderka, lekarz, facet Latynos, groszem nie smierdzi, ale...jest od niej jakies 9 lat mlodszy i no....tancerz, cialo jak mlody Bog, tam nie ma ani grama tluszczu, piekne miesnie (okiem ekspertki) i taka przemila aparycja, usmiech piekny. No i ona na urlopach pobywala tu i tam i pare razy az w koncu w styczniu zabrala go ze soba do Holandii, na dluzej. Ona pracuje zawodowo, on uczy sie jezyka i zajmuje sie domem. I teraz jestem ciekawa jak sie sprawa potoczyla dalej, jak pojade to sie dowiem (jestem w kontakcie z jego matka).

                        A teraz jeszcze jest cala fala oszustow amantow ineternetowych z Afryki Zach. chyba, czytalam, ktorzy rokochali w sobie tuziny kobiet w Europie zach (w Niemczech) i opykali na kilka i kilkanascie tysiecy euro. Bo zakochane wysylaly, facet byl w potrzebie.
                        W dodatku panie w zaleznosci od wieku i doswiadczen maja rozne spojrzenie na te sprawy. Znam pary w Polsce w moim wielku i mlodsze, ktore sa ze soba 15 czy 20 lat i wiecej. O statusie wiedzieli niewiele, bo szkloly srednie dopiero konczyli albo poznali sie na studiach. I takich par jest mnostwo. Co innego natomiast, tak mysle, ludzie po rozwodach, albo w wieku 30+ albo 40 single itd. Chociaz i tutaj wyglada roznie, bo...juz wszystko mam, dzieciaki, ulozone zycie, wiec niech kocha i bedzie przyzwoity i zainteresowany zwiazkiem, co by milo spedzac czas i zeby miec bliska osobe i wzajemnie sie wspierac. No i zeby w miare wygladal, jezeli babka jest zainteresowana seksem.
                        Co nie zmenia faktu, ze sa tez kobiety lecace przede wszystkim na pieniadze i wygodne zycie.

                        • sabat3 Re: Krótki update po 3 dniach 24.11.17, 11:51
                          Wciąż obracamy się wokół własnych priorytetów i jesteśmy w tej rozmowie niewolnikami własnej narracji.
                          Fakt - jeśli ktoś za target bierze dziewczyny między dwudziestym a trzydziestym rokiem życie, których uroda powala na łopatki, a życiowe ambicje i chęć sprzedania skóry najdrożej jak się da powala na łopatki do kwadratu, to istotnie "kobiety" będą miały takie oczekiwania a nie inne. W takiej narracji "kobiety" to bardzo wąski termin. Nie mieści się w nim gruba Hela z wąsem, która sprzedaje kiełbasę w sklepie mięsnym i chudziutka pani Zosia, nauczycielka języka polskiego, lat czterdzieści pięć. Pulchna ale dynamiczna menedżerka też pewnie nie ;) Warto odpowiedzieć o jakich "kobietach" dyskutujemy.
                          To symptomatyczne Kag, że wspomniałaś o pięknym tancerzu ;)
                          W mojej narracji kobiety równie często "patrzą w serce", że się tak górnolotnie wyrażę. Mnóstwo kobiet jest zauroczonych tym, jak dany mężczyzna się zachowuje, co mówi, w jaki sposób myśli, kim jest. Ja to widzę. Widziałem od dawna.
                          • kag73 Re: Krótki update po 3 dniach 24.11.17, 12:08
                            No dokladnie. Niektorzy mowiac "kobiety" maja na mysli tylko i wylaczie "atrakcyjne kobiety". I czego oczekuje facet 40 + szukajacy swoich szans u atrakcyjnych duzo mlodszcy od siebie kobiet. No nawet przy uzgledniuniu, ze niektore lubia starszych, pwiedzialabym, ze kobiety to tez mezczyzni i czyms je jednak urzec trzeba, zeby wilgotnialy i chcialy. A nawet jezeli maja tylko chciec a niekoniecznie wilgotniec to tez im cos zaoferowac trzeba. No facetom tez nie staje tylko dlatego, ze na horyzoncie pojawi sie "jakas" albo "kazda" babka. No badzmy powazni :)
                          • hello-kitty2 Re: Krótki update po 3 dniach 24.11.17, 14:57
                            sabat3 napisał:

                            > Wciąż obracamy się wokół własnych priorytetów i jesteśmy w tej rozmowie niewoln
                            > ikami własnej narracji.
                            > Fakt - jeśli ktoś za target bierze dziewczyny między dwudziestym a trzydziestym
                            > rokiem życie, których uroda powala na łopatki, a życiowe ambicje i chęć sprzed
                            > ania skóry najdrożej jak się da powala na łopatki do kwadratu, to istotnie "kob
                            > iety" będą miały takie oczekiwania a nie inne. W takiej narracji "kobiety" to b
                            > ardzo wąski termin. Nie mieści się w nim gruba Hela z wąsem, która sprzedaje ki
                            > ełbasę w sklepie mięsnym i chudziutka pani Zosia, nauczycielka języka polskiego
                            > , lat czterdzieści pięć. Pulchna ale dynamiczna menedżerka też pewnie nie ;) Wa
                            > rto odpowiedzieć o jakich "kobietach" dyskutujemy.

                            No tak, do tego dochodzi roznice w wartosciowaniu seksu tj jaki seks uwazamy za wartosciowy dla nas? Dla jednego to moze byc seks w zwiazku, dla innego kazdy byle byl namietny, dla innego tylko z kims ladnym. Mnie np seks, jaki Ty opisujesz (z pozadania) zupelnie nie wystarcza wiec generalnie mi to zwisa czy mnie ktos pozada, a ja moze bym sobie go przeleciala. Jesli nie ma czegos wiecej, nie oplaca mi sie nawet zdejmowac majtek, a co dopiero dojechac czy nie daj boze za cos zaplacic. Potem wychodze na wyrachowana ;-)
                            • aandzia43 Re: Krótki update po 3 dniach 24.11.17, 16:33

                              >
                              > No tak, do tego dochodzi roznice w wartosciowaniu seksu tj jaki seks uwazamy za
                              > wartosciowy dla nas? Dla jednego to moze byc seks w zwiazku, dla innego kazdy
                              > byle byl namietny, dla innego tylko z kims ladnym. Mnie np seks, jaki Ty opisuj
                              > esz (z pozadania) zupelnie nie wystarcza wiec generalnie mi to zwisa czy mnie k
                              > tos pozada, a ja moze bym sobie go przeleciala. Jesli nie ma czegos wiecej, nie
                              > oplaca mi sie nawet zdejmowac majtek, a co dopiero dojechac czy nie daj boze z
                              > a cos zaplacic. Potem wychodze na wyrachowana ;-)
                              >

                              Nie bardzo rozumiem. Jest ci wszystko jedno czy cię pożąda gość z którym idziesz do łóżka, a jednocześnie mówisz że potrzebujesz "czegoś więcej". To co to jest to "więcej" jeśli nawet jest ci wszystko jedno czy bzyka cię od niechcenia, z przymusu?
                              • mabelle2000 Re: Krótki update po 3 dniach 24.11.17, 18:33
                                aandzia43 napisała:

                                > Nie bardzo rozumiem. Jest ci wszystko jedno czy cię pożąda gość z którym idzies
                                > z do łóżka, a jednocześnie mówisz że potrzebujesz "czegoś więcej".

                                Nie napisala " wszystko jedno czy pozada", tylko ze jej "nie wystarcza".

                                . To co to jes
                                > t to "więcej" jeśli nawet jest ci wszystko jedno czy bzyka cię od niechcenia, z
                                > przymusu?
                                >

                                Andzia udaje ze nie rozumie ;-) Pozadanie jest z automatu.
                                *Wiecej*, to na przyklad chcialby miec ze mna hodowle strusi, albo zebym zostala macocha dla jego dzieci ;-)

                                • kag73 Re: Krótki update po 3 dniach 24.11.17, 19:00
                                  "Nie napisala " wszystko jedno czy pozada", tylko ze jej "nie wystarcza".

                                  Nie napisala, ze jej nie wystarcza", napisala: "...wiec generalnie mi to zwisa czy mnie ktos pozada, a ja moze bym sobie go przeleciala".
                                  Tylko, ze czasem moglaby miec jednak problem z przeleceniem go jak mu na ten przyklad z braku pozadania nie stanie :( No chyba, ze jekos inaczej go przeleci :)
                                • hello-kitty2 Re: Krótki update po 3 dniach 24.11.17, 19:32
                                  mabelle2000 napisała:

                                  > aandzia43 napisała:
                                  >
                                  > > Nie bardzo rozumiem. Jest ci wszystko jedno czy cię pożąda gość z którym
                                  > idzies
                                  > > z do łóżka, a jednocześnie mówisz że potrzebujesz "czegoś więcej".
                                  >
                                  > Nie napisala " wszystko jedno czy pozada", tylko ze jej "nie wystarcza".

                                  Tak, jak piszesz.

                                  > *Wiecej*, to na przyklad chcialby miec ze mna hodowle strusi, albo zebym zostal
                                  > a macocha dla jego dzieci ;-)

                                  TEz tak moze byc. Jednak 'wiecej' to z reguly oznacza uczucie ale i tez moze byc wylacznosc, no roznosci. Samo pozadanie to za malo.
                              • kag73 Re: Krótki update po 3 dniach 24.11.17, 19:14
                                "Nie bardzo rozumiem. Jest ci wszystko jedno czy cię pożąda gość z którym idziesz do łóżka, a jednocześnie mówisz że potrzebujesz "czegoś więcej". To co to jest to "więcej" jeśli nawet jest ci wszystko jedno czy bzyka cię od niechcenia, z przymusu?"

                                Ach, bo kitty szuka teraz milosci i porozumienia dusz, faceta, ktorego moglaby podziwiac, za tym teskni. Jeszcze pare lat temu majtki zdejmowala tylko dla pozadania i z pozadania :)
                              • wont2 Re: Krótki update po 3 dniach 24.11.17, 20:01
                                aandzia43 napisała:

                                "wiec generalnie mi to zwisa czy mnie ktos pozada"


                                > Nie bardzo rozumiem. Jest ci wszystko jedno czy cię pożąda gość z którym idzies
                                > z do łóżka, a jednocześnie mówisz że potrzebujesz "czegoś więcej". To co to jes
                                > t to "więcej" jeśli nawet jest ci wszystko jedno czy bzyka cię od niechcenia, z
                                > przymusu?
                                -----
                                Daj spokój tej analizie. Kitty weszła tylko, jak ma w zwyczaju raz na jakiś czas, w tryb "weirdo". I tak wolę ten tryb niż tryb "creep" jak zaczyna mówić o Bogu i Starym Testamencie. Trzeba tylko odczekać, nie wnikać i będzie za chwilę dobrze.
                                • hello-kitty2 Re: Krótki update po 3 dniach 24.11.17, 20:31
                                  wont2 napisał:

                                  > Daj spokój tej analizie. Kitty weszła tylko, jak ma w zwyczaju raz na jakiś cza
                                  > s, w tryb "weirdo". I tak wolę ten tryb niż tryb "creep" jak zaczyna mówić o Bo
                                  > gu i Starym Testamencie. Trzeba tylko odczekać, nie wnikać i będzie za chwilę d
                                  > obrze.

                                  Wont jak Ty mnie znasz, co za gebokie obserwacje kryja sie za tymi rozmowami o dupie maryni, ktore zazwyczaj prowadzimy ;) A odpowiesz mi szczerze, na tyle na ile mnie znasz, na jedno pytanie? Pytanie: czy uwazasz, ze jestem plytka? Prosze o szczera odpowiedz, bo jestem w dole, jak zauwazyles.

                                  A Nowy Testament o milosci to interpretujemy: wszyscy sie teraz radosnie poruchajmy tfu pokochajmy, tak ;-)
                                  • wont2 Re: Krótki update po 3 dniach 24.11.17, 20:52
                                    hello-kitty2 napisała:

                                    A odpowiesz mi szczerze, na tyle na
                                    > ile mnie znasz, na jedno pytanie? Pytanie: czy uwazasz, ze jestem plytka? Pros
                                    > ze o szczera odpowiedz, bo jestem w dole, jak zauwazyles.
                                    ------
                                    Odpowiem po buddyjsku, czyli, żeby nie odpowiedzieć - bo to zbyt ogólne, szerokie pytanie. A czy ocean jest płytki? Na płyciznach jest płytki, a na głębinach, głęboki. Ot, co. I tak ma chyba większość z nas. Tyle, że u ciebie burze, huragany, tornada, wiry wodne, potem rozpogodzenia, potem znowu burze, huragany, tornada, wiry wodne.
                                    • hello-kitty2 Re: Krótki update po 3 dniach 24.11.17, 21:13
                                      wont2 napisał:

                                      > Odpowiem po buddyjsku, czyli, żeby nie odpowiedzieć - bo to zbyt ogólne, szerok
                                      > ie pytanie. A czy ocean jest płytki? Na płyciznach jest płytki, a na głębinach,
                                      > głęboki. Ot, co. I tak ma chyba większość z nas. Tyle, że u ciebie burze, hura
                                      > gany, tornada, wiry wodne, potem rozpogodzenia, potem znowu burze, huragany, to
                                      > rnada, wiry wodne.

                                      Ok, wiesz jak jeszcze kiedys czytalam horoskopy, to sie doczytalam, ze jestem wiatrem. A taki job wiatru: burze, tornada, huragany. Dlatego podobniez najlepiej sie komponuje z ogniem, bo ziemia to zamiatam, a wode wylewam z brzegow, choroba morska gwarantowana ;)
                                      • wont2 Re: Krótki update po 3 dniach 24.11.17, 21:18
                                        hello-kitty2 napisała:

                                        > Ok, wiesz jak jeszcze kiedys czytalam horoskopy, to sie doczytalam, ze jestem w
                                        > iatrem. A taki job wiatru: burze, tornada, huragany. Dlatego podobniez najlepie
                                        > j sie komponuje z ogniem, bo ziemia to zamiatam, a wode wylewam z brzegow, chor
                                        > oba morska gwarantowana ;)
                                        ----
                                        Ale gasisz też ogień ;)
                                        • hello-kitty2 Re: Krótki update po 3 dniach 24.11.17, 21:36
                                          wont2 napisał:

                                          > Ale gasisz też ogień ;)

                                          Jak ogien duzy to sie jeszcze bardziej jara, jak go dmucham ;-)
                                          • hello-kitty2 Re: Krótki update po 3 dniach 24.11.17, 21:58
                                            Wont tam w jakims momencie jakiegos watku opisywales jakie dupsko nadaje sie do klapsow. Czy to laski w czapce i w dlugich kozakach z drugiego skladu tanecznego sie nadaje? Wystarczajaco sprezyste? Bo wgapiam sie w nie caly dzien... Ale cos mi sie wydaje, ze w Ameryce Poludniowej blizej niz w Azji do tego idealu ;)

                                            www.youtube.com/watch?v=5yWRfFwWd_w
                                            • wont2 Re: Krótki update po 3 dniach 24.11.17, 22:25
                                              hello-kitty2 napisała:

                                              > Wont tam w jakims momencie jakiegos watku opisywales jakie dupsko nadaje sie do
                                              > klapsow. Czy to laski w czapce i w dlugich kozakach z drugiego skladu taneczne
                                              > go sie nadaje? Wystarczajaco sprezyste? Bo wgapiam sie w nie caly dzien... Ale
                                              > cos mi sie wydaje, ze w Ameryce Poludniowej blizej niz w Azji do tego idealu ;)
                                              >
                                              > www.youtube.com/watch?v=5yWRfFwWd_w
                                              ---------
                                              Nadaje się. Fajna laska ze świetną dupą. Mogłaby być niezłą kandydatką na żonę, ale szkoda że ma tatuaż. No bo jak jestem sobie w stanie wyobrazić, że da się stukać całe życie tą samą laskę to widoku przez całe życie tego samego tatuażu bym chyba nie zdzierżył :/
                                          • wont2 Re: Krótki update po 3 dniach 24.11.17, 22:17
                                            hello-kitty2 napisała:

                                            > wont2 napisał:
                                            >
                                            > > Ale gasisz też ogień ;)
                                            >
                                            > Jak ogien duzy to sie jeszcze bardziej jara, jak go dmucham ;-)
                                            ----
                                            No, może. Ale żeby ogień rozniecił się w pożar, to najpierw wiaterek, zefirek, wietrzyk, i dopiero potem wichury i huragany, bo nie rozpalisz tylko zgasisz :)

                                            Miałem się nie żalić, bo myślałem że problem rozwiązany, ale dzisiaj mój eksperyment napotkał na pierwszą nieprzewidzianą przeszkodę. Otóż, ni mniej ni więcej, ale skasowali mi konto (your account has been terminated) w ramach systemu eliminowania oszustw i nieuczciwych osób :)

                                            Pisałem do nich jak na Berdyczów, żeby się dowiedzieć o co chodzi, nawet dwa razy dzwoniłem do Australii, bo tam mają siedzibę, ale się nie doczekałem konsultanta ani żadnej mailowej odpowiedzi. Do głowy przychodziły mi dziwne pomysły - obraziłem kogoś tym, że napisałem, że szukam normalnej Tajki i ktoś to odebrał, że sugeruję, że Tajki są zazwyczaj nienormalne? Tego rodzaju absurdalne myśli chodziły mi po głowie, bo naprawdę nie zrobiłem niczego złego. Ani nie oszukiwałem ani nikogo nie obrażałem.

                                            Dopiero jak ich trochę postraszyłem, bo na szczęście za dostęp zapłaciłem, więc jakieś prawa tam chyba mam, to mi po pół godzinie przywrócili dostęp i wyjaśnili, że to awaria systemu i przepraszają. Ok, coś się zjebało, zdarza się. Ale niestety po jakichś dwóch godzinach znowu mi zablokowali dostęp. Pewnie znów awaria... W związku z tym prawie cały dzień jestem bez dostępu do portalu, spragnione moich wiadomości i "serduszek" laski widzą pewnie, że usunęli mi konto, bo jestem oszustem... Zajebiście. Jednej zdążyłem wytłumaczyć, że skasowali mi konto przez pomyłkę i dlatego nie mogłem odpisywać ale reszta pewnie nadal myśli, że jestem kolejnym farangiem-oszustem. Póki co mogę jedynie do nich pisać i uprzejmie straszyć konsekwencjami, żeby odzyskać dostęp do konta, nie będę się unosić i rezygnować, bo eksperyment się nie powiedzie. Ale po wszystkim, jak już przestanę korzystać z ich usług, nie omieszkam się podzielić moimi przemyśleniami na temat jakości ich usług z mastercardem (chargeback), Australijską Federacją Konsumentów (dzisiaj ich googlałem) i braćmi-farangami na tajocentrycznych forach internetowych. Jeszcze raz - całe szczęście, że zapłaciłem za usługę więc mam jakieś prawa, których mogę dochodzić. Zupełnie jak z kobietami i moją stopką.
                                            • hello-kitty2 Re: Krótki update po 3 dniach 24.11.17, 22:28
                                              wont2 napisał:

                                              W związku z tym prawie cały dzień jestem bez dostępu do portalu, spragni
                                              > one moich wiadomości i "serduszek" laski widzą pewnie, że usunęli mi konto, bo
                                              > jestem oszustem... Zajebiście. Jednej zdążyłem wytłumaczyć, że skasowali mi kon
                                              > to przez pomyłkę i dlatego nie mogłem odpisywać ale reszta pewnie nadal myśli,
                                              > że jestem kolejnym farangiem-oszustem.

                                              hahaha przejrzeli Cie, ze chcesz tylko darmowo poruchac. Trzeba bylo tej jednej, ktora zdazyles zlapac powiedziec zeby jeszcze tym paru innym, co je planujesz w tym samym czasie obrabiac, przekazala, ze nie jest oszustem! ;-)
                                              • wont2 Re: Krótki update po 3 dniach 24.11.17, 22:36
                                                hello-kitty2 napisała:

                                                > hahaha przejrzeli Cie, ze chcesz tylko darmowo poruchac. Trzeba bylo tej jednej
                                                > , ktora zdazyles zlapac powiedziec zeby jeszcze tym paru innym, co je planujesz
                                                > w tym samym czasie obrabiac, przekazala, ze nie jest oszustem! ;-)
                                                ----
                                                Tylko nie darmowo! Dwadzieścia euro ponad zapłaciłem za miesiąc dostępu :) Zresztą, tematu seksu z nikim online nie poruszałem i nie zamierzam poruszać. Umawiam się tylko na kawę/lunch. Tutaj chodzi o coś innego, coś czego jeszcze nie rozgryzłem albo najprawdopodobniej, po prostu, pierdoli im się coś w systemie bo inaczej tego nie da się wytłumaczyć.
                                                • lybbla Re: Krótki update po 3 dniach 24.11.17, 23:01
                                                  wont2 napisał:

                                                  > pierdoli im się coś w systemie bo
                                                  > inaczej tego nie da się wytłumaczyć.

                                                  Da się. Jesteś jedyny w swoim rodzaju. Znaczy się Twój internetowy profil jest unikalny. Dzięki temu adminy z tamtego serwisu czytają to forum i wiedzą co knujesz. By się upewnić, że to Ty skasowali Ci konto czasowo, Ty zacząłeś się burzyć na forum, że Cię skasowali więc teraz mają pewność, że to Ty snujesz niecne plany w tym wątku. Teraz skasują Cię na stałe a jako podkładkę będą mieli wpisy na forum gdybyś chciał się burzyć o 20 ojro :P

                                                  I co dało się inaczej wytłumaczyć?
                                                  • wont2 Re: Krótki update po 3 dniach 24.11.17, 23:30
                                                    lybbla napisał:

                                                    > Da się. Jesteś jedyny w swoim rodzaju. Znaczy się Twój internetowy profil jest
                                                    > unikalny. Dzięki temu adminy z tamtego serwisu czytają to forum i wiedzą co knu
                                                    > jesz. By się upewnić, że to Ty skasowali Ci konto czasowo, Ty zacząłeś się burz
                                                    > yć na forum, że Cię skasowali więc teraz mają pewność, że to Ty snujesz niecne
                                                    > plany w tym wątku. Teraz skasują Cię na stałe a jako podkładkę będą mieli wpisy
                                                    > na forum gdybyś chciał się burzyć o 20 ojro :P
                                                    >
                                                    > I co dało się inaczej wytłumaczyć?
                                                    ------
                                                    Coś w tym może być :) Chociaż moje myśli raczej obracały się wokół faktu, że wskazana przeze mnie lokalizacja profilu to Phuket a loguję się z Warszawy więc, mimo że w profilu mam na samej górze wskazane, że na Phukecie będę dopiero w grudniu, system automatycznie wykrywa, że ktoś loguje się z jednej części świata twierdząc na profilu, że jest w innej części świata i klasyfikuje go jako oszusta. Ale z drugiej strony - przecież ludzie wyjeżdżają na urlopy, delegacje. I co? Jak korzystają w międzyczasie z portalu randkowego to muszą za każdym razem jak są poza miejscem wskazanym w profilu odpowiednio go aktualizować i zmieniać w nim miejsce pobytu? Hm, bez sensu. Masz rację, chyba admini tamtego portalu randkowego po prostu czytają to forum... ;)
                                                  • sabat3 Re: Krótki update po 3 dniach 24.11.17, 23:40
                                                    Moze tamten portal randkowy zalozyl Stickman? :)
                                                  • wont2 Re: Krótki update po 3 dniach 25.11.17, 00:09
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > Moze tamten portal randkowy zalozyl Stickman? :)
                                                    -------
                                                    Stickman jest z Nowej Zelandii a portal jest, formalnie przynajmniej, australijski :)
                                                  • sabat3 Re: Krótki update po 3 dniach 24.11.17, 23:52
                                                    wont2 napisał:
                                                    > Coś w tym może być :) Chociaż moje myśli raczej obracały się wokół faktu, że ws
                                                    > kazana przeze mnie lokalizacja profilu to Phuket a loguję się z Warszawy więc,
                                                    > mimo że w profilu mam na samej górze wskazane, że na Phukecie będę dopiero w gr
                                                    > udniu, system automatycznie wykrywa, że ktoś loguje się z jednej części świata
                                                    > twierdząc na profilu, że jest w innej części świata i klasyfikuje go jako oszus
                                                    > ta. Ale z drugiej strony - przecież ludzie wyjeżdżają na urlopy, delegacje. I c
                                                    > o? Jak korzystają w międzyczasie z portalu randkowego to muszą za każdym razem
                                                    > jak są poza miejscem wskazanym w profilu odpowiednio go aktualizować i zmieniać
                                                    > w nim miejsce pobytu? Hm, bez sensu. Masz rację, chyba admini tamtego portalu
                                                    > randkowego po prostu czytają to forum... ;)

                                                    A czemu nie zaznaczyłeś, że jesteś w Polsce? Myślisz, że to aż taki obciach? :D
                                                    Przecież bycie Europejczykiem dodaje tam statusu, dlaczego nie skorzystać w świetle celów, jakie sobie postawiłeś? Jesteś w Europie, ale masz zamiar przyjechać. Co w tym złego?
                                                  • wont2 Re: Krótki update po 3 dniach 25.11.17, 00:02
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > A czemu nie zaznaczyłeś, że jesteś w Polsce? Myślisz, że to aż taki obciach? :D
                                                    >
                                                    > Przecież bycie Europejczykiem dodaje tam statusu, dlaczego nie skorzystać w świ
                                                    > etle celów, jakie sobie postawiłeś? Jesteś w Europie, ale masz zamiar przyjecha
                                                    > ć. Co w tym złego?
                                                    --------
                                                    Przecież nie o to chodzi - z profilu jasno wynika, że jestem z Polski. Zaznaczyłem jako lokalizację Phuket bo tam będę i tam szukam lasek. Nie szukam przecież Tajek w Polsce. Zresztą na samej górze profilu napisałem, że będę na Phukecie w dniach takich i takich. Spróbuję wyjaśnić inaczej - jak laska z Phuketu szuka facetów z Phuketu to szuka ich na Phukecie czy w Warszawie? ;)
                                                  • hello-kitty2 Re: Krótki update po 3 dniach 25.11.17, 00:14
                                                    NIe przejmuj sie Wont, to na pewno nie zadne adminy tylko maszyny obsluguja ten portal. TY tam piszesz, a Ci T-1000 odpisuje, wszystko idzie automatem, jakimis formulkami kopiuj wklej. Na pewno nie zawiniles, to skomputeryzowani oszusci! ;-)
                                                  • wont2 Re: Krótki update po 3 dniach 25.11.17, 00:35
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > NIe przejmuj sie Wont, to na pewno nie zadne adminy tylko maszyny obsluguja ten
                                                    > portal. TY tam piszesz, a Ci T-1000 odpisuje, wszystko idzie automatem, jakimi
                                                    > s formulkami kopiuj wklej. Na pewno nie zawiniles, to skomputeryzowani oszusci!
                                                    > ;-)
                                                    -------
                                                    Doceniam sarkazm, ale przecież pisałem, że admin-człowiek przeprosił i przywrócił mój profil, tyle że znowu po jakiejś godzinie-dwóch (nie wiem dokładnie) znów mi zablokowało :(
                                                  • proteinawy Re: Krótki update po 3 dniach 28.11.17, 23:12
                                                    > Phuket a loguję się z Warszawy więc, mimo że w profilu mam na samej górze wskazane, że na Phukecie będę dopiero w grudniu, system automatycznie wykrywa, że ktoś loguje się z jednej części świata twierdząc na profilu, że jest w innej części świata i klasyfikuje go jako oszusta. <

                                                    Wujek Dobra Rada: „internety” przeglądam przez VPN (dostawca: NordVPN). Logowanie skąd chcesz - w pakiecie. Lapkowy klient (mac, win) działa u mnie bez zająknięcia, iOS ssie, nie wiem jak Android. Z boku patrząc: dodatkowa warstwa prywatności może Ci sie przydać w Twoim projekcie niczym warstwa lateksu na fiucie przy konsumpcji. Nie logowalbym sie na serwer „randkowy” z tego samego IP co na resztę „internetow”.
                            • mabelle2000 Re: Krótki update po 3 dniach 24.11.17, 18:19
                              hello-kitty2 napisała:

                              > Mnie np seks, jaki Ty opisuj
                              > esz (z pozadania) zupelnie nie wystarcza wiec generalnie mi to zwisa czy mnie k
                              > tos pozada, a ja moze bym sobie go przeleciala. Jesli nie ma czegos wiecej, nie
                              > oplaca mi sie nawet zdejmowac majtek, a co dopiero dojechac czy nie daj boze z
                              > a cos zaplacic. Potem wychodze na wyrachowana ;-)

                              :-) Dobre. Tylko nie zapomnij Kitka ze piszesz z pozycji osoby atrakcyjnej. Sa tacy co nikt ich nie pozada. I co wtedy?
                          • mabelle2000 Re: Krótki update po 3 dniach 24.11.17, 18:09
                            sabat3 napisał:

                            > W mojej narracji kobiety równie często "patrzą w serce", że się tak górnolotnie
                            > wyrażę.

                            Zeby w seksie bylo milo mozna mowic ze sie " patrzy w serce". Czemu nie. Pytanie czy ta sama osoba jest rownie chetna zeby np. dzielic wspolne zycie, albo np. wyjsc z propozycja konkretnej pomocy? Bo wiesz, najczesciej ci/te "patrzacy w serce" to " do zwiazkow sie nie nadaja". Co w wolnym tlumaczeniu oznacza- moge sie z toba rznac, ale twoich klopotow na leb sobie nie wezme.

                            Mnóstwo kobiet jest zauroczonych tym, jak dany mężczyzna się zachowuje
                            > , co mówi, w jaki sposób myśli, kim jest. Ja to widzę. Widziałem od dawna.

                            Dobra podstawa zeby sie wesolo rznac. Zgoda.
                            A po rznieciu wracac do swoich spraw.
                  • ployd Re: Krótki update po 3 dniach 24.11.17, 10:47
                    No mnie po lekturze wątku Wonta, a szczególnie materiału od Stickmana, pokazała się czerwona flaga na cały region:)). To co śliczna Wietnamka z Australijczykiem wyprawiała to fenomen wykraczający poza psycholstwo jakie znamy, to jest egzotyczne społeczeństwo plus psycholstwo. Trudno będzie się w tym ogarnąć osobom gotowym wejść w bliższą i dłuższą relację. Forum jeszcze raz dostarcza cennej czerwonej lampki jego czytelnikom. Np. miłośnikom żony z importu, z niedrogiej he he Azji.
                    • zork_ne Re: Krótki update po 3 dniach 24.11.17, 13:12
                      I tu cię zaskoczę- nie trzeba flagować całego regionu - jestem w szczęśliwym związku małżeńskim (wieloletnim) z kobietą z tego regionu (kiedy poznałem małżonkę nie miałem za dużo kasy, a i teraz raczej żyję normalnie :P) Trzeba tylko pamiętać o czerwonych flagach, mieć szacunek do kobiet, do tradycji i zwyczajów, poznać ludzi i rodzinę. Trzeba też poświecić dużo czasu i nie być ograniczonym Europejskim sposobem myślenia. Chęć poznawania musi być z obu stron. I nigdy nie traktować żony przedmiotowo - typu - a przywiozę sobie zonę z Azji/Ameryki Płd/skądkolwiek i jak coś nie teges to papa wraca. Wybór musi być świadomy, poparty wspólnym poznawaniem się i nie może być na chybcika. Obopólny szacunek to podstawa. I to działa bez względu na region świata :D
                      • ployd Re: Krótki update po 3 dniach 24.11.17, 13:39
                        Chcę w tym momencie spytać Ciebie - jako bardzo interesująco piszącego uczestnika - jak Twoje czytelnictwo tego forum prezentuje się. Od jak dawna i jak często i z jakimi wrażeniami na przykład, cokolwiek. Mamy to coraz mniej piszących, o czym może za chwilę napiszę, a podobno sporo zadowolonych czytelników.
                        • ployd Re: Krótki update po 3 dniach 24.11.17, 14:04
                          Na forum - spadek liczby wątków na moim ekranie do 3 miesięcy dziś ten rekord, kiedyś był 1 miesiąc (góra dół strony) pisze w 2017r. regularnie ok. tuzina osób, m/w połowa to legendy forum... Na jedną legendę forum powinno przypadać znacznie więcej uczestników, inaczej legendy się w końcu męczą sobą prezentując swój światopogląd w coraz mniejszej liczbie wątków z coraz mniejszą liczbą uczestników, to ma prawo prowadzić do irytacji jak w za ciasnej klatce. Przy tym poziom forum pozostaje cały czas wysoki i może ono cały czas być uznawane za jedno z najlepszych w internecie.
                          • zork_ne Re: Krótki update po 3 dniach 24.11.17, 14:38
                            Czytam od dawna, z ciekawości, dla rozrywki i z powodu wielu ciekawych wypowiedzi. Nigdy się nie wypowiadałem, gdyż wyznaje teorię, że wypowiadam się o rzeczach, o których mam pojęcie. I tak szczerze aż czekałem, kiedy taki wątek się pojawi. To musiało siłą rzeczy nastąpić, to była kwestia czasu :) Faktycznie liczba wątków spadła. Mam tylko nadzieje, że to kwestia zaspokojenia tytułowych braków :)
                            • wont2 Re: Krótki update po 3 dniach 24.11.17, 19:56
                              zork_ne napisał(a):

                              > Czytam od dawna, z ciekawości, dla rozrywki i z powodu wielu ciekawych wypowied
                              > zi. Nigdy się nie wypowiadałem, gdyż wyznaje teorię, że wypowiadam się o rzecza
                              > ch, o których mam pojęcie. I tak szczerze aż czekałem, kiedy taki wątek się poj
                              > awi. To musiało siłą rzeczy nastąpić, to była kwestia czasu :) Faktycznie liczb
                              > a wątków spadła. Mam tylko nadzieje, że to kwestia zaspokojenia tytułowych bra
                              > ków :)
                              ----
                              Oj tam, krygujesz się. Po prostu nie masz żyłki ekshibicjonisty ;) Zresztą czy ktokolwiek się tutaj na czymkolwiek zna? Po prostu, piszemy co myślimy.
                            • hello-kitty2 Re: Krótki update po 3 dniach 24.11.17, 20:39
                              zork_ne napisał(a):

                              >> Nigdy się nie wypowiadałem, gdyż wyznaje teorię, że wypowiadam się o rzecza
                              > ch, o których mam pojęcie.

                              To prawie jak 'nasz' Marek, ktory sie niestety sam do tego nie stosowal ;) Mysle, ze lepiej dla wszystkich, jak dasz se spokoj z ta teoria i bedziesz sie wypowiadac czesciej i wszechstronniej (= na wiele roznych tematow). Witaj ;)
                          • ployd Re: Krótki update po 3 dniach 25.11.17, 02:05
                            Albo za małe akwarium. Zniknięcie legendy, jak na przykład Zawle nie ma już 2 miesiące, zmienia ekosystem, zmienia zauważalnie wyraz całości. Oczywiście urlop jest zrozumiałą rzeczą.
                            • sabat3 Re: Krótki update po 3 dniach 25.11.17, 09:07
                              ployd napisał:
                              > Albo za małe akwarium. Zniknięcie legendy, jak na przykład Zawle nie ma już 2 m
                              > iesiące, zmienia ekosystem, zmienia zauważalnie wyraz całości. Oczywiście urlop
                              > jest zrozumiałą rzeczą.

                              W czasie mojego "urlopu" odwiedzilem dawne fora, na ktorych dzialalem. Nasze prezentuje sie przy nich wrecz imponujaco. Teraz malo kto pisze na forach, ta forma sie przezyla. Ludzie komunikuja sie przez fejsa, ktory ma monstrualne grupy tematyczne
                              Moze nasze forum trzyma sie w miare mocno z racji dosc intymnej tematyki. Wchodzenie pod oficjalnym awatarem na nasze terytoria zdarza sie nieczesto.
                              I tak najwiekszym tego typu forum w polskiej sieci jest zapewne garso, zbiornik i pokrewne.
                      • aandzia43 Re: Krótki update po 3 dniach 24.11.17, 16:28
                        zork_ne napisał(a):

                        > I tu cię zaskoczę- nie trzeba flagować całego regionu - jestem w szczęśliwym zw
                        > iązku małżeńskim (wieloletnim) z kobietą z tego regionu (kiedy poznałem małżonk
                        > ę nie miałem za dużo kasy, a i teraz raczej żyję normalnie :P) Trzeba tylko pam
                        > iętać o czerwonych flagach, mieć szacunek do kobiet, do tradycji i zwyczajów, p
                        > oznać ludzi i rodzinę. Trzeba też poświecić dużo czasu i nie być ograniczonym E
                        > uropejskim sposobem myślenia. Chęć poznawania musi być z obu stron. I nigdy nie
                        > traktować żony przedmiotowo - typu - a przywiozę sobie zonę z Azji/Ameryki Płd
                        > /skądkolwiek i jak coś nie teges to papa wraca. Wybór musi być świadomy, popart
                        > y wspólnym poznawaniem się i nie może być na chybcika. Obopólny szacunek to pod
                        > stawa. I to działa bez względu na region świata :D

                        O to mi chodziło w moich postach.
                  • wont2 Re: Krótki update po 3 dniach 24.11.17, 19:37
                    zork_ne napisał(a):

                    > Ten dłuższy wynajem nie zawsze działa jtak, że daje się od razu pieniądze do ła
                    > pki. Czasem się spotyka taką dziewuchę wydaje się normalna, zabiera się ją na k
                    > olacje, jedzie na wysepkę jakąś - full romantico. A okazuje się na koniec na pr
                    > zykład po powrocie do domu, że jednak to była Pani pracująca, albo nigdy się cz
                    > łowiek tego nie dowie.
                    --------
                    Nie utożsamiajmy dla potrzeb tej dyskusji Tajek, które chcą się tylko bogato wydać za mąż za faranga z bargirls.

                    Dla mnie, do tej pierwszej grupy można zaliczyć 99% babek, które zadają się z mężczyzną ponad 15 lat starszym (pozostały 1% ma kompleks tatusia). W przypadku mniejszej różnicy wieku trzeba zwracać uwagę na czerwone flagi - jak są, w postaci na przykład kup mi to, kup mi tamto, to wiadomo o co chodzi. Jak tego nie ma, to albo dziewczyna jest uczciwa albo bardziej sprytna.

                    Odnośnie do bargirls, freelancerek - no generalnie dziewczyn, których głównym źródłem utrzymania jest dawanie tyłka za kasę, to trudno mi sobie wyobrazić, żeby taka laska przez dajmy na to trzy tygodnie zawiesiła na kołku swoje główne źródło utrzymania i puściła wróbla w ręce licząc na gołębia-dachowca. Na pewno taka laska będzie chciała kasę do ręki za towarzystwo, tym bardziej tak długie towarzystwo.

                    W związku z tym uważam, że jeśli poznam laskę w wieku powyżej (42-15=27), no powiedzmy trzydziestu lat, która będzie wykształcona/posiadająca sensowną pracę/bezdzietna i która będzie się ze mną spotykać przez te dwa czy trzy tygodnie i nie zauważę żadnych czerwonych flag, to uznam, że miałem duże szanse na poznanie "dobrej dziewczyny". Dobrej w sensie - niematerialistycznej, a nie, że konserwatywnej. I efekt eksperymentu uznam za zadowalający. Oczywiście, poznanie takiej laski na Phukecie (który jednakowoż, uważam, nie jest tożsamy z Pattayą, bo na Phukecie, w przeciwieństwie do Pattaya'i toczy się też normalne życie) będzie pewnie tak prawdopodobne jak poznanie podczas trzytygodniowego urlopu trzydziestoletniej, wykształconej, posiadającej sensowną pracę i bezdzietnej mieszkanki Niamey, stolicy Nigru. Na pewno gdzieś taka jest, ale czy akurat będę miał zaszczyt taką poznać, to nie wiem.


                    Może się okazać, że próbuje zastawić tylko emocjonalne s
                    > idła, by się wyrwać z "pracy", a jej brat to nie brat, tylko mąż. Często Farang
                    > i wpadają w taką pułapkę i okazuje się, że ta śliczna żona miała dość bogatą pr
                    > zeszłość.
                    ------
                    Powtórzę - skoro pracuje w branży, to moim zdaniem NA PEWNO nie zrezygnuje z zarabiania pieniędzy dla bezpłatnego spędzania czasu (tym bardziej w szczycie sezonu) z białym gołębiem na dachu. Na pewno będzie chciała dostać kasę, tu i teraz, a jeśli nie kasę to drogie prezenty. Może nie jestem specjalistą jeśli chodzi o Tajlandię, ale na prostytutkach się jednak trochę znam ;)

                    Na szczęście nie wszystkie, ale Phuket to Phuket Jest ton często doce
                    > lowym celem migracji z biednych wiosek i praca bar girl jest jednym z etapów pr
                    > zejsciowych, często z nadzieją, że pojawi się biały królewicz na koniu (jakby t
                    > o nie brzmiało) i wywiezie do USA lub Europy :D
                    ------
                    Phuket to nie tylko Patong. Tam się toczy też w miarę normalne życie. Np. w Phuket Town, stolicy wyspy, czyli tam gdzie będę mieszkać, turystów jest może 1%.

                    A jakie fajne historie można po
                    > czytać o ślubach w Taj farangów :D
                    > Kiedyś dużo czytałem historii i sporo rozmawiałem :) Dlatego od Tajlandii trzym
                    > am się na dystans :)
                    --------
                    Dodajmy, że większość z nich jak się przeczyta historie, była idiotami. Nie trzeba być kutym na cztery nogi, wystarczy odrobina rozsądku i spokojnie można uniknąć tych wtop, po prostu nie wchodząc w bliższe relacje z takimi kobietami. Podkreślmy, że nie są one przecież jakoś szczególne cwane.

                    Kiedyś rozmawiając z Tajką zapytałem się jak to jest w mał
                    > żeństwie, czy to prawda, że mąż jest na ostatnim miejscu. Powiedziała: na pierw
                    > szym miejscu są rodzice bo dali wykształcenie, pomogli w życiu i finansowo. Na
                    > drugim miejscu są dzieci. Mąż jest na miejscu trzecim, ma się mną opiekować :D
                    > Tyle w temacie :)
                    ------
                    Tak, to prawda. Tyle, że z tego co czytałem u stickmana to nie jest podejście, które ogranicza się do "złych dziewczyn" tylko kwestia wynikająca właśnie z kultury tego kraju.
                    • kag73 Re: Krótki update po 3 dniach 24.11.17, 19:59
                      "Dodajmy, że większość z nich jak się przeczyta historie, była idiotami. Nie trzeba być kutym na cztery nogi, wystarczy odrobina rozsądku i spokojnie można uniknąć tych wtop, po prostu nie wchodząc w bliższe relacje z takimi kobietami. Podkreślmy, że nie są one przecież jakoś szczególne cwane."

                      Madry Polak (facet) po szkodzie. Po czasie mu sie wszystko sklada w jedan calosc i zaczyna kojarzyc, ale wczesniej to mu chyba hormony wizje przeslaniaja. Ona taka mila i grzeczna i jak mu ladnie zapodaje. No i facet jest ugotowany, o nic zlego jej nie podejrzewa, tarfil, mysli, na ten dobry wyjatek. Zreszta zle rzeczy, HIV i inne takie, przytrafiaja sie innym, owszem, ale przeciez nie jemu. Tak pieknie jest! dawno juz tak nie bylo, nie kazdy potrafi (albo chce) tu zachowac zdrowy rozsadek.
                      Czasem wszyscy wokol kiwaja glowami a on szczesliwy robi swoje.


                      • wont2 Re: Krótki update po 3 dniach 24.11.17, 20:10
                        kag73 napisała:

                        > "Dodajmy, że większość z nich jak się przeczyta historie, była idiotami. Nie tr
                        > zeba być kutym na cztery nogi, wystarczy odrobina rozsądku i spokojnie można un
                        > iknąć tych wtop, po prostu nie wchodząc w bliższe relacje z takimi kobietami. P
                        > odkreślmy, że nie są one przecież jakoś szczególne cwane."
                        >
                        > Madry Polak (facet) po szkodzie. Po czasie mu sie wszystko sklada w jedan calos
                        > c i zaczyna kojarzyc, ale wczesniej to mu chyba hormony wizje przeslaniaja. Ona
                        > taka mila i grzeczna i jak mu ladnie zapodaje. No i facet jest ugotowany, o ni
                        > c zlego jej nie podejrzewa, tarfil, mysli, na ten dobry wyjatek. Zreszta zle rz
                        > eczy, HIV i inne takie, przytrafiaja sie innym, owszem, ale przeciez nie jemu.
                        > Tak pieknie jest! dawno juz tak nie bylo, nie kazdy potrafi (albo chce) tu zach
                        > owac zdrowy rozsadek.
                        > Czasem wszyscy wokol kiwaja glowami a on szczesliwy robi swoje.
                        ----
                        No i czego to ma dowodzić bo nie rozumiem? Że faceci to idioci? Nie sądzę. Po prostu, niektórzy ludzie (zarówno kobiety jak i mężczyźni) bywają bardzo naiwni, mają niezaspokojony głód miłości i stąd są bardzo łatwymi ofiarami dla oszustów/oszustek. Czym pięćdziesięcio- czy sześćdziesięcioletni mężczyźni, którzy padają ofiarami oszustw ze strony "zakochanych w nich" Tajek różnią się od swoich rówieśniczek, które padają ofiarami oszustw ze strony "zakochanych w nich" Egipcjan czy Tunezyjczyków? Myślę, że jednym: mężczyzna potrafi chyba częściej przyznać się publicznie - jaki ja byłem głupi, a kobieta to kisi w sobie.
                        • kag73 Re: Krótki update po 3 dniach 24.11.17, 20:19
                          "No i czego to ma dowodzić bo nie rozumiem? Że faceci to idioci? Nie sądzę. Po prostu, niektórzy ludzie (zarówno kobiety jak i mężczyźni) bywają bardzo naiwni, mają niezaspokojony głód miłości i stąd są bardzo łatwymi ofiarami dla oszustów/oszustek. "

                          Pisalam o facetach, bo temat jest Europjeczyk oszukany/wykorzystany prze Tajke. Oczywiscie, ze dziala w obie strony, jest dokladnie tak jak piszesz.
                    • kag73 Re: Krótki update po 3 dniach 25.11.17, 15:35
                      "Powtórzę - skoro pracuje w branży, to moim zdaniem NA PEWNO nie zrezygnuje z zarabiania pieniędzy dla bezpłatnego spędzania czasu (tym bardziej w szczycie sezonu) z białym gołębiem na dachu. Na pewno będzie chciała dostać kasę, tu i teraz, a jeśli nie kasę to drogie prezenty. Może nie jestem specjalistą jeśli chodzi o Tajlandię, ale na prostytutkach się jednak trochę znam ;)"

                      Niekoniecznie. Po pierwsze i ona moze uzanac, ze a noz widelec bedzie szansa na cos wiecej niz tylko zarobic za seks, wiec zaryzykowac warto. Po nastepne, dla niej (tak jest na "moich" Karaibach np.) to juz jest cos, bo dobre jedzenie i picie ma zapewnione, Ty zapraszasz i placisz (mieszka u rodzicow, czynaszu placic nie musi albo juz zaplacony), nie musi gotowac i sama wydac na jedzenie. Po nastepne nie bedzie chyba z Toba 24 godziny na dobe? Wiec jakby co znajdzie chwilke, zeby obrobic jakiegos innego klienta, bo moze takich ma a jak nie ma to znajdzie.

                      "Tak, to prawda. Tyle, że z tego co czytałem u stickmana to nie jest podejście, które ogranicza się do "złych dziewczyn" tylko kwestia wynikająca właśnie z kultury tego kraju.

                      No ja czytalam, ze wiekszosc malzenstw jest nieformalna, tzn. para zaczyna ze soba mieszkac i po jakims czasie sa uzanawani za "malzenstwo", tym bardziej jak pojawi sie dziecko. Niemniej kobieta nie ma zadnego zabezpieczenia, wiec w razie "w" musi sobie radzic sama ze soba i dziecmi, bo na faceta i egzekwowania od niego liczyc nie moze. Stad lubia zlote lancuszki, kosztowne prezenty itd., bo to sie moze przydac.

                      "W związku z tym uważam, że jeśli poznam laskę w wieku powyżej (42-15=27), no powiedzmy trzydziestu lat, która będzie wykształcona/posiadająca sensowną pracę/bezdzietna i która będzie się ze mną spotykać przez te dwa czy trzy tygodnie i nie zauważę żadnych czerwonych flag, to uznam, że miałem duże szanse na poznanie "dobrej dziewczyny".

                      Jasne jak najbardziej jest szansa.
                      Niemniej podobno i w Tajlandii jest tak jak i na Karaibach gdzie ja bywam: kazdy bialy (Europjeczyk) jest dla przecietnego tubylca (bogaci tubylcy to inna kwestia oczywiscie) po prostu prawie milionerem albo zwyczajnie kasiastym czlowiekiem. Bo zaplaci tyle za bilet, placi za drogie hotele/apartametny, chadza po knajpach, wydaje sporo na zarcie, gotow placic jest serwowane mu ceny(czesto dwa razy wyzsze niz chca od tubylcow, chociaz tego w Tajlandii nie doswiadczylam), wiec musi miec pieniadze. Taki jest tok rozumowania. Wiec owszem babka moze z Toba sie umawiac, bo bedzie to mila odskocznia od codziennosci polaczona z liznieciem odrobiny wygodniejszego zycia, no lapiej isc do dobrej knajpy i poswietowac niz samemu gotowac i siedziec w domu. Ty te frajde oferujesz. Co nie zmienia faktu, ze mozna w dodatku lubic twoje towarzystwo.

                      "Dobrej w sensie - niematerialistycznej, a nie, że konserwatywnej. I efekt eksperymentu uznam za zadowalający. Oczywiście, poznanie takiej laski na Phukecie (który jednakowoż, uważam, nie jest tożsamy z Pattayą, bo na Phukecie, w przeciwieństwie do Pattaya'i toczy się też normalne życie)

                      To moze byc nie istotne. Istotne jest, ze Phuket jest miejscem od dawna znanym turystycznie, na peczki facetow sex turystow i tak sie po prostu utarlo, wiec jak ktos tutaj zyje to jest w temacie. Wie, ze z turystow mozna zyc i zna cale te "procedury". Co nie znaczy, ze kazda babka zarabia tylkiem oczywiscie.
    • wont2 Update 26.11.17, 23:12
      Nic się w sumie nie wydarzyło, więc słaby ten update :)

      Przywrócili mi konto, coś tam sobie piszę z laskami ale nic specjalnego. Doszedłem tylko do kilku wniosków przez ten tydzień z kawałkiem:

      1) Jak piszę z laską, która albo ma dzieci albo jest niewykształcona (np. liceum albo szkoła policealna), nawet jak jest młoda i śliczna, to mi się podświadomie nie chce, zmuszam się. Jak piszę z laską wykształconą i bezdzietną, to sprawdzam czy mi już odpisała i nie mogę doczekać się spotkania. W tej chwili, w grupie dziewczyn, których nie mogę się doczekać mam jedynie dwie dziewczyny, 27 i 32 lata (faworytką do mojego serca jest ta druga). I, naprawdę, jeśli chodzi o Phuket, to na całym portalu fajnych, wykształconych i bezdzietnych dziewczyn jest niewiele więcej :(

      2) Jeśli ktoś szuka w Tajlandii fajnych, wykształconych i bezdzietnych dziewczyn to tylko Bangkok. Sprawdzałem dzisiaj czy dałoby się połączyć za rok moje sporty wodne z mieszkaniem w/pod Bangkokiem i z pewną dozą logistycznego kompromisu - da się. Jeśli chodzi o obecny wyjazd i eksperyment to jak mi nie wyjdzie z tymi dwiema dziewczynami na Phukecie to rozważę radę kag (dzięki!) i chyba polecę do Bangkoku na drugi weekend 15-17.12 (175 zł w obie strony na esky.pl więc żadne pieniądze).

      3) Zastanowiłem się dzisiaj nad reakcjami swojego organizmu z punktu 1 i mam kilka wniosków. Nie chcę niewykształconych lasek z dziećmi, bo nawet jak nie piszą w profilu "I want somebody to take of me and my kid/kids" to wiem, że do tego się to sprowadza. Wiadomo, można stworzyć wrażenie etc. żeby wyruchać, ale wiem, że w takim przypadku czerpałbym przyjemność tylko z efektu interakcji a nie samej interakcji. W związku z tym to będzie tylko ostateczność. Na portalu na Phukecie jest trochę lasek wykształconych ale z dziećmi. I tutaj mój organizm reaguje nieco lepiej, ale w głowie szumi mi, że ktoś oczekuje, że "take care of my kid/kids" plus problemy logistyczne - poznawanie dzieciaka, udawanie, że jestem nim zachwycony etc. Dziewczyny niewykształcone i bezdzietne pomijam w rozważaniach, bo te kilkadziesiąt sztuk, które widziałem na portalu jeśli chodzi o Phuket są w większości albo bardzo młode, albo bardzo nieatrakcyjne, albo bardzo kurewki. No i dochodząc do sedna, czyli tego, że podświadomie jestem zainteresowany tak naprawdę jedynie dziewczynami wykształconymi i bezdzietnymi dochodzę do wniosku, że chyba podświadomie szukam związku z Tajką :)
      • wont2 Re: Update 26.11.17, 23:30
        Oczywiście, żeby nie było, nie każda ładna, wykształcona i bezdzietna jest fajna na tyle, że chciałbyś się spotkać. Dzisiaj rozbawiła mnie Rita, 35 lat, Kathu, Phuket, Thailand, która zdaje się złapała Pana Boga za nogi i mieszka teraz chwilowo w Australii:

        Hi my name is Rita. I am university educated and interested in talking with farangs to improve my english. Now I am studying and working in Australia and I am very happy in my life. I enjoy GOING SHOPPING AND BUYING BEAUTIFUL CLOTHS (haha - podkreślenia i komentarze w nawiasach moje), going on wounderful holidays and visiting other countries. This year I have been to New Zealand and Fiji and I will be going to Chicago and New York in October. I also like dogs, rabbits, birds and pigs. I love animals. I am looking to find friends for chatting and getting to know other people from around the world. Please do not contact me if you a looking to have sex with a BEAUTIFUL (bez przesady, wrzuciłaś jedno rozmyte zdjęcie, które zresztą dupy nie urywa - jesteś "ładna" a nie "piękna") thai lady. Please understand I am not interested in a POOR (ha ha ha) farang who is interested in a sex tour.
        • hello-kitty2 Re: Update 26.11.17, 23:40
          wont2 napisał:

          > Oczywiście, żeby nie było, nie każda ładna, wykształcona i bezdzietna jest fajn
          > a na tyle, że chciałbyś się spotkać. Dzisiaj rozbawiła mnie Rita, 35 lat, Kathu
          > , Phuket, Thailand, która zdaje się złapała Pana Boga za nogi i mieszka teraz c
          > hwilowo w Australii:
          >
          > Hi my name is Rita. I am university educated and interested in talking with far
          > angs to improve my english. Now I am studying and working in Australia and I am
          > very happy in my life. I enjoy GOING SHOPPING AND BUYING BEAUTIFUL CLOTHS (hah
          > a - podkreślenia i komentarze w nawiasach moje), going on wounderful holidays a
          > nd visiting other countries. This year I have been to New Zealand and Fiji and
          > I will be going to Chicago and New York in October. I also like dogs, rabbits,
          > birds and pigs. I love animals. I am looking to find friends for chatting and g
          > etting to know other people from around the world. Please do not contact me if
          > you a looking to have sex with a BEAUTIFUL (bez przesady, wrzuciłaś jedno rozmy
          > te zdjęcie, które zresztą dupy nie urywa - jesteś "ładna" a nie "piękna") thai
          > lady. Please understand I am not interested in a POOR (ha ha ha) farang who is
          > interested in a sex tour.

          Nie jest fajna, bo nie chce dawac darmowo dupy jakiemus gosciowi, co sobie tylko przyjechal na wakacje poruchac? Bo nie rozumiem co takiego zlego napisala. Wiadomosc b.poprawna, a ze poinformowala z gory, no to chyba dobrze. Przynajmniej nie sciemnia, jak Ty tamte laski.
          • wont2 Re: Update 26.11.17, 23:45
            hello-kitty2 napisała:

            > Nie jest fajna, bo nie chce dawac darmowo dupy jakiemus gosciowi, co sobie tylk
            > o przyjechal na wakacje poruchac? Bo nie rozumiem co takiego zlego napisala. Wi
            > adomosc b.poprawna, a ze poinformowala z gory, no to chyba dobrze. Przynajmniej
            > nie sciemnia, jak Ty tamte laski.
            ---
            Pytałaś się mnie przedwczoraj czy jesteś płytka a ja coś tam pościemniałem, żeby nie odpowiedzieć wprost. No to tutaj masz idealny przykład płycizny. Identyfikujesz się? :)
            • hello-kitty2 Re: Update 27.11.17, 00:50
              wont2 napisał:

              > hello-kitty2 napisała:
              >
              > > Nie jest fajna, bo nie chce dawac darmowo dupy jakiemus gosciowi, co sobi
              > e tylk
              > > o przyjechal na wakacje poruchac? Bo nie rozumiem co takiego zlego napisa
              > la. Wi
              > > adomosc b.poprawna, a ze poinformowala z gory, no to chyba dobrze. Przyna
              > jmniej
              > > nie sciemnia, jak Ty tamte laski.
              > ---
              > Pytałaś się mnie przedwczoraj czy jesteś płytka a ja coś tam pościemniałem, żeb
              > y nie odpowiedzieć wprost. No to tutaj masz idealny przykład płycizny. Identyfi
              > kujesz się? :)

              Tak jak napisalam: nie rozumiem co takiego zlego napisala. I tak jak napisalam do Kag chuj wie co to jest jakis 'farang' (?)
              Poza tym nie lubie ludzi, ktorzy sciemniaja. I tak jak rozumiem plany Kutuzowa tak twoich za cholere nie rozumiem, stad byc moze te wieczne nieporozumienia. Kutuzow jest uczciwy w tym sensie, ze on sobie zdaje sprawe jak to dziala, ze za mlodosc, urode, ruchanie musi cos znaczacego dla kobiety wylozyc. Ty natomiast sam bys ruchal sciemniajac i uwazasz to, nie wiem, za 'glebokie', a jak laska chce kase (zalozmy ze chce), to to jest plytkie. NIe rozumiem tego. Taki mam z tego wniosek, ze tak ruchasz te kurwy, a tak naprawde to nimi gardzisz, a wszystkie kobiety dla Ciebie to takie +/- kurwy, bo kazda cos chce.
              • hello-kitty2 Re: Update 27.11.17, 00:57
                I jeszcze co mnie niezmiernie dziwi to: im jakis facet ma mniej do zaoferowania i mniej chce dac, tym ma wieksze wymagania! No na cholere wyzsze wyksztalcenie do ruchania ;-) Kurwom tez dyplomy wyzszych uczelni sprawdzales? :) Naprawde nie wiem czemu to wszystko sluzyc, przeciez Ty im nie masz nic do zaoferowania.
                • kag73 Re: Update 27.11.17, 00:59
                  "I jeszcze co mnie niezmiernie dziwi to: im jakis facet ma mniej do zaoferowania i mniej chce dac, tym ma wieksze wymagania! No na cholere wyzsze wyksztalcenie do ruchania ;-) Kurwom tez dyplomy wyzszych uczelni sprawdzales? :) Naprawde nie wiem czemu to wszystko sluzyc, przeciez Ty im nie masz nic do zaoferowania."

                  No to tez napisal, ze doszedl do wniosku, ze podswiadomi chyba szuka zwiazku z jakas tajka a nie tylko ruchania.
                  • hello-kitty2 Re: Update 27.11.17, 01:10
                    kag73 napisała:

                    > No to tez napisal, ze doszedl do wniosku, ze podswiadomi chyba szuka zwiazku z
                    > jakas tajka a nie tylko ruchania.

                    No ale tez napisal nie raz, ze nie wyobraza sobie zwiazku z cudzoziemka wiec pytanie w ktorym miejscu sciemnia i po co? A jak nie wie (bo to jakies podswiadome), to moze do psychologa czy terapeuty i niech z niego wyciagnie, co jest nie tak?
                    • kag73 Re: Update 27.11.17, 01:15
                      "No ale tez napisal nie raz, ze nie wyobraza sobie zwiazku z cudzoziemka wiec pytanie w ktorym miejscu sciemnia i po co? A jak nie wie (bo to jakies podswiadome), to moze do psychologa czy terapeuty i niech z niego wyciagnie, co jest nie tak?"

                      Czekaj, niech wezmie to na zywiol, nich zacznie taki zwiazek to sie dowie czy se wyobraza czy nie!
                • wont2 Re: Update 27.11.17, 01:10
                  hello-kitty2 napisała:

                  > I jeszcze co mnie niezmiernie dziwi to: im jakis facet ma mniej do zaoferowania
                  > i mniej chce dac, tym ma wieksze wymagania! No na cholere wyzsze wyksztalcenie
                  > do ruchania ;-) Kurwom tez dyplomy wyzszych uczelni sprawdzales? :) Naprawde n
                  > ie wiem czemu to wszystko sluzyc, przeciez Ty im nie masz nic do zaoferowania.
                  -----
                  Nie sprawdzałem kurwom dyplomów ale do tej pory nie mogę sobie darować, że odpuściłem kontakt z Dorotką, absolwentką pedagogiki (to ta od squirtingu). Ładna, inteligentna, wyuzdana, squirtująca. Napisała do mnie smsa, ja ją olałem, bo byłem wtedy "zakochany" i potem jak się "odkochałem" to albo numer zmieniła albo zmieniła zdanie. I odeszła chyba z fachu bo nie widziałem jej ogłoszenia. W związku z tym, muszę powiedzieć, że wykształcona kurwa jest na wagę złota. W takim przypadku nawet słowo "kurwa" wydaje się niestosowne. Kurtyzana? Bliżej, tyle, że to kojarzy się z jakimś zbytkiem, ociekającymi złotem zdobieniami. Tymczasem, to była fajna, wykształcona, lubiąca seks, zwyczajna (tyle, że dająca dupy za kasę, no i squirtująca ale to taka wisienka na torcie) dziewczyna. W związku z tym, jeszcze raz podkreślam i będę się tego trzymać - nie ma to jak wykształcona kurwa! :)
                  • hello-kitty2 Re: Update 27.11.17, 01:17
                    wont2 napisał:

                    > Nie sprawdzałem kurwom dyplomów ale do tej pory nie mogę sobie darować, że odpu
                    > ściłem kontakt z Dorotką, absolwentką pedagogiki (to ta od squirtingu). Ładna,
                    > inteligentna, wyuzdana, squirtująca. Napisała do mnie smsa, ja ją olałem, bo by
                    > łem wtedy "zakochany" i potem jak się "odkochałem" to albo numer zmieniła albo
                    > zmieniła zdanie. I odeszła chyba z fachu bo nie widziałem jej ogłoszenia. W zwi
                    > ązku z tym, muszę powiedzieć, że wykształcona kurwa jest na wagę złota. W takim
                    > przypadku nawet słowo "kurwa" wydaje się niestosowne. Kurtyzana? Bliżej, tyle,
                    > że to kojarzy się z jakimś zbytkiem, ociekającymi złotem zdobieniami. Tymczase
                    > m, to była fajna, wykształcona, lubiąca seks, zwyczajna (tyle, że dająca dupy z
                    > a kasę, no i squirtująca ale to taka wisienka na torcie) dziewczyna. W związku
                    > z tym, jeszcze raz podkreślam i będę się tego trzymać - nie ma to jak wykształc
                    > ona kurwa! :)

                    Cos Ci powiem: to wyksztalcenie wyzsze potrzebne do (tylko) ruchania, to sobie wymysliles z dupy i rzezbisz tu jak w gownie. Kupy sie nie trzyma.
          • kag73 Re: Update 26.11.17, 23:50
            "Nie jest fajna, bo nie chce dawac darmowo dupy jakiemus gosciowi, co sobie tylko przyjechal na wakacje poruchac? Bo nie rozumiem co takiego zlego napisala. Wiadomosc b.poprawna, a ze poinformowala z gory, no to chyba dobrze. Przynajmniej nie sciemnia, jak Ty tamte laski."

            No momencik, nie powiedziane, ze nic chce dac dupy jakiemus gosciowi, ktory se chce na wakcajach poruchac, ona nie chce dac dupy BIEDNEMU gosciowi, ktory jest zaintersowany seksem. Hmm, moze nie biednemu /bogatemu by jednak dala :)
            • hello-kitty2 Re: Update 27.11.17, 00:29
              kag73 napisała:

              > "Nie jest fajna, bo nie chce dawac darmowo dupy jakiemus gosciowi, co sobie tyl
              > ko przyjechal na wakacje poruchac? Bo nie rozumiem co takiego zlego napisala. W
              > iadomosc b.poprawna, a ze poinformowala z gory, no to chyba dobrze. Przynajmnie
              > j nie sciemnia, jak Ty tamte laski."
              >
              > No momencik, nie powiedziane, ze nic chce dac dupy jakiemus gosciowi, ktory se
              > chce na wakcajach poruchac, ona nie chce dac dupy BIEDNEMU gosciowi, ktory jest
              > zaintersowany seksem. Hmm, moze nie biednemu /bogatemu by jednak dala :)

              Ja nie wiem co to jest 'FARANG' wiec moze czegos nie zrozumialam (?)
              • kag73 Re: Update 27.11.17, 00:50
                "Ja nie wiem co to jest 'FARANG' wiec moze czegos nie zrozumialam (?)"


                Farang to bialy (Europkeczyk czy Amerykanin), no obcokrajowiec
                • wont2 Re: Update 27.11.17, 01:00
                  kag73 napisała:

                  > "Ja nie wiem co to jest 'FARANG' wiec moze czegos nie zrozumialam (?)"
                  >
                  >
                  > Farang to bialy (Europkeczyk czy Amerykanin), no obcokrajowiec
                  -----
                  Dziękuję w imieniu kitty. W Holandii gugla wyłączyli, stąd nie mogła sprawdzić i dlatego aż dwa razy musiała pochwalić/pożalić się, że nie wie co to słowo znaczy. To tak a propos "intellectual curiosity", któej podobno brakuje Tajkom w porównaniu do ich siostr z Zachodu.
                  • kag73 Re: Update 27.11.17, 01:10
                    "To tak a propos "intellectual curiosity", któej podobno brakuje Tajkom w porównaniu do ich siostr z Zachodu.

                    A kto tak twierdzi?
                    • wont2 Re: Update 27.11.17, 01:20
                      kag73 napisała:

                      > "To tak a propos "intellectual curiosity", któej podobno brakuje Tajkom w porów
                      > naniu do ich siostr z Zachodu.
                      >
                      > A kto tak twierdzi?
                      ---
                      No jak to kto? Stickman :)
                  • hello-kitty2 Re: Update 27.11.17, 01:28
                    wont2 napisał:

                    > Dziękuję w imieniu kitty. W Holandii gugla wyłączyli, stąd nie mogła sprawdzić
                    > i dlatego aż dwa razy musiała pochwalić/pożalić się, że nie wie co to słowo zna
                    > czy. To tak a propos "intellectual curiosity", któej podobno brakuje Tajkom w p
                    > orównaniu do ich siostr z Zachodu.

                    Zeby sobie cos wygooglowac to ja musze byc zmotywowana albo zainspirowana. Ty niestety ani do niczego nie motywujesz ani nie inspirujesz. Jestes gosciem z jebanym leniem w dupie z mozgiem durszlakowym jadacym na waleniu konia u kurew, a postrzegajacym sie jako troskliwy i czuly ;-) No litosci. Biorac pod uwage twoje inne aktywa, ktore mozesz wniesc do relacji, to rzeczywscie dobrze Kag radzi, ze stac Cie moze na relacje z jebadelkiem ;)
                    • wont2 Re: Update 27.11.17, 01:38
                      hello-kitty2 napisała:

                      > Zeby sobie cos wygooglowac to ja musze byc zmotywowana albo zainspirowana. Ty n
                      > iestety ani do niczego nie motywujesz ani nie inspirujesz. Jestes gosciem z jeb
                      > anym leniem w dupie z mozgiem durszlakowym jadacym na waleniu konia u kurew, a
                      > postrzegajacym sie jako troskliwy i czuly ;-) No litosci. Biorac pod uwage twoj
                      > e inne aktywa, ktore mozesz wniesc do relacji, to rzeczywscie dobrze Kag radzi,
                      > ze stac Cie moze na relacje z jebadelkiem ;)
                      -----
                      Jakoś intuicyjnie wyczuwam, że próbujesz mnie obrazić, ale nie wiesz jak. W sumie wszystko się w twojej wypowiedzi zgadza i nie mam co polemizować czy zaprzeczać. Nie rozumiem tylko, jak ktoś, kto od dziesięciu lat, z przerwami, siedzi na dupie i żyje na cudzy koszt, no generalnie prowadzi żywot tasiemca w przewodzie pokarmowym żywiciela, używa argumentu, że ktoś inny jest leniem. No nie rozumiem tego po prostu. Żadna lampka się nie zapaliła jak to pisałaś?
                      • hello-kitty2 Re: Update 27.11.17, 02:13
                        wont2 napisał:

                        Nie rozumiem tylko, jak ktoś, kto od dziesięciu lat, z przerwami, siedzi n
                        > a dupie i żyje na cudzy koszt, no generalnie prowadzi żywot tasiemca w przewodz
                        > ie pokarmowym żywiciela, używa argumentu, że ktoś inny jest leniem. No nie rozu
                        > miem tego po prostu. Żadna lampka się nie zapaliła jak to pisałaś?

                        "Od 10 lat z przerwami zyje na cudzy koszt", oj Wont, Wont, argument nieudany. Wszystkie pieniadze jakie pozyczylam od ojca mojego dziecka na czas studiow na zycie splacilam z nawiazka. Panele sloneczne sobie za to kupil. Potrzebujesz rachunki, wyciagi bankowe i rozliczenia roczne do przedlozenia? Poza tym wszystkie moje przychody, ktore sa stale (niech Ci sie nie wydaje, ze jesli nie pracuje na etat, to nie mam przychodow) wplywaja stale na wspolny r-k bankowy wiec pozostaja do stalej dyspozycji ojca mojego dziecka. Jeszcze masz jakies uwagi na temat mojej tasiemczosci?
                        • sabat3 Re: Update 27.11.17, 09:31
                          Przepraszam, co finanse maja wspolnego z lenistwem? Przeciez nawet bardzo zapracowana osoba moze byc z natury leniem, a jedynie sytuacja zmusza te osobe do pracy. Podobnie - bardzo pracowita z natury osoba moze pozostawac bez pracy, poniewaz jej kwalifikacje moga nie byc nikomu na rynku potrzebne.
                          I co zlego jest w byciu leniwym?
                        • wont2 Re: Update 27.11.17, 10:02
                          hello-kitty2 napisała:

                          > Wszystkie pieniadze jakie pozyczylam od ojca mojego dziecka na czas studiow na
                          > zycie splacilam z nawiazka. Panele sloneczne sobie za to kupil.
                          -------
                          Niespecjalnie mam ochote na ciagniecie tej niekonstruktywnej dyskusji ale jedno skomentuje, bo to jest symptomatyczne. To nic wielkiego, taki tam drobny lapsus, ale ziarnko do ziarnka i zbiera sie miarka, ktora pozwala na wysuwanie przypuszczen, zalozen w budowaniu sobie obrazu drugiej osoby. Otoz piszez, ze "panele sloneczne sobie kupil". Sobie. Nie nam (sobie, mnie i dziecku), bo przeciez we trojke mieszkamy pod dachem z paneli slonecznych i razem placimy dzieki temu nizsze rachunki za energie. Nie, on panele kupil sobie. No normalnie, jakby przejebal te pieniadze na dziwki, koks i wode.
                          • hello-kitty2 Re: Update 27.11.17, 10:24
                            wont2 napisał:

                            Otoz piszez, ze "panel
                            > e sloneczne sobie kupil". Sobie. Nie nam (sobie, mnie i dziecku), bo przeciez w
                            > e trojke mieszkamy pod dachem z paneli slonecznych i razem placimy dzieki temu
                            > nizsze rachunki za energie. Nie, on panele kupil sobie. No normalnie, jakby prz
                            > ejebal te pieniadze na dziwki, koks i wode.

                            Przypominam, ze my nie jestesmy malzenstwem. A ten wybor determinuje podejscie, ktore jest obecne w 'naszym' domu a mianowicie: do kontraktu na zycie razem jest dolaczona lista dobr, na ktorej widnieja pozycje nalezace do ojca mojego dziecka (w tym panele) i pozycje nalezace do mnie (bez paneli). To mnie upowaznia do stwierdzenia faktu, ze kupil SOBIE panele, poniewaz z takiego zakupu wynikaja pewne konsekwencje prawno - finansowe, a mianowicie: 1. dlug z mojej strony zostal splacony, 2. nie mam zadnych praw do tych paneli ale i tez obowiazkow zwiazanych z ich uzytkowaniem/utrzymaniem i przy ewentualnym rozstaniu nie moge sobie ich zabrac ani zadac splaty polowy. De facto gdyby kupil 'nam' to dlug nie zostalby splacony, logiczne? On moze sobie kupowac co chce i mnie to nie boli, jak to probujesz zasugerowac. Wrecz przeciwnie, poniewaz nie mamy wspolnego majatku i wspolnych pieniedzy (pomimo dzielenia r-ku bankowego) nie powstaja tez zadne kwasy z tytulu decyzji wydatkowych, bo nie ma wspolnych inwestycji. A dlaczego? Bo on nie jest glupi, jak to niewprost probowales zasugerowac w poprzednim poscie.
                            • sabat3 Re: Update 27.11.17, 10:32
                              Jeśli wasz rachunek bankowy jest wspólny, to po dokonaniu wpłaty stajecie się wspólnymi właścicielami zgromadzonych na nim środków, podobnie za zrobione na nim zadłużenie odpowiadacie solidarnie i na równych prawach. Co innego jeśli jesteś pełnomocnikiem przy rachunku - wtedy zgromadzone tam środki nie są w żadnym razie Twoją własnością.
                              • hello-kitty2 Re: Update 27.11.17, 10:51
                                sabat3 napisał:

                                > Jeśli wasz rachunek bankowy jest wspólny, to po dokonaniu wpłaty stajecie się w
                                > spólnymi właścicielami zgromadzonych na nim środków, podobnie za zrobione na ni
                                > m zadłużenie odpowiadacie solidarnie i na równych prawach. Co innego jeśli jest
                                > eś pełnomocnikiem przy rachunku - wtedy zgromadzone tam środki nie są w żadnym
                                > razie Twoją własnością.

                                Sabat nie wiem dokladnie jaki jest moj status, jesli chodzi o ten r-k bankowy i niewiele mnie to obchodzi. Na tym rachunku nigdy nie bylo i nie bedzie zadluzenia, poniewaz u mnie nie zyje sie od pierwszego do pierwszego wiec o to sie nie martwie.
                                • ployd Re: Update 27.11.17, 13:01
                                  hello-kitty2 27.11.17, 10:51

                                  sabat3 napisał:

                                  > Jeśli wasz rachunek bankowy jest wspólny, to po dokonaniu wpłaty stajecie się w
                                  > spólnymi właścicielami zgromadzonych na nim środków, podobnie za zrobione na ni
                                  > m zadłużenie odpowiadacie solidarnie i na równych prawach. Co innego jeśli jest
                                  > eś pełnomocnikiem przy rachunku - wtedy zgromadzone tam środki nie są w żadnym
                                  > razie Twoją własnością.

                                  Sabat nie wiem dokladnie jaki jest moj status, jesli chodzi o ten r-k bankowy i niewiele mnie to obchodzi. Na tym rachunku nigdy nie bylo i nie bedzie zadluzenia, poniewaz u mnie nie zyje sie od pierwszego do pierwszego wiec o to sie nie martwie.

                                  ____________

                                  To dobrze że nie jesteś zakupoholiczką i partner, tacy ludzie potrafią stworzyć zadłużenie na swoim koncie nawet bardzo dobrze zarabiając... Rozrzutność sprawia że nawet zarabiający milion rocznie miewają długi.
                                  • ployd Re: Update 27.11.17, 13:38
                                    Była premier była imho zakupoholiczką. Prawie 10 lat temu, bodaj nazajutrz po tym jak została ministrem, w godzinach służbowych napotkałem ją w modnym butiku meblarskim i wyposażenia wnętrz, limuzyna czekała przed budynkiem. To był pierwszy element układanki. Dwa lata temu gazeta publikowała zeznania majątkowe - miała 3 czy 4 kredyty (ja na przykład nie mam żadnego od 25 lat). Trochę wcześniej zaskoczyła media trampkami za 700zł na spotkaniu z pracownikami leśnictwa. Wszystko razem tworzy obraz ucieczki w zakupy ładnych rzeczy jako dominujące uzależnienie.
                            • wont2 Re: Update 27.11.17, 10:32
                              Rozumiem, ze instalujac sobie panele sloneczne zmniejszyl swoje koszty energii elektrycznej. Ty dokladasz sie wg starych stawek :)
                              • sabat3 Re: Update 27.11.17, 10:36
                                wont2 napisał:

                                > Rozumiem, ze instalujac sobie panele sloneczne zmniejszyl swoje koszty energii
                                > elektrycznej. Ty dokladasz sie wg starych stawek :)

                                Ja Was pogodzę - kupił sobie, z myślą o uzyskiwaniu korzyści przez wszystkich.
                              • hello-kitty2 Re: Update 27.11.17, 10:46
                                wont2 napisał:

                                > Rozumiem, ze instalujac sobie panele sloneczne zmniejszyl swoje koszty energii
                                > elektrycznej. Ty dokladasz sie wg starych stawek :)

                                Place wg stawek jakimi mnie obciaza. Nie analizuje oszczednosci wynikajacych z posiadania paneli na dachu. A nawet gdybym analizowala to chyba by nalezalo o nich mowic dopiero 'po' splaceniu inwestycji w wysokosci kosztow ich zakupu i zalozenia. Innymi slowy nie dyskutuje ze stawkami, jakimi mnie obciaza, z prostego powodu, a mianowicie, ze on SAM sobie je pobiera z r-ku bankowego, a mnie podaje jedynie w jakiej wysokosci zapis ma sie pojawic w mojej ksiegowosci na poczet zuzycia energii. Jesli chodzi o kase ufam mu i go nie sprawdzam, i vice versa.
      • hello-kitty2 Re: Update 26.11.17, 23:31
        wont2 napisał:

        No i dochodząc do sedna, czyli tego, że podświadomie jestem zaintereso
        > wany tak naprawdę jedynie dziewczynami wykształconymi i bezdzietnymi dochodzę d
        > o wniosku, że chyba podświadomie szukam związku z Tajką :)

        Chyba po prostu zwiazku z kobieta, na cholere Ci Tajka. Wez sobie wyobraz taka niepracujaca Tajke u siebie na kanapie ;-) To nie dla Ciebie. Ale moze nie ma tego zlego, co by na dobre nie wyszlo i przelamiesz sie do lokalnych portali randkowych i sobie kogos normalnego w koncu znajdziesz, czego Ci zycze.
        • wont2 Re: Update 27.11.17, 00:02
          hello-kitty2 napisała:

          > Chyba po prostu zwiazku z kobieta, na cholere Ci Tajka. Wez sobie wyobraz taka
          > niepracujaca Tajke u siebie na kanapie ;-) To nie dla Ciebie. Ale moze nie ma t
          > ego zlego, co by na dobre nie wyszlo i przelamiesz sie do lokalnych portali ran
          > dkowych i sobie kogos normalnego w koncu znajdziesz, czego Ci zycze.
          -------
          Nie no, jak Tajka to tylko w Tajlandii :) Dzisiaj sobie na spacerze z psami rozmyślałem, czy ja w ogóle mam jakąkolwiek szansę żeby zawodowo, robiąc to robię w PL, robić tam. No i istnieje tylko mglista szansa - musiałyby być spełnione pewne warunki, które obecnie nie są spełnione, ale które za kilka lat może będą spełnione. W każdym razie, będę się okołozawodowo rozglądać za takim scenariuszem. Bo niestety, jeszcze nie stać mnie, żeby tam pojechać i nie zarabiać :(

          Jak sobie czytam te wszystkie fora internetowe o Tajlandii, Tajkach, to oprócz wad, o których wspominałem wcześniej, Tajki mają jedną niekwestionowaną zaletę nad dziewczynami z zachodu. Nie mówię o urodzie, bo to kwestia indywidualna, chociaż Tajki potrafią być naprawdę piękne. Otóż... one lubią dżentelmenów. Nie utożsamiają czułości, dobroci, wrażliwości ze słabością, tylko podobno wręcz przeciwnie. Wiadomo, trzeba być cocky and funny, ale tylko troszeczkę cocky a przede wszystkim funny :)
          • kag73 Re: Update 27.11.17, 00:10
            "Jak sobie czytam te wszystkie fora internetowe o Tajlandii, Tajkach, to oprócz wad, o których wspominałem wcześniej, Tajki mają jedną niekwestionowaną zaletę nad dziewczynami z zachodu. Nie mówię o urodzie, bo to kwestia indywidualna, chociaż Tajki potrafią być naprawdę piękne. Otóż... one lubią dżentelmenów.

            Hmm, nie wiem na jakie kobiety Ty trafiales w swoim zyciu albo o jakich mowisz piszac o kobietach z zachodu, ale pierwsze slysze takie cuda. Ktora np. polska kobieta nie lubi dzentelmenow? ja uwielbiam dzentelmenow i rycerzy rowniez, to sie chyba nie wyklucza, nie? I ja nie jestem jedyna. Daj sobie spokoj z takimi ocenami.

            " Nie utożsamiają czułości, dobroci, wrażliwości ze słabością, tylko podobno wręcz przeciwnie."

            Tez cuda wypisujesz.
            • wont2 Re: Update 27.11.17, 00:51
              kag73 napisała:

              > "Jak sobie czytam te wszystkie fora internetowe o Tajlandii, Tajkach, to oprócz
              > wad, o których wspominałem wcześniej, Tajki mają jedną niekwestionowaną zaletę
              > nad dziewczynami z zachodu. Nie mówię o urodzie, bo to kwestia indywidualna, c
              > hociaż Tajki potrafią być naprawdę piękne. Otóż... one lubią dżentelmenów.
              >
              > Hmm, nie wiem na jakie kobiety Ty trafiales w swoim zyciu albo o jakich mowisz
              > piszac o kobietach z zachodu, ale pierwsze slysze takie cuda. Ktora np. polska
              > kobieta nie lubi dzentelmenow? ja uwielbiam dzentelmenow i rycerzy rowniez, to
              > sie chyba nie wyklucza, nie? I ja nie jestem jedyna. Daj sobie spokoj z takimi
              > ocenami.
              >
              > " Nie utożsamiają czułości, dobroci, wrażliwości ze słabością, tylko podobno wr
              > ęcz przeciwnie."
              >
              > Tez cuda wypisujesz.
              ------
              Nie chcę wchodzić w dysputy na temat kondycji kobiet Zachodu i tak dalej, ale wydaje mi się, że trochę rozjechały się nam na Zachodzie pomiędzy kobietami i mężczyznami definicje tego co jest męskie a co niemęskie. W największym skrócie, z tego co czytam, mężczyzn z Zachodu w Tajkach (normalnych Tajkach) pociąga m.in. to, że nie utożsamiają pewnych zachowań jako niemęskie, needy. Noż ile można grać nieczułego skurwiela, żeby poruchać?! :) Czyż nie jest miłą odmianą być w końcu sobą - troskliwym, czułym facetem i czuć się docenionym? :)

              Szukałem ostatnio tipsów jak się ubrać na randkę z Tajką (wiem - szorty i klapki odpadają, nawet w ciągu dnia niestety) i znalazłem takie rady jeśli chodzi o pożądane zachowanie (komentarze moje):

              Be a Gentleman
              Thai culture focuses a lot on tradition. Make sure you’re always courteous and polite on your date (POTRZEBUJĄCY I NUDNY), it’s the little things that make the biggest difference. Buy your Thai date a small but thoughtful gift, which she will definitely appreciate. In a pinch, a simple flower will work and she’ll be delighted! (KWIATKI NA RANDCE? I BĘDĘ MUSIAŁA JE CAŁY CZAS NOSIĆ ZE SOBĄ? CO ZA BEZMYŚLNOŚĆ! A POZA TYM NEEDY I NUDNY)

              Give Her Compliments
              It’s always difficult to say if giving women compliments works to your benefit or if it makes you appear needy, especially when you are dating women in the West. (NO WŁAŚNIE, Z UST MI WYJĄŁEŚ AUTORZE) You don’t have to worry about this when you meet traditional Thai women. One reason why Thai women prefer to date Western men is because they assume that they are more romantic than Thai guys. (ROMANTIC=NEEDY+IMPOTENT) I honestly don’t know if we are more romantic, but that’s what a lot of girls believe. In other words, give her as many compliments as you want. I promise you that she will smile and giggle (CHYBA Z CIEBIE, ŻE JESTEŚ TAKI NEEDY). She’ll love it when you say “Khun suay maak” (you are very beautiful) to her. (JAKIEŻ TO TANDETNE I BEZMYŚLNE, PRZECIEŻ WIEM, ŻE JESTEM PIĘKNA. POWINIEN WYMYŚLIĆ JAKIŚ BARDZIEJ INTELIGENTNY, NIEOCZYWISTY KOMPLEMENT ===> NUDNY I NEEDY)
              • hello-kitty2 Re: Update 27.11.17, 01:07
                wont2 napisał:

                Czyż nie jest miłą odmianą być w
                > końcu sobą - troskliwym, czułym facetem i czuć się docenionym? :)

                Wont ale czym Ty sie przejmujesz, przeciez Ty i tak nie jestes troskliwym i czulym facetem (mysle ze mozesz miec skrzywiony obraz samego siebie). Na logike: troskliwa to jest osoba, ktora lubi sie troszczyc o kogos, a Ty w co drugim poscie piszesz, ze Cie odrzuca jak tylko od jakiejs babki odbierasz nawet najslabszy sygnal 'zaopiekuj sie mna'. Dwa gdybys taki byl to bys nie przeruchal setek dziwek, tylko juz dawno bylbys w zwiazku z jakas kobieca kobieta. Sorry ale troskiliwy i czuly to do Ciebie tak pasuje, jak do Kag 'poczciwa' (z podsumowania panow). Wiec na pewno nie byles odrzucany za troskliwosc i czulosc, to jakas racjionalizacja czy cholera wie co?
                • wont2 Re: Update 27.11.17, 01:19
                  hello-kitty2 napisała:

                  > Wont ale czym Ty sie przejmujesz, przeciez Ty i tak nie jestes troskliwym i czu
                  > lym facetem (mysle ze mozesz miec skrzywiony obraz samego siebie). Na logike: t
                  > roskliwa to jest osoba, ktora lubi sie troszczyc o kogos, a Ty w co drugim posc
                  > ie piszesz, ze Cie odrzuca jak tylko od jakiejs babki odbierasz nawet najslabsz
                  > y sygnal 'zaopiekuj sie mna'. Dwa gdybys taki byl to bys nie przeruchal setek d
                  > ziwek, tylko juz dawno bylbys w zwiazku z jakas kobieca kobieta. Sorry ale tros
                  > kiliwy i czuly to do Ciebie tak pasuje, jak do Kag 'poczciwa' (z podsumowania p
                  > anow). Wiec na pewno nie byles odrzucany za troskliwosc i czulosc, to jakas rac
                  > jionalizacja czy cholera wie co?
                  ------
                  Nie wiem jak to wyjaśnić, bo brakuje ci chyba trochę wrażliwości i inteligencji, żeby zrozumieć pewne niuanse, które odróżniają troskę i opiekę wobec równej ci osoby, która tę troskę i opiekę odwzajemnia, od połknięcia tasiemca. Zostawmy to proszę.
                  • hello-kitty2 Re: Update 27.11.17, 01:36
                    wont2 napisał:

                    > Nie wiem jak to wyjaśnić, bo brakuje ci chyba trochę wrażliwości i inteligencji
                    > , żeby zrozumieć pewne niuanse, które odróżniają troskę i opiekę wobec równej c
                    > i osoby, która tę troskę i opiekę odwzajemnia, od połknięcia tasiemca. Zostawmy
                    > to proszę.

                    Problem w tym, ze Tobie nie udaje sie wlasciwie ocenic ktora kobieta jest Ci ROWNA, bo sam masz za wysokie mniemanie o sobie.
                    • wont2 Re: Update 27.11.17, 01:40
                      hello-kitty2 napisała:

                      > Problem w tym, ze Tobie nie udaje sie wlasciwie ocenic ktora kobieta jest Ci RO
                      > WNA, bo sam masz za wysokie mniemanie o sobie.
                      ------
                      Pisząc "równa" miałem na myśli "samodzielna" - wiesz, taka co po prostu sama, bez żywiciela, nie zginie z głodu czy chłodu.
                      • hello-kitty2 Re: Update 27.11.17, 02:18
                        wont2 napisał:

                        > Pisząc "równa" miałem na myśli "samodzielna" - wiesz, taka co po prostu sama, b
                        > ez żywiciela, nie zginie z głodu czy chłodu.

                        Rozumiem, a laska bez wyzszego wyksztalcenia sie sama nie utrzyma.
                        • wont2 Re: Update 27.11.17, 10:04
                          hello-kitty2 napisała:

                          > Rozumiem, a laska bez wyzszego wyksztalcenia sie sama nie utrzyma.
                          -----
                          A gdzie cos takiego wyczytalas?
                          • hello-kitty2 Re: Update 27.11.17, 10:37
                            wont2 napisał:

                            > hello-kitty2 napisała:
                            >
                            > > Rozumiem, a laska bez wyzszego wyksztalcenia sie sama nie utrzyma.
                            > -----
                            > A gdzie cos takiego wyczytalas?

                            Zanim sie zgubimy w przepychankach moze podsumuje czego nie rozumiem. NIe rozumiem, ze jedziesz do kraju slabszego ekonomicznie, na dodatek do kurwidolka i szukasz kobiety 'rownej sobie' (w twoim rozumieniu rownej, definicja jak wytlumaczyles powyzej) jednoczesnie twierdzac, ze chciales sobie tylko poruchac za darmo nie dziwke. NIe jest to dla mnie logiczne/spojne. W przeciwienstwie do Ciebie dzialania Kutuzowa sa dla mnie spojne i logiczne. Ale Kutuzowa w sumie mozemy w tej dyskusji odstawic na bok. Powolalam sie tylko na NIego zeby projekty skontrastowac i uwypuklic skad bierze sie moj brak zrozumienia.
                            • kag73 Re: Update 27.11.17, 11:35
                              "Zanim sie zgubimy w przepychankach moze podsumuje czego nie rozumiem. NIe rozumiem, ze jedziesz do kraju slabszego ekonomicznie, na dodatek do kurwidolka i szukasz kobiety 'rownej sobie' (w twoim rozumieniu rownej, definicja jak wytlumaczyles powyzej) jednoczesnie twierdzac, ze chciales sobie tylko poruchac za darmo nie dziwke. NIe jest to dla mnie logiczne/spojne.

                              Ze sie tak wtrace. To, ze jedzie do kraju slabszego ekonomicznie nie znaczy, ze nia ma tam kobiet, jakich szuka jak napisal:
                              > Pisząc "równa" miałem na myśli "samodzielna" - wiesz, taka co po prostu sama, b
                              > ez żywiciela, nie zginie z głodu czy chłodu.
                              To, ze jedzie do "kurwidolka" nie znaczy, ze zyja tam same kurwy, bo zyja tam tez "normalni" ludzie, wiec wydawlo mu sie logicznym, ze mozna spotkac tez nie kurwe. W dodatku po obcykaniu sytuacji przekonal sie, ze w stolicy mialby wieksza szanse znalezienie kogo szuka. Po nastepne ja zrozumialam, ze chcial milo spedzic czas i poruchac "normalna" babke. Co nie wydaje sie az takie wydumane, w Europie (przynajmniej zach. ale nie tylko) owszem sie zdarza, ze sie ludzie spotykaja, spedzaja milo czas i owszem laduja ze soba w lozku.
                              Zajmujac sie dluzej tematem ma wraznie, ze podswiadomie szuka jednak zwiazku z Tajka. Tak wszystko zrozumialam.
                              • wont2 Re: Update 27.11.17, 14:48
                                kag73 napisała:
                                (...)
                                >Tak wszystko zrozumialam.
                                ------
                                Bingo. Dziekuje, kag.
                            • wont2 Re: Update 27.11.17, 14:40
                              hello-kitty2 napisała:

                              > Zanim sie zgubimy w przepychankach moze podsumuje czego nie rozumiem. NIe rozum
                              > iem, ze jedziesz do kraju slabszego ekonomicznie, na dodatek do kurwidolka i sz
                              > ukasz kobiety 'rownej sobie' (w twoim rozumieniu rownej, definicja jak wytlumac
                              > zyles powyzej) jednoczesnie twierdzac, ze chciales sobie tylko poruchac za darm
                              > o nie dziwke. NIe jest to dla mnie logiczne/spojne. W przeciwienstwie do Ciebie
                              > dzialania Kutuzowa sa dla mnie spojne i logiczne. Ale Kutuzowa w sumie mozemy
                              > w tej dyskusji odstawic na bok. Powolalam sie tylko na NIego zeby projekty skon
                              > trastowac i uwypuklic skad bierze sie moj brak zrozumienia.
                              ------
                              Wyjasnienie tej zagadki jest proste. Bo ja jestem jesli chodzi o te sprawy niepoukladany i nielogiczny.
                              • hello-kitty2 Re: Update 27.11.17, 14:52
                                wont2 napisał:

                                > Wyjasnienie tej zagadki jest proste. Bo ja jestem jesli chodzi o te sprawy niep
                                > oukladany i nielogiczny.

                                W takim razie musisz b.uwazac na wpadki i rozne potkniecia, choroby. Mozesz byc bardziej narazony.
                                • wont2 Re: Update 27.11.17, 15:21
                                  hello-kitty2 napisała:

                                  > W takim razie musisz b.uwazac na wpadki i rozne potkniecia, choroby. Mozesz byc
                                  > bardziej narazony.
                                  -----
                                  Masz racje. Przede wszystkim musze przestac sie stukac po pijaku.

                                  W kontekscie dyskusji o tym na co moze sobie pozwolic mezczyzna, ktory sie bardzo podoba kobietom, to tutaj jest fajny artykul o eksperymenie na tinderze :)

                                  redpillersi.pl/kobiety-kochaja-wnetrze-czyli-alfa-szmaci-beta-placi/
                                  • sabat3 Re: Update 27.11.17, 15:45
                                    wont2 napisał:
                                    > W kontekscie dyskusji o tym na co moze sobie pozwolic mezczyzna, ktory sie bard
                                    > zo podoba kobietom, to tutaj jest fajny artykul o eksperymenie na tinderze :)
                                    >
                                    > redpillersi.pl/kobiety-kochaja-wnetrze-czyli-alfa-szmaci-beta-placi/

                                    Ale takie portale są przecież niereprezentatywne. Czym niby gość ma zabłysnąć, skoro jako formę autopromocji de facto ma do dyspozycji głównie zdjęcia?
                                    Poza tym - jaki procent i jaki typ kobiet ma profile na tego typu portalach?
                                    • wont2 Re: Update 27.11.17, 16:01
                                      sabat3 napisał:

                                      > Ale takie portale są przecież niereprezentatywne. Czym niby gość ma zabłysnąć,
                                      > skoro jako formę autopromocji de facto ma do dyspozycji głównie zdjęcia?
                                      > Poza tym - jaki procent i jaki typ kobiet ma profile na tego typu portalach?
                                      ----
                                      Jasne, tak tylko chcialem w celach humorystyvznych wkleic tego linka bo rozbrajaly mnie jego krotkie pilki. Poza tym, nie wiemy ile kobiet odrzucilo jego zaloty. A poza tym, jak slusznie stwierdziles - to tinder.
              • kag73 Re: Update 27.11.17, 01:09
                "Szukałem ostatnio tipsów jak się ubrać na randkę z Tajką (wiem - szorty i klapki odpadają, nawet w ciągu dnia niestety) i znalazłem takie rady jeśli chodzi o pożądane zachowanie (komentarze moje):

                To co tam zapodales po angielsku. Mnie sie wydaje, ze to mniej wiecej jest tak samo, chodzi tylko o niuanse. Oczywiscie, ze Europejki rowniez lubia komplementy i niektorzy faceci je serwuja, ale...moze troche bardziej subtelnie, zawoalowane takie, byc moze ze wzgledu na jezyk. Wiesz jak Ty Polak, ona Tajka i ty czy ona czy oboje angielski znacie na takim a nie innym poziomie, to trza komplement kawe na lawe, bo inaczej nie zrozumie a zatem "jestes piekna". Apropos nie zapomne jak dawno temu szwgierce mojej nowo poznany facet w knajpie "Ty masz takie piekne oczy" a ona mu na to "zrob se sam, dupku". Smiejemy sie do dzis. Niemniej jaby sie podobal to komplement bylby Ok.
                A romanytcznych facetow lubia rowniez Europjki i w ogole faceci europejcy czesto tez lubia romantycznosc: kolacja przy swiecach, romantyczna muzyka, spacer pod gwiazdami czy po romanycznej plazy. kwiaty tez mile widziane w Europie.


                • wont2 Re: Update 27.11.17, 01:30
                  kag73 napisała:

                  Apropos nie z
                  > apomne jak dawno temu szwgierce mojej nowo poznany facet w knajpie "Ty masz tak
                  > ie piekne oczy" a ona mu na to "zrob se sam, dupku". Smiejemy sie do dzis.
                  -----
                  No właśnie o tym piszę :) Swoją drogą, naprawdę nie wiem z czego się śmiać, przecież to było mega chujowe. Wiem, komplement wyświechtany, nijaki etc., ale żeby potraktować tak obcesowo kogoś, kto chciał być po prostu miły ale nie wiedział jak? Czy naprawdę musimy, my mężczyźni, na każdym kroku się pilnować, żeby nie opuścić gardy i każdy komplement okraszać jakąś "cocky" wstawką, żeby nie wyjść na needy? Czy to nie jest męczące? Czy naprawdę zamiast móc powiedzieć po prostu "jakie ty masz piękne oczy" musimy dodawać, że "wspaniale korelowałyby z moją spermą"?
                  • kag73 Re: Update 27.11.17, 01:45
                    "Czy to nie jest męczące? Czy naprawdę zamiast móc powiedzieć po prostu "jakie ty masz piękne oczy" musimy dodawać, że "wspaniale korelowałyby z moją spermą"?

                    Alez ja Ci mowie zalezy kto to mowi i w jakich okolicznosciach tez. Poza tym np. w Niemczech niektorzy bywaja tak natretni (Arabowie np), bo mysla, ze moga bo jestes Europjeka, ze po prostu trzeba nieco obcesowo, bo jako kobieta bywa sie tez zmeczona. Co innego juz jak jestesmy na umowionej randce.
                    I owszem sa to tez zapewne roznice kulturowe czy i kogos sie zasypuje komplementami i jaki jest odbior. Od latynosow slyszalam bezposrednio(oczywiscie nie rankach) tylko w sklepie, na ulicy, przechodzac. "jaka ty jest ladna", "jakie ladne oczy", "ksiezniczka, takie piekne nogi" grane zawroty glowy na widok mojej figuty i tak dalej i tak dalej. Ehmm, troche nie wiedzialam jak na to reagowac, przyznaje, bo nie jest to normalne w Europie.
              • kag73 Re: Update 27.11.17, 01:36
                "One reason why Thai women prefer to date Western men is because they assume that they are more romantic than Thai guys."
                Apropos, Thai gays to mi sie przypominlao. Jak bylam pierwszy raz w Tajlandii (z 15 lat temu chyba) lezelismy sobie z mezem na plazy, w pewnym momencie on poszedl zorganizowac jakies napoje. Ja sama na kocyku a tu na bialym koniu (serio) podjezdza do mnie jakis Thai gay. Okazalo sie, ze mowi po niemiecku, bo swego czasu studiowal w Szwajcarii. Ok, gadka, proponuje mi przejazdzke na tym koniu, te sprawy, ja nie nie dziekuje. Opowiadam, ze chce jutro do sloni, on, ze nie ma sprawy, on wie gdzie, moze ze mna tralalala. No a maz wracajac z napojami...przystanal w bezpiecznej odleglosci i sie przygladal, bo jak mi powiedzial pozniej, byl to bardzo landy, romantyczny obrazek. Plaza, piekne morze, ten bialy kon ja w rozowym bikini. Problem w tym, ze ten obrazek to z jego zona, wiec sorry Winetou, w koncu musial (chial) do nas podejsc. No i juz nie bylo o sloniach, o wycieczce, sie skonczylo.. .Gostek wsiadl na konia i odjechal.
                A tak poza tym to mialam malo do czynienia z Tajami plci obu.
                • wont2 Re: Update 27.11.17, 01:45
                  kag73 napisała:

                  > "One reason why Thai women prefer to date Western men is because they assume th
                  > at they are more romantic than Thai guys."
                  > Apropos, Thai gays to mi sie przypominlao. Jak bylam pierwszy raz w Tajlandii (
                  > z 15 lat temu chyba) lezelismy sobie z mezem na plazy, w pewnym momencie on pos
                  > zedl zorganizowac jakies napoje. Ja sama na kocyku a tu na bialym koniu (serio)
                  > podjezdza do mnie jakis Thai gay. Okazalo sie, ze mowi po niemiecku, bo swego
                  > czasu studiowal w Szwajcarii. Ok, gadka, proponuje mi przejazdzke na tym koniu,
                  > te sprawy, ja nie nie dziekuje. Opowiadam, ze chce jutro do sloni, on, ze nie
                  > ma sprawy, on wie gdzie, moze ze mna tralalala. No a maz wracajac z napojami...
                  > przystanal w bezpiecznej odleglosci i sie przygladal, bo jak mi powiedzial pozn
                  > iej, byl to bardzo landy, romantyczny obrazek. Plaza, piekne morze, ten bialy k
                  > on ja w rozowym bikini. Problem w tym, ze ten obrazek to z jego zona, wiec sorr
                  > y Winetou, w koncu musial (chial) do nas podejsc. No i juz nie bylo o sloniach,
                  > o wycieczce, sie skonczylo.. .Gostek wsiadl na konia i odjechal.
                  > A tak poza tym to mialam malo do czynienia z Tajami plci obu.
                  -----
                  Na moje kaprawe oko jakiś scammer. Skoro to sprzed 15 lat to może wtedy na plażach nie mieli skuterów wodnych (najpopularniejszy scam na Phukecie) tylko konie? Wybrałabyś się na przejażdżkę, oni by stwierdzili, że koń okulał i kasa proszę pani na operację dla konia :)
                  • kag73 Re: Update 27.11.17, 01:50
                    "Na moje kaprawe oko jakiś scammer. Skoro to sprzed 15 lat to może wtedy na plażach nie mieli skuterów wodnych (najpopularniejszy scam na Phukecie) tylko konie? Wybrałabyś się na przejażdżkę, oni by stwierdzili, że koń okulał i kasa proszę pani na operację dla konia :)

                    A to bylo chyba w Hua Hin i to byl jedyny kon jakiego kiedykolwiek widzialm tam czy gdzies indziej na plazy w Tajlandii. Ale dobrze, ze na te przejazdzke nie zareflektowalam :)
                • sabat3 Re: Update 27.11.17, 09:47
                  Jesteś pewna, że to był Thai gay? Wtedy najprawdopodobniej podjechałby do Twojego męża...
              • sabat3 Re: Update 27.11.17, 09:58
                Mała uwaga Wont.
                O ile pamiętam z tekstów PUA, to oni nie pisali że dawanie kwiatów, bycie dżentelmenem, traktowanie czule i opiekuńczo nie podoba się kobietom, ale że to generuje inny rodzaj relacji. Attraction vs Affection. Zachowując się jak PUA wzbudzasz czyste pożądanie, a będąc opiekuńczym, dobrym i czułym budzisz uczucie miłości.
                A odrzucenia można doświadczyć w obu przypadkach, gdy nie spełniasz wymagań przypisanych roli, do której pretendujesz. Większy sukces PUA może wynikać z prostego faktu, że w przypadku kochanka kobiety mają z reguły niższe wymagania, niż wobec przyszłego męża.
                • wont2 Re: Update 27.11.17, 10:08
                  Czyli, z tego co piszesz, nie da sie jednoczesnie wzbudzac pozadania i milosci? No chyba az tak dramatycznie z tym swiatem nie jest :)
                  • wont2 Re: Update 27.11.17, 10:18
                    Pytanie jest nastepujace - czy fakt, ze zachodnie kobiety zwilzaja zachowania, ktorych uczy PUA wynika WYLACZNIE z psychoewo czy tez wynika to w ROWNIEZ w jakims stopniu z czynnika kulturowego. Ja obstawiam, ze glownym winowajca jest kultura i ze za siedmioma gorami i lasami moze byc troche inaczej. Moze nie zupelnie odwrotnie, bo psychoewo i wplyw kultury zachodniej na inne, ale troche inaczej. Byc moze niektore zachowania, ktore u nas prowadza do przegrodki affection, tam sa neutralne albo wrecz prowadza do przegrodki attraction.
                    • sabat3 Re: Update 27.11.17, 10:26
                      wont2 napisał:

                      > Pytanie jest nastepujace - czy fakt, ze zachodnie kobiety zwilzaja zachowania,
                      > ktorych uczy PUA wynika WYLACZNIE z psychoewo czy tez wynika to w ROWNIEZ w jak
                      > ims stopniu z czynnika kulturowego. Ja obstawiam, ze glownym winowajca jest kul
                      > tura i ze za siedmioma gorami i lasami moze byc troche inaczej. Moze nie zupeln
                      > ie odwrotnie, bo psychoewo i wplyw kultury zachodniej na inne, ale troche inacz
                      > ej. Byc moze niektore zachowania, ktore u nas prowadza do przegrodki affection,
                      > tam sa neutralne albo wrecz prowadza do przegrodki attraction.

                      Nie no, jasne, bo takie same zachowania podlegają różnym kulturowym interpretacjom.
                      Na przykład - idziesz w Polsce z psem na smyczy, to znaczy, że jesteś wrażliwy i opiekuńczy.
                      To samo zachowanie w Tajlandii może oznaczać, że jesteś po prostu głodny.
                    • kag73 Re: Update 27.11.17, 11:10
                      "Pytanie jest nastepujace - czy fakt, ze zachodnie kobiety zwilzaja zachowania, ktorych uczy PUA wynika WYLACZNIE z psychoewo czy tez wynika to w ROWNIEZ w jakims stopniu z czynnika kulturowego. Ja obstawiam, ze glownym winowajca jest kultura i ze za siedmioma gorami i lasami moze byc troche inaczej. Moze nie zupelnie odwrotnie, bo psychoewo i wplyw kultury zachodniej na inne, ale troche inaczej. Byc moze niektore zachowania, ktore u nas prowadza do przegrodki affection, tam sa neutralne albo wrecz prowadza do przegrodki attraction."

                      A w PUA chodzi o to, zeby zgarnac jak najwiecej babek do lozka czy o to by znalezc jakas chetna do zwiazku? Czy tez opcja: zaczniemy od seksu, wyjdzie z tego zwiazek?
                      Po nastepne i bardzo istotne: te babki w Tajladnii chetnie sluchajace komplementow to chca sobie zaliczyc numereczek (bez brania za to kasy) czy raczej maja (cicha) nadzieje na zwiazek z cudzoziemcem? Ja bym obstwiala to drugie, bo o ile babki na zachodzie (Niemcy, UK) just for fun i bez mysli zwiazkowych reflektuja na seks, zwiazku z tego byc nie musi, bo sobie dobrze zyja samodzielnie, to owszem Tajki (uogolniajac) chca sobie polepszyc dzieki znajomosci / zwiazkowi z bialym. Ty powiesz "jestes piekna" dla niej to sygnal, ze ma duze szanse, jest w grze, bo mezczyzni chca pieknych zon i partnerek, w kazdym kraju. Wiec jest sie do czego usmiechac :)
                      Tym bardziej, ze krajanie sa niby mniej romantyczni i moze nie komplementuja. Czy jest tam zwilzenie? Nie wiem moze jest, zapewne zalezy od gostka i feromonow w powietrzu, no cudow nie ma, moim zdaniem.
                      Kobiety lubia komplementy, chyba wszystkie kobiety, roznice sa w sposobie w zapodania pewnie. Zreszta chyba zadana kobieta juz na randce nie ma problemu z komplementami. Problem moze miec jak facet dopiero co poznany w barze mowi "jakie ty masz piekne oczy", zwlaszcza jezeli ten facet sie nie podoba. Bo my w Europie odbieramy na tych samych kodach i wiemy co to oznacza. I krotko jak sie facet podba/pociaga to moze powiedziec najbanalniejsze zdanie albo zaproponowac kawe i...bedzie sie dzialo, jak nie teraz, to pozniej. Natomisat jak sie nie podba, to na niektore zadziala moze nakrecanie makaronu a na inne...no nie ma szans. Chyba, ze sie noc zrobi coraz pozniejsza no i wina nie zabraknie. Tez sie moze zdarzyc.
                      Pomijam, ze czesto z wilgotnieniem jest tak, ze to chemia i feromony albo dzialaja albo nie dzialaja. Owszem jakimis zachowaniami mozesz skutecznie podkrecic atmosfre albo wysuszyc.

                      "Byc moze niektore zachowania, ktore u nas prowadza do przegrodki affection, tam sa neutralne albo wrecz prowadza do przegrodki attraction."

                      No wlasnie chcialam napisac, ze ja osobiscie musze czuc do faceta sympatie, zeby pojsc z nim do lozka. Niezaleznie od tego czy ma byc na chwile czy na dluzej. No tak mam, wiele kobiet, ktore znam tak ma. Niemniej spotkalam sie juz z przypadkiem babki, ktora mowila "on jest taki mily, za mily", wiec ja nawet zapytalam coz ma zrobic, w ryja jej trzasnac. No nie kumam. Dodam, ze jej zwiazki byly chore, nie potrafi (krotko ujmujac) z mezczyznami, trafia na nie swoich. Moze to wplyw domu rodzinnego, ojciec alkoholik, matka sie rozwiodla. Troche tak jakby stosunki (zdrowe stosunki) miedzy kobieta i mezczyzna w zwiazku byly dla niej czyms zupelnie nieznanym, pewnie dlatego, ze ich nigdy jako dzieciak i pozniej nie mial szans obserwowac. Tak mysle.
                      • hello-kitty2 Re: Update 27.11.17, 11:29
                        kag73 napisała:

                        I krotko jak sie face
                        > t podba/pociaga to moze powiedziec najbanalniejsze zdanie albo zaproponowac kaw
                        > e i...bedzie sie dzialo, jak nie teraz, to pozniej. Natomisat jak sie nie podba
                        > , to na niektore zadziala moze nakrecanie makaronu a na inne...no nie ma szans.

                        Kag musze przyznac Ci racje. Ja tak tego nie doswiadczalam, dopoki nie spotkalam faceta, ktory mi zabojczo spodobal. A poza tym musze dodac, ze mimo stalych przepychanek miedzy nami, to jednak coraz wiecej twoich teorii sie u mnie tez sprawdza (mam juz zgodnosc jesli chodzi o robote, kase, a teraz i urode/podobanie sie na takim poziomie typowo fizycznym). Szkoda, ze tak malo facetow mi sie podoba... A Tobie sie zawsze sporo podobalo (jak np Ninek) czy raczej ze swieca szukac tego co na poziomie fizycznym mocno click'nie?
                        • kag73 Re: Update 27.11.17, 11:43
                          "Szkoda, ze tak malo facetow mi sie podoba... A Tobie sie zawsze sporo podobalo (jak np Ninek) czy raczej ze swieca szukac tego co na poziomie fizycznym mocno click'nie?"

                          No wlasnie nie podobalo mi sie sporo.
                          W dawnej mlodsci w Polsce jeszcze paru mi sie bardzo podobalo, niestety nie Ci, ktorym podobalam sie ja. Ci, ktorzy mnie sie podobali nawet o tym nie wiedzieli, wiadomo, nie pojde do gostka i bede robila mu awansow :)
                          Pierwszy raz zdarzylo mi sie w Niemczech i bywalo czesciej, ze szczesliwym trafem paru facetow, ktorzy wpadli mi w oko(w tym obecny maz, ale myslalm, ze jest z dziewczyna, wiec odpadal) byli rowniez zaintersowani mna. Ja jestem typem, ze jak facet mnie fizycznie nie tegas to ja nie dam rady, nie jestem zainteresowana, nie chce nawet pojsc na randke. Siostra moja ma dokladnie tak samo i jak sie okazuje matka tez.
                          • sabat3 Re: Update 27.11.17, 12:12
                            Ale to tak zero-jedynkowo wam się podobają? Według moich obserwacji to jest raczej spektrum pomiędzy "dałabym mu nawet na jeżu" (copyrights by A.S.) a nie dałabym mu nawet za milion dolarów. Większość panów leży gdzieś pomiędzy "ok, ujdzie" a "weź spierdalaj!". Ci z grupy "ujdzie" mogą się jeszcze postarać, a ci drudzy raczej nie mają czego szukać.
                            • aandzia43 Re: Update 27.11.17, 12:27

                              sabat3 napisał:

                              > Ale to tak zero-jedynkowo wam się podobają? Według moich obserwacji to jest rac
                              > zej spektrum pomiędzy "dałabym mu nawet na jeżu" (copyrights by A.S.) a nie dał
                              > abym mu nawet za milion dolarów. Większość panów leży gdzieś pomiędzy "ok, ujdz
                              > ie" a "weź spierdalaj!". Ci z grupy "ujdzie" mogą się jeszcze postarać, a ci dr
                              > udzy raczej nie mają czego szukać.

                              Zerojedynkowo to mi się może ktoś zdecydowanie nie spodobać. Wtedy nie ma przeproś, już mi się nie zmienia. Jak jest "może być", "czemu nie", "nieźle nieźle" to w dalszym kontakcie wychodzi czy jednak do tyłu, czy do przodu (czy do przodu z impetem ;-))
                            • hello-kitty2 Re: Update 27.11.17, 12:29
                              sabat3 napisał:

                              > Ale to tak zero-jedynkowo wam się podobają? Według moich obserwacji to jest rac
                              > zej spektrum pomiędzy "dałabym mu nawet na jeżu" (copyrights by A.S.) a nie dał
                              > abym mu nawet za milion dolarów. Większość panów leży gdzieś pomiędzy "ok, ujdz
                              > ie" a "weź spierdalaj!". Ci z grupy "ujdzie" mogą się jeszcze postarać, a ci dr
                              > udzy raczej nie mają czego szukać.

                              Wiesz to zalezy o czym rozmawiamy ale jesli pozostajemy w obszarze zaakcentowanym przez Kag skrotowo: ten od 'ujdzie ale dupy nie urywa' musi sie kurwa starac, nachodzic, naglowkowac co powiedziec, rozkminiac czy jest aby deko za czuly, czy deko za troskliwy zeby mu dostac, a ten 'o kurwa ale mi sie podoba' juz ma ruchanko na dzien dobry, a potem najwyzej domykamy deal na innych plaszczyznach. I teraz podpowiedz dla panow: jezeli ktorys sie musi ostro nakombinowac zeby zachecic upatrzona kandydatke do pieprzenia to najprawdopodobniej zwyczajnie jej sie fizycznie nie podoba.
                              • aandzia43 Re: Update 27.11.17, 12:38

                                > Wiesz to zalezy o czym rozmawiamy ale jesli pozostajemy w obszarze zaakcentowan
                                > ym przez Kag skrotowo: ten od 'ujdzie ale dupy nie urywa' musi sie kurwa starac
                                > , nachodzic, naglowkowac co powiedziec, rozkminiac czy jest aby deko za czuly,
                                > czy deko za troskliwy zeby mu dostac, a ten 'o kurwa ale mi sie podoba' juz ma
                                > ruchanko na dzien dobry, a potem najwyzej domykamy deal na innych plaszczyznach
                                > . I teraz podpowiedz dla panow: jezeli ktorys sie musi ostro nakombinowac zeby
                                > zachecic upatrzona kandydatke do pieprzenia to najprawdopodobniej zwyczajnie je
                                > j sie fizycznie nie podoba.

                                Nie, widocznie różne panie różnie mają. Nie zdarzyło mi się coś takiego jak "o, ten ma ruchanko na dzień dobry" bo bardzo odpowiadający mi WSTĘPNIE fizycznie gość odpadał przez nieakceptowalne zachowania, sposób poruszania się, zapach, gesty, gadki. Od nastoletniości do teraz.
                                • hello-kitty2 Re: Update 27.11.17, 13:17
                                  aandzia43 napisała:

                                  > Nie, widocznie różne panie różnie mają. Nie zdarzyło mi się coś takiego jak "o,
                                  > ten ma ruchanko na dzień dobry" bo bardzo odpowiadający mi WSTĘPNIE fizycznie
                                  > gość odpadał przez nieakceptowalne zachowania, sposób poruszania się, zapach, g
                                  > esty, gadki. Od nastoletniości do teraz.

                                  Tylko Aandzia jakby co to ja nie mowie o ocenie wstepnej przykladowo ze zdjecia tylko juz z z takiej interacji, gdzie jest romowa i widzisz te osobe. Ale glowny przekaz byl o drugim koncu skali, gdy facet czuje, ze musi sie nakombinowac, ze niby przechodzi jakies testy czy tak jak Wont pisal, ze moze za troskliwy czy za czuly, to najpredziej sie po prostu nie podoba fizycznie tak, jakby mogl.
                                  • aandzia43 Re: Update 27.11.17, 13:47
                                    > Tylko Aandzia jakby co to ja nie mowie o ocenie wstepnej przykladowo ze zdjecia
                                    > tylko juz z z takiej interacji, gdzie jest romowa i widzisz te osobe. Ale glow
                                    > ny przekaz byl o drugim koncu skali, gdy facet czuje, ze musi sie nakombinowac,
                                    > ze niby przechodzi jakies testy czy tak jak Wont pisal, ze moze za troskliwy c
                                    > zy za czuly, to najpredziej sie po prostu nie podoba fizycznie tak, jakby mogl.


                                    No ja też nie o zdjęciu tylko o znajomości na żywo. Jeśli facet startuje przynajmniej z poziomu "może być" to może zyskać i wskoczyć na poziom "o kurwa, ale fajny!". I nic nie jest dane od strzału, bo nawet Banderas jak śmierdzi albo jest chamem/autystykiem/dziwolągiem to odpadnie, zawsze można zrobić coś co zmrozi i spowoduje opad cycków. Więc "testy" to się zawsze przechodzi. Tylko nie nazwałabym tego testami, raczej prezentacją jakichś swoich zachowań (mniej lub bardziej dla siebie naturalnych ;-)) które albo się spodobają drugiej stronie albo nie i zadecydują o wyniku akcji.
                                • kag73 Re: Update 27.11.17, 14:27
                                  "Nie, widocznie różne panie różnie mają. Nie zdarzyło mi się coś takiego jak "o, ten ma ruchanko na dzień dobry" bo bardzo odpowiadający mi WSTĘPNIE fizycznie gość odpadał przez nieakceptowalne zachowania, sposób poruszania się, zapach, gesty, gadki. Od nastoletniości do teraz.

                                  Dokladnie tez tak mam. Troche upraszczajac chcialam zwrocic uwage na znaczenie fizycznosci/pociagu fizycznego do drugiej osoby. Oczywiscie sa zachowania, ktore moga zdyskwalifikowac nie jednego kandydata, ktory sie fizycznie bardzo podoba. Zreszta pisalam gdzies juz, ze musiala byc sympatia, zebym z facetm jakims do wyra poszla. Niemniej fizycznosc / pociag fizyczny jest i bywa dla wielu kobiet pierwszym podstawowym warunkiem.
                              • sabat3 Re: Update 27.11.17, 13:54
                                hello-kitty2 napisała:
                                > I teraz podpowiedz dla panow: jezeli ktorys sie musi ostro nakombinowac zeby
                                > zachecic upatrzona kandydatke do pieprzenia to najprawdopodobniej zwyczajnie je
                                > j sie fizycznie nie podoba.

                                Po co ta "podpowiedź"? Sądzisz, że panowie tego nie wiedzą? Z tym, że ktoś się komuś fizycznie nie podoba można zrobić naprawdę niewiele. Zwłaszcza, jeśli ten ktoś nie jest zwyczajnie zaniedbany.
                                • ployd Re: Update 27.11.17, 14:07
                                  sabat3 27.11.17, 13:54

                                  hello-kitty2 napisała:
                                  > I teraz podpowiedz dla panow: jezeli ktorys sie musi ostro nakombinowac zeby
                                  > zachecic upatrzona kandydatke do pieprzenia to najprawdopodobniej zwyczajnie je
                                  > j sie fizycznie nie podoba.

                                  Po co ta "podpowiedź"? Sądzisz, że panowie tego nie wiedzą? Z tym, że ktoś się komuś fizycznie nie podoba można zrobić naprawdę niewiele. Zwłaszcza, jeśli ten ktoś nie jest zwyczajnie zaniedbany.
                                  _______________________________-

                                  Ale przecież to jest zupełna bzdura. Tyle lat forum i takie bzdury akceptowane... Kobieta ma przeciętnie kilku partnerów w ciągu 50 lat swojej aktywności seksualnej. Pisanie że jak ktoś jej nie wydymał to znaczy że jej się nie podobał zasługuje na miano bzdury roku 2017 na forum.

                                  Są i takie które czołgają podobającego się żeby było ciekawiej.
                                  • kag73 Re: Update 27.11.17, 14:22
                                    "Ale przecież to jest zupełna bzdura. Tyle lat forum i takie bzdury akceptowane... Kobieta ma przeciętnie kilku partnerów w ciągu 50 lat swojej aktywności seksualnej. Pisanie że jak ktoś jej nie wydymał to znaczy że jej się nie podobał zasługuje na miano bzdury roku 2017 na forum."

                                    Alez tutaj chodzi tak ogolnie o ludzi wolnych, singli a nie takich co sa w zwiazku albo w malzenstwie, bo to inna bajka. My tu o jest se chlop i babka, oboje sa singlami i...no o to chodzi.
                                    • ployd Re: Update 27.11.17, 14:32
                                      kag73 napisała:

                                      > "Ale przecież to jest zupełna bzdura. Tyle lat forum i takie bzdury akceptowane
                                      > ... Kobieta ma przeciętnie kilku partnerów w ciągu 50 lat swojej aktywności sek
                                      > sualnej. Pisanie że jak ktoś jej nie wydymał to znaczy że jej się nie podobał z
                                      > asługuje na miano bzdury roku 2017 na forum."
                                      >
                                      > Alez tutaj chodzi tak ogolnie o ludzi wolnych, singli a nie takich co sa w zwia
                                      > zku albo w malzenstwie, bo to inna bajka. My tu o jest se chlop i babka, oboje
                                      > sa singlami i...no o to chodzi.


                                      Kobieta jest stanu wolnego ok. 10 lat średnio w życiu, statystycznie, może więcej.
                                      • kag73 Re: Update 27.11.17, 14:41
                                        "Kobieta jest stanu wolnego ok. 10 lat średnio w życiu, statystycznie, może więcej."

                                        No nie wazne jak dlugo, wazne jaki ma stosunek do napotykanych mezczyzn i czym sie kieruje w wyborze parntera do lozka i czy zwiazku, ktoremu da szanse a ktoremu nie. O to tutaj chodzi tak mniej wiecej.
                                • hello-kitty2 Re: Update 27.11.17, 14:08
                                  sabat3 napisał:

                                  Z tym, że ktoś się
                                  > komuś fizycznie nie podoba można zrobić naprawdę niewiele. Zwłaszcza, jeśli ten
                                  > ktoś nie jest zwyczajnie zaniedbany.

                                  Masz racje ale co z ta racja zrobic? Jest presja zeby miec seks, malo tego seksu Ci sie chce, a nikt ci sie kurna nie podoba, to co robisz?
                                  • sabat3 Re: Update 27.11.17, 14:11
                                    hello-kitty2 napisała:
                                    > Masz racje ale co z ta racja zrobic? Jest presja zeby miec seks, malo tego seks
                                    > u Ci sie chce, a nikt ci sie kurna nie podoba, to co robisz?

                                    No to pomyśl w drugą stronę - jest presja, żeby mieć seks, mało tego, seksu Ci się chce, ale nikomu się, kurna, nie podobasz :D To co robisz?
                                    • aandzia43 Re: Update 27.11.17, 14:16
                                      sabat3 napisał:

                                      > hello-kitty2 napisała:
                                      > > Masz racje ale co z ta racja zrobic? Jest presja zeby miec seks, malo teg
                                      > o seks
                                      > > u Ci sie chce, a nikt ci sie kurna nie podoba, to co robisz?
                                      >
                                      > No to pomyśl w drugą stronę - jest presja, żeby mieć seks, mało tego, seksu Ci
                                      > się chce, ale nikomu się, kurna, nie podobasz :D To co robisz?

                                      I w jednym, i w drugim przypadku masturbacja :-D
                                      • hello-kitty2 Re: Update 27.11.17, 14:22
                                        aandzia43 napisała:

                                        > I w jednym, i w drugim przypadku masturbacja :-D

                                        Ale nawet masturbacja lepiej wchodzi jak ci sie ktos podoba ;) Zyczmy sobie by tych podobajacych sie byly masy! ;-)
                                      • wont2 Re: Update 27.11.17, 15:12
                                        aandzia43 napisała:

                                        > I w jednym, i w drugim przypadku masturbacja :-D
                                        -------
                                        Masturbacja i dziwki. Ewentualnie masturbacja u dziwki, ale to chyba troche bez sensu.
                                    • hello-kitty2 Re: Update 27.11.17, 14:18
                                      sabat3 napisał:

                                      > No to pomyśl w drugą stronę - jest presja, żeby mieć seks, mało tego, seksu Ci
                                      > się chce, ale nikomu się, kurna, nie podobasz :D To co robisz?

                                      Ja akurat nie musze o tym myslec ;-) Ale jakbym jenak miala podpowiadac to pic wiecej ;)
                                • kag73 Re: Update 27.11.17, 14:32
                                  hello-kitty2 napisała:
                                  > I teraz podpowiedz dla panow: jezeli ktorys sie musi ostro nakombinowac zeby
                                  > zachecic upatrzona kandydatke do pieprzenia to najprawdopodobniej zwyczajnie je
                                  > j sie fizycznie nie podoba.

                                  Albo jest dziwica (do tego katolicka) i chcialby a boi sie :) Nie wiem czy to w ogole w dzisiejszych czasachjest aktualne?
                              • sabat3 Re: Update 27.11.17, 13:54
                                hello-kitty2 napisała:
                                > I teraz podpowiedz dla panow: jezeli ktorys sie musi ostro nakombinowac zeby
                                > zachecic upatrzona kandydatke do pieprzenia to najprawdopodobniej zwyczajnie je
                                > j sie fizycznie nie podoba.

                                Po co ta "podpowiedź"? Sądzisz, że panowie tego nie wiedzą?
                                • hello-kitty2 Re: Update 27.11.17, 14:05
                                  sabat3 napisał:

                                  > hello-kitty2 napisała:
                                  > > I teraz podpowiedz dla panow: jezeli ktorys sie musi ostro nakombinowac z
                                  > eby
                                  > > zachecic upatrzona kandydatke do pieprzenia to najprawdopodobniej zwyczaj
                                  > nie je
                                  > > j sie fizycznie nie podoba.
                                  >
                                  > Po co ta "podpowiedź"? Sądzisz, że panowie tego nie wiedzą?

                                  Skoro Wont twierdzi, ze mezczyzni sa odrzucani za bycie troskliwym czy czulym, to nie jestem pewna czy wiedza. Zreszta moze dla protoloku: ja nie z tych co pietnuja niewiedze, ze se czegos nie wygooglowali, nie doczytali, nie wpadli na to wczesniej, nie doswiadczyli, ect. Ja tam tu jestem zeby sie czegos dowiedziec. Np kwestie podobania sie fizycznego odkrylam stosunkowo niedawno, choc Kag trabi o tym od zawsze. Ale jak czegos nie przezyjesz, to sie nie przekonasz. Poza tym Sabat nie mozesz sie wypowiadac za panow.
                                  • wont2 Re: Update 27.11.17, 15:08
                                    hello-kitty2 napisała:

                                    > Skoro Wont twierdzi, ze mezczyzni sa odrzucani za bycie troskliwym czy czulym,
                                    > to nie jestem pewna czy wiedza.
                                    ------
                                    Niczego takiego nie twierdzilem. Twierdzilem jedynie, ze na etapie podrywu troskliwosc i czulosc zmniejsza atrakcyjnosc (seksualna oczywiscie, bo zwiazkowa zwieksza). Jak ktos sie bardzo podoba to troskliwosc i czulosc mu nie zaszkodzi :)
                                    • hello-kitty2 Re: Update 27.11.17, 15:16
                                      wont2 napisał:

                                      > Jak ktos sie bardzo podoba to troskliwosc i czulosc mu nie zaszkodzi :

                                      O to to, mamy chyba consensus. A nie jest tak przypadkiem, ze Ty upatrujesz zwiekszonego sukcesu randkowego w Tajlandii, poniewaz tam podwyzszasz sobie zwyczajnie atrakcyjnosc fizyczna?
                                      • wont2 Re: Update 27.11.17, 15:29
                                        hello-kitty2 napisała:

                                        > O to to, mamy chyba consensus. A nie jest tak przypadkiem, ze Ty upatrujesz zwi
                                        > ekszonego sukcesu randkowego w Tajlandii, poniewaz tam podwyzszasz sobie zwycza
                                        > jnie atrakcyjnosc fizyczna?
                                        -------
                                        Oczywiscie tez.
                                • lybbla Re: Update 28.11.17, 19:28
                                  sabat3 napisał:

                                  > hello-kitty2 napisała:
                                  > > I teraz podpowiedz dla panow: jezeli ktorys sie musi ostro nakombinowac z
                                  > eby
                                  > > zachecic upatrzona kandydatke do pieprzenia to najprawdopodobniej zwyczaj
                                  > nie je
                                  > > j sie fizycznie nie podoba.
                                  >
                                  > Po co ta "podpowiedź"? Sądzisz, że panowie tego nie wiedzą?

                                  Bo ona myśli, że faceci myślą, że money i status to jest to o czym myślą kobiety. Otóż pomimo linkowanych badań z dupy wziętych mężczyzni tak nie myślą. Mężczyzni ruchaja się z kobietami, które myślą inaczej niż kobiety co myślą o money istatus. Czy wyraziłem się jasno?
                                  • mabelle2000 Re: Update 28.11.17, 20:07
                                    lybbla napisał:

                                    > Mężcz
                                    > yzni ruchaja się z kobietami, które myślą inaczej niż kobiety co myślą o money
                                    > istatus. Czy wyraziłem się jasno?

                                    Raczej nie "ruchaja sie " tylko " chcieliby sie ruchac". Chcieliby tez, zeby kobieta oferowala tylko ruchanie, a nie dodatkowo np. zawracala dupe swoja osoba. Albowiem chcac czegos wiecej od mezczyzny niz ruchanie automatycznie laduje w grupie tych co " mysla o money i status".
                                    Wiec tak, wyraziles sie jasno, ale jak zwykle kreujesz rzeczywistosc bajkowa, piszac tylko czesc prawdy :-)
                                    • lybbla Re: Update 28.11.17, 20:55
                                      mabelle2000 napisała:

                                      > Raczej nie "ruchaja sie " tylko " chcieliby sie ruchac".

                                      Niech Ci będzie.

                                      > Chcieliby tez, zeby kobieta oferowala tylko ruchanie,

                                      Zakwestionuję słowo `tylko'. To jakaś totalna bzdura. Nie znam takich facetów.

                                      > a nie dodatkowo np. zawracala dupe swoja osoba.

                                      Zawracanie dupy swoją osobą jest z tego najlepsze.

                                      > Albowiem chcac czegos wiecej od mezczyzny niz ruchanie automatycznie laduje w grupie tych co " mysla o money i status".

                                      Np czułości, śniadania do łóżka, niekończących sie rozmów, uważności, zachwytu.
                                      Za cholerę tego nie umiem powiązać z money i status.

                                      > Wiec tak, wyraziles sie jasno, ale jak zwykle kreujesz rzeczywistosc bajkowa, p
                                      > iszac tylko czesc prawdy :-)

                                      Ależ oczywiście, że tak. Na drugich biegunach są chcący sobie kupić młodą dupę
                                      i chcące sprzedać jak najlepiej swoją, zamykający w złotych klatkach kury domowe
                                      nie śniące o lataniu. Ale nawet kury śnią o lataniu.
                                      Tyle, że to już nie Twoja bajka ;)
                                      • sabat3 Re: Update 28.11.17, 22:25
                                        Ja tez nie znam takich facetow, ale to nie znaczy, ze ich nie ma.
                                        Nie wiem skad Mabelle ma taki obraz mezczyzn, ale prezentuje sie to fatalnie.
                                      • mabelle2000 Re: Update 29.11.17, 00:44
                                        lybbla napisał:

                                        > Np czułości, śniadania do łóżka, niekończących sie rozmów, uważności, zachwytu.
                                        > Za cholerę tego nie umiem powiązać z money i status.

                                        Toc to wypisz wymaluj wontowe " lubie jak jest milo" :-)
                                        Rozmowy, uwaznosc, zachwyt, jak sie idzie razem do lozka, to standard Lybbla, przynajmniej wsrod takich szaraczkow jak ja. Ludzie to nie pieski na trawniku, ale chyba nawet i pieski elegancko wachaja sobie dupy zacznim zaczna ;-)
                                        Razem mozna robic rzeczy wielkie, a Ty piszesz jak milo spedzic czas.

                                        • sabat3 Re: Update 29.11.17, 01:02
                                          mabelle2000 napisała:
                                          > Razem mozna robic rzeczy wielkie, a Ty piszesz jak milo spedzic czas.

                                          Razem można wszystko:
                                          Można upiec bochen rustykalnego chleba z makiem i ruszyć z nim na pochód pierwszomajowy w grudniu. Wypleść ogromny kosz z wikliny, usiąść na nim we dwoje z gazetą i radykalnie wysrać się do środka, rechocząc przy tym wespół jak diabeł Boruta z diabłem Rokitą. Można pomaszerować przez świat w podskokach, skacząc uporczywie po stopie partnera. Dojść tam i z powrotem bez mapy, po czym zgubić się i odnaleźć w Tyrolu Wschodnim. Osiągnąć nirwanę bez użycia wibratora i żelu KY. Zawiązać buty na węzeł gordyjski, po czym zdjąć je, amputując sobie stopę malezyjską maczetą do wycinania lasów mangrowych. Można udowodnić, że da się zaklaskać jedną ręką, używając do tego celu nagich pośladków partnera. Można wypasać wspólnie w lesie stado kóz, by tuż przed zmierzchem połapać się, że to są kozy z nosa.
                                          Razem można rzeczy wielkie, nie marnujmy czasu!
                                        • lybbla Re: Update 29.11.17, 09:01
                                          mabelle2000 napisała:

                                          > Toc to wypisz wymaluj wontowe " lubie jak jest milo" :-)

                                          Pieprznie też bywa a nie tylko słodko i różowo.
                                          Ale tak lubię jak jest przyjemnie. :)

                                          > Rozmowy, uwaznosc, zachwyt, jak sie idzie razem do lozka, to standard Lybbla, p
                                          > rzynajmniej wsrod takich szaraczkow jak ja.

                                          No widzisz. Więc nie tylko pieprzenie.

                                          Ludzie to nie pieski na trawniku, a
                                          > le chyba nawet i pieski elegancko wachaja sobie dupy zacznim zaczna ;-)

                                          Dla mnie określenie 'jak zwierzęta' to pochwala;)

                                          > Razem mozna robic rzeczy wielkie, a Ty piszesz jak milo spedzic czas.


                                          A tak tak cud stworzenia, kreowanie nowych bytów, bliskość absolutu, Ty i ja my troje, stinging na sarcasm.
                              • wont2 Re: Update 27.11.17, 15:02
                                hello-kitty2 napisała:

                                > Wiesz to zalezy o czym rozmawiamy ale jesli pozostajemy w obszarze zaakcentowan
                                > ym przez Kag skrotowo: ten od 'ujdzie ale dupy nie urywa' musi sie kurwa starac
                                > , nachodzic, naglowkowac co powiedziec, rozkminiac czy jest aby deko za czuly,
                                > czy deko za troskliwy zeby mu dostac, a ten 'o kurwa ale mi sie podoba' juz ma
                                > ruchanko na dzien dobry, a potem najwyzej domykamy deal na innych plaszczyznach
                                > . I teraz podpowiedz dla panow: jezeli ktorys sie musi ostro nakombinowac zeby
                                > zachecic upatrzona kandydatke do pieprzenia to najprawdopodobniej zwyczajnie je
                                > j sie fizycznie nie podoba.
                                ------
                                I w tej wlasnie szerokiej przestrzeni pomiedzy fuj i wow pomaga pua, bo uczy zachowan, ktore zwiekszaja atrakcyjnosc mezczyzny u kobiety. I to o co mi chodzi to fakt, ze zwiekszanie swojej atrakcyjnosci (attraction) u kobiety z Zachodu nie odbywa sie poprzez wywolywanie u kobiety poczucia komfortu i pewnosci, tylko wtecz przeciwnie - poprzez wywolywanie poczucia braku komfortu i niepewnosci. I wyrazilem przypuszczenie, ze w innych kulturach moze byc inaczej.
                                • hello-kitty2 Re: Update 27.11.17, 15:08
                                  wont2 napisał:

                                  > I wyrazilem przypuszczenie, ze w innych kulturach moze byc inaczej.

                                  Moze? Przeciez Ty kulture Tajlandii juz znasz. Juz nam tu raporty wstawiales, cudze opinie i wywiady nawet linkowales. Dlaczego sie dotychczas nie powiodlo?
                                  • wont2 Re: Update 27.11.17, 15:14
                                    hello-kitty2 napisała:

                                    > wont2 napisał:
                                    >
                                    > > I wyrazilem przypuszczenie, ze w innych kulturach moze byc inaczej.
                                    >
                                    > Moze? Przeciez Ty kulture Tajlandii juz znasz. Juz nam tu raporty wstawiales, c
                                    > udze opinie i wywiady nawet linkowales. Dlaczego sie dotychczas nie powiodlo?
                                    ------
                                    Co sie nie powiodlo?
                                    • hello-kitty2 Re: Update 27.11.17, 15:18
                                      wont2 napisał:

                                      > Co sie nie powiodlo?

                                      Podryw normalnej laski (z finalem w lozku). Jakbys mial miec durszlak pamieciowy, to od razu przypomne, ze ostatnim razem opisywales jak podawales lasce swoj nr pokoju ale niestety nie przyszla ;(
                                      • wont2 Re: Update 27.11.17, 15:26
                                        hello-kitty2 napisała:

                                        > wont2 napisał:
                                        >
                                        > > Co sie nie powiodlo?
                                        >
                                        > Podryw normalnej laski (z finalem w lozku). Jakbys mial miec durszlak pamieciow
                                        > y, to od razu przypomne, ze ostatnim razem opisywales jak podawales lasce swoj
                                        > nr pokoju ale niestety nie przyszla ;(
                                        -----
                                        A nie, przeciez ja wtedy, dwa lata temu nie wiedzialem nic o Tajlandii ani nikogo nie szukalem. A ta laska nie byla normalna tylko to byla tzw. mamasan (burdelmama), o czym wiem teraz a wtedy nie mialem zielonego pojecia.
                                • mabelle2000 Re: Update 27.11.17, 15:26
                                  wont2 napisał:

                                  > I to o co mi chodzi
                                  > to fakt, ze zwiekszanie swojej atrakcyjnosci (attraction) u kobiety z Zachodu n
                                  > ie odbywa sie poprzez wywolywanie u kobiety poczucia komfortu i pewnosci, tylko
                                  > wtecz przeciwnie - poprzez wywolywanie poczucia braku komfortu i niepewnosci.

                                  Ten mechanizm dziala ale tylko u kobiet wychowanych w patologicznych relacjach rodzinnych. Stad pociag do mezczyzn powsciagliwych, chlodnych, wydzielajacych pozytywne uczucia, rowniez do tych niezrownowazonych, wywolujacych emocjonalna hustawke, w skrajnych przypadkach-majacych tendencje do traktowania kobiety z buta.
                                  Naturalna reakcja jest ze lgnie sie do reki, ktora oferuje opieke, glaszcze i wspiera. Przy zaburzonych mechanizmach interesujacy sa tylko ci ktorzy potencjalnie moga zranic.

                                  > I wyrazilem przypuszczenie, ze w innych kulturach moze byc inaczej.

                                  Patologia jest wszedzie, w kazdej kulturze, wiec mechanizm raczej wszedzie jest podobny.


                                  • sabat3 Re: Update 27.11.17, 15:32
                                    mabelle2000 napisała:
                                    > Ten mechanizm dziala ale tylko u kobiet wychowanych w patologicznych relacjach
                                    > rodzinnych. Stad pociag do mezczyzn powsciagliwych, chlodnych, wydzielajacych
                                    > pozytywne uczucia, rowniez do tych niezrownowazonych, wywolujacych emocjonalna
                                    > hustawke, w skrajnych przypadkach-majacych tendencje do traktowania kobiety z b
                                    > uta.

                                    A nie jest czasem tak, że takie kobiety mają częstą tendencję do kompulsywnych form zachowań seksualnych? Bo to dodatkowo wzmacnia skuteczność taktyki. Nie dość, że podbija atrakcyjność, to jeszcze u adekwatnego targetu :P Taktyka doskonała :P
                                  • wont2 Re: Update 27.11.17, 15:36
                                    mabelle2000 napisała:

                                    > Ten mechanizm dziala ale tylko u kobiet wychowanych w patologicznych relacjach
                                    > rodzinnych. Stad pociag do mezczyzn powsciagliwych, chlodnych, wydzielajacych
                                    > pozytywne uczucia, rowniez do tych niezrownowazonych, wywolujacych emocjonalna
                                    > hustawke, w skrajnych przypadkach-majacych tendencje do traktowania kobiety z b
                                    > uta.
                                    > Naturalna reakcja jest ze lgnie sie do reki, ktora oferuje opieke, glaszcze i w
                                    > spiera. Przy zaburzonych mechanizmach interesujacy sa tylko ci ktorzy potencjal
                                    > nie moga zranic.
                                    ------
                                    Nie tylko u patologii. Zwiekszanie atrakcyjnosci polega na umiejetnym wzbudzaniu emocji. Tych pozytywnych i tych negatywnych. No przeciez to cale pua powstalo, bo ktos doszedl do wniosku, ze cos jest nie tak, ze okazuje sie, ze bycie "dobrym" nie pociaga kobiet. Dlatego ludziska sie ucza, w uproszczeniu, zeby nie byc tylko "dobrym" ale i troche "zlym". No i dziala :) Zapewniam, ze nie tylko na patologie.
                                    • kag73 Re: Update 27.11.17, 15:46
                                      "Dlatego ludziska sie ucza, w uproszczeniu, zeby nie byc tylko "dobrym" ale i troche "zlym". No i dziala :) Zapewniam, ze nie tylko na patologie.

                                      No ale chyba nikt nie jest tylko dobry, zreszta jak definujemy dobro. Moze lepiej powiedziec nikt nie jest tylko milym, bo tez go cos moze podkurwic czy cosik. Ja moge spokojniutko powiedziec, za mam bardzo dobrego meza (nie myslic dobroci z ciapowatoscia czy niudolnoscia jakas) i mimo to (a moze wlasnie dlatego) pociaga mnie do dzis :) Wiec moze jednak na to sklada sie jeszcze wiele innych czynnikow a dobroc niewyklucza pozadania cyz pociagu seksualnego.
                                    • mabelle2000 Re: Update 27.11.17, 16:02
                                      wont2 napisał:

                                      > Nie tylko u patologii. Zwiekszanie atrakcyjnosci polega na umiejetnym wzbudzani
                                      > u emocji.Tych pozytywnych i tych negatywnych. No przeciez to cale pua powstalo
                                      > , bo ktos doszedl do wniosku, ze cos jest nie tak, ze okazuje sie, ze bycie "do
                                      > brym" nie pociaga kobiet. Dlatego ludziska sie ucza, w uproszczeniu, zeby nie b
                                      > yc tylko "dobrym" ale i troche "zlym". No i dziala :) Zapewniam, ze nie tylko n
                                      > a patologie.

                                      Wiesz co, to musialabym byc jakims wyjatkiem chyba i pare innych kobiet, ktore znam tez. Bo nie kreca nas negatywne emocje. My od tych emocji uciekamy. One nas zniechecaja.
                                      Co to znaczy wedlug Ciebie ze ktos jest " za dobry" ? Istnieja w ogole ludzie " za dobrzy" ?
                                      • wont2 Re: Update 27.11.17, 16:10
                                        mabelle2000 napisała:

                                        > Wiesz co, to musialabym byc jakims wyjatkiem chyba i pare innych kobiet, ktore
                                        > znam tez. Bo nie kreca nas negatywne emocje. My od tych emocji uciekamy. One na
                                        > s zniechecaja.
                                        > Co to znaczy wedlug Ciebie ze ktos jest " za dobry" ? Istnieja w ogole ludzie "
                                        > za dobrzy" ?
                                        --------
                                        Ile masz lat mabelle, ty i twoje kolezanki? To teraz sobie przypomnij co cie krecilo pietnascie czy dwadziescia lat temu. Emocje. Oczywiscie w pewnym wieku ludzie dojrzewaja emocjonalnie, szczegolnie jak sie sparzyli ale niektorzy nie dojrzewaja wcale.
                                        • mabelle2000 Re: Update 27.11.17, 16:22
                                          wont2 napisał:

                                          > Ile masz lat mabelle, ty i twoje kolezanki? To teraz sobie przypomnij co cie kr
                                          > ecilo pietnascie czy dwadziescia lat temu. Emocje. Oczywiscie w pewnym wieku lu
                                          > dzie dojrzewaja emocjonalnie, szczegolnie jak sie sparzyli ale niektorzy nie do
                                          > jrzewaja wcale.

                                          Krecilo mnie dokladnie to samo wtedy co i teraz.
                                          Przyklad. Dwoch mezczyzn ma dla mnie podobny poziom erotycznej atrakcyjnosci. Wybiore tego, ktory oferuje mniejsza emocjonalna hustawke. I serio tak mam od zawsze.
                                          • hello-kitty2 Re: Update 27.11.17, 16:25
                                            mabelle2000 napisała:

                                            > Krecilo mnie dokladnie to samo wtedy co i teraz.
                                            > Przyklad. Dwoch mezczyzn ma dla mnie podobny poziom erotycznej atrakcyjnosci. W
                                            > ybiore tego, ktory oferuje mniejsza emocjonalna hustawke. I serio tak mam od za
                                            > wsze.

                                            Tia, no to skad sie wzial maz choleryk? Przeciez wybuchy choleryka to hustawka emocjonalna u partnera, ze hej.
                                            • mabelle2000 Re: Update 27.11.17, 16:44
                                              hello-kitty2 napisała:

                                              > Tia, no to skad sie wzial maz choleryk? Przeciez wybuchy choleryka to hustawka
                                              > emocjonalna u partnera, ze hej.

                                              Przeciez jak za niego wychodzilam za maz, to cholerykiem nie byl:-) Byl cichy, spokojny, nawet sie jakal. Obrosl w piorka z czasem, nabral tez odwagi i pewnosci siebie. Zanim sie z nim rozwiodlam, na dlugo przedtem wylogowalam sie emocjonalnie z ukladu. Taki system obronny.

                                              • hello-kitty2 Re: Update 27.11.17, 19:19
                                                mabelle2000 napisała:

                                                > hello-kitty2 napisała:
                                                >
                                                > > Tia, no to skad sie wzial maz choleryk? Przeciez wybuchy choleryka to hus
                                                > tawka
                                                > > emocjonalna u partnera, ze hej.
                                                >
                                                > Przeciez jak za niego wychodzilam za maz, to cholerykiem nie byl:-) Byl cichy,
                                                > spokojny, nawet sie jakal. Obrosl w piorka z czasem, nabral tez odwagi i pewnos
                                                > ci siebie.

                                                mabelle2000 22.09.15, 13:44

                                                > Mabelle, a Twoj eks maz sie awanturowal? Masz zle doswiadczenia?

                                                "Na poczatku malzenstwa tak, bo prawdopodobnie takie wzorce wyniosl z domu. No ale to jakby wynika tez z jego dosc cholerycznego charakteru."
                                            • sabat3 Re: Update 27.11.17, 17:06
                                              hello-kitty2 napisała:
                                              > Tia, no to skad sie wzial maz choleryk?

                                              Wyksztalcil sie przez wieloletnie malzenstwo z Mabelle :)
                                              • mabelle2000 Re: Update 27.11.17, 17:17
                                                sabat3 napisał:

                                                > Wyksztalcil sie przez wieloletnie malzenstwo z Mabelle :)

                                                Ja tez tak mysle:-) Jak sie zyje razem, to sie zmienia, rozwija, uczy nowych umiejetnosci, czasem zupelnie nieswiadomie. Wiec wlasciwie to powinnam sie cieszyc, ze zakompleksiony mlodzieniec zamienil sie w bezczelnego, pewnego siebie samca, ktory z nikim sie nie liczy:-) Twoja zona zdaje sie nie miala tyle szczescia, bo w malzenstwie przybyla jej jedynie nerwica natrectw, zgryzliwosc i ogolne niezadowolenie.
                                                • sabat3 Re: Update 27.11.17, 17:49
                                                  Z tego co pisalas, to z nim tez nikt sie nie liczy, a kobiety maja go w dupie, wiec chyba nie jest az tak rozowo ;)
                                                  • mabelle2000 Re: Update 27.11.17, 18:24
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > Z tego co pisalas, to z nim tez nikt sie nie liczy, a kobiety maja go w dupie,
                                                    > wiec chyba nie jest az tak rozowo ;)

                                                    Uwazam ze na zyciowa kleske sam sobie zapracowal. Wszak uciekly od niego po kolei trzy kobiety- corki i zona. Ale jestem i beda pierwsza ktora mu pomoze w razie potrzeby. On mi tez pomaga w jakis drobnych sprawach, za co jestem mu bardzo wdzieczna. Tutaj sie nic nie zmienilo, lojalnosc zobowiazuje.
                                                    Kobiety na razie nie ma. Licze ze sobie znajdzie.
                                                  • sabat3 Re: Update 27.11.17, 18:42
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    > Kobiety na razie nie ma. Licze ze sobie znajdzie.

                                                    Moze ma kogos na podobnej zasadzie co Ty? Trudno sie spodziewac, ze w pewnym wieku czlowiek bedzie mial odwage/brak rozumu by pchac sie kolejny raz w to samo bagno...
                                                    W kazdym razie nie zyczylbym mu takiego rozwiazania, bo ja zwykle chlopom jednak zycze dobrze.
                                                  • mabelle2000 Re: Update 27.11.17, 18:52
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > Moze ma kogos na podobnej zasadzie co Ty?

                                                    Nie sadze, bo bylby w stanie permanentnej euforii:-) Mialby plany na przyszlosc, duzo energii.

                                                    Trudno sie spodziewac, ze w pewnym wi
                                                    > eku czlowiek bedzie mial odwage/brak rozumu by pchac sie kolejny raz w to samo
                                                    > bagno...

                                                    Tyle ze on swojego malzenstwa nie postrzega jako bagno. Jest zly ze zostal sam.

                                                    > W kazdym razie nie zyczylbym mu takiego rozwiazania, bo ja zwykle chlopom jedna
                                                    > k zycze dobrze.

                                                    Wszystkie dzialania w naszym zyciu maja jakies konsekwencje. Bez oceniania czy sa one dobre czy zle.
                                                  • sabat3 Re: Update 27.11.17, 19:42
                                                    Mabelle, a jak oceniasz obecnie fizycznosc eksa na tle rownolatkow? Ile bys mu dala w skali od 1 do 10? ;)
                                                  • mabelle2000 Re: Update 27.11.17, 19:50
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > Mabelle, a jak oceniasz obecnie fizycznosc eksa na tle rownolatkow? Ile bys mu
                                                    > dala w skali od 1 do 10? ;)

                                                    Waham sie miedzy 6 a 7, ale moge byc nieobiektywna, bo on mnie rzeczywiscie nie kreci, wiec pewnie zanizam.
                                                  • sabat3 Re: Update 27.11.17, 19:56
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    > Waham sie miedzy 6 a 7, ale moge byc nieobiektywna, bo on mnie rzeczywiscie nie
                                                    > kreci, wiec pewnie zanizam.

                                                    Czyli niezle. Wedlug Twojej teorii nie powinien miec problemow zwiazanych z brakiem zainteresowania pan. Chyba ze na uwage zasluguja jedynie spektakularne dziesiatki? ;)
                                                  • mabelle2000 Re: Update 27.11.17, 20:05
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > Czyli niezle. Wedlug Twojej teorii nie powinien miec problemow zwiazanych z bra
                                                    > kiem zainteresowania pan.

                                                    Tylko do tego musialby prowdzic bardziej rozrywkowy tryb zycia, a on wszelkie aktywnosci raczej ogranicza. Niewiele mu sie chce krotko mowiac. No chyba ze kobieta sama by go zlowila/ do niego przyszla.

                                                    Chyba ze na uwage zasluguja jedynie spektakularne dzi
                                                    > esiatki? ;)

                                                    Raczej nie. Ja nie jestem dziesiatka, a wiem na pewno ze go krecilam swojego czasu.
                                                  • sabat3 Re: Update 27.11.17, 21:11
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > Raczej nie. Ja nie jestem dziesiatka, a wiem na pewno ze go krecilam swojego cz
                                                    > asu.

                                                    Mialem na mysli mezczyzn. W przypadku kobiet sprawa jest dla mnie jasna.
                                                  • ployd Re: Update 27.11.17, 19:26
                                                    sabat3 27.11.17, 17:49

                                                    Z tego co pisalas, to z nim tez nikt sie nie liczy, a kobiety maja go w dupie, wiec chyba nie jest az tak rozowo ;)
                                                    __________
                                                    Facet przynajmniej przestał się jąkać przy pierwszej żonie, więc niech teraz uważa żeby znów się nie zaczął przez nową:)
                                        • aandzia43 Re: Update 27.11.17, 19:30
                                          wont2 napisał:

                                          > mabelle2000 napisała:
                                          >
                                          > > Wiesz co, to musialabym byc jakims wyjatkiem chyba i pare innych kobiet,
                                          > ktore
                                          > > znam tez. Bo nie kreca nas negatywne emocje. My od tych emocji uciekamy.
                                          > One na
                                          > > s zniechecaja.
                                          > > Co to znaczy wedlug Ciebie ze ktos jest " za dobry" ? Istnieja w ogole lu
                                          > dzie "
                                          > > za dobrzy" ?
                                          > --------
                                          > Ile masz lat mabelle, ty i twoje kolezanki? To teraz sobie przypomnij co cie kr
                                          > ecilo pietnascie czy dwadziescia lat temu. Emocje. Oczywiscie w pewnym wieku lu
                                          > dzie dojrzewaja emocjonalnie


                                          Wont, podrywasz niezrównoważone nastolatki? ;-)
                                          No jasne ze emocje zwracają naszą uwagę na człowieka który je w nas wzbudza. I tu się zaczyna różnicować charakter naszej uwagi. Jak mnie ktoś wkurwia bo mi funduje huśtawkę (koleżanka, szef, współpracownik) to mam go za zjeba i zamykam się emocjonalnie. Jak Mabelle, kiedyś pisała o tej swojej cesze. A wieje ode chłodem jak z otwartej lodówki. Pozamiatane na amen albo musi minąć dużo czasu i naprawdę dużo pozytywnych emocji ten ktoś musi mi zaserwować żebym była uprzejma odtajać i wieczną zmarzlinę rozpuścić. Taki układ nerwowy mam i chuj. I z grubsza tak miałam zawsze, choć za młodu bardziej zmienna byłam w nastrojach.
                                          Wiadomo, że pranie mózgu polega na serwowaniu człowiekowi skrajnych doznań raz jeden biegun, raz drugi. Ok, ale w sytuacji pewnego uwięzienia. Przynajmniej psychicznego. Otóż w normalnym życiu to uwięzienie czyli uzależnianie od huśtawki można sprokurować różnym ludziom z różną lekkością. Są tacy co ciężko z nimi, bo mają tak jak ja i Mabelle czyli jednoznacznie spierdalają przed bólem i nie dają się ugłaskać porcją głasków.
                                          Czym innym jest wzbudzanie ekscytacji przez prezentowanie się co prawda pozytywnie, ale z różnych stron. Zaskakiwanie. Też huśtaweczka, ale bez biegunowych emocji "miły - niemiły".
                                          • wont2 Re: Update 28.11.17, 07:33
                                            Andzia, za pisalem o kobietach z Zachodu. A ty ze Wschodu jestes ;)
                                          • hello-kitty2 Re: Update 28.11.17, 08:40
                                            aandzia43 napisała:

                                            > bo mają tak jak ja i Mabelle czyli jednoznacznie spierdalają przed bólem i nie
                                            > dają się ugłaskać porcją głasków.

                                            Jakie jednoznaczne spierdalanie przed bolem, jak maz Mabelle sie przez 20 lat malzenstwa sie awanturowal i darl ryja, to gdzie tu masz 'jednoznaczne spierdalanie'? 20 lat bys czekala zeby 'jednoznacznie spierdolic'? 20 lat? A potem przylazi na forum i sie madruje jedna z druga jakie to inni mieczaki, bo nie zrobia tego czy tamtego. Jak sens jest tych rozmow jak kazdy KLAMIE, a juz babom w ich opisach siebie to w ogole wierzyc NIE WOLNO. Juz takie laury sobie wypisuja, wymalowywuja. Jak bym byla facetem i sie tego nasluchala, to by mi sie rzygac chcialo. Naprawde musicie niezle dupy dawac zeby jakos przykryc ten beznadziejny BRAK SKROMNOSCI.
                                            • aandzia43 Re: Update 28.11.17, 11:15
                                              hello-kitty2 napisała:

                                              > aandzia43 napisała:
                                              >
                                              > > bo mają tak jak ja i Mabelle czyli jednoznacznie spierdalają przed bólem
                                              > i nie
                                              > > dają się ugłaskać porcją głasków.
                                              >
                                              > Jakie jednoznaczne spierdalanie przed bolem, jak maz Mabelle sie przez 20 lat m
                                              > alzenstwa sie awanturowal i darl ryja, to gdzie tu masz 'jednoznaczne spierdala
                                              > nie'? 20 lat bys czekala zeby 'jednoznacznie spierdolic'? 20 lat? A potem przyl
                                              > azi na forum i sie madruje jedna z druga jakie to inni mieczaki, bo nie zrobia
                                              > tego czy tamtego. Jak sens jest tych rozmow jak kazdy KLAMIE, a juz babom w ich
                                              > opisach siebie to w ogole wierzyc NIE WOLNO. Juz takie laury sobie wypisuja, w
                                              > ymalowywuja. Jak bym byla facetem i sie tego nasluchala, to by mi sie rzygac ch
                                              > cialo. Naprawde musicie niezle dupy dawac zeby jakos przykryc ten beznadziejny
                                              > BRAK SKROMNOSCI.

                                              Pisałam o mechanizmie na bardzo podstawowym poziomie, o odruchu. Nie o szeroko zakrojonych decyzjach życiowych. Choc jedno z drugim się wiąże w końcu. I pisałam o Mabelle na bazie tego co przeczytalam. Albo mi się wydawało że taki był sens jej niegdysiejszej wypowiedzi. Może ona zdementuje zaraz.
                                              Jeden na agresję (albo to co interpretuje jako agresję) zareaguje tym samym, dadzą se po razie, potem szybciutko zapomni, a za chwilę to samo. Taki sparing nasz powszedni. Są ludzie odnajdujący się w nim. Inni wycofują się po takiej potyczce lub tym bardziej serii ataków. Nie z układu, a przynajmniej nie od razu, tylko z emocjonalnego kontaktu. Przynajmniej na jakiś czas. I nie zapominają szybko.
                                            • mabelle2000 Re: Update 28.11.17, 13:55
                                              hello-kitty2 napisała:

                                              > Jakie jednoznaczne spierdalanie przed bolem, jak maz Mabelle sie przez 20 lat m
                                              > alzenstwa sie awanturowal i darl ryja, to gdzie tu masz 'jednoznaczne spierdala
                                              > nie'?

                                              No chyba nie myslisz ze darl ryja 24/h ? Znam wielu ludzi, ktorzy twierdza ze " ja to jestem spokojny czlowiek, ale jak mnie ktos naprawde wkurwi, to nie przebieram w slowach". To ten typ wlasnie. I gdyby zyl z kims po kim slowa splywaja jak po kaczce, to by tworzyli sobie calkiem szczesliwy zwiazek. Tyle ze po mnie slowa nie splywaja niestety.
                                              Jak wyglada spierdalanie z ukladu? Zapytaj Proteinowego, on ten mechanizm opisuje idealnie.

                                              to 20 lat bys czekala zeby 'jednoznacznie spierdolic'? 20 lat? A potem przyl
                                              > azi na forum i sie madruje jedna z druga jakie to inni mieczaki, bo nie zrobia
                                              > tego czy tamtego.

                                              Jesli zamykasz przed kims swoja glowe i swoje serce, to myslisz ze to jest Twoj feler.
                                              Mieczakow sie nie czepiam, czepiam sie kombinatorow i cwaniaczkow, ktorzy chca sie w zyciu ustawic cudzym kosztem, robiac z siebie ofiare. To jest oblesne.

                                              Jak sens jest tych rozmow jak kazdy KLAMIE, a juz babom w ich
                                              > opisach siebie to w ogole wierzyc NIE WOLNO. Juz takie laury sobie wypisuja, w
                                              > ymalowywuja. Jak bym byla facetem i sie tego nasluchala, to by mi sie rzygac ch
                                              > cialo.

                                              Jakie kurwa laury? Egzystujesz w tym co masz i starasz sie robic to jak najlepiej. Dla mnie rodzina jest najwazniejsza na swiecie. Odejsc od kogos nie jest zadnym sukcesem. Sukcesem jest zrozumiec dlaczego sie odeszlo.

                                              Naprawde musicie niezle dupy dawac zeby jakos przykryc ten beznadziejny
                                              > BRAK SKROMNOSCI.

                                              Tego nie rozumiem. Wyjasnij jak mozesz.
                                              • sabat3 Re: Update 28.11.17, 16:22
                                                Mabelle, powinnas zrozumiec, ze wieksza czesc nikczemnosci miedzy ludzmi wynika z ich slabosci i braku odwagi. Czesto zapetlaja sie tak, ze potem inne postepowanie byloby juz nie brakiem odwagi a wrecz brakiem zdrowego rozsadku. Zlo rodzi kolejne zlo, petla sie zaciska. Potem juz nie ma wyboru. To bardzo ogolna regula. Bycie dobrym jest ponad sily wiekszosci ludzi.
                                                • mabelle2000 Re: Update 28.11.17, 20:17
                                                  sabat3 napisał:

                                                  > Mabelle, powinnas zrozumiec, ze wieksza czesc nikczemnosci miedzy ludzmi wynika
                                                  > z ich slabosci i braku odwagi.

                                                  Tylko ze ludzie nie sa slabi, sa cwani. Kombinuja co im sie bardziej oplaca, a podnosza wrzask wtedy gdy uwazaja, ze czegos nie dostali.

                                                  Czesto zapetlaja sie tak, ze potem inne postepo
                                                  > wanie byloby juz nie brakiem odwagi a wrecz brakiem zdrowego rozsadku. Zlo rodz
                                                  > i kolejne zlo, petla sie zaciska.

                                                  To znaczy chcieliby dostac rzeczy wielkie, takie jak milosc, szacunek, uczciwosc, wiernosc, lojalnosc, bliskosc, ale jakas chujoza, ktora sie do nich przyplatala zabrania im obdzielac tymi rzeczami innych ludzi, tak?

                                                  Potem juz nie ma wyboru. To bardzo ogolna reg
                                                  > ula. Bycie dobrym jest ponad sily wiekszosci ludzi.

                                                  Bycie dobrym to zejscie ze swoich roszczen. To nie jest jakis heroiczny wysilek, jak tu probujesz przedstawic.
                                                  • sabat3 Re: Update 28.11.17, 22:40
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    > Bycie dobrym to zejscie ze swoich roszczen. To nie jest jakis heroiczny wysilek
                                                    > , jak tu probujesz przedstawic.

                                                    Mylisz sie. Bycie dobrym wymaga odwagi i sily. Wymaga tez sporo zdrowego rozsadku, by nie zabladzic w rejony, gdy tej sily ij odwagi jednak nam nie starczy by byc dalej dobrym.
                                                    Dobro nie jest heroicznym wysilkiem, gdy nie jest poddawame probie. Ale najczesciej w zyciu przychodzi taki moment, gdy taka proba nastepuje. Ktos, kto jest slaby pruje sie wtedy jak stary sweter.
                                                    Latwo jest dokarmiac golabki, gdy ma sie kiesze nie pelne chleba. Ale gdy w nich pusto i glod zaglada w oczy, to trudno podzielic sie resztka, ktora zostala nawet z umierajacym z glodu czlowiekiem.
                                                  • rekreativa Re: Update 28.11.17, 23:47
                                                    " Ale gdy w nich pusto i glod zaglada w oczy, to trudno podzielic sie resztka, ktora zostala nawet z umierajacym z glodu czlowiekiem."

                                                    Tak, tak, z głodu człowiek i trupa zje. Tylko że tu na forum nikt z głodu nie umiera. Dylematy rozgrywają się na płaszczyźnie etycznej, a nie biologicznego przeżycia, więc tak trochę bez przesady z tymi porównaniami.
                                                  • sabat3 Re: Update 29.11.17, 00:17
                                                    rekreativa napisała:
                                                    > Tak, tak, z głodu człowiek i trupa zje. Tylko że tu na forum nikt z głodu nie u
                                                    > miera. Dylematy rozgrywają się na płaszczyźnie etycznej, a nie biologicznego pr
                                                    > zeżycia, więc tak trochę bez przesady z tymi porównaniami.

                                                    Dylematy na tym forum (i nie tylko) rozgrywają się na płaszczyźnie EROTYCZNEJ, a dotyczą często głodu gorszego niż ten wynikający z braku pokarmu :)
                                                    Ten uśmieszek tylko trochę żartobliwie. Może wam, kobietom, jest łatwiej przejść w tryb "stand by", jednak większość mężczyzn odbiera przymusowe odebranie seksualności (najczęściej w formie kary) jako osobistą tragedię. Może niech się wypowiedzą Ci, którzy tego doświadczyli.
                                                  • mabelle2000 Re: Update 29.11.17, 01:01
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > Może wam, kobietom, jest łatwiej przejś
                                                    > ć w tryb "stand by", jednak większość mężczyzn odbiera przymusowe odebranie sek
                                                    > sualności (najczęściej w formie kary) jako osobistą tragedię. Może niech się wy
                                                    > powiedzą Ci, którzy tego doświadczyli.

                                                    Jak Ci dupy nie da to Ci seksualnosc odbierze? A od kiedy to tak? Kara za kiepski seks jest brak seksu, w sumie logiczne nawet.
                                                  • ployd Re: Update 29.11.17, 09:11
                                                    Sabat napisał: Dylematy na tym forum (i nie tylko) rozgrywają się na płaszczyźnie EROTYCZNEJ, a dotyczą często głodu gorszego...
                                                    ____
                                                    "Smarki trupie jeść będziecie!" - cytat ze słynnej książki. Ktoś pamięta z której?
                                                    W ogóle to podoba mi się Sabat jak tu piszesz o tych sprawach.
                                                  • rekreativa Re: Update 29.11.17, 10:20
                                                    "Dylematy na tym forum (i nie tylko) rozgrywają się na płaszczyźnie EROTYCZNEJ, a dotyczą często głodu gorszego niż ten wynikający z braku pokarmu "

                                                    Nieprawda, dylematy odbywają się na płaszczyźnie etycznej, a mianowicie "zdradzić żonę czy nie".
                                                    Sam dostęp do erotyki nigdy nie był łatwiejszy - znalazłeś kochankę? Znalazłeś. Możesz pójść do burdelu? Możesz. I tak dalej.
                                                    Problemem nie jest brak możliwości, tylko domaganie się od tej jednej osoby akurat.
                                                  • sabat3 Re: Update 29.11.17, 10:47
                                                    I tak, i nie, gdyz w tym wypadku brak mozliwosci zaspokojenia erotyki wynika z checi utrzymania nalezytego statusu etyki. Mamy zatem etyke w kontekscie erotycznym :)
                                                    Niemniej - sila napedowa, ktora popycha ku lamaniu etyki nie jest sam dylemat, ale niezaspokojona namietnosc. U podstaw lezy wiec erotyka, podobnie jak u podstaw kradziezy bochenka chleba lezy glod fizyczny.
                                                  • gogol77 Re: Update 29.11.17, 11:50
                                                    rekreativa napisała:
                                                    > Tak, tak, z głodu człowiek i trupa zje>

                                                    Albo wyrucha panią prof. Krystynę Pawłowicz

                                                    >Tylko że tu na forum nikt z głodu nie umiera. Dylematy rozgrywają się na płaszczyźnie etycznej, a nie biologicznego przeżycia>

                                                    A nie zdarzyło Ci się, że ktoś patrzył na Ciebie głodnym wzrokiem? W krajach arabskich taki wzrok czuje na sobie większość europejek. Niektóre mówią, że je to podnieca.

                                                    Sabat ma rację pisząc, że czasem głód seksualny może być nawet gorszy niż ten z braku pokarmu. A szczególnie doświadczają go ci którym "Bozia dała" (libido), a panie to jakoś z tym dawaniem to tak nie bardzo.
                                                    No i są przecież tacy, którzy dobrowolnie wyrzekają się seksualności i przywdziewają sutanny. Tym pewnie Bozia nie dała, więc żadnego głodu nie czują.

                                                    > Nieprawda, dylematy odbywają się na płaszczyźnie etycznej, a mianowicie "zdradzić żonę czy nie".>

                                                    Nie wszystkich można sądzić jedną miarą, także w płaszczyźnie etycznej. Sabatowi się chce ruchać (testosteron!), a żona mu nie daje - jest głodny. Ale gdyby Sabat miał mały testosteron to by nawet mógł by być zadowolony, że żona na niego nie leci i nie musi wykonywać "tych śmiesznych ruchów".
                                                  • aandzia43 Re: Update 29.11.17, 16:24
                                                    > Potem juz nie ma wyboru. To bardzo ogolna reg
                                                    > > ula. Bycie dobrym jest ponad sily wiekszosci ludzi.
                                                    >
                                                    > Bycie dobrym to zejscie ze swoich roszczen. To nie jest jakis heroiczny wysilek
                                                    > , jak tu probujesz przedstawic.

                                                    Czasem heroiczny wysiłek, czasem rzecz niemożliwa do przeprowadzenia, czasem bułka z masłem. Kombinacja tego co kogo gratyfikuje i okoliczności. Mnie gratyfikuje bycie miłą, współpracującą i postępującą przyzwoicie więc nie mam przynajmniej wewnętrznego problemu z byciem tzw. dobrą. Taka budowa mózgu i takie wychowanie. Jak mi Kosmos sprzyja to jestem do rany przyłóż, jak mi mniej sprzyja nadal jestem do rany przyłóż, jak mi nie sprzyja nadal jestem znośna i w miarę możliwości współpracująca, jak mi bardzo nie sprzyja jest gorzej, itd. A takich co im wszystko sprzyja a wredni, zaczepni lub zwyczajnie grubo niemoralni jest na pęczki. A jak im coś choć trochę nie pasuje robi się jatka.
                                                    Roszczenia chyba nie mają tu wiele do rzeczy.
                                                  • ployd Re: Update 29.11.17, 19:45
                                                    Zejście z roszczeń to inaczej pokora, skromność, a więc cechy blisko związane z dobrocią. A bycie takim może gratyfikować. Może poprawiać samopoczucie i relacje z otoczeniem. Ale nie jest lekko być takim, rzeczywiście trzeba trochę cojones, tak jak i do bycia niedobrym. Kto to wszystko zrozumie. Wczoraj zoperowali 28-letniego faceta w Indiach, który miał w brzuchu 263 monety i ponad 100 śrubek i gwoździ, w sumie ponad 5kg metali w żołądku - zanim w ogóle poczuł się jakoś słabiej i poszedł do lekarza, bynajmniej nie podejrzewając swojej diety...
                                      • hello-kitty2 Re: Update 27.11.17, 16:19
                                        mabelle2000 napisała:

                                        > wont2 napisał:
                                        >
                                        > > Nie tylko u patologii.

                                        > Wiesz co, to musialabym byc jakims wyjatkiem chyba i pare innych kobiet, ktore
                                        > znam tez. Bo nie kreca nas negatywne emocje. My od tych emocji uciekamy. One na
                                        > s zniechecaja.

                                        Mabelle ale cos tu sie nie zgadza w twoim przypadku, bo Ty wlasnie pochodzisz z patologicznej rodziny, a sama twierdzisz, ze to dziala na patologie. I nie chodzi mi tu o zadna zlosliwosc w stosunku do Ciebie, bo w dzisiejszych czasach wiekszosc z nas pochodzi z patologii. Na forum z pan to chyba tylko Kag i Aandzia nie (na podstawie tego co mowia).
                                        • mabelle2000 Re: Update 27.11.17, 16:37
                                          hello-kitty2 napisała:

                                          > Mabelle ale cos tu sie nie zgadza w twoim przypadku, bo Ty wlasnie pochodzisz z
                                          > patologicznej rodziny, a sama twierdzisz, ze to dziala na patologie. I nie cho
                                          > dzi mi tu o zadna zlosliwosc w stosunku do Ciebie, bo w dzisiejszych czasach wi
                                          > ekszosc z nas pochodzi z patologii.

                                          Z jakiej patologicznej rodziny? Matka zakochana w ojcu, nigdy na niego zlego slowa nie powiedziala. Ojciec typowy samiec alfa, ale z charyzmatyczna osobowoscia. Oboje nauczyciele, wiec mozna domniemywac ze dzieciaki raczej pedagogicznie wychowywali niz patologicznie ;-) Do tego mieszkajacy z nami dziadkowie- to juz w ogole kochajace oazy spokoju. To jest wedlug Ciebie patologia?
                                          Popieprzylo sie po smierci matki, zgoda, ale to ja juz bylam nastolatka wtedy. W dziecinstwie nikt mi rollercoastera uczuciowego ani emocjonalnego nie robil, wrecz przeciwnie, wiec jak w doroslym zyciu zwietrze bujajacych lodka, to spierdzielam az sie kurzy. Sorry ale nie dziala, nie ma prawa dzialac.

                                          • hello-kitty2 Re: Update 27.11.17, 16:48
                                            mabelle2000 napisała:

                                            > Z jakiej patologicznej rodziny? Matka zakochana w ojcu, nigdy na niego zlego sl
                                            > owa nie powiedziala. Ojciec typowy samiec alfa, ale z charyzmatyczna osobowosci
                                            > a. Oboje nauczyciele, wiec mozna domniemywac ze dzieciaki raczej pedagogicznie
                                            > wychowywali niz patologicznie ;-) Do tego mieszkajacy z nami dziadkowie- to juz
                                            > w ogole kochajace oazy spokoju. To jest wedlug Ciebie patologia?
                                            > Popieprzylo sie po smierci matki, zgoda, ale to ja juz bylam nastolatka wtedy.
                                            > W dziecinstwie nikt mi rollercoastera uczuciowego ani emocjonalnego nie robil,
                                            > wrecz przeciwnie, wiec jak w doroslym zyciu zwietrze bujajacych lodka, to spier
                                            > dzielam az sie kurzy. Sorry ale nie dziala, nie ma prawa dzialac.

                                            No jak nie, a co to przeszkadza, ze nastolatka, co wazne to, ze odrzucona przez ojca, wtorne sieroctwo, na rzecz macochy.
                                            Zauwaz, ze piszesz: 'matka zakochana w ojcu', a nie piszesz 'rodzice kochajacy sie nawzajem'. Poza tym matka chyba troche chorowala wiec musialo sie juz zaczac pieprzyc wczesniej. NIeraz wrzucalas tu na forum takie smaczki antyojcowe, nie bede Ci grzebac w zyciorysie ale brzmialy jednoznacznie: ojciec przestal sie interesowac dziecmi po smierci matki, co mu mialas za zle. Dobrze wypowiadalas sie wylacznie o matce.
                                            • mabelle2000 Re: Update 27.11.17, 17:00
                                              hello-kitty2 napisała:

                                              > No jak nie, a co to przeszkadza, ze nastolatka, co wazne to, ze odrzucona przez
                                              > ojca, wtorne sieroctwo, na rzecz macochy.
                                              > Zauwaz, ze piszesz: 'matka zakochana w ojcu', a nie piszesz 'rodzice kochajacy
                                              > sie nawzajem'. Poza tym matka chyba troche chorowala wiec musialo sie juz zacza
                                              > c pieprzyc wczesniej. NIeraz wrzucalas tu na forum takie smaczki antyojcowe, ni
                                              > e bede Ci grzebac w zyciorysie ale brzmialy jednoznacznie: ojciec przestal sie
                                              > interesowac dziecmi po smierci matki, co mu mialas za zle. Dobrze wypowiadalas
                                              > sie wylacznie o matce.

                                              Porzucenie dziecka jest zawsze patologiczne. Ja patrze natomiast na bezmiar milosci jaki dostalam w dziecinstwie, na stworzone mi poczucie bezpieczenstwa i pewnosci, ze jestem kochana, wazna i potrzebna.
                                              I to dlatego puasowska wizja " badz zlym" nie dziala. Ja nie mam watpliwosci co mnie zwilza. Co by mi szkodzilo przyznac sie do pozadania wobec meza- choleryka? Tyle ze on mnie NIE zwilzal, jak juz tu pisalam przeciez setki razy.
                                • kag73 Re: Update 27.11.17, 15:34
                                  Ale my teraz nadal w majtkach zadnej z pan nie siedzimy. I ja sie pytam na czym polega to zwiekszenie atrakcyjnosci. Tajka uwaza Cie za atrakcyjniejszego, bo prawisz komplementy i jestes romantyczny, pojawia sie nic sympatii i robi jej sie mokro czy tez ma wrazenie, ze ma u Ciebie duze szanse a ona te szanse chce miec, gdyz chetnie wejdzie w relacje z cudzoziemcem i dalej przez seks do zwiazku, bo tam chce sie znalezc. I to chyba nadal nie dowod na to, ze ma mokro w majtkach, chociaz niewykluczone, ze ma. I ty zwiekszyles swoja atrakcyjnosc jezeli rowniez chcesz wejsc w zwiazek. I Tajka moze czesciej chce sie tam znalezc (w zwiazku) niz zachodniaczka.

                                  "I to o co mi chodzi to fakt, ze zwiekszanie swojej atrakcyjnosci (attraction) u kobiety z Zachodu nie odbywa sie poprzez wywolywanie u kobiety poczucia komfortu i pewnosci, tylko wtecz przeciwnie - poprzez wywolywanie poczucia braku komfortu i niepewnosci. I wyrazilem przypuszczenie, ze w innych kulturach moze byc inaczej.

                                  Pewnie nawet w obrebie ten samej kultury moze byc roznie. Mnie poczucie komfortu i pewnosci owszem bardzo zachecalo do obcowania z delikwentem, oczywiscie jezeli mnie pociagal fizycznie, bo czulam sie sama atrakcyjna i pozadana, co pewnie tez dodatkowo podkrecalo atmosfere. Natomiast niepewnosc i brak poczucia komfortu to nie ze mna, bo se mysle "koles wiec badz jak chcesz byc i ci zalezy, ale w kotka i myszke to ja sie bawic nie potrzebuje, tego kwiatu jest pol swiatu, ja za kotem biegala nie bede albo wyczekiwala czy kot zechce czy moze jednak nie".

                                  • wont2 Re: Update 27.11.17, 15:56
                                    Kag, ekspertem nie jestem wiec moge jedynie snuc przypuszczenia na bazie lektury roznych forow, ale nie kojarze, zeby ktos zwracal uwage, ze z zamoznymi Tajkami z dobrych rodzin nalezy postepowac tak jak z dziewczynami z Zachodu. Zakladam zatem, ze to jest bardziej kwestia kultury a nie poziomu zamoznosci. Z innej beczki - tam wciaz palenie przez kobiety papierosow jest spolecznym tabu, podobnie jak tatuaze (tatuaz u kobiety prawie zawsze rowna sie prostytutka lub byla prostytutka).
                            • ployd Re: Update 27.11.17, 13:09
                              sabat3 napisał:

                              > Ale to tak zero-jedynkowo wam się podobają? Według moich obserwacji to jest rac
                              > zej spektrum pomiędzy "dałabym mu nawet na jeżu" (copyrights by A.S.) a nie dał
                              > abym mu nawet za milion dolarów. Większość panów leży gdzieś pomiędzy "ok, ujdz
                              > ie" a "weź spierdalaj!". Ci z grupy "ujdzie" mogą się jeszcze postarać, a ci dr
                              > udzy raczej nie mają czego szukać.


                              Poza tym jedna i ta sama osoba może mieć pewną labilność jeśli chodzi o wysokość poprzeczki:). Może zależeć od samopoczucia, zaspokojenia w ostatnim okresie, i w końcu od ewolucji życiowych standardów. Tutaj panie piszą jakby to był constans, a ja trochę nie wierzę że nigdy nie odbiły od swoich dzisiejszych standardów. Moje standardy zmieniały się, a jestem mężczyzną, na przykład w miarę jak rośnie dorobek i spada hormon to standard coraz wyżej. A ci o najwyższych wymaganiach co do osoby, nastroju etc. to czasem i ci o których małżonkowie piszą na forum, że raz od wielkiego dzwonu.
                      • wont2 Re: Update 27.11.17, 14:46
                        kag73 napisała:

                        > A w PUA chodzi o to, zeby zgarnac jak najwiecej babek do lozka czy o to by znal
                        > ezc jakas chetna do zwiazku?
                        ----
                        W PUA chodzi o to, zeby zwiekszyc swoja atrakcyjnosc w oczach kobiet. A co kto z ta wiedza robi to jego sprawa - jedni chca zwiazku, inni tylko sobie pomoczyc.
          • kag73 Re: Update 27.11.17, 00:18
            Nie no, jak Tajka to tylko w Tajlandii :) Dzisiaj sobie na spacerze z psami rozmyślałem, czy ja w ogóle mam jakąkolwiek szansę żeby zawodowo, robiąc to robię w PL, robić tam. No i istnieje tylko mglista szansa - musiałyby być spełnione pewne warunki, które obecnie nie są spełnione, ale które za kilka lat może będą spełnione. W każdym razie, będę się okołozawodowo rozglądać za takim scenariuszem. Bo niestety, jeszcze nie stać mnie, żeby tam pojechać i nie zarabiać :(

            No musialbys pokombinowac troche inaczej, byc bardziej elastycznym. Wiazesz sie z Tajka (ona zna jezyk, rozeznaje sie w ternie) otwieracie jakis bar, ona gotuje, Ty serwujesz napoje. Albo otwieracie salon masazu, Ty masz na lokal, zatrudniasz masazystki, pilnujesz interesu. No takie jakies kwaitki :)
            • wont2 Re: Update 27.11.17, 00:53
              kag73 napisała:

              Albo otwieracie salon masazu, Ty masz na lokal, zatru
              > dniasz masazystki, pilnujesz interesu. No takie jakies kwaitki :)
              ----
              To by się dobrze nie skończyło :/
      • kag73 Re: Update 26.11.17, 23:57
        " No i dochodząc do sedna, czyli tego, że podświadomie jestem zainteresowany tak naprawdę jedynie dziewczynami wykształconymi i bezdzietnymi dochodzę do wniosku, że chyba podświadomie szukam związku z Tajką :)"

        No widzisz, to juz Ci wczseniej napiasalam, ze sie tak czyta jakbys szukal zwiazku z ta Tajka a ie tylko pobzykania.
        Niemniej mniejsza o to, ze szukasz zwiazku z Tajka, istotne jest dlaczego z Tajka? I tutaj mysle, ze zwyczajnie lubisz ten kraj, lubisz pourlopowac tam zima, nawet chcialbys zostac na dluzej kiedys a z pobytem w jakims miejscu wiaza sie oczywiscie ralacje miedzyludzkie. Stad ta Tajka, bo niby niekoniecznie Tajki sa w Twoim typie pisales.
        Wiec no rzeczywiscie mozesz sie za to zabrac i poszukac tego zwiazku z Tajka albo...pozanac jakis inny kraj, ktory tez Ci sie spodoba i wtedy...no wlasnie.
      • kag73 Re: Update 27.11.17, 00:46
        Jeśli ktoś szuka w Tajlandii fajnych, wykształconych i bezdzietnych dziewczyn to tylko Bangkok.

        Jest to dosc logiczne, Bangkok to wielkie centrum (nie wiem np. czy w Phukecie jest uniwerek) wiec co ambitniejsze jednostki z planami zawodowymi na przyszlosc ciagna tam na studia. A jak ktos studiuje to nie ma czasu na dzieci, wiec sie wszystko nieco opoznia. No i potem maja jeszcze wieksze wymagania co do faceta, jego wygladu, mozliwsoci, wyksztalcenia, bo maja czas sie rozejrzec i sa w miare niezalezne finansowo. Chyba podobnie jak singielski w Europie, czasem 30+ bez faceta i bez dziecka, bo wola byc same niz byc z "byle kim" np.

        "Jeśli chodzi o obecny wyjazd i eksperyment to jak mi nie wyjdzie z tymi dwiema dziewczynami na Phukecie to rozważę radę kag (dzięki!) i chyba polecę do Bangkoku na drugi weekend 15-17.12 (175 zł w obie strony na esky.pl więc żadne pieniądze).

        Albo jak bedziesz mial jakas upatrzona w Bangkoku i bedziesz w kontakcie w necie to zaproponuj, zeby ona przyleciala do Ciebie, za bilet jej zaplacisz. Oszczedzisz czasu, hotel juz masz, no i tak ladniej na plazy z palemka, te sprawy (chociaz Bangkok noca tez nie prezentuje sie zle w wielu miejscach). Nie wiem czy Tajki sa romantyczne, ale slyszalam, ze np. Chinki nie sa.
    • cnotius Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 30.11.17, 13:34
      Ludzie wytrzymajmy to dalej!!! Nie piszmy na forum. Były już dni w 2017 bez jednego wpisu na forum przez jeden dzień!, ale możemy więcej! Wszystkie osoby które napisały więcej niż 20 postów w 2017 niech otworzą się milcząco na nowe forum!!! Czytajmy do końca 2018r. nowych uczestników, którzy na pewno się pojawią z czasem pomału! To będzie cudowne doświadczenie.
      • cnotius Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 30.11.17, 17:52
        Brawo!! Będę jeszcze przez chwilę cheerleaderem ale dalej musicie sami!! Niech ci którzy nas tylko czytają poczują tę stratę kiedy 20 autorów znika z dnia na dzień na rok z forum!!! To niesamowite przeżycie dla wszystkich i dla piszących i dla czytających!! Zafundujmy je sobie!!
        • aandzia43 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 30.11.17, 19:56
          cnotius napisał:

          > Brawo!! Będę jeszcze przez chwilę cheerleaderem ale dalej musicie sami!! Niech
          > ci którzy nas tylko czytają poczują tę stratę kiedy 20 autorów znika z dnia na
          > dzień na rok z forum!!! To niesamowite przeżycie dla wszystkich i dla piszących
          > i dla czytających!! Zafundujmy je sobie!!

          Cheerleaderko, ratowniku medyczny, Aniele Stróżu nasz - kim naprawdę jesteś Loppe? :-)
          • cnotius Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 30.11.17, 20:23
            Mówiąc do Kag słusznych obaw o których też przez chwilę - to jest jak Brexit, nie jest proste, ale są maile dla bliskichsobieosób, właściwie tak to się powinno odbywać teraz.... i jest okazja żeby no wiecie one osoby get closer
            Znaczy tutaj z powodu naprawdę bardzo wysokiego poziomu osób i forum jakieś wsdychania Kitty i Proteinowego (nie mówiąc już o moim ulubionym autorze internetowym wszechczasów Sabacie którego umysłowość po prostu podziwiam i ona mnie jakby tak pieści po korze mózgowej wpisami, mam nadzieję że się rozumiemy. I teraz Andziu trzeba się zastanowić nad wartością - listopad jeszcze się nie skończył - takie właśnie wielkiego get together po wielkiej przerwie, 31 grudnia 2018 z życzeniami, i właśnie takie wielkie wiecie odświeżenie percepcji przez to że już nie my tylko inni przez rok będą kształtować treści i rytmy aktywności. Ja myślę że takiego eksperymentu jeszcze nie było w internecie, ale nie o to chodzi -ja myślę że może być fajnie Andziu jeśli damy radę:) Może być o wiele ciekawiej niż jeśli dalej będziemy aktywni tutaj... To jest wielka decyzja, ale zauważmy że jedyny człowiek który zupełnie swobodnie kontynuował tutaj przez lata bez jednego śladu znurzenia został odstrzelony jakimś trafem, to zachęca do dalszej refleksji i może odstrzału całej grupy, zachęcam do kreatywności, do kreatywnego wyjścia na jeden mały rok! Zobaczymy się 31 grudnia 2018 kto zechce
            • cnotius Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 30.11.17, 20:30
              Tak że naprawdę bardzo zachęcam, przede wszystkim będziemy pierwsi w takim bardzo inteligentnym eksperymencie przerwania grupowego na forum na rok. Wydaje mi się że bardzo dużo dobrego powstanie i w tej przerwie, i w tym get together po rozstaniu. Pozdrawiam
              • cnotius Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 30.11.17, 21:19
                Młodych młodych wpuśćcie 20-29 lat jak im to ruchanie idzie albo nie idzie, a my stare poczytamy i 31 grudnia 2018 od początku...
        • kag73 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 30.11.17, 20:03
          "Brawo!! Będę jeszcze przez chwilę cheerleaderem ale dalej musicie sami!! Niech ci którzy nas tylko czytają poczują tę stratę kiedy 20 autorów znika z dnia na dzień na rok z forum!!! To niesamowite przeżycie dla wszystkich i dla piszących i dla czytających!! Zafundujmy je sobie!!"

          Wszystko by bylo dobrze, tylko, ze watek ciekawy, znaczy sie ja tutaj (i moze nie tylko) ja jestem ciekawa jak potocza sie sprawy Wonta i Kutuzowa z egzotycznymi babkami a Ty tu piszesz, zeby nie pisac?!
    • wont2 Update 02.12.17, 06:45
      Minęło dwa tygodnie od rozpoczęcia eksperymentu, więc czas na kolejny update.

      W skrócie - nie jest dobrze ale chyba nie jest tak tragicznie jak przy poprzednim updejcie.

      Oczywiście, przyjęte założenie - "chcę znaleźć bez płacenia towarzystwo podczas 23-dniowego urlopu atrakcyjnej, wykształconej, bezdzietnej dziewczyny" trochę komplikuje sprawę. Tym bardziej, że mam 42 lata i jestem średnioatrakcyjny. Liczyłem co prawda, po cichu, na piorunujący efekt bieli mojej skóry ale albo zdjęcia nie oddają w pełni jej bieli albo Tajki mają w dupie biel albo, co bardziej prawdopodobne, biel mojej skóry nie wybiela innych cech mojego profilu.

      Z jednej strony mam 137 polubień profilu, ale jak się odejmie wszystkie dziewczyny, które mnie z różnych powodów nie interesują to zostaje ich ze dwadzieścia. A jak odejmiemy te z dziećmi i te z gorszym wykształceniem, to zostaje mniej niż dziesięć.

      W chwili obecnej koresponduję z trzema dziewczynami.

      Phuket, 27 lat, wykształcenie: licencjat (na Phukecie to jak magister! tam chyba nie ma z kilkoma chlubnymi wyjątkami wolnych, bezdzietnych, magistrów). Bez dzieci. Pracuje w hotelu. Rozmawia mi się z nią zajebiście - mówi naprawdę nieźle po angielsku i ma poczucie humoru. Wygląda ślicznie, ciepło i niewinnie (ale oczywiście, pozory mogą mylić). To jest w chwili obecnej mój nr 1.

      Bangkok, 34 lata, wykształcenie: magister. Bez dzieci. Pracuje w jakiejś podobno prestiżowej i chyba zmilitaryzowanej szkole. Zdjęcia z portalu wydały mi się nierealne, tak były zajebiste i podejrzewałem jakiś szwindel ale jak przeszliśmy na line'a zaczęła mi przesyłać swoje zdjęcia w mundurach i to rzeczywiście ona. Rozmawia mi się z nią tak sobie - dużo gorzej po angielsku ale jest przynajmniej jako taka komunikacja. Niestety chyba jest bardzo nieśmiała i rozmowa nie klei się tak fajnie jak z tą pierwszą. Obecnie rozmowa się nie klei się w ogóle. Po prostu, przesyła mi swoje zdjęcia w różnych mundurach a ja, stary obleśny fetyszysta, walczę z pokusą, żeby się przy tych zdjęciach nie pomasturbować. Nie umiem jej rozgryźć - taka babska, tajska wersja madonny/ladacznicy? Attention whore? Zobaczymy.

      Bangkok, 35 lat, wykształcenie: magister. Bez dzieci. Pracuje jako medical social worker w szpitalu (cokolwiek to jest). Bardzo atrakcyjna. Zadziora. Rozmawiamy dopiero od dwóch dni, pisze tak sobie po angielsku, ale rozmowy z nią mają zdecydowanie najgłębszy charakter. Na początku jej słodziłem jak innym, ale mnie troszeczkę zgasiła, no to też zmieniłem podejście na zadziorne i chyba działa. Co ciekawe - protestantka. Ma złe doświadczenia z Farangami. Wczoraj mi przesłała wiadomości jakiegoś zdesperowanego paryskiego emeryta mieszkającego od 8 lat na Krabi i rzeczywiście, nie wygląda to dobrze, można się zrazić.

      W tyle głowy mam jeszcze jedną laskę z Bangkoku, 34 lata, wspomniałem o niej wcześniej (śliczna szara myszka). Ale wtedy nie myślałem jeszcze o weekendzie w Bangkoku i jej, po naprawdę miłej wymianie korespondencji, podziękowałem i życzyłem, żeby nie znalazła chłopaka przez rok, do mojego kolejnego przyjazdu. Potem, jak zmieniłem zdanie, wysłałem jej wiadomość, że chyba będę w Bangkoku, ale od tego czasu się nie loguje na portal i nie miała możliwości jej odczytać.

      Parę innych dziewczyn mam oczywiście na tylnym palniku - nie piszę z nimi teraz bo naprawdę nie wiem specjalnie o czym mam z tymi orłami pisać, z kilkoma popełniłem chyba błąd na początku od razu ustawiając się na kawę/lunch po przyjeździe, kilka mnie olało. Na miejscu będę w piątek za tydzień.
    • wont2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 09.12.17, 17:32
      Hm. Kolejny rozczarowujący raport. Od ostatniego wpisu nie wydarzyło się na polu damskim absolutnie nic. Wręcz cofnąłem się.

      Od ostatniego wpisu, zdaje się tydzień temu w piątek, po weekendzie miałem w robocie istny zapierdol i po prostu nie czułem wewnętrznej chęci pisania czegokolwiek wymuszonego do kogokolwiek. No i nie napisałem od poniedziałku do żadnej z dziewczyn z którymi pisałem i żadna do mnie sama z siebie nie napisała.

      W czwartek rano wyleciałem Qatar Airways i muszę powiedzieć, że bardzo fajne linie. Mogłem legalnie nadać deskę jako bagaż rejestrowany, bez żadnej dopłaty (wystarczy spełnić dwa warunki - bagaż nie może ważyć więcej niż 30 kg i łączne wymiary nie mogą przekroczyć 300 cm).

      Trochę tutaj się nie przyznawałem do skali palenia papierosów, jak wróciłem do fajek rok temu, ale to było 30 i więcej dziennie. Niestety, u mnie z fajkami jak z miłością i każdym innym nałogiem. Albo palę dużo albo w ogóle nie palę. No i połączyłem wyjazd z rzucaniem fajek. Po roku tylko, więc żadne rzucanie w sumie. Trochę tabexu, zmiany stylu życia i pozamiatane.

      Mimo wszystko, podczas lotu miałem trochę slaby humor ale poznałem zajebistego, takiego fajnego ciepłego Polaka, pewnie pod 40-lat, który mieszka w Sydney i pracuje na budowie. Szkoda, że wszyscy mądrzy polscy budowlańcy pracują już w Anglii, Irlandii, Niemczech, Francji czy Australii, ale przynajmniej jest z kim pogadać podczas lotu do Doha. Poważnie, lubię takich ludzi - grzecznych, uprzejmych i bez dystansu - jakbyś ich znał od kilku lat a nie od kilku minut. W każdym razie, myślę, że bardziej niż Rafał (którego pozdrawiam!) bardziej humor poprawił mi egipski film dostępny na pokładzie Qatar Airways pod tytułem - Ali, koza i Ibrahim. Opis wg filmwebu: "Ali kocha swoją kozę Nadę, a Ibrahim słyszy głosy z innego świata. Młodzi mężczyźni, nierozumiani przez innych, wyruszają w podróż po Egipcie." I jakoś tak, moja podróż, młodego mężczyzny, nierozumianego przez innych, przez Tajlandię, wydała mi się trochę mniej bolesna.

      Przyleciałem na miejsce przed 7 rano miejscowego czasu, wziąłem taksówkę, niestety mimo że pani z taxi stand zapewniała, że doskonale wie, gdzie znajduje się mój hotel to taksówkarz nie miał zielonego pojęcia. Ciekawe, ale na jego tajskich gogle maps mój hotel się nie odpalał a na moich polskich, mimo roamingu, bez problemu. Tak czy siak, wspólnymi siłami, dojechaliśmy. Hotel okazał się być porządny i nawet miał moją rezerwację. Bałem się, bo nie robiłem rezerwacji via booking.com tylko na gębę, przez emaila, żeby wynegocjować lepsze warunki, skoro będę mieszkać 23 doby. No, ale jakimś cudem tajski faktor nie zdziałał i wszystko było w porządku. Musiałem tylko poczekać do 14 żeby się zameldować bo wszystkie pokoje były zajęte, ale to całkowicie zrozumiałe. W związku z tym zostawiłem bagaże, poszedłem coś lokalnie zjeść, potem wypożyczyłem skuter i pojechałem na tajski masaż. I muszę powiedzieć, że to był chyba jeden z lepszych i bardziej bolesnych masaży jakie miałem. Potem pojechałem sobie do Tesco do food bazar i się nawpierdalałem tajskiego żarcia za grosze. Potem do hotelu spać. Potem wieczorem się nażreć lokalnego żarcia (to jest zajebiste w tym lokalnym żarciu - zajebiste żarcie za 50 bahtów'5,5 zł). Potem spacer i do 7/11 (taka tajska żabka). No się wkurwiłem, pomimo lektury bloga stickmana i lekcji żeby się nie wkurwiać tylko uśmiechać. W tajskiej żabce wziąłem sobie dwie butelki wody kokosowej i dwie paczki jakichś orzeszków. Podszedłem do kasy, przede mną stoi w kolejce jeden koleś. Są dwa stanowiska kasowe. Czekam. Ktoś odchodzi, koleś przede mną podchodzi do kasy. Ktoś odchodzi, i jakiś koleś wpierdala się na chama przede mnie. Robię głupią minę, obsługa widzi ale nie reaguje. Po chwili odchodzi od kasy ten koleś, który stał przede mną w kolejce, ale w tej samej chwili wchodzi do środka 7/11 jakaś gadatliwa pizda, która śmieje się do sprzedawczyni, daje jej jakieś kurwa kupony i zajmuje miejsce przy kasie. Znowu robię głupią minę, że mi się to nie podoba. Po jakichś dwóch czy trzech minutach w kasie obok odchodzi klient i znowu ktoś podchodzi ktoś spoza kolejki. Wkurwiłem się, postawiłem zakupy na podłodze i wyszedłem. Po raz pierwszy coś takiego mi się tutaj zdarzyło. Poszedłem od razu do salon masażu. Wziąłem oil massage i był to chyba najgorszy oil massage jaki miałem w życiu. Poza tym laska sama się zapytała czy ma mi wymasować kutasa. Do czego ten świat zmierza? Po masażu zwaliłem w hotelu konia i poszedłem spać.

      Dzisiaj obudziłem się przed 10 i ledwo co zdążyłem na śniadanie. Wziąłem prysznic, ogoliłem się, zwaliłem konia, wziąłem prysznic i byłem ok. 13 gotowy na to co przyniesie mi nowy dzień. Pojechałem do Patong odwiedzić mój stary salon masażu tajskiego i niestety, tak jak wczoraj doświadczyłem najgorszego oil massage tak dzisiaj doświadczyłem najgorszego thai massage. Lasia musiała wcześniej chyba pracować w salonach erotycznych bo strasznie była przytulaśna, kutas mi stawał, ona miała temat do żartów, a potem do przytulania się jak jej dałem napiwek. Creepy. A masaż chujowy. Potem poszedłem nażreć się tajskiego. Potem sobie pojeździłem skuterkiem i do hotelu, bo zaczęło się chmurzyć i padać.

      Kupiłem pod drodze pomarańcze, otworzyłem złotą tekilkę z Doha i zacząłem pisać do lasek którymi korespondowałem.

      Laska z Bangkoku, ta która przesyłała mi zdjęcia i przestała mi je przesyłać - przesłała mi kolejne zdjęcia.

      Laska z Bangkoku, ta która pracuje jako mediacal social worker i która przesyłała mi maile od napalonego Francuza - zaproponowałem jej żeby przyleciała na Phuket, obruszyła się, że nie spotyka się z nieznajomymi.

      Inna laska z Bangkoku, księgowa (przepiękna) zacząłem z nią korespondować o ostatnim wpisie - pisałem z nią dzisiaj przez jakaś godzinę, o różnych rzeczach, przestała odpisywać jak jej odpisałem, że jestem z Polski :)

      Większości laskom z Phuketu, z którymi korespondowałem wysłałem dzisiaj wieczorem (w Tajlandii już wieczór) wiadomość, że już jestem na miejscu ale żadna oprócz jednej póki co nie odpowiedziała. Póki co, umówiłem się jutro na kolację z tą moją faworytką, 27-latką, która pracuje w hotelu. Popisałem sobie dzisiaj z nią bardzo długo i wydaje się, że to naprawdę fajna dziewczyna, ale niestety w Tajlandii nic nie jest takie jakie się wydaje. Niestety, przestrzeń pomiędzy "kocham cię bezinteresownie" a "sprzedaję cipkę się za pieniądze" jest tak pełna szarości, szczególnie w Tajlandii, że trzeba pilnować się na każdym kroku. Oczywiście, nie ma nic złego w sprzedawaniu cipki za pieniądze, zawód dużo potrzebniejszy jak każdy inny. Chodzi mi tylko o to, że jak poruszamy się w szarości, nie tylko w Tajlandii, to możemy sobie zbyt dużo wyobrazić i zbyt dużo sobie obiecać. Tymczasem, w Tajlandii, Polsce, Europie, na świecie, jest tak samo: z wyjątkiem tej wąskiej strefy "kocham cię bezinteresownie" w tej całej szarości chodzi w mniejszym lub większym stopniu o pieniądze. W związku z tym, cytując ponownie Charliego Harpera z mojej stopki - relacje klient-prostytutka wydają się być jednak jednymi z bardziej uczciwych :)
      • dinamokutaisi Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 09.12.17, 18:04
        Bądź pozdrowion młody podróżniku na koniec świata!

        Wstałem dzisiaj o 9:50. Mówię do żony bo zawsze zgaduję która jest godzina jak się obudzę: Część kochana, dziesiąta chyba? Cześć M, za dziesięć. Wypiłem czajniczek zielonej herbaty i ponieważ umówieni byliśmy od wczoraj na seks dziś rano to wróciłem do łóżka. Pojawiła się wkrótce Ona. Bo sypiamy osobno od jakiegoś długiego czasu, dla większej wygody, ale mniejszej intymności.

        O 12, w samo południe, wyszliśmy na spacer z tajską restauracją na celowniku (to TO zainspirowało mnie do poszukania iunctim w naszych dzisiejszych losach drogi przyjacielu na drugim krańcu świata) i potem ze światłami na celowniku. Dwa drugie dania, zielona herbata, napiwek, razem równo 100zł. Za tyle to Ty możesz tam ucztować 10 dni:). Ale wcześniej wymienialiśmy baterie a ponieważ naprawdę aspiracyjnie się dzisiaj od stóp do głów odziałem w ciuchy kupione na przecenach to podszedł sam kierownik salonu i bardzo długo i zajmująco rozmawialiśmy o Rolexach w gablocie.

        Zgodnie z planem o 15:30 weszliśmy na trakt królewski na którym rozpalono świąteczne światła, dekoracje. W tym samym momencie żona zauważyła wyraźną wyprzedaż w salonie obuwniczym. Okazało się że za kilka dni zamykają i za cenę jednej pary kupiliśmy 3 pary. Teraz niosąc te jakby trochę dary od Mikołaja jeszcze bardziej świątecznie poczułem się na trakcie. Cdn.
        • wont2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 09.12.17, 22:49
          Celne :) No coz, przepraszam, sam jestem zawiedziony ze nic sie ciekawego nie dzieje i ze jest malo pieprznie. Mam zmyslac? U mnie jak w tvn - cala prawda, cala dobe! Rozumiem argument, ze to ma byc w koncu eksperyment socjologiczny z jednoznacznym wynikiem zarucha/nie zarucha a nie XIX wieczna podroz podroznicza w XXI wieku, ale jak sie nie rucha to trzeba o czyms raz na tydzien napisac, zeby czytelnik nie zapomnial...
          • dinamokutaisi Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 09.12.17, 23:26
            Ależ to jak dzisiaj żyjesz i piszesz jest ciekawe!
            Na przykład wizyta w burdelu niewiele by tutaj wniosła, chyba że doszłoby do jakichś nadzwyczajnych wydarzeń.
            • wont2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 10.12.17, 03:47
              Zanadto jestes laskawy, przyjacielu :) Ciekawe rzeczy to wydarzyly sie, poki co, jedynie dwie - egipski film "Ali, koza i Ibrahim" i zmiany w tradycyjnych salonach masazu. Do tej pory nigdy przy tajskim masazu nikt sie do mnie nie przytulal w trakcie i po masazu. Moze to wyjatek od reguly a moze zmiana w samej regule, nie wiem. Zobaczymy.
              • dinamokutaisi Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 10.12.17, 08:34
                Piękny przyjacielu, nasz człowieku w Phukecie!:)

                Na intymność i zaangażowanie może zabraknąć Ci czasu mimo długiego turnusu, przypomnę więc wyłącznie definicję namiętności Sternberga: Namiętność to przeżywanie silnych emocji, zarówno pozytywnych, jak i negatywnych. Gdy namiętność jest intensywna, człowiek przeżywa pożądanie, radość, zazdrość, niepokój. Stanom tym towarzyszy silna motywacja do połączenia się z obiektem miłości, fizycznej bliskości, kontaktów seksualnych, tzw. motylki w brzuchu, przyspieszone bicie serca, marzenia na jawie, przypływ energii. Dynamika namiętności jest dramatyczna. Szybko osiąga szczytowe natężenie i równie szybko gaśnie. Pod wpływem namiętności człowiek często traci intelektualną kontrolę nad zachowaniem." Czy tego szukasz na końcu świata?

                Śnieg jeszcze nie spadł w Ojczyźnie za którą coraz bardziej zatęsknisz!
              • kag73 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 11.12.17, 01:12
                "...zmiany w tradycyjnych salonach masazu. Do tej pory nigdy przy tajskim masazu nikt sie do mnie nie przytulal w trakcie i po masazu. Moze to wyjatek od reguly a moze zmiana w samej regule, nie wiem. Zobaczymy."

                Hmm, moze dostosowaly sie do potrzeb klienta. Maja swoje obserwacje, wiedza czego chca klienci wiec wychodza im na przeciw. Fajnie, nie musisz pytac, bo oferuja z gory :)
    • wont2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 10.12.17, 18:37
      Jestem po pierwszej randce. Wan, 27 lat, pracuje w hotelu, licencjat, bez dzieci, niezly jak na Tajlandie angielski ale mam niestety problem ze zrozumieniem jej akcentu. Pracuje i mieszka w Patong niestety, wiec musialem sie wybrac do tej Sodomy i Gomory. Umowilismy sie pod McDonaldem. Zjawila sie o czasie, tak samo ladna i usmiechnieta jak na zdjeciach (pierwszy plus). Zaprosilem ja na kolacje ale poprosilem, zeby to ona zaproponowala knajpe. Zaprowadzila mnie do bardzo przyzwoitej cenowo knajpy (drugi plus), nazarlismy sie jak swinie a rachunek zamknal sie w 70 zl. Potem pojechalismy skuterkiem na plaze, pospacerowalismy sobie, kupilismy piwo w sklepie (sama zaproponowala sklep a nie bar, kolejny plus) i wypilismy na laweczce na plazy. Jak pilismy to piwko to podeszla jakas Tajka sprzedajaca orzeszki i Wan sama z siebie zaplacila za orzeszki (kolejny plus, wiem, zenujace to jest zwracanie uwagi na takie detale, no ale zycie uczy). Inny plus to jej sposob bycia - taki brat lata, ze szczerym usmiechem na ustach i bez kolka w dupie. Naprawde, da sie lubic dziewczyna a przebywanie w jej towarzystwie sprawia po prostu przyjemnosc. Jak sie mnie zapytala czego szukam na tajskim portalu randkowym to nie sciemnialem, tylko powiedzialem ze nie wiem. Z jednej strony na pewno nie szukam tylko przyjazni, tak jak napisalem, a napisalem tak tylko dlatego zeby uniknac zainteresowania bargirls i freelancers. Z drugiej strony nie szukam zony, bo nie chce sie ani zenic ani miec dzieci. Chce poznac normalna tajska dziewczyne a potem sie zobaczy. Ona z kolei powiedziala mi, ze szuka na portalu bialego, bo podobaja jej sie biali, najpierw przyjazn, potem dlugoterminowy zwiazek i chcialaby miec mieszane dziecko. Obawialem sie, ze rozjazd w naszych oczekiwaniach co do tego czego szukamy na portalu randkowym, moze zaskutkowac koncem znajomosci ale chyba nie - dziewczyna wydaje sie byc zainteresowana kontynuowaniem znajomosci tak samo jak ja. Z plazy odwiozlem ja do domu i umowilismy sie na kolejna randke jutro. Poki co jej nie calowalem ani nie przytulalem, mimo idealnych warunkow. W tajskiej kulturze okazywanie sobie czulosci publicznie jest niestosowne (nie dotyczy bargirls oczywiscie), choc podobno sie to powoli zmienia w duzych miastach. W zwiazku z tym, musze sie wczesniej czy pozniej "wbic na chate" albo wziac ja do mojego hotelu. Kurcze, chyba po raz pierwszy widze realna szanse na pozytywny wynik eksperymentu.
      • hello-kitty2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 10.12.17, 19:34
        wont2 napisał:

        Jak sie mnie zapytala czego szukam na t
        > ajskim portalu randkowym to nie sciemnialem, tylko powiedzialem ze nie wiem.

        hehe dobre, jak to dobrze, ze zalozyles ten watek, mozesz zawsze szybko sobie go przeleciec i przypomniec czego szukasz na tajskim portalu randkowym ;-)
        • sabat3 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 10.12.17, 20:13
          hello-kitty2 napisała:
          > hehe dobre, jak to dobrze, ze zalozyles ten watek, mozesz zawsze szybko sobie g
          > o przeleciec i przypomniec czego szukasz na tajskim portalu randkowym ;-)

          "Well, i've created account in order to meet average thai girl, invite her to my hotel room, then grab her hair, force her to bend over and fuck in ass until it's red and sore"? ;)
          • hello-kitty2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 10.12.17, 21:03
            sabat3 napisał:

            > "Well, i've created account in order to meet average thai girl, invite her to m
            > y hotel room, then grab her hair, force her to bend over and fuck in ass until
            > it's red and sore"? ;)

            Najlepsze bylo: "...nie sciemnialem...". Czlowiek zyje w podwojnej rzeczywistosci ;-)
            • wont2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 11.12.17, 00:48
              hello-kitty2 napisała:

              > sabat3 napisał:
              >
              > > "Well, i've created account in order to meet average thai girl, invite he
              > r to m
              > > y hotel room, then grab her hair, force her to bend over and fuck in ass
              > until
              > > it's red and sore"? ;)
              >
              > Najlepsze bylo: "...nie sciemnialem...". Czlowiek zyje w podwojnej rzeczywistos
              > ci ;-)
              -----
              Kochani, nie przesadzajcie. Nie sklamalem, bo powiedzialem jej sama prawde - nie wiem czego szukam, ale to czego szukam to nie jest z jednej strony tylko przyjazn ani, z drugiej, malzenstwo i dzieci. Wszystko pomiedzy jest dla mnie do przyjecia - one night stand, fuck friends, wakacyjny romans, no cokolwiek przyjdzie komukolwiek do glowy.
              • kag73 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 11.12.17, 01:02
                No to w sumie wiesz czego szukasz: chcesz milo spedzic jakis czas z mila, ladna, ksztalcona, bezdzietna babka, z bzykaniem wlacznie :)
              • kutuzow Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 11.12.17, 10:28
                wont2 napisał:

                >... nie wiem czego szukam, ale to czego szukam to nie jest z jednej strony tylko przy
                > jazn ani, z drugiej, malzenstwo i dzieci. Wszystko pomiedzy jest dla mnie do pr
                > zyjecia - one night stand, fuck friends, wakacyjny romans, no cokolwiek przyjdz
                > ie komukolwiek do glowy.
                >

                Widziałeś to:
                joemonster.org/filmy/87762/Nie_zen_sie_z_Azjatka
                (tak mi się jakoś skojarzyło ;-)
                • kag73 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 11.12.17, 14:16
                  "Widziałeś to:
                  joemonster.org/filmy/87762/Nie_zen_sie_z_Azjatka
                  (tak mi się jakoś skojarzyło ;-)"

                  Ja bym powiedziala, ze trafila mu sie nieco temperamenta, w tym momencie rozczarowana nim babka. Tutaj akurat Azjatka, jednak tak moglaby teoretycznie zareagowac kazda inna, zaleznie od temperamentu wlasnie. Niektore cierpia po cichu albo wyrazaja swoje potrzeby/pragnienia inaczej, spokojniej, albo po cichu wymiksowuja sie mocjonalnie (i nie tylko) ze zwiazku. Albo akceptuja. Tak to wyglada w przypadku rozbieznosci w kwestiach tak waznych jak dziecko, albo kiedy ma byc to dziecko, jezeli w ogole.
              • hello-kitty2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 11.12.17, 12:48
                wont2 napisał:

                to czego szukam to nie jest z jednej strony tylko przy
                > jazn ani, z drugiej, malzenstwo i dzieci. Wszystko pomiedzy jest dla mnie do pr
                > zyjecia - one night stand, fuck friends, wakacyjny romans, no cokolwiek przyjdz
                > ie komukolwiek do glowy.

                To ja Ci powiem co KOBIECIE przyjdzie do glowy pomiedzy przyjazn, a malzenstwo i dzieci. Przyjdzie jej do glowy ZWIAZEK. Zobacz, ze nie wymieniles, a roznica miedzy kobieta, a mezczyzna jest prosta: kobieta -> zwiazek, mezczyzna -> ruchanie. Mezczyzna + kobieta = ruchanie za zwiazek/zwiazek za ruchanie.

                ps a jak sie zakochasz, to bedziesz chcial dziecko, Ty akurat tak, nie raz tu pobrzdakiwales tym tonem, tak jak teraz juz Ci sie zlagodzilo z: chce sobie za darmoche poruchac na nie wiem czego chce.

                ps2 ladna ta Azjatka z filmu Kutuzowa, nie? ;) Az sie zdziwilam.
                • dinamokutaisi Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 11.12.17, 13:44
                  To co powiedziała Wan o swoich planach życiowych i pozytywne wibracje towarzyskie odczute i opisane przez Wonta, a także jego coraz bardziej niestabilna mentalna pozycja erotyczno-reprodukcyjna typowa dla doświadczonego mężczyzny bez małżeństwa na koncie, plus pewne egzystencjalne osamotnienie które dość silnie odczuwamy będąc samemu daleko od swojego miasta, to wszystko wskazuje że Wan może rozkochać Wonta w sobie w najbliższych dniach...
                • kag73 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 11.12.17, 14:22
                  "To ja Ci powiem co KOBIECIE przyjdzie do glowy pomiedzy przyjazn, a malzenstwo i dzieci. Przyjdzie jej do glowy ZWIAZEK. Zobacz, ze nie wymieniles, a roznica miedzy kobieta, a mezczyzna jest prosta: kobieta -> zwiazek, mezczyzna -> ruchanie. Mezczyzna + kobieta = ruchanie za zwiazek/zwiazek za ruchanie."

                  To nie jest do konca prawda, Kitty. Mezczyzni rowniez chca zwiazku jak trafija na swoja i w odpowiednim momencie zycia (podobnie jak kobiety nie zawsze i nie z kazdym chca zwiazku, ruchania owszem moga chciec). I nawet ci faceci, ktorzy twierdza, ze nie chca, jednak chca. Popatrz kutuzow, pisze, ze zyje sobie teraz jak paczek w masle a planuje ruszyc na Kube czy gdzies do Ameryki Poludniowej, zeby szukac babki. Wiec ja sie pytam do czego albo po co? Jak ja bym zyla jak paczek w masle to bym nic zmieniac nie chciala/niemusiala. Wiec moze sobie przeliczyl, ze go taniej wyniesie? Nie wiem tak zgaduje.
                  • hello-kitty2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 11.12.17, 14:43
                    kag73 napisała:

                    Wiec ja sie pytam do czego albo po co? Jak ja bym zyla jak
                    > paczek w masle to bym nic zmieniac nie chciala/niemusiala. Wiec moze sobie prze
                    > liczyl, ze go taniej wyniesie? Nie wiem tak zgaduje.

                    Czesciowa odpowiedz masz w historii Wonta o Talandii, a mianowicie: im dalej od Polski tym latwiej o mlodsza partnerke seksualna. To jest nieoprawne by o tym glosno mowic ale dla niektorych mezczyzn jest b.wazne by partnerka byla mloda.
                    • kag73 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 11.12.17, 14:54
                      "Czesciowa odpowiedz masz w historii Wonta o Talandii, a mianowicie: im dalej od Polski tym latwiej o mlodsza partnerke seksualna. To jest nieoprawne by o tym glosno mowic ale dla niektorych mezczyzn jest b.wazne by partnerka byla mloda."


                      Oczywiscie, ale ma to swoja cene. Pomijajac wyzwania zwiazane z roznicami kuturowymi/mentalnosciowymi, jezykowymi, ma to tez cene w pieniadzach czesto. Z moich obserwacji (a mam ich wiele w temacie) facet 15 i wiecej lat starszy ma szanse u atrakcyjnej babki jezeli ma cos wiecej do zaoferowania niz jej krajan czy rowiesnik (przelicznik w piniondzach i dobrach materialnych, nie o doswiadczenie seksualne tu chodzi niestety). Z tym sie trzeba liczyc. Moze sie udac a moze wyjsc kicha.
                      Owszem w Polsce za pieniadze (sponsoring czy numerek za kase) tez mozesz miec mlodsza partnerke seksualna (partnerki seksualne), ale wtedy moze czegos brakuje jednak? Hmmm, czego? Emocji/uczucia?
                      • kag73 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 11.12.17, 15:10
                        Pomijam, ze zwiazek z duzo mlodsza kobieta to bardzo duze prwadopodobienstwo, ze babka bedzie chciala dziecka. Obsewuje takich 50+ zaczynajacych jakby od nowa, czytaj pakujacymi sie znow w pieluchy, bo duzo mlodsze babki zwyczajnie chca dziecka, albo bo sie przydarza. Oni sami czesto juz dziecko/ dzieci dorosle maja. Ale sila wyzsza, taka juz ludzka natura. Kutuzow zapobiegawczo postanowil jakby co celowac w juz dzieciate, bo jest szansa, ze kolejnego dziecka nie beda chcialy.
                  • kutuzow Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 11.12.17, 15:14
                    kag73 napisała:

                    > To nie jest do konca prawda, Kitty. Mezczyzni rowniez chca zwiazku jak trafija
                    > na swoja i w odpowiednim momencie zycia (podobnie jak kobiety nie zawsze i nie
                    > z kazdym chca zwiazku, ruchania owszem moga chciec). I nawet ci faceci, ktorzy
                    > twierdza, ze nie chca, jednak chca. Popatrz kutuzow, pisze, ze zyje sobie teraz
                    > jak paczek w masle a planuje ruszyc na Kube czy gdzies do Ameryki Poludniowej,
                    > zeby szukac babki. Wiec ja sie pytam do czego albo po co? Jak ja bym zyla jak
                    > paczek w masle to bym nic zmieniac nie chciala/niemusiala. Wiec moze sobie prze
                    > liczyl, ze go taniej wyniesie? Nie wiem tak zgaduje.

                    Kag, to jest dość proste, Po prostu z czasem (wiekiem/latami) rośnie pewna przepaść między tym na co kładą nacisk kobiety, a tym na co kładą nacisk mężczyźni. Jest to w dużej mierze efekt ewolucji (inne strategie rozrodcze, opieka nad dziećmi vs rozsiewanie plemników itp).
                    Żeby Ci to lepiej przedstawić, użyję metafory z obiadem/jedzeniem.

                    Kobiety kładą nacisk na bliskość i związek, bo to jest to co dla nich jest dużo trudniej dostępne na rynku. Dla nich związek i bliskość to taki porządny schabowy gdy jest się głodnym. Idzie się tym najeść. Fajne życie erotyczne -to takie ciacho czekoladowe na deser. Fajnie gdy ono jest bo dobrym obiedzie...ale i bez niego głód jest zaspokojony w dużej mierze po schabowym. Mówię tutaj o tej statystycznej większości która wychodzi z założenia że ważna jest rodzina i związek, a seks...jakoś się ułoży. (Panie z forum nie są tu reprezentatywne w swoim podejściu).
                    Za to same ciacho...jest łatwo dostępne i szybko może zemdlić od nadmiaru cukru (jednym słowem nie cieszy).

                    U facetów jest odwrotnie z akcentami. Oni bez problemu mają dostępny związek (chętnych lasek na związek nie brakuje)...ale za to fajny seks jest bardziej cenny. Dla faceta super sex, to taki porządny schabowy. Jak do tego jest jeszcze ciacho z czekoladą na deser (czyli tutaj jest nim związek) to super. Mamy efekt obfitości. Jeśli jest jednak tak, że facet ma od kobiety sam związek (deser), ale brakuje mu tego schabowego (fajny sex), to z czasem ma w nosie taką kuchnie i szuka innej jadłodajni.

                    Wracając do moich poszukiwań. Owszem szukam super sexu, fajnie jakby to była młoda laska (bo one są jeszcze ciekawe i skłonne do eksperymentów*). To mój "program minimum". Jeśli dodatkowo się okaże, że OPRÓCZ TEGO (a nie zamiast) będzie jeszcze miło i słodko plus jakieś uczucie -to super. To jednak traktuje jako BONUS, a nie jako cel poszukiwań sam w sobie. Chętnych lasek do związku to miałbym i w Polsce po kokardy.

                    * wg mnie z czasem człowiek już wie co go kręci i raczej nie jest elastyczny w swych upodobaniach (piszę to z autopsji -jak jakaś dziewczyna nie lubi lodów do końca, albo anala, to w wieku 40+ już raczej się do tego nie przekona (bo pewnie miała okazję i jednak nie). Panna 20+ choć spróbuje z czystej ciekawości, kto wie...może polubi.
                    • kag73 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 11.12.17, 15:34
                      "U facetów jest odwrotnie z akcentami. Oni bez problemu mają dostępny związek (chętnych lasek na związek nie brakuje)...ale za to fajny seks jest bardziej cenny."

                      Nie bede sie sprzeczac, bo zyjemy gdzie indziej. Owszem zyjesz w Polsce wiec i patrzysz tej perspektywy. W UK albo w Niemczech (zwlaszcza duze miasta) i gdzies indziej na zachodzie znalezc babke do zwiazku chetna to bywa niezly wyczyn. Dalej: jak facet zaczyna miec z jakas babka fajny seks to sie robi z tego zwiazek, bo mu nie jest wszystko jedno czy ona jezcze innych puka.
                      Owszem w krajach gdzie kobiety zdane sa na druga pensje, co by jakos zorganizowac sobie zycie rodzinne miedzy innymi szanse faceta na zwiazek sa duzo wieksze, jak najberdziej Tajlandia czy Ameryka poludniowa i Lacinska sie kwalifikuje.
                      No i w pewnym wieku czesto dopada wiekszosc, bo dziecaka trza zdazyc urodzic. Ale w takim np. UK gdzie sie troszczy panstwo mozna se spokojniutko dac dzieciaka zrobic i zyc bez faceta i zwiazku.
                      Kolejna kwestia tez dosc kulturowa: jak sie ma wklepane, ze do seksu potrzeba uczucia i zwiazku i czasu i sie babka juz zakocha a dopiero potem do lozka z gostkiem idzie a w lozku no sie okazuje cudow ni ma to ona stwierdzi: kocham go, seks nie jest najwazniesjszy i wtedy no te schabowe bez deserow, tak to wiedze. Wiec polecam kobietom chadzac do wyra bez wielkiego angazu, wtedy jest szansa, ze jak w lozku bedzie cieniutencko to sie da faceta z tego wyra wykopac :)
                      I tu kolejny problemik: jak babka mloda sama niedoswiadczna trafia na gostka rownie zielonego w temacie (albo niedopasowanego) to skad niby ma wiedziec co to jest ten dobry seks. A jak seks nie jest dobry to szkoda sie o niego zabijac, co nie? No a ogolnie troche musi sie dziac i cos przynosic, zeby seks byl dla babki dobry. Tak to widze.
                      • hello-kitty2 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 11.12.17, 17:18
                        KAg ale Ty kocopoly opowiadasz, to az sie nie chce czytac ;) Ze niby kobiety az sie pala do singielstwa, samotnego wychowywania dzieci i samodzielnego finansowania swojego zycia i swoich dzieci. Jakos sama nie zyjesz wg tresci, ktore glosisz o kobietach (deklaracje vs wlasne zachowanie). Ale juz najwiekszy kocopol to ten hit:

                        "D
                        > alej: jak facet zaczyna miec z jakas babka fajny seks to sie robi z tego zwiaze
                        > k, bo mu nie jest wszystko jedno czy ona jezcze innych puka."

                        Opowiadalam tu kiedys bodajze, jak mialam FF z pracy (taki wielki kombinat to byl, z kilkaset ludzi wiec mozna bylo ruchac kogos, kogo sie nigdy nie spotkalo nawet na korytarzu, wygodnie) i ktoregos razu kolezanka zwierzyla mi sie, ze sypia z facetem X z innego pietra, bo jak opowiadala, liczy na to, ze przyjazn i dobry seks z nim doprowadzi ja do zwiazku z nim. Jednak facet ruchal, ruchal, a do zwiazku sie nie garnal i tak ja to troche niepokoilo, stad to zwierzenie. A ja tak slucham, slucham i se mysle 'tak, tak licz na to, ze ten fajny seks cie doprowadzi do zwiazku, jak facet rucha w tym samym czasie mnie i jeszcze pare innych, o ktorych sobie rozmawialismy miedzy numerkami ;) Pewnie sie takich Kag gdzies na forach naczytala ;-)
                        • sabat3 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 11.12.17, 17:58
                          hello-kitty2 napisała:
                          > Opowiadalam tu kiedys bodajze, jak mialam FF z pracy (taki wielki kombinat to b
                          > yl, z kilkaset ludzi wiec mozna bylo ruchac kogos, kogo sie nigdy nie spotkalo
                          > nawet na korytarzu, wygodnie) i ktoregos razu kolezanka zwierzyla mi sie, ze sy
                          > pia z facetem X z innego pietra, bo jak opowiadala, liczy na to, ze przyjazn i
                          > dobry seks z nim doprowadzi ja do zwiazku z nim. Jednak facet ruchal, ruchal, a
                          > do zwiazku sie nie garnal i tak ja to troche niepokoilo, stad to zwierzenie. A
                          > ja tak slucham, slucham i se mysle 'tak, tak licz na to, ze ten fajny seks cie
                          > doprowadzi do zwiazku, jak facet rucha w tym samym czasie mnie i jeszcze pare
                          > innych, o ktorych sobie rozmawialismy miedzy numerkami ;) Pewnie sie takich Kag
                          > gdzies na forach naczytala ;-)

                          Dam ci podpowiedź - to zależy od typu faceta.
                          Jeżeli to jest mężczyzna alfa, który może mieć na skinienie palca mnóstwo kobiet, to masz rację - nie zaangażuje się emocjonalnie.
                          Jeżeli to jest pan, dla którego sama możliwość uprawiania seksu z Tobą jest czymś w rodzaju objawienia, to jego zaangażowanie się w związek z Tobą jest całkiem prawdopodobne.
                          Mało który mężczyzna rucha jednocześnie więcej niż jedną kobietę.
                          • hello-kitty2 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 11.12.17, 19:31
                            sabat3 napisał:

                            > Jeżeli to jest pan, dla którego sama możliwość uprawiania seksu z Tobą jest czy
                            > mś w rodzaju objawienia, to jego zaangażowanie się w związek z Tobą jest całkie
                            > m prawdopodobne.

                            Zeby mozliwosc uprawiania seksu ze mna jawila mu sie jako rodzaj objawienia, to musialby byc z nizszej polki niz ja, wtedy ja nie bede i tak zainteresowania albo musialby byc w jakims chujowym ukladzie bez wyjscia, wtedy tez nie bede zainteresowana.

                            Poza tym sam jestes antydowodem na twierdzenie Kag, ze dobry seks prowadzi do zwiazku.
                            • kag73 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 11.12.17, 19:49
                              "Poza tym sam jestes antydowodem na twierdzenie Kag, ze dobry seks prowadzi do zwiazku."

                              A my piszemy o czym albo o kim? o singlach i singielkach do wziecia? Czy o ludziach zawiklanych w rodzine, kredyty, zobowiazania, juz zameznych/zonatych i dzieciatych? Bo to jest roznica chyba wielka. Jak ktos juz w zwiazku/malzenstwie jest, w dodatku dzieciatym a szuka na boku seksu to nie to samo co singiel bez zobowiazan co zaczyna bzykanko z wolna/do wziecia osoba, a wiec jak mu wpadnie w oko to owszem dojdzie prwadopodobnie do seksu a potem do zwiazku albo odwrotnie. Tak jak to bylo np. z Kuzuzowe i jego byla, dla niego 10. Prawda?
                              No wlasnie pytanie tylko od czego sie zaczyna a to juz zalezy od kobiety i okolicznosci, mysle. I owszem takiego kutuzowa dobry seks moze doprowadzic do zwiazku jak najbardziej. A jak znow trafi na taka 10 jak pare lat temu to bedzie albo nie bedzie (bo zmadrzal, albo i nie, bo nie zaluje) to znow zacznie od zwiazku (bo tak chciala ona o ile pamietam), zeby uzyskac dostep do seksu na wylacznosc, bo babka byla tego warta.
                              • hello-kitty2 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 11.12.17, 20:35
                                kag73 napisała:

                                > A my piszemy o czym albo o kim? o singlach i singielkach do wziecia? Czy o ludz
                                > iach zawiklanych w rodzine, kredyty, zobowiazania, juz zameznych/zonatych i dzi
                                > eciatych? Bo to jest roznica chyba wielka. Jak ktos juz w zwiazku/malzenstwie j
                                > est, w dodatku dzieciatym a szuka na boku seksu to nie to samo co singiel bez z
                                > obowiazan co zaczyna bzykanko z wolna/do wziecia osoba, a wiec jak mu wpadnie w
                                > oko to owszem dojdzie prwadopodobnie do seksu a potem do zwiazku albo odwrotni
                                > e. Tak jak to bylo np. z Kuzuzowe i jego byla, dla niego 10. Prawda?
                                > No wlasnie pytanie tylko od czego sie zaczyna a to juz zalezy od kobiety i okol
                                > icznosci, mysle. I owszem takiego kutuzowa dobry seks moze doprowadzic do zwiaz
                                > ku jak najbardziej. A jak znow trafi na taka 10 jak pare lat temu to bedzie alb
                                > o nie bedzie (bo zmadrzal, albo i nie, bo nie zaluje) to znow zacznie od zwiazk
                                > u (bo tak chciala ona o ile pamietam), zeby uzyskac dostep do seksu na wylaczno
                                > sc, bo babka byla tego warta.

                                Chcesz o singlach, prosze ale cos mi sie wydaje, ze nie wiesz jak wyglada zycie erotyczne (atrakcyjnych) singli, a mianowicie zanim dojdzie do jakiekolwiek zwiazku, to oni sa w stanie objac w ramiona caly swiat. Tak mowisz o tym zwiazku, o tej jedynej, wartej tego, ect to zrozumiale, bo kobiety pragna zwiazku, no ktora tego nie chce. Natomiast uwazam za szkodliwe twierdzenie, ze mezczyzni tego rownie silnie pragna jak kobiety. Dlaczego szkodliwe? Ano bo taka przecietna kobieta, bedaca jedna z wielu czy przechodnia do lozka, jak ta moja kolezanka z pracy, co to naiwnie wierzyla, ze dobry seks ja doprowadzi do zwiazku, sie wczesniej czy poznej bedzie musiala mocno rozczarowac. A rozczarowanie to i tak niejmniejszy bol. No wiec ja sie pytam: co nalezy tym kobietom mowic zeby im zaoszczedzic niepotrzebnego cierpienia? Ze on (ten posuwacz) tez rownie silnie pragnal zwiazku, tylko ona nie byla tego warta? ;) Albo ze mogla sie starac bardziej w tym seksie zeby byl b.dobry a wtedy on przestalby uzywac kondomow (vide zapis Lybbli) i by sobie uroczo wpadli i mieliby wymarzony zwiazek z wpadki? ;)
                                • aandzia43 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 11.12.17, 20:54
                                  Natomiast uwazam za szkodliwe twierdzenie, ze mezczyzni teg
                                  > o rownie silnie pragna jak kobiety.

                                  Czy Kag pisałą że pragną tego równie silnie jak kobiety?


                                  No wiec ja sie pytam: co nalezy tym kobietom mowic zeby im zaos
                                  > zczedzic niepotrzebnego cierpienia?

                                  To co wszystkim ludziom: co było to i będzie. Patrzeć na przeszłość człowieka i wyciągać wnioski. Nie miał związków - nie stworzy z tobą, miał lekkość zdradzania partnerek - ciebie też będzie zdradzał, nie puszczał gałęzi zanim nie złapał następnej - ciebie też zostawi dopiero jak znajdzie inną, itd. Tylko że rzadko mamy dostęp do subtelniejszych danych.
                                  A co do tego konkretnego przykładu - czy poza bzykaniem coś razem ze sobą robili, on dążył do spędzania z nią czasu poza łóżkiem? Bo jak nie to nie podstaw żeby myśleć o ochocie pana na coś poza bzykankiem.
                                • kag73 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 12.12.17, 01:16
                                  Ja nigdzie nie napisalam, ze mezczyzni zawsze i z kazda chca zwiazku. Podobnie jak nie napisalam, ze chca tego kobiety. Na Twoim osobistym przykladzie, kitty, wroc do przeszlosci i przypomnij sobie czy chcialas zwiazku z KAZDYM, z ktorym bylas w
                                  lozku. Watpie. Przypomnij sobie tez te niewypaly (tych wszystkich "uszkodzonych") w seksie i powiedz mi, ze chcialas z nimi zwiazku. To, ze teraz opowiadasz bujdy, bo zadnych przyzwoitych objektow do bzykania nie ma na horyzoncie i w dodatku bo Ci sie chce milosci to jest inna bajka. W dodatku owszem jak seks jest fajny i do tego (i dzieki temu) serducho zaczyna Ci do niego bic to owszem chcesz go miec na stanie i najlepiej tylko dla siebie. Faceci zreszta maja podobnie, albo tak samo.
                                  A czy seks jest dobry czy nie to subiektywna ocena, komus sie moze wydawac, ze jest wow i super a dla drugiej osoby jest tylko tak sobie :( Wiec zeby z kims chciec byc to musi on wzbudzac emocje, rowniez poza lozkiem, zajmowac czyjes mysli i przyprawiac o zawrot glowy.
                                • lybbla Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 12.12.17, 06:38
                                  hello-kitty2 napisała:

                                  Albo ze mogla sie starac bardzie
                                  > j w tym seksie zeby byl b.dobry a wtedy on przestalby uzywac kondomow (vide zap
                                  > is Lybbli) i by sobie uroczo wpadli i mieliby wymarzony zwiazek z wpadki? ;)
                                  >

                                  Jakie zaprzestanie? Nie pamiętam kiedy używałem gumki. A Ty?

                                  Nie wpadli, tylko jak wsadzam w moje ulubione miejsce to jednocześnie biorę odpowiedzialność za MOŻLIWE konsekwencje. Ale do tego musi to być moje ulubione miejsce. Czaisz?
                            • lybbla Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 11.12.17, 19:58
                              hello-kitty2 napisała:


                              > Poza tym sam jestes antydowodem na twierdzenie Kag, ze dobry seks prowadzi do z
                              > wiazku.

                              Bardzo dobry seks prowadzi do związku. Ba, przy bardzo dobrym seksie nie dbasz o zabezpieczenia. Jazda bez trzymanie po bandzie.
                              Przy takim seksie to kobieta ma duży wybór i wybiera najlepszego.

                              Sabat daje przykład, że kobiety lubią się bzykac nie wymagając związku. Jak Ci Kag tłumaczy zależy od momentu w którym kobieta się znajduje. Z całą pewnością Sabat nie jest anty dowodem.
                              • hello-kitty2 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 11.12.17, 20:19
                                lybbla napisał:

                                Ba, przy bardzo dobrym seksie nie dbasz
                                > o zabezpieczenia.

                                Juz przy tym twierdzeniu sie pogrzebales w argumentacji.
                                • lybbla Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 12.12.17, 06:28
                                  hello-kitty2 napisała:

                                  > lybbla napisał:
                                  >
                                  > Ba, przy bardzo dobrym seksie nie dbasz
                                  > > o zabezpieczenia.
                                  >
                                  > Juz przy tym twierdzeniu sie pogrzebales w argumentacji.
                                  >

                                  Nie pogrzebalem tylko pokazałem ubogosc Twego aparatu poznawczego. Otóż, w Twojej głowie masz wadliwe skojarzenie 'odpowiedzialność =facet cipa'. Efektem jest, że nie jesteś w stanie pojąć o czym pisze i Twoje myśli o tym, że każdy chce Ciebie wydymac.
                                  • urquhart Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 12.12.17, 06:41
                                    lybbla napisał:
                                    > , że nie jesteś w stanie pojąć o czym pisze i Twoje myśli o tym, że każdy chce
                                    > Ciebie wydymac.

                                    He, he, A może to jednak odwrotnie i to ty Liblasty przeceniasz własny aparat poznawczy i projektujesz na nią typowo własne nieuświadomione odczucia ?
                                    I nie pojmujesz o czym pisze bo sam każdą chciałbyś wydymać :)
                                    • lybbla Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 12.12.17, 07:43
                                      urquhart napisał:

                                      > He, he, A może to jednak odwrotnie i to ty Liblasty przeceniasz własny aparat p
                                      > oznawczy i projektujesz na nią typowo własne nieuświadomione odczucia ?


                                      Dlaczego nieuświadomione? :)
                                      Mam świadomość jaki bonus daje świadomość zapładniania wyjątkowej samicy.
                                      Oczywiście bonusy można (i należy) brać skądinąd.

                                      > I nie pojmujesz o czym pisze bo sam każdą chciałbyś wydymać :)

                                      Kolejny, który nadużywa `każdą'. Biorąc literalnie `wydymanie', każdą atrakcyjną jak każdy facet z tego forum.
                                      Nie każdą atrakcyjną jednak chcę zapładniać.

                                      Jeśli chodzi o wydymanie w sensie
                                      przenośnym (zrobić kogoś w jajo) od 5 lat jestem czysty jak łza. :)
                                      I z politowaniem patrzę na Kutuzowowe czy Yorickowe dorabianie joni uszów.
                                      Mówić a byćusłyszanym to dwie różne sprawy.

                                      > I nie pojmujesz o czym pisze bo sam każdą chciałbyś wydymać :)

                                      Spróbuj mi wytłumaczyc :) Bo sam chyba nie pojmujesz do czego się odnosisz .

                            • sabat3 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 12.12.17, 09:18
                              hello-kitty2 napisała:
                              > Zeby mozliwosc uprawiania seksu ze mna jawila mu sie jako rodzaj objawienia, to
                              > musialby byc z nizszej polki niz ja, wtedy ja nie bede i tak zainteresowania a
                              > lbo musialby byc w jakims chujowym ukladzie bez wyjscia, wtedy tez nie bede zai
                              > nteresowana.

                              Nie twierdzę, że będziesz zainteresowana. Oczywiście - to nie jest wcale jakieś duże odkrycie, że dziewczyny są zainteresowane związkiem z mężczyznami, którzy generalnie nie są zainteresowani związkiem z nimi. Kochamy tych, którzy nami gardzą, gardzimy tymi, którzy nas kochają. To układ zależności, człowiek zawsze sięga z nadzieją ponad to, co mógłby realistycznie osiągnąć.
                              Tyle że to odwrócona zależność, z której kilkadziesiąt postów wcześniej nabijał się Kutuzow, pisząc, że faceci nie zauważają brzydkich lasek.
                              Ty teraz rozpatrujesz zachowania grupy facetów, którzy stanową może z 5% ogółu. Dla przeciętniaka już sam fakt, że swobodnie uprawia seks z kobietą jest jakimś osiągnięciem (nie jest to łatwe), a dla gościa poniżej przeciętnej to już w ogóle wielka sprawa.
                              Nie mówimy o mężczyznach, tylko o "mężczyznach, którzy podobają się Kitty". To DELIKATNA różnica, nie uważasz? :D

                              > Poza tym sam jestes antydowodem na twierdzenie Kag, ze dobry seks prowadzi do z
                              > wiazku.

                              To zależy co rozumiesz przez związek. W sensie seksualnym, jestem w związku monogamicznym z kochanką. Można złośliwie powiedzieć, że to przez brak okazji - nie będę się upierał, tyle o sobie wiemy, na ile nas wypróbowano.
                              • sabat3 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 12.12.17, 09:19
                                sabat3 napisał:
                                > To zależy co rozumiesz przez związek. W sensie seksualnym, jestem w związku mon
                                > ogamicznym z kochanką. Można złośliwie powiedzieć, że to przez brak okazji - ni
                                > e będę się upierał, tyle o sobie wiemy, na ile nas wypróbowano.

                                Oczywiście mówię w tym momencie o sobie i z własnej perspektywy.
                              • hello-kitty2 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 12.12.17, 14:12
                                sabat3 napisał:

                                > To zależy co rozumiesz przez związek. W sensie seksualnym, jestem w związku mon
                                > ogamicznym z kochanką. Można złośliwie powiedzieć, że to przez brak okazji - ni
                                > e będę się upierał, tyle o sobie wiemy, na ile nas wypróbowano.

                                Tia, a ja jestem w zwiazkach z piecioma facetami naraz ;-)
                                • sabat3 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 12.12.17, 14:57
                                  hello-kitty2 napisała:
                                  > Tia, a ja jestem w zwiazkach z piecioma facetami naraz ;-)

                                  Gratuluje powrotu do klubu ruchajacych :)
                              • lybbla Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 12.12.17, 20:32
                                sabat3 napisał:


                                > Kochamy tych, którzy nami gardzą, gardzimy tymi, którzy nas kochają.

                                Kochasz kogoś kto Tobą gardzi? Gardzisz kimś kto Cię kocha?
                                • sabat3 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 12.12.17, 21:19
                                  lybbla napisał:
                                  > Kochasz kogoś kto Tobą gardzi? Gardzisz kimś kto Cię kocha?

                                  Ja nie jestem "my" :)
                                  Postepuje i mysle inaczej niz wiekszosc znanych mi ludzi. To obserwacja otoczenia, nie kontemplacja wnetrza.
                                  • lybbla Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 12.12.17, 21:38
                                    sabat3 napisał:

                                    > lybbla napisał:
                                    > > Kochasz kogoś kto Tobą gardzi? Gardzisz kimś kto Cię kocha?
                                    >
                                    > Ja nie jestem "my" :)
                                    > Postepuje i mysle inaczej niz wiekszosc znanych mi ludzi. To obserwacja otoczen
                                    > ia, nie kontemplacja wnetrza.

                                    Może jesteś taki sam jak inni. Tylko inni chcą nie wiadomo czemu wyjść na złych chłopców lub podłe suki?
                                  • aandzia43 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 12.12.17, 22:59
                                    sabat3 napisał:

                                    > lybbla napisał:
                                    > > Kochasz kogoś kto Tobą gardzi? Gardzisz kimś kto Cię kocha?
                                    >
                                    > Ja nie jestem "my" :)
                                    > Postepuje i mysle inaczej niz wiekszosc znanych mi ludzi. To obserwacja otoczen
                                    > ia, nie kontemplacja wnetrza.

                                    Kurwa Sabat, gdzie ty żyjesz? Albo co ci się wydaje? ;-)
                                    Teza o kochaniu tych którzy nami gardzą i gardzeniu tymi co kochają jest z dupy wzięta. Albo żyjesz w bagnie.
                                    • sabat3 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 12.12.17, 23:12
                                      aandzia43 napisała:
                                      > Kurwa Sabat, gdzie ty żyjesz? Albo co ci się wydaje? ;-)
                                      > Teza o kochaniu tych którzy nami gardzą i gardzeniu tymi co kochają jest z dupy
                                      > wzięta. Albo żyjesz w bagnie.

                                      Postaram się uzasadnić.
                                      Po pierwsze - ludzie często oceniają swoją atrakcyjność wyżej, niż jest w rzeczywistości.
                                      Po drugie - ludzie zwykle fascynują się lepszymi i atrakcyjniejszymi od siebie.

                                      Z połączenia tych dwóch cech wynika, że bardzo często, prawie zawsze, nasze pragnienia są ulokowane powyżej naszej granicy możliwości.

                                      Uściślę - mechanizm "kochamy tych, którzy nami gardzą..." częściej dotyczy kobiet.
                                      Dziewczyny wzdychają do facetów, którzy nawet na nie nie spojrzą, natomiast odganiają się z niechęcią i zirytowaniem od panów, których amory uważają niemal za obrazę majestatu.

                                      Ale panom też to się zdarza.
                                      • lybbla Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 12.12.17, 23:24
                                        sabat3 napisał:


                                        > Dziewczyny wzdychają do facetów, którzy nawet na nie nie spojrzą, natomiast odg
                                        > aniają się z niechęcią i zirytowaniem od panów, których amory uważają niemal za
                                        > obrazę majestatu.

                                        To nie gardzą Tobą tylko się nie chcą z Tobą bzykać. I tak, nie kochają Ciebie.
                                      • aandzia43 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 12.12.17, 23:53

                                        > Postaram się uzasadnić.
                                        > Po pierwsze - ludzie często oceniają swoją atrakcyjność wyżej, niż jest w rzecz
                                        > ywistości.
                                        > Po drugie - ludzie zwykle fascynują się lepszymi i atrakcyjniejszymi od siebie.
                                        >
                                        > Z połączenia tych dwóch cech wynika, że bardzo często, prawie zawsze, nasze pra
                                        > gnienia są ulokowane powyżej naszej granicy możliwości.
                                        >
                                        > Uściślę - mechanizm "kochamy tych, którzy nami gardzą..." częściej dotyczy kobi
                                        > et.
                                        > Dziewczyny wzdychają do facetów, którzy nawet na nie nie spojrzą, natomiast odg
                                        > aniają się z niechęcią i zirytowaniem od panów, których amory uważają niemal za
                                        > obrazę majestatu.
                                        >
                                        > Ale panom też to się zdarza.

                                        Ty nie piszesz o kochaniu i miłości tylko o wzdychaniu, fascynacji i zachwytach. A ja o miłości, nie tylko miedzy kobietą a mężczyzną. Nie używaj dużych słów na określenie powierzchownych (no, wstępnych ;-)) funkcji uczuciowych.
                                        Fascynują mnie (na różne sposoby i z różnych powodów) ludzie tak lepsi ode mnie że nie mam szans na wejście z nimi w bliską relację ale za chuja nie polubię kogoś kto mną gardzi czymnie zlewa. O miłości nie.wspomnę.
                                        • sabat3 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 13.12.17, 06:56
                                          Ok, zamiast "kochamy" niech bedzie "pozadamy". W tym sensie, ze prawdziwe "kochanie" jest jak Yeti.
                        • sabat3 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 11.12.17, 18:04
                          hello-kitty2 napisała:
                          > KAg ale Ty kocopoly opowiadasz, to az sie nie chce czytac ;) Ze niby kobiety az
                          > sie pala do singielstwa, samotnego wychowywania dzieci i samodzielnego finanso
                          > wania swojego zycia i swoich dzieci.

                          Oj, w Polsce to teraz dość powszechna praktyka wśród kobiet w okolicach trzydziestki. W ciągu ostatnich lat przeszedłem przez kilka zakładów pracy i dążenie do rozwodu, podziału majątku, ujebania faceta serią "psich obowiązków" po rozwodzie i nakręcanie się przeciw całemu rodowi męskiemu jest czymś dość często spotykanym. Polscy mężczyźni są strasznie chujowi, bo słabo zarabiają na tle modelu emitowanego ze szklanego pudełka. Dlatego po spłodzeniu potomstwa powszechnie kopie się ich w dupę.
                    • kag73 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 11.12.17, 15:46
                      "Wracając do moich poszukiwań. Owszem szukam super sexu, fajnie jakby to była młoda laska (bo one są jeszcze ciekawe i skłonne do eksperymentów*). To mój "program minimum". Jeśli dodatkowo się okaże, że OPRÓCZ TEGO (a nie zamiast) będzie jeszcze miło i słodko plus jakieś uczucie -to super. To jednak traktuje jako BONUS, a nie jako cel poszukiwań sam w sobie. Chętnych lasek do związku to miałbym i w Polsce po kokardy.

                      * wg mnie z czasem człowiek już wie co go kręci i raczej nie jest elastyczny w swych upodobaniach (piszę to z autopsji -jak jakaś dziewczyna nie lubi lodów do końca, albo anala, to w wieku 40+ już raczej się do tego nie przekona (bo pewnie miała okazję i jednak nie). Panna 20+ choć spróbuje z czystej ciekawości, kto wie...może polubi."

                      No Ty sprawdzasz, bo o seksie i preferencjach rozmawiasz/chesz rozmawiac zanim do niego w ogole dochodzi. Wiec teoretycznie spokojniutko moglbys tafic na 40 stke bardzo rozochocona w najrozniejszych praktykach. Ale...to kwestia optyki, estetyki, ze 40 stka to nie 20+. Owszem moze czasy sie zmieniaja, jednak nie jest tajemnica, ze kobiety sie bardzo czesto rozkrecaja po 30 stce.

                      "Chętnych lasek do związku to miałbym i w Polsce po kokardy."

                      W jakim wieku? Na jak dlugo? Z otwartej oferta: dziecka nie bedzie? Placac czy nie palcac? Polki nie oferuja fajnego skesu? Czy na seks z nimi nie chcesz wydawac kasy? Na latynoske tak? Bo latwiej sie jej pozbyc, w razie "w", bardziej zalezna od Ciebie i Twojej laski badz nielaski?
                      To jest dla mnie niescislosc: chetnych do zwiazku w Polsce mialbym po kokardy ale....bede szukal gdzie indziej. To moze jednak masz wrazenie, ze szanse na zwiazek i seks z mloda jak to sobie wyobrazasz masz jednak gdzie indziej wieksze?
                      • kutuzow Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 11.12.17, 17:03
                        kag73 napisała:


                        > Owszem moze czasy sie zmieniaja, jednak nie jes
                        > t tajemnica, ze kobiety sie bardzo czesto rozkrecaja po 30 stce.

                        Może się i rozkręcają, pytanie tylko jak stroma jest ta krzywa rozkręcania się? Kiedyś kumple co się hajtnął z laską "oazówką" też mi mówił, że "jest fajnie bo się rozkręca w łóżku....tylko że zanim dojdzie do mojego poziomu, to ja już pewnie umrę ze starości".


                        >
                        > "Chętnych lasek do związku to miałbym i w Polsce po kokardy."
                        >
                        > W jakim wieku? Na jak dlugo? Z otwartej oferta: dziecka nie bedzie?

                        Wiek niskie 30+
                        Pewnie na jak długo byśmy wytrzymali ze sobą
                        Co do dziecka...tutaj mogłoby być problematycznie po kilku latach (gdy związek już by osiadł na fundamentach mocniej).


                        > Placac czy
                        > nie palcac?

                        Nie płacąc.



                        > Polki nie oferuja fajnego skesu?

                        Może tak, mi się podobają dziewczyny 25-30, więc w tym przedziale jest już ciężej łowić, a jak jeszcze ma być dobry seks to się robi jeszcze ciężej.



                        > Czy na seks z nimi nie chcesz wyda
                        > wac kasy? Na latynoske tak?

                        Nie rozumiem, o jakim wydawaniu kasy mówisz?



                        > To jest dla mnie niescislosc: chetnych do zwiazku w Polsce mialbym po kokardy a
                        > le....bede szukal gdzie indziej.

                        Tak. Przecież Ci pisałem że nie szukam tylko związku (ten miałem i miałbym tutaj), tylko Super sexu z opcją związku jako swoistym bonusem (jak sie uda). Jak się nie uda, to będę się cieszył z opcji "podstawowej" czyli fajny seks z młodą laską.


                        > To moze jednak masz wrazenie, ze szanse na zwi
                        > azek i seks z mloda jak to sobie wyobrazasz masz jednak gdzie indziej wieksze?

                        Napisałem powyżej, że zupełnie odwrotnie ustawiam priorytety -stąd pewnie nasze niezrozumienie. Czyli najpierw super sex, a ew związek jako bonus. A nie najpierw fajny związek i jeśli się uda to dodatkowo fajny sex.
                        • kag73 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 12.12.17, 00:52
                          "Może się i rozkręcają, pytanie tylko jak stroma jest ta krzywa rozkręcania się? Kiedyś kumple co się hajtnął z laską "oazówką" też mi mówił, że "jest fajnie bo się rozkręca w łóżku....tylko że zanim dojdzie do mojego poziomu, to ja już pewnie umrę ze starości"

                          No ale Ty nie musisz brac 20 stki, ktora sie rozkreci po 30 stce, bo masz sam chyba 40 stke wiec mozesz brac od razu te rozkrecona 35+ albo 40 stke. Nie zyjemy w czasach, ze jak sie raz poszlo z kims do lozka to sie trzeba zenic :) Inna rzecz, ze Ty chcesz mlodsza ze wzgledu na optyke po prostu.

                          "Wiek niskie 30+ "

                          Tzn 31 czy 32 pewnie? I one takie chetne nawet jak sie dowiaduja, ze dziecka z Toba nie bedzie?

                          "Może tak, mi się podobają dziewczyny 25-30, więc w tym przedziale jest już ciężej łowić, a jak jeszcze ma być dobry seks to się robi jeszcze ciężej."

                          A w Ameryce lacinskiej albo poludniowej bedzie latwiej lowic w tym przedziale wiekowym, bo....? Bo sadzisz albo nazywa sie moze, ze dopuszczaja/akceptuja wieksza roznice wieku miedzy babka a facetem i znow zapytam: bo?

                          "Nie rozumiem, o jakim wydawaniu kasy mówisz?"

                          Przeloty i pokrycie kosztow utrzymania, jej wydatkow jako, ze jest bez grosza a pracowac w Polsce nie moze. Niemniej rozumiem inwestycja jak najbardziej moze sie zwrocic jezeli sie zakochasz i wyjdzie z tego fajny zwiazek. Jezeli natomiast nie wyjdzie, to sie nabzykales do woli, w burdelu zaplacilbys wiecej albo bylbys tam rzadziej/seks mialbys rzadziej.

                          "Tak. Przecież Ci pisałem że nie szukam tylko związku (ten miałem i miałbym tutaj), tylko Super sexu z opcją związku jako swoistym bonusem (jak sie uda). Jak się nie uda, to będę się cieszył z opcji "podstawowej" czyli fajny seks z młodą laską.

                          Czyli docelowo w zalozeniu szukasz zwiazku, masz nadzieje na niego, bo fajny seks moglbys miec tez placac za sposoring jak prospero (a moze to wlasnie tak bedzie? hmm, no wlasnie) albo pukajac jakies tam laski za kase.

                          "Przecież Ci pisałem że nie szukam tylko związku (ten miałem i miałbym tutaj)".

                          Miales ale nie masz, bo sie babce dziecka zachcialo. Mialbys, ale z babka w jakim wieku i jak dlugo?

                          "Napisałem powyżej, że zupełnie odwrotnie ustawiam priorytety -stąd pewnie nasze niezrozumienie. Czyli najpierw super sex, a ew związek jako bonus. A nie najpierw fajny związek i jeśli się uda to dodatkowo fajny sex."

                          Ja mialam dokladnie tak jak Ty ustawione priorytety, wiec rozumiem, tez zaczelam od fajnego seksu a wyszedl z tego zwiazek. Ale wychodzi mi, ze te priorytety ustawiasz wlasnie tak dopiero teraz. W niedawnej przeszlosci miales odwrotnie, byc moze, poniewaz to kobieta tak wlasnie chciala, wiec sila wyzsza, bo Ty chciales jej i z nia.
                          • kutuzow Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 12.12.17, 01:18
                            kag73 napisała:

                            > No ale Ty nie musisz brac 20 stki, ktora sie rozkreci po 30 stce, bo masz sam c
                            > hyba 40 stke wiec mozesz brac od razu te rozkrecona 35+ albo 40 stke.

                            ...albo (tak nieśmiało zasugeruję) mogę szukać rozkręconej 25+ i nie czekać aż się (może) rozkręci (a może nie).


                            > Tzn 31 czy 32 pewnie? I one takie chetne nawet jak sie dowiaduja, ze dziecka z
                            > Toba nie bedzie?

                            Nie jest to 10 na 10, ale znasz prawo wielkich liczb. Jak poznasz powiedzmy te 10 kobiet to jakas jedna czy dwie reflektuje na związek z takim gościem (o ile sam związek jest fajny, daje emocje itp).

                            > A w Ameryce lacinskiej albo poludniowej bedzie latwiej lowic w tym przedziale w
                            > iekowym, bo....?

                            Bo obecnie utrzymuje kontakt z kilkoma takimi laskami. Porównanie laski w Polsce a laski tam to dzień i noc. Nie chce teraz wchodzic w szczegóły. Jak wrócę z urlopu to wrzucę nowy wątek z podsumowaniami tak jak Wont.




                            > Przeloty i pokrycie kosztow utrzymania, jej wydatkow jako, ze jest bez grosza a
                            > pracowac w Polsce nie moze.

                            Zaskoczę Cię, ale mając partnerkę z Polski, też płaciłem za nasze przeloty na wakacje i większą część kosztów wyjazdów. Więc nie widzę różnicy czym to się ma niby różnic.


                            > Niemniej rozumiem inwestycja jak najbardziej moze
                            > sie zwrocic jezeli sie zakochasz i wyjdzie z tego fajny zwiazek. Jezeli natomia
                            > st nie wyjdzie, to sie nabzykales do woli, w burdelu zaplacilbys wiecej albo by
                            > lbys tam rzadziej/seks mialbys rzadziej.

                            Przede wszystkim jak pisałem tam mogę wybierać wśród 10-tek w wieku 25+.
                            I to wśród takich które same dopytują się kiedy się zobaczymy i czy przypadkiem w tzw "międzyczasie nie znalazłem sobie innej -bo one czekają" W Polsce to ja zabiegam o randki, tam to one zabiegają o randkę ze mną.

                            > Czyli docelowo w zalozeniu szukasz zwiazku, masz nadzieje na niego, bo fajny se
                            > ks moglbys miec tez placac za sposoring jak prospero (a moze to wlasnie tak bed
                            > zie? hmm, no wlasnie) albo pukajac jakies tam laski za kase.

                            Kag, nie potrafię Ci przetłumaczyć. Napisałem Ci dwa razy. Nie potrafię inaczej.
                            Niech będzie po Twojemu...w gruncie żeczy to sekretnie marzę o ślubie na plazy, chce być w smokingu, już mam wybraną oprawę i nawet bukiet kwiatów dla wybranki...ten seks to taka ściema....ja chce żony. Lepiej?



                            > Miales ale nie masz, bo sie babce dziecka zachcialo. Mialbys, ale z babka w jak
                            > im wieku i jak dlugo?

                            Kag, ja nie jestem kobitą, co to w wieku lat 40+ musi się szybko decydowac na dzieciaka bo to ostatni dzwonek. Jeśli spotkam kolejną dziewczynę z efektem WOW! będe przeszczęsliwy ile by ten związek nie trwał. Ja uważam że każdy taki związek nas wzbogaca (nasze życie) o super doświadczenia.
                            • kag73 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 12.12.17, 13:56
                              "Nie jest to 10 na 10, ale znasz prawo wielkich liczb. Jak poznasz powiedzmy te 10 kobiet to jakas jedna czy dwie reflektuje na związek z takim gościem (o ile sam związek jest fajny, daje emocje itp)."


                              Tak, tylko ta jedna czy dwie z tych 10 musi podobac sie Tobie. W dodatku sam niedawno pisales o statystykach czy obserwacjach wlasnych kobiet 30+ i malenkim odsetku tych bez parcia na dziecko albo bez palnow rodzinnych. A zatem koloryzujesz nieco rzeczywistosc mowiac, ze mialbys zwiazek tutaj z "nisko 30+".

                              Tak jak najbardziej szukaj 25+ gdzies tam dalej, tym bardziej, ze Cie kreca mlode ciala, ale, jak pisala Andzia, nie dorabiaj fo tego ideologii, bo az oczy bola od czytania :)

                              "Kag, ja nie jestem kobitą, co to w wieku lat 40+ musi się szybko decydowac na dzieciaka bo to ostatni dzwonek. Jeśli spotkam kolejną dziewczynę z efektem WOW! będe przeszczęsliwy ile by ten związek nie trwał. Ja uważam że każdy taki związek nas wzbogaca (nasze życie) o super doświadczenia."

                              Z Twojej meskiej perspektywy jak najbardziej.

                              "Zaskoczę Cię, ale mając partnerkę z Polski, też płaciłem za nasze przeloty na wakacje i większą część kosztów wyjazdów. Więc nie widzę różnicy czym to się ma niby różnic."

                              "wieksza czesc" to nie wszystkie koszty. Mieszkaly u Ciebie? Nie dokladaly sie do zadnych rachunkow, zarcia, innych wydatkow? W kazdym razie nastawienie dobre, zazwyczaj kobieta nie wiaze sie z facetem 15+ lat starszym od siebie jezeli nie ma on do zaoferowania nic wiecej niz rownolatek albo tylko troche starszy.
                              Oczywiscie z tym sie trzeba liczyc, ale przeszkadzac to nie musi. Takie sa realia.

                              "Przede wszystkim jak pisałem tam mogę wybierać wśród 10-tek w wieku 25+.
                              I to wśród takich które same dopytują się kiedy się zobaczymy i czy przypadkiem w tzw "międzyczasie nie znalazłem sobie innej -bo one czekają" W Polsce to ja zabiegam o randki, tam to one zabiegają o randkę ze mną."

                              Masz wieksze szanse tam, korzystaj!
                    • kag73 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 11.12.17, 16:00
                      "Mówię tutaj o tej statystycznej większości która wychodzi z założenia że ważna jest rodzina i związek, a seks...jakoś się ułoży. (Panie z forum nie są tu reprezentatywne w swoim podejściu)."

                      Panie na forum maja tyle lat i tyle za soba, ze maja znajomosc sytuacji i moga sadzic madrosciami, o ktorych 20 stki nie maja pojecia, bo skad. Panie na forum majac lat 20+ tez niewiele albo duzo mniej wiedzialy. Jedna z pan, ja, miala szczescie trafic na dobrego kochanka w lozku i wiedziala, ze seks jest w deche i ze ponizej tego nie schodzi. Czytaj: jak kicha w lozku, nie wchodze w zwiazek, bo ja lubie i schabowe i ciacha. Ale tu nie mozna byc zakochanym, bo wtedy uczucia przeslaniaja reszte i zostaje: hmm, jakos to bedzie, ulozy sie, on taki wspanialy a ja taka zakochana. No i trzeba wiedziec co to jest ten dobry seks. Ogladaliscie wywiad z Wislocka moze, ktora po latach malzenstwa wyladowala z innym facetem w lozku i poznala inne dymensje seksu i nagle okazalo sie, ze seks daje odloty a nie jak z mezem: no niech bedzie ale byc nie musi. No bo moze byli niedopasowani zwaczyjnie i ona bez pojecia.
                    • sabat3 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 11.12.17, 18:10
                      kutuzow napisał:
                      > U facetów jest odwrotnie z akcentami. Oni bez problemu mają dostępny związek (c
                      > hętnych lasek na związek nie brakuje)...

                      Chyba chłopie żartujesz. Mówisz o własnej rzeczywistości, z osobistej perspektywy. Gdybyś napisał "dla facetów w mojej sytuacji związek nie jest żadnym problemem", to bym nie polemizował. Natomiast jeśli wziąć pod lupę przeciętniaka w okolicach czterdziestki (nawet po rozwodzie), to jego zdolność związkowa jest bliska zeru. Słabo zarabia, często żyje w nędznych warunkach, może kątem u mamusi, jest ujebany alimentami, smrodem porozwodowym i chuj wie czym jeszcze. Nie sądzę, by dla takiego typa "związek był dostępny bez problemu". Powiedziałbym, że wręcz przeciwnie. Może mów o sobie.
                      • kutuzow Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 11.12.17, 19:13
                        sabat3 napisał:


                        > Chyba chłopie żartujesz. Mówisz o własnej rzeczywistości, z osobistej perspekty
                        > wy. Gdybyś napisał "dla facetów w mojej sytuacji związek nie jest żadnym proble
                        > mem", to bym nie polemizował. Natomiast jeśli wziąć pod lupę przeciętniaka w ok
                        > olicach czterdziestki (nawet po rozwodzie), to jego zdolność związkowa jest bli
                        > ska zeru. Słabo zarabia, często żyje w nędznych warunkach, może kątem u mamusi,
                        > jest ujebany alimentami, smrodem porozwodowym i chuj wie czym jeszcze. Nie sąd
                        > zę, by dla takiego typa "związek był dostępny bez problemu". Powiedziałbym, że
                        > wręcz przeciwnie. Może mów o sobie.

                        Sabat,
                        Jojczyłeś przez lata na forum, że się nie da. Ty to nie zdradzisz, Ty to na pewno nie znajdziesz itp. Nagle się okazało, że się da.
                        Mogę się założyć, że gdybyś dał sygnał że rzucasz żonę i dzieciaki...to nagle więcej okazji by się pojawiło w Twoim życiu.
                        Zobacz, że nawet nie będąc "związkowo dostępny" nawiązałeś relację, która nie jest pewnie jedynie umawianiem się na spuszczenie z krzyża. Gdybyś był rozwodnikiem, owszem finansowo miałbyś gorzej...ale mógłbyś zamieszkać z kochanką i we dwoje....wespół w zespół... jakoś by się dało żyć.
                        • sabat3 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 12.12.17, 09:31
                          kutuzow napisał:
                          > Sabat,
                          > Jojczyłeś przez lata na forum, że się nie da. Ty to nie zdradzisz, Ty to na pew
                          > no nie znajdziesz itp.

                          No i szczęśliwie znalazłem. BARDZO szczęśliwie. Weź pod uwagę ile to trwało i jakie były szanse. Jak bym wygrał w totka, to miałbym zacząć twierdzić, że to proste, da się i wystarczy trzeba tylko grać? Do niektórych spraw trzeba ogromnego szczęścia, wręcz niesamowitego fuksa - ja go miałem w tym wypadku, za co jestem losowi ogromnie wdzięczny, ale robienie z tego reguły jest poważnym nadużyciem.

                          Nagle się okazało, że się da.
                          > Mogę się założyć, że gdybyś dał sygnał że rzucasz żonę i dzieciaki...to nagle w
                          > ięcej okazji by się pojawiło w Twoim życiu.

                          Nie sądzę. Kto miałby to być. Żadna z kobiet, którą znam, nie jest w ogóle zainteresowana, czy jestem żonaty, a nie noszę obrączki. Kogo to niby miałoby obejść? Życzeniowa rzeczywistość, Kutuzowie.

                          > Zobacz, że nawet nie będąc "związkowo dostępny" nawiązałeś relację, która nie j
                          > est pewnie jedynie umawianiem się na spuszczenie z krzyża.

                          Ano nie jest. Zdecydowanie jest czymś więcej.

                          Gdybyś był rozwodnik
                          > iem, owszem finansowo miałbyś gorzej...ale mógłbyś zamieszkać z kochanką i we d
                          > woje....wespół w zespół... jakoś by się dało żyć.

                          Może. Trwałoby to z miesiąc czy dwa (jestem optymistą), po czym moje rzeczy poleciałyby na ulicę. :P Dużo łatwiej jest wywalić ze swojego życia faceta, z którym jeszcze łączy Cię niewiele formalnych zależności. Uczucia i namiętności to słomiany ogień, szczególnie u kobiet. Pojawiają się i gasną w szalonym tempie.
                          Odchodząc z domu, trzeba przyjmować wariant, że będzie się żyć samodzielnie. Odchodzenie "do kogoś" według mnie nie ma sensu, to budowanie zamków z piasku.
                          • aandzia43 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 12.12.17, 10:24

                            > Odchodząc z domu, trzeba przyjmować wariant, że będzie się żyć samodzielnie. Od
                            > chodzenie "do kogoś" według mnie nie ma sensu, to budowanie zamków z piasku.

                            Zgadzam się. Chociaż niektórym się udaje.
                    • aandzia43 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 11.12.17, 20:05

                      > * wg mnie z czasem człowiek już wie co go kręci i raczej nie jest elastyczny w
                      > swych upodobaniach (piszę to z autopsji -jak jakaś dziewczyna nie lubi lodów do
                      > końca, albo anala, to w wieku 40+ już raczej się do tego nie przekona (bo pewn
                      > ie miała okazję i jednak nie). Panna 20+ choć spróbuje z czystej ciekawości, kt
                      > o wie...może polubi.

                      Nie wiem skąd masz tę autopsję, ale nieprawdą jest to co piszesz. Dziewczyny się rozkręcają w różnym wieku, zaczynają robić rzeczy których wcześniej nawet nie zamierzały robić bo miały niższe libido, były nieśmiałe, spętane jeszcze tym co wyniosły z pogiętego środowiska albo po prostu robiły to z kimś kto sprawę partaczył. Przekonać można kobietę w każdym wieku do różności. Musi trafić swój na swego i kobieta musi mieć wyjściowo jakiś tam temperament i zainteresowanie erotyką.
                      Za to na pewno dwudziestka prędzej zrobi coś przeciwko sobie żeby się przypodobać czy zyskać pozaerotycznie niż trzydziestka i dalej.
                      • kutuzow Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 11.12.17, 23:21
                        aandzia43 napisała:


                        > Nie wiem skąd masz tę autopsję, ale nieprawdą jest to co piszesz. Dziewczyny si
                        > ę rozkręcają w różnym wieku, zaczynają robić rzeczy których wcześniej nawet nie
                        > zamierzały robić bo miały niższe libido, były nieśmiałe, spętane jeszcze tym c
                        > o wyniosły z pogiętego środowiska albo po prostu robiły to z kimś kto sprawę pa
                        > rtaczył.

                        Wiesz, ja zacząłem trenować koszykówkę jak miałem coś ok 30 lat. Myślisz że teraz mając 40+ mam szansę na zawodowstwo (gram lepiej niż grałem...rozkręciłem się i to nawet nieźle)...rozumiesz dokąd zmierza moja argumentacja?


                        > Przekonać można kobietę w każdym wieku do różności.

                        Sorry, że brutalnie, ale pozwolisz że opowiem Ci dowcip.
                        Babcia prosi wnuczka żeby jej włożył czopek (bo lekarz przepisał). Wypięła się.
                        Wnuczek patrzy, patrzy, w końcu zdezorientowany pyta: "babciu, ale w którą dziurę, w tą co wiszą jakieś szmaty, czy w tą okopconą"

                        Jak wiem że można w różnym wieku...tylko to że można nie zawsze oznacza, że warto.



                        > Musi trafić swój n
                        > a swego i kobieta musi mieć wyjściowo jakiś tam temperament i zainteresowanie e
                        > rotyką.

                        Czyli poniekąd potwierdzasz to co ja napisałem. Facet musi spełnić ileś tam warunków, to wtedy może (podkreślam MOŻE) nagle Sezam się otworzy.


                        > Za to na pewno dwudziestka prędzej zrobi coś przeciwko sobie żeby się przypodob
                        > ać czy zyskać pozaerotycznie niż trzydziestka i dalej.

                        Czyli w sumie potwierdziłaś to co ja napisałem.
                        • aandzia43 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 12.12.17, 01:19

                          > Wiesz, ja zacząłem trenować koszykówkę jak miałem coś ok 30 lat. Myślisz że ter
                          > az mając 40+ mam szansę na zawodowstwo (gram lepiej niż grałem...rozkręciłem si
                          > ę i to nawet nieźle)...rozumiesz dokąd zmierza moja argumentacja?

                          Twoja argumentacja zmierza na manowce, bo ty przecież nie zamierzasz bzykac tej samej laski przez paręnaście lat tylko skonsumowac jej pierwsze razy zanim osiągnie nawet nie mistrzostwo ale jako taką wprawę ;-) Jak ona będzie mistrzynią to będzie uprawiać seks z kimś innym.


                          > > Przekonać można kobietę w każdym wieku do różności.
                          >
                          > Sorry, że brutalnie, ale pozwolisz że opowiem Ci dowcip.
                          > Babcia prosi wnuczka żeby jej włożył czopek (bo lekarz przepisał). Wypięła się.
                          > Wnuczek patrzy, patrzy, w końcu zdezorientowany pyta: "babciu, ale w którą dziu
                          > rę, w tą co wiszą jakieś szmaty, czy w tą okopconą"
                          >
                          > Jak wiem że można w różnym wieku...tylko to że można nie zawsze oznacza, że war
                          > to.

                          Niepotrzebnie się unosisz, nikt nawet nie.sugeruje byś bzykał, czy tym bardziej czegokolwiek uczył, czterdziestoletnie truchła. Spokojnie, bez zbędnej paniki ;-)



                          > > Musi trafić swój n
                          > > a swego i kobieta musi mieć wyjściowo jakiśtam temperament i zainteresow
                          > anie e
                          > > rotyką.
                          >
                          > Czyli poniekąd potwierdzasz to co ja napisałem. Facet musi spełnić ileś tam war
                          > unków, to wtedy może (podkreślam MOŻE) nagle Sezam się otworzy.

                          Nie wiem co tobie się potwierdza, ale ja miałam na myśli to, że np. zapalczywemu młokosowi na pierwszej randce nikt rozsądny anala nie zapoda ;-) A ty co myślałeś, że każdemu według potrzeb jak w komunizmie?


                          > > Za to na pewno dwudziestka prędzej zrobi coś przeciwko sobie żeby się prz
                          > ypodob
                          > > ać czy zyskać pozaerotycznie niż trzydziestka i dalej.
                          >
                          > Czyli w sumie potwierdziłaś to co ja napisałem.


                          Czyli co? Bo jak na razie to wychodzi na to.że tobie odpowiada (albo przynajmniej ci nie przeszkadza) jak kobieta robi coś w łóżku wbrew sobie czyli wbrew swojemu komfortowi i przyjmności. Byle ci się przypodobać. >
                          • kutuzow Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 12.12.17, 01:53
                            aandzia43 napisała:


                            > Twoja argumentacja zmierza na manowce, bo ty przecież nie zamierzasz bzykac tej
                            > samej laski przez paręnaście lat tylko skonsumowac jej pierwsze razy zanim osi
                            > ągnie nawet nie mistrzostwo ale jako taką wprawę ;-) Jak ona będzie mistrzynią
                            > to będzie uprawiać seks z kimś innym.

                            Skąd Ty wiesz co ja zamierzam? Do tej pory będąc w związku żyłem w monogamii i gdyby nie problemy nazwijmy je "niezależnymi ode mnie" nadal bym dziarsko kochał się z tymi laskami.
                            Dorobiłaś sobie jakąś głupią teorię że to mają być jednorazowe spotkania -zupełnie nie wiem na jakiej podstawie.


                            > Niepotrzebnie się unosisz,

                            ja się unoszę? Niby gdzie?

                            > nikt nawet nie.sugeruje byś bzykał, czy tym bardziej
                            > czegokolwiek uczył, czterdziestoletnie truchła. Spokojnie, bez zbędnej paniki
                            > ;-)


                            a ten cały akapit który pisałaś o zaletach lasek które w pewnym wieku dopiero odkrywają swoją seksualność, to niby "sobie a muzom" pisałaś???



                            > Nie wiem co tobie się potwierdza, ale ja miałam na myśli to, że np. zapalczywem
                            > u młokosowi na pierwszej randce nikt rozsądny anala nie zapoda ;-) A ty co myśl
                            > ałeś, że każdemu według potrzeb jak w komunizmie?

                            Oceniasz po sobie. Dopiero co na forum mieliśmy o lodach na pierwszej randce. Więc skoro jakaś laska robi loda na pierwszej randce, to dlaczego inna nie miałaby nadstawić swojego "tylnego wejścia"?



                            > Czyli co? Bo jak na razie to wychodzi na to.że tobie odpowiada (albo przynajmni
                            > ej ci nie przeszkadza) jak kobieta robi coś w łóżku wbrew sobie czyli wbrew swo
                            > jemu komfortowi i przyjmności. Byle ci się przypodobać.

                            Sorry, ale jeśli robi to wbrew sobie...ale ja tego nie widze, to ja nie będę najpierw z wykrywaczem kłamstw stał i sprawdzał...czy na pewno masz ochote na głębokie gardło....a czy propozycja anala która rzuciłaś...nie jest przypadkiem wbrew Tobie???

                            Wiesz, ja wychodzę z założenia, że jeśli się spotykam z laskami które są PEŁNOLETNIE, to coś powinno za tym iść. Nie będę traktował dorosłych kobiet jak dzieci...co to same nie wiedzą co czynią. Nie rób ze mnie pedofila.
                            • aandzia43 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 12.12.17, 02:24
                              >
                              > Skąd Ty wiesz co ja zamierzam? Do tej pory będąc w związku żyłem w monogamii i
                              > gdyby nie problemy nazwijmy je "niezależnymi ode mnie" nadal bym dziarsko kocha
                              > ł się z tymi laskami.
                              > Dorobiłaś sobie jakąś głupią teorię że to mają być jednorazowe spotkania -zupeł
                              > nie nie wiem na jakiej podstawie.

                              Pierwsze razy w sensie pierwsze miesiące, może lata, a nie jakieś naście lat o jakich pisałes.


                              > > nikt nawet nie.sugeruje byś bzykał, czy tym bardziej
                              > > czegokolwiek uczył, czterdziestoletnie truchła. Spokojnie, bez zbędnej p
                              > aniki
                              > > ;-)
                              >
                              >
                              > a ten cały akapit który pisałaś o zaletach lasek które w pewnym wieku dopiero o
                              > dkrywają swoją seksualność, to niby "sobie a muzom" pisałaś???

                              Wróć do poprzednich postów i zauważ że ja pisałam o tym, że kobiety odkrywają i zaczynają robić to i owo W RÓŻNYM WIEKU. Jedne wcześniej, drugie później, jeszcze inne z odpowiednim partnerem. A była to odpowiedź na twoje stwierdzenie, że młoda spróbuje, bo jak ma 30 czy 40 lat to już nie. Nieprawda. Tyle i tylko tyle. Lubisz młode ciała i dazysz do obcowania z nimi i bardzo dobrze. Ale ideologii nie dorabiaj ;-)


                              > > Nie wiem co tobie się potwierdza, ale ja miałam na myśli to, że np. zapal
                              > czywem
                              > > u młokosowi na pierwszej randce nikt rozsądny anala nie zapoda ;-) A ty c
                              > o myśl
                              > > ałeś, że każdemu według potrzeb jak w komunizmie?
                              >
                              > Oceniasz po sobie. Dopiero co na forum mieliśmy o lodach na pierwszej randce. W
                              > ięc skoro jakaś laska robi loda na pierwszej randce, to dlaczego inna nie miała
                              > by nadstawić swojego "tylnego wejścia"?

                              Boże, Kutuow, mnie chodzi o zwykłe bezpieczeństwo! Zapalczywy młokos i anal, obczaj ;-) Nie z każdym i nie zawsze to samo, seks to nie samograj z odtwarzaniem tej samej melodii. I nie o reglamentację i skąpe wydzielanie tu się rozbija.

                              >
                              >
                              >
                              >
                              >
                              • kutuzow Do Aandzi 12.12.17, 10:23
                                aandzia43 napisała:


                                > Pierwsze razy w sensie pierwsze miesiące, może lata, a nie jakieś naście lat o
                                > jakich pisałes.

                                Wcześniej zaś pisałaś: " bo ty przecież nie zamierzasz bzykac tej samej laski przez paręnaście lat tylko skonsumowac jej pierwsze razy zanim osiągnie nawet nie mistrzostwo ale jako taką wprawę ;-)"

                                Czyli z całości tych dwóch wypowiedzi wychodzi Ci dokładnie to o czym ja pisałem...że owszem jest progres, ale "krzywa nauki" może być tak płaska, że życia nie starczy na oglądania efektów. Bo skoro pisałaś, że chodzi o miesiące i lata...i laska nadal nie osiągnie "jako takiej wprawy", to sorry. Może po prostu to nie jest laska dla mnie.


                                > Wróć do poprzednich postów i zauważ że ja pisałam o tym, że kobiety odkrywają i
                                > zaczynają robić to i owo W RÓŻNYM WIEKU.

                                Jedne odkrywają, a inne mają to w D*** i żyją sobie spokojnie do końca swoich dni.
                                Jakoś Proteinowy czy Sabat nie piszą, że nagle ich żony zaczęły same z siebie odkrywać swoją seksualność. Jest im dobrze tak jak jest -po co zmieniać.


                                > A była to odpowiedź na twoje stwierdzenie, że
                                > młoda spróbuje, bo jak ma 30 czy 40 lat to już nie.

                                Moje stwierdzenie było takie, że młoda jest często jeszcze ciekawa. Laska która ma 40 lat juz miała dość dużo okazji żeby spróbować czegoś jeśli ją to interesowało. Jeśli nie spróbowała przez circa 20+ lat swojego życia erotycznego, to wniosek tylko taki, że nie jest to na liście jej priorytetów. To trochę tak jakbyś zakładała, że poznajesz gościa który przez 20 lat pracy jakoś kariery nie robił i zwalała winę na prace w której jest...że to na pewno ona go ogranicza. Jak tylko zmieni firmę, znajdzie inną robotę to jego ukryty talent rozwinie się niczym motyl z poczwarki. Jest też taka opcja, że jemu/jej jest po prostu dobrze tak jak jest i nie ma ambicji osiągać mistrzostwa w tej dziedzinie.


                                > Boże, Kutuow, mnie chodzi o zwykłe bezpieczeństwo! Zapalczywy młokos i anal, ob
                                > czaj ;-)

                                Popatrz...Geje sobie jakoś z tym radzą i nikt nie narzeka na szybkie akcje w dark roomach.
                                Jak się coś BARDZO lubi, to się nie szuka wymówek tylko okazji.
                                • aandzia43 Re: Do Aandzi 12.12.17, 10:47
                                  kutuzow napisał:

                                  > aandzia43 napisała:
                                  >
                                  >
                                  > > Pierwsze razy w sensie pierwsze miesiące, może lata, a nie jakieś naście
                                  > lat o
                                  > > jakich pisałes.
                                  >
                                  > Wcześniej zaś pisałaś: " bo ty przecież nie zamierzasz bzykac tej samej laski p
                                  > rzez paręnaście lat tylko skonsumowac jej pierwsze razy zanim osiągnie nawet ni
                                  > e mistrzostwo ale jako taką wprawę ;-)"
                                  >
                                  > Czyli z całości tych dwóch wypowiedzi wychodzi Ci dokładnie to o czym ja pisałe
                                  > m...że owszem jest progres, ale "krzywa nauki" może być tak płaska, że życia ni
                                  > e starczy na oglądania efektów. Bo skoro pisałaś, że chodzi o miesiące i lata..
                                  > .i laska nadal nie osiągnie "jako takiej wprawy", to sorry. Może po prostu to
                                  > nie jest laska dla mnie.

                                  Te paręnaście lat wzięło mi się z twojego przykładu o grze w coś tam którą to zacząłeś kilkanaście lat temu jako trzydziestolatek. Stąd może nieporozumienie. A krzywe mogą być najprzeróżniejsze.
                                  Swoją drogą ja też uważam, że nie ma co inwestować w wielką niewiadomą i mieć wielką nadzieję. I wiek partnera nie ma tu znaczenia.


                                  > > Wróć do poprzednich postów i zauważ że ja pisałam o tym, że kobiety odkry
                                  > wają i
                                  > > zaczynają robić to i owo W RÓŻNYM WIEKU.
                                  >
                                  > Jedne odkrywają, a inne mają to w D*** i żyją sobie spokojnie do końca swoich d
                                  > ni.
                                  > Jakoś Proteinowy czy Sabat nie piszą, że nagle ich żony zaczęły same z siebie o
                                  > dkrywać swoją seksualność. Jest im dobrze tak jak jest -po co zmieniać.


                                  Jeszcze raz: W RÓŻNYM WIEKU. Nie napisałam że krzywa jest zawsze i u każdej wznosząca. Nie ma twardych reguł.


                                  > > A była to odpowiedź na twoje stwierdzenie, że
                                  > > młoda spróbuje, bo jak ma 30 czy 40 lat to już nie.
                                  >
                                  > Moje stwierdzenie było takie, że młoda jest często jeszcze ciekawa. Laska która
                                  > ma 40 lat juz miała dość dużo okazji żeby spróbować czegoś jeśli ją to interes
                                  > owało. Jeśli nie spróbowała przez circa 20+ lat swojego życia erotycznego, to w
                                  > niosek tylko taki, że nie jest to na liście jej priorytetów. To trochę tak jakb
                                  > yś zakładała, że poznajesz gościa który przez 20 lat pracy jakoś kariery nie ro
                                  > bił i zwalała winę na prace w której jest...że to na pewno ona go ogranicza. Ja
                                  > k tylko zmieni firmę, znajdzie inną robotę to jego ukryty talent rozwinie się n
                                  > iczym motyl z poczwarki. Jest też taka opcja, że jemu/jej jest po prostu dobrze
                                  > tak jak jest i nie ma ambicji osiągać mistrzostwa w tej dziedzinie.

                                  Błąd. Nie ma porównania między seksualnością kobiety a zawodowymi dokonaniami mężczyzny. Kompletnie inna dynamika. Nie porównuj jabłek z pomarańczami. Ale powtarzam: nie staram się nawrócić cię na bzykanie truchła ;-) Stwierdzam tylko że się mylisz co do oceny kobiecych "łóżkowych dokonań" na przestrzeni życia. Tylko tyle.


                                  > > Boże, Kutuow, mnie chodzi o zwykłe bezpieczeństwo! Zapalczywy młokos i an
                                  > al, ob
                                  > > czaj ;-)
                                  >
                                  > Popatrz...Geje sobie jakoś z tym radzą i nikt nie narzeka na szybkie akcje w da
                                  > rk roomach.
                                  > Jak się coś BARDZO lubi, to się nie szuka wymówek tylko okazji.


                                  Jak się coś tak lubi że to coś podstawową formą pożycia to i owszem. Dla zdecydowanej większości kobiet anal jest deserem, nie posiłkiem. I wymaga specjalnych warunków. Myślałam że to oczywiste dla dorosłych ludzi.
                                  • kutuzow Re: Do Aandzi 12.12.17, 11:04
                                    aandzia43 napisała:

                                    > Te paręnaście lat wzięło mi się z twojego przykładu o grze w coś tam którą to z
                                    > acząłeś kilkanaście lat temu jako trzydziestolatek. Stąd może nieporozumienie.
                                    > A krzywe mogą być najprzeróżniejsze.

                                    Sama sobie strzelasz teraz w kolano. Patrząc z perspektywy parunastu lat, to im partnerki stawały się starsze, tym seks zanikał. Na pewno nie było tak że krzywa była rosnąca...tylko mi się nagle odwidziało.


                                    > Swoją drogą ja też uważam, że nie ma co inwestować w wielką niewiadomą i mieć w
                                    > ielką nadzieję. I wiek partnera nie ma tu znaczenia.

                                    Owszem ma. Bo o ile 18-tka może być wielką niewiadomą i wtedy jest czas żeby sama odkrywała co lubi. To gdy laska 40+ mówi mi, że nie lubi smaku spermy i loda do końca nigdy nie zrobi...to ja raczej jej wierzę. Nie zakładam że nie smakowała jej sperma: Zenka, Zdziśka, Piotrka i Łukasza....ale moją to się będzie zachwycała.
                                    Widzisz różnicę?


                                    > Jeszcze raz: W RÓŻNYM WIEKU. Nie napisałam że krzywa jest zawsze i u każdej wzn
                                    > osząca. Nie ma twardych reguł.

                                    Więc jak nie ma reguł, to sensowną strategią jest strategia maksymalizacji szans...a nie liczenia że "a może tym razem się uda".



                                    > Błąd. Nie ma porównania między seksualnością kobiety a zawodowymi dokonaniami m
                                    > ężczyzny. Kompletnie inna dynamika. Nie porównuj jabłek z pomarańczami. Ale pow
                                    > tarzam: nie staram się nawrócić cię na bzykanie truchła ;-) Stwierdzam tylko że
                                    > się mylisz co do oceny kobiecych "łóżkowych dokonań" na przestrzeni życia. Tyl
                                    > ko tyle.

                                    Wiesz że to była przenośnia. Po drugie dynamika jest podobna. Niektórym laskom jeden partner na całe życie wystarcza (i bzykanko standardowo w sobotę wieczorem) inne zmieniają partnerów, eksperymentują itp.


                                    > Jak się coś tak lubi że to coś podstawową formą pożycia to i owszem. Dla zdecyd
                                    > owanej większości kobiet anal jest deserem, nie posiłkiem. I wymaga specjalnych
                                    > warunków. Myślałam że to oczywiste dla dorosłych ludzi.

                                    Podstaw pod anal cokolwiek (np. głębokie gardło, trójkąty, seks w przymierzalni, seks z nieznajomą) i wyjdzie Ci własnie ta różnica między mężczyznami a kobietami.
                                    Dokładnie o tym podziale deser vs posiłek (schabowy) pisałem tu wcześniej.
                                    • aandzia43 Re: Do Aandzi 12.12.17, 11:53
                                      kutuzow napisał:

                                      > aandzia43 napisała:
                                      >
                                      > > Te paręnaście lat wzięło mi się z twojego przykładu o grze w coś tam któr
                                      > ą to z
                                      > > acząłeś kilkanaście lat temu jako trzydziestolatek. Stąd może nieporozumi
                                      > enie.
                                      > > A krzywe mogą być najprzeróżniejsze.
                                      >
                                      > Sama sobie strzelasz teraz w kolano. Patrząc z perspektywy parunastu lat, to im
                                      > partnerki stawały się starsze, tym seks zanikał. Na pewno nie było tak że krzy
                                      > wa była rosnąca...tylko mi się nagle odwidziało.

                                      Ja tu nei widzę ani kolana, ani strzału. Eekhmm... naprawdę wyciągnąłeś z tego zaniku chuci twoich partnerek wobec ciebie wniosek: im starsza (czyli około trzydziestki) tym mniej potrzebuje seksu? Przyczyn mogło być w pytę, np. brak zainteresowanie tobą. Wynikający z przyczyn seksualnych albo pozaseksualnych przekładających się na seks, jak to z babami bywa. Nie mam zamiaru grzebać ci w łóżku, ale skoro rzucasz taki przykład...


                                      > > Swoją drogą ja też uważam, że nie ma co inwestować w wielką niewiadomą i
                                      > mieć w
                                      > > ielką nadzieję. I wiek partnera nie ma tu znaczenia.
                                      >
                                      > Owszem ma. Bo o ile 18-tka może być wielką niewiadomą i wtedy jest czas żeby sa
                                      > ma odkrywała co lubi. To gdy laska 40+ mówi mi, że nie lubi smaku spermy i loda
                                      > do końca nigdy nie zrobi...to ja raczej jej wierzę. Nie zakładam że nie smakow
                                      > ała jej sperma: Zenka, Zdziśka, Piotrka i Łukasza....ale moją to się będzie zac
                                      > hwycała.
                                      > Widzisz różnicę?

                                      Muszę cię uświadomić ze sperma różnych mężczyzn smakuje bardzo bardzo różnie. Jak pani łyknęła do tej pory tylko spermę jednego pana co z nim żyła paręnaście lat a on palił fajki i źle się odżywiał to może nie lubić. I tak dalej, i tak dalej. Ale powtarzam: nie sugeruję, że lepiej ze starą niż z młodą z tytułu tzw. doświadczenia.


                                      > > Jeszcze raz: W RÓŻNYM WIEKU. Nie napisałam że krzywa jest zawsze i u każd
                                      > ej wzn
                                      > > osząca. Nie ma twardych reguł.
                                      >
                                      > Więc jak nie ma reguł, to sensowną strategią jest strategia maksymalizacji szan
                                      > s...a nie liczenia że "a może tym razem się uda".

                                      Nie bardzo rozumiem o co ci chodzi, ale zgadzam się z tym, ze nie ma co latami czekać na cuda z drugiej strony. Bo cud może nie nastąpić z dwóch przyczyn: albo materiał nie nadający się na robienie z nim cudów, albo my nie stwarzamy warunków do cudów z tym egzemplarzem.

                                      >
                                      > Wiesz że to była przenośnia. Po drugie dynamika jest podobna.

                                      Nie, nie jest podobna. Jest kompletnie z innej bajki czyli z innych części ludzkiego mózgu i płaszczyzn życiowych.


                                      Niektórym laskom
                                      > jeden partner na całe życie w
                                      > Podstaw pod anal cokolwiek (np. głębokie gardło, trójkąty, seks w przymierzalni
                                      > , seks z nieznajomą) i wyjdzie Ci własnie ta różnica między mężczyznami a kobie
                                      > tami.
                                      > Dokładnie o tym podziale deser vs posiłek (schabowy) pisałem tu wcześniej.

                                      Sugerujesz ze jak człowiek jest mężczyzną to jest zawsze gotów i z każdą chętny do seksu w przymierzalni? Nie mówiąc o udostępnianiu swojego anusa w każdej sytuacji? I każdej co się z nią spotuyka? ;-) Prawdę mówiąc nie zauważyłam.
                                      Promistkuityzmu części gejów nie przekładaj na cały męski ród. Swoją drogą, tak na marginesie, znałam różnych gejów: rozpustnych i bardzo skromnych i romantycznych. Latami żyli w celibacie (choć byli wyautowani i przystojni), bo doszli do wniosku ze nie satysfakcjonuje ich seks bez uczuc.
                                      • sabat3 Re: Do Aandzi 12.12.17, 12:00
                                        Seks analny jest o tyle niedobrym przykładem, że wymaga przygotowania i świadomości ze strony partnera. Jak koleś się pcha na siłę w nierozluźniony odbyt z dwudziestocentymetrowym zaganiaczem, to się nie może skończyć dobrze. Chyba, że baba jest tak wyhuśtana, że wchodzi jej w dupę pięść po łokieć. To wtedy kutas jest dla niej palcówką...
                                        • hello-kitty2 Re: Do Aandzi 12.12.17, 15:52
                                          sabat3 napisał:

                                          > Seks analny jest o tyle niedobrym przykładem, że wymaga przygotowania i świadom
                                          > ości ze strony partnera. Jak koleś się pcha na siłę w nierozluźniony odbyt z dw
                                          > udziestocentymetrowym zaganiaczem, to się nie może skończyć dobrze. Chyba, że b
                                          > aba jest tak wyhuśtana, że wchodzi jej w dupę pięść po łokieć. To wtedy kutas j
                                          > est dla niej palcówką...

                                          Celowo przerysowales Sabat. Aandzia tez sadzi po sobie/po kolezankach. Z odbytem nie trzeba wiele przygotowan. Tak naprawde ciasny jest tylko wstepny odcinek (zwieracz). Trzeba sie go nauczyc rozluzniac, a nie zaciskac, jak to mamy wbudowane w odruchu. Tak sprawdzaja mescy milosnicy anala (na pierwszej randce lozkowej ;) : dotykaja cie w ten zwieracz przy okazji innych pieszczot czy stosunku dopochwowego i patrza czy odruchowo zaciskasz czy jestes zrelaksowana. 'Wyhustanie' u przecietnej babki (nie wiem ak gwiazdy porno) jest takim samym mitem jak 'rozjezdzenie' czy 'wymydlenie' czy nazywanie 'puszczalska' czy 'kurwa', zwyczajne obrazliwe okreslenie. Na logike skoro odbyt bylby 'wyhustany', to by babka sie reguralnie posrywala po nogach. To sie nie zdarza, w przeciwienstwie do posikiwania sie, ktore jest wbrew pozorom czeste u kobiet ktore rodzily, co wskazuje na znaczna roznice w sile zacisku miesni odbytu w stosunku do miesni odpowiedzialnych za trzymanie moczu. Dalej, 20stocentymetrowy kutas tak czesto wystepuje w przyrodzie europejskiej, ze ani razu sie nie spotkalam ;) Z doswiadczenia wiem, ze o wiele czesciej spotkasz malego kutasa (na oko ponizej 10 cm czy 10) niz 17 cm i w gore. 16 cm to jest jakis maks, a najczesciej 12-14 (i takie sa najprzyjemniejsze wg mnie, bo wlasnie mozesz robic wszystko, jak dobrze stoja.

                                          Rozluzniania zwieracza na zyczenie mozesz sie tak samo nauczyc jak rzygania na zyczenie. Wydaje sie takie niemozliwe, a jednak. Wystarczy sobie potrenowac z korkami analnymi.

                                          I jak ktos lubi seks analny (w ogole zabawy z dupskiem) to bedzie szukal okazji. Ok na pierwszej randce lozkowej moze nie ale na drugiej juz raczej w standardzie, no chyba ze facet nie lubi. Wiekszosc ludzi (kobiet?) wg mnie sie po prostu brzydzi (jak tego smaku spermy, ktory rzeczywiscie jest nieprzyjemny) lub nie podnieca ich to lub nie odczuwaja przyjemnosci. Ale obstawiam obrzydzenie, ktore jest przykrywane 'potrzeba przygotowan', a 'potrzeba zrozumienia' tego rozszerzana jest na ludzkosc ;) Tak to widze.

                                          A Ty juz 'po' analu w roznych pozycjach? ;)
                                          • kag73 Re: Do Aandzi 12.12.17, 16:05
                                            "Rozluzniania zwieracza na zyczenie mozesz sie tak samo nauczyc jak rzygania na zyczenie. Wydaje sie takie niemozliwe, a jednak. Wystarczy sobie potrenowac z korkami analnymi."

                                            No czyli potwierdzilas to co napisal sabat:

                                            > Seks analny jest o tyle niedobrym przykładem, że wymaga przygotowania i świadom
                                            > ości ze strony partnera.
                                          • aandzia43 Re: Do Aandzi 12.12.17, 18:27
                                            > Rozluzniania zwieracza na zyczenie mozesz sie tak samo nauczyc jak rzygania na
                                            > zyczenie. Wydaje sie takie niemozliwe, a jednak. Wystarczy sobie potrenowac z k
                                            > orkami analnymi.

                                            Z tym rzyganiem to niekoniecznie. Próbowałam. Nie z powodu ochoty na bulimię, tylko jak mnie mdłości czy zatrucie męczyły to se zwyczajnie ulżyć chciałam. Ni chuja. Jak już rzygam to wielogodzinnych męczarniach i boleściach, a po całym zajściu jestem chora i wymordowana przez wiele godzin. Jak koń ;-) Konie nie wymiotują, taką mają budowę żołądka. Jak już to robią to znaczy ze umierają.

                                            Ale obstawiam obrzydzenie, kto
                                            > re jest przykrywane 'potrzeba przygotowan', a 'potrzeba zrozumienia' tego rozsz
                                            > erzana jest na ludzkosc ;) Tak to widze.

                                            Źle widzisz. Jak coś nie jest codziennością i główną potrawą to trzeba się nastroić. I tyle. Zarówno jedna jak i druga strona.
                                          • sabat3 Re: Do Aandzi 12.12.17, 21:41
                                            Kitty - skoro pytassz - spelnilem w tym ukladzie erotycznym wiekszosc swoich fantazji, rowniesz te o ktorych mowisz. Jestem wdzieczny przeznaczeniu, ze moglem zaznac seksu, namietnosci i wyrafinowania, ktore, jak mi sie zdaje, jest udzialem niewielu mezczyzn.
                                    • sabat3 Re: Do Aandzi 12.12.17, 11:56
                                      kutuzow napisał:
                                      > Sama sobie strzelasz teraz w kolano. Patrząc z perspektywy parunastu lat, to im
                                      > partnerki stawały się starsze, tym seks zanikał. Na pewno nie było tak że krzy
                                      > wa była rosnąca...tylko mi się nagle odwidziało.

                                      Chodzi chyba o staż związkowy, a nie wiek partnerki. Starsze kobiety też potrafią być dzikie i namiętne, zaręczam Ci. Z NOWYM facetem.
                        • lybbla Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 12.12.17, 08:26
                          kutuzow napisał:

                          >
                          > > Musi trafić swój n
                          > > a swego i kobieta musi mieć wyjściowo jakiś tam temperament i zainteresow
                          > anie erotyką.

                          > Czyli poniekąd potwierdzasz to co ja napisałem. Facet musi spełnić ileś tam war
                          > unków, to wtedy może (podkreślam MOŻE) nagle Sezam się otworzy.

                          Nie. Są kobiety, które nie rokują (nie są z Tobą kompatybilne) i dziwi Twoje jojczenie
                          czemu wszystkie nie są z Tobą kompatybilne. Nie są z Tobą bo są z kim innym.

                          Kobiety temperamentne szybko znikają z rynku, trzeba mieć refleks.
                          Stąd może Twoja skłonność do Pań 25-. Szukanie kobiet w wieku 30-31 lat?
                          Sugeruję w Twoim przypadku omijać ten przedział wiekowy. :)


                          I tak trzeba mieć umiejętności bo kobiety zainteresowane erotyką mają wymagania. Czyli facet musi spełnić kilka warunków ale to są akurat warunki, które są wodą na nasze koła młyńskie.

                          > > Za to na pewno dwudziestka prędzej zrobi coś przeciwko sobie żeby się prz
                          > ypodob
                          > > ać czy zyskać pozaerotycznie niż trzydziestka i dalej.
                          >
                          > Czyli w sumie potwierdziłaś to co ja napisałem.

                          Nie. Czemu ktoś ma coś robić PRZECIWKO SOBIE bo Tobie się podoba?

                          • lybbla Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 12.12.17, 08:43
                            lybbla napisał:

                            Czemu ktoś ma coś robić PRZECIWKO SOBIE? Bo Tobie się to podoba?

                    • proteinawy Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 12.12.17, 09:17
                      > Wracając do moich poszukiwań. Owszem szukam super sexu, fajnie jakby to była młoda laska (bo one są jeszcze ciekawe i skłonne do eksperymentów*). <

                      Twoj plan B mnie niepokoi. Matka z dzieckiem. Byłem w takim zwiazku (i w drugi o mało sie nie ubrałem). To jest zawsze skomplikowany układ, w tle jest czesto syf rodzinny (jedna miała za soba zycie z matka ktora najpierw chciała ja wyskrobać a potem wykopała z domu, drugiej „maz” okazał sie bigamista z Czeczenii). Z tego sie czesto bierze gorzka życiowa twardość i lojalność przede wszystkim wobec dziecka.

                      To oczywiscie z jednej strony tylko dwie „próbki” (w koncu nawet tu na forum sa przypadki matek, ktore pewnie nie byłyby problematyczne w zwiazkach) a z drugiej strony tylko stereotyp - ale brac w ciemno matkę + dziecko z innego kraju?

                      No ale wiesz, to tylko gadanie pantofla z boku. Moze tez tak byc ze masz na tyle twardości zeby towarzystwo trzymać na krótkiej smyczy.
                      • kag73 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 12.12.17, 15:00
                        "To oczywiscie z jednej strony tylko dwie „próbki” (w koncu nawet tu na forum sa przypadki matek, ktore pewnie nie byłyby problematyczne w zwiazkach) a z drugiej strony tylko stereotyp - ale brac w ciemno matkę + dziecko z innego kraju?"

                        No w ciemno to on jej chyba bral nie bedzie, bo ja troche zdazy poznac. Niestety niemozliwosc posiadania z nim/splodzenia dziecka to czynnik bardzo dyskwalifikujacy go jako partnera zyciowego, dla bardzo wielu kobiet. Tymczasem on chce sporo mlodszej od siebie, wiec jest duze prawdopodobienstwo, ze bedzie chciala kiedys dziecka. Stad pomysl, ze ta z dzieckiem juz dziecka z nim nie bedzie chciala, wiec latwiej. Kazdy orze jak moze.

                        "Moze tez tak byc ze masz na tyle twardości zeby towarzystwo trzymać na krótkiej smyczy."

                        Le tam, kutuzow na wszystko spisze umowe i ustali reguly a jak baba zacznie podskakiwac to bilecik i do samolociku, niech wraca skad przyszla :)

                        • hello-kitty2 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 12.12.17, 16:08
                          kag73 napisała:

                          > Le tam, kutuzow na wszystko spisze umowe i ustali reguly a jak baba zacznie pod
                          > skakiwac to bilecik i do samolociku, niech wraca skad przyszla :)

                          Przeciez Proteinowy tez nie mial skrupolow zostawic babki z (jej) dzieckiem z dnia na dzien, jak mu 'podskoczyla' z propozycja jego leczenia (na ile dobrze pamietam).

                          Jeszcze mi sie przypomnialo, ze jak na tytul ksiegowego, ktory Kutuzowi zawsze przypisujesz to on zjawiskowo malo mowi o kasie. Dokladnie w przeciwienstwie do Ciebie, ktora z luboscia grzebiesz mu w portfelu. Taka ksiegowa buzdetowa jestes, na moje oko ;-) Wiesz jaka to jest ksiegowa? Dbajaca by budzet sie dopial na koniec roku.
                          • kag73 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 12.12.17, 16:22
                            "Jeszcze mi sie przypomnialo, ze jak na tytul ksiegowego, ktory Kutuzowi zawsze przypisujesz to on zjawiskowo malo mowi o kasie. Dokladnie w przeciwienstwie do Ciebie, ktora z luboscia grzebiesz mu w portfelu. Taka ksiegowa buzdetowa jestes, na moje oko ;-) Wiesz jaka to jest ksiegowa? Dbajaca by budzet sie dopial na koniec roku."

                            Kutuzow o kasie mowil wystarczajaco duzo, o kobietach z dziecmi w domu itd., stad boi sie malzenstwa (temat intercyzy tez juz tu byl, alimentow na zone), dziecka, bo to oznacza dzielenie sie kasa i odpowiedzialnosc, rowniez finansowa. Nazywam go ksiegowym, bo ma wszystko ustalone i spisane w exelu kto ile i kiedy, umowy i ich egzekwowanie. A o kasie napisalam mu tutaj szczegolowo, bo temetem bylo placenie/nieplacenie za seks. Napisal "nie placac", wiec mu uzmyslowilam czy bedzie placil czy nie. Budzet nie ma tutaj nic do rzeczy i niewiele mnie obchodzi.
                            Wiem, wiem dla Ciebie kutuzow i jego oferta zwiazkowa to cud miod i orzeszki a ja to widze troche inaczej, wziawszy pod uwage czego chce a co ma do zaoferowania w zamian...ale on glupi nie jest wiec sobie z tego zdaje sprawe.
                            A jeszcze co do lubianej przez Ciebie "niespojnosci", napisal, ze zyje teraz jak paczek w masle az chcialabym zapytac jak wyglada dokladnie to zycie i dlaczego mimo tego dobrego bytu planuje takie wielkie zmiany.

                            "Przeciez Proteinowy tez nie mial skrupolow zostawic babki z (jej) dzieckiem z dnia na dzien, jak mu 'podskoczyla' z propozycja jego leczenia (na ile dobrze pamietam)."

                            Ano, niemniej zwraca uwage na mozliwe komplikacje".
                            • kutuzow Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 12.12.17, 17:25
                              kag73 napisała:


                              > Kutuzow o kasie mowil wystarczajaco duzo, o kobietach z dziecmi w domu itd., st
                              > ad boi sie malzenstwa (temat intercyzy tez juz tu byl, alimentow na zone), dzie
                              > cka, bo to oznacza dzielenie sie kasa i odpowiedzialnosc, rowniez finansowa.

                              Raz jeszcze. Moje podejście jest proste. W czasie związku uważam że każda ze stron wkłada proporcjonalnie do możliwości/dochodów. Więc nie jest "po równo". Do tej pory jakoś zawsze to ja byłem stroną która znacząco więcej wkładała (w utrzymanie domu, czy wyjazdy zagraniczne) i nigdy nie miałem z tym problemu. Nie mam problemu z prezentami (gdy jest kasa), czy ze spełnianiem zachcianek partnerki (gdy kasa na to pozwala).

                              Za to jestem przeciwnikiem, żeby mając takie podejście W CZASIE ZWIĄZKU, jeszcze dodatkowo wyskakiwać z jakiejś EXTRA kasy po jego zakończeniu. Gdy nie ma małżeństwa -to nie ma tego problemu. Gdybym jednak miał się żenić...to stąd intercyza jako rozwiązanie tych problemów. Dopóki jesteśmy razem kasa nie jest problemem...a jeśli się rozstajemy, to kasa też nie jest (nagle) problemem.


                              > Na
                              > zywam go ksiegowym, bo ma wszystko ustalone i spisane w exelu kto ile i kiedy,
                              > umowy i ich egzekwowanie.

                              To już jest Twoja wizja.

                              > A o kasie napisalam mu tutaj szczegolowo, bo temetem
                              > bylo placenie/nieplacenie za seks. Napisal "nie placac", wiec mu uzmyslowilam c
                              > zy bedzie placil czy nie.

                              W ten sam sposób Twój mąż płaci za seks...więc nie rozumiem Twego wybiórczego podejścia.
                              Utrzymuje żonę, to jest OK, bo to żona -wiec jego obowiązek...ale jak utrzymuje dziewczynę, to pewnei sponsoring, bo to "tylko" partnerka/dziewczyna.

                              > A jeszcze co do lubianej przez Ciebie "niespojnosci", napisal, ze zyje teraz ja
                              > k paczek w masle az chcialabym zapytac jak wyglada dokladnie to zycie i dlaczeg
                              > o mimo tego dobrego bytu planuje takie wielkie zmiany.

                              Przecież to proste i pisałem o tym już ze dwa razy. Teraz spotykam się z laskami 28-33 lata bez efektu WOW. Liczę na to (powiedzmy że mam dobre podstawy), że umawiając się z Latynoskami będę mógł spokojnie zejść do wieku 23-25 lat (tutaj bardziej limitem jest bardziej infantylność związana z młodym wiekiem vide zdjęcia z uszami pieska niż brak ew chętnych lasek w tym wieku) i wybierać wśród 9 i 10-tek.

                              Więc w skrócie...mam nieźle (seksu po kokardy), ale mogę mieć jeszcze lepiej (seksu tyle samo, ale z jeszcze fajniejszymi laskami).
                              • kag73 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 13.12.17, 15:35
                                "W ten sam sposób Twój mąż płaci za seks...więc nie rozumiem Twego wybiórczego podejścia.
                                Utrzymuje żonę, to jest OK, bo to żona -wiec jego obowiązek...ale jak utrzymuje dziewczynę, to pewnei sponsoring, bo to "tylko" partnerka/dziewczyna."

                                I ja Tobie jeszcze raz: nie jestem odpowiednim przykladem. Do narodzin dziecka pracowalam na caly etat a potem bylam z dzieckiem w domu, bo ktos z dzieckiem zostac musial. Tu jest rodzina. I teraz oboje nie pracujemy, mamy wspolne pieniadze, wspolnie zarobione i zaoszczedzone (wiem Ty chcialbys znow w exelu kto dokladnie i ile ale nawet zadne z nas tego dokladnie nie wie i tego nie przeliczalo), w razie "w" podzielimy sie nimi po polowie, bo jestesmy malzenstwem, dorabialismy sie wspolnie, mamy wspolne i tyle w temacie.
                                Nie mam nic przeciwko, ze bedziesz czy chcesz utrzymywac dziewczyne. Wiadomo, ze mloda z obcego kraju i bez pieniedzy i mozliwosci pracy inaczej nie ma innego wyjscia jezeli chce przyjechac i byc z Toba a Ty z nia.

                                "Przecież to proste i pisałem o tym już ze dwa razy. Teraz spotykam się z laskami 28-33 lata bez efektu WOW. Liczę na to (powiedzmy że mam dobre podstawy), że umawiając się z Latynoskami będę mógł spokojnie zejść do wieku 23-25 lat..."

                                No wlasnie i tutaj jest odpowiedz, na moje "bo" w temacie dlaczego masz szanse u latynosek 23-25.
                                W Polsce szans na takie laski nie masz, bo taka jest kolej rzeczy. Atrakcyjne dziewczyny w tym wieku nie sa generalnie zainteresowane facetmi 40 sto letnimi. No chyba, ze ten 40 sto latek wygladalby jak Brad Pitt a jeszcze nie wiadomo, bo to nadal 40 sto latek, mimo, ze na swoj wiek wyglada niezle. Owszem znalazlo by sie pewnie pare takich mlodych dziewczyn zainteresowanym lepszym, wygodnym zyciem z duzo starszym facetem, ale...musialby miec sporo kasy do zaoferowania, zeby sie oplacalo.
                                I teraz dla wielu latynosek Ty bialy Europejczyk z automatu jestes "milioner", masz wiecej niz ona sama i wiekszosc jej przecietnych krajan. I jeszcze masz europejska mentalnosc, nie zostawisz jej wieczorkiem z dzieckiem w domu i pojdziesz grac w karty albo do dyskoteki zabawiac sie z innymi. Stad masz szanse, bo wyobraza sobie z Toba wygodniejsze/lepsze zycie. Zwlaszcza laski, ktore maja male szanse na dobrze platna prace. W dodatku w mentalnosci wielu: to facet jest odpowiedzialny za finanse, ona zajmie sie domem i dziecmi.
                            • hello-kitty2 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 12.12.17, 18:56
                              kag73 napisała:

                              > Wiem, wiem dla Ciebie kutuzow i jego oferta zwiazkowa to cud miod i orzeszki

                              Na jakiej podstawie tak twierdzisz? Przeciez ja z tej oferty nie korzystam, bo ona mnie nie dotyczy/nie obejmuje wiec nie mam jakiegos osobistego do niej. W swej istocie ani mnie ona ziebi ani mnie parzy. Natomiast lubie ludzi, ktorzy wiedza, czego chca i to zdobywaja, szczegolne gdy inni na tym rowniez korzystaja. Win - win. Chcialabym byc do tego zdolna.

                              a
                              > ja to widze troche inaczej, wziawszy pod uwage czego chce a co ma do zaoferowan
                              > ia w zamian...

                              No ale co takiego ma NIE do zaoferowania? Bo nie rozumiem czego sie tu mozna czepic? Mi sie wydaje, ze oferuje wiecej niz przecietny facet.
                              • aandzia43 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 12.12.17, 19:14
                                > a
                                > > ja to widze troche inaczej, wziawszy pod uwage czego chce a co ma do zaof
                                > erowan
                                > > ia w zamian...
                                >
                                > No ale co takiego ma NIE do zaoferowania? Bo nie rozumiem czego sie tu mozna cz
                                > epic? Mi sie wydaje, ze oferuje wiecej niz przecietny facet.
                                >

                                Nie ma niczego do zaoferowania kobiecie która myśli w dość bliskiej perspektywie o założeniu rodziny. Więc związkowo, a o tym mówi Kag, to jest bardzo poważny feler. Trzydziestki z dzieckiem (bo te już często rozmnożone) go nie interesują bo za stare. I tak dalej, i tak dalej. Wałkowane było zresztą, więc nie wiem czego pytasz. Tego właśnie NIE oferuje. Natomiast jeśli jest przyjemny w obyciu, dobry w łóżku i nie skąpy (bo przystojny to mówisz ze jest na pewno), to fajny z niego facet dla dwudziestki na jakiś czas do byzkania i podróży. Jak panna gustuje w starszych to jest ok i się dogadują.
                                • hello-kitty2 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 12.12.17, 20:29
                                  aandzia43 napisała:

                                  I tak dalej, i tak dalej. Wałkowane było zresztą, więc nie wiem
                                  > czego pytasz. Tego właśnie NIE oferuje.

                                  Co bylo walkowane? Wg mnie Kag ciagle walkuje te koszty zakupu biletow i ze bedzie ja utrzymywal, co mnie zreszta smieszy, bo co to ma do 'NIE oferuje'? Na razie nie oferuje tylko dziecka, ale ile ludzi nie ma celowo dzieci i jest z tego powodu szczesliwych. Wystarczy, ze taka znajdzie albo znadzie inna, ktora jeszcze nie chce albo juz wiecej nie chce. Malo takich jest? Na pewno nie bedzie lasce sciemnial jak Wont 'ze nie wiem czego chce' tylko wprost powie, ze nie chce miec dziecka, przeciez takie rzeczy zaraz wychodza przy okazji rozmow o antykoncepcji, a laska sama sie zdecyduje 'wchodze w to czy nie'. Przeciez jak jestem swiadoma warunkow i wchodze w to, to nie moge miec potem pretensji, ze mi nie oferuje. Dorosla jestem czy dziecko? Wiec nie wiem czy macie jakis ukryty minus tej oferty, ktory trzeba sie domyslec czy ktos moze powiedziec o nim wprost?
                                  • lybbla Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 12.12.17, 20:46
                                    hello-kitty2 napisała:

                                    > Wiec nie wiem czy macie jakis ukryty minus
                                    > tej oferty, ktory trzeba sie domyslec czy ktos moze powiedziec o nim wprost?


                                    My nie wiemy jaka jest ta oferta, co w niej jest napisane małym druczkiem i co piszczy między wierszami.

                                    Wiemy natomiast, że popyt w grupie docelowej jest zerowy stąd próba wyjścia z ofertą na zagraniczne rynki.
                                  • aandzia43 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 12.12.17, 20:54
                                    Przeciez jak jestem
                                    > swiadoma warunkow i wchodze w to, to nie moge miec potem pretensji, ze mi nie
                                    > oferuje. Dorosla jestem czy dziecko? Wiec nie wiem czy macie jakis ukryty minus
                                    > tej oferty, ktory trzeba sie domyslec czy ktos moze powiedziec o nim wprost?

                                    Wiesz, kompletnie się nad tym nie zastanawiałam, zareagowałam tylko przypominając o istotnej wadzie związkowej Kutuzowa bo się żachnęłaś mocno. Nie zastanawiałam się nad minusami poza tym jednym wiadomym, nad plusami też bo człowieka przecież nie znam więc tych plusów też nie. Na pewno to wiem tylko że facet jest przystojny (wg ciebie, wierzę) i od niego że skąpy nie jest. I to wszystko. Cała reszta objawiana jest na tylko na żywo, więc kopii nie kruszę bo nei znam tematu. Nie mam relacji od żadnej babki czy dobry w łóżku, czy miły i sympatyczny, bez istotnych przywar i narowów w obyciu i na co dzień. Może zejdźmy z niego bo mu się pypeć na języku zrobi ;-)
                                    • hello-kitty2 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 12.12.17, 22:13
                                      aandzia43 napisała:

                                      Na pewno to wiem tylko że facet jest p
                                      > rzystojny (wg ciebie, wierzę)
                                      i od niego że skąpy nie jest.

                                      Od Rekreativii, ja jej tylko przyklasnelam, ze ktos to w koncu odwazyl sie powiedziec. Ja, odkad mi sie dostalo za zchwyt nad uroda innego pana na forum, staram sie juz pierwsza nie wyskakiwac z takimi news'ami. Ale na zdrowy rozum za czym laski lataja? Ano za uroda i/lub kasa.
                                      • sabat3 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 12.12.17, 22:44
                                        hello-kitty2 napisała:
                                        > Ale na zdrowy rozum za cz
                                        > ym laski lataja? Ano za uroda i/lub kasa.

                                        Również za charyzmą i osobowością.
                                        • lybbla Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 12.12.17, 22:56
                                          sabat3 napisał:

                                          > Również za charyzmą i osobowością.

                                          Ależ Ty jesteś nieskromny :p
                                          • sabat3 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 12.12.17, 23:01
                                            lybbla napisał:
                                            > > Również za charyzmą i osobowością.
                                            >
                                            > Ależ Ty jesteś nieskromny :p

                                            Przecież za mną nie latają... Gdzie tu nieskromność?
                                            • lybbla Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 12.12.17, 23:15
                                              sabat3 napisał:

                                              > Przecież za mną nie latają...

                                              Tak, tak, każdy paw tak mówi.
                                              • sabat3 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 12.12.17, 23:17
                                                lybbla napisał:
                                                > Tak, tak, każdy paw tak mówi.

                                                Ten wyrzucony z gardzieli pijaka przed całodobowym również? :)
                                              • proteinawy Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 13.12.17, 02:40
                                                >> Przecież za mną nie latają...
                                                > Tak, tak, każdy paw tak mówi.

                                                Dobre!
                                        • hello-kitty2 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 13.12.17, 00:02
                                          sabat3 napisał:

                                          > hello-kitty2 napisała:
                                          > > Ale na zdrowy rozum za cz
                                          > > ym laski lataja? Ano za uroda i/lub kasa.
                                          >
                                          > Również za charyzmą i osobowością.

                                          Te z bariera jezykowa tez? ;-)
                                          • sabat3 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 13.12.17, 07:26
                                            hello-kitty2 napisała:
                                            > Te z bariera jezykowa tez? ;-)

                                            Nie. Tutaj tylko uroda i widoczne oznaki statusu.
                                            • sabat3 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 13.12.17, 08:05
                                              sabat3 napisał:

                                              > hello-kitty2 napisała:
                                              > > Te z bariera jezykowa tez? ;-)
                                              >
                                              > Nie. Tutaj tylko uroda i widoczne oznaki statusu.

                                              Jeszcze kwestia wieku - uroda faceta 40+? Hello, tu Ziemia...
                                              • urquhart uroda faceta 40+? 13.12.17, 08:18
                                                sabat3 napisał:

                                                > > Nie. Tutaj tylko uroda i widoczne oznaki statusu.
                                                >
                                                > Jeszcze kwestia wieku - uroda faceta 40+? Hello, tu Ziemia...

                                                brightside.me/wonder-people/9-super-hot-guys-we-found-on-instagram-351960/
                                                i dla równowagi gorąca 40+ która bije konkurencje i ma samych młodszych

                                                www.youtube.com/watch?v=ig_8bWX2hoM
                                                • sabat3 Re: uroda faceta 40+? 13.12.17, 08:48
                                                  urquhart napisał:

                                                  [...]

                                                  No i? Rozumiem, ze sie zgadzasz, bo podlinkowales mlodych modeli. Jest jeden starszy biznesmen z Wloch. Ok.
                                                • aandzia43 Re: uroda faceta 40+? 13.12.17, 10:46
                                                  > i dla równowagi gorąca 40+ która bije konkurencje i ma samych młodszych
                                                  >
                                                  > www.youtube.com/watch?v=ig_8bWX2hoM

                                                  O Boże, Cristina Hendricks jest cudna! :-) Oglądają "Mad men" nie mogłam się na nią napatrzeć. Jak na współczesne mody trochę za gruba (nie tylko cycki ma miękkie i obfite, nie przypomina wyżyłowanego wieszaka z napompowanymi silikonem cycami), ale mężczyzna który siedzi we mnie właśnie takie lubi ;-) I ten koloryt... mniam.
                                                  • sabat3 Re: uroda faceta 40+? 13.12.17, 10:58
                                                    aandzia43 napisała:
                                                    > O Boże, Cristina Hendricks jest cudna! :-) Oglądają "Mad men" nie mogłam się na
                                                    > nią napatrzeć. Jak na współczesne mody trochę za gruba (nie tylko cycki ma mię
                                                    > kkie i obfite, nie przypomina wyżyłowanego wieszaka z napompowanymi silikonem c
                                                    > ycami), ale mężczyzna który siedzi we mnie właśnie takie lubi ;-) I ten koloryt
                                                    > ... mniam.

                                                    Tak, jest spoko. Niemniej - przerzucamy się takimi obrazami, że balansujemy na granicy przekroczenia rzeczywistości w stronę czystego fantazmatu. Ona jest jedna ;)
                                                    Natomiast gładkoskórych, dwudziestoletnich niewiniątek z buzią w ciup jest od groma.
                                                  • aandzia43 Re: uroda faceta 40+? 13.12.17, 11:29
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > aandzia43 napisała:
                                                    > > O Boże, Cristina Hendricks jest cudna! :-) Oglądają "Mad men" nie mogłam
                                                    > się na
                                                    > > nią napatrzeć. Jak na współczesne mody trochę za gruba (nie tylko cycki
                                                    > ma mię
                                                    > > kkie i obfite, nie przypomina wyżyłowanego wieszaka z napompowanymi silik
                                                    > onem c
                                                    > > ycami), ale mężczyzna który siedzi we mnie właśnie takie lubi ;-) I ten k
                                                    > oloryt
                                                    > > ... mniam.
                                                    >
                                                    > Tak, jest spoko. Niemniej - przerzucamy się takimi obrazami, że balansujemy na
                                                    > granicy przekroczenia rzeczywistości w stronę czystego fantazmatu. Ona jest jed
                                                    > na ;)
                                                    > Natomiast gładkoskórych, dwudziestoletnich niewiniątek z buzią w ciup jest od g
                                                    > roma.

                                                    A to ja tak bez żadnej tezy, po prostu Urqu wrzucił Christinę to dałam upust swemu zachwytowi :-)
                                                    No, taka jedna to ona nie jest, fajnych babek w tym wieku jest dużo. Fajnych dwudziestoparolatek więcej wszak.
                                              • hello-kitty2 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 13.12.17, 09:47
                                                sabat3 napisał:

                                                > sabat3 napisał:
                                                >
                                                > > hello-kitty2 napisała:
                                                > > > Te z bariera jezykowa tez? ;-)
                                                > >
                                                > > Nie. Tutaj tylko uroda i widoczne oznaki statusu.

                                                Otoz. A kutuzowe latynoski sa przeciez na moj obraz i Kag ;)

                                                > Jeszcze kwestia wieku - uroda faceta 40+? Hello, tu Ziemia...

                                                Zdziwilbys sie. Nie kazdy jest zatyrany zapierdolem na rodzine i kuchnia zony (jak Ty w przeszlosci) lub jej brakiem (jak Proteinowy obecnie). Niektorzy o siebie dbaja (od zawsze). Poza tym ja nie jestem mezczyzna i moje urodowe preferencje przesuwaja sie w latach do przodu wraz z wiekiem, njlepiej na przykladzie: uwielbiam siwe wlosy u facetow. Kiedys nie sadzilam, ze w ogole moglyby mi sie podobac.
                                                • sabat3 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 13.12.17, 09:56
                                                  hello-kitty2 napisała:
                                                  > Zdziwilbys sie. Nie kazdy jest zatyrany zapierdolem na rodzine i kuchnia zony (
                                                  > jak Ty w przeszlosci) lub jej brakiem (jak Proteinowy obecnie). Niektorzy o sie
                                                  > bie dbaja (od zawsze). Poza tym ja nie jestem mezczyzna i moje urodowe preferen
                                                  > cje przesuwaja sie w latach do przodu wraz z wiekiem, njlepiej na przykladzie:
                                                  > uwielbiam siwe wlosy u facetow. Kiedys nie sadzilam, ze w ogole moglyby mi sie
                                                  > podobac.

                                                  Ja wiem, Kitty. Ale dla Kutuzowow, to Ty stara rura juz jestes. Oni szukaja dziewczyn, ktorym moglabys matkowac.
                                                  Wiec tu wchodzi ten drugi wariant - Ty jestes niewidoczna. Nie to ze wygladasz niefajnie - sama wiesz, ze nie. Ale dojrzaly mezczyzna, ktory rownoczesnie jest przystojny, majetny i wolny moze w glebi duszy pragnac niewinnego, mlodziuchnego dziewczatka o wielkich, cielecinki o blyszczacych oczach, nieskazitelnej skorze i minie spaniela blagajacego o psi przysmak.
                                                  O tym mowilem wczesniej - ludziom od lat rozmijaja sie targety :)
                                                  • aandzia43 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 13.12.17, 11:08

                                                    > Ja wiem, Kitty. Ale dla Kutuzowow, to Ty stara rura juz jestes. Oni szukaja dzi
                                                    > ewczyn, ktorym moglabys matkowac.
                                                    > Wiec tu wchodzi ten drugi wariant - Ty jestes niewidoczna. Nie to ze wygladasz
                                                    > niefajnie - sama wiesz, ze nie. Ale dojrzaly mezczyzna, ktory rownoczesnie jest
                                                    > przystojny, majetny i wolny moze w glebi duszy pragnac niewinnego, mlodziuchne
                                                    > go dziewczatka o wielkich, cielecinki o blyszczacych oczach, nieskazitelnej sko
                                                    > rze i minie spaniela blagajacego o psi przysmak.
                                                    > O tym mowilem wczesniej - ludziom od lat rozmijaja sie targety :)

                                                    Może zapragnąć każdy mężczyzna, a dla niektórych jest to tak silny fetysz i potrzeba, że świadomie nastawiają się wyłącznie (lub prawie wyłącznie) na tę grupę. Nawet rezygnując z innych ewentualnych walorów niewieścich na rzecz właśnie tej świeżynkowatości około dwudziestoletniej.
                                                    Z racji posiadania córki, aktualnie 30 minus, miałam możliwość obserwować młódź na przestrzeni wielu lat. Od kołyski do teraz. Dopiero teraz większość tej młodzieży płci żeńskiej nabrała pazura, klasy, ostatecznego rytu, szyku i charakteru. Czysto wizualnie rzecz traktując, bez zbędnego zagłębiania się w dusze i umysły. Wcześniej szystkie wyglądały jak nieobrobione kawałki gładziutkiego żelu bez wyrazistości. Jak niemowlęta ;-)
                                                    Teraz ciała mają ciągle równie młode, twarze gładkie (często lepsze, bo świadomie wyćwiczone) i całe są wyrzeźbione subtelnie jakby ręką dobrego rzeźbiarza. Najlepszy wiek dla kobiety. A to jest wiek w którym dziewczyna przestaje interesować amatorów zunifikowanej gładzizny i naiwnych oczu. Gusta, gusta... Jak bym była facetem ruchała babki między trzydziestką i czterdziestką. Oraz te trochę starsze o dobrym wyglądzie.
                                                  • hello-kitty2 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 13.12.17, 11:40
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > Ja wiem, Kitty. Ale dla Kutuzowow, to Ty stara rura juz jestes. Oni szukaja dzi
                                                    > ewczyn, ktorym moglabys matkowac.
                                                    > Wiec tu wchodzi ten drugi wariant - Ty jestes niewidoczna. Nie to ze wygladasz
                                                    > niefajnie - sama wiesz, ze nie. Ale dojrzaly mezczyzna, ktory rownoczesnie jest
                                                    > przystojny, majetny i wolny moze w glebi duszy pragnac niewinnego, mlodziuchne
                                                    > go dziewczatka o wielkich, cielecinki o blyszczacych oczach, nieskazitelnej sko
                                                    > rze i minie spaniela blagajacego o psi przysmak.
                                                    > O tym mowilem wczesniej - ludziom od lat rozmijaja sie targety :)

                                                    No tak, moglam sie domyslec, nie no domyslilam sie, ze jak sie przylacze do komplementow urodowych Kutuzowa, to zaraz bedzie, ze na Niego lece i na Yorika tez, nie? Of course. Czekaj, a to Kutuzow ma siwe wlosy? Poza tym ja chyba jestem od niego starsza, nie? Umiem czytac i wiem czego On chce. A facet 40+ to nie przypadkiem tez lat 49 i lat 50? NIe, nie ruchalam ani Kutuzowa ani Yorica. POza tym o moich gustach to Ty Sabat niewiele wiesz.
                                                  • sabat3 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 13.12.17, 11:49
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > No tak, moglam sie domyslec, nie no domyslilam sie, ze jak sie przylacze do kom
                                                    > plementow urodowych Kutuzowa, to zaraz bedzie, ze na Niego lece i na Yorika tez
                                                    > , nie? Of course. Czekaj, a to Kutuzow ma siwe wlosy? Poza tym ja chyba jestem
                                                    > od niego starsza, nie? Umiem czytac i wiem czego On chce. A facet 40+ to nie pr
                                                    > zypadkiem tez lat 49 i lat 50? NIe, nie ruchalam ani Kutuzowa ani Yorica. POza
                                                    > tym o moich gustach to Ty Sabat niewiele wiesz.

                                                    Nie napisałem, że lecisz. Odniosłem się do tego, że zaczęłaś opisywać własną percepcję rzeczywistości. Przyznaję, że napisałem niedelikatne, ale postanowiłem sprowadzić dyskusję na ziemię. Co mają Twoje gusta i oceny wspólnego z tym, jak postrzega atrakcyjnych panów 40+ ich target? Ani moja, ani Twoja ocena ich nic nie obchodzi, oni chcą młodych lasek :P
                                                    Ja też inaczej postrzegam kobiety niż oni. Co to ma do rzeczy? Nic. Do tanga trzeba dwojga, akcja zaczyna się gdy znajdujemy zbiór wspólny swoich zainteresowań.
                                                  • hello-kitty2 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 13.12.17, 15:03
                                                    sabat3 napisał:

                                                    Co mają Twoje gusta i oceny wspólnego z tym, jak
                                                    > postrzega atrakcyjnych panów 40+ ich target? Ani moja, ani Twoja ocena ich nic
                                                    > nie obchodzi, oni chcą młodych lasek :P
                                                    > Ja też inaczej postrzegam kobiety niż oni. Co to ma do rzeczy? Nic. Do tanga tr
                                                    > zeba dwojga, akcja zaczyna się gdy znajdujemy zbiór wspólny swoich zainteresowa
                                                    > ń.

                                                    Sabat czy Tobie naprawde trzeba jak KAWE NA LAWE? (myslalam, ze jestes bystrzejszy). Ja opisuje SWOJA rzeczywistosc, taka jaka ma miejsce w moim obecnym zyciu. Co mnie obchodzi rzeczywistosc Kutuzo(w/wow)? Moge sie przysluchac, poobserwowac, ba nawet pooceniac, czym zajmuje sie w tym watku ale MOJA rzeczywistosc (seksualno-matrymonialna) nie krzyzuje sie z ich. To nIe moj target. Wiec prosze przestan mi o nich truc ani mnie z nimi laczyc.
                                                  • kag73 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 13.12.17, 15:50
                                                    "Sabat czy Tobie naprawde trzeba jak KAWE NA LAWE? (myslalam, ze jestes bystrzejszy). Ja opisuje SWOJA rzeczywistosc, taka jaka ma miejsce w moim obecnym zyciu. Co mnie obchodzi rzeczywistosc Kutuzo(w/wow)? Moge sie przysluchac, poobserwowac, ba nawet pooceniac, czym zajmuje sie w tym watku ale MOJA rzeczywistosc (seksualno-matrymonialna) nie krzyzuje sie z ich. To nIe moj target. Wiec prosze przestan mi o nich truc ani mnie z nimi laczyc.

                                                    No tak jak my wszyscy, bo kazdy z nas ma swoja rzeczywistosc. Niemniej nie tak dawno dopiero rozpisywalas sie o walorach kutuzowa jako partnera do zwiazku czy relacji jakiejs, o ile dobrze pamietam. Az pozalowalam, ze nie jestes ta 23-25 letnia 10 tka, w ktore on celuje :) Do czego zmierzam: jak masz troche empatii i wyobrazni i dobra pamiec (tez bylas kiedys mloda i pewnie piekna) to wczuj sie w bardzo atrakcyjna 23-25 latke i spojrz na kutuzowa jej oczyma! Bo to chyba o to chodzi sabatowi.
                                                  • hello-kitty2 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 13.12.17, 16:52
                                                    kag73 napisała:

                                                    Do czego zmierzam: jak masz troche empatii
                                                    > i wyobrazni i dobra pamiec (tez bylas kiedys mloda i pewnie piekna) to wczuj s
                                                    > ie w bardzo atrakcyjna 23-25 latke i spojrz na kutuzowa jej oczyma! Bo to chyba
                                                    > o to chodzi sabatowi.

                                                    NIe bardzo rozumiem dlaczego mam wspolczuc (z empatii) komus, komu krzywda sie nie dzieje, a moze i nawet realizuje swoje marzenia jak np Wan 27 lat z Wontem 42 lata (15 lat roznicy). Tez ci jest przykro ze sie z Wontem puszcza? Bo mnie wcale i jeszcze im przyklasne 'udanej zabawy!' (ale w gumie). A pamietam jak ladnie wypowiadalas sie o tych 40chach co to z 60ciolatkami sobie po swiecie wygodnie podrozuja, a na rownolatkow i ponizej sie nie ogladaja. Cos sie zmienilo?
                                                  • kag73 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 13.12.17, 20:33
                                                    "NIe bardzo rozumiem dlaczego mam wspolczuc (z empatii) komus, komu krzywda sie nie dzieje, a moze i nawet realizuje swoje marzenia jak np Wan 27 lat z Wontem 42 lata (15 lat roznicy)."

                                                    Ja nigdzie niepislam o wspolczuciu, czy o krzywdzie, jezeli to o wspolodczuwaniu, empatii, czyli zdolnosci wczucia sie w sytucaje/w kogos innego. I pisalam o 23-25.
                                                    . A pamietam jak ladnie wypowiadalas sie o tych 40chach co to z 60ciolatkami sobie po swiecie wygodnie podrozuja, a na rownolatkow i ponizej sie nie ogladaja. Cos sie zmienilo?
                                                    A co sie mialo zmienic? Oni/one wiedza co i dlaczego i w jakich okolicznosciach biora. Niemniej 23 albo 25 to nie 40.
                                                  • hello-kitty2 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 13.12.17, 21:22
                                                    kag73 napisała:

                                                    > "NIe bardzo rozumiem dlaczego mam wspolczuc (z empatii) komus, komu krzywda sie
                                                    > nie dzieje, a moze i nawet realizuje swoje marzenia jak np Wan 27 lat z Wontem
                                                    > 42 lata (15 lat roznicy)."
                                                    >
                                                    > Ja nigdzie niepislam o wspolczuciu, czy o krzywdzie, jezeli to o wspolodczuwani
                                                    > u, empatii, czyli zdolnosci wczucia sie w sytucaje/w kogos innego. I pisalam o
                                                    > 23-25.

                                                    Ale co mam wspolodczuwac, JAKIE UCZUCIE dokladnie, bo ja nie wiem? Mozesz mi podpowiedziec? Nazwac je? Krotko: nie pisz o czym nie piszesz, tylko skoncz z tymi niedomowieniami i napisz dla odmiany o CZYM PISZESZ. Nazwij to po imieniu. Nie masz jaj powiedziec wprost co wg Ciebie czuje dziewczyna, z ktora potencjalnie Kutuzow chce sie zwiazac? Czy o co tu chodzi?

                                                    > Niemniej 23 albo 25 to nie 40.

                                                    A 27 to 42? Jaka jest roznica miedzy 25 w relacji do 40? A 27 w relacji do 42? Bo nie ogarniam.

                                                    Mozesz mi powiedziec jedna rzecz, bo za cholere nie rozumiem: dlaczego Kutuzow jest 'be', a Wont jest 'cacy'?

                                                    Moze ktos inny pomoze bo Kag chyba nie daje rady, anybody?
                                                  • kag73 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 13.12.17, 21:45
                                                    "Ale co mam wspolodczuwac, JAKIE UCZUCIE dokladnie, bo ja nie wiem? Mozesz mi podpowiedziec? Nazwac je? Krotko: nie pisz o czym nie piszesz, tylko skoncz z tymi niedomowieniami i napisz dla odmiany o CZYM PISZESZ. Nazwij to po imieniu. Nie masz jaj powiedziec wprost co wg Ciebie czuje dziewczyna, z ktora potencjalnie Kutuzow chce sie zwiazac? Czy o co tu chodzi?"

                                                    Kitty probowalam Ci pokazac, ze 23 czy 25 latka moze nie dostrzegac albo malo moga obchodzic ja wymieniane przez Ciebie walory Kutuzowa. Bo Ty sama masz 40+. I wychodzi nam z relacji kutuzowa, ze chetnych z nim do lozka (czy/i zwiazku) bardzo atrakcyjnych 23 -25 latek w Polsce nie ma. A on w takie celuje, czy takich chcialby najbardziej. Nie mam z tym problemu.

                                                    "Mozesz mi powiedziec jedna rzecz, bo za cholere nie rozumiem: dlaczego Kutuzow jest 'be', a Wont jest 'cacy'?"

                                                    A ja tego nigdzie nie napisalam. Wont se teraz pobzyka albo nie pobzyka 27 latke (i moze sie nawet zakocha albo nie zakocha) w Tajlandii a Kutuzow se pobzyka 23-25 latke z Ameryki Lacinskiej (moze tez sie zakocha) i tyle w temacie.
                                                    Ja nie pisze, ze kutuzow jest be, ja jedynie zwracam uwage kutuzowowi na realia z jakimi tu mamy do czynienia. Z ktorych on sobie zreszta zapewne zdaje sprawe, bo nie jest niekumaty. Dopytalam jeszcze o to co dla mnie bylo niejasne i wyjasnilam co pozostaje niejasne dla niego (mianowicie ciagle podaje mnie jako przyklady do rzeczy, do ktorych moj przypadek w ogole nie pasuje, jednoczesnie wkurzacac sie kiedy inni robia to samo na temat jego), jestem w temacie.
                                                    Ja nie jestem osoba, ktora mowi, ze kutuzow jest be a Wont jest cacy. Co najwyzej drazni mnie jego dorabianie ideologii do swoich preferencji, bo jak juz pisalam az oczy bola czytac takie wymyslania.
                                                  • sabat3 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 13.12.17, 22:11
                                                    kag73 napisała:

                                                    > A ja tego nigdzie nie napisalam. Wont se teraz pobzyka albo nie pobzyka 27 latk
                                                    > e

                                                    Jak nie, skoro wlasnie bzyka ;)
                                                  • dinamokutaisi Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 13.12.17, 22:29
                                                    sabat3 13.12.17, 22:11

                                                    kag73 napisała:

                                                    > A ja tego nigdzie nie napisalam. Wont se teraz pobzyka albo nie pobzyka 27 latk
                                                    > e
                                                    Jak nie, skoro wlasnie bzyka ;)

                                                    Teraz to już śpią chyba bo w Tajlandii 4 nad ranem, ale wcześniej poznawali swoje ciała - dojrzały mężczyzna, dojrzała babka, oboje już trochę opóźnieni matrymonialnie, znający życie erotyczne i walkę z samotnością...
                                                  • hello-kitty2 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 13.12.17, 22:32
                                                    kag73 napisała:

                                                    > Kitty probowalam Ci pokazac, ze 23 czy 25 latka moze nie dostrzegac albo malo m
                                                    > oga obchodzic ja wymieniane przez Ciebie walory Kutuzowa. Bo Ty sama masz 40+.

                                                    No to nie wiem, moze faktycznie czegos nie dostrzegam. Jednak gdyby nie byl dla nich atrakcyjny, to by sie tak nie pchaly, ze moze sobie przebierac. A jak to sie skonczy czy zyli dlugo i szczesliwie czy sie dostanie taka do Europy i mu zwieje, to nie wiem ale jakby nie nasz problem ;)
                                                  • kag73 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 14.12.17, 00:51
                                                    "No to nie wiem, moze faktycznie czegos nie dostrzegam. Jednak gdyby nie byl dla nich atrakcyjny, to by sie tak nie pchaly, ze moze sobie przebierac. A jak to sie skonczy czy zyli dlugo i szczesliwie czy sie dostanie taka do Europy i mu zwieje, to nie wiem ale jakby nie nasz problem ;)"

                                                    No chyba nie dostrzegasz, bo wyraznie napisalam (on sam to napisal zreszta), ze w Polsce 9 czy 10 w wieku 23-25 nie puka a takie chce pukac. Dlaczego ma szanse pukac takie z Ameryki Lacinskiej Ci wyluszczalam. Jasniej nie moge.

                                                    "A jak to sie skonczy czy zyli dlugo i szczesliwie czy sie dostanie taka do Europy i mu zwieje, to nie wiem ale jakby nie nasz problem ;)"

                                                    Oczywiscie, ze nie nasz. W dodatku co pobzykal to jego a mloda przy okazji zobaczyla i przezyla cos nowego, miala pare miesiecy wygodnego zycia, przy dobrych wiatrach itd. I jak sie skonczy z ta, pojedzie i se przywiezie nastepna. Pomysl wcale nie jest zly.

                                                    Apropos aktualizacja danych o mlodym Latynosie z pania dokor z Holandii. Maja sie dobrze, on ma 24, ona nooo po 30 stce. Podobno on ja bardzo kocha, ona jego tez. Holenderski mu dobrze wchodzi. Nauczycielem jest tesciu (przyszly tesciu), nie wiem czy byli w jakim urzedzie, ma pozwolenie na 10 lat czy tak jakos. Obecnie sa oboje na wakacjach tutaj. I pojawil sie temat dziecka i ona, ze dziecka to ona no nie chce. Na to on "COMO NO???" (jak nie?), on bardzo bardzo chce, bo na razie ma tylko jedno (ze swoja ex) a to stanowczo za malo (Latynos no). I jej tam wyluszczal. Wiec podbno, ze teraz niby zechciala i chce dziecka.
                                                    To wszystko wiem od jego matki.




                                                  • hello-kitty2 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 14.12.17, 01:19
                                                    kag73 napisała:

                                                    > No chyba nie dostrzegasz, bo wyraznie napisalam (on sam to napisal zreszta), ze
                                                    > w Polsce 9 czy 10 w wieku 23-25 nie puka a takie chce pukac. Dlaczego ma szans
                                                    > e pukac takie z Ameryki Lacinskiej Ci wyluszczalam. Jasniej nie moge.

                                                    Ale co mi tu wyluszczasz, CO MAM DOSTRZEC, bo ja naprawde nie wiem??????????????????Jakas konkluzje wrzuc. Napisz mi jak krowie na granicy co w zwiazku z tym ze w Polsce nie moze ruchac 23-25 z 10siatek, a z Latynoskiek moze? Czy to jest jakis problem, czy cos negatywnego czy niemoralnego czy o czyms zle swiadczy czy O CO CI CHODZI?

                                                    To tak jakbym Ci napisala, ze w H&M mieszcze sie w rozmiar 36, a w Zarze mieszcze sie dopiero w 40. A Ty na to: no ale jaki to jest problem? A ja: ano taki, ze Zara zaniza rozmiary. A Ty: ale jaki jest to problem, jesli ci sie ciuchy w Zarze podobaja, to sobie kupuj w Zarze rozmiar 40stke i sobie nos. Po czym ja: no chyba rzeczywiscie nie dostrzegasz, juz jasniej Ci nie moge wyjasnic. Jakbys miala troche empatii to bys zrozumiala.

                                                    ;-)
                                                  • kag73 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 14.12.17, 01:35
                                                    Nie chce mi sie juz, sie to odnosilo do Twojego "szarpalabym". Te co beda (super akrakcyjne 23-25) szarpac kieruja sie w pierwszej linii faktem, ze jest bialym Europejczykiem (ma kase) a nie, bo jest przystojny, pewnie dobry w lozku i co tam jeszcze kiedys nawypisywalas o nim. I zaden problem, ze bedzie ruchal latynoski, na zdrowie mu.
                                                  • hello-kitty2 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 14.12.17, 01:55
                                                    kag73 napisała:

                                                    > Nie chce mi sie juz, sie to odnosilo do Twojego "szarpalabym". Te co beda (supe
                                                    > r akrakcyjne 23-25) szarpac kieruja sie w pierwszej linii faktem, ze jest bialy
                                                    > m Europejczykiem (ma kase) a nie, bo jest przystojny, pewnie dobry w lozku i co
                                                    > tam jeszcze kiedys nawypisywalas o nim. I zaden problem, ze bedzie ruchal laty
                                                    > noski, na zdrowie mu.

                                                    Lojesu, a z tymi modelkami co to na nie Szejkowie srali tez wspolodczuwalas? Czy myslalas cwaniary, jak na kase leca, to niech na nie sraja, na zdrowe ;) Przeciez mamy wolnosc, rownosc, niezaleznosc, niech se Latynoski kariere robia, zarabaja, w Londynie u Proteiny w korporacji oprogamowanie do rakiet pisza, a jak nie potrafia korzystac z wolnosci i sie rozgladaja za opiekunem dupe za kase wystawiajac, to glupie, naiwne i niemyslace ;)
                                                  • kag73 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 14.12.17, 02:43
                                                    Lojesu, a z tymi modelkami co to na nie Szejkowie srali tez wspolodczuwalas? Czy myslalas cwaniary, jak na kase leca, to niech na nie sraja, na zdrowe ;)

                                                    Nie znam historii. Ja wcale nie wspolodczuwam z Latynoskami, ani nie wspolczuje czy cos tam. Ja tylko pisze o motywacjach co niektorych ludzi do robienia co niektorych rzeczy, to wszystko. I o odczuciach ludzi w pewnym wieku. Stad Ci pisalam, ze generalnie atrakcyjna Polka lat 23-25 nie poleci na 40 sto latka, nawet jezeli to kutuzow :(
                                                  • hello-kitty2 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 14.12.17, 09:04
                                                    kag73 napisała:

                                                    Stad Ci pis
                                                    > alam, ze generalnie atrakcyjna Polka lat 23-25 nie poleci na 40 sto latka, nawe
                                                    > t jezeli to kutuzow :(

                                                    No pewnie, ze nie. Polki leca na Zachodniakow. Kombi o tym trabi od lat, a Kutuzow teraz kopiuje schemat. DAzenie nastepuje w strone dobrobytu i to jest motywacja kobiet/ludzi, w tym Latynosek, moja i Twoja. A co Ty myslisz, ze Wan sie pieprzy z Wontem, bo on jest przystojny i mlody? Swiatem rzadzi pieniadz. Roznica tylko, ze Kutuzow chce jak najbardziej pokrywac koszty i ponosic odpwiedzialnosc (przywiezc, utrzymac, zadbac o ewentalne dziecko babki), a Wont chce miec za darmo i bez odpowiedzialnosci (vide gloszona przez niego niezaleznosc kobiet). Przynajmniej w deklaracjach.
                                                  • sabat3 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 14.12.17, 09:18
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Swiatem rzadzi pieniadz. Roznic
                                                    > a tylko, ze Kutuzow chce jak najbardziej pokrywac koszty i ponosic odpwiedzialn
                                                    > osc (przywiezc, utrzymac, zadbac o ewentalne dziecko babki), a Wont chce miec z
                                                    > a darmo i bez odpowiedzialnosci (vide gloszona przez niego niezaleznosc kobiet)
                                                    > . Przynajmniej w deklaracjach.

                                                    W sferze deklaracji panowie sie roznia. W praktyce moze byc odwrotnie. Po seksie z kobieta o atrakcyjnosci na poziomie "wow" w mozgu faceta uruchamiaja sie szlaki uksztaltowane przez miliony lat ewolucji. Mowiac wprost - dostaje swira, czyli "zakochuje sie". Wont sie zakocha i przywiezie Wan do Polski.
                                                    Za to rozwazny Kutuzow moze na miejscu przeszacowac ryzyko i koszty, ostatecznie nie angazujac sie w uklad.
                                                  • hello-kitty2 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 14.12.17, 12:14
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > W sferze deklaracji panowie sie roznia. W praktyce moze byc odwrotnie. Po seksi
                                                    > e z kobieta o atrakcyjnosci na poziomie "wow" w mozgu faceta uruchamiaja sie sz
                                                    > laki uksztaltowane przez miliony lat ewolucji. Mowiac wprost - dostaje swira, c
                                                    > zyli "zakochuje sie". Wont sie zakocha i przywiezie Wan do Polski.
                                                    > Za to rozwazny Kutuzow moze na miejscu przeszacowac ryzyko i koszty, ostateczni
                                                    > e nie angazujac sie w uklad.

                                                    Po pierwsze: Wonta nie stac na kobiete o atrakcyjnosci WOW. Po drugie: ze sie zakocha nie przecze, owszem, jak zwykle na pol roku, ze zrobi dziecko: mala szansa, bo nie dochodzi ale nawet jak, to dziewczyna bedzie samotnie je wychowywac w Tajlandii, a Wont najwyzej bedzie dojezdzal na darmowe ruchanko. Do Polski na stale (jako zone) jej nie przywiezie (lub przywiezie i odesle), bo tyle sie natrabil o kobietach niezaleznych, ze przeciez nie bedzie jej fnansowal. Za wygodny na to jest. GArdzi kobietami pozostajacymi na utrzymaniu mezczyzny, a jaka ona niezaleznosc jest w stanie osiagnac w POlsce, jeszcze z dzieckiem? POza tym bariera jezykowa. Tez wiele o tym sie tu napisal, ze nie moglby sie ograniczyc do prostych komunikatow ze swoja kobieta. Jakas szansa bylaby gdyby mogl sobie tam zyc niepracujac. To tak tu sie zgadzam, ze by sie mogl zwiazac ale ona nadal by musiala na siebie zarabiac. Sorry ale to nie historia KAg ;) Rozwazny Kutuzow pewnie wyrucha z pol krajow latynowskich (a nie jedna, pierwsza), moze kogos przywiezie, a moze nie ale najpierw dokladnie sprawdzi. PEwnie ma tyle ofert, ze moze przebierac. Jak mozesz przebierac, to szybko nie ma co decydowac. Lepiej wszystkie najpierw zruchac. Przede wszystkim nie jest leniem. Zgodzisz sie? ;)

                                                    ps rozumiem, ze Ty nie miales seksu z kobieta o atrakcyjnosci WOW, bo pozostajesz wyjatkowo trzezwy i zdroworozsadkowy ;)
                                                  • kag73 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 14.12.17, 14:35
                                                    "To tak tu sie zgadzam, ze by sie mogl zwiazac ale ona nadal by musiala na siebie zarabiac. Sorry ale to nie historia KAg ;)"

                                                    Tobie tez jeszcze raz, w razie zapomnialas, ja rowniez nadal na siebie zarabialam pracujac na caly etat. Przypominam, mam nadzieje, po raz ostatni. Teraz oboje nie pracujemy. Ale moze sie zdarzyc, ze zaczniemy kiedys znow oboje pracowac.
                                                    Znajdz sobie wiec kogos innego sluzacego Ci za przyklad.
                                                  • kutuzow Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 14.12.17, 14:55
                                                    kag73 napisała:


                                                    > Tobie tez jeszcze raz, w razie zapomnialas, ja rowniez nadal na siebie zarabial
                                                    > am pracujac na caly etat.

                                                    Kag, czy gdybyś nie była wtedy w związku przez te krótkie kilka lat (przed dzieckiem), to byłabyś w stanie utrzymać się na Zachodzie (wynajmując mieszkanie, opłacając rachunki, kupując jedzenie) i jeszcze odłożyć ze SWOJEJ pensji tyle kasy żeby przez kolejne 7 lat nie pracować???
                                                    Widzisz, to "ja siama tymi rękoma" to taki listek figowy jest który ma nam zasłonić pełen obraz i nie tylko ja to wyłapuję.


                                                    > Ale moze sie zdarzyc, ze zaczniemy kiedys znow oboje pracowac.

                                                    Jak sądzisz, gdyby tak napisał Marek o swojej żonie, to uważalibyśmy że nagle ona przejmie ciężar utrzymania rodziny z jego barków...czy raczej byśmy traktowali to jako pewnego rodzaju fanaberie (że pewnie jej się znudziło w domu i chce się wyrwać do ludzi).

                                                    > Znajdz sobie wiec kogos innego sluzacego Ci za przyklad.

                                                    Twój przykład jest bardzo dobry, powiem więcej, jest nawet śmieszne, że tak bardzo nie chcesz być w żaden sposób łączona z kobietami, co to sobie znalazły bogatszego męża w kraju o wyższym poziomie życia. Gdybyś tak się bardzo nie dziwiła tym Latynoskom, to może byśmy Ci dali ten święty spokój :-)
                                                  • kag73 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 14.12.17, 15:23
                                                    "Kag, czy gdybyś nie była wtedy w związku przez te krótkie kilka lat (przed dzieckiem), to byłabyś w stanie utrzymać się na Zachodzie (wynajmując mieszkanie, opłacając rachunki, kupując jedzenie) i jeszcze odłożyć ze SWOJEJ pensji tyle kasy żeby przez kolejne 7 lat nie pracować???
                                                    Widzisz, to "ja siama tymi rękoma" to taki listek figowy jest który ma nam zasłonić pełen obraz i nie tylko ja to wyłapuję."

                                                    Chlopie, abstrahujac, ze ja z tego kraju wlasnie chcialam i mialam wyjezdzac kiedy pojawil sie on i mi wszystko poprzewracal do gory nogami, to byla pierwsza osoba, ktora miala taki plan: pracujemy, zarabiamy, oszczedzamy, inwestujemy a potem przestajemy pracowac. Nikt nigdy mi sie taki nie trafil. Ja sama nie mialam w ogole takiego pomyslu. Mialam zaoszczedzonych troche pieniedzy, zeby w Polsce moc spokojniutko szukac dobrej pracy. Ale jego pomysl bardzo mi sie spodobal, wiec powiedzalam "Ok, wchodze w to". I konieczne bylo, zebysmy pracowali oboje, inaczej wszystko trwaloby duzo dluzej a chodzilo o to, zeby sie udalo jak najszybciej. Po drodze stwierdzilismy, ze chcemy dziecka, co sprawe nieco komplikuje i spowalnia, ale warto bylo. Pomysl byl jego, wykonanie nasze wspolne. O czym ciagle pisze.

                                                    "Jak sądzisz, gdyby tak napisał Marek o swojej żonie, to uważalibyśmy że nagle ona przejmie ciężar utrzymania rodziny z jego barków...czy raczej byśmy traktowali to jako pewnego rodzaju fanaberie (że pewnie jej się znudziło w domu i chce się wyrwać do ludzi).

                                                    Ty w ogole nie wiesz ile, kiedy i w jakim momencie kazde z nas pracowalo i kiedy efekt jego pracy przyniosl, ze wzgledu na korzystne okolicznosci, najwiecej kasy. Krotko: nie masz wgladu w sytuacje. To po pierwsze. Po nastepne w moim/naszym przypadku powrot do pracy nie bedzie fanaberia, bedzie konecznoscia.
                                                    Marka w to nie mieszaj, oni maja trojke dzieci i zupelnie inne okolicznosci.

                                                    "Twój przykład jest bardzo dobry, powiem więcej, jest nawet śmieszne, że tak bardzo nie chcesz być w żaden sposób łączona z kobietami, co to sobie znalazły bogatszego męża w kraju o wyższym poziomie życia. Gdybyś tak się bardzo nie dziwiła tym Latynoskom, to może byśmy Ci dali ten święty spokój :-)"

                                                    Ja sie Latynoskom wcale nie dziwie, tym zainteresowanych Toba, one chca lepszego zycia, nawet jezeli cena jest 15+ starszy facet. Tylko, ze to nie jest moja bajka, ja bym na to nie poszla. Bo mnie kasa nie interesuje, ja nie chce i nigdy nie szukalam bogatszego faceta, w dodatku takiego starego!
                                                    Czy ja poznalam meza przez portal randkowy bedac w innym kraju? Czy moj maz jest 15+ starszy ode mnie? Czy ja bylam w zupelnie innym kraju niz on? Nie znalam jego jezyka? Nie pracowalam juz w jego kraju? Nie zarabialam pieniedzy? Nie mialm perspektyw na ich zarabianie? Czy w ogole bylam zaintersowana zostaniem w tym kraju majac juz spakowane walizki? Czy szukalam aktywnie bogatszego od siebie faceta czy w ogole jakiegokolwiek faceta? Czy on byl duzo bogatszy ode mnie, zeby bylo warto tylko z tego powodu sie z nim zadawac? Nie byl, bo byl studentem i nic nie zarabial.
                                                  • kutuzow Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 14.12.17, 15:51
                                                    kag73 napisała:


                                                    > Chlopie, abstrahujac, ze ja z tego kraju wlasnie chcialam i mialam wyjezdzac ki
                                                    > edy pojawil sie on i mi wszystko poprzewracal do gory nogami, to byla pierwsza
                                                    > osoba, ktora miala taki plan: pracujemy, zarabiamy, oszczedzamy, inwestujemy a
                                                    > potem przestajemy pracowac. Nikt nigdy mi sie taki nie trafil. Ja sama nie mial
                                                    > am w ogole takiego pomyslu.

                                                    Kag, ja Ci zadałem KONKRETNE pytanie, a Ty ciągle o tym samym, że jego pomysł Wasze wykonanie itp.
                                                    Zobacz jakie było pytanie i na nie odpowiedz.



                                                    > Ty w ogole nie wiesz ile, kiedy i w jakim momencie kazde z nas pracowalo i kied
                                                    > y efekt jego pracy przyniosl, ze wzgledu na korzystne okolicznosci, najwiecej k
                                                    > asy.

                                                    Łatwo wyliczyć ile TY pracowałaś, to nie jest "rocket science". Twój wiek, minus wiek dziecka minus wiek w jakim kończy się studia. Mi wychodzi jakieś 7-8 lat (nawet jeśli pomyliłem sie o 1-2 lata, nadal proporcje "pracuję" do "jestem rentierką" są ok 1:1


                                                    > Nie byl, bo byl studentem i nic nie zarabial.

                                                    oczywiście bogaci rodzice nie mają tutaj nic do rzeczy :-)
                                                    (przypomnę że Ci się wymskło to wcześniej)
                                                  • kag73 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 14.12.17, 16:03
                                                    "Łatwo wyliczyć ile TY pracowałaś, to nie jest "rocket science". Twój wiek, minus wiek dziecka minus wiek w jakim kończy się studia. Mi wychodzi jakieś 7-8 lat (nawet jeśli pomyliłem sie o 1-2 lata, nadal proporcje "pracuję" do "jestem rentierką" są ok 1:1"

                                                    Kutuzow, nie ogarniasz tematu. Czasem wazniejsze jest ile sie zarbia a nie jak dlugo pracuje. Nie mam zamiaru wchodzic w szczegoly, zbyt duzo pisania.

                                                    oczywiście bogaci rodzice nie mają tutaj nic do rzeczy :-)
                                                    (przypomnę że Ci się wymskło to wcześniej)

                                                    Nic mi sie nie wymsklo, napisalam, ze na studiach utrzymywal go ojciec (rodzice). Nie wiem jak w innych regionach swiata albo Polski, ale tam skad ja pochodze to bardzo czesto rodzice utrzymuja studiujace dzieci i wiekszosc z nich wcale nie jest bogata.
                                                  • kutuzow Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 14.12.17, 16:42
                                                    kag73 napisała:


                                                    > Kutuzow, nie ogarniasz tematu. Czasem wazniejsze jest ile sie zarbia a nie jak
                                                    > dlugo pracuje. Nie mam zamiaru wchodzic w szczegoly, zbyt duzo pisania.

                                                    Zaraz po studiach miałaś taką pracę, że zarabiałaś fortunę? Legalną?

                                                    > Nic mi sie nie wymsklo, napisalam, ze na studiach utrzymywal go ojciec (rodzice
                                                    > ). Nie wiem jak w innych regionach swiata albo Polski, ale tam skad ja pochodze
                                                    > to bardzo czesto rodzice utrzymuja studiujace dzieci i wiekszosc z nich wcale
                                                    > nie jest bogata.

                                                    Zaraz zaraz, przecież Ty się sama utrzymywałaś na tych studiach i jeszcze odłozyłaś kasę (na start w Polsce), więc skąd nagle takie skromne podejście do wkładu rodziców Twego partnera/męża.
                                                  • aandzia43 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 14.12.17, 15:35

                                                    > Twój przykład jest bardzo dobry, powiem więcej, jest nawet śmieszne, że tak bar
                                                    > dzo nie chcesz być w żaden sposób łączona z kobietami, co to sobie znalazły bog
                                                    > atszego męża w kraju o wyższym poziomie życia. Gdybyś tak się bardzo nie dziwił
                                                    > a tym Latynoskom, to może byśmy Ci dali ten święty spokój :-)

                                                    Nie, gadałeś tak samo przed wątkiem o Latynoskach. Łączenie Kag z twoimi Latynoskami jest od czapy. Z kobietami, które znalazły sobie bogatego męża w bogatym kraju w sposób taki, jak być może twoja przyszła też jest od czapy. Kag znalazła męża w kraju, w którym żyła, kształciła się i miała się nieźle i swobodnei od lat. Właściwie to nie widzę różnicy gdyby znalazła podobnego sobie, obrotnego męża w Polsce.
                                                  • kag73 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 14.12.17, 15:42
                                                    " Kag znalazła męża w kraju, w którym żyła, kształciła się i miała się nieźle i swobodnei od lat. Właściwie to nie widzę różnicy gdyby znalazła podobnego sobie, obrotnego męża w Polsce."

                                                    No dokladnie o to chodzi. Nie wiem czy tak trudno to zrozumiec. Pewnego dnia na imprezie urodzinowej u kumpla w akademiku zagail do mnie facet, nie wiedzac w ogole skad jestem, bo mu wpadlam w oko. A ze on rowniez spodobal sie mnie, mial byc na upartego "przygoda" na 3 tygodnie, bo wiecej czasu nie mialam.
                                                  • kutuzow Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 14.12.17, 16:00
                                                    kag73 napisała:

                                                    > No dokladnie o to chodzi. Nie wiem czy tak trudno to zrozumiec. Pewnego dnia na
                                                    > imprezie urodzinowej u kumpla w akademiku zagail do mnie facet, nie wiedzac w
                                                    > ogole skad jestem, bo mu wpadlam w oko. A ze on rowniez spodobal sie mnie, mial
                                                    > byc na upartego "przygoda" na 3 tygodnie, bo wiecej czasu nie mialam.

                                                    Co wy dziewczyny się tak uparłyście kto do kogo zagaił i gdzie.
                                                    Ważne jest to jaki potencjał wniósł ten związek w Twoje życie.
                                                    Do Ciebie zagaił na imprezie, a do Wan (Wont) zagaił na plaży (wcześniej na portalu tylko pisał). Jak Wont np. wpadnie na pomysł że osiedla się w Tajlandii i wniesie "aportem" swoje umiejętności robienia kasy (zawód) a Wan dorzuci swoją pensje (bo pracuje), to też będziemy udawali że zarabiali na przyszłość po równo (jak u Kag)?

                                                    Jesli ja poznam jakąś laskę, która przyleci do Polski (obcy kraj jak u Kag), po czym będzie pracowała jako lektor języków, to też będziemy mieli taki sam przykład jak u Kag. Oboje będziemy zarabiali...a że nie po równo....kto by się w takie drobiazgi zagłębiał...bo już na pewno nie Kag...ona gra "my razem do tego doszlismy" ;-)
                                                  • kag73 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 14.12.17, 16:15
                                                    "Ważne jest to jaki potencjał wniósł ten związek w Twoje życie".

                                                    Ach, kutuzow, nie znasz sytuaji a sie rzucasz, nie wszystko zawsze jest takie jasne i jednoznaczne jak Tobie sie wydaje, naprawde.
                                                    Dla nas obojgu ten zwiazek wniosl potencjal. Ja wyszlam za niego, zeby na normlanych warunkach mieszkac za granica a zrobilam to, bo bylo to wyjscie latwiejsze dla nas obojga. On w moim kraju mialby zdecydowanie trudniej, to jasne. I owszem dostalam dobra prace (bardzo dobrze platna) za to on byl bezrobotny caly rok. Zdarza sie.
                                                    Zadne z nas nie wylicza co kto dla kogo i w czym pomogl, bo po co. Nie na tym polega malzenstwo. Ja dostalam pozwolenie na prace. Za to on dzieki mnie dostal dwie prace, na przyklad. Bo to ja mialam kumpla, ktory byl szefem personalnym i zorganizowal mu robote. A za drugim razem to ja dostalam propozycje pracy a ze prace juz mialam goraco polecilam meza i sie udalo. Widzisz kto by pomyslal? Beze mnie by mniej zarobil, bo by roboty nie mial, albo mial mniej.
                                                    Wiec to nie jest zasze tak jak sie kutuzowowi wydaje.
                                                  • kutuzow Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 14.12.17, 16:50
                                                    kag73 napisała:

                                                    > Ach, kutuzow, nie znasz sytuaji a sie rzucasz,

                                                    Kag, przecież możesz naświetlić sytuację, kto Ci broni.

                                                    > nie wszystko zawsze jest takie j
                                                    > asne i jednoznaczne jak Tobie sie wydaje, naprawde.

                                                    za to dla Ciebie jest jasne jak słońce...laska z Ameryki Środkowej = leci na kasę.


                                                    > Dla nas obojgu ten zwiazek wniosl potencjal. Ja wyszlam za niego, zeby na norml
                                                    > anych warunkach mieszkac za granica

                                                    Patrz, jak ja hipotetycznie tak samo zrobię (hajtnę się żeby latynoska mogła mieszkać w EU, to nie będzie tak samo?


                                                    > Zadne z nas nie wylicza co kto dla kogo i w czym pomogl, bo po co. Nie na tym p
                                                    > olega malzenstwo.

                                                    patrz, ale tylko małżeństwo wg Twojej definicji. Bo jeśli to będzie partnerka -latynoska...to już nie patrzysz że w związku "nikt nikomu nie wylicza", tylko pierwsza krzyczysz że laski to na kasę lecą i bogatego chcą brać.
                                                    Potem jak na forum jest dyskusja o zaletach małżeństwa dla kobiet to jedna z drugą nawet się nie zająknie o tym że same kobiety inaczej patrzą na inne kobiety gdy ta jest żoną....albo "tylko" dziewczyna.


                                                    Pamiętasz o co pytałem? Czy gdybyś była SAMA, to też byś mogła sobie pozwolić na bycie rentierką po 7-8 latach pracy zawodowej?

                                                    > Wiec to nie jest zasze tak jak sie kutuzowowi wydaje.

                                                    Kutuzow pyta, Kag zaś wije się jak piskorz
                                                  • kutuzow Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 14.12.17, 15:56
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    > Nie, gadałeś tak samo przed wątkiem o Latynoskach. Łączenie Kag z twoimi Latyno
                                                    > skami jest od czapy. Z kobietami, które znalazły sobie bogatego męża w bogatym
                                                    > kraju w sposób taki, jak być może twoja przyszła też jest od czapy.



                                                    > Kag znalazł
                                                    > a męża w kraju, w którym żyła,

                                                    Studiowała...to jest różnica.


                                                    > kształciła się i miała się nieźle i swobodnei od
                                                    > lat.

                                                    oczywiście, była pierwszą na świecie studentką rentierką ;-)
                                                    Tak z Ciekawości Aandzia, Twoja córka chyba też studiowała albo studiuje za granicą (Anglia?). Czy też po 7-8 latach od zakończenia studiów będzie w stanie być rentierką?
                                                    Ja jednak sądzę że wyjście za mąż Kag, trochę jej rozwinęło pole wyborów.



                                                    > Właściwie to nie widzę różnicy gdyby znalazła podobnego sobie, obrotnego
                                                    > męża w Polsce.

                                                    Oczywiście...ale jakoś Polki wychodzą za tych zza zachodniej granicy, a nie tych przystojnych zza wschodniej (których ostatnio przecież u nas nie brakuje). Niby to samo...ale jednak jakoś chętnych brak.
                                                  • sabat3 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 14.12.17, 16:16
                                                    Kutuzow, a nie przeszkadza Ci, jak kobiety postrzegaja facetow? Zero uklucia w dupie? Nic?
                                                  • kutuzow Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 14.12.17, 16:51
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > Kutuzow, a nie przeszkadza Ci, jak kobiety postrzegaja facetow? Zero uklucia w
                                                    > dupie? Nic?

                                                    o co konkretnie pytasz?
                                                    (wydaje mi się że się domyślam, ale wolę się upewnić)
                                                  • sabat3 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 14.12.17, 17:50
                                                    kutuzow napisał:
                                                    > o co konkretnie pytasz?
                                                    > (wydaje mi się że się domyślam, ale wolę się upewnić)

                                                    Money, status...
                                                  • lybbla Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 14.12.17, 18:01
                                                    sabat3 napisał:
                                                    >
                                                    > Money, status..

                                                    Kolejność jest taka look złotoustosc....
                                                  • kutuzow Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 14.12.17, 18:14
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > Money, status...

                                                    Sabat, jak byłem na studiach, to byłem niczym kobiety które liczą na to że jakiś królewicz dostrzeże je za tą ich "wewnętrzne piękno", u mnie to miał być charakter. Buntowałem się, czemu jak pójdę w zwykłym swetrze do klubu studenckiego na imprezę to nie mam takiego samego rwania jak kolesie wystrojeni, po których widać że mają kasę. Z czasem zrozumiałem że to nie jest jakaś zła wola, czy złośliwość, to czysta biologia.
                                                    Ja sam jestem dokładnie takim samym drugim końcem kija tego mechanizmu. Podobają mi się i podniecają mnie te ładne kobiety (symetryczne ciało, krągłości), a nie kręcą mnie te brzydkie, nawet gdyby miały dostać Nagrodę Nobla.
                                                    Nie ma się na co oburzać.
                                                  • lybbla Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 14.12.17, 19:34
                                                    kutuzow napisał:

                                                    > sabat3 napisał:
                                                    >
                                                    > > Money, status...
                                                    >
                                                    > Sabat, jak byłem na studiach, to byłem niczym kobiety które liczą na to że jaki
                                                    > ś królewicz dostrzeże je za tą ich "wewnętrzne piękno", u mnie to miał być char
                                                    > akter. Buntowałem się, czemu jak pójdę w zwykłym swetrze do klubu studenckiego
                                                    > na imprezę to nie mam takiego samego rwania jak kolesie wystrojeni, po których
                                                    > widać że mają kasę.

                                                    To jest argumentacja za tym, że po pierwsze look a nie że money.
                                                    I że w klubie to co ukryte pozostaje ukryte.
                                                  • sabat3 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 14.12.17, 22:31
                                                    kutuzow napisał:
                                                    > Sabat, jak byłem na studiach, to byłem niczym kobiety które liczą na to że jaki
                                                    > ś królewicz dostrzeże je za tą ich "wewnętrzne piękno", u mnie to miał być char
                                                    > akter. Buntowałem się, czemu jak pójdę w zwykłym swetrze do klubu studenckiego
                                                    > na imprezę to nie mam takiego samego rwania jak kolesie wystrojeni, po których
                                                    > widać że mają kasę. Z czasem zrozumiałem że to nie jest jakaś zła wola, czy zło
                                                    > śliwość, to czysta biologia.
                                                    > Ja sam jestem dokładnie takim samym drugim końcem kija tego mechanizmu. Podobaj
                                                    > ą mi się i podniecają mnie te ładne kobiety (symetryczne ciało, krągłości), a n
                                                    > ie kręcą mnie te brzydkie, nawet gdyby miały dostać Nagrodę Nobla.
                                                    > Nie ma się na co oburzać.

                                                    Z tym swetrem i wystrojeniem to chyba nie jest zbyt trafne porównanie. Laska jak się nie wystroi, to też będzie mniej zauważalna - jesteśmy wzrokowcami, nie da się ukryć.
                                                    Ale sam wiesz, że w praktyce to działa o wiele mocniej. Trochę tak, jakbyś w garniturze zaczynał być jak Elvis Presley, a po założeniu swetra nagle stawał się "Niewidzialnym Człowiekiem" (dosłownie). Jak pies Pawłowa: Garnitur - tłumy wiwatują, Sweter - ludzie rozglądają się z zaskoczeniem i pytają, gdzie znikł ten człowiek :)
                                                    Nie mierzi Cię, że dla Amerykanek jesteś nikim, dla Polek - przeciętnym statystą, a u Latynosek czy Ukrainek będziesz Harry Potter, dziedzic Slytherina vel Chuck Przyjebię Wam z Półobrotu?
                                                    Ja rozumiem - zwiększać swoje szanse. Ale pomyśl co z tego wynika. Że tak naprawdę TY w ogóle się dla nich nie liczysz. I o to mi chodzi - czy to Cię nie mierzi.
                                                  • kutuzow Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 14.12.17, 23:01
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > Ja rozumiem - zwiększać swoje szanse. Ale pomyśl co z tego wynika. Że tak napra
                                                    > wdę TY w ogóle się dla nich nie liczysz. I o to mi chodzi - czy to Cię nie mier
                                                    > zi.

                                                    Sabat,
                                                    Zupełnie mnie to nie mierzi, powiem więcej, nie przeszkadza mi to. Skoro mi się podobają ładne młode ciała i nie będę się oszukiwał, że tak samo mocno będzie mnie pociągała "statystyczna" kobieta z mego rocznika (nie mówię tutaj o laskach z korpo, tylko takich 40-tkach z przysłowiowego urzędu w małym mieście), to rozumiem że kobietom naturalnie może podobać się Status i Money. Zobacz że sporo zależy od szczęścia. Gdybym urodził się w USA jako syn jakiegoś bankiera czy polityka, to w naturalny sposób obracałbym się pośród 10-tej. Urodziłem się tu gdzie się urodziłem, trzeba grać kartami które się otrzymało, więc robię co mogę żeby utrzymać Look na jakimś średnim poziomie (model ze mnie żaden -mam tego świadomość) plus mogę walczyć na polu Status i Look.
                                                  • sabat3 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 14.12.17, 23:09
                                                    kutuzow napisał:
                                                    > Sabat,
                                                    > Zupełnie mnie to nie mierzi, powiem więcej, nie przeszkadza mi to. Skoro mi się
                                                    > podobają ładne młode ciała i nie będę się oszukiwał, że tak samo mocno będzie
                                                    > mnie pociągała "statystyczna" kobieta z mego rocznika (nie mówię tutaj o laskac
                                                    > h z korpo, tylko takich 40-tkach z przysłowiowego urzędu w małym mieście), to r
                                                    > ozumiem że kobietom naturalnie może podobać się Status i Money. Zobacz że sporo
                                                    > zależy od szczęścia. Gdybym urodził się w USA jako syn jakiegoś bankiera czy p
                                                    > olityka, to w naturalny sposób obracałbym się pośród 10-tej. Urodziłem się tu g
                                                    > dzie się urodziłem, trzeba grać kartami które się otrzymało, więc robię co mogę
                                                    > żeby utrzymać Look na jakimś średnim poziomie (model ze mnie żaden -mam tego ś
                                                    > wiadomość) plus mogę walczyć na polu Status i Look.

                                                    Chodziło mi poniekąd o to, czy jesteś przekonany o konieczności brania udziału w tym damsko-męskim "wyścigu szczurów". Ale z Twojej odpowiedzi wnioskuję, że nie tylko jesteś, ale i chętnie bierzesz udział z własnej woli, bo masz podobne priorytety, tyle że odwrócone. Ciało za Money/Status.
                                                    Ok, ta odpowiedź mnie satysfakcjonuje.
                                                  • sabat3 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 15.12.17, 00:24
                                                    Może kiedy mężczyzna przestaje patrzeć na kobiety przez pryzmat ciała, to kobiety przestają patrzeć na mężczyznę przez pryzmat jego portfela i statusu społecznego? ;)
                                                    www.youtube.com/watch?v=0p_1QSUsbsM

                                                    III zasada dynamiki.
                                                  • kag73 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 15.12.17, 04:03
                                                    "... to rozumiem że kobietom naturalnie może podobać się Status i Money."

                                                    Uzupelnilabym o "niektorym" kobietom i nie jestem pewna czy "naturalnie" :) Bo naturalnie to on ma byc zdrowy, atrakcyjny fizycznie i silny, co by wyszlo z tego zdrowe potomstwo.
                                                    I wlasnie dlatego nie "naturalnie", bo podoba sie "niektorym" a nie wszystkim :)

                                                    " Urodziłem się tu gdzie się urodziłem, trzeba grać kartami które się otrzymało, więc robię co mogę żeby utrzymać Look na jakimś średnim poziomie (model ze mnie żaden -mam tego świadomość) plus mogę walczyć na polu Status i Look."

                                                    Dokladnie tak. Trudno bedac 40 sto latkiem konkurowac z rownolatkami i facetami nieco starszymi od tych atrakcyjnych 23-25 cio latek , bo to raczej oni maja to co sie podoba "naturalnie": witalnosc, zdrowie, dobre geny. A nienaturalnie, bo sie cywilizacja rozwija jak sie rozwija i potrzeby rosna, dla niektorych wygodniej i latwiej z facetem z statusem i money.
                                                    Tylko nie pisz, ze ja tez, bo ja starego dziada nie bralam ;) A dopiero co mi maz dwadni temu zagajal, ze ja to sobie moglam byla zlowic jakiegos milionera a nie brac jego. Slodziak :)
                                                    Ale nie potepiam tych co biora, zeby nie bylo :) kazdemu wedle uznania i potrzeb.
                                                  • sabat3 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 15.12.17, 06:27
                                                    Ale skad wiadomo, ze wspolczesny dwudziestoparolatek bedzie wygladal lepiej niz Kutuzow? Jesli porownujemy do modeli i tancerzy to owszem. Ale jak porownasz geekow siedzacych przy komputerze to nie bardzo. Oni juz wtedy jakos dupy nie urywaja swsoja prezencja. Nie wiem na ile sie zmienil Kutuzow, ale porownujac obraz, ktory zapamietalem, do osob z mojego rocznika, wyglada lepiej od praktycznie kazdego. Niestety, w moim otoczeniu mezczyzna czterdziestoletni to facet z 15-20% nadwaga, widocznym bebzonem, starzejaca sie facjata i lysiejacym czerepem. Nieciekawie sie to przedstawia. Sam, jak spotykam znajomych z lawy szkolnej, widze na ich twarzach wkurwienie i niedowierzanie na moj widok :p Ale jesli ich dzien to schabowy i dwa kufelki piwa przed telewizorem, to nic dziwnego. Z drugiej strony - oni maja w domu kochajace zony i nie imperatywu, zeby sie starac. Wychodzi na to, ze mezczyzna jest leniwa instytucja :)
                                                  • kag73 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 15.12.17, 13:27
                                                    "Ale skad wiadomo, ze wspolczesny dwudziestoparolatek bedzie wygladal lepiej niz Kutuzow? Jesli porownujemy do modeli i tancerzy to owszem. Ale jak porownasz geekow siedzacych przy komputerze to nie bardzo. Oni juz wtedy jakos dupy nie urywaja swsoja prezencja. Nie wiem na ile sie zmienil Kutuzow, ale porownujac obraz, ktory zapamietalem, do osob z mojego rocznika, wyglada lepiej od praktycznie kazdego. Niestety, w moim otoczeniu mezczyzna czterdziestoletni to facet z 15-20% nadwaga, widocznym bebzonem, starzejaca sie facjata i lysiejacym czerepem.
                                                    dzien to schabowy i dwa kufelki piwa przed telewizorem, to nic dziwnego.

                                                    Ano, ale idac tym tropem skad wiadomo, ze wspolczesna dwudiestoparolatka bedzie wygladala lepiej niz jakas 40 stka? Widuje czasem na ulicy dwudziestolatki albo mlodsze i zapewniam Cie, ze owszem buzie maja mloda ale figure...ja
                                                    mam 44 a mnie dorownac nie moga i paru innym 40 stkom, ktore znam tez nie :) i pewnie nigdy nie mogly :) Rozumiesz o co chodzi? My mowimy o tendencjach ogolnych. Poza tym ludzie nie rzadko kieruja sie tym co w dowodzie. Ale wiem o co chodzi, niektorzy po prostu wygladja bardzo dobrze na swoj wiek, co nie zmienia faktu, ze ten wiek maja.

                                                    " Z drugiej strony - oni maja w domu kochajace zony i nie imperatywu, zeby sie starac. Wychodzi na to, ze mezczyzna jest leniwa instytucja :)"

                                                    Dokladnie. U kobiet moze byc podobnie. Przyklad: mam tu Rosjanke chyba z 2 lata mlodsza ode mnie szukajaca faceta, z kasa oczywiscie, nie szkodzi, ze starszy, ci zazwyczajci maja wiecej kasy. I ona: cycki se zrobila, usta se zrobila, wyraz twarzy ma jakby byla ciagle zdziwiona (dowiedzialam sie, ze to efekt botoksu), wlosy se przedluzyla, wyglada fajnie, ubiera sie bardzo seksownie i usmiecha sie do przechodzacych obok facetow. I mowi do mnie: o, przyjedzie moja kumpela i bedziemy kombinowac z botoksem itd. Ja na to, ze nie jestem zaintersowana, akceptuje co jest, co mam i tyle. A ona w odpowiedzi "pewnie, masz osobe, ktora Cie kocha, jestes szczesliwa, nikogo nie szukasz, spoko". To nie znaczy, ze jestem totalnie zaniedbana, bo nie jestem, mam swoje priorytety i wymagania wobec siebie, z ktorych nie schodze. Niemniej niektore rzeczy wydaja mi sie zbedne i zbyt ryzykowne, zeby sie w nie pakowac. Chociaz niedawno se pomylsal, ze jak ja znow spoktam to jednak moze zapytam o ten botoks :))
                                                  • lybbla Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 15.12.17, 14:29
                                                    kag73 napisała:

                                                    > Ano, ale idac tym tropem skad wiadomo, ze wspolczesna dwudiestoparolatka bedzie
                                                    > wygladala lepiej niz jakas 40 stka? Widuje czasem na ulicy dwudziestolatki alb
                                                    > o mlodsze i zapewniam Cie, ze owszem buzie maja mloda ale figure...ja

                                                    PS Media nie promują pań 40+ chyba, że w reklamie paracetamolu. Na szczęście jest porno. Okazuje się nie samo zło to porno, aktywnie walczy z dyskryminacją że względu na wiek. :p
                                                  • lybbla Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 15.12.17, 14:18
                                                    kag73 napisała:

                                                    > Dokladnie tak. Trudno bedac 40 sto latkiem konkurowac z rownolatkami i facetami
                                                    > nieco starszymi od tych atrakcyjnych 23-25 cio latek , bo to raczej oni maja t
                                                    > o co sie podoba "naturalnie": witalnosc, zdrowie, dobre geny.

                                                    Grubo się Kag mylisz. Media promują zadbanych czterdziestolatkow. 40 to najlepszy okres w życiu mężczyzny. Dojrzałość jest magnesem. I tylko pytanie kiedy dojrzałość i doświadczenie staje się dla kobiet szczyptą przechylajaca szalę na korzyść Kutuzowa?

                                                    Odpowiedź: kiedy kończą edukację.
                                                  • kag73 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 15.12.17, 14:50
                                                    "Grubo się Kag mylisz. Media promują zadbanych czterdziestolatkow. 40 to najlepszy okres w życiu mężczyzny. Dojrzałość jest magnesem. I tylko pytanie kiedy dojrzałość i doświadczenie staje się dla kobiet szczyptą przechylajaca szalę na korzyść Kutuzowa?
                                                    Odpowiedź: kiedy kończą edukację."

                                                    No rzecz w tym, ze kutuzow (40) celuje w bardzo atrakcyjne 23-25 cio latki. Ja wcale nie twierdze, ze kutuzow nie jest przystojny, niemniej to nie ja wymyslam tylko on sam napisal, ze w Polsce chetnych na niego w tym wieku i z taka uroda nie ma. Zatem postanowil sprobowac gdzies indziej. To chyba jest fakt, bo te informacje mamy od niego samego.
                                                    Co media promuja mnie malo obchodzi, moze kiedys nie promowaly, ale zapwniam Cie, ze jako 23-25 latka nie bylam w zadnym wypadku zainteresowana facetm w wieku lat 40, no nie bylam, byli poza zasiegiem mojego wzroku. Jak mialam 27 tez nie uwazalam za interesujacych 40 sto latkow. Tak samo teraz nie bylabym zainteresowana 60 cio latkiem, bo jawi mi sie jako za stary dla mnie. Nic nie poradze. I zapewniam Cie, ze taka roznica wieku jest problemem dla wielu kobiet. Owszem dla jakiejs grupy nie jest, bo w pierszej kolejnosci patrza na wlasnie korzysci jakie przynosi zwiazek z tyle starszym facetem z jakims tam statusem, bo jak jest goly i wesoly to raczej szans mial nie bedzie (tak z moich obserwacji). Stad kutuzow ma szanse gdzie indziej, bo za jego wiekiem, pochodzeniem i kolorem skory oczekuje sie zancznego polepszenia sobie statusu. W Polsce tego nie gwarantuje, wiec nie ma odzewu ze stony bardzo atrakcyjnych 23-25 latek. I czy ma to cos wspolnego z natura? Nie sadze.
                                                  • aandzia43 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 15.12.17, 16:23

                                                    > Co media promuja mnie malo obchodzi, moze kiedys nie promowaly, ale zapwniam Ci
                                                    > e, ze jako 23-25 latka nie bylam w zadnym wypadku zainteresowana facetm w wieku
                                                    > lat 40, no nie bylam, byli poza zasiegiem mojego wzroku. Jak mialam 27 tez nie
                                                    > uwazalam za interesujacych 40 sto latkow. Tak samo teraz nie bylabym zainteres
                                                    > owana 60 cio latkiem, bo jawi mi sie jako za stary dla mnie. Nic nie poradze. I
                                                    > zapewniam Cie, ze taka roznica wieku jest problemem dla wielu kobiet. Owszem d
                                                    > la jakiejs grupy nie jest, bo w pierszej kolejnosci patrza na wlasnie korzysci
                                                    > jakie przynosi zwiazek z tyle starszym facetem z jakims tam statusem, bo jak je
                                                    > st goly i wesoly to raczej szans mial nie bedzie (tak z moich obserwacji). Stad
                                                    > kutuzow ma szanse gdzie indziej, bo za jego wiekiem, pochodzeniem i kolorem sk
                                                    > ory oczekuje sie zancznego polepszenia sobie statusu. W Polsce tego nie gwarant
                                                    > uje, wiec nie ma odzewu ze stony bardzo atrakcyjnych 23-25 latek. I czy ma to c
                                                    > os wspolnego z natura? Nie sadze.

                                                    Młódką będąc nie mogłam pojąć o co biega z tą mityczną atrakcyjnością "starszych przystojnych panów" czyli mężczyzn dla mnie wówczas 30 i wzwyż. Taka biologia moja była. Niektóre dziewczyny miewały starszych od siebie kochanków, potem powychodziły za mąż za rówieśników. Nie wiem od czego to zależy,może ktoś kiedyś znajdzie przynajmniej korelacje między brakiem pociągu do starszych panów i jakimś cechami charakteru lub fizjologii.
                                                    Myślę że mimo ówczesnego upodobania do młodych gdybym trafiła na jakiegoś wyjątkowo, ale to wyjątkowo, podchodzącego mi we wszystkim starszego chłopaka zakochałabym się jak nic. Czasem mimo skłonności robimy coś obok nich i też jest dobrze. Nie tylko wieku partnerów to dotyczy.
                                                  • aandzia43 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 15.12.17, 16:28
                                                    Nie wiem od czego to zależy,może ktoś kiedyś
                                                    > znajdzie przynajmniej korelacje między brakiem pociągu do starszych panów i jak
                                                    > imś cechami charakteru lub fizjologii.

                                                    Charakteru czy fizjologii dziewczyny, żeby nie było. Albo może nawet jakiś związek przyczynowo skutkowy.
                                                  • lybbla Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 15.12.17, 22:35
                                                    aandzia43 napisała:


                                                    > Młódką będąc nie mogłam pojąć o co biega z tą mityczną atrakcyjnością "starszyc
                                                    > h przystojnych panów" czyli mężczyzn dla mnie wówczas 30 i wzwyż. Taka biologia moja była.

                                                    A czy później zmieniłaś zdanie?

                                                    > Niektóre dziewczyny miewały starszych od siebie kochanków, potem po wychodziły za mąż za rówieśników.

                                                    W sensie wyszalały się ze starszymi a na stałego partnera wybrały rówieśnika?
                                                  • aandzia43 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 15.12.17, 23:37
                                                    lybbla napisał:

                                                    > aandzia43 napisała:
                                                    >
                                                    >
                                                    > > Młódką będąc nie mogłam pojąć o co biega z tą mityczną atrakcyjnością "st
                                                    > arszyc
                                                    > > h przystojnych panów" czyli mężczyzn dla mnie wówczas 30 i wzwyż. Taka bi
                                                    > ologia moja była.
                                                    >
                                                    > A czy później zmieniłaś zdanie?

                                                    Gust mi się "starzał" razem ze mną i moimi chłopakami. Jak miałam 30 to podobali mi się 30-latkowie, jak 40 to.. i tak dalej. No i trochę młodsi cały czas ;-) Ale ci naprawdę dużo młodsi zaczęli być postrzegani jako dzieci - smród pedofili. Teraz jestem wyczulona na zdrowie, wigor i młodość ducha. Podoba mi się jeden 70minus, a oklapłe co nieco choć niebrzydkie 40-latki kompletnie nie.

                                                    >
                                                    > > Niektóre dziewczyny miewały starszych od siebie kochanków, potem po wycho
                                                    > dziły za mąż za rówieśników.
                                                    >
                                                    > W sensie wyszalały się ze starszymi a na stałego partnera wybrały rówieśnika?

                                                    Nie, spotykały się głównie zmłodymi, ale jacyś starzy też się trafiali. Często zonaci. Dziewczyny były ciekawskie ;-)
                                                  • lybbla Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 16.12.17, 00:00
                                                    aandzia43 napisała:


                                                    > Gust mi się "starzał" razem ze mną i moimi chłopakami. Jak miałam 30 to podobal
                                                    > i mi się 30-latkowie, jak 40 to.. i tak dalej. No i trochę młodsi cały czas ;-)
                                                    > Ale ci naprawdę dużo młodsi zaczęli być postrzegani jako dzieci - smród pedofi
                                                    > li. Teraz jestem wyczulona na zdrowie, wigor i młodość ducha. Podoba mi się jed
                                                    > en 70minus, a oklapłe co nieco choć niebrzydkie 40-latki kompletnie nie.

                                                    Gust jak gust ale kiedy Ci się bzykało najlepiej?

                                                    > Nie, spotykały się głównie zmłodymi, ale jacyś starzy też się trafiali. Często
                                                    > zonaci. Dziewczyny były ciekawskie ;-)

                                                    I były jakieś konkluzje po zaspokojeniu nie tylko ciekawości?
                                                  • aandzia43 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 16.12.17, 00:12

                                                    > > Gust mi się "starzał" razem ze mną i moimi chłopakami. Jak miałam 30 to p
                                                    > odobal
                                                    > > i mi się 30-latkowie, jak 40 to.. i tak dalej. No i trochę młodsi cały cz
                                                    > as ;-)
                                                    > > Ale ci naprawdę dużo młodsi zaczęli być postrzegani jako dzieci - smród
                                                    > pedofi
                                                    > > li. Teraz jestem wyczulona na zdrowie, wigor i młodość ducha. Podoba mi s
                                                    > ię jed
                                                    > > en 70minus, a oklapłe co nieco choć niebrzydkie 40-latki kompletnie nie.
                                                    >
                                                    > Gust jak gust ale kiedy Ci się bzykało najlepiej?

                                                    Wtedy kiedy byłam zakochana z wzajemnością. Czy 20 czy 40+ - nie miało znaczenia.


                                                    > > Nie, spotykały się głównie zmłodymi, ale jacyś starzy też się trafiali. C
                                                    > zęsto
                                                    > > zonaci. Dziewczyny były ciekawskie ;-)
                                                    >
                                                    > I były jakieś konkluzje po zaspokojeniu nie tylko ciekawości?

                                                    Prawdę mówiąc nie pamiętam. Ale właśnie sobie przypomniałam (co to człowiek z pamięci wygrzebie ;-)) jak raz skusił mnie taki dobiegający do 40. Normalnie, ani techniką, ani pomysłowością nie przebijał chłopaków.
                                                  • lybbla Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 16.12.17, 00:27
                                                    aandzia43 napisała:


                                                    > Wtedy kiedy byłam zakochana z wzajemnością. Czy 20 czy 40+ - nie miało znaczenia.

                                                    A ile to było razy?

                                                    > Prawdę mówiąc nie pamiętam. Ale właśnie sobie przypomniałam (co to człowiek z pamięci wygrzebie ;-)) jak raz skusił mnie taki dobiegający do 40. Normalnie, an
                                                    > i techniką, ani pomysłowością nie przebijał chłopaków.

                                                    Raz słownie raz się dałaś skusić, normalnie jak Zawle :)
                                                    Ale co mówiły koleżanki te co były bardziej ciekawe?
                                                  • aandzia43 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 16.12.17, 00:35

                                                    > > Prawdę mówiąc nie pamiętam. Ale właśnie sobie przypomniałam (co to człowi
                                                    > ek z pamięci wygrzebie ;-)) jak raz skusił mnie taki dobiegający do 40. Normaln
                                                    > ie, an
                                                    > > i techniką, ani pomysłowością nie przebijał chłopaków.

                                                    > Raz słownie raz się dałaś skusić, normalnie jak Zawle :)

                                                    Takiemu dostojnemu wiekiem tylko raz.



                                                    > Ale co mówiły koleżanki te co były bardziej ciekawe?

                                                    No właśnie nie pamiętam porównań między starszymi a rówieśnikami. Chłopie, to są mroki średniowiecza i czas mi hagiografię sobie obstalować miast krotochwile wspominać i inne matrony oczerniać ;-)
                                                  • lybbla Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 16.12.17, 00:55
                                                    aandzia43 napisała:


                                                    > Takiemu dostojnemu wiekiem tylko raz.

                                                    Przydałaby się jakaś specjalistka w tym temacie.


                                                    > No właśnie nie pamiętam porównań między starszymi a rówieśnikami. Chłopie, to są mroki średniowiecza i czas mi hagiografię sobie obstalować miast krotochwile
                                                    > wspominać i inne matrony oczerniać ;-)

                                                    Jedziesz z hagiografią, skoczę po popcorn. Najpierw opisz pierwszy okres swego żywota, mam nadzieję, że porównywalny do młodzieńczych lat tego gościa z Asyżu.
                                                    Tylko nie pomijaj pikantnych szczegółów, co?
                                                  • mabelle2000 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 16.12.17, 16:15
                                                    lybbla napisał:

                                                    > Ale co mówiły koleżanki te co były bardziej ciekawe?

                                                    Mowily ze stary pryk, to stary pryk. Zadnej ze znanych mi dziwczat w wieku 20- 24 nie ciagnie do mezczyzn po czterdziestce. Ale to sa bardzo ogarniete dziewczyny, bystre, ze zmyslem technicznym. Studiuja na politechnice, jedna jest policjantka, jedna wrocila wlasnie z rocznej, samotnej podrozy do Indii. Maja pomysl na zycie i plany na przyszlosc. W tych planach nie miesci sie dziadek po czterdziestce, bo one nie sa zainteresowane ani jego kasa, ani opieka. Erotycznie, jak zdazylam sie zorientowac, kreca ich piekni i wysportowani rowiesnicy. I z takimi chlopakami sa.
                                                  • sabat3 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 16.12.17, 18:23
                                                    Mabelle, a Twoj kochanek jest rownolatkiem, a moze mlodszy od Ciebie? Starszy?
                                                  • lybbla Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 16.12.17, 20:30
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > > Ale co mówiły koleżanki te co były bardziej ciekawe?
                                                    >
                                                    > Mowily ze stary pryk, to stary pryk. Zadnej ze znanych mi dziwczat w wieku 20-
                                                    > 24 nie ciagnie do mezczyzn po czterdziestce. Ale to sa bardzo ogarniete dziewcz
                                                    > yny, bystre, ze zmyslem technicznym. Studiuja na politechnice, jedna jest polic
                                                    > jantka, jedna wrocila wlasnie z rocznej, samotnej podrozy do Indii. Maja pomysl
                                                    > na zycie i plany na przyszlosc. W tych planach nie miesci sie dziadek po czter
                                                    > dziestce, bo one nie sa zainteresowane ani jego kasa, ani opieka. Erotycznie, j
                                                    > ak zdazylam sie zorientowac, kreca ich piekni i wysportowani rowiesnicy. I z ta
                                                    > kimi chlopakami sa.


                                                    Mabelle ja się pytałem co mówiły te które były CIEKAWE. A Ty odpowiadasz, że znasz takie co mają inne zainteresowania. Ja też takie znam:)

                                                    Jak znam życie to takie co mają inne zainteresowania na temat jak to mówisz starych pryków wcale się nie wypowiadają. To raczej Twoje dopowiedzenia.

                                                    I po n-te nawet jak te dziewczęta miały romans ze starszym mężczyzną to w tym wieku skrzętnie to skrywają. Mądre bestie :)
                                                  • mabelle2000 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 16.12.17, 21:46
                                                    lybbla napisał:

                                                    > Mabelle ja się pytałem co mówiły te które były CIEKAWE. A Ty odpowiadasz, że z
                                                    > nasz takie co mają inne zainteresowania. Ja też takie znam:)

                                                    Tylko widzisz, wiekszosc z nich, a wszystkie ktore znam (przypadek? ) w ogole NIE JEST CIEKAWA. Przeciez to sa mezczyzni w wieku ich ojcow. To jest kategoria dziadkow, ktorymi po prostu nie jest sie zainteresowanym. Ciekawosc owszem jest, ale mlodego, wysportowanego ciala, z chlopakami, z ktorymi laczy zbieznosc zyciowych celow i zainteresowan. I stosowna do wieku naiwnosc, ze moga, ze maja moc wspolnie zmieniac swiat. W ich wieku myslalam dokladnie tak sami, wiec wcale mnie to nie dziwi.

                                                    > Jak znam życie to takie co mają inne zainteresowania na temat jak to mówisz sta
                                                    > rych pryków wcale się nie wypowiadają. To raczej Twoje dopowiedzenia.

                                                    No nie bardzo. Ja nie ukrywam gdy mi sie jakis mezczyzna podoba. Dziewczny zawsze komentuja, ze " rozumiemy ze ci sie podoba, ale on jest przeciez STARY ". Ten *stary* znaczy tyle samo co *nie zwilza*


                                                    > I po n-te nawet jak te dziewczęta miały romans ze starszym mężczyzną to w tym w
                                                    > ieku skrzętnie to skrywają. Mądre bestie :)

                                                    Tak, wiem ze Ci sie marzy, ze mlodki sie masturbuja na Twoj widok, ale skoro spotykaja sie z mlodymi i w ich towarzystwie spedzaja czas, to raczej robia to z wlasnej i nieprzymuszonej woli, a nie dlatego ze czterdziestoparoletni dziadkowie na nich nie leca i nie dlatego ze nie maja okazji zeby sie z nimi bzyknac.
                                                    Zreszta mlodosc zawsze ciagnie do mlodosci, tak bylo jest i bedzie.
                                                    Taaa, skrywaja romans ze starym dziadkiem. Juz to widze. Najpierw musialyby marzyc zeby takiego dziadka w ogole dotknac :-)
                                                  • lybbla Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 17.12.17, 02:57
                                                    mabelle2000 napisała:


                                                    > Tylko widzisz, wiekszosc z nich, a wszystkie ktore znam (przypadek? ) w ogole N
                                                    > IE JEST CIEKAWA.

                                                    Ale na forum panuje wyjątkowa zgoda kobiety poniżej 25 roku życia nie są zainteresowane facetami 40+. Wskaż osobę, która twierdzi inaczej.
                                                    Jesteś kontra bo chcesz być kontra i nie zadajesz sobie nawet trudu by przeczytać to co inni napisali.

                                                    > Przeciez to sa mezczyzni w wieku ich ojcow. To jest kategoria
                                                    > dziadkow, ktorymi po prostu nie jest sie zainteresowanym.

                                                    Zdecyduj się ojców czy dziadków? :P
                                                    Ale pełna zgoda co do meritum.


                                                    > Ciekawosc owszem jest
                                                    > , ale mlodego, wysportowanego ciala, z chlopakami, z ktorymi laczy zbieznosc zy
                                                    > ciowych celow i zainteresowan.

                                                    To może inaczej. Jaką różnicę wieku mogłyby młode kobitki zaakceptować.
                                                    Kilka postów niżej napisałem, że kobiety poniżej 25 roku akceptują jeszcze facetów
                                                    o 10 lat starszych. Czyli takich, którzy nie mogliby być ich ojcami.
                                                    Zgadzasz się z tym czy nie?

                                                    > I stosowna do wieku naiwnosc, ze moga, ze maja m
                                                    > oc wspolnie zmieniac swiat. W ich wieku myslalam dokladnie tak sami, wiec wcale mnie to nie dziwi.

                                                    I części z nich się to udaje. Pozostaje jednak część, którym się to nie udaje.
                                                    Ani się obejrzą a tu 27 urodziny. Wtedy już 40latkowie nie są tacy odrażający :)
                                                    Czysto teoretycznie mogliby mieć dzieci w ich wieku:P


                                                    > No nie bardzo. Ja nie ukrywam gdy mi sie jakis mezczyzna podoba. Dziewczny zawsze komentuja, ze " rozumiemy ze ci sie podoba, ale on jest przeciez STARY ". Te
                                                    > n *stary* znaczy tyle samo co *nie zwilza*

                                                    Jak pytasz 23 latki o 46+ latki to dostajesz oczywistą odpowiedź.

                                                    > Tak, wiem ze Ci sie marzy, ze mlodki sie masturbuja na Twoj widok, ale skoro sp
                                                    > otykaja sie z mlodymi i w ich towarzystwie spedzaja czas, to raczej robia to z
                                                    > wlasnej i nieprzymuszonej woli, a nie dlatego ze czterdziestoparoletni dziadkow
                                                    > ie na nich nie leca i nie dlatego ze nie maja okazji zeby sie z nimi bzyknac.

                                                    Ty akurat dobrze wiesz co mnie się marzy.
                                                    Nie ma to nic wspólnego z masturbującymi się młódkami. No może z masturbacją ma. W towarzystwie młódek to mnie się mod ojcowski włącza. Raz nastąpiła malfunkcja tego modu.

                                                    Jeśli chodzi o spędzanie czasu to też się dziwię przecież nikogo nie przymuszam.
                                                    Pewnie robię za maskotkę albo osobliwość.

                                                    > Zreszta mlodosc zawsze ciagnie do mlodosci, tak bylo jest i bedzie.
                                                    > Taaa, skrywaja romans ze starym dziadkiem. Juz to widze. Najpierw musialyby marzyc zeby takiego dziadka w ogole dotknac :-)

                                                    Nie. Ja tylko twierdzę, że gdyby dotknęły, Ty byś się o tym nie dowiedziała.
                                                  • mabelle2000 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 17.12.17, 06:50
                                                    lybbla napisał:

                                                    > I części z nich się to udaje. Pozostaje jednak część, którym się to nie udaje.
                                                    > Ani się obejrzą a tu 27 urodziny. Wtedy już 40latkowie nie są tacy odrażający :
                                                    > )
                                                    > Czysto teoretycznie mogliby mieć dzieci w ich wieku:P

                                                    Jesli dobrze licze to miedzy 27 a 40 jest 13 lat roznicy. Zadna miara wiec taki czterdziestolatek nie moglby byc ojcem 27 latki. Nadal wiec nic sie nie zmienia w kwestii akceptowalnej dla mlodej dziewczyny roznicy wieku. Wiec nie wiem czy zle Ci sie cos porachowalo, czy nachalnie probujesz przemycic info, ze jestes zajebiscie atrakcyjny dla mlodek? ;-)

                                                    > Jak pytasz 23 latki o 46+ latki to dostajesz oczywistą odpowiedź.

                                                    Bo miedzy 23, a 46 jest roznica pokolen. Miedzy 27 a 46 tez jest, wiec nie spodziewam sie zeby nagle facet dobiegajacy piecdziesiatki stal sie atrakcyjnym obiektem seksualnym dla dziewczyny, ktora nie ma jeszcze trzydziestki. Jesli takie sie zdarzaja, to jest to rzadkosc, a nie norma.

                                                    > . W towarzystwie młódek to mnie się mod ojcowski włącza. Raz nastąpiła malfunkc
                                                    > ja tego modu.

                                                    I z tego razu probujesz wysnuc wnioski, ze atrakcyjnosc mezczyzny rosnie po czterdziestce ? No niesamowite :-) To moze napisz czym nadzwyczajnym mogles sie wykazac? Mlodka padla z zachwytu czy tradycyjnie po krotkim czasie stwierdzila jednak, ze do zycia dziadki sie nie nadaja?

                                                    > Jeśli chodzi o spędzanie czasu to też się dziwię przecież nikogo nie przymuszam

                                                    Te dziewczyny MIESZKAJA ze swoimi chlopakami, wiec o takie spedzanie czasu mi chodzilo, a nie ze przy kawie przez godzinke popitole sobie grzecznie ze starszawym tatusiem kolezanki.

                                                    > .
                                                    > Pewnie robię za maskotkę albo osobliwość.

                                                    Z pewnoscia chcialbys robic i z pewnoscia wyciagasz z tego wnioski ze starsi mezczyzni sa dla mlodych kobiet atrakcyjni erotycznie. Jak mowia Niemcy- hauptsache selbstbewusstsein ;-)

                                                    > Nie. Ja tylko twierdzę, że gdyby dotknęły, Ty byś się o tym nie dowiedziała.

                                                    Slusznie, bo nie ma sie czym chwalic :-D
                                                  • lybbla Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 17.12.17, 16:47
                                                    mabelle2000 napisała:


                                                    > > Czysto teoretycznie mogliby mieć dzieci w ich wieku:P
                                                    >
                                                    > Jesli dobrze licze to miedzy 27 a 40 jest 13 lat roznicy. Zadna miara wiec taki
                                                    > czterdziestolatek nie moglby byc ojcem 27 latki.

                                                    Czysto teoretycznie mógłby.

                                                    > Nadal wiec nic sie nie zmieni
                                                    > a w kwestii akceptowalnej dla mlodej dziewczyny roznicy wieku.

                                                    A podasz tę akceptowalną dla młodej dziewczyny różnicę wieku czy dalej
                                                    będziesz dyskutować ze ścianą?

                                                    > Wiec nie wiem czy zle Ci sie cos porachowalo, czy nachalnie probujesz przemycic info, ze jestes zajebiscie atrakcyjny dla mlodek? ;-)

                                                    Co sobie dośpiewasz to Twoje:P
                                                    Ująłbym to tak, nie narzekam na brak zainteresowania i to przy zerowej aktywności z mojej strony. Kutuzow też nie narzeka (wśród 27+). Ty też nie narzekasz na brak zainteresowania;)

                                                    > Bo miedzy 23, a 46 jest roznica pokolen. Miedzy 27 a 46 tez jest, wiec nie spod
                                                    > ziewam sie zeby nagle facet dobiegajacy piecdziesiatki stal sie atrakcyjnym obi
                                                    > ektem seksualnym dla dziewczyny, ktora nie ma jeszcze trzydziestki. Jesli takie
                                                    > sie zdarzaja, to jest to rzadkosc, a nie norma.

                                                    Ale czy ktoś kwestionuje to co napisałaś powyżej. To banalnie oczywiste.
                                                    Jeszcze raz, AKCEPTOWALNA różnica wieku wynosi
                                                    10 lat dla kobiet poniżej 25 roku
                                                    15 lat dla kobiet powyżej 27 roku
                                                    Ustosunkujesz się do tego czy dalej będziesz przeginać w stronę oczywistych bzdetów.

                                                    > I z tego razu probujesz wysnuc wnioski, ze atrakcyjnosc mezczyzny rosnie po czt
                                                    > erdziestce ? No niesamowite :-)

                                                    Nie. Tuż przed 40 atrakcyjność mężczyzny osiąga szczyt potem spada.

                                                    > To moze napisz czym nadzwyczajnym mogles sie wy
                                                    > kazac?

                                                    Doświadczeniem.

                                                    > Mlodka padla z zachwytu czy tradycyjnie po krotkim czasie stwierdzila je
                                                    > dnak, ze do zycia dziadki sie nie nadaja?

                                                    Różnie bywało. Miałem cztery dłuższe związki,
                                                    pierwszy się rozpadł bo dziewczę pojechało do Australii robić karierę,
                                                    drugi bo czułem się jak samiec rozpłodowy,
                                                    trzeci bo się zakochałem w innej,
                                                    czwarty bo nadawałem się tylko do ruchania:)

                                                    Krótsze związki są też ciekawe bo jakieś takie niedokończone.


                                                    > Te dziewczyny MIESZKAJA ze swoimi chlopakami, wiec o takie spedzanie czasu mi chodzilo, a nie ze przy kawie przez godzinke popitole sobie grzecznie ze starsza wym tatusiem kolezanki.

                                                    To są bardzo niegrzeczne dziewczęta:)


                                                    > Z pewnoscia chcialbys robic i z pewnoscia wyciagasz z tego wnioski ze starsi me
                                                    > zczyzni sa dla mlodych kobiet atrakcyjni erotycznie.

                                                    No Kutuzow z całą pewnością ;)

                                                    > Jak mowia Niemcy- hauptsac he selbstbewusstsein ;-)

                                                    PUA też tak mówią :P

                                                    > Slusznie, bo nie ma sie czym chwalic :-D

                                                    Bo Ty byś chciała się chwalić, one mają inne potrzeby. :D
                                                  • mabelle2000 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 18.12.17, 23:36
                                                    lybbla napisał:

                                                    > mabelle2000 napisała:

                                                    > Czysto teoretycznie mógłby.

                                                    Ilu znasz trzynastoletnich ojcow?

                                                    > A podasz tę akceptowalną dla młodej dziewczyny różnicę wieku czy dalej
                                                    > będziesz dyskutować ze ścianą?

                                                    Z czym Ty masz Lybbla problem? Miedzy noworodkiem, a pieciolatkiem jest przepasc. Wielka roznica jest miedzy pieciolatkiem i dziesieciolatkiem, dziesieciolatkiem i pietnastolatkiem, pietnastolatkiem i dwudziestolatkiem. Tak sie dzieje do osiagniecia pelnej dojrzalosci. Wtedy roznica wieku pomiedzy doroslymi, dojrzalymi ludzmi zaczyna sie zacierac. Im wyzszy stopien dojrzalosci, tym wieksza tolerancja dla roznicy wieku. Bariera sprytnie obmyslona przez nature jest wlasnie roznica pokolen. Dlatego zwiazki osob o duzej czy tez bardzo duzej roznicy wieku sa rzadkoscia.

                                                    > Co sobie dośpiewasz to Twoje:P
                                                    > Ująłbym to tak, nie narzekam na brak zainteresowania i to przy zerowej aktywnoś
                                                    > ci z mojej strony. Kutuzow też nie narzeka (wśród 27+). Ty też nie narzekasz na
                                                    > brak zainteresowania;)

                                                    Watek jest nie o tym czy ktos ma w ogole powodzenie tylko czy jest w stanie wzbudzic pozadanie u osob z mlodszego pokolenia. Nie doczytales?

                                                    > Doświadczeniem.

                                                    Jesli spotyka sie kogos szczegolnego, innego niz wszyscy, to wtedy tworzy sie wlasny swiat. Najlepszy z najlepszych. Wtedy to co nazywasz doswiadczeniem, to co jest przeszloscia, mozna sobie w buty wsadzic.

                                                    > Różnie bywało. Miałem cztery dłuższe związki,
                                                    > pierwszy się rozpadł bo dziewczę pojechało do Australii robić karierę,
                                                    > drugi bo czułem się jak samiec rozpłodowy,
                                                    > trzeci bo się zakochałem w innej,
                                                    > czwarty bo nadawałem się tylko do ruchania:)

                                                    Pytanie bylo o mlodki.

                                                    > Krótsze związki są też ciekawe bo jakieś takie niedokończone.

                                                    Krotsze zwiazki sa po to zeby wyciagnac jakies wnioski, snuc refleksje dlaczego sie zakonczyly. Tak mysle.

                                                    > Bo Ty byś chciała się chwalić, one mają inne potrzeby. :D

                                                    Taaa, stary dziadek pokaze im kraine rozkoszy :-D Dla niektorych samo dotykanie starszawego ciala moze okazac sie bolesne ;-)))
                                                  • lybbla Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 19.12.17, 04:54
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > lybbla napisał:
                                                    >
                                                    > > mabelle2000 napisała:
                                                    >
                                                    > > Czysto teoretycznie mógłby.
                                                    >
                                                    > Ilu znasz trzynastoletnich ojcow?

                                                    Nie rozumiesz zwrotu `czysto teoretycznie'.

                                                    Kiedyś w trójce redaktor Wałkucki był cały poranek zszokowany wiadomością,
                                                    że w parku zatrzymano uprawiającą seks trójkę ludzi. Ona miała 16 lat oni po 13.


                                                    > Z czym Ty masz Lybbla problem? Bariera sprytnie obmyslona przez nature jest wlasnie roznica pokolen. Dlatego zwiazki osob o duzej czy tez bardzo duzej roznicy wieku sa rzadkoscia.

                                                    Z tym, że piszesz to co ja i sugerujesz, że masz inne zdanie.
                                                    Pytam się Ciebie wprost: różnica 10 lat jest akceptowalna wg Ciebie czy nie jest?


                                                    Natura tak to obmyśliła, że samice preferują silniejszych (u ludzi oznacza to starszych ale nie za starych) samców. Stąd duża różnica wieku jest rzadkością.
                                                    Patrz mi na usta: jeśli chcesz rozmawiać o dużej różnicy wieku idź do Kutuzowa.


                                                    > Watek jest nie o tym czy ktos ma w ogole powodzenie tylko czy jest w stanie wzb
                                                    > udzic pozadanie u osob z mlodszego pokolenia. Nie doczytales?

                                                    Ty jesteś w stanie, Kutuzow jest w stanie, ja jestem w stanie. nie dociera?

                                                    >
                                                    > > Doświadczeniem.
                                                    >
                                                    > Jesli spotyka sie kogos szczegolnego, innego niz wszyscy, to wtedy tworzy sie w
                                                    > lasny swiat. Najlepszy z najlepszych. Wtedy to co nazywasz doswiadczeniem, to c
                                                    > o jest przeszloscia, mozna sobie w buty wsadzic.

                                                    Ryzykowne zachowania wymagają doświadczenia inaczej budzisz się z pokiereszowanymi skrzydłami :P

                                                    > Pytanie bylo o mlodki.
                                                    -14,-5,-18,-1
                                                    Wybierz sobie co młódka a co nie.

                                                    > Krotsze zwiazki sa po to zeby wyciagnac jakies wnioski, snuc refleksje dlaczego
                                                    > sie zakonczyly. Tak mysle.

                                                    Od tego to są te dłuższe związki. Krótsze mają tendencję do nawracania.

                                                    > Taaa, stary dziadek pokaze im kraine rozkoszy :-D Dla niektorych samo dotykanie
                                                    > starszawego ciala moze okazac sie bolesne ;-)))

                                                    Doświadczenie uczy by na siłę się nie pchać tam gdzie Ciebie nie chcą,
                                                    więc skąd się Ci ten ból bierze. Zanim pokażemy krainę rozkoszy pokazujemy co innego. Jak mawia jeden złotousty, szwedzki stół dla kobiet. :P
                                                  • mabelle2000 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 19.12.17, 10:00
                                                    lybbla napisał:

                                                    > Nie rozumiesz zwrotu `czysto teoretycznie'.
                                                    > Kiedyś w trójce redaktor Wałkucki był cały poranek zszokowany wiadomością,
                                                    > że w parku zatrzymano uprawiającą seks trójkę ludzi. Ona miała 16 lat oni po 13

                                                    Co nie zmienia faktu, ze wiekszosc trzynastolatkow nie uprawia jeszcze seksu, a bardzo niewielki procent zostaje ojcami. Te fakty mozna wiec pominac, bo niczego nie wnosza. 13 lat nadal nie stanowi o roznicy pokolen.

                                                    > Z tym, że piszesz to co ja i sugerujesz, że masz inne zdanie.

                                                    Wiesz co w Tobie jest wkurwiajace? Wciaz probujesz kreowac sie na znawce kobiet, ktory zna je lepiej niz one same. Ba, Ty nawet wiesz z kim sie pieprza, dlaczego i w jakim wieku.

                                                    > Pytam się Ciebie wprost: różnica 10 lat jest akceptowalna wg Ciebie czy nie jes
                                                    > t?

                                                    Dla mnie? Ale przeciez ja jestem starsza pania. Gdybym miala sie z kims bzykac teraz i tylko bzykac, to na pewno bylby to mlodszy mezczyzna. Ze starszymi jest ten problem, ze im sie wydaje, ze maja doswiadczenie. Starego osla strasznie ciezko przekonac np. do tego ze kobieta ma nieskonczony erotyczny potencjal. Stary pierdziel robi tylko to co mu sie wydaje ze jest skuteczne ;-)

                                                    > Ty jesteś w stanie, Kutuzow jest w stanie, ja jestem w stanie. nie dociera?

                                                    Nie zajmuje sie pojedynczymi przypadkami, bo to wyjatek od reguly, a nie norma, wiec badz laskaw nie sugerowac ze chca Ci masowo w spodniach grzebac malolaty, Kutuzowowi te same malolaty wskakuja do lozka, a na moj widok slini sie stado mlodziencow, bo to zwyczajnie nieprawda.

                                                    > Ryzykowne zachowania wymagają doświadczenia inaczej budzisz się z pokiereszowan
                                                    > ymi skrzydłami :P

                                                    Doswiadczenia w czym, pytam sie po raz drugi?


                                                    > Od tego to są te dłuższe związki. Krótsze mają tendencję do nawracania.

                                                    Mnie to sie w ogole wydaje, ze jak komus mnoza sie zwiazki jak kroliki, albo co gorsza ma rownoczesnie kilka rownoleglych ( np z zona i kochanka), to znaczy ze jego "przydatnosc" zwiazkowa jest zerowa.


                                                    > Doświadczenie uczy by na siłę się nie pchać tam gdzie Ciebie nie chcą,
                                                    > więc skąd się Ci ten ból bierze.

                                                    "Bol" mi sie bierze z moich wlasnych doswiadczen, ktore sa udzialem wielu, wielu kobiet, ze mezczyzni w wieku wlasnego ojca sa przezroczysci.

                                                    Zanim pokażemy krainę rozkoszy pokazujemy co i
                                                    > nnego. Jak mawia jeden złotousty, szwedzki stół dla kobiet. :P

                                                    Zaden mezczyzna nie pokazal mi jeszcze szwedzkiego stolu. Serio. No nie zebym miala z tym problem, przyjmuje ze kazdy ma swoje ograniczenia. Ja tez.
                                                  • sabat3 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 19.12.17, 11:33
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    > Zaden mezczyzna nie pokazal mi jeszcze szwedzkiego stolu. Serio.

                                                    Będę pierwszy!

                                                    www.ikea.com/pl/pl/catalog/products/60152340/
                                                  • mabelle2000 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 19.12.17, 11:53
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > Będę pierwszy!
                                                    >
                                                    > www.ikea.com/pl/pl/catalog/products/60152340/

                                                    O w morde jeza, a juz sie przestraszylam, ze blad ortograficzny zrobilam :-D
                                                  • lybbla Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 19.12.17, 17:08
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > Co nie zmienia faktu, ze wiekszosc trzynastolatkow nie uprawia jeszcze seksu, a
                                                    > bardzo niewielki procent zostaje ojcami. Te fakty mozna wiec pominac, bo nicze
                                                    > go nie wnosza. 13 lat nadal nie stanowi o roznicy pokolen.

                                                    Ja rozumiem to co napisałaś powyżej następująco: tak Liblu w pełni się z Tobą zgadzam, 13 lat starszy mężczyzna może zwilzac kobietę.


                                                    > Wiesz co w Tobie jest wkurwiajace? Wciaz probujesz kreowac sie na znawce kobiet
                                                    > , ktory zna je lepiej niz one same. Ba, Ty nawet wiesz z kim sie pieprza, dlacz
                                                    > ego i w jakim wieku.

                                                    Ja nigdy nie mówię o wszystkich kobietach. Wypowiadam się o kobietach atrakcyjnych dla mnie i dla których ja jestem atrakcyjny, to ogranicza:p I od zawsze piszę, że kobiety są takie różne, trudno znaleźć wspólne cechy są pewne wspolne rysy ale to raczej mgliste dywagacje niż rzetelna wiedza :p Natomiast kłamstwa naszych babć i matek dementuje razem z innymi facetami z tego forum momentalnie.


                                                    > Dla mnie? Ale przeciez ja jestem starsza pania. Gdybym miala sie z kims bzykac
                                                    > teraz i tylko bzykac, to na pewno bylby to mlodszy mezczyzna.

                                                    I nagłe przejście na siebie. Nie, np dla córek.

                                                    Ze starszymi jest
                                                    > ten problem, ze im sie wydaje, ze maja doswiadczenie. Starego osla strasznie c
                                                    > iezko przekonac np. do tego ze kobieta ma nieskonczony erotyczny potencjal. Sta
                                                    > ry pierdziel robi tylko to co mu sie wydaje ze jest skuteczne ;-)

                                                    A to nie jest tak, że takiego osła spuszcza się po pierwszym seksie? ;)


                                                    >

                                                    > Nie zajmuje sie pojedynczymi przypadkami, bo to wyjatek od reguly, a nie norma
                                                    > , wiec badz laskaw nie sugerowac ze chca Ci masowo w spodniach grzebac malolaty
                                                    > , Kutuzowowi te same malolaty wskakuja do lozka, a na moj widok slini sie stado
                                                    > mlodziencow, bo to zwyczajnie nieprawda.


                                                    Niczego takiego nie powiedziałem. Dla własnych potrzeb tworzysz potwora i potem krzyczysz 'a masz Ty niedobry potworze'. Masowo heh sama jesteś masowa.
                                                    W moim przypadku nie wiem, dawno nie sprawdzałem jaka jest skala tego wskakiwania.

                                                    >
                                                    >
                                                    > Doswiadczenia w czym, pytam sie po raz drugi?

                                                    W braniu kobiecości na klate.


                                                    > "Bol" mi sie bierze z moich wlasnych doswiadczen, ktore sa udzialem wielu, wiel
                                                    > u kobiet, ze mezczyzni w wieku wlasnego ojca sa przezroczysci.

                                                    No ale z kim na ten temat polemizujesz?
                                                    Bo na pewno nie ze mną.

                                                    > Zaden mezczyzna nie pokazal mi jeszcze szwedzkiego stolu. Serio. No nie zebym m
                                                    > iala z tym problem, przyjmuje ze kazdy ma swoje ograniczenia. Ja tez.

                                                    O ile pamiętam to nasz złotousty przedstawił stół na którym leżą mężczyzni a kobiety wybierają wedle uznania. Innymi słowy wybierasz kogo chcesz i na kogo masz ochotę.
                                                  • aandzia43 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 19.12.17, 17:13
                                                    > Ze starszymi jest
                                                    > > ten problem, ze im sie wydaje, ze maja doswiadczenie. Starego osla stras
                                                    > znie c
                                                    > > iezko przekonac np. do tego ze kobieta ma nieskonczony erotyczny potencja
                                                    > l. Sta
                                                    > > ry pierdziel robi tylko to co mu sie wydaje ze jest skuteczne ;-)
                                                    >
                                                    > A to nie jest tak, że takiego osła spuszcza się po pierwszym seksie? ;)

                                                    Owszem, spuszcza się po rynnie takiego osła bez względu na to czy stary, czy młody. Ale osioł już sobie zakonotował i chwali się "lecą na mnie" ;-)

                                                    Natomiast kłamstwa n
                                                    > aszych babć i matek dementuje razem z innymi facetami z tego forum momentalnie.

                                                    Jakie, bo nie załapałam?
                                                  • sabat3 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 19.12.17, 17:31
                                                    aandzia43 napisała:
                                                    > Owszem, spuszcza się po rynnie takiego osła bez względu na to czy stary, czy mł
                                                    > ody. Ale osioł już sobie zakonotował i chwali się "lecą na mnie" ;-)

                                                    I ma racje, bo dla wiekszosci mezczyzn seks jest dostepny wylacznie w stalych zwiazkach, po dlugich staraniach i zabiegach ze strony mezczyzny. Z pewnoscia nie od razu.
                                                  • lybbla Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 19.12.17, 18:46
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    > > A to nie jest tak, że takiego osła spuszcza się po pierwszym seksie? ;)
                                                    >
                                                    > Owszem, spuszcza się po rynnie takiego osła bez względu na to czy stary, czy mł
                                                    > ody. Ale osioł już sobie zakonotował i chwali się "lecą na mnie" ;-)

                                                    Czyli jak się nie spuszcza po rynnie to nie osiol?
                                                    :)
                                                    Otóż to jest pierwsze uproszczenie, bo bywa tak, że on w seksie jest do kitu ale ja go kocham.

                                                    >
                                                    > Natomiast kłamstwa n
                                                    > > aszych babć i matek dementuje razem z innymi facetami z tego forum moment
                                                    > alnie.
                                                    >
                                                    > Jakie, bo nie załapałam?

                                                    Ogólnie.
                                                    Że jak mężczyzna chce iść z kobietą do łóżka to coś musi. Otóż jeśli musi to lepiej niech do łóżka z tą kobietą nie idzie.

                                                    W szczególności:
                                                    Nie musi być co najwyżej 5 lat starszy.

                                                    Jak się podoba to nic kobiety nie powstrzyma.
                                                  • gogol77 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 19.12.17, 17:31
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    > Zaden mezczyzna nie pokazal mi jeszcze szwedzkiego stolu. Serio.>

                                                    Nie udzielam się w tym wątku bo ja jestem właśnie taki stary dziad, już przezroczysty :-(.
                                                    To co się będę wystawiał na szyderstwa!
                                                    Ale powiem tylko, że gdy byłem mocno 40+ a nawet 50+ to bywałem wpuszczany między nogi 25+ czy 30 mały plus i to w warunkach bardzo silnej konkurencji. I mimo, że związkowo - nie rokowałem.
                                                    I nie wyglądało na to, bym wzbudzał w nich odrazę (ten "ból") i żeby one te nogi rozkładały z innych pobudek niż ochota na seks.

                                                    Natomiast zainteresował mnie ten szwedzki stół, do którego to kochanek mógł by Cię zaprosić. Lybbla ma rację, że zanim pokażemy krainę rozkoszy - pokazujemy co innego, co akurat mamy. Zwilżający bajer?
                                                    To co by się tam na tym stole miało znajdować oprócz chleba z masełkiem żeby Ci się podobało?
                                                    Bo o ile się nie mylę, to Ty mabelle nie przesadzałaś ze zbyt rygorystycznym trzymaniem nóg razem (czytaj - lubisz się bzykać i czerpać z tego radość).
                                                    I co? Nie trafiłaś na stół full wypas? All inclusive? Kawior, ośmiorniczki?
                                                    Może próbka na jakiej przeprowadziłaś badania była za mała?
                                                  • aandzia43 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 19.12.17, 17:48
                                                    > Ale powiem tylko, że gdy byłem mocno 40+ a nawet 50+ to bywałem wpuszczany międ
                                                    > zy nogi 25+ czy 30 mały plus i to w warunkach bardzo silnej konkurencji. I mimo
                                                    > , że związkowo - nie rokowałem.

                                                    Bo najwyraźniej należysz do tej małej grupki facetów w ogóle atrakcyjnych dla kobiet. Miałeś branie w młodości (no nie tej bardzo wczesnej bo wtedy atmosfera była mało sprzyjająca promiskuityzmowi młodzieży), miałeś i później bo do wcześniejszej atrakcyjności dołączyłeś powolny proces starzenia i młodzieńczy błysk w oku. Ząb czasu nie gryzł cię szybko. Więc ci niektóre młódki (te zorientowane na starszych lub te akurat zaciekawione zjawiskiem) dawały nawet jak miałeś 50.
                                                  • sabat3 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 19.12.17, 17:50
                                                    aandzia43 napisała:
                                                    > Bo najwyraźniej należysz do tej małej grupki facetów w ogóle atrakcyjnych dla k
                                                    > obiet.

                                                    Dokladnie!
                                                  • aandzia43 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 19.12.17, 18:18
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > aandzia43 napisała:
                                                    > > Bo najwyraźniej należysz do tej małej grupki facetów w ogóle atrakcyjnych
                                                    > dla k
                                                    > > obiet.
                                                    >
                                                    > Dokladnie!

                                                    No więc ja bym podsumowała dyskusję tak: niektórzy (nieliczni) mężczyźni 35+ i więcej mają branie u niektórych kobiet 20+. Czasem, zazwyczaj jednorazowo, do grona młódek zorientowanych na starszych dołączają młódki zwyczajnie ciekawskie. Ale gadać że starsi mężczyźni mają branie u młodych... Nadużycie.
                                                    Aha, piszę wyłącznie o realizowaniu przez młódki pociągu erotycznego. Żadne inne zamysły, plany i machinacje młódek mnie tu nie interesują.
                                                  • proteinawy Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 19.12.17, 19:14
                                                    > Ale gadać że starsi mężczyźni mają branie u młodych... Nadużycie. <

                                                    Tak nikt nie mowi, chodzi o dwa czy trzy konkretne forumowe przypadki (zalezy jak liczyć Gogola).
                                                  • lybbla Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 19.12.17, 19:55
                                                    proteinawy napisał(a):

                                                    > > Ale gadać że starsi mężczyźni mają branie u młodych... Nadużycie. <
                                                    >
                                                    > Tak nikt nie mowi, chodzi o dwa czy trzy konkretne forumowe przypadki (zalezy j
                                                    > ak liczyć Gogola).

                                                    Nawet ja tak nie mówię. Ile tam jest `if'.
                                                  • lybbla Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 19.12.17, 19:45
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    >
                                                    > No więc ja bym podsumowała dyskusję tak: niektórzy (nieliczni) mężczyźni 35+ i
                                                    > więcej mają branie u niektórych kobiet 20+.

                                                    Nie, 35+ u 25+

                                                    Czasem, zazwyczaj jednorazowo, do g
                                                    > rona młódek zorientowanych na starszych dołączają młódki zwyczajnie ciekawskie.

                                                    Skad to jednorazowo?

                                                    > Ale gadać że starsi mężczyźni mają branie u młodych... Nadużycie.

                                                    Zależy jak zdefiniujesz starsi.

                                                    > Aha, piszę wyłącznie o realizowaniu przez młódki pociągu erotycznego. Żadne inn
                                                    > e zamysły, plany i machinacje młódek mnie tu nie interesują.

                                                    Tylko o tym piszemy. :)

                                                    Wytkne Ci Aandzia niespojnosc.
                                                    Piszesz, że chciałas sprawdzić zabobon 'o co kaman z tymi podobno pociągajacymi starszymi facetami'. Oznacza to, że taki zabobon istniał w Twoim pokoleniu. Co więc zrobiłaś? Wyrwałas faceta +17. Słownie jednego faceta po czym triumfalnie obwiescilas światu, to nie działa. Tak się nie walczy z zabobonami:)

                                                  • aandzia43 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 19.12.17, 20:20

                                                    > Czasem, zazwyczaj jednorazowo, do g
                                                    > > rona młódek zorientowanych na starszych dołączają młódki zwyczajnie cieka
                                                    > wskie.
                                                    >
                                                    > Skad to jednorazowo?

                                                    W sensie że raz, dwa razt w życiu. Oczywiście bzyknac się mogą x tym jednym więcej niż raz ;-)

                                                    >
                                                    > Wytkne Ci Aandzia niespojnosc.
                                                    > Piszesz, że chciałas sprawdzić zabobon 'o co kaman z tymi podobno pociągajacymi
                                                    > starszymi facetami'. Oznacza to, że taki zabobon istniał w Twoim pokoleniu. Co
                                                    > więc zrobiłaś? Wyrwałas faceta +17. Słownie jednego faceta po czym triumfalnie
                                                    > obwiescilas światu, to nie działa. Tak się nie walczy z zabobonami:)

                                                    Zaraz tam zabobon, jakieś resztki swądu po wiekach gdy stary kojarzył się z bogaty ;-)
                                                    Nie wyrwałam tylko dałam się wyrwać. W ogóle nie brałam go pod uwagę, ale stwierdziłam że chce mi się bzykać, nie jestem sparowana aktualnie, facet wygląda młodo, energicznie i jest odważny. Było spoko, bzyknęliśmy sie trzy razy, potem wyjeżdżałam z praktyk. Chciał dalszego ciągu, delikatnie odmówiłam. Romansu znaczy się, bo żonaty to on był ;-) Czego to sobie człowiek nie przypomina przy okazji dyskusji na forum ;-)
                                                  • mabelle2000 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 19.12.17, 21:34
                                                    gogol77 napisał:

                                                    > Bo o ile się nie mylę, to Ty mabelle nie przesadzałaś ze zbyt rygorystycznym tr
                                                    > zymaniem nóg razem (czytaj - lubisz się bzykać i czerpać z tego radość).
                                                    > I co? Nie trafiłaś na stół full wypas? All inclusive? Kawior, ośmiorniczki?

                                                    Trafilam, tylko ja dla dla niego najwyrazniej nie bylam kawiorem, co najwyzej jedna z osmiu nozek osmiorniczki :-D

                                                    > Może próbka na jakiej przeprowadziłaś badania była za mała?

                                                    Mnie to by najlepiej pasowalo Gogol zeby bylo jak u wilkow. Samica alfa z samcem alfa zawsze sie uzupelniaja, wspolpracuja ze soba, dzialaja razem, nie konkuruja ze soba, wiedza ze jako para sa najsilniejsi. I jak samiec alfa zostanie ranny na polowaniu, to ona przejmuje jego obowiazku do czasu az on wroci do sil.
                                                    Szkoda ze u ludzi tak sie nie dzieje.


                                                  • sabat3 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 19.12.17, 21:49
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    > Mnie to by najlepiej pasowalo Gogol zeby bylo jak u wilkow. Samica alfa z samce
                                                    > m alfa zawsze sie uzupelniaja, wspolpracuja ze soba, dzialaja razem, nie konkur
                                                    > uja ze soba, wiedza ze jako para sa najsilniejsi. I jak samiec alfa zostanie ra
                                                    > nny na polowaniu, to ona przejmuje jego obowiazku do czasu az on wroci do sil.
                                                    > Szkoda ze u ludzi tak sie nie dzieje.

                                                    Ja bym wolal, zeby jednak bylo jak u bonobo, bo zycie seksualne wilkow jest, o ile dobrze pamietam, nadzwyczaj skromne ;)
                                                  • mabelle2000 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 19.12.17, 22:00
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > Ja bym wolal, zeby jednak bylo jak u bonobo,

                                                    A co zrobisz jak bedzie duzo chetnych do pukania , ale wszyscy beda chcieli Ciebie w dupe?;-)
                                                  • lybbla Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 19.12.17, 21:59
                                                    mabelle2000 napisała:


                                                    > Trafilam, tylko ja dla dla niego najwyrazniej nie bylam kawiorem, co najwyzej j
                                                    > edna z osmiu nozek osmiorniczki :-D

                                                    Pewnie wegetarianin. Bo to niemożliwe by Ciebie jakiś facet nie uważał za
                                                    creme de la creme :P

                                                    >
                                                    > > Może próbka na jakiej przeprowadziłaś badania była za mała?
                                                    >
                                                    > Mnie to by najlepiej pasowalo Gogol zeby bylo jak u wilkow. Samica alfa z samce
                                                    > m alfa zawsze sie uzupelniaja, wspolpracuja ze soba, dzialaja razem, nie konkur
                                                    > uja ze soba, wiedza ze jako para sa najsilniejsi. I jak samiec alfa zostanie ra
                                                    > nny na polowaniu, to ona przejmuje jego obowiazku do czasu az on wroci do sil.
                                                    > Szkoda ze u ludzi tak sie nie dzieje.

                                                    Ale jak tak pomyślę o byciu rannym na polowaniu to jednak zaczynam mieć wąpliwości :P

                                                    Ty masz koty skąd te myśli o psowatych?
                                                  • gogol77 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 19.12.17, 22:01
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    > Mnie to by najlepiej pasowalo Gogol zeby bylo jak u wilkow. Samica alfa z samcem alfa zawsze sie uzupelniaja, wspolpracuja ze soba, dzialaja razem, nie konkuruja ze soba, wiedza ze jako para sa najsilniejsi. I jak samiec alfa zostanie ranny na polowaniu, to ona przejmuje jego obowiazku do czasu az on wroci do sil.

                                                    Lubię to

                                                    >Szkoda ze u ludzi tak sie nie dzieje>
                                                    Dzieje się ale nic nie trwa wiecznie. A u wilków oni tak do śmierci?
                                                    No i pytanie czy wilk samiec alfa nie bzyka gdzieś na boku innych fajnych pań. Monogamista?
                                                    To może ja bym wolał jak u lwów - pan lew ma haremik i czuwa nad całością siedząc gdzieś wyżej na skale a panie polują.
                                                    Problem w tym, że u lwów to żeby tak mieć - on musiał wcześniej przepędzić wszystkich konkurentów ze stada. I tu mogło by być różnie. Bo to on mógłby być przepędzony.
                                                  • mabelle2000 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 20.12.17, 00:07
                                                    gogol77 napisał:

                                                    > Monogamista?

                                                    Tak. I tylko on ma prawo sie rozmnazac:-)

                                                    > To może ja bym wolał jak u lwów - pan lew ma haremik i czuwa nad całością siedz
                                                    > ąc gdzieś wyżej na skale a panie polują.

                                                    No widzisz Gogol sam, ze wiekszosc woli byc leniwym lwem niz monogamicznym samcem alfa. Zamoczyc sobie u kazdej i jeszcze udac ze nie widac jak ktos i te jego stado wyrucha. Po co miec samice alfa, najlepsza z samic, waleczna, oddana i wierna, skoro mozna udac, ze sie jest wlascicielem kilku dziur ;-)


                                                  • aandzia43 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 18.12.17, 22:03
                                                    > > Nie. Ja tylko twierdzę, że gdyby dotknęły, Ty byś się o tym nie dowiedzia
                                                    > ła.
                                                    >
                                                    > Slusznie, bo nie ma sie czym chwalic :-D

                                                    Bez przesady, Mabelle, nie ma się też z czym kryć. Ciekawość nowego, otwartość na drugiego człowieka choć jest z innej bajki (wiekowej tym razem), chwilowy zawrót głowy - ludzie czasem wychodzą poza swoje schematy choć zasadniczo przez większą część życia czują się w nich dobrze. Więc młódki czasem bzykają się z panami dwadzieścia plus choć zasadniczo wolą rówieśników. I to bez kasy i prezentów czy beretu zrytego brakiem ojca.
                                                  • mabelle2000 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 18.12.17, 22:46
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    > Bez przesady, Mabelle, nie ma się też z czym kryć.

                                                    To " bez przesady" to chyba do Lybbli, bo to on twierdzi ze mlodki ukrywaja bzykanie ze starszymi. Ja sobie tylko zazartowalam ze nie ma sie czym chwalic.

                                                    Ciekawość nowego, otwartość
                                                    > na drugiego człowieka choć jest z innej bajki (wiekowej tym razem), chwilowy za
                                                    > wrót głowy - ludzie czasem wychodzą poza swoje schematy choć zasadniczo przez w
                                                    > iększą część życia czują się w nich dobrze. Więc młódki czasem bzykają się z pa
                                                    > nami dwadzieścia plus choć zasadniczo wolą rówieśników. I to bez kasy i prezent
                                                    > ów czy beretu zrytego brakiem ojca.

                                                    Slowo kluczowe " czasem". Zdecydowana wiekszosc ma do starszych panow stosunek taki jak do wlasnego ojca -
                                                    czyli mix braku pozadania z poblazliwoscia.
                                                    Fascynacje miedzypokoleniowe oczywiscie sie zdarzaja, ale wtedy najczesciej sa oglaszane swiatu jako cud pod haslem " prawdziwa milosc nie patrzy na metryke" ;-)
                                                  • aandzia43 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 18.12.17, 23:18
                                                    mabell
                                                    >
                                                    > To " bez przesady" to chyba do Lybbli, bo to on twierdzi ze mlodki ukrywaja bzy
                                                    > kanie ze starszymi. Ja sobie tylko zazartowalam ze nie ma sie czym chwalic.

                                                    A to sorry, nie zrozumiałam że to żart :-)


                                                    > Ciekawość nowego, otwartość
                                                    > > na drugiego człowieka choć jest z innej bajki (wiekowej tym razem), chwil
                                                    > owy za
                                                    > > wrót głowy - ludzie czasem wychodzą poza swoje schematy choć zasadniczo p
                                                    > rzez w
                                                    > > iększą część życia czują się w nich dobrze. Więc młódki czasem bzykają si
                                                    > ę z pa
                                                    > > nami dwadzieścia plus choć zasadniczo wolą rówieśników. I to bez kasy i p
                                                    > rezent
                                                    > > ów czy beretu zrytego brakiem ojca.
                                                    >
                                                    > Slowo kluczowe " czasem". Zdecydowana wiekszosc ma do starszych panow stosunek
                                                    > taki jak do wlasnego ojca -
                                                    > czyli mix braku pozadania z poblazliwoscia.
                                                    > Fascynacje miedzypokoleniowe oczywiscie sie zdarzaja, ale wtedy najczesciej sa
                                                    > oglaszane swiatu jako cud pod haslem " prawdziwa milosc nie patrzy na metryke"
                                                    > ;-)

                                                    Też tak myślę.
                                                  • proteinawy Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 19.12.17, 04:58
                                                    > Slowo kluczowe " czasem".

                                                    Czesto teoretycznie - po stronie Lybbli (i Kutuzowa) stoi wlasnie statystyka. Mianowicie podchodzą do sprawy metodycznie: zaczynajac od szerokiej bazy, wielu wstępnych kandydatek. „Czasem” starcza.

                                                    Po drugie: odróżniają sie na korzyść wobec przeciętnych dwudziestolatków i czterdziestolatków. Przeciętny dwudziestolatek jest zwiazkowo jak dziecko w porównaniu ze swoimi rówieśnicami. Przeciętny czterdziestolatek jest (jak ja) zwiazkowo skończony. Te silne, niezależne, stojące mocno na nogach dziewczyny, o ktorych mowisz, studiują na polibudzie czyli moga sobie w kandydatach przebierać jak w ulęgałkach. Z moich studiów pamietam takie uczelnie (krakowska polibuda i AGH) ale pamietam tez kilka o odwróconych proporcjach. Kasiasty i przystojny starszy pan miał szanse wyróżnić sie na korzysc. Potwierdzam obserwacje Lybbli - otwartość na nowe doświadczenia w tym wieku jest fenomenalna i gwałtownie sie zmienia przed 30.

                                                    Bottom line: dla obu „czasem” zupełnie wystarcza.
                                                  • aandzia43 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 19.12.17, 09:37
                                                    proteinawy napisał(a):

                                                    > > Slowo kluczowe " czasem".
                                                    >
                                                    > Czesto teoretycznie - po stronie Lybbli (i Kutuzowa) stoi wlasnie statystyka. M
                                                    > ianowicie podchodzą do sprawy metodycznie: zaczynajac od szerokiej bazy, wielu
                                                    > wstępnych kandydatek. „Czasem” starcza.

                                                    Tak, "czasem" najwyraźniej wystarcza. I miodzio bo dwójka ludzi dostaje to, czego aktualnie chce od życia. Mężczyzn około czterdziestki zdatnych poderwać NIEBRZYDKĄ dwudziestkę jest mało (samce alfa, wyjątkowe spryciarze, jakiś jeszcze typ), dziewczyn programowo (cieleśnie, nie w celach zarobkowych) zainteresowanych panami około czterdziestki też jest mało. Czasem któraś nie zainteresowana programowo skusi się, bo młodzi ludzie są bardzo ciekawscy i wszystkiego muszą spróbować. Z tego powodu onegdaj pobzykałam się z panem pod czterdziestkę, choć byłam z frakcji "o co kurwa kaman z tymi podobno pociągającymi starszymi facetami?!".

                                                    >
                                                    > Po drugie: odróżniają sie na korzyść wobec przeciętnych dwudziestolatków i czte
                                                    > rdziestolatków. Przeciętny dwudziestolatek jest zwiazkowo jak dziecko w porówna
                                                    > niu ze swoimi rówieśnicami. Przeciętny czterdziestolatek jest (jak ja) zwiazko
                                                    > wo skończony. Te silne, niezależne, stojące mocno na nogach dziewczyny, o ktory
                                                    > ch mowisz, studiują na polibudzie czyli moga sobie w kandydatach przebierać jak
                                                    > w ulęgałkach. Z moich studiów pamietam takie uczelnie (krakowska polibuda i AG
                                                    > H) ale pamietam tez kilka o odwróconych proporcjach. Kasiasty i przystojny star
                                                    > szy pan miał szanse wyróżnić sie na korzysc. Potwierdzam obserwacje Lybbli - ot
                                                    > wartość na nowe doświadczenia w tym wieku jest fenomenalna i gwałtownie sie zmi
                                                    > enia przed 30.
                                                    >
                                                    > Bottom line: dla obu „czasem” zupełnie wystarcza.

                                                    Jest coś jeszcze, co przemawia na korzyść chłopaków dwudziestoletnich: świeżość, specjalny rodzaj energii której ktoś starszy już nie przejawia i krąg doświadczeń i odkryć wspólny z tą dziewczyną dwudziestoletnią. To lubiłam i tego nie mieli ci starsi. Wspólnota w przyswajaniu i odkrywaniu świata. Moje pokolenie, ta nasza młodość z kości i krwi, brak cynizmu, brak zmęczenia pewnymi zjawiskami, szaleństwo, głupota. To lubią dziewczyny w rówieśnikach.
                                                  • proteinawy Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 19.12.17, 18:53
                                                    > Jest coś jeszcze, co przemawia na korzyść chłopaków dwudziestoletnich <

                                                    Jezeli mnie pamięć nie myli, miałaś nie tak dawno nieco inne widzenie rówieśników w porownaniu z klasycznym pięknem i mądrością pokolenia córek. Skąd zmiana? Czy sie mylę?
                                                  • aandzia43 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 19.12.17, 19:12
                                                    proteinawy napisał(a):

                                                    > > Jest coś jeszcze, co przemawia na korzyść chłopaków dwudziestoletnich 
                                                    > 0;
                                                    >
                                                    > Jezeli mnie pamięć nie myli, miałaś nie tak dawno nieco inne widzenie rówieśnik
                                                    > ów w porownaniu z klasycznym pięknem i mądrością pokolenia córek. Skąd zmiana?
                                                    > Czy sie mylę?

                                                    Nie bardzo wiem o co chodzi. Coś niby miałam zrzędzić na dwudziestoletnich chłopaków? Nie przypominam sobie. Może jakiś link aboco?
                                                  • proteinawy Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 19.12.17, 19:17
                                                    > Może jakiś link aboco?

                                                    Żartujesz? Trzymam ten telefon w jednej rece w locie, jak mowisz ze nie to nie, nie bede Cie punktował.
                                                  • sabat3 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 19.12.17, 11:29
                                                    proteinawy napisał(a):
                                                    > Czesto teoretycznie - po stronie Lybbli (i Kutuzowa) stoi wlasnie statystyka. M
                                                    > ianowicie podchodzą do sprawy metodycznie: zaczynajac od szerokiej bazy, wielu
                                                    > wstępnych kandydatek. „Czasem” starcza.

                                                    Trzeba jeszcze dołożyć prawdopodobieństwo wystąpienia danego zjawiska. Jeśli jedna tysięczna kobiet wyraża mną zainteresowanie, to znalezienie tej jednej na tysiąc jest, poprzez - jak piszesz - zawężanie obszaru poszukiwań i liczne próby, jak najbardziej wykonalne i można się w takim przypadku zabrać do dzieła. Jeśli zaś jest to bliżej jednej na milion - to już trochę problem :D
                                                  • hello-kitty2 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 19.12.17, 14:18
                                                    NIe przesledzilam zbyt dokladnie watku z tytulu braku czasu ale mam pytanie: z kim najstarszym i z kim najmlodszym sie bzykaliscie? Ile tam bylo lat roznicy?

                                                    U mnie: najstarszy (ze starszych ode mnie) byl o 6 lat starszy (powiedzmy: 16 lat i 22 lata, 29 lat i 35 lat) i najmlodszy o 12 lat mlodszy (powiedzmy: 37 lat i 25 lat razy pare sztuk) ale ze starszymi to byly zwiazki, a mlodsi to krotkoterminowi.
                                                  • sabat3 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 19.12.17, 14:48
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > U mnie: najstarszy (ze starszych ode mnie) byl o 6 lat starszy (powiedzmy: 16 l
                                                    > at i 22 lata, 29 lat i 35 lat) i najmlodszy o 12 lat mlodszy (powiedzmy: 37 lat
                                                    > i 25 lat razy pare sztuk) ale ze starszymi to byly zwiazki, a mlodsi to krotko
                                                    > terminowi.

                                                    Gratuluję tym młodszym :)
                                                    Kiedy mężczyzna ma 25 lat, często jego marzeniem jest wyruchać panią w okolicach czterdziestki. Prawdę mówiąc, gdy ma lat 16, to jego marzenie jest podobne, ale na to panie w okolicach czterdziestki już tak chętnie nie idą ;)
                                                  • hello-kitty2 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 19.12.17, 15:28
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > Gratuluję tym młodszym :)
                                                    > Kiedy mężczyzna ma 25 lat, często jego marzeniem jest wyruchać panią w okolicac
                                                    > h czterdziestki. Prawdę mówiąc, gdy ma lat 16, to jego marzenie jest podobne, a
                                                    > le na to panie w okolicach czterdziestki już tak chętnie nie idą ;)

                                                    Wiesz, oni nie wiedzieli, wiedzieli/domyslali sie, ze jestem starsza ale mysleli, ze nie przekroczylam 30stki. Mysle, ze to determinowalo te moja chec na nich. Gdyby wiedzieli, ze dobiegam 40stki, to nie czulabym sie juz tak komfortowo, bo by mi sie wydawalo, ze beda sie doszukiwac w mim ciele objawow starosci. Krotko: z duzo mlodszymi nie przyznaje sie do wieku.
                                                  • aandzia43 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 19.12.17, 17:25

                                                    > Gratuluję tym młodszym :)
                                                    > Kiedy mężczyzna ma 25 lat, często jego marzeniem jest wyruchać panią w okolicac
                                                    > h czterdziestki. Prawdę mówiąc, gdy ma lat 16, to jego marzenie jest podobne, a
                                                    > le na to panie w okolicach czterdziestki już tak chętnie nie idą ;)

                                                    Nieeee, szesnastolatek to dziecko przecież dla takiej czterdziestki! Przecież ona ma jeszcze puszek na twarzy, jak pisklątko. Pedofilia, fuj!
                                                  • sabat3 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 19.12.17, 17:33
                                                    aandzia43 napisała:
                                                    > Nieeee, szesnastolatek to dziecko przecież dla takiej czterdziestki! Przecież o
                                                    > na ma jeszcze puszek na twarzy, jak pisklątko. Pedofilia, fuj!

                                                    Jasne. Zauwaz jednak, ze ja pisze ze strony faceta i z wlasnego doswiadczenia :)
                                                  • aandzia43 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 19.12.17, 17:22
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > NIe przesledzilam zbyt dokladnie watku z tytulu braku czasu ale mam pytanie: z
                                                    > kim najstarszym i z kim najmlodszym sie bzykaliscie? Ile tam bylo lat roznicy?
                                                    >
                                                    > U mnie: najstarszy (ze starszych ode mnie) byl o 6 lat starszy (powiedzmy: 16 l
                                                    > at i 22 lata, 29 lat i 35 lat) i najmlodszy o 12 lat mlodszy (powiedzmy: 37 lat
                                                    > i 25 lat razy pare sztuk) ale ze starszymi to byly zwiazki, a mlodsi to krotko
                                                    > terminowi.
                                                    >

                                                    U mnie odwrotnie: rówieśnicy i trochę młodsi to na poważnie. Jeden rodzynek starszy o circa 17 lat przelotnie (ja miałam coś ze 21 lat). Poza tym młodsi, dużo młodsi (do 13 lat), rówieśnicy i nieco starsi przelotnie. Jakby tak wiek w chwili obcowania ze mną wziąć pod uwagę to najmłodszy miał 15, a na najstarszy 50.
                                                  • hello-kitty2 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 19.12.17, 18:47
                                                    To masz troche tego doswiadczenia z roznica wieku Aandzia. Jakby kierowac sie slowami Marka zeby wypowiadac sie tylko na tematy, na ktorych sie znamy, to spokojnie mozesz pogadac o roznicach wieku. Ja bym chetnie przespala sie teraz z jakims 50latkiem lub pod 5otke zeby mnie czegos nauczyl. 20+ i wczesna 30tka juz mnie tak nie kreci. Chyba sie starzeje.
                                                  • aandzia43 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 19.12.17, 19:07
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > To masz troche tego doswiadczenia z roznica wieku Aandzia. Jakby kierowac sie s
                                                    > lowami Marka zeby wypowiadac sie tylko na tematy, na ktorych sie znamy, to spok
                                                    > ojnie mozesz pogadac o roznicach wieku. Ja bym chetnie przespala sie teraz z ja
                                                    > kims 50latkiem lub pod 5otke zeby mnie czegos nauczyl. 20+ i wczesna 30tka juz
                                                    > mnie tak nie kreci. Chyba sie starzeje.
                                                    >

                                                    Kicia, chyba uległaś.. sama nie wiem czemu uległaś, ale pomyśl: czy osobnik 50+ jest lepszy w łóżku od siebie samego parę lat młodszego tylko dlatego że ma już 50 lat? Wierz mi, potencjał się rozwija w wieku nie starczym. Gloryfikujesz wiek i utożsamiasz z jakością. No i "nauczył" czego? Technik jakichś? Mało ich próbowałaś? Oczywiście młodość jest inna od starości pod wieloma względami. Sposobem przeżywania erotyki również. Ale to, co przychodzi nowe z wiekiem jest niedostępne młodym, więc nieprzekazywalne. Starszy pan ze starszą panią dogadają się i przeżyją coś wspólnie i jednocześnie :-) Widzisz, to tak jak moje niegdysiejsze w młodości zainteresowanie tylko rówieśnikami - te same fale, ten sam stan umysłów, szum pod czaszką, tematy, krąg zainteresowań, kody, emocje. Seks z nimi smakował jak dobre wino. Starsi o 10 lat już byli poza tym, z nimi nie dało się przeżyć pewnych stanów. Ja ich odbierałam jako zblazowanych i wszystkowiedzących, nudnych i... starych ;-) Nawet tych przystojnych i inteligentnych. Byli jak zbyt długo stojące skwaśniałe wino. No tak to postrzegałam.
                                                  • proteinawy Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 19.12.17, 19:27
                                                    > Starszy pan ze starszą panią dogadają się i przeżyją coś wspólnie i jednocześnie :-) <

                                                    Moze tak byc. Moze tez byc tak, ze tym czymś jest np gorzki rozwod po latach bezowocnych wysiłków przybijania trupa milosci do ściany gwoździami obowiązku zeby postał jeszcze chwile w pionie. I wtedy „naiwność” bezinteresowności i „glupota” otwartości na swiat nie wypada juz tak płytko. Ale to czysto teoretyczne, wszak zycie jest pełne spełnień marzeń i nadziei, cieszmy sie nim az po grób!
                                                  • kag73 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 19.12.17, 20:38
                                                    "To masz troche tego doswiadczenia z roznica wieku Aandzia. Jakby kierowac sie slowami Marka zeby wypowiadac sie tylko na tematy, na ktorych sie znamy, to spokojnie mozesz pogadac o roznicach wieku. Ja bym chetnie przespala sie teraz z jakims 50latkiem lub pod 5otke zeby mnie czegos nauczyl. 20+ i wczesna 30tka juz mnie tak nie kreci. Chyba sie starzeje.

                                                    A ja na ten przyklad bym sie nie przespala z jakims 50 cio latkiem, no chyba, ze by byl byl wyjatkowo dla mnie strakcyjny, mnie pociagal (hipotetycznie pisze oczywiscie). I tylko dlatego, bo jakos nie mam potrzeby, zeby mnie jakis starszy czegos nauczyl. Bo, nieskromnie mi sie wydaje, ze ja juzz wszystko umien, albo wystarczajaco umiem, tak, ze jestem w lozku zadowolona :) Wiec wolalabym (jezeli juz) z mlodszym, dobrze zbudowanym, witalnym i wydolnym, bo w wiekszosci to oni sa atrakcyjniejsci fizycznie niz ci starsi.
                                                    Nikgdy nie widzialam tego pod aspektem bauczenia sie czegos. Seks mial/ma sprawiac przyjemnosc a warunkiem koniecznym byla dla mnie przede wszystkim odpowiednia fizycznosc, pociagajaca mnie.
                                                  • hello-kitty2 Re: Kutuzowa roznica miedzy kobieta 20+ a 40 19.12.17, 21:28
                                                    kag73 napisała:

                                                    > A ja na ten przyklad bym sie nie przespala z jakims 50 cio latkiem, no chyba, z
                                                    > e by byl byl wyjatkowo dla mnie strakcyjny, mnie pociagal (hipotetycznie pisze
                                                    > oczywiscie).

                                                    Ale chyba warunku 'pociagajacy dla mnie' nie potrzeba wymieniac, bo to oczywiste, ze z takimi sypiamy niezaleznie od wieku, inaczej bysmy sie nie zwilzyly.
                                                    Poza tym chyba sypiasz aktualnie z facetem pod 50tke, bo za pare dni sie juz wiekiem zaokragla do 50tki, o ile dorze pamietam, a Wonta Kombi zaookragil do 50 nawet w wieku 42.

                                                    Bo, nieskromnie mi sie wydaje, ze ja juzz wszystko umien, alb
                                                    > o wystarczajaco umiem, tak, ze jestem w lozku zadowolona :) > Nikgdy nie widzialam tego pod aspektem bauczenia sie czegos. Seks mial/ma spraw
                                                    > iac przyjemnosc

                                                    A to jest dokladnie potwierdzenie tego o czym pisal Kutuzow, to bodajze Aandzia zarzucila ze niepotrzebnie dorabia teorie do zwyczajnej wlasnej preferencji ruchania mlodych cial, a mianowicie bylo o roznicy miedzy podejciem do seksu kobiety 20+ a 40. Pierwsza chce eksperymentowac, bo nie wie jeszcze czego w lozku nie lubi, a 40cha jest juz 'skostniala', bo juz wie co lubi, a czego nie. Aandzia przekonywala, ze jeszcze sie moze porozkrecac, a tu mamy potwierdzenie od Kag, ze wyszlo na Kutuzowa: lubie A, B i C, a D to sobie kogos innego ucz, bo mi to niepotrzebne ;-)

                                                    Ja tam wielu rzeczy nie umiem. Np zaden rownolatek 20+ nie chcial mnie dobrze wylizac i pewnie dlatego nie nauczylam sie minety, potem na nascie lat stwierdzilam, ze dam sobie spokoj. Wiec to, raz. Dwa chyba nie umiem dobrze obciagac. Nie umiem glebokiego gardla i chyba nie umiem sie nie udusic gdy Ci sie ktos spuszcza do gardla. Chyba nikt mnie nie dusil i nie bil po cyckach, i nie ruchal na dwa baty. Troche by sie tego znalazlo, tak tylko krotko wrzucilam z ostatnich forumowych inspiracji.
                                                  • aandzia43 Re: Kutuzowa roznica miedzy kobieta 20+ a 40 19.12.17, 22:05
                                                    >
                                                    > Bo, nieskromnie mi sie wydaje, ze ja juzz wszystko umien, alb
                                                    > > o wystarczajaco umiem, tak, ze jestem w lozku zadowolona :) > Nikgdy
                                                    > nie widzialam tego pod aspektem bauczenia sie czegos. Seks mial/ma spraw
                                                    > > iac przyjemnosc
                                                    >
                                                    > A to jest dokladnie potwierdzenie tego o czym pisal Kutuzow, to bodajze Aandzia
                                                    > zarzucila ze niepotrzebnie dorabia teorie do zwyczajnej wlasnej preferencji ru
                                                    > chania mlodych cial, a mianowicie bylo o roznicy miedzy podejciem do seksu kobi
                                                    > ety 20+ a 40. Pierwsza chce eksperymentowac, bo nie wie jeszcze czego w lozku n
                                                    > ie lubi, a 40cha jest juz 'skostniala', bo juz wie co lubi, a czego nie. Aandzi
                                                    > a przekonywala, ze jeszcze sie moze porozkrecac, a tu mamy potwierdzenie od Kag
                                                    > , ze wyszlo na Kutuzowa: lubie A, B i C, a D to sobie kogos innego ucz, bo mi t
                                                    > o niepotrzebne ;-)

                                                    Po pierwsze nie pisałam o takich jak Kag - zawsze pozytywnie nastawionych do cielesności, z dobrymi i różnorakimi doświadczeniami. Kobiety miewają żywoty skromne erotycznie do pewnego momentu (bo jeden zachowawczy partner przez całe życie np.), a potem nadrabiają. Uch, jak nadrabiają ;-) Znam takie. Jedna po rozstaniu z mężem, pierwszym partnerem, dała upust zawsze hamowanej ekspresji i wyobrazni tuż przed czterdziestką. Działo się :-)
                                                    Po drugie - z praktycznego punktu widzenia nie ma znaczenia czy bierzesz doświadczoną która ma w zestawie dużo różnych zachowań i praktyk czy niedoświadczoną która w trakcie eksperymentu stwierdza że jej się dane zachowanie podoba. Podobnie nie ma znaczenia czy bzykasz się z doświadczona która wyraźnie mówi na jakąś praktykę "nie" czy z niedoświadczoną która w trakcie doświadczenia mówi "nie" . W obu przypadkach nie poruchasz po swojemu ;-)

                                                    >
                                                  • kag73 Re: Kutuzowa roznica miedzy kobieta 20+ a 40 20.12.17, 00:40
                                                    "Poza tym chyba sypiasz aktualnie z facetem pod 50tke, bo za pare dni sie juz wiekiem zaokragla do 50tki, o ile dorze pamietam, a Wonta Kombi zaookragil do 50 nawet w wieku 42."

                                                    45 ma. Za nie caly miesiac go dogonie :) Ale to jest inna bajka, bo z nim jestem zgrana od lat, co dzialalo, dziala nadal,pociagal, pociaga, sprawdzony, "przyuczony" :) i bo oprocz dobrego seksu darze go wielkim uczuciem. I tak sie czlowiek razem starzeje, dzien po dniu powolutku, wiec jakby mniej zauwazalnie czy doskwierajaco. Wiec to jest roznica.

                                                    Pierwsza chce eksperymentowac, bo nie wie jeszcze czego w lozku nie lubi, a 40cha jest juz 'skostniala', bo juz wie co lubi, a czego nie. Aandzia przekonywala, ze jeszcze sie moze porozkrecac, a tu mamy potwierdzenie od Kag, ze wyszlo na Kutuzowa: lubie A, B i C, a D to sobie kogos innego ucz, bo mi to niepotrzebne ;-)

                                                    Ja pisalam o "umiem" a nie o "lubie" :)

                                                    Dwa chyba nie umiem dobrze obciagac. Nie umiem glebokiego gardla i chyba nie umiem sie nie udusic gdy Ci sie ktos spuszcza do gardla. Chyba nikt mnie nie dusil i nie bil po cyckach, i nie ruchal na dwa baty. Troche by sie tego znalazlo, tak tylko krotko wrzucilam z ostatnich forumowych inspiracji.

                                                    Aaa chcesz sie "rozwijac", czyli jestes anty dowodem na twierdzenia kutuzowa :) W koncu tez masz 40+ a nie 20+. Poza tym nie masz gwarancji, ze akurat jakis 50 latek by to wszystko umial, chcial i lubil.
                                                    Wiadomo, ze nie ma nas co proownywac, bo Ty aktualnie sama i na glodzie a ja w zwiazku i zadowolna z seksu.
                                                  • kag73 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 20.12.17, 00:21
                                                    " Ja bym chetnie przespala sie teraz z jakims 50latkiem lub pod 5otke zeby mnie czegos nauczyl. 20+ i wczesna 30tka juz mnie tak nie kreci. Chyba sie starzeje."

                                                    No ale niedawno pisalas, ze nie ma zadnych atrakcyjnych 40+, wiec nie ma na kim oka zawiesic i z kim do wyra isc. Wiec jak isc z takim 50+ do lozka? Tak "na sucho"? Dla celow edukacyjnych? Ja rozumiem, ze niektorzy chca sie ciagle uczyc i rozwijac, ale...no...nie wiem :)
                                                  • proteinawy Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 19.12.17, 18:43
                                                    > Jeśli zaś jest to bliżej jednej na milion - to już trochę problem :D <

                                                    Chłopaki szukaja odpowiednio: Kutuzow atrakcyjnej i otwartej na jakies ostrzejsze rzeczy, Lybbla otwartej na „tantre” i pewnie tez atrakcyjnej. Pamietam, ze wlasnie najatrakcyjniejsze egzemplarze były nieco rozczarowane brakiem doświadczenia i mocy sprawczej u rówieśników. Wiec pewnie, ze nie wszystkie, tylko te z kombinacja urody i żyłki odkrywczyni. Mysle ze chłopaki przeboleją :)
                                                  • aandzia43 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 19.12.17, 19:19

                                                    > Chłopaki szukaja odpowiednio: Kutuzow atrakcyjnej i otwartej na jakies ostrzejs
                                                    > ze rzeczy, Lybbla otwartej na „tantre” i pewnie tez atrakcyjnej. Pamietam, ze w
                                                    > lasnie najatrakcyjniejsze egzemplarze były nieco rozczarowane brakiem doświadcz
                                                    > enia i mocy sprawczej u rówieśników. Wiec pewnie, ze nie wszystkie, tylko te z
                                                    > kombinacja urody i żyłki odkrywczyni. Mysle ze chłopaki przeboleją :)

                                                    Hmmm... na brak mocy sprawczej u rówieśników nie narzekałam, z doświadczeniem oczywiści bywało różnie. Ale jak zdolny, z instynktem i otwarty to sam wpadał na różne pomysły i zabierał się do realizacji i błyskawicznie podłapywał najmniejszą sugestię z mojej strony. No jak tępy to tępy bez względu na wiek.
                                                  • sabat3 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 19.12.17, 19:29
                                                    proteinawy napisał(a):
                                                    > Chłopaki szukaja odpowiednio:

                                                    Maja warunki, doswiadczenie i wolna reke. Nie o nich pisalem. Sa niereprezentatywni.
                                                  • hello-kitty2 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 19.12.17, 20:26
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > Maja warunki, doswiadczenie i wolna reke. Nie o nich pisalem. Sa niereprezentat
                                                    > ywni.

                                                    A Lybbla w jakim przedziale wiekowym rucha zawodniczki, bo nie doczytalam. Podawal moze?
                                                  • sabat3 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 19.12.17, 20:37
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > A Lybbla w jakim przedziale wiekowym rucha zawodniczki, bo nie doczytalam. Poda
                                                    > wal moze?

                                                    A skad wiadomo, ze podaja prawdziwa metryke ;)
                                                    Wiek niewazny. Na dziewuche sie patrzy, ewentualnie pomacac mozna. Jak sie podoba, to brac :) Wiek biologiczny to sprawa indywidualna.
                                                  • hello-kitty2 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 19.12.17, 21:36
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > A skad wiadomo, ze podaja prawdziwa metryke ;)
                                                    > Wiek niewazny. Na dziewuche sie patrzy, ewentualnie pomacac mozna. Jak sie podo
                                                    > ba, to brac :) Wiek biologiczny to sprawa indywidualna.

                                                    ;-) No tez pytalam Czarusiu o przedzial = widelki (moze byc na oko, ewentualnie na dotyk). Ale jak sie opierasz, to nie naciskam.
                                                  • sabat3 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 19.12.17, 22:47
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > ;-) No tez pytalam Czarusiu o przedzial = widelki (moze byc na oko, ewentualnie
                                                    > na dotyk). Ale jak sie opierasz, to nie naciskam.

                                                    Ale wciaz chodzi o Lybble? Bo nie przypominam sobie, zeby mowil dokladnie, ale chyba akcentowal, ze rucha mlodsze?
                                                  • sabat3 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 16.12.17, 00:09
                                                    aandzia43 napisała:
                                                    > Nie, spotykały się głównie zmłodymi, ale jacyś starzy też się trafiali. Często
                                                    > zonaci. Dziewczyny były ciekawskie ;-)

                                                    Według mnie najczęstszym powodem, dla którego bardzo młode dziewczyny spotykają się z dużo starszymi mężczyznami nie jest kasa, ale kwestie psychologiczne. Młodych kasiastych sobiepanków rozbijających się sportowymi brykami wcale nie brakuje. Albo takich, którzy są "dziedzicami fortuny".
                                                    Natomiast takie "międzywiekowe" związki według mojej obserwacji najczęściej tworzą dziewczyny z "daddy issues". Odtrącone albo porzucone przez ojców, szukają miłości w ramionach kogoś podobnego do ich taty. Wygląd nie ma nic do rzeczy, to są często przepiękne panny. I faktycznie, najczęściej chyba sprawa dotyczy mniej więcej dwudziestolatek, w okolicach trzydziestki przebudowują się im priorytety. Przede wszystkim na dziecko.
                                                    Jak jeszcze laska ma kompleks "Matki Teresy", to już obraz jest kompletny.
                                                    Bardzo nieszczęśliwy pan Tatuś, którego zła, stara jędzowata żona nie rozumie, ale ona zrobi mu dobrze i go uratuje :D
                                                    Pan Tatuś, rzecz jasna, w pełni zgratyfikowany, full erection remix stereo.
                                                  • aandzia43 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 16.12.17, 00:27

                                                    > Według mnie najczęstszym powodem, dla którego bardzo młode dziewczyny spotykają
                                                    > się z dużo starszymi mężczyznami nie jest kasa, ale kwestie psychologiczne. Mł
                                                    > odych kasiastych sobiepan

                                                    > Natomiast takie "międzywiekowe" związki według mojej obserwacji najczęściej two
                                                    > rzą dziewczyny z "daddy issues". Odtrącone albo porzucone przez ojców, szukają
                                                    > miłości w ramionach kogoś podobnego do ich taty. Wygląd nie ma nic do rzeczy, t
                                                    > o są często przepiękne panny.

                                                    Może być. Koleżanka właśnie pluje sobie w brodę że z powodu kompleksu braku tatusia wdała się w geriatrię (jej określenie) na długie lata i młodych nie zaznała kiedy był na to czas. Teraz jej się odwróciło (ojca już nie potrzebuje najwyraźniej ;-)), ale późno cokolwiek.
                                                    Czasem te układy, przygody czy związki z różnicą wieku to po prostu efekt trafienia na kogoś kto bardzo odpowiada i porusza jakieś czule struny a przypadkiem jest sporo starszy albo młodszy. Znam piękną i gorącą 40+ która miała trzech długoterminowych partnerów: pierwszy rówieśnik, drugi starszy o paręnašcie lat, trzeci młodszy o paręnaście lat. Nie jest dziewczyna timepurystką ;-)
                                                  • lybbla Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 16.12.17, 00:39
                                                    aandzia43 napisała:


                                                    > Może być. Koleżanka właśnie pluje sobie w brodę że z powodu kompleksu braku tatusia wdała się w geriatrię (jej określenie) na długie lata i młodych nie zaznał
                                                    > a kiedy był na to czas.

                                                    Zaraz, zaraz jeszcze przed chwilą skrzętnie pominęłaś tę koleżankę.

                                                    > Teraz jej się odwróciło (ojca już nie potrzebuje najwyr
                                                    > aźniej ;-)), ale późno cokolwiek.

                                                    Czyli w chwili podejmowania wyboru x lat temu nie potrafiła przewidywać na x lat do przodu. To `daddy issues' tak zmulają umysł? Czy raczej coś innego?

                                                    > Czasem te układy, przygody czy związki z różnicą wieku to po prostu efekt trafi
                                                    > enia na kogoś kto bardzo odpowiada i porusza jakieś czule struny a przypadkiem
                                                    > jest sporo starszy albo młodszy. Znam piękną i gorącą 40+ która miała trzech dł
                                                    > ugoterminowych partnerów: pierwszy rówieśnik, drugi starszy o paręnašcie lat, t
                                                    > rzeci młodszy o paręnaście lat. Nie jest dziewczyna timepurystką ;-)

                                                    A to już drugi przypadek, który w pierwszej wersji ukryłaś :P
                                                  • aandzia43 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 16.12.17, 00:49
                                                    lybbla napisał:

                                                    > aandzia43 napisała:
                                                    >
                                                    >
                                                    > > Może być. Koleżanka właśnie pluje sobie w brodę że z powodu kompleksu bra
                                                    > ku tatusia wdała się w geriatrię (jej określenie) na długie lata i młodych nie
                                                    > zaznał
                                                    > > a kiedy był na to czas.
                                                    >
                                                    > Zaraz, zaraz jeszcze przed chwilą skrzętnie pominęłaś tę koleżankę.
                                                    [...]
                                                    >
                                                    > > Czasem te układy, przygody czy związki z różnicą wieku to po prostu efekt
                                                    > trafi
                                                    > > enia na kogoś kto bardzo odpowiada i porusza jakieś czule struny a przypa
                                                    > dkiem
                                                    > > jest sporo starszy albo młodszy. Znam piękną i gorącą 40+ która miała trz
                                                    > ech dł
                                                    > > ugoterminowych partnerów: pierwszy rówieśnik, drugi starszy o paręnašcie
                                                    > lat, t
                                                    > > rzeci młodszy o paręnaście lat. Nie jest dziewczyna timepurystką ;-)
                                                    >
                                                    > A to już drugi przypadek, który w pierwszej wersji ukryłaś :P


                                                    Początkowo pisałam tylko o kolezankach z młodości, moich rówieśnicach. Te.są młodsze ode mnie, z drugą nie jestem w tak bliskiej relacji żeby pytać o intymne przemyślenia.
                                                  • lybbla Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 16.12.17, 01:04
                                                    aandzia43 napisała:


                                                    > Początkowo pisałam tylko o kolezankach z młodości, moich rówieśnicach. Te.są młodsze ode mnie, z drugą nie jestem w tak bliskiej relacji żeby pytać o intymne przemyślenia.

                                                    Toteż od kilkunastu wpisów przekonuję, że w dzisiejszych czasach starsi faceci mają łatwiej bo kobiety bardziej ciekawskie są :)

                                                    Moja matka kiedyś wrociła do domu załamana. Rozmawiałam z iksińską - rzecze do ojca- i mówię jej, że ygrekowa to całe dziesięć lat młodsza od ygreka, no kto to widział takie cuda. Na to iksińska - ja jestem czternaście lat młodsza od iksińskiego.

                                                  • aandzia43 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 16.12.17, 01:22

                                                    > > Początkowo pisałam tylko o kolezankach z młodości, moich rówieśnicach. Te
                                                    > .są młodsze ode mnie, z drugą nie jestem w tak bliskiej relacji żeby pytać o in
                                                    > tymne przemyślenia.
                                                    >
                                                    > Toteż od kilkunastu wpisów przekonuję, że w dzisiejszych czasach starsi faceci
                                                    > mają łatwiej bo kobiety bardziej ciekawskie są :)

                                                    Ciekawskie zawsze były, gusty też zawsze miały zróżnicowane. Teraz za to mają statystycznie więcej partnerów, to i starszy prędzej się trafi ;-)

                                                    Jeszcze coś: kilkadziesiąt lat temu obowiązywały jeszcze resztki przekonań, że mężczyzna MUSI być nieco starszy od kobiety, a jak jest mocno starszy to też nie jest źle. Przekonania przekonaniami, a wśród moich rówieśnic - koleżanek z młodości większość ma mężów odrobinę młodszych (1-3 lata). Psy szczekają a karawana jedzie dalej :-)


                                                    Moja matka kiedyś wrociła do domu załamana. Rozmawiałam z iksińską - rzecze do
                                                    > ojca- i mówię jej, że ygrekowa to całe dziesięć lat młodsza od ygreka, no kto t
                                                    > o widział takie cuda. Na to iksińska - ja jestem czternaście lat młodsza od iks
                                                    > ińskiego.

                                                    Ale tak właśnie drzewiej bywało, chłop trochę starszy od baby, czemu mama się dziwi?
                                                  • lybbla Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 16.12.17, 01:57
                                                    aandzia43 napisała:


                                                    > Ciekawskie zawsze były, gusty też zawsze miały zróżnicowane. Teraz za to mają statystycznie więcej partnerów, to i starszy prędzej się trafi ;-)

                                                    I srodki antykoncepcyjne lepsze i testy na ojcostwo. Normalnie złota era. :)

                                                    >
                                                    > Jeszcze coś: kilkadziesiąt lat temu obowiązywały jeszcze resztki przekonań, że
                                                    > mężczyzna MUSI być nieco starszy od kobiety, a jak jest mocno starszy to też ni
                                                    > e jest źle. Przekonania przekonaniami, a wśród moich rówieśnic - koleżanek z mł
                                                    > odości większość ma mężów odrobinę młodszych (1-3 lata). Psy szczekają a karawana jedzie dalej :-)

                                                    Jeśli chodzi o mężów to niewiele się zmieniło. Ale co się dzieje między zamążpójściami :)


                                                    > Ale tak właśnie drzewiej bywało, chłop trochę starszy od baby, czemu mama się d
                                                    > ziwi?

                                                    Trochę to 3-5. A nie 15. No nie ma najłatwiej z synami.
                                                  • aandzia43 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 16.12.17, 02:03

                                                    > > Ale tak właśnie drzewiej bywało, chłop trochę starszy od baby, czemu mama
                                                    > się d
                                                    > > ziwi?
                                                    >
                                                    > Trochę to 3-5. A nie 15. No nie ma najłatwiej z synami.

                                                    Oooo, wymieniłes na nowszy model? ;-)
                                                  • lybbla Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 16.12.17, 02:24
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    > Oooo, wymieniłes na nowszy model? ;-)

                                                    Nie ja:)
                                                  • aandzia43 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 16.12.17, 00:41
                                                    aandzia43
                                                    > Czasem te układy, przygody czy związki z różnicą wieku to po prostu efekt trafi
                                                    > enia na kogoś kto bardzo odpowiada i porusza jakieś czule struny a przypadkiem
                                                    > jest sporo starszy albo młodszy. Znam piękną i gorącą 40+ która miała trzech dł
                                                    > ugoterminowych partnerów: pierwszy rówieśnik, drugi starszy o paręnašcie lat, t
                                                    > rzeci młodszy o paręnaście lat. Nie jest dziewczyna timepurystką ;-)

                                                    Miało być agepurystką.
                                                    >
                                                  • lybbla Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 16.12.17, 00:31
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > Według mnie najczęstszym powodem, dla którego bardzo młode dziewczyny spotykają
                                                    > się z dużo starszymi mężczyznami nie jest kasa, ale kwestie psychologiczne.
                                                    > Natomiast takie "międzywiekowe" związki według mojej obserwacji najczęściej tworzą dziewczyny z "daddy issues". Odtrącone albo porzucone przez ojców, szukają miłości w ramionach kogoś podobnego do ich taty. Wygląd nie ma nic do rzeczy, to są często przepiękne panny. I faktycznie, najczęściej chyba sprawa dotyczy mniej więcej dwudziestolatek, w okolicach trzydziestki przebudowują się im priorytety. Przede wszystkim na dziecko.
                                                    > Jak jeszcze laska ma kompleks "Matki Teresy", to już obraz jest kompletny.
                                                    > Bardzo nieszczęśliwy pan Tatuś, którego zła, stara jędzowata żona nie rozumie,
                                                    > ale ona zrobi mu dobrze i go uratuje :D
                                                    > Pan Tatuś, rzecz jasna, w pełni zgratyfikowany, full erection remix stereo.

                                                    Tyle wprowadzenie teoretyczne na podstawie obserwacji.
                                                    Wygląda mi na to, że opisujesz jeden konkretny przypadek.
                                                    Jak blisko znasz tę parę.
                                                  • lybbla Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 15.12.17, 23:00
                                                    kag73 napisała:


                                                    > No rzecz w tym, ze kutuzow (40) celuje w bardzo atrakcyjne 23-25 cio latki. Ja
                                                    > wcale nie twierdze, ze kutuzow nie jest przystojny, niemniej to nie ja wymyslam
                                                    > tylko on sam napisal, ze w Polsce chetnych na niego w tym wieku i z taka uroda
                                                    > nie ma.

                                                    A tu akurat sporu nie ma. Za niskie progi dla niego, że tak powiem.

                                                    > Co media promuja mnie malo obchodzi, moze kiedys nie promowaly, ale zapwniam Cie, ze jako 23-25 latka nie bylam w zadnym wypadku zainteresowana facetm w wieku lat 40, no nie bylam, byli poza zasiegiem mojego wzroku. Jak mialam 27 tez nie uwazalam za interesujacych 40 sto latkow.

                                                    Ale ja w to nie wątpię, za Twoich czasów co innego promowano.

                                                    Teraz promuje się takich
                                                    www.nytimes.com/2011/09/12/arts/television/andy-whitfield-star-of-spartacus-series-dies-at-39.html
                                                    dopóki nie umrą lub ich inna cholera nie dopadnie.


                                                    Tak samo teraz nie bylabym zainteres
                                                    > owana 60 cio latkiem, bo jawi mi sie jako za stary dla mnie. Nic nie poradze. I
                                                    > zapewniam Cie, ze taka roznica wieku jest problemem dla wielu kobiet.

                                                    Kutuzow twierdzi inaczej, różnica 10-15 lat to nie problem. 16 już tak :P
                                                    Podzielam to zdanie. Również podkreślę, dla wielu kobiet. Widocznie wiele i wiele
                                                    sumuje się do całości

                                                    > Owszem dla jakiejs grupy nie jest,

                                                    Całkiem licznej zresztą;)

                                                    > bo w pierszej kolejnosci patrza na wlasnie korzysci
                                                    > jakie przynosi zwiazek z tyle starszym facetem z jakims tam statusem,

                                                    i przystojnym (może być przystojny inaczej)

                                                    > bo jak jest goly i wesoly to raczej szans mial nie bedzie (tak z moich obserwacji).


                                                    Ale tak się zapytam czy Ty znasz jakiegoś mężczyznę mającego dużą popularność.
                                                    Bo ja znam kilku i żaden groszem nie śmierdzi. Taka wiesz średnia krajowa.
                                                    A Ty dużo z domu wychodzisz?


                                                  • kag73 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 16.12.17, 01:15
                                                    "Ale tak się zapytam czy Ty znasz jakiegoś mężczyznę mającego dużą popularność.
                                                    Bo ja znam kilku i żaden groszem nie śmierdzi. Taka wiesz średnia krajowa.
                                                    A Ty dużo z domu wychodzisz?"

                                                    I oni tak zarywaja te super atrakcyjne 23-25? A kutuzow nie? Cos mi nie gra. Ja owszem obecnie wychodze z domu, ale miejsce nie to :)
                                                  • lybbla Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 16.12.17, 01:45
                                                    kag73 napisała:


                                                    > I oni tak zarywaja te super atrakcyjne 23-25? A kutuzow nie? Cos mi nie gra.

                                                    Ci w wieku 33-35 tak, Ci w wieku 40+ wyrywają 27+ i Kutuzow się łapie do tej grupy.

                                                    > Ja owszem obecnie wychodze z domu, ale miejsce nie to :)

                                                    Nie bądź taka pewna :)
                                                  • sabat3 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 16.12.17, 09:04
                                                    kag73 napisała:
                                                    > I oni tak zarywaja te super atrakcyjne 23-25? A kutuzow nie? Cos mi nie gra. Ja
                                                    > owszem obecnie wychodze z domu, ale miejsce nie to :)

                                                    Przeciez Kutuzow zarwal super atrakcyjna laske, ktora byla duzo mlodsza od niego i w dodatku mialo to miejsce w Polsce. Hint: dzialo sie to ladnych kilka lat temu ;p

                                                    Teraz probowal powtorzyc wyczyn i najwyrazniej stosunek looks do money ii status jest juz na to niewystarczajacy w pieknym kraju nad Wisla.

                                                    Trzeba by przesunac wiek w okolice trzydziestki lub tuz po, a wtedy dziewczyny zaczynaja desperacko rozgladac sie za stalym partnerem i maja najwieksze parcie na dzidziusia. Wiec sila rzeczy odpada.

                                                    Oczywiscie rownoletnie rozwodki wchodza w gre, ale Kutuzow nie reflektuje.
                                                  • lybbla Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 16.12.17, 20:14
                                                    sabat3 napisał:


                                                    > Przeciez Kutuzow zarwal super atrakcyjna laske, ktora byla duzo mlodsza od nieg
                                                    > o i w dodatku mialo to miejsce w Polsce. Hint: dzialo sie to ladnych kilka lat
                                                    > temu ;p

                                                    Panta rhei i nawet Kutuzow kijem czasu nie zawróci:Pforum.gazeta.pl/forum/f,15128,_Brak_Seks_u_w_malzenstwie.html

                                                    > Teraz probowal powtorzyc wyczyn i najwyrazniej stosunek looks do money ii statu
                                                    > s jest juz na to niewystarczajacy w pieknym kraju nad Wisla.

                                                    Ech te XVIII wieczne zabobony. I Ty możesz znaleźć się w ogonie Gaussa:)

                                                    > Trzeba by przesunac wiek w okolice trzydziestki lub tuz po, a wtedy dziewczyny
                                                    > zaczynaja desperacko rozgladac sie za stalym partnerem i maja najwieksze parcie na dzidziusia. Wiec sila rzeczy odpada.

                                                    Omijać szerokim łukiem :)

                                                    > Oczywiscie rownoletnie rozwodki wchodza w gre, ale Kutuzow nie reflektuje.

                                                    Kto go tam wie? Przecież się nie przyzna.
                                                  • kag73 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 15.12.17, 14:56
                                                    "Grubo się Kag mylisz. Media promują zadbanych czterdziestolatkow. 40 to najlepszy okres w życiu mężczyzny. Dojrzałość jest magnesem. I tylko pytanie kiedy dojrzałość i doświadczenie staje się dla kobiet szczyptą przechylajaca szalę na korzyść Kutuzowa?"
                                                    Odpowiedź: kiedy kończą edukację. "

                                                    No ale tutaj znow kutuzow sie nie wpasowuje, bo pewnie skonczywszy edukacje chca zakladac rodzine z dojrzalym 40 sto latkiem? (chociaz ja i w to nie wierze, bo znam niewiele babek, ktore w tak mlodym wieku braly/biora o tyle starszego faceta, to sa wyjatki) A z kutuzowem rodziny/dziecka nie bedzie. Dlatego kutuzow ma utrudnione zadanie, co juz zauwazyl i dziala.
                                                  • kag73 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 15.12.17, 15:52
                                                    "Grubo się Kag mylisz. Media promują zadbanych czterdziestolatkow. 40 to najlepszy okres w życiu mężczyzny. Dojrzałość jest magnesem. I tylko pytanie kiedy dojrzałość i doświadczenie staje się dla kobiet szczyptą przechylajaca szalę na korzyść Kutuzowa?"

                                                    A i jeszcze spojrz na realia. Co nam promuja media a co poakzuje rzeczywistosc? Zadbani 40 sto latkowie (i ci niezadbani tez) tkwia juz w zwiazkach, malzenstwach (nie sadze, ze w wiekszosci z babkami 15 lat mlodszymi) dzieciach, ewentualnie rozwodach. To, ze jest paru do wziecia jak kutuzow czy wont to nie zwierciadlo rzeczywistosci. Kutuzow nie chce dzieci, stad trudnosci. Wont nudzi sie po 3 miesiacach.
                                                    Wiec stad brac tych wolnych zdbanych 40 sto latkow, tak po prawdzie? Wiek matrymolnialny owszem sie nieco przesunal, dla obu plci, ale nie do tego stopnia.
                                                  • lybbla Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 15.12.17, 23:14
                                                    kag73 napisała:

                                                    > A i jeszcze spojrz na realia. Co nam promuja media a co poakzuje rzeczywistosc?
                                                    > Zadbani 40 sto latkowie (i ci niezadbani tez) tkwia juz w zwiazkach, malzenstw
                                                    > ach (nie sadze, ze w wiekszosci z babkami 15 lat mlodszymi) dzieciach, ewentual
                                                    > nie rozwodach. To, ze jest paru do wziecia jak kutuzow czy wont to nie zwiercia
                                                    > dlo rzeczywistosci. Kutuzow nie chce dzieci, stad trudnosci. Wont nudzi sie po
                                                    > 3 miesiacach.
                                                    > Wiec stad brac tych wolnych zdbanych 40 sto latkow, tak po prawdzie? Wiek matry
                                                    > molnialny owszem sie nieco przesunal, dla obu plci, ale nie do tego stopnia.

                                                    Jakby Ci tu powiedzieć, realia są takie, że kobiety poczuły wiatr wolności w skrzydłach. I hmm są tak cholernie, cholernie rozwiązłe. Nie, żebym narzekał,
                                                    tylko Cię informuję jakbyś nie zauważyła. A Ty ciągle związek to związek tamto.
                                                  • kag73 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 16.12.17, 01:11
                                                    "Jakby Ci tu powiedzieć, realia są takie, że kobiety poczuły wiatr wolności w skrzydłach. I hmm są tak cholernie, cholernie rozwiązłe. Nie, żebym narzekał,
                                                    tylko Cię informuję jakbyś nie zauważyła. A Ty ciągle związek to związek tamto."

                                                    Ano bo nie lapie o co chodzi, sama bylam cholernie, cholernie rozwiazla, ale nigdy z facetem starszym ode mnie o 15+. Bo realia sa/byly takie, ze jakos nie ma/nie bylo super wygladajacych przystojniakow duzo starszych ode mnie przystojniakow a ja na wyglad lece, wiec lecialam na przystojnych a oni byli duzo mlodsi od tych niby dojrzalych zadbanych :)
                                                    Wiec telewizja se moze promowac a tu lasia 23-25 wychodzi na ulice i kogo widzi? Albo kogo zauwaza?
                                                  • lybbla Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 16.12.17, 01:41
                                                    kag73 napisała:


                                                    > Ano bo nie lapie o co chodzi, sama bylam cholernie, cholernie rozwiazla, ale ni
                                                    > gdy z facetem starszym ode mnie o 15+. Bo realia sa/byly takie, ze jakos nie ma
                                                    > /nie bylo super wygladajacych przystojniakow duzo starszych ode mnie przystojni
                                                    > akow a ja na wyglad lece, wiec lecialam na przystojnych a oni byli duzo mlodsi
                                                    > od tych niby dojrzalych zadbanych :)

                                                    Ale też Ci się preferencje zmieniały wraz z wiekiem? Tzn. równolatkowie zawsze byli najprzystojniejsi?

                                                    Na pytanie kiedy Ci się lepiej bzykało nie musisz odpowiadać bo chyba nie dawno na nie odpowiedziałaś ;)

                                                    > Wiec telewizja se moze promowac a tu lasia 23-25 wychodzi na ulice i kogo widzi
                                                    > ? Albo kogo zauwaza?

                                                    Menów 33-35. Wszystko przez to kino i nachalne reklamy. Kutuzow się nie łapie.
                                                  • kag73 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 16.12.17, 03:29
                                                    "Ale też Ci się preferencje zmieniały wraz z wiekiem? Tzn. równolatkowie zawsze byli najprzystojniejsi?

                                                    No tak jakos w podobnym wieku do mojego albo troche starsi. Teraz uwazam, ze najprzystojniesji to sa jednak w wiekszosci ci mlodsi a nie starsi ode mnie, bo nagle sie okazuje, ze wokol tyle wiary mlodszej ode mnie :) Ale...bylo minelo, nie ubolewam, dobrze mi sie dzieje, rowniez w lozku.

                                                    "Menów 33-35. Wszystko przez to kino i nachalne reklamy. Kutuzow się nie łapie."

                                                    A ja bym powiedziala, ze widza menow 23 do gora 35 (tych w mniejszosci). Bo nie jest zadnym ewenementem, ze na studiach np. sa bardzo czesto parki z jednego roku, wiec jak najbardziej z rownolatkami sie sypia i sie zwiazkuje.
                                                    Zreszta co ja tam wiem, ja do wyra z facetami chadzalam z...jakby tu powiedziec...potrzeby ciala a nie z ciekawosci albo bo cos tam pisza w gazetach. Nie wiem moze inne czasy a moze inne baby maja inaczej.
                                                  • mabelle2000 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 16.12.17, 16:43
                                                    kag73 napisała:

                                                    > No tak jakos w podobnym wieku do mojego albo troche starsi.

                                                    Mam tak samo. Przyznaje ze mam pewna slabosc nie tyle do starszych, co do pewnego typu mezczyzny, ktory zawodowo sluzy pomoca innym, a wiec do ratownikow gorskich, medycznych, do strazakow. Ale nigdy nie byla to fascynacja na tyle duza, zeby pchac im sie do lozka. Moze sie balam ze mit bohatera zostanie zbrukany jak erotycznie okaza sie kiepscy ;-)
                                                  • lybbla Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 15.12.17, 23:08
                                                    kag73 napisała:

                                                    > No ale tutaj znow kutuzow sie nie wpasowuje, bo pewnie skonczywszy edukacje chc
                                                    > a zakladac rodzine z dojrzalym 40 sto latkiem? (chociaz ja i w to nie wierze, b
                                                    > o znam niewiele babek, ktore w tak mlodym wieku braly/biora o tyle starszego fa
                                                    > ceta, to sa wyjatki) A z kutuzowem rodziny/dziecka nie bedzie. Dlatego kutuzow
                                                    > ma utrudnione zadanie, co juz zauwazyl i dziala.


                                                    Kobiety kierują się czym innym przy wyborze partnera krótkoterminowego
                                                    i czym innym w wyborze partnera długoterminowego.
                                                    W pierwszym przypadku look (rentgen w oczach) w drugim status.

                                                    I tak ma utrudnione zadanie, bo za niskie progi.
                                                  • kag73 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 15.12.17, 16:26
                                                    "Ja rozumiem - zwiększać swoje szanse. Ale pomyśl co z tego wynika. Że tak naprawdę TY w ogóle się dla nich nie liczysz. I o to mi chodzi - czy to Cię nie mierzi."

                                                    To tak do konca nie musi byc prawda. Jak najbardziej moze sie zaczac dla jakiejs kobiety liczyc. Rzecz tylko w tym, ze zwiekszy swoje szanse, czy dostanie szanse dzieki powiedzmy money i status a wyjsc moze z tego prawdziwe uczucie. Takie rzeczy sie zdarzaja.
                                                    Co do swetrow i garniuturow powiem tak: nazywa sie, ze szata stroi czlowieka i zapewne cos w tym jest. Niemniej, jak dla mnie, w lozku facet jest nagi i tego sie bede trzymac :)
                                                  • aandzia43 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 15.12.17, 16:40
                                                    kag73
                                                    >
                                                    > To tak do konca nie musi byc prawda. Jak najbardziej moze sie zaczac dla jakiej
                                                    > s kobiety liczyc. Rzecz tylko w tym, ze zwiekszy swoje szanse, czy dostanie sza
                                                    > nse dzieki powiedzmy money i status a wyjsc moze z tego prawdziwe uczucie. Taki
                                                    > e rzeczy sie zdarzaja.

                                                    Jasne, to money to tylko taki wabik na pierwszy rzut. Potem dzieje się to co zasadnicze czyli dobór według istotnych cech. Chyba.że.dla którejś money jest zasadnicze ;-)


                                                    > Co do swetrow i garniuturow powiem tak: nazywa sie, ze szata stroi czlowieka i
                                                    > zapewne cos w tym jest. Niemniej, jak dla mnie, w lozku facet jest nagi i tego
                                                    > sie bede trzymac :)

                                                    Podsunełaś mi myśl: te co nie łapią się zbytnio na money i status patrzą od razu przez ubranie. Może to te co się lubią bzykac? Nie byłam może Messaliną, ale zawsze pierwszy rzut oka na chłopa był rozbierający. Nie jakies buty, dłonie, strój, sratatata, tylko czyste żywe mięcho. Podobno tak patrzą mężczyzni na kobiety. Jestem facetem? ;-)
                                                  • aandzia43 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 14.12.17, 17:14

                                                    > Tak z Ciekawości Aandzia, Twoja córka chyba też studiowała albo studiuje za gra
                                                    > nicą (Anglia?). Czy też po 7-8 latach od zakończenia studiów będzie w stanie by
                                                    > ć rentierką?
                                                    > Ja jednak sądzę że wyjście za mąż Kag, trochę jej rozwinęło pole wyborów.

                                                    Moja córka studiowala w Polsce, tu kształci się nadal i pracuje.
                                                    Wiesz, małżeństwo Kag to przykład związku dwojga równych sobie (wykształceniem, doświadczeniem życiowym, dojrzałością życiową, pewnością siebie) ludzi o niemalże równej pozycji wyjściowej. A reszta, udane dalsze życie i realizacja planów, to efekt synergii. To się.zdarza dobranym parom. Ty zakładasz tak odmienny układ w swoim życiu, że nie ma mowy o porównaniu sytuacji związkowej twojej potencjalej kobiety i Kag. Ty musisz mieć pełną kontrolę nad swoją kobietą i związkiem. I konsekwentnie tego szukasz. Twoje prawo, ale nie snuj śmiesznych porównań.


                                                    > > Właściwie to nie widzę różnicy gdyby znalazła podobnego sobie, obrotnego
                                                    > > męża w Polsce.
                                                    >
                                                    > Oczywiście...ale jakoś Polki wychodzą za tych zza zachodniej granicy, a nie tyc
                                                    > h przystojnych zza wschodniej (których ostatnio przecież u nas nie brakuje). Ni
                                                    > by to samo...ale jednak jakoś chętnych brak.

                                                    Wychodzą, rzadziej ale są i takie małżeństwa. Znam.
                                                  • lybbla Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 14.12.17, 17:46
                                                    aandzia43 napisała:


                                                    > Ty musisz mieć pełną kontrolę nad swoją kobietą i związkiem. I konsekwentnie tego szukasz. Twoje prawo, ale nie snuj śmiesznych porównań.

                                                    A Ci, którym ta kontrola jest niepotrzebna to od razu pantofle, terrierki, ratlerki i co tam jeszcze. :)

                                                    A tymczasem właściwą nazwą dla tych panów jest 'wielofunkcyjne dildo'.
                                                  • proteinawy Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 14.12.17, 20:25
                                                    > terrierki, ratlerki

                                                    Sa jeszcze spaniele o pięknych i głębokich oczach...
                                                  • aandzia43 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 14.12.17, 18:05
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    >
                                                    > > Tak z Ciekawości Aandzia, Twoja córka chyba też studiowała albo studiuje
                                                    > za gra
                                                    > > nicą (Anglia?). Czy też po 7-8 latach od zakończenia studiów będzie w sta
                                                    > nie by
                                                    > > ć rentierką?
                                                    > > Ja jednak sądzę że wyjście za mąż Kag, trochę jej rozwinęło pole wyborów


                                                    I jeszcze jedno dla porządku poza tym co już napisałam: pole wyborów Kag się rozwinęło, rozwinął się też cokolwiek jej mąż, który w momencie gdy się spotkali też nie był rentierem i nie zapowiadało się nawet że będzie ;-)
                                                  • kutuzow Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 14.12.17, 18:10
                                                    aandzia43 napisała:


                                                    > I jeszcze jedno dla porządku poza tym co już napisałam: pole wyborów Kag się ro
                                                    > zwinęło, rozwinął się też cokolwiek jej mąż, który w momencie gdy się spotkali
                                                    > też nie był rentierem i nie zapowiadało się nawet że będzie ;-)

                                                    Oczywiście, obywatel rozwiniętego kraju z Europy Zachodniej przed 2004 rokiem (wejście do EU), to zupełnie przeciętny (mało atrakcyjny) wybór dla Polki. Takie same perspektywy poziomu zarobków przyszłego męża jakby to był Zdzichu zarabiający w PLN (nawet mający podobne stanowisko i pracę).

                                                    Aandzia, ty tak ściemniasz na poważnie, czy liczysz że faceci to kretyni i nie zauważą takiej ściemy?
                                                  • aandzia43 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 14.12.17, 20:00
                                                    kutuzow napisał:

                                                    > aandzia43 napisała:
                                                    >
                                                    >
                                                    > > I jeszcze jedno dla porządku poza tym co już napisałam: pole wyborów Kag
                                                    > się ro
                                                    > > zwinęło, rozwinął się też cokolwiek jej mąż, który w momencie gdy się spo
                                                    > tkali
                                                    > > też nie był rentierem i nie zapowiadało się nawet że będzie ;-)
                                                    >
                                                    > Oczywiście, obywatel rozwiniętego kraju z Europy Zachodniej przed 2004 rokiem (
                                                    > wejście do EU), to zupełnie przeciętny (mało atrakcyjny) wybór dla Polki. Takie
                                                    > same perspektywy poziomu zarobków przyszłego męża jakby to był Zdzichu zarabia
                                                    > jący w PLN (nawet mający podobne stanowisko i pracę).
                                                    >
                                                    > Aandzia, ty tak ściemniasz na poważnie, czy liczysz że faceci to kretyni i nie
                                                    > zauważą takiej ściemy?

                                                    Nie twierdzę, że Kag nie ma dobrze w życiu i że nie przyczynił się do tego jej mąż, takiej ściemy nie wciskam nikomu. Ale bądź łaskaw i nie wciskaj nam (bez względu na płeć), że potraktujesz swoją biedną Latynoskę tu w Polsce tak dobrze jak mąż Kag ją ;-)
                                                  • proteinawy Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 15.12.17, 02:01
                                                    > rozwinął się też cokolwiek jej mąż, który w momencie gdy się spotkali też nie był rentierem i nie zapowiadało się nawet że będzie ;-) <

                                                    Dorzuć cos jeszcze w tym temacie, proszę. Jezeli mozesz to przez pryzmat perspektyw życiowych Twojej córki. Córkę wywlekam dlatego, ze czuć matczyna milosc i dumę, a jednoczesnie wyczuwam - nie wiem czy trafnie - łagodne naganę wobec takimich typów jak Urqu czy teraz Kutuzow.

                                                    Tak sobie nieraz myslalem wczesniej „generalna mizoandria przyszłej teściowej, czy jednak jest jakiś typ ktory jest godzien?”. Dobrze chwytam ze ten typ to ktos z zapleczem od rodziców, wykształcony, otwierający bramy do swiata bez „prawicowych łochów” - ktory rozwinął sie „cokolwiek”. Tzn na tyle zeby nie przejmować sie wariacką sztafetą pokoleń, tylko łagodnie cały zainwestowany w niego potencjał, hm przejeść?

                                                    Zastrzeżenie : nie mam zamiaru sie spierać ani zaczynać tematu „praca uszlachetnia” to juz tu przerobiliśmy. Interesuje mnie tylko czy ja Ciebie wreszcie zrozumiałem, czy przeciwnie - kula w płot.
                                                  • aandzia43 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 15.12.17, 11:05

                                                    > Dorzuć cos jeszcze w tym temacie, proszę. Jezeli mozesz to przez pryzmat perspe
                                                    > ktyw życiowych Twojej córki. Córkę wywlekam dlatego, ze czuć matczyna milosc i
                                                    > dumę, a jednoczesnie wyczuwam - nie wiem czy trafnie - łagodne naganę wobec tak
                                                    > imich typów jak Urqu czy teraz Kutuzow.

                                                    W jakim temacie, Kag czy dobierania się ludzi do małżeństwa? Córka? Moja wizja perspektyw życiowych córki czyli kompendium wiedzy na temat stosunku Aandzi do świata damsko-męskiego? ;-) Niech będzie.
                                                    Ma zawod którego zawsze chciała i od lat konsekwentnie zdobywa w nim kolejne szczebelki. Dużej kasy nie ma, ale kiedyś może zarabiać przyzwoicie. Jest niebrzydka, zgrabna i bardzo seksowna. Atrakcyjna. Spojrzenia facetów od 15 do 100 kiedy idę z nią ulicą utwierdzają mnie że mi się nie przyśniło ;-) Testosteronowa. Jakiego faceta dla niej chcę? Właściwego dla niej biorąc po uwagę jej światopogląd, mentalność, cele życiowe, upodobania erotyczne. Właściwego, co nie znaczy identycznego :-) Takiego, który będzie uruchamiał jej lepsze instynkty, a stopował te złe. I ona dla niego na odwrót. Marzenia matki.
                                                    Co ma Urqu i Kutuow do rzeczy? Urqu w ogóle nie ma w tym wątku, a dla Kutuowa jest za stara, za pyskata, nie kręcą jej dużo starsi i chce mieć rodzinę i dzieci, więc Kutuow z góry odpada.

                                                    > Tak sobie nieraz myslalem wczesniej „generalna mizoandria przyszłej teściowej,
                                                    > czy jednak jest jakiś typ ktory jest godzien?”. Dobrze chwytam ze ten typ to kt
                                                    > os z zapleczem od rodziców, wykształcony, otwierający bramy do swiata bez „praw
                                                    > icowych łochów” - ktory rozwinął sie „cokolwiek”. Tzn na tyle zeby nie przejmow
                                                    > ać sie wariacką sztafetą pokoleń, tylko łagodnie cały zainwestowany w niego pot
                                                    > encjał, hm przejeść?

                                                    Kto ma przejeść? On czy ona ten jego potencjał? Z prawicowymi i religiantami oraz nierozgarniętymi nie spotykała się nigdy (swój ciągnie do swego, normalne), więc żadnych bram facet otwierać jej nie musi. Wystarczy że będzie z jej bajki.


                                                    > Zastrzeżenie : nie mam zamiaru sie spierać ani zaczynać tematu „praca uszlachet
                                                    > nia” to juz tu przerobiliśmy. Interesuje mnie tylko czy ja Ciebie wreszcie zroz
                                                    > umiałem, czy przeciwnie - kula w płot.
                                                  • proteinawy Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 16.12.17, 11:35
                                                    > W jakim temacie

                                                    W temacie: „przejście na rentę jako rozwój”.
                                                  • sabat3 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 16.12.17, 18:20
                                                    proteinawy napisał(a):
                                                    > W temacie: „przejście na rentę jako rozwój”.

                                                    Dzieki Twojej uwadze zrozumialem, ze okoliczni menele zyjacy z MOPSu sa rentierami!
                                                  • aandzia43 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 17.12.17, 04:18
                                                    proteinawy napisał(a):

                                                    > > W jakim temacie
                                                    >
                                                    > W temacie: „przejście na rentę jako rozwój”.

                                                    To trzeba było tak od razu, żebym się na tysiąc znaków i nie na temat bez sensu nie produkowała.
                                                    Rozwojowe i wymagające pomyślunku (oraz nakładu energii i podjęcia ryzyka) są działania prowadzące do zebrania kasy by zostać rentierem. Podziwiam też determinakcję i konsekwencję w realizowaniu planu. Według mnie sposób na życie dobry jak wiele innych. Jak się to ma do moich wyobrażeń na temat przyszłościmojego dziecka? Nijak, nie wiem jakim sposobem połączyły ci się te tematy.
                                                  • proteinawy Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 17.12.17, 06:38
                                                    > Nijak, nie wiem jakim sposobem połączyły ci się te tematy. <

                                                    Połączyły sie bo akurat sa centralne dla mnie. Nie martw sie Aandziu, nie bede Cie ani przekonywał ani wyśmiewał, ani w żaden sposób zmieniał - jestes mi potrzebna w swojej naturalnej formie, jestem teraz pijanym szatanem i kocham Cie wlasnie w tej formie jaka tu prezentujesz. Wlasnie wypiłem morze wódy z moimi kolegami, poszli spać, opowiedzieli mi o swoich marzeniach i poszli spać. I te marzenia były niezadowalające dla mnie. I kurwa czemu wszyscy idą spać kiedy impreza sie rozkręca?

                                                    Potrzebuje chlać z ludzmi ktorych ostania mysla jest kurwa cos konkretnego. Aandzia jest w Tobie cos konkretnego jeszcze? Ide spac, oczywiscie ze nie popijemy nigdy razem, bedziesz opowiadać o swojej córce, układać okrągłe zdania o tym czy tamtym. Miłego kurwa dnia, miłych dalszych opowiesci.
                                                  • kutuzow Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 14.12.17, 18:05
                                                    aandzia43 napisała:


                                                    > Moja córka studiowala w Polsce, tu kształci się nadal i pracuje.

                                                    Czy sądzisz, że po 7-8 latach od ukończenia studiów będzie w stanie żyć ze swoich oszczędności? Bez pomocy Twojej czy męża? O wychowywanie dziecka nie pytam (to zakładam że warto robić we dwoje).




                                                    > Wiesz, małżeństwo Kag to przykład związku dwojga równych sobie (wykształceniem,
                                                    > doświadczeniem życiowym, dojrzałością życiową, pewnością siebie) ludzi o niema
                                                    > lże równej pozycji wyjściowej.

                                                    Zapytam tylko -skąd Ty to wiesz? Z tego co Kag tutaj prezentuje? Bo sorry, ale trochę ściemniasz. Przed wejściem do Unii, Polka za granicą (nawet po studiach) nie miała możliwości legalnej pracy (bez odpowiednich pozwoleń), podobnie z kwestią chociażby wynajęcia mieszkania. Gość który jest obywatelem danego kraju ma jednak trochę inną "pozycję wyjściową".




                                                    >A reszta, udane dalsze życie i realizacja planów
                                                    > , to efekt synergii. To się.zdarza dobranym parom.

                                                    Popatrz, w ten sam sposób można tłumaczyć udany związek Marka. To też efekt synergii, a Panie jakoś tak z niego dworowały (słynne bluzeczki z Zary).


                                                    > Ty zakładasz tak odmienny uk
                                                    > ład w swoim życiu, że nie ma mowy o porównaniu sytuacji związkowej twojej poten
                                                    > cjalej kobiety i Kag.

                                                    Ja własnie pokazuję że układ może być bardzo podobny.
                                                    Kag bez ślubu miała wracac do Polski i nie miała pozwolenia na pracę w EU (czasy przed naszym przystąpieniem do EU).
                                                    Latynoska także nie ma pozwolenia na pracę (jeśli się nie ożenię z nią).

                                                    Ja nie kupuję wersji Kag "od pucybuta do milionera" na zasadzie "On nie miał nic, ja nie miałam nic, w 7-8 lat zostaliśmy rentierami"

                                                    > Ty musisz mieć pełną kontrolę nad swoją kobietą i związki
                                                    > em.

                                                    Nie. Ja tylko nie daje sobą "sterować" poprzez "kobiece sposoby". To jest jednak różnica.


                                                    > Wychodzą, rzadziej ale są i takie małżeństwa. Znam.

                                                    "Według danych GUS w ubiegłym roku małżeństw mieszanych Polek i Polaków było nad Wisłą ponad 4 tys. W tym prawie 3 tys. dotyczyło ślubów Polek z cudzoziemcami. Najczęściej ich mężami stawali się Anglicy (603), Niemcy (342) i Włosi (211). Czyli mieszkańcy Europy, bo wśród cudzoziemców zawierających małżeństwa z Polkami dominują obywatele państw Unii Europejskiej. Ale zdarzają się też wśród nowożeńców partnerzy z nawet bardzo egzotycznych krajów – np. z Mauritiusa, Togo, Ugandy czy Gambii."

                                                    "Natomiast cudzoziemki stają się żonami stosunkowo małej liczby Polaków. W ubiegłym roku było ich, tak jak w latach poprzednich, ponad tysiąc – a więc Polki biorą ślub z cudzoziemcami trzy razy częściej niż nasi panowie. Co ciekawe, wśród ich partnerek życiowych dominowały Ukrainki (505), Rosjanki (140) i Białorusinki (118). "

                                                    wiadomosci.dziennik.pl/wydarzenia/artykuly/498015,malzenstwa-polek-i-polakow-z-cudzoziemcami.html
                                                  • aandzia43 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 14.12.17, 19:49
                                                    > > Ty musisz mieć pełną kontrolę nad swoją kobietą i związki
                                                    > > em.
                                                    >
                                                    > Nie. Ja tylko nie daje sobą "sterować" poprzez "kobiece sposoby". To jest jedna
                                                    > k różnica.

                                                    Gdybyś nie miał potrzeby kontroli nad kobietą nie kombinowałbyś karkołomnie z szukaniem dziewczyny DO ZWIĄZKU na drugim końcu świata. Biednej, a po ściągnięciu do Polski w pełni od ciebie zależnej. Tyle zachodu o te parę lat różnicy między 29 które na ciebie lecą, a 23 co nie bardzo lecą? Naprawdę o to chodzi? ;-) PO to te wszystkie korowody? Kwestia dziecka też raczej nie jest nie do obejścia (tak jak nie do obejścia może się jednak okazać u tradycyjnych Latynosek). Wiesz, ja świetnie rozumiem pożądliwość wobec młodego ciała, to biologia, ale różnicy w wyglądzie między 23 a 29 wielkiej nie ma (nawet trzydziestki z pewnych względów smakowitsze), ale różnica w sposobie odnoszenia się do siebie samej, świata, różnica w świadomości co swoich do potrzeb jest ogromna. Już nie bierze się od facetów wszystkiego jak leci, bo wszystko nowe i nie wiadomo z czym co się je. I nie ma na myśli seksu (z seksem może być zupełnie inaczej), tylko to, co emocjonalnie facet ma do zaoferowania w kontakcie z bliskim człowiekiem. Przeszkadza ci to w trzydziestkach? Nie możesz się zmierzyć z trzydziestką i tymi jej "kobiecymi sposobami"? ;-)
                                                  • kutuzow Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 14.12.17, 23:06
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    > Gdybyś nie miał potrzeby kontroli nad kobietą nie kombinowałbyś karkołomnie z s
                                                    > zukaniem dziewczyny DO ZWIĄZKU na drugim końcu świata. Biednej, a po ściągnięci
                                                    > u do Polski w pełni od ciebie zależnej. Tyle zachodu o te parę lat różnicy międ
                                                    > zy 29 które na ciebie lecą, a 23 co nie bardzo lecą?

                                                    Widzę że nawet jak sobie w stopce napiszę, że poza wiekiem chodzi także o różnice w poziomie urody, to i tak to pominiesz i będziesz udawała że nie wiesz o co chodzi.


                                                    > Nie możesz się zmierzyć z trzydziestką i tymi j
                                                    > ej "kobiecymi sposobami"? ;-)

                                                    Tak, rozgryzłaś mnie. Wszystkie moje dotychczasowe związki były z 18-tkami. Zupełnie sobie nie radzę w związku z dojrzałą kobietą. Zadowolona teraz?

                                                  • kag73 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 14.12.17, 19:57
                                                    "oczywiście, była pierwszą na świecie studentką rentierką ;-)"

                                                    To Twoje dospiewanie a nie moja rzeczywistosc, bo ja tego nigdzie nie twierdzilam.
                                                  • kag73 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 15.12.17, 03:45
                                                    > Kag znalazł
                                                    > a męża w kraju, w którym żyła,

                                                    "Studiowała...to jest różnica."

                                                    A kto Ci to powiedzial? Jak go poznalam bylam po studiach, bo mialam 27 lat, wiec owszem zylam i pracowalam tam.

                                                    "Oczywiście...ale jakoś Polki wychodzą za tych zza zachodniej granicy, a nie tych przystojnych zza wschodniej (których ostatnio przecież u nas nie brakuje). Niby to samo...ale jednak jakoś chętnych brak."

                                                    Ja tam bym jakiegos wziela tylko skad wtedy tam, wschodniakow nie bylo. A jezeli byli to pracujacy na czarno na budowach sporo starsi ode mnie ojcowie rodzin, z ktorymi niewiele mialam do czynienia.
                                                    Nie mam czasu ani nie chce go miec, zeby sie roztrzasac nad swoja przeszloscia.
                                                    Snujesz przypuszczenia i spekulujesz, bo nie znasz szczegolow. Zawsze pislam o nas, naszych pieniadzach, wspolnych planach i ich realizacji. Uwierz, rowniez na zachodzie nie ma takich przypadkow (ja nie znam), albo sladowe ilosci jak moj maz i ja. Wiekszosc nawet jezeli zarabia dobre pieniadze pracuje dalej, bo chce jeszcze wiecej, ma wieksze wymagania, nie chce wielkich zmian i boi sie ryzyka. I w ogole na taki pomysl nie wpadla.
                                                    Ty natomiast wyciagasz mnie ciagle jako przyklad na cos na co przykladem nie jestem. Ostatnio mi napisales, ze maz moj tez placi mi za seks, bo mnie utrzymuje. Wiec pytam Cie na jakiej podstawie tak twierdzisz? Po prostu wymyslasz, bo Ci tak pasuje do argumentacji, chociaz dobrze wiesz, ze pracowalam i zarabialam, z przerwa na urlop wychowawczy.

                                                    O calej reszcie nie chce mi sie rozpisywac, jak grochem o sciane.
                                                    Mlode 23-25 letnie Latynoski leca na Ciebie, bo jestes przystojny, z polotem, szarmancki, inteligentny i co tam jeszcze. I przy tym pozostanmy. A jak bedziesz mial odrobine szczescia to ktoras z nich sie w Tobie zakocha, Ty w niej i bedzie milo i szczesliwie. Nie wykluczam i Ci zycze, jezeli sam sobie tez tego zyczysz.

                                                  • sabat3 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 14.12.17, 14:47
                                                    A Ty, Kitty, jak czesto sypialas z mezczyznami o atrakcyjnosci "wow"? :)
                                                  • wont2 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 14.12.17, 20:17
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Po pierwsze: Wonta nie stac na kobiete o atrakcyjnosci WOW.
                                                    ---
                                                    Ale efekt WOW, z tego co rozumiem to jest efekt subiektywny a nie obiektywny. No ja w kazdym razie dawno nie spotkalem kobiety, ktora zrobilaby na mnie takie wrazenie jak ona - uroda, charakterem, poczuciem humoru. Ale ulze ci - ona uwaza sie za brzydka, bo ma zbyt ciemna karnacje i pewnie dlatego godzi sie byc ze mna. Zreszta, ma tez jedna powazna wade. Wlasnie lezy ze mna i chrapie. Wczoraj tez chrapala. Na usprawiedliwienie dodam, ze ja chrapie chyba bardziej.


                                                    Po drugie: ze sie z
                                                    > akocha nie przecze, owszem, jak zwykle na pol roku, ze zrobi dziecko: mala szan
                                                    > sa, bo nie dochodzi ale nawet jak, to dziewczyna bedzie samotnie je wychowywac
                                                    > w Tajlandii, a Wont najwyzej bedzie dojezdzal na darmowe ruchanko. Do Polski na
                                                    > stale (jako zone) jej nie przywiezie (lub przywiezie i odesle), bo tyle sie na
                                                    > trabil o kobietach niezaleznych, ze przeciez nie bedzie jej fnansowal. Za wygod
                                                    > ny na to jest.
                                                    ------
                                                    Moze i jestem za wygodny, ale wiesz jakie ona ma szczuple, smukle cialo, jaka gladka skore i jak sie rucha?! Przeboleje.


                                                    GArdzi kobietami pozostajacymi na utrzymaniu mezczyzny, a jaka o
                                                    > na niezaleznosc jest w stanie osiagnac w POlsce, jeszcze z dzieckiem? POza tym
                                                    > bariera jezykowa. Tez wiele o tym sie tu napisal, ze nie moglby sie ograniczyc
                                                    > do prostych komunikatow ze swoja kobieta.
                                                    ----
                                                    Rzeczywiscie, tak mowilem. Ale wiesz jakie to jest gratyfikujace kiedy z kobieta z innej kultury, ze srednia znajomoscia angielskiego dogadujesz sie i zartujesz o niebo lepiej niz z rodaczka?


                                                    Jakas szansa bylaby gdyby mogl sobie
                                                    > tam zyc niepracujac. To tak tu sie zgadzam, ze by sie mogl zwiazac ale ona nada
                                                    > l by musiala na siebie zarabiac.
                                                    -----
                                                    Tak. I ja i ona musielibysmy przez najblizsze kilkanascie lat pracowac i zarabiac.
                                                  • hello-kitty2 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 18.12.17, 20:17
                                                    wont2 napisał:

                                                    > Po drugie: ze sie z
                                                    > > akocha nie przecze, owszem, jak zwykle na pol roku, ze zrobi dziecko: mal
                                                    > a szan
                                                    > > sa, bo nie dochodzi ale nawet jak, to dziewczyna bedzie samotnie je wycho
                                                    > wywac
                                                    > > w Tajlandii, a Wont najwyzej bedzie dojezdzal na darmowe ruchanko. Do Pol
                                                    > ski na
                                                    > > stale (jako zone) jej nie przywiezie (lub przywiezie i odesle), bo tyle
                                                    > sie na
                                                    > > trabil o kobietach niezaleznych, ze przeciez nie bedzie jej fnansowal. Za
                                                    > wygod
                                                    > > ny na to jest.
                                                    > ------

                                                    > Przeboleje.

                                                    Co przebolejesz? (bo chyba nie zlapalam, co chcesz przekazac?)

                                                    > Rzeczywiscie, tak mowilem. Ale wiesz jakie to jest gratyfikujace kiedy z kobiet
                                                    > a z innej kultury, ze srednia znajomoscia angielskiego dogadujesz sie i zartuje
                                                    > sz o niebo lepiej niz z rodaczka?

                                                    Mysle, ze powinienes sie z nia ozenic i miec dzieci. Powaznie. A tym zadac klam wszystkiemu, co tu nagadales o potrzebie bycia z niezalezna kobieta, niecheci do rozmnazania i niemocy bycia z kobieta, z ktora wymieniasz sie prostymi komunikatami typu jak o chrapaniu i niezrozumieniu tekstow z Misia.
                                                  • mabelle2000 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 18.12.17, 22:50
                                                    hello-kitty2 napisała:


                                                    > Mysle, ze powinienes sie z nia ozenic i miec dzieci. Powaznie. A tym zadac klam
                                                    > wszystkiemu, co tu nagadales o potrzebie bycia z niezalezna kobieta, niecheci
                                                    > do rozmnazania i niemocy bycia z kobieta, z ktora wymieniasz sie prostymi komun
                                                    > ikatami typu jak o chrapaniu i niezrozumieniu tekstow z Misia.

                                                    Usmialam sie:-)
                                                    Przy okazji przygody Wonta potwierdzilo sie ze o dupie Maryny mozna gadac we wszystkich jezykach, z nieudolnym migowym wlacznie i wszyscy sie doskonale rozumieja.
                                                  • sabat3 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 14.12.17, 09:26
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > DAzenie nastepuje w strone dobrobytu i to jest motyw
                                                    > acja kobiet/ludzi, w tym Latynosek, moja i Twoja. A co Ty myslisz, ze Wan sie p
                                                    > ieprzy z Wontem, bo on jest przystojny i mlody? Swiatem rzadzi pieniadz.

                                                    Tak jest bardzo czesto, ale nie zawsze. To chyba zalezy czego kobieta szuka. Jesli jest to zakochanie i przezywanie emocji (rzadko), to forsa u faceta nie jest niezbednym dodatkiem. Jesli szuka stabilnego ukladu rodzinnego (9/10 przypadkow), forsa i sytuacja zyciowa faceta determinuje jego atrakcyjnosc.
                                                  • hello-kitty2 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 14.12.17, 12:21
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > Tak jest bardzo czesto, ale nie zawsze. To chyba zalezy czego kobieta szuka. Je
                                                    > sli jest to zakochanie i przezywanie emocji (rzadko), to forsa u faceta nie jes
                                                    > t niezbednym dodatkiem. Jesli szuka stabilnego ukladu rodzinnego (9/10 przypadk
                                                    > ow), forsa i sytuacja zyciowa faceta determinuje jego atrakcyjnosc.

                                                    No ale chyba nie masz watpliwosci czego szuka Wan (przeciez powiedziala, a on to wklepal na forum wprost, hello?) i czego szukaja Latynoski (przeciez podobno sam mi zwracales na to uwage, Kag mowila, a to ja 'nie dostrzegalam'). Czy piszesz ogolnie? Tylko po co pisac ogolnie? MAmy przeciez pod reka dwa konkretne przypadki.
                                                  • hello-kitty2 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 14.12.17, 12:27
                                                    Gdybym jednak sie mylila, to obu panom zycze (szczerze) szczescia na nowej drodze zycia. W koncu najwyzszy czas (nie tylko my mamy miec w zyciu pod gorke, hehe).
                                                  • wont2 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 14.12.17, 20:28
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > No ale chyba nie masz watpliwosci czego szuka Wan (przeciez powiedziala, a on t
                                                    > o wklepal na forum wprost, hello?) i czego szukaja Latynoski (przeciez podobno
                                                    > sam mi zwracales na to uwage, Kag mowila, a to ja 'nie dostrzegalam'). Czy pisz
                                                    > esz ogolnie? Tylko po co pisac ogolnie? MAmy przeciez pod reka dwa konkretne pr
                                                    > zypadki.
                                                    -----
                                                    Wiesz jak to jest z kobietami - jedno mysla, drugie mowia, trzecie robia, wiec nie skupialbym sie na przekazie werbalnym tylko pozawerbalnym. To po pierwsze. Po drugie, powiedzialem jej ze ja ani ku zeniazce ani ku dzieciaczce i nadal byla zainteresowana. Moze madra i rozgryzla mnie? Ok. Wole z madrym stracic niz z glupim zyskac. Po trzecie, czy ja naprawde jestem taka finansowa zdobycza? :) Naprawde, gdyby chciala to moglaby trafic duzo lepiej.
                                                  • hello-kitty2 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 18.12.17, 20:29
                                                    wont2 napisał:

                                                    Po trzecie, czy ja naprawde jestem taka finansowa zdobycza? :)
                                                    > Naprawde, gdyby chciala to moglaby trafic duzo lepiej.

                                                    Look(u) nie masz wiec zostaje money i status. Zreszta caly watek o tym leci, ze jak babka z biedniejszego kraju leci na goscia 15 lat starszego to chodzi o kase/lepsze zycie i ja akurat nie biore w przekonywaniu o tym udzialu. No ale cos za cos i mnie podobnie jak Kutuzowa to nie mierzi.
                                                  • proteinawy Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 14.12.17, 16:40
                                                    > Jesli szuka stabilnego ukladu rodzinnego (9/10 przypadkow), forsa i sytuacja zyciowa faceta determinuje jego atrakcyjnosc. <

                                                    I zeby sie dzielił, i zeby „był dojrzały” (w skrajnej wersji „nie był przemocowcem finansowym”) czyli nie wydawał na siebie tylko na „nas” ;)
                                                  • kag73 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 14.12.17, 14:26
                                                    "No pewnie, ze nie. Polki leca na Zachodniakow. Kombi o tym trabi od lat, a Kutuzow teraz kopiuje schemat. DAzenie nastepuje w strone dobrobytu i to jest motywacja kobiet/ludzi, w tym Latynosek, moja i Twoja."

                                                    Jestem gotowa sie z Toba zalozyc o skrzynke wodki, ze wiekszosc atrakcyjnych 23-25 latek w Polsce pieprzy i wiaze sie z rodakami, najpewniej w podobnym wieku albo z nieco starszymi. Mnie nie przeszkadzalo by brac Polaka gdybym byla na miejscu i jakis wpadlby mi w oku i on zechcialby rowniez mnie. Ja jestem, nie zapomnij, typem lecacym w pierszej linii na fizycznosc, pieniadze zarobie sobie sama albo zarobimy razem. Byle bysmy mieli podobny swiatopoglad i patrzyli w tym samym kierunku i sie kochali.
                                                  • lybbla Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 14.12.17, 00:43
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > A 27 to 42? Jaka jest roznica miedzy 25 w relacji do 40? A 27 w relacji do 42?
                                                    > Bo nie ogarniam.

                                                    Zasadnicza. To właśnie w tym okresie kobietom zmieniają się priorytety.

                                                    > Mozesz mi powiedziec jedna rzecz, bo za cholere nie rozumiem: dlaczego Kutuzow jest 'be', a Wont jest 'cacy'?
                                                    >
                                                    > Moze ktos inny pomoze bo Kag chyba nie daje rady, anybody?

                                                    Co Ty masz z tym ocenianiem? W tym wieku?

                                                    Co do różnicy między Kutuzowem a Wontem, Wont ma większe widełki wiekowe :P
                                                  • kag73 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 14.12.17, 00:56
                                                    "Co do różnicy między Kutuzowem a Wontem, Wont ma większe widełki wiekowe :P"

                                                    I mniej zdrowego rozsadku, hmm, w niektorych sytuacjach :))
                                                  • lybbla Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 14.12.17, 01:54
                                                    kag73 napisała:

                                                    > "Co do różnicy między Kutuzowem a Wontem, Wont ma większe widełki wiekowe :P"
                                                    >
                                                    > I mniej zdrowego rozsadku, hmm, w niektorych sytuacjach :))

                                                    Ułańska fantazja vs szwajcarska precyzja :)
                                                  • hello-kitty2 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 14.12.17, 01:28
                                                    lybbla napisał:

                                                    > hello-kitty2 napisała:
                                                    >
                                                    > > A 27 to 42? Jaka jest roznica miedzy 25 w relacji do 40? A 27 w relacji d
                                                    > o 42?
                                                    > > Bo nie ogarniam.
                                                    >
                                                    > Zasadnicza. To właśnie w tym okresie kobietom zmieniają się priorytety.

                                                    No to jak Kutuzow sobie wezmie dziewcze 23 lata, to sie naruchaja 4 lata, a potem dziewczeciu sie zmienia piorytety i znajdzie sobie takiego, ktory jej pomoze te priorytety wprowadzic w zycie. Biorac pod uwage, ze bedzie tak piekna, to chyba nie bedzie miala problemow ze znalezieniem. Poza tym Kutuzow ja jeszcze podszkoli z tego czy tamtego, dziewcze wyszaleje sie, po swiecie pojezdzi, prezentow nazbiera, zyc nie umierac ;)
                                                  • kag73 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 14.12.17, 01:40
                                                    "No to jak Kutuzow sobie wezmie dziewcze 23 lata, to sie naruchaja 4 lata, a potem dziewczeciu sie zmienia piorytety i znajdzie sobie takiego, ktory jej pomoze te priorytety wprowadzic w zycie. Biorac pod uwage, ze bedzie tak piekna, to chyba nie bedzie miala problemow ze znalezieniem. Poza tym Kutuzow ja jeszcze podszkoli z tego czy tamtego, dziewcze wyszaleje sie, po swiecie pojezdzi, prezentow nazbiera, zyc nie umierac ;)

                                                    Ano, tez mowie kazdy orze jak moze. Oczywiscie opcja bardzo dobra, jezeli pominie sie, ze niektorzy ludzie maja uczucia, zakochuja sie, przywiazuja, ciezko znosza rozstania. Niemniej da sie, wszystko da sie. Mozna nawet ze soba zostac i tego dzieciaka nie miec, tez da sie, czasem sie zalic i ubolewac i zyc dalej. No wszystko sie da.
                                                  • lybbla Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 14.12.17, 02:16
                                                    hello-kitty2 napisała:


                                                    > No to jak Kutuzow sobie wezmie dziewcze 23 lata, to sie naruchaja 4 lata, a pot
                                                    > em dziewczeciu sie zmienia piorytety i znajdzie sobie takiego, ktory jej pomoze
                                                    > te priorytety wprowadzic w zycie. Biorac pod uwage, ze bedzie tak piekna, to c
                                                    > hyba nie bedzie miala problemow ze znalezieniem.

                                                    Nie weźmie bo polskie dziewczę 23 lata będzie się ruchało z 30 latkiem.
                                                    Przez całe 4 lata. Po 4 latach szlifowania 30 latek nie pozbędzie się diamentu.
                                                    No chyba, ze coś ze szlifowaniem nie wyjdzie. Wtedy jest opcja B: Kutuzow.

                                                    I tu pojawia się pewien problem: Nobody wants to be the second best.

                                                    > Poza tym Kutuzow ja jeszcze podszkoli z tego czy tamtego, dziewcze wyszaleje sie, po swiecie pojezdzi, prezentow nazbiera, zyc nie umierac ;)
                                                    >

                                                    Twierdzisz, że Kutuzow rwie się do szkolenia dzierlatek? Bo ja wyczytałem, że najlepiej to by przyszedł na gotowe. I jeszcze to jego narzekanie na nieskuteczność jego środków pedagogicznych, które obleka w gadkę `te zakute łby kobiet
                                                    są takie odporne na nauczanie, tłumaczę raz, drugi trzeci, że anal, że głębokie gardło, że kajdanki a one jak te tłuki wolą co innego' :)

                                                  • hello-kitty2 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 14.12.17, 02:30
                                                    lybbla napisał:

                                                    > Nie weźmie bo polskie dziewczę 23 lata będzie się ruchało z 30 latkiem.
                                                    > Przez całe 4 lata. Po 4 latach szlifowania 30 latek nie pozbędzie się diamentu.
                                                    > No chyba, ze coś ze szlifowaniem nie wyjdzie. Wtedy jest opcja B: Kutuzow.

                                                    A skad tu sie wzielo polskie dziewcze? Przeciez my caly czas o Latynoskach, hello? ;)
                                                  • lybbla Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 14.12.17, 03:38
                                                    hello-kitty2 napisała:


                                                    > A skad tu sie wzielo polskie dziewcze? Przeciez my caly czas o Latynoskach, hel
                                                    > lo? ;)

                                                    O Tajkach, Ukrainkach, Japonkach. O ostatnich rewirach dla prawdziwych mężczyzn:P
                                                    I o przyczynach wyjazdu na safari.
                                                    I o skalach czasowych, czy lepsza 21 dniowe `brief encounter' czy 4 letnie fundowanie
                                                    (bo, że zakończenie będzie to samo to nikt nie wątpi :P).
                                                    I o niespójności opisu polujących, przed polowaniem w trakcie polowania i po polowaniu.

                                                    Po co się ograniczać do latynosek, przecież na ich temat nie masz nic do powiedzenia ;)
                                                • proteinawy Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 13.12.17, 11:03
                                                  > Nie kazdy jest zatyrany zapierdolem na rodzine i kuchnia zony (jak Ty w przeszlosci) lub jej brakiem (jak Proteinowy obecnie). <

                                                  Wlasnie wpieprzam w robocie mojego flagowego 4 minutowca: sypiesz muesli do kranówy, wstawiasz w mikrofale, wyciągasz syczącego i parujace, kawał masła na to - i mozna crunchować taski (korpo-zapierdalac).

                                                  Jutro wersja z bekonem.

                                                  Żonka gotuje, tylko nie zawsze ma czas.
                                                  • sabat3 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 13.12.17, 15:09
                                                    proteinawy napisał(a):
                                                    > Wlasnie wpieprzam w robocie mojego flagowego 4 minutowca: sypiesz muesli do kra
                                                    > nówy, wstawiasz w mikrofale, wyciągasz syczącego i parujace, kawał masła na to
                                                    > - i mozna crunchować taski (korpo-zapierdalac).
                                                    >
                                                    > Jutro wersja z bekonem.
                                                    >
                                                    > Żonka gotuje, tylko nie zawsze ma czas.

                                                    Smacznego ;)
                                                    Ja wlasnie przechodze na lakto-owo-wegetarianizm. Na razie kontrolnie, na pare tygodni. Zobaczymy co sie st anie. Ale bialka mam zamiar zrec rownie duzo co obecnie. Jajka, chudy ser i kasza wystarcza.
                                                  • hello-kitty2 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 13.12.17, 16:31
                                                    proteinawy napisał(a):

                                                    > Wlasnie wpieprzam w robocie mojego flagowego 4 minutowca: sypiesz muesli do kra
                                                    > nówy, wstawiasz w mikrofale, wyciągasz syczącego i parujace, kawał masła na to
                                                    > - i mozna crunchować taski (korpo-zapierdalac).
                                                    >
                                                    > Jutro wersja z bekonem.

                                                    A bialko skad dostarczasz czy jestes 'wegetarianinem'? Kiedys ogladalam sezon Superfat vs superskinny gdzie grubasy przeciwwstawione byly chudzielcom. Co ciekawe niejeden chudzielec twierdzil, ze niedozywienie wynika z jego wegetarianizmu. Lekarz tlumaczyl ,wtedy, ze wegatarianizm nie polega na niejedzeniu warzyw i owocow. Za to jechali glownie na jednym posilku, a reszta to byly napoje i slodycze ;)
                                                    Inna sprawa to: do diabla zeby w takiej korporacji od budowy rakiet kosmicznych nie bylo kantyny? Czy az tak przykrecasz kurek z kasa?
                                                  • proteinawy Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 13.12.17, 19:01
                                                    > A bialko skad dostarczasz czy jestes 'wegetarianinem'?

                                                    Jasne, przy takiej podaży gotowców w sklepach trzeba sie mocno postarać, zeby dajmy na to wyeliminować mięcho.

                                                    > do diabla zeby w takiej korporacji od budowy rakiet kosmicznych nie bylo kantyny?

                                                    Korpo daje ciacha, owoce i przede wszystkim dobra kawę. No i od roku przejęła nas jeszcze wieksza korpo, teraz juz robimy „wszytko”.
                                                  • hello-kitty2 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 13.12.17, 19:28
                                                    proteinawy napisał(a):

                                                    > Korpo daje ciacha, owoce i przede wszystkim dobra kawę. No i od roku przejęła n
                                                    > as jeszcze wieksza korpo, teraz juz robimy „wszytko”.

                                                    Czyli daje wegle proste i kofeine czyli smierc na skutek chorob cywilizacyjnych. A nie moze po prostu sprzedawac zbilansowanych posilkow do wyboru? Przeciez to nawet w Polsce jest standard. Wiesz ja Cie nie bede pouczac na jakim paliwie masz funkcjonowac, po prostu nie rozumiem tej korporacyjnej polityki (wymagania wyrabane w kosmos, a zaplecze skromniutkie).
                                                  • sabat3 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 13.12.17, 21:25
                                                    proteinawy napisał(a):
                                                    > Jasne, przy takiej podaży gotowców w sklepach trzeba sie mocno postarać, zeby d
                                                    > ajmy na to wyeliminować mięcho.

                                                    Na zachodzie. W Polsce jest mnostwo kasz roznego rodzaju, maja miedzy 12 a 15 gram bialka na 100g. To wiecej niz niejedna kielbasa...
                                                  • hello-kitty2 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 13.12.17, 22:52
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > Na zachodzie. W Polsce jest mnostwo kasz roznego rodzaju, maja miedzy 12 a 15 g
                                                    > ram bialka na 100g. To wiecej niz niejedna kielbasa...

                                                    Ale 100g kaszy czy ryzu to z 350 kcal, a 100g miesa chudego to ze 110 kcal czyli mozesz zjesc ze 300g mieszczac sie w kcal, a bialka masz 2 razy tyle co w kaszy. NIe oplaca sie zamieniac. A czemu zamieniasz? Juz Ci sie przejadlo? U mnie zadna dieta na dluzsza mete procz zbilansowanej sie nie sprawdza tj tylko przy zbilansowanej nie mam napadow na zarcie, na slodkie, na slone, na fastfood, ect.
                                                  • sabat3 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 13.12.17, 23:04
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > Ale 100g kaszy czy ryzu to z 350 kcal, a 100g miesa chudego to ze 110 kcal czyl
                                                    > i mozesz zjesc ze 300g mieszczac sie w kcal, a bialka masz 2 razy tyle co w kas
                                                    > zy. NIe oplaca sie zamieniac. A czemu zamieniasz? Juz Ci sie przejadlo? U mnie
                                                    > zadna dieta na dluzsza mete procz zbilansowanej sie nie sprawdza tj tylko przy
                                                    > zbilansowanej nie mam napadow na zarcie, na slodkie, na slone, na fastfood, ect

                                                    Ja i tak jem białko do węgli w stosunku 1:3, więc nawet jeśli jadlem 100 gram piersi to resztę uzupełniałem węglami. Zmieniam testowo. Ostatnio czułem potworne zmęczenie i chcę sprawdzić, czy przyczyną nie jest nadmiar mięsa.
                                                  • hello-kitty2 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 13.12.17, 22:52
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > Na zachodzie. W Polsce jest mnostwo kasz roznego rodzaju, maja miedzy 12 a 15 g
                                                    > ram bialka na 100g. To wiecej niz niejedna kielbasa...

                                                    Ale 100g kaszy czy ryzu to z 350 kcal, a 100g miesa chudego to ze 110 kcal czyli mozesz zjesc ze 300g mieszczac sie w kcal, a bialka masz 2 razy tyle co w kaszy. NIe oplaca sie zamieniac. A czemu zamieniasz? Juz Ci sie przejadlo? U mnie zadna dieta na dluzsza mete procz zbilansowanej sie nie sprawdza tj tylko przy zbilansowanej nie mam napadow na zarcie, na slodkie, na slone, na fastfood, ect.
                                  • wont2 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 13.12.17, 04:29
                                    hello-kitty2 napisała:

                                    Na pewno nie bedzie la
                                    > sce sciemnial jak Wont 'ze nie wiem czego chce' tylko wprost powie, ze nie chce
                                    > miec dziecka
                                    ------
                                    Kitty, wez mi nie dorabiaj geby, bo przeciez wyraznie napisalem, ze wyraznie jej powiedzialem, ze ani nie chce sie zenic ani nie chce miec dziecka. Meczy i irytuje mnie juz to troche ale i tak wole to od cytatow z biblii, ktore budza tylko groze.

                                    A poza tym z posiadaniem przeze mnie dziecka, jak juz zreszta pisalem wczesniej, to jest troche bardziej skomplikowane. Z jednej strony rozum, madrosc, intelekt, doswiadczenie, swiadomosc - mowia nie, a z drugiej strony podswiadomosc, instynkty, zadze - chca, zebym zaplodnil jakas kobiete. Obawiam sie, ze istnieje pewne, mam nadzieje ze niewielkie, ryzyko, ze ostatecznym wynikiem tajskiego socjologicznego eksperymentu moze okazac sie wpadka.
                                    • sabat3 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 13.12.17, 07:07
                                      O rany, zdaje sie, ze ta Wan zaczyna owijac Cie wokol palca. Niedobrze, nie bralem po uwage lotu przez pol swiata samolotem, po to by Ci robic ice bucket challenge :)
                                      • wont2 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 13.12.17, 11:33
                                        sabat3 napisał:

                                        > O rany, zdaje sie, ze ta Wan zaczyna owijac Cie wokol palca. Niedobrze, nie bra
                                        > lem po uwage lotu przez pol swiata samolotem, po to by Ci robic ice bucket chal
                                        > lenge :)
                                        -----
                                        No niestety :( Do aktu oskarzenia moge jedynie dodac, ze niespecjalnie sie musi starac mnie owijac. Wystarczy ze swietnie wpisuje sie w moj archetyp GILTI (Girl I'd Like To Impregnate). W zwiazku z tym, I plead gilti as charged, your honour.
                                    • hello-kitty2 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 13.12.17, 09:34
                                      wont2 napisał:

                                      > Kitty, wez mi nie dorabiaj geby, bo przeciez wyraznie napisalem, ze wyraznie je
                                      > j powiedzialem, ze ani nie chce sie zenic ani nie chce miec dziecka.
                                      (...) a potem
                                      Obawiam sie, ze istnieje
                                      > pewne, mam nadzieje ze niewielkie, ryzyko, ze ostatecznym wynikiem tajskiego so
                                      > cjologicznego eksperymentu moze okazac sie wpadka.

                                      Twoja geba to szmata, nie potrzeba Ci nic dorabiac. Co innego mowisz a co innego robisz, akurat dokladnie odwrotnie niz Kutuzow. I jeszcze pierdolisz dziwki bez gumy. Glupota ludzka jez ponadczasowa.
                                      Dam Ci rozwiazanie na twoje zmeczenie -> NIE CZYTAJ MOICH POSTOW -> nie bedziesz sie meczyl, proste ;) I z gory ostrzegam: bedzie dzisiaj cos z Biblii wiec pod zadnym pozorem dzisiaj nie otwieraj zadnego mojego zapisu, uuuuuuuuu. Jestes dorosly, jak owierasz i czytasz, to potem bez pretensji. Sam jestes odpowiedzialny za swoje zmeczenie i irytacje, bo ja moge pisac co chce.
                          • aandzia43 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 12.12.17, 18:33
                            > Przeciez Proteinowy tez nie mial skrupolow zostawic babki z (jej) dzieckiem z d
                            > nia na dzien, jak mu 'podskoczyla' z propozycja jego leczenia (na ile dobrze pa
                            > mietam).

                            Kogo chciała leczyc? Proteinowego? Z czego?
                            • proteinawy Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 12.12.17, 20:07
                              > Kogo chciała leczyc? Proteinowego? Z czego?

                              Kitty prowokuje.

                              Prawda była banalniejsza. Kłóciliśmy sie czesto, moja pani powiedziała: albo idziesz do psychologa cos zrobic z tym gniewem albo ja nie chce takiego zwiazku. Wtedy jeszcze byłem jak Kutuzow (nie negocjuje na zasadach „robisz co powiem albo tam sa drzwi”) wiec - pożegnałem sie grzecznie.

                              Później, z perspektywy czasu zrozumiałem jej stan i obawy, eks-mąż tłukł ja czasem po buzi itd. potrzebny jej był ktos milszy, romantyczniejszy. A ja akurat zrezygnowałem z własnej firmy (kasa), to były pierwsze lata ssania pały w korporacji, faktycznie warczałem.

                              Ton mojego biezacego zwiazku dyktują wyrzuty sumienia z powodu takiego zakończenia poprzedniego. Wbrew temu co sugeruje Kitty rozstanie nigdy nie przychodziło mi łatwo, jezeli miałbym sie rozejść z zona to to musi byc cos poważnego.
                              • hello-kitty2 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 12.12.17, 20:45
                                proteinawy napisał(a):

                                > > Kogo chciała leczyc? Proteinowego? Z czego?
                                >
                                > Kitty prowokuje.
                                >
                                > Prawda była banalniejsza. Kłóciliśmy sie czesto, moja pani powiedziała: albo id
                                > ziesz do psychologa cos zrobic z tym gniewem albo ja nie chce takiego zwiazku.
                                > Wtedy jeszcze byłem jak Kutuzow (nie negocjuje na zasadach „robisz co powiem al
                                > bo tam sa drzwi”) wiec - pożegnałem sie grzecznie.
                                >
                                > Później, z perspektywy czasu zrozumiałem jej stan i obawy, eks-mąż tłukł ja cza
                                > sem po buzi itd. potrzebny jej był ktos milszy, romantyczniejszy. A ja akurat z
                                > rezygnowałem z własnej firmy (kasa), to były pierwsze lata ssania pały w korpor
                                > acji, faktycznie warczałem.
                                >
                                > Ton mojego biezacego zwiazku dyktują wyrzuty sumienia z powodu takiego zakończe
                                > nia poprzedniego. Wbrew temu co sugeruje Kitty rozstanie nigdy nie przychodziło
                                > mi łatwo, jezeli miałbym sie rozejść z zona to to musi byc cos poważnego.

                                Ja niczego nie sugeruje, ja sie tylko pytam w czym jest Kutuzow GORSZY/OKRUTNIESZY/BARDZIEJ BEZWZGLEDNY od Ciebie w zakonczeniu zwiazku z kobieta z jej dzieckiem i to jeszcze z takim niefair podkretem pan, a mianowicie: Kutuzow linczowany jest in advance za to czego jeszcze nie zrobil i moze nigdy nie zrobi? Aha wiem! Bo Kutuzow jest przewidujacy i woli sie po 100kroc zabezpieczyc przed wystapieniem danej niekorzystnej sytuacji i cham bezczel mowi o tym wprost, po czym sytuacja nie nastepuje, a Ty jeb i robisz te sam czyn w afekcie i obejmuje Cie laska pana, ze ach no tak, to emocje byly, wiadomo, to sie nie liczy, gdy przychodzi do emocji wszyscy jestesmy jak dzieci, dodatkowo bylo Ci ciezko i chciales oddac samochod, a grzech swoj splacasz w kolejnym zwiazku, no tak w sumie sama siebie przekonalam, ze lepszy syn marnotrawny niz ten, ktory nigdy grzechu nie popelnil ;)
                                • lybbla Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 12.12.17, 20:57
                                  hello-kitty2 napisała:


                                  > Ja niczego nie sugeruje, ja sie tylko pytam w czym jest Kutuzow GORSZY/OKRUTNIE
                                  > SZY/BARDZIEJ BEZWZGLEDNY od Ciebie w zakonczeniu zwiazku z kobieta z jej dzieck
                                  > iem i to jeszcze z takim niefair podkretem pan, a mianowicie: Kutuzow linczowan
                                  > y jest in advance za to czego jeszcze nie zrobil i moze nigdy nie zrobi? Aha wi
                                  > em! Bo Kutuzow jest przewidujacy i woli sie po 100kroc zabezpieczyc przed wysta
                                  > pieniem danej niekorzystnej sytuacji i cham bezczel mowi o tym wprost, po czym
                                  > sytuacja nie nastepuje, a Ty jeb i robisz te sam czyn w afekcie i obejmuje Cie
                                  > laska pana, ze ach no tak, to emocje byly, wiadomo, to sie nie liczy, gdy przyc
                                  > hodzi do emocji wszyscy jestesmy jak dzieci, dodatkowo bylo Ci ciezko i chciale
                                  > s oddac samochod, a grzech swoj splacasz w kolejnym zwiazku, no tak w sumie sam
                                  > a siebie przekonalam, ze lepszy syn marnotrawny niz ten, ktory nigdy grzechu ni
                                  > e popelnil ;)

                                  Póki co to Kutuzowowi się związek rozpieprzył. Chcesz powiedzieć, że to z pewnością nie z winy Kutuzowa? ;) Odegrałby chociaż jakąś żałobę po stracie.

                                  Natomiast Proteinowy to relatywnie ostoja stabilności. Nikt go nie oderwie
                                  od najulubieńszej żony :P

                                  • proteinawy Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 12.12.17, 21:44
                                    > Nikt go nie oderwie od najulubieńszej żony

                                    Jest to istotnie najulubieńsza z żon :)
                                  • hello-kitty2 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 12.12.17, 22:26
                                    lybbla napisał:

                                    > Póki co to Kutuzowowi się związek rozpieprzył. Chcesz powiedzieć, że to z pewno
                                    > ścią nie z winy Kutuzowa? ;) Odegrałby chociaż jakąś żałobę po stracie.

                                    No przeciez juz to ustalilismy, ze z winy jego niecheci do posiadania dzieci, ktora tu walkujemy od 6 lat? ;-) (wczesniej mnie nie bylo wiec nie wiem) A wlasciwie skad wiesz kiedy sie dokladnie rozpieprzyl i ile trwala zaloba? Jak to powiedziala kiedys Sea.sea parafrazujac: to ze ktos nie przylatuje oglosic triumfalnie na forum, ze wlasnie znalazl sobie faceta, to nie znaczy, ze nie bzyka. Poza tym cos tam pisal o 2 niezaleznych opiniach seksuologow. Jak rozumiem troche to musialo trwac zanim je wydali.
                                    • lybbla Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 12.12.17, 22:55
                                      hello-kitty2 napisała:

                                      > No przeciez juz to ustalilismy, ze z winy jego niecheci do posiadania dzieci, k
                                      > tora tu walkujemy od 6 lat? ;-)

                                      Klasyczna kość rzucona do obgryzania. Mylny trop.

                                      (wczesniej mnie nie bylo wiec nie wiem) A wlasc
                                      > iwie skad wiesz kiedy sie dokladnie rozpieprzyl i ile trwala zaloba?

                                      Ostatnio jak tu przyszedł to był w końcowej fazie rozpirzania.

                                      Jak to pow
                                      > iedziala kiedys Sea.sea parafrazujac: to ze ktos nie przylatuje oglosic triumfa
                                      > lnie na forum, ze wlasnie znalazl sobie faceta, to nie znaczy, ze nie bzyka.

                                      Wiem, wiem chłopaki nie płaczą tak jak kobiety nie oddają się niczym nieskrępowanej chuci ;)

                                      > Po za tym cos tam pisal o 2 niezaleznych opiniach seksuologow.

                                      I ten temat bym drążył a nie jakieś tam `niechcenie dzieci'.
                                • proteinawy Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 12.12.17, 21:38
                                  > Kutuzow linczowany jest in advance za to czego jeszcze nie zrobil i moze nigdy nie zrobi? <

                                  Ok, pod tym względem trafiłaś. Pamietam to odejście i dokładnie tą emocje, ktora Kutuzow nazywa „z terrorystami nie negocjuje”. To było bardzo satysfakcjonujący moment, nie zaprzeczam. A nawet wredna satysfakcję z zaskoczenia na jej twarzy (Jak to? Postawił sie?). Ale kac pozniej jest proporcjonalny do tego jak mocno sie jest z kims związanym.

                                  Możliwe ze Kutuzow wlasnie nigdy nie bedzie musiał tego zrobic, bo mówi z góry jak jest, dziunia wie na co sie pisze. Tam obok Sabat ryzykownie pisze ze „gardzimy vs kochamy”. Tak ostro bym tego nie ujął, ale pod skóra czuje, ze strategia Kutuzowa (szorstkie warunki brzegowe) moze mu przynieść wpatrzona w niego młódkę. Tak jak teściowa wpatrująca sie w teścia, ktory trzyma ja bardzo krótko.

                                  A po drugiej stronie skali - szkoda, ze nie mozna tu pogadać z mężem Kag, ktory kojarzy mi sie z (Kag wybacz) terierkiem. Nie sugeruje, że pewnie by źlamdał, tylko wlasnie chciałbym wypić piwo z facetem w pełni i do szpiku kości oswojonym. Ciekawe jak to jest...
                                  • lybbla Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 12.12.17, 21:52
                                    proteinawy napisał(a):

                                    > Ale kac pozniej jest proporcjonalny do tego jak mocno sie jest z kims związanym.

                                    No widzisz choć byś się skichał to na bardziej zimnego drania niż Kutuzow nie wyjdziesz.
                                  • hello-kitty2 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 12.12.17, 22:44
                                    proteinawy napisał(a):

                                    > Możliwe ze Kutuzow wlasnie nigdy nie bedzie musiał tego zrobic, bo mówi z góry
                                    > jak jest, dziunia wie na co sie pisze. Tam obok Sabat ryzykownie pisze ze „gard
                                    > zimy vs kochamy”. Tak ostro bym tego nie ujął, ale pod skóra czuje, ze strategi
                                    > a Kutuzowa (szorstkie warunki brzegowe) moze mu przynieść wpatrzona w niego młó
                                    > dkę. Tak jak teściowa wpatrująca sie w teścia, ktory trzyma ja bardzo krótko.

                                    A pamietasz?
                                    „Żony, bądźcie uległe mężom swoim jak Panu. Bo mąż jest głową żony, jak Chrystus Głową Kościoła, ciała, którego jest Zbawicielem. Ale jak Kościół podlega Chrystusowi, tak i żony mężom swoim we wszystkim” (Efezjan 5.22-24).

                                    Sorry ale dla mnie tylko to dziala, wszelkie inne partnerstwa (gloszone przez panie, ktore chca rzedzic), niezaleznosc kobiet (gloszona przez panow, ktorzy nie chca brac odpowiedzialnosci) to po prostu nie dziala, rozlazi sie w szwach, kazdy ciagnie w swoja strone, skutkuje brakiem szacunku, pozadania i milosci (intymnosci + namietnosci + zaangazowania). Jakis filar zawsze kuleje.

                                    O terierku nie zrozumialam. CZyms sie charakteryzuje? Wyjasnisz?
                                    • aandzia43 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 12.12.17, 22:53
                                      hello-kitty2 napisała:

                                      > proteinawy napisał(a):
                                      >
                                      > > Możliwe ze Kutuzow wlasnie nigdy nie bedzie musiał tego zrobic, bo mówi z
                                      > góry
                                      > > jak jest, dziunia wie na co sie pisze. Tam obok Sabat ryzykownie pisze ze
                                      > „gard
                                      > > zimy vs kochamy”. Tak ostro bym tego nie ujął, ale pod skóra czuje, ze st
                                      > rategi
                                      > > a Kutuzowa (szorstkie warunki brzegowe) moze mu przynieść wpatrzona w nie
                                      > go młó
                                      > > dkę. Tak jak teściowa wpatrująca sie w teścia, ktory trzyma ja bardzo kró
                                      > tko.
                                      >
                                      > A pamietasz?
                                      > „Żony, bądźcie uległe mężom swoim jak Panu. Bo mąż jest głową żony, jak Chrystu
                                      > s Głową Kościoła, ciała, którego jest Zbawicielem. Ale jak Kościół podlega Chry
                                      > stusowi, tak i żony mężom swoim we wszystkim” (Efezjan 5.22-24).
                                      >
                                      > Sorry ale dla mnie tylko to dziala, wszelkie inne partnerstwa (gloszone przez p
                                      > anie, ktore chca rzedzic), niezaleznosc kobiet (gloszona przez panow, ktorzy ni
                                      > e chca brac odpowiedzialnosci) to po prostu nie dziala, rozlazi sie w szwach, k
                                      > azdy ciagnie w swoja strone, skutkuje brakiem szacunku, pozadania i milosci (in
                                      > tymnosci + namietnosci + zaangazowania). Jakis filar zawsze kuleje.

                                      Ja pierdolę, ty tak serio?! Sądzisz że jak będziesz traktowana jak wieczna niepełnoletnia to automatycznie będzie szacunek, namiętność, zaangażowanie, miłość i inne? Jesteś z tych o których pisał Fromm w "Ucieczce od wolności" ;-)
                                      • hello-kitty2 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 13.12.17, 09:39
                                        aandzia43 napisała:

                                        > Ja pierdolę, ty tak serio?! Sądzisz że jak będziesz traktowana jak wieczna niep
                                        > ełnoletnia to automatycznie będzie szacunek, namiętność, zaangażowanie, miłość
                                        > i inne? Jesteś z tych o których pisał Fromm w "Ucieczce od wolności" ;-)

                                        Przyznaj sie AANdzia, ze cytatu z Biblii nie zrozumialas. POdpowiem klucz: jak Chrustus traktuje Kosciol? I Ty uwazasz sie za osobe duchowa czy tam wierzaca? Chyba do ubierania choinki. Do tego wlasnie najlepiej nadaja sie osoby niepelnoletnie.
                                        • aandzia43 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 13.12.17, 10:32
                                          >
                                          > Przyznaj sie AANdzia, ze cytatu z Biblii nie zrozumialas. POdpowiem klucz: jak
                                          > Chrustus traktuje Kosciol? I Ty uwazasz sie za osobe duchowa czy tam wierzaca?
                                          > Chyba do ubierania choinki. Do tego wlasnie najlepiej nadaja sie osoby niepelno
                                          > letnie.

                                          Po pierwsze: przestań się chwalić jak to swietnie pamiętasz co kto napisał, bo właśnie walnęłaś poważnego babola. Twierdzić że jestem wierząca lub uważam się za wierzącą to tak jak posądzać Urquharta o to, że lubi grube baby, Gogola ze był wierny żonie, a Wonta że planuje od lat ożenek i piątkę dzieci ;-) A duchowość różne ma imię, inny temat.
                                          Po drugie: cytat znam (każdy średnio kształcony człowiek z naszego kręgu kulturowego zna) i rozumiem. Nie rozumiem za to czego ty nie rozumiesz. Chrystus wobec Kościoła ma pozycję nadrzędną. Oczywiście również służebną i pełną wielkiego poświęcenia, ale przede wszystkim Chrystus jest ideą, motorem i myślą przewodnią tego Kościoła. Podstawą podstaw. Jak myślący i czujący człowiek z waginą ma przyjąć, że drugi człowiek jest a priori tak przewodnio usytuowany wobec niego tylko dlatego że posiada penisa? Penis (i wszystko co wynika z jego posiadania) wzmaga jakimś tajemnym sposobem poziom duchowości, moralności, siły, szlachetności motywacji, a wagina odejmuje te funkcje? Że też kurwa muszę wyjaśniać takie rzeczy kumatej babie.
                                          • sabat3 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 13.12.17, 10:50
                                            aandzia43 napisała:
                                            > Nie rozumiem za to czego ty nie rozumiesz. Chrystus wobe
                                            > c Kościoła ma pozycję nadrzędną. Oczywiście również służebną i pełną wielkiego
                                            > poświęcenia, ale przede wszystkim Chrystus jest ideą, motorem i myślą przewodni
                                            > ą tego Kościoła. Podstawą podstaw. Jak myślący i czujący człowiek z waginą ma p
                                            > rzyjąć, że drugi człowiek jest a priori tak przewodnio usytuowany wobec niego t
                                            > ylko dlatego że posiada penisa? Penis (i wszystko co wynika z jego posiadania)
                                            > wzmaga jakimś tajemnym sposobem poziom duchowości, moralności, siły, szlachetno
                                            > ści motywacji, a wagina odejmuje te funkcje? Że też kurwa muszę wyjaśniać takie
                                            > rzeczy kumatej babie.

                                            No wiesz - jeśli baba zawiera małżeństwo w obrządku chrześcijańskim, za chrześcijankę się uważa i zna ten cytat, to powinna być uległa wobec męża :) Koniec i kropka.
                                            Chrześcijaństwo i partnerstwo niespecjalnie idą w parze, podobnie chrześcijaństwo (Biblia) ma nieco inne spojrzenie na życie rodzinne niż współczesne środowiska liberalne i feministyczne.
                                            Trudno się dziwić, wszak żydzi, chrześcijanie i muzułmanie wyrośli z jednego, ortodoksyjnie patriarchalnego pnia.
                                            W dawnej semickiej kulturze posiadanie penisa jak najbardziej dawało przewagę duchową i społeczną. Kobieta była ogniwem pośrednim pomiędzy człowiekiem, wielbłądem a sprzętem domowym. Stąd - jeśli ktoś twierdzi, że czerpie pełnymi garściami z kultury chrześcijańskiej, to i to dziedzictwo powinien zaakceptować. Czyli - jeśli panu mężowi się zachce, to kiecka do góry, dupa w tył, zęby zacisnąć na kiju i się udostępniać na żądanie.
                                            Nie mówię, że to popieram, jedynie twierdzę, że jedno wynika z drugiego.
                                            • aandzia43 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 13.12.17, 11:18

                                              > No wiesz - jeśli baba zawiera małżeństwo w obrządku chrześcijańskim, za chrześc
                                              > ijankę się uważa i zna ten cytat, to powinna być uległa wobec męża :) Koniec i
                                              > kropka.
                                              > Chrześcijaństwo i partnerstwo niespecjalnie idą w parze, podobnie chrześcijańst
                                              > wo (Biblia) ma nieco inne spojrzenie na życie rodzinne niż współczesne środowis
                                              > ka liberalne i feministyczne.
                                              > Trudno się dziwić, wszak żydzi, chrześcijanie i muzułmanie wyrośli z jednego, o
                                              > rtodoksyjnie patriarchalnego pnia.
                                              > W dawnej semickiej kulturze posiadanie penisa jak najbardziej dawało przewagę d
                                              > uchową i społeczną. Kobieta była ogniwem pośrednim pomiędzy człowiekiem, wielbł
                                              > ądem a sprzętem domowym. Stąd - jeśli ktoś twierdzi, że czerpie pełnymi garścia
                                              > mi z kultury chrześcijańskiej, to i to dziedzictwo powinien zaakceptować. Czyli
                                              > - jeśli panu mężowi się zachce, to kiecka do góry, dupa w tył, zęby zacisnąć n
                                              > a kiju i się udostępniać na żądanie.
                                              > Nie mówię, że to popieram, jedynie twierdzę, że jedno wynika z drugiego.

                                              Ja to wszystko wiem Sabat. Dodam tylko ze chrześcijaństwo i tak, początkowo przynajmniej, dobrze kobietom zrobiło. Przynajmniej nadało im znaczną podmiotowość i zrównało je duchowo z mężczyznami. Potem już było różnie, jak to w instytucji zwanej religią zawsze się dzieje.
                                              Ja mentalnie jestem poganką. I nie przejwaiwa się to jakimś infantylnym uwielbieniem dla Peruna czy Izydy ;-)
                                              • sabat3 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 13.12.17, 11:30
                                                aandzia43 napisała:
                                                > Ja to wszystko wiem Sabat. Dodam tylko ze chrześcijaństwo i tak, początkowo prz
                                                > ynajmniej, dobrze kobietom zrobiło. Przynajmniej nadało im znaczną podmiotowość
                                                > i zrównało je duchowo z mężczyznami. Potem już było różnie, jak to w instytucj
                                                > i zwanej religią zawsze się dzieje.
                                                > Ja mentalnie jestem poganką. I nie przejwaiwa się to jakimś infantylnym uwielbi
                                                > eniem dla Peruna czy Izydy ;-)

                                                Bo chrześcijaństwo było sektą, a ilość wersji ewangelii jaka w tamtym czasie krążyła jest porażająca. Nie ma o czym mówić. Religia, którą znamy, została ulepiona na przestrzeni kilku wieków, na bazie ówczesnych potrzeb. Dokonywano wyboru, odrzucano, interpretowano. Trzeba mieć niezwykle dużo wiary, by uważać te księgi za "święte".
                                              • sabat3 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 13.12.17, 11:33
                                                aandzia43 napisała:
                                                > Ja mentalnie jestem poganką. I nie przejwaiwa się to jakimś infantylnym uwielbi
                                                > eniem dla Peruna czy Izydy ;-)

                                                O, mnie najbliżej do Świętych Jeży z piosenki T-Love i Latającego Potwora Spaghetti.
                                              • proteinawy Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 13.12.17, 13:49
                                                > Ja mentalnie jestem poganką. I nie przejwaiwa się to jakimś infantylnym uwielbieniem dla Peruna czy Izydy ;-) <

                                                A w czym?
                                                • aandzia43 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 13.12.17, 18:55
                                                  proteinawy napisał(a):

                                                  > > Ja mentalnie jestem poganką. I nie przejwaiwa się to jakimś infantylnym u
                                                  > wielbieniem dla Peruna czy Izydy ;-) <
                                                  >
                                                  > A w czym?

                                                  Nie mylić pogaństwa z politeizmem ;-) To że różne bogi są emanacją różnych archetypów, ich ekstraktem, nie znaczy żebym zaraz miała ochotę oddawać boską cześć archetypom. Bogi są przydatne niezmiernie z punktu widzenia psychiki pojedynczego człowieka i całych społeczności. Jak i bóg monoteistyczny przydatny jest niezmiernie. Właściwie jest niezbędny w tym sensie że jest funkcją większości ludzkich umysłów i ucieczki od tej funkcji nie ma. To znaczy ci którzy tę funkcję (czy zakamarek umysłu) mają. Jak ktoś nie ma to nie ma. Ja nie mam.
                                                  A propos mono i politeizmu: czuję jakoś podskórnie, że Eliade miał rację z teorią pierwotnego monoteizmu. Ale nie mam pewności, że on to wymyślił, w każdym razie u niego czytałam.
                                                  Jeśli chodzi o czczenie to ogóle nie mam potrzeby oddawania boskiej czci czemuś konkretnemu. Gdybym była wierząca byłabym panteistką - jedno wielki sacrum. Tak czuję rzeczywistość, taka moja biologia. No, może jeszcze teologia negatywna mi leży. Jak widzisz nie ma dla mnie miejsca w chrześcijaństwie w związku z powyższym i nie mam tu na myśli mojego braku łaski Wiary czy też braku funkcji "religia" w umyśle. Już na poziomie filozofii mi się nei zgadza monoteizm, bóg osobowy i ich konsekwencje. Dlatego mówię o sobie poganka jeśli przyjdzie mi się zestawić jakoś z naszym obecnie panującym monoteizmem europejskim :-) Tak po krótce.
                                                  • proteinawy Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 13.12.17, 20:15
                                                    > Jeśli chodzi o czczenie to ogóle nie mam potrzeby oddawania boskiej czci czemuś konkretnemu. <

                                                    Czyli nie bedzie nadużyciem, jezeli powiem ze jestes ateistka z potrzeba nie-glownonurtowego folkloru?
                                                  • aandzia43 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 13.12.17, 20:32
                                                    proteinawy napisał(a):

                                                    > > Jeśli chodzi o czczenie to ogóle nie mam potrzeby oddawania boskiej czci
                                                    > czemuś konkretnemu. <
                                                    >
                                                    > Czyli nie bedzie nadużyciem, jezeli powiem ze jestes ateistka z potrzeba nie-gl
                                                    > ownonurtowego folkloru?

                                                    Pan sobie ze mnie dworuje ;-) Niech będzie. Nie, nie mam potrzeby folkloru, tak jestem ateistką/agnostyczką. Po prostu Duch mi się nie personifikuje. A ty myślałes, że tego Ducha dpa mnie nie ma? :-)
                                                  • proteinawy Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 13.12.17, 20:42
                                                    > Pan sobie ze mnie dworuje ;-) Niech będzie. Nie, nie mam potrzeby folkloru, tak jestem ateistką/agnostyczką. <

                                                    Tylko troche dworuje, chciałbym kiedys spotkać poganke np druidkę, ale taka ze składaniem ofiar z ludzi na świętym kamieniu - wersja Poganka (przez duze P).
                                                  • aandzia43 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 14.12.17, 13:13
                                                    proteinawy napisał(a):

                                                    > > Pan sobie ze mnie dworuje ;-) Niech będzie. Nie, nie mam potrzeby folklor
                                                    > u, tak jestem ateistką/agnostyczką. <
                                                    >
                                                    > Tylko troche dworuje, chciałbym kiedys spotkać poganke np druidkę, ale taka ze
                                                    > składaniem ofiar z ludzi na świętym kamieniu - wersja Poganka (przez duze P).

                                                    Perwers :-P I kto tu ma potrzebę nie-głównonurtowego folkloru?
                                                  • proteinawy Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 14.12.17, 16:48
                                                    > Perwers :-P I kto tu ma potrzebę nie-głównonurtowego folkloru? <

                                                    Ja nie pogardzę i glownonurtowym, byle to było cos autentycznego, taka wiesz egzotyka „ty masz to czego nie mam ja”.
                                          • hello-kitty2 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 13.12.17, 15:40
                                            aandzia43 napisała:

                                            > Po pierwsze: przestań się chwalić jak to swietnie pamiętasz co kto napisał, bo
                                            > właśnie walnęłaś poważnego babola.

                                            Ani wcale sie nie chwale ani wcale nie twierdze, ze jestes wierzaca (dla mnie sformulowanie 'czy tam...' otwiera margines zachowany na potrzeby 'cos tam bylo, dokladnie nie pamietam i nie przykladam wiekszej wagi'. A dokladniej cos tam bylo o szanowaniu czy tam rozumieniu uczuc wierzacych z twojej strony ale moge nie pamietac, przyznaje.

                                            Jak myślący i czujący człowiek z waginą ma p
                                            > rzyjąć, że drugi człowiek jest a priori tak przewodnio usytuowany wobec niego t
                                            > ylko dlatego że posiada penisa? Penis (i wszystko co wynika z jego posiadania)
                                            > wzmaga jakimś tajemnym sposobem poziom duchowości, moralności, siły, szlachetno
                                            > ści motywacji, a wagina odejmuje te funkcje? Że też kurwa muszę wyjaśniać takie
                                            > rzeczy kumatej babie.

                                            Sluchaj ja nie wiem jak 'myslacy, czujacy, kumaty czlowiek z wagina' ma przyjac, ze maz jest gowa zony i jakie to dokladnie rodzi pozytywne konsekwencje dla zwiazku? Dla mnie moze w ogole nie przyjmowac. Ja opisuje SIEBIE i swoj swiatopoglad jako kobiety ptrzebujacej systemu hierarchistycznego, podporzadkowania glowie (meskiej), przewodnictwa i opieki, a przystepniej i nowoczesniej ujawszy: mentora i autorytetu, kogos do podziwiania i szanowania, komu chce byc podporzadkowana. Milosc jest tu tylko dodatkiem lub scislej konsekwencja powyzszego. 'Puszczona samopas' czuje sie zagubiona i samotna. To wynka z mojej wolnej woli i potrzeby ale poniewaz Ty takiej nie masz (potrzeby) to wydaje Ci sie to glupie. Zreszta ja nikomu (zadnej kobiecie) nie mowie jak ma zyc (w ogole staram sie o tym nie mowic, tak samo jak nie mowie ze lubie sprzatac, bo to nie na czasie rownoupawnieniowym) ani nie nauczam, prezentuje tylko swoj poglad w sprawie i tez prezentuje go osobie (w tym wypadku Proteinowemu) poniewaz domniemuje, ze zna pismo i wskazuje na czym moze opierac udane malzenstwo tesciow, choc nie musi. On sie moze przeciez ze mna nie zgadzac, moze ma nawet jakies pozytywne doswiadczenia z partnerstwa w kontrze. Krotko: i tak mi nic nie przetlumaczysz ani nie wyjasnisz ;)
                                            • proteinawy Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 13.12.17, 16:59
                                              > On sie moze przeciez ze mna nie zgadzac, moze ma nawet jakies pozytywne doswiadczenia z partnerstwa w kontrze. Krotko: i tak mi nic nie przetlumaczysz ani nie wyjasnisz ;) <

                                              No wlasnie robota, nie ma czasu napisać, ale na szybko: jako facet przyznaje Ci racje, ze od emocjonalnej strony żyje mi sie w nowoczesnym „partnerstwie” wygodniej niz w dajmy na to w tradycyjnym chrześcijaństwie, judaizmie czy nawet islamie. Tu zakładamy ze staram sie uczciwie wywiązać z obowiązków jakie te systemy nakładają na wyznawców. Zwłaszcza emocjonalnych obowiazkow. W nowoczesnym partnerstwie jest wspólne czyszczenie kibla ale nie ma odpuszczania „siedemdziesiąt siedem razy”. Gdybym był chrześcijaninem powinienem teraz cierpliwie pracowac nad seksualnością zony a nie emigrować sobie wewnętrznie z myślą „I don’t give a flying fuck”.

                                              Bieżąca ocena tych wszystkich systemów jest taka, że to był wyzysk i ucisk. Moze był, bronił nie bede. Ale cena jest wysoka. Cena, czyli możliwość zostawienia każdego w każdym momencie, samotność, wyciągnięcie ręki tylko pod wpływem wzwodu albo piniondza, zanik więzi z lokalną kultura i grupa (to co tu robimy to socjologiczna masturbacja), zanik ambicji etycznej i na koniec - brak pasji, brak pierdolniecia, tylko mdłe „żeby było miło”.
                                              • hello-kitty2 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 13.12.17, 17:24
                                                proteinawy napisał(a):

                                                Ale cena jest wysoka. Cena, czyli możliwość zostawienia
                                                > każdego w każdym momencie, samotność, wyciągnięcie ręki tylko pod wpływem wzwo
                                                > du albo piniondza, zanik więzi z lokalną kultura i grupa (to co tu robimy to so
                                                > cjologiczna masturbacja), zanik ambicji etycznej i na koniec - brak pasji, brak
                                                > pierdolniecia, tylko mdłe „żeby było miło”.

                                                Sorry doscisle sobie: 'cena' czyli koszt? I mowisz tu o wspolczesnych systemach zwiazkowych nieopartych o zadne prawa religijne, tak? Czyli np o partnerstwie? NIe pytam by miec jakies zastrzezenia tylko by dobrze zrozumiec twoj swiatopoglad.
                                                • proteinawy Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 13.12.17, 20:53
                                                  > Sorry doscisle sobie: 'cena' czyli koszt? I mowisz tu o wspolczesnych systemach zwiazkowych nieopartych o zadne prawa religijne, tak? Czyli np o partnerstwie? NIe pytam by miec jakies zastrzezenia tylko by dobrze zrozumiec twoj swiatopoglad. <

                                                  Miej zastrzeżenia, mój światopogląd sie rozsypał po dzieciach, cos tam klecę ale na razie jest bardzo niespójnie. To o czym pisałem to bardziej było opisanie kosztów luźnych związkow niz przekonanie za tak ma byc, ze tak jest właściwie.

                                                  A jak ma byc „właściwie”? Musze lecieć, spróbuje potem dorzucic. Czasem wydaje mi sie ze rozumiem ten Twój fatalizm biblijny, czasem nie.
                                                  • hello-kitty2 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 13.12.17, 21:39
                                                    proteinawy napisał(a):

                                                    > Miej zastrzeżenia, mój światopogląd sie rozsypał po dzieciach, cos tam klecę al
                                                    > e na razie jest bardzo niespójnie.

                                                    Najwazniejsze dla mnie w relacji do Ciebie jest zebys nie zrywal komunikacji. Dlatego tak sie wkurzam i wyzywam jak sie wycofujesz, a to jest wlasciwie jedyne, co tak naprawde umiem spowodowac, zupelnie jak z moim ojcem i juz circa 30 lat nie wiem gdzie popelniam blad?

                                                    NIe musisz tego kometowac. Po prostu napisz w temacie, jak znajdziesz czas. Mi to na pewno nie ucieknie.
                                                  • proteinawy Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 14.12.17, 17:12
                                                    > Po prostu napisz w temacie, jak znajdziesz czas. Mi to na pewno nie ucieknie. <

                                                    Światopoglądu? Mniej wiecej wiesz co powiem. Jedyna nowość w porownaniu z tym co juz pisałem to chyba lepsze zrozumienie o co chodzi _ludziom_ w tej całej religii (a nie: jaki jest tekst w świętych księgach).

                                                    Wrzucę tu jako przykład Żydów - łatwiej widzieć absurdy cudzej religii niż swojej, no i moze rozdrażnie Drugiego :).

                                                    Wiec Żydzi teraz maja Hanukę. Ich wersja wyglada zdaje sie tak, że ich kultura była pod ciężkim „najazdem” Hellenistycznym, ale „wierni” nie odpuszczali, w koncu wybuchły krwawe walki miedzy jednymi a drugimi, „wierni” wygrali i przejęli z powrotem zapuszczona świątynie. W świątyni nie było oleju na nawet jeden dzien świecenia świetego ognia, ale stał sie cud (a jakże) i święty olej starczył na osiem dni. W zwiazku z tym teraz palą świeczki i wcinają oleiste potrawy przez 8 dni.

                                                    Historyjka naiwna, ale popatrz na kilka aspektów.

                                                    Pierwszy: strategie przetrwania. Grecy postawili na racjonalne widzenie rzeczywistości a ci żydowscy ortodoksi - na spojona mitem wspólnotę. Greków nie ma, a Zydzi dzieki tej wspólnocie trzymają sie mocno. Jesteśmy przed podobnym starciem (my odegramy role Hellenow, a Muzułmanie - ortodoksyjnych Żydów).

                                                    Drugi: dopasowanie do ludzkiej natury, zwłaszcza w kontekście relacji jednostka-grupa, czy jednostka-wszechświat. U Greków kwestia czy warto byc uczciwym czy tylko za takiego uchodzić była zupełnie powaznie dyskutowana w pierwszej lidze filozofów, u Żydów - lojalność wobec narodu jest poza dyskusja. Stad np handel diamentami jest w Amsterdamie zdominowany przez ortodoksow - przy tego typu transakcjach ważne jest zaufanie. Zaufanie generuje zysk, inwestycje i oszczędności, a podejście „kazdy moze wydymac każdego w każdej chwili” - nie generuje niczego.

                                                    Trzeci: udział w grupowej ekstazie. Ślady czegos takiego my czujemy na koncercie czy meczu, ale to jest nic przy byciu częścią kosmicznej krucjaty, jihadu np. Warto poczytać Dabiq (pisemko ISIS) zeby zobaczyc jak Ci ludzie nie moga sie doczekać na smierc. Jasne, propaganda, ale propaganda ma poruszyć strunę czy jakiś niezaspokojony głód.

                                                    Moi liberalni koledzy popełniają samobójczy błąd traktując „religiantow” z góry, zwłaszcza tych gorących.
                                              • aandzia43 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 13.12.17, 17:44

                                                > Bieżąca ocena tych wszystkich systemów jest taka, że to był wyzysk i ucisk. Moz
                                                > e był, bronił nie bede. Ale cena jest wysoka. Cena, czyli możliwość zostawienia
                                                > każdego w każdym momencie, samotność, wyciągnięcie ręki tylko pod wpływem wzwo
                                                > du albo piniondza, zanik więzi z lokalną kultura i grupa (to co tu robimy to so
                                                > cjologiczna masturbacja), zanik ambicji etycznej i na koniec - brak pasji, brak
                                                > pierdolniecia, tylko mdłe „żeby było miło”.

                                                Skąd przekonanie że samotność nie dotyczy wyzyskiwanego i uciskanego jeśli ma przymus trwania przy oprawcy? Moim odczuciu do jest dopiero dojmująca samotność.
                                                Braku pasji, etyki i braku pierdolnięcia oraz mdłości nie stwierdzam w życiu ludzi bez religijnych sztywnych ram. Ci do reszty może być.
                                                • hello-kitty2 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 13.12.17, 17:51
                                                  aandzia43 napisała:

                                                  > Skąd przekonanie że samotność nie dotyczy wyzyskiwanego i uciskanego jeśli ma p
                                                  > rzymus trwania przy oprawcy? Moim odczuciu do jest dopiero dojmująca samotność.

                                                  A to Chrystus byl wyzyskujacym i uciskajacym oprawca swojego Kosciola?
                                                  • aandzia43 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 13.12.17, 18:26
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > aandzia43 napisała:
                                                    >
                                                    > > Skąd przekonanie że samotność nie dotyczy wyzyskiwanego i uciskanego jeśl
                                                    > i ma p
                                                    > > rzymus trwania przy oprawcy? Moim odczuciu do jest dopiero dojmująca samo
                                                    > tność.
                                                    >
                                                    > A to Chrystus byl wyzyskujacym i uciskajacym oprawca swojego Kosciola?

                                                    O czym ty mówisz? Odniosłam się do słów Proteinowego, a on o Chrystusie nic nie mówił. Raczej o efektach sztywnych struktur patriarchatu, w naszych realiach z podkładką chrześciajństwa.
                                                    Skoro o Chrystusie mowa - on nie był oczywiście oprawcą, ale zakładać że mężczyzna będzie dla kobiety Chrystusem bo tak brzmi pięknie i każdy by chciał żeby było pięknie, i każda by chciałą żeby się nią ktoś zaopiekował i zdjął z niej brzemię wolności i samodzielności i w związku z tym z gory traktować chłopa jak Chrystusa jest naiwnością i głupotą ;-) Nie mniej się nadaję na Chrystusa (mam na myśli pozycję Ch. w relacji Chrystus-Kościół) niż większość facetów. Za duże ryzyko trafienia w kiłę w stosunku do możliwych korzyści. Czego też doświadczały masowo kobiety niegdyś, doświadczają nadal i doświadczać będą niedługo w naszych realiach.
                                                    Myślę że zdanie to powstało jako próba osłodzenia kobietom układu nie do ruszenia czyli patriarchatu zastanego przez wczesne chrześciajństwo. To był ogromny postęp w stosunku do tego co kobietom serwowała kultura Judei czy Grecji. Rzym niewiele lepszy. No ale kuźwa trochę czasu minęło i jarać się tym, co dla Rzymianki czy Egipcjanki w III wieku było przedłużeniem łańcucha o kilka metrów kiedy się chodzi swobodnie? ;-)
                                                  • hello-kitty2 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 13.12.17, 18:48
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    Nie mniej się nadaję na Chrystusa (mam n
                                                    > a myśli pozycję Ch. w relacji Chrystus-Kościół) niż większość facetów.

                                                    Do okazywania pychy sie nadajesz. A pycha chodzi przed upadkiem.
                                                    Inne pytanie: kto potrzebuje takiej kobiety?
                                                  • aandzia43 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 13.12.17, 18:59
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > aandzia43 napisała:
                                                    >
                                                    > Nie mniej się nadaję na Chrystusa (mam n
                                                    > > a myśli pozycję Ch. w relacji Chrystus-Kościół) niż większość facetów.
                                                    >
                                                    > Do okazywania pychy sie nadajesz. A pycha chodzi przed upadkiem.
                                                    > Inne pytanie: kto potrzebuje takiej kobiety?

                                                    Ale dlaczego pycha? Bo nie uważam ze człowiek z penisem a priori nadaje się na mentora człowieka z waginą? A sądzisz ze facet mający się za predysponowanego na mentora z racji posiadania fallusa nie grzeszy pychą? O jejku, chyba nie wyczytałaś z tego, że uważam się za Chrystusa? ;-)
                                                  • hello-kitty2 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 13.12.17, 19:19
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    O jejku, chyba nie wycz
                                                    > ytałaś z tego, że uważam się za Chrystusa? ;-)

                                                    O jejku, wymysl jeszcze z pare sposobow zeby mi powiedziec jaka jestem:
                                                    - glupiutka,
                                                    - naiwna,
                                                    - infantylna,
                                                    - niekumata,
                                                    - nieczujaca,
                                                    - niemyslaca,
                                                    - niepelnoletnia.

                                                    A ja i tak swojego zdania nie zmienie.
                                                  • aandzia43 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 13.12.17, 19:27
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > aandzia43 napisała:
                                                    >
                                                    > O jejku, chyba nie wycz
                                                    > > ytałaś z tego, że uważam się za Chrystusa? ;-)
                                                    >
                                                    > O jejku, wymysl jeszcze z pare sposobow zeby mi powiedziec jaka jestem:
                                                    > - glupiutka,
                                                    > - naiwna,
                                                    > - infantylna,
                                                    > - niekumata,
                                                    > - nieczujaca,
                                                    > - niemyslaca,
                                                    > - niepelnoletnia.
                                                    >
                                                    > A ja i tak swojego zdania nie zmienie.
                                                    >

                                                    Kitty, nie myślę żebyś była niekumata czy niemyśląca czy cokolwiek z tej lisy. I nie mam zamiaru przekonywać cię, bo jak znam życie i ludzi zdania nie zmienisz. Nie ma takiej możliwości - twoja pierwotna konstrukcja jest taka, a moja pierwotna jest inna. I tyle. Co tu porównywać jabłka z pomarańczami.
                                                  • aandzia43 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 13.12.17, 19:40

                                                    > Kitty, nie myślę żebyś była niekumata czy niemyśląca czy cokolwiek z tej lisy.
                                                    > I nie mam zamiaru przekonywać cię, bo jak znam życie i ludzi zdania nie zmienis
                                                    > z. Nie ma takiej możliwości - twoja pierwotna konstrukcja jest taka, a moja pie
                                                    > rwotna jest inna. I tyle. Co tu porównywać jabłka z pomarańczami.

                                                    Jeszcze a propos tego, co której niezbędne do udanego związku. Wiesz, dla mnie mężczyzna nie musi być mentorem czy wielkim autorytetem, drogowskazem i nie musi mnie trzymać za twarz życiowo. Tylko nie dopowiadaj sobie, że nie mam autorytetów i jestem pyszna :-P Mam, ale to nie ma nic wspólnego z miłością, zauroczeniem i związkiem, odrębne dziedziny. Co nei znaczy że nie ma możliwości połączenia wielkiego autorytetu ze związkiem. Tym, co muszę mieć dla swojego mężczyzny jest szacunek dla niego jako człowieka. Taki szacunek za rzeczy nie związane z siłą, panowaniem nade mną, trzymaniem mnie krótko.
                                                  • sabat3 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 13.12.17, 22:25
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > Do okazywania pychy sie nadajesz. A pycha chodzi przed upadkiem.
                                                    > Inne pytanie: kto potrzebuje takiej kobiety?

                                                    To nie tak. Aandzia jest bardzo fajna kobieta, uwazam ja za bardzo dobra kandydatke do trwalego zwiazku z mezczyzna. Jest inteligentna, negocjujaca, potrafiaca pojsc na kompromis gdy sytuacja tego wymaga, racjonalna i dazaca do pozytywnych rozwiazan.
                                                    Problem w tym, ze nie ma zbyt wielu mezczyzn, ktorzy dobrze sprawdzaliby sie w takich "warunkach". Kobiet w sumie tez nie. Ludzie wola paradygmat milosci jako wojny, gdzie liczy sie tylko zdobywana dla siebie korzysc.
                                                  • dinamokutaisi Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 13.12.17, 22:35
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > hello-kitty2 napisała:
                                                    > > Do okazywania pychy sie nadajesz. A pycha chodzi przed upadkiem.
                                                    > > Inne pytanie: kto potrzebuje takiej kobiety?
                                                    >
                                                    > To nie tak. Aandzia jest bardzo fajna kobieta, uwazam ja za bardzo dobra kandyd
                                                    > atke do trwalego zwiazku z mezczyzna. Jest inteligentna, negocjujaca, potrafiac
                                                    > a pojsc na kompromis gdy sytuacja tego wymaga, racjonalna i dazaca do pozytywny
                                                    > ch rozwiazan.
                                                    > Problem w tym, ze nie ma zbyt wielu mezczyzn, ktorzy dobrze sprawdzaliby sie w
                                                    > takich "warunkach". Kobiet w sumie tez nie. Ludzie wola paradygmat milosci jako
                                                    > wojny, gdzie liczy sie tylko zdobywana dla siebie korzysc.


                                                    Każdy chciałby zdobyć chociaż brązowy pas w analu
                                                  • hello-kitty2 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 13.12.17, 23:14
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > To nie tak. Aandzia jest bardzo fajna kobieta, uwazam ja za bardzo dobra kandyd
                                                    > atke do trwalego zwiazku z mezczyzna. Jest inteligentna, negocjujaca, potrafiac
                                                    > a pojsc na kompromis gdy sytuacja tego wymaga, racjonalna i dazaca do pozytywny
                                                    > ch rozwiazan.

                                                    Jest tez rzadzaca, kontrolujaca, sklonna do stawiania sie ponad mezczyzne oraz przewlekle chora na depresje. Drugiunudziarz chyba dorzucil tez stany lekowe, o ile dobrze pamietam.
                                                  • sabat3 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 13.12.17, 23:17
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > Jest tez rzadzaca, kontrolujaca, sklonna do stawiania sie ponad mezczyzne oraz
                                                    > przewlekle chora na depresje. Drugiunudziarz chyba dorzucil tez stany lekowe, o
                                                    > ile dobrze pamietam.

                                                    Znam niewiele kobiet, których bym nie mógł podciągnąć pod tę charakterystykę. Serio.
                                                  • aandzia43 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 14.12.17, 00:06
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > sabat3 napisał:
                                                    >
                                                    > > To nie tak. Aandzia jest bardzo fajna kobieta, uwazam ja za bardzo dobra
                                                    > kandyd
                                                    > > atke do trwalego zwiazku z mezczyzna. Jest inteligentna, negocjujaca, pot
                                                    > rafiac
                                                    > > a pojsc na kompromis gdy sytuacja tego wymaga, racjonalna i dazaca do poz
                                                    > ytywny
                                                    > > ch rozwiazan.
                                                    >
                                                    > Jest tez rzadzaca, kontrolujaca, sklonna do stawiania sie ponad mezczyzne oraz
                                                    > przewlekle chora na depresje. Drugiunudziarz chyba dorzucil tez stany lekowe, o
                                                    > ile dobrze pamietam.

                                                    Kitty, ja się nie.stawiam ponad mężczyznę tylko nie pozwalam mężczyznie a priori stać nade mną tylko dlatego że.jest mężczyzną i że jest w jakimś kontaktcie czy relacji ze mną. Widzisz różnicę, czy tak ci pragnienie twardego guru trzymającego cię w ryzach zaćmiło ogląd że prostych rzeczy nie odróżniasz?
                                                    Nie kontroluję, jestem za leniwa, poza tym brzydze się trochę. Najczęściej staram się mieć przy sobie ludzi których jestem w znacznym stopniu pewna. Właśnie żeby nie musiec trząść portkami że zrobią mi wbrew.
                                                    Stany lękowe? Drugi powiadasz powiedział? A potem Rekreativa mało nie udusiła się ze śmiechu ;-) Jak myślisz, kto wie lepiej?
                                                    Tak, czasem rządze.
                                                  • aandzia43 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 14.12.17, 00:23

                                                    > Kitty, ja się nie.stawiam ponad mężczyznę tylko nie pozwalam mężczyznie a prior
                                                    > i stać nade mną tylko dlatego że.jest mężczyzną i że jest w jakimś kontaktcie c
                                                    > zy relacji ze mną. Widzisz różnicę, czy tak ci pragnienie twardego guru trzymaj
                                                    > ącego cię w ryzach zaćmiło ogląd że prostych rzeczy nie odróżniasz?
                                                    > Nie kontroluję, jestem za leniwa, poza tym brzydze się trochę. Najczęściej star
                                                    > am się mieć przy sobie ludzi których jestem w znacznym stopniu pewna. Właśnie ż
                                                    > eby nie musiec trząść portkami że zrobią mi wbrew.
                                                    > Stany lękowe? Drugi powiadasz powiedział? A potem Rekreativa mało nie udusiła s
                                                    > ię ze śmiechu ;-) Jak myślisz, kto wie lepiej?
                                                    > Tak, czasem rządze.

                                                    Sorry, Drugi coś sobie rzucił o osobowości lękowej, a R.go.wyśmiała. Pojedyncze lęki mam/miewam.
                                                    Depesja nie leczona lub nie poddająca się leczeniu to poważny problem. Moja w gruncie rzeczy nie jest taka tragiczna. Więc nadal łatwiej i przyjemniej żyć że mną niż z furiatką, borderlinką, paranoiczką, alkoholiczką czy zwyczajnie bezinteresownie wredną babą ;-) Chociaż może to tylko moja perspektywa, bo różni faceci mogą różnie znosić różne kobiece wady.
                                                  • hello-kitty2 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 13.12.17, 18:59
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    i każda by chciałą żeby się nią ktoś zaopiekował i zdjął z niej br
                                                    > zemię wolności i samodzielności
                                                    (...)
                                                    kiedy
                                                    > się chodzi swobodnie? ;-)

                                                    Sama sobie odpowiedzialas: wolnosc i samodzielnosc kobiet zwana dzisiaj niezaleznoscia jest w istocie brzemieniem. A jej efekt juz zilustrowano miedzy innymi w ten sposob:
                                                    memy.pl/show/big/uploads/Post/596/14338647249636.jpg
                                                  • aandzia43 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 13.12.17, 19:14
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > aandzia43 napisała:
                                                    >
                                                    > i każda by chciałą żeby się nią ktoś zaopiekował i zdjął z niej br
                                                    > > zemię wolności i samodzielności
                                                    > (...)
                                                    > kiedy
                                                    > > się chodzi swobodnie? ;-)
                                                    >
                                                    > Sama sobie odpowiedzialas: wolnosc i samodzielnosc kobiet zwana dzisiaj niezale
                                                    > znoscia jest w istocie brzemieniem. A jej efekt juz zilustrowano miedzy innymi
                                                    > w ten sposob:
                                                    > memy.pl/show/big/uploads/Post/596/14338647249636.jpg

                                                    Ale ja całkiem dobrze wiem czego chcę, w sensie porządku wewnętrznego i ogólnego kształtu życia. Więc daj sobie spokój z tymi mizoginistycznymi żarcikami :-) Zresztą żarcik jest bardzo fajny.
                                                    Natomiast brzemieniem w sensie wyzwaniem nie tylko kobiet i nie tylko współczesnych jest wolność. To ogromny i podstawowy, nie do przeskoczenia, problem człowieka o osobowości autorytarnej. Właściwie w pewnym wymiarze każdego człowieka, ale bez dla nieautorytarnych bez histerii. Przeczytaj "Ucieczkę od wolności" Fromma. Albo może nie czytaj tylko znajdź swoje miejsce w jakiejś ortodoksyjnej wspólnocie.
                                                • proteinawy Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 13.12.17, 20:02
                                                  > Skąd przekonanie że samotność nie dotyczy wyzyskiwanego i uciskanego jeśli ma przymus trwania przy oprawcy? <

                                                  Znaczy podpisujesz sie pod przekonaniem, ze te systemy w istocie były relacja „kat-ofiara”?
                                                  • aandzia43 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 13.12.17, 20:07
                                                    proteinawy napisał(a):

                                                    > > Skąd przekonanie że samotność nie dotyczy wyzyskiwanego i uciskanego jeśl
                                                    > i ma przymus trwania przy oprawcy? <
                                                    >
                                                    > Znaczy podpisujesz sie pod przekonaniem, ze te systemy w istocie były relacja „
                                                    > kat-ofiara”?

                                                    Stwarzały doskonałe warunki do takich relacji. I uniemożliwiały lub bardzo utrudniały wyjście ofiary z parszywej sytuacji. Czy to była żona dla męża czy dziecko dla rodziców lub innych opiekunów. Nie tylko z powodu obowiązującego prawa zwyczajowego czy pisanego, ale również powszechnych przekonań o właściwości hierarchicznego i poddańczego układu między konkretnymi ludźmi.
                                                  • aandzia43 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 13.12.17, 20:10
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    > proteinawy napisał(a):
                                                    >
                                                    > > > Skąd przekonanie że samotność nie dotyczy wyzyskiwanego i uciskaneg
                                                    > o jeśl
                                                    > > i ma przymus trwania przy oprawcy? <
                                                    > >
                                                    > > Znaczy podpisujesz sie pod przekonaniem, ze te systemy w istocie były rel
                                                    > acja „
                                                    > > kat-ofiara”?
                                                    >
                                                    > Stwarzały doskonałe warunki do takich relacji. I uniemożliwiały lub bardzo utru
                                                    > dniały wyjście ofiary z parszywej sytuacji. Czy to była żona dla męża czy dziec
                                                    > ko dla rodziców lub innych opiekunów. Nie tylko z powodu obowiązującego prawa z
                                                    > wyczajowego czy pisanego, ale również powszechnych przekonań o właściwości hier
                                                    > archicznego i poddańczego układu między konkretnymi ludźmi.
                                                    >
                                                    Ale ludzie jak to ludzie - radzą sobie różnie i różne wspólne światy sobie budują. Bywało i dobrze, i pięknie.
                                                  • proteinawy Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 13.12.17, 20:12
                                                    > Znaczy podpisujesz sie pod przekonaniem, ze te systemy w istocie były relacja „kat-ofiara”? <

                                                    Juz wyjaśniłaś Kitty, nie musisz odpowiadać. Dobrze zrozumiałem, ze tam powiedziałaś ze to ciagle trwa ale juz niedługo? Jakie kryteria musiałyby byc spełnione żebyś poczuła sie równa i wolna?
                                                  • aandzia43 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 13.12.17, 20:28
                                                    proteinawy napisał(a):

                                                    > > Znaczy podpisujesz sie pod przekonaniem, ze te systemy w istocie były rel
                                                    > acja „kat-ofiara”? <
                                                    >
                                                    > Juz wyjaśniłaś Kitty, nie musisz odpowiadać. Dobrze zrozumiałem, ze tam powiedz
                                                    > iałaś ze to ciagle trwa ale juz niedługo? Jakie kryteria musiałyby byc spełnion
                                                    > e żebyś poczuła sie równa i wolna?

                                                    Nie, chodziło mi o to, że niedługo wrócą "dawne dobre czasy" bo np.zaleja nas muzułmanie :-) Aktualnie względnie dobrze jest. W każdym razie mnie się żyło i żyje dobrze.
                                                    Ja się czuję wolna i równa właściwie od zawsze. Jeśli masz na myśli mnie i płeć męską. Chyba z domu taka wyszłam. Dopiero gdzieś koło dwudziestki zauważyłam że nie wszystkie tak mają. Co do siły to nie mam jej zbyt wiele.
                                    • proteinawy Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 13.12.17, 02:15
                                      > O terierku nie zrozumialam. CZyms sie charakteryzuje? Wyjasnisz? <

                                      Piesek ozdobny. Jak torebka albo buty, tylko żywe.
                                  • aandzia43 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 12.12.17, 22:46
                                    proteinawy napisał(a):

                                    > > Kutuzow linczowany jest in advance za to czego jeszcze nie zrobil i moze
                                    > nigdy nie zrobi? <
                                    >
                                    > Ok, pod tym względem trafiłaś. Pamietam to odejście i dokładnie tą emocje, ktor
                                    > a Kutuzow nazywa „z terrorystami nie negocjuje”. To było bardzo satysfakcjonują
                                    > cy moment, nie zaprzeczam. A nawet wredna satysfakcję z zaskoczenia na jej twar
                                    > zy (Jak to? Postawił sie?). Ale kac pozniej jest proporcjonalny do tego jak moc
                                    > no sie jest z kims związanym.

                                    Zależało ci jeszcze na niej mocno kiedy odwróciłes się na pięcie? Czy może już wcześniej miałeś jej dość a jej żądanie to był tylko pretekst do odejścia? Jednym słowem miałeś kaca z powodu formy rozstania czy z powodu utraty tej kobiety?


                                    >
                                    > Możliwe ze Kutuzow wlasnie nigdy nie bedzie musiał tego zrobic, bo mówi z góry
                                    > jak jest, dziunia wie na co sie pisze. Tam obok Sabat ryzykownie pisze ze „gard
                                    > zimy vs kochamy”. Tak ostro bym tego nie ujął, ale pod skóra czuje, ze strategi
                                    > a Kutuzowa (szorstkie warunki brzegowe) moze mu przynieść wpatrzona w niego młó
                                    > dkę. Tak jak teściowa wpatrująca sie w teścia, ktory trzyma ja bardzo krótko.

                                    Może być, ludzie są różni, niektórzy szanują tylko tych którzy trzymają ich za mordę. I jeszcze czasem kopną.
                                    • proteinawy Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 13.12.17, 02:35
                                      > Zależało ci jeszcze na niej mocno kiedy odwróciłes się na pięcie? Czy może już wcześniej miałeś jej dość a jej żądanie to był tylko pretekst do odejścia? Jednym słowem miałeś kaca z powodu formy rozstania czy z powodu utraty tej kobiety? <

                                      W momencie odejścia widziałem to zero-jedynkowo: stawiasz ma szali zwiazek - znaczy ze szantażujesz, nie grasz czysto, czyli nie ma zwiazku. Potem okazało sie ze cieżko bez niej. No i jeszcze pozniej - zalapalem ze nie ma czegos takiego jak „grasz czysto”. Kazdy próbuje podporządkować sobie partnera na wiele sposobów, czasem świadomie, czasem odruchowo.
                                  • kag73 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 13.12.17, 14:39
                                    "A po drugiej stronie skali - szkoda, ze nie mozna tu pogadać z mężem Kag, ktory kojarzy mi sie z (Kag wybacz) terierkiem. Nie sugeruje, że pewnie by źlamdał, tylko wlasnie chciałbym wypić piwo z facetem w pełni i do szpiku kości oswojonym. Ciekawe jak to jest..."

                                    No oswojonym (cokolwiek to dla Ciebie oznacza) i/ale przede wszystkim szczesliwym i spelnionym :)
                                    Wczoraj na spacerku po plazy (Wont lacze sie z Toba :), w naszym malym raju maz nagle mowi: "jakim ja jestem szczesciarzem, ze moge tu byc z toba. Nie pracuje a Ty nie masz nic przeciwko." Ja na to zupelnie zdezorientowana "przeciez ja tez nie pracuje". A on "no, ze kobiety nie pracuja to sie zdarza czesciej, ale zeby facet nie pracowal..."
                                    Terierek jak torebka czy buty...ach, proteinawy to bzdura jest. On jest mezem, kochankiem, moim najlepszym przyjacielem i partnerem i do tego ojcem mojego dziecka. I wbrew pozorom jak Ci sie tu jawi, facetem z jajami, inaczej nie bylby szczesliwy ze mna :)

                                    • aandzia43 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 13.12.17, 17:38
                                      kag73 napisała:

                                      > "A po drugiej stronie skali - szkoda, ze nie mozna tu pogadać z mężem Kag, ktor
                                      > y kojarzy mi sie z (Kag wybacz) terierkiem. Nie sugeruje, że pewnie by źlamdał,
                                      > tylko wlasnie chciałbym wypić piwo z facetem w pełni i do szpiku kości oswojon
                                      > ym. Ciekawe jak to jest..."
                                      >
                                      > No oswojonym (cokolwiek to dla Ciebie oznacza) i/ale przede wszystkim szczesliw
                                      > ym i spelnionym :)
                                      > Wczoraj na spacerku po plazy (Wont lacze sie z Toba :), w naszym malym raju maz
                                      > nagle mowi: "jakim ja jestem szczesciarzem, ze moge tu byc z toba. Nie pracuje
                                      > a Ty nie masz nic przeciwko." Ja na to zupelnie zdezorientowana "przeciez ja t
                                      > ez nie pracuje". A on "no, ze kobiety nie pracuja to sie zdarza czesciej, ale z
                                      > eby facet nie pracowal..."
                                      > Terierek jak torebka czy buty...ach, proteinawy to bzdura jest. On jest mezem,
                                      > kochankiem, moim najlepszym przyjacielem i partnerem i do tego ojcem mojego dzi
                                      > ecka. I wbrew pozorom jak Ci sie tu jawi, facetem z jajami, inaczej nie bylby s
                                      > zczesliwy ze mna :)

                                      Terierek to nie jest dobre określenie dla twojego męża. Teriery podskakują, hałasują a niewiele mogą zrobić bo są za małe i zbyt nerwowe żeby się ktoś z nimi liczył. Ja bym się pokusiła o oswojonego niedźwiedzia albo Byczka Fernando (który to byczek bliski mi jest). Oswojony i silny zwierz nie robi sobie nic z tego, że mu mucha chodzi po nosie albo ktoś nieinwazyjny i nienachalny łazi po łączce. Ale nikt za bardzo też nie łazi bo z tego zwierza jednak emanuje siła. A jak łązi to ostrożnie. Poza tym od czasu do czasu jest pokaz siły jak intruz przekroczy pewną subtelną granicę. Toteż ostatecznie przy tym zwierzu ostają się ludzie wyczuwający granice i nie mający potrzeby i tendencji przekraczania cudzych granic. Włażenia na głowę, podszczypywania, nieustającego dążenia do konfrontacji, nadużywania.
                                      A propos "trzymania za mordę" albo "trzymania pod butem" i efektu tego trzymania czyli wpatrzenia w trzymającego. Niektórych trzeba, inaczej nie potrafią szanować, cenić, trzymać ostrego język na wodzy, a kobiety nie mogą pożądać. Tak jak napisałaś w innym poście: musi trafić swój na swego czyli ujadający terierek na ujadającego terierka. Wtedy mają swój sparing powszedni. Albo sado na maso i też mają radochę. Na zdrowie.
                                      • proteinawy Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 13.12.17, 19:36
                                        > Byczka Fernando

                                        Ewidentnie cos przeoczyłem we wpisach Kag.
                                  • kag73 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 13.12.17, 14:54
                                    "Tak ostro bym tego nie ujął, ale pod skóra czuje, ze strategia Kutuzowa (szorstkie warunki brzegowe) moze mu przynieść wpatrzona w niego młódkę. Tak jak teściowa wpatrująca sie w teścia, ktory trzyma ja bardzo krótko."

                                    Tu moze rozwiazanie moze byc bardzo proste: wystarczy trafic w swoj target. Na ten przyklad jezeli to ja bylabym Twoja tesciowa to tego tescia by juz w moim lozku i zyciu dawno nie bylo. Bo to absolutnie nie moja bajka. To co kitty wypisuje to jest dla mnie rzecza zupelnie nie do przyjecia, bo sie kloci z moja natura. Z kolei maz moj chce miec w domu partnera/partnerke, bo babka "tak, tak, mezu, tak, tak, zobimy jak zechcesz" absolutnie go nie kreci. Pewnie (podswiadomie) nie jest dla niego wyzwaniem, ktorego on potrzebuje, tak mysle.
                                    Ja nawet jako mlodka nie dawalam sie urobic, pamietam jak kiedys eks w zlosci czy klotni powiedzial "ty sie mnie w ogole nie boisz!" Smiac mi sie z tego chcialo.
                • kag73 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 11.12.17, 14:29
                  "ps a jak sie zakochasz, to bedziesz chcial dziecko, Ty akurat tak, nie raz tu pobrzdakiwales tym tonem, tak jak teraz juz Ci sie zlagodzilo z: chce sobie za darmoche poruchac na nie wiem czego chce."

                  Ano to w czym problem? Zakocha sie, bedzie chcial dziecko, zrobia se dziecko i beda patrzec co by sobie zyc najlepiej jak sie da. No plan nie z ksiezyca, jak dla mnie :)
                  Tak jak Wont juz sam stwierdzil, ze chyba podswiadomie szuka zwiazku, albo (ja bym powiedziala) liczy sie z tym, ze zrobi sie z tego zwiazek, z tego ruchania, znaczy sie, wiec istotne staje sie z kim sie decyduje ruchac.
      • dinamokutaisi Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 10.12.17, 20:40
        Warto było przedstawić się Wan jako Wont:)



        • dinamokutaisi Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 12.12.17, 08:39
          Wan&Wont. Z zaciekawieniem przeczytamy nowy raport miłosny...
          • wont2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 12.12.17, 10:39
            dinamokutaisi napisał(a):

            > Wan&Wont. Z zaciekawieniem przeczytamy nowy raport miłosny...
            ------
            Nie badz taki ciekawski, loppe :) Wczoraj wieczorem znowu siedzimy na laweczce na plazy i saczymy piwko, no i kurna tak sobie mysle, ze to idealny moment, zeby ja w koncu przytulic i pocalowac, no ale te cholerne roznice kulturowe... Wan sie mnie pyta: "o czym myslisz?". Odpowiadam jej, ze mysle, zeby ja przytulic i pocalowac. Na co ona odpowiada: "nie mysl za duzo". No to ja przytulilem i zaczelismy sie calowac. Tak ze, idzie do przodu, ale eksperyment jeszcze nie zakonczony! :) Dzisiaj kolejna, trzecia randka. Ciekawe czy tam znaja instytucje trzeciej randki?

            PS. Wybaczcie egzaltacje rodem z liceum ale powiedzcie sami - czy pierwsze randki, ta niepewnosc, to czekanie na kolejny etap, piwko na plazy, pocalunki o zachodzie slonca - czy nie marzycie czasem, zeby to powtorzyc?
            • dinamokutaisi Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 12.12.17, 11:19
              Miałem kiedyś taką dziewczynę która często zagajała: "O czym myślisz?". Bardzo fajna odzywka dobrej dziewczyny.
              Pewnie że fajnie randkować.
              Ale nie jest lekko być singlem gdy już wejdzie się w lata, coraz ciężej bez tej jednej jedynej osoby żyć, więc zalecam zmianę stanu cywilnego wkrótce, ostatni gwizdek wkrótce zacny przyjacielu:)
              • dinamokutaisi Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 12.12.17, 11:27
                Jak człowiek randkuje to jest bardziej obecny, bardziej skupiony na chwili, przez to bardziej żywy. Wan pewnie coś wie o uważności będąc z buddyjskiej kultury. A ile cm wzrostu ma Twoja przyszła żona, tak z ciekawości?:)
            • hello-kitty2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 12.12.17, 13:35
              wont2 napisał:

              > Nie badz taki ciekawski, loppe :) Wczoraj wieczorem znowu siedzimy na laweczce
              > na plazy i saczymy piwko, no i kurna tak sobie mysle, ze to idealny moment, zeb
              > y ja w koncu przytulic i pocalowac, no ale te cholerne roznice kulturowe... Wan
              > sie mnie pyta: "o czym myslisz?". Odpowiadam jej, ze mysle, zeby ja przytulic
              > i pocalowac. Na co ona odpowiada: "nie mysl za duzo". No to ja przytulilem i za
              > czelismy sie calowac. Tak ze, idzie do przodu, ale eksperyment jeszcze nie zako
              > nczony! :) Dzisiaj kolejna, trzecia randka. Ciekawe czy tam znaja instytucje tr
              > zeciej randki?
              >
              > PS. Wybaczcie egzaltacje rodem z liceum ale powiedzcie sami - czy pierwsze rand
              > ki, ta niepewnosc, to czekanie na kolejny etap, piwko na plazy, pocalunki o zac
              > hodzie slonca - czy nie marzycie czasem, zeby to powtorzyc?

              Kup sobie gumy jakies dobre, nie zapomnij zabrac na randke i nie ruchaj jej bez. Moze nie pij, bo po pijaku robisz glupoty.
              • kag73 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 12.12.17, 13:58
                > PS. Wybaczcie egzaltacje rodem z liceum ale powiedzcie sami - czy pierwsze rand
                > ki, ta niepewnosc, to czekanie na kolejny etap, piwko na plazy, pocalunki o zac
                > hodzie slonca - czy nie marzycie czasem, zeby to powtorzyc?
                "Kup sobie gumy jakies dobre, nie zapomnij zabrac na randke i nie ruchaj jej bez. Moze nie pij, bo po pijaku robisz glupoty."


                Kitty, on tu romantycznie a Ty z gumami wyjezdzasz:)
                Ach, w kazdym wieku to samo, jezeli chodzi o emocje wszyscy jestesmy dziecmi :)
                • hello-kitty2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 12.12.17, 14:28
                  kag73 napisała:

                  > Kitty, on tu romantycznie a Ty z gumami wyjezdzasz:)
                  > Ach, w kazdym wieku to samo, jezeli chodzi o emocje wszyscy jestesmy dziecmi :)

                  Romantyzm rozmantyzmem, emocje emocjami, a za 3 tygodnie wakacje sie skoncza, chyba nie chcialabys jakiegos gowna przywlec do domu? To juz nie te dawne czasy twoich seksualnych podrygow lat 90 tych i wczesnych 2tysiecznych, kiedy to czlowiek sie pieprzyl bez gum i nie badal. Moja bliska przyjaciolka ma znajomego z hiv i nawet nie wie od kogo sie dokladnie zarazil, a na zadne dziwki nie chodzil. U mnie w najblizszym szpitalu na hiv leczylo sie jeszcze jakies 2 lata temu z 500 osob z hiv, a najwiecej lazi po swiecie nieswiadomych nosicielstwa. Juz o ciazy nie wspomne. Normalnie bym o tym nie pisala ale Wont ewidentnie ma z tym problem. Nie pamietasz jak jeszcze niedawno pieprzyl bez gumy korposuke w dupe? Zadne emocje nie usprawiedliwiaja takiej glupoty.
                  • kag73 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 12.12.17, 14:46
                    Dobrze godosz, Kitty. Swiat sie zmienil ale glupota zostala, niestety :))
              • dinamokutaisi Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 12.12.17, 14:09
                Absolwent sgh?:) Założę się że zorganizował to już przed wyjazdem, zgaduję że ma w bagażu ok. 36 sztuk.
                • kag73 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 12.12.17, 14:43
                  "Absolwent sgh?:) Założę się że zorganizował to już przed wyjazdem, zgaduję że ma w bagażu ok. 36 sztuk."

                  Zema w bagazu nie znaczy z automatu, ze ich uzyje :) Kitty zapobiegawczo przypomina, bo Wont zaplatany w przyplywie "uczuc" moze zapomniec ;)
    • wont2 Update 13.12.17, 04:05
      Niestety, "instytucja" trzeciej randki nie zadzialala i nie bylo seksu. Ale i tak bylo bardzo milo - wrzucilismy cos na zab, zagralismy w bilard, kupilismy piwo i poszlismy na plaze. Niestety, bylo sporo osob i na poczatku Wan sie krepowala dotykac i przytulac ale po wypiciu jednego malego piwa light (mocnej glowy to ona nie ma) jakos sie rozluznila, zreszta ludzi tez ubylo i tak sobie milo posiedzielismy i polezelismy ze dwie czy trzy godziny. Duzo lepiej sie rozmawia, albo moje ucho przyzwyczailo sie do jej akcentu, albo ona mowi troche wyrazniej. Rozumie prawie wszystko co mowie, czasami musze zwolnic albo powtorzyc. Fajnie, ze jest bystra i moge z nia porozmawiac na rozne tematy. W kazdym razie umowilismy sie, ze kolejna randke spedzamy u mnie w hotelu. Poza tym sprobuje dziewczyna wziac kilka dni urlopu, tak zebysmy mogli pospedzac kilka dni, nie tylko wieczorow czy nocy, razem.
      • urquhart Re: Update 13.12.17, 08:11
        wont2 napisał:
        > Niestety, "instytucja" trzeciej randki nie zadzialala i nie bylo seksu. Ale i t
        > ak bylo bardzo milo - wrzucilismy cos na zab, zagralismy w bilard, kupilismy pi
        > wo i poszlismy na plaze (...) Fajn
        > ie, ze jest bystra i moge z nia porozmawiac na rozne tematy.

        Ale czy czekając na jej inicjatywę zamiast "być namolnym" i stwarzać okazje pokazujesz " charyzme i osobowość" , męskie zdecydowanie?
        Czy nie stwarzasz warunki do klasycznego wejścia we friendzone ? :)
        Czy może nie dajesz jej poczuć że jej pożądasz bo faktycznie jej nie pożądasz i to taki etat kryzysowej narzeczonej do której sam wewnętrznie nie jesteś przekonany?
        • wont2 Re: Update 13.12.17, 11:40
          urquhart napisał:

          > Ale czy czekając na jej inicjatywę zamiast "być namolnym" i stwarzać okazje pok
          > azujesz " charyzme i osobowość" , męskie zdecydowanie?
          > Czy nie stwarzasz warunki do klasycznego wejścia we friendzone ? :)
          > Czy może nie dajesz jej poczuć że jej pożądasz bo faktycznie jej nie pożądasz i
          > to taki etat kryzysowej narzeczonej do której sam wewnętrznie nie jesteś przek
          > onany?
          ------
          Rzeczywiscie, nie cisne za bardzo bo po pierwsze nie chce jej sploszyc a naprawde nie sa mi znane tutejsze niuanse kulturowe, po drugie sprawy posuwaja sie naprzod, a po trzecie mam przeciez sporo czasu. Zreszta, czy to ma az takie znaczenie czy pojdziemy do lozka na trzeciej czy na czwartej randce? Powiedzialem jej wczoraj, ze chce sie z nia przespac, ona odpowiedziala, ze jutro (czyli dzisiaj) jedziemy do mnie do hotelu. Mi to wystarczy, nie musze przeciez dobierac sie do jej majtek juz teraz, zaraz.
      • kag73 Re: Update 13.12.17, 14:26
        "Fajnie, ze jest bystra i moge z nia porozmawiac na rozne tematy. W kazdym razie umowilismy sie, ze kolejna randke spedzamy u mnie w hotelu. Poza tym sprobuje dziewczyna wziac kilka dni urlopu, tak zebysmy mogli pospedzac kilka dni, nie tylko wieczorow czy nocy, razem."

        Wont, jak tak dalej pojdzie to za 9 miesiecy bedziemy na slubie i chrzcinach :)
    • wont2 Podsumowanie eksperymentu 14.12.17, 03:25
      Eksperyment zakonczyl sie pelnym sukcesem. Ale wydaje mi sie, ze mialem bardzo duzo szczescia, ze trafilem na Wan, z ktora najpierw w miare udanie korespondowalem a z ktora pozniej bardzo udanie sie poznawalem w realu. Mam wrazenie, ze z innymi dziewczynami po pierwsze przychodziloby mi to duzo trudniej (albo wcale), a po drugie pewnie duzo mniej by mi sie chcialo (albo wcale).

      Po raz pierwszy uprawialem seks z Azjatka ktora nie jest prostytutka i z ktora wczesniej zbudowalem jakas tam wiez. I musze powiedziec, ze chyba zaczynam rozumiec o co w ogole chodzi z ta cala azjatycka goraczka, bo to bylo naprawde wyjatkowe doswiadczenie. W kazdym razie, wybaczcie, ale eksperyment zakonczony i dalszego rozwoju relacji nie bede juz relacjonowac "na zywo". Moze, od czasu do czasu, wrzuce jakies ciekawostki spoza erotyki.
      • lybbla Re: Podsumowanie eksperymentu 14.12.17, 04:07
        wont2 napisał:

        > I musze powiedziec, ze chyba zaczynam rozu
        > miec o co w ogole chodzi z ta cala azjatycka goraczka, bo to bylo naprawde wyja
        > tkowe doswiadczenie.

        :)
      • sabat3 Re: Podsumowanie eksperymentu 14.12.17, 08:19
        Damn it! Wszyscy mieli nadzieje na jakies pieprzne kawalki, a ten narobil nadziei, po czym zabral zabawki do innej pliaskownicy.
        Carpe diem, Wont.
        I pamietaj, ze ostatecznie zyciem rzadzi rozsadek, a nie serce. Jak by to brutalnie nie brzmialo...
        • wont2 Re: Podsumowanie eksperymentu 14.12.17, 19:51
          sabat3 napisał:

          > Carpe diem, Wont.
          > I pamietaj, ze ostatecznie zyciem rzadzi rozsadek, a nie serce. Jak by to bruta
          > lnie nie brzmialo...
          -----
          Wiem, rozsadek przede wszystkim. Ale przeciez to nie znaczy, ze w zyciu nalezy kierowac sie wylacznie rozsadkiem. Kierujmy sie serduchem... ale rozsadnie. Jak wyjdzie to wyjdzie, a jak nie wyjdzie to nie wyjdzie. Po prostu. Carpe diem.
      • hello-kitty2 Re: Podsumowanie eksperymentu 14.12.17, 08:39
        wont2 napisał:

        W kazdym razie, wybaczcie, ale eksperyment zakonczony i da
        > lszego rozwoju relacji nie bede juz relacjonowac "na zywo". Moze, od czasu do c
        > zasu, wrzuce jakies ciekawostki spoza erotyki.

        NA zywo nie musisz relacjonowac ale pisz jak rozwija sie Wasza milosc i jak rodza sie z niej potomkowie, natomiast kawalki z poza erotyki to sa srednie. NIe wiem, ze facet po zaruchaniu staje sie tak malo tworczy jak Sabat teraz.
        • sabat3 Re: Podsumowanie eksperymentu 14.12.17, 09:04
          hello-kitty2 napisała:
          > NIe w
          > iem, ze facet po zaruchaniu staje sie tak malo tworczy jak Sabat teraz.

          He? A mam znowu zaczac wklejac swoje kocopoly? Chcialem Wam dac odpoczac od grafomanii :p
          Wez nie prowokuj :p
          • sabat3 Re: Podsumowanie eksperymentu 14.12.17, 09:11
            I uscisle - tworczy stalem sie PO zaruchaniu, nie PRZED.
          • proteinawy Re: Podsumowanie eksperymentu 14.12.17, 16:36
            > Wez nie prowokuj :p

            Wklejaj!
        • dinamokutaisi Re: Podsumowanie eksperymentu 14.12.17, 10:17
          Zakochany przyjaciel przenosi swoją twórczość na łono ukochanej. Niespełniony mega tworzy na forum.
          • dinamokutaisi Re: Podsumowanie eksperymentu 14.12.17, 10:29
            Krótki eksperyment, właśnie zakończony jak pięknie pisze wrażliwy na poruszenia serca Wont i ja wiem o co chodzi, Wonta z piękną Wan przypomina mi - to ich picie piwa na plaży co chwila - jak zaiskrzyło między niesłychanie cycatą 22-latką prowadzącą punkt z kurczakami, rożen, przy nadmorskiej promenadzie, i mną na wczasach. Też wtedy umówiliśmy się na plaży, wieczorem, i piliśmy piwo i całowali się.
            • sabat3 Re: Podsumowanie eksperymentu 14.12.17, 11:21
              Miejmy nadzieję, że Van Wont nigdy nie odnajdzie tej strony w historii przeglądarki i nie uświadomi sobie, że była eksperymentem socjologicznym. Może mieć wtedy równie mało dystansu co Krystyna von MamKogośWięcWypierdalaj ;)
              • dinamokutaisi Re: Podsumowanie eksperymentu 14.12.17, 11:34
                sabat3 14.12.17, 11:21 napisał: Miejmy nadzieję, że Van Wont nigdy nie odnajdzie tej strony w historii przeglądarki i nie uświadomi sobie, że była eksperymentem socjologicznym. Może mieć wtedy równie mało dystansu co Krystyna von MamKogośWięcWypierdalaj ;)

                Wont nie przekroczył tu, więc ona by się nie obraziła mądrą będąc, przerwał relację - musimy rozumieć że to było jakby literatura dopóki jest rozdzielność światów - w odpowiednim momencie. Za pół roku adoptuje 8-letnią córkę Wan i odkryje uroki życia rodzinnego:)
                • dinamokutaisi Re: Podsumowanie eksperymentu 14.12.17, 11:40
                  Przerwał relację na forum, relacjonowanie, a skupił się na stosunku, relacji ze swoją piękną przyjaciółką z Azji.
                  • sabat3 Re: Podsumowanie eksperymentu 14.12.17, 11:49
                    W każdym razie dwa tygodnie bezustannego ruchania to dobra perspektywa na spędzenie świątecznego urlopu :D
                    • dinamokutaisi Re: Podsumowanie eksperymentu 14.12.17, 12:01
                      Życzę im obojgu dobrze, Wan i Wontowi, musi pamiętać że ona ma tylko 159cm wzrostu :D
                      • wont2 Re: Podsumowanie eksperymentu 14.12.17, 19:58
                        dinamokutaisi napisał(a):

                        > Życzę im obojgu dobrze, Wan i Wontowi, musi pamiętać że ona ma tylko 159cm wzro
                        > stu :D
                        ----
                        A skad ty to niby wiesz, cwaniaczku? ;)
                        • dinamokutaisi Re: Podsumowanie eksperymentu 14.12.17, 22:02
                          U nas takiej filigranowości prawie się nie spotyka, a w Azji właśnie częściej. Mam na myśli coś takiego jak to co przykuło moją uwagę kilka miesięcy temu. Z twarzy zgadywałem że nie wiem skąd jest, że jeszcze nie spotkałem takiego typu azjatyckiej fizjonomii, spytałem i powiedziała że z Nepalu. Wszystko tam było bardzo zgrabnie, proporcjonalnie, kobieco, tylko właśnie niespotykanie filigranowo, no i razem z tą twarzą bardzo piękne i egzotyczne, ale drobne to wszystko tam takie, misterne, miniaturowe, jakby do oglądania...
                • wont2 Re: Podsumowanie eksperymentu 14.12.17, 20:46
                  dinamokutaisi napisał(a):

                  > Wont nie przekroczył tu, więc ona by się nie obraziła mądrą będąc, przerwał rel
                  > ację - musimy rozumieć że to było jakby literatura dopóki jest rozdzielność świ
                  > atów - w odpowiednim momencie. Za pół roku adoptuje 8-letnią córkę Wan i odkryj
                  > e uroki życia rodzinnego:)
                  ------
                  Dobra, male sprostowanie. Fakt, na poczatku szukalem w Tajlandii dziewicy z dzieckiem ale Tajowie pukali sie w glowe i odsylali mnie do innych Farangow. Dopiero pozniej szukalem niedziewicy tyle ze bez dzieci (szkoda, ze nie moglem w formularzu zaznaczyc "niechrapiacej").

                  Aha, i Wan to jest skrot od Wanwalee i czyta sie po angielsku, jak "one".
      • urquhart Re: Podsumowanie eksperymentu 14.12.17, 08:56
        wont2 napisał:

        > Eksperyment zakonczyl sie pelnym sukcesem. Ale wydaje mi sie, ze mialem bardzo
        > duzo szczescia, ze trafilem na Wan, z ktora najpierw w miare udanie korespondow
        > alem

        To sie nazywa stworzenie warunków do trafienia na szczęśliwy los
        Pytanie tylko kto kogo wlasciwie upolowal na tym safari.
        Oby Wan zaczylo tyle co win-win.
      • aandzia43 Re: Podsumowanie eksperymentu 14.12.17, 09:42

        > Po raz pierwszy uprawialem seks z Azjatka ktora nie jest prostytutka i z ktora
        > wczesniej zbudowalem jakas tam wiez. I musze powiedziec, ze chyba zaczynam rozu
        > miec o co w ogole chodzi z ta cala azjatycka goraczka, bo to bylo naprawde wyja
        > tkowe doswiadczenie. W kazdym razie, wybaczcie, ale eksperyment zakonczony i da
        > lszego rozwoju relacji nie bede juz relacjonowac "na zywo". Moze, od czasu do c
        > zasu, wrzuce jakies ciekawostki spoza erotyki.
        >

        :-D, oj Kaziu...
        Dawaj ciekawostki pozaerotyczne, egzotyczny kraj więc fajnie się czyta.
      • proteinawy Re: Podsumowanie eksperymentu 15.12.17, 01:28
        No to gratulacje Wont, jak po sznurku poszło. Wasze zdrowie.
    • wont2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 15.12.17, 17:40
      Kurwa, chyba sie powoli zakochuje :(

      Leze sobie teraz sam w lozku bo Wan ma dzisiaj nocna zmiane w hotelu i zamiast sie cieszyc, ze mam albo okazje poszalec albo miec swiety spokoj to kurcze mi czegos brakuje. Najbardziej chyba jej poczucia humoru i dystansu do samej siebie.

      Zaczelo sie na pierwszej czy drugiej randce jak powiedzialem jej ze niektore dziewczyny w Polsce daja mi 35 lat. Wybuchnela smiechem i powiedziala, ze chyba 50 lat albo byly bardzo pijane. Od tego czasu czasem nazywa mnie 50-latkiem. Ja, w zemscie, mowie, ze wcale nie jest "not tall" tylko "short" (na nic lepszego nie wpadlem).

      Na czwartej randce, jak jechalismy do mnie do hotelu w koncu sie ze soba przespac, wstapilismy do takiej jadlodajni w centrum handlowym cos zjesc. No i skonczylismy jesc a ona do mnie " no to co robimy dalej?". Ja do niej - "no jak to? przeciez jedziemy do mnie do hotelu". Ona robi zdziwiona mine - "do ciebie do hotelu? nie rozumiem". Chyba musialem miec wyjatkowo glupia mine, bo nie wytrzymala i po trzech sekundach zaczela sie smiac.

      Dzisiaj sie zemscilem. Lezymy sobie w lozku i pyta sie mnie czy uprawialem seks z ladybojem. Ja jej na to ze nie. Ona, ze tak bo ona jest ladybojem po operacji. Ja jej na to, ze jest za brzydka na ladyboja. Bardzo jej sie podobalo :)

      Takie tam pierdoly, ktore mi utkwily w pamieci. I jeszcze jedno tylko nie wiem czy to kwestia osobowosciowa czy kulturowa. Wczoraj sie umowilismy o 8 wieczorem, wczesniej pracowala caly dzien a jeszcze wczesniej zmeczylem ja w nocy (troche seksem ale glownie chrapaniem). No i poszlismy najpierw na masaz, potem cos zjesc, wypila poltora piwa i jak przyjechalismy do mnie do hotelu to padla w ubraniu spac tak jak stala. Poniewaz niestety jestem dzentelmenem wiec ja tylko przykrylem koldra, podstawilem pod nos wode i ogladalem sobie telewizje, potem, jak jej chrapanie zaczelo zagluszac dzwiek, czytalem internet. W kazdym razie, dzisiaj rano byla absolutnie zdziwiona, ze jej nie obudzilem w nocy na seks (I don't understand, I don't understand) tylko ogladalem telewizje i miala wyrzuty, ze przestala mi sie podobac. Ale jak wyjasnilem moja logike a potem udowodnilem, ze wcale nie przestala mi sie podobac to chyba zrozumiala, ze to ma sens, bo jak sie jej zapytalem czy nastepnym razem mam ja ruchac na spiaco to tylko sie usmiechnela i nie potwierdzila.
      • aandzia43 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 15.12.17, 18:40

        > Dzisiaj sie zemscilem. Lezymy sobie w lozku i pyta sie mnie czy uprawialem seks
        > z ladybojem. Ja jej na to ze nie. Ona, ze tak bo ona jest ladybojem po operacj
        > i. Ja jej na to, ze jest za brzydka na ladyboja. Bardzo jej sie podobalo :)

        Mała szelma :-D Łobuzerska dziewczyna z sąsiedztwa?
        No i się dogadali i bawią się świetnie rozmową mimo różnic kulturowych i pewnych barier językowych. Trafił swój na swego :-)
      • kag73 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 16.12.17, 03:43
        "Kurwa, chyba sie powoli zakochuje :( "

        A to to bylo do przewidzenia :) Pytanie tylko kiedy sie odkochasz? ;)
        No poki co baw sie dobrze!
        • sabat3 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 16.12.17, 09:09
          kag73 napisała:

          > "Kurwa, chyba sie powoli zakochuje :( "
          >
          > A to to bylo do przewidzenia :) Pytanie tylko kiedy sie odkochasz? ;)
          > No poki co baw sie dobrze!

          Wiele zalezy od tego, jakie zamiary ma ta Tajka.
      • mimfa Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 19.12.17, 12:29
        Kurde, zakochujący się facet wydaje się taki mientki i infantylny. Z bliska wygląda to jednak lepiej.
        • sabat3 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 19.12.17, 14:13
          mimfa napisała:
          > Kurde, zakochujący się facet wydaje się taki mientki i infantylny. Z bliska wyg
          > ląda to jednak lepiej.

          Okazuje sie, ze nie we wszystkich miejscach jest taki mientki? ;)
        • hello-kitty2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 19.12.17, 14:25
          mimfa napisała:

          > Kurde, zakochujący się facet wydaje się taki mientki i infantylny. Z bliska wyg
          > ląda to jednak lepiej.

          Mam podobne odczucia z tym ze granica miedzy pozytyw - negatyw nie jest jak w moim przypadku, jak odajesz 'z bliska' - z daleka, tylko wystepowanie wzajemnosci lub jej brak. Czyli taki tip: jak wydaje sie miekki i infantylny tzn, ze nie jestem w nim zakochana. Chyba, ze mowimy o tym samym uzywajac odmiennego slownictwa. Niestety u mnie w zyciu wystepuje wieczny brak wzajemnosci, juz trace nadzieje ;(
          • sabat3 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 19.12.17, 14:45
            hello-kitty2 napisała:

            > Mam podobne odczucia z tym ze granica miedzy pozytyw - negatyw nie jest jak w m
            > oim przypadku, jak odajesz 'z bliska' - z daleka, tylko wystepowanie wzajemnosc
            > i lub jej brak. Czyli taki tip: jak wydaje sie miekki i infantylny tzn, ze nie
            > jestem w nim zakochana. Chyba, ze mowimy o tym samym uzywajac odmiennego slowni
            > ctwa. Niestety u mnie w zyciu wystepuje wieczny brak wzajemnosci, juz trace nad
            > zieje ;(

            Skoro występuje wieczny brak wzajemności, to siłą rzeczy nie mogłaś spotkać mężczyzny, którego zakochanie odbierałabyś w sposób inny niż miękki i infantylny.
            Zatem mogę pójść o krok dalej - może mamy tutaj zależność odwrotną? Tj. nie potrafisz zakochać się w mężczyźnie, który jest zakochany w Tobie, ponieważ jego zachowanie postrzegasz jako infantylne i miękkie?
            • hello-kitty2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 19.12.17, 15:04
              sabat3 napisał:

              > Skoro występuje wieczny brak wzajemności, to siłą rzeczy nie mogłaś spotkać męż
              > czyzny, którego zakochanie odbierałabyś w sposób inny niż miękki i infantylny.
              > Zatem mogę pójść o krok dalej - może mamy tutaj zależność odwrotną? Tj. nie pot
              > rafisz zakochać się w mężczyźnie, który jest zakochany w Tobie, ponieważ jego z
              > achowanie postrzegasz jako infantylne i miękkie?

              NIe sadze, raczej trzymalabym sie tego odrzucania faceta z uwagi na miekkosc, infantylnosc, maslane, ceielece oczy jako WSKAZNIKA mowiacego o braku wlasnego zakochania/zaangazowania. To mezczyzni dorobiaja sobie wytlumaczenie, ze 'aaa bo trzeba byc chujem, nie okzaywac uczuc, emocji, bo inaczej to kobiety odrzucaja cie za miekkie zachowania i pietnuja slabosc', a jest prostsze wytlumaczenie: 'to nie byl ten'. Innymi slowy: nie Mr Right tylko Mr Right Now.
              • proteinawy Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 19.12.17, 19:01
                > To mezczyzni dorobiaja sobie wytlumaczenie, ze 'aaa bo trzeba byc chujem, nie okzaywac uczuc, emocji, bo inaczej to kobiety odrzucaja cie za miekkie zachowania i pietnuja slabosc', a jest prostsze wytlumaczenie: 'to nie byl ten'. Innymi slowy: nie Mr Right tylko Mr Right Now. <

                No ale rżnelas sie czasem bez uczuc? To podejrzewam były typy szorstkie. A nawet jezeli Ty sie tylko kochasz, to sa tez kobiety ktore lubią po prostu okazjonalne rzniecie. Mezczyzni dobrze kombinują, ciapkowatosc co najwyżej moze byc wybaczona. Czasem, zazwyczaj nie.
                • hello-kitty2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 19.12.17, 20:17
                  proteinawy napisał(a):

                  > No ale rżnelas sie czasem bez uczuc? To podejrzewam były typy szorstkie. A nawe
                  > t jezeli Ty sie tylko kochasz, to sa tez kobiety ktore lubią po prostu okazjona
                  > lne rzniecie. Mezczyzni dobrze kombinują, ciapkowatosc co najwyżej moze byc wyb
                  > aczona. Czasem, zazwyczaj nie.

                  POczatku zupelnie nie zrozumialam, tego pytania (?) Az spojrzalam uwaznie, kto to napisal? Co tu znaczy wybaczac? Nie rznac sie z nimi? Z tymi maslanymi? Chyba nie ma przypadku zebym nie wykorzystala okazji maslanych oczu. Ale wlasciwie Ty sie nie masz o co martwic, bo z natury jestes zimny i bez uczuc, oj nie przeprazam, gniew i pozadanie to tez uczucia.
                  • proteinawy Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 19.12.17, 22:50
                    > Co tu znaczy wybaczac?

                    Że jak facet jest ciapa to nawet jezeli porucha to nie dzieki tej ciapowatosci tylko mimo to.

                    > Ale wlasciwie Ty sie nie masz o co martwic, bo z natury jestes zimny i bez uczuc, oj nie przeprazam, gniew i pozadanie to tez uczucia. <

                    A tam, serce chowam czyste, przeczyste, dziewicze i źródlane. Niewiele używane, ale i popytu na to, powiedzmy sobie wprost, nie ma. Jest popyt na usługi finansowe i seksualne. Popyt-podaż, podaz-popyt.
                    • hello-kitty2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 19.12.17, 23:05
                      proteinawy napisał(a):

                      > > Ale wlasciwie Ty sie nie masz o co martwic, bo z natury jestes zimny i be
                      > z uczuc, oj nie przeprazam, gniew i pozadanie to tez uczucia. <
                      >
                      > A tam, serce chowam czyste, przeczyste, dziewicze i źródlane. Niewiele używane,
                      > ale i popytu na to, powiedzmy sobie wprost, nie ma. Jest popyt na usługi finan
                      > sowe i seksualne. Popyt-podaż, podaz-popyt.

                      Kochanie skoro serce chowasz czyste i dziewicze tzn ze dla kobiet jestes zimny i bez uczuc, bo go jak mowisz nie uzywasz wiec na jedno wychodzi. Poniewaz mnie rozczuliles, to zycze Ci zebys zakochal sie z wzajemnoscia i nie wydal na to uczucie ani jednego centa i ani jednego stosunku.
                      • sabat3 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 19.12.17, 23:10
                        hello-kitty2 napisała:

                        > Poniewaz mnie
                        > rozczuliles, to zycze Ci zebys zakochal sie z wzajemnoscia i nie wydal na to u
                        > czucie ani jednego centa i ani jednego stosunku.

                        E tam, po co zyczyc, jak juz sie spelnilo :)
                        Przeciez urodzila mu sie corka.
          • mimfa Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 19.12.17, 15:11
            Oczywiście chodziło mi o wzajemność ;)
            • hello-kitty2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 19.12.17, 15:32
              mimfa napisała:

              > Oczywiście chodziło mi o wzajemność ;)

              A jak z wzajemnoscia u Ciebie? Lepiej niz u mnie? Jesli tak, to 'zazdraszczam' ;)
              • mimfa Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 20.12.17, 08:36
                hello-kitty2 napisała:


                > A jak z wzajemnoscia u Ciebie? Lepiej niz u mnie? Jesli tak, to 'zazdraszczam'
                Taaaa, trafiło mi się jak ślepej kurze ziarno. 5 lat temu,po wielu latach poszukiwań, kiedy w sumie przestałam szukać i mieć nadzieję.Niestety łatwiej się zakochiwać niż kochać. O to cholerstwo trzeba dbać!!! Pracować, żeby mieć ten haj cały czas ( niestety odziedziczyłam lenistwo po tatusiu). Wbrew pozorom nawet nieszczęśliwie bywa ciekawiej. No, ale ja jestem ślepą kurą, to mi trudniej, może inni mają to z palcem w d..., hehe.
    • sabat3 Re: Jak to z tym związkiem/sexem jest -metafora 16.12.17, 10:16
      Ty chyba jestes dziewczeciem dwudziestoletnim, Kingo Cycek? Wnioskuje po zawartosci Twojej glowy. Mysle ze jest tam jeszcze miejsce na "hi hi hi", "ha ha ha", "ale jazdaaaa" i "spoko ziooooom".
    • wont2 Kolejna aktualizacja 19.12.17, 18:10
      Stwierdzenie, że eksperyment przebiega zgodnie z planem byłoby tak samo bliskie prawdy jak stwierdzenie dr Frankensteina - "stworzyłem ślicznego chłopczyka, zobaczcie jak się grzecznie bawi z innymi dziećmi w piaskownicy". Niestety, prawda jest nieco inna.

      Od niedzieli Wan pracuje na nocną zmianę, w związku z czym w tym tygodniu spędzamy ze sobą dni a nie noce. Ma to swoje plusy i minusy - plusem jest to, że spędzamy ze sobą więcej czasu poza łóżkiem a minusem, że spędzamy mniej czasu w łóżku. W zasadzie spędzamy ze sobą każdą wolną chwilę i póki co, nie nudzi mi się. Przeciwnie, chciałbym więcej.

      Jest jedna jedyna rzecz, która mnie dzisiaj zaniepokoiła. Nie wiem czy to nie jest coś ze spektrum syndromu Madonny i Ladacznicy. Laska jest atrakcyjna, mądra, dowcipna, ciepła, czuła i zajebiście lubi ostry seks. Klapsy w dupę z całej siły, ściskanie cycków z całej siły, ciągnięcie za włosy z całej siły, ściskanie bioder z całej siły, no ogólnie - rżnięcie z całej siły (mojej całej siły). Nie lubi tylko klapsów w policzek. No i podduszanie, z oczywistych medycznych względów - nie z całej siły. Niby zajebiście, ideał. No ale dzisiaj miałem ochotę na odrobinę romantyzmu, mieliśmy tylko 2,5 godziny, zasłoniłem okna, zapaliłem świeczkę zapachową, puściłem romantyczną składankę z youtuba no i ten romantyczny seks jakoś nam nie wychodził. Po jakimś czasie wyłączyłem youtuba, zgasiłem świeczkę i próbowałem ją przelecieć na ostro ale jakoś nie mogłem się odnaleźć. W związku z tym resztę czasu leżeliśmy i gadaliśmy. Niby też fajnie, ale z tyłu głowy miałem wrażenie, że nie dałem jej tego co powinienem jej dać - po prostu dobrego, ostrego seksu. No i zacząłem się zastanawiać czy jak się zakocham to czy ta moja niemoc w tym zakresie się nie zwiększy. Żeby było jasne - ja nie mam z tym problemu, żeby łączyć ostry seks w łóżku i ciepłe, delikatne uczucie poza łóżkiem w sensie świadomym (wręcz przeciwnie - zawsze o tym marzyłem). Boję się tylko, że zawieść może mnie moja podświadomość. No ale zobaczymy, mam nadzieję, że to był tylko gorszy dzień i jutro będzie lepiej.

      Przechodząc od przebiegu do skutków eksperymentu w telegraficznym skrócie:
      Laska odwiedzi mnie w Polsce na trzy miesiące, prawdopodobnie od maja do lipca. No i moja ogólna wizja jest taka, że jeśli po tych trzech miesiącach wszystko będzie chociaż w połowie tak fajne jak teraz, to się z nią ze względów wizowych żenię. A potem, wiadomo, jeśli dalej będzie fajnie - dziecko/dzieci, nauka tajskiego i za 10-15 lat, jak finanse pozwolą przeprowadzka.

      I jeszcze jedna ciekawostka. Jak wiecie, nigdy nie chorowałem na azjatycką gorączkę - doceniałem urodę niektórych Azjatek ale generalnie dużo bardziej wolałem białe. No i teraz, jak siedzimy sobie na przykład w jakiejś knajpie i jak sobie patrzę na Wan, potem na turystki, potem na Wan, potem na turystki to się zastanawiam - jak się to może komuś w ogóle podobać? Jakieś to takie duże i głośne.
      • hello-kitty2 Re: Kolejna aktualizacja 19.12.17, 18:33
        wont2 napisał:

        zajebiście lubi ostry seks. Klapsy w dupę z całej s
        > iły, ściskanie cycków z całej siły, ciągnięcie za włosy z całej siły, ściskanie
        > bioder z całej siły, no ogólnie - rżnięcie z całej siły (mojej całej siły). Ni
        > e lubi tylko klapsów w policzek. No i podduszanie, z oczywistych medycznych wzg
        > lędów - nie z całej siły.

        Klapsy w policzek, podduszanie, u la la, przysieglabym, ze jeszcze pare lat temu tu na forum w rozmowie z Zawle podkreslales, ze babki lubiace taki seks sa, cytuje, 'popierdolone'. A tu wyszlo, ze to Ty lubisz bic kobiete w lozku. Moze sam jestes rownie 'popierdolony' ;)

        > Laska odwiedzi mnie w Polsce na trzy miesiące, prawdopodobnie od maja do lipca.
        > No i moja ogólna wizja jest taka, że jeśli po tych trzech miesiącach wszystko
        > będzie chociaż w połowie tak fajne jak teraz, to się z nią ze względów wizowych
        > żenię. A potem, wiadomo, jeśli dalej będzie fajnie - dziecko/dzieci, nauka taj
        > skiego i za 10-15 lat, jak finanse pozwolą przeprowadzka.

        No i co? NIe bedzie Ci przeszkadzalo utrzymywanie kobiety od Ciebie zaleznej? I po co bylo sie tu na forum produkowac latami jak to Ty nie nadajesz sie do zwiazku, zeniaczki i dzieci i jak odpychaja Cie te wszystkie kobiety, ktore nie sa niezalezne? Hehe wyszlo na moje. Zawsze wiedzialam, ze sciemniasz.

        Bede Cie nazywac 'Z GEBY SZMATA' ;-)
        • hello-kitty2 Re: Kolejna aktualizacja 19.12.17, 18:51
          Zapomnialam dodac: plany matrymoniale po 10 dniach urlopu i po tygodniu z nowa laska (?) ;-) hehe wyszlo na moje!
          • sabat3 Re: Kolejna aktualizacja 19.12.17, 19:26
            hello-kitty2 napisała:
            > Zapomnialam dodac: plany matrymoniale po 10 dniach urlopu i po tygodniu z nowa
            > laska (?) ;-) hehe wyszlo na moje!

            Nie zen sie, Wont. Nie rob tego. Never. Nawet ze wzgledow wizowych.
            • dinamokutaisi Re: Kolejna aktualizacja 19.12.17, 19:40
              Już tydzień temu w jednej intuicyjnej sekundzie wizualizującej przyszłość przygód Wan i Wonta zobaczyłem jej przyjazd w 2018 roku na dłuższe zaznajomienie w Warszawie, oczywiście bez żadnej pewności, a tylko jako moją wizję.
            • hello-kitty2 Re: Kolejna aktualizacja 19.12.17, 20:03
              sabat3 napisał:

              > Nie zen sie, Wont. Nie rob tego. Never. Nawet ze wzgledow wizowych.

              Niech sie zeni. Bedziemy tu mieli fajne rozwiniecie o kobietach zaleznych, jak fajnie jedna miec w chacie. Moze nawet poplynie w strone: pracujaca, nieoplacana ;-)
              • sabat3 Re: Kolejna aktualizacja 19.12.17, 20:33
                hello-kitty2 napisała:
                > Niech sie zeni. Bedziemy tu mieli fajne rozwiniecie o kobietach zaleznych, jak
                > fajnie jedna miec w chacie. Moze nawet poplynie w strone: pracujaca, nieoplacan
                > a ;-)

                Rznac sie, zakochiwac sie - okej! Zycze kazdemu. Ale snucie tak daleko idacych planow zaczyna wygladac na utrate samokontroli, a to zawsze jest niebezpieczny stan. Niepokoje sie...
                • dinamokutaisi Re: Kolejna aktualizacja 19.12.17, 20:44
                  sabat3 19.12.17, 20:33

                  hello-kitty2 napisała:
                  > Niech sie zeni. Bedziemy tu mieli fajne rozwiniecie o kobietach zaleznych, jak
                  > fajnie jedna miec w chacie. Moze nawet poplynie w strone: pracujaca, nieoplacan
                  > a ;-) Rznac sie, zakochiwac sie - okej! Zycze kazdemu. Ale snucie tak daleko idacych planow zaczyna wygladac na utrate samokontroli, a to zawsze jest niebezpieczny stan. Niepokoje sie...

                  ... jeszcze tylko ten dzień w którym Wont z oddali zobaczy Wan na skuterze z innym i zacznie się na całego gorączka...
                  • sabat3 Re: Kolejna aktualizacja 19.12.17, 20:54
                    > ... jeszcze tylko ten dzień w którym Wont z oddali zobaczy Wan na skuterze z in
                    > nym i zacznie się na całego gorączka...

                    Chyle czola przed Twym zyciowym doswiadczeniem, Przyjacielu z dynamem we wlasciwym miejscu ciala. Oby Twe hipopotamy byly zawsze syte, a Twoje slonie niechaj wznosza radosnie traby.
                    • dinamokutaisi Re: Kolejna aktualizacja 19.12.17, 21:01
                      Bądź pozdrowion mądry i wewnętrznie piękny Przyjacielu!
                  • dinamokutaisi Re: Kolejna aktualizacja 20.12.17, 11:05
                    Dziwi mnie tylko ten odstęp do ponownego bycia razem, aż do maja to długo by było. 4 miesiące czekania po 3 tygodniach kochania. Proporcje niespotykane we współczesnym mobilnym świecie. Z drugiej strony, jeśli uczucie nie przetrwa tej próby czasu, a raczej nie powinno:)), statystycznie patrząc, no to doskonała próba oczywiście.
                    • dinamokutaisi Re: Kolejna aktualizacja 20.12.17, 11:08
                      Więc pewnie uda się wcześniej Reunion uskutecznić niźli dopiero w maju
                • wont2 Re: Kolejna aktualizacja 20.12.17, 02:15
                  sabat3 napisał:

                  > Rznac sie, zakochiwac sie - okej! Zycze kazdemu. Ale snucie tak daleko idacych
                  > planow zaczyna wygladac na utrate samokontroli, a to zawsze jest niebezpieczny
                  > stan. Niepokoje sie...
                  ------
                  Sabat, dzieki za szczerosc i troske, jakbym byl na twoim miejscu pisalbym to samo :) Wyjasnie tylko o co biega z tym snuciem daleko idacych planow. To wynika tylko i wylacznie z logistyki. Jakbym mieszkal w Tajlandii to nie musialbym zadawac sobie tego rodzaju pytan tylko pozwolil znajomosci rozwijac sie w sposob naturalny. Niestety, jestem tutaj tylko na urlopie, w Sylwestra wracam i musialem zadac sobie pytanie juz teraz - czego chce od tej relacji i jak sobie w ogole wyobrazam jej ewentualny dalszy rozwoj. No i moja odpowiedz na to pytanie byla nastepujaca - tak, chce rozwijac te relacje, jedynym sposobem na jej dalszy rozwoj jest przyjazd laski do mnie na trzy miesiace. I zobaczymy co dalej. I tutaj znow wkracza logistyka - no bo co dalej, jesli wszystko bedzie w porzadku? Znowu kilka miesiecy albo i dluzej niewidzenia sie i czekanie na kolejne trzy miesiace? Bez sensu. Jesli wszystko bedzie w porzadku to slub, zamieszkanie u mnie i zobaczymy jak sie dziewczyna odnajdzie w innej rzeczywistosci - prace znalezc, jezyka sie poduczyc, przyzwyczaic do zimna (na szczescie pracowala prawie rok w Japonii wiec snieg widziala). Jesli po zderzeniu z rzeczywistoscia nadal bedzie w porzadku, to mozna myslec o realizowaniu kolejnych celow - dziecka/dzieci.

                  Ja wiem, ze moje wpisy wygladaja na, eufemistycznie mowiac, nieco oderwane od rzeczywistosci ale z mojej perspektywy dziwne byloby gdybym sobie takich pytan nie zadawal. Podsumowujac - laska podoba mi sie w sposob wyjatkowy (taka kumpela, ktora znasz od dziecka i z ktora rozumiesz sie bez slow, tyle ze wysokoerotyczna) i chce dalej ciagnac temat. Niestety, geografia i przepisy wizowe powoduja, ze musi sie to odbyc na nieco niestandardowych warunkach (czytaj: na wariackich papierach). Zeby cie jeszcze uspokoic sabacie - ja naprawde nie mam rozowych okularow (no, moze troszeczke), w kazdym razie staram sie w miare na chlodno oceniac jej zachowanie w roznych aspektach. I poki co, poza jakimis pierdolami, wynikajacymi z niezrozumienia i nieporozumienia nie mam jej absolutnie nic do zarzucenia.
                • szopen_cn Re: Kolejna aktualizacja 20.12.17, 02:26
                  Interesujacy watek.

                  Wont odkrywa Ameryke: w kazdym kraju sa normalne kobiety zainteresowane przygodami czy zwiazkami z mezczyznami.
                  To, ze w Tajlandii jest spory sektor seksu za pieniadze gdzie pracuja glownie dziewczyny z Isaan nie znaczy, ze pozostale 90 kilka procent kobiet w tym kraju to tez kurwy.

                  Drugie spostrzezenie.
                  Gdyby gdzies w Niemczech, Francji czy innej Norwegii na podobnym forum gosc postanowilby przeprowadzic taki sam eksperyment socjologiczny tyle, ze w Polsce dostalby dokladnie takie same rady i ostrzezenia od swoich kolezanek i kolegow.
                  • sabat3 Re: Kolejna aktualizacja 20.12.17, 07:20
                    szopen_cn napisał:
                    > Drugie spostrzezenie.
                    > Gdyby gdzies w Niemczech, Francji czy innej Norwegii na podobnym forum gosc pos
                    > tanowilby przeprowadzic taki sam eksperyment socjologiczny tyle, ze w Polsce do
                    > stalby dokladnie takie same rady i ostrzezenia od swoich kolezanek i kolegow.

                    Francuzowi, Niemcowi czy Norwegowi szukajacemu milosci w Polsce udzielibym takich samych rad - ruchaj, zakochuj sie, ale sie nie zen!
                    Ba, Polakowi tez bym udzielil takich rad :)
                  • mabelle2000 Re: Kolejna aktualizacja 20.12.17, 08:33
                    szopen_cn napisał:

                    > To, ze w Tajlandii jest spory sektor seksu za pieniadze gdzie pracuja glownie d
                    > ziewczyny z Isaan nie znaczy, ze pozostale 90 kilka procent kobiet w tym kraju
                    > to tez kurwy.

                    Kurwa. A fuj, jakie brzydkie slowo. Dziewczyna chce lepszego zycia, on mlodego ciala do ruchania. Wymiana ladnie wyglada, bo on nie daje jej kasy do reki. Ubija sobie za to interes. I dobrze.

                    > Drugie spostrzezenie.
                    > Gdyby gdzies w Niemczech, Francji czy innej Norwegii na podobnym forum gosc pos
                    > tanowilby przeprowadzic taki sam eksperyment socjologiczny tyle, ze w Polsce do
                    > stalby dokladnie takie same rady i ostrzezenia od swoich kolezanek i kolegow.

                    "Eksperyment socjologiczny", he, he. Jak jedziesz do sklepu z pieniedzmi, bo chcesz wybrac odpowiedni dla siebie towar, to rady sprzedawcy najczesciej puszczasz kolo uszu. Zwykle i tak dostaniesz to na co cie stac.
        • kag73 Re: Kolejna aktualizacja 20.12.17, 00:16
          "No i co? NIe bedzie Ci przeszkadzalo utrzymywanie kobiety od Ciebie zaleznej? I po co bylo sie tu na forum produkowac latami jak to Ty nie nadajesz sie do zwiazku, zeniaczki i dzieci i jak odpychaja Cie te wszystkie kobiety, ktore nie sa niezalezne? Hehe wyszlo na moje. Zawsze wiedzialam, ze sciemniasz.
          Bede Cie nazywac 'Z GEBY SZMATA' ;-)"

          Kitty, nie oceniaj go tak surowo :) Ludzie sie zmieniaja, zmieniaja zdania, zmieniaja im sie priorytety, rowniez mezczyznom a tym bardziej takim po 40 stce. Znam takich przypadkow sporo, niby nigdy nie chcieli a jednak, z wiekiem, zachcieli :) Wont nie jest wyjatkiem. Nie jest tez wyjatkiem szybkiego zakochiwania sie facetow . Niebezpiecznestwo bywa takie, ze sadza po sobie i sa pewni, ze i druga strona musi byc tez taksamo zakochana/oczarowana, co niestety nie zawsze sie zgadza.

          • hello-kitty2 Re: Kolejna aktualizacja 20.12.17, 02:09
            kag73 napisała:

            > Kitty, nie oceniaj go tak surowo :) Ludzie sie zmieniaja, zmieniaja zdania, zmi
            > eniaja im sie priorytety, rowniez mezczyznom a tym bardziej takim po 40 stce. Z
            > nam takich przypadkow sporo, niby nigdy nie chcieli a jednak, z wiekiem, zachci
            > eli :)

            Tia z wiekiem, po 40tce, tylko zwaz ze Wontowi zajelo to z tydzien, a jeszcze ze 2 tygodnie temu pisal do mnie z pogarda, jak to wisze na chlopie od 10 lat, rozumiesz, a tu nagle mu sie w ciagu paru dni priorytet zmienil, nie czekaj, juz wiem, ona moze na nim powisiec i to nie bedzie wiszenie, bo...tu wstaw cokolwiek...ale Kitty to na pewno wisi, bo jest kurwa taaaka zalezna, a zalezne kobiety to sa takie chujowe. Niech kurwa teraz chuj to odszczeka. Konkluzja: nic mu sie nie zmienilo, bo zawsze sciemnial jak to nie chce dzieci i nie nadaje sie do zwiazkow, bo zwyczajnie nikogo nie mogl znalezc. Taka prawda. Teraz chetna sie znalazla to prawda wyszla na jaw. No to niech ja bierze do Polski na zone, a ja z pare lat popierdole mu nad uchem jego wlasne teksty, wystarczy je pokopiowac i powklejac, o! ;)

            ps. jakos Kutuzowi sie nic po 40stce, z wiekiem nie zmienilo i dlatego Was tak wkurwia
            • kag73 Re: Kolejna aktualizacja 20.12.17, 13:57
              "ps. jakos Kutuzowi sie nic po 40stce, z wiekiem nie zmienilo i dlatego Was tak wkurwia"

              Po pierwsze wyjatek potwierdza regule :) Po nastepnem kutuzow od poczatku i defynitywnie nie chce/nie chcial dzieci i ich mial nie bedzie (biologicznie). Mnie to wcale nie wkurwia.
              Natomiast Wont nie byl czy nie jest typem zdecydowanie na nie.

              "nie czekaj, juz wiem, ona moze na nim powisiec i to nie bedzie wiszenie, bo...tu wstaw cokolwiek...ale Kitty to na pewno wisi, bo jest kurwa taaaka zalezna, a zalezne kobiety to sa takie chujowe. Niech kurwa teraz chuj to odszczeka."

              O tak, niech odszczeka! Niemniej nigdy nie wiadomo, moze zdania o takich kobietach nie zmienil/nie zmieni, mimo, ze...szykuje mu sie taka cos podobnego :) Po nastepne do lata jeszcze czas, jeszcze moze mu sie odmienic, albo jej. Czekajmy konca.

              "Konkluzja: nic mu sie nie zmienilo, bo zawsze sciemnial jak to nie chce dzieci i nie nadaje sie do zwiazkow, bo zwyczajnie nikogo nie mogl znalezc."

              Tez moze byc, albo: znajdowal ale nigdy takiej sztuki ! (jego subiektywna ocena) ;))
              • aandzia43 Re: Kolejna aktualizacja 20.12.17, 14:16


                > "ps. jakos Kutuzowi sie nic po 40stce, z wiekiem nie zmienilo i dlatego Was tak
                > wkurwia"

                Tak mi przyszło do głowy: co tu może.wkurwiać w braku ochoty na rozmnażanie się. Normalne nierzadkie zjawisko. Jak ktoś ma pewność że.się nie nadaje na ojca to niech się trzyma swego. Masz Kitty jakiś dziwnie emocjonalny stosunek do tego, czy do Kutuowa, nie wiem. Ja akurat nie.z.tych co by wszystkich zaganiali do rozpłodu.
                Abstrahując zupełnie od stosunku do rozmnażania. O zmianach i zmienianiu się. Jak ktoś jest taki sam jak przed laty to znaczy że.stoi w miejscu czyli cofa się w rozwoju. Tak na marginesie i luźno.
                • sabat3 Re: Kolejna aktualizacja 20.12.17, 14:28
                  aandzia43 napisała:
                  > O zmianach i zmienianiu się. J
                  > ak ktoś jest taki sam jak przed laty to znaczy że.stoi w miejscu czyli cofa się
                  > w rozwoju. Tak na marginesie i luźno.

                  Też.
                  ...albo odkrył siebie i jest bardzo stabilny psychicznie.
                  W przypadku Kutuzowa stawiam na to drugie. Jego wpisy na forum, uporządkowany sposób zapisu myśli i niesamowita konsekwencja życiowa tworzą mi w głowie obraz człowieka, który jest niczym android Data z serialu Star Trek. Niesamowicie logiczny, poukładany, powściągliwy, opanowany, z niewielkim bagażem emocji. Budujący złożone plany, szacujący ryzyko, prowadzący bezustanne kalkulacje. Typ prawnika albo księgowego. Co prawda trudno mi go sobie wyobrazić, gdy najebany w sztok o trzeciej nad ranem szturmuje progi hotelu od strony plaży i śpiewa na cały głos "żółtą łódź podwodną" z baniakiem włoskiego wina stołowego w ręce, ale wszystko ma swoje dobre i złe strony :D
                • hello-kitty2 Re: Kolejna aktualizacja 20.12.17, 14:53
                  aandzia43 napisała:

                  > Tak mi przyszło do głowy: co tu może.wkurwiać w braku ochoty na rozmnażanie się
                  > . Normalne nierzadkie zjawisko. Jak ktoś ma pewność że.się nie nadaje na ojca t
                  > o niech się trzyma swego.

                  Wkurwia Was specyficzne, metodyczne podejscie do kobiet Kutuzowa, jak on je traktuje, ze nie daje sie okrecic wokol kobiecego palca. Kwestia nadawania sie na ojca w ogole nie byla tu nawet poruszana wiec nie jest przedmiotem rozmowy.

                  Masz Kitty jakiś dziwnie emocjonalny stosunek do tego
                  > , czy do Kutuowa, nie wiem. Ja akurat nie.z.tych co by wszystkich zaganiali do
                  > rozpłodu.

                  I symetrycznie powiem co mnie wkurwia: porownuje 2 przypadki watkowe: Kutuzowa i Wonta i sie nie moge nadziwic jakie posty zbiera Kutuzow w stosunku do tego drugiego. Czy Wontowi ktos w ogole klarowal jakiego to nieetyczne i moralnie naganne sciagac sobie laske z drugiego konca swiata i czynic ja zalezna od chlopa o 15 lat straszego albo czy sobie zdaje sprawe jak te mloda laske najprawdopodobniej obrzydza ruchanie takiego starucha jak on? Nie klarowal, nie? I tu nie chodzi tylko o panie, nawet Sabat dopytywal czy Kutuzowa nie dotyka, ze Latynoski leca na money and status, a czemu Wonta nie dopytywal, a co Tajki leca na urode? He? Itd, itd.

                  > Abstrahując zupełnie od stosunku do rozmnażania. O zmianach i zmienianiu się. J
                  > ak ktoś jest taki sam jak przed laty to znaczy że.stoi w miejscu czyli cofa się
                  > w rozwoju. Tak na marginesie i luźno.

                  Akurat na przestrzeni lat to najbardziej uderza przemiana panow np: Urqu, Kutuzowa, Sabata, a nie pan. Tylko trzeba sie interesowac/sledzic.
                  • kag73 Re: Kolejna aktualizacja 20.12.17, 15:18
                    "Wkurwia Was specyficzne, metodyczne podejscie do kobiet Kutuzowa, jak on je traktuje, ze nie daje sie okrecic wokol kobiecego palca. Kwestia nadawania sie na ojca w ogole nie byla tu nawet poruszana wiec nie jest przedmiotem rozmowy."

                    Ano kochana nawet kuzuzow jak trafil na swoja 10 tke nagle: zareczyny, plany slubowe jak sie babce nie odmieni z dzieckiem, itd. Nawet jego to dotyczylo i dotknelo. Teraz zmiana na: ok, kobietom "podoba sie naturalnie" kasa i status (wydedukowal) to zaoferuje im wlasnie to, w zamian za mlodosc i urode.
                    Kutuzow zwyczajnie nie chcial/ nie chce zaakceptowac, ze rynek damsko meski rzadzi sie takimi prawaami jakimi sie rzadzi. On chce inaczej, chce, zeby bylo na jego, po jemu a nie tak jak chce babka. Ok, jak najbardziej, da sie, widac da sie. Niemniej teraz rowniez szuka zwiazku, wiem w pierwszej linii (super) seksu, dlatego tak daleko od kraju albo sprowadzajac do kraju babke z daleka. Tylko co to wtedy bedzie? Moze jednak 6 cio miesieczny zwiazek? Bo nie sadze, zeby nie mial nic przeciwko temu, ze se babka tak poza nim na boku pobzyka i innych okazji poszuka.
                    Wielu ludziom przyszly do glowy rozne mysli w zwiazku z jego planem i je sobie tu przekazali. I kwestia bycia mozliwosci bycia ojcem, oferowania rozrodu w pakiecie nie jest tutaj niewazna, tym bardziej, ze ma plan B brac babke z dzieckiem. Tu znow w temcie komus cos sie przypomnialo z wlasnej przeszlosci i dopisal itd.
                    U Wonta plany byly troche inne, zreszta on je ciagle zmienia chyba, bo jak sam napisal jest w tych kwestiach niepoukladany czy jakos tak. Teraz tez sie znalazly osoby komentujace jego "nowe" plany i odradzajace mu ozenek itd.

                    • hello-kitty2 Re: Kolejna aktualizacja 20.12.17, 16:17
                      kag73 napisała:

                      Teraz zmiana na: ok, kobietom "podoba sie naturalnie" kasa i status (wyd
                      > edukowal) to zaoferuje im wlasnie to, w zamian za mlodosc i urode.
                      > Kutuzow zwyczajnie nie chcial/ nie chce zaakceptowac, ze rynek damsko meski rza
                      > dzi sie takimi prawaami jakimi sie rzadzi.

                      Kag co Ty za herezje wypisujesz. Nic mu sie nie zmienilo teraz na 'look, money i status'. Ta prawda jest potwierdzana przez kazdego mezczyzne na tym forum (oprocz jakis dupowlazow), nawet przez Sabata. I takim prawem rzadzi sie rynek damsko-meski. Gdybys miala nie dostac pozwolenia na prace dzieki slubowi i nadal musialabys pracowac przy sprzataniu za grosze na czarno (te wszystkie lata) bedac ze swoim facetem (bez slubu) to by zadna milosc do niego nie bylaby wazna i juz by Cie nie bylo. W kobiecej glowie jest tylko jeden docelowy kierunek: wygoda, dobrobyt i bezpieczenstwo -> mezczyzna ma zapewnic jej lepsze zycie. Jezeli nie zapewnia lub wrecz sie cofa dostaje kopa w dupala. Przeciez mozemy sie do tego w koncu przyznac. Tak jestesmy skonstruowane, wyposazone przez nature.

                      On chce inaczej, chce, zeby bylo na
                      > jego, po jemu a nie tak jak chce babka.

                      O to to. To ten zarzut. Wont natomiast napierdolil sie latami jak to tego nie chce, tamtego nie toleruje, po czym robiac z geby szmate podporzadkowal sie babce i dlatego jest cacy. Ale ja mam inne zdanie, bo na mnie ''cieple pisanie o kobietach'' nie dziala.
                      • kag73 Re: Kolejna aktualizacja 20.12.17, 16:28
                        "I takim prawem rzadzi sie rynek damsko-meski. Gdybys miala nie dostac pozwolenia na prace dzieki slubowi i nadal musialabys pracowac przy sprzataniu za grosze na czarno (te wszystkie lata) bedac ze swoim facetem (bez slubu) to by zadna milosc do niego nie bylaby wazna i juz by Cie nie bylo. W kobiecej glowie jest tylko jeden docelowy kierunek: wygoda, dobrobyt i bezpieczenstwo -> mezczyzna ma zapewnic jej lepsze zycie. Jezeli nie zapewnia lub wrecz sie cofa dostaje kopa w dupala. Przeciez mozemy sie do tego w koncu przyznac. Tak jestesmy skonstruowane, wyposazone przez nature."

                        Nie kochana, ja mam wykszalcenie, mozliwosci i papiery w kieszeni. Nie mialam zamiaru na sile zostawac w jakims kraju sprzatac pracujac na czarno. Moim planem nigdy nie byla emigracja na stale i szukanie lepszego zycia/kandydatna na meza/ojaca dziecka poza Ojczyzna, albo trzymania sie kurczowo jakiegos kraju. Mam tak do teraz. Oprocz tego mialam mozliwosci i nie tylko sprzatalam, przynajmniej jakas czesc roku, na legalu i pollegalu mialam calkiem do rzeczy prace za biurkiem.
                        W mojej glowie jest i bylo: ja sobie sama poradze, rowniez bez mezczyzny a z mezczyna chce dzielic stol i loze i razem ciagnac ten wozek, bo razem jestesmy silniejsi i mozemy wiecej. Warunek: jestesmy razem szczesliwi i dobrze nam ze soba.
                        Poza tym patrzysz na to ze swojej tylko perspektywy, tymczasem wiekszosc kobiet nie wyjezdza szukac meza i ojca dziecku na obczyzne. Wiec i priorytety moga miec inne. Ja mialam inne.
                      • aandzia43 Re: Kolejna aktualizacja 20.12.17, 16:35
                        Wont natomiast napierdolil sie latami jak to tego nie c
                        > hce, tamtego nie toleruje, po czym robiac z geby szmate podporzadkowal sie babc
                        > e i dlatego jest cacy.

                        Ale gdzie podporządkował się? Jeszcze nic się nie wydarzyło poza przemiłymi dniami i nocami oraz przymierzaniem się do tego jak zorganizować sobie następne miłe chwile razem. Nie przesadzaj.

                        A ja zwracam uwagę na to, jak kto o czym mówi. Na te wersje główne i na to, co wyrywa się między wierszami.
                      • mabelle2000 Re: Kolejna aktualizacja 20.12.17, 16:55
                        hello-kitty2 napisała:

                        > W kobiecej glowie jest tylko jeden docelowy kierunek: wygod
                        > a, dobrobyt i bezpieczenstwo -> mezczyzna ma zapewnic jej lepsze zycie. Jez
                        > eli nie zapewnia lub wrecz sie cofa dostaje kopa w dupala. Przeciez mozemy sie
                        > do tego w koncu przyznac. Tak jestesmy skonstruowane, wyposazone przez nature.

                        Ja sie do tego nie moge przyznac w zaden sposob, poniewaz dobrobyt i bezpieczenstwo zapewniam sobie sama. Przyznaje sie, ze spuszczam po brzytwie tych, ktorzy nawet sie nie kryja, ze chca mnie wylacznie do ruchania.

                        • sabat3 Re: Kolejna aktualizacja 20.12.17, 17:02
                          mabelle2000 napisała:

                          > Przyznaje sie, ze spuszczam po brzytwie tych, ktorzy
                          > nawet sie nie kryja, ze chca mnie wylacznie do ruchania.

                          Za to sama szukasz mezczyzn, ktorych TY chcesz wylacznie do ruchania? To sa podwojne standardy.
                          • mabelle2000 Re: Kolejna aktualizacja 20.12.17, 17:52
                            sabat3 napisał:

                            > Za to sama szukasz mezczyzn, ktorych TY chcesz wylacznie do ruchania? To sa pod
                            > wojne standardy.

                            To akurat nie jest prawda.
                        • hello-kitty2 Re: Kolejna aktualizacja 20.12.17, 17:20
                          mabelle2000 napisała:

                          > Ja sie do tego nie moge przyznac w zaden sposob, poniewaz dobrobyt i bezpieczen
                          > stwo zapewniam sobie sama. Przyznaje sie, ze spuszczam po brzytwie tych, ktorzy
                          > nawet sie nie kryja, ze chca mnie wylacznie do ruchania.

                          Mabelle teraz, a wroc pamieca jak dzieci byly male, naprawde maialas ambicje by dobrobyt i bezpieczenstwo zapewniac rodzinie sama? Z czasem to kazdy madrzeje, a im dalej w las to bardziej liczy na siebie. I to Ci sie chwali ale natura jest taka, jaka jest.
                          • aandzia43 Re: Kolejna aktualizacja 20.12.17, 17:35
                            hello-kitty2 napisała:

                            > mabelle2000 napisała:
                            >
                            > > Ja sie do tego nie moge przyznac w zaden sposob, poniewaz dobrobyt i bezp
                            > ieczen
                            > > stwo zapewniam sobie sama. Przyznaje sie, ze spuszczam po brzytwie tych,
                            > ktorzy
                            > > nawet sie nie kryja, ze chca mnie wylacznie do ruchania.
                            >
                            > Mabelle teraz, a wroc pamieca jak dzieci byly male, naprawde maialas ambicje by
                            > dobrobyt i bezpieczenstwo zapewniac rodzinie sama? Z czasem to kazdy madrzeje,
                            > a im dalej w las to bardziej liczy na siebie. I to Ci sie chwali ale natura je
                            > st taka, jaka jest.

                            Mabelle jest rozsądną dziewczyną, nie kombajnem wielofunkcyjnym. Jak dzieci były małe i miała męża to byt rodzinie zapewniali razem. Dlaczego miałaby to robić wtedy sama? Teraz jest sama i sama na siebie pracuje.
                          • mabelle2000 Re: Kolejna aktualizacja 20.12.17, 17:58
                            hello-kitty2 napisała:

                            > Mabelle teraz, a wroc pamieca jak dzieci byly male, naprawde maialas ambicje by
                            > dobrobyt i bezpieczenstwo zapewniac rodzinie sama?

                            A jak Ty to sobie wyobrazasz Kitka inaczej ? Mialam na zimno zrobic z gosciem dzieci, odebrac je ojcu, ktory przeciez TEZ JE CHCIAL i zaczac wychowywac i utrzymywac je sama?

                            Z czasem to kazdy madrzeje,
                            > a im dalej w las to bardziej liczy na siebie. I to Ci sie chwali ale natura je
                            > st taka, jaka jest.

                            Z moich obserwacji wynika, ze calkiem sporo osob tkwi przy zywicielu/ zywicielach do konca zycia, o ile ma taka mozliwosc.
                  • kag73 Re: Kolejna aktualizacja 20.12.17, 15:28
                    Moze chodzi tu o to, ze Kutuzow to konkretne plany, ktorych sie trzyma (bo ma taka osobowosc, nature) i zimna kalkulacja a Wont raz tak, raz tak, zaleznie jak wiatr zawieje, bierze na zywiol, wiec trudno sie odnosic, bo moze za chwile mu sie jednak zmieni? Poza tym rowniez do jego nowych planow sie odniesiono, czytaj uwaznie.
                  • aandzia43 Re: Kolejna aktualizacja 20.12.17, 15:44
                    hello-kitty2 napisała:

                    > aandzia43 napisała:
                    >
                    > > Tak mi przyszło do głowy: co tu może.wkurwiać w braku ochoty na rozmnażan
                    > ie się
                    > > . Normalne nierzadkie zjawisko. Jak ktoś ma pewność że.się nie nadaje na
                    > ojca t
                    > > o niech się trzyma swego.
                    >
                    > Wkurwia Was specyficzne, metodyczne podejscie do kobiet Kutuzowa, jak on je tra
                    > ktuje, ze nie daje sie okrecic wokol kobiecego palca. Kwestia nadawania sie na
                    > ojca w ogole nie byla tu nawet poruszana wiec nie jest przedmiotem rozmowy.


                    A ja zrozumiałam że chodzi o kwestię dzieci (czyli jego zdecydowanego "nie") i do tego się odnoszę. I rozumiem człowieka, a jak rozumiem to trudno żeby mnie wkurzała jego postawa. Uczciwa zresztą. Jego stosunek do kobiet mnie nie interesuje bo on jest poza moim i wszystkich bliskich mi kobiet horyzontem. Nie wygląda na mordercę czy przemocowca, co ruszyłoby mnie a priori, reszta jego specyfiki nie wygląda na szczególnie szkodliwą społecznie. Nie wiem o jakim okręcaniu wokół palca piszesz, ja uważam ze pewien poziom podatności na okręcanie wokół palca (u kobiet i mężczyzn) jest niezbędny żeby zaistniał związek między dwojgiem ludzi. Ta podatność to zwykła plastyczność i żywość uczuć.


                    >
                    > Masz Kitty jakiś dziwnie emocjonalny stosunek do tego
                    > > , czy do Kutuowa, nie wiem. Ja akurat nie.z.tych co by wszystkich zagania
                    > li do
                    > > rozpłodu.
                    >
                    > I symetrycznie powiem co mnie wkurwia: porownuje 2 przypadki watkowe: Kutuzowa
                    > i Wonta i sie nie moge nadziwic jakie posty zbiera Kutuzow w stosunku do tego d
                    > rugiego. Czy Wontowi ktos w ogole klarowal jakiego to nieetyczne i moralnie nag
                    > anne sciagac sobie laske z drugiego konca swiata i czynic ja zalezna od chlopa
                    > o 15 lat straszego albo czy sobie zdaje sprawe jak te mloda laske najprawdopodo
                    > bniej obrzydza ruchanie takiego starucha jak on? Nie klarowal, nie? I tu nie ch
                    > odzi tylko o panie, nawet Sabat dopytywal czy Kutuzowa nie dotyka, ze Latynoski
                    > leca na money and status, a czemu Wonta nie dopytywal, a co Tajki leca na urod
                    > e? He? Itd, itd.

                    Wont poleciał na wakacje tam gdzie zawsze ale tym razem postanowił rozszerzyć program urlopu o EWENTUALNĄ znajomość z Tajką. Fajnie, taki mu pomysł wpadł do głowy. Najchętniej z seksem, ale wspólne pospędzanie czasu też mogłoby być. Że mu się tak fajnie udało to fajnie, miła niespodzianka, że snuje jakieś dalsze plany też fajnie. On równie dobrze mógłby spotkać laskę dla siebie w Czechach, USA czy Pcimiu Dolnym. Równie dobrze mogłaby być fizykiem jądrowym, kelnerką albo kierowcą rajdowym. Mogłaby mieć 24 lub 34 lata. Byle by była w jego typie, seksowna no i miała parę przymiotów umysłu które akurat Wont sobie ceni i bez których nie wyobraża sobie zakochania się i snucia dalszych planów, bo pisze o nich często. Wyszyło tak, że ta co się zakochał jest Tajką, z kraju dalekiego i mniej zamożnego ze wszystkimi tego konsekwencjami. Myślę że Wont postrzega ten element jako minus sytuacji, ale jest w stanie wziąć na klatę. Przynajmniej taki ma zamiar. Tu nie było wyraźnego planu.
                    Kutuzow z premedytacją planuje dziewczynę biedną i uzależnioną od niego, bardzo młodą co potęguje uzleżnienie i nigdy nawet nie zająknął się o jakichkolwiek przymiotach charakteru czy intelektu wymarzonej wybranki. Czy jakiejkolwiek wybranki. Czy ja czegoś nie doczytałam może?
                    Dodam jeszcze ze Wont często pisze o kobietach bardzo ciepło, Kutuzow nigdy. Nie tweirdzę, że Kutuzow to jakiś potwór, myślę że to całkiem solidny i normalny na umyśle człowiek. Wiesz, ja zawsze wolałam zwyczajnych, zdolnych do ciepłych odruchów, nieidealnych i świadomych swojej nieidealności ludzi od tych bez emocji i z kijem w dupie.


                    > > Abstrahując zupełnie od stosunku do rozmnażania. O zmianach i zmienianiu
                    > się. J
                    > > ak ktoś jest taki sam jak przed laty to znaczy że.stoi w miejscu czyli co
                    > fa się
                    > > w rozwoju. Tak na marginesie i luźno.
                    >
                    > Akurat na przestrzeni lat to najbardziej uderza przemiana panow np: Urqu, Kutuz
                    > owa, Sabata, a nie pan. Tylko trzeba sie interesowac/sledzic.
                    >

                    A Kutuzowowi to co się przemieniło?
                    • kag73 Re: Kolejna aktualizacja 20.12.17, 16:13
                      "Kutuzow z premedytacją planuje dziewczynę biedną i uzależnioną od niego, bardzo młodą co potęguje uzleżnienie i nigdy nawet nie zająknął się o jakichkolwiek przymiotach charakteru czy intelektu wymarzonej wybranki."

                      N jego obrone mozna powiedziec, ze taka wydaje mu sie dosc "pewna", bo przypuszczalnie nie bedzie miala juz teraz i zaraz parcia na dziecko, wiec sobie spokojnie pobzyka. To, ze nie chce dziecka bardzo determinuje jego dzialania, nastawinie i decyzje. Oczywiscie poza tym efekty estetyczne sa dla niego istotne. Ma plan: chce super seksu z super atrakcyjna mloda laska i to jest jego priorytet. jego prawo. Ale pewnie jawi sie wielu ludziom jako zimno kalkulujacy i stabilny w swoich planach( deteminuje je fakt, ze nie ma ofercie dziecka, to jest bardzo istotne). Wont natomiast przez swoje niezdecydowanie wydaje sie taki bardziej hmmm..."ludzki". A ludzie czesciej identyfikuja sie z "ludzkimi" ludzmi i maja dla nich pewnie wiecej zrozumienia.

                      "Nie wiem o jakim okręcaniu wokół palca piszesz, ja uważam ze pewien poziom podatności na okręcanie wokół palca (u kobiet i mężczyzn) jest niezbędny żeby zaistniał związek między dwojgiem ludzi. Ta podatność to zwykła plastyczność i żywość uczuć."

                      Prawda, trafna obserwacja.
              • wont2 Re: Kolejna aktualizacja 20.12.17, 15:59
                > "nie czekaj, juz wiem, ona moze na nim powisiec i to nie bedzie wiszenie, bo...
                > tu wstaw cokolwiek...ale Kitty to na pewno wisi, bo jest kurwa taaaka zalezna,
                > a zalezne kobiety to sa takie chujowe. Niech kurwa teraz chuj to odszczeka."
                >
                > O tak, niech odszczeka! Niemniej nigdy nie wiadomo, moze zdania o takich kobiet
                > ach nie zmienil/nie zmieni, mimo, ze...szykuje mu sie taka cos podobnego :) Po
                > nastepne do lata jeszcze czas, jeszcze moze mu sie odmienic, albo jej. Czekajmy
                > konca.
                ------
                Lojezu, mialem nie komentowac brzeczenia kitty bo mi sie po prostu nie chce strzepic jezyka po proznicy, no ale skoro ten odprysk dyskusji sie rozwija to postaram sie wyjasnic.

                Kwestia sporna jest jak rozumiem taka: dlaczego wiszaca, zalezna kitty jest chujowa a wiszaca, zalezna Wan nie jest chujowa.

                1. Wan po przeprowadzce do Polski nie bedzie znala kultury, obyczajow, jezyka i bedzie potrzebowala czasu na aklimatyzacje. Dlatego w tym okresie bedzie wisiec na woncie. Po uplywie roku czy dwoch wont nie wyobraza sobie zeby Wan nie pracowala. Kitty zna kulture, obyczaje, jezyk i nadal, po tylu latach, wisi na swoim zywicielu. Wan bedzie wdzieczna za pomoc. Kitty nie jest wdzieczna za pomoc.

                2. Wont przesle kitty zdjecie Wan z wczorajszej kolacji. Kitty je sobie wydrukuje i powiesi. Potem kitty sobie zrobi selfie, wydrukuje i powiesi kolo zdjecia Wan. Moze wtedy kitty zrozumie dlaczego wont jest bardziej sklonny wybaczyc niedoskonalisci pieknej milej Wan niz brzydkiej niemilej kitty.

                3. Wont dochodzi w Wan.
                • aandzia43 Re: Kolejna aktualizacja 20.12.17, 16:13
                  Po uplywie roku czy dwoch wont nie wyobraza sobie zeby Wan nie pra
                  > cowala. Kitty zna kulture, obyczaje, jezyk i nadal, po tylu latach, wisi na swo
                  > im zywicielu. Wan bedzie wdzieczna za pomoc. Kitty nie jest wdzieczna za pomoc.

                  No weź nie opowiadaj, Kitty pracowała już dwa tygodnie po porodzie i załatwiła jako niańkę do dziecka swoją matkę za cenę wyżywienia i przelotu czyli darmo. Pracuje cały czas, sfinansowała sobie studia. A wdzięczna jest swojemu chłopu co wyziera z jej wpisów.
                  • sabat3 Re: Kolejna aktualizacja 20.12.17, 16:33
                    aandzia43 napisała:
                    > No weź nie opowiadaj, Kitty pracowała już dwa tygodnie po porodzie i załatwiła
                    > jako niańkę do dziecka swoją matkę za cenę wyżywienia i przelotu czyli darmo. P
                    > racuje cały czas, sfinansowała sobie studia. A wdzięczna jest swojemu chłopu co
                    > wyziera z jej wpisów.

                    Ano. Wont, bro, z calej sympatii do Ciebie - przesadziles z tym wpisem. Wiesz jak jest z robota, badz sprawiedliwy.
                    Poza tym - jak Wan przyjedzie do Polski i okaze sie, ze chca ja zatrudnic jedynie do mopa albo przy chinskim woku to mooze jej rura zmieknac, ze sie tak kolokwialnie wyraze :p
                    W dodatku w Polsce jest generalnie nastawienie rasistowskie, z gorki miec nie bedzie. Nawet jesli sie zbierze od Ciebie i zwieje z raju nad Wisla dalej na zachod (co jest calkiem prawdopodobne), to i tak bedzie miec pod gore. Przybysze z biednych krajow zawsze maja chujowo, traktuje sie ich tylko troche lepiej niz szczury i karaluchy.
                    To jest podobny scenariusz jak u Kitki. Nie wiem jak oceniasz Wan z paleciakiem i wozkiem "pieskiem" w Biedronce? Da rade?
                    • kag73 Re: Kolejna aktualizacja 20.12.17, 16:38
                      Owszem Wont moze miec ciezkie przebudzenie, bo na "wdziecznosc" bym nie liczyla. To tak nie dziala, z moich obserwacji. Wiec zdrzza sie, ze babka nagle sie zjawia na miejscu i okazuje sie, ze ten "milioner" to wcale nie taki milioner i pracowac trzeba i to moze w gorszej robocie niz u siebie. Wielkie rozczarowanie, z jej strony. na to wszystko warto byc przygotowanym.
                  • wont2 Re: Kolejna aktualizacja 20.12.17, 16:39
                    aandzia43 napisała:

                    > No weź nie opowiadaj, Kitty pracowała już dwa tygodnie po porodzie i załatwiła
                    > jako niańkę do dziecka swoją matkę za cenę wyżywienia i przelotu czyli darmo. P
                    > racuje cały czas, sfinansowała sobie studia. A wdzięczna jest swojemu chłopu co
                    > wyziera z jej wpisów.
                    ------
                    I chyba w dniu porodu tez pracowala. W jakiejs zdaje sie rzezni, w ktorej zabijala o framuge czy o cos tam dopiero co urodzone prosiaczki. Szacunek za etos pracy ale moze ktos wyliczylby w koncu kurna srednia? Ile tej pracy tak w sumie przez te wszystkie lata naprawde bylo?
                    • aandzia43 Re: Kolejna aktualizacja 20.12.17, 16:45
                      wont2 napisał:

                      > aandzia43 napisała:
                      >
                      > > No weź nie opowiadaj, Kitty pracowała już dwa tygodnie po porodzie i zała
                      > twiła
                      > > jako niańkę do dziecka swoją matkę za cenę wyżywienia i przelotu czyli da
                      > rmo. P
                      > > racuje cały czas, sfinansowała sobie studia. A wdzięczna jest swojemu chł
                      > opu co
                      > > wyziera z jej wpisów.
                      > ------
                      > I chyba w dniu porodu tez pracowala. W jakiejs zdaje sie rzezni, w ktorej zabij
                      > ala o framuge czy o cos tam dopiero co urodzone prosiaczki. Szacunek za etos pr
                      > acy ale moze ktos wyliczylby w koncu kurna srednia? Ile tej pracy tak w sumie p
                      > rzez te wszystkie lata naprawde bylo?
                      >

                      Chyba trochę było :-) Odchowała dziecko, skończyła studia, pracowała. Dla mnie to dzielna dziewczyna.
                      Zaplułam się swego czasu i wsiadłam na nią za ten wczesny po porodzie powrót do fizycznej pracy bo dla mnie to trzeci świat i tragiczny brak dbałości o swoją fizyczność i więź z dzieckiem. Udało się, ale wcale nie musiało. Głupota w każdym razie, Kitty-stachanówka.
                    • sabat3 Re: Kolejna aktualizacja 20.12.17, 16:55
                      wont2 napisał:

                      > Szacunek za etos pr
                      > acy ale moze ktos wyliczylby w koncu kurna srednia? Ile tej pracy tak w sumie p
                      > rzez te wszystkie lata naprawde bylo?

                      Ale my tu nie jestesmy od tego, zeby ludzi z czegokolwiek rozliczac. Kazdy orze jak moze. Na zachodzie jest ciezko z praca dla kogos z Polski. Ile dziewczyn siedzacych na zachodzie, ktore pisza na forum, ma prace z prawdziwego zdarzenia? Europa jest podskornie rasistowska i ksenofobiczna, praca owszem, jest, ale taka dla "untermenshen". Wyjatkiem sa jedynie specjalisci w wybranych dziedzinach i naukowcy. Wan sie o tym przekona, jak tu przyjedzie. Dla mnie, autochtona, nie ma sensownej pracy, a co dopiero dla uczacej sie jezyka mlodej azjatki.
                      • wont2 Re: Kolejna aktualizacja 20.12.17, 17:13
                        sabat3 napisał:

                        > wont2 napisał:
                        >
                        > > Szacunek za etos pr
                        > > acy ale moze ktos wyliczylby w koncu kurna srednia? Ile tej pracy tak w s
                        > umie p
                        > > rzez te wszystkie lata naprawde bylo?
                        >
                        > Ale my tu nie jestesmy od tego, zeby ludzi z czegokolwiek rozliczac. Kazdy orze
                        > jak moze. Na zachodzie jest ciezko z praca dla kogos z Polski. Ile dziewczyn s
                        > iedzacych na zachodzie, ktore pisza na forum, ma prace z prawdziwego zdarzenia?
                        > Europa jest podskornie rasistowska i ksenofobiczna, praca owszem, jest, ale ta
                        > ka dla "untermenshen". Wyjatkiem sa jedynie specjalisci w wybranych dziedzinach
                        > i naukowcy. Wan sie o tym przekona, jak tu przyjedzie. Dla mnie, autochtona, n
                        > ie ma sensownej pracy, a co dopiero dla uczacej sie jezyka mlodej azjatki.
                        ------
                        Sabat, jestes inteligentny. Po chuj sie wpierdalasz? Przeciez przypierdalam sie do kitty tylko i wylacznie dlatego, ze ona przypierdalala sie do mnie. Naprawde uwazasz, ze w ogole cokolwiek interesuje mnie sytuacja na holenderskim rynku pracy? Zreszta kitty to lubi jak ktos sie z nia nie pierdoli i nie glaszcze tylko zlapie za cipe i powyzywa od suk. Nieprawda?
                        • hello-kitty2 Re: Kolejna aktualizacja 20.12.17, 17:46
                          wont2 napisał:

                          > Sabat, jestes inteligentny. Po chuj sie wpierdalasz? Przeciez przypierdalam sie
                          > do kitty tylko i wylacznie dlatego, ze ona przypierdalala sie do mnie. Naprawd
                          > e uwazasz, ze w ogole cokolwiek interesuje mnie sytuacja na holenderskim rynku
                          > pracy?

                          Aha czyli oceniles, ze moja sytuacja na tutejszym rynku pracy jest dla mnie bolesna, wprowadzajaca mnie w kompleksy i niepozwalajaca rozwianac skrzydel (w tym finansowych) i dlatego mnie kopiesz w moje zarobki zeby mnie bolalo i zadna inna idea za tym nie stoi.
                        • sabat3 Re: Kolejna aktualizacja 20.12.17, 17:54
                          wont2 napisał:
                          > Sabat, jestes inteligentny.

                          Gdybyl bym inteligentny, to projektowalbym wlasnie jakies Ferrari albo lodz podwodna. Niekoniecznie zolta :)

                          Po chuj sie wpierdalasz? Przeciez przypierdalam sie
                          > do kitty tylko i wylacznie dlatego, ze ona przypierdalala sie do mnie.

                          Scislej - przypierdalasz sie do niej, bo ona przypierdolila sie do ciebie, ze tego wzgledu, ze ty przypierdoliles sie do niej, z tego powodu, ze ona przyjebala sie przedtem, poniewaz ty przydupiles sie wczesniej, gdyz ona zjechala cie uprzednio, jako ze [...]

                          Naprawd
                          > e uwazasz, ze w ogole cokolwiek interesuje mnie sytuacja na holenderskim rynku
                          > pracy?

                          Nie, ale zawsze to kolejny temat, zeby wyrzucic z siebie troche literek :)

                          Zreszta kitty to lubi jak ktos sie z nia nie pierdoli i nie glaszcze tyl
                          > ko zlapie za cipe i powyzywa od suk. Nieprawda?

                          A ktora nie lubi... :) ale w tym dobrym sensie.
                          • sabat3 Re: Kolejna aktualizacja 20.12.17, 18:05
                            A tak serio - rynek pracy, oskarzenia o prozniactwo i takie tam to moj slaby punkt. Trudno mi przy takiej dyskusji usiedziec spokojnie i zaczynam sie wiercic ;)
                • kag73 Re: Kolejna aktualizacja 20.12.17, 16:17
                  Lojezu, klasyka gatunku: dopadl sie facet do atrakcyjnej (w jego ocenie laski), ktora go chce i dobrze sie bzyka no to mu sie uczcia wlaczyly i zdolny jest nagle do roznych glupot :) Samo zycie!

                  "Po uplywie roku czy dwoch wont nie wyobraza sobie zeby Wan nie pracowala. Wan bedzie wdzieczna za pomoc. Kitty nie jest wdzieczna za pomoc."

                  A tego nie mozesz byc pewien na 100%. Tzn. nie mozesz byc pewnien tez, ze po roku czy dwoch zacznie w Polsce pracowac.
                  • wont2 Re: Kolejna aktualizacja 20.12.17, 16:32
                    kag73 napisała:

                    > "Po uplywie roku czy dwoch wont nie wyobraza sobie zeby Wan nie pracowala. Wan
                    > bedzie wdzieczna za pomoc. Kitty nie jest wdzieczna za pomoc."
                    >
                    > A tego nie mozesz byc pewien na 100%. Tzn. nie mozesz byc pewnien tez, ze po ro
                    > ku czy dwoch zacznie w Polsce pracowac.
                    ------
                    Ale kto nie zacznie pracowac? Kitty? Kitty na pewno za rok czy dwa znowu zacznie pracowac, ona zawsze znowu zaczyna pracowac ;)
                    • kag73 Re: Kolejna aktualizacja 20.12.17, 16:34
                      Nie, nie Kitty, tylko Wan oczywiscie, bo to Twoje plany. Kitty mozemy zostawic w spokoju.
                • sabat3 Re: Kolejna aktualizacja 20.12.17, 16:18
                  wont2 napisał:
                  > Moze wtedy kitty zrozumie dlaczego wont jest bardziej sklonny wybaczyc nie
                  > doskonalisci pieknej milej Wan niz brzydkiej niemilej kitty.

                  Brzydkiej!?? Bez przesady, Kitty nie jest brzydka. Niemila czasami bywa :))
                  • wont2 Re: Kolejna aktualizacja 20.12.17, 16:26
                    sabat3 napisał:

                    > Brzydkiej!?? Bez przesady, Kitty nie jest brzydka. Niemila czasami bywa :))
                    ----
                    A ty co? Widziales na zywo ze taki pewny siebie czy jedziesz na zdjeciach sprzed dekady? ;)
                    • sabat3 Re: Kolejna aktualizacja 20.12.17, 16:44
                      wont2 napisał:
                      > A ty co? Widziales na zywo ze taki pewny siebie czy jedziesz na zdjeciach sprze
                      > d dekady? ;)

                      Nie sprzed dekady, czasem wystarczy jakis szczegol, zeby ocenic date albo chociaz przedzial czasowy. Poza tym ludzie az tak sie nie zmieniaja, chyba ze przez ostatnie lata siedziala i jadla 5 mlecznych z orzechami dziennie ;) Ladna jest, sam wiesz ze tak.
                      • wont2 Re: Kolejna aktualizacja 20.12.17, 17:04
                        sabat3 napisał:

                        > Ladna jest,
                        > sam wiesz ze tak.
                        ----
                        Nie jest ladna. Nie jest nawet atrakcyjna. Jedyne co mozna powiedziec to to, ze jest podniecajaca. Jakby to powiedziec... No generalnie, z kobieta jest jak z szezlongiem - takie to niewiadomoco ani do siedzenia ani do lezenia. No ale sa szezlongi artystyczne, ktore wstawisz do salonu, zeby pochwalic sie znajomym i sa szezlongi z Ikei, chowane gdzies na poddaszu, zeby raz na jakis czas, jak nikt nie widzi na nich siasc/sie w nich polozyc.
                        • hello-kitty2 Re: Kolejna aktualizacja 20.12.17, 17:32
                          wont2 napisał:

                          > Nie jest ladna. Nie jest nawet atrakcyjna. Jedyne co mozna powiedziec to to, ze
                          > jest podniecajaca.

                          Rozumiem, ze to taka zemsta za ten 'brak look'u' ;-) No ale trzeba bylo sie nie krepowac i mowic o tym otwarcie wczesniej. Niemniej co mnie ciekawi bardziej to ze w ogole kwestie oceny zaleznosci kobiet (chujowa vs niechujowa) uzalezniasz od urody kobiety.
                          • wont2 Re: Kolejna aktualizacja 20.12.17, 18:05
                            hello-kitty2 napisała:

                            > Rozumiem, ze to taka zemsta za ten 'brak look'u' ;-) No ale trzeba bylo sie nie
                            > krepowac i mowic o tym otwarcie wczesniej.
                            ----
                            Jaka zemsta? Po prostu - szczerosc za szczerosc. Tak samo jak ty nie moglas znalezc Polaka, ktory chcialby sie z toba zwiazac i miec dziecko i wyruszylas w poszukiwaniu szczescia o krainy brzydkich kobiet, tak samo ja wyruszylem do krainy pieknych kobiet :)


                            Niemniej co mnie ciekawi bardziej t
                            > o ze w ogole kwestie oceny zaleznosci kobiet (chujowa vs niechujowa) uzaleznias
                            > z od urody kobiety.
                            -----
                            No to jest akurat proste. Brzydka, zalezna kobieta nie ma wyjscia - jest brzydka i zalezna. Pozamiatane, dziekuje. Piekna, zalezna kobieta ma potencjal na niezaleznosc. Przynajmniej na niezaleznosc od obecnego partnera na rzecz zaleznosci on partnera nowego :)
                            • mabelle2000 Re: Kolejna aktualizacja 20.12.17, 18:12
                              wont2 napisał:

                              > Jaka zemsta? Po prostu - szczerosc za szczerosc. Tak samo jak ty nie moglas zna
                              > lezc Polaka, ktory chcialby sie z toba zwiazac i miec dziecko i wyruszylas w po
                              > szukiwaniu szczescia o krainy brzydkich kobiet, tak samo ja wyruszylem do krain
                              > y pieknych kobiet :)

                              Krotko- o gustach sie nie dyskutuje, wiec szczekasz z bezsilnosci. Nie zdziw sie wiec jak uslyszysz od kogos, ze nie podobaja mu sie brudne, skosnookie pokurcze.
                              • wont2 Re: Kolejna aktualizacja 20.12.17, 18:26
                                mabelle2000 napisała:

                                > Krotko- o gustach sie nie dyskutuje, wiec szczekasz z bezsilnosci. Nie zdziw si
                                > e wiec jak uslyszysz od kogos, ze nie podobaja mu sie brudne, skosnookie pokurc
                                > ze.
                                -------
                                Alez bardzo prosze, o gustach sie jak najbardziej dyskutuje na tym forum :)

                                Nie za bardzo tylko rozumiem, w kontekscie chronologii dyskusji, twojego stwierdzenia; "o gustach sie nie dyskutuje, wiec szczekasz z bezsilnosci." ;)
                                • mabelle2000 Re: Kolejna aktualizacja 21.12.17, 11:54
                                  wont2 napisał:

                                  > Nie za bardzo tylko rozumiem, w kontekscie chronologii dyskusji, twojego stwier
                                  > dzenia; "o gustach sie nie dyskutuje, wiec szczekasz z bezsilnosci." ;)

                                  Szczekasz z bezsilnosci, bo sprawa jasna jest ze dla tej tajskiej dziewuszki jestes trampolina do lepszego zycia w Europie. Dlatego oberwalo sie Kitce, ktora wedlug Ciebie tez jest taka Wan co wziela bogatego Holendra. Nie dlatego ze ja zwilzal, ale dlatego ze oferowal wyzszy poziom zycia.
                                  A skoro juz dojebalaes sie z calej mocy, to trzeba bylo tez pojechac z wygladem, ktory jest sprawa gustu, wiec dokladnie trafiles jak kula w plot. Mozna by rzec podwojnie nawet, bo Kitka brzydka nie jest.
                                  • wont2 Re: Kolejna aktualizacja 21.12.17, 15:13
                                    mabelle2000 napisała:

                                    > A skoro juz dojebalaes sie z calej mocy, to trzeba bylo tez pojechac z wygladem
                                    > , ktory jest sprawa gustu, wiec dokladnie trafiles jak kula w plot. Mozna by rz
                                    > ec podwojnie nawet, bo Kitka brzydka nie jest.
                                    ------
                                    Dawno nie czytalem niczego rownie nielogicznego i wewnetrznie sprzecznego ;) No ale dziekuje za podjecie proby wyjasnienia co mialas na mysli.

                                    youtu.be/LKveOsIieHg
                                    • mabelle2000 Re: Kolejna aktualizacja 21.12.17, 15:39
                                      wont2 napisał:

                                      > Dawno nie czytalem niczego rownie nielogicznego i wewnetrznie sprzecznego ;) No
                                      > ale dziekuje za podjecie proby wyjasnienia co mialas na mysli.
                                      >
                                      > youtu.be/LKveOsIieHg

                                      I czego nie jarzysz? Zaden osiol nie powiedzialby o Kitce ze jest brzydka, no chyba ze slepy osiol. Czy jest pieknoscia? No to jest wlasnie sprawa gustu. Ale jak wyskakujesz z ocena wygladu kogos kto wyraznie odstaje na plus od przecietnej, to znaczy, ze musisz sam sobie udowodnic ze Twoje jest lepsze.
                                      • wont2 Re: Kolejna aktualizacja 21.12.17, 16:04
                                        mabelle2000 napisała:

                                        > I czego nie jarzysz? Zaden osiol nie powiedzialby o Kitce ze jest brzydka, no c
                                        > hyba ze slepy osiol. Czy jest pieknoscia? No to jest wlasnie sprawa gustu. Ale
                                        > jak wyskakujesz z ocena wygladu kogos kto wyraznie odstaje na plus od przecietn
                                        > ej, to znaczy, ze musisz sam sobie udowodnic ze Twoje jest lepsze.
                                        --------
                                        Po pierwsze, kitty nie odstaje wyraznie na plus od przecietnej. Po drugie, kitty w ogole nie odstaje, a jesli juz to na pewno nie na plus. Czy my sie tutaj bawimy w jakies afirmacje czy cos takiego? Kitty, wez cos napisz i przetnij w koncu ten chocholi taniec bo oni chyba naprawde mysla, ze jestes ladna :)
                                        • hello-kitty2 Re: Kolejna aktualizacja 21.12.17, 19:37
                                          wont2 napisał:

                                          > Po pierwsze, kitty nie odstaje wyraznie na plus od przecietnej. Po drugie, kitt
                                          > y w ogole nie odstaje, a jesli juz to na pewno nie na plus. Czy my sie tutaj ba
                                          > wimy w jakies afirmacje czy cos takiego? Kitty, wez cos napisz i przetnij w kon
                                          > cu ten chocholi taniec bo oni chyba naprawde mysla, ze jestes ladna :)

                                          Prosze bardzo, przecinam. Probowalam swoje zdjecia w wieku sprzed 40stki i 40+ wstawic w swoim profilu, niestety za kazdym razem otrzymuje komunikat: "Problem z załadowaniem zdjęć - spróbuj za jakiś czas..." Czy ktos to potrafi obejsc/rozwiazac? Jesli nie to prosze o zgloszenia na emaila gazetowego, przesle swoje aktualne zdjecia, a najchetniej sie wymienie ;) Kazdy sobie sam oceni i temat sie zamknie. A Sabatowi, jesli chcesz Sabat, przesle zdjecia sylwetki ze sceny, jesli mi moj trener pozwoli wystartowac w zawodach sylwetkowych w 2018, bo wiem, ze cenisz umiesnienie ;)

                                          A teraz co do Ciebie Wont: czy Ty jestes gentleman'em? Tak podkreslasz ze wysoko cenisz sobie w ludziach kulture, grzecznosc i uprzejmosc, prawda? Rozumiem, ze w przeciwienstwie do mnie (chama, osobe niemila) reprezentujesz przymioty wymienione w poprzednim zdaniu wiec ja sie pytam:
                                          - po co wywlekasz temat mojej urody w watku, ktory urody nie dotyczy? (czy ja kiedykolwiek przedstawialam sie na forum jako kobieta ladna, szczupla? wrecz przeciwnie zawsze mowilam, ze jestem gruba i ze wszyscy Polacy zadali ode mnie schudniecia, doskonale o tym wiedziales/wiesz, a ostatnio zgasilam Proteinowego pouczajacego Kitty i Mabelle jak to nie zdaja sobie sprawy jak im latwiej jest w zyciu, bo sa ladne, zgasilam zeby sie przymknal, dlaczego? jak Ci sie wydaje? bo jestem ladna?),
                                          - po cholere mnie kobiete 42 letnia porownujesz z dziewczyna 27 lat? (jaki to ma zwiazek z tematem watku? jaki to ma zwiazek z twoja negatywna ocena kobiet zaleznych, do ktorych od lat pijesz, a w imieniu ktorych ja wystepuje)
                                          - dlaczego jestes klamca? (dlaczego szkalujesz mnie odnosnie moich zarobkow/stazu pracy? mojego braku wdziecznosci wobec ojca mojego dziecka? i dlaczego, skoro jestem brzydka i nieatrakcyjna, nie powiedziales mi tego wczesniej, od razu, zamiast skladac mi propozycje nie do odrzucenia? Dlaczego mnie oklamywales?)

                                          Nie musisz odpowiadac. Zastanow sie tylko czy jestes w porzadku, czy jestes gentleman'em?
                                          • wont2 Re: Kolejna aktualizacja 21.12.17, 21:37
                                            hello-kitty2 napisała:

                                            > - po co wywlekasz temat mojej urody w watku, ktory urody nie dotyczy?
                                            ------
                                            Wyjasniam. Z jednego jedynego powodu. Poniewaz TY wywlekasz temat MOJEJ urody ;) A poniewaz jedziemy w tym temacie, kochana, na jednym wozku (oczywiscie, rozni nas PR - ty robisz na forum za chomika, ja za szczura) to bylem o prostu ciekawy czy jesli zaczne uzywac tej samej argumentacji to czy zapali sie lampka autorefleksji czy tez lampka "co za cham, jak on mogl". Zapalila sie oczywiscie ta druga lampka, ale moze z powyzszymi wyjasnieniami jeszcze nie jest za pozno na odrobie autorefleksji? :)
                                            • sabat3 Re: Kolejna aktualizacja 21.12.17, 22:45
                                              wont2 napisał:
                                              > Wyjasniam. Z jednego jedynego powodu. Poniewaz TY wywlekasz temat MOJEJ urody ;
                                              > ) A poniewaz jedziemy w tym temacie, kochana, na jednym wozku (oczywiscie, rozn
                                              > i nas PR - ty robisz na forum za chomika, ja za szczura) to bylem o prostu ciek
                                              > awy czy jesli zaczne uzywac tej samej argumentacji to czy zapali sie lampka aut
                                              > orefleksji czy tez lampka "co za cham, jak on mogl". Zapalila sie oczywiscie ta
                                              > druga lampka, ale moze z powyzszymi wyjasnieniami jeszcze nie jest za pozno na
                                              > odrobie autorefleksji? :)

                                              W sumie wasz spór jest trochę bezprzedmiotowy, bo oboje próbujecie sobie dogryzać w sposób dyktowany emocjami. A imho praktyka pokazuje, że oboje jesteście raczej dość atrakcyjni dla płci przeciwnej, bo oboje mieliście młodych i bardzo atrakcyjnych partnerów/partnerki seksualne. To raczej koronny dowód.
                                              • aandzia43 Re: Kolejna aktualizacja 21.12.17, 23:12
                                                A imho praktyka pokazuje, że oboje jesteście ra
                                                > czej dość atrakcyjni dla płci przeciwnej, bo oboje mieliście młodych i bardzo a
                                                > trakcyjnych partnerów/partnerki seksualne. To raczej koronny dowód.

                                                Otóż to, amen.
                                              • wont2 Re: Kolejna aktualizacja 22.12.17, 05:25
                                                sabat3 napisał:

                                                >A imho praktyka pokazuje, że oboje jesteście ra
                                                > czej dość atrakcyjni dla płci przeciwnej, bo oboje mieliście młodych i bardzo a
                                                > trakcyjnych partnerów/partnerki seksualne. To raczej koronny dowód.
                                                -----
                                                Prawie zupelnie jak Hugh Hefner i Harvey Weinstein! ;)
                                                • sabat3 Re: Kolejna aktualizacja 22.12.17, 09:54
                                                  wont2 napisał:
                                                  > Prawie zupelnie jak Hugh Hefner i Harvey Weinstein! ;)

                                                  Chcialbym byc tak atrakcyjny dla plci przeciwnej jak obaj wymienieni panowie w okresach, do ktorych pijesz. Bo faktycznie, teraz obaj juz nie sa, ze wzgledow, khem khem, praktycznych ;)
                                            • proteinawy Re: Kolejna aktualizacja 21.12.17, 22:48
                                              > Wyjasniam [...]

                                              Odpuść, dała Ci szanse wycofać sie teraz bez strat.
                                            • hello-kitty2 Re: Kolejna aktualizacja 21.12.17, 22:56
                                              wont2 napisał:

                                              > hello-kitty2 napisała:
                                              >
                                              > > - po co wywlekasz temat mojej urody w watku, ktory urody nie dotyczy?
                                              > ------
                                              > Wyjasniam. Z jednego jedynego powodu. Poniewaz TY wywlekasz temat MOJEJ urody ;
                                              > ) A poniewaz jedziemy w tym temacie, kochana, na jednym wozku (oczywiscie, rozn
                                              > i nas PR - ty robisz na forum za chomika, ja za szczura) to bylem o prostu ciek
                                              > awy czy jesli zaczne uzywac tej samej argumentacji to czy zapali sie lampka aut
                                              > orefleksji czy tez lampka "co za cham, jak on mogl". Zapalila sie oczywiscie ta
                                              > druga lampka, ale moze z powyzszymi wyjasnieniami jeszcze nie jest za pozno na
                                              > odrobie autorefleksji? :)

                                              Ja wywlekam temat Twojej urody? Bo powiedzalam, ze look'u to Ty nie masz (w porownaniu do Kutuzowa, co potwierdzila jeszcze jedna osoba, a Twoja urode ktos potwierdzal? Wan, eee posmiala sie z wygladu 50ciolatka? to jest to powierdzenie?) dla pieknego dziewczecia 15 lat mlodszego, w domysle laska leci na money and status, zachowanie (?) (i na Jej zdrowie, dobrze Jej zycze)? Przeciez kazdy to mowi w tym watku. A Ty mi za swoja bron wyciagasz 27 letnia piekna Wan porownujac ja do 42 letniej mnie? Czy mam do tego selfi dla porownania na lodwce wydrukowac tez 27 letnia mnie? Uczciwiej bedzie? A co samemu nielaska porownac sie bezposrednio ze mna rownolatku? A widziales mnie ostatnio? Jakies biezace foty, jakis Skype byl miedzy nami, jakies spotkanie? Ile to lat minelo od ostatniej 'wymiany urodowej'? Chcesz sie porownywac na biezaca urode? Taki jestes pewny siebie? No to wstaw swoja twarzyczke z bliska 40+ w swoje zdjecie profilowe (a jak sie wstydzisz to slij na emaila ALE SWOJA a nie czyjas, sam siebie reprezentuj skoro jestesmy na tym samym wozku), a ja wstawie swoja 40+ (moja pod czterdzieche to juz tam jest zreszta). Sylwete chcesz porownywac? Ale wiesz, ze ja juz mam profesonalnego trenera, ternuje min 5 razy w tygodniu i mamy plan startu w zawodach fitnesowych? A Ty ile razy jestes na silowni? Jaka autorefleksja? Ze mezczyzni podniecaja zachowaniem, pieniadzem (gestem) i statusem, a nie uroda? Tak jak i Ty potrafisz. NIe wiesz tego po tylu latach na forum? Dla Ciebie moge byc paszczurem. Przykro, ze musisz sie do takich pasztetow jak ja znizac ze swoja uroda Wont. Naprawde nie godzi sie. Zaslugujesz na o wiele, wiele wiecej, tylko nie klam, ze kochasz, ze slub, ze dziecko, ze musi byc niezalezna, tak bedzie uczciwiej. Po prostu nie klam, bo sie ruchac chce.

                                              A mozemy zrobic tez tak: Ty zejdz ze mnie, a ja zejde z Ciebie (przestane Cie czytac, komentowac). Uczciwie? Wybor nalezy do Ciebie.
                                              • wont2 Re: Kolejna aktualizacja 22.12.17, 06:11
                                                Kitty, twoje komentarze w tym watku odbieralem jako niezyczliwe podgryzanie lydki. To jest oczywiscie subiektywny odbior i byc moze obiektywnie nie mam racji. Ale to w sumie nieistotne bo naprawde nie mam zadnego problemu z podgryzaniem lydek. Tak samo jak nie mam zadnego problemu z ocena mojej atrakcyjnosci. Jest tylko jedne wazne zastrzezenie - inni dokonywali w tym watku oceny mojej atrakcyjnosci na podstawie przyjetych zalozen (ona - mloda, ja - stary; ona - "biedna" ja - "bogaty") a ty dokonalas ocemy na podstawie informacji uzyskanych w trybie niepublicznym, prywatnym. Zeby bylo jasne - z tym tez nie mam problemu. Poczulem sie jednak w takiej sytuacji zwolniony z obowiazku niekomentowania twojej atrakcyjnosci na podstawie informacji uzyskanych w trybie niepublicznym, prywatnym. Mozna nawet powiedziec, ze skwapliwie skorzystalem z tej okazji bo od dawna smieszyly mnie forumowe peany (glownie sabata) na temat twojej urody ;)

                                                I jeszcze wyjasnienie dlaczego jestem gotowy zawiesic na kolku swoje deklarowane wielokrotnie wczesniej zasady dot. kobiecej samodzielnosci etc. Wydawalo mi sie, ze to juz wczesniej tlumaczylem ale jeszcze raz - to jest cos w stylu wczesniejszej stopki andzi, tej ktora urqu sie tak ekscytowal: Bo to jest laska, dla ktorej gotowy jestem zawiesic na kolku swoje dekarowane wczesniej zasady dot. kobiecej samodzielnosci etc :)
                                                • lybbla Re: Kolejna aktualizacja 22.12.17, 06:53
                                                  wont2 napisał:

                                                  > Bo to jest laska, dla
                                                  > ktorej gotowy jestem zawiesic na kolku swoje dekarowane wczesniej zasady dot.
                                                  > kobiecej samodzielnosci etc :)

                                                  Ja to nawet przestanę być bonobo i zostanę basiorem ;)


                                                  • proteinawy Re: Kolejna aktualizacja 22.12.17, 12:46
                                                    > Ja to nawet przestanę być bonobo i zostanę basiorem ;)

                                                    Bedziesz ścigał Mabelle? Na ten show z przyjemnoscia kupie bilet!
                                                  • sabat3 Re: Kolejna aktualizacja 22.12.17, 16:53
                                                    proteinawy napisał(a):
                                                    > Bedziesz ścigał Mabelle? Na ten show z przyjemnoscia kupie bilet!

                                                    Porzucil przygody i zostal basiorem.
                                                    Pokaznie wydetym. Przed telewizorem.
                                                  • hello-kitty2 Re: Kolejna aktualizacja 22.12.17, 17:02
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > Porzucil przygody i zostal basiorem.
                                                    > Pokaznie wydetym. Przed telewizorem.

                                                    Akurat Mabelle nie jest zainteresowana dzieleniem stolu i kibelka ale tantrycznie to jakby przeznaczenie i niekotrowersyjnie tj bez wiekszych roznic wiekowych, no nie ma sie do czego przyczepic. NIech sie wszystkim stragegia porzucania czczego pierdolenia sprawdzi i przyniesie szczescie, ja tam wierze, ze zmiany sa zawsze na lepsze, szczegolnie w mysleniu.
                                                  • sabat3 Re: Kolejna aktualizacja 22.12.17, 17:16
                                                    Z mysleniem, Kitty, to jest tak, ze lepiej o nim za wiele nie myslec.
                                                    Jesli zas chodzo o czcze pierdolenie, to niewatpliwie jest to jest to najmniej przyjemny rodzaj pierdolenia w ogole. Oprocz, rzecz jasna, pierdolenia bez sensu, ktore nie dosc, ze jest nieprzyjemne to i calkowicie bezcelowe.
                                                  • mabelle2000 Re: Kolejna aktualizacja 22.12.17, 17:03
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > Porzucil przygody i zostal basiorem.
                                                    > Pokaznie wydetym. Przed telewizorem.

                                                    Ty Sabat za to jak sie postarasz, to moze Cie kochanka przygarnie i wezmie na chate. Sprobuj. W koncu ktos rozwiazalby do konca Twoje problemy.
                                                  • aandzia43 Re: Kolejna aktualizacja 22.12.17, 17:46
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > proteinawy napisał(a):
                                                    > > Bedziesz ścigał Mabelle? Na ten show z przyjemnoscia kupie bilet!
                                                    >
                                                    > Porzucil przygody i zostal basiorem.
                                                    > Pokaznie wydetym. Przed telewizorem.

                                                    No popatrz, a Mabelle mówiła że ci poezja nie wychodzi ;-) A tu się nawet rymuje.
                                                • hello-kitty2 Re: Kolejna aktualizacja 22.12.17, 09:03
                                                  wont2 napisał:

                                                  Poc
                                                  > zulem sie jednak w takiej sytuacji zwolniony z obowiazku niekomentowania twojej
                                                  > atrakcyjnosci na podstawie informacji uzyskanych w trybie niepublicznym, prywa
                                                  > tnym. Mozna nawet powiedziec, ze skwapliwie skorzystalem z tej okazji bo od daw
                                                  > na smieszyly mnie forumowe peany (glownie sabata) na temat twojej urody ;)

                                                  Czlowieku co Ty myslisz, ze wiesz najlepiej jak ja wygladam? Twoje informacje na temat mojej urody sa stare sprzed paru lat. Ja sie znam z niektorymi uzytkownikami osobiscie prywatnie poza forum. Peany tez mnie smiesza. Nie komentuje ich, pomijam, nie dziekuje za nie, czasem pogonie (Proteinowego, Marka). W kazdym razie nie odpowiadam za te ich wpisy. Co mnie boli, to ze mnie lata temu oklamywales, a Zawle mnie ostrzegala, to wolalam sie z nia pozrec, bo naiwnie Ci wierzylam. Teraz zaluje. Jestes klamca Wont. Schodze z Ciebie , juz powiedzialam co mnie boli. Powodzenia i bez odbioru.
                                          • sabat3 Re: Kolejna aktualizacja 21.12.17, 22:16
                                            Nie da sie juz wgrac zdjec na gazete, byl ostatnio mail o wygaszeniu uslugi.
                                            Nie musisz nikomu niczego udowadniac, i tak chyba wiekszosc wie jak wygladasz.
                                            • hello-kitty2 Re: Kolejna aktualizacja 21.12.17, 23:16
                                              sabat3 napisał:

                                              > Nie da sie juz wgrac zdjec na gazete, byl ostatnio mail o wygaszeniu uslugi.

                                              Oooo wywalam te wiadomosci, fakt. Rozmiekcze to na zakonczenie: nie wiecie jak chujowo wygladam po tym, jak po operacji mi wypadly wlosy z tylu glowy. Chujnia ale mam nadzieje, ze chociaz troche odrosna.
                                              • sabat3 Re: Kolejna aktualizacja 21.12.17, 23:31
                                                hello-kitty2 napisała:
                                                > Oooo wywalam te wiadomosci, fakt. Rozmiekcze to na zakonczenie: nie wiecie jak
                                                > chujowo wygladam po tym, jak po operacji mi wypadly wlosy z tylu glowy. Chujnia
                                                > ale mam nadzieje, ze chociaz troche odrosna.

                                                Jesteśmy już tak starzy i krótkowzroczni, że pewnie byśmy nawet nie zauważyli stojąc obok :D

                            • hello-kitty2 Re: Kolejna aktualizacja 20.12.17, 18:30
                              wont2 napisał:

                              Tak samo jak ty nie moglas zna
                              > lezc Polaka, ktory chcialby sie z toba zwiazac i miec dziecko

                              hehe nie moglam? Niech siegne pamiecia, Polaka mowisz? Czekaj w ktorym to bylo roku? Jakos zaraz przed 40stka jeden Polak powiedzial mi, ze sie ze mna ozeni, dawal mi rok na powrot do kraju i tez trul mi o wspolnym dziecku, no ale ja nie chcialam ani drugiego dziecka ani zapisywac sie spowrotem do ZUSu ani nie potrafilam zostawic syna, a w nim sie tylko podkochiwalam, za swieze to bylo, a juz mialam podejmowac decyzje wiec zrazilam go do siebie i juz nie musialam podejmowac zadnej decyzji, tak najlatwiej, stchorzyc. Ale jak mi teraz wytlumaczyles (w tym watku) zapewne klamal, bo kto by chcial sie wiazac z taka nieatrakcyjna brzydula jak ja i teraz doszla jeszcze starosc.
                • hello-kitty2 Re: Kolejna aktualizacja 20.12.17, 16:48
                  wont2 napisał:

                  Kitty zna kulture, obyczaje, jezyk i nadal, po tylu latach, wisi na swo
                  > im zywicielu.

                  Nie chce mi sie tego komentowac, bo dla Ciebie nawet jakbym byla milionerem, to bede "wisiala na swoim zywicielu". Swoja droga ciekawe skad masz te aktualne dane? NAwet jak Ci powiem, ze moj miesieczny dochod przekracza twoj, to skoro nie odbijam karty na zakladzie codziennie o 6:00 rano, to dla Ciebie jestem pasozytem. Ano sa bardziej dochodowe zajecia niz codzienne chodzenie do pracy. KAg z mezem to odkryli dawno temu i Kitty tez odkryla, czy tam inaczej poznala kulture i wpasowala sie wreszcie w rynek. Takze od jutra mnie nie ma, bo zarabiam do Swiat i na pare miechow mi to starczy.

                  > 2. Wont przesle kitty zdjecie Wan z wczorajszej kolacji. Kitty je sobie wydruku
                  > je i powiesi. Potem kitty sobie zrobi selfie, wydrukuje i powiesi kolo zdjecia
                  > Wan. Moze wtedy kitty zrozumie dlaczego wont jest bardziej sklonny wybaczyc nie
                  > doskonalisci pieknej milej Wan niz brzydkiej niemilej kitty.

                  Nic mi nie wysylaj. A jak chcesz porownan to powies sobie wlasne zdjecie na lodowce obok zdjecia pieknej Wan ;-)

                  > 3. Wont dochodzi w Wan.

                  Nie wiem co ma ta informacja za zwiazek z dyskusja o kobietach zaleznych/wiszacych na mezczyznach ale rozumiem, ze chciales sie pochwalic rozwiazaniem SWOJEGO opisywanego tu szeroko problemu. Ale przeciez w kurwach tez dochodziles, tylko kto by sie chcial z nimi wiazac czy dzieci robic? Zrozumiale.
                • mabelle2000 Re: Kolejna aktualizacja 20.12.17, 18:07
                  wont2 napisał:

                  > Po uplywie roku czy dwoch wont nie wyobraza sobie zeby Wan nie pra
                  > cowala.

                  Ale co, sila wyrzucisz jak nie bedzie chciala?

                  Kitty zna kulture, obyczaje, jezyk i nadal, po tylu latach, wisi na swo
                  > im zywicielu.

                  Przeciez pracuje, zarabia, skonczyla studia. Gdzie Ty tu widzisz wiszenie?

                  Wan bedzie wdzieczna za pomoc. Kitty nie jest wdzieczna za pomoc.
                  >

                  Laskawy Pan z Ciebie:-D No w koncu bierzesz biedaczke, to musi byc wdzieczna, a jakze.
                  Kitka wiele razy pisala ze jest wdzieczna, nie doczytales?

                  > 2. Wont przesle kitty zdjecie Wan z wczorajszej kolacji. Kitty je sobie wydruku
                  > je i powiesi. Potem kitty sobie zrobi selfie, wydrukuje i powiesi kolo zdjecia
                  > Wan. Moze wtedy kitty zrozumie dlaczego wont jest bardziej sklonny wybaczyc nie
                  > doskonalisci pieknej milej Wan niz brzydkiej niemilej kitty.

                  Patrz jak to sie gusty zmieniaja. Jeszcze niedawno pisales o malych jebadelkach.

                  > 3. Wont dochodzi w Wan.

                  To jakis sukces, bo nie rozumiem? Czy tez kobieta jest tak zdesperowana, ze da sie zaplodnic teraz, zaraz, byle byl z bogatej Europy?
                  • wont2 Re: Kolejna aktualizacja 20.12.17, 18:20
                    mabelle2000 napisała:

                    > wont2 napisał:
                    >
                    > > Po uplywie roku czy dwoch wont nie wyobraza sobie zeby Wan nie pra
                    > > cowala.
                    >
                    > Ale co, sila wyrzucisz jak nie bedzie chciala?
                    ----
                    Nie wiem, nie mam doswiadczenia.



                    > Kitty zna kulture, obyczaje, jezyk i nadal, po tylu latach, wisi na swo
                    > > im zywicielu.
                    >
                    > Przeciez pracuje, zarabia, skonczyla studia. Gdzie Ty tu widzisz wiszenie?
                    -----
                    No ludzie... Czy tylko mnie Panbuk przeklal darem trzezwego widzenia?


                    > Wan bedzie wdzieczna za pomoc. Kitty nie jest wdzieczna za pomoc.
                    > >
                    > Laskawy Pan z Ciebie:-D No w koncu bierzesz biedaczke, to musi byc wdzieczna, a
                    > jakze.
                    > Kitka wiele razy pisala ze jest wdzieczna, nie doczytales?
                    ------
                    Chodzilo mi nie o wdziecznosc w stylu "moj panie, sprowadziles mnie z przedpokojow drugiego swiata na przedpokoje pierwszego swiata, jestem ci oddana pi kres twoich dni" tylko o taka zwykla, ludzka wdziecznosc jak sie kogos zaprosi na kolacje albo odwiezie do domu - Wan mi dziekuje i widze ze jej sprawilem po prostu przyjemnosc swoim zaangazowaniem czasu, energii i pieniedzy. A kitty? Przeciez ona szanuje bardziej mopa niz swojego wspolokatora, ktory dal jej przeciez dach nad glowa, zaplodnil, kase na studia et cetera et cetera.


                    > > 3. Wont dochodzi w Wan.
                    >
                    > To jakis sukces, bo nie rozumiem? Czy tez kobieta jest tak zdesperowana, ze da
                    > sie zaplodnic teraz, zaraz, byle byl z bogatej Europy?
                    -----
                    Nie o to chodzilo :) Powiedzmy, ze mam nieco hermetyczne poczucie humoru.
                    • proteinawy Re: Kolejna aktualizacja 20.12.17, 20:59
                      > Wan mi dziekuje i widze ze jej sprawilem po prostu przyjemnosc swoim zaangazowaniem czasu, energii i pieniedzy. <

                      Nie wcinając sie w napierdalanie martensami po goleniach (na zdrowie) - bez jaj Wont, ze jakiekolwiek cechy charakteru chcesz wyczytać z zachowań wczesno-randkowych i protokołu ugrzecznionej kultury. To prawie tak jakbym tu sie zachwycał tym, ze Brytyjczycy sa tacy troskliwi (how are you today?).

                      Niech sie wam układa i w ogole, żeń sie na zdrowie, mnóż się, dziel się, rób co chcesz ale w temacie wdzięczności mozesz wiedziec cokolwiek dopiero w dniu kiedy Twoje interesy i jej okażą sie sprzeczne. A na pewno dopiero w dniu, kiedy to Ty jestes załatwiony i nie rokujesz juz jako inwestycja.
                      • sabat3 Re: Kolejna aktualizacja 20.12.17, 21:56
                        proteinawy napisał(a):
                        > To prawie tak jakbym tu sie zachwycał
                        > tym, ze Brytyjczycy sa tacy troskliwi (how are you today?).

                        A sa? Spotkalem sie z opiniami, ze mlodsze pokolenie zachodniakow jest juz zupelnie inne. Szczerze mowiac brytyjka 20+ bardziej kojarzy mi sie z pijana, wulgarna ladette sikajaca bez krepacji na narciarza przed klubem niiz z powsciagliwa panienka z dobrego domu.
                        • proteinawy Re: Kolejna aktualizacja 20.12.17, 22:55
                          > A sa?

                          Nie, “how are you today?” to pusta forma. Imprezowanie i chlanie - dziewczyny rzeczywiście potrafiła wypić, zjeść kebaba, beknąć i zaśpiewać nie gorzej od chłopaków.

                          Jedna z form wypoczynku to wakacje dla singli 18-30, w teorii zeby kogos poznać, w praktyce - morze wódy, kubły pawi. Ale Ox-bridge, a jeszcze lepiej Eton, bawi sie pewnie z klasa. Niedawno naród miał bekę, bo były premier jako student podobno wydupczyl na imprezie świński łeb. Nie w przenośni - chłopaki skombinowali (jakoby) kawał zwierzaka - i jazda!
                      • wont2 Re: Kolejna aktualizacja 21.12.17, 01:38
                        proteinawy napisał(a):

                        > > Wan mi dziekuje i widze ze jej sprawilem po prostu przyjemnosc swoim zaan
                        > gazowaniem czasu, energii i pieniedzy. <
                        >
                        > Nie wcinając sie w napierdalanie martensami po goleniach (na zdrowie) - bez jaj
                        > Wont, ze jakiekolwiek cechy charakteru chcesz wyczytać z zachowań wczesno-rand
                        > kowych i protokołu ugrzecznionej kultury. To prawie tak jakbym tu sie zachwycał
                        > tym, ze Brytyjczycy sa tacy troskliwi (how are you today?).
                        ------
                        Nie da sie wyczytac cech charakteru z zachowan wczesno-randkowych powiadasz? No to podstaw sobie pod Wan Zosie: "Zosia mi nie dziekuje i nie widze, zebym jej sprawil przyjemnosc swoim zaangazowaniem czasu, energii i pieniedzy. Zosia po prostu uwaza, ze to moj pyerdolony obowiazek."

                        Oczywiscie, protokol ugrzecznionej kultury nie mowi nam wiele o osobie, ktora sie nim posluguje, z wyjatkiem tego ze protokol jest jej znany. Natomiast niestosowanie protokolu ugrzecznionej kultury mowi chyba wiele :)
                        • proteinawy Re: Kolejna aktualizacja 21.12.17, 05:21
                          > "Zosia mi nie dziekuje i nie widze, zebym jej sprawil przyjemnosc swoim zaangazowaniem czasu, energii i pieniedzy. Zosia po prostu uwaza, ze to moj pyerdolony obowiazek." <

                          Zapomniałeś o „po podpisaniu papierów na pol majątku i wszystkie dzieciory Zosia zmieniła sie nie do poznania, wczesniej była miła i uprzejma”.

                          > Oczywiscie, protokol ugrzecznionej kultury nie mowi nam wiele o osobie, ktora sie nim posluguje, z wyjatkiem tego ze protokol jest jej znany. Natomiast niestosowanie protokolu ugrzecznionej kultury mowi chyba wiele :) <

                          Z mojego doświadczenia jakość charakteru slabo sie koreluje z poziomem kultury czy wykształcenia.

                          Ale, tak jak napisałem wczesniej: ciesz sie, nie daj sobie zaszczepić paranoi, ba - nawet nie podpisze sie pod apelem Sabata, zeby unikać ślubu - żeń się jeżeli tak czujesz.
                          • proteinawy Re: Kolejna aktualizacja 21.12.17, 05:41
                            > żeń się jeżeli tak czujesz

                            Wyszło pasywnie-agresywnie, choc pisałem z nastawieniem, zeby Ci radości nie psuć, przykładów porażek nie podawać itp. Bez owijania w bawelne: historia fajna, mam nadzieje ze wyciśniesz z tego cały miód jaki jest do wycisniecia a unikniesz octu. Czyli jednak - podpisuje sie pod tym, co napisał Sabat.
                            • sabat3 Re: Kolejna aktualizacja 21.12.17, 07:54
                              proteinawy napisał(a):
                              > Czyli jednak - podpisuje sie pod tym, co napisał Sabat.

                              A ja zaczynam sie zastanawiac, czy bardziej nie powinienem wspolodczuwac/kibicowac rezolutnej i zdeterminowanej Wan. Ostatecznie "nasi" jezdza tam od dawna, eksploatuja tych ludzi w sposob okrutny i bezwstydny. Dlaczego Wont nie mialby uratowac jednej azjatyckiej duszyczki drzwiami do europejskiej emigracji? Ona zrobi z tym co chce. Widac, ze bardzo jej zalezy. To zawsze jakas sprawiedliwosc, szczegolnie gdy w pokoju hotelowym obok jakis grubas z niemiec gwalci nieletnia prostytutke.
                              • wont2 Re: Kolejna aktualizacja 21.12.17, 08:50
                                Panowie, zebym was dobrze zrozumial. Prosze o odpowiedz na pytanie - czym konkretnie ryzykowalbym wziawszy ewentualny slub. Pieniedzmi? Jakimi pieniedzmi? Majatek, ktory obecnie posiadam (niewielki majatek i tym bardziej dla mnie w zwiazku z tym cenny) stanowi i zawsze stanowic bedzie moj oddzielny majatek. Ewentualny spadek/spadki tez. No czym konkretnie ryzykuje? W jaki sposob moge zostac przezuty i wypluty? Bo moze rzeczywiscie czegos nie dostrzegam i moje podejscie do tego tematu w kategoriach po prostu przygody i cieszenia sie chwila jest naiwne? :)

                                • sabat3 Re: Kolejna aktualizacja 21.12.17, 09:51
                                  wont2 napisał:
                                  > Panowie, zebym was dobrze zrozumial. Prosze o odpowiedz na pytanie - czym konkr
                                  > etnie ryzykowalbym wziawszy ewentualny slub.

                                  Jak to czym???
                                  www.youtube.com/watch?v=zplt4AwEBpo
                                  • sabat3 Re: Kolejna aktualizacja 21.12.17, 10:01
                                    A teraz serio - ciężko powiedzieć. Wkurwiona kobieta jest mniej niebezpieczna wyłącznie od inteligentnej i pomysłowej wkurwionej kobiety. W krótkim terminie - jakieś dziwne oskarżenia, wpuszczenie w maliny w szerokim tego słowa rozumieniu? W długim - uwikłanie w siatkę zależności, z której trudno się wyplątać, która ciąży i jest kulą u nogi, od której nie sposób się uwolnić? Małżeństwo sprzyja takim klimatom :P
                                    Zresztą, co się martwisz. Może w Nowy Rok znajdziesz w torbie podróżnej salami z dziwnym proszkiem w środku? ;)
                                    www.youtube.com/watch?v=DItTihYsk8g
                                    Procim pan celnik! Ten kyiełbasa nie jest moja! :D
                                • proteinawy Re: Kolejna aktualizacja 21.12.17, 10:50
                                  > Panowie, zebym was dobrze zrozumial. Prosze o odpowiedz na pytanie - czym konkretnie ryzykowalbym wziawszy ewentualny slub. <

                                  Z punktu widzenia niezależnego mężczyzny:
                                  1. Ślub to narzędzie opresji odchodzącej patriarchii
                                  2. Ślub to narzędzie opresji nadchodzącej matriarchii
                                  3. Ślub nie daje mężczyźnie zadnych praw
                                  4. Ślub nie daje mężczyźnie zadnych przywilejów
                                  5. Ślub wyewoluował jako odpowiedz na konkretna sytuacje historyczno-finansową kobiet, której juz nie ma (poza sirotami niezdolnymi do/niechętnymi pracy)
                                  6. Ślub moze byc dobrym pomysłem dla dwojga ludzi, ktorzy, zdają sobie sprawę ze kluczem do sukcesu bywa specjalizacja (ojciec usuwa matce problemy z drogi, zeby ta mogła sie skupić na maksymalizacji dobrostanu i zdrowia potomstwa). Nie wyglądasz na kogos kto by sie pod tym podpisał, kojarzysz mi sie bardziej z ludzmi ktorzy cenią jednakowosc jako równość (ale mogę sie mylić).
                                  • sabat3 Re: Kolejna aktualizacja 21.12.17, 11:18
                                    Scislej - slub jednak daje mezczyznie taki przywilej, ze w sytuacji wspolnego zamieszkania nie musi on placic alimentow
                                    • proteinawy Re: Kolejna aktualizacja 21.12.17, 11:27
                                      > Scislej - slub jednak daje mezczyznie taki przywilej, ze w sytuacji wspolnego zamieszkania nie musi on placic alimentow <

                                      A służba w Armi Czerwonej dawała przywilej nie bycia zastrzelonym za dezercje.
                                      • sabat3 Re: Kolejna aktualizacja 21.12.17, 11:37
                                        proteinawy napisał(a):
                                        > A służba w Armi Czerwonej dawała przywilej nie bycia zastrzelonym za dezercje.

                                        W czasach czystek stalinowskich czesc chetnych do sluzb mundurowych zglaszala sie, bo sadzila ze po tej stronie bata bedzie bezpieczna. Ci ludzie przeliczyli sie, ale byla to czesta motywacja.
                                    • aandzia43 Re: Kolejna aktualizacja 21.12.17, 12:15
                                      sabat3 napisał:

                                      > Scislej - slub jednak daje mezczyznie taki przywilej, ze w sytuacji wspolnego z
                                      > amieszkania nie musi on placic alimentow

                                      Tak, pod warunkiem że łoży, dokłada się i partycypuje na tyle, że małżonka nie.ma zastrzeżeń.
                                      • proteinawy Re: Kolejna aktualizacja 21.12.17, 14:57
                                        > Tak, pod warunkiem że łoży, dokłada się i partycypuje na tyle, że małżonka nie.ma zastrzeżeń. <

                                        Zgadza sie. Zauważ Wont (sorry Aandzia za zmianę rozmówcy w połowie) jak Aandzia ujęła kryterium. Litera prawa jest zdaje sie mniej subiektywna, ale w codziennym rozdawaniu kart - dokładnie tak to wyglada, przynajmniej dopóki Ci zalezy.
                                        • sabat3 Re: Kolejna aktualizacja 21.12.17, 15:15
                                          proteinawy napisał(a):
                                          > Zgadza sie. Zauważ Wont (sorry Aandzia za zmianę rozmówcy w połowie) jak Aandzi
                                          > a ujęła kryterium. Litera prawa jest zdaje sie mniej subiektywna, ale w codzien
                                          > nym rozdawaniu kart - dokładnie tak to wyglada, przynajmniej dopóki Ci zalezy.

                                          I litera prawa w praktyce mowi "on sie doklada i partycypuje". A co jesli ona nie partycypuje? ;)
                                          Ale Wont jest tu na tyle dlugo, ze wie o co chodzi. Chyba ze zwyciezylo magiczne "nas to nie bedzie dotyczylo"...
                                          • aandzia43 Re: Kolejna aktualizacja 21.12.17, 15:22
                                            sabat3 napisał
                                            >
                                            > I litera prawa w praktyce mowi "on sie doklada i partycypuje". A co jesli ona n
                                            > ie partycypuje? ;)

                                            To też ma płacić. Jak jest wspólnota małżeńska i mieszka się razem pod jednym dachem to mus partycypować, bo jest wspólny kwadrat, micha i dzieciory. I jakoś to leci zazwyczaj. Jak się ludzie nie dogadują to jest zapis w prawie żeby się mają dogadać przy pomocy wysokiego sądu i płacić nie z rączki do rączki na czynsz i inne, tylko drogą bardziej oficjalną. Tylko o to ten zapis mi chodziło. Mam nadzieję, że niczego nie pokręciłam.
                                          • wont2 Re: Kolejna aktualizacja 21.12.17, 15:26
                                            sabat3 napisał:
                                            >
                                            > I litera prawa w praktyce mowi "on sie doklada i partycypuje". A co jesli ona n
                                            > ie partycypuje? ;)
                                            > Ale Wont jest tu na tyle dlugo, ze wie o co chodzi. Chyba ze zwyciezylo magiczn
                                            > e "nas to nie bedzie dotyczylo"...
                                            ------
                                            Panowie, nadal nie dostalem zadnych konkretow. Prosze o przyklad scenariusza, w ktorym jestem przezuty i wypluty przez imigrantke o imieniu Wan. A najlepiej o dodatkowe przedstawienie argumentow uzasadniajacych twierdzenie, ze malzenstwo i dzieci z imigrantka wiaza sie z wiekszymi ryzykami niz malzenstwo i dzieci z Polka. Co do ogolnego narzekania na instytucje malzenstwa, to nie odkrywajmy na nowo kola. Podpisuje sie pod aktem oskarzenia i wyrokiem skazujacym, ok? Wyraznie napisalem tez, ze malzenstwo to tylko z uwagi na kwestie prawno-logistyczne. Dajcie mi prosze czyste miecho - co sie konkretnie moze zdarzyc takiego zebym zalowal, najlepiej na przykladach.
                                            • kag73 Re: Kolejna aktualizacja 21.12.17, 15:46
                                              "Panowie, nadal nie dostalem zadnych konkretow. Prosze o przyklad scenariusza, w ktorym jestem przezuty i wypluty przez imigrantke o imieniu Wan. A najlepiej o dodatkowe przedstawienie argumentow uzasadniajacych twierdzenie, ze malzenstwo i dzieci z imigrantka wiaza sie z wiekszymi ryzykami niz malzenstwo i dzieci z Polka. Co do ogolnego narzekania na instytucje malzenstwa, to nie odkrywajmy na nowo kola. Podpisuje sie pod aktem oskarzenia i wyrokiem skazujacym, ok? Wyraznie napisalem tez, ze malzenstwo to tylko z uwagi na kwestie prawno-logistyczne. Dajcie mi prosze czyste miecho - co sie konkretnie moze zdarzyc takiego zebym zalowal, najlepiej na przykladach."


                                              Wont, oni tak z wlasnej perspektywy, bo juz znaja zycie, maja to za soba albo raczej "tkwia w tym". Sabat na ten przyklad ile on by dal, zeby w tym malzenstwie nie byc i tych dzieci i zobowiazan nie mial. No o to chodzi im chyba po prostu. Pewnie odradzali by Ci rowniez ozenek z Polka, bo oni tak dla zasady odradzaja, bo sie czuja "zniewoleni". Rzecz w tym, ze niektorzy chca byc zniewoleni :)
                                              Oczywiscie niepokoi, ze dzieje sie to u Ciebie tak szybko, ze babke dopiero co poznales, no i oczywiscie cale tlo czyli roznica wieku i statusu, bo niby Ty masz niewiele, ale pewnie wiecej niz ona a przynajmniej ona pewnie jest przekonana, ze masz wiecej wiec i lepsze zycie z Toba. Czy rowniez jej tak do Ciebie bije serducho jak Tobie do niej? Ale tego ewentualnie nie wie sie w wielu przypadkach.
                                              A co do dzieci z imigrantka to niebezpieczenstwo jest wieksze, ze sie ona zwinie, dzieciaki zabierze daleko daleko i ich widywal nie bedziesz, albo bardzo rzadko, po prostu.
                                              • kag73 Re: Kolejna aktualizacja 21.12.17, 15:51
                                                No wlasnie np. Sabat nie dosc, ze jest zniewolony to jeszcze seksu nie dostaje w tym malzenstwie albo tez wlasnie dlatego malzenstwo jawi mu sie jako wielkie zlo i zniewolenie. Bo przeciez po dziecku/dzieciach WSZYSTKIE kobiety przestaja sypiac ze swoimi mezami, jak pokazuje doswiadczenie forum :) Wiec nie zen sie to bedzie nadal z Toba sypiac i nie rob dzieciaka, to bedzie nadal z Toba sypiac ! :)
                                              • mabelle2000 Re: Kolejna aktualizacja 21.12.17, 16:00
                                                kag73 napisała:

                                                > Czy rowniez jej tak do Ciebie bij
                                                > e serducho jak Tobie do niej?

                                                Kag, no litosci. Facet od trzech bodajze dni moczy fiuta na urlopie z mloda laska, ktora chce sie wyrwac do lepszego zycia. Jakie bicie serducha? Gleboka angielszczyzna opowiedzieli sobie kawal zycia? Zjedli beczke soli i dograli sie w seksie? Jeszcze niedawno to byly dla niego male jebadelka, a teraz zenic sie chce? Ja mysle ze Wont nas wkreca tym watkiem i robi sobie zwyczajnie swiateczne jaja.
                                                • kag73 Re: Kolejna aktualizacja 21.12.17, 16:24
                                                  " Ja mysle ze Wont nas wkreca tym watkiem i robi sobie zwyczajnie swiateczne jaja."

                                                  Wont wkrecasz nas i robisz se jaja swiateczne? Przeciez to Gwiazka a nie Wielkanoc :)

                                                  "Jakie bicie serducha? Gleboka angielszczyzna opowiedzieli sobie kawal zycia? "

                                                  Kochana perfekcyjne zrozumienie sie jezykowo nie jest konieczne do odczuwania glebokich uczuc. Ja to wiem, bo przezylam na wlasnej skorze, wiec to akurat jest zaden argument. Facet po pieciu dniach znajomosci wyznawal mi milosc (bez zamoczenia jeszcze). Tyle, ze nie bylo roznic wiekowych i statusowych miedzy nami, tylko kulturow i jezykow :). Nie trzeba komus moc opowiedziec calego zycia, zeby czuc sie z nim wspaniale i sie zauroczyc badz zakochac.
                                                  Natomiast czy wont zmienil zdanie, bo sie dorwal do wysmienitego koryta? Jest to prawdopodobne. Jezeli nie serducho to seksualna fascynacja czy jak to nazwac? Ja takich historii zauroczonych bardzo szybko facetow znam na peczki. Po 3 tygodniach znajomosci urlopowych zalatwiaja wizy i zabieraja je do siebie, czy poslubiajano roznosci. Serio. Pytanie co czuja one? Bo niestety czesto czuja przede wszystkim albo tylko piniadz :( Ale i tu jedne zachowuja sie korrekt a inne niekoniecznie.
                                                  • mabelle2000 Re: Kolejna aktualizacja 21.12.17, 16:36
                                                    kag73 napisała:

                                                    > Kochana perfekcyjne zrozumienie sie jezykowo nie jest konieczne do odczuwania g
                                                    > lebokich uczuc.

                                                    I ta glebia uczuc to tak po trzech dniach ruchania w hotelowym pokoju z mezczyzna, ktory oprocz ruchania chcialby jeszcze Twojej kasy ? Naprawde cos takiego przezylas?
                                                  • kag73 Re: Kolejna aktualizacja 22.12.17, 01:51
                                                    "I ta glebia uczuc to tak po trzech dniach ruchania w hotelowym pokoju z mezczyzna, ktory oprocz ruchania chcialby jeszcze Twojej kasy ? Naprawde cos takiego przezylas?"

                                                    Oczywiscie, ze nie. Niemiej uzylas niewlasciwego argumenu albo niewlasciwie sformulowalas zastrzezenia. bo mowilas o lamanej angielszyczyznie a to nie o to w tym chodzi. Zwyczajnie jak mamy do czynienia z taka roznica wieku i statusu (domniemanego w dodatku) mozliwe sa pewne niebezpieczenstwa, ktorych raczej nie czy nie bedzie w innych okolicznosciach, to jasne. I t oma tu cos do rzeczy a nie to czy ktos sie ze soba poroumiewa lamana angielszczyzna.
                                                  • mabelle2000 Re: Kolejna aktualizacja 22.12.17, 08:03
                                                    kag73 napisała:

                                                    > Oczywiscie, ze nie. Niemiej uzylas niewlasciwego argumenu albo niewlasciwie sfo
                                                    > rmulowalas zastrzezenia. bo mowilas o lamanej angielszyczyznie a to nie o to w
                                                    > tym chodzi. Zwyczajnie jak mamy do czynienia z taka roznica wieku i statusu (do
                                                    > mniemanego w dodatku) mozliwe sa pewne niebezpieczenstwa, ktorych raczej nie cz
                                                    > y nie bedzie w innych okolicznosciach, to jasne. I t oma tu cos do rzeczy a nie
                                                    > to czy ktos sie ze soba poroumiewa lamana angielszczyzna.

                                                    Jezeli nie wnikniesz w czyjas dusze, z banalnej przyczyny o ktorej tu mowa, ze zawilosci obcego jezyka stanowia bariere nie do przebycia, to bazujesz tylko na stworzonej przez siebie wizji oszalamiajacego dopasowania/ inteligencji tej drugiej osoby. I chwytasz sie prostych, banalnych tekstow, ktore maja te wizje potwierdzic. Nie wymieniasz z ta osoba subtelnych zartow i niuansow jezykowych, bo nie jestes w stanie, roisz sobie za to, ze na pewno jestescie idealnie zgodni. Zastepujesz to zwykla poczciwa checia ruchania i jezykiem niewerbalnym.
                                                    Fascynacja tak, jak najbardziej. Pozadanie. To sie dzieje zawsze bez slow. Ale nie zmienia to faktu, ze ten czlowiek mentalnie moze byc ci zupelnie obcy. Jak bardzo obcy, czy bliski, dowiesz sie dopiero jak zajrzysz w jego dusze.
                                            • marek.zak1 Re: Kolejna aktualizacja 21.12.17, 15:49
                                              wont2 napisał:

                                              > ------
                                              > Panowie, nadal nie dostalem zadnych konkretow. Prosze o przyklad scenariusza, w ktorym jestem przezuty i wypluty przez imigrantke o imieniu Wan. A najlepiej o dodatkowe przedstawienie argumentow uzasadniajacych twierdzenie, ze malzenstwo i dzieci z imigrantka wiaza sie z wiekszymi ryzykami niz malzenstwo i dzieci z Polka. Co do ogolnego narzekania na instytucje malzenstwa, to nie odkrywajmy na nowo kola.
                                              ----------------------
                                              Wpadłem żeby Wam złożyc życzenia, a tu taka dyskusja. Nie wierz tym, którym sie nie udało. Jak chcesz ja miec, kochasz ją i chcesz z nia być, powinienes się z nią ożenić i zalegalizować pobyt, pracę itp. To nie jest Europejka z Unii, która ślubu nie potrzebuje, żeby tu mieszkać i pracować. Ona potrzebuje stabilizacji i bezpieczeństwa w dalekim kraju. Może Wam sie oczywiście nie udać, ale bez tego praktycznie nia ma szans. Postaw na miłość, bo bo bez niej życie jest g warte.
                                              Powodzenia i życzę Ci i Wam wszystkim Wesołych świąt i wszystkiego co najlepsze w Nowym Roku.
                                              M
                                              • aandzia43 Re: Kolejna aktualizacja 21.12.17, 16:08
                                                marek.zak1 napisał:
                                                >
                                                > Powodzenia i życzę Ci i Wam wszystkim Wesołych świąt i wszystkiego co najlepsz
                                                > e w Nowym Roku.

                                                Ooo, Marek :-) Wszystkeigo najlepszego również :-)
                                              • wont2 Re: Kolejna aktualizacja 21.12.17, 16:08
                                                marek.zak1 napisał:

                                                > Wpadłem żeby Wam złożyc życzenia, a tu taka dyskusja. Nie wierz tym, którym sie
                                                > nie udało. Jak chcesz ja miec, kochasz ją i chcesz z nia być, powinienes się z
                                                > nią ożenić i zalegalizować pobyt, pracę itp. To nie jest Europejka z Unii, któ
                                                > ra ślubu nie potrzebuje, żeby tu mieszkać i pracować. Ona potrzebuje stabiliza
                                                > cji i bezpieczeństwa w dalekim kraju. Może Wam sie oczywiście nie udać, ale bez
                                                > tego praktycznie nia ma szans. Postaw na miłość, bo bo bez niej życie jest g w
                                                > arte.
                                                > Powodzenia i życzę Ci i Wam wszystkim Wesołych świąt i wszystkiego co najlepsz
                                                > e w Nowym Roku.
                                                > M
                                                ------
                                                Dzieki. Wszystkiego najlepszego i wracaj niebawem tu gdzie twoje miejsce ;)
                                                • dinamokutaisi Re: Kolejna aktualizacja 21.12.17, 18:44
                                                  Jest Ekspertem Miłości i wróci kiedy prezentowane problemy uczuciowe przekroczą masę krytyczną, właściwie już w jednym wątku interwencja była nieodzowna.
                                              • proteinawy Re: Kolejna aktualizacja 21.12.17, 19:44
                                                > Jak chcesz ja miec, kochasz ją i chcesz z nia być, powinienes się z nią ożenić i zalegalizować pobyt, pracę itp. <

                                                Brakowało mi Twojego charakterystycznego stylu, przemyśleń i rad dla młodszych. Pisz, pisz.

                                                No i Wesołych Świat, Szczęśliwego Nowego Roku. Przekaz żonie i córkom.
                                              • mabelle2000 Re: Kolejna aktualizacja 21.12.17, 21:09
                                                marek.zak1 napisał:

                                                > Powodzenia i życzę Ci i Wam wszystkim Wesołych świąt i wszystkiego co najlepsz
                                                > e w Nowym Roku.
                                                > M

                                                Ja tez sie dolaczam do zyczen. Zeby bylo spokojnie, beztrosko i wsrod bliskich, zyczliwych ludzi.
                                                A Tobie Marek zeby sie sportowe urazy wyleczyly:-)
                                            • proteinawy Re: Kolejna aktualizacja 21.12.17, 19:26
                                              > Prosze o przyklad scenariusza, w ktorym jestem przezuty i wypluty przez imigrantke o imieniu Wan. <

                                              A po co? Sa dwa główne typy myślenia życzeniowego: „czy na pewno musze to robić?” (rzucanie nałogów, zmiana przyzwyczajeń, diety) i „chce to zrobic, jak silne sa dowody na to ze to zły pomysł” (ślub). Jestes w samym środku drugiego typu.

                                              Mam tu w Londynie parke Polak-Tajka - olejesz bo „dowód anegdotyczny”.

                                              Mam własne doświadczenie - olejesz bo „nieżyciowy fajtłapa”.

                                              Mogę nakopać statystyki, olejesz bo „uprzedzenia, stereotypy”.

                                              A co dopiero jezeli zacznę od trudnej do uchwycenia dynamiki wladzy (power dynamics) miedzy zblazowanym białaskiem i wschodniej piękności, której największy atut ma krótka datę przydatności.

                                              Jedyne co osiągnę to zaczopuje kanał komunikacji, bo odbierzesz moje krakanie jako sranie po Wan, albo po prostu brzydką zawiść.

                                              Wole nakupić pop-cornu i czekać na ciąg dalszy :) Jezeli moje krakanie sie sprawdzi, tracisz Ty, ja wzruszam ramionami. Jezeli nie - zyskujesz i Ty i ja (znaczy ze zycie jest piekne a ludzie dobrzy), wsadzam Twoja historie do woreczka z ciekawymi opowieściami i raczę nią młodzież.
                                              • kag73 Re: Kolejna aktualizacja 22.12.17, 01:45
                                                A po co? Sa dwa główne typy myślenia życzeniowego: „czy na pewno musze to robić?” (rzucanie nałogów, zmiana przyzwyczajeń, diety) i „chce to zrobic, jak silne sa dowody na to ze to zły pomysł” (ślub). Jestes w samym środku drugiego typu.

                                                No AMEN. Tak to mniej wiecej wyglada, niewiele da sie zrobic. Mimo wszysto czlowiekowi przychodzi do glowy zwrocenie komus uwagi co pokazuje praktyka i doswiadzenie i z czym sie warto/powinno liczyc, zeby nie byc zdziwionym albo bardzo rozczarowanym. Niemiej jaka jest alternatywa? I ile mamy czasu na dobre zycie?
                                                • proteinawy Re: Kolejna aktualizacja 22.12.17, 02:03
                                                  > Niemiej jaka jest alternatywa? I ile mamy czasu na dobre zycie?

                                                  W koncu większość jakos przędzie, z czego sporo jest całkiem zadowolonych. No i niewykluczone, ze Wont reanimuje forum przez opowieści dziwnej tresci. A jezeli nie i to sa autentyki i jezeli mu sie wszystko ułoży - to full Disney.
                                          • mabelle2000 Re: Kolejna aktualizacja 21.12.17, 15:50
                                            sabat3 napisał:

                                            > I litera prawa w praktyce mowi "on sie doklada i partycypuje". A co jesli ona n
                                            > ie partycypuje? ;)

                                            Jesli ona nie partycypuje, to on sklada o rozwod. Chyba ze sie dogadaja, ze ona wykonuje prace uslugowe na jego korzysc.
                                            Jesli on jest ojcem ich nieletnich dzieci, to placi za ich opieke i wychowanie. Placi czesc z tego do czego jako rodzic jest zobowiazany. Przy jej wiekszym wkladzie czasowym, niezbednym jesli dzieci sa male, on placi wiecej. Mnie sie to wydaje dosyc uczciwe, a Tobie?

                                            > Ale Wont jest tu na tyle dlugo, ze wie o co chodzi. Chyba ze zwyciezylo magiczn
                                            > e "nas to nie bedzie dotyczylo"...
                                            • proteinawy Re: Kolejna aktualizacja 21.12.17, 19:39
                                              > Jesli ona nie partycypuje, to on sklada o rozwod.

                                              Warto poszukać ile partycypowała ostatnia zona Johna Cleese i jaki jest efekt finansowy, kto płaci, ile i komu.
                                              • mabelle2000 Re: Kolejna aktualizacja 21.12.17, 21:03
                                                proteinawy napisał(a):

                                                > Warto poszukać ile partycypowała ostatnia zona Johna Cleese i jaki jest efekt f
                                                > inansowy, kto płaci, ile i komu.

                                                O intercyzie zapomnialam? :-)
                                                • proteinawy Re: Kolejna aktualizacja 21.12.17, 22:45
                                                  Mabelle, a tak zmieniając temat na Twoje wilki: czemu ważne jest dla Ciebie, zeby nie tylko byc w stadzie pierwsza ale jeszcze zeby reszta nie miała prawa do seksu / młodych? Tego nie mogę rozgryźć, to mi nie pasuje do Twoich pozostałych wpisów... Ewidentnie czegos nie łapie.
                                                  • hello-kitty2 Re: Kolejna aktualizacja 21.12.17, 23:26
                                                    Troche nie na temat ale ostatnio przygladalam genialnosci tej idei, a poniewaz mam umilowanie do struktury i hierarchi to zachwycil mnie ten obrazek.

                                                    www.wykop.pl/cdn/c3201142/comment_HCsC1tGSv5vbluaBz2GNHhTY4qh3Llyo.jpg
                                                  • mabelle2000 Re: Kolejna aktualizacja 22.12.17, 00:27
                                                    proteinawy napisał(a):

                                                    > Mabelle, a tak zmieniając temat na Twoje wilki: czemu ważne jest dla Ciebie, ze
                                                    > by nie tylko byc w stadzie pierwsza ale jeszcze zeby reszta nie miała prawa do
                                                    > seksu / młodych? Tego nie mogę rozgryźć, to mi nie pasuje do Twoich pozostałych
                                                    > wpisów... Ewidentnie czegos nie łapie.

                                                    Samica alfa w zasadzie nie jest pierwsza, ona stoi na czele stada razem z samcem alfa. Mozna wiec powiedziec, ze jest to funkcja przywodcza obsadzona podwojnie :-) Para alfa dzieli ze soba trzy zadania: zapewnienie pozywienia- polowanie, obrona watahy przed atakiem agresorow, dbanie o wspolprace i dobre relacje w stadzie. Ale dziela sie zgodnie, nie wchodzac sobie w parade i nie rywalizujac ze soba. Jesli jedno nie moze pelnic swoich funkcji, np samica rodzi i odchowuje mlode, to zastepuje ja samiec alfa. Jesli jego pokiereszuja na polowaniu, na nastepne lowy ona wyruszy na czele watahy. Potem wracaja do swoich funkcji.
                                                    Rzeczywiscie tylko para alfa moze przekazywac swoje geny. Ale za to w potomstwo inwestuje cale stado i cale stado sie nim opiekuje. Wilki wiedza, ze wychowanie nastepcow rowna sie przyszlosc stada. To jest priorytet.
                                                    Nie podejrzewaj mnie Proteinowy o zakusy eugeniczne, bo nie o to mi chodzilo:-)
                                                    Ale faktem jest, ze dzieki takiej organizacji spolecznej wilki przetrwaly setki lat walki z mysliwymi uzbrojonymi w bron palna. Wataha potrafi nie tylko zmienic szybko i sprawnie strategie i tereny polowan, ale rowniez nadzwyczaj jasno sie komunikuje, bez zaklocen w postaci sporow i niesnasek. To sa genialne zdolnosci przystosowawcze. No niestety, u ludzi jest troche inaczej.
                                                  • proteinawy Re: Kolejna aktualizacja 22.12.17, 01:56
                                                    > Nie podejrzewaj mnie Proteinowy o zakusy eugeniczne, bo nie o to mi chodzilo:-)

                                                    No wlasnie to drążę. Lybbla gada o bonobo - rozumiem o co mu chodzi. Promiskuityzm. Sprawdza mu sie. Gogol o lwach - gra z wysokim ryzykiem ale z wysoka wygrana: wielo-krycie. Sprawdzilo mu sie. Strzelam, ze tak z połowa pań postawiłaby złotego pingwina na piedestale. Monogamicznie, bardzo po równo i wszystko kreci sie wokol gniazda.

                                                    Ty na forum o braku seksu mówisz o jednych z niewielu ssaków, gdzie z prokreacji wyłączona jest większość osobników w zamian za sytość, bezpieczeństwo i lojalność. O_o.

                                                    Broniąc ludzi - mamy ze wszystkich zwierzaków najwieksza swobodę przeprogramowania strategii. Spokojnie mogliśmy robić tak jak wilki, wystarczyło znaleźć kilka(naście) mniszek i mnichów oraz basiora z wadera gotowa urodzić kilkanaście(...dziesiąt?) mlodych. A nie, wróć - nasz wielki łeb niweczy tą strategie, kazda ciąża (jedno nieporadne młode w miocie) to było kiedys niemałe ryzyko, nie mozna było sobie pozwolić na mniszki.

                                                    Żarty, żartami - nie naśmiewam sie z Twojej fascynacji wilkiem, świadczy o pewnym typie osobowości, ktory szanuje. Byłabyś pewnie cenna wspólniczka. Niemniej od najmłodszych lat startowałem z dołu, dla mnie system musi byc otwarty na zmiany, na parcie w górę.
                                                  • mabelle2000 Re: Kolejna aktualizacja 22.12.17, 08:41
                                                    proteinawy napisał(a):

                                                    > Ty na forum o braku seksu mówisz o jednych z niewielu ssaków, gdzie z prokreacj
                                                    > i wyłączona jest większość osobników w zamian za sytość, bezpieczeństwo i lojal
                                                    > ność. O_o.

                                                    Mnie nie chodzi o wylaczenie z rozrodu reszty stada, zreszta rokujace, mlode samce odlaczaja sie od watahy i zakladaja wlasna, tylko o przedkladanie celow dlugoterminowych nad krotkoterminowymi. Nazrec sie i poruchac- tak jest u ludzi. Ale pada przy tym wspolpraca, bo kazdy ciagnie do siebie. Przejmowanie obowiazkow mi sie podoba. Wymiennosc funkcji.


                                                    > Broniąc ludzi - mamy ze wszystkich zwierzaków najwieksza swobodę przeprogramowa
                                                    > nia strategii.

                                                    Ale rodzimy jedno, dlugo nieporadne mlode, po dlugim okresie ciazy, wiec nasze dzialania determinowane sa ta w sumie niska plodnoscia.

                                                    Spokojnie mogliśmy robić tak jak wilki, wystarczyło znaleźć kilk
                                                    > a(naście) mniszek i mnichów oraz basiora z wadera gotowa urodzić kilkanaście(..
                                                    > .dziesiąt?) mlodych. A nie, wróć - nasz wielki łeb niweczy tą strategie, kazda
                                                    > ciąża (jedno nieporadne młode w miocie) to było kiedys niemałe ryzyko, nie mozn
                                                    > a było sobie pozwolić na mniszki.

                                                    Sam widzisz, ze strategii rozrodu wilkow nie da sie przeniesc na grunt ludzki.

                                                    > Żarty, żartami - nie naśmiewam sie z Twojej fascynacji wilkiem, świadczy o pewn
                                                    > ym typie osobowości, ktory szanuje. Byłabyś pewnie cenna wspólniczka. Niemniej
                                                    > od najmłodszych lat startowałem z dołu, dla mnie system musi byc otwarty na zmi
                                                    > any, na parcie w górę.

                                                    Zdumiewasz mnie, przeciez wilki to modelowy wrecz gatunek, ktory jak zaden inny jest otwarty na zmiany, bo oprocz tego ze jest wytrwaly, to jeszcze szybko sie przystosowuje. Czlowiek juz dawno temu wypowiedzial wilkowi wojne, a mimo tego wilki przetrwaly, mimo ze ograniczono im tereny lowieckie i masowo zabijano. Strategia dobrego przywodcy jest zywa kopia dzialan samca alfa, ktory nie zdobywa posluszenstwa terrorem i agresja, ale oslabieniem oporu. W korpo szef tyran moze zmusic ludzi do pracy przez jakis czas, zerujac na tym, ze beda zapieprzac ponad sily, bo maja rodziny na utrzymaniu. Przyjmujac strategie wilka alfa taki szef pracowalby raczej nad tym aby zrozumiec motywy dzialania swoich pracownikow i przekonac ich do swoich wlasnych.
                                                  • sabat3 Re: Kolejna aktualizacja 22.12.17, 09:50
                                                    Nie masz racji, Mabelle. Problem naszego braku podporzadkowania wynika z samodzielnosci myslenia. Co do poruchania i nazarcia sie, to angelizujesz te wilki. Ich udomowiona wersja pt. pies ma dokladnie takie priorytety. Jeszcze bym dolaczyl - wysrac sie na srodku trawnika i przez godzine lizac jaja.
                                                    Jesli ktos ma instynkt stadny godny podziwu to sa to owady zyjace w gniazdach. Ssaki to blad w systemie. W naszych warunkach owady nie rozwinely inteligencji ze wzgledu na rozbudowany egzoszkielet. Wystarczyloby obnizyc grawitacje do 0,6 - 0,7g i podwyzszyc srednia temperature na Ziemi o jakies 5-10 stopni Celsjusza. Przekonalabys sie wtedy jak szybko ewoluuje inteligencja i jak wyglada w praktyce IQ bez emocji. Myslenie roju pozbawione indywidualizmu.
                                                  • mabelle2000 Re: Kolejna aktualizacja 22.12.17, 10:17
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > Nie masz racji, Mabelle. Problem naszego braku podporzadkowania wynika z samodz
                                                    > ielnosci myslenia.

                                                    Nie. Wynika z lenistwa i egoizmu. Dodatkowo wszechobecnie podkresla sie indywidualizm, ktory jako idea jest swietny, bo jest motorem wszelkiego rozwoju, ale rownoczesnie jest niszczacy dla zwiazkow. W zwiazku, czyli w grupie, aby ona przetrwala i miala sie dobrze, trzeba nagiac karku, ale to stoi w opozycji do indywidualizmu. Dobro zwiazku i wiez jako priorytet jest dokladnie przedkladaniem celow dlugoterminowych nad krotkoterminowymi.

                                                  • proteinawy Re: Kolejna aktualizacja 22.12.17, 10:28
                                                    > Nazrec sie i poruchac- tak jest u ludzi. <

                                                    No już nie przesadzaj. Popatrz: Sabat przestał żreć żeby wypięknieć - strategia długodystansowca.

                                                    > Zdumiewasz mnie, przeciez wilki to modelowy wrecz gatunek, ktory jak zaden inny jest otwarty na zmiany, bo oprocz tego ze jest wytrwaly, to jeszcze szybko sie przystosowuje. <

                                                    Mrówki tez, co nie znaczy ze chciałbym byc mrowa. No i czy mięsożerca moze sie az tak przystosować ?

                                                    > Czlowiek juz dawno temu wypowiedzial wilkowi wojne, a mimo tego wilki przetrwaly, mimo ze ograniczono im tereny lowieckie i masowo zabijano. <

                                                    Gdybyśmy wypowiedzieli temu gatunkowi wojnę - juz byłby historia. Wilk jest pod ochrona i afektem. Jest zwierzęciem pięknym i groźnym - lubimy takie maskotki. To co mowisz bardziej pasuje do szczura, bo szczur nie taki ładny.

                                                    > W korpo szef tyran moze zmusic ludzi do pracy przez jakis czas, zerujac na tym, ze beda zapieprzac ponad sily, bo maja rodziny na utrzymaniu. <

                                                    Karykatura. Teren mojej korporacji jest daleko przyjaźniejszy naturze (przynajmniej meskiej) niz teren domu. Jasne zasady, zakres pracy ktory sam sobie wyznaczasz, elastyczne godziny, szef-tyran nie przetrwałby tam jednego sprintu.

                                                    > Przyjmujac strategie wilka alfa taki szef pracowalby raczej nad tym aby zrozumiec motywy dzialania swoich pracownikow i przekonac ich do swoich wlasnych. <

                                                    No i dokładnie tak sie dzieje.

                                                    Chyba wiem o co Ci chodzi - możemy sie sami przeprogramować, zmienić swoje cele, zoptymalizować relacje z otoczeniem - i stad cele i ambicje przed ruchaniem, np „nieba bym jej przychylił” w ciągu godziny moga sie zmienić w „jak tu teraz sie cicho zmyć”.

                                                    Jako inteligentne zwierzaki od zawsze widzieliśmy to ze wielki mózg puszczony luzem skończy sie na „kazdy chce wydymac każdego w każdej sytuacji”. Stad mądrzejsi ludzie układali głupszym bajki, zeby ich, jak mowisz, przekonać do współpracy. Bajki odwiesilismy na kołek, wiec widzisz wiecej dookoła tego co Cie drażni: „tu, teraz, moje”.
                                                  • sabat3 Re: Kolejna aktualizacja 22.12.17, 10:37
                                                    O, tak! Szczury sa daleko bardziej fascynujace. Niezlomna potega ewolucji manifestuje sie w tym gatunku o wiele mocniej niz w wilkach. Szczury, karaluchy i ludzie to liderzy ewolucyjnego wyscigu.
                                                  • aandzia43 Re: Kolejna aktualizacja 22.12.17, 21:03
                                                    proteinawy

                                                    > Broniąc ludzi - mamy ze wszystkich zwierzaków najwieksza swobodę przeprogramowa
                                                    > nia strategii. Spokojnie mogliśmy robić tak jak wilki, wystarczyło znaleźć kilk
                                                    > a(naście) mniszek i mnichów oraz basiora z wadera gotowa urodzić kilkanaście(..
                                                    > .dziesiąt?) mlodych. A nie, wróć - nasz wielki łeb niweczy tą strategie, kazda
                                                    > ciąża (jedno nieporadne młode w miocie) to było kiedys niemałe ryzyko, nie mozn
                                                    > a było sobie pozwolić na mniszki.


                                                    Strategia wilków jest jak najbardziej obecna w życiu społecznym ludzi. Nie dla.wszystkich dzieci wystarczało posagu/wiana, staropanieństwo i starokawalerstwo z.przyczyn innych niż ułomność to nie jest wytwór tego zgniłego XX wieku. Dziewczęta bez posagu niańczyły dzieci starszego rodzeństwa dla którego starczyło zasobów - inwestowały w swoje geny. Chłopcy nie wytrzymywali nerwowo i odchodzili z domu na niepewny los. Poza tym popularny w kulturze europejskiej (nie.wiem jak gdzie indziej) zwyczaj pozostawiania w domu i nie wydawania za mąż najmłodszej córki, żeby starzy rodzice mieli opiekę. A jak zejdą starzy to do niańczenia dzieci rodzeństwa marsz. Inna strategia zapewnianiająca maksymalizację sukcesu Rodziny czyli genów: umieszczanie w strukturach hierarchii religijnych młodszych dzieci. Brat/wuj/itd. biskup czy ciotka ksieni albo w wersji dla ubogich ksiądz czy mniszka, to nieodzdzowny dla szanujacej się.wpływowej rodziny element. Rozmnażać się sam/sama nie.muszą, a swoje geny wspierają.
                                                    Mozna by podciągnąc pod tę strategię sprzedawanie chłopców na eunuchów w Chinach czy arabiach różnych. Dobrze ustawiony eunuch to wsparcie i droga do dobrobytu całej rodziny. Jesteśmy również wilkami ;-)
                                                  • proteinawy Re: Kolejna aktualizacja 22.12.17, 21:12
                                                    > Strategia wilków jest jak najbardziej obecna w życiu społecznym ludzi. <

                                                    Racja, moze nie w takim „czystym” znaczeniu jak Mabelle to opisuje - ale zgadzam sie. Kastracja, celibat, (moze nawet menopauza?) pozwala sie bardziej poświecić interesom klanu.
                                                  • aandzia43 Re: Kolejna aktualizacja 22.12.17, 21:31
                                                    proteinawy napisał(a):

                                                    > > Strategia wilków jest jak najbardziej obecna w życiu społecznym ludzi. &#
                                                    > 60;
                                                    >
                                                    > Racja, moze nie w takim „czystym” znaczeniu jak Mabelle to opisuje - ale zgadza
                                                    > m sie. Kastracja, celibat, (moze nawet menopauza?) pozwala sie bardziej poświec
                                                    > ić interesom klanu.

                                                    Wilki najczęściej zagryzają szczenięta wilczyc które się "puściły" zamiast grzecznie pilnować szczeniąt samicy alfa. Co ludzie robią z nieslubnymi dziećmi nie muszę przypominać.
                                                    Menopauza jest po to by kobieta nie musiała rodzić do końca swych dni i eksploatować już wyeksploatowany wiekiem i rodzeniem organizm, żeby zdążyła tym samym przed śmiercią odchować najmłodsze dzieci. Mówi się też że wkład babć w sukces reprodukcyjny córek jest nie do przecenienia. Córek w społecznościach zbieracko-łowieckich
                                                  • sabat3 Re: Kolejna aktualizacja 22.12.17, 22:33
                                                    aandzia43 napisała:
                                                    > Wilki najczęściej zagryzają szczenięta wilczyc które się "puściły" zamiast grze
                                                    > cznie pilnować szczeniąt samicy alfa.

                                                    "Wilki" to bardzo ogólne określenie. Pewnie jest jakaś prawidłowość? Podpowie ktoś?
                                                    Szczerze mówiąc nie znam zwyczajów panujących w stadzie wilków, więc strzelam od czapy - robi to samica alfa?
                                                    Wydaje mi się, że to rozwiązanie najbliższe "bezwzględnej logice natury"...
                                                  • aandzia43 Re: Kolejna aktualizacja 22.12.17, 22:59
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > aandzia43 napisała:
                                                    > > Wilki najczęściej zagryzają szczenięta wilczyc które się "puściły" zamias
                                                    > t grze
                                                    > > cznie pilnować szczeniąt samicy alfa.
                                                    >
                                                    > "Wilki" to bardzo ogólne określenie. Pewnie jest jakaś prawidłowość? Podpowie k
                                                    > toś?
                                                    > Szczerze mówiąc nie znam zwyczajów panujących w stadzie wilków, więc strzelam o
                                                    > d czapy - robi to samica alfa?
                                                    > Wydaje mi się, że to rozwiązanie najbliższe "bezwzględnej logice natury"...


                                                    Nie zgłębiałam tematu, pewnie masz rację. Kiedyś oglądałam film - szczenięta podrzędnej samicy zostały pozostawione szczeniętom alfy do "zabawy" i całe stado pilnowało by matka nie mogła pomóc dzieciom.
                                                  • aandzia43 Re: Kolejna aktualizacja 22.12.17, 23:15

                                                    > Nie zgłębiałam tematu, pewnie masz rację. Kiedyś oglądałam film - szczenięta po
                                                    > drzędnej samicy zostały pozostawione szczeniętom alfy do "zabawy" i całe stado
                                                    > pilnowało by matka nie mogła pomóc dzieciom.

                                                    Surykatki mają podobnie jak wilki, ale nie zawsze zabijają młode innych samic. Może wilki też nie zawsze.
                                                  • sabat3 Re: Kolejna aktualizacja 22.12.17, 23:20
                                                    aandzia43 napisała:
                                                    > Nie zgłębiałam tematu, pewnie masz rację. Kiedyś oglądałam film - szczenięta po
                                                    > drzędnej samicy zostały pozostawione szczeniętom alfy do "zabawy" i całe stado
                                                    > pilnowało by matka nie mogła pomóc dzieciom.

                                                    Fascynujące te wilki. Nic dziwnego, że pana z wąsikiem też kręciły jak cholera...
                                                  • proteinawy Re: Kolejna aktualizacja 23.12.17, 01:13
                                                    > Fascynujące te wilki. Nic dziwnego, że pana z wąsikiem też kręciły jak cholera... <

                                                    S.Dali? ;)

                                                    Mi sie rykoszetem przypomniało czemu poezja Marka mi sie wydaje surrealistyczna:

                                                    en.m.wikipedia.org/wiki/The_Great_Masturbator
                                                  • proteinawy Re: Kolejna aktualizacja 23.12.17, 00:51
                                                    > "Wilki" to bardzo ogólne określenie. Pewnie jest jakaś prawidłowość? Podpowie ktoś? <

                                                    Niezależnie jak jest u ktorych wilków mozna chyba zaryzykować, tam gdzie adaptacja tam tez i rebelia. Dwie strony tego samego medalu: kreatywności. A gdzie rebelia musi byc jakiś mechanizm jej ukracania. Urqu wklejal zwyczaje hien, jednego z niewielu (jedynego?) zwierza poza człowiekiem torturującego dysydentów jako przestrogę dla konformistów.
                                                  • sabat3 Re: Kolejna aktualizacja 23.12.17, 01:23
                                                    proteinawy napisał(a):
                                                    > Niezależnie jak jest u ktorych wilków mozna chyba zaryzykować, tam gdzie adapta
                                                    > cja tam tez i rebelia. Dwie strony tego samego medalu: kreatywności. A gdzie re
                                                    > belia musi byc jakiś mechanizm jej ukracania. Urqu wklejal zwyczaje hien, jedne
                                                    > go z niewielu (jedynego?) zwierza poza człowiekiem torturującego dysydentów jak
                                                    > o przestrogę dla konformistów.

                                                    proteinawy napisał(a):
                                                    > Niezależnie jak jest u ktorych wilków mozna chyba zaryzykować, tam gdzie adapta
                                                    > cja tam tez i rebelia. Dwie strony tego samego medalu: kreatywności. A gdzie re
                                                    > belia musi byc jakiś mechanizm jej ukracania. Urqu wklejal zwyczaje hien, jedne
                                                    > go z niewielu (jedynego?) zwierza poza człowiekiem torturującego dysydentów jak
                                                    > o przestrogę dla konformistów.

                                                    wolffacts.org/wolf-pack-hierarchy.html
                                                    "Living in f a m i l y groups"
                                                    "In general, these members are actually the o f f s p r i n g of the Alpha male or Alpha pair"

                                                    To jest rodzina. Tata, Mama i dzieci ;)
                                  • kag73 Re: Kolejna aktualizacja 21.12.17, 15:38
                                    No coz, proteinawy, wszystko ladnie wyluszczyles, ale pojawia sie pytanie: jaka aternatywe ma Wont jezeli chce byc z Wan? I nie chce zwiazku na odleglosc i widywac sie raz na pare miesiecy? Bo o to tutaj chodzi. Co ma do stracenia, co ryzykuje a co ewentualnie zyskuje? I czy warto?
                                    Moim zdaniem warto, bo co przezyl to jego, nikt mu nie zabierze a zycie nie trwa wiecznie. Za chwile nie bedzie mogl nie tylko bzykac ale moze i jezcze wiele innych rzeczy, kto to wie. I pytanie: kto tam jest jeszcze, jakie ma alternatywy i jakie maja szanse sie pojawiac? Slub da wontowi przywilej fizycznego bycia i zycia z babka, ktora mu sie podoba i ktora jest oczarowany. No risk no fun.
                                    Mozna mu odradzac slub, pytanie co mu pozostanie? Hmm a zatem nawet jezeli Wont wezmie z nia slub powinien byc swiadomy, ze moze sie jednak nie udac, ze bedzie rozczarowany ale ma prawo wierzyc, ze jednak sie uda. Zreszta za pare miesiecy, wont, moga Ci jednak opasc emocje i bedziesz widzial sprawe inaczej. Trzeba tez byc swiadomym, ze ludzie potrafia "grac", do czasu, wiadomo, byle nie za dlugo, zeby zwiekszyc swoje szanse i cos zyskac. Zdarzyc moze sie wszystko.
                                    Kto nie kombinuje w Rawiczu nie siedzi :)
                                    • proteinawy Re: Kolejna aktualizacja 21.12.17, 19:35
                                      > Kto nie kombinuje w Rawiczu nie siedzi :)

                                      Ano. Ja siedzę.

                                      Wontowi nie odradzam, ma swoje lata, zrobi co chce. Kieruje mną tylko obywatelski obowiązek skontrowania rzeczy mało realistycznych na publicznym forum :)
                                • kag73 Re: Kolejna aktualizacja 21.12.17, 15:13
                                  "Panowie, zebym was dobrze zrozumial. Prosze o odpowiedz na pytanie - czym konkretnie ryzykowalbym wziawszy ewentualny slub. Pieniedzmi? Jakimi pieniedzmi? Majatek, ktory obecnie posiadam (niewielki majatek i tym bardziej dla mnie w zwiazku z tym cenny) stanowi i zawsze stanowic bedzie moj oddzielny majatek. Ewentualny spadek/spadki tez. No czym konkretnie ryzykuje? W jaki sposob moge zostac przezuty i wypluty? Bo moze rzeczywiscie czegos nie dostrzegam i moje podejscie do tego tematu w kategoriach po prostu przygody i cieszenia sie chwila jest naiwne? :)"

                                  Ja tam nie widze tego tak dramatycznie. Zawszem jakby co, mozna sie rozstac albo rozejsc, dotyczy obu stron. A rozczarowanie i bol serca niczym sie nie rozni od sytuacji kiedy slubu by nie bylo. Sparwa natomiast nieco sie zmienia i komplikjue jak pojawia sie dziecko. Wtedy przede wszystkim ze wzgledow emocjonalnych trudniej zamknac drzwi z drugiej strony, bo ryzykuje sie, ze sie dziecka nie zobaczy, straci staly kontakt z nim itd. Ale pojawiaja sie mysli, ze dla dziecka i pelnej rodziny itd itd.
                                  • kag73 Re: Kolejna aktualizacja 21.12.17, 15:20
                                    Teraz przypomina mi sie historia jednego kumpla Niemca. Pojechal do Chin, poznal laske, bardzo atrakcyjna. Pobyl pare dobrych tygodni, wyjechal z nia do Tajnadii, tu i tam. W koncu sie ozenil i przywiozl do Niemiec. Po 7 miesiacach laska znalazla innego i poszla w dluga :( No i my do niego, co by nie dramatyzowac. "hej, to sie nazywa: ten przeklety siodmy rok a nie siodmy miesiac". No coz przezyl. Takie jest zycie. No ale i tak probowac mozna albo warto.
                              • lybbla Re: Kolejna aktualizacja 21.12.17, 11:12
                                sabat3 napisał:

                                > A ja zaczynam sie zastanawiac, czy bardziej nie powinienem wspolodczuwac/kibico
                                > wac rezolutnej i zdeterminowanej Wan. Ostatecznie "nasi" jezdza tam od dawna, e
                                > ksploatuja tych ludzi w sposob okrutny i bezwstydny. Dlaczego Wont nie mialby u
                                > ratowac jednej azjatyckiej duszyczki drzwiami do europejskiej emigracji? Ona zr
                                > obi z tym co chce. Widac, ze bardzo jej zalezy. To zawsze jakas sprawiedliwosc,
                                > szczegolnie gdy w pokoju hotelowym obok jakis grubas z niemiec gwalci nieletni
                                > a prostytutke.

                                A ja stanąłbym w obronie murzynów tak bezwstydnie eksploatowanych przez Polki i tak bezwzględnie poniżanych przez Kombiego.
                                • sabat3 Re: Kolejna aktualizacja 21.12.17, 11:19
                                  lybbla napisał:
                                  > A ja stanąłbym w obronie murzynów tak bezwstydnie eksploatowanych przez Polki i
                                  > tak bezwzględnie poniżanych przez Kombiego.

                                  Murzyni robia to dla przyjemnosci i nikt ich do tego nie zmusza.
                                  • proteinawy Re: Kolejna aktualizacja 21.12.17, 11:28
                                    > Murzyni robia to dla przyjemnosci i nikt ich do tego nie zmusza.

                                    Wont zmusza Wan???
                                    • sabat3 Re: Kolejna aktualizacja 21.12.17, 11:40
                                      proteinawy napisał(a):
                                      > Wont zmusza Wan???

                                      Rany, mowilem ogolnie. Skoro wiekszosc jezdzi bzykac prostytutki, to facet pomagajacy zwyczajnej dziewczynie sie stamtad wyrwac jest czyms w rodzaju przeciwwagi.
                                      • mabelle2000 Re: Kolejna aktualizacja 21.12.17, 11:59
                                        sabat3 napisal

                                        > Rany, mowilem ogolnie. Skoro wiekszosc jezdzi bzykac prostytutki, to facet poma
                                        > gajacy zwyczajnej dziewczynie sie stamtad wyrwac jest czyms w rodzaju przeciwwa
                                        > gi.

                                        Przeciwwaga byloby gdyby robil to pro publico bono, gdyby sam przy tym nie chcial kutasa moczyc.
                                        • sabat3 Re: Kolejna aktualizacja 21.12.17, 12:05
                                          mabelle2000 napisała:
                                          > Przeciwwaga byloby gdyby robil to pro publico bono, gdyby sam przy tym nie chci
                                          > al kutasa moczyc.

                                          Moze nie jest to tak chalebne jak pomoc, ktora kiedys mi bezinteresownie zaoferowalas, ale na tle uczynkow innych reprezentantow Europy w tamtych rejonach prezentuje sie calkiem fajnie.
                                  • lybbla Re: Kolejna aktualizacja 21.12.17, 16:06
                                    sabat3 napisał:

                                    > lybbla napisał:
                                    > > A ja stanąłbym w obronie murzynów tak bezwstydnie eksploatowanych przez P
                                    > olki i
                                    > > tak bezwzględnie poniżanych przez Kombiego.
                                    >
                                    > Murzyni robia to dla przyjemnosci i nikt ich do tego nie zmusza.

                                    A Wont kogoś zmusza? A może twierdzisz, że dziewczę nie ma przyjemności i tylko udaje?
                                    • mabelle2000 Re: Kolejna aktualizacja 21.12.17, 16:32
                                      lybbla napisał:

                                      > A Wont kogoś zmusza?

                                      Oczywiscie ze nie. To jest uczciwa transakcja.

                                      A może twierdzisz, że dziewczę nie ma przyjemności i tylko
                                      > udaje?

                                      Moj kolega, ktory ma dobre i naiwne serduszko wierzy, ze jak facet spelni marzenia kobiety ( wlasny dom, piekny samochod, stadnina koni, podroze, niepotrzebne skreslic, potrzebne dodac) to jej sie automatycznie cipka zwilza. Litosciwie nie wyprowadzam go z bledu.
                    • hello-kitty2 Re: Kolejna aktualizacja 20.12.17, 21:21
                      wont2 napisał:

                      A kitty? Przecie
                      > z ona szanuje bardziej mopa niz swojego wspolokatora, ktory dal jej przeciez da
                      > ch nad glowa, zaplodnil, kase na studia et cetera et cetera.

                      Dal mi kase na studia ;-) Chyba pozyczyl. Malo tu sie napisalam o tym ale widze, ze Ty wiesz lepiej. O wdziecznosci, ze dal mi dziecko i o wdziecznosci jakim jest dla niego ojcem i jaka ma przez to pozycje w domu tez sie juz nie bede powtarzac, bo znowu wiesz lepiej.

                      A teraz zrob to wszystko lepiej z Wan. Pokaz nam jak sie to robi, jak sie osiaga sukces w nauce jezyka, jak sie konczy studia za granica, robi kariere na obczyznie, wychowujac samodzielnie dzieci pracujac na pelny etat w swoim zawodzie i nie za grosze, prosze...poobserwujemy, moze sie czegos nauczymy.
      • gogol77 Re: Kolejna aktualizacja 19.12.17, 20:46
        wont2 napisał:
        >... No i teraz, jak siedzimy sobie na przykład w jakiejś knajpie i jak sobie patrzę na Wan, potem na turystki, potem na Wan, potem na turystki to się zastanawiam - jak się to może komuś w ogóle podobać? Jakieś to takie duże i głośne>

        Ten fragment Woncie jest książkowym dowodem na to, że jesteś zakochany. Ja to brałem kilka razy w życiu! Gdy nam pada na głowę - inne stają się jakieś takie mało pociągające. I nie chodzi tylko o.... gabaryty. Ale to też!!!
        I to też brałem!!!.
        Gdy Taka Jedna (małogabarytowa - więc ja jej często mówię, że małe to są takie poręczne) - odstawiła mnie od cipki biorąc ślub z takim dupkiem - po kilku miesiącach żałoby, w trakcie załatwiania nagrobka dla pradziadka - szefowa firmy od nagrobków (atrakcyjna, zgrabna ale duża kobita - kawał baby) wysłała sygnał że jakby co to ona nie jest na nie. Skończyło się w motelu kompletną kompromitacją. Dobrze, że był straszny upał a tam nie było klimatyzacji, więc było na co zwalić. A ona była po prostu za duża!!! No ale główną przyczyną to było to, że TJ mi wcale z głowy nie wywietrzała.
        Aandziu, Sabacie, ale milutko połaskotaliście moją próżność!
        • gogol77 Re: Kolejna aktualizacja 19.12.17, 21:18
          gogol77 napisał:
          >... więc ja jej często mówię, że małe to są takie poręczne >

          Woncie, nie roszczę sobie praw autorskich do ww. tekstu. Jak się będziesz chciał przypodobać Wan to jej tak powiedz. Najwłaściwsze będzie chyba: handy
          -
          Jestem mentalnym więźniem swojego przypadkowego sukcesu (copyright by kitty)
          • sabat3 Re: Kolejna aktualizacja 19.12.17, 21:26
            Kiedys poczynilem obserwacje, ze wiekszosc znanych mi filigranowych kobietek jest strasznie pobudliwa seksualnie. To moze byc jakas luzna, ale zauwazalna tendencja. Przy okazji - ten typ dziewczyny jest pelen energii i zywiolowosci w poruszaniu sie. Stawiam na jakis background hormonalny...
            • mimfa Re: Kolejna aktualizacja 20.12.17, 08:16
              sabat3 napisał:

              > Kiedys poczynilem obserwacje, ze wiekszosc znanych mi filigranowych kobietek je
              > st strasznie pobudliwa seksualnie. To moze byc jakas luzna, ale zauwazalna tend
              > encja. Przy okazji - ten typ dziewczyny jest pelen energii i zywiolowosci w por
              > uszaniu sie. Stawiam na jakis background hormonalny...

              Może są bardziej ruchawe dla chłopów ok 190 cm, bo poruszają się w tempie mniejszych mężczyzn?? ;). Może ruszają się szybciej bo prawie każdy może zobaczyć ich łupież? A tak serio- to raczej bzdura.
              • sabat3 Re: Kolejna aktualizacja 20.12.17, 08:39
                mimfa napisała:
                > Może ruszają się szybciej bo prawie każdy może zobaczyć ic
                > h łupież?

                Rofl :)
                Rzadko spotykam tego typu humor u kobiety, riskepta ;)

                > A tak serio- to raczej bzdura.

                Jak niemal kazda obserwacja nie potwierdzona statystyka :) Myslenie magiczne. Wiem. Ale obserwacja poczyniona, nie upieram sie, ze zgodna ze stanem faktycznym.
                Uzasadnienie mogloby tez byc inne - dla nieduzych kobiet mezczyzni sa relatywnie "wieksi" niz dla wysokich kolezanek. Jak dziewczyna jest "zyrafa", ktora ma 185+ wzrostu, to zyje w swiecie mezczyzn kurdupli, a przeciez z takimi karlami nie bedzie sypiac. Pustynia bez mezczyzn.
                Dla malej dziewuszki, ktora ma 155+ wzrostu, swiat sklada sie z duzych samcow, ktorzy latwiej podniecaja seksualnie. Pelno seksownych facetow, na ktorych mozna zawiesic oko.
                • mimfa Re: Kolejna aktualizacja 20.12.17, 09:24
                  sabat3 napisał:


                  > Uzasadnienie mogloby tez byc inne - dla nieduzych kobiet mezczyzni sa relatywni
                  > e "wieksi" niz dla wysokich kolezanek. Jak dziewczyna jest "zyrafa", ktora ma 1
                  > 85+ wzrostu, to zyje w swiecie mezczyzn kurdupli, a przeciez z takimi karlami n
                  > ie bedzie sypiac. Pustynia bez mezczyzn.
                  > Dla malej dziewuszki, ktora ma 155+ wzrostu, swiat sklada sie z duzych samcow,
                  > ktorzy latwiej podniecaja seksualnie. Pelno seksownych facetow, na ktorych mozn
                  > a zawiesic oko.
                  Najlepiej mają średniaki. Ja mam 165 cm ( no dobra 164 cm) i jestem najniższa w rodzinie - mam na myśli kobiety. Lata całe wmawiano mi ( jestem też najmłodsza więc mądrości siostrzane spijałam), że królewicz ma być wysoki i tacy byli. Całowanie się na palcach. W końcu zauroczył mnie taki mniej więcej mojego wzrostu ( pewnie ciut wyższy, ale już nie kiedy ja na obcasie) i ja do całowania na tych palcach i .... no jaka ulga, już nie trzeba, można sobie przylgnąć i wszystko jest na odpowiednim poziomie. Także z tymi wysokimi to też różnie bywa, a małe kobiety prawie zawsze całują się na palcach.
                  • mabelle2000 Re: Kolejna aktualizacja 20.12.17, 10:05
                    mimfa napisała:

                    > Także z tymi wysokimi to też różnie bywa, a mał
                    > e kobiety prawie zawsze całują się na palcach.
                    >

                    Calowanie jak calowanie. Przy duzej roznicy wzrostu niestety, niestety ruchanie na stojaco jest troche utrudnione.
                    • gogol77 Re: Kolejna aktualizacja 20.12.17, 12:24
                      mabelle2000 napisała:
                      > Calowanie jak calowanie. Przy duzej roznicy wzrostu niestety, niestety ruchanie na stojaco jest troche utrudnione>

                      Próbuj na schodach
                  • sabat3 Re: Kolejna aktualizacja 20.12.17, 10:52
                    mimfa napisała:

                    > Także z tymi wysokimi to też różnie bywa, a mał
                    > e kobiety prawie zawsze całują się na palcach.

                    To jeszcze zależy CO całują :)
                    • dinamokutaisi Re: Kolejna aktualizacja 20.12.17, 10:58
                      Mnie to bardziej duże dziewczyny kręciły, kiedyś taka babka ze stowarzyszenia ludzi wysokich by mnie schrupała, ale na zlocie poznała Holendra 200cm wzrostu, ona miała ponad 185 - granica przyjęcia do stowarzyszenia dla kobiet:)
                      • sabat3 Re: Kolejna aktualizacja 20.12.17, 11:04
                        dinamokutaisi napisał(a):
                        > Mnie to bardziej duże dziewczyny kręciły, kiedyś taka babka ze stowarzyszenia l
                        > udzi wysokich by mnie schrupała, ale na zlocie poznała Holendra 200cm wzrostu,
                        > ona miała ponad 185 - granica przyjęcia do stowarzyszenia dla kobiet:)

                        Wysokie są fajne, owszem. Miałem na myśli raczej to, jacy mężczyźni podobają się takim kobietom, a nie jakim mężczyznom podobają się one ;)
                        • dinamokutaisi Re: Kolejna aktualizacja 20.12.17, 17:37
                          Moc feromonów jest powszechnie znana i uznana. Prawdopodobnie ludzie najczęściej dobierają się w pary ze względu na subtelny, praktycznie niewyczuwalny zapach feromonów i nie zdają sobie z tego sprawy. A jest to bardzo ważny, wręcz decydujący mechanizm dobrego fizycznego doboru dwojga ludzi, którego nie wyłączy zapach nawet najmocniejszych perfum. Gdy ta druga osoba komuś „źle pachnie”, to nie ma mowy ani o dobrym związku, ani o dobrym seksie. Atrakcyjne feromony w związkach heteroseksualnych mogą wskazywać na optymalną konfigurację genotypów obojga partnerów. I tak właśnie stało się w grudniu w Tajlandii...
                          • dinamokutaisi Re: Kolejna aktualizacja 21.12.17, 01:31
                            Ale niedobrze że, jak pisze Wont, Wan nie garnie się do romantycznej erotyki, imho wyraźne czerwone światło... Czerwona flaga na maszcie chyba. Stickman dossier!
      • mimfa Re: Kolejna aktualizacja 20.12.17, 08:43
        wont2 napisał:


        >
        > Przechodząc od przebiegu do skutków eksperymentu w telegraficznym skrócie:
        > Laska odwiedzi mnie w Polsce na trzy miesiące, prawdopodobnie od maja do lipca.
        > No i moja ogólna wizja jest taka, że jeśli po tych trzech miesiącach wszystko
        > będzie chociaż w połowie tak fajne jak teraz, to się z nią ze względów wizowych
        > żenię. A potem, wiadomo, jeśli dalej będzie fajnie - dziecko/dzieci, nauka taj
        > skiego i za 10-15 lat, jak finanse pozwolą przeprowadzka.

        Jezuuu, co by na to Charlie Harper powiedział. Przynajmniej dowiedz się jak jest po tajsku " zejdź z moich włosów".
    • yoric Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 22.12.17, 11:59
      Tylko przejrzałem po wierzchu, bo jestem przelotem - generalnie nie mam czasu na nic ostatnio.
      Z Rosjanką się rozstaliśmy, od niedawna jestem mężem, a moja żona jest ze środkowej Ukrainy - póki co jest fajnie, a potem zobaczymy. Na wschodzie/południu Ukrainy jest sporo dziewczyn z 'południową' urodą, więc Kutuzov polecam rozpoznać ten kierunek :). Co do znajomości polskiego, to tego języka tam nikt nie zna (no może w zachodniej, ale tam dawno nie byłem). Natomiast wszyscy znają rosyjski. Tak na oko to jest duża różnica między wschodem a zachodem Ukrainy (stereotyp, ale mający podłoże w rzeczywistości) i mentalnie nam bliżej do tej zachodniej, co warto wziąć pod uwagę, bo różnice kulturowe jednak na dłuższą metę są destabilizujące.

      Co do dziewczyn z Tajlandii i Filipin to znam ludzi (naukowców) ze Szwecji, którzy mają stamtąd żony i bardzo sobie chwalą, ale trudno powiedzieć, czy to reguła.
      • kag73 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 22.12.17, 16:04
        "... od niedawna jestem mężem, a moja żona jest ze środkowej Ukrainy - póki co jest fajnie, a potem zobaczymy.
        Tak na oko to jest duża różnica między wschodem a zachodem Ukrainy (stereotyp, ale mający podłoże w rzeczywistości) i mentalnie nam bliżej do tej zachodniej, co warto wziąć pod uwagę, bo różnice kulturowe jednak na dłuższą metę są destabilizujące."

        A to wszystkiego Najlepszego na nowej drodze...i tak dalej. Oby Wam sie dobrze dzialo! Czekamy na potomstwo :)
        Niemniej jakie tam roznice kulutrowe ze Slowianaka? Przeciez Ruskie i Ukraincy to nasze ludzie. Nie da sie w ogole porownywac z Azja, Ameryka Poludniowa czy Afryka. Wszystko co w Europie to jakby nie bylo kraje zenitu, tu nie ma wielkich roznic.
        • hello-kitty2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 22.12.17, 16:28
          kag73 napisała:

          > A to wszystkiego Najlepszego na nowej drodze...i tak dalej. Oby Wam sie dobrze
          > dzialo! Czekamy na potomstwo :)
          > Niemniej jakie tam roznice kulutrowe ze Slowianaka? Przeciez Ruskie i Ukraincy
          > to nasze ludzie. Nie da sie w ogole porownywac z Azja, Ameryka Poludniowa czy A
          > fryka. Wszystko co w Europie to jakby nie bylo kraje zenitu, tu nie ma wielkich
          > roznic.

          Oczywiscie no i Rosjanki, Ukrainki najpiekniejsze w Europie, przepiekne, sama sledze z pare w mwdiach spolecznosciowych. Duzo szczescia, seksu i obfitosci w Nowym Roku i dalej. Wpadnij czasem z ciekawostkami z zycia z Urainka. Urqu tez reklamowal panie ze wschodu.
          • kag73 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 22.12.17, 16:43
            "Oczywiscie no i Rosjanki, Ukrainki najpiekniejsze w Europie, przepiekne, sama sledze z pare w mwdiach spolecznosciowych."

            Tak, zachodniacy zaliczaja do tego grona tez Polki :) Sami Rosjanie tez mowia o kobietach ze wschodniej Europy.
            Ale tu sie dowiedzialam od moich rosyjskich przyjaciol, ze np. babki w Moskwie to bardzo drogie kobiety, wiec trza to wziac pod uwage i moze lepiej szukac gdzies indziej. No chyba, ze ma sie duuzo piniendzy i chce je wydawac to owszem :)



      • aandzia43 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 22.12.17, 16:36
        yoric napisał:

        > Tylko przejrzałem po wierzchu, bo jestem przelotem - generalnie nie mam czasu n
        > a nic ostatnio.
        > Z Rosjanką się rozstaliśmy, od niedawna jestem mężem, a moja żona jest ze środk
        > owej Ukrainy - póki co jest fajnie, a potem zobaczymy.

        Yoric się.ożenił, Yoric się ożenił, tralalala! :-D Wsiewo charosziewo :-)
        • hello-kitty2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 22.12.17, 17:07
          aandzia43 napisała:

          > Yoric się.ożenił, Yoric się ożenił, tralalala! :-D Wsiewo charosziewo :-)

          Psiejsko czarodziejsko, magia Swiat ;) Mowil przeciez, zawsze utrzymywal, ze chce sie zwiazac na dobre i miec dzieci. Najwyzszy czas. Ciekawe o ile zona mlodsza, tak w temacie watku? Polkom to juz niebawem tylko murzyni i zachodniacy zostana ;)
          • sabat3 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 22.12.17, 17:25
            hello-kitty2 napisała:
            > Psiejsko czarodziejsko, magia Swiat ;) Mowil przeciez, zawsze utrzymywal, ze ch
            > ce sie zwiazac na dobre i miec dzieci. Najwyzszy czas. Ciekawe o ile zona mlods
            > za, tak w temacie watku? Polkom to juz niebawem tylko murzyni i zachodniacy zos
            > tana ;)

            Yoric przyniosl nam pod choinke bombke... Atomowa ;)
            Co do murzynow, to ja sie bardziej dziwie kolegom, czemu sie za murzynki nie biora :) W koncu roznica sily nabywczej najwieksza, a w lozku... no nie wiem, ale o black magic woman juz piosenki spiewali ;)
            Zeby byla jasnosc - absolutnie nie zartuje.
            • kag73 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 22.12.17, 17:37
              "Co do murzynow, to ja sie bardziej dziwie kolegom, czemu sie za murzynki nie biora :) W koncu roznica sily nabywczej najwieksza, a w lozku... no nie wiem, ale o black magic woman juz piosenki spiewali ;)
              Zeby byla jasnosc - absolutnie nie zartuje."

              Bo sa rasistami :) Bo Afryka dzika jeszcze dalej i inaczej? Bo boja sie konkurowac z innymi murzynami, bo czesto wielkosciowo kutasowo nie daliby rady sprostac. Wiec w porownaniu wypadli by no...krocitko i malutko, bladawo :) Popadaja w kompleksy i zly humor jak tylko widza pornole z Murzynami wiec jak tu startowac do zywej kobity?
              Niemniej oczywiscie sa biali mezczyzni na tym swiecie sypiajacy i zwiazani z czarnym kobietami, owszem sa. Nie wiem zreszta co masz na mysli piszac "murzynki"? Rase, kolor skory czy pochodzenie? Bo wiesz rowniez wsrod latynosek zdarzaja sie czarne :)
              Ogolnie w Polsce zwlaszcza to duzy kontrast i bardzo rzuca sie w oczy. Co nieco meczy, bo nie kazdy lubi jak sie ciagle ludzie na niego gapia :)
            • proteinawy Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 22.12.17, 17:47
              > ja sie bardziej dziwie kolegom, czemu sie za murzynki nie biora :) W koncu roznica sily nabywczej najwieksza, a w lozku... no nie wiem, ale o black magic woman juz piosenki spiewali ;) <

              Jakos głupio zaczynać randki od prezentu w stylu: dermalmd.com/product/vaginal-tigtening-serum/

              A troche poważniej - amerykańskie Murzynki maja opinie głośnych, pyskatych, szerokich, nie do zycia. Opinia nie wątpię krzywdząca. Afrykańskie nie włóczą sie luzem, oprócz usuniętej łechtaczki maja zazwyczaj piękny hijab i właściciela w zasięgu wzroku.

              Osobiście preferencje mam ułożone tak:
              - Polki (musze rozumiec i to dobrze)
              - Słowianki w ogole
              - Daleki Wschód, zwłaszcza Tajlandia, ale spotkałem kiedys Japonkę tak piękna, ze to bedzie prawdopodobnie najpiękniejsza kobieta jaka widziały moje oczy
              - Żydówki, Arabki
              - Hinduski, Cyganki
              - Niemki, Holenderki, Angielki (nie tyle wizualnie, co zawartość kobiecości w kobiecie)
              - Eskimoski, Murzynki
              • aandzia43 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 22.12.17, 17:57

                >
                > A troche poważniej - amerykańskie Murzynki maja opinie głośnych, pyskatych, sze
                > rokich, nie do zycia. Opinia nie wątpię krzywdząca. Afrykańskie nie włóczą sie
                > luzem, oprócz usuniętej łechtaczki maja zazwyczaj piękny hijab i właściciela w
                > zasięgu wzroku.
                >
                > Osobiście preferencje mam ułożone tak:
                > - Polki (musze rozumiec i to dobrze)
                > - Słowianki w ogole
                > - Daleki Wschód, zwłaszcza Tajlandia, ale spotkałem kiedys Japonkę tak piękna,
                > ze to bedzie prawdopodobnie najpiękniejsza kobieta jaka widziały moje oczy
                > - Żydówki, Arabki
                > - Hinduski, Cyganki
                > - Niemki, Holenderki, Angielki (nie tyle wizualnie, co zawartość kobiecości w k
                > obiecie)
                > - Eskimoski, Murzynki

                A na koniec Aborygenki i na zupełny koniec Pigmejki. Potem to już tylko Marsjanjki ;-)
                Tak serio: w Polsce mieć dziecko z murzynka czy inną mocno ciemną strach przy obecnych klimatach społecznych.
                • proteinawy Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 22.12.17, 18:52
                  > Tak serio: w Polsce mieć dziecko z murzynka czy inną mocno ciemną strach przy obecnych klimatach społecznych. <

                  No wlasnie jeden z moich lepszych kumpli to mulat spod Radomia. Dla Polaka - czarny. Jego oczami (o ile dobrze chwytam) polski rasizm jest w duzej mierze przyjazny, swojski, przaśny. Objawia sie np starsza panią w tramwaju mówiąca „ależ Pan swietnie mowi po polsku” (std odpowiedz: „dziękuje, pani rownież”).

                  Mowisz, ze w Polsce zaczyna sie histeria anty-kolorowa?
                • hello-kitty2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 22.12.17, 19:20
                  aandzia43 napisała:

                  > Tak serio: w Polsce mieć dziecko z murzynka czy inną mocno ciemną strach przy o
                  > becnych klimatach społecznych.

                  A u mnie jest b.popularna adopcja. CZesto widze biale (blad, rudawe, Holenrzy s czesto mocno wyplowali) rodziny z dziecmi + jedno czarne albo dwie dziewczynki skosnooke (wlasnie zawsze dziewczynki), nikt nie zwraca uwagi.

                  Murzynkom sie tez czesto przygladam, maja swietne figury i czesto piekna cere, a naczesciej sie wyrozniajaco ubieraja w odroznieniu do Holenderek (klonow z sieciowek). JA w ogole mam rozne rodzaje sylwetek kobiet, ktore mi sie pododbaja, a najbardziej (kolejnosc przypadkowa): atletyczna budowa meska np z Holenderek sprinterka i plywaczka: www2.pictures.zimbio.com/gi/Dafne+Schippers+22nd+European+Athletics+Championships+3wvCpYqzY4rl.jpg
                  images2.persgroep.net/rcs/mVmEJ1gCBP4SCviinLa5zJjhbAg/diocontent/21258457/_crop/0/0/1664/1795/_fitwidth/534/?appId=21791a8992982cd8da851550a453bd7f&quality=0.7
                  , budowa murzynska (duza dupa, cyce, wydete usta) i Latynoski. Najmniej mi leza Azjatki - chude, bezcyckowe, bezbiodrwe chlopczyki z podstawowki i wysokie, chude biae kobiety z szerokimi biodrami i duzymi stopami. Ale wszedzie oczywiscie zdarzaja sie wyjatki.
            • kutuzow Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 24.12.17, 22:53
              Sabat, Ty się nie dziw. To kwestia skąpych informacji które masz. Jak byś sprawdził temat to byś zobaczył, że raz tam gdzie nie ma kompletnej różnicy kulturowej (Kenia Tanzania), to jest problem z AIDS. Tam gdzie są piękne kobiety (Ghana, Wybrzeże Kości Słoniowej) jest niebezpiecznie itp. Jakieś obszary gdzie kobiety są "kupowane" za stada krów pomijam.
              Fakt że jest dużo łatwiej o piękną laskę...ale i ryzyko duuużo większe.
              • sabat3 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 24.12.17, 23:18
                kutuzow napisał:
                > Sabat, Ty się nie dziw. To kwestia skąpych informacji które masz. Jak byś spraw
                > dził temat to byś zobaczył, że raz tam gdzie nie ma kompletnej różnicy kulturow
                > ej (Kenia Tanzania), to jest problem z AIDS. Tam gdzie są piękne kobiety (Ghana
                > , Wybrzeże Kości Słoniowej) jest niebezpiecznie itp. Jakieś obszary gdzie kobie
                > ty są "kupowane" za stada krów pomijam.
                > Fakt że jest dużo łatwiej o piękną laskę...ale i ryzyko duuużo większe.

                Żartowałem. Wiem o czym piszesz. HIV, brak cywilizacji technologicznej, niesamowita przestępczość, brak edukacji itd - biorąc serio, niestety Afryka jako kierunek nie brzmi zbyt dobrze. Gdybym miał rozważać żonę z zagranicy, to raczej zerkałbym w stronę byłych republik ZSRR. Przy czym niekoniecznie w oklepaną Ukrainę - dalej są rozmaite ciekawe rejony. Kirgistan, Kazachstan, Turkmenistan, Gruzja, Armenia. Niektóre piękności stamtąd wręcz zwalają z nóg. Problem taki, że tam elity żyją na statusie o wiele wyższym niż żyje się u nas, kobiety stamtąd przywożą sobie "nowi ruscy". Nie no, łatwo nie jest :D
                • gogol77 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 25.12.17, 12:58
                  sabat3 napisał:
                  > Gdybym miał rozważać żonę z zagranicy, to raczej zerkałbym w stronę byłych republik ZSRR>

                  W lecie 1989 byłem przez 3 miesiące w Magnitogtorsku (Południowy Ural - Baszkiria - kraniec Europy, dalej już Azja z ich mongoidalnymi urodami.
                  I tam uroda dziewczyn - i w ogóle młodych kobiet budziła nasz zachwyt. Tego nie dało się w żaden sposób porównać z ładnymi przecież polkami. Tak podobno zadziałała mieszanka genów słowiańskich ze środkowo azjatyckimi.
                  Panowie!!! Mieszajcie geny!!!
                  Magnitogorsk to taka Nowa Huta x 5. To tam Stalin zwoził więźniów, jeńców by mu budowali miasto socjalistyczne - Wielikuju Strojku Kommunizma. Pewna staruszka opowiadała jak zimą 40 roku przywieziono setki młodych ludzi w polskich mundurkach harcerskich i skarpetkach podkolanówkach, a na polu - minus 20.
                  Ale ich córki, czy wnuczki - te piękne dziewczyny co budziły taki nasz zachwyt - jak dało się zauważyć look to miały raczej w większej lub mniejszej pogardzie. Liczył się status (polak to prawie jak zapadnik!) i money (my tam fajnie zarabialiśmy). Mieszkaliśmy w bloku w centrum miasta. Ja zajmowałem M-3. Sam.
                  One (to nie były żadne kurwy, normalne dziewczyny, no może trochę rozrywkowe) - miały taką strategię, że dzwoniły do mieszkania i mówiły, że tu mieszkał kiedyś ich kumpel albo, że pomyliły drzwi. Były fajne to się je zapraszało. Wchodziły i za chwilę.... do lodówki. Myśmy mieli specjalne zaopatrzenie ale w sklepach - to była straszna mizeria, wiele gorsza niż u nas w tym samym czasie - upadek komuny.
                  Zjadały co tam było, a że były też flaszki (alko było u nich ściśle reglamentowane - tzw. suchyj zakon Gorbaczowa) - to wypijały. A potem...impreza. Majtki zdejmowały same.

                  Wszystkim forumowiczkom/czom - serdeczne życzenia świąteczne.
      • yoric Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 22.12.17, 18:13
        Dzięki za życzenia. Różnica między mną a żoną to 10 lat.
        IMO Ukraina zachodnia jest mentalnie bardzo blisko nas. Język jest inny, ale polski ludzie stamtąd łapią błyskawicznie. Z Rosją (i wschodnią Ukrainą) jest jednak większa różnica mentalnościowa.

        Gdybym teraz był singlem to bym rozważył też kierunek Brazylia, ale nie miejsca turystyczne, tylko raczej te mniej znane rzadziej odwiedzane miasta za zachodzie. Jak parę lat temu tam byłem, to zauważyłem, że 'biały człowiek' (w sensie Europejczyk, bo kolor skóry prawie że ten sam) wzbudzał bardzo wyraźne pozytywne zainteresowanie. W Rio nie, a tam tak. Plusem jest klimat i kultura, minusem język (bo z ang bardzo słabo) oraz przestępczność w dużych miastach. Nie wiem natomiast, czy bym tam szukał kogoś na stałe, bo słyszałem podobne opinie ogólnie o Latynoskach, co wygłasza Kag.
        Chyba bym rozpoznał opcje azjatyckie. Chociaż z drugiej strony Ukraina lepsza bo mniej problemów logistycznych i w ogóle (odległości, podróże, język, przetarte szlaki przy wszelkiego rodzaju formalnościach).
        • dinamokutaisi Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 22.12.17, 18:20
          Ze dwa, trzy lata temu napisałeś tu że kierunek ukraiński może być fajny i teraz małżeństwo. Brawo, gratulacje. Pisz jak to jest z Ukraińcami. Babka 10 lat młodsza to dosyć dorosła, ze 30 lat ma. To jej pierwsze małżeństwo oczywiście.
        • sabat3 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 22.12.17, 18:21
          A wlasciwie, to z okazji swiat zycze panom z opcji "zagranicznej", zeby im wyszly te malzenstwa 2.0.
          Moze to teraz bedzie taki trend ogolnopolski? :)
          • dinamokutaisi Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 22.12.17, 18:44
            To jego drugie małżeństwo, nie wiedziałem, myślałem że playboy jak Wont.
            • sabat3 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 22.12.17, 21:01
              dinamokutaisi napisał(a):
              > To jego drugie małżeństwo, nie wiedziałem, myślałem że playboy jak Wont.

              Mialem na mysli nowy model malzenstwa wsrod polakow (nie z rodaczka), a nie jednostkowe przypadki.
              • dinamokutaisi Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 22.12.17, 22:05
                Aha.

                # Małżeństwo 2.0 - warsztat psychologiczny

                Na spotkanie zapraszamy pary, w których partnerzy/partnerki (oboje lub jedno z nich) są w ponownych związkach małżeńskich. Będziemy rozmawiać o tym, jak budować nowy związek i radzić sobie z przeszłością.
                Na spotkaniu będziemy rozmawiać o wyzwaniach specyficznych dla drugich (i kolejnych) małżeństw:

                - jak postępować wobec byłych partnerów swoich i swojego małżonka/małżonki,

                - jak budować relacje z dziećmi "moimi, twoimi i naszymi" (czyli dziećmi partnerów z poprzednich małżeństw i dziećmi w nowym związku),

                - jak dbać o jakość swojej relacji w sytuacji konieczności radzenia sobie z przeszłością.
                Prowadzenie: Wioletta Kujawa – Brzezińska i Artur Brzeziński – psychoterapeuci z Pracowni Integra.
                • sabat3 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 22.12.17, 22:38
                  dinamokutaisi napisał(a):

                  > Aha.
                  >
                  > # Małżeństwo 2.0 - warsztat psychologiczny

                  Nie odwoływałem się do tego sposobu rozumienia określenia, prawdę mówiąc nawet go nie znałem. Głównie dlatego, że nowomowa używana przez psychologów wkurwia mnie praktycznie tak samo, jak czerstwe gadki księży katolickich. Szczerze mówiąc widzę potężne analogie pomiędzy tymi kastami.
                  Ale uzasadnienie dla rozumienia określenia "małżeństwo 2.0" w sposób jaki przedstawiłeś jest spore, dużo mocniejsze niż dla mojego pojmowania sprawy ;)
                  • dinamokutaisi Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 22.12.17, 22:46
                    Moglibyśmy ułożyć warsztaty dla tych którzy żenią się w Azji:)
                    W oparciu o Stickmana:))

                    Kiedyś byłem w ramach większej konferencji na wykładzie Santorskiego i jeszcze zanim zaczął popatrzyłem na niego - młody byłem - z pogardą:) a on wtedy natychmiast zastosował technikę NLP na mnie! Spojrzał mi w oczy, zrobił taką samą minę jak ja, po czym poprowadził mnie za sobą do uśmiechu...
                    • dinamokutaisi Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 22.12.17, 22:56
                      Albo dobre było jak w latach 90. przychodzę na płatne przez firmy seminarium "plan biznesu", już trwa, na sali ze 30 managerów z całej Polski i on - prowadzący, otwieram materiały i już po 10 sekundach wiem że to bez sensu - to są materiały dla prokuratury mówię o materiałach seminaryjnych do sąsiada. Ale wszyscy jeszcze słuchają z godzinę. Potem wkracza policja.
                    • sabat3 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 22.12.17, 23:17
                      dinamokutaisi napisał(a):

                      > Moglibyśmy ułożyć warsztaty dla tych którzy żenią się w Azji:)
                      > W oparciu o Stickmana:))

                      Po co się opierać o jakiegoś Stickmana, skoro wszystko jest jasne - znaleźć kobietę, która jest słabsza, w jakiś sposób bezbronna i wykorzystać tę przewagę do tego, żeby ją regularnie ruchać jak burą sukę. To naprawdę nie jest żadna filozofia.
                      Rozwiązań w sumie jest taka masa, że niepotrzebnie szukać aż tak daleko, aż za granicą.
                      Przykładowo - jak jesteś brzydki, to weź sobie za żonę niewidomą. Nie będzie się czuła stratna. Ideałem byłaby jeszcze do kompletu niema, nie będzie narzekać i pierdolić bez sensu w czasie meczu. Głucha to niespecjalnie, bo powinna słuchać i reagować na polecenia.
                      Chociaż nie, zmieniłem zdanie co do niewidomej - jak dosypie do obiadu zamiast papryki proszku do szorowania patelni, to będzie zbyt pikantnie jak na mój gust.
                      Ale jakaś wada całkowicie dyskwalifikująca na rynku pracy musi być. Tylko tak męska szowinistyczna świnia zapewni sobie pełną supremację. Nie wiem, może sprawdzi się staroświecka kula u nogi na łańcuchu? :)

                      > Kiedyś byłem w ramach większej konferencji na wykładzie Santorskiego i jeszcze
                      > zanim zaczął popatrzyłem na niego - młody byłem - z pogardą:) a on wtedy natych
                      > miast zastosował technikę NLP na mnie! Spojrzał mi w oczy, zrobił taką samą min
                      > ę jak ja, po czym poprowadził mnie za sobą do uśmiechu...

                      Niektórzy księża też są sympatyczni. Ja nie trawię systemu, a nowomowa jest jego płodem.
                      • dinamokutaisi Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 22.12.17, 23:32
                        Sabat napisał: Po co się opierać o jakiegoś Stickmana, skoro wszystko jest jasne - znaleźć kobietę, która jest słabsza, w jakiś sposób bezbronna i wykorzystać tę przewagę do tego, żeby ją regularnie ruchać jak burą sukę. To naprawdę nie jest żadna filozofia.
                        Rozwiązań w sumie jest taka masa, że niepotrzebnie szukać aż tak daleko, aż za granicą.
                        Przykładowo - jak jesteś brzydki, to...

                        __
                        Ja to w ogóle nie jestem zainteresowany kontrolą i władzą tego typu co piszesz, a dużo tego w świecie. Mnie interesuje tylko oczarowanie partnerki i żeby sama chciała seksu wiesz. Żadnego przymusu tylko charyzmatyczne przywództwo oczarowania magicznym fletem, ale i to raczej w obsranych gaciach niż jakichś wypicowanych dekoracjach. Tak więc wiesz o co chodzi tylko kobiety wrażliwe i inteligentne, i to jest plus, docenią taką perswazję.
      • kutuzow Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 24.12.17, 23:00
        yoric napisał:

        >.... od niedawna jestem mężem, a moja żona jest ze środk
        > owej Ukrainy - póki co jest fajnie, a potem zobaczymy. Na wschodzie/południu Uk
        > rainy jest sporo dziewczyn z 'południową' urodą, więc Kutuzov polecam rozpoznać
        > ten kierunek :).


        WOW!!!!
        Fajnie że się pojawiłeś i napisałeś dalszy ciąg swojej historii.
        Gratuluję i DUŻO szczęścia życzę.

        Jak to czytałem przypomniał mi się taki dowcip "Janko Muzykant zakasłał i mówi...Betowen nie żyje, Chopin w grobie...i ja też coś źle się ostatnio czuję" Yoric się hajtnął, Wont prawie to robi...kurde....zaczynam się bać że to moze jakiś wirus w powietrzu ;-)

        Napisz coś więcej...jak sie poznaliście, jak u Was ze znajomością języków itp.
        teraz net mam na karki (prawdziwe)...ale będę zaglądał żeby przeczytać
    • yoric Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 23.12.17, 21:30
      Ciąg dalszy. Kibicuję Wontowi. Niezależnie od długoterminowego rozwoju sytuacji, uważam że każdy facet powinien mieć takie wspaniałe przeżycia w repertuarze swoich erotycznych doświadczeń. Sam gdybym był singlem, to bym tak robił (chociaż osobiście kierowałbym się najpierw w stronę Brazylii i krajów rosyjskojęzycznych, a potem faktycznie Tajlandia i Filipiny), oczywiście w ramach możliwości finansowych. Taka baz wspomnień jakoś osładza sytuację i pozwala pogodzieć się z kompromisem monogamii :).

      Czy coś z tego wyjdzie na dłużej - ja bym przede wszystkim nie rzucał się na żywioł, tylko zachował mentalność obfitości. Zdecydowanie nie zgadzam się, że w okolicach 40. faceci tracą na atrakcyjności. Tu była taka teza, że faceci tracą w komponencie 'looks' i że atrackyjność poprzez 'looks' jest jakioś bardziej prawdziwa czy organiczna, a przez status jest sztuczna i wyrachowana. Pierwsza teza jest wątpliwa, druga jest całkowicie błędna. Po 40. facetowi może być trudniej utrzymać dobry wygląd, ale jeśli to zrobi, to (w odróżnieniu od kobiet, gdzie atrakcyjność jest bardzo blisko skorelowana z wiekiem) spokojnie może konkurować z młodszymi rocznikami. A nawet jeśli nie, to może budować atrakcyjnośc na statusie - atrakcyjność u faceta jest definiowana inaczej i te komponenty się zlewają w jedno.

      Nie uważam też, że można udawać przez pół roku czy nawet kilka tygodni. Nie da się zamaskować prawdziwej natury człowieka na tak długo. Nie można grać 24h/dobę, to jest po prostu niemożliwe. W tym czasie może nie wyjdą wady, ale na 100% pojawią się znaki ostrzegawcze. Chyba że facet je widzi, ale w zauroczeniu postanawia zignorować. Właśnie dlatego mówię, że warto zachować chłodną głowę i mentalność obfitości, to bardzo pomaga.
      • sabat3 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 23.12.17, 22:00
        yoric napisał:
        > Ciąg dalszy. Kibicuję Wontowi. [...] Taka baz wspomnień jakoś osładza sytuację i pozwala pogodzieć się z
        > kompromisem monogamii :).

        Jasne. Ja zaluje, ze przed slubem nie mialem takiej bazy erotycznych doswiadczen jak Wont ;)

        > Zdecydowanie nie zgadzam się, że w o
        > kolicach 40. faceci tracą na atrakcyjności. Tu była taka teza, że faceci tracą
        > w komponencie 'looks' i że atrackyjność poprzez 'looks' jest jakioś bardziej pr
        > awdziwa czy organiczna, a przez status jest sztuczna i wyrachowana. Pierwsza te
        > za jest wątpliwa, druga jest całkowicie błędna. Po 40. facetowi może być trudni
        > ej utrzymać dobry wygląd, ale jeśli to zrobi, to (w odróżnieniu od kobiet, gdzi
        > e atrakcyjność jest bardzo blisko skorelowana z wiekiem) spokojnie może konkuro
        > wać z młodszymi rocznikami. A nawet jeśli nie, to może budować atrakcyjnośc na
        > statusie - atrakcyjność u faceta jest definiowana inaczej i te komponenty się z
        > lewają w jedno.

        Jest tylko maly haczyk - goracymi zwolenniczkami tych tez sa forumowe panie. A nikt lepiej niz one nie wie, co naprawde w duszy gra kobiecie. Jakos nie mam podstaw im nie wierzyc.
        • aandzia43 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 23.12.17, 23:05

          > > Zdecydowanie nie zgadzam się, że w o
          > > kolicach 40. faceci tracą na atrakcyjności. Tu była taka teza, że faceci
          > tracą
          > > w komponencie 'looks' i że atrackyjność poprzez 'looks' jest jakioś bardz
          > iej pr
          > > awdziwa czy organiczna, a przez status jest sztuczna i wyrachowana. Pierw
          > sza te
          > > za jest wątpliwa, druga jest całkowicie błędna. Po 40. facetowi może być
          > trudni
          > > ej utrzymać dobry wygląd, ale jeśli to zrobi, to (w odróżnieniu od kobiet
          > , gdzi
          > > e atrakcyjność jest bardzo blisko skorelowana z wiekiem) spokojnie może k
          > onkuro
          > > wać z młodszymi rocznikami. A nawet jeśli nie, to może budować atrakcyjno
          > śc na
          > > statusie - atrakcyjność u faceta jest definiowana inaczej i te komponenty
          > się z
          > > lewają w jedno.
          >
          > Jest tylko maly haczyk - goracymi zwolenniczkami tych tez sa forumowe panie. A
          > nikt lepiej niz one nie wie, co naprawde w duszy gra kobiecie. Jakos nie mam po
          > dstaw im nie wierzyc.


          Oj Sabat, nie znasz się. Są stare i zazdrosne. A jak mówią że za młodu olewaly przystojnych starszych panów to wyłącznie efekt demencji ;-)
          • sabat3 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 24.12.17, 00:00
            aandzia43 napisała:
            > Oj Sabat, nie znasz się. Są stare i zazdrosne. A jak mówią że za młodu olewaly
            > przystojnych starszych panów to wyłącznie efekt demencji ;-)

            Prędzej uwierzę w tezę, że mężczyźni po czterdziestce nie tracą atrakcyjności w oczach pań po czterdziestce :)
            Według mnie podobny wiek daje dużo większe szanse na fajny, długoterminowo rokujący układ. Także jeśli chodzi o czystą erotykę. Ale - co kto woli.
            • yoric Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 24.12.17, 00:10
              Opróćz pewnego podłoża teoretycznego, które przeczy tej tezie, mam dość rozległe obserwacje naoczne, na dużej grupie, które przeczą tej tezie.
              • sabat3 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 24.12.17, 00:43
                yoric napisał:
                > Opróćz pewnego podłoża teoretycznego, które przeczy tej tezie, mam dość rozległ
                > e obserwacje naoczne, na dużej grupie, które przeczą tej tezie.

                Masz relacje kobiet, o tym co dzieje się w ich głowach i obserwacje naoczne, które podpowiadają, że przy "money talks" to co się dzieje w głowach ma niewielkie znaczenie względem praktyki.
                Jeśli patrzeć zerojedynkowo - sypiają z tymi facetami czy nie, to naturalnie masz rację. Dzięki forum masz jednak dość niepowtarzalną okazję usłyszeć, co szczerze dziewczyny o tym myślą.
                • proteinawy Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 24.12.17, 00:59
                  > Dzięki forum masz jednak dość niepowtarzalną okazję usłyszeć, co szczerze dziewczyny o tym myślą. <

                  - Będziesz miał tylko moje ciało. Nigdy nie posiądziesz mego serca, umysłu i duszy.
                  - Tak, tak, uszanuję to...
                • lybbla Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 24.12.17, 01:39
                  sabat3 napisał:

                  > Dzięki forum masz jednak dość niepowtarzalną okazję usłyszeć, co szcz
                  > erze dziewczyny o tym myślą.

                  Sabat czas na jakieś piwo bo liżesz bardziej ode mnie.
                  Zalej to.

                  Sentencjonalnie: kobieta jedno myśli, drugie mówi, trzecie robi.

                  Proteinowy zwrócił uwagę, że w tym co piszą kobiety i tym co piszą mężczyźni w tym wątku nie ma żadnej sprzeczności. Nie zgadzasz się z nim?

                  • sabat3 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 24.12.17, 08:13
                    lybbla napisał:
                    > Proteinowy zwrócił uwagę, że w tym co piszą kobiety i tym co piszą mężczyźni w
                    > tym wątku nie ma żadnej sprzeczności. Nie zgadzasz się z nim?

                    Mezczyzni pisza w tym watku rozne rzeczy. Ba, same kobiety pisza roznosci.
                    Moja teza to: wiekszosc kobiet nie jest w stanie przeskoczyc silnej niecheci fizycznej, nawet gdy status i pieniadze sa na bardzo wysokim poziomie.
                    Owszem - moze dojsc w takim ukladzie do seksu, ale baba bedzie miala po takim bzykaniu "kaca" i rosnaca niechec do goscia.
                    Kiedys ogladalem cykl o kobietach morderczyniach. Wiekszosc przypadkow wygladalo tak, ze baba mordowala swego bogatego meza i uciekala z atrakcyjnym fizycznie kochankiem.
                    Twierdzenie wiec, ze atrakcyjnosc spoleczna i finansowa pondosi ogolny odbior faceta jest jak najbardziej trafne, trzeba jednak pamietac, ze brak atrakcyjnosci biologicznej mezczyzny w ukladzie bedzie na dluzsza mete powodowal wewnetrzny protest kobiety przed uprawianiem z nim seksu, a w dluzszym okresie bedzie powodem rozpadu takiego ukladu i rozwoj roznych patologicznych postaw lacznie z nienawiscia i szukaniem zemsty (wloczenie po sadach, dowalanie alimentow, lazenie do zakladu pracy, rozglaszanie sekretow i plotek).
                    Przeciez widac jak na dloni jaka zazartosc prezentuja babki, ktore "oskubaly" swoich bylych. To nie jest zwykla chciwosc. To nienawisc do faceta, z ktorym byly "zmuszone" poprzez przemozna chec realizacji swoich zyciowych celow uprawiac seks.
                    Ja tam bym nie chcial ruchac kogos, kto mnie w glebi serca nie podziwia i nie pragnie.
                    • mabelle2000 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 24.12.17, 09:32
                      sabat3 napisał:

                      > Moja teza to: wiekszosc kobiet nie jest w stanie przeskoczyc silnej niecheci fi
                      > zycznej, nawet gdy status i pieniadze sa na bardzo wysokim poziomie.
                      > Owszem - moze dojsc w takim ukladzie do seksu, ale baba bedzie miala po takim b
                      > zykaniu "kaca" i rosnaca niechec do goscia.

                      Podobna niechec wystepuje gdy gosciu okazuje sie zwykla menda. Nie wiem czy celowo ale ignorujesz fakt, ze ludzie sa zdolni tworzyc, rozwijac, budowac miedzy soba bliskosc, intymnosc, zaufanie. A te rzeczy wplywaja na dlugoterminowy seks. Nie sa konieczne przy okazjonalnym pukaniu. Wiec nie tylko atrakcyjnosc fizyczna. Wiekszosc ludzi nie chodzi z wrogiem do lozka.


                      > To nienawisc do faceta, z ktorym byl
                      > y "zmuszone" poprzez przemozna chec realizacji swoich zyciowych celow uprawiac
                      > seks.

                      Albo seks byl kiepski i niczego w ich zycie nie wnosil, stad ta nienawisc.

                      > Ja tam bym nie chcial ruchac kogos, kto mnie w glebi serca nie podziwia i nie p
                      > ragnie.

                      Niestety istnieje sporo ludzi, ktorych nie ma za co podziwiac, wiec pewnie stad ich seksualna posucha.
                      • proteinawy Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 24.12.17, 11:53
                        > Niestety istnieje sporo ludzi, ktorych nie ma za co podziwiac, wiec pewnie stad ich seksualna posucha. <

                        Ałć, zabolało.
                        • sabat3 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 24.12.17, 12:20
                          proteinawy napisał(a):

                          > > Niestety istnieje sporo ludzi, ktorych nie ma za co podziwiac, wiec pewni
                          > e stad ich seksualna posucha. <
                          >
                          > Ałć, zabolało.

                          Ja uwazam dokladnie odwrotnie - prawie kazdego mozna za cos podziwiac. Rzecz w tym, zeby trafic na druga polowe, ktora potrafi docenic i podziwiac za to "cos".
                      • lybbla Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 25.12.17, 07:13
                        mabelle2000 napisała:


                        > Podobna niechec wystepuje gdy gosciu okazuje sie zwykla menda. Nie wiem czy cel
                        > owo ale ignorujesz fakt, ze ludzie sa zdolni tworzyc, rozwijac, budowac miedzy
                        > soba bliskosc, intymnosc, zaufanie. A te rzeczy wplywaja na dlugoterminowy seks. Nie sa konieczne przy okazjonalnym pukaniu.

                        Mendzisz Mabelle. Wskaż mi wzorzec na forum mężczyzny, który
                        `zdolny jest tworzyc, rozwijac, budowac miedzy soba bliskosc, intymnosc, zaufanie'.
                        Bo ja twierdzę, że to właśnie Sabat jest najbliższy temu ideałowi.
                        • mabelle2000 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 25.12.17, 08:41
                          lybbla napisał:

                          > Mendzisz Mabelle.

                          Nie Lybbla, pisze prawde. Niezwykle latwo jest sie z kims bzyknac, ale niezwykle trudno sprawic, zeby ten ktos chcial sie bzykac przez lata. I tak na logike, wabikiem nie moze byc sama fizycznosc, bo ta z wiekiem sie zmienia na niekorzysc. To co scala ludzi jest w duzej mierze zalezne od ich dobrej woli, a nie tylko od tego jak wygladaja. Wiec prostuje nieprawde Sabata, ze " znienawidzila, bo musiala uprawiac seks z kims kto jej fizycznie nie krecil".

                          Wskaż mi wzorzec na forum mężczyzny, który
                          > `zdolny jest tworzyc, rozwijac, budowac miedzy soba bliskosc, intymnosc, zaufan
                          > ie'.

                          A ktory z panow jest w WIELOLETNIM zwiazku, z ktorego jest zadowolony i z ktorego jest zadowolona jego kobieta ? Jak taki zwiazek znajdziesz, to bedziesz znal odpowiedz.

                          > Bo ja twierdzę, że to właśnie Sabat jest najbliższy temu ideałowi.

                          Gdyby byl, to by cos zbudowal.
                          • sabat3 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 25.12.17, 09:28
                            mabelle2000 napisała:
                            > A ktory z panow jest w WIELOLETNIM zwiazku, z ktorego jest zadowolony i z ktore
                            > go jest zadowolona jego kobieta ? Jak taki zwiazek znajdziesz, to bedziesz zna
                            > l odpowiedz.

                            Marek i Potwor :)
                            Forumowe wzorce mezczyzn lagodnych, uczuciowych, wrazliwych, skromnych, sklonnych do kompromisu. Przyklady meskich feministow, milosnikow rownouprawnienia niemal pozbawionych meskiej milosci wlasnej na rzecz pielegnowania swojego zwiazku. Gdzie im do mendy - twardoglowego kretyna patriarchatu...
                            • lybbla Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 25.12.17, 09:48
                              sabat3 napisał:

                              > mabelle2000 napisała:
                              > > A ktory z panow jest w WIELOLETNIM zwiazku, z ktorego jest zadowolony i z
                              > ktore
                              > > go jest zadowolona jego kobieta ? Jak taki zwiazek znajdziesz, to bedzie
                              > sz zna
                              > > l odpowiedz.
                              >
                              > Marek i Potwor :)
                              > Forumowe wzorce mezczyzn lagodnych, uczuciowych, wrazliwych, skromnych, sklonny
                              > ch do kompromisu. Przyklady meskich feministow, milosnikow rownouprawnienia nie
                              > mal pozbawionych meskiej milosci wlasnej na rzecz pielegnowania swojego zwiazku
                              > . Gdzie im do mendy - twardoglowego kretyna patriarchatu...

                              Oj Sabacie jak mogłeś zapomnieć o Urqu, przecież tam jak wół było napisane
                              `zdolny jest tworzyc, rozwijac, budowac miedzy soba bliskosc, intymnosc, zaufanie',
                              wierność przecież to nie monogamiczność;)

                              Złote klatki dobrobytu, wysokie mury z bluszczem nieznajomości języka,
                              przytulne piwniczki z dobrym winem i uzależnieniem sprzyjają budowaniu bliskości przez lata ;)
                              • mabelle2000 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 25.12.17, 10:09
                                lybbla napisał:

                                > Oj Sabacie jak mogłeś zapomnieć o Urqu, przecież tam jak wół było napisane
                                > `zdolny jest tworzyc, rozwijac, budowac miedzy soba bliskosc, intymnosc, zaufan
                                > ie',
                                > wierność przecież to nie monogamiczność;)
                                >
                                > Złote klatki dobrobytu, wysokie mury z bluszczem nieznajomości języka,
                                > przytulne piwniczki z dobrym winem i uzależnieniem sprzyjają budowaniu bliskoś
                                > ci przez lata ;)

                                Dobra rada- i Ty i Sabat zapytajcie najpierw ich zony zanim zaczniecie sie madrzyc. To tak przede wszystkim, bo dobrze znac deklaracje szczesliwosci obu stron.
                                Albo moze sami pokazcie jak budujecie ( nie mylic z pukaniem na boku kochanki w tajemnicy przed zona)
                                • sabat3 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 25.12.17, 10:23
                                  mabelle2000 napisała:
                                  > Albo moze sami pokazcie jak budujecie ( nie mylic z pukaniem na boku kochanki w
                                  > tajemnicy przed zona)

                                  Najpierw Ty pokaz, jak budujesz dlugoletni, trwaly zwiazek. Inaczej pomysle, zes zwykla menda :]
                                • lybbla Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 25.12.17, 10:52
                                  mabelle2000 napisała:


                                  > Dobra rada- i Ty i Sabat zapytajcie najpierw ich zony zanim zaczniecie sie madr
                                  > zyc. To tak przede wszystkim, bo dobrze znac deklaracje szczesliwosci obu stron
                                  > .

                                  Zapytałaś ich żon?

                                  Dobre rady:
                                  Nie wierz deklaracjom.
                                  Jak pytasz o to czy komuś jest dobrze w klatce nie rób tego w tej klatce.
                                  I dopiero wtedy zapytaj czy miały wybór, czy wybrały to co najlepsze.

                                  To z Tobą się kopałem, że nie znasz żadnego szczęśliwego małżeństwa. Zmieniłaś zdanie?



                                  • sabat3 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 25.12.17, 11:04
                                    lybbla
                                    > To z Tobą się kopałem, że nie znasz żadnego szczęśliwego małżeństwa. Zmieniłaś
                                    > zdanie?

                                    Tylko gdy seks dziewczynie sie ewidentnie nie oplaca w sensie materialnym (w dlugo i krotkofalowym rozumieniu), mozna miec pewnosc, ze robi to dla przyjemnosci bycia z Toba ;)
                                    • mabelle2000 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 25.12.17, 13:05
                                      sabat3 napisał:

                                      > Tylko gdy seks dziewczynie sie ewidentnie nie oplaca w sensie materialnym (w dl
                                      > ugo i krotkofalowym rozumieniu), mozna miec pewnosc, ze robi to dla przyjemnosc
                                      > i bycia z Toba ;)

                                      Moze chciec sie tez dowartosciowac, jesli na przyklad wlasny maz nie chcial jej kijem tknac. Wiec szuka biednego misia, ktorego z kolei jego zona nie chciala i ktory nie jest atrakcyjny dla innych kobiet. Wtedy jest deal idealny dla obu stron.
                                      • lybbla Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 25.12.17, 17:27
                                        mabelle2000 napisała:

                                        > Moze chciec sie tez dowartosciowac, jesli na przyklad wlasny maz nie chcial jej
                                        > kijem tknac. Wiec szuka biednego misia, ktorego z kolei jego zona nie chciala
                                        > i ktory nie jest atrakcyjny dla innych kobiet. Wtedy jest deal idealny dla obu
                                        > stron.

                                        dowartościować, kijem tknąć, biedny miś, nie jest atrakcyjny, deal

                                        Pokój ludziom dobrej woli :)
                                    • lybbla Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 25.12.17, 17:16
                                      sabat3 napisał:

                                      > Tylko gdy seks dziewczynie sie ewidentnie nie oplaca w sensie materialnym (w dl
                                      > ugo i krotkofalowym rozumieniu), mozna miec pewnosc, ze robi to dla przyjemnosc
                                      > i bycia z Toba ;)

                                      Wobec tego powinieneś celować we Włoszki, Francuzki, Niemki lub Brytyjki.
                                      Do niedawna miałeś do wyboru jeszcze Hiszpanki, Portugalki czy nawet
                                      Greczynki... ups, wykreśl Włoszki z listy :)
                                  • mabelle2000 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 25.12.17, 12:59
                                    lybbla napisał:

                                    > Zapytałaś ich żon?

                                    Nie, dlatego zadnych forumowych deklaracji nie biore na powaznie. W mojej ocenie pare osob tutaj ma potencjal, zeby taki zwiazek stworzyc. Roznimy sie tylko w ocenie ktore to sa osoby.

                                    • sabat3 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 25.12.17, 14:01
                                      mabelle2000 napisała:
                                      > W mojej oceni
                                      > e pare osob tutaj ma potencjal, zeby taki zwiazek stworzyc. Roznimy sie tylko w
                                      > ocenie ktore to sa osoby.

                                      Przekonajmy sie - moje typy to Urquhart i Proteinowy. Najwieksza zawartosc faceta w facecie :)
                                      • hello-kitty2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 25.12.17, 14:24
                                        sabat3 napisał:

                                        > mabelle2000 napisała:
                                        > > W mojej oceni
                                        > > e pare osob tutaj ma potencjal, zeby taki zwiazek stworzyc. Roznimy sie t
                                        > ylko w
                                        > > ocenie ktore to sa osoby.
                                        >
                                        > Przekonajmy sie - moje typy to Urquhart i Proteinowy.

                                        JA typuje Ciebie Sabat i to jest komplement. Szkoda, ze ONA nie chce.

                                        Najwieksza zawartosc fac
                                        > eta w facecie :)

                                        Mozesz wyjaznic co to znaczy, przyznam sie, ze nie chwytam.

                                        A kogo typuje Mabelle, ciekawa jestem.
                                        • mabelle2000 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 25.12.17, 14:35
                                          hello-kitty2 napisała:

                                          > A kogo typuje Mabelle, ciekawa jestem.

                                          Typuje tych ktorzy bez histerii probuja wejsc w cudze buty. Skreslam leniwych egocentrykow i bajkopisarzy.
                                        • lybbla Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 25.12.17, 17:51
                                          hello-kitty2 napisała:


                                          > JA typuje Ciebie Sabat i to jest komplement. Szkoda, ze ONA nie chce.

                                          OMG :)
                                    • lybbla Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 25.12.17, 17:23
                                      mabelle2000 napisała:


                                      > Nie, dlatego zadnych forumowych deklaracji nie biore na powaznie. W mojej oceni
                                      > e pare osob tutaj ma potencjal, zeby taki zwiazek stworzyc. Roznimy sie tylko w
                                      > ocenie ktore to sa osoby.

                                      Mówimy więc o potencjale a nie o dniu dzisiejszym.

                                      To tak jak Stawrogin pyta Szestowa: czy wierzy?
                                      Ten wijąc się: będę wierzył :)

                                      To tak jak oceniać zdolność do bohaterstwa,
                                      niepozorny mały człowiek w siódmym szeregu,
                                      szepczący `bo tak trzeba było'.
                                  • proteinawy Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 25.12.17, 14:05
                                    > Zapytałaś ich żon?

                                    Marek nie był anonimowy => współczynnik rzetelności obrazków małż.: ~0.1

                                    Sabat, ponawiam pytanie: Twoja obecna kobieta czyta to forum i wie ktos Ty tu?
                                    • sabat3 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 25.12.17, 14:18
                                      proteinawy napisał(a):
                                      > Sabat, ponawiam pytanie: Twoja obecna kobieta czyta to forum i wie ktos Ty tu?

                                      Moj brak odpowiedzi nie dal Ci wystarczajaco do myslenia? :) Musisz miec wszystko kawa na lawe? Pytaj na prv nastepnym razem.
                                      • proteinawy Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 25.12.17, 16:07
                                        > Moj brak odpowiedzi nie dal Ci wystarczajaco do myslenia? :) Musisz miec wszystko kawa na lawe? Pytaj na prv nastepnym razem. <

                                        Ok, sorki, jestem cienki w te domyślne klocki. Nie pytam i nie komentuje wiecej, wiem co mam wiedziec. Unikam prv, nie umiem wyjaśnić dlaczego.
                                    • hello-kitty2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 25.12.17, 14:30
                                      proteinawy napisał(a):

                                      > Sabat, ponawiam pytanie: Twoja obecna kobieta czyta to forum i wie ktos Ty tu?

                                      A co? Nie wierzysz, ze ktos by mogl to czytac, co panowie tu wypisuja i ich nadal chciec/pozadac? Sadzisz po sobie, na moje oko. Masz ciagle poczucie, ze sie kompromitujesz i dlatego ciagle przepraszasz a od czasu dramatycznie znikasz zeby sie uspokoic ;) Wg mnie powinienes podkrecic swoja walecznosc zamiast uciekac w wycofanie i samozniszczenie w wyniku negatywnych emocji uwalnianych do wewnatrz.
                                      Traktuj moje personalne uwagi luzno, nie chce Cie maltretowac. Wiesz, ze jestes jednym z moich faworytow ale Sabat depcze Ci po pietach :)
                                      • kag73 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 25.12.17, 14:49
                                        Wczoraj przy wodce(znaczy sie rumie) z Rosjanami. Rosjanin opowiada, ze w Rosji pojawil sie nowy trend. Mlode laski na instragramie czy gdzies w innych mediach reklamuja sie jak produkt, ktory mozna kupic. Wiec pokazuja sie od najlepszej strony.Inwestuja w silikony i inne triki kosmetyki itd i oczywiscie szukaja chetnego. On przrazony tym wlasnie produktowym traktowaniem samej siebie. Oczywiscie nie ma watpliwosci kogo/czego szukaja. I mowi, ze mysla se te mlode: po co sie wysilac, uczyc, studiowac 5 lat jak mozna z rok poswiecic na inwestycje w wyglad i zlowic sobie kasiastego. I jeszcze mu przyszlo do glowy slowo "parasit". I on na miejscu takiego faceta to by spisywal umowe, ze... Hmm, on mlody jakies 33 lata. Na to moj maz mowi "chlopie ona nie jest zaden pasozyt, bo daje za to najlpesze swoje lata, wiadomo komu, bo tylko sporo starsi maja pieniadze, ktorych ona szuka, wiec to czysty uklad". I jeszcze mu dodal, ze jakyb taki wylecial z umowa to zwyczajnie ta mloda mu powie "nie dziekuje", bo wiadomo o co tu chodzi. Wiec umowa moze owszem ale nie taka, ze na koncu ona stoi gola i wesola. I moze ma plan, ze sie z trzy latka "przemeczy" i bedzie miala niezla sumke pieniedzy. A moze spodoba jej sie zycie w luksusie (bo tego szuka) i zostanie na dluzej, na lata. Bo to jak wiadomo "drogie kobiety" sa :)
                                        Taka nowa moda widzicie w Rosji.
                                      • mabelle2000 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 25.12.17, 14:49
                                        hello-kitty2 napisała:

                                        > A co? Nie wierzysz, ze ktos by mogl to czytac, co panowie tu wypisuja i ich nad
                                        > al chciec/pozadac?

                                        To zalezy co wypisuja. Na nieszkodliwe popierdolki w zasadzie mozna przymknac oko. Natomiast cechy ktore nie rokuja ciezko ukryc, za bardzo rzucaja sie w oczy.

                                        • sabat3 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 25.12.17, 18:10
                                          mabelle2000 napisała:

                                          > hello-kitty2 napisała:
                                          >
                                          > > A co? Nie wierzysz, ze ktos by mogl to czytac, co panowie tu wypisuja i i
                                          > ch nad
                                          > > al chciec/pozadac?
                                          >
                                          > To zalezy co wypisuja. Na nieszkodliwe popierdolki w zasadzie mozna przymknac o
                                          > ko. Natomiast cechy ktore nie rokuja ciezko ukryc, za bardzo rzucaja sie w oczy

                                          Chodzi mu o to, ze mezczyzna jest mniej wiarygodny w deklardacjach, gdy jego luba ma go na oku. Przynajmniej tak odebralem pytanie.
                                          • proteinawy Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 25.12.17, 18:49
                                            > Chodzi mu o to, ze mezczyzna jest mniej wiarygodny w deklardacjach, gdy jego luba ma go na oku. <

                                            Zalezy jakie deklaracje. Np, jest z czterdziestka, ale mowi ze pociąga go to co Polańskiego - wierze ze naprawde moga mu sie śnić beztrawiaste wzgórki po nocach. Natomiast jak mowi „dla facetow _generalnie_ najlepsza jest X” (przy czym jego lejdi akurat jest X), to odbije piłeczkę w stylu: nie dla facetow tylko dla Ciebie.
                                            • sabat3 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 25.12.17, 19:28
                                              proteinawy napisał(a):
                                              > Zalezy jakie deklaracje. Np, jest z czterdziestka, ale mowi ze pociąga go to co
                                              > Polańskiego - wierze ze naprawde moga mu sie śnić beztrawiaste wzgórki po noca
                                              > ch. Natomiast jak mowi „dla facetow _generalnie_ najlepsza jest X” (przy czym j
                                              > ego lejdi akurat jest X), to odbije piłeczkę w stylu: nie dla facetow tylko dla
                                              > Ciebie.

                                              "Jest najlepsze" to nie to samo co "pociaga". Wielu mezczyzn pociagaja bardzo mlode dziewczyny i jest to rownie naturalne jak to, ze wiele kobiet ma mokro w towarzystwie bardzo bogatych mezczyzn.
                                              Czy holdowanie tej zasadzie jest dla nich najlepsze? Niekoniecznie. To zalezy od sytuacji osobistej.

                                              Ja tylko mam nadzieje, ze Wont nie ucichl dlatego, ze sie obrazil :(
                                              • kag73 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 25.12.17, 19:41
                                                "Wielu mezczyzn pociagaja bardzo mlode dziewczyny i jest to rownie naturalne jak to, ze wiele kobiet ma mokro w towarzystwie bardzo bogatych mezczyzn."

                                                Ja sie bede upierala, ze one niekoniecznie maja mokro, ale ze im sie oplaca (by oplacalo) z nimi do lozka chadzac/pojsc, bo...warto. A to jest roznica.
                                                • kag73 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 25.12.17, 19:46
                                                  "Wielu mezczyzn pociagaja bardzo mlode dziewczyny i jest to rownie naturalne jak to, ze wiele kobiet ma mokro w towarzystwie bardzo bogatych mezczyzn."

                                                  Nie watpie, ze ma czy by mialo by mokro jezeli ten facet oprocz bogactwa ma wyglad, dzialaja feromony i inne chemie. Ale sama kasa do mokrosci? To za malo. Ale jako motywacja do pojscia do lozka dla niektorych to juz tak.
                                                • sabat3 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 25.12.17, 19:49
                                                  kag73 napisała:
                                                  > Ja sie bede upierala, ze one niekoniecznie maja mokro, ale ze im sie oplaca (by
                                                  > oplacalo) z nimi do lozka chadzac/pojsc, bo...warto. A to jest roznica.

                                                  Ja bym rozdzielil dwa przypadki:
                                                  1) facet jest fizycznie nie za bardzo, ale jest bogaty - wtedy uklad jest taki jak piszesz. Oplaca sie, seks jest, generalnie gra szafunia (by kag ;), ale jest jednak jakis niesmak w tle.
                                                  2) facet bardzo odpowiada fizycznie, a ponadto jest bardzo bogaty. Wtedy jest mokro, szal, rozkladanie nog na pstrykniecie palcami i dreczenie chlopa w nocy, zeby ja jeszcze poruchal :)
                                                  • kag73 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 25.12.17, 20:12
                                                    "2) facet bardzo odpowiada fizycznie, a ponadto jest bardzo bogaty. Wtedy jest mokro, szal, rozkladanie nog na pstrykniecie palcami i dreczenie chlopa w nocy, zeby ja jeszcze poruchal :)"

                                                    I tak i nie, bo jak by byl np. Kawal chama czy jakiegos agresora to juz znow bedzie u wielu zdyskwalifikowany. A moze cieniutko puka albo ma malenkiego?
                                                    Generalnie: piekny(przystojny) i do tego bogaty z poclaowaniem reki. Tak jak zaden facet nie mialby nic przeciwko, zeby babka byla piekna i do tego bogata, nie przeszkadza. Ale zeby to wszystko bylo takie proste :)
                                                    Wiec na raz to moze i spoko, ale na wiecej to juz sie nie wie.
                                                  • urquhart Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 25.12.17, 20:24
                                                    sabat3 napisał:
                                                    > 1) facet jest fizycznie nie za bardzo, ale jest bogaty - wtedy uklad jest taki
                                                    > jak piszesz. Oplaca sie, seks jest, generalnie gra szafunia (by kag ;), ale jes
                                                    > t jednak jakis niesmak w tle.
                                                    > 2) facet bardzo odpowiada fizycznie, a ponadto jest bardzo bogaty. Wtedy jest m
                                                    > okro, szal, rozkladanie nog na pstrykniecie palcami i dreczenie chlopa w nocy,
                                                    > zeby ja jeszcze poruchal :)

                                                    I ty Sabat też uważasz że ci badacze od badania mózgu na nrmi są w spisku mizogińskim jak twierdzą że podczas podniecenia u (kobiecych) kobiet aktywizują sie inne obszary mózgu niż obszar wzroku jak u mężczyzn?
                                                  • lybbla Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 25.12.17, 21:24
                                                    urquhart napisał:


                                                    > I ty Sabat też uważasz że ci badacze od badania mózgu na nrmi są w spisku mizog
                                                    > ińskim jak twierdzą że podczas podniecenia u (kobiecych) kobiet aktywizują sie
                                                    > inne obszary mózgu niż obszar wzroku jak u mężczyzn?

                                                    Urqu, zależy czy stosunek trwa dłużej niż 10 minut czy krócejj niż 10 minut ;)


                                                  • sabat3 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 25.12.17, 22:07
                                                    urquhart napisał:
                                                    > I ty Sabat też uważasz że ci badacze od badania mózgu na nrmi są w spisku mizog
                                                    > ińskim jak twierdzą że podczas podniecenia u (kobiecych) kobiet aktywizują sie
                                                    > inne obszary mózgu niż obszar wzroku jak u mężczyzn?

                                                    A Ty, Urqu, wciąż uważasz, że wszystkie kobiety, które usiłują Ci przekazać, że wygląd faceta ma jednak dość istotne znaczenie, to tak naprawdę przebrane chłopy w spódnicy? :)
                                                    Po co robić badania, skoro można zapytać?
                                                    PS. Wiesz, że kiedyś "badacze" twierdzili, jakoby murzyni i kobiety byli głupsi i gorzej rozwinięci intelektualnie niż mężczyźni rasy białej? Zaś pan Lombroso miał przekonywać, że pewne cechy budowy fizycznej wskazują na skłonności przestępcze u danego delikwenta...
                                                  • urquhart Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 25.12.17, 22:49
                                                    sabat3 napisał:
                                                    > Po co robić badania, skoro można zapytać?

                                                    Twoja naiwność przebija tu sceptycyzm.
                                                    Bo obrazowanie mózgu nie może kłamać :)
                                                    I jest ostatecznym dowodem który obala albo udowadnia rożne hipotezy.
                                                    "można zapytać" - introspekcja jest niedoskonała bo pożądanie to podświadomość nad którą nie mamy kontroli ani nawet wglądu do niej.

                                                    > A Ty, Urqu, wciąż uważasz, że wszystkie kobiety, które usiłują Ci przekazać, że
                                                    > wygląd faceta ma jednak dość istotne znaczenie,

                                                    Dla naszych koleżanek oczywiście że ma. Dlatego wkręcają się z nami a nie z innymi babami na ematce czy życiu rodzinnym. Należy te umieć rozpoznawać i korzystać ale nie projektować na całą kobiecą populację. :)
                                                  • sabat3 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 25.12.17, 23:20
                                                    urquhart napisał:
                                                    > Dla naszych koleżanek oczywiście że ma. Dlatego wkręcają się z nami a nie z in
                                                    > nymi babami na ematce czy życiu rodzinnym. Należy te umieć rozpoznawać i korzy
                                                    > stać ale nie projektować na całą kobiecą populację. :)

                                                    W porzadku. Przekonales mnie, Twoje argumenty z obrazowaniem sa calkiem racjonalne.
                                                    Teraz odpowiedz - ale szczerze - chcialbys miec taka "kobieco myslaca" kobiete w lozku? Bo ja nie.
                                                    Zatem nawet jesli Twoj argument jest sluszny, to jedyna nauka jaka z tego plynie dla normalnego mezczyzny lubiacego seks jest taka, by sie za pomoca tej calej "naukowej teorii" przekopywac przez "kobieco myslace" plewy, do "mesko myslacego" ziarna.
                                                  • hello-kitty2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 26.12.17, 00:10
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > Teraz odpowiedz - ale szczerze - chcialbys miec taka "kobieco myslaca" kobiete
                                                    > w lozku? Bo ja nie.
                                                    > Zatem nawet jesli Twoj argument jest sluszny, to jedyna nauka jaka z tego plyni
                                                    > e dla normalnego mezczyzny lubiacego seks jest taka, by sie za pomoca tej calej
                                                    > "naukowej teorii" przekopywac przez "kobieco myslace" plewy, do "mesko myslace
                                                    > go" ziarna.

                                                    Sabat niekoniecznie, bo te 'mesko myslace' moga myslec tez po mesku w innych sprawach niz seks wiec trudniej sie z nimi spolaryzowac. Do tego dochodza sprawy urodowe (to ze sa meskie nie znaczy, ze sa ladne, zgrabne i powabne). Panowie tu podaja sposob jak te 'kobieco myslace' ''przymusic/sklonic" zeby zachowaniami lozkowymi przypominaly te drugie, a w innych dziedzinach zycia obdarowywaly ich i dziatwe swoim cieplem i mekka kobiecoscia. Rozumiesz?
                                                  • sabat3 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 26.12.17, 00:20
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Sabat niekoniecznie, bo te 'mesko myslace' moga myslec tez po mesku w innych sp
                                                    > rawach niz seks wiec trudniej sie z nimi spolaryzowac. Do tego dochodza sprawy
                                                    > urodowe (to ze sa meskie nie znaczy, ze sa ladne, zgrabne i powabne). Panowie t
                                                    > u podaja sposob jak te 'kobieco myslace' ''przymusic/sklonic" zeby zachowaniami
                                                    > lozkowymi przypominaly te drugie, a w innych dziedzinach zycia obdarowywaly ic
                                                    > h i dziatwe swoim cieplem i mekka kobiecoscia. Rozumiesz?

                                                    To brzmi jak "mieć ciastko i zjeść ciastko". Chyba jednak nie bardzo rozumiem... Albo jest kobieca i wtedy traktuje seks jako narzędzie do zapewnienia sobie zasobów i bezpieczeństwa, albo jest męska i lubi seks z atrakcyjnymi fizycznie mężczyznami tak po prostu, jak panowie z kobietami. Pewnie androgyniczny środek też wchodzi w rachubę.
                                                  • hello-kitty2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 26.12.17, 00:34
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > To brzmi jak "mieć ciastko i zjeść ciastko". Chyba jednak nie bardzo rozumiem..
                                                    > . Albo jest kobieca i wtedy traktuje seks jako narzędzie do zapewnienia sobie z
                                                    > asobów i bezpieczeństwa, albo jest męska i lubi seks z atrakcyjnymi fizycznie m
                                                    > ężczyznami tak po prostu, jak panowie z kobietami. Pewnie androgyniczny środek
                                                    > też wchodzi w rachubę.

                                                    OK to innymi slowy: panom zalezy zeby byla ladna, zgrabna i sie z nimi chetnie ruchala (+ dodatki typu: chocby z watku spokoj, dbanie o dzieci, dom, wdziecznosc, niedbalosc o Jezusa, ect ;) a dlaczego to robi (rucha sie) who cares. Im zalezy zeby babka wygladala i zachowywala sie w okreslony sposob, a dlaczego to robi nie ma zadnego znaczenia. A 'zasady gry', o ktore pyta gdzies tam dalej Kag, polegaja na tym by wzmacniac motywacje babki do ruchania wszelkimi dostepnymi, a przede wszystkim skutecznymi sposobami. Jak wezmiesz babke z biedniejszego kraju osiagniesz to bez jakiegos wiekszego starania. Rozumiesz?
                                                  • sabat3 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 26.12.17, 01:00
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > Rozumiesz?

                                                    Teraz rozumiem, ale mnie do tego nie mieszaj. Ja nie należę do tych panów, którym przyczyna dla której pani się z nimi bzyka jest obojętna.
                                                  • hello-kitty2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 26.12.17, 01:20
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > Teraz rozumiem, ale mnie do tego nie mieszaj. Ja nie należę do tych panów, któr
                                                    > ym przyczyna dla której pani się z nimi bzyka jest obojętna.

                                                    No tak ale nawet Ciebie, przypuszczam, interesuje ta przyczyna wylacznie na poziomie: pozada - nie pozada, a dlaczego pozada to juz nie dochodzisz. Panowie dodatkowo udowadniaja (czy tez probuja udwadniac, dla mnie nie ma znaczenia), ze to pozadanie jest autentyczne niezaleznie z czego dokladnie wynika. Mnie tez nikt nigdy nie pytal dlaczego go pozadam.
                                                  • sabat3 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 26.12.17, 09:15
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > > Teraz rozumiem, ale mnie do tego nie mieszaj. Ja nie należę do tych panów
                                                    > , któr
                                                    > > ym przyczyna dla której pani się z nimi bzyka jest obojętna.
                                                    >
                                                    > No tak ale nawet Ciebie, przypuszczam, interesuje ta przyczyna wylacznie na poz
                                                    > iomie: pozada - nie pozada, a dlaczego pozada to juz nie dochodzisz. Panowie do
                                                    > datkowo udowadniaja (czy tez probuja udwadniac, dla mnie nie ma znaczenia), ze
                                                    > to pozadanie jest autentyczne niezaleznie z czego dokladnie wynika. Mnie tez ni
                                                    > kt nigdy nie pytal dlaczego go pozadam.

                                                    Mnie do tej pory pozadaly tylko dwie kobiety. Z jedna obecnie jestem, druga sytuacje przepuscilem jako mlody chlopak, bo bylem glupi i niedoswiadczony.
                                                    W obu przypadkach dokladnie wiedzialem co tym dziewczynom we mnie tak bardzo odpowiada.
                                                  • mabelle2000 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 26.12.17, 13:23
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > Mnie do tej pory pozadaly tylko dwie kobiety.

                                                    O Jezu :-(
                                                  • sabat3 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 26.12.17, 13:28
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    > O Jezu :-(

                                                    Nie przesadzaj.
                                                    Zawsze lepiej niz "zadna" :)
                                                  • proteinawy Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 26.12.17, 16:03
                                                    >> Mnie do tej pory pozadaly tylko dwie kobiety.

                                                    > O Jezu :-(

                                                    Sabat - 2:1 dla Ciebie
                                                  • mabelle2000 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 26.12.17, 16:10
                                                    proteinawy napisał(a):

                                                    > Sabat - 2:1 dla Ciebie

                                                    On ma juz czterdziesci lat, nie czternascie..
                                                  • hello-kitty2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 26.12.17, 16:42
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > proteinawy napisał(a):
                                                    >
                                                    > > Sabat - 2:1 dla Ciebie
                                                    >
                                                    > On ma juz czterdziesci lat, nie czternascie..

                                                    A Proteinowy ma 44. Mysle jednak, ze panowie mocno zanizaja. Nie bede tu wywlekac kwestii urodowych na dowod w sprawie, bo znowu sie dowiem jakie jestem brzydkie scierwo ;-)
                                                  • proteinawy Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 26.12.17, 20:25
                                                    > bo znowu sie dowiem jakie jestem brzydkie scierwo ;-)

                                                    Nie mow, ze rozmowcy Ci sie mylą :) Ja akurat wkurwilem Cie czymś co odebralas jako lepki komplement (a nie byl) i co postawiłaś koło gadania Marka (za to należy Ci sie siarczysty kop).
                                                  • hello-kitty2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 26.12.17, 21:32
                                                    proteinawy napisał(a):

                                                    > Nie mow, ze rozmowcy Ci sie mylą :)

                                                    Nikt mi sie nie myli :) Przeanalizujmy wspolnie: nie chcialam wyciagac kwestii urodowych jako dowodu w sprawie o panow zanizanie liczby pozadajacych panow kobiet.

                                                    Ja akurat wkurwilem Cie czymś co odebralas
                                                    > jako lepki komplement (a nie byl) i co postawiłaś koło gadania Marka

                                                    Nie tak odebralam. Wiem, ze Ty nie prawisz komplementow z zasady. Zwykla samochrona bazujaca na prostym mechanizmie: im bardziej ktos bedzie mnie podciagal ponad srednia, tym bardziej ktos inny bedzie mnie sciagal ponizej sredniej. Po co draznic lwa, jak lew sra? Przyklad: im bardziej Marek powolywal sie na moje teksty (ktorymi gdzies tam sobie pierlam prawdopodobnie na rauszu bez wiekszego przywiazywania sie), tym wiekszy odbieralam opor w kazdej innej nawet blahej sprawie od innych rozmowcow. To nie sa komplementy, to jest narazanie kogos. Czego wymagam od mezczyzn, to zeby nie narazali kobiet. Nic tak nie chroni jak niewyrozniajaca srednia statystyczna. Rozumiesz?

                                                    > (za to nal
                                                    > eży Ci sie siarczysty kop).

                                                    Good for you! Wnosze, ze w realu czujesz sie juz lepiej. Dobrze. A wracajac do nas: tylko nie zepsuj tego zbednym przepraszaniem. Mogles to jeszcze podrasowac jak moj jeden kochanek, ktory komenderowal przy zmianie pozycji 'WYPNIJ sie!'. No wiec wypinam ;)

                                                    Nagroda za odwage: lubie Cie.
                                                  • marek.zak1 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 26.12.17, 22:42
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    Przyklad: im bardziej Marek powolywal sie na moje teksty (ktorymi gdzies tam sobie pierlam prawdopodobnie na rauszu
                                                    ----------------------------------
                                                    Te teksty cenię najbardziej, bo olewają poprawność polityczną. Twoje teksty na trzeźwo są dla mnie bezwartościowe.
                                                  • hello-kitty2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 26.12.17, 23:04
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Te teksty cenię najbardziej, bo olewają poprawność polityczną. Twoje teksty n
                                                    > a trzeźwo są dla mnie bezwartościowe.

                                                    Uproszczenie Marek. Nie wiesz kiedy pije, a kiedy nie.
                                                  • mabelle2000 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 26.12.17, 23:07
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Uproszczenie Marek. Nie wiesz kiedy pije, a kiedy nie.

                                                    Nie szkodzi, dla Marka mowisz prawde tylko wtedy jesli jest to tez i jego prawda ;-)
                                                  • marek.zak1 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 27.12.17, 09:54
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > hello-kitty2 napisała:
                                                    >
                                                    > > Uproszczenie Marek. Nie wiesz kiedy pije, a kiedy nie.
                                                    >
                                                    > Nie szkodzi, dla Marka mowisz prawde tylko wtedy jesli jest to tez i jego prawda ;-)
                                                    -----------------
                                                    Nie. Prawda to prawda. Tu nie ma relatywizmu.
                                                  • marek.zak1 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 27.12.17, 09:53
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    >
                                                    > > Te teksty cenię najbardziej, bo olewają poprawność polityczną. Twoje te
                                                    > ksty na trzeźwo są dla mnie bezwartościowe.
                                                    >
                                                    > Uproszczenie Marek. Nie wiesz kiedy pije, a kiedy nie.
                                                    ----------------------
                                                    Najprawdziwszą prawdę po alko :). To jest dla faceta ciekawe, bo pokazujesz głębię kobiecej duszy. Na trzeźwo piszesz inaczej.
                                                  • aandzia43 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 27.12.17, 09:57
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > hello-kitty2 napisała:
                                                    >
                                                    > > marek.zak1 napisał:
                                                    > >
                                                    > > > Te teksty cenię najbardziej, bo olewają poprawność polityczną. Tw
                                                    > oje te
                                                    > > ksty na trzeźwo są dla mnie bezwartościowe.
                                                    > >
                                                    > > Uproszczenie Marek. Nie wiesz kiedy pije, a kiedy nie.
                                                    > ----------------------
                                                    > Najprawdziwszą prawdę po alko :). To jest dla faceta ciekawe, bo pokazujesz głę
                                                    > bię kobiecej duszy. Na trzeźwo piszesz inaczej.

                                                    Prawdę wedlug ciebie bo ci tak pasuje że to akurat prawda? A skąd wiesz kiedy pisze po alkoholu? I po jakiej ilości?
                                                  • proteinawy Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 27.12.17, 03:22
                                                    > Przeanalizujmy wspolnie: nie chcialam wyciagac kwestii urodowych jako dowodu w sprawie o panow zanizanie liczby pozadajacych panow kobiet. <

                                                    Chodzi o to, ze jak mam mordę jak kalafior, to zaniżam? Nie, tu akurat miałbym powód do zawyżania.

                                                    Odsiewam tylko te, w przypadku ktorych nie mam pewności czy w gre nie wchodziły pieniądze, bycie łagodnym ciamajdą albo kłamstwa. Czyli: te z ktorymi nigdy nie spałem, ONSy, zony/dziewczyny kumpli, własna żonę, laski wyrwane po alkoholu (niezależnie kto pił), seks w Juvenalia, itp.

                                                    > To nie sa komplementy, to jest narazanie kogos. Czego wymagam od mezczyzn, to zeby nie narazali kobiet. Nic tak nie chroni jak niewyrozniajaca srednia statystyczna. Rozumiesz? <

                                                    W tym przypadku (podobnie jak z Mabelle) zawieszam temat do poziomu „nawet nie tłumacze dlaczego zawieszam temat”.

                                                    W UK prawo przewiduje cos co sie nazywa super-injunction. To jest nie tylko zakaz pisania o danej osobie czy sprawie w mediach, to jest nawet zakaz pisania o tym, ze ów zakaz istnieje. Wasze buzie/sylwetki sa pod super-injunction. Bylyby gdyby nie powyższy akapit ;)

                                                    > Wnosze, ze w realu czujesz sie juz lepiej.

                                                    Dzieki ze pytasz. Jest OK. Pojojczylem co miałem pojojczyc, teraz se pogadam o hormonach i ciemnych sutkach :)
                                                  • proteinawy Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 27.12.17, 04:38
                                                    > Jest OK.

                                                    Chodzę ze słuchawkami na uszach. Znalazłem wlasnie pewna kapele z Australii, Ne Obliviscaris. Bardzo melodyjny black metal, oprócz sprawdzonych patentów tego gatunku, bogate i technicznie sprawne smyczki (to czesto sa rzeczywiście pierwsze skrzypce), wirtuozerski bass i melodyjny wokal dodany do std growlingu. Wiem, ze Ciebie kręci bardziej urban-rap z getta, tu jest dokładne przeciwieństwo, ale rzuć uchem:

                                                    Dwuczęściowa suita Libera:
                                                    youtu.be/-9kERB40e7s
                                                    youtu.be/AUGcjRHAjeg
                                                  • aandzia43 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 27.12.17, 11:17
                                                    proteinawy napisał(a):

                                                    > > Jest OK.
                                                    >
                                                    > Chodzę ze słuchawkami na uszach. Znalazłem wlasnie pewna kapele z Australii, N
                                                    > e Obliviscaris. Bardzo melodyjny black metal, oprócz sprawdzonych patentów tego
                                                    > gatunku, bogate i technicznie sprawne smyczki (to czesto sa rzeczywiście pierw
                                                    > sze skrzypce), wirtuozerski bass i melodyjny wokal dodany do std growlingu. Wie
                                                    > m, ze Ciebie kręci bardziej urban-rap z getta, tu jest dokładne przeciwieństwo,
                                                    > ale rzuć uchem:
                                                    >
                                                    > Dwuczęściowa suita Libera:
                                                    > youtu.be/-9kERB40e7s
                                                    > youtu.be/AUGcjRHAjeg

                                                    Podoba mi się! :-)
                                                  • proteinawy Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 27.12.17, 12:16
                                                    > Podoba mi się! :-)

                                                    Dzieki Aandziu :)
                                                    Poprawiłas mi dzien, oby i Twoj był fajniejszy.
                                                  • hello-kitty2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 27.12.17, 14:06
                                                    proteinawy napisał(a):

                                                    > ale rzuć uchem:
                                                    >
                                                    > Dwuczęściowa suita Libera:
                                                    > youtu.be/-9kERB40e7s
                                                    > youtu.be/AUGcjRHAjeg

                                                    NIe wiem czy to do mnie ale nie przeszkadzalo rzucic uchem. Zawsze jak sie lepiej czujesz wstawiasz muze i to jet fajny zabieg, bo ja slucham muzy kilka godzin dziennie i zaluje, ze nie chodzilam do szkoly muzycznej. A moj syn nie chce ;( A Twoj? MOze corka? OK wiec lubie jak ktos slucha innych klimatow i podrzuci cos nowego.

                                                    Jestem juz w polowie twojego pierwszego kawalka i mysle 'gdzie te skrzypce? moze cos zle zrozumialam?' i sie pojawiaja. Pieknie. Bardzo lubie jak do muzyki pop wstawiaja elementy muzyki powaznej, wlasnie skrzypce, fortepian, chor, wokal na dwa glosy. Lubie tez muzyke filmowa. O tutaj choc muza typowo kobieca i tekst nie moj ale jest jakas harfa (?), chor:

                                                    www.youtube.com/watch?v=Uj9y5xkHZaU
                                                    A teraz najczesciej slucham analizy relacji, ktore zjebalam:

                                                    www.youtube.com/watch?v=fS9m0Ac8PCU
                                                  • proteinawy Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 27.12.17, 17:48
                                                    > O tutaj choc muza typowo kobieca i tekst nie moj ale jest jakas harfa (?), chor:

                                                    www.youtube.com/watch?v=Uj9y5xkHZaU
                                                    A teraz najczesciej slucham analizy relacji, ktore zjebalam:

                                                    www.youtube.com/watch?v=fS9m0Ac8PCU <

                                                    Dzieki, wieczór posłucham.
                                                  • proteinawy Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 28.12.17, 09:09
                                                    > www.youtube.com/watch?v=Uj9y5xkHZaU
                                                    > www.youtube.com/watch?v=fS9m0Ac8PCU

                                                    Dzieki, dodaje (zwłaszcza drugi) do listy na fazę „dół, brak chęci”.
                                                  • hello-kitty2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 27.12.17, 12:25
                                                    proteinawy napisał(a):

                                                    > > Przeanalizujmy wspolnie: nie chcialam wyciagac kwestii urodowych jako dow
                                                    > odu w sprawie o panow zanizanie liczby pozadajacych panow kobiet. <
                                                    >
                                                    > Chodzi o to, ze jak mam mordę jak kalafior, to zaniżam? Nie, tu akurat miałbym
                                                    > powód do zawyżania.

                                                    Kurcze jestem pewna, ze Sabat juz to z 10 razy zdazyl zrozumiec ;) Nie moge wyjasnic tego tak, jakbym chciala czyli jak krowie na granicy, zatem musisz (lub odrzuc, twoje prawo) mi uwierzyc, ze nie byles/jestes pozadany przez jedna kobiete.
                                                    (poprawialam tego posta z pare razy, w pierwszym podejsciu napisalam najszczersza prawde, wbrew temu co pisal MArek, zupelnie na trzezwo ;) ale stwierdzilam, nie, to troche za duzo rewelacji, dostanie mi sie, bezpieczniej rownac do sredniej, poprawnej, niewyrozniajacej i ostatecznie wyszlo plytko i pusto, trudno)
                                                  • hello-kitty2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 26.12.17, 16:28
                                                    proteinawy napisał(a):

                                                    > >> Mnie do tej pory pozadaly tylko dwie kobiety.
                                                    >
                                                    > > O Jezu :-(
                                                    >
                                                    > Sabat - 2:1 dla Ciebie

                                                    Dziwne [wyginam usta w podkowe] Ja non stop kogos pozadam, jakas jestem nadreakcyjna w tej emocji. Czasem mnie to juz meczy i robie sobie ramadan, jak teraz. Najgorzej, ze nie wyrastam z tego z wiekiem.
                                                  • sabat3 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 26.12.17, 17:19
                                                    hello-kitty2
                                                    > Dziwne [wyginam usta w podkowe] Ja non stop kogos pozadam, jakas jestem nadreak
                                                    > cyjna w tej emocji. Czasem mnie to juz meczy i robie sobie ramadan, jak teraz.
                                                    > Najgorzej, ze nie wyrastam z tego z wiekiem.

                                                    No ale zakladam, ze jednak najczesciej pozadasz panow z okreslonej grupy, a pozostali sa poza centrum zainteresowania ;)
                                                  • proteinawy Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 26.12.17, 20:19
                                                    > Dziwne [wyginam usta w podkowe]

                                                    Mowie o sytuacji z prawdziwego życia kiedy jestem z kobieta przez jakiś czas, a ktora przychodzi po wiecej.
                                                  • hello-kitty2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 26.12.17, 17:03
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > W obu przypadkach dokladnie wiedzialem co tym dziewczynom we mnie tak bardzo od
                                                    > powiada.

                                                    Rozumiem , ze chcesz przez to powiedziec, ze powod/y pozadania byly przez Ciebie akceptowane. A co by sie stalo gdybys ocenil, ze jakas babka Cie pozada (okazuje to) ale powod powod jest nieakceptowalny, to bys ja odrzucil? Obstawiam, ze nie. Co myslisz?
                                                  • sabat3 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 26.12.17, 17:15
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > Rozumiem , ze chcesz przez to powiedziec, ze powod/y pozadania byly przez Ciebi
                                                    > e akceptowane. A co by sie stalo gdybys ocenil, ze jakas babka Cie pozada (okaz
                                                    > uje to) ale powod powod jest nieakceptowalny, to bys ja odrzucil? Obstawiam, ze
                                                    > nie. Co myslisz?

                                                    No jasne. Tu mam z gorki - dla mnie nieakceptowalne powody sa poza zasiegiem. Tak sie zlozylo, to nie kwasne winogrona. Baba ktora leci glownie na forse jest dla mnie ble, a ja forsy nie mam :)
                                                  • hello-kitty2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 26.12.17, 19:03
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > No jasne. Tu mam z gorki - dla mnie nieakceptowalne powody sa poza zasiegiem. T
                                                    > ak sie zlozylo, to nie kwasne winogrona. Baba ktora leci glownie na forse jest
                                                    > dla mnie ble, a ja forsy nie mam :)

                                                    A zalozmy gdybys nagle zostal singlem i jak prorokowal Kutuzow zaczalbys byc atrakcyjny dla amatorek rozwodnikow, ktorych pozdanie wzbudzalbys swoja nowo nabyta zdolnoscia zwiazkowa, to tez bys ich nie przelecial? Ble? ;)
                                                  • sabat3 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 26.12.17, 22:45
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > A zalozmy gdybys nagle zostal singlem i jak prorokowal Kutuzow zaczalbys byc at
                                                    > rakcyjny dla amatorek rozwodnikow, ktorych pozdanie wzbudzalbys swoja nowo naby
                                                    > ta zdolnoscia zwiazkowa, to tez bys ich nie przelecial? Ble? ;)

                                                    Póki co nie mam takich dylematów. Spotkałem kogoś, kto wydaje się akceptować mnie takim, jaki jestem. Mogę mieć niemal pewność, bo obecnie moja atrakcyjność jako mężczyzny, biorąc to jak postrzega mnie przeciętna kobieta, puka o dno od spodu.
                                                    Będę przy niej, dopóki sama mnie nie odepchnie. Jeśli tak zdecyduje.
                                                    I będzie tak, niezależnie od tego czy jutro wygram w totka kilka dużych baniek, albo czy się rozwiodę, wylądują kosmici, albo będzie koniec świata. Takich osób nie spotyka się codziennie. Myślę, że niektórzy nie spotkają kogoś takiego przez całe życie.
                                                    Czuję nie tylko pożądanie, ale i wdzięczność. Rozumiesz mnie?
                                                    A jeśli zostanę znowu sam... Dopiero wtedy będę się zastanawiał nad Twoim pytaniem, koleżanko Kitty :)
                                                  • mabelle2000 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 26.12.17, 23:03
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > Będę przy niej, dopóki sama mnie nie odepchnie. Jeśli tak zdecyduje.
                                                    > I będzie tak, niezależnie od tego czy jutro wygram w totka kilka dużych baniek,
                                                    > albo czy się rozwiodę, wylądują kosmici, albo będzie koniec świata.

                                                    Mam takie pytanie praktyczne, bez zlosliwosci zaznaczam. Jak mozna byc " przy kims" jesli jesli jest sie w zwiazku malzenskim z inna kobieta? Wez mi to Sabat wytlumacz prosze.


                                                  • sabat3 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 26.12.17, 23:10
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    > Mam takie pytanie praktyczne, bez zlosliwosci zaznaczam. Jak mozna byc " przy k
                                                    > ims" jesli jesli jest sie w zwiazku malzenskim z inna kobieta? Wez mi to Sabat
                                                    > wytlumacz prosze.

                                                    Tak samo, jak będąc woju, w pierdlu, albo na innym kontynencie. Nie wiem czy dość jasno tłumaczę.
                                                  • mabelle2000 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 26.12.17, 23:11
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > Tak samo, jak będąc woju, w pierdlu, albo na innym kontynencie. Nie wiem czy do
                                                    > ść jasno tłumaczę.

                                                    Tzn myslami jestes. Rozumiem.
                                                  • sabat3 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 26.12.17, 23:13
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    > Tzn myslami jestes. Rozumiem.

                                                    Tak.
                                                  • proteinawy Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 27.12.17, 02:41
                                                    > I będzie tak, niezależnie od tego czy jutro wygram w totka kilka dużych baniek, albo czy się rozwiodę, wylądują kosmici, albo będzie koniec świata. Takich osób nie spotyka się codziennie. <

                                                    Ała, moje oczy, miejze litość nad moja przyszłą cukrzycą...
                                                  • sabat3 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 27.12.17, 08:18
                                                    proteinawy napisał(a):
                                                    > Ała, moje oczy, miejze litość nad moja przyszłą cukrzycą...

                                                    Swietego Mikolaja moga zobaczyc tylko ci, ktorzy w niiego wierza.
                                                  • proteinawy Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 27.12.17, 11:09
                                                    > Swietego Mikolaja moga zobaczyc tylko ci, ktorzy w niiego wierza.

                                                    Dedykuje Ci mój nieco nieporadny hm, utwór, „Na obiad”:

                                                    - - -
                                                    Zgasnijcie w konwulsjach gwiazdy, wyparujcie czarne dziury, czasoprzestrzeni - rozpruj sie niczym stara skarpeta zapomniana w garażu ...
                                                    ... świąteczny indyk był godzien podniebienia samego Peruna!
                                                    - - -

                                                    Uprzedzam, ze wszelkie obiekcje co do stylu odbiorę jako krytykę dedykacji i uzdolnień kulinarnych mojej zony.
                                                  • hello-kitty2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 27.12.17, 14:23
                                                    proteinawy napisał(a):

                                                    > Zgasnijcie w konwulsjach gwiazdy, wyparujcie czarne dziury, czasoprzestrzeni -
                                                    > rozpruj sie niczym stara skarpeta zapomniana w garażu ...
                                                    > ... świąteczny indyk był godzien podniebienia samego Peruna!

                                                    Sorry, ze tak troche gospodarczo ale myslalam, ze skarpety przede wszystkim gina w praniu:

                                                    demotywatory.pl/uploads/201304/1367193814_wumkzd_600.jpg
                                                    > Uprzedzam, ze wszelkie obiekcje co do stylu odbiorę jako krytykę dedykacji i uz
                                                    > dolnień kulinarnych mojej zony.

                                                    A to poszlo o indyka? MOze wykiwaj los w przyszlym roku i zapodaj kaczke czy kurczaka? ;)
                                                  • sabat3 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 27.12.17, 22:12
                                                    proteinawy napisał(a):
                                                    > Dedykuje Ci mój nieco nieporadny hm, utwór, „Na obiad”:
                                                    >
                                                    > - - -
                                                    > Zgasnijcie w konwulsjach gwiazdy, wyparujcie czarne dziury, czasoprzestrzeni -
                                                    > rozpruj sie niczym stara skarpeta zapomniana w garażu ...
                                                    > ... świąteczny indyk był godzien podniebienia samego Peruna!
                                                    > - - -
                                                    >
                                                    > Uprzedzam, ze wszelkie obiekcje co do stylu odbiorę jako krytykę dedykacji i uz
                                                    > dolnień kulinarnych mojej zony.

                                                    Allelujah! (głosem murzyńskiego pastora)
                                                    W zamian, niechaj Pan pobłogosławi Cię bożonarodzeniowym tekstem samego Arthura C. Clarke'a:

                                                    en.wikipedia.org/wiki/The_Star_(Clarke_short_story)
                                                    (link do samego tekstu na dole strony)
                                                  • hello-kitty2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 27.12.17, 14:16
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > Swietego Mikolaja moga zobaczyc tylko ci, ktorzy w niiego wierza.

                                                    Czyli nigdy nie przestales wierzyc mimo gdakania. Budujace.
                                                  • gogol77 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 27.12.17, 10:30
                                                    sabat3 napisał:
                                                    > Czuję nie tylko pożądanie, ale i wdzięczność. Rozumiesz mnie? >

                                                    Sabat, ja też czułem/czuję coś w rodzaju wdzięczności dla kobiety, która mi fajnie dała. Mimo, że wiedziałem, że ona to robiła z ochoty i nie musiałem się prosić. Ba, zdarzało się, ze po seksie całowałem ją w rękę i mówiłem: dziękuje.
                                                  • hello-kitty2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 27.12.17, 14:32
                                                    Dobra Swiata swieta i po swietach, nadchodzi karnawal. U mnie standardowo ludzie chodza poprzebierani. Ktory stroj polecacie/ubieracie?

                                                    www.youtube.com/watch?v=28t-OtYNtXA

                                                    JA zawsze bylam pokojowka ale ile mozna.
                                                  • proteinawy Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 27.12.17, 17:40
                                                    > JA zawsze bylam pokojowka ale ile mozna.

                                                    Pokojówka = laureatka pokojowej nagrody Nobla ;)?
                                                  • hello-kitty2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 27.12.17, 18:25
                                                    proteinawy napisał(a):

                                                    > Pokojówka = laureatka pokojowej nagrody Nobla ;)?

                                                    ;-) Humorek szczytuje, do Sylwka bedziesz jak nowy.
                                                    Pokojowka tylko na bialo, z blond wlosami i czarna zmiotka z pior czyli odwrotnie do Rihanny. Jak bedziesz mial czas wieczorem obejrzec clip moze wybierzesz outfit dla zony.
                                                    Pewien przystojniak proponowal mi kiedys zebym sie przebrala w szara, przydluga, prosta spodnice, przydlugi, rozwleczony sweter, ulizala loki, do tego przyduze, starodawne okulary, wziela 50 cm drewniana linijke (byly u Was takie w bibliotekach pod koniec lat 80?) i powiedziala do niego na Pan, ze za pozno oddal ksiazki i bedzie kara, a on mnie wtedy zerznie. Ale w Holandii sie to przypuszczam nie sprawdzi ;(
                                                  • sabat3 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 27.12.17, 22:56
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > Pewien przystojniak proponowal mi kiedys zebym sie przebrala w szara, przydluga
                                                    > , prosta spodnice, przydlugi, rozwleczony sweter, ulizala loki, do tego przyduz
                                                    > e, starodawne okulary, wziela 50 cm drewniana linijke (byly u Was takie w bibli
                                                    > otekach pod koniec lat 80?) i powiedziala do niego na Pan, ze za pozno oddal ks
                                                    > iazki i bedzie kara, a on mnie wtedy zerznie. Ale w Holandii sie to przypuszcza
                                                    > m nie sprawdzi ;(

                                                    I go tą linijką po dupie ten teges?
                                                  • hello-kitty2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 28.12.17, 01:16
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > I go tą linijką po dupie ten teges?

                                                    Chyba po lapach ale nie doszliby my, bo skad takie ciuchy wytrzasnac? ;-)
                                                  • sabat3 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 27.12.17, 22:14
                                                    proteinawy napisał(a):
                                                    > Pokojówka = laureatka pokojowej nagrody Nobla ;)?

                                                    Podymka - lekka sukienka, którą pani domu zwyczajowo zakłada po ostrym dymaniu?
                                                  • aandzia43 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 27.12.17, 17:31
                                                    gogol77 napisał:

                                                    > sabat3 napisał:
                                                    > > Czuję nie tylko pożądanie, ale i wdzięczność. Rozumiesz mnie? >
                                                    >
                                                    > Sabat, ja też czułem/czuję coś w rodzaju wdzięczności dla kobiety, która mi faj
                                                    > nie dała. Mimo, że wiedziałem, że ona to robiła z ochoty i nie musiałem się pro
                                                    > sić. Ba, zdarzało się, ze po seksie całowałem ją w rękę i mówiłem: dziękuje.

                                                    Też tak mam. Radosna wdzięczność. Mam nadzieję, że umiałam wyrażać ;-)
                                                  • sabat3 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 27.12.17, 22:53
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    > gogol77 napisał:
                                                    >
                                                    > > sabat3 napisał:
                                                    > > > Czuję nie tylko pożądanie, ale i wdzięczność. Rozumiesz mnie? >
                                                    > >
                                                    > > Sabat, ja też czułem/czuję coś w rodzaju wdzięczności dla kobiety, która
                                                    > mi faj
                                                    > > nie dała. Mimo, że wiedziałem, że ona to robiła z ochoty i nie musiałem s
                                                    > ię pro
                                                    > > sić. Ba, zdarzało się, ze po seksie całowałem ją w rękę i mówiłem: dzięku
                                                    > je.
                                                    >
                                                    > Też tak mam. Radosna wdzięczność. Mam nadzieję, że umiałam wyrażać ;-)

                                                    Mnie nie chodzi aż tak bardzo o to, jak fajnie, ale że komuś takiemu jak ja :) (chociaż fajnie bardzo i bezdyskusyjnie). Zawsze myślę o tej relacji jako o splocie bardzo wielu szczęśliwych zbiegów okoliczności.
                                                  • hello-kitty2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 28.12.17, 01:26
                                                    sabat3 napisał:

                                                    Zawsze myślę o tej relacji jako o spl
                                                    > ocie bardzo wielu szczęśliwych zbiegów okoliczności.

                                                    E tam, to na pewno jakis gen doprowadzil fo tego, w ktorego jestes wyposazony, a ktory sie dopiero co zaktywowal ;-) Pewno go jakis hormon deaktywowywal wczesniej, co objawialo sie zaczerwienieniem odbytu, tylko nie skojarzyles tych prostych faktow ;-)

                                                    Dobra wyglupiam sie. Za glupia na to wszystko jestem i przez to tez wierze w czas i przypadek.
                                                  • proteinawy Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 28.12.17, 09:34
                                                    > Za glupia na to wszystko jestem i przez to tez wierze w czas i przypadek. <

                                                    Albo moze byc i tak, ze jedno nie przeczy drugiemu. Moze byc tak ze geny zostawiają mnóstwo miejsca na zbiegi okoliczności, efekty motyla, milosc lub nienawiść. Na wyćwiczenie najszerszego grzbietu albo zapasienia sie w kulkę. Na dzieciństwo bez starych, z pojebanymi starymi albo rodzicami uczącymi jak sobie radzić ze soba, innymi, porażka i sukcesem.

                                                    Zostawiają mnóstwo miejsca ale znaczna brzydota czy głupota jest na razie nie do naprawienia.
                                                  • gogol77 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 28.12.17, 11:40
                                                    sabat3 napisał:
                                                    >Czuję nie tylko pożądanie, ale i wdzięczność>
                                                    > Mnie nie chodzi aż tak bardzo o to, jak fajnie, ale że komuś takiemu jak ja :) (chociaż fajnie bardzo i bezdyskusyjnie)>.

                                                    Jak niefajnie (albo tak sobie) - to niema o czym mówić.
                                                    Ale ja się zacząłem zastanawiać skąd mam tą wdzięczność ?
                                                    Bo może dlatego, że moje pierwsze doświadczenia erotyczne skończyły się klapą.
                                                    I wynikającymi z tego kompleksami.
                                                    I mimo, że to się potem zmieniło - pozostała gdzieś za uszami taka myśl: ja to nie jestem taki fantastyczny gość więc jak ona mi daje to dar jaki ona mi daje jest godzien mojej wdzięczności.
                                                    A też może to jest tak, jak w teatrze - widzowie robią owację na stojąco, bo są wdzięczni aktorom, że dostarczyli im tyle fajnych emocji. Bo było pięknie!

                                                    >Zawsze myślę o tej relacji jako o splocie bardzo wielu szczęśliwych zbiegów okoliczności>

                                                    Taaak!!, bo Urqu pisze: "od kiedy odkryłem że miedzy kobietami są tak dramatyczne biologiczne róznice w podejściu do seksu i poziomie neurotyczności które łatwo rozpoznać (2d/4d) że z niektórymi nielicznymi można zupełnie inaczej zachowywać się, okazywać śmiało emocje , napiecie, pożadanie je to gratyfikuje - to był dla mnie przełom!

                                                    I o to chodzi, by trafić na taką "nieliczną" (urqu, one wcale nie są takie nieliczne), i wtedy to są te Twoje Sabat "szczęśliwe zbiegi okoliczności". A one zdarzyć się mogą wszędzie - Na Bałtyku, Morzu Czarnym, czy Karaibach. Należy tylko znaleźć się w odpowiednim czasie w odpowiednim miejscu - choćby tak jak Wont.
                                                    --------------------------------
                                                  • aandzia43 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 26.12.17, 06:57
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > sabat3 napisał:
                                                    >
                                                    > > Teraz odpowiedz - ale szczerze - chcialbys miec taka "kobieco myslaca" ko
                                                    > biete
                                                    > > w lozku? Bo ja nie.
                                                    > > Zatem nawet jesli Twoj argument jest sluszny, to jedyna nauka jaka z tego
                                                    > plyni
                                                    > > e dla normalnego mezczyzny lubiacego seks jest taka, by sie za pomoca tej
                                                    > calej
                                                    > > "naukowej teorii" przekopywac przez "kobieco myslace" plewy, do "mesko m
                                                    > yslace
                                                    > > go" ziarna.
                                                    >
                                                    > Sabat niekoniecznie, bo te 'mesko myslace' moga myslec tez po mesku w innych sp
                                                    > rawach niz seks wiec trudniej sie z nimi spolaryzowac. Do tego dochodza sprawy
                                                    > urodowe (to ze sa meskie nie znaczy, ze sa ladne, zgrabne i powabne). Panowie t
                                                    > u podaja sposob jak te 'kobieco myslace' ''przymusic/sklonic" zeby zachowaniami
                                                    > lozkowymi przypominaly te drugie, a w innych dziedzinach zycia obdarowywaly ic
                                                    > h i dziatwe swoim cieplem i mekka kobiecoscia. Rozumiesz?


                                                    No i to rozumiem, kawa na ławę. Dzięki Kitty za podsumowanie. Praktyczne podejście do tematu, jak skłonić kurę do latania bo ten jej krótki lot jak najbardziej satysfakcjonuje właściciela. Tylko po co próby udowodnienua że kura to ptak latający? ;-)
                                                  • urquhart Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 26.12.17, 09:27
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > Sabat niekoniecznie, bo te 'mesko myslace' moga myslec tez po mesku w innych sp
                                                    > rawach niz seks wiec trudniej sie z nimi spolaryzowac. Do tego dochodza sprawy
                                                    > urodowe (to ze sa meskie nie znaczy, ze sa ladne, zgrabne i powabne). Panowie t
                                                    > u podaja sposob jak te 'kobieco myslace' ''przymusic/sklonic" zeby zachowaniami
                                                    > lozkowymi przypominaly te drugie, a w innych dziedzinach zycia obdarowywaly ic
                                                    > h i dziatwe swoim cieplem i mekka kobiecoscia. Rozumiesz?

                                                    No właśnie to ta druga strona medalu. Uroda. Geste piekne włosy, atrakcyjna sylwetka klepsydry to wysoki estrogen.
                                                    Z drugiej strony mężczyźni mają wyewoluowaną zadziwiającą potrzebę czułości o której wątek puściłem obok, też potrzebna jest im ta ściśle kobieca wrażliwość i ciepło na której bazuje czułość.
                                                    Seks to jeden z elementów układanki którego paradoksalnie najczęściej brakuje jak są te pozostałe.
                                                  • lybbla Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 26.12.17, 01:03
                                                    urquhart napisał:

                                                    > sabat3 napisał:
                                                    > > Po co robić badania, skoro można zapytać?
                                                    >
                                                    > Twoja naiwność przebija tu sceptycyzm.
                                                    > Bo obrazowanie mózgu nie może kłamać :)

                                                    Tylko interpretacja zobrazowania może obnażyć niewiedzę interpretującego :)

                                                    > I jest ostatecznym dowodem który obala albo udowadnia rożne hipotezy.

                                                    Twoja indolencja jest porażająca.
                                                    Ostateczny dowód w neurosciences :)

                                                    Men versus women: not that different

                                                    Although male heterosexual studies have dominated the literature, broadly speaking, active brain areas during sexual arousal are highly similar for both men and women of all sexual orientations. Studies comparing sexual arousal in the brains of men and women generally note that women have weaker responses to the visually erotic stimuli that are common of sexual neuroimaging studies.

                                                    However, relatively few studies have compared male and female participants and although discrete sex differences in sexual brain activation clearly exist, they have varied across studies. More thorough research will be necessary to determine which results are reliable and whether other sex differences exist.

                                                    To że mężczyźni są `wzrokowcami' było wiadome przed erą obrazowania nmr.
                                                    To że kobiety patrzą dłońmi i na dotyk bardziej reagują również.
                                                    Wystarczyło spytać. I dlatego kiedy kobieta mówi look to ma na myśli co innego gdy mężczyzna mówi look. I dlatego powtarzamy tu do znudzenia `ćwicz nogi i pośladki głupcze' bo tam też będziesz dotykany.
                                                    Nic tak nie podnieca kobiety jak twarde udo między nogami. No dobra trochę mnie poniosło z tym nic.
                                                    O zapachu i słuchu kobiet nie wspomnę. Że też takie oczywistości trzeba dopowiadać przecież tego się dowiadywaliśmy mając 13 lat i nic się od tamtego czasu w tej kwestii nie zmieniło.

                                                  • kag73 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 26.12.17, 01:26
                                                    "To że kobiety patrzą dłońmi i na dotyk bardziej reagują również."

                                                    No i na jedno wychodzi: wyglad sie liczy, bo dlonie tez widza. Wiec jak czuje i dotykam cos co mi sie nie podoba to mi sie nie podoba, nie odpowiada mi w dotyku. Wlasnie, sie kiedys o tym przekonalam, na oko, w ciuchach byl se niczego sobie facet ale w dotyku...dla mnie nie do przejscia. Bo ja bylam rozpieszczona innymi przed nim mezczyznami i myslalam, ze tak ma kazdy facet, wlasnie te twardosc ud i miesni i konsystencje brzucha i nie tylko zupelie nie przypominajaca budyniu. W tym zgledzie to ja tak mam, inne moze niekoniecznie. jednak kiedys mi powiedziala jedna o swoim mezu "oczywiscie, ze wolalabym, zeby tego brzucha nie mial, ale co mam zrobic?" Jak chetnie i czesto ona z nim sypia nie wiem, niemniej poznala go bez brzucha, wiec zdazyla pokochac i zagospodarowac a podobno nikt nie uwaza za brzydkie tego co kocha :)
                                                    Wiec trudno tu powiedziec, ze kobiety nie widza/nie czuja wygladu, bo wlasnie wyglad sie rowniez czuje.
                                                  • lybbla Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 26.12.17, 01:41
                                                    kag73 napisała:

                                                    > "To że kobiety patrzą dłońmi i na dotyk bardziej reagują również."
                                                    >
                                                    > No i na jedno wychodzi: wyglad sie liczy, bo dlonie tez widza. Wiec jak czuje i
                                                    > dotykam cos co mi sie nie podoba to mi sie nie podoba, nie odpowiada mi w doty
                                                    > ku. Wlasnie, sie kiedys o tym przekonalam, na oko, w ciuchach byl se niczego so
                                                    > bie facet ale w dotyku...dla mnie nie do przejscia. Bo ja bylam rozpieszczona i
                                                    > nnymi przed nim mezczyznami i myslalam, ze tak ma kazdy facet, wlasnie te tward
                                                    > osc ud i miesni i konsystencje brzucha i nie tylko zupelie nie przypominajaca b
                                                    > udyniu. W tym zgledzie to ja tak mam, inne moze niekoniecznie. jednak kiedys mi
                                                    > powiedziala jedna o swoim mezu "oczywiscie, ze wolalabym, zeby tego brzucha ni
                                                    > e mial, ale co mam zrobic?" Jak chetnie i czesto ona z nim sypia nie wiem, niem
                                                    > niej poznala go bez brzucha, wiec zdazyla pokochac i zagospodarowac a podobno n
                                                    > ikt nie uwaza za brzydkie tego co kocha :)
                                                    > Wiec trudno tu powiedziec, ze kobiety nie widza/nie czuja wygladu, bo wlasnie w
                                                    > yglad sie rowniez czuje.

                                                    Ale dokładnie o tym był mój wpis. I to jest taki elementarz, że szkoda gadać. No chyba, że ktoś zburzy mój skostniały światopogląd to chętnie posłucham. Kobiety co prawda taksują wzrokiem ale głównie po to by dokonać wstępnej selekcji.
                                                    Dotyk, węch, słuch tam należy szukać źródeł kobiecego podniecenia. Inaczej rozumiemy look.
                                                  • mabelle2000 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 26.12.17, 13:21
                                                    lybbla napisał:

                                                    > Dotyk, węch, słuch tam należy szukać źródeł kobiecego podniecenia. Inaczej roz
                                                    > umiemy look.

                                                    ?
                                                    Wyglad jest na pierwszym miejscu. Musi byc taki, ze samo patrzenie staje sie przyjemnoscia.
                                                  • sabat3 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 26.12.17, 13:25
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    > ?
                                                    > Wyglad jest na pierwszym miejscu. Musi byc taki, ze samo patrzenie staje sie pr
                                                    > zyjemnoscia.

                                                    No i pisza, ze tak, ale dla waskiej grupy kobiet, do ktorej przypadkowo i Ty nalezysz.
                                                  • hello-kitty2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 26.12.17, 15:23
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > Wyglad jest na pierwszym miejscu. Musi byc taki, ze samo patrzenie staje sie pr
                                                    > zyjemnoscia.

                                                    Chyba zaczne sie z Toba zgadzac i stosowac to w zyciu zeby nie schodzic z urody w wyborach facetow. Z moich doswiadzen wynika, ze im brzydszego wybierasz tym wieksze ma wobec partnerki wymagana urodowe, zupelnie jakby sobie kompensowal wlasne kompleksy wynikajace z uswiadomionej brzydoty. Mialam takiego z tikami, ktoremu brzuch klapal o lono podczas seksu, a wymagania wobec kobiet mial wyrabane w kosmos. Za to ladny potrafi docenic urode kobiet przecietnych. Dziwne ale (w moim zyciu) prawdziwe.
                                                  • aandzia43 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 26.12.17, 15:36
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > mabelle2000 napisała:
                                                    >
                                                    > > Wyglad jest na pierwszym miejscu. Musi byc taki, ze samo patrzenie staje
                                                    > sie pr
                                                    > > zyjemnoscia.
                                                    >
                                                    > Chyba zaczne sie z Toba zgadzac i stosowac to w zyciu zeby nie schodzic z urody
                                                    > w wyborach facetow. Z moich doswiadzen wynika, ze im brzydszego wybierasz tym
                                                    > wieksze ma wobec partnerki wymagana urodowe, zupelnie jakby sobie kompensowal w
                                                    > lasne kompleksy wynikajace z uswiadomionej brzydoty. Mialam takiego z tikami, k
                                                    > toremu brzuch klapal o lono podczas seksu, a wymagania wobec kobiet mial wyraba
                                                    > ne w kosmos. Za to ladny potrafi docenic urode kobiet przecietnych. Dziwne ale
                                                    > (w moim zyciu) prawdziwe.


                                                    To ciekawe, ja akurat takich doświadczen nie mam.
                                                    Co do męskiej urody. Już kiedyś była mowa o
                                                    tym. Ja z frakcji "cielesność mężczyzny MUSI być akceptowalna" Według oczywiście moich i tylko moich standardów. Wizualna komponenta istotna jest, ale nie mniej ważny jest zapach, sposób poruszania się, mimika czyli wizus w ruchu. Bez tego kurwa żaden szacunek, fascynacja osobowością nie powodowały choćby elementarnej otwartości na działania erotyczne ze strony pana.
                                                  • mabelle2000 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 26.12.17, 15:57
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    > Wizualna komponenta istotna jest, ale nie mni
                                                    > ej ważny jest zapach, sposób poruszania się, mimika czyli wizus w ruchu. Bez t
                                                    > ego kurwa żaden szacunek, fascynacja osobowością nie powodowały choćby elementa
                                                    > rnej otwartości na działania erotyczne ze strony pana.

                                                    :-)
                                                    Mnie sie to wydaje calkiem prawidlowe, wszak erotyka nierozwerwalnie wiaze sie z atrakcyjnoscia ciala. Jestes goly/a jak cie Pan Bog stworzyl i co? W lozku na kogos patrzysz, dotykasz go, lizesz go i smakujesz, sluchasz erotycznych zaklec. Wiec gowno Cie wtedy obchodza jego nagrody w konkursie operowych talentow czy sukcesy w hodowli chomikow.

                                                  • sabat3 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 26.12.17, 15:37
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Mialam takiego z tikami, k
                                                    > toremu brzuch klapal o lono podczas seksu

                                                    WTF??! 8o
                                                  • hello-kitty2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 26.12.17, 16:38
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > hello-kitty2 napisała:
                                                    >
                                                    > > Mialam takiego z tikami, k
                                                    > > toremu brzuch klapal o lono podczas seksu
                                                    >
                                                    > WTF??! 8o

                                                    No a co ;) Ja tam probowalam wszystkiego. W praktyce chyba nie ma faceta, ktorego nie moglabym przeleciec (higienicznie zadbanego czyli dworcowych bezdomnych nie i chorych nie). Jak to Urqu mawia: kwestia nastawienia. Ten od klapania byl dobry w palcowce i od tylca, rewelacyjny powiedzialabym, 10/10. KAzdy facet jest w czyms naprawde dobry, nigdy nie ma tak, ze jest w lozku beznadziejny we wszystkim, nie spotkalam sie.
                                                  • lybbla Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 26.12.17, 18:33
                                                    mabelle2000 napisała:


                                                    > Wyglad jest na pierwszym miejscu. Musi byc taki, ze samo patrzenie staje sie pr
                                                    > zyjemnoscia.

                                                    Ale Ty jesteś Święty Graal dla męskiej społeczności ;)

                                                    Tu trochę trzeba by rozwinąć, bo kobiety, które lubią seks to nie to samo co
                                                    kobiety o męskim mózgu. A ja ciągle mam wrażenie, że część z panów stawia taki znak równości.

                                                    Postawię tezę, jeśli kobieta zaczyna mieć satysfakcjonujący ją seks, nagle jej mózg się robi męski :)
                                                  • mabelle2000 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 26.12.17, 18:54
                                                    lybbla napisał:

                                                    > Ale Ty jesteś Święty Graal dla męskiej społeczności ;)

                                                    Bzdura.

                                                    > Tu trochę trzeba by rozwinąć, bo kobiety, które lubią seks to nie to samo co
                                                    > kobiety o męskim mózgu. A ja ciągle mam wrażenie, że część z panów stawia taki
                                                    > znak równości.

                                                    A co to znaczy "meski mozg" ?

                                                  • lybbla Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 29.12.17, 17:20
                                                    mabelle2000 napisała:


                                                    > Bzdura.

                                                    Bzdura, że bzdura.


                                                    > A co to znaczy "meski mozg" ?

                                                    Wielotorowość myślenia vs linearność myślenia.
                                                    Co przekłada się na zdolność bycia tu i teraz, kluczowe w tematyce, która nas najbardziej interesuje.


                                                  • urquhart A co to znaczy "meski mozg" ??? 29.12.17, 17:41
                                                    lybbla napisał:
                                                    > mabelle2000 napisała:
                                                    > > A co to znaczy "meski mozg" ?
                                                    > Wielotorowość myślenia vs linearność myślenia.
                                                    > Co przekłada się na zdolność bycia tu i teraz, kluczowe w tematyce, która nas n
                                                    > ajbardziej interesuje.

                                                    Dla porządku powtarzając się :
                                                    Przekłąda się na Inne bardziej specjalizowane przetwarzanie informacji przez pólkule, słabsza komunikacja wzajemna półkól (analityczna lewa i abstrakcyjna prawa). I słabsza gratyfikacja zachowań społecznych czy mocniejsza za seks.
                                                    Jest to zupełnie coś innego niż typ testosterony kobiety choć może ale nie musi być skorelowane.
                                                    Korygowanie tego jest nudne.

                                                    Z Anny Moire której ksiązka otworzyły tą puszkę pandory dla szerokiej publiczności:

                                                    (Modelowanie mózgu płodu wysokim testosteronem maskulizujące lub estrogenem feminizujące powinno być wg układu chromosomów czyli płci biologicznej następuje etapami:) "Stadium pierwsze to podstawowe modelowanie płciowe: rozstrzyga ono, na przykład, o agresywności albo pasywności. Drugie to wykształcanie tożsamości płciowej - decyduje o tym, jaką człowiek przypisuje sobie płeć. Trzecie - wybór obiektu zainteresowania seksualnego (to, co Dörner nazywał ośrodkiem preferencji seksualnych). I w końcu powstawanie oraz ośrodków kontroli narządów płciowych, w tym również mechanizmu orgazmu. Jeżeli w którymkolwiek z tych stadiów rozwoju dojdzie do jakiegoś zaburzenia, nie będą one „wfazie” ze sobą nawzajem. Tak więc mężczyzna może być pewny siebie i agresywny - to znaczy mieć cechy typowo męskie - a mimo to być homoseksualistą w wyborze obiektu zainteresowania seksualnego. Może także mieć zniewieściały sposób bycia, a zarazem silny popęd heteroseksualny. Płeć mózgu nie zostaje ukształtowana w efekcie jednego „Big Bangu”

                                                    pl.scribd.com/document/53563877/A-Moir-D-Jessel-P%C5%82e%C4%87-Mozgu
                                                  • lybbla Re: A co to znaczy "meski mozg" ??? 29.12.17, 18:57
                                                    urquhart napisał:

                                                    > lybbla napisał:
                                                    > > mabelle2000 napisała:
                                                    > > > A co to znaczy "meski mozg" ?
                                                    > > Wielotorowość myślenia vs linearność myślenia.
                                                    > > Co przekłada się na zdolność bycia tu i teraz, kluczowe w tematyce, która
                                                    > nas n
                                                    > > ajbardziej interesuje.
                                                    >
                                                    > Dla porządku powtarzając się :

                                                    Ty kompletnie nie potrafisz odróżnić tego co istotne od tego co nieistotne,
                                                    tego co jest dobrze udokumentowane od tego co jest mglistą koncepcją.


                                                    > gratyfikacja zachowań mocniejsza za seks

                                                    Dla formalności zapytam, czyj mózg jest bardziej gratyfikowany za seks?

                                                  • urquhart Re: A co to znaczy "meski mozg" ??? 29.12.17, 19:33
                                                    lybbla napisał:
                                                    > Ty kompletnie nie potrafisz odróżnić tego co istotne od tego co nieistotne,
                                                    > tego co jest dobrze udokumentowane od tego co jest mglistą koncepcją.

                                                    Dawaj swoje te "dobrze udokumentowane"

                                                    > Dla formalności zapytam, czyj mózg jest bardziej gratyfikowany za seks?

                                                    Ten co się bardziej świeci aktywnością w ośrodkach przyjemności pod nmri podczas pobudzania wg neuroscience.

                                                    Wg behawiorystów ten co ma większa determinacje w powtarzaniu pobudzania.
                                                  • lybbla Re: A co to znaczy "meski mozg" ??? 29.12.17, 22:51
                                                    urquhart napisał:

                                                    > lybbla napisał:
                                                    > > Ty kompletnie nie potrafisz odróżnić tego co istotne od tego co nieistotn
                                                    > e, tego co jest dobrze udokumentowane od tego co jest mglistą koncepcją.
                                                    >
                                                    > Dawaj swoje te "dobrze udokumentowane"

                                                    Podałem, i to podałem to co akurat najbardziej istotne.

                                                    > Ten co się bardziej świeci aktywnością w ośrodkach przyjemności pod nmri podczas pobudzania wg neuroscience.
                                                    >
                                                    > Wg behawiorystów ten co ma większa determinacje w powtarzaniu pobudzania.


                                                    Czyli kobieta :) Mężczyzna częściej i łatwiej się wzbudza, kobieta bardziej (dużo bardziej) się wzbudza (chyba, że faceci spieprzą sprawę:).
                                                    Szczególnie zwracam uwagę na to `łatwiej', bo mężczyźni są łatwiejsi w badaniu;)

                                                    Ja się zastanawiam Urqu czy Ty widziałeś spazmującą kobietę, czy w ogóle masz
                                                    pojęcie skąd się wzięło określenie `mała śmierć'.

                                                    O tym co to znaczy kobieta napalona zdeterminowana do powtarzania, niech Ci Gogol, Wont czy Sabat powiedzą. Chociaż mam takie wrażenie, że i Kutuzow
                                                    zaczyna mieć te `nieekonomiczne' doświadczenia ;)
                                                  • gogol77 Re: A co to znaczy "meski mozg" ??? 30.12.17, 12:55
                                                    lybbla napisał:

                                                    > Ja się zastanawiam Urqu czy Ty widziałeś spazmującą kobietę, czy w ogóle masz pojęcie skąd się wzięło określenie `mała śmierć'.

                                                    Mnie bardziej się podoba "beautiful agony"

                                                    > O tym co to znaczy kobieta napalona zdeterminowana do powtarzania, niech Ci Gogol, Wont czy Sabat powiedzą>

                                                    Że chce jeszcze? To znaczy, że się jej podoba! My też przecież lubimy jeszcze. Na ogół. Gdy nam się podoba.
                                                    A ta jej mała śmierć? Nie da się tego ująć słowami!! To trzeba widzieć i czuć (w znaczeniu dotyku) Np. odczuć fiuta w cipce). I mocno trzymać, bo jak ona tak szaleje to łatwo o to żeby.... nam wypadł a to.... to już budzi jej najwyższe oburzenie.
                                                  • urquhart Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 26.12.17, 19:00
                                                    lybbla napisał:
                                                    > Tu trochę trzeba by rozwinąć, bo kobiety, które lubią seks to nie to samo co
                                                    > kobiety o męskim mózgu. A ja ciągle mam wrażenie, że część z panów stawia taki
                                                    > znak równości.
                                                    >
                                                    > Postawię tezę, jeśli kobieta zaczyna mieć satysfakcjonujący ją seks, nagle jej
                                                    > mózg się robi męski :)

                                                    Tu muszę sie zgodzić Lubbla i rozwinąć żeby nie było niedomówień.
                                                    Kobiece kobiety mają satysfakcjonujący seks i pożądanie, a nie tylko kurewskie motywacje :)
                                                    Różnica kluczowa jest jednak że jest on okresowy silnie związany z cyklem hormonalnym miesięcznym czy życiowym (parcie na dziecko). W szczególności jeden z estrogenów estriadol daje wyskie libido typu kobiecego - znak rozpoznawczy ciemne wargi sromowe i sutki.
                                                    Męski mózg natomiast powoduje ciągłą a nie chwilową i okresową chęć i motywacje :)
                                                  • kag73 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 27.12.17, 02:59
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    > Wyglad jest na pierwszym miejscu. Musi byc taki, ze samo patrzenie staje sie pr
                                                    > zyjemnoscia.

                                                    Amen. Dokladnie tak :)
                                                  • aandzia43 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 27.12.17, 03:43
                                                    kag73 napisała:

                                                    > mabelle2000 napisała:
                                                    > > Wyglad jest na pierwszym miejscu. Musi byc taki, ze samo patrzenie staje
                                                    > sie pr
                                                    > > zyjemnoscia.
                                                    >
                                                    > Amen. Dokladnie tak :)

                                                    Ale co wy tam dziewczyny wiecie! Na swój temat czy wewogóle. A możliwości są takie:
                                                    - perfidnie kłamiecie
                                                    - wydaje się wam
                                                    - jesteście testosteronowmi sukami niezdolnymi do dawania i ochraniania życia w przeciwieństwie do tych maryjek o kobiecych mózgach z których można i skorzystać seksualnie, i dzieci nimi wychować, i samemu się nimi po łysinie pogłaskać
                                                  • urquhart 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 28.12.17, 07:14
                                                    aandzia43 napisała:
                                                    > Ale co wy tam dziewczyny wiecie! Na swój temat czy wewogóle. A możliwości są ta
                                                    > kie:
                                                    > - perfidnie kłamiecie
                                                    > - wydaje się wam
                                                    > - jesteście testosteronowmi sukami niezdolnymi do dawania i ochraniania życia w
                                                    > przeciwieństwie do tych maryjek o kobiecych mózgach z których można i skorzyst
                                                    > ać seksualnie, i dzieci nimi wychować, i samemu się nimi po łysinie pogłaskać

                                                    Ależ Andzia to celne świetne zestawienie które należy zapamietać :)
                                                    Twoje upieranie sie przy twierdzeniom całkowicie niezgodnych z postrzeganą rzeczywistością wywoływało we mnie oburzenie ale też inspirację do zrozumnienia komplementarnych przyczyn dobrze tu wypunkotowanych.
                                                    - część "perfidnie kłamie" (że dotyczy to Wszystkich kobiet) z powodów światopoglądowych , tworząc życzeniową rzeczywistość , jak to ujęła pewna "naukowiec gender" recenzująca szeroko zakrojone badania tworzenia map sieci neuronowych mózgów w USA pamietam dyskusje o różnicach płci "nawet jeżeli te dane okazałyby sie prawdziwe należałoby zakazać ich publikacji bo potwierdzają krzywdzące stereotypy"
                                                    - "wydaje się wam", to klasyka "affection vs attraction" kobiety komunikują co innego a kreci je co innego, podświadomość tym czasem tkwi w atawistycztych mrokach - to klasyka odkryć psychoweo przedstawianych przez Yorica (dzieki!)
                                                    - "jesteście testosteronowmi sukami" - od kiedy odkryłem że miedzy kobietami są tak dramatyczne biologiczne róznice w podejściu do seksu i poziomie neurotyczności które łatwo rozpoznać (2d/4d) że z niektórymi nielicznymi można zupełnie inaczej zachowywać się, okazywać śmiało emocje , napiecie, pożadanie je to gratyfikuje - to był dla mnie przełom!

                                                    I jestem jeszcze raz wdzieczny za tą inspiracje.
                                                  • yoric Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 28.12.17, 09:55
                                                    Urqu to ja się dokształcam na Twoich wpisach. A tu jeszcze coś takiego, może już linkowałeś, ale jak nie to obczaj:
                                                    www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC4158978/
                                                  • yoric Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 28.12.17, 11:25
                                                    PS odnośnie wglądu i oceny faktów. Niżej Kag pisze, że większość mężczyzn wcale nie pragnie 10 lat młodszej, nieskażonej feminizmem żony :))))))
                                                  • sabat3 Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 28.12.17, 11:30
                                                    yoric napisał:

                                                    > Niżej Kag pisze, że większość mężczyzn wcale
                                                    > nie pragnie 10 lat młodszej, nieskażonej feminizmem żony :))))))

                                                    Po czterdziestce pragną 15-20 lat młodszej?
                                                  • urquhart Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 28.12.17, 11:48
                                                    Odpowiadasz na:
                                                    yoric napisał:

                                                    > Urqu to ja się dokształcam na Twoich wpisach. A tu jeszcze coś takiego, może ju
                                                    > ż linkowałeś, ale jak nie to obczaj:
                                                    > www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC4158978/

                                                    Bylo ale temat zainteresowal wtedy tylko Kitty.
                                                    Logicznie - katastrofa szeroka dyskusja ze wiekszosc feministek to nieliczny odsetek meskich mózgow i testoteron zabralaby im prerogatywy reprezentowania wiekszosci kobiet i zwiazane z tym benefity.
                                                    Emocjonanie i ideologicznie - to blokada jak przy dyskusji o odkryciu semickich genow u Hitlera z neonazistą
                                                    No Nie ma zadnej plaszczyzny dyskusji :)
                                                  • sabat3 Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 28.12.17, 11:51
                                                    urquhart napisał:
                                                    > Logicznie - katastrofa szeroka dyskusja ze wiekszosc feministek to nieliczny od
                                                    > setek meskich mózgow i testoteron zabralaby im prerogatywy reprezentowania wiek
                                                    > szosci kobiet i zwiazane z tym benefity.

                                                    Jaka katastrofa? Target rozpoznany! :D
                                                  • aandzia43 Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 28.12.17, 13:04

                                                    > Bylo ale temat zainteresowal wtedy tylko Kitty.
                                                    > Logicznie - katastrofa szeroka dyskusja ze wiekszosc feministek to nieliczny od
                                                    > setek meskich mózgow i testoteron zabralaby im prerogatywy reprezentowania wiek
                                                    > szosci kobiet i zwiazane z tym benefity.
                                                    > Emocjonanie i ideologicznie - to blokada jak przy dyskusji o odkryciu semickich
                                                    > genow u Hitlera z neonazistą
                                                    > No Nie ma zadnej plaszczyzny dyskusji :)

                                                    Nie, z tobą płaszczyzny najwyraźniej nie ma ;-)
                                                    To chyba kuzwa oczywiste, że prawie wszystkie ostre działaczki na szczytach to babki testosteronowe? Czy w feministycznej bojówce, czy w ONR-owskiej bojówce, czy na czele klasztoru? Więc jak przebadasz wierchuszkę feministek to znajdziesz tam to, co znajdziesz. Zejdz pod strzechy obraz będzie inny. Czy odniosłes się kiedykolwiek do moich postow o testosterowych działaczkach prawicy?
                                                  • urquhart Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 28.12.17, 14:20
                                                    aandzia43 napisała:
                                                    > z tam to, co znajdziesz. Zejdz pod strzechy obraz będzie inny. Czy odniosłes si
                                                    > ę kiedykolwiek do moich postow o testosterowych działaczkach prawicy?

                                                    No jak nie jak tak. Ostatnio dyskutowalismy jaki to zbieg okolicznosci sprawia ze średnia urody kobiet prawicy jest wyraźnie wyższa :)
                                                    A AAndzię Siarkowską to nawet tak lubie ze sledze na fejsie :)
                                                  • aandzia43 Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 28.12.17, 16:14
                                                    urquhart napisał:

                                                    > aandzia43 napisała:
                                                    > > z tam to, co znajdziesz. Zejdz pod strzechy obraz będzie inny. Czy odnios
                                                    > łes si
                                                    > > ę kiedykolwiek do moich postow o testosterowych działaczkach prawicy?
                                                    >
                                                    > No jak nie jak tak. Ostatnio dyskutowalismy jaki to zbieg okolicznosci sprawia
                                                    > ze średnia urody kobiet prawicy jest wyraźnie wyższa :)

                                                    Wyższa średnia urody kobiet prawicy był twój osobisty wniosek po obserwacji tłumu na marszu ONR i przyjęciu jako swoje obrzydliwego tekstu Sklepowicza (żenada z kategorii "nie do wybaczenia"). Nikt się nie zastanawiał nad "dlaczego", bo nikt nie był przekonany do "czy".

                                                    > A AAndzię Siarkowską to nawet tak lubie ze sledze na fejsie :)

                                                    Nie rozumiem, napawasz się brzydotą kobiet lewicy przy porannej kawie czy jakieś inne perwersje?
                                                  • urquhart Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 29.12.17, 09:09
                                                    > Wyższa średnia urody kobiet prawicy był twój osobisty wniosek po obserwacji tłu
                                                    > mu na marszu ONR i przyjęciu jako swoje obrzydliwego tekstu Sklepowicza (żenada
                                                    > z kategorii

                                                    Tekst był chamski ale samo zjawisko różnicy urody czy niechlujstwa realne i ja też je zaobserwowałem i sugerowałem sprawdzić sobie filmiki z maszów prawicy i lewicy na youtube, kazdy sam może sprawdzić.
                                                    Kobiety testosteronowe prawicy mnie nie rażą bo nie uzurpują sobie praw i związanych z nimi benefitów reprezentowania całej uciśnionej płci jak te z lewicy.
                                                    Jakieś jeszcze masz pytanie w temacie testosteronowych mózgów kobiet prawicy?

                                                    Bo ja mam pytanie czy wiesz dlaczego karmisz nas tu Andzia kolejnymi decepcjami które zaciemniają obraz damsko meskiej sytuacji?
                                                    Niedawno wmawiałaś tu że w poziomie popełnianych mezaliansów nie ma różnicy między kobietami i mężczyznami.
                                                    Pomijając nawet statystyki masz na forum jak na dloni: większość facetów z aktualnie w relacji z kobietami z biedniejszych krajów a większość forumowych kobiet z facetami z bogatego Zachodu Europy.
                                                    No to jak?
                                                  • sabat3 Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 29.12.17, 09:38
                                                    urquhart napisał:
                                                    > Pomijając nawet statystyki masz na forum jak na dloni: większość facetów z aktu
                                                    > alnie w relacji z kobietami z biedniejszych krajów a większość forumowych kobie
                                                    > t z facetami z bogatego Zachodu Europy.
                                                    > No to jak?

                                                    No jak to wiekszosc??? Yoric i Wont to dwoch panow. Kutuzow poki co pojechal w sina dal, na objazdowke. Cala reszta nie rucha pan z biedniejszych krajow.
                                                    Co do dziewczyn, to faktycznie wiekszosc.
                                                  • zawle Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 29.12.17, 09:47
                                                    sabat3 napisał:
                                                    > No jak to wiekszosc??? Yoric i Wont to dwoch panow. Kutuzow poki co pojechal w
                                                    > sina dal, na objazdowke. Cala reszta nie rucha pan z biedniejszych krajow.
                                                    > Co do dziewczyn, to faktycznie wiekszosc.

                                                    Urgu tez rucha..;)
                                                  • sabat3 Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 29.12.17, 10:06
                                                    zawle napisała:
                                                    > Urgu tez rucha..;)

                                                    A to nie wiedzialem, ze jego zona jest cudzoziemka...
                                                  • zawle Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 29.12.17, 10:19
                                                    Bo nie jest. Ale sądząc po zachwycie, nie raz był to temat przewodni niejednego marzenia;)
                                                  • aandzia43 Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 29.12.17, 10:24
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > urquhart napisał:
                                                    > > Pomijając nawet statystyki masz na forum jak na dloni: większość facetów
                                                    > z aktu
                                                    > > alnie w relacji z kobietami z biedniejszych krajów a większość forumowych
                                                    > kobie
                                                    > > t z facetami z bogatego Zachodu Europy.
                                                    > > No to jak?
                                                    >
                                                    > No jak to wiekszosc??? Yoric i Wont to dwoch panow. Kutuzow poki co pojechal w
                                                    > sina dal, na objazdowke. Cala reszta nie rucha pan z biedniejszych krajow.
                                                    > Co do dziewczyn, to faktycznie wiekszosc.

                                                    Jaka znowu większość, liczyć nie potraficie? Kitty, Rekreativa, Kag i Glam. Czy jeszcze jakieś tu są albo były żony zachodniaków? Mabelle za granicą w związku z Polakiem, a wcześniej z mężem Polkiem. W Polsce z Polakiem cała reszta: Zawle, ja, Zygzakowa, See See, Sisi kecz, Niezapomnajka, Zaklętawmarmur, Boginka, Missajgon i cała reszta. Liczna reszta. Faceci? Na jednego Yorica ozenionego z Ukrainką mamy Szopena ozenionego z Japonką ;-) Wont na razie w fazie początkowej.
                                                  • urquhart Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 29.12.17, 11:37
                                                    > Jaka znowu większość, liczyć nie potraficie? Kitty, Rekreativa, Kag i Glam. Czy
                                                    > jeszcze jakieś tu są albo były żony zachodniaków?

                                                    Dobra zależnie jak liczym może nie większość
                                                    Ale jaka znowu równość w mezaliansach?
                                                    Szopena raptem jeden przyklad udalo ci się znaleźć.
                                                  • aandzia43 Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 29.12.17, 12:26
                                                    urquhart napisał:

                                                    > > Jaka znowu większość, liczyć nie potraficie? Kitty, Rekreativa, Kag i Gla
                                                    > m. Czy
                                                    > > jeszcze jakieś tu są albo były żony zachodniaków?
                                                    >
                                                    > Dobra zależnie jak liczym może nie większość
                                                    > Ale jaka znowu równość w mezaliansach?
                                                    > Szopena raptem jeden przyklad udalo ci się znaleźć.

                                                    Przypomnę, że jedna z pań wyszła za mąż za pana z kraju nie bogatszego niż Polska. Poza tym żadna nie jest/nie była dużo młodsza od męża, raczej rownolatki. Nie kombinuj.
                                                  • yoric Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 29.12.17, 13:12
                                                    > Dobra zależnie jak liczym może nie większość
                                                    > Ale jaka znowu równość w mezaliansach?
                                                    > Szopena raptem jeden przyklad udalo ci się znaleźć.

                                                    zależnie co się porównuje warto uwzględnić rozkład podstawowy (base rate). Jak nas interesuje, czy na Forum ten typ jest nadreprezentowany, to musielibyśmy jeszcze porównać do ogólnej populacji, gdzie co 14 ślub jest z obcokrajowcem. Inna kwestia, że dużo więcej Polek niż Polaków wchodzi w związki mieszane, dlatego przewiduję, że jak Polacy się trochę ogarną, to to się wyrówna
                                                    wiadomosci.wp.pl/malzenstwa-z-cudzoziemcami-z-kim-najczesciej-biora-slub-polacy-6027717109621377a
                                                    gazetaolsztynska.pl/452440,Polki-najchetniej-biora-slub-z-Anglikami-Coraz-wiecej-slubow-z-cudzoziemcami.html#axzz52eQzRSYJ

                                                    A Japonia ma wyższy PKB per capita od Polski i to tak konkretnie, więc ten mezalians to nie wiadomo w którą stronę :).
                                                  • hello-kitty2 Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 29.12.17, 19:18
                                                    Szopen sie zwiazal z Chinka a nie z Japonka (o ile dobrze pamietam).
                                                  • urquhart Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 29.12.17, 19:23
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Szopen sie zwiazal z Chinka a nie z Japonka (o ile dobrze pamietam).

                                                    A to zwrot o 180 stopni w tym temacie :)
                                                  • aandzia43 Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 29.12.17, 19:26
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Szopen sie zwiazal z Chinka a nie z Japonka (o ile dobrze pamietam).

                                                    Z Japonką. Chociaż zasiałaś ziarno wątpliwości w umyśle mym :-) Szopen, to jak to jest?
                                                  • hello-kitty2 Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 29.12.17, 20:04
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    > Z Japonką. Chociaż zasiałaś ziarno wątpliwości w umyśle mym :-) Szopen, to jak
                                                    > to jest?

                                                    Moglam cos pokrecic, przyznaje sie bez bicia ;-)
                                                  • proteinawy Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 29.12.17, 19:34
                                                    > Szopen sie zwiazal z Chinka a nie z Japonka (o ile dobrze pamietam).

                                                    Chciał japońska ale po rozpakowaniu okazała sie chińska podróbka ;)

                                                    Szopen, sorry nie mogłem sie powstrzymać.
                                                  • hello-kitty2 Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 29.12.17, 18:59
                                                    urquhart napisał:

                                                    > Ale jaka znowu równość w mezaliansach?

                                                    A to zwiaznie sie osoba z bogatszego kraju to mezalians? To chyba wylacznie ze wzgledu na majatek, a nie pochodzenie, tak? Gdybym sie zwiazala z Krolem Holandii albo kims z jego rodziny to tak ale z przecietnym czlowiekiem tez? Wchodzi mi, ze najwyzej ze wzgledu na majatek.
                                                  • urquhart Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 29.12.17, 19:10
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > A to zwiaznie sie osoba z bogatszego kraju to mezalians?

                                                    Dla Ukrainki czy Tajki obywatelstwo EU dla dziecka to na pewno "lepsze pochodzenie" start i możliwości w życiu.
                                                    Dla twojego syna paszport holenderski zamiast polskiego lokalna możliwość edukacji , podobnie, awans.
                                                    Nie wiem wiec gdzie tu wątpliwości , to Bussowskie podświadome maksymalizowanie zasobów dla potomstwa z psychoewo i hipergamia.
                                                  • aandzia43 Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 29.12.17, 12:16
                                                    > Tekst był chamski ale samo zjawisko różnicy urody czy niechlujstwa realne i ja
                                                    > też je zaobserwowałem i sugerowałem sprawdzić sobie filmiki z maszów prawicy i
                                                    > lewicy na youtube, kazdy sam może sprawdzić

                                                    Radzę iść osobiście tu i tu. Na ONR jest po prostu duzo młodzieży, a młode twarze to wiadomo jakie robią wrażenie w swojej masie. KOD to.dużo starszych pań. Poza tym onr-owki mają często kurewski look, więc jawią ci się jako atrakcyjniejsze niż są. Nie stwierdzam żeby były ładniejsze, bardziej zadbane czy atrakcyjniejsze od lasek z Czarnych Protestów. Poza tym laski z C.P. są bardziej rasowe, mniej gminne.
                                                    Jeszcze jedno, w moim miescie na C.P. było b.dużo niemlodych acz fajnych pań o których wiem, że kiedyś były niezmiernie romansowe i rozrywane. Cóż, artystki ;-)

                                                    .
                                                    > Kobiety testosteronowe prawicy mnie nie rażą bo nie uzurpują sobie praw i związ
                                                    > anych z nimi benefitów reprezentowania całej uciśnionej płci jak te z lewicy.

                                                    Jak to nie.uzurpują sobie prawa reprezentowania całej uciśnionej przez lewakow płci pięknej? :-O O w mordę, aleś pojechał ;-) Te żale nad Polkami co muszą antykoncepcję zażywać, ciąże przerywać, zdanie męża kwestionować, przecież Pambuk inaczej je sworzył. Zastanów się czasem co piszesz, zawołała Aandzia na puszczy.



                                                    > Jakieś jeszcze masz pytanie w temacie testosteronowych mózgów kobiet prawicy?

                                                    Temat ciekawy acz dla ciebie pewnie niewygodny.

                                                    >
                                                    > Bo ja mam pytanie czy wiesz dlaczego karmisz nas tu Andzia kolejnymi decepcjami
                                                    > które zaciemniają obraz damsko meskiej sytuacji?
                                                    > Niedawno wmawiałaś tu że w poziomie popełnianych mezaliansów nie ma różnicy mię
                                                    > dzy kobietami i mężczyznami.

                                                    Nie wymawiałam, że nie ma różnicy tylko sprowadzałam do pionu sprowadzona przez ciebie do absurdu tezę, że mężczyzni bardzo często popełniają mezalianse a kobiety w ogóle. Bzdura jak wiadomo.


                                                    > Pomijając nawet statystyki masz na forum jak na dloni: większość facetów z aktu
                                                    > alnie w relacji z kobietami z biedniejszych krajów a większość forumowych kobie
                                                    > t z facetami z bogatego Zachodu Europy.
                                                    > No to jak?

                                                    Na to już odpowiedziałm w innym poscie. Dodam tylko że.żyjesz w alternatywnej rzeczywiści. Rzyczeniowej.
                                                    >
                                                  • lybbla Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 29.12.17, 13:04
                                                    aandzia43 napisała:


                                                    > Radzę iść osobiście tu i tu. Na ONR jest po prostu duzo młodzieży, a młode twar
                                                    > ze to wiadomo jakie robią wrażenie w swojej masie.

                                                    Ja ponadto zapraszam na polskie uniwersytety na jedną prawicową piękność przypada dziesięć piękności przychylnie nastawionych do środowisk lgbt.
                                                  • proteinawy Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 29.12.17, 13:35
                                                    > Ja ponadto zapraszam na polskie uniwersytety na jedną prawicową piękność przypada dziesięć piękności przychylnie nastawionych do środowisk lgbt. <

                                                    A moze mozna byc prawicowcem przychylnie nastawionym do osób LGBT?

                                                    No i co ważniejsze: czas wyjsc z mroków średniowiecza (lata dziewięćdziesiąte) i przestać odczłowieczać queer, intersexual, asexual, pansexual, polysexual, demisexual i (bardzo licznie reprezentowani tutaj) sapiosexual - że wymienię tylko najważniejsze grupy.

                                                    Ale co poradzisz, ktos sie rodzi i tarza w przywilejach, to mu sie wydaje ze moze ignorować jednych na rzecz drugich. Ale white-cis-male zawsze tak miał, rządził dzieląc. Nie bójmy sie spojrzeć prawdzie w oczy - to nie tylko wróg, to podczłowiek.

                                                    Jakby Ci sie powyższy słowotok nie podobał toś LGBTQI+ fob.
                                                  • lybbla Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 29.12.17, 14:33
                                                    proteinawy napisał(a):

                                                    > > Ja ponadto zapraszam na polskie uniwersytety na jedną prawicową piękność
                                                    > przypada dziesięć piękności przychylnie nastawionych do środowisk lgbt. <
                                                    >
                                                    > A moze mozna byc prawicowcem przychylnie nastawionym do osób LGBT?

                                                    W Polsce rzadko spotykany zwierz. Przy czym tych, którzy namawiają do leczenia nie nazywam przychylnie nastawionymi.
                                                  • yoric Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 29.12.17, 13:28
                                                    > Nie wymawiałam, że nie ma różnicy tylko sprowadzałam do pionu sprowadzona przez ciebie do absurdu tezę, że mężczyzni bardzo często popełniają mezalianse a kobiety w ogóle. Bzdura jak wiadomo.

                                                    Andzia. To że mężczyźni żenia się "w dół" drabiny a kobiety "w górę", w miażdżącej większości przypadków, jest jedną z najlepiej udokumentowanych tez jakie w ogóle istnieją. W sensie trudno sobie w ogóle wyobrazić jakąkolwiek tezę, z jakiejkolwiek dziedziny, która byłaby lepiej udokumentowana. Tego się nie da nie zauważyć, czy popełnić błąd. Jedyny powód dla którego ktoś mógłby usiłować temu zaprzeczać, to że ma silny związek emocjonalny z (a raczej przeciw) tej tezie.
                                                  • lybbla Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 29.12.17, 13:48
                                                    yoric napisał:


                                                    > Andzia. To że mężczyźni żenia się "w dół" drabiny a kobiety "w górę", w miażdżą
                                                    > cej większości przypadków, jest jedną z najlepiej udokumentowanych tez jakie w
                                                    > ogóle istnieją. W sensie trudno sobie w ogóle wyobrazić jakąkolwiek tezę, z jak
                                                    > iejkolwiek dziedziny, która byłaby lepiej udokumentowana. Tego się nie da nie z
                                                    > auważyć, czy popełnić błąd. Jedyny powód dla którego ktoś mógłby usiłować temu
                                                    > zaprzeczać, to że ma silny związek emocjonalny z (a raczej przeciw) tej tezie.

                                                    Oczywisty błąd w Twoim wywodzie zaś jest taki, że nie sprecyzowałeś czym jest drabina i czepiasz się Aandzi. Jeśli weźmiesz pod uwagę ZAROBKI to ponieważ mężczyźni zarabiają więcej niż kobiety Twoja teza broni się sama (jest trywialna).
                                                    Jeśli jednak weźmiesz WYKSZTAŁCENIE to ponieważ mamy więcej wykształconych kobiet niż mężczyzn górą jest Aandzia.
                                                    Innymi słowy mezalians mezaliansowi nierówny lub innymi słowy najpierw sprecyzuj co to jest `w górę'.

                                                  • urquhart Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 29.12.17, 14:00
                                                    > Jeśli jednak weźmiesz WYKSZTAŁCENIE to ponieważ mamy więcej wykształconych kobi
                                                    > et niż mężczyzn górą jest Aandzia.
                                                    > Innymi słowy mezalians mezaliansowi nierówny lub innymi słowy najpierw sprecyzu
                                                    > j co to jest `w górę'.

                                                    Jak wezmiez pod uwagę że grupę wyksztalconych kobiet jest sporo ktorych zajęcie konczy sie na nianczeniu dzieci, nie pracujacych i nadreprezentacje wyksztalconych wsrid sigielek to się okaze ze taka próba definiowania mezaliansu w druga strone jest bardzo iluzoryczna :)
                                                  • aandzia43 Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 29.12.17, 14:14
                                                    urquhart napisał:

                                                    > > Jeśli jednak weźmiesz WYKSZTAŁCENIE to ponieważ mamy więcej wykształconyc
                                                    > h kobi
                                                    > > et niż mężczyzn górą jest Aandzia.
                                                    > > Innymi słowy mezalians mezaliansowi nierówny lub innymi słowy najpierw sp
                                                    > recyzu
                                                    > > j co to jest `w górę'.
                                                    >
                                                    > Jak wezmiez pod uwagę że grupę wyksztalconych kobiet jest sporo ktorych zajęcie
                                                    > konczy sie na nianczeniu dzieci, nie pracujacych i nadreprezentacje wyksztalco
                                                    > nych wsrid sigielek to się okaze ze taka próba definiowania mezaliansu w druga
                                                    > strone jest bardzo iluzoryczna :)

                                                    Nie.bardzo rozumiem o co co chodzi, ale skoro mowa o wykształconych kobietach to zdecydowana większdość pracuje przez większą część życia.
                                                  • lybbla Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 29.12.17, 14:22
                                                    urquhart napisał:


                                                    > Jak wezmiez pod uwagę że grupę wyksztalconych kobiet jest sporo ktorych zajęcie konczy sie na nianczeniu dzieci, nie pracujacych i nadreprezentacje wyksztalconych wsrid sigielek to się okaze ze taka próba definiowania mezaliansu w druga strone jest bardzo iluzoryczna :)

                                                    To się nazywa życzeniowa rzeczywistość Urqu:)

                                                    Po pierwsze nie w drugą stronę tylko inne kryterium.
                                                    Po drugie pomijając singielki, w małżeństwach dysproporcja wykształcenia pozostaje gigantyczna.
                                                    Po trzecie, to że wychowują dzieci nie przekreśla mezaliansu różnica wykształcenia nie wyparowuje.






                                                  • yoric Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 29.12.17, 16:59
                                                    > Jeśli jednak weźmiesz WYKSZTAŁCENIE

                                                    a jeśli weźmiesz urodę to już w ogóle... No błagam. A jak się definiuje 'marrying up' / 'hypergamy'? Albo bazowa definicja mezaliansu? A tu konkretnie mówimy o statusie gospodarczym kraju. Zanim wyjedziesz z 'oczywistym błędem' to najpierw doczytaj :).
                                                  • lybbla Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 29.12.17, 18:30
                                                    yoric napisał:

                                                    > > Jeśli jednak weźmiesz WYKSZTAŁCENIE
                                                    >
                                                    > a jeśli weźmiesz urodę to już w ogóle... No błagam. A jak się definiuje 'marryi
                                                    > ng up' / 'hypergamy'? Albo bazowa definicja mezaliansu? A tu konkretnie mówimy
                                                    > o statusie gospodarczym kraju. Zanim wyjedziesz z 'oczywistym błędem' to najpie
                                                    > rw doczytaj :).

                                                    Bazowa definicja mezaliansu dotyczyła osób różnego stanu.
                                                    Można się było dobrze ożenić/wyjść za mąż tzn. za bogatą/bogatego
                                                    nie popełniając mezaliansu.
                                                    Dzisiaj mezalians to
                                                    `Małżeństwo osób o nierównym pochodzeniu społecznym, statusie materialnym lub wykształceniu.'
                                                    Stąd różnica zdań między Tobą a Aandzią/Zawle, którą Ci wyjaśniłem.

                                                    Mówisz, że mówimy o statusie gospodarczym kraju bo Ty tak mówisz?
                                                    I chcesz mówić jak to kobiety mają podwójne standardy?
                                                    Nie, my o tym nie mówimy, mówimy o Tobie, Kutuzowie i Woncie.

                                                    Oczywistych błędów jest tu więcej, najciekawszy to nie branie pod uwagę, że:
                                                    bogate kobiety nie popełniają mezaliansów (popełniają je znacznie rzadziej),
                                                    tzn. pieprzą się z tym z kim chcą nie formalizując związków, ba często trzymając je w ukryciu. Są inteligentniejsze, na afiszowaniu się z takim związkiem mogą dużo stracić. Mężczyźni lubią się pokazywać, wydaje im się, że zyskują (wiadomo są mniej inteligentni).

                                                    Innymi słowy murzyni są też atrakcyjni dla kobiet zachodnich ;)

                                                  • yoric Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 29.12.17, 18:58
                                                    > Mówisz, że mówimy o statusie gospodarczym kraju bo Ty tak mówisz?

                                                    nie, w takim kontekście trwa tutaj dyskusja o 'mezaliansach'. Temat pojawił się w kontekście małżonków z biedniejszego/bogatszego kraju i w tym też konktekście był dyskutowany przez Andzię i Urqu (przykład Szopena, Rekreativy itd.).

                                                    > Oczywistych błędów jest tu więcej, najciekawszy to nie branie pod uwagę, że bogate kobiety nie popełniają mezaliansów (popełniają je znacznie rzadziej), tzn. pieprzą się z tym z kim chcą nie formalizując związków

                                                    mezalians z definicji wymaga, by związek był sformalizowany. To tak w kwestii "oczywistych błędów".
                                                  • lybbla Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 29.12.17, 21:23
                                                    yoric napisał:

                                                    > > Mówisz, że mówimy o statusie gospodarczym kraju bo Ty tak mówisz?
                                                    >
                                                    > nie, w takim kontekście trwa tutaj dyskusja o 'mezaliansach'. Temat pojawił się
                                                    > w kontekście małżonków z biedniejszego/bogatszego kraju i w tym też konktekści
                                                    > e był dyskutowany przez Andzię i Urqu (przykład Szopena, Rekreativy itd.).

                                                    A ja się pytam czy tylko to wyłapałeś z tego wątku?
                                                    Ja Ci zwracam uwagę co Aandzia i Zawle chcą Ci powiedzieć tzn. `co znaczy, że to kobiety biorą z dolnej półki'.


                                                    > mezalians z definicji wymaga, by związek był sformalizowany. To tak w kwestii "
                                                    > oczywistych błędów".

                                                    I dlatego nie popełniają mezaliansów bo związków nie formalizują a nawet je ukrywają.
                                                    I dlatego nie masz ich w swoich statystykach.
                                                    Skup się może na zdaniu
                                                    `murzyni są atrakcyjni dla zachodnich kobiet'.

                                                    My mówimy tu szerzej o związkach międzynarodowych.
                                                    Piszesz o jednej nodze `małżeństwa z przyczyn ekonomicznych'
                                                    a ja Ci się staram pomóc i piszę o drugiej nodze `atrakcyjności egzotycznych piękności'.

                                                    Ekonomicznie jesteś mniej atrakcyjny niż Japończyk.

                                                    Nikt Cię nie atakuje za to, że wziąłeś Ukraińską piękność. Nie ma większej różnicy między wykształconą Brytyjką, Włoszką, Tajką czy Ukrainką. Imputując słowa o podwójnych standardach forumkom sam się w ten ekonomiczny kanał wpychasz.
                                                    Skup się na tym co jest atrakcyjnego w Twojej żonie póki co wiemy, że nie truje dupy.
                                                    Jeszcze raz rozmawiamy o Tobie a nie o jakichś statystykach, słuchaj Zawle :P

                                                  • urquhart Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 29.12.17, 21:54
                                                    lybbla napisał:
                                                    > Nikt Cię nie atakuje za to, że wziąłeś Ukraińską piękność. Nie ma większej różn
                                                    > icy między wykształconą Brytyjką, Włoszką, Tajką czy Ukrainką. Imputując słowa
                                                    > o podwójnych standardach forumkom sam się w ten ekonomiczny kanał wpychasz.

                                                    Wykształcone Ukrainki i Polki zasuwają na zmywaku, sprzątaniu albo obrabiają starców w domach opieki w wiekszości przypadów jakie znam na Zachodzie, robia roboty których inni nie chcą w odróżnieniu od wykształconych Brytyjek i Włoszek które pracują zgodnie z wykształceniem, to jedynie drobna różnica...
                                                  • lybbla Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 29.12.17, 23:21
                                                    urquhart napisał:


                                                    > Wykształcone Ukrainki i Polki zasuwają na zmywaku, sprzątaniu albo obrabiają st
                                                    > arców w domach opieki w wiekszości przypadów jakie znam na Zachodzie,
                                                    robia roboty których inni nie chcą w odróżnieniu od wykształconych Brytyjek i Włoszek które pracują zgodnie z wykształceniem, to jedynie drobna różnica...

                                                    Wcale mnie nie dziwi, że w większości przypadków jakie znasz.
                                                    W większości przypadków jakie ja znam Ukrainki i Polki rozwijają swoje zainteresowania w kraju lub poza nim. Cóż, różnica środowisk w których żyjemy.
                                                  • sabat3 Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 29.12.17, 23:23
                                                    A ja nie znam żadnej Ukrainki, za to Polek od groma!
                                                  • mabelle2000 Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 29.12.17, 23:46
                                                    lybbla napisał:

                                                    > Wcale mnie nie dziwi, że w większości przypadków jakie znasz.
                                                    > W większości przypadków jakie ja znam Ukrainki i Polki rozwijają swoje zainter
                                                    > esowania w kraju lub poza nim. Cóż, różnica środowisk w których żyjemy.

                                                    Przeciez prawde napisal. Mnie nie ujmuje ze jestem zwyklym robolem, przynajmniej tacy jak Ty moga na moim tle wypasc lepiej.
                                                  • lybbla Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 30.12.17, 00:11
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > lybbla napisał:
                                                    >
                                                    > > Wcale mnie nie dziwi, że w większości przypadków jakie znasz.
                                                    > > W większości przypadków jakie ja znam Ukrainki i Polki rozwijają swoje z
                                                    > ainter
                                                    > > esowania w kraju lub poza nim. Cóż, różnica środowisk w których żyjemy.
                                                    >
                                                    > Przeciez prawde napisal. Mnie nie ujmuje ze jestem zwyklym robolem, przynajmniej tacy jak Ty moga na moim tle wypasc lepiej.

                                                    Przecież Ty rozwijasz swoje zainteresowania. Czep się urqu z jego robotą na zmywaku pomimo wykształcenia i której nikt inny nie chce.
                                                    Czy Twojej roboty nikt inny nie chce, czy raczej jest ogonek chętnych.
                                                    W sprawie robola, pokaż świstek z wypłatą, bo się coraz mniej wiarygodna robisz. :P


                                                  • mabelle2000 Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 30.12.17, 00:37
                                                    lybbla napisał:

                                                    > Przecież Ty rozwijasz swoje zainteresowania

                                                    Urqu nie pisal o zainteresowaniach, pisal o pracy.

                                                    . Czep się urqu z jego robotą na zmy
                                                    > waku pomimo wykształcenia i której nikt inny nie chce.

                                                    A Ty z jakiej choinki sie urwales, ze nie wiesz, ze najciezsze prace w bogatych krajach wykonuja obcokrajowcy?

                                                    > Czy Twojej roboty nikt inny nie chce, czy raczej jest ogonek chętnych.

                                                    Jedno jest pewne- to jest bardzo ciezka i brudna praca, na pewno nie dla zasmarkanych chlopcow, ktorzy marza o " statusie" .

                                                    > W sprawie robola, pokaż świstek z wypłatą, bo się coraz mniej wiarygodna robisz
                                                    > . :P

                                                    No to juz teraz przynajmniej wiesz dlaczego te wyksztalcone Polki i Ukrainki pracuja na zmywaku, sa kelnerkami czy opiekuja sie starszymi ludzmi. Ot taka zyciowa koniecznosc, o ktorej Twoje "srodowisko" moze nawet nie wiedziec.


                                                  • lybbla Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 30.12.17, 01:20
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > lybbla napisał:
                                                    >
                                                    > > Przecież Ty rozwijasz swoje zainteresowania
                                                    >
                                                    > Urqu nie pisal o zainteresowaniach, pisal o pracy.

                                                    Ściślej pisał o `obrabianiu starców w domach starców'
                                                    innymi słowy zarzucam Ci, że nie czujesz smaczku jaki zawarł w swej wypowiedzi
                                                    Urqu. O zainteresowaniach pisałem ja. Powinnaś jeszcze raz przeczytać moją wypowiedź a potem rozmawiać z Urqu a nie ze mną.

                                                    > A Ty z jakiej choinki sie urwales, ze nie wiesz, ze najciezsze prace w bogatych
                                                    > krajach wykonuja obcokrajowcy?

                                                    Ja nie mówię, że ta praca jest lekka (przeczytaj dokładnie co napisałem)
                                                    ratownik medyczny, chirurg, neuroinformatyk, kognitywista, programista, hydraulik
                                                    i inne bliższe mi profesje.
                                                    I tak trochę trwało zanim weszli w swe koleiny, część pewnie miała
                                                    epizod z czymś analogicznym do zmywaka. Od czego są jednak referencje:)

                                                    > Jedno jest pewne- to jest bardzo ciezka i brudna praca, na pewno nie dla zasmar
                                                    > kanych chlopcow, ktorzy marza o " statusie" .

                                                    Nie kwestionuję ciężkości i brudności tej pracy, tu może warto się
                                                    odwołać do Gogola bo chyba był geologiem robiącym w terenie i ciężka brudna praca właśnie mi się z jego historią kojarzy.

                                                    A Ci zasmarkani chłopcy, którzy marzą o statusie to skąd Ci się wzięli?

                                                    > No to juz teraz przynajmniej wiesz dlaczego te wyksztalcone Polki i Ukrainki pr
                                                    > acuja na zmywaku, sa kelnerkami czy opiekuja sie starszymi ludzmi. Ot taka zyci
                                                    > owa koniecznosc, o ktorej Twoje "srodowisko" moze nawet nie wiedziec.

                                                    Nie, nie wiem skąd ten akapit do mnie.
                                                    To co piszesz dotyczy naszego pokolenia (też studiowałem więc wiem o czym mówisz) teraz młodzież ma o wiele większe możliwości (i lepsze wykształcenie).

                                                    Innymi słowy pomyliłaś adresata swej wypowiedzi.
                                                  • gogol77 Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 30.12.17, 12:07
                                                    lybbla napisał:
                                                    > Nie kwestionuję ciężkości i brudności tej pracy, tu może warto się odwołać do Gogola bo chyba był geologiem robiącym w terenie i ciężka brudna praca właśnie mi się z jego historią kojarzy>

                                                    Ale ja lubiłem chodzić w gumiakach! No i wieczorami były imprezy, ogniska, pijatyki - tubylcy/tubylki/ksiądz proboszcz/prezes GSu/wójt gminy. Fajnie było!
                                                    Tylko rano ten kac.
                                                  • lybbla Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 30.12.17, 16:38
                                                    gogol77 napisał:

                                                    > Ale ja lubiłem chodzić w gumiakach! No i wieczorami były imprezy, ogniska, pija
                                                    > tyki - tubylcy/tubylki/ksiądz proboszcz/prezes GSu/wójt gminy. Fajnie było!
                                                    > Tylko rano ten kac.

                                                    Bo piłeś do spongu :)
                                                  • lybbla Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 31.12.17, 18:46
                                                    gogol77 napisał:

                                                    >
                                                    > Ale ja lubiłem chodzić w gumiakach! No i wieczorami były imprezy, ogniska, pija
                                                    > tyki - tubylcy/tubylki/ksiądz proboszcz/prezes GSu/wójt gminy. Fajnie było!
                                                    > Tylko rano ten kac.

                                                    Z wpisów Mabelle wynika, że ona lubi smarować ;)
                                                  • lybbla Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 30.12.17, 00:14
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > przynajmniej tacy jak Ty moga na moim tle wypasc lepiej.

                                                    Zawsze mówiłem, że jako tło wypadam całkiem nieźle :P
                                                    Ale ten pierwszy plan zgarnia całą uwagę.
                                                  • urquhart Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 30.12.17, 01:42
                                                    lybbla napisał:
                                                    > Wcale mnie nie dziwi, że w większości przypadków jakie znasz.
                                                    > W większości przypadków jakie ja znam Ukrainki i Polki rozwijają swoje zainter
                                                    > esowania w kraju lub poza nim. Cóż, różnica środowisk w których żyjemy

                                                    Sprawdzam Lybbla - rzeczywiście masz niestandardowe środowisko bo na topie to co wymieniłem:
                                                    www.unityline.pl/blog/praca-w-szwecji/10-najpopularniejszych-zawodow-wsrod-imigrantow/
                                                  • lybbla Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 30.12.17, 02:16
                                                    urquhart napisał:


                                                    > Sprawdzam Lybbla - rzeczywiście masz niestandardowe środowisko bo na topie to c
                                                    > o wymieniłem:
                                                    > www.unityline.pl/blog/praca-w-szwecji/10-najpopularniejszych-zawodow-wsrod-imigrantow/

                                                    Urqu a masz takie dane dotyczące Polaków?
                                                    I najlepiej z przedziałami wiekowymi?
                                                    Akurat wszystkie, które wymieniłem są na liście. Nie pamiętam czy wpisałem hydraulika ale to angielskie skrzywienie.
                                                    Ta lista jest podejrzana właśnie dlatego, że nie ma na niej ogólnie pojętych budowlańców.

                                                    Co więcej warto by mieć tabelki uporządkowane ze względu na odsetek imigrantów
                                                    pracujących w danym zawodzie.

                                                    Powtórzę Polak jako niewykwalifikowana siła robocza to przeszłość to ledwie pamiętany mit.

                                                    Ponadto rzeczywiście może tak być, że moje środowisko jest nieco niestandardowe
                                                    w sensie lepiej wykształcone.

                                                  • mabelle2000 Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 30.12.17, 02:27
                                                    lybbla napisal

                                                    > Urqu a masz takie dane dotyczące Polaków?
                                                    > I najlepiej z przedziałami wiekowymi?
                                                    > Akurat wszystkie, które wymieniłem są na liście. Nie pamiętam czy wpisałem hydr
                                                    > aulika ale to angielskie skrzywienie.
                                                    > Ta lista jest podejrzana właśnie dlatego, że nie ma na niej ogólnie pojętych bu
                                                    > dowlańców.
                                                    >
                                                    > Co więcej warto by mieć tabelki uporządkowane ze względu na odsetek imigrantów
                                                    > pracujących w danym zawodzie.

                                                    Ha, ha, Lybbla sie wije i tworzy nowa definicje "ciezkiej, brudnej, gorzej platnej pracy". Mozesz sie juz nie wysilac. Kazdy srednio rozgarniety Ci powie ze emigracja to nie rekreacja ;-)


                                                    > Powtórzę Polak jako niewykwalifikowana siła robocza to przeszłość to ledwie pam
                                                    > iętany mit.

                                                    Krecenia ciag dalszy. Masz czarno na bialym i dalej nie wierzysz?


                                                    > Ponadto rzeczywiście może tak być, że moje środowisko jest nieco niestandardowe
                                                    > w sensie lepiej wykształcone.

                                                    A Twoje srodowisko to ta lepiej wyksztalcona mlodziez? To ile Ty masz lat ?
                                                  • lybbla Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 30.12.17, 06:16
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > lybbla napisal
                                                    >
                                                    > > Urqu a masz takie dane dotyczące Polaków?
                                                    > > I najlepiej z przedziałami wiekowymi?

                                                    > Ha, ha, Lybbla sie wije


                                                    Ha, ha, ha, Mabelle szarpie za nogawkę pobieżnie czytając

                                                    > i tworzy nowa definicje "ciezkiej, brudnej, gorzej platnej pracy".

                                                    Ja ani słowa nie mówiłem o GORZEJ płatnej pracy.
                                                    Ty masz ciężką i brudną ale LEPIEJ płatną, prawie jak chirurg:P
                                                    Co więcej twierdzisz, że każdy ROZGARNIĘTY mężczyzna może mieć taką pracę w Niemczech.

                                                    > Mozesz sie juz nie wysilac. Kazdy srednio rozgarniety Ci powie ze e
                                                    > migracja to nie rekreacja ;-)

                                                    Ja też Ci tak powiem :P


                                                    > Krecenia ciag dalszy. Masz czarno na bialym i dalej nie wierzysz?

                                                    To ja Ci powtórzę co napisał Urqu:
                                                    "WYKSZTAŁCONE Ukrainki i Polki zasuwają na zmywaku, sprzątaniu albo obrabiają
                                                    starców w domach opieki w wiekszości przypadów jakie znam na Zachodzie,
                                                    robia roboty których inni nie chcą w odróżnieniu od wykształconych Brytyjek i Włoszek które pracują zgodnie z wykształceniem"

                                                    Widzisz tam słowo wykształcone!

                                                    Tabelka, którą podesłał Urqu dotyczy
                                                    1) Szwecji
                                                    2) Wszystkich emigrantów w Szwecji a więc m.in. niewykształconych, nie-Polek, nie-Ukrainek

                                                    Dalej twierdzisz, że coś jest czarno na białym?

                                                    Rozumiesz moją kontrę, że WYKSZTAŁCONE Polki pracują jednak zgodnie
                                                    ze swoimi kwalifikacjami jak Włoszki czy Brytyjki?
                                                    Może nie zawsze od razu potrzebny jest rok lub dwa lata na pokazanie co się potrafi.
                                                    A sugestię, że ważna jest jakość tego wykształcenia wyniuchałaś?

                                                    > A Twoje srodowisko to ta lepiej wyksztalcona mlodziez? To ile Ty masz lat ?

                                                    Tyle lat, że jestem w stanie pomagać tej lepiej wykształconej młodzieży:)
                                                  • sabat3 Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 30.12.17, 07:08
                                                    lybbla napisał:

                                                    > mabelle2000 napisała:
                                                    > > Ha, ha, Lybbla sie wije

                                                    > Ha, ha, ha, Mabelle szarpie za nogawkę pobieżnie czytając

                                                    To nie nogawka...
                                                  • urquhart Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 30.12.17, 08:29
                                                    lybbla napisał:
                                                    > Widzisz tam słowo wykształcone!

                                                    A ty pomijasz słowa "jakie ja znam".
                                                    Niewykształcone też znam, jeżdżą na ogórki do Niemiec i szparagi do Holandii. Tam nie muszą otwierać gęby do nikogo.
                                                    We wszystkich innych zawodach wymienionych z listy potrzebna jest niezła znajomość języków, a przynajmniej angielskiego a idzie jest skorelowane u z wykształceniem.
                                                    Jakieś wyjątkowo się przebijają i pracują w zawodzie i dla małej grupy zawodów i oczywiście są takie na forum nawet ale to nie większość i nie jest możliwe nawet dla wielu typów wykształcenia.

                                                    > Czyli wypuśćmy kobiety z klatek (co się właśnie dzieje), czyli zaspokójmy ich p
                                                    > odstawowe potrzeby bez konieczności płacenia dupą i wtedy spójrzmy czego pragną
                                                    > kobiety. Jak za dotknięciem magicznej różdżki której imienia nie będę nadużywa
                                                    > ł mężczyźni zaczynają robić najszerszy grzbietu oraz pośladki.
                                                    > Robią to wyłącznie dla siebie nie żeby się komuś przypodobać :) :) :) (Trzy uśm
                                                    > iechnięte mordki nadające ostatniemu zdaniu status żartu)

                                                    To już jest już fantastyczne, pokazuje aktualnie jesteś przodownikiem forumowy w ideowym feministycznym "postępowym nastawieniu" zaburzającym postrzeganie :0
                                                    W skrypcie jest że "przewidują" że "oprócz statusu ekonomicznego i pozycji społecznej" beż zwracały na atrakcyjność i wrażliwość.
                                                    Wiec z imperatyw hipegamii się nie zmieni , a jedynie dojdą nowe wymagania :)

                                                    Na razie przecież mamy Polskę na czele z najniższą różnicą płacy mężczyzn do kobiet* i nic takiego się nie dzieje , odwrotnie jednocześnie narasta i jest opisywany problem społeczny ze właśnie te wykształcone jak i bogate kobiety sukcesu są właśnie samotne ( piszą że jedna trzecia kobiet) najczęściej bo nie chcą zejść z wymagań "statusu ekonomicznego i pozycji społecznej" a brak takich wolnych kawalerów :)
                                                    *
                                                    www.pb.pl/polska-z-najnizsza-w-ue-roznica-w-zarobkach-kobiet-i-mezczyzn-822371
                                                  • kag73 Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 30.12.17, 14:55
                                                    2Na razie przecież mamy Polskę na czele z najniższą różnicą płacy mężczyzn do kobiet* i nic takiego się nie dzieje , odwrotnie jednocześnie narasta i jest opisywany problem społeczny ze właśnie te wykształcone jak i bogate kobiety sukcesu są właśnie samotne ( piszą że jedna trzecia kobiet) najczęściej bo nie chcą zejść z wymagań "statusu ekonomicznego i pozycji społecznej" a brak takich wolnych kawalerów :)"
                                                    *

                                                    To ciekawe, ze nie wezma se jakichs facetow z zachodu, w koncu wiadomo, ci by im przeciez dorownali albo przewyzszyli statusem :) Hmm, dziwne jakies.
                                                    Roznica plac miedzy placiami jest niewieka, problem w tym, ze wielu zarabia na tyle malo, ze potrzebuje tej drugiej osoby co by moc wynajac mieszkanie i dzieli sie rachunkami i wydatkami. Po prostu. Wiec pociecha niewielka. Natomisat jak ktoras zarabia tyle, ze jej na wszystko wystraczy to zaczyna patrzec, jak zachodniaczki: jak on wyglada, ile ma brzucha, czy jest mily i co tam jeszcze. tak to mniej wiecj wyglada.
                                                  • yoric Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 30.12.17, 16:06
                                                    > To ciekawe, ze nie wezma se jakichs facetow z zachodu, w koncu wiadomo, ci by im przeciez dorownali albo przewyzszyli statusem :) Hmm, dziwne jakies.

                                                    no właśnie, zwłaszcza od kiedy na kazdym większym osiedlu mamy już minimum dwa sklepy z facetami z zachodu.
                                                  • lybbla Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 30.12.17, 15:59
                                                    urquhart napisał:

                                                    > lybbla napisał:
                                                    > > Widzisz tam słowo wykształcone!

                                                    Przypomnę Ci, że wymiana zdań zaczęła się od mojego
                                                    `Nie ma większej różnicy między wykształconą Brytyjką, Włoszką, Tajką czy Ukrainką.'

                                                    Podjąłeś temat `Wykształcone Polki i Ukrainki...'

                                                    A teraz mówisz ale ja znam jeszcze niewykształcone. Moje zdanie bez przymiotnika
                                                    `wykształcone' staje się nie moim zdaniem. Nie wiem, nie mam doświadczenia:)


                                                    > A ty pomijasz słowa "jakie ja znam".
                                                    > Niewykształcone też znam, jeżdżą na ogórki do Niemiec i szparagi do Holandii. T
                                                    > am nie muszą otwierać gęby do nikogo.

                                                    Czyli podejmują pracę zgodnie z kwalifikacjami?

                                                    > We wszystkich innych zawodach wymienionych z listy potrzebna jest niezła znajomość języków, a przynajmniej angielskiego a idzie jest skorelowane u z wykształceniem.

                                                    W pierwszej 5 z Twojej listy (oprócz pielęgniarek) nie jest potrzebna niezła znajomość języków. Wystarcza podstawowa. I tę umiejętność (angielski)
                                                    posiada większość dzieciaków kończących szkołę średnią. Piszesz z perspektywy starego dziada, czasy się zmieniły.


                                                    > Jakieś wyjątkowo się przebijają i pracują w zawodzie i dla małej grupy zawodów
                                                    > i oczywiście są takie na forum nawet ale to nie większość i nie jest możliwe n
                                                    > awet dla wielu typów wykształcenia.

                                                    Wszystkie wymienione przeze mnie. I nie wyjątkowo tylko w grupie z wykształceniem, którą znam to jest większość.
                                                    To co muszą przebrnąć to biurokracja i to trochę trwa, umiejetności mają.

                                                    Ponadto w Polsce też trzeba się umieć przebranżowić a nie tylko wąska specjalizacja.


                                                    > To już jest już fantastyczne, pokazuje aktualnie jesteś przodownikiem forumowy
                                                    > w ideowym feministycznym "postępowym nastawieniu" zaburzającym postrzeganie :0

                                                    Jeśli weźmiemy Twoje ulubione kryterium `skuteczność'
                                                    to Ty masz zaburzone postrzeganie.

                                                    > W skrypcie jest że "przewidują" że "oprócz statusu ekonomicznego i pozycji spo
                                                    > łecznej" beż zwracały na atrakcyjność i wrażliwość.
                                                    > Wiec z imperatyw hipegamii się nie zmieni , a jedynie dojdą nowe wymagania :)

                                                    Aandzia i Zawle Ci tłumaczą, że pozycje społeczną rozumianą jako wykształcenie możesz spokojnie wykreślić już teraz :)

                                                    > Na razie przecież mamy Polskę na czele z najniższą różnicą płacy mężczyzn do kobiet* i nic takiego się nie dzieje ,

                                                    Jaja sobie robisz albo jesteś tępy.
                                                    Daj kobietom pensję potrzebną do SAMODZIELNEGO utrzymania się.

                                                    > odwrotnie jednocześnie narasta i jest opi
                                                    > sywany problem społeczny ze właśnie te wykształcone jak i bogate kobiety sukcesu są właśnie samotne ( piszą że jedna trzecia kobiet) najczęściej bo nie chc
                                                    > ą zejść z wymagań "statusu ekonomicznego i pozycji społecznej" a brak takich wolnych kawalerów :)

                                                    Ale jaki one mają seks! I jakie wymarzone środowisko dla Kutuzowa, Yorica i Wonta.
                                                    Ci ostatni są tak rozpuszczeni, że bzykają dziesiątkami i jeszcze marudzą, że kobiety marudzą :P Ci to mają dopiero wymagania wyjebane w kosmos (-20) :P
                                                  • urquhart Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 30.12.17, 18:18
                                                    lybbla napisał:
                                                    > Jeśli weźmiemy Twoje ulubione kryterium `skuteczność'
                                                    > to Ty masz zaburzone postrzeganie.

                                                    Nie wiesz nic o mojej skuteczności .
                                                  • lybbla Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 31.12.17, 16:50
                                                    urquhart napisał:

                                                    > lybbla napisał:
                                                    > > Jeśli weźmiemy Twoje ulubione kryterium `skuteczność'
                                                    > > to Ty masz zaburzone postrzeganie.
                                                    >
                                                    > Nie wiesz nic o mojej skuteczności .

                                                    Ale ja akurat nie pisałem o Twojej skuteczności tylko o zaburzonym postrzeganiu ;)
                                                  • urquhart Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 31.12.17, 17:15
                                                    > Ale ja akurat nie pisałem o Twojej skuteczności tylko o zaburzonym postrzeganiu
                                                    > ;)

                                                    Obok masz wątek Lyblasty o wplywie hormonów na mózg który sam chciałbyś postrzegać jako" słabo udokumentowany i nieistotny "
                                                    Możesz sie wreszcie wykazac co wedlug twojego postrzegania jest dobrze udokumentowane i istotne :)
                                                  • lybbla Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 01.01.18, 19:57
                                                    urquhart napisał:


                                                    > > Czyli wypuśćmy kobiety z klatek (co się właśnie dzieje), czyli zaspokójmy
                                                    > ich p
                                                    > > odstawowe potrzeby bez konieczności płacenia dupą i wtedy spójrzmy czego
                                                    > pragną
                                                    > > kobiety. Jak za dotknięciem magicznej różdżki której imienia nie będę na
                                                    > dużywa
                                                    > > ł mężczyźni zaczynają robić najszerszy grzbietu oraz pośladki.
                                                    > > Robią to wyłącznie dla siebie nie żeby się komuś przypodobać :) :) :) (Tr
                                                    > zy uśm
                                                    > > iechnięte mordki nadające ostatniemu zdaniu status żartu)
                                                    >
                                                    > To już jest już fantastyczne, pokazuje aktualnie jesteś przodownikiem forumowy
                                                    > w ideowym feministycznym "postępowym nastawieniu" zaburzającym postrzeganie :0
                                                    > W skrypcie jest że "przewidują" że "oprócz statusu ekonomicznego i pozycji spo
                                                    > łecznej" beż zwracały na atrakcyjność i wrażliwość.
                                                    > Wiec z imperatyw hipegamii się nie zmieni , a jedynie dojdą nowe wymagania :)

                                                    Wiesz Urqu Yoric właśnie rzucił we mnie pracą w której
                                                    1) 93 % kobiet o NISKIEJ finansowej niezależności
                                                    deklaruje, że preferuje fizyczną atrakcyjność partnera od jego perspektyw w zakresie zarobków.
                                                    2) 100 % kobiet o WYSOKIEJ finansowej niezależności
                                                    deklaruje, że preferuje fizyczną atrakcyjność partnera od jego perspektyw w zakresie zarobków.

                                                    Co prawda wyniki nie są na pełnej próbie ale to juz nie mój problem:)

                                                    Więc wiesz opieramy sie na wynikach prac a potem mówimy, że te wyniki z tej pracy to DEKLARACJE a te to TYLKO DEKLARACJE :P
                                                  • mabelle2000 Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 30.12.17, 08:46
                                                    lybbla napisał:

                                                    > Ja ani słowa nie mówiłem o GORZEJ płatnej pracy.
                                                    > Ty masz ciężką i brudną ale LEPIEJ płatną, prawie jak chirurg:P

                                                    Moja wysoka pensja wynika z dodatkow branzowych, pracy w weekendy i swieta, a takze ulg podatkowych z tytulu pracy w systemie trzyzmianowym. I zawsze bedzie gorzej oplacana od pracy tych, ktorzy rak sobie nie brudza.

                                                    > Co więcej twierdzisz, że każdy ROZGARNIĘTY mężczyzna może mieć taką pracę w Nie
                                                    > mczech.

                                                    Twierdze ze predzej niz kobieta dostanie na taka prace szanse.

                                                    > > Mozesz sie juz nie wysilac. Kazdy srednio rozgarniety
                                                    > To ja Ci powtórzę co napisał Urqu:
                                                    > "WYKSZTAŁCONE Ukrainki i Polki zasuwają na zmywaku, sprzątaniu albo obrabiają
                                                    > starców w domach opieki w wiekszości przypadów jakie znam na Zachodzie,
                                                    > robia roboty których inni nie chcą w odróżnieniu od wykształconych Brytyjek i W
                                                    > łoszek które pracują zgodnie z wykształceniem"

                                                    Emigracja w wiekszosci przypadkow wiaze sie z degradacja zawodowa. Trudno z tym twierdzeniem polemizowac. Siedzialabym cicho gdybys nie zaczal sie puszyc, ze u Ciebie to oczywiscie jest inaczej.

                                                    > Rozumiesz moją kontrę, że WYKSZTAŁCONE Polki pracują jednak zgodnie
                                                    > ze swoimi kwalifikacjami jak Włoszki czy Brytyjki?
                                                    > Może nie zawsze od razu potrzebny jest rok lub dwa lata na pokazanie co się pot
                                                    > rafi.
                                                    > A sugestię, że ważna jest jakość tego wykształcenia wyniuchałaś?

                                                    Patrz wyzej.

                                                    > Tyle lat, że jestem w stanie pomagać tej lepiej wykształconej młodzieży:)

                                                    Ty to w ogole jestes jak mesjasz, cala Twoja forumowa tworczosc to potwierdza.
                                                  • lybbla Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 30.12.17, 16:17
                                                    mabelle2000 napisała:


                                                    > Moja wysoka pensja wynika z dodatkow branzowych, pracy w weekendy i swieta, a takze ulg podatkowych z tytulu pracy w systemie trzyzmianowym. I zawsze bedzie gorzej oplacana od pracy tych, ktorzy rak sobie nie brudza.


                                                    Powiedz mi najpierw od ilu Euro według Ciebie zaczyna się specjalista?


                                                    > > Co więcej twierdzisz, że każdy ROZGARNIĘTY mężczyzna może mieć taką pracę w Niemczech.
                                                    >
                                                    > Twierdze ze predzej niz kobieta dostanie na taka prace szanse.

                                                    No dobrze, może źle pamiętam okołoSabatowe dyskusje.


                                                    > Emigracja w wiekszosci przypadkow wiaze sie z degradacja zawodowa. Trudno z tym twierdzeniem polemizowac. Siedzialabym cicho gdybys nie zaczal sie puszyc, ze u Ciebie to oczywiscie jest inaczej.

                                                    Ale zawsze z gratyfikacją pieniężną:)
                                                    Mówisz, że trudno z tym Twierdzeniem polemizować?
                                                    Ja właśnie polemizuję.

                                                    Po pierwsze drenaż mózgów. Jesteśmy krajem najbardziej drenowanym z mózgów
                                                    w EU. Te osoby dostają z automatu pracę zgodną z kwalifikacjami.

                                                    Po drugie, pozostałe osoby. Otóż swoją pozycję buduje się latami, jesli zmieniasz
                                                    sa z siebie pracę bez ssania z zewnątrz to musisz się liczyć, że obniży Ci się status.
                                                    Status, który odbudujesz w ciągu kilku lat. O ile masz rzeczywiste kwalifikacje!


                                                    > Ty to w ogole jestes jak mesjasz, cala Twoja forumowa tworczosc to potwierdza.

                                                    Nie, akurat to do czego się odnosisz a co nie wiem czemu nazywasz mesjanizmem,
                                                    może potwierdzić Szopen :) Bo gdy był w Polsce to razem byliśmy zaangażowani w pomaganie. I tak nam z młodzieńczych lat zostało. Tobie z resztą też powiedziałem co robię.
                                                  • hello-kitty2 Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 30.12.17, 17:09
                                                    lybbla napisał:

                                                    byliśmy zaangażowani w
                                                    > pomaganie. I tak nam z młodzieńczych lat zostało. Tobie z resztą też powiedział
                                                    > em co robię.

                                                    Co? Mi powiedz Lybcia ;)
                                                  • proteinawy Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 30.12.17, 12:08
                                                    > Rozumiesz moją kontrę, że WYKSZTAŁCONE Polki pracują jednak zgodnie
                                                    ze swoimi kwalifikacjami jak Włoszki czy Brytyjki? <

                                                    Oboje stosujecie zbyt szeroki kwantyfikator. Czesc wykształconych Polek pracuje w swoim zawodzie, zwłaszcza jezeli ma sensowne wykształcenie. Jednak biznes tutaj (mowie o UK) jest bardziej pragmatyczny niz w Polsce i rola wykształcenia nie jest odsiew nadmiaru chętnych tylko jedna z kilku wskazówek co przyszłej użyteczności w zawodzie. Jak wyjeżdżałem z Polski pomysł zeby tak lekko traktować wykształcenie był widziany tak jakby ktos w średniowieczu proponował zniesienie instytucji 7 letniego terminowania u szewca czy kowala.

                                                    Stad praca mojej sprzątaczki nie ma nic wspólnego z jej studiami, bo te studia to była popierdolka jakie sie tworzy młodzieży zamiast dawniejszych hufców pracy (cel - zarobić pieniądze i ograniczyć chów wsobny w społeczeństwie).

                                                    Praca mojej zony z kolei jakos sie wiąże z jej wykształceniem ale moim zdaniem ma o wiele za niskie stanowisko. Jej angielskie koleżanki przeskakują ja mimo braku owego.

                                                    Generalnie bieżący model wykształcenia jest przestarzały, nadaje sie jeszcze do Akademii (zamknięty swiat cytowań i publikacji) ale przemysł wymaga daleko wiecej samo-motywacji i duzo większej szybkości przyswajania użytecznej wiedzy. Model przyszłości to najwyzej kulkimusieczne kursy nastawione na specyficzne umiejętności. Kursy ktore aplikant wybiera sam(a) tak jak sie wybiera inwestycje i sam(a) jest odpowiedzialny za błędny wybór.

                                                    Stad wyciąganie wykształcenia w kategorii mezaliansu na tym forum jest dla mnie pocieszne. Ktos kto dziś jest absolwentem ale przestaje sie sam rozwijać - jutro jest ignorantem. Od zawsze aktywnie wiedza interesuje sie pare procent społeczeństwa, reszta to bierne owieczki i nie ma znaczenia do maja przed nazwiskiem i ile książeczek przeczytali.

                                                    Łatwo to zreszta sprawdzić w praktyce, im bardziej 30 czy 40 latek podkreśla swojego wymęczonego mgr tym większe prawdopodobieństwo ze nie bedzie miał w tej dziedzinie nic ciekawego do powiedzenia.

                                                    Tu mam dwie znajome pary, z ta sama historia: pani „wykształcona” w jakiejs przechowalni teraz zasuwa na szmacie czy w fabryce martwych kurczaków, pan poszedł szybko do roboty zeby generować konkretne pieniądze na dom i dzieci. Proste zawody, ale Ci faceci kiedy juz jesteśmy pijani potrafią jako temat towarzyski wyciągnąć zachwyt nad ogólna teoria względności (nie jest temat wykształcenia zadnego z nas). Panie - przewracają oczami, wola ploteczki.
                                                  • zawle Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 30.12.17, 12:12
                                                    proteinawy napisał(a): ale Ci faceci kiedy juz jesteśmy pijani potrafią jako temat towarzyski wy
                                                    > ciągnąć zachwyt nad ogólna teoria względności (nie jest temat wykształcenia zad
                                                    > nego z nas). Panie - przewracają oczami, wola ploteczki.

                                                    Zawsze mnie to zastanawiało..jak to się dzieje że niegłupi człowiek wybiera sobie głupiego za partnera życiowego:))
                                                  • aandzia43 Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 30.12.17, 12:34
                                                    zawle napisała:

                                                    > proteinawy napisał(a): ale Ci faceci kiedy juz jesteśmy pijani potrafią jako t
                                                    > emat towarzyski wy
                                                    > > ciągnąć zachwyt nad ogólna teoria względności (nie jest temat wykształcen
                                                    > ia zad
                                                    > > nego z nas). Panie - przewracają oczami, wola ploteczki.
                                                    >
                                                    > Zawsze mnie to zastanawiało..jak to się dzieje że niegłupi człowiek wybiera sob
                                                    > ie głupiego za partnera życiowego:))

                                                    Hihi :-D Może chociaż paskudne nie są i dobrze dają ;-)
                                                    Faceci po alkoholu... Z mężczyznami którzy mają coś do powiedzenia (niezależnie od formalnego wykształcenia) wolę rozmawiać bez alkoholu. Albo z niewielką dawką. Wtedy słucham z rozdziawioną paszczą, a jak wiem coś w temacie to daję głos. Po przekroczeniu pewnej dawki (ile to.sprawa indywidualna), pierdolą niezależnie od tego co mieli wcześniej ciekawego do powiedzenia. Wychodzę, czasem przewrócę oczami na do widzenia ;-) Taki los nieupijającego się człowieka. Z waginą czy z penisem.
                                                  • mabelle2000 Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 30.12.17, 12:50
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    > . Po przekroczeniu pewnej dawki (ile to.sprawa indywidualna), pierdolą niezależ
                                                    > nie od tego co mieli wcześniej ciekawego do powiedzenia. Wychodzę, czasem przew
                                                    > rócę oczami na do widzenia ;-) Taki los nieupijającego się człowieka. Z waginą
                                                    > czy z penisem.

                                                    Nie, no Andzia nie badz taka surowa :-D Mowia ze trzy rzeczy powiedza ci prawde- pijany, dziecko i legginsy ;-)
                                                    Osobiscie to zwykle robie za kierowce, wiec tego pijackiego belkotu troche sie juz na trzezwo nasluchalam, zaiste czasem jest naprawde ciekawie ;-)
                                                  • urquhart Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 30.12.17, 13:14
                                                    aandzia43 napisała:
                                                    > nie od tego co mieli wcześniej ciekawego do powiedzenia. Wychodzę, czasem przew
                                                    > rócę oczami na do widzenia ;-) Taki los nieupijającego się człowieka. Z waginą
                                                    > czy z penisem.

                                                    Też się nie upijam. Dlatego muszę ćwiczyć werbalizację wyrażanie uczuć i emocji na trzeźwo , bo po pijaku nie mam takiej okazji :)
                                                  • proteinawy Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 30.12.17, 14:08
                                                    > Z mężczyznami którzy mają coś do powiedzenia (niezależnie od formalnego wykształcenia) wolę rozmawiać bez alkoholu. <

                                                    Ładnie zawijasz żądła, plus.

                                                    O nie, ci faceci nie maja zadnego wykształcenia, a z typem ktory to słowo wymawia dużymi literami spotykali sie na tyle czesto zeby mieć kompleks. Potrzebują kieliszka czy dwoch zeby sie nie wstydzić. Tak, nie ma to gadanie większej wartosci (tak jak to tutaj zreszta). Ludzie mowia co im w duszy gra.
                                                  • aandzia43 Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 30.12.17, 15:15

                                                    > O nie, ci faceci nie maja zadnego wykształcenia, a z typem ktory to słowo wymaw
                                                    > ia dużymi literami spotykali sie na tyle czesto zeby mieć kompleks. Potrzebują
                                                    > kieliszka czy dwoch zeby sie nie wstydzić. Tak, nie ma to gadanie większej wart
                                                    > osci (tak jak to tutaj zreszta). Ludzie mowia co im w duszy gra.

                                                    Kieliszek, dwa jest ok,ludzie się rozluźniają ale nie bredzą. Ludzie potrafią bardzo ciekawie (zmojego punktu widzenia) mówić co im w duszy gra.Nawet bez użycia mądrych słów ;-) Cenię, bo.sama prosta w gruncie rzeczy kobieta jestem.
                                                    Zasadniczo chodziłomi o to, że kobiety opuszczają towarzystwo pijanych panów często nie z powodu braku zainteresowania wzniosłtymi tematami, tylko z powodu niemożności zniesienia bełkotu na temat tych wzniosłych tematów.
                                                  • proteinawy Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 30.12.17, 18:23
                                                    > Zasadniczo chodziłomi o to, że kobiety opuszczają towarzystwo pijanych panów często nie z powodu braku zainteresowania wzniosłtymi tematami, tylko z powodu niemożności zniesienia bełkotu na temat tych wzniosłych tematów. <

                                                    Zgadza sie. Tez bredzę na bani.
                                                  • sabat3 Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 30.12.17, 21:34
                                                    proteinawy napisał(a):
                                                    > Zgadza sie. Tez bredzę na bani.

                                                    U mnie inaczej - na bani uświadamiam sobie, że bredzę.
                                                    Taką poczyniłem obserwację, że im człowiek mądrzejszy, tym bardziej głupieje. Ten paradoks jest dość łatwy do wyjaśnienia. Oprócz wiedzy obiektywnej, tj. naukowej, mamy przeogromny bagaż abstraktu, stworzonego przez naszą cywilizację. Zdobywając wiedzę naukową, zwykle mimowolnie zagłębiamy się również w tę abstrakcyjną macierz pojęć społecznych, odrywając się tym samym od obiektywnej rzeczywistości. Ludzie prości są bliżej natury w swoim rozumowaniu, a tylko ta jest prawdą obiektywną i obserwowalną. Za to najmądrzejsi ludzie tego świata (w swym przekonaniu) toczą całe kampanie wojenne na słowa, które obiektywnie znaczą niewiele. Co znaczy prąd w sztuce? Kto jest bardziej postępowy, a kto pragmatyczny? Jak ukazać nowoczesność? Ekologia, feminizm, światopogląd, lewica i prawica, równość społeczna, humanizm, tantra, zen, kultura - jak tak siądziesz sobie w lesie na pniu, popatrzysz na rosnącego grzyba, poczujesz zapach igliwia, zbierzesz i zeżresz kilka borówek, to szybko dojdziesz do wniosku, że ten "TY" w rogowych okularach, obciągniętym wełnianym swetrze, z kawałkiem spreparowanej "kultury" na ligninie zachlapanej farbą drukarską, to jakiś pieprzony wariat.
                                                  • proteinawy Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 30.12.17, 22:47
                                                    > to jakiś pieprzony wariat.

                                                    A jednak sie opłaca destylowac i rafinować. Słyszałem kiedys ze alfabetów piktograficznych wymyślono bądź ile (niezależnie od siebie), ale taki z 1 litera=1 głoska tylko raz. Dlaczego cyfry rzymskie zostały wyparte przez arabskie a te przez 1 i 0? Dywagacje zwiększają szanse na znalezienie lepszych modeli i sprawniejsze ich przetwarzanie. Dywagacje „wariatów” dają grupie przewagę nad innymi. Ale masz racje co do szeregowych ludzików. W zasadzie nie musza wyjsc poza „dobre sranie jest jak połowa dupczenia”, o ile system działa sprawnie.
                                                  • sabat3 Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 30.12.17, 23:11
                                                    proteinawy napisał(a):
                                                    > A jednak sie opłaca destylowac i rafinować. Słyszałem kiedys ze alfabetów pikt
                                                    > ograficznych wymyślono bądź ile (niezależnie od siebie), ale taki z 1 litera=1
                                                    > głoska tylko raz. Dlaczego cyfry rzymskie zostały wyparte przez arabskie a te p
                                                    > rzez 1 i 0? Dywagacje zwiększają szanse na znalezienie lepszych modeli i sprawn
                                                    > iejsze ich przetwarzanie. Dywagacje „wariatów” dają grupie przewagę nad innymi
                                                    > . Ale masz racje co do szeregowych ludzików. W zasadzie nie musza wyjsc poza „d
                                                    > obre sranie jest jak połowa dupczenia”, o ile system działa sprawnie.

                                                    Niepotrzebnie odebrałeś jako atak i się zaperzyłeś. A przecież wyraźnie rozgraniczyłem wiedza/ideologia. Wiedza jest odniesieniem do obiektywnej rzeczywistości i tylko ona daje przewagę grupie. Wiedza nie jest oderwanym od rzeczywistości abstraktem, a wręcz przeciwnie - opisem rzeczywistości.
                                                    Ideologia zaś może czasem pomóc (Bóg, Honor, Ojczyzna), ale może również podkładać minę pod elementarne struktury grupy (bezradne rozłożenie rąk przez szwedzkich pacyfistów, w obliczu prymitywnych, lecz agresywnych przybyszy - "nic nie da się z tym zrobić").
                                                    Ale najczęściej - tworzy nowy świat w oderwaniu od realiów. Myślę, że z 90% pojęć, którymi posługujemy się w życiu codziennym nie ma silnego osadzenia w realiach fizycznych.
                                                  • proteinawy Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 31.12.17, 00:04
                                                    > Niepotrzebnie odebrałeś jako atak i się zaperzyłeś.

                                                    A skąd. Ja tez jestem robolem-trybikiem i sie juz nigdy nie wyrwę.
                                                  • proteinawy Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 30.12.17, 23:23
                                                    > U mnie inaczej - na bani uświadamiam sobie, że bredzę.

                                                    Przynajmniej nie masz (i ja tez) jazd „No i co sie kłerwa patrzysz? Jebnac ci?”. Raczej „ja Cie kłerwa sz cz szanuje”
                                                  • sabat3 Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 30.12.17, 23:33
                                                    proteinawy napisał(a):
                                                    > Przynajmniej nie masz (i ja tez) jazd „No i co sie kłerwa patrzysz? Jebnac ci?”
                                                    > . Raczej „ja Cie kłerwa sz cz szanuje”

                                                    Po solidnym schlaniu się wchodzę w "tryb obserwacyjny". Nawet nie chce mi się gadać. Patrzę, słucham i dziwię się światu ;)
                                                  • aandzia43 Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 30.12.17, 23:45
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > proteinawy napisał(a):
                                                    > > Przynajmniej nie masz (i ja tez) jazd „No i co sie kłerwa patrzysz? Jebna
                                                    > c ci?”
                                                    > > . Raczej „ja Cie kłerwa sz cz szanuje”
                                                    >
                                                    > Po solidnym schlaniu się wchodzę w "tryb obserwacyjny". Nawet nie chce mi się g
                                                    > adać. Patrzę, słucham i dziwię się światu ;)

                                                    Mam tak samo. Zdziwienie z zabarwieniem "jakie to wszystko doskonałe, takie jak ma być". Nie wiem co psychoneurologia na to, Vetulani nie żyje, szkoda człowieka.
                                                  • aandzia43 Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 30.12.17, 23:46
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > proteinawy napisał(a):
                                                    > > Przynajmniej nie masz (i ja tez) jazd „No i co sie kłerwa patrzysz? Jebna
                                                    > c ci?”
                                                    > > . Raczej „ja Cie kłerwa sz cz szanuje”
                                                    >
                                                    > Po solidnym schlaniu się wchodzę w "tryb obserwacyjny". Nawet nie chce mi się g
                                                    > adać. Patrzę, słucham i dziwię się światu ;)

                                                    Mam tak samo. Zdziwienie z zabarwieniem "jakie to wszystko doskonałe, takie jak ma być". Nie wiem co psychoneurologia na to, Vetulani nie żyje, szkoda człowieka.
                                                  • gogol77 Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 30.12.17, 16:54
                                                    aandzia43 napisała:
                                                    > Faceci po alkoholu... Albo z niewielką dawką.
                                                    .....Taki los nieupijającego się człowieka. Z waginą czy z penisem>

                                                    I bardzo dobrze, bo może nie zdarzyło Ci się, rano obudzić się koło jakiegoś gościa i zadawać sobie pytania: co ja tu kurwa robię?

                                                    Lybbla napisał:
                                                    Bo piłeś do spongu. smile

                                                    Zdarzało się. Skutki - patrz wyżej.

                                                    PS. Spąg to w geologii dolny kraniec warstwy np. złoża. Strop - górny.
                                                    Starałem się trzymać stropu. Ale były wypadki przy pracy.
                                                  • aandzia43 Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 30.12.17, 19:36
                                                    gogol77 napisał:

                                                    > aandzia43 napisała:
                                                    > > Faceci po alkoholu... Albo z niewielką dawką.
                                                    > .....Taki los nieupijającego się człowieka. Z waginą czy z penisem>
                                                    >
                                                    > I bardzo dobrze, bo może nie zdarzyło Ci się, rano obudzić się koło jakiegoś go
                                                    > ścia i zadawać sobie pytania: co ja tu kurwa robię?

                                                    No niestety zdarzyło się :-( Młoda byłam i nie wiedziałam jeszcze że mam słabą głowę. I że lepiej pewnych rzeczy po alkoholu nie zaczynać, bo można w trakcie stracić orientację co do akcji i własnych odczuć na temat tej akcji.
                                                  • sabat3 Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 30.12.17, 19:58
                                                    aandzia43 napisała:
                                                    > No niestety zdarzyło się :-( Młoda byłam i nie wiedziałam jeszcze że mam słabą
                                                    > głowę. I że lepiej pewnych rzeczy po alkoholu nie zaczynać, bo można w trakcie
                                                    > stracić orientację co do akcji i własnych odczuć na temat tej akcji.

                                                    No to lepiej pic do stanu "raz sie zyje" w czasie imprezy, niz do "kto to, kurwa, jest!!?" nad ranem ;)
                                                    >
                                                    >
                                                    >
                                                  • lybbla Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 31.12.17, 18:41
                                                    gogol77 napisał:


                                                    > PS. Spąg to w geologii dolny kraniec warstwy np. złoża. Strop - górny.
                                                    > Starałem się trzymać stropu. Ale były wypadki przy pracy.


                                                    Ajajaj setki razy słyszałem to słowo. A to takie polskie słowo;)
                                                  • hello-kitty2 Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 30.12.17, 17:27
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    pierdolą niezależ
                                                    > nie od tego co mieli wcześniej ciekawego do powiedzenia. Wychodzę, czasem przew
                                                    > rócę oczami na do widzenia ;-) Taki los nieupijającego się człowieka. Z waginą
                                                    > czy z penisem.

                                                    Poniewaz lubie pic tez sie nagladalam (jak sie upije to raczej lubie tanczyc, co mi najwyrazniej wychodzi lepiej niz dyskusje, mniejsze prawdopodobienstwo kompromitacji, zdrowsze pluca unikawszy gestego dymu papierosowego zapalonych, pijanych rozmowcow). Moj wysoko wyksztalcony, pijany w trupa kolega z pracy, w taksowce, ktora dzieilismy po imprezie, polazyl mi dlon na udzie pod spodniczka kontynuujac swa zawila wypowiedz na skomplikowany temat. Zona siedziala z przodu.
                                                  • aandzia43 Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 30.12.17, 17:33
                                                    Moj wysoko wyksztalcony, pijany w trupa kolega z pracy, w tak
                                                    > sowce, ktora dzieilismy po imprezie, polazyl mi dlon na udzie pod spodniczka ko
                                                    > ntynuujac swa zawila wypowiedz na skomplikowany temat. Zona siedziala z przodu.

                                                    Typowy przykład męskiego poalkoholowego zbydlęcenia ;-)
                                                  • sabat3 Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 30.12.17, 19:21
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    > Moj wysoko wyksztalcony, pijany w trupa kolega z pracy, w tak
                                                    > > sowce, ktora dzieilismy po imprezie, polazyl mi dlon na udzie pod spodnic
                                                    > zka ko
                                                    > > ntynuujac swa zawila wypowiedz na skomplikowany temat. Zona siedziala z p
                                                    > rzodu.
                                                    >
                                                    > Typowy przykład męskiego poalkoholowego zbydlęcenia ;-)

                                                    A to bydle! Przeciez powinien zlapac za cipke!
                                                  • proteinawy Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 31.12.17, 00:22
                                                    > polazyl mi dlon na udzie pod spodniczka kontynuujac swa zawila wypowiedz na skomplikowany temat. Zona siedziala z przodu. <

                                                    A to czekaj, Ty z frakcji ze ślub zobowiązuje do wierności?
                                                  • hello-kitty2 Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 31.12.17, 01:43
                                                    proteinawy napisał(a):

                                                    > > polazyl mi dlon na udzie pod spodniczka kontynuujac swa zawila wypowiedz
                                                    > na skomplikowany temat. Zona siedziala z przodu. <
                                                    >
                                                    > A to czekaj, Ty z frakcji ze ślub zobowiązuje do wierności?

                                                    Nie o to chodzi. Moja wypowiedz nawiazywala do nietypowych zachowan majacych miejsce po spozyciu alkoholu czyli z polskiego na polski: po nawaleniu sie w trzy dupy. Oto wyksztalcony kolega, ktory w robocie ze mna slowa nie zamenil, gdyz zajmowal sie rzeczami wyzszego lotu, do ktorych my zuczki nie doskakiwalismy, a z ktorym polaczyla mnie impreza pracowa (nadal bez wspolnych rozmow) i przypadkowa taksowka, do wspolnej dzielnicy duzego miasta, nagle nicniewskazywawszy poczul taka bliskosc z udem kogos tak anonimowego jak ja (?) Konkluzja: po alko nic mnie nie zdziwi. Jego dlon nie wywolala na mnie zadnej czynnej reakcji ani oceny. Ot obserwacja.
                                                  • proteinawy Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 31.12.17, 02:48
                                                    > Konkluzja: po alko nic mnie nie zdziwi.

                                                    Słuchaj, nawet taki wykastrowany wołek jak ja widzi katem oka wszystkie cycki, uda i pośladki. 24/7/365. Co dopiero wyższych lotów tuz. Trzymanie rak przy sobie, trzymanie wzroku na poziomie oczu, dobor tematów z daleka od wiadomych - to wszystko pewien wysiłek kory. A wóda wyłącza korę. Musisz gościa wypierdolic z roboty to sie nauczy jak sie nie traktuje kobiet. I inne wołki tez sie naucza jak jeszcze nie wiedza.
                                                  • lybbla Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 31.12.17, 18:52
                                                    zawle napisała:

                                                    > Zawsze mnie to zastanawiało..jak to się dzieje że niegłupi człowiek wybiera sob
                                                    > ie głupiego za partnera życiowego:))

                                                    Ale Ty masz pojęcie jakie to są dragi i jakie jazdy ;)
                                                  • zawle Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 31.12.17, 19:48
                                                    lybbla napisał:
                                                    > Ale Ty masz pojęcie jakie to są dragi i jakie jazdy ;)

                                                    No właśnie nie bardzo;(
                                                  • aandzia43 Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 30.12.17, 13:00

                                                    > Łatwo to zreszta sprawdzić w praktyce, im bardziej 30 czy 40 latek podkreśla sw
                                                    > ojego wymęczonego mgr tym większe prawdopodobieństwo ze nie bedzie miał w tej d
                                                    > ziedzinie nic ciekawego do powiedzenia.

                                                    Prawda ;-)


                                                    > Tu mam dwie znajome pary, z ta sama historia: pani „wykształcona” w jakiejs prz
                                                    > echowalni teraz zasuwa na szmacie czy w fabryce martwych kurczaków, pan poszedł
                                                    > szybko do roboty zeby generować konkretne pieniądze na dom i dzieci.

                                                    Na obczyźnie pani czy pan nawet z porządnym a niechodliwym wykształceniem jadą na szmacie lub noszą deski na budowie. Chyba że mają w zanadrzu jakieś cenne a nie.nabyte w szkołach umiejętności.
                                                    W Polsce, na miejscu, wygląda sprawa tak: pani jest nauczycielką albo urzędniczką, ma wyższe wykształcenie i kupę podyplomówek, stabilną pracę, w głowie poza tym różnie, sprawa mocno indywidualna. Pan ma maturę albo i nie, zawód w którym jest łebski i robotny i którym zarabia nieźle. W głowie też różnie ale najczęściej analogicznie do tego co ma w swojej głowie połowica. Trwałe małżeństwa.
                                                    Tak z grubsza bardzo często wygląda kwestia lepszego wyksztalcenia kobiet od mężczyzn. W.wersji optymistycznej. Już kiedyś o tym pisałam.
                                                  • urquhart Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 30.12.17, 13:36
                                                    proteinawy napisał(a):
                                                    > Oboje stosujecie zbyt szeroki kwantyfikator. Czesc wykształconych Polek pracuje
                                                    > w swoim zawodzie, zwłaszcza jezeli ma sensowne wykształcenie

                                                    Zgoda. To miałem na myśli że to stosuje się nielicznych typów wykształcenia a w przypadku innych jest niemożliwe .

                                                    > Stad wyciąganie wykształcenia w kategorii mezaliansu na tym forum jest dla mnie
                                                    > pocieszne. Ktos kto dziś jest absolwentem ale przestaje sie sam rozwijać - jut
                                                    > ro jest ignorantem. Od zawsze aktywnie wiedza interesuje sie pare procent społe
                                                    > czeństwa, reszta to bierne owieczki i nie ma znaczenia do maja przed nazwiskiem
                                                    > i ile książeczek przeczytali.

                                                    Zastanawiałem się i z tym wykształceniem to tak że osoby lepiej wykształcone czyją wyższą pozycję wręcz poczucie wyższości która przekłada sie często na pogardę o której pisał Eichelberger o odwróceniu ról w zwiazku, ale znów ci niżej wykształceni partnerzy wcale nie czują swojej niższej pozycji jesli są skuteczni dobrze zarabiając, więc to miara społecznie dość płynna i niewymierna.
                                                    Bo jak piszą inteligencja czy mądrość jest najsprawiedliwiej rozdzielona przez Stwórcę nikt nie uważa że ma jej za mało. I papier niewiele to zmienia .
                                                  • kag73 Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 30.12.17, 14:36
                                                    "Tu mam dwie znajome pary, z ta sama historia: pani „wykształcona” w jakiejs przechowalni teraz zasuwa na szmacie czy w fabryce martwych kurczaków, pan poszedł szybko do roboty zeby generować konkretne pieniądze na dom i dzieci. Proste zawody, ale Ci faceci kiedy juz jesteśmy pijani potrafią jako temat towarzyski wyciągnąć zachwyt nad ogólna teoria względności (nie jest temat wykształcenia zadnego z nas). Panie - przewracają oczami, wola ploteczki."

                                                    No i co z tego? Wola co wola, co nie zmienia faktu, ze oboje wykonuja (tu w tym przypadku) proste prace i sie nazapierdalaja.
                                                    W temacie sporu lybbli z mabelle napisze, ze oboje maja racje. Bo sa osoby, ktore rzeczywiscie za granica maja gorzej platna prace czy tez ciezsza (fizyczna) a sa osoby, ktore maja prace w swoim zawodzie albo prace dobrze platna (nie fizyczna). Zalezy to przede wszystkim od umiejetnosci, kwalifikacji, czesto samozaparcia i chceci dokladniejszego spojrzenia na rynek pracy/dopasowania sie, czasem odwagi, zeby sprobowac. No i oczywisccie niesamowicie wazna jest bardzo dobra znajomosc jezyka kraju, w ktorym sie przebywa.
                                                  • proteinawy Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 30.12.17, 15:17
                                                    > No i co z tego? Wola co wola, co nie zmienia faktu, ze oboje wykonuja (tu w tym przypadku) proste prace i sie nazapierdalaja. <

                                                    Nie. Jeden wlasnie został managerem innych kierowców, po siedmiu latach jeżdżenia po nocach, drugi próbuje rozkręcić kolejny biznes. Najważniejsze ze sa aktywni. A ich zony - jeszcze większy szacun. Niejedna by sie obraziła ze nie po to kończyła „studia”.
                                                  • proteinawy Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 30.12.17, 18:44
                                                    > A ich zony - jeszcze większy szacun. Niejedna by sie obraziła ze nie po to kończyła „studia”. <

                                                    Dla uzupełnienia - nie mowie, ze Polacy sie pną a Polki nie. Akurat te zostały na dole łańcucha, ale juz w mojej korpo sprzątają Rumuni, kontroluje ich energiczna Polka.
                                                  • urquhart Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 30.12.17, 19:05
                                                    proteinawy napisał(a):
                                                    > Dla uzupełnienia - nie mowie, ze Polacy sie pną a Polki nie. Akurat te zostały
                                                    > na dole łańcucha, ale juz w mojej korpo sprzątają Rumuni, kontroluje ich energi
                                                    > czna Polka.

                                                    Parz Pan! U mnie w pracy, personel sprzątający Ukrainki, powoli połowa obsługi kuchni i stołówki.
                                                    Znajomi z wspominali ostatnio że sprząta u nich pani z Ukrainy po konserwatorium muzycznym, a kafelki okazało się pieknie położył chirurg z Ukrainy na urlopie.
                                                  • proteinawy Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 30.12.17, 20:03
                                                    > kafelki okazało się pieknie położył chirurg z Ukrainy na urlopie.

                                                    A fugę - ginekolog.
                                                  • kag73 Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 31.12.17, 00:35
                                                    > kafelki okazało się pieknie położył chirurg z Ukrainy na urlopie.
                                                    "A fugę - ginekolog."

                                                    A Ukrainczycy maja pozwolenie na prace w Polsce? Bo to jest kwestia dosc istotna, bez legalnego pobytu i pozwolenie na prace i do tego bez dobrej znajomosci jezyka ma sie mniejsze szanse na prace w zawodzie, czy w ogole na dobra (dobrze platna) prace.
                                                  • yoric Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 31.12.17, 03:10
                                                    > A Ukrainczycy maja pozwolenie na prace w Polsce?

                                                    nie automatycznie. Natomiast są jakieś tam ułatwienia i ruch bezwizowy. Barierą jest przede wszystkim język (i w niektórych zawodach uprawienia, np. lekarze mają bieg przez płotki: egzamin taki, egzamin siaki, papiery, praktyki, itd.). Fajne jest to, że Ukraińcy łapią język bardzo szybko, czasem w kilka miesięcy, ale za coś te miesiące trzeba przeżyć. Efekt jest taki, że na pracę na normalnych zasadach mają szanse ci, co się tu uczą (spora grupa), a prawie cała imigracja robi w pracach niewykwalifikowanych, z czego znaczna większość ma wyższe kwalifikacje (czyli pracuje poniżej kwalifikacji).
                                                    I trudno mi sobie wyobrazić, że wykształcony Ukrainiec przyjeżdża do Polski i z marszu znajduje pracę w zawodzie. Może jeśli jest super specjalistą z dobrym angielskim, ale to jest jakiś znikomy procent, który w takim razie nie musi się ruszać z Ukrainy, a jak się ruszy to może np. do Londynu. Cała reszta żeby konkurować z Polakami potrzebuje okresu przejściowego a najlepiej studiów w Polsce. Mogę się mylić w tej ocenie, ale jak przeglądałem dane, to raczej tak właśnie to wygląda:
                                                    www.bankier.pl/wiadomosc/Ukraincy-w-Polsce-pracuja-ciezko-i-ponizej-kwalifikacji-7488747.html
                                                  • kag73 Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 31.12.17, 05:19
                                                    Mnie sie wydaje, ze obcokrajowcom w Polsce duzo trudniej znalezc prace niz gdzies na Zachodzie, bo w Polsce jest wieksze bezrobocie, nawet krajanie, wykwalifikowani nie maja czasem pracy. W dodatku polski jest cholernie trudny, niemniej plus dla Ukraincow, ze sami mowia w jezyku slowianskim wiec nieco latwiej nauczyc sie polskiego.
                                                    Co innego jak ktos ma jakas wiedze fachowa, unikatowa albo jak sie zatrudnia jako nauczyciel native w swoim jezyku (na ukrainski raczej zapotrzebowanie slabe) na uniwerku badz w jakiejs szkole np.
                                                    Ale ogolnie w Polsce z praca ciezko. Niemniej nawet te prace ponizej kwalifikacji powalaja im na lepsze zycie, tzn. dostniejsze zycie, jezeli chodzi o zarobki, inaczej by ich tu nie bylo, to wiadomo. A ze na emigracji sie zwlaszcza na poczatku i jak sie jest na czarno, pracuje na czarno, nie zna perfekt jezyka, ciezko i ponizej kwalifikacji pracuje to jest sprawa jasna. Wiem z doswiadczenia :) Latwiej jak sie ma pozwolenie na prace i zna super jezyk. Ale to nadal w Polsce trudne, bo i krajanie po studiach bez pracy.
                                                  • urquhart Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 31.12.17, 09:23
                                                    kag73 napisała:

                                                    > Mnie sie wydaje, ze obcokrajowcom w Polsce duzo trudniej znalezc prace niz gdzi
                                                    > es na Zachodzie, bo w Polsce jest wieksze bezrobocie, nawet krajanie, wykwalifi
                                                    > kowani nie maja czasem pracy.

                                                    jesteś mocno nie na czasie co do ostatnich efektów "dobrej zmiany" :)

                                                    www.polskieradio.pl/42/273/Artykul/1872769,Bezrobocie-wg-Eurostatu-w-Polsce-%e2%80%93-47-proc-w-UE-%e2%80%93-76-proc-w-strefie-euro-%e2%80%93-91-proc
                                                  • urquhart Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 31.12.17, 08:44
                                                    yoric napisał:

                                                    > > A Ukrainczycy maja pozwolenie na prace w Polsce?
                                                    >
                                                    > nie automatycznie. Natomiast są jakieś tam ułatwienia i ruch bezwizowy. Barierą
                                                    > jest przede wszystkim język (i w niektórych zawodach uprawienia, np. lekarze m
                                                    > ają bieg przez płotki: egzamin taki, egzamin siaki, papiery, praktyki, itd.)

                                                    Ja uzupełnię dużo Ukraińców ma Karty Polaka które uprawniają do automatycznego podjęcia w Polsce pracy jak Polakowi. Żeby ją dostać muszą coś mówić po polsku i udowodnić że któryś z przodków był obywatelem II RP (czyli zachodnia Ukraina). Spotkałem też ludzi z KP z Kazachstanu czy Jakucji .
                                                    Ale też łatwo o pozwolenie na pracę bez KP , wystarczy że pracodawca nie może znaleźć Polaka na słabo płatną i nie chodliwą posadę to zgłasza do Urzędu Pracy ze chce zatrudnić obcokrajowca.
                                                    Moja córka mocno chorowała i musiałem trochę czasu w mijającym roku spędzić w nowo otwartym Dziecięcym Szpitalu Klinicznym, no tam to tylko lekarki i przełożone pielęgniarki to Polki, cześć pielęgniarek, salowe, sprzątaczki wydawanie obiadów - wszystkie młode z importu mówiły z trudem polsko-rosyjskim z akcentem.
                                                    Co ważne ludzie są życzliwi i otwarci, wyrozumiali na problem z dogadaniem się, do tej pory nie spotkałem się spotkałem się z niechęcią, rzadko z dystansem, wbrew bredniom które usiłują wmawiać postępowe media o rasistowskim, szowinistycznym homogenicznym katolickim Polskim społeczeństwie.
                                                  • sabat3 Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 31.12.17, 09:56
                                                    Ci co maja KP to prawie naturalizowani Polonusi ;)
                                                    Smieje sie tylko troche - czesc mojej dalszej rodziny siedzi na Ukrainie. To co, oni Ukraincy a ja Polak? Tozsamosc narodowa to dosc plynna sprawa.
                                                  • sabat3 Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 31.12.17, 09:43
                                                    Kag, w Polsce osoba rozpoczynajaca prace w Lidlu czy Biedronce dostaje na reke okolo 3tys PLN brutto. To jest jakies 2,3 tys pln na reke. I o taka prace nie trudno, wlasciwie w kazdym dyskoncie widze wyklejone ogloszenia, ze szukaja chetnych.
                                                    W Polsce ciezko o prace prestizowa i wysoko platna, ale jak chcesz sie gdzies zaczepic w handlu, to o oferty pracy doslownie sie potykasz. A pensje wcale nie sa takie zle.
                                                  • urquhart dobra praca dla aktywnych i energiczn testosteron 31.12.17, 11:43
                                                    sabat3 napisał:
                                                    > aczepic w handlu, to o oferty pracy doslownie sie potykasz.

                                                    Myślałem wczoraj co napisał Proteina "najważniejsze że są aktywni" też widuje ogłoszenia podkreślane są cechy: energiczni, nie bojący sie wyzwań...
                                                    No normalnie dyktatura patriarchatu, przepraszam testosteronu w całej krasie i dyskryminacja cech do których predysponuje estrogen: wrażliwości, łagodności ale i lęków :)
                                                    Jak piszą w neuuroscience z żeńskich hormonów też da się wyciągnąć aktywność i energię kiedy jej potomstwo jest zagrożone. No i co zdziwienie że cała socjotechnika "elit" dąży w tym kierunku?
                                                    Ale te kulturowe przeprogramowywania naturalnych predyspozycji ma zbadany i opisany koszt - lawinowy wzrost róznych psychoz, nerwicy zwłaszcza wśród kobiet ukształtowanych kulturowo przez środowisko do wejścia w męskie cechy wbrew naturalnym predyspozycjom.
                                                    Tak sobie właśnie wyobrażam Andzie.
                                                  • sabat3 Re: dobra praca dla aktywnych i energiczn testost 31.12.17, 12:21
                                                    urquhart napisał:
                                                    > Myślałem wczoraj co napisał Proteina "najważniejsze że są aktywni" też widuje o
                                                    > głoszenia podkreślane są cechy: energiczni, nie bojący sie wyzwań...
                                                    > No normalnie dyktatura patriarchatu, przepraszam testosteronu w całej krasie i
                                                    > dyskryminacja cech do których predysponuje estrogen: wrażliwości, łagodności a
                                                    > le i lęków :)

                                                    Raczej sugerują, z jakim rodzajem pracy masz do czynienia. Praca, która łączy w sobie obowiązki kasjera i pracownika hali w sklepie to nie przelewki. Duża część społeczeństwa nie poradziłaby sobie na kasie, taka praca wymaga bardzo dużej umiejętności skupienia uwagi i odporności na stres. A tutaj dodatkowo dochodzi bieganie z towarem po sklepie i pilnowanie cen. Biorąc pod uwagę rosnącą liczbę chamów w przekroju społeczeństwa taka praca rzeczywiście powoli staje się wyzwaniem i wymaga dużej energii (ogromna skala obowiązków).
                                                  • aandzia43 Re: dobra praca dla aktywnych i energiczn testost 31.12.17, 12:33
                                                    Praca, która łączy w
                                                    > sobie obowiązki kasjera i pracownika hali w sklepie to nie przelewki. Duża czę
                                                    > ść społeczeństwa nie poradziłaby sobie na kasie, taka praca wymaga bardzo dużej
                                                    > umiejętności skupienia uwagi i odporności na stres. A tutaj dodatkowo dochodzi
                                                    > bieganie z towarem po sklepie i pilnowanie cen. Biorąc pod uwagę rosnącą liczb
                                                    > ę chamów w przekroju społeczeństwa taka praca rzeczywiście powoli staje się wyz
                                                    > waniem i wymaga dużej energii (ogromna skala obowiązków).

                                                    Zgadzam się w 100%, Sabat. Za każdym razem gdy robię zakupy w mojej Biedronce uświadamiam sobie, że za chuja nie dałabym rady nerwowo i neurologicznie w przeciwieństwie do tych kobiet które pięknie dają radę i jeszcze zawsze uprzejme są.
                                                  • mabelle2000 Re: dobra praca dla aktywnych i energiczn testost 31.12.17, 12:40
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    > Zgadzam się w 100%, Sabat. Za każdym razem gdy robię zakupy w mojej Biedronce u
                                                    > świadamiam sobie, że za chuja nie dałabym rady nerwowo i neurologicznie w przec
                                                    > iwieństwie do tych kobiet które pięknie dają radę i jeszcze zawsze uprzejme są.

                                                    Przeciez te panie skanuja kody kreskowe. Przyjac pieniadze i wydac reszte nie dalabys rady? Rozlozyc towar na polkach i przewiezc wozkiem palete z towarem tez nie?
                                                  • sabat3 Re: dobra praca dla aktywnych i energiczn testost 31.12.17, 12:54
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    > Przeciez te panie skanuja kody kreskowe. Przyjac pieniadze i wydac reszte nie d
                                                    > alabys rady? Rozlozyc towar na polkach i przewiezc wozkiem palete z towarem te
                                                    > z nie?

                                                    Chodzi o tempo pracy i o to, zeby sie nie pomylic. Jak masz problemy z koncentracja, to nie nadazysz przez osiem czy dziesiec godzin liczyc reszte i sie nie "machnac".
                                                    Ale Ciebie akurat jestem w stanie sobie wyobrazic jako sprawnego kasjera. Energiczny, ekstrawertyczny umysl, nieskazony rozbudowanym swiatem wewnetrznym...
                                                  • mabelle2000 Re: dobra praca dla aktywnych i energiczn testost 31.12.17, 13:22
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > Chodzi o tempo pracy i o to, zeby sie nie pomylic. Jak masz problemy z koncentr
                                                    > acja, to nie nadazysz przez osiem czy dziesiec godzin liczyc reszte i sie nie "
                                                    > machnac".

                                                    A jaki rodzaj pracy nie wymaga koncentracji, wez mi zdradz. Ktos kto nie umie sie skoncentrowac do niewielu rzeczy sie nadaje. Niczego nie wymysli, niczego nie stworzy, nigdy nie pozna zasady dzialania. Niczego tez nie odtworzy, bo tego tez trzeba sie skoncentrowac.


                                                  • sabat3 Re: dobra praca dla aktywnych i energiczn testost 31.12.17, 13:48
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    > A jaki rodzaj pracy nie wymaga koncentracji, wez mi zdradz. Ktos kto nie umie s
                                                    > ie skoncentrowac do niewielu rzeczy sie nadaje. Niczego nie wymysli, niczego ni
                                                    > e stworzy, nigdy nie pozna zasady dzialania. Niczego tez nie odtworzy, bo tego
                                                    > tez trzeba sie skoncentrowac.

                                                    Czym innym jest koncentracja na zadaniu, a czyms zupelnie innym koniecznosc utrzymania CIAGLEGO skupienia przez caly czas.
                                                    Na kasie jak sie pomylisz, to nie ma juz mozliwosci interwencji, wrocenia do sprawy, wykonania gdzies telefonu itd. Klient jest juz daleko, a strate musisz pokryc z wlasnej kieszeni. Rusz glowa, to nie takie trudne.
                                                  • mabelle2000 Re: dobra praca dla aktywnych i energiczn testost 31.12.17, 14:06
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > Czym innym jest koncentracja na zadaniu, a czyms zupelnie innym koniecznosc utr
                                                    > zymania CIAGLEGO skupienia przez caly czas.

                                                    Tu masz definicje, bo zaczynasz bredzic:

                                                    Koncentracja

                                                    1.«gromadzenie ludzi, obiektów itp. w jednym miejscu»
                                                    2. «skupienie działań dla osiągnięcia jakiegoś celu»
                                                    3. «intensywne skupienie uwagi na wybranym przedmiocie, zjawisku czy sytuacji»
                                                    4. zob. stężenie


                                                    > Na kasie jak sie pomylisz, to nie ma juz mozliwosci interwencji, wrocenia do sp
                                                    > rawy, wykonania gdzies telefonu itd. Klient jest juz daleko, a strate musisz po
                                                    > kryc z wlasnej kieszeni. Rusz glowa, to nie takie trudne.

                                                    Wez mnie nie rozsmieszaj, to jest TYLKO 8 godzin. Te wielkie rzeczy to tylko na raty mozna robic, czy jak, skoro 8 godzin koncentracji to wysilek ponad sily?
                                                  • sabat3 Re: dobra praca dla aktywnych i energiczn testost 31.12.17, 14:28
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    > Wez mnie nie rozsmieszaj, to jest TYLKO 8 godzin. Te wielkie rzeczy to tylko na
                                                    > raty mozna robic, czy jak, skoro 8 godzin koncentracji to wysilek ponad sily?

                                                    Dla mnie az 8 godzin i wysilek ponad sily. Jasne?
                                                  • mabelle2000 Re: dobra praca dla aktywnych i energiczn testost 31.12.17, 14:36
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > Dla mnie az 8 godzin i wysilek ponad sily. Jasne?

                                                    Jasne. Umiejetnosc skupiania mysli nie kazdemu jest dana, ale mozna to wytrenowac. Nie wiem co z podzielnoscia uwagi, tego to juz chyba sie nie da.
                                                  • sabat3 Re: dobra praca dla aktywnych i energiczn testost 31.12.17, 14:45
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    > Jasne. Umiejetnosc skupiania mysli nie kazdemu jest dana, ale mozna to wytrenow
                                                    > ac. Nie wiem co z podzielnoscia uwagi, tego to juz chyba sie nie da.

                                                    W punkt - podzielnosc uwagi jest niezbedna. Dlatego uwazam, ze silne sfeminizowanie zawodu kasjera nie jest przypadkowe. Kobiety o wiele lepiej przetwarzaja informacje w otoczeniu pelnym wielu chaotycznych bodzcow.
                                                  • mabelle2000 Re: dobra praca dla aktywnych i energiczn testost 31.12.17, 14:53
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > W punkt - podzielnosc uwagi jest niezbedna. Dlatego uwazam, ze silne sfeminizow
                                                    > anie zawodu kasjera nie jest przypadkowe. Kobiety o wiele lepiej przetwarzaja i
                                                    > nformacje w otoczeniu pelnym wielu chaotycznych bodzcow.

                                                    Podzielnosc uwagi nie wyklucza koncentracji, tylko to wyzsza szkola jazdy. Jak komus sprawia trudnosc skanowanie i wydawanie reszty, to nie odpowie na proste pytanie klienta, bo to go przerosnie. Trzy zadania na raz, na ktorych trzeba sie skupic.
                                                    Znam dwoch chlopakow studentow, ktorzy dorabiaja na kasie. Nie widac zeby byli zestresowani, raczej znudzeni powiedzialabym. Rutyniarze ;-)


                                                  • aandzia43 Re: dobra praca dla aktywnych i energiczn testost 31.12.17, 14:53
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > sabat3 napisał:
                                                    >
                                                    > > Dla mnie az 8 godzin i wysilek ponad sily. Jasne?
                                                    >
                                                    > Jasne. Umiejetnosc skupiania mysli nie kazdemu jest dana, ale mozna to wytrenow
                                                    > ac. Nie wiem co z podzielnoscia uwagi, tego to juz chyba sie nie da.

                                                    Dla mnie również. Nie.cały czas z jakaś niewielką przerwą na siku i kanapkę. Do tego zaburzenia SI czyli w tym przypadku brak możliwości normalnego funkcjonowania (no, efektywnego) w warunkach hałasu, nadmiaru bodźceów i nie takiego jak mój orgazm lubi oświetlenia. Czaisz, czy nadal uważasz że ludzie są z jednej matrycy, a jak ktoś nie jest taki jak ty to jest leń albo debil?
                                                  • mabelle2000 Re: dobra praca dla aktywnych i energiczn testost 31.12.17, 15:05
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    > Dla mnie również. Nie.cały czas z jakaś niewielką przerwą na siku i kanapkę. Do
                                                    > tego zaburzenia SI czyli w tym przypadku brak możliwości normalnego funkcjonow
                                                    > ania (no, efektywnego) w warunkach hałasu, nadmiaru bodźceów i nie takiego jak
                                                    > mój orgazm lubi oświetlenia.

                                                    Akurat warunki w jakich pracuje kasjer wydaja mi sie dosc luksusowe, stad moje zdziwienie. Samo to ze siedzi w cieplym, ogrzewanym pomieszczeniu. I wbrew temu co mowisz, nie pracuje w halasie. Nie musi wykazywac sie kreatywnoscia, oszczedza wzrok, pracuje w jasnych pomieszczeniach. Kwoty ktorymi obraca tez nie zwalaja z nog, wiec w razie manka do pierdla nie trafi. Nie grozi mu kontakt z substancjami chemicznymi, ma dosc ograniczony kontakt z ludzmi, bo jego praca nie polega na gadaniu. Nie dzwiga ciezarow.

                                                    Czaisz, czy nadal uważasz że ludzie są z jednej ma
                                                    > trycy, a jak ktoś nie jest taki jak ty to jest leń albo debil?

                                                    Wez sobie juz Andzia nie dopowiadaj, co?
                                                  • marek.zak1 Re: dobra praca dla aktywnych i energiczn testost 31.12.17, 15:15
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    Kwoty ktorymi obraca tez nie zwalaja z nog, wiec w razie manka do pierdla nie trafi.
                                                    ------------------------------------
                                                    W ciągu godziny przyjmuje równowartość kilku swoich pensji.

                                                    ----------------------------
                                                    ma dosc ograniczony kontakt z ludzmi, bo jego praca nie polega na gadaniu.
                                                    -----------------------------
                                                    Kontakt z klientami jest z natury trudny. Klienci, jak jest OK, nie mówią ,,dziękuję", natomiast przy każdej pomyłce, utrudnieniu (system) spowolnieniu, mają niezliczone pretensje.
                                                    Mówienie setki razy: Dzień dobry i Zapraszamy ponownie to nie kontakt?
                                                  • mabelle2000 Re: dobra praca dla aktywnych i energiczn testost 31.12.17, 15:25
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > W ciągu godziny przyjmuje równowartość kilku swoich pensji.

                                                    Ale pojedynczy klient nie robi u niego zakupow na pare tysiecy, wiec musialby sie mylic przy kazdym, zeby kwota byla duza.

                                                    > Mówienie setki razy: Dzień dobry i Zapraszamy ponownie to nie kontakt?

                                                    " Dosc ograniczony" przeciez wyraznie napisalam. Gdyby musial ten zakupiony towar pakowac jeszcze do wozkow z usmiechem na ustach, uglaskiwac caly czas niezadowolonych klientow, rozpatrywac reklamacje, nie wiem, organizowac jeszcze dodatkowo transport, to mozna by mowic ze naprawde jest w stresie.
                                                  • sabat3 Re: dobra praca dla aktywnych i energiczn testost 31.12.17, 15:32
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    > " Dosc ograniczony" przeciez wyraznie napisalam. Gdyby musial ten zakupiony to
                                                    > war pakowac jeszcze do wozkow z usmiechem na ustach, uglaskiwac caly czas niez
                                                    > adowolonych klientow, rozpatrywac reklamacje, nie wiem, organizowac jeszcze dod
                                                    > atkowo transport, to mozna by mowic ze naprawde jest w stresie.

                                                    No nie, to juz obowiazki kasjerosprzedawcy :) Popularny zawod. Chociaz akurat reklamacje i informacja to czesto stanowiska obsadzane rotacyjnie przez kasjerow.
                                                  • mabelle2000 Re: dobra praca dla aktywnych i energiczn testost 31.12.17, 15:38
                                                    sabat3 napisał:

                                                    Chociaz akurat r
                                                    > eklamacje i informacja to czesto stanowiska obsadzane rotacyjnie przez kasjerow
                                                    > .

                                                    Ale chyba robia to w " punkcie obsugi klienta" , a nie przy kasie?
                                                  • sabat3 Re: dobra praca dla aktywnych i energiczn testost 31.12.17, 15:43
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    > Ale chyba robia to w " punkcie obsugi klienta" , a nie przy kasie?

                                                    Wiadomo. Dla sprawiedliwosci - robota kasjera w banku wydaje mi sie jeszcze gorsza niz w biedronkach roznej masci
                                                  • marek.zak1 Re: dobra praca dla aktywnych i energiczn testost 31.12.17, 15:36
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    > > Mówienie setki razy: Dzień dobry i Zapraszamy ponownie to nie kontakt?
                                                    >
                                                    > " Dosc ograniczony" przeciez wyraznie napisalam. Gdyby musial ten zakupiony towar pakowac jeszcze do wozkow z usmiechem na ustach, uglaskiwac caly czas niezadowolonych klientow, rozpatrywac reklamacje, nie wiem, organizowac jeszcze dodatkowo transport, to mozna by mowic ze naprawde jest w stresie.
                                                    -------------------------------------
                                                    To by była jakaś odmiana, a tak 8 godzin zawsze to samo, skanowanie, przekładanie, przyjmowanie kasy, wydawanie reszty. Automat, który nie może się mylić, bo o myłka jest płacona z własnej kieszeni, z uśmiechem na twarzy. Kiedyś na studiach pracowałem w Andaluzji na przemysłowej farmie drobiu, lato, 40 stopni, w otoczeniu dziesiątek tysięcy kurczaków i ta praca wydaje mi się dużo lepsza.
                                                  • aandzia43 Re: dobra praca dla aktywnych i energiczn testost 31.12.17, 15:35
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > mabelle2000 napisała:
                                                    >
                                                    > Kwoty ktorymi obraca tez nie zwalaja z nog, wiec w razie manka do pierdla nie
                                                    > trafi.
                                                    > ------------------------------------
                                                    > W ciągu godziny przyjmuje równowartość kilku swoich pensji.
                                                    >
                                                    > ----------------------------
                                                    > ma dosc ograniczony kontakt z ludzmi, bo jego praca nie polega na gadaniu.
                                                    > -----------------------------
                                                    > Kontakt z klientami jest z natury trudny. Klienci, jak jest OK, nie mówią ,,dzi
                                                    > ękuję", natomiast przy każdej pomyłce, utrudnieniu (system) spowolnieniu, mają
                                                    > niezliczone pretensje.
                                                    > Mówienie setki razy: Dzień dobry i Zapraszamy ponownie to nie kontakt?

                                                    Zgadzam się. Co do dźwigania ciężarów: przekładają codziennie kupę kilogramów, bo w Biedrze nie ma tak, że.się robi jedną robotę. Raz na kasie, raz na szmacie, raz przy wykładaniu towaru na półki. Koleżanka ma koleżankę co pracuje w Biedrze od lat. Silna jak tur zylasta baba bez problemów ze stawami czy kręgosłupem. Są zmiany po których leży i odpoczywa cały dzień. Ja tak w swojej robocie nie mam i biję z tego powodu pokłony Opatrzności codziennie.
                                                  • sabat3 Re: dobra praca dla aktywnych i energiczn testost 31.12.17, 15:20
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > Kwoty ktorymi obraca tez nie zwal
                                                    > aja z nog, wiec w razie manka do pierdla nie trafi.

                                                    Chyba ze mowimy o kasjerze bankowym ;)
                                                  • mabelle2000 Re: dobra praca dla aktywnych i energiczn testost 31.12.17, 15:27
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > Chyba ze mowimy o kasjerze bankowym ;)

                                                    Caly czas mowimy o tych z " Biedronki", dlatego napisalam, ze kwoty nie wydaja mi sie duze.
                                                  • aandzia43 Re: dobra praca dla aktywnych i energiczn testost 31.12.17, 15:24

                                                    > Akurat warunki w jakich pracuje kasjer wydaja mi sie dosc luksusowe, stad moje
                                                    > zdziwienie. Samo to ze siedzi w cieplym, ogrzewanym pomieszczeniu. I wbrew temu
                                                    > co mowisz, nie pracuje w halasie. Nie musi wykazywac sie kreatywnoscia, oszcze
                                                    > dza wzrok, pracuje w jasnych pomieszczeniach. Kwoty ktorymi obraca tez nie zwal
                                                    > aja z nog, wiec w razie manka do pierdla nie trafi. Nie grozi mu kontakt z subs
                                                    > tancjami chemicznymi, ma dosc ograniczony kontakt z ludzmi, bo jego praca nie p
                                                    > olega na gadaniu. Nie dzwiga ciezarow.

                                                    Mnie się nie wydają luksusowe jak wstawiam swoją osobę w te warunki. Na tyle na ile znam siebie i swój organizm, a chyba przez pół wieku poznałam go dobrze. Ty jesteś najwyraźniej z innego tworzywa, mocniejszego. Zazdroszczę szczerze. Dlatego tak często powtarzam, że cieszę się że żyć mi przyszło tu i teraz i że życie ułożyło mi się tak, jak się ułożyło.
                                                  • sea.sea Re: dobra praca dla aktywnych i energiczn testost 31.12.17, 15:47
                                                    Nie pracuje w hałasie? 8h bezustannego "pik pik pik pik pik" z kilku/nastu kas to nie jest hałas? :)
                                                  • mabelle2000 Re: dobra praca dla aktywnych i energiczn testost 31.12.17, 15:54
                                                    sea.sea napisała:

                                                    > Nie pracuje w hałasie? 8h bezustannego "pik pik pik pik pik" z kilku/nastu kas
                                                    > to nie jest hałas? :)

                                                    Dopuszczalne normy sa o wiele wyzsze, dokladnie chodzi o taki poziom, ktory nie uszkadza sluchu. Gdyby istnialo zagrozenie, to kasjerzy musieliby sie przed nadmiernym halasem chronic. Rozumiem ze chodzi jednak o subiektywne odczucie, no ale panie przedszkolanki tez nie maja lekko w gromadzie wrzeszczacych malolatow :-)
                                                  • sea.sea Re: dobra praca dla aktywnych i energiczn testost 31.12.17, 16:08
                                                    Chodzi o subiektywną odporność na różne bodźce, która jest osobnicza.
                                                    Ja mam nadwrażliwość węchową, więc koszmarem wydaje mi się także praca w Sephorze, mimo że czysto, ciepło, w tle leci sobie muzyczka, a towary cieszą oko. Ale unosi się tam bezustannie mgła z testerów perfum, duszę się po kilku minutach i łzy mi lecą. Tak samo od pewnego natężenia bodźców dźwiękowych łapie mnie napięciowy ból głowy i mój organizm ma w nosie czy ten hałas jest zgodny z normami, czy nie.
                                                  • aandzia43 Re: dobra praca dla aktywnych i energiczn testost 31.12.17, 16:25
                                                    sea.sea napisała:

                                                    > Chodzi o subiektywną odporność na różne bodźce, która jest osobnicza.
                                                    > Ja mam nadwrażliwość węchową, więc koszmarem wydaje mi się także praca w Sephor
                                                    > ze, mimo że czysto, ciepło, w tle leci sobie muzyczka, a towary cieszą oko. Ale
                                                    > unosi się tam bezustannie mgła z testerów perfum, duszę się po kilku minutach
                                                    > i łzy mi lecą. Tak samo od pewnego natężenia bodźców dźwiękowych łapie mnie nap
                                                    > ięciowy ból głowy i mój organizm ma w nosie czy ten hałas jest zgodny z normami
                                                    > , czy nie.

                                                    No właśnie, subiektywna odporność na bodźce. I właściwie tyle w temacie.
                                                  • zawle Re: dobra praca dla aktywnych i energiczn testost 31.12.17, 17:36
                                                    o matko...ja to w ogóle na wszstko...ale na hałas szczególnie. dwa lata temu moja robota z dwóch pięterek przeniosła sie na jedno pietro...hałas podwójny. zaczęłam chorować. A jak kiedyś u mnie pracowały dwie konsultantki AVON, to rano chciało mi się wymiotować od zapachów. Zresztą...zawsze wolałam niedosyt w tej materii niż przesyt
                                                  • gogol77 Re: dobra praca dla aktywnych i energiczn testost 31.12.17, 15:44
                                                    aandzia43 napisała:
                                                    >...i nie takiego jak mój orgazm lubi oświetlenia...>

                                                    Aandziu, to jest temat na nowy wątek!!! Orgazm vs oświetlenie (Twój orgazm).
                                                    I bardziej pasujący do tematyki forum niż te rozkminy jak to jest w Biedronce na kasie.
                                                  • gogol77 Re: dobra praca dla aktywnych i energiczn testost 31.12.17, 16:12
                                                    aandzia43 napisała:
                                                    >...i nie takiego jak mój orgazm lubi oświetlenia...>

                                                    Że co? Że lubisz po ciemku? Nie wierzę!! Po ciemku to chcą te, które muszą sobie wyobrażać, że kochają się z Bradem Pittem. Albo mają liche cycki, a Ty napisałaś kiedyś, że są niczego sobie.
                                                  • aandzia43 Re: dobra praca dla aktywnych i energiczn testost 31.12.17, 16:16
                                                    gogol77 napisał:

                                                    > aandzia43 napisała:
                                                    > >...i nie takiego jak mój orgazm lubi oświetlenia...>
                                                    >
                                                    > Że co? Że lubisz po ciemku? Nie wierzę!! Po ciemku to chcą te, które muszą sobi
                                                    > e wyobrażać, że kochają się z Bradem Pittem. Albo mają liche cycki, a Ty napisa
                                                    > łaś kiedyś, że są niczego sobie.


                                                    Gogol, ty świńtuchu nie drąż ;-) Tak, korekta potrafi dostarczyć nam uciexhy.
                                                  • lybbla Re: dobra praca dla aktywnych i energiczn testost 01.01.18, 21:24
                                                    aandzia43 napisała:


                                                    > > Że co? Że lubisz po ciemku? Nie wierzę!! Po ciemku to chcą te, które musz
                                                    > ą sobi
                                                    > > e wyobrażać, że kochają się z Bradem Pittem. Albo mają liche cycki, a Ty
                                                    > napisa
                                                    > > łaś kiedyś, że są niczego sobie.
                                                    >
                                                    >
                                                    > Gogol, ty świńtuchu nie drąż ;-) Tak, korekta potrafi dostarczyć nam uciexhy.

                                                    Nie drąż ;)
                                                  • gogol77 Re: dobra praca dla aktywnych i energiczn testost 31.12.17, 14:38
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    > Wez mnie nie rozsmieszaj, to jest TYLKO 8 godzin. Te wielkie rzeczy to tylko na raty mozna robic, czy jak, skoro 8 godzin koncentracji to wysilek ponad sily?

                                                    Ale pieprzysz mabelle! Byłaś kiedyś w Biedronce?? Ja tych na kasie podziwiam/współczuję.
                                                    ---------------------------
                                                  • marek.zak1 Re: dobra praca dla aktywnych i energiczn testost 31.12.17, 14:54
                                                    gogol77 napisał:

                                                    > Ale pieprzysz mabelle! Byłaś kiedyś w Biedronce?? Ja tych na kasie podziwiam/ws
                                                    > półczuję.
                                                    -------------
                                                    Ja juz dzisiaj raz w Biedronce i raz w Lidlu. Praca na kasie 8 godzin to dla mnie horror.
                                                  • hello-kitty2 Re: dobra praca dla aktywnych i energiczn testost 31.12.17, 14:59
                                                    gogol77 napisał:

                                                    > Ale pieprzysz mabelle! Byłaś kiedyś w Biedronce?? Ja tych na kasie podziwiam/ws
                                                    > półczuję.

                                                    Ale o czym rozmawiacie? Takie samo wspolczucie i podziw, wyrozumialosc jak dla kurew. Ale nikt by sie z kasjerka nie chcial zwiazac, tym bardziej z kasjerem. To wskazuje jak bardzo sa warosciowi dla wspolodczuwajacych dyskutantow ;-) To niech wprowadza w Biedronkach skanery dla klientow i kasy bezgotowkowe, skoro to juz takie znane.
                                                  • mabelle2000 Re: dobra praca dla aktywnych i energiczn testost 31.12.17, 15:10
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Ale o czym rozmawiacie? Takie samo wspolczucie i podziw, wyrozumialosc jak dla
                                                    > kurew. Ale nikt by sie z kasjerka nie chcial zwiazac, tym bardziej z kasjerem.

                                                    To taka polska przypadlosc, umiec dostrzec w kazdej robocie czarne strony, a przeoczyc to co dobre.

                                                  • zawle Re: dobra praca dla aktywnych i energiczn testost 31.12.17, 15:43
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    > To taka polska przypadlosc, umiec dostrzec w kazdej robocie czarne strony, a pr
                                                    > zeoczyc to co dobre.

                                                    uwielbiam te narodowe oceny ( sama bez smaku używam)
                                                    ;)
                                                    Ja jako studentka pracowałam w introligatorni. Tak się staram dobre strony znależć...hmmm....odmóżdzą, mogłam po niedługim czasie liczyć na rentę inwalidzką z racji wsadzenia nogi lub innego odtawacza dop maszyny, ciepło. Więcej nie znalazłam...;)
                                                  • mabelle2000 Re: dobra praca dla aktywnych i energiczn testost 31.12.17, 15:49
                                                    zawle napisała:

                                                    > Ja jako studentka pracowałam w introligatorni. Tak się staram dobre strony znal
                                                    > eżć...hmmm....odmóżdzą, mogłam po niedługim czasie liczyć na rentę inwalidzką z
                                                    > racji wsadzenia nogi lub innego odtawacza dop maszyny, ciepło. Więcej nie znal
                                                    > azłam...;)

                                                    Moze to jest jak z tym bolem glowy, trzeba wziac kamien i jebnac sie z calej sily w palec. Wtedy glowa w cudowny sposob przestaje bolec ;-)


                                                  • aandzia43 Re: dobra praca dla aktywnych i energiczn testost 31.12.17, 13:22
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > aandzia43 napisała:
                                                    >
                                                    > > Zgadzam się w 100%, Sabat. Za każdym razem gdy robię zakupy w mojej Biedr
                                                    > once u
                                                    > > świadamiam sobie, że za chuja nie dałabym rady nerwowo i neurologicznie w
                                                    > przec
                                                    > > iwieństwie do tych kobiet które pięknie dają radę i jeszcze zawsze uprzej
                                                    > me są.
                                                    >
                                                    > Przeciez te panie skanuja kody kreskowe. Przyjac pieniadze i wydac reszte nie d
                                                    > alabys rady? Rozlozyc towar na polkach i przewiezc wozkiem palete z towarem te
                                                    > z nie?

                                                    Nie dałabym rady. Tempo, koniecznośc koncentracji na wysokich obrotach, ciągły hałas, nie zawsze komunikatywni ludzie z którymi trzeba się dogadać za wszelką cenę i znajomość kilkudziesięciu kodów na produkty, które się waży (a one często się zmieniają). Za duzo na moja neurologie, inteligencja i dobre chęci tu nie wystarczą. Do tego fizyczna strona: ja jestem dość delikatna i rozładowywac towaru przez kilka godzin nie mogłabym.
                                                  • hello-kitty2 Re: dobra praca dla aktywnych i energiczn testost 31.12.17, 13:24
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > aandzia43 napisała:
                                                    >
                                                    > > Zgadzam się w 100%, Sabat. Za każdym razem gdy robię zakupy w mojej Biedr
                                                    > once u
                                                    > > świadamiam sobie, że za chuja nie dałabym rady nerwowo i neurologicznie w
                                                    > przec
                                                    > > iwieństwie do tych kobiet które pięknie dają radę i jeszcze zawsze uprzej
                                                    > me są.
                                                    >
                                                    > Przeciez te panie skanuja kody kreskowe. Przyjac pieniadze i wydac reszte nie d
                                                    > alabys rady? Rozlozyc towar na polkach i przewiezc wozkiem palete z towarem te
                                                    > z nie?

                                                    U mnie na wiosce to juz panie nic nie skanuja ani towar w ogole nie jest wykladany na tasme przy kasie. Normalnie jak wchodzisz do matketu bierzesz wozek albo koszyk, BIERESZ SKANER i wszystko co wkladasz do wozka SAM SKANUJESZ. Natepnie podjezdzasz do kasy, podajesz kasjerce skaner i ona Cie kasuje z total do zaplaty. Od czasu do czasu sprawdza jeden wozek z lapanki. Ale Holendrzy sa uczciwi, w Polsce to by nie przeszlo, bo by kazdy kradl ;-) Tutaj wartosc ukradzionych = niezeskanowanych produktow to maly pikus w porownaniu z zaoszczedzonym czasem, wynikanjacym z tego wiekszym obrotem marketu (np. brak kolejek do kasy) i oszczednosciami zwiazanymi z redukcja personelu. Oplaca sie.
                                                  • mabelle2000 Re: dobra praca dla aktywnych i energiczn testost 31.12.17, 13:30
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > U mnie na wiosce to juz panie nic nie skanuja ani towar w ogole nie jest wyklad
                                                    > any na tasme przy kasie. Normalnie jak wchodzisz do matketu bierzesz wozek albo
                                                    > koszyk, BIERESZ SKANER i wszystko co wkladasz do wozka SAM SKANUJESZ. Natepnie
                                                    > podjezdzasz do kasy, podajesz kasjerce skaner i ona Cie kasuje z total do zapl
                                                    > aty.

                                                    Racja, znam ten holenderski system i bardzo mi sie podoba, bo kolejek przy kasie nie ma:-) Niemcy pod tym wzgledem sa zacofani, tylko w IKEA mozna samemu zeskanowac i samemu zaplacic karta.
                                                  • sabat3 Re: dobra praca dla aktywnych i energiczn testost 31.12.17, 13:37
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    > Racja, znam ten holenderski system i bardzo mi sie podoba, bo kolejek przy kasi
                                                    > e nie ma:-) Niemcy pod tym wzgledem sa zacofani, tylko w IKEA mozna samemu zesk
                                                    > anowac i samemu zaplacic karta.

                                                    W Polsce tez tak jest w duzych marketach - rownolegle do tradycyjnych kas dziala kasa samoobslugowa, gdzie skanujesz samemu, wszystko zautomatyzowane. Czesc osob korzysta.
                                                  • zawle Re: dobra praca dla aktywnych i energiczn testost 31.12.17, 13:31
                                                    w większych miastach to samo...
                                                  • kag73 Re: dobra praca dla aktywnych i energiczn testost 31.12.17, 17:03
                                                    A w UK, bierzesz do wozka, sama skanujesz przy automcie i placisz (nikt nie kontroluje) przy tym automacie. Pracownicy gdzies sa obecni, zeby pomoc w razie "w".
                                                  • sabat3 Re: dobra praca dla aktywnych i energiczn testost 31.12.17, 17:17
                                                    kag73 napisała:

                                                    > A w UK, bierzesz do wozka, sama skanujesz przy automcie i placisz (nikt nie kon
                                                    > troluje) przy tym automacie. Pracownicy gdzies sa obecni, zeby pomoc w razie "w
                                                    > ".

                                                    Rozwój idzie w kierunku wyeliminowania kas. Docelowo masz brać towar do koszyka i wychodzić ze sklepu, a zeskanowane przez "barierki" kody same obciążą Twoją kartę kredytową.
                                                  • aandzia43 Re: dobra praca dla aktywnych i energiczn testost 31.12.17, 13:04

                                                    > Myślałem wczoraj co napisał Proteina "najważniejsze że są aktywni" też widuje o
                                                    > głoszenia podkreślane są cechy: energiczni, nie bojący sie wyzwań...
                                                    > No normalnie dyktatura patriarchatu, przepraszam testosteronu w całej krasie i
                                                    > dyskryminacja cech do których predysponuje estrogen: wrażliwości, łagodności a
                                                    > le i lęków :)
                                                    > Jak piszą w neuuroscience z żeńskich hormonów też da się wyciągnąć aktywność i
                                                    > energię kiedy jej potomstwo jest zagrożone. No i co zdziwienie że cała socjotec
                                                    > hnika "elit" dąży w tym kierunku?
                                                    > Ale te kulturowe przeprogramowywania naturalnych predyspozycji ma zbadany i opi
                                                    > sany koszt - lawinowy wzrost róznych psychoz, nerwicy zwłaszcza wśród kobiet uk
                                                    > ształtowanych kulturowo przez środowisko do wejścia w męskie cechy wbrew natura
                                                    > lnym predyspozycjom.
                                                    > Tak sobie właśnie wyobrażam Andzie.

                                                    No.cóż, ja zwykle witki opadają i śmiech gromki się.rozlega :-D Ty chłopie może faktycznie użyj w końcu wyobraźni miast czystej fantazji i twardogłowych założeń. Miałeś na przestrzeni lat.kilka wizji na mój temat, wszystkie wynikające wyłącznie z założeń twoich ideologii, wszystkie nie trafione, wszystkie wciskane ze 100% pewnością jako prawda objawiona. W tym czasie ludzie mający dostęp do tych samym co ty informacji wyciągali w kwestii mojej osoby bez problemu wnioski zbliżone do rzeczywiści. Daj sobie spokój, nie.wychodzi ci. Musiałbyś zmienić się dość mocno a to w.pewnym wieku niemożliwe ;-)
                                                    Całe życie byłam mocno kobietą, nigdy nie miałam najmniejszych problemów z identyfikacją płciową, pełniłam role kobiece, zachowałam się tak, że uchodziłam za kobietę mocno kobiecą. I co najważniejsze - bardzo sobie tę swoją kobiecość ceniłam. Co nie jest powszechne i nie.będzie, bo wciskanie w role "kobiece" i ta chora niby-afirmacja kobiecości wyjastrowanej którą mamy w reżimowych mediach nie prowadzi do rzeczywistego docenienia pierwiastka żywej i mocnej kobiecości.

                                                    Nie byłam wychowywana do pełnienia męskich ról. Nachalnie do żeńskich wyłącznie też.nie. Po latach stwierdzam że wzorce płciowe miałam naprawdę nie najgorsze. Inni mieli trudniej.
                                                  • urquhart Re: dobra praca dla aktywnych i energiczn testost 31.12.17, 13:43
                                                    aandzia43 napisała:
                                                    > iłam. Co nie jest powszechne i nie.będzie, bo wciskanie w role "kobiece" i ta c
                                                    > hora niby-afirmacja kobiecości wyjastrowanej którą mamy w reżimowych mediach ni
                                                    > e prowadzi do rzeczywistego docenienia pierwiastka żywej i mocnej kobiecości (...)
                                                    > Nie byłam wychowywana do pełnienia męskich ról. Nachalnie do żeńskich wyłącznie
                                                    > też.nie.

                                                    Daj spokój bo mi w uszach dzwoni od razu: że nawet gdyby to była prawda należałoby zakazać bo to krzywdzące stereotypy są.
                                                    Przyjąłem dawno do wiadomości że nie jesteś męskim mózgiem ale ta wyczuwalna skłonność do kontroli nie należy do kobiecych cech. Sama pisałaś że wychowały cię aktywne, twarde wojownicze zdecydowane kobiety w rodzinie w której mężczyźni grali drugie skrzypce i mały wpływ bo byli niedojrzali.
                                                    No i kłopoty depresyjno-nerwicowe też pasują jak ulał.

                                                    Żeby czuć harmonie, czuć się spełnionym i szczęśliwym trzeba żyć zgodnie ze swoją naturą i predyspozycjami zakodowanymi w genach a nie społecznym czy kulturowym imperatywem.
                                                    I odnoszę to przede wszystkim do siebie.
                                                  • mabelle2000 Re: dobra praca dla aktywnych i energiczn testost 31.12.17, 13:55
                                                    urquhart napisał:

                                                    > Żeby czuć harmonie, czuć się spełnionym i szczęśliwym trzeba żyć zgodnie ze swo
                                                    > ją naturą i predyspozycjami zakodowanymi w genach a nie społecznym czy kulturow
                                                    > ym imperatywem.
                                                    > I odnoszę to przede wszystkim do siebie.

                                                    Prawda. Ja np. dlugo temperowalam w sobie sklonnosc do ryzyka. Macierzystwo chyba mnie troche ostudzilo w tej materii, swiadomosc ze nie mialby sie kto zajac moimi dziecmi w razie gdyby mnie zabraklo. Ale tej sklonnosci nie da sie pozbyc do konca, zawsze czuje taki przyjemny dreszcz jak rzucam sie na gleboka wode i wiem ze efekt moze byc niepewny ;-)
                                                  • marek.zak1 Re: dobra praca dla aktywnych i energiczn testost 31.12.17, 14:17
                                                    urquhart napisał:
                                                    > Żeby czuć harmonie, czuć się spełnionym i szczęśliwym trzeba żyć zgodnie ze swoją naturą i predyspozycjami zakodowanymi w genach a nie społecznym czy kulturowym imperatywem.
                                                    -------------------------
                                                    Ja z natury jestem leniwym marzycielem, poetą, ale intuicja mi mówi, że ten społecznie zakodowany imperatyw, mianowicie trudne studia (jak dla mnie), zdobycie zawodu + kilka języków + dużo pracy, było lepszą alternatywą, aniżeli zgodne z naturą marzycielstwo i lenistwo i finalnie dało mi poczucie zadowolenia.
                                                    Tak mi sie przynajmniej wydaje.
                                                  • aandzia43 Re: dobra praca dla aktywnych i energiczn testost 31.12.17, 15:14
                                                    urquhart napisał:

                                                    > aandzia43 napisała:
                                                    > > iłam. Co nie jest powszechne i nie.będzie, bo wciskanie w role "kobiece"
                                                    > i ta c
                                                    > > hora niby-afirmacja kobiecości wyjastrowanej którą mamy w reżimowych medi
                                                    > ach ni
                                                    > > e prowadzi do rzeczywistego docenienia pierwiastka żywej i mocnej kobieco
                                                    > ści (...)
                                                    > > Nie byłam wychowywana do pełnienia męskich ról. Nachalnie do żeńskich wył
                                                    > ącznie
                                                    > > też.nie.
                                                    >
                                                    > Daj spokój bo mi w uszach dzwoni od razu: że nawet gdyby to była prawda należał
                                                    > oby zakazać bo to krzywdzące stereotypy są.

                                                    Takie masz podejściem? No ja nie, ale widzę że znowu masz zamiar wcisnąć mi dziecko w brzuch ;-)


                                                    > Przyjąłem dawno do wiadomości że nie jesteś męskim mózgiem ale ta wyczuwalna sk
                                                    > łonność do kontroli nie należy do kobiecych cech. Sama pisałaś że wychowały cię
                                                    > aktywne, twarde wojownicze zdecydowane kobiety w rodzinie w której mężczyźni g
                                                    > rali drugie skrzypce i mały wpływ bo byli niedojrzali.
                                                    > No i kłopoty depresyjno-nerwicowe też pasują jak ulał.

                                                    To co według ciebie jest niestoswną u kobiety potrzebą kontroli jest przypuszczalnie po prostu reakcją człowieka myślącego na twoje hhmm..przemilczę lub bezinteresowne złośliwosci Drugiego (taki ma styl bycia). Oraz pokłosiem zainteresowan z obszaru psychologii, socjologii i antropologii. Oraz potrzebą walki u podstaw z idiotyzmami. Nie wiem czy inni odbierają mnie w ten sposób. Jeśli więszośc,.szczególnie mężczyzni nie, to znaczy że to ty masz problem.
                                                    Moje problemy depresyjno nerwicowe wynikają z innych, znacznie rozleglejszych niż moja identyfikacja płciowa, obszarów mojej osoby. Pisałam o tym wielokrotnie. To całkiem proste do zrozumienia dla każdego, kto przeczytał w życiu więcej niż trzy artykuły na tematy psychologii. Nie pasuje ci ta teza? Psuje ci wąski ogląd świata?

                                                    >
                                                  • urquhart niepokorna i waleczna jak Andzia :) 31.12.17, 17:56
                                                    > To co według ciebie jest niestoswną u kobiety potrzebą kontroli jest przypuszcz
                                                    > alnie po prostu reakcją człowieka myślącego na twoje hhmm..przemilczę lub bezin
                                                    > teresowne złośliwosci Drugiego (taki ma styl bycia). Oraz pokłosiem zainteresow
                                                    > an z obszaru psychologii, socjologii i antropologii.

                                                    W temacie konfrontacji tych zainteresowań "z obszaru psychologii, socjologii i antropologii" brakuje mi w z Tobą dyskusji konkretów . Serio.

                                                    Ale zastanowiłem się i masz rację w jednym, mógłbym te cechy przedstawić nie jako skłonność do kontrolowania ale myśląc o tym samym afirmując jako niepokorność waleczność, energiczność i emablować wokół tego jak Lyblasty :)
                                                    Ale czy to byłoby lepsze dla Ciebie?
                                                    Przecież nie po wsparcie emocjonalne i emablowanie zaglądasz ale szukasz wyzwania i konfrontacji na swoją miarę :)

                                                    Ewoluujemy, kropla drązy kamień, i myślę że wstydziłabyś się dziś już jak kiedyś otwarcie postulować że patriarchat to zło całego świata a walka z nim antidotum na to zło.
                                                    Ja też byłbym teraz pierwszy który broniłby kobiety z męskim mózgiem czy testosteronowe przed wciśnięciem w patriarchalne ramy uległej maryjnej kobiecości jak to nazywasz.
                                                  • zawle Re: niepokorna i waleczna jak Andzia :) 31.12.17, 18:02
                                                    Bo nie z każdym dyskusja jest możliwa/przyjemna/konieczna. Ja też niektóre nicki omijam szerokim łukiem. Inne omijają mnie z niechęcią. A co do pisania i konkretów...nie każdemu się chce linkować czy rozpisywać. Mnie o wiele bardziej ciekawi jednostka niż prawidło:))
                                                  • urquhart Re: niepokorna i waleczna jak Andzia :) 31.12.17, 18:27
                                                    zawle napisała:

                                                    > Bo nie z każdym dyskusja jest możliwa/przyjemna/konieczna. Ja też niektóre nick
                                                    > i omijam szerokim łukiem. Inne omijają mnie z niechęcią. A co do pisania i konk
                                                    > retów...nie każdemu się chce linkować czy rozpisywać. Mnie o wiele bardziej cie
                                                    > kawi jednostka niż prawidło:))

                                                    Z definicji dyskusja wymaga wymiany poglądów które powinny być poparte argumentami .

                                                    No ale wspieranie emocjonalne też jest fajne :)
                                                  • aandzia43 Re: niepokorna i waleczna jak Andzia :) 02.01.18, 00:13

                                                    > W temacie konfrontacji tych zainteresowań "z obszaru psychologii, socjologii i
                                                    > antropologii" brakuje mi w z Tobą dyskusji konkretów . Serio.

                                                    Trudno ściągać z półki książkę i cytować jak się jest poza domem czy szukać w bibliotekach jak się jej nie ma.


                                                    > Ale zastanowiłem się i masz rację w jednym, mógłbym te cechy przedstawić nie ja
                                                    > ko skłonność do kontrolowania ale myśląc o tym samym afirmując jako niepokornoś
                                                    > ć waleczność, energiczność i emablować wokół tego jak Lyblasty :)
                                                    > Ale czy to byłoby lepsze dla Ciebie?
                                                    > Przecież nie po wsparcie emocjonalne i emablowanie zaglądasz ale szukasz wyzwan
                                                    > ia i konfrontacji na swoją miarę :)

                                                    Więc nazywasz moją niepokorność skłonnością do kontrolowania po to, bym się nie.rozleniwiła? Karkołomne wytłumaczenie doprawdy ;-) Bez obawy, pary nie tracę jak ktoś określa moje cechy prawidłowo i nie dorabia mi gęby. Bez afirmacji i kadzenia, tego nie potrzebuję. Wystarczy uczciwie.

                                                    >
                                                    > Ewoluujemy, kropla drązy kamień, i myślę że wstydziłabyś się dziś już jak kied
                                                    > yś otwarcie postulować że patriarchat to zło całego świata a walka z nim antido
                                                    > tum na to zło.
                                                    > Ja też byłbym teraz pierwszy który broniłby kobiety z męskim mózgiem czy testos
                                                    > teronowe przed wciśnięciem w patriarchalne ramy uległej maryjnej kobiecości jak
                                                    > to nazywasz.

                                                    Nigdy nie.twierdziłam, że.patriarchat to zło.całego świata. Nie po lekturze Bly'a ćwierć wieku temu ;-) Za to brak świadomości i wiedzy o zjawiskach towarzyszących i wynikających patriarchatowi rodzi potrzebę podzielenia się wiedzą czy spostrzeżeniami. Najpierw spokojnie ;-)
                                                  • kag73 Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 31.12.17, 00:52
                                                    > A ich zony - jeszcze większy szacun. Niejedna by sie obraziła ze nie po to kończyła „studia”. <

                                                    One/oni zwyczajnie zdecydowali: wyjezdzamy do UK, pewnie nie bedziemy pracowac w swoich zawodach ale bedziemy miec wiecej kasy i bedzie nam sie zylo lepiej niz w Polsce. A spelnienie/zadowolenie znajdziemy w zyciu prywatnym: dzieci, maz, przyjaciele. Zwlaszcza jezeli ktos ma kwalifikacje na niewiele sie przydajace, chociazby dlatego, ze jezykowo zbyt kiepsko np. Zony maja jeszcze dzieci i dom, mniej czasu na przebranzowienie sie i szlifowanie jezyka. Bo wielu Polakow wyjechalo wlasnie do UK we dwoje albo i z dziecmi w bagazu. ogolnie trudno pogodzic prace zarobkowa, rodzine i jeszcze sie doksztalcac/przekwalifikowywac albo zdobywac nowe kwalifikacje, ktore by szanse na lepsza prace zwiekszyly.
                                                  • hello-kitty2 Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 30.12.17, 20:54
                                                    proteinawy napisał(a):

                                                    pani „wykształcona” w jakiejs prz
                                                    > echowalni teraz zasuwa na szmacie czy w fabryce martwych kurczaków

                                                    ;-)

                                                    - Kotku, co jemy dzisiaj na obiad, bo nie wiem jakie wino otworzyc?
                                                    - Martwego kurczaka kochanie, otworz jakies do martwego kurczaka!
                                                  • lybbla Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 31.12.17, 18:30
                                                    proteinawy napisał(a):


                                                    > Oboje stosujecie zbyt szeroki kwantyfikator.

                                                    Proteinowy, mój kwantyfikator został wystarczająco zawężony,
                                                    wykształcone i z mojego otoczenia. Takie, którym wystawiam referencje:P

                                                    Innymi słowy mówię, że wykształcenie, wykształceniu nierówne
                                                    o co piekli się Urqu (a dokładniej o to, że mówię, że środowisko ma kiepskie).

                                                    > Czesc wykształconych Polek pracuje
                                                    > w swoim zawodzie, zwłaszcza jezeli ma sensowne wykształcenie.

                                                    I o tym chyba pisałem?


                                                    > Generalnie bieżący model wykształcenia jest przestarzały, nadaje sie jeszcze do
                                                    > Akademii (zamknięty swiat cytowań i publikacji) ale przemysł wymaga daleko wiecej samo-motywacji i duzo większej szybkości przyswajania użytecznej wiedzy.

                                                    Tam gdzie jest przestarzały to jest przestarzały.
                                                    Zdobywanie informacji, rzetelne jej obrabianie i zastosowanie dla swoich celów, gdzie rzetelność znaczy
                                                    najprostsze rozwiązanie (plus wiedza gdzie szukać rozwiązań) przy przyjętych założeniach (pamiętając o założeniach).

                                                    Tu się nic od stuleci nie zmieniło. No może metody wyszukiwania ;)

                                                    Sama akademia rządzi się innymi prawami. Użyteczność jest jedynie odpryskiem.
                                                    Trawestując Feynmana (zmieniłem jedno słowo i nie, sex w zdaniu był od zawsze)
                                                    Science is like sex: sure, it may give some practical results, but that’s not why we do it.



                                                    Sama `akademia'
                                                  • proteinawy Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 31.12.17, 18:46
                                                    > mój kwantyfikator został wystarczająco zawężony,
                                                    wykształcone i z mojego otoczenia. <

                                                    Do tej pory nie robiłeś wrażenia „a moja znajoma to ...”

                                                    >> Czesc wykształconych Polek pracuje
                                                    >> w swoim zawodzie, zwłaszcza jezeli ma sensowne wykształcenie.

                                                    > I o tym chyba pisałem?

                                                    Przed chwila pisałeś, ze o jakichś ludziach ktorych znasz tylko Ty...

                                                    > Sama akademia rządzi się innymi prawami. Użyteczność jest jedynie odpryskiem. <

                                                    I chwała jej za to. Co nie zmienia faktu, ze 90% absolwentów trafia w tryby maszyny na ktora nie sa gotowi.
                                                  • lybbla Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 01.01.18, 20:45
                                                    proteinawy napisał(a):

                                                    > > mój kwantyfikator został wystarczająco zawężony,
                                                    > wykształcone i z mojego otoczenia. <
                                                    >
                                                    > Do tej pory nie robiłeś wrażenia „a moja znajoma to ...”

                                                    Doprecyzujmy. Moje otoczenie to ludzie z którymi się zetknąłem ja lub moi współpracownicy,
                                                    chociaż przez moment w życiu i coś wiem o losach tych ludzi (dostrzegam słabość tego ostatniego, sukces widać porażkę zamiata się pod dywan).
                                                    Siedzę i oglądam rzekę drenowanych z kraju mózgów.
                                                    Kilkadziesiąt osób to jest to w czym maczałem palce osobiście,
                                                    ponad tysiąc jeśli wezmę pod uwagę tych w których przypadku nie kiwnąłem palcem.

                                                    To nie jest `a moja znajoma to'.

                                                    > >> Czesc wykształconych Polek pracuje
                                                    > >> w swoim zawodzie, zwłaszcza jezeli ma sensowne wykształcenie.
                                                    >
                                                    > > I o tym chyba pisałem?
                                                    >
                                                    > Przed chwila pisałeś, ze o jakichś ludziach ktorych znasz tylko Ty...

                                                    Piszę o ludziach, którzy wychodzą z mego środowiska, to środowisko
                                                    to science and engineering z topowych polskich uczelni.

                                                    >
                                                    > > Sama akademia rządzi się innymi prawami. Użyteczność jest jedynie odprysk
                                                    > iem. <
                                                    >
                                                    > I chwała jej za to. Co nie zmienia faktu, ze 90% absolwentów trafia w tryby mas
                                                    > zyny na ktora nie sa gotowi.

                                                    Jak to nie są gotowi? Potrafią się na bieżąco douczać! Potrafią się dostosować,
                                                    pracować w grupie. I skąd ta liczba 90%?
                                                  • proteinawy Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 02.01.18, 01:13
                                                    > Doprecyzujmy. Moje otoczenie to ludzie z którymi się zetknąłem ja lub moi współpracownicy,
                                                    chociaż przez moment w życiu i coś wiem o losach tych ludzi (dostrzegam słabość tego ostatniego, sukces widać porażkę zamiata się pod dywan). <

                                                    Mówiąc krótko: z niereprezentatywnej próbki możemy wyciągnąć pewne wnioski, ciekawe ale hm, niereprezentatywne dla ogółu wykształconych. Zgadzam sie, mniej wiecej to samo próbowałem powiedzieć. Pamiętasz pamietniczki emigracyjne?

                                                    > Jak to nie są gotowi? Potrafią się na bieżąco douczać! Potrafią się dostosować,
                                                    pracować w grupie. I skąd ta liczba 90%? <

                                                    Nie chodzi o to, ze polscy studenci są głupi albo zle przygotowani do pracy w przemyśle (widac źle przedstawiłem wszesniej myśl, mea culpa), tylko ze nie ma sensu tracić az tyle lat na trening.

                                                    Zamień sobie 90% na „miażdżąca większość”, żebyśmy następnych kilku postów nie obracali wokol 89 vs 91. Chodzi o ta miażdżąca większość ktora nie chce „robić nauki” tylko inwestuje w przyszłą, lepiej płatna robotę (albo starzy ich tam pchają). Ci ludzie mogliby robić sensowne pieniądze juz koło wczesnej dwudziestki, zamiast trzydziestki.

                                                    Polski system edukacji mógłby zastapic testy kwalifikacyjne przeprowadzaniem z chętnymi osobistych wywiadów, do edukacji „wyższej” dopuścić pare procent, ktora jest zmotywowana i ma odpowiedni charakter - reszta w tryby „przyuczenie-produkcja-przyuczenie-produkcja”.

                                                    Byłoby miło gdyby system nie był przy tym zbyt zamknięty na migracje w obie strony miedzy przemysłem i nauka. Czesc ludzi (zwłaszcza chłopcy) łapie właściwa motywacje znacznie pozniej niz w wieku kilkunastu lat.
                                                  • lybbla Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 02.01.18, 02:39
                                                    proteinawy napisał(a):


                                                    > Mówiąc krótko: z niereprezentatywnej próbki możemy wyciągnąć pewne wnioski, ciekawe ale hm, niereprezentatywne dla ogółu wykształconych. Zgadzam sie, mniej wiecej to samo próbowałem powiedzieć.

                                                    Tylko polemika ze zdaniem
                                                    `Wykształcone Ukrainki i Polki zasuwają na zmywaku, sprzątaniu albo obrabiają starców w domach opieki w wiekszości przypadów jakie znam na Zachodzie,'
                                                    Czyli walka z wiejskimi stereotypami.

                                                    A ta reprezentatywna większość to studentka pedagogiki w Koszalinie, nie znajdzie pracy nauczyciela w Londynie i Rzymie?

                                                    > Pamiętasz pamietniczki emigracyjne?

                                                    Pamiętam, tyle że ja uważam `pamiętniki' jako lepsze źródło niż kwestionariusze preferencji online. Dobry punkt startowy do formułowania wstępnych tez.



                                                    > Nie chodzi o to, ze polscy studenci są głupi albo zle przygotowani do pracy w p
                                                    > rzemyśle (widac źle przedstawiłem wszesniej myśl, mea culpa), tylko ze nie ma s
                                                    > ensu tracić az tyle lat na trening.

                                                    Mnie się wydaje, że organizm ludzki ma ograniczone możliwości.
                                                    Można ale wtedy przetrwają najsilniejsi.

                                                    > Chodzi o ta miażdżąca większość ktora nie chce „robić
                                                    > nauki” tylko inwestuje w przyszłą, lepiej płatna robotę (albo starzy ich tam pc
                                                    > hają). Ci ludzie mogliby robić sensowne pieniądze juz koło wczesnej dwudziestki
                                                    > , zamiast trzydziestki.

                                                    I tak się dzieje. Najlepsi wyhaczani są w okolicach licencjatu (22 lata),
                                                    pozwala im się zrobić mgr, wdrażając delikatnie.
                                                    Słabszym pozwala się poruszać powoli.
                                                    Z trzydziestką to przesadziłeś.
                                                    Doktoraty to albo efekt uboczny pracy zawodowej albo wstęp do kariery naukowej.

                                                    >
                                                    > Polski system edukacji ...
                                                    > Byłoby miło gdyby system nie był przy tym zbyt zamknięty na migracje w obie strony miedzy przemysłem i nauka. Czesc ludzi (zwłaszcza chłopcy) łapie właściwa motywacje znacznie pozniej niz w wieku kilkunastu lat.

                                                    Nie znam się;)
                                                  • mabelle2000 Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 31.12.17, 18:48
                                                    lybbla napisał:

                                                    > Proteinowy, mój kwantyfikator został wystarczająco zawężony,
                                                    > wykształcone i z mojego otoczenia. Takie, którym wystawiam referencje:P
                                                    >
                                                    > Innymi słowy mówię, że wykształcenie, wykształceniu nierówne
                                                    > o co piekli się Urqu (a dokładniej o to, że mówię, że środowisko ma kiepskie).

                                                    No dobrze, juz sie pochwaliles. Dla mnie w temacie pracy emigrantow, plci zenskiej szczegolnie, samego zjawiska pracy na emigracji, jestes ignorantem. Przepraszam jesli urazilam.



                                                    > > w swoim zawodzie, zwłaszcza jezeli ma sensowne wykształcenie.
                                                    >
                                                    > I o tym chyba pisałem?

                                                    Sprytnie pominales czynnik znajomosci jezyka tubylcow. Niech Ci bedzie, zreszta i tak pewnie wiesz lepiej, ze np. przez rok czy dwa, bez pomocy logopedy mozna przyswoic akcent. Ale tacy geniusze to rzeczywiscie chyba tylko w Twoim srodowisku.

                                                  • urquhart Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 31.12.17, 18:50
                                                    lybbla napisał:

                                                    > Innymi słowy mówię, że wykształcenie, wykształceniu nierówne
                                                    > o co piekli się Urqu (a dokładniej o to, że mówię, że środowisko ma kiepskie).
                                                    > I o tym chyba pisałem? (...)
                                                    > Tu się nic od stuleci nie zmieniło. No może metody wyszukiwania ;)

                                                    No i Tu mamy Cię gagatku bo Szukamy i cytujemy :)

                                                    "Nie ma większej różn > icy między wykształconą Brytyjką, Włoszką, Tajką czy Ukrainką. Imputując słowa > o podwójnych standardach forumkom sam się w ten ekonomiczny kanał wpychasz. Wykształcone Ukrainki i"

                                                    Odnosiłeś się nie do wykształcenia ze swojego otoczenia a statystycznie w kontekście kryterium mezaliansu i większej ilości statystycznie wykształconych kobiet , wiec jak Andzia wytknęła także (dzięki) duża część u babeczek z tej statystki ma wykształcenie śmieciowe, lub bardzo zlokalizowane urzędnicze bezużyteczne przy emigracji.

                                                    Użyteczność versus akademickie poczucie wszystkowiedzącej ciotki - Szach Mat Lyblasty !
                                                  • lybbla Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 31.12.17, 22:38
                                                    urquhart napisał:

                                                    > lybbla napisał:
                                                    >
                                                    > > Innymi słowy mówię, że wykształcenie, wykształceniu nierówne
                                                    > > o co piekli się Urqu (a dokładniej o to, że mówię, że środowisko ma kieps
                                                    > kie).
                                                    > > I o tym chyba pisałem? (...)
                                                    > > Tu się nic od stuleci nie zmieniło. No może metody wyszukiwania ;)
                                                    >
                                                    > No i Tu mamy Cię gagatku bo Szukamy i cytujemy :)
                                                    >
                                                    > "Nie ma większej różn > icy między wykształconą Brytyjką, Włoszką, Tajką cz
                                                    > y Ukrainką. Imputując słowa > o podwójnych standardach forumkom sam się w t
                                                    > en ekonomiczny kanał wpychasz. Wykształcone Ukrainki i"
                                                    >
                                                    > Odnosiłeś się nie do wykształcenia ze swojego otoczenia a statystycznie w konte
                                                    > kście kryterium mezaliansu i większej ilości statystycznie wykształconych kobie
                                                    > t , wiec jak Andzia wytknęła także (dzięki) duża część u babeczek z tej statys
                                                    > tki ma wykształcenie śmieciowe, lub bardzo zlokalizowane urzędnicze bezużyteczn
                                                    > e przy emigracji.
                                                    >
                                                    > Użyteczność versus akademickie poczucie wszystkowiedzącej ciotki - Szach Mat Ly
                                                    > blasty !
                                                    >

                                                    Zamiast przerwy na papierosa, Angielki, Włoszki, Wietnamki, Ukrainki, które znam
                                                    były dobrze i wszechstronnie wykształcone :P

                                                    Nie mam czasu bo kobieta wróciła, odpiszę jutro, nasz spór zaczął się jednak od tego, że w moim otoczeniu to a w Twoim to, więc co się teraz czepiasz.


                                                    Wszystkim z forum kosmicznych orgazmów po kilkugodzinej zabawie :)
                                                  • sabat3 Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 01.01.18, 09:54
                                                    Ciekawe jakie wyksztalcenie uznalibyscie za uniwersalne, nieurzednicze ;)
                                                  • mabelle2000 Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 01.01.18, 10:53
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > Ciekawe jakie wyksztalcenie uznalibyscie za uniwersalne, nieurzednicze ;)

                                                    Techniczne.
                                                  • marek.zak1 Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 01.01.18, 11:07
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > sabat3 napisał:
                                                    >
                                                    > > Ciekawe jakie wyksztalcenie uznalibyscie za uniwersalne, nieurzednicze ;)
                                                    >
                                                    > Techniczne.
                                                    ---------------
                                                    Potwierdzam.
                                                    BTW. Do fabryki w Irlandii Północnej (lotnictwo) potrzebny inżynier mechanik. Firma pokrywa przeprowadzkę całej rodziny. Są chętni?
                                                  • sabat3 Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 01.01.18, 11:20
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > sabat3 napisał:
                                                    >
                                                    > > Ciekawe jakie wyksztalcenie uznalibyscie za uniwersalne, nieurzednicze ;)
                                                    >
                                                    > Techniczne.

                                                    Uscisle - tam gdzie "jezykiem" sa liczby. Sadze, ze ekonometrie czy logistyke daloby sie tu wrzucic. Ale w tym przypadku bariera nie jest brak aspektu technicznego w wyksztalceniu, a brak powszechnego zapotrzebowania.
                                                    Nie tylko "uniwersalne" i nie urzednicze.
                                                    Takie, na ktore jest zapotrzebowanie.
                                                    Astrofizyka jest zdecydowanie "uniwersalna i nieurzednicza", a dla astrofizykow tez pewnie na zachodzie za wiele miejsc pracy nie ma. Chyba ze sa wybitni - ale to dotyczy kazdej innej dziedziny. Rowniez wyszydzanego zarzadzania.
                                                  • mabelle2000 Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 01.01.18, 10:57
                                                    lybbla napisał:

                                                    > Wszystkim z forum kosmicznych orgazmów po kilkugodzinej zabawie :)

                                                    Dziekuje i nawzajem:-* Zabawa rzeczywiscie byla kosmiczna ;-)
                                                  • lybbla Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 01.01.18, 21:10
                                                    urquhart napisał:

                                                    > No i Tu mamy Cię gagatku bo Szukamy i cytujemy :)
                                                    >
                                                    > "Nie ma większej różn > icy między wykształconą Brytyjką, Włoszką, Tajką cz
                                                    > y Ukrainką. Imputując słowa > o podwójnych standardach forumkom sam się w t
                                                    > en ekonomiczny kanał wpychasz. Wykształcone Ukrainki i"

                                                    Wyjaśnię Ci o co chodziło w tym cytacie.
                                                    Jeśli facet potrafi poderwać wykształconą Tajkę lub Ukrainkę to potrafi również
                                                    poderwać wykształconą Brytyjkę lub Włoszkę. Chyba że argumenty, których używa
                                                    przy podrywaniu są jedynie natury ekonomicznej. Takiego gościa nazywamy klientem lub frajerem. Współczujemy mu jego niepełnosprawności.

                                                    Innymi słowy powyższa wypowiedź w ogóle nie miała nic wspólnego z mezaliansami a jedynie piętnowała pewne natręctwa Yorica.

                                                    > Odnosiłeś się nie do wykształcenia ze swojego otoczenia a statystycznie w konte
                                                    > kście kryterium mezaliansu i większej ilości statystycznie wykształconych kobie
                                                    > t , wiec jak Andzia wytknęła także (dzięki) duża część u babeczek z tej statys
                                                    > tki ma wykształcenie śmieciowe, lub bardzo zlokalizowane urzędnicze bezużyteczne przy emigracji.
                                                    >
                                                    > Użyteczność versus akademickie poczucie wszystkowiedzącej ciotki - Szach Mat Lyblasty !

                                                    Tak, wykształcenie w temacie mezaliansów i użyteczność wykształcenia w kontekscie emigracji to dwie różne sprawy.
                                                    Wyższa szkoła administracji i pedagogiki vs Uniwersytet X Politechnika Y.
                                                    I co?
                                                  • zawle Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 01.01.18, 22:14
                                                    Problem z tym wykształceniem śmieciowym mają również kobiety w Polsce. Pedagogikę skończyć łatwo, trudno po niej dostać pracę.
                                                  • proteinawy Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 02.01.18, 01:21
                                                    > Jeśli facet potrafi poderwać wykształconą Tajkę lub Ukrainkę to potrafi również
                                                    poderwać wykształconą Brytyjkę lub Włoszkę. <

                                                    Mocno politycznie niepoprawne. Sugeruje uniwersalizm ludzkiego doświadczenia, obecnie mocno kontestowany przez lib-lewo. Obecna linia idzie mniej wiecej tak, ze przystawianie miar zachodniego człowieka do innych kultur jest opresja. Uważaj zbliżasz sie do www.theguardian.com/commentisfree/2015/oct/19/why-i-wont-date-another-male-feminist
                                                  • proteinawy Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 02.01.18, 01:27
                                                    Ten akapit moze wylądować w pobliżu domu:

                                                    But men looking for feminist-sanctioned romance tend to fall in to one of two categories: those who use our attraction as a sign of approval and seek out trophy feminists to clear their conscience of any inherent patriarchal wrong-doing, and outright predators who employ a bare-bones knowledge of feminist discourse to target any young woman whose politics so much as graze the notion of sex-positivity.
                                                  • lybbla Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 02.01.18, 02:55
                                                    proteinawy napisał(a):

                                                    > Ten akapit moze wylądować w pobliżu domu:
                                                    >
                                                    > But men looking for feminist-sanctioned romance tend to fall in to one of two c
                                                    > ategories: those who use our attraction as a sign of approval and seek out trop
                                                    > hy feminists to clear their conscience of any inherent patriarchal wrong-doing,
                                                    > and outright predators who employ a bare-bones knowledge of feminist discourse
                                                    > to target any young woman whose politics so much as graze the notion of sex-po
                                                    > sitivity.

                                                    Ale że ja to outright predator? :) A w pierwsza kategoria to Ty? :P
                                                  • yoric Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 30.12.17, 00:46
                                                    > A ja się pytam czy tylko to wyłapałeś z tego wątku?

                                                    a ja się pytam, wspaniale, i co z tego? Pisz na temat, bo na razie dyskutując z Tobą czuję się jakbym popełniał intelektualny mezalians.
                                                  • lybbla Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 30.12.17, 01:33
                                                    yoric napisał:

                                                    > > A ja się pytam czy tylko to wyłapałeś z tego wątku?
                                                    >
                                                    > a ja się pytam, wspaniale, i co z tego? Pisz na temat, bo na razie dyskutując z
                                                    > Tobą czuję się jakbym popełniał intelektualny mezalians.

                                                    Podałem Ci temat na jaki dyskutujemy rozszerzając Twoje horyzonty a Ty dalej skaczesz na jednej nodze i ze będziemy mówić tylko o ekonomii, czyli mówmy tylko o moim punkcie widzenia. Nie mam wątpliwości, że go popełniasz.
                                                  • urquhart Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 29.12.17, 19:02
                                                    lybbla napisał:
                                                    > Bazowa definicja mezaliansu dotyczyła osób różnego stanu. (...)
                                                    > Dzisiaj mezalians to
                                                    > `Małżeństwo osób o nierównym pochodzeniu społecznym, statusie materialnym lub w
                                                    > ykształceniu.(...)
                                                    > Stąd różnica zdań między Tobą a Aandzią/Zawle, którą Ci wyjaśniłem. (...)
                                                    > I chcesz mówić jak to kobiety mają podwójne standardy?
                                                    > Nie, my o tym nie mówimy, mówimy o Tobie, Kutuzowie i Woncie.

                                                    Ty masz dzisiaj wyjątkowo słaby dzień normalnie :)
                                                    No sprawdzam definicje PWN i cały twój wywód leży.

                                                    mezalians
                                                    Słownik języka polskiego
                                                    mezalians «małżeństwo z osobą nieodpowiednią ze względu na pochodzenie lub majątek»

                                                    A Twoja definicja mezaliansu google znajduje źródło jako krzyżówka.net , słabiutko :)
                                                  • marek.zak1 Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 29.12.17, 19:13
                                                    urquhart napisał:
                                                    > Słownik języka polskiego
                                                    > mezalians «małżeństwo z osobą nieodpowiednią ze względu na pochodzenie lub majątek»
                                                    ------------------------------------
                                                    Facet żeniący się z piękną kobieta NIGDY nie popełnia mezaliansu. Last minute: książe Harry, książęta Monaco, Johnson (ten od J&J), bo uroda, urok, seksapil są tyle samo warte co pochodzenie i majątek.
                                                  • urquhart Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 29.12.17, 19:26
                                                    marek.zak1 napisał:
                                                    ---------------
                                                    > Facet żeniący się z piękną kobieta NIGDY nie popełnia mezaliansu. Last minute:
                                                    > książe Harry, książęta Monaco, Johnson (ten od J&J), bo uroda, urok, seksapil s
                                                    > ą tyle samo warte co pochodzenie i majątek.

                                                    Masz. Następny w tworzeniu własnych definicji.
                                                    Przecież to klasyczne mezalianse.
                                                    www.se.pl/wiadomosci/swiat/kopciuszek-poderwal-ksiecia-harryego-mezalians-na-brytyjskim-dworze_912274.html
                                                  • marek.zak1 Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 29.12.17, 19:55
                                                    urquhart napisał:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    > ---------------
                                                    > > Facet żeniący się z piękną kobieta NIGDY nie popełnia mezaliansu. Last mi
                                                    > nute: książe Harry, książęta Monaco, Johnson (ten od J&J), bo uroda, urok, seks
                                                    > apil style samo warte co pochodzenie i majątek.
                                                    >
                                                    > Masz. Następny w tworzeniu własnych definicji.
                                                    > Przecież to klasyczne mezalianse.
                                                    > www.se.pl/wiadomosci/swiat/kopciuszek-poderwal-ksiecia-harryego-mezalians-na-brytyjskim-dworze_912274.html
                                                    --------------------
                                                    No tak, definicja Super Expresu jako wzorzec. Super.
                                                  • hello-kitty2 Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 29.12.17, 20:29
                                                    urquhart napisał:

                                                    > Masz. Następny w tworzeniu własnych definicji.
                                                    > Przecież to klasyczne mezalianse.

                                                    Ale w takim ukladzie to wiekszosc malzenstw to mezalianse, skoro jak mowicie kobiety wychodza za maz 'w gore' drabiny.
                                                  • urquhart Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 29.12.17, 20:53
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > urquhart napisał:
                                                    >
                                                    > > Masz. Następny w tworzeniu własnych definicji.
                                                    > > Przecież to klasyczne mezalianse.
                                                    >
                                                    > Ale w takim ukladzie to wiekszosc malzenstw to mezalianse, skoro jak mowicie ko
                                                    > biety wychodza za maz 'w gore' drabiny.

                                                    Wchodzą w górę te co mają predyspozycje, jak zauważył Marek "uroda, urok, seksapil" ,wygląd, look, ja bym dodał młodość, czułość są walutą na taką wymianę, a nie wszystkie czy większość.

                                                    Dlatego pytam "dlaczego" Andzie ma determinację żeby twierdzić że tak nie jest?
                                                    Wcześniej pamiętam dobrze podobne dyskusje z Kag, Zakletą czy Mujerką .
                                                  • aandzia43 Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 29.12.17, 21:07

                                                    > > biety wychodza za maz 'w gore' drabiny.
                                                    >
                                                    > Wchodzą w górę te co mają predyspozycje, jak zauważył Marek "uroda, urok, seksa
                                                    > pil" ,wygląd, look, ja bym dodał młodość, czułość są walutą na taką wymianę, a
                                                    > nie wszystkie czy większość.
                                                    >
                                                    > Dlatego pytam "dlaczego" Andzie ma determinację żeby twierdzić że tak nie jest?
                                                    > Wcześniej pamiętam dobrze podobne dyskusje z Kag, Zakletą czy Mujerką .

                                                    Pytam się gdzie Aandzia twierdzi, że tak nie jest? I skąd determinacja Urquharta żeby twierdzić, że Aandzia twierdzi?
                                                  • urquhart Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 29.12.17, 21:19
                                                    > Pytam się gdzie Aandzia twierdzi, że tak nie jest? I skąd determinacja Urquhart
                                                    > a żeby twierdzić, że Aandzia twierdzi?

                                                    Tak zapamietałem z wcześniejszych dyskusji, dołączyłą się Zawle, Lyblasty kluczy żeby rzucić ci koło ratunkowe że to chodzi o wykształcenie.
                                                    Ze owszem zdarza się, jak i w drugą stronę, nieistotne, ale nie żadna tam reguła.
                                                  • aandzia43 Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 29.12.17, 22:47
                                                    urquhart napisał:

                                                    > > Pytam się gdzie Aandzia twierdzi, że tak nie jest? I skąd determinacja Ur
                                                    > quhart
                                                    > > a żeby twierdzić, że Aandzia twierdzi?
                                                    >
                                                    > Tak zapamietałem z wcześniejszych dyskusji, dołączyłą się Zawle, Lyblasty klucz
                                                    > y żeby rzucić ci koło ratunkowe że to chodzi o wykształcenie.
                                                    > Ze owszem zdarza się, jak i w drugą stronę, nieistotne, ale nie żadna tam reguł
                                                    > a.

                                                    Ładne, albo tylko młode, zdeterminowane, z predyspozycjami, przy sprzyjających okolicznościach podnoszą swój status wiążąc się z mężczyzną zdolnym i sklonnym zaoferować im lepsze warunki życiowe niż ich warunki wyjściowe. Czasem z afektem z ich strony - gdy mężczyzna poza kasą ma zalety cielesne i charakterologiczne, czasem z wyrachowania - gdy bonusów brak i jest tylko czysty status.
                                                    Zdecydowana większość ludzi pobiera się w ramach swojej półki społecznej. Bo inaczej nie mogą, bo inaczej im się nie chce, bo inaczej nie mają szczególnej potrzeby.
                                                    Czy mogę jeszcze jaśniej?
                                                  • urquhart Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 30.12.17, 00:38
                                                    aandzia43 napisała:
                                                    > Ładne, albo tylko młode, zdeterminowane, z predyspozycjami, przy sprzyjających
                                                    > okolicznościach podnoszą swój status wiążąc się z mężczyzną zdolnym i sklonnym
                                                    > zaoferować im lepsze warunki życiowe niż ich warunki wyjściowe. (...)
                                                    > Zdecydowana większość ludzi pobiera się w ramach swojej półki społecznej. Bo in
                                                    > aczej nie mogą, bo inaczej im się nie chce, bo inaczej nie mają szczególnej pot
                                                    > rzeby.
                                                    > Czy mogę jeszcze jaśniej?

                                                    A ja bym to ujął : większość kobiet mierzy wyżej co do statusu partnera ale tyko cześć ma walutę i sile nabywczą by to zrealizować.
                                                    Jak mężczyźni mają możliwości i walutę to mierzą w urodę i wygląd nie majątek i status.

                                                    Pogrzebałem i znalazłem taki skrypt dla nauczycieli który to rozwija co zalinkował Yoric o hipergamii kobiet.

                                                    Zasada homogamii brzmi – ludzie próbują maksymalizować swoją pozycję i dochody przez poszukiwanie na partnera życiowego
                                                    (żonę, męża) osoby o atrakcyjnym statusie społecznym2. W przypadku kobiet wskazuje
                                                    się także na znaczenie innej reguły – hipergamii, czyli skłonności do poszukiwania
                                                    partnera o wyższej lub co najmniej identycznej pozycji jak one. Mężczyźni natomiast
                                                    nie konkurują ze sobą o zasoby ekonomiczne kobiet, ale o urodę i młodość sugerujące
                                                    wysoką wartość reprodukcyjną3.
                                                    Współcześnie badacze tej problematyki coraz mniej uwagi poświęcają homogamii
                                                    związanej ze statusem społecznym, a coraz częściej zajmują się homogamią edukacyjną,
                                                    ponieważ obserwuje się obniżanie znaczenia statusu ekonomicznego dla doboru
                                                    partnera i przesuwanie się punktu ciężkości w kierunku podobieństwa kulturowego4.
                                                    Socjologowie przewidują, że wraz z przemianami społecznymi i coraz częstszym podejmowaniem
                                                    pracy zawodowej przez kobiety i ich coraz wyższymi zarobkami, zmienią się
                                                    sposoby i kryteria doboru żony, a przede wszystkim doboru męża. Prognozuje się, że
                                                    mężczyźni raczej pozostaną przy swoich upodobaniach związanych z urodą i wiekiem,
                                                    kobiety natomiast oprócz statusu ekonomicznego i pozycji społecznej (Sic!!!) mężczyzny będą
                                                    zwracały uwagę na jego atrakcyjność fizyczną, poczucie humoru, skłonność do empatii,
                                                    umiejętność zabawy z dziećmi i chęć zajmowania się nimi5.

                                                    Jak dobieramy się w pary? Płeć biologiczna i płeć społeczno-kulturowa a preferowane cechy partnera
                                                    Emilia Paprzycka, Edyta Mianowska, Zbigniew Izdebski - Zielona Góra 2014
                                                  • lybbla Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 30.12.17, 01:51
                                                    urquhart napisał:


                                                    > A ja bym to ujął : większość kobiet mierzy wyżej co do statusu partnera ale tyk
                                                    > o cześć ma walutę i sile nabywczą by to zrealizować.
                                                    > Jak mężczyźni mają możliwości i walutę to mierzą w urodę i wygląd nie majątek i
                                                    > status.

                                                    Skoro mają majątek to po co w niego mierzyć. Odwróćmy proporcje kobiety niech zarabiają dwa razy więcej niż mężczyźni.

                                                    Pytanie jest inne, w co mierzą kobiety. I tu okazuje się, że waluta `magiczny kutas'
                                                    systematycznie zyskuje na wartości.


                                                    > kobiety natomiast oprócz statusu ekonomicznego i pozycji społecznej (Sic!!!) mę
                                                    > żczyzny będą
                                                    > zwracały uwagę na jego atrakcyjność fizyczną, poczucie humoru, skłonność do empatii,
                                                    > umiejętność zabawy z dziećmi i chęć zajmowania się nimi.

                                                    Czyli wypuśćmy kobiety z klatek (co się właśnie dzieje), czyli zaspokójmy ich podstawowe potrzeby bez konieczności płacenia dupą i wtedy spójrzmy czego pragną kobiety. Jak za dotknięciem magicznej różdżki której imienia nie będę nadużywał mężczyźni zaczynają robić najszerszy grzbietu oraz pośladki.
                                                    Robią to wyłącznie dla siebie nie żeby się komuś przypodobać :) :) :) (Trzy uśmiechnięte mordki nadające ostatniemu zdaniu status żartu)

                                                    Uff. Kropla jednak drąży skałę.
                                                  • zawle Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 30.12.17, 11:47
                                                    urquhart napisał:
                                                    > A ja bym to ujął : większość kobiet mierzy wyżej co do statusu partnera ale tyk
                                                    > o cześć ma walutę i sile nabywczą by to zrealizować.
                                                    > Jak mężczyźni mają możliwości i walutę to mierzą w urodę i wygląd nie majątek i
                                                    > status.

                                                    Tak ci się wydaje.

                                                    > Pogrzebałem i znalazłem taki skrypt dla nauczycieli który to rozwija co zalink
                                                    > ował Yoric o hipergamii kobiet.

                                                    Ale daj babom samodzielność finansową i wyjeb na społeczne oceny. Moje środowisko mężuje się ze zwykłymi ludżmi.
                                                  • yoric Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 30.12.17, 12:06
                                                    > Ale daj babom samodzielność finansową i wyjeb na społeczne oceny. Moje środowisko mężuje się ze zwykłymi ludżmi.

                                                    www.sciencedaily.com/releases/2010/12/101210075920.htm

                                                    "But the similarities stop there: greater income makes women prefer even older men, and men prefer even younger women."

                                                    Co prawda z opisu wygląda to na badanie deklaracji a nie zachowania, ale zawsze lepiej niż dane z 3 osób.
                                                  • zawle Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 30.12.17, 12:16
                                                    yoric napisał:

                                                    > > Ale daj babom samodzielność finansową i wyjeb na społeczne oceny. Moje śr
                                                    > odowisko mężuje się ze zwykłymi ludżmi.
                                                    >
                                                    > www.sciencedaily.com/releases/2010/12/101210075920.htm
                                                    >
                                                    > "But the similarities stop there: greater income makes women prefer even older
                                                    > men, and men prefer even younger women."
                                                    >
                                                    > Co prawda z opisu wygląda to na badanie deklaracji a nie zachowania, ale zawsze
                                                    > lepiej niż dane z 3 osób.

                                                    Badanie deklaracji ładnie wpisuje się w "wyjeb na społeczne oceny":))
                                                  • kag73 Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 30.12.17, 14:43
                                                    > "But the similarities stop there: greater income makes women prefer even older
                                                    > men, and men prefer even younger women."

                                                    Pytanie o ile starszych, Gdzies tu w zapodawanych przez urqu badaniach sie okazuje, ze tam gdzie kobiety maja wieksza niezaleznosci finansowa i lepsza ekonomia ta roznica to 3 czy 3,5 roku. Co nawet nie dziwi, bo wiadomo jak sie ma swoje finanse zapewnione to sie patrzy na uczucie, wyglad, cechy charakteru. A ze troche starszy nie dziwi, bo wiadomo, ze chlopcy zawsze te 2 czy 3 lata do tylu za dziewczynkami, wiec sie mierzy w tych z klasy nieco starszych. Cale mnostwo ludzi zreszta sie poznaje w szkolach i na studiach, w barach a tam przedzial wiekowy podobny.
                                                  • lybbla Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 30.12.17, 16:37
                                                    yoric napisał:

                                                    > > Ale daj babom samodzielność finansową i wyjeb na społeczne oceny. Moje śr
                                                    > odowisko mężuje się ze zwykłymi ludżmi.
                                                    >
                                                    > www.sciencedaily.com/releases/2010/12/101210075920.htm
                                                    >
                                                    > "But the similarities stop there: greater income makes women prefer even older
                                                    > men, and men prefer even younger women."
                                                    >
                                                    > Co prawda z opisu wygląda to na badanie deklaracji a nie zachowania, ale zawsze
                                                    > lepiej niż dane z 3 osób.

                                                    Ech Yoric, Yoric. Święta krowa forum.
                                                    Streszczę Ci co było w tym wątku.

                                                    1) Kobiety preferują nieco starszych od siebie mężczyzn, przy czym nieco
                                                    oznacza 1-6 lat.

                                                    2) Usiłowałem przekonać, że istnieje coś takiego jak dopuszczalna różnica
                                                    wieku (10-15), którą kobiety są w stanie zaakceptować.

                                                    A Ty dalej `greater income' powiększa różnice. No tak powiększa bo dochodzą dupodajki za pieniądze i amatorzy dupodajek. Skończ tę Twoją mantrę o ekonomicznym wpływie
                                                    bo to nudne.
                                                  • yoric Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 30.12.17, 17:06
                                                    > A Ty dalej `greater income' powiększa różnice. No tak powiększa bo dochodzą dupodajki za pieniądze i amatorzy dupodajek.

                                                    :). A dokładniej, zarówno we fragmencie, który za mną cytujesz, jak i w całym badaniu chodziło o to, jak dochody kształtują preferencje i wyszło (m.in.), że kobiety w ogóle wolą starszych mężczyzn, w tym bogate kobiety - jeszcze starszych.
                                                    Nie zrozumiałeś - zapytaj. Doczytaj. Jak trzeba, weź słownik.
                                                    A potem bierz się za pouczanie mądrzejszych od siebie.
                                                  • lybbla Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 01.01.18, 19:42
                                                    yoric napisał:

                                                    > :). A dokładniej, zarówno we fragmencie, który za mną cytujesz, jak i w całym b
                                                    > adaniu chodziło o to, jak dochody kształtują preferencje i wyszło (m.in.), że k
                                                    > obiety w ogóle wolą starszych mężczyzn, w tym bogate kobiety - jeszcze starszyc
                                                    > h.
                                                    > Nie zrozumiałeś - zapytaj. Doczytaj. Jak trzeba, weź słownik.
                                                    > A potem bierz się za pouczanie mądrzejszych od siebie.

                                                    :) Kolejny wykształcony inaczej.

                                                    W badaniu wyszło, że według deklaracji kobiet w wieku 18-35 lat
                                                    maksymalna dopuszczalna (tolerowana) różnica wieku między nią a długoterminowym partnerem to
                                                    a) dla kobiet z niską niezależnością finansową ~8.7 lat
                                                    b) dla kobiet z wysoką niezależnością finansową ~9.8 lat
                                                    SD około 0.3.

                                                    Przypomnę (powtórzę co już tu dwa razy napisałem), że Lybbla po badaniach na próbie o rząd wielkości mniejszej ale za to
                                                    biorąc pod uwagę nie tylko deklaracje ale też w części przypadków popartym rzeczywistym zachowaniem (aplikacja na stanowisko partnera o takiej różnicy wieku;) stwierdził w niniejszym wątku co następuje:
                                                    AKCEPTOWALNA różnica wieku wynosi
                                                    10 lat dla kobiet poniżej 25 roku
                                                    15 lat dla kobiet powyżej 27 roku

                                                    Ponieważ wiek silnie koreluje się z niezależnością finansową badania, które przytacza Yoric są dla Lybbly nudne.

                                                    Dla kobiet starsi o kilka lat mężczyźni są bardziej atrakcyjni fizycznie niż ich rówieśnicy. To jest fakt którego Lybbla trzyma się kurczowo. Z wiekiem widełki dopuszczalnego wieku rozszerzają się. Według Lybbly atrakcyjność fizyczna mężczyzny rośnie do 40 roku życia a potem spada (ścislej obniza się skokowo).

                                                    Uwaga. We wspomnianej przez Yorica pracy występują dwie silnie skorelowane
                                                    zmienne (wiek, niezależność finansowa), jeśli jedna zmienna daje znaczący sygnał
                                                    a druga nie to należy się nad tym pochylić (przyczyn może być kilka, my bez wejściowych danych nie mamy szans by przyczynę podać) a nie pisać wyszło jak wyszło. To sugeruje, że autorzy pracy to młode niedoświadczone leszcze a czasopismo ma dziurawy system recenzowania.

                                                    Nie zrozumiałeś pytaj.

                                                    O deklaracjach vs zachowanie za chwilę.
                                                  • yoric Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 01.01.18, 23:17
                                                    Lybbla. Przypomnijmy fakty. Ten artykuł podsumowałeś tak:
                                                    www.sciencedaily.com/releases/2010/12/101210075920.htm
                                                    > A Ty dalej `greater income' powiększa różnice. No tak powiększa bo dochodzą dupodajki za pieniądze i amatorzy dupodajek.

                                                    Więc może zanim ruszysz dalej, to łaskawie zacznij od obrony tego twierdzenia. Najpierw 'mezalians', a teraz znów próbujesz pouczać, a jak Ci się pokazuje błąd, to mówisz "a no tak, bo właściwie to mi chodziło o coś zupełnie innego". Ktoś Cię zaczepiał? Nie - sam zacząłeś, to dostałeś klapsa. Przyjmij to z honorem, a nie mi teraz w co drugim wpisie płaczesz "Yoric to, Yoric tamto". Może lepiej nie mieszaj się, jak dorosli rozmawiają, do widzenia.
                                                  • lybbla Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 02.01.18, 02:09
                                                    yoric napisał:

                                                    > Lybbla.
                                                    > > A Ty dalej `greater income' powiększa różnice. No tak powiększa bo dochod
                                                    > zą dupodajki za pieniądze i amatorzy dupodajek.
                                                    >
                                                    > Więc może zanim ruszysz dalej, to łaskawie zacznij od obrony tego twierdzenia.
                                                    > Najpierw 'mezalians', a teraz znów próbujesz pouczać, a jak Ci się pokazuje błą
                                                    > d, to mówisz "a no tak, bo właściwie to mi chodziło o coś zupełnie innego". Kto
                                                    > ś Cię zaczepiał?

                                                    Najpierw wytłumacz na czym ten błąd polegał :)

                                                    Nie z tego, że pominąłem pierwszą część cytatu
                                                    greater income makes women prefer even older men,
                                                    co nadrobiłem w drugiej wypowiedzi ale cię nie zainteresowało

                                                    Więc skupmy się na tej oczywistszej części
                                                    and men prefer even younger women

                                                    Tłumaczę:
                                                    Wśród mężczyzn jest grupa, która nawet kobietę uznaje jako oznakę statusu.
                                                    Im młodsza kobieta tym status większy. Ta grupa jest szczególnie czuła na punkcie postrzegania swego statusu. Preferuje to co akurat ma.
                                                    Kogoś Ci to przypomina?
                                                    Ot taka stereotypowa interpretacja wyników.

                                                    Jasne?

                                                    Czy Ty w ogóle czytasz artykuły, czy tylko gazetowe zajawki?

                                                    > Nie - sam zacząłeś, to dostałeś klapsa. Przyjmij to z honorem,

                                                    Teraz możesz dać klapsa swojej żonie, na pewno przyjmie go z honorem.

                                                    > a nie mi teraz w co drugim wpisie płaczesz "Yoric to, Yoric tamto". Może lepie
                                                    > j nie mieszaj się, jak dorosli rozmawiają, do widzenia.

                                                    Raczej `Yoric nic a nic' ino mądrości toruńskich ekspertów.




                                                  • aandzia43 Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 30.12.17, 20:12
                                                    Moje środowis
                                                    > ko mężuje się ze zwykłymi ludżmi.

                                                    Jak zdecydowana większość ludzi.
                                                    Dlaczego nie wszystkie młode ładne dziewczyny podnoszą sobie status dzięki starszym lepiej sytuowanym mężczyznom?
                                                    - bo im się nie chce (jak inżynier Mamoń lubimy te klimaty które znamy)
                                                    - bog fizycznie i mentalnie podobają im się tylko młodzi faceci
                                                    - bo dobrze i bezpiecznie czują się w swoim środowisku
                                                    - bo bardzo dobrze odnajdują się w swoich młodzieńczych rówieśniczych klimatach

                                                    Mnie nie ciągnęło do starszych gości bo właśnie dobrze czułam w gronie rówieśników. Wspólne dojrzewanie, jego etapy, fascynacje, rytm. Ci starsi o 10 czy więcej lat byli już dawno poza tym, a ja mentora-kochanka nigdy nie potrzebowałam. Chciałam przeżywać, a nie słuchać wymądrzania się lub zbierać znudzone czy protekcjonalne spojrzenia. Poza tym młodzi byli fajni w łóżku (jak ktoś zdolny to zdolny i już), uczyli się szybko i sami mieli fajne pomysły. Dowartościowywac się starszym przystojnym panem obok nie miałam potrzeby bo dla mnie wówczas był to lekki obciach. Poza tym miałam ojca i drugiego nie potrzebowałam. To było tak do 20+. Potem myślę że różnica tak do 10 lat by mimogła nie przeszkadzać, ale już wyszłam za chłopaka o rok młodszego. Nie, nie był bardziej niedojrzały niż ja ;-)
                                                  • mabelle2000 Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 30.12.17, 00:49
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    > Ładne, albo tylko młode, zdeterminowane, z predyspozycjami, przy sprzyjających
                                                    > okolicznościach podnoszą swój status wiążąc się z mężczyzną zdolnym i sklonnym
                                                    > zaoferować im lepsze warunki życiowe niż ich warunki wyjściowe.

                                                    Cos Ci sie Andzia pomylilo, one nie podnosza sobie statusu, one tylko dostaja wiecej pieniedzy na waciki.

                                                  • hello-kitty2 Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 29.12.17, 21:11
                                                    urquhart napisał:

                                                    > Wchodzą w górę te co mają predyspozycje, jak zauważył Marek "uroda, urok, seksa
                                                    > pil" ,wygląd, look, ja bym dodał młodość, czułość są walutą na taką wymianę, a
                                                    > nie wszystkie czy większość.
                                                    >
                                                    > Dlatego pytam "dlaczego" Andzie ma determinację żeby twierdzić że tak nie jest?
                                                    > Wcześniej pamiętam dobrze podobne dyskusje z Kag, Zakletą czy Mujerką .

                                                    Skoro nie wszystkie, a nawet nie wiekszosc wychodzi za maz 'w gore', to Aandzia najwyrazniej mowi o tej drugiej grupie bez predyspozycji lub nie wykorzystujacych ich.
                                                  • proteinawy Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 30.12.17, 01:34
                                                    > Ale w takim ukladzie to wiekszosc malzenstw to mezalianse, skoro jak mowicie kobiety wychodza za maz 'w gore' drabiny. <

                                                    Drugim komponentem mezaliansu jest skandal towarzyski i sankcje rodzinne i społeczne wobec zdrajcy. W zwiazku z tym dzisiejsze uzycie tego słowa jest praktycznie zawsze w przenośni, nawet w odniesieniu do rodziny królewskiej.
                                                  • lybbla Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 29.12.17, 22:31
                                                    urquhart napisał:


                                                    > Ty masz dzisiaj wyjątkowo słaby dzień normalnie :)
                                                    > No sprawdzam definicje PWN i cały twój wywód leży.

                                                    Ja ma dobry dzień i dlatego nie nadążasz :)
                                                    Masz tu PWN jak tak jesteś przywiązany.

                                                    `Małżeństwo z osobą niższego stanu lub środowiska niżej cenionego w społeczeństwie.'

                                                    sjp.pwn.pl/doroszewski/mezalians.html
                                                    > A Twoja definicja mezaliansu google znajduje źródło jako krzyżówka.net , słabiu
                                                    > tko :)


                                                    Twoje czucie języka polskiego słabiutko. :)
                                                  • aandzia43 Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 29.12.17, 13:56
                                                    yoric napisał:

                                                    > > Nie wymawiałam, że nie ma różnicy tylko sprowadzałam do pionu sprowadzona
                                                    > przez ciebie do absurdu tezę, że mężczyzni bardzo często popełniają mezalianse
                                                    > a kobiety w ogóle. Bzdura jak wiadomo.
                                                    >
                                                    > Andzia. To że mężczyźni żenia się "w dół" drabiny a kobiety "w górę", w miażdżą
                                                    > cej większości przypadków, jest jedną z najlepiej udokumentowanych tez jakie w
                                                    > ogóle istnieją. W sensie trudno sobie w ogóle wyobrazić jakąkolwiek tezę, z jak
                                                    > iejkolwiek dziedziny, która byłaby lepiej udokumentowana. Tego się nie da nie z
                                                    > auważyć, czy popełnić błąd. Jedyny powód dla którego ktoś mógłby usiłować temu
                                                    > zaprzeczać, to że ma silny związek emocjonalny z (a raczej przeciw) tej tezie.

                                                    W miażdżącej większości przypadków ludzie żenia się z równymi sobie. Tylko tyle. Poza tym uprzywilejowani faceci (nie ma ich zbyt dużo) żenią się w dół zachowując uprzednie wymagania. Albo faceci schodzący z wymagań i szukający w grupie która z jakichś powodów interesuje ich mimo innych felerow. Np. znajomy lekarz co się ożenił co prawda z młodszą, ale pielągniarką i nieładną, znajomy co ma.młodszą ale nieładną, itd. Proporcje Yoric. Ja zjawiska nie neguję, tylko niech mi Urqu nie wciska jego rozmiaru.
                                                  • kag73 Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 29.12.17, 16:36
                                                    > Andzia. To że mężczyźni żenia się "w dół" drabiny a kobiety "w górę", w miażdżą
                                                    > cej większości przypadków, jest jedną z najlepiej udokumentowanych tez jakie w
                                                    > ogóle istnieją.

                                                    Nie zapominajmy jeszcze ile kobiet wychodzi za maz "w dol" drabiny wygladowo . Ile w Polsce atrakcyjnych kobiet z duzo gorzej wygladajacymi facetami. Prosze, nie piszcie znow, ze dla kobiet wyglad sie nie liczy!
                                                  • druginudziarz Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 02.01.18, 03:29
                                                    kag73 napisała:

                                                    > > Andzia. To że mężczyźni żenia się "w dół" drabiny a kobiety "w górę", w m
                                                    > iażdżą
                                                    > > cej większości przypadków, jest jedną z najlepiej udokumentowanych tez ja
                                                    > kie w
                                                    > > ogóle istnieją.
                                                    >
                                                    > Nie zapominajmy jeszcze ile kobiet wychodzi za maz "w dol" drabiny wygladowo .
                                                    > Ile w Polsce atrakcyjnych kobiet z duzo gorzej wygladajacymi facetami.

                                                    No bo one nic a nic poza urodą już wiecej nie mają. Mezaliansowa klasyka.


                                                    Prosze,
                                                    > nie piszcie znow, ze dla kobiet wyglad sie nie liczy!
                                                  • hello-kitty2 Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 29.12.17, 20:34
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    > niech mi Urqu nie wciska jego rozmiaru.

                                                    Aandzia tekst dnia! Urqu nie wciskaj Aandzi swojego rozmiaru, nie widzisz, ze twoj rozmiar jest za duzy ;-)
                                                  • urquhart Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 29.12.17, 20:57
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > aandzia43 napisała:
                                                    >
                                                    > > niech mi Urqu nie wciska jego rozmiaru.
                                                    >
                                                    > Aandzia tekst dnia! Urqu nie wciskaj Aandzi swojego rozmiaru, nie widzisz, ze t
                                                    > woj rozmiar jest za duzy ;-)

                                                    Freudowska pomyłka?
                                                    Wciskałbym ...
                                                    :)
                                                  • aandzia43 Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 29.12.17, 22:29
                                                    urquhart napisał:

                                                    > hello-kitty2 napisała:
                                                    >
                                                    > > aandzia43 napisała:
                                                    > >
                                                    > > > niech mi Urqu nie wciska jego rozmiaru.
                                                    > >
                                                    > > Aandzia tekst dnia! Urqu nie wciskaj Aandzi swojego rozmiaru, nie widzisz
                                                    > , ze t
                                                    > > woj rozmiar jest za duzy ;-)
                                                    >
                                                    > Freudowska pomyłka?
                                                    > Wciskałbym ...
                                                    > :)

                                                    Mrraauuu... :-D
                                                    Faktycznie, tekst dnia :-D
                                                  • zawle Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 29.12.17, 15:14
                                                    yoric napisał:

                                                    > > Nie wymawiałam, że nie ma różnicy tylko sprowadzałam do pionu sprowadzona
                                                    > przez ciebie do absurdu tezę, że mężczyzni bardzo często popełniają mezalianse
                                                    > a kobiety w ogóle. Bzdura jak wiadomo.
                                                    >
                                                    > Andzia. To że mężczyźni żenia się "w dół" drabiny a kobiety "w górę", w miażdżą
                                                    > cej większości przypadków, jest jedną z najlepiej udokumentowanych tez jakie w
                                                    > ogóle istnieją. W sensie trudno sobie w ogóle wyobrazić jakąkolwiek tezę, z jak
                                                    > iejkolwiek dziedziny, która byłaby lepiej udokumentowana. Tego się nie da nie z
                                                    > auważyć, czy popełnić błąd. Jedyny powód dla którego ktoś mógłby usiłować temu
                                                    > zaprzeczać, to że ma silny związek emocjonalny z (a raczej przeciw) tej tezie.

                                                    A możesz to poprzeć jakimiś badaniami? Bo moje sfeninizowane i wykształcone środowisko zdecydowanie mierzy w dół.
                                                  • yoric Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 29.12.17, 17:29
                                                    > A możesz to poprzeć jakimiś badaniami? Bo moje sfeninizowane i wykształcone środowisko zdecydowanie mierzy w dół.

                                                    Eee... grawitację też mam poprzeć badaniami?
                                                    Nie no naprawdę. "Jakie badania pokazują, że hipergamia dotyczy bardziej kobiet niż mężczyzn"
                                                  • proteinawy Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 28.12.17, 10:23
                                                    > "nawet jeżeli te dane okazałyby sie prawdziwe należałoby zakazać ich publikacji bo potwierdzają krzywdzące stereotypy" <

                                                    Takie cos wywołuje we mnie gniew. Dobrze ze w angielskim te dziedziny nigdy nie były nazywane nauka - dla szerokiej publiki jest oczywiste ze to leży gdzies miedzy matematyka a baletem nowoczesnym, tyle ze nie potrzebny jest do tego ani ścisły umysł ani talent. Miejsce dla rozpuszczonej burzujskiej młodzieży z koszulka Che, ktora na żywego robotnika czy prześladowaną kobietę patrzy z niechęcią.

                                                    Ale nie rozumiem, jaki Ty masz z nimi problem. Przeciez takie maja „Nastawienie”. Motywowane troska o równość, trudno sie nie zgodzić, ze równość dobra rzecz. Wiesz oni próbują byc pragmatyczni i praktyczni, a scisla nauka to tylko brandzlowanie sie teoria przez bladych nerdów.

                                                    Tak to jest: jak sie robi wyłom w metodzie, zeby samemu cos uszczknąć traci sie prawo do krytykowania innych robiących to samo.

                                                    Moje podejrzenie jest takie, ze oni sa Ci na reke, ci radykałowie. Sa duzo lepszym środkiem przekonywania niz umiar czy obiektywizm. „Hej, kominumisci idą, ktos musi cos z tym zrobic”. A Ty jestes na reke im.
                                                  • urquhart Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 28.12.17, 11:36
                                                    > Ale nie rozumiem, jaki Ty masz z nimi problem. Przeciez takie maja „Nastawienie
                                                    > ”. Motywowane troska o równość, trudno sie nie zgodzić, ze równość dobra rzecz.
                                                    > Wiesz oni próbują byc pragmatyczni i praktyczni, a scisla nauka to tylko brand
                                                    > zlowanie sie teoria przez bladych nerdów.

                                                    Nie rozumiem dlaczego potrzebujesz postawic znak równości między ideologizowaniem tworzeniem "nauki" w imie osiagniecia celu i pragmatycznego wykorzystywania naukowych korelacji w do osiagniecia swoich celów w oderwaniu od ideowosci.
                                                    No przecież to nie ma części wspolnej ani pierwsze nic wspólnego z pragmatyzmem z definicji
                                                    ("postawa, polegająca na realistycznej ocenie rzeczywistości, liczeniu się z konkretnymi możliwościami i podejmowaniu działań, które gwarantują skuteczność.")
                                                    Mógłbym raczej pewnie razem z tobą krytykowac tworzwnie analogicznych zyczeniowych rzeczywistosci dla dobra idei u na bazie religii u konserwatystów.
                                                  • proteinawy Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 28.12.17, 12:19
                                                    > Nie rozumiem dlaczego potrzebujesz postawic znak równości między ideologizowaniem tworzeniem "nauki" w imie osiagniecia celu i pragmatycznego wykorzystywania naukowych korelacji w do osiagniecia swoich celów w oderwaniu od ideowosci. <

                                                    Wykorzystywanie korelacji wykrywalnych w skali grup do identyfikacji cech jednostek zdradza albo brak znajomosci statystystyki albo ideolo-nastawienie. U absolwentów gender studies: natura nie istnieje, u Ciebie: kultura nie istnieje.
                                                  • urquhart Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 28.12.17, 12:58
                                                    > Wykorzystywanie korelacji wykrywalnych w skali grup do identyfikacji cech jedno
                                                    > stek zdradza albo brak znajomosci statystystyki albo ideolo-nastawienie. U abso
                                                    > lwentów gender studies: natura nie istnieje, u Ciebie: kultura nie istnieje.

                                                    No ale to straw man jest.
                                                    Bo wielokrotnie przyznawalem ze socjotechnikom gener nie mozna zarzucic spolecznej nieskuteczności. Jedynie jeżeli kyltura jest w niezgodzie z naturalnymi preferencjami jednostka jeat co najmniej nieszczęśliwą lub wrecz doswiadcza zaburzeń psychicznych .
                                                    Ale to malo kogo interesuje w bilansie oprocz zainteresowanego :)
                                                    Jak z samobójstwem Reimera który byl obiektem rzekomo udanego eksperymentu gender.
                                                  • proteinawy Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 28.12.17, 18:07
                                                    >> U absolwentów gender studies: natura nie istnieje, u Ciebie: kultura nie istnieje.<<

                                                    > No ale to straw man jest.
                                                    Bo wielokrotnie przyznawalem ze socjotechnikom gener nie mozna zarzucic spolecznej nieskuteczności. <

                                                    Nie rozmawiamy o skuteczności. Przynajmniej ja. Zarzucam Ci niewłaściwe posłużenie sie danymi (przedwczesne dokładniej), niewłaściwy sposób ich aplikacji (uogólnione szczegół vs jednostka) ale co najgorsze to promocje postmodernistycznego raka subiektywizmu.
                                                  • aandzia43 Re: 3 prawdy o kobietach - czyli klasyka decepcji 28.12.17, 10:31
                                                    urquhart napisał:

                                                    > aandzia43 napisała:
                                                    > > Ale co wy tam dziewczyny wiecie! Na swój temat czy wewogóle. A możliwości
                                                    > są ta
                                                    > > kie:
                                                    > > - perfidnie kłamiecie
                                                    > > - wydaje się wam
                                                    > > - jesteście testosteronowmi sukami niezdolnymi do dawania i ochraniania ż
                                                    > ycia w
                                                    > > przeciwieństwie do tych maryjek o kobiecych mózgach z których można i sk
                                                    > orzyst
                                                    > > ać seksualnie, i dzieci nimi wychować, i samemu się nimi po łysinie pogła
                                                    > skać
                                                    >
                                                    > Ależ Andzia to celne świetne zestawienie które należy zapamietać :)
                                                    > Twoje upieranie sie przy twierdzeniom całkowicie niezgodnych z postrzeganą rzec
                                                    > zywistością wywoływało we mnie oburzenie

                                                    A tak dokładnie to gdzie i przy czym się upierałam, bo chyba znowu usiłujesz wcisnąć jakiś kit?
                                                    Resztę cytatu pomijam bo słabe, poza tym nie do mnie.


                                                    ale też inspirację do zrozumnienia kom
                                                    > plementarnych

                                                    Błagam, nie! Naprawdę myślisz że ktoś myśli że itd.?
                                                  • proteinawy Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 26.12.17, 12:41
                                                    > Although male heterosexual studies have dominated the literature <

                                                    Duzo byś zyskał na wiarygodności, jakbys wyciął tą preambułę. A tak wiem, ze Mormoni beda zaraz gadac o geologii.
                                                  • lybbla Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 26.12.17, 17:25
                                                    proteinawy napisał(a):

                                                    > > Although male heterosexual studies have dominated the literature <
                                                    >
                                                    > Duzo byś zyskał na wiarygodności, jakbys wyciął tą preambułę. A tak wiem, ze Mo
                                                    > rmoni beda zaraz gadac o geologii.

                                                    Jak fakty pasują to sugerujemy, że kobiety wietrzą `spisek mizogiński'
                                                    jak nie pasują to oszalały `gender'.

                                                    Proteinowy skup się, neuronauki to nie informatyka, neuroinformatyka to zabieg w celu wyciągania dużej kasy (nie twierdzę, że nie warto a nawet twierdzę wprost przeciwnie). Mój przekaz był prosty to jeszcze nie ten etap rozwoju nauki by coś udowadniać. Odmów prenumeratę Men's Health, zamów Science albo Nature,
                                                    stać Cię. Bo stajesz się nieznośny :P

                                                    Umówić Cię z fajnymi neuroinformatyczkami? Większość siedzi w GB, wiesz takie -15 lat ;) Chociaż te najładniejsze to w Niemczech, płynnie mówią po angielsku
                                                    o barierze językowej nie może być mowy ;) Czy jednak wolisz z mężczyznami?:P
                                                  • proteinawy Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 26.12.17, 20:58
                                                    > Jak fakty pasują to sugerujemy, że kobiety wietrzą `spisek mizogiński'
                                                    jak nie pasują to oszalały `gender'. <

                                                    Rozmówcy Ci sie mylą. Ja nie mam swojego „konika” w tym wyścigu, żądam tylko od „badaczy” obiektywizmu albo (absolutne minimum) uznania obiektywizmu za fundamentalną wartość. I tak jak bede zlewał Urqowe krakeny za horyzontem zdarzeń, tak bede zlewał wypociny działaczy przebranych w białe kitle. Lybbla to nie jest tak, ze jak ci sie komuniści nie podobają to musisz byc faszysta.

                                                    > Umówić Cię z fajnymi neuroinformatyczkami? Większość siedzi w GB, wiesz takie -15 lat ;) Chociaż te najładniejsze to w Niemczech, płynnie mówią po angielsku
                                                    o barierze językowej nie może być mowy ;) Czy jednak wolisz z mężczyznami?:P <

                                                    Zakładam, ze trafiłem skoro sie wyzlosliwiasz nad leżącym. Nie martw sie Lybbla, obiektywna prawda gowno tutaj kogokolwiek obchodzi. To że podważyłem Ci rzetelność nastawienia badaczy(ek), nie ma najmniejszego znaczenia ani dla dajmy na to Sabata czy Aandzi i paru innych osób czytających. Tak jak dla Urqu szeroki rozstrzał płciowych cech u konkretnych osób wydaje sie byc wtórny wobec uśrednionych „kobiety to” a „faceci tamto”. Żyjemy w raju post-modernistycznym, prawda jest jak dupa, kazdy ma swoja. Co mnie smuci to to, ze Ty tez. Chuj tam, wróćmy do obrzucania sie odchodami, jak to bonobo. Czyli - dupczysz co ostatnio?
                                                  • urquhart Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 26.12.17, 21:57
                                                    proteinawy napisał(a):
                                                    > to Sabata czy Aandzi i paru innych osób czytających. Tak jak dla Urqu szeroki r
                                                    > ozstrzał płciowych cech u konkretnych osób wydaje sie byc wtórny wobec uśrednio
                                                    > nych „kobiety to” a „faceci tamto”. Żyjemy w raju post-modernistycznym, prawda
                                                    > jest jak dupa, kazdy ma swoja

                                                    Interpretację faktów czyli tzw. postrzeganą prawdę determinuje Nastawienie. Twoje sceptyczne też. Zapomniałeś czy celowo to ignorujesz ?
                                                    Jak już powołujesz się na moje paradygmaty to dla mnie kluczowe jest męskie czy maskulinizując neuroprzekaźniki powodują to, a żeńskie neuroprzekaźniki tamto.
                                                  • proteinawy Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 27.12.17, 02:26
                                                    > Interpretację faktów czyli tzw. postrzeganą prawdę determinuje Nastawienie. Twoje sceptyczne też. Zapomniałeś czy celowo to ignorujesz ? <

                                                    A czemu „nastawienie” z dużej litery? I „zapomniałeś czy ignorujesz”? Rób tak dalej a zarzuty tricków stosowanych na czytających ktore zarzuciłes Lybbli beda bardziej widoczne u Ciebie niz u niego :)

                                                    Do rzeczy: zanim dojdziemy do interpretacji faktów, musimy sie zgodzić (albo nie) w temacie ze
                                                    - obiektywne fakty istnieją
                                                    - rozróżnienie miedzy faktem a interpretacja jest kluczowe w uczciwym porozumieniu.

                                                    I teraz o sceptycznym nastawieniu: jasne ze „postrzegana prawda” sceptyka jest inna niz np działacza czy mistyka. Jest przede wszystkim rzadziej zaludniona, biega tam Ockham ze swoja brzytwa i wypuszcza elfom czy krasnoludkom flaki.

                                                    > Jak już powołujesz się na moje paradygmaty to dla mnie kluczowe jest męskie czy maskulinizując neuroprzekaźniki powodują to, a żeńskie neuroprzekaźniki tamto. <

                                                    Nawet jezeli tak ujęty - przedstawiasz dosc skomplikowany kawałek rzeczywistości w sposób zbyt binarny, deterministyczny, jednowymiarowy.

                                                    Co gorsze mieszasz dobrze znane, szkolne dane z wysoce spekulatywnymi danymi ze świeżo rozwijających sie dziedzin i technologii.

                                                    Co jeszcze gorsze mapujesz mierzalne cechy ciała na cechy charakteru. Sutki i wargi sromowe jako wyznaczniki typu temperamentu. Tu juz jestes poza granica gdzie „nastawienie” przechodzi w guslarstwo. Kto spał z jaka taka grupa kobiet wie ze niektóre różowiutkie w tych miejscach blondynki czy rude potrafią być napalone jak cholera, a niektóre brunetki z domieszka azjatyckich genów - zimne mimo „kolorystyki” tych miejsc wskazującej jakoby na działanie tego czy innego hormonu. Innymi słowy mowisz jak rasista. W tym przypadku anty-biały rasista, w USA i UK zebrałbys burze oklasków za wektor uprzedzenia, ale to ciagle stare dobre wróżenie cech charakteru z ilości i rozkładu barwników w skórze.
                                                  • urquhart Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 27.12.17, 15:57
                                                    proteinawy napisał(a):
                                                    > A czemu „nastawienie” z dużej litery? I „zapomniałeś czy ignorujesz”? Rób tak d
                                                    > alej a zarzuty tricków stosowanych na czytających ktore zarzuciłes Lybbli beda
                                                    > bardziej widoczne u Ciebie niz u niego :)

                                                    Aleś sie nadymał.
                                                    Podkreślam że nastawienie jest kluczowe nie pierwszy raz. I to szerokie określenie różnie ubierane w inne pojęcia.
                                                    Doceniam jak ujawniasz mi działanie mojego nastawienia.
                                                    Szkoda że jesteś w tym temacie jednoczenie bezkrytyczny wobec siebie.

                                                    > Co jeszcze gorsze mapujesz mierzalne cechy ciała na cechy charakteru. Sutki i w
                                                    > argi sromowe jako wyznaczniki typu temperamentu. Tu juz jestes poza granica gdz
                                                    > ie „nastawienie” przechodzi w guslarstwo.

                                                    A ja bym określił że szukam pragmatycznego wymiaru.
                                                    Bez korzystania z odkrytych zaobserwowanych korelacji do zewnętrznych cech jak te i inne wyśmiewane (palce 2d:4d) wiekszość neuroscience staje się ględzeniem i podniecaniem nerdów bez zastosowań praktycznych.
                                                  • proteinawy Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 27.12.17, 17:38
                                                    > Aleś sie nadymał.

                                                    Noc, dziecko płacze, człowiek stuka.

                                                    > Szkoda że jesteś w tym temacie jednoczenie bezkrytyczny wobec siebie.

                                                    A Ty myślisz, ze ja mysle, ze jestem bezstronny? Kazdy ma swoje uprzedzenia. Ja kilka swoich znam (uprzedzenia do kobiet np), większości na pewno nie znam.

                                                    > A ja bym określił że szukam pragmatycznego wymiaru. Bez korzystania z odkrytych zaobserwowanych korelacji do zewnętrznych cech jak te i inne wyśmiewane (palce 2d:4d) wiekszość neuroscience staje się ględzeniem i podniecaniem nerdów bez zastosowań praktycznych. <

                                                    Ale oni nie moga sie doczekać na przeniesienie wyników badań w praktykę, te nerdy habilitowane :). Jedyne co ich opóźnia to profesjonalna odpowiedzialność i obawa przed kompromitacja.
                                                  • lybbla Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 29.12.17, 16:58
                                                    proteinawy napisał(a):


                                                    > Rozmówcy Ci sie mylą. Ja nie mam swojego „konika” w tym wyścigu, żądam tylko od „badaczy” obiektywizmu albo (absolutne minimum) uznania obiektywizmu za fundamentalną wartość

                                                    W sensie robisz się uczciwy? Skoro tak to przepraszam, że się mi mylisz ;)

                                                    > Zakładam, ze trafiłem skoro sie wyzlosliwiasz nad leżącym.

                                                    Jakim leżącym? Przecież to fajny moment życia gdy kaczuszki używasz w wannie
                                                    by rozsmieszać potomstwo a nie do debugowania.

                                                    > Nie martw sie Lybbla, obiektywna prawda gowno tutaj kogokolwiek obchodzi.

                                                    Mnie obchodzi i na pohybel ... Zdrówko;)

                                                    > Chuj tam, wróćmy do obrzucania sie odchodami, jak to bonobo. Czyli - dupczysz co ostatnio?

                                                    A dziękuję, dziękuję. Zakręt przednoworoczny, nadrobię wkrótce ;)
                                                  • urquhart Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 26.12.17, 12:51
                                                    lybbla napisał:
                                                    > Tylko interpretacja zobrazowania może obnażyć niewiedzę interpretującego :) (...)
                                                    > To że mężczyźni są `wzrokowcami' było wiadome przed erą obrazowania nmr.
                                                    > To że kobiety patrzą dłońmi i na dotyk bardziej reagują również.
                                                    > Wystarczyło spytać (...)
                                                    > O zapachu i słuchu kobiet nie wspomnę. Że też takie oczywistości trzeba dopowia
                                                    > dać

                                                    Chciałeś wcześniej żebym napisał jaką masz moim zdaniem tu korzyść.
                                                    Otóż Lybblasty ciekawią mnie twoje wpisy ponieważ co drugim wpisie widzę techniki manipulacji, nie wiem tylko czy śiadomą czy nieświadomą i jesteś po prostu takim naturalsem. A Zawsze warto się uczyć :)
                                                    Ten wpis widzę jako klasyczna technika "Torowania" i racji post factum.
                                                    Emocjonalnie tworzysz aurę autorytetu i identyfikacji "My" , a jak trafiasz na argumenty nie do odparcia zmieniasz front że zawsze tak twierdziłeś i że to tak oczywiste wiec nie musiałeś tego tłumaczyć, co faktycznie zwiększa autorytet po uformowaniu emocjonanym wprowadzeniem :)
                                                    Nasze weteranki interlocatorki Cię ignorują ale jak energia forum przyciągnie jakąś nową kometę spoza układu będziesz na nią silnie działał.
                                                  • sabat3 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 26.12.17, 13:05
                                                    urquhart napisał:
                                                    > Nasze weteranki interlocatorki Cię ignorują ale jak energia forum przyciągnie j
                                                    > akąś nową kometę spoza układu będziesz na nią silnie działał.

                                                    Skad wiesz, ze nie przeruchal polowy dziewczyn z forum?
                                                  • aandzia43 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 26.12.17, 14:48

                                                    > Nasze weteranki interlocatorki Cię ignorują ale jak energia forum przyciągnie j
                                                    > akąś nową kometę spoza układu będziesz na nią silnie działał.

                                                    Tak zupełnie abstrahując teraz od Lybli. Tobie się wydaje, że jak się ludzie nie żrą ze sobą to znaczy że nie ma interakcji? Nie ma piorunów i starć, nie ma przyciągania? Inne rodzaje interakcji są dla ciebie przezroczyste?
                                                  • lybbla Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 26.12.17, 18:26
                                                    urquhart napisał:


                                                    > Chciałeś wcześniej żebym napisał jaką masz moim zdaniem tu korzyść.
                                                    > Otóż Lybblasty ciekawią mnie twoje wpisy ponieważ co drugim wpisie widzę techni
                                                    > ki manipulacji, nie wiem tylko czy śiadomą czy nieświadomą i jesteś po prostu t
                                                    > akim naturalsem. A Zawsze warto się uczyć :)

                                                    Długi rozbudowany wstęp jak to Lybbla manipuluje tylko pytanie czy kurami nielotami czy jastrzębicami:)

                                                    > Ten wpis widzę jako klasyczna technika "Torowania" i racji post factum.
                                                    > Emocjonalnie tworzysz aurę autorytetu i identyfikacji "My" , a jak trafiasz na
                                                    > argumenty nie do odparcia zmieniasz front że zawsze tak twierdziłeś i że to tak
                                                    > oczywiste wiec nie musiałeś tego tłumaczyć, co faktycznie zwiększa autorytet p
                                                    > o uformowaniu emocjonanym wprowadzeniem :)

                                                    I ani słowa ad rem, tylko emocjonalny wpis Urqu w Twoim wykonaniu.

                                                    Ja jedynie polemizuję z Twoimi sugestiami, że mężczyźni są wzrokowcami stąd kobiety nie patrzą na wygląd (albo patrzą w mniejszym stopniu).
                                                    Być może nadinterpretuję Twój wpis ale postaw jakąś tezę
                                                    a nie tylko u mężczyzn te obszary a u kobiet inne.
                                                    No i co z tego wynika jak brzmi Twoja teza?

                                                    Teza, że u kobiet look ma mniejsze znaczenie
                                                    to jest totalna bzdura. Masz tu unikalną możliwość podsłuchać co mówią kobiety.
                                                    W każdej grupie amazonek tak mówią. ;)

                                                    > Nasze weteranki interlocatorki Cię ignorują ale jak energia forum przyciągnie j
                                                    > akąś nową kometę spoza układu będziesz na nią silnie działał.

                                                    Najbardziej lubimy to co najbardziej znamy ;)
                                                    Ależ weteranki silnie gratyfikuje gdy mogą między sobą pokiwać głowami
                                                    pod nosem mrucząc `biedny głupiutki Urqu', w tej materii nie mam z Tobą szans;)
                                                    Widzisz tu jakieś weteranki poza aandzią i kag? Wygląda na to, że rekreativa, zawle, zyg, sea się wylogowały.
                                                  • aandzia43 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 26.12.17, 07:15

                                                    > > A Ty, Urqu, wciąż uważasz, że wszystkie kobiety, które usiłują Ci przekaz
                                                    > ać, że
                                                    > > wygląd faceta ma jednak dość istotne znaczenie,
                                                    >
                                                    > Dla naszych koleżanek oczywiście że ma. Dlatego wkręcają się z nami a nie z in
                                                    > nymi babami na ematce czy życiu rodzinnym. Należy te umieć rozpoznawać i korzy
                                                    > stać ale nie projektować na całą kobiecą populację. :)

                                                    Więc te inne niż koleżanki z forum należy brać na status, cieszyć się krótkim lotem (bo one kobiece mózgi mają) i cieszyć się że ten lot krótki, bo przy dużej różnicy wieku koleżance z forum nie dotrzymałoby się kroku ;-) Czyżby koleżankom z forum dawali radę tylko testosteronowi faceci?
                                                  • urquhart Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 26.12.17, 09:32

                                                    aandzia43 napisała:
                                                    > Więc te inne niż koleżanki z forum należy brać na status, cieszyć się krótkim l
                                                    > otem (bo one kobiece mózgi mają) i cieszyć się że ten lot krótki, bo przy dużej


                                                    Koledzy od NLP i PUA opisują te męskie mózgi jako "kobiety rozrywkowe" i że zupełnie inny podryw do nich sie stosuje bez kotwic na związek i romantyczność :)

                                                    > różnicy wieku koleżance z forum nie dotrzymałoby się kroku ;-) Czyżby koleżank
                                                    > om z forum dawali radę tylko testosteronowi faceci?

                                                    Pewnie tak ale krótkoterminowo
                                                  • urquhart psychopatia-narcyzm-sukces-reprodukcyjny-partnerzy 26.12.17, 10:15
                                                    urquhart napisał:
                                                    > > różnicy wieku koleżance z forum nie dotrzymałoby się kroku ;-) Czyżby ko
                                                    > leżank
                                                    > > om z forum dawali radę tylko testosteronowi faceci?
                                                    >
                                                    > Pewnie tak ale krótkoterminowo

                                                    Wysokotestosteronowi faceci "bad boys" podobnie są najbardziej atrakcyjni i podniecający bo to jest w interesie genów gatunku żeby tworzyć protagonistów ale oprócz wysokiej agresywności mają inne wady jak brak zainteresowania potomstwem, lojalności niską wrażliwość i współczucie co powoduje długoterminowo cieżkie zycie ich partnerek :)

                                                    kopalniawiedzy.pl/czarna-triada-makiawelizm-psychopatia-narcyzm-sukces-reprodukcyjny-partnerzy-seksualni-James-Bond,5073
                                                  • aandzia43 Re: psychopatia-narcyzm-sukces-reprodukcyjny-part 26.12.17, 13:12
                                                    urquhart napisał:

                                                    > urquhart napisał:
                                                    > > > różnicy wieku koleżance z forum nie dotrzymałoby się kroku ;-) Czy
                                                    > żby ko
                                                    > > leżank
                                                    > > > om z forum dawali radę tylko testosteronowi faceci?
                                                    > >
                                                    > > Pewnie tak ale krótkoterminowo
                                                    >
                                                    > Wysokotestosteronowi faceci "bad boys" podobnie są najbardziej atrakcyjni i pod
                                                    > niecający bo to jest w interesie genów gatunku żeby tworzyć protagonistów ale o
                                                    > prócz wysokiej agresywności mają inne wady jak brak zainteresowania potomstwem,
                                                    > lojalności niską wrażliwość i współczucie co powoduje długoterminowo cieżkie
                                                    > zycie ich partnerek :)

                                                    No tak, czemu liczyłam na konkretne odniesienie się do tekstu posta u czemu znowu zobaczyłam te same cytaty? :-P
                                                  • urquhart Re: psychopatia-narcyzm-sukces-reprodukcyjny-part 26.12.17, 13:35
                                                    aandzia43 napisała:
                                                    > No tak, czemu liczyłam na konkretne odniesienie się do tekstu posta u czemu zno
                                                    > wu zobaczyłam te same cytaty? :-P

                                                    No bo nie rezonujemy. Ty i Sabat idziecie w idealizacje. A w kierunku poszukiwania równowagi miedzy zaletami i nierozerwalnie związanymi wadami każdego z wymienionych stanów.
                                                  • aandzia43 Re: psychopatia-narcyzm-sukces-reprodukcyjny-part 26.12.17, 13:52
                                                    urquhart napisał:

                                                    > aandzia43 napisała:
                                                    > > No tak, czemu liczyłam na konkretne odniesienie się do tekstu posta u cze
                                                    > mu zno
                                                    > > wu zobaczyłam te same cytaty? :-P
                                                    >
                                                    > No bo nie rezonujemy. Ty i Sabat idziecie w idealizacje. A w kierunku poszukiwa
                                                    > nia równowagi miedzy zaletami i nierozerwalnie związanymi wadami każdego z wymi
                                                    > enionych stanów.

                                                    Nie, to ty idealizujesz. "Wszystkie kobiety nie lecą na cielesność męską, bo skanowanie pokazało to i to." Sprytnie przy tym utożsamiasz cielesność wyłącznie z wyglądem.
                                                    To nie jest kwestia nierezonowania tylko twojego nieustsunkowywania się do konkretnych pytań i zagadnień zawartych w postach ludzi.
                                                  • yoric Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 25.12.17, 23:00
                                                    Podpowiem dalsze! "Po co robić statystyki sprzedaży, jak można spytać i każdy powie, że nie słucha disco polo", "co mi tu naukowcy kitują, jak ja widzę, że Ziemia jest płaska", "lepiej się nie myć, bo mój stryj raz się umył, to go pies pokąsał".
                                                  • sabat3 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 25.12.17, 23:13
                                                    yoric napisał:

                                                    > Podpowiem dalsze! "Po co robić statystyki sprzedaży, jak można spytać i każdy p
                                                    > owie, że nie słucha disco polo", "co mi tu naukowcy kitują, jak ja widzę, że Zi
                                                    > emia jest płaska", "lepiej się nie myć, bo mój stryj raz się umył, to go pies p
                                                    > okąsał".

                                                    Yoric...
                                                    Nie wiem, jak tu zaczac...
                                                    To... jest prawda z tym stryjem, ze tak powiem?
                                                  • lybbla Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 26.12.17, 01:06
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > yoric napisał:
                                                    >
                                                    > > Podpowiem dalsze! "Po co robić statystyki sprzedaży, jak można spytać i k
                                                    > ażdy powie, że nie słucha disco polo", "co mi tu naukowcy kitują, jak ja widzę,
                                                    > że Ziemia jest płaska", "lepiej się nie myć, bo mój stryj raz się umył, to go
                                                    > pies p
                                                    > > okąsał".
                                                    >
                                                    > Yoric...
                                                    > Nie wiem, jak tu zaczac...
                                                    > To... jest prawda z tym stryjem, ze tak powiem?

                                                    Ja mam takie nieśmiałe pytanie:
                                                    Czy ktoś bzykał się z kobietą, która słucha disco polo?
                                                  • hello-kitty2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 26.12.17, 01:34
                                                    lybbla napisał:

                                                    > Ja mam takie nieśmiałe pytanie:
                                                    > Czy ktoś bzykał się z kobietą, która słucha disco polo?

                                                    Ja sluchalam tego:
                                                    www.youtube.com/watch?v=xVdn9GhwJgk
                                                    ;-)
                                                  • lybbla Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 26.12.17, 02:04
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Ja sluchalam tego:
                                                    > www.youtube.com/watch?v=xVdn9GhwJgk
                                                    > ;-)

                                                    To wszystko wyjaśnia, taka ładna dziewczyna i taki brak kandydatów na długoterminowy związek.

                                                    Też podobnej muzyki słuchałem ;)

                                                    www.youtube.com/watch?v=CWrMGXwhFLk
                                                    www.youtube.com/watch?v=H-2syxdpjTk
                                                  • yoric Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 26.12.17, 12:35
                                                    Pół populacji słucha, więc nawet statystycznie wychodzi, że nawet gdybym o tym nie wiedział, to jest to praktycznie pewne w moim wypadku. A jedną, o której wiem na pewno, że słuchała, pamiętam bardzo dobrze, bo była chyba najlepsza w te klocki.
                                                  • sabat3 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 26.12.17, 13:07
                                                    yoric napisał:
                                                    > Pół populacji słucha, więc nawet statystycznie wychodzi, że nawet gdybym o tym
                                                    > nie wiedział, to jest to praktycznie pewne w moim wypadku. A jedną, o której wi
                                                    > em na pewno, że słuchała, pamiętam bardzo dobrze, bo była chyba najlepsza w te
                                                    > klocki.

                                                    "Slucha, wacha, dotyka" - to wciaz "podziwia".
                                                    "Ma swiadomosc wysokiego statusu i kupy forsy" - to juz "podziwia stan posiadania"
                                                • urquhart Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 25.12.17, 19:52
                                                  kag73
                                                  > Ja sie bede upierala, ze one niekoniecznie maja mokro, ale ze im sie oplaca (by
                                                  > oplacalo) z nimi do lozka chadzac/pojsc, bo...warto. A to jest roznica.

                                                  Myślisz że w tych zakochanych oczach wpatrzonych w Kondrada jest jedynie chciwość? :)

                                                  www.plotek.pl/plotek/7,154063,22798391,67-letni-marek-kondrat-ponownie-zostanie-ojcem-29-letnia-corka.html
                                                  • kag73 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 25.12.17, 20:04
                                                    "Myślisz że w tych zakochanych oczach wpatrzonych w Kondrada jest jedynie chciwość? :)"

                                                    No a co, zachcialo jej sie,k..wa, zamieszkac we Francji :)
                                                    Toz ja pisalam, ze na tym swiecie zdarza sie wszystko: Nie pisalam?
                                                    A po nastepne skad ja mam wiedziec jak ona ma w majtach i jak czesto chce i jak czesto on jeszcze chce i moze (no viagra jest) :)
                                                    Ale po co im ten slub? Przeciez jeden juz mial.

                                                    "Stwierdził wówczas, że tylko 65 lat to odpowiedni wiek na przysięgę małżeńską, bo tylko wtedy ma ona sens."

                                                    I to co za bzdurne stwierdzenie? No chyba, ze rozsadkowo ma sens, bo ja umrze to sie jej bedzie nalezala jego renta a mu blizej juz niz dalej? Moze.
                                                  • urquhart Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 25.12.17, 20:17
                                                    kag73 napisała:
                                                    > Toz ja pisalam, ze na tym swiecie zdarza sie wszystko: Nie pisalam?
                                                    > A po nastepne skad ja mam wiedziec jak ona ma w majtach i jak czesto chc

                                                    Zdarza się? Jedne ma tak inne inaczej?
                                                    Nie bo ze znanymi aktorami z pozycją to schemat przecież; Łapicki, Englert, Hanuszkiewicz mieli żony grubo więcej niż dwadzieścia lat młodsze.
                                                    Tu masz dalej długą aktualną listę:
                                                    www.wprost.pl/398494/Dlaczego-warto-miec-mloda-zone
                                                  • kag73 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 25.12.17, 20:24
                                                    "Zdaniem specjalistów, dwudziestokilkuletniej partnerce i czterdziestokilkuletniemu partnerowi paradoksalnie bardziej chodzi o to samo niż rówieśnikom."

                                                    A moze by tak podali pare konkretow w tych artykulach o co tez im chodzi a rowiesnikom nie chodzi?


                                                  • urquhart Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 25.12.17, 20:36
                                                    kag73 napisała:
                                                    A moze by tak podali pare konkretow w tych artykulach o co tez im chodzi a rowi
                                                    > esnikom nie chodzi?

                                                    Jak sam już przypominałem już w tym wątku.
                                                    Męskość to doświadczenie , odwaga, kompetencje, skuteczność, przewaga w rywalizacji .
                                                    Kobiecość to uroda młodość witalność dawanie życia
                                                    Żeby mężczyzna miał sam męskie cechy w oczach kobiety i umiał docenić jej zalety powinna być miedzy nimi różnica wieku na jego korzyść. Wtedy jest ta męsko damska polaryzacja i pożądanie.
                                                  • kag73 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 25.12.17, 20:42
                                                    "Kobiecość to uroda młodość witalność dawanie życia:"

                                                    Zwlaszcza dla tych, ktorzy dziecka nie chca :) zreszta jak oboje jestesmy mlodzi to jestesmy mlodzi, wiec i mlodosc i witalnosc i dawanie zycia, nie widze sprzecznosci.

                                                    "Żeby mężczyzna miał sam męskie cechy w oczach kobiety i umiał docenić jej zalety powinna być miedzy nimi różnica wieku na jego korzyść. Wtedy jest ta męsko damska polaryzacja i pożądanie."

                                                    Bullshit. Wiekszej bzdury nie slyszalam, serio nie slyszalam.
                                                  • urquhart Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 25.12.17, 20:48
                                                    kag73 napisała:
                                                    > Bullshit. Wiekszej bzdury nie slyszalam, serio nie slyszalam.

                                                    A to słyszałaś ? :)

                                                    Wojciech Eichelberger: "Odwracanie ról jest zgubne dla związku. Sprawia, że mężczyzna czuje się zbyt upokorzony, a kobieta traci do niego szacunek"

                                                    www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/7,127763,22308784,wojciech-eichelberger-mezczyzni-musza-sie-nauczyc-ze-na.html
                                                  • kag73 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 26.12.17, 01:32
                                                    "Wojciech Eichelberger: "Odwracanie ról jest zgubne dla związku. Sprawia, że mężczyzna czuje się zbyt upokorzony, a kobieta traci do niego szacunek"

                                                    Ale co ma odwracanie rol do rzeczy w temacie potrzebna jest roznica wieku (facet starszy, sporo starszy), zeby kogos pozadac? Ja mojego pozadam a jest rownolatkiem i nie jego pierwszego, lecialam juz na innych rownolatkow, my tu o chcicy, pozadaniu, pieprzeniu czy o czym? Ktos moze miec 40 che i zupenie nie byc meski a 25 latek super meski na poziomie fizycznym, ja o pieprzeniu pisze i pocigau fizycznym a nie o planach dlugoterminowych i moze myslach ile nam ze soba soba zleci i co mi zapewni. Myslisz, ze nigdy zaden rownolatek nie pociagla zadnej babki, albo mlodszy od niej, albo wcale nie duzo starszy? To bzdury sa.
                                                    I na czym niby tutaj polega odwracanie rol? Nie widze zwiazku.
                                                  • aandzia43 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 26.12.17, 13:43
                                                    kag73 napisała:

                                                    > "Wojciech Eichelberger: "Odwracanie ról jest zgubne dla związku. Sprawia, że mę
                                                    > żczyzna czuje się zbyt upokorzony, a kobieta traci do niego szacunek"
                                                    >
                                                    > Ale co ma odwracanie rol do rzeczy w temacie potrzebna jest roznica wieku (face
                                                    > t starszy, sporo starszy), zeby kogos pozadac? Ja mojego pozadam a jest rownola
                                                    > tkiem i nie jego pierwszego, lecialam juz na innych rownolatkow, my tu o chcicy
                                                    > , pozadaniu, pieprzeniu czy o czym? Ktos moze miec 40 che i zupenie nie byc mes
                                                    > ki a 25 latek super meski na poziomie fizycznym, ja o pieprzeniu pisze i pociga
                                                    > u fizycznym a nie o planach dlugoterminowych

                                                    Pprzypomnę tylko że różnica wieku 3 lata w jedną i w drugą to żadna różnica (jeśli nie ma się 15 lat). Większe rożnice to już są różnice i znaczą różne rzeczy w różnych konfiguracjach i różnym wieku.
                                                    Ci których znałam jako 25-latków nie zmienili sie w swych podstawach i nie zyskali ani nie stracili w moich oczach dramatycznie. Jak ktoś był swirem, chamem, klinicznym narcyzem, patologicznym leniem, fanatykiem taki został. Jak ktoś był dobrze zapowiadającym się, w sensie normalnym i wyważonym, człowiekiem tak się rozwinął. Czemu niby miałby większe szanse u nieglupiej młodej kobiety narcyz czy inny świr tylko dlatego że jest stary? Bo zarobił trochę kasy i nauczył się paru technik? Nieglupiej, podkreślam. I nie osaczonej trudnościami życiowymi, nie zmuszonej kombinować przedwczesnie w tematach które powinny być jeszcze poza światem bardzo młodej kobiety.
                                                    Nigdy nie zapomnę słów staruszeczki Grodzieńskiej, która w temacie "szacune do starszych" żachnęła się: " a czemu ktoś kto jest starym durniem ma mieć szacunek tylko dlatego że jest stary?" Tak samo jest z atrakcyjnością: nie rośnie z wiekiem każdemu, tylko NIEKTÓRYM. Bardzo niektórym.
                                                  • urquhart Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 25.12.17, 21:07
                                                    kag73 napisała:
                                                    > Zwlaszcza dla tych, ktorzy dziecka nie chca :) zreszta jak oboje jestesmy mlod
                                                    > zi to jestesmy mlodzi, wiec i mlodosc i witalnosc i dawanie zycia, nie widze sp
                                                    > rzecznosci.

                                                    Ze to podświadome i atawistycznie podniecające nawet jak świadomie nie chce sie dziecka?
                                                    www.focus.pl/artykul/dlaczego-szczupla-talia-jest-atrakcyjna
                                              • wont2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 26.12.17, 01:23
                                                sabat3 napisał:

                                                > Ja tylko mam nadzieje, ze Wont nie ucichl dlatego, ze sie obrazil :(
                                                ------
                                                No co ty?! :) Po prostu czasu nie mialem na pisanie i tylko podczytywalem was ukradkiem. Dzisiaj cos napisze. A poza tym - wszystkiego najlepszego wszystkim z okazji swiat. Spoznone ale szczere.
                                                • wont2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 26.12.17, 07:20
                                                  wont2 napisał:

                                                  > sabat3 napisał:
                                                  >
                                                  > > Ja tylko mam nadzieje, ze Wont nie ucichl dlatego, ze sie obrazil :(
                                                  > ------
                                                  > No co ty?! :) Po prostu czasu nie mialem na pisanie i tylko podczytywalem was u
                                                  > kradkiem. Dzisiaj cos napisze.
                                                  --------
                                                  No ale właśnie, co mam napisac? Wszystko jest absolutnie idealne. W sobote miala wolne i spedzilismy ze soba caly dzien i cala noc. W niedziele pracowala od 9 do 18 wiec spotkalismy sie wieczorem i poszlismy na plaze z jej dwiema kolezankami. Potem na noc do mnie. W poniedzialek wziela urlop wiec spedzilismy pol dnia w lozku, pol poza lozkiem. Laska jest testosteronowa - ostry seks przeplatany z czulosciami i naprawde fajnymi, dowcipnymi, inteligentnymi rozmowami. Rozumiemy sie w pol slowa. Nie ma poki co zadnych gierek - jak jej sie cos nie podoba to mi to mowi (zdarzylo sie dwa razy i miala obiektywnie racje), jak sie podoba to (WAZNE) tez mi to mowi. Nie zauwazylem, poki co, zadnych roznic kulturowych. Moze oprocz tego, ze jest bardziej kulturalna ode mnie :) Nie odnosze wrazenia, zeby seks ze mna traktowala instrumentalnie. Wrecz przeciwnie - wydaje mi sie ze zarowno seks jak i bliskosc z mojej strony sprawia jej autentyczna radosc. Pieniadze - fakt, jak jestesmy razem, to ja place. Ale ani razu nie odnioslem wrazenia, zebym byl na cokolwiek naciagany. Place za posilek i za masaz jak idziemy razem i to w zasadzie wszystko. Przez te dwa tygodnie poprosila mnie o kupno jakiegos plastikowego grzebienia bo akurat zapomniala spakowac, dwa razy o kupno jakiegos niesmacznego ciastka za 3 zeta i chyba dwa razy o owoce. Ja chce ja rozpieszczac, mowie jej, ze jak cokolwiek chce to niech mowi albo niech sobie sama kupuje z kasy w plecaku ale ona tego nie robi.

                                                  Podsumowujac, wiem ze to tylko dwa tygodnie ale poki co czuje sie jakbym znalazl kupon z glowna wygrana w lotto. Wszyscy mi mowia, ze to na pewno sciema i podroba, ba - sam bym tak samo mowil, jakby taki kupon znalazl ktos inny. Ale ja obracam go we wszystkie mozliwe strony i wyglada mi kurna na oryginalny. No i co mam zrobic. Poobracam go jeszcze troche a jak nadal bedzie wygladac na oryginal to sie w koncu przejde do kolektury.

                                                  I jeszcze jedno a propos rozmow - naprawde nie sadzilem, ze bariera jezykowa nie bedzie stanowic problemu o ile nadaje sie na tych samych falach. Lezymy sobie w lozku i gadamy absolutnie o wszystkim, a jak zabraknie slowa to mamy pod reka slownik angielsko-tajski. Sadze, ze jestem na najlepszej drodze do zmiany stopki.
                                                  • dinamokutaisi Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 26.12.17, 08:46

                                                    www.youtube.com/watch?v=94nDCm4NqIA
                                                  • marek.zak1 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 26.12.17, 09:06
                                                    wont2 napisał:
                                                    >
                                                    > Podsumowujac, wiem ze to tylko dwa tygodnie ale poki co czuje sie jakbym znalaz l kupon z glowna wygrana w lotto.
                                                    ------------------------------------

                                                    Wont. Gratulacje. Tak trzymaj. To z Twojej inspiracji:


                                                    Zatrzymać czas

                                                    Tylko czas jest naszym wrogiem,
                                                    Nic zatrzymać go nie może.
                                                    Jedni chcą się wspomóc Bogiem,
                                                    Wierzą, że im dopomoże.

                                                    Inni w wirze codzienności,
                                                    Zatracają się zupełnie.
                                                    Małe cieszą ich radości,
                                                    A porażki znoszą dzielnie.

                                                    Czas zatrzymać jednak można,
                                                    Odkryć życia wszak zawiłość.
                                                    Przyszłość jasna i beztrwożna?
                                                    Tę zapewni tylko miłość.

                                                    Tylko miłość czas zatrzyma,
                                                    Strach w nadzieję przepotwarzy.
                                                    Nic nie zdoła jej powstrzymać.
                                                    Warto o niej choć pomarzyć.
                                                  • urquhart Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 26.12.17, 11:36
                                                    wont2 napisał:
                                                    > No ale właśnie, co mam napisac? Wszystko jest absolutnie idealne. W sobote mial
                                                    > a wolne i spedzilismy ze soba caly dzien i cala noc. W niedziele pracowala od 9
                                                    > do 18 wiec spotkalismy sie wieczorem i poszlismy na plaze z jej dwiema kolezan
                                                    > kami. Potem na noc do mnie.

                                                    No mamy opis ideału :) Powodzenia!
                                                    A jak ten ideał sprawi że ona zechce się rozmnożyć ?
                                                    Zmienia ci się już perspektywa ?
                                                  • yoric Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 26.12.17, 14:09
                                                    Ta bariera językowa, kiedy angielski nie jest ani Twoim językiem rodzimym, ani jej, będzie potem wkurzać w normalnym życiu. W sensie na początku jest to urocze, można się pośmiać z nieporozumień itd., ale potem tak na co dzień jak musisz za każdym razem 3x powtarzać podaj mi patelnię, to może być wkurzające. To jest koszt, który po prostu wliczyć. Większości par to nie przeszkadza, ale trzeba mieć tę świadomość.
                                                    Natomiast wydaje mi się, że nie ma aż takich kosztów po stronie humoru. Tj. wydawałoby się, że brak zrozumienia subtelności jezykowych zabija 2/3 możliwości żartowania, ale w rzeczywistości chyba tak nie jest, chyba jednak tu bardziej liczy się ogólne poczucie humoru. Tu jestem bardzo ciekaw, jak to u Was ("u Was, Wont" :)) to funkcjonuje.
                                                  • wont2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 27.12.17, 10:39
                                                    yoric napisał:

                                                    > Ta bariera językowa, kiedy angielski nie jest ani Twoim językiem rodzimym, ani
                                                    > jej, będzie potem wkurzać w normalnym życiu. W sensie na początku jest to urocz
                                                    > e, można się pośmiać z nieporozumień itd., ale potem tak na co dzień jak musisz
                                                    > za każdym razem 3x powtarzać podaj mi patelnię, to może być wkurzające. To jes
                                                    > t koszt, który po prostu wliczyć. Większości par to nie przeszkadza, ale trzeba
                                                    > mieć tę świadomość.
                                                    > Natomiast wydaje mi się, że nie ma aż takich kosztów po stronie humoru. Tj. wyd
                                                    > awałoby się, że brak zrozumienia subtelności jezykowych zabija 2/3 możliwości ż
                                                    > artowania, ale w rzeczywistości chyba tak nie jest, chyba jednak tu bardziej li
                                                    > czy się ogólne poczucie humoru. Tu jestem bardzo ciekaw, jak to u Was ("u Was,
                                                    > Wont" :)) to funkcjonuje.
                                                    -------
                                                    Jejku, naprawde nie wiem co napisac. Przede wszystkim ona jest usmiechnieta, pozytywna, energiczna ale nie ma adhd i nie przytlacza ta swoja energia tylko sie ze mnia nia dzieli. A jak sa pozytywne fluidy miedzy ludzmi to nie potrzeba wysublimowanego poczucia humoru tylko mozna sie smiac z kazdej glupoty.
                                                  • mabelle2000 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 27.12.17, 11:55
                                                    wont2 napisał:

                                                    > A jak sa pozytywne fluidy miedzy ludzmi to nie potrzeba wy
                                                    > sublimowanego poczucia humoru tylko mozna sie smiac z kazdej glupoty.

                                                    Przedszkolaki nie maja wysublimowanego poczucia humoru i smieja sie z kazdej glupoty, przyjrzyj sie jakie sa radosne :-D
                                      • proteinawy Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 25.12.17, 16:51
                                        > A co?Nie wierzysz, ze ktos by mogl to czytac, co panowie tu wypisuja i ich nadal chciec/pozadac? <

                                        Przeciez w temacie wieku Sabat pisze sam miód o fajności długofalowych związkow, czego tu nie chcieć.

                                        > Sadzisz po sobie, na moje oko. Masz ciagle poczucie, ze sie kompromitujesz i dlatego ciagle przepraszasz. <

                                        Kompromitujesz? Hm, moze Ty to widzisz w kategoriach kompromitacji, ja sie widze raczej jako buca. Buc nigdy nie czuje sie skompromitowany. Na pewno bucem w porownaniu z Sabatem czy Lybblą, ludzmi o aurze miłej oku.

                                        > Wg mnie powinienes podkrecic swoja walecznosc zamiast uciekac w wycofanie i samozniszczenie w wyniku negatywnych emocji uwalnianych do wewnatrz.Traktuj moje personalne uwagi luzno, nie chce Cie maltretowac. Wiesz, ze jestes jednym z moich faworytow ale Sabat depcze Ci po pietach :) <

                                        Przerwami sie nie przejmuj, pisz co Ci przychodzi do głowy. Moje przerwy sa dobre dla forum. Następna za horyzontem, bo sie mi sie wlasnie zwiazek zjebal o pare kolejnych kresek, nie mam w takich okreach siły na pogaduszki. Niechże przynajmniej Sabat, Kutuzow, Yoric, Wont, Urqu pompują w forum dobre fluidy jak chłopaki spermę w waginę artystki na czeskim gang-bangu.
                                        • kag73 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 25.12.17, 17:05
                                          "Niechże przynajmniej Sabat, Kutuzow, Yoric, Wont, Urqu pompują w forum dobre fluidy jak chłopaki spermę w waginę artystki na czeskim gang-bangu."

                                          Ty tak na serio? Gdzie tu te "dobre fluidy", gdzie juz kitty zaczna watpic i miec wstret do mezczyzn :)
                                          Dobre fluidy to ja mam jak sie wylogowuje z forum i laduje w ramionach meza albo tylko pobede z nim. Problem w tym, ze kitty tej opcji nie ma:(

                                        • urquhart Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 25.12.17, 17:41
                                          proteinawy napisał(a):
                                          > re kolejnych kresek, nie mam w takich okreach siły na pogaduszki. Niechże przyn
                                          > ajmniej Sabat, Kutuzow, Yoric, Wont, Urqu pompują w forum dobre fluidy jak chło
                                          > paki spermę w waginę artystki na czeskim gang-bangu.

                                          Tobie też wzajemnie Najlepszego Proteina ! :)
                                          Pamiętasz czego żałują najczęściej na progu śmierci ?
                                          Życzę Ci w dniu refleksji żebyś wziął sobie je do serca bo na razie piszesz że idziesz ciemną doliną dokładnie w tym kierunku...
                                          1. Żałuję, że nie miałem więcej odwagi, by żyć zgodnie ze sobą, a nie z oczekiwaniami innych ludzi
                                          2. Żałuję, że tak ciężko pracowałem.
                                          3. Żałuję, że szczerze nie wyznawałem swoich uczuć (Sic!).
                                          4. Żałuję, że nie utrzymałem kontaktów ze swoimi przyjaciółmi.
                                          5. Żałuję, że nie pozwoliłem sobie być szczęśliwszym człowiekiem.

                                          www.polityka.pl/tygodnikpolityka/ludzieistyle/1683040,1,5-rzeczy-ktorych-ludzie-zaluja-w-ostatnim-dniu-swojego-zycia.read
                                        • hello-kitty2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 25.12.17, 18:15
                                          proteinawy napisał(a):

                                          > Przerwami sie nie przejmuj, pisz co Ci przychodzi do głowy.
                                          Moje przerwy sa dob
                                          > re dla forum. Następna za horyzontem, bo sie mi sie wlasnie zwiazek zjebal o pa
                                          > re kolejnych kresek, nie mam w takich okreach siły na pogaduszki.

                                          No nie wiem, za kazdym razem gdy sie do Ciebie odezwe szykujesz przerwe. Juz probowalam stosowac strategie omijania ale jakos przyciagasz. Pamietaj z wkurwem, zalem i gorycza nie do wewnatrz, lej tutaj, do wewnatrz tylko trunki. U mnie wlasnie podaja grzane wino. Kag u Ciebie grzane wino wjezdza na stoly? Czy za goraco? A cii Rosjanie co tam z Wami popijaja?

                                          Niechże przyn
                                          > ajmniej Sabat, Kutuzow, Yoric, Wont, Urqu pompują w forum dobre fluidy jak chło
                                          > paki spermę w waginę artystki na czeskim gang-bangu.

                                          Dobra pamiec! Lubie jak ktos przyklada ucho do tego co mowie, jak i ja czynie. Klaniam sie.
                                          • kag73 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 25.12.17, 19:15
                                            "Kag u Ciebie grzane wino wjezdza na stoly? Czy za goraco? A cii Rosjanie co tam z Wami popijaja?"

                                            Za goraco. My z Rosjanami przede wszystkim rum z sokiem jablkowym. Oni sa inni Rosjanie, bo wodki nie pija :)
                                            Ale Lambrusco i rum owszem. Za dnia i plazy on saczy piwko. U niego: co zona chce to on organizuje :) Zona chce prosecco i ostrygi, dostaje. Zona chce lambrusco jest lambrusko itd. No zna sie chlop na rzeczy ;)
                                    • lybbla Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 25.12.17, 17:45
                                      proteinawy napisał(a):

                                      > > Zapytałaś ich żon?
                                      >
                                      > Marek nie był anonimowy => współczynnik rzetelności obrazków małż.: ~0.1

                                      Traktuję twą wypowiedź jako głos poparcia, wyczuwam stinging sarcasm
                                      gdyby jednak głosem takim nie był to a sarkazm okazał się moją nadinterpretacją:
                                      Proteinowy patrz mi na usta: bliskosc, intymnosc, zaufanie! Marek?



                                      • kag73 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 25.12.17, 17:49
                                        No ale mnie wychodzi, lybbla, ze wierzysz w deklaracje na forum a sam myslisz, ze kazda/kazdy uwierzy w deklaracje na forum, ze 20+ atrakcyjne dzioszki masowo i pasjami leca na 20 lat starszyc i to zupelnie bez jakichkolwiek dodatkowywch atutow typu kasa/status. No zlituj sie :)
                                        • urquhart Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 25.12.17, 18:04
                                          kag73 napisała:

                                          > No ale mnie wychodzi, lybbla, ze wierzysz w deklaracje na forum a sam myslisz,
                                          > ze kazda/kazdy uwierzy w deklaracje na forum, ze 20+ atrakcyjne dzioszki masowo
                                          > i pasjami leca na 20 lat starszyc i to zupelnie bez jakichkolwiek dodatkowywch
                                          > atutow typu kasa/status. No zlituj sie :)

                                          A Ciebie kag dlaczego właściwie tak to boli? :)
                                          • sabat3 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 25.12.17, 18:07
                                            urquhart napisał:
                                            > A Ciebie kag dlaczego właściwie tak to boli? :)

                                            Bo to konkurencja, tak?
                                            Jjjasne.
                                          • kag73 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 25.12.17, 19:09
                                            "A Ciebie kag dlaczego właściwie tak to boli? :)"

                                            Mnie to wcale nie boli. A pytas tez lybble dlaczego jego boli? Nie? Bo on to pisze, ze w deklaracje nie wierzy, wiec pewnie go to boli. J anpislam, ze tez w deklaracje nie moge uwierzyc i sie nazywa, ze mnie boli? Mnie nic nie boli, mnie to co najwyzej smieszy takie koloryzowanie rzeczywistosci.
                                            Niemniej niech sie wszystkim dobrze dzieje, dzisiaj swieta.
                                            Tu po sasiedzku tutaj mam Szwajcara. Wcale nie taki bogaty, ale dla wielu krajanek tutaj owszem moze sie wydawac. Jakby nie bylo ma dom przy samej plazy itd. No i jak wyjezdzalam w kwietniu byl zaswiergolony, przytulania, spacerki w usciskach, czule slowka slyszane z jej strony pod jego adresem. Pomagal jej finansowo, remoncik baru pomogl zrobic to i tamto. On jakies 50+, ona jakie 20 mniej na pewno. Przyjezdzam w grudniu okazuje sie, ze ja pogonil, bo pewnego dnia jak byl pod prysznicem ukradla mu pieniadze z portfela :( No przykra historia. Maz moj w skrocie dokladnie okreslil w czym rzecz: Wiadomo serce nie sluga, zmusic sie do kochania kogos nie mozna, ale w tym przypadku jest tak jakby okradala dobrego przyjaciela. I to jest przykre. i z drugiej strony jakiej twaardosci zycia musiala doswiadczyc albo jaka byc osoba, zeby zrobic cos takiego?
                                            OK, teraz widze ten sasiad prowadza sie z nastepna, znow spoko 20 lat mlodsza. No i inna sasiadka komentuje do mnie "jeszcze nie ma dosc? Niczego sie nie nauczyl?" A maz moj mowi: no coz probuje a noz widelec tym razem sie uda.
                                        • lybbla Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 25.12.17, 18:31
                                          kag73 napisała:

                                          > No ale mnie wychodzi, lybbla, ze wierzysz w deklaracje na forum a sam myslisz,
                                          > ze kazda/kazdy uwierzy w deklaracje na forum, ze 20+ atrakcyjne dzioszki masowo
                                          > i pasjami leca na 20 lat starszyc i to zupelnie bez jakichkolwiek dodatkowywch
                                          > atutow typu kasa/status. No zlituj sie :)

                                          Kag ale Ty mnie w ogóle nie czytasz. :)
                                          Nie 20+ tylko 25+ to istotna różnica. Dla tych 20+ dziesięć lat różnicy to absolutne maksimum.
                                          Nie masowo tylko zdarza się, ale co to są za babki! Przedział wiekowy 27-55 ;)

                                          Ale my nie mówimy w tej chwili o zjawisku dupa za komfort.

                                          Zobacz facetów na forum niby look taki mniej ważny a wszyscy zrobieni w V-shape;) Kasa/status oczywiście nie przeszkadza.
                                          Tak sam look i poczucie humoru wystarcza ale powiedzmy do piętnastu lat różnicy.

                                          • hello-kitty2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 25.12.17, 18:55
                                            lybbla napisał:

                                            > Zobacz facetów na forum niby look taki mniej ważny a wszyscy zrobieni w V-shape
                                            > ;) Kasa/status oczywiście nie przeszkadza.

                                            Tia na V-shape to tylko ja i Ty jestesmy zrobieni, bo tylko my robimy najszerszy grzbietu. Przypomnialo mi sie, ze jeden facet mial niedawno cofke na widok moich trojkatnych plecow, co odebralam jako lechcacy znak progresu. Wiecej takich komplementow poprosze ;)
                                          • kag73 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 25.12.17, 19:38
                                            "Kag ale Ty mnie w ogóle nie czytasz. :)
                                            Nie 20+ tylko 25+ to istotna różnica. Dla tych 20+ dziesięć lat różnicy to absolutne maksimum.
                                            Nie masowo tylko zdarza się, ale co to są za babki! Przedział wiekowy 27-55 ;)

                                            "Ale my nie mówimy w tej chwili o zjawisku dupa za komfort."

                                            Alt to jest najczestszy przypadek w przypadku tak duzej roznicy wieku, z moich obserwacji.

                                            Zobacz facetów na forum niby look taki mniej ważny a wszyscy zrobieni w V-shape;) Kasa/status oczywiście nie przeszkadza.
                                            Tak sam look i poczucie humoru wystarcza ale powiedzmy do piętnastu lat różnicy."

                                            Zdarza i zdarzyc sie moze na tym swiecie wszystko, lybbla, absolutnie wszystko :) Ano, look bardzo wazny ale kto go ma i do jakiego wieku?
                                            Prezydent Francji ma zone o pond 20 lat starsza. A dawny burmistrz Monachium wzial za zone babke 10 czy 15 lat starsza z piatka dzieci!
                                            Wiec owszem zdarza sie wszystko! Jak mawiaja Niemcy "Es gibt nichts, was es nicht gibt", czyli nie ma niczego czego by nie bylo, czytaj: nic nie jest niemozliwe, bo zdarza sie wszystko (na tym swiecie) :)
                                            • lybbla Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 25.12.17, 21:03
                                              kag73 napisała:

                                              >
                                              > Alt to jest najczestszy przypadek w przypadku tak duzej roznicy wieku, z moich
                                              > obserwacji.

                                              Ale czy tu ktoś pisze o tak dużej różnicy wieku?
                                              Nawet Kutuzow pisał, że przy tak dużej różnicy wieku nie daje rady ;)
                              • sabat3 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 25.12.17, 10:26
                                lybbla napisał:
                                > Złote klatki dobrobytu, wysokie mury z bluszczem nieznajomości języka,
                                > przytulne piwniczki z dobrym winem i uzależnieniem sprzyjają budowaniu bliskoś
                                > ci przez lata ;)

                                Moze i racja. W sumie malzenstwo to firma, wiec ksiegowosc ma wieksze znaczenie od tego, czy wlasciciele sa sympatyczni.
                    • proteinawy Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 24.12.17, 10:17
                      > Owszem - moze dojsc w takim ukladzie do seksu, ale baba bedzie miala po takim bzykaniu "kaca" i rosnaca niechec do goscia. <

                      To troche nie na temat. Teza jest taka: jakas czesc młódek leci na dojrzałych. Jest pewna rozbieżność opinii w temacie „jak wiele” (panie: „to praktycznie nie występuje”, panowie - „ale ja wlasnie taka/takie mam”).

                      Pytanie: czy Sabacica miała większego kaca po seksie kiedy „odniosłeś sukces” czy po seksie kiedy „znowu nic nie zrobiłeś”?

                      > bedzie powodem rozpadu takiego ukladu i rozwoj roznych patologicznych postaw lacznie z nienawiscia i szukaniem zemsty (wloczenie po sadach, dowalanie alimentow, lazenie do zakladu pracy, rozglaszanie sekretow i plotek). <

                      Ktore to sytuacje nie zdarzają sie w zwiazkach równolatków. Tam zrozumienie kipi, seks jest rozpasany, ludziom żyje sie cudnie, a rozwodzą sie z klasą.

                      Zeby Ci oddać sprawiedliwość: wiadomo, ludzie przed dostaniem cukierka myślą, ze ozloca cukierkodawce z wdzięczności, a po dostaniu cukierka przechodzą w tryb „należy mi sie jak psu micha, brak cukierków = przemoc”. Kto dzieli sie czymkolwiek długoletnim (wspólnota majątku, dom, wyższy poziom zycia) i liczy na cieplejesze uczucia na długie lata - nie zna ludzi.
                      • sabat3 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 24.12.17, 12:24
                        proteinawy napisał(a):
                        > Pytanie: czy Sabacica miała większego kaca po seksie kiedy „odniosłeś sukces” c
                        > zy po seksie kiedy „znowu nic nie zrobiłeś”?

                        Nieladnie, ze ad personam, ale odpowiem: dlatego przestalem z nia sypiac. Nie wyobrazam sobie dluzej seksu z kims, kto czuje do seksu ze mna szczery wstret. Miedzy innymi dlatego, ze mam na koncie takie a nie inne doswiadczenia.
                        • proteinawy Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 24.12.17, 13:12
                          > Nieladnie, ze ad personam

                          Na marginesie:
                          Przykłady ktore falsyfikuja nasza ulubiona prawdę dzielimy na trzy grupy:
                          - przykład z zycia kontrdyskutanta jest do zlania bo anegdotyczny
                          - przykład z zycia samego dyskutanta to brzydka „ad personam”
                          - trendy statystyczne wydestylowane z wielu zyc to uproszczone (czesto: uwłaczające) stereotypy

                          ... i mamy w miarę szczelna komorę echowa, do której rzeczywistosc nie ma wstępu.

                          > Nie wyobrazam sobie dluzej seksu z kims, kto czuje do seksu ze mna szczery wstret. <

                          Ja to odebrałem podobnie do Gogola. Podziw tej kobiety mógł byc nieudawany w takich takich momentach.

                          W czym Cie doskonale rozumiem, to niechęć jakiegokolwiek zbliżania sie do kogos, kto nie toleruje Cie takim jakim jestes. Tu zahaczam tez o mabellowe, ze pewnie nie ma za co podziwiać. W moim i Twoim przypadku nasze żony nie tolerują tego kim jesteśmy (a jesteśmy w miarę podobni, z poprawka na to że Ty jestes miły), chciałyby kogos innego i stosuje mniej lub bardziej świadomą chirurgię charakteru. Dla mnie to ma tyle polotu, co gdybym ja w takcie seksu nakleił jej na twarz wydruk porno-gwiazdki.

                          Normalnie rozwod załatwiłby sprawę i to byłby najzdrowszy koniec, ale biorac pod uwage okoliczności Ty przeniosłeś sie do kochanki, moja zona zaczyna odkrywać na nowo Jezusa, a ja - whiskey.
                          • proteinawy Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 24.12.17, 13:18
                            > W czym Cie doskonale rozumiem

                            Za to w czym sie różnimy to w ocenie oceny Mabelle. Mysle, ze trafiła w sedno, bardzo duża grupa moze zwyczajnie i na amen - wypierdalac.
                            • sabat3 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 24.12.17, 14:01
                              proteinawy napisał(a):
                              > Za to w czym sie różnimy to w ocenie oceny Mabelle. Mysle, ze trafiła w sedno,
                              > bardzo duża grupa moze zwyczajnie i na amen - wypierdalac.

                              Dlaczego? Jest tak duza rozpietosc tego, czym moze imponowac mezczyzna kobiecie, ze prawie kazdy znajdzie jakas nisze. Jest oceniasz z perspektywy "sily razenia", takim ogolnym rzutem danej cechy na krzywa dzwonowa, to jasne - wiekszosc faktycznie idzie do piachu.
                              Jednak pociesze - chociaz generalnie upodobania kobiet sa dosc przewidywalne, to prawie zawsze znajdzie sie chociaz jedna, ktorej zaimponuje zbieractwo znaczkow pocztowych i monet, kolekcja starych "Bajtkow" w piwnicy, klaser z ususzonymi motylami nocy, a nawet kaseta z "Biblia Szatana" czytana przez Romana Kostrzewskiego, ktora chowales przed ojcem ];)
                              I wtedy cicho, bez powiewu, rozchylaja sie bramy zadz.
                              Grunt to ich nie przegapic...
                              • proteinawy Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 24.12.17, 15:27
                                > prawie zawsze znajdzie sie chociaz jedna, ktorej zaimponuje zbieractwo znaczkow pocztowych i monet, kolekcja starych "Bajtkow" w piwnicy, klaser z ususzonymi motylami nocy, a nawet kaseta z "Biblia Szatana" czytana przez Romana Kostrzewskiego, ktora chowales przed ojcem ];) <

                                A nie mowilem, ze jestes mily? W tym przypadku dla przekonania ze białe tango (panie proszą panów) to dobry sposób na zwiazki.

                                Taka kobietę da sie znaleźć (mysle) bo jest masa ludzi wyposzczonych latami bycia używanym/używana do obsługi. I pewnie status „dochodzącej” im leży, byle im nie negować człowieczeństwa. Ty to rozegrałeś, przyznaje, skuteczniej - ja nawet nie mam pomysłu co dalej.

                                Nota bene twoja bieżąca kobieta zakładam zna Twoja twórczość na forum (zeby znowu nie wyciągać danych osobowych)?
                          • sabat3 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 24.12.17, 14:10
                            proteinawy napisał(a):
                            > ... i mamy w miarę szczelna komorę echowa, do której rzeczywistosc nie ma wstęp
                            > u.

                            Napisalem, ze "nieladnie" a nie "nieprawda" ;)
                            Poza tym - napisalem to z przymruzeniem oka.

                            > W czym Cie doskonale rozumiem, to niechęć jakiegokolwiek zbliżania sie do kogos
                            > , kto nie toleruje Cie takim jakim jestes. Tu zahaczam tez o mabellowe, ze pewn
                            > ie nie ma za co podziwiać. W moim i Twoim przypadku nasze żony nie tolerują teg
                            > o kim jesteśmy (a jesteśmy w miarę podobni, z poprawka na to że Ty jestes miły)
                            > , chciałyby kogos innego i stosuje mniej lub bardziej świadomą chirurgię charak
                            > teru. Dla mnie to ma tyle polotu, co gdybym ja w takcie seksu nakleił jej na tw
                            > arz wydruk porno-gwiazdki.
                            >
                            > Normalnie rozwod załatwiłby sprawę i to byłby najzdrowszy koniec, ale biorac po
                            > d uwage okoliczności Ty przeniosłeś sie do kochanki, moja zona zaczyna odkrywać
                            > na nowo Jezusa, a ja - whiskey.

                            Masz przesrane - Jezus ma wyzszy status spoleczny niz Ty, a jesli liczyc aktywa banku watykanskiego, to i finansowo nie pogadasz. Nie wiem jak "Looks", ale pisales cos o brodzie? ;)
                            Niestety - aureoli nie da sie zapuscic. Mozesz probowac zasluzyc dobryhmi uczynkami. Whiskey tutaj nie pomaga, predzej zainwestowalbym w wino.

                            Co do podobienstw naszych osobowosci i zblizonej reakcji zon - trudno nie wyciagnac pewnych wnioskow ;)
                    • yoric Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 24.12.17, 10:45
                      Ale atrakcyjność przez status to nie jest 'money talks'. I to jest tak samo w głębi serca jak atrakcyjność przez dajmy na to symetryczną twarz. I tak samo "biologiczne", w końcu po to się bierze tego samca, żeby z nim mieć normalne, biologiczne potomstwo. Osobiście sądzę, że cały czas podświadomie projektujesz swoją (męską) percepcję na kobiety. Nie zdziw się, jak odkryjesz, że kobiety wolą u mężczyzn brodę, niż cycki ;).
                      Co do morderczyń, pomijając fakt, że morderczynie mężów nie są najbardziej reprezentatywną grupą, to myślisz, że jest mniej kobiet, które zabiły atrakcyjnego ale biednego męża, żeby poszukać kogoś z wyższej półki? Tylko to niekoniecznie materiał na film :).
                      Co do relacji kobiet, gdybyś robił badania sprzedaży, to jakiej metodologii byś zaufał - zakupom, które kobiety deklarują w internetowej ankiecie, czy które widzisz w ich koszykach?
                    • urquhart To nie jest zwykla chciwosc. To nienawisc do facet 24.12.17, 14:32
                      sabat3 napisał:
                      > Przeciez widac jak na dloni jaka zazartosc prezentuja babki, ktore "oskubaly" s
                      > woich bylych. To nie jest zwykla chciwosc. To nienawisc do faceta, z ktorym byl
                      > y "zmuszone" poprzez przemozna chec realizacji swoich zyciowych celow uprawiac
                      > seks.

                      Sabat, ale przecież to znany efekt oksytocyny. Wywołuje emocje społecznie ale od jej NASTAWIENIA zależy czy to jest miłość, przywiązanie czy zawiść i nienawiść - nie raz dyskutowaliśmy. Stad tak ważne jest nastawienie i światopogląd partnerki. Stąd strzeż się dania na tacy powodów do nienawiści żonie :)
                      Dziwne że Sądy nie biora tego pod uwagę. Albo i nie dziwne skoro są sfemizowane to przecież nie są bezstronne anie sprawiedliwe :)

                      Miłość blisko nienawiści
                      Powiedzenie: „niedaleko jest od miłości do nienawiści” ma swoje uzasadnienie... chemiczne. Oksytocyna, zwana hormonem miłości, jest także hormonem nienawiści. Psycholodzy z Uniwersytetu w Hajfie udowodnili, że działa jak ogólny włącznik emocji społecznych. Kiedy skojarzenia danego człowieka są pozytywne, uruchamia zachowania prospołeczne, i odwrotnie: gdy są negatywne – wywołuje np. złośliwą satysfakcję lub zawiść. Podczas badań  przeprowadzonych przez psychologów z Hajfy część ochotników wdychała syntetyczną oksytocynę, a druga część – placebo. Potem wszyscy wzięli udział w grze
                      losowej, nie wiedząc, że ich przeciwnikiem jest komputer. Ci, którzy wdychali oksytocynę, czuli większą niechęć do „przeciwnika”, kiedy nie udało im się wygrać.

                      www.focus.pl/artykul/dlaczego-kobiety-kochaja-drani-neurobiologia-milosci-i-szczescia?page=3
                    • lybbla Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 25.12.17, 07:08
                      sabat3 napisał:

                      > lybbla napisał:
                      > > Proteinowy zwrócił uwagę, że w tym co piszą kobiety i tym co piszą mężczy
                      > źni w
                      > > tym wątku nie ma żadnej sprzeczności. Nie zgadzasz się z nim?




                      > Moja teza to: wiekszosc kobiet nie jest w stanie przeskoczyc silnej niecheci fi
                      > zycznej, nawet gdy status i pieniadze sa na bardzo wysokim poziomie.
                      > Owszem - moze dojsc w takim ukladzie do seksu, ale baba bedzie miala po takim bzykaniu "kaca" i rosnaca niechec do goscia.

                      Jeszcze raz.
                      Faceci popełniają błąd rachunkowy bo od dłuższego czasu stosują strategię `Next one!' i w swoich obliczeniach nie uwzględniają kobiet które nie rokowały.
                      Kobiet które nie lecą na nich jest większość (99 %) ale jakie to ma znaczenie, skoro
                      1% to i tak całe mnóstwo.

                      Kobietki popełniają błąd `skoro ja nie leciałam na'.
                      Skrzętnie pomijają fakt, że ich córki miały inaczej :)
                      • mabelle2000 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 25.12.17, 08:47
                        lybbla napisał:

                        > Kobietki popełniają błąd `skoro ja nie leciałam na'.
                        > Skrzętnie pomijają fakt, że ich córki miały inaczej :)

                        I to jest wlasnie Twoja zyczeniowa rzeczywistosc.
                        Jestes starym dziadem pod piecdziesiatke, mloda kobieta ustepuje Ci miejsca w tramwaju, wiec nie znaczy to ze na Ciebie leci, tylko ze jestes stary. Zapamietasz? ;-)
                        • sabat3 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 25.12.17, 09:42
                          mabelle2000 napisała:
                          > I to jest wlasnie Twoja zyczeniowa rzeczywistosc.
                          > Jestes starym dziadem pod piecdziesiatke, mloda kobieta ustepuje Ci miejsca w t
                          > ramwaju, wiec nie znaczy to ze na Ciebie leci, tylko ze jestes stary. Zapamieta
                          > sz? ;-)

                          No wlasnie, Mabelle.
                          Ale wszyscy tu jestesmy starzy i moim zdaniem najfajniejsze uklady erotyczne moga nam wychodzic miedzy soba. Moze niekoniecznie sugeruje ogolnoforumowa orgie, ale o zainteresowanie partnerami w stosownym wieku.
                          Ja juz czuje swoja starosc i czulbym sie niezrecznie z duzo mlodsza kobieta.
                        • lybbla Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 25.12.17, 09:52
                          mabelle2000 napisała:


                          > I to jest wlasnie Twoja zyczeniowa rzeczywistosc.
                          > Jestes starym dziadem pod piecdziesiatke, mloda kobieta ustepuje Ci miejsca w t
                          > ramwaju, wiec nie znaczy to ze na Ciebie leci, tylko ze jestes stary. Zapamieta
                          > sz? ;-)

                          Tak wiem i jak stają blisko, za blisko mnie to dlatego, że się czują przy mnie bezpiecznie;)
                          • mabelle2000 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 25.12.17, 10:11
                            lybbla napisał:

                            > Tak wiem i jak stają blisko, za blisko mnie to dlatego, że się czują przy mnie
                            > bezpiecznie;)

                            Jak staja blisko, to znaczy ze jest tlok
                            • lybbla Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 25.12.17, 10:55
                              mabelle2000 napisała:


                              > Jak staja blisko, to znaczy ze jest tlok

                              To znaczy, że lokalnie robi się tłok, globalna sytuacja burzy zaś Twoją koncepcję.
                          • hello-kitty2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 25.12.17, 13:27
                            lybbla napisał:

                            > Tak wiem i jak stają blisko, za blisko mnie to dlatego, że się czują przy mnie
                            > bezpiecznie;)

                            A wiedza o sobie?
                            JAk ja nie lubie byc jedna z wielu, to mi psuje caly fun i wcale nie jest, jak piszesz, bezpieczne.
                            Ale ja juz interesuje sie treningami jiujitsu ze znajomymi, ktorzy wystepowali na miedzynarodowej scenie MMA i pierdole jak mnie ktorys wkurwi to przydusze ale polamie mu rece. POlecam wszytkim paniom, nawet drobna kobieta o slusznej sile w bicepsie (a ja ani drobna i z silnym bicepsem ;) moze udusic kloca 90-130 kg. Jak polacze kulturystyke ze sztukami walki, zawzietoscia i kobiecym wygladem to juz mi zaden przecietniak nie podskoczy.
                            • mabelle2000 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 25.12.17, 14:22
                              hello-kitty2 napisała:

                              > lybbla napisał:
                              >
                              > > Tak wiem i jak stają blisko, za blisko mnie to dlatego, że się czują przy
                              > mnie
                              > > bezpiecznie;)
                              >
                              > A wiedza o sobie?

                              Lybbla zyje w alternatywnej, haremowej rzeczywistosci ;-)

                              > Ale ja juz interesuje sie treningami jiujitsu ze znajomymi, ktorzy wystepowali
                              > na miedzynarodowej scenie MMA i pierdole jak mnie ktorys wkurwi to przydusze al
                              > e polamie mu rece. POlecam wszytkim paniom, nawet drobna kobieta o slusznej sil
                              > e w bicepsie (a ja ani drobna i z silnym bicepsem ;) moze udusic kloca 90-130 k
                              > g. Jak polacze kulturystyke ze sztukami walki, zawzietoscia i kobiecym wygladem
                              > to juz mi zaden przecietniak nie podskoczy.

                              Kitka, a z kim Ty chcesz sie bic ? :-D



                              • hello-kitty2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 25.12.17, 14:41
                                mabelle2000 napisała:

                                > Kitka, a z kim Ty chcesz sie bic ? :-D

                                Mam nadzieje, ze z nikim. Po prostu znalazlam sobie sposob na uwalnianie zlych emocji. Ale jakby byla okazja, to pewnie nie pogardzilabym :) Wiesz, ze zawodnicy czasem walcza nadal z polamana reka albo z okiem, ktorego nie moga juz otworzyc, malo tego czasem wygrywaja. Jak to ogladalam pierwszy raz to nie moglam powstrzymac lez, jak np. zawodnik sobie wkladal sobie polamana reke za pas i walczyl dalej. Towarzystwo sie ze mnie smialo. Mowili, ze z czasem sie utwrdze. O wlasnie takiego utwardzenia potrzebuje. Ale mam tez ostatnio potrzebe umyc sie od tych wszystkich mezczyzn. Czuje sie brudna. To pewnie tez.
                                • kag73 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 25.12.17, 15:01
                                  "Ale mam tez ostatnio potrzebe umyc sie od tych wszystkich mezczyzn. Czuje sie brudna. To pewnie tez."

                                  Le tam, kittka, tak dawno z zadnym nie spalas, ze sila rzeczy jestes juz czysta :) Wyluzuj! Mezczyzni tez ludzie.
                                  • hello-kitty2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 25.12.17, 15:11
                                    kag73 napisała:

                                    > "Ale mam tez ostatnio potrzebe umyc sie od tych wszystkich mezczyzn. Czuje sie
                                    > brudna. To pewnie tez."
                                    >
                                    > Le tam, kittka, tak dawno z zadnym nie spalas, ze sila rzeczy jestes juz czysta
                                    > :) Wyluzuj! Mezczyzni tez ludzie.

                                    CZysta od wirusow? ;-) To tak. Chodzilo mi raczej o to, ze juz nie moge 'deal with' z ta ich prawda o sobie. Jakos mnie to obciaza. Jakbym pracowala w pralni jakis brudow czy w swiniarni czyszczac ja z obornika. Pewnie mi przejdzie za jakis czas.
                                    • hello-kitty2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 25.12.17, 15:16
                                      Za szybko wyslalam. W moim przypadku to taka profilaktyka, bo zauwazylam, ze zaczynam lapac zle nastawienie, a po co mi zycie w nienawisci do mezczyzn. Tego bym nie chciala, za to chcialabym miec takie nastawienie do nich jak Ty ale do tego potrzebowalabym odniesc jakis sukces przyuszczam.
                                      • mabelle2000 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 25.12.17, 15:34
                                        hello-kitty2 napisała:

                                        > Za szybko wyslalam. W moim przypadku to taka profilaktyka, bo zauwazylam, ze za
                                        > czynam lapac zle nastawienie, a po co mi zycie w nienawisci do mezczyzn.

                                        Dla mnie optymistyczne jest to, ze mezczyzni naprawde bardzo sie od siebie roznia. Bardzo.

                                      • kag73 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 25.12.17, 16:28
                                        "Za szybko wyslalam. W moim przypadku to taka profilaktyka, bo zauwazylam, ze zaczynam lapac zle nastawienie, a po co mi zycie w nienawisci do mezczyzn. Tego bym nie chciala, za to chcialabym miec takie nastawienie do nich jak Ty ale do tego potrzebowalabym odniesc jakis sukces przyuszczam."

                                        Dokladnie jak pisze mabelle, mezczyzni sa rozni (tak samo jak kobiety sa rozna). Wez pod uwage, ze nie mamy tutaj do czynienia ( w conajmniej 3 przypadkach) z mezczyznami jakich, napisze, chcialybysmy my kobiety. Bo gdyby tak bylo w wieku lat 40 stu juz dawno nie byloby ich na rynku matrymonialnym, bo byliby juz w dobrych albo zlych rekach :) Wiec bierz to na poprawke.
                                        • hello-kitty2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 25.12.17, 16:44
                                          "Dla mnie optymistyczne jest to, ze mezczyzni naprawde bardzo sie od siebie roznia. Bardzo."
                                          "Wiec bierz to na poprawke. "

                                          Zwykle nie pisze ospowiedzi dla jednego slowa ale tym razem tak. Odpowiedz brzmi: dzieki ;)
                              • lybbla Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 25.12.17, 17:49
                                mabelle2000 napisała:

                                > Lybbla zyje w alternatywnej, haremowej rzeczywistosci ;-)

                                Chyba jako element w Twoim haremie :P
                            • lybbla Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 25.12.17, 17:37
                              hello-kitty2 napisała:

                              > lybbla napisał:
                              >
                              > > Tak wiem i jak stają blisko, za blisko mnie to dlatego, że się czują przy
                              > mnie bezpiecznie;)

                              > A wiedza o sobie?

                              Przecież ja większość życia byłem monogamiczny. Seryjnym ale mono.
                              I ta monogamia mnie nauczyła, że należy ćwiczyć w tramwaju, w sklepie,
                              lepiąc garnki w kole gospodyń wiejskich:) Ćwiczenia to nie je bitwa ciężka i związkowa:) To delikatna mgiełka, która rozprasza się gdy wysiadasz z tramwaju.

                              > JAk ja nie lubie byc jedna z wielu, to mi psuje caly fun i wcale nie jest, jak
                              > piszesz, bezpieczne.

                              A Ty myślisz, że faceci lubią iść do łóżka z Tobą i z Yorikiem w pakiecie;)
                              • hello-kitty2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 25.12.17, 17:55
                                lybbla napisał:

                                > A Ty myślisz, że faceci lubią iść do łóżka z Tobą i z Yorikiem w pakiecie;)

                                Referujesz do mojego 'imaginary friend' ;-) Dobra pamiec.

                                Rozumiem, ze mieszkasz w miejscowosci, w ktorej jezdza tramwaje? W W-wie? Nie wiem dlaczego tak mi sie kojarzy. Przedstawisz sie wreszcie?
                                • sabat3 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 25.12.17, 18:06
                                  hello-kitty2
                                  > Rozumiem, ze mieszkasz w miejscowosci, w ktorej jezdza tramwaje? W W-wie? Nie w
                                  > iem dlaczego tak mi sie kojarzy.

                                  Moze w Londynie?
                                  • hello-kitty2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 25.12.17, 18:29
                                    sabat3 napisał:

                                    > hello-kitty2
                                    > > Rozumiem, ze mieszkasz w miejscowosci, w ktorej jezdza tramwaje? W W-wie?
                                    > Nie w
                                    > > iem dlaczego tak mi sie kojarzy.
                                    >
                                    > Moze w Londynie?

                                    U mnie to by bylo jasne. Bodajze tylko w trzech miejscowosciach jezdza.
                                • lybbla Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 25.12.17, 19:22
                                  hello-kitty2 napisała:


                                  > Rozumiem, ze mieszkasz w miejscowosci, w ktorej jezdza tramwaje? W W-wie? Nie w
                                  > iem dlaczego tak mi sie kojarzy. Przedstawisz sie wreszcie?

                                  Troszkę Ci odświeżę pamięć ;) Z okresu kiedy mnie zajeździły:P

                                  forum.gazeta.pl/forum/w,15128,159111784,159111784,NoFap.html?so=0
                                  `Stosunek uważam z kolei za najbardziej prymitywna formę ekspresji seksualnej, którą można by zredukować jedynie do funkcji prokreacji.' by Twojabogini
                                  • lybbla Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 25.12.17, 19:24
                                    lybbla napisał:

                                    > hello-kitty2 napisała:
                                    >
                                    >
                                    > > Rozumiem, ze mieszkasz w miejscowosci, w ktorej jezdza tramwaje? W W-wie?
                                    > Nie w
                                    > > iem dlaczego tak mi sie kojarzy. Przedstawisz sie wreszcie?
                                    >
                                    > Troszkę Ci odświeżę pamięć ;) Z okresu kiedy mnie zajeździły:P
                                    >
                                    > forum.gazeta.pl/forum/w,15128,159111784,159111784,NoFap.html?so=0
                                    > `Stosunek uważam z kolei za najbardziej prymitywna formę ekspresji seksualnej,
                                    > którą można by zredukować jedynie do funkcji prokreacji.' by Twojabogini

                                    Ups nie te guzik. Znaczy się gdzie mieszkam znajdziesz we wpisach TB.
                                    • hello-kitty2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 25.12.17, 20:27
                                      lybbla napisał:

                                      > Ups nie te guzik. Znaczy się gdzie mieszkam znajdziesz we wpisach TB.

                                      NIe rozumiem. Wklejasz caly watek (?) i odswiezasz mi pamiec czyms, czego z zasady nie czytam czyli wpisow TB (??). NIe potrafisz wkleic linka do konkretnego postu? A najlepiej zacytowac konkretne zdanie zeby nie musiec sie przedzierac przez te boginskie chaszcze?
                                      • lybbla Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 25.12.17, 21:26
                                        hello-kitty2 napisała:

                                        > NIe rozumiem. Wklejasz caly watek (?) i odswiezasz mi pamiec czyms, czego z zas
                                        > ady nie czytam czyli wpisow TB (??). NIe potrafisz wkleic linka do konkretnego
                                        > postu? A najlepiej zacytowac konkretne zdanie zeby nie musiec sie przedzierac p
                                        > rzez te boginskie chaszcze?

                                        :)

            • proteinawy Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 24.12.17, 00:12
              > fajny, długoterminowo rokujący układ.

              To nie jest pierwsza myśl faceta na widok 10. Właściwie każde słowo z powyższej frazy brzmi anty-seksualnie.
            • dinamokutaisi Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 24.12.17, 00:20
              Ale ile po 40-tce? Zaraz po 40-tce to wielu facetów prezentuje się bardzo dobrze. Ci co byli pucołowaci za młodu to często nawet lepiej wyglądają zaraz po 40-tce. Natomiast 10 i więcej lat po 40-tce to już coraz bardziej zniszczony wygląd i nawet elegancja poruszania się ciała spada (tu znów koło 40-tki może być często wyższa niż wcześniej i w łóżku poruszania się ciała i poza nim).
              • dinamokutaisi Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 24.12.17, 00:26
                Dla normalnego przystojniaka 40-letniego świat seksownych 20parolatek jest jak najbardziej jego światem nadal, natomiast dla normalnego 50-latka to już nie jest, z jakiegoś powodu zmienia się percepcja, mężczyzna dojrzewa i kapcanieje. Wont skapcanieje niedługo, za dekadę najpóźniej i Yorik i inni, ci co nie skapcanieli jeszcze przed 40-tką bo większość to jedzie trupem już wcześnie po 30-tce, jeśli chodzi o relację korpusem z 20parolatek.
                • dinamokutaisi Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 24.12.17, 00:27
                  z korpusem 20parolatek
        • proteinawy Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 24.12.17, 00:09
          > Jest tylko maly haczyk - goracymi zwolenniczkami tych tez sa forumowe panie. A nikt lepiej niz one nie wie, co naprawde w duszy gra kobiecie. Jakos nie mam podstaw im nie wierzyc. <

          E no, takiej duzej rozbieżności znowu nie ma. Nasze panie twierdzą, ze czymś takim nie były zainteresowane w młodości, a Wont, Kutuzow czy teraz Yoric tez nie twierdzą ze wszystkie młódki lecą na starszych. Strategia: „uszanuje to, następna proszę”.
          • lybbla Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 24.12.17, 00:40
            proteinawy napisał(a):

            > E no, takiej duzej rozbieżności znowu nie ma. Nasze panie twierdzą, ze czymś ta
            > kim nie były zainteresowane w młodości, a Wont, Kutuzow czy teraz Yoric tez nie
            > twierdzą ze wszystkie młódki lecą na starszych. Strategia: „uszanuje to, nastę
            > pna proszę”.

            Co kończy temat. Kobiety, które nie są nami zainteresowane stają się dla nas niewidzialne (Notabene strategia podpatrzona u kobiet) i wtedy pojawia się jakże złudne wrażenie, że oto stałem się bardziej atrakcyjny. Doświadczenie pozwala unikać kosztownych wtop, pojawia się pasmo sukcesów, za sukcesami idzie pewność siebie i wtedy rzeczywiście stajemy się bardziej atrakcyjni :)
            • sabat3 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 24.12.17, 00:48
              lybbla napisał:

              > Co kończy temat. Kobiety, które nie są nami zainteresowane stają się dla nas ni
              > ewidzialne (Notabene strategia podpatrzona u kobiet) i wtedy pojawia się jakże
              > złudne wrażenie, że oto stałem się bardziej atrakcyjny.

              O kurde! Właśnie znalazłem się w świecie poatomowej pustyni. Gdzie mój PIP-BOY 2000? :D
              Mutanci na godzinie drugiej, przygotować strzelby plazmowe!
              • lybbla Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 24.12.17, 01:27
                sabat3 napisał:


                > O kurde! Właśnie znalazłem się w świecie poatomowej pustyni. Gdzie mój PIP-BOY
                > 2000? :D
                > Mutanci na godzinie drugiej, przygotować strzelby plazmowe!

                To nie mutanci, to dziewczyny wyszły z siłowni.
            • proteinawy Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 24.12.17, 00:54
              > Co kończy temat. Kobiety, które nie są nami zainteresowane stają się dla nas niewidzialne (Notabene strategia podpatrzona u kobiet) i wtedy pojawia się jakże złudne wrażenie, że oto stałem się bardziej atrakcyjny. <

              O, zapomniałem o Tobie, tymczasem Ty (i chyba Gogol) jesteście jeszcze wyższym poziomie wyjadania tylko przyjemnych rzeczy z tego całego kramu. Panowie ktorzy ubrali sie (lub chca sie ubrać) w formalne zwiazki otwierają sie na wpływ tych kobiet, ktore w innym przypadku pozostałyby przezroczyste. Teściowe. Psiapsioly. Siostry...
          • aandzia43 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 24.12.17, 12:03
            proteinawy napisał(a):

            > > Jest tylko maly haczyk - goracymi zwolenniczkami tych tez sa forumowe pan
            > ie. A nikt lepiej niz one nie wie, co naprawde w duszy gra kobiecie. Jakos nie
            > mam podstaw im nie wierzyc. <
            >
            > E no, takiej duzej rozbieżności znowu nie ma. Nasze panie twierdzą, ze czymś ta
            > kim nie były zainteresowane w młodości, a Wont, Kutuzow czy teraz Yoric tez nie
            > twierdzą ze wszystkie młódki lecą na starszych. Strategia: „uszanuje to, nastę
            > pna proszę”.

            Dobra strategia. Yoric jednakowoż zdaje się twierdzic, że wszystkie mlodki lecą na wszystkich starszych jeśli tylko ci starsi prezentują jako taki look i status.
            Nie mam teraz czasu bo Wigilia, ale mam spostrzeżenia odnośnie czynników wzmagających zainteresowanie młodek starszymi panami.
      • aandzia43 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 23.12.17, 23:01
        Zdecydowanie nie zgadzam się, że w o
        > kolicach 40. faceci tracą na atrakcyjności. Tu była taka teza, że faceci tracą
        > w komponencie 'looks' i że atrackyjność poprzez 'looks' jest jakioś bardziej pr
        > awdziwa czy organiczna, a przez status jest sztuczna i wyrachowana. Pierwsza te
        > za jest wątpliwa, druga jest całkowicie błędna. Po 40. facetowi może być trudni
        > ej utrzymać dobry wygląd, ale jeśli to zrobi, to (w odróżnieniu od kobiet, gdzi
        > e atrakcyjność jest bardzo blisko skorelowana z wiekiem) spokojnie może konkuro
        > wać z młodszymi rocznikami. A nawet jeśli nie, to może budować atrakcyjnośc na
        > statusie - atrakcyjność u faceta jest definiowana inaczej i te komponenty się z
        > lewają w jedno.

        Wiesz, z tezą "mężczyzna po czterdziestce nie traci na atrakcyjności " to tak jak z tezą "kobieta po przekroczeniu BMI 25 nie traci na atrakcyjności" :-P Zasadniczo bzdura jedno i drugie, ale żeby bzdurą nie było należy dodać:
        - tylko co 50 (100 czy ile tam w zależności od środowiska) mężczyzna po 40 nie traci na atrakcyjności (niski status, kompletny brak urody przez wcześniejsze lata, seksapilu, testosteronu, zapuszczenie, inne)
        - tylko dla jakieś części bardzo młodych kobiet
        - tylko wyjątkowo ładne i seksowne pulchne kobiety nie tracą atrakcyjności po przekroczeniu BMI 25
        - tylko dla niektórych mężczyzn

        Atrakcyjnośc przez status jest autentyczna jak najbardziej. Ale znowu tylko dla niektórych bardzo młodych kobiet. No i istnieje spore prawdopodobieństwo wpuszczania w maliny pana że niby atrakcyjny, celem uzyskania korzysci pozaerotycznych, czego nie ma przy atrakcyjności wyłącznie przez look. To takie małe niedogodności nie umniejszające jednak przyjemności konsumpcji efektów atrakcyjności ;-)
        Tak, atrakcyjnośc mężczyzn jest słabiej skorelowana z wiekiem niż atrakcyjnośc kobiet.
        > Nie uważam też, że można udawać przez pół roku czy nawet kilka tygodni. Nie da
        > się zamaskować prawdziwej natury.
      • aandzia43 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 23.12.17, 23:14
        yoric napisał:
        > Nie uważam też, że można udawać przez pół roku czy nawet kilka tygodni. Nie da
        > się zamaskować prawdziwej natury człowieka na tak długo. Nie można grać 24h/dob
        > ę, to jest po prostu niemożliwe. W tym czasie może nie wyjdą wady, ale na 100%
        > pojawią się znaki ostrzegawcze. Chyba że facet je widzi, ale w zauroczeniu post
        > anawia zignorować. Właśnie dlatego mówię, że warto zachować chłodną głowę i men
        > talność obfitości, to bardzo pomaga.

        Masz rację, nie można udawać kogoś kim się nie jest przez 24h/dobę. Można tylko podkręcać w sobie pewne aspekty będąc ogólnie podjaraną fajnymi perspektywami i miłym tu i teraz. Np. nawet baby-ryby rżną się szczerze jak szalone kiedy je najdzie na dzidziusia ;-)
        • yoric Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 24.12.17, 00:15
          A to to tak, ale pewne rzeczy da się rozpoznać, np. czy pożądanie jest (w danym momencie) autentyczne.

          > Tak, atrakcyjnośc mężczyzn jest słabiej skorelowana z wiekiem niż atrakcyjnośc kobiet.

          To co chcę powiedzieć, to że już sama atrakcyjność FIZYCZNA mężczyzn jest dużo słabiej skorelowana z wiekiem, niż a.f. kobiet. Co dopiero atrakcyjność 'całkowita'.

          Co do reszty to kompletnie i całkowicie się nie zgadzam. Są to po prostu jakieś teoretyczne racjonalizacje, które mogą co najwyżej dobrze wyglądać na kartce papieru lub ekranie, ale nie ustoją weryfikacji przez dane z tak zwanego świata rzeczywistego.
          • aandzia43 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 24.12.17, 11:52
            yoric napisał:

            > A to to tak, ale pewne rzeczy da się rozpoznać, np. czy pożądanie jest (w danym
            > momencie) autentyczne.
            >
            > > Tak, atrakcyjnośc mężczyzn jest słabiej skorelowana z wiekiem niż atrakcy
            > jnośc kobiet.
            >
            > To co chcę powiedzieć, to że już sama atrakcyjność FIZYCZNA mężczyzn jest dużo
            > słabiej skorelowana z wiekiem, niż a.f. kobiet. Co dopiero atrakcyjność 'całkow
            > ita'.
            >
            > Co do reszty to kompletnie i całkowicie się nie zgadzam. Są to po prostu jakieś
            > teoretyczne racjonalizacje, które mogą co najwyżej dobrze wyglądać na kartce p
            > apieru lub ekranie, ale nie ustoją weryfikacji przez dane z tak zwanego świata
            > rzeczywistego.

            Yoric, nie mam drzewka,.cytuj za każdym razem do czego się odnosisz.
            Z czym się nie.zgadzasz i co jest racjonalizacją? Że NIE WSZYSCY, ŻE MAŁA CZĘŚĆ mężczyzn po czterdziestce cieszy się zainteresowaniem dziewczyn około 20? Weź się zastanów chłopie, a najpierw spójrz na facetów po 40. Nie na siebie do lusterka i kilku swoich kupli z tej samej półki tylko rozejrzyj się po świecie ludzi spoza warszawki. Samce alfa spjają miody, reszta jest przezroczysta dla młodek. Niektóre samce.alfa też są przezroczyste dla niektórych młodek, temat szerszy.
            • yoric Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 24.12.17, 13:10
              Nie zgadzam się z "Atrakcyjnośc przez status jest autentyczna jak najbardziej. Ale znowu tylko dla niektórych bardzo młodych kobiet." Atrakcyjność przez status jest uniwersalna. Że facetom spada atrakcyjność fizyczna z wiekiem to się nawet zgodzę ALE! Zobaczmy na ile to kwestia wyboru. Po 40. są już w związkach i nie jest to dla nich tak istotne. Facet 40 lat jeśli zadba o sylwetkę i ubiór, to fizycznie będzie na równi z 20-latkami. Tu jest przykładowe badanie (oczywiście jedno badanie to jeszcze nie dowód ale chwilowo nie mam czasu na więcej)
              psycnet.apa.org/record/1986-24205-001
              Że większość jest przezroczysta to fakt! Ale główny problem to atrakcyjność fizyczna tylko atrakcyjność w ogóle, no i poza tym brak naturalnych płaszczyzn styku. Tam gdzie są naturalne płaszczyzny styku i gdzie facet ma relatywnie wysoki status (i to nawet w znaczeniu lokalnym, tj. danej 'społeczności') - np. fotografowie, wykładowcy, barmani, instruktorzy czegokolwiek, tur-operatorzy, itd. itp. etc. tam wiek w ogóle nie przeszkadza, a wręcz pomaga, przynajmniej do pewnego sufitu (50? 60?).

              A... i Warszawki nie znam w ogóle :).
              • urquhart Wiek, podziw, uznanie, status&look, zakochanie... 24.12.17, 14:18
                yoric napisał:

                > Nie zgadzam się z "Atrakcyjnośc przez status jest autentyczna jak najbardziej.
                > Ale znowu tylko dla niektórych bardzo młodych kobiet." Atrakcyjność przez statu
                > s jest uniwersalna. Że facetom spada atrakcyjność fizyczna z wiekiem to się na
                > wet zgodzę ALE! Zobaczmy na ile to kwestia wyboru. (...)
                > Tam gdzie są naturalne płaszczyzny styku i gdzie facet ma relatywnie wysoki
                > status (i to nawet w znaczeniu lokalnym, tj. danej 'społeczności') - np. fotog
                > rafowie, wykładowcy, barmani, instruktorzy czegokolwiek, tur-operatorzy, itd. i
                > tp. etc. tam wiek w ogóle nie przeszkadza, a wręcz pomaga, przynajmniej do pewn
                > ego sufitu (50? 60?).

                Witacie. Najserdeczniejsze życzenia dużo seksu (dopaminy), szczęścia (serotoniny) i pieniędzy (status & look). No i jeszcze rodzinnych świat (oksytocyny). I dużo Piękna (to już najwyższa półka piramidy masłowa, przeżycia duchowe harmonii , transcendentu dla jednych sztuka dla innych religia). :)

                Yoric'u nie wiem co Sabat ma ża korzyść z trzymania sie tych życzeniowych rzeczywistości (co do Lybbly to wiem) ale najciekawszym motywem była tu kiedyś dyskusja że żeby babka się w facecie zakochała musi go Podziwiać. "Podziw i uznanie" To co napisałeś świetnie z tym koreluje "fotografowie, wykładowcy, barmani, instruktorzy" są męscy bo są kompetentni i osiągnęli sukces w rywalizacji.
                Badania obrazowania mózgów nmri które wielokrotnie linkowałem o fundamentalnej różnicy miedzy płciami mówią jasno : podnieconym seksualnie (męskim) mężczyznom aktywizuje się część mózgu odpowiedzialna za widzenie stąd wygląd partnerki jest kluczowy, a podnieconym (kobiecym) kobietom część odpowiedzialna za słuch, relacje społeczne i wspomnienia wiek i wygląd jest drugoplanowy o ile mężczyzna ten osiągnie sukces społeczny, kompetencje, i skorelowana z mim pewność siebie w kontach z kobietami która budzi podziw. Podobnie jak doświadczenie umiejętność nawijania makaronu na uszy w dotarciu do wspomnień i emocji (w skrócie NLP). Ponieważ społeczna inteligencja kobiet jest statystycznie większa więc mężczyzna musi być statystycznie starszy i bardziej doświadczony żeby budzić ten podziw i uznanie.
                No chyba że się ma męski mózg jak nasze kobietki forumki to oczywiście uroda ma znaczenie decydujące jak i u facetów :)
                • sabat3 Re: Wiek, podziw, uznanie, status&look, zakochani 24.12.17, 15:50
                  Skoro moja rzeczywistosc jest zyczeniowa, to czemu nie wyrywasz osiemnastolatek, nasz drogi Urqu? ;)
                  • kag73 Re: Wiek, podziw, uznanie, status&look, zakochani 24.12.17, 15:54
                    "Skoro moja rzeczywistosc jest zyczeniowa, to czemu nie wyrywasz osiemnastolatek, nasz drogi Urqu? ;)"

                    No bo ma zone, ktora bardzo kocha a ona jego! Sabacie, coz za pytania? :)
                    • aandzia43 Re: Wiek, podziw, uznanie, status&look, zakochani 24.12.17, 20:56
                      kag73 napisała:

                      > "Skoro moja rzeczywistosc jest zyczeniowa, to czemu nie wyrywasz osiemnastolate
                      > k, nasz drogi Urqu? ;)"
                      >
                      > No bo ma zone, ktora bardzo kocha a ona jego! Sabacie, coz za pytania? :)

                      Skąd wiecie że nie wyrywa? ;-)
                      • sabat3 Re: Wiek, podziw, uznanie, status&look, zakochani 24.12.17, 21:03
                        aandzia43 napisała:
                        > Skąd wiecie że nie wyrywa? ;-)

                        A znasz jakiegos chlopa w jego wieku, ktory by wyrywal osiemnastki? Heffner, Nicholson, Jagger i Pitt sie chwilowo nie licza ;)
                        • aandzia43 Re: Wiek, podziw, uznanie, status&look, zakochani 24.12.17, 22:12
                          sabat3 napisał:

                          > aandzia43 napisała:
                          > > Skąd wiecie że nie wyrywa? ;-)
                          >
                          > A znasz jakiegos chlopa w jego wieku, ktory by wyrywal osiemnastki? Heffner, Ni
                          > cholson, Jagger i Pitt sie chwilowo nie licza ;)

                          No, może nie osiemnastki tylko trochę starsze. Taki żarcik po wigilijnym obżarstwie, złośliwe powątpiewanie w urqową wierność :-P
                          • urquhart Re: Wiek, podziw, uznanie, status&look, zakochani 24.12.17, 23:40
                            aandzia43 napisała:
                            > No, może nie osiemnastki tylko trochę starsze. Taki żarcik po wigilijnym obżars
                            > twie, złośliwe powątpiewanie w urqową wierność :-P

                            A ja myślałem że w niemonogamiczność a nie że zaraz w wierność :)
                        • urquhart Re: Wiek, podziw, uznanie, status&look, zakochani 24.12.17, 22:27
                          sabat3 napisał:
                          > A znasz jakiegos chlopa w jego wieku, ktory by wyrywal osiemnastki? Heffner, Ni
                          > cholson, Jagger i Pitt sie chwilowo nie licza ;)

                          Jak przypomnę sobie koleżanki 18-tki to liczyły się jakieś trzy najpiękniejsze, połowa była przezroczysta.
                          Teraz jako stary chłop widziałbym potencjał we wszystkich pozostałych 18-tkach :)
                          Myślę że gdyby pojawił się facet który adorowałby ją, dojrzał w jednej z tych brzydszych szarych myszek młodzieńcze piękno, urok, zachwycił się, docenił emablował, mogło by się skończyć sceną jak z American Beauty,
                          Z podstaw psychologii pamietam podobają nam się ludzie którym się podobamy jak miałby jakieś dodatkowe atuty być stary chłop miałby szansę.
                          • aandzia43 Re: Wiek, podziw, uznanie, status&look, zakochani 24.12.17, 22:41

                            > Jak przypomnę sobie koleżanki 18-tki to liczyły się jakieś trzy najpiękniejsze,
                            > połowa była przezroczysta.
                            > Teraz jako stary chłop widziałbym potencjał we wszystkich pozostałych 18-tkach
                            > :)
                            > Myślę że gdyby pojawił się facet który adorowałby ją, dojrzał w jednej z tych b
                            > rzydszych szarych myszek młodzieńcze piękno, urok, zachwycił się, docenił emabl
                            > ował, mogło by się skończyć sceną jak z American Beauty,

                            Też tak sądzę.
                            Tak mi się przypomniało: w jedynym znanym mi ostatnimi czasy małżeństwie z kilkunastoletnią różnicą wieku ona jest nieładna i nieseksowna ;-) On całkiem dorodny samiec.


                            > Z podstaw psychologii pamietam podobają nam się ludzie którym się podobamy jak
                            > miałby jakieś dodatkowe atuty być stary chłop miałby szansę.

                            Tak. Dobry bajer, adoracja i czuła opieka działają na każdą. Z tym że jak ma dziewczyna duży wybór i jest tego świadoma to te adoracje i opieki muszą iść w parze z lookiem.
                            • yoric Re: Wiek, podziw, uznanie, status&look, zakochani 25.12.17, 11:51
                              > te adoracje i opieki muszą iść w parze z lookiem.

                              absolutnie nie.
                              • aandzia43 Re: Wiek, podziw, uznanie, status&look, zakochani 25.12.17, 15:30
                                yoric napisał:

                                > > te adoracje i opieki muszą iść w parze z lookiem.
                                >
                                > absolutnie nie.

                                Absolutnie tak. Żeby była autentyczna przyjemnośc z obcowania cielesnego z mężczyzną jego look musi być przynajmniej akceptowalny dla konkretnej kobiety. Jeśli jest postrzegany jako zdecydowanie nieatrakcyjny (dla niej konkretnie) nie ma przyjemności.
                                Akceptowalny look? Każda ma co innego w podstawowym pakiecie wymagań.
                  • aandzia43 Re: Wiek, podziw, uznanie, status&look, zakochani 24.12.17, 21:01
                    sabat3 napisał:

                    > Skoro moja rzeczywistosc jest zyczeniowa, to czemu nie wyrywasz osiemnastolatek
                    > , nasz drogi Urqu? ;)

                    Hehe, czyżby Yoric z Urqu wciskali nam że wszystkie mlodki lecą na wszystkich starców jeśli ci mają status? Czy ja czegoś nie zrozumiałam?
                    • sabat3 Re: Wiek, podziw, uznanie, status&look, zakochani 24.12.17, 21:12
                      aandzia43 napisała:
                      > Hehe, czyżby Yoric z Urqu wciskali nam że wszystkie mlodki lecą na wszystkich s
                      > tarców jeśli ci mają status? Czy ja czegoś nie zrozumiałam?

                      Chlopaki sie pogubili w proporcjach. Wystarcza pobiezne obserwacje by odpowiedziec, ze owszem - mlodki leca! Tyle ze status i forsa potrzebna do zniwelowania smrodku zwiazanego ze zwykla staroscia i nieatrakcyjnoscia fizyczna (yes sir!) jest z reguly wprost proporcjonalna do dystansu wiekowego jaki ich dzieli. I w przypadku tych wspomnianych 20 lat w polskich warunkach jest statystycznie rzecz biorac nieosiagalna.
                      Cos jak pensja rzedu 20k pln na reke. Bywaja ludzie, ktorzy zarabiaja takie pieniadze, ale ilu ich jest.
                      Gdyby atrakcyjnosc fizyczna miala byc W OCZACH MLODYCH DZIEWCZYN taka sama, lub wieksza od atrakcyjnosci ich rowiesnikow, to wspieranie sie gruba forsa i pozycja byloby ZBEDNE.
                      Czy to nie jest po prostu logiczne?
                      • aandzia43 Re: Wiek, podziw, uznanie, status&look, zakochani 24.12.17, 22:08
                        >
                        > Chlopaki sie pogubili w proporcjach.

                        No właśnie tak mi się wydaje. Ale oczywiście wszyscy którzy nie pogubili się razem z nimi tkwią w rzeczywiści alternatywej ;-)


                        > Gdyby atrakcyjnosc fizyczna miala byc W OCZACH MLODYCH DZIEWCZYN taka sama, lub
                        > wieksza od atrakcyjnosci ich rowiesnikow, to wspieranie sie gruba forsa i pozy
                        > cja byloby ZBEDNE.
                        > Czy to nie jest po prostu logiczne?

                        Albo wspieranie się (czy po prostu emanowanie) autorytetem w jakiejś chodliwej i docenianej przez mlodki dziedzinie.
                      • urquhart Re: Wiek, podziw, uznanie, status&look, zakochani 24.12.17, 22:08

                        sabat3 napisał:

                        > aandzia43 napisała:
                        > > Hehe, czyżby Yoric z Urqu wciskali nam że wszystkie mlodki lecą na wszyst
                        > kich s
                        > > tarców jeśli ci mają status? Czy ja czegoś nie zrozumiałam?
                        >
                        > Chlopaki sie pogubili w proporcjach. Wystarcza pobiezne obserwacje by odpowied
                        > ziec, ze owszem - mlodki leca! Tyle ze status i forsa potrzebna do zniwelowania
                        > smrodku zwiazanego ze zwykla staroscia i nieatrakcyjnoscia fizyczna (yes sir!)
                        > jest z reguly wprost proporcjonalna do dystansu wiekowego jaki ich dzieli.

                        Pisałeś że trzeba brać młodszą z biedniejszego kraju mieć kontrolę dymać jak burą sukę :)
                        To nie tak działa. Mój przyjaciel co ma 20 lat młodszą z Ukrainy spędził właśnie kolejną noc na ostrym dyżurze na Wołoskiej bo jego ciążówka źle się czuła. I pełny radości dzwonił że jest już lepiej. Atawistyczny schemat, on zajmuje się ochroną a ona liczy na niego sama nie poradzi sobie nie zna to nikogo. Przełamywanie trudności, poświecenie, meżczyzna obrońca - to zbliża.
                        Czy to reguła? Andzia sama napisała że patrzy na urodę jak facet a nie jak kobieta dopiero co :)

                        Dwie dekady to raczej ponadprzeciętnych facetów. Znałem małżeństwo niezwykle harmonijne gdzie było 16 lat różnicy ale on był znanym aktorem. Sto lat temu dekada różnicy to była norma, Buss pisał że aktualnie różnica wieku w kulturze zachodniej to 3,5 roku, a optimum to 6 lat starszy mężczyzna w tradycyjnych społeczeństwach. No ale to dla tych typowych stereotypowych płciowo kobiet . :)
                        zwierciadlo.pl/seks/erotyka/zwiazek-czy-wiek-ma-znaczenie
                        • aandzia43 Re: Wiek, podziw, uznanie, status&look, zakochani 24.12.17, 22:23
                          Atawistyczny schemat, on zajmuje się
                          > ochroną a ona liczy na niego sama nie poradzi sobie nie zna to nikogo. Przełamy
                          > wanie trudności, poświecenie, meżczyzna obrońca - to zbliża.
                          > Czy to reguła? Andzia sama napisała że patrzy na urodę jak facet a nie jak kobi
                          > eta dopiero co :)

                          No nie tak całkiem jak mężczyzna, tak to chyba nie. Ale podziw dla intelektu czy innych wartości niefizycznych mężczyzny nie przekłada mi się sam w sobie na pożądanie. Musi być akceptowalny look, energia, urok osobisty, pozytywne nastawienie do mojej osoby i jakieś wspólne fale. I tyle.
                        • sabat3 Re: Wiek, podziw, uznanie, status&look, zakochani 24.12.17, 22:34
                          urquhart napisał:
                          >, Buss pisał że aktualnie różnica wieku w kulturze zac
                          > hodniej to 3,5 roku, a optimum to 6 lat starszy mężczyzna w tradycyjnych społec
                          > zeństwach. No ale to dla tych typowych stereotypowych płciowo kobiet . :)

                          Co do tego pelna zgoda. Moj dobry kumpel ma zone mlodsza o dekade. Zreszta sliczna - bardzo podobna do Leny Katiny z Tatu. I to juz jest przepasc, roznica pokolenia. Na granicy. Dwie dekady? Nie wyobrazam sobie. Dziwnie.
                          Bywaja takie uklady, nie przecze. Ale w wyjatkowych sytuacjach.
                          • lybbla Re: Wiek, podziw, uznanie, status&look, zakochani 25.12.17, 06:50
                            sabat3 napisał:


                            > Co do tego pelna zgoda.

                            I nuda.

                            > Moj dobry kumpel ma zone mlodsza o dekade. Zreszta slic
                            > zna - bardzo podobna do Leny Katiny z Tatu. I to juz jest przepasc, roznica pok
                            > olenia. Na granicy. Dwie dekady? Nie wyobrazam sobie. Dziwnie.
                            > Bywaja takie uklady, nie przecze. Ale w wyjatkowych sytuacjach.

                            To wyobraź sobie jeszcze układy, `tylko seks i żadnego małżeństwa bo co by rodzina powiedziała'.
                      • yoric Re: Wiek, podziw, uznanie, status&look, zakochani 24.12.17, 22:29
                        Andzia, a czy każdy kto kiedykolwiek zapalił papierosa umrze na raka płuc? :) Duży kwantyfikator ('wszyscy', 'każdy', itd.) zgarnia wszystko, np. osoby upośledzone, obłożnie chore, na dragach, itd., więc stosowanie go w dyskusji raczej nie ma sensu. Mówimy o pewnych trendach.

                        Sabat, to o czym Ty piszesz to się nazywa sponsoring i pozostaje obok prowadzonej tu dyskusji. Nie wiem po co uparcie do tego wracasz, chociaż zaczynam mieć podejrzenia :).

                        Mówimy o pewnym schemacie atrakcyjności, zobaczcie sobie. I tak, Sabat, większośc jakichkolwiek badań jest robione na populacji najbardziej dostępnej badaczom, czyli białych młodych studentach na uniwerkach krajów rozwiniętych...
                        www.tandfonline.com/doi/abs/10.1080/00224545.1985.9922868?journalCode=vsoc20

                        Albo tu sekcja youthfulness
                        en.wikipedia.org/wiki/Age_disparity_in_sexual_relationships
                        • yoric Re: Wiek, podziw, uznanie, status&look, zakochani 24.12.17, 22:35
                          Yyy tutaj Wiki
                          en.wikipedia.org/wiki/Physical_attractiveness#Youthfulness
                        • aandzia43 Re: Wiek, podziw, uznanie, status&look, zakochani 24.12.17, 22:51
                          yoric napisał:

                          > Andzia, a czy każdy kto kiedykolwiek zapalił papierosa umrze na raka płuc? :) D
                          > uży kwantyfikator ('wszyscy', 'każdy', itd.) zgarnia wszystko, np. osoby upośle
                          > dzone, obłożnie chore, na dragach, itd., więc stosowanie go w dyskusji raczej n
                          > ie ma sensu. Mówimy o pewnych trendach.

                          Tak, o trendach. A trend jest taki: ponadprzeciętnie interesujacy faceci (look, status, inne) cieszą się zainteresowaniem ładnych sporo młodszych od nich kobiet. Mniej interesujacy i niemłodzi mogą wyrwać młodą niekoniecznie ładną.
                          • urquhart Re: Wiek, podziw, uznanie, status&look, zakochani 24.12.17, 23:03
                            > Tak, o trendach. A trend jest taki: ponadprzeciętnie interesujacy faceci (look,
                            > status, inne) cieszą się zainteresowaniem ładnych sporo młodszych od nich kobi
                            > et. Mniej interesujacy i niemłodzi mogą wyrwać młodą niekoniecznie ładną.

                            Tak ale To jeden z parametrów. Można zmienić inny, status , uznanie, biorąc partnerkę z biedniejszego kraju jak nasi forumowi koledzy. Też są ponadprzeciętni i mają inne atuty też.
                            Zauważyłaś że tyko ty z weteranek dziewczyn piszesz z Polski? "Przypadek? Nie sądze..."
                            :)
                            • aandzia43 Re: Wiek, podziw, uznanie, status&look, zakochani 24.12.17, 23:14
                              urquhart napisał:

                              > > Tak, o trendach. A trend jest taki: ponadprzeciętnie interesujacy faceci
                              > (look,
                              > > status, inne) cieszą się zainteresowaniem ładnych sporo młodszych od nic
                              > h kobi
                              > > et. Mniej interesujacy i niemłodzi mogą wyrwać młodą niekoniecznie ładną.
                              >
                              > Tak ale To jeden z parametrów. Można zmienić inny, status , uznanie, biorąc par
                              > tnerkę z biedniejszego kraju jak nasi forumowi koledzy. Też są ponadprzeciętni
                              > i mają inne atuty też.
                              > Zauważyłaś że tyko ty z weteranek dziewczyn piszesz z Polski? "Przypadek? Nie s
                              > ądze..."
                              > :)

                              A o czym to świadczy niby, nie kąsam?
                              A Zawle też jest z Polski.
                              Tak, można przesuwać klocki status, look, urok, inne, tu mniej, tam więcej, zgadza się.
                              • urquhart Re: Wiek, podziw, uznanie, status&look, zakochani 25.12.17, 00:00
                                aandzia43 napisała:
                                > Tak, można przesuwać klocki status, look, urok, inne, tu mniej, tam więcej, zga
                                > dza się.

                                Jak już się wie na czym polega ewolucyjna gra i jakie reguły nią rządzą można zaplanować świadomie parę ruchów do przodu.
                                Ale to rzadka umiejętność niepoprawna politycznie i kultura masowa jej nie przekazuje.
                                Większość z nas tu musiała odkrywać ją po kawałku żeby praktycznie z niej skorzystać
                                Ale dzięki za inspirację w szukaniu kolejnych kawałków układanki :)
                                • aandzia43 Re: Wiek, podziw, uznanie, status&look, zakochani 25.12.17, 01:03
                                  urquhart napisał:

                                  > aandzia43 napisała:
                                  > > Tak, można przesuwać klocki status, look, urok, inne, tu mniej, tam więce
                                  > j, zga
                                  > > dza się.
                                  >
                                  > Jak już się wie na czym polega ewolucyjna gra i jakie reguły nią rządzą można z
                                  > aplanować świadomie parę ruchów do przodu.
                                  > Ale to rzadka umiejętność niepoprawna politycznie i kultura masowa jej nie prze
                                  > kazuje.
                                  > Większość z nas tu musiała odkrywać ją po kawałku żeby praktycznie z niej skorz
                                  > ystać

                                  Czy ja wiem czy taka rzadka, bez przesady. Nasze chłopaki wlasnie to robią i nie oni jedni. Przesuwają swoje zasoby w kierunku targetu badziej łasego na ich status (czy może wyżej oceniającego ten status). Sprawa stara jak świat, wszyscy w nia gramy mniej lub bardziej sprawnie.
                                  Z tym parę ruchów do przodu to już niekoniecznie, bo gra się z żywymi organizmami - cudzym i swoim (swój też nierzadko zaskakuje).
                                • aandzia43 Re: Wiek, podziw, uznanie, status&look, zakochani 25.12.17, 01:08

                                  > Ale dzięki za inspirację w szukaniu kolejnych kawałków układanki :)

                                  Co układasz?
                            • sabat3 Re: Wiek, podziw, uznanie, status&look, zakochani 24.12.17, 23:21
                              urquhart napisał:
                              > Zauważyłaś że tyko ty z weteranek dziewczyn piszesz z Polski? "Przypadek? Nie s
                              > ądze..."
                              > :)

                              Nie tylko. Przez forum przewinęło się trochę dziewczyn z kraju.
                              • aandzia43 Re: Wiek, podziw, uznanie, status&look, zakochani 25.12.17, 01:14
                                sabat3 napisał:

                                > urquhart napisał:
                                > > Zauważyłaś że tyko ty z weteranek dziewczyn piszesz z Polski? "Przypadek?
                                > Nie s
                                > > ądze..."
                                > > :)
                                >
                                > Nie tylko. Przez forum przewinęło się trochę dziewczyn z kraju.

                                Poza Zawle i mną aktualnie pisują z Polski Seesee i Zygzakowa. Z zagranicy Kag i Kitty. Chyba nastąpnemu chłopakowi dzisiaj proporcje się pokręciły :-D Jacy ci mężczyzni emocjonalni ;-)
                                • yoric Re: Wiek, podziw, uznanie, status&look, zakochani 25.12.17, 11:39
                                  Base rate neglect.
                                  Porównaj sobie do proporcji ogólnej liczby Polek mieszkających w kraju i za granicą.
                                  :)
                                  • sabat3 Re: Wiek, podziw, uznanie, status&look, zakochani 25.12.17, 12:18
                                    yoric napisał:
                                    > Base rate neglect.
                                    > Porównaj sobie do proporcji ogólnej liczby Polek mieszkających w kraju i za gra
                                    > nicą.
                                    > :)

                                    I zapotrzebowanie na kontakty towarzyskie w jezyku polskim. Sadze, ze na obczyznie latwiej o poczucie wyobcowania
                                • hello-kitty2 Re: Wiek, podziw, uznanie, status&look, zakochani 25.12.17, 14:04
                                  I jeszcze jedna dziewczyna z Belgii, Kruche Ciacho, jak nie pomylilam.
                                  JAk pracowalam w miedzynarodowej firmie z siedziba w Polsce wiele dziewczyn chcialo sie wyrwac (wlasciwie to zostac w krajach, w ktorych pracowalysmy na delagacjach) ale powodem byly zarobki, ktore w latach 2000-2005 wynosily zalozmy 2500 zl vs 2500 euro. FAceci byli trampolina do tych zarobkow. Ale potem wychodzilo roznie. Znalam takie, ktore wracaly do Polski, bo np facet sie nie chcial zenic, a wtedy ani w Irlandii ani w Holandii (2 glowne kierunki wspolpracy) granice nie byly otwarte wiec jak zdobyc pozwolenie na prace? JA pracowalam na czarno. Tyle, ze ja cale zycie pracowalam (po czesci na czarno, bo takie otrzymywalam propozycje, latwe pieniadze nieopodatkowane, w gotowce) wiec dla mnie to byla normalka, nie obraza mnie to. Inne chcialy wiekszej stabilizacji, bezpieczenstwa.
                  • druginudziarz Re: Wiek, podziw, uznanie, status&look, zakochani 02.01.18, 03:46
                    sabat3 napisał:

                    > Skoro moja rzeczywistosc jest zyczeniowa, to czemu nie wyrywasz osiemnastolatek
                    > , nasz drogi Urqu? ;)

                    Dlatego sabacie, że doba absolutnie kazdego człowieka składa się z 24 godzin. Ja np. mam pomysłów i mozliwości na co najmniej 50 godzin na dobę, urqu jak sądze z dwa razy więcej, ale cóż, trzeba z pewnych spraw rezygnowac po prostu.
                    • sabat3 Re: Wiek, podziw, uznanie, status&look, zakochani 02.01.18, 08:24
                      druginudziarz napisał:

                      > sabat3 napisał:
                      >
                      > > Skoro moja rzeczywistosc jest zyczeniowa, to czemu nie wyrywasz osiemnast
                      > olatek
                      > > , nasz drogi Urqu? ;)
                      >
                      > Dlatego sabacie, że doba absolutnie kazdego człowieka składa się z 24 godzin. J
                      > a np. mam pomysłów i mozliwości na co najmniej 50 godzin na dobę, urqu jak sądz
                      > e z dwa razy więcej, ale cóż, trzeba z pewnych spraw rezygnowac po prostu.

                      Rozumiem! Ja tez mialem wczoraj walczyc z geniuszem zla, ludzie wzywali batmana, planowalem kapiel w zlocie zgromadzonym w przepastnych odmetach mego skarbca, wybieralem sie rakieta nadswietlna do ukladu wolf-317, mialem cwiczyc zapasy z mistrzami MMA i nauczyc ich paru sztuczek, ale co tam! Doba ma tylko 24 godziny, wiec wszystko to musialo poczekac - inaczej nie zdazylbym posiedziec na kanapie i popierdziec w kape, popijajac herbate z sokiem malinowym...
                      • druginudziarz Re: Wiek, podziw, uznanie, status&look, zakochani 02.01.18, 13:52
                        sabat3 napisał:

                        > Rozumiem! Ja tez mialem wczoraj walczyc z geniuszem zla, ludzie wzywali batmana
                        > , planowalem kapiel w zlocie zgromadzonym w przepastnych odmetach mego skarbca,
                        > wybieralem sie rakieta nadswietlna do ukladu wolf-317, mialem cwiczyc zapasy z
                        > mistrzami MMA i nauczyc ich paru sztuczek, ale co tam! Doba ma tylko 24 godzin
                        > y, wiec wszystko to musialo poczekac - inaczej nie zdazylbym posiedziec na kana
                        > pie i popierdziec w kape, popijajac herbate z sokiem malinowym...

                        Dokładnie o to chodzi ;)
                        Wyobrażasz sobie bógwico, ale przychodzi Życie, stuku-puku, i mówi "sprawdam!" I jeden trafia na kanapę a drugi w inne miejsca.
                    • urquhart Re: Wiek, podziw, uznanie, status&look, zakochani 02.01.18, 13:31
                      druginudziarz napisał:

                      > sabat3 napisał:
                      >
                      > > Skoro moja rzeczywistosc jest zyczeniowa, to czemu nie wyrywasz osiemnast
                      > olatek
                      > > , nasz drogi Urqu? ;)
                      >
                      > Dlatego sabacie, że doba absolutnie kazdego człowieka składa się z 24 godzin. J
                      > a np. mam pomysłów i mozliwości na co najmniej 50 godzin na dobę, urqu jak sądz
                      > e z dwa razy więcej, ale cóż, trzeba z pewnych spraw rezygnowac po prostu.

                      Drugi To mają być życzenia że bswm za dużo mi czasu zabiera? Celne.
                      Ale i ja też ciągle coś nowego odkrywam i utrwalam sobie w zasadach tej gry "Wiek, podziw, uznanie, status&look, zakochanie" jak grać lepiej kartami które się ma, zamiast kontestować że nie są one sprawiedliwe czy nie mają nic wspólnego z równouprawnieniem wbrew temu co wmanipulowuje nas kultura.
                      A podsumowanie tego roku przez pozostałych kolegów weteranów jest fantastyczne wręcz z punktu widzenia skuteczności odnalezienia własnych strategii i inspiruje :)
                      • druginudziarz Re: Wiek, podziw, uznanie, status&look, zakochani 02.01.18, 13:49
                        urquhart napisał:

                        > Drugi To mają być życzenia że bswm za dużo mi czasu zabiera? Celne.

                        Nieee ;) to jest obserwacja że małżeństwo/rodzina składa się też z innych rzeczy niż bswm/swm. Każda godzina spędzona z jakąś ekscytująca młoda siksa to godzina mniej do spędzenia ze synem. Lub na nartach, whatever

                        > Ale i ja też ciągle coś nowego odkrywam i utrwalam sobie w zasadach tej gry "Wi
                        > ek, podziw, uznanie, status&look, zakochanie" jak grać lepiej kartami które się
                        > ma, zamiast kontestować że nie są one sprawiedliwe czy nie mają nic wspólnego
                        > z równouprawnieniem wbrew temu co wmanipulowuje nas kultura.
                        > A podsumowanie tego roku przez pozostałych kolegów weteranów jest fantastyczne
                        > wręcz z punktu widzenia skuteczności odnalezienia własnych strategii i inspiruj
                        > e :)

                        Nie jestem w stanie skonsumowac tego mega-wątku, ale jak widze po pobieznym przejrzeniu to kolejna odsłona spraw absolutnie juz dyskujami wczesniejszymi przenicowany :D Z tą może różnica że nalot yorica podniósł znacząco poziom i intensywność. Ale już nie jej efektywność ;)
                        w muzyce to się nazywa rondo :)
                • kag73 Re: Wiek, podziw, uznanie, status&look, zakochani 24.12.17, 15:51
                  "Yoric'u nie wiem co Sabat ma ża korzyść z trzymania sie tych życzeniowych rzeczywistości (co do Lybbly to wiem) ale najciekawszym motywem była tu kiedyś dyskusja że żeby babka się w facecie zakochała musi go Podziwiać. "Podziw i uznanie" To co napisałeś świetnie z tym koreluje "fotografowie, wykładowcy, barmani, instruktorzy" są męscy bo są kompetentni i osiągnęli sukces w rywalizacji."

                  Teraz jeszcze warto by bylo zapytac: czy "sie zakochac", "byc zakochana" to zawsze i na 100% idzie w parze z "chetnie rozkadac nogi"/ pozadac, chciec sypiac i na jak dlugo?

                  Wesolych Swiat wszystkim zycze! U mnie dopiero przed 11 sta, ale za oknem sloneczko i cudowna natura :)
                • lybbla Re: Wiek, podziw, uznanie, status&look, zakochani 25.12.17, 07:35
                  urquhart napisał:


                  > Yoric'u nie wiem co Sabat ma ża korzyść z trzymania sie tych życzeniowych rzecz
                  > ywistości (co do Lybbly to wiem)

                  Oj Urqu, Urqu raczej jestem Twoim koszmarem i dlatego wypierasz połowę faktów.
                  Ale chętnie posłucham na czym polega moja życzeniowa rzeczywistość.
                  Czy tak jak zwykle insynuujesz bez konkretów? :)
              • sabat3 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 24.12.17, 15:53
                Jedno badanie to nie dowod? Nie musisz, znam te badania i krzywe. Problem tych badan jest jeden - na grupe oceniajacych nie bierze sie z reguly grupy dziewczatek w wieku 18-25 lat.
                Dla siedemdziesiecioletniej babci jestes jeszcze mlokosem ;)
                • yoric Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 25.12.17, 11:50
                  Najczęsciej bierze się to co jest dostępne badaczom, czyli ich studentów i studentki, czyli właśnie tę grupę wiekową.
                  • sabat3 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 25.12.17, 12:01
                    yoric napisał:

                    > Najczęsciej bierze się to co jest dostępne badaczom, czyli ich studentów i stud
                    > entki, czyli właśnie tę grupę wiekową.

                    Dobra. Odpowiedz na najwazniejsze pytanie - po co musiales podkrecac swoja sile nabywcza, biorac zone az z Ukrainy, skoro atrakcyjnosc fizyczna mezczyzny w okolicy czterdziestki moze swobodnie konkurowac z mlokosami? Czy nie byloby Cie stac na stukanie polskich studentek i maturzystek? W koncu jestes rownie atracyjny fizycznie jak ich rowiesnicy, a status i kase masz sila rzeczy wieksza.
                    • hello-kitty2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 25.12.17, 14:19
                      sabat3 napisał:

                      > Dobra. Odpowiedz na najwazniejsze pytanie - po co musiales podkrecac swoja sile
                      > nabywcza, biorac zone az z Ukrainy, skoro atrakcyjnosc fizyczna mezczyzny w ok
                      > olicy czterdziestki moze swobodnie konkurowac z mlokosami? Czy nie byloby Cie s
                      > tac na stukanie polskich studentek i maturzystek? W koncu jestes rownie atracyj
                      > ny fizycznie jak ich rowiesnicy, a status i kase masz sila rzeczy wieksza.

                      Strzelam: bo Polki sa bardziej rozszeniowe i kontrolujace, bo sa u siebie. Dziewczyny przyjezdzjace panicznie boja sie 'wygnania' do domu (tu sadze po sobie). Zwlaszcza jak ktos wyjezdza rowniez ideowo. To potem widac po tym, jak wychowujesz dzieci. Czy izolujesz je od wlasnej kultury np. nie uczysz jezyka, nie wozisz do domu = odcinasz korzenie 'gorszego' kraju.
                      • yoric Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 25.12.17, 15:40
                        Właśnie miałem napisać. Wiele czynników, m.in. typ urody ("czarny", w Polsce obecny ale znacznie rzadziej), kokretne cechy osobowościowe oraz różnice kulturowe na korzyść dziewczyn z Ukrainy. Tu Kitty idzie w dużej części dobrym tropem. Polki "znają swoją wartość", mają 'wymagania' i mają nosy wysoko w górze (zwłaszcza jak są ładne), oraz są zepsute 'feminizmem'. Oczywiście to są uogólnienia, od których są wyjątki po obu stronach. Poczucie kontroli? może też. Na pewno głównym kryterium wyboru było dla mni teraz "musi mnie nie wk..wiać" i to się na pewno udało, moja żona jest zawsze radosna i nie ma fochów ani humorów.
                        Co do siły nabywczej to przecież wiesz, że w moim konkretnym przypadku był dramatyczny skok wraz z wiekiem (zaznaczam, że punkt ywjściowy był bardzo niski). Ale co ciekawe ja nawet w ostatnich latach obserwowałem wzrost a nie spadek. Do układanki dodałbym jeszcze doświadczenie i social skills, bo jeśli chodzi o status, to mam wysoki tylko 'lokalnie', a co do money to pewnie w granicach średniej krajowej...
                        • urquhart Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 25.12.17, 15:52
                          yoric napisał:
                          > Polki "znają swoją wartość", mają 'wymagania' i mają nosy wysoko w górze (zwłas
                          > zcza jak są ładne), oraz są zepsute 'feminizmem'. Oczywiście to są uogólnienia,
                          > od których są wyjątki po obu stronach. Poczucie kontroli? może też. (...)
                          > pewno udało, moja żona jest zawsze radosna i nie ma fochów ani humorów.

                          Yoric ! Od serca powodzenia namiętności w długoterminowym związku ! Gorące życzenia żebyś najlepiej użył swoich mocnych kart znając już dużo lepiej zasady "gry" doprowadzając do win-win w miłości.
                          • kag73 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 25.12.17, 16:49
                            "Gorące życzenia żebyś najlepiej użył swoich mocnych kart znając już dużo lepiej zasady "gry" doprowadzając do win-win w miłości."

                            Az chce sie zapytac jakie to sa te "mocne karty" i te zasady "gry". Bo ma ja w kieszeni, poniewaz nie pracuje zawodowo, chwilowo albo na dluzej nie ma mozliwosci radzic sobie sama? O co chodzi?
                          • yoric Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 25.12.17, 20:28
                            Dzięki Urqu!
                        • hello-kitty2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 25.12.17, 15:54
                          yoric napisał:

                          Na pewno g
                          > łównym kryterium wyboru było dla mni teraz "musi mnie nie wk..wiać" i to się na
                          > pewno udało, moja żona jest zawsze radosna i nie ma fochów ani humorów.

                          A moge podpytac bardziej w dziedzinie zycia, ktora sie tu zajmujemy? ;) Kryterow lozkowych nie miales (zakladam, ze byly i pomijam tu urode, bo to juz ustalilismy)? Jakie byly? (kiedys jak jeszcze pisywales byly scisle okreslone, stad pytanie, zszedles z nich moze jak Wont z kobiecej niezaleznosci?)
                          • yoric Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 25.12.17, 20:45
                            Kurcze, to pamiętasz lepiej niż ja! Serio ja już nie pamiętam, co ja tam dawniej powypisywałem. Pod względem łóżkowym jest naprawdę fajnie - pewnie można sobie wyobrazić jeszcze lepiej, ale mi pasuje :).
                            Hmm no może jeden problem jest taki, że ona lubi być sterylnie czysta a ja wolę natural, ale zawsze można się jakoś dogadać.
                            • urquhart Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 25.12.17, 20:55
                              yoric napisał:
                              > j powypisywałem. Pod względem łóżkowym jest naprawdę fajnie - pewnie można sobi
                              > e wyobrazić jeszcze lepiej, ale mi pasuje :).

                              :)

                              ujarani.com/405239
                        • kag73 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 25.12.17, 16:44
                          I jak tu nie zrozumiec Polek wybierajacych zachodniakow?:) Zwlaszcza kiedy one juz tam chwile pozyly i rzecz obejrzaly z bliska.
                          Z yorkowego punktu widzenia feminizm to zlo, z mojego punktu widzenia to wielka korzysc. Wiec porownujac, dla mnie, zachodniak wypada lepiej. Ha, moze i dla Ukrainki Polak wypada lepiej, bo to tez zachodniak. Chociaz to roznie wyglada, owszem w Rosji nadal meski swiat ale kolega Ruski tutaj mowi "tak jest, bierz albo zdychaj. Takie sa realia." Niemniej musze przyznac, ze jest bardzo dobrym mezem z tego co widze, no zna zasade "happy wife happy life" :) Zapewne poczynil swoje obserwacje i zakojarzyl o co w tym chodzi :)

                          "Do układanki dodałbym jeszcze doświadczenie i social skills, bo jeśli chodzi o status, to mam wysoki tylko 'lokalnie', a co do money to pewnie w granicach średniej krajowej..."

                          Ano wiec srednia krajowa dla sredniej krajanki nie zablysniesz, jezli ma ona byc 10 lat mlodsza i do tego atrakcyjna. Bo sredniakow statusowo i piniondzowo to jest wiecej i moze do tego mlodszych :(
                          Choc kojarzy mi sie, ze gdzies kiedys byly jakies tam obliczenia, ze dopuszczalna roznica wieku to 9 lat czy tak jakos. Oczywiscie jest roznica czy babka ma 20+ czy 30. Dekada niby jest dekada ale zalezy jeszcze w jakim wieku. 20+ zyje jeszcze w zupelnie innym swiecie, bo ma sila rzeczy zupelnie inne realia zyciowe niz 30+ na przyklad.
                          W kazdym razie yoric teraz czekamy na dzidziusia, no bo wziales 30 stke a one wiadomo maja parcie na dziecko :))

                          • yoric Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 25.12.17, 20:27
                            Ciekawe że aż tak Cię zabolał mój wpis. Pozdrowienia świąteczne!
                            • kag73 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 25.12.17, 20:38
                              "Ciekawe że aż tak Cię zabolał mój wpis. Pozdrowienia świąteczne!"

                              Mnie zabolal? A na jakiej podstawie taki wniosek?
                              Ja zwyczajnie probuje pokazac realia i ocenic sytuacje. Pokazac pare rzeczy z nieco innej perspektywy.
                              Mnie urqu jeszcze nie napisal jakie sa Twoje "mocne karty" i jakie sa zaday tej "gry". To by mnie naprawde interesowalo.
                              • yoric Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 25.12.17, 21:24
                                Tak mi zabrzmiało, jakby Cię te Polki uraziły. No tak mi się jawią jako ogół. Do tego te bardzo młode i ładne w dużej cześci są rozwrzeszczane i wulgarne, i bardzo rozpieszczone męską uwagą. Tak myślę, że może to kwestia różnicy pokoleniowej i 'za moich czasów' też takie były. Z drugiej strony były i wyjątki, gdzie z bardzo młodą dziewczyną tak 'na co dzień' nie czułem żadnej bariery pokoleniowej.
                                Natomiast tu na pewno wchodzą jeszcze kwestie praktyczne i pozycji w związku - że nawet jak się trafi spokojna laska, która mnie nie będzie wk..ć, to może to robić jej rodzina. A tak mam spokój i wszyscy są zadowoleni.
      • kag73 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 24.12.17, 14:43
        "Ciąg dalszy. Kibicuję Wontowi. Niezależnie od długoterminowego rozwoju sytuacji, uważam że każdy facet powinien mieć takie wspaniałe przeżycia w repertuarze swoich erotycznych doświadczeń."

        Powiem wiecej: uwazam, ze kazde kobieta rowniez powinna :)
        Dlaczego tylko facet?
        • hello-kitty2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 25.12.17, 00:33
          Wesolych Swiat z zyczeniami jak najwiecej sexy widokow w Nowym Roku! ;-)

          www.youtube.com/watch?v=LKIK4PTMxqE
          • szopen_cn Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 25.12.17, 01:43
            Ja tez zycze wszystkim Wesolych Swiat i powodzenia w Nowym Roku.
        • yoric Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 26.12.17, 12:18
          > Powiem wiecej: uwazam, ze kazde kobieta rowniez powinna :)

          popieram!
    • yoric Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 26.12.17, 13:47
      Widzę, że wpisy zaczynają się powoli zapętlać, więc chyba czas podsumowań.
      Kutuzov, Urqu, Wont i ja opisujemy, jak "dobrze korzystać ze swoich kart", czyli co robić, żeby mieć fajną laskę lub laski nie grając w grę, w którą każe nam grać społęczeństwo, czyli poprzez pieniążki.
      Cała reszta broni fundamentów zastanego porządku społecznego, czyli ma stanowisko "ale jak to tak". Musisz mieć taką kobietę, jaki ci się należy z racji swojego wieku, wyglądu i statusu, ale tego dyktowanego pensją. Czyli pan około 40 powinien mieć żonę ok. 40, średnio ładną (może być sympatyczna, to nie przeszkadza), najlepiej nieco pulchną i z krótkimi włosami. No chyba że jest biznesmenem, to wtedy przysługuje przydział z kontyngentu tych trochę młodszych i odrobinę ładniejszych/laskowatych. W każdym wypadku powinien być jej waflem i dostawać od niej w nagrodę seks. Wtedy jest wszystko w porządku, tak jak mu się należy. A jak ma lepiej, to znaczy, że no, za dobrze ma. Wpycha się przed kolejkę, oszukuje, nie powinno tak być. Za karę będzie miał koklusz albo niech go chociaż ta żona zdradzi.
      No, nie podoba im się to.
      • aandzia43 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 26.12.17, 14:07
        yoric napisał:

        > Widzę, że wpisy zaczynają się powoli zapętlać, więc chyba czas podsumowań.
        > Kutuzov, Urqu, Wont i ja opisujemy, jak "dobrze korzystać ze swoich kart", czyl
        > i co robić, żeby mieć fajną laskę lub laski nie grając w grę, w którą każe nam
        > grać społęczeństwo, czyli poprzez pieniążki.

        Zjawisko stare jak świat, nie widze żadnych kontrowersji.


        > Cała reszta broni fundamentów zastanego porządku społecznego, czyli ma stanowis
        > ko "ale jak to tak". Musisz mieć taką kobietę, jaki ci się należy z racji swoje
        > go wieku, wyglądu i statusu, ale tego dyktowanego pensją. Czyli pan około 40 po
        > winien mieć żonę ok. 40, średnio ładną (może być sympatyczna, to nie przeszkadz
        > a), najlepiej nieco pulchną i z krótkimi włosami. No chyba że jest biznesmenem,
        > to wtedy przysługuje przydział z kontyngentu tych trochę młodszych i odrobinę
        > ładniejszych/laskowatych. W każdym wypadku powinien być jej waflem i dostawać o
        > d niej w nagrodę seks. Wtedy jest wszystko w porządku, tak jak mu się należy. A
        > jak ma lepiej, to znaczy, że no, za dobrze ma. Wpycha się przed kolejkę, oszuk
        > uje, nie powinno tak być. Za karę będzie miał koklusz albo niech go chociaż ta
        > żona zdradzi.
        > No, nie podoba im się to.

        Bzdura, niczego nie zrozumiałeś, przynajmniej z moich postów. Nie wiem czemu, bystry jesteś i zazwyczaj czytasz co się do ciebie pisze. Moje stanowisko jest takie: pewna grupa mężczyzn jest wyposażona przez naturę w dobrą jakość skóry, brak tendencji do tycia,.potrzebę ruchu fizycznego,.inteligencje, ogromną energię, ponadczasowe libido i nader sprawną hydraulikę, życiową regenerowalność po upadkach, inne walory. Ci mężczyzni mają zawsze to co najlepsze. Młode, fajne, autentycznie napalone na nich dziewczyny (testosteronowe, nie sliniace się na kasę). Myślę że ty ze swoim b.młodym wyglądem (kiedyś pisałes) zaliczasz się.do tej grupy. Inni z.forum pewnie też. Więc nie rozumiem po co usiłujesz nam wcisnąć, że każdy chłop na 40.może mieć każdą młodke bo takie jest niby prawo buszu? ,
        • yoric Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 26.12.17, 14:15
          > że każdy chłop na 40.może mieć każdą młodke

          mam wrażenie, że jakieś 3 wpisy temu wspominałem o dużym kwantyfikatorze. Także tego. Na to i inne pytania wszystkie odpowiedzi znajdują się moich poprzednich wpisach w tym wątku. Pozdrawiam i weosłego Sylwka :)
          • aandzia43 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 26.12.17, 14:22
            yoric napisał:

            > > że każdy chłop na 40.może mieć każdą młodke
            >
            > mam wrażenie, że jakieś 3 wpisy temu wspominałem o dużym kwantyfikatorze. Także
            > tego. Na to i inne pytania wszystkie odpowiedzi znajdują się moich poprzednich
            > wpisach w tym wątku. Pozdrawiam i weosłego Sylwka :)

            Cytuj to do czego się odnosisz. Nie ma cytatu, nie.czytam.
            Czyli co,.rozumiemy się: wyjątkowi mężczyzni zbierają wyjątkowe miody? Czasem większe miody podparłszy się odrobinę, ale nie za bardzo, zwielokrotnionym przez różnice geograficzne statusem ;-)
            • yoric Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 26.12.17, 16:59
              > Czyli co,.rozumiemy się: wyjątkowi mężczyzni zbierają wyjątkowe miody? Czasem większe miody podparłszy się odrobinę, ale nie za bardzo, zwielokrotnionym przez różnice geograficzne statusem ;-)

              w punkt!
              • aandzia43 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 26.12.17, 17:44
                yoric napisał:

                > > Czyli co,.rozumiemy się: wyjątkowi mężczyzni zbierają wyjątkowe miody? Cz
                > asem większe miody podparłszy się odrobinę, ale nie za bardzo, zwielokrotnionym
                > przez różnice geograficzne statusem ;-)
                >
                > w punkt!

                To trzeba tak było od razu, bo ja od początku w tym duchu do ciebie piszę. Wsiego chorosziewo s Nowym Godom :-)
        • aandzia43 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 26.12.17, 14:41
          Bzdura, niczego nie zrozumiałeś, przynajmniej z moich postów. Nie wiem czemu, b
          > ystry jesteś i zazwyczaj czytasz co się do ciebie pisze. Moje stanowisko jest t
          > akie: pewna grupa mężczyzn jest wyposażona przez naturę w dobrą jakość skóry, b
          > rak tendencji do tycia,.potrzebę ruchu fizycznego,.inteligencje, ogromną energi
          > ę, ponadczasowe libido i nader sprawną hydraulikę, życiową regenerowalność po u
          > padkach, inne walory. Ci mężczyzni mają zawsze to co najlepsze. Młode, fajne, a
          > utentycznie napalone na nich dziewczyny (testosteronowe, nie sliniace się na ka
          > sę). Myślę że ty ze swoim b.młodym wyglądem (kiedyś pisałes) zaliczasz się.do t
          > ej grupy. Inni z.forum pewnie też. Więc nie rozumiem po co usiłujesz nam wcisną
          > ć, że każdy chłop na 40.może mieć każdą młodke bo takie jest niby prawo buszu?

          Taki samiec to Gogol, co z perspektywy czasu i jego historii już możemy stwierdzić. Najprawdopodobniej paru podobnych jakościowo młodszych jest tu kilku. Proponowałabym w związku z tym nie projektować radośnie swoich możliwości na resztę starszego wiekiem rodu męskiego. Bo te możliwości w kwestii młodych i ładnych lasek są praktycznie żadne.
      • mabelle2000 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 26.12.17, 14:13
        yoric napisał:

        > Kutuzov, Urqu, Wont i ja opisujemy, jak "dobrze korzystać ze swoich kart", czyl
        > i co robić, żeby mieć fajną laskę lub laski nie grając w grę, w którą każe nam
        > grać społęczeństwo, czyli poprzez pieniążki.

        Tego nie rozumiem. Czyli te fajne laski z biednych krajow macie/ moglibyscie miec, bo gracie w gre... Jaka wlasciwie?
        • hello-kitty2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 26.12.17, 15:57
          mabelle2000 napisała:

          > yoric napisał:
          >
          > > Kutuzov, Urqu, Wont i ja opisujemy, jak "dobrze korzystać ze swoich kart"
          > , czyl
          > > i co robić, żeby mieć fajną laskę lub laski nie grając w grę, w którą każ
          > e nam
          > > grać społęczeństwo, czyli poprzez pieniążki.
          >
          > Tego nie rozumiem. Czyli te fajne laski z biednych krajow macie/ moglibyscie mi
          > ec, bo gracie w gre... Jaka wlasciwie?

          Tez tego co Yoric napisal nie rozumiem. Mysle, ze wszyscy sie zgodza, ze wlasnie chodzi o pieniadze, a dokladniej o to, co one ze soba niosa. JEdyna roznica jest taka (w uproszczeniu) ze miejscowe kobiety sa drozsze, a panie importowane z krajow biedniejszych sa tansze, a wiec zeby byly nadal konkurencyjne na rynku musza podwyzszac swoja atrakcyjnosc mlodoscia, uroda, dostepnoscia seksualna zgodna z upodobaniami panow nabywcow, wdziecznoscia, radosnoscia, czuloscia, zejsciem z rownouprawnienia, ect. Przyklad: jezeli kolorowa kobieta z biedniejszego kraju chce sie zwiazac z bialym Europejczykiem i miec z nim dziecko, to jaka moze stac za tym motywacja? I informuje o tym z gory, zanim w ogole jakiegos przypadkowo spotka. Jestescie w stanie podac jakakolwiek niezwiazna z pieniadzem?
          • sabat3 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 26.12.17, 16:03
            hello-kitty2 napisała:

            > Jestescie w stanie podac jakakolwiek niezwiazna z pieniadzem?

            Absolutnie zadnej.
          • aandzia43 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 26.12.17, 16:18

            > Tez tego co Yoric napisal nie rozumiem. Mysle, ze wszyscy sie zgodza, ze wlasni
            > e chodzi o pieniadze, a dokladniej o to, co one ze soba niosa. JEdyna roznica j
            > est taka (w uproszczeniu) ze miejscowe kobiety sa drozsze, a panie importowane
            > z krajow biedniejszych sa tansze, a wiec zeby byly nadal konkurencyjne na rynku
            > musza podwyzszac swoja atrakcyjnosc mlodoscia, uroda, dostepnoscia seksualna z
            > godna z upodobaniami panow nabywcow, wdziecznoscia, radosnoscia, czuloscia, zej
            > sciem z rownouprawnienia, ect. Przyklad: jezeli kolorowa kobieta z biedniejszeg
            > o kraju chce sie zwiazac z bialym Europejczykiem i miec z nim dziecko, to jaka
            > moze stac za tym motywacja? I informuje o tym z gory, zanim w ogole jakiegos pr
            > zypadkowo spotka. Jestescie w stanie podac jakakolwiek niezwiazna z pieniadzem?


            >
            Mogę podać jedną motywację kobiecą niezwiązaną z pieniądzem czy ofertą dostatniego/bezpiecznego (w przypadku krajów z wojną) życia. Odruchowo dobre traktowanie kobiety przez przedstawicieli nacji wyuczonych od oseska w traktowaniu kobiety jak człowieka. Nasze chłopaki mogą tu wypadac na plus.
            • hello-kitty2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 26.12.17, 16:51
              aandzia43 napisała:

              > Mogę podać jedną motywację kobiecą niezwiązaną z pieniądzem czy ofertą dostatni
              > ego/bezpiecznego (w przypadku krajów z wojną) życia. Odruchowo dobre traktowani
              > e kobiety przez przedstawicieli nacji wyuczonych od oseska w traktowaniu kobiet
              > y jak człowieka. Nasze chłopaki mogą tu wypadac na plus.

              Ale to bysmy musieli rozmawiac o krajach muzulmanskuch, Afryce czy krajach objetych wojna (moze cos pominelam). Bo czy kobieta musi gotowac obiad czy nie to chyba jeszcze nie kwestia natury 'traktowania kobiety jak czlowieka'.
              • proteinawy Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 26.12.17, 20:32
                > Bo czy kobieta musi gotowac obiad

                Ja prawdę mowiac nie chciałbym obiadu od „partnerkowatych”. Wyżywić sie, i to smacznie mozna w pojedynkę albo osobno. Przygotowanie posiłku moze byc zajebistym prezentem, a skoro stało sie symbolem zniewolenia (ojej) to spadać do fabryki czy korpo, przynieść do domu doktorat, interesująca publikacje czy nowy kwitnący biznes a nie źlamdać ze kuchenna opresja.

                Prawdę mowiac to samo z seksem.
            • wont2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 27.12.17, 09:49
              aandzia43 napisała:

              > Mogę podać jedną motywację kobiecą niezwiązaną z pieniądzem czy ofertą dostatni
              > ego/bezpiecznego (w przypadku krajów z wojną) życia. Odruchowo dobre traktowani
              > e kobiety przez przedstawicieli nacji wyuczonych od oseska w traktowaniu kobiet
              > y jak człowieka. Nasze chłopaki mogą tu wypadac na plus.
              -------
              Tak jest. Potwierdzam. Bycie dżentelmenem w Tajlandii i taka instynktowna opieka i troska o swoją kobietę chyba nie dorobiła się tutaj jeszcze łatki "needy" ;)

              Oczywiście, samo bycie dżentelmenem nie wystarczy do zbudowania atrakcyjności, potrzebne są też inne elementy - ale przynajmniej w tutejszej kulturze pomaga a nie przeszkadza ;)
              • lybbla Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 29.12.17, 15:56
                wont2 napisał:


                > Tak jest. Potwierdzam. Bycie dżentelmenem w Tajlandii i taka instynktowna opiek
                > a i troska o swoją kobietę chyba nie dorobiła się tutaj jeszcze łatki "needy" ;
                > )

                Bycie dżentelmenem przyciąga w Anglii i we Włoszech bo to towar tam deficytowy (sami PUAsi). `Opieka i troska' to nie jest `needy'.

                Needy to jest tutaj
                www.youtube.com/watch?v=e_zlFbV18KQ&t=1m10s
          • lybbla Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 26.12.17, 16:53
            hello-kitty2 napisała:


            > Tez tego co Yoric napisal nie rozumiem. Mysle, ze wszyscy sie zgodza, ze wlasni
            > e chodzi o pieniadze, a dokladniej o to, co one ze soba niosa. JEdyna roznica j
            > est taka (w uproszczeniu) ze miejscowe kobiety sa drozsze, a panie importowane
            > z krajow biedniejszych sa tansze, a wiec zeby byly nadal konkurencyjne na rynku
            > musza podwyzszac swoja atrakcyjnosc mlodoscia, uroda, dostepnoscia seksualna z
            > godna z upodobaniami panow nabywcow, wdziecznoscia, radosnoscia, czuloscia, zej
            > sciem z rownouprawnienia, ect. Przyklad: jezeli kolorowa kobieta z biedniejszeg
            > o kraju chce sie zwiazac z bialym Europejczykiem i miec z nim dziecko, to jaka
            > moze stac za tym motywacja? I informuje o tym z gory, zanim w ogole jakiegos pr
            > zypadkowo spotka. Jestescie w stanie podac jakakolwiek niezwiazna z pieniadzem?


            Ja wiem, ja wiem. Temat w zasadzie na osobny wątek. Otóż każde łowisko kiedyś się kończy. Dla mężczyzn wysycha bardzo szybko. Kobiety bowiem łączą się w stada amazonek i wyhaczają co smaczniejsze kąski. Jeśli spieprzysz sprawę
            z jedną kobietą to automatycznie pomniejsza się Ci status u całej grupy jej przyjaciółek, przy czym potrafią Cię jeszcze kilka razy sprawdzić by upewnić się, że jesteś bezużyteczny.
            I odwrotnie jeśli wyczują smakowity kąsek to nawet jeśli sama Ciebie nie zeżre,
            to podsunie koleżance z grupy.

            Ale biada Ci jeśli już postawią na Tobie krzyżyk :)
            Wtedy musisz wypłynąć na szerokie wody i łowić gdzie indziej.
            Najlepiej wyrwać dziewczę z jej środowiska i osadzić dziewczę w wysokiej wieży
            otoczonej fosą nieznajomości języka :P
            • hello-kitty2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 26.12.17, 17:12
              lybbla napisał:

              > Ale biada Ci jeśli już postawią na Tobie krzyżyk :)

              Poki jedziesz z treningiem na szerokosc upper body i posladow/nog krzyzyka nie bedzie ;-) Pokladajmy ufnosc w Mabelle ;) Masz trenera? Czy znany trener YouTube?

              > Wtedy musisz wypłynąć na szerokie wody i łowić gdzie indziej.
              > Najlepiej wyrwać dziewczę z jej środowiska i osadzić dziewczę w wysokiej wieży
              > otoczonej fosą nieznajomości języka :P

              A w druga strone to tez dziala? Kobietom (szczegolnie pieknym) lowiska sie chyba nie wyczerpuja.
              • lybbla Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 29.12.17, 23:56
                hello-kitty2 napisała:

                > Poki jedziesz z treningiem na szerokosc upper body i posladow/nog krzyzyka nie
                > bedzie ;-) Pokladajmy ufnosc w Mabelle ;) Masz trenera? Czy znany trener YouTub
                > e?

                W rodzinie mam specjalistów.

                >
                > > Wtedy musisz wypłynąć na szerokie wody i łowić gdzie indziej.
                > > Najlepiej wyrwać dziewczę z jej środowiska i osadzić dziewczę w wysokiej
                > wieży
                > > otoczonej fosą nieznajomości języka :P
                >
                > A w druga strone to tez dziala? Kobietom (szczegolnie pieknym) lowiska sie chyb
                > a nie wyczerpuja.

                Zależy co łowią, ten kraj to nie jest kraj dla rozrywkowych kobiet i tak jak mówisz trzeba je chronić:) W przeciwnym razie zmuszane są by emigrować w poszukiwaniu miłości. Tu łowiska im się szybko wyczerpują.
          • urquhart Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 26.12.17, 18:48
            hello-kitty2 napisała:
            > Tez tego co Yoric napisal nie rozumiem. Mysle, ze wszyscy sie zgodza, ze wlasni
            > e chodzi o pieniadze, a dokladniej o to, co one ze soba niosa. JEdyna roznica j
            > est taka (w uproszczeniu) ze miejscowe kobiety sa drozsze, a panie importowane
            > z krajow biedniejszych sa tansze, a wiec zeby byly nadal konkurencyjne na rynku
            > musza podwyzszac swoja atrakcyjnosc mlodoscia, uroda, dostepnoscia seksualna z
            > godna z upodobaniami panow nabywcow, wdziecznoscia, radosnoscia, czuloscia, zej
            > sciem z rownouprawnienia,

            Kitty, co t jest pieniądz z definicji?
            «środek płatniczy przyjmowany w zamian za towary i usługi lub zwalniający od zobowiązań » (PWN)
            Jedno to Bussowskie zasoby drugie to przeciwwaga wymienione przez Ciebie zobowiązania.

            Wg umowy społecznej pieniądz to też symboliczna wycena wartości i unikalności usługi jaką wykonujesz dla społeczeństwa - skorelowana z umiejętnościami pozycją, sukcesem - jak i z "podziwem" więc ocenianie jednoznacznie deprecjonująco zainteresowania partnerem o takich cechach jako "niskich pobudek" i kurewstwa jest po prostu przerysowaniem .
            • hello-kitty2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 26.12.17, 19:44
              urquhart napisał:

              > hello-kitty2 napisała:
              > > Tez tego co Yoric napisal nie rozumiem. Mysle, ze wszyscy sie zgodza, ze
              > wlasni
              > > e chodzi o pieniadze, a dokladniej o to, co one ze soba niosa. JEdyna roz
              > nica j
              > > est taka (w uproszczeniu) ze miejscowe kobiety sa drozsze, a panie import
              > owane
              > > z krajow biedniejszych sa tansze, a wiec zeby byly nadal konkurencyjne na
              > rynku
              > > musza podwyzszac swoja atrakcyjnosc mlodoscia, uroda, dostepnoscia seksu
              > alna z
              > > godna z upodobaniami panow nabywcow, wdziecznoscia, radosnoscia, czulosci
              > a, zej
              > > sciem z rownouprawnienia,

              ocenianie jednoznacznie deprecjonująco zai
              > nteresowania partnerem o takich cechach jako "niskich pobudek" i kurewstwa jest
              > po prostu przerysowaniem .

              A widzisz w mojej wypowiedzi ocene wskazujaca na niskie pobudki i kurestwo? Ja nazywam rzecz po imieniu, a nie oceniam. MAlo tego zwrocenie MI uwagi dotyczacej kobiet lecacych na kase jest jakims kuriozum, bo ja jestem jedna z nich, hello? ;)
              JA nie wiem ze z facetami jak z jajkami, trzeba sie obchodzic czule i delikatnie, bo kazdy, ktory sprowadzil sobie tansza wersje luksusowego samochodu ze wschodu mysli, ze jest wyjatkowy (vide wpis Aandzi). Przyklad: laska Wonta mowi mu, ze wyglada na 5 dych, a ten woli wierzyc, ze wyglada na 35 ;-) A na cholere? Powiem tak: ciesz sie ze masz tanszy luksusowy samochod i ze w ogole Cie na niego stac. Ciesz sie swoim majatkiem i co dzieki niemu osiagnales. CZy to takie trudne, jakies wstydliwe, niemoralne, uwlaczajace? Wg mnie nie. Ja uwielbiam zarabiac pieniadze. NAwet wydawanie mnie tak nie cieszy jak otrzymywanie.
          • kag73 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 27.12.17, 02:29
            "Przyklad: jezeli kolorowa kobieta z biedniejszego kraju chce sie zwiazac z bialym Europejczykiem i miec z nim dziecko, to jaka moze stac za tym motywacja?I informuje o tym z gory, zanim w ogole jakiegos przypadkowo spotka. Jestescie w stanie podac jakakolwiek niezwiazna z pieniadzem?"

            No, dziecko bedzie mialo jasniejsza skore i mniej skosne oczy :) A dzieciak chlopak bedzie mial szanse byc wyzszy od przecietnego Taja jezeli ten bialy jest wysoki.
            • wont2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 27.12.17, 08:59
              kag73 napisała:

              > "Przyklad: jezeli kolorowa kobieta z biedniejszego kraju chce sie zwiazac z bia
              > lym Europejczykiem i miec z nim dziecko, to jaka moze stac za tym motywacja?I i
              > nformuje o tym z gory, zanim w ogole jakiegos przypadkowo spotka. Jestescie w s
              > tanie podac jakakolwiek niezwiazna z pieniadzem?"
              >
              > No, dziecko bedzie mialo jasniejsza skore i mniej skosne oczy :) A dzieciak chl
              > opak bedzie mial szanse byc wyzszy od przecietnego Taja jezeli ten bialy jest w
              > ysoki.
              ----
              Dokładnie tak. Fenomen "luk khrueng", czyli pół-Tajów, pół-Farangów.
              en.wikipedia.org/wiki/Luk_khrueng
              In more recent generations, luk khrueng have become accepted and even highly embraced by society, and many luk khrueng have carved out a prominent role in the entertainment industry in which their often-fluent English and their Caucasian features (such as fair skin, larger or colored eyes and tall physique), which are deemed attractive in Thai culture, have proved to be advantageous. Much of the Thai population finds luk khrueng highly attractive because of these features, and within teenage culture, they are also extremely popular.
              • aandzia43 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 27.12.17, 11:44

                > ----
                > Dokładnie tak. Fenomen "luk khrueng", czyli pół-Tajów, pół-Farangów.
                > en.wikipedia.org/wiki/Luk_khrueng
                > In more recent generations, luk khrueng have become accepted and even highly em
                > braced by society, and many luk khrueng have carved out a prominent role in the
                > entertainment industry in which their often-fluent English and their Caucasian
                > features (such as fair skin, larger or colored eyes and tall physique), which
                > are deemed attractive in Thai culture, have proved to be advantageous. Much of
                > the Thai population finds luk khrueng highly attractive because of these featur
                > es, and within teenage culture, they are also extremely popular.


                Obejrzałam listę mieszanek tajsko-europejskich, ładni ludzie, zaiste. Ale w mojej wschodniej Polsce takich twarzy widzi się kupę. No, nie wszystkie takie piękne :-) Nawet człowiek nie rejestruje, że coś jest w ich urodzie "nie naszego", bo to jest... nasze ;-)

                Moja córka jest bardziej "żółta" niż te panie poniżej (i w tym typie), tylko blondynka z niebieskimi oczami. Ale jak założy ciemne szkła kontaktowe i ufarbuje włosy to mamy Japonkę w domu.

                en.wikipedia.org/wiki/Davika_Hoorne
                ehttps://www.bing.com/images/search?q=Kimberly%20Ann%20Voltemas&qs=n&form=QBIR&sp=-1&pq=undefined&sc=0-21&sk=&cvid=F3771082015A4A93B12446D18F1D9C5Bn.wikipedia.org/wiki/Sara_Malakul_Lane
            • hello-kitty2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 27.12.17, 11:42
              kag73 napisała:

              > No, dziecko bedzie mialo jasniejsza skore i mniej skosne oczy :) A dzieciak chl
              > opak bedzie mial szanse byc wyzszy od przecietnego Taja jezeli ten bialy jest w
              > ysoki.

              Gdzies czytalam, ze utrzymanie dziecka kosztuje porownywalnie do utrzymania sredniej klasy samochodu. Tez lubie jak ojciec mojego syna nie zaluje na niego kasy. Dlatego go wybralam ;)
              • dinamokutaisi Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 27.12.17, 17:46
                hello-kitty2 27.12.17, 11:42 Gdzies czytalam, ze utrzymanie dziecka kosztuje porownywalnie do utrzymania sredniej klasy samochodu.

                Rzeczywiście. Nie zwróciłem na to uwagi choć znałem i liczyłem różne kwoty, a te dwie sprawy właśnie się da porównać, bo samochód w Polsce to łącznie z samochodem właśnie jakieś powiedzmy 1500zł-2000zł miesięcznie, zależy ile kilometrów. Jak mają dwa auta w rodzinie, tak jak ci co sporo dojeżdżają do pracy i dlatego mocno potrzebują, to tak jakby 2 dzieci mieli na utrzymaniu, a tylko na swoje samochody pracują. Przez 25 lat pół miliona złotych poszło: 500,000zł. Jak się jeszcze mieszkanie dziecku kupi to milion.

                I tak prawie 2 tygodnie w miesiącu na samochód pracować, ludzie...
      • sabat3 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 26.12.17, 14:15
        yoric napisał:
        > Kutuzov, Urqu, Wont i ja opisujemy, jak "dobrze korzystać ze swoich kart", czyl
        > i co robić, żeby mieć fajną laskę lub laski nie grając w grę, w którą każe nam
        > grać społęczeństwo, czyli poprzez pieniążki.

        Wrecz przeciwnie! Opisujecie panowie, co robic, zeby miec fajna laske GRAJAC w te gre!
        Yoric, mnie nie obchodzi jak zdobywacie laski, co one czuja i co mysla, bo ja o tym nie wiem.
        Wiem jednak, ze gdy przy tworzeniu zwiazku lwia czesc atrakcyjnosci budujesz na przewadze ekonomicznej, to predzej czy pozniej ten zwiazek moze ci sie zawalic na glowe. A zawali sie niemal napewno, gdy ta zaleznosc zniknie. Rozumiem, ze wypisujesz sie z ruchania starej pani Haliny z trwala ondulacja w typie "helmu". Jakos Cie tutaj dobrze rozumiem. Ale sa jakies zlote srodki pomiedzy "moja zona, Zofia" a golddiggerka ze wschodu. Czego kazdemu zycze :) Grunt to nie popadac w skrajnosci. Oczywiscie gdy mowa o dluzszych zwiazkach, bo gdy chodzi o czysty seks, to w zasadzie nie ma az takiego znaczenia
        • hello-kitty2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 26.12.17, 16:16
          sabat3 napisał:

          > Wrecz przeciwnie! Opisujecie panowie, co robic, zeby miec fajna laske GRAJAC w
          > te gre!

          Dokladnie, z prostego powodu, ze wszedzie jest taka sama gra. PUA nie wymyslaja regionlnych zasad rwania lasek (dla Ukrainy jedna, dla Polski inna, ect).

          > Wiem jednak, ze gdy przy tworzeniu zwiazku lwia czesc atrakcyjnosci budujesz na
          > przewadze ekonomicznej, to predzej czy pozniej ten zwiazek moze ci sie zawalic
          > na glowe. A zawali sie niemal napewno, gdy ta zaleznosc zniknie.

          NIekoniecznie zawali. NIemniej w rzeczy samej duzo zalezy czy jakas Wan czy Swietlana bedzie musiala popierdalac na szmacie na czarno w Polsce latami czy bedzie utrzymywana bez slowa wyrzutu zyjac w fajnych warunkach, mogac odwiedzac regularnie swoja rodzine, realizowac sie w swoich pasjach, majac komfort dlugoletniej nauki jezyka w dobrych, wysokoplatnych szkolach, jesli ma taka ambicje, jeszcze raz podkreslam, na koszt meza/partnera. Chyba, ze pan bierze business woman, ktora pomnaza jego majatek dla nich ale nie slyszalam o takim przypadku. Wiec podstawowym pytaniem jakie wg mnie mezczyzna powinien sobie zadac jest: czy mnie na to stac? Za stac Zachodnikow to juz wiemy ale czy stac Polakow? Cholera wie?

          Rozumiem, ze
          > wypisujesz sie z ruchania starej pani Haliny z trwala ondulacja w typie "helmu"
          > . Jakos Cie tutaj dobrze rozumiem. Ale sa jakies zlote srodki pomiedzy "moja zo
          > na, Zofia" a golddiggerka ze wschodu. Czego kazdemu zycze :)

          Akurat Zofia byla b.atrakcyjna kobieta, kojarzysz? ;-)
          • yoric Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 26.12.17, 17:18
            Tu się z Wami zgadzam (Mabelle, Sabat, Kitty), element ekonomiczny oczywiście gra rolę. Ale nie bezpośrednio
            [wyjątek - Sabat, który nie jest w stanie sobie wyobrazić innej relacji: tak bezpośrednio, trzeba kobietę kupić za kasę; za brak każdego zęba 1000zł taniej].
            Różnica w ekonomii krajów przekłada się na ten status. Drobny kruczek specyficzny dla tego Forum jest taki, że jak kobieta wychodzi za mąż za faceta z kraju na zachód od niej, to:
            - Polki wchodzą w te relacje ze względów duchowych, są to piekne relacje duchowe i niematerialne, nie pociągają ich zarobki, tylko to że tamci goście mają *klasę*
            - Polacy łajdacy natomiast kupują sobie żywy towar na bazie niewolnictwa ekonomicznego!
            • sabat3 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 26.12.17, 17:26
              Yoric, dla mnie nr jeden w rozumowaniu bylaby nastepujaca kwestia: czy majatek mezczyzny jest atrakcyjnym bonusem czy raczej jest to kwestia kluczowa, decydujaca o tym, ze dany zwiazek w ogole doszedl do skutku. Czy gdybys sie postaral, to moglbys zarwac dana laske "saute", bez pomocy forsy i statusu, czy raczej hackujesz system ponad swoj potencjal genetyczny. Do tego stopnia, ze ludzie robia z fotek waszej pary memy pt "jak rozpoznac bogatego faceta na plazy" ;)
              • yoric Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 26.12.17, 17:51
                Dla mnie nie ma nic dziwnego, że kobiety wybierają najlepszego biologicznie samca. Dla Ciebie jest w tym coś dziwnego? Dla mnie nie. Ani w tym, że w naszych realiach "biologicznie najlepszy" to (między innymi) taki, którego m.in. geny pozwoliły mu zarobić największy majątek. Ciebie dziwi, że kobieta chce mieć w swoich dzieciach takie geny? Mnie nie. Kobiety mogą też wybrać inne geny sukcesu, ale dyskryminowanie akurat tych byłoby (biologiczną) głupotą.
                • sabat3 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 26.12.17, 18:23
                  yoric napisał:

                  > Dla mnie nie ma nic dziwnego, że kobiety wybierają najlepszego biologicznie sam
                  > ca. Dla Ciebie jest w tym coś dziwnego?

                  Nie jest.

                  Dla mnie nie. Ani w tym, że w naszych r
                  > ealiach "biologicznie najlepszy" to (między innymi) taki, którego m.in. geny po
                  > zwoliły mu zarobić największy majątek.

                  Ogladasz czasem TV?

                  Ciebie dziwi, że kobieta chce mieć w swo
                  > ich dzieciach takie geny? Mnie nie.

                  Chcialbys, zeby Twoja corka wybrala polaczenie genow z ktoryms sposrod polskich politykow? Wybralem ich, bo sa na swieczniku. Nietrudno podac razace przyklady ich glupoty, braku oglady, bylejakosci charakteru czy wrecz elementarnej wiedzy o swiecie. Polscy "byznesmeni" nie prezesntuja sie lepiej, ale sa anonimowi i ciezko o ludziach rozmawiac.
                  Chlopie, jaja sobie robisz, czy o droge pytasz? W wiekszosci krajow na swiecie tak to wyglada.
                  Myslisz, ze w jakiejs afrykanskiej republice bananowej o sukcesie spolecznym decyduja najlepsze geny?
                  Geny decydowaly na poziomie pierwotnego plemienia, teraz to juz dawno nie dziala w ten sposob. Dlatego nasza pula genetyczna jako gatunku od paru tysiecy lat zaczyna coraz grubiej wiac chujem (choroby dziedziczne), a pojemnosc mozgoczaszki zmniejsza sie w niepokojacym tempie (przynajmniej od czasow czlowieka z Cro-magnon 15-20% mniej).

                  Kobiety mogą też wybrać inne geny sukcesu,
                  > ale dyskryminowanie akurat tych byłoby (biologiczną) głupotą.

                  Nie. W naturze nie chodzi tylko o potencjalny dostep do zasobow, ale i o realny - bo pozwoli W TYM MOMENCIE odchowac wieksza liczbe potomkow. Czyli forsa najpierw, geny potem.
                  • aandzia43 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 26.12.17, 18:56
                    sa
                    >
                    > Dla mnie nie. Ani w tym, że w naszych r
                    > > ealiach "biologicznie najlepszy" to (między innymi) taki, którego m.in. g
                    > eny po
                    > > zwoliły mu zarobić największy majątek.
                    >
                    > Ogladasz czasem TV?
                    >
                    > Ciebie dziwi, że kobieta chce mieć w swo
                    > > ich dzieciach takie geny? Mnie nie.
                    >
                    > Chcialbys, zeby Twoja corka wybrala polaczenie genow z ktoryms sposrod polskich
                    > politykow? Wybralem ich, bo sa na swieczniku. Nietrudno podac razace przyklady
                    > ich glupoty, braku oglady, bylejakosci charakteru czy wrecz elementarnej wiedz
                    > y o swiecie. Polscy "byznesmeni" nie prezesntuja sie lepiej, ale sa anonimowi i
                    > ciezko o ludziach rozmawiac.
                    > Chlopie, jaja sobie robisz, czy o droge pytasz?

                    No niestety Yoric, kasa na stanie to już dawno nie dokładnie to samo co dobre geny. Kasa (dla nas sredniactwo, dla Afrykanczyka róg obfitości) w skali świata to wyłącznie szczęście urodzenia się we właściwym kraju, w skali kraju w dużym stopniu w odpowiednich warunkach. A dobry wygląd, powolne starzenie się, siła fizyczna, bystrość umysłu to na 100% dobre geny.
                    Ty i Wont pogrywając swoim status trajtujecie go jako znaczący ale jednak dodatek. Zasoby naturalne to podstawa. Młody wygląd, błysk inteligencji w oku, zadbane ciało, energia, dobre maniery, w kwestie seksualne nie wnikam.
                    • yoric Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 26.12.17, 20:08
                      Andzia i Sabat, obserwuję u Was taki ukryty kartezjanizm, że jest ciało i jest jakaś tam dusza. "Atrakcyjność wynika z fizyczności, fizyczność wynika z genów". Naukowo takie podejście to 17. wiek. "Dobre geny" to nie jest jakiś raz na zawsze zdefiniowany zestaw, bo inaczej by były taie same u człowieka i dinozaura. Co jest genetycznie dobre a co nie, to się zmienia wraz ze środowiskiem. Dobre geny to są te, które zapewniają właścicielowi sukces. A przynajmniej tak to jest percypowane: odniósł sukces = ma taki zestaw genetyczny, który mu to umożliwił. Przynajmniej tak powinny rozumować kobiety. A w sensie ścisłym: te, które rozumowały inaczej, wyginęły.
                      • aandzia43 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 26.12.17, 20:21
                        yoric napisał:

                        > Andzia i Sabat, obserwuję u Was taki ukryty kartezjanizm, że jest ciało i jest
                        > jakaś tam dusza. "Atrakcyjność wynika z fizyczności, fizyczność wynika z genów"
                        > . Naukowo takie podejście to 17. wiek. "Dobre geny" to nie jest jakiś raz na za
                        > wsze zdefiniowany zestaw, bo inaczej by były taie same u człowieka i dinozaura.
                        > Co jest genetycznie dobre a co nie, to się zmienia wraz ze środowiskiem. Dobre
                        > geny to są te, które zapewniają właścicielowi sukces. A przynajmniej tak to je
                        > st percypowane: odniósł sukces = ma taki zestaw genetyczny, który mu to umożliw
                        > ił. Przynajmniej tak powinny rozumować kobiety. A w sensie ścisłym: te, które r
                        > ozumowały inaczej, wyginęły.


                        Powiedz to dwóm żonom ostatniego Habsburga na tronie hiszpańskim ;-) Chłopina sukces osiągnął dzięki dobrym genom (i sprzyjającym okolicznościom) swoich przodków. Ale już nie swoim genom, bo w nim zebrały się najgorsze. Wyglądał jak potwór i nie był zbyt bystry. Ale królem został i żony (po kolei, nie naraz) miał ładne, z posagiem i dobrze urodzone. Znam takie przypadki i dziś, żony mają całkiem zdatne. Nikt nie ma wątpliwości skąd im się te żony wzięły ;-)
                        • yoric Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 26.12.17, 20:34
                          Bo im (żonom) bardzo dobrze zadziałał mechanizm reagowania pożądaniem na oznaki korelujące z dobrymi genami m.in. zapewniany przez pieniądze status.
                          • aandzia43 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 26.12.17, 20:37
                            yoric napisał:

                            > Bo im (żonom) bardzo dobrze zadziałał mechanizm reagowania pożądaniem na oznaki
                            > korelujące z dobrymi genami m.in. zapewniany przez pieniądze status.

                            Do kogo i do czego to?
                            • yoric Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 26.12.17, 21:36
                              No żonom tych bogatych.
                              Jeśli kobieta leci na wysoko postawionego samca, to to jest bardzo dobry, bardzo zdrowy i bardzo uzyteczny mechanizm. Mechanizm biologiczny.
                              • yoric Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 26.12.17, 22:06
                                Nie no, nie daje mi to spokoju. Wy naprawdę uważacie, że dobry wygląd i zdrowie to zależy od genów, ale już ile kto zarabia i jakie ma zdolności towarzyskie to jakiś pozagenetyczny bonus??
                                • sabat3 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 26.12.17, 22:32
                                  yoric napisał:
                                  > Nie no, nie daje mi to spokoju. Wy naprawdę uważacie, że dobry wygląd i zdrowie
                                  > to zależy od genów, ale już ile kto zarabia i jakie ma zdolności towarzyskie t
                                  > o jakiś pozagenetyczny bonus??

                                  W przypadku małżeństw z różnych kultur pozagenetyczny bonus jest oczywisty - miejsce, w którym się urodziłeś. Sądzisz, że masz lepsze geny związane z rozwojem mózgu niż ukraińscy koledzy? A Wont jest inteligentniejszy od przeciętnego Taja?
                                  Przeanalizujmy to, kto ile zarabia w Polsce. Powiedz, urodziłeś się wczoraj, czy słyszałeś może o tym jak następuje sukcesja w środowiskach prawniczych, jak wspierają swoich potomków lekarze, środowiska uniwersyteckie. Zastanawiałeś się czasem dlaczego na napisach końcowych filmów widzisz wciąż te same nazwiska, chociaż imiona się zmieniają? Jak funkcjonują rodzinne klany na różnym poziomie struktur naszego państwa, począwszy od urzędów a na przedsiębiorstwach państwowych skończywszy?
                                  Nie no, musiałeś się zastanawiać, przecież Ty jesteś Yoric i masz dobre geny związane z szarymi komórkami :)
                                  U nas nawet słynni potem naukowcy, których wydał nasz światły naród, musieli spierdalać na zachód, bo u nas im nie pozwolili wyrosnąć wyżej niż ustawowe 30cm powyżej donicy.
                                  A przecież u nas jest demokracja i relatywna wolność rozwoju. Weź te 80% państw i pomyśl, że tam jest jeszcze gorzej. Geny? Nie rozśmieszaj mnie.
                                  I tak nie wygląda od wczoraj - weź Imperium Romanum i to, jakie przecudowne indywidua nim władały. Dewianci seksualni, psychole, mordercy, często w jednym.
                                  A w dwudziestym wieku? Daleko szukać? Hitler, Stalin, niebiański przywódca Korei Północnej, Towarzysz Mao, Wujek Sekretarz Pol Pot, co dla żartu wymordował połowę swojego narodu? Oni mieli dobre geny? Jeśli tak, to los naszego gatunku jest przesądzony.
                                  I w sitwach tych morderców z pewnością nie brakowało im pokrewnych, którzy mieli wtedy najwyższy status społeczny i najlepszy dostęp do zasobów. Uważasz, że to było dyktowane ich dobrymi genami? Co to właściwie są te dobre geny? Skłonności do psychopatii, machiavellizmu, brak zasad etycznych?
                                  Obecnie w strukturach społecznych homo sapiens do władzy dochodzą jednostki, które kierują się zasadami w mniejszym lub większym stopniu sprzecznymi z interesem grupy. To jest antynomia tego, czym zachwycała się Mabelle u wilków. Jest nas tak dużo, że cywilizacja zjada własny ogon, a system zamienia ewolucyjne reguły w sieczkę. Takie jest moje zdanie, jeśli chcesz wiedzieć.
                                • mabelle2000 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 26.12.17, 22:44
                                  yoric napisał:

                                  > Nie no, nie daje mi to spokoju. Wy naprawdę uważacie, że dobry wygląd i zdrowie
                                  > to zależy od genów, ale już ile kto zarabia i jakie ma zdolności towarzyskie t
                                  > o jakiś pozagenetyczny bonus??

                                  Mysle ze sutener duzo zarabia, diler narkotykow, mafioso, wszelkiej masci zlodzieje i szmuglerzy... ;-)
                                  Czy oni maja dobre geny? Moze warto zapytac inaczej- czy sklonnosc do oszustwa, wyzysku, lenistwa, bezwzglednosci warto przekazywac potomstwu?
                                  • yoric Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 27.12.17, 09:04
                                    Chyba nie do końca rozumiecie, co znaczą "dobre geny". A raczej, które znaczenie tej frazy jest istotne w kontekście doboru. Genów nie obchodzi, czy jednostka, którą stworzą, będzie miała dobry wpływ na ludzkość. Zadaniem genów jest stworzyć taką jednostkę, która maksymalnie te geny potem przekaże dalej. A my jesteśmy tak skonstruowani, żeby uważać za atrakcyjne te osoby, które mają tak zdefiniowane 'dobre geny'. Z pewnym opóźnieniem, tj. poprawką, że nasze środowisko różni się od tego, w którym ewolucowaliśmy, więc geny mają 'laga' w swojej definicji.
                                    • dinamokutaisi Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 27.12.17, 09:59
                                      Yoric napisał: Chyba nie do końca rozumiecie, co znaczą "dobre geny". A raczej, które znaczenie tej frazy jest istotne w kontekście doboru. Genów nie obchodzi, czy jednostka, którą stworzą, będzie miała dobry wpływ na ludzkość. Zadaniem genów jest stworzyć taką jednostkę, która maksymalnie te geny potem przekaże dalej.
                                      ____
                                      No to "maksymalnie przekazują geny" Azjaci i Murzyni, zwłaszcza ubożsi, Europejczycy o wiele słabiej przekazują swoje geny.
                                      • dinamokutaisi Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 27.12.17, 10:10
                                        Egipcjanie! Liczba ludności wzrosła z 20 do 100 mln w ciągu mniej niż jednego wieku!
                                • dinamokutaisi Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 26.12.17, 22:51
                                  Problemem jest definicja sukcesu. A nie czy dziedziczy się wszelkie predyspozycje w jakimś stopniu.
                                  Czasem jakby wiadomo - prof. Hawking, prof. Kaczyński na jakie geny można liczyć i czy chce się dziedziczyć taki sukces z inwentarzem (o inwentarzu Sabat szeroko pięknie...). Czasem widzisz tylko przystojnego wziętego prawnika, senatora PO, dopiero potem okazuje się że bije żonę laptopem w głowę po alkoholu, tak przynajmniej ona w telewizji śniadaniowej płakała o swoim sukcesie matrymonialnym.
                                  • dinamokutaisi Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 26.12.17, 22:53
                                    Uciekła, choć dokuczał po drogim winie...
                                • aandzia43 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 26.12.17, 23:52
                                  yoric napisał:

                                  > Nie no, nie daje mi to spokoju. Wy naprawdę uważacie, że dobry wygląd i zdrowie
                                  > to zależy od genów, ale już ile kto zarabia i jakie ma zdolności towarzyskie t
                                  > o jakiś pozagenetyczny bonus??

                                  Zdolności towarzyskie to w dużej mierze geny. Inteligencja geny. Kasa odziedziczona - wiadomo. Kasa zarobiona - geny plus miejsce w którym się przyszło na świat w różnych proporcjach. Nie jesteś bystrzejszy ani bardziej urokliwy od Iwana z rozwalonego kołchozu, który analogiczne do twoich zdolności wykorzystał dobrze jak na zastan warunki czyli żyje, zarabia 20 razy mniej niż ty, ma kiepskie zęby, zmarszczki na twarzy i nie stać go na twoją laskę. Ja ci nie wypominam że masz to, co masz, ale wiesz, ja mam trochę pokory wobec życia i doskonale wiem jakie mam osobiste zasługi a co zesłał mi los. Pokory trochę jednym słowem, Yoric.
                                  • yoric Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 27.12.17, 09:06
                                    Wiesz, operacje plastyczne, siłownia, dobre odżywienie, makijaż i dobre ciuchy to tez nie "geny dobrego wyglądu", a działają tak samo.
                                    • aandzia43 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 27.12.17, 09:47
                                      yoric napisał:

                                      > Wiesz, operacje plastyczne, siłownia, dobre odżywienie, makijaż i dobre ciuchy
                                      > to tez nie "geny dobrego wyglądu", a działają tak samo.

                                      Tymi sposobami da się podrasowić produkt, ale tylko podrasowić. Analogicznie przy pomocy w/w sposobów można trochę opóźnić efekty starzenia, ale tylko trochę ;-)
                              • hello-kitty2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 27.12.17, 12:02
                                yoric napisał:

                                > A przynajmniej tak to jest percypowane: odniósł sukces = ma taki zestaw genetyczny, który > mu to umożliwił. Przynajmniej tak powinny rozumować kobiety.
                                (...)
                                > Jeśli kobieta leci na wysoko postawionego samca, to to jest bardzo dobry, bardz
                                > o zdrowy i bardzo uzyteczny mechanizm. Mechanizm biologiczny.

                                Bardzo mi sie podoba to, co piszesz Yoric. O to jest dla mnie CIEPLE WYPOWIADANIE SIE O KOBIETACH, w przeciwiwnstwie do 'cieplych wypowiedzi' lzacych, nieszczerych towarzyskich fircykow i innych wlazodupow, ktorzy dla zaruchuchania beda ci opowiadac bajki, ktore chcesz uslyszec, a na ktorych nabiera sie 'nasza' Aandzia.
                                • aandzia43 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 27.12.17, 12:19
                                  hello-kitty2 napisała:

                                  > yoric napisał:
                                  >
                                  > > A przynajmniej tak to jest percypowane: odniósł sukces = ma taki zestaw g
                                  > enetyczny, który > mu to umożliwił. Przynajmniej tak powinny rozumować kobi
                                  > ety.
                                  > (...)
                                  > > Jeśli kobieta leci na wysoko postawionego samca, to to jest bardzo dobry,
                                  > bardz
                                  > > o zdrowy i bardzo uzyteczny mechanizm. Mechanizm biologiczny.
                                  >
                                  > Bardzo mi sie podoba to, co piszesz Yoric. O to jest dla mnie CIEPLE WYPOWIADAN
                                  > IE SIE O KOBIETACH, w przeciwiwnstwie do 'cieplych wypowiedzi' lzacych, nieszcz
                                  > erych towarzyskich fircykow i innych wlazodupow, ktorzy dla zaruchuchania beda
                                  > ci opowiadac bajki, ktore chcesz uslyszec, a na ktorych nabiera sie 'nasza' Aan
                                  > dzia.


                                  Piłaś? :-P
                                • dinamokutaisi Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 27.12.17, 13:28
                                  A mnie się raczej nie podoba pisanie Yorica, pokrętne jakieś to argumentowanie w sprawie maksymalizowania genów, słabe pokrętne - jak na interview o pracę - podanie jako słabej strony dbałości o czystość (to niby słabość jego żony) i wreszcie na koniec dyskusji wrobienie Wonta w jakąś prostą i powszechną niechęć forum do jego sympatii z zagranicy...
                                • mabelle2000 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 27.12.17, 13:31
                                  hello-kitty2 napisała:

                                  > Bardzo mi sie podoba to, co piszesz Yoric. O to jest dla mnie CIEPLE WYPOWIADAN
                                  > IE SIE O KOBIETACH,

                                  Pare postow wyzej Yoric napisal tak :

                                  " ja tam też wprost przyznaję, że mój wybór jest w dużej mierze efektem świado
                                  > mej kalkulacji, w tym na poziom wygody i kontroli w związku. "

                                  Wiec chyba Kitka inaczej rozumiemy to * cieple wypowiadanie sie o kobietach*. Tam gdzie jest kontrola, tam ludzie nie sa sobie rowni. Chcesz takiego zwiazku- Twoja sprawa, mnie takie cos kiedys omal nie zabilo.


                                  Przy czym można to w przeciwiwnstwie do 'cieplych wypowiedzi' lzacych, nieszcz
                                  > erych towarzyskich fircykow i innych wlazodupow, ktorzy dla zaruchuchania beda
                                  > ci opowiadac bajki, ktore chcesz uslyszec, a na ktorych nabiera sie 'nasza' Aan
                                  > dzia.

                                  Watpie zeby akurat Andzia sie na cokolwiek nabierala. Jak masz watpliwosci co do intencji " wlazodupa", to zerknij czy aby nie ustawil sie wygodnie w zyciu i nie chce zrec w kilku jadlodajniach, a w kazdej chcialby dostac inny rodzaj zarcia. Takich to wyczuc na kilometr, rowniez na tym forum.
                                  • aandzia43 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 27.12.17, 13:45
                                    mabelle2000 napisała:


                                    > Pare postow wyzej Yoric napisal tak :
                                    >
                                    > " ja tam też wprost przyznaję, że mój wybór jest w dużej mierze efektem świado
                                    > > mej kalkulacji, w tym na poziom wygody i kontroli w związku. "
                                    >
                                    > Wiec chyba Kitka inaczej rozumiemy to * cieple wypowiadanie sie o kobietach*. T
                                    > am gdzie jest kontrola, tam ludzie nie sa sobie rowni. Chcesz takiego zwiazku-
                                    > Twoja sprawa, mnie takie cos kiedys omal nie zabilo.


                                    Ciepło rozchodzące się z miejsca gdzie się dostało z liścia to też ciepło.
                          • aandzia43 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 27.12.17, 00:01
                            yoric napisał:

                            > Bo im (żonom) bardzo dobrze zadziałał mechanizm reagowania pożądaniem na oznaki
                            > korelujące z dobrymi genami m.in. zapewniany przez pieniądze status.

                            Nie wiem znowu do czego się odnosisz ale jeśli do żon Karola Habsburga, ostatniego na tronie hiszpańskim tego rodu, to jego żonom żaden mechanizm nie zadziałał, bo były histerie, rozpacz i depresje na wieść o konieczności poślubienia potwora. Trudno się chyba dziwić. Niemiały nic do gadania, ostatecznie pogodziły się po chrześcijansku losem. Nie ma podstawowego looku, nie ma pożądania.
                            • yoric Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 27.12.17, 07:50
                              Jeden wpis wyżej do mojego pisałaś "Znam takie przypadki i dziś, żony mają całkiem zdatne."
                              • aandzia43 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 27.12.17, 09:53
                                yoric napisał:

                                > Jeden wpis wyżej do mojego pisałaś "Znam takie przypadki i dziś, żony mają całk
                                > iem zdatne."

                                A, o to ci chodziło. No wiesz, teraz nie mam możliwości dopytać co tam zadziałało na początku (chyba "bardzo chciałabym się w nim zakochac i pragnąc go, no weź się.ciało zmus, no weź nie rób mi tego ;-)), ale potem to już były tylko rogi i niechęć do jego fizycznosci. Ale niektórzy wolą jeść tort w kilku niż suchary w pojedynkę ;-) Więc tak też można.
                  • urquhart Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 26.12.17, 19:12
                    > Myslisz, ze w jakiejs afrykanskiej republice bananowej o sukcesie spolecznym de
                    > cyduja najlepsze geny?

                    Ja twierdzę że szczególnie w republice bananowej poniekąd tak
                    Bo Co wg natury uważasz za "najlepsze"?
                    Bo wg mnie najskuteczniejsze.
                    Typowy "bad guy" pnie sie szybciutko po drabinie. Inteligencja jest skorelowaną predyspozycją w genach twoich i krewnych którzy wspomogą, plus najważniejsze genetycznie wysoki testosteron agresywność motywacja rywalizacji i brak współczucia mordujesz kluczowych przeciwników, resztą manipulujesz i jesteś na szczycie drabiny szybciutko watażką lub dyktatorem.
            • hello-kitty2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 26.12.17, 18:26
              yoric napisał:

              Drobny kruczek specyficz
              > ny dla tego Forum jest taki, że jak kobieta wychodzi za mąż za faceta z kraju n
              > a zachód od niej, to:
              > - Polki wchodzą w te relacje ze względów duchowych, są to piekne relacje duchow
              > e i niematerialne, nie pociągają ich zarobki, tylko to że tamci goście mają *kl
              > asę*
              > - Polacy łajdacy natomiast kupują sobie żywy towar na bazie niewolnictwa ekonom
              > icznego!

              Nie no bez przesady, cale forum tak nie glosi. Kutuzow mowil wprost, ze swoj plan opiera na wzor zwiazkow pan z forum, a ja nigdy temu nie zaprzeczalam. Sa pewne roznice ale kosmetyczne typu: u mnie nigdy nie bylo opcji malzenstwa (zyje w konkubinacie, a nasz syn jest bekartem), a nawet niezaleznie od konkubinatu jest spisany u notariusza rodzaj incertyzy co jest czyje na wypadek zakupu rzeczy wartosciowych w czasie trwania zwiazku i pozniejszego ewentualnego rozstania i nigdy nie bylo opcji zebym nie pracowala (wbrew temu co glosi o mnie bezpodstawnie Wont) wiec owszem po trzech pierwszych miesiacach, na ktore przywiozlam jakas gotowke z POlski poszlam do pracy - do sprzatania, bo tylko taka prace udalo mi sie znalezc na czarno dla emigrantki. Wiekszosc czasu spedzilam pracujac na czesc etatu, co tu jest popularne wsrod kobiet, bo ktos sie musi zajmowac dzieckiem. Potem sie juz pielam ale nigdy nie do poziomu intelektualnego rownego roboty w Polsce ale ekonomicznie szybko powzej i to byla glowna motywacja do wyjazdu: zarabiac wiecej, do tego zyc lepiej, rodzic i wychowywac Zachodniaka a nie Polaka, zrzucac czesciowo robote przy dziecku i koszt urtrzymania (caly koszt) na wyemancypowaniego Zachodniaka. O zadnej klasie ani polaczeniu duchowym nie ma mowy, jest interes ale OPLACALNY, oplacalna jest tez zaleznosc per saldo do tego stopnia, ze moge porownac wprost: moja niezaleznosc i wolnosc w Polsce moge sobie spokojnie w porownaniu do obecnej zaleznosci wsadzic w dupe. W Polsce nie dorobilam sie zadnego majatku, utrzymywalam sie wylacznie od pierwszego do pierwszego ale tez pochodze z biedy, rodzice nie zaplacili mi za studia ani nie kupili mieszkania w W-wce, a zaglupia bylam na studiowanie informatyki. Do tego bylam gruba i brzydka wiec nikt i tak by mnie juz nie chcial. Poza tym byla juz second hand w wieku 26 lat. Ale jak mowie: roznice kosmetyczne. Na Zachodzie chodzi o wieksze pieniadze niz Polsce w razie wtopy zwiazkowej wiec i Zachodniaki potrzebuja wiekszego zabezpieczenia. Znowu ekonomia. Zawsze i wszedzie, nie ma co sie obrazac.
              • yoric Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 26.12.17, 20:11
                Niby nie, niby nie, a zobacz jak się Forum zagotowało. Na zasadzie, panie Yorick, my tu panu dobrze życzymy... ale... pan się wciskasz przed kolejkę! I na pewno będą z tego jakieś problemy albo chociaż dzieci pan będziesz miał szczerbate.
                • kutuzow Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 28.12.17, 02:33
                  yoric napisał:

                  > Niby nie, niby nie, a zobacz jak się Forum zagotowało. Na zasadzie, panie Yoric
                  > k, my tu panu dobrze życzymy... ale... pan się wciskasz przed kolejkę! I na pew
                  > no będą z tego jakieś problemy albo chociaż dzieci pan będziesz miał szczerbate
                  > .

                  Krótko i celnie!
                  Dokładnie tak samo to widzę.
                  Przecież Wont powinien się przejechać na swojej lasce..to wtedy zostałaby zachowana tzw "sprawiedliwość" a tak...to ja kto tak??? Wpycha się na chama poza kolejką jak nic.

                  Miałem napisać pierwszą część swojej historii...ale teraz to nie za bardzo widzę sens.
                  Część nie uwierzy, druga część zareaguje jak na wieści Wonta.
                  • wont2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 28.12.17, 05:07
                    kutuzow napisał:

                    > Miałem napisać pierwszą część swojej historii...ale teraz to nie za bardzo widz
                    > ę sens.
                    > Część nie uwierzy, druga część zareaguje jak na wieści Wonta.
                    -----
                    Nie pierdziel glupot i nie kryguj sie tylko pisz! :) No chyba, ze kartek na internet zabraklo... ;)
                  • mabelle2000 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 28.12.17, 08:11
                    kutuzow napisał:

                    > Krótko i celnie!
                    > Dokładnie tak samo to widzę.
                    > Przecież Wont powinien się przejechać na swojej lasce..to wtedy zostałaby zacho
                    > wana tzw "sprawiedliwość" a tak...to ja kto tak??? Wpycha się na chama poza kol
                    > ejką jak nic.

                    Kutuzow, za chwile pomysle zes baba i na forum szukasz wylacznie wsparcia ;-)

                    > Miałem napisać pierwszą część swojej historii...ale teraz to nie za bardzo widz
                    > ę sens.
                    > Część nie uwierzy, druga część zareaguje jak na wieści Wonta.

                    Ale dlaczego mamy nie wierzyc? W kraju w ktorym mieszkam ludzie ciagle sie mieszaja, bo wiele tu kultur i ras. Zasady tego mieszania sa stare jak swiat.
                    • sabat3 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 28.12.17, 08:39
                      mabelle2000 napisała:
                      > Ale dlaczego mamy nie wierzyc? W kraju w ktorym mieszkam ludzie ciagle sie mies
                      > zaja, bo wiele tu kultur i ras. Zasady tego mieszania sa stare jak swiat.

                      Mabelle, nie chcesz, to nie odpowiadaj, ale jest to dosc wazne dla dyskusji:
                      - jakiej narodowosci jest Twoj "piekny mezczyzna", z ktorym sie obecnie spotykasz?

                      Wiemy, ze eks jest polakiem, zagraniczniak nie wspomnialby o "zonie z Elblaga", bo by nie znal tej bajki na 4funtv.
                      I rozwod.

                      PS.Czy Glam rozwiodla sie z Polakiem na obczyznie?
                      • mabelle2000 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 28.12.17, 08:53
                        sabat3 napisał:

                        > Mabelle, nie chcesz, to nie odpowiadaj, ale jest to dosc wazne dla dyskusji:
                        > - jakiej narodowosci jest Twoj "piekny mezczyzna", z ktorym sie obecnie spotyka
                        > sz?

                        Na szczescie jest Polakiem. W dodatku mowi bardzo ladna polszczyzna ;-)


                        > PS.Czy Glam rozwiodla sie z Polakiem na obczyznie?

                        Zapytaj Glam, ja tego nie wiem.
                        • sabat3 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 28.12.17, 09:05
                          mabelle2000 napisała:
                          > W dodatku mowi bardzo ladna polszczyzna ;-)

                          To troche zaskakujace, ze o tym napisalas. Nie przypominam sobie zbyt wielu sytuacji na naszym forum, by jakas dziewczyna wymieniala zgrabny sposob formulowania swoich mysli jako zalete.
                          • mabelle2000 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 28.12.17, 09:22
                            sabat3 napisał:

                            > To troche zaskakujace, ze o tym napisalas. Nie przypominam sobie zbyt wielu syt
                            > uacji na naszym forum, by jakas dziewczyna wymieniala zgrabny sposob formulowan
                            > ia swoich mysli jako zalete.

                            Emotka na koncu byla :-) To aluzja do tej * glebokiej* wymiany mysli w kulawym angielskim ;-)
                            No chociaz jezeli o mnie chodzi, to 25 lat na obczyznie pozwala dostrzec niuanse i w innym jezyku niz ojczysty. Ale na przyklad ostatnio w pracy kolega Niemiec powiedzial mi obrazony " bo Ty z Polakami wiecej sie smiejesz niz ze mna". To jasne, bo czesto wspominamy czasy siermieznej komuny, albo wymieniami sie dobrymi radami typu "wez sobie zaczarowany olowek i namaluj " :-D

                            • wont2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 28.12.17, 10:08
                              mabelle2000 napisała:

                              > Emotka na koncu byla :-) To aluzja do tej * glebokiej* wymiany mysli w kulawym
                              > angielskim ;-)
                              ------
                              Na pewno, nie ma co ukrywac, trudnosc w komunikowaniu sie na bardziej zaawansowanym poziomie jest spora bariera. Tyle, ze jest to, mysle, bariera do przeskoczenia - ona poduczy sie angielskiego, ja poducze sie angielskiego (zawodowy angielski mam bardzo dobrze opanowany ale czesto gubie sie w takim zyciowym angielskim, bo po prostu nie uzywalem na codzien - na przyklad ostatnio nie wiedzialem jak jest po angielsku "wieszak") i tajskiego. Najwazniejsze zeby trafic na kogos pozytywnego, o dobrym sercu, z ktorym sie po prostu dobrze czujesz i dla ktorego bedzie warto sie starac. Co mi po samej umiejetnosci komunikowania sie kiedy nie ma po co i o czym rozmawiac? Gratuluje ci glebokiego i satysfakcjonujacego zwiazku z pieknym mezczyzna o ponadprzecietnych umiejetnosciach formulowania mysli doskonala polszczyzna. Ja niestety mam duzo trudniej. Ale z drugiej strony jakos nie zamienilbym sie.
                              • yoric Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 28.12.17, 10:20
                                Tak jak pisałem może Was to potem (jeszcze nie teraz, nie za miesiąc, ale tak za 3) wkurzać w wymiarze praktycznym. Jak każde takie "podaj mi wieszak" trzeba będzie powtórzyć po 3 razy. Ale to raczej niedogodność drobna niż fundamentalna. Chyba najlepszym testem jest wspólne poczucie humoru. Jak działa mimo bariery jezykowej, to jest super.
                                • proteinawy Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 28.12.17, 10:36
                                  > Jak każde takie "podaj mi wieszak" trzeba będzie powtórzyć po 3 razy.

                                  No ale ile razy robi sie aborcje w warunkach domowych?
                                  • hello-kitty2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 28.12.17, 13:15
                                    proteinawy napisał(a):

                                    > > Jak każde takie "podaj mi wieszak" trzeba będzie powtórzyć po 3 razy.
                                    >
                                    > No ale ile razy robi sie aborcje w warunkach domowych?

                                    haha, appropo Proteina ogladales Nimfomanke nieocenzurowana?
                                • bgz0702 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 28.12.17, 10:57
                                  cześć yoric :) gratuluję! wychowałam się w społeczności mieszanej Polsko- Ukraińskiej i to była spora grupa ludzi, babcia była Ukrainką. Kuzyni mamy zawsze mnie szokowali, myślałam że to będą chłopaki w futrzanych czapkach, a to byli świetni, inteligentni kolesie. Przyjeżdżali tu na handel, byli cwani ale niewyzywająco, dumni i bardzo rodzinni i kulturalni, pasowali mi bardzo:) Miło wspominam;) Powodzenia ;)

                                • hello-kitty2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 28.12.17, 13:07
                                  yoric napisał:

                                  > Tak jak pisałem może Was to potem (jeszcze nie teraz, nie za miesiąc, ale tak z
                                  > a 3) wkurzać w wymiarze praktycznym. Jak każde takie "podaj mi wieszak" trzeba
                                  > będzie powtórzyć po 3 razy. Ale to raczej niedogodność drobna niż fundamentalna
                                  > . Chyba najlepszym testem jest wspólne poczucie humoru. Jak działa mimo bariery
                                  > jezykowej, to jest super.

                                  Ja po 10+ latach zwierzam sie (w angielskim, a oboje mamy dyplomy i praktyczna, codzienna znajomosc tego jezyka) ojcu mojego syna:

                                  - 'wiesz, ze czasem (jak ktos sie zwraca do mnie po holendersku) to nie rozumiem, a czasem nie mam zadnego problemu', a ten:
                                  - 'He?'
                                  OMFG juz mi sie nie chcialo powtarzac. Zwierzamy sie tylko raz, jak mam to powtarzac 2-3 razy, to juz tego nie czuje. Jak juz widze ten wyraz twarzy oznajmniajacy, ze ktos mnie nie rozumie, to sie zawijam na piecie. Ile mozna. A moze kurwa wy sie dostosujcie raz do mnie - mysle.
                                  • hello-kitty2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 28.12.17, 13:12
                                    Ach, zapomnialam dodac rade: jesli jest para, ktora porozumiewa sie jezykiem nieojczystym obojga, to wg mnie oboje powinni sie uczyc wzajemnie swoich ojczystych jezykow, a nie tylko jedno z nich, bo potem sa schody mentalne (ktos sie wiecznie czuje gorszy, podporzadkowany, wysmiewany - to niby yorikowe poczucie humoru). No chyba ze mamy do czynienia, conajmniej w przypadku jednego z nich, z faktycznym talentem jezykowym, to moze wtedy nie. Ale talenty sie rzadko zdarzaja.
                                • kag73 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 28.12.17, 17:14
                                  "Tak jak pisałem może Was to potem (jeszcze nie teraz, nie za miesiąc, ale tak za 3) wkurzać w wymiarze praktycznym. Jak każde takie "podaj mi wieszak" trzeba będzie powtórzyć po 3 razy. Ale to raczej niedogodność drobna niż fundamentalna. Chyba najlepszym testem jest wspólne poczucie humoru. Jak działa mimo bariery jezykowej, to jest super."

                                  Poczucie humoru jak najbardziej, poza tym uczucie, dystans do samego siebie, zgranie w lozku i przede wszystkim patrzenie w tym samym kierunku. Co jest wazne rowniez w przypadku pary nie mieszanej zreszta.
                                  Co nie zmnienia faktu, ze niedoskonalosci jezykowe czasem powoduja nieporozumienia, ktorych by nie bylo gdyby ludzie sie rozumieli jezykowo. Bo sprzeczki i nieporozumienia zdarzaja sie kazdej parze ale w momencie niedostatecznej znajomosci jezyka (poslugiwaniu sie obojga jezykiem obcym) moga zdarzyc sie czesciej albo dodatkowo. Bo ktos tak naprawde chcial powiedziec cos innego ale mu nie wyszlo albo druga osoba zle zrozumiala czy odebrala. Oczywiscie na dluzsza mete przy motywacji ludzie maja podszkolony jezyk i idzie to lepiej. Dla wielu, na chlodno, jest plusem i wartoscia moznosc porozumiewania sie na co dzien w swoim jezyku ojczystym.
                                  • yoric Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 28.12.17, 17:45
                                    Z drugiej strony dużo osób lubi obce języki i możliwość używania ich. Z moją żoną długo rozmawialiśmy tylko po rosyjsku, mimo mojej daleko nieidealnej znajomości tego jezyka, i nie powodowało to wiekszych problemów a było dla mnie bardzo fajne.
                                    • mabelle2000 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 28.12.17, 18:01
                                      yoric napisał:

                                      > Z drugiej strony dużo osób lubi obce języki i możliwość używania ich.

                                      W zamierzchlych czasach w mojej szkole, przed gabinetem niemieckiego wisialo haslo " Iloma jezykami wladasz, tylekroc jestes czlowiekiem". Bardzo ladne i chwytliwe. Tez lubie jezyki obce. Uzywam na co dzien, lubie idiomy i lubie wylawiac z nich rozne smaczki i slowa, ktore nie maja odpowiednikow w mojej ojczystej mowie. Ale to co najbardziej gra mi w duszy najlepiej wyraza mi sie po polsku.

                                      • hello-kitty2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 28.12.17, 18:15
                                        JA tam bede podkreslac, ze dobrze jest mowic w swoich jezykach nawzajem, szczegolnie jak sa dzieci lub maja sie pojawic. Gorzej jak jedna stona chce sie uczyc, a druga nie. Takze tu Yoric i Kutuzow jak dotad u mnie plusuja (jest chec, jest praktyka). Fajnie.
                                        • mabelle2000 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 28.12.17, 18:43
                                          hello-kitty2 napisała:

                                          > JA tam bede podkreslac, ze dobrze jest mowic w swoich jezykach nawzajem, szczeg
                                          > olnie jak sa dzieci lub maja sie pojawic.

                                          To wydaje mi sie oczywiste. Znajoma para- on Polak, ona Holenderka, mieszkajacy w Niemczech, mowia w domu w trzech jezykach. Najbardziej zyskuja na tym oczywiscie ich dzieciaki.

                                          Gorzej jak jedna stona chce sie uczyc
                                          > , a druga nie.

                                          Prawda. Maz mojej kolezanki nie zyczy sobie na przyklad, zeby zona mowila do dziecka po polsku, bo nie dosc ze on tego nie rozumie, to jeszcze kobieta na pewno dziecko namawia przeciwko niemu :-)
                                          • hello-kitty2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 28.12.17, 19:28
                                            mabelle2000 napisała:

                                            > Prawda. Maz mojej kolezanki nie zyczy sobie na przyklad, zeby zona mowila do dz
                                            > iecka po polsku, bo nie dosc ze on tego nie rozumie, to jeszcze kobieta na pewn
                                            > o dziecko namawia przeciwko niemu :-)

                                            Wstyd sie przyznac ale ja to mialam dopiero naiwne wyobazenia o nauce jezyka obcego od zera. Przed wyjazdem wydawalo mi sie, ze sie naucze holenderskiego od tak, przy okazji, samo przyjdzie, ze chlop na tej samej zasadzie nauczy sie polskiego i bedziemy mieli trojjezyczne dziecko. A tu chuj ;) PO drodze sie okazalo, ze wcale mi nic samo nie przychodzi, w zwiazku z tym trzeba kuc, placic, znosic upokorzenie, dojezdzac mase km. Chlop na w dupie polski i niczego sie nie bedzie uczyc, bo jestesmy u niego, w jego kraju i mamy sie dostosowac. Malo tego: wkurwia sie, ze wydaje swoja kase na nauke, a przeciez moge do usranej smierci sprzatac na czarno poslugujac sie angielskim. Dziecko nie moze chodzic do polskiej szkoly, bo mu to koliduje z terningiem fooballowym. Jaki tego rezultat to juz czesciowo opisywalam, plakac sie chce.
                                            Rada: takie rzeczy w parze to trzeba ustalac wczesniej, a nie z gory zakladac ze to SAMO wyjdzie/sie ulozy. Ze tamta osoba to ogarnie jezyk/prace w rok, dwa lata na wlasny koszt, wychowujac dziecko, ehe.
                                            • aandzia43 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 28.12.17, 20:06

                                              > Wstyd sie przyznac ale ja to mialam dopiero naiwne wyobazenia o nauce jezyka ob
                                              > cego od zera. Przed wyjazdem wydawalo mi sie, ze sie naucze holenderskiego od t
                                              > ak, przy okazji, samo przyjdzie, ze chlop na tej samej zasadzie nauczy sie pols
                                              > kiego i bedziemy mieli trojjezyczne dziecko. A tu chuj ;) PO drodze sie okazalo
                                              > , ze wcale mi nic samo nie przychodzi, w zwiazku z tym trzeba kuc, placic, znos
                                              > ic upokorzenie, dojezdzac mase km. Chlop na w dupie polski i niczego sie nie be
                                              > dzie uczyc, bo jestesmy u niego, w jego kraju i mamy sie dostosowac. Malo tego:
                                              > wkurwia sie, ze wydaje swoja kase na nauke, a przeciez moge do usranej smierci
                                              > sprzatac na czarno poslugujac sie angielskim. Dziecko nie moze chodzic do pols
                                              > kiej szkoly, bo mu to koliduje z terningiem fooballowym. Jaki tego rezultat to
                                              > juz czesciowo opisywalam, plakac sie chce.
                                              > Rada: takie rzeczy w parze to trzeba ustalac wczesniej, a nie z gory zakladac z
                                              > e to SAMO wyjdzie/sie ulozy. Ze tamta osoba to ogarnie jezyk/prace w rok, dwa l
                                              > ata na wlasny koszt, wychowujac dziecko, ehe.

                                              Ustalać czemu nie, ale na ile kto ruszy dupę i wyjdzie na przeciw partnerowi to kwestia przede wszystkim stosunku do tego partnera. Ciekawości tego człowieka i jego świata, czułości, miłości w końcu. Moja stara jako i ja koleżanka wyszła parę lat temu za mąż za innostrańca i mieszka u niego. Najpierw porozumiewali się po angielsku, potem ona uczyła się jego języka (tam mieszkają) ale jednocześnie on polskiego. Nie musiał, dzieci nie mają i mieć nie będą, on chyba chciał być bliżej niej i jej świata. Polski nie jest mu do niczego innego potrzebny. Porozumienie intelektualne i duchowe jest u nich na miejscu istotnym. Poza tym to facet uzdolniony językowo i ciekawy świata.
                              • bgz0702 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 28.12.17, 10:23
                                wont2 napisał:

                                > Na pewno, nie ma co ukrywac, trudnosc w komunikowaniu sie na bardziej zaawansow
                                > anym poziomie jest spora bariera. Tyle, ze jest to, mysle, bariera do przeskocz
                                > enia - ona poduczy sie angielskiego, ja poducze sie angielskiego (zawodowy angi
                                > elski mam bardzo dobrze opanowany ale czesto gubie sie w takim zyciowym angiels
                                > kim, bo po prostu nie uzywalem na codzien - na przyklad ostatnio nie wiedzialem
                                > jak jest po angielsku "wieszak") i tajskiego. Najwazniejsze zeby trafic na kog
                                > os pozytywnego, o dobrym sercu, z ktorym sie po prostu dobrze czujesz i dla kto
                                > rego bedzie warto sie starac. Co mi po samej umiejetnosci komunikowania sie kie
                                > dy nie ma po co i o czym rozmawiac? Gratuluje ci glebokiego i satysfakcjonujace
                                > go zwiazku z pieknym mezczyzna o ponadprzecietnych umiejetnosciach formulowania
                                > mysli doskonala polszczyzna. Ja niestety mam duzo trudniej. Ale z drugiej stro
                                > ny jakos nie zamienilbym sie.
                                >

                                Gratuluję:)
                              • mabelle2000 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 28.12.17, 10:30
                                wont2 napisał:

                                > Najwazniejsze zeby trafic na kog
                                > os pozytywnego, o dobrym sercu, z ktorym sie po prostu dobrze czujesz i dla kto
                                > rego bedzie warto sie starac.

                                Dokladnie tak. Jesli z kims jestem, to musze sie z nim dobrze czuc, to musi byc wspanialy czlowiek, wrazliwy, wspolczujacy. O duszy wojownika. Musze tesknic za kazda minuta z nim spedzona i starac sie, zeby jak najczesciej sie do mnie usmiechal. Inaczej to nie ma sensu.

                                Co mi po samej umiejetnosci komunikowania sie kie
                                > dy nie ma po co i o czym rozmawiac?

                                Tak zasadniczo, to zeby sie radosnie bzykac, to w ogole nie trzeba rozmawiac.
                                A tak na logike- jesli jeszcze nie pogadales doglebnie, to skad wiesz juz teraz czy w ogole bedzie o czym gadac? ;-)

                                Gratuluje ci glebokiego i satysfakcjonujace
                                > go zwiazku z pieknym mezczyzna o ponadprzecietnych umiejetnosciach formulowania
                                > mysli doskonala polszczyzna. Ja niestety mam duzo trudniej. Ale z drugiej stro
                                > ny jakos nie zamienilbym sie.

                                Oczywiscie ze bys sie nie zamienil, jak napisal szczerze Yoric, nie nalezy gardzic wygoda i kontrola w zwiazku, a przynajmniej jest to na tyle necace, ze nie warto sie uzerac z kims rownym sobie. Tylko dlaczego nie powiedziec tego szczerze? Rowniez tego, ze nigdy nie bedziesz pewien czy Twoja kasa i miejsce pochodzenia nie byly glowna sila napedowa zainteresowania Twoja osoba.
                                • sabat3 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 28.12.17, 10:39
                                  mabelle2000 napisała:
                                  > Rowniez tego, ze nigdy nie bedziesz pewien czy Twoja kasa i miejsce pochod
                                  > zenia nie byly glowna sila napedowa zainteresowania Twoja osoba.

                                  Ale przecież między innymi po to tam jechał, żeby sprawdzić czy jest tak jak mówią? Inaczej rzecz nie miałaby sensu, nad Bałtykiem taniej. Chyba? ;)
                                  Sprawdził - jest. Kutuzow potwierdza. Yoric w kraju w sumie też. Więc w czym problem?
                                  Wydaje mi się, że duża część mężczyzn jest w pełni pogodzona z faktem, że ich siła nabywcza i status są jedną z decydujących przewag, ponieważ są głównie zainteresowani dobrym ruchaniem. Na to, że laski lecą na kasę narzekają głównie ci, co kasy nie mają :D
                                  • sabat3 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 28.12.17, 10:46
                                    sabat3 napisał:
                                    > Na to, że laski lecą na kasę narzekają głównie ci, co kasy nie mają :D

                                    Można to częściowo tłumaczyć faktem, że ci, co mają te wszystkie drogie zabawki i otaczają się pawim ogonem, ruchają tak intensywnie, że potem aż bolą ich od tego jądra. A jak mężczyznę bolą jądra, to nie ma specjalnie nastroju, żeby długo i uczenie rozważać.
                                  • mabelle2000 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 28.12.17, 10:53
                                    sabat3 napisał:

                                    > Ale przecież między innymi po to tam jechał, żeby sprawdzić czy jest tak jak mó
                                    > wią? Inaczej rzecz nie miałaby sensu, nad Bałtykiem taniej. Chyba? ;)
                                    > Sprawdził - jest. Kutuzow potwierdza.

                                    Pojechali sprawdzic czy kobieta da im " za darmo" , bo te za pieniadze to przeciez " male jebadelka". Dostali ruchanie i mysla ze za darmo. Popraw mnie jesli sie myle.

                                    • sabat3 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 28.12.17, 11:04
                                      mabelle2000 napisała:
                                      > Pojechali sprawdzic czy kobieta da im " za darmo" , bo te za pieniadze to przec
                                      > iez " male jebadelka". Dostali ruchanie i mysla ze za darmo. Popraw mnie jesli
                                      > sie myle.

                                      Nie mylisz się. Co więcej - mają racje. Obaj dostali za darmo, bo przecież dosłownie nie zapłacili.
                                      • mabelle2000 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 28.12.17, 11:14
                                        sabat3 napisał:

                                        > Nie mylisz się. Co więcej - mają racje. Obaj dostali za darmo, bo przecież dosł
                                        > ownie nie zapłacili.

                                        Rozumiem. Eksperyment sie wiec udal. Pozostaje pytanie czy teraz z tymi kobietami " beda myslami" , czy jednak zaplaca w ratach rozlozonych na najblizsze kilka lat. Jak myslisz?
                                        • sabat3 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 28.12.17, 11:33
                                          mabelle2000 napisała:
                                          > Rozumiem. Eksperyment sie wiec udal. Pozostaje pytanie czy teraz z tymi kobieta
                                          > mi " beda myslami" , czy jednak zaplaca w ratach rozlozonych na najblizsze kilk
                                          > a lat. Jak myslisz?

                                          Gdybym miał zgadywać:
                                          Myślę, że Kutuzow zaliczył wakacyjną przygodę, a Wont przywiezie Wan do Polski za kilka miesięcy, a potem to się dość szybko samo wyjaśni.
                                          • hello-kitty2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 28.12.17, 13:26
                                            sabat3 napisał:

                                            > Gdybym miał zgadywać:
                                            > Myślę, że Kutuzow zaliczył wakacyjną przygodę, a Wont przywiezie Wan do Polski
                                            > za kilka miesięcy, a potem to się dość szybko samo wyjaśni.

                                            Tak, tak, jak to Kag juz gdzies w tym watku pisala ''patrz konca'' ;-) No tez patrzym.
                                    • zawle Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 28.12.17, 11:10

                                      mabelle2000 napisała:
                                      > Pojechali sprawdzic czy kobieta da im " za darmo" , bo te za pieniadze to przec
                                      > iez " male jebadelka". Dostali ruchanie i mysla ze za darmo. Popraw mnie jesli
                                      > sie myle.

                                      Każdej babie się czymś płaci. Jednej kasą innej obietnicami/kłamstwami/czułością/ związkiem. Ze strony faceta zawsze są koszty.
                                      • mabelle2000 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 28.12.17, 11:15
                                        zawle napisała:


                                        > Każdej babie się czymś płaci. Jednej kasą innej obietnicami/kłamstwami/czułości
                                        > ą/ związkiem. Ze strony faceta zawsze są koszty.

                                        No jesli on *ponosi koszty*, to ona musi dawac dupy, nie ma zmiluj sie.
                                      • bgz0702 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 28.12.17, 11:16
                                        zawle napisała:

                                        >
                                        > mabelle2000 napisała:
                                        > > Pojechali sprawdzic czy kobieta da im " za darmo" , bo te za pieniadze to
                                        > przec
                                        > > iez " male jebadelka". Dostali ruchanie i mysla ze za darmo. Popraw mnie
                                        > jesli
                                        > > sie myle.
                                        >
                                        > Każdej babie się czymś płaci. Jednej kasą innej obietnicami/kłamstwami/czułości
                                        > ą/ związkiem. Ze strony faceta zawsze są koszty.

                                        każdy czymś płaci, każdy ponosi koszty :) miło cię widzieć, cześć:)
                                      • sabat3 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 28.12.17, 11:18
                                        zawle napisała:
                                        > Każdej babie się czymś płaci. Jednej kasą innej obietnicami/kłamstwami/czułości
                                        > ą/ związkiem. Ze strony faceta zawsze są koszty.

                                        Ze strony baby też, prawie zawsze. Nie jesteście aż takimi zimnymi sukami, nie wszystkie w każdym razie. Skąd wzięłyby się nieprzespane noce, zapłakane poduszki?
                                        Poza tym - możesz w drugą stronę powiedzieć - e tam, miłość, związek, uczucie, adoracja - przecież płacę za to dupą...
                                        • proteinawy Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 28.12.17, 11:55
                                          > Ze strony baby też, prawie zawsze.

                                          Tez? Dobry pan, ludzki. Kobiety płacą wiecej, niemal z definicji. Tyle, ze my nie widzimy większości ich kosztów, a czego oczy nie widza itd
                                          • sabat3 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 28.12.17, 12:10
                                            proteinawy napisał(a):
                                            > Tez? Dobry pan, ludzki. Kobiety płacą wiecej, niemal z definicji. Tyle, ze my n
                                            > ie widzimy większości ich kosztów, a czego oczy nie widza itd

                                            FEMINISTA!
                                            • proteinawy Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 28.12.17, 12:28
                                              > FEMINISTA!

                                              Nie, ja lubię kobiety ;)
                                              • hello-kitty2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 28.12.17, 13:30
                                                proteinawy napisał(a):

                                                > > FEMINISTA!

                                                Parszywy!

                                                > Nie, ja lubię kobiety ;)

                                                O indyku juz zapmnial ;) Wiesz nie jeden juz tu taki tekst zapodal. Sprzedaje sie jak swieze buleczki.
                                                • proteinawy Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 28.12.17, 14:22
                                                  >> Nie, ja lubię kobiety ;)

                                                  > O indyku juz zapmnial ;)

                                                  (żeby to był indyk...)

                                                  Lubię je ale jestem z nimi niekompatybilny. I one to wiedza czesto lepiej niz ja. Mogę je lubić z daleka i bez obaw o konsekwencje :)
                                                  • hello-kitty2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 28.12.17, 14:34
                                                    proteinawy napisał(a):

                                                    > Lubię je ale jestem z nimi niekompatybilny. I one to wiedza czesto lepiej niz j
                                                    > a. Mogę je lubić z daleka i bez obaw o konsekwencje :)

                                                    Oj tam, gadasz jak Sabat pare lat temu, a teraz to juz nie ma najmniejszego znaczenia...
                                                    Skoro nie widzisz sie w rzedzie z Markiem, to podpowiedz mi: czy widzisz mnie w rzedzie z Kag? Bo znowu mi sie pcha na usta JEj powiedzenie: ''jak trafisz na swoja, to..." Kiedys to calkowicie ignorowalam, a teraz slucham z rozdziwiona geba.

                                                    A powazniej: potrzebujesz kobiety, wystarczy ze jedna czy dwie czy trzy podadza Ci reke zebys sie podniosl, to od razu promieniejesz. Sam tego zapewne nie widzisz.
                                                  • proteinawy Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 28.12.17, 20:22
                                                    > czy widzisz mnie w rzedzie z Kag?

                                                    Nie, jesteście przeciwieństwami jezeli chodzi o pasje i wewnętrzny upór.
                                          • dinamokutaisi Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 28.12.17, 14:04
                                            proteinawy napisał(a):

                                            > > Ze strony baby też, prawie zawsze.
                                            >
                                            > Tez? Dobry pan, ludzki. Kobiety płacą wiecej, niemal z definicji. Tyle, ze my n
                                            > ie widzimy większości ich kosztów, a czego oczy nie widza itd

                                            Sanitariuszki morowe panny!
                                          • zawle Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 28.12.17, 16:16
                                            proteinawy napisał(a):
                                            > Tez? Dobry pan, ludzki. Kobiety płacą wiecej, niemal z definicji. Tyle, ze my n
                                            > ie widzimy większości ich kosztów, a czego oczy nie widza itd

                                            A dziękuję Ci bardzo dobry człowieku. I podobnie jak faceci każda płaci tym, co ma. Niektóre- podobnie jak panowie mają podrabiane czeki.
                                      • lybbla Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 29.12.17, 15:27
                                        zawle napisała:


                                        > Każdej babie się czymś płaci. Jednej kasą innej obietnicami/kłamstwami/czułości
                                        > ą/ związkiem. Ze strony faceta zawsze są koszty.

                                        Kutas najtwardsza waluta.
                                        • zawle Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 29.12.17, 15:34
                                          Niestety kutasy same w sobie na świecie nie występują. Zawsze mają wrośniętą narośl w postaci faceta;)
                                          • zawle Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 29.12.17, 15:35
                                            Boże..jakie życie byłoby prostsze gdyby tej narośli nie było:)))
                                            • lybbla Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 29.12.17, 16:21
                                              zawle napisała:

                                              > Boże..jakie życie byłoby prostsze gdyby tej narośli nie było:)))
                                              >

                                              Narośl można zasłonić albo udać, że się jej nie zauważa :)
                                          • sabat3 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 29.12.17, 16:20
                                            zawle napisała:
                                            > Niestety kutasy same w sobie na świecie nie występują. Zawsze mają wrośniętą na
                                            > rośl w postaci faceta;)

                                            To co sie pomiedzy naroslami roznych plci dzieje jest jednak najwazniejsze :)
                                            • dinamokutaisi Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 29.12.17, 17:27
                                              sabat3 napisał:

                                              > zawle napisała:
                                              > > Niestety kutasy same w sobie na świecie nie występują. Zawsze mają wrośni
                                              > ętą na
                                              > > rośl w postaci faceta;)
                                              >
                                              > To co sie pomiedzy naroslami roznych plci dzieje jest jednak najwazniejsze :)

                                              Choć narosło wiele nieporozumień:)
                                    • kutuzow Pytanie o "koszty" do Mabelle 28.12.17, 18:33
                                      mabelle2000 napisała:

                                      > Pojechali sprawdzic czy kobieta da im " za darmo" , bo te za pieniadze to przec
                                      > iez " male jebadelka". Dostali ruchanie i mysla ze za darmo. Popraw mnie jesli
                                      > sie myle.
                                      >

                                      Ok. Mabelle. Napisz mi zatem jaki koszt ponioslem. Taki którego nie poniósłbym w Polsce randkując z Polką.

                                      Nie składałem ŻANYCH obietnic, cieszyliśmy sie chwilą. Oboje dbaliśmy o przyjemność drugiej strony.
                                      Owszem ja płaciłem za restauracje, ale dokładnie to samo robię będąc w Polsce (nie tylko na pierwszych randkach).
                                      Każde z nas starało sie dać cos od siebie. Ona pokazala mi miasto, ja jej zrobiłem sesje foto z której efektów jest zachwycona.
                                      Teraz sie rozstaliśmy. Ja jadę dalej. Może sie jeszcze spotkamy gdy wrócę do Havany za ponad 2 tygodnie, a moze nie. Nie bylo żadnych deklaracji. Fajna wakacyjna przygoda.

                                      Więc gdzie te ukryte MOJE koszty?
                                      • mabelle2000 Re: Pytanie o "koszty" do Mabelle 28.12.17, 18:58
                                        kutuzow napisał:

                                        > Nie składałem ŻANYCH obietnic, cieszyliśmy sie chwilą.

                                        Jak nie skladales zadnych obietnic, to ok. Nie robiles nadziei, ze dzieki Tobie wyrwie sie z biedy do bogatej Europy, ze nie bedziesz robil z nia mieszanych dzieci, ani bawil sie w dom. Uczciwe. Czy dziewczyna sobie tych nadziei sama nie zrobila, to juz inna bajka.

                                        > Owszem ja płaciłem za restauracje, ale dokładnie to samo robię będąc w Polsce (
                                        > nie tylko na pierwszych randkach).

                                        To w Polsce nadal kobiety nie placa za siebie?

                                        > Każde z nas starało sie dać cos od siebie. Ona pokazala mi miasto, ja jej zrobi
                                        > łem sesje foto z której efektów jest zachwycona.
                                        > Teraz sie rozstaliśmy. Ja jadę dalej. Może sie jeszcze spotkamy gdy wrócę do Ha
                                        > vany za ponad 2 tygodnie, a moze nie. Nie bylo żadnych deklaracji. Fajna wakacy
                                        > jna przygoda.
                                        >
                                        > Więc gdzie te ukryte MOJE koszty?

                                        Rzeczywiscie pare euro za obiad wydaje mi sie niewielka cena jaka musiales zaplacic za seks. W razie kontynuacji znajomosci i sprowadzeniu dziewczyny do Polski rachunek bylby duzo wyzszy. Prawda.
                                        • kutuzow Re: Pytanie o "koszty" do Mabelle 28.12.17, 20:00
                                          mabelle2000 napisała:
                                          >
                                          > Czy dziewczyna sobie tych nadziei sama nie
                                          > zrobila, to juz inna bajka.
                                          >
                                          Ok. Raz jeszcze. Czym to sie różni jak sie umówie z 30+ w Polsce i ona sobie sama narobi nadziei na domek z ogródkiem i 2 dzieci bo ja z tych "rokujących" na bycie fajnym mężem?


                                          > To w Polsce nadal kobiety nie placa za siebie?
                                          >

                                          Jakoś do kwestii randek równouprawnienie nie dotarło.
                                          Faceci co płaca tylko za siebie sa postrzegani jako odrzuty/spady (atawistyczny przekaz: nie zatroszczy się o mnie gdy pojawią się dzieci). Co ciekawe zarobki kobiety nie mają tu wpływu.

                                          >
                                          > Rzeczywiscie pare euro za obiad wydaje mi sie niewielka cena jaka musiales zapl
                                          > acic za seks. W razie kontynuacji znajomosci i sprowadzeniu dziewczyny do Polsk
                                          > i rachunek bylby duzo wyzszy. Prawda.

                                          Porównuj jablka do jabłek.
                                          Jak w Polsce moja randka miałaby ciag dalszy (np. Malżeństwo) to koszt także bylby znacznie wyższy.

                                          Poza tym jak juz tak analizujemy te koszty drobiazgowo, to napiszę iz ona jest też przewodniczką po Hawanie. Standardowo bierze ok 15 usd za dzien. Mnie oprowadzala za darmo. Na zasadzie ja co prawda płace za obiad, ale ona robi od siebie coś, na co moze sobie pozwolic (relatywnie do swoich zarobków)
                                          • aandzia43 Re: Pytanie o "koszty" do Mabelle 28.12.17, 20:11
                                            >
                                            > Poza tym jak juz tak analizujemy te koszty drobiazgowo, to napiszę iz ona jest
                                            > też przewodniczką po Hawanie. Standardowo bierze ok 15 usd za dzien. Mnie oprow
                                            > adzala za darmo. Na zasadzie ja co prawda płace za obiad, ale ona robi od siebi
                                            > e coś, na co moze sobie pozwolic (relatywnie do swoich zarobków)

                                            A to bardzo miło i ładnie :-)
                                        • yoric Re: Pytanie o "koszty" do Mabelle 28.12.17, 21:10
                                          > Czy dziewczyna sobie tych nadziei sama nie zrobila, to juz inna bajka.

                                          Jeśli tak, to już jej decyzja. Układ jest czysty, deklaracji nie ma, więc ona wchodzi w to decydując się na ryzyko, albo mówi pas. A jak jej żal, że 'dała', zawsze może czekać na 'po ślubie' :)).
                                          • sabat3 Re: Pytanie o "koszty" do Mabelle 28.12.17, 21:19
                                            yoric napisał:

                                            > > Czy dziewczyna sobie tych nadziei sama nie zrobila, to juz inna bajka.
                                            >
                                            > Jeśli tak, to już jej decyzja. Układ jest czysty, deklaracji nie ma, więc ona w
                                            > chodzi w to decydując się na ryzyko, albo mówi pas. A jak jej żal, że 'dała', z
                                            > awsze może czekać na 'po ślubie' :)).

                                            To by byla klasyka PUA. Prezentujesz sie jako kapitalny kandydat na meza, ale wszelkie wnioski na ten temat dziewczyna wyciaga samodzielnie. Mozna powiedziec, ze wplatuje sie we wlasna siec.
                                      • proteinawy Re: Pytanie o "koszty" do Mabelle 28.12.17, 20:01
                                        > Napisz mi zatem jaki koszt ponioslem.

                                        Pod każdym względem wyszedłeś taniej i masz znaczny potencjał opóźnienia gry „zgadnij co dziś mam na mysli” z jej strony. Czesc sugeruje ze to wykorzystywanie jakiejs pozycji na ktora nie zasłużyłeś, tak jakby posiadanie ładnej buzi albo waginy było. Wg mnie Twoja zona moze byc autentycznie szesliwsza niz moja.

                                        Dam Ci przykład: wprowadziliśmy sie wlasnie do naszego nowego domu, wszystko pachnie drewnem i farba. Wypieprzylismy większość starych badziewnych mebli. Po paru dniach widze ze foch i nieszczęście. Pytam „co jest?”. Odpowiedz: „te puste ściany doprowadzają mnie do depresji”. Nie ma problemu jeżdżę teraz po meblowych, ale ten stan wiecznego niezadowolenia z tego czego jeszcze nie ma i umiejetnosci nie widzenia tego co juz jest wypija ze mnie krew.
                                        • aandzia43 Re: Pytanie o "koszty" do Mabelle 28.12.17, 20:18
                                          Wg mnie Twoja zona moze byc autentycznie szesliwsza niz moja.
                                          >
                                          > Dam Ci przykład: wprowadziliśmy sie wlasnie do naszego nowego domu, wszystko pa
                                          > chnie drewnem i farba. Wypieprzylismy większość starych badziewnych mebli. Po p
                                          > aru dniach widze ze foch i nieszczęście. Pytam „co jest?”. Odpowiedz: „te puste
                                          > ściany doprowadzają mnie do depresji”. Nie ma problemu jeżdżę teraz po meblowy
                                          > ch, ale ten stan wiecznego niezadowolenia z tego czego jeszcze nie ma i umiejet
                                          > nosci nie widzenia tego co juz jest wypija ze mnie krew.

                                          A dlaczego żona Kutuowa ma szansę być szczęśliwsza od twojej? Nie rozumiem. Twoja ma najwyraźniej jakieś zaburzenia nastroju albo zwyczajnie taki dziwny charakter. No.sorry, nie trwam w stanie wiecznego niezadowolenia i cieszę się jak się mam czym cieszyć i nie.wymyślam jak twoja, a jestem "na swoim" i nie muszę tańczyć jak pudelek w cyrku na dwóch łapkach przed panem.
                                          • proteinawy Re: Pytanie o "koszty" do Mabelle 28.12.17, 21:39
                                            > A dlaczego żona Kutuowa ma szansę być szczęśliwsza od twojej?

                                            Bo moze mieć jakies porównanie. Z im większego syfu wyjdzie tym bardziej zdaje sobie sprawę jakie wydumane problemy maja ludzie zachodu.

                                            > jestem "na swoim" i nie muszę tańczyć jak pudelek w cyrku na dwóch łapkach przed panem. <

                                            Tak Cie tez widze w temacie brania-dawania. I tak jak Ty widzi sytuacje zona. Uśmiech i „hej, jak fajnie ze wreszcie mamy odpowiedniej wielkości gniazdo, dobra robota” byłoby „tańczeniem jak pudelek w cyrku przed panem”.

                                            I dokładnie tego mam nadzieje Kutuzow i spółka uniknie, przynajmniej przez jakiś czas. Wont ujął to gdzies jako „tam jeszcze bycie dżentelmenem nie jest needy”, bo jest na etapie randek. Na etapie długiego zwiazku to jest „tam jeszcze prezenty nie sa zniewoleniem”.
                                            • aandzia43 Re: Pytanie o "koszty" do Mabelle 28.12.17, 21:54
                                              proteinawy napisał(a):

                                              > > A dlaczego żona Kutuowa ma szansę być szczęśliwsza od twojej?
                                              >
                                              > Bo moze mieć jakies porównanie. Z im większego syfu wyjdzie tym bardziej zdaje
                                              > sobie sprawę jakie wydumane problemy maja ludzie zachodu.

                                              Aha.


                                              > > jestem "na swoim" i nie muszę tańczyć jak pudelek w cyrku na dwóch łapkac
                                              > h przed panem. <
                                              >
                                              > Tak Cie tez widze w temacie brania-dawania. I tak jak Ty widzi sytuacje zona. U
                                              > śmiech i „hej, jak fajnie ze wreszcie mamy odpowiedniej wielkości gniazdo, dobr
                                              > a robota” byłoby „tańczeniem jak pudelek w cyrku przed panem”.

                                              Czy ty czytasz w ogóle co ja piszę? Bo przekręciłeś moje słowa o 180 stopni. Chyba napisałam że nie marudzę i cieszę się jak tylko znajdzie się powód. O piesku w cyrku było po to by ci uświadomić, że żadne naciski z zewnątrz mnie do tego nie zmuszają i postawa ta wynika z natury. Innymi słowy gdybyś nie zajarzył i tym razem: mogę sobie pozwolić na fochy bo mi nikt z tego powodu miski ryżu od ust nie odejmie, ale nie mam bo taka moja uroda. No żeby tak zmieniać sens czyjejś wypowiedzi bo ma się potrzebę widzieć kogoś w paskudnym świetle to ciebie akurat nie posądzałam.


                                              > I dokładnie tego mam nadzieje Kutuzow i spółka uniknie, przynajmniej przez jaki
                                              > ś czas. Wont ujął to gdzies jako „tam jeszcze bycie dżentelmenem nie jest needy
                                              > ”, bo jest na etapie randek. Na etapie długiego zwiazku to jest „tam jeszcze pr
                                              > ezenty nie sa zniewoleniem”.

                                              A to co znowu?
                                              • proteinawy Re: Pytanie o "koszty" do Mabelle 28.12.17, 22:13
                                                >No żeby tak zmieniać sens czyjejś wypowiedzi bo ma się potrzebę widzieć kogoś w paskudnym świetle to ciebie akurat nie posądzałam. <

                                                Ale ja Cie lubie Aandzia (nie chcesz to nie wierz) i ta potrzeba "nie tanczenia jak pudelek" mi odpowiada - u Ciebie i u innych kolezanek. Podkreslam: kolezanek. A nowy dom - to jest "nacisk z zewnatrz" na moja zone, fachowa rownosciowa terminologia jest taka, ze to przemoc finansowa z mojej strony o ile sie nie gubie w rodzajach przemocy. Rozumiem, ze Cie ubodłem, przykro mi ale przpraszal nie bede. Co moge obiecac, to nie podnoszenie tego tematu (twojej potrzeby niezaleznosci) w ten sposob, jezeli to Ci robi przykrosc.
                                                • aandzia43 Re: Pytanie o "koszty" do Mabelle 28.12.17, 22:27
                                                  proteinawy napisał(a):

                                                  > >No żeby tak zmieniać sens czyjejś wypowiedzi bo ma się potrzebę widzieć ko
                                                  > goś w paskudnym świetle to ciebie akurat nie posądzałam. <
                                                  >
                                                  > Ale ja Cie lubie Aandzia (nie chcesz to nie wierz) i ta potrzeba "nie tanczenia
                                                  > jak pudelek" mi odpowiada - u Ciebie i u innych kolezanek. Podkreslam: kolezan
                                                  > ek. A nowy dom - to jest "nacisk z zewnatrz" na moja zone, fachowa rownosciowa
                                                  > terminologia jest taka, ze to przemoc finansowa z mojej strony o ile sie nie gu
                                                  > bie w rodzajach przemocy. Rozumiem, ze Cie ubodłem, przykro mi ale przpraszal n
                                                  > ie bede. Co moge obiecac, to nie podnoszenie tego tematu (twojej potrzeby nieza
                                                  > leznosci) w ten sposob, jezeli to Ci robi przykrosc.


                                                  Jak to nowy dom jest przemocą ekonomiczną? Nie rozumiem w co wy gracie. Jakies obce mi klimaty. Mnie chodzi o to, że nie mam odruchu marudzenia, bo...po prostu nie mam. A już na pewno jak coś od kogoś dostaję. Lubię prezenty, nie mam problemów z przyjmowaniem ich, nie czuję się zależna od kogoś bo coś od niego przyjęłam ;-) Możesz podnosić temat mojej potrzeby niezależności, nie przeszkadza mi to, tylko nie przypisuj mi cech których nie mam i zachowań których nie przejawiam.
                                                  • proteinawy Re: Pytanie o "koszty" do Mabelle 28.12.17, 22:33
                                                    > tylko nie przypisuj mi cech których nie mam

                                                    OK, przeczytałem to co napisałaś Ty i ja i przyznaję, że "zaprojektowałem".
                                              • hello-kitty2 Re: Pytanie o "koszty" do Mabelle 28.12.17, 22:45
                                                aandzia43 napisała:

                                                > > śmiech i „hej, jak fajnie ze wreszcie mamy odpowiedniej wielkości gniazdo
                                                > , dobr
                                                > > a robota” byłoby „tańczeniem jak pudelek w cyrku przed panem”.
                                                >
                                                > Czy ty czytasz w ogóle co ja piszę? Bo przekręciłeś moje słowa o 180 stopni. Ch
                                                > yba napisałam że nie marudzę i cieszę się jak tylko znajdzie się powód. O piesk
                                                > u w cyrku było po to by ci uświadomić, że żadne naciski z zewnątrz mnie do tego
                                                > nie zmuszają i postawa ta wynika z natury. Innymi słowy gdybyś nie zajarzył i
                                                > tym razem: mogę sobie pozwolić na fochy bo mi nikt z tego powodu miski ryżu od
                                                > ust nie odejmie, ale nie mam bo taka moja uroda. No żeby tak zmieniać sens czyj
                                                > ejś wypowiedzi bo ma się potrzebę widzieć kogoś w paskudnym świetle to ciebie
                                                > akurat nie posądzałam.

                                                A ja to widze tak: byc moze zona Proteiny umialaby docenic i cieszyc sie zapachem nowego domu gdyby zostal spelniony podstawowy warunek, ktory jest spelniony u Ciebie Aandzia, a mianowicie:
                                                'Hej, jak fajnie ze wreszcie mamy odpowiedniej wielkości gniazdo, dobra robota, szkoda tylko, ze ty tu jestes'. Tez mi sie kiedys zdarzylo powiedziec: 'Mysle, ze podoba mi sie idea zwiazku, ktora przede mna roztaczasz, a nie Ty, nic (do Ciebie) nie czuje'. Inne kobiety sa madrzejsze i tego nie mowia wprost, bo to jest dead end. Lub po prostu sadze po sobie.
                                                • aandzia43 Re: Pytanie o "koszty" do Mabelle 28.12.17, 22:57

                                                  > A ja to widze tak: byc moze zona Proteiny umialaby docenic i cieszyc sie zapach
                                                  > em nowego domu gdyby zostal spelniony podstawowy warunek, ktory jest spelniony
                                                  > u Ciebie Aandzia, a mianowicie:
                                                  > 'Hej, jak fajnie ze wreszcie mamy odpowiedniej wielkości gniazdo, dobra robota,
                                                  > szkoda tylko, ze ty tu jestes'. Tez mi sie kiedys zdarzylo powiedziec: 'Mysle,
                                                  > ze podoba mi sie idea zwiazku, ktora przede mna roztaczasz, a nie Ty, nic (do
                                                  > Ciebie) nie czuje'. Inne kobiety sa madrzejsze i tego nie mowia wprost, bo to j
                                                  > est dead end. Lub po prostu sadze po sobie.

                                                  Może, nie wiem, nie zgłębiałam tematu żony Proteinowego i nie wiem dlaczego robi to co robi. Proteinowy natomiast piękny rzut zrobił jej domniemanych motywów na mnie ;-)
                                                  Są ludzie którzy mają problem z przyjmowaniem darów. Różnej maści darów. Zachowują się wtedy jak obrażeni, nie potrafią naturalnie przyjąć, jednoznacznie ucieszyć się i po prostu podziękować. Czują się przymuszeni, spetani, zobligowani do czegoś, nie wiem czego. Może ona tak ma. A może nie podoba jej się nowy dom, a my tu sobie dywagujemy ;-)
                                                  • kag73 Re: Pytanie o "koszty" do Mabelle 29.12.17, 03:53
                                                    "Uzywam na co dzien, lubie idiomy i lubie wylawiac z nich rozne smaczki i slowa, ktore nie maja odpowiednikow w mojej ojczystej mowie. Ale to co najbardziej gra mi w duszy najlepiej wyraza mi sie po polsku."

                                                    A to znaczy, ze on jej ten dom podarowal? Czy moze oboje go sobie podarowali ?:) Czy chodzi o to, ze powinna sie cieszyc z tego co ma?
                                                    A poza tym dzieciak jeszcze maly, zona zmeczona to i czesciej marudzic sie jej zdarza, podejrzewam.
                                                  • kag73 Re: Pytanie o "koszty" do Mabelle 29.12.17, 05:21
                                                    "Uzywam na co dzien, lubie idiomy i lubie wylawiac z nich rozne smaczki i slowa, ktore nie maja odpowiednikow w mojej ojczystej mowie. Ale to co najbardziej gra mi w duszy najlepiej wyraza mi sie po polsku."

                                                    A to znaczy, ze on jej ten dom podarowal? Czy moze oboje go sobie podarowali ?:) Czy chodzi o to, ze powinna sie cieszyc z tego co ma?
                                                    A poza tym dzieciak jeszcze maly, zona zmeczona to i czesciej marudzic sie jej zdarza, podejrzewam."

                                                    Cytat nie do tematu, chodzilo o dom protainowych oczywiscie :)
                                                  • proteinawy Re: Pytanie o "koszty" do Mabelle 29.12.17, 08:36
                                                    > A to znaczy, ze on jej ten dom podarowal? Czy moze oboje go sobie podarowali ?:) <

                                                    Ha! I wlasnie dlatego nie nawet nie musiałem zadawać tych wszystkich pytań ktorymi Cie męczył Kutuzow zeby wiedziec.
                                                  • hello-kitty2 Re: Pytanie o "koszty" do Mabelle 29.12.17, 12:21
                                                    kag73 napisała:

                                                    > A to znaczy, ze on jej ten dom podarowal? Czy moze oboje go sobie podarowali ?:
                                                    > )

                                                    Kupil dom DLA NICH (= dla rodziny Proteinowych). Normalna rzecz w malzenstwie. Tak przynajmniej to rozumiem ale nie mam za bardzo doswiadczenia malzenskiego. Ty masz duze. Sama ocen.

                                                    > Czy chodzi o to, ze powinna sie cieszyc z tego co ma?

                                                    No tak, tak jak Ty sie cieszysz gdy cala rodzina jedziecie na Karaiby.

                                                    > A poza tym dzieciak jeszcze maly, zona zmeczona to i czesciej marudzic sie jej
                                                    > zdarza, podejrzewam."

                                                    A moze ja przerasta to urzadzanie domu? NIektore kobiety sie stresuja takimi zadaniami, chca byc perfekcyjne. Ja np nie lubie urzadzac, tylko to dlamnie zaden problem, robilabym to na raty latami, jak by mi cos wpadlo w oko, to bym zakupila, zamiast szalenczo natychmiast latac po sklepach. Tylko mnie nie draznia puste przestrzenie, wrecz przeciwnie. Zara bym tam naznosila luster, sztang, talerzy, gum, sztangielek i bym sie tam wyginala przed tymi lustrami ;) Nawet zazdroszcze, bo ja (poza tarasem) nie mam wolnej przestrzni na swoje hobby ;( Zawsze warcze jak ktos przywlecze/zakupi cos duzego i dalej redukuje wolna przestrzen, ktora jest w cenie. Jak zobaczylam wielgasna choinke, to sie przerazilam ;) Ale juz niedlugo i sie pozbede, hehe
                                                  • kag73 Re: Pytanie o "koszty" do Mabelle 29.12.17, 14:51
                                                    "Kupil dom DLA NICH (= dla rodziny Proteinowych). Normalna rzecz w malzenstwie. Tak przynajmniej to rozumiem ale nie mam za bardzo doswiadczenia malzenskiego. Ty masz duze. Sama ocen."

                                                    A tam mam doswiadczenie. Nigdy mi maz jeszcze domu nie kupil, wiec... :) A jak normalna rzecz w malzenstwie, to ja znam pary, ktore mowia: "kupilismy dom" albo "budujemy dom". A mojej kolezance maz owszem kupil dom, ale on jest od niej 22 lata starszy i 20 razy bogatszy, wiec jak ja bral to mial, ze hoho dobytku a ona nie miala nic. No i jako zabezpieczenie itd. kupil jej dom (i nie tylko). Tak mi opowiadala.
                                                • proteinawy Re: Pytanie o "koszty" do Mabelle 29.12.17, 00:51
                                                  > Hej, jak fajnie ze wreszcie mamy odpowiedniej wielkości gniazdo, dobra robota, szkoda tylko, ze ty tu jestes'. <

                                                  I tu prawdopodobnie zycie samo wkroczy, na dłuższa metę takie myślenie kończy sie rozwodem, nie ma bata. Poza tym ja mogę byc „ciężki” w pożyciu nawet przy dobrych wiatrach, teraz co prawda nie wrzucam nic zapalnego, ale wieje chłodem. Nie wspomnieć o tym byłoby nie fair wobec żony. Jutro spróbuje sie uśmiechać cały dzien.
                                                  goo.gl/images/JsN9eU

                                                  Wypełniam wiec ten dom rzeczami, jezeli ma jebnac to jebnie po urządzeniu, ubezpieczeniu, podpisaniu wszystkich gwarancji, spłaceniu rat itd - i jakim takim odchowaniu młodej. Wieksza niezaleznosc zazwyczaj pomaga dostrzec „przemocowca”.

                                                  Albo wszystko sie ułoży i zrobimy Życie Żaków. Wlasnie dzisiaj w sklepie z sofami zastanawiałem sie czy dałbym rade przedstawić nasze zycie tutaj w ten sposób - i chyba dałbym rade, na razie. W przyszłym roku robię tu eksperyment: taki kontekst i filtry wydarzeń, zeby było słodko, ale bez podawania fałszywych zdarzeń.

                                                  Ciekawostka nazewnicza - dziś jej wybór padł na sofę o nazwie Kitty dokładnie kiedy stukalem jakies forumowe pierdy. Moze Urqu ma racje i telepatia istnieje :) Albo czyta forum, w takim razie - pozdrawiam :)
                                                  • hello-kitty2 Re: Pytanie o "koszty" do Mabelle 29.12.17, 01:18
                                                    proteinawy napisał(a):

                                                    > Wypełniam wiec ten dom rzeczami, jezeli ma jebnac to jebnie po urządzeniu, ubez
                                                    > pieczeniu, podpisaniu wszystkich gwarancji, spłaceniu rat itd - i jakim takim o
                                                    > dchowaniu młodej. Wieksza niezaleznosc zazwyczaj pomaga dostrzec „przemocowca”.

                                                    Nic nie jebnie (sadzilam po sobie).

                                                    > Albo wszystko sie ułoży i zrobimy Życie Żaków. Wlasnie dzisiaj w sklepie z sofa
                                                    > mi zastanawiałem sie czy dałbym rade przedstawić nasze zycie tutaj w ten sposób
                                                    > - i chyba dałbym rade, na razie. W przyszłym roku robię tu eksperyment: taki k
                                                    > ontekst i filtry wydarzeń, zeby było słodko, ale bez podawania fałszywych zdarz
                                                    > eń.

                                                    Ne wiem czy dobrze zrozumialam. Zrobisz to na forum? Czy w innej spolecznosci?

                                                    > Ciekawostka nazewnicza - dziś jej wybór padł na sofę o nazwie Kitty dokładnie k
                                                    > iedy stukalem jakies forumowe pierdy. Moze Urqu ma racje i telepatia istnieje :
                                                    > ) Albo czyta forum, w takim razie - pozdrawiam :)

                                                    Rozowa? Sofa rozowa? Kitty sie dobrze sprzedaje, a moj calkowicie przypadkowy nick pochodzi z lezacego obok kompa, tego dnia gdy pierwszy raz logowalam sie na forum, telefonu w rozowej skarpecie - pokrowcu Hello Kitty:

                                                    csimg.choozen.nl/srv/NL/0000465195951/T/300x300/C/FFFFFF/url/originele-hello-kitty.jpg
                                                    Do tego u mnie funkcjonuje Kitty jako regularne imie. Ciekawostka, ze najczesciej nosza je starsze panie. Musialo byc modne w latach 50.
                                                  • sabat3 Re: Pytanie o "koszty" do Mabelle 29.12.17, 01:34
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Rozowa? Sofa rozowa? Kitty sie dobrze sprzedaje, a moj calkowicie przypadkowy n
                                                    > ick pochodzi z lezacego obok kompa, tego dnia gdy pierwszy raz logowalam sie na
                                                    > forum, telefonu w rozowej skarpecie - pokrowcu Hello Kitty:
                                                    >
                                                    > csimg.choozen.nl/srv/NL/0000465195951/T/300x300/C/FFFFFF/url/originele-hello-kitty.jpg
                                                    > Do tego u mnie funkcjonuje Kitty jako regularne imie. Ciekawostka, ze najczesci
                                                    > ej nosza je starsze panie. Musialo byc modne w latach 50.

                                                    Dokładnie. Olej to, Proteinowy. Przynajmniej do czasu, gdy żona zaproponuje, żeby chomika nazwać Sabat Siedemdziesiąt Siedem. Wtedy to by się już zrobiło minimalnie podejrzane.
                                                  • proteinawy Re: Pytanie o "koszty" do Mabelle 29.12.17, 02:12
                                                    > Rozowa? Sofa rozowa?

                                                    Z jakichś kolorowych szmatek.
                                                  • urquhart Re: Pytanie o "koszty" do Mabelle 29.12.17, 08:46
                                                    proteinawy napisał(a):

                                                    > > Rozowa? Sofa rozowa?
                                                    >
                                                    > Z jakichś kolorowych szmatek.

                                                    pamiętasz scenę z sofą z American Beauty - klasyka forum
                                                    www.youtube.com/watch?v=Pw1ZwLXXm8E
                                                  • sabat3 Re: Pytanie o "koszty" do Mabelle 29.12.17, 08:58
                                                    urquhart napisał:
                                                    > pamiętasz scenę z sofą z American Beauty

                                                    Ja wole te, gdzie zona postanawia go zabic, a gdy widzi, ze ktos ja ubiegl, zaczyna rozpaczac :)
                                                  • dinamokutaisi Re: Pytanie o "koszty" do Mabelle 29.12.17, 10:05
                                                    sabat3 29.12.17, 08:58

                                                    urquhart napisał:
                                                    > pamiętasz scenę z sofą z American Beauty

                                                    Ja wole te, gdzie zona postanawia go zabic, a gdy widzi, ze ktos ja ubiegl, zaczyna rozpaczac :)

                                                    __
                                                    Marlon Brando w swojej autobiografii pisze, że pragnął żeby jeszcze żył ojciec, to by mu Marlon przyłożył...
                                                  • sabat3 Re: Pytanie o "koszty" do Mabelle 29.12.17, 10:22
                                                    dinamokutaisi napisał(a):
                                                    > Marlon Brando w swojej autobiografii pisze, że pragnął żeby jeszcze żył ojciec,
                                                    > to by mu Marlon przyłożył...

                                                    To chyba nie w tym rzecz. Scenarzysta American Beauty uchwycil pewna intrygujaca ceche ludzkiej psychiki, a mianowicie wewnetrzny teatr uczuc czlowieka. Nie teatr w przenosni - teatr niemal doslownie. Uczucia jako zalew substancji chemicznych, odpalanych przez zewnetrzne bodzce, w sposob niezalezny od swiadomosci. Kazdy z nas jest po czesci psem Pawlowa, po tej emocjonalnej stronie.
                                                    W tym wypadku kobieta zaczyna rozpaczac, poniewaz w jej umysle istnieje wzorzec zachowania, mowiacy, iz zona w obliczu takiej tragedii, jaka jest obserwacja smierci meza POWINNA plakac.
                                                    POWINNA kochac :)
                                                    Naprawde sadzicie, ze to co czujecie jest rozsadne? Czy moze to tylko szturm neuroprzekaznikow na uklad nerwowy ssaka?
                                                  • marek.zak1 Re: Pytanie o "koszty" do Mabelle 29.12.17, 10:47
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > To chyba nie w tym rzecz. Scenarzysta American Beauty uchwycil pewna intrygujaca ceche ludzkiej psychiki, a mianowicie wewnetrzny teatr uczuc czlowieka.
                                                    ----------------------
                                                    Po tym,jak KS okazał się gejem, ten film jest o 180 stopni inny.
                                                  • sabat3 Re: Pytanie o "koszty" do Mabelle 29.12.17, 11:21
                                                    marek.zak1 napisał:
                                                    > Po tym,jak KS okazał się gejem, ten film jest o 180 stopni inny.

                                                    Po tym, jak Newton okazal sie byc gejem, trzy zasady dynamiki jawia sie jako manifest srodowisk LGBT.
                                                  • marek.zak1 Re: Pytanie o "koszty" do Mabelle 29.12.17, 11:36
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    > > Po tym,jak KS okazał się gejem, ten film jest o 180 stopni inny.
                                                    >
                                                    > Po tym, jak Newton okazal sie byc gejem, trzy zasady dynamiki jawia sie jako manifest srodowisk LGBT.
                                                    ----------------------
                                                    Nie w AB jest problem relacji faceta z żoną. Otóż w filmie jest przedstawiona jako kompletna zołza, tymczasem jej zachowanie, biorąc pod uwagę męża geja, jest całkowicie zrozumiałe. Inna sprawa - sąsiad podchodzi , bo wyczuwa , że KS jest gejem. Zostaje odtrącony, a przecież dobrze go wyczuł.

                                                  • hello-kitty2 Re: Pytanie o "koszty" do Mabelle 29.12.17, 18:37
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    > > > Po tym,jak KS okazał się gejem, ten film jest o 180 stopni inny.
                                                    > Nie w AB jest problem relacji faceta z żoną. Otóż w filmie jest przedstawiona j
                                                    > ako kompletna zołza, tymczasem jej zachowanie, biorąc pod uwagę męża geja, jest
                                                    > całkowicie zrozumiałe. Inna sprawa - sąsiad podchodzi , bo wyczuwa , że KS jes
                                                    > t gejem. Zostaje odtrącony, a przecież dobrze go wyczuł.

                                                    Jakiego geja znowu? Przeciez glowny bohater tego filmu nie jest gejem. O czym Ty mowisz MArek?
                                                  • marek.zak1 Re: Pytanie o "koszty" do Mabelle 29.12.17, 19:05
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    >
                                                    > > marek.zak1 napisał:
                                                    > > > > Po tym,jak KS okazał się gejem, ten film jest o 180 stopni inny.
                                                    > > Nie w AB jest problem relacji faceta z żoną. Otóż w filmie jest przedstawiona jako kompletna zołza, tymczasem jej zachowanie, biorąc pod uwagę męża geja, jest całkowicie zrozumiałe. Inna sprawa - sąsiad podchodzi , bo wyczuwa , że KS jest gejem. Zostaje odtrącony, a przecież dobrze go wyczuł.
                                                    >
                                                    > Jakiego geja znowu? Przeciez glowny bohater tego filmu nie jest gejem. O czym Ty mowisz MArek?
                                                    --------------------------
                                                    Teraz nic nie jest oczywiste. Film miesza się z rzeczywistością. Bohater nie jest, ale aktor - tak. Widz nie wie, czy filmowa żona, ale i (zwłaszcza) scenarzysta i reżyser tak naprawdę nie wiedzieli o homoseksualiźmie KS, bo o takich rzeczach w Hollywood się wie. Sąsiad gej przychodzi do niego i składa mu propozycję, a przecież gej zawsze geja wyczuje.
                                                    Bardzo lubię ten film, ale teraz patrzę na niego zupełnie inaczej.
                                                  • aandzia43 Re: Pytanie o "koszty" do Mabelle 29.12.17, 19:11

                                                    > > Jakiego geja znowu? Przeciez glownybohater tego filmu nie jest gejem. O
                                                    > czym Ty mowisz MArek?
                                                    > --------------------------
                                                    > Teraz nic nie jest oczywiste. Film miesza się z rzeczywistością. Bohater nie je
                                                    > st, ale aktor - tak. Widz nie wie, czy filmowa żona, ale i (zwłaszcza) scenarz
                                                    > ysta i reżyser tak naprawdę nie wiedzieli o homoseksualiźmie KS, bo o takich rz
                                                    > eczach w Hollywood się wie. Sąsiad gej przychodzi do niego i składa mu propozyc
                                                    > ję, a przecież gej zawsze geja wyczuje.
                                                    > Bardzo lubię ten film, ale teraz patrzę na niego zupełnie inaczej.

                                                    Tobie się miesza film z rzeczywistością. Mnie się te światy kompletnie nie łączą. Aktor to.aktor, postać to postać.
                                                  • hello-kitty2 Re: Pytanie o "koszty" do Mabelle 29.12.17, 19:31
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > hello-kitty2 napisała:
                                                    >
                                                    Teraz nic nie jest oczywiste. Film miesza się z rzeczywistością. Bohater nie je
                                                    > st, ale aktor - tak. Widz nie wie, czy filmowa żona, ale i (zwłaszcza) scenarz
                                                    > ysta i reżyser tak naprawdę nie wiedzieli o homoseksualiźmie KS, bo o takich rz
                                                    > eczach w Hollywood się wie. Sąsiad gej przychodzi do niego i składa mu propozyc
                                                    > ję, a przecież gej zawsze geja wyczuje.
                                                    > Bardzo lubię ten film, ale teraz patrzę na niego zupełnie inaczej.

                                                    MArek co Ty za glupoty gadasz? ;) NIe odrozniasz fikcji filmowej od rzeczywistego zycia? Nie wiesz na czym polega praca aktora? Hello? Aktor udaje kogos innego. Nie wiedziales? ;-)
                                                    Poza tym czy bohater byl gejem czy nie jest zapisane w scenariuszu i nie ma zadnego zwiazku z aktora rzeczywistymi preferencjami seksualnymi. Gadasz jak prosta gospodyni domowa albo dziecko, ktorzy spotkawszy aktora na ulicy potrafia go obwiniac za przewinienia jego filmowego bohatera. To jest smieszne, idiotyczne wrecz ;-) Innymi slowy: w rolach homoseksualistow nie obsadza sie gejow tak jak w rolach osob z depresjach nie obsadza sie aktorow z depresja ;) Oni maja tych bohaterow zagrac. Nie wierze, ze to pisze ;-)
                                                  • marek.zak1 Re: Pytanie o "koszty" do Mabelle 29.12.17, 19:53
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > MArek co Ty za glupoty gadasz? ;) NIe odrozniasz fikcji filmowej od rzeczywiste go zycia? Nie wiesz na czym polega praca aktora? Hello? Aktor udaje kogos innego. Nie wiedziales? ;-)
                                                    > Poza tym czy bohater byl gejem czy nie jest zapisane w scenariuszu i nie ma zadnego zwiazku z aktora rzeczywistymi preferencjami seksualnymi. Gadasz jak prosta gospodyni domowa albo dziecko,
                                                    ---------------------------
                                                    Pracowałaś z zawodowymi scenarzystami, bo ja tak. Nie wiesz, że scenariusz bardzo często pisze się pod potencjalnego aktora?
                                                    Skąd wiesz, że scenarzysta w tyle głowy nie miał, że KS jest gejem? Czy w AB była erotyczna scena, w której KS brał udział? Skąd wiesz, że scena na kanapie, przy której KS bierze butelkę piwa nie została tak skonstruowana, żeby wycofał się z twarzą. Nie wiesz tego, a się mądrzysz. Trochę pokory.
                                                  • sabat3 Re: Pytanie o "koszty" do Mabelle 29.12.17, 20:48
                                                    Hmm... a od obsady to nie jest czasem rezyser? Przeciez scenariusz powstaje na tym etapie produkcji, ze w zasadzie nic nie jest jeszcze "klepniete". Nawet to, czy znajdzie sie kasa na to by cala rzecz nakrecic. A role aktor dostaje jak juz jest gotowa - przynajmniej tak wywnioskowalem z wywiadow gwiazd Holywood. U nas moze byc inaczej, to fakt.
                                                  • dinamokutaisi Re: Pytanie o "koszty" do Mabelle 29.12.17, 21:28
                                                    Sabat: sabat3 29.12.17, 20:48

                                                    Hmm... a od obsady to nie jest czasem rezyser? Przeciez scenariusz powstaje na tym etapie produkcji, ze w zasadzie nic nie jest jeszcze "klepniete". Nawet to, czy znajdzie sie kasa na to by cala rzecz nakrecic. A role aktor dostaje jak juz jest gotowa - przynajmniej tak wywnioskowalem z wywiadow gwiazd Holywood. U nas moze byc inaczej, to fakt.
                                                    ____
                                                    No tak, aktorzy nieraz opowiadają jak dostawali scenariusze, że ich zachwycił i bardzo zapragnęli roli, albo że do bani i odrzucali propozycje, odrzucali... Czasem odrzucili i kto inny zagrał i wielki hit film.
                                                    Hollywood 20 lat temu kupiło scenariusz Killera od Machulskiego, za kilkaset tysięcy dolarów, leży sobie tam do dziś i czeka...
                                                  • dinamokutaisi Re: Pytanie o "koszty" do Mabelle 30.12.17, 10:49
                                                    Ale Sabat upraszcza zgadując że od obsady jest reżyser. Harvey Weinstein - producent - obsadza równie często...
                                                  • hello-kitty2 Re: Pytanie o "koszty" do Mabelle 29.12.17, 20:55
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Pracowałaś z zawodowymi scenarzystami, bo ja tak. Nie wiesz, że scenariusz bard
                                                    > zo często pisze się pod potencjalnego aktora?

                                                    Pod jego zdolnosci aktorskie, doswiadczenie aktorskie, ewentualnie wyglad, a nie pod to jakim jest czlowiekiem w zyciu prywatnym.

                                                    > Skąd wiesz, że scenarzysta w tyle głowy nie miał, że KS jest gejem? Czy w AB by
                                                    > ła erotyczna scena, w której KS brał udział? Skąd wiesz, że scena na kanapie, p
                                                    > rzy której KS bierze butelkę piwa nie została tak skonstruowana, żeby wycofał s
                                                    > ię z twarzą. Nie wiesz tego, a się mądrzysz. Trochę pokory.

                                                    JAkiej pokory? Wystarczy obejrzec film zeby wiedziec, ze jego glowny bohater nie jest gejem.
                                                    Masz jakas schize na punkcie tych gejow, co to kobiety przez nich cierpia... Skoncz juz z tym ratowniem kobiet, kobiety same sobie radza.
                                                  • urquhart Re: Pytanie o "koszty" do Mabelle 29.12.17, 21:12
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > > rzy której KS bierze butelkę piwa nie została tak skonstruowana, żeby wyc
                                                    > ofał s
                                                    > > ię z twarzą. Nie wiesz tego, a się mądrzysz. Trochę pokory.
                                                    >
                                                    > JAkiej pokory? Wystarczy obejrzec film zeby wiedziec, ze jego glowny bohater ni
                                                    > e jest gejem.

                                                    Marek dyskutujesz żeby sie pokłocić? Czy jesteś wstawiony?
                                                    Przecież osią filmu jest facynacja seksualna bohatera nieletnią z ponadprzecietnym seksapilem fantazje i rezygancja ze spełnienia tej fantazji z powodu poczucia odpowiedzialności o nią kiedy dowiaduje sie ze jest dziewicą. Czyli dokładnie przeciętny niż sugerujesz.
                                                    Bohater jest atrakcyjny dla geja który myli jego życzliwość z zainteresowaniem (dotyk przytulenie).
                                                    Co i mi sie zdarza że geje lecą na mój umięśniony tyłek (chyba) i mylą ogólną życzliwość i wylewność z wzajemnością zainteresowania, wbrew temu co tu pisał Lybbla że to niemożliwe przy konserwatywnych poglądach :)
                                                  • hello-kitty2 Re: Pytanie o "koszty" do Mabelle 29.12.17, 21:43
                                                    urquhart napisał:

                                                    > Co i mi sie zdarza że geje lecą na mój umięśniony tyłek (chyba)

                                                    NIesamowite z jaka urokliwa lekkoscia, czarujaca umiejetnoscia przemycasz na forum podprogowo rewelacyjne informacje odnosnie swojego look'u. Juz tam byly szerokie barki (kilkukrotnie) od delfina, teraz umiesniony tylek, depczesz Lybbi po pietach ;) Uwazaj jeszcze troche i sie znajdzie jaki a la wont i Ci zdemaskuje twoja brzydote ;-) A jesli chodzi o mnie, to nie przestawaj, napawam sie tymi rewelacjami wylapujac je jak swinia trufle. Podoba mi sie ta klasyczna pewnosc siebie i emanujace z Ciebie podobanie sie sobie. FAjnie jakby inni panowie brali z Ciebie przyklad. Panie nie musza, bo maja to wbudowane, co jest rownie mile dla oka i ucha.
                                                  • sabat3 Re: Pytanie o "koszty" do Mabelle 29.12.17, 23:06
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > FAjnie jakby inni panowie bra
                                                    > li z Ciebie przyklad. Panie nie musza, bo maja to wbudowane, co jest rownie mil
                                                    > e dla oka i ucha.

                                                    E tam. Prawda forum i to co się dzieje w realu to dwie różne sprawy. Patrz - gadamy o tym, że chłopaki pojechali na wakacje i puknęli na wyjeździe jakieś egzotyczne laski.
                                                    Nie chcę im ujmować, ale nie wydaje mi się, żeby to było coś nadzwyczajnego. Przeciwnie - to chyba normalne, seks stał się w obecnych czasach sprawą powszechną, ludzie się pieprzą na lewo i prawo. W hotelach, które wynajmują pokoje na godziny, zdarza się pełne obłożenie :D
                                                    To raczej tacy ludzie jak ja, o tak małym doświadczeniu w w/w zakresie, są obecnie ewenementem, no ale - bez bicia - tu chodzi chyba głównie o charakter, postawę, jakieś wycofania wewnętrzne. Kto chce i się zdecyduje, ten seks - i to fajny - znajdzie całkiem łatwo.
                                                    Ale jak byśmy do tego podeszli z takim luzem, to nie byłoby o co naprodukować ileś tysięcy znaczków o statusach, lookach, forsie i innych oczywistościach :) No... Nudno by było.
                                                    Co do lasek na forum - to samo. Wymachują szabelką? A niech se wymachują :D
                                                    Gołąb jak tańczy, to też jest dwa razy większy niż w rzeczywistości.
                                                    A tu zwyczajni ludzie siedzą, co sobie lubią pogadać - i tyle.
                                                  • aandzia43 Re: Pytanie o 29.12.17, 23:19

                                                    >
                                                    > E tam. Prawda forum i to co się dzieje w realu to dwie różne sprawy. Patrz - ga
                                                    > damy o tym, że chłopaki pojechali na wakacje i puknęli na wyjeździe jakieś egzo
                                                    > tyczne laski.
                                                    > Nie chcę im ujmować, ale nie wydaje mi się, żeby to było coś nadzwyczajnego. Pr
                                                    > zeciwnie - to chyba normalne, seks stał się w obecnych czasach sprawą powszechn
                                                    > ą, ludzie się pieprzą na lewo i prawo. W hotelach, które wynajmują pokoje na go
                                                    > dziny, zdarza się pełne obłożenie :D

                                                    Ale my się nie.podniecamy tym, że ktoś pojechał na seksy, tylko że "nasi" pojechali na seksy ;-)
                                                  • sabat3 Re: Pytanie o 29.12.17, 23:22
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    > Ale my się nie.podniecamy tym, że ktoś pojechał na seksy, tylko że "nasi" pojec
                                                    > hali na seksy ;-)

                                                    I tak to się kręci :) Temat dobry, bo bliski sercu. A i mały magiel można przy okazji uskutecznić :]
                                                  • lybbla Re: Pytanie o "koszty" do Mabelle 29.12.17, 23:10
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Podoba mi sie ta klasyczna pewnosc
                                                    > siebie i emanujace z Ciebie podobanie sie sobie. FAjnie jakby inni panowie bra
                                                    > li z Ciebie przyklad. Panie nie musza, bo maja to wbudowane, co jest rownie mil
                                                    > e dla oka i ucha.

                                                    Powoli, ale jednak się uczy :P
                                                  • gogol77 Re: Pytanie o "koszty" do Mabelle 30.12.17, 11:08
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    >... depczesz Lybbi po pietach ;)>

                                                    A mnie, a mnie???

                                                    > Podoba mi sie ta klasyczna pewnosc siebie i emanujace z Ciebie podobanie sie sobie. FAjnie jakby inni panowie brali z Ciebie przyklad. Panie nie musza, bo maja to wbudowane, co jest rownie mile dla oka i ucha>

                                                    I cipki!! I cipki!!! Bo kobiety świadome swoich walorów, swojej wartości umieją czerpać z nich konkretne korzyści. Nie tylko dla oka i ucha ale i dla ciała i ducha.
                                                    A mnie jedna powiedziała kiedyś, że facet to musi być pewny siebie a nawet trochę zarozumiały, zuchwały. I tym przyciąga. Ach, jak ona się pięknie bzykała!!!
                                                  • zawle Re: Pytanie o "koszty" do Mabelle 30.12.17, 12:02
                                                    gogol77 napisał:
                                                    > A mnie jedna powiedziała kiedyś, że facet to musi być pewny siebie a nawet troc
                                                    > hę zarozumiały, zuchwały. I tym przyciąga. Ach, jak ona się pięknie bzykała!!!

                                                    Tyle że pewność siebie jest skromna i cicha. Nie stoi na naruchliwszej ulicy z transparentem...zobacznie jaki mam umięśniony tyłek.
                                                  • proteinawy Re: Pytanie o "koszty" do Mabelle 30.12.17, 12:19
                                                    > Tyle że pewność siebie jest skromna i cicha.

                                                    Taka ktora Ty lubisz.

                                                    Conor McGregor (irlandzki bokser MMA) drażni i zachwyca tym ze jest nie do wytrzymania brakiem skromności - i łoi przeciwników na dechy a publika to kocha. Kiedys sam padnie, publika go opluje wtedy - ale to jest 3 dni lwa kontra 100 dni szczura.
                                                  • zawle Re: Pytanie o "koszty" do Mabelle 30.12.17, 12:36
                                                    proteinawy napisał(a):
                                                    > Taka ktora Ty lubisz.

                                                    Taką którą JA uważam za prawdziwą. A Ty?

                                                    > Conor McGregor (irlandzki bokser MMA) drażni i zachwyca tym ze jest nie do wytr
                                                    > zymania brakiem skromności - i łoi przeciwników na dechy a publika to kocha. Ki
                                                    > edys sam padnie, publika go opluje wtedy - ale to jest 3 dni lwa kontra 100 dni
                                                    > szczura.

                                                    Taki robi show.
                                                  • hello-kitty2 Re: Pytanie o "koszty" do Mabelle 30.12.17, 13:16
                                                    proteinawy napisał(a):

                                                    > Conor McGregor (irlandzki bokser MMA) drażni i zachwyca tym ze jest nie do wytr
                                                    > zymania brakiem skromności - i łoi przeciwników na dechy a publika to kocha. Ki
                                                    > edys sam padnie, publika go opluje wtedy - ale to jest 3 dni lwa kontra 100 dni
                                                    > szczura.

                                                    Az wygooglealam:
                                                    Conor McGregor
                                                    Lengte: 1,75 m
                                                    Gewicht: 70 kg

                                                    Popatrz pan, mozna wazyc 70kg i taaaak wygladac, co to sport robi z ludzmi. Szok.
                                                  • proteinawy Re: Pytanie o "koszty" do Mabelle 30.12.17, 14:13
                                                    > Popatrz pan, mozna wazyc 70kg i taaaak wygladac, co to sport robi z ludzmi. Szok.

                                                    Rozmiary nieważne jezeli masz w żyłach czysty testosteron jak ten skurwiel :)
                                                  • sabat3 Re: Pytanie o "koszty" do Mabelle 30.12.17, 14:45
                                                    proteinawy napisał(a):

                                                    > > Popatrz pan, mozna wazyc 70kg i taaaak wygladac, co to sport robi z ludzm
                                                    > i. Szok.
                                                    >
                                                    > Rozmiary nieważne jezeli masz w żyłach czysty testosteron jak ten skurwiel :)

                                                    Przy jego procencie tkanki tluszczowej moglbys wygladac podobnie. Waga -5kg to dosc realny cel.
                                                  • sabat3 Re: Pytanie o "koszty" do Mabelle 30.12.17, 14:46
                                                    Tfu, wzrost -105
                                                  • hello-kitty2 Re: Pytanie o "koszty" do Mabelle 30.12.17, 15:56
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > Przy jego procencie tkanki tluszczowej moglbys wygladac podobnie. Waga -5kg to
                                                    > dosc realny cel.

                                                    A co bylo cos ten teges? Tez chce zobaczyc ;)
                                                    A dlaczego wzrost minus 105? Wg mnie waga niewazna (ten zawodnik pewnie i tak ja zbija przed walka) ale sklad ciala i proporcje (testosteron tez ;). Zobaczcie jakie on ma proporcje, ramiona, barki. Zreszta w kulturystyce 'ekstremalnej' tez pierwsza kategoria jest do 70kg, a naladowani jak karabiny.

                                                    cdn.simplyshredded.com/wp-content/uploads/2016/09/c8.jpeg
                                                    Zauwazyliscie, ze wszyscy zawodnicy walk maja zlamany nos? Sexy, nie? Z holenderskiej sceny:

                                                    www.muaythaicitizen.com/wp-content/uploads/2017/10/thumb_17536_fighter_main_pic_default.png
                                                    (dobra nosa nie widac ale te spodenki, no wyjatkowo ladne, oh ;-)
                                                    (Zawle takie spodenki to ju transparent czy jeszcze nie? ;)

                                                    usatmmajunkie.files.wordpress.com/2016/10/gegard-mousasi-ufc-204-official-weigh-ins.jpg
                                                    (ale mu obojczyki stoja ;)
                                                  • proteinawy Re: Pytanie o "koszty" do Mabelle 30.12.17, 17:45
                                                    > moglbys wygladac podobnie

                                                    Gdyby chodziło o wygląd.
                                                  • sabat3 Re: Pytanie o "koszty" do Mabelle 30.12.17, 19:23
                                                    proteinawy napisał(a):

                                                    > > moglbys wygladac podobnie
                                                    >
                                                    > Gdyby chodziło o wygląd.

                                                    Czasem chodzi :)
                                                    Ale praca nad fizycznoscia to dlugi bieg :) (parafrazujac Marka).
                                                  • hello-kitty2 Re: Pytanie o "koszty" do Mabelle 30.12.17, 20:17
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > proteinawy napisał(a):
                                                    >
                                                    > > > moglbys wygladac podobnie
                                                    > >
                                                    > > Gdyby chodziło o wygląd.
                                                    >
                                                    > Czasem chodzi :)
                                                    > Ale praca nad fizycznoscia to dlugi bieg :) (parafrazujac Marka).

                                                    Zrob sobie Proteinowy takie cialo. Ja Ci rozpisze trening, Sabat dorzuci info ze swojego bogatego doswiadczenia. JAk mowila MAbelle fajnie jest cos budowac. Testosteronu Ci nie brakuje, a jak brakuje, to tez sie zalatwi ;)
                                                  • marek.zak1 Re: Pytanie o "koszty" do Mabelle 30.12.17, 21:43
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > > Ale praca nad fizycznoscia to dlugi bieg :) (parafrazujac Marka).
                                                    >
                                                    > Zrob sobie Proteinowy takie cialo. Ja Ci rozpisze trening, Sabat dorzuci info ze swojego bogatego doswiadczenia. JAk mowila MAbelle fajnie jest cos budowac. Testosteronu Ci nie brakuje, a jak brakuje, to tez sie zalatwi ;)
                                                    ------------------------------
                                                    Liczy się konsekwencja, wytrwałość i walka z własnym lenistwem + prawidłowe odżywianie. Rodzaj treningu jest, moim zdaniem, drugorzędny. Własne lustro powie, gdzie i co należy rozwijać.

                                                  • sabat3 Re: Pytanie o "koszty" do Mabelle 30.12.17, 22:08
                                                    marek.zak1 napisał:
                                                    > Liczy się konsekwencja, wytrwałość i walka z własnym lenistwem + prawidłowe odż
                                                    > ywianie. Rodzaj treningu jest, moim zdaniem, drugorzędny. Własne lustro powie,
                                                    > gdzie i co należy rozwijać.

                                                    Cóż z tego, kiedy Proteinowemu nie chodzi o ciało :) Wojownik symbolizuje agresję i przemoc, której jednostkom odmawia system społeczny. Obserwacja walki ma zastąpić przeżywanie walki w rzeczywistości. Matrix odmawia nam prawa do fizycznej ekspresji nienawiści, zatem musi wystarczyć przeżywanie jej w sposób symboliczny, obserwując tryumf swojego reprezentanta.
                                                    Człowiek spętany konwenansem, witający wszystkich sąsiadów łagodnym "dzień dobry", chociaż przypuszczalnie przynajmniej połowie z nich z przyjemnością rozbiłby głowę, szarpiąc ich za włosy i tłukąc łbem o trotuar, znajduje chociaż surogat tej niecnej radości, gdy widzi na ekranie idola symbolicznie realizującego ich pragnienia. To perwersyjna przyjemność eunucha, oglądającego na ekranie wielkie, owłosione jądra. Można nawet przez chwilę się zapomnieć i pomyśleć - "te jądra właściwie mogłyby być moje".
                                                  • proteinawy Re: Pytanie o "koszty" do Mabelle 30.12.17, 22:23
                                                    > Czasem chodzi :)
                                                    Ale praca nad fizycznoscia to dlugi bieg :) (parafrazujac Marka). <

                                                    Tak jak praca nad makijażem czy depilacja. Samoupiekszanie nie jest dla mnie.
                                                  • marek.zak1 Re: Pytanie o "koszty" do Mabelle 30.12.17, 22:36
                                                    proteinawy napisał(a):

                                                    > > Czasem chodzi :)
                                                    > Ale praca nad fizycznoscia to dlugi bieg :) (parafrazujac Marka). <
                                                    >
                                                    > Tak jak praca nad makijażem czy depilacja. Samoupiekszanie nie jest dla mnie.
                                                    -------------------
                                                    Makijaż czy depilacja to kosmetyczne zmiany, a ,,kosmetyczne" oznacza ,,marginalne", natomiast praca nad fizycznością to tworzenie samego siebie, według własnej idei, koncepcji. Chcę być taki, a nie inny i taki będę. To zwycięstwo nad gorszą strona własnego ja.
                                                  • proteinawy Re: Pytanie o "koszty" do Mabelle 30.12.17, 23:06
                                                    > natomiast praca nad fizycznością to tworzenie samego siebie, według własnej idei, koncepcji. Chcę być taki, a nie inny i taki będę. To zwycięstwo nad gorszą strona własnego ja. <

                                                    Ok Marek ale dlaczego tak mało wyobraźni w tej pracy nad idealnym ciałem? Troche twardsze i tyle. „Moje idealne ciało składaloby sie z jednego oka, ssawki na przedzie (bez zębów, ktore i tak w koncu dadzą Ci w kość) i dluuuugiej kilometrowej tuby, tak, zeby stanem mojej dupy martwił sie ktos inny” (D.Moran)
                                                  • sabat3 Re: Pytanie o "koszty" do Mabelle 30.12.17, 23:14
                                                    proteinawy napisał(a):
                                                    > Ok Marek ale dlaczego tak mało wyobraźni w tej pracy nad idealnym ciałem? Troch
                                                    > e twardsze i tyle. „Moje idealne ciało składaloby sie z jednego oka, ssawki na
                                                    > przedzie (bez zębów, ktore i tak w koncu dadzą Ci w kość) i dluuuugiej kilometr
                                                    > owej tuby, tak, zeby stanem mojej dupy martwił sie ktos inny” (D.Moran)

                                                    ... i sam potwierdzasz moją tezę, odmawiając dążenia do wzorca, który jest Ci narzucany przez system.
                                                  • marek.zak1 Re: Pytanie o "koszty" do Mabelle 30.12.17, 23:23
                                                    sabat3 napisał:
                                                    ... i sam potwierdzasz moją tezę, odmawiając dążenia do wzorca, który jest Ci narzucany przez system.
                                                    ----------------------
                                                    System? Rzeźby Fidiasza nie są systemem, tylko wskazówką od Zeusa :)
                                                  • sabat3 Re: Pytanie o "koszty" do Mabelle 30.12.17, 23:31
                                                    marek.zak1 napisał:
                                                    > System? Rzeźby Fidiasza nie są systemem, tylko wskazówką od Zeusa :)

                                                    Przynajmniej częściowo - system. Owszem, istnieją pewne obiektywne wyznaczniki piękna, ale różne epoki rozumiały je inaczej. Szczególnie wyraźnie widać to na przykładzie wzorcowej urody kobiet. Obecny model z ekstremalnie zaniżonym poziomem tkanki tłuszczowej to czkawka bogatego zachodu. Każdy jest niewolnikiem własnej narracji, a w tym wypadku mokrym snem statystycznego grubasa :D
                                                  • aandzia43 Re: Pytanie o "koszty" do Mabelle 30.12.17, 23:39
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    > > System? Rzeźby Fidiasza nie są systemem, tylko wskazówką od Zeusa :)
                                                    >
                                                    > Przynajmniej częściowo - system. Owszem, uistnieją pewne obiektywne wyznaczniki
                                                    > piękna, ale różne epoki rozumiały je inaczej. Szczególnie wyraźnie widać to na
                                                    > przykładzie wzorcowej urody kobiet. Obecny model z ekstremalnie zaniżonym pozio
                                                    > mem tkanki tłuszczowej to czkawka bogatego zachodu. Każdy jest niewolnikiem wła
                                                    > snej narracji, a w tym wypadku mokrym snem statystycznego grubasa :D

                                                    No i co te ludzie zrobio z każdym przekazem od Boga, kompletny brak zrozumienia! Wpuśc chłopa do biura to atrament wypije ;-)
                                                  • proteinawy Re: Pytanie o "koszty" do Mabelle 31.12.17, 00:05
                                                    > sam potwierdzasz moją tezę

                                                    Potwierdzam, bez zastrzeżeń.
                                                  • hello-kitty2 Re: Pytanie o "koszty" do Mabelle 30.12.17, 23:17
                                                    proteinawy napisał(a):

                                                    > Samoupiekszanie nie jest dla mnie.

                                                    Ale chodziles na silke, cos tam jednak pobowales zmienic, cos tam bylo o powrocie. W razie czego wiesz gdzie nas znalezc, pomozemy ;)
                                                  • proteinawy Re: Pytanie o "koszty" do Mabelle 31.12.17, 00:11
                                                    > Ale chodziles na silke, cos tam jednak pobowales zmienic

                                                    Naczynia wieńcowe. Ale za chęć pomocy dziękuje i pewnie kiedys skorzystam, to naprawde ładnie z Waszej strony.
                                                  • aandzia43 Re: Pytanie o "koszty" do Mabelle 30.12.17, 12:45
                                                    zawle napisała:

                                                    > gogol77 napisał:
                                                    > > A mnie jedna powiedziała kiedyś, że facet to musi być pewny siebie a nawe
                                                    > t troc
                                                    > > hę zarozumiały, zuchwały. I tym przyciąga. Ach, jak ona się pięknie bzyka
                                                    > ła!!!
                                                    >
                                                    > Tyle że pewność siebie jest skromna i cicha. Nie stoi na naruchliwszej ulicy z
                                                    > transparentem...zobacznie jaki mam umięśniony tyłek.

                                                    Każdy sposób dobry, Zawle. Stwarzanie okazji. Dalsze losy polowania to już inny temat. Czasem transparent da efekt, czasem nie. Bo zasadnicze decyzje zapadają na innym poziomie, ale okazję żeby mogła zaistnieć trzeba stworzyć. Można i transparentem.
                                                  • lybbla Re: Pytanie o "koszty" do Mabelle 30.12.17, 16:23
                                                    zawle napisała:


                                                    > Tyle że pewność siebie jest skromna i cicha. Nie stoi na naruchliwszej ulicy z
                                                    > transparentem...zobacznie jaki mam umięśniony tyłek.

                                                    Prawda. Tylko my chcemy pogadać a nie `zaruchać' (licentia poetica by Mabelle)
                                                    więc możemy sobie pozwolić na pewną nonszalancję :P
                                                  • mabelle2000 Re: Pytanie o "koszty" do Mabelle 30.12.17, 12:18
                                                    gogol77 napisał:

                                                    > A mnie jedna powiedziała kiedyś, że facet to musi być pewny siebie a nawet troc
                                                    > hę zarozumiały, zuchwały. I tym przyciąga. Ach, jak ona się pięknie bzykała!!!

                                                    Do bzykania to z pewnoscia wystarczy, szczegolnie w przypadku jesli facet jest atrakcyjny wizualnie. Zywot z zarozumialcem natomiast jest ciezki, bo notorycznie mu sie wydaje ze ma we wszystkim racje.


                                                  • urquhart Re: Pytanie o "koszty" do Mabelle 30.12.17, 18:52
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > rewelacjami wylapujac je jak swinia trufle. Podoba mi sie ta klasyczna pewnosc
                                                    > siebie i emanujace z Ciebie podobanie sie sobie. FAjnie jakby inni panowie bra
                                                    > li z Ciebie przyklad. Panie nie musza, bo maja to wbudowane, co jest rownie mil
                                                    > e dla oka i ucha.

                                                    Przyznam podłożyłem się z premedytacją ale inną, podpuszczając w kierunku gejowskich podejrzeń Marka i spodziewałem szarży po linii "tylko gej pozna geja" ale odwróciłaś w zupełnie innym kierunku. :)
                                                    I dzięki Kitty za ten komplement.
                                                  • marek.zak1 Re: Pytanie o "koszty" do Mabelle 29.12.17, 21:59
                                                    urquhart napisał:

                                                    > hello-kitty2 napisała:
                                                    >
                                                    > > > rzy której KS bierze butelkę piwa nie została tak skonstruowana, żeby wycofał się z twarzą. Nie wiesz tego, a się mądrzysz. Trochę pokory.
                                                    > >
                                                    > > JAkiej pokory? Wystarczy obejrzec film zeby wiedziec, ze jego glowny bohater nie jest gejem.
                                                    >
                                                    > Marek dyskutujesz żeby sie pokłocić? Czy jesteś wstawiony?
                                                    > Przecież osią filmu jest facynacja seksualna bohatera nieletnią z ponadprzecietnym seksapilem fantazje i rezygancja ze spełnienia tej fantazji z powodu poczucia odpowiedzialności o nią kiedy dowiaduje sie ze jest dziewicą. Czyli dokładnie przeciętny niż sugerujesz.
                                                    > Bohater jest atrakcyjny dla geja który myli jego życzliwość z zainteresowaniem (dotyk przytulenie).
                                                    --------------------------
                                                    Dostrzegłem w tym filmie drugie dno. Twoja standardowa interpretacja to jedno, a ukryty wątek gejowski to drugie. Po pierwsze, dobieranie się do babki z otwartą butelka piwa, to czekanie na odrzucenie, a po drugie - gej nie myli życzliwości z rozpoznaniem geja.
                                                    Nie wiesz, co było w głowie scenarzysty. Czy rezygnacja to odpowiedzialność czy cos innego.
                                                    Na końcu, czy moje niestandardowe opinie muszą Was skłaniać do personalnej agresji?
                                                    Dobranoc.
                                                  • aandzia43 Re: Pytanie o "koszty" do Mabelle 29.12.17, 22:17

                                                    > Dostrzegłem w tym filmie drugie dno. Twoja standardowa interpretacja to jedno,
                                                    > a ukryty wątek gejowski to drugie.

                                                    Tak, Bolek i Lolek to wątek gejowski, a fioletowy Twinky Pinky czy jak mu tam to zakamuflowany tranzystor. Paranoja.


                                                    Po pierwsze, dobieranie się do babki z otwar
                                                    > tą butelka piwa, to czekanie na odrzucenie, a po drugie - gej nie myli życzliwo
                                                    > ści z rozpoznaniem geja.
                                                    > Nie wiesz, co było w głowie scenarzysty. Czy rezygnacja to odpowiedzialność czy
                                                    > cos innego.
                                                    > Na końcu, czy moje niestandardowe opinie muszą Was skłaniać do personalnej agre
                                                    > sji?
                                                    > Dobranoc.
                                                  • proteinawy Re: Pytanie o "koszty" do Mabelle 30.12.17, 02:04
                                                    > Tak, Bolek i Lolek to wątek gejowski, a fioletowy Twinky Pinky czy jak mu tam to zakamuflowany tranzystor. <

                                                    No ale ostrzegaj Aandzia ze spoilery beda :)
                                                  • aandzia43 Re: Pytanie o "koszty" do Mabelle 29.12.17, 22:24
                                                    . Po pierwsze, dobieranie się do babki z otwar
                                                    > tą butelka piwa, to czekanie na odrzucenie, a po drugie - gej nie myli życzliwo
                                                    > ści z rozpoznaniem geja.
                                                    > Nie wiesz, co było w głowie scenarzysty. Czy rezygnacja to odpowiedzialność czy
                                                    > cos innego.

                                                    Gej nie silni się na widok pięknej dziewczyny, nie ma aż tak słodko głupawego wyrazu twarzy na jej widok i dla tej fascynacji (między innymi) nie robi przewrotu w swoim życiu.


                                                    > Na końcu, czy moje niestandardowe opinie muszą Was skłaniać do personalnej agre
                                                    > sji?
                                                    > Dobranoc.

                                                    Gdzie tu personalna agresja?
                                                  • hello-kitty2 Re: Pytanie o "koszty" do Mabelle 29.12.17, 23:01
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    dobieranie się do babki z otwar
                                                    > tą butelka piwa, to czekanie na odrzucenie

                                                    :-))))))))))))))))))
                                                  • sabat3 Re: Pytanie o "koszty" do Mabelle 29.12.17, 23:11
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    >
                                                    > dobieranie się do babki z otwar
                                                    > > tą butelka piwa, to czekanie na odrzucenie
                                                    >
                                                    > :-))))))))))))))))))

                                                    A z zamkniętą?
                                                    Z otwartą to czekanie na odrzucenie, bo znaczy, że cham sam otworzył, doi browar samolub jeden i się nawet nie podzielił!
                                                  • hello-kitty2 Re: Pytanie o "koszty" do Mabelle 30.12.17, 02:02
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > A z zamkniętą?
                                                    > Z otwartą to czekanie na odrzucenie, bo znaczy, że cham sam otworzył, doi browa
                                                    > r samolub jeden i się nawet nie podzielił!

                                                    hahaha poplakalam sie smiechu, a wlasnie co wydoilam 2 browary, dobrze, ze sie do nikogo nie dobieralam, tylko ze ja doje po 330 ml a Zawle tam pewnie po pol litra doi, zazdraszczam. Co chcialam powiedziec to, ze my z Zawle, co piwem i z piwem seksem nie pogardzimy, nie jestesmy chyba kobietami. A mam kumpele z pracy, co browara tuszem do rzes otwiera, co ja mowie, wszystkim, co ma w torebce ;)
                                                  • zawle Re: Pytanie o "koszty" do Mabelle 30.12.17, 11:52
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > hahaha poplakalam sie smiechu, a wlasnie co wydoilam 2 browary, dobrze, ze sie
                                                    > do nikogo nie dobieralam, tylko ze ja doje po 330 ml a Zawle tam pewnie po pol
                                                    > litra doi, zazdraszczam.

                                                    Tylko po pół, albo i więcej ajk doleją w promocji:) Obowiązkowo z butelki, bez słomki, bez soku.

                                                    Co chcialam powiedziec to, ze my z Zawle, co piwem i z
                                                    > piwem seksem nie pogardzimy, nie jestesmy chyba kobietami.

                                                    Mało tego....w domu ja piję. I jak wychodzimy gdzieś razem to on colę, a ja browca.

                                                    A mam kumpele z pra
                                                    > cy, co browara tuszem do rzes otwiera, co ja mowie, wszystkim, co ma w torebce
                                                    > ;)

                                                    Otwieram wszystkim, może nie być tuszu:))
                                                  • sabat3 Re: Pytanie o "koszty" do Mabelle 29.12.17, 23:20
                                                    marek.zak1 napisał:
                                                    > Na końcu, czy moje niestandardowe opinie muszą Was skłaniać do personalnej agre
                                                    > sji?

                                                    To jest bardzo dobry tekst, Marku!
                                                    Widziałbym go na końcu przemówienia odnoszącego się do znakomitej gry Wisły Kraków, które należałoby wygłosić w obecności minimum dwustu kibiców Legii Warszawa.
                                                  • urquhart Re: Pytanie o "koszty" do Mabelle 30.12.17, 00:53
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    > To jest bardzo dobry tekst, Marku!
                                                    > Widziałbym go na końcu przemówienia odnoszącego się do znakomitej gry Wisły Kra
                                                    > ków, które należałoby wygłosić w obecności minimum dwustu kibiców Legii Warszaw
                                                    > a.

                                                    Popatrz na to z innej strony.
                                                    Udało mu sie sprawić że przynajmniej w kwestii jego niestandardowych opinii jesteśmy zgodni w gronie Andzia Kitty i Ja. :)
                                                  • proteinawy Re: Pytanie o "koszty" do Mabelle 30.12.17, 02:03
                                                    > Na końcu, czy moje niestandardowe opinie muszą Was skłaniać do personalnej agresji?

                                                    No wlasnie, czesc z nas przychodzi tu poczytać wlasnie Ciebie, w tym niżej podpisany. Ja bardzo proszę towarzystwo o taryfę ulgowa dla Marka, to forum bez Niego traci jeden ze swoich Wymiarów. Z drugiej strony szykuje juz awatara z back-story na Twoje zastępstwo, gdybys poszedł. To Miejsce nie moze zostac puste.
                                                  • marek.zak1 Re: Pytanie o "koszty" do Mabelle 30.12.17, 10:40
                                                    proteinawy napisał(a):

                                                    > No wlasnie, czesc z nas przychodzi tu poczytać wlasnie Ciebie, w tym niżej podpisany. Ja bardzo proszę towarzystwo o taryfę ulgowa dla Marka, to forum bez Niego traci jeden ze swoich Wymiarów. Z drugiej strony szykuje juz awatara z back- story na Twoje zastępstwo, gdybys poszedł. To Miejsce nie moze zostac puste.
                                                    ---------------------
                                                    Dzięki. W jakimś sensie rozumiem opory co poniektórych w stosunku do nie zawsze konwencjonalnych poglądów. Wolałbym jednakże o ustosunkowywanie sie do nich, a nie stwierdzanie ,,Niczego nie rozumiesz, ,,jestes najglupszy na forum, czy ,,jestes kretynem. Tu w temacie pracy za granica. Jak moi konserwatywni Szwajcarzy maja jakis projekt bardzo czesto jestem w zespole bo te moje podejscie jest bardzo cenione tamze a uwagi sa starannie zapisywane.
                                                  • sabat3 Re: Pytanie o "koszty" do Mabelle 30.12.17, 12:13
                                                    Marku, my wszyscy jestesmy tutaj kretynami w jakichs wybranych dziedzinach. Poza mna, bo ja jestem kretynem w kazdej dziedzinie
                                                    Jednak sa pozytywy - sa sytuacje, gdy tylko kretyn moze znalezc rozwiazanie.
                                                  • hello-kitty2 Re: Pytanie o "koszty" do Mabelle 30.12.17, 13:09
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    Wolałbym jednakże o ustosunkowywanie sie do nich, a
                                                    > nie stwierdzanie ,,Niczego nie rozumiesz, ,,jestes najglupszy na forum, czy ,,
                                                    > jestes kretynem.

                                                    Ok, postanowienie noworoczne: nie wyzywac Marka od idiotow, wyzywac Sabata ;-) Z ustosunkowywaniem sie powiem tak, jak moja holenderska kumpela z ex-roboty. Mowila mi: 'bede Ci holenderski poprawiac (ja chcialam) ale smiac sie i tak bede, ok?'
                                                    NIe gniewaj sie Marek, buzka.
                                                  • aandzia43 Re: Pytanie o "koszty" do Mabelle 30.12.17, 13:19

                                                    >
                                                    > Ok, postanowienie noworoczne: nie wyzywac Marka od idiotow, wyzywac Sabata ;-)
                                                    > Z ustosunkowywaniem sie powiem tak, jak moja holenderska kumpela z ex-roboty. M
                                                    > owila mi: 'bede Ci holenderski poprawiac (ja chcialam) ale smiac sie i tak bede
                                                    > , ok?'
                                                    > NIe gniewaj sie Marek, buzka.
                                                    >

                                                    Sabatowi jako i każdemu, mnie też, dostało się nie raz. Inwektywy też się zdarzały jak kogoś brnął w dziwactwa lub głupotę wyjątkowo zajadle mimo ostrzeżeń. Ale tylko Marek węszy spisek ;-) I obraża się.
                                                  • marek.zak1 Re: Pytanie o "koszty" do Mabelle 30.12.17, 15:45
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > NIe gniewaj sie Marek, buzka.
                                                    --------------
                                                    Niech będzie :)
                                                    >
                                                  • proteinawy Re: Pytanie o "koszty" do Mabelle 30.12.17, 01:40
                                                    > Skoncz juz z tym ratowniem kobiet, kobiety same sobie radza.

                                                    Ja sie ciesze ze Marek wrócił, dwa pyszne torciki jednego dnia: słownik (mezalians) i kino jako metoda Stanisławskiego na sterydach. Ja poproszę o wiecej.
                                                  • droitier Re: Pytanie o "koszty" do Mabelle 29.12.17, 20:09
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > w rolach homoseksualistow nie obsadza sie gejow

                                                    czemu nie?

                                                    Ben Whishaw, Anne Heche, Nathan Lane, Stephen Fry
                                                  • hello-kitty2 Re: Pytanie o "koszty" do Mabelle 29.12.17, 20:59
                                                    droitier napisał:

                                                    > hello-kitty2 napisała:
                                                    >
                                                    > > w rolach homoseksualistow nie obsadza sie gejow
                                                    >
                                                    > czemu nie?
                                                    >
                                                    > Ben Whishaw, Anne Heche, Nathan Lane, Stephen Fry

                                                    Are you being smart with me? ;-)
                                                  • droitier Re: Pytanie o "koszty" do Mabelle 29.12.17, 21:06
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Are you being smart with me? ;-)
                                                    >

                                                    smart with or without you ;-)
                                                  • droitier Re: Pytanie o "koszty" do Mabelle 29.12.17, 12:01
                                                    Sabat, nie baw sie w pudelka i nie rob taniej sensacji.
                                                    Nie ma dowodow na to ze Newton byl gejem.
                                                  • proteinawy Re: Pytanie o "koszty" do Mabelle 29.12.17, 12:59
                                                    > Po tym, jak Newton okazal sie byc gejem, trzy zasady dynamiki jawia sie jako manifest srodowisk LGBT.

                                                    Jeszcze powiedzcie ze Antony Hopkins nie jest morderczym psychopata-geniuszem. Oddawać mi dzieciństwo!
                                                  • dinamokutaisi Re: Pytanie o "koszty" do Mabelle 29.12.17, 10:48
                                                    Sabat napisał: Scenarzysta American Beauty uchwycil pewna intrygujaca ceche ludzkiej psychiki, a mianowicie wewnetrzny teatr uczuc czlowieka. Nie teatr w przenosni - teatr niemal doslownie. Uczucia jako zalew substancji chemicznych, odpalanych przez zewnetrzne bodzce, w sposob niezalezny od swiadomosci. Kazdy z nas jest po czesci psem Pawlowa, po tej emocjonalnej stronie.
                                                    W tym wypadku kobieta zaczyna rozpaczac, poniewaz w jej umysle istnieje wzorzec zachowania, mowiacy, iz zona w obliczu takiej tragedii, jaka jest obserwacja smierci meza POWINNA plakac.
                                                    POWINNA kochac :)
                                                    Naprawde sadzicie, ze to co czujecie jest rozsadne? Czy moze to tylko szturm neuroprzekaznikow na uklad nerwowy ssaka?
                                                    __

                                                    Czyli ona w American Beaty zaczyna rozpaczać widząc że ktoś ja ubiegł w zabiciu męża, ale nie z tego powodu że ją ubiegł. Lecz raczej z załamki nad swoim i swojego związku małżeńskiego upadkiem emocjonalnym i moralnym. Doskonale!

                                                    Emocje są jakie są, ale jednak możemy pracować nad schematami intelektualnej interpretacji zdarzeń, co zmienia siłę emocji. Stoicyzm uświadamiał: masz możność nadania takiego lub innego, lub żadnego, osądu zdarzeniu. I to do dzisiaj jest wałkowane w self-help literature i poważnej psychologii. Natomiast co ludziom z tego wychodzi w praktyce to już inna sprawa. Powiedziałbym że jak jest bardzo niedobrze to już system intelektualnej reinterpretacji shitu może się załamać i złe emocje popłyną być może właśnie w nierozsądek o którym wspominasz. To co czujemy czasem jest rozsądne i mądre i pomocne, a czasem nie, a dużo zależy od tego w jakiej formie człowiek jest intelektualno-emocjonalnej:)
                                                  • urquhart 'Who's the king?' 29.12.17, 11:47
                                                    sabat3 napisał:
                                                    > Ja wole te, gdzie zona postanawia go zabic, a gdy widzi, ze ktos ja ubiegl, zac
                                                    > zyna rozpaczac :)

                                                    A ja w przeciwieństwie do derecjonowania tu ze panie kurwią się grają za pieniadze scenę jak status i skorelowana z nim pewność siebie jest afrodyzjakiem i podnieca i mega nakręca główna bohaterkę (dla którego chce jej sie starać versus małżonek pod kontrolą dla którego nic sie nie chce):
                                                    www.youtube.com/watch?v=5OwsuAairpQ
                                                  • yoric Re: 'Who's the king?' 29.12.17, 13:17
                                                    To jest bardziej skomplikowane, Urqu.

                                                    Jak Polki biorą zachodnich, to "status i skorelowana z nim pewność siebie jest afrodyzjakiem i podnieca i mega nakręca główna bohaterkę".
                                                    Dopiero jak Polak bierze laskę ze wschodu, to już wtedy tak, "panie kurwią się grają za pieniadze".

                                                    :))
                                                  • kag73 Re: 'Who's the king?' 29.12.17, 14:30
                                                    "To jest bardziej skomplikowane, Urqu.
                                                    Jak Polki biorą zachodnich, to "status i skorelowana z nim pewność siebie jest afrodyzjakiem i podnieca i mega nakręca główna bohaterkę".
                                                    Dopiero jak Polak bierze laskę ze wschodu, to już wtedy tak, "panie kurwią się grają za pieniadze".:))"

                                                    Tak to bardziej skomplikowane, bo kazdy przypadek trzeba by traktowac indywidualnie. Czyli: okolicznosci poznania, motywacje dzialania, wiek partnerow czy roznice wieku i nie tylko itd. A na koncu to potrzebowalibysmy wejsc w serce i glowe drugiej osoby (partnera, partnerki), zeby wiedziec z czym mamy do czynienia :) Bo to na koncu to sie liczy.
                                                    Nadal wiekszosc bierze krajan i krajanki. Owszem jest globalozacja wiec moze sie to zmieniac, ak gdzie indziej w Europie Zach. rowniez. Zauwaz wiekszosc Polakow, jak wspomniales, chce Baltyk. Ja tam ich rozumiem, bo urodowo Polki dobrze wypadaja a o to gosciom czesto chodzi a do tego obiad zrobia, wysprzataja chate i jeszcze beda "zadbane".
                                                  • hello-kitty2 Re: 'Who's the king?' 29.12.17, 16:58
                                                    yoric napisał:

                                                    > Jak Polki biorą zachodnich, to "status i skorelowana z nim pewność siebie jest
                                                    > afrodyzjakiem i podnieca i mega nakręca główna bohaterkę".
                                                    > Dopiero jak Polak bierze laskę ze wschodu, to już wtedy tak, "panie kurwią się
                                                    > grają za pieniadze".
                                                    >
                                                    > :))

                                                    Yoric czemu tak to powtarzasz? Ktos Cie zranil na tym punkcie? Twoja zone? Przynosisz to z reala? Masz na tym punkcie jakis kompleks? Nie uwierze, ze dotyka Cie forum. NIe Ciebie.
                                                  • yoric Re: 'Who's the king?' 29.12.17, 17:24
                                                    > Yoric czemu tak to powtarzasz? Ktos Cie zranil na tym punkcie? Twoja zone? Przynosisz to z reala? Masz na tym punkcie jakis kompleks? Nie uwierze, ze dotyka Cie forum. NIe Ciebie.

                                                    po prostu wpisy kobiet nieustannie uwidaczniają niezmierzone pokłady ich hipokryzji, ja tylko ją punktuję :).
                                                  • hello-kitty2 Re: 'Who's the king?' 29.12.17, 18:16
                                                    yoric napisał:

                                                    > po prostu wpisy kobiet nieustannie uwidaczniają niezmierzone pokłady ich hipokr
                                                    > yzji, ja tylko ją punktuję :).

                                                    Chodzi Ci o wpisy moje z Kag, bo tylko my mieszkamy na Zachodzie?
                                                  • zawle Re: 'Who's the king?' 29.12.17, 14:49
                                                    urquhart napisał:

                                                    > sabat3 napisał:
                                                    > > Ja wole te, gdzie zona postanawia go zabic, a gdy widzi, ze ktos ja ubieg
                                                    > l, zac
                                                    > > zyna rozpaczac :)
                                                    >
                                                    > A ja w przeciwieństwie do derecjonowania tu ze panie kurwią się grają za pienia
                                                    > dze scenę jak status i skorelowana z nim pewność siebie jest afrodyzjakiem i po
                                                    > dnieca i mega nakręca główna bohaterkę (dla którego chce jej sie starać versus
                                                    > małżonek pod kontrolą dla którego nic sie nie chce):
                                                    > www.youtube.com/watch?v=5OwsuAairpQ

                                                    E bez jaj...kto tu mówi o kurwieniu się. Jedne lecą bardziej na kasę inne na urodę a jeszcze inne na przymioty charakteru. I każda lubi inną mieszankę tego koktailu. Nie wiem czy dobrze pamiętam...w filmie...gdy on ruszył swoje dupsko, to i żona się zainteresowała:))
                                                    Mój chłop wczoraj oglądał fajne motory z młodymi laskami. Przy zmianie pozycji łóżkowej zaczął stękać ( kręgosłup i starość kurwa). To się go zapytałam czy pray takiej młodej dupie też by tak jęczał ze starości. Trochę się pośmialiśmy, ale jak go znam to przemyśli.
                                                  • hello-kitty2 Re: 'Who's the king?' 29.12.17, 16:51
                                                    urquhart napisał:

                                                    > A ja w przeciwieństwie do derecjonowania tu ze panie kurwią się grają za pienia
                                                    > dze scenę jak status i skorelowana z nim pewność siebie jest afrodyzjakiem i po
                                                    > dnieca i mega nakręca główna bohaterkę (dla którego chce jej sie starać versus
                                                    > małżonek pod kontrolą dla którego nic sie nie chce):
                                                    > www.youtube.com/watch?v=5OwsuAairpQ

                                                    hehe moze ja po prostu dobrze posuwal. Tez mi sie zdarzylo uslyszec wypomnienie, ze jak mam ochote na seks to jestem (nienaturalnie) mila.
                                                  • urquhart Re: 'Who's the king?' 29.12.17, 17:58
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > hehe moze ja po prostu dobrze posuwal

                                                    No, a rozwiń proszę co dla ciebie znaczy pojecie "dobrze posuwal"
                                                  • hello-kitty2 Re: 'Who's the king?' 29.12.17, 18:20
                                                    urquhart napisał:

                                                    > No, a rozwiń proszę co dla ciebie znaczy pojecie "dobrze posuwal"

                                                    Nie jestem pewna ale wydaje mi sie, ze ''dobrze posuwa'' ten, na ktorego kobieta ma fizyczna ochote.
                                                  • urquhart Re: 'Who's the king?' 29.12.17, 19:22
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > urquhart napisał:
                                                    >
                                                    > > No, a rozwiń proszę co dla ciebie znaczy pojecie "dobrze posuwal"
                                                    >
                                                    > Nie jestem pewna ale wydaje mi sie, ze ''dobrze posuwa'' ten, na ktorego kobiet
                                                    > a ma fizyczna ochote.

                                                    To warunek konieczny, ale "dobrze posuwał" sugeruje jakąś konkretną aktywność
                                                  • hello-kitty2 Re: Pytanie o "koszty" do Mabelle 29.12.17, 11:25
                                                    urquhart napisał:

                                                    > proteinawy napisał(a):
                                                    >
                                                    > > > Rozowa? Sofa rozowa?
                                                    > >
                                                    > > Z jakichś kolorowych szmatek.
                                                    >
                                                    > pamiętasz scenę z sofą z American Beauty - klasyka forum
                                                    > www.youtube.com/watch?v=Pw1ZwLXXm8E

                                                    Ale proteinowa sofa to tez nie jest zwykla sofa, to jest Kitty sofa. Za kazdym razem jak bedzie na niej siadal, bedzie sobie przypominal zeby za nic nie przepraszac, my boy! ;-)
                                                  • urquhart Re: Pytanie o "koszty" do Mabelle 29.12.17, 11:32
                                                    > razem jak bedzie na niej siadal, bedzie sobie przypominal zeby za nic nie przep
                                                    > raszac, my boy! ;-)

                                                    Dla mnie jest kultowo forumowa bo pokazuje jak potrzeba kontroli zabija namietność i spontaniczność.

                                                    A niech Proteina na sofie Kitty ma kotwice nlp jak ucieka spod tej kontroli :)
                                                  • dinamokutaisi Re: Pytanie o "koszty" do Mabelle 29.12.17, 12:36
                                                    urquhart 29.12.17, 11:32

                                                    > razem jak bedzie na niej siadal, bedzie sobie przypominal zeby za nic nie przep
                                                    > raszac, my boy! ;-)

                                                    Dla mnie jest kultowo forumowa bo pokazuje jak potrzeba kontroli zabija namietność i spontaniczność.

                                                    A niech Proteina na sofie Kitty ma kotwice nlp jak ucieka spod tej kontroli :)

                                                    Dostrój się do częstotliwości tego czego pragniesz, a w nieunikniony sposób stanie się to twoją rzeczywistością. Nie może być inaczej. To nie filozofia, to fizyka.

                                                    __
                                                    Trzeba sporo nad sobą pracować żeby związek ładnie funkcjonował. Dwie osoby ale każda nad sobą raczej niż nad drugim. Taka sprawczość! - powiedziałbym: miękka sprawczość! - czyli jak piszesz Urqu dostrajanie siebie, a nie kontrolowanie żony czy męża prawda...
                                                  • dinamokutaisi Re: Pytanie o "koszty" do Mabelle 29.12.17, 12:55
                                                    Ci dwoje z American Beauty gdyby się dostrajali, ale każde siebie samego, to by mieli fajny związek.
                                                    I ten facet to też jakiś cynik i jego niby romantyczny kryzys wieku średniego to też mu z taką cyniczną manierą odbija, zauważcie, i wcale się nie dziwię że nie posiadł jej na sofie, że nie dała mu na tym fragmencie filmu! Z tym nie dlatego że mogło się rozlać coś - jak ona problematyzowała niedostrojona zupełnie.
                                                  • dinamokutaisi Re: Pytanie o "koszty" do Mabelle 29.12.17, 13:00
                                                    Nie dziwię się że Kate Winslet zapragnęła za męża reżysera American Beauty, bo ona taka ciepła babeczka, serdeczna i spodobało jej się przesłanie filmu "this is just stuff..." - jak pisze niżej Marek
                                                  • proteinawy Re: Pytanie o "koszty" do Mabelle 29.12.17, 13:11
                                                    > A niech Proteina na sofie Kitty ma kotwice nlp jak ucieka spod tej kontroli :)

                                                    Albo malutkimi literkami, od ściany, „who is the king?”
                                                  • urquhart Miękka sprawczość ? 29.12.17, 13:15
                                                    dinamokutaisi napisał(a):
                                                    > Trzeba sporo nad sobą pracować żeby związek ładnie funkcjonował. Dwie osoby ale
                                                    > każda nad sobą raczej niż nad drugim. Taka sprawczość! - powiedziałbym: miękka
                                                    > sprawczość! - czyli jak piszesz Urqu dostrajanie siebie, a nie kontrolowanie ż
                                                    > ony czy męża prawda...

                                                    Wewnętrznie nie uważam że postuluję zamianę jednej kontroli inną.
                                                    We własnej ocenie postuluję żeby wykorzystując znajomość naturalnych mechanizmów stwarzać przyczyny pożądanych efektów i okazje, pozostawiając wybór.
                                                    Czy to można nazwać miękką sprawczością?

                                                    Nie oszukujmy się dziś kobiety wbrw feministyczniej mantrze statystycznie mają każdą możliwą przewagę i kontrolę nad mężczyznami równolatkami ze swojego środowiska, szybciej dojrzewają psychicznie, mają większa inteligencję społeczną i emocjonalną co przekłada się na zdolność do kontroli i manipulacji, czy typowo w związku mniejsze potrzeby erotyczne których dystrybucja jest typowym środkiem sprawowania kontroli . Dotychczasowa naturalna przewaga fizyczna i materialna jest zneutralizowana przez prawo.
                                                    Przekłada się to na realną kontrolę uleglą pozycję faceta i brak szacunku i pożądania jak mężczyzna nie rozkmini jak działa ta gra.
                                                  • dinamokutaisi Re: Miękka sprawczość ? 29.12.17, 13:25
                                                    urquhart napisał:
                                                    >
                                                    > Nie oszukujmy się dziś kobiety wbrw feministyczniej mantrze statystycznie mają
                                                    > każdą możliwą przewagę i kontrolę nad mężczyznami równolatkami ze swojego środo
                                                    > wiska, szybciej dojrzewają psychicznie, mają większa inteligencję społeczną i e
                                                    > mocjonalną co przekłada się na zdolność do kontroli i manipulacji, czy typowo w
                                                    > związku mniejsze potrzeby erotyczne których dystrybucja jest typowym środkiem
                                                    > sprawowania kontroli . Dotychczasowa naturalna przewaga fizyczna i materialna j
                                                    > est zneutralizowana przez prawo.
                                                    > Przekłada się to na realną kontrolę uleglą pozycję faceta i brak szacunku i poż
                                                    > ądania jak mężczyzna nie rozkmini jak działa ta gra.
                                                    >
                                                    ___
                                                    Fakt że trzeba uważać żeby wyeksponować odpowiednio męskość - jest to bardzo ważny wątek w Twojej narracji. Przypomniało mi się jak 20 lat temu krzyknąłem na żonę i bardzo jej się spodobało, pochwaliła mnie. Widocznie za miętki byłem przez dłuższy czas... niedostrojony...
                                                  • dinamokutaisi Re: Miękka sprawczość ? 29.12.17, 13:29
                                                    I teraz właśnie ten moment w rozumowaniu - jak ludzie są dostrojeni to nie potrzeba żadnej dramy w związku, żadnych krzyków. To z niedostrojenia pochodzą gwałtowne reakcje dostosowawcze w relacjach.
                                                  • yoric Re: Miękka sprawczość ? 29.12.17, 13:37
                                                    > To z niedostrojenia pochodzą gwałtowne reakcje dostosowawcze w relacjach.

                                                    ee dużą rolę gra czynnik indywidualny - jaki ludzie mają schemat rozstrzygania konfliktów. Ja po długim czasie zrozumiałem, że kłótnie nie są złe w sensie absolutnym. Niektórym ludziom są potrzebne, bo oni tak funkcjonują emocjonalnie. Ważne, żeby tu się dopasować. Ja osobiście *nienawidzę* się kłócić i stąd jednym z najważniejszych jeśli nie najważniejszym kryterium było znaleźć partnerkę, która też nie lubi. Tu korelacja z narodowością była mała albo żadna.
                                                  • urquhart Kłótnia jako forma komunikacji. 29.12.17, 14:29
                                                    yoric napisał:

                                                    > ee dużą rolę gra czynnik indywidualny - jaki ludzie mają schemat rozstrzygania
                                                    > konfliktów. Ja po długim czasie zrozumiałem, że kłótnie nie są złe w sensie abs
                                                    > olutnym. Niektórym ludziom są potrzebne, bo oni tak funkcjonują emocjonalnie. W
                                                    > ażne, żeby tu się dopasować. Ja osobiście *nienawidzę* się kłócić i stąd jednym
                                                    > z najważniejszych jeśli nie najważniejszym kryterium było znaleźć partnerkę, k
                                                    > tóra też nie lubi. Tu korelacja z narodowością była mała albo żadna.

                                                    Dla mnie to też był ważny moment kiedy to zrozumiałem.
                                                    Teraz na wiekszości portali o psychologii piszą że już że kłotnia to też komunikacja którą trzeba tylko odpowiednio zarządzać aby nie była destrukcyjna. Bo najgorszy i katastofalny jest brak komunikacji.
                                                    I że konflikt interesów jak i rózne postrzeganie "prawdy" jako punktu widzenia jest naturalnym stanem relacji (w nawiazaniu do dyskusji z Proteiną). I próba współodczuwania przez próbę wejście w punkt widzenia drugiej strony bez rezygnowania z własnego punktu widzenia i interesu kluczem do kreatywnego rozwiazywania konfliktu.
                                                    Kłótnia wzbudzenie wyrażanie otwarte negatywnych emocji, sprzeciwu, jest też niezbędna by zachować wewnętrzną spójność szczerość nie kumulować ich a ta jest potrzebna do utrzymania pewności siebie :)
                                                    Pod warunkiem że sie pamięta że musi być balans a te pozytywne trzeba planować, budować , generować świadomie, a te negatywne i tak przychodzą same.
                                                  • urquhart Re: Kłótnia jako forma komunikacji. 29.12.17, 15:18
                                                    Ale brakuje mi tu Yoricu na forum rezonansu i wzajemnej inspiracji dawnej w temacie neuroscience w zwiazku jak kiedys tworzylśmy w wieszym gronie wokół wykorzystania odkryc psychoewo (pua).
                                                    Klotnie ze ziemia jest okrągłą nie sa rozwijajace na dłuższą metę i stratą czasu.
                                                    Nawet jak czasem jest zabawnie Kłócić i słuchać ze Ziemia musi być wklęsła bo przeciez Moje buty ścierają sie tylko na czubkach i na obcasach :)
                                                  • yoric Re: Kłótnia jako forma komunikacji. 29.12.17, 17:34
                                                    > Klotnie ze ziemia jest okrągłą nie sa rozwijajace na dłuższą metę i stratą czasu.

                                                    też to tak widzę.
                                                    Jak tak dalej pójdzie to będziemy tu mieli astrologię i ruch antyszczepionkowy.
                                                  • zawle Re: Kłótnia jako forma komunikacji. 29.12.17, 15:21
                                                    urquhart napisał:
                                                    > Dla mnie to też był ważny moment kiedy to zrozumiałem.
                                                    > Teraz na wiekszości portali o psychologii piszą że już że kłotnia to też komuni
                                                    > kacja którą trzeba tylko odpowiednio zarządzać aby nie była destrukcyjna. Bo na
                                                    > jgorszy i katastofalny jest brak komunikacji.

                                                    Nie do końca się zgodzę. Kłótnia może być gorsza niż brak komunikacji.

                                                    > I że konflikt interesów jak i rózne postrzeganie "prawdy" jako punktu widzenia
                                                    > jest naturalnym stanem relacji (w nawiazaniu do dyskusji z Proteiną). I próba w
                                                    > spółodczuwania przez próbę wejście w punkt widzenia drugiej strony bez rezygnow
                                                    > ania z własnego punktu widzenia i interesu kluczem do kreatywnego rozwiazywania
                                                    > konfliktu.
                                                    > Kłótnia wzbudzenie wyrażanie otwarte negatywnych emocji, sprzeciwu, jest też ni
                                                    > ezbędna by zachować wewnętrzną spójność szczerość nie kumulować ich a ta jest p
                                                    > otrzebna do utrzymania pewności siebie :)

                                                    Niekoniecznie.

                                                    > Pod warunkiem że sie pamięta że musi być balans a te pozytywne trzeba planować,
                                                    > budować , generować świadomie, a te negatywne i tak przychodzą same.

                                                    Bzdura.

                                                    Jakbyś mógł zarządzać wszystkim i wszystkimi wokół;)
                                                  • hello-kitty2 Re: Kłótnia jako forma komunikacji. 29.12.17, 16:39
                                                    urquhart napisał:

                                                    Bo na
                                                    > jgorszy i katastofalny jest brak komunikacji. (...)
                                                    > Kłótnia wzbudzenie wyrażanie otwarte negatywnych emocji, sprzeciw

                                                    TEz uwazam, ze klotnie sa potrzebne (nie mowie tu o podnoszeniu glosu czy kloceniu sie co drugi dzien), bo jak piszesz sluza do wyrazania negatywnych emocji. Ludzie, ktorzy maja generalny problem z wyrazaniem emocji lub 'wyrazaja' emocje do wewnatrz = zacinaja sie w sobie (Proteina) sie samoniszcza. Niestety stlamszone zle emocje i tak musza gdzies wyjsc (jak pot gdy stosujesz antyperspirant wychodzi zamiast pod pachami np stopami) czyli np. jak u Proteiny we wrogim nastawieniu, ktore musi sobie zewnetrznie poprawiac czy wycofaniu czy braku komunikacji wlasnie, w plastikowym usmiechu jak po botoksie. Jest jeszcze inna grupa ludzi emocjonalnie wycofanych, sa jakby emocjonalnie 'stepieni' = robotyczni (tu bym wymienila Yorica). NIe mam pojecia jak funkcjonuja (to nie zarzut, tylko obserwacja ;)
                                                  • proteinawy Re: Miękka sprawczość ? 29.12.17, 13:43
                                                    > 20 lat temu krzyknąłem na żonę i bardzo jej się spodobało, pochwaliła mnie <

                                                    To jest tak cudne, ze tylko ciac na stopkę. Cytat tygodnia!
                                                  • yoric Re: Miękka sprawczość ? 29.12.17, 13:34
                                                    > Nie oszukujmy się dziś kobiety wbrw feministyczniej mantrze statystycznie mają każdą możliwą przewagę i kontrolę nad mężczyznami równolatkami ze swojego środowiska

                                                    w społeczeństwach lew-lib dochodzi jeszcze bardzo agresywna socjalizacja do przekonania, że cechy męskie są złe. Takie bicie psa gazetą (na razie tylko gazetą) za każde niezgodzenie się z dogmatem poprawności politycznej. Ostatni przypadek Matt Damon.
                                                    Ciekawe co z tego wyjdzie, bo to się trochę wydostało spod kontroli i po komentarzach widać, że większość społeczeństwa to już zaczęło wk..ć.
                                                  • dinamokutaisi Re: Miękka sprawczość ? 29.12.17, 13:44
                                                    yoric napisał:

                                                    > > Nie oszukujmy się dziś kobiety wbrw feministyczniej mantrze statystycznie
                                                    > mają każdą możliwą przewagę i kontrolę nad mężczyznami równolatkami ze swojego
                                                    > środowiska
                                                    >
                                                    > w społeczeństwach lew-lib dochodzi jeszcze bardzo agresywna socjalizacja do prz
                                                    > ekonania, że cechy męskie są złe. Takie bicie psa gazetą (na razie tylko gazetą
                                                    > ) za każde niezgodzenie się z dogmatem poprawności politycznej. Ostatni przypad
                                                    > ek Matt Damon.
                                                    > Ciekawe co z tego wyjdzie, bo to się trochę wydostało spod kontroli i po koment
                                                    > arzach widać, że większość społeczeństwa to już zaczęło wk..ć.

                                                    ___
                                                    Idą do wyra jak testosteronowcy bez serca jednocześnie waląc facetów po łbie kiedy ci poklepią je czy tam ich po tyłku w zalotach. Ma to tak wyglądać że ona cię po pierwszym spotkaniu przyprowadza do swojego mieszkania, po chwili idzie do sypialni gdzie się rozbiera, a ty po 10 minutach w salonie domyślasz się że szefowa czeka...
                                                  • proteinawy Re: Miękka sprawczość ? 29.12.17, 14:01
                                                    > Takie bicie psa gazetą (na razie tylko gazetą) za każde niezgodzenie się z dogmatem poprawności politycznej. Ostatni przypadek Matt Damon. <

                                                    Nie tylko gazeta. Przypadek Jamesa Damore z Googla sprzed paru miesięcy. Wywalenie z roboty samego gostka to jedna historia, sposób w jaki media przedstawiły jego memo - tego nie widziałem od czasów ruskiej „Prawdy”.

                                                    Tak chyba z miesiąc temu czarna szefowa działu dywersyfikacji (dzisiejsze polit-biura) w Apple’u musiała rzucić robotę po stwierdzeniu, ze istota dywersyfikacji nie jest kolor skory czy plec, istota jest dywersyfikacja mysli. Tej zal mi bardziej od Damore, bo choc oboje próbowali byc po prostu uczciwi, on jako biały facet bardziej zdawał sobie sprawę z ryzyka.
                                                  • dinamokutaisi Re: Miękka sprawczość ? 29.12.17, 14:07
                                                    proteinawy napisał(a):

                                                    > > Takie bicie psa gazetą (na razie tylko gazetą) za każde niezgodzenie się
                                                    > z dogmatem poprawności politycznej. Ostatni przypadek Matt Damon. <
                                                    >
                                                    > Nie tylko gazeta. Przypadek Jamesa Damore z Googla sprzed paru miesięcy. Wywale
                                                    > nie z roboty samego gostka to jedna historia, sposób w jaki media przedstawiły
                                                    > jego memo - tego nie widziałem od czasów ruskiej „Prawdy”.
                                                    >
                                                    > Tak chyba z miesiąc temu czarna szefowa działu dywersyfikacji (dzisiejsze polit
                                                    > -biura) w Apple’u musiała rzucić robotę po stwierdzeniu, ze istota dywersyfikac
                                                    > ji nie jest kolor skory czy plec, istota jest dywersyfikacja mysli. Tej zal mi
                                                    > bardziej od Damore, bo choc oboje próbowali byc po prostu uczciwi, on jako biał
                                                    > y facet bardziej zdawał sobie sprawę z ryzyka.

                                                    W Polsce - to ciekawe - nie nagłaśnia się że idzie straszna fala po Weinsteinie na Zachodzie. O Damore nic nie wiem, o dyrygencie Dutoit słynnym dowiedziałem się z BBC (macał instrumentalistki przez lata, bodaj 5 się odezwało dziś, wszystkie orkiestry zerwały z nim współpracę natychmiast), podobno już ponad 50 znanych facetów poległo - nie żebym ich bronił, tylko mówię że nie zechciano tego u nas przedstawić w pełnej potędze, tej fali. Pewnie redaktorzy naczelni mediów wszelakich klepali jak Damon choć raz, kiedyś, może...
                                                  • dinamokutaisi Re: Miękka sprawczość ? 29.12.17, 14:25
                                                    Women, Damore argued, are generally more interested in “people rather than things” and have “more openness directed towards feelings and aesthetics”. Both of those factors, he said, could account for why women prefer jobs in “social or artistic areas” rather than, say, coding software.

                                                    Damore also described women as more agreeable and less assertive than men, which he said results in women “generally having a harder time negotiating salary, asking for raises, speaking up, and leading”. Men, on the other hand, care less about work-life balance, he wrote, and are more likely to be motivated by status, driving them toward “higher-paying, less satisfying jobs”.
                                                  • proteinawy Re: Pytanie o "koszty" do Mabelle 29.12.17, 12:45
                                                    > pamiętasz scenę z sofą z American Beauty

                                                    dobra scena, warto przypomniec
                                                  • marek.zak1 Re: Pytanie o "koszty" do Mabelle 29.12.17, 12:52
                                                    proteinawy napisał(a):

                                                    > > pamiętasz scenę z sofą z American Beauty
                                                    >
                                                    > dobra scena, warto przypomniec
                                                    --------------
                                                    www.youtube.com/watch?v=Pw1ZwLXXm8E
                                                    This is just stuff....
                                                  • urquhart Re: Pytanie o "koszty" do Mabelle 29.12.17, 12:57
                                                    proteinawy napisał(a):

                                                    > > pamiętasz scenę z sofą z American Beauty
                                                    >
                                                    > dobra scena, warto przypomniec

                                                    Ale "who is the king" jeszcze bardziej warto przypominać ! :)
                                                  • aandzia43 Re: Pytanie o "koszty" do Mabelle 29.12.17, 14:00
                                                    proteinawy napisał(a):

                                                    > > pamiętasz scenę z sofą z American Beauty
                                                    >
                                                    > dobra scena, warto przypomniec

                                                    Ja pamiętam scenę z sofą bardzo dobrze, bo Spacy to.ja, a Beninng to mój stary. Paręnaście lat temu.
                                                  • sabat3 Re: Pytanie o "koszty" do Mabelle 29.12.17, 01:27
                                                    proteinawy napisał(a):
                                                    > Moze Urqu ma racje i telepatia istnieje :
                                                    > ) Albo czyta forum, w takim razie - pozdrawiam :)

                                                    To nie Urqu postulował istnienie telepatii, tylko ja :)
                                                  • proteinawy Re: Pytanie o "koszty" do Mabelle 29.12.17, 02:21
                                                    > To nie Urqu postulował istnienie telepatii, tylko ja :)

                                                    Telepatia w sumie istnieje: ludzie ruszają językiem, żuchwa, przepuszczają przez krtań powietrze pod rozmaitymi ciśnieniami i (jakby magicznie) w głowie jednego ludzika pojawia sie obraz czy idea jaka miał w głowie drugi. Podobnie z tymi czarnymi robaczkami na ekranie....
                                                  • urquhart Re: Pytanie o "koszty" do Mabelle 29.12.17, 08:27
                                                    proteinawy napisał(a):

                                                    > > To nie Urqu postulował istnienie telepatii, tylko ja :)
                                                    >
                                                    > Telepatia w sumie istnieje: ludzie ruszają językiem, żuchwa, przepuszczają prze
                                                    > z krtań powietrze pod rozmaitymi ciśnieniami i (jakby magicznie) w głowie jedne
                                                    > go ludzika pojawia sie obraz czy idea jaka miał w głowie drugi. Podobnie z tymi
                                                    > czarnymi robaczkami na ekranie....

                                                    Pisząc takie rzeczy Ty jesteś nierzetelny i ideowe nastawienie przesłania ci fakty i sam stajesz sie przykłądem subiektywizmu który dobier co krytykowałeś Proterina :) .
                                                    Bo od kiedy zrobiono pierwsze badania na bliźniętach z użyciem wizualizcji mózgu nie da sie już twierdzić że telepatii nie ma, że to sugestia czy zbiór przypadków.
                                                    Nie ma naukowego opisu zjawiska który dawałby kontrolę nad zjawiskiem - a to zupełnie co innego.
                                                  • sabat3 Re: Pytanie o "koszty" do Mabelle 29.12.17, 08:49
                                                    proteinawy napisał(a):
                                                    > Telepatia w sumie istnieje: ludzie ruszają językiem, żuchwa, przepuszczają prze
                                                    > z krtań powietrze pod rozmaitymi ciśnieniami i (jakby magicznie) w głowie jedne
                                                    > go ludzika pojawia sie obraz czy idea jaka miał w głowie drugi. Podobnie z tymi
                                                    > czarnymi robaczkami na ekranie....

                                                    Oczywiscie - aby przekazac informacje na odleglosc musimy opierac sie na zjawiskach fizycznych. Nie ma innego wyjscia. Problem w tym, ze mozemy nie znac wszystkich zjawisk fizycznych. Nikt nie postuluje istnienia zaleznosci magicznych.
                                                    Obecnie "telepatia" (mam nadzieje, ze ten cudzyslow dobrze widac) jest juz obserwowana laboratoryjnie, niemniej rozgrywa sie na poziomie kwantowym - mowa o zjawisku kwantow splatanych. Cholera go wie, moze cos byc na rzeczy. Jak nie znali fal radiowych, to koncepcja istnienia pudelka przekazujacego informacje na odleglosc tez mogla byc kwitowana salwami smiechu "uczonych". Bezpieczniej byloby napisac, ze nie znamy zadnego mechanizmu, na ktorym takie zjawisko jak telepatia mogloby sie opierac. Myslenie naukowe polega na sceptycyzmie, ale nie szyderstwach zakorzenionych w paradygmacie naukowym, bo ten moze ulec zmianie nawet za naszego zycia.
                                                  • urquhart Re: Pytanie o "koszty" do Mabelle 29.12.17, 08:14
                                                    > Ciekawostka nazewnicza - dziś jej wybór padł na sofę o nazwie Kitty dokładnie k
                                                    > iedy stukalem jakies forumowe pierdy. Moze Urqu ma racje i telepatia istnieje :
                                                    > ) Albo czyta forum, w takim razie - pozdrawiam :)

                                                    Jeżeli jest jakiś rezonans telepatyczny to znaczy jest wieź, że Cię kocha i to nie teatr i konformizm :)
                                                    A ty jesteś rozgoryczony brakiem namiętności i jesteście w miejscu którym zajmuje się Esther Perel. Podobnowg niej typowym dla równościowego zachodniego zblazowanego społeczeństwa. No to sam siegnij albo podsuń ślubnej jej publikacje opisujące antidotum.
                                                  • marek.zak1 Re: Pytanie o "koszty" do Mabelle 29.12.17, 10:45
                                                    proteinawy napisał(a):

                                                    Jutro spróbuje sie uśmiechać cały dzien.
                                                    > Albo wszystko sie ułoży i zrobimy Życie Żaków.
                                                    ---------------------
                                                    Pojedź ,,Frankie i Johny", czyli powiedz jak Al Pacino: Wszystko, co mam i na czym mi zależy jest w tym domu. Chcę, żebyście byli szczęśliwi. Dajmy sobie szansę.
                                                    Powinno się uidać.
                                            • kutuzow Re: Pytanie o "koszty" do Mabelle 29.12.17, 02:31
                                              proteinawy napisał(a):


                                              > Bo moze mieć jakies porównanie. Z im większego syfu wyjdzie tym bardziej zdaje
                                              > sobie sprawę jakie wydumane problemy maja ludzie zachodu.


                                              Kurcze. Nie uwierzysz, ale wczoraj mieliśmy długa rozmowę o tym właśnie. Sama zaczeła temat że widzi że Ci z Zachodu z niczego sie nie cieszą. Są zblazowani.
                                              • kag73 Re: Pytanie o "koszty" do Mabelle 29.12.17, 03:58
                                                "Kurcze. Nie uwierzysz, ale wczoraj mieliśmy długa rozmowę o tym właśnie. Sama zaczeła temat że widzi że Ci z Zachodu z niczego sie nie cieszą. Są zblazowani."

                                                A na jakiej to podstawie? Ty na pewno byles ucieszony :))
                                        • zawle Re: Pytanie o "koszty" do Mabelle 29.12.17, 09:39
                                          proteinawy napisał(a):
                                          Wg mnie Twoja zona moze byc autentycznie szesliwsza niz moja.
                                          >
                                          > Dam Ci przykład: wprowadziliśmy sie wlasnie do naszego nowego domu, wszystko pa
                                          > chnie drewnem i farba. Wypieprzylismy większość starych badziewnych mebli. Po p
                                          > aru dniach widze ze foch i nieszczęście. Pytam „co jest?”. Odpowiedz: „te puste
                                          > ściany doprowadzają mnie do depresji”. Nie ma problemu jeżdżę teraz po meblowy
                                          > ch, ale ten stan wiecznego niezadowolenia z tego czego jeszcze nie ma i umiejet
                                          > nosci nie widzenia tego co juz jest wypija ze mnie krew.

                                          Może popełniasz ten sam błąd co ja? Masz zjebane receptory odbierania cudzych nastrojów? W sensie..za mocno podkrecone? Mój chłop jest z natury pochmurny. Codziennie mi radzi żeby przestało to być moim problemem.
                                          • proteinawy Re: Pytanie o "koszty" do Mabelle 29.12.17, 12:50
                                            > Może popełniasz ten sam błąd co ja?

                                            Nie wykluczam. Jak wrócę ma silke zaczynam od mięśni mimicznych twarzy - emotikonem nie oblecisz zycia domowego :)

                                  • hello-kitty2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 28.12.17, 13:21
                                    sabat3 napisał:

                                    ponieważ są głównie zain
                                    > teresowani dobrym ruchaniem. Na to, że laski lecą na kasę narzekają głównie ci,
                                    > co kasy nie mają :D

                                    I romantycy ale oni tego tak nie nazywaja ale tez nie sa zainteresowani glownie ruchaniem.
                                  • kag73 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 28.12.17, 17:27
                                    mabelle2000 napisała:
                                    > Rowniez tego, ze nigdy nie bedziesz pewien czy Twoja kasa i miejsce pochod
                                    > zenia nie byly glowna sila napedowa zainteresowania Twoja osoba.

                                    Mnie sie wydaje, ze bedzie czy nie jest to chyba takie istotne, jezeli ktos czuje sie kochany, ma harmonijny i udany zwiazek i jest szczesliwy. Majac ciagle z tylu glowy: chce moich pieniedzy, chce sie wyrwac do Europy itd. ograniczalby swoje mozliwosci i szanse na znalezienie osoby, ktora da mu szczecie i udane zycie we dwoje, czy wiecej, rodzine.
                                    • mabelle2000 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 28.12.17, 17:35
                                      kag73 napisała:

                                      > Mnie sie wydaje, ze bedzie czy nie jest to chyba takie istotne, jezeli ktos czu
                                      > je sie kochany, ma harmonijny i udany zwiazek i jest szczesliwy.

                                      A po jakim czasie to mozna Kag stwierdzic? No i po czym poznac, ze osoba nie odgrywa teatru, bo jej sie to zwyczajnie oplaca ?
                                      • urquhart Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 28.12.17, 17:43
                                        mabelle2000 napisała:

                                        > A po jakim czasie to mozna Kag stwierdzic? No i po czym poznac, ze osoba nie od
                                        > grywa teatru, bo jej sie to zwyczajnie oplaca

                                        Po 10 latach wg Helen Fisher. I używa rezonansu żeby stwirdzic czy obiektywnie czy mózggdalej po takim czasie gratyfikuje w obecności partneta partnerki.
                                        • sabat3 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 28.12.17, 21:16
                                          urquhart
                                          > Po 10 latach wg Helen Fisher. I używa rezonansu żeby stwirdzic czy obiektywnie
                                          > czy mózggdalej po takim czasie gratyfikuje w obecności partneta partnerki.

                                          A w ciagu tych 10 lat nie moglo sie czasem cos zmienic? Po mojemu to tak ze trzy razy ;)
                                      • hello-kitty2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 28.12.17, 18:08
                                        mabelle2000 napisała:

                                        > A po jakim czasie to mozna Kag stwierdzic? No i po czym poznac, ze osoba nie od
                                        > grywa teatru, bo jej sie to zwyczajnie oplaca ?

                                        Mysle, ze zwyczajnie po klapnieciu zycia seksualnego, a dokladniej po braku inicjowania seksu. Ale to sie tez pokrywa z inna przypadloscia - brakiem milosci.
                                      • kag73 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 29.12.17, 03:34
                                        "A po jakim czasie to mozna Kag stwierdzic? No i po czym poznac, ze osoba nie odgrywa teatru, bo jej sie to zwyczajnie oplaca ?"

                                        A tego nie wiem. Moze jak minie zakochanie/zauroczenie. A jak dobrze gra to chyba tez wszystko gra, bo druga osoba ma wrazenie/wierzy, ze jest kochana i szanowana :)
                                      • zawle Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 29.12.17, 09:32
                                        mabelle2000 napisała:
                                        > A po jakim czasie to mozna Kag stwierdzic? No i po czym poznac, ze osoba nie od
                                        > grywa teatru, bo jej sie to zwyczajnie oplaca ?

                                        a może to nikogo nie obchodzi? Czy słyszałaś żeby któryś z panów celujących w panie ze wschodu zastanawiał się nad głebokością i rodzajem ich relacji? Nie bardzo. Ważne że jest dobrze- nieważne czy zagrane czy na prawdę. Tyle że pani niedbałe odgrywanie swojej roli nie wyjdzie na dobre. Są dwa światy. Zrozum.
                                        • yoric Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 29.12.17, 10:19
                                          > Czy słyszałaś żeby któryś z panów celujących w panie ze wschodu zastanawiał się nad głebokością i rodzajem ich relacji? Nie bardzo. Ważne że jest dobrze- nieważne czy zagrane czy na prawdę.

                                          dla mnie to nowość. Na pewno mnie to nie dotyczy, a i że Wonta czy Kutuzowa też bardzo wątpię. Interesujące, na jakiej podstawie takie wnioski.
                                          • zawle Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 29.12.17, 10:21
                                            yoric napisał:
                                            > dla mnie to nowość. Na pewno mnie to nie dotyczy, a i że Wonta czy Kutuzowa też
                                            > bardzo wątpię. Interesujące, na jakiej podstawie takie wnioski.

                                            jakie wnioski?
                                            • yoric Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 29.12.17, 11:45
                                              > jakie wnioski?

                                              takie jakie wyciągasz w zacytowanym przeze mnie fragmencie.
                                              • zawle Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 29.12.17, 14:41
                                                yoric napisał:
                                                > takie jakie wyciągasz w zacytowanym przeze mnie fragmencie.

                                                Czyli łamiecie sobie śliczne główki nad tym czy aby panie nie widzą w was starych dziadów i nie chcą się zachaczyć w "lepszym świecie"? Nie uwierzę dopóki nie zobaczę:))))
                                                • zawle Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 29.12.17, 14:41
                                                  zahaczyć.
                                                • urquhart Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 29.12.17, 14:51
                                                  zawle napisała:
                                                  > Czyli łamiecie sobie śliczne główki nad tym czy aby panie nie widzą w was stary
                                                  > ch dziadów i nie chcą się zachaczyć w "lepszym świecie"? Nie uwierzę dopóki nie
                                                  > zobaczę:))))

                                                  Ja zobaczyłem i stawiam dolary przeciw orzechom że to efekt "Who's the King" !
                                                  • zawle Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 29.12.17, 15:25
                                                    urquhart napisał:
                                                    > Ja zobaczyłem i stawiam dolary przeciw orzechom że to efekt "Who's the King" !

                                                    Stawiaj, stawiaj. Ja z boku sobie popatrzę, a w życiu będę unikać. Bo ja z tej drugiej frakcji:))
                                                • yoric Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 29.12.17, 17:05
                                                  > Czyli łamiecie sobie śliczne główki nad tym czy aby panie nie widzą w was starych dziadów i nie chcą się zachaczyć w "lepszym świecie"? Nie uwierzę dopóki nie zobaczę:))))

                                                  ??
                                        • sabat3 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 29.12.17, 10:29
                                          zawle napisała:
                                          > a może to nikogo nie obchodzi? Czy słyszałaś żeby któryś z panów celujących w p
                                          > anie ze wschodu zastanawiał się nad głebokością i rodzajem ich relacji? Nie bar
                                          > dzo. Ważne że jest dobrze- nieważne czy zagrane czy na prawdę. Tyle że pani nie
                                          > dbałe odgrywanie swojej roli nie wyjdzie na dobre. Są dwa światy. Zrozum.

                                          Wazne - jesli wyjdzie na jaw, ze zagrane, to uderza w poczucie wartosci danego pana.
                                          Przy czym ja bym nie ograniczal sie tylko do panow gustujacych w paniach ze wschodu. Nawet nie do panow. To dotyczy wszystkich, niezaleznie od plci.
                                          Ktore uczucia nie sa gra? Te, ktore nie stoja w sprzecznosci ze swiadomoscia? Pytanie czy sami mozemy stwierdzic, ktore z naszych uczuc sa prawdziwe, a ktore odgrywamy? Czesc uczuc przychodzi, bo sadzimy, ze w tym miejscu i o tym czasie powinnismy ich doswiadczac.
                                          • zawle Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 29.12.17, 10:33
                                            Dokładnie sabat. My tu się jednak zastanawiamy nad innym przypadkiem. Gdy fakty każą się zastanawiać. Jak wiesz, sama uważam że prawidłowości są dla naukowców. Mnie interesuje tak jedna relacja. Pomiędzy dwojgiem ludzi. Nie zawsze poddaje się prawdom obiektywnym.
                                            • urquhart Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 29.12.17, 11:26
                                              zawle napisała:

                                              > Dokładnie sabat. My tu się jednak zastanawiamy nad innym przypadkiem. Gdy fakty
                                              > każą się zastanawiać. Jak wiesz, sama uważam że prawidłowości są dla naukowców
                                              > . Mnie interesuje tak jedna relacja. Pomiędzy dwojgiem ludzi. Nie zawsze poddaj
                                              > e się prawdom obiektywnym.

                                              Znajomość prawidlowosci pozwala wiekszyc swoje szanse i tworzyć szanse i szczesliwe zbiegi okoliczności zamiast na nie jjedynie czekac -sprzeklada sie to na sprawczość na ktora kiedys zwracala uwage - nie widzisz tej różnicy ?
                                              • lybbla Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 29.12.17, 13:20
                                                urquhart napisał:

                                                > zawle napisała:
                                                >
                                                > > Dokładnie sabat. My tu się jednak zastanawiamy nad innym przypadkiem. Gdy
                                                > fakty
                                                > > każą się zastanawiać. Jak wiesz, sama uważam że prawidłowości są dla nau
                                                > kowców
                                                > > . Mnie interesuje tak jedna relacja. Pomiędzy dwojgiem ludzi. Nie zawsze
                                                > poddaj
                                                > > e się prawdom obiektywnym.
                                                >
                                                > Znajomość prawidlowosci pozwala wiekszyc swoje szanse i tworzyć szanse i szczes
                                                > liwe zbiegi okoliczności zamiast na nie jjedynie czekac -sprzeklada sie to na s
                                                > prawczość na ktora kiedys zwracala uwage - nie widzisz tej różnicy ?


                                                I dlatego obecni tu mężczyźni (wont, yoric, kutuzow, urqu) przeżywają przygodę swego życia (niemal miłość) w uboższych krajach (ta jedna relacja), wbrew sugerowanej przez nich prawidłowości, że motywacje kobiet z tych krajów są ekonomiczne. :P

                                              • zawle Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 29.12.17, 14:22
                                                urquhart napisał:
                                                > Znajomość prawidlowosci pozwala wiekszyc swoje szanse i tworzyć szanse i szczes
                                                > liwe zbiegi okoliczności zamiast na nie jjedynie czekac -sprzeklada sie to na s
                                                > prawczość na ktora kiedys zwracala uwage - nie widzisz tej różnicy ?

                                                Nie w przypadku każdej jednostki i każdego związku. Po drugiej stronie jest pewnie podobny odsetek- znajomość prawidłowości zmniejsza sprawczość. Bo panu/pani się wydaje że wie, że zna i że to na pewno ten przypadek. Zamiast otwierać, zamyka.
                                                • proteinawy Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 29.12.17, 15:08
                                                  > Nie w przypadku każdej jednostki i każdego związku. Po drugiej stronie jest pewnie podobny odsetek- znajomość prawidłowości zmniejsza sprawczość. Bo panu/pani się wydaje że wie, że zna i że to na pewno ten przypadek. Zamiast otwierać, zamyka. <

                                                  Pod tym sie podpisze.
                                                  • urquhart Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 29.12.17, 15:21
                                                    proteinawy napisał(a):

                                                    > u/pani się wydaje że wie, że zna i że to na pewno ten przypadek. Zamiast otwier
                                                    > ać, zamyka. <
                                                    >
                                                    > Pod tym sie podpisze.

                                                    Dlatego tez doceniam wartość konfrontacji pogladow
                                                  • proteinawy Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 29.12.17, 16:35
                                                    > Dlatego tez doceniam wartość konfrontacji pogladow

                                                    Wzajemnie. Zwłaszcza ze Twoje wnioski pasują do mojego prywatnego zycia lepiej niz moje.
                                                  • urquhart co-mezczyzni-sadza-o-wydumanych-wymaganiach-kobiet 29.12.17, 18:08
                                                    proteinawy napisał(a):
                                                    > Wzajemnie. Zwłaszcza ze Twoje wnioski pasują do mojego prywatnego zycia lepiej
                                                    > niz moje.

                                                    Polecam zatem, bliźniaczy temat jak u nas rozwinął na topie w "Pokolenie Ikea" (przypadek, telepatia czy inspiracja? :) )

                                                    pokolenieikea.com/2017/12/28/co-mezczyzni-sadza-o-wydumanych-wymaganiach-kobiet/
                                                    "Że mężczyźni z punktu widzenia kobiet dzielą się na dwa rodzaje. Tych, których da się kontrolować i tych, których kontrolować się nie da. Tych, których da się ograniczać (po kawałku oddają to, kim są, po kawałku rezygnują z części swojego życia) i tych, których ograniczać się nie da.
                                                    I na pierwszych reagują w sposób przemyślany. Że to dobry kandydat. Racjonalny. Jak Skoda Octavia w kombi i z LPG. No, wygląda może w chuj nudno, pełno tego na ulicy, ale ergonomia dobra i pakowny jest. Na drugich reagują wilgocią w mózgu i między udami. Nie liczy się jutro."
                                            • dinamokutaisi Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 29.12.17, 14:01
                                              zawle napisała:

                                              > Dokładnie sabat. My tu się jednak zastanawiamy nad innym przypadkiem. Gdy fakty
                                              > każą się zastanawiać. Jak wiesz, sama uważam że prawidłowości są dla naukowców
                                              > . Mnie interesuje tak jedna relacja. Pomiędzy dwojgiem ludzi. Nie zawsze poddaj
                                              > e się prawdom obiektywnym.
                                              >

                                              Zachodzi pytanie dlaczego doświadczony mężczyzna, kawaler 40-letni a więc raczej odporny niż nieodporny na uroki małżeństwa, zakochuje się w kilka dni do tego stopnia że myśli o małżeństwie. Ja się tak kiedyś zakochałem w czasie mojego pierwszego wyjazdu za granicę, w młodej 20-letniej jak ja Polce. I to mnie zdziwiło, bo jak wyjeżdżałem to byłem zakochany w innej. Otóż będąc z dala od domu prawdopodobnie bardzo się otwieramy emocjonalnie bo co chwila coś jakby nowego doświadczamy, żyjemy mocniej emocjonalnie. Teoria naukowa zakochania głosi że bardzo łatwo jest się zakochać w osobie która pojawi się przy nas w czasie silnych przeżyć emocjonalnych nie związanych z tą osobą. Pozdrawiam!
                                              • kag73 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 29.12.17, 16:19
                                                "Zachodzi pytanie dlaczego doświadczony mężczyzna, kawaler 40-letni a więc raczej odporny niż nieodporny na uroki małżeństwa, zakochuje się w kilka dni do tego stopnia że myśli o małżeństwie."

                                                Ze sie zakochuje to nie dziwi, babka atrakcyjna i chce z nim sie seksic (za darmo :) ) A on tego spragniony. A o malzenstwie mysli, bo to jedyne wyjscie i bo ona chce malzenstwa i dziecka a on chce jej. Proste.
                                                • dinamokutaisi Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 29.12.17, 22:41
                                                  A może TO po prostu jeszcze jeden objaw wielkiego przesilenia i destabilizacji jakie można wyczuć dziś w Europie?:)

                                                  CYTUJĘ:

                                                  Czyli co robić?

                                                  – Trzeba próbować zrozumieć, jak to funkcjonuje. Bo możemy mieć przywódców, którzy biegną, ale nie wiedzą, w jakim kierunku. Jesteśmy na etapie niepewności i niewiedzy. To jest bardzo dotkliwy stan umysłu, który trzeba wytrzymać. Coś rozumiemy, czegoś nie. Wiemy, że nie można tolerować nierówności takich, jakie narosły. Ale nie wiemy, jak w praktyce przywrócić równowagę.

                                                  Czyli?

                                                  – Nie wiem!

                                                  Nam wmówiono, że jedyny sposób na demokrację i kapitalizm to jest to, co mieliśmy przez ostatnich 30 lat. I ludzie powiedzieli: wała. Ta zgoda się skończyła. To nie jest tak, że Trump ma jakikolwiek pomysł, jak rozwiązać problem migracji czy siły roboczej. I ludzie to świetnie wiedzą. On miał tylko powiedzieć: wała. To cała jego rola. Oby to się odbyło jak najmniejszym kosztem.

                                                  Nie uważam tych kontrrewolucjonistów za geniuszy. Ale nas tak samo. Bo uwierzyć, że Clinton jest wiarygodna i zmieni system gospodarczy Ameryki, to trzeba rzeczywiście upaść na głowę. Wierzyć, że Unia w obecnym kształcie zapewni dobrobyt gospodarczy i rozwiąże problem uchodźców, to trzeba nie mieć wyobraźni. Ale żeśmy tak opowiadali. I do dzisiaj opowiadamy. Idee liberalne mogą tylko wtedy przetrwać, kiedy nasz obóz odzyska zdolność myślenia. A pierwszy krok to powiedzieć: „mea culpa”. Pierwszy krok to powiedzieć: „żeśmy schrzanili”.

                                                  Ale z tego walenia się w pierś nic nie wynika. Kompletnie nic. Pan powie z Brukseli „schrzaniliśmy”, koledzy pokiwają głowami. I tyle.

                                                  – Dlatego trzeba dać władzę innym ludziom, żeby zrobili lepiej.

                                                  Trumpowi, Le Pen i Putinowi.

                                                  – Im oddamy pole, jeśli będziemy się trzymać na siłę status quo.

                                                  To nie jest tak, że byli jacyś oświeceni przywódcy i nagle barbarzyńcy wdarli się do salonu. Byli przywódcy, których talent nie tylko polityczny, ale też intelektualny był ograniczony. I którzy narobili mnóstwo zła. Pod szlachetnymi sloganami typu „poszerzamy sferę wolności”.

                                                  Czyli obóz liberalny ma złożyć broń i się rozejść.

                                                  – Nie. Obóz liberalny ma odzyskać wiarygodność. Jeśli mówię: „establishment musi ponieść konsekwencje”, to mówię o podstawowej zasadzie obowiązującej dorosłych ludzi, że są za swoje czyny odpowiedzialni. Zrobiliśmy źle. Zdradziliśmy własne ideały. Odchodzimy. I inni – z nowymi pomysłami, ale tym samym zestawem wartości – wymyślą nowy model.

                                                  Wszyscy ci ludzie – Clinton, Juncker, Schetyna – nic już nie zrobią, bo nie mają wiarygodności. Im częściej to oni są twarzami szeroko rozumianego obozu humanizmu, tym gorzej dla tego obozu. To jest podstawowa sprawa. Raz, że trzymają ich schematy, których już nie przeskoczą. Dwa, że nawet jeśli przeskoczą – nie będą wiarygodni. Gdyby jutro Clinton, Schetyna i Juncker wymyślili najlepszy pomysł na demokrację, to nikt tego nie kupi.

                                                  *Jan Zielonka – ur. w 1955 r., profesor polityki europejskiej na Oksfordzie i w Ralf Dahrendorf Fellow w St. Antony’s College.
                                                  • gogol77 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 30.12.17, 11:19
                                                    dinamokutaisi napisał(a):
                                                    > Dlatego trzeba dać władzę innym ludziom, żeby zrobili lepiej.>
                                                    ..Trumpowi, Le Pen i Putinowi.
                                                    – Im oddamy pole, jeśli będziemy się trzymać na siłę status quo.>

                                                    Już raz dali takiemu z wąsikiem. Ja dzieciństwo spędziłem w domu na rogu Hermann Goering Strasse i Adolf Hitler Platz.

                                                    > Gdyby jutro Clinton, Schetyna i Juncker wymyślili najlepszy pomysł na demokrację, to nikt tego nie kupi>

                                                    Bo ciemny lud chętniej kupuje tych co odwołują się do negatywnych emocji - nienawiść, pogarda, zawiść. A ciemnego ludu jest więcej niż tej reszty.
                                                  • dinamokutaisi Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 30.12.17, 12:00
                                                    gogol77 napisał:

                                                    > dinamokutaisi napisał(a):
                                                    > > Dlatego trzeba dać władzę innym ludziom, żeby zrobili lepiej.>
                                                    > ..Trumpowi, Le Pen i Putinowi.
                                                    > – Im oddamy pole, jeśli będziemy się trzymać na siłę status quo.>
                                                    >
                                                    > Już raz dali takiemu z wąsikiem. Ja dzieciństwo spędziłem w domu na rogu Herman
                                                    > n Goering Strasse i Adolf Hitler Platz.
                                                    >

                                                    Ja nawet czytam teraz tą sławną książkę Thomasa Piketty'ego żeby może zrozumieć co się dzieje, dlaczego to się rozpada, ten dotychczasowy styl.

                                                    Wont imho też ma taką świadomość i podświadomość! że te dysproporcje - profesorowie Zielonka i Piketty zwracają na to uwagę - są nadmierne, nieusprawiedliwione i jako takie stają się jakimś mega problemem świata i trzeba coś nowego wymyślić i zrobić.
                                                  • urquhart "Ciemnego ludu jest więcej niż tej reszty" 30.12.17, 13:10
                                                    gogol77 napisał:
                                                    > Bo ciemny lud chętniej kupuje tych co odwołują się do negatywnych emocji - nien
                                                    > awiść, pogarda, zawiść. A ciemnego ludu jest więcej niż tej reszty.

                                                    W moim odczuciu rozpada się bo z jednej strony te dotychczasowe elity "obrońców demokracji" i "wyjątkowych kast" są aroganckie jak i pełne pogardy dla tych "ciemnego ludu" i ich rzeczywistych problemów wciskając zastępczą walkę z wydumanymi i rozbudzanymi sztucznie dziś opresjami patriarchatu czy rasizmu.
                                                    W połączeniu z ujawnianą hipokryzją, korupcją , dzięki rozwoju mediów społecznościowych i niezależnego biegu informacji dotychczasowa propaganda i socjotechnika przestaje być skuteczna i dotychczasowy establishment stracił kontrole.
                                                    Podobnie socjolodzy opisują że ZSRR stracił kontrolę nad ludźmi gdy dzięki antenom satelitarnym ludzie zobaczyli i uwierzyli że reszta świata wygląda zupełnie inaczej niż wciskała to propaganda.
                                                    Nowa solidarność w duchu odwołaniu się do narodowej wspólnoty jest szansą na zniwelowanie tego rozłamu.
                                                  • gogol77 Re: "Ciemnego ludu jest więcej niż tej reszty" 30.12.17, 14:00
                                                    urquhart napisał:
                                                    > Nowa solidarność w duchu odwołaniu się do narodowej wspólnoty jest szansą na zniwelowanie tego rozłamu>

                                                    Wprost przeciwnie! Nacjonalizm, mentalność kibolska - bo nasi to są najlepsi, wszyscy inni to lumpy, zdrajcy co.... za obce pieniądze - tworzą właśnie ten rozłam! Ja nie czuję i się nie odwołuję do żadnej wspólnoty. Z nimi!!! Obojętnie, narodowej, plemiennej czy religijnej.
                                                    Został mi w pamięci obraz dużego plakatu z wizerunkiem zarysu faceta w chałacie a na jego tle ogromna wesz. I czerwony napis: TYFUS!. Ten plakat przylepiony był na murze po drugiej stronie ulicy. Nazwa ulicy: Herman Goering Strasse.
                                                    I ja jako kilkulatek pytałem mamy (absolwentkę szkoły Urszulanek) - mamo co to znaczy?
                                                    A ona, że oni zabili Chrystusa, więc już na zawsze są wyklęci.
                                                  • urquhart Re: "Ciemnego ludu jest więcej niż tej reszty" 30.12.17, 14:19
                                                    > Wprost przeciwnie! Nacjonalizm, mentalność kibolska - bo nasi to są najlepsi, w
                                                    > szyscy inni to lumpy, zdrajcy co.... za obce pieniądze - tworzą właśnie ten roz
                                                    > łam! Ja nie czuję i się nie odwołuję do żadnej wspólnoty. Z nimi!!! Obojętnie,
                                                    > narodowej, plemiennej czy religijnej.

                                                    Widzisz wlasnie o tym pisze ty sie brzydzisz tym co bylo kiedyś ale sam dzis masz innych swoich za lumpow ktorych nalezaloby najlepiej zliwidowac :(
                                                    A to jak trudne dzieci w rodzinie za ktore powinies czuc się odpowiedzialny zeby je zminic pokazac lepsza droge jak uważasz sie za lepszego a nie odrzucać.
                                                  • dinamokutaisi Re: "Ciemnego ludu jest więcej niż tej reszty" 31.12.17, 11:30
                                                    Wont spotkał swoją Osobę, bo on jest ze wschodu a ludzie z lubelszczyzny i podlasia są serdeczniejsi niż ci z mazowsza, którzy są cyniczniejsi. Kierował swój search na zachód, aż inteligentnie ruszył na wschód. Wan - niezwykła kobieta - wspólnota dusz, psychik, ci dwoje po prostu dobrze się ze sobą czują jak ja z żoną:).
                                                  • aandzia43 Re: "Ciemnego ludu jest więcej niż tej reszty 31.12.17, 12:29
                                                    dinamokutaisi napisał(a):

                                                    > Wont spotkał swoją Osobę, bo on jest ze wschodu a ludzie z lubelszczyzny i podl
                                                    > asia są serdeczniejsi niż ci z mazowsza, którzy są cyniczniejsi. Kierował swój
                                                    > search na zachód, aż inteligentnie ruszył na wschód.

                                                    Przychylam się :-)
                                        • gogol77 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 29.12.17, 10:46
                                          zawle napisała:
                                          >Tyle że pani niedbałe odgrywanie swojej roli nie wyjdzie na dobre >

                                          Bo prędzej czy później się zapomni i złośliwie odmówi seksu na Four Thousands Dollars Sofa (covered with italian sllk!!!), zamiast normalnie powiedzieć - zgodnie z klasyką forum, że boli ją głowa.
                                • zawle Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 28.12.17, 10:49
                                  mabelle2000 napisała:
                                  > Dokladnie tak. Jesli z kims jestem, to musze sie z nim dobrze czuc, to musi byc
                                  > wspanialy czlowiek, wrazliwy, wspolczujacy. O duszy wojownika. Musze tesknic z
                                  > a kazda minuta z nim spedzona i starac sie, zeby jak najczesciej sie do mnie us
                                  > miechal. Inaczej to nie ma sensu.

                                  Tyle że nie każdy ma chęć grzebać tak głeboko i znajdywać skarby które sa dla Ciebie wartościowe. Może wręcz niketórym to by przeszkadzało?

                                  > Tak zasadniczo, to zeby sie radosnie bzykac, to w ogole nie trzeba rozmawiac.
                                  > A tak na logike- jesli jeszcze nie pogadales doglebnie, to skad wiesz juz teraz
                                  > czy w ogole bedzie o czym gadac? ;-)

                                  Tak zasadniczo, żeby się radośnie bzykać i mieć szczęśliwie dzieci, nie tzreba rozmawiać:))

                                  > Oczywiscie ze bys sie nie zamienil, jak napisal szczerze Yoric, nie nalezy gar
                                  > dzic wygoda i kontrola w zwiazku, a przynajmniej jest to na tyle necace, ze nie
                                  > warto sie uzerac z kims rownym sobie. Tylko dlaczego nie powiedziec tego szcze
                                  > rze? Rowniez tego, ze nigdy nie bedziesz pewien czy Twoja kasa i miejsce pochod
                                  > zenia nie byly glowna sila napedowa zainteresowania Twoja osoba.

                                  Tyle że nie widzę potzreby żeby się obnosić z własnym pojęciem "normalności". Każdy ze stołu bierze co mu pasuje. Przecież my też mogłybyśmy wybrać 20- parolatka z pięknym ciałem na zbykanie. Nawet za bardzo nie trzeba inwestować- wystarczy mieć samochód albo inne miejsce na bzykanie.

                                  Czy na serio każdy musi rozkładać na czynniki pierwsze własne potrzeby i pobudki? Przecież może nie czuć potrzeby.
                                  • mabelle2000 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 28.12.17, 10:57
                                    zawle napisała:

                                    > Czy na serio każdy musi rozkładać na czynniki pierwsze własne potrzeby i pobudk
                                    > i? Przecież może nie czuć potrzeby.

                                    Nie musi, ale forum jest dyskusyjne:-) W tym celu sie tu chyba spotykamy?
                                    Dawno Cie nie bylo Zawle:-*
                                    • zawle Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 28.12.17, 11:14
                                      mabelle2000 napisała:
                                      > Nie musi, ale forum jest dyskusyjne:-) W tym celu sie tu chyba spotykamy?

                                      Więc dyskutując..ludzie są różni. Nie ma to zwiazku z uczciwością.

                                      > Dawno Cie nie bylo Zawle:-*

                                      I pewnie zaraz zniknę, jak mi sie tylko ciśnienie podniesie:))
                                    • hello-kitty2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 28.12.17, 13:43
                                      mabelle2000 napisała:

                                      > Nie musi, ale forum jest dyskusyjne:-) W tym celu sie tu chyba spotykamy?

                                      A ja odnosze, ze niektorzy zyczyliby sobie, zeby forum bylo miejscem do przybijania piatek ;)

                                      - Sluchaj 10tke wyruchalem w dupe na pierwszej randce!
                                      - Ja pierdole! Stary piona!
                                      - Za ile poszlo jebadelko?
                                      - Stary za orzeszki, dala sie obic jak stara suka, kurwa zeby jeszcze po mordzie sie dala ale mysle ze to jest do zrobienia!
                                      - Stary ale sztos! Piatka!

                                      Wszystkie podobienstwa postaci sa calkowicie przypadkowe ;-)
                                      • zawle Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 28.12.17, 16:31
                                        hello-kitty2 napisała:
                                        > A ja odnosze, ze niektorzy zyczyliby sobie, zeby forum bylo miejscem do przybij
                                        > ania piatek ;)

                                        Nie każdy ma przyjemność w ciągłym laniu się po ryju i ścieraniu sojusznikom krwi z gęby;)
                                        • hello-kitty2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 28.12.17, 16:38
                                          zawle napisała:

                                          > Nie każdy ma przyjemność w ciągłym laniu się po ryju i ścieraniu sojusznikom kr
                                          > wi z gęby;)

                                          Nie bylo Cie wiec mozesz nie wiedziec ale ja teraz ide w MMA. Po co sie klocic jak mozna sie bic albo conajmniej ogladac jak inni walcza ;)

                                          ps ten watek musi byc niezlym fun'em dla Ciebie
                                          • zawle Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 29.12.17, 09:26
                                            hello-kitty2 napisała:
                                            > ps ten watek musi byc niezlym fun'em dla Ciebie

                                            Czemu Kicia?
                                            • hello-kitty2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 29.12.17, 11:30
                                              zawle napisała:

                                              > Czemu Kicia?

                                              Zawle Ty wiesz, a ja juz nigdy do tego nie wroce. Ale jest jeszcze miejsce na takie domkniecie: PRZEPRASZAM.
                                              • zawle Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 29.12.17, 14:38
                                                hello-kitty2 napisała:
                                                > Zawle Ty wiesz, a ja juz nigdy do tego nie wroce. Ale jest jeszcze miejsce na t
                                                > akie domkniecie: PRZEPRASZAM.

                                                www.youtube.com/watch?v=GYqEqb6mPk0
                        • hello-kitty2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 28.12.17, 12:58
                          mabelle2000 napisała:

                          > Na szczescie jest Polakiem.

                          A dlaczego tak napisalas 'na szczescie'? Ciekawi mnie to chocby w kontekscie biezacej dyskusji. Powiesz?

                          > > PS.Czy Glam rozwiodla sie z Polakiem na obczyznie?

                          Glam sie rozwodzila chyba z 2 razy czy 3 razy? Moje archiwa podaja, ze RAZ na pewno nie z Polakiem.

                          A co tropisz?
                          • mabelle2000 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 28.12.17, 13:49
                            hello-kitty2 napisała:

                            > A dlaczego tak napisalas 'na szczescie'? Ciekawi mnie to chocby w kontekscie bi
                            > ezacej dyskusji. Powiesz?

                            Bo ma piekne duze cialo wikinga i niebieskie oczy. Co ja bym zrobila z jakims ciemnowlosym pokurczem z Wloch na przyklad ;-) Zartuje.
                            Aha no nie musze mu tlumaczyc skad znam Reksia i dlaczego oranzada w proszku najlepiej musuje jak sie ja wsypie do pepka. No i za co Polacy kochaja Karolka z Wadowic, a kobiety Janosika i co to jest M3 i moherowe berety. I gdybym sie uparla, to moglabym tak wymieniac bez konca.
                            Tak naprawde to uwielbiam moja ojczysta mowe i pekam z dumy jak moje dzieci mowia po polsku, chociaz w mojej ojczyznie byly ze cztery razy w zyciu. Doceniam oczywiscie przydatnosc innych jezykow w projekcie " codziennosc", ale " masz pieknego kutasa" i tak najladniej brzmi po polsku:-D
                            • hello-kitty2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 28.12.17, 14:02
                              mabelle2000 napisała:

                              > Bo ma piekne duze cialo wikinga i niebieskie oczy. Co ja bym zrobila z jakims c
                              > iemnowlosym pokurczem z Wloch na przyklad ;-) Zartuje.

                              Tez lubie jasne oczy: niebieskie, szare, zielone czy turkusowe, bez roznicy, byle jasne. Ale teraz to chyba mozna soczewki strzelic (Aandzia mowila), no chyba, ze ktos ma gleboko czarne jak wegiel. Tez dobre. NIe znam zadnego Wikinga, a Wiking ma cialo jak Janosik?

                              " masz pie
                              > knego kutasa" i tak najladniej brzmi po polsku:-D

                              Racja. Kutas piekne slowo.
                  • proteinawy Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 28.12.17, 10:48
                    > Miałem napisać pierwszą część swojej historii...ale teraz to nie za bardzo widzę sens.
                    Część nie uwierzy, druga część zareaguje jak na wieści Wonta. <

                    Pisz, pisz.

                    A Wontowi sie jakos oberwało specjalnie? Od żonatych dostal standardową radę „nie zen sie” na co zareagował standardowo „a wlasnie, że się ożenię”. Seniorzy i ci o naturze sentymentalnej uronili łezkę, panie martwiące sie o nierówność powiedziały „nierówno!” - dla mnie to wyglada jak typowy marcepan przed-weselny.

                    O wiele, wiele przyjemniejszy w konsumpcji niz suflecik po-rozwodowy (trzymaj sie stary, wiesz jak to jest, ci powiem: ja zawsze wiedziałem ze to dziwka ale nie chciałem mowić).
                  • aandzia43 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 28.12.17, 10:57

                    > Krótko i celnie!
                    > Dokładnie tak samo to widzę.
                    > Przecież Wont powinien się przejechać na swojej lasce..to wtedy zostałaby zacho
                    > wana tzw "sprawiedliwość" a tak...to ja kto tak??? Wpycha się na chama poza kol
                    > ejką jak nic.

                    A skąd ci przyszło do głowy że tu wszyscy/większość tak życzy Wontowi. Nie zauważyłam prawdę mówiąc.
                    Poza tym to laska może się przejechać na Woncie ;-) Albo Yoricowa na Yoricu. Już parę rozwodów par mieszanych widziałam.
                    • hello-kitty2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 28.12.17, 13:47
                      aandzia43 napisała:

                      > Poza tym to laska może się przejechać na Woncie ;-)

                      Aandzia w punkt! 10/10
                      • aandzia43 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 28.12.17, 16:32
                        hello-kitty2 napisała:

                        > aandzia43 napisała:
                        >
                        > > Poza tym to laska może się przejechać na Woncie ;-)
                        >
                        > Aandzia w punkt! 10/10

                        I na Yoricu, dopisałam. Oraz Kutuzowie i innych. Ludzie się rozstają z różnych przyczyn.

                        >
                        • dinamokutaisi Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 30.12.17, 21:24
                          aandzia43 28.12.17, 16:32

                          hello-kitty2 napisała:

                          > aandzia43 napisała:
                          >
                          > > Poza tym to laska może się przejechać na Woncie ;-)
                          >
                          > Aandzia 10/10
                          __
                          Ja to z początku jak tylko eksperyment to bardziej o nią, ale jak zaraz po tygodniu oświadczył się to o niego...

                          Właśnie w Tajlandii, zdjęcie przybliży estetykę regionu:
                          www.fakt.pl/kobieta/plotki/corka-englerta-swieta-spedzila-w-tropikach-helena-englert/dvy53r2
                  • kag73 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 28.12.17, 14:44
                    > Niby nie, niby nie, a zobacz jak się Forum zagotowało. Na zasadzie, panie Yoric
                    > k, my tu panu dobrze życzymy... ale... pan się wciskasz przed kolejkę! I na pew
                    > no będą z tego jakieś problemy albo chociaż dzieci pan będziesz miał szczerbate
                    > .
                    To wcale jest nieprawda. Wszyscy Ci gratulowali i zyczyli szczescia. Co niektorzy sie zainteresowali szczegolami i zapytali o powody takiej decyzji, czyli dlaczego z Ukrainy. Wiec moim zdaniem to Ty wmawiasz sobie albo ludziom na forum, ze...

                    Kutuzow:
                    "Krótko i celnie!
                    Dokładnie tak samo to widzę.
                    Przecież Wont powinien się przejechać na swojej lasce..to wtedy zostałaby zachowana tzw "sprawiedliwość" a tak...to ja kto tak??? Wpycha się na chama poza kolejką jak nic."

                    Piszesz, tak dokladnie i celnie a dalej o woncie a nie o yoricu, wiec bzdury. Po nastepne nawet wontowi nikt zle nie zyczy. jezeli juz to ludzie czulaja na mozliwe konsekswncje, o ktorym on sam wie, bo to on zapodawal attykuly i tego Stickmana czy tak jakosc. Po jeszcze nastepne kitty slusznie zauwazyla i napisala o niespojnosci w wypowiedziach wonta iniewiarygodnej zmianie zdania po tygodniu znajomosci z Wan. Ja sama widze to duzo bardziej na luzie, bo wiadomo wont sie zauroczyl wiec mnie jego zachowanie nie dziwi.
                    I wcale nie zycze mu, zeby sie przejachl, wrecz przeciwnie o czym tez napisalam.
                    Ludzie na forum komentuja roznosci, maja rozne zdania i spostrzezenia, czasem wydaje im sie nawet, ze wiedza lepiej i znaja cala rzczewistosc niz osoba, ktorej to dotyczy. Ty sam nie jestes wyjatkiem, od Ciebie o sobe naczytalam sie bezsensownych wypocin wiecj niz sie chce czytac i odpisywac. Wiec o co chodzi?
                    Cos sie pisze a ludzie odpisuja co im w temacie przychodzi do glowy, co slyszeli, co widzieli, jakie czy czy maja w temacie doswiadczenia albo co im sie wydaje, chociaz doswiadczen nie maja, ale sasiad albo kumple, albo od tak sobie. Wiec sie nie cyrtol ze samym soba, bo z innymi tez sie nie cyrtolisz :)

        • dinamokutaisi Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 26.12.17, 17:31
          Mnie to jednak bardzo podoba się jak facet startuje do laski nie o niższym, tylko o wyższym statusie społecznym niż jego:)
          Wierzy w siebie i wzajemność:) Że zdobędzie jej serce:)
          • aandzia43 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 26.12.17, 17:46
            dinamokutaisi napisał(a):

            > Mnie to jednak bardzo podoba się jak facet startuje do laski nie o niższym, tyl
            > ko o wyższym statusie społecznym niż jego:)
            > Wierzy w siebie i wzajemność:) Że zdobędzie jej serce:)

            Szewczyk Dratewka? ;-)
            • sabat3 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 26.12.17, 17:50
              aandzia43 napisała:
              > Szewczyk Dratewka? ;-)

              Raczej "Henius" z kpin Mabelle...
            • dinamokutaisi Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 26.12.17, 17:54
              aandzia43 napisała:

              > dinamokutaisi napisał(a):
              >
              > > Mnie to jednak bardzo podoba się jak facet startuje do laski nie o niższy
              > m, tyl
              > > ko o wyższym statusie społecznym niż jego:)
              > > Wierzy w siebie i wzajemność:) Że zdobędzie jej serce:)
              >
              > Szewczyk Dratewka? ;-)
              >
              >
              >
              Wiele, no może nie tak wiele, przykładów kiedy to nie ona znajduje swojego księcia z bajki, tylko on - wartościowy fighter:) - zdobywa serce księżniczki:).

              www.youtube.com/watch?v=p2T2whT3cw8
              Na przykład prosty szlachcic bierze za żonę hrabiankę:). Dzięki walorom charakteru, inteligencji, genów do przekazania:) a nie sakiewki hy hy


              • aandzia43 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 26.12.17, 18:02

                > Wiele, no może nie tak wiele, przykładów kiedy to nie ona znajduje swojego księ
                > cia z bajki, tylko on - wartościowy fighter:) - zdobywa serce księżniczki:).
                >
                > www.youtube.com/watch?v=p2T2whT3cw8
                > Na przykład prosty szlachcic bierze za żonę hrabiankę:). Dzięki walorom charakt
                > eru, inteligencji, genów do przekazania:) a nie sakiewki hy hy

                Z punktu widzenia szeroko pojętych interesów kobiety to wybór lepszy niż związek z genetycznym odpadem ze swojej sfery.
                • dinamokutaisi Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 26.12.17, 18:57
                  Jeszcze dodam, że oni - w sytuacji międzynarodowych zalotów - pozyskują żonę nie tylko siłą swojej własnej pozycji finansowej jeśli o niej była mowa (wypracowanej w successful professional career, rzadziej odziedziczonej), ale i pozycji kraju vs. drugi biedniejszy kraj; te wszystkie piękne drogi i miasta, rozwój infrastruktury prawda). Ta druga nie przekłada się już specjalnie na jakość genów mężczyzny, genów człowieka sukcesu.

                  I jeszcze posieję zgrozę - oni często cenią sobie kontrolę! (nie zawsze, bo i z dobroci serca! można wybrać z biednego kraju) i stąd bywa takie a nie inne związki... Ten psychopata z Vegas, rekordowe strzelanie pamiętacie jeszcze, b.dobry status materialny osobisty i krajowy, miał życiową partnerkę Filipinkę.
                  • dinamokutaisi Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 26.12.17, 19:01
                    Najmniej oczywiście Wonta podejrzewałbym, zacności człowiek może owszem pragnąć większego niż przeciętny poziomu panowania nad żoną, po prostu z lęku żeby nad nim nie zapanowała albo nie uciekła, serca nie złamała.
                    Na drugim końcu spectrum byłby oczywiście bardzo clearly controllin' type K... Tak, tak.
                    • yoric Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 26.12.17, 22:02
                      E, ja tam też wprost przyznaję, że mój wybór jest w dużej mierze efektem świadomej kalkulacji, w tym na poziom wygody i kontroli w związku. Przy czym można to osiągnąć w sposób w pełni satysfakcjonujący obie strony.
                      • dinamokutaisi Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 26.12.17, 22:30
                        yoric 26.12.17, 22:02

                        E, ja tam też wprost przyznaję, że mój wybór jest w dużej mierze efektem świadomej kalkulacji, w tym na poziom wygody i kontroli w związku. Przy czym można to osiągnąć w sposób w pełni satysfakcjonujący obie strony.
                        ___
                        Pisz jak najdogłębniej, to bardzo ważne jak polsko-ukraiński związek rozwija się w różnych aspektach, bo takie będą zdarzać się w nadchodzących dekadach i warto wiedzieć. A ślub był prawosławny czy katolicki? Ani ten, ani ten. A teściowie?
                        • yoric Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 27.12.17, 23:10
                          > Pisz jak najdogłębniej, to bardzo ważne jak polsko-ukraiński związek rozwija się w różnych aspektach

                          nie wiem, na ile to będzie przydatne, bo tylko część rzeczy się generalizuje, a większość to kwestia tej konkretnej osoby, czy relacji. Ale będę co jakiś (dluższy) czas zaglądał i opowiem na pewno.
                          • dinamokutaisi Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 28.12.17, 08:36
                            yoric napisał:

                            > > Pisz jak najdogłębniej, to bardzo ważne jak polsko-ukraiński związek rozw
                            > ija się w różnych aspektach
                            >
                            > nie wiem, na ile to będzie przydatne, bo tylko część rzeczy się generalizuje, a
                            > większość to kwestia tej konkretnej osoby, czy relacji. Ale będę co jakiś (dlu
                            > ższy) czas zaglądał i opowiem na pewno.

                            Zawsze to inspiracja do dalszego poznawania. I piękny przykład dla innych! Niech związek rozkwita, bo nie mamy tu za dużo ukraińsko-polskich rozwodów i wrażenie mogłoby być fatalne, wielka smuta na forum:))
    • yoric Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 27.12.17, 08:57
      Wont: znalazłem fajną dziewczynę z Tajlandii!

      Forum BSWM:
      www.youtube.com/watch?v=qw61wUe0Zpc
      • wont2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 27.12.17, 09:59
        yoric napisał:

        > Wont: znalazłem fajną dziewczynę z Tajlandii!
        >
        > Forum BSWM:
        > www.youtube.com/watch?v=qw61wUe0Zpc
        -----
        To normalne ze kazdy wierzy tylko w swojego Swietego Mikolaja. Zreszta, sceptycyzm i chlodne racjonalne myslenie jest potrzebne na rozpalona emocjami glowe. Zauwazylem, ze jesli cudza krytyka mojego zachowania mnie denerwuje, to podswiadomie wiem, ze krytykujacy ma troche racji. Teraz jakos krytyka mnie nie dotyka.
        • zyg_zyg_zyg Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 27.12.17, 12:23
          >Teraz jakos krytyka mnie nie dotyka.

          I pięknie. Powodzenia, Wont :-)
          • wont2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 28.12.17, 06:12
            zyg_zyg_zyg napisała:

            > >Teraz jakos krytyka mnie nie dotyka.
            >
            > I pięknie. Powodzenia, Wont :-)
            -----
            Ooo, dziekuje! :)
      • dinamokutaisi Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 27.12.17, 10:26
        Nie wiem czy czytałeś Stickmana czyli wprowadzenie do tematu które dzięki Wontowi uzyskaliśmy w tym wątku, zanim jeszcze pojechał do Tajlandii. Jeśli nie czytałeś, to dlatego nie rozumiesz ostrożnościowego nastawienia wielu obserwatorów, a jeśli czytałeś to po prostu nie rozumiesz ha ha
      • dinamokutaisi Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 27.12.17, 13:20
        Poza tym Wont i Wan dostali wiele wsparcia od forum, oprócz głosów ostrożnościowych, zachwytów, piosenek.
        Twój wpis ten tutaj Yoric jest zgoła najbrzydszy...
        • dinamokutaisi Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 27.12.17, 13:35
          Yoric przyprawił gębę forum
          Gombrowicz pisał jak Gomułka mu przyprawił gębę, nieprawdziwy wizerunek
      • urquhart Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 27.12.17, 21:43
        yoric napisał:
        > Wont: znalazłem fajną dziewczynę z Tajlandii!
        > Forum BSWM:
        > www.youtube.com/watch?v=qw61wUe0Zpc

        Właśnie obserwuję na fejsie znajony puścił całkiem dobre wysmakowane sensualne zdjęcie młodszej o paręnaście lat żony z Ukrainy na le rozświetlonej choinki i normalnie zagotowało sie od hejtu z babskiej strony ...
        To gorący temat normalnie jest :)


        • sabat3 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 27.12.17, 22:58
          urquhart napisał:

          > Właśnie obserwuję na fejsie znajony puścił całkiem dobre wysmakowane sensualne
          > zdjęcie młodszej o paręnaście lat żony z Ukrainy na le rozświetlonej choinki i
          > normalnie zagotowało sie od hejtu z babskiej strony ...

          Napisały, że renifer (a w każdym razie coś rogatego) pod choinką razem z elfem?
          • urquhart Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 27.12.17, 23:36
            > Napisały, że renifer (a w każdym razie coś rogatego) pod choinką razem z elfem?

            E tam, stara mantra o uprzedmiotowieniu :)
            • proteinawy Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 28.12.17, 09:20
              > E tam, stara mantra o uprzedmiotowieniu :)

              :), zwłaszcza jak sie zestawi z pochwałami zdjęć tłuszczu, jako aktu odwagi. Szkoda, ze to prywatne konta i nie mozesz podrzucić co smieszniejszych cytatów.
              • mabelle2000 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 28.12.17, 09:30
                proteinawy napisał(a):


                > Sz
                > koda, ze to prywatne konta i nie mozesz podrzucić co smieszniejszych cytatów.

                Chcesz zrobic z naszego forum magiel ? ;-))
                • proteinawy Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 28.12.17, 09:36
                  > Chcesz zrobic z naszego forum magiel ? ;-))

                  Zbieram sobie takie rzeczy jak znaczki, czy gołębie :)
                  • mabelle2000 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 28.12.17, 09:50
                    proteinawy napisał(a):

                    > Zbieram sobie takie rzeczy jak znaczki, czy gołębie :)

                    Kamyczki do ogrodka " Jakie te baby sa wredne " ? ;-)
                    • proteinawy Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 28.12.17, 10:32
                      > Kamyczki do ogrodka " Jakie te baby sa wredne " ? ;-)

                      W ogródku stoi juz baszta jak z Malborka, ale i te przyjmiemy na znak zwycięstwa (baaardzo karkołomna próba, ale warto było, skoro rozumiesz nadal polski).

                      Ale nie, nie o baby tym razem chodzi. Zbieram wszelkie odmiany hipokryzji, tam obok wychlostalem Urqowi plecki za krytykę działaczy gender.
                      • mabelle2000 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 28.12.17, 10:48
                        proteinawy napisał(a):

                        > W ogródku stoi juz baszta jak z Malborka

                        Nie ze Stargardu? To jeszcze nie jest tak zle ;-)

                        > Ale nie, nie o baby tym razem chodzi. Zbieram wszelkie odmiany hipokryzji, tam
                        > obok wychlostalem Urqowi plecki za krytykę działaczy gender.

                        To napisz cos wiecej prosze o tej hipokryzji, chetnie poczytam.
                        • hello-kitty2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 28.12.17, 12:40
                          mabelle2000 napisała:

                          > To napisz cos wiecej prosze o tej hipokryzji, chetnie poczytam.

                          W ogole wrzuc z pare 'znaczkow', wezmiesz troche hate'u na siebie (odciazysz panie z urqowskiej opoowiesci o Ukraince na tle choinki), razem sie posmiejemy z siebie, pocwiczymy dystans, przybijemy piatki (bo chyba o to panom chodzi w tych watkach o kobitach z importu). Z Nowym Rokiem nowym krokiem ;-)
                          • proteinawy Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 28.12.17, 14:08
                            > W ogole wrzuc z pare 'znaczkow', wezmiesz troche hate'u na siebie <

                            Przesadziłem, ze zbieram nic na kopiuj-wklej. Śmieszą mnie ogolnie rzeczy typu obrońcy zycia czesto lubią tez wieszać ludzi, obrońcy wyboru nie lubią oglądać efektu swoich wyborów, choc na logikę nie powinno byc problemu z przerabianiem „tych nieczujacych tkanek” na pierożki, klub golfowy „tylko dla mezczyzn” jest zły a koledż „tylko dla kobiet” jest dobry itd.
        • yoric Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 28.12.17, 00:16
          > To gorący temat normalnie jest :)

          Będzie coraz bardziej zwłaszcza po ruchu bezwizowym. Myślę, że mimo wszystko w globalnej wiosce nasze oczy będą zwracać się na Azję - niby daleko, ale prawo wielkich liczb działa - mały ułamek tamtych populacji to są wielkie masy ludzkie. A o ile nasz rynek jest już dość mocno - hmm - spenetrowany :) przez samców z zachodu, to kobiety ogólnie ze wschodu dopiero zaczynają wkraczać, więc tu jest ogromny potencjał.
          Główne pytanie to na ile zmieni się świadomość mężczyzn. Moim zdaniem to będzie długi proces. Nawet na tym Forum bazowe pytanie jest PO CO szukać AŻ na Ukrainie? Co mnie trochę bawi, bo ja bym raczej spytał tak: co musiałoby się stać, żebym na swój cel wczasowy wybrał Bałtyk, skoro w globalnej wiosce mogę wybrać Morze Czarne albo Karaiby :).
          Ale póki co Polacy i tak co roku jeżdżą nad ten Bałtyk :).
          • hello-kitty2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 28.12.17, 01:11
            yoric napisał:

            Co mnie trochę bawi, bo ja bym raczej spytał tak: co musiałoby się stać, że
            > bym na swój cel wczasowy wybrał Bałtyk, skoro w globalnej wiosce mogę wybrać Mo
            > rze Czarne albo Karaiby :).
            > Ale póki co Polacy i tak co roku jeżdżą nad ten Bałtyk :)

            Ale krotki wypdzik na caly dzien czy weekend nad polskie jeziorko to jak najbardziej, co? Bo i blisko i tanio i bez mozolnej rezerwacji, na spontanie... tylko dlugie wczasy maja byc na full wypasie z fotami na facebooku ;)
          • kag73 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 28.12.17, 01:59
            "Będzie coraz bardziej zwłaszcza po ruchu bezwizowym. Myślę, że mimo wszystko w globalnej wiosce nasze oczy będą zwracać się na Azję - niby daleko, ale prawo wielkich liczb działa - mały ułamek tamtych populacji to są wielkie masy ludzkie. A o ile nasz rynek jest już dość mocno - hmm - spenetrowany :) przez samców z zachodu, to kobiety ogólnie ze wschodu dopiero zaczynają wkraczać, więc tu jest ogromny potencjał.
            Główne pytanie to na ile zmieni się świadomość mężczyzn. Moim zdaniem to będzie długi proces. Nawet na tym Forum bazowe pytanie jest PO CO szukać AŻ na Ukrainie? Co mnie trochę bawi, bo ja bym raczej spytał tak: co musiałoby się stać, żebym na swój cel wczasowy wybrał Bałtyk, skoro w globalnej wiosce mogę wybrać Morze Czarne albo Karaiby :).
            Ale póki co Polacy i tak co roku jeżdżą nad ten Bałtyk :)."

            Hmmm, porownanie nieco nietrafione, ale powiedzmy, ze tak, to:
            urlop to nie cale zycie, po nastepne biore co znam, jezyk znam, sie rozeznaje, poradze sobie w razie "w" nie widze wiekszych problemow. Wiekszosc jezdzi nad Baltyk, bo na to moze sobie finansowo pozwolic. Po nastepne czuja sentyment i jest najblizej. Dalej wielu Polakow juz stwierdzilo, ze jednak nie nad Baltyk, bo robi sie drogo i w dodatku nie ma gwarancji, ze bedzie pogoda, wiec lepiej od razu do Grecji albo do Chorwacji.
            I urlop to nie cale zycie. Kobiety w Polsce sa dla nich wystarczajaco atrakcyjne, mowia w tym samym jezyku (wygoda i niechec do wysilania sie skoro da sie i bez, czloweik (zwlaszcza chlop:) ) to wygodne i leniwe zwierze).
            Wiec o ile na urlop ewentualnie Karaiby czy Morze Czarne albo lepiej Czerwone (o Czarnym moj kolega Rosjanin wyraza sie bardzo krytycznie), o tyle na stale, poza urlopem, niech jednak bedzie Baltyk, dla wielu. Tez odpowiada, mniej niespodzianek, trudnosci i nieznanych okolicznosci, no i mniej roboty. I Polak tez zadowolony :) Co innego gdyby jednak Baltyk tylko rozczarowywal albo i nad Baltyk by ktos nie mogl...
            To nie nowosc, ze ludzie szukaja na wlasnym podworku.
            Ty wspominasz powody dlaczego Ukraina, ktore niekoniecznie sa istotne dla wiekszosci, bo wiekszosc niekoniecznie ma zyczenie zony o 10 lat mlodszej, mniej dotknietej feminizmem i potrzebe posiadania kontroli w zwiazu. (tak zrozumialam Twoje powody, nie zebys znow myslal, ze mnie cos boli, bo mnie nie boli). No facet facetowi nie jest rowny, chyba.
            • yoric Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 28.12.17, 10:13
              Oczywiście każda analogia jest niedoskonała, ale w tej analogii urlop to całe życie. Po co poza urlopem/sezonem letnim ktokolwiek miałby jechać nad Bałtyk??

              > Co innego gdyby jednak Baltyk tylko rozczarowywal
              Bałtyk tylko rozczarowuje!!

              > Wiekszosc jezdzi nad Baltyk, bo na to moze sobie finansowo pozwolic.
              właśnie w tym cały sens porónania. Że te inne, lepsze opcje nie są dużo droższe, jeśli w ogóle

              > czloweik (zwlaszcza chlop:) ) to wygodne i leniwe zwierze).
              I tu trafiasz w punkt.

              > wiekszosc niekoniecznie ma zyczenie zony o 10 lat mlodszej, mniej dotknietej feminizmem
              ehehee :))) rozbawiłaś mnie do łez :))
              • aandzia43 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 28.12.17, 10:45

                >
                > > Wiekszosc jezdzi nad Baltyk, bo na to moze >> sobie finansowo pozwolic.
                > właśnie w tym cały sens porónania. Że te inne, lepsze opcje nie są dużo droższe
                > , jeśli w ogóle

                Masz rację, Yoric. Bałtyk jest drogi. Inne opcje nie.są raczej droższe, ale nie.są dla każdego i nie w samej kasie tu problem. Problemem jest nieznajomość języków, nieruchawość życiowa, brak obycia, lęki. Podobnie z facetami z Polski i dziewczynami z biednych krajów - poza niezłą polską pensją trzeba mieć jeszcze parę własnych przymiotyów żeby FAJNĄ i młodszą laskę wyhaczyć. Wyhaczyć na autentyczne zainteresowanie chłopem i autentyczne podniecenie i seks. Już pisałam o samcach alfa co zwilżają takie dziewczyny. Reszta płaci za seks na wyjezdzie.
                • sabat3 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 28.12.17, 10:51
                  aandzia43 napisała:
                  > Wyhaczyć na auten
                  > tyczne zainteresowanie chłopem i autentyczne podniecenie i seks.

                  Mężczyźni mają jeden ewolucyjnie zaprogramowany feler. Bardzo wygodny - słabo odróżniają te autentyczne od nie autentycznego :D Jest jeszcze jeden dar natury - nawet jak odróżnią, to zazwyczaj ich reakcja wygląda tak:

                  giphy.com/gifs/christian-bale-agree-nodding-Hq4DYXhDkEvHW
                • aandzia43 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 28.12.17, 11:29
                  a
                  > Masz rację, Yoric. Bałtyk jest drogi. Inne opcje nie.są raczej droższe, ale nie
                  > .są dla każdego i nie w samej kasie tu problem. Problemem jest nieznajomość jęz
                  > yków, nieruchawość życiowa, brak obycia, lęki. Podobnie z facetami z Polski i d
                  > ziewczynami z biednych krajów - poza niezłą polską pensją trzeba mieć jeszcze p
                  > arę własnych przymiotyów żeby FAJNĄ i młodszą laskę wyhaczyć. Wyhaczyć na auten
                  > tyczne zainteresowanie chłopem i autentyczne podniecenie i seks. Już pisałam o
                  > samcach alfa co zwilżają takie dziewczyny. Reszta płaci za seks na wyjezdzie.

                  Zapomniałam dorzucić: status kręci też, ale jest tylko jednym z elementów zwilżającego kobiety koktajlu. W różnych proporcjach u różnych kobiet w różnych sytuacjach. Sam status nie zwilża.
                  • proteinawy Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 28.12.17, 12:05
                    > Sam status nie zwilża.

                    Status rzadko chodzi sam. Niemal zawsze jest uzupełniony o dwie rzeczy: przekonanie, ze sie da i pewnosc siebie. Czesto o znajomość rzeczy smacznych, miłych i przyjemnych. Od czasu do czasu -o szczodra reke. To jest bardzo duzo.
                    • aandzia43 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 28.12.17, 14:05
                      proteinawy napisał(a):

                      > > Sam status nie zwilża.
                      >
                      > Status rzadko chodzi sam. Niemal zawsze jest uzupełniony o dwie rzeczy: przekon
                      > anie, ze sie da i pewnosc siebie. Czesto o znajomość rzeczy smacznych, miłych i
                      > przyjemnych. Od czasu do czasu -o szczodra reke. To jest bardzo duzo.

                      Wiem, przerobilam. Status, kasa w pytę większa niż moja (bo ja jestem średniaczek bardzo), hojność, dobre maniery - nie dało się kurwa, no nie dało. Nie zwilża i chuj. Nie raz próbowałam, żeby nie było że pojedynczy przykład. A stara jestem jak świat i już dawno powinnam spuścić z tonu ;-)
                      • hello-kitty2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 28.12.17, 14:25
                        aandzia43 napisała:

                        > Wiem, przerobilam. Status, kasa w pytę większa niż moja (bo ja jestem średniacz
                        > ek bardzo), hojność, dobre maniery - nie dało się kurwa, no nie dało. Nie zwilż
                        > a i chuj. Nie raz próbowałam, żeby nie było że pojedynczy przykład. A stara jes
                        > tem jak świat i już dawno powinnam spuścić z tonu ;-)

                        Moze podlewaj alkoholem tylko wtedy mozna popasc w alkoholizm, bo nie nalezy dopuszczac do kaca dnia nastpnego, a jak wiadomo czym sie strules, tym sie lecz.

                        A na powaznie: look'u zabraklo? Jesli tak, podasz przykladowo co w wygladzie bylo nie tak? Ciekawa jestem jak maja inne kobiety. Kiedys Glam pisala i fajnie sie czytalo.
                        • aandzia43 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 28.12.17, 16:40
                          hello-kitty2 napisała:

                          > aandzia43 napisała:
                          >
                          > > Wiem, przerobilam. Status, kasa w pytę większa niż moja (bo ja jestem śre
                          > dniacz
                          > > ek bardzo), hojność, dobre maniery - nie dało się kurwa, no nie dało. Nie
                          > zwilż
                          > > a i chuj. Nie raz próbowałam, żeby nie było że pojedynczy przykład. A sta
                          > ra jes
                          > > tem jak świat i już dawno powinnam spuścić z tonu ;-)
                          >
                          > Moze podlewaj alkoholem tylko wtedy mozna popasc w alkoholizm, bo nie nalezy do
                          > puszczac do kaca dnia nastpnego, a jak wiadomo czym sie strules, tym sie lecz.

                          Dzięki, nie da rady, kiedyś człowiek trzeźwieje i widzi co narobił ;-)


                          > A na powaznie: look'u zabraklo? Jesli tak, podasz przykladowo co w wygladzie by
                          > lo nie tak? Ciekawa jestem jak maja inne kobiety. Kiedys Glam pisala i fajnie s
                          > ie czytalo.

                          Wiesz, ja nie mam i nigdy nie miałam jakiś wyśrubowanych gustów jakby się tak zdjęciami przerzucać. Ale mam takie swoje warunki w tej materii i bez spełnienia ich ani rusz. To rzeczy których na zdjęciu nie zobaczysz. Tobie ktoś kto podoba się mnie może się kompletnie nie podobać i odwrotnie.
              • aandzia43 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 28.12.17, 10:50

                > > wiekszosc niekoniecznie ma zyczenie zony o 10 lat mlodszej, mniej dotknie
                > tej feminizmem
                > ehehee :))) rozbawiłaś mnie do łez :))

                Części nie chce się ponosić kosztów ruszania dupy z kraju, część nie ma takiej możliwości, a dla.części uzależniona dużo młodsza żona nie jest warunkiem niezbędnym do satysfakcjonujcego życia erotycznego.
                • yoric Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 28.12.17, 11:28
                  Warunkiem nie jest, ale jako darmowy bonus nikt by nie pogardził.
                  Raczej problem jest ten, co piszesz wyżej - trzeba mieć minimum znajomości języków obcych, życiowego ogarnięcia, obsługi internetu i inicjatywy.
                  • aandzia43 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 28.12.17, 11:39
                    yoric napisał:

                    > Warunkiem nie jest, ale jako darmowy bonus nikt by nie pogardził.
                    > Raczej problem jest ten, co piszesz wyżej - trzeba mieć minimum znajomości języ
                    > ków obcych, życiowego ogarnięcia, obsługi internetu i inicjatywy.

                    Dla niektórych mężczyzn dużo młodsza i uzależniona żona jest warunkiem niezbędnym do związku w ogóle (Kutuow najprawdopodobniej). Oni muszą szukać daleko i dość karkołomneie. Dobrze jeśli mają możliwości (kasa,.języki, obycie w podróżach). Dla wielu (może większości) nie jest to warunek niezbędny. Trafi się dużo młodsza, ładna jest,.podnieca, chce mnie, czuję że jestem w stanie podołać (koniecznośc za parę lat zaspokojenia seksualnego młodej kobiety przez starszego pana, reżim dbania o swój wygląd) - żenię się.
                    • mabelle2000 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 28.12.17, 11:49
                      aandzia43 napisała:

                      > Trafi się dużo mł
                      > odsza, ładna jest,.podnieca, chce mnie, czuję że jestem w stanie podołać (konie
                      > cznośc za parę lat zaspokojenia seksualnego młodej kobiety przez starszego pana
                      > , reżim dbania o swój wygląd) - żenię się.

                      Jesli na dzien dzisiejszy jest niezle, to zaden mezczyzna nie mysli czy za pare lat podola. Przynajmniej ja takiego nie znam:-)
                  • kag73 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 29.12.17, 03:02
                    "Raczej problem jest ten, co piszesz wyżej - trzeba mieć minimum znajomości języków obcych, życiowego ogarnięcia, obsługi internetu i inicjatywy."

                    Przede wszystkim trzeba chciec, albo moc sobie taka konstelacje wyobrazic. Ten jeden, o ktorym ja pisze zna jezyki obce (angielski), ma sporo na koncie (ogarniety), jest informatykiem wiec interent ma w malym paluszku, ale...romantyzm mu sie marzy, nie chce miec z tylu glowy (leci na moj status i kase), rozmawianie na tym samym poziomie i w tym samym jezyku. Jest wyemancypowany, nie ma problemu z feminizmem. No nic nie zrobisz. Niby wszystko jest ale...nie jego bajka, nie kreci go widac nawet taki zysk jak 10 lat mlodsza babka. Wiem, ze nie wierzysz, ale on nie jest jedyny o podobnych pogladach. Wiec ja napisalam "niektorzy" czy "nie wszyscy". Ja znam takich wiecej.
                • hello-kitty2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 28.12.17, 12:29
                  andzia43 napisała:

                  > Części nie chce się ponosić kosztów ruszania dupy z kraju, część nie ma takiej
                  > możliwości, a dla.części uzależniona dużo młodsza żona nie jest warunkiem niezb
                  > ędnym do satysfakcjonujcego życia erotycznego.

                  A przede wszystkim wiekszosci po prostu nie stac na utrzymywanie zony (a potem tez dzieci). Trzeba miec luzne z 2000-3000 zl? Jak ktos tyle zarabia sam, to jak moze placic za druga dorosla osobe, nawet jak ona sie wcisnie w 1000 zl? NIe zapominajmy o realiach. Z 6.000-8.000 trzeba miec, zeby nie zauwzac tych dwoch tysiakow wyjezdzajacych latami. Jak pokrecilam cos z liczbami to panowie na swoich przykladach moga wrzucic sprostowanie. W tym sensie Baltyk jest jednak tanszy, bo wiekszosc Polek pracuje. Zreszta Polki bez pracy nikt nie ruszy. Chcialy feminizmu, niech zapierdalaja :) W tym sensie Zachod jest lepszy, bo ja dwa tysiaki zl. zarabiam w 3-4 dni.
                  • dinamokutaisi Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 28.12.17, 13:57
                    hello-kitty2 napisała:

                    > andzia43
                    >
                    > A przede wszystkim wiekszosci po prostu nie stac na utrzymywanie zony (a potem
                    > tez dzieci). Trzeba miec luzne z 2000-3000 zl? Jak ktos tyle zarabia sam, to ja
                    > k moze placic za druga dorosla osobe, nawet jak ona sie wcisnie w 1000 zl? NIe
                    > zapominajmy o realiach. Z 6.000-8.000 trzeba miec, zeby nie zauwzac tych dwoch
                    > tysiakow wyjezdzajacych latami. Jak pokrecilam cos z liczbami to panowie na swo
                    > ich przykladach moga wrzucic sprostowanie. W tym sensie Baltyk jest jednak tans
                    > zy, bo wiekszosc Polek pracuje. Zreszta Polki bez pracy nikt nie ruszy. Chcialy
                    > feminizmu, niech zapierdalaja :) W tym sensie Zachod jest lepszy, bo ja dwa ty
                    > siaki zl. zarabiam w 3-4 dni.

                    Chcę poruszyć temat mórz. Jeśli chodzi piasek to mamy jeden z najlepszych. Podobnie szum, a szum jest dla mnie chyba najważniejszy obok otwartości przestrzeni charakterystycznej dla pobytu na brzegu morskim. Jeśli chodzi o temperaturę wody to u nas najzimniejsza, ale mnie to niewiele obchodzi. Słoneczność - na pewno są słoneczniejsze miejsca niż te nad Bałtykiem, ale mogą być upalne, upałów nie lubię, w ogóle omijam lipiec/sierpień. Jeśli chodzi o krajobrazowe walory nadbrzeża to pomijając wynikający z relacji rzadkości kult palmy, na której widok tamci ziewają, to znowu czołówka u nas. Głównie spaceruję - ok. 6 godzin dziennie, 4 rano i 2 wieczorem.
                  • kag73 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 29.12.17, 03:14
                    " W tym sensie Baltyk jest jednak tanszy, bo wiekszosc Polek pracuje. Zreszta Polki bez pracy nikt nie ruszy."

                    Prawda, kurka no :)

                    "Chcialy feminizmu, niech zapierdalaja :)

                    Tu nie wiem czy do konca, odkad pamiecia siegam za komuny itd. Polki zawsze pracowaly zawodowo. Po nastepne to smieszne jest w Polsce mowic o feminizmie, bo tam nadal meski swiat. A yoric dziwi sie, ze rodaczki wola zachodniakow :)
                    Nie dosc, ze badzej wyemancypowani to jeszcze urode docenia i cieplo Matki Polki :))

                    "W tym sensie Zachod jest lepszy, bo ja dwa tysiaki zl. zarabiam w 3-4 dni."

                    Nie, zachod jest lepszy w tym sensie, ze (w normalnych :)) okolicznosciach facet sam zarobi tyle, ze babka sie spokjniutko moze pare lat zajac dzieckiem/dziecmi, bo biedy klepac nie beda. Oczywiscie zdarzaja sie tez inne przypadki, ale w wielu jednak da sie i jest na porzadku dziennym.
                    Hmm, pytanie czy sie ile tych 3-4 dni w miesiacu i czy sie z tego utrzymac mozna.
                    • hello-kitty2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 29.12.17, 03:29
                      kag73 napisała:

                      > Hmm, pytanie czy sie ile tych 3-4 dni w miesiacu i czy sie z tego utrzymac mozn
                      > a.

                      Nie, nie utrzymasz sie ale chodzilo mi o to zeby pokazac na przykladzie, ze o wiele latwiej na Zachodzie zarobic na utrzymanie drugiej osoby, co tez potwierdzasz. W Polsce wiekszosc facetow zwyczajnie na to nie stac by sprowadzac zone z innego kraju i ja utrzymywac. W tym sensie Baltyk jest dla nich tanszy.
                      • kag73 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 29.12.17, 04:06
                        "W Polsce wiekszosc facetow zwyczajnie na to nie stac by sprowadzac zone z innego kraju i ja utrzymywac. W tym sensie Baltyk jest dla nich tanszy."

                        Ano, bo norma, ze oboje pracuja zawodowo, bo pracowac musza.
                        Apropos Wan, nie zyby zlosliwosc tylko takie spostrzezenie. Wont pisze, ze nie jest naciagaczka czy pazerna na kase nic od niego nie wyciaga, tylko raz chciala zeby kupil jej owoce i jakis grzebien. I teraz gdyby byla w obcym kraju (jego kraju) albo na urlopie gdzies z inna i nie swoja waluta to owszem bym rozumiala, ze prosi jego, zeby jej kupil. Ale pracuje, jest w swoim kraju wiec albo pod koniec miesiaca cienko u niej z kasa, albo mylsi "po co mam placic jak moze zaplacic on", albo nastawienie jej jest, ze wydatki i zapewnienie czegos to zadanie/odpowiedzialnosc faceta. Ja na jej miejscu powidzialabym czekaj wejde tu i kupie se grzebien, bo zapomnialam zabrac. No ale Ok moze zapomniala albo nie wziela ze soba pieniedzy. Wszystko mozliwe.
                    • yoric Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 29.12.17, 11:41
                      > A yoric dziwi sie, ze rodaczki wola zachodniakow :)

                      W żadnym razie. Z faktami nie polemizuję. Jest jednak taki kruczek, że te fakty i te tak pieknie wyłożone ich przyczyny pasują równie dobrze do Polski podstawionej z jednego boku, jak i z drugiego. A jak podstawisz z drugiego (w sensie Polska jako zachód), to się faktycznie zaczynają gigantyczne problemy, głównie kobiet na tym Forum. Przykład podwójnych standardów, który można na żywca brać do podręczników :).
              • kag73 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 28.12.17, 14:58
                > wiekszosc niekoniecznie ma zyczenie zony o 10 lat mlodszej, mniej dotknietej feminizmem
                ehehee :))) rozbawiłaś mnie do łez :))

                Moze dopisze: nie w kazdym wieku i nie za kazda cene. Czytaj dla wielu ta cena bedzie zbyt wysoka: trza ruszyc tylek i poszukac docelowo gdzies tam. W dodatku wielu nie ma checi uczyc sie nowego jezyka, borykac z trudnosciami jezykowymi i porozumieniowymi. Znam facta Niemca, ktory w zasadzie niezle mowi po angielsku ale absolutnie nie wyobraza sobie wiazac sie z babka, ktora nie mowi w jego jezyku ojczystym, bo uwaza swoj angielski za niewystarczajacy, by moc wyrazac tak ja chce mysli i prowadzic rozmowy. To sa oceny na chlodno, bo jak widac na przykladzie np. Wonta da sie. Niemniej on nawet nie chce probowac. Inny tez singiel niespecjalnie atrakcyjny fizycznie ale z niczego sobie statusem zawsze chcial babki o takim samym albo bardzo podobnym statusie, ale wschod nie wchodzi dla niego w rachube, bo nie, bo mialby z tylu flowy, ze leca na jego status. Nic nie zrobisz, siedz se sam, mu mowie. No i siedzi sam.
                Co do feminizmu i ze kazdy chce kontroli mnie nie smieszy, bo nie jest z dupy wziete, ja np. mam takiego meza, ktory lubi wyzwania i feministki i partnerstwo :)
                • dinamokutaisi Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 28.12.17, 15:25
                  Jest połączenie dwóch rzeczy, które powinno się raczej dyskutować - osobno wiek i cechy - w: "zony o 10 lat mlodszej, mniej dotknietej feminizmem ehehee :))) rozbawiłaś mnie do łez :))"


                  tu trzeba odłączyć te 10 lat bo 10 lat młodsza i okrutniejsza albo 10 lat młodsza i brzydsza to jest przecież zupełnie inna rozmowa, te 10 lat tu niewiele znaczy w zestawieniu takim imho


                  • dinamokutaisi Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 28.12.17, 15:33
                    Podstawowa zaleta młodszej o 10 lat żony to wg mnie małe prawdopodobieństwo że się zostanie wdowcem z całym ciężarem smutku pogrzebu i żałoby, rok co najmniej okropny stan wtedy, a jak wielka miłość to już w ogóle...
                    • aandzia43 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 28.12.17, 17:01
                      dinamokutaisi napisał(a):

                      > Podstawowa zaleta młodszej o 10 lat żony to wg mnie małe prawdopodobieństwo że
                      > się zostanie wdowcem z całym ciężarem smutku pogrzebu i żałoby, rok co najmniej
                      > okropny stan wtedy, a jak wielka miłość to już w ogóle...

                      Też miałam o tym napisac. Nie raz na przestrzeni lat rozmawiałyśmy o tym z koleżankami. Starszy mąż to duże ryzyko owdowienia w mlodym jeszcze wieku i co gorsza spędzenia wielu lat z człowiekiem starym umysłowo i fizycznie samej będąc jeszcze młodą i pełną życia. Kurwa, nawet nie chcę o tym myśleć! Chyba że mąż to jeden z tych nielicznych w populacji świetnie obdarzonych przez naturę, np. Gogol.
                      • gogol77 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 28.12.17, 18:55
                        aandzia43 napisała:
                        > Chyba że mąż to jeden z tych nielicznych w populacji świetnie obdarzonych przez naturę, np. Gogol >
                        Andziu, moje słoneczko, Ty mi robisz tak.... pięknie (to znaczy mojemu ego, już chyba drugi raz?). I patrz, gdyby to było 20-30 temu to bym Ci na bank na priva robił....nieprzyzwoite propozycje.
                        Aaaa, i teraz mi się coś przypomniało, to było straaaasznie dawno, siedzieliśmy u Fukiera w Wawie (jest jeszcze?), nas kilku i kilka dziewczyn, duża paczka, duży stół. Po kilku flaszkach wina - zaczęło się całowanie. Naprzeciw taka fajna całowała się z moim kumplem, na chwilę przerwała i mówi do mnie: a z tobą się nie będę całowała bo ty jesteś brzydki. Zwarzyła mi bardzo humor bo ja... tak o sobie niekoniecznie myślałem. A ona była fajna. Ale ja wtedy bylem prawiczkiem więc może ona tak, bo co jej po prawiczku?
                        Andziu ale ja to miałem po prostu szczęście, albo.... niezbyt wygórowane oczekiwania. Jeśli chodzi o urodę (może nie do końca - coś w sobie musiała mieć, jakiś wabik).
                        Bo co do tej reszty to wprost przeciwnie. Fajnie się bzykać z taką co wzbudza chętkę nie tylko cyckami. I stąd pewnie te moje spekulacje, że bym Cię kiedyś molestował na privie.
                        ------------------------------
                        • aandzia43 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 28.12.17, 19:34

                          > Andziu ale ja to miałem po prostu szczęście, albo.... niezbyt wygórowane oczeki
                          > wania. Jeśli chodzi o urodę (może nie do końca - coś w sobie musiała mieć, jaki
                          > ś wabik).
                          > Bo co do tej reszty to wprost przeciwnie. Fajnie się bzykać z taką co wzbudza c
                          > hętkę nie tylko cyckami. I stąd pewnie te moje spekulacje, że bym Cię kiedyś mo
                          > lestował na privie.

                          No, ale cycki też mam niezłe ;-)
                          Cieszę się że przypadkiem robię dobrze twojemu ego, ale prawdę szczerą piszę. Dobre geny Gogol, dobre geny. Przystojny wygląd, powolny proces starzenia, stosunkowo młody wygląd, ponadnormatywna witalność plus obycie, kompetencje społeczne i status na szczyt tortu. Nie ma że starszy facet wzbudza zainteresowanie bo jest starszy i ma status, musi mieć przede wszystkim to.co.wymieniłam. Żeby się z nim chętnie bzykac, o innych chętkach i planach płci pięknej nie mówię. Trochę sobie w życiu popatrzyłam na różne ludzkie konfiguracje.
                          • gogol77 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 28.12.17, 21:11
                            aandzia43 napisała:
                            > ... powolny proces starzenia, stosunkowo młody wygląd, ponadnormatywna witalność...
                            ...Nie ma że starszy facet wzbudza zainteresowanie bo jest starszy i ma status, musi mieć przede wszystkim to.co.wymieniłam. Żeby się z nim chętnie bzykac.>

                            Wczoraj był seks z TJ. Dziś w rozmowie mówię: słuchaj, jak biorę prysznic i spojrzę w lustro to ten tam facet jest taki odrażający, więc skąd u ciebie taka mokra cipka? A ona, że ona tak ma i żebym nie zawracał głowy tylko się cieszył bo gdyby była sucha to już dawno... byśmy zostali tylko przyjaciółmi.
                            • aandzia43 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 28.12.17, 21:30
                              gogol77
                              > Wczoraj był seks z TJ. Dziś w rozmowie mówię: słuchaj, jak biorę prysznic i spo
                              > jrzę w lustro to ten tam facet jest taki odrażający, więc skąd u ciebie taka m
                              > okra cipka? A ona, że ona tak ma i żebym nie zawracał głowy tylko się cieszył b
                              > o gdyby była sucha to już dawno... byśmy zostali tylko przyjaciółmi.

                              :-)
                  • aandzia43 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 28.12.17, 16:54
                    dinamokutaisi
                    > tu trzeba odłączyć te 10 lat bo 10 lat młodsza i okrutniejsza albo 10 lat młods
                    > za i brzydsza to jest przecież zupełnie inna rozmowa, te 10 lat tu niewiele zna
                    > czy w zestawieniu takim imho


                    Tak, masz rację, ale chłopcy jak piszą "10 lat młodsza" (czy 20 jak Kutuow) to automatycznie zakładają że i młodsza, i jednocześnie ładna. Co do intelektu to nie wiem co myślą i na ile ma to znaczenie dla którego (na razie tylko Wont zachwcał się poczuciem humoru Wan, Yoric w pośpiechu może nie zdążył, Kutuow nigdy nie napisał niczego o umyśle i charakterze kobiet).
                    • urquhart Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 28.12.17, 17:00
                      > Tak, masz rację, ale chłopcy jak piszą "10 lat młodsza" (czy 20 jak Kutuow) to
                      > automatycznie zakładają że i młodsza, i jednocześnie ładna.

                      No ale zgidzilas sie że z wiekiem kryterium ladnosci soe generalnie obniża.

                      Co do intelektu to
                      > nie wiem co myślą i na ile ma to znaczenie dla którego (na razie tylko Wont zac
                      > hwcał się poczuciem humoru Wan, Yoric w pośpiechu może nie zdążył, Kutuow nigdy
                      > nie napisał niczego o umyśle i charakterze kobiet).

                      Na mózg to lecą i podniecaja się Zombies w filmach :)
                      • aandzia43 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 28.12.17, 17:11
                        urquhart napisał:

                        > > Tak, masz rację, ale chłopcy jak piszą "10 lat młodsza" (czy 20 jak Kutuo
                        > w) to
                        > > automatycznie zakładają że i młodsza, i jednocześnie ładna.
                        >
                        > No ale zgidzilas sie że z wiekiem kryterium ladnosci soe generalnie obniża.

                        Nie wiem czy każdemu się obniża, to sprawa indywidualna. Obserwuję męskie wybory (nie tylko żon) i widzę że różnie mężczyzni wybierają. Jednego młodszy wiek interesuje mniej niż uroda czy jej poszczególne elementy. Drugi woli młodą brzydulę. A trzeci bierze to i to, bo go stać na niewybieranie czyli full wypas ;-)


                        >
                        > Co do intelektu to
                        > > nie wiem co myślą i na ile ma to znaczenie dla którego (na razie tylko Wo
                        > nt zac
                        > > hwcał się poczuciem humoru Wan, Yoric w pośpiechu może nie zdążył, Kutuow
                        > nigdy
                        > > nie napisał niczego o umyśle i charakterze kobiet).
                        >
                        > Na mózg to lecą i podniecaja się Zombies w filmach :)


                        Tak, na sam mózg nikt nie leci, ja też. Jesteśmy istotami cielesnymi. Jednak biorąc sobie partnerkę na lata lub całe życie chłopaki myślą jednak o jakichś przynajmniej podstawach umysłu tej kobiety. I tu potrzeby są różne. Ewentualnie różny stopień rozpoznania swoich potrzeb w tej materii lub/i rozpoznania cech charakteru u kobiety.
                        • hello-kitty2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 28.12.17, 17:27
                          aandzia43 napisała:

                          . Ewentualnie ró
                          > żny stopień rozpoznania swoich potrzeb w tej materii lub/i rozpoznania cech cha
                          > rakteru u kobiety.

                          No co Ty Aandzia, to jest prostsze, tak jak w bajkach: jak ladna i mloda to dobra krolewna, jak stara i brzydka to podla babyjaga :-)
                    • yoric Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 28.12.17, 17:42
                      > na razie tylko Wont zachwcał się poczuciem humoru Wan, Yoric w pośpiechu może nie zdążył

                      Potwierdzam poczucie humoru. Absolutna podstawa. Dorzucę jeszcze, że ja nie rozważałem tej znajomości jako 'kandydatury', aż do rozmów na Skypie. Kiedy zauważyłem, że chcę z nią rozmawiac, bo mi to sprawia przyjemność, podczas gdy normalnie rozmowa (tel.) służy mi do przekazania tzw. konkretów i tak średnio po ok. 30 sekundach mnie męczy i nudzi.
                      • aandzia43 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 28.12.17, 17:51
                        yoric napisał:

                        > > na razie tylko Wont zachwcał się poczuciem humoru Wan, Yoric w pośpiechu
                        > może nie zdążył
                        >
                        > Potwierdzam poczucie humoru. Absolutna podstawa. Dorzucę jeszcze, że ja nie roz
                        > ważałem tej znajomości jako 'kandydatury', aż do rozmów na Skypie. Kiedy zauważ
                        > yłem, że chcę z nią rozmawiac, bo mi to sprawia przyjemność, podczas gdy normal
                        > nie rozmowa (tel.) służy mi do przekazania tzw. konkretów i tak średnio po ok.
                        > 30 sekundach mnie męczy i nudzi.

                        No to pięknie, dobrze rokuje :-)
                        Najpierw rozmawiałes z nią na skypie a potem zobaczyłeś na żywo i skonsumowałeś?
                        • yoric Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 28.12.17, 21:03
                          W tym akurat przypadku poznalismy się w sieci, ale rozmawialiśmy najpierw na żywo.
                          Ale byłem w Ukrainie parę ładnych razy, poznawałem też ludzi w tak zwanym "realu" (i nawiasem mówiąc mam bardzo różne doświadczenia, stąd mam trochę opór przez kategoryzowaniem "Ukrainki to czy Ukrainki tamto", bo to nie jest spójna kategoria, tak jak Polki - mozna tylko mówić o pewnych tendencjach).
                          • aandzia43 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 28.12.17, 21:25
                            yoric napisał:

                            > W tym akurat przypadku poznalismy się w sieci, ale rozmawialiśmy najpierw na ży
                            > wo.
                            > Ale byłem w Ukrainie parę ładnych razy, poznawałem też ludzi w tak zwanym "real
                            > u" (i nawiasem mówiąc mam bardzo różne doświadczenia, stąd mam trochę opór prze
                            > z kategoryzowaniem "Ukrainki to czy Ukrainki tamto", bo to nie jest spójna kate
                            > goria, tak jak Polki - mozna tylko mówić o pewnych tendencjach).

                            No przecież że nie spójna kategoria bo jest tych dziewczyn parę milionów :-)
                            Z jakichś powodów nie brałeś początkowo jej osoby pod uwagę (nie ważne dlaczego) jako potencjalnej swojej dziewczyny. Może coś w wyglądzie, zachowaniu, może wykształcenie, może miejsce zamieszkania - nieważne, nie spełniała wcześniejszych szczegółowych założeń. No i się dogadali :-) Trafił swój na swego, jak napisałam Wontowi. Powodzenia :-)
    • dinamokutaisi Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia 29.12.17, 00:23
      Chciałbym tutaj podziękować Wontowi, tymi słowami na 19:15-19:55

      www.youtube.com/watch?v=I-9ahc53snM
    • wont2 Powrot do domu 31.12.17, 11:04
      Wylecialem dzisiaj z Tajlandii, czekam teraz w Doha ze cztery godziny na samolot do Warszawy, wiec przeleje na goraco pare mysli, emocji, wrazen.

      Przez kilka dni nie pisalem, bo caly piatek i sobote spedzilismy razem. Przede wszystkim, dziwne uczucie, ale wcale nie czulem sie dzisiaj rano nieszczesliwy ze wracam. Szczesliwy oczywiscie tez nie, ale czulem takie buddyjskie pogodzenie z rzeczywistoscia - pewien etap minal, teraz pora na kolejny etap. Wan pojechala ze mna z hotelu na lotnisko, odprawilem sie, wypilismy kawe, pozegnalismy sie i... nie bylo mi smutno. Jedyne czego naprawde zalowalem to tego, ze nie leci ze mna. Ale poza ta jedna jedyna rzecza czuje sie absolutnie spelniony.

      Wan to naprawde wspaniala dziewczyna, kolega, kochanka. Diament, ktory jesli nie wydarzy sie nic nieoczekiwanego zamierzam oszlifowac :) Z nikim, z zadnym czlowiekiem, nie czulem sie dotad tak dobrze i swobodnie, tym bardziej przy takiej intensywnosci spotkan i dlugosci czasu przebywania razem. Plan jest taki jak wczesniej - po uzyskaniu wizy ma przyjechac do mnie na trzy miesiace (maj-lipiec) i zobaczymy co dalej.

      Balem sie, ze takim nieoczekiwanym wydarzeniem ktore moze pokrzyzowac te plany przyjazdowe i stopniowe poznawanie siebie moze byc ciaza. Bo oczywiscie, jak jakis idiota z neofickim zacieciem, spuszczalem jej sie non stop do cipki, ale na szczescie wczoraj dostala okresu. Jedyne co mnie martwi to fakt, ze jak na poczatku seksu z nia do osiagniecia orgazmu potrzebowalem kilku godzin a i tak nie zawsze dochodzilem, tak dzisiaj rano zajelo mi to nie wiecej niz 5 minut. Moze to okres, moze raisefieber, w kazdym razie nie chcialbym wylac dziecka z kapiela i zostac wkrotce "3 minute man".

      Martwia mnie te 4 miesiace z namiastka internetowego kontaktu, ale nikt przed rozpoczeciem eksperymentu nie mowil, ze bedzie latwo. To tyle, jak mi sie cos bedzie przypominac i bedzie mi sie chcialo tym z wami podzielic, to sie podziele. Pozdrawiam.
      • urquhart Re: Powrot do domu 31.12.17, 11:19
        wont2 napisał:
        > kis idiota z neofickim zacieciem, spuszczalem jej sie non stop do cipki

        Pisz, pisz, brakuje tu inspiracji neofickiego zacięcia w temacie spuszczania się do cipki, a i buddyjska perspektywa też sie przyda :)
        • dinamokutaisi Re: Powrot do domu 31.12.17, 11:34
          I swoją stopkę może niech zmieni w obecnej sytuacji związkowej:)
      • marek.zak1 Re: Powrot do domu 31.12.17, 11:43
        wont2 napisał:

        Ale poza ta jedna jedyna rzecza czuje sie absolutnie spelniony.
        ------------------------
        Tylko kobieta i miłość to daje. Tak trzymaj.
        • dinamokutaisi Re: Powrot do domu 31.12.17, 12:09
          wont2 napisał:

          Ale poza ta jedna jedyna rzecza czuje sie absolutnie spelniony.
          ------------------------
          Tylko kobieta i miłość to daje. Tak trzymaj.
          ____
          Pięknie zamyka ten rok 2017
          • sabat3 Re: Powrot do domu 31.12.17, 12:15
            dinamokutaisi napisał(a):

            > Tylko kobieta i miłość to daje. Tak trzymaj.

            Jeszcze narkotyki, ale na krótko :D
            • szopen_cn Re: Powrot do domu 31.12.17, 12:18
              Szczesliwego Nowego Roku.
              Tutaj juz po polnocy.

              Spelnienia zyczen.
              • sabat3 Re: Powrot do domu 31.12.17, 12:25
                szopen_cn napisał:

                > Szczesliwego Nowego Roku.
                > Tutaj juz po polnocy.
                >
                > Spelnienia zyczen.

                Nawzajem Szopenie :D
              • yoric Re: Powrot do domu 31.12.17, 13:01
                > Szczesliwego Nowego Roku.
                > Tutaj juz po polnocy.

                czyli ani Chiny ani Japonia tylko chyba Hawaje :)

                Szczęśliwego!
                • aandzia43 Re: Powrot do domu 31.12.17, 13:11
                  yoric napisał:

                  > > Szczesliwego Nowego Roku.
                  > > Tutaj juz po polnocy.
                  >
                  > czyli ani Chiny ani Japonia tylko chyba Hawaje :)
                  >
                  > Szczęśliwego!

                  Szopen mieszka w Australii, jeśli sobie dobrze przypominam. Ale.gdzie świętuje teresa to inna sprawa. Pozdro wszystkim zakochanym z całego świata :-)
                  • hello-kitty2 Re: Powrot do domu 31.12.17, 13:33
                    aandzia43 napisała:

                    Ale.gdzie świętuje
                    > teresa to inna sprawa.

                    Tez nie wiem gdzie swietuje Teresa ;-) Uwielbiam te fajne bledy.
                • sabat3 Re: Powrot do domu 31.12.17, 20:33
                  yoric napisał:

                  > > Szczesliwego Nowego Roku.
                  > > Tutaj juz po polnocy.
                  >
                  > czyli ani Chiny ani Japonia tylko chyba Hawaje :)
                  >
                  > Szczęśliwego!

                  Nowa Zelandia.
      • zawle Re: Powrot do domu 31.12.17, 12:04
        Gratulacje wont. Te wytryski to efekt połączenia małego kieszonkowego jebadełka z nieprostytułującą się kobietą.
        • gogol77 Re: Powrot do domu 31.12.17, 14:40
          zawle napisała:
          > Gratulacje wont. Te wytryski to efekt połączenia małego kieszonkowego jebadełka z nieprostytułującą się kobietą>.

          Za Wiki:
          "Jebadełko (zwane także ekstraktorem lub kluczem do kostek) – urządzenie służące głównie do wyjmowania kostek i innych metalowych elementów sprzętu wspinaczkowego ze szczelin i innych formacji skalnych, w których zostały umieszczone celem założenia asekuracji. Używane bywa również do przewlekania repów i pętli przez małe ucha skalne. Zazwyczaj niesione jest przez drugiego wspinacza w zespole, gdyż to do niego należy demontaż przelotów osadzonych przez prowadzącego".
          Nic niema o wytryskach. Ale z doświadczenia wiem, że faktycznie - gdy się zsumują emocje z chuciami, wyższego rzędu stany ducha z żądzami ciała to wytryski typu 3 minute man bywają.
          A, że małe, kieszonkowe? Te....jebadełka?
          Już pisałem Wontowi, że ma fajnie bo małe to są takie poręczne. Wygodne w użyciu.
          I kibicuję Wontowi, żeby mu to wyszło.
          Jemu i wszystkim Szczęśliwego!
          • zawle Re: Powrot do domu 31.12.17, 15:41
            gogol77 napisał:
            > "Jebadełko (zwane także ekstraktorem lub kluczem do kostek) – urządzenie służąc
            > e głównie do wyjmowania kostek i innych metalowych elementów sprzętu wspinaczko
            > wego ze szczelin i innych formacji skalnych, w których zostały umieszczone cele
            > m założenia asekuracji. Używane bywa również do przewlekania repów i pętli prze
            > z małe ucha skalne. Zazwyczaj niesione jest przez drugiego wspinacza w zespole,
            > gdyż to do niego należy demontaż przelotów osadzonych przez prowadzącego".
            > Nic niema o wytryskach. Ale z doświadczenia wiem, że faktycznie - gdy się zsumu
            > ją emocje z chuciami, wyższego rzędu stany ducha z żądzami ciała to wytryski ty
            > pu 3 minute man bywają.

            To się wont ucieszy że mu jego piekny opis wywikipediowałeś:))

            > A, że małe, kieszonkowe? Te....jebadełka?
            > Już pisałem Wontowi, że ma fajnie bo małe to są takie poręczne. Wygodne w użyci
            > u.

            Dzisiaj se z chłopem zmierzyliśmy bica. Mam 1 cm mniejszy obwód. Ale w łóżku za nim szaleję...więc jak widać nie mam uprzedzeń co do wielkości...biców;)

            > I kibicuję Wontowi, żeby mu to wyszło.
            > Jemu i wszystkim Szczęśliwego!

            Wzalemnie. Zwłaszcza wontowi kibicuję. Niech go jakaś z daleka skanalizuje.
      • sabat3 Re: Powrot do domu 31.12.17, 12:14
        wont2 napisał:
        > Martwia mnie te 4 miesiace z namiastka internetowego kontaktu, ale nikt przed r
        > ozpoczeciem eksperymentu nie mowil, ze bedzie latwo. To tyle, jak mi sie cos be
        > dzie przypominac i bedzie mi sie chcialo tym z wami podzielic, to sie podziele.
        > Pozdrawiam.

        Te skoki w tempie spuszczania się do cipki to chyba normalna sprawa, zeszły lęki, neuroprzekaźniki wywaliło w drugą stronę (brak smutku przy rozstaniu), to teraz spuszczasz się jak uczniak. Ureguluje się na normalnym poziomie to będzie dobrze.
        Generalnie to chyba właśnie zaliczyłeś wakacje życia ;)
        Tylko mam jedną prośbę - przestań nazywać swoją relację z Wan "eksperymentem" bo będę musiał pojechać do Wa-wy i osobiście kopnąć cię w dupę ;D Nie jesteś jakimś jebanym doktorem Frankensteinem, żeby o uczuciach mówić per eksperyment.
        • mabelle2000 Re: Powrot do domu 31.12.17, 12:20
          sabat3 napisał:

          > Te skoki w tempie spuszczania się do cipki to chyba normalna sprawa, zeszły lęk
          > i, neuroprzekaźniki wywaliło w drugą stronę (brak smutku przy rozstaniu), to te
          > raz spuszczasz się jak uczniak. Ureguluje się na normalnym poziomie to będzie d
          > obrze.
          > Generalnie to chyba właśnie zaliczyłeś wakacje życia ;)
          > Tylko mam jedną prośbę - przestań nazywać swoją relację z Wan "eksperymentem" b
          > o będę musiał pojechać do Wa-wy i osobiście kopnąć cię w dupę ;D Nie jesteś jak
          > imś jebanym doktorem Frankensteinem, żeby o uczuciach mówić per eksperyment.

          Nie podlizuj sie Sabat, wlasnie tacy beztroscy debile zarazaja kobiety hivem.
          • sabat3 Re: Powrot do domu 31.12.17, 12:23
            mabelle2000 napisała:
            > Nie podlizuj sie Sabat, wlasnie tacy beztroscy debile zarazaja kobiety hivem.

            Rozważałaś zaszczepienie się przeciwko wściekliźnie?
            • mabelle2000 Re: Powrot do domu 31.12.17, 12:34
              sabat3 napisał:

              > Rozważałaś zaszczepienie się przeciwko wściekliźnie?

              Cos niepoprawnego politycznie powiedzialam?
              • sabat3 Re: Powrot do domu 31.12.17, 12:56
                mabelle2000 napisała:
                > Cos niepoprawnego politycznie powiedzialam?

                Nietrafnego. Skad wiesz, czym moze zarazic Cie Twoj wspanialy "Wiking"? Czujesz sie lepsza od Wonta i Wan?
                • mabelle2000 Re: Powrot do domu 31.12.17, 13:07
                  sabat3 napisał:

                  > Nietrafnego.

                  Jak najbardziej trafnego. O zasadach bezpiecznego seksu mowi sie juz dzieciakom. Jasne, ze ludzie sa tylko ludzmi i czasem poniosa ich emocje, chociaz nie powinny, nigdy. Swiadomie jednak isc na calosc przez parenascie razy z rzedu z kims nowo poznanym, o ktorym kompletnie nic sie nie wie, to debilizm do kwadratu. Lekcewazenie podstawowych zasad bezpieczenstwa.

                  > Skad wiesz, czym moze zarazic Cie Twoj wspanialy "Wiking"?

                  Ja temu czlowiekowi ufam bardziej niz sobie samej.

                  Czujesz
                  > sie lepsza od Wonta i Wan?

                  ?
                  • sabat3 Re: Powrot do domu 31.12.17, 13:21
                    mabelle2000 napisała:
                    > Lekcewazenie podstawowych zasad bezpieczenstwa.

                    Skad wiesz co mial na mysli, mowiac o spuszczaniu sie w cipke? Moze chodzilo mu o stosunek klasyczny, ale w prezerwatywie?
                    • mabelle2000 Re: Powrot do domu 31.12.17, 13:23
                      sabat3 napisał:


                      > Skad wiesz co mial na mysli, mowiac o spuszczaniu sie w cipke? Moze chodzilo mu
                      > o stosunek klasyczny, ale w prezerwatywie?

                      Bo pisal o ryzyku ciazy.
                      • sea.sea Re: Powrot do domu 31.12.17, 13:30
                        BTW to, że o poranku wystąpiło dziś jakieś krwawienie nie oznacza na 100%, że osoba w ciąży nie jest...
                        • kag73 Re: Powrot do domu 31.12.17, 17:05
                          "BTW to, że o poranku wystąpiło dziś jakieś krwawienie nie oznacza na 100%, że osoba w ciąży nie jest.."

                          Ojeju jeju. Ale...jakby co Wont zdzierzy a Wan i tak chciala dziecka z bialym :)
                          • sea.sea Re: Powrot do domu 31.12.17, 17:10
                            Nie w tym rzecz, zbulwersował mnie nieco brak wiedzy w temacie, jak człowiekowi nie jest w życiu wszystko jedno gdzie, kiedy i z kim się rozmnaża, to powinien takie rzeczy wiedzieć...
                            • sabat3 Re: Powrot do domu 31.12.17, 17:22
                              sea.sea napisała:
                              > Nie w tym rzecz, zbulwersował mnie nieco brak wiedzy w temacie, jak człowiekowi
                              > nie jest w życiu wszystko jedno gdzie, kiedy i z kim się rozmnaża, to powinien
                              > takie rzeczy wiedzieć...

                              Człowiekowi chyba zasadniczo nie jest wszystko jedno, chyba że na wakacjach przedstawia się przyszłym narzeczonym "I'm Piękny Nieznajomy from Poland."
                            • kag73 Re: Powrot do domu 31.12.17, 19:17
                              "Nie w tym rzecz, zbulwersował mnie nieco brak wiedzy w temacie, jak człowiekowi nie jest w życiu wszystko jedno gdzie, kiedy i z kim się rozmnaża, to powinien takie rzeczy wiedzieć..."

                              Le tak czy siak tu juz by byla musztarda po obiedziec. Co mu po tym wiedziec po czasie? :) Bez gumy juz i tak i tak sie seksil, wiec jest po ptokach.
                              Mnie bardzije interesuje jak on to zrobil, zeby nie dochodzic kilka godzin? Bo taki egzemparz jeszcze mi sie nigdy nie trafil. Czy cos zle zrozumialam? No nie wiem.
                              • kag73 Re: Powrot do domu 31.12.17, 19:20
                                A w dodatku moze Wan miala miec ten okres i jak sie punktualnie pojawil, to sie nazywa, ze okres ma.
                                • wont2 Re: Powrot do domu 31.12.17, 21:01
                                  kag73 napisała:

                                  > A w dodatku moze Wan miala miec ten okres i jak sie punktualnie pojawil, to sie
                                  > nazywa, ze okres ma.
                                  ----
                                  No teraz to juz nic nie rozumiem. Napisalem przeciez, ze dostala okresu. W sobote po poludniu dokladnie. Naprawde sadzilem, ze jak babka dostaje okresu to znaczy, ze nie zostala zaplodniona i nie jest w ciazy. Jest inaczej? Zreszta, abstrahujac od tego czy miesiaczka jest oznaka braku zaplodnienia czy nie jest, to bardzo fajnie ze dostala okresu bo dowiedzialem sie, ze bardzo lubi seks podczas.
                                  • bgz0702 Re: Powrot do domu 01.01.18, 16:38
                                    wont2 napisał:

                                    > No teraz to juz nic nie rozumiem. Napisalem przeciez, ze dostala okresu. W sobo
                                    > te po poludniu dokladnie. Naprawde sadzilem, ze jak babka dostaje okresu to zna
                                    > czy, ze nie zostala zaplodniona i nie jest w ciazy. Jest inaczej? Zreszta, abst
                                    > rahujac od tego czy miesiaczka jest oznaka braku zaplodnienia czy nie jest, to
                                    > bardzo fajnie ze dostala okresu bo dowiedzialem sie, ze bardzo lubi seks podcza
                                    > s.

                                    najczęściej oznacza że ciąży nie ma ale może też być inaczej. Wtedy to nie jest okres oczywiście, ale trudno to rozróżnić na tym etapie bo przebiega podobnie

                                    www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q=&esrc=s&source=web&cd=2&cad=rja&uact=8&ved=0ahUKEwiVlaGPirfYAhUsKpoKHXxzBr8QFggrMAE&url=http%3A%2F%2Fwww.poradnikzdrowie.pl%2Fciaza-i-macierzynstwo%2Fciaza%2Fkrwawienie-w-ciazy-przyczyny-krwawien-w-pierwszej-polowie-ciazy_35194.html&usg=AOvVaw0M4ON2GRAH_MaR0CG6eUtW
                                    • wont2 Re: Powrot do domu 02.01.18, 22:52
                                      bgz0702 napisała:

                                      > najczęściej oznacza że ciąży nie ma ale może też być inaczej. Wtedy to nie jest
                                      > okres oczywiście, ale trudno to rozróżnić na tym etapie bo przebiega podobnie
                                      >
                                      > www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q=&esrc=s&source=web&cd=2&cad=rja&uact=8&ved=0ahUKEwiVlaGPirfYAhUsKpoKHXxzBr8QFggrMAE&url=http%3A%2F%2Fwww.poradnikzdrowie.pl%2Fciaza-i-macierzynstwo%2Fciaza%2Fkrwawienie-w-ciazy-przyczyny-krwawien-w-pierwszej-polowie-ciazy_35194.html&usg=AOvVaw0M4ON2GRAH_MaR0CG6eUtW
                                      ------
                                      Dzięki. To jest przerażające. To ta głupia cipa Yvonne Strahovski z Opowiesci Podręcznej jak Freda dostaje w końcu krwawienia nie wie tego i od razu wyżywa się na niej zakładając że nie zaszła w ciążę?! Naprawdę nie zdaje sobie sprawy z tego, że to może być krwawienie w ciąży a nie sama miesiączka? Ludzka ignorancja nie zna granic. Dobrze, że Freda nie była w ciąży tylko miała zwykłą miesiączkę bo jeszcze mogły płód uszkodzić!
                              • mabelle2000 Re: Powrot do domu 31.12.17, 20:00
                                kag73 napisała:

                                > Mnie bardzije interesuje jak on to zrobil, zeby nie dochodzic kilka godzin?

                                Zartujesz prawda?

                                Bo
                                > taki egzemparz jeszcze mi sie nigdy nie trafil. Czy cos zle zrozumialam? No nie
                                > wiem.

                                Moge Cie umowic z moim Samcem, skoro nie wierzysz ;-)
                                • zawle Re: Powrot do domu 31.12.17, 20:16
                                  mabelle2000 napisała:
                                  > Moge Cie umowic z moim Samcem, skoro nie wierzysz ;-)

                                  ???
                                  • sabat3 Re: Powrot do domu 31.12.17, 20:38
                                    zawle napisała:

                                    > mabelle2000 napisała:
                                    > > Moge Cie umowic z moim Samcem, skoro nie wierzysz ;-)
                                    >
                                    > ???

                                    No co, to bardzo nowoczesne :)
                                • kag73 Re: Powrot do domu 31.12.17, 20:40
                                  "Moge Cie umowic z moim Samcem, skoro nie wierzysz ;-)"

                                  Dobra. To kiedy by mu pasowalo? :)
                                  Wychodzi, ze "nasz" Wont tez jest tantrykiem, tylko raz zdarzyl sie mu jednak wypadek przy pracy :)
                                  • wont2 Re: Powrot do domu 31.12.17, 21:09
                                    kag73 napisała:

                                    > "Moge Cie umowic z moim Samcem, skoro nie wierzysz ;-)"
                                    >
                                    > Dobra. To kiedy by mu pasowalo? :)
                                    > Wychodzi, ze "nasz" Wont tez jest tantrykiem, tylko raz zdarzyl sie mu jednak w
                                    > ypadek przy pracy :)
                                    ------
                                    Tyle ze roznica pomiedzy "Wontem" a " Pieknym Polskim Wikingiem" jest taka jak pomiedzy starozytnym Egipcjaninem ciosajacym od rana do switu kamienne bloki na budowe piramidy Cheopsa a Michalem Aniolem. Ten drugi robi to z potrzeby serca, ten pierwszy bo musi.
                                    • mabelle2000 Re: Powrot do domu 01.01.18, 10:20
                                      wont2 napisał:

                                      > Tyle ze roznica pomiedzy "Wontem" a " Pieknym Polskim Wikingiem" jest taka jak
                                      > pomiedzy starozytnym Egipcjaninem ciosajacym od rana do switu kamienne bloki na
                                      > budowe piramidy Cheopsa a Michalem Aniolem. Ten drugi robi to z potrzeby serca
                                      > , ten pierwszy bo musi.

                                      A Ty znowu szczekasz z bezsilnosci, tym razem projektujac nieudolnosc swojego fiuta na innych? :-)


                                      • sabat3 Re: Powrot do domu 01.01.18, 10:41
                                        Mabelle, zdajesz sobie sprawe z tego, ze masz osobowosc przemocowca?
                                        • mabelle2000 Re: Powrot do domu 01.01.18, 10:54
                                          sabat3 napisał:

                                          > Mabelle, zdajesz sobie sprawe z tego, ze masz osobowosc przemocowca?

                                          A przemoc polega na tym, ze nie lize dupy?
                                          • sabat3 Re: Powrot do domu 01.01.18, 11:24
                                            mabelle2000 napisała:
                                            > A przemoc polega na tym, ze nie lize dupy?

                                            Polega na nieuzasadnionych wybuchach agresji, ze wskazaniem, ze dla danej osoby funkcjonowanie w konflikcie jest budujace, stanowi zrodlo energii psychicznej. Gdy ktos sam z siebie szuka zwarcia, szczegolnie z jednostka, ktora uwaza za slabsza psychicznie.
                                            • mabelle2000 Re: Powrot do domu 01.01.18, 11:40
                                              sabat3 napisał:

                                              > Polega na nieuzasadnionych wybuchach agresji, ze wskazaniem, ze dla danej osoby
                                              > funkcjonowanie w konflikcie jest budujace, stanowi zrodlo energii psychicznej.

                                              Niechec do uczestnictwa w Kolku Wzajemnej Adoracji nie jest agresja, wredne insynuacje, tak jak Wonta w tym przypadku, nalezy ukrocac, a nie litowac sie nad glupota.

                                              > Gdy ktos sam z siebie szuka zwarcia, szczegolnie z jednostka, ktora uwaza za s
                                              > labsza psychicznie.

                                              Nikogo nie uwazam za slabszego psychicznie, zwlaszcza tych ktorzy uwielbiaja grac role ofiary.
                                              • sabat3 Re: Powrot do domu 01.01.18, 11:48
                                                mabelle2000 napisała:

                                                > Niechec do uczestnictwa w Kolku Wzajemnej Adoracji nie jest agresja, wredne ins
                                                > ynuacje, tak jak Wonta w tym przypadku, nalezy ukrocac, a nie litowac sie nad g
                                                > lupota.

                                                To co napisal mozna roznie interpretowac. Odnioslem wrazenie, ze troszke nabija sie ze swoich problemow z opoznionym wytryskiem i wizja siebie jako "tantryka" wydala mu sie zabawna. Ale ma swiadomosc, ze to efekt jego przypadlosci a nie swiadomego dzialania.
                                                Ty, o ile rozumiem, zinterpretowalas wypowiedz Wonta jako drwine ze swojego kochanka.
                                                • hello-kitty2 Re: Powrot do domu 01.01.18, 12:23
                                                  sabat3 napisał:

                                                  Odnioslem wrazenie, ze troszke nabija
                                                  > sie ze swoich problemow z opoznionym wytryskiem i wizja siebie jako "tantryka"
                                                  > wydala mu sie zabawna. Ale ma swiadomosc, ze to efekt jego przypadlosci a nie
                                                  > swiadomego dzialania.
                                                  > Ty, o ile rozumiem, zinterpretowalas wypowiedz Wonta jako drwine ze swojego koc
                                                  > hanka.

                                                  A to przypadlosc nie zostala czarodziejsko 'wyleczona' tylko nawraca? (jestem nie na biezaco)Swoja droga zastanawiajace, ze jest osia wiekszosci rozmow - 'mamo, mamo, wreszcie udalo mi sie zalatwic na nocnik!, brawo synku' ;-)
                                              • aandzia43 Re: Powrot do domu 01.01.18, 13:53

                                                > Niechec do uczestnictwa w Kolku Wzajemnej Adoracji nie jest agresja, wredne ins
                                                > ynuacje, tak jak Wonta w tym przypadku, nalezy ukrocac, a nie litowac sie nad g
                                                > lupota.

                                                Ale Wont niczego wrednie nie insynuował, w ogóle nie insynuował.

                                                >
                                                > Nikogo nie uwazam za slabszego psychicznie, zwlaszcza tych ktorzy uwielbiaja gr
                                                > ac role ofiary.

                                                Wont gra rolę ofiary?
                                            • hello-kitty2 Re: Powrot do domu 01.01.18, 12:07
                                              sabat3 napisał:

                                              > mabelle2000 napisała:
                                              > > A przemoc polega na tym, ze nie lize dupy?
                                              >
                                              > Polega na nieuzasadnionych wybuchach agresji, ze wskazaniem, ze dla danej osoby
                                              > funkcjonowanie w konflikcie jest budujace, stanowi zrodlo energii psychicznej.
                                              > Gdy ktos sam z siebie szuka zwarcia, szczegolnie z jednostka, ktora uwaza za s
                                              > labsza psychicznie.

                                              Mabelle nie jest przemocowa tylko jest meska. To jest miedzy innymi ta druga strona meskiego umyslu kobiet (nie pieroli sie, mowi co mysli) appropo twojego twierdzenia zeby odsiewac ziarno (meskie kobiety) od plew (kobiece kobiety) i brac ziarno. No i co? Tu masz wyraznie odsiane ale Ci nie lezy. Teraz masz na tacy dlaczego mezczyzni biora na zony kobiece kobiety (mile i troskliwe), a cala pare najwyzej wkladaja w 'dyscyplinowanie' ich do seksu marsz! ;-) Albo/i nadwyzke pary w kochanki.

                                              Ty natomiast jestes mily, wspolczujacy i pomocowy, podatny na emocje, co Cie pcha w naiwnosc, fantazjowanie i brak stanowczego zdania, nieodpornosc na krytyke (z minusow).

                                              ps Mabelle nie jest agresywna tylko krytyczna (z nieodpuszczaniem), agresywna z kobiet to jestem chyba tylko ja
                                              • sabat3 Re: Powrot do domu 01.01.18, 12:13
                                                Wedlug mnie obie jestescie przemocowe. Hint: Zdolnosc do samokrytyki odbiera jako slabosc. Meeega symptomatyczne.
                                                • mabelle2000 Re: Powrot do domu 01.01.18, 12:17
                                                  sabat3 napisał:

                                                  > Wedlug mnie obie jestescie przemocowe.

                                                  Czy Tobie czasem Twoja kochanka nie zrobila wody z mozgu w temacie przemocowcow? Bo zaczales widziec ich na kazdym rogu.
                                                  • hello-kitty2 Re: Powrot do domu 01.01.18, 12:32
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > sabat3 napisał:
                                                    >
                                                    > > Wedlug mnie obie jestescie przemocowe.

                                                    Takich przemocowcow na forum jest wiecej (zwlaszcze wsrod mezczyzn) ;) Meskosc jest 'przemocowa' czy nie to postuluja kobiety 'znienawidzone' przez mezczyzn na forum?
                                                  • sabat3 Re: Powrot do domu 01.01.18, 13:28
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > Takich przemocowcow na forum jest wiecej (zwlaszcze wsrod mezczyzn) ;) Meskosc
                                                    > jest 'przemocowa' czy nie to postuluja kobiety 'znienawidzone' przez mezczyzn n
                                                    > a forum?

                                                    Nie zauwazylem. Tutaj panowie sa raczej sklonni do negocjacji, rzadko manifestujacy otwarta agresje.
                                                    Mozesz wymienic o kogo Ci chodzi?
                                                    Ktos z panow prezentuje podobny poziom wkurwu i szarzowania jak baran jaki prezentowaly tu na przestrzeni lat chociazby mujerka, tbis czy jesod?
                                                  • hello-kitty2 Re: Powrot do domu 01.01.18, 14:04
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > Nie zauwazylem. Tutaj panowie sa raczej sklonni do negocjacji, rzadko manifestu
                                                    > jacy otwarta agresje.
                                                    > Mozesz wymienic o kogo Ci chodzi?

                                                    Nie moge. Jak powiem kto nie ma look'u, to sie dowiem, ze jestem brzydka (choc nie dowiedzialam sie wczesniej), jak powiem kto klamie, to sie dowiem, ze jestem manipulantka (choc nie dowiedzialam sie wczesniej), jak powiem kto jest agresywny, to sie dowiem, ze jestem testosteronowym babochlopem (choc nie dowiedzialam sie wczesniej). CZas sie uczyc na bledach ;)

                                                    > Ktos z panow prezentuje podobny poziom wkurwu i szarzowania jak baran jaki prez
                                                    > entowaly tu na przestrzeni lat chociazby mujerka, tbis czy jesod?

                                                    Aha czyli jednak Mabelle jest calkiem soft ;) Odnosnie kulturalnych panow zgadzam sie z Proteina pafatrazujac: stosowanie netetykiety, prezentacja kulturowego ugrzecznienia slabo koreluje z jakoscia charakteru.
                                                  • aandzia43 Re: Powrot do domu 01.01.18, 14:23

                                                    > Nie zauwazylem. Tutaj panowie sa raczej sklonni do negocjacji, rzadko manifestu
                                                    > jacy otwarta agresje.

                                                    Otwartą tak, rzadko. I zazwyczaj są to ci ludzie (płci obojga), którzy na co dzień dyskutują spokojnie i mediacyjnie i nie zwracają uwagi na drobne zaczepki. Tym się czasem ulewa, albo kopną gdy nie widzą innego sposobu opędzenia się od natarczywego interlokutora.
                                                    Agresywny jest Drugi. Biernie, podsrywa, kręci go to.



                                                    > Mozesz wymienic o kogo Ci chodzi?
                                                    > Ktos z panow prezentuje podobny poziom wkurwu i szarzowania jak baran jaki prez
                                                    > entowaly tu na przestrzeni lat chociazby mujerka, tbis czy jesod?
                                              • aandzia43 Re: Powrot do domu 01.01.18, 14:07
                                                hello-kitty2 napisała:

                                                > sabat3 napisał:
                                                >
                                                > > mabelle2000 napisała:
                                                > > > A przemoc polega na tym, ze nie lize dupy?
                                                > >
                                                > > Polega na nieuzasadnionych wybuchach agresji, ze wskazaniem, ze dla danej
                                                > osoby
                                                > > funkcjonowanie w konflikcie jest budujace, stanowi zrodlo energii psychi
                                                > cznej.
                                                > > Gdy ktos sam z siebie szuka zwarcia, szczegolnie z jednostka, ktora uwaz
                                                > a za s
                                                > > labsza psychicznie.
                                                >
                                                > Mabelle nie jest przemocowa tylko jest meska. To jest miedzy innymi ta druga st
                                                > rona meskiego umyslu kobiet (nie pieroli sie, mowi co mysli) appropo twojego tw
                                                > ierdzenia zeby odsiewac ziarno (meskie kobiety) od plew (kobiece kobiety) i bra
                                                > c ziarno. No i co? Tu masz wyraznie odsiane ale Ci nie lezy.

                                                Kitty, tak się spuszczasz na inspirującą rolą Urqu, a nie przyswoiłaś dość podstawowej rzeczy, o której często pisze. Kobiety kobiece też bywają agresywne i przemocowe (dla porządku: nie każda agresja jest przemocowa). Z innych mechanizmów wynika. To tak abstrahując zupełnie od Mabelle.
                                                • hello-kitty2 Re: Powrot do domu 01.01.18, 14:24
                                                  aandzia43 napisała:

                                                  > Kitty, tak się spuszczasz na inspirującą rolą Urqu, a nie przyswoiłaś dość pods
                                                  > tawowej rzeczy, o której często pisze. Kobiety kobiece też bywają agresywne i p
                                                  > rzemocowe (dla porządku: nie każda agresja jest przemocowa). Z innych mechanizm
                                                  > ów wynika. To tak abstrahując zupełnie od Mabelle.

                                                  Przemoc mnie w ogole nie obchodzi ale smieszy mnie jak facet wymachuje tym pojeciem za zwykla krytyke. Facet?! ;-)
                                                  • sabat3 Re: Powrot do domu 01.01.18, 15:22
                                                    To nie jest zwykla krytyka, bo jak Mabelle sobie kogos upatrzy to bezustannie za nim lazi i kasa po kostkach. Na dluzsza mete strasznie to upierdliwe.
                                                  • hello-kitty2 Re: Powrot do domu 01.01.18, 15:38
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > To nie jest zwykla krytyka, bo jak Mabelle sobie kogos upatrzy to bezustannie z
                                                    > a nim lazi i kasa po kostkach. Na dluzsza mete strasznie to upierdliwe.

                                                    No popatrz, a Lybbla jakos sobie chwali i ma luz kolo dupy zamiast spieta jak Ty ;-)
                                                    Dobra spytam wprost: Mabelle czyms Cie dotknela?
                                                  • sabat3 Re: Powrot do domu 01.01.18, 16:13
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > Dobra spytam wprost: Mabelle czyms Cie dotknela?

                                                    Nie raz tak za mną łaziła, więc solidaryzuje się, gdy widzę jak robi tak innym. To nie jest tak, że jak coś dotyczy innych, to mnie to z automatu nie obchodzi i cieszę się, że tym razem padło na kogoś innego.
                                              • kag73 Re: Powrot do domu 01.01.18, 16:46
                                                "Mabelle nie jest przemocowa tylko jest meska. To jest miedzy innymi ta druga strona meskiego umyslu kobiet (nie pieroli sie, mowi co mysli)."

                                                Nie zgadzam sie z tym twierdzeniem. Tak nie zachowuja sie wszyscy mezczyzni alb tylko mezczyzni. To ma raczej malo wspolnego z plcia. Ludzie czesto cos mysla, np. zdarza im sie mylic uprzejmosc ze slaboscia.
                                                • marek.zak1 Re: Powrot do domu 01.01.18, 16:51
                                                  kag73 napisała:
                                                  Nie zgadzam sie z tym twierdzeniem. Tak nie zachowuja sie wszyscy mezczyzni alb tylko mezczyzni. To ma raczej malo wspolnego z plcia. Ludzie czesto cos mysla, np. zdarza im sie mylic uprzejmosc ze slaboscia.
                                                  ------------------------
                                                  PAPKIN

                                                  Zwiedź piwnice wszystkie moje,

                                                  Gdzie z pół świata masz napoje,

                                                  Gdzie sto beczek stoi rzędem,

                                                  Jeśli znajdziesz co takiego,

                                                  Dam ci, bratku, konia z rzędem.



                                                  REJENT

                                                  z ukłonem

                                                  Pozwól spytać, panie drogi,

                                                  Gdyż nie znana mi przyczyna -

                                                  Co w nikczemne moje progi

                                                  Marsowego wiedzie syna?



                                                  PAPKIN

                                                  rozpierając się na krześle przy stoliku

                                                  Co? Chcesz wiedzieć?



                                                  REJENT

                                                  Proszę o to.



                                                  PAPKIN

                                                  Więc staję tu, wiedz, niecnoto,

                                                  Z strony jaśnie wielmożnego

                                                  Cześnika Raptusiewicza,

                                                  Co go ranku dzisiejszego

                                                  Twych sługalców sprośna dzicza,

                                                  Godna jednak pryncypała,

                                                  W jego zamku napaść śmiała.



                                                  REJENT

                                                  Mówże waszmość trochę ciszéj,

                                                  Jego sługa dobrze słyszy.



                                                  PAPKIN

                                                  Mówię zawsze podług woli.



                                                  REJENT

                                                  Ależ bo mnie głowa boli.



                                                  PAPKIN

                                                  jeszcze głośniej

                                                  Że tam komu w uszach strzyka

                                                  Albo że tam czyj łeb chory,

                                                  Przez to nigdy w pieśń słowika

                                                  Nie odmienią głos stentory.



                                                  REJENT

                                                  słodko

                                                  Ależ bo ja mam i ludzi

                                                  Każę oknem cię wyrzucić.

                                                  Papkin w miarę słów Rejenta wstaje z wolna, zdejmując kapelusz

                                                  A tam dobry kawał z góry.
                    • hello-kitty2 Re: Powrot do domu 31.12.17, 13:40
                      sabat3 napisał:

                      > mabelle2000 napisała:
                      > > Lekcewazenie podstawowych zasad bezpieczenstwa.
                      >
                      > Skad wiesz co mial na mysli, mowiac o spuszczaniu sie w cipke? Moze chodzilo mu
                      > o stosunek klasyczny, ale w prezerwatywie?

                      JA pierdole Sabat jaki Ty jestes naiwny... jakbys Jego wpisow nie czytal na przestrzeni lat, jak korposuke walil w dupe bez gumy czy jakies kolezanki na zjazdach szkolnych, a potem z trzesacym sercem na bezplatne badania (adres podawal, regularnie tam bywa niestety nie 'przed', tylko 'po', przeciez opisywal ze szczegolami.
      • aandzia43 Re: Powrot do domu 31.12.17, 12:24

        > Wan to naprawde wspaniala dziewczyna, kolega, kochanka. Diament, ktory jesli ni
        > e wydarzy sie nic nieoczekiwanego zamierzam oszlifowac :) Z nikim, z zadnym czl
        > owiekiem, nie czulem sie dotad tak dobrze i swobodnie, tym bardziej przy takiej
        > intensywnosci spotkan i dlugosci czasu przebywania razem. Plan jest taki jak w
        > czesniej - po uzyskaniu wizy ma przyjechac do mnie na trzy miesiace (maj-lipiec
        > ) i zobaczymy co dalej.

        Mamy nadzieję że Wan też oszlifuje ciebie ;-) Szlifujcie się więc nawzajem. Szczęścia życzę :-)
        • dinamokutaisi Re: Powrot do domu 31.12.17, 13:06
          aandzia43 31.12.17, 12:24


          > Wan to naprawde wspaniala dziewczyna, kolega, kochanka. Diament, ktory jesli ni
          > e wydarzy sie nic nieoczekiwanego zamierzam oszlifowac :) Z nikim, z zadnym czl
          > owiekiem, nie czulem sie dotad tak dobrze i swobodnie, tym bardziej przy takiej
          > intensywnosci spotkan i dlugosci czasu przebywania razem. Plan jest taki jak w
          > czesniej - po uzyskaniu wizy ma przyjechac do mnie na trzy miesiace (maj-lipiec
          > ) i zobaczymy co dalej.

          Mamy nadzieję że Wan też oszlifuje ciebie ;-) Szlifujcie się więc nawzajem. Szczęścia życzę :-)
          ________
          Wont któregoś dnia nadmienił - i za to też dostał gratulacje i podziękowanie tow. Gierka "ta polska skromność i duma" z filmu - nadmienił że Wan jest kulturalniejsza od niego! Znamienne... Wpisuje się w szerszy obraz.
      • ninek04 Re: Powrot do domu 31.12.17, 13:06
        wont2 napisał
        >Jedyne czego naprawde zalowalem to tego, ze nie leci ze mna. Ale poza ta jedna jedyna rzecza czuje sie absolutnie spelniony.<

        Powodzenia i szczęścia, Wont. I żeby tęsknota Cię nie wykończyła za bardzo :-)
        • dinamokutaisi Re: Powrot do domu 31.12.17, 13:10
          ninek04 napisała:

          > wont2 napisał
          > >Jedyne czego naprawde zalowalem to tego, ze nie leci ze mna. Ale poza ta j
          > edna jedyna rzecza czuje sie absolutnie spelniony.<
          >
          > Powodzenia i szczęścia, Wont. I żeby tęsknota Cię nie wykończyła za bardzo :-)

          ____
          To trudny okres, cierpienie związane z rozłąką może spowodować intelektualne racjonalizacje pomniejszające wagę... Buddyjskie 4 szlachetne prawdy i 8 krokowa droga pomogą jednak godnie przetrwać do maja.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka