Dodaj do ulubionych

maz i prawie tata

28.09.05, 15:55
Mam identyczną sytuację jak koleś z
wątku obok i go rozumiem. Błędne koło: mówię - żle no bo przecież określam
swoje potzreby wskazując nasze niedopasowanie i wychodzę na upierdliwego
zrzędę, nie mówię - jeszcze gorzej bo się męczę i nic się nie zmienia. Staram
się jak mogę inicjować ale kurcze męczy mnie to już bo przyzwyczajam żonę do
tego że to ja zawsze jestem prowodyrem zachowań seksualych. Gdybym się jakimś
cudem powstrzymał - jestem pewien że żadna reakcja żony by nie nastąpiła -
jedynie zdziwienie że "mi się nie chce" albo czysty obowiązek ulżycia
facetowi
raz na tydzień. Spodziewam się teraz najgorszego bo niestety żona zaszła w
ciążę (wpadka) i libido jej się ciągle obniża. Na poprawę nie ma co liczyć w
ciągu najbliższych lat bo przecież ciąża, dziecko, wychowanie....juz widze
jak
podczas aktu nasłuchuje czy dziecko nie płacze.....Aha, dodam że tak trwa od
ślubu czyli od 3 lat (w sumie 5 lat wpółżycia) i ani rau nie miala orgazmu
mimo
że bardzo się starałem, a moje namowy żeby mi wskazała sposób w jaki mogę jej
w
tej materii najbardziej pomóc spełzały na niczym (mówiła mi że nie wie i nie
ma
pojęcia bo sama nigdy nie próbowała i nie chce próbować).
Obserwuj wątek
    • tomek_abc Re: maz i prawie tata 28.09.05, 16:01
      Pimot...na przyszłosc zdecyduj się, czy kontynuujesz wątek, czy tworzysz nowy...
      (w 2 wątkach ten saam tekst)
      • pimot74 Re: maz i prawie tata 28.09.05, 16:43
        hej.wpadłem na pomysł wątku odpowiadając pani.ladnej w innym. Czy to zbrodnia?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka