problem, ale inny :(((

03.11.05, 00:42
Wiekszosc z Was opisuje tu sytuacje w ktorych z róznych powodów mąż/zona nie
ma ochoty na zbliżenia. I ja tez tak miałam. Był okres kiedy nie kochalismy
sie tygodniami. Atreaz mam inny problem, nie wiem czy gorszy. Mój mąż
(jeszcze) cos mu sie stało i nie może sie ode mnie odlepić w sensie
fizycznym, najchetniej bysmy sie kochali non stop, nigdy wczesniej sie nie
zdarzało po kilka razy dziennie. Ale..... Nie chce mnie przytulic, pocałować
(chyba ze podczas seksu) bo twierdzi ze nie pasujemy do siebie i chyba sie
rozstaniemy. Ja nie wiem co robic z tym, bo zdałam juz sobie sprawe co
robiłam zle w naszym zwiazku (brak swojego zycia, ciagle kłótnie, przestalam
o siebie dbac, zazdrosc, ciagle narzekanie) i sprobuje to naprawic ale ja nie
wiem czy powinnam sie z nim tak kochac jakby nigdy nic. Dodam ze nie robie
tego na siłe, bo mi tez to sprawia niezla przyjemnosc tym bardziej ze
wczesniej bylo bardziej oschle w tej materii. Czemu on tak sie zachowuje?
    • wegeta23 Re: problem, ale inny :((( 03.11.05, 07:19
      może ma kogoś...
    • jesion1980 Re: problem, ale inny :((( 03.11.05, 11:14
      Zeby bylo jasno. Ty przez wczesniejszy okres zwiazku ciagle nie mialas
      ochoty na sex? A teraz chcialabys sie kochac ale twoj facet juz z toba
      nie chce? Jak dlugo trwala twoja "niechec" wzgledem niego?
      • piotrr04 Re: problem, ale inny :((( 03.11.05, 11:53
        Moim zdaniem seks jest tylko jednym z elementów wspolnego życia. czy dla samego
        seksu warto niszczyc pozostałe elementy?
        • rosemary4 Re: problem, ale inny :((( 03.11.05, 12:10
          Chyba nie bardzo zrozumieliście autorkę. Co poza seksem, przynajmniej ze strony
          męża ma niszczyć?
          • dominikamm Re: problem, ale inny :((( 03.11.05, 12:25
            dokładnie, seks zawsze był i zawsze miałam na niego ochote i on też, ale teraz
            jest pod tym względem lepiej, ale czemu? Skoro on chce niby odejsc. Nie ma
            nikogo. Wiem ze nigdy nie mozna tego stwierdzic na 100% ale jestem pewna ze nie
            ma. Po prostu ja zniszczyłam nasza miłość poprzez swoje zachowanie i chce ja
            odbudowac ale chyba za późno.
            • matylda_n Re: problem, ale inny :((( 03.11.05, 12:37
              Za mało o Was wiem, ale może w ten sposób on sygnalizuje, że próbuje jeszcze
              ratować wasz związek.
              • dominikamm Re: problem, ale inny :((( 03.11.05, 12:55
                WKLEJE SWOJ POST Z mlodych mezatek:
                Chciałabym wyrzucicć to z siebie, może uzyskac jakies wskazówki, porady.
                Jestesmy małżeństwem z bardzo krótkim stażem- póltora roku. Poznalismy sie
                przez znajomych, dosyć szybko postanowiliśmy być razem, zamieszkać, ślub tez
                był szybko. Na poczatku było wspaniale, naiwnie myslalam ze nikt i nic nam
                nie zagrozi. Zaczełam prace, po jakims czasie wszystko powoli zaczeło mnie
                przerastac. Praca była zbyt ciezka, straciłam przyjaciół, praktycznie nie
                wychodzilam z domu, oprocz pracy, stałam sie bardzo marudna i kłótliwa, nawet
                nie chciało mi sie dbac o siebie. Mój mąż dzielnie wszystko znosił. W pewnym
                momencie zauważyłam ze cos juz nie jest tak jak było. Dodatkowo wprowadził
                sie do nas znajomy meza, najpierw na kilka dni, potem sie okazalo na kilka
                tygodni ale jest juz 2 miesiace i zapowiada sie ze zostanie dluzej.
                Zamieszkal u nas bo przyjechal z bardzo daleka i probuje sobie ulozyc zycie
                od nowa. Chcialam mu pomoc, wiec sie zgodzilam, chociaz mamy bardzo male
                mieszkanie i praktycznie zero prywatnosci teraz. Maz zaczal wiecej czasu
                spedzac z kolega, bo na pewno bylo to przyjemniejsze niz znoszenie moich
                humorów. W koncu usłyszałam gorzkie słowa: NIE CHCE BYC JUZ Z TOBA, NIE
                PASUJEMY DO SIEBIE. Spadlo to na mnie jak grom z jasnego nieba i to w
                momencie kiedy pojawily sie nowe perspektywy w moim zyciu, kiedy odnalazlam
                chec zycia i chcialam sie zmienic. Niestety chyba za pozno. Odbylismy szczera
                rozmowe, powiedzialam mu ze popelnilam wiele bledow w naszej relacji od
                samego poczatku i chce to naprawic, a on ze juz chyba nie ma po co. Niestety
                musimy jeszcze przez jakis czas razem mieszkac. Obiecal ze mi pomoze, ze
                zawzse moge na niego liczyc. Stwierdzilam ze przez rozne sytuacje i
                zachowanie zniszczylismy nasze uczucie. A ja chce je odbudować, ale czy to
                możliwe? Maż był ze mna szczesliwy ale potem go to wszystko przerosło.
                Zaczełam oczekiwac od niego zbyt duzo. Nie miałam wlasnego zycia, wisiałam na
                nim jak wieszak na ubranie, a teraz chce byc samodzielna i mam wreszcie
                powoli perspektywy na lepsza przyszlosc. Obecnie jest dla mnie dobry ale
                bardzo zimny. Nadal śpimy razem i rożne decyzje podejmujemy razem, ale on mi
                w kolko powtarza ze to koniec. Chce go odzyskać, zależy mi na nim, ale
                zniszczyłam ten zwiazek. Nie wiem co robić.
                • dominikamm Re: problem, ale inny :((( 03.11.05, 19:35
                  Cały czas mnie nurtuje pytanie dlaczego teraz, w tym momencie ma wieksza ochote
                  na seks. Nie mowie ze kiedys nie mial, raczej nie mielismy z tym problemow
                  wczesniej, no moze byl taki okres wczesniej ze nie chcial sie ze na kochac ale
                  byl przemeczony.
                  • leo.g Re: problem, ale inny :((( 03.11.05, 21:47
                    Kilka razy przeczytałem Twoje posty i mam wrażenie,że coś tutaj się nie trzyma
                    kupy.On mówi,że nie chce już z Tobą być a jednocześnie szuka zbliżenia(sexu) z
                    Tobą? Może po prostu widząc Twoją skruchę za dawne grzechy chce ułożyć wasz
                    związek według własnego pomysłu? I skoro chce odejść to dlaczego nie odchodzi?
                    • dominikamm Re: problem, ale inny :((( 03.11.05, 21:50
                      Nie odchodzi poniewaz, na razie musimy jeszcze mieszkac razem. Nawet gdybysmy
                      oboje bardzo pragneli sie rozwieść w tym momencie, nie mozemy. Chce wierzyc ze
                      jemu jeszcze zalezy :(
                      • leo.g Re: problem, ale inny :((( 03.11.05, 22:03
                        Dlaczego MUSICIE mieszkać razem i dlaczego NIE MOŻECIE się rozwieść? Żyjemy w
                        wolnym kraju.A co z pozostałymi pytaniami?
                        • dominikamm Re: problem, ale inny :((( 03.11.05, 22:16
                          Masz racje, zyjemy w wolnym kraju :) No wiec nie mozemy na razie osobno
                          mieszkac ze wzgledow materialno-ekonomicznych :) Wyprowadzic musialabym sie ja
                          a nie on, po pierwsze ja nawet bym tu nie chciala mieszkac sama a po drugie moj
                          maz mieszkal tu na dlugo wczesniej zanim mnie poznal. Ja na razie nie mam
                          stalej pracy , ktorej bede mogla dopiero szukac w grudniu. Rozwiesc sie na
                          razie nie mozemy bo trzyma nas pewna sprawa, ktora sie nie dojdzie do konca
                          jezeli sie rozwiedziemy. Nie wiem jakie jeszcze pytania były. Ze on niby szuka
                          teraz wiekszej intymnosci ze mna? Wiecej seksu? Mnie sama nurtuje to pytanie
                          DLACZEGO.
                    • leo.g Re: problem, ale inny :((( 03.11.05, 22:45
                      leo.g napisał:

                      > Kilka razy przeczytałem Twoje posty i mam wrażenie,że coś tutaj się nie
                      trzyma
                      > kupy.On mówi,że nie chce już z Tobą być a jednocześnie szuka zbliżenia(sexu)
                      z
                      > Tobą? Może po prostu widząc Twoją skruchę za dawne grzechy chce ułożyć wasz
                      > związek według własnego pomysłu? I skoro chce odejść to dlaczego nie
                      odchodzi?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja