Dodaj do ulubionych

filozofia walizki

08.12.05, 18:16
często piszę:spakować walizke i postawić przy drzwiach. Wymaga to odwagi i
wyobrażni oraz zmierzenia sie z tematem: czy potrafię wyobrazić sobie zycie w
pojedynkę? Czy mysl ta przeraża mnie do tego stopnia,że zniosę każde
ponizenie, byle tylko utrzymać calość "związku" (ktory notabene dawno
związkiem nie jest). Spojrzenie na sprawę z perspektywy walizki jest
bezcenne - zaczynamy inaczej patrzeć na swoje zycie, horyzonty, wartosci itp.
jest to zmierzenie sie w własnym lękiem. Tak czy owak, wcześniej czy pózniej
ktoś i tak zostaje sam. Śmierć nie kosi parami (że przysmucę na koniec)
Obserwuj wątek
    • matko74 Re: filozofia walizki 08.12.05, 18:20
      Pewnie wiesz, że nie ma ludzi niezastąpionych. Tak też jest nie tylko w pracy,
      ale i w życiu. Czsem lepiej jest zostać samym, by się przekonać czy słusznie
      się postąpiło. Więcej zaczniesz zauważać, ale też pewne rzeczy do Ciebie dotrą.
      • anula36 Re: filozofia walizki 08.12.05, 19:15
        a propos smierci ktora nie kosi parami...majac 20 -pare lat jeszcze sie tego
        nie wie i nie odczuwa.Wydaje sie ze ma sie przed soba bardzo duzo czasu
        na "prawdziwe zycie". O pewne refleksje trudno przed osiagnieciem wieku
        dojrzalego:)Mnie trzezwosc myslenia przyniosla dopiero 30-tka.
    • misssaigon Re: filozofia walizki 08.12.05, 19:19
      wkleje tu swoja odpowiedz na post z innego watku- jest w duzym stopniu a
      propos"jatzek - uwierz mi - mozna uciec po 4 latach znajomości plus 3
      małżenstwa ,
      spakowac walizki w ciagu 2 godzin zmienic miejsce zamieszkania - potrzebna
      tylko odpowiednia doza determinacji i przeswiadczenie ze dłuższe tkwienie w
      danej sytuacji nieuchronnie prowadzi do katastrofy. Najgorsze jest uspienie -
      zyjesz jak automat i myslisz ze jak automat nie masz uczuc bo schowales je tak
      gleboko..."
      najczesciej w tej walizce zabiera sie tez poczucie winy za udzial w rozpadzie
      zwiazku i nieustannie dreczaca watpliwośc czy aby na pewno zrobiło sie wszystko
      aby do tego nie dopuścic" - po kilku latach nadal nie umiem sobie na to
      odpowiedziec

    • mujer102 Re: filozofia walizki 08.12.05, 19:48
      Z perspektywy czasu wiem, że lepiej zrobiłabym wystawiając walizkę wtedy.
      Ale wtedy zabrakło odwagi, a wyobraźni wręcz przeciwnie.
      Wyobraźnia podpowiadała mi tylko czarny scenariusz - on odchodzi do niej, bo
      sama go wyrzuciłam, nie dając szansy na nic.
      Zabrakło mi odwagi, by sprawdzić jego determinację. Kazałam mu się spakować
      jakiś czas później, ale właściwie licząc bardziej na sprzeciw, na zapewnienia o
      uczuciach, chęci bycia ze mną - no i srodze się rozczarowałam. Bez słowa zaczął
      wyjmować rzeczy z szafy, choć w pamięci miałam jego determinację, gdy
      bronił "tamtego" związku. Zmiękłam, powiedziałam, że może zostać.
      I byłam też przeświadczona, że powinnam spróbować wszystkiego, zanim podejmę
      ostateczny krok.
      Teraz postąpiłabym inaczej, ale jak powiedziała moja terapeutka(i bardzo mi to
      trafiło do przekonania), zmiana oceny wynika z upływu czasu, zmiany perspektywy
      i nabytych doświadczeń, a nie dlatego, że źle zrobiłam wtedy.
      • wilk67 Re: filozofia walizki 08.12.05, 20:21
        I zrobiło się kółko walizkowych kobiet (te które wystawiają, chcą wystawić,
        albo żałują,że nie wystawiły).

        Walizka dobra na wszytsko! (?)
        Jak facet nie chce sie kochać - walizka
        Jak facet marudzi - walizka
        Jak facet w domu nie pomaga - walizka

        Trzeba tylko pamietać, że moze kto tylko czeka na to, żeby złapać tę walizkę w
        rękę i....poszukać sczzescia za rogiem




        • misssaigon Re: filozofia walizki 08.12.05, 20:29
          walizka to symbol ;))) a jeśli ktoś tylko na to czeka bo sam nie ma odwagi -
          to tym lepiej - bo sytuacja sie szybciej i bardziej gładko rozwiązuje.
          • wilk67 Re: filozofia walizki 08.12.05, 20:33
            Z tym gładko to lekka przesada.
            Własnie w tym problem że nie jest gładko, łatwo i przyjemnie, wbrew temu co
            niektórzy piszą.

          • dixia Re: filozofia walizki 08.12.05, 20:55
            Nie sądź, że na podstawie Twojego doświadczenia, w którym zadziałała walizeczka
            - wszyscy inni będą zadowoleni z zastosowania tego rekwizytu!!!
            • misssaigon Re: filozofia walizki 08.12.05, 21:43
              dixia - może byc plecaczek albo samochód cieżarowy firmy "Węgiełek". Rozstanie
              takie kategoryczne to ostateczność- ale moze też być doskonałym sposbem na
              poinformowanie partnera że nasza zdolnośc do: kompromisów, poniżeń, prób
              naparwienia związku (do wyboru) własnie sie skonczyła ...
              czasami jak to w zyciu albo konczy sie walizka albo sie walizka zaczyna..;))
              • dixia Re: filozofia walizki 08.12.05, 22:11
                Taki sposób rozstania to rzeczywiście ostateczność. Sama metoda jest chora -
                więc może służyć jedynie na zakończenie chorego związku...
                Ja zresztą kiedyś wyprowadzałem się średnio raz na miesiąc... Wiem znam to z
                autopsji - i wcale to nie było miłe!
        • aiszka4 Re: filozofia walizki 08.12.05, 21:56
          wilk67 napisał:

          > Trzeba tylko pamietać, że moze kto tylko czeka na to, żeby złapać tę walizkę
          w
          > rękę i....poszukać sczzescia za rogiem

          Niech nie czeka. Niech się pakuje. K...rzyżyk na drogę.
    • petar2 Re: filozofia walizki 08.12.05, 20:18
      Czasem spakowanie walizki (swojej lub partnera) jest potrzebne. Powoduje wstrząs w związku i być może punkt przełomowy stwarzający warunki do naprawy lub prowadzi do rozwodu.
      Nie jestem przeciwnikiem rozwodów ani obrony za wszelką cenę związku. Są sytuacje gdy lepiej się rozstać. I niekoniecznie musi być to przemyślana, przeanalizowana decyzja. Czasem taki impuls chwili jest potrzebny bo po uspokojeniu i upływie czasu możemy się już nie odważyć, żałować partnera, pogłębić się w rozterkach.

      Natomiast nie jest to podstawowe narzędzie do rozwiązywaniu większych problemów w małżeństwie, stąd często polemizuję z takimi radami. Choćby dla równowagi opinii i próby spojrzenia na problem z innej perspektywy.
      Nie z perspektywy szukania winnego, błędów, pomyłek lecz być może głębszych przyczyn problemu i szans na sukces.
      Perspektywa winy i błędu z reguły patrząc obiektywnie rozkłada tę winę i błędy na obe strony. Jaka więc gwarancja, że w nasępnym związku ich nie popełnimy?
      • dixia Re: filozofia walizki 08.12.05, 20:53
        Dziś już był parę razy przeklejany i wklejany jeden wątek o tym co się dzieje w
        małżeństwie po pojawieniu się dziecka - więc pewnie wszyscy wiedzą o co chodzi.
        Ja również nie jestem bezwględnym wyznawcą teorii utrzymania związku za wszelką
        cenę. Czasem mnie jedynie straszliwie mierzi miałkość powodów z jakich ludzie
        się rozstają... I potem wychodzi taki kwas jak te bilboard'y z napisem o zupie
        co była za słona... Idea niezła - a wykonanie - typowo rodzime...
        Dlatego nie uważam, że filozofia walizki powinna być panaceum na wszelkie zło!
        Za Petarem zgodzę się (oczywiście jeśli on i również tak pomyśliwa bo taki
        wniosek wysnułem czytając) iż walizeczka może być jedynie częscią czegoś sporo
        większego jakiejś dużej filozofii życia.
        • petar2 Re: filozofia walizki 08.12.05, 21:52
          Dixia!
          Świetnie to ująłeś. Nie ma filozofii walizki, jest filozofia życia.
          Jeśli opiera się ją głównie na walizce, to cóż ...
          • dixia Re: filozofia walizki 08.12.05, 22:08
            Miło mi :)))
            A tak BTW - jak Ty to robisz, że Twoeje teksty są na całej szerokości strony a
            moje tylko na połowie?
          • misssaigon Re: filozofia walizki 08.12.05, 22:10
            nie ma to jak spłycić kwestie i sprowadzić ją do jednego zgrabnego sloganu.
            Moje gratulacje za zwięzłość formy wypowiedzi. Jak sie nazwie osła koniem to
            dalej pozostanie osłem - wiec jaki jest sens czepiania sie nazwy wątku?
            • dixia Re: filozofia walizki 08.12.05, 22:13
              Akurat Ty wyżej zastosowałaś właśnie spłycenie do sloganu (walizeczka się kończy
              lub zaczyna) - więc naprawdę nie rozumiem czego Ty się czepiasz?
              • misssaigon Re: filozofia walizki 08.12.05, 22:19
                nie czepiam sie ciebie przede wszystkim tylko trywializowania tematu przez
                niektórych uczestników dyskusji. sama na poczatku zaznaczyłam ze walizka to
                symbol - i niech tak bedzie traktowana.
                • dixia Re: filozofia walizki 08.12.05, 22:24
                  Symbol to slogan - tylko sporo krótszy!!!
                  • misssaigon Re: filozofia walizki 08.12.05, 22:27
                    podnosze wszystkie cztery kończyny w geście poddania się - nie moge juz dalej
                    prowadzić dyskusji w tym tonie - powodzenia!!!!!!! i ahoj
                    • petar2 Re: filozofia walizki 09.12.05, 11:16
                      Tak, strywializowaliśmy temat od samego początku, traktując pojęcie "walizka"
                      dość dosłownie jako rozstanie, rozwód.
                      Woman chodziło o szersze pojecie, o życie w pojedynkę, w samotności a
                      przynajmniej bez stałego partnera, stabilnego związku.
                      I w tym przypadku słowo filozofia jest uzasadnione, oznacza sposób na życie
                      coraz bardziej popularny. I chodzi zapewne o to by zdjąć z niego odium
                      nieszczęścia, porażki życiowej a nadać mu atrybut świadomego wyboru,
                      samorealizacji, spełnienia się i wyzwolenia z konwenansów społecznych.

                      Kobiety w wyniku rozwoju cywilizacyjnego, ułatwień socjalnych oraz mozliwości
                      zdobywania wykształcenia mogą coraz lepiej radzić sobie samotnie lub wychowując
                      dzieci. I korzystają z tego częściej. Pomińmy tutaj przypadki typu złapanie
                      kasiastego faceta na dziecko i potem ustawienie się w życiu dzięki podziałowi
                      majątku i wysokim alementom czy też urodzenie 1-2 dzieci i życie z
                      wystarczającej opieki społecznej (w Stanach bardzo popularne). Nie wnikajmy
                      również tutaj w to, że dzieci z takich niepełnych rodzin też jako dorosłe
                      łatwiej wybiorą taki model życia.

                      Woman pisze, że taki wybór to objaw odwagi i wyobraźni, rozszerzenie horyzontów
                      i w domyśle lepsza realizacja siebie. Pewnie w dużej części ma rację.
                      W końcu niezależność i wolność jest przyjemnym odczuciem i dowartościowuje.

                      Czy nie jest jednak tak że to pułapka dla części kobiet?
                      I w pewien sposób porażka?
                      Bo przecież wcześniej chciały spędzić życie z mężczyzna, założyć rodzinę. I
                      chcą nadal, jest to marzeniem, czasem się udaje zrealizować lecz często nie.
                      No bo na tym rynku wtórnym nie jest łatwo, trochę wolnych czy też wyzwolonych
                      facetów jest ale ilu z nich tak naprawdę chce albo potrafi stworzyć stabilny
                      związek?
                      Tym bardziej, że wymagania wyzwolonych kobiet są niemałe.

                      Więc jak to jest, że marzenie o facecie godnym wyzwolonej kobiety tak często
                      pozostaje tylko marzeniem? Faceci tak się skiepscili? Czy też wyzwolone kobiety
                      przestały ich rozumieć albo tylko akceptować tak zapatrzone w siebie?
                      Czy przyjemność z niezalezności i wolności rekompensuje silną potrzebę bycia z
                      kimś bliskim, z kimś jedynym na dobre i złe?
                      Czy ta samoświadomość kobiet i wmawianie im haseł feministycznych nie stanowi
                      dla nich pułapki bo utrudnia im stworzenie długotrwałego związku?
                      • aiszka4 Re: filozofia walizki 09.12.05, 13:17
                        petar2 napisał:


                        > Woman chodziło o szersze pojecie, o życie w pojedynkę, w samotności a
                        > przynajmniej bez stałego partnera, stabilnego związku.
                        > I w tym przypadku słowo filozofia jest uzasadnione, oznacza sposób na życie
                        > coraz bardziej popularny. I chodzi zapewne o to by zdjąć z niego odium
                        > nieszczęścia, porażki życiowej a nadać mu atrybut świadomego wyboru,
                        > samorealizacji, spełnienia się i wyzwolenia z konwenansów społecznych.

                        Ale czym innym jest życie w pojedynkę od początku, bo tak wybrałam.
                        A czym innym jest wolność z odzysku, bo mi nie wyszło w związku, nie spełnił on
                        moich oczekiwań. Ten drugi wybór, jakkolwiek świadomy, wynika z rozczarowania,
                        a nie z założenia.
                        Mimo wszystko odwołam się do symbolu walizki - jeśli świadomie i od początku
                        wybrałam życie w samotności, to mi ten rekwizyt jest zbędny, nie mam komu jej
                        wystawić.
                        A porażką życiową może być i stały związek, i życie w pojedynkę. A jeśli nam
                        dobrze w jednym, bądź drugim, to trendy aktualnie panujące - singiel, dinks,
                        małżeństwo z dziećmi - są nam obojętne.

                        Tak przeczytałam jeszcze raz mój post i dodam: czym innym... dla mnie. Bo "co
                        poeta miał na myśli" to tylko poeta, albo pani od polskiego wie lepiej;-)
    • cofitofi Re: filozofia walizki 09.12.05, 13:24
      - spakowanie walizki nie wymaga ani odwagi, ani wyobraźni;
      - odwagi i wyobraźni wymaga zmierzenie sie z problemem i próba jego
      rozwiazania, a nie dziecinne zabieranie swoich zabawek i przenoszenie sie do
      innej piaskownicy;
      - co to znaczy "znieść każde ponizenie"?
      - jezeli dwoje partnerów chce utrzymac związek, to czy nie warto spróbować, dac
      sobie szansę?
      - nikt na siłę nikogo nie trzyma w związku, jeżeli jednemu partnerowi nie
      podoba się, to sam zabiera swoje walizki.
      - bywa i tak , ze jedno i drugie zostaje samo, bo ona go wyrzuciła z walizkami,
      a on stwierdził , ze to nowe wcale nie jest lepsze i okazało sie pomyłką, a
      więc śmierc kosi jednak parami.
      - a czy śmierć związku nie jest porażką dla obojga partnerów?
      • necia100 Re: filozofia walizki 09.12.05, 14:13
        Mam odmienne zdanie ,w moim przypadku to wymagało i odwagi i wyobrażni ,
        świadomie zdecydowałam sie na wystawienie walizek i związane z tym życie bez
        męża( co nie znaczy ,ze samotne !) .Decyzja podjęta po kilku miesiącach
        bezpardonowej walki o nasze małżeństwo...Po odkryciu powodu dla którego moje
        małżeństwo tak " zaniemogło" ,nie widzialam innej możliwości niż nasze
        rozejście.Ile można pukac do drzwi które są stale zamknięte?
        Nigdy wcześniej nie stosowałam takich kroków ,wręcz przeciwnie imałam się
        wszelkich innych sposób aby poprawić stan naszych relacji z mężem-
        bezskutecznie! wielkie było moje zdziwienie ,ze najskuteczniejsze było tak
        proste rozwiązanie!
        Napewno "walzika" nie jest panaceum które da rozwiązanie każdej trudnej
        sytuacji w małżenstwie,ale jak to bywa z medykamentami - czasem przynoszą
        efekty ......
        • tomek_abc Re: filozofia walizki 09.12.05, 14:39
          Nie wiem po co dorabiać filozofię do zyciowych porażek ?
          Stało sie nie wyszło, gdyby wyszło, to nie byłoby pochwały zycia w stanie
          wolnym i nie byłoby komentarzy "walizka za drzwi".


    • cofitofi Re: filozofia walizki 09.12.05, 15:51
      metoda "walizki za drzwi" stosowana przez zony, działa na misiow - zdrajców ,
      jak przysłowiowy zimny prysznic i wtedy staje się dla panów wszystko jasne i
      priorytety zrozumiałe i rodzina okazuje sie najważniejsza i żona taka kochana ,
      a dzieci najwspanialsze na świecie.
      • woman-in-love Re: filozofia walizki 09.12.05, 19:32
        Z pewna taka nieśmiałoscia zajrzałam dziś na forum spodziewając sie że mój post
        zostanie "zjechany" od gry do dołu, a tu - proszę! co za miła niespodzianka,
        zwłaszcza Petar zaskoczył mnie swoim komentarzem. Nie chodzi oczywiscie o to,
        by w dziecinny sposób z byle powodu "wyprowadzać sie do mamy", ale pozwolić
        sobie na luksus psychicznego wyjścia poza klatkę. To daje wielka siłę, nawet
        jesli sprowadzi sie tylko do projektów, rozważań, planów.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka