Dodaj do ulubionych

a mi się chce ciągle...

20.04.06, 23:19
Mąż wcale się mną nie interesuje. Po urodzeniu dziecka kochaliśmy się przez
pierwszy rok 1 raz. Potem trochę się polepszyło. Jednak seks raz w miesiącu z
mojej inicjatywy to dla mnie za mało. Przestaję sobie radzić z emocjami.
Cierpią wszyscy dookoła a najbardziej dziecko, bo jestem coraz bardziej
nerwowa i byle co wyprowadza mnie z równowagi. To napięcie powoduje też
ciągłe moje wybuchy gniewu również w stosunku do męża. Żeby się tak nie
zachowywać coraz częściej piję alkohol albo biore coś na uspokojenie. Tyle,
ze ile czasu tak można. Przestaję sobie radzić z własnymi potrzebami.
Wyprowadziłam się kilka dni temu z naszej sypialni, przynajmniej nie ma farsy
małżeństwa. Żyjemy oddzialnie to i śpimy oddzialnie.
Obserwuj wątek
    • katy.8 Re: a mi się chce ciągle... 21.04.06, 02:28
      Alkohol uzależnia i nie jest lekiem.Tabletki to też tylko chwilowe uspokojenie.
      Z Twojej opowieści wysuwam jeden wniosek : przy takim postępowaniu pogorszysz
      już i tak złą atmosferę w domu, a może nawet utracisz coś więcej: szacunek
      Twoich bliskich.Możliwe,że przytyłaś,choć zakochany mężczyzna tego nie
      dostrzeże tak drastycznie-jest wdzięczny za Wasze dziecko i scalenie rodziny.
      Na pytanie : dlaczego mój mąż nie chce się ze mną kochać,odpowiedzi znajdziemy
      wiele..Ale w Twoim przypadku "kolcem" małżeństwa możesz być Ty sama. Zmień się.
      Facet nienawidzi awantur, ciągłego zrzędzenia,nagłych wybuchów gniewu, huśtawek
      emocjonalnych żony-histeryczki,prześladowań,kontroli po kieszeniach i we
      własnej komórce,braku posiłku po dniu wyczerpującej pracy,krzyczącego dziecka,a
      przede wszystkim niechlujnej,spoconej,zalatującej alkoholem małżonki,która
      przez taką swoją postawę podpisuje się pod własną nieodpowiedzialnością w
      opiece nad ich dzieckiem.Jeśli z tych wszystkich wymienionych punktów choć
      kilka dotyczy Twojego osobistego postępowania, znalazłaś odpowiedź.I tylko od
      Ciebie samej zależy czy weźmiesz ją do serca i zrobisz wszystko,aby Wasze
      małżeństwo po roku istnienia nie rozsypało sie jak domek z kart...
      • lovelass Re: a mi się chce ciągle... 25.04.06, 15:10
        Czyli podsumowując: wszystko przez żonę ! :D Facet jest tip-top, bez względu na wszystko :D
        Proszę Cię katy.8... żenada...
    • paulek1 Re: a mi się chce ciągle... 25.04.06, 15:45
      Chyba najlepszym rozwiązaniem dla Was obojga będzie znalezienie sobie kochanka.
      Bedziesz w domu mniej zrzędliwa, bedzie wiecej uśmiechu na Twojej twarzy,
      będziesz milsza dla dziecka i męża. Wszystkim poprawią się humory, więc może i
      seks z mężem wróci. Wbrew pozorom wszyscy na tym zyskają. Musisz tylko
      pilnować, żeby relacje z kochankiem nie wykoroczyły poza zwykły seks.

      Rozumiem Cię, bo kiedy moja żona zaszła w ciążę, to skończył się seks. Teraz
      jest bardzo rzadko, a miłości w tym związku jest jeszcze mniej. Całą miłość
      przerzuciłem na uczucie ojcowskie do swojej córki i tylko miłość do niej
      (córki) powstrzymuje mnie od znalezienia sobie kochanki, bo nie wiem czy
      potrafiłbym spojrzeć jej w oczy, choć ma dopiero 17 miesięcy.

      Pozdrawiam,
      Paulek
      • remax2 Re: a mi się chce ciągle... 25.04.06, 16:58
        No rewelacyjna rada. Piszesz, że po zdradzie nie mógłbyś córce w oczy spojrzeć,
        ale sugerujesz to jako najlepsze rozwiązanie innym. Cóż, chyba nawet komentowac
        nie warto...
        • paulek1 Re: a mi się chce ciągle... 26.04.06, 10:44
          Nie każdy może mieć takie podejście jak ja. Większość osób nie ma takich
          dylematów i czytając ich posty wyrażali się jasno, że to poprawiło ich
          samopoczucie, a nawet relacje w domu między małżonkami, nie czuli się
          rozgoryczeni sytuacją domową. Może wtrącenie moich odczuć i dylematów nie było
          na miejscu, pisałem o innych którzy takie doświadczenia mieli i podzielili się
          z nimi na forum.
          • remax2 Re: a mi się chce ciągle... 26.04.06, 11:17
            Wtracenie Twoich odczuc i dylematów było na miejscu. Dla mnie, dla ciebe i
            chyba dla większości ludzi jest oczywiste, że po zdradzie muszą byc wyrzuty
            sumienia, że nie będzie można w oczy spojrzeć... Jeśli kocha sie swojego
            partnera, to przecież w głowie nie mieści mi się, jak można go skrzywdzić
            zdradzając...
            Nie na miejscu wg mnie była twoja rada. Jak można komukolwiek radzić takie
            posunięcie, które jest całkowitym zaprzeczneniem milosći i związku, w którym
            się jest ??
            Piszesz, że czytałes posty, których autorzy wyrazali się jasno, ze znalezienie
            sobie kochanka(ki) - czyli po prostu zdrada - poprawilo ich samopoczucie lub
            nawet relacje w domu. Sorry, tak mogli pisac tylko Ci, dla których miłość i
            odczucia partnera już przestały się liczyc...
            • paulek1 Re: a mi się chce ciągle... 26.04.06, 11:25
              Pod warunkiem, że w tym związku jest jeszcze miłość. Wg mnie Ci ludzier
              zdradzali, bo ta miłość się w nich wypaliła, po prostu ju z jej nie ma. Jest
              bardziej przyzwyczajenie i dzieci, które nie byłyby w stanie zrozumieć dlaczego
              rodzice nie chcą być już razem.
    • lily25 Re: a mi się chce ciągle... 26.04.06, 14:05
      Ja mam bardzo podobnie, z tą różnicą, że jesteśmy 2 lata po ślubie i jeszcze
      nie mamy dzieci. Nie jestem niezgrabną tłuściochą, za którą nikt się nie
      obejrzy. nie o to chodzi. Kocham mojego męża i to z nim chciałabym się kochać,
      ALE NIE RAZ W MIESIĄCU. Nie wiem co robić, na moje pytanie co się dzieje,
      reaguje agresją i tekstami typu : mam dosć robienia ze mnie impotenta.
      Męczy mnie ta sytuacja, a nie wiem jak o tym rozmawiać bez "cichych dni"
      • ruffi3 Re: a mi się chce ciągle... 26.04.06, 14:37
        znajdź sobie kochanka...
        • lily25 Re: a mi się chce ciągle... 26.04.06, 17:14
          Ale ja go kocham i to z nim chcę być a nie z jakimś innym facetem. To się tak
          łatwo mówi... a uczucia, sex dla sportu mnie nie bawi
          • katy.8 Re: a mi się chce ciągle... 27.04.06, 00:39
            W takim przypadku pozostaje tylko samozaspokojenie.Masturbacja nie jest
            traktowana jak zdrada,wiec będzie wilk syty i owca cała...
            • dziubas_2006 Re: a mi się chce ciągle... 27.04.06, 11:11
              Ale to nie oto chodzi. Myślę,że dla niektórych a może dla wszystkich kobiet sex
              jest ściśle powiązany z miłością. Nie wystarczy masturbacja bo ona chce kochać
              się ze swoim mężem, to nie tylko zaspokojenie swoich potrzeb seksualnych, to
              potrzeba poczucia namiętności, miłości.
            • dziubas_2006 Re: a mi się chce ciągle... 27.04.06, 11:18
              Ja mam podobny problem. Jestem z mężęm od 8 lat i od paru miesięcy ( chyba 6 )
              on nie chce się kochać, najpierw tłumaczyłam to brakiem czasu, zmęczeniem itd.,
              nie napierałam, potem próbowałam rozmawiać i też reagował złością albo nic nie
              mówił, twierdzi że on nie widzi żadnego problemu. Teraz już zaczęłam mieć
              pretensje, bo cokolwiek próbuję zrobic dla niego i dla nas jest odrzucane. Ale
              wiem że nie tędy droga i to że się złoszczę to mi nic nie da wręcz przeciwnie.
              Ta złość wynika z bezsilności i nie wiedzy czemu tak jest. Koleżanki mówią mi
              że może on ma jakieś problemy, fizjologiczne bądź psychiczne. Możliwe ale puki
              nie będę o tym wiedziała to nie będę mogła zrozumieć i pomóc mu. A do tej pory
              obwiniałam siebie za to że nie daję mu tego czego oczekuje, ale ostatnio
              zrozumiałam że to nie ze mną jest problem tylko z nim a jeśli uważa inaczej to
              ma gębę.
              • lily25 Re: a mi się chce ciągle... 27.04.06, 12:38
                trafiłaś w sedno, pozdrawiam cieplutko
              • czarodziejka77 Re: a mi się chce ciągle... 28.04.06, 00:13
                Ja myślę, że jak facet nie chce się (już od jakiegoś czasu)kochać ze swoją
                żoną, to może wskazywać na to, że to on może ma kochankę. Mój facet akurat nie
                ma kochanki, tylko:
                1)trochę mniejsze potrzeby,
                2)problemy zdrowotne powodujące problemy z utrzymaniem wzwodu,
                3)pali i regularnie się upija (min.raz w tyg.)
                4)jest krótkodystansowcem
                W związku z tym... ja znalazłam sobie kochanka. Jest 5 lat mlodszy ode mnie i
                jest rewelacyjny w łóżku. Ale poza tym niczym mi nie imponuje - i dobrze, bo
                nad związkiem z moim facetem pracowałam wiele lat i nie mam ochoty z tego
                rezygnować. Ale bez dobrego seksu długo nie wyrabiam. Nie chcę być do końca
                życia nieszczęśliwa. Dlatego tak, a nie inaczej...
                Tylko jak się okazuje - nie można mieć wszystkiego - i skutkiem ubocznym
                sytuacji jest to, że od kiedy posmakowałam narawdę bajecznego seksu z
                kochankiem - już całkiem nie mam ochoty na seks z moim facetem :( (Pozam tym
                jest ok.)
                I dlatego podejrzewam o zdradę facetów, którzy nie interesują się swoimi
                kobietami.(Niektórych)
    • krzycho44 Re: a mi się chce ciągle... 27.04.06, 17:32
      Po prostu znajdz sobie kogoś odpowiedniegi i rób to z nim.
    • nununu83 Re: a mi się chce ciągle... 05.05.06, 21:40
      a u nas ochota i to obustronna, choć z przewagą męża wygasła jak zdecydowaliśmy
      się na drugie dziecko już tak na poważnie tzn zaczęliśmy starania...
      pewnia dlatego nic jeszcze z tego nie wyszło a to już 5 cykli teraz odpuszczam
      na 1,5 mies. zobaczymi może to chwilowa blokada bo "celujemy"???
      nawet wyjazdy nam nie służa...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka