Dodaj do ulubionych

Duzy biust

05.09.06, 15:57
Czesc, mam problem ktory czasem psuje moje prywatne zycie.
Otoz przepadam za duzymi biustami.
Niby normalna rzecz ale to niestety JEST problem. Moja zona ma piekny biust
(duze B) ale sredni gdy tymczasem chyba genetycznie najbardziej fascynuja
mnie w kobietach biusty. I to duze.. od D w górę.
Czasem jest mi cholernie glupio bo moja zona moze myslec ze nie podoba mi sie
a tymczasem podoba mi sie(czesto jej to powtarzam). A poza tym kocham ja i to
bardzo. Jednak dla mnie milosc na poziomie emocjonalnym a doznania wzrokowe
to niekoniecznie jedno i to samo.
Ta wrodzona fascynacja jest czesto silniejsza ode mnie i czasem zona lapie
mnie na tym ze widzi iż z zainteresowaniem patrze na kobiete "lepiej
obdarzoną". I zreszta wcale sie nie dziwie ze ja to moze wkurzac...
Tymczasem ja naprawde nie mysle o zdradzie, tylko mam potrzebe popatrzec,
nacieszyc wzrok - tak jak lubie patrzec na piekne widoki, dopracowane
samochody czy piekne obrazy.
Dla mnie kobieta z takim biustem jest po prostu piekna, kobieca i bardzo
sensualna. Staram sie pilnowac zeby przynajmniej przy zonie nie bylo tego
widac ale czy mozna sie z tego calkowicie wyleczyc? Jak na to zapatruja sie
kobiety ktorych mezowie maja podobnie?? Czy tez mysla ze ich faceci mysla
wtedy tylko o zdradzie??
Dla mnie to nie zdrada, ale moze faceci rzeczywiscie maja kompletnie inne
odbieranie rzeczywistosci. Co o tym myslicie?

Obserwuj wątek
    • lolant Re: Duzy biust 05.09.06, 16:23
      a silikon - ostatnio taki modny ???
      a jak to się stało , że wybrałeś sobie kobietę z mniejszym biustem ???
      • arthuro30 Re: Duzy biust 05.09.06, 16:48
        Wiesz, ze nawet moja zona wspominala o silikonie, ale po dziecku. Ja jednak
        nawet nie traktuje tego w kategoriach powaznych - w koncu moze byc
        niebezpieczny dla zony. Bardziej skupiam sie jak to zabic w sobie.

        A jak to sie stalo ze wybralem kobiete z mniejszym biustem?? Po prostu -
        zakochalismy sie na zabój w sobie i wciaz sie kochamy. Nie wybieralem partnerki
        wg wielkosci jej biustu. I chyba cale szczescie ze to nie bylo dla mnie
        najwazniejsze..
        Wiec..probuje tlumic to w sobie. Ale zona moze miec poczucie ze nie do konca mi
        sie podoba...:-(
    • ja.tylko.na.chwile Re: Duzy biust 05.09.06, 16:49
      jest jakieś forum gazetowe dla biuściastych kobiet, napisz, może przyslą ci
      fotki, będziesz mógł sie nacieszyć w domowym zaciszu, zamiast się ślinić na
      ulicy...
      • pablo174 Re: Duzy biust 06.09.06, 09:45
        A przypadkiem nie pamietasz gdzie bylo to forum - bylbym zainteresowany :-)
    • misssaigon arthurrrrro..... 05.09.06, 16:51
      czy ty to nie jestes bratem blizniakiem arkadiusza 30 - namietnego lizaczka
      stopek???

      to mi wyglada na inwazje fetyszystow...:D
      • lolant Re: arthurrrrro..... 05.09.06, 17:23
        oj dopiero mi wielkie halo - jak lubisz sobie popatrzeć i tylko tyle - to nie
        ma się czym przejmować , jeśli się kochacie , to dla obojga nie powinno mieć to
        większego znaczenia , przecież kobiety też lubią sobie popatrzeć na
        wilekiego ... , co nie oznacza, że akurat nie podoba się im mniejszy u swojego
        faceta. Nie widzę w tym nic strasznego i jeśli o mnie by chodziło , nie robiło
        by to na mnie żadnego wrażenia gdybyś podziwiał te biusty - nawet w mojej
        obecności ;)))
        • arthuro30 Re: arthurrrrro..... 06.09.06, 09:30
          :-) dzieki lolant, poprawilas mi humor. Mam nadzieje ze moja żona tez kiedys
          nabierze do tego takiego dystansu.
          Bo u mnie prawde mowiac to chyba sie nawet pogarsza..im bardziej probuje sie
          kontrolowac tym bardziej mnie te biusty krecą. Moze faktycznie, jak ktos
          powyzej napisał, jestem fetyszystą??
          Aha..i nic nie mam wspolnego z jakims tam Arkadiuszem30.
          • lolant Re: arthurrrrro..... 06.09.06, 10:09
            no to fajnie , żona nabierze dystansu wtedy kiedy i Ty go nabierzesz -
            powodzenia !
            • arthuro30 Re: arthurrrrro..... 06.09.06, 10:20
              tzn jak ja mam nabrac dystansu? Probuje to bagatelizowac ale dopoki beda mi sie
              podobaly to trudno mi nabrac dystansu...Masz jakis inny pomysl na ten dystans?

              Kiedys przeczytalem ze moze powinienem wlasnie spotkac sie z taką biusciastą
              laską żeby "odczarowac" swoje zauroczenie. Ale to chyba nie jest metoda..
              • lolant Re: arthurrrrro..... 06.09.06, 11:36
                nie... spotkanie odpada - właśnie żona tego się boi :)))
                dystans do samego siebie , do swoich upodobań - alsolutnie nie aranżowanie
                spotkań , o których żona nic nie wie
                ja Ci powiem jak to jest na moim przykładzie : jeśli czasem zobaczę w necie
                ciekawe zdjęcie , filmik - to nie ma siły , żebym się przy tym nie
                uśmiechnęła , nie skomentowała jakoś nawet przy mężu , ale na tym koniec -
                potem grzecznie do łóżeczka razem z nim , a on się z tego śmieje - ja jemu też
                nie bronię podziwiania pięknych ciałek - jak są rzeczywiście piękne i tyle - po
                prostu.
                Zresztą ja lubię wszystko co piękne - kto nie lubi ??
                • arthuro30 Re: arthurrrrro..... 06.09.06, 11:54
                  Ja tez jestem estetą i wzrokowcem. I tak jak powiedzialas - lubie popatrzec na
                  piekne rzeczy, ludzi. Podczas ostatniego otwarcia Miss World na Politechnice
                  czasem bardziej zwracalem uwage żony na przystojnych modeli niz na Misski ;-)
                  Ale jesli chodzi o wspolne ogladanie kobiet i komentowanie tego w żartach czy z
                  dystansem - moja żona denerwuje sie, zlości i takie wspólne ogladanie przestaje
                  być przyjemnością. Generalnie złości się nawet jeśli powiem o której
                  prezenterce w TV ze "niezle dzisiaj wyglada". Jest na pewno zazdrośnicą (sama
                  tak twierdzi), ale może z czasem będzie miala taki dystans jak Ty...
                  • lolant Re: arthurrrrro..... 06.09.06, 12:23
                    życzę Ci tego - z takim podejściem po prostu łatwiej żyć :)
                    • arthuro30 Re: arthurrrrro..... 06.09.06, 12:45
                      Sam sobie tego też życzę :-)) Ale to chyba przychodzi z czasem. Pary muszą sie
                      dotrzeć i dojrzeć do źródła tego dlaczego są ze sobą. Dla każdego inna jest
                      motywacja bycia ze sobą.

                      Ależ dzisiaj filozofuje..może dlatego że nie mogę sie skupić na pracy :-)
                      Fajnie sie z Tobą rozmawia lolant, dzieki za komentarze.
                      • mreck Re: arthurrrrro..... 06.09.06, 14:09
                        a moja była żona miała duży biust, i bardzo podziwiałem kobiety z malutkimi
                        zgrabnymi piersiami. baaaardzzzoo. dzis jestem z taka kobieta. satysfakcja z
                        biustu krótkotrwała. sa inne powody. ;) powodzenia, nie ustawaj w
                        poszukiwaniach.
                        • arthuro30 Re: arthurrrrro..... 06.09.06, 15:16
                          Kwestia gustu. Abstrahujac od ceny, jednym sie podoba Lamborgini a innym
                          Smart :-)
                      • maja5952 Re: arthurrrrro..... 06.09.06, 15:17
                        Witaj. Ja również jestem estetką i wzrokowcem i lubię patrzeć na to co piękne.
                        Mój mąż ma z resztą podobne zapędy :-) i na szczęście obojgu nam to nie
                        przeszkadza (wręcz przeciwnie czasami jest zabawnie :-)) Ale jeśli chodzi o
                        spotkanie z "biuściastą" dziewczyną to proponuję wybić sobie ten pomysł z głowy.
                        Uważam się za suuuuper tolerancyjną osóbkę, ale za takie spotkania w celach
                        leczniczych z biuściastymi dziewczynami uszkodziłabym ci chyba to i owo będąc na
                        miejscu Twojej żony :-). Nie ma co się łamać tylko trzeba z żoną tak zagadać
                        żeby w końcu przekonać ją, że w samym patrzeniu nie ma nic złego. A nie
                        pomyślałeś, że być może ona nie jest pewna Twojego uczucia i dlatego jest tak
                        zazdrosna o każde spojrzenie?
                        • arthuro30 Re: arthurrrrro..... 06.09.06, 15:39
                          > Ale jeśli chodzi o spotkanie z "biuściastą" dziewczyną to proponuję wybić
                          sobie ten pomysł z głowy .
                          > Uważam się za suuuuper tolerancyjną osóbkę, ale za takie spotkania w celach
                          > leczniczych z biuściastymi dziewczynami uszkodziłabym ci chyba to i owo będąc
                          n a miejscu Twojej żony :-)

                          Tego tez jestem pewien :-))) Wlasciwie podpisalbym wyrok na siebie! Zartowałem
                          z tym "celem leczniczym".


                          >Nie ma co się łamać tylko trzeba z żoną tak zagadać
                          > żeby w końcu przekonać ją, że w samym patrzeniu nie ma nic złego. A nie
                          > pomyślałeś, że być może ona nie jest pewna Twojego uczucia i dlatego jest tak
                          > zazdrosna o każde spojrzenie?

                          Oczywiscie ze to bylo pierwsze co przyszlo mi do glowy. Ale wydaje mi sie ze
                          okazuję swoje uczucie na kazdym kroku, spedzamy razem mnostwo czasu, dbamy o
                          siebie, o swoje przyjemnosci. I moze wlasnie za duzo tego czasu spedzonego
                          razem i stad kazde moje zainteresowanie inną kobietą niż własna żona jest
                          traktowane jako zagrożenie. Może właśnie sam przesadziłem...zastanawiam si
                          glośno.
                          • maja5952 Re: arthurrrrro..... 06.09.06, 16:04
                            No cóż, zakładając, że z Twojej strony wszystko jest faktycznie idealnie, to
                            może ze strony Twojej żony nie jest. Nie zamierzam pisać bzdur w stylu "na pewno
                            cię zdradziła" :-) ale może ona również wbrew pozorom czuje pociąg do innych
                            mężczyz przechodzących obok niej ulicą czy zauważonych w tv. Może wie co czuje
                            kiedy podoba się jej inny mężczyzna i jednocześnie nie chce żebyć ty poczuł ten
                            dreszczyk emocji do innej kobiety. Uważam powiedzenie, że "każdy człowiek mierzy
                            innego swoją miarą" za bardzo trafne.
                            Mimo wszystko, na Twoim miejscu i tak zastanowiłabym się, czy nie ma czegoś co
                            jej w waszym związku nie pasuje. Z własnego doświadczenia wiem , że czasem nawet
                            jakiś głupi drobiazg potrafi zatruć życie :-) Może Twoja żona daje Ci do
                            zrozumienia, że coś jest nie tak, ale Ty tego nie łapiesz? I stąd ta zazdrość..
                            • arthuro30 Re: arthurrrrro..... 07.09.06, 13:05
                              Zdrada ze strony mojej zony przenigdy by mi nie przyszla do glowy. Wiec nawet
                              trudno mi sobie wyobrazic to co napisalas...

                              A czy jest jakis drobiazg ktory psuje zycie - sam nie wiem. Ja bardziej
                              postrzegam to jako moja wine. Kazdy facet ma cos z "wiecznego zdobywcy" i nawet
                              po slubie musi walczyc z tym w sobie. Skoro zdecydowal sie szczerze na zycie z
                              ta a nie inna partnerka to powinien w sobie poskromic te popedy ktore nie sa do
                              niej skierowane. Choc czasem to po prostu cholernie trudne. Mnie sie duze
                              biusty podobaly od zawsze...
                              • justyna.ada Re: arthurrrrro..... 07.09.06, 13:11
                                Mnie sie duze
                                > biusty podobaly od zawsze...

                                Ech. Mnie się umiejętności muzyczne podobały od zawsze... I takie aksamitne
                                głosy ;-)
                                Żyję natomiast u boku inżyniera o normalnym głosie, który z muzyką nie ma wiele
                                wspólnego (ale dobrze tańczy :-) natomiast muzycy dalej są interesujący ;-)
                                • arthuro30 Re: arthurrrrro..... 07.09.06, 13:19
                                  ooo...wiec rozumiesz o co mi chodzi :-))
                                  Chociaz jak komus powiesz ze podoba Ci sie jego glos to nie ma to podtekstu
                                  seksistowskiego, a jesli wyrwie Ci sie ze podoba Ci sie czyjs biust
                                  to...dostajesz patelnią ;-)))(przewaznie od żony bo wlaścicielce biustu raczej
                                  tego nie powiem)
                                  • justyna.ada Re: arthurrrrro..... 07.09.06, 13:28
                                    Tiaaaa. No wiesz, czasem rzucam niewinnie przy ślubnym, że podoba mi się u
                                    kogoś to czy tamto (niekoniecznie głos)... Ale na ogół w trybie żartobliwym. I
                                    on nie ma pretensji, zresztą wie dobrze, że jestem normalna i oczy mam.
                                    A on też lubi panie o kobiecych kształtach (znaczy bardziej kobiecych niż ja ;-)
                                    i nieraz komentuje, i nigdy nie wiem, czy aby na serio czy żartem więc
                                    przyjmuję że zartem i zawsze wtedy mówię: tak, kochanie, ale dobrze wiesz że
                                    żadna nie może równać się ze mną, bo ja jestem najpiękniejsza, prawda?? :-)
                              • maja5952 Re: arthurrrrro..... 07.09.06, 13:19
                                To prawda, że większość facetów to zdobywcy, którzy lubią aby ich adorować itd.
                                Tak jak chyba większość kobiet lubi być adorowana. Nie ma w tym nic złego. Ani w
                                tym, że ktoś, czy coś ci się podoba. Każdy ma do tego prawo. Jeśli prawdziwie
                                kochasz, jesteś tego świadomy i nie zdradzasz to według mnie nie ma problemu.
                                Problem jest tylko z tym, że trzeba się w tej sprawie jakoś z partnerem porozumieć..
                                Pozdrawiam.
    • izolda201 Re: Duzy biust 07.09.06, 13:43
      yyy...to dla mnie jakies chore podejscie. A jak kobieta lubi duze penisy,a jej
      facet ma sredniego, to ma robic z tego jakis problem. Ludzie co wy wygadujecie.
      Ty masz jakies podniesione libido najwidoczniej jak myslisz tylko o biuscie.
      Ochyda...dla mnie sprawa jest żenujaca
      • arthuro30 Re: Duzy biust 07.09.06, 13:55
        Nie zrozumialas mnie chyba Izolda. Z tego co napisalas wyszlo jakbym byl
        zboczencem ktory tylko mysli o biustach i slini sie na widok kazdej kobiety z
        miseczka >D. Nasz związek jest jak najbardziej udany, tyle ze odzywają sie moje
        takie a nie inne fantazje.
        Widze ze lubisz podejście, ze facet po slubie nie ma prawa dostrzegać innych
        kobiet, zaślepiony miłością do swojej żony. A jesli by przyszlo mu cos innego
        do głowy to od razu trzeba traktować to w kategoriach zdrady. Trzeba wówczas
        zrobić awanturę, rzucic go na kolana i sprowadzic na "właściwą drogę". Zycie
        jednak przynosi troche subtelniejsze przypadki...
      • maja5952 Re: Duzy biust 08.09.06, 10:53
        Według mnie sprawa nie jest żenująca. Żenujące byłoby to, gdyby facet myślał o
        innych kobietach, nic o tym nie mówił, wyobrażał sobie inne kobiety uprawiając
        seks z żoną, może jeszcze czasem jakiś "skok w bok" i nie przejmował się tym.
        Ale jeśli ma rozsądne podejście do swojego związku, wie co jest słuszne i nie
        chce ranić swojej partnerki ponieważ po prostu ją kocha to co w tym żenującego?
    • drak02 Re: Duzy biust 07.09.06, 15:16
      Co to za problem - oglądaj sobie te biusty do woli.
      Tutaj niedawno facet miał poważny problem - kobieta nie chce pieścić czy lizać
      jego stóp. Można zwariować.
      • verano5 Re: Duzy biust 12.09.06, 15:38
        Arthuro30 czy Ty przypadkiem nie jesteś moim mężem ;). Swoją drogą byłby to
        ciekawy zbieg okoliczności. No więc powiem Ci jak to wygląda z mojej strony.
        Nie widzę nic złego w patrzeniu na duże biusty, ale nie toleruję ślinienia się
        na widok innej laski w mojej obecności. I żeby było jasne, nie wchodzi tu w
        grę kwestia zdrady. Podświadomie porównuję ten wielki biust do swojego-niezbyt
        dużego i tyle. No i to porównanie, jesli chodzi o rozmiar wypada kiepsko.
        Przyznam się, że gdy mój mąż wpatruje się cielęcym wzrokiem w wielki biust
        siedzącej obok koleżanki nie czuję się zazdrosna tylko czuję się po prostu
        głupio. Uczę podchodzić do tego na zimno, ale chyba na razie kiepsko mi
        wychodzi. Pozdrawiam.
        • arthuro30 Re: Duzy biust 13.09.06, 10:34
          Raczej nie sadze zebym byl Twoim mężem choc przypadek pewnie jest podobny.
          No to dzieki temu forum masz poglad na sprawę z męskiego punktu widzenia. U
          mnie przynajmniej nie ma mowy o "ślinieniu sie",(no w ekstremalnych przypadkach
          ale tylko bez żony może i są nieświadome "maślane oczy" ;-)). Po prostu
          podobaja mi sie takie dziewczyny i tyle. To troche tak jakbys przechodzila obok
          sklepu z pieknymi sukniami i odruchowo na nich zawieszasz wzrok. Tyle ze za
          patrzenie na suknie nie grozi Ci podejrzenie o zazdrosc ze strony męża :-) A
          żona bezwzględnie mi sie podoba i to nie jest tak ze chciałbym ją inną.
    • croak Re: Duzy biust 12.09.06, 16:39
      powiedz jej to. stań przed swoją nagą kobietą i powiedz,że ją kochasz, że jest
      piękna itd. i że jej fizyczne "niedociągnięcia" nie mają wpływu na Twoje
      uczucia i patrzysz na większe biusty po to aby wyobrzić sobie JĄ z takim
      właśnie biustem
      • arthuro30 Re: Duzy biust 13.09.06, 10:30
        > powiedz jej to. stań przed swoją nagą kobietą i powiedz,że ją kochasz, że
        jest
        > piękna itd. i że jej fizyczne "niedociągnięcia" nie mają wpływu na Twoje
        > uczucia i patrzysz na większe biusty po to aby wyobrzić sobie JĄ z takim
        > właśnie biustem

        To chyba nieprzemyslana porada :-) Gdybym powiedzial ze wyobrazam sobie moja
        zone z innym biustem to tak jakbym powiedzial ze mi sie nie podoba - a tak NIE
        JEST!! Mialbym przechlapane do konca zycia :-)))Kobiety sa cholernie wrazliwe
        na punkcie tego jak sa odbierane fizycznie przez swoich mezczyzn. Nawet smiem
        twierdzic ze bardziej im zalezy na "fizycznym odbiorze" niz na uczuciowym. Moze
        dlatego ze to latwiej stwierdzic, ocenic...
        A mojej zonie regularnie mowie ze mi sie podoba, ze ja kocham itp. Co jednak
        nie zmienia faktu ze po prostu te duze biusty mi sie cholernie podobaja i
        juz!! :-))))
        • mreck Re: Duzy biust 13.09.06, 10:34
          ok, a mi sie podobają góry.
          • arthuro30 Re: Duzy biust 13.09.06, 10:35
            Mnie też. Hmmm..nie chcę wyjść na zboczeńca ale można sie dopatrzeć pewnych
            podobieństw :-)))))
            • primavera5 Re: Duzy biust 13.09.06, 11:25
              Arthuro, to może mi poradzisz co zrobić, żeby nie było mi głupio gdy mąż robi
              te maślane oczy? Chociaż pewnie mi powiesz, że zachwycać się oglądać razem z
              nim i obracać to w żart. Próbowałam. Nie bardzo wychodzi. Zastanawiam się czy
              przypadkiem nie pomogłoby mi dowartościowanie się w oczach innych facetów. Co o
              tym sądzisz?
              • verano5 Re: Duzy biust 13.09.06, 11:31
                O widzę, że nie tylko ja mam taki "problem":)Chyba trzeba po prostu przejśc nad
                tym do porządku dziennego i tyle. W końcu są gorsze problemy. Pozdrawiam.
              • arthuro30 Re: Duzy biust 13.09.06, 12:21
                Trudno cokolwiek doradzać bo każdy przypadek jest zapewne inny. Ja u siebie
                traktuje to troche jak własną "słabość" z którą staram sie walczyć. Niestety
                czasem mi to wychodzi czasem nie. I naprawde jest mi głupio jak sie to zdarzy
                przy mojej żonie. Ale probuję i mam wrażenie że coraz rzadziej mi sie to juz
                zdarza.
                Swojego zachowania nie traktuję w kategoriach ze jestem ok wobec żony i ona,
                czy jej sie to podoba czy nie ma zaakceptować taką moją ułomność. Wręcz
                przeciwnie.
                A czy potrzebujesz dowartościowania w oczach innych facetów to już musisz sama
                ocenić. I sama sobie odpowiedzieć czy naprawde to dobre rozwiązanie. Bo trochę
                mi to brzmi jak próba odwzajemnienia się mężowi.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka