Dodaj do ulubionych

A lata lecą

08.01.07, 19:32
Witam!
28 lat małżeństwa i tyleż samo nieudanego seksu. Liczyło się tylko
zadowolenie mężą i pytanie czy miałaś orgazm.Nie miałam ani razu.I z tego tez
powodu oziębłość i awersja do seksu w ogóle.Szlaban na seks.Ale wyjście
jest.Dla męża.Od 4 lat kochanka bez jakichkolwiek oporów i dylematów.A jaki
słodki przy tym , do rany przyłóż.Wzór męża i ojca.Mierzi mnie jego obecność,
brzydzę się z nim. Tylko zostawić nie mogę , bo nie mam z czym i dokąd.Żyjemy
razem , ale obok siebie :-( . Tylko , że strasznie boli.
Obserwuj wątek
    • mrdebo Re: A lata lecą 08.01.07, 19:43
      Wydaje mi się, że rady trzeba było szukać 20 lat temu. Nie wiem, czy ktoś na
      tym forum napisze Ci coś innego.
      • musica1 Re: A lata lecą 08.01.07, 19:52
        Wiem , napisałam , bo chciałam choć odrobinę sobie ulżyć.
        • mrdebo Re: A lata lecą 08.01.07, 19:58
          Rozumiem. Masz powód.
    • mutemuja Re: A lata lecą 08.01.07, 20:17
      musica1, mam zbyt mały staż w związku w porównaniu z Tobą i za małe
      doświadczenie, by radzić, zresztą pewnie nie rady potrzebujesz tylko wsparcia,
      więc tylko zapytam. Dlaczego piszesz, że nie masz z czym i dokąd odejść???
      Jeżeli nie zgadzasz się na kochankę męża, brzydzisz się nim, cierpisz, to
      wypadałoby chyba Go wyrzucić po prostu? Niech się On martwi, gdzie i z czym iść.
      Zresztą ma gdzie. Ale zapewne to nie jest takie proste, bo już dawno znalazłabyś
      rozwiązanie, więc nie ośmielam się dalej komentować. Mogę sobie tylko wyobrazić,
      jak boli.

      Pozdrawiam.

      • mutemuja Re: A lata lecą 08.01.07, 20:23
        Aha, i jeszcze jedno, nie jest to dla mnie ŻADEN wzór męża i ojca.
    • pietruszka98 Re: A lata lecą 08.01.07, 20:49
      Piszesz tylko o sexie, musica...
      Ja mam staz ponad 20 lat.
      Czy tylko sex jest/był zły?
      Podejrzewam, że nie tylko...
    • misssaigon Re: A lata lecą 08.01.07, 20:54
      myslisz, ze jhak sobie pieklo na ziemi sama zgotowalas albo chociazby czysciec
      to ktos cie w nagrode do nieba wysle???

      jak dla mnie "cierpietnictwo"
      • kawitator Re: A lata lecą 08.01.07, 21:28
        28 lat małżeństwa i tyleż samo nieudanego seksu. Liczyło się tylko
        zadowolenie mężą i pytanie czy miałaś orgazm.Nie miałam ani razu.

        Czy mówiłaś, że nie masz ze cię to nie cieszy czy dla nie wiadomo czego
        potakiwałaś: ależ tak ależ owszem super było

        I z tego tez powodu oziębłość i awersja do seksu w ogóle. Szlaban na seks.

        Szlaban na seks dla męża Musiał być zdziwiony jak zadowolona z seksu kobitka
        (te orgazmy) nagle daje szlaban Ile wytrzymał rok dwa trzy ?

        Ale wyjście jest.Dla męża. Od 4 lat kochanka bez jakichkolwiek oporów i dylematów.
        Czego sie spodziewałaś?? Że masturbacja mu wystarczy ?? Normalny widać to
        znaczy że z kobitką woli a nie z własną ręką

        A jaki słodki przy tym , do rany przyłóż.Wzór męża i ojca.

        Widocznie tylko kobitki która lubi się z nim bzykać i cytat : bez jakichkolwiek
        oporów i dylematów mu życiu brakowało by być wzorem męża i kochanka

        Mierzi mnie jego obecność, brzydzę się z nim.
        Ale dlaczego?? Jakie miał wyjście ? Obciąć i zamrozić jajka z fiutkiem pospołu.
        Wyprowadzić się z domu Rozwieść Przecież troszczy się o dom i dzieci jest jak
        to napisałaś słodziutki a że seks to nie z tobą Przecież nie lubisz i dostał
        szlaban to poszukał gdzie indziej Poszukał tylko seksu a nie nowej rodziny i to
        mu na plus trzeba policzyć

        Tylko zostawić nie mogę , bo nie mam z czym i dokąd. Żyjemy razem , ale obok
        siebie :-( . Tylko , że strasznie boli.

        Jak sie palant postrzeli w nogę z głupoty to też boli ale to nie powód aby
        żałować palanta.
        Nie mamłaj się Weż się w sobie i zawalcz może warto zostać taka bez zahamowań i
        oporów w seksie dla wspólnego dobra Jemu też zabrałaś wiele lat życia które
        cierpliwie spędzał z zimną ryba.

        Co ty na to??
        • musica1 Re: A lata lecą 08.01.07, 22:33
          Kawiator zapewniam Cię , że chciałbys mieć taką zimną rybę za żonę. A tak
          nawiasem mówiąc nie wiele różnisz się od mojego wspaniałego skurwysyna.
          • caisis Re: A lata lecą 08.01.07, 22:49
            Kawitator, u Ciebie nie zauważam tylko braku elokwencji.
            Musica1 , trzymaj się,nie poddawaj, będzie dobrze.
            • kawitator Re: A lata lecą 09.01.07, 09:15
              Kawitator, u Ciebie nie zauważam tylko braku elokwencji.
              :-PPPPPPPPPPPPP

              > Musica1 , trzymaj się,nie poddawaj, będzie dobrze.

              Zwsze wiedziałem że kobitki są wredne, ale nie spodziewałem się że aż tak
              Co bedzie dobrze ? W czym ma się trzymać ? O ile zrozumiałem to jest jej żle, że nie powiem strasznie a ty jak taka prawdziwa przyjaciólka namawisz aby troszkę jeszce wytrzymała i pocierpiała
              Ot konbieca logika
        • psottka Re: A lata lecą 08.01.07, 23:05
          Oj kawi....
          w sumie się z Tobą zgadzam.. ale nie kopie się leżącego :(
          _______
          Psottka
          • eeela Re: A lata lecą 09.01.07, 00:11
            No dobrze, to jak to skomentowac? Dolaczyc sie do wymyslania mezowi? Co mial
            zrobic, jak szlaban na seks dostal? I pewnie nawet nie wiedzial, z jakiego
            powodu, bo kobieta naklamala mu, nie powiedziala, ze nie jest dobrze, nie
            powiedziala mu, czego potrzebuje? Co on, Bog Ojciec Wszechwiedzacy?
          • kici10 Re: A lata lecą 09.01.07, 01:10
            Oj kopie się,kopie. Aby obudzić wściekłość i kopa do zmian.
            • kawitator Re: A lata lecą 09.01.07, 09:16
              Kawiator zapewniam Cię , że chciałbys mieć taką zimną rybę za żonę.

              Zapewniam Cie ze nie chciałbym Mam własna ślubną pierwszą żonę i jestem zadowolony Powiem więcej. Bardzo zadowolony pomimo dłuższego stażu niż ty.


              A tak nawiasem mówiąc nie wiele różnisz się od mojego wspaniałego skurwysyna.

              Pochlebiasz mi zawsze chciałem zasłużyć na taki komplement ;-))))

              A tan nawiasem mówiąc jesteś głupia cipa .

              Chciałaś się tylko wyżalić to na forum kobitka lub feminizm Tam klakierek współczujących były by krocie Może mogłabyś tam nawet stworzyć chór gdzie na jedną Twą przyśpiewkę mój mąż to buc i zimny drań odpowiedziało by aplauzem i współczuciem ze sto kobitek też skrzywdzonych przez los i geny.
              Tak się jakoś składa ze tu nikt nikogo nie oszczędza. Tu się dostaje opinie i rady. Może nie zawsze przyjemne i słuszne ale subiektywnie szczere Może pozwolą Ci one spojrzeć na siebie i swoje życie z trochę inne perspektywy A kop jak napisała Kici często pozwala przejrzeć na oczka
              • misssaigon Re: A lata lecą 09.01.07, 09:40
                obrzydzenia do meza mam - ale do jego pieniazkow juz nie..po co ma facet miec
                troche szczescia i bliskosci po dwudziestuparulatach - najlepiej mu to popsuc..
                z drugiej strony - zachodze w glowe kto bylby w stanie tak dlugo w celibacie
                wytrwac - swiety czy glupi?
    • rumcajs-wrocek Re: A lata lecą 09.01.07, 11:33
      Dostało Ci się , dostało. Co teraz napiszesz, że to dalej Jego wina .Jestem
      ciekawy ??
      P.S. A zgadzam się w 100% z Kawim. pozdro
      • mreck Re: A lata lecą 09.01.07, 16:10
        oczywiście, ze jest to jego wina.
        nie umiał rozpalić kobiety, nie umiał okazać sie prawdziwym mężczyzną, zresztą,
        co tam będę pisał, wystaczy pocztać komentarze do moich wypowiedzi na temat ozi
        ebłosci seksualno uczuciowej mojej byłej.

        kurde kawi, to jak to jest:
        mi dowalałes, ze okazałem sie szuja,
        ajej dowalasz, ze okazała sie głupia cipą,

        komu ty nie dowalasz przemadrzalcu jeden?
        • kawitator Re: A lata lecą 09.01.07, 16:51
          komu ty nie dowalasz przemadrzalcu jeden?
          Tobie ja ??? Może w na początku troszczeczkę aby nie wyjśc z wprawy ;-))
          Potem tyko czytałem i pomrukując z akceptacją.

          Każdemu co się nawinie Przez sklerozę i roztargnienie dowaliłem kiedyś samemu
          sobie. Dopiero miałem ubaw.
          Wiem ze piszę prowokująco ale oczkuję madrych i złośliwych odpowiedzi. Forma ma
          do tego prowokować i Być może zmuszać do zastanowienie
          Pozatym znasz gruziński toast o żabce i skorpionie ?? :-)))))))
          • eeela Re: A lata lecą 09.01.07, 17:07
            Ja bym bardzo chciala poznac :-)
            • musica1 Re: A lata lecą 09.01.07, 22:02
              No i kawi dokopałeś. A przecież.Żadnej Ameryki nie odkryłeś,że mąż poszukał
              sobie kochanki,bo żona nie dawała.Chłop zrobił dobrze i się mu należało.Nie ma
              w domu,idzie do obcej.Bo żona była głupia ,że z takim neptykiem tyle lat
              spędza.Bo powinna go była kopnąć w dupę po roku małżeństwa.Bo on nie zasługuje
              nawet na taką zimną rybę jak ja. A szlaban dostał bo nie będzie skakał po moim
              tyłku dla własnej tylko przyjemności bez odrobiny chęci zmiany czegokolwiek.Jak
              wydmuszkowiec nie ma jaj to niech się stara gdzie indziej.Ale masz rację jestem
              głupia/ tylko bez cipa, no ale cóż musiałeś odbić piłeczkę/,ale tylko dzięki
              manipulacji tego buca.Aż dostałam od życia takiego kopa,że właśnie wtedy
              przejrzałam na oczy i wierz mi nawet nie pałając do Ciebie sympatią nie życzę
              Ci tego.Tylko to przejrzenie nic za bardzo nie jest w stanie zmienić.Bo dla
              wygody tego skurwysyńskiego introwertyka najlepsze lata spędziłam na dogadzaniu
              mu, nawet w łóżeczku.Nie pracowałam, a teraz ze względu na stan zdrowia no i
              troszkę wiek , nie mogę iść do pracy i nie odpisuj mi,że jak bym chciała to bym
              mogła.Bo nie mogę.
              A jego pieniążki to tak naprawdę mnie parzą ale je biorę, bo sobie na nie
              ciężko zapracowałam.
              • eeela Re: A lata lecą 09.01.07, 22:31
                A szlaban dostał bo nie będzie skakał po moim
                > tyłku dla własnej tylko przyjemności bez odrobiny chęci zmiany czegokolwiek.

                Nie powiedzialas mu, ze powinien cos zmienic. Oklamywalas go.
                Rozlalas mleko i teraz placzesz. Zal, ze zycie ci sie spsulo, ale nie obwiniaj
                tylko tego faceta, bo najwyrazniej duzo winy jest i w tobie.
                A moze da sie cos jeszcze naprawic?
                • musica1 Re: A lata lecą 09.01.07, 22:44
                  eeela napisałam wyraznie: bez ODROBINY CHĘCI zmiany czegokolwiek , mówiłam ale
                  jak grochem o ścianę więc wiecznie prosic tez się nie będę.Dochodzisz do pewnej
                  granicy gdzie się motasz i szukasz wyjścia z sytuacji jak nammniej bolesnego.
                  Winę również widzę w sobie ale uwierz mi,gdybyś znała bardziej mojego męża byc
                  może dojrzałabyś jego sporą winę.No cóż, mleko rozlane, ktoś posprzątać musi.
                  • eeela Re: A lata lecą 09.01.07, 22:47
                    Ale mowilas przedtem, ze dawalas mu do zrozumienia, ze czerpiesz przyjemnosc ze
                    wspolzycia - to ja juz nic nie rozumiem.
                    • musica1 Re: A lata lecą 09.01.07, 22:55
                      Nie eeelu, pisałam tylko ,że jego zainteresowanie moją przyjemnością to było
                      czy miałas orgazm.Mówilam mu prawdę że nie , ale jak tak można ponizyć jego
                      ego. Wg niego wszystko było w porządku. Więc znosiłam do czasu. A jako
                      ciekawostkę powiem Ci jaki mial stosunek do naszego pożycia.Cytuję" to ja ci
                      posprzątałem cały dom, a ty mi nie chcesz dać".Coś za coś?,a odrobina uczucia?
                      Wszystko było i jest wyrachowane a ja głupia tyle lat ze szczerego serca
                      dawałam.
                      • kici10 Re: A lata lecą 09.01.07, 23:51
                        Wszystko było i jest wyrachowane a ja głupia tyle lat ze szczerego serca
                        > dawałam.

                        Wszystko ma swoją cenę. W małżeństwie również. Widać nie do końca tak ze
                        szczerego serca dawałaś, skoro teraz Cię to uwiera. Przecież spodziewałaś się
                        uczucia. Czyli też czegoś chciałaś. Może byś spojrzała na to z drugiej strony?
                        Jakie to wspaniałe, że wzbudzam przez tyle lat pożądanie w swoim mężu. Że nie
                        odwraca się ze wstrętem na mój widok. Że mu staje na mój widok, a nie zwisa
                        kalafiorem. Ta sama sytuacja, a spojrzenie jakby inne. Czy jesteś pewna, że
                        istotą małżeństwa jest poświęcalnictwo? Co takiego sprawiło, że nie zadbałaś o
                        siebie? Czy nie Twoja świadoma decyzja, Twój wybór? Gadanie, że Cię mąż do
                        takiego zachowania zmusił jest sporym nadużyciem. Czy sama tak nie zdecydowałaś
                        dla własnej wygody, z tchórzostwa, czy z jakiegoś innego powodu? Uczciwie sobie
                        sama odpowiedz. Co Cię do tego zmusiło. A do pracy można iść w każdym wieku.
                        Rynek się właśnie otwiera na osoby w wieku średnim o ustabilizowanej sytuacji
                        rodzinnej. Wszak sporo młodych wyjechało za chlebem. Jak nic nie potrafisz, to
                        możesz choćby dziergać swetry i je sprzedawać. Zawsze jest jakieś wyjście. Byle
                        tylko nie użalać się nad sobą, jaka jestem biedna.
            • kawitator Re: A lata lecą 10.01.07, 07:51
              Mówisz masz

              Pożar na stepie Przed pożarem uciekają zwierzęta a wśród nich i skorpion
              Nagle drogę ucieczki przecina im rzeka Niestety skorpion nie potrafi pływać
              Zobaczył w wodzie żabkę
              Żabko żabko przepłyń ze mną na druga stronę rzeki
              Nie ma mowy ukłujesz mnie tym swoim kolcem i zginę
              Ależ nigdy przecież będziesz ratować mi życie
              Po dłuższych przekonywaniach żabka zgodziła sie
              podpływa do brzegu skorpion wskoczył na jej grzbiet. Żabka szybko przepłynęła
              na drugi brzeg rzeki
              Kiedy skorpion zeskakiwał na brzeg walnął żabkę swoim kolcem
              Umierająca żabka powiedziała: skorpionie dlaczego przecież obiecywałeś
              Na to skorpion: Kurde taki juz mam charakter
              Wypijmy więc za twarde charaktery
              • kawitator Re: A lata lecą autorce 10.01.07, 08:48
                Do musici1
                Ale masz rację jestem
                głupia/ tylko bez cipa, no ale cóż musiałeś odbić piłeczkę/,
                Oczywiście to było dobicie piłeczki
                Przeczytaj tą moja wypowiedz to zrozumiesz to odbicie
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15128&w=54820635&a=54885455
                Wiem , napisałam , bo chciałam choć odrobinę sobie ulżyć.
                To jest bardzo cenne. Rozumiesz ze to jest bardzo ważny cel pisania na forum.
                Drugim celem jest uzyskanie pomocy emocjonalnej w stylu
                Nie martw się nie ty jeden/jedna rzeczywiście ten twój partner skurwysyn /
                głupia cipa
                Trzeci cel to poznanie innych opinii na zaistniałą sytuację Inni uczestnicy tego
                forum inaczej patrzą na twoja sytuację z powodu innych doświadczeń życiowych,
                przemyśleń, złośliwości, lub chęci przekomarzania Od obcych w sumie ludzi
                łatwiej chyba przyjąć przekaz ze świat i moja w nim rola wyglądać może inaczej
                niż widzę to sam/sama
                Kiedy ludzie sie pobierają to nie robią tego na rok dwa, do odchowania dzieci,
                czy do czasu aż się dorobię Normalnie ludzie pobierają się aby życ długo i
                szczęśliwie. Aby kiedyś w dalekiej przyszłości jako para staruszków siedzieć
                razem na ławce i nawet po tych .......dziesięciu i jeszcze kilku latach być
                razem Jeżeli to im się nie udaje to jest przegrana obydwojga. I oboje są winni
                W jakim stopniu są winni i dlaczego do tego doszło to juz inna opowieść i tu
                każdy ma własną
                Z lektury tego forum wynika ze podstawową przyczyną jest brak komunikacji i
                zrozumienia partnera
                Przychodzi tu taka/taki przekonany o tym ze to partner jest be a ona/on bez winy
                jako ta lelia. Wtedy dostaje po uszach niezależnie od płci i siły przekonania o
                swojej racji.
                Na razie wylewasz żale i dobrze na dyskusję być może przyjdzie czas później ale
                to juz ależy od Ciebie i innych uczestników tego forum

                Ps
                Więc znosiłam do czasu. A jako ciekawostkę powiem Ci jaki mial stosunek do
                naszego pożycia.Cytuję" to ja ci posprzątałem cały dom, a ty mi nie chcesz
                dać".Coś za coś?,a odrobina uczucia?
                Zatkało mnie Niby duża dziewczynka a pieprzy niby nawiedzona trzynastolatka
                Co ty wiesz o umieraniu!!!! ups Co ty wiesz o chłopach !!!! Chyba nic
                Krótkie wyjaśnienie Każdy facet uważa powtarzanie prawd oczywistych i
                wykonywanie pustych gestów za bzdurę bezsens i cos porąbanego Każdy facet wyraża
                swoje uczucie przez działanie.
                Największym wyrazem uczucia do kobitki jest zrobienie czegoś konkretnego Weźmie
                jej samochód zrobi przegląd zatankuje wyczyści i wypucuje , posprząta mieszkanie
                to jest coś to sie robi tylko swojej kobitce na której ci zależy Mówienie w
                kółko kocham Cie jest bez sensu bo jakbym nie kochał to by mnie tu nie było
                Facet mówi jak musi wymienić informacje Ciągły przekaz myśli i uczuć przez
                aparat głosowo-gębowy to domena kobitek Przynoszenie kwiatków które zwiędną
                następnego dnia to juz zupełna bzdura. Nie lepiej kupić nowy komplet
                śrubokrętów?? ;-)))
                Polecam poczytanie forum Na początek poszukanie postów Your_and i przeczytanie
                zalinkowanych tam artykułów
    • menk.a Re: A lata lecą 10.01.07, 09:01
      zrób coś, zmień, odejdź, nie marnuj dalej czasu i szansy na życie
      a jak nie to kup sobie trumnę i na śmierć czekaj ;)
    • europa63 Re: A lata lecą 10.01.07, 09:12
      Dlaczego chcesz sie poświęcać resztę życia?
      To niezdrowe...on już to wie. I znalazł lekarstwo.
      Zrób ten krok i daj sobie szansę na szczęście. Jeszcze nie wszystko poza tobą.
      powodzenia:)
      • eeela Re: A lata lecą 10.01.07, 09:32
        No, mleko rozlalas - teraz czas na szampana ;-)))
        • mreck Re: A lata lecą 10.01.07, 11:45
          no czytam wszystko od poczatku i krew mnie zalewa.

          "zrób cos, rzuc" - doradcom lekko dajacym takie rady tez dam rade: puknijcie
          sie w czułko, tylko kupcie duzy młotek. Odbiorca takiego przekazu ma wrazenie,
          ze daje go ktos, kto wie wiecej i dobrze wie co mówi. Tu nie ma miejsca na
          dobra radę.

          tej kobiecie potrzebna jest pomoc. nie w sytuacji tylko osobista pomoc dobrego
          przyjeciela (boze chron od przyjaciułek) jej jest potrzebne przewartosciowanie
          postawy, charakteru innego spojrzenia na zycie i zwiazek.

          kawi: racja zgadzam sie z toba, czasem też chcę wylać komus wiaderko zimnej
          wody na głowe, ale ten czałowiek leży. dotarł w slepy zaułek. z własnej czy
          czyjejś winy ale lezy. a leżącego sie nie kopie. więc sorki, jak lubie ciebie
          czytać, ale w tej sprawie u ciebie biorą juz góre twoje ambicje i emocje.
          wiecej chłodu kawi i życzliwości.

          ja gdybym mógł cos jej poradzic to tyle, zeby pojechała na miesiac do
          senatorium, przemyslała sobie, podjęła swoje własne decyzje - byc moze pierwsze
          w życiu.
          • senslov Re: A lata lecą 10.01.07, 12:16
            "ja gdybym mógł cos jej poradzic to tyle, zeby pojechała na miesiac do
            senatorium, przemyslała sobie, podjęła swoje własne decyzje - byc moze pierwsze
            w życiu." TO JEST NAPRAWDĘ DOBRA RADA.
            Spotkałam przed laty podobną ponoć zimną robę (dla męża)czy go zdradzała oddając sie rozkoszą zemną - ŚMIEM Wątpić. Czy skompletowała mnie mówiąc pod koniec naszej znajomości sanatoryjnej: " Byłeś delikatny niczym kobeta ale pozwoliłeś mi przeżyć coś wiecej jak do tej pory z moim mężem . Dziękuję teraz dopiero wiem ile czasu czegoś niemiałam a teraz mam nadzieję to otrzymywać i od męża."
            Chyba kobiecie pomogłem ...
            ale miałem za swoje zdradzając swoją partnerkę.
          • kici10 Re: A lata lecą 10.01.07, 19:15
            ja gdybym mógł cos jej poradzic to tyle, zeby pojechała na miesiac do
            senatorium, przemyslała sobie, podjęła swoje własne decyzje - byc moze pierwsze
            w życiu.

            W tym miejscu się z Tobą Mreck nie zgadzam. Co jej to da, jak w obecnym stanie
            psychicznym gdziekolwiek wyjedzie, żeby przemyśleć. Będzie myślała w podobny
            sposób jak nam tu opisuje. Będzie się tylko użalać nad sobą. Nie sądzę, aby tam
            znalazła kogoś do szczerej rozmowy. Myślę, że na taki wyjazd jeszcze trochę za
            wcześnie. Niech się dziewczyna trochę pokłóci z nami. Niech wysłucha racji
            wszystkich trzech stron barykady. Niech się wścieknie. Pierwszy krok ma za
            sobą. Wywaliła tutaj co jej leży na wątrobie. Niech do niej dotrze, że człowiek
            postępuje tak, jak mu się wydaje, że będzie najlepiej. Jeśli jej mąż tak
            postępował, to tak mu się wydawało. Niewielu jest popaprańców, którzy
            uwielbiają komuś dowalać dla zasady. Reszta błądzi. Chce dobrze, ale nie
            wychodzi. Dziewczyna musi się dowiedzieć co jest dla niej ważne i ile może za
            to zapłacić. I czy warto płacić.
    • gonia64 Re: A lata lecą 10.01.07, 13:02
      napisałam ci na priva
      • woman-in-love Re: A lata lecą 10.01.07, 13:19
        a ja bym na twoim miejscu jeszcze "podskoczyła". Nic do stracenia, a do
        zyskania - wszystko czego nie miałaś. Jest wielu "starych ale jarych" dziadków
        z odzysku. Naprawdę, niektórzy warci grzechu :-)
        • mreck Re: A lata lecą 10.01.07, 14:45
          ta. seks dostaniesz. co jeszcze?
          • europa63 Re: A lata lecą 10.01.07, 15:00
            Może troszkę czułości... uwagi... zainteresowania...
            To nic nie warte?
            • mreck Re: A lata lecą 10.01.07, 15:02
              tyle ile warte jest zainteresowanie starszego lowelasa.
              faceci są jak kible:
              albo zajęci,
              albo zasrani.
              • senslov Re: A lata lecą 10.01.07, 16:12
                mreck napisał:

                > tyle ile warte jest zainteresowanie starszego lowelasa.
                > faceci są jak kible:
                > albo zajęci,
                > albo zasrani.
                Tak odpowiadasz na słowa:
                "Może troszkę czułości... uwagi... zainteresowania...
                To nic nie warte?"
                Pamietaj jednak, że kibel mozna zwolnić i wyczyścić.
                Jak to dba taki kibel ma ...
                to jaki ten kibel?
              • europa63 Re: A lata lecą 10.01.07, 16:15
                Mreck, ty cwaniaku...
                i tak ci nie wierzę....
                Kto z nas nie potrzecuje chwili uwagi, czułości, czy kochania?
                Wstydz się, mój drogi...
                • raqu46 Re: A lata lecą 10.01.07, 17:25
                  juz sie wstydzę. a mam powody?
                  • woman-in-love Re: A lata lecą 10.01.07, 17:51
                    Doceńcie starszych panów, modne dziewczyny :-) sa czuli, domyci, zasobni,
                    delikatni i moga, że ho ho! Zwłaszcza, ze większości nie zaznali zbyt wiele
                    seksu, zwłaszcza w tych dobrych małżeństwach.
                    • kawitator Re: A lata lecą na wieczór 10.01.07, 19:09
                      Doceńcie starszych panów itd
                      Pomimo,że nie doczuwam braków i nie wytawiam sie na rynku to i tak lejesz miód w
                      uszy moje ;-)))))
                      A teraz do rzeczy

                      Merc polecił sanatorium na zastanowienie się i uzyskanie samoświadomości
                      Od razu posypały sie inne propozycje nieodłącznie związane z tak zwanym „życiem
                      sanatoryjnym”
                      I co radzimy autorce aby sobie dała spokój ze ślubnym i zrobiła coś dla siebie
                      czytaj bzykała się dla raości i szczęscia z innym starym czy młodym?
                      A skąd pewność że nie wpadnie z deszczu pod rynnę Nie to żebym szczególnie
                      namawiał ją do wierności czy do zdrady. Do pozostania czy rozwodu To są jej
                      suwerenne decyzje
                      Chciałem użyć może głupiego porównania
                      Jaka zaliczam glebę na bramce slalomu i idę na start jeszcze raz z reguły
                      znowu zaliczam glebę . Trzeba się zastanowić, zanalizować co spowodowało ze
                      zamiast płynnie przejść do następnego skrętu wylądowałem na głowie w krzakach
                      Jeżdżę świetnie więc to złe moce się na mnie sprzysięgły bowiem koledzy
                      przejechali ?
                      Jak obejrzę mój przejazd z boku zimnym okiem kamery to widze ze jednak nie
                      magia i zły urok, nie stok nie taki, nie ciemne moce ale to sam spieprzyłem
                      Dopiero wtedy jak ponownie staję na stoku mam większe szanse na dobry przejazd.
                      Dlatego wyjątkowo popiera Mercka :-PPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPP
                      Zastanów sie nad sobą Pooglądaj siebie w oczach innych zimnych i bezstronnych
                      Może zobaczysz gdzie był błąd i co zrobić by następny zjazd był płynny i ze
                      skrzydłami u ramion bez kolejnego lądowania mordą na szreni
                      • misssaigon gratuluje autorce 10.01.07, 19:23
                        refleksu, rychło sie obejrzala:
                        - wiek postbalzakowski
                        - bez srodkow do zycia
                        - zero doswiadczenia zawodowego
                        - nadszarpniete zdrowie
                        - kwasny charakter
                        po 28 latach to odkryła?? a wczesniej to co? bielmo jej oczy zakrylo?

                        satysfakcji z seksu sie nie dostaje w prezencie mozna sie nauczyc, mozna
                        wywalczyc, mozna sie z tym pogodzic wreszcie - znajdujac radosc tylko w dawaniu
                        autorka wychodzi z zalozenia "ja nie dostałam wiec jemu sie tez nie nalezy zeby
                        mi po dupie skakał" (cytat) - coz za wyrafinowane i subtelne podejscie
                        skoro tak mysli, to czemu jej przeszkadza,ze maz po obcej dupie skacze???
                        bo pies, bo ogrodnik?
                        swoja droga zastanawiajace, ze maz sprzata mieszkanie kiedy zona niepracuje i
                        siedzi w domu......
                        szkoda, ze nie poznamy relacji drugiej strony
                        • musica1 Re: gratuluje autorce 10.01.07, 21:56
                          Dziękuję za wszystkie wpisy. Odniosę się tylko do ostatniego.
                          >refleksu,rychło się obejrzała - przejrzała na oczy jak dostała kopa od życia,
                          dzięki niemu
                          > wiek postbalzakowski - nie wiem w jakim wieku jestes Ty ale może i Tobie
                          będzie dane go dożyć
                          > bez środków do życia - bo kiedy mogła pracować to prała mu osrane gacie i
                          śmierdzące skarpetki,sprzątała,gotowała,WYCHOWYWAŁA DZIECI i była głupią Matką
                          Polką
                          > doświadczenie zawodowe - bez komentarza,to zdanie świadczy o Tobie wszystko
                          > nadszrpnięte zdrowie - bo kiedy skurwysyn udzielał się zawodowo ona ciągnęła
                          wszystko i tylko kasa była na stole
                          > kwaśny charakter - gdybyś mnie poznała bliżej,to byłabys pełna podziwu dla
                          mojej pogody ducha
                          > po 28 latach to odkryła - odkryła w noc poslubną ale uwierzyła w miłośc , nie
                          wiadomo co Ty odkryjesz po 28 latach
                          >satysfakcja z seksu - jak jesteś tylko chętna to Ci go wypożycze na kilka
                          upojnych nocy i wtedy porozmawiajmy i włóż trud nauki go czegokolwiek
                          >żeby mi po dupie skakał - życzę Ci aby i Tobie po dupie skakał jak nie
                          będziesz miała ochoty
                          >skoro tak myśli ,to czemu jej przeszkadza ,że mąż po obcej dupie skacze - juz
                          nie przeszkadza, niech skacze po obcej jak tylko mu daje
                          > bo pies,bo ogrodnika - nie będzie miał on ale może mieć inny
                          >swoja droga zastanawiające ze mąż sprzata mieszkanie kiedy żona nie pracuje i
                          siedzi w domu - sprzątał 20 lat temu ale skoro nie dostaje to co się będzie
                          wysilał , więc Cię oświecę że wszystko robię sama
                          >szkoda że nie poznamy relacji drugiej strony - nie poznacie bo nie zna się na
                          komputerze , woli mieć w ręku pilota i święty spokój
                          Missaigon - jak jeszcze masz jakieś pytania to chętnie odpowiem.
                          • europa63 Re: gratuluje autorce 11.01.07, 07:14
                            musica, może napisz do mnie na priv?
                            proszę...
                            • europa63 Re: gratuluje autorce 12.01.07, 09:16
                              Bardzo dziękuję, odpisałam:)
                              pozdrawiam gorąco:)))
                          • niezapominajka333 Re: gratuluje autorce 11.01.07, 07:19
                            Musica - jesteś rozgoryczona i wcale ci sie nie dziwię.
                            Miss - 28 lat temu, gdy Musica przekonała się, że zycie intymne z mężem nie
                            daje jej satysfakcji, nie mówiło się tak otwarcie o sprawach seksu, o
                            technikach itp.
                            Mąż wiedział, że kobieta powinna też miec satysfakcję z seksu i pytał o
                            orgazm, ale chyba tylko do tego się ograniczał. Z tego, co mówi Musica,
                            chciałby, żeby zona miała orgazm, ale nie robił nic w tym kierunku. Są
                            niereformowalne typy i po prostu tak mają. Teraz trafił na kochankę, która
                            szczytuje bez dodatkowych starań albo potrafi nim tak pokierowac, że ten orgazm
                            osiąga. Wcale bym sie nie zdziwiła, gdyby okazało się, że mąż po iluś
                            nieudanych próbach doszedł do wniosku, ze trafiła mu się kobieta niezdolna do
                            osiagania orgazmu i nie jest to od niego zależne. On ze swojej strony robił co
                            mógł i tylko sprawdzał wynik kolejnej próby pytając "czy miałaś orgazm?"
                            Dlaczego Musica jest tak rozgoryczona?
                            Ja to widzę w ten sposób. Mąż ma kochankę od czterech lat. Nie kryje się z tym,
                            co samo w sobie jest juz upokarzające. Ona nie pracowała zawodowo, szansę na
                            pracę ma prawie zerową. Prowadzenie domu i wychowywanie dzieci to chyba była
                            wspólna decyzja, nie tylko jej.
                            Niesatysfakcjonujacy seks, niereformowalny pod tym względem mąz, wszystko
                            sprowadzone do tzw. obowiazku małżeńskiego.
                            Mimo to, Musica nie skorzystała z opcji "kochanek", żeby przekonac sie, czy
                            tylko z mężem jest tak beznadziejnie.
                            Teraz musi znosic taką sytuację, nie ma możliwości utrzymania sie samodzielnie.
                            Mężowi też tak wygodnie. Nie zazdroszczę jej.

                            • misssaigon Re: gratuluje autorce 11.01.07, 10:24
                              eh niezapominajaka...czy ty widzisz, ze swiat musici jest czarno - biały? ona
                              nosi biały kapelusz i jest tym dobrym, a maz czarny - tzn ten zly -
                              skomplikowane jak western klasy B

                              musica sama siebie okresla mianem matki Polki - poswiecajacej cale swoje zycie
                              na pranie zasranych gaci obmierzlego i niewdziecznego meza...swiat jak z
                              pamietnika moherowego beretu...a co teraz?
                              moze zrobmy jakas sciepe dla musici na "nowy poczatek zycia" - np na bilet
                              lotniczy na Bahama?

                              co mam do musici? to, ze Musica NIE ROZUMIE DALEJ ...musica stracila te swoje
                              28 lata bo brnela dalej bez autorefleksji, czekajac na cud? na co?
                              BO NIE CHODZI TYLKO O TO ZEBY MYSLEC , ALE ZEBY MYSLEC ZE ZROZUMIENIEM!
                              • kawitator Re: gratuluje autorce 11.01.07, 11:07
                                BO NIE CHODZI TYLKO O TO ZEBY MYSLEC , ALE ZEBY MYSLEC ZE ZROZUMIENIEM!
                                Potem jak się człowiek juz namyśli do woli i dojdzie do jakiś mniej lub bardziej odkrywczych wniosków to WCIELIĆ swoje przemyslenia w życie

                                Bez tego ostatniego to myślenie jest bez sensu i lepiej nie myśleć tylko zamknąc się w swoim jedynym prawdziwym świecie białych i czarnych kapeluszy
    • bomba44 Po co ta nienawisc 11.01.07, 00:56
      Tak mnie zawsze dziwi i boli, gdy widzę ile nienawiści ludzie mają wzajemnie do
      siebie! Po co? Z Twoich wszystkich wypowiedzi dla mnie najbardziej emanuje
      Twoja wielka pretensja, ŻE ON MIMO WSZYSTKO JEST SZCZĘŚLIWY!!! Że on mimo
      Twojego szlabanu ułożył sobie życie, również w strefie intymnej. Że on przy
      tym wszystkim śmie jeszcze być słodki, do rany przyłóż, wzór męża i ojca.

      Naprawdę radzę na to wszystko spojrzeć z boku. Nie jakbyś patrzyła na męża,
      tylko na kogoś obcego z boku. Czy wtedy też miałabyś pretensję, że jest
      szczęśliwy, ułożył sobie życie intymne, jest słodki, do rany przyłóż, wzór męża
      i ojca? Według mnie to on jest godny podziwu i zazdrości, a nie nienawiści.

      Oczywiście, że byłoby dużo lepiej, gdyby to życie intymne miało miejsce z Tobą,
      ale skoro dałaś mu szlaban, to przynajmniej nie miej do niego pretensji, że nie
      zwariował i nie zgorzkniał.

      A teraz do Ciebie: jeśli już tak go nienawidzisz, że nie chcesz o niego
      walczyć, to spróbuj przynajmniej zadbać o siebie. Czy jest w życiu coś, co
      sprawia Ci przyjemność? Czy jest coś co chciałabyś robić. Zrób krok w tym
      kierunku, aby ze zgorzkniałej kobiety, która ma pretensję do wszystkich i o
      wszystko, zmienić się w kobietę, która cieszy się życiem. Wtedy wszystkim
      będzie lepiej.

      Pozdrawiam,
      • mreck Re: Po co ta nienawisc 11.01.07, 13:01
        jejku, dzieki kawi za zrozumienie, ale pisząc zrób cos dla siebie nie miałem na
        mysli wskocz do łóżka bylekogo.
        pozostałe twoje uwagi wydają mi się dobrze uzasadnione, wyjazd z domu, kontakt
        z innymi ludźmi którzy porozmawiaja bez emocji ze zrozumieniem pozwala nabrać
        dystansu do sprawy. musica musi zejść w swoje psychice do głębin, wyeliminować
        uczucia które łączą się z dniem dzisiejszym.
        dziwi mnie agresywna postawa miss która wie lepiej zawsze i wszystko i pozwala
        sobie na takie uszczypliwości. co to ma do rzeczy jak musica znalazła sie w tej
        sytuacji? nawet gdyby była niedouczona zołzą, oblesnym kaszalotem, swarliwą
        ksantypą, nie masz prawa miss tak do ludzi mówić. może ty masz refleks i
        potrafisz złapać brzytwę zanim spadnie ze stołu.
        ludzie żyją ze soba, kochaja się rozwodzą i w tym nie ma nic dziwnego.
        mis, Ona zawiodła sie na swoim partnerze. i zauważ nie napisałem, ze partner ją
        zawiódł, tylko Ona zawiodła sie na nim. dlatego pisze. jest w dołku i jedyne co
        jej pozostaje to iść do przodu, pytanie jak?
        bardzo mało napisała o sobie, ale myślę, ze dość szczerze. trudno dgybać o jej
        sytuacji, więc trudno radzić. ale na litoć boską nie oceniaj.
        nie sądźcie abyście nie byli sądzeni. Missaigon takie trudne?
        • misssaigon Re: Po co ta nienawisc 11.01.07, 13:45
          brawo mreck za ten ekumeniczny ton na forum:)))

          ci, ktorzy tutaj dokonuja pewnego rodzaju psychicznego ekshibicjonizmu
          dobrowolnie poddja sie pod pregierz opinii i to roznych - jak by tak nie bylo to
          zapewne napisaliby list i wlozyli go do butelki w butelke wrzucili do morza np -
          ale tego nie robia? dlaczego?
          czyzbys nie wiedzial?
          bo kazdy chce sie przez moment poczuc wazny ze swoim problemem, stac sie
          bohaterm dyskusji, zwrocic uwage...to ludzkie oczywiscie, ale wiaze sie z ryzykiem
          wbrew temu co mowisz - ma znaczenie, jak musica znalzla sie w tej sytuacji - bo
          to da nam odpowiedz na pytanie czy jest jednostka "reformowalna" czy tez juz
          nie. Czy jest dla niej ratunek - czy jest juz za pozno...
          z kazdej historii mozan wyczytac wiecej niz napisane - mreck wyobraz sobie dom
          muisci - atmosfere - relacje z mezem i dziecmi na codzien - chialbys tam byc,
          zyc , uczestniczyc?
          tak jak pisze bomba musica jest zatruta toksyna nienawisci - do meza, do calego
          swiata, ze sobie taki los zgotowala - mysle o niej jako o toksycznej osobie,
          zastanawiam sie jak jej postawa wplynela na zycie dzieci , meza ich relacje z
          ludzmi, umiejetnosc budowania zwiazku w oparciu o wzorzec wyniesiony z domu - i
          marnie to widze...

          co do mojego refleksu - owszem, cwicze go coraz bardziej - a przede wszystkim
          staram sie wyciagac wnioski ze swoich bledow
          nie mam watpliwosci, ze nalezy odejsc ze zwiazku, ktory nie rokuje - rozwod to
          ciezkie przezycie - wiem to z wlasnego doswiadczenia - trudno potem podjac
          decyzje o ponownym zaangazowaniu - ale to kwestia myslenia perspektywicznego -
          dobrze, ze mozna zobaczyc na przykladzie musici, ze dobrze sie zrobilo umiejac
          podjac nodpowiednia decyzje w odpowiednim momencie.

          mreck - nie ludz sie, ze ktos cie nie ocenia - wszyscy to robia - oceniaja
          wyglad, sposob bycia, twoja prace, twoje poczucie humoru, postepy w nauce itd
          itp - nie da sie inaczej - to postulat niemozliwy do zrealizowania

          jak widzisz odpowiadam ci w tonie neutralnym - chociaz w dalszym ciagu uwazam,
          ze zlosliwosc to wyzsza forma inteligencji ;P

          • mreck credo 11.01.07, 14:21
            ja jestem starym, złosliwym, zgorzkniałym, brutalnym (intelektualnie),
            nieuprzejmym, wrednym, zgryxliwym, niechlujnym i obrzydliwym facetem.
            ocenianie mnie nie ma sensu. najgorsze co o mnie mozna powiedzieć sam
            powiedziałem.

            miss, jest róznica w pytaniu 21-latki o orgazm, ze od wielu tat go nie
            przeżywa, lub czy brac do buzi czy nie a problemem człowieka który ma prawdziwy
            problem. ja myślę, ze w niektórych sytuacjach mozna jednak zachować sie
            taktownie. Nic po takich komentarzach jak Twój. normalnie, nie ma znaczenia czy
            ktoś obudził sie z ręka w nocniku po roku czy po 28 latach, ale tym bardziej
            nie na miejscu jest komentarz w stylu "co tak póxno".
            nie sadzę by złosliwość była zwiazana w jakikolwiek sposób z inteligencją.
            owszem inteligentni bywaja złosliwi i tych sie zauwaza, ale inteligentni wiedzą
            też kiedy sie przymknąć, a juz nie chwala sie swoja inteligencją. pozatym gdzie
            tu do zwykła madrość?

            Ja myslę, ze jedyne rady jakie można Jej dawać to takie które zmieraja do tego
            jak stawać sie lepszym człowiekiem, a nie jako byc cwańszym człowiekiem. to
            tyle mis.
            aha i bez obrazy, to nic osobistego, to tylko interesy. ;)

            • senslov Re: credo 11.01.07, 14:36
              .. a jednak można radzić - mając z boku dobrego obserwatora, jak do rad udzielonych mamy się ustosunkować to inna sprawa. Warto zawsze podać przykład z życia własnego lub takiego które dobrze sie poznało. Jak ja popełniłem błąd to wysłuchując o tym możesz wyciągnąć wnioski ... popełnisz inny błąd lub nie.
              • petar2 Re: credo 11.01.07, 15:08
                > .. a jednak można radzić - mając z boku dobrego obserwatora

                Radzić można, choć tu sytuacja trudna i smutna, świadmość pewnej przegranej w
                życiu i cyniczne porzucenie emocjonalne przez męża. Zgadzam się z tym co pisał
                Kawi i Mreck, dobrze oderwać się, wyjechać, przyjrzeć z oddali związkowi i
                szansom zmian.

                Miss napisała generalnie prawdę, trudno się nie zgodzić z większością
                spostrzeżeń. Co więc jest takiego, że tak jak Mreck i Wojtek odebrałem Jej
                wypowiedzi jako niestosowne?
                Przebija z nich pewien rodzaj pogardy dla Autorki, irytacji, że tak zepsuła
                sobie życie. Ta porada "myślenia ze zrozumieniem", ironia z wycieczką na
                Bahama, czy dywagacje czy jest Musica reformowalna czy też za późno brzmią
                lekceważeniem. Nigdy nie jest za późno.

                Miss, próbujesz podchodzić racjonalnie, bez emocji ale te emocje wychodzą z
                boku. Czy Musica jest toksyczna a w jej domu piekiełko? Myślę że nie. Jej
                wypowiedzi są emocjonalne, przesadzone, rzeczywiście często biało-czarne i
                pewnie niesprawiedliwe. Ale to nagromadzona gorycz przez lata, żal może do
                siebie bardziej niż do męża, odczucie porażki życiowej, stąd taki ton
                wypowiedzi.

                Wie, że kiepsko Jej wyszło dlatego nie obraża się na "głupią cipę" Kawiego bo w
                Jego wypowiedziach takie sformułowanie nie razi, następuje po tym zrozumienie i
                jakieś współczucie i życzliwość pokazująca światełko w tunelu.
                Ty Miss natomiast w każdej linijce udowadniasz jaka była i jest głupia.
                • misssaigon Re: credo 11.01.07, 15:20
                  wiesz petar, ze nawet masz racje
                  czesto ton moich wypowiedzi uzalezniony jest od humoru jaki mam danego dnia
                  a jaki mam to widac;PPP
                  a pogarde mam przede wszystkim dla glupoty - w zyciu nie ma sensu z nia walczyc
                  - lepiej omijac szerokim lukiem, ale na forum? czemu nie:))


                  • petar2 Re: credo 12.01.07, 00:39
                    > wiesz petar, ze nawet masz racje
                    > czesto ton moich wypowiedzi uzalezniony jest od humoru jaki mam danego dnia
                    > a jaki mam to widac;PPP

                    OK, też miewam humory więc rozumiem doskonale :-)

                    > a pogarde mam przede wszystkim dla glupoty - w zyciu nie ma sensu z nia
                    > walczyc - lepiej omijac szerokim lukiem, ale na forum? czemu nie:))

                    Hmmm, a co to jest głupota?
                    Czy to brak inteligencji, wiedzy? Nie, często doceniamy mądrość u prostych
                    ludzi. To może ci którzy nie potrafią być szczęsliwi? Też problem, bo ilu
                    takich wśród wykształconych, inteligentnych, twórczych i takich których
                    podziwiają tłumy. Może ci co podejmują złe decyzje albo maja pecha? No ale
                    pełno takich i raczej szukamy u nich jakiegoś fatalizmu albo problemów
                    psychicznych ...
                    Kim są więc głupcy? Z drugiej strony podobno głupich zawsze więcej niż mądrych
                    więc może Miss pogardzasz wiekszością?

                    Z trzeciej strony przeczytałem najnowsze wypowiedzi Musici. Jakis animusz w Nią
                    wstąpił i Twój udział jest w nim spory bo pobudziłaś dyskusję i podrazniłaś
                    czułe struny.

                    Dziwny jest ten świat, prawda? :-) Pozdrawiam

                    • misssaigon definicja - specjalnie dla petara 12.01.07, 09:47
                      "Głupota - niedostatek rozumu przejawiający się brakiem bystrości,
                      nieumiejętnością rozpoznawania istoty rzeczy, związków przyczynowo-skutkowych,
                      przewidywania i kojarzenia.Charakteryzuje się pychą, śmiałością,
                      podejrzliwością, niskim lub nieistniejącym samokrytycyzmem, niezdolnością do
                      zdziwienia, dążnością do ekspansji.

                      Głupota teoretyczna to przekonanie o posiadaniu wiedzy, której w rzeczywistości
                      się nie posiada.

                      Głupota praktyczna to nieumiejętność odpowiedniego postępowania i zachowania.

                      Głupota społeczna to brak samodzielnego myślenia i działania grup społecznych
                      mogąca być przyczyną powstawania fanatyzmu i łatwości ulegania manipulacji.

                      Głupota kojarzona jest często z brakiem inteligencji kognitywnej."

                      animusz powiadasz? - zobaczymy - narazie znalazlo sie grono klakierow, ktorzy
                      doradzaja w kwestii puszczenia z torbami - wiele osob tu sie odgrazalo, ze
                      wspolmalzonka pusci ztorbami, po czym nikt nie chwalil sie rezultatenm swoich
                      poczynan. - moze byc zajety wydawaniem "wyszarpanej" mamony.
                      Gwoli uzupelnienia - dobrzy adwokaci sa bardzo drodzy, dobrzy adwokaci, ktorzy
                      zwesza okazje "rozwojowej sprawy" - sa baaaardzo drodzy....
                      zastanawia mnie czesto czemu ludzie tyle lat zatruwaja sobie wzajemnie zycie -
                      ale trwaja, bo dziecko, bo majatek, bo nie ma sie gdzie wyprowadzic - jest w tym
                      jakis masochizm, jakas perwersyjna przyjemnosc...widze wiele takich par
                      zwiazanych nie miloscia a nienawiscia,
                      zyz nie wiaze ona ludzi mocniej niz milosc??
            • misssaigon mreck 11.01.07, 14:54
              jak czyta,m twoje odpowiedzi to nachodzi mnie nieodparte wrazenie, ze nie
              rozumiesz "o czym do ciebie rozmawiam";P
              gdybys rozumial i pamietal to co czytasz - to wiedzialbys, ze do moich wpisow
              nie nalezy podchodzic z taka smiertelna powaga....
              ps. gwoli scislosci - naprawde nie ma dla mnie wiekszego znaczenia jak inni
              oceniaja moje wpisy...pisze "sobie a muzom'...a czy to sie komus podoba....
              • mreck Re: mreck 11.01.07, 15:12
                miss, wybacz, a KIM TY jesteś, bym nie spał po nocach i wkuwał na pamięc Twoje
                wypowiedzi.
                Jasne, piszesz a teraz wycofujesz sie na z góry upatrzone pozycje.
                rozsadny wybór za rozsadną cenę.
                pzdr.
                • misssaigon Re: mreck 11.01.07, 15:24
                  czemu zatem tak emocjonalnie odnosisz sie do mojej pisaniny?
                  ja nie odczuwam imperatywu, ze kazdego piszacego na forum informowac o tym co
                  mysle na jego temat i tego co pisze..:))

                  • raqu46 Re: mreck 11.01.07, 16:36
                    ale to robisz. jezeli cos piszesz, czytam i czasem kiedy mam ochote tylko
                    przytaknąć, nie komentuję, bo po co skoro autor tak to napisał, ze ja lepiej
                    bym nie umiał.
                    ale jezeli nie zgadzam sie z czyjąś wypowiedzią, to piszę, i wyjaśniam takze
                    dlaczego.
                    mis, ty często piszesz bardzo zgrabne teksty, rozsadne i uargumentowane.
                    dyskutować z Toba to przyjemność.
                    ale wybacz nie będę się przejmować. taki jestem. przepraszam, ze żyję.
              • europa63 Re: mreck 11.01.07, 15:21
                misssaigon napisała:

                > naprawde nie ma dla mnie wiekszego znaczenia jak inni
                > oceniaja moje wpisy...pisze "sobie a muzom'...a czy to sie komus podoba....

                A to niestety, widać, słychać i czuć....
                pozdrawiam
                • misssaigon europa 11.01.07, 15:27
                  kazdy wpis jest podpisany - jesli sie nie ma ochoty kogos czytac to zwyczajnie
                  omija sie wzrokiem to miejsce.
                  • kici10 Re: europa 13.01.07, 13:11
                    A ja tam Miss czytam Cię zawsze z przyjemnością
          • wojtec100 Re: Po co ta nienawisc 11.01.07, 14:29
            To moze reakcja na wlasne zle decyzje.

            Mam kolege wspolnika co to lubi mlode dziewczyny i ma zawsze
            jakas taka mloda. Zona niby nie wie, ale po co jej ta wiedza.
            Wie natomiast, ze stosunek jej dochodu do jego to jak 1:20.
            I jakos sie to toczy.

            Jak juz nie z milosci to lepiej dawac mezowi bo
            1. ma kase,
            2. na odrobek (niech posprzata mieszkanie, niech 30min wiruje jezykiem po
            lechtaczce to dam mu wsadzic)
            3. zlitosci od czasu do czasu, bo nie ma za co biedak skoczyc w bok.

            Ale missaigon nie ma watpliwosci i rozterek.
            Gratuluje!!!
            Dodam tylko,ze krowa tez nie ma.
            • misssaigon wojteck 11.01.07, 14:50
              ale o co chodzi????;)))


              co do krowy to powatpiewam czy nie ma rozterek...... skad by sie bralo to wielce
              zamyslone łagodne spojrzenie?
              • mreck Re: wojteck 11.01.07, 15:09
                zdaje się, ze podlegasz osądowi.
                kto mieczem wojuje, od miecza ginie
                • wojtec100 Re: wojteck 11.01.07, 17:26
                  mreck napisał:
                  > zdaje się, ze podlegasz osądowi.
                  > kto mieczem wojuje, od miecza ginie

                  Jestem tu przede wszystkim, zeby sobie odpowiedziec na kilka pytan.
                  Nie Jasi, Kasi, Kubie, Marcinowi tylko sobie.

                  Wrzucam swoje 5 groszy w oparciu co widzialem, robie i co mysle.

                  Staram sie pisac tak ajk to widze a nie tak jak to powinno byc widziane.

                  Nie mam nic przeciwko miss, ale zeby kopac na chodniku spiacego zebraka,
                  zeby mu powiedziec: "Ale Ty biedny jestes".
                  Po czym (bardzo prawdopodobne)
                  pojsc do ciuch budy po eleganki kostium wyjsciowy.






                  • misssaigon wojteck 11.01.07, 19:45
                    wojteck - taka nasza ludzka natura, ze sie lubimy babrac w roznych brudach,
                    ktore ludzie tutaj na widok publiczny wystawiaja, a zwykle ci, ktorzy oczekuja
                    przede wszystkim wspolczcuia i poklepywania po plecach, myla sie w swoich
                    kalkulacjach


                    na marginesie :
                    - zawsze biore pod uwage mozliwosc, ze dany watek moze byc prowokacja, sama znam
                    osoby, ktore pisze rozne wymyslone historie, z luboscia podgrzewajac atmosfere
                    dyskusji-
                    - zawsze biore pod uwage , ze wszyscy tutaj jakies gęby sobie przyprawiamy

                    poza tym twoje domniemania nt mojego zycia sa wyjatkowo nietrafne - niestety:))
                    • kawitator do musicy i nie tylko 11.01.07, 22:02
                      Do i nie tylko
                      Zastanowiło mnie w Twoich wypowiedziach to że przedstawiasz swoje życie wyłącznie w czarnych barwach Wszystko co złe to trwa 28 lat
                      28 lat małżeństwa , braku satysfakcji z seksu ,zołzowatego męża itd. Czy nie było nic dobrego w twoim związku
                      Śmiem wątpić na podstawie doświadczenia życiowego oraz przeczytanych lektur
                      Najpierw wspomnienia z własnego życia nawet jeżeli uważasz ze wszystko dobrze pamiętasz to może być tak :
                      Dwóch psychologów D Hlomberg i GJ Holmes Przeprowadziło badania których wyniki opublikowali w artukule :Reconstrucion of relationship memories A mental Models Approch czasopismo: Autobiorafical memory itd...... 1994

                      Badali oni świeżo poślubionych małżonków i te same pary dwa lata później Ci którym małżeństwo się nie układało FAŁSZYWIE sobie przypominali że sprawy zawsze szły żle
                      Im gorsze masz obecnie zdanie o swoim partnerze tym gorsze są twoje wspomnienia co tym bardziej wzmacnia twoją negatywa postawę obecnie
                      W kilku doświadczeniach psychologowie społeczni odkryli że osoby których zdanie ( pogląd w jakiejś sprawie ) się zmienił sie uparcie twierdzą ze były zawsze tego zdania.
                      Dodaj do tego fakt że my nie mamy wspomnień w jakimś magazynie pamięci gdzie wyciągamy je jak są potrzebne Wspomnienia w miarę potrzeby budujemy sobie z różnych kawałków
                      cytat :
                      Przypomnij sobie jak leżałaś w słońcu na plaży Powiedz sobie co „widzisz” Jeżeli widzisz siebie leżącą na kocu to przecież nie przypominasz sobie sceny którą widziałaś na własne oczy.
                      To nie jest twoje wspomnienie ;-))))) choć może chcesz się założyć ze tak było
                      tyle wrte są nasze wspomnienia okłamujemy sami siebie choć to podobno niemożliwe
                      28 lat temu dwoje młodych ludzi brało ślub Był garnitur i suknia z welonem Przeglądnij stare zdjęcia i zobacz przez ile jeszcze lat widać na nich roześmianą dziewczynę czy młodą mamę a potem zastanów się na tym co napisałaś jeszcze raz

                      Kawi łagodny ze słońcem Grecji w środku ;-)))))

                      • musica1 Re: do musicy i nie tylko 11.01.07, 22:27
                        Wiesz kawi, wszystko może nie było złe, ale teraz dopiero widzę,że nijakie.Nie
                        było wspólnej radości,wspólnego przeżywania życia, wszystko było obok i mdłe.I
                        chyba toczyło się siłą rozpędu albo cholera wie czego.Wiem na pewno że nie będę
                        obwiniać tylko siebie samej, bo mój mąż też w dużej mierze przyczynił się do
                        rozkładu małżeństwa.Tylko szkoda,że ta lekcja nie mogła być odrobiona wcześniej.
                        • beady_belle Re: do musicy i nie tylko 12.01.07, 17:05
                          musica1 napisała:

                          > Wiesz kawi, wszystko może nie było złe, ale teraz dopiero widzę,że nijakie.Nie
                          > było wspólnej radości,wspólnego przeżywania życia, wszystko było obok i mdłe.I
                          > chyba toczyło się siłą rozpędu albo cholera wie czego.Wiem na pewno że nie
                          będę obwiniać tylko siebie samej, bo mój mąż też w dużej mierze przyczynił się
                          do rozkładu małżeństwa.Tylko szkoda,że ta lekcja nie mogła być odrobiona wcześniej


                          Myślę, że Twoje życie nie było wcale mdłe, bo umiejętnie dodawałaś do niego
                          pieprzu - przy szlabanie na seks wybuchały co i rusz utarczki, kłótnie prawda?
                          (No, facet posprzątał mieszkanie, a Ty NIC, to chyba nie poszedł potulnie z psem
                          na spacer zamiast, co?) Więc może jednak, Musica, tak "nudno i nijako" nie było, co?

                          Twój problem jest taki - JUŻ dłużej nie możesz skutecznie kontrolować i
                          manipulować swoim mężem. Ty kwaśna od braku seksu, a on- słodki. Ty
                          nieszczęśliwa, on - próbujący znaleźć szczęście BEZ Ciebie. JAK TO? Zawsze
                          przecież byliście NIEszczęśliwi RAZEM. A teraz klops.
                          Znam taką kobietę, jak Ty - moją matkę i znam dobrze to piekło, jakie towarzyszy
                          pranym "brudnym gaciom" i innym duperelom, kiedy się manipuluje facetem za
                          pomocą seksu. I nie życzę Ci szczęścia. Bo Twoje szczęście to ten "umartwiający
                          się" dom przez 2 dekady. Ja Ci życzę, abyś musiała wypić to piwo, którego
                          nawarzyłaś!
                          Wtedy przestaniesz swojemu facetowi "skakać po dupie", próbować dalszych
                          manipulacji i zaczniesz żyć swoim życiem.


                  • musica1 Re: wojteck 11.01.07, 22:16
                    Już wiem.Postawię mężowi pomnik.Obok papieskiego.Bo on taki biedny i w
                    chwale.Od 28 lat ma tą samą żonę, która pewnego dnia powiedziała dość
                    chałturzenia i partaczenia na moim tyłku.Jak nie chcesz nic zmienić, to
                    szlaban.I biedaczek musiał szukać seksu gdzie indziej.A niech szuka.No i ma
                    podwójne szczęście.Oj tak, potrafi sobie wspaniale ułożyć życie,poza domem
                    bzykanko kiedy chce, a w domu full obsługa bez bzykanka.To jak mu tak żle , to
                    dlaczego nie odejdzie do kochanki.Nie odejdzie,bo to byłby problem dla niego,a
                    on unika problemów jak diabeł święconej wody.Bo nie zostawi nowopobudowanego
                    domu i nie pójdzie mieszkać do bloku,bo w domu oprócz nawet nie
                    zadowolonejaczjkolwiek pogodnejżony ma kominek,wygodne,szerokie łóżeczko,ma
                    ogród,grill,ma wikt i opierunek i bóg wie ,co jeszcze.Ale biedaczysko nie ma
                    seksu z żoną.I miał nie będzie.A do kochanki nie odejdzie ,bo jej nie
                    kocha,liczy się tylko seks w czystej postaci, bo w uczuciu dużo dajemy o,a on
                    potrafi tylko brać.Niezdolny do uczuć wyższych.Ale słodki jest jak miodzio.Jak
                    sie zorientował,że wiem o kochance,to do rany chłopa przyłóż.Teksty typu:
                    syneczku chodz tatuś zakropi ci nosek,gdzie masz kropelki,gdzie pudełeczko, a
                    syneczek ma 17 lat, są na porządku dziennym.Nawet polubił psa,który mu przstał
                    już śmierdzieć i zastępować.O obłudo i fałszu. Ja też kocham syna i też jestem
                    dla niego czuła,ale takie teksty napawają mnie obrzydzeniem,bo w nich za grosz
                    normalności,tylko pozorowana czułość i darujcie mi komentarze,że tak okazuje
                    miłość facet,który ma 54 lata,żałość.Szkoda,że nie ma go koło syneczka,gdy ten
                    ma problemy.Oj przepraszam jest, jak syneczek sobie ubzdura żeby mu coś
                    kupić,to wtedy tatus tez leci z kasą.A syneczek bzdura sobie codziennie i
                    niezmiennie i nie chce tylko bułki.
                    I już nie boli kochanka, ale bolą zmarnowane najlepsze lata życia dla takiego
                    pajaca i pozoranta.Boli wszystko to,co robiłam dla niego,łacznie z partaczonym
                    seksem.Trudno,stało się.Czas wyciągnąć wnioski.Nie będzie pozwu o rozwód z
                    mojej strony,nie ma co ratować,bo już mu nigdy w życiu nie zaufam.Bo jak mu
                    tylko ufam to wykorzystuje to w perfidny,wyrachowany sposób.Ale mogę Wam
                    obiecać,że na bank będzie miał ROGI.I nie z zemsty, ale z potrzeby poznania
                    smaku prawdziwej przyjemności z seksu.
                    Jeszcze słówko do missaigon.Wiesz miss z Twoich postów aż zioneło pogardą dla
                    mnie.Ale to Twój problem.Bo to prawdopodobnie Ty jesteś bardziej
                    skwaszoną,rozgoryczoną kobietą i dajesz upust swoich uczuć tu na forum.A już
                    szczytem braku taktu jest nazwanie czyjegoś życia głupotą,jakie by ono nie
                    było,usłane różami czy może kolcami tych róż.Żal mi Ciebie.
                    I jak by nie konkludował Wasze i moje wypowiedzi,to wszystko sprowadza się do
                    jednego: do dupy.
                    Pozdrawiam wszystkich i dziękuję za wpisy.
                    • mrdebo Re: wojteck 11.01.07, 23:04
                      Witam. Wydaje mi się, że Ty wcale nie jesteś taka słaba, jaką Cię widzą albo
                      chcą widzieć forumowicze. Po przeczytaniu spokojnie całego wątku doszedłem do
                      wniosku, że nie szukasz rady na uzdrowienie czy wskrzeszenie związku. Ty go już
                      dawno pogrzebałaś. I to z pełną świadomością i odpowiedzialnością. Mam
                      wrażenie, że największy problem, to - gdzie masz się podziać.Niestety tu chyba
                      najlepsza byłaby rada adwokata lub radcy prawnego. To forum w tym wypadku
                      niewiele Ci pomoże. Ale skoro syn ma już 17 lat, to nie wahałbym się po
                      rozwodzie puścić męża z torbami. Nie znam się na prawie ale z opowiadań kolegów
                      po rozwodzie wynika, że alimenty przysługują nie tylko na dziecko ale też na
                      byłą żonę bez dochodów. Poszukaj porady fachowca i jeśli masz rzeczywiście tego
                      dość, puść męża w skarpetkach. Nie ma w Tobie biednej, nieporadnej, wiejskiej
                      dziewuchy. Za to jest złość i wola walki. Nie o niego, nie o związek ale o
                      swoje. A to wg mnie wystarczy.
                      • erimka Re: wojteck 11.01.07, 23:17
                        Zeby się tylko nie okazało, ze mąż tylko czeka aż dziecko będzie miało 18-
                        nastkę, zeby złozyć pozew o rozwód i odfrunąć do kochanki, a kasę rodzinną juz
                        dawno dyskretnie wyprowadza...
                        • musica1 Re: wojteck 11.01.07, 23:20
                          Ups, sprawdzę przynajmniej tę kasę,którą mogę sprawdzić.
                      • musica1 Re: wojteck 11.01.07, 23:18
                        Tak wola walki jest i złość też,ale jestem tylko człowiekiem.Mam akurat
                        znajomego prawnika i dowiem się wszystkiego dokładnie. Z tego ,co mi mówił
                        należą się alimenty również na żonę bez dochodów.Ale muszę to zrobić z
                        głową,nic na siłę i troszkę muszą opaść emocje.Dzięki.No właśnie - gdzie mam
                        się podziać.Trafna diagnoza.Sama nawet na to nie wpadłam.Czasem idziemy dookoła
                        po prostej.
                        • kici10 Re: wojteck 12.01.07, 00:16
                          Wcale nie jesteś słaba, tylko jeszcze nie wiesz jak silna. Z tego jak piszesz
                          wynika, że jesteś ineligentną osobą. Czyli nie jesteś bezbronna.Wściekłość jest
                          bardzo dobrym stanem. Zmusza do zmian. Dla niektórych młodzików tu piszących,
                          życie po 50 jest niewyobrażalne. Wydaje im się, że to już koniec. Dla innych
                          życie właśnie się zaczyna. Tylko dla siebie. Człowiek może się w końcu skupić
                          na swoich własnych potrzebach, bez poczucia winy. Masz również zabezpieczenie
                          finansowe (wspólnota majątkowa). A ponadto masz szanse na uzyskanie alimentów
                          na siebie. Pod warunkiem, że nie bzykniesz się za szybko i nie pozbawisz szans
                          na rozwód z winy męża. Czyli wbrew temu co pisałaś na początku, Twoja sytuacja
                          finansowa jest całkiem niezła. Warto żebyś zdawała sobie z tego sprawę. Mając
                          świadomość swojej sytuacji możesz spokojnie skupić się na rozwiązaniu swoich
                          problemów. Nie z pozycji ofiary własnego życia, ale z pozycji pełnoprawnego
                          uczestnika. To Twój wybór i Twoje konsekwencje. Może zamiast jojczyć, że nic
                          nie możesz, warto zastanowić się jak chcesz przeżyć resztę życia. I tego się
                          trzymać. Nikt nie załatwi za Ciebie Twoich spraw. Samo się również nie załatwi.
                          Teraz Twój ruch. Zważywszy na to, że przeżyliście razem 28 lat może warto dać
                          szansę mężowi choć wypowiedzieć się na temat waszego małżeństwa. Myślę, że
                          jesteś mu winna wysłuchania jego bajki. Bez znieczulenia.
                          • petar2 Re: wojteck 12.01.07, 00:42
                            Wow!!! Kici, jestem pod wrażeniem! Świetna wypowiedź, popieram w 100%.

                            Musica, oczywiście, że masz prawo do alimentów na siebie.
                            • kici10 Re: wojteck 12.01.07, 01:30
                              Do usług.
                          • robber3 Re: wojteck 12.01.07, 21:30
                            kici10 napisała:

                            Masz również zabezpieczenie
                            > finansowe (wspólnota majątkowa). A ponadto masz szanse na uzyskanie alimentów
                            > na siebie. Pod warunkiem, że nie bzykniesz się za szybko i nie pozbawisz
                            szans na rozwód z winy męża.

                            Oj, Kici, wyrachowany, zimny drań z Ciebie...
                            • kici10 Re: wojteck 13.01.07, 13:14
                              No co Ty, całkiem gorąca bywam.
                        • naemi musica 12.01.07, 12:00

                          Mężuś cie nie zostawi i nie pójdzie sobie do "cud" d.dajki, bo mu wygodnie i
                          musiałby rozstać się z częścią swojego majątku, płacić alimenty na ciebie i
                          syna.
                          A co potrafi kochanica oprócz dawania d.?
                          jak widac niewiele.
                          • raqu46 Re: musica 12.01.07, 12:24
                            ale to potrafi.
                            • naemi Re: musica 12.01.07, 12:26
                              raqu46 napisał:

                              > ale to potrafi.


                              to postaw jej pomnik, skoro jest to taka wielka sztuka...
                              • raqu46 Re: musica 12.01.07, 12:30
                                no. kobietą jest. na matke polke wyrośnie, to po co pomnik skoro juz ma.
                                czego sie czepiasz mnie? co ja ci zrobiłem? sponsor jestem od pomników? kto ci
                                o tym powiedział?
                                a sztuką jest.
                                • naemi Re: musica 12.01.07, 12:34
                                  co jest sztuką?
                                  rozkładanie nóg przed cudzymi facetami????
                                  pełno takich panienek spaceruje po ulicach i szasach.
                                  • mreck Re: musica 12.01.07, 12:39
                                    jak widać, rozłozenie nóg nie wystarcza.
                                    ty Naemi, po co wleczesz za soba link do forum do którego wstepu bronisz jak
                                    czterdziesoletnia dziewica cnoty? Prosic cie trzeba o bilet, czy jak?
                                    • naemi Re: musica 12.01.07, 12:45
                                      a po co chcesz tam wejść?
                                      jesteś "zdradzona" ?
                                      • raqu46 Re: musica 12.01.07, 12:47
                                        nie chce wejść, bo klamek całować nie bede. ale po co wleczesz reklamę za sobą?
                                        wizytuwka czy jak? może na czole wytatuuj sobie.
                                        • naemi Re: musica 12.01.07, 12:49
                                          ciebie nie zapraszam.
                                          po co na czole?
                                          dla ciebie specjalnie na d.
                                          • mreck Re: musica 12.01.07, 13:26
                                            to po co to wleczesz, jak baner reklamowy? czytac przeszkadza i nie na temat.
                                            • europa63 Re: musica 12.01.07, 13:29
                                              Trzeba dbać o to, co się czyta...i jak dużo....
                                              bo umysł się zaśmieca:)
                                            • wojtec100 Re: musica 12.01.07, 13:49
                                              Mreck a po co chcesz sie dowiedziec dlaczego Naomi jest zdradzona.
                                              Juz napisala, ze sztuka kochania to rozsuwanie nog lezac na wznak.
                                              Wiecej pytan nie mam.
                                              • mreck Re: musica 12.01.07, 13:56
                                                sie tylko łapie na tym, ze jak ktos podsuwa linka to jest tam cos na temat, atu
                                                niespodzianka. bilet wykup. nieuprzejme to nieco.
                                              • naemi Re: musica 12.01.07, 14:00
                                                wojtec100 napisał:

                                                > Mreck a po co chcesz sie dowiedziec dlaczego Naomi jest zdradzona.
                                                > Juz napisala, ze sztuka kochania to rozsuwanie nog lezac na wznak.
                                                > Wiecej pytan nie mam.

                                                coś pomyliłeś, czytaj ze zrozumieniem i nie wprowadzaj innych w błąd..

                                                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15128&w=55150579&wv.x=2&a=55393481
                                                • mreck Re: musica 12.01.07, 14:08
                                                  tu to juz przesadzasz. dobrze przeczytał, albo ty piszesz co innego niz myslisz.

                                                  • vivienn1 Re: musica 12.01.07, 14:15
                                                    bo trzeba umieć czytać ze zrozumieniem... i dużo...
                      • wojtec100 Re: wojteck 12.01.07, 08:38
                        mrdebo
                        >Nie znam się na prawie ale z opowiadań kolegów
                        > po rozwodzie wynika, że alimenty przysługują nie tylko na dziecko ale też na
                        >byłą żonę bez dochodów. Poszukaj porady fachowca i jeśli masz rzeczywiście tego
                        > dość, puść męża w skarpetkach

                        No to jakby mojego kolege-wspolnika chcialaby tak zona w skarpetkach poscic to
                        raptem zaczalby zarabiac 1200 zl miesiecznie.
                        A ktos kto opodatkowuje dochody podatkiem liniowym 19% wyplacalby mu regularnie
                        cos pod stolem. No i tych alimentow od takiego biedaka to tak z 300 zl moze byc.
                        A bryka jest sluzbowa, a moze wystarczy, bo chyba stalo sie jasne.

                        To taka mala uwaga dla swiecie przekonanych, ze Ci co maja kase to ostatnie
                        ofermy i frajerzy.
                        • europa63 Re: wojteck 12.01.07, 09:12
                          Witaj Mrdebo,

                          W zasadzie masz rację:)

                          No,chyba, że biedak w budżetówce robi...nic nie ukryje...

                    • bomba44 Re: wojteck 12.01.07, 01:19
                      Musica1 napisała:

                      > A do kochanki nie odejdzie ,bo jej nie
                      > kocha,liczy się tylko seks w czystej postaci, bo w uczuciu dużo dajemy o,

                      Nie byłbym na Twoim miejscu taki pewien. Moim zdaniem wiele nieszczęść spotyka
                      ludzi tylko dlatego, że ich oczekiwania mijają się z rzeczywistością. Skąd
                      wiesz, że do niej nie odejdzie, i że jej nie kocha? Jeśli tylko dlatego, że
                      liczy się tylko seks w czystej postaci, to trochę mało, jak dla mnie.

                      > a on
                      > potrafi tylko brać.Niezdolny do uczuć wyższych.

                      No znowu ta nienawiść. Wyzbyj się jej, bo Cię tylko oszpeca. Bardzo Ci z nią
                      nie do Twarzy. Świat ceniłby i lubiłby Cię dużo bardziej, gdybyś zamiast
                      podobnych tekstów potrafiła z uśmiechem powiedzieć na przykład że "mimo
                      wszystkiego co mąż Ci dał, i mimo uczuć, jakimi Cię obdarzył, jesteś w stanie
                      pogodzić się z faktem, że seks znalazł gdzie indziej, i że masz zamiar w
                      związku z tym coś zrobić". Nawet Twoja buzia byłaby ładniejsza, gdybyś
                      wypowiadała te słowa. Poza tym jestem przekonany, że gdybyś obiektywnie na to
                      spojrzała, to on pewnie sporo dał lub daje zarówno Tobie, jak i swojej kochance.

                      Poza tym generalnie pochwalam za postanowienie zrobienia czegoś z tą całą
                      sytuacją.

                      Pozdrawiam,
                      • mreck Re: wojteck 12.01.07, 09:35
                        musica jak jetem ci życzliwy to ci powiem:

                        bez wątpienia cos musisz zrobić ze soba, z nim, z waszym zwiazkie,
                        to co zrobisz to twoja wyłącznie sprawa. dobrymi radami piekło jest
                        wybrukowane.
                        Ja nie namawiam Ciebie ani do odejscia ani do pozostania. mogę ci powiedzieć
                        jak to wyglada z drugiej strony, bo stałem kiedyś przed dylematem czy odejść i
                        być słodszym niz miód czy odejść.
                        odszedłem. przyczyna oczywista: kazdy ma prawo do stanowienia o swoim zyciu i
                        swojej przyszłosci. Nie pogodziłbym się z rolą jaka musiałbym pełnić w takim
                        związku na gorszej pozycji.
                        Twój mąż wziął sobie kochankę bo wreszcie chciał zobaczyc o co chodzi w seksie.
                        Jak to jest z kobietą a nie z nieczułą dretwa babą która potrafi prać, sprzatać
                        i wydawać kasę. Mógł życie przeżyć nie wiedząc co to znaczy kochać się z kimś
                        czule na wszystkie sposoby. Nie dałaś tego co kobieta winna jest mężowi.
                        pewnie nie znalazł szczęścia, bo wam kobietom w wiekszosci chodzi o to drugie:
                        dom, rodzina, dzieci, wnuki. tej drugiej zapewne też.
                        On ma swiadomość, że zniszczył coś ważnego i na swój sposób stara się skleic
                        pękniety garnek. Ale nie wytrzyma życia na miekkich kolanach.
                        Swoje życie spieprzyłaś wcześniej. na samym poczatku zwiazku. byłaś centralną
                        postacią. mogłas wtedy dac mu tak niezapomiane przeżycia, że nigdy by nie
                        pomyslał póxniej o innej kobiecie. Mogłaś mysleć o nim i życ dla niego, ale ty
                        wolałaś życ dla siebie.w swojej popieprzonej logice kobiecej zmusiłas go by
                        realizował Twoje cele. Nie dałaś nic w zamian. NIC. Nic Ci sie tez nie należy
                        od niego. Może dostaniesz od niego emeryture za 28 lat pracy - wygodngo życia
                        na nasepne 28 lat wygodnego życia.
                        daj Ci Boże jak najwyzszą. Ale huknij sie w pierś babo i powiedz te
                        magiczne "mea culpa". bo nic co sie dzieje miedzy wami nie było bez twojego
                        udziału.
                        sama sobie scieliłas. sama go sobie "wychowałaś", żyłas dla siebie mając w
                        dupie jego cele, wygody, marzzenia. Nie poznałaś go. miałas na to 24 lata.

                        wiec teraz autorefleksja, potem racjonalne działania, a potem zapomienie.
                        inaczej wpędzisz sie w paranoje.


                        • kawitator Re: wojteck 12.01.07, 10:41
                          Nie poznałaś go. miałas na to 24 lata.
                          >
                          > wiec teraz autorefleksja, potem racjonalne działania, a potem zapomienie.
                          > inaczej wpędzisz sie w paranoje.
                          >

                          Polecam "Dzikie serce" Johna Eldredge czyli tęskonoty męskiej duszy
                          Polecam nie tylko autorce wątku ale innym kobitkom też.
                          Może choć trochę przybliży im to zwierzę faceta którego maja pod bokiem od wielu lat ale nie rozumieja nic a nic
                          • naemi Re: wojteck 12.01.07, 14:05
                            kawitator napisał:
                            > Polecam "Dzikie serce" Johna Eldredge czyli tęskonoty męskiej duszy
                            > Polecam nie tylko autorce wątku ale innym kobitkom też.
                            > Może choć trochę przybliży im to zwierzę faceta którego maja pod bokiem od
                            wiel u lat ale nie rozumieja nic a nic


                            jak to nie rozumieją?
                            doskonale wiedzą o
                            tęsknocie męskiej duszy za wieloma kobietami.
                            • raqu46 Re: wojteck 13.01.07, 18:18
                              ty naemi, odklej ten durny ogonek i mów okragłymi zdaniami. Co tam jest
                              takiego, ze obwieszcaz całemu swiatu-forum swoja martyrologie?
                              naprawde to jest wkurzajace czytac za kazdym razem bzdetna stopkę. no elegancji
                              trochę.
                        • chcemisiespac Re: wojteck 12.01.07, 13:56
                          Skąd ty tyle o niej wiesz?!
                          Mam wrażenie, że opowiadasz o swoim życiu. Zrobiłaś to czy tamto, nie
                          zrobiłaśtego, a mogłaś.
                          Jak chcesz opowiadać o sobie, załóż swój wątek i tyle.
    • chcemisiespac Re: A lata lecą 12.01.07, 09:39
      Jezu kobieto, naprawdę Ci współczuję, bo cierpisz. Ale właściwie dlaczego
      cierpisz? Masz awersę do seksu, atwój mąż znalazł kochankę, dzięki której się
      zaspokaja. Skończyły się głupie pytania "czy miałaś orgazm"(jakby sam się nie
      mógł domyśleć), jest super mężem i ojcem. Kurcze, pewnie, że to cios w samo
      serce, ale może nie jest tak źle. Jeśli nie chcesz go spowrotem w łóżku, to
      nie martw się!
    • kkkxxxkkk Re: A lata lecą 15.01.07, 15:26
      Trzeba było pracować nad tym razem, a nie teraz płakać w mankiet. Kostka lodu z dziurką!

      -------------------
      www.jednomiejsce.pl
    • lena510 :) jest wyjście.. 16.01.07, 21:46
      pozdrawiam
      i współczuję....

      ale nie jest za późno
      choć zmarnowałaś mnóstwo czasu....
      niepotrzebnie..
      i nie z Twojej, raczej, winy...
      Twój Mężczyzna Cię nie rozbudził sexualnie(!)

      jeśli chcesz
      możesz spróbować znaleźć " miłego pana na boku..."
      nie będzie jednak lepiej niż teraz
      ( opinia mnóstwa Osób w średnim wieku, po byciu w kolejnych związkach... )

      jednak ukojeniem serca byliby przyjaciele,
      bliscy
      i..pasja
      :)

      spróbuj zająć się sobą
      może znajdziesz jeszcze szczęście? :)
      jest mnóstwo takich Osób jak Ty

      i One też szukają wsparcia****



      • senslov Re: :) jest wyjście.. 22.01.07, 18:56
        Czas nie został zmarnowany tylko zdobyte zostały doświadczenia....

        forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=45331
    • olifanka Re: A lata lecą 19.01.07, 12:38
      Nie chcialabym TEZ miec kogos na boku?!
      • senslov Re: A lata lecą 22.01.07, 18:54
        Na boku, a po co na boku - zawsze lepiej będąc w zwiazku monogamicznym - szczęśliwym zwiazku monogamicznym, ale zawsze warto zakończyć to co było, to co się rozpadło z tych lub innych wzgledów.
        Tak wiele jest samotnych kobiet jak wielu samotnych mężczyzn - tylko, że mijamy się wzajemnie zabiegani, zapracowani, zaślepieni.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka