Dodaj do ulubionych

Ratujcie już 7 m-cy! Jestem w desperacji...

14.01.07, 22:31
Ratujcie, juz nie wiem co mam robić.Jesteśmy razem 10lat małżęństwem 3 mamy
wpaniałe dziecko, świetnie się dogadujemy, jesteśmy zgodni, ale wogóle się
nie kochamy!!!!!!
Seks przed małżeństwem nie był zbyt częsty, czekaliśmy na okazje, ale o rany
w porównaniu do dzisiaj to kiedyś super często. Przed samym ślubem mój mąż
juz wykręcał sie od seksu, a to spać mu sie chce, a to film itp. Miałam
nadzieje że jak bedziemy sami mieszkać to wszystko sie zmieni i co? - nic
sie nie zmieniło! Zawsze był bardzo aktywny,ja równiez nie jestem drewniana,
ale nie wiem co sie dzieje.Wszelkie rozmowy o seksie a właściwie jego braku
to temat TABU!!! Pytam sie czy mu coś dolega czy ma problemy, czy go nie
pociągam - to coś innego zaaranżuje - ale tu cisza grobowa i on nie wie co
sie dzieje. Wiem że bardzo mu sie podobam (jestm bardzo atrakcyjna, seksowna,
zgrabna, dbam o swój wygląd, nosze seksowną bieliznę itp.)ale widzę że on nie
ma ochoty na seks.Gdy juz zaczynamy sie w końcu kochać - jest bosko! Potrafię
mieć ze 3 orgazmy, figlujemy na całego, jest super aktywny, na zmiane ktoś z
nas dominuje. Jest wogóle ekstra! On tez widzę że jest happy! To gdzie jego
pociąg do mnie?! Dlaczego to ja mam zawsze go ciągnąć do łóżka?!
Na dzień dzisiejszy nie spaliśmy już 7 m-cy. W tej chwili to ja juz mam obawy
i strach ...- przed odepchnięciem. Juz nie wiem co mam robić. Nie chce iśc do
seksuologa. jestem załamana, bo nasz związek jest zagrożony mimo iż jesteśmy
tak zgodni. Co mam robić? Dlaczego nie chce sie ze mną kochać (no chyba że
jest pod wpływem alkoholu -to z wilka chęcią (ale to jest barzdo bardzo
rzadko, a pzrciez nie będę go rozpijać żeby zaciągniąc do łóżka)
POMÓŻCIE - BŁAGAM
Obserwuj wątek
    • ivva1 Re: Ratujcie już 7 m-cy! Jestem w desperacji... 14.01.07, 22:47
      Wiesz, naszymi wypowiedziami to my go do łóżka nie zaciągniemy.
      Moja rada może romantyczna kolacja dająca mu wyraznie do zrozumienia jaki
      będzie deser. Jak już sie stanie ten cud to delikatnie zapytaj "po" ,dlaczego
      skoro jest wam tak super,nie może byc tego więcej.
      Jeśli jednak do tego nie dojdzie, zapytaj go wprost DLACZEGO?
      Pamiętaj jednak o jednym, krzykiem i łzami możesz nie wyciągnąc od niego
      odpowiedzi...
      • nabali Re: Ratujcie już 7 m-cy! Jestem w desperacji... 14.01.07, 22:57
        też bym się chciala dowiedzieć co się dzieje z takim mężczyzną........?
        wszystko ok, poza inicjowaniem seksu.............._
        jak czytam takie posty to jestem niezmiernie szczęśliwa, że rozeszlam się z
        chlopakiem, który takie objawy mial już po 2 miesiącach;
        na bank mialabym takie samo malżeństwo! a tak beczalam tylko 'chwile'
        • argos5 Re: Ratujcie już 7 m-cy! Jestem w desperacji... 14.01.07, 23:02
          miałaś rację z tym odejściem. Ale my się kochamy, a kiedys tak nie było w
          naszym związku - to przyszło z czasem.
          • killarney5 Re: Ratujcie już 7 m-cy! Jestem w desperacji... 15.01.07, 00:18
            > miałaś rację z tym odejściem. Ale my się kochamy, a kiedys tak nie było w
            > naszym związku - to przyszło z czasem.

            Kochamy się??? Co to za miłość, gdy od siedmiu miesięcy macie białe
            małżeństwo??? Wierz mi - prawdziwa miłość i seks są nieodłączne. Więc fakt, że
            twój mąż unika seksu, jest bardzo znaczący - choć pewnie nie chcesz dopuścić do
            siebie tej myśli. No cóż, ja mam trochę inny charakter - nie zniosłabym takiej
            sytuacji i wymusiłabym na mężu podanie przyczyny . Wiem, że forum mnie zakrzyczy
            - ale jestem zwolenniczką rozwiązań radykalnych, bo na znoszenie latami
            toksycznej sytuacji po prostu szkoda życia - a nadzieje na poprawę są zwykle
            złudne.
            • avide Re: Ratujcie już 7 m-cy! Jestem w desperacji... 15.01.07, 08:53
              całkowicie nie masz racji.
              Zdecydowanie można kochac i to bardzo, wręcz szalenie a jednocześnie miec
              zwyczajnie niskie potrzeby seksualne i nie odczuwać potrzeby sexu. Jeśli kobieta
              tak ma to pół biedy bo z tej wielkiej miłości zaciśnie zęby rozłoży nogi i jakos
              leci. Przynajmniej dopóki "wielka" miłość jest. Gorzej jeśli to facet ma
              problem. Jemu na zawołanie, z tzw. "wielkiej miłości" tak po prostu nie stanie.
              Więc nie uogólniaj bo jesteś w wielkim błedzie.
              • killarney5 Re: Ratujcie już 7 m-cy! Jestem w desperacji... 15.01.07, 19:36
                > Zdecydowanie można kochac i to bardzo, wręcz szalenie a jednocześnie miec
                > zwyczajnie niskie potrzeby seksualne i nie odczuwać potrzeby sexu.

                No to inaczej definiujemy prawdziwą miłość - dla mnie jej nieodłączną częścią
                jest namiętność. Wiem jednak że w naszej kulturze wiele osób oddziela miłość
                duchową od fizycznej, co zwykle wiąże się z uzaniem tej ostatniej za coś
                niższego. A to z kolei wywołuje problemy często opisywane na tym forum... A tak
                naprawdę pełna uczucie składa się z tych dwóch aspektów, nieodłącznie ze sobą
                związanych; jeden z nich bez drugiego to tylko namiastka miłości.
              • meiga Re: Ratujcie już 7 m-cy! Jestem w desperacji... 15.01.07, 21:07
                Avide, jak to napisałes "z wielkiej miłości jemu nie stanie", kobieta zaś bez
                podniecenia nie będzie odpowiednio nawilżona, a bez tego ciężko mieć z seksu
                przyjemność... Więc to tak naprawdę jeden pies.
        • meiga Re: Ratujcie już 7 m-cy! Jestem w desperacji... 15.01.07, 21:03
          Nabali, wydaje mi się, że tak samo się dzieje z "takim" mężczyzną co z "taką"
          kobietą. Z własnego doświadczenia powiem Ci, że to, iż ktoś jest powiedzmy
          obiektywnie atrakcyjny i zadbany nie równa się temu, iż będziemy go pożadać. Będąc
          z taką osobą możesz pożądać kogoś zupełnie innego. Bo na przykład ten pierwszy
          atrakcyjny i zadbany jest na dodatek przewidywalny, "ciapowaty" i ma mało
          inicjatywy, a Ty odkrywasz któregoś dnia, że strasznie Cię podniecają
          zdecydowani, nawet jeśli nie tacy znów atrakcyjni. To tylko taka symulacja,
          jedna z wielu możliwości powodów zachowania twojego męża. Zaś odnośnie alkoholu:
          po nim ma się często ochotę na seks po prostu, bez wielkich rozmyslań z kim.
    • argos5 Re: Ratujcie już 7 m-cy! Jestem w desperacji... 14.01.07, 22:59
      Wiem, że waszymi radami go nie zaciągnę do łóżka. Te kolacje, świece to nie
      pomaga. Rozmowy nie ma,- mogę sama sobie pogadać, a on milczy. A propo tych
      świecy, on sam kiedyś dokupił do mojej kolekcji świece, fajne płyny i co? NIC!
      Nie ma odwagi! A ja juz nie dam rady chwilami.
      • pawka754 Re: Ratujcie już 7 m-cy! Jestem w desperacji... 14.01.07, 23:13
        Witaj,
        czytając twój post jakbym widziała siebie sprzed paru lat :) teraz moja
        sytuacja niestety się wyklarowała ale życzę Ci żeby z Tobą było zupełnie
        inaczej.Pomyśl, choc to niekoniecznie musi oznaczać rozwiązanie Twoich
        problemów,no ale przynajmniej jakaś diagnoza - może on ma inne problemy,może
        nie jest z siebie zadowolony,może ma kompleksy, może depresję..rozejrzyj sie
        dookoła was- może stałaś sie niezależna,może lepiej sobie radzisz od niego w
        różnych sytuacjach - to wszystko moze mieć wpływ na wasze intymne kontakty.
        Postaraj się z nim rozmawiać,niekoniecznie bezposrednio o sexie ale o waszym
        życiu - może znajdziesz coś co będzie jakimś wyjaśnieniem tej sytuacji-co
        oczywiście nie oznacza że wiedząc,będziesz chciała pójść na pełen kompromis.
        Może dla Was nie jest jeszcze za późno...
        Życzę powodzenia!!!
        Pawka
        • pawka754 Re: Ratujcie już 7 m-cy! Jestem w desperacji... 14.01.07, 23:15
          ..no i może boi się ciąży..
    • avide Re: Ratujcie już 7 m-cy! Jestem w desperacji... 15.01.07, 09:09
      Agros5 mi tu pachnie hymmm...
      moze przepracowanie, może jesteś zbyt agresywna w łóżku, może zbyt dominująca.
      Część facetów ma tak że odważna dominująca kobieta mimo iz bardzo pociągająca
      potrafi przestraszyć. Wtedy człowiek może się sam w sobie zachamować i
      podświadomie stroni od sexu. Jak już się przełami zachamowiania znikają i jest
      super, ale później znowu wraca ta niepewność. Ta potrzeba nieustannego meskiego
      "sprawdzenia się". Może takie ambicjonalne podejście do tematu powoduje właśnie
      taki problem.
      Najbardziej martwiące jest brak chęci rozmowy z jego strony. Może to świadczyć
      równiez o jakiejś nie wiem ... impotencji. Może ma problemy ze wzwodem, albo za
      często sie onanizuje i przez to boi się ze w kulminacyjnym momencie mu nie stanie.
      Na koniec zostawiam najprawdopodobniejszą opcje ale i najsmutniejsza.
      Może być tak że na poczatku jak działała chemia to i popęd był jeszcze jako
      taki. Teraz jak się już sobie opatrzyliście, a on do tych co to im sie zawsze
      chce nie należy (niskie libido) to i sex przestał istnieć. W takiej sytuacji
      nasz przechlapane bez wizji na lepszą przyszłość.
      Pomijam kochankę itp. co sugerowała moja przedmówczyni. Problem jest dużo
      bardziej skomplikowany.
      Skoro nie chce gadać musisz go obserwować. I sama wyciągać wnioski.
      Pytanie tylko na ile starczy Ci sił.
      Dużo tych "może" ale niewiele napisałaś. Napisz może na priva coś więcej jak nie
      chcesz na forum co coś się wymyśli.
      Mi starczyło na 6 m-c :(((
      Pozdraiwam
      • argos5 Re: ZACIĄGNĘŁAM GO DO ŁÓŻKA 15.01.07, 22:07
        Dziękuję Wam za wsparcie, rady, wskazówki.Tak- ma dużo pracy, prowadzi firmę i
        dużo ma na głowie-czasem go gryzie wiele rzeczy. Absolutnie nie ma problemów ze
        wzwodem - nigdy, wystarczy że sie do niego czule przytulę i pieszczotliwie
        cmoknę, a zaraz sie pobudza.
        WCZORAJ ZACIĄGNĘŁAM GO DO ŁÓŻKA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! I Wiecie co było naprawdę
        ekstra!!!!!! Widziałam że był happy, mimo iz go wybudziłam (wredna małpa-nie
        dałam mu spać)I wiecie co, niegdy nie przepadał za pocałunkami, przytulankami,
        ale wczoraj otrzymałam pocałunek, ale taki inny - jakby wdzięczności,
        podziękowania, był inny... No dobra, fajnie było. Ale chciałabym żeby mnie
        pożądał, sam zaciągną do łóżka. Czy to juz pozostanie moja fantazją?
        Ps. ktoś się mnie pytał czy boi się ciąży?- nie. aktualnie sie zabezpieczamy,
        ale tak wogóle to chcemy mnieć drugie dziecko, tylko jeszcze nie teraz.
        Dziękuje Wszystkim za rady.
        Czekam na Wasze podpowiedzi, doświadczenia
        • avide Re: ZACIĄGNĘŁAM GO DO ŁÓŻKA 16.01.07, 12:25
          No wygląda na klasyczne przepracowanie. Poza tym z tego co piszesz to taki typ
          co nie pomyśli żeby wsiąść się czasem za kobietę i pokazać kto jest mężczyzna w
          tym związku. Temperament. No z tym różnie bywa. Co wcale nie świadczy o tym że
          nie jest męski. On po prostu nie myśli o tym że Ty tego tak właśnie pragniesz,
          tak chcesz. Fizjologia w porządku, plus dla niego. Ale czeka cię w takim
          układzie długa i bardzo delikatna praca nad jego ... lenistwem. Tak mi się
          wydaje. No bo jak nazwać fakt że wzwód ma na zawołanie tylko że trzeba się
          chwilkę postarać, troszkę do wysiłku zmusić. Jak Ty się za inicjacje zabierzesz
          podda się temu. Ale samemu się postarać ... Dla mnie to oznaki zwyczajnego lenistwa.
          Musisz mu zatem stanowczo, ustawicznie i niezwykle delikatnie z wyczuciem
          (przynajmniej) na początku) tłuc mu do głowy czego pragniesz. Jeśli nie zadziała
          mów wprost. Faceci to często przysłowiowe "zakute pały" i pewne rzeczy,
          zwłaszcza te wymagające wysiłku przychodzą baaaardzo opornie.
          Nawet ten pocałunek by to potwierdzał.
          Był zmęczony, Ty się potrudziałaś, było dobrze, podziękował.
          Sam tam mam że jak czasem jestem zmęczony taki seks który nie kosztuje mnie
          "wiele zachodu" to najlepszy sposób odprężenia.
          Tyle co mi przychodzi do głowy.
          No chyba że jest coś jeszcze o czym nie piszesz, nie wiesz.
          Pozdrawiam
          Avide
          • avide Re: ZACIĄGNĘŁAM GO DO ŁÓŻKA 16.01.07, 12:27
            PS. Swoją droga, jak Ty wytrzymałaś 7 miesięcy ?????????????????????????????????
            Podziwiam wytrwałość w czekaniu. Na Twoim miejscu pewnie po 2 bym go zgwałcił :)))
            • glamourous Re: ZACIĄGNĘŁAM GO DO ŁÓŻKA 17.01.07, 15:25
              avide napisał:

              > PS. Swoją droga, jak Ty wytrzymałaś 7
              miesięcy ????????????????????????????????
              > ?
              > Podziwiam wytrwałość w czekaniu. Na Twoim miejscu pewnie po 2 bym go
              zgwałcił :
              > )))


              a ja po miesiacu bym rzucila! ;-))

              NIE WYOBRAZAM sobie jak mozna miec spore potrzeby i jednoczesnie trwac w
              zwiazku w ktorym OD MIESIECY nie ma seksu? (no chyba ze ciaza, problemy
              zdrowotne, rozlaka itp)
              Mnie juz po kliku dniach bezseksia strasznie rzuca i rozmyslam nad tym czy
              faceta tez nie... rzucic ;-)
              No, ale ja jestem kobieta niezalezna finansowo i nie mam jesczze dzieci...
    • renebenay Re: Ratujcie już 7 m-cy! Jestem w desperacji... 16.01.07, 20:00
      Argos 5-Przeczytalem wszystkie Twoje posty i obawiam sie ze,Twoj facet ma
      problemy z erekcja ktora jest prawdopodobnie wywolana przez masturbacje(onanizm)
      ktora praktykowal duzo wczesniej przed waszym slubem.Sama masturbacja jako taka
      nie jest grozna ale gdy wywola nerwice to moze spowodowac wiele strat w swojej
      podswiadomosci.Mezszczyzni przez to staja sie niezdecydowani,niepewni,bojazliwi
      i tlumia w sobie strach aby nikt nie poznal ich tajemnicy jak rowniez bedac w
      lozku z kobieta obawiaja sie czy stana na wysokosci zadania i w swojej wyobrazni
      widza tylko swoj seks, sa sparalizowani bo pomimo kobiecych pieszczot pracie nie
      staje i zreszta dlaczego ma byc erekcja gdy meskie cialo jest przyzwyczajone do
      wlasnej reki.Ten podswiadomy strach czy obawa uniemozliwiaja normalne zblizenie
      ale np,facet pod wplywem alkoholu czy w snie praktycznie ma zawsze erekcje bo
      podswiadomosc zostala odlaczona i zarazem strach rowniez,zreszta sama piszesz
      ze,budzac partnera mieliscie wspanialy seks-byc moze wlasnie sama znalazlas
      metode na wasze klopoty wysylajac wczesniej meza do lozka aby go potem czule
      obudzic.Jezeli faktycznie Twoj facet ma na tym tle problemy to moze tylko pomoc
      seksuolog,metoda polega na tym aby mezszczyzna widzial w swojej wyobrazni
      kobiete a nie swojego czlonka w czasie zblizenia-to jest dosc dluga terapia i
      polega na osobistym treningu z samym soba,partnerka jest w tym okresie niezbedna
      aby stworzyc atmosfere zaufania.Caly problem polega na tym ze,faceci dotknieci
      tym problemem nie chca rozmawiac na temat seksu i traktoja to za tabu ale madre
      kobiety przy odrobinie checi i szczescia potrafia nawet i to
      przezwyciezyc-przyslowie francuskie mowi ze,jak kobieta chce to nawet polamane
      drzewo postawi.To jest przetlumaczone z francuskiego forum na ktorym lekarze
      seksuolodzy odpowiadaja na pytania.
    • bomba44 Sprobuj to z niego wyciagnac 19.01.07, 01:23
      Argos:

      Słuchaj, może odpowiedź na Twój problem jest banalna. Może na przykład to jest
      po prostu tak, że jego bardziej kręci, gdy kobieta wychodzi z inicjatywą. Może
      on wyczekuje, kiedy Ty wreszcie zaciągniesz go do łóżka. Wiem, że dla
      niektórych facetów to jest właśnie to co lubią. A może jest jakaś inna prosta
      przyczyna...

      No ale tego to musisz się dowiedzieć od niego. Skoro nie chce jednak nic
      mówić, to mam dla Ciebie radę. Zapomnij o kolacji przy świecach, prowokowaniu
      go i kuszeniu. To jest tylko próba leczenia objawów, a nie przyczyny,
      choroby. Zamiast tego idź z nim do knajpy na drinka. Tak jak faceci chodzą na
      piwo z kumplami. Wypijcie sobie po kilka piw, kieliszków wina, czy drinków,
      cokolwiek lubicie, i dopiero wtedy gdy zobaczysz, że on czuje się dużo
      swobodniej, zacznij rozmowę. Założę się, że będzie dużo bardziej rozmowny niż
      normalnie. Wtedy jednak napieraj z całym animuszem, i nie przepuść okazji, bo
      następna może się nadarzyć nieprędko.

      Ja sam wiem na moim własnym przykładzie, że często w rozmowach z partnerką
      unikam odpowiedzi na trudne pytania, konfrontacji. Motywacja może być różna:
      nie chcę jej urazić, boję się co z tego wyniknie, chcę uniknąć awantury. Nie
      znaczy to, że nie wiem w czym problem, lecz że trudno mi o tym rozmawiać.
      Wtedy wymiguję się milcząc, mówiąc "nie wiem" lub innymi wymówkami. Tak, czy
      inaczej czasem zwykłe pytanie nie wystarcza, żeby wyciągnąć ze mnie co mi leży
      na sercu. Sam swojej żonie poleciłem, aby tak właśnie ze mną w takich
      przypadkach postępowała, i wierz mi, na mnie to działa.

      Więc jeśli szczera rozmowa może coś zmienić w Waszym przypadku (a wierzę, że
      może), to radzę chociaż spróbować mojej taktyki. Spróbować warto.

      Pozdrawiam,

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka