23.01.06, 20:00
Dekalog (z gr. deka logoi, dziesięć przykazań) inaczej Dziesięć przykazań to
zbiór podstawowych nakazów moralnych obowiązujących pierwotnie wyznawców
judaizmu, a następie przejęty przez chrześcijan, dla których jest podstawowym
kanonem wiary.

Zgodnie z przekazem biblijnym oryginalny tekst dekalogu zapisany w Księdze
Wyjścia, słowo po słowie został podyktowany przez Boga Mojżeszowi na górze
Synaj w trakcie wędrówki Izraelitów z Egiptu do Kanaanu.

Mojżesz musiał wyryć tekst dekalogu na kamiennych tablicach dwukrotnie, gdyż
pierwszą tablicę z dekalogiem rozbił w gniewie widząc, jak Żydzi zaczęli pod
jego nieobecność czcić złotego cielca. Zgodnie z przekazem biblijnym druga
tablica z dekalogiem była przechowywana w Arce przymierza aż do czasu
zburzenia pierwszej Świątyni Jerozolimskiej.

Wyznawcy judaizmu, prawosławia i niektórych kościołów protestanckich oraz
wschodnich przyjmują oryginalny tekst dekalogu z Księgi Wyjścia:

Tekst Dekalogu (prawdopodobnie w pierwotnej wersji miał formę krótkich
nakazów i zakazów) został zachowany w Biblii w dwóch, minimalnie różniących
się wersjach: w Księdze Wyjścia (20, 2-17) i w Księdze Powtórzonego Prawa
(5, 6-21). Istnieją więc w Biblii dwa teksty Dekalogu oraz przynajmniej trzy
sposoby podziału biblijnego tekstu na konkretne przykazania
Obserwuj wątek
    • aniouek1 wg. Księgi Wyjścia 23.01.06, 20:09
      Dekalog

      1 Wtedy mówił Bóg wszystkie te słowa:

      2 «Ja jestem Pan, twój Bóg, który cię wywiódł z ziemi egipskiej,z domu niewoli.

      3 Nie będziesz miał cudzych bogów obok Mnie!

      4 Nie będziesz czynił żadnej rzeźby ani żadnego obrazu tego, co jest na niebie
      wysoko, ani tego, co jest na ziemi nisko, ani tego, co jest w wodach pod
      ziemią!

      5 Nie będziesz oddawał im pokłonu i nie będziesz im służył, ponieważ Ja Pan,
      twój Bóg, jestem Bogiem zazdrosnym, który karze występek ojców na synach do
      trzeciego i czwartego pokolenia względem tych, którzy Mnie nienawidzą.

      6 Okazuję zaś łaskę aż do tysiącznego pokolenia tym, którzy Mnie miłują
      i przestrzegają moich przykazań.

      7 Nie będziesz wzywał imienia Pana, Boga twego, do czczych rzeczy, gdyż Pan nie
      pozostawi bezkarnie tego, który wzywa Jego imienia do czczych rzeczy2.

      8 Pamiętaj o dniu szabatu, aby go uświęcić3.

      9 Sześć dni będziesz pracować i wykonywać wszystkie twe zajęcia.

      10 Dzień zaś siódmy jest szabatem ku czci Pana, Boga twego. Nie możesz przeto
      w dniu tym wykonywać żadnej pracy ani ty sam, ani syn twój, ani twoja córka,
      ani twój niewolnik, ani twoja niewolnica,ani twoje bydło, ani cudzoziemiec,
      który mieszka pośród twych bram.

      11 W sześciu dniach bowiem uczynił Pan niebo, ziemię, morze oraz wszystko, co
      jest w nich, w siódmym zaś dniu odpoczął. Dlatego pobłogosławił Pan dzień
      szabatu i uznał go za święty.

      12 Czcij ojca twego i matkę twoją, abyś długo żył na ziemi, którą Pan, Bóg
      twój, da tobie.

      13 Nie będziesz zabijał.

      14 Nie będziesz cudzołożył.

      15 Nie będziesz kradł.

      16 Nie będziesz mówił przeciw bliźniemu twemu kłamstwa jako świadek.

      17 Nie będziesz pożądał domu bliźniego twego. Nie będziesz pożądał żony4
      bliźniego twego, ani jego niewolnika, ani jego niewolnicy, ani jego wołu, ani
      jego osła, ani żadnej rzeczy, która należy do bliźniego twego».

      18 Wtedy cały lud, słysząc grzmoty i błyskawice oraz głos trąby i widząc górę
      dymiącą, przeląkł się i drżał, i stał z daleka.

      19 I mówili do Mojżesza: Mów ty z nami, a my będziemy cię słuchać! Ale Bóg
      niech nie przemawia do nas, abyśmy nie pomarli!

      20 Mojżesz rzekł do ludu: «Nie bójcie się! Bóg przybył po to, aby
      was doświadczyć i pobudzić do bojaźni przed sobą, żebyście nie grzeszyli».

      21 Lud stał ciągle z daleka, a Mojżesz zbliżył się do ciemnego obłoku, w którym
      był Bóg.
    • aniouek1 wg. Księgi Powtórzonego Prawa 23.01.06, 20:31
      Dziesięcioro Przykazań

      1 Mojżesz zwołał całego Izraela i rzekł do niego: Słuchaj, Izraelu, praw
      i przykazań, które ja dziś mówię do twych uszu, ucz się ich i dbaj o to, aby
      je wypełniać.

      2 Pan, Bóg nasz, zawarł z nami przymierze na Horebie.

      3 Nie zawarł Pan tego przymierza z ojcami naszymi, lecz z nami, którzy tu
      dzisiaj wszyscy żyjemy.

      4 Spośród ognia na Górze mówił Pan z wami twarzą w twarz.

      5 W tym czasie ja stałem między Panem a wami, aby wam oznajmić słowa Pana,
      gdyście się bali ognia i nie weszli na górę. A On mówił:

      6 "Jam jest Pan, Bóg twój, który cię wyprowadził z ziemi egipskiej, z domu
      niewoli.

      7 Nie będziesz miał bogów innych oprócz Mnie.

      8 Nie uczynisz sobie posągu ani żadnego obrazu tego, co jest na niebie wysoko
      albo na ziemi nisko, lub w wodzie poniżej ziemi.

      9 Nie będziesz oddawał im pokłonu ani służył. Bo Ja jestem Pan, Bóg twój, Bóg
      zazdrosny, karzący nieprawość ojców na synach w trzecim i w czwartym pokoleniu -
      tych, którzy Mnie nienawidzą,

      10 a który okazuje łaskę w tysiącznym pokoleniu tym, którzy Mnie miłują
      i strzegą moich przykazań.

      11 Nie będziesz brał imienia Pana, Boga twego, do czczych rzeczy, bo nie
      dozwoli Pan, by pozostał bezkarny ten, kto bierze Jego imię do czczych rzeczy.

      12 Będziesz zważał na szabat, aby go święcić, jak ci nakazał Pan, Bóg twój.

      13 Sześć dni będziesz pracował i wykonywał wszelką twą pracę,

      14 lecz w siódmym dniu jest szabat Pana, Boga twego. Nie będziesz wykonywał
      żadnej pracy ani ty, ani twój syn, ani twoja córka, ani twój sługa, ani twoja
      służąca, ani twój wół, ani twój osioł, ani żadne twoje zwierzę, ani obcy, który
      przebywa w twoich bramach; aby wypoczął twój niewolnik i twoja niewolnica, jak
      i ty.

      15 Pamiętaj, że byłeś niewolnikiem w ziemi egipskiej i wyprowadził cię stamtąd
      Pan, Bóg twój, ręką mocną i wyciągniętym ramieniem: przeto ci nakazał Pan, Bóg
      twój, strzec dnia szabatu.

      16 Czcij swego ojca i swoją matkę, jak ci nakazał Pan, Bóg twój, abyś długo żył
      i aby ci się dobrze powodziło na ziemi, którą ci daje Pan, Bóg twój.

      17 Nie będziesz zabijał.

      18 Nie będziesz cudzołożył.

      19 Nie będziesz kradł.

      20 Jako świadek nie będziesz mówił przeciw bliźniemu twemu kłamstwa.[18]

      21 Nie będziesz pożądał żony swojego bliźniego. Nie będziesz pragnął domu
      swojego bliźniego ani jego pola, ani jego niewolnika, ani jego niewolnicy, ani
      jego wołu, ani jego osła, ani żadnej rzeczy, która należy do twojego
      bliźniego". [19]

      22 Te słowa wyrzekł Pan do waszego zgromadzenia na górze spośród ognia,
      obłoku i ciemności donośnym głosem, niczego nie dodając. Napisał je na dwu
      tablicach kamiennych i dał mi je.
    • aniouek1 Dekalog biblijny 23.01.06, 20:43
      "Ja jestem Pan, twój Bóg...

      • I
      Nie będziesz miał cudzych bogów obok Mnie!

      • II
      Nie będziesz czynił żadnej rzeźby ani żadnego obrazu tego co jest na ziemi
      nisko ani tego, co jest w wodach pod ziemią! Nie będziesz oddawał im pokłonu
      i nie będziesz im służył, ponieważ Ja Pan twój Bóg, jestem Bogiem zazdrosnym,
      który karze występek ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia
      względem tych, którzy Mnie nienawidzą. Okazuję zaś łaskę do tysiącznego
      pokolenia tym, którzy Mnie miłują i przestrzegają moich przykazań.

      • III
      Nie będziesz wzywał imienia Pana, Boga twego, do czczych rzeczy, gdyż Pan nie
      pozostawi bezkarnie tego, który wzywa Jego imienia do czczych rzeczy.

      • IV
      Pamiętaj o dniu szabatu, aby go uświęcić. Sześć dni będziesz pracować
      i wykonywać wszystkie twe zajęcia. Dzień zaś siódmy jest szabatem ku czci Pana,
      Boga twego. Nie możesz przeto w dniu tym wykonywać żadnej pracy ani ty sam, ani
      syn twój, ani córka twoja, ani twój niewolnik, ani twoja niewolnica, ani twoje
      bydło, ani cudzoziemiec, który mieszka pośród twych bram. W sześciu dniach
      bowiem uczynił Pan niebo, ziemię, morze oraz wszystko co w nich jest, w siódmym
      zaś dniu odpoczął. Dlatego pobłogosławił Pan dzień szabatu i uznał go za
      święty.

      • V
      Czcij ojca twego i matkę twoją, abyś długo żył na ziemi którą Pan, Bóg twój, da
      tobie.

      • VI
      Nie będziesz zabijał.

      • VII
      Nie będziesz cudzołożył.

      • VIII
      Nie będziesz kradł.

      • IX
      Nie będziesz mówił przeciw bliźniemu twemu kłamstw jako świadek.

      • X
      Nie będziesz pożądał domu bliźniego twego. Nie będziesz pożądał żony bliźniego
      twego, ani jego niewolnika, ani jego niewolnicy, ani jego wołu, ani jego osła,
      ani żadnej rzeczy, która należy do bliźniego twego."
    • aniouek1 Dekalog katechizmowy 23.01.06, 20:49
      "Ja jestem Pan, twój Bóg...

      • I
      Nie będziesz miał cudzych bogów przede mną.

      • II
      Nie będziesz brał imienia Pana Boga twego nadaremno.

      • III
      Pamiętaj abyś dzień święty święcił.

      • IV
      Czcij ojca swego i matkę swoją.

      • V
      Nie zabijaj.

      • VI
      Nie cudzołóż.

      • VII
      Nie kradnij.

      • VIII
      Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu.

      • IX
      Nie pożądaj żony bliźniego twego.

      • X
      Ani żadnej rzeczy, która jego jest."
      • aniouek1 I. "Nie będziesz miał Bogów cudzych przede Mną" 23.01.06, 22:01
        „Ja jestem Pan, twój Bóg, który cię wywiódł z ziemi egipskiej, z domu niewoli.
        Nie będziesz miał cudzych bogów obok Mnie! (...). Nie będziesz oddawał im
        pokłonu i nie będziesz im służył” (Wj 20, 2-5) "Panu, Bogu swemu, będziesz
        oddawał pokłon i Jemu samemu służyć będziesz" (Mt 4,10).

        Wprowadzenie

        Pierwsze przykazanie: „Nie będziesz miał bogów cudzych przede Mną” nakłada
        obowiązek stawiania Boga na pierwszym miejscu w naszym życiu. Tego Boga mamy
        poznać przez wiarę, Jemu w pełni zaufać i umiłować Go przez wypełnianie Jego
        woli wyrażonej w przykazaniach.

        Pierwsze przykazanie zakazuje grzechów przeciwko wierze, czyli zaniedbywania
        pogłębiania wiary, niewiary, wątpienia, ateizmu i agnostycyzmu.

        Przykazanie to zabrania też grzechów przeciwko nadziei, tzn. zuchwałej nadziei,
        rozpaczy, dążenia wyłącznie do celów ziemskich.

        Pierwsze przykazanie zakazuje grzechów przeciwko miłości Bożej czyli:
        obojętności, niewdzięczności, oziębłości, lenistwa duchowego, nienawiści do
        Boga.

        Oprócz wiary, nadziei i miłości pierwsze przykazanie przypomina o obowiązku
        służenia jedynemu Bogu. Służba ta wyraża się przez adorację, modlitwę, ofiarę,
        składanie Bogu przyrzeczeń i ślubów, które mają być wypełnione.

        Potępionymi przez pierwsze przykazanie grzechami przeciwko służeniu jedynemu
        i prawdziwemu Bogu jest: zabobon, bałwochwalstwo, wróżbiarstwo, praktyki
        magiczne, kuszenie Boga, świętokradztwo, symonia.
        • aniouek1 A) Pierwszeństwo Boga w naszym życiu 23.01.06, 22:03
          "Panu, Bogu swemu, będziesz oddawał pokłon i Jemu samemu służyć będziesz" (Mt
          4,10). Bez przerwy mamy pamiętać, że Bóg jest naszym Panem i Bogiem. Jego mamy
          postawić na pierwszym miejscu w naszym życiu. On na to zasługuje, gdyż jest
          Istotą Najwyższą, naszym Stwórcą, który ciągle wyprowadza nas z niewoli grzechu
          i prowadzi do prawdziwej ziemi obiecanej, którą jest niebo.

          Całe otaczające nas stworzenie oraz sumienie powinno nam przypominać o naszym
          Stwórcy, Panu i Bogu, i wzywać nas do wypełniania tylko Jego woli.

          «"Ja jestem Panem, twoim Bogiem". Nie ma chwili dnia, kiedy by to słowo nie
          brzmiało i nie było ujawniane przez głos i palec Boży. Gdzie? Wszędzie...
          Wszystko je wciąż powtarza. Od trawy aż po gwiazdę, od wody po ogień, od wełny
          po pokarm, od światła po ciemności, od zdrowia po chorobę, od bogactwa po
          biedę. Wszystko mówi: "Jam jest Pan". To dzięki Mnie to masz. Jedna z Moich
          myśli daje ci to, inna to odbiera. Nie ma potężnej armii ani obrony, która
          pozwoliłaby ci umknąć przed Moją wolą". Ona woła w głosie wiatru, śpiewa
          w szumie wody, rozszerza się w zapachu kwiatów. Ona uderza szczyty gór.
          Szemrze, mówi, wzywa, krzyczy w sumieniach: "Ja jestem Panem, twoim Bogiem".

          Nigdy o tym nie zapominajcie! Nie zamykajcie waszych oczu, uszu, nie tłumcie
          waszego sumienia, by nie słyszeć tego słowa. Ono przecież istnieje. Nadchodzi
          czas, kiedy to słowo przychodzi, wypisane ognistym palcem Boga na murze sali
          biesiadnej lub na rozwścieczonych falach morskich, na roześmianych wargach
          dziecka lub na bladym [obliczu] starca, który wkrótce umrze, na pachnącej róży
          lub w odorze grobu. Nadchodzi czas, kiedy - w upojeniu winem i radościami,
          w wirze spraw, w spoczynku nocy, w samotnym spacerze - podnosi się głos i słowo
          mówiące: "Jam jest Pan, twój Bóg". Nic go nie doprowadzi do zamilknięcia: ani
          to ciało, które pożądliwie całujesz, ani ten pokarm, który żarłocznie połykasz,
          ani złoto, które gromadzi twa chciwość, ani posłanie, na którym pozostajesz
          leniwie, ani cisza, ani samotność, ani sen.

          "Ja jestem Panem, twoim Bogiem", Towarzyszem, który cię nie porzuca, Gościem,
          którego nie umiesz przepędzić. Jesteś dobry? Oto wtedy Gość i Towarzysz jest
          dobrym Przyjacielem. Jesteś zepsuty i winny? Oto Gość i Towarzysz staje się
          Królem rozgniewanym i nie dającym spokoju. Ale nie porzuca, nie porzuca, nie
          porzuca. Jedynie potępieni mogą oddzielić się od Boga, a oddalenie to jest
          udręką nie do ugaszenia i wieczną.

          "Ja jestem Panem, twoim Bogiem" - i dodaje - "który cię wywiódł z ziemi
          egipskiej, z domu niewoli". O, zaprawdę, jakże obecnie słuszne są te słowa!
          Z jakiego Egiptu, z jakiego Egiptu wyprowadza, aby doprowadzić cię do ziemi
          obiecanej, która nie jest tym tu miejscem, ale Niebem? To wiekuiste Królestwo
          Pana, gdzie nie będzie więcej głodu ani pragnienia, zimna ani śmierci. Tam
          wszystko będzie tryskać radością i pokojem, i każdy duch zostanie nasycony
          pokojem i radością.

          On wyrywa was teraz z prawdziwej niewoli. Oto Wybawca: Ja nim jestem.
          Przychodzę rozerwać wasze kajdany. Każdy ludzki władca może umrzeć, a przez
          jego śmierć zniewolone narody odzyskują wolność. Jednak szatan nie umiera.
          On jest wieczny. To jest władca, który zakuł was w kajdany, aby was ciągnąć,
          dokądkolwiek pragnie. Grzech jest w was i jest on tym łańcuchem, za pomocą
          którego szatan was więzi. (...)

          Właśnie teraz ma ona swe duchowe wypełnienie. Pan, wasz Bóg, wyprowadza was
          z ziemi bożka, który zwiódł Pierwszych Rodziców. Wyrywa was z niewolnictwa
          grzechu. Przyobleka was Łaską i przyjmuje do Swego Królestwa. Zaprawdę powiadam
          wam, że ci, którzy przyjdą do Mnie, będą mogli usłyszeć Najwyższego mówiącego
          słodkim, ojcowskim głosem w ich szczęśliwych sercach: "Ja jestem Panem, twoim
          Bogiem, który cię przyciąga do Siebie, wolnego i szczęśliwego".

          Przyjdźcie.Zwróćcie do Pana wasze serca i oblicza, wasze modlitwy i pragnienie.
          Godzina Łaski nadeszła.» (M. Valtorta, Poemat Boga-Człowieka, Księga druga 86,
          Katowice 1999, wyd. Vox Domini)
        • aniouek1 B) Wiara w jednego Boga 23.01.06, 22:05
          Stawia się Boga na pierwszym miejscu w swoim życiu, gdy się w Niego
          wierzy. „Pierwsze przykazanie domaga się od nas umacniania naszej wiary,
          strzeżenia jej z roztropnością i czujnością oraz odrzucania wszystkiego,
          co się jej sprzeciwia.” (KKK 2088)
          • aniouek1 1) Konieczność pogłębiania wiary 23.01.06, 22:07
            Wiara w Boga jest czymś, co może wzrastać bądź też maleć. Jesteśmy
            odpowiedzialni za jej wzrost. Wiara pogłębia się przede wszystkim u tych,
            którzy posiadają Maryjną postawę słuchania i rozważania tego, co pochodzi od
            Boga (por. Łk 2,19). Wzrasta wiara, gdy słucha się i rozważa słowo Boże,
            dochodzące do nas poprzez lekturę Ewangelii, przez homilie, kazania, różne
            wykłady i konferencje czy też przez wypowiedzi napotykanych osób. Umacnia wiarę
            ciągłe rozważanie wydarzeń, okoliczności i życia oraz doszukiwanie się w nich
            głębszego znaczenia, wezwania Bożego. Przykładem takiej postawy może być dla
            nas Maryja, która wiadomość o błogosławionym stanie swojej krewnej Elżbiety
            potraktowała jako wezwanie Boże, by do niej pójść i udzielić jej pomocy.
          • aniouek1 2) Grzechy przeciwko wierze 23.01.06, 22:09
            Różne wady mogą, niestety, zahamować w nas proces rozwoju wiary. Mogą też
            doprowadzić do dobrowolnego poddania się wątpliwościom lub nawet – do niewiary,
            do ateizmu lub agnostycyzmu. Dzieje się tak wtedy, gdy człowiek nie przyjmuje
            z pokorą słowa Bożego, bo nie widzi w nim cennego daru udzielonego nam przez
            Tego, który jest Prawdą i Miłością. Rozważmy to zagadnienie.
            • aniouek1 a) Zaniedbywanie pogłębiania wiary 23.01.06, 22:10
              Nie wzrasta wiara u tych, którzy wskutek lenistwa nie robią najmniejszego
              wysiłku, by skoncentrować się na słyszanym słowie Bożym, np. nigdy nie słuchają
              kazań i myślą w czasie ich wygłaszania o czymś innym. Jeśli lenistwo
              powstrzymuje kogoś przed rozważaniem usłyszanego słowa Pana, wówczas wiara nie
              wzrasta, bo łaska Boża zawsze wymaga współpracy ze strony człowieka.

              Narażają się na osłabienie wiary ci, którzy z powodu zarozumiałej postawy
              zamykają się wewnętrznie na słowo Boże. Nie widzą w nim daru Bożego, nie
              dostrzegają w nim cennej łaski, umożliwiającej przemianę życia i dojście do
              wiecznego celu: nieba.

              To zamknięcie może przybierać różne formy. Jedni nie słuchają czytań biblijnych
              ani homilii, ponieważ zarozumiale stwierdzają,, że "już to wszystko wiele razy
              słyszeli i dobrze znają".

              Inni ludzie nie słuchają słowa Bożego, bo nie odpowiada im forma jego przekazu.
              Może się to zdarzać u osób, które uczestniczą w różnych konferencjach,
              wykładach, czytają książki i czasopisma religijne, uczestniczą w spotkaniach
              biblijnych itp. Nasycenie wiedzą teologiczną – przy równoczesnym braku pokory –
              może zamknąć człowieka na prawdę, gdyż bardziej od niej ceni on samą formę
              przekazu. Nie przyjmie więc słowa Bożego podanego w nieudolnej formie. Będzie
              zarozumiale stwierdzał, że słyszał "lepsze rzeczy"; słyszane homilie uzna za
              zbyt „prostackie i dobre dla ludzi prostych, bez wykształcenia". Pycha zamyka
              wewnętrznie na słowo Boże. Zarozumiali ludzie stwierdzają często: "to nie dla
              mnie", "to dobre dla innych", "zbyt niski poziom". Osoby takie nie zdają sobie
              sprawy, że Bóg udziela człowiekowi skarbu swego słowa nawet za pośrednictwem
              swoich bardzo niedoskonałych współpracowników.

              Wewnętrzne odrzucanie słowa Bożego wyraża się nieraz w kpiącym podejściu do
              słyszanych kazań, w doszukiwaniu się w nich samych pomyłek, błędów i potknięć.
              Zarozumiałe osoby podobne są do faryzeuszy, którzy przychodzili do Chrystusa
              nie po to, by Go uważnie słuchać, ani nie po to, by odnaleźć prawdę, lecz – aby
              Go pochwycić na jakiejś pomyłce, aby móc Go skompromitować, poniżyć i oskarżyć
              (por. Mt 22,15). W poczuciu wyższości faryzeusze podrwiwali sobie z Chrystusa
              (por. Łk 16,14).

              Istnieją ludzie, którzy nigdy nie stosują do siebie słyszanego słowa Bożego.
              Powodem takiej postawy jest pełne pychy przekonanie o swojej doskonałości i o
              grzeszności innych. Kiedy zarozumiały człowiek słucha słowa Bożego, odnosi je
              do swoich sąsiadów, do swoich kolegów, do wszystkich „złych ludzi”, nigdy zaś –
              do siebie. Chęć uchodzenia we własnych oczach za istotę doskonałą powstrzymuje
              pysznego człowieka przed zastosowaniem słyszanego słowa do siebie.

              Obawa przed dostrzeżeniem swojej słabości i grzechu skłania niektórych ludzi do
              unikania jakiegokolwiek kontaktu ze słowem Bożym, np. nie chodzą w ogóle do
              kościoła, nie uczestniczą we Mszy św., nie czytają książek religijnych, unikają
              dyskusji na tematy wiary itp.

              Zamknięcie się na słowo Boże może przybrać nieraz mylące pozory wielkiego głodu
              nauki Bożej. I tak np. niektórzy ludzie poszukują nieraz kościołów, w których
              kazania wygłaszane są przez znanych kaznodziejów, biorą udział w niezliczonych
              konferencjach, wygłaszanych przez doskonałych prelegentów, uczestniczą w
              różnych spotkaniach biblijnych, czytają wiele książek poruszających tematy
              związane z religią. Szukają jednak kontaktu ze słowem Bożym nie po to, by
              udoskonalić swoją miłość do Boga i do ludzi, lecz w celu zaspokojenia swojej
              ciekawości. Słyszanej prawdy Bożej nie stosują do swojego życia, które płynie
              swoim nurtem i rządzi się swoimi prawami. Ponieważ ludzie ci nie usiłują
              odczytywać wezwania Bożego, woli Bożej odnoszącej się do nich, dlatego ich
              wiedza teologiczna nie ma żadnego pozytywnego wpływu na ich postępowanie.
              Najchętniej zresztą szukają takiej właśnie teologii, która nie ujawnia im woli
              Bożej, lecz syci ciekawość.

              W niektórych wypadkach studiowanie teologii staje się okazją do karmienia
              pychy, gdyż daje miłe poczucie wyższości nad "prostymi ludźmi", rodzi
              przeświadczenie, że jest się "katolikiem głębiej myślącym", że należy się
              do "inteligencji katolickiej". Nieraz dobra, lecz połączona z pychą znajomość
              zasad moralnych rodzi przekonanie, że się według nich żyje, co pogłębia
              pogardliwe przeświadczenie o "podłości ludzi".

              Niektórzy oddają się licznym, czysto zewnętrznym praktykom religijnym. Nie
              kieruje nimi miłość do Boga ani do człowieka, nie nastawiają się na słuchanie
              słowa Bożego, np. traktują pielgrzymkę jak dobrą wycieczkę; lubią uroczystości
              religijne, bo "można sobie pośpiewać" i przeżyć wzniosłe nastroje, np. na
              pasterce. Na spotkania w małych grupach przychodzą dlatego, że panuje na
              nich "miła" atmosfera itp. Ludzie ci praktyki religijne traktują jak przyjemną
              rozrywkę.

              Kto w swym angażowaniu się w działalność religijną zamiast pogłębienia wiary
              szuka miłej rozrywki, ten szybko porzuci swoje "praktyki religijne", gdy tylko
              przestaną mu dostarczać przyjemności, np. nie będzie się modlił, gdy zamiast
              wzruszeń dozna samych roztargnień; gdy w grupie biblijnej "zepsuje się"
              atmosfera, przestanie brać udział w spotkaniach; nie przyjdzie na Mszę św., gdy
              będzie odprawiana przez starszego kapłana, bez przyjemnej oprawy muzycznej itp.

              Tak więc nasza wiara rozwinie się tylko wtedy, gdy otworzymy się wewnętrznie na
              słowo Boże. To otwarcie zaś dokona się wtedy, gdy zaczniemy przezwyciężać
              w sobie różne wady, szczególnie zaś – pychę. Maryja była w pełni słuchającą
              Pana służebnicą, ponieważ nie kierowała się egoizmem, lecz miłością. Stanowi
              dla nas wzór pełnej pokory służebnicy, która ustawicznie karmiła się Bożą
              Prawdą po to, aby według niej żyć, dlatego słusznie jest nazywana Stolicą
              Mądrości.
            • aniouek1 b) Niewiara 23.01.06, 22:11
              Niewiara jest grzechem przeciwko wierze nakazanej przez pierwsze przykazanie
              Dekalogu. Jest ona „lekceważeniem prawdy objawionej lub dobrowolną odmową dania
              przyzwolenia na nią. (KKK 2089)

              Niewiara może przyjąć formę herezji, apostazji lub schizmy. "Herezją nazywa się
              uporczywe, po przyjęciu chrztu, zaprzeczanie jakiejś prawdzie, w którą należy
              wierzyć wiarą Boską i katolicką, albo uporczywe powątpiewanie o niej;
              apostazją – całkowite porzucenie wiary chrześcijańskiej, schizmą – odmowę
              uznania zwierzchnictwa Biskupa Rzymu lub wspólnoty z członkami Kościoła
              uznającymi to zwierzchnictwo" (KPK, kan. 751; KKK 2089)
            • aniouek1 c) Zwątpienie 23.01.06, 22:12
              Grzech przeciwko wierze może też przyjąć formę dobrowolnego poddawania
              w wątpliwość prawdy objawionej. „Dobrowolne wątpienie dotyczące wiary lekceważy
              to, co Bóg objawił i co Kościół podaje do wierzenia, lub też odmawia uznania
              tego za prawdziwe.” (KKK 2088). „Wątpienie może prowadzić do duchowego
              zaślepienia, jeśli jest dobrowolnie podtrzymywane." (KKK 2088)

              Grzechem jest tylko dobrowolne wątpienie w prawdziwość objawionych prawd
              przekazywanych nam przez naukę Kościoła. Nie jest natomiast grzechem pokusa
              zwątpienia, którą staramy się od siebie odsunąć. Chociaż wątpliwości te nie są
              grzechem, lecz pokusą, należy starać się je rozwiązać, np. przez rozmowę ze
              spowiednikiem, przez czytanie Katechizmu lub innych pożytecznych książek
              religijnych. Kto rozwiązuje rodzące się w nim wątpliwości dotyczące wiary, ten
              ją pogłębia i równocześnie przygotowuje się do ważnego zadania usuwania
              wątpliwości, które mogą się zrodzić w bliźnich.
            • aniouek1 d) Ateizm 23.01.06, 22:13
              Podobnie jak niewiara i dobrowolne wątpienie również ateizm przeciwstawia się
              wierze. „Ateizm, odrzucając lub negując istnienie Boga, jest grzechem przeciw
              pierwszemu przykazaniu.” (KKK 2140) Jest on też grzechem przeciw cnocie
              religijności. (Por. Rz 1,18; KKK 2125).

              Katechizm Kościoła Katolickiego zwraca uwagę na różne formy ateizmu, zwłaszcza
              na tzw. ateizm praktyczny. «Pojęcie "ateizm" obejmuje bardzo zróżnicowane
              zjawiska. Często spotykaną postacią ateizmu jest materializm praktyczny, który
              ogranicza potrzeby i ambicje człowieka do przestrzeni i czasu. Humanizm
              ateistyczny błędnie uważa, że człowiek jest "sam sobie celem, sam jedynym
              sprawcą i demiurgiem swojej własnej historii"» (Sobór Watykański II, konst.
              Gaudium et spes, 20, KKK 2124).

              Jak różne są formy ateizmu, tak też różnorakie są jego przyczyny zewnętrzne i
              takie, które tkwią w samym człowieku. Do przyczyn tych Katechizm zalicza między
              innymi: nieodpowiednie wychowanie religijne, złe oddziaływanie wierzących,
              którzy nie żyją według poznanej prawdy; fałszywe pojęcie ludzkiej autonomii;
              dostrzeganie w zależności od Boga czegoś, co sprzeciwia się godności
              człowieka. „W powstawaniu i rozpowszechnianiu się ateizmu "niemały udział mogą
              mieć wierzący, o ile skutkiem zaniedbań w wychowaniu religijnym albo fałszywego
              przedstawiania nauki wiary, albo też braków w ich własnym życiu religijnym,
              moralnym i społecznym, powiedzieć o nich trzeba, że raczej przesłaniają,
              aniżeli pokazują prawdziwe oblicze Boga i religii" (Sobór Watykański II, konst.
              Gaudium et spes, 19). Często ateizm opiera się na błędnej koncepcji autonomii
              ludzkiej, która posuwa się aż do odrzucania jakiejkolwiek zależności od Boga
              (Por. Sobór Watykański II, konst. Gaudium et spes, 20). W
              rzeczywistości "uznanie Boga bynajmniej nie sprzeciwia się godności człowieka,
              skoro godność ta na samym Bogu się zasadza i w Nim się doskonali" (Sobór
              Watykański II, konst. Gaudium et spes, 21). Kościół wie, "że to, co on wieści,
              idzie po linii najtajniejszych pragnień serca ludzkiego" (Sobór Watykański II,
              konst. Gaudium et spes, 21; KKK 2125)

              Nie tylko rodzina, środowisko i błędne nauki są przyczyną ateizmu. Jego źródłem
              może być też stała niechęć do nawrócenia się, do zmiany swego postępowania. Nie
              chcąc bowiem zmienić swojego życia, człowiek odpycha od siebie wszystkie myśli
              przypominające mu o istnieniu Boga, przed którym trzeba będzie kiedyś zdać
              sprawę ze swoich uczynków.

              Niektóre osoby prowadzące niemoralny tryb życia chciałyby, żeby Bóg nie
              istniał. To silne życzenie sprawia, że zaczynają one szukać argumentów
              zaprzeczających istnieniu Boga. Pragnienie udowodnienia sobie, że Boga nie ma,
              przynosi nieraz upragnione przez człowieka owoce: zaczyna on – jak uważa –
              "znajdować" argumenty, które upewniają go, że Bóg nie istnieje, a więc może
              nadal postępować tak, jak postępuje.

              Bywają czasami osoby uchodzące w oczach otoczenia za uczciwe, które jednak nie
              tylko nie wierzą, lecz - w czasie różnych dyskusji - zaciekle odrzucają
              wszelkie próby zbliżenia im Boga. Powodem takiej postawy może być silna pycha.
              Często poczucie własnej wielkości skłania człowieka do gorączkowego odpychania
              myśli, że istnieje Istota wyższa od niego: że istnieje Bóg, od którego jest on
              całkowicie zależny. Dla pysznej osoby myśl o istnieniu kogoś wyższego,
              doskonalszego, potężniejszego itp., jest nie do zniesienia. Dlatego pyszny
              człowiek może zacząć „udowadniać” sobie, że Boga nie ma. Czyni to w tym celu,
              żeby zająć Jego miejsce: chce dojść do przeświadczenia, że sam jest kimś
              najwyższym i niezależnym.

              W inny jeszcze sposób pycha prowadzi do ateizmu. Otóż chcąc zatriumfować nad
              wszystkimi wierzącymi, człowiek usiłuje udowodnić sobie i innym, że sam, bez
              wiary w Boga, bez Jego i ludzkiej pomocy, bez jakiejkolwiek łaski potrafi
              być „uczciwym człowiekiem”. Usiłuje więc wykazać sobie i innym, że jest lepszy
              od wierzących, ponieważ - nie spodziewając się żadnej zapłaty po śmierci -
              potrafi żyć uczciwie. Chcąc ocalić swoją "wyższość moralną", człowiek taki
              niszczy w sobie łaskę wiary, którą Bóg na różne sposoby go obdarza.

              Bywa i tak, że człowiek nie tylko sam nie wierzy, lecz ponadto usiłuje stłumić
              wiarę innych ludzi. Dzieje się tak dlatego, że wiara otoczenia stanowi dla
              niewierzącego człowieka ustawiczne przypomnienie tego, co w sobie stłumił. Aby
              zatem inni nie przypominali mu o istnieniu Boga, człowiek decyduje się na walkę
              z religią. Może upodobnić się do faryzeuszy, którzy usiłowali zabić Chrystusa,
              bo swoją nauką i postawą przypominał im o ich obłudzie i pysze.

              Istnieją wreszcie ludzie, którzy wierzą tylko pozornie. Znają wprawdzie jakieś
              prawdy o Bogu, potrafią może wyrecytować "Credo", lecz życie ich pozbawione
              jest jakiegokolwiek wewnętrznego kontaktu ze Stwórcą, z Bogiem żywym. Całe
              życie takich ludzi obraca się wokół ich „bożka” np. pieniądza, korzyści,
              przyjemności itp. Taki styl życia to ateizm praktyczny.

              Tak więc nieporządek moralny zawsze w mniejszym lub większym stopniu osłabia
              wiarę, a w niektórych wypadkach może doprowadzić do całkowitej jej utraty.
            • aniouek1 e) Agnostycyzm 23.01.06, 22:14
              Jeszcze inny grzech przeciwko wierze – oprócz niewiary, dobrowolnego zwątpienia
              i ateizmu – to agnostycyzm.

              „Agnostycyzm przybiera wiele postaci. W niektórych przypadkach agnostyk nie
              neguje Boga; postuluje natomiast istnienie bytu transcendentnego, który nie
              może objawić się i o którym nikt nie potrafi nic powiedzieć. W innych
              przypadkach agnostyk nie wypowiada się na temat istnienia Boga, twierdząc, iż
              jest ono niemożliwe do udowodnienia, a nawet potwierdzenia czy zanegowania.”
              (KKK 2127)

              „Agnostycyzm może niekiedy łączyć się z jakimś poszukiwaniem Boga, lecz może
              również być obojętnością, ucieczką przed ostatecznymi pytaniami
              egzystencjalnymi oraz lenistwem sumienia moralnego. Agnostycyzm najczęściej
              jest równoznaczny z ateizmem praktycznym.” (KKK 2128)
          • aniouek1 Modlitwa o wiarę 23.01.06, 22:16
            Jezu Chryste, który przez swoich pomocników-ludzi rozsiewasz ziarno słowa
            Bożego, rodzące zbawczą wiarę. Prosimy Cię o postawę słuchania i rozważania
            Twojej nauki. Naucz nas odnosić ją zawsze do siebie, a nie tylko do innych
            ludzi. Spraw, Panie, aby Twoje słowo rzucone w nasze serca nie dzieliło losu
            ziarna posianego przy drodze, które wydziobały ptaki, ani losu tego, które
            upadło na skalisty grunt, ani też tego, które padło między ciernie. Niech słowo
            Twoje, Zbawicielu, zawsze trafia na właściwy grunt, aby wyrosło i przynosiło
            obfity plon. Amen.
        • aniouek1 C) Nadzieja pokładana w Bogu 23.01.06, 22:18
          Drugim oprócz wiary zobowiązaniem, o którym przypomina nam pierwsze
          przykazanie, jest nadzieja pokładana w Bogu.
          • aniouek1 1) Potrzeba nadziei 23.01.06, 22:20
            Nadzieja ma silny związek z wiarą i miłością. Człowiek wierzący w Boga
            i kochający Go ufa, że będzie mógł żyć tak, jak tego pragnie jego Ojciec
            Niebieski, i spotka się z Nim na zawsze w niebie. Nadzieja jest tęsknotą za
            Bogiem, za spotkaniem z Nim.

            Nadziei nie niszczy ani poczucie swej słabości ani grzeszności, gdyż ma ona
            swoje źródło w przekonaniu, że dobry i potężny Ojciec Niebieski chce i potrafi
            nam skutecznie pomóc w dojściu do zbawienia. Nadzieja pojawia się w pokornym
            i słabym człowieku, który głęboko wierzy w miłość, miłosierdzie i potęgę Boga.
            Taki człowiek ufa, że pomimo swojej słabości – z pomocą Stwórcy – odpowie na
            Jego zbawcze wezwanie i dojdzie do Niego w wieczności.

            O tej nadziei rodzącej się w słabym człowieku mówi Katechizm Kościoła
            Katolickiego: „Gdy Bóg objawia się i wzywa człowieka, nie może on własnymi
            siłami odpowiedzieć w sposób pełny na miłość Bożą. Powinien mieć nadzieję, że
            Bóg uzdolni go do odwzajemnienia Mu miłości i do działania zgodnie z
            przykazaniami miłości. Nadzieja jest ufnym oczekiwaniem błogosławieństwa Bożego
            i uszczęśliwiającego oglądania Boga; jest także lękiem przed obrażeniem miłości
            Bożej i spowodowaniem kary.” (KKK 2090)

            Mający nadzieję człowiek ufa, że Bóg go wesprze swoją wszechmocą i że pomoże mu
            żyć według Dekalogu i osiągnąć zbawienie. Taki człowiek przypomina małe
            dziecko, które dopiero zaczyna chodzić. Kiedy chce ono dojść do drugiego końca
            pokoju – bo coś mu się tam podoba – podnosi się na swoich słabych nóżkach
            i robi nieudolne kroki. Pomimo swojej słabości ma odwagę to robić, gdyż ufa, że
            za nim stoi mama lub ojciec, gotowi swoimi potężnymi ramionami podtrzymać je,
            aby się nie przewróciło i nie zrobiło sobie krzywdy. Czując opiekę i miłość
            rodziców dziecko – choć słabe – ufnie kroczy do swego upragnionego celu na
            drugim końcu pokoju.
          • aniouek1 2) Grzechy przeciw nadziei 23.01.06, 22:21
            Pierwsze przykazanie zakazuje grzechów przeciwko nadziei. Grzechami tymi jest
            zuchwała nadzieja, rozpacz, dążenie w życiu wyłącznie do ziemskich celów.
            • aniouek1 a) Zuchwała nadzieja 23.01.06, 22:22
              Nadzieja skłania człowieka do podążania na wieczne spotkanie z umiłowanym
              Ojcem. Z nadziei wypływa przekonanie, że pomimo słabości można dojść do Jego
              domu, gdzie są przygotowane mieszkania dla każdego człowieka. To przekonanie
              nie jest jednak zuchwałą i grzeszną ufnością, na której niebezpieczeństwo
              zwraca uwagę Katechizm. „Istnieją dwa rodzaje zuchwałej ufności. Albo człowiek
              przecenia swoje zdolności (mając nadzieję na zbawienie bez pomocy z wysoka),
              albo też zbytnio ufa wszechmocy czy miłosierdziu Bożemu (mając nadzieję na
              otrzymanie przebaczenia bez nawrócenia oraz chwały bez zasługi).” (KKK 2092)
            • aniouek1 b) Rozpacz 23.01.06, 22:25
              Grzechem przeciwnym nadziei jest rozpacz. Jej źródłem może być brak wiary
              w potęgę Boga i w mogącą nam pomóc Jego miłość. Do rozpaczy może też
              doprowadzić człowieka jego pycha. Nie chce bowiem zwrócić się do Boga z prośbą
              o przebaczenie. Pycha ukazuje taką prośbę człowiekowi jako coś poniżającego,
              niegodnego. Aby usprawiedliwić swoją wypływającą z pychy postawę, tłumaczy on
              sobie, że dla niego nie ma już przebaczenia, że Bóg mu nie przebaczy, a więc
              nie musi żałować za swoje grzechy, nie musi prosić Go o okazanie miłosierdzia,
              nie musi wyznawać swoich grzechów w sakramencie pojednania itp.

              Wypływająca z pychy rozpacz jest w pewnym sensie karykaturą pokory. Pokorny
              bowiem człowiek jest przeświadczony, że nie zasługuje na Boże przebaczenie.
              Jednak pomimo tego przekonania wierzy w miłosierdzie Boże i szuka go, tak jak
              celnik z przypowieści Jezusa, który w poczuciu swej niegodności „nie śmiał
              nawet oczu wznieść ku niebu, lecz bił się w piersi i mówił: Boże, miej litość
              dla mnie, grzesznika!” (Łk 18,13). Ogarnięty pychą człowiek mówi: „Nie ma dla
              mnie przebaczenia”. Tych słów jednak nie podsuwa mu pokora, lecz silna niechęć
              do prośby o przebaczenie, do autentycznego nawrócenia się, do sakramentu
              pokuty. Swoją rozpaczą znieważa Boga, gdyż Temu, który jest samą Dobrocią
              i Miłością, mówi: „Jesteś okrutny, zły i mściwy, dlatego nie idę do Ciebie”.

              Nieraz rozpacz doprowadza człowieka do samobójstwa. Może się tak stać na
              przykład wtedy, gdy człowiek żył tylko dla pieniędzy, dla bogactwa, które
              pewnego dnia nagle stracił. Człowiek taki utracił skarb, przy którym było jego
              serce (por. Mt 6,21), i odbiera sobie życie. Nie widzi już żadnego celu, dla
              którego warto by żyć.
            • aniouek1 c) Dążenie tylko do celów ziemskich 23.01.06, 22:27
              Często można się spotkać z takim życiem chrześcijan, które nie ujawnia wyraźnie
              nadużywania Bożego miłosierdzia ani też rozpaczy, brak natomiast jasnego
              i wyraźnego dążenia do celu ostatecznego. Może tak być dlatego, że nadzieja
              jeszcze się odpowiednio nie rozwinęła, ale może to być również znakiem jej
              całkowitego zaniku. Nadzieja bowiem – wraz z tęsknotą za Bogiem i chęcią
              spotkania się z Nim – może ulegać osłabieniu a nawet zanikowi.

              Zaniknie pragnienie spotkania się z Bogiem u tego, kto zniszczył w sobie dar
              przyjaźni z Nim. Tęsknota za kimś rodzi się z miłości. Jeśli ktoś kocha Boga
              i głęboko się z Nim przyjaźni, ten w taki sposób kształtuje swoje życie na
              ziemi, żeby spotkać się z Nim w wieczności. Autentyczna przyjaźń łączy się
              z tęsknotą za spotkaniem z przyjacielem. W kim nie ma postawy przyjaźni wobec
              Boga, w tym też nie ma tęsknoty za Nim ani pragnienia spotkania się z Nim.

              Częstym powodem zapominania o wieczności jest przywiązanie do bogactwa
              i urządzanie sobie wygodnego życia na ziemi. Chciwy człowiek tak skwapliwie
              zabiega o zdobycie bogactw, jak gdyby mogły mu one zapewnić wieczne szczęście
              (por. Łk 12,13-21). Dla pieniędzy człowiek gotów jest nieraz wyrzec się samego
              Boga, zrezygnować z przyjaźni z Nim, odrzucić Dawcę życia wiecznego.

              Kto całe życie spędza na używaniu, na jedzeniu i piciu, na zabawach,
              przyjemnościach i rozrywkach, ten nie jest skłonny przejmować się czekającym go
              spotkaniem z Panem. Pragnienie doznawania przyjemności ziemskich sprawia, że
              odsuwa on od siebie niepokojącą go myśl o śmierci i o tym, co po niej
              nieuchronnie nastąpi. Człowiek taki nie odpowiada na wezwanie
              Chrystusa: „Wchodźcie przez ciasną bramę. Bo szeroka jest brama i przestronna
              ta droga, która prowadzi do zguby, a wielu jest takich, którzy przez nią
              wchodzą. Jakże ciasna jest brama i wąska droga, która prowadzi do życia, a mało
              jest takich, którzy ją znajdują” (Mt 7,13-14). Pociągany przez bogactwo i
              przyjemności człowiek woli nie myśleć o tym, że jego doczesne życie skończy się
              któregoś dnia. Odsuwa od siebie myśl, że jest powołany do życia, do spotkania
              z Bogiem i ze zbawionymi, do zmartwychwstania, do istnienia w Królestwie,
              w którym zostanie ostatecznie pokonana śmierć i wszelkie zło zagrażające
              człowiekowi (por. 1 Kor 15,24-28). Człowiek przywiązany do bogactw
              i przyjemności przypomina Ezawa, który za miskę soczewicy zrzekł się przywileju
              pierworodztwa i błogosławieństwa ojca. (por. Rdz 25,24-34)
          • aniouek1 Modlitwa o nadzieję 23.01.06, 22:29
            Jezu Chryste, Panie żyjący wśród nas. Ty wskrzesisz nas z martwych. Spraw,
            abyśmy pamiętali o naszym powołaniu do zmartwychwstania i do życia wiecznego.
            Broń nas przed takim stylem życia, w którym wszystko oprócz Ciebie wydaje się
            ważne. Pozwól nam pamiętać, że pieniądz, majątek, używanie i przyjemność nie
            zapewnią nam życia wiecznego. Pomóż nam nie zapominać, że w chwili śmierci
            będziemy musieli porzucić absolutnie wszystko. Pomóż mi, Zbawicielu, tak żyć,
            abyś Ty sam był dla mnie Kimś najważniejszym, abym tylko w Tobie pokładał
            nadzieję, a nie w bogactwie, nie w wygodnym życiu, nie w przyjemnościach ani
            nie w sławie, władzy czy własnych uzdolnieniach.

            Wzmocnij moje przekonanie, Jezu, że tylko Ty jesteś naszym jedynym Zbawicielem,
            że tylko Ty zapewniasz nam trwałe szczęście, że nie dadzą go nam przemijające
            rzeczy stworzone. Chcę tylko w Tobie, Panie, pokładać całą moją nadzieję
            i w Tobie widzieć Źródło szczęścia, Wybawiciela z grzechów, cierpienia
            i śmierci. Ufam Tobie, boś Ty wierny, wszechmocny i miłosierny. Dasz mi
            grzechów odpuszczenie, łaskę i wieczne zbawienie. Amen.
        • aniouek1 D) Miłość do Boga 23.01.06, 22:31
          Pierwszeństwo Bogu daje w swoim życiu ten, kto nie tylko w Niego wierzy i w Nim
          pokłada nadzieję, lecz przede wszystkim – kocha Go ponad wszystko. Pierwsze
          przykazanie przypomina nam o tym, że Boga, w którego miłość wierzymy, którego
          dobroci i potędze ufamy, mamy kochać bardziej niż wszystko inne na świecie.
          Będziesz miłował Pana, Boga twojego, z całego swego serca, z całej duszy
          swojej, ze wszystkich swych sił (por. Pwt 6, 5). „Pierwsze przykazanie każe nam
          miłować Boga nade wszystko, a wszystkie stworzenia – dla Niego i ze względu na
          Niego” (Por. Pwt 6, 4-5; KKK 2093)
          • aniouek1 1) Przejawy miłości do Boga 23.01.06, 22:32
            Kocha Boga ten, kto wypełnia Jego wolę, kto szuka stałego z Nim kontaktu.
            • aniouek1 a) Kierowanie się wolą Bożą w życiu 23.01.06, 22:34
              Miłość – podobnie jak wiara i nadzieja – stanowi fundament przyjaźni z Bogiem.
              Nie można przyjaźnić się z Bogiem, gdy się Go nie kocha. Jeśli się kocha jakąś
              osobę, wypełnia się wszystkie jej rozsądne życzenia. Kto zatem miłuje Boga, ten
              będzie zawsze starał się wypełniać Jego pragnienia, gdyż one zawsze są wyrazem
              Jego nieskończonej mądrości i miłości. Bóg pragnie tylko zbawienia każdego
              człowieka, chce szczęścia dla ludzkości i doprowadzenia wszystkiego do
              powszechnej odnowy.

              Miłość człowieka do Boga ujawnia się w ciągłym wypełnianiu Jego woli wyrażonej
              przede wszystkim w przykazaniach Dekalogu. „Jeżeli Mnie miłujecie, będziecie
              zachowywać moje przykazania” (J 14,15) – mówi Jezus. Miłość to postępowanie
              według zasad Ewangelii „Jeśli Mnie kto miłuje, będzie zachowywał moją naukę”
              (J 14,23). Przykazania Boże, nauka Jezusa Chrystusa ukazuje nam drogę
              postępowania, która prowadzi do wiecznego szczęścia.

              Wola Boża ujawnia się nam też w głosie sumienia, w natchnieniach Ducha
              Świętego, w różnych okolicznościach życia i w znakach czasu.

              Kto prawdziwie kocha, ten naśladuje Maryję, służebnicę poddaną w miłości Bogu
              i wypełniającą Jego wolę.

              Niestety, jako wolna istota człowiek jest zdolny do odrzucenia wskazań Bożych,
              by zgodnie z własnym upodobaniem tworzyć swoją przyszłość. Najczęstszym powodem
              pogardzania wolą Bożą jest pycha. Człowiek pyszny bowiem nie potrafi pogodzić
              się z myślą, że ktoś inny wie coś lepiej od niego. Zarozumiała osoba nie
              stosuje się do żadnych rad, uwag czy wskazówek. Pycha doprowadza nieraz nawet
              do pogardzania przykazaniami Bożymi, do odrzucenia nauki Chrystusa, do
              nieliczenia się z prawami natury itp.

              Opisany w Księdze Rodzaju upadek pierwszych rodziców ukazuje powiązanie wzrostu
              pychy z pogardą dla spraw Bożych oraz z tendencją do rządzenia się własnymi
              prawami. I tak u pierwszych rodziców pojawiła się myśl: "Czyż nie możemy być
              równi Bogu i ustanawiać samodzielnie, co jest dobre, a co złe?" "Czy nie
              jesteśmy tak mądrzy, jak Bóg, by wyznaczyć sobie naszą drogę do
              szczęścia?" "Jakże Bóg może wiedzieć lepiej od nas, co dla nas jest dobre?" W
              sercu pierwszego człowieka zrodziło się przekonanie – które nie omija i nas –
              że nie ma ponad nim nikogo większego i mądrzejszego.

              Pycha wdarła się do wnętrza pierwszego człowieka. Wraz z nią pojawiła się
              nieufność do Boga, do Jego rad i nakazów. Niepraktyczne a może nawet
              bezsensowne wydały się pierwszym rodzicom Boże wskazania. Zaczęli myśleć, że
              Bóg nie ma im już nic do powiedzenia, ponieważ sami znaleźli najwłaściwszą
              drogę do potęgi i wielkości. Pierwszym istotom ogarniętym pychą wydawało się,
              że znalazły najskuteczniejszą receptę na to, by stać się bogami. Sądząc, że
              poznali już najlepszy środek prowadzący ich do boskiej wielkości, postąpili po
              swojemu, depcząc Boże wskazania (por. Rdz 3).

              Opis upadku pierwszych rodziców obrazowo przedstawia to, co może się dokonać we
              wnętrzu każdego człowieka ogarniętego pychą. Najpierw pojawia się u takiej
              osoby przekonanie o swej wyjątkowości. Przeświadczeniu temu towarzyszy
              mniemanie, że wie wszystko najlepiej, że – przynajmniej w pewnych dziedzinach –
              nikt, nawet sam Bóg, nie ma jej nic do powiedzenia. Człowiek pyszny trwa w
              przekonaniu, że tylko on wie najlepiej, jak ma postępować, aby być kimś
              wielkim. Wraz z przeświadczeniem o swej bardzo dobrej ocenie tego, co należy
              czynić, a czego zaniechać, pojawia się niechęć do przykazań Bożych i
              kościelnych, do rad udzielanych przez innych itd. W mniemaniu bowiem jednostki
              przeświadczonej o swej dobrej umiejętności ustalania dla siebie norm
              postępowania wszystkie rady i nakazy pochodzące od innych, a nawet od Boga, nie
              są tak "życiowe" ani tak "praktyczne" i "pożyteczne", jak te, które sama sobie
              ustaliła.

              Odchodzący od przykazań Bożych człowiek tworzy sobie swoisty kodeks
              postępowania. Zawiera on wskazania, jak należy postępować, aby osiągnąć w życiu
              szczęście, wielkość, powodzenie, sławę itp.

              Chrystus pouczył nas, że jedyną drogą wiodącą do prawdziwej wielkości i do
              wiecznego szczęścia jest bezinteresowna i ofiarna służba Bogu i człowiekowi.
              Pycha jednak podważa prawdziwość tego pouczenia i skłania człowieka do szukania
              innego niż przez służenie sposobu osiągania szczęścia, pełni życia, wielkości,
              radości.

              Każda wada skłania do szukania jakiejś drogi postępowania, niezgodnej z
              przykazaniami Bożymi, mającej jednak – w przekonaniu człowieka – zapewnić mu
              szybkie dojście do szczęścia i do wielkości. I tak np. próżny człowiek –
              zamiast kroczyć drogą służby – usiłuje osiągnąć wielkość i szczęście poprzez
              zdobycie rozgłosu, sławy, popularności. Dlatego też usiłuje być oryginalny,
              błyskotliwy, aby zwrócić na siebie uwagę. Spragniona władzy osoba sądzi, że
              osiągnie wielkość i szczęście, kiedy podporządkuje sobie jak najwięcej ludzi,
              nawet cały świat, kiedy będzie rządzić innymi. Inni znowu myślą, że ich
              pragnienie szczęścia, które może zaspokoić tylko Bóg, zostanie nasycone, kiedy
              jak najwięcej ludzi ich pokocha, otoczy uczuciem, zainteresuje się nimi lub
              przynajmniej okaże współczucie.

              Jeszcze inne osoby ulegają iluzji, że wielkość i szczęście osiągną poprzez
              zdobycie majątku. Inna grupa ludzi doszukuje się najskuteczniejszej drogi do
              pełni szczęścia w różnego rodzaju praktykach seksualnych, w jedzeniu, piciu, w
              nadużywaniu alkoholu, w narkotykach, w wygodnym i leniwym życiu. Bywają i tacy
              ludzie, dla których drogą do wielkości i szczęścia jest zastraszanie bliźnich,
              okrucieństwo, dokuczanie ludziom, poniżanie ich, sprawianie bólu, przykrości,
              mszczenie się za doznane upokorzenia i krzywdy. Zazdrośni ludzie pragną
              osiągnąć szczęście przez posiadanie tego, co mają inni – np. majątku, sławy,
              piękności, szczęścia itp. – lub przynajmniej przez pozbawienie bliźnich tego,
              co przynosi im radość.

              W swym zuchwalstwie – rodzącym się z pychy i z braku zaufania do Pana –
              człowiek odrzuca Boże wskazanie, jak dojść przez służbę do prawdziwej wielkości
              i szczęścia. Podąża za swoimi – a jeszcze częściej za podsuniętymi przez
              szatana – myślami, które skłaniają go do grzesznego postępowania.

              Konsekwencje stosowania w życiu własnych "recept" na szczęście bywają
              tragiczne. Człowiek bowiem nie osiąga spodziewanego szczęścia ani upragnionej
              wielkości, lecz niszczy swoje człowieczeństwo, zamyka się w swoim egoizmie.
              Zamiast upragnionego szczęścia – które miała mu zapewnić sława, podziw
              otoczenia, władza, pieniądz, przyjemności seksualne, jedzenie, alkohol,
              narkotyki, rozrywki, komfort życiowy – człowieka ogarnia nuda, poczucie
              bezsensu, zniechęcenie i gorycz. Zamiast szczęścia odczuwa ciągły niedosyt.

              Ponadto zamiast upragnionej wolności, której człowiek szukał na drodze
              odrzucania Bożych przykazań, pojawia się wewnętrzne zniewolenie przez
              egoistyczne skłonności. Odrzucający wskazaną przez Chrystusa drogę pokornej
              miłości i służby człowiek staje się niewolnikiem swego egoizmu. To zniewolenie
              jest tak silne, że człowiek może za świętym Pawłem powiedzieć: "Jestem bowiem
              świadom, że we mnie, to jest w moim ciele, nie mieszka dobro: bo łatwo
              przychodzi mi chcieć tego, co dobre, ale wykonać - nie. Nie czynię bowiem
              dobra, którego chcę, ale czynię to zło, którego nie chcę" (Rz 7,18-19). Im
              częściej człowiek odchodzi od przykazań Bożych, tym trudniej jest mu do nich
              wracać, gdyż staje się niewolnikiem swoich egoistycznych pragnień.
              • aniouek1 Modlitwa o wzrost miłości 23.01.06, 22:36
                Nieskończenie dobry Ojcze! Nieraz nam się wydaje, że Twoja wola i Twoje
                przykazania krępują nas, że stoją nam na przeszkodzie do wielkości i do
                szczęścia. Pomóż nam zrozumieć, że pragniesz tylko naszego dobra, że dałeś nam
                swoje przykazania po to, abyśmy doszli do prawdziwej wielkości. Daj nam
                głębokie przekonanie, że Twój nakaz ofiarnej służby jest jedynym drogowskazem,
                który wskazuje drogę do szczęścia bez końca. Pozwól nam zrozumieć, Boże, że nic
                na świecie nie może nas w pełni uszczęśliwić: ani sława, ani podziw, ani
                władza, ani zaszczyty, ani nawet ludzka miłość. Oświeć nas, abyśmy zrozumieli,
                że nie nasyci naszego pragnienia szczęścia ani zagarnianie dóbr materialnych,
                ani gonitwa za przyjemnościami i wygodnym życiem. Daj nam jak najwcześniej
                zrozumieć, że niespokojne będzie nasze serce, dopóki nie spocznie w Tobie.
                Spraw, Panie, byśmy pojęli, że odchodzenie od Twoich przykazań nie tylko nie
                zapewni nam szczęścia, lecz przyniesie rozgoryczenie, niepokój i przygnębienie.
                Daj nam zrozumieć, że odchodzenie od Twojego przykazania miłości i ofiarnej
                służby czyni nas niewolnikami naszych egoistycznych pragnień, pożądliwości,
                grzechu i szatana. Boże, przekonaj nas bez reszty, że wszystko, czego od nas
                wymagasz, wypływa z Twojej miłości i mądrości i ma na celu uszczęśliwienie nas
                na zawsze. Amen.
            • aniouek1 b) Spotykanie się z Bogiem 23.01.06, 22:37
              Miłość rodzi pragnienie spotykania się z umiłowaną osobą. To odnosi się również
              do Boga: kto Go miłuje, ten pragnie się z Nim spotykać tak, jak jest to możliwe
              tu na ziemi.

              Chrystus ustanowił specjalne środki, które umożliwiają nam spotykanie się
              z Bogiem. Tymi środkami są sakramenty. Wiara, zaufanie i miłość do Chrystusa
              powinny skłaniać nas do spotykania się z Nim, np. w sakramencie Komunii św.,
              w sakramencie pojednania.

              Sakramentalne spotkania z Chrystusem przyczyniają się nie tylko do naszego
              uświęcenia, lecz również do odnowienia całego świata. Udzielając łask
              sakramentalnych Chrystus buduje nową rzeczywistość Królestwa Bożego, nowy
              porządek oparty na miłości, sprawiedliwości i pokoju. Łaska Chrystusa, której
              udziela w sakramentach, wyzwala człowieka z niewoli zła i grzechu.

              Istnieją jednak ludzie, którzy nie korzystają z pomocy, jakiej Chrystus pragnie
              im udzielać przez sakramenty. Powodem takiej sytuacji jest ich słaba wiara,
              przytłumiona przez różne egoistyczne tendencje, chociaż nie zawsze człowiek
              przyznaje się do tego, np. różnie tłumaczą się ci, którzy nie chcą zawrzeć
              ślubu kościelnego.

              Wpływ różnych wad, zwłaszcza pychy, ujawnia się w niewłaściwym podejściu do
              sakramentu pojednania. Lęk przed upokorzeniem się – którego pycha nie potrafi
              znieść – sprawia, że wielu unika tego sakramentu. Inni znów spowiadają się tak,
              aby jak najlepiej wypaść przed spowiednikiem. Aby nie miał o nich złego
              mniemania chwalą się, usprawiedliwiają, zatajają niektóre grzechy lub wyznają
              je zbyt ogólnie. Wpływ pychy może się spotęgować, gdy ktoś jest zmuszony do
              spowiadania się przed znajomym kapłanem.

              Niektórzy posuwają się nawet do tego, że innych pozbawiają łask
              sakramentalnych. I tak np. zarozumiali rodzice nie chrzczą czasem swoich
              dzieci, by uchodzić za postępowych i szanujących wolność dziecka. Ktoś inny zaś
              odmawia swoim dzieciom łaski chrztu, gdyż obawia się kosztów związanych ze
              złożeniem ofiary. Innych znów lenistwo i niedbalstwo powstrzymuje przed
              przyniesieniem dzieci do kościoła, aby przyjęły sakrament odrodzenia. Bywają
              i tacy, którzy nie przynoszą dziecka do chrztu, bo "obrazili się" z jakichś
              powodów na proboszcza.

              Oprócz sakramentów również modlitwa jest spotkaniem i rozmową z Bogiem. Dzięki
              słuchaniu i rozważaniu słowa danego nam przez Boga możemy się z Nim spotkać na
              ziemi. Kiedy więc człowiek prawdziwie kocha Boga, chętnie się z Nim spotyka,
              wykorzystując wszystkie możliwe środki, które to spotkanie umożliwiają.
              Przystępuje więc do sakramentów, modli się, czyta, słucha i rozważa słowo Boże.
              • aniouek1 Modlitwa 23.01.06, 22:39
                Daj mi, o Chryste, głęboką wiarę w to, że w każdym sakramencie spotykam się
                przede wszystkim z Tobą, że Ty udzielasz mi swojej łaski i pomocy w dojściu do
                zbawienia. Pomóż mi zrozumieć, że sakramenty nie są ceremoniami upiększającymi
                życie, lecz niezwykle cenną pomocą, umożliwiającą budowanie Twojego Królestwa,
                w którym nie będzie płaczu, smutku ani bólu, bo zapanuje sprawiedliwość, miłość
                i pokój, a Ty otrzesz z naszych oczu wszelką łzę. Naucz nas budować Twoje
                Królestwo przez uczestnictwo w sakramentach świętych. Amen.
          • aniouek1 2) Grzechy przeciw miłości Bożej 23.01.06, 22:39
            Kiedy człowiek ulega złym skłonnościom, miłość stopniowo ulega osłabieniu
            i może zaniknąć całkowicie. Przestanie kierować się Bożymi przykazaniami, nie
            będzie chciał się spotykać z Bogiem, dlatego zaniknie jego życie sakramentalne
            i modlitewne. Człowiek taki przestanie rozważać słowo Boże, bo zaniknie w nim
            chęć układania według niego swojego życia. W miejsce miłości pojawią się takie
            grzechy jak: obojętność, niewdzięczność, oziębłość, lenistwo duchowe czy wręcz
            nienawiść do Boga.
            • aniouek1 a) Obojętność 23.01.06, 22:43
              Obojętny na Boga człowiek nie kocha Go, nie ujawnia Mu w żaden sposób swojej
              miłości. Nie skłania go do udzielenia odpowiedzi miłości nawet sama miłość
              i miłosierdzie Boże. „Obojętność zaniedbuje lub odrzuca miłość Bożą; nie uznaje
              jej inicjatywy i neguje jej moc.” (KKK 2094)
            • aniouek1 b) Niewdzięczność 23.01.06, 22:43
              Kto nie kocha Boga, ten zapomina o podstawowym zobowiązaniu, jakim jest
              wdzięczność wobec Dawcy wszystkich darów, którym jest Bóg, i okazywaniu Mu
              miłości. „Niewdzięczność pomija lub odrzuca uznanie miłości Bożej, jak również
              odwzajemnienie się miłością na miłość.” (KKK 2094)
            • aniouek1 c) Oziębłość 23.01.06, 22:44
              „Oziębłość jest zwlekaniem lub niedbałością w odwzajemnieniu się za miłość
              Bożą; może zakładać odmowę poddania się poruszeniu miłości” (KKK 2094). Częstym
              sposobem usprawiedliwiania swojego braku miłości do Boga jest tłumaczenie się
              brakiem czasu na modlitwę, na uczestniczenie w Eucharystii, na rozważanie słowa
              Bożego.
            • aniouek1 d) Lenistwo duchowe 23.01.06, 22:45
              „Znużenie lub lenistwo duchowe posuwa się do odrzucenia radości pochodzącej od
              Boga i do odrazy wobec dobra Bożego” (KKK 2094). Kiedy nie ma miłości,
              zrobienie czegoś dla Boga – a także dla drugiego człowieka – staje się
              wyłącznie uciążliwym ciężarem, przykrą koniecznością. Czynienie dobra męczy
              złego człowieka. Brak miłości do Boga ujawnia się między innymi w niechęci do
              czynienia czegoś z myślą o Nim i dla Niego.
            • aniouek1 e) Nienawiść do Boga 23.01.06, 22:45
              Niszczenie w sobie miłości do Boga może w końcu doprowadzić do otwartej
              nienawiści do Niego. „Nienawiść do Boga rodzi się z pychy. Sprzeciwia się ona
              miłości Boga, zaprzecza Jego dobroci i usiłuje Mu złorzeczyć jako Temu, który
              potępia grzech i wymierza kary” (KKK 2094). Pełna nienawiść do Boga ujawnia się
              w istotach potępionych.
            • aniouek1 Modlitwa 23.01.06, 22:47
              Strzeż mnie, Panie, przed popadnięciem w grzechy przeciwne miłości do Ciebie.
              Uchroń mnie przed obojętnością, niewdzięcznością, oziębłością, lenistwem
              duchowym, a zwłaszcza przed znienawidzeniem Ciebie.

              Jezu, moja jedyna miłości, modlę się za tych, których kochasz, a którzy nie
              potrafią kochać Ciebie. Oby i mogli zostać oczyszczeni i uzdrowieni, aby i oni
              doznali uwolnienia od wszelkiego zła. Amen.
        • aniouek1 E) Służenie z miłością jedynemu Bogu 23.01.06, 22:51
          Miłość jest służbą. Kto kocha Boga, ten pragnie Mu służyć na różne sposoby.
          Rozważmy obecnie różne formy służenia Bogu i grzechy, które jej się
          sprzeciwiają.
          • aniouek1 1) Sposoby służenia Bogu 23.01.06, 22:52
            "Panu, Bogu swemu, będziesz oddawał pokłon i Jemu samemu służyć będziesz"
            (Mt 4,10). Pierwsze przykazanie Boże przypomina nam o wypływającym z wiary
            i miłości do Boga obowiązku służenia Mu. Katechizm Kościoła Katolickiego
            wyjaśnia, że służyć Bogu i oddawać Mu pokłon można przez adorację, modlitwę,
            ofiarę, przyrzeczenia i śluby. (por. KKK 2135)
            • aniouek1 a) Adoracja 23.01.06, 22:54
              „Adoracja jest pierwszym aktem cnoty religijności. Adorować Boga oznacza uznać
              Go za Boga, za Stwórcę i Zbawiciela, za Pana i Mistrza wszystkiego, co
              istnieje, za nieskończoną i miłosierną Miłość. "Panu, Bogu swemu, będziesz
              oddawał pokłon i Jemu samemu służyć będziesz" (Łk 4,8) mówi Jezus, powołując
              się na Księgę Powtórzonego Prawa (Pwt 6,13).” (KKK 2096)

              „Adorować Boga oznacza z szacunkiem i całkowitą uległością uznać "nicość
              stworzenia", które istnieje jedynie dzięki Bogu. Adorować Boga oznacza
              wychwalać Go, wielbić i uniżać samego siebie – podobnie jak Maryja
              w "Magnificat" – wyznając z wdzięcznością, że On uczynił wielkie rzeczy i że
              święte jest Jego imię (Por. Łk 1, 46-49). Adoracja Jedynego Boga wyzwala
              człowieka z zamknięcia się w sobie, z niewoli grzechu i bałwochwalstwa świata.”
              (KKK 2097)
            • aniouek1 b) Modlitwa 23.01.06, 22:56
              Drugi przejaw służenia Bogu wymieniony przez Katechizm to modlitwa. „Akty
              wiary, nadziei i miłości, które nakazuje pierwsze przykazanie, wyrażają się
              w modlitwie. Wzniesienie ducha do Boga jest wyrazem naszej adoracji Boga: w
              modlitwie uwielbienia i dziękczynienia, modlitwie wstawienniczej i modlitwie
              błagalnej. Modlitwa jest niezbędnym warunkiem posłuszeństwa przykazaniom
              Bożym. "Zawsze... (trzeba) się modlić i nie ustawać" (Łk 18,1).” (KKK 2098)
            • aniouek1 c) Ofiara 23.01.06, 22:57
              Bogu można też służyć przez ofiarę. „Jest rzeczą słuszną składać Bogu ofiary
              na znak uwielbienia i dziękczynienia, przebłagania i komunii z Nim: "Prawdziwą
              ofiarą jest... każde dzieło, które przyczynia się do połączenia nas świętą
              komunią z Bogiem, dzięki któremu możemy stać się naprawdę szczęśliwi" (Św.
              Augustyn, De civitate Dei, 10, 6.)” (KKK 2099)

              „Ofiara zewnętrzna, by była prawdziwa, powinna być wyrazem ofiary
              duchowej: "Moją ofiarą... duch skruszony..." (Ps 51,19). Prorocy Starego
              Przymierza często piętnowali ofiary składane bez zaangażowania wewnętrznego
              (Por. Am 5, 21-25) lub nie mające związku z miłością bliźniego (Por. Iz 1,10-
              20). Jezus przypomina słowa proroka Ozeasza: "Chcę raczej miłosierdzia niż
              ofiary" (Mt 9,13; 12,7; Por. Oz 6,6). Jedyną doskonałą ofiarą jest ta, którą
              Chrystus złożył na krzyżu w całkowitym oddaniu się miłości Ojca i dla naszego
              zbawienia (Por. Hbr 9,13-14). Łącząc się z Jego ofiarą, możemy nasze życie
              uczynić ofiarą dla Boga.” (KKK 2100)
            • aniouek1 d) Przyrzeczenia i śluby 23.01.06, 22:59
              Jak poucza Katechizm, wyrazem służby Bogu mogą być przyrzeczenia i
              śluby. „W wielu sytuacjach chrześcijanin jest wzywany do składania
              przyrzeczeń Bogu. Zawierają je chrzest, bierzmowanie, małżeństwo i święcenia.
              Chrześcijanin kierując się pobożnością, może przyrzec Bogu określony czyn,
              modlitwę, jałmużnę, pielgrzymkę itd. Wierność przyrzeczeniom złożonym Bogu jest
              przejawem szacunku należnego Boskiemu Majestatowi i miłości wobec wiernego
              Boga.” (KKK 2101)

              «„Ślub jest świadomą i dobrowolną obietnicą uczynioną Bogu, mającą za przedmiot
              dobro możliwe i lepsze, należy wypełnić z pobudek cnoty religijności” (KPK,
              kan. 1191, § 1). Ślub jest aktem pobożności, w którym chrześcijanin poświęca
              siebie samego Bogu lub obiecuje Mu dobry czyn. Wypełniając śluby, oddaje się
              więc Bogu to, co zostało Mu przyrzeczone i konsekrowane. Dzieje Apostolskie
              ukazują nam św. Pawła zatroskanego o wypełnienie ślubów, które złożył (por. Dz
              18, 18; 21, 23-24).» (KKK 2102)

              „Kościół uznaje wzorczą wartość ślubów praktykowania rad ewangelicznych (Por.
              KPK, kan. 654.: Matka-Kościół cieszy się, że w łonie jego znajdują się liczni
              mężczyźni i niewiasty, którzy dokładniej naśladują wyniszczenie Zbawiciela
              i wyraźniej je ukazują, przyjmując ubóstwo w wolności synów Bożych i wyrzekając
              się własnej woli: poddają się oni mianowicie człowiekowi ze względu na Boga
              w sprawie doskonałości ponad miarę przykazania, aby się w sposób pełniejszy
              upodobnić do posłusznego Chrystusa (Sobór Watykański II, konst. Lumen gentium,
              42).” (KKK 2103)
          • aniouek1 2) Grzechy przeciwne służbie jedynemu Bogu 23.01.06, 23:00
            Jak w każdej dziedzinie moralnej, tak i w służeniu Bogu człowiek może być
            wierny lub przeciwstawić się obowiązującym normom moralnym. Może więc też
            wyrazić swój sprzeciw obowiązkowi służenia i oddawania czci jedynemu
            prawdziwemu Bogu. Według Katechizmu Kościoła Katolickiego grzechami przeciwko
            temu zobowiązaniu pierwszego przykazania są: zabobon, bałwochwalstwo,
            wróżbiarstwo, magia oraz bezbożność, która wyraża się w kuszeniu Boga,
            świętokradztwie lub symonii.
            • aniouek1 a) Zabobon 23.01.06, 23:03
              „Zabobon jest wypaczeniem kultu, który oddajemy prawdziwemu Bogu. Przejawia się
              on w bałwochwalstwie, jak również w różnych formach wróżbiarstwa i magii.” (KKK
              2138) „Zabobon jest wypaczeniem postawy religijnej oraz praktyk, jakie ona
              nakłada. Może on także dotyczyć kultu, który oddajemy prawdziwemu Bogu, na
              przykład, gdy przypisuje się jakieś magiczne znaczenie pewnym praktykom, nawet
              uprawnionym lub koniecznym. Popaść w zabobon (por. Mt 23,16-22 – oznacza wiązać
              skuteczność modlitw lub znaków sakramentalnych jedynie z ich wymiarem
              materialnym, z pominięciem dyspozycji wewnętrznych, jakich one wymagają.” (KKK
              2111)
            • aniouek1 b) Bałwochwalstwo 23.01.06, 23:05
              Bałwochwalstwo to kolejny bardzo rozpowszechniony grzech przeciwko pierwszemu
              przykazaniu i służbie Bożej. Ujawnia się ono w różnych formach. Może przyjąć
              postać bałwochwalczej religii, w której czci się nieprawdziwego boga lub nawet
              wielu fałszywych bogów, albo ujawniać się przy zachowywaniu pozorów wiary w
              Boga prawdziwego. Te dwie formy bałwochwalstwa są zabronione przez pierwsze
              przykazanie.

              Grzeszna jest wiara w wielu bogów, czyli politeizm. „Pierwsze przykazanie
              potępia politeizm. Domaga się od człowieka, by nie wierzył w innych bogów poza
              Bogiem i nie oddawał czci innym bóstwom poza Jedynym Bogiem. Pismo święte
              nieustannie przypomina o odrzuceniu "bożków ze srebra i złota, uczynionych
              rękami ludzkimi", które "mają usta, ale nie mówią; oczy mają, ale nie widzą..."
              Te czcze bożki czynią człowieka pustym: "Do nich są podobni ci, którzy je
              robią, i każdy, który im ufa" (Ps 115, 4-5. 8; por. Iz 44, 9-20; Jr 10,1-16; Dn
              14, 1-30; Ba 6; Mdr 13,1-15,19). Bóg natomiast jest "Bogiem żywym" (Joz 3,10;
              Ps 42, 3 i in.), który daje życie i działa w historii.” (KKK 2112)

              Oprócz jawnego bałwochwalstwa, przyjmującego formę religii, istnieje wiele form
              bałwochwalstwa „praktycznego”, ukrywającego się często pod zasłoną prawdziwej
              religii. Człowiek może ukierunkować całe swoje życie na jakiegoś swojego bożka,
              któremu będzie służył zamiast Bogu prawdziwemu.

              Wielu ludzi "teoretycznie" wierzących w Boga w praktyce odchodzi od Niego,
              przestając Mu służyć. Życie ludzkie często świadczy o braku wiary w to, że
              tylko Bóg potrafi zapewnić nam wielkość i trwałe szczęście. Człowiek więc w
              swoim codziennym życiu nieraz odwraca się od Boga prawdziwego i oddaje się pod
              jarzmo swoich bogów, którym służy ze wszystkich swoich sił, ponieważ spodziewa
              się, że zapewnią mu szczęście i wielkość. Staje się bałwochwalcą, choć
              oficjalnie nie przestaje być chrześcijaninem i nie zmienia religii.

              Na tę rozpowszechnioną formę bałwochwalstwa zwraca uwagę
              Katechizm: „Bałwochwalstwo nie dotyczy tylko fałszywych kultów pogańskich.
              Pozostaje stałą pokusą wiary. Polega na ubóstwianiu tego, co nie jest Bogiem.
              Ma ono miejsce wtedy, gdy człowiek czci i wielbi stworzenie zamiast Boga, bez
              względu na to, czy chodzi o innych bogów czy o demony (na przykład satanizm), o
              władzę, przyjemność, rasę, przodków, państwo, pieniądze itd. "Nie możecie
              służyć Bogu i Mamonie" – mówi Jezus (Mt 6,24). Wielu męczenników poniosło
              śmierć za to, że nie oddali czci "Bestii" (Por. Ap 13-14), odmawiając nawet
              udawania kultu. Bałwochwalstwo odrzuca jedyne panowanie Boga; jest nie do
              pogodzenia z Boską komunią (Por. Ga 5,20; Ef 5,5). (KKK 2113) „Bałwochwalcą
              jest ten, kto "niezniszczalne pojęcie Boga odnosi do wszystkiego, tylko nie do
              Boga" (KKK 2114)

              Człowiek potrafi wznosić liczne ołtarze dla swoich fałszywych bogów.
              Bałwochwalcą może stać się chrześcijanin, jak mógł nim być również wyznawca
              judaizmu, na co zwraca uwagę Poemat Boga-Człowieka, Marii Valtorty:

              „A dlaczego człowiek popełniający zło nie myśli, że do zabronionych czynów
              należy także bałwochwalczy kult? Dlaczego nie powie sobie: "Przecież Bóg widzi,
              że udaję tylko oddawanie kultu świętego, czcząc w rzeczywistości boga lub bogów
              fałszywych. Wzniosłem im ołtarz zakryty wprawdzie przed oczyma ludzi, lecz
              znany Bogu."

              Jakich bogów, powiecie, skoro w Świątyni nie ma nawet podobizny Boga? Jakie
              twarze mają ci bogowie, skoro nie można było nadać oblicza Bogu Prawdziwemu?
              Tak. Nie można Mu nadać oblicza, bo człowiek nie potrafi przedstawić godnie
              Doskonałego i Najczystszego. Jedynie duch przeczuwa Jego bezcielesne i wzniosłe
              piękno, słyszy Jego głos, smakuje Jego czułości, gdy On się rozlewa w świętym,
              zasługującym na ten boski kontakt. Jednak oko, słuch, ręka człowieka nie
              potrafią ani widzieć, ani słyszeć, a tym samym wyrazić dźwiękiem cytry lub
              młotkiem i dłutem w marmurze, jaki jest Pan.

              O! Gdy duchy sprawiedliwych ujrzą Boga, to będzie szczęście bez końca! Pierwsze
              spojrzenie stanie się jutrzenką szczęścia, które będzie wam towarzyszyć przez
              całe wieki. To jednak - czego nie potrafi uczynić w odniesieniu do Boga
              prawdziwego - człowiek robi dla bogów fałszywych. Jeden wznosi ołtarz kobiecie,
              drugi - złotu, inny - potędze, inny - nauce, inny - zwycięstwom wojskowym.
              Jeden adoruje człowieka potężnego, podobnego do siebie w porządku naturalnym, a
              przewyższającego go tylko siłą i szczęściem. Inny adoruje samego siebie i
              mówi: "Nie ma nikogo, kto byłby mi równy". Oto bogowie tych, którzy należą do
              ludu Bożego.

              Nie dziwcie się, widząc pogan adorujących zwierzęta, gady lub gwiazdy. Ileż
              gadów, ileż zwierząt, ileż zgasłych gwiazd adorujecie w sercach! Wargi
              wypowiadają słowa kłamliwe, aby schlebiać, posiadać, psuć. Czyż nie są to
              modlitwy ukrytego bałwochwalstwa? W sercach klują się myśli zemsty, pokątnego
              handlu, prostytucji. Czyż nie ma w tym kultu bogów nieczystych przyjemności,
              pożądliwości, zła?

              Powiedziano: "Nie będziesz adorował niczego, co nie jest twoim Prawdziwym
              Bogiem, Jedynym, Wiecznym". Powiedziano: "Ja jestem Bogiem potężnym i
              zazdrosnym".

              Bóg Potężny. Żadna inna siła nie jest mocniejsza niż Jego. Człowiek jest wolny
              w działaniu, szatan jest wolny w kuszeniu. Gdy jednak Bóg mówi: "Dosyć już",
              człowiek nie może już więcej działać, a szatan - kusić. Szatan jest odrzucany
              do swego piekła, człowiek zaś - powalony nadmiarem złych czynów. Istnieje
              bowiem granica, której Bóg nie pozwoli mu przekroczyć.

              Bóg Zazdrosny. O kogo? Jaką zazdrością? Małostkową zazdrością małych ludzi?
              Nie, ale świętą zazdrością Boga o Swoje dzieci. Sprawiedliwą zazdrością.
              Zazdrością kochającego. On was stworzył. On was kocha. On was pragnie. On wie,
              co wam szkodzi. On zna to, co usiłuje was oddzielić od Niego. I jest zazdrosny
              o to, co staje między Ojcem a Jego dziećmi i oddala je od jedynej miłości,
              która jest zbawieniem i pokojem - od Boga. Zrozumcie tę boską zazdrość, która
              nie jest małostkowa ani okrutna, która nie krępuje, lecz jest miłością
              nieskończoną, dobrocią nieskończoną i wolnością bez granic. Udziela się
              stworzeniu skończonemu, aby przyciągnąć je do Siebie i aby w Sobie uczynić je
              współuczestnikiem Swej nieskończonej dobroci. Dobry ojciec nie chce być
              jedynym, który cieszy się bogactwami. Pragnie, aby jego dzieci miały w nich
              udział. Właściwie to bardziej dla dzieci niż dla siebie samego je zgromadził.
              Tak samo jest z Bogiem. W tej miłości i pragnieniu jest doskonałość taka, jak w
              każdym Jego działaniu.

              Nie oszukujcie Pana. On zapowiada karę grzesznikom i dzieciom grzesznych synów.
              Bóg nigdy nie kłamie w Swych obietnicach. Niech dusze wasze nie popadają jednak
              w przygnębienie, o dzieci człowieka i Boga. Posłuchajcie drugiej obietnicy i
              radujcie się: "Okazuję zaś łaskę aż do tysiącznego pokolenia tym, którzy Mnie
              miłują i przestrzegają Moich przykazań".

              Aż do tysiącznego pokolenia dobrych! I aż do tysiącznej słabości biednych synów
              ludzkich, upadających nie z powodu złośliwości, lecz wskutek braku rozwagi i
              zasadzek szatana. Więcej jeszcze. Powiadam wam: On otwiera Swe ramiona, jeśli -
              z sercem skruszonym i obliczem zalanym łzami - mówicie: "Ojcze, zgrzeszyłem.
              Wiem o tym. Korzę się i uznaję to przed Tobą. Przebacz mi. Twoje przebaczenie
              będzie moją siłą, abym powrócił do 'życia', do prawdziwego życia."

              Nie obawiajcie się. Zanim zgrzeszyliście z powodu słabości, On już wiedział, że
              zgrzeszycie. Ale Jego Serce zamyka się tylko wtedy, gdy trwacie w grzechu,
              kiedy go prawdziwie pragniecie, czyniąc z grzechu lub z wielu grzechów waszych
              obrzydliwych bogów.

              Zniszczcie wszystkie bożki, zróbcie miejsce Bogu Prawdziwemu. Kiedy będzie
              widział w was tylko Siebie samego, zstąpi w Swej chwale poświęcić wasze serca.

              Oddajcie Bogu Jego siedzibę. To nie w świątyni z kamienia ona się znajduje,
              lecz w sercach ludz
            • aniouek1 b) Bałwochwalstwo 23.01.06, 23:10
              Bałwochwalstwo to kolejny bardzo rozpowszechniony grzech przeciwko pierwszemu
              przykazaniu i służbie Bożej. Ujawnia się ono w różnych formach. Może przyjąć
              postać bałwochwalczej religii, w której czci się nieprawdziwego boga lub nawet
              wielu fałszywych bogów, albo ujawniać się przy zachowywaniu pozorów wiary w
              Boga prawdziwego. Te dwie formy bałwochwalstwa są zabronione przez pierwsze
              przykazanie.

              Grzeszna jest wiara w wielu bogów, czyli politeizm. „Pierwsze przykazanie
              potępia politeizm. Domaga się od człowieka, by nie wierzył w innych bogów poza
              Bogiem i nie oddawał czci innym bóstwom poza Jedynym Bogiem. Pismo święte
              nieustannie przypomina o odrzuceniu "bożków ze srebra i złota, uczynionych
              rękami ludzkimi", które "mają usta, ale nie mówią; oczy mają, ale nie widzą..."
              Te czcze bożki czynią człowieka pustym: "Do nich są podobni ci, którzy je
              robią, i każdy, który im ufa" (Ps 115, 4-5. 8; por. Iz 44, 9-20; Jr 10,1-16; Dn
              14, 1-30; Ba 6; Mdr 13,1-15,19). Bóg natomiast jest "Bogiem żywym" (Joz 3,10;
              Ps 42, 3 i in.), który daje życie i działa w historii.” (KKK 2112)

              Oprócz jawnego bałwochwalstwa, przyjmującego formę religii, istnieje wiele form
              bałwochwalstwa „praktycznego”, ukrywającego się często pod zasłoną prawdziwej
              religii. Człowiek może ukierunkować całe swoje życie na jakiegoś swojego bożka,
              któremu będzie służył zamiast Bogu prawdziwemu.

              Wielu ludzi "teoretycznie" wierzących w Boga w praktyce odchodzi od Niego,
              przestając Mu służyć. Życie ludzkie często świadczy o braku wiary w to, że
              tylko Bóg potrafi zapewnić nam wielkość i trwałe szczęście. Człowiek więc w
              swoim codziennym życiu nieraz odwraca się od Boga prawdziwego i oddaje się pod
              jarzmo swoich bogów, którym służy ze wszystkich swoich sił, ponieważ spodziewa
              się, że zapewnią mu szczęście i wielkość. Staje się bałwochwalcą, choć
              oficjalnie nie przestaje być chrześcijaninem i nie zmienia religii.

              Na tę rozpowszechnioną formę bałwochwalstwa zwraca uwagę
              Katechizm: „Bałwochwalstwo nie dotyczy tylko fałszywych kultów pogańskich.
              Pozostaje stałą pokusą wiary. Polega na ubóstwianiu tego, co nie jest Bogiem.
              Ma ono miejsce wtedy, gdy człowiek czci i wielbi stworzenie zamiast Boga, bez
              względu na to, czy chodzi o innych bogów czy o demony (na przykład satanizm), o
              władzę, przyjemność, rasę, przodków, państwo, pieniądze itd. "Nie możecie
              służyć Bogu i Mamonie" – mówi Jezus (Mt 6,24). Wielu męczenników poniosło
              śmierć za to, że nie oddali czci "Bestii" (Por. Ap 13-14), odmawiając nawet
              udawania kultu. Bałwochwalstwo odrzuca jedyne panowanie Boga; jest nie do
              pogodzenia z Boską komunią (Por. Ga 5,20; Ef 5,5). (KKK 2113) „Bałwochwalcą
              jest ten, kto "niezniszczalne pojęcie Boga odnosi do wszystkiego, tylko nie do
              Boga" (KKK 2114)

              Człowiek potrafi wznosić liczne ołtarze dla swoich fałszywych bogów.
              Bałwochwalcą może stać się chrześcijanin, jak mógł nim być również wyznawca
              judaizmu, na co zwraca uwagę Poemat Boga-Człowieka, Marii Valtorty:

              „A dlaczego człowiek popełniający zło nie myśli, że do zabronionych czynów
              należy także bałwochwalczy kult? Dlaczego nie powie sobie: "Przecież Bóg widzi,
              że udaję tylko oddawanie kultu świętego, czcząc w rzeczywistości boga lub bogów
              fałszywych. Wzniosłem im ołtarz zakryty wprawdzie przed oczyma ludzi, lecz
              znany Bogu."

              Jakich bogów, powiecie, skoro w Świątyni nie ma nawet podobizny Boga? Jakie
              twarze mają ci bogowie, skoro nie można było nadać oblicza Bogu Prawdziwemu?
              Tak. Nie można Mu nadać oblicza, bo człowiek nie potrafi przedstawić godnie
              Doskonałego i Najczystszego. Jedynie duch przeczuwa Jego bezcielesne i wzniosłe
              piękno, słyszy Jego głos, smakuje Jego czułości, gdy On się rozlewa w świętym,
              zasługującym na ten boski kontakt. Jednak oko, słuch, ręka człowieka nie
              potrafią ani widzieć, ani słyszeć, a tym samym wyrazić dźwiękiem cytry lub
              młotkiem i dłutem w marmurze, jaki jest Pan.

              O! Gdy duchy sprawiedliwych ujrzą Boga, to będzie szczęście bez końca! Pierwsze
              spojrzenie stanie się jutrzenką szczęścia, które będzie wam towarzyszyć przez
              całe wieki. To jednak - czego nie potrafi uczynić w odniesieniu do Boga
              prawdziwego - człowiek robi dla bogów fałszywych. Jeden wznosi ołtarz kobiecie,
              drugi - złotu, inny - potędze, inny - nauce, inny - zwycięstwom wojskowym.
              Jeden adoruje człowieka potężnego, podobnego do siebie w porządku naturalnym, a
              przewyższającego go tylko siłą i szczęściem. Inny adoruje samego siebie i
              mówi: "Nie ma nikogo, kto byłby mi równy". Oto bogowie tych, którzy należą do
              ludu Bożego.

              Nie dziwcie się, widząc pogan adorujących zwierzęta, gady lub gwiazdy. Ileż
              gadów, ileż zwierząt, ileż zgasłych gwiazd adorujecie w sercach! Wargi
              wypowiadają słowa kłamliwe, aby schlebiać, posiadać, psuć. Czyż nie są to
              modlitwy ukrytego bałwochwalstwa? W sercach klują się myśli zemsty, pokątnego
              handlu, prostytucji. Czyż nie ma w tym kultu bogów nieczystych przyjemności,
              pożądliwości, zła?

              Powiedziano: "Nie będziesz adorował niczego, co nie jest twoim Prawdziwym
              Bogiem, Jedynym, Wiecznym". Powiedziano: "Ja jestem Bogiem potężnym i
              zazdrosnym".

              Bóg Potężny. Żadna inna siła nie jest mocniejsza niż Jego. Człowiek jest wolny
              w działaniu, szatan jest wolny w kuszeniu. Gdy jednak Bóg mówi: "Dosyć już",
              człowiek nie może już więcej działać, a szatan - kusić. Szatan jest odrzucany
              do swego piekła, człowiek zaś - powalony nadmiarem złych czynów. Istnieje
              bowiem granica, której Bóg nie pozwoli mu przekroczyć.

              Bóg Zazdrosny. O kogo? Jaką zazdrością? Małostkową zazdrością małych ludzi?
              Nie, ale świętą zazdrością Boga o Swoje dzieci. Sprawiedliwą zazdrością.
              Zazdrością kochającego. On was stworzył. On was kocha. On was pragnie. On wie,
              co wam szkodzi. On zna to, co usiłuje was oddzielić od Niego. I jest zazdrosny
              o to, co staje między Ojcem a Jego dziećmi i oddala je od jedynej miłości,
              która jest zbawieniem i pokojem - od Boga. Zrozumcie tę boską zazdrość, która
              nie jest małostkowa ani okrutna, która nie krępuje, lecz jest miłością
              nieskończoną, dobrocią nieskończoną i wolnością bez granic. Udziela się
              stworzeniu skończonemu, aby przyciągnąć je do Siebie i aby w Sobie uczynić je
              współuczestnikiem Swej nieskończonej dobroci. Dobry ojciec nie chce być
              jedynym, który cieszy się bogactwami. Pragnie, aby jego dzieci miały w nich
              udział. Właściwie to bardziej dla dzieci niż dla siebie samego je zgromadził.
              Tak samo jest z Bogiem. W tej miłości i pragnieniu jest doskonałość taka, jak w
              każdym Jego działaniu.

              Nie oszukujcie Pana. On zapowiada karę grzesznikom i dzieciom grzesznych synów.
              Bóg nigdy nie kłamie w Swych obietnicach. Niech dusze wasze nie popadają jednak
              w przygnębienie, o dzieci człowieka i Boga. Posłuchajcie drugiej obietnicy i
              radujcie się: "Okazuję zaś łaskę aż do tysiącznego pokolenia tym, którzy Mnie
              miłują i przestrzegają Moich przykazań".

              Aż do tysiącznego pokolenia dobrych! I aż do tysiącznej słabości biednych synów
              ludzkich, upadających nie z powodu złośliwości, lecz wskutek braku rozwagi i
              zasadzek szatana. Więcej jeszcze. Powiadam wam: On otwiera Swe ramiona, jeśli -
              z sercem skruszonym i obliczem zalanym łzami - mówicie: "Ojcze, zgrzeszyłem.
              Wiem o tym. Korzę się i uznaję to przed Tobą. Przebacz mi. Twoje przebaczenie
              będzie moją siłą, abym powrócił do 'życia', do prawdziwego życia."
              • aniouek1 ciąg dalszy: b) Bałwochwalstwo 23.01.06, 23:17
                Nie obawiajcie się. Zanim zgrzeszyliście z powodu słabości, On już wiedział, że
                zgrzeszycie. Ale Jego Serce zamyka się tylko wtedy, gdy trwacie w grzechu,
                kiedy go prawdziwie pragniecie, czyniąc z grzechu lub z wielu grzechów waszych
                obrzydliwych bogów.

                Zniszczcie wszystkie bożki, zróbcie miejsce Bogu Prawdziwemu. Kiedy będzie
                widział w was tylko Siebie samego, zstąpi w Swej chwale poświęcić wasze serca.

                Oddajcie Bogu Jego siedzibę. To nie w świątyni z kamienia ona się znajduje,
                lecz w sercach ludzi. Obmyjcie jej próg, opróżnijcie jej wnętrze z wszystkiego,
                co zbędne i grzeszne. Sam Bóg. On sam. On jest Wszystkim! W niczym nie jest
                mniejsze niż Raj serce człowieka, w którym przebywa Bóg, serce człowieka,
                wyśpiewującego miłość Boskiemu Gościowi.

                Uczyńcie każde serce Niebem. Rozpocznijcie wspólne zamieszkiwanie z Najwyższym.
                W waszym wiecznym jutrze [siedziba ta] udoskonali się w potędze i radości. Ale
                już tu będzie mogła przekroczyć pełne trwogi zdziwienie Abrahama, Jakuba i
                Mojżesza. Nie będzie bowiem oślepiającym i przerażającym spotkaniem z Potężnym,
                lecz przebywaniem z Ojcem i Przyjacielem, zstępującym, aby powiedzieć: "Moją
                radością jest przebywanie między ludźmi. Czynisz mnie szczęśliwym. Dziękuję,
                dziecko".» (M. Valtorta, Poemat Boga-Człowieka, Księga druga 87, Katowice 1999,
                wyd. Vox Domini)

                Na różne sposoby człowiek może odchodzić od Boga prawdziwego i zwracać się ku
                różnym swoim bożkom. Poszczególne grzechy główne skłaniają do oddalania się od
                jedynego Boga.

                I tak człowiek pyszny odchodzi od Boga, ponieważ sam pragnie zająć Jego
                miejsce. Całe życie zarozumiałej osoby polega na robieniu z siebie boga, przez
                wybijanie się ponad innych, przez udowadnianie sobie i innym swojej
                niezwykłości, wiedzy, doświadczenia, potęgi, władzy itp. Szukając triumfu,
                sławy i rozgłosu, pyszna osoba pragnie, aby inni - zamiast na prawdziwym Bogu -
                na niej skupili całą swoją uwagę, aby tylko ją kochali, czcili, podziwiali i
                uwielbiali lub bali się jej.

                Dla ludzi chciwych bogiem staje się pieniądz, majątek, posiadanie. Sądzą, że
                ten właśnie bóg zapewni im szczęście i potęgę. Dla pieniądza więc żyją, jemu
                służą, poświęcają się, dla niego rezygnują z wielu spraw, np. z wypoczynku, z
                rodziny, a nawet z Boga prawdziwego. Służą Mamonie zamiast Bogu prawdziwemu.
                Czynią to wbrew ostrzeżeniu Zbawiciela: „Nikt nie może dwom panom służyć. Bo
                albo jednego będzie nienawidził, a drugiego będzie miłował; albo z jednym
                będzie trzymał, a drugim wzgardzi. Nie możecie służyć Bogu i Mamonie.” (Mt 6,24)

                Człowiek nieczysty także posiada swojego boga: jest nim doznawanie przyjemności
                seksualnych. Ten bóg rządzi jego myślami, czynami, całym życiem. Temu jedynemu
                bogu człowiek taki oddaje kult.

                Kto cierpi na brak umiaru w jedzeniu i piciu, ten kłania się swojemu bogu,
                którym są pokarmy i napoje. Tego boga czci taki człowiek, jemu podporządkowuje
                bez reszty swoje życie.

                Zazdrosna osoba poddaje się ślepo swojemu bogu, którym jest żądza posiadania
                tego, co inni mają. Chęć dorównania innym może – jak Najwyższa Istota –
                zapanować nad zazdrosnym lub człowiekiem, np. ktoś od świtu do nocy pracuje,
                aby wybudować sobie taką samą willę, jaką ma sąsiad.

                Podobnie gniew, niczym okrutny bóg, potrafi zawładnąć człowiekiem, skłaniając
                go do unoszenia się, złoszczenia, mszczenia się, zadawania cierpienia, do
                mówienia przykrych słów, do zabijania uśmiechu i radości w otoczeniu.

                Lenistwo jest swoistym kultem bezczynności i przyjemności. Dla leniwej osoby
                bogiem jest miłe spędzanie czasu, rozrywki, "święty spokój" itp.

                Poddany swojemu bogu człowiek przestaje służyć Bogu prawdziwemu. Choć może
                jeszcze w Niego wierzy, to jednak jego wiara stale słabnie i może nawet
                zaniknąć całkowicie. Zainteresowanie bowiem swoimi bożkami skłania do
                zaniedbywania wysiłków zmierzających do pogłębiania wiary, np. zdobywający
                pieniądze człowiek często nie ma – jak mówi – czasu na modlitwę, na
                uczestniczenie we Mszy św., na lekturę Pisma św. Lenistwo powstrzymuje przed
                wysiłkiem, by zastanowić się nad jakąś prawdą religijną, by przeczytać dobrą
                książkę, uczestniczyć w katechezie. Nieuporządkowane życie seksualne rodzi
                nieraz taką niechęć do całego Kościoła, że człowiek zupełnie zrywa z praktykami
                religijnymi i w konsekwencji osłabia lub nawet całkowicie traci wiarę.

                Jeśli więc Bóg ma być dla mnie Kimś jedynym, Panem i Bogiem, moim pierwszym
                Przyjacielem, muszę odrzucić wszelkie formy bałwochwalstwa i uwierzyć w Niego
                tylko, Jemu zawierzyć oraz uznać Go za jedynego mojego Zbawiciela, mogącego
                zapewnić mi szczęście wieczne. Muszę umiłować Go ze wszystkich sił, służyć Mu
                i oddawać Mu cześć. Muszę zastosować się do wskazania Jezusa Chrystusa, który
                poucza: "Pana, Boga swego czcić będziesz i Jemu samemu służyć będziesz" (Mt
                3,10).
              • aniouek1 Modlitwa 23.01.06, 23:19
                Jedyny Boże! Spraw, abym w Ciebie wierzył i dla Ciebie żył. Strzeż mnie przed
                oddawaniem kultu temu, co nie jest Tobą. Spraw, bym nigdy nie kłaniał się sobie
                samemu, bym nie był dla siebie bogiem. Oby nigdy sława, rozgłos, władza,
                popularność i inne przemijające rzeczy nie były dla mnie bogiem, któremu służę.
                Jedyny Panie! Broń mnie przed niebezpieczeństwem stawiania w miejsce Ciebie
                innego boga; pieniądza, przyjemności seksualnych, jedzenia, picia, używania lub
                bezczynności. Bądź, Stwórco, jedynym moim Panem, abym nie poddał się władzy
                gniewu, mściwości i żądzy sprawiania bólu. Niech pycha nigdy nie niszczy we
                mnie wiary w Ciebie. Bądź jedynym moim Panem i Bogiem! Miej również w opiece
                tych wszystkich, którzy przeżywają jakiekolwiek trudności w wierze. Amen.
            • aniouek1 c) Wróżbiarstwo 23.01.06, 23:21
              Wróżbiarstwo jest kolejnym grzechem przeciw pierwszemu przykazaniu,
              nakazującemu służenie tylko jedynemu Bogu. „Należy odrzucić wszystkie formy
              wróżbiarstwa: odwoływanie się do Szatana lub demonów, przywoływanie zmarłych
              lub inne praktyki mające rzekomo odsłaniać przyszłość (por. Pwt 18,10; Jr 29,
              8). Korzystanie z horoskopów, astrologia, chiromancja, wyjaśnianie przepowiedni
              i wróżb, zjawiska jasnowidztwa, posługiwanie się medium są przejawami chęci
              panowania nad czasem, nad historią i wreszcie nad ludźmi, a jednocześnie
              pragnieniem zjednania sobie ukrytych mocy. Praktyki te są sprzeczne ze czcią
              i szacunkiem – połączonym z miłującą bojaźnią – które należą się jedynie Bogu.”
              (KKK 2116)

              Odwoływanie się do wróżbiarstwa najczęściej rodzi się z niezdrowej ciekawości,
              z pragnienia poznania przyszłości. Zamiast wróżbom i tajemnym siłom
              chrześcijanin powinien ufnie powierzyć się Bożej Opatrzności w tym, co dotyczy
              przyszłości. Ma odrzucić wszelką niezdrową ciekawość w tym względzie (por. KKK
              2115).
            • aniouek1 d) Praktyki magiczne 23.01.06, 23:22
              Magia, czary, noszenie amuletów, spirytyzm to kolejne grzechy zakazane przez
              pierwsze przykazanie i sprzeciwiające się służbie jedynemu Bogu. Przez te
              praktyki człowiek odwraca się od Boga jedynego, od dobrego Ojca, a zwraca ku
              siłom tajemnym i nieczystym.

              „Wszystkie praktyki magii lub czarów, przez które dąży się do pozyskania
              tajemnych sił, by posługiwać się nimi i osiągać nadnaturalną władzę nad
              bliźnim – nawet w celu zapewnienia mu zdrowia – są w poważnej sprzeczności
              z cnotą religijności. Praktyki te należy potępić tym bardziej wtedy, gdy
              towarzyszy im intencja zaszkodzenia drugiemu człowiekowi lub uciekanie się do
              interwencji demonów. Jest również naganne noszenie amuletów. Spirytyzm często
              pociąga za sobą praktyki wróżbiarskie lub magiczne. Dlatego Kościół upomina
              wiernych, by wystrzegali się ich. Uciekanie się do tak zwanych tradycyjnych
              praktyk medycznych nie usprawiedliwia ani wzywania złych mocy, ani
              wykorzystywania łatwowierności drugiego człowieka.” (KKK 2117)
            • aniouek1 e) Kuszenie Boga 23.01.06, 23:22
              Grzechem przeciwko służbie Bożej – i tym samym przeciw pierwszemu przykazaniu –
              jest kuszenie Boga. Polega ono na „wystawianiu na próbę – w słowach lub
              w uczynkach – Jego dobroci i wszechmocy. Właśnie w ten sposób Szatan chciał, by
              Jezus rzucił się ze Świątyni i aby przez to zmusił Boga do działania (por. Łk
              4,9). Jezus przeciwstawia mu słowa Boga: "Nie będziesz wystawiał na próbę Pana,
              Boga swego" (Pwt 6,16). Takie wystawianie Boga na próbę rani szacunek i
              zaufanie jakie należą się naszemu Stwórcy i Panu. Zawsze zawiera zwątpienie
              dotyczące Jego miłości, opatrzności i mocy (Por. 1 Kor 10, 9; Wj 17, 2-7; Ps
              95, 9.” (KKK 2119)
            • aniouek1 f) Świętokradztwo 23.01.06, 23:23
              Następny grzech przeciwko służbie Bożej, nakazanej przez pierwsze przykazanie,
              to świętokradztwo. „Świętokradztwo polega na profanowaniu lub niegodnym
              traktowaniu sakramentów i innych czynności liturgicznych, jak również osób,
              rzeczy i miejsc poświęconych Bogu. Świętokradztwo jest grzechem ciężkim,
              zwłaszcza jeżeli jest popełnione przeciw Eucharystii, ponieważ w tym
              sakramencie jest obecne w sposób substancjalny Ciało samego Chrystusa (por.
              KPK, kan. 1367; 1376). (KKK 2120)
            • aniouek1 g) Symonia 23.01.06, 23:24
              Do grzechów przeciwko służbie Bożej i pierwszemu przykazaniu Katechizm zalicza
              też symonię. „Symonia (por. Dz 8, 9-24) jest określana jako nabywanie lub
              sprzedawanie rzeczywistości duchowych. Czarnoksiężnikowi Szymonowi, chcącemu
              nabyć władzę duchową, której działanie widział w Apostołach, Piotr
              odpowiada: "Niech pieniądze twoje przepadną razem z tobą ... gdyż sądziłeś, że
              dar Boży można nabyć za pieniądze" (Dz 8,20). Postąpił więc zgodnie ze słowami
              Jezusa: "Darmo otrzymaliście, darmo dawajcie!" (Mt 10,8; por. Iz 55,1). Nie
              można przywłaszczać sobie dóbr duchowych i traktować ich jak właściciel lub
              pan, ponieważ mają one swoje źródło w Bogu. Można otrzymać je darmowo jedynie
              od Boga.” (KKK 2121)
        • aniouek1 Podsumowanie 23.01.06, 23:26
          Pierwsze przykazanie przypomina nam o tym, że Bóg ma być dla nas Kimś jedynym,
          w kogo wierzymy, w kim pokładamy nadzieję i kogo kochamy ponad wszystko,
          spełniając Jego wolę. Jego słów mamy ustawicznie słuchać i rozważać je, aby
          uformować według nich nasze życie. Bóg, który zbliżył się do nas w Jezusie
          Chrystusie, ma być naszym najbliższym Przyjacielem. Z Nim mamy się spotykać
          w sakramentach świętych oraz z Nim budować Jego Królestwo, w którym panować
          będzie sprawiedliwość, miłość i pokój. Z Bogiem mamy się też spotykać na
          modlitwie i poprzez rozważanie Jego słowa. Całe nasze życie ma też stać się
          służbą Bogu, naszemu Stwórcy i Zbawicielowi.

          Pierwsze przykazanie przypomina nam o konieczności pełnego ukierunkowania
          naszego życia na jedynego i prawdziwego Boga. Ma to miejsce wtedy, kiedy w tego
          Boga wierzymy, ufamy Mu, na Nim opieramy swoje życie i kochamy Go, czyli
          wypełniamy Jego wolę tak, jak czyniła to Maryja, kiedy szukamy z Nim
          modlitewnego i sakramentalnego kontaktu.

          Boga mamy kochać ponad wszystko i służyć Mu. Wyrazem służby Bogu jest adoracja,
          modlitwa, ofiara, składanie Mu przyrzeczeń i ślubów.

          Pierwsze przykazanie zakazuje również wszystkich grzechów przeciwko wierze,
          nadziei, miłości i służbie Bożej.

          Grzechami przeciwko wierze jest zaniedbywanie jej pogłębiania, niewiara,
          świadome zwątpienie, ateizm i agnostycyzm.

          Do grzechów przeciwko nadziei zalicza się nadzieja zuchwała, rozpacz, życie bez
          ukierunkowania na cel ostateczny.

          Grzechy przeciw miłości Bożej to obojętność, niewdzięczność, oziębłość,
          lenistwo duchowe i nienawiść do Boga.

          Grzechami przeciwnymi służbie jedynemu Bogu jest zabobon, bałwochwalstwo,
          wróżbiarstwo, praktyki magiczne, kuszenie Boga, świętokradztwo, symonia.
      • aniouek1 II. "Nie będziesz wymawiał imienia Pana Boga... 23.01.06, 23:33
        twego nadaremno"

        „Nie będziesz wzywał imienia Pana, Boga twego, do czczych rzeczy” (Wj 20, 7;
        Pwt 5, 11).„Powiedziano przodkom: Nie będziesz fałszywie przysięgał... A Ja wam
        powiadam: Wcale nie przysięgajcie” (Mt 5, 33-34).

        Wprowadzenie

        Drugie przykazanie przypomina o świętości Bożego imienia i o konieczności
        wypowiadania go z czcią i miłością. Taki sposób wymawiania go dokonuje się
        w czasie modlitwy i głoszenia Ewangelii.

        Drugie przykazanie zakazuje grzesznego posługiwania się imionami świętymi,
        czyli wymawiania ich nadaremno, czyli bez pragnienia osiągnięcia jakiegoś
        prawdziwego dobra, zwłaszcza swojego nawrócenia i uświęcenia. Zabrania ono
        także bluźnierstwa, przekleństwa, krzywoprzysięstwa i wiarołomstwa.
        • aniouek1 A) Świętość Bożego imienia 23.01.06, 23:34
          „Wśród wszystkich słów Objawienia jest jedno szczególne, które jest objawieniem
          Jego imienia. Bóg powierza swoje imię tym, którzy w Niego wierzą; objawia się
          im w swoim osobowym misterium. Dar imienia jest znakiem zaufania i
          zażyłości. "Imię Pańskie jest święte". Dlatego więc człowiek nie może go
          nadużywać. Powinien pamiętać o imieniu Bożym w ciszy miłującej adoracji (Por.
          Za 2,17). Powinien używać go tylko po to, by je błogosławić, wychwalać i
          uwielbiać (Por. Ps 29, 2; 96, 2; 113, 1-2).” (KKK 2143)

          Katechizm, podkreślając wyjątkowość i wielkość Bożego imienia, rozprasza obawę
          tych, którzy rodzącą się wobec potęgi, majestatu i świętości Bożej bojaźń
          uważają za uczucie niewłaściwe. „Czy odczucia bojaźni i tego, co święte, są
          uczuciami chrześcijańskimi czy też nie? Nikt w sposób rozsądny nie może o tym
          wątpić. Są to odczucia, które moglibyśmy mieć i to w wielkim stopniu, jeśli
          posiadalibyśmy widzenie Boga najwyższego. Możemy je mieć, jeśli "uświadomimy"
          sobie Jego obecność. O ile wierzymy, że On jest obecny, powinniśmy je posiadać.
          Jeśli ich nie posiadamy, to dlatego że nie uświadamiamy sobie, nie wierzymy, że
          On jest obecny (J. H. Newman, Parochial and plain sermons, 5,2). (KKK 2144).

          Bojaźń Boża nie zabrania wypowiadania imienia Pana, jednak ma się to dokonywać
          zawsze z szacunkiem i miłością, dla osiągnięcia jakiegoś prawdziwego
          dobra. „Tam jest wielkie imię Jego, gdzie nazywają Go zgodnie z wielkością Jego
          majestatu... Tam jest święte imię Boże... gdzie wzywają Go ze czcią i bojaźnią,
          by Go nie obrazić” (Św. Augustyn, De sermone Domini in monte, 2, 45, 19: PL 34,
          1278. por. KKK 2149)

          Bóg pragnie, aby Jego imię było wzywane, kiedy jesteśmy zagrożeni, zwłaszcza
          przez grzech. "To właśnie przez grzeszników Imię [Boże] powinno być wzywane.
          [Mają Go] wzywać ci, którzy czują się duszeni przez szatana i chcą się wyzwolić
          z grzechu i od Zwodziciela. Którzy chcą. (...) Powiedziano w Księdze Rodzaju,
          że wąż skusił Ewę w godzinie, gdy Pan nie przechadzał się po Edenie. Gdyby Bóg
          był w Edenie, szatan nie mógłby tam przebywać. Gdyby Ewa zawołała Boga, szatan
          uciekłby. Miejcie zawsze w sercu tę myśl i szczerze wzywajcie Pana. To Imię
          jest zbawieniem. Wielu z was chce wejść do rzeki, aby się oczyścić. Ale
          oczyszczajcie bez przerwy serca wypisując w nich miłością słowo "Bóg". Niech
          nie będzie kłamliwych modlitw. Nigdy praktyk z rutyny. Ale sercem, myślą,
          czynami, całym sobą wypowiadajcie to Imię - Bóg. Wymawiajcie je, abyście nie
          byli sami. Mówcie je, aby doznać wsparcia. Wypowiadajcie je dla uzyskania
          przebaczenia." (M. Valtorta. Poemat Boga-Człowieka, Księga druga 88, Katowice
          1997, wyd. Vox Domini).
        • aniouek1 B) Modlitwa właściwym sposobem wypowiadania ... 23.01.06, 23:35
          imienia Bożego

          Modlitwa daje nam okazję do wzywania imienia Bożego z miłością, szacunkiem
          i ufnością. Kontakt modlitewny ze Stwórcą stanowi fundament życia
          chrześcijańskiego.
          • aniouek1 1) Znaczenie modlitwy 23.01.06, 23:36
            Prawdziwi przyjaciele rozmawiają ze sobą. Chrystus stwierdza, że nie nazywa nas
            sługami, lecz swymi przyjaciółmi (por. J 15,15). Oparta na miłości przyjaźń z
            Bogiem powinna również wyrażać się w modlitewnym dialogu. Bóg mówi do nas przez
            słowa Pisma św., przez nauczanie kapłanów, katechetów i innych ludzi. Mówi też
            przez różne wydarzenia. Jego słów należy słuchać i rozważać je w głębi serca
            tak, jak czyniła to Maryja. Rozważanie słowa Bożego stanowi jedną z form
            modlenia się.

            Dialog wymaga zaangażowania się dwóch stron. Dotyczy to również dialogu
            modlitewnego. Człowiek więc ma nie tylko mówić do Boga, ale również Go słuchać,
            podobnie jak czyni to Bóg. On bowiem nie tylko mówi do nas, ale bardzo uważnie
            wsłuchuje się w każde nasze słowo skierowane do Niego, w każdej,
            najdrobniejszej nawet prośbie. „W tej samej chwili, gdy otwieracie usta, aby
            Mnie wezwać, przybiegam do was i przykładam Moje Ucho do waszych ust... a każde
            słowo, które wypowiadacie, pociesza Moje Serce i raduje Mnie”. (Vassula Ryden,
            Prawdziwe Życie w Bogu, Katowice 1997, s. 733. Orędzie z dnia 12.05.90)

            Słowne zwracanie się do Boga, podobnie jak słuchanie Go, jest modlitwą.
            Kontakt z Bogiem i myślenie o Nim nie może się ograniczać tylko do bezmyślnego
            i bezdusznego wyrecytowania jakiejś modlitewnej formuły. Przyjaźń to ciągłe
            myślenie o przyjacielu, to ustawiczna rozmowa z nim. Głęboka przyjaźń z Panem
            powinna wyrażać się w jak najczęstszej rozmowie z Nim.

            Modlitwa powinna splatać się z całym naszym działaniem. Ma ona być czymś, co
            stale towarzyszy naszej pracy, spotkaniom z ludźmi itp. W trudnych sytuacjach
            życiowych, wychowawczych, rodzinnych, osobistych i zawodowych, w naszej
            słabości należy kierować wzrok ku Chrystusowi, który pragnie wesprzeć nas swoją
            wszechmocą. Nawet nasze grzechy i słabości powinny stać się okazją do pełnej
            skruchy modlitwy o przebaczenie. Radość z codziennych darów Boga, którymi On
            obsypuje nas bez przerwy, ma zrodzić dziękczynienie i uwielbienie Stwórcy.

            Całe psalmy lub ich fragmenty mogą nam pomóc w modlitewnym dialogu z Bogiem.
            Warto więc zastanowić się, które z nich pasowałyby najbardziej do różnych
            sytuacji z mojego życia. Można nauczyć się na pamięć niektórych, bardzo
            bliskich naszemu sercu fragmentów psalmów, aby posłużyć się nimi w chwili
            modlitewnego zwracania się do Boga.

            Rozważanie wcielenia, śmierci, zmartwychwstania i wniebowstąpienia Chrystusa
            może powiększyć naszą wdzięczność i pomóc w uwielbianiu nieskończonej miłości
            Bożej. Przez te bowiem zbawcze wydarzenia Chrystus otworzył nam drogę do
            wiecznego szczęścia.

            Modlitwą jest już sama świadomość obecności Boga, Jego bliskości i miłości,
            oraz trwanie przy Nim w głębokiej ciszy i uspokojeniu wewnętrznym.

            Katechizm przypomina nam też wartość znaku krzyża, który często wykonujemy przy
            okazji naszych modlitw. „Chrześcijanin rozpoczyna swój dzień, swoje modlitwy i
            działania znakiem krzyża: ‘W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen’.
            Ochrzczony poświęca cały swój dzień chwale Bożej i prosi Zbawiciela o łaskę,
            która pozwala mu działać w Duchu Świętym jako dziecku Ojca. Znak krzyża umacnia
            nas w chwilach pokus i trudności.” (KKK 2157)

            Dzięki modlitwie ulega przemianie całe nasze życie. Przebywanie z Bogiem pomaga
            nam upodobnić się do Niego, a więc uświęca nas. Przez modlitwę wyrażamy i
            rozwijamy naszą miłość do Boga. Kiedy wstawiamy się za bliźnich i wypraszamy
            dla nich różne łaski, wzrasta nasza miłość do nich.

            Niestety, człowiek nie zawsze spotyka się z Bogiem, nie zawsze się modli.
            Rozważmy różne przyczyny unikania modlitwy.
          • aniouek1 2) Powody zaniedbywanie modlitwy 23.01.06, 23:37
            Niektóre wady w szczególny sposób skłaniają do unikania kontaktu z Bogiem.
            Do wad tych należy w szczególności lenistwo. Leniwy człowiek często rezygnuje
            z modlitwy, bo ta wymaga od niego wysiłku. Bywają ludzie, którzy oddają się
            modlitwie tak długo, jak długo sprawia im ona przyjemność. Z chwilą jednak
            kiedy rozmowa z Bogiem staje się uciążliwa, pełna oschłości i roztargnień,
            kiedy nie przynosi żadnej wewnętrznej pociechy, porzucają ją i oddają się
            innym, przyjemniejszym zajęciom. Ludzie tacy nie potrafią się modlić
            regularnie, gdyż kierują się egoistycznymi nastrojami. Modlą się zwłaszcza
            wtedy, gdy czegoś potrzebują, np. gdy zachorują lub gdy spotka ich jakieś
            nieszczęście, gdy zdają maturę lub inny egzamin.

            Chciwość, podobnie jak lenistwo, może sprawić, że człowiek "nie ma czasu" na
            modlitwę. Ponieważ życie takiego człowieka obraca się wokół zdobywania
            bogactwa, dlatego też szkoda mu poświęcić dla Boga nawet kilku krótkich chwil
            w ciągu dnia.

            Brak umiaru w jedzeniu i piciu może spowodować opuszczanie modlitw w wypadku,
            kiedy człowiek dotknięty przez tę wadę staje wobec wyboru: rozmowa z Bogiem lub
            uczestnictwo w przyjęciu z dobrym jedzeniem i piciem.

            Wypływający z pychy lęk przed ośmieszeniem się, przed narażeniem się na kpiny
            i posądzenia o "zacofanie" lub o "dewocję" sprawia, że niektórzy nie modlą się,
            gdy inni ich obserwują. Pyszny człowiek zaprzestaje modlitwy, ponieważ dumnie
            stwierdza, że jej "nie potrzebuje", bo jest wystarczająco wielki i mocny.

            Nieporządek moralny w dziedzinie seksualnej może nieraz skłaniać do unikania
            modlitwy, gdyż kontakt z Bogiem i refleksja nad własnym życiem doprowadziłyby
            człowieka do wyrzutów sumienia i ukazałyby konieczność podjęcia decyzji o
            zmianie dotychczasowego postępowania. Człowiek nie zawsze jednak tego chce ze
            względu na związane z tym wyrzeczenia.

            Wybuchy gniewu i wściekłości też nie sprzyjają modlitwie. Człowiek obrażony na
            wszystkich nie potrafi się modlić, gdyż czuje, że nie umie uczciwie
            wypowiedzieć słów: "Ojcze... odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy
            naszym winowajcom".

            Wady i nałogi nie tylko skłaniają do zaniedbywania rozmowy z Bogiem. Mogą one
            mieć też wpływ na jej treść i mogą ją zniekształcać. Rozważmy to zagadnienie.
          • aniouek1 3) Zniekształcanie modlitwy przez wady 23.01.06, 23:38
            Różne wady w różny sposób deformują modlitwę. Szczególnie pycha wpływa
            niekorzystnie na nasze odniesienie do Boga, również - modlitewne.

            Ze względu na zbyt wysokie mniemanie o sobie pyszna osoba ma trudności
            z uwielbianiem Boga. Trudno jej zachwycić się szczerze Stwórcą, skoro siebie
            tylko otacza autentycznym uwielbieniem.

            Prawdziwe dziękczynienie również nie przychodzi łatwo pysznemu człowiekowi.
            Aby dziękować, trzeba mieć świadomość otrzymanych darów. Trzymana w szponach
            pychy osoba zdaje sobie wprawdzie sprawę z tego, co posiada, jednak niechętnie
            godzi się z myślą, że Bóg jest ostatecznym źródłem posiadanych przez nią
            talentów i zdolności. Człowiek pyszny woli raczej sobie niż łasce przypisywać
            to, czego dokonuje. Odrzucanie myśli, że wszystko, co się posiada, pochodzi od
            Boga, powoduje zanik poczucia wdzięczności u osoby zniewolonej pychą.

            Przekonany o swej wyjątkowej wielkości człowiek zamiast dziękować za otrzymane
            dary i łaski, umie się zdobyć jedynie na faryzejską karykaturę modlitwy
            dziękczynnej; "Boże, dziękuję Ci, że nie jestem jak inni ludzie, zdziercy,
            oszuści, cudzołożnicy, albo jak i ten celnik. Poszczę dwa razy w tygodniu, daję
            dziesięcinę ze wszystkiego, co nabywam" (Łk 18,11-12).

            Czasami bywa też tak, że pycha powstrzymuje człowieka przed wypraszaniem
            jakichś darów dla siebie. Pyszny człowiek sądzi bowiem, że pomoc Boża konieczna
            jest tylko dla ludzi słabych, do których on się nie zalicza. Wsparcia i łaski
            Bożej wymagają jedynie zwykli "śmiertelnicy" i grzesznicy, do których – jak
            sądzi – on nie należy. Z tego też powodu osoby zarozumiałe proszą Boga najwyżej
            o pomoc dla innych, rzadko zaś szukają wsparcia Bożego dla swojej słabości.

            Pycha może skłaniać człowieka do pouczania Boga, co powinien zrobić. Może też
            zrodzić przekonanie, że Bóg "musi" wysłuchiwać i spełniać wszystkie
            przedstawiane Mu żądania. Zarozumiali ludzie mają nieraz żal do Stwórcy o to,
            że ich nie wysłuchał, albo są nawet oburzeni na Niego.

            Pycha rodzi przecenianie swojej wiedzy i poznania. Z tego też powodu osoby
            przeceniające swoje umiejętności poznawcze nie potrafią poddać się na modlitwie
            woli Bożej. Człowiek taki nie potrafi uznać Bożej mądrości, która zawsze
            przewyższa ludzką. Kto uważa, że wszystko wie najlepiej, ten nigdy nie powie
            Bogu jak Chrystus w Ogrójcu: "Jednak nie moja wola, lecz Twoja niech się
            stanie" (Łk 22,44).

            Osoby pyszne o skłonnościach władczych, pragnące sobie wszystkich
            podporządkować, mogą ulegać pokusie narzucania Bogu swoich wymagań. Ludzie ci
            chcą podporządkować sobie nawet samego Stwórcę, który - według nich - ma być na
            ich usługi, ma spełniać ich polecenia.

            Pycha zdolna jest doprowadzić do takiego zaślepienia, że człowiek nie dostrzega
            w sobie żadnego zła. W takim stanie nie można się zdobyć na przepraszanie Boga.
            Aby bowiem żałować, trzeba mieć świadomość popełnionych przez siebie grzechów.

            Jeśli osoba chciwa modli się, to może prosić jedynie o to, by Bóg udzielił jej
            jak najwięcej dóbr, aby jej się szczęściło, aby ona była zdrowa, bogata itp.
            Silne pragnienie gromadzenia i posiadania pobudza do takiej właśnie modlitwy.
            Chciwiec usiłuje pozyskać sobie Boga, aby jeszcze więcej posiadać.

            Zazdrość zabija życzliwe usposobienie względem innych. Człowiek zazdrosny nie
            życzy nikomu żadnego dobra, bo uważa, że tylko jemu wszystko się należy. Pełna
            zawiści postawa może wpłynąć na sposób modlenia się. Zazdrość może skłaniać
            człowieka do wypraszania różnych dóbr wyłącznie dla siebie. Osoba zazdrosna
            niechętnie będzie się modliła o dobro, szczęście i pomoc dla innych, gdyż
            powstrzymywać ją będzie przed tym brak życzliwości wobec bliźnich. Może się
            nawet zdarzyć, że opanowany przez zazdrość człowiek będzie prosił Boga o jakieś
            nieszczęście dla innych ludzi, np. aby sąsiad stracił majątek, aby rozbił się
            jego nowy samochód, aby koleżanka nie cieszyła się wielką sympatią u innych itd.
          • aniouek1 Modlitwa 23.01.06, 23:39
            Jezu Chryste, Ty uczyłeś Apostołów prawdziwej modlitwy. Naucz i mnie modlić
            się. Wyzwól mnie, Jezu, z pychy, abym przestał uwielbiać siebie i zaczął
            prawdziwie zachwycać się Tobą. Oświeć mnie, abym zrozumiał, że cokolwiek jest
            we mnie dobrego, od Ciebie, a nie tylko ode mnie pochodzi. Naucz mnie z
            radością i pokorą uwielbiać Ciebie i Tobie dziękować jak Maryja
            wołająca: "Wielbi dusza moja Pana!" Nie pozwól mi przechwalać się przed Tobą,
            Panie, który najlepiej mnie znasz. Daj mi zrozumieć, Zbawicielu, że tak jak
            wszyscy ludzie ja także potrzebuję Twojej pomocy, Twojego zbawienia, Twojej
            łaski, Twojego przebaczenia. Nie jestem wyjątkiem. Chroń mnie przed
            rozkazywaniem Tobie. Naucz mnie pokornego zdania się na Twoją wolę. Pozwól mi
            zrozumieć, że wszystko wiesz lepiej niż ja. Nie dozwól, Panie, abym
            kiedykolwiek chciał z Ciebie zrobić swojego potężnego Pomocnika, który będzie
            realizował moje plany i moje pomysły. Zniszcz moją pychę, abym umiał szczerze
            przyznać się do popełnianego zła i głęboko za nie żałować.

            Wyrwij mnie, jedyny mój Zbawicielu, z sideł chciwości i zazdrości, aby moja
            modlitwa nie ograniczała się do wypraszania wyłącznie dla mnie samego Twojej
            pomocy, darów i łask. Zniszcz we mnie zazdrość, abym nauczył się z wielką
            życzliwością myśleć o braciach żyjących blisko lub daleko ode mnie i abym
            wypraszał dla nich liczne dary. Naucz mnie myśleć o całym Twoim Kościele oraz
            o całej rodzinie ludzkiej potrzebującej mojej modlitwy. Nie pozwól, abym
            w zazdrości lub w gniewie życzył komuś zła lub, co gorsza, prosił o nie Ciebie,
            najlepszego naszego Przyjaciela.

            Uwolnij mnie, Panie, od lenistwa, które sprawia, że nie znajduję dla Ciebie
            czasu. Naucz mnie wytrwałej modlitwy nawet wtedy, kiedy nie przynosi mi ona
            żadnej pociechy ani radości. Umocnij we mnie przekonanie, że dzięki pomocy
            Ducha Świętego każda modlitwa ma sens. "Gdy bowiem nie umiemy się modlić tak,
            jak trzeba, sam Duch przyczynia się za nami w błaganiach, których nie można
            wyrazić słowami" (Rz 8,26).

            Spraw, abym modlił się zawsze, a nie tylko wtedy, kiedy mam na to ochotę, kiedy
            rozmowa z Tobą przynosi mi zadowolenie. Wybaw mnie od egoizmu na modlitwie.
            Wzmocnij mnie, Chryste, swoją łaską, abym nie rezygnował z modlitewnego
            kontaktu z Tobą na rzecz rozrywek i przyjemności. Niech wytrwała modlitwa
            będzie wyrazem mojej stałej miłości do Ciebie. Amen.
        • aniouek1 C) Przekazywanie Ewangelii wyrazem szacunku 23.01.06, 23:40
          dla Bożego imienia

          Kto kocha Boga, ten nie tylko z szacunkiem i miłością wzywa Jego imię w formie
          modlitwy, lecz stara się o to, aby było ono znane i wymawiane z wielką miłością
          przez ludzi na całym świecie. Aby tak było, człowiek taki mówi o Bogu, czyli
          ewangelizuje.
          • aniouek1 1) Potrzeba głoszenia Dobrej Nowiny 23.01.06, 23:41
            „Wierzący powinien świadczyć o imieniu Pańskim, odważnie wyznając swoją wiarę
            (Por. Mt 10, 32; 1 Tm 6, 12). Przepowiadanie i katecheza powinny być
            przeniknięte adoracją i szacunkiem dla imienia Pana naszego, Jezusa Chrystusa.”
            (KKK 2145)

            Dla kogo Bóg jest wszystkim, ten zrobi bardzo wiele, aby również inni poznali
            Jego imię, aby odkryli Boga zbawiającego człowieka. Osoba rozmiłowana w Panu
            będzie głosić innym Jego imię i Jego naukę. Przekazywanie Ewangelii jest -
            podobnie jak modlitwa - właściwym sposobem używania imienia Bożego.

            Głoszenie Ewangelii oraz modlitwa to dwa bardzo skuteczne środki prowadzące do
            odnowienia świata w miłości. Dzięki przekazywaniu słowa Bożego inni ludzie mogą
            poznać Ojca Niebieskiego i Jego Jedynego Syna - Jezusa Chrystusa. Zetknięcie
            się z głoszoną Ewangelią stanowi dla człowieka niezwykłą szansę: pozwala mu
            poznać i pokochać Chrystusa oraz osiągnąć zbawienie. Głoszenie słowa Bożego
            rozbudza również nadzieję na przyszłe spotkanie z Panem. Ewangelia nie tylko
            umożliwia człowiekowi poznanie Boga, lecz również wskazuje mu drogę
            postępowania oraz wyzwolenia się z niewoli zła. Dzięki przekazywaniu Ewangelii
            świat przekształca się w Królestwo Boże, w którym miłość zespoli wszystkich
            z Bogiem i między sobą.
          • aniouek1 2) Głoszenie Ewangelii życiem i słowem 23.01.06, 23:42
            Niektóre osoby z zazdrością patrzą na misjonarzy, na gorliwych kapłanów, same
            zaś nie robią nic, aby w ich środowisku lepiej znano Chrystusa. Wielu
            chrześcijan nie poczuwa się do obowiązku głoszenia Ewangelii i zostawiają tę
            sprawę wyłącznie kapłanom. Tymczasem obowiązek ten spoczywa na każdym
            przynależącym do Kościoła. Każdy powinien głosić Ewangelię nie tylko słowem,
            lecz również - swoim życiem. Ma ją głosić w rodzinie i w każdym innym
            środowisku, w którym się znajduje. Niestety, ulegając różnym wadom,
            chrześcijanin może uchylać się od tego obowiązku lub staje się głosicielem,
            który nie ukazuje swoim życiem tego, co głosi słowem. Rozważmy bliżej ten
            problem.
            • aniouek1 a) Zaniedbywanie przekazywania Ewangelii swoim... 23.01.06, 23:43
              życiem

              Przekazywanie Ewangelii dokonuje się nie tylko słowem, lecz również -
              przykładem. Postawą szacunku i miłości objawia się innym prawdziwe oblicze Boga-
              Miłości. Poświęcenie się, bezinteresowność, oddanie się drugiemu człowiekowi na
              służbę, prawość, dobroć - wszystko to już w jakiś sposób ukazuje światu Boga
              dobrego i życzliwego. Chrześcijanin kształtujący swoje życie według nauki i
              przykładu Chrystusa nawet bez słów ukazuje, jak należy postępować, aby osiągnąć
              zbawienie wieczne. Od człowieka życzliwego łatwiej też przyjmuje się wymagania
              nauki Chrystusa niż od osoby lekceważącej albo nie wykazującej większego
              zainteresowania ewangelizowanym człowiekiem.

              Wszystkie wady i grzechy mogą stanowić przeszkodę w głoszeniu Ewangelii życiem.
              Otoczenie często gorszy się z powodu obłudy chrześcijan, ich chciwości,
              obojętności na los bliźnich itp. Szczególnie rażą wady tych, którzy słownie
              przekazują innym naukę Bożą, lecz nią nie żyją: głoszą bowiem to, czego sami
              nie czynią. Ludzie tacy podobni są do faryzeuszy, o których Chrystus
              powiedział: "Czyńcie więc i zachowujcie wszystko, co wam polecą, lecz uczynków
              ich nie naśladujcie. Mówią bowiem, ale sami nie czynią" (Mt 23,3).
            • aniouek1 b) Zaniedbywanie głoszenia Ewangelii w swojej... 23.01.06, 23:45
              rodzinie

              Głoszenie Ewangelii powinno dokonywać się przede wszystkim w rodzinie
              chrześcijańskiej. Rodzice odpowiedzialni są za kształtowanie wiary swoich
              dzieci. Zaniedbanie tego obowiązku następuje zazwyczaj wskutek braku głębokiej
              wiary samych rodziców. Jeśli sami nie są przekonani do religii, jeśli Bóg jest
              dla nich pustym słowem, nie będą wprowadzać swoich dzieci w przyjaźń z
              Chrystusem, bo nie potrafią tego uczynić. Tacy rodzice nigdy. Tak postępują
              rodzice, którzy nigdy nie odkryli wartości przyjaźni z Chrystusem.

              Pod pozorem tolerancji i szanowania ludzkiej wolności niektórzy rodzice nie
              wychowują swoich dzieci w duchu religijnym. Jednak ta pozorna tolerancja i
              szacunek to w gruncie rzeczy brak wiary w Boga, w życie wieczne, w potrzebę
              łaski do zbawienia itp.

              Czasami do areligijnego wychowywania swoich dzieci przyczynia się pycha
              rodziców wzbudzająca przekonanie, że posługują się "współczesnymi" metodami
              wychowawczymi, które nie dopuszczają możliwości rozwijania wiary i miłości do
              Boga. Niektórzy zarozumiali rodzice, przekonani o swojej "postępowości",
              okradają dzieci z największej wartości, jaką jest przyjaźń z Chrystusem, Dawcą
              zbawienia wiecznego.

              Niszczą wiarę swoich dzieci także ci rodzice, których opanowała chciwość. Nie
              mają bowiem czasu na kontakt z Bogiem ani na rozmowy religijne ze swoimi
              dziećmi, bo są ustawicznie zajęci powiększaniem swojego majątku. Pracują nieraz
              od rana do nocy we wszystkie dni tygodnia, włącznie z niedzielą. Przez to nie
              znajdują czasu na pouczanie dzieci o Bogu, na ukazywanie Go im przez swój
              przykład wiary i prawdziwej miłości. Często swoje sumienie - wyrzucające im
              zaniedbywanie wychowywania religijnego dzieci – uspokajają tym, że nie
              przeszkadzają dzieciom uczestniczyć w katechizacji, np. w szkole. Swoje
              potomstwo uczą jednak tylko jednego dobrze: jak gromadzić pieniądze. Rodzice
              tacy – swoją obojętnością na sprawy Boże, swoim przykładem – deprawują dzieci
              i niszczą w nich to słowo Boże, które dotarło do nich poprzez katechetów
              i kapłanów lub innych ewangelizatorów.

              Konsumpcyjny styl życia rodziców - będący najczęściej rezultatem kierowania się
              chciwością oraz dążenia do zaznawania samych tylko przyjemności różnego typu,
              np. rozrywek, licznych podróży, zabaw, erotyzmu i wygód - kształtuje w ich
              dzieciach postawę egoizmu i nastawienie na branie. Takie zaś nastawienie na
              używanie i korzystanie może zrodzić niechęć do Ewangelii, która wymaga służby
              i poświęcania się. Wychowane w klimacie używania dzieci z łatwością mogą
              zaprzestać wszelkich praktyk religijnych, gdy te wymagać będą jakiegoś wysiłku.

              Zaniedbanie przez rodziców głoszenia Ewangelii słowem i przykładem może
              doprowadzić ich dzieci do obojętności religijnej lub nawet do ateizmu.
            • aniouek1 c) Zaniedbywanie głoszenia Ewangelii poza 23.01.06, 23:46
              środowiskiem rodzinnym

              Każdy chrześcijanin ma obowiązek głoszenia słowa Bożego nie tylko w swojej
              rodzinie, ale i w każdym innym środowisku, w którym się znajduje, np. przez
              rozmowy religijne. Zobowiązanie to wypływa z faktu, że słowo Boże jest cennym
              darem dla każdego człowieka, dlatego powinno do niego dotrzeć. Ono pomaga
              przekształcać własne życie, świat, przede wszystkim zaś ukazuje drogę do nieba.
              Jednak zagrożony przez egoistyczne zniewolenia chrześcijanin może uchylać się
              od obowiązku przekazywania słowa Bożego.

              Wielu wierzących wstydzi się mówienia o Bogu, poruszania spraw dotyczących
              wiary, rozmów religijnych. Nieraz chrześcijanie milczą zamiast ewangelizować.
              Różne są powody zaniedbywania przekazywania Dobrej Nowiny i bronienia religii.

              Część wierzących nie ujawnia swoich przekonań religijnych z powodu lęku przed
              ośmieszeniem. Obawiają się, żeby nie nazwano ich "pobożnymi" lub "zacofanymi".
              Ambicja nie zezwala człowiekowi na narażenie się na podobne zarzuty, dlatego
              milczy tam, gdzie powinien wyznać swoją wiarę.

              Są ludzie, którzy nigdy nie przyznają się do swojej wiary pod pretekstom
              wielkiej tolerancji dla cudzych poglądów. Według tych ludzi już samo przyznanie
              się do Chrystusa byłoby narzucaniem innym swoich poglądów. Jeszcze inni z
              powodu próżności zaniedbują głoszenia Ewangelii, gdyż chcą uchodzić za
              osoby "inteligentne i postępowe", które odcinają się od wszelkiej "ciemnoty".

              Niektórzy ludzie nie przyznają się do nauki Chrystusa, gdyż obawiają się utraty
              dobrego stanowiska, które zajmują. U źródeł takiego zachowania może być
              chciwość. Np. ktoś nie ujawnia swoich przekonań religijnych, nie ewangelizuje,
              gdyż obawia się, że może być przesunięty na mniej płatne stanowisko.

              Inną przyczyną uchylania się od głoszenia Dobrej Nowiny może być brak odwagi,
              który sprawia, że ktoś nie broni atakowanej wiary, Chrystusa, Kościoła, chociaż
              powinien to uczynić.

              Czasami zwykłe lenistwo, zamiłowanie do wygody, do życia bez wysiłku staje się
              przyczyną zaniedbywania głoszenia Ewangelii. I tak np. ktoś nie broni wiary ani
              jej nie rozszerza, bo nie ma ochoty na pogłębianie znajomości swojej religii, a
              czuje, że byłoby to konieczne, gdyby zajął się poważnie ewangelizacją. Człowiek
              taki zdaje sobie sprawę, że gdyby zaczął głosić Słowo Boże innym, musiałby
              poświęcić część swego czasu na szukanie argumentów dla obrony religii przed
              atakami, na zastanowienie się, na dokształcanie się, na czytanie książek,
              słuchanie religijnych wykładów lub audycji radiowych, telewizyjnych itp.

              Nieraz człowiek wierzący woli nie przyznawać się do swoich przekonań
              religijnych, bo obawia się, że będzie obserwowany przez otoczenie i może ktoś
              zarzucić mu brak konsekwencji w wierze, rozdźwięk między przekonaniami a życiem
              itp.

              Pewną formą ucieczki od prawdziwego głoszenia Ewangelii jest też prowadzenie
              rozmów pozornie religijnych. Często bowiem mówi się o zewnętrznych przejawach
              życia kościelnego, o uroczystościach kościelnych, o znajomych księżach, o tym,
              kto odprawiał Mszę św. w niedzielę, jak śpiewał, gdzie papież udał się w podróż
              itp. W tych rozmowach nie ma mowy o Bogu, nie ma nic, co mogłoby otoczenie
              zapalić do Chrystusa, wzbudzić miłość do Niego, pogłębić wiarę.
          • aniouek1 3) Niewłaściwe postawy głosicieli słowa Bożego 23.01.06, 23:47
            Oprócz samego zaniedbywania głoszenia Ewangelii istnieje wiele form
            niewłaściwego jej przekazywania. Egoistyczne skłonności mogą zakłócać
            prawidłowe głoszenie słowa Bożego u tych, którzy zdecydowali się na
            przekazywanie jej innym. Przecenianie swojej osoby łączy się z wysuwaniem
            siebie na pierwszy plan w czasie głoszenia słowa Bożego, z niedocenianiem roli
            łaski, modlitwy i ofiary, a także z brakiem uznania wartości innych ludzi, co
            również wywiera niekorzystny wpływ na głoszenie słowa Bożego. Niewłaściwe
            widzenie siebie i innych ludzi rodzi nieraz fanatyzm, brak tolerancji
            i szacunku do innych, lekceważenie elementów dobra i prawdy, rozsianych
            w sercach ludzkich, niedocenianie pracy innych głosicieli Ewangelii, postawę
            zamknięcia się na słowo Boże lub też głoszenie go z niewłaściwą intencją.
            Rozważmy dokładniej niewłaściwe postawy głosicieli słowa Bożego, które mogą
            przyczyniać się do zmniejszenia skuteczności ewangelizowania.
            • aniouek1 a) Eksponowanie siebie 23.01.06, 23:48
              Człowiek głoszący Bożą prawdę powinien pamiętać przede wszystkim o tym, że jest
              sługą Chrystusa, że ma mówić w Jego imię i głosić to, co sam Zbawiciel pragnie
              przekazać ludziom dla ich zbawienia. Głosiciel słowa Bożego powinien więc
              zapomnieć o sobie, a pamiętać o Chrystusie, o Bogu. Tymczasem w praktyce może
              być odwrotnie: głosiciel słowa Bożego może zapomnieć o Bogu, a pamiętać
              wyłącznie o sobie: może zamiast Boga siebie słuchać i siebie głosić. Na to
              niebezpieczeństwo narażeni są wszyscy, którzy oddają się apostolstwu, a nie
              kierują się wyłącznie miłością do Boga i do ludzi. "Człowiek jest uczyniony ze
              wspomnień, a najdobitniej odzywają się wspomnienia o własnym ja." (M. Valtorta.
              Poemat Boga-Człowieka, Księga trzecia, 29, Katowice 1997, wyd. Vox Domini).
              Oddany Bogu apostoł ma więc zapomnieć o sobie, kiedy głosi Chrystusa, a wtedy
              jego ewangelizacja przyniesie wiele owoców.

              Różne wady skłaniają do zapominania, że głoszenie Ewangelii ma być formą
              okazywania miłości bliźnim, że ma być traktowane jako obdarowywanie innych
              cennymi skarbami, mogącymi przyczynić się do odnowy człowieka i do jego
              wiecznego zbawienia.

              Kiedy człowiek pozwala się ogarnąć pysze, może nawet w czasie samego głoszenia
              słowa Bożego przykuwać całą uwagę do samego siebie, zamiast do Boga. Może
              zapomnieć, że jest tylko sługą Chrystusa, który ma pokornie przekazywać nie
              swoją, lecz Jego prawdę. Pyszny człowiek nie chce być niczyim sługą, dlatego
              czasami zapomina o tym, że powinien przekazywać nie swoją, lecz Chrystusową
              naukę. Zarozumiała osoba wyżej od Bożej nauki ceni swoją wiedzę i ją głosi
              zamiast Ewangelii.

              Pyszna osoba nie chce być też sługą swoich słuchaczy, dlatego głoszenie słowa
              Bożego traktuje nieraz nie jako posługę pomagającą w dojściu do głębokiej
              przyjaźni z Chrystusem, do zbawienia, do właściwego ułożenia swego życia, lecz
              jako okazję do zdobycia popularności, do zapanowania nad słuchaczami lub do
              narzucenia im swojego zdania. Pycha prowadzi nieraz do zapomnienia, że
              głoszenie Ewangelii ma być pełnym miłości odnawianiem człowieka w jego
              nastawieniu do Boga i do bliźniego.

              Pełen próżności głosiciel Ewangelii może wykorzystywać przekazywanie słowa
              Bożego do zdobycia rozgłosu, swojej popularności. Pragnienie zwrócenia na
              siebie uwagi może skłonić do przeceniania formy i stylu mówienia. Głoszący
              Ewangelię posługuje się wtedy błyskotliwym stylem, aby zaszokować słuchaczy i
              wzbudzić podziw dla swych oratorskich zdolności.

              Poniesiony ambicją i pychą człowiek nie zdobędzie się na postawę, którą miał
              św. Paweł, kiedy przemawiał w Koryncie: "Tak i ja przyszedłszy do was, bracia,
              nie przybyłem, by błyszcząc słowem i mądrością dawać wam świadectwo Boże.
              Postanowiłem bowiem, będąc wśród was, nie znać niczego więcej, jak tylko Jezusa
              Chrystusa, i to ukrzyżowanego. I stanąłem przed wami w słabości i w bojaźni, i
              z wielkim drżeniem. A mowa moja i moje głoszenie nauki nie miały nic z
              uwodzących przekonywaniem słów mądrości, lecz były ukazywaniem ducha i mocy,
              aby wiara wasza opierała się nie na mądrości ludzkiej lecz na mocy Bożej" (1
              Kor 2,1-5).

              Człowiek nastawiony wobec siebie bezkrytycznie może też łatwo dojść do
              przekonania, że spełnia swoim życiem to, co głosi, chociaż w rzeczywistości tak
              nie jest. Pycha, pogarda wobec słuchaczy może też skłonić głosiciela słowa
              Bożego do poniżania ich. Wykazywanie innym ludziom, jakim są "bagnem moralnym",
              może wynikać nieraz nie z troski o zbawienie człowieka, lecz z potrzeby
              karmienia swojej pychy, która chętnie zestawia rzekomą własną wielkość
              człowieka z różnymi "podłościami" innych ludzi. Wykazując ludziom ich błędy,
              pyszny człowiek nie mówi tego z troski o nich, z miłości do nich, lecz dlatego
              że daje mu to odczuć własną wielkość, która jakby powiększa się przez
              zestawienie z "małością i nędzą" innych. Zarozumiały człowiek zapomina, że
              głoszone przez niego słowo w równej mierze odnosi się do niego, jak i do
              słuchaczy.

              Ogarnięty pychą człowiek głosi nieraz Ewangelię i nawraca innych nie po to, by
              doprowadzić ich do Chrystusa i ułatwić im zbawienie, lecz czyni to w tym celu,
              aby liczba wyznawców jego religii była jak największa i aby w ten sposób można
              było się szczycić przed światem jej potęgą. Może to być pewną formą pragnienia
              tryumfowania nad innymi i zapomnieniem o prawdziwym celu autentycznej
              ewangelizacji, którym jest zdobywanie serc dla Chrystusa, pozyskiwanie nowych
              przyjaciół dla Niego.
            • aniouek1 b)Zaniedbywanie przygotowania się do Ewangelizacji 23.01.06, 23:50
              Zrodzona przez pychę pewność siebie sprawia nieraz, że człowiek nie widzi
              potrzeby dobrego przygotowywania się do przekazywania słowa Bożego. Wydaje mu
              się, że umie dobrze i ciekawie mówić, jest przekonany o swoim gruntownym
              wykształceniu teologicznym. Z tego też powodu nie pogłębia już swojej wiedzy
              religijnej przez lekturę, rozważanie, modlitwę.
            • aniouek1 c) Lekceważenie łaski, modlitwy, ofiary 23.01.06, 23:50
              Pycha prowadzi nie tylko do lekceważenia gruntownego studiowania słowa Bożego,
              które ma być przekazane innym. Jej następstwem może też być zaniedbywanie
              modlitwy i ofiary - dwóch potężnych środków, które przyczyniają się do
              owocności ewangelizacji. Pyszny człowiek nie widzi potrzeby modlitwy, tak jak
              nie dostrzega konieczności ofiary ani łaski do tego, by usłyszane słowo Boże
              przynosiło obfite owoce. Nie zauważa tego, gdyż jest przekonany o swoich
              zdolnościach, o swojej wiedzy, o umiejętnościach oratorskich, o swoim talencie
              przekonywania innych itp. Pewny siebie człowiek zapomina, że bez łaski, bez
              modlitwy, bez ofiary - bazując tylko na swoich naturalnych uzdolnieniach -
              w nikim nie wzbudzi wiary. Pewność siebie sprawia, że głoszący słowo Boże
              człowiek nie prosi Boga o pomoc ani dla siebie, ani dla tych, którym głosi
              Ewangelię.
            • aniouek1 d) Niedostrzeganie dobra i prawdy u innych 23.01.06, 23:52
              Pycha rodzi pogardę i lekceważenie drugiego człowieka. Poczucie wyższości może
              doprowadzić do tego, że nie uznaje się żadnego dobra u innych. Przekonany
              o posiadaniu "całej" prawdy pyszny człowiek nie potrafi jej dostrzec w innych
              osobach. Pycha zamyka oczy na różne wartości tkwiące w odmiennych kulturach,
              narodowościach i wspólnotach religijnych. Poczucie wyższości i pogarda dla
              innych utrudnia niektórym przyjęcie nauki Soboru Watykańskiego II
              o "elementach" uświęcenia i prawdy znajdujących się poza obrębem Kościoła
              katolickiego (por. KK 8).

              Św. Paweł, pełen szacunku dla autentycznych wartości znajdujących się w różnych
              kulturach i religiach, wygłaszając swoje przemówienie na Areopagu, uznał, że
              ci, do których się zwraca, czcili już w jakiś sposób "Nieznanego Boga", który
              niedaleko jest od każdego człowieka, bo "w Nim żyjemy, poruszamy się i
              jesteśmy" (por. Dz 17,23-28).

              Łączące się z pychą i poczuciem wyższości przekonanie o wyłącznym posiadaniu
              całej prawdy rodzi zaślepienie na powszechnie występujące elementy dobra i
              prawdy pochodzące od Tego, który oświeca każdego człowieka przychodzącego na
              ten świat (por. J 1,9; KK 16).

              Kiedy pyszna osoba głosi słowo Boże, ma wrażenie, że zwraca się do ludzi, w
              których nie ma żadnej wiedzy, a może nawet - żadnego dobra ani działania łaski.
              Poczucie wyższości doprowadza zarozumiałe osoby do przekonania, że są jedynymi
              narzędziami w rękach Bożych, że Pan Stworzenia nie ma innego sposobu dotarcia
              do człowieka, jak tylko za ich pośrednictwem.

              Pyszny głosiciel Ewangelii nie potrafi dostrzec w drugim człowieku może słabego
              jeszcze, lecz autentycznego płomyka wiary, miłości ani wysiłków zmierzających
              do przemiany życia.
            • aniouek1 e) Niedocenianie apostolskiego trudu innych 23.01.06, 23:53
              Osoba pyszna zapomina, że jej rola polega na kontynuowaniu tego, co Pan
              zapoczątkował przez swoją łaskę, lub tego, co inni ludzie już dokonali przez
              głoszenie Dobrej Nowiny. Pełen pychy głosiciel Ewangelii nie uświadamia sobie
              nieraz, że najczęściej nie jest pierwszą osobą, która niesie Chrystusa drugiemu
              człowiekowi. Nie dostrzega, że inni już przed nim coś zapoczątkowali, np.
              rodzice, katecheci i kapłani, którzy przekazywali słowo Boże. Pycha utrudnia
              dostrzeżenie tego, co zrobili inni (por. 1 Kor 3,1-17).
            • aniouek1 f) Głoszenie słowa Bożego bez słuchania go 23.01.06, 23:53
              Pycha powoduje, że człowiek nieraz głosi słowo Boże innym, lecz sam go nie
              słucha. Przekonanie, że inni niewiele mogą nam przekazać, sprawia, że pyszna
              osoba dużo mówi, np. na kręgach biblijnych, w czasie dyskusji religijnych,
              innych zaś nie słucha lub nawet nie dopuszcza do głosu. Człowiek taki nie
              potrafi znaleźć równowagi między słuchaniem i mówieniem.

              Św. Paweł może być wzorem postępowania dla ludzi przekonanych o swej wielkiej
              wiedzy religijnej. Apostoł - mający wyjątkową znajomość Chrystusa i wyjątkową
              wiarę - widzi potrzebę ubogacenia i pokrzepienia siebie wiarą innych
              chrześcijan. Dlatego też pisze on do Rzymian: "Gorąco bowiem pragnę was
              zobaczyć, aby wam użyczyć nieco daru duchowego dla waszego umocnienia, to jest
              abyśmy się u was nawzajem pokrzepili wspólną wiarą - waszą i moją" (Rz 1,11).
            • aniouek1 g) Fanatyzm i brak szacunku dla ludzkiej wolności 23.01.06, 23:54
              Jeśli głoszenie Ewangelii połączy się z pełnym pychy pragnieniem rządzenia
              i podporządkowywania sobie innych, może doprowadzić do fanatyzmu nie mającego
              szacunku dla ludzkiej wolności.

              Chrystus wiele czasu poświęcił na głoszenie Ewangelii, wyjaśniał ją, tłumaczył,
              zbliżał słuchaczom. Wykazywał się przy tym niezwykłą gorliwością i miłością,
              gdyż wiedział, że przekazuje innym słowa Prawdy dla ich dobra. Nie lekceważył
              przekazywania słów Życia, lecz nigdy też nikogo nie zmuszał do przyjęcia
              ofiarowanego przez siebie daru. Nie używał więc przemocy ani gwałtu.
              Przeciwnie, szanował ludzką decyzję. Widząc np. jak wielu odchodziło od Niego,
              ponieważ podał bardzo trudną do przyjęcia naukę o Eucharystii, zapytał swoich
              uczniów: "Czyż i wy chcecie odejść?" (J 6,67).

              Człowiek pyszny i władczy nie szanuje ludzkiej wolności. Domaga się
              bezwzględnego przyjęcia przez słuchaczy tego, co mówi, wymaga od nich
              absolutnego podporządkowania się jemu. Człowiek taki nie potrafi poprzestać na
              wiernym przekazie Ewangelii, lecz usiłuje innych zmusić do jej przyjęcia.
              Pycha, przyjmująca formy bezwzględnego podporządkowywania sobie innych, nie zna
              szacunku dla ludzkiej wolności. Ten brak szacunku może w skrajnych przypadkach
              doprowadzić do nawracania ludzi siłą, do stosowania tortur itp.
            • aniouek1 h) Fragmentaryczne głoszenie Ewangelii 23.01.06, 23:55
              Różne wady głosiciela Ewangelii mogą doprowadzić do tego, że nie będzie on
              przekazywał całej jej treści. Różne mogą być powody takiego postępowania.

              Istnieją ludzie pragnący uchodzić za "postępowych" i "nowoczesnych". Za tym
              pragnieniem kryje się płynąca z pychy chęć imponowania i wzbudzenia uznania dla
              własnej osoby. Gdy ludzie o takiej mentalności głoszą Ewangelię, przeplatają ją
              swoimi lub cudzymi opiniami, które uchodzą za najmodniejsze w danym czasie.
              Głosząc słowo Boże pomijają to, co mogłoby narazić ich na zarzut
              szerzenia "teologii tradycyjnej" itp. Unikają zatem głoszenia tego, co - choć
              prawdziwe - rodzi sprzeciw, opór, co spotyka się z krytyką, np. potępianie
              rozwodów, zabijania nienarodzonych dzieci, eutanazji itp.

              Na pomijanie pewnych partii Ewangelii narażone są również te osoby, które
              zawsze chcą być przez wszystkich lubiane. Lęk przed urażeniem kogoś lub przed
              możliwością utracenia czyjejś sympatii może skłaniać do głoszenia tylko
              tego, "co łechce ucho", i do pomijania surowych wymagań nauki Chrystusa. Osoby
              o takiej mentalności pragną bardziej przypodobać się ludziom niż Bogu.

              Innym powodem omijania niektórych tematów z Ewangelii może być brak ładu
              moralnego w życiu człowieka głoszącego słowo Boże. I tak np. chciwa osoba może
              opuszczać fragmenty nauczania Chrystusa mówiące o potrzebie ubóstwa, a człowiek
              nieczysty - to, co odnosi się do szóstego przykazania.

              Może jednak być zupełnie przeciwnie. Chęć usprawiedliwiania siebie we własnych
              oczach może skłonić kogoś do częstego poruszania tych problemów moralnych,
              które najmniej przestrzega we własnym życiu. Tak np. chciwy człowiek może
              często poruszać problem ubóstwa, aby w ten sposób uspokoić swoje sumienie
              wyrzucające mu rozrzutny tryb życia i przywiązanie do bogactwa.

              Wzorem dla wszystkich głosicieli Ewangelii jest sam Chrystus. W swym nauczaniu
              przekazywał On zarówno prawdy radosne, mówiące o wielkiej miłości Boga do
              człowieka, jak też twardą naukę o konieczności ciągłego nawracania się i
              niesienia codziennego krzyża. Zbawiciel przekazywał Ewangelię z gorliwością,
              lecz także z wielkim szacunkiem dla słuchaczy. Jezus nigdy nie nauczał dla
              zyskania popularności lub dla jakiejś doczesnej korzyści. Przekazując swoją
              naukę, miał On na uwadze jedynie dobro słuchaczy, których chciał doprowadzić do
              życia wiecznego.
            • aniouek1 i) Głoszenie Ewangelii z niewłaściwą intencją 23.01.06, 23:56
              Wady człowieka mogą wpłynąć na porzucenie właściwego motywu głoszenia słowa
              Bożego, którym powinno być pragnienie przyczynienia się do wzrostu chwały Bożej
              i udzielenie ludziom pomocy w osiągnięciu zbawienia. I tak chciwy człowiek może
              ewangelizować dla zysku materialnego, a skłonna do gniewu osoba może
              wykorzystać głoszenie słowa Bożego do mszczenia się na ludziach, do których ma
              jakiś żal. Może np. ich piętnować publicznie, straszyć, próbować pogrążyć
              w rozpaczy i beznadziejnym poczuciu winy itp.
            • aniouek1 Modlitwa 23.01.06, 23:57
              Jezu Chryste, Ty głosiłeś Ewangelię, aby doprowadzić nas do zbawienia
              wiecznego. Spraw, byśmy poznanej nauki nie zatrzymywali nigdy dla siebie, lecz
              przekazywali ją innym, aby budziła wiarę w Ciebie, aby rozbudzała tęsknotę za
              Tobą i aby wskazywała bliźnim, jak mają kochać prawdziwą i bezinteresowną
              miłością. Amen.
        • aniouek1 D) Grzeszne posługiwanie się imionami świętymi 24.01.06, 00:00
          Drugie przykazanie Dekalogu uczy szacunku dla Bożego imienia. Tym samym
          zakazuje wszystkiego, co byłoby sprzeczne z tym szacunkiem. Grzechem byłoby
          więc wymawianie imion świętych nadaremno, niepotrzebne przysięganie,
          bluźnierstwo, przekleństwo, krzywoprzysięstwo, wiarołomstwo.
          • aniouek1 1) Wymawianie imienia Bożego nadaremno 24.01.06, 00:02
            Imię Boże lub świętych wymawiane jest nadaremno, kiedy nie pragnie się przez to
            wypowiadanie osiągnąć żadnego dobra. "Zrozumcie sens słowa Bożego na
            Synaju: ‘na próżno’. To oznacza, że wymawia się Imię ‘Bóg’ nie zamieniając go
            w dobro. Wtedy jest grzechem. Nie jest [wymawiane] ‘na próżno’, gdy uderzenia
            waszego serca w każdej minucie dnia, wszystkie szlachetne czyny, potrzeba,
            pokusa i cierpienie sprowadzają wam na wargi dziecięce słowo miłości i
            mówicie: ‘Przyjdź, mój Boże!’ Wtedy, zaprawdę, nie grzeszycie wymawiając święte
            Imię Boże." (M. Valtorta. Poemat Boga-Człowieka, Księga druga 88, Katowice
            1997, wyd. Vox Domini).

            „Drugie przykazanie zabrania nadużywania imienia Bożego, to znaczy wszelkiego
            nieodpowiedniego używania imienia Boga, Jezusa Chrystusa, Najświętszej Maryi
            Panny i wszystkich świętych.” (KKK 2146) Tym nieodpowiednim posługiwaniem się
            imionami świętymi byłoby wymawianie ich bez szacunku i miłości, przyzywanie
            Boga do błahych spraw, bez pragnienia zmiany życia, bez pragnienia osiągnięcia
            jakiegoś dobra. Człowiek wypowiada też imię Boga nadaremno, gdy nie ma w sobie
            szczerego pragnienia zmienienia swojego życia. „Drugie przykazanie zabrania
            także magicznego używania imienia Bożego.” (KKK 2149)
            • aniouek1 Modlitwa 24.01.06, 00:04
              Naucz mnie, Chryste, mówić o Tobie, o Twoim Ojcu Niebieskim i o wszystkich
              świętych z wielkim szacunkiem i miłością, tak jak z wielką czcią mówi się
              o bliskich i ukochanych osobach. Niech się święci imię Twoje. Amen.
          • aniouek1 2) Niepotrzebne przysięganie 24.01.06, 00:05
            Nadużywa się imion świętych przez niepotrzebne przysięganie. „Jezus przypomniał
            drugie przykazanie w Kazaniu na Górze: "Słyszeliście... że powiedziano
            przodkom: Nie będziesz fałszywie przysięgał, lecz dotrzymasz Panu swej
            przysięgi. A Ja wam powiadam: Wcale nie przysięgajcie... Niech wasza mowa
            będzie: Tak, tak; nie, nie. A co nadto jest, od Złego pochodzi" (Mt 5,33-34.37;
            Por. Jk 5,12). Jezus uczy, że każda przysięga zawiera odniesienie do Boga i że
            obecność Boga oraz Jego prawdy powinna być czczona w każdym słowie.
            Powściągliwość w powoływaniu się na Boga w mowie jest znakiem wielkiego
            szacunku dla Jego obecności, zaświadczanej lub podważanej w każdym naszym
            stwierdzeniu.” (KKK 2153)

            „Powołując się na św. Pawła (Por. 2 Kor 1,23; Ga 1,20), tradycja Kościoła
            przejęła rozumienie słów Jezusa jako nie sprzeciwiających się przysiędze, jeśli
            składa się ją z ważnego i słusznego powodu (np. w sądzie). "Przysięga, to jest
            wezwanie imienia Bożego na świadka prawdy, może być składana tylko zgodnie z
            prawdą, rozwagą i sprawiedliwością" (KPK, kan. 1199, § 1). (KKK 2154)

            „Świętość imienia Bożego wymaga, by nie używać go do błahych spraw i nie
            składać przysięgi w sytuacjach, w których mogłoby to być interpretowane jako
            aprobowanie władzy, która by się tego niesłusznie domagała. Można odmówić
            złożenia przysięgi, jeżeli domaga się jej nielegalna władza świecka. Należy
            odmówić, gdy żąda się jej w celach przeciwnych godności osób lub komunii
            Kościoła.” (KKK 2155)
          • aniouek1 3) Bluźnierstwo 24.01.06, 00:06
            „Drugie przykazanie zabrania wszelkiego nieodpowiedniego używania imienia Boga.
            Bluźnierstwo polega na używaniu w sposób obraźliwy imienia Boga, Jezusa
            Chrystusa, Najświętszej Maryi Panny i świętych.” (KKK 2162)

            „Bluźnierstwo sprzeciwia się bezpośrednio drugiemu przykazaniu. Polega ono na
            wypowiadaniu przeciw Bogu – wewnętrznie lub zewnętrznie – słów nienawiści,
            wyrzutów, wyzwań, na mówieniu źle o Bogu, na braku szacunku względem Niego
            w słowach, na nadużywaniu imienia Bożego. Św. Jakub piętnuje tych,
            którzy "bluźnią zaszczytnemu Imieniu (Jezusa), które wypowiedziano nad (nimi)"
            (Jk 2,7). Zakaz bluźnierstwa rozciąga się także na słowa przeciw Kościołowi
            Chrystusa, świętym lub rzeczom świętym. Bluźniercze jest również nadużywanie
            imienia Bożego w celu zatajenia zbrodniczych praktyk, zniewalania narodów,
            torturowania lub wydawania na śmierć. Nadużywanie imienia Bożego w celu
            popełnienia zbrodni powoduje odrzucanie religii. Bluźnierstwo sprzeciwia się
            szacunkowi należnemu Bogu i Jego świętemu imieniu. Ze swej natury jest grzechem
            ciężkim (por. KPK, kan. 1369). (KKK 2148)

            Często gniew przyczynia się do niewłaściwego posługiwania się imionami
            świętymi, np. gdy uniesiona złością osoba złorzeczy, miota bluźnierstwa.
            Nierzadko pycha staje się przyczyną kierowania bluźnierstw pod adresem Boga,
            Matki Najświętszej i świętych. Czasami pysznemu człowiekowi wydaje się, że może
            Stwórcy w czymś zaszkodzić lub zagrozić Mu, dlatego wyzywa Go, grozi Mu,
            znieważa Go słownie itp.
          • aniouek1 4) Przekleństwo 24.01.06, 00:07
            Przekleństwo, będące grzechem przeciwko drugiemu przykazaniu, polega na
            wypowiadaniu w gniewie i złości imion świętych. Przez przekleństwo rozumie się
            też złorzeczenie drugiemu człowiekowi, przeklinanie go, życzenie mu zła. Nieraz
            w gniewie ktoś prosi Boga o ukaranie osoby, na którą skierowane jest jego
            oburzenie. Każda forma używania imion świętych dla przeklinania jest grzesznym
            brakiem szacunku wobec Pana (por. KKK 2149)
          • aniouek1 5) Krzywoprzysięstwo 24.01.06, 00:09
            Kolejnym grzechem niewłaściwego używania imion świętych jest
            krzywoprzysięstwo. „Krzywoprzysięstwo wzywa Boga, by był świadkiem kłamstwa”
            (KKK 2151). „Drugie przykazanie zakazuje krzywoprzysięstwa. Przysięgać lub
            uroczyście przyrzekać oznacza wzywać Boga na świadka tego, co się twierdzi.
            Oznacza odwoływanie się do prawdomówności Bożej jako do rękojmi swojej własnej
            prawdomówności. Przysięga angażuje imię Pańskie. "Będziesz się bał Pana, Boga
            swego, będziesz Mu służył i na Jego imię będziesz przysięgał" (Pwt 6, 13).”
            (KKK 2150)
          • aniouek1 6) Wiarołomstwo 24.01.06, 00:10
            Wierność wymaga spełnienia danego słowa i obietnicy. To zobowiązanie jest tym
            większe, gdy ktoś obiecuje coś pod przysięgą albo bierze Boga na świadka, że
            dotrzyma przyrzeczenia. „Przyrzeczenia dawane innym w imię Boże angażują cześć,
            wierność, prawdomówność i autorytet Boga. Powinny one być dotrzymywane w duchu
            sprawiedliwości. Niewierność przyrzeczeniom jest nadużyciem imienia Bożego
            i w pewnym sensie czynieniem Boga kłamcą (Por. 1 J 1,10).” (KKK 2147)

            „Wiarołomcą jest ten, kto pod przysięgą składa obietnicę, której nie ma zamiaru
            dotrzymać, lub ten, kto złożywszy pod przysięgą obietnicę, nie dotrzymuje
            słowa. Wiarołomstwo jest poważnym brakiem szacunku względem Pana wszelkiego
            słowa. Zobowiązanie się pod przysięgą do dokonania złego czynu sprzeciwia się
            świętości imienia Bożego” (KKK 2152).
        • aniouek1 Podsumowanie 24.01.06, 00:13
          Drugie przykazanie przypomina nam o konieczności tak wielkiej miłości do Boga,
          żeby nawet Jego imię było otaczane wielką czcią. Właściwym sposobem
          posługiwania się imieniem Bożym jest modlitwa, czyli dialog z Panem. Wyrazem
          naszej miłości i przyjaźni z Bogiem ma też być szerzenie Jego imienia po całej
          ziemi. Mamy w każdym środowisku głosić Ewangelię. Modląc się i przekazując
          innym słowo Boże budujemy Królestwo Boże, przyczyniamy się do przekształcenia
          i odnowienia świata przez miłość do Boga i do bliźniego. Przez modlitwę i
          przekazywanie Ewangelii przyczyniamy się do wyzwolenia człowieka z niewoli zła
          i grzechu.

          Drugie przykazanie zabrania wypowiadania imion świętych nadaremno, przez
          wymawianie ich bez miłości i szacunku, bez pragnienia osiągnięcia jakiegoś
          dobra, bez chęci nawrócenia się. Zakazuje również bluźnierstwa, przekleństwa,
          krzywoprzysięstwa i wiarołomstwa.
      • aniouek1 III. "Pamiętaj, abyś dzień święty święcił" 24.01.06, 00:15
        Trzecie przykazanie przypomina o obowiązku święcenia dni świętych, głównie
        niedzieli. Dzień ten ma być dniem szczególnego spotkania się z Chrystusem
        zmartwychwstałym, który jest realnie i prawdziwie obecny wśród nas w
        Najświętszym Sakramencie Eucharystii. Wierni są zatem zobowiązani do
        uczestniczenia we Mszy św. Mają też w tym dniu szczególnie pogłębiać swoją
        wiarę, nadzieję i miłość do Boga i do bliźnich. Niedziela ma być także dniem
        radości i wypoczynku w Panu, dla odzyskania sił, aby służyć przez cały tydzień
        Bogu i człowiekowi. Niedziela i dni świąteczne stwarzają okazję do pogłębiania
        więzów rodzinnych. Spotykanie się z Chrystusem zmartwychwstałem w Eucharystii
        powinno też pobudzać wiernych do okazywania miłosierdzia wszystkim biednym,
        opuszczonym i cierpiącym.
        • aniouek1 A. DNI ŚWIĘTE 24.01.06, 00:16
          • aniouek1 1. Potrzeba istnienia dni szczególnie ... 24.01.06, 00:18
            poświęconych Bogu

            Trzecie przykazanie Dekalogu przypomina nam, że jeden dzień tygodnia ma być
            w szczególny sposób poświęcony Bogu, naszemu Stwórcy i Zbawicielowi. „Istnieje
            porządek duchowy: praca jest święta; miłość – jeszcze świętsza; najświętszy
            jest Bóg. Pamiętaj zatem, aby przynajmniej jeden z siedmiu dni poświęcić
            naszemu dobremu i świętemu Ojcu, który nam dał życie i je utrzymuje. Dlaczego
            traktować Go gorzej niż ojca, niż dzieci, niż braci, niż małżonkę, niż własne
            ciało? Niech dzień Pana należy do Niego. O! co to za słodycz odnaleźć się po
            dniu pracy, wieczorem, w rodzinie pełnej ciepła! Jaka to słodycz odnaleźć się
            tam po długiej podróży! A dlaczego nie odnajdywać się po sześciu dniach pracy
            w domu Ojca? Dlaczego nie być jak syn, który powraca z sześciodniowej podróży
            i mówi: ”Oto przychodzę spędzić mój dzień odpoczynku z Tobą”?” (M. Valtorta,
            Poemat Boga-Człowieka, Księga druga 92, Katowice 1997, wyd. Vox Domini)

            Niedziela ma być dniem naszego szczególnego spotkania się z Panem, takiego,
            jakie przeżyli uczniowie idący do Emaus (por. Łk 24,32nn). Mamy spotkać w tym
            dniu Tego, który przeszedł ze śmierci do życia. (por. J 20,19-23).
          • aniouek1 2. Niedziela dniem Pańskim 24.01.06, 00:20
            Dla chrześcijan dniem poświęconym w sposób wyjątkowy Bogu jest niedziela.
            Przypomina ona ważne wydarzenia zbawcze z przeszłości i zapowiada przyszłą
            pełnię zbawienia. Jest to więc dzień upamiętniający i zapowiadający.
            • aniouek1 a) Wspomnienie dzieła stworzenia 24.01.06, 00:22
              W niedzielę przypominamy sobie w szczególny sposób naszego Ojca-Stwórcę, dzięki
              któremu istnieje otaczający nas świat, my i wszystko. To dzień upamiętniający
              dzieło stworzenia. Mamy więc świętować niedzielę, aby "w sposób zewnętrzny
              oddawać cześć Bogu dla upamiętnienia tego wielkiego, najpowszechniejszego
              dobrodziejstwa, jakim jest dzieło stworzenia świata" (Św. Tomasz z Akwinu,
              S. Th., II-II, 122, 4; por. KKK 2176).
            • aniouek1 b) Pamiątka zmartwychwstania Chrystusa 24.01.06, 00:22
              Niedziela jest też pamiątką zmartwychwstania Jezusa Chrystusa. Zastąpiła ona
              pogański dzień słońca. Dla wierzących bowiem Chrystus jest prawdziwym Słońcem,
              które wzeszło, aby nie zachodzić i „zajaśnieć tym, co w mroku i cieniu śmierci
              mieszkają» (por. Łk 1,78-79). Zajaśniało zaś szczególnym blaskiem w poranek
              Wielkanocny. Niedziela, świętowana przez chrześcijan w pogańskim dniu słońca,
              stała się upamiętnieniem tego wyjątkowego Wschodu niezwykłego Słońca. Św.
              Justyn pisze: „Nasze zgromadzenia dlatego odbywają się w dniu słońca, ponieważ
              jest to pierwszy dzień, w którym Bóg z ciemności wyprowadził materię i stworzył
              świat, a Jezus Chrystus, nasz Zbawiciel, w tym dniu zmartwychwstał (Św. Justyn,
              Apologiae, 1, 67; por. KKK 2174).

              Niedziela zastępuje starotestamentalny dzień szabatu. „Ci, którzy trwali
              w dawnym porządku, przeszli do nowej nadziei i nie zachowują już szabatu, ale
              święcą dzień Pański, dzień, w którym nasze życie zostało pobłogosławione przez
              Chrystusa i przez Jego śmierć” (Św. Ignacy Antiocheński, Epistula ad Magnesios,
              9, 1; KKK 2175)
            • aniouek1 c)Dzień zapowiadający przyjście Chrystusa w chwale 24.01.06, 00:23
              Niedziela nie jest jednak powiązana tylko z przeszłą historią zbawienia, lecz
              ma ścisły związek także z przyszłym zbawieniem. Dzień Pański, którym jest
              niedziela, zapowiada ostateczny „dzień Pański”, na który czekamy. Zapowiada ona
              Paruzję, ostateczne przyjście Jezusa Chrystusa i odnowienie wszystkiego.
              Niedziela jest „dniem, w którym z uwielbieniem i wdzięcznością wspominamy
              pierwszy dzień istnienia świata, a zarazem zapowiedzią «dnia ostatniego»,
              oczekiwanego z żywą nadzieją, w którym Chrystus przyjdzie w chwale (por. Dz
              1,11; 1 Tes 4,13-17) i Bóg «uczyni wszystko nowe» (por. Ap 21,5). (Jan Paweł
              II, Dies Domini 1.)
          • aniouek1 3. Dzień daru Ducha Świętego 24.01.06, 00:25
            Papież Jan Paweł II nazywa niedzielę nie tylko „dniem Pańskim”, ale i „dniem
            daru Ducha Świętego” (por. Jan Paweł II, Dies Domini 28). “Ukazując się
            Apostołom wieczorem w dniu Paschy, Jezus tchnął na nich i
            powiedział: «Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im
            odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane» (J 20,22-23). To tchnienie
            Ducha Świętego było wielkim darem, jaki Zmartwychwstały ofiarował swoim uczniom
            w wieczór niedzieli paschalnej” (Jan Paweł II, Dies Domini 28).

            „Również w niedzielę, pięćdziesiąt dni po zmartwychwstaniu, Duch zstąpił z
            mocą — niczym «uderzenie gwałtownego wichru» i w postaci «języków ognia» (por.
            Dz 2,2-3) — na Apostołów zgromadzonych razem z Maryją”. (Jan Paweł II, Dies
            Domini 28)

            «Pascha tygodnia» staje się więc w pewien sposób «Pięćdziesiątnicą tygodnia»,
            w której chrześcijanie wciąż na nowo przeżywają radosne spotkanie Apostołów ze
            Zmartwychwstałym, a On ożywia ich tchnieniem swego Ducha.” (Jan Paweł II, Dies
            Domini 28)
          • aniouek1 4. Święta nakazane 24.01.06, 00:28
            Niedziela nie jest jedynym dniem, który powinien być świętowany zgodnie
            z trzecim przykazaniem Bożym. Kodeks Prawa Kanonicznego i Katechizm poucza
            o innych jeszcze świętach. "Ponadto należy obchodzić dni Narodzenia Pana
            naszego Jezusa Chrystusa, Objawienia Pańskiego, Wniebowstąpienia oraz
            Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa, Świętej Bożej Rodzicielki Maryi, Jej
            Niepokalanego Poczęcia i Wniebowzięcia, Świętego Józefa, Świętych Apostołów
            Piotra i Pawła oraz Wszystkich Świętych" (KPK, kan. 1246, § 1; KKK 2177)
        • aniouek1 B. Obowiązek świętowania niedzieli i dni... 24.01.06, 00:31
          świątecznych przez udział w Eucharystii

          Ze względu na wyjątkowe znaczenie Eucharystii dla chrześcijanina, całego
          Kościoła i świata, wierni są zobowiązani do brania udziału we Mszy św. w dni
          nakazane. Rozważmy szczegółowo niektóre formy dobra, jakie powstaje
          z eucharystycznego spotkania z Chrystusem i z Kościołem.
          • aniouek1 1. Dobro rodzące się z udziału w Eucharystii 24.01.06, 00:35
            Eucharystia to spotkanie i zjednoczenie się – głównie dzięki Komunii św. –
            z Chrystusem zmartwychwstałym, to udział w Jego zbawczej ofierze, to zetknięcie
            się z Jego ożywiającym słowem. Eucharystia jest także spotkaniem się ze
            wspólnotą Kościoła, która modli się, wyraża Bogu swe dziękczynienie,
            uwielbienie i skruchę.

            To spotkanie ze Zbawicielem i Jego Kościołem przynosi wielkie dobro każdemu
            wiernemu, całemu Kościołowi, światu, ludziom oddalonym od Boga i duszom
            w czyśćcu. Przez żywy udział we Mszy św. uczniowie Chrystusa przygotowują się
            też do zadań, jakie czekają ich w ciągu całego tygodnia. Rozważmy dokładniej te
            zagadnienia.
            • aniouek1 a) Spotkanie z Chrystusem zmartwychwstałym 24.01.06, 00:36
              Dzięki Eucharystii możemy jak apostołowie spotkać się z żywym zmartwychwstałym
              Zbawicielem. „Właśnie bowiem podczas niedzielnej Mszy św. chrześcijanie
              szczególnie mocno przeżywają to, czego doświadczyli Apostołowie wieczorem
              w dniu Paschy, gdy Zmartwychwstały objawił się im wszystkim, zgromadzonym
              w jednym miejscu (por. J 20,19).” (Jan Paweł II, Dies Domini 33).

              W Eucharystii spotykamy się z Panem, który dzięki swemu zmartwychwstaniu jest
              prawdziwie obecny z nami aż do skończenia świata. „«Ja jestem z wami przez
              wszystkie dni, aż do skończenia świata» (Mt 28,20). Te słowa Chrystusowej
              obietnicy nadal rozbrzmiewają w Kościele, to ona stanowi sekret jego żywotności
              i źródło jego nadziei. Jeżeli niedziela jest dniem zmartwychwstania, to nie
              tylko jako pamiątka wydarzenia z przeszłości, ale jako świętowanie żywej
              obecności Zmartwychwstałego pośród wierzących.” (Jan Paweł II, Dies Domini 31)

              Chociaż spotkanie ze Zbawicielem, w czasie Mszy św., jest prawdziwe, to jednak
              Go nie widzimy i często nie przeżywamy mocno emocjonalnie tego spotkania.
              Zmartwychwstałego Chrystusa można jednak dostrzec oczyma wiary. Każda Msza św.
              jest wezwaniem do ożywienia naszej wiary w obecność Pana pośród nas. „Stając
              przed Nim w niedzielnym zgromadzeniu, wierni słyszą wezwanie skierowane niegdyś
              do apostoła Tomasza: «Podnieś tutaj swój palec i zobacz moje ręce. Podnieś rękę
              i włóż [ją] do mego boku, i nie bądź niedowiarkiem, lecz wierzącym!» (J
              20,27)”. (Jan Paweł II, Dies Domini 29)

              W zgromadzeniu Eucharystycznym każdy wierny jak Tomasz może stanąć przed
              zmartwychwstałym Chrystusem. Co więcej, może Go przyjąć w Komunii św. do
              swojego serca i zjednoczyć się z Nim. Może Go „dotknąć” jak Tomasz Apostoł
              i wraz z nim wyznać swoją wiarę. Uczestniczący we Mszy św. wierny,
              przyjmując „słowo i spożywając Ciało Pańskie, patrzy jakby w oczy samemu
              zmartwychwstałemu Jezusowi, obecnemu w «świętych znakach», i razem z apostołem
              Tomaszem wyznaje: «Pan mój i Bóg mój!» (J 20,28)” (Jan Paweł II, Dies Domini 29)

              Spotkanie ze Zmartwychwstałym Jezusem Chrystusem dokonuje się we wspólnocie
              Kościoła zgromadzonego na sprawowanie Eucharystii. Wspólnota ta dzieli radość
              Maryi, dla której zmartwychwstanie Jej Syna było końcem udręki Wielkiego Piątku
              i Wielkiej Soboty. Wierni razem z Maryją „przeżywają radość zmartwychwstania,
              wyrażając własne uczucia słowami hymnu Magnificat, opiewającego niewyczerpany
              dar Bożego miłosierdzia, które trwa mimo niepowstrzymanego upływu czasu: «a
              swoje miłosierdzie na pokolenia i pokolenia [zachowuje] dla tych, co się Go
              boją» (Łk 1,50). (Jan Paweł II, Dies Domini 86)
            • aniouek1 b) Udział w zbawczej ofierze Chrystusa 24.01.06, 00:37
              Każda Msza św. jest wyjątkowym wydarzeniem w naszym życiu i w życiu świata.
              Dzięki niej Chrystus zmartwychwstały jest prawdziwie, realnie i w sposób trwały
              obecny pośród nas i w nas. Równocześnie stają się obecne zbawcze wydarzenia z
              przeszłości, szczególnie ofiara Jezusa Chrystusa.

              W Eucharystii najdoskonalej wyraża się i jest celebrowana tajemnica „kenosis,
              czyli ogołocenia, przez które Chrystus «uniżył samego siebie, stawszy się
              posłusznym aż do śmierci — i to śmierci krzyżowej» (Flp 2,8).” (Jan Paweł II,
              Dies Domini 43)

              Dzięki Eucharystii mamy udział w zbawczej ofierze Jezusa Chrystusa, która
              w prawdziwy sposób uobecnia się w każdym czasie istnienia Kościoła. „Msza św.
              bowiem jest żywym przedstawieniem ofiary Krzyża. Pod postaciami chleba i wina,
              nad którymi została wypowiedziana prośba o wylanie Ducha Świętego, działającego
              w sposób szczególnie skuteczny w słowach konsekracji, Chrystus składa samego
              siebie jako ofiarę Ojcu w tym samym akcie, w jakim ofiarował się na krzyżu.”
              (Jan Paweł II, Dies Domini 43)

              Obecne ofiarowanie się Chrystusa dokonuje się w sposób bezkrwawy. Tę tradycyjną
              naukę Kościoła przypomina Jan Paweł II. «W tej Boskiej ofierze, dokonującej się
              we Mszy świętej, jest obecny i w sposób bezkrwawy ofiarowany ten sam Chrystus,
              który na ołtarzu krzyża ofiarował samego siebie w sposób krwawy» (Sobór Tryd.,
              Sesja XXII, Nauka o Najśw. Ofierze Mszy Świętej, II: DS 1743; por. Katechizm
              Kościoła Katolickiego, 1366). (Jan Paweł II, Dies Domini 43)

              Dzięki uczestnictwu we Mszy św. całe nasze życie, wszystko co czynimy, może
              nabrać nowej wartości, tzn. może stać się działaniem broniącym przed piekłem
              i przynoszącym zbawienie nie tylko nam, ale i innym ludziom. Dzieje się tak
              wtedy, kiedy przez łaskę uświęcającą trwamy w nadprzyrodzonej łączności ze
              Zbawicielem i przez dobrowolny akt wolnej woli pozwalamy Chrystusowi złączyć
              nasze życie z Jego zbawczą ofiarą. «W Eucharystii ofiara Chrystusa staje się
              także ofiarą członków Jego Ciała. Życie wiernych, składane przez nich
              uwielbienie, ich cierpienia, modlitwy i praca łączą się z życiem, uwielbieniem,
              cierpieniami, modlitwami i pracą Chrystusa i z Jego ostatecznym ofiarowaniem
              się oraz nabierają w ten sposób nowej wartości» (Katechizm Kościoła
              Katolickiego, 1368). Ten udział całej wspólnoty staje się szczególnie widoczny
              w zgromadzeniu niedzielnym, które pozwala złożyć na ołtarzu miniony tydzień
              wraz z całym jego ładunkiem ludzkich spraw.” (Jan Paweł II, Dies Domini 43)

              Udział w ofierze Chrystusa nie kończy się z momentem opuszczenia murów
              świątyni. Przeciwnie, składanie ofiary ma nadal trwać przez ciągłe spełnianie
              woli Bożej. „Kiedy po rozejściu się zgromadzenia uczeń Chrystusa powraca do
              swojego zwykłego środowiska, ma zadanie uczynić z całego swego życia dar,
              duchową ofiarę miłą Bogu” (por. Rz 12,1; Jan Paweł II, Dies Domini 45)
            • aniouek1 c) Umacnianie się Kościoła 24.01.06, 00:38
              W zgromadzeniu Eucharystycznym spotykamy się nie tylko z Chrystusem
              zmartwychwstałym, lecz również z Jego Kościołem, który ujawnia się i umacnia.

              W czasie każdej Mszy św. ujawnia się wspólnota Kościoła podobna do tej, jaka
              istniała na początku chrześcijaństwa. Jezus Chrystus oddał życie, «by
              rozproszone dzieci Boże zgromadzić w jedno» (J 11,52). „Stały się one «jednym»
              w Chrystusie (por. Ga 3,28) dzięki darowi Ducha Świętego. Ta jedność staje się
              widoczna, gdy chrześcijanie gromadzą się we wspólnocie: uświadamiają sobie
              wówczas i świadczą wobec świata, że są ludem odkupionych, złożonym z «[ludzi]
              z każdego pokolenia, języka, ludu i narodu» (Ap 5,9). W zgromadzeniu uczniów
              Chrystusa trwa obraz pierwszej chrześcijańskiej wspólnoty, który Łukasz
              przedstawił w Dziejach Apostolskich jako przykład dla nas, pisząc, że pierwsi
              ochrzczeni «trwali w nauce Apostołów i we wspólnocie, w łamaniu chleba
              i w modlitwach» (2,42). (Jan Paweł II, Dies Domini 31)

              W Eucharystii ukazuje się i doznaje pogłębienia jedność w podwójnym wymiarze:
              zjednoczenie z Bogiem i zjednoczenie w braterskiej miłości z bliźnimi. (por.
              Jan Paweł II, Dies Domini 36)

              Eucharystia jest pokarmem umacniającym Kościół i więzy, które go zespalają.
              Sakrament ten tworzy najpełniejszą jedność Kościoła. „Eucharystia karmi i
              kształtuje Kościół: «Ponieważ jeden jest chleb, przeto my, liczni, tworzymy
              jedno Ciało. Wszyscy bowiem bierzemy z tego samego chleba» (1 Kor 10,17).
              Dzięki tej żywotnej więzi z Sakramentem Ciała i Krwi Pańskiej właśnie w
              Eucharystii można tę tajemnicę Kościoła najdoskonalej głosić, doświadczać i
              przeżywać (Por. Jan Paweł II, List apost. Vicesimus quintus annus (4 grudnia
              1988), 9: AAS 81 (1989), 905-906)” (Jan Paweł II, Dies Domini 32).

              Eucharystia scala też „kościoły domowe”, czyli rodziny. Dzieje się tak
              szczególnie wtedy, gdy rodzice wraz ze swoimi dziećmi przystępują wspólnie do
              Komunii św. Chrystus wówczas staje się fundamentem zespalającym
              rodziny, „kościoły domowe”, i dodaje im sił do dobrego wypełnienia swoich
              zadań. (Por. Jan Paweł II, Adhort. apost. Familiaris consortio 57. 61; Jan
              Paweł II, Dies Domini 36)
            • aniouek1 d) Wspólnotowa modlitwa Kościoła 24.01.06, 00:39
              Dzięki niedzielnej i świątecznej Eucharystii wierni, oddani różnym zajęciom
              w ciągu tygodnia, mogą się spotkać razem, aby wspólnie uwielbiać Boga, zanosić
              do Niego swoje prośby i prosić o przebaczenie grzechów.

              Szczególnie zaś spotykają się w tym celu, by wspólnie wyrazić Bogu swoją
              wdzięczność. „W świątecznej atmosferze, towarzyszącej zgromadzeniu całej
              wspólnoty w «dniu Pańskim», Eucharystia ukazuje się, w sposób bardziej
              wyrazisty niż w inne dni, jako wielkie «dziękczynienie», poprzez które Kościół
              pełen Ducha Świętego zwraca się do Ojca, jednocząc się z Chrystusem i stając
              się głosem całej ludzkości. To cotygodniowe zgromadzenie jest sposobnością, aby
              ogarnąć wdzięczną pamięcią wydarzenia ostatnich dni, odczytać je w Bożym
              świetle, dziękować Stwórcy za niezliczone dary, wielbiąc Go «przez Chrystusa,
              z Chrystusem i w Chrystusie, w jedności Ducha Świętego». Dzięki temu
              chrześcijańska wspólnota uświadamia sobie na nowo, że wszystko zostało
              stworzone przez Chrystusa (por. Kol 1,16; J 1,3), oraz że w Nim — który
              przyszedł jako sługa, aby przyjąć i odkupić nasze człowieczeństwo — wszystko
              zostało na nowo zjednoczone (por. Ef 1,10), aby stać się ofiarą złożoną Bogu
              Ojcu, z którego wszystko bierze początek i życie.” (Jan Paweł II, Dies Domini
              42).
            • aniouek1 e) Umocnienie duchowe wiernych 24.01.06, 00:40
              Zjednoczenie z Chrystusem – poprzez słowo i Komunię św. – i kontakt ze
              wspólnotą Kościoła umacnia duchowo każdego wiernego, cały Kościół.

              Spotkanie się wiernych na Mszy św. przyczynia się do umocnienia wiary, nadziei
              i miłości. Każdy bowiem potrzebuje umocnienia duchowego. Przekonanie, że nie
              jest się osamotnionym w swojej wierze, nadziei i miłości, stanowi duchowe
              wsparcie i umocnienie.

              „Uczestnictwo w niedzielę we wspólnej celebracji Eucharystii jest świadectwem
              przynależności do Chrystusa i Jego Kościoła oraz wierności Chrystusowi
              i Kościołowi.” (KKK 2182). Głęboka wiara, nadzieja i miłość zgromadzonego
              Kościoła to świadectwo umacniające. Wierni umacniają się nawzajem „pod
              przewodnictwem Ducha Świętego”. (KKK 2182). Dzięki dawanemu świadectwu pogłębia
              się życie religijne wszystkich wiernych: ich wiara, nadzieja i miłość.
            • aniouek1 f) Pogłębienie wiary 24.01.06, 00:41
              Msza św. daje nam okazję do zetknięcia się ze słowem Bożym, docierającym do nas
              poprzez czytanie Pisma św. i homilię. Kto słucha uważnie słowa Bożego, kto
              pragnie według niego ciągle kształtować swoje życie, ten pogłębia swoją wiarę.

              Liturgia nie jest samym tylko spotkaniem się z nauką Chrystusa, lecz z Nim
              samym – zmartwychwstałym i nauczającym. „to On sam przemawia, gdyż jest obecny
              w swoim słowie, «gdy w Kościele czyta się Pismo Święte» (Sobór Wat. II, Konst.
              o liturgii świętej Sacrosanctum Concilium, 7; por. 33; Jan Paweł II, Dies
              Domini 39)
            • aniouek1 g) Umacnianie nadziei 24.01.06, 00:42
              Każda niedziela, a szczególnie żywy udział w zgromadzeniu Eucharystycznym, nie
              tylko pogłębia wiarę, lecz również umacnia naszą nadzieję. Niedziela bowiem,
              czyli dzień Pański, przypomina nam eschatologiczny „dzień Pański”, czyli dzień
              ostatecznego spotkania się z Chrystusem. Jan Paweł II zwraca uwagę na fakt, że
              w kolejne niedziele Kościół podąża „drogą wiodącą do ostatecznego «dnia
              Pańskiego», do niedzieli, która nigdy się nie skończy.” (Jan Paweł II, Dies
              Domini 37). Każda niedziela przypomina nam więc, że jako wspólnota Ludu Bożego
              jesteśmy w drodze, pielgrzymujemy do wiecznej ojczyzny (por. Jan Paweł II, Dies
              Domini 37).

              Przewodniczką w tym pielgrzymowaniu jest – jak to przypomina Jan Paweł II –
              Matka Najświętsza. „Maryja jest obecna w każdej niedzieli Kościoła, choć to
              w niczym nie umniejsza centralnej roli Chrystusa i Jego Ducha. Tej obecności
              domaga się sama tajemnica Chrystusa: czyż bowiem Ta, która jest Mater Domini
              i Mater Ecclesiae mogłaby nie być w szczególny sposób obecna w dniu, który jest
              zarazem dies Domini i dies Ecclesiae? (Jan Paweł II, Dies Domini 86) „Z
              niedzieli na niedzielę lud pielgrzymujący idzie śladami Maryi”. (Jan Paweł II,
              Dies Domini 86).

              Niedziela jest dniem zapowiadającym wieczność. „Św. Bazyli wyjaśnia, że
              niedziela jest znakiem tego naprawdę jedynego dnia, który nastąpi po obecnym
              czasie — dnia trwającego bez końca, nie znającego zmierzchu ani świtu,
              nieprzemijającej epoki, która nigdy się nie zestarzeje; niedziela jest
              nieustannym zwiastowaniem życia wiecznego, które podtrzymuje nadzieję
              chrześcijan i dodaje im sił w drodze” (Por. Św. Bazyli, De Spiritu Sancto, 27,
              66: SC 17, 484-485. Por. także Epistula Barnabae 15, 8-9: SC 172, 186-189; Św.
              Justyn, Dialogus cum Tryphone Iudaeo, 24. 138: PG 6,528.793; Orygenes, Hom.in
              psalmos, Psalm 118 (119), 1: PG 12,1588) (Jan Paweł II, Dies Domini 26)

              Chociaż żyjemy w doczesności, jednak nasze spojrzenie winno kierować się ku
              przyszłości. Eucharystia nam o tym przypomina, jak uczy Jan Paweł II: „Lud Boży
              kieruje spojrzenie wiary i nadziei ku przyszłości eschatologicznej, kiedy to
              Chrystus «przekaże królowanie Bogu i Ojcu (...), aby Bóg był wszystkim we
              wszystkich» (1 Kor 15,24.28)”. (Jan Paweł II, Dies Domini 42

              Eucharystia, będąca spotkaniem ze Zbawicielem, ożywia radość i nadzieję na
              ostateczne, wieczne przebywanie z Chrystusem Oblubieńcem. „Oczekiwanie
              przyjścia Chrystusa – pisze Jan Paweł II – jest co prawda wpisane w samą
              tajemnicę Kościoła (Por. Sobór Wat. II, Konst. dogm. o Kościele Lumen gentium,
              48-51) i ujawnia się w każdej liturgii eucharystycznej, jednakże dzień Pański
              jako szczególna pamiątka chwały zmartwychwstałego Pana głębiej wyraża także
              przyszłą chwałę Jego «powrotu», co czyni z niedzieli dzień, w którym Kościół,
              objawiając wyraźniej swój charakter «oblubieńczy», staje się w pewien sposób
              zapowiedzią eschatologicznej rzeczywistości niebieskiego Jeruzalem. Gromadząc
              swoich synów we wspólnocie eucharystycznej i kształtując w nich postawę
              oczekiwania na «Boskiego Oblubieńca», Kościół niejako «ćwiczy się w pragnieniu»
              («Haec est vita nostra, ut desiderando exerceamur»: Św. Augustyn, In prima
              Ioan. tract. 4, 6: SC 75, 232), zaznając przedsmaku tej radości, którą
              przyniesie mu nowe niebo i nowa ziemia, gdy miasto święte, nowe Jeruzalem
              zstąpi od Boga z nieba, «przystrojone jak oblubienica zdobna w klejnoty dla
              swego męża» (Ap 21, 2)” (Jan Paweł II, Dies Domini 37)

              Uczta eucharystyczna zapowiada inną, ostateczną ucztę, o której mówi
              Apokalipsa. „Udział w «wieczerzy Pańskiej» jest bowiem zapowiedzią
              eschatologicznej uczty «Godów Baranka» (Ap 19,9). Sprawując pamiątkę Chrystusa,
              który zmartwychwstał i wstąpił do nieba, chrześcijańska wspólnota «pełna
              nadziei oczekuje przyjścia naszego Zbawiciela Jezusa Chrystusa» (Mszał Rzymski,
              Embolizm po «Ojcze Nasz»wink. (Jan Paweł II, Dies Domini 38)

              Nadzieja ujawnia się między innymi w tęsknocie. Nadzieja chrześcijańska pobudza
              do tęsknoty za wiecznym spotkaniem z Chrystusem-Oblubieńcem. Duch Święty ożywia
              tę tęsknotę. „Duch Święty jest nieustannie obecny w każdym dniu Kościoła,
              przenika go swą mocą i obdarza hojnie darami, jednakże Kościół ze szczególną
              uwagą wsłuchuje się w Jego głos podczas zgromadzenia niedzielnego, gdy sprawuje
              cotygodniową Paschę, i wraz z Nim zwraca się do Chrystusa, oczekując z
              utęsknieniem Jego chwalebnego powrotu: «Duch i Oblubienica mówią: „Przyjdź!”»
              (Ap 22,17). (Jan Paweł II, Dies Domini 85)

              Tak więc niedziela jest „nie tylko dniem wiary, ale w takiej samej mierze dniem
              nadziei chrześcijańskiej.” (Jan Paweł II, Dies Domini 38)
            • aniouek1 h) Rozpalenie miłości 24.01.06, 00:42
              Pełny, świadomy i aktywny udział we Mszy św. pogłębia miłość do Boga i do
              bliźninich. Dzieje się tak dlatego, że w Eucharystii spotykamy się z Bogiem,
              który jest miłością. Ponadto przez modlitwę, wdzięczność, uwielbienie i
              składanie Mu siebie w ofierze wyrażamy naszą miłość do Niego. Każdy zaś wyraz
              miłości powoduje umocnienie jej.

              Eucharystia pogłębia też miłość braterską, gdyż skłania do okazywania bliźnim
              pomocy przez modlitwę, składanie za nich Bogu ofiary, a także przez zbiórkę
              pieniężną dla materialnego ich wsparcia.
            • aniouek1 i)Pomaganie oddalonym od Boga i duszom czyśćcowym 24.01.06, 00:43
              i) Pomaganie oddalonym od Boga i duszom czyśćcowym

              Udział we Mszy św. stanowi wielką pomoc dla tych wszystkich ludzi, których
              zbawienie jest zagrożone. Pomagamy im przez modlitwę powszechną, przez
              składanie najcenniejszej Ofiary Ojcu, którą jest Jezus Chrystus pod postaciami
              eucharystycznymi, przez rezygnację z własnej woli i układanie swego życia
              zgodnie w wolą Boga.

              Pomoc udzielana przez wspólnotę kościoła zebranego na Mszy św. obejmuje
              wszystkich potrzebujących całego świata, a równocześnie wykracza poza jego
              granice, udzielając pomocy kościołowi cierpiącemu, oczyszczającemu się
              w czyśćcu. Dzięki modlitwie i ofierze eucharystycznej wyzwalane są dusze
              z czyśćca.
            • aniouek1 j) Odnawianie całego stworzenia 24.01.06, 00:44
              Odnawianie wszystkiego ma źródło w Eucharystii. W niej obecny jest bowiem Ten,
              który ma moc wszystko uzdrowić, uleczyć i odnowić na zawsze. Dzięki Eucharystii
              może się odnowić życie ludzkie, rodzinne, społeczne. Chrystus odnawia nie na
              chwilę, lecz na wieczność. Zgromadzenie eucharystyczne to tylko nikła zapowiedź
              i obraz przyszłej wspólnoty zbawionych, zespolonej na wieki miłością. Dzięki
              eucharystii zapoczątkowuje się chwalebna przyszłość człowieka i Kościoła (por.
              Jan Paweł II, Dies Domini 39)

              Odradzanie się dobra, wszelka odnowa jest kontynuacją
              zmartwychwstania: „Istotnie, wszystko co nastąpi aż do końca świata, będzie
              jedynie rozszerzeniem i rozwinięciem tego, co dokonało się w dniu, gdy umęczone
              ciało Ukrzyżowanego zostało wskrzeszone mocą Ducha Świętego i samo stało się
              źródłem tego Ducha dla ludzkości. Chrześcijanin wie zatem, że nie musi
              oczekiwać innego czasu zbawienia, ponieważ świat — niezależnie od tego, jak
              długo będzie trwał — już teraz żyje w czasie ostatecznym. Uwielbiony Chrystus
              nieustannie podtrzymuje w istnieniu i prowadzi nie tylko Kościół, ale cały
              wszechświat. Pod działaniem tej żywotnej siły stworzenie, które «aż dotąd jęczy
              i wzdycha w bólach rodzenia» (Rz 8,22), zmierza do celu, jakim jest jego pełne
              odkupienie. Człowiek może mieć tylko mglistą świadomość tego procesu,
              chrześcijanie mają natomiast jego gwarancję i pewność, zaś świętowanie
              niedzieli jest istotnym świadectwem, jakie powinni dawać, aby ludzkie miary
              czasu miały zawsze oparcie w nadziei.” (Jan Paweł II, Dies Domini 75)

              Niedziela przypomina nam nie tylko o dziele stworzenia, ale też o nowym
              stworzeniu, czyli o odnowie wszystkiego, która została zapoczątkowana przez
              zmartwychwstanie Zbawiciela. „Chrystus, powstając z martwych jako «pierwszy
              spośród tych, co pomarli» (1 Kor 15,20), dał początek nowemu stworzeniu oraz
              zainicjował proces, który On sam doprowadzi do końca, gdy powróci w chwale
              i «przekaże królowanie Bogu i Ojcu (...), aby Bóg był wszystkim we wszystkich»
              (1 Kor 15,24.28)”. (Jan Paweł II, Dies Domini 8)
            • aniouek1 k) Udzielanie pomocy całemu światu 24.01.06, 00:45
              Dla niektórych ludzi uczestnictwo we Mszy św. to strata czasu. Ludziom tym
              wydaje się, że tylko ich zewnętrzne działanie i aktywność posiada jakąś wartość
              dla świata. Tak jednak nie jest. Chociaż faktycznie działalność ludzka ma swoją
              wartość, to jednak nie jest jedyną formą udzielania pomocy ludzkości.

              Zgromadzeni na modlitwę i składanie ofiary eucharystycznej wierni nie mogą
              myśleć tylko o sobie. Chrystus złożył swoją ofiarę za zbawienie wszystkich
              ludzi, dlatego Jego uczniowie też mają myśleć o wszystkich. Przez swoją
              modlitwę i uczestniczenie w ofierze eucharystycznej mają się przyczynić do
              zjednoczenia w Chrystusie całego świata, aby w końcu stał się on jedną
              wspólnotą, prawdziwą rodziną dzieci tego samego Ojca. Kiedy wierni są
              zgromadzeni na sprawowaniu Eucharystii, by modlić się za wszystkich braci-
              ludzi, by za wszystkich składać Bogu ofiarę, wówczas Kościół ukazuje się
              wyraźnie jako sakrament, czyli jako znak i narzędzie „wewnętrznego zjednoczenia
              z Bogiem i jedności całego rodzaju ludzkiego» (Sobór Wat. II, Konst. dogm.
              o Kościele Lumen gentium, 1; por. Jan Paweł II, Enc. Dominum et Vivificantem,
              61-64; Jan Paweł II, Dies Domini 38)

              Dopóki żyjemy na tym świecie, dla uczniów Chrystusa nie może być obojętny los
              ich braci, ich radości i smutki. Wiara ukazuje nam potężny środek udzielania
              pomocy. Jest nim – oprócz ofiary – modlitwa. W czasie sprawowania Eucharystii
              wierni ogarniają swoją modlitwą cały świat. Modlitwa powszechna „ogarnia
              potrzeby nie tylko wspólnoty chrześcijańskiej, ale całej ludzkości, a Kościół,
              gromadząc się na liturgii eucharystycznej, daje w ten sposób świadectwo światu,
              że dzieli «radość i nadzieję, smutek i trwogę ludzi współczesnych, zwłaszcza
              ubogich i wszystkich cierpiących» (Por. Sobór Wat. II, Konst. duszpast. o
              Kościele w świecie współczesnym Gaudium et spes, 1). Jan Paweł II, Dies Domini
              38) Modlitwa i składanie ofiary za wszystkich ludzi to wyraz miłości
              i solidaryzowania się z wszystkimi radościami i smutkami świata.
            • aniouek1 l) Przygotowanie się do zadań chrześcijańskich 24.01.06, 00:46
              Eucharystia stanowi uwieńczenie wszystkich innych działań chrześcijan, które
              zmierzają do zbudowania pełnej wspólnoty w Chrystusie, takich jak prace
              i codzienne zajęcia, połączone z dawaniem świadectwa, głoszeniem Ewangelii
              i praktykowaniem miłosierdzia (por. Jan Paweł II, Dies Domini 38). Przez
              udział w Eucharystycznej celebracji przygotowujemy się również do różnych
              swoich zadań.

              Uczestniczenie w Eucharystii nie wynika z pragnienia odizolowania się od ludzi
              i świata. Ma ono być pojmowane jako konieczne umocnienie się i przygotowywanie
              do całotygodniowych zadań stojących przed wiernymi. “Przyjmując Chleb życia,
              uczniowie Chrystusa czerpią moc ze Zmartwychwstałego i Jego Ducha, aby
              przygotować się do podjęcia zadań, które czekają ich w codziennym życiu. Dla
              chrześcijanina bowiem, który pojął sens sprawowanego obrzędu, celebracja
              eucharystyczna nie kończy się w świątyni. Podobnie jak pierwsi świadkowie
              zmartwychwstania, również chrześcijanie gromadzący się w każdą niedzielę, aby
              przeżywać i wyznawać obecność Zmartwychwstałego, są powołani, by w codziennym
              życiu być ewangelizatorami i świadkami. W tej perspektywie należy na nowo
              odkryć i mocniej podkreślić wymowę modlitwy po komunii oraz obrzędów końcowych —
              błogosławieństwa i rozesłania — aby uczestnicy Eucharystii głębiej uświadomili
              sobie odpowiedzialność, jaka została im powierzona.” (Jan Paweł II, Dies Domini
              45).

              Spotkanie ze zmartwychwstałym Panem nakłada obowiązek dzielenia się z innymi
              darami otrzymanymi w czasie tego spotkania. Uczeń Chrystusa czuje
              się „dłużnikiem swoich braci ze względu na to, co otrzymał podczas liturgii,
              podobnie jak uczniowie z Emaus, którzy rozpoznawszy zmartwychwstałego Chrystusa
              przy «łamaniu chleba» (por. Łk 24,30-32), zapragnęli natychmiast podzielić się
              z braćmi radością spotkania z Panem (por. Łk 24,33-35)”. (Jan Paweł II, Dies
              Domini 45).

              Uczeń Chrystusa powinien dzielić się z innymi swoją radością, umocnioną wiarą
              i nadzieją. Przez swoją dobroć i miłość ma się stać znakiem żywego Chrystusa,
              któremu pozwolił zamieszkać w sercu przez Komunię św.
          • aniouek1 2. Obowiązek uczestniczenia we Mszy św. 24.01.06, 00:47
            pod grzechem ciężkim
            • aniouek1 a) Zobowiązanie przypominane przez Kościół 24.01.06, 00:48
              Dla człowieka kochającego Boga uczestniczenie w Eucharystii jest czymś
              oczywistym. Wie on, że przez to może okazać miłość zarówno Chrystusowi jak
              i Jego Kościołowi. Jeśli bowiem kogoś kochamy, pragniemy się z nim spotykać.
              Również miłość do Boga powinna objawiać się w gorącym pragnieniu spotykania się
              z Nim. Takim zaś szczególnym spotkaniem z Bogiem i Kościołem jest udział we
              Mszy św.

              Pełne uczestnictwo we Mszy św. – polegające na przystępowaniu do Komunii św.,
              na uważnym słuchaniu i rozważaniu słowa Bożego, na wspólnotowej modlitwie oraz
              na ofiarowaniu siebie wraz z Chrystusem Ojcu Niebieskiemu dla zbawienia świata –
              stanowi nie tylko pełne wiary, miłości i zaufania przyjacielskie spotkanie ze
              Zbawicielem, lecz również przyczynia się do wyzwolenia świata z niewoli zła
              oraz do powszechnego odnowienia wszystkiego.

              Ze względu na to wielkie dobro wypływające z uczestniczenia we Mszy św. każdy
              wierny powinien czuć się zobowiązany w sumieniu do tego uczestnictwa. Kościół
              wielokrotnie przypominał i nadal przypomina o tym obowiązku zwłaszcza tym, w
              których zanikła wypływająca z miłości gorliwość i pojawiła się obojętność.

              Już List do Hebrajczyków przypomina: "Nie opuszczajmy naszych wspólnych zebrań,
              jak się to stało zwyczajem niektórych, ale zachęcajmy się nawzajem" (Hbr
              10,25). „Tradycja zachowuje wspomnienie wciąż aktualnego pouczenia: "Przyjść
              wcześnie do Kościoła, aby zbliżyć się do Pana i wyznać swoje grzechy, wzbudzić
              żal w modlitwie... Uczestniczyć w świętej i Boskiej liturgii, zakończyć
              modlitwę, nigdy nie wychodzić przed rozesłaniem... Często mówiliśmy: ten dzień
              jest wam dany na modlitwę i odpoczynek. Jest dniem, który Pan uczynił. Radujmy
              się w nim i weselmy" (Autor anonimowy, Sermo de die dominica: PG 86/I, 416 C;
              421 C.; KKK 2178)

              Jak przypomina papież Jan Paweł II, nakazy Kościoła mówią o poważnym obowiązku
              uczestniczenia we Mszy św. w niedziele i dni nakazane. „Wedle przyjmowanej
              zwykle interpretacji tego typu przepis nakłada poważny obowiązek: takie
              nauczanie zawarte jest również w Katechizmie Kościoła Katolickiego i nietrudno
              dostrzec jego zasadność, jeśli weźmie się pod uwagę znaczenie niedzieli w życiu
              chrześcijanina. (Jan Paweł II, Dies Domini 47).

              Katechizm wyraźnie przypomina, że uczestniczenie we Mszy św. w dni nakazane
              jest poważnym obowiązkiem wiernych, ci zaś, którzy się od niego uchylają bez
              powodu, popełniają ciężki grzech. „Eucharystia niedzielna uzasadnia i
              potwierdza całe działanie chrześcijańskie. Dlatego wierni są zobowiązani do
              uczestniczenia w Eucharystii w dni nakazane, chyba że są usprawiedliwieni dla
              ważnego powodu (np. choroba, pielęgnacja niemowląt) lub też otrzymali dyspensę
              od ich własnego pasterza (Por. KPK, kan. 1245). Ci, którzy dobrowolnie
              zaniedbują ten obowiązek, popełniają grzech ciężki.” (KKK 2181).
            • aniouek1 b) Sposób spełnienia obowiązku uczestniczenia 24.01.06, 00:50
              w Eucharystii

              Wierni powinni być obecni fizycznie i uczestniczyć w zgromadzeniu
              eucharystycznym. Tylko jeśli to nie jest możliwe, zaleca się udział w liturgii
              słowa, modlitwę indywidualną lub grupową albo włączanie się liturgię
              eucharystyczną dzięki radiu lub telewizji.

              "Nakazowi uczestniczenia we Mszy świętej czyni zadość ten, kto bierze w niej
              udział, gdziekolwiek jest odprawiana w obrządku katolickim, bądź w sam dzień
              świąteczny, bądź też wieczorem dnia poprzedzającego" (KPK, kan. 1248, § 1; KKK
              2180)

              Udziału w Eucharystii, zwłaszcza przystąpienia do Komunii św., nie może
              zastąpić żadne inne nabożeństwo, żadna modlitwa np. na łonie przyrody lub w
              domu, przy nastrojowej muzyce. Tam jednak gdzie uczestniczenie we Mszy św. jest
              niemożliwe, poleca się branie udziału w liturgii słowa lub modlitwę
              indywidualną albo w grupach. "Jeśli z braku świętego szafarza albo z innej
              poważnej przyczyny nie można uczestniczyć w Eucharystii, bardzo zaleca się,
              ażeby wierni brali udział w liturgii słowa, gdy jest ona odprawiana w kościele
              parafialnym lub innym świętym miejscu, według przepisów wydanych przez biskupa
              diecezjalnego, albo poświęcali odpowiedni czas na modlitwę indywidualną w
              rodzinie lub w grupach rodzin" (KPK, kan. 1248, § 2.; KKK 2183). Ci
              wierni „którzy z powodu choroby, niesprawności lub innej ważnej przyczyny nie
              mogą wziąć udziału w Eucharystii, winni dołożyć starań, aby jak najpełniej
              uczestniczyć z oddalenia w liturgii niedzielnej Mszy św., najlepiej przez
              lekturę czytań i modlitw mszalnych przewidzianych na ten dzień, a także przez
              wzbudzenie w sobie pragnienia Eucharystii.” (Jan Paweł II, Dies Domini 54)

              „W wielu krajach telewizja i radio dają możliwość zjednoczenia się z celebracją
              eucharystyczną w tym samym momencie, gdy jest ona sprawowana w miejscach
              świętych. Tego rodzaju transmisje same w sobie nie pozwalają oczywiście
              wypełnić obowiązku niedzielnego, to bowiem wymaga udziału w zgromadzeniu braci,
              którzy spotykają się w określonym miejscu, z czym wiąże się też możliwość
              komunii eucharystycznej. Dla tych jednak, którzy z różnych przyczyn nie mogą
              uczestniczyć w Eucharystii i są tym samym zwolnieni z obowiązku niedzielnego,
              transmisja telewizyjna lub radiowa stanowi cenną pomoc, zwłaszcza jeśli
              towarzyszy jej ofiarna posługa nadzwyczajnych szafarzy Eucharystii, którzy
              przynoszą ją chorym, a wraz z nią pozdrowienie i solidarność całej wspólnoty.
              W ten sposób również ci wierni mogą korzystać z obfitych owoców niedzielnej
              Mszy św. oraz przeżywać niedzielę jako prawdziwy «dzień Pański» i «dzień
              Kościoła» (Jan Paweł II, Dies Domini 54.
          • aniouek1 3. Pełne uczestnictwo w Eucharystii 24.01.06, 00:51
            Wiara i miłość do Boga wymaga czegoś więcej niż samej tylko fizycznej obecności
            w kościele, w którym sprawowana jest Eucharystia, bez wewnętrznego
            zaangażowania się w liturgię eucharystyczną. Konieczny jest pełny w niej udział
            przez aktywną modlitwę we wspólnocie, słuchanie i rozważanie słowa Bożego,
            przez składanie siebie Bogu w ofierze dla zbawienia świata i przez
            przystępowanie do Komunii św.
            • aniouek1 a) Aktywna modlitwa we wspólnocie 24.01.06, 00:52
              Uczestnictwo we Mszy św. wymaga aktywnego i płynącego z serca włączenia się we
              wspólne modlitwy, aby razem ze wspólnotą Kościoła uwielbiać Boga, dziękować Mu,
              prosić Go, przepraszać Go i wynagradzać Mu za doznane zniewagi.

              Modlitwa w kościele, we wspólnocie, to coś więcej niż modlitwa w domu lub
              gdzieś na łonie przyrody. „Nie możesz modlić się w domu tak jak w kościele,
              gdzie jest wielka rzesza i gdzie wołanie do Boga unosi się z jednego serca.
              Jest w tym jeszcze coś więcej: zjednoczenie umysłów, zgodność dusz, więź
              miłości, modlitwy kapłanów (Św. Jan Chryzostom, De incomprehensibili Dei natura
              seu contra Anomaeos, 3, 6: PG 48, 725 D.; KKK 2179)

              Każdej indywidualnej i wspólnotowej modlitwie towarzyszy modlitwa Maryi. Dzięki
              Jej macierzyńskiemu wstawiennictwu – jak uczy Jan Paweł II – „modlitwa Kościoła
              do Przenajświętszej Trójcy staje się szczególnie gorąca i skuteczna.” (Jan
              Paweł II, Dies Domini 86)
            • aniouek1 b) Słuchanie słowa Bożego z wiarą i z chęcią 24.01.06, 00:54
              nawrócenia się

              Aktywne uczestniczenie w celebracji eucharystycznej polega nie tylko na
              modlitwie, ale i na uważnym słuchaniu słowa Bożego, z gotowością ukształtowania
              całego swojego życia według jego wskazań.

              Liturgia słowa, będąca częścią celebracji eucharystycznej, umożliwia nam nie
              tylko pogłębienie wiary, ale i usłyszenie Bożego wezwania skierowanego do nas.
              Aby tak się stało, konieczne jest wewnętrzne wyciszenie, skupienie i rozważanie
              z wiarą słowa Bożego docierającego do nas przez czytania biblijne i homilię.

              Przykład takiego owocnego słuchania i medytacji daje nam Matka Najświętsza,
              która wszystko zachowywała i rozważała w swoim sercu (por. Łk 1,29;
              2,19). I nie tylko rozważała, lecz dokładnie wypełniała w całym swoim
              życiu. Dlatego też Jan Paweł II przypomina Jej postawę, aby od Niej nauczyć się
              właściwego podchodzenia do każdego słowa, które pochodzi z ust Bożych. „W
              Maryję wpatrują się wierni, gdy słuchają słowa głoszonego podczas niedzielnego
              zgromadzenia, ucząc się od Niej, jak je zachowywać i rozważać w sercu (por. Łk
              2,19).” (Jan Paweł II, Dies Domini 86).
            • aniouek1 c) Składanie siebie w ofierze z Chrystusem dla ... 24.01.06, 00:55
              zbawienia świata

              Czynny udział we Mszy św. polega też na składaniu Bogu zbawczej ofiary.
              Najcenniejszą ofiarą, jaką posiada Lud Boży, jest Chrystus w Eucharystii. Sobór
              Watykański II przypomina, że wszyscy wierni, na mocy swego kapłaństwa
              powszechnego, współdziałają w ofiarowaniu Eucharystii (por. KK 10; Jan Paweł
              II, Dies Domini 51). Lud Boży składa Ojcu Niebieskiemu tę ofiarę, aby Go
              uwielbić oraz aby przyczynić się do zbawienia świata, do powszechnej odnowy
              wszystkiego w Chrystusie.

              Składając Ojcu Niebieskiemu w ofierze Jego umiłowanego Syna, wierni mają
              również oddać siebie na „ofiarę żywą, świętą, miłą Bogu” (por. Rz 12,1).
              Wszystko, co czynią chrześcijanie – uczy Sobór Watykański II – może być złożone
              Ojcu Niebieskiemu jako zbawcza ofiara duchowa. „Wszystkie bowiem ich uczynki,
              modlitwy i apostolskie przedsięwzięcia, życie małżeńskie i rodzinne, codzienna
              praca, wypoczynek ducha i ciała, jeśli odbywają się w Duchu, a nawet utrapienia
              życia, jeśli cierpliwie są znoszone, stają się duchowymi ofiarami, miłymi Bogu,
              przez Jezusa Chrystusa” (KK 34)».

              Oddając Ojcu wraz z Chrystusem swoje życie, uczestniczący we Mszy św. powinni
              upodobnić się wewnętrznie do ofiarującego się Zbawiciela, tzn. powinni przyjąć
              postawę ufnej miłości i posłuszeństwa Ojcu Niebieskiemu w każdej sytuacji
              życiowej, w każdej godzinie dnia.

              Ta ofiarnicza postawa powinna trwać nie tylko w czasie samej Mszy św., lecz
              również po opuszczeniu murów świątyni. Wykonywanie codziennych zadań powinno
              łączyć się z postawą ustawicznego składania wszystkiego Bogu w ofierze, aby Go
              uwielbić, a światu pomóc w dojściu do oczekiwanej odnowy.

              Każde działanie w świecie, w rodzinie, powinno łączyć się z głębokim oddaniem
              się i zawierzeniem Bogu. Powierzanie siebie oraz swojej aktywności Ojcu
              Niebieskiemu powinno być ciągle ponawiane, aby przesycić naszą świadomość
              duchem miłości. Można też konkretne trudy życia, radości i kłopoty ofiarowywać
              w różnych intencjach, np. za ludzi nieszczęśliwych, za niewierzących itp.
              Dzięki tej ofierze świat będzie ustawicznie przekształcał się w Boże Królestwo
              dobra.

              Maryja ukazuje wszystkim wiernym, jak powinno wyglądać pełne ofiarowanie swego
              życia Bogu. „Od Maryi uczą się stać pod krzyżem, aby składać Ojcu ofiarę
              Chrystusa i łączyć z nią ofiarę własnego życia.” (Jan Paweł II, Dies Domini 86)
              Jej postępowanie uświadamia nam, w jaki sposób mamy w pełni zespolić swe życie
              z Chrystusem, aby włączyć się w Jego zbawczą ofiarę, uobecniającą się
              ustawicznie podczas sprawowania Eucharystii.

              Matka Najświętsza uczy skłania siebie w obierze przez kierowanie się miłością
              do Boga, przez stałe wypełnianie tylko Jego woli, i przez rezygnowanie ze
              swoich pragnień i ze swoich planów. Dlatego warto patrzeć na Tę, która w każdej
              chwili życia była miłą, świętą i czystą ofiarą składaną Bogu.
            • aniouek1 d) Przystąpienie do Stołu Pańskiego 24.01.06, 00:56
              Do pełnego uczestnictwa w Mszy św. konieczne jest zjednoczenie się z Chrystusem
              i wspólnotą Kościoła poprzez Komunię św. W sakramencie tym umacnia się
              zapoczątkowana przez chrzest jedność z Jezusem Chrystusem i Jego Kościołem.

              Dzięki posilaniu się chlebem eucharystycznym następuje najgłębsze zjednoczenie
              się z Chrystusem ofiarującym się swemu Ojcu. „Uczestnictwo w Wieczerzy Pańskiej
              jest zawsze komunią z Chrystusem, który składa siebie Ojcu w ofierze za nas.”
              (Jan Paweł II, Dies Domini 44)

              Po wyjściu z kościoła Zbawiciel nadal jest obecny – i to w szczególny sposób –
              w tych, którzy zjednoczyli się z Nim przez Komunię św. Chrześcijanin może
              powiedzieć za św. Pawłem: „Teraz zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie
              Chrystus” (Ga 2,20). Eucharystia umożliwia nam najpełniejsze na ziemi spotkanie
              i zjednoczenie z Jezusem Chrystusem.

              Przez Komunię św. jednoczymy się też z całym Kościołem pielgrzymującym do domu
              Ojca na ziemi, z Kościołem oczyszczającym się w czyśćcu oraz z Kościołem
              w chwale, czyli ze zbawionymi w niebie.

              To wyjątkowe zjednoczenie z Chrystusem zmartwychwstałym, jakie dokonuje się
              przez Komunię św., stanowi zadatek przyszłego zmartwychwstania chwały (por.
              J 6,54), uwalnia nas od grzechów lekkich, chroni przed popadnięciem w grzechy
              ciężkie, pomaga nam owocować w dobre czyny, umacnia nas w drodze do nieba,
              rodzi pokój i wewnętrzną harmonię.

              Ponieważ każda Komunia św. jest wielkim dobrodziejstwem dla nas i dla całego
              Kościoła oraz świata, ponieważ sam Jezus Chrystus pragnie gorąco spotykać się
              z nami (por. Łk 22,15), dlatego nie należy rezygnować z niej bez powodu.
              Prawdziwą przeszkodą w przystępowaniu do niej jest trwanie w grzechu
              ciężkim. „...Kościół zaleca wiernym, aby przystępowali do komunii, gdy
              uczestniczą w Eucharystii, pod warunkiem, że są do tego należycie przygotowani,
              a jeśli są świadomi popełnionych grzechów ciężkich, uzyskali Boże przebaczenie
              w sakramencie pojednania, zgodnie z duchem napomnień, jakich św. Paweł udzielał
              wspólnocie korynckiej (por. 1 Kor 11,27-32).” (Jan Paweł II, Dies Domini 44)
          • aniouek1 4. Powody opuszczania Mszy św. 24.01.06, 00:58
            Chociaż pełny udział w Eucharystii ma wielkie znaczenie dla zbawienia
            człowieka, to jednak wielu wierzących nie korzysta z tej wyjątkowej łaski
            i z łatwością rezygnuje z brania udziału we Mszy świętej. „Wydaje się, że wielu
            chrześcijan zatraca świadomość nie tylko centralnej roli Eucharystii, ale nawet
            tego, że powinni dziękować Bogu, modląc się wraz z innymi w łonie wspólnoty
            kościelnej”. (Jan Paweł II, Dies Domini 5)

            Z wielu przyczyn rezygnuje się z udziału w Mszy św. Jednym z głównych powodów –
            oprócz braku głębokiej wiary – może być lenistwo, niechęć do wysiłku, zwłaszcza
            gdy kościół jest daleko, a pogoda – brzydka. Kierowanie się w życiu
            przyjemnością powoduje, że człowiek wybierze raczej program telewizyjny, kino,
            spacer, udział w jakimś przyjęciu niż Mszę św., uznawaną często za coś
            bardzo „nudnego”.

            Lenistwo przyczynia się też do tego, że zamiast czynnie uczestniczyć w
            liturgii, chrześcijanin bierze w niej udział tylko zewnętrznie. Taki człowiek
            nie zadaje sobie trudu, by zastanowić się nad tym, że uczestniczy w wyjątkowym
            zbawczym wydarzeniu, nie koncentruje się na słowie Bożym, nie słucha go ani nie
            rozważa. Lenistwo i zamiłowanie do wygodnego życia przeszkadza mu też we
            włączaniu się w ofiarę Jezusa Chrystusa przez stałe rezygnowanie ze swojej
            woli, aby – tak jak Maryja – wypełniać tylko pragnienia Ojca.

            Nieraz też chciwość przeszkadza ludziom w uczestniczeniu w niedzielnej liturgii
            eucharystycznej. Pracują nawet w dniu Pańskim, aby mieć więcej pieniędzy. Z
            tego też powodu „brak im czasu” – jak mówią – na spotykanie się z Chrystusem na
            Mszy św. i w Komunii świętej.

            Przyczyną rezygnacji z udziału w ofierze eucharystycznej może być również pycha
            i próżność, np. ktoś uchodzący we własnych oczach za człowieka o silnej woli
            uważa, że nie jest mu potrzebna „żadna łaska, żadna Komunia św., żadna Msza
            św.”; kobieta próżna, pragnąca zwracać na siebie uwagę z łatwością opuszcza
            Mszę św., bo – jak twierdzi – „nie ma się w co ubrać.”

            Niektórzy nie uczestniczą we Mszy św., ponieważ brak im odwagi, by przyznać się
            do Chrystusa, albo obawiają się różnych przykrości, poniesienia strat itp.
            Jeszcze inni rezygnują z Mszy św., ponieważ każdy kontakt ze słowem Bożym
            przypomina im o konieczności zmiany swojego życia.

            Ulegając swojemu egoizmowi człowiek może dojść do przekonania, że czas
            poświęcony Bogu, Chrystusowi to czas stracony. Tak jednak nie jest. „Czas
            ofiarowany Chrystusowi nigdy nie jest czasem straconym, ale raczej czasem,
            który zyskujemy, aby nadać głęboko ludzki charakter naszym relacjom z innymi
            i naszemu życiu.” (Jan Paweł II, Dies Domini 7)
          • aniouek1 Modlitwa 24.01.06, 00:59
            Jezu Chryste, który oddałeś swe życie na krzyżu dla naszego zbawienia. Naucz
            nas wraz z Tobą składać w ofierze nasze życie Ojcu Niebieskiemu w czasie każdej
            Mszy św. oraz podczas spełniania różnych codziennych obowiązków. Pozwól nam
            przez naszą ofiarę uczestniczyć w dziele zbawiania świata. Daj nam tyle
            samozaparcia, byśmy jak najlepiej uczestniczyli w każdej Mszy św., i byśmy jej
            nigdy nie opuszczali bez poważnego powodu. Amen.
        • aniouek1 C. Pogłębianie życia duchowego w dniu Pańskim 24.01.06, 01:00
          • aniouek1 1. Medytacja w duchu wdzięczności nad tajemnicami 24.01.06, 01:02
            wiary

            Świętowanie dnia Pańskiego nie ogranicza się do uczestnictwa we Mszy św. „Choć
            udział w Eucharystii jest sercem niedzieli, nie należy rozumieć, że na tym
            wyczerpuje się obowiązek «świętowania» tego dnia. Dzień Pański jest bowiem
            dobrze przeżyty, jeżeli cały jest przeniknięty wdzięczną i czynną pamięcią
            o zbawczych dziełach Boga.” (Jan Paweł II, Dies Domini 52.).

            Niedziela i inne dni świąteczne przypominają nam o różnych wydarzeniach
            zbawczych, np. o Narodzeniu Pańskim, o śmierci i zmartwychwstaniu Chrystusa,
            o Jego Wniebowstąpieniu itd. Stają się przez to okazją do pogłębienia wiary
            i pobudzają do ożywienia naszego życia z Bogiem.

            W niedzielę i w inne święta powinniśmy więc w szczególny sposób przypominać
            dzieło stworzenia, zbawczą śmierć Jezusa Chrystusa i Jego zmartwychwstanie.
            Pamięć o tych zbawczych wydarzeniach ma pobudzać nas do dziękowania Bogu.

            Rozważanie tajemnic wiary, o których przypomina nam niedziela i poszczególne
            święta roku liturgicznego, przyczynia się do pogłębienia życia duchowego.
            Zwraca na to uwagę Katechizm, pouczając: „Niedziela jest czasem refleksji,
            ciszy, lektury i medytacji, które sprzyjają wzrostowi życia wewnętrznego
            i chrześcijańskiego.” (KKK 2186)

            Jan Paweł II proponuje przeznaczenie jakiegoś czasu w przeddzień niedzieli lub
            w godzinach popołudniowych na katechezę, „która przygotuje serca chrześcijan na
            przyjęcie samego daru Eucharystii i stanie się jej dopełnieniem”. (Por. Jan
            Paweł II, Dies Domini 52)
          • aniouek1 2. Okazja do umocnienia życia religijnego dzieci 24.01.06, 01:03
            Niedziela daje rodzicom możliwość nie tylko przebywania z dziećmi, ale
            i przeprowadzenia głębszych rozmów mogących forować je. „Na przykład nawet
            zwykłe spotkanie rodziców i dzieci może stać się sposobnością nie tylko do
            wzajemnego otwarcia się na siebie i do dialogu, ale także do wspólnej, głębszej
            refleksji, która pozwala wprowadzić pewne elementy formacyjne.” (Jan Paweł II,
            Dies Domini 52)

            Rodzice mogą pomóc swoim dzieciom, zwłaszcza młodszym, pogłębiać w dni
            świąteczne wiarę i miłość do Boga, np. przez czytanie z nimi Pisma św.
            i dostosowanych do wieku książek religijnych. Pożyteczne dla małych dzieci może
            być oglądanie i omawianie z nimi obrazów i filmów religijnych, słuchanie
            z kaset magnetofonowych czytanych tekstów Pisma św. lub nagrań mogących
            pogłębiać wiarę. Niezwykle pożyteczną lekturą – mogącą pomóc w poznaniu Jezusa
            Chrystusa, Maryję, apostołów i Pisma św. – może być „Poemat Boga-Człowieka”
            Marii Valtorty (wyd. Vox Domini).

            Warto też zwrócić uwagę na fakt, że wiele dzieci lubi słuchać Pisma św.
            nagranego na kasety, np. Dziejów Apostolskich i Ewangelii, a nawet Apokalipsy,.
            lub oglądać wydania Biblii z licznymi ilustracjami dla dzieci a także słuchać
            czytanych wyjaśnień wydarzeń ukazanych na obrazkach. Młodszym dzieciom można
            też z wielką korzyścią duchową opowiadać swoimi słowami wydarzenia z życia
            Jezusa. Takie opowiadania zapadną w ich serca na całe życie i będą umacniać ich
            wiarę w Chrystusa.

            Rodzice powinni też nauczyć dzieci właściwego uczestnictwa w
            Eucharystii „Mówiąc o tym należy przypomnieć, że przede wszystkim sami rodzice
            mają wychowywać swoje dzieci do udziału we Mszy św. niedzielnej, korzystając
            z pomocy katechetów, którzy winni zadbać o to, aby program formacji dzieci
            powierzonych ich opiece obejmował przygotowanie do uczestnictwa we Mszy św.,
            oraz wyjaśnić im, jakie jest istotne uzasadnienie obowiązku niedzielnego. Może
            się do tego przyczynić — w sprzyjających okolicznościach — także celebracja
            Mszy św. dla dzieci w różnych formach przewidzianych przez przepisy
            liturgiczne. (Jan Paweł II, Dies Domini 36)
          • aniouek1 3. Dzień szczególnej modlitwy 24.01.06, 01:03
            Niedziela powinna być też dniem szczególnej modlitwy indywidualnej, rodzinnej
            i wspólnej z Kościołem zgromadzonym na sprawowanie Eucharystii. Taki dzień
            modlitewny jest koniecznością dla rozwoju duchowego.

            W dniu Pańskim człowiek, uwieńczenie dzieła stworzenia, powinien w imieniu
            wszystkich stworzeń zwrócić się do Ich Stwórcy. „W rzeczywistości całe życie
            człowieka i cały ludzki czas powinien być przeżywany jako akt uwielbienia i
            dziękczynienia składanego Stwórcy. Jednakże więź człowieka z Bogiem musi się
            wyrażać także w chwilach szczególnej modlitwy, aby stawać się głębokim
            dialogiem, ogarniającym wszystkie wymiary osoby. «Dzień Pański» jest właśnie
            najbardziej odpowiednim dniem wyrażającym tę więź; w tym dniu człowiek wznosi
            swój głos do Boga, stając się rzecznikiem całego stworzenia” (Jan Paweł II,
            Dies Domini 15)

            Jan Paweł II proponuje także ludziom świeckim włączenie w modlitwy niedzielne
            uroczystych Nieszporów (por. Jan Paweł II, Dies Domini 52).
          • aniouek1 4. Rozwijanie tęsknoty za spotkaniem z Panem 24.01.06, 01:04
            „Niedziela jest zaproszeniem do spojrzenia przed siebie, jest dniem, w którym
            chrześcijańska wspólnota woła do Jezusa: «Maranatha, przyjdź, o Panie!» (por.
            1 Kor 16,22). Wznosząc ten okrzyk nadziei i oczekiwania, wspólnota ta staje się
            uczestniczką nadziei ludzkości i oparciem dla niej. Oświecona blaskiem
            Chrystusa, przeżywa kolejne niedziele zmierzając ku wiekuistej niedzieli, jaka
            będzie świętowana w niebieskim Jeruzalem, kiedy to powstanie w pełnym kształcie
            mistyczne Miasto Boże, któremu «nie trzeba słońca ni księżyca, by mu świeciły,
            bo chwała Boga je oświetliła, a jego lampą — Baranek» (Ap 21,23)”. (Jan Paweł
            II, Dies Domini 54)
          • aniouek1 5. Pielgrzymki do sanktuariów 24.01.06, 01:05
            Jedną z właściwych i pożytecznych dla rozwoju duchowego formą spędzania
            niedzieli mogą być pielgrzymki do różnych sanktuariów. Jan Paweł II ukazuje
            wartość takiego organizowania czasu w dniu Pańskim, stwierdzając: „Na nowo
            odkrywa się wartość także dawnych przejawów religijności, takich jak
            pielgrzymka, i często wierni korzystając z niedzielnego odpoczynku udają się do
            sanktuariów, aby spędzić tam kilka godzin i przeżyć — czasem w gronie całej
            rodziny — głębsze doświadczenie wiary. Są to chwile przesycone szczególną
            łaską, którym winna towarzyszyć odpowiednia ewangelizacja i mądre kierownictwo
            duszpasterskie.” (Jan Paweł II, Dies Domini 52)
        • aniouek1 D. Dzień radości i wypoczynku przed Panem 24.01.06, 16:12
          • aniouek1 1. Radość trwała i nietrwała 24.01.06, 16:14
            Chrześcijanie nie mogli przeżywać początkowo niedzieli jako dnia wypoczynku,
            gdyż nie była ona dniem wolnym od pracy. Była więc dniem kultu i dniem radości.
            Źródłem tej radości było i ma ciągle być spotkanie ze zmartwychwstałym
            Chrystusem, przynoszącym zawsze pokój (por. J 14,27) i odnowę wszystkiego.
            Niedziela ma być dniem radości z dzieła stworzenia, z dzieła odkupienia
            i nowego stworzenia.

            Świąteczny charakter niedzielnej Eucharystii wyraża radość, jakiej Chrystus
            udziela swemu Kościołowi przez dar Ducha. Radość jest przecież jednym z owoców
            Ducha Świętego (por. Rz 14,17; Ga 5,22).” (Jan Paweł II, Dies Domini 56)

            Trwała radość ma swoje korzenie w Bogu. Autentyczna radość jest „udziałem w
            niezgłębionej radości, zarazem Boskiej i ludzkiej, jaka napełnia Serce Jezusa
            Chrystusa uwielbionego». (Por. Jan Paweł II, Dies Domini 58) Taką radość rodzi
            jedność z Chrystusem, miłość do Boga i do ludzi.

            Człowiek, niestety, często szuka radości nietrwałej, polegającej na szukaniu
            przyjemnych doznań. Tych przyjemnych doznań nie można jednak zachować na
            zawsze. Szybko przemijają, pozostawiając często niedosyt, rozczarowanie,
            niepokój. „Radość rozumiana po chrześcijańsku jest o wiele trwalsza i przynosi
            głębsze ukojenie: wedle świadectwa świętych potrafi przetrwać nawet ciemną noc
            cierpienia i w pewnym sensie jest «cnotą», którą należy rozwijać.” (Jan Paweł
            II, Dies Domini 57)

            Pełna i trwała radość ma swoje korzenie w Bogu. Drugim źródłem autentycznej
            radości są oparte na miłości relacje z bliźnimi, życie wspólnotowe. „Skoro jest
            to dzień radości – pisze Jan Paweł II – to chrześcijanin musi ukazywać przez
            konkretne postępowanie, że nie można być szczęśliwym «bez innych».” (Dies
            Domini 72)
          • aniouek1 2. Konieczność powstrzymywania się od zbędnych ... 24.01.06, 16:15
            prac

            Trzecie przykazanie Boże nakazuje powstrzymanie się od zbędnych prac, aby mieć
            czas dla Boga, dla ludzi i dla swojego rozwoju duchowego.
            • aniouek1 a) Prace zbędne i prace konieczne 24.01.06, 16:16
              Nie wszystkie prace muszą być przerwane w niedziele i święta nakazane.
              Katechizm poucza, że „wierni powinni powstrzymać się od wykonywania prac lub
              zajęć, które przeszkadzają oddawaniu czci należnej Bogu, przeżywaniu radości
              właściwej dniowi Pańskiemu, pełnieniu uczynków miłosierdzia i koniecznemu
              odpoczynkowi duchowemu i fizycznemu (Por. KPK, kan. 1247).” (KKK 2185)

              Mogą, a nawet powinny być wykonywane prace konieczne dla rodziny i
              społeczeństwa. „Obowiązki rodzinne lub ważne zadania społeczne stanowią słuszne
              usprawiedliwienie niewypełnienia nakazu odpoczynku niedzielnego. Wierni powinni
              jednak czuwać, by uzasadnione powody nie doprowadziły do nawyków niekorzystnych
              dla czci Boga, życia rodzinnego oraz zdrowia.” (KKK 2185)

              Usprawiedliwione są te formy pracy, które dyktuje miłość, jak to wyraża św.
              Augustyn: „Umiłowanie prawdy szuka czasu wolnego, a potrzeba miłości podejmuje
              uzasadnioną pracę” (Św. Augustyn, De civitate Dei, 19,19; por. KKK 2185)
            • aniouek1 b) Sam Bóg przykładem wypoczynku 24.01.06, 16:17
              „Działanie Boga jest wzorem działania ludzkiego.Jeśli Bóg „odpoczął i wytchnął”
              w siódmym dniu (Wj 31,17), człowiek również powinien „zaprzestać pracy” i
              pozwolić innym – zwłaszcza ubogim – „odetchnąć” (Wj 23,12). Szabat nakazuje
              przerwać codzienne prace i pozwala odpocząć. Jest dniem sprzeciwienia się
              niewolnictwu pracy i ubóstwieniu pieniądza (Ne 13,15-22; 2 Krn 36,21).” (KKK
              2172). Chrześcijanom niedziela zastąpiła szabat. W dniu tym, naśladując Boga,
              który „odpoczął dnia siódmego po całym swym trudzie, jaki podjął” (Rdz 2, 2),
              mamy powstrzymać się od pracy i właściwie wypoczywać.
            • aniouek1 c) Przyroda przykładem 24.01.06, 16:17
              Nie tylko Bóg lecz również cała przyroda poucza o potrzebie wypoczynku po
              pracy. „Ciało człowieka, kiedy jest zmęczone, potrzebuje odpoczynku, jak ciało
              każdego innego stworzenia. Również zwierzę odpoczywa i my mu na to pozwalamy,
              aby go nie stracić: wołu, który orze pola; osła, który nas nosi; owcy, która ma
              jagnię i daje nam mleko. Wypoczywa także – i pozwalamy jej wypocząć – ziemia na
              polu w miesiącach, kiedy nie jest obsiana. Ona żywi się, nasyca solami,
              spadającymi z nieba lub podnoszącymi się z podłoża. Odpoczywają – nawet nie
              pytając o nasze zdanie – zwierzęta, rośliny, gdyż są posłuszne odwiecznym
              prawom mądrej reprodukcji. Dlaczego więc człowiek nie chce naśladować Stwórcy,
              który odpoczął siódmego dnia, i niższych stworzeń roślinnych lub zwierzęcych,
              które, kierowane tylko instynktem, potrafią się mu podporządkować i go
              słuchać?” (M. Valtorta, Poemat Boga-Człowieka, Księga druga 92, Katowice 1997,
              wyd. Vox Domini)
            • aniouek1 d) Harmonia między pracą, modlitwą i wypoczynkiem 24.01.06, 16:18
              Harmonijny rozwój człowieka wymaga znalezienia równowagi między pracą, modlitwą
              i wypoczynkiem. Ponieważ cały tydzień poświęcony jest zazwyczaj działalności
              zawodowej, dlatego dla równowagi niedziela powinna stać się dniem w szczególny
              sposób poświęconym Bogu, modlitwie, wypoczynkowi, życiu rodzinnemu, dziełom
              miłosierdzia itp. Niedziela powinna być dniem odzyskiwania sił do nowej pracy
              dla Boga i dla człowieka.
          • aniouek1 3. Dobre wykorzystanie wolnego czasu i ... 24.01.06, 16:20
            właściwy wypoczynek

            Powstrzymanie się od pracy nie jest celem samym w sobie. Czas wolny od zajęć ma
            być właściwie wykorzystany, aby stał się ubogaceniem duchowym i przyniósł
            pożytek także innym. Nie może być „jałową bezczynnością, która wywołuje uczucie
            nudy, musi być źródłem duchowego wzbogacenia, zapewniać większą wolność,
            umożliwiać kontemplację i sprzyjać braterskiej wspólnocie. Dlatego spośród
            różnych form ludzkiej kultury oraz rozrywek, jakie proponuje społeczeństwo,
            wierni winni wybierać te, które najbardziej odpowiadają życiu zgodnemu z
            nakazami Ewangelii.” (Jan Paweł II, Dies Domini 68)

            Wybór rozrywek – o którym wspomina Jan Paweł II – jest konieczny, bo nie
            wszystko, co określa się tym słowem, przynosi wypoczynek i duchową korzyść.
            Nieraz nadmierne szukanie wrażeń, przeżyć przyjemności doprowadza do znużenia,
            zmęczenia a nawet do rozdrażnienia.

            Z pewnością nie przynoszą pożytku rozrywki zabarwione erotyzmem lub połączone
            z przemocą i agresją. Dlatego też – jak poucza Katechizm – wierni „powinni
            czuwać z umiarkowaniem i miłością nad tym, by unikać nadużyć i przemocy, jakie
            rodzą niekiedy rozrywki masowe.” (KKK 2187). Nie wnoszą one koniecznego
            pokoju w życie ludzkie. Przeciwnie, podsycają agresję. Szukanie zaś
            różnego rodzaju rozrywek erotycznych rozbudza pożądliwości.

            Nie przyniesie korzyści duchowej nawet najlepszy wypoczynek, jeśli się go szuka
            kosztem uczestniczenia we Mszy św. Wierni – jak przypomina Jan Paweł II –
            „są w sumieniu zobowiązani do takiego zaplanowania odpoczynku niedzielnego,
            aby mogli uczestniczyć w Eucharystii" (Dies Domini 67).
          • aniouek1 4. Wypoczynek na wzór Boga i w Bogu 24.01.06, 16:21
            W dniu Pańskim człowiek ma nie tylko obowiązek odpocząć tak, jak Bóg „odpoczął
            dnia siódmego po całym swym trudzie, jaki podjął” (Rdz 2, 2,), lecz ma
            uczestniczyć w wypoczynku Boga. W Nim ma znaleźć radość i
            wytchnienie. „Człowiek wierzący – pisze Jan Paweł II – ma odpoczywać nie tylko
            jak Bóg, ale także odpoczywać w Bogu, oddając Jemu całe stworzenie w postawie
            uwielbienia, dziękczynienia, synowskiego przywiązania i oblubieńczej
            przyjaźni.” (Dies Domini 16).

            Po dobrym wykonaniu całotygodniowej pracy człowiek „może wejść głęboko
            w wymiar «odpoczynku» Boga i mieć w nim udział, a dzięki temu przeżyć to samo
            radosne wzruszenie, jakiego zaznał Stwórca, gdy dokończywszy dzieła stworzenia
            zobaczył, że wszystko, co uczynił, «było bardzo dobre» (Rdz 1,31).” (Jan Paweł
            II, Dies Domini 17)

            Jezus Chrystus wzywa nas, byśmy przyszli do Niego i znaleźli wytchnienie
            i umocnienie przy Nim i w Jego Sercu: „Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy
            utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię.” (Mt 11,28). Nasz
            Zbawiciel ustawicznie wzywa każdego z nas: „Odpocznij i nasyć twą duszę
            w Źródłach Mojego Najświętszego Serca” (Vassula Ryden, Prawdziwe Życie w Bogu,
            28.01.97). „Zdaj się zatem całkowicie na Mnie, spraw Mi radość
            i powiedz: ‘Jezu, kocham Cię’. Uczyń Mnie szczęśliwym spontanicznymi, szczerymi
            słowami miłości wypływającymi z serca. Moje Najświętsze Serce jest twoim
            Schronieniem. Odpocznij we Mnie, przyjdź, zwiększ swoją miłość do Mnie...!”
            (Tamże 1.05.89).

            Człowiek właściwie wypocznie, jeśli – zwłaszcza w dniu świątecznym – będzie żył
            w obecności swego Stwórcy i Zbawiciela, jeśli będzie trwał przy Tym, który
            najlepiej wie, jak nam przywrócić siły po całotygodniowej pracy. Trwanie przy
            Bogu to modlitwa, medytacja, a przede wszystkim zjednoczenie z Nim przez łaskę
            uświęcającą i wierne wypełnianie pragnień Jego Serca, Jego woli. Żadna forma
            wypoczynku nie przyniesie człowiekowi radości i pełnego wytchnienia, jeśli nie
            będzie połączona z trwaniem w jedności z Bogiem i nie będzie przesycona
            wdzięcznością i uwielbianiem Go.
          • aniouek1 5. Przypominanie sobie Stwórcy i stworzeń 24.01.06, 16:22
            Powstrzymanie się od prac, refleksja i modlitwa, kontakt z przyrodą w dni
            świąteczne może nam pomóc odkryć na nowo, że wszystko jest dziełem Bożym i że
            Bóg, Stwórca jest ponad wszystkim. Przez pracę człowiek wprawdzie styka się
            z tym, co zostało stworzone przez Boga, lecz może o tym nie pamiętać.

            Dlatego wypoczynek jest konieczny i pożyteczny, a nawet jest „rzeczą «świętą»,
            pozwala bowiem człowiekowi wyrwać się z rytmu ziemskich zajęć, czasem nazbyt go
            pochłaniających, i na nowo sobie uświadomić, że wszystko jest dziełem Bożym.
            Człowiek, obdarzony przez Boga ogromną władzą nad stworzeniem, mógłby
            zapomnieć, że to Bóg jest Stwórcą, od którego wszystko zależy. Uznanie tej
            prawdy jest szczególnie konieczne w naszej epoce, w której dzięki nauce i
            technice rozszerzyła się niezmiernie władza, jaką człowiek sprawuje przez swoją
            pracę.” (Jan Paweł II, Dies Domini 65)

            W odkryciu Boga i równocześnie Jego stworzeń może pomóc kontakt z przyrodą.
            Wolny od pracy czas daje możliwość spotkania się z Bogiem poprzez piękno
            przyrody, bez rezygnowania oczywiście ze spotkania z Nim w Eucharystii. „Jako
            dzień, w którym człowiek zachowuje pokój z Bogiem, z samym sobą i z bliźnimi,
            niedziela staje się także momentem, kiedy, ogarniając odnowionym spojrzeniem
            cuda przyrody daje się on porwać tej wspaniałej i tajemniczej harmonii, która —
            mówiąc słowami św. Ambrożego — «na mocy nienaruszalnego prawa zgody i miłości»
            łączy różne elementy kosmosu «więzią jedności i pokoju». (Jan Paweł II, Dies
            Domini 67)
          • aniouek1 6.Lepsze spojrzenie na siebie i na swoją aktywność 24.01.06, 16:23
            Chociaż praca posiada swoją wartość, jednak bez wypoczynku może doprowadzić do
            utraty właściwego spojrzenia na materię, ludzi, świat i siebie samego. Dlatego
            niezbędne jest przerwanie jej w dniu świątecznym, aby na nowo przemyśleć swoje
            życie, aby zastanowić się nad sensem swojej działalności, nad sposobem
            traktowania ludzi i Boga. „Odpoczynek niedzielny pozwala sprowadzić do
            właściwych proporcji codzienne troski i zajęcia: rzeczy materialne, o które tak
            bardzo zabiegamy, ustępują miejsca wartościom duchowym; osoby, wśród których
            żyjemy, odzyskują prawdziwe oblicze, gdy się z nimi spotykamy i nawiązujemy
            spokojną rozmowę.” (Jan Paweł II, Dies Domini 67)

            Przerwanie całotygodniowej pracy w niedzielę konieczne jest też dla
            przemyślenia przed Bogiem różnych problemów związanych ze swoim życiem i
            aktywnością. Skoro mamy budować Królestwo Boże, musimy ciągle zastanawiać się
            nad tym, jak je urzeczywistniać. Wypoczynek niedzielny powinien łączyć się z
            odczytywaniem tego, czego Bóg oczekuje od nas, do czego nas powołuje, jakie
            zadania wyznacza nam w życiu. Aktywizm – bez poświęcania czasu na refleksję –
            doprowadza do zagubienia się w nawale licznych zajęć.

            Przerwanie cyklu tygodniowej pracy potrzebne jest dla uzyskania wewnętrznej
            wolności. Można bowiem – nie zdając sobie z tego sprawy, stać się niewolnikiem
            swoich dążeń, ambicji, pragnień i pożądań. Można też zagubić się w wirze zajęć
            i nie wiedzieć już, do jakiego dobra powinny nas prowadzić.

            Czas wolny umożliwia przemyślenie motywów naszego działania i celów, do których
            przez cały tydzień dążymy: Czy są one całkowicie zgodne z Bożą wolą? Czy mają
            rzeczywiście na uwadze dobro innych, rodziny i także nasze autentyczne dobro?
            Jakie dobro chcemy zrealizować przez to, co każdego dnia robimy? Jak można
            wszystko udoskonalić? Jak wszędzie wprowadzać ducha radości, wspólnoty,
            życzliwości? Jak pobudzać do wiary, nadziei i miłości ludzi, z którym się
            spotykamy?
          • aniouek1 7. Życie kulturalne 24.01.06, 16:24
            Katechizm poucza, że wolny czas dnia świątecznego można też poświęcić życiu
            kulturalnemu. (Por. KKK 2184, a także Sobór Watykański II, konst. Gaudium et
            spes, 67). Należy jednak wybierać takie formy życia kulturalnego, które nie
            odciągają od Boga, nie gorszą i nie pogłębiają zmęczenia.

            Kontakt ze sztuką ukazującą piękno może zbliżyć do Boga, który jest Pięknem
            i źródłem każdego piękna. Jednak sztuka nosząca na sobie piętno skażenia
            grzechem i pożądliwością ludzką może od Boga oddalać.
          • aniouek1 8. Przyczyny niewłaściwego wypoczywania i ... 24.01.06, 16:25
            zbędnej pracy w niedzielę

            Różne egoistyczne skłonności mogą utrudniać człowiekowi właściwy wypoczynek
            niedzielny i odciągać go od poświęcenia czasu na zastanowienie się nad swoim
            życiowym powołaniem.

            Najczęstszym powodem tych zaniedbań bywa niepotrzebna praca w dniu Pańskim.
            Z różnych powodów pracują ludzie w niedzielę. Przyczyną może być chciwość lub
            zazdrość, gdy ktoś np. chce zarobić na takie same luksusowe meble i dywany,
            jakie posiada kolega. Czasami brak umiaru w jedzeniu i piciu skłania do
            zarabiania dodatkowych pieniędzy przez pracę niedzielną, by można było urządzać
            wystawne przyjęcia, kupować drogie alkohole itp. Innym powodem oddawania się
            pracy w niedzielę może też być pycha, np. gdy ktoś chce zarobić dużo pieniędzy
            na podróże zagraniczne, aby udowodnić znajomym, że jest kimś, kogo –
            w przeciwieństwie do nich – stać na spędzanie urlopu w luksusowych i drogich
            miejscach.

            Brak umiaru w korzystaniu z rozrywek – np. gdy ktoś od rana do wieczora ogląda
            telewizję – utrudnia zastanowienie się nad swoim życiem, nad wolą Bożą, nad
            czekającymi w ciągu tygodnia zadaniami, związanymi z przetwarzaniem świata
            w królestwo sprawiedliwości, miłości i pokoju.
          • aniouek1 Modlitwa 24.01.06, 16:25
            Jezu Chryste, naucz nas tak przeżywać niedzielę, aby przynosiła nam nowe siły
            do pracy dla Ciebie i dla bliźnich. Niech dzień święty będzie dla nas, Panie,
            dniem szczególnego kontaktu z Tobą oraz dniem odkrywania swoich zadań życiowych
            związanych z budowaniem Twojego Królestwa na świecie.
        • aniouek1 E. Dzień pogłębiania więzów rodzinnych i ... 24.01.06, 16:27
          budowania wspólnoty

          Powstrzymanie się od całotygodniowych prac daje okazję do osobowego spotkania
          się z rodziną, krewnymi i przyjaciółmi w celu pogłębienia więzów wspólnotowych.
          • aniouek1 1. Pogłębianie więzów rodzinnych 24.01.06, 16:28
            „Chrześcijanie powinni także świętować niedzielę, oddając swojej rodzinie
            i bliskim czas i staranie, o które trudno w pozostałe dni tygodnia” (KKK 2186).
            Potrzebny jest przynajmniej jeden dzień tygodnia, kiedy rodzina spotyka się
            razem, kiedy pogłębiają się więzy osobowe.

            „Przez sześć dni człowiek był zajęty przez wszystkich i wszystko. Uchwycony jak
            nić w mechanizmie warsztatu tkackiego chodził w górę i w dół, nie mogąc nigdy
            powiedzieć: „Teraz zajmuję się sobą i tymi, którzy są mi najdrożsi. Jestem
            ojcem i dzisiaj istnieją dla mnie dzieci. Jestem małżonkiem i dziś poświęcam
            się małżonce. Jestem bratem i cieszę się moim rodzeństwem. Jestem synem i
            troszczę się o moich starszych rodziców.” (M. Valtorta, Poemat Boga-Człowieka,
            Księga druga 92, Katowice 1997, wyd. Vox Domini).
          • aniouek1 2. Budowanie wspólnoty braterskiej 24.01.06, 16:29
            Spotkania – możliwe dzięki powstrzymaniu się od codziennych zajęć – mają
            przyczyniać się do budowania więzów braterstwa. Stanie się tak, gdy każda
            rozmowa i kontakt z bliźnim odbywać się będzie w atmosferze pokoju, szacunku
            i miłości. To zaś jest możliwe wtedy, gdy pozwalamy Duchowi Świętemu w nas
            działać, rozlewać w naszych sercach miłość Bożą (por. Rz 5,5), wraz z
            towarzyszącymi jej takimi owocami jak: „radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość,
            dobroć, wierność, łagodność, opanowanie” (Ga 5,22n).

            Jan Paweł II przypomina, że „uczniowie Chrystusa powinni się starać, aby także
            inne wydarzenia dnia, nie mające charakteru liturgicznego — spotkania w gronie
            rodziny czy przyjaciół, różne formy rozrywki — odznaczały się pewnym stylem,
            który pomaga wyrażać pośród zwyczajnego życia pokój i radość
            Zmartwychwstałego.” (Dies Domini 52)
        • aniouek1 F. Okazywanie miłosierdzia w dniu Pańskim 24.01.06, 16:32
          Przerwanie tygodniowego rytmu pracy umożliwia poświęcenie się dziełom
          dobroczynnym. „Niedziela powinna również być dniem, w którym wierni mogą się
          poświęcić dziełom miłosierdzia, działalności charytatywnej i apostolstwu.” (Jan
          Paweł II, Dies Domini 69)
          • aniouek1 1. Dobroć na wzór Jezusa 24.01.06, 16:33
            Jezus Chrystus uzdrawiający w szabat daje nam przykład okazywania miłosierdzia
            w dniu poświęconym w wyjątkowy sposób Bogu. „Ewangelia przytacza wiele
            sytuacji, gdy oskarżano Jezusa o naruszenie prawa szabatu. Jednak Jezus nigdy
            nie narusza świętości tego dnia (Por. Mk 1, 21; J 9, 16). Wyjaśnia
            autorytatywnie jego autentyczne znaczenie: „To szabat został ustanowiony dla
            człowieka, a nie człowiek dla szabatu” (Mk 2,27). Powodowany współczuciem
            Chrystus uznaje za dozwolone „w szabat uczynić coś dobrego (aniżeli) coś
            złego... życie ocalić (aniżeli) zabić” (Por. Mk 3,4). Szabat jest dniem Pana...
            miłosierdzia i czci Boga (Por. Mt 12,5; J 7,23). „Syn Człowieczy jest panem
            szabatu” (Mk 2,28). (KKK 2173)

            Uczeń Chrystusa ma naśladować swojego Nauczyciela, który „przyszedł «aby ubogim
            nieść dobrą nowinę, więźniom głosić wolność, a niewidomym przejrzenie; aby
            uciśnionych odsyłać wolnymi, aby obwoływać rok łaski od Pana» (por. Łk 4,18-
            19). Ucząc się od Niego przez sprawowanie niedzielnej pamiątki Jego Paschy
            i pamiętając o Jego obietnicy: «Pokój zostawiam wam, pokój mój daję wam»
            (J 14,27), chrześcijanin sam staje się twórcą pokoju.
          • aniouek1 2. Eucharystia wezwaniem do okazywania miłości i.. 24.01.06, 16:37
            miłosierdzia

            Zwłaszcza Eucharystia powinna sposób pobudzać do miłosierdzia, pobożności
            i apostolstwa. Zwraca na to uwagę Jan Paweł II stwierdzając: „Tak więc
            niedzielna Eucharystia bynajmniej nie zwalnia wiernych z obowiązku
            miłosierdzia, ale przeciwnie — jeszcze bardziej przynagla ich do
            podejmowania «wszelkich dzieł miłości, pobożności i apostolstwa, aby one jasno
            świadczyły, że jakkolwiek chrześcijanie nie są z tego świata, są jednak
            światłością świata i oddają chwałę Bogu wobec ludzi». (Dies Domini 69)

            Spotkanie z Chrystusem w Komunii św. w słowie Bożym, na modlitwie i medytacji
            przyczynia się do wzrostu naszej miłości, mamy bowiem „głęboki udział w miłości
            pulsującej w Jego Sercu” (Jan Paweł II, Dies Domini 69). Ta umocniona miłość
            powinna się rozlewać na innych, zwłaszcza na ubogich i cierpiących.

            Miłość – pogłębiona i umocniona przez udział w Eucharystii – powinna się
            ujawnić między innymi w działalności charytatywnej. Samo spotkanie
            eucharystyczne skłania do myślenia o biednych i potrzebujących. Od
            najwcześniejszych czasów istnienia Kościoła gromadzący się na sprawowanie
            Eucharystii uczniowie Chrystusa przynosili dary dla ubogich.

            „Istotnie, już w czasach apostolskich zgromadzenie niedzielne było dla
            chrześcijan sposobnością do braterskiego dzielenia się dobrami materialnymi
            z uboższymi. «Niechaj pierwszego dnia tygodnia każdy z was coś odłoży według
            tego, co uzna za właściwe» (1 Kor 16,2). Św. Paweł mówi tutaj o zbiórce, jaką
            zorganizował na rzecz ubogich Kościołów w Judei: w Eucharystii niedzielnej
            serce chrześcijanina winno ogarniać cały Kościół.” (Jan Paweł II, Dies Domini
            70)

            Jan Paweł II przypomina ostrzeżenia przed upokarzaniem biednych. Nie można
            o nich zapominać ani ich upokarzać. „Trzeba dziś szczególnie uważnie wsłuchać
            się w słowa surowego napomnienia, jakiego udziela wspólnocie korynckiej, winnej
            tego, że upokarzała ubogich uczestników agapy, która towarzyszyła «wieczerzy
            Pańskiej»: «Tak więc, gdy się zbieracie, nie ma u was spożywania Wieczerzy
            Pańskiej. Każdy bowiem już wcześniej zabiera się do własnego jedzenia, i tak
            się zdarza, że jeden jest głodny, podczas gdy drugi nietrzeźwy. Czyż nie macie
            domów, aby tam jeść i pić? Czy chcecie znieważać Boże zgromadzenie i zawstydzać
            tych, którzy nic nie mają?» (1 Kor 11,20-22).” (Jan Paweł II, Dies Domini 70)

            Nie można też faworyzować bogatych kosztem ubogich. „Równie dobitnie brzmią
            słowa św. Jakuba: «Bo gdyby przyszedł na wasze zgromadzenie człowiek
            przystrojony w złote pierścienie i bogatą szatę i przybył także człowiek ubogi
            w zabrudzonej szacie, a wy spojrzycie na bogato odzianego i powiecie: „Usiądź
            na zaszczytnym miejscu!”, do ubogiego zaś powiecie: „Stań sobie tam albo usiądź
            u podnóżka mojego!”, to czy nie czynicie różnic między sobą i nie stajecie się
            sędziami przewrotnymi?» (Jk 2,2-4)”. (Jan Paweł II, Dies Domini 70)

            Posiadane bogactwo zobowiązuje do dzielenia się, do okazywania miłosierdzia
            względem biednych. Dzięki temu bogaty człowiek może się uświęcać i doskonalić
            w miłości. To dzielenie się jest konieczne i nie może go zastąpić samo
            chodzenie do kościoła. „Św. Ambroży karcił surowo bogaczy, którzy sądzili, że
            jeśli tylko uczęszczają do kościoła, wywiązują się ze swoich powinności, choć
            nie dzielą się swoją majętnością z ubogimi, a czasem nawet sami ich
            uciskają: «Czy słuchasz, bogaczu, co mówi Pan Bóg? I przychodzisz do kościoła
            nie po to, by dać coś ubogiemu, ale by samemu brać?» (Jan Paweł II, Dies Domini
            71)

            Spotkanie z Chrystusem w Eucharystii zobowiązuje do rozpoznawania Go we
            wszystkich ubogich i potrzebujących. Stanowi też wezwanie do udzielania pomocy
            Jezusowi cierpiącemu w ubogich członkach Kościoła. «Chcesz uczcić ciało
            Chrystusa? Nie gardź Nim, kiedy jest nagi. Nie oddawaj Mu czci tutaj, w
            świątyni, odzianemu w jedwabie, aby potem wzgardzić Nim na zewnątrz, gdzie
            cierpi głód i nagość. Ten kto powiedział: „To jest Ciało moje”, powiedział
            też: „Widzieliście Mnie głodnego i nie daliście Mi jeść” oraz: „Cokolwiek
            uczyniliście najmniejszemu z moich braci, Mnieście uczynili” (...). Cóż z tego,
            że stół eucharystyczny ugina się od złotych kielichów, skoro On umiera z głodu?
            Najpierw nakarm Go, gdy jest głodny, a potem możesz ozdobić ołtarz tym, co ci
            pozostanie». Te słowa św. Jana Chryzostoma przytacza Jan Paweł II. (Dies Domini
            71)

            „Chrystus dzięki hojności bogatych okazywanej uboższym, może w pewien sposób
            dokonywać wciąż na nowo cudu rozmnożenia chlebów” (Jan Paweł II, Dies Domini 71)

            Nie można traktować udziału we Mszy św. jako uspokojenia sumienia wyrzucającego
            obojętność na sprawy biednych i potrzebujących. Przeciwnie, rozbudzona w
            spotkaniu z Chrystusem miłość ma pobudzać do zaradzania nędzom i potrzebom
            ludzkim. „Eucharystia jest urzeczywistnieniem i zapowiedzią braterstwa. Msza
            św. niedzielna wzbudza falę miłosierdzia, które ma przeniknąć całe życie
            wiernych, przede wszystkim zaś kształtować sam sposób przeżywania pozostałej
            części niedzieli.” (Jan Paweł II, Dies Domini 72) Kto zatem autentycznie
            uczestniczy w liturgii eucharystycznej i przeżywa przed Bogiem i z Bogiem dzień
            święty, ten uwrażliwia się na potrzeby bliźnich.
          • aniouek1 3. Sposób przeżywania niedzieli, aby .... 24.01.06, 16:38
            doskonaliła się miłość

            Nie tylko Eucharystia, ale modlitwa, medytacja, refleksja, odpowiednia lektura,
            rozrywka i wszystko, co czynimy w niedzielę, ma stać się szkołą miłości
            i sprawiedliwości. Niedziela dobrze przeżyta pogłębia więź miłości z Bogiem,
            z Kościołem, z rodziną i wszystkimi ludźmi. „Obecność Zmartwychwstałego wśród
            nas staje się programem solidarnego działania, przynagla do wewnętrznej odnowy,
            każe zmieniać struktury grzechu, w które są uwikłani ludzie, społeczności,
            a czasem całe narody.” (Jan Paweł II, Dies Domini 73)

            Niedziela nie może być ucieczką od rzeczywistości, od ludzi, od ich trosk.
            Wypoczynek świąteczny, udział w liturgii eucharystycznej, a przede wszystkim
            różnego rodzaju rozrywki nie mogą nikogo izolować od bliźnich i czynić ślepym
            na jego potrzeby. Przypomina to Katechizm słowami: „Chrześcijanie dysponujący
            wolnym czasem powinni pamiętać o swoich braciach, którzy mają te same potrzeby
            i te same prawa, a którzy nie mogą odpoczywać z powodu ubóstwa i nędzy.
            W pobożności chrześcijańskiej niedziela jest tradycyjnie poświęcona na dobre
            uczynki i pokorne posługi względem ludzi chorych, kalekich i starszych.” (KKK
            2186)
          • aniouek1 4. Miłość i miłosierdzie autentyczne i konkretne 24.01.06, 16:40
            Udzielanie pomocy potrzebującym bliźnim ma być szczere, wypływające
            z autentycznej miłości i poczucia sprawiedliwości. Miłość nie dopuszcza
            traktowania pomocy jako upokarzającego wsparcia, bardzo często wyrażającego też
            uzależnienie.

            Rozbudzona przez Chrystusa miłość ma być uważna i stała. Jan Paweł wzywa
            każdego wiernego do uwrażliwienia się na ludzkie nędze i do stałego udzielania
            pomocy: „Niech rozejrzy się dokoła, aby odszukać ludzi, którzy mogą potrzebować
            jego solidarności. Może się zdarzyć, że w jego najbliższym sąsiedztwie albo
            w kręgu znajomych są ludzie chorzy, starzy, dzieci, imigranci, którzy właśnie
            w niedzielę szczególnie boleśnie odczuwają swoją samotność, ubóstwo
            i cierpienie. Oczywiście, troska o nich nie może się wyrażać w sporadycznych
            działaniach, podejmowanych tylko w niedziele. Ale także wówczas, gdy jest to
            działalność bardziej systematyczna, czyż nie można uczynić z niedzieli dnia
            szczególnie poświęconego solidarności, wykorzystując wszelkie twórcze energie
            chrześcijańskiego miłosierdzia?” (Jan Paweł II, Dies Domini 72)

            Miłość do bliźnich musi być konkretna, wyrażająca się w czynach. Jan Paweł
            podsuwa różne formy okazywania miłosierdzia, które można praktykować nie tylko
            w dni świąteczne: „Zaprosić do wspólnego stołu osobę samotną, odwiedzić
            chorych, zdobyć żywność dla ubogiej rodziny, poświęcić kilka godzin jakiejś
            konkretnej formie wolontariatu i solidarności — wszystko to z pewnością może
            się stać sposobem realizacji w życiu miłości Chrystusa, zaczerpniętej przy
            eucharystycznym stole.” (Jan Paweł II, Dies Domini 72)
          • aniouek1 5. Radość nagrodą za prawdziwą miłość 24.01.06, 16:40
            Prawdziwa miłość prowadzi do uświęcenia się, do rozwoju duchowego, a ponadto
            budzi radość. Radość ta stanowi pewnego rodzaju nagrodę za dobroć, za
            okazywanie serca, miłości i miłosierdzia. Dostępuje tej nagrody tylko ten, kto
            kocha, bo – jak przypomina Jan Paweł II – „nie ma radości bez miłości! Wyjaśnia
            to sam Jezus, wskazując na związek między «nowym przykazaniem» a darem
            radości: «Jeśli będziecie zachowywać moje przykazania, będziecie trwać
            w miłości mojej, tak jak Ja zachowałem przykazania Ojca mego i trwam w Jego
            miłości. To wam powiedziałem, aby radość moja w was była i aby radość wasza
            była pełna. To jest moje przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak
            Ja was umiłowałem» (J 15,10-12).
        • aniouek1 G. Prawne zapewnienie prawa do wolnego dnia 24.01.06, 16:44
          Ze względu na dobro osobiste, religijne i społeczne, jakie rodzi się
          z właściwie wykorzystanego czasu wolnego, odpowiednie ustalenia prawne powinny
          zapewniać spoczynek niedzielny i świąteczny.

          „Pomimo przymusu ekonomicznego – czytamy w Katechizmie – władze publiczne
          powinny czuwać nad zapewnieniem obywatelom czasu przeznaczonego na odpoczynek
          i oddawanie czci Bogu. Pracodawcy mają analogiczny obowiązek względem swoich
          pracowników.” (KKK 2187) „Dla chrześcijan nie jest to sytuacja normalna, gdy
          niedziela, dzień święta i radości, nie jest także dniem odpoczynku, a w każdym
          razie trudno im «świętować» niedzielę, jeśli nie dysponują odpowiednią ilością
          wolnego czasu.” (Jan Paweł II, Dies Domini 64)

          Ze względu na wielkie dobro, jakie rodzi się ustawowego zagwarantowania
          możliwości świętowania niedzieli, wierni powinni starać się o przyznanie im
          tego prawa. „W poszanowaniu wolności religijnej i dobra wspólnego wszystkich
          chrześcijanie powinni domagać się uznania niedziel i świąt kościelnych za
          ustawowe dni świąteczne.” (KKK 2188)

          „Jeśli ustawodawstwo kraju czy też inne powody zobowiązują do pracy
          w niedzielę, to niech ten dzień będzie jednak przeżywany jako dzień naszego
          wyzwolenia, które pozwala nam uczestniczyć w owym "uroczystym zebraniu",
          w Kościele "pierworodnych, którzy są zapisani w niebiosach" (Hbr 12,22-23)”.
        • aniouek1 Podsumowanie 24.01.06, 16:46
          Trzy pierwsze przykazania przypominają nam o konieczności zabiegania o to, aby
          Bóg był Kimś najważniejszym zarówno dla nas samych, jak i dla innych ludzi.
          Trzecie przykazanie Dekalogu, podobnie jak pierwsze i drugie, ukazuje nam
          sposoby okazywania Bogu miłości. Poucza ono, że Boga mamy czcić i miłować przez
          święcenie dnia świętego, którym dla chrześcijan jest przede wszystkim niedziela.

          Dzień będący pamiątką zmartwychwstania Chrystusa ma być poświęcony na spotkanie
          się z Nim w zgromadzeniu Eucharystycznym. Jest to również spotkanie się ze
          wspólnotą Kościoła.

          Właściwym sposobem świętowania dnia Pańskiego jest pełny udział we Mszy świętej
          przez modlitwę, słuchanie i medytowanie słowa Bożego, składanie Ojcu w ofierze
          Jezusa Chrystusa i siebie, przystępowanie do Komunii św.

          Niedziela i święta mają być dniami radości oraz wypoczynku, by nabrać sił do
          służenia Bogu i ludziom przez następne dni tygodnia, by należycie przygotować
          się do wypełnienia wszystkich swoich obowiązków rodzinnych, społecznych
          i religijnych w ciągu całego tygodnia.

          Niedziela ma być dniem szczególnego kontaktu z Bogiem, budowania więzów
          rodzinnych.

          Spotkanie z Chrystusem zmartwychwstałym w Eucharystii powinno pobudzać wiernych
          do takiej miłości i miłosierdzia, jakie cechuje Zbawiciela. Eucharystia ma więc
          pobudzać do solidaryzowania się z wszystkimi ubogimi, cierpiącymi i samotnymi
          ludźmi. To solidaryzowanie się powinno przyjąć konkretną formę udzielania
          pomocy ludziom znajdującym się w potrzebie, pokrzywdzonym i cierpiącym.
      • aniouek1 IV. „Czcij ojca twego i matkę twoją, 24.01.06, 16:50
        abyś długo żył na ziemi, którą Pan, Bóg twój, da tobie” (Wj 20,12).

        Wprowadzenie

        Rodzina jest szczególnym darem Bożym, w niej bowiem może się właściwie
        kształtować i rozwijać poczęte życie. W rodzinie ma się formować i doskonalić
        miłość do Boga i miłość wzajemna wszystkich jej członków.

        Czwarte przykazanie stoi na straży miłości rodzinnej. Przypomina o obowiązku
        czczenia rodziców i miłowania ich przez dzieci. Mówi też o obowiązku kochania
        dzieci przez rodziców oraz okazywaniu sobie przez wszystkich miłości wzajemnej.

        Rodziną w szerszym znaczeniu jest również Kościół, ojczyzna i cała ludzkość.
        Chrześcijanin ma zatem troszczyć się o rozwój i umocnienie Kościoła. Powinien
        też wypełniać swoje obowiązki wobec ojczyzny i, według swoich możliwości,
        troszczyć się o los wszystkich ludzi zamieszkujących naszą planetę.
        • aniouek1 A. Rodzina darem Boga i szkołą życia 24.01.06, 16:52
          Bóg chce, aby człowiek kształtował się i rozwijał w rodzinie i dzięki
          rodzinie. „Aby nie być zawsze złym bratem, a któregoś dnia cudzołożnym
          współmałżonkiem, trzeba nauczyć od najwcześniejszych lat życia szacunku wobec
          rodziny: organizmu najmniejszego i największego na świecie. Jest on najmniejszy
          w porównaniu z organizmem miasta, regionu, państwa, kontynentu. Jest też
          największy, bo najstarszy, bo ustanowiony przez Boga. Gdy nie istniało jeszcze
          pojęcie ojczyzny, kraju, już żywe i aktywne było jądro rodziny, źródło dla
          pokoleń i ras, małe królestwo, w którym mąż jest królem, kobieta – królową,
          a dzieci – podwładnymi. Czy jakieś królestwo może przetrwać, jeśli pomiędzy
          zamieszkującymi je istnieje podział i nieprzyjaźń? Nie może przetrwać.
          I naprawdę rodzina nie utrzyma się bez posłuszeństwa, szacunku, oszczędności,
          dobrej woli, zamiłowania do pracy, uczucia.” (M. Valtorta, Poemat Boga-
          Człowieka, Księga druga 89, Katowice 1997, wyd. Vox Domini)
          Rodzina ma być wspólnotą odradzającą się w miłości, społecznością, w której
          króluje Bóg. Powinna być wspólnotą, w której kształtuje się Królestwo Boże.
          Rodziny, dzięki ustawicznemu wysiłkowi ich członków, powinny przekształcać się
          we wspólnoty, w których panuje porządek Królestwa Bożego, czyli:
          sprawiedliwość, miłość, pokój, dobroć.
          Czwarte przykazanie przypomina nam o miłości rodzinnej, która ma być
          pielęgnowana i rozwijana. Święta Rodzina stanowi doskonały przykład miłości
          i prawdziwej wspólnoty. Kochani i szanowani w rodzinie powinni być rodzice
          i dzieci. Kochany ma być współmałżonek i współmałżonka, a także wszyscy krewni.
          Rozważmy dokładniej problem szacunku i miłości w rodzinie.
        • aniouek1 B. Szacunek i miłość dzieci względem rodziców 24.01.06, 16:53
          Czwarte przykazanie mówi o konieczności okazywania miłości rodzicom przez
          dzieci.
          • aniouek1 1. Potrzeba otaczania rodziców czcią i miłością 24.01.06, 16:57
            Przez rodziców Bóg obsypuje nas wyjątkowymi darami: przez nich dał nam życie
            i przygotował nas do samodzielnego życia. Dlatego przykazanie Boże mówi: „Czcij
            ojca swego i matkę swoją”.

            «Cześć zakłada posłuszeństwo prawdziwe, miłość niezawodną, pełen ufności
            szacunek. Cześć łączy się również z pełną szacunku bojaźnią, która nie wyklucza
            zaufania, ale i nie pozwala nam traktować osób starszych, jak gdyby były
            niewolnikami i istotami niższymi. Trzeba je czcić, gdyż – po Bogu – nasi
            ojcowie i matki przekazali nam życie i przyszli nam z pomocą we wszystkich
            potrzebach materialnych. Byli pierwszymi nauczycielami i przyjaciółmi małej
            istoty, która przyszła na świat.

            Mówi się: 'Niech Bóg ci błogosławi'. Mówi się: 'dziękuję' komuś, kto podnosi
            przedmiot, który upadł lub kto nam daje kawałek chleba. A czyż nie powiemy
            z miłością: 'Niech Bóg ci błogosławi' i 'dziękuję' tym, którzy wyczerpują się
            przy pracy, by nas nasycić, utkać odzienie i utrzymać je w czystości; tym
            którzy wstają, by czuwać nad naszym snem; którzy odmawiają sobie spoczynku, by
            nas pielęgnować, dają nam posłanie na własnej piersi w [chwilach] naszego
            najbardziej bolesnego zmęczenia?

            To są nasi nauczyciele. Nauczyciela boimy się i szanujemy go. Ale nauczyciel
            zajmuje się nami wtedy, gdy już wiemy o tym, co niezbędne w odniesieniu do
            zachowania, do wyżywienia i wypowiadania rzeczy podstawowych, a opuszcza nas,
            gdy najtwardsza życiowa nauka, to znaczy nauka życia, jest jeszcze przed nami.
            I to [właśnie] ojciec i matka przygotowują nas najpierw do szkoły, a potem – do
            życia.

            To są nasi przyjaciele. Jakiż przyjaciel może być większym przyjacielem niż
            ojciec? Która przyjaciółka jest większą przyjaciółką niż matka? Czy możecie się
            ich lękać? Czy możecie powiedzieć: „On mnie zdradził, ona mnie
            zdradziła”? A jednak niemądry młody człowiek i niemądra młoda dziewczyna
            biorą sobie za przyjaciół obcych. Zamykają serca na ojca i matkę i wypaczają
            swego ducha i serce przez związki nieostrożne, aby nie powiedzieć – pełne winy
            z powodu łez ojca i matki: łez, które płyną jak krople roztopionego ołowiu na
            serce ich bliskich. Te łzy jednak – powiadam wam – nie padają w proch
            i w zapomnienie. Bóg je zbiera i liczy. Męczeństwo zdeptanego ojca zostanie
            wynagrodzone przez Pana. Męczarnie, zadawane ojcu przez syna, nie zostaną
            zapomniane, nawet jeśli ojciec i matka – w pełnej boleści miłości – błagają
            litości Bożej wobec ich grzesznego syna.” (M. Valtorta, Poemat Boga-Człowieka,
            Księga druga 89, Katowice 1997, wyd. Vox Domini)

            Katechizm Kościoła Katolickiego przypomina daną przez Boga obietnicę nagrody za
            okazywanie czci rodzicom. „Zachowywanie czwartego przykazania łączy się
            z nagrodą: "Czcij ojca twego i matkę twoją, abyś długo żył na ziemi, którą Pan,
            Bóg twój, da tobie" (Wj 20, 12; Pwt 5, 16). Poszanowanie tego przykazania
            zapewnia, wraz z owocami duchowymi, doczesne owoce pokoju i pomyślności.
            Natomiast niezachowywanie go przynosi wielkie szkody wspólnotom i osobom
            ludzkim. (KKK 2200)

            Nie tylko ziemską nagrodę otrzymają dzieci za okazywanie czci i miłości swoim
            rodzicom. Czeka je dodatkowo nagroda wieczna. „Zostało powiedziane: „Czcij ojca
            swego i matkę swoją, jeśli chcesz długo żyć na ziemi”. A Ja dorzucam: „i
            wiecznie w Niebie”. Zbyt lekką byłoby karą żyć krótko na ziemi za uchybienia
            wobec rodziców! Tamto życie nie jest wymysłem. Tam zostaniemy wynagrodzeni lub
            ukarani według życia, które prowadziliśmy na ziemi. Kto uchybia swemu ojcu,
            uchybia Bogu, gdyż Bóg dał na korzyść ojca przykazanie miłości. Kto zatem go
            nie kocha, ten grzeszy. Przez to traci on więcej niż tylko życie materialne:
            [traci] prawdziwe życie, o którym wam mówiłem. Idzie na spotkanie śmierci. Już
            jest martwy, bo jego dusza jest w niełasce u Pana. Ma już w sobie zbrodnię,
            rani bowiem miłość najświętszą po miłości do Boga. Nosi w sobie zarodki
            przyszłych cudzołóstw, gdyż nikczemny syn staje się przewrotnym małżonkiem.
            Posiada w sobie skłonności do zła społecznego, gdyż ze złego dziecka wyrasta
            przyszły złodziej, zabójca groźny i gwałtowny, zimny lichwiarz, zwodzący
            rozpustnik, cynik, korzystający z przyjemności życia, istota odpychająca,
            zdradzająca ojczyznę, przyjaciół, dzieci, współmałżonka, wszystkich. Czy
            możecie szanować i ufać komuś, kto nie zawahał się zdradzić miłości matki
            i zakpił z siwych włosów ojca?”» (M. Valtorta, Poemat Boga-Człowieka, Księga
            druga 89, Katowice 1997, wyd. Vox Domini)
          • aniouek1 2. Trudności młodzieży w okresie dojrzewania 24.01.06, 17:00
            Dojrzewająca młodzież może mieć wiele trudności z okazywaniem szacunku, miłości
            i posłuszeństwa rodzicom. Powodem tego mogą być różne trudności związane
            z silnym idealizmem i drażliwością charakterystyczną dla okresu dojrzewania.
            U młodych ludzi rodzi się szlachetne pragnienie zbudowania idealnego świata,
            lepszego niż ten, w którym żyją. Żywe pragnienie świata doskonałego rodzi
            jednak wielki krytycyzm wobec wszystkich jego braków obserwowanych na każdym
            kroku.

            To wyostrzone dostrzeganie różnych braków i niedoskonałości może skłaniać
            zarówno do zmieniania świata na lepsze, jak i do poprzestawania na samym tylko
            krytykowaniu wszystkiego. Niestety, nierzadko dzieje się tak, że młodzi ludzie
            stają się bezlitośni w krytykowaniu wad i słabości innych, zwłaszcza rodziców
            i osób starszych. Potrafią nieraz, bez odrobiny litości, wytykać najmniejsze
            nawet potknięcia innym osobom.

            Ten wyostrzony zmysł krytyczny młodego człowieka może go skłonić nawet do
            gardzenia starszym pokoleniem pełnym – według niego – wad i ugodowości; może
            zrodzić lekceważenie osób starszych, traktowanie ich jako „nic nie
            wiedzących”, „nie znających prawdziwego życia” itp.

            Silny krytycyzm doprowadza nieraz młodego człowieka do przejaskrawiania wad
            rodziców i starszego pokolenia oraz do tego, że nie dostrzega w nich żadnych
            zalet. Z tego powodu młoda osoba nie docenia nieraz wiedzy i doświadczenia
            ludzi starszych. To niedostrzeganie doświadczenia sprawia, że młody człowiek
            nie potrafi nieraz znieść denerwujących go uwag dawanych np. przez rodziców.
            Czasami chce on wręcz udowodnić im, że nic nie wiedza, na niczym się nie znają,
            niczego wielkiego nie dokonali itp.

            Nadmierny krytycyzm – połączony z pychą i poczuciem wyższości – rodzi liczne
            wykroczenia przeciw miłości do rodziców, takie jak np.: pogardę, bezlitosną
            krytykę, dokuczanie, poniżanie, lekceważenie, gardzenie ich radami,
            nieposłuszeństwo itp.

            Również brak doświadczenia dorastającego dziecka może doprowadzić do licznych
            konfliktów z rodzicami. I tak np. młoda osoba może kontaktować się z kolegami,
            którzy skłaniają ją do picia alkoholu, do zażywania narkotyków; może też być
            wciągana przez jakąś sektę, nie zdając sobie w pełni sprawy z grożącego jej
            niebezpieczeństwa. Niebezpieczne kontakty dziecka wzbudzają niepokój rodziców
            i skłaniają do udzielania wskazówek i uwag, które drażnią dojrzewające dziecko
            i doprowadzają je do wybuchów gniewu. Także różnica poglądów na temat życia
            seksualnego może wywołać liczne kłótnie pomiędzy rodzicami a ich dziećmi.

            Dojrzewanie łączy się z przeżywaniem różnych, nieraz bardzo przykrych stanów
            emocjonalnych, np. przygnębienia, rozdrażnienia, depresji, poczucia bezsensu
            życia itp. Te niemiłe uczucia mogą być źródłem wybuchów gniewu z powodu różnych
            drobiazgów, awantur, opryskliwości itp.

            Są jednak także okazją do wzrastania duchowego. Dzieje się tak wtedy, kiedy
            młody człowiek pracuje nad swoim charakterem, kiedy usiłuje rozwijać miłość,
            pokorę, posłuszeństwo, a opanowywać odruchy drażliwości, popęd seksualny,
            rodzące się lekceważenie starszego pokolenia. Jest to bardzo ważne, bo
            lekceważenie i pogarda dla innych może się utrwalić na całe życie i hamować
            rozwój prawdziwej miłości.

            Pomocą w rozwiązywaniu pojawiających się konfliktów może być życzliwa rozmowa
            dzieci z rodzicami. Taki dialog będzie uczył rozwiązywania przyszłych
            ewentualnych konfliktów, mogących się zrodzić w środowisku pracy lub
            w rodzinie, którą dziecko kiedyś samo założy.

            Pożyteczne jest również ćwiczenie się w szukaniu pozytywnych stron tych ludzi,
            którzy drażnią dojrzewającą młodzież. Dobrze jest – pomimo dostrzegania
            drażniących wad – szukać zalet, które niewątpliwie posiadają rodzice i starsze
            pokolenie, a także przełamywać się, aby wbrew rozdrażnieniu lub odczuwanej
            niechęci okazywać swoją wdzięczność, szacunek i miłość. Choć młodego człowieka
            rażą wady rodziców, powinien – w imię prawdy – uzmysławiać sobie wszystkie
            dary, jakie od nich otrzymał: życie, wychowanie, opiekę itd. Swoją wdzięczność
            powinien też okazywać rodzicom przez modlitwę za nich.
          • aniouek1 Modlitwa 24.01.06, 17:02
            Jezu, który, chociaż byłeś Bogiem, okazywałeś posłuszeństwo, szacunek i miłość
            Maryi, Twojej Matce, oraz św. Józefowi, naucz nas szacunku do rodziców oraz
            prawdziwej miłości do nich. Nie dozwól, abyśmy widzieli w nich tylko wady,
            pomijając ich liczne zalety i wiele wyrazów miłości, jakie nam w życiu okazali.
            Chroń nas przed lekceważeniem ich doświadczenia. Ulecz nas z poczucia
            wyższości, które przeszkadza nam uznać czyjąś wielkość i utrudnia przyjmowanie
            dobrych rad dawanych z miłości. Pomóż nam zrozumieć, że możemy się mylić
            i potrzebujemy rad, pomocy i wskazówek doświadczonych ludzi.

            Dziękujemy Ci, Panie, za rodziców, przez których dałeś nam życie. Daj im
            nagrodę za wszystkie chwile, które nam poświęcili, za wszystkie trudy związane
            z naszym wychowaniem, za ich nie przespane noce i poniesione dla nas
            wyrzeczenia, za przykład ich bezinteresownej miłości. Udziel im, Panie,
            wiecznej nagrody za to, że współpracowali z Tobą. Amen.
        • aniouek1 C. Miłość rodziców do dzieci 24.01.06, 17:04
          Czwarte przykazanie Boże przypomina nie tylko o zobowiązaniach dzieci wobec
          rodziców, ale również o obowiązkach tych ostatnich wobec swego potomstwa.
          Te obowiązki przypomina fragment książki Poemat Boga-Człowieka: „Biada
          grzesznym dzieciom! Ale biada również winnym rodzicom! Działajcie tak, aby
          wasze dzieci nie mogły was krytykować ani was naśladować w złu. Dajcie się
          kochać dzięki miłości okazywanej wraz ze sprawiedliwością i miłosierdziem. Bóg
          jest Miłosierdziem. Rodzice, będący zaraz po Bogu, niech będą miłosierni.
          Bądźcie przykładem i umocnieniem waszych dzieci. Bądźcie ich pokojem i ich
          przewodnikami. Bądźcie ich pierwszą miłością. Matka jest zawsze pierwszym
          obrazem małżonki, którą będziecie mieć. Ojciec ma dla swych młodych córek
          oblicze, o którym marzą dla swego małżonka. Sprawcie, by wasi synowie i córki
          wybierali w sposób mądry przyszłych współmałżonków – myśląc o swej matce
          i o swym ojcu – i pragnąc w nich tego, co znajduje się w ich ojcu, w ich matce:
          prawdziwej cnoty.” (M. Valtorta, Poemat Boga-Człowieka, Księga druga 89,
          Katowice 1997, wyd. Vox Domini)
          Powołanie Boże do miłości rodzicielskiej zobowiązuje do przekazywania życia, do
          jego ochrony oraz do rozwijania go i doskonalenia przez wychowywanie
          i otaczanie opieką narodzonego dziecka.
          • aniouek1 1. Przekazywanie życia 24.01.06, 17:05
            Stwórca pragnie włączyć rodziców w swoje dzieło powoływania do istnienia
            człowieka. To On bowiem stwarza nieśmiertelną duszę każdego dziecka, któremu
            rodzice dają ciało. Działanie rodziców w dziedzinie prokreacji i wychowania
            jest odbiciem stwórczego dzieła Ojca. (por. KKK 2205)

            Powołanie rodziców do współdziałania ze Stwórcą nakłada obowiązek prowadzenia
            ciągłego dialogu z Bogiem, wymaga ustawicznego zastanawiania się nad Jego wolą
            odnoszącą się do ich rodziny.

            Małżonkowie mogą jednak zrezygnować ze współpracy z Bogiem i nie chcieć
            przekazywać życia. Swoje ograniczanie liczby dzieci najczęściej tłumaczą
            brakiem odpowiednich warunków. Prawdziwa przyczyna ograniczania potomstwa tkwi
            jednak zazwyczaj w czymś innym: w braku zaufania Bogu i w egoizmie rodziców.

            Kiedy nie ma ufności pokładanej w Bogu, w Jego miłości, potędze, w Jego
            opatrzności, wtedy rodzi się lęk przed posiadaniem dziecka. Rodzicom wydaje się
            wówczas, że nie zapewnią dziecku warunków koniecznych do życia i pełnego
            rozwoju.

            Egoistyczne skłonności rodziców, np. ich chciwość może sprawiać, że nie chcą
            się oni z nikim dzielić ani swoim szczęściem, ani tym, co sami już zdobyli.
            Czasami powodem wyrzekania się dzieci może być pycha nie zezwalająca na to, by
            dla nich zrezygnować z kariery zawodowej. Ta sama wada może sprawić, że ktoś
            wyklucza większą liczbę dzieci, ponieważ nie chce się narazić na drwiny
            otoczenia, które wyśmiewa rodziny wielodzietne.

            Innym powodem wyrzekania się potomstwa może być chęć wygodnego życia,
            przyzwyczajenie do komfortu, dobrego jedzenia, picia, przyjemności erotycznych
            i rozrywek. Lenistwo nie znosi żadnego trudu ani poświęcenia – także tego,
            którego bez wątpienia wymaga wielodzietna rodzina.

            Niechęć do posiadania dzieci może się zrodzić z zazdrości, która nie dopuszcza
            myśli, by można poziomem życia odbiegać od bogatych sąsiadów posiadających
            wielki majątek i żyjących w luksusach.
          • aniouek1 2. Troska o dzieci i ich wychowanie 24.01.06, 17:05
            Rodzice mają nie tylko dać życie dziecku, lecz również je wychować. Tego wymaga
            prawdziwa miłość. W wychowaniu mają oni zwrócić szczególną uwagę na formowanie
            wiary, miłości i życia religijnego swoich dzieci. O tym obowiązku przypomina
            rodzicom Katechizm Kościoła Katolickiego.

            „Przez łaskę sakramentu małżeństwa rodzice otrzymali zadanie i przywilej
            ewangelizowania swoich dzieci. Możliwie jak najwcześniej powinni wprowadzać
            swoje dzieci w tajemnice wiary, której są dla nich "pierwszymi zwiastunami"
            (Sobór Watykański II, konst. Lumen gentium, 11; KPK, kan. 1246, § 1). Od
            wczesnego dzieciństwa powinni włączać je w życie Kościoła. Rodzinny styl życia
            może rozwijać zdolność do miłości, która na całe życie pozostanie autentycznym
            początkiem i podporą żywej wiary.” (KKK 2225)

            „Rodzice powinni rozpocząć wychowanie do wiary od wczesnego dzieciństwa.
            Zaczyna się ono już wtedy, gdy członkowie rodziny pomagają sobie wzrastać
            w wierze przez świadectwo życia chrześcijańskiego zgodnego z Ewangelią.
            Katecheza rodzinna poprzedza i ubogaca pozostałe formy nauczania wiary i
            towarzyszy im. Zadaniem rodziców jest nauczyć swoje dzieci modlitwy oraz pomóc
            im odkryć powołanie jako dzieci Bożych (Por. Sobór Watykański II, konst. Lumen
            gentium, 11).” (KKK 2226)
          • aniouek1 3. Przyczyny niewłaściwego wychowywania dzieci 24.01.06, 17:07
            Miłość do dzieci może jednak ulec silnemu osłabieniu wskutek różnorodnych wad
            posiadanych przez rodziców. Wady te mogą spowodować popełnianie różnych błędów
            wychowawczych. Oto kilka przykładów.

            Pyszni rodzice stawiają swoim dzieciom przesadne wymagania. Chcą bowiem
            szczycić się przed innymi ich inteligencją, umiejętnościami itp. Ta sama wada
            powoduje, że niektórzy wyznaczają dla swoich dzieci zawody cieszące się wielkim
            uznaniem społecznym, choć nie mają one żadnych uzdolnień do ich wykonywania.
            Próżna matka, chcąc przechwalać się swoim dzieckiem, kupuje mu drogie ubranka,
            wyprodukowane przez firmy uznawane za najlepsze. Skąpi rodzice natomiast nie
            kupią nic dla swojego dziecka.

            Istnieją rodzice, którzy na wszystko pozwalają swoim dzieciom. Różne są powody
            takiej postawy. Czasami przyczyną pobłażliwości jest przemęczenie różnymi
            koniecznymi zajęciami lub tymi, które narzuciła rodzicom chęć gromadzenia
            zbędnych bogactw lub ambicja, np. osiągnięcia sukcesów naukowych.

            Inną przyczyną zezwalania dziecku na wszystko może być silne pragnienie
            rodziców, żeby dziecko ich kochało i nie miało o nic żalu. Spragnieni uczuć
            dziecka rodzice nie mają odwagi niczego od niego wymagać ani się mu sprzeciwić.
            Tacy rodzice często kupują dziecku wszystko i niczego od niego nie wymagają. Ta
            pozorna miłość jest jednak egoistyczną troską o siebie.

            Czasami pragnienie miłości i uczucia dziecka łączy się z zazdrością i wtedy np.
            matka pyta ciągle je, kogo bardziej kocha: ją czy ojca.

            Istnieją rodzice uważający swoje dzieci za własność podobną do majątku, który
            tylko do nich należy. Tacy rodzice nie potrafią się pogodzić z faktem, że każde
            dziecko należy przede wszystkim do Boga, który jest jego Ojcem bardziej niż
            rodzice, gdyż to On stworzył jego nieśmiertelną duszę. Traktowanie dzieci jak
            swojej własności ujawnia się między innymi w tym, że rodzice sprzeciwiają się,
            aby ich dziecko mogło odejść od nich zawierając małżeństwo lub idąc do
            klasztoru albo decydując się na kapłaństwo.

            Skłonność do gniewu rodziców może łatwo przekształcić się w okrucieństwo wobec
            dziecka. Wada ta skłania do wyładowywania swej złości na dziecku lub do
            stosowania zbyt surowych kar.

            Lenistwo, pogoń za rozrywkami, przyjemnościami, nadmierne życie towarzyskie
            i zamiłowanie do różnych przyjęć może stać się przyczyną zaniedbywania swoich
            obowiązków wychowawczych przez rodziców.

            Chciwe dążenie do zdobycia majątku skłania rodziców do nadmiernej pracy i do
            pozostawiania dziecka bez opieki itp. Zmaterializowani rodzice uważają, że
            dobrze spełniają swoje rodzicielskie obowiązki, bo zabezpieczają dziecku jego
            materialną przyszłość. Tymczasem nie dają mu prawdziwych wartości, jeśli nie
            przekazują mu wiary, nie pomagają mu osiągnąć wiecznego zbawienia, jeśli nie
            troszczą się o to, aby potrafiło ono prawdziwie kochać i żyć dla innych.

            Rodzice swoim przykładem bardzo mocno oddziaływują na dzieci. Ten przykład może
            jednak być dobry lub zły. Dziecko, patrząc na rodziców, na ich wzajemne
            odnoszenie się do siebie i do Boga, uczy się miłości, szacunku, dobroci lub też
            od najmłodszych lat jest gorszone i deformowane. Jeśli więc rodzice chcą dobrze
            wychować swoje dzieci, powinni ustawicznie troszczyć się o swoją świętość.
            Wtedy bowiem swoim przykładem będą właściwie formować swoje potomstwo.
          • aniouek1 Modlitwa 24.01.06, 17:08
            Jezu, wzorze miłości, naucz nas tak kochać Ciebie oraz ludzi, aby dzieci mogły
            nas bez zastrzeżeń naśladować. Niech nasze życie będzie dla nich wzorem, jak
            postępować, aby osiągnąć wieczne zbawienie. Amen
        • aniouek1 D. Miłość wzajemna małżonków 24.01.06, 17:09
          Kolejnym zobowiązaniem wypływającym z czwartego przykazania Bożego jest miłość
          małżeńska. Rodzice mają się doskonalić i uświęcać nie tylko przez miłość do
          dzieci, ale także przez okazywanie sobie wzajemnie miłości. Przez nią stale
          pogłębia się wspólnota małżeńska i rodzinna.
          Miłość ludzka musi jednak być stale umacniana i doskonalona przez miłość Bożą.
          Dokonuje się to wtedy, gdy małżonkowie i rodzice spotykają się z Bogiem-
          Miłością w sakramentach, szczególnie w sakramencie pojednania i w Komunii św.
          Miłość wzrasta też dzięki każdemu bezinteresownemu czynowi oraz wtedy, gdy
          usuwamy ze swego życia osłabiające ją wady.
          • aniouek1 1. Zagrożenia miłości małżeńskiej 24.01.06, 17:11
            Wady człowieka mają wpływ na wszystkie dziedziny jego życia, również na miłość
            między małżonkami. Mogą one doprowadzić do osłabienia jej lub do całkowitego
            zniszczenia, a tym samym spowodować zrujnowanie i rozpad życia małżeńskiego.
            Zastanówmy się nad tym, jak niektóre grzechy główne wpływają na wzajemne
            relacje między małżonkami.

            Uparte trzymanie się swojego zdania, bez umiejętności rozważenia argumentacji
            współmałżonka, rodzi wiele niesnasek i kłótnie. Szczególnie pycha prowadzi
            małżonków do nieustępliwości w różnych sprawach. Może np. wywołać kłótnię o to,
            co dziecko powinno robić w danym momencie, np. odrabiać zadania czy też iść
            bawić się z kolegami.

            Ta sama wada sprawia, że jeden ze współmałżonków chce górować nad drugim
            i podporządkowywać go sobie lub nawet poniżać, np. z powodu mniejszego
            wykształcenia. Brak miłości połączony z pychą może skłaniać do traktowania
            współmałżonka jak służącego, zobowiązanego do wyświadczania różnych usług.
            Podporządkowywanie sobie, wykorzystywanie, a zwłaszcza poniżanie, rodzi we
            współmałżonku poczucie krzywdy, rozżalenie i rozgoryczenie.

            Próżność może się czasem ujawnić w małżeństwie w formie niechęci do wykonywania
            niektórych prac domowych, np. zmywania naczyń, sprzątania – czynności uznanych
            np. za „niegodne mężczyzny”.

            Również chęć przypodobania się i imponowania innym może stać się powodem
            kłótni, zaniku miłości a nawet rozpadu małżeństwa, np. próżność żony, która
            lubi zwracać na siebie uwagę swoim wyglądem i ubiorem, może być powodem stałych
            pretensji do męża o jego zbyt mały zarobek. Podobne pretensje mogą być wywołane
            również przez zazdroszczenie np. drogiego ubioru i biżuterii jakiejś koleżance.

            Chciwość – skłaniająca do pracy bez wypoczynku – może wywołać przemęczenie
            i związaną z nim drażliwość, która sprzyja kłótniom. Ta sama chciwość staje się
            nieraz powodem niszczenia atmosfery rodzinnej przez ustawiczne i nieuzasadnione
            oskarżanie współmałżonka o „rozrzutność”.

            Jedność małżeńska może wiele ucierpieć wskutek zazdrości, gdy np. ktoś posądza
            żonę o zdradę, bo uśmiechnęła się do kogoś lub odwiedziła w szpitalu chorego
            znajomego.

            Bardzo często więzy miłości małżeńskiej są niszczone przez niewłaściwe
            współżycie seksualne, które nie wypływa z miłości, lecz z pożądania, np. przez
            współżycie, któremu nie towarzyszy delikatność, szacunek do drugiej osoby,
            poszanowanie jej sumienia, prawa Bożego i naturalnego.

            Wiele szkód wyrządza życiu małżeńskiemu i rodzinnemu alkoholizm. Czasem również
            nadmierne przywiązanie do jedzenia może niszczyć oparte na miłości życie
            rodzinne, np. gdy mąż ma stale pretensje do żony za to, że – jego zdaniem – źle
            gotuje, że nie przyrządza mu jego ulubionych potraw.

            Nieraz lenistwo niszczy życie małżeńskie i rodzinne, np. wtedy, gdy ktoś –
            zamiast zajmować się domem – spędza wiele czasu na próżnych rozmowach
            z sąsiadami; gdy ktoś nie pomoże pracującej zawodowo współmałżonce
            w prowadzeniu domu, tłumacząc swój brak miłości i lenistwo zmęczeniem po pracy.
          • aniouek1 2. Sposoby ratowania i rozwijania miłości.... 24.01.06, 17:13
            małżeńskiej

            Miłość w małżeństwie wystawiona jest na różne niebezpieczeństwa. Każda wada
            może ją osłabiać i niszczyć. Złe przyzwyczajenia mogą stawać się przyczyną
            kłótni, poniżania drugiego, dokuczania i lekceważenia, mogą skłaniać do
            zadawania drugiemu cierpienia.

            Ponieważ miłość małżeńska i rodzinna jest ciągle zagrożona, dlatego trzeba ją
            umacniać potężną miłością dawaną przez Boga. Nieraz dla uleczenia z jakiejś
            choroby potrzebna jest transfuzja krwi. Przetacza się więc krew daną przez
            kogoś, aby przywrócić choremu zdrowie. Coś podobnego konieczne jest na
            płaszczyźnie duchowej. Trzeba leczyć i wzmacniać miłość, która ulega
            osłabieniu, wyczerpuje się i „choruje” z powodu grzechów. Tej nadprzyrodzonej
            transfuzji dokonuje Chrystus, który wlewa w nas swoją miłość. Dzięki niej
            miłość małżeńska może doznawać stałego uzdrawiania, umacniania i nie jest
            skazana na śmierć, czyli na zupełny zanik.

            Trzeba więc spotykać się z Dawcą Miłości – z Chrystusem. On przychodzi
            w Komunii św. do tych, którzy chcą Go przyjąć. On zbliża się do nas jako słowo
            Boże, które należy rozważać i wcielać w życie. Spotkaniem z Chrystusem
            umacniającym naszą miłość jest też każda modlitwa. Dlatego – jak przypomina
            Katechizm Kościoła Katolickiego – codzienna modlitwa i czytanie słowa Bożego
            umacniają miłość. (por. KKK 2205)

            Do niszczenia życia rodzinnego, a często także do rozpadu małżeństwa,
            przyczynia się narastające ustawicznie poczucie niechęci i żalu do
            współmałżonka. Ono skłania do kłótni i do dokuczania mu. Aby chronić małżeństwo
            od rozpadu, trzeba robić wszystko, aby rodzący się żal i pretensje do drugiego
            nie zniszczyły miłości.

            Przede wszystkim trzeba krytycznie patrzeć na samego siebie i zastanawiać się,
            czy nasze rozgoryczenie i odczuwanie zawodu – o które łatwo obwinia się
            współmałżonka – nie rodzi się przypadkiem z naszych nadmiernych oczekiwań,
            z naszego poczucia wielkości, z przewrażliwienia na punkcie własnej osoby,
            z domagania się przesadnej czci, szacunku, podziwu; czy nie rodzi się
            z zazdrości lub chciwości żądającej od drugiej osoby ciągłego zaspakajania
            tylko naszych potrzeb.

            Zdarza się, że nasze niewłaściwe zachowanie jest dla drugiego przykre
            i wywołuje jego gniew, staje się powodem kłótni i awantur. Trzeba więc
            zastanawiać się nad tym, w jakiej mierze my sami – naszymi złymi
            przyzwyczajeniami i wadami – możemy prowokować drugiego do zachowań, które
            odbieramy potem jako niemiłe, przykre, krzywdzące. Należy stale zastanawiać się
            nad tym, jak współmałżonek nas odbiera, co w nas jest dla niego miłe, a co –
            przykre. Musimy wiedzieć, jakie nasze wady najbardziej denerwują współmałżonka
            i powinniśmy je w sobie zwalczać. Praca nad swoimi wadami może skłonić
            współmałżonka do zwalczania swoich niedoskonałości. Wytykanie zaś błędów
            drugiemu pobudza go zazwyczaj do wytykania nam naszych wad.

            Aby stale pogłębiać miłość ważne jest dostrzeganie dobrych stron współmałżonka,
            a nie tylko jego ułomności i wad. Konieczne jest stałe przebaczanie doznanych
            krzywd – tak jak Bóg nam przebacza nasze grzechy – i wyraźne ujawnianie, że się
            naprawdę przebaczyło. Trzeba wracać we wspomnieniach do tego, co w małżeństwie
            było najlepsze, aby nie zagasło poczucie wdzięczności za doznane dobro od
            współmałżonka.

            Do wzrostu miłości przyczynia się okazywanie życzliwości, serdeczności
            i dobroci a także wynagradzanie za każdą krzywdę, wyrządzoną drugiemu nawet
            nieświadomie. Dobrocią należy naprawiać krzywdy, które wyrządzają rodzinie
            różne sprzeczki i kłótnie. Życzliwe słowo, drobny prezent, okazanie
            serdeczności, słowo przeproszenia może odrodzić na nowo miłość, osłabioną przez
            kłótnie, zdenerwowanie i dni milczenia z powodu obrażenia się na drugiego.
            Dobroć, życzliwość, serdeczność zaciera przykre uczucia, które mogą we
            współmałżonku rodzić nasze wady, słabości i złe postępowanie.

            Ważne jest też, by w sytuacjach konfliktowych wczuć się w sytuację drugiego,
            wysłuchać i próbować zrozumieć go i nie zaczynać rozmowy od przedstawiania
            swojego punktu widzenia, oczekiwań i pretensji.
          • aniouek1 Modlitwa 24.01.06, 17:19
            Chryste, który miłujesz swoją Oblubienicę, Kościół! Naucz mnie prawdziwie
            kochać mojego współmałżonka. Pomóż mi odkrywać w nim Twoją obecność. Obdarz
            mnie wielkim szacunkiem do męża (żony). Jezu, który w każdym potrafiłeś
            doszukiwać się dobra, naucz mnie dostrzegać to, co jest najlepsze i
            najpiękniejsze w osobie, której przysięgałem miłość i wierność aż do końca
            życia.

            Wzmocnij, Panie, moją miłość i troskę o współmałżonka. Pomóż mi, Zbawicielu,
            uwolnić się z egoistycznych wad, zwłaszcza z pychy. Chroń mnie przed domaganiem
            się nadmiernego szacunku dla siebie. Pomóż mi nie koncentrować się na sobie,
            lecz na osobach, za które jestem odpowiedzialny, aby umieć im skutecznie
            pomagać.

            Pouczaj mnie, jak mam mojemu współmałżonkowi okazywać szacunek, cześć, miłość,
            uczucia, serdeczność, jak troszczyć się o jego szczęście, rozwój i wieczne
            zbawienie.

            Pomóż mi odkryć, Panie, jaka moja wada czyni mnie najbardziej drażliwym,
            pretensjonalnym, wymagającym, nienasyconym; jaka wada staje się najczęstszą
            przyczyną wybuchów gniewu, rodzi niezadowolenie, skłania do kłótni; jaka moja
            wada najbardziej drażni mojego współmałżonka. Udziel mi tyle sił, bym chętnie
            wyzbywał się tych form egoizmu, które najbardziej niszczą życie małżeńskie.

            Daj mi tyle pokornej miłości, abym potrafił zdobyć się na słowo przeproszenia,
            kiedy przez niewłaściwe zachowanie sprawiłem drugiemu ból. Pomóż mi wynagradzać
            życzliwością, serdecznością, dobrym słowem każdą przykrość, cierpkie słowo
            i zatruwanie życia współmałżonkowi. Naucz mnie rozumieć, zamiast szukać
            i domagać się zrozumienia.

            Naucz mnie, Wszechmogący Panie, ustawicznie zamieniać na czyny słowa, które
            kiedyś wypowiedziałem, składając przysięgę małżeńską: „Ślubuję ci miłość,
            wierność oraz że cię nie opuszczę aż do śmierci. Tak mi dopomóż, Panie Boże
            w Trójcy wszechmogący. Amen.”
        • aniouek1 E. Włączenie się chrześcijanina w życie kościoła 24.01.06, 17:16
          Każda rodzina jest częścią większej społeczności, w której żyje. Jest częścią
          społeczeństwa i wspólnoty kościelnej.

          Chociaż budowanie wspólnoty rodzinnej jest zasadniczym zadaniem wszystkich jej
          członków, to jednak rodzina nie może być zamknięta na problemy świata
          i Kościoła. Przeciwnie, uformowana w gronie rodzinnym wiara i miłość ma
          promieniować na otoczenie. „Rodzina chrześcijańska jest powołana do
          ewangelizacji i misji.” (KKK 2205)

          Rodzina jest też „wezwana do uczestnictwa w modlitwie i ofierze Chrystusa.”
          (KKK 2205) Oznacza to, że swoją modlitwą i ofiarami – złączonymi ze zbawczą
          ofiarą Jezusa Chrystusa – ma ona doskonalić Kościół i świat i przyczyniać się
          do zbawienia wszystkich ludzi.

          Przez różne formy angażowania się w życie Kościoła rodziny chrześcijańskie mają
          przyczyniać się do przekształcania środowiska, w którym żyją, w Królestwo Boże,
          tzn. w jedną wielką rodzinę, w której wszyscy będą się czuli braćmi
          i siostrami – dziećmi jedynego Ojca wszystkich. Rodziny mają pracować nad tym,
          aby wszyscy jej członkowie, a także spotykani przez nią ludzie, doszli w końcu
          do domu Ojca, w którym dla każdego jest przygotowane mieszkanie (por. J 14,2).
        • aniouek1 Podsumowanie 24.01.06, 17:21
          Czwarte przykazanie Boże nakazuje dzieciom okazywanie czci rodzicom. Stoi ono
          na straży miłości będącej fundamentem życia rodzinnego. Szacunek i miłość do
          rodziców ma być odpowiedzią na ich miłość okazywaną dzieciom. Ta miłość
          rodzicielska jest również obowiązkiem przypomnianym przez czwarte przykazanie.

          Naszą rodziną jest również Kościół i ojczyzna i cała ludzkość. I o tę rodzinę
          winniśmy się troszczyć.

          Troska o Kościół przejawia się umacnianiu go i rozszerzaniu na cały świat.
          Czynimy to przez uświęcanie siebie, życie sakramentalne, przez apostolstwo.
          Czwarte przykazanie przypomina również o obowiązkach każdego człowieka wobec
          ojczyzny i całej ludzkości, która jest dla niego rodziną w szerszym znaczeniu.
        • aniouek1 [...] 28.01.06, 10:28
          Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
        • aniouek1 Podsumowanie 28.01.06, 10:38
          Czwarte przykazanie Boże nakazuje dzieciom okazywanie czci rodzicom. Stoi ono
          na straży miłości będącej fundamentem życia rodzinnego. Szacunek i miłość do
          rodziców ma być odpowiedzią na ich miłość okazywaną dzieciom. Ta miłość
          rodzicielska jest również obowiązkiem przypomnianym przez czwarte przykazanie.

          Naszą rodziną jest również Kościół i ojczyzna i cała ludzkość. I o tę rodzinę
          winniśmy się troszczyć.

          Troska o Kościół przejawia się umacnianiu go i rozszerzaniu na cały świat.
          Czynimy to przez uświęcanie siebie, życie sakramentalne, przez apostolstwo.
          Czwarte przykazanie przypomina również o obowiązkach każdego człowieka wobec
          ojczyzny i całej ludzkości, która jest dla niego rodziną w szerszym znaczeniu.

      • aniouek1 V. „Nie będziesz zabijał” (Wj 20,13). 24.01.06, 17:31
        "Każdy, kto się gniewa na swego brata, podlega sądowi” (Mt 5,22).

        Wprowadzenie

        W piątym przykazaniu Bóg nakazuje nam stać na straży danego przez Niego daru
        życia. Przykazanie zakazuje nie tylko zabijać, lecz i szkodzić duszy i ciału
        człowieka. Zakazuje naruszania praw człowieka. Patrząc na przykazanie Boże od
        strony pozytywnej, to nakazuje ono troskę o życie, zdrowie i rozwój osobowy,
        nakazuje tworzenie takich warunków, aby każdy mógł żyć w pokoju i rozwijać
        wszystkie otrzymane od Boga talenty, aby nimi służyć w pełni innym.
        • aniouek1 A. Dar życia 24.01.06, 17:33
          Piąte przykazanie przypomina nam, że życie jest darem otrzymanym od Boga,
          którego nie wolno niszczyć na żadnym jego etapie. Nie wolno więc zabijać
          żadnego niewinnego człowieka: ani dziecka w łonie matki, ani umierającego
          starca.
          • aniouek1 1) Wielkość daru życia 24.01.06, 17:34
            „Każde życie ludzkie od chwili poczęcia aż do śmierci jest święte, ponieważ
            osoba ludzka była chciana dla niej samej na obraz i podobieństwo Boga żywego
            i świętego” (KKK 2319). Człowiek, dzięki swojej nieśmiertelnej duszy jest
            powołany do życia wiecznego. Ze względu na godność człowieka stworzonego przez
            Boga nie wolno niszczyć jego życia.

            Rozważmy obecnie grzechy przeciwko życiu ludzkiemu przypomniane przez Katechizm
            Kościoła Katolickiego.
          • aniouek1 2) Grzechy przeciwko życiu 24.01.06, 17:35
            Bóg jest Panem życia i śmierci, gdyż to on wszystko i wszystkich powołał do
            istnienia swoją mocą stwórczą. „W Jego ręku – tchnienie życia i dusza każdego
            człowieka” (Hi 12,10).

            Człowiek ma być w swoim postępowaniu podobny do Stwórcy, gdyż został stworzony
            na Jego obraz i podobieństwo. Jest zatem powołany przez Stwórcę do
            przekazywania i podtrzymywania życia ludzkiego. Ten nakaz Boży – jak przypomina
            Sobór Watykański II – wyklucza wszystko, co godzi w życie człowieka, jak
            wszelkiego rodzaju zabójstwa, ludobójstwa, spędzanie płodu, eutanazję
            i dobrowolne samobójstwo (por. KDK 27).
            • aniouek1 a) Zabójstwo 24.01.06, 17:37
              Grzechem przeciwko piątemu przekazaniu jest przede wszystkim zabójstwo. „Nikt,
              w żadnej sytuacji, nie może rościć sobie prawa do bezpośredniego niszczenia
              niewinnej istoty ludzkiej" (Kongregacja Nauki Wiary, Instr. Donum vitae, Wstęp,
              5 – por. KKK 2258) „Piąte przykazanie zakazuje pod grzechem ciężkim zabójstwa
              bezpośredniego i zamierzonego. Zabójca i ci, którzy dobrowolnie współdziałają
              w zabójstwie, popełniają grzech, który woła o pomstę do nieba. (Por. Rdz 4,
              10)” (KKK 2268). „Sam Bóg jest Panem życia, od jego początku aż do końca.” (KKK
              2258)

              Każda wada może stać się przyczyną zabójstwa. I tak np. gniew rodzący napady
              szału może doprowadzić do pozbawienia kogoś życia. Czasami ludzie mordują z
              powodu swojej pychy, chcą bowiem pozbyć się rywali zagrażających ich władzy,
              wielkości, popularności, zabijają ludzi krytykujących ich złe postępowanie.
              Przyczyną morderstwa może być również powstająca z nienawiści i pychy pogarda
              do ludzi.

              Chciwość doprowadza nieraz do zabójstwa na tle rabunkowym, do wojen, napadów
              itp. Nieczystość może doprowadzić do sadyzmu, gwałtu i zabójstwa. Istnieją też
              morderstwa z zazdrości.

              Zakaz zabijania wyrażony przez piąte przykazanie nie znosi prawa człowieka do
              obrony siebie i innych. „Kto broni swojego życia, nie jest winny zabójstwa,
              nawet jeśli jest zmuszony zadać swemu napastnikowi śmiertelny cios” (KKK 2264).
              Obrona innych jest nie tylko dozwolona, lecz w wielu wypadkach staje się
              obowiązkiem. „Uprawniona obrona jest poważnym obowiązkiem tego, kto jest
              odpowiedzialny za życie drugiego człowieka lub za dobro wspólne.” (KKK 2321)

              Obrona siebie lub innych nie może się jednak nigdy łączyć się z nienawiścią lub
              z chęcią zemsty, gdyż Chrystus nakazał miłować nawet nieprzyjaciół. (por. Mt
              5,44)
            • aniouek1 b) Narażanie bez powodu na niebezpieczeństwo 24.01.06, 17:38
              Nie tylko zabójstwo jest grzechem. Także celowe działania, które mogą pośrednio
              doprowadzić do śmierci są niemoralne. Nie wolno narażać bez powodu na
              niebezpieczeństwo ani bliźnich, ani siebie. „Prawo moralne zakazuje narażania
              kogoś bez ważnego powodu na śmiertelne ryzyko oraz odmówienia pomocy osobie
              będącej w niebezpieczeństwie.” (KKK 2269)
            • aniouek1 c) Eutanazja 24.01.06, 17:39
              Nie usprawiedliwia pozbawiania życia człowieka nawet pragnienie zmniejszenia
              jego cierpienia wywołanego przez chorobę lub starość. Piąte przykazanie
              zakazuje eutanazji, o czym jasno przypomina Katechizm Kościoła Katolickiego.

              „Eutanazja bezpośrednia, niezależnie od motywów i środków, polega na położeniu
              kresu życiu osób upośledzonych, chorych lub umierających. Jest ona moralnie
              niedopuszczalna.” (KKK 2277) „Eutanazja zamierzona, niezależnie od jej form
              i motywów jest zabójstwem. Jest głęboko sprzeczna z godnością osoby ludzkiej
              i z poszanowaniem Boga żywego, jej Stwórcy.” (KKK 2324)

              „W ten sposób działanie lub zaniechanie działania, które samo w sobie lub
              w zamierzeniu zadaje śmierć, by zlikwidować ból, stanowi zabójstwo głęboko
              sprzeczne z godnością osoby ludzkiej i z poszanowaniem Boga żywego, jej
              Stwórcy.” (KKK 2277)

              Zdrowi nie powinni zabijać ludzi chorych i upośledzonych, lecz mają im
              pomagać. „Osoby, których sprawność życiowa jest ograniczona lub osłabiona,
              domagają się szczególnego szacunku. Chorzy lub upośledzeni powinni być
              wspierani, by mogli prowadzić, w takiej mierze, w jakiej to możliwe, normalne
              życie.” (KKK 2276)

              Szczególną troską powinni być otoczeni ludzie konający, którzy kończą swoje
              ziemskie życie, aby przejść do wieczności. Okres ziemskiego życia jest czasem
              przygotowywania się do wieczności. Tylko Bóg wie, ile czasu potrzeba na to
              przygotowanie się. On więc decyduje, kiedy ma nastąpić śmierć człowieka.
              W swojej wszechwiedzy dobry Ojciec wie, kiedy jego dziecko jest najlepiej
              przygotowane do swego wiecznego istnienia po śmierci. Ponieważ my nie znamy
              tego, dlatego nie wolno nam zadawać nikomu śmierci ani jej celowo przyśpieszać.

              Ponieważ moment śmierci ma decydujący wpływ na wieczność człowieka, dlatego
              trzeba konającym pomóc się przygotować na spotkanie z Panem. „Należy okazywać
              szacunek i troskę umierającym, by pomóc im przeżyć ostatnie chwile w godności
              i w pokoju. Powinna wspomagać ich modlitwa bliskich, którzy winni zatroszczyć
              się o to, by chorzy w odpowiedniej chwili przyjęli sakramenty, przygotowujące
              na spotkanie z Bogiem żywym.” (KKK 2299)

              Piąte przykazanie zakazuje zabijania lub celowego przyśpieszania śmierci. Może
              jednak zrodzić się pytanie, czy istnieje obowiązek moralny przedłużania za
              wszelką cenę ludzkiego życia. Czy można zaprzestać podtrzymywania życia różnymi
              środkami medycznymi?

              Aby odpowiedzieć na to pytanie, należy odróżnić zwykłe środki od środków
              nadzwyczajnych stosowanych przez medycynę. Katechizm poucza, że zwykłych
              środków medycznych nie należy odmawiać człowiekowi nawet wtedy, kiedy jego
              śmierć jest pewna: „Nawet jeśli śmierć jest uważana za nieuchronną, zwykłe
              zabiegi przysługujące osobie chorej nie mogą być w sposób uprawniony
              przerywane.” (KKK 2279)

              Inaczej sprawa wygląda ze stosowaniem przez lekarzy środków nadzwyczajnych
              w celu przedłużania życia pacjenta. Katechizm poucza, że ich stosowanie nie
              zawsze jest obowiązkiem moralnym: „Zaprzestanie zabiegów medycznych
              kosztownych, ryzykownych, nadzwyczajnych lub niewspółmiernych do spodziewanych
              rezultatów może być uprawnione. Jest to odmowa "uporczywej terapii". Nie
              zamierza się w ten sposób zadawać śmierci; przyjmuje się, że w tym przypadku
              nie można jej przeszkodzić. Decyzje powinny być podjęte przez pacjenta, jeśli
              ma do tego kompetencje i jest do tego zdolny; w przeciwnym razie – przez osoby
              uprawnione, zawsze z poszanowaniem rozumnej woli i słusznych interesów
              pacjenta.” (KKK 2278)

              Przykazanie: „Nie zabijaj” nie zakazuje leczenia i zmniejszania bólu chorego
              takimi środkami, które pobocznie mogą przyśpieszyć jego śmierć. „Stosowanie
              środków przeciwbólowych, by ulżyć cierpieniom umierającego, nawet za cenę
              skrócenia jego życia, może być moralnie zgodne z ludzką godnością, jeżeli
              śmierć nie jest zamierzona ani jako cel, ani jako środek, lecz jedynie
              przewidywana i tolerowana jako nieunikniona. Opieka paliatywna stanowi
              pierwszorzędną postać bezinteresownej miłości. Z tego tytułu powinna być
              popierana.” (KKK 2279)
            • aniouek1 d) Zabójstwo dziecka w łonie matki 24.01.06, 17:44
              Chociaż dziecko kształtuje się w łonie matki, jednak nie stanowi części jej
              organizmu jak ręka czy noga. Kościół uczy, że każde dziecko pochodzi nie tylko
              od rodziców, lecz i od Boga. On bowiem stwarza bezpośrednio nieśmiertelny
              element tworzący człowieka, który nazywamy duszą. Każde dziecko formuje się pod
              sercem matki zgodnie z ustalonymi przez Boga prawami rozwoju człowieka. To
              kształtowanie się nie jest dziełem przypadku, lecz procesem dobrze znanym Bogu,
              jak o tym mówi psalm: „Nie tajna Ci moja istota, kiedy w ukryciu powstawałem,
              utkany w głębi ziemi” (Ps 139,15). Co więcej, człowiek zanim jeszcze został
              poczęty, został przez Boga przeznaczony do jakiegoś zadania: „Zanim
              ukształtowałem cię w łonie matki, znałem cię, nim przyszedłeś na świat,
              poświęciłem cię” (Jr 1,5).

              Życie człowieka należy zatem do jego głównego Stwórcy – Boga. Nikt nie ma
              prawda uśmiercać niewinnej istoty, której nieśmiertelne „ja" zostało
              ukształtowane przez Boga.

              O tym, że dziecko nie jest częścią ciała matki lecz kształtującą się odrębną
              osobą świadczy między innymi fakt, że matka nie ma wglądu we wnętrze dziecka –
              w jego kształtującą się psychikę – tak jak potrafi to uczynić w stosunku do
              siebie. Dzięki posiadanej świadomości matka wie, co sama myśli, co czuje, co
              się z nią dzieje itp. Jej świadomość nie wnika jednak do wnętrza kształtującego
              się w jej łonie dziecka i nigdy w nie nie wniknie. W dziecku bowiem stopniowo
              formuje się odrębny wewnętrzny świat osobowy z własną świadomością.

              Dziecko jest nową formującą się osobą, noszącą w sobie nieśmiertelny element:
              duszę. Kościół przypomina więc, że jako osoba dziecko ma wszystkie prawa
              przysługujące osobom. „Ponieważ embrion powinien być uważany za osobę od chwili
              poczęcia, powinno się bronić jego integralności, troszczyć się o niego i leczyć
              go jak każdą inną istotę ludzką.” (KKK 2323)

              Jako osoba dziecko od początku swego istnienia ma przede wszystkim prawo do
              życia, którego nikomu nie wolno naruszać. „Życie ludzkie od chwili poczęcia
              powinno być szanowane i chronione w sposób absolutny. Już od pierwszej chwili
              swego istnienia istota ludzka powinna mieć przyznane prawa osoby, wśród nich
              nienaruszalne prawo każdej niewinnej istoty do życia” (KKK 2270).

              Zabójstwo dziecka jest krzywdą wyrządzoną dziecku. Polega ona nie tylko na
              pozbawieniu go życia. Przez zabójstwo odmawia mu się łask, które mogłoby
              otrzymać w sakramencie chrztu, w Komunii św. i dzięki innym sakramentom.

              Nieraz przedstawia się przerwanie ciąży jako dobrodziejstwo dla matki lub
              społeczeństwa. Tak jednak nie jest. Miłość bowiem kobiety może się rozwinąć
              dzięki macierzyństwu. Zabicie zaś dziecka w łonie matki pozbawia ją tej
              możliwości i staje się powodem jej wyrzutów sumienia oraz powracającego
              niepokoju.

              Zabójstwo nienarodzonego dziecka jest również złem społecznym. Każdy bowiem
              człowiek ma do spełnienia jakieś zadanie powierzone mu przez Boga. Zabicie
              dziecka jest zawsze pozbawieniem społeczeństwa jakiejś niepowtarzalnej osoby,
              która miała coś wnieść w życie świata, w jego historię. Wśród zabitych milionów
              dzieci z pewnością były takie, które według planu Bożego miały wynaleźć
              lekarstwa na nękające ludzkość choroby. Może niektóre z nich przewidziane były
              przez Boga na wynalazców jakichś środków, które powstrzymałyby kataklizmy takie
              jak trzęsienie ziemi, cyklony, powodzie, wulkany. Pomyślmy, ile szkód i
              cierpienia zaznaliby mieszkańcy ziemi, gdyby wynalazcę piorunochronów rodzice
              zabili przed jego narodzeniem!

              Kościół bardzo surowo osądza zło grzechu przerwania ciąży. Jest ono zabójstwem,
              za które spada za winnych tej zbrodni kara ekskomuniki. „Dziecko od chwili
              poczęcia ma prawo do życia. Bezpośrednie przerwanie ciąży, to znaczy zamierzone
              jako cel lub środek, jest "praktyką... haniebną" (Sobór Watykański II, konst.
              Gaudium et spes, 27), poważnie sprzeciwiającą się prawu moralnemu. Kościół
              nakłada kanoniczną karę ekskomuniki za to przestępstwo przeciw życiu
              ludzkiemu.” (KKK 2322)

              Nauka Kościoła o grzeszności przerywania ciąży nie uległa zmianie, co bardzo
              wyraźnie potwierdza Katechizm Kościoła Katolickiego: "Kościół od początku
              twierdził, że jest złem moralnym każde spowodowane przerwanie ciąży. Nauczanie
              na ten temat nie uległo zmianie i pozostaje niezmienne. Bezpośrednie przerwanie
              ciąży, to znaczy zamierzone jako cel lub środek, jest głęboko sprzeczne z
              prawem moralnym.” (KKK 2271)

              Powody zabijania dzieci przed narodzeniem są różne. Zazwyczaj chęć wygodnego
              życia, bez wyrzeczeń – jakich wymaga wychowanie dziecka – skłania do
              przerywania ciąży. Ta niechęć do posiadania dzieci rodzi się nieraz z
              chciwości, np. ktoś chce zaoszczędzić na samochód, na kosztowne podróże,
              dlatego decyduje się na zabójstwo nienarodzonego dziecka. Lenistwo budzące
              niechęć do wysiłku może stać się również powodem usunięcia ciąży, czyli zabicia
              dziecka. Nawet zwykła próżność może nieraz skłonić do tego morderstwa, np. po
              to, by z powodu próżności i pragnienia wzbudzania podziwu nie utracić zgrabnej
              figury. Wstyd przed otoczeniem może skłonić do zabicia dziecka. A przecież
              kobieta może zawsze je urodzić i zgodzić się już w szpitalu, po porodzie, na
              zaadoptowanie go przez jakieś bezdzietne małżeństwo, które nieraz całymi latami
              bezskutecznie czeka na taką możliwość.

              Nieraz osoby z otoczenia matki w poważnym stopniu ponoszą winę za jej decyzję
              zabicia dziecka. np. mąż namawiający lub zmuszający swoją żonę do tego czynu;
              matka grożąca niezamężnej córce, że nie wpuści jej do domu, jeśli nie podda się
              zabiegowi aborcji; osoby wyśmiewające się z matki, która pragnie urodzić
              kolejne dziecko; lekarz bezpodstawnie straszący powikłaniami lub śmiercią matkę
              spodziewającą się dziecka albo zakładający z góry, że dziecko może się urodzić
              z jakąś wadą rozwojową.

              Choć otoczenie może w dużej mierzą ponosić współodpowiedzialność za przerwanie
              ciąży, jednak ostateczna decyzja należy do samej kobiety. Jeśli strach lub
              jakieś egoistyczne motywy – np. pragnienie bogactwa, wygody itp. – zagłuszą
              miłość macierzyńską do dziecka, wówczas zdecyduje się ona na przerwanie ciąży.

              Czynnikiem ułatwiającym zabicie nienarodzonego dziecka może być także brak
              wiary w Boga, w Jego ojcowską opatrzność i opiekę nad każdym stworzonym przez
              Niego człowiekiem. A przecież każde dziecko posiada bardzo świadomie stworzoną
              przez Niego duszę, przez co do Niego należy i On nim się opiekuje.

              Głęboka ufność w Bożą opiekę i wiara w możliwość wiecznego spotkania się ze
              swoim dzieckiem w niebie była powodem bohaterskiego poświęcenia swojego życia
              przez wiele matek stojących przed wyborem: ratować własne życie kosztem dziecka
              czy też umrzeć dla ocalenia jego życia. Przykładem może być lekarka Joanna
              Beretta-Molla, ogłoszona przez Jana Pawła błogosławioną.
            • aniouek1 e) Współdziałanie w przerywaniu ciąży 24.01.06, 17:47
              Katechizm poucza, że współdziałanie w przerywaniu ciąży jest grzechem przeciwko
              życiu ludzkiemu i powoduje zaciągnięcie ekskomuniki: „Formalne współdziałanie
              w przerywaniu ciąży stanowi poważne wykroczenie. Kościół nakłada kanoniczną
              karę ekskomuniki za to przestępstwo przeciw życiu ludzkiemu. "Kto powoduje
              przerwanie ciąży, po zaistnieniu skutku, podlega ekskomunice wiążącej mocą
              samego prawa" (KPK, kan. 1398), "przez sam fakt popełnienia przestępstwa" (KPK,
              kan. 1314), na warunkach przewidzianych przez prawo (Por. KPK, kan. 1323-
              1324).” (KKK 2272)
            • aniouek1 f) Eksperymenty na embrionach 24.01.06, 17:48
              Szanowanie życia człowieka od początku jego zaistnienia nakłada obowiązek
              leczenia embrionu, gdy zachodzi konieczność, i nie dopuszcza przeprowadzania
              eksperymentów genetycznych i takich ingerencji, które nie mają charakteru
              leczniczego.

              „Ponieważ embrion powinien być uważany za osobę od chwili poczęcia, powinno się
              bronić jego integralności, troszczyć się o niego i leczyć go w miarę możliwości
              jak każdą inną istotę ludzką. Diagnostyka prenatalna jest moralnie dozwolona,
              jeśli „szanuje życie oraz integralność embrionu i płodu ludzkiego, dąży do jego
              ochrony albo do jego indywidualnego leczenia... Sprzeciwia się prawu moralnemu
              wtedy, gdy w zależności od wyników prowadzi do przerwania ciąży. Diagnostyka
              nie powinna pociągać za sobą wyroku śmierci" (Kongregacja Nauki Wiary, instr.
              Donum vitrae, I, 2.. KKK 2274)

              „Jak każdy zabieg medyczny na pacjencie, należy uznać za dopuszczalne zabiegi
              na embrionie ludzkim, pod warunkiem że uszanują życie i integralność embrionu,
              nie narażając go na ryzyko nieproporcjonalnie wielkie; gdy są podejmowane w
              celu leczenia, poprawy jego stanu zdrowia lub dla ratowania zagrożonego życia”
              (Kongregacja Nauki Wiary, instr. Donum vitrae, I, 3.. KKK 2275)

              „Wytwarzanie embrionów ludzkich po to, aby były używane jako «materiał
              biologiczny», jest niemoralne” (Kongregacja Nauki Wiary, instr. Donum vitrae,
              I. 5.. KKK 2275).

              „Niektóre próby interwencji w dziedzictwo chromosomowe lub genetyczne nie mają
              charakteru leczniczego, lecz zmierzają do wytwarzania istot ludzkich o
              określonej płci lub innych wcześniej ustalonych właściwościach. Manipulacje te
              sprzeciwiają się również godności osobowej istoty ludzkiej, jej integralności
              i tożsamości” (Kongregacja Nauki Wiary, instr. Donum vitrae, I. 6.) jedynej,
              niepowtarzalnej” (KKK 2275)

              „Wytwarzanie embrionów ludzkich po to, aby były używane jako «materiał
              biologiczny», jest niemoralne” (Kongregacja Nauki Wiary, instr. Donum vitrae,
              I. 5.. KKK 2275)
            • aniouek1 g) Samobójstwo 24.01.06, 17:49
              Grzechem przeciwko piątemu przykazaniu jest również samobójstwo. „Każdy jest
              odpowiedzialny przed Bogiem za swoje życie, które od Niego otrzymał. Bóg
              pozostaje najwyższym Panem życia. Jesteśmy obowiązani przyjąć je
              z wdzięcznością i chronić je ze względu na Jego cześć i dla zbawienia naszych
              dusz. Jesteśmy zarządcami, a nie właścicielami życia, które Bóg nam powierzył.
              Nie rozporządzamy nim.” (KKK 2280)

              Bóg, Dawca życia, ma decydować, kiedy człowiek przez śmierć ma przechodzić do
              wieczności. On wie, kiedy człowiek jest najbardziej dojrzały i przygotowany do
              życia wiecznego. Dobrowolne skracanie swojego życia pozbawia człowieka
              możliwości zasługiwania przez swoje czyny miłości na chwałę nieba.

              „Samobójstwo popełnione z zamiarem dania "przykładu", zwłaszcza ludziom młodym,
              nabiera dodatkowo ciężaru zgorszenia. Dobrowolne współdziałanie w samobójstwie
              jest sprzeczne z prawem moralnym.” (KKK 2282)

              Targnięcie się na swoje życie jest ciężkim przewinieniem, chociaż – jak
              w każdym innym grzechu – mogą zaistnieć czynniki zmniejszające stopień
              winy. „Ciężkie zaburzenia psychiczne, strach lub poważna obawa przed próbą,
              cierpieniem lub torturami mogą zmniejszyć odpowiedzialność samobójcy.” (KKK
              2282)

              Chociaż samobójstwo jest grzechem ciężkim, nie oznacza to, że każdy, kto
              odebrał sobie życie otrzymuje karę potępienia, jak o tym uczy Katechizm: „Nie
              powinno się tracić nadziei dotyczącej wiecznego zbawienia osób, które odebrały
              sobie życie. Bóg, w sobie wiadomy sposób, może dać im możliwość zbawiennego
              żalu. Kościół modli się za ludzi, którzy odebrali sobie życie.” (KKK 2283) My
              również winniśmy modlić się za samobójców i za tych, którzy mogą popełnić ten
              grzech.

              Oprócz stanów chorobowych przyczyna targnięcia się na własne życie może leżeć
              w gniewie, np. gdy ktoś w porywie szału wyskakuje przez okno; w upojeniu
              alkoholowym, w zawodzie miłosnym, w chciwości, np. gdy ktoś stracił sens życia,
              bo zbankrutował.
        • aniouek1 B. Troska o duszę i życie Boże w człowieku 24.01.06, 17:51
          Nie tylko życie fizyczne i ciało ma swoją wartość. Człowiek jest duchem
          przyobleczonym w ciało. Bóg obdarował nas nie tylko życiem fizycznym, którego
          nie wolno nam zabijać. Każdy człowiek posiada również duchową i rozumną duszę,
          stworzoną bezpośrednio przez Boga. Ta dusza może być ożywiona życiem Bożym
          nazywanym łaską uświęcającą. Piąte przykazanie nakazuje nam troskę nie tylko
          o życie fizyczne, ale także o życie duchowe i nadprzyrodzone. Człowiek ma się
          rozwijać wszechstronnie i pomagać tym również bliźnim. Zakaz: „Nie zabijaj”,
          odnosi się zarówno do życia fizycznego, jak również do życia duchowego
          i nadprzyrodzonego. Rozważmy obecnie to zagadnienie.
          • aniouek1 1) Życie Boże w człowieku 24.01.06, 17:52
            Stwórca pragnie ożywiać naszą duszę Swoim życiem. Daru życia Bożego udzielił
            nam w sakramencie chrztu. Życie Boże, nazywane łaską uświęcającą, upodabnia nas
            do Boga, daje nam udział w życiu Trójcy Świętej. Dar ten jest absolutnie
            konieczny do osiągnięcia zbawienia. Jak więc mamy obowiązek troszczyć się
            o życie fizyczne, tak obowiązek ten odnosi się również do życia Bożego w nas.
            To życie należy rozwijać w sobie i nigdy nie wolno go niszczyć przez grzechy.
          • aniouek1 2) Rozwijanie życia Bożego 24.01.06, 17:53
            Każdy naturalny i nadprzyrodzony dar Boży podobny jest do talentu
            z przypowieści Jezusa Chrystusa (por. Mt 25,14-30), który można powiększać lub
            go zmarnować. Odnosi się to również do daru życia Bożego, który otrzymaliśmy
            w sakramencie chrztu. Otrzymaną łaskę można powiększać przez każde
            bezinteresowne działanie, czyli przez każdą życzliwą myśl, dobre słowo i czyn
            wypływający z miłości. Życie Boże wzrasta w nas, kiedy spotykamy się
            w sakramentach z jego Dawcą – Jezusem Chrystusem. Szczególnym spotkaniem z Nim
            jest Komunia św. W Eucharystii, pod postaciami chleba i wina, jest On obecny
            realnie i prawdziwie jako człowiek i jako Bóg. Jest obecny z ciałem, krwią
            i duszą jako człowiek i ze swoją Boską naturą jako prawdziwy Bóg. Do wzrostu
            życia Bożego w nas przyczynia się też każda modlitwa, gdyż i ona jest
            spotkaniem z Bogiem.
          • aniouek1 3) Unikanie grzechu niszczącego życie Boże 24.01.06, 17:54
            Życie Boże udzielone w sakramencie chrztu może zostać zniszczone tak jak życie
            fizyczne. Piąte przykazanie stojące na straży każdej formy życia zakazuje
            zabijania tego życia w sobie i w innych ludziach. Grzech ciężki, nazywany też
            grzechem śmiertelnym jest nadprzyrodzonym zabójstwem. Wywołuje on prawdziwą
            śmierć życia Bożego, miłości Bożej, samego Boga w człowieku. Ta śmierć jest
            bardzo groźna, gdyż człowiek – choć jego nieśmiertelna dusza nigdy nie
            przestanie istnieć – może się w niej pogrążyć na całą wieczność.
          • aniouek1 4) Nie zabijać głosu sumienia 24.01.06, 17:55
            Istnieje jeszcze jedna forma bardzo niebezpiecznego duchowego zabójstwa. Jest
            nim zabijanie sumienia, czyli przytępianie go. Rezultatem tego staje się
            niewrażliwość na popełniane przez siebie grzechy. „Zabija się braci na wiele
            sposobów: bronią, słowem lub złym czynem... przez doniesienie prześladowcy
            o kryjówce prześladowanego, przez odebranie nieszczęśliwemu miejsca, w którym
            znajduje ukojenie... O! Na ileż sposobów się zabija... Człowiek jednak nie
            odczuwa wyrzutów sumienia. Człowiek – a jest to znakiem jego duchowego upadku –
            zabił wyrzuty sumienia.» (M. Valtorta, Poemat Boga-Człowieka, Księga 187,
            Katowice 2000, wyd. Vox Domini)
          • aniouek1 5) Unikanie gorszenia bliźnich 24.01.06, 17:57
            Człowiek może nie tylko w sobie niszczyć życie Boże, czyli łaskę uświęcającą.
            Przez zgorszenie może przyczynić się do tego, że inni ludzie zniszczą ją
            również w sobie.

            „Zgorszenie jest postawą lub zachowaniem, które prowadzi drugiego człowieka do
            popełnienia zła. Ten, kto dopuszcza się zgorszenia, staje się kusicielem swego
            bliźniego. Narusza cnotę i prawość; może doprowadzić swego brata do śmierci
            duchowej. Zgorszenie jest poważnym wykroczeniem, jeśli uczynkiem lub
            zaniedbaniem dobrowolnie doprowadza drugiego człowieka do poważnego
            wykroczenia.” (KKK 2284)

            Ze względu na wielkie zło gorszących czynów Jezus Chrystus wypowiada surowe
            słowa ostrzeżenia: „Kto by się stał powodem grzechu dla jednego z tych
            małych... temu byłoby lepiej kamień młyński zawiesić u szyi i utopić go w głębi
            morza” (Mt 18,6; Por. 1 Kor 8, 10-13).

            „Zgorszenie jest szczególnie ciężkie, gdy szerzą je ci, którzy, z natury bądź
            z racji pełnionych funkcji, obowiązani są uczyć i wychowywać innych. Takie
            zgorszenie Jezus zarzuca uczonym w Piśmie i faryzeuszom, porównując ich do
            wilków przebranych za owce (Por. Mt 7,15).” (KKK 2285)

            „Zgorszenie może być spowodowane przez prawo lub instytucje, przez modę lub
            opinię publiczną. W ten sposób winni zgorszenia są ci, którzy ustanawiają prawa
            lub struktury społeczne prowadzące do degradacji obyczajów i rozkładu życia
            religijnego lub do "warunków społecznych, które, w sposób zamierzony czy nie,
            utrudniają albo praktycznie uniemożliwiają życie chrześcijańskie,
            zgodne z przykazaniami" (Pius XII, Przemówienie - 1 czerwca 1941). To
            samo dotyczy dyrektorów przedsiębiorstw, którzy wydają przepisy zachęcające do
            oszustwa, nauczycieli, którzy "pobudzają do gniewu... swoich... uczniów" (Por.
            Ef 6,4; Kol 3,21), lub tych, którzy manipulują opinią publiczną, odciągając ją
            od wartości moralnych.” (KKK 2286)
        • aniouek1 C. Troska o życie i zdrowie fizyczne 24.01.06, 17:58
          Kolejnym zobowiązaniem wynikającym z piątego przykazania jest troska o życie
          i zdrowie fizyczne i zakaz niszczenia go przez szkodzenie zdrowiu, ranienie,
          torturowanie itp. To zagadnienie zostanie obecnie omówione.
          • aniouek1 1) Potrzeba troski o ciało 24.01.06, 18:00
            Człowiek został stworzony przez Boga jako istota złożona z dwóch elementów:
            materialnego, nazywanego ciałem, i duchowego, określanego jako dusza. O te dwa
            elementy powinien więc człowiek się troszczyć.

            „Życie i zdrowie fizyczne są cennymi dobrami powierzonymi nam przez Boga. Mamy
            się o nie rozsądnie troszczyć, uwzględniając potrzeby drugiego człowieka
            i dobra wspólnego.” (KKK 2288)

            Miłość do drugiego człowieka nie ogranicza się do powstrzymywania się od
            zabijania i niszczenia zdrowia. Prawdziwa miłość skłania do ustawicznej troski,
            by osobom – za które jesteśmy odpowiedzialni – zapewnić wszystko, co jest mi
            potrzebne do zachowania zdrowia oraz do wszechstronnego rozwoju
            osobowego. „Gdziekolwiek znajdują się ludzie – przypomina Sobór Watykański II –
            którym brak pokarmu i napoju, ubrania, mieszkania, lekarstw, pracy, oświaty,
            środków do prowadzenia życia godnego człowieka, ludzie nękani chorobami
            i przeciwnościami, cierpiący wygnanie i więzienie, tam miłość chrześcijańska
            winna ich szukać i znajdować, troskliwie pocieszać i wspierać" (DA 8).
            • aniouek1 a) Leczenie właściwymi środkami 24.01.06, 18:01
              Aby nie umrzeć, człowiek musi odżywiać się, a w razie choroby – leczyć się
              dostępnymi w sposób roztropny środkami. Ważne jest jednak, by troska o zdrowie
              fizyczne nie prowadziła do zaniku miłości, zgłasza do bliźnich, np. przez
              bezwzględne domaganie się od otoczenia opieki i zadręczanie bliźnich swoimi
              wymaganiami.
            • aniouek1 b) Badania naukowe dla dobra człowieka 24.01.06, 18:03
              Dzięki badaniom naukowym można znajdować środki służące zdrowiu fizycznemu
              i psychicznemu człowieka. Takie badania są zgodne z piątym przykazaniem
              nakazującym stanie na straży życia i zdrowia ludzkiego. „Doświadczenia naukowe,
              medyczne lub psychologiczne na osobach lub grupach ludzkich mogą przyczyniać
              się do leczenia chorych i do poprawy zdrowia publicznego.” (KKK 2292)

              Kiedy jednak eksperymenty naukowe godzą w prawdziwe dobro człowieka, stają się
              niemoralne, a więc grzeszne. Zwraca na to uwagę Katechizm Kościoła
              Katolickiego: „Badania lub doświadczenia przeprowadzane na istocie ludzkiej nie
              mogą uzasadniać czynów samych w sobie sprzecznych z godnością osób i z prawem
              moralnym. Ewentualna zgoda osób poddawanych doświadczeniom nie usprawiedliwia
              takich czynów. Przeprowadzanie doświadczeń na istocie ludzkiej nie jest
              moralnie uzasadnione, jeżeli naraża jej życie lub integralność fizyczną
              i psychiczną na ryzyko niewspółmierne lub takie, którego dałoby się uniknąć.
              Przeprowadzanie doświadczeń na istotach ludzkich jest nie do pogodzenia
              z godnością osoby, szczególnie jeśli ma ono miejsce bez wyraźnej zgody danej
              osoby lub osób uprawnionych.” (KKK 2295)
          • aniouek1 2) Grzechy przeciwko życiu i zdrowiu fizycznemu 24.01.06, 18:04
            Istnieje wiele grzechów przeciwko życiu i zdrowiu fizycznemu człowieka. Należy
            do nich niszczenie zdrowia, okaleczanie, torturowanie. Zagadnienie to zostanie
            omówione w tym paragrafie.
            • aniouek1 a) Niszczenie zdrowia 24.01.06, 18:05
              Piąte przykazanie zakazuje nieuzasadnionego niszczenia zdrowia własnego
              i innych ludzi. Uleganie różnym wadom często staje się przyczyną wykraczania
              przeciwko piątemu przykazaniu.

              I tak np. człowiek pyszny, pożerany przez próżne ambicje, mający różne plany,
              wykorzystuje nieraz innych ludzi do realizacji swoich zamierzeń, nie zezwalając
              im przy tym na konieczny wypoczynek.

              Także chciwość może rujnować zdrowie innych, np. ktoś wykorzystuje ludzi,
              zatrudnia w pracy dzieci, zleca innym niebezpieczne dla zdrowia zajęcia, płaci
              pracownikom tak mało, że nie wystarcza im na życie itp.

              Nieczystość może także prowadzić do rujnowania zdrowia fizycznego lub
              psychicznego, np. namawianie kogoś do zażywania różnych środków
              antykoncepcyjnych. Namówienie kogoś do przerwania ciąży może doprowadzić do
              odebrania tej osobie, na całe życie, spokoju sumienia, radości. Może nawet
              doprowadzić do choroby lub powikłań psychicznych. Nieraz współmałżonek, przez
              wymuszanie współżycia seksualnego niezgodnego z normami moralności, doprowadza
              swoją żonę do przeżywania ciągłych wyrzutów sumienia, do odczuwania ciągłego
              niepokoju, a nawet – do stanów nerwicowych.

              Zazdrość staje się nieraz powodem niszczenia zdrowia i pokoju wewnętrznego, np.
              z powodu zazdrości ktoś może zranić bliźniego, a przez szantażowanie go,
              rzucanie oszczerstw może spowodować, iż żyje on w ciągłym niepokoju. Pod
              wpływem zazdrości ktoś może zmuszać drugą osobę do nadmiernego, rujnującego jej
              zdrowie wysiłku, aby pozbawić ją zazdroszczonego dobrego samopoczucia, urody
              itp.

              „Cnota umiarkowania uzdalnia do unikania wszelkiego rodzaju nadużyć dotyczących
              pożywienia, alkoholu, tytoniu i leków.” (KKK 2290) Brak zaś umiaru w jedzeniu i
              piciu, palenie papierosów, rujnuje nie tylko własne zdrowie, lecz także osób
              zachęcanych lub zmuszanych do podobnych praktyk.

              Alkohol może stać się przyczyną wypadków. „Ci, którzy w stanie nietrzeźwym lub
              na skutek nadmiernego upodobania do szybkości zagrażają bezpieczeństwu drugiego
              człowieka i swemu własnemu – na drogach, na morzu lub w powietrzu – ponoszą
              poważną winę.” (KKK 2290) Alkoholizm rodziców może też spowodować upośledzenie
              fizyczne lub umysłowe ich potomstwa.

              Sprzecznym z piątym przykazaniem rujnowaniem zdrowia i życia jest też
              narkomania. „Używanie narkotyków wyrządza bardzo poważne szkody zdrowiu i życiu
              ludzkiemu. Jest ciężkim wykroczeniem, chyba że wynika ze wskazań ściśle
              lekarskich. (KKK 2291)

              Także wytwarzanie lub rozprowadzanie narkotyków jest grzechem przeciwko piątemu
              przykazaniu. „Nielegalna produkcja i przemyt narkotyków są działaniami
              gorszącymi; stanowią one bezpośredni współudział w działaniach głęboko
              sprzecznych z prawem moralnym, ponieważ skłaniają do nich.” (KKK 2291)

              Nieraz nadmierne szukanie rozrywek rujnuje zdrowie, doprowadza do przemęczenia
              i wyczerpania nerwowego, np. gdy ktoś bez umiaru, kosztem snu, ogląda programy
              telewizyjne; gdy ktoś niszczy słuch przez słuchanie – zwłaszcza przez
              słuchawki – zbyt hałaśliwej muzyki. Swoimi zabawami można też pozbawiać spokoju
              lub snu sąsiadów i przez to rujnować ich zdrowie.

              Zbytni aktywizm, bez wypoczynku, prowadzi do niszczenia zdrowia. Ale i lenistwo
              połączone z bezczynnością nie służy zdrowiu, może bowiem doprowadzić do
              poczucia znudzenia, bezsensu życia, może zabić w człowieku tak konieczną dla
              równowagi psychicznej radość i spokój wewnętrzny.
            • aniouek1 b) Torturowanie 24.01.06, 18:06
              Grzechem przeciwko piątemu przykazaniu Dekalogu jest torturowanie fizyczne lub
              psychiczne, stosowanie przymusu psychicznego, zastraszanie, terroryzm,
              okaleczanie, ranienie itp. Poszanowanie godności ciała ludzkiego – które ma być
              świątynią Ducha Świętego (por. 1 Kor 6,19) – wyklucza takie działania.

              Żadne powody nie usprawiedliwiają praktyki tortur. „Stosowanie tortur,
              polegające na przemocy fizycznej lub moralnej w celu uzyskania zeznań, ukarania
              winnych, zastraszenia przeciwników, zaspokojenia nienawiści, jest sprzeczne
              z poszanowaniem osoby i godności ludzkiej.” (KKK 2297)

              Katechizm przyznaje, że Kościół nie zawsze zdecydowanie przeciwstawiał się
              stosowaniu tortur. „W czasach minionych te okrutne praktyki były powszechnie
              stosowane przez legalne rządy w celu utrzymania prawa i porządku, często bez
              sprzeciwu ze strony pasterzy Kościoła, którzy w swoim sądownictwie przyjęli
              przepisy prawa rzymskiego dotyczące tortur. Mimo tych godnych pożałowania
              faktów Kościół zawsze pouczał o obowiązku łagodności i miłosierdzia; zabraniał
              osobom duchownym przelewania krwi. W ostatnich czasach stało się oczywiste, że
              te okrutne praktyki nie były ani konieczne dla porządku publicznego, ani zgodne
              ze słusznymi prawami osoby ludzkiej. Przeciwnie – praktyki te prowadzą do
              jeszcze większych poniżeń. Powinno się działać w celu ich zniesienia. Trzeba
              modlić się za ofiary i za ich katów.” (KKK 2298)
            • aniouek1 c) Terroryzm 24.01.06, 18:10
              Grzechem przeciwko piątemu przykazaniu są również wszelkie akty
              terroryzmu. „Terroryzm, który grozi, rani i zabija wszystkich bez różnicy, jest
              w głębokiej sprzeczności ze sprawiedliwością i miłością” (KKK 2297). Niemoralne
              jest też uprowadzanie i branie zakładników (por. KKK 2297)

              Nie tylko bezpośrednie ranienie, torturowanie, terroryzowanie innych narusza
              piąte przykazanie. Można bowiem skazać człowieka na udrękę i cierpienie także
              wtedy, gdy – dysponując odpowiednimi środkami – nie robi się nic, by poprawić
              jego nieludzkie warunki życia.

              Jan Paweł II w Orędziu na Światowy Dzień Pokoju 1 stycznia 2002 roku ukazał zło
              terroryzmu. Przypomniał jednak, że pomimo prawa do obrony przed nim, człowiek
              nie może stosować w walce z nim niemoralnych środków, takich jak wymierzanie
              kary bez udowodnienia winy oraz stosowania odpowiedzialności zbiorowej. Aby
              skutecznie przeciwstawić się międzynarodowemu terroryzmowi, należy przede
              wszystkim likwidować niesprawiedliwość społeczną. Ona to rodzi ludzkie
              cierpienie i sprzyja aktom terroru. Aby jednak wprowadzić sprawiedliwość,
              nieodzowne staje się przebaczenie, Bez niego nie można odbudować społeczności,
              w której szanowane będą prawa wszystkich ludzi, ani też nie można zaprowadzić
              trwałego pokoju.
            • aniouek1 d) Okaleczanie ludzkiego ciała 24.01.06, 18:11
              Piąte przykazanie zakazuje okaleczania ludzkiego ciała. Tylko względy medyczne
              mogą usprawiedliwić takie działania np. dokonywanie operacji. „Bezpośrednio
              zamierzone amputacje, okaleczenia ciała lub sterylizacje osób niewinnych są
              sprzeczne z prawem moralnym poza wskazaniami medycznymi o charakterze ściśle
              leczniczym.” (Por. Pius XI, enc. Casti connubii: DS 3722.. KKK 2297)
            • aniouek1 e) Problem przeszczepiania narządów 24.01.06, 18:13
              Przeszczepianie narządów może być naruszeniem prawa moralnego lub też czymś
              uprawnionym etycznie. Katechizm określa warunki, kiedy łamie się prawo moralne,
              a kiedy dokonuje się dobrego czynu: „Przeszczep narządów jest moralnie nie do
              przyjęcia, jeśli dawca lub osoby uprawnione nie udzieliły na niego wyraźnej
              zgody. Jest on natomiast zgodny z prawem moralnym i może zasługiwać na uznanie,
              jeśli zagrożenia i ryzyko fizyczne i psychiczne ponoszone przez dawcę są
              proporcjonalne do pożądanego dobra u biorcy. Jest rzeczą moralnie
              niedopuszczalną bezpośrednie powodowanie trwałego kalectwa lub śmierci jednej
              istoty ludzkiej, nawet gdyby to miało przedłużyć życie innych osób.” (KKK 2296)
        • aniouek1 D. Tworzenie warunków życia godnych człowieka 24.01.06, 18:14
          Wyrażone negatywnie przykazanie: „Nie zabijaj” zawiera też pozytywne wezwanie
          do szanowania życia fizycznego, duchowego i nadprzyrodzonego człowieka. W tym
          wezwaniu zawiera się nakaz do budowania takiego świata, w którym każdy człowiek
          może żyć i rozwijać się zgodnie z zamierzeniem Stwórcy. Zanalizujmy dokładniej
          to zagadnienie.
          • aniouek1 1) Szanowanie praw i godności człowieka 24.01.06, 18:16
            Aby człowiek mógł się rozwijać, należy tworzyć społeczności, w których szanować
            się będzie godność i prawa drugiego człowieka. Zadaniem chrześcijanina jest
            zatem takie przetwarzanie swojego środowiska oraz struktur społecznych, aby
            wszędzie respektowano wielkość człowieka stworzonego na obraz i podobieństwo
            Boże.

            Każdy uczeń Chrystusa powinien szanować godność i prawa drugiego człowieka,
            takie jak: prawo do godnego poziomu życia, do korzystania z wartości moralnych
            i kulturalnych, prawo do oddawania czci Bogu zgodnie z wymaganiami prawego
            sumienia, prawo do wyboru stanu i swobody życia rodzinnego, prawo do prawdy, do
            dobrego imienia itp. (por. Jan XXIII, encyklika "Pacem in terris").

            Przykazania Dekalogu stoją na straży praw osobowych, których nikomu nie wolno
            naruszać, np. prawa do wiary w Boga, do oddawania Mu czci, do świętowania dnia
            Pańskiego, prawa do szacunku ze strony swoich dzieci, prawa do życia, do
            nienaruszalności jedności i czystości małżeńskiej, do posiadania swojej
            własności, do prawdy itp.

            Wadą utrudniającą szanowanie bliźniego jest pycha. Rodzi ona tendencję do
            umniejszania wartości drugiego człowieka, do pozbawiania go różnych uprawnień,
            np. ludzi innych ras lub płci.

            Inne wady także mogą doprowadzić do naruszenia praw drugiego człowieka, np.
            zazdrość i chciwość może skłaniać do odmówienia drugiemu prawa do posiadania
            swojej własności; nieopanowany mąż może łamać prawo swojej żony do współżycia
            zgodnego z sumieniem; pod wpływem gniewu człowiek potrafi znieważyć lub nawet
            zabić drugiego, naruszając przez to jego prawo do dobrego imienia i do życia.
          • aniouek1 2) Unikanie wojen 24.01.06, 18:17
            „Poszanowanie i rozwój życia ludzkiego domagają się pokoju.” (KKK 2304) Wojny
            są bezpośrednim zagrożeniem życia ludzkiego, dlatego moralnym obowiązkiem jest
            budowanie takiego świata, w którym nie będzie wojen. Katechizm szczegółowo
            omawia związaną z piątym przykazaniem problematykę troski o pokój i unikanie
            wojen. Poniżej zostaną przedstawione główne myśli dotyczące tego ważnego dla
            ludzkości zagadnienia.

            Do zachowania pokoju nie wystarczy polityczna równowaga sił, konieczne jest
            szanowanie się wzajemne narodów, stałe dążenie do braterstwa, szanowanie
            godności (por. KKK 2304)

            Trwały pokój można osiągnąć dzięki Chrystusowi. „Pokój ziemski jest obrazem i
            owocem pokoju Chrystusa, który jest mesjańskim "Księciem Pokoju" (Iz 9, 5).”
            (KKK 2305). „On... jest naszym pokojem” (Ef 2,14).

            Każdy człowiek przez swoje działanie i modlitwę ma zrobić wszystko, by unikać
            wojen. „Tak długo jednak jak "będzie istniało niebezpieczeństwo wojny, a
            równocześnie brakować będzie międzynarodowej władzy posiadającej niezbędne
            kompetencje i wyposażonej w odpowiednią siłę... rządom nie można odmawiać prawa
            do koniecznej obrony, byle wyczerpały wpierw wszystkie środki pokojowych
            rokowań" (Sobór Watykański II, konst. Gaudium et spes, 79; KKK 2308).

            Naród może się bronić w przypadku zagrożenia. Katechizm zaznacza jednak, że
            należy „ściśle wziąć pod uwagę dokładne warunki usprawiedliwiające uprawnioną
            obronę z użyciem siły militarnej. Powaga takiej decyzji jest podporządkowana
            ścisłym warunkom uprawnienia moralnego. Potrzeba jednocześnie w tym przypadku:

            – aby szkoda wyrządzana przez napastnika narodowi lub wspólnocie narodów była
            długotrwała, poważna i niezaprzeczalna;

            – aby wszystkie pozostałe środki zmierzające do położenia jej kresu okazały się
            nierealne lub nieskuteczne;

            – aby były uzasadnione warunki powodzenia;

            – aby użycie broni nie pociągnęło za sobą jeszcze poważniejszego zła i zamętu
            niż zło, które należy usunąć. W ocenie tego warunku należy uwzględnić potęgę
            współczesnych środków niszczenia.

            Są to elementy tradycyjnie wymieniane w teorii tzw. wojny sprawiedliwej.” (KKK
            2309)

            „Ci, którzy poświęcają się sprawie ojczyzny, służąc w wojsku, są sługami
            bezpieczeństwa i wolności narodów. Jeżeli wywiązują się należycie ze swojego
            zadania, prawdziwie przyczyniają się do dobra wspólnego narodu i utrwalenia
            pokoju” (Por. Sobór Watykański II, konst. Gaudium et spes, 79. KKK 2310).

            „Władze publiczne powinny uwzględnić przypadek tych, którzy z pobudek sumienia
            odmawiają użycia broni; są oni jednak zobowiązani w inny sposób służyć
            wspólnocie ludzkiej (Por. Sobór Watykański II, konst. Gaudium et spes, 79. KKK
            2311)

            Gdyby doszło do konfliktu zbrojnego, należy „szanować i traktować humanitarnie
            ludność cywilną, rannych żołnierzy i jeńców.” (KKK 2313)

            „Działania w sposób zamierzony sprzeczne z prawem narodów i jego powszechnymi
            zasadami, podobnie jak nakazujące je zarządzenia, są zbrodniami. Nie wystarczy
            ślepe posłuszeństwo, by usprawiedliwić tych, którzy się im podporządkowują.
            Zagłada ludu, narodu czy mniejszości etnicznej powinna być potępiona jako
            grzech śmiertelny. Istnieje moralny obowiązek stawiania oporu rozkazom, które
            nakazują ludobójstwo. (KKK 2313)

            „Wszelkie działania wojenne, zmierzające bez żadnej różnicy do zniszczenia
            całych miast lub też większych połaci kraju z ich mieszkańcami, są zbrodnią
            przeciw Bogu i samemu człowiekowi, zasługującą na stanowcze i natychmiastowe
            potępienie” (Sobór Watykański II, konst. Gaudium et spes, 80.) Ryzykiem
            nowoczesnej wojny jest stwarzanie okazji posiadaczom broni masowej zagłady,
            zwłaszcza atomowej, biologicznej lub chemicznej, do popełniania takich
            zbrodni.” (KKK 2314)

            „Gromadzenie broni wydaje się wielu ludziom paradoksalnym sposobem
            powstrzymania ewentualnych przeciwników od wojny. Widzą w tym najbardziej
            skuteczny ze środków zdolnych zapewnić pokój między narodami. Wobec takiego
            odstraszającego zabiegu powinno się wysunąć poważne zastrzeżenia moralne.
            Wyścig zbrojeń nie zapewnia pokoju. Nie tylko nie eliminuje przyczyn wojny, ale
            może je jeszcze nasilić. Wydawanie ogromnych sum na produkcję ciągle nowych
            rodzajów broni uniemożliwia przyjście z pomocą głodującej ludności (Por. Paweł
            VI, enc. Populorum progressio, 53.), hamuje rozwój narodów. Nadmierne zbrojenia
            mnożą przyczyny konfliktów i zwiększają ryzyko ich rozprzestrzeniania się.”
            (KKK 2315) „Wyścig zbrojeń stanowi najgroźniejszą plagę ludzkości, a
            równocześnie nieznośną krzywdę dla ubogich" (Sobór Watykański II, konst.
            Gaudium et spes, 81; KKK 2329).

            „Produkcja broni i handel nią dotykają wspólnego dobra narodów i wspólnoty
            międzynarodowej. Władze publiczne mają więc prawo i obowiązek ich ustawowego
            uregulowania. Dążenie do doraźnych interesów prywatnych lub zbiorowych nie może
            usprawiedliwić przedsięwzięć, które podsycają przemoc i konflikty między
            narodami oraz naruszają międzynarodowy porządek prawny.” (KKK 2316)

            Troska o pokój spoczywa na władzach państwowych a także na każdym człowieku,
            który ma usuwać ze swego życia to, co jest korzeniem wszelkich zatargów między
            ludźmi. Każdy powinien niszczyć w sobie to, co stanowi źródło konfliktów
            zbrojnych: nienawiść, niezdrową ambicję, pogardę dla człowieka, zazdrość, chęć
            zagarnięcia cudzego dobra itp. „Niesprawiedliwości, nadmierne nierówności w
            porządku gospodarczym lub społecznym, zazdrość, podejrzliwość i pycha, które
            szkodliwie szerzą się między ludźmi i narodami, wciąż zagrażają pokojowi i
            powodują wojny. Wszystko, co czyni się, by zlikwidować te nieporządki,
            przyczynia się do budowania pokoju i unikania wojny." (KKK 2317)

            Szczególnie gniew i nienawiść niszczą dobre – oparte na szacunku,
            sprawiedliwości i miłości – relacje między ludźmi. Grzechy te leżą u źródeł
            wojen. Usuwanie gniewu i nienawiści ze swojego życia jest więc obowiązkiem
            ucznia Chrystusa.

            „Nasz Pan, przypominając przykazanie: "Nie zabijaj!" (Mt 5, 21), domaga się
            pokoju serca i piętnuje niemoralność zbrodniczego gniewu i nienawiści.” (KKK
            2302)

            Gniew to pragnienie odwetu, zemszczenia się. (por. KKK 2302) „Jeśli gniew
            posuwa się do dobrowolnego pragnienia zabójstwa lub ciężkiego zranienia
            bliźniego, stanowi poważne wykroczenie przeciw miłości; jest grzechem
            śmiertelnym. Pan mówi: "Każdy, kto się gniewa na swego brata, podlega sądowi"
            (Mt 5,22) (KKK 2302).

            Przede wszystkim nienawiść niszczy pokój i prowadzi do wojen. Jest ona
            przeciwieństwem miłości. „Nienawiść do bliźniego jest grzechem, gdy człowiek
            dobrowolnie chce dla niego zła. Nienawiść jest grzechem ciężkim, gdy
            dobrowolnie życzy się bliźniemu poważnej szkody. "A Ja wam powiadam: Miłujcie
            waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują; tak
            będziecie synami Ojca waszego, który jest w niebie..." (Mt 5, 44-45). (KKK 2303)
          • aniouek1 3) Troska o klimat pokoju i radości 24.01.06, 18:19
            Pokój może oznaczać brak wojny lub też atmosferę życzliwości, dobroci, miłości.
            Chrześcijanin ma starać się o to, by wszędzie istniał pokój w tym podwójnym
            znaczeniu, ma więc stać się również szerzycielem radości i pokoju. Uczeń
            Chrystusa ma przyczyniać się do budowania rodziny ludzkiej, w której zaistnieje
            atmosfera życzliwości, radości, zaufania i pokoju. Chrystus
            mówi: „Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani
            synami Bożymi” (Mt 5,9).

            Budzenie radości i pokoju w sercach ludzkich to jeden z przejawów miłości.
            Miłość bowiem to coś więcej niż powstrzymywanie się od krzywdzenia i
            zastraszania bliźniego, od zadawania mu bólu, od ranienia go lub pozbawiania go
            życia. Miłość pragnie uszczęśliwiać, wnosić pokój i radość. Dlatego też uczeń
            Chrystusa powinien troszczyć się o to, aby wytwarzać wszędzie klimat Bożej
            radości i pokoju.

            Chrześcijanin będzie budować środowisko sprzyjające rozwojowi człowieka, o ile
            będzie się kierować w życiu miłością, o ile w jego życiu, działaniu, słowach
            i postawach ujawnią się takie owoce Ducha jak: radość, pokój, cierpliwość,
            uprzejmość, wierność, łagodność i opanowanie (por. Ga 5,22). Każdy z tych
            owoców ma on w sobie rozwijać i nie niszczyć go popełnianymi grzechami.
            • aniouek1 a) Radość i pokój 24.01.06, 18:20
              Kiedy Duch Święty mieszka w człowieku i kiedy człowiek poddaje się Jego
              kierownictwu, wówczas pojawiają się w nim owoce Jego obecności, do których
              należy między innymi radość i pokój. Tym pokojem i radością można się dzielić z
              innymi. Przez samą swoją obecność, słowa, gesty i czyny można wnosić Boży pokój
              i radość w serca bliźnich. Radość pobudza człowieka do czynienia dobra,
              pesymizm zaś i zgorzknienie rodzi zniechęcenie i dlatego przynosi mu szkodę.

              Każdy dar Boży można jednak umniejszyć lub nawet zupełnie zniszczyć. Dotyczy to
              również pokoju i radości. Gdy tak się stanie, zamiast wewnętrznego spokoju w
              człowieku pojawi się niepokój, który będzie się udzielał innym. Doprowadza do
              niego uleganie swoim różnym złym skłonnościom.

              Wiele czynników może stłumić autentyczną radość i pokój w człowieku i tym samym
              przeszkodzić w ich szerzeniu. Przede wszystkim grzechy tłumią radość i pokój.

              Prawdziwa radość zabijana jest przez pychę. Ambicja rodzi silny głód wielkości,
              którego nic nie jest w stanie zaspokoić: ani wyobraźnia, ani domaganie się od
              otoczenia wyrazów szacunku i podziwu. Przewrażliwiony na punkcie swojej
              wielkości człowiek ciągle czuje się przez kogoś urażony, nie doceniony; ciągle
              obawia się utracenia swojej wielkości, zbudowanej na kruchych fundamentach.
              Lęka się, że utraci swoją wielkość, pozycję, znaczenie, wpływy, sławę itp.

              Radość i pokój znika również z życia człowieka zazdrosnego, gdyż widok
              szczęścia innych, dobra bliźnich, ich talentów, uzdolnień rodzi w nim smutek,
              przygnębienie i rozgoryczenie.

              Nie ma w sobie radości również człowiek chciwy, ciągle bowiem wydaje mu się, że
              czegoś mu brak, nawet gdy posiada wielkie bogactwa. Ponadto żyje on w ciągłej
              obawie, że może utracić to, co tak gorliwie zbierał przez całe życie, że straci
              pieniądze, że zbankrutuje. Radość ginie w chciwym człowieku z powodu
              uświadamiania sobie zbliżającej się śmierci, która zmusi go do rozstania się
              z tym, co dla niego najdroższe: z bogactwem.

              Nieczystość, pogoń za przeżyciami seksualnymi, zamiast spodziewanego szczęścia,
              rodzi przesyt i znudzenie. Podobnie też pogoń za przyjemnościami smakowymi, za
              rozrywkami staje się przyczyną odczuwania głębokiej pustki wewnętrznej i nudy.

              Lenistwo i bezczynność zabijają w człowieku radość tworzenia czegoś
              wartościowego, działania dla dobra innych.

              Gniew i nienawiść zabijają w człowieku pokój i radość. Zamiast tych darów
              pojawia się oburzenie, żal do całego świata i złość.

              Popełniający grzechy człowiek niszczy radość i pokój nie tylko w sobie, lecz
              i w innych. Podobnie bowiem jak pokój również niepokój człowieka udziela się
              innym, np. rozgniewana osoba wprowadza wszędzie atmosferę rozdrażnienia.
              Nienawiść i kłótnie niszczą radość i atmosferę pokoju w każdym środowisku.

              Osoba pragnąca, aby wszyscy się nią zajmowali, może wprowadzać atmosferę
              nerwowości i niepokoju, bo ciągle wybucha gniewem, obmawia i krytykuje tych,
              którzy nie poświęcili jej swej uwagi. Złośliwy człowiek rozdrażnia innych przez
              swoje dokuczliwe uwagi, kpiny, wyśmiewanie się itp. Zarozumiały człowiek –
              chcący wykazać, że wszystko wie najlepiej – zanudza innych swoim przechwalaniem
              się. Awantury wywoływane przez chciwego ojca, którego zdaniem „nikt w domu nie
              oszczędza” mogą wytwarzać stałą atmosferę niepokoju, poczucie zagrożenia.

              Naszym zadaniem jest nie tylko unikanie rozdrażniania innych, lecz łagodzenie
              konfliktów, zatargów i sporów, jakie mogą się rodzić w naszym środowisku.
              Chrześcijanin powołany jest do stałej troski o to, by ludzie nie zadawali sobie
              bólu i nie zadręczali się wzajemnie. Uczeń Chrystusa ma ustawicznie dążyć do
              jedności, łagodzić spory i wszędzie wytwarzać atmosferę życzliwości i
              braterstwa.

              Nie każdy jednak chce leczyć trudną do zniesienia atmosferę, zrodzoną przez
              kłótnie i różne konflikty. Różne wady mogą przeszkadzać człowiekowi
              w angażowaniu się w dzieło łagodzenia sporów i jednoczenia ludzi. I tak np.
              człowiek pyszny, gardzący bliźnimi, cieszy się, gdy ludzie kłócą się
              i znieważają, ponieważ czuje wówczas swą przewagę nad nimi. Władczej jednostce
              kłótnie ułatwiają podporządkowywanie sobie ludzi, dlatego nie jest
              zainteresowana ich usuwaniem.

              Tak więc grzech niszczy pokój i rodzi różne formy niepokoju w tym, który go
              popełnia i w jego otoczeniu, dlatego powinien być ciągle usuwany. Jeśli więc
              ktoś szczerze pragnie posiadać w sobie pochodzącą od Ducha Świętego radość
              i dzielić się nią z innymi, powinien prosić Dawcę tego daru o udzielenie mu
              go w obfitości i równocześnie usuwać ze swojego życia wszelki grzech.
            • aniouek1 b) Cierpliwość 24.01.06, 18:22
              Cierpliwość jest kolejnym, rodzonym w nas przez Ducha Świętego owocem, który
              pomaga tworzyć atmosferę wspólnoty, życzliwości i miłości. Cierpliwość skłania
              do znoszenia przykrości i przeciwności losu i ułatwia łagodzenie wielu
              konfliktów.

              Przeciwieństwem cierpliwości jest niecierpliwość. Zniecierpliwienie jest pewną
              formą wzburzenia, rozdrażnienia. To wzburzenie pojawia się wówczas, gdy ktoś
              szybko chce zdobyć coś, na czym bardzo mu zależy, lecz nie udaje mu się tego
              natychmiast osiągnąć. Tym upragnionym celem może być nawet coś dobrego, np. gdy
              ktoś chce się stać doskonałym lub szybko ulepszyć cały świat.

              Niecierpliwe dążenie nawet do dobrego celu może przynosić wiele szkód.
              Przeanalizujmy niektóre z nich.

              Jednym ze szkodliwych następstw niecierpliwego dążenia do jakiegoś nawet
              dobrego celu jest rozdrażnienie, które niekorzystnie wpływa na otoczenie, gdyż
              niszczy klimat miłości, zaufania i braterstwa. Zniecierpliwienie udziela się
              otoczeniu i niszczy dobrą atmosferę. Np. ktoś pragnie w ciągu kilku dni nauczyć
              się języka obcego i denerwuje się, że mu to nie wychodzi; ktoś inny znów
              tłumaczy koledze jakieś trudne zagadnienie i z powodu niecierpliwego
              oczekiwania rezultatów swojego działania denerwuje się, że ten niczego szybko
              nie rozumie.

              Innym szkodliwym następstwem niecierpliwego dążenia do dobrego celu może być
              stosowanie niewłaściwych środków. I tak np. aby w krótkim czasie doprowadzić
              ludzi do pełnej doskonałości, ktoś wytyka im każdy ich błąd, każdą ich wadę,
              zastrasza, zmusza do czynienia dobra, narzuca im swoje "dobre rady", kontroluje
              i szpieguje, aby stwierdzić, czy stosują się do jego zaleceń itp. Stosowanie
              niewłaściwych środków może zniweczyć osiągnięcie zamierzonego celu, np. ktoś
              swoimi zbyt częstymi uwagami i wytykaniem błędów, zamiast spodziewanej zmiany
              w otoczeniu, wywołuje tylko zdenerwowanie i rozdrażnienie.

              Jeszcze innym szkodliwym owocem niecierpliwego dążenia do dobra może być
              zniechęcenie się i zaprzestanie szukania go, np. ktoś zniechęca się do pracy
              nad swoim charakterem, nie dąży do świętości, bo po kilku tygodniach walki ze
              swoimi grzechami stwierdził, że niewiele lub wcale się nie zmienił.

              Niecierpliwe dążenie do celu nieraz doprowadza do zrujnowania zdrowia własnego
              i bliźnich, np. ambitny dyrygent chóru, pragnący odnieść sukces, może
              przemęczyć śpiewaków zbyt długimi próbami, gdyż pragnie w jak najkrótszym
              czasie przygotować ich do występu. Kto chce w ciągu tygodnia wykonać pracę
              wymagającą na ukończenie przynajmniej miesiąca, ten nie tylko nie doprowadzi
              rozpoczętego dzieła do końca, lecz ponadto zniszczy swoje zdrowie.

              Tak więc jeśli człowiek zbyt szybko pragnie coś osiągnąć, to czasami w ogóle
              nie dochodzi do tego, co zamierzył zrealizować. Niecierpliwe dążenie do celu
              może też skłaniać do niedbałego wykonywania różnych prac i obowiązków.

              Powyżej zostały przedstawione szkodliwe skutki niecierpliwego dążenia do
              dobrego celu. Człowiek może też gorączkowo i z niecierpliwością dążyć do celu
              złego: do zaspokojenia swoich egoistycznych pragnień. Taka niecierpliwość
              przynosi wiele zła.

              Każda egoistyczna skłonność może spowodować swoiste zniecierpliwienie i
              rozdrażnienie. I tak np. ambicja może zrodzić gorączkowe dążenie do zaszczytów
              i sukcesów. Przekonanie o swej wyższości i prawie do różnych przywilejów może
              sprawić, iż ktoś niecierpliwi się i wybucha gniewem, bo nie został obsłużony
              poza kolejką. Władczy typ niecierpliwi się, gdy ktoś nie słucha go od razu, gdy
              odwleka wypełnienie jego poleceń, gdy nie zjawia się na każde jego zawołanie
              itp. Chciwy człowiek niecierpliwi się i denerwuje, gdy ktoś ze słusznego powodu
              opóźnia – choćby o jeden dzień – spłacenie długu lub gdy zbyt długo musi gościć
              u siebie jakiegoś krewnego. Zazdrosna osoba może się bardzo denerwować
              i niecierpliwić, że jej donos na bogatego sąsiada nie odniósł natychmiastowego
              skutku. Spragniony dobrego jedzenia i picia człowiek może się niecierpliwić
              i złościć, gdy zbyt długo musi czekać na to, by żona ugotowała mu wreszcie jego
              ulubioną potrawę. Osoba opanowana przez nieczystość może z niecierpliwością
              czekać na pożyczenie jej obiecanej kasety z filmem pornograficznym. Leniwy
              człowiek popada w zniecierpliwienie i w rozdrażnienie, gdy jakaś praca zbytnio
              się przedłuża, gdy trzeba długo kimś się opiekować, pielęgnować kogoś itp.

              Kiedy na egoistycznie nastawioną osobę spada jakieś cierpienie – np. choroba –
              może się pojawić u niej niecierpliwość bardzo dotkliwa dla otoczenia. W osobach
              takich może powstać przekonanie, że wszyscy powinni się nimi opiekować, być
              przy nich i śpieszyć im z pomocą. I tak np. egocentrycznie nastawiony chory
              niecierpliwi się i denerwuje, gdy pielęgniarka nie przychodzi na każde
              zawołanie, gdy podchodzi najpierw do innego chorego. Niecierpliwość
              w cierpieniu potęguje się wskutek braku wiary w zbawczy sens krzyża.
            • aniouek1 c) Uprzejmość 24.01.06, 18:39
              Inna postawa sprzyjająca wytwarzaniu klimatu ułatwiającego człowiekowi życie
              i rozwój to uprzejmość. Jest ona kolejnym owocem Ducha. Powstaje z głębokiego
              szacunku i miłości do drugiego człowieka. Uprzejmość ujawnia się w honorowaniu
              każdej osoby przez gesty, zachowanie i słowa, np. gościom daje się to, co
              najlepsze, traktuje się ich z szacunkiem i miłością.

              Wskutek ulegania przez człowieka różnym wadom może się pojawić nieuprzejme
              zachowanie. Postawa taka rodzi się głównie z pychy, gdyż przekonany o swej
              wyższości człowiek domaga się względów dla własnej osoby, przy równoczesnym
              lekceważeniu innych. Ambitny człowiek wymaga, aby inni zachowywali się
              uprzejmie wobec niego, aby mu ustępowali lepsze miejsca, wszędzie go
              przepuszczali, dawali we wszystkim pierwszeństwo, zawsze go honorowali. Sam zaś
              pomniejsza wartość innych ludzi, lekceważy ich, traktuje pogardliwie i
              wyniośle. Drażliwość na punkcie własnej osoby sprawia, że człowiek łatwo
              zapomina o potrzebie uprzejmości: w porywie złości – zamiast honorować –
              traktuje innych opryskliwie. Rodząca się z zazdrości niechęć do bliźnich
              również nie sprzyja autentycznej uprzejmości.

              Pragnienie osiągnięcia jakichś korzyści skłania niektóre osoby do uprzejmości
              fałszywej, przyjmującej postać pochlebiania, udawanej układności. Za taką
              postawą kryje się chęć zyskania czegoś, czego domagają się egoistyczne
              pragnienia, np. podwyżki płacy, otrzymania jakichś "godności" kościelnych,
              wpływowych stanowisk, pozyskania czyjejś sympatii, oszukania klienta itp.
              Swoistą formą zwodniczej uprzejmości jest uwodzenie drugiej osoby przy pomocy
              banalnych komplementów, wymuszanego uśmiechu i udawanego "zakochania się".
            • aniouek1 d) Dobroć i łagodność 24.01.06, 18:42
              Duch Święty formuje w człowieku postawę dobroci i łagodności (por. Gal 5,22).
              Te dwie postawy mają wielki wpływ na przekształcanie otoczenia w świat bardziej
              ludzki, w królestwo miłości i pokoju.

              Egoizm może niszczyć i te dzieła Ducha Świętego. Zrodzona z pychy wyniosła
              postawa skłania bardziej do lekceważenia innych, niż do traktowania ich
              z dobrocią. Przewrażliwienie na punkcie swojego "ja" może ujawniać się
              w dokuczaniu za najmniejszą przykrość, zadaną nawet całkiem nieświadomie.
              Ambicja nie zna przebaczania innym, gdyż wyolbrzymia wszystkie doznane krzywdy.
            • aniouek1 e) Wierność 24.01.06, 18:43
              Miłość – rozlana w sercach ludzkich przez Ducha Świętego – jest wierna.
              Człowiek kochający miłością stałą skutecznie przetwarza swoje środowisko,
              wprowadzając w nim porządek Królestwa Bożego.

              Przeciwieństwo wierności, niewierność, rodzi się z interesowności, z szukania
              swoich korzyści. Egoistycznie nastawiony człowiek interesuje się innymi ludźmi
              ze względu na spodziewane korzyści, kiedy zaś ich nie osiąga, znika też
              zainteresowanie bliźnim oraz okazywana mu pomoc. Np. ktoś opiekuje się chorą
              osobą aż do momentu, kiedy dowiaduje się, że nie odziedziczy po niej spadku;
              mąż porzuca żonę, gdy się zestarzała; ktoś przyjaźni się z jakąś osobą przez
              kilka miesięcy, następnie zrywa przyjaźń, gdyż nie znalazł oczekiwanego
              zainteresowania swoją osobą i znajomość przestała mu sprawiać przyjemność;
              jakaś osoba spotyka się z innymi, póki ci zapraszają na przyjęcia lub częstują
              alkoholem, rezygnuje natomiast ze znajomości, gdy hojni koledzy nie mają już za
              co "stawiać"; ktoś "chodzi z dziewczyną", gdyż może z nią potańczyć, iść do
              kina, udać się na dyskotekę, porzuca ją jednak, gdy ta przeżywa jakieś kłopoty
              i nie potrafi być wesoła jak dawniej; ktoś zrywa przyjaźń, gdyż nie chce mu się
              odpisywać na listy lub odwiedzać przyjaciela itp.
            • aniouek1 f) Opanowanie 24.01.06, 18:44
              Do postaw sprzyjających wytwarzaniu właściwego klimatu we wspólnocie ludzkiej
              należy zaliczyć opanowanie, będące również owocem Ducha Świętego. Polega ono na
              zapanowaniu nad swoimi egoistycznymi odruchami, np. nad pragnieniem wywyższania
              się, poniżania innych, obmawiania, krytykowania, zagarniania wszystkiego dla
              siebie, zadawania innym cierpienia przez wybuchy gniewu, nad pragnieniem
              bezczynności, nieumiarkowanego jedzenia, picia i korzystania z rozrywek itp.
            • aniouek1 g) Zaufanie i wiara w człowieka 24.01.06, 18:45
              Św. Paweł wspomina, że miłość wszystkiemu wierzy (por. 1 Kor 13,7).
              Bezpodstawna nieufność i podejrzliwość niszczy życie wspólnotowe.

              Roztropność nakazuje przewidywać niebezpieczeństwa i liczyć się ze zmiennością
              a nawet złą ludzką wolą. Obawa przed ewentualnym zagrożeniem musi jednak
              opierać się na realnych fundamentach, na faktach. Wady ludzkie mogą stać się
              powodem przesadnej nieufności.

              I tak np. spragniony władzy człowiek wszędzie widzi spiskowców i rywali
              usiłujących pozbawić go wpływów i znaczenia; chciwiec na każdym kroku wyczuwa
              złodziei i oszustów mogących umniejszyć jego majątek; przesadne pragnienie
              ludzkich uczuć rodzi posądzenie o niewrażliwość, obojętność i okrucieństwo;
              zazdrosna żona może ciągle posądzać swego męża o zdradę; alkoholik pomawia
              swojego przyjaciela o nieżyczliwość, gdy ten nie chce mu pożyczyć pieniędzy na
              wódkę; mąż posądza żonę o romans z innym mężczyzną, ponieważ odmawia mu ona
              współżycia niezgodnego z zasadami moralnymi.

              Przesadna podejrzliwość może skłaniać do nadmiernego kontrolowania innych, do
              szpiegowania ich na każdym kroku, co wytwarza atmosferę nieufności. Taka zaś
              atmosfera niszczy życie wspólnotowe, gdyż jeden boi się drugiego.

              Miłość "we wszystkim pokłada nadzieję" (1 Kor 13,7). Ten będzie właściwie
              traktował ludzi – a tym samym przyczyniał się do tworzenia wspólnoty – kto
              wierzy w dobro, jakiego może dokonać drugi człowiek.

              Choć bliźni posiada nieraz wiele wad, trzeba wierzyć, że – z pomocą łaski
              Bożej – może on stale poprawiać się i rozwijać. Łaska Chrystusa bowiem
              potężniejsza jest od zła. Kto wierzy w możliwość przemiany drugiego, ten będzie
              się starał dopomóc mu w tym, np. przez modlitwę, przez zachętę, pochwałę lub
              też przez zwrócenie mu uwagi na niewłaściwość postępowania.

              Pycha niszczy wiarę w możliwość przemiany drugiego człowieka. Wada ta potrafi
              bowiem tak umniejszyć w naszych oczach możliwości drugiego i równocześnie tak
              wyolbrzymić jego wady, że stracimy wiarę w możliwość jakiegokolwiek rozwoju
              bliźniego.

              Brak wiary w możliwość przemiany życia drugiej osoby powoduje, że nie próbuje
              się jej pomagać. I tak np. zamiast zrobić coś, co ułatwiłoby bliźniemu
              przemianę życia – np. pożyczyć mu jakąś dobrą książkę, porozmawiać z nim,
              pomodlić się za niego, ofiarować Bogu w jego intencji jakieś swoje wyrzeczenia,
              trudy i kłopoty itp. – zaczyna się go obmawiać, krytykować, wyśmiewać jego wady
              i poniżać go.
            • aniouek1 h) Rozbudzanie nadziei na zwycięstwo dobra 24.01.06, 18:51
              Ogromne zniechęcenie i przygnębienie rodzi się z braku nadziei na zwycięstwo
              dobra. Dostrzegany ogrom zła może człowieka zniechęcać do walki z nim. Dlatego
              konieczne jest pielęgnowanie nadziei w sobie i budzenie jej w sercach bliźnich.

              Fundamentem nadziei jest niezłomna wiara w to, że ostatecznie zwycięży Bóg i
              dobro, że na wieki będzie istniała miłość, którą On zaszczepia w ludzkich
              sercach. Szatan i zło zostanie ostatecznie pokonane. Sąd ostateczny ujawni to.
              Okaże się wtedy, że każde, najmniejsze nawet dobro było tryumfem nad złem, bo
              rozpoczęło nowy łańcuch dobra, który – na przestrzeni dziejów ludzkich – ciągle
              wydłużał się o nowe ogniwa miłości i dobroci.
          • aniouek1 4) Usuwanie lub zmniejszanie ludzkiego cierpienia 24.01.06, 19:08
            Aby zapewnić człowiekowi warunki umożliwiające mu pełny rozwój, trzeba tworzyć
            świat, w którym jak najmniej będzie zła, cierpienia poczucia osamotnienia.
            Zapoczątkowane przez Chrystusa Królestwo przekształci się na końcu dziejów
            w Królestwo Ojca, w którym nie będzie najmniejszego nawet zła dręczącego
            człowieka.

            Swoją aktywnością uczeń Chrystusa powinien zmniejszać istniejące na ziemi
            cierpienie, np. przez pomoc ludziom biednym i krajom rozwijającym się, przez
            niesienie ulgi chorym itp.

            Dużo form cierpienia istnieje na ziemi z powodu grzesznych zaniedbań. I tak np.
            wielu ludzi na świecie głoduje, żyje w nędzy, choruje, bo inni posiadający
            nadmierne bogactwa nie pomagają im.

            Sam człowiek cierpi z powodu popełnianego przez siebie grzechu np. gdy przez
            alkoholizm, zażywanie narkotyków zrujnował swoje zdrowie lub przez lekceważenie
            wypoczynku doprowadził do osłabienia swój organizm.

            Swoim grzesznym sposobem postępowania wywołuje się też cierpienie innych np.
            kobieta zażywająca środki antykoncepcyjne, paląca papierosy, pijąca alkohol nie
            tylko niszczy swoje zdrowie, lecz może także spowodować, że jej dziecko będzie
            przez całe życie w jakiś sposób upośledzone i cierpiące. Wiele cierpień spada
            na człowieka wskutek niewłaściwego postępowania innych, np. z powodu
            niewłaściwego traktowania go przez bliźnich, z powodu gniewu, złości, kłótni,
            zawiści, plotek itp.

            Skuteczną formą usuwania cierpienia jest ustawiczna praca nad rozwojem swojej
            miłości i miłosierdzia oraz niszczenie tego, co je ogranicza – każdej formy
            grzechu.
          • aniouek1 5) Wyzwalanie z poczucia osamotnienia 24.01.06, 20:06
            Osamotnienie jest jednym z najbardziej dotkliwych, a równocześnie jednym z
            najpowszechniejszych cierpień. Chrześcijanin powinien starać się wyzwalać
            innych z tego przykrego odczucia.

            Niektórzy – zwłaszcza ludzie starsi i chorzy – czują się osamotnieni, ponieważ
            nikt się nimi nie zajmuje, nie odwiedza ich. Tego rodzaju ludziom można pomóc
            odwiedzając ich i opiekując się nimi.

            Lenistwo może przeszkodzić w odwiedzaniu ludzi osamotnionych. Wada ta
            powstrzymuje przed jakimkolwiek wysiłkiem, np. przed wyjściem z domu, by kogoś
            odwiedzić. Innym powodem zaniedbania tego rodzaju pomocy może być pycha.
            Zarozumiały człowiek uważa nieraz zajmowanie się biednymi, opuszczonymi i
            słabymi za coś poniżającego. Podobnie nieśmiałość – za którą kryje się nieraz
            nieokreślony lęk przed kompromitacją, ośmieszeniem się lub jakąś pomyłką –
            także może utrudniać niesienie pomocy ludziom osamotnionym.

            Czasami jednak osamotnione osoby same sobie są winne. Nieraz ich osamotnienie w
            późnym wieku jest wynikiem ich stylu życia, egoizmu, izolowania się od ludzi i
            zajmowania się wyłącznie sobą. Niektórzy ludzie użalają się nad swoim
            odosobnieniem, skarżą się, że ich nikt nie odwiedza, a nie przyjdzie im na
            myśl, że mogliby sami pójść do kogoś, napisać list, zatelefonować, udzielić
            pomocy jakiemuś choremu itp.

            Istnieje jednak poczucie osamotnienia, które nie wynika z braku kontaktu z
            drugim człowiekiem. Są bowiem osoby, które czują się osamotnione chociaż
            mieszkają z ludźmi i ciągle z nimi przebywają. Ten rodzaj poczucia osamotnienia
            pojawia się wtedy, gdy człowiek nie czuje się kochany i ma wrażenie, że nikt go
            nie rozumie.

            Aby człowiek nie czuł się osamotniony, potrzebna mu jest nie tylko czyjaś
            fizyczna obecność, lecz bliskość kogoś życzliwego, kto autentycznie kocha, umie
            wysłuchać i zrozumieć.

            Bardzo często, w czasie rozmów, brakuje autentycznego słuchania i troski o
            zrozumienie drugiego. Brak słuchania objawia się najczęściej w równoczesnym
            odzywaniu się, gdy ktoś inny mówi; w ciągłym narzucaniu i zmienianiu tematu
            rozmowy; w ustawicznym zasypywaniu innych potokiem słów, bez zastanawiania się,
            czy słuchacza to interesuje i czy przynosi mu to jakąś korzyść; w przerywaniu
            innym ich wypowiedzi; w ironicznym i kpiącym podchodzeniu do cudzych
            wypowiedzi; w braku odczuwania tego, co rozmówca przeżywa i co chce przekazać.

            Aby inni nie czuli się osamotnieni, muszę stać się ich życzliwym słuchaczem,
            usiłującym zrozumieć nie tylko wypowiadane do mnie słowa, lecz przeżywane przez
            niego troski i radości. Aby po rozmowie ze mną ktoś nadal nie czuł się nie
            zrozumiany, muszę dołożyć starań, by pojąć, co wywołuje radość mojego rozmówcy
            lub na czym polegają konflikty i dramaty, które przeżywa. Aby moi bliźni nie
            czuli się zagubieni w świecie i osamotnieni, muszę starać się zrozumieć nie
            tylko ich słowa, lecz ich samych, ich odczucia i przeżycia; muszę – jak mówi
            św. Paweł – radować się z weselącymi się i płakać z tymi, którzy płaczą (por.
            Rz 12,15).

            Jakie są powody braku słuchania? Przyczyną zamykania się na innych jest
            egoistyczne zaabsorbowanie swoją osobą. Nie słucha się innych, kiedy pragnie
            się, aby bliźni nas słuchali, nami się zajmowali, nam współczuli, nas rozumieli
            itd. Ktoś może do tego stopnia być pochłonięty swoimi problemami osobistymi,
            trudnościami życiowymi, chorobami, że nie dociera do niego to, iż inni także
            mają kłopoty i troski, że też cierpią i potrzebują kogoś słuchającego i
            współczującego.

            Bardzo duży wpływ na formowanie się postawy zamknięcia się na drugiego
            człowieka ma pycha. Zrodzona z poczucia wyższości postawa sprawia, że człowiek
            nie słucha wewnętrznie drugiego, nie usiłuje sobie "wyobrazić" jego przeżyć,
            odczuć, gdyż inni go nie interesują. Poczucie wyższości sprawia, że człowieka
            nie interesuje wewnętrzny świat drugiej osoby: jej myśli, odczucia, przeżycia.
            Pycha sprawia, że człowiek nie potrafi fascynować się drugą osobą. Zarozumiały
            człowiek oczarowany jest tylko sobą. Pycha powoduje, że drugiego traktuje się
            jak przedmiot, mogący być czasami bardzo użyteczny dla osiągnięcia własnych
            celów. Przecenianie siebie połączone z niedocenianiem innych powoduje, że
            przebywający obok siebie ludzie traktują się wzajemnie jak przedmioty, jak
            rzeczy, w których nie ma świata wewnętrznego, duchowego, psychicznego. Nie
            interesują się sobą wzajemnie, nie usiłują zrozumieć, wniknąć w wewnętrzny
            świat drugiej osoby. Brak miłości, pycha i egoistyczne skoncentrowanie na
            własnej osobie sprawia, że to, co drugi mówi, myśli, czuje i przeżywa, wydaje
            się mało interesujące i niegodne uwagi. Rezultatem takiej postawy jest brak
            uważnego słuchania drugiego człowieka. Ponadto wada ta może skłaniać do
            szukania w drugim człowieku tego, co złe, do wyszukiwania w nim wad i
            ułomności. Postawa negatywnego patrzenia na bliźnich utrudni zainteresowanie
            się tym, co w nim najpiękniejsze.

            Często, w czasie rozmowy z drugim człowiekiem, zainteresowanie nim jest tylko
            częściowe. Ma to miejsce wówczas, gdy swoją uwagę koncentruje się jedynie na
            treści przekazywanych przez drugiego człowieka słów, a nie - na nim samym, na
            jego odczuciach, np. słucha się jego ciekawych opowiadań o podróżach lub o jego
            życiu prywatnym, bez nastawienia na jego radości i smutki.

            Poczucie osamotnienia i niezrozumienia rodzi się u drugiej osoby, gdy odczuwa
            ona brak naszej koncentracji na niej samej. Nie tylko pycha, lecz wszystkie
            pozostałe wady utrudniają autentyczne zainteresowanie się człowiekiem i jego
            przeżyciami. Każda bowiem wada zamyka nas na piękno osobowe drugiego człowieka
            i koncentruje naszą uwagę – zamiast na nim samym – na czymś, co nas interesuje
            lub może nam przynieść jakąś korzyść. Oto kilka przykładów.

            Chciwego człowieka nie interesuje osobowość bliźniego ani jego świat przeżyć,
            gdyż patrzy na niego pod kątem przydatności w robieniu interesów. W rozmowach
            zatem – zamiast wsłuchiwania się z zamiarem zrozumienia i udzielenia
            ewentualnej pomocy – może pojawić się np. wypytywanie o jego majątek, o to, jak
            go zdobył, o jego znaczących znajomych itp.

            Człowieka nieczystego nie interesuje dusza bliźniego, jego piękno duchowe,
            bogactwo jego przeżyć, radości i dramatów. Całą uwagę przykuwa wyłącznie ciało
            i przyjemności erotyczne, jakich może ono dostarczyć. To może stać się
            przedmiotem rozmów, w których nie będzie zainteresowania życiem drugiego
            człowieka, jego problemami, radościami i smutkami, jego zbawieniem.

            Zazdrość niszczy życzliwe nastawienie do człowieka, pragnienie pomagania mu w
            jego życiowych problemach. Może się to ujawnić również w czasie rozmowy z kimś,
            w formie braku zainteresowania kłopotami rozmówcy i chęci ich rozwiązania.

            Człowiek uniesiony gniewem, mający niechęć do bliźnich lub żywiący nienawiść do
            nich nie dostrzega ich duchowego piękna ani nie interesuje się ich przeżyciami,
            ich światem wewnętrznym. Rozgniewanego człowieka to nie interesuje, gdyż
            pragnie tylko dokuczyć bliźniemu i zemścić się za jakieś doznane lub wyobrażone
            sobie krzywdy.

            Skoncentrowanie swego życia na przyjemnościach, na jedzeniu i piciu czyni
            niewrażliwym na problemy ludzi, na ich cierpienia. Bliźni interesuje o tyle, o
            ile może być towarzyszem przy stole lub kimś, kto poczęstuje alkoholem itp.

            Lenistwo połączone z głodem rozrywek i przyjemności również może odwracać uwagę
            od życia duchowego innych, od tego, jakie mają kłopoty. Ludzi nastawionych na
            przyjemność nie interesują problemy innych. Wolą ich nie znać, gdyż musieliby
            zacząć pomagać, to zaś związane jest z wysiłkiem, którego nie chcą się podjąć z
            powodu lenistwa. Nie chcą poznawać trosk i cierpień bliźnich, zakłóciłoby to
            ich beztroski sposób życia, z którego nie chcą zrezygnować.

            Spragnioną rozrywek osobę drugi człowiek zainteresuje o tyle, o ile można się z
            nim zabawić, potańczyć
            • aniouek1 c.d.: 5) Wyzwalanie z poczucia osamotnienia 24.01.06, 20:47
              Spragnioną rozrywek osobę drugi człowiek zainteresuje o tyle, o ile można się z
              nim zabawić, potańczyć, spędzić mile czas, przyjemnie porozmawiać, pójść do
              kina itp. Jego życie, troski i problemy nie budzą zainteresowania, gdyż ich
              poznanie rozbudzałoby sumienie, budziłoby nakaz udzielenia pomocy. Nastawiony
              na przyjemności człowiek nie interesuje się zazwyczaj zbyt długo swoim bliźnim.
              Kiedy bowiem nasyci swoje pragnienie ciągle nowych przyjemnych wrażeń, zacznie
              szukać nowych „interesujących” ludzi.

              Tak więc egoistyczne skłonności na różne sposoby zamykają nas na innych, na ich
              świat osobowy, na ich przeżycia, radości, bóle i utrapienia. To zaś wewnętrzne
              zamknięcie się na życie bliźniego ujawnia się między innymi w naszym sposobie
              prowadzenia rozmów, w których nie ma troski o pełne zrozumienie drugiego
              człowieka, jego przeżyć, jego ducha. Nie ma troski o poznanie i pełne
              zrozumienie, bo nie ma autentycznej miłości, chęci udzielenia pomocy
              przynajmniej przez rozmowę. Jeśli rozmawiający z nami człowiek wyczuje w nas
              taką postawę, będzie po rozmowie z nami miał nadal poczucie niezrozumienia i
              osamotnienia. Jeśli w czasie rozmów nie będziemy wykazywać troski o zrozumienie
              tego, czym żyje rozmówca, co go cieszy i co go martwi, wtedy po spotkaniu z
              nami odejdzie z odczuciem, że znowu nic został zrozumiany. Nie opuści go
              poczucie osamotnienia i niezrozumienia.
            • aniouek1 Modlitwa 24.01.06, 20:52
              Zbawicielu! Ty przyszedłeś na świat, aby doprowadzić człowieka do pełni
              szczęścia wiecznego: Ty wyzwalałeś z cierpienia, z grzechu i chorób. Pomóż mi
              otoczyć troską bliźnich, abym w miarę moich możliwości dostarczał im
              wszystkiego, co potrzebne im do życia, do ich rozwoju i do zbawienia wiecznego.

              Ustrzeż mnie, Panie, bym pod wpływem egoizmu nie rujnował, życia, zdrowia
              i szczęścia braci. Pomagaj mi, Jezu, przezwyciężyć lenistwo i brak
              zaangażowania się w sprawy bliźnich, aby z mojego powodu nie trwali przez całe
              życie w nędzy, osamotnieniu i przygnębieniu. Naucz mnie angażować się wraz z
              Tobą i całym Kościołem w to, co rozwija człowieka, co przynosi mu szczęście nie
              tylko doczesne, ale i wieczne, w to, co wyzwala go z niewoli zła, grzechu i
              cierpienia. Naucz mnie szanować prawa drugiej osoby oraz walczyć, by inni też
              je respektowali. Spraw, abym wszędzie tworzył atmosferę radości i pokoju. Amen.
          • aniouek1 6) Ulepszanie świata przez pracę 24.01.06, 20:55
            Aby ułatwić człowiekowi życie i jego pełny rozwój, chrześcijanin powinien nie
            tylko przemieniać i ulepszać stosunki międzyludzkie, lecz ponadto ma tak
            przetwarzać świat materialny, aby ten służył każdemu i ułatwiał mu życie
            i realizowanie swojego powołania.

            Chrześcijanin już teraz powołany jest do tego, by przez swoją pracę usuwać zło
            istniejące na ziemi i zagrażające człowiekowi, np. jako lekarz ma usuwać
            cierpienia chorych przez leczenie ich.

            Człowiek ma tak przetwarzać ziemię, aby świat nie zagrażał człowiekowi, lecz
            służył mu, np. ma ujarzmiać żywioły, aby nie stanowiły zagrożenia dla
            człowieka. Bóg pragnie, aby świat tak był przetwarzany przez pracę ludzką, by
            służył człowiekowi oraz ułatwiał mu życie na ziemi i wypełnienie swojego
            powołania. Praca powinna być służbą człowiekowi, np. budowaniem dla niego
            domów, szpitali itp. Przez pracę fizyczną można tak przekształcać różne surowce
            materialne, by były bardziej użyteczne dla człowieka, np. z metalu można
            wykonać różne narzędzia, które bardziej są przydatne niż surowiec, z którego
            zostały one zrobione.

            Kiedy człowiekiem zawładnie egoizm, wówczas praca przestanie być służbą, stając
            się środkiem do realizacji egoistycznych zamierzeń. Wady czynią z pracy
            narzędzie egoistycznego służenia samemu sobie, np. chciwość czyni z niej środek
            do zdobywania majątku, pycha – kariery. Nienawiść – połączona z chęcią
            panowania nad innymi oraz z pragnieniem zagarniania cudzego mienia – może
            skłaniać np. do "pracowitego" wytwarzania różnego rodzaju broni. Lenistwo
            powoduje, że – zamiast uczciwej pracy – pojawia się niedbalstwo. Jeśli człowiek
            kocha drugiego, będzie się starał służyć mu swoją pracą, będzie ją też
            wykonywał jak najstaranniej, aby przynosiła innym korzyść.
        • aniouek1 E. Szanowanie ciała zmarłych 24.01.06, 20:57
          Nie tylko żyjącemu człowiekowi należy okazywać cześć i szacunek i troszczyć się
          o jego życie duchowe i fizyczne. Ten szacunek jest obowiązkiem także w
          odniesieniu do ciał zmarłych. Katechizm Kościoła Katolickiego przypomina to
          zobowiązanie słowami: „Ciała zmarłych powinny być traktowane z szacunkiem i
          miłością wypływającą z wiary i nadziei zmartwychwstania. Grzebanie zmarłych
          jest uczynkiem miłosierdzia względem ciała (por. Tb 1,16-18); jest uczczeniem
          dzieci Bożych, będących świątynią Ducha Świętego.” (KKK 2300)

          „Sekcja zwłok może być moralnie dopuszczalna dla celów dochodzenia sądowego lub
          badań naukowych. Bezpłatne przekazywanie narządów po śmierci jest dopuszczalne
          i może zasługiwać na uznanie. Kościół zezwala na kremację zwłok, jeśli nie jest
          ona przejawem podważania wiary w zmartwychwstanie ciała.” (Por. KPK, kan. 1176,
          § 3. KKK 2301)
        • aniouek1 Podsumowanie 24.01.06, 21:13
          Piąte przykazanie stoi na straży życia, które jest wielkim darem otrzymanym od
          Boga. Człowiek powinien być wdzięczny Stwórcy za ten dar, rozwijać go i
          doskonalić. Grzechami przeciwko piątemu przykazanie jest: zabójstwo, narażanie
          siebie lub innych bez powodu na niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia,
          eutanazja, zabójstwo dziecka w łonie matki, współdziałanie w przerywaniu ciąży,
          samobójstwo.

          Życie ludzkie nie ogranicza się jedynie do życia ciała. Człowiek posiada duszę
          nieśmiertelną, która może być ożywiana życiem Bożym, czyli łaską uświęcającą.
          Piąte przykazanie nakazuje troskę o życie duchowe i nadprzyrodzone. Mamy je
          rozwijać w sobie i w innych przez bezinteresowne czyny miłości, przez rozwój
          duchowy, uświęcanie siebie i bliźnich. Życie Boże nie może być zabijane w nas
          przez grzech ciężki. Nie należy też zabijać w sobie głosu sumienia, który
          pomaga nam się rozwijać duchowo. Piąte przykazanie zakazuje też zgorszenia,
          które może doprowadzić do zniszczenia życia Bożego w drugim człowieku, a więc
          jest duchowym „zabójstwem”.

          Ciało ludzkie i zdrowie jest darem Boga, dlatego człowiek powinien się
          troszczyć o ten dar środkami moralnie dobrymi. Może więc leczyć się i wskazane
          są badania naukowe mogące polepszyć zdrowie fizyczne i psychiczne człowieka.
          Eksperymenty naukowe nie mogą jednak godzić w prawdziwe dobro człowieka, w jego
          godność i nie mogą być przeprowadzane wbrew jego woli.

          Piąte przykazanie zakazuje nieuzasadnionego niszczenia zdrowia, narkomanii,
          nadużywania alkoholu, okaleczania, torturowania człowieka. Sprzeczny z tym
          przykazaniem jest również terroryzm. Nie musi być niezgodne z piątym
          przykazaniem przeprowadzanie operacji i przeszczepianie narządów.

          W piątym przykazaniu Bóg nie tylko zakazuje człowiekowi niszczenia życia i
          zdrowia, lecz poleca mu tak przetwarzać społeczeństwo, w którym żyje, oraz
          materię, aby każda osoba ludzka mogła się właściwie rozwijać zarówno fizycznie,
          moralnie, jak i duchowo. Nakazana więc przez piąte przykazanie troska o dar
          życia ma skłaniać do tworzenia takich warunków, by człowiek mógł się w pełni
          rozwijać i osiągnąć wieczne zbawienie. Należy więc tworzyć klimat szanowania
          praw i godności ludzkiej, robić wszystko, by unikać wojen.

          Aby każdy człowiek mógł się rozwijać należy troszczyć się o wytwarzanie w swoim
          otoczeniu klimatu radości i pokoju przez ujawnianie w swoich postawach owoców
          Ducha, przez rozsądne ufanie i wierzenie człowiekowi oraz przez rozbudzanie
          nadziei na ostateczne i wieczne zwycięstwo dobra i prawdy. Chrześcijanin ma
          wytwarzać właściwy klimat zarówno w swojej rodzinie, jak i w społeczności,
          w której najczęściej przebywa. Wszędzie ma być budowany porządek Królestwa
          Bożego: królestwa sprawiedliwości, miłości i pokoju.

          Piąte przykazanie wzywa również do usuwania ludzkiego cierpienia, do wyzwalania
          człowieka z poczucia osamotnienia, do ulepszania świata przez pracę.
          Ze względu na godność człowieka szacunkiem ma być otaczane również ciało
          zmarłego.
      • aniouek1 VI. „Nie będziesz cudzołożył” (Wj 20,14; Pwt 5,17) 24.01.06, 21:33
        „Słyszeliście, że powiedziano: Nie cudzołóż! A Ja wam powiadam: Każdy, kto
        pożądliwie patrzy na kobietę, już się w swoim sercu dopuścił z nią cudzołóstwa”
        (Mt 5, 27-28).

        Wprowadzenie

        Szóste przykazanie stoi na straży miłości czystej i nierozerwalności
        małżeństwa. Domaga się złączenia sfery seksualnej z miłością do Boga i do
        człowieka, zakazuje zaś posługiwania się popędem seksualnym w sposób
        egoistyczny, bez liczenia się z prawem moralnym, naturą tego popędu i dobrem
        człowieka.
        • aniouek1 A.Złączenie sfery seksualnej z miłością do Boga i. 24.01.06, 21:37
          do człowieka

          Szóste przykazanie zachęca do rozwijania miłości doskonałej, znajdującej swój
          wyraz w przyjaźni i w czystej miłości małżeńskiej.
          • aniouek1 1. Miłość czysta powołaniem człowieka 24.01.06, 21:39
            „Miłość jest... podstawowym i wrodzonym powołaniem każdej istoty ludzkiej”
            (Por. Jan Paweł II, adhort. apost. Familiaris consortio, 11).

            Miłość, do której został powołany każdy człowiek, powinna nim owładnąć, aby
            wszystkimi swoimi uzdolnieniami naturalnymi i nadprzyrodzonymi służył Bogu
            i ludziom. Również sfera seksualna człowieka musi być całkowicie
            podporządkowana tej miłości. Miłość służebna powinna stać się postawą całego
            człowieka. Wszystkie uzdolnienia ludzkie, w tym i sfera seksualna, mają być
            włączone w nurt miłości, która „nie szuka swego”, lecz służy innym. Każde
            działanie ludzkie powinno być inspirowane miłością, powinno być ukierunkowane
            na autentyczne dobro. Dzięki czystości sfera seksualna nie jest odłączona od
            miłości, nie jest traktowana jako zupełnie od niej niezależny przejaw życia
            i działania człowieka.

            Chrzest jest powołaniem do życia świętego, opartego na miłości. Jest również
            wezwaniem do miłości czystej. „W chwili chrztu chrześcijanin zobowiązał się do
            czystego przeżywania swojej uczuciowości.” (KKK 2348)
          • aniouek1 2. Dobro rodzące się z czystości 24.01.06, 21:43
            Często można się spotkać z ośmieszaniem czystości, ukazywanej jako naiwność,
            nieumiejętność korzystania w pełni z życia itp. Tymczasem czystość przynosi
            wielkie dobro. Rozważmy niektóre formy dobra powstającego dzięki czystości,
            takie jak: integracja osoby, wolność i pokój wewnętrzny, przyjaźń, możliwość
            głębokiego kontaktu z Bogiem.
            • aniouek1 a) Integracja osoby 24.01.06, 21:44
              Czystość przywraca jedność wewnętrzną, która po grzechu pierwotnym została
              zachwiana. Mówi o tym św. Paweł: „Jestem bowiem świadom, że we mnie, to jest
              w moim ciele, nie mieszka dobro; bo łatwo przychodzi mi chcieć tego, co dobre,
              ale wykonać – nie. Nie czynię bowiem dobra, którego chcę, ale czynię to zło,
              którego nie chcę.” (Rz 7,18n)

              Między innymi popęd seksualny może skłaniać do działań nie wyrażających
              prawdziwej miłości do Boga i do człowieka, a więc do czynów sprzecznych
              z miłością. „Czystość integruje nas na nowo i prowadzi do jedności, którą
              utraciliśmy, rozpraszając się w wielości” (Św. Augustyn, Confessiones, X, 29,
              40, KKK 2340). „Cnota czystości pozostaje w zależności od kardynalnej cnoty
              umiarkowania, która zmierza do przeniknięcia rozumem uczuć i popędów ludzkiej
              zmysłowości.” (KKK 2341)

              Czystość wprowadza harmonię, jedność i ład wewnętrzny, integruje całego
              człowieka. „Osoba żyjąca w czystości zachowuje integralność obecnych w niej sił
              życia i miłości.” (KKK 2338)
            • aniouek1 b) Wolność wewnętrzna 24.01.06, 21:45
              Człowiek ma działać „ze świadomego i wolnego wyboru, to znaczy osobowo, od
              wewnątrz poruszony i naprowadzony, a nie pod wpływem ślepego popędu
              wewnętrznego lub też zgoła przymusu zewnętrznego.” (KKK 2339)

              Tkwiąca we wnętrzu i rozbudzona jeszcze przez czyny sprzeczne za zasadami
              moralnymi pożądliwość zniewala człowieka, poddaje go pod swoje panowanie,
              narzuca mu postępowanie zgodne z jej wymaganiami.

              Dlatego też człowiek powinien dążyć do wolności, która polega na panowaniu nad
              sobą, to znaczy nad myślami, słowami, czynami, patrzeniem, słuchaniem.

              To panowanie nad sobą jest wolnością. „Taką zaś wolność zdobywa człowiek, gdy
              uwalniając się od wszelkiej niewoli namiętności, dąży do swojego celu drogą
              wolnego wyboru dobra oraz zapewnia sobie skutecznie i pilnie odpowiednie
              pomoce” (Sobór Watykański II, konst. Gaudium et spes,17)
            • aniouek1 c) Pokój wewnętrzny 24.01.06, 21:46
              Kierowanie się w życiu nie egoistycznymi namiętnościami i pożądaniami lecz
              miłością rodzi pokój. Aby ten pokój osiągnąć, trzeba zapanować nad wszelkimi
              egoistycznymi pragnieniami: „albo człowiek panuje nad swoimi namiętnościami
              i osiąga pokój, albo pozwala zniewolić się przez nie i staje się
              nieszczęśliwy.” (Por. Syr 1, 22; KKK 2339)
            • aniouek1 d) Głęboka przyjaźń 24.01.06, 21:49
              Miłość czysta sprzyja rozwijaniu się głębokiej przyjaźni. Stanowi ona jej
              fundament. „Czystość przejawia się szczególnie w przyjaźni wobec bliźniego.
              Przyjaźń rozwijana między osobami tej samej płci bądź różnych płci stanowi
              wielkie dobro dla wszystkich. Prowadzi do wspólnoty duchowej.” (KKK 2347)

              Przykład takiej czystej, przyjacielskiej miłości zostawił nam Chrystus. On też
              wybrał nas na swoich przyjaciół (por. J 15,15). W przyjaźni z Nim formuje się
              i nasza czysta miłość.

              Także Maryja ukazuje, jak można wszystkich bez wyjątku ludzi kochać miłością
              czystą. Ponadto rozwijanie miłości do Maryi, Matki Jezusa Chrystusa i naszej,
              pomaga w formowaniu się czystości, kształtuje bowiem miłość podobną do tej,
              jaką dzieci mają do swoich matek – miłość absolutnie czystą. Maryja Dziewica –
              o której można myśleć tylko w sposób czysty – została nam dana między innymi
              po to, aby uczyć nas miłości duchowej i czystej.
            • aniouek1 e) Oglądanie Boga przez ludzi czystego serca 24.01.06, 21:51
              „Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą” (Mt 5,8).
              Czystość serca, myśli, pragnień jest miłością, która jednoczy z Bogiem. Dzięki
              tej miłości można osiągnąć zbawienie i oglądać Boga na zawsze. Czystość serca
              pozwala już tu na ziemi wnikać na modlitwie kontemplacyjnej w tajniki Bożej
              miłości.
        • aniouek1 B. Dążenie do pełnej czystości 24.01.06, 21:54
          Doskonałości w żadnej dziedzinie nie osiąga się od razu. Można się jednak do
          niej zbliżać. To samo dotyczy czystości. Jest ona doskonałością, do której
          trzeba dążyć.
          • aniouek1 1. Czystość darem i cnotą 25.01.06, 18:13
            Chociaż osiągnięcie pełnej czystości wymaga intensywnego wysiłku ludzkiego, to
            jednak nie jest ona wynikiem wyłącznie pracy nad sobą. „Jest ona również darem
            Bożym, łaską, owocem działania Ducha (por. Ga 5,22). Duch Święty uzdalnia
            odnowionego wodą chrztu do naśladowania czystości Chrystusa (por. 1 J 3, 3)”
            (KKK 2345).

            Aby więc dojść do miłości pełnej i czystej, trzeba o ten dar prosić Boga,
            a równocześnie przez swój wysiłek go rozwijać.
          • aniouek1 2. Formy czystości 25.01.06, 18:36
            Czystość jest formą miłości, która obowiązuje wszystkich bez wyjątku uczniów
            Chrystusa, bez względu na to, w jakim stanie żyją: czy są osobami wolnymi,
            zamężnymi lub żonatymi, zakonnicami, zakonnikami lub kapłanami.

            Jak poucza Katechizm Kościoła Katolickiego, istnieją różne formy
            czystości: „Wszyscy ludzie powinni odznaczać się cnotą czystości stosownie do
            różnych stanów swego życia; jedni, przyrzekając Bogu dziewictwo lub święty
            celibat, w ten sposób mogąc łatwiej poświęcić się niepodzielnym sercem Bogu;
            inni natomiast prowadząc życie w taki sposób, jaki prawo moralne określa dla
            wszystkich, zależnie od tego, czy są związani małżeństwem, czy nie”
            (Kongregacja Nauki Wiary, dekl. Persona humana, 11). Osoby związane małżeństwem
            są wezwane do życia w czystości małżeńskiej; pozostali praktykują czystość we
            wstrzemięźliwości” (KKK 2349).

            Czystość obowiązuje również narzeczonych. „Narzeczeni są powołani do życia
            w czystości przez zachowanie wstrzemięźliwości. Poddani w ten sposób próbie,
            odkryją wzajemny szacunek, będą uczyć się wierności i nadziei na otrzymanie
            siebie nawzajem od Boga. Przejawy czułości właściwe miłości małżeńskiej powinni
            zachować na czas małżeństwa. Powinni pomagać sobie wzajemnie we wzrastaniu
            w czystości.” (KKK 2350)
          • aniouek1 3. Chrystus i Maryja wzorem czystości 25.01.06, 18:37
            Posiadanie odpowiednich wzorców postępowania ułatwia nam dążenie do
            doskonałości. Zrządzeniem swojej Opatrzności Bóg dał nam dwa takie
            najdoskonalsze wzorce: swojego Syna, Jezusa Chrystusa, i Jego najświętszą Matkę
            Dziewicę.

            Przez chrzest zostaliśmy zjednoczeni z Jezusem Chrystusem, dlatego powinniśmy
            dążyć do takiej czystości, jaką On posiada. „Chrześcijanin „przyoblekł się
            w Chrystusa” (Ga 3,27), wzór wszelkiej czystości. Wszyscy wierzący w Chrystusa
            są powołani do życia w czystości zgodnie z różnymi stanami życia.” (KKK 2348)

            Oprócz Jezusa Chrystusa również Jego Matka stanowi dla nas wzór miłości
            czystej, całkowicie zwróconej do Boga i do człowieka, miłości, która „nie
            dopuszcza się bezwstydu, nie szuka swego.” (1 Kor 13,5)
          • aniouek1 4. Potrzebne opanowywania popędów 25.01.06, 18:39
            Popęd seksualny nie powinien prowadzić do czynów sprzecznych z miłością do
            Boga, do drugiego człowieka i do siebie samego. Miłość powinna więc pobudzać do
            panowania nad sobą, aby człowiek mógł się stawać pełnym darem dla innych (por.
            KKK 2346). Potrzeba pracy nad opanowaniem popędu seksualnego nie wynika z
            pogardy dla ludzkiego ciała, lecz jest wymogiem miłości. „Czystość prowadzi
            tego, kto ją praktykuje, do stawania się wobec bliźniego świadkiem wierności
            i czułości Boga.” (KKK 2346)

            Od najmłodszych lat konieczna jest paca nad sobą i stosowanie środków, dzięki
            którym sfera seksualna nie będzie w człowieku czymś autonomicznym, nie
            związanym z prawdziwą miłością do Boga i do człowieka. „Kto chce pozostać
            wierny przyrzeczeniom chrztu i przeciwstawić się pokusom, podejmie w tym celu
            środki takie, jak: poznanie siebie, praktykowanie ascezy odpowiedniej do
            spotykanych sytuacji, posłuszeństwo przykazaniom Bożym, ćwiczenie się w cnotach
            moralnych i wierność modlitwie.” (KKK 2340)

            Dążenie do pełnej czystości wymaga wielkiej wytrwałości i cierpliwości. W tej
            pracy nie należy się zniechęcać, gdyż trwa ona przez całe życie. „Panowanie nad
            sobą jest zadaniem długotrwałym. Nigdy nie należy uważać, że zdobyło się je raz
            na zawsze. Zakłada ono wysiłek podejmowany we wszystkich okresach życia (por.
            Tt 2,1-6.). Wymagany wysiłek powinien być bardziej intensywny w pewnych
            okresach – gdy kształtuje się osobowość, w dzieciństwie i w młodości. (KKK
            2342) „Człowiek cnotliwy i czysty formuje się dzień po dniu, podejmując liczne
            i dobrowolne decyzje; dlatego poznaje, miłuje i czyni dobro moralne odpowiednio
            do etapów swojego rozwoju” (Jan Paweł II, adhort. apost. Familiaris consortio,
            34; KKK 2343)

            Nie należy się też zrażać niepowodzeniami w pracy nad sobą i popełnianymi
            grzechami. W pracy nad sobą nie powinny nikogo zniechęcać pojawiające się
            trudności i ewentualne upadki. „W dziedzinie czystości znane są prawa wzrostu,
            który dokonuje się etapami naznaczonymi niedoskonałością i dość często
            grzechem.” (KKK 2343)
        • aniouek1 C. Specyfika czystości małżeńskiej 25.01.06, 18:41
          Małżonkowie są powołani do miłości doskonałej, która zawsze stoi na usługach
          Boga, Stwórcy nowego życia, i jedności małżeńskiej. Miłość małżeńska, chociaż
          nie wyklucza współżycia seksualnego, również powinna być czysta. Jest czysta,
          gdy łączy się z miłością do Boga, gdy buduje głęboką jedność małżeńską, gdy ma
          na uwadze prawdziwe dobro współmałżonka i gdy obejmuje również dzieci.
          • aniouek1 1. Miłość do Stwórcy i służenie Mu 25.01.06, 18:44
            „Stworzył... Bóg człowieka na swój obraz... stworzył mężczyznę i niewiastę”
            (Rdz 1,27); „Bądźcie płodni i rozmnażajcie się” (Rdz 1,28).

            Miłość, do której powołał nas Stwórca-Miłość, ma być służeniem Jemu i drugiemu
            człowiekowi. Z tej służby nie może być wyłączona sfera seksualna. Dzięki niej
            człowiek może współdziałać z Bogiem powołującym do istnienia nowego człowieka.

            Jest to bardzo ścisłe współdziałanie: Bóg sam – bez niczyjego pośrednictwa –
            stwarza nieśmiertelną duszę, czyli nowe nieśmiertelne, wolne i rozumne „ja”,
            rodzice zaś dają ciało tej nowej istocie ludzkiej.

            Współdziałanie z Bogiem przez przekazywanie życia wyraża miłość do Niego:
            pozwala Mu bowiem być Ojcem mającym swoje dzieci – ludzi.

            „Każda z dwu płci z taką samą godnością, chociaż w różny sposób, jest obrazem
            mocy i czułej miłości Boga. Jedność mężczyzny i kobiety w małżeństwie jest
            sposobem naśladowania w ciele wspaniałomyślności i płodności
            Stwórcy: „Mężczyzna opuszcza ojca swego i matkę swoją i łączy się ze swą żoną
            tak ściśle, że stają się jednym ciałem” (Rdz 2,24). Z tej jedności wywodzą się
            wszystkie pokolenia ludzkie (por. Rdz 4,1-2.25-26; 5,1)” (KKK 2335).

            „Małżonkowie, powołani do dawania życia, uczestniczą w stwórczej mocy i w
            ojcostwie Boga (por. Ef 3,14; Mt 23,9). „W spełnianiu obowiązku, jakim jest
            przekazywanie życia i wychowywanie, obowiązku, który trzeba uważać za główną
            ich misję, są współpracownikami miłości Boga-Stwórcy i jakby jej wyrazicielami.
            Przeto mają wypełniać zadanie swoje w poczuciu ludzkiej i chrześcijańskiej
            odpowiedzialności” (Sobór Watykański II, konst. Gaudium et spes, 50; KKK 2367).

            Rodzicielstwo jest współdziałaniem ze Stwórcą stwarzającym każdego nowego
            człowieka do wiecznego istnienia. Konsekwencje rodzicielstwa są więc
            wieczne. „Niech zaś wszyscy wiedzą, że życie ludzkie i zadanie przekazywania go
            nie ograniczają się tylko do perspektyw doczesności i nie mogą tylko w niej
            samej znajdować swego wymiaru i zrozumienia, lecz mają zawsze odniesienie do
            wiecznego przeznaczenia ludzkiego” (Sobór Watykański II, konst. Gaudium et
            spes, 51; KKK 2371). Można powiedzieć, że małżonkowie są powołani nie tylko do
            zapełniania istotami ludzkimi ziemi, lecz również i nieba.
          • aniouek1 2. Budowanie prawdziwej jedności małżeńskiej 25.01.06, 18:52
            Otwarte na nowe życie współżycie małżeńskie ma wyrażać miłość i budować głęboką
            jedność małżeńską i rodzinną. Akt małżeński nie powinien więc być wyrazem
            egoizmu, lecz miłości. Jego źródłem nie może być egoistyczne pożądanie, lecz
            miłość pełna szacunku, pragnienia dawania, ubogacania, pogłębiania jedności dla
            dobra całej rodziny.

            Akty małżeńskie powinny pomagać małżonkom trwać w pełnej jedności duchowej
            i uczuciowej. „Akty... przez które małżonkowie jednoczą się z sobą w sposób
            intymny i czysty, są uczciwe i godne; a jeśli spełniane są prawdziwie po
            ludzku, są oznaką i podtrzymaniem wzajemnego oddania się, przez które
            małżonkowie ubogacają się sercem radosnym i wdzięcznym” (Sobór Watykański II,
            konst. Gaudium et spes, 49; KKK 2362).

            Przez każdy przejaw miłości małżeńskiej ma być budowana jedność i wspólnota
            będąca odbiciem jedności Boskich Osób w Trójcy Świętej. „Bóg jest miłością
            i w samym sobie przeżywa tajemnicę osobowej wspólnoty miłości. Stwarzając
            człowieka na swój obraz... Bóg wpisuje w człowieczeństwo mężczyzny i kobiety
            powołanie, a więc zdolność do miłości i wspólnoty oraz odpowiedzialność za nie”
            (Jan Paweł II, adhort. apost. Familiaris consortio, 11, por. KKK 2331).
          • aniouek1 3. Wyraz miłości do mogącego się począć nowego.... 25.01.06, 18:58
            człowieka

            Współżycie małżeńskie, otwarte na nowe życie, ma wyrażać miłość małżonków do
            dziecka, które może się począć dzięki ich jedności duchowej i fizycznej.
            Małżonkowie mają się upodobnić do Boga, który zanim stworzył człowieka, już go
            odwiecznie znał i kochał. Zanim zostaliśmy stworzeni, już byliśmy odwiecznie
            obecni w umyśle i sercu Boga. On nas od zawsze znał i kochał, i cieszył się, że
            któregoś dnia – dzięki współdziałaniu z Nim naszych rodziców – będzie mógł
            stworzyć naszą nieśmiertelną duszę. Kochał nas, zanim zaistnieliśmy. Podobnie
            rodzice powinni miłować swoje dzieci przed ich zaistnieniem. Wyrazem tej
            miłości jest akt małżeński otwarty na życie, czyli mogący obdarować istnieniem
            nowego człowieka.
        • aniouek1 D. Grzechy przeciwko miłości czystej,wiernej i.... 25.01.06, 19:09
          otwartej na nowe życie

          Szóste przykazanie, nakazujące miłość czystą, zakazuje równocześnie
          wszystkiego, co tę czystość osłabia lub ją niszczy.
          • aniouek1 1. Egoistyczne posługiwanie się sferą seksualną 25.01.06, 19:16
            Przekracza przykazanie Boże ten, kto – wyłączając sferę seksualną z dziedziny
            miłości – czyni z niej narzędzie egoistycznego samozadowolenia, np. przez
            samogwałt, słuchanie, mówienie, myślenie, pragnienia i spojrzenia, które nie
            wyrażają szacunku do drugiej osoby ani do Stwórcy człowieka i degradują ją do
            roli narzędzia dostarczającego przyjemności.

            Często się zdarza, że słowa ośmieszają naturę ludzką, sprawy płci, w wulgarny
            sposób ukazują wzniosłe powołanie do macierzyństwa i ojcostwa, np. ordynarne
            wyrażenia lub niestosowne żarty. Takie słowa są zaprzeczeniem szacunku
            i miłości.
          • aniouek1 2. Współżycie małżeńskie sprzeczne z miłością 25.01.06, 19:19
            Grzeszne jest współżycie, nawet w małżeństwie, jeśli nie wypływa
            z miłości. „Płciowość, przez którą mężczyzna i kobieta oddają się sobie
            wzajemnie we właściwych i wyłącznych aktach małżeńskich, nie jest bynajmniej
            zjawiskiem czysto biologicznym, lecz dotyczy samej wewnętrznej istoty osoby
            ludzkiej jako takiej. Urzeczywistnia się ona w sposób prawdziwie ludzki tylko
            wtedy, gdy stanowi integralną część miłości, którą mężczyzna i kobieta wiążą
            się z sobą aż do śmierci” (Jan Paweł II, adhort. apost. Familiaris consortio,
            11). (KKK 2361)

            Wykroczeniem przeciwko miłości są wszystkie formy współżycia z drugą osobą,
            które nie liczą się z jej dobrem, np. stosunki małżeńskie pozbawione szacunku
            do współmałżonka, poniżające go, wywołujące w nim wyrzuty sumienia itp. Dzieje
            się tak wtedy, gdy jeden ze współmałżonków dąży do własnej przyjemności nie
            mając na uwadze prawdziwego dobra drugiej osoby. Choć samo doznawanie
            przyjemności nie jest grzechem, to jednak może skłaniać do zachowań grzesznych,
            w celu jej doznawania.

            Modlitwa Tobiasza i Sary to świadectwo prawdziwej miłości małżeńskiej, pełnej
            szacunku dla Boga i dla współmałżonka. Tobiasz podniósł się z posłania i
            powiedział do Sary: „Wstań, siostro, módlmy się i błagajmy Pana naszego, aby
            okazał nam miłosierdzie i ocalił nas”. Wstała i ona i zaczęli się modlić i
            błagać, aby dostąpić ocalenia. I zaczęli tak mówić:

            Bądź uwielbiony, Boże ojców naszych... Tyś stworzył Adama, i stworzyłeś dla
            niego pomocną ostoję – Ewę, jego żonę, i z obojga powstał rodzaj ludzki. I Ty
            rzekłeś: Nie jest dobrze być człowiekowi samemu, uczyńmy mu pomocnicę podobną
            do niego. A teraz nie dla rozpusty biorę tę siostrę moją za żonę, ale dla
            związku prawego. Okaż mnie i jej miłosierdzie i pozwól razem dożyć starości!
            I powiedzieli kolejno: Amen, amen! A potem spali całą noc” (Tb 8,4-9). (Por.
            KKK 2361)
          • aniouek1 3. Odłączanie współżycia seksualnego od .... 25.01.06, 19:22
            stwórczego planu Boga

            Lekceważy Boga ten, kto usiłuje swoje życie seksualne oddzielić od Jego
            zamierzeń stwórczych, np. przez bezpodstawne wykluczanie potomstwa, przez
            stosowanie środków antykoncepcyjnych, przez współżycie pozamałżeńskie itp.

            Dziecko jest darem Boga. „Pismo święte oraz tradycyjna praktyka Kościoła widzą
            w rodzinach wielodzietnych znak Bożego błogosławieństwa i wielkoduszności
            rodziców” (Por. Sobór Watykański II, konst. Gaudium et spes, 50; KKK 2373).
          • aniouek1 4. Niewłaściwa regulacja poczęć 25.01.06, 19:24
            Kierowani nie egoizmem lecz miłością małżonkowie mogą zadecydować o poczęciu
            dziecka w późniejszym czasie. „Z uzasadnionych powodów małżonkowie mogą chcieć
            odsunąć w czasie przyjście na świat swoich dzieci. Powinni więc troszczyć się,
            by ich pragnienie nie wypływało z egoizmu, lecz było zgodne ze słuszną
            wielkodusznością odpowiedzialnego rodzicielstwa.” (KKK 2368) Inaczej mówiąc,
            małżonkowie decydujący się na odłożenie w czasie przekazania życia powinni
            umieć wyraźnie określić, w imię jakiego dobra to czynią, jakie dobro przez to
            chcą osiągnąć.

            Chociaż z uzasadnionych powodów rodzice mogą odsunąć w czasie poczęcie dziecka,
            to jednak nie powinni tego nigdy czynić środkami niemoralnymi, stosując różnego
            rodzaju środki lub praktyki antykoncepcyjne. „Prawość intencji małżonków nie
            usprawiedliwia odwoływania się do środków moralnie niedopuszczalnych (np.
            sterylizacji bezpośredniej lub antykoncepcji).” (KKK 2399)

            Kościół sprzeciwia się stosowaniu wszelkich środków antykoncepcyjnych. Uważa za
            wewnętrznie złe „wszelkie działanie, które – czy to w przewidywaniu aktu
            małżeńskiego, podczas jego spełniania, czy w rozwoju jego naturalnych skutków –
            miałoby za cel uniemożliwienie poczęcia lub prowadziłoby do tego” (Paweł VI,
            enc. Humanae vitae, 14;KKK 2370)

            „Płodność jest darem, celem małżeństwa, ponieważ miłość małżeńska ze swojej
            natury zmierza do tego, by być płodną. Dziecko nie przychodzi z zewnątrz jako
            dodane do wzajemnej miłości małżonków; wyłania się w samym centrum tego
            wzajemnego daru, którego jest owocem i wypełnieniem. Dlatego Kościół,
            który „opowiada się za życiem” (Jan Paweł II, adhort. apost. Familiaris
            consortio, 30), naucza, że „każdy akt małżeński powinien pozostać otwarty na
            przekazywanie życia ludzkiego” (Paweł VI, enc. Humanae vitae, 11). „Nauka ta,
            wielokrotnie podawana przez Urząd Nauczycielski Kościoła, ma swoją podstawę
            w ustanowionym przez Boga nierozerwalnym związku, którego człowiekowi nie wolno
            samowolnie zrywać, między podwójnym znaczeniem aktu małżeńskiego: znaczeniem
            jednoczącym i prokreacyjnym” (Paweł VI, enc. Humanae vitae, 12; por. Pius XI,
            enc. Casti connubii; KKK 2366)

            Jako moralne Kościół dopuszcza jedynie tzw. naturalne metody regulacji
            poczęć. „Okresowa wstrzemięźliwość, metody regulacji poczęć oparte na
            samoobserwacji i odwoływaniu się do okresów niepłodnych (por. Paweł VI, enc.
            Humanae vitae, 16) są zgodne z obiektywnymi kryteriami moralności. Metody te
            szanują ciało małżonków, zachęcają do wzajemnej czułości i sprzyjają wychowaniu
            do autentycznej wolności.” (KKK 2370)

            Rodzice współdziałają z Bogiem w przykazywaniu życia i dlatego na nich spoczywa
            odpowiedzialność za liczebność rodziny. Podkreślając ten obowiązek Katechizm
            określa również uprawnienia i granice państwa w dziedzinie oddziaływania na
            rodziny w sprawie planowania poczęć. „Państwo jest odpowiedzialne za dobrobyt
            obywateli. Z tej racji jest więc rzeczą uzasadnioną, by wpływało ono na
            ukierunkowanie demografii ludności. Może to robić przez obiektywną i pełną
            szacunku informację, ale nigdy nie autorytatywnie i stosując przymus. Nie może
            ono w sposób uzasadniony zastępować inicjatywy małżonków, którzy pierwsi są
            odpowiedzialni za wydawanie na świat i wychowywanie swoich dzieci (Por. Paweł
            VI, enc. Humanae vitae, 23; enc. Populorum progressio, 37). Nie jest dozwolone
            sprzyjanie środkom regulacji demograficznej, przeciwnym moralności.” (KKK 2372)
          • aniouek1 5. Sztuczne zapłodnienie 25.01.06, 19:29
            Kościół nie sprzeciwia się pracom badawczym mogącym doprowadzić do zmniejszenia
            bezpłodności (por. KKK 2375), to jednak z wielu powodów nie dopuszcza
            możliwości sztucznego zapłodnienia. „Techniki, które powodują oddzielenie
            rodzicielstwa wskutek interwencji osoby spoza małżeństwa (oddawanie spermy lub
            jaja, macierzyństwo zastępcze), są głęboko niegodziwe. Techniki te (sztuczna
            inseminacja i sztuczne zapłodnienie heterologiczne) naruszają prawo dziecka do
            urodzenia się z ojca i matki, których zna i którzy połączeni są węzłem
            małżeńskim. Techniki te pozostają w sprzeczności z wyłącznym prawem małżonków
            do „stania się ojcem i matką wyłącznie dzięki sobie” (Kongregacja Nauki Wiary,
            instr. Donum vitae, II, 1; KKK 2376)

            Kościół nie dopuszcza metod sztucznego zapłodnienia nawet w obrębie
            małżeństwa. „Techniki te praktykowane w ramach małżeństwa (sztuczna inseminacja
            i sztuczne zapłodnienie homologiczne) są być może mniej szkodliwe, jednakże
            pozostają one moralnie niedopuszczalne. Powodują oddzielenie aktu płciowego od
            aktu prokreacyjnego. Akt zapoczątkowujący istnienie dziecka przestaje być
            aktem, w którym dwie osoby oddają się sobie nawzajem. „Oddaje (on) życie
            i tożsamość embrionów w ręce lekarzy i biologów, wprowadza panowanie techniki
            nad pochodzeniem i przeznaczeniem osoby ludzkiej. Tego rodzaju panowanie samo
            w sobie sprzeciwia się godności i równości, które winny być uznawane zarówno
            w rodzicach, jak i w dzieciach” (Kongregacja Nauki Wiary, instr. Donum vitae,
            II, 5), „przekazywanie życia jest jednak pozbawione z moralnego punktu widzenia
            właściwej sobie doskonałości, jeśli nie jest chciane jako owoc aktu
            małżeńskiego, to jest specyficznego aktu zjednoczenia małżonków... Tylko
            poszanowanie związku, który istnieje między znaczeniami aktu małżeńskiego,
            i szacunek dla jedności istoty ludzkiej umożliwia rodzicielstwo zgodne z
            godnością osoby ludzkiej” (Kongregacja Nauki Wiary, instr. Donum vitae, II, 4;
            KKK 2377).

            Kościół nie dopuszcza sztucznego zapłodnienia nawet w ramach samego małżeństwa
            między innymi z tego powodu, że posiadanie dziecka nie jest jedyną możliwością
            zrealizowania swojego powołania w małżeństwie. „Ewangelia ukazuje, że
            bezpłodność fizyczna nie jest absolutnym złem. Małżonkowie, którzy po
            wyczerpaniu dozwolonych środków medycznych cierpią na bezpłodność, złączą się
            z krzyżem Pana, źródłem wszelkiej duchowej płodności. Mogą oni dać dowód swej
            wielkoduszności, adoptując opuszczone dzieci lub pełniąc ważne posługi na rzecz
            bliźniego” (KKK 2379). Chociaż dziecko jest wielkim darem, to jednak małżonkom
            nie wolno uważać, że mają absolutne prawo do posiadania go, np. przez sztuczne
            zapłodnienie. „Dziecko nie jest czymś należnym, ale jest darem” (KKK 2378).
            Daru zaś można pragnąć, to jednak nie można go się domagać ani zdobywać
            wszelkimi sposobami.

            Ponadto dziecko posiada prawo, by „być owocem właściwego aktu miłości
            małżeńskiej rodziców” (Kongregacja Nauki Wiary, instr. Donum vitae, II, 8; KKK
            2378).
          • aniouek1 6. Cudzołóstwo 25.01.06, 19:30
            Wykroczeniem moralnym zakazanym wprost przez szóste przykazanie jest
            cudzołóstwo, określane nieraz mianem zdrady małżeńskiej. Grzech ten rozbija
            rodziny, osłabia więzy łączące małżonków, odbija się też zawsze niekorzystnie
            na dzieciach.

            „Cudzołóstwo jest niesprawiedliwością. Ten, kto je popełnia, nie dotrzymuje
            podjętych zobowiązań. Rani znak przymierza, jakim jest węzeł małżeński, narusza
            prawo współmałżonka i godzi w instytucję małżeństwa, nie dotrzymując umowy
            znajdującej się u jego podstaw. Naraża na niebezpieczeństwo dobro rodzicielstwa
            ludzkiego oraz dzieci, które potrzebują trwałego związku rodziców.” (KKK 2381)

            Cudzołóstwo godzi wprost w nierozerwalność małżeństwa. Sprzeciwia się zakazowi
            Chrystusa: „Co... Bóg złączył, tego człowiek niech nie rozdziela!” (Mk 10,9:
            por. Mt 19,1-12;1 Kor 7,10-11). Zawierając małżeństwo małżonkowie „oddają się
            sobie wzajemnie w sposób ostateczny i całkowity. Już nie są dwoje, ale stanowią
            odtąd jedno ciało. Przymierze dobrowolnie zawarte przez małżonków nakłada na
            nich obowiązek podtrzymywania jego jedności i nierozerwalności (por. KPK, kan.
            1056 – KKK 2364).

            Do grzechu cudzołóstwa może prowadzić celowe rozbudzanie uczuć osoby żonatej
            lub zamężnej. Nawet jeśli takie postępowanie nie doprowadzi do cudzołóstwa, to
            jednak takie działanie jest niemoralne, gdyż nie ma na uwadze dobra drugiej
            osoby. Wiążąc celowo emocjonalnie jakąś osobę ze sobą można ją narazić na
            wielkie cierpienie, np. gdy np. ktoś rozbudzi uczucia w zamężnej lub w wolnej
            kobiecie, z którą jednak nie zamierza związać się na całe życie przez
            małżeństwo.

            Chrystus poucza, że można dopuścić się grzechu cudzołóstwa bez popełnienia
            zewnętrznego czynu współżycia seksualnego. „Słyszeliście, że powiedziano: Nie
            cudzołóż! A Ja wam powiadam: Każdy, kto pożądliwie patrzy na kobietę, już się
            w swoim sercu dopuścił z nią cudzołóstwa” (Mt 5,27-28).
          • aniouek1 7. Rozwód 25.01.06, 19:31
            Kościół katolicki nie uznaje rozwodów. Traktuje małżeństwo za
            nierozerwalne. „Między ochrzczonymi „małżeństwo zawarte i dopełnione nie może
            być rozwiązane żadną ludzką władzą i z żadnej przyczyny, oprócz śmierci” (KPK,
            kan. 1141). Człowiek nie powinien rozdzielać tego, co Bóg złączył (por. Mt
            19,6).

            „Rozwód jest poważnym wykroczeniem przeciw prawu naturalnemu. Zmierza do
            zerwania dobrowolnie zawartej przez małżonków umowy, by żyć razem aż do
            śmierci. Rozwód znieważa przymierze zbawcze, którego znakiem jest małżeństwo
            sakramentalne. Fakt zawarcia nowego związku, choćby był uznany przez prawo
            cywilne, powiększa jeszcze bardziej ciężar rozbicia; stawia bowiem
            współmałżonka żyjącego w nowym związku w sytuacji publicznego i trwałego
            cudzołóstwa” (KKK 2384).

            Rozwód wyrządza szkodę porzuconemu współmałżonkowi i dzieciom. „Niemoralny
            charakter rozwodu wynika z nieporządku, jaki wprowadza on w komórkę rodzinną i
            w społeczeństwo. Nieporządek ten pociąga za sobą poważne szkody: dla
            porzuconego współmałżonka, dla dzieci, które doznały wstrząsu z powodu
            rozejścia się rodziców, często starających się pozyskać ich względy, oraz z
            uwagi na zły przykład, który czyni z niego prawdziwą plagę społeczną” (KKK
            2385).

            Nie ponosi winy moralnej za rozwód cywilny ten współmałżonek, który go nie
            pragnął. „Może zdarzyć się, że jeden ze współmałżonków jest niewinną ofiarą
            rozwodu orzeczonego przez prawo cywilne; nie wykracza on wówczas przeciw
            przepisowi moralnemu.” (KKK 2386)

            Nie uznając rozwodów, Kościół dopuszcza w niektórych wypadkach separację
            małżeńską. „Separacja małżonków z utrzymaniem węzła małżeńskiego może być
            uzasadniona w pewnych przypadkach przewidzianych przez prawo kanoniczne (Por.
            KPK, kan. 1151-1155. KKK 2383).

            Żyjący w separacji małżonkowie nie mogą zawierać nowych związków małżeńskich.
            Gdyby jednak z jakichś ważnych powodów konieczne było uzyskanie rozwodu
            cywilnego, to nie byłoby to przewinieniem moralnym. „Jeśli rozwód cywilny
            pozostaje jedynym możliwym sposobem zabezpieczenia pewnych słusznych praw,
            opieki nad dziećmi czy obrony majątku, może być tolerowany, nie stanowiąc
            przewinienia moralnego.
          • aniouek1 8. Poligamia 25.01.06, 19:32
            Małżeństwo jest związkiem jednej kobiety z jednym mężczyzną. Z punktu widzenia
            Kościoła katolickiego, poligamia – czyli związek z wieloma partnerami – „nie
            jest zgodna z prawem moralnym: ‘Zaprzecza ona radykalnie komunii małżeńskiej,
            przekreśla bowiem wprost zamysł Boży, który został objawiony nam na początku,
            gdyż jest przeciwny równej godności osobowej mężczyzny i kobiety, oddających
            się sobie w miłości całkowitej, a przez to samo jedynej i wyłącznej’ (por. Jan
            Paweł II, adhort. apost. Familiaris consortio, 19; por. Sobór Watykański II,
            konst. Gaudium et spes, 47)” (KKK 2387).

            Na nawróconym chrześcijaninie, który zrezygnował z życia w poligamii, ciążą
            jednak zobowiązania wynikające ze sprawiedliwości. „Chrześcijanin, uprzednio
            żyjący w poligamii, jest odpowiedzialny ze sprawiedliwości za wypełnienie
            z całą powagą zobowiązań podjętych wobec swoich dawnych żon i swoich dzieci.”
            (KKK 2387)
          • aniouek1 9. Kazirodztwo 25.01.06, 19:33
            „Kazirodztwo oznacza intymne relacje między krewnymi lub powinowatymi stopnia
            zakazującego pomiędzy nimi małżeństwa (Por. Kpł 18,7-20). Św. Paweł piętnuje
            ten szczególnie ciężki grzech: „Słyszy się powszechnie o rozpuście między wami,
            i to o takiej rozpuście... że ktoś żyje z żoną swego ojca... W imię Pana
            naszego Jezusa... wydajcie takiego szatanowi na zatracenie ciała...” (Kor 5,1.4-
            5). Kazirodztwo niszczy związki rodzinne i jest oznaką cofnięcia się do
            zwierzęcości.” (KKK 2388)

            „Do kazirodztwa zbliżone są nadużycia seksualne popełniane przez dorosłych na
            dzieciach lub młodzieży powierzonych ich opiece. Grzech ten jest jednocześnie
            gorszącym zamachem na integralność fizyczną i moralną młodych, którzy będą
            nosić jego piętno przez całe życie, oraz pogwałceniem odpowiedzialności
            wychowawczej.” (KKK 2389)
          • aniouek1 10. Życie w wolnych związkach 25.01.06, 19:37
            „Wolny związek ma miejsce wówczas, gdy mężczyzna i kobieta odmawiają nadania
            formy prawnej i publicznej współżyciu zakładającemu intymność płciową.” (KKK
            2390)

            „Określenie ‘wolny związek’ odnosi się do różnych sytuacji, takich jak:
            konkubinat, odmowa małżeństwa jako takiego, niezdolność do podjęcia trwałych
            i ostatecznych zobowiązań (Por. Jan Paweł II, adhort. apost. Familiaris
            consortio, 81). Wszystkie te sytuacje znieważają godność małżeństwa; niszczą
            samo pojęcie rodziny; osłabiają znaczenie wierności. Są one sprzeczne z prawem
            moralnym. Akt płciowy powinien mieć miejsce wyłącznie w małżeństwie; poza nim
            stanowi zawsze grzech ciężki i wyklucza z Komunii sakramentalnej.” (KKK 2390)
          • aniouek1 11.Stosunki przedmałżeńskie i „małżeństwa na próbę 25.01.06, 19:39
            „Wiele osób zamierzających zawrzeć małżeństwo domaga się dzisiaj swoistego
            prawa do próby. Bez względu na powagę tego zamiaru ci, którzy podejmują
            przedmałżeńskie stosunki płciowe, ‘nie są w stanie zabezpieczyć szczerości
            i wierności relacji międzyosobowej mężczyzny i kobiety, a zwłaszcza nie mogą
            ustrzec tego związku przed niestałością pożądania i samowoli” (Kongregacja
            Nauki Wiary, dekl. Persona humana, 7). Zjednoczenie cielesne jest moralnie
            godziwe jedynie wtedy, gdy wytworzyła się ostateczna wspólnota życia między
            mężczyzną i kobietą. Miłość ludzka nie toleruje ‘próby’. Domaga się całkowitego
            i ostatecznego wzajemnego daru z siebie (Por. Jan Paweł II, adhort. apost.
            Familiaris consortio, 80)”. (KKK 2391)
          • aniouek1 12. Gwałt 25.01.06, 19:40
            Gwałt jest „naruszeniem sprawiedliwości i miłości. Rani on głęboko prawo
            każdego człowieka do szacunku, wolności oraz integralności fizycznej i
            moralnej. Wyrządza poważną krzywdę ofierze i może wywrzeć piętno na całym jej
            życiu. Jest zawsze czynem wewnętrznie złym. Jeszcze poważniejszy jest gwałt
            popełniony przez rodziców (por. kazirodztwo) lub wychowawców na dzieciach,
            które są im powierzone.” (KKK 2356)
          • aniouek1 13. Prostytucja 25.01.06, 19:42
            „Prostytucja narusza godność osoby, która oddaje się prostytucji, stając się
            przedmiotem przyjemności cielesnej kogoś drugiego. Ten, kto płaci, grzeszy
            ciężko przeciw sobie samemu; niszczy czystość, do której zobowiązuje go
            chrzest, i znieważa swoje ciało, świątynię Ducha Świętego (por. 1 Kor 6,15-20).
            Prostytucja stanowi plagę społeczną. Dotyka na ogół kobiety, lecz także
            mężczyzn, dzieci i młodzież (w dwóch ostatnich przypadkach grzech jest
            jednocześnie zgorszeniem). Oddawanie się prostytucji jest zawsze grzechem
            ciężkim, jednak nędza, szantaż i presja społeczna mogą zmniejszyć
            odpowiedzialność za winę.” (KKK 2355)
          • aniouek1 14. Czyny homoseksualne 25.01.06, 19:43
            „Homoseksualizm oznacza relacje między mężczyznami lub kobietami odczuwającymi
            pociąg płciowy, wyłączny lub dominujący, do osób tej samej płci. Przybierał on
            bardzo zróżnicowane formy na przestrzeni wieków i w różnych kulturach. Jego
            psychiczna geneza pozostaje w dużej części nie wyjaśniona. Tradycja, opierając
            się na Piśmie świętym, przedstawiającym homoseksualizm jako poważne zepsucie
            (Por. Rdz 19,1-29; Rz 1,24-27; 1 Kor 6,9; 1 Tm 1,10), zawsze głosiła, że „akty
            homoseksualizmu z samej swojej wewnętrznej natury są
            nieuporządkowane”cryingKongregacja Nauki Wiary, dekl. Persona humana, 8). Są one
            sprzeczne z prawem naturalnym; wykluczają z aktu płciowego dar życia. Nie
            wynikają z prawdziwej komplementarności uczuciowej i płciowej. W żadnym wypadku
            nie będą mogły zostać zaaprobowane.” (KKK 2357)

            „Znaczna liczba mężczyzn i kobiet przejawia głęboko osadzone skłonności
            homoseksualne. Osoby takie nie wybierają swej kondycji homoseksualnej; dla
            większości z nich stanowi ona trudne doświadczenie. Powinno się traktować je z
            szacunkiem, współczuciem i delikatnością. Powinno się unikać wobec nich
            jakichkolwiek oznak niesłusznej dyskryminacji. Osoby te są wezwane do
            wypełniania woli Bożej w swoim życiu i – jeśli są chrześcijanami – do złączenia
            z ofiarą krzyża Pana trudności, jakie mogą napotykać z powodu swojej kondycji.”
            (KKK 2358)

            „Osoby homoseksualne są wezwane do czystości. Dzięki cnotom panowania nad sobą,
            które uczą wolności wewnętrznej, niekiedy dzięki wsparciu bezinteresownej
            przyjaźni, przez modlitwę i łaskę sakramentalną, mogą i powinny przybliżać się
            one – stopniowo i zdecydowanie – do doskonałości chrześcijańskiej.” (KKK 2359)
          • aniouek1 15. Pornografia 25.01.06, 19:59
            „Pornografia polega na wyrwaniu aktów płciowych, rzeczywistych lub
            symulowanych, z intymności partnerów, aby w sposób zamierzony pokazywać je
            innym. Znieważa ona czystość, ponieważ stanowi wynaturzenie aktu małżeńskiego,
            wzajemnego intymnego daru małżonków. Narusza poważnie godność tych, którzy jej
            się oddają (aktorzy, sprzedawcy, publiczność), ponieważ jedni stają się dla
            drugich przedmiotem prymitywnej przyjemności i niedozwolonego zarobku. Przenosi
            ona ich wszystkich w świat iluzoryczny. Pornografia jest ciężką winą. Władze
            cywilne powinny zabronić wytwarzania i rozpowszechniania materiałów
            pornograficznych.” (KKK 2354)
          • aniouek1 16. Nieczystość wewnętrzna 25.01.06, 20:00
            Wewnętrzna nieczystość polega na świadomym i dobrowolnym planowaniu złych
            czynów. Jezus Chrystus przestrzega przed brakiem wewnętrznej czystości,
            mówiąc: „Każdy, kto pożądliwie patrzy na kobietę, już się w swoim sercu
            dopuścił z nią cudzołóstwa” (Mt 5,28). Pożądliwość jest przeciwieństwem
            miłości, która nie szuka swego, lecz pragnie obdarowywać szczególnie tym, co
            człowiek będzie mógł zachować na całą wieczność.

            Należy odróżnić grzech wewnętrzny od pokusy wewnętrznej. Grzech jest
            podtrzymywanym świadomie i dobrowolnie pragnieniem jakiegoś zła, myśleniem
            o nim, planowaniem wykonania go itp. Pokusa to narzucające się pragnienie zła,
            którego człowiek nie chce. Znakiem niechęci do zła jest opieranie się pokusie,
            unikanie rozbudzania ich np. przez jakieś książki, spektakle, filmy, bliskie
            okazje do grzechu itp. Również modlitwa zanoszona do Boga o siły w
            przeciwstawianiu się złym pragnieniom świadczy, że nie są one jeszcze grzechem,
            lecz pokusą. Opieranie się pokusom jest zasługujące, powoduje wzrost miłości,
            umacnia wewnętrznie.
        • aniouek1 E. Przyczyny grzechów przeciwko szóstemu .... 25.01.06, 20:11
          przykazaniu

          Główną przyczyną przekraczania szóstego przykazania zazwyczaj bywa nieczystość.
          Czasami mogą dołączyć się do niej jeszcze inne egoistyczne skłonności. I tak
          np. niektórym pysznym osobom może pochlebiać to, że uwodzą i porzucają
          następnie swych partnerów seksualnych; albo też jakaś próżna osoba dopuszcza
          się wykroczeń seksualnych, gdyż imponuje jej fakt, że jest podziwiana i wzbudza
          sensację, np. przez występowanie w filmach pornograficznych, pozowanie do zdjęć
          w czasopismach pornograficznych.

          Nadużywanie alkoholu doprowadza często do nadużyć seksualnych. Lenistwo
          i niechęć do ciężkiej pracy połączona z chciwością mogą być przyczyną
          prostytucji. Także zazdrość może przyczynić się do grzechów przeciw czystości,
          np. ktoś zazdrości powodzenia osobie uwodzącej kobiety i dlatego naśladuje ją.
        • aniouek1 Modlitwa 25.01.06, 20:13
          Jezu Chryste, Synu Boży, który przyjąłeś naturę ludzką i ludzkie ciało. Naucz
          nas szacunku do drugiego człowieka. Niech jego piękno przypomina nam Twoją
          niezrównaną Boską wspaniałość. Chroń mnie zarówno przed bałwochwalstwem, jak
          i przed pogardliwym spojrzeniem na sprawy płci. Ucz mnie, zarówno w kobiecie,
          jak i w mężczyźnie, szukać Twojego obrazu i Twojego podobieństwa. Skłaniaj mnie
          do pełnej poświęcenia służebnej miłości, która nie szuka swego. Pomóż mi
          w każdej dziedzinie życia kierować się Twoją wolą i realizować Twoje plany.
          Przypominaj mi ustawicznie, że jako ojciec czy matka, jako kapłan, zakonnik lub
          zakonnica, jako osoba samotna, mam być w odmienny sposób Twoim
          współpracownikiem w budowaniu jedynego Twojego Królestwa. Amen.
        • aniouek1 Podsumowanie 25.01.06, 20:14
          Szóste przykazanie przypomina o właściwym odnoszeniu się do ludzkiej sfery
          seksualnej. Bóg, który jest Miłością, powołał człowieka do miłości doskonałej.
          Taka miłość włącza w swój nurt wszystkie sfery ludzkiej natury i jej
          uzdolnienia. Znaczy to, że człowiek wszystkimi swoimi uzdolnieniami ma służyć
          Bogu i drugiemu człowiekowi. Nie może więc odłączać żadnego swojego
          uzdolnienia – w tym i sfery seksualnej – od miłości do Boga i do człowieka.
          Czystość sprawia, że sfera seksualna jest podporządkowana tej właśnie miłości,
          nie jest wykorzystywana w sposób egoistyczny.

          Czystość wprowadza jedność i wewnętrzną harmonię w życiu ludzkim, dzięki niej
          bowiem instynkty i popędy zostają podporządkowane rozumnej miłości. Dzięki
          czystości pojawia w człowieku pełna wolność, panowanie nad sobą, pokój.
          Czystość umożliwia głęboką, opartą na miłości i zaufaniu przyjaźń. Dzięki
          czystości serca staje się możliwe pełne zjednoczenie z Bogiem.

          Czystość obowiązuje wszystkich bez wyjątku ludzi, ma być jednak dostosowana do
          różnych stanów ich życia. Inną formę przyjmuje czystość w życiu dziewiczym,
          u osób żyjących w celibacie, a inną – w małżeństwie.

          Człowiek jest powołany do stałego doskonalenia cnoty czystości przez uczenie
          się od najmłodszych lat panowania nad sobą i rozwijanie miłości
          bezinteresownej. Ideałem, do którego ma dążyć, jest czysta miłość Jezusa
          Chrystusa i Jego Matki, Maryi. Nie powinien się zrażać różnymi porażkami w tej
          dziedzinie i stale dążyć do pełnej i czystej miłości.

          Czystość w małżeństwie nie wyklucza współżycia ani okazywania sobie wzajemnie
          różnych form czułości przez małżonków. Domaga się ona jednak pełnego
          podporządkowania sfery seksualnej miłości do Boga, do współmałżonka i do
          dziecka, które może być owocem wzajemnego oddania się sobie małżonków.
          Dyktowane miłością a nie pożądliwością współżycie małżeńskie ma jednoczyć
          małżonków, a przez to rodzinę, oraz ma wyrażać gotowość do współdziałania
          z Bogiem Stwórcą, który stwarza nieśmiertelną duszę każdego poczętego dziecka.

          Szóste przykazanie zakazuje wszelkich czynów, które sprzeciwiają się miłości
          czystej, wiernej i otwartej na powołanie do istnienia nowego życia.

          Niemoralne są czyny i zachowania o charakterze seksualnym, które wynikają
          z egoizmu, np. gwałt, samogwałt, pożądliwe patrzenie na drugiego człowieka,
          rozmowy ordynarne, poniżające godność człowieka itp.

          Współżycie seksualne nawet w małżeństwie jest grzeszne, jeśli jest odłączone od
          miłości do Boga i do człowieka. Grzeszne jest też w małżeństwie współżycie,
          które nie wypływa z miłości i nie ma na uwadze dobra drugiego człowieka, jego
          sumienia, wrażliwości itp. Takie współżycie nie spełnia swego zadania, którym
          ma być jednoczenie małżonków, a prze nich – całej rodziny.

          Wyrazem miłości do Boga jest takie współżycie małżeńskie, które wyraża gotowość
          na współdziałanie z Jego planem stwórczym i zbawczym. Sprzeciwia się temu
          postawa antykoncepcyjna, wykluczająca poczęcie dzieci. Taka postawa ujawnia się
          w stosowaniu różnych środków antykoncepcyjnych i poronnych.

          Moralna jest rozumna, podyktowana miłością regulacja poczęć przy pomocy metod
          naturalnych. Jednak nawet stosowanie tej metody będzie grzeszne, jeśli stanie
          się ona wyrazem postawy wewnętrznej niechętnej poczęciu nowego dziecka, nie
          liczącej się z Bogiem Stwórca i Jego planami o odniesieniu do każdej rodziny.

          Ponieważ poczęcie dziecka ma być rezultatem wzajemnej miłości i oddania się
          sobie małżonków, niemoralne jest stosowanie wszelkich form sztucznego
          zapłodnienia.

          Bóg ustanowił małżeństwo monogamiczne. Chrystus potwierdził taką formę
          małżeństwa, zakazując rozwodów i ponownych nowych związków. Dopuszczalna jest
          w pewnych sytuacjach tylko separacja małżeńska. Grzechem jest zatem poligamia,
          cudzołóstwo, rozwody, życie w wolnych związkach, małżeństwa „na próbę”,
          stosunki przedmałżeńskie, związki kazirodcze.
          Gwałt godzi w miłość. Sprzeczna z miłością czystą jest również prostytucja,
          czyny homoseksualne i pornografia.
      • aniouek1 VII. „Nie kradnij” (Mt 19,18). 25.01.06, 21:20
        Wprowadzenie

        Siódme przykazanie nie tylko zakazuje zagarniania cudzego mienia, lecz nakazuje
        troskę o sprawiedliwy podział dóbr tego świata, gdyż został on stworzony przez
        Boga dla wszystkich ludzi. Chociaż dobra tego świata zostały stworzone dla
        wszystkich, jednak człowiek ma prawo do własności prywatnej, która zapewnia mu
        wolność i życie godne osoby ludzkiej. Siódme przykazanie nakłada szczególny
        obowiązek troszczenia się o ubogich i o kraje biedne.

        Przykazanie to zakazuje pozbawiania bliźniego własności, do której ma prawo,
        i zobowiązuje do naprawienia wyrządzonych szkód. Grzeszy też przeciwko siódmemu
        przykazaniu ten kto – wbrew miłości – korzysta niewłaściwie z różnych dóbr.
        • aniouek1 A. Troska o sprawiedliwy podział dóbr 25.01.06, 21:23
          Sprawiedliwość i miłość poczucie braterstwa i prawdziwa solidarność nakazują
          troszczenie się o to, by nikt na świecie nie był pozbawiony należnych mu dóbr.
          Stwórca bowiem dał świat wszystkim pokoleniom ludzkim.
          • aniouek1 1. Świat dla wszystkich 25.01.06, 21:24
            Bóg stworzył świat dla wszystkich ludzi. Każdy człowiek ma prawo nie tylko do
            życia, ale też do wszystkiego, co jest konieczne do jego zachowania i rozwoju,
            np. do jedzenia, do mieszkania, do własności prywatnej itp. Miłość zabrania
            zachłannego zagarniania wszystkiego dla siebie oraz pozbawiania drugiej osoby
            tego, co jej się słusznie należy. "Na początku Bóg powierzył ziemię i jej
            bogactwa wspólnemu zarządzaniu ludzkości, by miała o nią staranie, panowała nad
            nią przez swoją pracę i korzystała z jej owoców (Rdz l,26-29). " (KKK
            2402) „Dobra stworzone są przeznaczone dla całego rodzaju ludzkiego. Prawo do
            własności prywatnej nie uchyla powszechnego przeznaczenia dóbr.” (KKK 2452)
          • aniouek1 2. Prawo do własności prywatnej 25.01.06, 21:25
            Chociaż świat został stworzony dla wszystkich ludzi, to jednak każdy człowiek
            ma prawo do posiadania swoich dóbr. "Dobra stworzone są przeznaczone dla całego
            rodzaju ludzkiego. Ziemia jednak jest rozdzielona między ludzi, by zapewnić
            bezpieczeństwo ich życiu, narażonemu na niedostatek i zagrożonemu przez
            przemoc. Posiadanie dóbr jest uprawnione, by zagwarantować wolność i godność
            osób oraz pomóc każdemu w zaspokojeniu jego podstawowych potrzeb, a także
            potrzeb tych, za których ponosi on odpowiedzialność." (KKK 2402)

            Człowiek ma prawo do tego, co uzyskuje dzięki swojej pracy albo otrzymuje od
            innych. "Prawo do własności prywatnej, uzyskanej przez pracę lub otrzymanej od
            innych w spadku lub w darze, nie podważa pierwotnego przekazania ziemi całej
            ludzkości. " (KKK 2403)

            Posiadane dobra powinny na różne sposoby służyć wszystkim ludziom. "Powszechne
            przeznaczenie dóbr pozostaje pierwszoplanowe, nawet jeśli popieranie dobra
            wspólnego wymaga poszanowania własności prywatnej, prawa do niej i korzystania
            z niej." (KKK 2403) To co posiadamy powinno przynosić korzyść nie tylko nam,
            lecz i innym ludziom. „"Człowiek, używając tych dóbr, powinien uważać rzeczy
            zewnętrzne, które posiada, nie tylko za własne, ale za wspólne w tym znaczeniu,
            by nie tylko jemu, ale i innym przynosiły pożytek" (Sobór Watykański II, konst.
            Gaudium et spes, 69). Posiadanie jakiegoś dobra czyni jego posiadacza zarządcą
            Opatrzności; powinien pomnażać i rozdzielać jego owoce innym, a przede
            wszystkim swoim bliskim.” (KKK 2404)

            Aby różne dobra mogły jak najpełniej służyć człowiekowi, wymagają nieraz troski
            o ich utrzymanie i zabezpieczenie itp. Troska ta nie może się jednak
            przekształcić w formę bałwochwalczego kultu bogactwa. "Dobra produkcyjne –
            materialne lub niematerialne – jak ziemie czy fabryki, wiedza czy zdolności
            wymagają troski ze strony ich posiadaczy, by przynosiły pożytek jak największej
            liczbie ludzi." (KKK 2405)
          • aniouek1 3. Troska o sprawiedliwy podział dóbr 25.01.06, 21:26
            Troska o to, by każdy posiadał dobra niezbędne do godziwego życia jest
            podstawowym wymogiem sprawiedliwości i miłości. Każdy bez wyjątku człowiek ma
            prawo do posiadania tego, czego potrzebuje do życia w pełni ludzkiego. Każdy
            bowiem posiada taką samą naturę, każdy ma duszę stworzoną bezpośrednio przez
            tego samego Boga. Założone przez Chrystusa Królestwo Boże jest królestwem
            sprawiedliwości.

            Wszystkim na świecie powinno wystarczyć koniecznych do życia, dóbr
            materialnych. Niestety, tak nie jest: wciąż jedni posiadają zbyt wiele, inni
            natomiast nie mają minimum koniecznego do normalnego życia. Chrześcijanin ma
            zatem troszczyć się o to, by na świecie nikt nie umierał z głodu, by nikomu nie
            brakowało mieszkania, lekarstw itp. Przykazanie: „Nie kradnij” można
            przedstawić w formie pozytywnej: „Daj bliźniemu to, czego mu potrzeba”: „Dołóż
            starania, aby każdy na świecie miał to, do czego ma prawo”. Siódme przykazanie
            nakazuje „sprawiedliwość i miłość w zarządzaniu dobrami materialnymi i owocami
            pracy ludzkiej." (KKK 2401)
          • aniouek1 4. Konieczność wspierania biednych 25.01.06, 21:28
            Dobra stworzone przez Boga dla wszystkich ludzi nie są równo rozdzielone: wielu
            na świecie nie posiada nawet minimum koniecznego do życia. Z tego powodu uczeń
            Chrystusa zobowiązany jest do dzielenia się z innymi tym, co posiada. Miłość
            i sprawiedliwość domaga się wspierania biedniejszych od nas bliźnich tym, co
            posiadamy. „Kto ma dwie suknie, niech jedną da temu, który nie ma; a kto ma
            żywność, niech tak samo czyni (Łk 3,11). Raczej dajcie to, co jest wewnątrz, na
            jałmużnę, a zaraz wszystko będzie dla was czyste (Łk 11,41). Jeśli na przykład
            brat lub siostra nie mają odzienia lub brak im codziennego chleba, a ktoś z was
            powie im: "Idźcie w pokoju, ogrzejcie się i najedzcie do syta!" – a nie dacie
            im tego, czego koniecznie potrzebują dla ciała – to na co się to przyda?” (Jk
            2,15-16; por. 1 J 3,17).

            O potrzebie dzielenia się z ubogimi przypomina Chrystus w przypowieści
            o bogaczu i Łazarzu (por. Łk 16,19-31). "Jakże w wielkiej rzeszy istot ludzkich
            bez chleba, bez dachu nad głową, bez stałego miejsca, nie rozpoznać Łazarza,
            zgłodniałego żebraka z przypowieści? (Łk 17,19-31). Jak nie usłyszeć
            Jezusa: "Tegoście i Mnie nie uczynili" (Mt 25,45)?" (KKK 2463) "Jałmużna dana
            ubogim jest świadectwem miłości braterskiej; jest także praktykowaniem
            sprawiedliwości, która podoba się Bogu." (KKK 2462)

            "Bóg błogosławi tym, którzy przychodzą z pomocą ubogim, a odrzuca tych, którzy
            odwracają się od nich: "Daj temu, kto cię prosi, i nie odwracaj się od tego,
            kto chce pożyczyć od ciebie" (Mt 5,42). "Darmo otrzymaliście, darmo dawajcie!"
            (Mt 10,8). Jezus Chrystus rozpozna swoich wybranych po tym, co uczynili dla
            ubogich (Mt 25,31-36)”. (KKK 2443)

            Uczeń Chrystusa ma naśladować ubogiego Zbawiciela, który wiele uwagi poświęcał
            ubogim i cierpiącym. „Nędza ludzka pod swymi różnorodnymi postaciami takimi,
            jak: niedostatek materialny, niesprawiedliwy ucisk, choroby fizyczne
            i psychiczne, a wreszcie śmierć – jest jawnym znakiem wrodzonej słabości
            człowieka, w jakiej znajduje się on od grzechu pierworodnego, oraz potrzeby
            zbawienia. Dlatego przyciągnęła ona współczucie Chrystusa – Zbawiciela, który
            zechciał wziąć ją na siebie i utożsamić się «z najmniejszymi ze swych braci».
            (KKK 2448)

            Swoim ubóstwem Jezus pouczył nas, że miłości nie można pogodzić z egoistycznym
            gromadzeniem bogactw. "Miłości do ubogich nie da się pogodzić z nieumiarkowanym
            miłowaniem bogactw lub z ich egoistycznym używaniem" (KKK 2445). Św. Jakub
            surowo napomina niewrażliwych na cudze cierpienie bogaczy. „A teraz wy,
            bogacze, zapłacicie wśród narzekań na utrapienia, jakie was czekają. Bogactwo
            wasze zbutwiało, szaty wasze stały się żerem dla moli, złoto wasze i srebro
            zardzewiało, a rdza ich będzie świadectwem przeciw wam i toczyć będzie ciała
            wasze niby ogień. Zebraliście w dniach ostatecznych skarby. Oto woła zapłata
            robotników, żniwiarzy pól waszych, którą zatrzymaliście, a krzyk ich doszedł do
            uszu Pana Zastępów. Żyliście beztrosko na ziemi i wśród dostatków tuczyliście
            serca wasze w dniu rzezi. Potępiliście i zabili sprawiedliwego: nie stawia wam
            oporu (Jk 5,1-6). Święty Jan Chryzostom przypomina stanowczo: "Niedopuszczanie
            ubogich do udziału w swych własnych dobrach oznacza kradzież i odbieranie
            życia. Nie nasze są dobra, które posiadamy – należą one do ubogich" (Św. Jan
            Chryzostom, In Lazarum, 1, 6: PG 48, 992 D; KKK 2446).

            Każdy wierzący powinien naśladować miłosiernego Boga, który przychodzi nam
            z pomocą w naszych niedostatkach duchowych i materialnych. Miłosierdzie odnosi
            się do ciała i do ludzkiego ducha. "Uczynkami miłosierdzia są dzieła miłości,
            przez które przychodzimy z pomocą naszemu bliźniemu w potrzebach jego ciała
            i duszy (Iz 58,6-7; Hbr 13,3). Pouczać, radzić, pocieszać, umacniać, jak
            również przebaczać i krzywdy cierpliwie znosić – to uczynki miłosierdzia co do
            duszy. Uczynki miłosierdzia co do ciała polegają zwłaszcza na tym, by głodnych
            nakarmić, bezdomnym dać dach nad głową, nagich przyodziać, chorych i więźniów
            nawiedzać, umarłych grzebać (Mt 25, 31-46). Spośród tych czynów jałmużna dana
            ubogim (Tb 4, 5-11; Syr 17, 22) jest jednym z podstawowych świadectw miłości
            braterskiej; jest ona także praktykowaniem sprawiedliwości, która podoba się
            Bogu (Mt 6,2-4)". (KKK 2447)

            Wspieranie biednych to wymóg nie tylko miłosierdzia, lecz – fundamentalnej
            sprawiedliwości: to jakby zwracanie im tego, czego są właścicielami, ponieważ
            Bóg stworzył świat dla wszystkich. „Gdy dajemy ubogim rzeczy konieczne, nie
            czynimy im ofiar osobistych, ale oddajemy im to, co należy do nich; spłacamy
            raczej powinność sprawiedliwości, niż wypełniamy dzieła miłosierdzia (Św.
            Grzegorz Wielki, Regula pastoralis, III,21).

            Przez okazywanie pomocy ludziom potrzebującym okazujemy miłość samemu
            Chrystusowi, który powiedział: „Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci
            moich najmniejszych, Mnieście uczynili.” (Mt 25,40) „Kiedy matka św. Róży
            z Limy (P. Hansen, Vita mirabilis, Louvain 1668) ganiła ją za przyjmowanie
            w domu ubogich i kalekich, ona odpowiedziała: "Kiedy służymy ubogim i chorym,
            służymy Jezusowi. Nie powinniśmy pozostawiać bez pomocy bliźniego, gdyż
            w naszych braciach służymy Jezusowi”. (KKK 2449)

            Ubogimi nie są tylko ludzie pozbawieni dóbr materialnych. Istnieje również
            ubóstwo kulturowe i religijne (por. KKK 2444). I to ubóstwo przyzywa pomocy
            uczniów Chrystusa, którzy mogą ubogacać innych otrzymaną od Zbawiciela prawdą
            i udostępniać środki zbawcze, które On dał dla wszystkich ludzi.
          • aniouek1 5. Pomoc narodom ubogim 25.01.06, 21:29
            "Na narodach bogatych spoczywa poważna odpowiedzialność moralna za te narody,
            które nie mogą same zapewnić sobie środków swego rozwoju lub którym
            przeszkodziły w tym tragiczne wydarzenia historyczne. Jest to obowiązek
            solidarności i miłości; jest to również zobowiązanie sprawiedliwości, jeśli
            dobrobyt narodów bogatych pochodzi z zasobników, za które nie zapłacono
            sprawiedliwie." (KKK 2439)

            Udzielanie pomocy konieczne jest zwłaszcza wtedy, gdy jakieś kraje zostały
            dotknięte klęskami żywiołowymi. "Pomoc bezpośrednia stanowi właściwą odpowiedź
            na pilne, nadzwyczajne potrzeby, wywołane na przykład klęskami żywiołowymi,
            epidemiami itd.” (KKK 2440)

            Pomoc biednym krajom nie może się ograniczać do jednorazowego wsparcia.
            Konieczne są bazujące na autentycznej sprawiedliwości relacje z ubogimi
            krajami. „Nie wystarczy jednak ani naprawienie poważnych szkód, które wypływają
            z sytuacji niedostatku, ani stałe zaspokajanie potrzeb. Należy także reformować
            międzynarodowe instytucje gospodarcze i finansowe, by bardziej sprzyjały
            sprawiedliwym stosunkom z krajami słabiej rozwiniętymi (Jan Paweł II, enc.
            Sollicitudo rei socialis, 16). Należy wspomóc wysiłek krajów ubogich dążących
            do rozwoju i wyzwolenia (Jan Paweł II, enc. Centesimus annus, 26). Zasada ta
            domaga się zastosowania w sposób szczególny w dziedzinie rolnictwa. Rolnicy,
            zwłaszcza w krajach Trzeciego Świata, stanowią przeważającą część ubogich."
            (KKK 2440)
          • aniouek1 6. „Nie samym chlebem żyje człowiek” 25.01.06, 21:30
            Nie tylko dobra materialne i kulturalne są potrzebne wszystkim ludziom.
            Potrzebują oni także pokarmu duchowego, którym jest prawda. Chrystus przyniósł
            ją dla wszystkich. Gdy "ubogim głosi się Ewangelię", jest to znak obecności
            Chrystusa. (KKK 2443).

            Ponieważ wszyscy ludzie zostali stworzeni przez Jednego Boga i odkupieni przez
            Syna Bożego, Jezusa Chrystusa, dlatego wszyscy mają prawo do środków zbawczych,
            których On sam pragnie udzielić każdemu człowiekowi za pośrednictwem Kościoła.
            Tymi zbawczymi środkami są między innymi sakramenty. Jak każdy ma prawo do
            pożywienia, tak też należy dołożyć starań, by każdy człowiek został
            przygotowany i otrzymał pokarm dla duszy – Eucharystię.
        • aniouek1 B. Grzechy przeciwko siódmemu przykazaniu 25.01.06, 21:32
          „Siódme przykazanie zabrania zabierania lub zatrzymywania niesłusznie dobra
          bliźniego i wyrządzania bliźniemu krzywdy w jakikolwiek sposób dotyczącej jego
          dóbr.” (KKK 2401)
          • aniouek1 1. Kradzież 25.01.06, 21:34
            Pismo św. jednoznacznie zakazuje kradzieży: "Nie będziesz kradł" (Pwt
            5,19). "Ani złodzieje, ani chciwi... ani zdziercy nie odziedziczą Królestwa
            Bożego" (1 Kor 6,10; por. KKK 2450).

            "Siódme przykazanie zabrania kradzieży, która polega na przywłaszczeniu dobra
            drugiego człowieka wbrew racjonalnej woli właściciela. Nie mamy do czynienia
            z kradzieżą, jeśli przyzwolenie może być domniemane lub jeśli jego odmowa
            byłaby sprzeczna z rozumem i z powszechnym przeznaczeniem dóbr. Ma to miejsce
            w przypadku nagłej i oczywistej konieczności, gdy jedynym środkiem
            zapobiegającym pilnym i podstawowym potrzebom (pożywienie, mieszkanie,
            odzież...) jest przejęcie dóbr drugiego człowieka i skorzystanie z nich (Sobór
            Watykański II, konst. Gaudium et spes, 69)." (KKK 2408)

            Powodem kradzieży najczęściej bywa chciwość. Czasem jednak ktoś kradnie z
            zazdrości, aby bliźni nie posiadał więcej niż on. Również łakomstwo może
            doprowadzić do zabierania cudzej własności, np. żywności, alkoholu. Także
            lenistwo prowadzi do kradzieży, np. komuś nie chce się pracować, dlatego
            kradnie, aby mieć środki na utrzymanie.

            Złodziej nie staje się właścicielem skradzionej rzeczy, dlatego musi ją zwróci
            właścicielowi lub naprawić za wyrządzoną szkodę, gdy oddanie jest już
            niemożliwe.
          • aniouek1 2. Okradanie człowieka z czci i godności 25.01.06, 21:35
            Kradzież może odnosić się także do dóbr duchowych. „Kradzież nie dotyczy tylko
            pieniądza. Kradzieżą jest też odebranie czci człowiekowi, dziewictwa młodej
            dziewczynie, odebranie męża żonie, zabranie wołu sąsiadowi lub ograbienie jego
            drzew. Zło kradzieży może powiększyć się jeszcze przez pożądliwość i fałszywe
            świadectwo, przez cudzołóstwo, nieczystość lub kłamstwo.” (M. Valtorta, Poemat
            Boga-Człowieka, Katowice 1997, Księga druga 98. Wyd. Vox Domini)

            Nie wolno też człowieka okradać z jego godności przez traktowanie go jak rzecz,
            przedmiot, z którym można robić, co się chce. "Prawo moralne zakazuje czynów,
            które w celach handlowych lub totalitarnych prowadzą do zniewolenia ludzi,
            kupowania ich, sprzedawania oraz wymiany, jakby byli towarem." (KKK
            2455) "Siódme przykazanie zakazuje czynów lub przedsięwzięć, które dla
            jakiejkolwiek przyczyny – egoistycznej czy ideologicznej, handlowej czy
            totalitarnej – prowadzą do zniewolenia ludzi, do poniżania ich godności
            osobistej, do kupowania ich, sprzedawania oraz wymiany, jakby byli towarem.
            Grzechem przeciwko godności osób i ich podstawowym prawom jest sprowadzanie ich
            przemocą do wartości użytkowej lub do źródła zysku. Św. Paweł nakazywał
            chrześcijańskiemu panu traktować swego chrześcijańskiego niewolnika "nie jako
            niewolnika, lecz... jako brata umiłowanego... w Panu" (Flm 16)." (KKK 2414)

            Każdy grzech ciężki jest też pewną formą kradzieży, gdyż człowiek – pozbawiając
            się łaski – okrada samego siebie z wartości duchowych i wiecznych. «Nasze ciało
            zostało stworzone przez Boga, aby być świątynią dla duszy i świątynią Bożą.
            Trzeba więc je zachować nietknięte, gdyż inaczej dusza zostanie okradziona
            z przyjaźni Bożej i z życia wiecznego.» (M. Valtorta, Poemat Boga-Człowieka,
            Katowice 1997, Księga druga 98. Wyd. Vox Domini)
          • aniouek1 3. Zatrzymywanie rzeczy pożyczonych 25.01.06, 21:36
            Grzechem jest umyślne przywłaszczanie sobie rzeczy pożyczonych (por. KKK 2409).
            Powinny one być oddawane w ustalonym terminie. Bliźniego może krzywdzić zbyt
            długie przetrzymywanie rzeczy pożyczonej, bez wyraźnej intencji zatrzymania jej
            na zawsze.
          • aniouek1 4. Przywłaszczanie sobie rzeczy znalezionych 25.01.06, 21:37
            Nie można też zatrzymywać rzeczy znalezionej, gdy wiadomo, kto jest jej
            właścicielem. Jeśli właściciel nie jest znany, a można go odnaleźć – bez
            nadmiernego trudu i wydatków nieproporcjonalnie wielkich w stosunku do wartości
            rzeczy znalezionej – należy to uczynić. Rzecz znalezioną można zatrzymać tylko
            wtedy, gdy poszukiwanie jej właściciela nie dało rezultatu.
          • aniouek1 5. Bogacenie się przez oszustwo 25.01.06, 21:37
            Człowiek ma prawo dochodzić do posiadania czegoś uczciwie, a więc przez pracę
            lub przez otrzymanie od kogoś w formie daru lub spadku. Grzechem jest natomiast
            zdobywanie czegoś nieuczciwie, przez różne oszustwa. "Są moralnie niegodziwe:
            spekulacja, która polega na sztucznym podwyższaniu ceny towarów w celu
            osiągnięcia korzyści ze szkodą dla drugiego człowieka; korupcja, przez którą
            wpływa się na zmianę postępowania tych, którzy powinni podejmować decyzje
            zgodnie z prawem; przywłaszczanie i korzystanie w celach prywatnych z własności
            przedsiębiorstwa; źle wykonane prace, przestępstwa podatkowe, fałszowanie
            czeków i rachunków, nadmierne wydatki, marnotrawstwo.” (KKK 2409) Sprzeczne z
            siódmym przykazaniem są też „oszustwa w handlu (Pwt 25,13-16), wypłacanie
            niesprawiedliwych wynagrodzeń (Pwt 24,14-15; Jk 5,4), podwyższanie cen
            wykorzystującego niewiedzę lub potrzebę drugiego człowieka (Am 8,4-6)" (KKK
            2409).

            Popełniona niesprawiedliwość domaga się naprawienia krzywdy. „Świadome
            wyrządzanie szkody własności prywatnej lub publicznej jest sprzeczne z prawem
            moralnym i domaga się odszkodowania." (KKK 2409)
          • aniouek1 6. Narażanie na straty przez niedotrzymywanie umów 25.01.06, 21:38
            Nieuczciwe jest też zrywanie umów bez powodu, zwłaszcza gdy naraża to bliźniego
            na straty. „Obietnice powinny być dotrzymywane i umowy ściśle przestrzegane,
            o ile zaciągnięte zobowiązanie jest moralnie słuszne. Znaczna część życia
            gospodarczego i społecznego zależy od wartości umów zawieranych między osobami
            fizycznymi lub prawnymi, w tym umów handlowych o kupnie lub sprzedaży, umowy
            o wynajmie lub o pracę. Każda umowa powinna być zawarta i wypełniona w dobrej
            wierze." (KKK 2410)

            "Umowy podlegają sprawiedliwości wymiennej, która reguluje wymianę między
            osobami z uwzględnieniem poszanowania ich praw. Sprawiedliwość wymienna
            obowiązuje w sposób ścisły; domaga się ochrony praw własności, spłaty długów
            i dobrowolnego wypełnienia zaciągniętych zobowiązań. Bez sprawiedliwości
            wymiennej nie jest możliwa żadna inna forma sprawiedliwości." (KKK 2411)
          • aniouek1 7. Niszczenie własności cudzej i wspólnej 25.01.06, 21:40
            Jak nie można kraść własności bliźniego, tak też nie można mu jej niszczyć.
            Grzechem jest także niszczenie własności wspólnej, która ma służyć wielu
            ludziom.

            Do grzechu niszczenia cudzej własności może prowadzić zazdrość, np. ktoś
            przebija opony w samochodzie stojącym na ulicy, bo nie noże znieść, by ktoś
            posiadał więcej niż on. Innym powodem niszczenia własności bliźniego może być
            gniew, np. ktoś, w przypływie szału, podpala dom sąsiada lub wybija szyby
            w jego mieszkaniu albo też niszczy koledze książkę.

            Dość często przyczyną niszczenia cudzego lub wspólnego mienia jest tzw.
            bezmyślność, będąca w rzeczywistości brakiem dostatecznej miłości i wrażliwości
            na dobro innych ludzi. Bezmyślność jest objawem egoistycznego zapatrzenia się
            w siebie, bez jakiegokolwiek zainteresowania się tym, co nie ma bezpośredniego
            związku z własną osobą.
          • aniouek1 8. Egoistyczne używanie swojej własności 25.01.06, 21:41
            Prawo do własności posiadamy nie tylko my, lecz każdy człowiek. Fakt ten
            zobowiązuje do dzielenia się z biedniejszymi od nas i zakazuje różnych form
            trwonienia swojej własności, egoistycznego jej używania, wydawania pieniędzy na
            rzeczy zbędne. "Posiadacze dóbr użytkowych i konsumpcyjnych powinni ich używać
            z umiarkowaniem, zachowując najlepszą cząstkę dla gościa, chorego, ubogiego."
            (KKK 2405)

            Zagarnianie dóbr materialnych lub trwonienie ich – bez liczenia się z tymi,
            którzy ich nie mają – narusza sprawiedliwość i miłość. Niestety, człowiek jest
            zagrożony skłonnością, by używać egoistycznie, wyłącznie dla siebie tego, co
            posiada. Chciwość sprawia, że człowiek zagarnia wszystko, że z nikim niczym się
            nie dzieli, np. nikomu niczego nie pożyczy, nie podaruje. Łakomy człowiek
            nikogo nie poczęstuje, gdyż nie potrafi sobie odmówić przyjemności jedzenia.
            Umie jednak wydawać na nie wiele pieniędzy. Podobnie czyni leniwy człowiek,
            rozmiłowany w rozrywkach i luksusie, w kosztownym wypoczynku. Człowiek
            nieczysty, zamiast pomagać innym, potrafi trwonić pieniądze, wydawać je np. na
            pornograficzne czasopisma lub kasety.

            Pycha skłania do wydatków na to, co szczególnie przyciąga uwagę otoczenia, co
            wzbudza podziw, np. ktoś kupuje najbardziej luksusowy samochód, który ma nie
            tylko służyć, lecz przede wszystkim wzbudzać w innych zazdrość. Osoba pyszna
            wszystko robi z wielkim "rozmachem", to zaś wiąże się z dużymi wydatkami. Chęć
            zaimponowania innym może skłaniać do wyrzucania rzeczy jeszcze dobrych i
            użytecznych, by zastąpić je nowymi, np. ktoś, by zwrócić na siebie uwagę swoim
            wyglądem, wyrzuca zupełnie dobrą sukienkę i kupuje nową. Powodem dużych
            wydatków może być również zazdrość, pragnienie dorównania najbogatszym ludziom.
          • aniouek1 9. Hazard 25.01.06, 21:42
            Hazard to jedna z form posługiwania się swoją własnością w sposób egoistyczny,
            bez miłości, a często – z naruszeniem sprawiedliwości.

            "Gry hazardowe (karty itd.) bądź zakłady nie są same w sobie sprzeczne ze
            sprawiedliwością. Stają się moralnie nie do przyjęcia, gdy pozbawiają osobę
            tego, czego jej koniecznie trzeba dla zaspokojenia swoich potrzeb i potrzeb
            innych osób. Namiętność do gry może stać się poważnym zniewoleniem. Nieuczciwe
            zakłady bądź oszukiwanie w grach stanowi materię poważną, chyba że wyrządzana
            szkoda jest tak mała, że ten, kto ją ponosi, nie mógłby w sposób uzasadniony
            uznać jej za znaczącą." (KKK 2413)
          • aniouek1 10. Dewastowanie przyrody 25.01.06, 21:43
            Świat jest wspólnym domem, danym przez Stwórcę wszystkim Jego stworzeniom.
            Siódme przykazanie przypomina nam o tym. I tak np. turysta wyjeżdżający na
            wycieczkę powinien pomyśleć, że po nim przyjadą jeszcze inni ludzie, dlatego
            nie może niszczyć przyrody, zaśmiecać jej itp. Inni bowiem mają takie samo jak
            on prawo do przyjemnego wypoczynku, do podziwiania piękna itp.

            Bóg powierzył świat człowiekowi, który nie powinien go niszczyć, dewastować,
            lecz doskonalić. Nie powinien też szkodzić zwierzętom. "Siódme przykazanie
            domaga się poszanowania integralności stworzenia. Zwierzęta, jak również
            rośliny i byty nieożywione, są z natury przeznaczone dla dobra wspólnego
            ludzkości w przeszłości, obecnie i w przyszłości (Rdz 1,28-31). Korzystanie z
            bogactw naturalnych, roślinnych i zwierzęcych świata nie może być oderwane od
            poszanowania wymagań moralnych. Panowanie nad bytami nieożywionymi i istotami
            żywymi, jakiego Bóg udzielił człowiekowi, nie jest absolutne; określa je troska
            o jakość życia bliźniego, także przyszłych pokoleń; domaga się ono religijnego
            szacunku dla integralności stworzenia (Jan Paweł II, enc. Centesimus annus, 37-
            38)." (KKK 2415)

            Człowiek może korzystać z dóbr naturalnych, jednak nie wolno mu przy tym
            zapominać o przyszłych pokoleniach, które też będą miały takie samo jak on
            prawo do bogactw naturalnych i podziwiania piękna stworzenia.. "Powierzone
            przez Stwórcę panowanie nad bogactwami naturalnymi, roślinami i zwierzętami
            świata nie może być oddzielone od szacunku dla wymagań moralnych, łącznie
            z wymaganiami wobec przyszłych pokoleń." (KKK 2456)
          • aniouek1 11. Niewłaściwe traktowanie zwierząt 25.01.06, 21:44
            Człowiek ma czynić sobie ziemię poddaną i panować „nad rybami morskimi, nad
            ptactwem powietrznym i nad wszystkimi zwierzętami pełzającymi po ziemi.” (Rdz
            1,28). Nie oznacza to, że może dewastować przyrodę i szkodzić
            zwierzętom. "Zwierzęta są stworzeniami Bożymi. Bóg otacza je swoją
            opatrznościową troską (Mt 6,26). Przez samo swoje istnienie błogosławią Go
            i oddają Mu chwałę (Dn 3,57-58). Także ludzie są zobowiązani do życzliwości
            wobec nich. Warto przypomnieć, z jaką delikatnością traktowali zwierzęta tacy
            święci, jak św. Franciszek z Asyżu czy św. Filip Nereusz." (KKK 2416)

            Jest moralnie dozwolone takie posługiwanie się zwierzętami, aby mieć z tego
            korzyść. "Bóg powierzył zwierzęta panowaniu człowieka, którego stworzył na swój
            obraz (Rdz 2,19-20; 9,1-4). Jest więc uprawnione wykorzystywanie zwierząt jako
            pokarmu i do wytwarzania odzieży. Można je oswajać, by towarzyszyły człowiekowi
            w jego pracach i rozrywkach. Doświadczenia medyczne i naukowe na zwierzętach,
            jeśli tylko mieszczą się w rozsądnych granicach, są praktykami moralnie
            dopuszczalnymi, ponieważ przyczyniają się do leczenia i ratowania życia
            ludzkiego." (KKK 2417)

            Chociaż człowiek może posługiwać się zwierzętami dla własnego dobra, to jednak
            powinien to czynić bez okrucieństwa i zadawania niepotrzebnego
            cierpienia. "Sprzeczne z godnością ludzką jest niepotrzebne zadawanie cierpień
            zwierzętom lub ich zabijanie.” (KKK 2418)

            Niewłaściwe jest też przesadne troszczenie się o zwierzęta, kosztem
            ludzi. „Równie niegodziwe jest wydawanie na nie pieniędzy, które mogłyby
            w pierwszej kolejności ulżyć ludzkiej biedzie. Można kochać zwierzęta; nie
            powinny one jednak być przedmiotem uczuć należnych jedynie osobom." (KKK 2418)
        • aniouek1 C. Obowiązek naprawiania wyrządzonego zła 25.01.06, 21:46
          Przez nieuczciwe zagarnięcia cudzego mienia nikt nie staje się jego nowym
          właścicielem. Z tego powodu rzecz zdobyta nieuczciwie powinna wrócić do
          prawowitego właściciela. Dotyczy to przede wszystkim kradzieży. „Na mocy
          sprawiedliwości wymiennej naprawienie popełnionej niesprawiedliwości wymaga
          zwrotu skradzionego dobra jego właścicielowi." (KKK 2412) „Ci, którzy w sposób
          bezpośredni lub pośredni zawładnęli rzeczą drugiego człowieka, są zobowiązani
          do jej zwrotu lub, jeśli ta rzecz zaginęła, oddania równowartości w naturze
          bądź w gotówce, a także owoców i korzyści, które mógłby z niej uzyskać w sposób
          uprawniony jej właściciel. Do zwrotu są również zobowiązani, odpowiednio do
          odpowiedzialności i zysku, wszyscy ci, którzy w jakikolwiek sposób
          uczestniczyli w kradzieży bądź z niej korzystali, wiedząc o niej, na przykład
          ci, którzy ją nakazali, w niej pomagali lub ją ukrywali.” (KKK 2412)

          Zwrot przywłaszczonej sobie własności bliźniego stanowi jeden ze znaków
          prawdziwego nawrócenia. Przykład takiej autentycznej przemiany życia dał
          Zacheusz, który obiecał Chrystusowi: "Jeśli kogo w czym skrzywdziłem, zwracam
          poczwórnie" (Łk 19,8).
        • aniouek1 Modlitwa 25.01.06, 21:47
          Jezu Chryste! Ty nie szukałeś bogactwa. Chciałeś swoją Boską moc ujawnić
          w całkowitej słabości i ubóstwie. Nie pragnąłeś zagarniać dóbr materialnych,
          aby nie pozbawiać ich innych – ludzi ubogich. Naucz nas właściwie korzystać
          z tego, co posiadamy. Niech nasza własność służy również innym. Naucz nas
          dzielić się z braćmi wszystkimi naszymi dobrami. Ustrzeż nas przed
          egoistycznym wydawaniem pieniędzy dla zaspokojenia próżnych ambicji, chciwości,
          zazdrosnej chęci dorównania innym, przesadnego pragnienia komfortu, wygody,
          przyjemności. Broń nas też przed pozbawianiem braci ich własności oraz przed
          bezdusznym niszczeniem tego, co ma służyć wszystkim. Amen.
        • aniouek1 Podsumowanie 25.01.06, 21:48
          W poczuciu przynależności do jednej wielkiej rodziny ludzkiej każdy powinien
          starać się o sprawiedliwy podział dóbr materialnych na świecie, aby nastał
          oparty o sprawiedliwość i miłość porządek Królestwa Bożego. Świat został
          stworzony przez Boga dla wszystkich, dlatego wszyscy bez wyjątku ludzie mają
          prawo do dóbr, które są im koniecznie potrzebne do życia i rozwoju. Siódme
          przykazanie nakazuje troskę o sprawiedliwy podział dóbr tego świata, przypomina
          o obowiązku wspierania biednych osób, regionów i krajów. Kraje bogate mają
          wspierać państwa biedniejsze, aby nastąpił w nich postęp gospodarczy
          i społeczny. Cała ludzkość jest bowiem jedną rodziną żyjącą w świecie danym jej
          przez Boga.

          Ponieważ każdy ma prawo do koniecznych mu dóbr, dlatego drugiemu człowiekowi
          nie wolno ich bezpodstawnie niszczyć lub przywłaszczać sobie przez kradzież,
          grabież. Niemoralne jest zatrzymywanie rzeczy pożyczonych, znalezionych,
          zdobytych przez oszustwa, niewypłacanie należnych wynagrodzeń lub przez
          niesłuszne zawyżanie cen. Istnieje obowiązek naprawienia wyrządzonej krzywdy
          przez oddanie przywłaszczonej sobie bezprawnie rzeczy, danie odszkodowania lub,
          jeśli to niemożliwe, przez wspieranie biednych.

          Większym grzechem od bezprawnego przywłaszczania sobie dóbr bliźniego jest
          zagarnianie samego człowieka, jak gdyby był on rzeczą, lub okradanie go z czci
          i godności. Nie wolno handlować ludźmi.

          Nie wolno też samego siebie pozbawiać – przez grzech ciężki – wielkiego daru,
          którym jest łaska uświęcająca.

          Niemoralne jest też trwonienie własnych dóbr materialnych, którymi można by
          wspierać ludzi żyjących w biedzie. Z tego względu niemoralny jest hazard.

          Siódme przykazanie nakazuje nam pamiętać również o przyszłych pokoleniach,
          które też będą miały prawo do koniecznych im do życia i rozwoju dóbr
          materialnych. Dlatego nie wolno dewastować bezmyślnie lub z powodu chciwości
          przyrody i pozbawiać przez to przyszłych pokoleń dóbr świata.

          Również do zwierząt człowiek powinien odnosić się z życzliwością, nie zadawać
          im cierpień i nie zabijać niepotrzebnie. Niemoralne jest jednak wydawanie na
          nie pieniędzy, które mogłyby ulżyć ludzkiej nędzy, lub darzenie uczuciem
          należnym tylko osobom.
      • aniouek1 VIII. Nie mów fałszywego świadectwa przeciw... 25.01.06, 21:51
        bliźniemu twemu.

        „Nie będziesz mówił przeciw bliźniemu twemu kłamstwa jako świadek” (Wj 20,
        16). „Słyszeliście... że powiedziano przodkom: „Nie będziesz fałszywie
        przysięgał, lecz dotrzymasz Panu swej przysięgi”” (Mt 5, 33).

        Wprowadzenie

        Ósme przykazanie stoi na straży prawdy. Nakazuje ono szczerze jej szukać, trwać
        przy niej i na jej fundamencie budować życie, zwłaszcza religijne i moralne.
        Poznana prawda nakłada też obowiązek szerzenia jej słowem i świadczenia o niej
        swoim życiem.

        Grzechem przeciwko ósmemu przykazaniu Bożemu jest brak miłości do prawdy,
        przemilczanie jej, gdy miłość nakazuje o niej świadczyć, oraz mówienie tego,
        co miłość nakazuje przemilczeć.

        Ósme przykazanie dekalogu nakazuje też naprawiać krzywdy wyrządzone złym
        posługiwaniem się darem mowy.
        • aniouek1 A. Obowiązek szukania prawdy i trwania przy niej 27.01.06, 21:30
          Ósme przykazanie przypomina o konieczności szukania prawdy, trwania przy niej
          oraz o obowiązku formowania swojego życia na jej fundamencie.
          • aniouek1 1. Szukanie prawdy w dziedzinie religijnej 27.01.06, 21:32
            Prawda stanowi fundament ludzkich działań. I tak np. konstruktor domu musi
            przed rozpoczęciem budowania stwierdzić, czy dany teren naprawdę nadaje się do
            wzniesienia na nim zamierzonej budowli. Pomyłka, czyli rozminięcie się z
            prawdą, fantazyjne założenia – np. że dom utrzyma się nawet na piasku – mogłyby
            okazać się groźne w skutkach.

            Konieczne jest uczciwe dochodzenie do prawdy w każdej dziedzinie życia,
            zwłaszcza zaś w sferze moralnej i religijnej. Człowiek powinien szukać prawdy,
            szanować ją, żyć według jej wymagań i świadczyć o niej, czyli na różne sposoby
            przekazywać ją innym. „Z racji godności swojej wszyscy ludzie, ponieważ są
            osobami... nagleni są własną swą naturą, a także obowiązani moralnie do
            szukania prawdy, przede wszystkim w dziedzinie religii. Obowiązani są też trwać
            przy poznanej prawdzie i całe swoje życie układać według wymagań prawdy” (Sobór
            Watykański II, dekl. Dignitatis humanae, 2)." (KKK 2467)
          • aniouek1 2. Przyjęcie Chrystusa-Prawdy 27.01.06, 21:33
            Człowiek ma iść za prawdziwym Bogiem, za prawdziwym objawieniem, które od Niego
            pochodzi. "W Jezusie Chrystusie Boża prawda objawiła się w pełni. „Pełen łaski
            i prawdy” (J 1,14), jest On „światłością świata” (J 8,12), jest Prawdą (J
            14,6). „Kto w Niego wierzy, nie pozostaje w ciemności” (J 12,46). Uczeń
            Jezusa „trwa w Jego nauce”, by poznać „prawdę, która wyzwala” (J 8,32) i
            uświęca (J 17,17). Pójść za Jezusem oznacza żyć „Duchem Prawdy”, którego Ojciec
            posyła w Jego imieniu (J 14,26) i który prowadzi „do całej prawdy” (J 16,13)."
            (KKK 2466).

            Aby nas uchronić od groźnych w skutkach pomyłek, Jezus objawił wyraźnie, co
            jest dobrem a co – złem. Dlatego należy pójść za Jego pouczeniami. "Uczeń
            Chrystusa jest gotowy ‘żyć w prawdzie’, to znaczy w prostocie życia na wzór
            Pana, trwając w Jego prawdzie. ‘Jeżeli mówimy, że mamy z Nim współuczestnictwo,
            a chodzimy w ciemności, kłamiemy i nie postępujemy zgodnie z prawdą’ (1 J 1,
            6)." (KKK 2470)
          • aniouek1 3. Postępowanie według poznanej prawdy 27.01.06, 21:34
            Dążenie do poznania prawdy i trwania jej jest bardzo ważne w dziedzinie
            moralnej. Wszyscy ludzie są zobowiązani „trwać przy poznanej prawdzie i całe
            swoje życie układać według wymagań prawdy” (Sobór Watykański II, dekl.
            Dignitatis humanae, 2)." (KKK 2467)

            Każdy jest więc zobowiązany do poznania prawa moralnego i postępowania według
            niego. Inaczej mówiąc trzeba poznać, co rzeczywiście jest dobre lub złe dla
            człowieka. Rozważając czyny ludzkie w ich odniesieniu do ostatecznego celu
            dobrem jest to, co pomaga osiągnąć człowiekowi zbawienie, a złem to, co od
            niego oddala lub je zupełnie uniemożliwia.
        • aniouek1 B. Świadczenie o prawdzie 27.01.06, 21:35
          Prawdy, której strzeże ósme przykazanie – zwłaszcza religijnej i moralnej – nie
          można zachowywać wyłącznie dla siebie. Trzeba nią również innych ubogacać.
          Można to czynić słowem i przez świadectwo życia. Jako ludzie wierzący mamy
          ustawicznie świadczyć o tym, że idziemy za Chrystusem-Prawdą. Okazją do dawania
          świadectwa o swoim życiu religijnym może być nawet sztuka. Ponieważ środki
          masowego przekazu uczestniczą w przekazie prawdy na szeroką skalę, dlatego na
          osobach zaangażowanych w ten proces spoczywa wielka odpowiedzialność. Rozważmy
          wspomniane zagadnienia.
          • aniouek1 1. Szerzenie prawdy słowem 27.01.06, 21:51
            Zwłaszcza dzięki darowi mowy człowiek może przekazywać bliźnim poznaną przez
            siebie prawdę. Może dawać świadectwo nawet prawdzie Bożej. "Obowiązek
            uczestniczenia w życiu Kościoła przynagla chrześcijan do postępowania jako
            świadkowie Ewangelii i do zobowiązań, które z niej wypływają. Świadectwo to
            polega na przekazywaniu wiary w słowach i czynach. Jest ono aktem
            sprawiedliwości, który potwierdza albo daje poznać prawdę (Mt 18,16)" (KKK 2472)

            „Wszyscy... wyznawcy Chrystusa, gdziekolwiek żyją, są zobowiązani... ukazywać
            świadectwem słowa i przykładem życia nowego człowieka, przyobleczonego przez
            chrzest i działanie Ducha Świętego, który umocnił ich w sakramencie
            bierzmowania” (Sobór Watykański II, dekret Ad gentes, 11).

            "Przed Piłatem Jezus wyjaśnia, że ‘przyszedł na świat, aby dać świadectwo
            prawdzie’ (J 18,37). Chrześcijanin nie powinien ‘wstydzić się... świadectwa
            Pana’ (2 Tm 1,8). W sytuacjach, które wymagają świadectwa wiary, chrześcijanin
            powinien wyznać ją bez dwuznaczności, za przykładem św. Pawła, wobec swych
            sędziów. Powinien zachować ‘czyste sumienie wobec Boga i wobec ludzi’ (Dz
            24,16)." (KKK 2471)
          • aniouek1 2. Świadczenie o prawdzie życiem 27.01.06, 21:53
            Nie tylko słowami, lecz przede wszystkim czynami, swoimi postawami powinniśmy
            świadczyć o prawdzie. Taki jest podstawowy obowiązek chrześcijanina. „Uczniowie
            Chrystusa ‘przyoblekli człowieka nowego, stworzonego według Boga, w
            sprawiedliwości i prawdziwej świętości’ (Ef 4,24).” (KKK 2475) Świętość życia,
            naśladowanie Chrystusa to dawanie świadectwa prawdzie życiem. Człowiek święty
            ukazuje swoimi czynami, co jest dobrem, a co – złem. Pokazuje też, jaka religia
            jest prawdziwa i jaką należy wyznawać. Wskazuje, że prawdziwa religia to ta,
            której fundamentem jest Chrystus.

            "Męczeństwo jest najwyższym świadectwem złożonym prawdzie wiary; oznacza ono
            świadectwo aż do śmierci. Męczennik daje świadectwo Chrystusowi, który umarł
            i zmartwychwstał, z którym jest zjednoczony przez miłość. Daje świadectwo
            prawdzie wiary i nauki chrześcijańskiej. Ponosi śmierć w wyniku użycia wobec
            niego siły. „Pozwólcie mi stać się pożywieniem dla dzikich zwierząt, dzięki
            którym dojdę do Boga” (Św. Ignacy Antiocheński, Epistula ad Romanos, 4,1)."
            (KKK 2473)
          • aniouek1 3. Przekazywanie prawdy i piękna dziełami sztuki 27.01.06, 21:54
            Jedną z form świadczenia o Bogu może być sztuka. "Człowiek „stworzony na obraz
            Boży” (Rdz 1,26) wyraża również prawdę swojego związku z Bogiem Stwórcą przez
            piękno swoich dzieł artystycznych" (KKK 2501). Sztuka daje możliwość jej twórcy
            przyznać się do Boga przed innymi, wyrazić swoje przekonania religijne a także
            przyciągać ludzi do Boga, ukazując Jego piękno. "Sztuki piękne, a zwłaszcza
            sztuka sakralna, „z natury swej dążą... do wyrażenia w jakiś sposób w dziełach
            ludzkich nieskończonego piękna Boga. Są one tym bardziej poświęcone Bogu i
            pomnażaniu Jego czci i chwały, im bardziej wyłącznie zmierzają tylko do tego,
            aby... dusze ludzkie... zwracać ku Bogu” (Sobór Watykański II, konst.
            Sacrosanctum Concilium, 122)." (KKK 2513)

            "Sztuka sakralna jest prawdziwa i piękna, gdy przez formę odpowiada swojemu
            właściwemu powołaniu, jakim jest ukazywanie i uwielbienie, w wierze i adoracji,
            transcendentnej tajemnicy Boga, niewidzialnego, najwyższego piękna Prawdy i
            Miłości, objawionego w Chrystusie, „który jest odblaskiem Jego chwały i
            odbiciem Jego istoty” (Hbr 1,3), w którym „mieszka cała Pełnia: Bóstwo, na
            sposób ciała” (Kol 2,9). To duchowe piękno odzwierciedla się także w
            Najświętszej Maryi Dziewicy, Matce Boga, w Aniołach i Świętych. Prawdziwa
            sztuka sakralna skłania człowieka do adoracji, modlitwy i miłowania Boga
            Stwórcy i Zbawiciela, Świętego i Uświęcającego." (KKK 2502)
          • aniouek1 4. Środki masowego przekazu na usługach prawdy 27.01.06, 21:55
            Ósme przykazanie zobowiązuje w szczególny sposób osoby odpowiedzialne za środki
            masowego przekazu do służenia prawdzie. "We współczesnym społeczeństwie środki
            społecznego przekazu odgrywają wyjątkowo ważną rolę w informowaniu, rozwoju
            kultury i kształceniu. Rola ta wzrasta w związku z postępem technicznym,
            bogactwem i rozmaitością przekazywanych wiadomości, wpływem wywieranym na
            opinię publiczną." (KKK 2493) Dzięki takim środkom jak prasa, radio, telewizja,
            internet można docierać z różnymi informacjami do bardzo wielu osób.

            Naczelną zasadą twórców programów radiowych i telewizyjnych oraz redaktorów
            czasopism nie powinna być chęć pozyskiwania sobie wielkiej liczby słuchaczy,
            telewidzów lub czytelników, lecz pragnienie służenia dobru
            wspólnemu. "Informacja przekazywana przez środki społecznego przekazu pozostaje
            w służbie dobra wspólnego (Sobór Watykański II, dekret Inter mirifica, 11).
            Społeczeństwo ma prawo do informacji opartej na prawdzie, wolności,
            sprawiedliwości i solidarności." (KKK 2494)

            Głosząc prawdę, nie można jednak uderzać w godność człowieka ani naruszać jego
            praw, takich jak np. prawo do dobrego imienia. Konieczne jest szanowanie istoty
            przedstawianych faktów i granic krytycznego osądu wobec osób. Nie wolno też
            nigdy uciekać się do oszczerstw (por. KKK 2487).

            Głoszenie prawdy zawsze musi być podporządkowane sprawiedliwości i miłości.
            Informowanie wymaga, „by co do swego przedmiotu informacja była zawsze
            prawdziwa i pełna, przy zachowaniu sprawiedliwości i miłości; poza tym, aby co
            do sposobu była godziwa i odpowiednia, to znaczy przestrzegała święcie zasad
            moralnych oraz słusznych praw i godności człowieka tak przy zbieraniu
            wiadomości, jak i przy ogłaszaniu ich (Sobór Watykański II, dekret Inter
            mirifica, 5).

            Nie można używać środków masowego przekazu do manipulowania społeczeństwem.
            Powinny one kształtować zdrową opinię publiczną i sprzyjać poznaniu oraz
            poszanowaniu drugiego człowieka (por. Sobór Watykański II, dekret Inter
            mirifica, 8; KKK 2495)

            Ponieważ źle wykorzystywane środki społecznego przekazu mogą przynosić szkodę,
            dlatego ich odbiorcy nie powinni być bierni w przyjmowaniu wszystkiego, lecz
            czujni, krytyczni, oceniający wszystko zgodnie ze swoim prawym
            sumieniem. „Odbiorcy powinni narzucić sobie umiar i dyscyplinę w stosunku do
            mass mediów. Powinni kształtować w sobie światłe i prawe sumienie, by łatwiej
            opierać się niegodziwym wpływom." (KKK 2496)

            Władza powinna czuwać nad tym, by środki masowego przekazu nie godziły w dobro
            wspólne i nie krzywdziły nikogo. „Ogłaszając ustawy i czuwając nad ich
            stosowaniem, władze publiczne powinny zadbać o to, by złe używanie środków
            społecznego przekazu nie spowodowało „poważnego niebezpieczeństwa dla dobrych
            obyczajów oraz postępu społeczeństwa” (Sobór Watykański II, dekret Inter
            mirifica, 12), powinny karać naruszenie praw każdego do dobrego imienia i do
            tajemnicy życia prywatnego." (KKK 2498) Państwo nie ma jednak prawa do używania
            środków masowego przekazu do manipulowania społeczeństwem i fałszowania prawdy
            (por. KKK 2499)
          • aniouek1 Modlitwa 27.01.06, 21:56
            Jezu, który jesteś Prawdą i który głosiłeś tylko prawdę. Daj mi odwagę, bym
            mówił to, co służy drugiemu człowiekowi i sprawie Twojego Królestwa. Uczyń mnie
            mężnym głosicielem Twojej Ewangelii. Niech zrodzony z pychy, chciwości i
            lenistwa konformizm nie powstrzymuje mnie przed głoszeniem prawdy i potępianiem
            jawnego zła.

            Daj mi zrozumieć, że każda prawda – także ta, którą ja odkryłem – ma służyć
            wszystkim ludziom. Pozwól mi pokonywać nieśmiałość, lęk przed ośmieszeniem się,
            kompromitacją, porażką, abym w wolności ducha umiał mówić i milczeć, kiedy to
            potrzebne. Niech wszystko, co czynię i mówię, będzie świadectwem, które
            przyciągnie ludzi do Ciebie.

            Jezu, Miłośniku Prawdy, naucz mnie szczerze przyznawać się przed Tobą, a także
            przed spowiednikiem, do popełnionych błędów i grzechów, abym mógł się cieszyć z
            Twojego przebaczenia i zrozumienia Twej darmowej miłości do nas. Amen.
        • aniouek1 C. Grzechy przeciwko ósmemu przykazaniu 27.01.06, 21:58
          Można wyróżnić trzy grupy grzechów, które godzą w ósme przykazanie Boże: 1)
          brak miłości do prawdy, 2) sprzeczne z miłością przemilczanie jej i 3)
          przekazywanie prawdy niezgodne z nakazami miłości.
          • aniouek1 1. Brak miłości do prawdy 27.01.06, 21:59
            Brak umiłowania prawdy może się ujawniać w formie obojętności na nią,
            w relatywizmie moralnym, w myleniu swoich egoistycznych pragnień z głosem
            sumienia, w uznawaniu tylko niektórych prawd objawionych, w lekceważeniu
            wezwania do nawrócenia, a nawet w otwartym negowaniu istnienia Boga. Przede
            wszystkim zaś osoby, w których nie ma szczerego miłowania prawdy, są podatne
            na wszelkie formy zwodzenia.
            • aniouek1 a) Podatność na zwodzenie 27.01.06, 22:01
              Św. Paweł mówi o ludziach, którzy „nie przyjęli miłości prawdy” (2 Tes 2,10),
              czyli o takich, którzy nie miłują prawdy, którym na niej nie zależy. Apostoł
              Narodów ostrzega, że tacy ludzie są bardzo podatni na zwodzenie przez szatana
              i ludzi z nim współpracującymi (por. 2 Tes 1,9-10).
            • aniouek1 b) Obojętność na prawdę 27.01.06, 22:02
              Człowiek nie miłujący prawdy nie szuka jej szczerze. Jest mu obojętna każda
              religia, wszystkie uznaje za takie same, deklaruje przynależność lub sympatię
              to do jednej, to do drugiej. Może nawet nie dążyć do poznania prawdy w
              dziedzinie naukowej, gdy np. fałszuje wyniki swoich badań, ponieważ bardziej
              zależy mu na karierze i sławie niż na dojściu do prawdy.
            • aniouek1 c) Relatywizm moralny 27.01.06, 22:03
              Brak umiłowania prawdy może się ujawniać w dziedzinie moralnej, w tzw.
              relatywizmie moralnym. Człowiek uważa za moralne i dozwolone wszystko, co mu
              odpowiada, co zaspokaja jego egoistyczne dążenia. Nie zależy mu na poznaniu
              prawdziwych norm moralnych, które w sposób obiektywny pouczają człowieka, co
              naprawdę jest dobre dla niego i dla innych, a co rzeczywiście – złe.

              Człowiek, który nie chce poznać prawdziwych norm moralnych i sam usiłuje
              zadecydować, co jest dobre a co złe, postępuje nierozsądnie. Podobny jest do
              zbieracza grzybów, który nie troszczy się o odróżnienie grzybów jadalnych od
              trujących i kieruje się wyłącznie swoim wyczuciem. Fakty świadczą o tym, że
              wielu już się otruło, jedząc trujące grzyby w przekonaniu, że są prawdziwe.
            • aniouek1 d) Mylenie swoich pragnień z głosem sumienia 27.01.06, 22:09
              Obojętność na prawdę może się ujawnić w myleniu swoich egoistycznych pragnień z
              nakazami sumienia.
              Chociaż zasada mówiąca, że należy postępować według sumienia, jest słuszna, to
              w sposób niewłaściwy jest nieraz stosowana w praktyce. Ludzie, w których nie ma
              miłości do prawdy, przyjmują za głos sumienia to, na czym im bardzo zależy, co
              jest dla nich wygodne, co uznają za korzystne dla siebie itp. Często za głos
              sumienia biorą różne swoje egoistyczne potrzeby, które rodzą się z ich
              namiętności, pożądań, życiowych pasji, przyzwyczajeń.
            • aniouek1 e) Selektywne przyjmowanie prawd objawionych 27.01.06, 22:10
              Innym przejawem braku umiłowania prawdy jest selektywność w jej przyjmowaniu. I
              tak np. człowiek przyjmuje tylko niektóre prawdy wiary, inne zaś odrzuca
              z powodu swojego racjonalizmu albo też dlatego, że wymagają od niego przemiany
              całego życia.
            • aniouek1 f) Lekceważenie wezwania do nawrócenia 27.01.06, 22:11
              Niechęć do prawdy domagającej się szczerego nawrócenia ujawnia się nieraz
              w tym, że człowiek odrzuca tzw. objawienia prywatne, nawet gdy zostały one
              uznane przez Kościół.
              U źródeł tej niechęci może leżeć prowadzenie obłudnego życia, brak szczerego
              pragnienia zmienienia go, niechęć do nawrócenia, którego zawsze domagają się
              autentyczne objawienia.
              Prawdziwych objawień nienawidzą też ludzie, którzy świadomie głoszą herezje
              i błędy, wiedzą bowiem, że ludzie naprawdę natchnieni przez Boga nie tylko nie
              będą ich rozszerzać, ale je zdemaskują i będą przed nimi ostrzegać.
            • aniouek1 g) Odrzucenie prawdy o istnieniu Boga 27.01.06, 22:15

              Brak miłości do prawdy może nieraz prowadzić do ateizmu. Dzieje się tak wtedy,
              gdy człowiek wolałby, żeby Bóg nie istniał, gdyż wtedy mógłby żyć tak, jak mu
              się podoba, bez ponoszenia wiecznych konsekwencji swego postępowania. Takie
              pragnienie skłania nieraz do szukania argumentów przeczących rzekomo istnieniu
              Boga i w konsekwencji – do ateizmu.
          • aniouek1 2. Milczenie, gdy miłość nakazuje mówić 27.01.06, 22:17
            Miłość do Boga, do człowieka i do siebie samego nakazuje nieraz milczenie,
            kiedy indziej zaś – mówienie prawdy. Grzeszy przez zaniedbanie przeciwko ósmemu
            przykazaniu ten, kto milczy, gdy sprawiedliwość i miłość zobowiązuje do
            mówienia. Zastanówmy się nad tym, kiedy sprawiedliwość i miłość domaga się
            ujawnienia prawdy.
            • aniouek1 a) Mówienie wymagane przez miłość do Boga 27.01.06, 22:18
              Miłość do Boga skłania do przekazywania Jego prawdy i do dawania świadectwa.
              Grzesznym zaniedbaniem dobra byłoby zatem powstrzymywanie się od głoszenia
              Ewangelii, gdy jest to możliwe i konieczne.
              Czasami lęk przed ośmieszeniem się powoduje, że ktoś nie głosi Ewangelii innym,
              nie broni wiary, ani się nie dzieli z innymi. Milczenie może nieraz graniczyć
              z zaparciem się wiary, np. gdy ktoś tchórzliwie milczy zezwalając tym samym,
              aby w obecności dzieci wyśmiewano religię, Boga, aby atakowano wiarę.
            • aniouek1 b) Miłość do bliźniego domagająca się mówienia 27.01.06, 22:19
              Miłość może domagać się porozmawiania z kimś w celu podniesienia go na duchu,
              wytworzenia dobrej atmosfery i udzielenia pomocy. Wymaga ona także bronienia
              niesłusznie krzywdzonych, ostrzegania przed niebezpieczeństwem. Z miłości do
              bliźniego trzeba go nieraz upomnieć lub podzielić się z nim odkrytą prawdą.
              Zastanówmy się nad tymi wymienionymi wymogami miłości.
              • aniouek1 b.1– Podnoszenie na duchu 27.01.06, 22:23

                Nie tylko miłość do Boga, lecz również miłość do bliźniego wymaga nieraz
                mówienia, np. porozmawiania z kimś dla dodania mu otuchy. Słowa wyrażające
                życzliwość, dobroć, łagodność, serdeczność, uprzejmość itp. wytwarzają właściwy
                klimat w środowisku ludzkim, dlatego powinny być jak najczęściej wypowiadane.
                Zaniedbywanie ich może być uchybieniem miłości, np. gdy ktoś nigdy nie potrafi
                nikogo pochwalić, zachęcić do pracy, dodać odwagi, powiedzieć czegoś miłego,
                serdecznego czy też pocieszyć. Unikanie tego rodzaju mówienia wprowadza bardzo
                chłodną atmosferę między ludźmi.
                Jednym z powszechniejszych zaniedbań jest unikanie mówienia o zaletach
                bliźnich. Powodem powstrzymywania się od mówienia tego, co dla innych jest
                miłe, może być gniewliwe usposobienie rozmiłowane raczej w zadawaniu
                przykrości, niż w rozbudzaniu radości; pycha, gdy ktoś nie chce uznać czyichś
                zalet, a tym bardziej pochwalić ich lub o nich mówić. Również zazdrość i inne
                formy egoizmu mogą utrudniać mówienie o dobrych cechach bliźnich.
              • aniouek1 b.2– Pożyteczne i życzliwe rozmowy 27.01.06, 22:25
                W wielu wypadkach miłość domaga się przełamywania różnych oporów i przeszkód,
                aby np. przez życzliwą rozmowę sprawić drugiemu człowiekowi radość, udzielić mu
                rady, pomóc rozwiązać trudny problem itp. Trzeba czasem przezwyciężyć swoje
                zmęczenie i złe samopoczucie i podjąć rozmowę, aby nie sprawić bliźniemu
                przykrości i nie zrodzić w nim przekonania, że go lekceważymy.
                Konieczne jest też przeciwstawienie się różnym egoistycznym tendencjom, które
                mogą skłaniać do unikania kontaktów i przynoszących korzyść rozmów z ludźmi.
                Należy np. przeciwstawiać się niechęci do bliźnich, rodzącej się pogardzie itp.
                Unikanie rozmów z powodu lekceważenia i pogardy byłoby sprzeczne z miłością.
                Trzeba także przeciwstawiać się pysze. Może ona skłaniać do unikania życzliwej
                rozmowy i do pełnego pogardy milczenia dumnego człowieka, który uważa swego
                rozmówcę za tak prostego, że nie warto z nim rozmawiać. Nieraz pyszny człowiek
                unika rozmów, aby nie ujawnić swojej niewiedzy, aby się nie skompromitować i
                nadal uchodzić za fachowca w jakiejś dziedzinie.
                W niektórych wypadkach unikanie rozmów ma swoje źródło w gniewie, np. gdy ktoś,
                obrażony na wszystkich, zamyka się w swoim pokoju i do nikogo się nie odzywa.
                Może się też zdarzyć, że ktoś nie rozmawia z drugim człowiekiem, ponieważ
                zazdrość z powodu jego licznych talentów rodzi niechęć do niego.
                Unikanie życzliwych rozmów i kontaktów z bliźnim może też wynikać z lenistwa,
                z niechęci do wysiłku intelektualnego, którego wymaga każda poważna rozmowa.
                Pomijanie poważnych tematów lub milczenie, gdy ktoś je porusza, może się
                również rodzić z niechęci do odnalezienia „niewygodnej” prawdy, np. ktoś boi
                się poruszania pewnych tematów religijnych, aby nie obudziło się w nim sumienie.
              • aniouek1 b.3– Konieczna obrona 27.01.06, 22:27
                Grzechem byłoby milczenie, gdyby można było obronić kogoś niesłusznie
                oskarżonego. W tym wypadku milczenie naruszałoby miłość.
                Może się jednak zdarzyć, że z różnych egoistycznych powodów ktoś nie broni
                niewinnego. Może tak być ze strachu, np. obrona kogoś wiązałaby się
                z ujawnieniem swojego powiązania z jakimś przestępstwem; z powodu zazdrości
                i chciwości, np. gdy osoba niesłusznie oskarżona jest bardzo bogata, a istnieje
                nadzieja przejęcia jej majątku; wskutek pychy, gdy oskarżony człowiek uważany
                jest za niebezpiecznego konkurenta; z pragnienia zemszczenia się na niesłusznie
                oskarżonym człowieku; z powodu lenistwa, które powstrzymuje przed koniecznym
                wysiłkiem, np. pójścia do sądu, napisania listu obronnego itp.
              • aniouek1 b.4– Potrzeba ostrzeżenia 27.01.06, 22:28
                Miłość domaga się nieraz ostrzeżenia innych przed niebezpieczeństwem. Nie wolno
                milczeć np. wtedy, gdy proponuje się na ważne stanowisko kogoś, o kim wiemy, że
                nie ma ku temu żadnych predyspozycji, że może np. gorszyć nieletnich i dlatego
                jego nominacja przyniesie na pewno tylko szkodę.
              • aniouek1 b.5– Podzielenie się odkrytą prawdą 27.01.06, 22:29
                Miłość wymaga też dzielenia się z innymi odkrytą prawdą. Nieraz jednak ktoś
                egoistycznie zachowuje swoją wiedzę tylko dla siebie, np. ktoś z powodu pychy,
                aby uchodzić za najlepszego studenta, nikomu nie pomaga przygotować się do
                egzaminu ani też nie dzieli się z nikim swoimi wiadomościami, aby mieć
                poczucie, że posiada większą wiedzę niż inni.
              • aniouek1 b.6– Upomnienie braterskie 27.01.06, 22:31
                Miłość nakazuje też nieraz upomnieć bliźniego, aby pomóc mu się zmienić. Jest
                to konieczne w sprawach ważnych. Jezus mówi o wynikającej z szacunku do
                człowieka kolejności upominania: najpierw w cztery oczy, potem przy świadkach,
                a dopiero na końcu poprosić o to Kościół: „Gdy brat twój zgrzeszy <przeciw
                tobie>, idź i upomnij go w cztery oczy. Jeśli cię usłucha, pozyskasz swego
                brata. Jeśli zaś nie usłucha, weź z sobą jeszcze jednego albo dwóch, żeby na
                słowie dwóch albo trzech świadków oparła się cała sprawa. Jeśli i tych nie
                usłucha, donieś Kościołowi! A jeśli nawet Kościoła nie usłucha, niech ci będzie
                jak poganin i celnik!” (Mt 18,15-17).
                Upominanie nie jest konieczne, gdy czyniący zło człowiek już został upomniany
                albo gdy już pracuje nad powstaniem ze swoich upadków. Wtedy – zamiast go
                upokarzać lub zniechęcać uwagami – lepiej udzielić mu wsparcia i pomocy przez
                modlitwę, ponoszenie jakichś ofiar w jego intencji lub skierowanie słowa
                zachęty do dalszej pracy. Danie mu do zrozumienia, że widzimy jego wysiłki –
                pomimo różnych niepowodzeń – może go zachęcić do dalszego usuwania swoich wad i
                grzechów.
                Upomnienie powinno zawsze być połączone z ukazaniem drugiemu sposobu usunięcia
                zła, na które zwraca mu się uwagę, np. przez częste przystępowanie do
                sakramentu pojednania, przez robienie dokładnego rachunku sumienia każdego
                dnia, przez czytanie pożytecznych książek, przez gorliwe proszenie Boga o
                pomoc, przez unikanie niewłaściwego towarzystwa.
                Nie jest też wskazane ciągłe upominanie bliźnich z powodu ich drobnych
                wykroczeń i niedoskonałości, gdyż mogłoby to zniszczyć atmosferę życzliwości
                tak potrzebną do budowania wspólnoty.
            • aniouek1 c) Mówienie lub milczenie z miłości do siebie 27.01.06, 22:33
              Roztropna miłość do siebie w niektórych wypadkach skłania do milczenia, aby np.
              nie kompromitować się, nie narażać na zniesławienie itp.
              Nieraz jednak przemilczenie prawdy o sobie może stać się grzechem, np. gdy ktoś
              świadomie i dobrowolnie zataja jakiś ciężki grzech przy spowiedzi, przez co
              dopuszcza się grzechu świętokradztwa i nieważności tego sakramentu. Tę
              nieważność wywołuje jednak tylko świadome i dobrowolne zatajenie grzechu
              ciężkiego. Tajenie grzechów lekkich, nawet świadome i dobrowolne, nie powoduje
              nieważności spowiedzi. Kto jednak z powodu braku pokory zataja świadomie swoje
              grzechy lekkie, ten utrudnia sobie pokonanie niebezpiecznej dla duchowego
              postępu pychy.
          • aniouek1 3. Mówienie tego, co miłość nakazuje przemilczeć 27.01.06, 22:35
            Miłość nakazuje panować nad językiem, by nie mówić nieprawdy. Zabrania ona
            również wyjawiania prawdy w tych wypadkach, kiedy mogłoby to przynieść komuś
            jakąś szkodę. Miłość zakazuje też niepotrzebnego mówienia. „Z każdego
            bezużytecznego słowa, które wypowiedzą ludzie, zdadzą sprawę w dzień sądu. Bo
            na podstawie słów twoich będziesz uniewinniony i na podstawie słów twoich
            będziesz potępiony” (Mt 12,36n).
            • aniouek1 a) Szkodzenie przez szerzenie nieprawdy 27.01.06, 22:36
              Ósme przykazanie zakazuje rozszerzania nieprawdy przez różnego rodzaju kłamstwa
              i oszustwa. Grzechami przeciwko temu przykazaniu Bożemu jest oszczerstwo,
              fałszywe świadczenie przeciwko bliźniemu, zwłaszcza połączone z
              krzywoprzysięstwem; kłamstwo, narzucanie i sugerowanie fałszywych ocen i osądów
              przez manipulowanie ludzkimi ocenami; lekkomyślne, pochopne i krzywdzące
              posądzanie bliźnich, obłuda i udawanie, świadome szerzenie nieprawdy i herezji.
              Powyższe zagadnienia zostaną teraz omówione bardziej szczegółowo.
              • aniouek1 a.1- Oszczerstwo 27.01.06, 22:38
                Jest to bardzo szkodliwa forma kłamstwa. Polega na niezgodnym z prawdą mówieniu
                o kimś rzeczy złych, kompromitujących, przynoszących ujmę, np. chcąc się
                zemścić na sąsiadce za to, że narobiła dużo plotek, ktoś odpłaca jej
                rozgłaszaniem, że zdradza męża, co nie jest prawdą. Oszczerstwo to wypowiedź
                sprzeczna z prawdą, która „szkodzi dobremu imieniu innych i daje okazję do
                fałszywych sądów na ich temat." (KKK 2477)
                Bardzo trafnie ukazuje zło oszczerczego kłamstwa i jego najczęstsze przyczyny
                następujący fragment Poematu Boga-Człowieka Marii Valtorty: „Kłamca – mówię o
                tym, który kłamie w ważnej sprawie – jest okrutny. Zabija swoim językiem dobre
                imię. Nie różni się więc od zabójcy. Mówię nawet: jest gorszy niż zabójca. Ten
                ostatni zabija tylko ciało. Kłamca zabija również dobre imię, wspomnienie o
                człowieku. Jest zatem podwójnym zabójcą. To zabójca nie ukarany, gdyż nie
                rozlał krwi. A jednak rani honor zarówno tego, którego oczernia, jak i całej
                jego rodziny. A nie zatrzymuję się nawet na takim wypadku, gdy ktoś składa
                przysięgę i posyła na śmierć drugiego. Nad tym są już zgromadzone węgle
                Gehenny. Mówię tylko o tym, który przez kłamstwo podsuwa kłamliwe myśli i
                przekonuje innych na niekorzyść niewinnego. Dlaczego to robi? Albo z
                nienawiści, albo z pragnienia posiadania tego, co inny ma, lub ze strachu.
                Z nienawiści. Ten jedynie nienawidzi, kto jest przyjacielem szatana. Dobry
                nigdy nie nienawidzi, dla żadnego powodu. Nawet jeśli się nim pogardza, jeśli
                wyrządza się mu szkodę, przebacza. Nigdy nie nienawidzi. Nienawiść to
                świadectwo, które dusza stracona daje o samej sobie. To najpiękniejsze
                świadectwo, jakie może być dane niewinnemu. Nienawiść bowiem wyraża bunt zła
                przeciw dobru: nie wybacza się temu, kto jest dobry.
                Z chciwości. „On ma to, czego ja nie posiadam. Chcę to mieć. Tylko w ten sposób
                mogę zająć jego miejsce, jeśli sprawię, że będzie pogardzany. I czynię to. I
                kłamię. Co to ma za znaczenie! Kradnę. Co to ma za znaczenie! Mogę doprowadzić
                do ruiny całą rodzinę. Co to ma za znaczenie!”. Stawiając sobie różne pytania,
                sprytny kłamca zapomina – bo chce zapomnieć – o jednym pytaniu: „A gdybym
                został zdemaskowany?” Tego pytania sobie nie stawia, bo – ogarnięty pychą i
                chciwością – zachowuje się, jakby miał oczy zamknięte. Nie widzi
                niebezpieczeństwa. Jest jak człowiek pijany – upojony winem szatana. Nie
                zastanawia się, że Bóg jest potężniejszy niż szatan. Bierze na Siebie odpłatę
                za tych, którzy zostali zniesławieni. Kłamca oddał się Kłamstwu i zaufał
                niemądrze jego opiece.
                Ze strachu. Bardzo często ktoś oczernia, aby obronić siebie. To najczęstsza
                forma kłamstwa. Popełniliśmy zło. Boimy się, że nasz czyn może być odkryty i
                rozpoznany. Zatem – posługując się i wykorzystując szacunek, jakim darzą nas
                jeszcze inni – przekręcamy fakty i to, co sami uczyniliśmy, przypisujemy komuś
                innemu: temu, którego uczciwości się obawiamy. Działamy tak też dlatego, że
                czasami ten drugi człowiek był przypadkowo świadkiem jednego z naszych złych
                czynów. Wtedy chcemy uniknąć jego świadectwa. Oskarżamy go dla uczynienia go
                odrażającym, aby nikt mu nie wierzył, gdy będzie mówił. Postępujcie zatem
                dobrze! Czyńcie dobrze, a nie będziecie nigdy musieli kłamać.” (M. Valtorta,
                Poemat Boga-Człowieka, księga druga 97, Katowice 1997, wyd. Vox Domini).
                Również pycha i zazdrość może być powodem rzucania oszczerstw na innych np.
                ambitny człowiek, chcący zdobyć władzę, pozbywa się swojego konkurenta,
                kompromitując go rozpowiadaniem fałszywych wiadomości o jego rzekomych
                przestępstwach gospodarczych; zazdroszcząc koledze talentu malarskiego ktoś
                rozpowiada fałszywie, że jego obrazy powstają pod wpływem narkotyków.
              • aniouek1 a.2- Fałszywe świadectwo i krzywoprzysięstwo 27.01.06, 22:40
                Niektórzy posuwają się nawet do oszczerczego oskarżania bliźnich w sądzie, do
                fałszywego zeznawania jako świadkowie. Ósme przykazanie zabrania tego. „Nie
                będziesz mówił przeciw bliźniemu twemu kłamstwa jako świadek” (Wj 20,16).”
                (por. KKK 2504)
                Fałszywe świadczenie przeciwko komuś niewinnemu jest wielkim złem. "Wypowiedź
                sprzeczna z prawdą, wyrażona publicznie, nabiera szczególnego znaczenia. Przed
                sądem staje się ona fałszywym świadectwem (Prz 19, 9). Złożona pod przysięgą
                jest krzywoprzysięstwem. Takie sposoby postępowania przyczyniają się do
                skazania osoby niewinnej, do uniewinnienia osoby winnej lub też do zwiększenia
                kary, której podlega osoba oskarżona (Prz 18,5), podważają one w sposób istotny
                sprawowanie wymiaru sprawiedliwości i słuszność wyroku ogłoszonego przez
                sędziów." (KKK 2476)
                Kto dopuścił się grzechu fałszywego świadczenia przeciwko bliźniemu, powinien
                to zło naprawić przez złożenie zeznań zgodnych z prawdą.
              • aniouek1 a.3- Kłamstwo 27.01.06, 22:43
                Ponieważ „Bóg jest ‘prawdomówny’ (Rz 3,4), członkowie Jego Ludu są wezwani do
                życia w prawdzie (Ps 119, 30).” (KKK 2465).
                "Jezus poucza swoich uczniów o bezwarunkowym umiłowaniu prawdy: „Niech wasza
                mowa będzie: Tak, tak; nie, nie” (Mt 5,37)." (KKK 2466). Taki sposób wyrażania
                się wymaga prostoty i szczerości dziecka, które mówi „tylko to, co jego własna
                dobroć mu podsuwa na myśl, bez szacowania, czy – jeśli powie za dużo – nie
                zostanie za to skarcone.” (M. Valtorta, Poemat Boga-Człowieka, księga druga 97,
                Katowice 1997, wyd. Vox Domini)
                Szczerość, prostota, prawdomówność przyczynia się do duchowego piękna
                człowieka. „Jak piękne są usta człowieka, który nie zna kłamstwa! Może będzie
                biedny? Może będzie prostakiem? Będzie nieznany? Może już tak jest? Tak. Ale to
                zawsze król, bo jest szczery. A szczerość jest czymś bardziej królewskim niż
                złoto lub diadem. Ona wynosi ponad tłumy bardziej niż tron i zapewnia orszak
                dobrych, liczniejszy niż [dwór] monarchy. Sąsiedztwo człowieka szczerego
                zapewnia bezpieczeństwo i umocnienie. Przyjaźń z człowiekiem nieszczerym
                pomnaża nieprzyjaciół. Samo jego sąsiedztwo jest przykre.” (M. Valtorta, Poemat
                Boga-Człowieka, księga druga 97, Katowice 1997, wyd. Vox Domini)
                Kłamstwo jest wykroczeniem przeciw prawdzie, dlatego jest złem nawet wtedy, gdy
                nie stanowi fałszywego oskarżenia bliźniego. "Kłamstwo polega na mówieniu
                nieprawdy z intencją oszukania” (Św. Augustyn, De mendacio, 4, 5: PL 40, 491:
                por. KKK 2482). Miłość do prawdy zakazuje wypowiadania kłamstw.
                „Pan przypomina, że kłamstwo jest dziełem diabła: „Wy macie diabła za ojca...
                prawdy w nim nie ma. Kiedy mówi kłamstwo, od siebie mówi, bo jest kłamcą i
                ojcem kłamstwa” (J 8,44)" (KKK 2482)
                Przez wypowiadanie kłamstw niszczy się zaufanie. „Kłamstwo jest zgubne dla
                każdej społeczności; podważa zaufanie między ludźmi i niszczy tkankę relacji
                społecznych." (KKK 2486) „Ludzie nie mogliby żyć razem, gdyby nie mieli do
                siebie zaufania, czyli gdyby nie przekazywali sobie prawdy” (Św. Tomasz z
                Akwinu, Summa theologiae, II-II, 109, 3, ad 1).” (KKK 2469). „Czy kłamca
                zastanawia się nad tym, że zawsze jest podejrzewany, bo z tysiąca powodów
                kłamstwo szybko zostało odkryte? Jakże można jeszcze przyjmować to, co mówi?
                Nawet jeśli mówi prawdę, w którą jedynie można wierzyć, powstaje zawsze
                wątpliwość: „Czy teraz znowu kłamie?” (M. Valtorta, Poemat Boga-Człowieka,
                księga druga 97, Katowice 1997, wyd. Vox Domini).
                Kłamstwo krzywdzi nie tylko innych, ale też i człowieka, który kłamie, i
                komplikuje mu życie. „Gdy kłamiecie, czy nie zastanawiacie się nad ciężkim
                jarzmem, jakie bierzecie na ramiona? Ono jest uczynione z poddania się
                demonowi, z ustawicznego strachu przed zdemaskowaniem i z konieczności
                przypominania sobie kłamstwa wraz z faktami i szczegółami, które go dotyczyły,
                nawet po latach, aby nie zaplątać się w sprzecznościach. To praca galernika! I
                gdybyż choć służyła Niebu! Tymczasem służy tylko przygotowaniu miejsca w
                piekle!” (M. Valtorta, Poemat Boga-Człowieka, księga druga 97, Katowice 1997,
                wyd. Vox Domini)
                Wielkość grzechu kłamstwa jest różna. "Ciężar kłamstwa mierzy się naturą
                prawdy, którą ono zniekształca, zależnie od okoliczności, intencji jego autora,
                krzywd doznanych przez tych, którzy są jego ofiarami. Kłamstwo samo w sobie
                stanowi jedynie grzech powszedni; staje się ono jednak grzechem śmiertelnym,
                gdy poważnie narusza cnotę sprawiedliwości i miłości." (KKK 2484)
                Praktycznie każdy z grzechów głównych może skłaniać do mówienia nieprawdy.
                Człowiek pyszny, rozmiłowany w zwracaniu na siebie uwagi, potrafi przesadzać w
                opowiadaniu o sobie, o swoich wyczynach, ubarwiać opisy wydarzeń, aby
                zaimponować swoimi zdolnościami narratorskimi. Czasami ktoś kłamie, aby nie
                utracić dobrej opinii, jaką się cieszy w otoczeniu.
                Nieraz ludzie kłamią wskutek chciwości, np. ktoś okłamuje klientów twierdząc,
                że sprzedawany towar jest w dobrym stanie. Chciwość skłania nieraz do różnych
                oszustw, np. do fałszowania rachunków itp. Nieczystość może stać się powodem
                kłamstw mających na celu uwiedzenie kogoś, np. ktoś chcąc skłonić drugą osobę
                do współżycia seksualnego, zapewnia ją o swej miłości, o swym bezżennym stanie,
                obiecując jej małżeństwo, prawi kłamliwe komplementy itp. Człowiek pyszny i
                zazdrosny, nie chcąc wypaść gorzej niż inni, potrafi kłamliwie przechwalać się,
                że posiada samochód lepszy niż ten, który ma sąsiad, itp. Nawet łakomstwo może
                doprowadzić do kłamstwa, np. dziecko mówi, że jest bardzo głodne, ponieważ chce
                dostać od mamy dobre ciastko. Pijaństwo powoduje, że spragniony alkoholu
                człowiek chodzi po domach mówiąc, że dopiero co wyszedł z więzienia, że jedzie
                gdzieś daleko, a nie ma pieniędzy na bilet itd. Zdarza się i tak, że ktoś
                kłamie z lenistwa, nie chce mu się bowiem wykonywać jakiejś pracy, np. dziecko
                chcące się bawić z kolegami mówi, że już odrobiło zadania.
              • aniouek1 a.4- Manipulowanie ludzkimi osądami i ocenami 27.01.06, 22:44
                Niemoralne jest stosowanie pewnej manipulacji ludzkimi ocenami, aby wzbudzić
                niechęć do prawdy, do dobra i do ludzi szlachetnych, a zaufanie – do zła lub
                ludzi szkodzących. Zastanówmy się nad mechanizmem tej manipulacji.
                Polega ona na opisywaniu ludzi pewnymi celowo dobranymi określeniami, które
                mają pobudzić ich do pozytywnego lub negatywnego ocenienia. Np. teologów
                szerzących herezje nazywa się postępowymi, współczesnymi, otwartymi,
                interesującymi, oryginalnymi, rozumiejącymi człowieka itp. Tych natomiast,
                którzy wiernie trzymają się nauki Chrystusa przekazywanej przez Kościół,
                określa się mianem teologów tradycyjnych lub tradycjonalistów.
                Przypisywane określenia są dobierane bardzo starannie. I tak w celu wzbudzenia
                zaufania do kogoś, kto na zaufanie nie zasługuje – gdyż np. głosi błędy – używa
                się określeń ogólnie przyjmowanych za pozytywne, np. postępowy, otwarty na
                problemy współczesnego człowieka itp.
                Jeszcze staranniej dobierane są określenia mające podważyć autorytet uczciwego
                człowieka i wzbudzić nieufność do niego. Przede wszystkim unika się używania
                określeń jednoznacznie negatywnych, ordynarnych, wulgarnych lub obraźliwych,
                gdyż ich stosowanie mogłoby się spotkać ze sprzeciwem, pobudzić do obrony
                atakowanej osoby, a przez to utrudnić osiągnięcie zamierzonego celu.
                Wybiera się zatem określenia, które same w sobie nie są negatywne, lecz
                nabierają takiego charakteru ze względu na ich specyficzny sposób używania np.
                przez środki masowego przekazu. I tak nadano negatywne znaczenie pewnym
                określeniom, które nie oznaczają niczego złego ani ujemnego, np.: mieszanie się
                do polityki, średniowiecze, powrót do średniowiecza, tradycjonalizm,
                tradycyjny, nienaukowy itp.
                Przez używanie tych określeń w odniesieniu ludzi dobrych, szlachetnych,
                głoszących np. autentyczną naukę Chrystusa, pragnie się wzbudzić do nich
                nieufność, niechęć, osłabić ich autorytet i doprowadzić do tego, by ich nikt
                nie słuchał.
                Używanie różnych określeń o nadanym im zabarwieniu pozytywnym lub negatywnym to
                manipulowanie bazujące na emocjach ludzkich. Nie podważa się bowiem czyjegoś
                autorytetu argumentami rozumowymi, lecz usiłuje się wzbudzić uczucie niechęci
                do kogoś określeniami ostrymi typu: „wróg postępu”, „szerzyciel ciemnoty”, lub
                subtelniejszymi, a przez to skuteczniejszymi: „tradycjonalista”, „zamknięty na
                współczesność” itp. Takie określenia natomiast jak: „postępowy”, „idący z
                duchem czasu”, „współczesny”, „otwarty”, również nie są argumentami
                racjonalnymi, lecz mają na celu rozbudzić do kogoś uczucie sympatii i zaufania.
                Stosowanie powyższej manipulacji jest krzywdzące a tym samym niemoralne,
                pobudza bowiem do niewłaściwych ocen bazujących na emocjach: wzbudza sympatię
                do ludzi czyniących zło a niechęć – do szerzycieli prawdy, do ludzi prawych.
                Jest to subtelna forma niszczenia prawdy, właściwych ocen i postaw wobec dobra
                i zła. Może to doprowadzić do nieufności i do odwrócenia się od największych
                autorytetów, np. od papieża uznanego za „tradycjonalistę”.
              • aniouek1 a.5- Pochopne posądzanie bliźnich 27.01.06, 22:45
                Ósme przykazanie zakazuje nie tylko manipulowania ludzkimi ocenami, oczerniania
                bliźnich, oskarżania ich fałszywie, ale także – lekkomyślnego posądzania ich o
                jakieś zło tylko w swoim wnętrzu. Pochopnego osądu dopuszcza się ten, „kto
                nawet milcząco uznaje za prawdziwą – bez dostatecznej podstawy – moralną wadę
                bliźniego" (KKK 2477).
                Miłość powinna powstrzymywać człowieka od wydawania nawet osądów wewnętrznych,
                a tym bardziej – od wyrażania ich swoimi słowami. Miłość pragnie bronić,
                usprawiedliwiać, tłumaczyć drugiego. Każdy powinien być tak nastawiony do
                bliźniego, by szukać w nim dobra, a nie zła. "W celu uniknięcia wydawania
                pochopnego sądu każdy powinien zatroszczyć się, by – w takiej mierze, w jakiej
                to możliwe – interpretować w pozytywnym sensie myśli, słowa i czyny swego
                bliźniego" (KKK 2478). Tylko w obliczu oczywistego zła, w imię prawdy, nie może
                tego uczynić.
                Pochopnym osądzeniem może być oskarżanie lub tylko podejrzewanie kogoś o
                głoszenie błędów, bez gruntownego sprawdzenia i przestudiowania jego nauki.
                Katechizm cytuje cenną zasadę, podaną przez św. Ignacego, którą powinno się
                stosować do oceniania poglądów i postępowania bliźniego: „Każdy dobry
                chrześcijanin winien być bardziej skory do ocalenia wypowiedzi bliźniego niż do
                jej potępienia. A jeśli nie może jej ocalić, niech spyta go, jak on ją rozumie;
                a jeśli on rozumie ją źle, niech go poprawi z miłością; a jeśli to nie
                wystarcza, niech szuka wszelkich środków stosownych do tego, aby on, dobrze ją
                rozumiejąc, mógł się ocalić (Św. Ignacy Loyola, Ćwiczenia duchowne, 22).” (por.
                KKK 2478)
                Lekkomyślnym i grzesznym osądem jest także ostrzeganie – bez gruntownego
                rozeznania – przed tzw. objawieniami prywatnymi lub nazywanie ich, bez
                dokładniejszego przebadania, szatańskimi. Podobnego posądzania dopuścili się
                faryzeusze i uczeni w Piśmie, którzy zarzucali Chrystusowi współdziałanie z
                Belzebubem (por. Mt 12,24), gdy tymczasem posługiwał się On swoją Boską mocą.
                Może się więc okazać, że objawienia – uznane pochopnie, bez przebadania, za
                szatańskie – zostały dane nie przez złego ducha lecz przez Boga dla dobra
                Kościoła.
                Źródłem bezpodstawnego posądzania bliźnich o zło bywa najczęściej rodząca się z
                pychy pewność siebie i zaufanie do swojej oceny, do swojej „intuicji”
                i „wyczucia”. Przecenianie swoich zdolności doprowadza do formułowania bardzo
                nieraz krzywdzących sądów o innych, np. ktoś przypisuje czyjąś bladość
                grzesznemu trybowi życia.
                Do wypowiadania krzywdzących posądzeń przyczynia się również zazdrość,
                nienawiść lub odczuwana niechęć do drugiego człowieka, np. ktoś posądza o
                donosicielstwo osobę, która wydaje mu się niesympatyczna.
                Krzywdzące sądy o innych rodzą się też wskutek bezkrytycznego uleganiu opiniom
                otoczenia. Wielu naiwnie sądzi, że wszystko „co ludzie mówią”, co jest
                wydrukowane lub podane w innych środkach masowego przekazu jest prawdą. Dlatego
                bez zastanowienia powtarzają wszystkie zasłyszane osądy i opinie. Przekazując
                nie sprawdzone wiadomości można łatwo powtarzać kłamstwa, oszczercze posądzenia
                i zmyślone wiadomości, a tym samym bardzo poważnie krzywdzić innych.
              • aniouek1 a.6- Obłuda i udawanie 27.01.06, 22:53
                Umiłowanie prawdy – do którego zobowiązuje ósme przykazanie – domaga się nie
                tylko unikania wypowiadania kłamliwych słów, lecz także unikania wszelkiej
                dwulicowości, udawania i obłudy (por. KKK 2468). "Miłość niech będzie bez
                obłudy!” (Rz 12,9-13) poucza św. Paweł. Autentyczna miłość nie dopuszcza
                udawania, dlatego należy "odrzucić... wszelkie zło, wszelki podstęp i udawanie"
                (1 P 2,1).

                Człowiek ma być autentycznie dobry, życzliwy, uczynny, a nie tylko udawać te
                doskonałości przed innymi, przed sobą lub nawet przed Bogiem. „Chcecie, by
                uważano was za dobrych? Więc nimi naprawdę bądźcie. Nawet jeśli jeden oszczerca
                chciałby powiedzieć o was coś złego, znajdą się dobrzy ludzie, aby
                stwierdzić: „Nie, to nie jest prawdą. On jest dobry. Jego czyny mówią o nim.”
                (M. Valtorta, Poemat Boga-Człowieka, księga druga 97, Katowice 1997, wyd. Vox
                Domini)

                Udawanie nie zmienia nas. Mamy być autentycznie dobrzy w swoich myślach,
                słowach i czynach. Powinniśmy – bez udawania – kierować się prawdziwą miłością.
                Nasze słowa mają przekazywać prawdę, a czyny – ukazywać prawdziwą miłość,
                autentyczną dobroć, szczerą życzliwość. "Prawda jako prawość postępowania i
                prawość słowa ludzkiego nazywa się prawdomównością, szczerością lub
                otwartością. Prawda lub prawdomówność jest cnotą, która polega na tym, by
                okazywać się prawdziwym w swoich czynach, by mówić prawdę w swoich słowach,
                wystrzegając się dwulicowości, udawania i obłudy." (KKK 2468)

                Jezus Chrystus piętnował faryzejskie, obłudne udawanie przed ludźmi pobożności,
                miłosierdzia (por. Mt 6,1-5). Prawdziwa miłość nie musi udawać doskonałości ani
                świętości, bo nią jest naprawdę. Kto jednak nie ma miłości doskonałej, ten może
                ulec pokusie udawania jakiejś doskonałości moralnej. Każdy z siedmiu grzechów
                głównych skłania do udawania.

                I tak człowiek pyszny potrafi całym swoim sposobem zachowania się wprowadzać
                innych w błąd, udając dobroć, szlachetność, pobożność. Ludzie obłudni, aby
                uchodzić za doskonałych, „lubią w synagogach i na rogach ulic wystawać i modlić
                się; żeby się ludziom pokazać” (Mt 6,5).

                Chęć wzbudzania podziwu i uznania skłania próżne osoby do stałej gry przed
                ludźmi. Jak aktor potrafi odgrywać różne role, nie zmieniając przy tym swojej
                osobowości, tak próżny człowiek odgrywa wielkiego, mądrego, doskonałego,
                świętego, nie zmieniając się ani trochę przez tę grę.

                W swej grze człowiek pyszny postępuje – choć może nie zdaje sobie z tego
                wyraźnie sprawy – według pewnej zasady: czyni lub udaje tylko przed innymi to,
                co w danym środowisku jest cenione, co uchodzi za doskonałe, wielkie. Jeśli
                więc w jakiejś społeczności uznaje się wartość wykształcenia, próżny człowiek
                będzie pragnął zaimponować swą wiedzą, inteligencją, wykształceniem; gdzie
                cenione będą posty, tam będzie wiele pościł na pokaz lub udawał, że pości.
                Gdzie ceniona jest odwaga, tam spragniony pochwał człowiek będzie odgrywał rolę
                bohatera; gdzie budzi szacunek pobożność – świętego i rozmodlonego; gdzie
                ceniona jest dobroczynność – tam będzie zwracał na siebie uwagę hojnością,
                praktykowaną na pokaz.

                Czasami człowiek chce górować nad innymi swoimi złymi czynami, popełnianymi
                rzeczywiście lub udawanymi tylko. Wybija się więc w złu, na które najbardziej
                zwraca się uwagą w danej grupie. I tak w środowisku cynicznym będzie cynikiem,
                w środowisku okrutnym – wyjątkowo okrutny, bezwzględny i surowy.

                Tak więc ludzie pragnący skupić na sobie uwagę innych odczytują najpierw, co w
                danym środowisku najbardziej jest cenione, a potem czynią to lub przystępują do
                udawania, do odgrywania roli, która zapewni im wzbudzenie upragnionego podziwu,
                np. odgrywają rolę świętego, ascety, inteligenta, człowieka dowcipnego itd.

                Dla ludzi o powyższej mentalności nie jest ważne, jacy są naprawdę, lecz – jak
                są widziani i oceniani. Nie liczą się jednak z tym, jak widzi ich Bóg, lecz jak
                są odbierani przez ludzi.

                Udawanie może rodzić się też z obawy przed skompromitowaniem się. Lęk ten jest
                w życiu czymś pożytecznym, gdy powstrzymuje od czynienia zła, wyrządza zaś
                szkodę, gdy pobudza od udawania. Człowiek – który nie ma pragnienia
                udoskonalenia swojego życia, lecz nie chce się jedynie skompromitować przed
                ludźmi – zachowuje się jak dziecko, które jest grzeczne, gdy patrzy na niego
                nauczyciel, a zamienia się w łobuza, gdy nie czuje na sobie spojrzenia
                wychowawcy. Człowiek taki podobny jest do niezdyscyplinowanego pracownika,
                który pracuje tylko wtedy, gdy patrzy na niego przełożony, a rozpoczyna rozmowy
                ze współpracownikami lub oddaje się lenistwu, gdy ten odchodzi.
                • aniouek1 c.d.: a.6- Obłuda i udawanie 27.01.06, 22:54
                  Uzależnianie swojego sposobu postępowania od tego, czy nas ktoś widzi czy nie,
                  jest bardzo niebezpieczne dla życia moralnego. Może doprowadzić do kierowania
                  się niebezpieczną zasadą: wszystko można czynić, byle tylko ludzie tego nie
                  widzieli. Może spowodować troszczenie się jedynie o to, by pozorami zmylić osąd
                  otoczenia i nie narazić się na krytykę, obmowy itp.

                  Aby ustrzec się od tego niebezpieczeństwa, konieczne jest liczenie się przede
                  wszystkim z Bogiem, który widzi nasze wnętrze (por. Mt 6,6) i z prawym
                  sumieniem. Z ludźmi także należy się liczyć, ale tylko wtedy, gdy ich
                  oczekiwania i wymagania pokrywają się z tym, czego chce od nas Bóg. Kiedy
                  domagają się od nas czegoś innego, wówczas należy bardziej słuchać Boga niż
                  ludzi (por. Dz 5,29).

                  Narażone na udawanie są też osoby, którym bardzo zależy na wzbudzeniu do siebie
                  czyjejś sympatii. I tak np. sprzedawczyni uśmiecha się czarująco do młodego
                  klienta, uśmiech jednak znika, gdy obsługuje starszą osobę; chłopak ujawnia
                  wielką uprzejmość wobec swojej narzeczonej, zachowuje się zaś niegrzecznie
                  wobec swojej matki; ktoś przychodzi do starszej osoby niby w celu udzielania
                  jej pomocy, w rzeczywistości zaś pragnie swoim udawanym poświęceniem pozyskać
                  uczucia jej córki.

                  Powodem udawania może być pragnienie jakiegoś zysku, np. aby nie tracić
                  klientów, pracownicy jakiejś firmy udają wielką usłużność; ktoś udaje
                  nieszczerze lojalność wobec swojego przełożonego, bo zależy mu na zrobieniu
                  kariery lub na podwyżce pensji.

                  Chciwość może spowodować, że ktoś udaje chorego i biednego człowieka, któremu
                  trzeba pomóc. Bywają też ludzie, którzy zapisują się do różnych organizacji,
                  udają gorliwych i przekonanych zwolenników różnych ideologii, a w gruncie
                  rzeczy szukają korzyści materialnych.

                  Nieczystość także może skłaniać do swoistej gry, np. chłopak udaje zakochanego
                  w dziewczynie, w rzeczywistości tak nie jest i wszystko, co robi, ma na celu
                  uwiedzenie łatwowiernej osoby.

                  Zazdrość, jak każda inna wada, może pobudzać do udawania, np. zazdrosnej
                  kobiecie przykro jest, że jej koleżanka cieszy się dużą sympatią u
                  współpracowników, dlatego zaczyna udawać ciężko chorą, aby otoczenie zajęło się
                  także nią.

                  Udawana choroba lub przesadzanie w opisie swych cierpień jest jednym ze
                  sposobów wzbudzania zainteresowania sobą, wywoływania uczucia litości i
                  współczucia. Niektórzy ludzie lubują się w opowiadaniu o swoich chorobach
                  prawdziwych lub wymyślonych, gdyż nie widzą innego sposobu, by zająć otoczenie
                  sobą i wzbudzić nieco uczucia względem swej osoby.

                  Inni znów, w tym samym celu, uskarżają się na różne cierpienia moralne,
                  problemy duchowe, na wyjątkowo ciężkie życie itp. Nie szukają jednak żadnej
                  porady, jak rozwiązać swoje problemy. Wszystko kończy się na opowiedzeniu o
                  swoich cierpieniach. Przedstawianie swoich problemów jest swoistą grą
                  zmierzającą do zainteresowania rozmówcy sobą.

                  Zdarza się też, że ktoś w celu dokuczenia drugiemu człowiekowi udaje mocno
                  obrażonego i oburzonego na niego, choć w rzeczywistości tak nie jest.

                  Nienawiść, chęć zemszczenia się przyjmuje nieraz pozory sprawiedliwości, która
                  ma na celu ukrycie prawdziwych motywów działania. I tak np. przełożony zleca
                  swojemu podwładnemu, który mu się w czymś sprzeciwił, spełnianie bardzo
                  trudnych i uciążliwych obowiązków albo czeka, aż popełni jakiś błąd, aby
                  wymierzyć mu surową karę, pozbawić części zarobku, dokuczyć mu, poniżyć go w
                  oczach innych, itp.

                  Lenistwo może skłaniać do udawania wielkiego zmęczenia, wyczerpania, choroby,
                  by nie musieć pracować.

                  Nie jest obłudnym udawaniem ukrywanie swojej niechęci i rozdrażnienia w tym
                  celu, by nie ranić innych, np. pomimo odczuwanej niechęci do bliźniego, ktoś
                  usiłuje być uprzejmy, życzliwy, uśmiechnięty. Takie zachowanie nie jest obłudą,
                  lecz wyrazem prawdziwej miłości. Grzeszne udawanie nie wypływa z miłości, lecz
                  z pragnienia zaspokojenia jakiegoś egoistycznego pragnienia.
              • aniouek1 a.7- Świadome szerzenie herezji 27.01.06, 22:56
                Bardzo groźną w skutkach formą oszustwa jest celowe fałszowanie nauki
                objawionej. Polega ono na podawaniu za naukę Kościoła swoich poglądów, które są
                z nią sprzeczne. Celowe szerzenie błędnych nauk powoduje niszczenie prawdziwej
                wiary i skłania do pójścia za zwodniczymi doktrynami.
                Szerzenie herezji sprzeciwia się prawdzie i stanowi grzeszne posługiwanie się
                darem mowy. „Dobrowolny zamiar wprowadzenia bliźniego w błąd przez wypowiedzi
                sprzeczne z prawdą narusza sprawiedliwość i miłość. Wina jest jeszcze większa,
                gdy intencja oszukania może mieć zgubne skutki dla tych, których odwraca od
                prawdy.” (KKK 2485)
            • aniouek1 b)Szkodliwe mówienie prawdy i tego,co niepotrzebne 27.01.06, 22:59
              Mówienie prawdy zawsze musi być podporządkowane miłości. Grzeszy przeciwko
              ósmemu przykazaniu Bożemu ten, kto swoim mówieniem wyrządza szkodę, bo bez
              miłości i wbrew sprawiedliwości przekazuje prawdę. Do grzesznego mówienia
              prawdy zalicza się wyjawianie tajemnicy, obmowa, donosicielstwo, niepotrzebna
              krytyka. Grzeszy mową również ten, kto posługuje się kpiną i ironią, kto
              ośmiesza bliźnich, odnosi się do nich wulgarnie, skłania do zła pochlebstwami,
              kto lekkomyślnie coś przyrzeka, a potem tego nie spełnia. Niemoralne jest
              również samochwalstwo, zabieranie komuś czasu swoim niepotrzebnym mówieniem,
              a także niezachowywanie ciszy w pewnych okolicznościach. Zastanowimy się
              obecnie nad wymienionymi zagadnieniami oraz nad niebezpieczeństwami, na jakie
              naraża gadulstwo.
              • aniouek1 b.1- Ujawnianie tajemnicy 27.01.06, 23:00
                Tajemnica należy do tych prawd, które nie powinny być wyjawiane. Dobro
                człowieka i dobro wspólne wymaga zachowania niektórych prawd wyłącznie dla
                siebie. "Prawo do ujawniania prawdy nie jest bezwarunkowe. Każdy powinien
                dostosowywać swoje życie do ewangelicznej zasady miłości braterskiej. W
                konkretnych sytuacjach wymaga ona rozstrzygnięcia, czy należy ujawniać prawdę
                temu, kto jej żąda, czy nie." (KKK 2488) „Prawdomówność zachowuje złoty środek
                między tym, co powinno być wyjawione, a sekretem, który powinien być zachowany;
                prowadzi ona do uczciwości i dyskrecji”. (KKK 2469)

                "Miłość i poszanowanie prawdy powinny kierować odpowiedzią na każdą prośbę o
                informację lub ujawnienie prawdy. Dobro i bezpieczeństwo drugiego człowieka,
                poszanowanie życia prywatnego, dobro wspólne są wystarczającymi powodami do
                przemilczenia tego, co nie powinno być znane, lub do dyskrecji. Obowiązek
                unikania zgorszenia nakazuje często ścisłą dyskrecję. Nikt nie jest zobowiązany
                do ujawniania prawdy temu, kto nie ma prawa jej znać (Syr 27,16; Prz 25,9-10)."
                (KKK 2489)

                Sprawiedliwość i miłość nakazuje dochowanie tajemnicy. „Tajemnice zawodowe, do
                których są zobowiązani na przykład politycy, wojskowi, lekarze, prawnicy, lub
                zwierzenia przekazane w tajemnicy powinny być zachowane.” (KKK 2491) Lekarz
                mógłby np. zniesławić pacjenta, opowiadając, że leczy się na chorobę weneryczną.

                Tylko możliwość uniknięcia wielkiego zła lub krzywdy może zwolnić od obowiązku
                zachowania tajemnicy. Jest tak dlatego, ponieważ dochowywanie tajemnicy ma na
                celu dobro. Jeśli więc w niektórych wypadkach zamiast dobra mogłoby powstać
                zło, wówczas tajemnica nie obowiązuje. Mówi o tym Katechizm
                następująco: „Wyjątkiem są szczególne przypadki, gdy zachowanie tajemnicy
                mogłoby przynieść temu, kto ją powierza, temu, komu ją powierzono, lub osobie
                trzeciej bardzo poważne szkody, których można by uniknąć jedynie przez
                ujawnienie prawdy. Informacje prywatne, przynoszące szkodę drugiemu
                człowiekowi, nawet jeśli nie zostały powierzone w tajemnicy, nie mogą być
                ujawniane bez poważnej i proporcjonalnej przyczyny." (KKK 2491)

                Nigdy natomiast nie wolno kapłanowi ujawniać grzechów, o których dowiedział się
                od spowiadającego się człowieka. „Tajemnica sakramentu pojednania jest święta i
                nie może być zdradzona pod żadnym pretekstem. ‘Tajemnica sakramentalna jest
                nienaruszalna; dlatego nie wolno spowiednikowi słowami lub w jakikolwiek inny
                sposób i dla jakiejkolwiek przyczyny w czymkolwiek zdradzić penitenta.’ (KPK,
                kan. 983, §1)”. (KKK 2490)

                Niektórzy ludzie nie potrafią jednak utrzymywać tajemnicy i o czymkolwiek się
                dowiedzą, przekazują to innym osobom. Co może być powodem łamania tajemnicy?

                Do zdrady tajemnicy może skłonić chęć dokuczania komuś, zadania cierpienia lub
                zemszczenia się na kimś, np. ktoś w brutalny sposób mówi dziecku, że ci,
                których uważa za ojca i matkę, nie są jego rodzicami, gdyż jest ich synem
                adoptowanym; albo w czasie wojny, ktoś chce się zemścić na znajomym dowódcy i
                podaje wrogowi położenie jego oddziału.

                Innymi powodami zdradzania tajemnicy może być chęć zysku, np. ktoś za pieniądze
                udostępnia tajne dokumenty.

                Również próżność rozmiłowana w zwracaniu uwagi na siebie przez opowiadanie
                rzeczy nadzwyczajnych – do których należą też tajemnice – rodzi nieumiejętność
                milczenia nawet wówczas, gdy to konieczne.
              • aniouek1 b.2- Obmowa 27.01.06, 23:02
                Inną formą grzesznego wyjawiania prawdy jest obmowa. Polega ona na ujawnianiu –
                bez obiektywnie ważnej przyczyny – wad i błędów drugiego człowieka osobom,
                które o tym nie wiedzą (por. KKK 2477, Syr 21,28).

                Obmowa różni się od oszczerstwa, ponieważ polega na odkrywaniu przed bliźnimi
                kompromitujących, lecz prawdziwych wad, grzechów itp. podczas gdy oszczerstwo
                jest przypisywaniem złych cech bliźniemu, np. gdy o abstynencie nie używającym
                nigdy alkoholu ktoś mówi, że jest pijakiem.

                Tak więc nie tylko kłamliwe oskarżanie innych jest sprzeczne z miłością.
                Również obmowa – która jest mówieniem prawdy – narusza przykazanie miłości
                bliźniego, ponieważ godzi w naturalne prawo człowieka do czci, do dobrego
                imienia i szacunku (por. KKK 2479). „Poszanowanie dobrego imienia osób zabrania
                jakiegokolwiek niesprawiedliwego czynu lub słowa, które mogłyby wyrządzić im
                krzywdę (KPK, kan. 220).” (KKK 2477).

                Ogromna odpowiedzialność spoczywa na osobach odpowiedzialnych za środki
                masowego przekazu, gdyż przez publiczną obmowę lub oszczerstwo można wyrządzić
                komuś wielką krzywdę. „Każdy powinien zachować sprawiedliwą dyskrecję wobec
                prywatnego życia innych ludzi. Osoby odpowiedzialne za przekaz informacji
                powinny zachowywać właściwe proporcje między wymaganiami dobra wspólnego a
                poszanowaniem praw indywidualnych. Ingerencja środków społecznego przekazu w
                prywatne życie osób zaangażowanych w działalność polityczną lub publiczną
                powinna być potępiona, o ile narusza ich intymność i wolność." (KKK 2492)

                Kiedy mamy wątpliwość, czy można coś powiedzieć o bliźnim, należy się
                zastanowić nad tym, czy chcielibyśmy, aby ktoś powiedział to samo o nas, o
                naszej matce, ojcu, bracie, siostrze, przyjacielu. Zasada podana nam przez
                Chrystusa: „Wszystko więc, co byście chcieli, żeby wam ludzie czynili, i wy im
                czyńcie!” (Mt 7,12), „pomaga rozpoznać w konkretnych sytuacjach, czy należy
                ujawnić prawdę temu, kto jej żąda, czy jej nie ujawniać.” (KKK 2510)

                Różne mogą być powody popełniania grzechu obmowy. Może do niego skłaniać pycha
                człowieka, który szuka różnych sposobów poniżenia bliźnich, by – przez
                zestawienie ze złem innych – urosnąć we własnych oczach lub w oczach otoczenia.

                Bardzo często obmowa rodzi się też z zazdrości. I tak np. rozgoryczenie na
                widok nowej sukienki koleżanki może wzbudzić potrzebę opowiadania innym o jej
                nieuczciwym zdobywaniu pieniędzy; dostrzeżenie nowego samochodu przed domem
                sąsiada skłania do opowiadania o jego dawnych przestępstwach; zauważenie
                sympatii, jaką młody człowiek otacza koleżankę, pobudza do opowiadania o jej
                wybuchowym temperamencie, który staje się powodem częstych kłótni z sąsiadami.

                Gniew, nienawiść, chęć zemszczenia się na kimś za jakieś doznane krzywdy rodzi
                wiele grzechów obmowy, np. komuś przypomina się, że sąsiadka wywołała niedawno
                awanturę, dlatego opowiada wszystkim o jej złośliwości; ktoś, kto został źle
                potraktowany przez przełożonego, mówi pracownikom o znanych tylko jemu jego
                nadużyciach finansowych.
              • aniouek1 b.3- Donosicielstwo 27.01.06, 23:04
                Jest ono podobne do obmowy. Jednak wyjawienie kompromitujących jakąś osobę
                spraw dokonuje się przed przełożonym lub władzą społeczną. Czasami
                powiadomienie odpowiedniej władzy staje się koniecznością ze względu na dobro
                wspólne, np. ktoś donosi dyrektorowi szkoły, że nauczyciel deprawuje uczniów.

                Grzechem jest ujawnianie bez miłości, z egoistycznych powodów popełnionego
                przez kogoś zła, np. ktoś ambitny oskarża swojego kolegę przed przełożonym, aby
                zająć jego stanowisko.

                Czasami chęć przypodobania się skłania do oskarżania innych, np. dziecko skarży
                nauczycielce, że koledzy bili się na przerwie, bo chce się jej przypodobać;
                albo ktoś, chcąc pozyskać względy kierownika, informuje go, który pracownik
                najczęściej go krytykuje i obmawia. Donoszenie może mieć na celu zyskanie
                czegoś np. ktoś donosi na kolegę w pracy, aby objąć po nim kierownicze
                stanowisko.

                Również zazdrość może skłaniać do robienia złośliwych donosów, np. dlatego
                tylko, że koledze dobrze się powodzi, ktoś donosi o jego dawnych
                przestępstwach, aby wtrącić go do więzienia i zrujnować jego życie osobiste
                i rodzinne. Do podobnego postępowania może pobudzać także pragnienie
                zemszczenia się na kimś.

                Lenistwo oraz zamiłowanie do łatwego i przyjemnego stylu życia prowadzi nieraz
                do zdobywania pieniędzy przez donosicielstwo.
              • aniouek1 b.4- Niepotrzebna krytyka 27.01.06, 23:07
                Krytyka może przyjąć dwie formy. Pierwsza polega na wytknięciu niewłaściwości
                postępowania osobie popełniającej jakieś grzechy lub błędy. Druga forma to
                krytyczne omawianie przed innymi znanych im grzesznych lub błędnych sposobów
                czyjegoś postępowania, np. ktoś krytykuje sąsiada za jego pijaństwo przed
                osobą, która zna jego nałóg. Ta druga forma krytyki tym różni się od obmowy,
                że krytykując kogoś, omawia się znane wszystkim błędy, natomiast przy obmowie
                wyjawia się ułomności nie znane rozmówcy.

                Krytyka może być pożyteczna lub szkodliwa. Przynosi pożytek, o ile wypływa
                z miłości, czyli gdy zmierza do dobra osoby krytykowanej lub do jakiegoś dobra
                wspólnego, np. ktoś zwraca koledze uwagę, że jego postępowanie jest
                niewłaściwe, niezgodne z Ewangelią, gorszące otoczenie; albo ktoś krytycznie
                ocenia przed swoim przełożeniem jego postępowanie, gdyż przynosi ono szkodę
                przedsiębiorstwu. Istnieje szansa polepszenia czegoś, gdy krytycznie ocenia się
                jakieś błędne postępowanie przed osobą, która się go dopuszcza.

                Krytykowanie kogoś, ganienie go, zwracanie mu uwagi staje się grzeszne, gdy nie
                wypływa z miłości, lecz np. z pragnienia upokorzenia, wywyższenia siebie,
                dokuczenia komuś, zemszczenia się itp.

                Niewłaściwe jest też udzielanie komuś publicznej nagany wtedy, gdy miłość
                domaga się upomnienia brata w cztery oczy (por. Mt 18,15). Z tego też powodu
                istnieją słuszne granice publicznego krytykowania i osądzania kogoś przez
                środki społecznego przekazu (por. KKK 2497).

                Nadmierne upominanie, ganienie i krytykowanie, ciągle powtarzane – chociaż ktoś
                już dobrze zna swoje błędy, grzechy i słabości – może doprowadzić bliźniego do
                zniechęcenia, a więc utrudnić mu poprawę swego postępowania. Kiedy więc
                przewidujemy, że nasze krytykowanie lub upominanie kogoś może wywołać tylko
                zniechęcenie, lepiej pomóc mu przez modlitwę za niego lub ofiarowanie Bogu
                w jego intencji jakiegoś cierpienia.

                Krytykowanie kogoś przed innymi może być grzechem lub czynem moralnie dobrym
                w zależności od tego, czy prowadzi do jakiegoś dobra czy też je niszczy. Złem
                jest krytyczna ocena, która zamiast z miłości wypływa z nienawiści, z niechęci
                do kogoś, z pragnienia poniżenia go przed innymi itp. Grzeszna jest krytyka
                zrodzona różnych z egoistycznych motywów.

                Każda wada może pobudzać człowieka do bezowocnego krytykowania innych. I tak
                np. pyszny człowiek, chcąc udowodnić otoczeniu, że się na wszystkim zna, bez
                przerwy krytykuje wszystko; albo ktoś przedstawia jako szkodliwą słuszną
                obiektywnie decyzję przełożonego, gdyż godzi ona w jego interes osobisty.
                Niemoralna jest też krytyka wynikająca z zazdrości, np. ktoś krytykuje
                postępowanie kolegi, bo zazdrości mu jego inteligencji. Oburzenie i złość na
                nauczyciela, który postawił uczniowi złą ocenę, mogą skłonić go do krytycznych
                wypowiedzi na niego przed rodzicami; leniwy człowiek może krytycznie wyrażać
                się o swoich przełożonych za to, że nie wymagają od niego stałego wysiłku
                i rzetelnej pracy.

                Oczywiste jest, że nie pomógłby swoim pacjentom lekarz, który narzekałby tylko
                na ich dolegliwości zamiast przepisywać odpowiednie lekarstwa. Podobnie
                krytyczne słowa wypowiadane przed innymi zazwyczaj są trwonieniem czasu, gdyż
                niczego nie polepszają i nikomu nie pomagają. Krytykowanie wszystkiego
                najczęściej wywołuje tylko niepokój i zniechęcenie, a więc nie służy
                powiększaniu dobra.

                Tak więc krytyka, do której skłaniają człowieka jego wady, jest szkodliwa.
                Dobra natomiast jest ta krytyczna ocena, która wypływa z troski o człowieka,
                o jego dobro oraz o dobro wspólne, np. ktoś rozmawia ze swoim dzieckiem
                o znanym mu już z telewizji złym postępowaniu jakiegoś człowieka w tym celu,
                aby przestrzec je przed popełnianiem podobnych błędów w życiu i skłonić do
                modlitwy i ofiary za osobę dopuszczającą się złych czynów.
              • aniouek1 b.5- Kpina, ironia i ośmieszanie 27.01.06, 23:09
                Grzechem przeciwko ósmemu przykazaniu jest również ironia, „która zmierza do
                poniżenia kogoś przez ośmieszanie w sposób nieprzychylny pewnego aspektu jego
                postępowania.” (KKK 2481)

                Ironiczne, kpiące i pogardliwe traktowanie bliźniego może przyjąć jedną
                z trzech form: poniżające zwracanie się do kogoś bez świadków, ośmieszanie
                kogoś w obecności innych, lekceważące wyrażanie się o kimś przed innymi. Każda
                z tych form ironii jest grzeszna, godzi bowiem w godność człowieka, stanowi
                zaprzeczenie miłości.

                Grzeszna drwina może dotyczyć ułomności fizycznych, których nie można zmienić,
                np. wyglądu, jąkania się, seplenienia. Może też dotyczyć braków
                intelektualnych, moralnych itp.

                Ośmieszanie w celu poniżenia jest grzechem. To bowiem, co mówimy, ma wypływać
                z miłości i mieć na celu doprowadzenie do jakiegoś dobra. Ironia natomiast
                wyraża pogardę wobec kogoś, ujawnia lekceważące traktowanie bliźniego. Bardzo
                przykre i raniące jest zwłaszcza publiczne ośmieszanie kogoś.

                Równie przykre może być wyśmiewanie się ze sposobu mówienia bliźniego,
                z używanego przez niego dialektu, a także drwienie z jego potknięć językowych
                lub umyślne wypaczanie ich sensu w celu ośmieszenia, poniżenia i upokorzenia go.

                Takie poniżające formy traktowania ranią człowieka, rodzą w nim różne lęki
                i obawy utrudniające nawiązanie kontaktu. Ośmieszony człowiek może bać się coś
                powiedzieć z obawy przed nową drwiną, przed wyśmianiem jego poglądów czy
                sposobu mówienia, np. dialektu, którym się posługuje.

                Drwina może dotyczyć nie tylko braków człowieka. Nieraz celem kpin stają się
                dobre cechy, takie jak prawość, świętość i czystość. I tak np. ktoś pogardliwie
                nazywa pobożnego człowieka „świętoszkiem”, hojnego - „lekkomyślnym”, pełnego
                poświęcenia - „naiwnym”, zachowującego czystość - „niewiniątkiem”, walczącego
                z alkoholizmem - „fanatykiem” itp.

                Ten bardzo szkodliwy rodzaj pogardliwego traktowania dobrych ludzi może
                wypływać z zazdrości, np. gdy ktoś – czując, że nie dorównuje pod jakimś
                względem bliźniemu – umniejsza jego zdolności lub wyśmiewa jego zalety.

                Uciekanie się do ośmieszania lub poniżania bliźniego może być czasem wybiegiem
                stosowanym przez kogoś, kto nie potrafi rozsądnymi i rzetelnymi argumentami
                obronić swego zdania lub odpowiedzieć na postawione pytanie lub wysuwany
                zarzut. I tak np. nie znajdując żadnej rozsądnej odpowiedzi, ktoś
                mówi: „Z nieukiem nie będę rozmawiał”, „Naucz się najpierw wychowywać
                swoje dzieci, a potem będziesz mnie pouczać”. Albo też ktoś, nie potrafiąc
                odpowiedzieć na zarzut bliźniego, wyśmiewa jego niezręcznie sformułowane
                zdanie, jąkanie się, jego błędy językowe i mówi coś w rodzaju: „Naucz się
                najpierw mówić po polsku, a potem pogadamy”.
              • aniouek1 b.6- Wulgarne poniżanie bliźnich 27.01.06, 23:10
                Ubliża godności człowieka odnoszenie się do niego w sposób ordynarny, wulgarny
                lub takie mówienie o nim przed innymi. Odnoszenie do człowieka wulgarnych słów
                o zabarwieniu seksualnym wyraża dodatkowo jeszcze pogardą dla ludzkiej natury,
                dla spraw płci itp. Język, który ma być na usługach dobra, prawdy i miłości,
                nie powinien kalać się wyrażeniami wulgarnymi i przykrymi dla innych.

                Przyczyną obraźliwego traktowania bliźnich, obrzucania ich ordynarnymi
                epitetami może być gniew. W złości człowiek potrafi wypowiadać słowa zadające
                ból, przekleństwa poniżające drugiego, przezwiska, wulgarne słowa itp. Pod
                wpływem gniewu zanika uprzejmość i ktoś – zamiast traktować bliźnich z
                uśmiechem i życzliwością – odnosi się do nich niegrzecznie, pogardliwie,
                grubiańsko, lekceważąco, a nawet ordynarnie.
              • aniouek1 b.7- Skłanianie do zła pochlebstwami 27.01.06, 23:10
                Namawianie do grzechu to niewłaściwy sposób posługiwania się darem mowy. Jedną
                z form nakłaniania do zła może być pochlebstwo. "Należy potępić wszelkie słowa
                lub postawy, które przez komplementy, pochlebstwo lub służalczość zachęcają
                i utwierdzają drugiego człowieka w złośliwych czynach i w przewrotności jego
                postępowania. Pochlebstwo stanowi poważne przewinienie, jeżeli przyczynia się
                do powstania wad lub grzechów ciężkich. Pragnienie wyświadczenia przysługi lub
                przyjaźń nie usprawiedliwiają dwuznaczności języka. Pochlebstwo jest grzechem
                powszednim, gdy zmierza jedynie do bycia miłym, uniknięcia zła, zaradzenia
                potrzebie, otrzymania uprawnionych korzyści." (KKK 2480)
              • aniouek1 b.8- Lekkomyślne przyrzekanie 27.01.06, 23:12
                Ósme przykazanie zakazuje przyrzekania czegoś z intencją niespełnienia
                obietnicy. Takie przyrzeczenie byłoby pewną formą kłamstwa. Przyrzeczenia
                złożone Bogu i człowiekowi powinny być szczere i należy je spełnić, zwłaszcza
                gdy zostały złożone w imię Boże i pod przysięgą (por. KKK 2147; 2152).

                Różne mogą być przyczyny niedotrzymywania swoich przyrzeczeń. Jednym z powodów
                jest to, że ktoś obiecuje rzeczy niemożliwe do spełnienia, np. ktoś przyrzeka,
                że co tydzień będzie odbywać pielgrzymkę do jakiegoś sanktuarium, albo też – że
                dzień i noc będzie bez snu czuwał przy swojej chorej żonie.

                Spełnienie rzeczy, które przekraczają możliwości danego człowieka, jest
                oczywiście nierealne, dlatego nie należy ich przyrzekać. Jednak nieraz nie są
                spełniane obietnice, które można wypełnić. Każda wada może sprawić, że nie
                dotrzymuje się danego słowa, chociaż można to wykonać. I tak np. ktoś tak się
                obraził na osobę, której coś przyrzekł, że nie spełnił danego jej słowa;
                człowiek lubiący dobrze zjeść i wypić, zamiast zrealizować daną obietnicę, woli
                skorzystać z zaproszenia na dobry obiad. Nieczystość może doprowadzić do
                grzechu cudzołóstwa, który jest złamaniem przysięgi wierności małżeńskiej.
                Zazdrosny człowiek może się rozmyślić i nie załatwić obiecanej komuś dobrej
                pracy, bo nie chce, by ktoś mu dorównał bogactwem. Kiedy ktoś uświadomi sobie,
                że spełnienie danej obietnicy wiąże się z kosztami, może z powodu chciwości nie
                dotrzymać danego słowa. Częste lenistwo utrudnia spełnianie danego słowa, np.
                ktoś przyrzekł przyjść na umówione zebranie, nie zrobił jednak tego, gdyż
                z powodu deszczu nie chciało mu się opuścić domu.

                Czasami jednak ktoś ma pragnienie spełniania swoich obietnic, jednak przyrzeka
                lekkomyślnie coś, czego – pomimo najszczerszych chęci – nie będzie w stanie
                spełnić. Składanie takich obietnic jest również niemoralne, zwłaszcza wtedy gdy
                naraża kogoś na jakieś poważne straty.

                Różne są przyczyny lekkomyślnego przyrzekania. Może się ono rodzić z braku
                realnej oceny siebie i różnych ograniczeń. Człowiek, któremu wydaje się, że
                potrafi wszystko załatwić, że nie ma dla niego rzeczy niemożliwych, że nigdy
                o niczym nie zapomina, z łatwością daje obietnice, z których nie potrafi się
                potem wywiązać. Np. ktoś tak jest przekonany o swoich wyjątkowych zdolnościach
                organizatorskich, że przyrzeka z dnia na dzień zorganizowanie dla bardzo dużej
                ilości osób pobytu w jakimś atrakcyjnym miejscu wypoczynkowym, co w danych
                warunkach jest zupełnie niemożliwe.

                Niektórzy ludzie przyrzekają wszystko, aby swoją odmową nie sprawić drugiemu
                przykrości, np. ktoś obiecuje chorej osobie, że ją odwiedzi, chociaż wie
                o konieczności innej ważnej wizyty w tym samym czasie. Przez to – choć niby nie
                chce sprawić przykrości – narazi chorą osobę na niepotrzebne oczekiwanie
                i rozczarowanie. Ktoś inny, aby sprawić drugiemu radość, zapewnia go, że będzie
                się bez przerwy modlił w jego intencji.

                Również w emocjonalnym uniesieniu człowiek może dawać obietnice, których potem
                nie potrafi spełnić, np. obiecuje poznanej na wakacjach osobie, że będzie do
                niej często pisał listy – czego zwykle, z powodu swojego lenistwa, nie czyni –
                że nigdy o niej nie zapomni itp. Pod wpływem uczucia lub nawet namiętności może
                się zdarzyć, że ktoś przyrzeka drugiej osobie małżeństwo. Herod w uniesieniu
                emocjonalnym przyrzekł Herodiadzie spełnić każde jej życzenie, co doprowadziło
                do śmierci św. Jana Chrzciciela (por. Mt 14,7-11)
              • aniouek1 b.9- Chwalenie siebie samego 27.01.06, 23:14
                „Próżność lub samochwalstwo stanowią grzech przeciw prawdzie.” (KKK 2481)
                Niektóre zarozumiałe osoby nie potrafią oprzeć się pokusie, by mówić o swojej
                wielkości, zaletach, wyjątkowych wyczynach, o swojej inteligencji, sukcesach,
                powodzeniu itp.

                Chwalenie siebie nie musi być kłamstwem, jednak jest grzechem, bo nie wyraża
                miłości. Wychwalanie siebie nie wypływa z chęci dawania, ubogacania i
                uszczęśliwiania innych, lecz z pragnienia doznawania przyjemności, z chęci
                zainteresowania innych swoją osobą.

                Jeszcze gorszą formą samochwalstwa jest opowiadanie o sobie rzeczy
                nieprawdziwych, aby wzbudzić większy podziw, albo dodawanie do prawdziwych
                faktów szczegółów fałszywych, np. dla większego podkreślenia swojej odwagi,
                inteligencji itp.

                Pewną formą chwalenia się może być nawet zbytnie podkreślanie w wypowiedziach
                swojego „ja”, np. ktoś często używa sformułowań: „moim zdaniem”, „ja uważam”.

                Subtelny sposób przechwalania się polega na posługiwaniu się wyszukanym
                sposobem wyrażania się, używaniu obcych słów w celu zaznaczenia swojej
                inteligencji i wykształcenia albo też – w celu upokorzenia bliźniego, dania mu
                do zrozumienia, że nam nie dorównuje.
              • aniouek1 b.10- Zabieranie czasu swoim mówieniem 27.01.06, 23:15
                Mówienia nie można traktować egoistycznie jako jednej z form sprawiania sobie
                przyjemności. Kiedy coś mówimy, to albo ubogacamy drugiego człowieka, albo
                zabieramy mu czas, który mógłby wykorzystać bardziej owocnie.
              • aniouek1 b.11- Brak koniecznej ciszy 27.01.06, 23:16
                Zbędnymi i nieużytecznymi słowami są te, które wypowiadamy wtedy, gdy z jakichś
                ważnych powodów wymagane jest milczenie i cisza.

                Tego milczenia może wymagać nieraz miłość do człowieka, np. aby nie
                przeszkadzać mu w spoczynku. Trzeba nieraz zamilknąć i nie odzywać się, aby nie
                ranić i nie zniechęcać do dobra swoimi uwagami drugiego człowieka. Zbędne jest
                wypowiadanie swojego zdania na jakiś temat, jeśli nie wyniknie z tego żadne
                dobro, a jedynie wywoła to kłótnię lub sprawi bliźniemu przykrość. Lepiej też
                zamilknąć niż obmawiać innych lub bez potrzeby wyrażać swoje krytyczne uwagi.

                Zwłaszcza skłonne do gadulstwa osoby powinny zmusić się w wielu wypadkach do
                milczenia, aby dać swoim bliźnim okazję do mówienia.

                Konieczność milczenia wynika nieraz z dobrze rozumianej miłości do siebie, aby
                np. nie skompromitować się, nie narazić na zniesławienie itp.

                Zachowanie ciszy i milczenia może też wynikać z miłości do Boga, aby móc
                prowadzić z Nim modlitewną rozmowę. Nie ma autentycznej modlitwy bez ciszy
                i milczenia, dlatego z potrzeby rozmawiania z Bogiem nieraz trzeba zamilknąć
                i nie prowadzić zbędnych rozmów z ludźmi.
              • aniouek1 b.12- Niebezpieczeństwo gadulstwa 27.01.06, 23:17
                Łatwość wysławiania się i umiejętność prowadzenia rozmów nie jest wadą i może
                być wykorzystywania dla dobra innych np. udzielania rad, podnoszenia na duchu
                ludzi zniechęconych, osamotnionych itp.

                Skłonność do gadatliwości może jednak narażać na grzechy języka, zwłaszcza na
                obmowy, na mówienie dla własnej przyjemności, dla zaspokajania swoich
                egoistycznych pragnień, bez troski o dobro słuchacza.

                Zbytnia gadatliwość może być też oznaką różnych wad, dlatego warto się
                zastanawiać, o czym najczęściej mówimy i dlaczego mówimy, jakie dobro pragniemy
                osiągnąć przez wypowiadane słowa.

                Do gadulstwa może skłaniać pycha. I tak np. człowiek przekonany o swej wiedzy i
                znajomości wszystkich spraw, wypowiada się na każdy temat, choć nie zawsze jest
                kompetentny. Pyszne osoby w dyskusjach są przemądrzałe, gadatliwe, narzucające
                innym swoje zdanie. Władcze osoby wypowiadają się nieraz jako pierwsze, aby
                narzucić swój ulubiony temat innym lub jako ostatnie, aby wyprostować
                wszystkie „głupie i niedorzeczne” – ich zdaniem – wypowiedzi.

                Płynąca z pychy pewność siebie przejawia się nie tylko w częstym wypowiadaniu
                się, ale i w bardzo długim mówieniu, w autorytatywnym tonie. Ten sposób
                wyrażania się często onieśmiela osoby lękliwe i nieśmiałe, dlatego też nie
                potrafią się one wypowiadać swobodnie w obecności ludzi pewnych siebie.

                Osoby mówiące wiele mogą mieć trudność z uważnym słuchaniem innych. Tę trudność
                umacnia jeszcze bardziej pycha, która pomniejsza wartość cudzych poglądów i
                wypowiedzi. Brak zainteresowania wypowiedziami rozmówców może się ujawniać albo
                w całkowitym niesłuchaniu ich, albo w przerywaniu im ich wypowiedzi, albo w
                zmienianiu poruszanego przez nich tematu. Pyszny człowiek sprawia wrażenie,
                jakby nie słyszał słów wypowiadanych przez rozmówcę, nawet jeśli jest to
                wyraźne pytanie skierowane do niego.

                Pycha może uniemożliwić dyskusję i wymianę poglądów, skłaniając do upartego
                trwania przy swoim zdaniu. Człowiekowi pysznemu nie zależy na dojściu do
                prawdy, lecz na wykazaniu, że ma rację, dlatego często mówi wiele, a mało
                słucha. Osoba pyszna, nawet jeśli zgodzi się wewnętrznie z czyimiś poglądami,
                często nie okazuje tego na zewnątrz i nadal broni swojego stanowiska. Wielością
                słów próbuje zastąpić brak odpowiednich argumentów. Osoba taka uważa za
                niedopuszczalne wycofanie się z dyskusji, przyznanie do błędu itp.

                Gadulstwo może się też rodzić z przeświadczenia mówiącego człowieka, że wszyscy
                zawsze chętnie go słuchają, bo zawsze mówi coś ciekawego.

                Oprócz pychy także inne wady mogą być przyczyną gadulstwa, np. lenistwo, gdy
                ktoś zamiast pracować, spędza czas na rozmowach; nieczystość, gdy ktoś uwodzi
                drugą osobę wypowiadaniem wielu komplementów; gniew, kiedy ktoś uniesiony
                złością bez przerwy na wszystko narzeka; chciwość, gdy ktoś swymi licznym
                słowami usiłuje pozyskać kogoś, aby zrobić interes itp.
            • aniouek1 c) Odpowiedzialność przed Bogiem za każde słowo 27.01.06, 23:19
              Chrystus zwrócił uwagę na odpowiedzialność za każde nasze słowo.
              Powiedział: „Z każdego bezużytecznego słowa, które wypowiedzą ludzie, zdadzą
              sprawę w dzień sądu. Bo na podstawie słów twoich będziesz uniewinniony i na
              podstawie słów twoich będziesz potępiony.” (Mt 12,36-37)

              Dar mowy jest wielkim uzdolnieniem, które udziela możliwości czynienia
              wielkiego dobra. Słowem można podnosić na duchu, przekazywać prawdę, Ewangelię,
              dzielić się swoim doświadczeniem w celu udzielenia pomocy.

              Jeśli jednak język stanie na usługach nienawiści i szukania własnej korzyści,
              wówczas mowa ludzka wyrządza innym wiele zła. Wszystkie grzechy główne mogą
              stać się przyczyną licznych form zła, wywołanego nieodpowiedzialnym używaniem
              daru mowy.

              Przed grzesznym posługiwaniem się językiem powinno przestrzegać każdego z nas
              ostrzeżenie Chrystusa, że będziemy osądzeni z każdego bezużytecznego słowa
              (por. Mt 12,36-37). Z naszych słów będziemy musieli się w przyszłości rozliczyć
              na sądzie przed Bogiem.
        • aniouek1 D. Konieczność naprawienia krzywd wyrządzonych ... 27.01.06, 23:22
          słowem

          Miłość nakazuje naprawić krzywdy wyrządzone językiem. Szczególnie domaga się
          odwołania oszczerstw i fałszywych oskarżeń. „Wszelkie wykroczenie przeciw
          sprawiedliwości i prawdzie nakłada obowiązek naprawienia krzywd, nawet jeśli
          jego sprawca otrzymał przebaczenie. Jeśli jest rzeczą niemożliwą naprawienie
          szkody publicznie, należy to zrobić w sposób ukryty; jeśli ten, kto doznał
          krzywdy, nie może zostać wynagrodzony bezpośrednio, powinien otrzymać
          zadośćuczynienie moralne w imię miłości. Obowiązek naprawienia krzywd dotyczy
          również przewinień popełnionych wobec dobrego imienia drugiego człowieka.
          Naprawienie krzywd – moralne, a niekiedy materialne – powinno być ocenione na
          miarę wyrządzonej szkody. Jest ono obowiązkiem sumienia." (KKK 2487)
        • aniouek1 Podsumowanie 27.01.06, 23:23
          Ósme przykazanie przypomina nam o właściwym odnoszeniu się do prawdy i o
          odpowiedzialnym przekazywaniu jej innym.

          Człowiek ma obowiązek szanować prawdę, szukać jej, świadczyć o niej i w niej
          wytrwać. Odnosi się to przede wszystkim do dziedziny religijnej. Pełnię prawdy
          objawił nam Jezus Chrystus, dlatego powinien On być przyjęty przez nas, a Jego
          przykład i prawdziwa nauka ma stać się normą naszego życia.

          Człowiek ma obowiązek szukania prawdy także w dziedzinie moralnej. Powinien
          troszczyć się o znajomość tego, co jest naprawdę dobre i za tym pójść. Ma też
          wiedzieć, co jest naprawdę złe i tego nie czynić.

          Człowiek ma innym przekazywać poznaną prawdę. Dzięki posiadanemu darowi mowy
          może świadczyć o prawdzie i pomagać innym ludziom ją poznać. Uzdolnienie to
          umożliwia mu głoszenie Ewangelii, czyli przekazywanie prawdy Bożej, która
          pomaga człowiekowi osiągnąć wieczne zbawienie.

          Nie tylko słowami, ale całym życiem człowiek powinien świadczyć o prawdzie.
          Swoim postępowaniem i przykładem ma ukazywać prawdziwe wartości moralne i
          religijne. Przede wszystkim swoim postępowaniem ma zachęcać innych do pójścia
          za Prawdą, którą jest Chrystus. Męczeństwo jest najwyższą formą świadectwa
          danego prawdzie.

          Również sztuka powinna być świadczeniem o prawdzie i pięknie. Sztuka posiada
          zdolność wyrażania prawdy o rzeczywistości językiem dostępnym dla wzroku i
          słuchu. Twórca dzieł sztuki może w nich zawrzeć także swoje doświadczenie
          religijne, dając przez to świadectwo o prawdzie Bożej.

          Ogromna odpowiedzialność spoczywa na osobach odpowiedzialnych za środki
          masowego przekazu, gdyż mogą szerzyć lub fałszować prawdę na bardzo wielką
          skalę.

          Grzechami przeciwko prawdzie jest zakłamanie, brak miłości do prawdy,
          zamknięcie się na nią, zachowywanie jej – zwłaszcza w dziedzinie religijnej –
          wyłącznie dla siebie, bez ubogacania nią innych.

          Niemoralne jest milczenie wtedy, gdy należy przekazywać prawdę, i mówienie, gdy
          miłość nakazuje zamilknąć ze względu na jakieś dobro.

          Ósme przykazanie zakazuje szkodzenia przez szerzenie nieprawdy. Zabrania więc
          oczerniania bliźniego, wydawania przeciwko niemu nieprawdziwego świadectwa,
          krzywoprzysięstwa. Przykazanie to potępia kłamstwo, manipulowanie ludzkimi
          ocenami i narzucanie fałszywych ocen oraz osądów. Zakazuje również pochopnego
          posądzania bliźnich, obłudy, udawania a także świadomego szerzenia błędów i
          herezji.

          W wielu wypadkach ujawnianie prawdy jest grzechem. Ma to miejsce wtedy, gdy
          przez wypowiadanie prawdy uchybia się sprawiedliwości lub miłości, np. przez
          wyjawianie tajemnicy, obmawianie, donosicielstwo, niepotrzebne krytykowanie.
          Sprzecznym z miłością mówieniem jest też kpina, ironia, ośmieszanie bliźnich,
          wulgarne ich traktowanie, skłanianie do zła pochlebstwami. Niemoralne jest też
          lekkomyślne składanie przyrzeczeń i samochwalstwo. Naruszeniem miłości może też
          być zabieranie komuś czasu swoim niepotrzebnym mówieniem lub niezachowywanie
          koniecznej w pewnych wypadkach ciszy i milczenia.

          Dar mowy nie powinien być używany w sposób egoistyczny. Konieczne jest więc
          panowanie nad swoim językiem i skłonnością do gadulstwa.

          Chrystus mówi: „Z każdego bezużytecznego słowa, które wypowiedzą ludzie, zdadzą
          sprawę w dzień sądu. Bo na podstawie słów twoich będziesz uniewinniony i na
          podstawie słów twoich będziesz potępiony.” (Mt 12,36-37). Słowa te przypominają
          naszą wielką odpowiedzialność za każde nasze słowo. Słowem bowiem można pomagać
          i szkodzić. Nasze słowo wyrażające miłość i przekazujące bliźnim prawdę to
          wielki dar. Język ludzki – głoszący Ewangelię, wypowiadający słowa modlitwy,
          przekazujący innym bogactwo swojego świata osobowego, niosący pociechę,
          umocnienie na duchu, zachętę do czynienia dobra, przekazujący zdobycze myśli
          ludzkiej – może przyczyniać się do odnowienia świata, do przekształcania
          ludzkości w jedną rodzinę zjednoczoną w miłości i w prawdzie. Kiedy zaś
          mówienie nie jest kontrolowane lub, co gorsza, wyraża nasz egoizm lub nienawiść
          do innych, wtedy wyrządza krzywdę. Miłość nakazuje naprawianie wszystkich
          krzywd – również tych, które zostały spowodowane niewłaściwym używaniem cennego
          daru mowy.
      • aniouek1 IX. „Nie będziesz pożądał żony bliźniego twego”... 27.01.06, 23:27
        (Wj 20,17).
        „Każdy, kto pożądliwie patrzy na kobietę, już się w swoim sercu dopuścił z nią
        cudzołóstwa” (Mt 5, 28).

        Wprowadzenie

        Dziewiąte przykazanie nakazuje troskę o pełną miłość, która ma ogarniać całego
        człowieka, przede wszystkim zaś – jego serce. Tylko taka bowiem głęboka
        wewnętrzna szczera i czysta miłość owocuje w dobrych czynach zewnętrznych.

        Pożądliwość, która pojawiła się po grzechu pierworodnym, zagraża miłości,
        gdyż skłania do egoistycznych czynów, dlatego też należy się jej
        przeciwstawiać. Dziewiąte przykazanie Boże zakazuje też rozbudzania pożądań.
        Zamiast tego należy wzbudzać w sobie szlachetne pragnienia, kształtować w sobie
        miłość czystą, która ma się ujawniać w czystym myśleniu, spojrzeniu, w czystych
        pragnieniach, uczuciach i czynach zewnętrznych.

        Osiągnięcie pełnej i czystej miłości jest możliwe, jeśli wykorzystamy
        wszystkie środki, których udziela nam Bóg bezpośrednio lub przez ludzi.

        Rozważmy dokładniej zasygnalizowane we wstępie zagadnienia.
        • aniouek1 A. Potrzeba miłości doskonałej, ogarniającej ... 28.01.06, 08:02
          całego człowieka

          Miłość ma swoją siedzibę w sercu człowieka, ale dąży również do uzewnętrznienia
          się przez dobre czyny. Dziewiąte przykazanie stoi na straży prawdziwej miłości,
          która przejawia się prawości i czystości serca. Rozważmy różne dziedziny życia
          ludzkiego, które powinna ogarnąć miłość. Tymi sferami wewnętrznymi jest wola,
          umysł i uczucia, zewnętrznymi natomiast – słowa, czyny i gesty.
          • aniouek1 1. Miłość Boża w człowieku 28.01.06, 08:03
            "A nadzieja zawieść nie może, ponieważ miłość Boża rozlana jest w sercach
            naszych przez Ducha Świętego, który został nam dany." (Rz 5,5) Miłość jest
            największym darem udzielanym nam przez Boga. Przewyższa on wszystkie charyzmaty
            (por. 1 Kor 12, 31). Od przyjęcia i rozwinięcia tego daru zależy nasze wieczne
            zbawienie. Dzięki miłości człowiek staje się najpełniejszym obrazem i
            podobieństwem Boga, którego naturą jest miłość (por. 1 J 4,8). Przyjęty dar
            Bożej miłości ogarnia i doskonali całego człowieka, wszystkie jego władze
            i uzdolnienia.
          • aniouek1 2. Miłość kierująca wolą 28.01.06, 08:15
            Miłość ujawnia się przede wszystkim w świadomych i dobrowolnych wyborach
            dokonywanych przez człowieka. Pod wpływem miłości do Boga człowiek szczerze
            chce wypełniać wszystkie Boże przykazania, Jego polecenia, wolę i pragnienia.

            Kto kocha człowieka, ten chce mu służyć, pomagać mu, uszczęśliwiać go,
            obdarowywać i rozwijać go. Bóg Swoją łaską pobudza człowieka do miłowania nawet
            nieprzyjaciół, do służenia im także wtedy, gdy przykre wspomnienia lub rodząca
            się niechęć usiłuje w tym przeszkodzić.

            W kim nie ma miłości, w tym każda decyzja zmierza do zadowolenia wyłącznie
            siebie, kosztem innych ludzi i za cenę odrzucenia Boga i Jego przykazań.

            Miłość, podobnie jak jej przeciwieństwo: egoizm i nienawiść, to przede
            wszystkim sposób podejmowania świadomych i dobrowolnych decyzji.
          • aniouek1 3. Umysł na usługach miłości 28.01.06, 08:17
            Rozum stoi na usługach człowieka, który pra bowiem istota miłości jest zawsze
            taka sama – chęć służenia, pomagania, rozwijania, uszczęśliwiania – to jednak
            uczucie towarzyszące tym pragnieniom może być inne, np. w odniesieniu do
            współmałżonka, przyjaciela, dziecka, żebraka, chorej osoby, przyjaciela,
            narzeczonego lub osoby nieżyczliwej.

            Bez względu jednak na rodzaj uczucia miłość istnieje tam, gdzie ktoś stara się
            pomagać i służyć. Kiedy ta służba łączy się z walką z uczuciem antypatii do
            kogoś, wtedy posiada wyjątkową wartość w oczach Bożych, gdyż jest znakiem
            dojrzałej i stałej miłości, która nie pozwala się zniszczyć przez narzucające
            się uczucia niechęci.

            Istnienie uczucia przyjaźni, życzliwości, przychylności ułatwia służenie
            drugiemu człowiekowi. Sprawia też, że służba ta odbierana jest przez drugą
            osobę jako pełna „ciepła” i spontaniczności.

            Chociaż uczucie jest ważne, to jednak nie powinno się go utożsamiać z istotą
            miłości, co często się czyni. Można bowiem prawdziwie kochać kogoś nawet przy
            towarzyszącym stale uczuciu niechęci, jeśli się prawdziwie pomaga, choćby tylko
            modlitwą.
          • aniouek1 4. Słowa, czyny i gesty ujawniające miłość 28.01.06, 08:19
            Miłość jest zakorzeniona w ludzkim sercu. Jeśli istnieje, usiłuje się ujawnić
            w formie słów, czynów i gestów miłości. Dzięki tym słowom i czynom drugi
            człowiek – który nie posiada bezpośredniego wglądu w nasze serce – może zdobyć
            przekonanie, że jest prawdziwie kochany. Miłość odczytuje się po jej
            zewnętrznych przejawach, znakach.

            Zewnętrzne przejawy miłości – które nazywa się dobrymi czynami – nie tylko
            wyrażają ją, lecz ponadto przyczyniają się do jej umocnienia i wzrostu.
          • aniouek1 5. Talenty i charyzmaty na usługach miłości 28.01.06, 08:22
            Miłość usiłuje służyć wszystkimi uzdolnieniami, talentami i charyzmatami, jakie
            posiada człowiek. Aby można było jak najlepiej wszystkim służyć, miłość pobudza
            do rozwijania posiadanych talentów.

            Różne posiadane talenty, którymi miłość służy innym, stanowią drugi – obok
            uczucia – element różnicujący ją. I tak będąca zawsze służbą miłość inaczej
            przejawi się u zdolnego chirurga, inaczej u spowiednika posiadającego wyjątkowy
            charyzmat kierownictwa duchowego, inaczej jeszcze u matki dobrze wychowującej
            swoje dzieci.
          • aniouek1 6. Sfera seksualna podporządkowana miłości 28.01.06, 08:25
            Sfera seksualna, powiązana z możliwością przekazywania życia, stanowi wyjątkowe
            uzdolnienie człowieka, którym może się posługiwać miłość.

            W małżeństwie również bliskość fizyczna może stanowić wyraz miłości: miłości do
            Boga-Stwórcy, z którym pragnie się współdziałać; miłości do dziecka, któremu
            chce się dać istnienie, oraz miłości do współmałżonka, któremu pragnie się
            okazać uczucie.
          • aniouek1 Podsumowanie 28.01.06, 08:26
            Tak więc autentyczna miłość ogarnia całego człowieka: zarówno jego wnętrze:
            wolę, umysł, uczucia, jak i jego zewnętrzne działania, sposób bycia, słowa,
            gesty, mimikę, a także sferę seksualną.
          • aniouek1 [...] 28.01.06, 10:41
            Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
          • aniouek1 Podsumowanie 28.01.06, 10:43
            Tak więc autentyczna miłość ogarnia całego człowieka: zarówno jego wnętrze:
            wolę, umysł, uczucia, jak i jego zewnętrzne działania, sposób bycia, słowa,
            gesty, mimikę, a także sferę seksualną.


        • aniouek1 B. Pożądanie zagrożeniem bezinteresownej miłości 28.01.06, 08:30
          Miłość, która powinna ogarnąć serce człowieka i przejawiać się w jego czynach,
          doznaje różnych zagrożeń po grzechu nacisku, jakiego doświadcza
          człowiek: „Jestem bowiem świadom, że we mnie, to jest w moim ciele, nie mieszka
          dobro; bo łatwo przychodzi mi chcieć tego, co dobre, ale wykonać – nie. Nie
          czynię bowiem dobra, którego chcę, ale czynię to zło, którego nie chcę. Jeżeli
          zaś czynię to, czego nie chcę, już nie ja to czynię, ale grzech, który we mnie
          mieszka. A zatem stwierdzam w sobie to prawo, że gdy chcę czynić dobro, narzuca
          mi się zło. Albowiem wewnętrzny człowiek [we mnie] ma upodobanie zgodne z
          Prawem Bożym. W członkach zaś moich spostrzegam prawo inne, które toczy walkę z
          prawem mojego umysłu i podbija mnie w niewolę pod prawo grzechu mieszkającego w
          moich członkach. Nieszczęsny ja człowiek! Któż mnie wyzwoli z ciała, [co
          wiedzie ku] tej śmierci? Dzięki niech będą Bogu przez Jezusa Chrystusa, Pana
          naszego! Tak więc umysłem służę Prawu Bożemu, ciałem zaś – prawu grzechu.” (Rz
          7,18-25)

          Wewnętrzne napięcia, walki, rozdarcia i sprzeczności pragnień rodzą się z faktu
          istnienia we wnętrzu człowieka podwójnych impulsów: jednych, które skłaniają do
          czynienia dobra, i innych, które pobudzają do działań
        • aniouek1 B. Pożądanie zagrożeniem bezinteresownej miłości 28.01.06, 08:35
          Miłość, która powinna ogarnąć serce człowieka i przejawiać się w jego czynach,
          doznaje różnych zagrożeń po grzechu nacisku, jakiego doświadcza
          człowiek: „Jestem bowiem świadom, że we mnie, to jest w moim ciele, nie mieszka
          dobro; bo łatwo przychodzi mi chcieć tego, co dobre, ale wykonać – nie. Nie
          czynię bowiem dobra, którego chcę, ale czynię to zło, którego nie chcę. Jeżeli
          zaś czynię to, czego nie chcę, już nie ja to czynię, ale grzech, który we mnie
          mieszka. A zatem stwierdzam w sobie to prawo, że gdy chcę czynić dobro, narzuca
          mi się zło. Albowiem wewnętrzny człowiek [we mnie] ma upodobanie zgodne z
          Prawem Bożym. W członkach zaś moich spostrzegam prawo inne, które toczy walkę z
          prawem mojego umysłu i podbija mnie w niewolę pod prawo grzechu mieszkającego w
          moich członkach. Nieszczęsny ja człowiek! Któż mnie wyzwoli z ciała, [co
          wiedzie ku] tej śmierci? Dzięki niech będą Bogu przez Jezusa Chrystusa, Pana
          naszego! Tak więc umysłem służę Prawu Bożemu, ciałem zaś – prawu grzechu.” (Rz
          7,18-25)

          Wewnętrzne napięcia, walki, rozdarcia i sprzeczności pragnień rodzą się z faktu
          istnienia we wnętrzu człowieka podwójnych impulsów: jednych, które skłaniają do
          czynienia dobra, i innych, które pobudzają do działań egoistycznych.
          • aniouek1 [...] 28.01.06, 10:44
            Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
            • aniouek1 [...] 28.01.06, 10:45
              Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
            • aniouek1 b) Dobre pragnienia w sercu ludzkim 28.01.06, 10:47
              Dobrym impulsem jest przede wszystkim sumienie, które nakazuje czynić
              rozpoznane dobro i unikać zła. Duch Święty – przez Swoje natchnienia – umacnia
              głos sumienia i poucza człowieka, jakie konkretne dobro może w danej chwili
              zrealizować, np. w danym dniu odwiedzić jakąś chorą osobę, porozmawiać
              życzliwie z niewierzącym człowiekiem itp.

              Szlachetne wewnętrzne pragnienia umacniają się w człowieku, który rozważa słowo
              Boże, szuka dobrych rad u roztropnych ludzi, przebywa w dobrym środowisku,
              czyta wartościowe książki itp.
            • aniouek1 c) Pożądliwość po grzechu pierworodnym 28.01.06, 10:48
              Po grzechu pierwszych rodziców w sercu ludzkim pojawiła się pożądliwość, czyli
              skłonność do egoizmu. Pobudza ona do egoistycznego traktowania drugiej osoby,
              do wykorzystywania jej na różne sposoby, między innymi w sferze seksualnej.
              Egoistyczne pożądliwości stanowią zagrożenie dla miłości, która „nie szuka
              swego” (por. 1 Kor 13,5)
              • aniouek1 c.1– Pożądliwość ciała, oczu i pycha życia 28.01.06, 10:51
                O istnieniu pożądliwości w człowieku poucza Pismo Święte. Św. Jan mówi
                o pożądliwości ciała, oczu i o pysze życia (por. 1 J 2,16; KKK 2514). Każdy
                z tzw. siedmiu grzechów głównych – pycha, chciwość, zazdrość, gniew, lenistwo,
                brak umiaru w jedzeniu i piciu, lenistwo i pogoń za rozrywkami – rodzi się
                z jednej z tych pożądliwości, o której mówi św. Jan.
              • aniouek1 c.2– Bunt "ciała" wobec "ducha" 28.01.06, 10:52
                Św. Paweł poucza, że istnienie pożądliwości w człowieku ujawnia się
                w buncie "ciała" wobec "ducha" (por. Ga 5, 16. 17. 24; Ef 2, 3; por. KKK 2515).

                „Ciałem” w tym wypadku nie jest element materialny tworzący człowieka, podobnie
                jak i „duch” nie oznacza tu drugiego, niematerialnego elementu konstytuującego
                ludzką naturę. “Ciało” to wady, nałogi, pożądliwości, czyli stałe złe
                skłonności, będące rezultatem opierania się zbawczemu działaniu Ducha
                Świętego; “duch” zaś to cnoty, stałe dobre usposobienie, będące wynikiem
                uległości zbawczemu działaniu Ducha Świętego.

                Tak właśnie ujmuje ten problem papież Jan Paweł II, stwierdzając: “Nie chodzi
                Apostołowi o upośledzanie i potępienie ciała jako współkonstytuującego wraz z
                duchową duszą naturę człow face="Times New Roman"> d) Dobrowolne opowiadanie
                się po stronie dobra lub zła

                Tak więc po grzechu pierworodnym istnieje w sercu człowieka podwójny nacisk na
                jego wolną wolę: poznane dobro domaga się zrealizowania go przez czyny, ale też
                egoistyczne pożądania pobudzają ją do egocentrycznych decyzji.

                Człowiek podlega dwom rodzajom przeciwstawnych „nacisków”, jakby głosów
                wewnętrznych, które pobudzają go do dokonania jakiegoś wolnego wyboru.

                Przez swoją świadomą i dobrowolną decyzję każdy opowiada się albo po stronie
                dobra, albo po stronie zła. Człowiek musi się ciągle opierać presji egoizmu,
                aby jego miłość nie została osłabiona lub nawet całkowicie zniszczona.

                Słabość wolnej woli ludzkiej polega na tym, że łatwiej jej iść za egoistycznymi
                pożądaniami niż za przykazaniami Bożymi i głosem sumienia, skłaniającym do
                dobra. To wyraża św. Paweł słowami: „łatwo przychodzi mi chcieć tego, co dobre,
                ale wykonać – nie.” (Rz 7,18)
              • aniouek1 [...] 28.01.06, 10:54
                Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
            • aniouek1 [...] 28.01.06, 10:55
              Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
          • aniouek1 2. Pobudzanie do grzesznych czynów przez... 28.01.06, 10:58
            pożądliwość

            W sercu ludzkim powstają najpierw różne przeciwstawne – dobre lub złe –
            pragnienia, które uprzedzają wolną decyzję; potem dopiero zapadają wewnętrzne
            świadomie i dobrowolnie powzięte postanowienia, plany, za którymi idą działania
            czysto wewnętrzne lub zewnętrzne. Przeanalizujmy dokładniej zasygnalizowane
            treści.
            • aniouek1 a) Dobre działanie wewnętrzne i zewnętrzne 28.01.06, 10:59
              Idąc za głosem sumienia, za Bożymi przykazaniami, za natchnieniami Ducha
              Świętego, człowiek może zacząć dobrowolnie i świadomie czynić dobro. To dobro
              może przyjąć postać działania czysto wewnętrznego albo też – zewnętrznego.

              I tak np. ktoś w swoim sercu świadomie i dobrowolnie rozbudza wdzięczność
              i życzliwość, przypominając sobie doznane od kogoś dobro; okazuje bliźniemu
              swoją miłość przez modlitwę, którą słyszy tylko Pan; składa Bogu w ofierze
              swoje różne przykrości dla zbawienia ludzi, którym – ze względu na ich złe
              postępowanie – grozi wieczne piekło.

              Wykonywane świadomie i dobrowolnie dobro może też przyjąć formę czynów
              zewnętrznych, np. ktoś ujawnia swoją miłość przez odwiedzenie chorego,
              załatwienie mu pomocy lekarskiej, przez udzielenie wsparcia materialnego
              ubogiemu, przez głoszenie Ewangelii pomagającej osiągnąć wieczne zbawienie.
            • aniouek1 b) Złe wewnętrzne lub zewnętrzne działanie 28.01.06, 11:00
              Kiedy w człowieku nie ma miłości do Boga i do bliźniego, wtedy jego wola ulega
              świadomie i dobrowolnie egoistycznym pożądliwościom. Ta uległość może się
              ujawniać zarówno w czynach czysto wewnętrznych jak i zewnętrznych.

              I tak na przykład – ulegając dobrowolnie pożądliwości – ktoś podtrzymuje z
              upodobaniem nieczyste myśli i pragnienia, obmyśla, jak zdobyć kasety z filmami
              pornograficznymi lub nawet planuje cudzołóstwo.

              Te wewnętrzne dobrowolne postanowienia i plany człowiek może też zrealizować
              przez działania zewnętrzne, kiedy np. rzeczywiście kupuje i ogląda kasety lub
              czasopisma pornograficzne albo dopuszcza się realnego cudzołóstwa.

              Oto inne jeszcze przykłady działań wewnętrznych i zewnętrznych. Pod wpływem
              złości człowiek świadomie i dobrowolnie bluźni w swoim sercu Bogu, a potem
              czyni to głośno, przed ludźmi. Ktoś inny jaki wyznacza decyzja podjęta
              dobrowolnie i świadomie we wnętrzu ludzkim.
            • aniouek1 [...] 28.01.06, 11:01
              Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
            • aniouek1 d) Możliwy jest grzech czysto wewnętrzny 28.01.06, 11:02
              Tak więc – ponieważ nawet czysto wewnętrzne działania człowieka, oczywiście
              tylko świadome i dobrowolne, podlegają ocenie moralnej – istnieje możliwość
              popełnienia grzechu, który nigdy nie ujawni się zewnętrznie.

              Przed takimi grzechami przestrzega dziewiąte przykazanie Boże: “Nie będziesz
              pożądał żony bliźniego twego” (Wj 20,17). Przykazanie to piętnuje jako grzeszne
              samo czysto wewnętrzne, świadome i dobrowolne pożądanie czyjejś żony, bez
              dopuszczenia się jakiegokolwiek czynu zewnętrznego.

              Podobnie o grzechu wewnętrznym – powstającym w sercu człowieka wskutek
              pożądliwego patrzenia – mówi Jezus Chrystus, stwierdzając: “Każdy, kto
              pożądliwie patrzy na kobietę, już się w swoim sercu dopuścił z nią cudzołóstwa”
              (Mt 5, 28).
            • aniouek1 e) Sama pożądliwość nie jest jeszcze grzechem 28.01.06, 11:03
              Wewnętrzne grzeszne działanie różni się od pożądliwości dziedziczonej wskutek
              grzechu pierworodnego. Pożądliwość nie jest grzechem. Jest ona jedną z różnych
              form pokus, jakich doznaje człowiek. Pokusa zaś lub skłonność do zła – według
              teologii katolickiej – nie jest jeszcze grzechem. Pożądliwość
              pobudza „człowieka do popełniania grzechów” (Sobór Trydencki: DS 1515; KKK
              2515). Grzechem jest świadomy i dobrowolny zły wybór człowieka.

              Pożądanie wpływa na rozum, uczucia i wolę ludzką, aby pobudzić do popełnienia
              grzechu. I tak np. pod wpływem pożądliwości człowiek może obmyślać różne
              środki, prowadzące do zaspokojenia egoistycznych pragnień. Pożądanie może też
              stłumić różne szlachetne uczucia, takie jak życzliwość, przychylność,
              wdzięczność itp., aby zastąpić je silną żądzą zmysłową.

              Najsilniejszy jednak nacisk wywołuje pożądanie na ludzką wolę, aby je
              zaspokoiła przez jakieś egoistyczne, a tym samym grzeszne działanie. Nie ma
              jednak grzechu, dopóki nie zapadnie we sercu ludzkim jakaś dobrowolna i
              świadoma zła decyzja. Grzech bowiem polega na świadomym i dobrowolnym wyborze
              zła, na świadomej rezygnacji z poznanego przez sumienie dobra. Jest on zawsze
              wewnętrzną decyzją człowieka. Pożądliwość do takiego wyboru skłania, lecz nim
              jeszcze nie jest, dlatego nie można jej uważać za grzech. Złe zewnętrzne czyny –
              popełniane świadomie i dobrowolnie – ujawniają grzech, który zawsze ma swoją
              siedzibę w sercu człowieka, ściślej – w jego złej woli.

              Tak więc nie jest grzechem popęd seksualny ani samo odczuwanie pożądliwości.
              Jest nim natomiast dobrowolne i świadome uleganie egoistycznemu pragnieniu,
              przejawiające się np. w świadomym i dobrowolnym wewnętrznym rozbudzaniu lub
              podtrzymywaniu grzesznych wyobrażeń lub planowaniu popełnienia cudzołóstwa.
            • aniouek1 f) Serce siedzibą moralnego wymiaru osobowości 28.01.06, 11:04
              Ponieważ w ludzkim wnętrzu powstają dobre lub złe decyzje, dlatego serce „jest
              siedzibą moralnego wymiaru osobowości” (KKK 2517). Z obfitości serca mówią usta
              (por. Mt 12,35); “to, co z ust wychodzi, pochodzi z serca, i to czyni człowieka
              nieczystym. Z serca bowiem pochodzą złe myśli, zabójstwa, cudzołóstwa, czyny
              nierządne, kradzieże, fałszywe świadectwa, przekleństwa.” (Mt 15,18-19).

              W sercu człowiek decyduje, jakie wypowie słowa i jakie będzie jego
              działanie. „Dobry człowiek z dobrego skarbca wydobywa dobre rzeczy, zły
              człowiek ze złego skarbca wydobywa złe rzeczy” (Mt 12,35). Z serca pochodzi
              dobro lub zło. Tam ono powstaje.
            • aniouek1 g) Czysta miłość ma rządzić sercem ludzkim 28.01.06, 11:05
              Ponieważ w sercu rodzi się realizowane na różne sposoby dobro lub zło, dlatego
              dziewiąte przykazanie Boże skłania do bacznego badania swojego wnętrza, swoich
              świadomych i dobrowolnych pragnień, planów, myśli, wyobrażeń itp.

              Wszystko powinno być prawe, szlachetne, oczyszczone z egoizmu. Serce powinno
              być ogarnięte nie pożądliwością, lecz czystą miłością, która rodzi życzliwość,
              przychylność, wspaniałomyślność, podsuwa dobre pragnienia, skłania do dobrych
              czynów zewnętrznych i wewnętrznych.

              Autentyczna miłość nie zadowala się samą tylko zewnętrzną poprawnością
              człowieka, lecz troszczy się szczególnie o to, co dokonuje się w ludzkim
              wnętrzu. Pragnie ona serca czystego, kochającego niepodzielnie, nie ulegającego
              w żaden sposób egoistycznym impulsom i pożądaniom.
            • aniouek1 h) Chrystus daje moc odnoszenia zwycięstwa nad ... 28.01.06, 11:06
              pożądliwością

              Pomimo zagrażającej każdemu człowiekowi pożądliwości człowiek nie musi stać się
              ulegającym jej grzesznikiem. Jest to możliwe tylko wtedy, gdy ktoś przyjmie
              umocnienie, jakiego pragnie każdemu udzielić Jezus Chrystus, nasz Zbawiciel. Do
              dziękowania Mu zachęca nas św. Paweł, który dostrzega wszystkie wewnętrzne
              walki, słabości i zniewolenia, na jakie jest narażony każdy
              człowiek: „Nieszczęsny ja człowiek! Któż mnie wyzwoli z ciała, [co wiedzie ku]
              tej śmierci? D natomiast dobry przykład rodzi lub umacnia w sercu ludzkim
              szlachetne pragnienia i pobudza do pójścia za nimi.

              Oddziaływanie środowiska potęguje się dzięki środkom społecznego przekazu. Mogą
              one silnie rozbudzać lub osłabiać egoistyczne pragnienia ludzkie, w zależności
              od tego w jaki sposób będą używane. Nieodpowiedzialny program telewizyjny,
              radiowy, zła książka, kasety wideo, niemoralne widowiska – wszystko to może
              rozbudzać egoistyczne pragnienia w odbiorcach.

              Dzięki środkom masowego przekazu gorszący przykład nawet jednego tylko
              człowieka potrafi wpływać na bardzo wielu ludzi i rozbudzać w nich pożądliwość
              seksualną, chciwość, agresję itp., ukazywane zaś dobro może zapalać do
              szlachetnych czynów ogromne rzesze ludzkie.

              Ze względu na silne oddziaływanie – zwłaszcza na dzieci i młodzież – środków
              społecznego przekazu ważne jest ich odpowiedzialne używanie.
          • aniouek1 [...] 28.01.06, 11:08
            Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
            • aniouek1 [...] 28.01.06, 11:09
              Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
            • aniouek1 b) Wzmacnianie pożądań przez szatana 28.01.06, 11:10
              Nie tylko środowisko, ale i szatan może wzmacniać istniejące w człowieku
              pożądliwości lub rozbudzać nowe egoistyczne pragnienia.

              Kusiciel wie, że nie potrafi za człowieka wybrać świadomie i dobrowolnie zła,
              czyni więc to, co jest w stanie zrobić: skłania go do złej świadomej i
              dobrowolnej decyzji. Aby doprowadzić człowieka do grzesznego wyboru i czynów,
              będących jego konsekwencją, szatan wykorzystuje istniejące w nim po grzechu
              pierworodnym pożądliwości. Kusiciel umacnia je przez podsuwane złudnych
              wyobrażeń o możliwym wielkim szczęściu, szybkich korzyściach, radościach,
              przyjemnościach itp. Kłamstwo w różnych formach jest jego ulubionym sposobem
              zwodzenia człowieka.

              Ponieważ szatan zawsze oszukuje, dlatego nigdy nie wolno iść za jego pokusami.
              Trzeba się im opierać, szukając umocnienia w modlitwie, w sakramentach,
              w słuchaniu dobrych rad itp..

              To opieranie się pokusom, walka z nimi powoduje, że człowiek nie tylko nie
              popełnia grzechu, lecz wzrasta w nim miłość do Boga i człowieka, wierność
              przykazaniom, za co otrzyma wieczną nagrodę.
            • aniouek1 c) Wpływ świadomych i dobrowolnych czynów ludzkich 28.01.06, 11:12
              na wzrost lub osłabianie dobrych i złych skłonności

              Chociaż środowisko i szatan oddziaływuje na człowieka, to ostatecznie od niego
              samego – od jego wolnej woli – zależy to, jaki jest. Od człowieka zależy, czy
              wzrastają w nim lub słabną wewnętrzne egoistyczne pożądliwości; od niego zależy
              też, co dzieje się z jego dobrymi pragnieniami: czy rozwijają się, czy też
              zanikają.

              Każdy potrafi rozbudzać lub tłumić w sobie dobry głos, którym jest sumienie.
              Staje się ono wrażliwe, gdy troszczymy się o dokładne poznanie prawa Bożego,
              gdy wsłuchujemy się w natchnienia Ducha Świętego, gdy rozważamy słowo Boże i
              usiłujemy według niego żyć. Sumienie ulega natomiast przytępieniu, gdy ktoś
              usprawiedliwia przed sobą każde swoje złe działanie.

              Słabną dobre pragnienia, a rozbudzają się złe pożądliwości, kiedy człowiek
              unika kontaktu z Bogiem, z dobrymi ludźmi i odpowiednią lekturą, a zamiast tego
              czyta gorszące książki i czasopisma, ogląda niemoralne widowiska, filmy i
              programy telewizyjne, szuka towarzystwa ludzi, którzy zachęcają do zła.

              Również każdy grzech przyczynia się do powstawania wad, czyli skłonności do
              powtarzania w przyszłości wykonanego świadomie i dobrowolnie zła. Wady mogą się
              zamienić w nałogi
        • aniouek1 [...] 28.01.06, 11:16
          Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
        • aniouek1 [...] 28.01.06, 11:17
          Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
        • aniouek1 Podsumowanie 28.01.06, 11:19
          Po grzechu pierworodnym pojawiły się we wnętrzu ludzkim różne pożądliwości,
          które skłaniają wolę do podejmowania grzesznych decyzji, sprzecznych z rozumną
          miłością, z Bożymi przykazaniami. Te egocentryczne pożądania mogą być dodatkowo
          umocnione przez oddziaływanie złego otoczenia, przez pokusy szatana oraz przez
          dobrowolne złe czyny samego człowieka.

          Samo odczuwanie pożądliwości nie jest jeszcze grzechem, lecz do niego skłania,
          przez co stanowi stałe, tkwiące we wnętrzu człowieka zagrożenie miłości.
          Dziewiąte przykazanie Boże zobowiązuje do różnych działań, które mają na celu
          ochronę miłości przed zagrożeniami ze strony pożądań. Zobowiązania te będą
          przedmiotem rozważań następnego rozdziału.

          Miłość podobnie jak i zło rodzi się w duszy człowieka. Dlatego człowiek
          powinien się troszczyć o wewnętrzną uczciwość, o dobre nastawienie swojej woli.
          Dziewiąte i dziesiąte przykazanie Dekalogu stoi na straży wewnętrznej
          uczciwości i dobroci człowieka. Każde świadome dobre lub złe działanie jest
          poprzedzone wewnętrzną decyzją. Ta decyzja ma być dobra, czyli ma być szczerym
          pragnieniem dobra.

          Dziewiąte przykazanie zwraca uwagę na potrzebę oczyszczania serca z pożądania
          ciała drugiego człowieka. Serce ludzkie ma kierować się miłością do Boga i do
          człowieka. Nie mogą więc władać nim pożądania skłaniające do działań
          egoistycznych, szkodliwych lub jawnie wrogich człowiekowi. Z pożądania
          wewnętrznego rodzą się czyny przeciw czystości i nierozerwalności małżeństwa.

          Pożądanie w różnej formie pojawiło się w człowieku po grzechu pierwszych
          rodziców. Musi więc on się im ciągle opierać, aby jego miłość została
          zastąpiona przez egoizm. Pożądanie rodzi wewnętrzny nieporządek, skłania do
          grzechu, choć samo jeszcze grzechem nie jest. Pielęgnowanie wstydliwości pomaga
          w rozwoju w stałym doskonaleniu czystości.

          Uwolnienie serca od pożądliwości, czystość serca umożliwia kontemplację Boga.
          Podobnie jak swoje serca należy też oczyszczać zwyczaje, obyczaje i całą
          kulturę. Wszystko może bowiem nosić na sobie śladu pożądliwości ludzkiej i i ją
          w człowieku pogłębiać. Środowisko formuje człowieka, wpływa na niego. Może
          sprzyjać rozwojowi czystości lub jej zagrażać. Ewangelia ma odnawiać całe życie
          osobiste człowieka oraz kulturę. Środki masowego przekazu powinny przyczyniać
          się do jej odnawiania.
      • aniouek1 X. Nie pożądaj żadnej rzeczy bliźniego swego" 28.01.06, 11:25
        „Nie będziesz pożądał... żadnej rzeczy, która należy do bliźniego twego”
        (Wj 20, 17).

        Streszczenie

        Dziesiąte przykazanie Dekalogu – podobnie jak dziewiąte – zwraca uwagę na
        zagrożenie, które znajduje się we wnętrzu człowieka. Jest nim pożądanie cudzych
        dóbr. Nie jest wykroczeniem moralnym pragnienie otrzymania rzeczy należących do
        bliźniego, jeśli można to osiągnąć w sposób sprawiedliwy, np. przez nabycie ich.

        Szkodliwe pożądanie dóbr bliźniego ujawnia się zwłaszcza wtedy, kiedy ludzkim
        sercem włada chciwość lub zazdrość. Jest ono tym większe, im bardziej człowiek
        jest przywiązany do materii.

        Samo rodzące się pożądanie nie jest jeszcze grzechem, lecz może doprowadzić do
        popełnienia grzechu. Może bowiem zrodzić przemoc, niesprawiedliwość, popychać
        do kradzieży itp. Pożądanie zabija ponadto w człowieku radość i pokój, rodzi
        smutek. Brak ubóstwa duchowego – zniszczonego przez chciwość, zazdrość i
        przywiązanie do materii – uniemożliwia pełną jedność z Bogiem i kontemplowanie
        Go.

        Ponieważ pożądanie stanowi dla człowieka poważne zagrożenie, dlatego powinien
        on się od niego uwalniać.

        Aby wyzwolić się ze złego wpływu pożądliwości, wsparty łaską człowiek powinien
        formować w sobie postawy będące jej przeciwieństwem. Ma on – jak mówi św.
        Paweł – ukrzyżować swoje ciało wraz z jego namiętnościami. Powinien ukrzyżować
        i uśmiercić w sobie przede wszystkim chciwość i zazdrość.
        W miejsce pragnienia gromadzenia należy rozwijać w sobie życzliwą miłość, która
        pragnie dawać, służyć, uszczęśliwiać innych. Konieczne jest też pełne zaufanie
        Bożej Opatrzności, zamiast bogactwom. Dzięki tej ufności można uwolnić się od
        lękliwego zabezpieczania swojej przyszłości przez nieumiarkowane gromadzenie
        bogactw. Potrzebne jest dążenie do prawdziwego Dobra, którym jest Bóg,
        i pragnienie prawdziwego szczęścia, którym jest przebywanie z Bogiem na zawsze
        w niebie. Nie bogactwa, lecz Chrystusa trzeba stawiać ponad wszystko. W miejsce
        chciwości powinno pojawić się duchowe ubóstwo, o którym mówi Jezus w Swoich
        błogosławieństwach. Jego rozwojowi sprzyja stałe dziękowanie Bogu za każdy
        otrzymany od Niego dar.
        • aniouek1 [...] 28.01.06, 11:27
          Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
          • aniouek1 [...] 28.01.06, 11:28
            Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
          • aniouek1 [...] 28.01.06, 11:29
            Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
        • aniouek1 [...] 28.01.06, 11:30
          Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
          • aniouek1 [...] 28.01.06, 11:32
            Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
          • aniouek1 [...] 28.01.06, 11:33
            Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
          • aniouek1 [...] 28.01.06, 11:34
            Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
          • aniouek1 [...] 28.01.06, 11:35
            Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
          • aniouek1 [...] 28.01.06, 11:35
            Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
        • aniouek1 [...] 28.01.06, 11:37
          Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
          • aniouek1 [...] 28.01.06, 11:38
            Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
          • aniouek1 [...] 28.01.06, 11:39
            Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
          • aniouek1 [...] 28.01.06, 11:40
            Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
          • aniouek1 [...] 28.01.06, 11:41
            Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
          • aniouek1 [...] 28.01.06, 11:42
            Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
          • aniouek1 [...] 28.01.06, 11:42
            Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
          • aniouek1 [...] 28.01.06, 11:43
            Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
        • aniouek1 [...] 28.01.06, 11:44
          Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
      • aniouek1 DEKALOG DROGOWSKAZEM W ŻYCIU 28.01.06, 11:54
        Bóg dał nam wielką pomoc w formie dziesięciu swoich przykazań. Pomagają nam one
        właściwie kształtować życie na ziemi i dążyć do wiecznego szczęścia. Najwyższym
        przykazaniem jest nakaz miłowania Boga ponad wszystko, a bliźniego tak jak
        siebie samego oraz tak, jak nas kocha Chrystus. Poszczególne przykazania
        Dekalogu pouczają nas szczegółowo, jak mamy kochać Boga i bliźniego. Kiedy
        przez łaskę Bóg jest w nas obecny, wówczas On sam w nas miłuje i umacnia naszą
        miłość.

        Ze względu na swoją wielką wagę przykazania Dekalogu mogą się okazać bardzo
        pomocne w przeprowadzaniu rachunku sumienia. Analizowanie siedmiu grzechów
        głównych może być bardzo pożyteczne dla głębszego poznania siebie oraz zagrożeń
        swojej miłości.
        • aniouek1 A. Pomoc Bożych przykazań w dążeniu do nieba 28.01.06, 11:59
          Otrzymaliśmy od Boga ogromną pomoc w kształtowaniu siebie i życia społecznego
          na ziemi. Tą pomocą jest dziesięć przykazań Bożych, zwanych Dekalogiem.
          Przykazania te stanowią pomoc nie tylko w życiu ziemskim, lecz są przede
          wszystkim wsparciem nas w dążeniu do wiecznego zbawienia.

          „Słowo Dekalog znaczy dosłownie dziesięć słów (Wj 34, 28; Pwt 4, 13; 10,4).
          Te "dziesięć słów" objawił Bóg swojemu ludowi na świętej górze. Napisał
          je "swoim palcem" (Wj 31, 18; Pwt 5, 22) w odróżnieniu od innych 62 przepisów
          spisanych przez Mojżesza (Por. Pwt 31, 9. 24). Są one słowami Boga w
          szczególnym znaczeniu. Zostały nam przekazane w Księdze Wyjścia (por. Wj 20,1-
          17) i w Księdze Powtórzonego Prawa (por. Pwt 5, 6-22). Już w Starym Testamencie
          święte księgi powołują się na "dziesięć słów" (por. np. Oz 4,2; Jr 7, 9; Ez
          18,5-9), ale dopiero w Nowym Przymierzu, w Jezusie Chrystusie, zostanie
          objawiony ich pełny sens.” (KKK 2056)

          Na potrzebę przestrzegania przykazań – jako na warunek osiągnięcia zbawienia –
          wskazał Jezus młodzieńcowi, który zapytał Go: "Nauczycielu, co dobrego mam
          czynić, aby otrzymać życie wieczne?" Odpowiedział mu "Jeśli chcesz osiągnąć
          życie, zachowaj przykazania". Jezus wymienił mu przykazania dotyczące miłości
          bliźniego: "Nie zabijaj, nie cudzołóż, nie kradnij, nie zeznawaj fałszywie,
          czcij ojca i matkę". W końcu Jezus streszcza te przykazania w sposób
          pozytywny: "Miłuj swego bliźniego, jak siebie samego!" (Mt 19,16-19). (por. KKK
          2052)

          Oprócz potrzeby życia według przykazań Jezus przypomniał młodzieńcowi
          o „konieczności uznania Boga za "jedynie Dobrego", za najdoskonalsze Dobro i za
          źródło wszelkiego dobra.” (KKK 2052)

          Przykazania Boże pomagają nam kształtować życie na ziemi, ale przede wszystkim
          ukazują nam drogę do wiecznego szczęścia poza jej granicami. Wszystkie
          przykazania Dekalogu można traktować jako drogowskazy ukazujące nam drogę do
          wiecznego zbawienia. Tę rolę przykazań Bożych przepięknie ilustruje
          zamieszczony fragment, zaczerpnięty z Poematu Boga-Człowieka, Marii Valtorty.

          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=11087&w=23152354&a=23152755
          • aniouek1 "Pewien ojciec rodziny miał dwóch synów....... 28.01.06, 12:08
            „Pewien ojciec rodziny miał dwóch synów, których tak samo miłował. Chciał być
            dla nich w równej mierze dobroczyńcą. Oprócz domu, w którym mieszkali synowie,
            ojciec ten miał też posiadłość. Były w niej ukryte wielkie skarby. Synowie
            wiedzieli o tych skarbach, ale nie znali drogi prowadzącej do nich. Ojciec
            bowiem z jakichś powodów – i to przez wiele, wiele lat – nie wyjaśniał synom,
            jak do nich dojść. Któregoś dnia wezwał jednak dwóch synów i powiedział
            im: „Dobrze będzie, jeśli odtąd będziecie wiedzieć, gdzie są skarby odłożone
            dla was przez waszego ojca, abyście – kiedy wam to powiem – mogli tam dojść.
            Poznajcie więc drogę do nich i drogowskazy, które umieściłem, abyście nie
            zeszli z właściwej drogi. Posłuchajcie. Bogactwa nie są na równinie, gdzie
            stoją wody, gdzie pali upał, pył niszczy, ciernie i chwasty zagłuszają
            roślinność, gdzie mogą przyjść złodzieje, aby z łatwością je ukraść. Skarby
            znajdują się na szczycie tej wielkiej góry: wysokiej i kamienistej. Umieściłem
            je tam, na szczycie. Tam na was czekają. Na górę prowadzi nie jedna, lecz wiele
            ścieżek. Jednak tylko jedna jest dobra. Niektóre z nich prowadzą do przepaści,
            inne do grot bez wyjścia, inne do rowów z błotnistą wodą, inne do kryjówek
            żmij, inne do kraterów z rozpaloną siarką, jeszcze inne do ścian nie do
            przebycia. Ta [jedyna] dobra ścieżka jest wprawdzie męcząca, lecz dochodzi się
            nią do szczytu bez natrafiania na przepaście lub inne przeszkody. Abyście mogli
            ją rozpoznać, postawiłem tam na całej długości, w regularnych odstępach,
            dziesięć kamiennych pomników. Są na nich wyryte te trzy słowa, ułatwiające
            rozpoznanie: „miłość, posłuszeństwo, zwycięstwo”. Idźcie tą ścieżką, a
            dotrzecie do miejsca skarbu. Ja pójdę inną drogą, którą tylko sam znam, i
            otworzę wam bramy, abyście byli szczęśliwi”.
            Dwóch synów pożegnało ojca, a on, kiedy jeszcze mogli go usłyszeć,
            powtórzył: „Idźcie drogą, o której wam powiedziałem. Jest dla waszego dobra.
            Nie pozwólcie się pociągnąć przez inne, nawet jeśli wydadzą się wam lepsze.
            Utracilibyście skarb, a wraz z nim – mnie”.
            I oto przybyli do stóp góry. Pierwszy pomnik znajdował się u jej podstawy,
            dokładnie na początku ścieżki, która była pośród szeregu innych, prowadzących w
            górę w różnych kierunkach. Dwóch braci zaczęło wspinaczkę dobrą ścieżką. Na
            początku była jeszcze wygodna, chociaż bez odrobiny cienia. Z wysokości nieba
            słońce paliło, zalewając ją światłem i żarem. Biała skała, w której była
            wykuta, czyste niebo ponad głowami, żar słońca, otaczający ich ciała – oto, co
            bracia widzieli i odczuwali. Ale ożywiani dobrą wolą, wspomnieniem ojca i jego
            poleceń, podążali radośnie ku szczytowi.
            Oto drugi pomnik... potem – trzeci. Ścieżka stawała się coraz bardziej męcząca,
            opustoszała, paląca. Nie było widać innych ścieżek, z trawą, drzewami, czystą
            wodą, mniej stromych i wyżłobionych nie w skałach, lecz w ziemi, i
            umożliwiających przez to mniej męczącą wspinaczkę.
            „Nasz ojciec chce nas doprowadzić do śmierci” – powiedział jeden syn, dochodząc
            do czwartego pomnika. I zaczął zwalniać kroku. Drugi zachęcał go do
            kontynuowania, mówiąc: „On nas kocha jak samego siebie i bardziej jeszcze, bo w
            tak cudowny sposób ocalił dla nas skarb. Tę ścieżkę w skale, która bez
            zbaczania wiedzie z dołu ku szczytowi, sam wyżłobił. Te pomniki-drogowskazy sam
            zbudował, ażeby nas poprowadzić. Zastanów się, mój bracie! On, on sam uczynił
            to wszystko, z miłości! Aby nam to dać! Aby nam pomóc dotrzeć bez możliwości
            [popełnienia] błędu i bez niebezpieczeństwa”.
            Szli jeszcze dalej. Ale ścieżki pozostawione w dolinie zbliżały się do ścieżki
            wykutej w skale. Były coraz bliższe, gdy bliższy był wierzchołek góry, a
            ścieżka prowadząca na szczyt – węższa. A jak były piękne, zacienione, nęcące!...
            „Poszedłbym chętnie jedną z nich – powiedział niezadowolony [syn], docierając
            do szóstego pomnika. – Przecież też prowadzi na szczyt”.
            „Nie możesz tak twierdzić. Nie widać przecież, czy się pnie w górę, czy schodzi
            w dół...” [– odpowiedział mu brat.]
            „Widać ją tam, w górze!”
            „Nie wiesz, czy to jest ta sama. Poza tym ojciec polecił nam nie schodzić z
            dobrej drogi...”
            Zniechęcony syn szedł dalej opieszale. Przy siódmym pomniku powiedział: „Jeśli
            o mnie chodzi, to idę swoją drogą.”
            „Nie czyń tego, bracie!”
            Szli ścieżką naprawdę teraz bardzo trudną, lecz szczyt był już tak bliski...
            Oto ósmy pomnik i całkiem blisko – przylegająca do niego inna ścieżka,
            porośnięta kwiatami.
            „O! Widzisz? Być może nie w linii prostej, ale tędy idzie się w górę.”
            „Nie wiesz przecież, czy to ta sama ścieżka.”
            „Tak. Rozpoznaję ją.”
            „Mylisz się.”
            „Nie. Odchodzę.”
            „Nie rób tego. Pomyśl o ojcu, o zagrożeniach, o skarbie.”
            „A niechże wszystko przepadnie! Cóż zrobię ze skarbem, jeśli umrę po dotarciu
            na szczyt. Jakie niebezpieczeństwo jest większe od tej ścieżki? I jaka
            nienawiść jest większa od ojcowskiej? On z nas zakpił pokazując tę ścieżkę po
            to, abyśmy umarli. Żegnaj! Przybędę przed tobą i będę żył...”
            I rzucił się ku ścieżce przylegającej, i – wykrzykując z radości – znikł za
            drzewami dającymi cień.
            Drugi, smutny, szedł dalej...
            O! Ostatni odcinek drogi był naprawdę przerażający! Wędrowiec już nie mógł iść
            dalej. Był jak pijany ze zmęczenia, od słońca! Przy dziewiątym pomniku
            zatrzymał się, dysząc. Oparł się o kamień, czytając machinalnie wyryte na nim
            słowa. W pobliżu biegła ścieżka, a na niej był cień, woda, kwiaty...
            „Chętnie, chętnie... Ale nie! Nie. Tu pisze – a napisał to mój ojciec –
            ‘miłość, posłuszeństwo, zwycięstwo’. Muszę wierzyć. W jego miłość, w jego
            prawdę. Muszę być posłuszny, żeby okazać moją miłość... Dalej... Miłość mnie
            podtrzyma...”
            Oto dziesiąty pomnik... Wędrowiec, wyczerpany, spalony słońcem, szedł pochylony
            jak pod jarzmem... To było miłosne i święte jarzmo wierności, którą jest
            miłość, posłuszeństwo, męstwo, nadzieja, sprawiedliwość, roztropność,
            wszystko... Zamiast się oprzeć, upadł. Usiadł, chroniąc się przed słońcem, w
            tej odrobinie cienia, którą dawał pomnik. Wydawało mu się, że umiera... Od
            strony sąsiedniej ścieżki dochodził odgłos strumyka i zapach lasu... „Ojcze,
            ojcze, pomóż mi swoim duchem, w pokusie... pomóż mi być wiernym aż do końca!”
            Z daleka dobiegł go roześmiany głos brata: „Chodź, czekam na ciebie! Tu jest
            raj... Przyjdź....”
            „Może tam pójdę?...” [ale zastanowił się] i głośno zawołał: „Czy tamtędy
            naprawdę wchodzi się na szczyt?”
            „Tak, chodź. Tu jest chłodny tunel prowadzący w górę. Przyjdź! Już widzę szczyt
            ponad tym tunelem, w skale...”
            „Iść? Nie iść?... Kto mi dopomoże?... Idę...”
            Oparł ręce, żeby się podnieść. Czyniąc to spostrzegł, że wyryte słowa nie były
            wyraźne jak te, które [widział] na pierwszym pomniku: „Na każdym pomniku słowa
            były mniej widoczne... Tak jakby wyczerpanemu ojcu trudno było je wyryć... I...
            spójrz!... Tu również znajduje się taki czerwonobrązowy ślad, który był już
            widoczny od piątego pomnika... Ale tu wypełnia wyżłobienie każdego słowa i
            płynie, znacząc skałę jak ciemne łzy, jak... krew...” Zdrapał [ten ślad] palcem
            tam, gdzie plama była szeroka na dwie ręce. I plama zeszła, pozwalając odkryć
            nowe słowa: „Tak właśnie was ukochałem... aż do przelania mojej krwi, aby was
            doprowadzić do Skarbu”.
            „Och! O! Ojcze mój! A mnie nachodziła myśl, że nie mam postępować zgodnie
            z twoim poleceniem! Przebacz, mój ojcze! Przebacz”.

            c.d.n.
            • aniouek1 ...Syn płakał przy skale, a krew... 28.01.06, 12:11
              Syn płakał przy skale, a krew, która wypełniała [wyżłobienia] słów, odzyskała
              świeżość, błyszczała jak rubin. Łzy stały się pokarmem i napojem dla dobrego
              syna i jego siłą... Wstał... z miłości zaczął wzywać swego brata, głośno,
              bardzo głośno... Chciał mu powiedzieć o odkryciu... o miłości ojca...
              powiedzieć mu: „Wróć”.

              Nikt mu jednak nie odpowiedział...

              Młodzieniec udał się w dalszą drogę niemal na kolanach, po rozpalonych
              kamieniach, gdyż ze zmęczenia ciało było u kresu sił, ale jego duch był
              pogodny. Oto szczyt... I oto ojciec.

              „Mój ojcze!”

              „Synu drogi!”

              Młodzieniec oparł się o pierś ojca. Ojciec zaś przyjął go, okrywając
              pocałunkami: „Jesteś sam?”

              „Tak... ale mój brat wkrótce tu przyjdzie...”

              „Nie. Już nie przyjdzie. Porzucił drogę dziesięciu pomników. Nie wrócił po
              pierwszych ostrzegawczych rozczarowaniach. Chcesz go zobaczyć? Oto on. W
              przepaści ognia... I trwa zacięty w swym grzechu. Przebaczyłbym mu jeszcze i
              czekałbym na niego, gdyby – po uznaniu swego błędu – powrócił na ścieżkę i
              gdyby choć z opóźnieniem poszedł drogą, którą miłość przeszła jako pierwsza.
              Ona cierpiała dla was aż do rozlania swej najlepszej krwi – tego, co było w
              niej najcenniejsze.”

              „On tego nie wiedział”.

              „Gdyby spoglądał z miłością na słowa wyryte na dziesięciu pomnikach, odczytałby
              ich prawdziwe znaczenie. Ty odczytywałeś je od piątego pomnika i dałeś mu to do
              zrozumienia. Powiedziałeś mu przecież: „Tu ojciec musiał się zranić!” I
              odczytywałeś to na szóstym, siódmym, ósmym, dziewiątym pomniku... coraz
              wyraźniej... aż instynktownie odkryłeś, co było [ukryte] pod moją krwią. Czy
              wiesz, jakie jest imię tego instynktu? ‘Twoje prawdziwe zjednoczenie ze mną’.
              Włókna twego serca, złączone z moimi, zadrżały i powiedziały: „Tu posiądziesz
              miarę miłości, jaką kocha cię ojciec”. Teraz wejdź w posiadanie Skarbu i mnie
              samego – ty, serdeczny, posłuszny, zwycięski na zawsze.”

              Oto przypowieść. Dziesięć pomników to dziesięć przykazań. Wasz Bóg wyrył je i
              umieścił na ścieżce prowadzącej do wiecznego Skarbu. I cierpiał, żeby was
              wprowadzić na tę ścieżkę. Cierpicie? Bóg także. Musicie się skłaniać do
              wysiłku? Bóg także. Czy wiecie, do jakiego stopnia? Cierpiąc z powodu
              oddzielenia się od Siebie samego i przymuszając się do poznania bytu ludzkiego
              z jego wszystkimi nędzami, jakie natura ludzka nosi: narodziny, cierpienie
              chłodu, głodu, zmęczenia, szyderstw, zniewag, nienawiści, zasadzek i w końcu –
              śmierci, przelewając całą Swą Krew, aby wam dać Skarb. Oto, co cierpi Bóg,
              który zstąpił, żeby was zbawić. Oto, co znosi Bóg na wysokościach Nieba,
              pozwalając samemu Sobie cierpieć.

              Zaprawdę mówię wam, że żaden człowiek – choćby nie wiem jak była uciążliwa jego
              ścieżka, którą dojdzie do Nieba – nigdy nie pójdzie ścieżką bardziej męczącą i
              boleśniejszą niż ta, którą idzie Syn Człowieczy, zdążając z Nieba do ziemi, a
              na ziemi – do Ofiary, aby otworzyć wam bramy do Skarbu.

              Moja Krew jest już na tablicach Prawa. Moja Krew jest na drodze, którą dla was
              znaczę. To pod naporem Mojej Krwi otwierają się bramy Skarbca. Wasza dusza
              staje się czysta i silna dzięki obmyciu i karmieniu się Moją Krwią. Ale żeby
              nie została przelana na darmo, musicie iść za niezmiennym Prawem dziesięciu
              przykazań.” (M. Valtorta, Poemat Boga-Człowieka, Księga czwarta, 144, Katowice
              1999, wyd. Vox Domini)
        • aniouek1 B. Największe przykazanie MIŁOŚCI.... 28.01.06, 12:18
          ukazane bardziej szczegółowo

          Przykazania Boże wskazują nam drogę do nieba, gdyż są szczegółowym określeniem
          wymagań miłości do Boga i do człowieka: stoją na straży tej miłości. „Dziesięć
          przykazań wyraża wymagania miłości Boga i bliźniego. Trzy pierwsze odnoszą się
          bardziej do miłości Boga, a siedem pozostałych do miłości bliźniego. Tak jak są
          dwa przykazania miłości, o których mówi Pan, że na nich zawisło całe Prawo i
          Prorocy... tak te dziesięć przykazań zostało dane na dwóch tablicach. Trzy...
          są wypisane na jednej tablicy, a siedem na drugiej (Św. Augustyn, Sermones, 33,
          2, 2: PL 38, 208; KKK 2067)

          Treścią całego naszego życia, źródłem wszystkich czynów, słów i myśli powinna
          być miłość do Boga i do człowieka. Przypominają nam o tym przykazania Dekalogu.
          • aniouek1 1) Miłość do Boga 28.01.06, 12:21
            Przede wszystkim winniśmy miłować Boga ponad wszystko. „Jezus streścił
            obowiązki człowieka względem Boga tymi słowami: "Będziesz miłował Pana Boga
            swego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem" (Mt 22, 37;
            Łk 10, 27: "...całą swoją mocą"). Są one bezpośrednim echem uroczystego
            wezwania: "Słuchaj, Izraelu, Pan jest naszym Bogiem – Panem jedynym" (Pwt 6, 4;
            KKK 2083).

            Bóg nas pierwszy umiłował. Na tę Jego miłość mamy odpowiedzieć naszą miłością.
            Pierwsze trzy przykazania Dekalogu wyjaśniają nam bardziej szczegółowo, jaka
            powinna być „odpowiedź miłości, do której udzielenia wobec Boga jest powołany
            człowiek”. (KKK 2083)

            Miłość do Boga jest fundamentem przyjaźni z Nim. Powołani jesteśmy do tego, by
            ustawicznie pogłębiać naszą przyjaźń z Bogiem oraz uczyć jej innych ludzi,
            przez prowadzenie ich do Pana. Przyjaźń z Wszechmogącym opiera się przede
            wszystkim na głębokim zawierzeniu Mu oraz na miłości, czyli na wypełnianiu Jego
            woli. Trzy pierwsze przykazania stoją na straży tej właśnie niezwykłej
            przyjaźni, w którą mamy wprowadzać również naszych bliźnich.

            Przyjaźń z Panem powinna ujawnić się w różnych konkretnych formach, np. w
            myśleniu o Nim, w modlitewnych i sakramentalnych kontaktach z Nim, w kierowaniu
            się Jego wolą, w zaangażowaniu się w dzieło przekształcania świata w Jego
            Królestwo. Prawdziwa miłość do Boga i przyjaźń z Nim musi ujawnić się w trosce
            o to, aby został On przez wszystkich poznany, aby był otaczany czcią i
            miłością. Nasze życie ma być ustawiczną troską o to, aby już teraz, w nas i w
            innych, Bóg zdobywał bezwzględne pierwszeństwo, aby był naszym największym
            skarbem, przy którym jest nasze serce (por. Mt 6,21), aby był wszystkim we
            wszystkich (por. 1 Kor 15,28).
          • aniouek1 2) Miłość do bliźniego 28.01.06, 12:22
            Nie tylko Boga mamy kochać. Przykazania od czwartego do dziesiątego stoją na
            straży miłości do bliźniego, która ma być fundamentem życia osobistego i
            wspólnotowego. Bez niej życie stałoby się nieznośnym i pełnym cierpienia
            koszmarem.

            Jezus Chrystus wskazuje na konieczność zarówno miłości do Boga, jak i do
            człowieka. „Na postawione Mu pytanie: "Które przykazanie w Prawie jest
            największe?" (Mt 22, 36) Jezus odpowiada: "Będziesz miłował Pana Boga swego
            całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem. To jest największe
            i pierwsze przykazanie. Drugie podobne jest do niego: Będziesz miłował swego
            bliźniego jak siebie samego. Na tych dwóch przykazaniach opiera się całe Prawo
            i Prorocy" (Mt 22, 37-40; por. Pwt 6, 5; Kpł 19,18; KKK 2055).

            Jezus nadał przykazaniu miłości bliźniego pełniejsze znaczenie. Powiedział
            bowiem do swoich uczniów: "Przykazanie nowe daję wam, abyście się wzajemnie
            miłowali, tak jak Ja was umiłowałem" (J 13,34).

            Mamy więc kochać bliźnich już nie tylko jak siebie samego, lecz tak jak kocha
            nas sam Bóg-Człowiek, Jezus Chrystus. W Niego zatem powinniśmy się wpatrywać i
            zadawać sobie pytania: Jaki był i jest nadal Jezus Chrystus? Jak mogę Go
            naśladować w swoim życiu?

            Miłość – choć odnosi się do Boga i do człowieka – jest jedna. Powiązane są więc
            ściśle ze sobą wszystkie przykazania Boże. Stoją one na straży jednej miłości.
            Dekalog to organiczna całość „Nie można okazywać czci drugiemu człowiekowi i
            zarazem nie czcić Boga, jego Stwórcy. Nie da się wielbić Boga, nie miłując
            wszystkich ludzi, Jego stworzeń. Dekalog łączy życie teologalne i społeczne
            człowieka.” (KKK 2069)
          • aniouek1 3) Bóg miłuje w nas 28.01.06, 12:25
            Prawdziwa miłość ma swoje korzenie w Bogu. Kiedy więc człowiek napełniony łaską
            kocha, wówczas Bóg go przenika i mieszka w nim. Co więcej, sam Chrystus, obecny
            w nas, miłuje Swego Ojca i braci. „Gdy wierzymy w Jezusa Chrystusa, mamy udział
            w Jego misteriach i zachowujemy Jego przykazania; sam Zbawiciel przychodzi, by
            miłować w nas swojego Ojca i swoich braci, naszego Ojca i naszych braci” (por.
            KKK 2074).

            Również Duch Święty formuje naszą miłość, przez Swoje natchnienia nadaje jej
            właściwy kształt. „Dzięki Duchowi Świętemu Jego Osoba staje się żywą i
            wewnętrzną normą naszego działania. 'To jest moje przykazanie, abyście się
            wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem'” (J 15,12; KKK 2074).
          • aniouek1 4) Chrystus umacnia naszą miłość 28.01.06, 12:26
            Bóg nie tylko wymaga, lecz również pomaga. Nie tylko poucza nas, jak powinniśmy
            żyć i jaka ma być nasza miłość, lecz umacnia naszą wolę przez łaskę, abyśmy
            żyli zgodnie z Bożą wolą i Jego przykazaniami. To umocnienie czerpiemy z
            Chrystusa, który powiedział: „Ja jestem krzewem winnym, wy – latoroślami. Kto
            trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przynosi owoc obfity, ponieważ beze Mnie nic nie
            możecie uczynić” (J 15, 5). „Owocem, o którym mówią te słowa, jest świętość
            życia ubogaconego dzięki zjednoczeniu z Chrystusem.” (KKK 2074). Kto więc chce
            wzrastać w świętości, musi trwać w Chrystusie, nie może się od Niego odłączyć.
            Nikt nie osiągnie doskonałości bez pomocy Tego, który jest jedynym Dobrym (por.
            Mk 10,18) – bez Boga. Doskonałość obiecywana przez różne sekty, oparta na samym
            tylko ludzkim wysiłku, to iluzja.
        • aniouek1 C. Przeprowadzanie rachunku sumienia... 28.01.06, 12:28
          według Dekalogu i grzechów głównych

          Przykazania Boże stanowią cenną pomoc w przeprowadzaniu rachunku sumienia,
          koniecznego do ustawicznej pracy nad rozwojem swojej miłości. Pomocną może być
          też refleksja nad tzw. grzechami głównymi, do których zalicza się: pycha,
          zazdrość, nieczystość, gniew, chciwość, lenistwo, brak umiaru w jedzeniu, piciu
          i w dążeniu do przyjemności.
          • aniouek1 1) Kilka pożytecznych pytań 28.01.06, 12:29
            Kiedy robimy rachunek sumienia, np. według dziesięciu przykazań Bożych, dobrze
            jest zastanowić się nad następującymi sprawami:

            – Do jakiej formy miłości Boga i człowieka zobowiązują nas poszczególne
            przykazania?

            – Do jakiej formy odnawiania siebie i świata wzywa nas dane przykazanie Boże?

            – Jakie rodzaje grzechów piętnuje dane przykazanie?

            – Który z grzechów głównych najbardziej skłania mnie do odstępowania od
            przykazań Bożych?

            – Od których nakazów Bożych odstąpiłem świadomie i dobrowolnie?
          • aniouek1 2) Zastanowienie się nad grzechami głównymi 28.01.06, 12:31
            Dosyć rozbudowaną formą przeprowadzania rachunku sumienia jest analizowanie
            dziesięciu przykazań Bożych przy równoczesnym zastanawianiu się, jak
            poszczególne grzechy główne mogą wpływać na przekraczanie poszczególnych
            nakazów Bożych. Jest to bardzo pożyteczne, gdyż ukazuje nam nasze główne
            zagrożenia wewnętrzne, tkwiące w nas samych.
            Te zagrożenia to:
            1. pycha,
            2. zazdrość,
            3. nieczystość,
            4. gniew,
            5. chciwość,
            6. lenistwo,
            7. brak umiaru w jedzeniu, piciu i w dążeniu do przyjemności.

            Te grzechy główne niszczą miłość do Boga i do bliźniego, którą pragną w nas
            uchronić Boże przykazania. Dlatego bardzo pożyteczna forma rachunku sumienia
            polega na zastanowieniu się nad tym, w jaki sposób poszczególne grzechy główne –
            pycha, chciwość, nieczystość, zazdrość, nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu,
            gniew i lenistwo – wpływają na naszą postawę wobec Boga i ludzi. Mamy
            zastanawiać się nad tym, który lub które z tych grzechów najbardziej utrudniają
            nam przekształcanie świata w nową ziemię, na której zapanuje sprawiedliwość,
            miłość i braterstwo, a Bóg stanie się wszystkim dla wszystkich.
        • aniouek1 Podsumowanie 28.01.06, 12:32
          Przykazania są wielką pomocą daną nam przez Boga. Dzięki nim, po grzechu
          pierworodnym, człowiek potrafi łatwiej odczytać, co jest autentycznym dobrem,
          a co – złem. Dzięki przykazaniom Dekalogu można budować życie społeczne oparte
          na sprawiedliwości i miłości. Boże przykazania pomagają nam również osiągnąć
          wieczne niebo. Są jakby drogowskazami ukazującymi drogę do szczęścia wiecznego.

          Poszczególne przykazania Boże wyjaśniają szczegółowo, jak powinna wyglądać
          miłość do Boga i do człowieka. Pierwsze trzy przykazania Dekalogu koncentrują
          się na miłości do Boga, pozostałych zaś siedem – na miłości do bliźniego. Sam
          Bóg, który przychodzi do nas, Swoją miłością umacnia naszą miłość i pomaga nam
          kierować się w życiu Jego przykazaniami.

          Aby nasze życie doskonaliło się, należy często rozważać wezwania i zakazy
          zawarte w Bożych przykazaniach. Rachunek sumienia oparty na przykazaniach
          Dekalogu umożliwi nam dojście do doskonałości, którą jest pełna miłość do Boga
          i do człowieka.

          Dla głębszego poznania siebie i zagrożeń naszej miłości dobrze jest uzupełnić
          rachunek sumienia, przeprowadzany w oparciu o przykazania Dekalogu, refleksją
          nad tzw. grzechami głównymi, do których należy pycha, zazdrość, nieczystość,
          chciwość, gniew, brak umiaru w jedzeniu i piciu oraz lenistwo. Dzięki temu
          zastanowieniu się lepiej poznamy źródło naszych grzechów, a więc będziemy mogli
          skuteczniej je usuwać i doskonalić naszą miłość.
    • aniouek1 [...] 28.01.06, 12:45
      Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
    • aniouek1 [...] 28.01.06, 12:46
      Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
    • aniouek1 [...] 28.01.06, 12:47
      Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
    • aniouek1 ZADUMANIA PYTANIOWE... 28.01.06, 12:49
      * Co znaczy słowo „dekalog”?
      * Jak rozumieć stwierdzenie, że Boże przykazania ukazują nam drogę do nieba?
      * O czym przypominają nam trzy pierwsze przykazania Dekalogu?
      * Do czego wzywają nas przykazania od czwartego do dziesiątego?
      * Jak należy rozumieć prawdę, że Chrystus może w nas miłować?
      * Dlaczego potrzebujemy umocnienia naszej miłości przez Boga?
      * Na co należy zwrócić uwagę przeprowadzając rachunek sumienia według
      dziesięciu przykazań Bożych?
      * Jak można uzupełnić rachunek sumienia przeprowadzany według Dekalogu
      rachunkiem sumienia według grzechów głównych?
      • aniouek1 1. 28.01.06, 15:04
        "Nie będziesz miał Bogów cudzych przede Mną"

        * Do czego zobowiązuje nas, a czego zakazuje pierwsze przykazanie Dekalogu?
        * W jaki sposób mamy stawiać Boga na pierwszym miejscu w naszym życiu?
        * Dlaczego nawet wierzący człowiek powinien troszczyć się o pogłębianie swojej
        wiary i w jaki sposób może to czynić?
        * Jakie mogą być skutki zaniedbywania pogłębiania swojej wiary?
        * Na czym polega grzech niewiary?
        * Na czym polega grzech dobrowolnego zwątpienia?
        * Jak należy się zachowywać, kiedy atakuje nas pokusa zwątpienia?
        * Czym jest ateizm i jakie mogą być jego przyczyny?
        * Jakie różne formy może przyjmować ateizm?
        * Co to jest agnostycyzm?
        * Jaką rolę odgrywa w życiu człowieka nadzieja religijna i jak należy ją
        umacniać?
        * Na czym polega grzech zuchwałej nadziei?
        * Czym jest rozpacz?
        * Jakie są przyczyny i skutki dążenia do samych tylko celów ziemskich?
        * W jaki sposób powinniśmy okazywać Bogu naszą miłość?
        * Dlaczego wypełnianie woli Bożej jest najważniejszą sprawą w życiu wierzącego
        człowieka?
        * W jaki sposób można się spotykać z Bogiem na ziemi?
        * Jak wierzący człowiek powinien podchodzić do sakramentów?
        * Na czym polega grzech obojętności i dlaczego niszczy on miłość do Boga?
        * Na czym polega grzech niewdzięczności i dlaczego niszczy on miłość do Boga?
        * Na czym polega grzech oziębłości i dlaczego niszczy on miłość do Boga?
        * Na czym polega grzech lenistwa duchowego i dlaczego niszczy on miłość do Boga?
        * W jaki sposób ujawnia się grzech nienawiści do Boga?
        * Dlaczego powinniśmy służyć Bogu?
        * Jakie formy służenia Bogu przypomina nam Katechizm?
        * Na czym polega adoracja?
        * Dlaczego modlitwa jest jedną z form służenia Bogu?
        * Jakimi ofiarami służy się Bogu?
        * Jaką wartość posiadają składane Bogu przyrzeczenia i śluby?
        * O jakich grzechach przeciwnych służbie jedynemu Bogu mówi Katechizm?
        * Na czym polega zabobon i dlaczego jest on grzechem?
        * Na czym polega bałwochwalstwo i dlaczego jest ono grzechem mogącym grozić
        nawet człowiekowi wierzącemu w Boga prawdziwego?
        * Na czym polega wróżbiarstwo i dlaczego jest ono grzechem?
        * Czym są praktyki magiczne i dlaczego są one grzechem?
        * Na czym polega grzech kuszenia Boga?
        * Czym jest grzech świętokradztwa?
        * Na czym polega symonia i dlaczego jest ona grzechem?
      • aniouek1 2. 28.01.06, 15:18
        "Nie będziesz wymawiał imienia Pana Boga twego nadaremno"

        * Czego zakazuje i do czego wzywa nas drugie przykazanie Boże?
        * Co znaczy, że imię Boga jest święte?
        * Dlaczego modlitwa jest właściwym sposobem używania Bożego imienia?
        * Jakie znaczenie ma modlitwa dla nas i dla innych?
        * Jakie wady mogą skłaniać nas do zaniedbywania modlitwy?
        * W jaki sposób modlitwa może być zdeformowana przez nasze wady?
        * Dlaczego miłość do Boga i do człowieka domaga się głoszenia słowa Bożego?
        * Na czym polega głoszenie Ewangelii swoim życiem?
        * Co może być powodem zaniedbywania ewangelizowania swoim życiem?
        * Jakie mogą być powody zaniedbywania ewangelizowania swojej rodziny?
        * Co może skłaniać do unikania głoszenia słowa Bożego poza swoją rodziną?
        * Jakie niewłaściwe postawy mogą pojawiać się u głoszących słowo Boże i co może
        być ich przyczyną?
        * Kiedy imiona święte są wypowiadane nadaremno i w sposób grzeszny?
        * Na czym polega grzeszne nadużywanie przysięgi?
        * Na czym polega grzech bluźnierstwa?
        * Na czym polega grzech przekleństwa?
        * Na czym polega grzech krzywoprzysięstwa?
        * Na czym polega grzech wiarołomstwa?
      • aniouek1 3. 28.01.06, 15:44
        „Pamiętaj, abyś dzień święty święcił”

        * Co nakazuje, a czego zakazuje trzecie przykazanie?
        * Dlaczego powinny istnieć dni szczególnie poświęcone Bogu?
        * Jakie wydarzenia zbawcze przypomina i zapowiada niedziela?
        * Dlaczego Jan Paweł II nazywa niedzielę "dniem daru Ducha Świętego"?
        * Które dni oprócz niedzieli Kościół określa świętami nakazanymi?
        * Jakie dobro rodzi się z pełnego uczestniczenia we Mszy św.?
        * Jak Kościół przedstawia obowiązek uczestniczenia we Mszy św. w dni nakazane?
        * Na czym polega pełne uczestnictwo we Mszy św.?
        * Jaką wartość posiada modlitwa we wspólnocie eucharystycznej?
        * Jakie dobro powstaje ze słuchania słowa Bożego?
        * W jaki sposób jako chrześcijanie powinniśmy się włączyć w zbawczą ofiarę
        Jezusa Chrystusa?
        * Jakie dobro powstaje z przystępowania do Komunii św.?
        * Dlaczego bez powodu nie należy rezygnować z przystępowania do Komunii św.?
        * Jakie mogą być powody opuszczania Mszy św. w niedziele i święta nakazane?
        * Jak można w niedzielę i święta pogłębiać wiarę i swoje życie duchowe?
        * W jaki sposób można pogłębiać wdzięczność wobec Boga?
        * Jak można w dni świąteczne pomagać dzieciom w pogłębieniu ich wiary i miłości
        do Boga?
        * Jakie formy modlitwy w niedziele i święta mogą pogłębić życie duchowe?
        * O jakim wiecznym spotkaniu przypomina nam każda niedziela?
        * Jaką wartość mogą mieć pielgrzymki w niedziele i święta do różnych
        sanktuariów?
        * Jakie są przyczyny radości prawdziwej i trwałej?
        * Dlaczego trzecie przykazanie Boże nakazuje powstrzymywanie się od zbędnych
        prac w niedziele i święta nakazane?
        * Jakie prace są zbędne, a jakie – konieczne nawet w niedziele i święta?
        * Kiedy czas wolny od pracy jest wykorzystany dobrze, a kiedy – źle?
        * Na czym polega wypoczynek na wzór Boga i w Bogu?
        * Dlaczego powinniśmy sobie przypominać, że wszystko, co nas otacza, jest
        stworzeniem Bożym?
        * Dlaczego wypoczynek niedzielny i świąteczny powinien być wykorzystany na
        przemyślenie swojej całotygodniowej działalności?
        * Czym należy się kierować poświęcając czas dnia świątecznego życiu
        kulturalnemu?
        * Jakie mogą być przyczyny niewłaściwego wypoczynku i pracy w dni świąteczne?
        * Co należy czynić, aby w niedziele i święta pogłębiać życie rodzinne?
        * Kiedy spotkania z bliźnimi powodują pogłębianie więzów braterstwa, a kiedy
        tego nie czynią?
        * Dlaczego branie wzoru z Jezusa Chrystusa pobudza do okazywania miłosierdzia?
        * Dlaczego Eucharystia jest wezwaniem do miłości i do okazywania miłosierdzia
        ludziom biednym?
        * Jak należy przeżywać całą niedzielę, aby pobudzała nas do okazywania miłości
        i miłosierdzia bliźnim?
        * W jaki konkretny sposób można praktykować miłosierdzie w dni świąteczne?
        * Jaki związek zachodzi między miłością a radością?
        * Do jakich ustaleń prawnych zobowiązuje poszanowanie wolności religijnej i
        prawa do świętowania dni świętych?
      • aniouek1 4. 28.01.06, 16:03
        „Czcij ojca twego i matkę twoją, abyś długo żył na ziemi, którą Pan, Bóg twój,
        da tobie” (Wj 20,12).

        * O jakich zobowiązaniach przypomina nam czwarte przykazanie?
        * W jakim znaczeniu rodzina jest darem Boga i szkołą życia?
        * Jak powinien się wyrażać szacunek i miłość dzieci do rodziców?
        * Jakie mogą być powody braku szacunku i miłości wobec rodziców?
        * W jaki sposób może się wyrażać miłość rodziców do dzieci?
        * Dlaczego macierzyństwo i ojcostwo jest przejawem miłości do dzieci?
        * Na czym polega wychowywanie dzieci?
        * Jakie czynniki mogą wpływać na błędne wychowywanie dzieci?
        * Jak powinna przejawiać się miłość wzajemna małżonków?
        * Jaki wpływ na miłość małżeńską i rodzinną mogą mieć różne wady?
        * Jak należy postępować, kiedy zanika miłość między małżonkami?
        * Jakie zobowiązania mają wierni z powodu swojej przynależności do Kościoła?
        * Jakie obowiązki ma człowiek wobec swojej ojczyzny i całej rodziny ludzkiej?
      • aniouek1 5. 28.01.06, 16:27
        „Nie będziesz zabijał” (Wj 20,13).

        * Czego zakazuje i do czego zobowiązuje piąte przykazanie?
        * Co znaczy, że życie jest cennym darem?
        * Jakie grzechy godzą w życie ludzkie?
        * Dlaczego zabójstwo jest grzechem?
        * Dlaczego bezpodstawne narażanie siebie lub innych na niebezpieczeństwo jest
        grzechem?
        * Co to jest eutanazja i dlaczego jest ona grzechem?
        * Dlaczego przerywanie ciąży jest grzechem?
        * Dlaczego współdziałanie w przerywaniu ciąży jest grzechem?
        * Dlaczego przeprowadzanie eksperymentów na embrionach jest grzechem?
        * Dlaczego samobójstwo jest grzechem?
        * W jaki sposób powinna się wyrażać troska o duszę i życie Boże w człowieku?
        * Jak inaczej nazywa się dar życia Bożego w człowieku?
        * W jaki sposób można pogłębiać życie Boże w sobie i w innych?
        * Dlaczego trzeba unikać każdego grzechu?
        * Na czym polega zabijanie głosu sumienia?
        * Na czym polega gorszenie bliźnich i dlaczego jest ono grzechem?
        * Jak ma się wyrażać uzasadniona troska o życie fizyczne i o ciało?
        * Dlaczego niszczenie zdrowia jest grzechem?
        * Dlaczego torturowanie jest grzechem?
        * Dlaczego terroryzm jest grzechem?
        * Dlaczego okaleczanie jest grzechem?
        * Kiedy przeszczepianie narządów jest grzechem, a kiedy jest uzasadnione
        etycznie?
        * Jakie warunki godne człowieka należy tworzyć w swoim środowisku?
        * Jakie prawa osobowe posiada człowiek i dlaczego nie wolno ich naruszać?
        * Co należy czynić, aby unikać wojen?
        * Jaką rolę w życiu odgrywa radość i pokój?
        * O jakich owocach Ducha mówi św. Paweł?
        * Na czym polega zaufanie i właściwa wiara w człowieka?
        * Dlaczego ważne jest rozbudzanie w sobie i w innych nadziei na zwycięstwo
        dobra nad złem?
        * Jakimi sposobami można zmniejszać lub usuwać ludzkie cierpienie, a jakie
        środki są niedozwolone?
        * Kiedy w człowieku rodzi się poczucie osamotnienia i jak można je zmniejszać?
        * Jak powinna być ukierunkowana ludzka praca, aby rodziło się z niej jak
        największe dobro?
        * Dlaczego należy okazywać szacunek ciałom zmarłych?
      • aniouek1 6. 28.01.06, 17:19
        „Nie będziesz cudzołożył” (Wj 20,14; Pwt 5,17). „Słyszeliście, że powiedziano:
        Nie cudzołóż! A Ja wam powiadam: Każdy, kto pożądliwie patrzy na kobietę, już
        się w swoim sercu dopuścił z nią cudzołóstwa” (Mt 5, 27-28).

        * Co nakazuje i czego zakazuje szóste przykazanie?
        * W jaki sposób sfera seksualna może być złączona z miłością do Boga i do
        człowieka?
        * Na czym polega czystość i jakie rodzi się z niej dobro?
        * Na czym polega integrująca rola czystości?
        * Jaką wolność wewnętrzną przywraca czystość?
        * Dlaczego czystość rodzi pokój wewnętrzny?
        * Dlaczego czystość sprzyja budowaniu głębokich więzów przyjaźni?
        * Co znaczy, że ludzie czystego serca będą oglądać Boga?
        * Co znaczy, że czystość jest darem i cnotą?
        * Jakie różne formy może przyjmować czystość?
        * Dlaczego Jezus Chrystus i Maryja są doskonałym wzorem czystości?
        * Dlaczego konieczne jest panowanie nad popędami od najmłodszych lat?
        * W jakiej formie powinna się ujawniać czystość miłości małżeńskiej?
        * Kiedy współżycie małżeńskie jest wyrazem nie tylko miłości do człowieka, lecz
        również do Stwórcy?
        * Kiedy współżycie małżeńskie buduje rzeczywistą jedność między małżonkami?
        * W jakim sensie akt małżeński ma być wyrazem miłości do dziecka?
        * Jakie grzechy są wykroczeniem przeciwko miłości czystej, nakazanej przez
        szóste przykazanie?
        * Na czym polega egoistyczne i grzeszne wykorzystywanie popędu seksualnego?
        * Kiedy współżycie małżeńskie jest grzeszne ze względu na brak miłości do Boga
        i do drugiego człowieka?
        * Kiedy unikanie potomstwa jest grzeszne i dlaczego?
        * Dlaczego grzechem jest postawa antykoncepcyjna i stosowanie środków
        antykoncepcyjnych?
        * Dlaczego sztuczne zapłodnienie jest zakazane przez szóste przykazanie?
        * Dlaczego cudzołóstwo jest grzechem?
        * Dlaczego rozwód jest grzechem?
        * Co to jest poligamia i dlaczego szóste przykazanie nie dopuszcza jej?
        * Dlaczego kazirodztwo jest grzechem?
        * Dlaczego grzechem jest życie w wolnych związkach?
        * Dlaczego szóste przykazanie sprzeciwia się stosunkom przedmałżeńskim
        i tzw. „małżeństwom na próbę”?
        * Dlaczego gwałt jest grzechem?
        * Dlaczego prostytucja jest grzechem?
        * Dlaczego czyny homoseksualne są grzeszne?
        * Dlaczego pornografia jest grzechem?
        * Co odróżnia nieczystość wewnętrzną od pokusy?
        * Jakie mogą być przyczyny grzechów przeciwko szóstemu przykazaniu?
      • aniouek1 7. 28.01.06, 17:27
        „Nie kradnij” (Mt 19,18).

        * Do czego zobowiązuje i czego zakazuje siódme przykazanie?
        * Do czego zobowiązuje fakt, że świat został stworzony przez Boga dla
        wszystkich?
        * Dlaczego człowiek ma prawo do własności prywatnej?
        * Jak ma się przejawiać troska o sprawiedliwy podział dóbr?
        * Dlaczego dzielenie się z biedniejszymi od nas jest obowiązkiem?
        * Dlaczego bogate kraje mają troszczyć się o rozwój krajów biednych?
        * Dlaczego udzielanie pomocy nie może się ograniczać tylko do dóbr materialnych?
        * Jakich grzechów zakazuje siódme przykazanie?
        * Dlaczego kradzież jest grzechem?
        * Dlaczego pozbawianie bliźniego wartości duchowych jest grzechem?
        * Dlaczego grzechem jest traktowanie człowieka jak rzecz lub towar?
        * Dlaczego grzech jest pewną formą duchowego okradania samego siebie?
        * Dlaczego grzechem jest zatrzymywanie pożyczonych rzeczy?
        * Dlaczego grzechem jest zatrzymywanie rzeczy znalezionych?
        * Jakich form grzesznego oszustwa zakazuje siódme przykazanie?
        * Dlaczego grzechem jest zrywanie umów bez powodu?
        * Dlaczego grzechem jest niszczenie cudzej własności?
        * Na czym polega egoistyczne posługiwanie się swoją własnością i dlaczego jest
        ono grzechem?
        * Dlaczego hazard jest grzechem?
        * Dlaczego nie można niszczyć świata?
        * Jakie traktowanie zwierząt jest niewłaściwe?
        * Na czym polega restytucja i kiedy jest ona obowiązkiem?
      • aniouek1 8. 28.01.06, 17:32
        „Nie będziesz mówił przeciw bliźniemu twemu kłamstwa jako świadek” (Wj 20,
        16). „Słyszeliście... że powiedziano przodkom: „Nie będziesz fałszywie
        przysięgał, lecz dotrzymasz Panu swej przysięgi”” (Mt 5, 33).

        * Co nakazuje i czego zabrania ósme przykazanie?
        * Dlaczego człowiek powinien szukać prawdy zwłaszcza w dziedzinie religijnej i
        trwać przy niej?
        * Dlaczego Chrystus jest Prawdą?
        * Na czym polega postępowanie według poznanej prawdy?
        * Kiedy słowa są dawaniem świadectwa prawdzie?
        * W jakim sensie życie człowieka ma być dawaniem świadectwa prawdzie?
        * W jaki sposób sztuka może stać się świadczeniem o prawdzie?
        * Dlaczego środki masowego przekazu są bardzo odpowiedzialne za dawanie
        świadectwa o prawdzie?
        * Jakich grzechów zakazuje ósme przykazanie?
        * Jak ujawnia się grzeszny brak miłości do prawdy?
        * Dlaczego osoby, w których nie ma umiłowania prawdy, są podatne na zwodzenie?
        * W jaki sposób przejawia się zobojętnienie na prawdę?
        * Na czym polega relatywizm moralny?
        * Kiedy człowiekowi grozi niebezpieczeństwo mylenia swoich pragnień z głosem
        sumienia?
        * Jakie mogą być powody przyjmowania jednych prawd objawionych i odrzucania
        innych?
        * W jaki sposób może się ujawniać niechęć do szczerego nawrócenia?
        * W jakich wypadkach miłość do Boga zakazuje przemilczania prawdy?
        * Kiedy z miłości do człowieka nie wolno milczeć?
        * Kiedy istnieje moralny obowiązek upomnienia kogoś, a kiedy nie jest to
        konieczne?
        * Kiedy miłość do siebie nakazuje milczenie, a kiedy mówienie?
        * Jakich form kłamstwa i oszustwa zakazuje ósme przykazanie?
        * Co to jest oszczerstwo i dlaczego jest ono grzechem?
        * Na czym polega dawanie fałszywego świadectwa przeciwko bliźniemu i dlaczego
        jest ono grzechem?
        * Co to jest krzywoprzysięstwo zakazane przez ósme przykazanie?
        * Dlaczego kłamstwo jest grzechem?
        * Na czym polega emocjonalne manipulowanie ludzkimi ocenami i osądami?
        * Na czym polega pochopne posądzanie innych i dlaczego jest ono grzechem?
        * Na czym polega obłuda i dlaczego jest ona grzechem?
        * Dlaczego świadome rozszerzanie herezji jest wielkim złem moralnym?
        * W jakich wypadkach mówienie prawdy jest grzechem?
        * Dlaczego wyjawianie tajemnicy jest grzechem?
        * Jakie okoliczności zwalniają z zachowywania tajemnicy?
        * Dlaczego kapłanowi nigdy nie wolno zdradzić tajemnicy spowiedzi?
        * Czym obmowa różni się od oszczerstwa i dlaczego jest ona grzechem?
        * Na czym polega grzech donosicielstwa?
        * Kiedy krytyka jest dobrem, a kiedy – grzechem?
        * Dlaczego ironia, kpina i ośmieszanie jest grzechem?
        * Dlaczego wulgarne odnoszenie się do bliźniego jest grzechem?
        * Na czym polega grzeszne pochlebstwo?
        * Dlaczego lekkomyślne przyrzekanie i niedotrzymywanie przyrzeczeń jest
        szkodliwe?
        * Na czym polega szkodliwość próżności i samochwalstwa?
        * Dlaczego zabieranie komuś czasu niepotrzebnym mówieniem jest szkodliwe?
        * W jakich wypadkach zachodzi potrzeba zachowywania ciszy i milczenia?
        * Na jakie grzechy może narażać człowieka jego gadatliwość?
        * Na czym polega odpowiedzialność przed Bogiem za każde wypowiedziane słowo?
        * W jaki sposób można i trzeba naprawiać krzywdy wyrządzone słowem?
      • aniouek1 9. 28.01.06, 18:05
        „Nie będziesz pożądał żony bliźniego twego” (Wj 20,17). „Każdy, kto pożądliwie
        patrzy na kobietę, już się w swoim sercu dopuścił z nią cudzołóstwa” (Mt 5, 28).

        * Co nakazuje, a czego zakazuje dziewiąte przykazanie?
        * Dlaczego miłość Boża jest największym darem?
        * W jaki sposób miłość wpływa na wolną wolę człowieka?
        * W jaki sposób kochający człowiek posługuje się swoim rozumem?
        * Jaka relacja istnieje między miłością a uczuciem?
        * Kiedy, pomimo uczucia niechęci i antypatii, człowiek prawdziwie kocha
        bliźniego?
        * W jaki sposób miłość ujawnia się zewnętrznie?
        * Jak kochający człowiek posługuje się swoimi uzdolnieniami?
        * Co znaczy, że sfera seksualna ma być podporządkowana miłości?
        * O jakich zagrożeniach miłości mówi dziewiąte przykazanie Boże?
        * Na czym polega rozdwojenie serca ludzkiego, o którym mówi św. Paweł w Rz 7,18-
        25?
        * Skąd biorą się dobre pragnienia w ludzkim sercu?
        * Czym są pożądliwości, które pojawiły się w człowieku po grzechu pierworodnym?
        * Co św. Jan nazywa pożądliwością ciała, oczu i pychą życia (1 J 2,16)?
        * O jakim buncie „ciała” wobec „ducha” mówi św. Paweł w Ga 5, 16. 17. 24; Ef 2,
        3)?
        * Co znaczy, że ani dobre pragnienia, ani egoistyczne pożądliwości nie usuwają
        ludzkiej wolności?
        * Jakie dobre wewnętrzne lub zewnętrzne działania mogą być wykonywane pod
        wpływem szlachetnych pragnień?
        * Jakie złe wewnętrzne lub zewnętrzne działania mogą być dokonywane wskutek
        ulegania pożądliwości?
        * Dlaczego nawet czysto wewnętrzne świadome i wolne czyny podlegają ocenie
        moralnej?
        * Na czym polega grzech czysto wewnętrzny?
        * Dlaczego sama pożądliwość nie jest jeszcze grzechem i przez co różni się od
        grzechu czysto wewnętrznego?
        * Dlaczego każdy powinien się troszczyć nie tylko o zewnętrzne dobre czyny, ale
        też o szlachetność swojego wnętrza?
        * Kiedy serce człowieka jest dobre?
        * Dlaczego człowiek nie musi być niewolnikiem swoich pożądliwości?
        * Jaki wpływ na ludzkie pożądliwości może mieć środowisko?
        * Jaki wpływ na ludzkie dobre lub złe pragnienia mogą wywierać środki
        społecznego przekazu?
        * Jaki wypływ na pożądania ludzkie może mieć szatan?
        * Kiedy człowiek wzmacnia swoje dobre pragnienia, a kiedy rozbudza swoją
        pożądliwość?
      • aniouek1 10. 28.01.06, 18:13
        „Nie będziesz pożądał... żadnej rzeczy, która należy do bliźniego twego” (Wj
        20, 17).

        * Przed czym przestrzega i do czego zobowiązuje nas dziesiąte przykazanie?
        * Skąd może się rodzić w człowieku pożądanie dóbr bliźniego?
        * Kiedy pragnienie dóbr bliźniego nie jest grzechem?
        * Jaki wpływ na pożądanie dóbr bliźniego ma chciwość i zazdrość?
        * Jakie grzeszne czyny mogą się zrodzić z pożądania dóbr bliźniego?
        * Dlaczego pożądanie tego, co należy do bliźniego, niszczy radość?
        * Dlaczego poddanie się pożądliwości jest zniewoleniem?
        * Dlaczego uleganie pożądliwości uniemożliwia jedność z Bogiem?
        * Dlaczego kierowanie się pożądliwościami utrudnia kontemplowanie Boga?
        * Jak należy pracować nad sobą, aby zmniejszyć pożądanie dóbr bliźniego?
        * Co rozumie św. Paweł przez ukrzyżowanie ciała z jego namiętnościami?
        * Na czym polega ubóstwo duchowe i jaką posiada ono wartość?
        * Dlaczego rozwijanie życzliwości i hojnej miłości osłabia zazdrość i chciwość?
        * Dlaczego wdzięczność osłabia pożądanie tego, co należy do bliźniego?
        * Jakie dobro rodzi się z zaufania Bożej Opatrzności?
        * Dlaczego pragnienie Boga, Najwyższego Dobra, wyzwala z chciwości i różnych
        pożądań?
        * Dlaczego pragnienie szczęścia wiecznego wyzwala człowieka z niewoli ziemskich
        pożądań?
        • kendo Re: ?? 29.01.06, 09:49
          poczulam sie jakbym byla na religismile)
          • aniouek1 mnie bywaja potrzebne powroty dla przypomnienia 21.01.07, 15:04
            potrzeby ostrości widzenia. Czy tylko mnie bywają potrzebne takowe powroty?
    • megxx Re: DEKALOG tylko upupup 10.01.08, 08:54

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka