Dodaj do ulubionych

Zmysł powonienia

21.02.07, 09:13
Witajcie.
Z tematów lekkich łatwych i przyjemnych, do pomyślenia i rozważania.

Czy zastanawialiście się czasem nad rolą zmysłu powonienia. Jaką rolę odgrywa
w naszym życiu i w procesie doboru partnerów.
Zapachy. Niby wszyscy chcemy pięknie pachnieć. Wyszukujemy perfumy najbardziej
zmysłowe pasujące wg własnego gustu do naszej osobowości. Wylewamy na siebie
tabunami a efekty bywają przeróżne. Każdy z nas posiada własny zapach, zapach
skóry, który w połączeniu z różnymi specyfikami zostaje wzmocniony lub wręcz
przeciwnie. Dlatego zapewne te same perfumy na ciele jednej kobiety będą
pachnieć niezwykle seksownie, ponętnie, afrodyzująco a na ciele innej będą
straszyć. Nasz własna chemia może zatem spłatać nam niechcący niezłego figla.

Opiszę wam teraz co mi się niedawno przytrafiło.
W grudniu mieliśmy wigilię firmową. Jak to na "nowoczesną" wigilię przystało
były dobry hotel, drinki, świetny catering, dobra sprawdzona kapela
przygrywająca dobrą taneczna muzykę no i tłum rozentuzjazmowanych pracowników
płci mieszanej. Jak to co roku bywa ktoś z firmy odszedł, ktoś nowy się
pojawił. No właśnie. Poznałem kobietę. W podobnym wieku co ja. Na pierwszy
rzut oka żadna rewelacja, choć nie powiem, szczupła, zgrabna, wysoka
uśmiechnięta. Ale jak się jej przedstawiałem większego wrażenia na mnie nie
wywarła. Podałem jej rękę, przedstawiłem się i poszedłem dalej. W trakcie
imprezy jak już atmosfera się rozluźniła, troszkę się zjadło i wypiło, zaczęły
się rozmowy w kuluarach i tańce na parkiecie, postanowiłem się przyłączyć do
tańczących. Jako że pań było jakoś o dziwo więcej, zatańczyłem najpierw z
jedną później z druga, później z kolejną. Itd. Po ok godzinie, jak atmosfera
na sali się lekko podniosła, poprosiłem do tańca tą, którą poznałem tego dnia.
Tańczymy, na początku w przyzwoitej odległości, nie chciałem naruszać jej
osobistej prywatności bo niektóre kobiety różnie reagują na zbytnie zbliżenie
się obcego faceta, nawet w tańcu. (wiem to z doświadczenia ;)) ). Zatem
tańczymy. No ale dziewczę mi zaczyna prowadzić. No tak sobie myślę: "daj
odrobinkę swobody kobiecie a Ci zaraz na głowę wejdzie".:))) O ile w życiu
jestem dla kobiety partnerem to w tańcu nie uznaje najmniejszego przejawu
emancypacji i feminizmu. Po prostu kobieta mną prowadzić nie będzie ;)). Taki
ze mnie mały taneczny despota ;). Złapałem ją zatem odrobinkę bardziej
zdecydowanie, przyciągnąłem jej piersi do swojego torsu nie dając możliwości
grymaszenia ;)).
Schyliłem się lekko w kierunku jej ucha żeby szepnąć jej coś co ucha i wtedy
wziąłem głęboki wdech, zupełnie nieświadomie. Poczułem ją. Poczułem jej
zapach, zapach jej perfum zmieszany lekko z wydzielającym się pod wpływem
ciepła zapachem jej ciała. Aż mnie zamroczyło. Zupełnie się czegoś takiego nie
spodziewałem. Moje zmysły odleciały gdzieś z tamtej sali, a ja byłem jakiś
taki oszołomiony. Całość trwa dosłownie kilka sekund ale dla mnie wtedy to
było jak wieczność. Po chwili ocknąłem się, piosenka się skończyła
odprowadziłem ją do stolika i uciekłem jak najszybciej by ukryć moje
zmieszanie, podekscytowanie, czy może fascynacje. Sam nie wiem. To był dla
mnie koniec imprezy. Wcześniej wcale nie zwracałem na nią uwagi,dobrze się
bawiłem ze wszystkimi. Po tym tańcu nie potrafiłem przestać o niej myśleć.
Szukałem jej na sali, wodziłem za nią oczami a jednocześnie trzymałem się jak
najdalej od niej. Czemu ???? Tak mnie zaskoczyło to co przeżyłem że musiałem
na spokojnie wszystko sobie w głowie poukładać, bo nie lubię tracić gruntu pod
nogami. Zatańczyłem z nią jeszcze kilka razy, i za każdym razem upajałem się
jej zapachem, który powodował każda minuta była jak sekunda. Gdyby wiedziała
co się ze mną dzieje mogła by ze mną zrobić tamtego wieczoru co by chciała.
Dzisiaj gdy piszę o tym wszystkim na spokojnie i z dystansu obraz jej twarzy
powoli mi się zamazuje, ale jej zapach pamiętam dziś.

I tutaj pojawia się pytanie. Czy zapach drugiej osoby może być podświadomym
sygnałem wysyłanym przez nasze ciała o dopasowaniu drugiej strony do naszej
własnej osoby. Tak jakby chemia ciała odczytywała znaki których czasami
zwyczajnie nasze umysły albo nie potrafią zinterpretować albo je podświadomie
ignorują.
Na żonę wybrałem sobie piękną w moim subiektywnym odczuciu kobietę, jednak
chwilami jak tak patrzę mam wrażenie że seksualnie całkowicie do siebie nie
pasujemy. Ale jej zapach powoduje że czasami mógłbym ją zwyczajnie tylko tak
smakować nozdrzami i upajać się jej naturalnym, pięknym, seksownym dla mnie
zapachem. Jak ma chwile słabości, chodzą mi po głowie myśli żeby się rozejść
to właśnie chyba ten jej zapach powoduje że czuje się ubezwłasnowolniony. :)
Z kolei moja najlepsza kochanka, najlepsza bo nią mi było najlepiej w łóżku,
pamiętam że jej zapach mnie wręcz zniechęcał. Spowodowało to iż po chyba 2
miesiącach się rozstaliśmy, z żoną jesteśmy 8 rok, w łóżko jest ledwo średnio,
a ja ciągle mam różowe okulary, a jak mi przechodzi wystarczy że się w nią
wtulę, powącham ją i bierze mnie na nowo ..... błędne koło.

Czy ktoś z was tez tak ma, albo może miał ???
Czy spotkaliscie kogoś kto swoim zapachem sprawił iz świat wam zawirował ??
Czy wreszcie zadawaliście sobie SWIDOMIE pytanie jakie emocje wywołuje u mnie
zapach mężczyzny/kobiety mojego zycia ???

Podzielcie się swoimi uwagami i spostrzerzeniami. Z rzyjemnościa je poczytam,
myślę że nie tylko ja.
Avide.
Obserwuj wątek
    • anulek773 Re: Zmysł powonienia 21.02.07, 09:30
      O tak zapachy zniwalają
      To dziwne, wczoraj poszłam z mężem na zakupy i przypadkiem wstąpiliśmy do
      perfumerii. Nawet nie znalazłam tego czego szukałam, ale z przypadku i dla
      przypomnienia spsikałam sobie nadgarstek perfumami, które używałam kilka lat
      temu. Powąchałam dłoń i poczułam sie bardzo kobieco. Żadna tam zmiana fryzury,
      nowa kiecka, czy buty. Odrobina zapachu na nadgarstku... Wyprostowałam się,
      uśmiechnęłam i czułam się kobietą cała sobą.
      Zapach mężczyzny też mnie zniewalał wielokrotnie, ale chyba nie tym kierowałam
      się przy doborze partnera (choć ój mąż, obojętnie czego użyje zawsze pachnie
      kręcąco...)
      A co do mojego oddziaływania na mężczyzn....Zdarzyło mi się widzieć drżące
      ręce, wypieki na policzkach czy rozkojarzenie właśnie pod wpływem moich
      perfum...
    • your_and Re: Zmysł powonienia 21.02.07, 10:15
      avide napisał:
      > I tutaj pojawia się pytanie. Czy zapach drugiej osoby może być podświadomym
      > sygnałem wysyłanym przez nasze ciała o dopasowaniu drugiej strony do naszej
      > własnej osoby. Tak jakby chemia ciała odczytywała znaki których czasami
      > zwyczajnie nasze umysły albo nie potrafią zinterpretować albo je podświadomie
      > ignorują.

      Bardzo często to ostatnio sie pojawia w różnych popularnonaukowych artykułach że
      atrakcyjność zapachu drugiej osoby jest bardzo silnie związana z dopasowaniem (a
      raczej różnicą) genotypów. Co ma kluczowe znaczenie z punktu widzenia genów
      potomstwa, ale nie wiem na ile dopasowania samej pary.

      Że też uważam że naturalny zapach potrafi być wielokrotnie bardziej zniewalający
      niż jakiś perfum nie chyba pisać.
      • avide Re: Zmysł powonienia 21.02.07, 11:00
        Wiesz nie miałem przyjemności z żadnym takim popularnonaukowym pismem się
        zetknąć więc poproszę link. Mnie po prostu zadziwiła reakcja mojego umysłu. Bo
        do tej pory zazwyczaj reagowałem najpierw wzrokowo. Jak wygląd kobiety powodował
        szybsze bicie serca, przystępowałem do akcji.
        Jednak po tym wydarzeniu uświadomiłem sobie że każdą kobietę jak tylko mam
        sposobność to staram się poczuć ;))))). Gdzieś przelotem przy powitaniu, jakimś
        uścisku, mijając na schodach.
        Uświadomiłem sobie również ze często zdarza mi się podejść od tyłu do żony ...
        nie po to by złapać za tyłek czy piersi jak to faceci mają w zwyczaju. to
        oczywiście również ale za każdym razem wodzę nosem po jej szyi delektując się
        jej zapachem. Czy po po prysznicu, czy przed wyjściem do pracy, czy gdy leżymy
        po sekise tacy nadzy i lekko spoceni. Jaj zapach po prostu drażni, stymuluje
        moje zmysły. Przyciągają mnie do niej.
        Dziwne to dla mnie choć może jakiś naukowiec dorobił już do tego teorię.
        Pozdrawiam.
    • justyna.ada Re: Zmysł powonienia 21.02.07, 10:53

      >
      > Czy ktoś z was tez tak ma, albo może miał ???
      > Czy spotkaliscie kogoś kto swoim zapachem sprawił iz świat wam zawirował ??

      Och tak. Jeszcze jak.
      Co więcej, kiedy przypadkiem w autobusie, w pracy czy gdziekolwiek, natknę się
      na kogoś kto pachnie jakoś podobnie, to mimo iz wizji brak, natychmiast na
      baczność. Ja to nazywam pamięcią sensoryczną... ;-))
    • thistle feromony 21.02.07, 11:31
      ale nie te reklamowane syntetyki tylko osobnicze i indywidualne. Tak, jak podał
      You, było o tym wiele artykułów swego czasu. Podobno zapewniają dobór pod
      kątem komplementarności genów,zapobiegając, np, powielaniu wad genetycznych,itp.
      Gdzieś pisali nawet, ze dowodem na takie działanie były w wielu kulturach
      dzieci z nieślubnych zwiazków- bardziej urodziwe, zdolniejsze i zdrowsze od
      tych ze zwiazków aranzowanych.
      Ciekawe,ze na kobiety feromony działają zupełnie naczej w róznych częsciach
      cyklu, i róznych etapach zwiazku. Zapach tego samego samca moze raz zachęcać,
      raz odpychać. Choc same w sobie są bezwonne,to wydaje mi sie,że tak samo jak
      zapachy po pewnym czasie "uodparniamy"się na nie. MOzeto właśnie xródło "Efektu
      Coolidge'a"?
    • gomory Re: Zmysł powonienia 21.02.07, 12:10
      Jestem zapachowo dosc mocno uposledzony. Owszem, lubie czuc zapach wody na kobiecie, ale w zasadzie kazda jest dla mnie mila. Niby czuje, ze taki Channel to podjezdza "sztucznoscia", odrozniam jakies kwiatowe i inne takie tam. Ale wszystkie dla mnie sa calkiem OK i nie odrozniam ich specjalnie miedzy soba :). Bywa, ze jakas pani zblizy sie, czy minie na ulicy i czuje mily zapach. Ale w zasadzie na kazdy dobrze reaguje, no i nie zeby mi tam zaraz w glowie od tego zakrecilo ;). Za to np. intymna won mojej piekniejszej polowy daje mi niesamowitego erotycznego kopa. Widac ja potrzebuje duzo blizszego kontaktu by sie zalapac na feromony :P.
      Co smieszne - mnostwo meskich zapachow jest dla mnie zupelnie nieczytelnych. Wacham je i czuje absolutnie NIC. Zona podsuwa mi w perfumerii papierek pod nosa ja sie nim zaciagam i nie czuje zupelnie nic. Na Ciele, rece - owszem sladowe ilosci wylapuje, ale na tych paskach papieru to czesto zupelna pustka. Ale nigdy mi sie to nie zdarza w stosunku do kobiecych wod, ktore zawsze odczuwam.
      • your_and Re: Zmysł powonienia 21.02.07, 12:28
        gomory napisał:
        > Widac ja potrzebuje duzo blizszego kontaktu by sie zalapac na f
        > eromony :P

        Przyjemny zapach i feromony to co innego. Feromony działają podprogowo. No i na
        każdego inne. Stąd umiarkowany sukces tych sztucznych. Bo działają na jakąś tam
        uśrednioną grupę - pospolitą większość. Ale niektórzy faceci sa zachwyceni,
        zawsze cokolwiek w dyskotece łatwiej wyrwą...
        Statystycznie kobiety maja znacznie czulszy węch niż mężczyźni.
        • thistle Re: Zmysł powonienia 21.02.07, 13:25
          Feromony nie działają podprogowo, raczej podobnie do hormonów - receptory w
          jamie nosogardzieli sa podrazniane przez bezwonne czasteczki i stymulują
          wydzielanie bodajże endorfin, hormonów przyjemności, stąd to "uderzenie" u
          avide.
          Coś jak jedwabniki.
          "Statystycznie kobiety maja znacznie czulszy węch niż mężczyźni"
          Feromony(wg tego,co czytałam) nie pachną.
      • tamaryszek4 Re: Zmysł powonienia 21.02.07, 13:43
        No to i ja tu wtrace swoje trzy grosze.
        Zaden,absolutnie żaden,człowiek nie pachnie tak samo.Więc oczywiste jest,że
        po wylaniu tych samych perfum X ,na siebie,ani Zosia,ani Gosia,nie bedą
        pachniały tak samo.Ani Wacek,ani Jacek,po wylaniu na siebie perfum Y,też.To
        jest tak oczywiste jak 2x2.Mało tego,dobry perfum,inaczej pachnie chwilę po
        uzyciu, i jeszcze inaczej,po kilku godzinach.Nie idzie się do sklepu po
        perfum,i wraca.Chyba,że jest już na nas sprawdzony i nam odpowiada.Zawsze,jak
        zainteresuje mnie nowy zapach,używam go w sklepie,i wracam do domu.W miarę
        upływu czasu,uzyty zapach,inaczej pachnie,albo wietrzeje całkiem.Wtedy,albo mi
        odpowiada,i kupuję,albo próbuję inny.I tak niestety w kółko,aż do skutku.
        Papierki,o których tu ktoś wspomniał,ABSOLUTNIE nie wchodzą w grę,wąchając je,
        mozna zwichrować sobie nos.Podobnie może się zdarzyć,jak kupimy sobie perfum,
        sugerując sie tym ,że na kimś ładnie pachniał.
        Nasz zapach,wchodząc w reakcję,z wybranym przez nas perfumem,jest oryginalny
        i niepowtarzalny.Dla mnie,mój zapach jest rzeczą niemal święta, bardzo osobistą
        i intymną.Pamietam,jak kiedyś koleżanka,spryskała sie moimi perfumami,które
        zostawiłam na widoku.Wiecie jak się wtedy czułam?jak zdradzona,jak rozebrana do
        naga,jak okradziona,z najbardziej intymnej cechy.Mimo że na niej ten zapach
        pachniał zgoła inaczej,zmieniłam go,już nie chciałam go uzywać.
        Teraz co do naszych naturalnych zapachów.
        Jak już tu ktoś wspomniał,też miałam taki przypadek.Super kochanek i w ogóle
        fajny facet,ale też nie mogłam znieść jego zapachu,po prostu, dla mnie,to on
        sory ,ale śmierdział.Miałam na jego zapach alergię,i czując go budziła się we
        mnie agresja.Dosłownie.Natomiast mój obecny mąż,pachnie najcudowniej na świecie,
        Jestem zakochana w jego zapachu.Pachnie tak erotycznie:))))że kochałabym się z
        nim,i kochała.Jego zapach,nie tyle mi się podoba,co podnieca,i kusi.
        Dziedzictwo zapachu
        Tu króciutko.Nie jestem naukowcem,ale z własnego doświadczenia wiem,że zapach
        można dziedziczyć,wręcz dokładnie taki sam.Skąd?Ano stąd,że z tym panem który
        delikatnie mówiąc,brzydko pachniał,mam dziecko.I te moje pierwsze najkochańsze
        dziecko,pachnie niestety jak jego ojciec.Muszę sobie z tym radzić.Kiedyś jak
        był mały tak nie pachniał,teraz jest dorosły,i pachnie identycznie jak ojciec.
        Dobrze że już z nami nie mieszka.

        Tamaryszek pozdrawia i

        baj baj
        • kitek_maly Re: Zmysł powonienia 21.02.07, 14:17
          Muszę sobie z tym radzić.Kiedyś jak
          > był mały tak nie pachniał,teraz jest dorosły,i pachnie identycznie jak ojciec.
          > Dobrze że już z nami nie mieszka.

          o jaaa, jakos to dziwnie zabrzmialo :)
          • avide Re: Zmysł powonienia 21.02.07, 14:38
            Heheh kitek ty chyba nie sugerujesz nic takiego .... ;)))

            A wracając do Tamaryszka.
            No, mocno ciekawe to co piszesz.
            Z tymi zapachami to faktycznie jest tak że na każdy nadaj mu własnego subtelnego
            tonu. dlatego właśnie niby ten sam ale jednak jakiś inny. Tak uważam.
            A nawiązując jeszcze do indywidualności zapachu.
            Idąc na ową imprezę kolega poprosił mnie również o jakieś perfumy bo swoich
            zapomniał. Mimo iz to dobry kumpel powiedziałem: "sory Winetu"
            To jest moj zapach i z tej fiolki nie mam się zamiaru z nikim dzielić. Poczułem
            sie jakoś dziwnie, zupełnie irracjonalnie zazdrosny.
            Dałem mu taki podręczny dezodorant jaki trzymam na czarną godzinę w szafce przy
            biurku. Heheh zabawne. Pamietam że jego prośba była dla mnie max nietaktowna,
            sam zresztą unikam takich kumplowskich pożyczek. Swich nie daje ale i cudzych
            staram sie unikać, wolę juz pachnieć sobą, no chyba że wiem że moj zapach z
            jakichs względów należy koniecznie zatuszować tzn wtedy gdy czuję własny zapach
            zapala się czerwona lampka że co za dużo i intensywnie to nie zdrowo. Gdy pachne
            moimi perfumami, a również mam jedne jedyne w których sie zakochałem i wręcz
            uwielbiam nimi pachnieć, albo nie czuję siebie jest ok. A kończąc jeszcze
            tematykę perfum, wiecie, heheh jak sie pokropię nimi, to jak bym dobry garnitur
            założył. Czuję się wtedy jakoś tak niewytłumaczalnie przystojniejszy,
            atrakcyjniejszy, mimo przecież nie ma wpływu to na wygląd. Ale podświadomość
            podsuwa mi jakieś niewytłumaczalne uczucie "zajebistości" ;))) (heheh lubię to
            określenie.)
            Pozdrawiam
            • kitek_maly Re: Zmysł powonienia 21.02.07, 14:57
              ja nic nie sugeruje ;)

              bardzo mnie ciekawi ta Twoja zazdrosc o Twoje perfumy :) pierwszy raz sie z tym
              spotykam :) osobiscie niczego takiego u siebie nie zaobserwowalam.

              natomiast jesli chodzi o partnera.. naturalny jakos tak szczegolnie mnie nie
              pociaga, raczej wprawia w stan uspokojenia i poczucia bezpieczenstwa. natomiast
              zapach perfum w polaczeniu z bliskoscia fizyczna dziala na mnie baardzo
              podniecajaco :)
            • tamaryszek4 Re: Zmysł powonienia 21.02.07, 18:58
              jak sie pokropię nimi, to jak bym dobry garnitur
              > założył. Czuję się wtedy jakoś tak niewytłumaczalnie przystojniejszy,
              > atrakcyjniejszy, mimo przecież nie ma wpływu to na wygląd. Ale podświadomość
              > podsuwa mi jakieś niewytłumaczalne uczucie "zajebistości" ;))) (heheh lubię to
              > określenie.)
              Tak avide,wygląd i zapach,na to w pierwszej kolejności,zwracają uwagę nasi
              rozmówcy.Fajne ubranie,ok,ale ten zapac.Ja też czuję się wtedy
              piękna,wyjątkowa,jedyna w swoim rodzaju.Uczucie "zajebistości"-fajnie
              powiedziane
              baj baj
          • tamaryszek4 Re: Zmysł powonienia 21.02.07, 19:03
            Nawet nie jażę o co ci chodzi!
            Dobrze że z nami nie mieszka-bo nie znosze tego zapachu,i jestem
            upierdliwa.Ganiam go do mycia,jak małe dziecko,a ma 25 lat.Nie rozumiesz,ze nie
            nawidze tego zapachu,i nie chce go czuc bo mnie wkurza.
            pozdrowionka
            • kitek_maly Re: Zmysł powonienia 21.02.07, 19:30
              spokooojnie...
              to byl taki troche zarcik.
              glownie chodzilo mi o to zdanie 'dobrze, ze juz z nami nie mieszka'. tak jakby
              Ci Twoj wlasny dzieciak w domu przeszkadzal, choc wiem, ze nie o to Ci
              chodzilo :) nie chcialam Cie urazic.
              • avide Re: Zmysł powonienia 21.02.07, 19:40
                No dobra dziewczyny nie kłóćcie się już.
                Dajcie sobie po buziaku i miłego czytania postów :)))))))))
                Ach te kobiety ..... :)))))
                Baj baj
                • kitek_maly Re: Zmysł powonienia 21.02.07, 19:43
                  :)
                  chcialam tylko zaznaczyc, ze z nikim sie nie kloce :))
                  polubilam to forum od pierwszego wejrzenia i codziennie lubie je coraz
                  bardziej :)
                • tamaryszek4 Re: Zmysł powonienia 22.02.07, 08:34
                  Już się nie kłucimy.Kitek! może faktycznie za ostro odszczeknęłam.
                  Może zle odebrałam uwagę,ale jestem matką.Jak już masz jakąś uwagę,to pisz o co
                  chodzi,niedomówienia sieją zadymę.
                  Kitek!!buziaki pozdrowionka
    • aretuza Re: Zmysł powonienia 21.02.07, 12:30
      az wam zazdroszcze..dla mnie nigdy zapachy naturalne nie pachniały jakos
      podniecająco.. a czasem wręcz przeciwnie, bo akurat nie lubie naturalnych
      męskich zapachów ( z jednym wyjątkiem, ale to juz w sytuacji bardzo intymnej:)
      A propos sztucznych.. 1szy facet w którym byłam na powaznie zabujana zawsze
      pachniał Fahrenheitem:) I chociaz juz dawno nie ma go w moim zyciu, reaguję na
      ten zapach jak pies Pawłowa.. jak poczują taką smugę zapachu za kims, zawsze
      sie obejrzę, i momentalnie czuję sie podniecona..
      • kitek_maly Re: Zmysł powonienia 21.02.07, 12:38

        :D
        mam to samo, pierwszy facet- Fahrenheit.. i zawsze kiedy czuje ten zapach to
        przypomina mi sie moj pierwszy chlopak :)

        w ogole chyba jestesmy bardzo podobne do siebie jesli o to chodzi, bo z
        pierwsza czescia Twojego postu zgadzam sie calkowicie :) jakbym czytala swoje
        mysli :)
        • avide Re: Zmysł powonienia 21.02.07, 13:40
          Wiecie co dziewczyny to akurat co piszecie to taki odruch warunkowy.
          Obie zauważyłyście że to było pierwszym. facecie. Oni wprowadzili wasz w ten
          świat zmysłów, to było to pierwsze silne uczucie i dlatego wasze umysły
          zakodowały ten zapach z przyjemnością jakiej wtedy doznałyście.
          Coś takiego mozna nauczyć własny umysł.
          Spróbujcie przez pewien dłuższy czas stosować jakiś trick przed pójściem do
          łóżka z tym samym facetem. Np. jakiś utwór, czy jakaś specyficzna świecę
          zapachową. Po pewnym czasie, subiektywnym dla każdego wasze zmysły ale i waszych
          kochanków również już na sam zapach, czy dźwięk będą reagowały zachętę, czy taką
          swego rodzaju grę wstępną.
          Np. facet wchodząc do takiego pomieszczenia czując i słysząc, podświadomie bądź
          świadomie będzie czuł narastająca atmosferę erotyzmu i nadchodzącego zbliżenia.
          I tylko wyraźna niechęć to kochania się w tym momencie będzie mogła pokrzyżować
          plany.
          Pozdrawiam.
          Metoda przetestowana, żeby nie było... ;))

          • tamaryszek4 Re: Zmysł powonienia 21.02.07, 14:00
            To prawda co piszesz avide,ale ja,mimo ze pewien ktoś pachniał cudownie,nie
            chciałabym,nigdy żeby mój mąż pachniał tak samo.Mimo,że wtedy,i na mnie ten
            zapach działal,teraz, na mężu ,napewno nie obudzi tego samego uczucia.
            baj baj
            • avide Re: Zmysł powonienia 21.02.07, 14:46
              Widzisz bo dzięki tym zapachom założę się że odrazu identyfikujesz jakieś
              przyjemne przezycia.
              Maż pachnie inaczej i jest z nim inaczej, tamten pachniał po swojemu i pewnie z
              nim tez było ... sama pewnie zresztą wiesz jak było.
              Nie lepiej nie gorzej, inaczej.
              Zatem nie popełniajmy sacrum profanum i nie mieszajmy.
              ;))))))))
              Pozdrawiam.
          • kitek_maly Re: Zmysł powonienia 21.02.07, 15:12
            zgadzam sie.
            zarowno muzyka czy zapachy (np w moim przypadku potraw, kwiatow, morza)
            przywoluja wspomnienia. a bodzce sluchowe w polaczeniu z zapachowymi (te, ktore
            kojarza mi sie z doznaniami erotycznymi) sprawiaja, ze od razu zaczynam mruczec
            pod nosem i fantazjowac :D
    • your_and Re: Zmysł powonienia 21.02.07, 17:40
      Feromony są tylko jej elementem, a w dodatku to substancje dużo bardziej
      skomplikowane niż u owadów. To najprawdopodobniej pochodne męskiego hormonu
      androstenonu, występującego też u kobiet. Można je znaleźć w pocie, łoju,
      ślinie. (...) Działają, ale w jaki sposób, tego nie wie nikt. Do dziś nie znamy
      składu chemicznego ludzkich feromonów. Pewne jest tylko jedno - najbardziej ze
      wszystkich wrażeń człowiek pamięta wrażenia węchowe, bo na zawsze zostają w
      podświadomości.

      Zmysł węchu to rzęski w komorze nosowej, połączone z opuszką nerwową i siecią
      nerwową z mózgiem. Zapachy docierają do podświadomości i tam są filtrowane.
      Świadomie czujemy tylko te, które są nowe. Gdyby człowiek odczuwał wszystkie
      zapachy, jakie do niego docierają, to by zwariował. To tak, jakby komuś
      zablokować komputer wysyłając tysiące e-maili na raz.

      kobieta.gazeta.pl/kobieta/1,78525,682782.html
      Ogromną rolę odgrywają w nim feromony, czyli lotne hormony płciowe wydzielane
      przede wszystkim w okolicach narządów płciowych. Mikroskopijna ich ilość w
      powietrzu może zwrócić uwagę kogoś (lub wielu osób) płci przeciwnej w sposób,
      którego na poziomie świadomości nie da się wytłumaczyć. (...) sygnały wysyłane
      przez feromony docierają do najwcześniej w rozwoju człowieka wykształconej
      części, odpowiadającej za podstawowe instynkty służące przetrwaniu (np. głód).

      Psychologowie ewolucyjni twierdzą, że taka jest przyczyna małżeńskich zdrad
      (przynajmniej co dziesiątego dziecka nie wychowuje naturalny ojciec, lecz
      partner matki). Stwierdzili, że tzw. fatalne zauroczenia w 80 proc. przydarzają
      się kobietom znajdującym się w okresie płodnym. To nasze ciała podlegające w
      znacznie większym stopniu prawom natury niż skłonni bylibyśmy przyznać, dyktują
      szaloną - zdawałoby się - politykę krótkotrwałych, burzliwych romansów,
      niepojętych zdrad itd. Chodzi o możliwość przekazania dziecku jak najlepszego
      kompletu genów i wykluczeniu ich dawcy z odpowiedzialnej funkcji wychowywania,
      wymagającej od mężczyzny zupełnie innych cech. (SIC, a to wredność natury!)

      kobieta.wp.pl/kat,26353,wid,8230762,wiadomosc.html?P%5Bpage%5D=2
      To nawet udowodnione naukowo, że zanim kogoś rozpoznamy wzrokowo, już
      analizujemy jego feromony. Nos podpowiada nam, czy ta osoba to dla nas dobra,
      czy zła para. Sympatie decydują się, zanim ocenimy czyjś wygląd, nos wyczuwa
      jego genetyczną kompatybilność.

      Pytanie o zapach jest każdemu tak bliskie, bo odnosi się do kwestii tożsamości.
      Zapachy to cyngle pamięci. Kiedy poczujesz na kimś ten sam zapach, którego
      używała twoja zmarła matka, trudno pozostać nieporuszonym. Jeśli wspomnienia są
      częścią naszej tożsamości, oczywiste staje się to, w co uwierzył Grenouille - że
      zapachy mogą zawrzeć w sobie to, kim jesteśmy, naszą tożsamość.

      kobieta.gazeta.pl/wysokie-obcasy/1,53668,3831880.html
      Jeszcze ciekawie:
      zdrowie.onet.pl/1166170,2042,0,2,,zmyslowy_aromat_ciala,seks.html
    • gacusia1 Re: Zmysł powonienia 21.02.07, 18:56
      Ladna opowiesc...Ja mam tak,ze uwielbiam meskie perfumy(wody
      toaletowe),oczywiscie nie wszystkie!!! To wlasnie zapach wody zmieszany z
      zapachem ciala,powoduja,ze pomysle o "czyms przyjemnym" ,-) Sam zapach ciala
      mojego meza nie wprawia mnie w milosny nastroj.Niestety,mam rzadka przyjemnosc
      delektowania sie jego zapachem+wody,poniewaz uzywa jej jedynie po goleniu...a
      goli sie raz na 3-4dni .-(((
      Zapachy dzialaja na zasadzie skojarzen.Jak bylam w ciazy z pierwszym
      dzieckiem,moj (ex)maz pachnial Faranheit'em i za kazdym razem jak sie wypsikal-
      lecialam rzygac ,-))) No i tak mi zostalo...moze juz nie wymiotuje,ale jak na
      ulicy poczuje "smuge" to mnie mdli i doslownie nos zatykam.
    • eeela Re: Zmysł powonienia 21.02.07, 21:12
      Mam strasznie wrazliwy wech. Wrecz sprawia mi to czasami trudosci w zyciu - nie
      raz zdarzalo mi sie w pospiechu wysiadac z jakiegos srodka komunikacji
      miejskiej, bo siedzial tam jakis lekko zasmardly pijaczek - ludzie normalnie po
      prostu sie odsuwaja od takiego egzemplarza, ja zas na drugim koncu tramwaju
      dostawalam torsji.

      Pierwszy piekny zapach czlowieczy, jaki pamietam, to zapach mojej mamy, kiedy
      wykapana i z kremem wtartym w twarz przychodzila do mnie na wieczorne czytanie.
      Do dzisiaj lubie ja o tej porze doby wachac - jakikolwiek by nie byl to krem,
      zapach jest zawsze podobny, a zarazem inny od kazdej innej nakremowanej kobiety :-)

      Moj partner poczatkowo sie dziwil, teraz juz sie ze mnie tylko smieje, kiedy
      wtulam nos w pierwsza z brzegu jaka dorwe jego czesc ciala i gleboko wdycham
      jego zapach. Potrafie siedziec na kanapie z nosem w jego wlosach przez pol
      godziny i po prostu - wdychac :-)
      • za_siedmioma_lasami Re: Zmysł powonienia 22.02.07, 10:31
        To piekne mam tak samo. Myślę że dlatego ciągle jesteśmy razem z ojcem moich
        dzieci. On pachnie niesamowicie. Nie cierpię kiedy nadużywa dezodorantu. Tak
        samo pachnie mój syn. Ciekawe że moja córka inaczej. Nie jest odstręczająca,
        broń boże, ale ją przytulam mniej chetnie. Może dlatego że jest małą kobietką?
        Ale to wszystko zależy od tego z czym się zapach osobisty kojarzy. Jako dziecko
        lubiłam zapach swojej matki, dopóki nie zaczął mnie dusić, dopóki nie
        zapragnęłam się uniezależnić. Teraz odczuwam to tak: niby miły, ale wywołuje we
        mnie chęć ucieczki.
        Kiedyś spodobał mi się pewien facet. Straciłam głowę i cały czas pragnęłam
        dowiedzieć sie jak pachnie. Potem kiedy już wiedziałam zdarzyło się, że
        rozwiesiwszy pranie poczułam zapach proszku do prania jako składową tego
        ponętnego zapachu. Rozmarzyłam się.
        Kiedyś przeniosłam się w czasie czując zapach kwitnącego ligustra. Takie krzewy
        rosły na placu zabaw w przedszkolu.
        Kiedy mam katar wariuję, bo świat wydaje mi się płaski i bezbarwny.
        No i jeszcze: jest bardzo mało mężczyzn których zapach lubię. Nie jestem w
        stanie wejść w jakieś bliższe relacje. Trzymam dystans.
      • siegfriedswaelderin Re: Zmysł powonienia 23.02.07, 01:13
        Witaj w klubie ;)

        Tez tak mam. Gorzej jest w okolicy okresu, bo wtedy moj wech staje sie jeszcze
        wrazliwszy i podroze komunikacja miejska to dla mnie istna katorga. Nawet gdy
        nie ma osob "pachnacych inaczej", zbiera mi sie na wymioty...

        Natomiast co do przyjemniejszych spraw... Tez lubie sie zaciagac zapachem mojego
        chlopaka ;) A zapach jego potu to jedyny zapach potu, od jakiego nie zbiera mi
        sie na wymioty. Wrecz przeciwnie, gdy sie tak nawdycham, to mmmm....

        pzdr


        eeela napisała:
        > Mam strasznie wrazliwy wech. Wrecz sprawia mi to czasami trudosci w zyciu - nie
        > raz zdarzalo mi sie w pospiechu wysiadac z jakiegos srodka komunikacji
        > miejskiej
        > Moj partner poczatkowo sie dziwil, teraz juz sie ze mnie tylko smieje, kiedy
        > wtulam nos w pierwsza z brzegu jaka dorwe jego czesc ciala i gleboko wdycham
        > jego zapach.
        • rozw.aga Re: Zmysł powonienia 22.05.07, 14:27
          ja do dziś (17 lat znajomości, 12 lat po ślubie) przed każdym praniem chłonę
          zapach mojego męża z koszul, wtulam twarz w jego rzeczy i siedzę na wannie. nie
          wącham, chłonę całą twarzą i dłońmi :)
          i za każdym razem czuję to, co czułam przy naszym pierwszym razie, mimo
          zupełnie innej wody. w zasadzie zapach wody toaletowej nie ma większego
          znaczenia - oczywiście musi być taki, który mi się podoba;) - a liczy się tylko
          to, co pod spodem. pot i coś jeszcze.
          udręką dla mnie były okresy, kiedy mąż pracował poza domem. brak TEGO zapachu
          potęgował brak wszystkiego innego.
          a teraz, jak mamy dni ciszy i posuchy seksualnej jego koszule trzymają mnie
          przy nadziei.
    • elrusek Re: Zmysł powonienia 22.02.07, 12:08
      Avide, bardzo Ci dziękuję za założenie tego wątku. Myślałam, że jestem jakaś
      nietaka, bo też bardzo silnie odbieram zapachy. A tu taka niespodzianka - jest
      nas więcej! Z przyjemnością w wypowiedziach forumowiczów znajduję potwierdzenie
      swoich życiowych doświadczeń. Dodam swoje trzy grosze: naturalny zapach kobiet,
      również mamy, był i jest dla mnie trochę odpychający. To tak jakby spotykały
      się dwa bieguny jednoimienne. Prawa natury?
      • justyna.ada Re: Zmysł powonienia 22.02.07, 12:55
        Kobiet tak nie "wącham" ale pamiętam że jako dziecko lubiłam jak pachniała moja
        mama, nawet kiedy jej nie było w domu, potrafiłam wąchać wiszące ubrania :-D
        Teraz choć to już starsza pani, dalej lubię jak pachnie :-)

        Syn akurat nie pachnie jakoś konkretnie ,ale córeczka (o którą jestem bardzo
        zazdrosna :-P ) pachnie bardzo milutko.

        A w ogóle to też jest istotne dla mnie, jak pachnie dany facet, nawet jeśli
        kontakt jest tylko na gruncie koleżeńskim czy zawodowym (czy w tańcu :-)
        O seksie nie wspominając... Ech...;-)

        • cyklista6 Re: Zmysł powonienia 22.02.07, 13:45
          A ja - chociaż jestem mężczyzną - też odczuwam zapachy. Pamiętam jak kiedyś na
          studiach była znajoma której zapachu po prostu nie mogłem znieść, inni koledzy
          nic takiego nie raportowali. Natomiast moja żona najładniej pachnie po prostu
          sobą, to taki słodki zapach. I nie lubię seksu od razu po prysznicu, wolę
          chociaż kilka godzin odczekać, bo wtedy czuję Jej zapach a nie jakiegoś mydełka
          czy perfum.
        • dziewczynka1979 Re: Zmysł powonienia 25.05.07, 19:59
          ja tey jestem strasznzm zapachowcem i tez wacham meza ubrania
    • loppe Re: Zmysł powonienia 22.02.07, 14:19
      Tak, zauważyłem też że kobiety chyba bardziej niż mężczyźni kierują się w/w
    • malinakalina Re: Zmysł powonienia 22.02.07, 16:43
      Zmysl powonienia jest baaardzo niedoceniany.....A bardzo wazny.
      Moj poprzedni partner pachnial pieknie ...tak mi sie to kojarzylo z palonymi
      migdalami,orzechami ( dla mnie pieknie ) nie wiem czy tak one pachna ale jaego
      zapach tak pamietam........Natomiast obecny pachnie tak zwyczajnie - bez tego
      dreszczyku......
      Ale zdarzylo mi sie ze spodobal mi sie facet ktory pachnial pieknie chociaz byl
      beznadziejny pod innymi wzgledami......
    • victta Re: Zmysł powonienia 23.02.07, 01:02
      Nareszcie zrozumialm dlaczego jestm z moim mezem i dlaczego potrafie sie nim
      podniecic mimo kulejacego sexu.To zapach....uwielbiam go.Zapach skory po calym
      dniu zmieszany z woda toaletowa.Piekne.
      I jeszcze jedno,gdy wacham glowe swoje corki wpadam w blogostan,calkowicie sie
      uspakajam.Dzieki Avide za watek.
    • avide Re: Zmysł powonienia 27.02.07, 11:22
      A wiecie co mi sie jeszcze przypomniało a propos tych zapachów....
      Tak w ramach dygresji...
      Pamiętam jak jeden zaprzyjaźniony ksiądz opowiadał że w jego domu rodzinnym
      matka uwielbiała się przytulać do ojca ale wtedy gdy wrócił z pola w upalny
      dzień taki spocony, mokry wręcz od potu. Większość na wieść o takim czymś pewnie
      się wykrzywi, ja z resztą też do entuzjastów męskiego potu w obwitych ilościach
      nie należę dlatego tez tak mi ta historia w głowie utkwiła.
      Zawsze uważałem że zapach faceta po dużym wysiłku fizycznym jest ... no co
      najmniej nieelegancki ;))). A tu proszę jaka niespodzianka.

      Zauważyłem jeszcze poza tym że zapach potu rożni sie w zależności od rodzaju
      aktywności fizycznej. Chodzi mi tu konkretnie o seks i inne formy ruchu.
      Jak przyjdę spocony po jakimś tam sporcie do domu ledwo wejdę żona goni mnie pod
      prysznic i wcale sie jej nie dziwię ;)). Sam się tam gonię ;))
      Zaś gdy czasami kochamy sie tak bardzo namiętnie i gdy wymaga to ode mnie
      większego niż zwykle wysiłku i energii zapach jaki wtedy wydziela moja skóra
      jest inny. Nie przeszkadza, wręcz przeciwnie.
      Ot taka zagadka. :))))
      Pozdrawiam.
      • aandzia43 Re: Zmysł powonienia 28.02.07, 23:48
        Ale się rozmarzyłam... Mama to puder Yardleya i krem Sawa, tata cedrowe wody
        toaletowe, skórzana kurtka, benzyna i papierosy. Babcia - kamfora i "Być może".
        Do tego zapach szarego mydła do prania i szamponu "Bambino". Świat mojego
        dzieciństwa. Istnieje już tylko w mojej głowie (moim nosie?). Teraz mam inne
        przyjemności,na przykład męża, w którego ciało wtulam nos i wącham, wącham sobie
        i nigdy mi nie dość. Ładnie pachnie skubany! Chyba że nie prowadzi się
        należycie. Bo zapach ciała zależy również od diety i trybu życia. Kiedy moje
        "pachnidełko" wypali zbyt dużo papierosów i napije się troszkę piwa, nażre
        naczosnkowanych mięs i ogólnie się zapachowo sponiewiera, to już mi ładnie nie
        pachnie. I nie tylko nie pachnie! Zaczynam odbierać go jako "obcego". Nie mam
        ochoty go przytulać, nie pożądam go, drażni mnie to, jak je zupę i jak mówi i co
        mówi. Jakiś, cholera, obcy facet u mego boku. Nie do wytrzymania! Może się kąpać
        i namaszczać wonnościami i szorować zęby do zdarcia szkliwa. I tak jest "obcy".
        Fukam i boczę się dotąd, dokąd nie wydali z siebie wrogich woni. Jak już wydali
        to z powrotem staje się członkiem mego stada i znów może zapanować sielanka. I
        już może sobie jeść zupę jak mu się podoba i wygadywać różne głupoty. Nie
        zauważam, bo jestem znieczulona jego zapachem. Dziękuję ci avide za podrzucenie
        fajnego tematu. Pozdrawiam ciebie i wszystkich wąchaczy. Niech wam ziemską
        wędrówkę umila zapach kwiatu jabłoni i świeżo skoszonej trawy.
        • koala1981 Re: Zmysł powonienia 01.03.07, 15:40
          Jak mogłam przegapić taki ciekawy wątek?!
          Niesamowite jest jak długo przechowujemy zapachy w naszej pamięci i jak silne
          skojarzenia budzą. Zapachy dzieciństwa, ludzi, których znaliśmy, konkretne
          sytuacje...
          Pamiętam jak mój eks opowiadał mi, że nie mógł kiedyś pocałować pewnej
          dziewczyny, która strasznie mu się podobała, bo jej zapach go odstręczał. I
          absolutnie nie chodziło tu o higienę!
          Przeglądając w głowie katalog z zapachami, przypominam sobie może nie same
          zapachy, ale pewne nuty zapachowe moich bliskich znajomych. Miałam kiedyś dobrą
          koleżankę, lubiłam ją bardzo, ale jej zapach doprowadzał mnie do szału,
          reagowałam agresywnie na każde jej zdanie, gdy siedziała zbyt blisko. I miałam
          świadomość tego, że to ten zapach mnie wkurza. Potem trafiła się jeszcze jedna
          koleżanka, strasznie fajna osoba - i znowu to samo. Spałyśmy parę razy u siebie
          nawzajem i dla mnie to była mordęga. Nocne rozmowy szlag trafił, bo moja agresja
          osiągała apogeum.
          Z kolei z facetami było podobnie. Jeden krótki związek swą krótkość zawdzięcza
          właśnie beznadziejnemu zapachowi, wiedziałam jak to się skończy, kiedy pierwszy
          raz intensywniej go poczułam.
          Z innym facetem natomiast woziłam się długo strasznie, chociaż był łajdakiem
          skończonym. Ale pachniał niesamowicie.
          Z jeszcze innym zawsze spotykałam się po wizycie na basenie - chlor na skórze
          przywołuje to wspomnienie.
          A w ogóle to uwielbiam chuchać na skórę i upajać się jej wonią. Lubię nawet
          swoją skórę - szczególnie latem.
    • tlustaklucha Re: Zmysł powonienia 21.03.07, 21:51
      Pewnie. Ja jestem totalnym zapachowcem. Wszystko, nie tylko mężczyzn, dobieram
      pod kątem zapachu. Coś mi się może totalnie nie podobać i biorę to tylko
      dlatego, że ładnie pachnie. Ludzie mądrzy, inteligenti, mili, dobrzy, jeśli
      źle, w moim odczuciu pachną, to mam wielki problem. Bo mogę mieć kłopot z ich
      akceptacją. Lubię taki ostry, zwirzęcy zapach mężczyzny. Czasem stanie ktoś
      taki koło mnie w metrze i jestem gotowa. Wygląd się liczy dla mnie dużo mniej.
      • tlustaklucha Re: Zmysł powonienia 21.03.07, 21:55
        Zmysł powonienia jest najbardziej pierwotnym ze zmysłów. Najbardziej związanym
        z podświadomością. Można czegoś nie pamiętać, ale kiedy poczujemy zapach z
        dzieciństwa, dosłownie przenosimy się tamtą sytuację. Najbardziej działa na
        wyobraźnię. Każdy z nas ma w pamięci takie zapachy.
        • koala1981 Re: Zmysł powonienia 22.03.07, 00:32
          To skoro Ela odświeżyła ten piękny wątek, przyznam się, że po tym, gdy ostatnio
          go czytałam, po tych wszystkich Waszych pięknych historiach z zapachem w tle,
          miałam niesamowity sen zapachowy :)
          Śnił mi się facet, dla którego jakiś czas temu straciłam głowę i cały czas od
          tej pory marzę, żeby go powąchać. Drżąc jednocześnie z obawy, że czar pryśnie,
          bo on pali papierosy, których nienawidzę. I choć w realnym życiu jedynie przez
          ułamek sekundy miałam szansę wyczuć jego woń, WE ŚNIE poczułam ją tak mocno,
          jakby był tuż obok. Papierosów nie zarejestrowałam :D Pachnących snów :)
          • tlustaklucha Re: Zmysł powonienia 22.03.07, 01:37
            Jak jakiś facet pachnie tak jak mój ojciec uciekam na koniec świata.
            A mój obecny partner uwiódł mnie właśnie między innymi zapachem. Pamiętam, jak
            przychodził do mnie na początku naszej znajomości, kochaliśmy się. Mam taką
            chustę wełnianą z kozy orenburskiej i chyba ta chusta musiała mu się dostać pod
            pachę.. Odkryłam to rano. Co to był za zapach. Utrzymywał się na wełnie parę
            tygodni i każdy nowy dzień zaczynałam od zawiajania się w tą chustę i
            zawąchiwania się. Wychodziłam w tej chuście na wydział, jechałam metrem i
            czułam się najseksowniejszą osobą na świecie. Patrzyłam wszystkim mężczyznom
            prosto w oczy i czułam swoją przewagę. Normalnie jestem raczej nieśmiałą osobą.
            Ernst Jünger, pisarz i poeta niemiecki z czasów drugiej wojny światowej napisał
            o wpływie zapachu na nasze życie przepiękną książkę, niestety nie wiem, czy
            przetłumaczoną na polski. To nie jest coś, co uczeni odkryli niedawno.

            Na marginesie: nienawidzę zapachu siusiaka po całym dniu. Wiem, że większość
            mężczyzn strzepuje resztki moczu po siusianiu i nie wyciera go, ale nie wszyscy
            tak strasznie, powiem to, śmierdzą. Siusiak mojego mężczyzny po całym dniu po
            prostu strasznie jedzie i mam z tym problem, bo nawet, ak leżę albo stoję obok
            niego, to czuję to przez spodnie. Próbowałam go przekonać, żeby może go
            wycierał, ale uznał to za niemęskie. Kobiecy mocz chyba tak ostro nie pachnie,
            nie wiem. Jest duża różnica, mniedzy tym, jak sie wchodzi do męskiej i do
            damskiej ubikacji. Co nie znaczy, że w damskiej jest przyjemnie, jak tam nie
            sprzątają, to pachnie jakąś taką słodką padliną.
            Sorry, trochę zbeszcześciłam wątek, ale zapachy bywają różne.
            • izulka83 Re: Zmysł powonienia 22.03.07, 13:36
              zmysł powonienia jest jednym z najważniejszych odczuć w naszym życiu. Uwielbiam
              zapach swoje męża. A najbardziej podnieca mnie jego pot kapiący na mnie w czasie
              seksu.......rewelacja
    • hera500 Re: Zmysł powonienia 22.03.07, 19:13
      Ja mam fioła na punkcie zapachów ,gdy poczuje jakis fajowy juz jestem w
      hipnozie,oczywiście panuje nad sobą hehe
    • le.petit.chagrin Re: Zmysł powonienia 23.03.07, 02:05
      ja wprost przepadam za zapachem mojego N.!!! czasem jest tak, ze budze sie rano
      wczesniej niz on, mocno wtulam sie w niego i wtedy czuje jego zapach
      najmocniej. moge tak lezec godzinami!!! inaczej jest z zapachem intymnym,
      czasem jest oszalamiajacy, a czasem delikatne mi przeszkadza... (uprzedzajac
      zlosliwe komentarze, nie ma to zwiazku z higiena lub jej brakiem. po prostu tak
      jest...)
    • trzydziestoletnia Re: Zmysł powonienia 23.03.07, 10:14
      Ciekawy watek, ladnie napisales avide:)
      Dla mnie rowniez zapach mojego meza jest... mniam... :) B.lubie go wąchać, wlosy, pachy, zgiecia lokci i kolan :) Reaguje tez na zapachy innych facetow, zazwyczaj zaraz chcialabym wiedziec czym pachną i kupic taki zapach mezowi. A maz bez perfumowania tez ladnie pachnie, czego zazwyczaj nie jestem w stanie stwierdzic u obcych mezczyzn (nie wacham ich tak blisko;)
      • wiktoriada111 Re: Zmysł powonienia 23.03.07, 12:49
        A ja najbardziej pamiętam zapachy które zostawały na pościeli... pierwsze
        związki, każde spotkanie na wagę złota... uwielbiałam czuć potem zapach
        partnera na poduszce... jak nie mogliśmy się spotkać to wtedy zasypiałam z
        nosem w takiej poduszce, próbując jak najmocniej czuć jego zapach pełen
        wspomnień, a jednocześnie bałam się żeby nie "wywąchać" tego zapachu do końca,
        żeby zostało choć troszkę na kolejną noc pełną tęsknoty, takiej która motylami
        w brzuchu wierci :-)Ale to były czasy...
        A teraz? Uwielbiam chodzić w bluzie mojego Myszaka, czuć na sobie ten zapach w
        którym tak się zakochałam...lubię zapach dobrych perfum, pomiesznay z zapachem
        jego ciała i dobrego tytoniu... to dla mnie niesłychanie męskie i
        podniecające...
        • wiktoriada111 Re: Zmysł powonienia 23.03.07, 13:01
          oj oj oj ale mi się przypomniała historia!!
          Na początku mojego związku z obecnym moim jego zapach chodził mi ciągle po
          głowie, próbowałam sobie wyobrazić z czym mi się kojarzy... jak zamykalam oczy
          przenosiłam się w odległy sierpniowy wieczór, taki kiedy słońce już prawie
          zaszło a ziemia oddaje ciepło południowego żaru, zapach ziół przepalonych
          słońcem... jezioro, spokojan tafla wody, woda akurat do pływania, bo nagrzana
          sierpniowym skwarem, opowiedziałam to mojemu Myszakowi... zapadła cisza i on
          pełen romantyzmu, który czasami mnie rozwalał... mówi: Pachnę jak jezioro w
          sierpniu...RYBAMI?? Poległam... mój nastrój do końca tamtej nocy był taki, że
          dostawałam głupawki jak tylko próbował sie do mnie dotknać!! Teraz to jest
          takie nasze prywatne powiedzonko, które wywołuje bardzo zabawne wspomnienia :-)
          • lena2505 Re: Zmysł powonienia 22.05.07, 00:13
            Mnie się inna historia przytrafiła.
            Kiedy mąż wyjechał, to zakładałam słuchawki na uszy,żeby czuć jego zapach. Tak silnie pachniały jego wodą kolońską i to mnie bardzo podniecało...
            • zlotadusza Re: Zmysł powonienia 23.05.07, 18:26
              Jej, dlaczego te 7 lat wstecz nie było tego forum. O ile bardziej byłabym
              uświadomiona na co należy zwracac uwagę przy wybieraniu partnera. A ja swoją
              intuicję oszukiwałam.
              Zmysł powonienia jest bardzo wazny, zapach mojego meża od początku działał na
              mnie jak płachta na byka i wywoływał agresję.
              • avide Re: Zmysł powonienia 25.05.07, 07:28
                Ojjj złotaduszo ja również żałuje tego, że nie miałem okazji odwiedzić takiego
                miejsca 7-8 lat temu. No albo przynajmniej 5-6 gdy kształtowała się moja
                przyszłość. Podejrzewam, że wybór byłby bardziej świadomy i przemyślany, było by
                w nim więcej wyrachowania i chłodnej analizy a mniej różowych okularów i
                "czucia". Mniej rozczarowań w życiu by było, a ile nerwów zaoszczędzonych
                :))))). No i pewnie mnie tu by nie było :)), choć przyznam, że można tu poznać
                wielu ciekawych ludzi wartych dłuższej znajomości, niekoniecznie łóżkowej
                znajomości (tak dla ścisłości).
                Pozdrawiam.
                • ewolwenta Re: Zmysł powonienia 25.05.07, 20:21
                  Nie chodzi Wam o to, że powinniście na węch dobierać partnera?
                  To też nie zawsze działa.

                  A swoją drogą dla mnie wygląd często ginie w zapachu mężczyzny. Kosmate myśli
                  wywołują wcale nie Ci panowie, których na obrazku uznałabym za przystojnych.
    • lilyrush Re: Zmysł powonienia 25.05.07, 20:46
      Męzczyzna musi dobrze pachniec. Ale nie każcie mi tego definiować. Jak poczuje
      to powiem ;-)
      Moja zaskocznei ostatnio...mężczyzna, który po zwyczajnowym "buzi" w policzek na
      powitanie powiedział mi czym pachne...a zapach jest raczej niszowy. UTych samcyh
      perfum używała jego wiekla niespełniona miłośc kilka lat temu. I oto przykład
      jak można zapamietac zapach :-)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka