avide
21.02.07, 09:13
Witajcie.
Z tematów lekkich łatwych i przyjemnych, do pomyślenia i rozważania.
Czy zastanawialiście się czasem nad rolą zmysłu powonienia. Jaką rolę odgrywa
w naszym życiu i w procesie doboru partnerów.
Zapachy. Niby wszyscy chcemy pięknie pachnieć. Wyszukujemy perfumy najbardziej
zmysłowe pasujące wg własnego gustu do naszej osobowości. Wylewamy na siebie
tabunami a efekty bywają przeróżne. Każdy z nas posiada własny zapach, zapach
skóry, który w połączeniu z różnymi specyfikami zostaje wzmocniony lub wręcz
przeciwnie. Dlatego zapewne te same perfumy na ciele jednej kobiety będą
pachnieć niezwykle seksownie, ponętnie, afrodyzująco a na ciele innej będą
straszyć. Nasz własna chemia może zatem spłatać nam niechcący niezłego figla.
Opiszę wam teraz co mi się niedawno przytrafiło.
W grudniu mieliśmy wigilię firmową. Jak to na "nowoczesną" wigilię przystało
były dobry hotel, drinki, świetny catering, dobra sprawdzona kapela
przygrywająca dobrą taneczna muzykę no i tłum rozentuzjazmowanych pracowników
płci mieszanej. Jak to co roku bywa ktoś z firmy odszedł, ktoś nowy się
pojawił. No właśnie. Poznałem kobietę. W podobnym wieku co ja. Na pierwszy
rzut oka żadna rewelacja, choć nie powiem, szczupła, zgrabna, wysoka
uśmiechnięta. Ale jak się jej przedstawiałem większego wrażenia na mnie nie
wywarła. Podałem jej rękę, przedstawiłem się i poszedłem dalej. W trakcie
imprezy jak już atmosfera się rozluźniła, troszkę się zjadło i wypiło, zaczęły
się rozmowy w kuluarach i tańce na parkiecie, postanowiłem się przyłączyć do
tańczących. Jako że pań było jakoś o dziwo więcej, zatańczyłem najpierw z
jedną później z druga, później z kolejną. Itd. Po ok godzinie, jak atmosfera
na sali się lekko podniosła, poprosiłem do tańca tą, którą poznałem tego dnia.
Tańczymy, na początku w przyzwoitej odległości, nie chciałem naruszać jej
osobistej prywatności bo niektóre kobiety różnie reagują na zbytnie zbliżenie
się obcego faceta, nawet w tańcu. (wiem to z doświadczenia ;)) ). Zatem
tańczymy. No ale dziewczę mi zaczyna prowadzić. No tak sobie myślę: "daj
odrobinkę swobody kobiecie a Ci zaraz na głowę wejdzie".:))) O ile w życiu
jestem dla kobiety partnerem to w tańcu nie uznaje najmniejszego przejawu
emancypacji i feminizmu. Po prostu kobieta mną prowadzić nie będzie ;)). Taki
ze mnie mały taneczny despota ;). Złapałem ją zatem odrobinkę bardziej
zdecydowanie, przyciągnąłem jej piersi do swojego torsu nie dając możliwości
grymaszenia ;)).
Schyliłem się lekko w kierunku jej ucha żeby szepnąć jej coś co ucha i wtedy
wziąłem głęboki wdech, zupełnie nieświadomie. Poczułem ją. Poczułem jej
zapach, zapach jej perfum zmieszany lekko z wydzielającym się pod wpływem
ciepła zapachem jej ciała. Aż mnie zamroczyło. Zupełnie się czegoś takiego nie
spodziewałem. Moje zmysły odleciały gdzieś z tamtej sali, a ja byłem jakiś
taki oszołomiony. Całość trwa dosłownie kilka sekund ale dla mnie wtedy to
było jak wieczność. Po chwili ocknąłem się, piosenka się skończyła
odprowadziłem ją do stolika i uciekłem jak najszybciej by ukryć moje
zmieszanie, podekscytowanie, czy może fascynacje. Sam nie wiem. To był dla
mnie koniec imprezy. Wcześniej wcale nie zwracałem na nią uwagi,dobrze się
bawiłem ze wszystkimi. Po tym tańcu nie potrafiłem przestać o niej myśleć.
Szukałem jej na sali, wodziłem za nią oczami a jednocześnie trzymałem się jak
najdalej od niej. Czemu ???? Tak mnie zaskoczyło to co przeżyłem że musiałem
na spokojnie wszystko sobie w głowie poukładać, bo nie lubię tracić gruntu pod
nogami. Zatańczyłem z nią jeszcze kilka razy, i za każdym razem upajałem się
jej zapachem, który powodował każda minuta była jak sekunda. Gdyby wiedziała
co się ze mną dzieje mogła by ze mną zrobić tamtego wieczoru co by chciała.
Dzisiaj gdy piszę o tym wszystkim na spokojnie i z dystansu obraz jej twarzy
powoli mi się zamazuje, ale jej zapach pamiętam dziś.
I tutaj pojawia się pytanie. Czy zapach drugiej osoby może być podświadomym
sygnałem wysyłanym przez nasze ciała o dopasowaniu drugiej strony do naszej
własnej osoby. Tak jakby chemia ciała odczytywała znaki których czasami
zwyczajnie nasze umysły albo nie potrafią zinterpretować albo je podświadomie
ignorują.
Na żonę wybrałem sobie piękną w moim subiektywnym odczuciu kobietę, jednak
chwilami jak tak patrzę mam wrażenie że seksualnie całkowicie do siebie nie
pasujemy. Ale jej zapach powoduje że czasami mógłbym ją zwyczajnie tylko tak
smakować nozdrzami i upajać się jej naturalnym, pięknym, seksownym dla mnie
zapachem. Jak ma chwile słabości, chodzą mi po głowie myśli żeby się rozejść
to właśnie chyba ten jej zapach powoduje że czuje się ubezwłasnowolniony. :)
Z kolei moja najlepsza kochanka, najlepsza bo nią mi było najlepiej w łóżku,
pamiętam że jej zapach mnie wręcz zniechęcał. Spowodowało to iż po chyba 2
miesiącach się rozstaliśmy, z żoną jesteśmy 8 rok, w łóżko jest ledwo średnio,
a ja ciągle mam różowe okulary, a jak mi przechodzi wystarczy że się w nią
wtulę, powącham ją i bierze mnie na nowo ..... błędne koło.
Czy ktoś z was tez tak ma, albo może miał ???
Czy spotkaliscie kogoś kto swoim zapachem sprawił iz świat wam zawirował ??
Czy wreszcie zadawaliście sobie SWIDOMIE pytanie jakie emocje wywołuje u mnie
zapach mężczyzny/kobiety mojego zycia ???
Podzielcie się swoimi uwagami i spostrzerzeniami. Z rzyjemnościa je poczytam,
myślę że nie tylko ja.
Avide.