czerwone_wytrawne
23.02.07, 17:53
Mam dobrego znajomego. Chłopak sympatyczny, ale - jakby to delikatnie ująć -
fizycznie kompletnie nieatrakcyjny. Na dodatek jest nauczycielem. (jak
wiadomo - dupa nie facet)No tak, wiem: każda potwora.....ale to jest
przypadek beznadziejny. Chłop naprawdę jest nieciekawy. Mały, krótkie nogi,
twarz...ehhhh....ale miły do cholery jest.I w czym problem? Juz piszę: jest
potwornie samotny. Próbowałam go wyswatac kilka razy, ale on nie ma pojęcia
jak się zabrać do rzeczy. Jakby mało tego było, podobają mu sie wyłacznie
wysokie (siłą rzeczy wyższe od niego), z długimi nogami i koniecznie piękne
kobiety. Ostatnio w sposób nieco brutalny powiedziałam mu,żeby poszukał
jakiejś zwykłej dziewczyny, bo te cudeńka nie spojrzą nawet na niego -
obraził się. Dodam,że często próbuje podrywać te zjawiskowe kobiety, i za
każdym razem mniej lub bardziej brutalnie dostaje kosza. Mimo tego szuka tej
swojej najpiękniejszej, lata lecą, chłop fixuje, a mnie go cholernie żal. Jak
przekonać chłopa (czytaj: jakie argumenty docierają do mężczyzn),że te z
wyższej półki nigdy na niego nie spojrzą, a gdzieś za rogiem być może czeka
jakieś miłe dziewcze, które też nie chce już być sama??
A tak wogóle, to ja doskonale wiem, że nie powinnam się wtrącać, bo to jego
małpy i jego cyrk, ale żal mi już na niego patrzeć...