Napięcie rośnie

03.08.07, 08:17
Pięć dni bez seksu. Dzisiaj rano wstałem już bardzo silnie pobudzony. Bardzo
szybkie ruchy przy goleniu, dynamiczna jazda samochodem, energicznie ustawiam
ludzi w pracy. Czułem jak przez te dni napięcie rosło... eksplozja pewna.
Ciekawe tylko w jaki sposób?
Może dać jakiemuś gościowi na ulicy w pysk? Tylko co on mi zawinił? W sumie
co mnie to obchodzi? Dzisiaj czuję się jak barbarzyńca. Dziki hun, który chce
spalić imperium.
Zacznę może do żony...w końcu już tyle dni...może wpusci do ogródka
barabrzyńcę.

    • gomory Re: Napięcie rośnie 03.08.07, 08:53
      Myslisz, ze ona przechodzi to samo?
      • oczydiabla Re: Napięcie rośnie 03.08.07, 09:18
        Nie sądzę.
        Od wielu lat nie przechodzi nawet podobnie. Jednak nie przestaję próbować...co
        mi szkodzi najwyżej powie to słodkie "NIE". Z czasem człowiek się uodpornia.
        • cyjanokobalamina Re: Napięcie rośnie 03.08.07, 09:33
          A moze przed kolejnym 'wpuszczeniem do ogrodka' zgodzilaby sie na uwolnienie
          Twojej energii w jakis inny sposob (za leniwa na pieszczoty?).
          • oczydiabla Re: Napięcie rośnie 03.08.07, 09:46
            Och niech pozwoli...niech się zgodzi... ale jakoś szybko od pieszczot
            przechodzi do konkretów.
            Może za leniwa, a może za bardzo konkretna ta moja kobieta :)
        • onia735 Re: Napięcie rośnie 03.08.07, 11:17
          ha ha ha :) jeszcze wczoraj czułam to samo co Ty...
          cóż ..wyszalałam się sportowo i dziś zaczynam prace pokojowo :)
          A jutro zaczynam urlop ..oczywiście urlop bez sexu..

          pogodzona z losem ...
          onia735
    • alta_rica Re: Napięcie rośnie 03.08.07, 09:43
      Pięć dni.... cóż to jest....
      • malwinka789 Re: Napięcie rośnie 03.08.07, 09:44
        co czujesz kiedy on odmawia??
      • oczydiabla Re: Napięcie rośnie 03.08.07, 09:49
        Ja wiem niby tylko 5 dni, czytam też inne posty. Wiem, że są nieporównywalnie
        większe przerwy. Nie zmienia to faktu, że czuję jak wewnątrz powoli zaczyna
        mnie rozrywać...
    • sphinx10 Re: Napięcie rośnie 03.08.07, 09:50
      Dzisiaj z żoną? Zapomnij ...
      Choćbyś nawet obiecał jej futro z norek, ją będzie bolała głowa.
      Polecam koleżankę z pracy, albo pracę ręczną.
      Ostatecznie, faktycznie daj jakiemuś gościowi w pysk. On Cię przynajmniej
      zrozumie ....
      • oczydiabla Re: Napięcie rośnie 03.08.07, 10:26
        Koleżanki z pracy są dla mnie seksowne niczym zakonnice (chociaż niektórych to
        kręci). Wolę nie traktować ich w ten sposób, niepotrzebne mi takie problemy w
        pracy.
        Prace ręczne...no cóż...ok. Jednak sam wiesz, że to nie to samo. Gdzie smak,
        zapach, dotyk, magia itd? Pozostaje mi więc próbowanie, a motywacja dzisiaj
        duża.
      • asiak30 Re: Napięcie rośnie 03.08.07, 15:39
        jak to jest?...niektórzy uważają,że najlepsze lekarstwo na ból głowy to sex...
    • alta_rica Re: Napięcie rośnie 03.08.07, 09:56
      Ja po pięciodniowej przerwie nawet nie smiem się upominać...
      Chociaż właśnie wczoraj po 5 dniach zaproponowałam, z taką pewną
      nieśmiałością...
      Oczywiście nic z tego, gdyż jak wiadomo wczoraj był czwartek, a w czwartki
      niestety to niemożliwe, bo... to środek tygodnia..
      • malwinka789 Re: Napięcie rośnie 03.08.07, 10:03
        a moj mąż nie chcee sie kochac tyle co ja............. dzis rano położylam jego
        rękę na mojej m... odrócił sie na drugi bok (mamy po 26 lat!!!!! wiec jak nie
        teraz to kiedy??????)
        • majka995 Re: Napięcie rośnie 03.08.07, 10:19
          Malwinka mam ten sam problem, my mamy po 29 lat. Piękny wiek i co z tego jak
          jemu się ciągle nie chce. Ja juz czasem mam obsesje, wszystko kojarzy mi sie z
          jednym. Juz sobie darowałam pytania czy chce, dałam spokój. Ale myślę sobie że
          kiedyś to sie dla niego żle skonczy bo ja jestem młodą ,atrakcyjną kobietą(i po
          co sie staram ) i w koncu poszukam zainteresowania u innego męzczyzny. Co
          wieczór mam nadzieje że coś zacznie, ale nic daje buzi mówi dobranoc, czasem ze
          mną porozmawia, ale rozmowa się nie klei i na tym koniec czułości.

          Pozdrawiam
          • oczydiabla Re: Napięcie rośnie 03.08.07, 10:31
            Ludzie różni na forum, a sytuacje podobne. Bez wzgledu na wiek, stan społeczny,
            ba...nawet płeć :)
    • lilyrush Re: Napięcie rośnie 03.08.07, 10:26
      Kochani...macie an pęczki portali randkowych.
      Zapewniam Was, ze bez problemu znajdziecie towarzyszy, co ulżą waszej niedoli
      • oczydiabla Re: Napięcie rośnie 03.08.07, 10:28
        Pytanie tylko...czy my szukamy?
        • alta_rica Re: oczydiabla 03.08.07, 10:32
          Otóż to.

        • lilyrush Re: Napięcie rośnie 03.08.07, 10:40
          oczydiabla napisał:

          > Pytanie tylko...czy my szukamy?

          To sobie juz sami odpowiedzcie.
          • majka995 Re: Napięcie rośnie 03.08.07, 10:49
            Po co nam serwisy randkowe. Ja kocham męża i bardzo mnie pociąga ale to on nie
            chce. Kobiety częściej nie maja ochoty na seks, to przykre dla męzczyzny, ale
            tak to z nimi jest. natomiast facetowi zawsze się chce, zaw2sze to facet
            namawia, więc jak mój nie namawia mnie to znaczy że ma inny obiekt
            zainteresowania. Zresztą u mnie nakłada się wiele innych zachowan jego i
            dlatego jestem prawie pewna ze jest inna.
            • malwinka789 Re: Napięcie rośnie 03.08.07, 11:00
              :)
              my jesteśmy 3 miesiące po ślubie, nie chc e narzekać bo kiedy sie kochamy jest
              naprawde wspaniale, nie chce nikogo innego!!!!!!!!!!!!!!!! nie sądze, jestem
              pewna ze nie ma innego obiektu zainteresowan, u nas problemem jest praca :(
              stres go wykańcza, codzienna bieganina po banku sprawia ze nie ma ochoty na
              nic. rozmawiamy o tym, rozumię go jednak czuje sie jednak wtedy jak
              żebraczka......
    • magda8887 Re: Napięcie rośnie 03.08.07, 10:56
      > Zacznę może do żony...w końcu już tyle dni...może wpusci do ogródka
      > barabrzyńcę.
      raczej "może wpuści do swojego ogródka kreta" :)


      > Może dać jakiemuś gościowi na ulicy w pysk? Tylko co on mi zawinił? W sumie
      > co mnie to obchodzi? Dzisiaj czuję się jak barbarzyńca. Dziki hun, który chce
      > spalić imperium.
      a rozmawiałeś o tym z żoną??
      • oczydiabla Re: Napięcie rośnie 03.08.07, 11:49
        Rozmawialiśmy o tym kilka lat temu i nie znaleźliśmy wyjścia z sytuacji. Czym
        więcej rozmawialismy tym było coraz gorzej. W końcu przestaliśmy...
        Jednak te rozmowy pozostawiły dobry ślad, otworzyły oczy mi i jej. Przestałem
        naciskać, żebrać, uzbroiłem się w potworną cierpliwość, znalazłem sobie
        dodatkowe zajęcie, które pochłaniały moje siły i emocje. Dzięki temu
        zminimalizowałem swoją frustrację, częstotliwość zbliżeń powolutku zaczęla
        wzrastać i to głównie z jej inicjatywy. Jest nieporównywalnie lepiej...choć
        wciąż za mało.
    • aretuza Re: Napięcie rośnie 03.08.07, 10:59
      podobno w takim własnie stanie wielcy wodzowie wygrywali bitwy:) zastanów sie..
      może warto tę adrenalinę jakoś pozytecznie wykorzysatać? zajmij sie polityką,
      albo co....
      • malwinka789 Re: Napięcie rośnie 03.08.07, 11:00
        :)
        my jesteśmy 3 miesiące po ślubie, nie chc e narzekać bo kiedy sie kochamy jest
        naprawde wspaniale, nie chce nikogo innego!!!!!!!!!!!!!!!! nie sądze, jestem
        pewna ze nie ma innego obiektu zainteresowan, u nas problemem jest praca :(
        stres go wykańcza, codzienna bieganina po banku sprawia ze nie ma ochoty na
        nic. rozmawiamy o tym, rozumię go jednak czuje sie jednak wtedy jak
        żebraczka......
        • majka995 Re: Napięcie rośnie 03.08.07, 11:06
          Chociaz wiesz że u twojego męża problemem jest praca. A u mojego nie. Był na
          urlopie i to samo. A jeszcze kilka miesięcy temu tak nie było.Mój mąż nie chce
          rozmawiac, ucieka przed rozmową tak jakby się czegoś bał. I oczywiście zwala na
          mnie wine, że ja mu gadam a on się blokuje. Jak puścimy pornosika i zaczne się
          do niego dobierac to jest ok. Ale nie jest czuły, tylko jest taki mechaniczny
          seks bez namiętności. Wiem że po kilku l;atach małżeństwa namiętność wygasa,
          ale on dla mnie nadal jest atrakcyjny i pragne czule się z nim pokochac. Ale
          niestety nie mam na co liczyc
          Pozdrawiam
          • malwinka789 Re: Napięcie rośnie 03.08.07, 11:18
            no tak, to rzeczywiście inna sytuacja.potafimy o tym rozmawiac ale to ja czuje
            sie wtedy kiepsko, mam doła. mówi ze kiedy nie ma "przypływu miłości" to nie
            chce kochac sie "mechanicznie", że nie byłoby to szczere itd. kiedy tak mówi
            mam ochote rzucić sie z miłości do niego a le on wtedy akurat musi tabelki
            wypełnić, albo coś...... porażka
            • paola56 Re: Napięcie rośnie 03.08.07, 11:51
              dlaczego mężczyźni ten wątek opuścili??? poradzcie coś
              • oczydiabla Re: Napięcie rośnie 03.08.07, 11:55
                Męzczyźni nie lubią skomplikowanych sytuacji i wolą proste rozwiązania. Żona
                nie chce to poszukam sobie innej kobiety. Wiem, bo też miałem/miewam takie
                pomysły.
        • barracuda7 Re: Napięcie rośnie 05.08.07, 19:51
          MALWINKA zamiast mówić ROZUMIĘ powiedz mu rozumiem. Może lepiej zrozumie. Koszmar z
          tym analfabetyzmem.
      • oczydiabla Re: Napięcie rośnie 03.08.07, 11:51
        aretuza...myślisz, że tak wypłynął Lepper? :) teraz rozumiem te seks afery :)
        • aretuza Re: Napięcie rośnie 03.08.07, 12:46
          w seksaferach to raczej chodzi o nadmiar seksu, a nie jesgo brak:))i ich
          wynikiem jest raczej upadek polityka, a nie jego wygrana... ale chyba jesteś na
          dobrym tropie:)
    • sagittka Re: Napięcie rośnie 03.08.07, 13:34
      Nie daj okazji do powiedzenia "słodkiego NIE".
      Jak na barbarzyńcę przystało, przyciśnij do ściany i weź, tylko koniecznie
      zadbaj (choćby potem), żeby jej tez było miło.
      Byłabym zachwycona takim napalonym zwierzakiem.
      • malwinka789 Re: Napięcie rośnie 03.08.07, 13:38
        ja także.....
        • majka995 Re: Napięcie rośnie 03.08.07, 13:40
          I ja tez byłabym zachwycona, zawsze prosiłam o to męża, ale nigdy tego nie
          dostałam
          • alta_rica Re: Napięcie rośnie 03.08.07, 13:44
            i ja....
            • oczydiabla Re: Napięcie rośnie 03.08.07, 14:20
              Napięcie nie spada...aż czuję łaskotanie gdzieś koło szczeki jak sobie pomyśle
              o WZIĘCIU :)
              Tylko czasem, jak czuję z drugiej strony bezpłciowość i wszelkie próby nic nie
              dają, to całe napięcie tak nieprzyjemnie opada.....

              • alta_rica Re: Napięcie rośnie 03.08.07, 14:25
                Ja też czuję łaskotanie.... jak myslę... z tym, ze NIE koło szczęki ;-))))
                • oczydiabla Re: Napięcie rośnie 03.08.07, 14:29
                  Wiesz...we mnie dzisiaj obudziły się dzikie instykty i pewnie dlatego zaczyna
                  się od szczeki. Może to od chęci pogryzienia, może posmakowania? :)
                  • alta_rica Re: Napięcie rośnie 03.08.07, 14:32
                    Może... Nie pisz nic już więcej o swoich instynktach, bo do wieczora nie
                    doczekam.... ;-)
                    • majka995 Re: Napięcie rośnie 03.08.07, 14:43
                      Wy sobie chociaż wieczorem ulżycie a ja jak zwykle pójde spac i obejde się
                      smakiem. Aż mi sie płakac chce jak o tym pomysle. Ale takie jest życie. Jakoś
                      zle sie dobieramy w pary , nie potrafimy się zgrac temperamentami
                      • alta_rica Re: Napięcie rośnie 03.08.07, 14:45
                        Wiesz nie mów hop... i tak dalej...nie wiem jak diabelskie oczęta, ale ja mam
                        jedynie NADZIEJĘ na wieczor ...
                        • majka995 Re: Napięcie rośnie 03.08.07, 14:56
                          Czyli tak jak ja, nigdy nie myslałam że bedę żebrała u własnego męza o chile
                          namiętnego i czułego seksu. Moge zadać ci pytanie jak często się kochacie z
                          męzem? Ja kocham się różnie raz na tydzien albo mniej. Czasem się zdarzało 2
                          razy w tygodniu ale to sporadycznie, ale za to po tym 2 tygodnie przerwy:)
                        • malwinka789 Re: Napięcie rośnie 03.08.07, 14:57
                          ej, no co ci nasi mężoeie/żony !!!!!!!!! czy oni uczuc nie mają?????????
                        • oczydiabla Re: Napięcie rośnie 03.08.07, 14:57
                          Ja tez tylko mam nadzieję i pożądanie barbarzyńcy :))
                          Majka może trochę więcej odwagi...zaatakuj pierwsza ;)
                          Alta rica...jedna myśl nie daje mi spokoju...gdzie ciebie łaskocze??? :))
                          • majka995 Re: Napięcie rośnie 03.08.07, 15:00
                            Ja jestem odważna i atakuje pierwsza, nie raz tak robiłam, ale raz sie skusi, a
                            częściej mówi że jest zmęczony i nie ma ochoty, moze jutro. Więc tak naprawde
                            już mi sie nie chce zaczynac. Gdybym nie zaczynała pierwsza to chyba bym się
                            nie doczekała seksu, a tak to mam raz w tygodniu:)
                            • majka995 Re: Napięcie rośnie 03.08.07, 15:01
                              A teraz juz nie zaczynam i nie kochałam sie od tygodnia i nie zanosi sie na
                              seks w najblizszym czasie.
                              • oczydiabla Re: Napięcie rośnie 03.08.07, 15:03
                                Rozumiem to doskonale. Odmowy są takie poniżajace, ale ja już chyba sie
                                uodporniłem przez te lata.
                              • malwinka789 Re: Napięcie rośnie 03.08.07, 15:04
                                czuję Cię :)
                                jestem w dokładnie takiej samej sytuacji
                            • alta_rica Re: majka995 03.08.07, 15:03
                              U mnie identycznie jak u Ciebie, może ty jestes moim alter ego? ;-)
                              • malwinka789 Re: majka995 03.08.07, 15:06
                                ależ wygłodzeni jesteśmy. i po co my te śluby składaliśmy??????
                                • majka995 Re: majka995 03.08.07, 15:09
                                  Nie wiem. A jeszcze rok temu było ok. Nie był to może szczyt marzen ale dało
                                  sie wytrzymac. Ale teraz to porażka. Czasem to mi się smiac juz chce z tego,
                                  jestesmy młode a zyjemy jak mniszki:)
                              • oczydiabla Re: majka995 03.08.07, 15:08
                                Zaraz, zaraz...napisałaś, że nie koło szczęki :) więc GDZIE? :)
                                Alter ego? wiesz, że podejrzewałem to od dawna?;)
                                • alta_rica Re: oczydiabla 03.08.07, 15:15
                                  Oj diablątko, czy Tobie przypadkiem krew z pożądania tych oczu nie zalewa? ;-)

                                  O alter ego to było do majki995, bo jej opis seksu małżeńskiego to mój opis ;-)

                                  a GDZIE? to Ci mogę GDZIE indziej napisać ;-)
                                  • oczydiabla Re: oczydiabla 03.08.07, 15:23
                                    Zauważyłem, ale za późno :)) to wszystko przez tę dziwna energię :)
                                    Napisz mi, napisz :)
                          • alta_rica Re: oczydiabla 03.08.07, 15:05
                            Obawiam się, że odpowiedź na Twoje pytanie byłaby złamaniem regulaminu forum ;-
                            )))

                            Na uszko mogłabym Ci powiedzieć, ale nie chcę się dzis zbiżać do Twojej
                            szczęki... ;-)
                            • malwinka789 Re: oczydiabla 03.08.07, 15:10
                              czym wy sie w pracy zajmujecie?
                              • majka995 Re: oczydiabla 03.08.07, 15:11
                                Ja siedze z dziećmi w domu, więc mam chwilke czasu
                                • malwinka789 Re: oczydiabla 03.08.07, 15:15
                                  no a ja juz sobie biureczko sprzątam i o 15,30 ruszam do mojego oziębłego władcy
                                  • oczydiabla Re: oczydiabla 03.08.07, 15:16
                                    Ja też się zbieram, bo zaraz was wszystkie POGRYZE ;) Przeprowadzę dzisiaj
                                    najazd hunów....mmmrrrrrrr....
                                  • wilk67 Re: oczydiabla 03.08.07, 15:17
                                    co to za babski jarmark?
                                    • malwinka789 Re: oczydiabla 03.08.07, 15:19
                                      oj ja też ....... metodą prób i błędów. zobaczymy co z teego wyniknie
                                      • lili000 Re: oczydiabla 03.08.07, 15:24
                                        zatem do poniedziałku- powodzenia w boju
                                        • nail_enamel !!!!!!!!!!!!!!!! 03.08.07, 18:24
                                          kurcze, ale ten watek pełen erotyzmu... moze by tak nasi Męzowie/żony
                                          poczytali? moze by ich też wzięło? :)
    • 77misia1 Re: Napięcie rośnie 05.08.07, 17:39
      oj po pieciu dniach az takie napiecie..?
      • xleilax Re: Napięcie rośnie 05.08.07, 20:44
        Ja chyba Wam mojego partnera dam na jedną noc:)uwielbiam z nim sex,kochanie
        itd,ale jeszcze nigdy mi nie odmówił,bo nigdy pierwsza przez 3 lata nie
        musiałam zaczynać,on ma zawsze ochote,czasami prosiłam go,żeby zaczekał aż ja
        zaczne pierwsza igraszki,ale on się śmieje,ze nie doczekałby się nigdy...:)to
        nie prawda rzecz jasna:)
        Niemniej jednak czytałam a może w tv ...,że sex osób nie mająch ślubu,ale
        mieszkajacych razem ,dłużej nie przechodzi kryzysów,W małżeństwie brzydko
        mówiąc"powszednieje"wszystko i ludzie przestaja się starać,gdyż wiedzą, co mają
        i nie zabiegaja o względy tak bardzo,przestają byc tak bardzo wyczuleni na,to
        że druga osoba moze kogoś poznać.Jednak to nie moje zdanie,ani opinia.A czy Wy
        tez tak uważacie?Czy widzicie tak duża różnicę między zwiazkiem partnerskim a
        małzeńskim?ja nie miałam nigdy męża,więc mogę powiedzieć,ze sex jest,zazdrosć
        (zdrowa)też jest,ale jak mamy już dziecko,to zaczynamy podjeżdżać pod wątek,o
        którym pisałam wyżej.Zobaczymy ,co dalej:)?
        • demade Re: Napięcie rośnie 05.08.07, 23:20
          tak sobie czytam i czytam, az mi sie plakac chce. mlodosc mi/wam przemija a
          potem juz nici z seksu. straszne. dlaczego tak sie dzieje? ja tez juz wyje od
          tygodnia. ale powiedzialam sobie dosc. stane sie bardziej oziebla niz on. albo
          znajde sobie wreszcie kogos na boku, bo juz zaczynam o tym na seri myslec.
          najgorszy problem to gdzie na milosc boska, znalezc sobie faceta tak tylko na
          seksik raz w tygodniu, he?
          • lilyrush Re: Napięcie rośnie 06.08.07, 09:28
            demade napisała:

            > najgorszy problem to gdzie na milosc boska, znalezc sobie faceta tak tylko na
            > seksik raz w tygodniu, he?

            na pęczki takich na wszelkich portalach randkowych. Tylko sie odpowiednio
            zareklamuj
        • gomory Re: Napięcie rośnie 06.08.07, 01:11
          No tak, ale przez 3 lata wspolnego mieszkania to jeszcze spokojnie moga hormonki buzowac. Taki okres czasu wydaje sie dlugi dla mlodych ludzi, u tych bardziej wiekowych powoduje nostalgiczny usmiech i mine "a co Ty tam dziecko wiesz" :P. Dzisiaj myslisz, ze to bzdury, ale pewnie gdybysmy wrocili do tej rozmowy za np. 10 lat nabralabys zupelnie innej perspektywy. Zwlaszcza gdyby nadal partner migal sie od slubu ;).
          • niezapominajka333 Re: Napięcie rośnie 06.08.07, 06:47
            Dobrze napisane :)
            • oczydiabla Re: Napięcie rośnie 06.08.07, 07:59
              Niech xleilax poczyta sobie to forum może uda jej(im) się uniknąć pewnych
              błedów i zaniedbań, które pojawiają się i kumulują w dłużych związkach. Tylko
              czy uda jej się znaleźć przyczyny, skoro my piszemy tylko o skutkach?
              • malwinka789 Re: Napięcie rośnie 06.08.07, 08:23
                hmmmmmm :)
                • paola56 Re: Napięcie rośnie 06.08.07, 08:54
                  jak po weekendzie ???????
                  • oczydiabla Re: Napięcie rośnie 06.08.07, 10:06
                    Odpowiem jak malwinka...rozmarzonym hmmmmmmm;)
                    • malwinka789 Re: Napięcie rośnie 06.08.07, 10:14
                      no hmmmmmmmmmmmm tzn. kontakty małżeńskie uległy poprawie :)
                      • paola56 Re: Napięcie rośnie 06.08.07, 11:57
                        niech ktoś mnie rozpali, podnieci
    • pepegi Re: Napięcie rośnie 06.08.07, 13:43
      No cóż, przybij piątkę. Czuję się identycznie. Cała noc nieprzespana. A co do
      mądrych zalecających wyszaleć się sportowo: wsadźcie sobie te rady
      sami-wiecie-gdzie. Potem się chce jeszcze bardziej. :P
      • gomory Re: Napięcie rośnie 06.08.07, 18:37
        To znaczy, ze wykonalas za malo serii, powtorzen, kilometrow skoro jeszcze masz takie niepotrzebne rzeczy w glowie ;).
        • oczydiabla Re: Napięcie rośnie 07.08.07, 09:07
          Nie ma takiej ilosci serii, powtorzeń, kilometrów, która by mnie
          wyciszyla. Fizycznie nie potrafię uspokoić pożadania. Bardziej mi
          pomaga przestawienie mysli na inne tory. Zajęcie umysłu sprawami nie
          związanymi z seksem.
    • lilyrush Re: Napięcie rośnie 07.08.07, 09:39
      A mi ju powoli przechodzi. Najgorzej jest pierwszego, drugiego dnia.
      Po tygodniu sie uspokajam
      • majka995 Re: Napięcie rośnie 07.08.07, 10:10
        U mnie po weekendzie też super. W koncu udało mi się pogadac z mężem
        szczerze i jest ok. Ale najpierw było ostro, kłótnia burzliwa, ale
        najważniejsze że teraz jest w porządku.Oby tak juz zostało
      • pepegi Re: Napięcie rośnie 07.08.07, 10:59
        To fajnie masz. Mi z dnia na dzień ciągle rośnie. I wyłazi ze mnie zołza. Typowy
        syndrom niedopchania ;)
        • oczydiabla Re: Napięcie rośnie 07.08.07, 11:22
          Pewnie, że czym dłużej tym bardziej rośnie napięcie. W tygodniu bywa
          cięzko, ale nie jest tragicznie, bo zorganizuje sobie zawsze sporo
          zajęć. Natomiast weekend... no to od piątku mnie już nosi, budza się
          żądze :)
          lilyrush... to nawet wygodne gdy po kilku dniach już ci spada :)
          • pepegi Re: Napięcie rośnie 07.08.07, 11:35
            No. Mi to już nawet mnóstwo pracy nie pomaga. A zapieprz w robocie, że hej!
            Pasuje do mnie jak ulał ten stary kawał:
            - Panie doktorze, bez przerwy chce mi się seksu. Nic mi nie pomaga.
            - A czy pani już brom brała?
            - Nie, jeszcze nie bombrałam.
            :)
          • lilyrush Re: Napięcie rośnie 07.08.07, 11:57
            oczydiabla napisał:

            > lilyrush... to nawet wygodne gdy po kilku dniach już ci spada :)


            Nie spada, a raczej przysypia. Ale to też zwiazane z cąłoscią
            sytuacji...
    • wallwalker Re: Napięcie rośnie 07.08.07, 11:30
      Ja też tak zaczynałem:) Teraz już tylko wyć się chce:( Bo wiadomo że
      nie wpuści do ogródka, a nawet jeśli to dla świętego spokoju a nie
      dla tego że chce... Życzę ci byście obydwoje odnajdowali zawsze
      szczerą i prawdziwą radość z uprawiania tych kwiatków
      • malwinka789 Re: Napięcie rośnie 07.08.07, 11:35
        dla Majki
        dobrze ze porozmawialisci, mam nadzieje ze do czehos ta rozmowa
        doprowadzila, do jakis sensowynych wniosków. no i ze nie tylko na
        rozmowie sie skonczyło, bo musze przyznac ze u mnie od weekendu
        sielanka a dzisiejszy poranek był ......... pozdrawiam
      • oczydiabla Re: Napięcie rośnie 07.08.07, 12:48
        wallwalker...ja nie zaczynam :) Wydaje mi się, że to ty dopiero
        zaczynasz, a ja przeszedłem ten etap co ty. Jeszcze parę lat temu
        też byłem sfrustrowany i zdołowany totalnie. Wybrałem sobie drogę,
        bardzo krętą i pod górkę:) ale może wyjde na prostą:)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja