Dodaj do ulubionych

zakaz/niechęć do masturbacji partnerki :/

24.08.07, 11:20
Postanowiłam napisać, bo nie do końca radzę sobie z sytuacją...
Mam faceta i kocham go, ale jego temperament seksualny jest mniejszy
niż mój. Rozumiem go (ciężko pracuje fizycznie i często bywa
zmęczony), ale czasem gdy mam ogromną ochotę na seks trudno jest
skupić mi się na innej aktywności. W takich przypadkach chciałabym
zrobić to sama, tylko po to aby móc spokojnie wrócić do innych
swoich zajęć. Dotyczy to tych momentów kiedy nie możemy być razem
lub kiedy on nie ma ochoty. Niestety, mój facet nie chce tego
zaakceptować. Czasem mówi, że jak już muszę to mogę to robić. Ale
wiem, że nie godzi się z tym, pewnie się tego boi... Ostatnio zaczął
się starać i kochamy się częściej, ale dla mnie to nadal trochę za
mało. Kiepsko się z tym czuję, bo mam poczucie bycia gorszą, osobą
która nie radzi sobie ze "zwierzęcym" instynktem. Z jednej strony
chciałabym czasem to zrobić sama a z drugiej boję się, że to go
zrani, a nie chcę go oszukiwać i mówić, że tego nie robię. Nie wiem
jak rozwiązać tę sprawę. Mam ten problem od roku i już jestem
zmęczona.
Obserwuj wątek
    • ewolwenta dyskretnie 24.08.07, 11:29
      Skoro to go uraża, to niech o tym nie wie. W naszej kulturze to kobietę boli
      głowa a facet zawsze chce i może. Zaprzeczenie tej "prawdzie" w której
      wychowywani są faceci budzi u nich spory dysonans. Może po postu im tego
      oszczędzić?
    • bugbuddy Re: zakaz/niechęć do masturbacji partnerki :/ 24.08.07, 13:01
      Kto Ci każe robić to na jego oczach albo opowiadać później ze szczegółami? Rób
      tak, żeby nie widział. Wiesz - czego oczy nie widzą tego sercu nie żal.
      • norah5 Re: zakaz/niechęć do masturbacji partnerki :/ 24.08.07, 13:43
        Zgadzam się w zupełności- rób to po kryjomu. Ja czasami czekam
        chwilę aż partner zaśnie i wtedy wymykam się do łazienki czy kuchni
        z wibratorkiem. Czasem nie chcę się przyznać, że robię to tak
        często. Co prawda on nie ma nic przeciwko mojej masturbacji (sam mi
        kupił ten wibrator, chyba jako wygodnego czasem zastępcę) ale i tak
        wolę robić to nie w jego towarzystwie, jakoś chrapanie nie nastraja
        mnie seksualnie...
      • wiktoriada111 Re: zakaz/niechęć do masturbacji partnerki :/ 24.08.07, 13:46
        Zgadzam się z przedmówcą. Czujesz potrzebę, rób to. Nie pownnaś czuć
        potem wyrzutów sumienia, czy poczucia winy... to jest
        najnormalniejszy sposób na rozładowanie napięcia nietylko
        seksualnego, nie powinnaś tego rozpatrywać w kategoriach zdrady
        swojego partnera czy czegoś niemoralnego i zwierzęcego, co zrobi z
        Ciebie gorsza osobę. Masturbacja towarzyszy większości dorosłych
        ludzi, tylko niektórzy wewnętrznie nie umieją tego zaakceptować,
        przyznać się do tego nawet przed sobą, a to przeciez całkiem
        normalna czynnosc, ba czasami zwykła potrzeba niemalże
        fizjologiczna. Zaakceptuj sama swoje potrzeby, realizuj je, ale jak
        czujesz że partner tego nie zrozumie, nie mów mu o tym...
    • coill Re: zakaz/niechęć do masturbacji partnerki :/ 24.08.07, 13:49
      ale on musi byc głupim facetem ze go to rani albo muto przeszkadza,ciekawe co on
      by robił jakbys no wyjechala i by go jaja bolaly.

      A tak swoaj drogą,czy musisz mu sie spowiadac z kazdego zrobienia sobie
      dobrze??? LOL
    • glosatorr Pies OGRODNIKA?! 24.08.07, 14:28
      suza-nne napisała:

      > Mam faceta i kocham go, ale jego temperament seksualny jest
      mniejszy
      > niż mój.

      Witam
      Powiem tak - chociaż jestem czasami nie tolerancyjny, to jednak
      jestem w stanie zrozumieć, że istnieją różnice w temperamencie.

      > W takich przypadkach chciałabym
      > zrobić to sama, tylko po to aby móc spokojnie wrócić do innych
      > swoich zajęć.

      To też jest zrozumiałe - jeśli facet pada na pysk i np. uważa, że
      jest tak zmęczony, że np. nie jest w stanie pomimo wielkiego
      zmęczenia np. zrobić Ci odlotowej minetki, wypieścić Cię np. leżąc
      sobie na brzuszku między Twoimi nóżkami - to nie tylko możesz (i nie
      musisz prosić Jaśnie Pana o pozwolenie) ale rób sobie dobrze do woli
      kiedy i jak chcesz.

      > Dotyczy to tych momentów kiedy nie możemy być razem
      > lub kiedy on nie ma ochoty. Niestety, mój facet nie chce tego
      > zaakceptować.

      A tego chociaż starałem się zrozumieć wszystko inne to ja nie
      rozumiem. Sorry, ale powiem wprost i szczerze: Jeśli Twój facet, nie
      jest w stanie pomimo zmęczenia, np. zrobić Ci dobrze poprzez:
      - zrobieniem doskonałej palcoweczki (na jeden, dwa czy trzy maluszki)
      - zrobieniem minetki i doprowadzenie Cię do ekstazy i orgazmów nawet
      kilku
      - wypieszczenie na setkę innych sposobów, w tym zabawa wibratorkiem,
      japońskimi kulkami, fantomami, etc

      To za przeproszeniem - ani On, ani Mamusia, ani Tatuś, ani nikt do
      jasnej cholery nie ma prawa mówić Ci co się jemu podoba lub nie!
      Jak nie potrafi odpocząć choćby poleżywszy sobie w wannie i potem mu
      się za przeproszeniem trochę skupić na swojej partnerce nie chce,
      aby Ona byla zadowolona i spęłniona - TO TAKI FACIULEK NIE MA PRAWA
      GŁOSU. A jak wyraża swoje niezadowolenie - to trzeba mu powiedzieć:
      Jeśli jesteś fujara w seksie i nie potrafisz pomimo zmęczenia zrobić
      mi dobrze, jeśli myślisz wyłacznie o sobie a masz gdzieś moje
      potrzeby - TO NIE MASZ W TEJ MATERII PRAWA GŁOSU.
      I albo sięzabieraj do roboty, albo patrz i zobacz, jak mój
      elektryczny Big Joe albo moje paluszki potrafią mnie doprowadzić do
      orgazmu isię kurna Ucz Józek!


      > Czasem mówi, że jak już muszę to mogę to robić.

      No kurna Łaskawca się znalazł?
      A Ty potrzebujesz jego zgody?
      Jak leży na tej swojej leżance i się gapi w telewizor - to nie pytaj
      się - tylko rozłóż przed nim nogi i zrób sobie dobrze i patrz na
      tego frajera - bo zamiast Tobie dogodzić, to hoduje bandziocha!
      Gdzie Ty dziewczyno masz oczy, co?
      I jeszcze takie byle_co - mówisz, że kochasz?
      Za co?

      > Ale
      > wiem, że nie godzi się z tym, pewnie się tego boi...

      Oczywiście, bo widzi dziewczynę gorącą jak wulkan, a on ani be ani
      me ani kukuryku - zielony w tych sprawach, zmęczony jakby za
      przeproszeniem pracował 24 godziny na dobę, sam wygaszony jak XII
      wieczna dymarka musi sobie uzmysławiać, że nawala jako mężczyzna!
      I niech się boi - dokładnie - rób to na jego oczach, wypnij mu pupe
      i wsadź w nią Wibrator i niech jego dzwięk i Twoje jęki przeszkodzą
      mu w oglądaniu sportu w TV. Niech słyszy Twój orgazm jak zasypia za
      Twoimi plecami - a za kilka lat (bo wątpię, byś skumała, że masz
      fajtłapę a nie męża) - spotkasz takiego faceta, który jak nie może,
      to pokaże Ci co potrafi mężczyzna zrobić z 20 palcami, ustami, i
      całym swoim ciałem.

      Tylko palanty skoncetrowane egocentrycznie na sobie - jak im nie
      staje z powodu zmęczenia, odwracają się od potrzeb kobiety. Nie
      rozumieją bowiem, że dając rozkosz kobiecie pieszczotami - mogą dać
      jej więcej niż potem wpychając na sucho swojego penisa!

      > Ostatnio zaczął
      > się starać i kochamy się częściej, ale dla mnie to nadal trochę za
      > mało.

      No cóż - masz zawsze wybór - najpierw masturbacja, potem jak się nie
      przekona, że może ci dawać więcej np. ustami, to się zablokuje
      frustrat jeden a Ty może w końcu zrozumiesz, że samo gadanie o
      miłości, i to, że nie bije i nie pije to za mało, dla kobiety, która
      nie tylko chce być kochana ale i bzykana.

      > Kiepsko się z tym czuję, bo mam poczucie bycia gorszą, osobą
      > która nie radzi sobie ze "zwierzęcym" instynktem.

      Nie jesteś ani gorsza ani jakaś z nienormalnym zwierzęcym
      instynktem - nie - jesteś normalna, ale masz faceta fajtłapę,
      abnegata, analfabete seksualnego, który wogóle nie powinien nosic
      dumnego słowa mężczyzna przypisanego do niego! To nedzna, nieodporna
      na życie kreatura, mająca penisa i zero inwencji w głowie.
      Szczerze Ci współczuję.

      > Z jednej strony
      > chciałabym czasem to zrobić sama a z drugiej boję się, że to go
      > zrani,

      No to idź do klasztoru - wetedy nikogo nie zranisz. Żyj w celibacie
      i dawaj się zaniedbywać.
      Albo mądrzej i przestań siebie winić - zrozum - Ty jesteś normalna a
      Twój facet to ciapa nad ciapy.

      > a nie chcę go oszukiwać i mówić, że tego nie robię.

      Nie oszukuj - niech się przyzwyczaja do Widoku Przyjaciela i jego
      odgłosu ilekroć oleje Twoje potrzeby

      > Nie wiem
      > jak rozwiązać tę sprawę.

      Miej gdzieś co myśli na Twój temat, Twojego dogadzania sobie jeśli
      sam nie potrafi zrobić Ci dobrze!
      Nie ma wtedy żadnych praw do zażaleń, protestów i kwękania.

      > Mam ten problem od roku i już jestem
      > zmęczona.

      No to czekaj dalej i patrz na śmondaka i słuchaj jego pitolenia.
      MAsz Ty Łaskawcę na utrzymaniu, czy co? Miej gdzieś to co sądzi o
      tym jak Ty sobie robisz dobrze. Miej to gdzieś. A jak mu się nie
      podoba - kup mu poduszkę i sześciopak. Niech sam sobie ulży na sój
      sposób.
      • gacusia1 Glasatorr!!! 24.08.07, 16:08
        "Tylko palanty skoncetrowane egocentrycznie na sobie - jak im nie
        staje z powodu zmęczenia, odwracają się od potrzeb kobiety. Nie
        rozumieją bowiem, że dając rozkosz kobiecie pieszczotami - mogą dać
        jej więcej niż potem wpychając na sucho swojego penisa!"

        To najlepszy tekst,jaki czytalam na tym forum!Ten tekst z
        dodatkiem,ze" moga dac jej i SAMI OTRZYMAC WIECEJ!!! niz potem
        wpychajac..."
        • gacusia2 Sorry!!! Mialo byc GlOsatorr a nie GlAsatorr! 24.08.07, 19:27
          • sylwiamich Re: Sorry!!! Mialo byc GlOsatorr a nie GlAsatorr! 24.08.07, 21:54
            Ja normalnie nie wiem Gloss...nie tak dawno czytałam Twój post o
            tym, że jak kobieta jest zmęczona, to facet musi się zastanowić, czy
            pomaga jej w domu, czy opiekuje się dziećmi....
            Coś mi tu dyskryminacją zajeżdża....lub prywatą.
            Grono fanek się powiększa widzę.A Ty...bezpiecznie, przed kompem
            możesz sobie mysleć:
            -Gloss...chłopie...jaki z Ciebie zajefajny facet.
            • gacusia1 Re: Sorry!!! Mialo byc GlOsatorr a nie GlAsatorr! 25.08.07, 00:44
              Awiesz,mnie tam obojetne czy Golosatorr to facet czy kobieta i co o
              sobie mysli-dobrze gada i to wazne .-)
              • glosatorr Re: Sorry!!! Mialo byc GlOsatorr a nie GlAsatorr! 25.08.07, 02:32
                gacusia1 napisała:

                > Awiesz,mnie tam obojetne czy Golosatorr to facet czy kobieta i co o
                > sobie mysli-dobrze gada i to wazne .-)

                Mogę z całą stanowczością stwierdzić - że jestem mężczyzną a nie facetem czy już
                broń Boże kobitą!
                I proszę uprzejmie, nie zmieniać mi płci wbrew mojej woli. Ja na to nie pozwalam ;)
              • barracuda7 Re: Sorry!!! Mialo byc GlOsatorr a nie GlAsatorr! 25.08.07, 15:18
                Roztropne słowa GACUSIU !!!

                A Glosatorowi proszę NIE PRZERYWAĆ !!! On Wam nie przerywa.
            • glosatorr Nieszkodzi :) 25.08.07, 02:31
              sylwiamich napisała:

              > Ja normalnie nie wiem Gloss...nie tak dawno czytałam Twój post o
              > tym, że jak kobieta jest zmęczona, to facet musi się zastanowić, czy
              > pomaga jej w domu, czy opiekuje się dziećmi....

              Sylwio - ja każdy post na Forum traktuję jako post od innego człowieka. Staram
              się zrozumieć co chce opisać i co tam w jego parafii się dzieje. Dlatego czasami
              niuans, sprawia, że moje odpowiedzi się różnią. Bo są przypadki, że facet nie
              pomaga wogóle kobiecie i z tego powodu żona mu nie daje, i są takie przypadki,
              gdzie facet pomaga, wyłącznie dlatego, że chce seksu. I kobieta też mu nie daje.
              Zycie jest złożonym procesem - często niezrozumiałym dla tych, którzy traktują
              je powierzchownie.
              Ja widzę różnicę...

              > Coś mi tu dyskryminacją zajeżdża....lub prywatą.

              No cóż - każdy może sobie sam wyciągać wnioski... Ja nic do tego nie mam.

              > Grono fanek się powiększa widzę.

              Cieszy mnie to, chociaż ja pisząc wogóle nie myślę, by się komukolwiek
              przypodobać. Jak komuś to co napiszę - podoba się - to jest fajnie. Jak komuś
              się nie podoba - też jest fajnie, bo ja mogę np. wdać się w polemikę - też je lubię.

              >A Ty...bezpiecznie, przed kompem
              > możesz sobie mysleć:
              > -Gloss...chłopie...jaki z Ciebie zajefajny facet.


              Widzisz - każdy tu za kompem czuje się bezpiecznie. Ja znam siebie i nawet
              gdybym nie pisał, miałbym w pewnych sprawach dobre zdanie na swój temat w innych
              miałbym złe. Ale napewno nie pisze pod publiczkę - jeśli chcesz mi to zarzucić.
              Jest spore grono osób, którym to co piszę się nie podoba - a i są takie osoby,
              które się ze mną zgadzają.
              Raz jednych jest wiecej raz innych mniej. I to jest prawidłowe - bo nie ma tak,
              że ktoś pisze coś, co się spodoba wszystkim.
              Każdy się różni więc i ma różne widzenie tego co piszą inni.

              Wracam śledzić to, co się dzieje w Sejmie ;)
      • norah5 Re: Pies OGRODNIKA?! 24.08.07, 16:26
        Wow! Zrobiłeś na mnie wrażenie...widać, że jesteś specjalistą od
        kobiet :)
      • m717 Re: Pies OGRODNIKA?! 25.08.07, 18:27
        Kolego Glossator:)

        Czytam Twoje posty na tym forum i zwykle jestem zdziwiony aż jak
        celnie oceniasz różne sytuacje i jakie dobre rady dajesz. Jednak
        poziom agresji jaki wykazałeś w tej wypowiedzi bardzo mnie
        zdziwił...masz jakiś szczególny stosunek emocjonalny do tego
        problemu?
        Poniżej kilka określeń jakie zastosowałeś w swoim poście:

        "TAKI FACIULEK
        jesteś fujara w seksie
        kurna Łaskawca
        masz fajtłapę a nie męża
        wygaszony jak XII wieczna dymarka
        palanty skoncetrowane egocentrycznie na sobie
        frustrat jeden
        masz faceta fajtłapę,abnegata, analfabete seksualnego
        nedzna, nieodporna na życie kreatura, mająca penisa i zero inwencji
        w głowie
        a Twój facet to ciapa nad ciapy
        śmondak"

        Wiesz, że powinno się oceniać postępowanie człowieka a nie
        przyklejać mu etykietki? Bardzo to niesympatyczne Glosatorr...oj
        bardzo;)
        Wypowiedziałeś się chyba bardziej jeszcze agresywniej niż
        najbardziej wojownicza feministka, więc posądzenia, że jesteś
        kobietą może są jednak prawdziwe?;)

        Swoją drogą ogólnie masz rację w swojej ocenie, ale po co tyle
        agresji skoro jednak znasz relację tylko jednej strony? Może gdybyś
        poznał relację drugiej strony Twoja ocena by się trochę zmieniła?
        Zaznaczam, że nie sympatyzuję z tym facetem absolutnie;))

        A może oglądanie tych relacji z Sejmu tak pobudziło Twoją
        agresję:):):)

        Pozdrawiam Cię i życzę powrotu do rozważnych sądów i spokojnego
        języka:)
        • glosatorr Re: Pies OGRODNIKA?! 25.08.07, 19:09
          m717 napisał:

          > Kolego Glossator:)
          Witam Koleżankę/kolegę m717

          >
          > Czytam Twoje posty na tym forum i zwykle jestem zdziwiony aż jak
          > celnie oceniasz różne sytuacje i jakie dobre rady dajesz.

          Cieszę się przeogromnie.

          > Jednak
          > poziom agresji jaki wykazałeś w tej wypowiedzi bardzo mnie
          > zdziwił...

          To, że zobaczyłeś w tym co napisałem poziom agresji - moim zdaniem zerowy - też
          mnie nie dziwi.

          >masz jakiś szczególny stosunek emocjonalny do tego
          > problemu?

          Żaden.

          > Poniżej kilka określeń jakie zastosowałeś w swoim poście:
          >
          Dziękuję za wykaz określeń - ale ja wiedziałem co pisałem

          > Wiesz, że powinno się oceniać postępowanie człowieka a nie
          > przyklejać mu etykietki?

          No i oceniłem postępowanie i przypisałem temu postępowaniu etykietki.

          > Bardzo to niesympatyczne Glosatorr...oj
          > bardzo;)

          mam szukać jakiejś brzytwy - by się pochlastać z rozpaczy? :-)
          Już szukam.,...
          Moim zdaniem moja wypowiedź była prowokacyjna, prawdziwa i zawierała
          dokładnie to co myślałem w trakcie jej pisania.

          > Wypowiedziałeś się chyba bardziej jeszcze agresywniej niż
          > najbardziej wojownicza feministka, więc posądzenia, że jesteś
          > kobietą może są jednak prawdziwe?;)


          Dla Ciebie mogę być nawet wcieleniem Wisznu ;)
          Problem w tym, że ja takich palantów, którzy powodują, że kobiety zaczynają
          reagować alergią później na każdego mężczyznę, facecików
          którzy nie zasługują na zaszczyt posiadania jaj - i psują opinię mężczyznom - po
          prostu nie cierpię. I dałem sobie upust przejechawszy się po takim palancie. I
          nazwałem rzeczy po imieniu tym bardziej, kiedy poczytałem rady koleżeństwa
          nakłaniające biedną dziewczynę, by ona ze swoim problemem zeszła do podziemia.

          >
          > Swoją drogą ogólnie masz rację w swojej ocenie,

          Wiem, że mam rację.

          > ale po co tyle
          > agresji skoro jednak znasz relację tylko jednej strony?

          Nie ma w tym agresji - ale nazwanie tego typa tak, jak go nazywać się powinno.
          Mogę powtórzyć - jest to palant.
          I zamiast się bawić w dyplomację, po prostu wygarnąłem prosto z mostu.
          I będę tak wygarniał, co jakiś czas - widząc w szczególności galopującą głupotę.

          > Może gdybyś
          > poznał relację drugiej strony Twoja ocena by się trochę zmieniła?

          No to proszę, niech się ta namiastka męzczyzny wypowie - słucham!

          > Zaznaczam, że nie sympatyzuję z tym facetem absolutnie;))
          >
          Ufff.... ulżyło mi :)))

          > A może oglądanie tych relacji z Sejmu tak pobudziło Twoją
          > agresję:):):)
          >
          Nie skądże - jestem nadzwyczajnie spokojnym człowiekiem.
          Ale lubię się czasem ożywić pisząc - to taka moja słabość ;)))

          > Pozdrawiam Cię i życzę powrotu do rozważnych sądów i spokojnego
          > języka:)

          Kiedy będzie na to czas, napewno moje rozważne, sądy, pełne ę i ą powrócą. Ale
          czasami z bardzo mi przystającą dla mojego charakteru swadą i dosadnością - też
          sobie pozwolę napisać, ok?
          • m717 Nieomylny;) 25.08.07, 19:31
            Kolego Glosatorr:)

            Jak zawsze jesteś baaaardzo przekonujący, ale nie zawsze otwarty na
            argumenty innych...a szkoda kolego Glosatorr:)
            Jestem kolegą a nie koleżanką o czym mógłbyś się przekonać znajdując
            moje wypowiedzi na forum...
            Fajnie, że dbasz o dobry wizerunek nas - facetów;)...jesteśmy
            przecież tak naprawdę tacy wspaniali...no nie?;)
            Mam nieodparte wrażenie, że jesteś bardzo przekonany o swojej
            nieomylnośći...może to Ty jesteś tym Wszechmogącym i Wszechwiedzącym
            z tego filmu, który właśnie wchodzi na ekrany???;) a może masz coś
            wspólnego z Papieżem?:)
            • glosatorr Re: Nieomylny;) 25.08.07, 21:42
              m717 napisał:

              > Kolego Glosatorr:)
              >
              > Jak zawsze jesteś baaaardzo przekonujący, ale nie zawsze otwarty na
              > argumenty innych...a szkoda kolego Glosatorr:)

              Jestem zawsze otwarty na argumenty - mocne i uzasadnione.

              > Jestem kolegą a nie koleżanką o czym mógłbyś się przekonać znajdując
              > moje wypowiedzi na forum...

              Nie szukałem ich - odpowiadałem na Twój post.

              > Fajnie, że dbasz o dobry wizerunek nas - facetów;)...

              Skąd takie wnioski? Ja nie dbam ani o facetów ani o ich wizerunek.
              Generalnie faceci mnie nie interesują. Ja dbam o dobre imię mężczyzn.
              Faceci, to mierne namiastki mężczyzn.

              >jesteśmy
              > przecież tak naprawdę tacy wspaniali...no nie?;)

              Faceci? Wspaniali? Kiedy?

              > Mam nieodparte wrażenie, że jesteś bardzo przekonany o swojej
              > nieomylnośći...

              Skądże znowu - jestem omylny. Np. popełniam czasami błędy pisząc.
              :-)

              >może to Ty jesteś tym Wszechmogącym i Wszechwiedzącym
              > z tego filmu, który właśnie wchodzi na ekrany???;)

              Ooooo - a chciałbyś bym był?
              Nie - nie jestem. Ja jestem z innej bajki ;)))

              > a może masz coś
              > wspólnego z Papieżem?:)

              Tak - mam. Jestem mężczyzną.
    • fortunefaded Re: zakaz/niechęć do masturbacji partnerki :/ 24.08.07, 14:38
      Oczywiscie, ze jak masz ochote sobie sama dobrze zrobic to sobie
      zrob i nikomu sie nie musisz z tego spowiadac nie?
      Przeciez go nie zdradzasz.
      Skoro komunikujesz mu swoje pragnienia i skoro on jest 'zmeczony' to
      nie rozumiem o co on ma w ogole pretensje? I co to za jakies 'mozesz
      to robic?'. A gdy pewnego dnia ci powie ze juz nie mozesz?

      Inna sprawa, ze wasze niedobranie pod wzgledem temperamentow moze
      wam sie z czasem coraz bardziej dawac we znaki...
    • gacusia1 Przeciez masturbacja to nie zdrada! 24.08.07, 15:56
      Rob to tak,zeby Twoj facet nie wiedzial.Druga sprawa-zastanow sie co
      bedzie pozniej,jak on teraz taki niechetny...
    • misssaigon nie na temat:)) 25.08.07, 09:40
      wspaniale, ze zarówno męska i jak i żenska część forum namawia autorke do
      masturbacji w ukryciu przed mezem - ciekawam jednak, czy gdyby to napisal
      mezczyna to zyskałby rownie wielki poklask i wsparcie , hę?

      a na temat z kolei - uważam, że problem tkwi w zazdrosci partnera i jego chęci
      zawłaszczenia całkowicie partnerki - czy to sie tez objawia w innych sferach zycia?
      • bugbuddy Re: nie na temat:)) 25.08.07, 12:05
        Ująłbym to inaczej: nie namawiamy jej do masturbacji w ukryciu. Tylko radzimy,
        żeby nie chwaliła się przed mężem że to robi. Bo i tak już to robi.

        Więc wcale nie namawiamy do złego, tylko do niemówienia o tym ;-)
        • yoric Re: nie na temat:)) 25.08.07, 13:59
          Krótko mówiąc - bzdura.

          Utrzymujecie kobietę w przekonaniu, że to, co robi, jest w jakiś sposób 'złe' (i
          może jej ręka uschnie). Jeśli partner ma problem z akceptacją takiej naturalnej
          rzeczy, to ma po prostu 'zryty łeb'. Nie on sobie poradzi ze swoją psychiką, bo
          po stronie autorki jest wszystko OK.

          • glosatorr Re: nie na temat:)) 25.08.07, 14:26
            Yoric - jak Ty czasami coś mądrze napiszesz, to aż z przyjemnością Cię czytam.
            Oby więcej tak trafnych puent, pod która i ja się mogę podpisać.
            Bravo!
            • barracuda7 Re: nie na temat:)) 25.08.07, 15:13
              Mądry glosatorku, pochwała yorica, to brak konsekwencji w Twoim wydaniu.
              Napisał on, że dziewczyna jest O.K. Ale przecież ona się z tym ukrywa!
              I ma wyrzuty sumienia - czego jej kategorycznie odradzałeś. Więc jak to
              jest naprawdę?

              P.S. Watażka pochodzi od watahy, zatem przez "ż" nie "sz".
              • glosatorr Re: nie na temat:)) 25.08.07, 15:26
                barracuda7 napisał:

                > Mądry glosatorku,

                Nie przesadzasz ździebko?

                > pochwała yorica, to brak konsekwencji w Twoim wydaniu.

                Czyżby?

                > Napisał on, że dziewczyna jest O.K.

                Ja zrozumiałem co innego - i pochwaliłem to co napisał, że osoby, które radzą
                dziewczynie skrywać się - radzą jej źle.

                > Ale przecież ona się z tym ukrywa!

                No nie ukrywa się tak do końca, jeśli jej Stary za przeproszeniem o tym wie i
                nakłania ją, by tego nie robiła a sam za przeproszeniem również, wogóle się nie
                stara.
                Chyba się Barracuda nie zrozumieliśmy.

                > I ma wyrzuty sumienia - czego jej kategorycznie odradzałeś.

                I wciąż odradzam.

                > Więc jak to
                > jest naprawdę?
                >
                Tak jak napisałem.
          • ewolwenta Re: nie na temat:)) 26.08.07, 00:00
            yoric napisał:

            > Krótko mówiąc - bzdura.
            >
            > Utrzymujecie kobietę w przekonaniu, że to, co robi, jest w jakiś sposób 'złe' (


            Absolutnie nie! Ja mówię: "rób to dyskretnie" bo on jest taki jaki jest, a o tę
            rzecz nie ma sensu się spierać. Nie ma dziewczyna szans na przekonanie partnera
            do akceptacji masturbacji bo jego problem jest czysto emocjonalny i bardzo
            głęboko zakorzeniony. Może próbować ale wątpię czy przyniesie to coś poza zgrzytem.

            > rzeczy, to ma po prostu 'zryty łeb'. Nie on sobie poradzi ze swoją > psychiką, bo

            I co? pogryźć partnera? Awantura z latającymi talerzami? Inne pomysły? Tylko czy
            warto?

            > po stronie autorki jest wszystko OK.

            OK.
            • yoric Re: nie na temat:)) 26.08.07, 05:16
              No cóż. Co komu pasuje.
              Są ludzie, którym pasuje życie w dożywotnim celibacie, albo np. w corocznej
              żegludze dookoła świata. Ich sprawa. Jeśli komuś pasuje życie z osobą skrajnie
              seksualnie zahamowaną do tego stopnia, że przeszkadza jej masturbacja
              partnera/ki - to jej/jego decyzja.
              Ale nigdy nie zgodzę się na "rób to dyskretnie". To rada, która niesie
              podświadomy komunikat: "to ty jesteś nie w porządku". Nic bardziej błednego. To
              on jest nie w porządku. To on ma zryty łeb. Niech on się dostosuje.

              Pozdrawiam
              • minsi Re: nie na temat:)) 26.08.07, 13:45
                yoric, nie do konca masz rację tutaj
                to że ktos nie akceptuje masturbacji swojej partnerki nie jest "skrajną
                zahamowaną osobą" ale raczej- w polskich warunkach- dość typowym nastawieniem.
                Nie mówię czy to dobre czy złe nastawienie, ale raczej jakbyś zapytał 100osób
                male o to czy akceptują że ich partnerka się jawnie dopieszcza, to pewnie z 40%
                miałoby jakieś opory, znaczy nie jest to marginalne podejście.
                Zresztą jakbyś odwrócił sytuację- na tym forum a i pewnie innych, faktum że
                parner sie masturbuje (bedąc w związku) jest często podnoszone jako wielkie halo
                i męską niegodziwość.

                prawda jest taka, że mamy relację tylko jednej strony, a nie wiadomo jak jest
                naprawdę. Czy naprawdę partner tej niewiasty ma niższe libido, czy może ma inne
                fazy gdy ma ochotę, moze tak naprawde jego partnerka nie do konca mu odpowiada.
                Nie wiemy bardzo wiele o tym związku.

                Co do masturbacji kobiet, napisano tysiące elaboratów o tym że jest to niewinna
                zabawa i bardzo potrzebna kobiecie, ale ma też swoje negatywne strony.
                Zaspokajając potrzeby seksualne, odsuwa partnera jako jedynego ich wykonawcę,
                bardzo często nadmierna masturbacja jest oznaką pewnych zaburzeń w sferze
                nerwowej, nie wspomnę że masturbacja utrwala model fizycznych zachowań
                osobistych (własne , znane ruchy , kierunki, nacisk etc) kosztem tych, które
                dostarcza partner. Czy też, często bywa lekarstwem na chandrę i złe samopoczucie.
                Masturbacja ma swoje złe strony, niezależnie co napisze na ten temat 30 osób na
                tym forum.

                Tak że, suma sumarum, ten kochanek naszej autorki ma troche racji z tym że mu
                się nie podoba to że jego partnerka się dopieszcza sama, chociaż akurat jego
                intencje są przypuszczalnie mocno egoistyczne.
                • sylwiamich Re: nie na temat:)) 26.08.07, 14:11
                  No co Wy...ja swojemu ostatniemu facetowi który dość często
                  wyjeżdżał, pozwalałam się samozaspokajać..pod warunkiem że bedzie
                  wtedy myślał o mnie:))))
                • yoric Re: nie na temat:)) 27.08.07, 08:59
                  Nadal upieram się przy swoim zdaniu.

                  > Nie mówię czy to dobre czy złe nastawienie, ale raczej jakbyś zapytał 100osób...

                  nastawienie oczywiście złe, a powszechność go nie broni. Co najwyżej dowodzi,
                  jak bardzo jesteśmy seksualnie zahamowani jako społeczeństwo.

                  > Masturbacja ma swoje złe strony

                  jak wszystko. Jedzenie słodyczy ma złe strony. Jazda samochodem ma złe strony
                  (np. wypadki). Ale doskonale wiemy, że dopóki zadowalanie się samemu nie
                  przeradza się w jakiś patologiczny nałóg, nie ma żadnych racjonalnych
                  przeciwwskazań.

                  > Tak że, suma sumarum, ten kochanek naszej autorki ma troche racji z tym że mu
                  się nie podoba to że jego partnerka się dopieszcza sama

                  problem jest taki, że właściwie piszesz same prawdziwe rzeczy, tylko ten
                  ww.wniosek jakoś nie bardzo z tego wynika :).
              • ewolwenta Re: nie na temat:)) 27.08.07, 09:35
                Yoric więc szukamy ideału bez skazy? Królewicza/królewny z bajki?
                Tacy przecież nie istnieją.

                A może jednak wykazujemy pewną wyrozumiałość dla niedoskonałości realnego
                partnera. Oczywiście ta akceptacja musi mieć rozsądne ramy. Jasne, że nie można
                tolerować np. przemocy fizycznej czy psychicznej bo "ona ma miejsce tylko
                czasem, najwyżej raz w miesiącu".

                Jeśli jednak on jest niechętnie nastawiony do masturbacji to z jednej strony,
                uważam że nie warto pokazywać mu jak często się "nie sprawdza się w roli
                kochanka" - bo tak on właśnie odbiera jej samozaspakajanie. Z drugiej oczywiście
                warto ten lęk o własną męskość próbować zmniejszyć przez okazywanie mu akceptacji.
                • yoric Re: nie na temat:)) 27.08.07, 14:04
                  > Yoric więc szukamy ideału bez skazy? Królewicza/królewny z bajki?

                  no jeśli o mnie chodzi to chyba niestety tak to ostatnio wygląda. Ciężka sprawa
                  z takim nastawieniem, mówię Ci :).

                  Ale do rzeczy :).
                  Napiszę wprost. Jeśli ktoś jest chory, to należy go przede wszystkim leczyć, a
                  nie 'wykazywać zrozumienie dla niedoskonałości' kosztem własnego samopoczucia.
                  Na początek trzeba jasno stwierdzić, że autorka wątku nie robi absolutnie nic
                  złego. I teraz można się dalej zastanawiać, czy warto się "ukrywać". Pamiętajmy,
                  że ukrywa się rzeczy, które są złe lub wstydliwe. Więc kobieta można mieć dzięki
                  temu więcej spokoju, ale kosztem tego, że wkręca się w bezsensowne poczucie winy
                  "nieradzenie sobie ze zwierzęcym instynktem", itd.

                  Nawiasem mówiąc zdrowy stosunek partnera do seksu i seksualności to szalenie
                  ważna sprawa. IMO jest to sine qua non - trzeba to sprawdzić przed wejściem w
                  związek; nie można liczyć, że "z czasem partner się otworzy", itd.

                  Pozdrawiam
                  • minsi Re: nie na temat:)) 28.08.07, 11:53
                    no nie moge sie z Tobą zgodzić, z autorka "nie robi absolutnie nic złego". Tzn-
                    zeby nie było- nie jestem wojującym katolickim fundamentalistą (co zresztą
                    byłoby bez sensu, bo poglądy katolików mniej więcej co 300lat zmieniają się o
                    180stopni), i uważam że posiadanie tzw. poczucia winy z powodu masturbacji jest
                    niewłaściwą rzeczą. Ale, uważam że w udanym związku masturbacja powinna być
                    marginesem, a nie stałym zwyczajem jednego z partnerów. I uważam, że masturbacja
                    ma sporo negatywnego wpływu na jakość wspólnego życia w sypialni, o czym pisałem
                    poprzednio.
                    Uważam, że autorka "coś złego" jednak robi, zamiast jeść pełen posiłek zaspokaja
                    się byle kebabem.
                    • yoric Re: nie na temat:)) 28.08.07, 12:04
                      > I uważam, że masturbacja ma sporo negatywnego wpływu na jakość wspólnego życia
                      w sypialni

                      z tym się zgadzam (choć może mieć też pozytywny wpływ)

                      > Uważam, że autorka "coś złego" jednak robi, zamiast jeść pełen posiłek
                      zaspokaja się byle kebabem.

                      No wiesz, jak alternatywą jest zjeść kebab, albo zdechnąć z głodu czekając na
                      posiłek, to chyba lepiej zjeść ten kebab. I wszystko byłoby OK, gdyby nie to, że
                      z poczucia winy kobieta nabawiła się klasycznej bulimii :). I tu leży problem, a
                      nie gdzie indziej.

                      Pozdrawiam
        • misssaigon Re: nie na temat:)) 25.08.07, 14:54
          jak to sie kiedys mówiło: "nie kijem go tylko pałą" a ja chciałam zwrocic uwage
          na inny aspekt - zazdrosć mezczyzny a satysfakcje kobiety bez jego udziału - wg
          mnie tu lezy pies pogrzebany:))
      • gacusia1 Re: nie na temat:)) 25.08.07, 15:32
        Jesli partner nie zaspokaja naszych potrzeb sexualnych to nie chcac
        zdrady,co nam innego pozostaje?Obojetnie,czy jestesmy mezczyznami
        czy kobietami.Nie ma to znaczenia kto na forum o problemach
        opowiada.Wszystkim/prawie czegos w zwiazku brakuje.Pewnie panu
        odpisalyby kobiety,zeby jeszcze probowal podchodow do partnerki,a
        pani-masturbacje ,-) Co do zazdrosci o masturbacje,to jesli
        partner/ka robi to i mimo tego,druga strona nie cierpi,nie narzeka
        na odrzucenie,to-why not?Inna sprawa,gdy ktos sie onanizuje a
        partner/ka ubolewa bo ten/ta nie chce sie kochac...
      • ewolwenta Re: nie na temat:)) 25.08.07, 23:53
        > wspaniale, ze zarówno męska i jak i żenska część forum namawia autorke do
        > masturbacji w ukryciu przed mezem - ciekawam jednak, czy gdyby to napisal
        > mezczyna to zyskałby rownie wielki poklask i wsparcie , hę?

        Zdecydowanie tak :)

        > a na temat z kolei - uważam, że problem tkwi w zazdrosci partnera i > jego chęci
        > zawłaszczenia całkowicie partnerki - czy to sie tez objawia w innych sferach zy
        > cia?

        bardzo trafna uwaga miss, uznanie za to :) .
    • sylwiamich Re: zakaz/niechęć do gotownia:))))) 25.08.07, 14:41
      Mam żonę i kocham ją, ale ona potrzebuje znacznie mniej jedzenia niż
      ja i rzadko kiedy coś gotuje. Rozumiem ją (ciężko pracuje fizycznie
      i często bywa zmęczona), ale czasem gdy mam ogromną ochotę na
      jedzenie trudno jest skupić mi się na innej aktywności. W takich
      przypadkach chciałbym zrobić sam sobie jajecznicy, tylko po to aby
      móc spokojnie wrócić do innych swoich zajęć. Dotyczy to tych
      momentów kiedy nie ma jej w domu lub kiedy on nie ma ochoty nic
      ugotować. Niestety, moja zona nie chce tego zaakceptować. Czasem
      mówi, że jak już muszę to mogę to robić. Ale wiem, że nie godzi się
      z tym, pewnie się tego boi... Ostatnio zaczęła się starać i gotuje
      częściej, ale dla mnie to nadal trochę za mało. Kiepsko się z tym
      czuję, bo mam poczucie bycia gorszym, osobą która nie radzi sobie
      ze "zwierzęcym" instynktem. Z jednej strony chciałbym czasem
      ugotować coś sam, a z drugiej boję się, że to ją zrani, a nie chcę
      jej oszukiwać i mówić, że tego nie robię. Nie wiem jak rozwiązać tę
      sprawę. Mam ten problem od roku i już jestem niedożywiony.
      • aandzia43 Re: zakaz/niechęć do gotownia:))))) 25.08.07, 15:12
        :-DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD

        Dawno się tak obśmiałam!!!
      • yoric Re: zakaz/niechęć do gotownia:))))) 25.08.07, 16:00
        Bingo!!!!!!!!!!!
        • miszpat Lekko niedożywieni bywają zdrowsi 25.08.07, 16:45
          że nie wspomnieć iż żyją dłużej. Zawsze istnieje w związku z tym szansa na
          przeżycie partnera i doczekanie się opieki w domu spokojnej starości gdzie
          posiłki będą może bardziej obfite. Ew. pracownica opieki w ramach pełnienia
          swych obowiązków przyjdzie i ugotuje coś w domu.
          • sylwiamich Re: Lekko niedożywieni bywają zdrowsi 25.08.07, 17:11
            To wcale nie jest śmieszne.Ja nie rozumiem takich problemów.
            Nie wiem jak przebiegała wasza rozmowa dotycząca róznic w
            temperamencie.Bo nie sądzę żeby facet sam z siebie zapytał czy się
            onanizujesz, gdy on Cię nie zaspokaja.
            1.Jesli tak było.
            To dość perwersyjne pytanie...i o czymś świadczy:)))Ale pomimo tego
            przyjął to do wiadomości i "wyraził niechętną akceptację".

            2.Jeśli tak nie było.
            -sama mu o tym powiedziałaś.Że sama się musisz/zaspokajasz gdy jego
            nie ma lub on się nie sprawdza.A więc mógł to odebrać jako zarzut.-
            robiłaś to przy nim, ale nie w sytuacji gdy on w jakikolwiek sposób
            by w tym uczestniczył.Poczuł się zażenowany i odebrał to jako zarzut.
            Ale pomimo tego przyjął to do wiadomości i "wyraził niechętną
            akceptację".

            TY masz peoblem kobieto:
            -albo z zaakceptowaniem faktu że wasze temperamenty są
            różne...dalej....niespełnienie, samoocena...itd
            -albo z uważaniem samozaspokajania i większych potrzeb seksualnych
            od partnera jako "zezwierzęcenia".

            To tylko moje zdanie
            • yoric Re: Lekko niedożywieni bywają zdrowsi 28.08.07, 12:06
              > To tylko moje zdanie

              nie tylko. Moje jest identyczne. Nie można dać się wkręcić w poczucie winy za
              coś, co - mimo pewnych minusów, które sygnalizował Minsi - jest normalne i
              naturalne.
      • fortunefaded Re: zakaz/niechęć do gotownia:))))) 25.08.07, 16:42
        :))))
    • 0golone_jajka masturbacja - katolickie tabu 26.08.07, 18:15
      pewnie Twój facet uznaje grzeszność masturbacji. Ciekawe czy uznaje też grzeszność seksu bez ślubu (piszesz "facet" więc pewnie nie jest Twoim mężem)?
    • vivian.darkbloom a po co mu o tym mówisz? 28.08.07, 11:31
      co za problem nie mówić mu o tym, że się masturbujesz?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka