Dodaj do ulubionych

MĄŻ ZJADA MOJE SERCE

26.10.07, 13:17
Jestesmy mlodym malzenstwem, bardzo niedawno po slubie. Doslownie
kilka miesiecy. Kochamy sie codziennie i wyglada na to, ze wszystko
jest w porzadku, ale juz zauwazylam w moim mlodym mezu (22 lata)
pewna oblesnosc, jesli chodzi o seks. Mowi na przyklad, ze uwielbia
cycki. Nie mowi, ze moje, to jest niby w domysle, ale nie czuje,
zeby o to chodzilo. Poza tym powiedzial ostatnio, ze "nie jest
impregnowany na sygnaly z zewnatrz, ale sie stara". Tak jakby robil
wielkie ustepstwo na moja rzecz, ze nie zdradza mnie z kobietami.
Twierdzi, ze nie o to chodzilo, ale zabolalo mnie tak bardzo, ze
nabralam do niego wstretu i nie mam wcale ochoty chodzic z nim do
lozka. Czuje, ze jeszcze kilka takich tekstow i przestane go kochac,
po prostu zeby sie bronic. Mialam wrazenie, ze mam w nim
przyjaciela, ale on nie potrafi wyczuc, jak bardzo mnie rani. Kocham
go, ale zastanawiam sie nad rozwodem. Moze lepiej uciac to szybko,
zanim sie przyzwyczaje do wspolnego zycia tak bardzo, ze trudno mi
bedzie to skonczyc? Czuje sie jakby ktos wbijal mi zaostrzony patyk
w serce.
Obserwuj wątek
    • a.b1 Re: MĄŻ ZJADA MOJE SERCE 26.10.07, 13:23
      małzenństwo to nie piaskownica, jak jesteś nieprzyjemny to zabieram
      zabawki. Rozwód to ostateczność, nim dojedzie do ostateczności
      należy wykorzystać wszytskie dostępne drogi i metody do ratowania...
      Czy Ty z nim rozmawiasz, ale tak poważnie, bez fochów?
    • p_k_79 Re: MĄŻ ZJADA MOJE SERCE 26.10.07, 13:25
      22 lata?? To Chłopiec, nie Mężczyzna na razie.. do nabrania wyczucia
      jeszcze kawałek drogi przedNim - póki co "wali prosto z mostu", jak
      Kumplom..
      • zelm71 Re: MĄŻ ZJADA MOJE SERCE 26.10.07, 13:34
        Dla mnie to zaleta jak ktoś jest tak bezpośredni. Oczywiście
        bezpośredni ale nie chamski. Jak go trochę ułożysz może się okazać
        że będzie ci z nim dobrze. Rozmawiaj z nim i tyle. I nie przesadzaj.
        Chyba nie jesteś świętą panienką że jak mąż zaklnie to ty robisz się
        czerwona albo wysyłasz go do spowiedzi.
        • agatonga Re: MĄŻ ZJADA MOJE SERCE 26.10.07, 14:04
          Oczywiscie, ze z nim rozmawiam. Rozmawiam z nim ciagle, ciagle i ciagle. Jak ze
          wspollokatorka. On jest bardzo szczery i to oczywiscie dobrze, ale co z tego,
          skoro z jego slow wynika cos malo przyjemnego. Jezeli powiedzialby "szczerze i
          bezposrednio", ze mnie nienawidzi i ma ochote utopic, to doceniajac jego
          szczerosc, nie byloby mi zbyt milo. Chodzi o to, ze od meza oczekuje sie slow w
          stylu: "niektore dziewczyny sa ladne i podobajlyby mi sie, ale jestes Ty i w
          zwiazku z tym one nic mnie nie obchodza". Jezeli nie mowi sie tego, lepiej nie
          mowic nic. Tak mysle.
          P.S Nie wysylam meza do spowiedzi. Jestesmy wyznania, w ktorym nie ma spowiedzi.
          Prosze z gory nie zakladac, ze jesli ktos jest polskojezyczny to jest katolikiem :)
          • zelm71 Re: MĄŻ ZJADA MOJE SERCE 26.10.07, 14:17
            Uważam, że poprostu jesteś zazdrosna - po co? Ja jak idę z żoną i
            widzę fajną babeczkę i mówię "zobacz kochania jakie ona ma fajne
            cycoszki" a moja "faktycznie". A jak oglądam się za fajną babeczką
            to moja mówi "mi się nie podoba". Spokojnie trochę tolerancji.
            A powiem ci jak jest u mojego brata (ma młodą żonę a on jest
            starszy): jesteśmy wszyscy w kinie, w pewnym momencie oboje oglądamy
            się na babeczkę, jego żoneczka to zobaczyła, podleciała i pac go w
            pysk. Oczywiście my oczy jak 5 zł. Później przepraszała ale po co
            ten kabaret. I wszystko to zazdrość a od zazdrości do nienawiści
            jeden krok. I czy to jest normalne.
            • annamariamuff Re: MĄŻ ZJADA MOJE SERCE 26.10.07, 15:16
              zelm71 napisał:

              > Uważam, że poprostu jesteś zazdrosna - po co? Ja jak idę z żoną i
              > widzę fajną babeczkę i mówię "zobacz kochania jakie ona ma fajne
              > cycoszki" a moja "faktycznie".
              Wybacz , nie jestem typem zazdrosnicy ale gdyby moj maz przy mnie
              komentowala w ten sposob inne kobiety nie bylabym zachwycona.Sprobuj
              odwrocic sytuacje kiedy ona zachwyca sie innym.
              Dla mnie to brak szacunku mi by takie zachowanie meza przeszkadzalo

              A jak oglądam się za fajną babeczką
              > to moja mówi "mi się nie podoba". Spokojnie trochę tolerancji.
              > A powiem ci jak jest u mojego brata (ma młodą żonę a on jest
              > starszy): jesteśmy wszyscy w kinie, w pewnym momencie oboje
              oglądamy
              > się na babeczkę, jego żoneczka to zobaczyła, podleciała i pac go w
              > pysk. Oczywiście my oczy jak 5 zł. Później przepraszała ale po co
              > ten kabaret. I wszystko to zazdrość a od zazdrości do nienawiści
              > jeden krok. I czy to jest normalne.
            • arahia1 Re: MĄŻ ZJADA MOJE SERCE 27.10.07, 08:57
              Dla mnie to dziecinne. Facet ma babkę, ale za wszelką cenę próbuje sobie udowodnić, ze "to nic nie zmienia".
              ROTFL. Z partnerki seksualnej taki "współudział" w podziwianiu innych "babeczek" robi wyrozumiałą mamusię. Zamiast fascynacji sobą i gorącego seksu. Letnie, źle ukierunkowane i wymuszone. Kobieta dla świetego spokoju mówi takie rzeczy, żeby nie pokazać, ze jest zazdrosna i żeby się koleś nie nakręcał i nie ranił jej dalej. Pan chwali sie przed kolegani, że wprawdzie się zaobrączkował, ale dalej ma pełen wachlarz możliwości. Zjeść ciastko i mieć ciastko... :P
              • p_k_79 ??? 27.10.07, 09:49
                Nic sobie nie próbuje udowodnić.. Kurczę, czy fakt, że ma babkę
                zmienia to, że istnieją inne Kobiety na świecie?? Opaskę na oczy
                nagle dostaje i nie widzi, że też są piękne? Co Wy? Ma to robić
                ukradkiem, bo Jego Pani jest na tyle niedowartościowana, że nie
                zdzierży skomplementowania Czyichś wdzięków?
                Kultura wypowiedzi Pana z wątku jest pod psem i to zmienić powinien,
                a Pani powinna Mu o tym jasno powiedzieć, zamiast nas pytać, ale..
                bez żartów i bajek, że Facet mający Pannę nagle ślepnie:)) Jeśli
                Któraś tak myśli, to pora się obudzić:)
    • al9 agatonga 26.10.07, 14:25
      małżeństwo to nie zabawa...
      obleśność jeśli chodzi o seks...
      nabrałem do niego wstrętu...

      Ty masz kłopot. Nie on.
      Pogadaj z kimś starszym i doświadczonym..
      Moze terapia...
      al
      • herbatka.jasminowa Re: agatonga 26.10.07, 14:39
        A ja myśle, że dziewczyna po prostu oczekuje kultury u swojego męża.I wcale jej sie nie dziwie. Czy mamy sie przyzwyczajac do oblesnosci naszych facetów, bo oni są "bezposredni"? Nie sądzę.
        Pewnie
    • eudajmonika Re: MĄŻ ZJADA MOJE SERCE 26.10.07, 15:12
      Agatonga, a zastanawiałaś się, dlaczego on to mówi? Jaki jest jego komunikat?
      Zanim podejmiesz decyzję o rozstaniu/pracy nad związkiem, musisz to wiedzieć.
      I nie daj się "wpuścić" w matkowanie "niedojrzałemu" 22-letniemu facetowi, ani
      opiniom, że to TY masz problem, a nie on - oboje macie.

      • agatonga Re: MĄŻ ZJADA MOJE SERCE 26.10.07, 15:21
        Byc moze. Ale denerwuja mnie teksty w stylu: "no, idziemy se ulica, ja mowie, ze
        laska ma fajne cyce, a moja, ze tez jej sie podoba" itd. Rzecz w tym, ze mnie
        tez podobaja sie rozne kobiety i jestem w stanie o tym z moim mezem rozmawiac.
        Nie o to chodzi. Wszystko jest ok, jezeli caly czas mam poczucie, ze to zwykla
        wymiana zdan na temat cudzej atrakcyjnosci, ale toczy sie ona MIEDZY NAMI. Ze to
        MY jestesmy tu dla siebie najwazniejsi. Po prostu jest mi rozdzierajaco smutno,
        kiedy on mowi tak, jakby to byl jakis wielki szysz, ze on mnie nie zdradza. Poza
        tym byl kiedys delikatny i ciagle dawal mi do zrozumienia, ze mnie uwielbia. Co
        ciekawe, teraz kochamy sie czesciej niz kiedys, ale ta oblesnosc, taka meska,
        nie chlopieca mnie meczy. O to mi chodzi. I nie mam problemu z seksem, po prostu
        lubie subtelnych mezczyzn. Dlaczego mam sie dostosowywac do chamskich meskich
        standardow? Jaki jest jego komunikat... Nie wiem, chyba: "jestem bezmyslny i nie
        wiem, kiedy sprawiam Ci przykrosc a kiedy nie".
        • al9 idziemy se ulicą 26.10.07, 15:40
          laseczka ma fajne cyce....
          LUDZIE!
          co to za język!!!!
          a Ty agatonga lubisz zubtelnych mężczyzn..
          Ha!
          nie wiedziałaś za kogo wychodzisz?
          al
          • agatonga Re: idziemy se ulicą 26.10.07, 15:46
            to przeciez byla reakcja na jeden z poprzednich postow, przedrzeznianie takie.
            Ech...
        • eudajmonika Re: MĄŻ ZJADA MOJE SERCE 29.10.07, 10:10
          OK, to jest smutna konstatacja.

          Myślałam również, że komunikat może być taki - "Popatrz, tyle wokół
          jest pięknych kobiet, ale dla mnie, ze względu na Ciebie, one zawsze
          będą nieznajomymi. Doceń to w końcu!! Doceń mnie w końcu, do
          diaska!!"
          Wydaje mi się, też, że możliwa jest wersja, o której pisza Arahia -
          facet się rozpycha w związku i zawłasza grunt, aby być w przyszłości
          stroną kontrolującą. Mój znajowmy z bardzo długim stażem małżeńskim
          uważa, że na początku związku takie "przepychanki" to sprawa
          normalna i co ważniejsze - jej wynik jest nieodwracalny - jakie
          pozycje zajmą strony - tak już pozostanie. Niecałkiem się zgadzam z
          tym determinizmem, ale uważam, że zmiany tego status quo w
          późniejszym życiu wymagają ogromnych nakładów energii i, co gorsze,
          mogą być bolesne, bo brakuje znieczulenia (hormonów odpowiedzialnych
          za zakochanie).
          Często w tej wojence partnerzy mniej lub bardziej świadomie
          wykorzystują seks do manipulacji. Twój mąż ustawia się w charakterze
          osoby pokrzywdzonej - jego przekaz w mojej ocenie to: "Małżeństwo to
          dla mnie zamknięcie wielu dróg."
          Myślę, że na Twoim miejscu powiedziałabym, że wiem o tym. Również
          dałabym mu wyraźnie do zrozumienia, że dla Ciebie również zamyka ono
          inne możliwości, lecz otwiera wiele innych. I zdecydowanie
          poprosiła, aby zamknąć tę sprawę raz na zawsze. Nie jest prawdą, że
          małżonkowie muszą komunikować swoim partnerom wszystko (vide "cycki
          idące uliocą").
          W przypdaku ponawiających się uwag tego typu, zastanowiłabym się nad
          rozwiązaniem związku.
      • eeela Re: MĄŻ ZJADA MOJE SERCE 26.10.07, 15:58
        > Agatonga, a zastanawiałaś się, dlaczego on to mówi? Jaki jest jego komunikat?

        Najprawdopodobniej dlatego, ze jest mlodym, nieopierzonym i malo taktownym
        chlopcem, ktory jeszcze nic nie wie o kobietach i ich naturze. Nie to, zebym
        twierdzila, ze facet w zwiazku nie ma prawa obejrzec sobie cudzych cyckow
        (golych pikselowych i przykrytych zywych, naturelement), ale tez mezczyzna
        kulturalny i obznajomiony z kobieca natura nigdy nie zrobi tego tak, aby
        podwazyc pewnosc swej wybranki co do jakosci i przewazajacego wplywu jej wdziekow.
    • loppe Re: MĄŻ ZJADA MOJE SERCE 26.10.07, 16:13
      No cóż, jesteś po prostu wrażliwsza niż on. No ale skoro zawarliście
      związek to ta różnica nie jest chyba jakaś nie do pokonania.
      Z czasem zapewne on stanie się nieco taktowniejszy, a Ty nieco
      twardsza.
    • froodoo Re: MĄŻ ZJADA MOJE SERCE 26.10.07, 16:51
      ..a mnie dziwi niezmiernie to, jak nagle budzicie sie z ręką w nocniku jako
      reakcja na jakieś zachowania partnera.... jakby nie było tych kilku miesięcy/lat
      poznawania siebie... jak jedno słowo potrafi was wprowadzić w osłupienie i z
      reakcja...bosze... za kogo ja wyszłam.... skoro tak jest... to dobrze wam ..
      zadziwiające że nagle ktoś bliski robi sie obcy a wy taaakie zaskoczone... bo
      coś powiedział nie pasujące do waszych młodomałżeńskich wyobrażeń.... zadziwiajace
    • arahia1 Re: MĄŻ ZJADA MOJE SERCE 27.10.07, 09:07
      Agatonga, jak dla mnei pokazałaś sie jako rozsądna osoba o dość zdrowym podejściu do sprawy i taka, która nieźle wie, czego chce (lub też: czego nei chce).
      Czy Ty z nim rozmawiałaś o tym? Ale tak serio i prosto z mostu nazywając wszystko z Twoimi uczuciami włącznie, jak tutaj? Czy też jednak zawisłaś na etapie, że on się powinien domyśleć? Powinien (to moje zdanie), ale czasem nie jest tak różowo i coś trzeba naprawdę duuużym drukiem... :)

      IMO pan pracue właśnie na przewagę emocjonalną w zwiazku, ciągnie kocyk w swoją stronę i próbuje brać Ciebie pod włoś. Moze nie docenia "przeciwnika"? Moze nie wie, że prędej się rozwiedziesz niż zaakceptujesz takie traktowanie i pozycję proszącą? (Czy aby napewni i czy zawsze- chyba nie macie dzieci, jak będą, to ludzie tracą impet w pisaniu pozwów rozwodowych i czasem męczą się ze sobą całe lata z niemałym rzygiem).
      Radziłabym to załatwić jak najszybciej. W związku takiego typu problemy mają tendencję sie pogłębiać a nie zanikać. Oczywiście odradzam wystrzelenie w poniedziałek rano truchtem w kierunku kancelarii adwokackie, ale tez wiele innych, zdecydowanych działań jest możliwe. Na czele z dobitnym wyartykuowaniem stanowiska. Pozdrawiam! A
    • makbrajd Re: MĄŻ ZJADA MOJE SERCE 27.10.07, 09:33
      agatonga napisała:

      > Jestesmy mlodym malzenstwem, bardzo niedawno po slubie. Doslownie
      > kilka miesiecy. Kochamy sie codziennie i wyglada na to, ze wszystko
      > jest w porzadku, ale juz zauwazylam w moim mlodym mezu (22 lata)
      > pewna oblesnosc, jesli chodzi o seks. Mowi na przyklad, ze uwielbia
      > cycki. Nie mowi, ze moje, to jest niby w domysle, ale nie czuje,
      > zeby o to chodzilo. Poza tym powiedzial ostatnio, ze "nie jest
      > impregnowany na sygnaly z zewnatrz, ale sie stara". Tak jakby robil
      > wielkie ustepstwo na moja rzecz, ze nie zdradza mnie z kobietami.
      > Twierdzi, ze nie o to chodzilo, ale zabolalo mnie tak bardzo, ze
      > nabralam do niego wstretu i nie mam wcale ochoty chodzic z nim do
      > lozka. Czuje, ze jeszcze kilka takich tekstow i przestane go kochac,
      > po prostu zeby sie bronic. Mialam wrazenie, ze mam w nim
      > przyjaciela, ale on nie potrafi wyczuc, jak bardzo mnie rani. Kocham
      > go, ale zastanawiam sie nad rozwodem. Moze lepiej uciac to szybko,
      > zanim sie przyzwyczaje do wspolnego zycia tak bardzo, ze trudno mi
      > bedzie to skonczyc? Czuje sie jakby ktos wbijal mi zaostrzony patyk
      > w serce.

      eee tam
      wszedłem na wątek bo myślałem, że będzie coś o kanibalizmie

      pozdrawiam


      • wiktoriada111 Re: MĄŻ ZJADA MOJE SERCE 27.10.07, 14:35
        Przepraszam,ale nie mogę się opanować...
        Tak to jest jak się dzieci zaczynają bawić w dom. Małżeństwo
        traktują jak zabawkę, męża jak księcia z bajki, nie poznają się
        dobrze nie wyczują, tylko bach na ślubny kobierzec bo hormony
        uderzają po garach a krew wszak nie woda... tylko po co??? 22
        lata... to nie facet, to niedoświadczony małolat, niedojrzały
        emocjonalnie szczawik i tak naprawdę nie wiesz co z niego wyrośnie a
        co wyrośnie z Ciebie. Za pochopne decyzje się płaci... ale możesz
        się zawsze rozwieść, a co tam jeden ślub w tą czy w drugą... i wcale
        mi Ciebie nie żal...pffff!!!
        • eudajmonika Re: MĄŻ ZJADA MOJE SERCE 29.10.07, 09:53
          To ciekawe, co mówisz, Wiktoriado.
          Czy zatem nie powinniśmy poczekać na ten "właściwy moment" do 40 -
          co najmniej? Chcociaż właściwie to przeież dopiero początek
          świadomego poznawania siebie. To może 60? 70? Wszystko byłoby już
          takie... przewidywalne, prawda?
          • gosiadzika Re: MĄŻ ZJADA MOJE SERCE 29.10.07, 12:50
            tylko że miedzy 22 a 40 czy 60 jest jeszcze na przykład 29 lat 32 latka :)))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka