Dodaj do ulubionych

mój partner nie ma ochoty na seks...

04.01.08, 11:58
Czy któraś z Was była w takiej sytuacji??? Pewnie tak, skoro powstało to forum...
Rok temu urodziłam małego... Ale problem zaczął się jakieś pół roku temu.
Prawie w ogóle nie uprawiamy seksu... I to z jego powodu. Nie ma na to ochoty
pomimo moich starań. Obiektywnie jestem atrakcyjna i nie jest to powód tej
materii. Zawsze byłam szczupła, po ciąży schudłam jeszcze bardziej. Zawsze
uprawiałam dużo sportu, więc moje ciało bardzo szybko odzyskało poprzednią
jakość. Kochamy się najwyżej raz na dwa miesiące i mnie to przeraża. Po
pierwsze potwornie obniża to moją samoocenę, a po drugie po prostu potrzebuje
seksu jak każda młoda zdrowa kobieta. Myślałam już, że ma kochankę, ale jednak
chyba to nie to. Sama nie wiem, co mam z tym robić. Czy jest możliwe, że po
urodzeniu dziecka zaczął we mnie widzieć tylko matkę... Myślałam też o
możliwości jakiegoś stanu depresyjnego u niego. Starałam się o tym z nim
porozmawiać. TO bardzo trudne zwłaszcza, że ja czuje się odrzucona i ciężko
jest upominać sie o zainteresowanie tego typu. To albo jest albo tego nie ma.
Dodam jeszcze, że przed porodem właściwie zawsze nasze życie intymne było
bardzo ogniste (około 3 lat) i byliśmy dla siebie najlepszymi kochankami
jakich mieliśmy w ciągu całego życia... Pani Agnieszko, proszę mi coś poradzić...
Obserwuj wątek
    • glamourous Re: mój partner nie ma ochoty na seks... 04.01.08, 13:49
      "Pani Agnieszko"???
      :-)
    • koliberek1111 Re: mój partner nie ma ochoty na seks... 04.01.08, 13:59
      :-)
      przepisałam ten post z forum, gdzie Pani Agnieszka udziela odpowiedzi,,,
      zapomnijcie o tym zdaniu...
    • gomory Re: mój partner nie ma ochoty na seks... 04.01.08, 14:05
      > Pani Agnieszko, proszę mi coś poradzić.

      Widze, ze koliberek przyfrunal z "zycia rodzinnego" ;).
      By moc Tobie doradzic - najpierw nalezy poznac odpowiedz na pytanie "dlaczego" tak sie dzieje. Paradoksalnie najwiecej danych maja (a przynajmniej powinni miec) z reguly zadajacy to pytanie. Znasz go 4 lata a nikt w necie WCALE.
      Wiesz ile moze byc odpowiedzi??? Dla niego moze teraz jest OK, a to Ty wydziwiasz. Ma odrzut po wspolnym porodzie. Kreca go pelniejsze ksztalty. Nie chce urazic Twej czci "brzydkimi rzeczami" w koncu jestes powazna Mama. Jest przepracowany. Cierpi na chorobe z ktorej zdaje/nie zdaje sobie sprawy. Nalegalas tak bardzo, ze sie wycofal. To bylo 3letnie demo - skonczyl sie czas motylkow i po prostu ma takie a nie inne libido. Masz teraz jakis aseksualny nawyk. Puknal sasiadke w pozycji ktora go rozbudzila, a Ty takiej niedopuszczasz. Seks wydaje mu sie nudniejszy niz gierka czy film w TV. Jestes DLA NIEGO (to ze sobie sie podobasz i ile masz kg nie ma znaczenia) srednio podniecajaca kobieta. To Ty uwazasz, ze byliscie dla siebie najlepszymi kochankami, on moze to myslec o jakiejs swojej EX. Moznaby tak bez konca...
      Rozmowa o tym to dopiero jest sztuka. Zwlaszcza gdy nie wiesz na jakiej pozycji stoisz i nie masz nawet mglistego pojecia o powodach. Byc moze nie ma opcji by on byl z Toba szczery. Mezczyzni uciekaja od takich "powaznych" rozmow. Kobiety podchodza do nich najczesciej emocjonalnie co jeszcze wzmaga u partnera postawe wycofujaca. Niestety takie konfrontacje czesto koncza sie zupelnym zamknieciem faceta na poruszanie trudnych kwestii.
      Moze wspolna wizyta u seksuloga - psychoterapeuty? Jesli Tobie nie powie, to moze jemu?
      • koliberek1111 Re: mój partner nie ma ochoty na seks... 04.01.08, 14:13
        no tak...
        tylko, że:
        - nigdy nie miałam żadnych oporów jeżeli chodzi o seks
        - ja dla niego tez byłam najlepsza kochanką i wiem, że tak było
        - wcale nie jestem poważną Mamą :-(
        - dla niego nie jest ok, bo sam widzi że jest problem, chociaż niestety unika
        konfrontacji na ten temat...
        o Boże !!!!
        To potwornie bolesne... pogadam z nim, postaram się...
        • gomory Re: mój partner nie ma ochoty na seks... 04.01.08, 15:20
          Przepraszam, ale zwroce Ci uwage, ze Twoja ocena nie musi byc taka jak jego. Jesli nie jestes nastawiona na odbior, to mozesz nie dostrzec tego co wazne. Pamietaj - przeciez w tym wypadku nie ma zupelnie znaczenia co Ci sie wydaje.
          Piszesz, ze nie jestes powazna Mama. Ale W JEGO podswiadomosci mozesz taka byc. Nalezy Ci sie szacunek, pomoc ale nie bedzie przeciez chodzil do lozka z MATKA. On tego nie wymyslilby sobie specjalnie, po prostu moze nie zdawac sobie z tego sprawy.
          Nie bierz tego do siebie, wcale nie musi chodzic o to, ze nie masz oporow przed seksem. Moze odrzucilas jakis jego pomysl mimochodem. Wysmialas taka scene w filmie czy zachowanie, co moglo stworzyc u niego blokade, a nie wyzna Ci tego bo Twoje zdanie juz poznal ;). Takie "przenoszone" mysli moga sie odbijac wlasnie przeczuciem, ze Ty nie jestes od "brzydkich rzeczy". Moze swoim domaganiem sie seksu wzbudzilas jego poczucie winy, ze nie sprawdza sie jako facet? Moze jestes dyrygujaca domowa dyktatorka - z takimi faceci raczej nie sypiaja. Zwroc uwage - nie twierdze tak jest. Podpowiadam Ci tylko, ze tak moze byc.
          Gdy zaczynasz od "o Boze!!! To potwornie bolesne" jest to wg mnie znak, ze nie jestes na razie gotowa do rozmowy.
          Te emocje najprawdopodobniej beda musialy dojsc do glosu, i po tej pogadance bedziesz miala lzy w oczach, a maz jeszcze wiekszy zal, zlosc i jeszcze wieksza niechec do kolejnej szczerej rozmowy.
          Poza tym mozesz przyjac jego deklaracje i wytlumaczenia nawet jesli beda najbardziej pokretne, bo zechcesz w nie uwierzyc. To co jest najtrudniejsze do przyjecia i najb. bolesne to pewnie odrzucasz a priori. Wiekszosc z nas tak robi ;).
    • glamourous Re: mój partner nie ma ochoty na seks... 04.01.08, 15:52
      Koliberku, na tym forum taki problem jak Twoj wraca jak bumerang co
      kilka tygodni. Scenariusz jaki opisujesz (mloda, atrakcyjna i
      bezpruderyjna mloda mama oraz nagly, pociazowy spadek
      zainteresowania seksem u meza) jest wbrew pozorom bardzo czesty.
      Powodow, jak to juz napisal Ci Gomory moze byc wiele. Oto
      najczestsze przytaczane tu na forum :

      1) Uczestnictwo Twojego meza w Waszym tzw. "porodzie rodzinnym" Jest
      spory odsetek facetow, ktorzy po takim porodzie nie potrafia patrzec
      juz na zone "dawnym okiem", i nie ma to nic wspolnego z jej
      atrakcyjnoscia fizyczna czy jej brakiem. Po prostu widok rodzacej
      zony tak dalece zapada im w podswiadomosc, ze sporo wody uplynie
      zanim ten obraz zatrze sie i wszystko wroci do normy. Czasami zdarza
      sie ze sytuacja nigdy nie wraca do stanu sprzed porodu. Zbigniew Lew-
      Starowicz twierdzi, ze wciaganie faceta we wspolny porod to duze
      ryzyko dla pozniejszego zycia seksualnego pary. Sa zwiazki, ktore
      przechodza przez ten swoisty "test" bez szwanku (faceci potrafia
      oddzielic to czego sa swiadkami w czasie porodu od sfery
      seksualnej). Sa jednak takie (i nie da sie tego, niestety,
      przewidziec wczasniej) ktorych seksualnosc juz nie podzwignie sie z
      poporodowej traumy. Rosyjska ruletka, i tyle - ale stosunkowo niezle
      sie to leczy malzenska terapia.

      2)Syndrom madonny i ladacznicy - dosc czesty w naszej kulturze,
      gdzie status matki jest wyjatkowo gloryfikowany. Sa mezczyzni ktorzy
      nie potrafia pozadac kobiety ktora zostala matka ich dziecka,
      poniewaz kulturowo maja wpojone ze matce z dzieckiem na reku nalezy
      sie swiatobliwy szacunek i nie wolno jej "brukac" zdroznymi
      skojarzeniami. Duzy wplyw na takie podejscie u mezczyzny ma obraz
      jego wlasnej matki i atmosfera rodzinnego domu, gdzie matka
      zajmowala czesto pozycje nietykalnej i autorytarnej matrony.
      Niewiele na to mozna poradzic, tu dziala podswiadomosc. Ale to tez
      da sie zalagodzic terapia.

      3) Swiadomosc ze juz Cie ma, ze cie ostatecznie zdobyl i ze juz nie
      trzeba gonic kroliczka sprawia ze byc moze nie chce mu sie juz
      starac. Moze odkad macie dziecko po prostu mniej czasu macie dla
      siebie? Moze zatraciliscie poczucie, ze jestescie nadal para, a nie
      tylko rodzicami? Moze on jest oddanym tata i dziecko wysysa z niego
      tyle energi, ze seks zszedl jakos podswiadomie na dalszy plan?

      A co na ten temat mowi Twoj maz? Ile w ogole macie lat? Czy ciaza
      byla przez Was planowana (w sensie czy nie spadla na Was jak grom z
      jasnego nieba, co tlumaczyloby jego psychiczne niedostosowanie do
      roli partnera kobiety ktora niedawno zostala matka?) To tez ma spore
      znaczenie...
      • sagittka Re: mój partner nie ma ochoty na seks... 04.01.08, 18:46
        cd. wyliczanki glam:

        4) on się wycofał, a może nawet dziecinnie obraził, gdy ty w czasie
        ciąży i po porodzie nie miałaś ochoty na seks. Całkiem możliwe, ze
        stłumił w sobie te potrzeby, skoro przez jakiś czas nie byłaś dla
        niego partnerką do seksu (co jest w sumie dość naturalne po porodzie
        i w czasie laktacji).

        Wnioskuję to z twojej wypowiedzi z wątku obok:
        "Ja też mam małe dziecko - synek ma rok i też na początku było
        różnie. Teraz to mój facet nie ma na to ochoty a ja zaczęłam mieć
        ogromną...Ja miałam tak, że wcześniej zawsze czułam się bardzo seksi
        i atrakcyjna, a po porodzie czułam się MAMą,a NIE KOBIETą. Myślę, że
        to ma bardzo duży wpływ... i przez to czułam się aseksualna"
        • alabama28 Re: mój partner nie ma ochoty na seks... 04.01.08, 22:07
          próbuję Wasze odpowiedzi dopasowac do siebie, gdyż sytuacja taka jak
          opisuje Koliberek jest i u mnie. Ale:
          - nie rodziliśmy razem
          - nie gloryfikuje mnie jako matkę
          - ciąża zaplanowana i jesteśmy sporo po 30-stce
          - nie musiał tłumić swoich potrzeb bo zawsze miałam ochotę (on nie)

          No i tak rok żyjemy bez seksu (zero!). Co gorsze - nie ma też
          przytulenia, jakiejkolwiek czułości w gestach, dotyku, itp.
          Przed porodem on bał się, że gdy pojawi się dziecko to odsunę go na
          dalszy plan. Owszem dziecko najważniejsze ale nigdy nie dałam mu tak
          odczuć, nigdy nie odepchnęłam. To ja czuję się odrzucona - Murzyn
          zrobił swoje, Murzyn może odejść. Trudno prosić o odrobinę czułości.
          Próbowałam rozmawiać - twierdzi, że to dlatego, że dziecko śpi z
          nami w pokoju (nie w łóżku) i to go krępuje. Ale krępuje do tego
          stopnia by mnie nawet nei przytulić. Tak poza tym - wydaje się, że
          wszystko jest ok. Jest dobrym ojcem i mężem. Co o tym myślicie?
          • alabama28 Re: mój partner nie ma ochoty na seks... 04.01.08, 22:11
            miało być: krępuje do tego stopnia by mnie nawet nie przytulić???
            (zabrakło znaku zapytania)
          • songo3000 Re: mój partner nie ma ochoty na seks... 04.01.08, 23:56
            > - nie gloryfikuje mnie jako matkę
            A niby skąd to wiesz? Przecierz mówimy tu o podświadomości.

            > - ciąża zaplanowana i jesteśmy sporo po 30-stce
            > - nie musiał tłumić swoich potrzeb bo zawsze miałam ochotę (on nie)
            może po prostu on miał ochotę no coś innego niż Ty?

            > No i tak rok żyjemy bez seksu (zero!). Co gorsze - nie ma też
            > przytulenia, jakiejkolwiek czułości w gestach, dotyku, itp.
            Przeważnie jest tak, że nie ma miłości, to i nie ma czułości. Za to może być jakiś żal.

            > Przed porodem on bał się, że gdy pojawi się dziecko to odsunę go
            > Owszem dziecko najważniejsze
            Aha

            > ale nigdy nie dałam mu tak odczuć,
            Taa, jasne. Jeśli się kogoś w związku gloryfikuje to świadomie lub nie daje się to odczuć pozostałym osobom.

            > nigdy nie odepchnęłam. To ja czuję się odrzucona - Murzyn
            > zrobił swoje, Murzyn może odejść. Trudno prosić o odrobinę czułości.
            > Próbowałam rozmawiać - twierdzi, że to dlatego, że dziecko śpi z
            > nami w pokoju (nie w łóżku) i to go krępuje.
            A co, wychował się w azjatyckim sierocińcu, że ma mu taka sytuacja zwisać?

            > Ale krępuje do tego
            > stopnia by mnie nawet nei przytulić. Tak poza tym - wydaje się, że
            Tym to Cię kochana najzwyczajniej 'karze'. Nie ma odpowiadających MI warunków do seksu? to ta wredna żona nie będzie miała NIC z tej sfery. Ja wiem, obrażalstwo i dziecinada ale tak to czasami działa :)

            > wszystko jest ok. Jest dobrym ojcem i mężem. Co o tym myślicie?
            Zakłądając, że Twój mąż nie niał i nie ma problemów psychicznych i dolegliwości fizycznych (wkońcu zmajstrował dzieciaka, a patrząc na rosnące koleiki w klinikach bezpłodności to coraz większa sztuka ;) to go seks z tobą nie za bardzo kręcił a teraz w ogóle już przestał.
            Jakby było mu z tym dobrze to by ci nie 'podbijał lima' na płaszczyźnie czułości, a tak widać, że ma żal.

            Drogie Panie, mała uwaga.
            To, że czasami uważacie się za seksowne, otwarte, namiętne, itp. to bardzo fajnie :) Jednak nie oznacza to automatycznie, że takie jesteście w oczach swoich partnerów. Ci mogą się z wami w łóżku śmiertelnie nudzić, bo np.: robicie rzeczy, które tylko wam dają satysfakcję.
            A potem mamy wysyp postów na forum "wszystko było dobrze a on z nienacka nie chce mnie piep...ć. NIE ROZUMIEM!"

            Jak facet się tak zachowuje to jest na to określenie np.: Łóżkowy macho. Jak nazwać taką kobietę?
            • alabama28 Re: mój partner nie ma ochoty na seks... 05.01.08, 11:47
              Songo3000 dziękuję Ci za Twoje przemyślenia.

              Jeśli chodzi o gloryfikowanie - to raczej on gloryfikuje córkę niż
              ja.
              Jesli chodzi o inne potrzeby - to ja byłam zawsze bardziej chętna na
              eksperymenty, nowe pozycje, nie raz pytałam go co go kręci, czy coś
              może urozmaicić, oczywiście nie tylko pytałam ale i sama sugerowałam
              różne atrakcje.
              Słuszne jest to co napisałeś, że nie ma miłości to nie ma czułości -
              tego się właśnie obawiam. Jakiś czas temu było między nami kiepsko -
              może to procentuje. Może i jest jakiś żal z jego strony ale wierz
              mi - mój żal powinien tu być stokrotnie większy niż jego za jego
              zachowanie w przeszłości. Ale nie jest.
              "A co, wychował się w azjatyckim sierocińcu, że ma mu taka sytuacja
              zwisać?" - :-))))) oczywiście, że może to go krępować ale
              proponowałam "poprzytulanie się" w innym pokoju, niekoniecznie na
              łożu małżeńskim (kiedyś to sprawiało frajdę).
              Hmm, może faktycznie ma żal i mnie za coś karze. Spróbuję z nim
              porozmawiać jeszcze raz.
              Dziękuję.
              A może nie ma z jego strony miłości :-(
              • glamourous Re: mój partner nie ma ochoty na seks... 05.01.08, 12:30
                Widze ze nie bardzo zrozumiałyście idee syndromu "madonny i ladacznicy". Tu nie
                chodzi o to ze mężczyzną gloryfikuje konkretnie swoja żonę jako matkę. Czy ze ja
                uwielbia w tej roli. Tu chodzi o podświadome kojarzenie roli matki z kulturowym
                wzorcem i z wewnętrznym skojarzeniem ze matki się przecież NIE POŻĄDA. Dla wielu
                facetów kobieta zostająca matka ICH dziecka przestaje być postrzegana jako
                apetyczny obiekt pożądania, jako seksualna samica, a staje się... no zwyczajnie
                prostu matką ich dziecka. Pozbawioną w ich pojęciu seksualnego dreszczyku.
                Kobieta, która wychowuje ICH dziecko jest w ich PODŚWIADOMOŚCI jakby nietykalna.
                Ich zainteresowanie przenosi się wiec na inne kobiety, które on postrzega jako
                jeszcze pod tym względem niewyeksploatowane.

                Jeszcze raz podkreślam ze mowa jest cały czas o męskiej podświadomości. Tacy
                mężczyźni mogą zupełnie nie zdawać sobie sprawy SKĄD się u nich wziął nagły
                spadek zainteresowania seksem z zona po urodzeniu dziecka.

                Bywa, ze z czasem ten problem ustepuje i para odzyskuje bujne życie seksualne
                sprzed porodu. Mozna tez wybrać się do psychologa i poddać terapii - generalnie
                jeżeli ludziom zależy na związku problem jest do rozwiązania.
              • songo3000 Re: mój partner nie ma ochoty na seks... 06.01.08, 00:29
                alabama28 napisała:

                > Songo3000 dziękuję Ci za Twoje przemyślenia.
                >
                > Jeśli chodzi o gloryfikowanie - to raczej on gloryfikuje córkę niż
                > ja.
                > Jesli chodzi o inne potrzeby - to ja byłam zawsze bardziej chętna > na eksperymenty, nowe pozycje, nie raz pytałam go co go kręci, czy > coś może urozmaicić, oczywiście nie tylko pytałam ale i sama
                > sugerowałam różne atrakcje.
                No dobra, nie będę zgrywał wszechwiedzącego. Poddaję się i przyznam, że po porostu nie rozumiem :(

                Tak czy siak życzę Ci powodzenia!
            • gomory Re: mój partner nie ma ochoty na seks... 05.01.08, 12:46
              > Jak facet się tak zachowuje to jest na to określenie np.: Łóżkowy macho. Jak nazwać taką kobietę?

              Obiektywnie seksowna kobieta w oczach wielu mezczyzn ;).
              • songo3000 Re: mój partner nie ma ochoty na seks... 06.01.08, 00:26
                > > Jak facet się tak zachowuje to jest na to określenie np.: Łóżkowy macho.
                > Jak nazwać taką kobietę?
                >
                > Obiektywnie seksowna kobieta w oczach wielu mezczyzn ;).
                .....no faktycznie :)))))
      • koliberek1111 Re: mój partner nie ma ochoty na seks... 16.01.08, 12:50
        Dawno tu nie zaglądałam. Jak miło, że tak wiele osób odpisało i pojawiły się
        nowe dziewczyny w mojej sytuacji.
        Opowiem Wam coś więcej o mojej sytuacji i może to zwłaszcza panom pomoże na
        znalezienei dla mnie odpowiedzi:
        1) tak mój partner był przy porodzie - jednak nie wiem, czy to miał znaczenie.
        On studiował na akademii medycznej i tuz przed naszym porodem był na kilku
        innych, żeby się wprawić i pomóc mi w trakcie. Pewnei jest róznica w oglądaniu
        obcej kobiety i sowjej własnej, ale nie myślę, żeby to zrobiło to na nim tak
        wielkie wrażenie.
        2) opcja z neitykalnością MAMY jakoś bardzoej mnie przekonuje, chociaż o pewnie
        trudno stwierdzić... Chociaz tak naprawdę niedugo po porodzie mieliśmy ochotę i
        próbowaliśmy nawet wcześniej niż było zalecane. Co prawda udało się nie od razu,
        ale jak juz mogliśmy to było dość fajnie. Nie tak jak przed ale fajnie i
        wydawało się, że wszytko idzie w dobrym kierunku.
        3) Zaczeło być gorzej chyba jak poszłam do pracy. Zaczeło się zwyczajne życie...:
        - ogromne tempo
        - nieprzespane noce, któe dzieliliśmy między siebie i po nich próba normalnego
        funkcjonowania
        - brak czasu na siebie - raczej próba łatania, by wszystko jakoś tam działało....

        ALE MOGĘ SIĘ CZYMŚ POCHWALIĆ !!!!

        Namówiłam mojego faceta na terapię. Bardziej powodem było to, że po prostu
        związek się sypał niż sam problem z seksem, ale to się łączy.
        CO prawda byliśmy dopiero ze dwa razy...
        Ale to już coś i DZIEWCZYNY POLECAM !!!
        Psycholog powiedziała jedno bardzo banalne ale ważne zdanie, że z tego co widzi,
        to jesteśmy dla siebie dalej atrakcyjni, lubimy się...
        Ale ze NIE MAMY CZASU ZE SOBą ROMANSOWAć ....
        Wykupiliśmy sobie bilety do teatru, po którym chodzimy na drinka.
        Zresztą same dni, kiedy byliśmy na terapii łączyliśmy z wcześniejszym spotkaniu
        na kawę, albo wino...
        I dużo to daje. Oczywiście nie wszystko jet już idealnie, ale pomaga.
        Zaczęliśmy podczas tych wyjść inaczej na siebie patrzeć. Zauważyłam jak mój
        facet patrzy na mnie z pożądaniem. Że jesteśmy o siebie zazdrośni, gdy inne oczy
        lustrują któreś z nas...
        Co prawda daleko do ideały w łóżku, ale jest trochę lepiej...
        Ale i tak, wszystkie Wasze uwagi będą dla mnie cenne....
        Ale fajnie, ze jesteście :-)
        • an_an5 Re: mój partner nie ma ochoty na seks... 17.01.08, 13:53
          trzymam za Was kciuki,bo nam się nie udało.po terapii małzeńskiej
          było cudownie,nawet zaplanowaliśmy drugie dziecko,teraz jestem w
          siódmym miesiącu ciązy a on nie wraca na noce bo ma kochanke która
          daje mu większą satysfakcje w łóżku niż ja (tak mi powiedział)choć
          nigdy nie odmówiłam sexu mężowi a zblizenia choć udane prawie zawsze
          sama inicjowałam.
    • glosatorr Trzy pytania 04.01.08, 23:41
      1. Czy Twój mąż był przy porodzie?
      2. Jak on tłumaczy brak zainteresowania seksem?
      3. Kiedy dokładnie i w jakim momencie popsuł Wam się seks?
      Jeśli odpowiesz na te pytania, może pomogę Ci zrozumieć?
    • miedzianakonefka Re: mój partner nie ma ochoty na seks... 05.01.08, 13:39
      Czyli wszystko w normie :) Założenie wspólnego "gniazda" często
      skutkuje takimi efektami. Wspaniała laska to już nie "zdobycz" o
      którą trzeba walczyć, tylko coś co łazi po domu i narzeka, a nasz
      macho w garniturze który wcześniej wymyślał tysiąc sposobów żeby
      zadowolić swoją wybrankę nagle przebiera się w dres i ogląda meczyki
      z piwem w ręku. Proza życia. Słusznie prawią że fajniej jest gonić
      króliczka niż go złapać :P

      Alleluja i do przodu...
    • jawarek52 Re: mój partner nie ma ochoty na seks... 05.01.08, 17:52
      Jest taki zabieg po prodzie jak zwezenie pochy i tzrba sobie to
      zafundowac. jesli nie pomoze to znakiem tego juz atrakcyjna nie
      jestes
      • songo3000 Re: mój partner nie ma ochoty na seks... 06.01.08, 00:33
        > Jest taki zabieg po prodzie jak zwezenie pochy i tzrba sobie to
        > zafundowac. jesli nie pomoze to znakiem tego juz atrakcyjna nie
        > jestes
        Etam. Każdy zabieg związany z użyciem skalpela jest wysoko inwazyjny i ryzykowny. Dla tekiego 'niepewnego' męża nie warto się ciąć ;)
        Jak chcemy ciaśniej to może w pupę, nie? :)
      • alabama28 Re: mój partner nie ma ochoty na seks... 06.01.08, 22:19
        no i nie zawsze to rozszerzenie następuje :-) poród niekoniecznie
        odbywa się w sposób tradycyjny, jest jeszcze cc - czyli w wiadomym
        miejscu nic się nie zmienia.
    • tusku Re: mój partner nie ma ochoty na seks... 06.01.08, 23:15
      Tak czy owak będzie rogaczem!
      • koliberek1111 Re: mój partner nie ma ochoty na seks... 16.01.08, 13:32
        Dawno tu nie zaglądałam. Jak miło, że tak wiele osób odpisało i pojawiły się
        nowe dziewczyny w mojej sytuacji.
        Opowiem Wam coś więcej o mojej sytuacji i może to zwłaszcza panom pomoże w
        znalezieniu dla mnie odpowiedzi:
        1) tak mój partner był przy porodzie - jednak nie wiem, czy to miał znaczenie.
        On studiował na akademii medycznej i tuz przed naszym porodem był na kilku
        innych, żeby się wprawić i pomóc mi w trakcie. Pewnie jest różnica w oglądaniu
        obcej kobiety i swojej własnej, ale nie myślę, żeby to zrobiło to na nim tak
        wielkie wrażenie.
        2) opcja z nietykalnością MAMY jakoś bardziej mnie przekonuje, chociaż o pewnie
        trudno stwierdzić... chociaż tak naprawdę niedługo po porodzie mieliśmy ochotę i
        próbowaliśmy nawet wcześniej niż było zalecane. Co prawda udało się nie od razu,
        ale jak już mogliśmy to było dość fajnie. Nie tak jak przed ale fajnie i
        wydawało się, że wszytko idzie w dobrym kierunku.
        3) Zaczęło być gorzej chyba jak poszłam do pracy. Zaczęło się zwyczajne życie...:
        - ogromne tempo
        - nieprzespane noce, które dzieliliśmy między siebie i po nich próba normalnego
        funkcjonowania
        - brak czasu na siebie - raczej próba łatania, by wszystko jakoś tam działało....

        ALE MOGĘ SIĘ CZYMŚ POCHWALIĆ !!!!

        Namówiłam mojego faceta na terapię. Bardziej powodem było to, że po prostu
        związek się sypał niż sam problem z seksem, ale to się łączy.
        CO prawda byliśmy dopiero ze dwa razy...
        Ale to już coś i DZIEWCZYNY POLECAM !!!
        Psycholog powiedziała jedno bardzo banalne ale ważne zdanie, że z tego co widzi,
        to jesteśmy dla siebie dalej atrakcyjni, lubimy się...
        Ale ze NIE MAMY CZASU ZE SOBą ROMANSOWAć ....
        Wykupiliśmy sobie bilety do teatru, po którym chodzimy na drinka.
        Zresztą same dni, kiedy byliśmy na terapii łączyliśmy z wcześniejszym spotkaniu
        na kawę, albo wino...
        I dużo to daje. Oczywiście nie wszystko jet już idealnie, ale pomaga.
        Zaczęliśmy podczas tych wyjść inaczej na siebie patrzeć. Zauważyłam jak mój
        facet patrzy na mnie z pożądaniem. Że jesteśmy o siebie zazdrośni, gdy inne oczy
        lustrują któreś z nas...
        Co prawda daleko do ideały w łóżku, ale jest trochę lepiej...
        Ale i tak, wszystkie Wasze uwagi będą dla mnie cenne....
        Ale fajnie, ze jesteście :-)
        • cyklista6 Re: mój partner nie ma ochoty na seks... 17.01.08, 11:31
          Bardzo się cieszę, że wychodzicie na prostą. Życzę aby dalej szło Wam jak najlepiej.

          Bardzo uprzejmie proszę o relacje z dalszych postępów w odbudowie. Na tym forum
          jest taka masa ludzi z problemami, że taki post jak Twój - że jednak opłaca się
          próbować, starać i że to daje wyniki - jest jak ożywcze powietrze. Inaczej
          zostaną tylko czarnowidzący, fałszywi prorocy, frustraci itp.

          Nawiasem mówiąc, moja żona też ma do mnie pretensje że się nie staram (nie
          staram romansować) a ona chce się czuć zdobywana. Ja odpowiadam, że tak
          urządziła nasze życie iż po prostu nie ma czasu abym się mógł starać, i nie chce
          zmienić swoich przyzwyczajeń. I to jest problem - tak, jak powiedziała Wasza
          psycholożka, nie mamy czasu ze sobą romansować...
          • koliberek1111 Re: mój partner nie ma ochoty na seks... 17.01.08, 20:35
            Cyklisto,
            bo najgorsze jest zmęczenie...
            to ono nas tak zmienia do niepoznania...
            jak jestem zmęczona jestem taka jak nigdy nie chciałam być...
            a jak tu nie być zmęczonym. Praca na cały etat, często po godzinach, małe =
            roczne dziecko, które jeszcze je w nocy
            no i wyrywane momenty na zrobienie czegoś poza tymi obszarami, jakiś sport,
            kawałek pasji...
            to jest potworne...
            siedzę przy kompie, jest późny wieczór... próbuję zabrac się do pracy, bo nie
            wyrobiłam się w biurze
            a w środku wściekłość, że jestem tak potwornie padnięta...
            w mieszkaniu syf, bo nie mam kiedy i siły posprzątać...
            oczy podkrążone...
            to jest najgorsze...
            i tu pytam wszystkich, JAK Z TYM WALCZYć....
            • koliberek1111 Re: mój partner nie ma ochoty na seks... 17.01.08, 20:58
              Cykliso,
              a swoją dorgą dlaczego mówisz żonie, że to ona tak urządziła Wasze życie,
              przecież razem je stworzyliście....
              • kropeczka-b Re: mój partner nie ma ochoty na seks... 17.01.08, 21:54
                koliberek1111 napisała:

                > a swoją dorgą dlaczego mówisz żonie, że to ona tak urządziła Wasze
                życie,przecież razem je stworzyliście....
                #Ha... a swoją drogą, swoje życie razem stworzyliście.To czemu Ty
                nie masz na nic siły: praca w prac,praca w domu, bałagan w domu, bo
                nie wyrabiasz z czasem, wstawanie w nocy do dziecka, gary, pranie,
                własne potrzeby....Twój śliubny też jest taki zmęczny jak Ty?
                Przeciez razem tworzycie swoje życie?
                Pozdrawiam
                • koliberek1111 Re: mój partner nie ma ochoty na seks... 21.01.08, 11:12
                  Kropeczko,
                  ja tylko zapytałam cyklistę dlaczego obwinia zonę za swoje zycie...
                  ja np, nikogo nie obwiniam... a jezeli juz uwazam ze jest coś nie
                  tak, to winą sa nasze wspólne decyzję, a nie tylko jego...
                  wracajac do Twojego pytania to mój facet tez jest zmęczony...
                  poza tym nasze zmęczenie wynika przede wszystkim z tego, że mały do
                  tej pory bardzo często sie budzi w nocy.. na jedzenie - i nie
                  tylko...
                  a my później musimy wstać i isc do pracy...
                  gary i inne takie tak bardzo nas nie dotyczą, bo nie jesteśmy
                  ludźmi, którzy bez obiadu majastracony dzień...
                  wolimy lampkę wina wspólnie z kawałkiem sera niż tradyzyjnie
                  wypocony codzienny obiad...
                  :-)
                  może ktoś jednak ma swoje sposoby na zmęczenie... mi ich ostatnio
                  brakuje...
                  • kropeczka-b Re: mój partner nie ma ochoty na seks... 21.01.08, 12:47
                    koliberek1111 napisała:
                    >ja np, nikogo nie obwiniam
                    #Ja też nie obwiiam:)). Zauważam jednak, że chyba dostrzegasz pewne
                    rzeczy u innych, a nie widzisz analogi u siebie. Takie tylko
                    odniosłam wrażenie:).
                    >mój facet tez jest zmęczony
                    #Może szwankuje u was zwyczajnie organizacja życia codziennego? Ja
                    mam dwójkę dzieci, też pracuję, wiem jak to wszystko wygląda. Ale
                    jest to wszystko do pogodzenia. I może nie ma się ochoty na
                    zbliżenia tak często, jak przed pojawieniem się dzieci ( zmęczenie,
                    czas….), ale potrzeba dalej jest. Ja np. raz na jakiś czas
                    organizowałam dzień tylko dla nas. Dzieciak do babci, telefon do
                    klozetu, kluczyki od mieszkania do kosza i tylko my. Nawet jak nie
                    lądowaliśmy w łóżku, to byliśmy sami, dla siebie, ładowaliśmy
                    akumulatory, robiliśmy to, na co była ochota.
                    Pozdrawiam
              • cyklista6 Re: mój partner nie ma ochoty na seks... 21.01.08, 16:19
                Koliberku,

                Oczywiście masz rację. Nawet kiedy ta druga osoba coś urządza, to nie dzieje się
                to bez naszego przyzwolenia. Napisałem tak, bo próbuję coś zmienić i trafiam na
                opór - wszak trzeba zrobić to i tamto i owamto, dwójka świetnych dzieciaków -
                ale w małżeństwie trzeba jeszcze znaleźć czas na pielęgnację małżeństwa, i w
                ostatecznym rozrachunku to ważniejsze niż niedokładnie wyprasowana koszula.
                Jakoś to mojej żonie nie trafia do przekonania...
                • koliberek1111 Re: mój partner nie ma ochoty na seks... 22.01.08, 16:26
                  u mnie jest trochę podobnie...
                  ja zawsze byłam trochę duszkiem ponad ziemią... nigdy nie
                  przejmowałam się ani bałąganem, ani zjedzeniem posiłku...
                  i to było dla nas fajne, że były ważniejsze rzeczy...
                  jednak jak się urodził mały to juz moja osobowość nie jest tak
                  pozytywnie odbierana...
                  i to mnie boli...
                  a do kropeczki,
                  Kochana, pewnie wszystko można....
                  może mi po prostu nei wychodzi tak jak innym, albo poprzostu
                  potrzebuje czegoś innego... niz np. Ty...
                  są pewne zmiany z którymi się jeszcze nie pogodziłam....
                  a kontakty z moim faetem to jedno z tych rzeczy, które zmieniły sie
                  diametralnie, ale zupełnie poszły nie w tym kierunku, który dla mnie
                  był wzorcowo pożądany....

                  • krig28 Re: mój partner nie ma ochoty na seks... 04.02.08, 15:04
                    Moja żona po porodzie straciła wogóle zainteresowanie sexem, ponadto
                    wogóle nie dba o siebie. Jest to dla mnie bardzo trudna sytuacja
                    ponieważ mineło juz przeszło 10 miesiecy po porodzie i jak zdrowy ,
                    normalny facet potrzebuje miłości człości i sexu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka