Dodaj do ulubionych

rozne temperamenty

06.01.08, 17:20
Jestesmy malzenstwem 6 lat. Kochamy sie, mamy dzieci. Oboje pracujemy i nie narzekamy na finanse. Sielanka.

Ale... Moj maz ma zupelnie inne potrzeby, niz ja. Od wielu miesiecy wystarczy mu zblizenie raz - dwa razy w miesiacu, gdy ja chetnie kochalabym sie co najmniej codziennie.

Coraz bardziej mi to przeszkadza. Coraz czesciej patrze na innych facetow i zastanawiam, jakby to bylo znalezc sie z nimi w lozku.

Mam przyjaciela, znamy sie od wielu lat. Zawsze traktowalam go, jak przyjeciala, w naszej relacji nigdy nie bylo nawet cienia erotyki. Od poczatku grudnia nasze rozmowy coraz czesciej zahaczaja o tematy intymne. On jest sam, ja mam niezaspokojone potrzeby...

Zdarzylo nam sie spotkac dwa razy, nie posunelam sie dalej, niz pocalunki i dotyk, ale mysle, ze moje hamulce staja sie coraz mniej wytrzymale...

Nie chce nikogo skrzywdzic... pomozcie...

Sigma
Obserwuj wątek
    • anais_nin666 Re: rozne temperamenty 06.01.08, 17:24
      Jak Ci mamy pomóc? Powiedziec co masz robić? Serio?
      To będziesz musiała wybierac między 3 opcjami: wersja 1 - pójdź z nim do łóżka,
      wersja 2 - nie pójdź z nim do łóżka i pogadaj z mężem, wersja 3 - rozwiedź się z
      mężem. Tyle wiesz i bez nas. Zatem stoję przy tym co na początku. Nic Ci
      wypowiedzi ludzi nie dadzą, bo odpwiedź musisz odszukac w sobie. Chyba, że
      szukasz rozgrzeszenia;) Niektórzy Ci je dadzą;)
      • sigma1977 Re: rozne temperamenty 06.01.08, 17:40
        Bardziej licze na podpowiedzi :) Wiem, ze nikt za mnie ecyzji nie podejmie, ale
        wiem rowniez ze sa osoby, ktore byly w podobnej sytuacji i cos wybraly...
        Przydaloby sie podzielenie doswiadczeniami :)

        Nie mysle nawet o rozwodzie. Kochamy sie. Jestesmy swiadomi problemu, ale nie
        znamy rozwiazania, ktore dla obojga byloby satysfakcjonujace.

        Nie, zdrada nie jest dla mnie jedyna forma rozwiazania problemu - ale na dzien
        dzisiejszy jest jedynym konkretnym dzialaniem, jakie pojawilo sie w mojej
        glowie... Dzialaniem, ktore moze (ale nie musi) przyniesc ulge choc w jednym z
        obszarow

        A z mezem rozmawiamy czesto. Mysle, ze problemem jest rowniez fakt, ze mnie seks
        oralny, czy same pieszczoty nie do konca satysfakcjonuja...

        Sigma
        • gomory Re: rozne temperamenty 06.01.08, 18:25
          Jakie podpowiedzi i od kogo? Internauci maja Twoj los w glebokim powazaniu. Po odejsciu od kompa, zapomna o Tobie i zyciu jakie toczysz.
          Ci ktorzy czuli bol zdrady powiedza, ze jestes dziwka. Hedonisci, ze za kilkadziesiat lat nawet najblizszych nie bedzie obchodzila Twoja dzisiejsza decyzja, a co przezyjesz to Twoje.
          Jesli masz nieelastyczny kregoslup moralny to wyrzuty jak robale beda toczyly Twoj umysl. Twarda dzida kochanka zmieni relacje z mezem nieodwolalnie. Zreszta jeszcze nie wszedl w Ciebie, a juz masz wrzacy kociol mysli. A moze okazac sie kiepskim kochankiem, skonczysz z lipnymi doznaniami seksualnymi i swiadomoscia oszustwa meza. Albo oleje Cie od razu po puknieciu - faceci tak miewaja, i bedziesz beczec po katach.
          Moze odrzucisz zdrade ocierajac lzy i zdusisz zadze. Za co czeka gorzka nagroda - maz po 15 latach przywali Ci rogi ze znienawidzona kumpela. Ty bedziesz wtedy podwojnie zgorzkniala, zla i nieatrakcyjna nawet dla potencjalnego swojego kochanka. Nie bedziesz miala nawet wspomnien niesamowitego seksu.
          Moze okaze sie, ze kochanek rozpali Cie do bialosci, nie bedziesz chodzic tylko unosic sie w niebiosach, bo zamiast serca bedziesz miala balonik z helem. Tylko jak w takim uniesieniu budowac cos z mezem? Przeciez w Twoich oczach bedzie coraz wieksza fujara z dnia na dzien. No chyba, ze potrafisz dyszec podnieceniem dwom mezczyznom na raz ;).
          Jesli nie wiesz - to juz jedziesz w dol po stoku instynktownych doznan drzemiacych w ciele. Przyzwolenie zaczyna sie w glowie, a Ty juz swojemu potencjalnemu kochankowi slesz miliony przywabiajacych sygnalow. Juz pedzisz i cokolwiek teraz nie zrobisz to Ciebie mooocno zaboli. Albo jebniesz na dole po zjezdzie predzej czy pozniej, albo bedziesz sie mozolnie drapac z powrotem patrzac z tesknota na trase ktora sie nie przejedziesz.
          Sama sobie wybieraj ktory bol wolisz, bo my internauci chodzimy swoimi sciezkami ;->.
          P.S. A nawet nie wspomnialem o tym co to bedzie jak sie wyda... No dobra, same nieciekawe scenariusze wymyslilem - to dla odmiany wymysl sobie jeden szczesliwy i go realizuj. Powodzenia z nim zycze :).
          • sigma1977 gomory :) 06.01.08, 18:47
            Dziekuje za pesymistyczne scenariusze :) Wiele takich oraz jeszcze gorszych sama sobie wymyslam na codzien :). To co sie dzieje w moim zyciu jest moja sprawa i mam swiadomosc, ze raczej nie zainteresuje to nikogo na dluzej.

            Ale wystarczy 5 minut, zeby przeczytac i chocby, jak Ty, napisac cos od siebie. Kazda mysl niesie dla mnie wazna informacje. I nawet jesli nie wezme jej pod uwage podejmujac decyzje, jest wazna. Tym bardziej, ze przeciez nie ja pierwsza jestem w takiej sytuacji. Wiec moze trafi sie ktos, kto przechodzil podobna sytuacje i napisze cos od siebie :)

            Wiem, ze to co tu i teraz wydaje mi sie atrakcyjne w rzeczywistosci moze byc okropne. Sam fakt, ze w ogole zastanawiam sie nad seksem z innym facetem stawia moj kregoslup moralny w niekorzystnym swietle. Tym bardziej, ze przez wiele lat deklarowalam sie jako monogamistka :)

            Poki co - wije sie jak piskorz - pomiedzy chcialabym i wiem, ze nie wolno mi... Wiem, ze gdyby sie wydalo to bylby niechybny koniec naszego zwiazku, bo ani ja nie chcialabym go nadal oszukiwac, ani on by mi juz nie wierzyl.

            Ale zawsze jest druga strona medalu. Oczywiscie, moge zacisnac zeby i zrezygnowac z czegos co daje mi radosc i przyjemnosc. Tylko czym sobie to kompensowac? Czy w ogole sie da?

            Nie chce porad czy zdradzic czy nie, wystarczy rada jak sobie poradzic z obecna sytuacja :)

            Sigma
            • gardenersdog Re: gomory :) 06.01.08, 19:15
              Tytuł Twojego posta rozmija się z treścią; ty już podjęłąś decyzję; na forum
              szukasz tylko przyzwolenia/ otrzezwienia (?)
              • sigma1977 Re: gomory :) 06.01.08, 19:24
                Nie, nie podjelam. Nawet nie wiem, jaka mialaby to byc decyzja. Opisuje
                sytuacje, moje odczucia i watpliwosci.

                Wyjscia, ktore rozwazam zawsze kogos krzywdza: mojego meza, mnie, osoby
                trzecie... Nie chce tego. Ale problem istnieje i sama nie umiem go rozwiazac.

                Sigma
            • gomory Re: gomory :) 06.01.08, 19:55
              > Nie chce porad czy zdradzic czy nie, wystarczy rada jak sobie poradzic z obecna sytuacja :)

              W obecnej sytuacji? Hmm... rozkochaj w sobie meza! Zbudz w nim zwierzaka, niech z rykiem zedrze Ci stringi zebami i zerznie tak mocno, by zaden kochanek swiata nie mial z Ciebie pozniej najmniejszego pozytku :).
              Albo spraw by meza podniecila zdrada kontrolowana. Wiadomo - to co nie wychodzi z mezem uda sie z kochankiem, kobiety sa wtedy bardziej wyuzdane. Wiec takie polamane tabu moze mu dac seksualnego kopa. Bedziesz miala ich obu - do to nieziemsko napalonych.
              Rozwiazania dobre tylko, ze traca nieco science - fiction ;).
              No dobra jeszcze raz: juz jestes przegrana bo jestes kobieta w szponach obsesji, za obudzony zywiol predzej czy pozniej zaplacisz bolem. Kobiety za to placa - przynajmniej jakies pocieszenie dla wyrolowanych mezczyzn ;).
              Zauwazylas, ze juz bronisz swojego prawa do rozkoszy dolaczajac do grona grzesznic? O tak - ksiadz udzielby Ci wielu porad w Twojej sytuacji.
              Z meskiego punktu widzenia moge powiedziec - olej ich obu, wskakuj do mojego lozka [zono wybacz mi te slowa ;)]. Tez bede Ci saczyl slodkie klamstewka do uszu, i doloze staran bys stala sie tylko wilgocia. Taki wlasnie jest punkt widzenia czlowieka z netu ;).
              • jakniejatokto Decyzja (?) 06.01.08, 20:01
                Jak masz wątpliwości, to znaczy, że nie masz wątpliwości...
                Od momentu, kiedy zaczęłaś myśleć o zdradzie do faktycznej zdrady wbrew pozorom
                nie jest tak daleko - czy rozmawianie na tematy intymne z kimś trzecim to już
                nie jest zdrada zaufania w związku? Itp. Itd.
                Ten trzeci może okazać się kiepskim kochankiem, może okazać się kochankiem
                wspaniałym (a nic tak nie smakuje jak zakazany owoc) i być może oleje cię tuż
                "po". Weź pod uwagę każdy z tych scenariuszy.
                • gomory Re: Decyzja (?) 06.01.08, 20:08
                  Pisala juz, ze wziela to pod uwage.
                  Pisala takze, ze sie lizali i masowali ze swoim seksualnym bozkiem :).
                  Wiec wytykanie rozmow za plecami meza w kontekscie takiego zawansowania pieszczot jest ekhm... no sam rozumiesz ;).
                  P.S. Ja tam nie moge sie doczekac straznikow moralnosci - wtedy sie najfajniejsze inwektywy sypia. Licze na akcje nie gorsza niz dwie cycatki w kisielu :P.
                  • sigma1977 Re: Decyzja (?) 06.01.08, 20:13
                    > P.S. Ja tam nie moge sie doczekac straznikow moralnosci - wtedy sie najfajniejs
                    > ze inwektywy sypia. Licze na akcje nie gorsza niz dwie cycatki w kisielu :P.

                    O rany... to mi nie wrozy najlepiej... Nie mozna takiej info w opisie forum
                    umiescic? :)

                    Sigma
                    • pelisander Re: Decyzja (?) 06.01.08, 20:34
                      Hej,

                      Z reguly nigdy nie odpisuje na posty, ale robie to teraz bo bylam DOKLADNIE w
                      takiej samej sytuacji jak Ty. Tyle tylko, ze moj zwiazek trwa 4 lata. Tez mamy z
                      moim facetem inne temperamenty i tez kochalismy sie raz lub dwa w miesiacu. (on
                      spalal sie raczej w innych dziedzinach). Tez brakowalo mi bliskosci, namietnego
                      seksu, lub tez seksu w wiekszej dawce. Choc oczywiscie bylam w stanie wymienic
                      1000 powodow dlaczego nadal chcialam byc z tym facetem, oprocz tego jednego
                      oczywistego, ze bardzo go kocham. No i w koncu po dlugim czasie skrecania sie i
                      meczenia zcdecydowalam sie na zdrade.
                      I wiesz jak bylo?
                      Nijak. Bylo po prostu srednio. Facet, ktory mial spooooore predyspozycje nie
                      okazal sie ani ogierem ani fenomenalnym kochankiem.
                      Nie mialam 5 orgazmow i czulam sie jakby mi sie ziemia zapadla pod nogami. Moze
                      tylko troche bardziej profesjonalnie zabieral sie do rzeczy niz moj ukochany.
                      Oczekiwania okazaly sie zbyt duze. Teraz jak mysle o tym, to uwazam ze bylo to
                      niepotrzebne.
                      Nie zmienilo to nic w moich relacjach z facetem, nie przestalam go kochac i
                      nadal go kocham. O tamtym facecie wogole zapomnialam. Niw czuje sie glupio z
                      powodu tego co zrobilam. Raczej gorzko, choc mialo byc tak slodko.
                      Przestalam sie tez czepiac temperamentu swojego faceta. Staram sie go bardziej
                      kokietowac, czulej piescic etc. A jak to nie daje efektow, a ja NAPRAWDE nie
                      moge wytrzymac po prostu sie masturbuje.I nie robie z tego takiego halo jak kiedys.
                      I wiesz, chyba juz nigdy tego nie zrobie. Tzn nie zdradze swojego faceta. To
                      fantastyczny czlowiek i nie ma sensu ryzykowac i podwazac naszych relacji z
                      takiego powodu jak seks. Kurcze, sa inne wazniejsze sprawy na swiecie niz chuc.
                      Radzic Ci nie bede ale moze teraz spojrzysz na ta sprawe troche inaczej.
                      • sigma1977 Re: Decyzja (?) 06.01.08, 20:40
                        Dziekuje :)

                        Taki scenariusz niestety jest najbardziej prawdopodobny.

                        Mnie masturbacja nie satysfakcjonuje, stad miotanie sie... Ale trzezwe
                        spojrzenie na sytuacje daje mozliwosc zauwazenia, ze wiecej moge stracic niz
                        zyskac. Wiec pozostaje schowac pragnienia do kieszeni...

                        Jeszcze raz bardzo dziekuje za Twoj post

                        Sigma
                      • anais_nin666 Re: Decyzja (?) 06.01.08, 20:55
                        pelisander napisała: I wiesz jak bylo?
                        > Nijak. Bylo po prostu srednio. Facet, ktory mial spooooore predyspozycje nie
                        okazal sie ani ogierem ani fenomenalnym kochankiem.

                        No wiesz... po pierwszym seksie nikt nie okazuje sie idealnym kochankiem. Zawsze
                        na początku lekko zgrzyta. Ale po paru razach okazuje sie, że ktoś nieidealny do
                        ideału się zbliża...

                        Kurcze, sa inne wazniejsze sprawy na swiecie niz chuc

                        No ba. Pewnie. Ale też nic (albo niewiele) tak nie daje po tyłku jak chuć, która
                        nie ma ujścia. Nic tak nie psuje humoru, nie zaniża samooceny, nie powoduje
                        obniżenia dobrego nastroju lub wzrostu agresji, marudności, zgnusnienia itp.
                        Naprawdę masturbacja nie jest w stanie rozwiązać problemu.
                  • jakniejatokto Re: Decyzja (?) 07.01.08, 10:24
                    Gomory jestem kobieta (ale ciii...) ;) wiec dla mnie o wiele gorsza
                    jest zdrada zaufania i intymne rozmowy za plecami meza, niz lizanie
                    sie i obsciskiwanie ;)
                    • gomory Re: Decyzja (?) 07.01.08, 12:41
                      Przepraszam za swoja nieuwage i pomylke.
                      Trudno mi przychodzi gradacja nielojalnosci, bo jakby nie patrzec nie jest to nic przyjemnego. Ale faktycznie fizyczne gesty maja dla mnie ciezszy kaliber niz mysli czy rozmowy. Alez sie roznimy ;).
              • anais_nin666 Re: gomory :) 06.01.08, 20:41
                gomory napisał: rozkochaj w sobie meza! Zbudz w nim zwierzaka, niech
                > z rykiem zedrze Ci stringi zebami i zerznie tak mocno, by zaden kochanek swiat
                a nie mial z Ciebie pozniej najmniejszego pozytku :)

                No nie... Gomory... Masz dziś trudny dzień? Gdyby w męzu po prostu dało się
                zbudzić zwierzaka, to na tym forum nie widziałbyś kobiet marudzących o braku seksu.
                Nawet jesli pisałes tonem żartu to zbyt cięzki ten żart wyszedł;)
                • sigma1977 Re: gomory :) 06.01.08, 20:45
                  Dziekuje :)

                  Mnie te slowa nie mialy odwagi przejsc przez klawiature :)

                  Sigma
                • gomory Re: gomory :) 06.01.08, 21:53
                  Prawa reka pracuje, lewa po forum smaruje, a jeszcze gadam przez komunikator i komore - to moze i faktycznie wychodzi mi niezrozumialy belkot. Przepraszam. Myslalem, ze wystarczylo sie usmiechnac ;) i napisac jakiez to historyjki science - fiction pisze.
                  Sigma prosila o rade jak ma sobie poradzic ze swoja sytuacja. Dlatego napisalem banialuki by pokazac, ze nie ma juz dobrego wyjscia. Jest tylko science-fiction kontra wyniszczenie. Bolesne zniszczenie ktore sprawi pozadanie, albo walka z nim.
                  Zeby nie bolalo i wszystkim bylo dobrze mozna tylko przymknac oczy i fantazjowac, fantazjowac, fantazjowac... Przed, w trakcie ale nie po ;).
        • anais_nin666 Re: rozne temperamenty 06.01.08, 20:49
          sigma1977 napisała: Nie mysle nawet o rozwodzie. Kochamy sie. Jestesmy swiadomi problemu, ale nie
          > znamy rozwiazania, ktore dla obojga byloby satysfakcjonujace.

          Jeśli się kochacie i widzicie problem, to idźcie do fachowca od problemów seksualnych.

          Zdrada może i da Ci satysfakcję, ale na krótko, bo romans nie trwa wiecznie. Problem pozostanie, pozostanie tez w Tobie świadomośc, że są mężczyźni, którzy lubia seks i będziesz tęskniła własnie do takich facetów.
          Zmieni sie także Twoje nastawienie do małżonka, zmianie ulegną uczucia. Nie znikną (te pozytywne), ale zmienią się na tyle, że być może Twój związek coraz mniej będzie dawał Ci szczęścia.
          Póki możesz - ratuj co się da. Jeśli się nie da uratować Waszego seksu - pomyśl o radyklanych rozwiązaniach - zdrada to też wyjście radyklane;) Wyjście? W zasadzie wejście - do piekła;) Będzie gorąco. Z wielu powodów. Jesli jestes twarda - może Cię to nawet bawić. Jestes kobieta w wersji hard?
          • mex33mex temperamenty 09.01.08, 23:18
            Sigma,

            Zdradź go. A co tam. Podejmij tę decyzję. Później, po wszystkim, jak
            już podciągniesz sobie gacie pomyślisz co dalej. A teraz daj się
            ponieść zduszonym seksualnym namiętnościom.
            Raz dupie śmierć.

            mex33
            • nerika Re: temperamenty 11.01.08, 23:26
              Jeśli kochasz naprawdę, zrób to, jeśli czujesz coś do męża, nie rób tego.
    • mika-1977 Re: rozne temperamenty 20.01.08, 13:52
      A może twój mąż jest po prostu przemeczony, zestresowany, ma jakiś
      problem, którym nie chce cię obarczać? Pytałaś o to? Może coś z jego
      zdrowiem, może uważa, że wstyd się do tego przyznać, bo wiesz jak
      fececi reagują na swoje niedyspozycje.... czasami panicznie, więc
      może dlatego unika i ucieka... Nie zauważyłaś tego u niego?
    • zaniedbywany_maz0 Re: rozne temperamenty 21.01.08, 18:45
      Ja mam odwrotny problem. Moja zona przestala miec ochote na czesty
      sex.Raz w tygodniu to i tak zaduzo dla niej.I tylko ciagle ja mecze
      i chce sexu.Ona juz nie moze zemna wytrzymac, a milosc francuska to
      zbyt wiele dla niej. A ja mogbym sie kochac codziennie, piescic ja
      codziennie itd.Uwielbiem to robic, ale ONA nie ma juz ochoty.
      Rozmowy nic nie daja, zmian NIE akceptuje zadnych. Ani romantyczna
      kolacja, ani wyjazd na weekend nic nic nie daja.W malzenstwie jest
      100% oprocz sexu.
      Zaczolem sie zastanawiac nad szukaniem kochanki. Tzn, nie szukam
      milosci tylko rozladowania w sexie. Agencja mi niedopowiada.
      Napiszcie , czy szukac kochanki, a jak tak to singielki czy mezatki??
      Bo mam juz dosc robienia tego sam ze soba.(Ona nie wie bo by sie
      namnie obrazila na smierc.).
    • czarny_blondyn Re: rozne temperamenty 23.01.08, 12:30
      Jak zauważam to temat zanikł.
      Niestety ... cholera urwał mi się koncept

      wiecie ja uważam zdradę za zło, ale wiele zależy od definicji zdrady
      tak jak ktoś powiedział jeden uważa zdradę już pocałunek inny dopiero sex

      cholera chciałem być mądry i nic
      sex to sex i jego brak zawsze z czymś się łączy
      zgodzę się że daje relaks odprężenie i rozładowanie
      i jego brak to także przyczyna stresu

      ja też mam ten problem że żona nie chce
      gdy jej mówię że jej nie podniecam
      zaprzecza - kłamie ?

      znam prawdopodobną przyczynę - ale nie znam rozwiązania
      chyba że rozwiązaniem jest właśnie zdrada
      mam propozycje i możliwości - ale też mam wątpliwości

      z tym że ja zakładam
      że jak zrobię to i koniec może być
      w sumie uważam że sex jest bardzo ważny
      a jego brak i tak doprowadzi do kryzysu (rozstania)

      ale to tylko moje zdanie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka