Dodaj do ulubionych

Mąż przy piersi

19.05.08, 16:06
Nie będę się z wami witała, mimo że wygląda to na pierwszą wizytę tutaj. Pisywałam na tym forum ale na tę okazję, wybaczcie, wolałam założyć jednorazowe, zapewniające anonimowość konto. Może to śmieszne ale co mi tam, nie wiecie z kogo się będziecie śmiali...
Mam dość szczególnej natury intymny problem. Otóż jestem świeżo upieczoną mamą, niedawno (3m) urodziłam synka, którego karmię piersią...i tu właśnie jest ów problem. Któregoś wieczora mój TŻ wrócił do domu po dobrym chmielu i w łóżku powiedział mi że od dawna marzy o tym żebym... dała mu piersi, tzn. pozwoliła ssać mleko.
Roześmiałam się, nazwałam głupkiem, potraktowałam jako pijacki żarcik. Następne dni uświadomiły mi że to nic z tych rzeczy. Tym razem już na trzeźwo powtórzył to samo, dodając, że od dawna miał takie fantazje i dopiero owego wieczora przełamał się i powiedział o tym. Że chciałby żebym go dosłownie "karmiła", spryskiwała mlekiem itd., rożne sytuacje z tym związane.
No powiem wam, że doznałam szoku! Jestem pewna, że to wszystko serio.
I teraz problem: co tu począć? Bo sęk w tym, że we mnie sama myśl o takiej sytuacji budzi sprzeciw. Zrozumcie mnie dobrze: nie jestem ani trochę pruderyjna, w sypialni (i poza nią :)) miały miejsce różne zabawy ale w tym przypadku mam jakieś takie głupie skojarzenia z dzieckiem... niefajne to jest.Z drugiej strony on nalega... chociaż nie, to źle powiedziane, prosi, bo to są grzeczne prośby i w sumie nawet przekonująco... gdyby nie moje odczucia.
Nie wiem, to strasznie głupie...co robić? Słyszałyście kiedy o takich zachciankach?
Obserwuj wątek
    • asiak30 Re: Mąż przy piersi 19.05.08, 23:45
      zerknij tutaj:
      marcelina.blox.pl/html
      • dziewczyna_kapitana_nemo Re: Mąż przy piersi 20.05.08, 13:25
        Charakter tego blogu i obrazowość opisu jakoś niespecjalnie przekonują mnie do treści...
        Ale być może się mylę, czytałam na chybcika, nie bardzo mam teraz czas.
    • prosty_facet Re: Mąż przy piersi 20.05.08, 07:58
      Wielu facetów o tym marzy ;-)
      Mleko w piersi jest oznaką płodności partnerki a to działa
      podświadomie na faceta - płodna kobieta jest bardziej atrakcyjna
      erotycznie ...
      • avide Re: Mąż przy piersi 20.05.08, 08:39
        Ja również nie widzę w tym niczego porażającego.
        Zgadzam się z przedmówcą. Jest to jakiś taki sygnał, nawet podświadomy, że oto mam przed sobą płodną, zdrową, kobietę. Zatem cóż zrobić... trzeba owej płodności skosztować, na wszystkie sposoby. Poza tym to może być jeszcze taki rodzaj fantazji, na zasadzie teraz albo nigdy, bo za często w ciąży kobieta zwykle nie bywa (nie licząc przypadków ekstremalnych).

        Ja tam dałbym mu spróbować "cyca". Myślę, że zagrożenia takiego jak np. uczestnictwo faceta podczas porodu nie ma, że może mu odbić i staniesz się aseksualna. Jest jeszcze jeden szczegół. Może to facet potraktować jako rodzaj największej intymności między wami, prawdziwy dowód zaufania i oddania. Po pierwsze dlatego, że wyjawił Ci ową fantazję. Po drugie dlatego, że nawet jeśli miał przed Tobą wiele innych kobieta podejrzewam, że coś takiego będzie tylko Twoim udziałem. Takie rzeczy potrafią spowodować, że facet będzie dziękował bogu, że cię spotkał że to jemu dzieci zechciałaś rodzić. Bo z żadną inną być może nigdy by czegoś takiego nie zaznał.

        Głupiutkie to może i trochę dziecinne z punktu widzenia kobiety ale pamiętaj, że my, faceci od pierwszych chwil mamy w sobie ogromne pragnienie kobiecej piersi zakodowaną w nas przez nasze matki. Później odstawieni od niej mamy w sobie gorącą fascynację szczególnie z tą właśnie częścią ciała kobiety. Dlatego nierzadko fantazje na temat biustu bywają najróżniejsze od niewinnych po maksymalnie perwersyjne.

        Pomyśl o tym. Problem jest bardziej w Tobie niż w nim. Zatem jeśli uda Ci się podejść do tego na zasadzie "jego sprawa, w końcu to jemu będzie się na twarz czy gdzie tam zechce mleko z biustu lało" możecie mieć niepowtarzalną zabawę. Z jednej strony pogłębiającą waszą więź jako kochanków, z drugiej strony z uśmiechem wspominaną po latach. W końcu to mleko a nie mocz czy jeszcze gorzej.
        Pomyśl o tym.
        Pozdrawiam.
        Avide
        • gomory Re: Mąż przy piersi 20.05.08, 10:46
          Jakos nie wierze zeby to pisala "powszechnie znana forumowiczka". Zwracanie sie per "slyszalyscie o takich zachciankach" wywowaly w mej wyobrazni napalonego na takie zachowania i zwierzenia milosnika laktacji ;).
          Odniose sie za to do tego:
          <Problem jest bardziej w Tobie niż w nim>
          Uwazam, ze nie mozna tak pisac, bo preferencje to nie problem (poza dewiacjami oczywiscie). Jak czegos nie lubisz to nie i juz.
          Czasami owszem, moze byc jakies zachowanie umiarkowanie obojetne, a przyjemnosc dostarcza swiadomosc sprawiania frajdy partnerowi.
          Ale to nie zadziala z czyms co Ciebie zdecydowanie nie podnieca lub wrecz odpycha.
          Nie bede Ci pisal przykladow - sam pewnie potrafisz wymyslec mnostwo takich propozycji ktore bys odrzucil ;).
          • avide Re: Mąż przy piersi 20.05.08, 13:04
            gomory napisał:

            > Uwazam, ze nie mozna tak pisac, bo preferencje to nie problem (poza dewiacjami
            > oczywiscie). Jak czegos nie lubisz to nie i juz.


            Odniosę się tylko do tej części.
            Kiedyś tak myślałem jak Ty Gomory. Coś lubię i już. Teraz... jestem bardziej
            powściągliwy bo życie potrafi zaskakiwać.

            Podam przykład z własnego życia.
            Kiedyś mówiłem, wręcz zaklinałem się ze NIGDY w życiu nie dam sobie wsadzić nic
            do tyłka. I trwałem tak w swym postanowieniu do momentu aż kiedyś pewna ponętna
            blondynka, którą bardzo pragnąłem postanowiła pokazać mi na czym polega masaż
            prostaty trakcie robienia fellatio. I co się okazało ??? Że przeżyłem jeden z
            najbardziej niezapomnianych orgazmów w życiu.
            Teraz już się nie zaklinam. Bo twierdzę dokładnie jak co poniektóre kobiety
            mówią o facetach. Ważne jest z KIM.
            To co nie przejdzie z jedną z inną będzie ledwo namiastką.

            Dlatego właśnie mówię "spróbuj" a nóż widelec okaże się wesołą odmienną
            przygodą. Potrafię również zrozumieć jak kobieta mówi, że to kojarzy się jej z
            dzieckiem, a w łóżku potrzebuje samca i nie. Jednak mówienie "nie bo nie, ale
            czemu ? bo nie i już, bo to głupie, chore etc" ???? Nie trafia do mnie.

            Pozdrawiam
            Avide
            • gomory Re: Mąż przy piersi 21.05.08, 00:27
              > twierdzę dokładnie jak co poniektóre kobiety mówią o facetach. Ważne jest z KIM. To co nie przejdzie z jedną z inną będzie ledwo namiastką.

              Paradoksalnie w sporej czesci przyznam Ci racje. Okolicznosci i partner/ka faktycznie moga znacznie poszerzyc nasze zainteresowania.
              Powszechnie wiadomym jest, ze maz nie moze liczyc u zony na taka otwartosc jaka wykaze ona z kochankiem ;).
              Ale nie do konca sie z Toba zgadzam. Owszem, nasz profil seksualny jest spetany roznego rodzaju uprzedzeniami. Dlatego moze mi sie _wydawac_, ze jakies tam zachowania sa nie dla mnie. Z takim nastawieniem moge sie drzec by zadna brunetka nic mi nie kombinowala z wsuwaniem palca bo tego nie lubie. A blondynka by mi jednak pokazala, ze bylem w bledzie. Ale ja to uwazalbym, ze bledna moja wstepna ocene sytuacji ;).
              Jednakze nie zawsze tak jest. Sa pieszczoty do ktorych nie nakrecilaby Ciebie najcudniejsza Wenusjanska AfodytoHelena. Po prostu nie i juz. Odkrycie tej niejasnej granicy to moze byc delikatna sprawa. Wiele razy slyszalem z ust kobiety "ja NIGDY w zyciu (...)" a pozniej juz tak mowic nie mogla ;). Wiec wiem jak zwodnicze jest twierdzenie "nigdy".
              Wg mnie jesli ktos chce wcielic w zycie kontrowersyjne dzialania czy pieszczoty to powinien to ROBIC z wyczuciem. Podkreslam ROBIC - bo mysle iz namawianie, proponowanie, przeciagajace sie rozmowy nie tworza wlasciwej atmosfery. Lepiej chyba kreowac okolicznosci w ktorych to moze miec miejsce. Otwartosc na partnera pozwoli uniknac wyrzadzenia mu przykrosci. Po prostu wyczujemy, ze lepiej tego nie kontynuowac lub wrecz przeciwnie - jakies tabu zostalo przelamane.
              Sprobuj sie cofnac do swoich doswiadczen z blondynka. Wyobraz sobie swoja reakcje gdyby na wstepie zadeklarowala: wsune Ci ten paluszek w dziurke. Przystalbys czy zaprotestowal ;)? Bo pewnie ona to zrobila, a nie pytala sie czy sobie tego zyczysz prawda?
              Tak samo nie przekonalbym Cie do takiej proby gdybym na forum pisal "nigdy nie mow nigdy i najpierw zobacz jak to jest" - bo takie namawianki nie maja sensu. W swietle tego wywodu ten wyimaginowany maz napalajacy sie na mleko jest wg mnie bez szans.
              BtW: naprawde nie musze sprobowac przeleciec kozy bym wiedzial, ze wole seks z kobieta. I nie probuj nawet mnie przekonywac, ze skoro empirycznie tego nie sprawdzilem to moge sie mylic ;).
          • dziewczyna_kapitana_nemo Re: Mąż przy piersi 20.05.08, 13:23
            gomory napisał:

            > Jakos nie wierze zeby to pisala "powszechnie znana forumowiczka"

            Myślę że zmyślony cytat wystarczy, żebym nie odnosiła się do twojej wypowiedzi. :|
      • dziewczyna_kapitana_nemo Re: Mąż przy piersi 20.05.08, 13:36
        To twoja subiektywna opinia. Kiedy byłam w ciąży jakoś nie czułam abym była obiektem kultu płodności.
        Ale to miłe że istnieją faceci, którzy tak to widzą.
      • yoric Re: Mąż przy piersi 20.05.08, 16:48
        > Mleko w piersi jest oznaką płodności partnerki

        mleko w piersi oznacza (mówiąc ewolucyjnie), że partnerka jest wyłączona
        reprodukcyjnie; jest funkcjokanlnie niepłodna na najbliższe kilka lat.

        Bardzo proszę nie dorabiać biologizujących wyjaśnień 'na kolanie', bo to nikomu
        nie służy.
        • sagittka Re: Mąż przy piersi 20.05.08, 17:07
          > mleko w piersi oznacza (mówiąc ewolucyjnie), że partnerka jest
          wyłączona
          > reprodukcyjnie; jest funkcjokanlnie niepłodna na najbliższe kilka
          lat.


          Też pomyślałam właśnie, że ewolucyjnie jest inaczej niż pisał avide.
          Jest nawet w biologii pojęcie niepłodności laktacyjnej, po to, zeby
          matka karmiąca mogła skupić swoją energię na wychowaniu potomka.
          (dawniej, to karmienie trwało kilka lat i zabezpieczało przez
          kolejnymi ciążami).

          Podobna sytuacja jest z kobietami ciężarnymi. Oczywiście widać, ze
          są one w ogóle płodne, ale dla samca, dla którego się liczy "tu i
          teraz" taka zapłodniona samica przestaje byc dobrym łupem. Stąd
          będzie szukał takiej bez oznak ciąży, ale potencjalnie płodnej,
          czyli z wąską talią i szerokimi biodrami.

          • avide Yoric i Sagittka 21.05.08, 08:30
            Kurde macie racje, że ewolucyjnie, czy nawet bardziej LOGICZNIE rzec ujmując
            jest jak piszecie. Tak mi przynajmniej podpowiada zdrowy rozsądek a jako facet a
            w dodatku inżynier mam wręcz takie wewnętrzne zboczenie na punkcie logicznego
            myślenia. Czyli kobieta zapłodniona = kobieta zdobyta = obiekt nie wart
            marnowania energii bo po co ???

            Tylko proszę wytłumaczcie mi dlaczego kobieta w ciąży to jeden z bardziej
            podniecających widoków dla mnie ??? Dlaczego jak widzę taką kobietę "nie wartą
            marnowania energii", jak pomyślę, że budzi się w niej nowe życie, jak jeszcze
            mogę dotknąć jej brzucha taka pełną dłonią to czuje to niesamowite mrowienie a
            najważniejsza część mojego ciała natychmiast budzi się z letargu do życia ????
            Jestem wadliwy egzemplarz ?? ;-)))

            Yoric,.. tak w 95% zazwyczaj się z Tobą zgadzam i mam takie same poglądy. Nie
            mniej wg mnie robisz jeden klasyczny błąd. Wszystko opierasz o ewolucje ale tą
            zbadaną, czyli o przeszłość . A pamiętaj że ewolucja to tak naprawdę rozwój
            czyli przyszłość. Nie to skąd przychodzimy, ale to dokąd zmierzamy.
            I kto wie, co będzie za 1000 lat. To właśnie te moje 5%, które mi przynajmniej
            każą mieć ten margines wątpliwości czy aby zawsze to co było i się wykształciło
            już zawsze takim będzie. Gdyby tak było do dziś pewnie byśmy dziergali malowidła
            na ścianach w jaskiniach.
            To tak a propos wymyślanych na kolanie teorii.
            Kopernika też kiedyś posądzali o czary i pukali się w głowę jak pisał o obrocie
            ciał niebieskich, że to iż "Kopernik był kobietą" już nie wspomnę ;-))))).

            Pozdrawiam.
            Avide.
            • glamourous Re: Yoric i Sagittka 21.05.08, 11:05
              Hehe, widze ze Avide jest dzis w swojej najwyzszej literackiej
              formie ;-)

              Otoz ja mysle Avide, ze Twoja fascynacja kobietami w ciazy bierze
              sie z takiego - nie bardzo wiem jak to okreslic - "zapalu
              nowicjusza". Fascynuje Cie to, poniewaz zegar biologiczny tyka Ci w
              tej chwili jak szalony i taka terra incognita jaka jest kobieta w
              ciazy wzbudza w Tobie podniecenie emocjonalne - ktore malo ma jednak
              wspolnego z czysta, ewolucyjna biologia. Czesto tak sie dzieje u
              mlodych mezczyzn, ktorzy maja mniej lub bardziej swiadome
              biologiczne parcie na prokreacje, jednak jeszcze nie udalo im sie
              zaplodnic zadnej kobiety i zwyczajnie za tym tesknia.

              Widzialam juz facetow ktorzy deklarowali "kiedy moja zona bedzie w
              ciazy bede ja bzykal na okraglo", "nie ma nic bardziej seksownego
              niz kobieta w ciazy" itp, itd. Jednak ta fascynacja byla tylko
              teoretyczna, i jakby oderwana od prawdziwej fizjologii. I jakims
              cudem nie aplikowala sie jakos do wlasnej zony, kiedy ta juz w te
              upragniona ciaze zaszla ;-) Mam tu na mysli, ze milo jest sobie
              popatrzec na naprawde zadbana i fajnie ubrana ciazowke na ulicy czy
              w sklepie, a nawet pofantazjowac - jednak trzeba wziac tu pod uwage,
              ze jest to kobieta obca, ktorej nie widzi sie w calym "splendorze"
              ciazowej, nie zawsze milej dla oka i estetycznej fizjologii.

              Chociaz oczywiscie istnieje pewien odsetek facetow, ktorzy naprawde
              czuja prawdziwa erotyczna fascynacje kobietami w ciazy. Czytalam juz
              nawet gdzies na tym forum zwierzenia faceta ktorego duzy brzuch
              wlasnej zony przyprawial o nieustajace podniecenie i ogromna ochote
              na seks. Swoja droga takie "niebiologiczne" zachowanie musi sie
              chyba brac z jakichs nieodstatkow emocjonalnych, moze zaburzonych
              kontaktow z wlasna matka - nie wiem, psychologiem nie jestem.
              Niemniej zdarza sie i tak.
            • yoric Re: Yoric i Sagittka 21.05.08, 13:08
              :). Z samej natury uzasadnień ewolucyjnych wynika to, że da się je opierać tylko
              o przeszłość, i to tę dawną. A nie o przyszłość! :)

              Sfera seksu jest tak istotna i tak pojemna, że zawsze będą jakieś odstępstwa od
              statystyki. Sorry za przykład, ale jest całkiem spore grono osób, które podnieca
              seks ze zwierzętami :). Chodzi o pewne wyraźne tendencje statystyczne. Wg
              najprostszej wersji psychologii ewolucyjnej, kobieta ciąży, w laktacji nie
              powinna być podniecająca (statystycznie rzecz biorąc). Jeśli jest, to trzeba
              poszukać innych, wzbogaconych wyjaśnień.

              Pozdr
              • aandzia43 Re: Yoric i Sagittka 21.05.08, 13:40
                A może chodzi o pociąg do kobiety, która już udowodniła swoją
                płodność? W taką można inwestować, jak już odkarni płód, co go nosi
                w brzuchu. Czasem warto trochę poczekać.
                • avide Re: Yoric i Sagittka 21.05.08, 15:09
                  Mój post powyżej był lekko prowokacyjny, bo jak akurat wiem czemu u mnie się tak dzieje.
                  Glam niewątpliwie masz racje. Ale to jedna strona medalu.
                  O drugiej właśnie napisała Aandzia.

                  Podam przykład z autopsji.
                  Tak się składa, że mam znajomą, która ma dwójkę naprawdę ślicznych dzieciaków. Normalnie jak namalowane. Ona sama również atrakcyjna. Czyli... takie baaardzo zdrowe geny.
                  Powiem tyle, mógłbym z nią mieć dzieci dla samego faktu, że to ONA je urodzi. Taki mi mówi przynajmniej moja intuicja. Posiadanie z nią dzieci jest jak swego rodzaju gwarancja naprawdę zdrowego, atrakcyjnego (czytaj liderującego w przyszłości) potomstwa.

                  Dopiero jak we wszystko wkracza z "butami" brutalna świadomość i logiczne myślenie, konwenanse i inne takie tam wytwory cywilizacyjne moje zapędy prokreacyjne mocno się studzą.

                  Myślałeś o takim rozwiązaniu Yoric ????

                  Pozdarwiam
                  Avide.
                  • yoric Re: Yoric i Sagittka 21.05.08, 18:31
                    > Myślałeś o takim rozwiązaniu Yoric ????

                    o jakim?
                • dziewczyna_kapitana_nemo Re: Yoric i Sagittka 21.05.08, 15:57
                  Wybaczcie ale te próby dokopania się do głębi podświadomości reprodukcyjnej są mało przekonujące.
                  To raczej fetysz.
                  Ale jeśli potraficie, to opiszcie podstawy nabożnego stosunku do stóp (częsta skłonność). :)
                  Kłopot polega na tym, że TEN fetysz o którym mowa w wątku mnie sprawia kłopot.
                  • glamourous Re: Yoric i Sagittka 22.05.08, 15:02
                    dziewczyna_kapitana_nemo napisała:


                    > Ale jeśli potraficie, to opiszcie podstawy nabożnego stosunku do
                    stóp (częsta s
                    > kłonność). :)

                    Tak jak to pisal Desmond Morris w "Zachowaniach intymnych" nasza
                    ludzka seksualnosc zostala wbudowana w stara, prymitywna strukture
                    mozgowa prymatow, jednak ta fuzja okazala sie niezbyt doskonala i te
                    nasze malpie instynkty czasami "przeswituja" ;-))
                    Kto wie, moze samiec prymitywnych australopitekow musial zwracac
                    uwage na stopy samicy i oceniac je pod katem chwytliwosci, np. czy
                    wybranka nie spadnie z drzewa z jego potomkiem w ramionach co
                    naraziloby jego cenne geny na szwank ;-P

                    To oczywiscie zart ;-)

                    A tak na powaznie, damskie stopy jako fetysz maja bardzo proste
                    wytlumaczenie. Stopy kobiece roznia sie od meskich wielkoscia,
                    delikatnoscia, miekkoscia skory. Sa atrybutem kobiecosci dzialajacym
                    na meska wyobraznie, w dodatku maja mnostwo stref erogennych
                    nadajacych sie do pieszczenia. Faceci wyczuwaja, ze pieszczenie
                    kobiecych stop moze przyprawic wlascicielke o siodme niebo, a jesli
                    w dodatku ten rodzaj pieszczot zakodowal im sie na
                    zasadzie "pierwszych polaczen" to i nic dziwnego ze potrafia miec na
                    punkcie stop prawdziwego hopla.
                    • mpingo Re: Yoric i Sagittka 22.05.08, 15:10
                      glamourous napisała:

                      > A tak na powaznie, damskie stopy jako fetysz maja bardzo proste
                      > wytlumaczenie. Stopy kobiece roznia sie od meskich wielkoscia,

                      Obawiam się że nie. Ostatnio zaniepokojony jednym przypadkiem, zacząłem się przyglądać nogom młodych dziewczyn na ulicy.
                      Przerażający odsetek posiada Wielką Stopę!
                      Tak na oko mój numer - 44. :)
                      Serio. I to wcale nie jest fajne.
                      • glamourous Re: Yoric i Sagittka 22.05.08, 16:39
                        mpingo napisał:

                        > Przerażający odsetek posiada Wielką Stopę!
                        > Tak na oko mój numer - 44. :)
                        > Serio. I to wcale nie jest fajne.


                        No wlasnie. I niech zgadne - pewnie takie wielkie stopy-kajaki nie
                        wzbudzaja uniesien w najwiekszych nawet fetyszystach ;-)
                        Bo tu chodzi o podswiadome oddzialywanie zwiazane z dymorfizmem
                        plciowym : na ogol kreca nas na ROZNICE, a nie podobienstwa. Mala,
                        wypielegnowana damska stópka sporo rozni sie od meskiej - duzej i
                        wlochatej ;-) I to wlasnie jest podniecajace.
                        • mpingo Re: Yoric i Sagittka 22.05.08, 16:55
                          glamourous napisała:

                          > No wlasnie. I niech zgadne - pewnie takie wielkie stopy-kajaki nie
                          > wzbudzaja uniesien w najwiekszych nawet fetyszystach ;-)

                          Ja tam nie wiem, nie jestem fetyszystą stóp. Może to jak z cyckami - im większe, tym lepsze? ;)
                          Chociaż jako posiadający kompletnego fioła na tle piersi (aż mi czasem wstyd, bo ja ciągle tylko piersi i piersi - ale ta obsesja jest silniejsza ode mnie) zauważyć pragnę że to kompletna bzdura.
                          Najfajniejsze są średnie i trochę zwisające (!).
                • yoric Re: Yoric i Sagittka 21.05.08, 18:50
                  Andzia:
                  > A może chodzi o pociąg do kobiety, która już udowodniła swoją
                  płodność? W taką można inwestować, jak już odkarni płód, co go nosi
                  w brzuchu. Czasem warto trochę poczekać.

                  warto inwestować wyłącznie, jeśli są duże szanse, że to dziecko w środku to
                  myśmy zasadzili, a nie sąsiad :). Inaczej nie. Laktacja i ograniczona w wyniku
                  jej płodność trwa (nie współcześnie, tylko u dawnych zbieraczy-łowców,
                  oczywiście) cztery lata. Inwestować w samicę, która za 4 lata moooże nam coś
                  spłodzi, jak przedtem nie ucieknie z innym ani nie wyzionie ducha - słaby pomysł.

                  A na pewno nie ma sensu czuć pociągu. Laktacja trwa cztery lata. Wzwód się tyle
                  nie utrzyma.

                  Pozdrawiam
    • a.b1 Re: Mąż przy piersi 20.05.08, 11:03
      tak....mój ex miał takie, był maminsynkiem wiec to pewnie dlatego,
      ale kiedy mi o tym powiedziała czułam się bardzo dziwnie
      • dziewczyna_kapitana_nemo Re: Mąż przy piersi 20.05.08, 23:02
        Jak rozwiązałaś tą sytuację?
    • krissdevalnor100 Re: Mąż przy piersi 20.05.08, 11:04
      O takich zachciankach słyszałam setki razy. Czasem mam wrażenie, ze
      każdy facet chciałby chociaż spróbować "i zobaczyc jak to jest",
      część chciałaby sie w to regularnie bawić.

      Dla mnie też jest to sytuacja odstręczająca, bo skojarzenia z
      dzieckiem są zbyt silne. Seks z dzieckiem jest obrzydliwy,
      potrzebuję smaca! Na szczescie mój nie miał obsesji na tym punkcie,
      sprawdził i specjalnie nie nalegał.
      • dziewczyna_kapitana_nemo Re: Mąż przy piersi 20.05.08, 13:33
        Aż tak konkretnych skojarzeń ("seks z dzieckiem") nie mam, chodzi mi o to, że dziecko i mąż to dwie osobne sfery. Chyba rozumiesz teraz o co mi chodzi? Trudno mi jakoś kojarzyć odczucia macierzyńskie z seksualnymi.
        To takie dość głupie, jak w tym wyświechtanej prześmiewczym dylemacie pruderyjnej matki, która nie chce całować dzieci tymi samymi ustami, którymi ostatniej nocy robiła mężowi fellatio.
        • krissdevalnor100 Re: Mąż przy piersi 20.05.08, 17:52
          Cóż, jak mój małżonek zabiera sie do moich piersi, to nie po to,
          zeby potem zaciagnąc mi spowrotem bluzkę i spokojnie wyjść do
          kuchni:)))) Dlatego ja mam skojarzenia jednoznaczne i nie chodzi mi
          o zwykłe rozdzielenie sfer. Najpierw kogos karmie a potem z tąże
          osoba uprawiam seks. Moze być też jedno i drugie jednocześnie. Jak
          dla mnie spróbować mozna, polubić- nie.
    • caline-czka78 Re: Mąż przy piersi 20.05.08, 14:30
      Moj malzonek miewal odruch wymiotny jak widzial mleko na moich piersiach.Dlatego
      nawet ci zazdroszcze.Pomysl,co ja wowczas czulam.
      Daj facetowi sprobowac i nie mysl o malenstwie,postaraj sie wylaczyc.Albo daj
      sobie troche czasu az oswoisz sie z macierzynstwem i wtedy sprobujcie.
      • prosty_facet Re: Mąż przy piersi 20.05.08, 17:21
        caline-czka78 napisała:

        > Moj malzonek miewal odruch wymiotny jak widzial mleko na moich
        piersiach.

        Współczuję ...
        A co mąz czuł jak widział poród waszego dziecka ???
        Czy może jak większość prawdziwych facetów chlał
        w knajpie ????
        • caline-czka78 Re: Mąż przy piersi 20.05.08, 22:15
          Byl przy porodzie ale nie do samego konca choc pozniej twierdzil ze to ja go wygonilam.I napewno nie bylo to najlepszym pomyslem,mysle ze mialo to wplyw na pozniejsze nasze relacje.Choc przyznam ze z dzieckiem ma bardzo dobry kontakt.
          Nie,nie chlal w knajpie ale osiedzial przy kompie i robil rzeczy o ktorych(gdyby nie byl taki prosty)nigdy wolalabym sie nie dowiedziec!!!
        • dziewczyna_kapitana_nemo Re: Mąż przy piersi 20.05.08, 23:07
          Większość prawdziwych facetów nie "chla", tylko czeka na rezultat żoninego znoju.
          Nie wiem po co potrzebny jest mąż na sali porodowej - chyba tylko do robienia sztucznego tłoku i pogarszania antyseptyczności. :|
          Głupie "postmodernistyczne" mody.
          • prosty_facet Re: Mąż przy piersi 21.05.08, 08:34
            dziewczyna_kapitana_nemo napisała:
            > Nie wiem po co potrzebny jest mąż na sali porodowej - chyba tylko
            do robienia s
            > ztucznego tłoku i pogarszania antyseptyczności. :|
            > Głupie "postmodernistyczne" mody.

            Bez komentarza...... - zaczynam watpić czy jesteś kobietą czy tylko
            facetem który tu troluje ...
            • dziewczyna_kapitana_nemo Re: Mąż przy piersi 21.05.08, 10:50
              Nie słyszałeś nigdy o kobietach, które zwyczajnie nie chcą, żeby mąż oglądał je spocone. zabrudzone, wrzeszczące, wykrzywione parkosyzmem bólu itd.?
              Świat naprawdę nie jest absoutnym spełnieniem projektów tworzonych w kolorowych gazetkach przez natchnione panie redaktor od uszczęśliwiania ludzkości.
              • julka1800 Re: Mąż przy piersi 21.05.08, 11:33
                O takich kobietach slyszalam, rowniez o teoriach, ze facet
                zniesmaczy sie widokiem kobiety rodzacej. W zyciu nie poznalam
                zadnej takiej kobiety ani nie znam przypadku zniesmaczenia.
                W 100% popieram zdanie prostego_faceta.

                A wiesz po co mi byl facet na sali porodowej? Po to by dzielic
                niepowtarzalna chwile szczescia. Dziwne prawda?
                I jak sie okazalo w trakcie, by bronic mojej intymnosci przed ok
                piętnastoma studentami medycyny, ktorzy wtargneli na
                sale "poogladac" sobie rodzacą.
                • dziewczyna_kapitana_nemo Re: Mąż przy piersi 21.05.08, 13:33
                  Julka, nie interesują mnie twoje przemyślenia. Te wszystkie zwolenniczki trzymania za rękę przy porodzie, podobnie jak właściciele psów, które nietrzymane na uwięzi napadają na przechodniów i zanieczyszczają miasta to zacietrzewiona sekta, z którą po prostu nie ma dyskusji, bo jest przecież twardy dogmat.
                  Na chodnikach mają być kupy a mąż ma trzymać za rekę i się zachwycać.
                  No i jeszcze ta leniniwska "organizatorka rola prasy".

                  Myśl dalej swoimi prostymi schematami, możesz mi nawet razem z prostym doporawić siusiaka ale może w osobnym wątku jeśli można prosić, dobrze? Możesz zamieścić w tytule mój nick i przeprowadzić regularne polowanie z nagonka. :|
                  • julka1800 Re: Mąż przy piersi 21.05.08, 14:47
                    Skoro moje przemyslenia Cie nie interesuja - nie bede wiecej tu
                    zabierac glosu.
                    Myslalam co prawda, ze po to sie pisze post na forum by wysluchac
                    roznych opinii.

                    Do Glam - wlasnej matki czy siostry nie zabralabym nawet gdyby
                    chcialy, to z facetem ma sie dziecko, wiec albo on albo nikt.
                    To moje zdanie.
                    • dziewczyna_kapitana_nemo Re: Mąż przy piersi 21.05.08, 15:52
                      julka1800 napisała:

                      > Skoro moje przemyslenia Cie nie interesuja (...)

                      Interesują - na temat!

                      > Myslalam co prawda, ze po to sie pisze post na forum by wysluchac
                      > roznych opinii.

                      ... na temat.

                      Rezultaty zaglądania w moje rajstopy można natomiast omawiać w innych wątkach.
                • glamourous Re: Mąż przy piersi 21.05.08, 14:36
                  julka1800 napisała:

                  > O takich kobietach slyszalam, rowniez o teoriach, ze facet
                  > zniesmaczy sie widokiem kobiety rodzacej. W zyciu nie poznalam
                  > zadnej takiej kobiety ani nie znam przypadku zniesmaczenia.


                  A ja widzialam takowych, i owszem. Oczywiscie przed wlasna zona
                  nigdy by sie do tego nie przyznali, ale juz przed bezstronna
                  kolezanka puszczaly im lody i nabierali ochoty na takie zwierzenia.
                  I moze nie bylo to z ich strony jawne "zniesmaczenie", ale
                  podswiadoma utrata seksualnego speedu do zony, ktora widzieli w
                  porodowej sytuacji.

                  Popieram tutaj dziewczyne_kapitana. Obcnosc meza przy porodzie to
                  niezle ryzyko i naprawde mozna w ten sposob swojemu
                  zwiazkowi "strzelic w kolano". Rodzinie moze nie, ale zwiazkowi tak.
                  Subtelna roznica.

                  > I jak sie okazalo w trakcie, by bronic mojej intymnosci przed ok
                  > piętnastoma studentami medycyny, ktorzy wtargneli na
                  > sale "poogladac" sobie rodzacą.

                  Hehe, ja osobiscie akurat wolalabym, zeby ogladalo moj porod nawet
                  trzydziestu studentow medycyny niz moj wlasny maz ;-) Coz jest zlego
                  w ogladaniu porodu przez studentow? Przeciez lekarski mlody narybek
                  musi skads czerpac wiedze praktyczna. Wyganianie ich z sali "bo to
                  MOJ porod" jest dla mnie z lekka idiotyczne ;-)

                  Ja tam bym sie poswiecila dla dobra nauki, oby tylko szczesliwie
                  sfinalizowali porod... ;-)

                  A przy porodzie potrzymac za reke moze przeciez np. wlasna mama,
                  siostra czy najlepsza przyjaciolka. Zostawmy babom co babskie, a
                  mezczyznom co meskie - tak bylo przez tysiaclecia, a instynktowne
                  rozwiazania okazuja sie zazwyczaj najmniej biologicznie szkodliwe...
                  • sagittka Re: Mąż przy piersi 21.05.08, 14:46
                    > Zostawmy babom co babskie, a
                    > mezczyznom co meskie - tak bylo przez tysiaclecia, a instynktowne
                    > rozwiazania okazuja sie zazwyczaj najmniej biologicznie
                    szkodliwe...

                    babom co basbkie, ale z wszystkimi konesekwencjami, czyli także
                    gotowanie, pranie, sprzątanie, niańczenie dzieci, - mnie to nie
                    bardzo pasuje, bo ja korzystam z tego, ze nie jestem taką "babą"

                    i jeszcze jedna uwaga, że nie wsyzscy mężowie zostają siłą
                    zaciągnięci na salę porodową, wielu z nich domaga się obecności przy
                    badaniach usg, porodzie, szczepieniu dziecka, itd, bo chcą w pełni
                    uczestniczyć w rodzicielstwie,, które jest dzis bardziej planowane i
                    oczekiwane niż kiedyś
                    • glamourous Re: Mąż przy piersi 21.05.08, 16:46
                      sagittka napisała:

                      > babom co basbkie, ale z wszystkimi konesekwencjami, czyli także
                      > gotowanie, pranie, sprzątanie, niańczenie dzieci, - mnie to nie
                      > bardzo pasuje, bo ja korzystam z tego, ze nie jestem taką "babą"
                      >

                      Oj, Sagittka, wrzucilas wszystko do jednego worka, bez zadnych
                      niuansow... Przeciez olskulowy porod bez meza nie oznacza zaraz
                      zgody na zycie wedlug dziewietnastowiecznych rodzinnych schematow.
                      Tak sie akurat sklada, ze w zyciu prywatnym przypominam raczej
                      nowoczesna feministke niz pokornego garkotłuka, wiec nie o to tutaj
                      chodzi. Po prostu uwazam, ze porod w asyscie meza moze (choc NIE
                      MUSI, ale nie sposob tego przewidziec ante factum) byc zamachem na
                      pozniejsza seksualnosc pary.

                      > i jeszcze jedna uwaga, że nie wsyzscy mężowie zostają siłą
                      > zaciągnięci na salę porodową, wielu z nich domaga się obecności
                      przy
                      > badaniach usg, porodzie, szczepieniu dziecka, itd, bo chcą w pełni
                      > uczestniczyć w rodzicielstwie,, które jest dzis bardziej planowane
                      i
                      > oczekiwane niż kiedyś

                      Utrata seksualnego zainteresowania zona po porodzie nie ma nic
                      wspolnego z meska SWIADOMA checia uczestnictwa w przychodzeniu
                      dziecka na swiat. Znam facetow bardzo zaangazowanych w
                      rodzicielstwo, ktorzy biegali z zona na kazde usg, jezdzili w nocy
                      do sklepu po truskawki, a teraz ochoczo zmieniaja pieluchy i
                      potrafia nawet zostac na tydzien sam na sam z niemowleciem gdy zona
                      jedzie w delegacje. Niemniej ich fizyczne uczestnictwo w porodzie
                      naruszylo w jakis sposob delikatna sfere seksualnosci pary, w wyniku
                      czego seks "oklapl" z winy faceta - podczas gdy sfera rodzicielska
                      kwitnie w najlepsze i jako rodzina funkcjonuja swietnie.
                      • sagittka Re: Mąż przy piersi 21.05.08, 17:47
                        glam, napisałam to trochę przewrotnie, bo ja tez nie z garkotłuków,
                        więc nie lubię takich podziałów na "babskie" i "męskie".

                        Przyznaję, że byłam pewna, ze nie wpuszczę męża na porodówkę, ale
                        jak już byłam w ciąży, to zmieniłam zdanie. Mąż jest mi wdzięczny,
                        że mógł dwukrotnie przeciąć pępowinę, a ja w trakcie miałam gdzieś
                        jak wyglądam, bo chciałam jedynie "przeżyć" :)

                        Mąż robił mi okłady na pocięte krocze, masował piersi w czasie
                        zastojów mleka, itp. Gdy on był chory w szpitalu, ja się nim
                        zajmowałam, pomagałam jeść, itp - na tym także polega wsparcie i
                        bliskość. Na nasz seks to nie miało chyba negatywnego wpływu.

                        Moze także dlatego, ze dzieci pojawiły się u nas późno, po 10 latach
                        związku, więc nasza intymność i przyjąźń była już ugruntowana, a
                        namiętność już i tak była na etapie wygasania z racji stażu związku.
                        Być może w młodym związku wspólny poród może narobić więcej szkód w
                        życiu erotycznym pary.
      • dziewczyna_kapitana_nemo Re: Mąż przy piersi 20.05.08, 23:09
        caline-czka78 napisała:

        > Moj malzonek miewal odruch wymiotny jak widzial mleko na moich piersiach.Dlateg
        > o
        > nawet ci zazdroszcze.Pomysl,co ja wowczas czulam.

        Chyba wiem. :(

        > Daj facetowi sprobowac i nie mysl o malenstwie,postaraj sie wylaczyc.Albo daj
        > sobie troche czasu az oswoisz sie z macierzynstwem i wtedy sprobujcie.

        Czas... to dobre ale na krótką metę. On jest, że tak powiem, bardzo "zdeterminowany".
    • weisefrau Re: Mąż przy piersi 20.05.08, 18:27
      Cóż, w dawnych czasach, kiedy nie było cud maszyn do ściągania mleka przed
      bolesnym zapaleniem piersi mógł kobietę w połogu uratować jedynie ssący mąż, lub
      trwające godzinami ręczne ściąganie pokarmu...
    • dorisja Re: Mąż przy piersi 20.05.08, 22:51
      Z wlasnego doswiadczenia wiem, że takie piesztoty, (bo dla mnie to sa jak
      najbardziej pieszczoty) mogą być niesamowicie przyjemne dla oby stron. Nie wiem
      ja jakos nigdy o tym nie myslałam. Syna karmiłam prawie rok i nie wyobrażam
      sobie aby przez ten czas mój mąż nie piescił mnoich piersi, zeszta na samym
      poczatku przy piersiach pełnych mleka, w chwilach podniecenia płyneło ono samo.
      Nigdy nie mialam jakichkolwiek oporów. Musze przyznać oboje nas to kreciło i ani
      przez chwile nie pomyślałam ze nie wypada, bo moje dziecko uzywa to jako "misę".
      • dziewczyna_kapitana_nemo Re: Mąż przy piersi 20.05.08, 23:14
        W twoim opisie brzmi to jak naturalna w sumie rzecz - tu coś zadziała, coś uciśnie, kropelkę pierś uroni - niby spoko.
        Tylko że mój TŻ chce bardzo wydziwiać z owym mlekiem. Nie bedę wdawać się w szczegóły, napisałam w pierwszym poście o spryskiwaniu i wierz mi - to jest akurat najbardziej softowa "zachcianka".
        • dorisja Re: Mąż przy piersi 21.05.08, 00:05
          Moge Cie zapewnić ze tryskajace mleko z piersi kobiety jest marzeniem nie
          jednego mezczyzny
          Poprostu zapomnij o tym ze twoje piersi służa do karmienia dziecka.
          Jesli macie do sibie zaufanie, to nie widze problemu.
          • dziewczyna_kapitana_nemo Re: Mąż przy piersi 21.05.08, 16:00
            dorisja napisała:

            > Moge Cie zapewnić ze tryskajace mleko z piersi kobiety jest marzeniem nie
            > jednego mezczyzny

            A skąd to wiesz? Trzeba by przepytać conajmniej grono męskich znajomych a ja sobie tego kompletnie nie wyobrażam.
            Chyba że pytałaś ich żony (konkubiny etc.), choć to też wymaga dość dużej... wiary w szczerość odpowiedzi.
    • mpingo Re: Mąż przy piersi 22.05.08, 15:18
      dziewczyna_kapitana_nemo napisała:

      > Słyszałyście kiedy o takich zachciankach?

      Dziewczyno, nie wiem czy interesują cię odpowiedzi facetów, bo może będą dla ciebie niepomyślne. :)
      Oto jestem kolejnym, który ma właśnie takie zachcianki.
      Kręcą mnie piersi karmiące i jeśli tylko nadarzy się okazja to będę korzystał z takich do woli! Mmmm, na samą myśl... :D
      Zatem nie jest to taka egzotyka jak ci się może wydawać.
      Bardzo podobają mi się też kobiety w ciąży, zwłaszcza krągłe brzuszki (do diabła z talią itd.!).

      Nie wiem, być może to dla kobiet niepojęte, czy niepokojące... Z drugiej strony widzę obok żale innej forumowiczki, której brak bliskości właśnie w tym okresie. Wielka szkoda...
      • becik_s Re: Mąż przy piersi 22.05.08, 21:17
        dziewczyna_kapitana_nemo napisała w swoim poście o swoich odczuciach, chyba to
        jest najważniejsze, ale jeśli te wszystkie wywody i przemyslenia Ci pomogą...
        chociaż wątpie, bedziesz mysleć, że robisz to dla niego, a w głowie co innego.
        a czas ucieka... a on zdeterminowany...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka