Dodaj do ulubionych

mój związek

02.06.08, 11:55
Wy macie problem z seksem w związku a ja mam problem ze wspólnym
spędzaniem czasu,rozmowami o czymkolwiek i poczuciu bliskosci z moim
partnerem a w sprawach łóżkowych jesteśmy idealni dla siebie.W sumie
nie powinnam narzekac bo pomaga w domu(tzn dzielimy
obowiazki),pomaga przy moim dziecku-lubi je(nie kocha),o co go
poprosze zrobi(herbatke,po ptasie mleczko skoczy jak mam ochote),nie
zdradza,nie pije,nie bije(mi zdarzylo sie rzucic w zlosci kapciem w
niego),jest idealnym kochankiem(zna moje potrzeby,dba o nie,jest nam
poprostu dobrze a ja nie traktuje seksu jako nagrody dla faceta
tzn.jak jestes mily i sie postarasz to dostaniesz,tylko daje do
zrozumienia(nawet mówiłam mu to wprost nie raz),ze uwielbiam sie z
nim kochac i sprawia mi to duzo radości......ale...no wlasnie
jest "ale"....Nie potrafimy ze soba rozmawiac!tzn o obowiazkach i
problemach"domowych" rozmawiamy ale jak ja chce juz porozmawiac o nas
(ostatnio mamy kryzys)lub o jakis pierdołkach to dwa różne
światy....naprawde powiedzenie ze kobiety są z wenus a faceci z
marsa idealnie do nas pasuje....ni w ząb sie nie rozumiemy...a ja
odczuwam taka potrzebe!!wiec mam kolege z ktorym te potrzeby spełniam
(spotykamy sie,rozmawiamy,spedzamy czas razem,jest mi dobrze i czuje
ze jest zainteresowany tym co do niego mowie-moj partner zazwyczaj
mnie nie rozumie o co mi chodzi) Kolega ma podobny problem w
małżęnstwie co ja ze swoim partnerem.....wiem ze chcialby czegos
wiecej ode mnie-tez rozmawialismy na ten temat nie raz ale jako ze
ja jestem w stalym zwiazku a on jeszcze ma zone(wie ona o moim
istnieniu i nawet ja poznalam) stwierdzilismy ze narazie niczego nie
zmieniamy w naszych relacjach(z reszta nie wiem czy napewno bym
chciala cos zmieniac bo mimo to ze naprawde dobrze nam sie rozmawia
i spedza czas razem i uwazam ze mamy duzo wspolnego nie pociaga mnie
fizycznie)....Ale właśnie nie wiem co wybrac,co bedzie
lepsze:związek gdzie idealnie dogadujemy sie w łóżku,jest fascynacja
cielesna,iskry wokół,pozadanie itp.w "prowadzeniu gospodarstwa
domowego" uprzejmosc ale nie jest moim "przyjacielem" tzn.wole
spedzac czas wolny z kolezankami,pocieszenia i porad szukam u innych
( np. u kolegi) i poprostu czasem czuje sie jakby nic nas nie
łączyło i troche mi przykro z tego powodu(nie raz probowalam
podchodzic,zagadywac ale zazwyczaj bylam delikatnie zbywana)....Czy
rozstac sie z nim majac nadzieje ze znajdzie sie kiedys ktos kto
bedzie mi odpowiadac we wszystkich aspektach.....tylko nie wiem czy
taka osoba istnieje ;)
Obserwuj wątek
    • mama-zuza Re: mój związek 02.06.08, 11:59
      I szczerze mówiąc to nie chce sie rozstawac z obecnym partnerem
      poniewaz obawiam sie ze nie znajde juz kogos z kim bedzie mi tak
      dobrze w łózku......a w sumie to jest to wazna kwestia w zwiazku i
      przyzwyczailam sie juz do dobrego seksu :) wiecie chyba o co mi
      chodzi........a z dwojga zlego chyba lepiej jest byc z osoba z ktora
      masz seks i jestes z niego zadowolona niz z osoba z ktora mozesz
      rozmawiac o wszystkim i to godzinami ale w łóżku jest do dupy,co
      uwazacie??
    • eeela Re: mój związek 02.06.08, 11:59
      Nigdy nie ma tak, że jest wszystko naraz: i świetny seks, i pełna stabilizacja,
      i porozumienie dusz. Zawsze gdzieś tam będzie coś szwankowało. Jedni potrzebują
      bardziej seksu, inni stabilizacji, inni głębokiej przyjaźni ponad płciowymi
      podziałami. Trzeba sobie samemu uczciwie odpowiedzieć, co dla nas jest
      najważniejsze, i godzić się z niepełną realizacją innych aspektów.
    • lonely_one Re: mój związek 10.06.08, 22:55
      Przykro mi ale uwazam ze sie szmacisz:( Facet nie uwaza cie za mentalnego
      partnera tylko worek na ...
      • songo3000 Re: mój związek 11.06.08, 02:25
        lonely_one napisała:

        > Przykro mi ale uwazam ze sie szmacisz:( Facet nie uwaza cie za mentalnego
        > partnera tylko worek na ...
        Kochankę, niezłą kochankę. Zaleciało zgniłą zazdrością, feee
        • lonely_one Re: mój związek 11.06.08, 15:16
          Jezeli dla ciebie seks to wszystko to masz niewielkie potrzeby chlopie bo ja
          niczego jej nie zazdroszcze,bo dla mnie to zadna przyjemnosc kochac sie z
          facetem kyory mnie rowniez odtraca,bo jak nazwac inaczej brak rozmowy i
          zainteresowania jej osoba poza lozkiem.To rowniez jest odrzucenie i rownie
          bolesne jak odrzucenie seksualne.Przykro mi ale ja czulabym sie upokozona w
          takiej sytuacji.Takie sa moje odczucia.
          • songo3000 Re: mój związek 11.06.08, 17:36
            lonely_one napisała:

            > Jezeli dla ciebie seks to wszystko to masz niewielkie potrzeby
            > chlopie bo ja
            Nie wiesz o mnie nic, nawet jaką mam płeć a dokonujesz śmiałych założeń co do mojej osoby. Ograniczona jesteś a przynajmniej arogancka.

            > niczego jej nie zazdroszcze,
            To dlaczego wyzywasz od szmat?

            > bo dla mnie to zadna przyjemnosc kochac sie z facetem kyory mnie
            I na podstawie, że coś tam dla Ciebie jest takie czy siakie to dokonujesz oceny innych. No, znaleźliśmy centum uniwersum a przynajmniej pępek świata.

            • lonely_one Re: mój związek 11.06.08, 18:04
              To ty wydajesz się znać moje odczucia ,mówiąc że jej zazdroszczę.Otóż nie i moja
              odpowiedz jest tylko tego wyjaśnieniem.Przykro mi że masz kłopoty z
              interpretacją.A co do seksu z facetem który do mnie nic nie czuje to czułabym
              się jak sz...
              • songo3000 Re: mój związek 11.06.08, 20:56
                To, że Ty byś się czuła 'jak szmata' nie oznacza, że ktoś inny jest w tej sytuacji szmatą. Powtarzam, nie jesteś pępkiem świata.
                • lonely_one Re: mój związek 11.06.08, 21:42
                  Za pepek swiata nigdy sie nie uważałam i powiedziałam co myslę, i uważam że
                  autorce postu to też nie jest wspak i napewno nie czuje się z tym tak fajnie
                  skoro tu jest.Nie ma co się oszukiwać i robić dobrej miny do złej gry.A ty songo
                  odczep się jak masz rady to pisz do autorki
                  a moje niech cię nie obchodzą.To mama_muza powinna mnie była zaatakować a nie ty!!!
                  • songo3000 Re: mój związek 11.06.08, 22:10
                    Jestem wredny i chwilowo mam dużo czasu. Dobra, odpuszczam bo brednioserial wychodzi. Dodam tylko tyle, że w takiej sytuacji stać mnie było na przeprosiny.
              • mama-zuza Re: mój związek 12.06.08, 14:18
                lonely_one napisała:

                > To ty wydajesz się znać moje odczucia ,mówiąc że jej
                zazdroszczę.Otóż nie i moj
                > a
                > odpowiedz jest tylko tego wyjaśnieniem.Przykro mi że masz kłopoty z
                > interpretacją.A co do seksu z facetem który do mnie nic nie czuje
                to czułabym
                > się jak sz...


                Ale ja nie pisałam,ze on nic do mnie nie czuje.Kocha mnie(tak mowi
                ale w koncu jest ze mna,mieszka ze mna,pomaga w moich
                problemach,plany wspolne tez mamy,czasem spedzimy czas razem
                ogladajac np film) ale nie umiem z nim rozmawiac tzn.on nie lubi
                niektorych tematow lub jest zajęty(teraz pisze prace mgr wiec
                notorycznie jest zajety) to nie zadreczam go tym tylko ide z tymi
                tematami do kogos innego(aktualnie do kolegi),chociaz wolalabym z
                nim je omówić.
                Za to w łóżku zawsze o mnie zadba :)
                Nie wiem czy bede z nim na zawsze.....ale nie czuje sie jak szmata
                kochajac sie z nim
    • krissdevalnor100 Re: mój związek 12.06.08, 00:38
      Moze przetestuj tego alternatywnego kandydata (zrozumiałam, ze
      testów NIE było?) i wtedy sama rozwiejesz własne wątpliwości, czy TO
      się będzie dało wytrzymać, czy nie :P
      • mama-zuza Re: mój związek 12.06.08, 14:30
        jest on poprostu osoba na której moge polegać,wiem ze nie zostane
        sama z problemami i jest mi dobrze z ta świadomością.
        Nawet jak jestesmy pokloceni a ja potrzebuje pomocy w czymkolwiek to
        pomoze.
        I do tego ten seks :)

        A ja juz nie wierze w miłość i w to że można żyć z jedna osobą przez
        całe życie i być z nią szczęśliwym-nie zebym tak nie chciala(jak
        kazdy chyba marzylam o zalozeniu kochajacej sie rodzinki) ale juz
        poprostu nie wierze w to.....
        • lonely_one Re: mój związek 12.06.08, 15:51
          Przepraszam ze tak ostro cie ocenilam.Ale wcale dalej rozowo mi to nie
          wyglada.Bo w koncu przez ten brak twoich rozmow i spelnienia jako partnerki
          emocjonalnej,intelektualnej cie dobije i tego seksu tez ci sie z nim moze kiedys
          odechciec.Nie patrz na to co on mowi,faceci umieja bardzo dobrze klamac,tym
          bardziej jak maja z tego korzysci.A ma udany seks i nie chce tego stracic ale
          facet cie nie kocha przykro mi stara sie jedynie na tyle byleby wystarczylo
          utrzymac seks.Musi przeciez cos robic bys sie z nim kochala nie ma nic za
          darmo.A to ze nie jest to milosc z jego strony wlasnie wychodzi w braku
          porozumienia.Tak mysle i sama wiesz ze nie jest to w porzadku.I on nie zapelnia
          twojej pustki nie mozesz powiedziec ze odnalazlas szczescie nie czujesz sie
          samotna jako czlowiek ,znalazlas tylko seks ktory on probuje utrzymac jakims tam
          staraniem sie.Ale pewnego dnia moze pomysli ze sam seks mu nie wystarczy i
          zapragnie z kims dzielic swoje mysli ,przezycia i sie zwinie.Faceci czesto mowia
          ze kochaja a tak nie jest.Wez moj przyklad,kochal sie ze mna rzadko ale zawsze
          dowodzil jak mnie kocha ale nic nie zrobil by mi bylo lepiej ,twoj tez nic nie
          robi.Nie wierze ze sie z toba ozeni,mowic moze ale czy zrobi to oto jest pytanie.
          • kaachna1 Re: mój związek 12.06.08, 16:08
            Padło tu trochę ostrych słów,ale większość forumowiczów jak się przyznała
            uprawia seks bez miłości a nie uważają żeby się szmacili a wręcz przeciwnie więc
            tym się akurat nie przejmuj,myślę,że twój facet cię kocha jest po prostu
            zajęty,może zestresowany,z czasem i rozmowy wrócą,nie sądzę,że gdyby cię nie
            kochał to tak dbałby o ciebie w łóżku głowa do góry jeszcze nic straconego:)
          • mama-zuza Re: mój związek 12.06.08, 18:39
            ,twoj tez nic nie
            > robi.Nie wierze ze sie z toba ozeni,mowic moze ale czy zrobi to
            oto jest pytani
            > e.

            Co do ślubu jest to ostatnia rzecz jakiej bym chciała......nie
            chodzi o to ze z nim bym nie chciala tylko w ogole mi sie poprostu
            nie pali do tego....albo juz jestem uprzedzona(wokół mnie pełno
            rozwodników lub nieudane małżeństwa) albo poprostu nie spotkałam
            jeszcze tego jedynego......
            • lonely_one Re: mój związek 12.06.08, 19:05
              Sama odpowiedzialas sobie na nurtujace cie pytanie.Zwiazku nie da sie budowac
              tylko na seksie a reszta powiedzmy taka sobie.Porozumienie miedzy partnerami to
              podstawa,seks musi byc rowniez udany.Ale to jest fifty fifty:)
              • pigou Re: mój związek 12.06.08, 19:25
                Tym razem zgodzam się z Tobą lonely_one w 100% ;-)
    • lonely_one Re: mój związek 12.06.08, 16:29
      Kochalby ja gdyby taniechec do rozmow miedzy innymi o nich bala tymczasowa ale
      autorka postu pisze ze jest to cos trwalego.Facet jest niewyzyty w lozku i nie
      chce stracic tylka i tyle.Jakby ja kochal to snuli by rowniez i pelne milosci
      rozmowy a nie tylko skakali po sobie.Seks nie jest wyznacznikiem milosci a jej
      dopelnieniem.Z tego braku seksu nie ktorym sie cos chyba zaczyna mylic.
      • nola30 Re: mój związek 12.06.08, 19:29
        lonely_one
        wydaje mi się,że masz za mało danych aby wyciągać takie wnioski i
        dawać takie osądy. Truizmem byłoby stwierdzenie,że każdy kocha na
        swój sposób i inaczej tą miłośc wyraża. Aby stworzyć szczęśliwy
        związek nasze poglądy na rodzaj uzewnętrzniania uczuć i na to co w
        miłości jest ważne muszą być zbieżne. Dla jednych ważne są długie
        rozmowy , dla innych może to być dzielenie codziennych obowiązków, a
        jeszcze dla innych prasowanie koszul małżonkowi.
        Jeśli ktoś nie jest gadatliwym ekstrawertykiem to oznacza,że nie ma
        zdolności kochania?
    • lonely_one Re: mój związek 12.06.08, 21:42
      Ale dalam dzis czadu na tym forum i widze ze wywolalam nie male
      zamieszanie.Poprostu zal mi kobiet ktore pakuja sie w tarapaty usprawiedliwiajac
      wciaz faceta.Wiercie mi jak facet kocha to raczej napewno to czujecie i niczego
      wam nie brakuje.A patrzenie przez palce na pewne sprawy nie poplaca i sama
      jestem tego przykladem.Stracilam z facetem 4 lata ktory juz od dawna mnie nie
      kochal ale ja bylam slepa.Teraz wiem ze sa [ewne rzeczy które musza bic na alarm
      by nie stracic kolejnych lat,byc moze szansy na cos wspanialegi i przede
      wszystkim szacunku do siebie samej.
      • mama-zuza Re: mój związek 12.06.08, 22:51
        Ale wiesz co......dopadla mnie juz rezygnacja....robie tak by bylo
        mi dobrze a niestety chociazby ze wzgledow finansowych i
        logistycznych nie bedzie mi dobrze jak zostane sama(tzn jak wygonie
        faceta z mojego mieszkania) i korzystam z tego co mam.....nie wiem
        czy to miłośc czy poprostu uklad-juz sie nawet nie zastanawiam nad
        tym
        • mama-zuza Re: mój związek 12.06.08, 23:40
          > Ale wiesz co......dopadla mnie juz rezygnacja....robie tak by bylo
          > mi dobrze a niestety chociazby ze wzgledow finansowych i
          > logistycznych nie bedzie mi dobrze jak zostane sama(tzn jak
          wygonie
          > faceta z mojego mieszkania) i korzystam z tego co mam.....nie wiem
          > czy to miłośc czy poprostu uklad-juz sie nawet nie zastanawiam nad
          > tym
          Żle to ujęłam w powyższym watku......nie chodzi o to ze jestem z nim
          dla wygody!!Tylko poza tym,ze nie zawsze spedzamy czas razem
          (ostatnio wydaje mi sie ze kazdy ma swoje zycie poprostu),ze nie
          jest moim przyjacielem to wiem,ze jest to
          dobry,kochany,odpowiedzialny czlowiek na ktorego moge liczyc tylko
          poprostu inaczej to sobie wyobrazalam.....inaczej to sie zapowiadalo
          na poczatku...i jestem tym tak troche rozczarowana....i tez dalej
          czuje "cos" do niego
          • simonette Re: mój związek 15.06.08, 01:11
            Kochana,

            moim zdaniem wypowiedzi lonely niestety pełne sa goryczy- Przykro mi:(, lonely.
            Natomiast co do twojej sytuacji, wydaje mie się ze wiekszośc ludzi "kreuje" swoje zwiazki, wszytkim wokół mówią jak super jest:) pod każdym względem, a potem niespodziewanie sie rozwodzą.
            W żadnym związku nigdy nie jest zawsze super, to jasne. Ba, uważam,ze seks + odpowiedzialnośc za druga osobę, czyli cechy twojego partnera ( pomoc, troska o cibie, też w łózku) to świetny fundament.

            Pomyśl ile tutaj rozwodów i nieszcześć, bo ktoś się puszczaa, kurwi, pije, bije, ignoruje, nie uprawia seksu. Twój związke jest oki:)!!!!

            U mnie kłóće się i rozmawiam tylko ja:), tzn moj chłopak, raz na jakis czas mi odpowiada:), czasem się otowworzy i pogadamy. Tak już ma, a ploty to z psiapsiółą i przyjacielem, który tak jak u cibie jest dla mnie absolutnie aseksualny. I tak jest dobrze. A kocham tego mojego mruka:).
            Podobnie jest tez w związku mojej najlepszej przyjaciólki, ot faceaci okazują miłośc czynami, a wałkowanie po babsku kazdego tematu zazwyczaj uważają za strate czasu.
            • mysza789 Re: mój związek 15.06.08, 22:57
              Simonette zgadzam się z Tobą, Facet tak już ma, tyle, że ja z moim
              tak mam od 13 lat i w tym momencie doprowadza mnie to do szewskiej
              pasji, bo oprócz tego, że ma tajemnice to jeszcze cholerny z niego
              kłamczuch. Mamy dwie śliczne dziewczynki, a ten sie wloczy po nocach
              i jeszcze bezczelnie twierdzi, za zalatwia sprawy. Pogadac sie z nim
              nie da i czasem mam wrazenie, ze tylko w lozku jestem mu potrzebna...
              • simonette Re: mój związek 16.06.08, 00:23
                Myszko,
                Kłamstwo to niestety inna para kaloszy:(. Aczkolwiek jedna uwaga, trzeba ufac dopóty się nie zostanie zawiedzionym, bo jeśli oszukuje to i tak prędzej czy poźniej wyjdzie na jaw samo:(. Zresztą czasem nieprawdopopodobne sprawy są prawdą, a prawdopowodbne kłamstwem.
                TRzeba dopytać.

                Istota sprawy? Wiedzieć czego chcesz. No i przede wszytkim myślleć o sobie, potem o dzieciach, a na końcu o nim:). Jakos tak juz jest,że to działa, wiara w siebie to potęga:). Ot, po prostu szanujemy tych, ktorzy siebie szanują . Głowa do góry i pokazuj światu,że fajna babka idzie:).... i taranuje:).
              • simonette Re: mój związek 16.06.08, 00:24
                Ps. A może najlepiej pogadać w łóżku? U mnie to dobrze wychodzi:). Nagusińki nie zwieje:), no i jest taka atmosferka do szczerych i poważnych rozmów i pytań.
                • mysza789 Re: mój związek 18.06.08, 20:39
                  A może to o to łóżko tak naprawdę chodzi....
                  • fabiolalast Re: mój związek 22.06.08, 13:22
                    Jakoś średnio wierze w przyjażnie między kobietą, a
                    mężczyzną..Zawsze pojawi się watek intymny w którymś momencie...
                    jeśli nie z Twojej strony, to z jego... Wg mnie mężczyźni lubią
                    odgrywać opiekuna kobiet. Najlepszy przyjaciel sluchając Twoich
                    problemów z czasem pewnie będzie chciał Cię przytulić itp. Sprawić
                    abyś zapomniała o nich choć na chwilę.

                    A z własnego niestety doświadczenia wiem jedno...
                    Jesli sie dzieje źle w związku... to rozwiążmy to sami. Bez pomocy
                    innych osob - szczgólnie płci przeciwnej. Nikt za nas żyć nie będzie
                    i nikt też do końca nie wie jak to u nas wygląda.
                    Wplątanie się "niechcący" w kolejny "związek" na pewno nie pomoże...
                    Zagrozi to Twojej subiektywnej decyzji.
                    Nie myśl, czy z tym czy z tamtym byś wolała...
                    Pomyśl jak chcesz żyć..i do tego dąż.
                    Jesli akurat stwierdzisz, że to czego oczekujesz możesz zdobyc od
                    Przyjaciela - to super. Ale decyzje podejmij sama.
    • mam_to_w_nosie Re: mój związek 22.06.08, 23:48
      Różne tu padały słowa, ja Ci pewnie nic nie poradzę, bo Ty sama musisz
      zastanowić się co jest dla Ciebie ważniejsze w partnerze - przyjaźń
      (tak ogólnie nazwijmy to czego Ci brakuje) czy seks. Ja powiem tyle,
      nie wyobrażam sobie związku bez jednego ani drugiego, ale chyba jednak
      bardziej bez przyjaźni, nie wyobrażam sobie, ze mogłabym żyć z człowiekiem,
      z którym nie mogę pogadać na każdy temat, któremu nie mogę się zwierzyć,
      ale i zwyczajnie poplotkować ;)) To jasne, że nie zawsze się zrozumiemy,
      to jasne, ze musi być jakiś kompromis bo o innych rzeczach on może
      gadać godzinami a o innych ja, ale generalnie w tej sferze nikomu nic
      nie brakuje (a przynajmniej takie mam wrażenie).

      Gdzieś kiedyś przeczytałam, że taki prawdziwy związek polega na tym,
      żeby być dla drugiej osoby przyjacielem i uprawiać z nią seks :-)
      Sama czujesz, że czegoś brakuje, pozostaje pytanie czy zamierzasz to
      ciągnąć, być może czekając czy nie znajdzie się ktoś inny, czy nie. Twoje
      życie, twój wybór :-)

      I tak może ciut mniej poważnie, chociaż moim zdaniem coś w tym jest.
      Ze wskazówek na lepsze życie:
      "Zwiąż sie z osobą, z którą lubisz rozmawiać, z czasem umiejętność
      konwersacji stanie się tą najważniejszą."
      • melan2 Re: mój związek 23.06.08, 17:58
        Ja słyszałam, że na starość (która trwać może dość długo) bezcennym darem u
        partnera jest umiejętność prowadzenia ciekawej konwersacji, być może chodzi też
        o to porozumienie
    • melan2 Re: mój związek 23.06.08, 17:53
      Coś mi się zdaje, że macie udany seks i pożąda Cię z tego powodu że nie
      jesteście blisko mentalnie :( Gdzieś czytałam że w tej Szczelinie w porozumieniu
      rodzi się świetny seks.
      Chyba naprawdę nie można mieć wszystkiego!! (buuuuuu ;(
    • markyz Re: mój związek 23.06.08, 18:12
      Wygląda na to, że muszę przyznać że moja żona ma racje wyrzucając mi
      podobne zachowanie. Teraz tez odczuwam to jako bląd - żona
      przyjaciel i do tego sex - raj na ziemi. Niestety nie umiem jej
      traktować jak przyjaciela z seks mimo iż był fajny zaczyna też być
      problemem. :( pozdr
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka