Dodaj do ulubionych

gdy zdrada się wyda

06.06.08, 00:52
czy wśród czytelniczek i aktywistek i aktywistów forum znajdą się pokrewne
dusze i ciała, które mogą dać mi chwilę pewności, że nie ja jedna, nie
pierwsza i nie ostatnia...wróciłam do kochanka
Obserwuj wątek
    • prosty_facet Re: gdy zdrada się wyda 06.06.08, 08:13
      mezatka1971 napisała:

      > czy wśród czytelniczek i aktywistek i aktywistów forum znajdą się pokrewne
      > dusze i ciała, które mogą dać mi chwilę pewności, że nie ja jedna, nie
      > pierwsza i nie ostatnia...wróciłam do kochanka


      Wróciłaś po tym jak się wydało ? A mąż ? wybaczył czy po prostu ma to gdzieś ?
      • mezatka1971 Re: gdy zdrada się wyda 06.06.08, 09:00
        opisałam to nieco w innym wątku, wydało się, nie ważne już jak,
        wydało się i tyle, były ciężkie dni, kryzys małżeński, mocne słowa,
        groźby, tłumaczenia z obu stron , obietnice, zarzuty mojego egoizmu,
        dałam szansę mężowi ,liczyłam że to taki zimny prysznic będzie dla
        niego...niedopasowaliśmy się sexualnie ale chciałam...ratować (tak
        mi się wtedy wydawało małżeństwo) i po pewnym czasie, znowu było jak
        kiedyś...nie chcę odchodzić od męża, mamy dzieci, dom, ale chcę być
        kobietą, kochaną, pożądaną, wydawałoby się , że żona młodsza o 10
        lat to skarb dla mężczyzny...okazało się, że traciłam czas,
        choćbyłam pewna że już będzie dobrze, gdybym raz jeszcze miała
        okazję, zrobiłabym więcej by romans, zdrada, nie wydały się po
        prostu, a z perspektywy czasu, żałuję jedynie , że mężczyzna któy
        dał mi dotyk ciepło (i nie był to mąż) spełnienie i rozkwit, uśmiech
        co dnia...musiał przejść emocjonalny koszmar..z mojego powodu , ale
        wynagroziłam mu to, wróciłam...i jesteśmy razem, jestem doceniona,
        spełniona sexualnie, raz na miesiąc, czasem co tydzień, mąż wrócił
        do swojego trybu, z obietnic nic nie zostało, mimo że tłumaczyłam
        sobie na różne sposoby, dzieci rosną, chodzę do pracy....
        • prosty_facet Re: gdy zdrada się wyda 06.06.08, 12:22
          Ciesz się, że nie skończyło się rozwodem ... Najczęściej tak się dzieje. Ale są
          chlubne wyjątki, że mąż się zgadza jak naprawdę kocha żonę, a nie traktuje ją
          jak swoja własność ....
          • malgoszac Re: gdy zdrada się wyda 06.06.08, 12:59
            > Ciesz się, że nie skończyło się rozwodem ... Najczęściej tak się
            dzieje. Ale są
            > chlubne wyjątki, że mąż się zgadza jak naprawdę kocha żonę, a nie
            traktuje ją
            > jak swoja własność ....

            dlaczego ma sie cieszyc, ze nie skonczylo sie rozwodem???
            co to za chory uklad???
            co to za milosc meza??? to raczej wygoda i niechec podjecia wysilku
            przorganizowania zycia
            lepiej sie rozwiezc i uczciwie zyc z osoba, z ktora sie spelniasz
            lozkowo i zyciowo... po co te klamstwa i obietnice?!


            • songo3000 Re: gdy zdrada się wyda 06.06.08, 14:30
              Układ jak układ. Wygodnictwo i minimalizm jest tu z obydwu stron. Osobiście bym raczej nie poszedł na coś takiego, wole jasne sytuacje.
              Czy to chory układ? Jaka to miłość? A niby kim Ty jesteś żeby to oceniać i dodawać takie przymioty.
              • malgoszac Re: gdy zdrada się wyda 10.06.08, 19:45

                > Czy to chory układ? Jaka to miłość? A niby kim Ty jesteś żeby to
                oceniać i doda
                > wać takie przymioty.

                Moim zdaniem uklad jest niezdrowy a milosci w nim nie ma. Po prostu
                wypowiadam sie jak inni. Mam do tego takie samo prawo jak Ty.
            • bety_sue Re: gdy zdrada się wyda 07.06.08, 01:22
              widzisz,tak to jest, że czasem mężowie sami pchają nas w ramiona innych
              mężczyzn, rozwód...raczej nie, byłam straszona tym, separacja, utratą
              kontaktu z dziećmi, prawda jest taka...dałam mężowi szansę, on mi, nic to nie
              dało, z tego co znam ze swojego otoczenia 2-3koleżanek, jest
              podobnie...wiesz, żona młodsza o lat 10-15 to...jak tu powiedzieć by nie
              urazić instytucji "żony"...ozdoba dla męża, kucharka, pomoc w domu, ktoś kto
              załatwi wszystko, a jak mąż ma jeszcze tzw własną firmę i biznes...coż
              dowiedziałam się po "wpadce" że jestem nieodpowiedzialna...rozmowy, noce
              rozmów, aluzji, czasem uszczypliwości, nieprzyjemności, podejrzeń, ale
              entuzjazm i obietnice męża miały trwałość pół roku...miałam to szczęście, że
              człowiek który pokazał mi, że mężczyzna może dbać o kobietę...O.K. powiem
              tak, kochanek...zrozumiał, był gdzieś w tle , czekał , choć nie oczekiwałam
              tego, dziwnie to zabrzmi...miałam do kogo wrócić i raz na jakiś czas
              (+/-2-3razy w miesiącu) przytulić sie, będąc przytulana przez parę godzin,
              czuć namiętność w mężczyźnie...zdrada się wydała, nic to nie zmieniło poza
              nerwami, teraz po prostu bardziej się pilnuję bo warto być szczęśliwą i
              spełniona...aże poza małżeństwem...trudno,część spełnia małżeństwo, dom,
              mąż,dzieci...a część - ten który tajemnicą w myślach ukrytą jest ;-)))))
          • krissdevalnor100 Re: gdy zdrada się wyda 06.06.08, 16:50
            A z czego tu sie cieszyć??? Przedłużanie agonii i taplanie w
            życiowym bagnie. Chyba, że ktoś się podświadomie boi, ze jak
            naprawdę zacznei żyć z kochankiem, to przestanie byc tak kolorowo a
            szczypta antycznje tragedii potrzebna do zycia jak powietrze. Wtedy
            tak, dobrz, ze nie było rozwodu i siedzimy dalej w syfie :/
            • songo3000 Re: gdy zdrada się wyda 06.06.08, 16:56
              Zapominasz o klimatach S/M. Tam im gorzej tym lepiej :)))
            • mezatka1971 Re: gdy zdrada się wyda 06.06.08, 17:11
              bagno, agonia, chyba nie wszyscy zrozumieli stani sytuację,
              ma ktoś doświadczenie i przeżycie obok żony , męża wiecznie
              zmeczonyhc, zapracowanych, mających każdy temat na
              usprawiedliwienie, że dziś sexu nie, że czułości też nie, nie liczą
              krótkiego , cześć kochanie wróciłem, lub kochanie będę dziś później,
              można kłaść się spać o różnych porach...iel można prosić o czułość,
              ile można przypominać , że chce się być dotykaną ? a czy nie jest
              łatwiej jeśli on pamięta że jest mężem i dotknięcie czułe żony nie
              boli, iel można przytulać się do męża, kusic go, inicjować....?
              otrzymując właściwie zgodę na przytulenie się..i za chwilę
              usypianie...przepraszam...moze zgłosi się do wypowiedzi ktoś , kto
              przeszedł to o czym mówię a nie jest kibicem na nie swoim meczu...
              dziękuję za uwagi i przemyślenia, absolutnie nie obrażam się ale
              życie zgotowało mi to co mam, może sama sobie naważyłam, gdybyśmy
              wiedzieli jacy będą nasi małżonkowie, może nie robilibyśmy pomyłek,
              może tego tematu wogole nie byłoby...ale niestety...mylim sie,
              wierzymy w obietnice, wierzymy, ba...mamy pewność, że w końcu , że
              teraz, że może nareszcie...ale nic, entuzjazm, dużo słów, obietnic,
              czasem gróźb , niemiłych słów....a przecież to nie ja
              odtrąciłam...to ja zostałam odtrącana...to mi któs tłumaczy że mam
              za duże potrzeby, żebym zajęła się dziećmi...czy obiektywnie...raz w
              miesiącu 30 minut...i spać...to jest to o czym marzą oburzeni moja
              postawą panowie, zgorszone żony ? może tak...czy jestem nimfomanką
              bo oczekuję ciepła...czułości, dotyku...przepraszam ale tłumaczyłam
              sobie wiele razy, długo myślałam, zastanawiałam się , dwałam szansę
              za szansą...mąż uznał że przestraszył mnie rozwodem, namieszaniem w
              moim życiu, w relacjach z dziećmi...a sam, zapadł po kilku
              tygodniach w fotel, mecz, kapcie, prace, zmęczenie...mogę przejśc
              nago czy sexi bieliźnie..a on nie zobaczy tylko powie , nie
              zasłaniaj ...przepraszam, wolę raz na tydzień, raz na dni parę ,
              wtulić się w ramiona czułe i prawdziwie namiętne...być sobą ,
              kobieta pożądana, spełniona...tak...kobieta która pragnie sxu, któs
              tu chyba nawet powiedział gdiześ, porządnie przelecieć i być
              przytuloną...ja nie żałuję , mąż żyje swoim przekonaniem, że jestem
              po prostu żona , do opieki nad dziećmi, zawieź, przywieź, ubierz,
              nakarm, wyjedź z nimi, posprzątaj, ugotuj, załatw jeszcze parę
              zakupów, zrób remont...i tak dalej i tak dalej...wzięłam dla siebie
              kawałek , kawąłek kilku godzin, bo to nawet nie są dni ....kawałek
              kilku godzin, braku których mąż nawet nie zauważył...
              • prosty_facet Re: gdy zdrada się wyda 07.06.08, 06:59
                Ja akurat Cię rozumiem i nie potępiam ....
                • sagittka Re: gdy zdrada się wyda 07.06.08, 11:15
                  Małżeństwo autorki nie jest idealne, bo brakuje jednego elementu w
                  tej układance. Dylemat polega na tym, czy zadowolić się takim
                  niekompletnym obrazkiem, czy ten brakujący puzzel wziąć z zewnątrz.
                  Małżeństwo-układanka nadal pozostanie niekompletna, ale autorka
                  będzie spełniona i bogatsza o tę sferę życia.
                  Oczywiście można tez rozwalić układankę i spróbować ułożyć nową. Bez
                  gwarancji, że w nowej wszystkie puzzle będą idealnie pasować. Jest
                  wybór, ale każdy ma inne oczekiwania w tworzeniu tego obrazka.
              • anais_nin666 Re: gdy zdrada się wyda 07.06.08, 21:06
                Nadal nie rozumiem jednego. Dlaczego nie rozwiedziesz się i nie zaczniesz żyć z
                kochankiem?
                Bo masz dzieci? Przecież to absurdalny powód. Dzieci widzą, że matka żyje w
                innym świecie, myślami daleko...Sa inne powody? Kochanek też ma rodzinę?
              • san1 Re: rozumiem 08.06.08, 07:50
                Rozumiem bo to przeżyłem ,tak samo jak ty czekalem prosiłem ,a ona
                niedostępna i zimna ,teraz jestem wolny mogę znlezżc kogos kto
                potzrebuje ciepła i takiego seksu jak ja lubie.Pozdrawiam i wierze
                ze i Tobie dane bedzie takie życie.
              • krissdevalnor100 Re: gdy zdrada się wyda 11.06.08, 19:55
                Nie chodzi o zdziwienie potrzebami, tylko o zdziwienie uporczywym
                trwaniem w tak dalece niesatysfakcjonującym związku. Zauważ, że ja
                akurat wyraziłam zdziwienie (niemałe, niemałe) przeczytawszy jakie
                to szczęście, ze uniknęłaś rozwodu. Rozwodu jako takiego nikomu nie
                życzę, ale powiedz sama: co Ty masz z tego małżeństwa????

                No chyba, że to "post gorszego dnia" i poza fizicznymi potrzebami
                mąż zaspokaja liczne inne, w tym psychiczne potrzeby. Ale coś mi na
                to nie wyglądało...?
              • maki434 Re: gdy zdrada się wyda 12.06.08, 02:59
                Doskonale Cię rozumiem.Sam miałem podobne przekopy.Ale,zacznij z kochankiem
                dzielić obowiązki,problemy itd.a szybko go zaczniesz traktować jak męża.Po
                prostu człowiek z natury szuka ciągle czegoś innego.Pytanie czy czy nas boli
                zdrada?Czy wygodnie z tym żyć.Czy nie fajniej by było się budzić co rano u boku
                tego ukochanego?A po jakimś czasie okaże się że to tak jak z
                mężem:obowiązki,problemy,nuda....
          • wawrzyniecpruski Re: gdy zdrada się wyda 12.06.08, 03:01
            prosty_facet napisał:

            > Ciesz się, że nie skończyło się rozwodem ... Najczęściej tak się
            dzieje. Ale są
            > chlubne wyjątki, że mąż się zgadza jak naprawdę kocha żonę, a nie
            traktuje ją
            > jak swoja własność ....

            Zaraz, zaraz...Chyba śnie...Jeśli mąż kocha żonę to ma sie zgodzić
            na kochanka? Naprawdę to napisałeś?
            Jezu, kolego, gdzie Ty kupujesz ten towar, ja też chce...
            LSD czy marycha?
    • nerika Re: gdy zdrada się wyda 07.06.08, 15:28
      Rozumiem i pochwalam.
    • nerika Re: gdy zdrada się wyda 07.06.08, 15:30
      A ja rozumiem i pochwalam.
    • matkapolka2 Re: gdy zdrada się wyda 07.06.08, 15:47
      masz rację ...i sporo szczęścia
      • dor-ti Re: gdy zdrada się wyda 07.06.08, 17:56
        matkapolka2 napisała:

        > masz rację ...i sporo szczęścia

        Pewnie,że tak...masz sporo szczęścia. Niestety nie znalazłam takiego przyjaciela a szkoda, bo moze byłabym teraz spełnioną mężatką a nie rozwódką....no cóż tak to bywa.

        "ten który tajemnicą w myślach ukrytą jest ;-)))))" pięknie ujęte..i to jest chyba to.
    • anna_z_wawa Re: gdy zdrada się wyda 09.06.08, 14:50
      zapewniam, nie pierwsza i pewnie nie ostatnia ;-) trudne to ,
      ciężkie, rozdarte, z mojej storny były jeszcze emocje, czystego
      zaangażowania się, bliskości z kochankiem, czego bałam się, żyłam w
      dwóch światach...ale zdecydowałam się o tym mówić , dałam czas
      mężowi, jak to mówią, znowu było jak zwykle, mimo bezpieczeństwa
      jakie mi daje, różnicy wieku, potrzeb jakie zaspokaja mi i dzieciom,
      to brak tej cząstki sexulaności kobiecości, mimo,że przykrywany
      przez męża stosem wyrzutów, uwag, upomnień, wręcz ojcowskich nagan,
      uwag, ochrzanienia, wręcz awantury...naprwadę, zależało mi, bardzo,
      nie dopuszczałam innych myśli, że musi się udać...wiedziałam, że on,
      ten trzeci, kochanek, dał mi wiele, dał mi odetchnąc, że i ja nie
      byłam mu obojętna, wróciłam, były rozmowy, układanie tego,
      niepewności, strach przed mężem....można, uwierzcie , mężatki,
      kobiety niespełnione - nie namawiam do bezsensownej zdrady skakania
      na boki, ale do pójścia w ramiona tego, który dała nam ujrzeć świat
      w innych kolorach tych pożądanych kobiecych....narażam się zapewne
      wielu takimi wypowiedziami, ale wolałam wrócić do kochanka,
      poukładać, wyjaśnić, rozumieć, niż szukać gdzieś nowych
      wrażeń...pozdrawiam wszystkie odrzucone ...bądźcie sobą, dajcie
      sobie chwile zapomnienia, uwodzenia przez kochanka...oni (tak jest w
      moim przypadku) tak samo są odtrąceni i szukają zapomnienia,
      uwiedzenia w tej jednej części życia, dającej motor i siłe na resztę
      dni kolejnych do następnego spotkania, jak widać, żyję -
      • kaachna1 Re: gdy zdrada się wyda 09.06.08, 15:13
        ja akurat być może nie pochwalam tego,ale też cię doskonale rozumiem,gdybym nie
        widziała już sensu na ratowanie czegokolwiek pewnie postąpiłabym tak samo,o ile
        trafił by się ktoś taki- póki co jestem na etapie kolejnej szansy,czekam i
        jestem ciekawa co z tego wyniknie,póki co widzę,że się stara,w innych sferach
        dogadujemy się bardzo dobrze więc może i tu w końcu zaświeci słońce na
        dłużej:)każdy ma prawo do szczęścia,ty również,gdyby mężowi zależało nie
        pozwoliłby na coś takiego,trzymaj się
      • aandzia43 Re: gdy zdrada się wyda 10.06.08, 13:57
        ale wolałam wrócić do kochanka,
        poukładać, wyjaśnić, rozumieć, niż szukać gdzieś nowych
        wrażeń...

        ...niż znaleźć sobie następnego kochanka? Dobrze zrozumiałam?
        Poukładać i wyjaśnić - co? Czego nie wyjaśniłaś sobie za pierwszym
        podejściem, czyli pierwszym romansem ze swoim etatowym kochankiem?
        • anna_z_wawa Re: gdy zdrada się wyda 10.06.08, 18:01
          wyjaśniam ;-)
          romans się wydał - owszem uważałam, że dla męża to będzie sygnał,
          mocny, kop, który poukłada nasze życie, pomyślałam odetnę się od
          kochanka, szok, awantura w domu, trochę niemiło, wymówki, dałam
          spokój, wtedy nie myślałam o nim (kochanku) mimo że dał mi to czego
          mąż nie umiał, nie chciał, uniesienia, kobiecość, adorację w sexie,
          namiętność - dużo ? mało ? dla mnie to było coś czego brakowąło -
          bez czego umierałam - liczyłam że mąż się otrząśnie, że życie w domu
          z mężęm będize lepsze - ale ...ale wróciło do punku wyjścia, nic
          lepiej, tłumaczyłam sobie, szukałam zajęć, obwiniałam siebie - by
          nie myśleć nie wspominać kochanka - zrozumiałam też , że w romansie
          traktowałam go wspaniale, gdy pojawił się strach i awantura,
          uciekłam - troche tak odtrącając człowieka, który bądź co bądź dał
          mi wiele - gdy czas mijał , mąż nadal był jaki był, a ja znowu
          czułam że nie jestem kobietą, że jestem tylko jego wizytówką,
          jeszcze jednym dzieckiem w jego poukładanym domu....wróciłam do
          człowieka który potrafił mnie przyjąć, nie pytać , dać zapomnienie,
          poczuć się kobietą , usłyszeć to, zobaczyć w jego oczach...-
          wyjaśniłam, przeprosiłam że zostawiłam go tak po prostu, uciekłam,
          tak wolałam wrócić do kogoś kogo znam, byłam pewna, ufałam zamiast
          szukać kolejnego , innego....taka..wierna kochanka ze mnie ;-)
          • songo3000 Re: gdy zdrada się wyda 11.06.08, 20:14
            Dodaj tylko jasno, że jest to układ gdzie mąż-bankomat, stabilizator i codzienna pomoc a kochanek od doznań 'wyższych' i będzie gitara :)
    • heterosapiens Re: gdy zdrada się wyda 10.06.08, 15:49
      Zazdroszczę ci...
      Ja nie mam do kogo wrócić choć tak cholernie bym chciał.
      W połowie pakowania walizek stchórzyłem, wmówiłem sobie że jednak
      powinienem zostać. Bo dzieci, bo tyle wspólnych spraw, bo tyle
      obietnic, szczerego zrozumienia, energii i chęci zmiany.
      Uwierzyłem, podjąłem kolejną najważniejszą decyzję w życiu.
      Powiedziałem JEJ że nie dam rady, że nie zostawię rodziny.
      Minęło kilka miesięcy. Bardzo małe kilka.
      Żonie skończyła się energia, wiara, miłość. Została chłodna
      podskórna wściekłość i skuteczna umiejętność powolnego wyniszczania
      resztek jakiejkolwiek radości.
      Mi skończyła się nadzieja, wrócił rozum i depresja. Zostałem sam.
      Naprawdę ciesz się że masz do kogo wracać.
      U mnie nic się nie wydało...
    • biegam-boso Re: gdy zdrada się wyda 10.06.08, 16:54
      ja wrocilem...oczywiscie do kochanki ;)
      i nie zaluje...z tym ze zbliza sie nieublaganie koniec naszej
      znajomosci...niewazne dlaczego

      • lunatic_ann Re: gdy zdrada się wyda 12.06.08, 02:43

        Dlaczego?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka