Dodaj do ulubionych

Czy to możliwe?

17.09.08, 22:58
Jestem kobietą naprawdę sporo przy kości 158cm/83kg (właściwie to
tłusta świnia ze mnie), choć super zadbaną. Moim atutem są
półdługie, czarne (farbowane), lśniące, gęste włosy, mam naprawdę
ładną, proporcjonalną twarz, nawet szczupłą, doskonałą cerę, dbam o
swój wygląd, paznokcie, stopy- zawsze mam je wypielęgnowane łącznie
z paznokciami, ale... moja figura jest nijaka, choć kształtna, mam
dość zmasakrowane ciało ciągłym odchudzaniem się i powrotem do
otyłości- nie jestem z siebie zadowolona, bo wiem jak wyglądałam
kiedyś. Jestem 30-letnią kobietą, mężatką- ignorowaną i zaniedbywaną
przez męża, który preferuje kobiety nie chude, ale też nie grube, a
ja niestety przytyłam w czasie trwania naszego małżeństwa. Mąż mnie
wielokrotnie zdradził. Zwolnił mnie tym samym z lojalności wobec
niego.
Poznalam półtora roku temu kogoś na jednym z komunikatorów, chciał
się spotkać, nie podjęłam nigdy tematu aż do teraz. Jak zobaczyłam
gościa, to mnie aż zatkało, baaardzo przystojny facet w moim wieku.
Rewelacja. Jestem zaskoczona tym, że facet, nazwijmy go Tomek jest
wprost mną oczarowany. On jest wysportowany, nie pali, nie pije
nawet kawy. Nieustannie domaga się kontaktu ze mną, dzwoni, esmsuje.
Czy to możliwe, że facet niezwykle przystojny, na wysokim
stanowisku, młody może być mną jako kobietą zainteresowany?

Owszem, miałam dotychczas parę propozycji spotkań, randek, kawek,
ale wtedy byłam wierna swojemu mężowi, bo wierzyłam w ideę miłości i
instytucję małżeństwa. Mąż całkowicie zburzył we mnie poczucie
własnej wartości, nie wierzę w siebie, nie czuję się kobieco, a
podrywy wzbudzają we mnie zażenowanie.
Co o tym myślicie?
Obserwuj wątek
    • songo3000 Re: Czy to możliwe? 17.09.08, 23:04
      Myślimy, że to nieudolna prowokacja.
      • ona.imponujaca Nie obrażaj mnie ;/ 17.09.08, 23:08
        Dlaczego uważasz, że to prowokacja? Przykro mi bardzo jeśli mój post
        brzmi jak nieudolna prowokacja, zapewniam jednak, że napisałam
        prawdę!
        • wwwybredna Ja nie sądzę,że to prowokacja... 17.09.08, 23:42
          Uważam,że powinnaś skorzystać z okazji do podniesienia własnej
          oceny:)
        • songo3000 Re: Nie obrażaj mnie ;/ 17.09.08, 23:55
          Być może wolę żeby to była prowokacja. Czytając bezkrytyczne podejście do opisu hmmm, 'fizis' po prostu zrobiło mi się niedobrze...
          • agatar-m Re: Nie obrażaj mnie ;/ 18.09.08, 20:29
            songo3000 napisał:

            > Być może wolę żeby to była prowokacja. Czytając bezkrytyczne
            podejście do opisu
            > hmmm, 'fizis' po prostu zrobiło mi się niedobrze...

            fakt, jako kobieta zazdroszcze.....podejscia ;P
    • gacusia1 Re: Czy to możliwe? 18.09.08, 05:03
      Kobieto,uwierz w siebie!
      Jak zamieszkalam w Kanadzie,nie moglam uwierzyc w to co widzialam.
      Tu ilosc ludzi otylych jest przerazajaca. Wlasciwie do dzis nie
      potrafie zrozumiec jak mozna sie doprowadzic do takiego stanu,i to
      naprawde Ty bylabys laska w porownaniu z Kanadyjkami.Wiesz co jest
      najmilsze? Ze te kobiety,dwa razy wieksze od Ciebie maja super
      facetow. Maja dzieci. Maja przyjaciol,towarzystwo! Wazne jest
      naprawde to,jakim sie jest czlowiekiem a nie,ile sie wazy.
      Potrafisz o sobie tak ladnie napisac,super-bo wiesz,ze jednak masz
      cos do zaoferowania,a to jak traktuje Cie maz...no coz...nie warto
      nawet mowic.
      Mozliwe jest,bys podobala sie mezczyznie! To nie ma znaczenia,czy
      przystojny czy szkaradny. TY sie podobasz i juz!
      Powodzenia!
      • wiola77m Re: Czy to możliwe? 20.09.08, 15:37
        Z otyłością się walczy a nie szuka Kanady.
        Jak gacusia1 bedzie miała zapalenie płuc to pójdzie do szpitala
        onkologicznego, żeby się napatrzyć na bardziej chorych.
        Nie mozliwe jest jednak,bys podobala sie mezczyznie!
        To ma znaczenia,czy przystojny czy szkaradny.
        TY sie nie podobasz, bo Twoja tusza jak piszesz to w dużej mierze
        wynik lenistwa, a leniuchów nikt nie lubi.

        Moim zdaniem cały ten wątek to nie prowokacja, a marzenia leniuszka.

        • aandzia43 Re: Czy to możliwe? 20.09.08, 16:54
          > Nie mozliwe jest jednak,bys podobala sie mezczyznie!

          Wiola, a skąd ty wiesz, co się podoba jakiemuś mężczyźnie? To, że większość
          panów należących do naszego kręgu kulturowego, żyjących w pierwszych latach XXI
          wieku preferuje sylwetki szczupłe, nei znaczy, że jakiemuś niewielkiemu
          procentowi nie podobają się kobiety puszyste. Może post założycielski to
          prowokacja, ale znam amatorów pań puszystych. Żyją i mają się dobrze. Ich
          partnerki też. Nie, nie jestem puszysta i to, co piszę, nie jest marzeniem
          leniuszka.

          I jeszcze chciałam zauważyć, że mówiąc "lubię szczupłe babki", panowie mogą mieć
          na myśli różne rodzaje tej szczupłości. Dla jednego szczupła, to anorektyczka z
          BMI 17 (dla mnie brrr), a dla drugiego zwyczajna dziewczyna z BMI 23.
          • krzysztof-lis Re: Czy to możliwe? 21.09.08, 20:52
            > Wiola, a skąd ty wiesz, co się podoba jakiemuś mężczyźnie? To, że
            > większość panów należących do naszego kręgu kulturowego, żyjących
            > w pierwszych latach XXI wieku preferuje sylwetki szczupłe, nei
            > znaczy, że jakiemuś niewielkiemu procentowi nie podobają się
            > kobiety puszyste.

            Facetów lubiących tłuściochy (albo, jak to się mówi z dużą dozą poprawności
            politycznej
            • aandzia43 Re: Czy to możliwe? 21.09.08, 23:39
              Tak, grubasów jest niestety coraz więcej. Tak być nie powinno. Bo do nielicznej
              grupy atletycznych grubasów, istniejącej i mającej się dobrze od zawsze,
              dołączają grubasy niezdrowe - produkt gnuśnych stron naszej cywilizacji. A
              amatorów tych otłuszczonych osobników nie ma zbyt wielu.

              Ale ja protestowałam przeciwko zdaniu
              > Nie mozliwe jest jednak,bys podobala sie mezczyznie!

              które to zdanie jest, przyznasz chyba, dowodem na indoktrynację w temacie "o
              wyższości chudej dupy nad innymi elementami ciała kobiecego", jakiej uległa
              znaczna część społeczeństwa.
              • krzysztof-lis Re: Czy to możliwe? 22.09.08, 08:46
                > Ale ja protestowałam przeciwko zdaniu
                > > Nie mozliwe jest jednak,bys podobala sie mezczyznie!
                >
                > które to zdanie jest, przyznasz chyba, dowodem na indoktrynację
                > w temacie "o wyższości chudej dupy nad innymi elementami ciała
                > kobiecego", jakiej uległa znaczna część społeczeństwa.

                Przyznam!

        • gacusia1 Wiolciu....idz ty sie napij lepiej co? 22.09.08, 04:06
          Mas zchyba strasznego dola i chcialas dokopac? Moze tobie sie nie
          podobaja kobiety otyle ale wielu jest mezczyzn,ktorzy szaleja za
          takimi.Tylko,ze w twojej gloweczce nie miesci sie to,prawda????
          • krzysztof-lis Re: Wiolciu....idz ty sie napij lepiej co? 22.09.08, 08:47
            > Moze tobie sie nie podobaja kobiety otyle ale wielu jest
            > mezczyzn,ktorzy szaleja za takimi.

            Są, ale nie jest ich wielu. Jest ich mniejszość. To ważne!
            • gacusia1 Re: Wiolciu....idz ty sie napij lepiej co? 23.09.08, 03:53
              > > Moze tobie sie nie podobaja kobiety otyle ale wielu jest
              > > mezczyzn,ktorzy szaleja za takimi.
              >
              > Są, ale nie jest ich wielu. Jest ich mniejszość. To ważne!

              Alez ja napisalam ,ze jest WIELU a nie WIEKSZOSC! Kumasz? Jesli
              bierzemy pod uwage tylko Torun,to faktycznie jest moze
              kilkudzeisieciu,moze kilkuset facetow,ktorym podobaja sie puszyste
              kobietki. Jesli natomiast sprawe rozpatrujemy w granicach swiata,to
              zapewniam cie Lisku, ze ogromna masa facetow szaleje za "paczusiami".
              • krzysztof-lis Re: Wiolciu....idz ty sie napij lepiej co? 23.09.08, 08:35
                > Alez ja napisalam ,ze jest WIELU a nie WIEKSZOSC! (...) Jesli
                > natomiast sprawe rozpatrujemy w granicach swiata,to zapewniam cie
                > Lisku, ze ogromna masa facetow szaleje za "paczusiami".

                Używanie słów takich jak "wielu", "ogromna masa", implikuje, że w skali całej
                męskiej populacji ta grupa ma jakiekolwiek znaczenie. Tymczasem ona tego
                znaczenia nie ma, bo jest naprawdę nieliczna.

                No chyba, że kilkadziesiąt osób w dwustutysięcznym mieście to dla Ciebie
                "wielu". To pewnie zarobki 600 PLN miesięcznie są "duże".
    • krzysztof-lis Re: Czy to możliwe? 18.09.08, 08:14
      > Mąż całkowicie zburzył we mnie poczucie własnej wartości,

      To jest tylko jeden ze skutków tego, że, jak napisałaś, przytyłaś w czasie
      małżeństwa.

      Niekoniecznie byłoby tak, gdybyś nie przybrała na wadze po ślubie.

      A facetowi trudno się dziwić. W wersji demo miał dziewczynę, która nie była aż
      tak gruba, jak teraz. Nic więc dziwnego, że czuje się niezadowolony i oszukany...
      • katja70 Re: do krzysztofa 18.09.08, 08:43
        Tylko facet może napisać coś takiego i święcie w to wierzyć:)
        Krzysztofie ja myslę, że mężczyźni powinni mieć dożywotnią
        gwarancję, że ich wybranki do kresu swoich dni bedą wiotkie, młode,
        jędrne, apetyczne. Ale nie żebym się czepiała.....czyli jeśli jestem
        z mego osobistego ślubnego niezadowolona bo czas mnie oszukał i on
        nie jest już taki jak lat temu 20, to z czystym sumieniem mogę
        pogonić i odświeżyć model? bo działa to chyba w obie strony, prawda?
        Tobie też zdrówka i rozumku życzę:)
        • krzysztof-lis Re: do krzysztofa 18.09.08, 08:54
          > Tylko facet może napisać coś takiego i święcie w to wierzyć:)

          Tylko kobieta może twierdzić, że jest inaczej. Że mąż po ślubie zaakceptuje
          wszelkie zmiany na gorsze kobiety. Że jeśli wersja płatna jest znacząco gorsza
          od wersji demo, to on nie będzie marudził, tylko pozostanie przy żonie do samego
          końca, akceptując to, że został oszukany.

          > bo działa to chyba w obie strony, prawda?

          Oczywiście, że tak.

          I działa to nie tylko w kwestii wyglądu, ale i wszelkich innych zagadnień.
      • ona.imponujaca Re: Czy to możliwe? 18.09.08, 10:19
        Wybacz, ale zrobiło mi się bardzo przykro, kiedy przeczytałam o
        sobie, że jestem oszustką- wniosek z Twojego postu. Nie mogłam
        przewidzić, że po ślubie poważnie się rozchoruję i w szpitalach będą
        mnie leczyć sterydami. Błyskawicznie się roztyłam i od tej pory nie
        mogę utrzymać niskiej wagi, mimo, iż 2 razy udało mi się do niej
        wrócić. Jeśli mówimy o poczuciu bycia oszukanym, to raczej ja mam to
        poczucie, bo mąż zdradzał mnie od samego początku naszego
        małżeństwa, kiedy byłam szczupłą kobietą.
        • krzysztof-lis Re: Czy to możliwe? 19.09.08, 09:55
          > Wybacz, ale zrobiło mi się bardzo przykro, kiedy przeczytałam o
          > sobie, że jestem oszustką- wniosek z Twojego postu.

          Nie napisałem, że jesteś oszustką, tylko że Twój mąż ma prawo czuć się oszukany.
          Jeśli przed ślubem byłaś w miarę szczupła a teraz nie jesteś, ma prawo czuć się
          oszukany.

          > Jeśli mówimy o poczuciu bycia oszukanym, to raczej ja mam to
          > poczucie, bo mąż zdradzał mnie od samego początku naszego
          > małżeństwa, kiedy byłam szczupłą kobietą.

          To kompletnie zmienia postać rzeczy.
          • agag1313 Re: Czy to możliwe? 22.09.08, 10:57
            Czytajac to co piszesz Krzysztofie-lis przecieram oczy ze zdumieniem. podejscie,
            ze wychodzi sie za maz/ zeni z opakowaniem ...niezle podejscie. Dla mnie zalosne
            jest Twoje podejscie, ale masz takie prawo. I oczywiscie nie zycze Ci brzydkiego
            lysienia ani zakola typu myszki miki ;-)))
            • krzysztof-lis Re: Czy to możliwe? 22.09.08, 11:10
              > Czytajac to co piszesz Krzysztofie-lis przecieram oczy ze
              > zdumieniem. podejscie, ze wychodzi sie za maz/ zeni z opakowaniem
              > ...niezle podejscie. Dla mnie zalosne jest Twoje podejscie, ale
              > masz takie prawo. I oczywiscie nie zycze Ci brzydkiego lysienia
              > ani zakola typu myszki miki ;-)))

              Nie rozumiesz.

              Nie ma nic dziwnego w tym, że ludzie się starzeją. Z tego zdajemy sobie sprawę
              wszyscy. Starzenie się jest normalne.

              Nie jest normalne, kiedy ktoś _świadomie_ w sposób przekraczający normę się
              _zapuszcza_. Kiedy żona szczupła przed ślubem zamienia się po ślubie w
              tłuściocha. Jej mąż ma prawo czuć się oszukany.
              • agag1313 Re: Czy to możliwe? 22.09.08, 12:14
                Uwazam, ze wiecej rozumiem niz myslisz. Wg mnie czlowiek ot tak sobie nie robi
                sobie krzywdy. W tym znaczeniu, _Twoim_ znaczeniu sie zapuszcza. Czesto sa to
                glebsze podloza. Tu ewidentnie autorka napisala, ze tycie bylo skutkiem choroby.
                Czesto jest tak, ze ludzie zajadaja klopoty, zagladaja w kieliszek i nie robia
                tego na zlosc komus, tylko z bezradnosci itp. itd. Uwazam, ze splycasz temat i
                traktujesz cialo bardzo samczo.
                • songo3000 Re: Czy to możliwe? 22.09.08, 16:02
                  Jeżeli K-L spłyca temat to Ty wybielasz. Zajadanie czy zapijanie problemów to >wybór< i >świadoma< decyzja. Tylko konsekwencji jakoś nikt ponosić nie chce...
                  • agag1313 Re: Czy to możliwe? 22.09.08, 17:56
                    Wg mnie akurat rzadko swiadoma jest to decyzja. Konsekwencje sa przykre i ciezko
                    sie wyplatac. Tzw. bledne kolo...
                    • krzysztof-lis Re: Czy to możliwe? 22.09.08, 21:02
                      > Wg mnie akurat rzadko swiadoma jest to decyzja. Konsekwencje sa
                      > przykre i ciezko sie wyplatac.

                      Ciężko, czy łatwo, robi się to świadomie.
                • krzysztof-lis Re: Czy to możliwe? 22.09.08, 16:48
                  > Wg mnie czlowiek ot tak sobie nie robi sobie krzywdy.

                  Racja. Ludzie tyją, bo lubią żreć.

                  > Tu ewidentnie autorka napisala, ze tycie bylo skutkiem choroby.

                  Tycie było skutkiem choroby. A co jest skutkiem tego, że wątkotwórczyni nie może
                  schudnąć? To, że lubi jeść i że jej nie zależy.

                  > Czesto jest tak, ze ludzie zajadaja klopoty, zagladaja w kieliszek
                  > i nie robia tego na zlosc komus, tylko z bezradnosci itp. itd.

                  Tak. I dlatego nie należy tego krytykować?!
                  • agag1313 Re: Czy to możliwe? 22.09.08, 17:54
                    dla mnie bicie piany i nie chce mi sie juz na dzis. Sorki ;-) Pozdrawiam.
      • mujer_bonita Re: Czy to możliwe? 18.09.08, 14:42
        krzysztof-lis napisał:
        > > Mąż całkowicie zburzył we mnie poczucie własnej wartości,
        >
        > To jest tylko jeden ze skutków tego, że, jak napisałaś, przytyłaś
        w czasie
        > małżeństwa.
        >
        > Niekoniecznie byłoby tak, gdybyś nie przybrała na wadze po ślubie.

        Powiem szczerze, że duża część Twoich postów mnie przeraża. Czy
        uważasz, że kobieta kótra przytyje staje się bezwartościowa? Że
        mozna jej za karę poczucie godności odebrać bo mąż czuje
        się 'oszukany'????

        Szczere wyrazy współczucia żonie, szczególie w perspektywie narodzin
        potmoka.

        --
        Hobby czy uzależnienie?
        • songo3000 Re: Czy to możliwe? 18.09.08, 21:16
          Bonitka, jest różnica pomiędzy przytyje a cyt: "właściwie to
          tłusta świnia ze mnie". W szczególności jeśli preferencje partnera są jasne. To zwykłe 'oszustwo' bierzesz ślub z osobnikiem ... no, niegrubym a po jakimś czasie masz w domu zawody sumo. Co by Ci się tryb krucjaty nie włączył - dotyczy to w równym stopniu babek jak i facetów ;)
          • kropeczka-b Re: Czy to możliwe? 18.09.08, 21:56
            Fakt z życia pewnej panny młodej:
            Wesele jak się patrzy, panna młoda śliczna, szczupła, jak z
            żurnala ;-). Druhny i panna młoda już lekko rozluźnione po ceremonii
            zaślubin, pierwszy kieliszek szampana wypity i leci szeptem tekst z
            ust świeżo upieczonej mężatki do koleżanek:
            -Nareszcie będę jeść do woli;-)).

            Puenty nie będzie…
          • mujer_bonita Re: Czy to możliwe? 18.09.08, 23:55
            Songo - a czy Ty w ogóle przeczytałeś co napisałam?

            Nie uważam, że tycie jest 'oszustwem' itp. To raczej normalny
            proces. Co ciekawe - z moich obserwacji wynika, że częciej po ślubie
            tyją panowie. Oczywiście - jeżeli komuś bardzo na wadze partnera
            zależy to może przestać on być dla niego atrakcyjny. Zrozumiałe.

            Ale powyższe to moje subiektywne zdanie i nie o tym był post do
            którego sie odniosłeś.

            Jedyne na co chciałam zwrócić uwagę to fakt, że człowiek składa się
            nie tylko z fizycznosci i nawet rozmiar XXXXXXL nie uprawnia nikogo
            do pozbawiania go godności czy poczucia wartości!

            Zauwaz również, że autorka wątku przytyła z powodu CHOROBY! To jak -
            zachorujesz i nie będziesz już miss piękności to na śmietnik????
            Znam kobietę, której mąż doznał poważnych poparzeń w wypadku - też
            nie jest taki jak w dniu ślubu i co ma mu powiedzieć 'kochanie czuję
            się oszukana'?


            > Co by Ci się tryb krucjaty nie włączył - dotyczy t
            > o w równym stopniu babek jak i facetów ;)

            I przestań z tą krucjatą. Próbujesz mnie na niej złapać ale jakoś
            nie wychodzi. Może dlatego, że jej nie ma?

            --
            Hobby czy uzależnienie?
            • krzysztof-lis Re: Czy to możliwe? 19.09.08, 10:04
              > Nie uważam, że tycie jest 'oszustwem' itp.

              Nie tylko tycie jest oszustwem. Jak się żona po ślubie przestanie malować, to
              też jest to oszustwo. Tak samo, jeśli przestanie chodzić na siłownię i mięśnie
              brzucha czy pośladków nie będą już tak jędrne jak wcześniej.

              > Co ciekawe - z moich obserwacji wynika, że częciej po ślubie
              > tyją panowie.

              I kobiety tak samo mają prawo czuć się oszukane.

              > Jedyne na co chciałam zwrócić uwagę to fakt, że człowiek składa się
              > nie tylko z fizycznosci i nawet rozmiar XXXXXXL nie uprawnia nikogo
              > do pozbawiania go godności czy poczucia wartości!

              Nie szukam usprawiedliwienia, raczej powodu. Zachowanie męża jest naganne, ale
              dla mnie jak najbardziej zrozumiałe.

              > Zauwaz również, że autorka wątku przytyła z powodu CHOROBY! To jak
              > - zachorujesz i nie będziesz już miss piękności to na śmietnik????

              Jest to totalnie nieludzkie, ale mniej więcej tak uważam.

              Jak zaplanuję sobie, że żona będzie dla mnie partnerką we wspinaczce
              wysokogórskiej a ona straci nogę w wypadku, tę potrzebę będę musiał realizować
              poza tym związkiem.
              Jak wezmę za żonę dziewczynę, która tak jak ja uwielbia fotografować a potem
              straci wzrok, będę robić zdjęcia z kimś innym.
              Jeśli moja żona przestanie być atrakcyjna, zacznę się rozglądać za innymi
              kobietami, żeby nacieszyć wzrok atrakcyjnym ciałem.

              Nieludzkie, ale w imię czego mam sobie odmawiać szczęścia? Bo nie wypada inaczej?
              • mujer_bonita Re: Czy to możliwe? 19.09.08, 12:39
                krzysztof-lis napisał:
                > Nie tylko tycie jest oszustwem. Jak się żona po ślubie przestanie
                malować, to
                > też jest to oszustwo. Tak samo, jeśli przestanie chodzić na
                siłownię i mięśnie
                > brzucha czy pośladków nie będą już tak jędrne jak wcześniej.

                Jeżeli zrobi to celowo - 'złapałam faceta i już starać się nie
                muszę' to tak jest to oszustwo. Niestety - proces starzenia dotyczy
                nas wszystkich i jest całkowicie naturalny.

                > Nie szukam usprawiedliwienia, raczej powodu. Zachowanie męża jest
                naganne, ale
                > dla mnie jak najbardziej zrozumiałe

                Popełniasz ten sam błąd co w dyskusji o przemocy. Nie przytycie żony
                jest powodem lecz popier....ne klapki w mózgu jej męża. 'W zdrowiu i
                chorobie' - tak to leci Krzysztofie. Normalny człowiek nikomu nie
                odbiera poczucia wartości. NIGDY. Tak samo jak nie uderzy słabszej
                osoby nie wiadomo jak wkurzony by był.

                > Jest to totalnie nieludzkie, ale mniej więcej tak uważam.

                I dlatego mnie przerażasz.

                > Jeśli moja żona przestanie być atrakcyjna, zacznę się rozglądać za
                innymi
                > kobietami, żeby nacieszyć wzrok atrakcyjnym ciałem.

                I życzę Ci z całego serca, żeby Twoja żona zrobiła to samo za 20
                lat, bo wybacz ale nie będziesz wyglądał tak jak dziś niezależnie
                jak bardzo będziesz o siebie dbał. Życzę Ci również, żęby na każdym
                kroku podkreslała jak bardzo czuje się zawiedziona tym, że nie
                wyglądasz jak w dniu ślubu, jak bardzo ją oszukałeś i jak bardzo
                jesteś już bezwartościowy.

                --
                Hobby czy uzależnienie?
                • krzysztof-lis Re: Czy to możliwe? 19.09.08, 13:50
                  > Niestety - proces starzenia dotyczy nas wszystkich i jest całkowicie
                  > naturalny.

                  Nie wydaje mi się, bym wspominał o efektach naturalnego procesu starzenia.
                  Raczej o tym, co wynika z zaniechania pewnych działań, które miały miejsce przed
                  ślubem.

                  > Popełniasz ten sam błąd co w dyskusji o przemocy. Nie przytycie
                  > żony jest powodem lecz popier....ne klapki w mózgu jej męża.

                  Masz rację!

                  Jakby jej mąż nie miał "popier--lonych klapek w mózgu", to by ją kochał,
                  szanował i doceniał, choć wygląda jak spasiona świnia. Piękna teoria...

                  Chcesz się poświęcać dla kogoś, tylko dlatego, że on nie wywiązuje się ze swojej
                  części "układu"? Proszę bardzo... Ale nie wymagaj tego od innych, bo to egoizm a
                  nie altruizm jest mechanizmem napędzającym życie na każdym jego poziomie.

                  Takie zachowanie, jakiego Ty byś oczekiwała, jest może grzeczne, ale na pewno
                  nie jest normalne.

                  > Życzę Ci również, żęby na każdym kroku podkreslała jak bardzo
                  > czuje się zawiedziona tym, że nie wyglądasz jak w dniu ślubu,
                  > jak bardzo ją oszukałeś i jak bardzo jesteś już bezwartościowy.

                  Mylisz zagadnienia, o których rozmawiamy, co udowodniłem już na początku.
                  • mujer_bonita Re: Czy to możliwe? 19.09.08, 14:08
                    krzysztof-lis napisał:
                    > Jakby jej mąż nie miał "popier--lonych klapek w mózgu", to by ją
                    kochał,
                    > szanował i doceniał, choć wygląda jak spasiona świnia. Piękna
                    teoria...
                    >
                    > Chcesz się poświęcać dla kogoś, tylko dlatego, że on nie wywiązuje
                    się ze swojej
                    > części "układu"? Proszę bardzo... Ale nie wymagaj tego od innych,
                    bo to egoizm a
                    > nie altruizm jest mechanizmem napędzającym życie na każdym jego
                    poziomie.
                    >
                    > Takie zachowanie, jakiego Ty byś oczekiwała, jest może grzeczne,
                    ale na pewno
                    > nie jest normalne.

                    U Ciebie może nie jest normalne. W moim związku nie ma 'układu'
                    przewidującego wyrzucenie na śmietnik w przypadku choroby. Dla mnie
                    to NIE JEST NORMALNE! Miłość i szcunek nie znają u mnie rozmiaru!
                    Nie mówię o atrakcyjności. Mylisz miłość z atrakcyjnością!

                    U mnie nie na 'układu' milość dopóki ktoś nie zachoruje. Nie uważam,
                    że choroba, kalectwo to 'nie wywiązywanie się z układu'. Takie
                    rozumiwanie jest jak sam określiłeś NIELUDZKIE więc nie wmawiaj mi,
                    że to moje postę powanie jest nienormalne!

                    Jestem Ciekawa, czy Twoja żona wie, że dla Ciebie 'na dobre i na
                    złe' ogranicza się do 'dopóki będziesz mi się podobać lub Twoja
                    choroba nie będzie mi przeszkadzać'. Założę się, że NIE.

                    --
                    Hobby czy uzależnienie?
                    • krzysztof-lis Re: Czy to możliwe? 19.09.08, 14:15
                      > W moim związku nie ma 'układu' przewidującego wyrzucenie na
                      > śmietnik w przypadku choroby.

                      Twój związek jest układem, choćbyś się nie wiem jak przed tym wzbraniała.

                      Układ ten polega na wzajemnym zaspokajaniu swoich potrzeb.

                      Jeśli jedna ze stron związku przestaje zaspokajać jakieś potrzeby, logiczne jest to, że druga strona będzie miała prawo poszukiwać ich zaspokojenia gdzieś indziej.

                      Odwrotne rozwiązanie to tylko umartwianie się obydwojga ludzi w związku.

                      > Takie rozumiwanie jest jak sam określiłeś NIELUDZKIE więc nie
                      > wmawiaj mi, że to moje postępowanie jest nienormalne!

                      Nieludzkich jest wiele rzeczy, m.in.:
                      * kanibalizm,
                      * ignorowanie żebrzących ludzi na ulicach,
                      * oddawanie do zakładu opieki upośledzonych dzieci.
                      Co nie zmienia faktu, że z punktu widzenia na przykład zdrowia psychicznego, takie działania są jak najbardziej ROZSĄDNE.

                      > Jestem Ciekawa, czy Twoja żona wie, że dla Ciebie 'na dobre i na
                      > złe' ogranicza się do 'dopóki będziesz mi się podobać lub Twoja
                      > choroba nie będzie mi przeszkadzać'. Założę się, że NIE.

                      Gdybym uważał tak, jak napisałaś, na pewno by o tym wiedziała. Znowu wyciągasz pochopne wnioski...

                      Na razie wie, że jak po ciąży się roztyje, to nie ma co liczyć na to, że będzie mi się podobać i że będę jej wierny.
                      • kachna79 Re: Czy to możliwe? 19.09.08, 14:37
                        > Na razie wie, że jak po ciąży się roztyje, to nie ma co liczyć na
                        to, że będzie
                        > mi się podobać i że będę jej wierny.

                        Chciałabym poznać Twoją żonę. I piszę to bez ironi: ja *naprawdę*
                        nie znam kobiety o takich poglądach jak ona. Oczywiście zdaje sobie
                        sprawę z tego, że znam jej poglądy z drugiej ręki (Twojej), ale tak
                        czy siak to co piszesz wprawia mnie w coraz większe zdumienie.
                        • krzysztof-lis Re: Czy to możliwe? 19.09.08, 14:45
                          > Chciałabym poznać Twoją żonę.

                          Pokazałem jej już to forum, ale nie obiecuję, że tu przyjdzie. :)
                          • kachna79 Re: Czy to możliwe? 19.09.08, 14:48
                            a podałeś jej swój nick?
                            • krzysztof-lis Re: Czy to możliwe? 19.09.08, 14:57
                              > a podałeś jej swój nick?

                              Już nie pamiętam, ale jeśli go zobaczy, na pewno nie będzie miała kłopotu z
                              odgadnięciem, że to ja. :) W końcu tak się nazywam. :)
                      • mujer_bonita Re: Czy to możliwe? 19.09.08, 15:01
                        krzysztof-lis napisał:
                        > Twój związek jest układem, choćbyś się nie wiem jak przed tym
                        wzbraniała.
                        > Układ ten polega na wzajemnym zaspokajaniu swoich potrzeb.
                        > Jeśli jedna ze stron związku przestaje zaspokajać jakieś potrzeby,
                        logiczne jes
                        > t to, że druga strona będzie miała prawo poszukiwać ich
                        zaspokojenia gdzieś ind
                        > ziej.

                        Nie wrzucaj mnie we własny schemat! Owszem - związek jest po to żeby
                        zaspokajać wzajemne potrzeby. Również szacunku i opieki w sytuacji
                        np. choroby! Dla mnie to jest podstawa związku i podstawowa
                        potrzeba, którą wzajemnie sobie zaspokajamy.

                        Nie uważam, że brak zaspokajania jakiejś potrzeby daje automatycznie
                        prawo do szukania gdzie indziej. Jeżeli jest to wywołane czynnikami
                        niezależnymi np. chorobą to zupełnie nie. Jeżeli czynnikami
                        zależnymi od partnera (np. odmaiwanie seksu bo samemu się nie lubi)
                        to daje to prawo do rozstania!
                        • krzysztof-lis Re: Czy to możliwe? 19.09.08, 15:03
                          > Nie wrzucaj mnie we własny schemat!

                          Ale nie ma się co obrażać na fakty... Każdy związek jest w pewnym rodzaju
                          układem, który służy do zaspokajania różnych potrzeb przy określonych
                          zobowiązaniach.

                          > Nie uważam, że brak zaspokajania jakiejś potrzeby daje
                          > automatycznie prawo do szukania gdzie indziej.

                          Nikt Ci nie odbiera prawa do umartwiania się.

                          > Jeżeli jest to wywołane czynnikami niezależnymi np. chorobą to
                          > zupełnie nie.

                          Jak wyżej.

                          Ja tylko piszę, że jest to niezdrowe.
                          • mujer_bonita Re: Czy to możliwe? 19.09.08, 15:13
                            krzysztof-lis napisał:
                            > Ale nie ma się co obrażać na fakty... Każdy związek jest w pewnym
                            rodzaju
                            > układem, który służy do zaspokajania różnych potrzeb przy
                            określonych
                            > zobowiązaniach.

                            A czytać to umiesz? Nie napisałam, że mój związek nie jest układem
                            tylko (DZIĘKI BOGU!) nie funkcjonuje na zasadach Twojego układu!

                            > Ja tylko piszę, że jest to niezdrowe.

                            Nie tyle niezdrowe co NIELUDZKIE. Sam to napisałeś.
                            • krzysztof-lis Re: Czy to możliwe? 19.09.08, 15:19
                              > A czytać to umiesz? Nie napisałam, że mój związek nie jest układem
                              > tylko (DZIĘKI BOGU!) nie funkcjonuje na zasadach Twojego układu!

                              Nie napisałem, że Twój związek funkcjonuje na zasadach mojego układu, tylko że
                              jest układem.

                              > > Ja tylko piszę, że jest to niezdrowe.
                              >
                              > Nie tyle niezdrowe co NIELUDZKIE. Sam to napisałeś.

                              Nie napisałem tak.

                              Niezdrowe jest umartwianie się w sytuacji, gdy partner nie może zaspokoić jakiś
                              naszych potrzeb.
                              Nieludzkie zaś jest w takiej sytuacji szukanie zaspokojenia tych potrzeb gdzie
                              indziej.

                              Więc albo nieludzkie (według Ciebie i większości ludzi pewnie), albo niezdrowe
                              (obiektywnie).

                              I Ty mnie pytasz, czy umiem czytać?
                              • mujer_bonita Re: Czy to możliwe? 19.09.08, 15:22

                                krzysztof-lis napisał:
                                > Niezdrowe jest umartwianie się w sytuacji, gdy partner nie może
                                zaspokoić jakiś
                                > naszych potrzeb.

                                A kto mówi o UMARTWIANIU SIĘ????? TY! Dla Ciebie jest to
                                umartwianie. Dla mnie nie. Twoje poglądy, Twój schemat. Nie mój.

                                --
                                Hobby czy uzależnienie?
                                • krzysztof-lis Re: Czy to możliwe? 19.09.08, 15:25
                                  > A kto mówi o UMARTWIANIU SIĘ????? TY! Dla Ciebie jest to
                                  > umartwianie. Dla mnie nie. Twoje poglądy, Twój schemat. Nie mój.

                                  To, że Ty nazywasz to inaczej, nie zmienia sytuacji. Nie zmienia to tego, że w
                                  dłuższej perspektywie jest to niezdrowe.
                                  • mujer_bonita Re: Czy to możliwe? 19.09.08, 15:30
                                    krzysztof-lis napisał:
                                    > To, że Ty nazywasz to inaczej, nie zmienia sytuacji. Nie zmienia
                                    to tego, że w
                                    > dłuższej perspektywie jest to niezdrowe.

                                    W Twoim świecie :) Na szczęście nie moim :)

                                    --
                                    Hobby czy uzależnienie?
                                    • m717 Re: Czy to możliwe? 19.09.08, 15:38
                                      mujer_bonita napisała:

                                      > krzysztof-lis napisał:
                                      > > To, że Ty nazywasz to inaczej, nie zmienia sytuacji. Nie zmienia
                                      > to tego, że w
                                      > > dłuższej perspektywie jest to niezdrowe.
                                      >
                                      > W Twoim świecie :) Na szczęście nie moim :)

                                      Koleżanko Forumowiczko:) daj sobie już spokój z wymianą poglądów z
                                      kolegą Krzysztofem...kolega wie wszystko najlepiej, wie co ludzkie a
                                      co nieludzkie, co należy do układu a co nie;) i oby nie zdarzyło mu
                                      się zachorować i sprawdzić jak by się czuł gdyby jego małżonka
                                      stwierdziła, że "teraz to jesteś nieużytecznym śmieciem dla mnie"...
                        • agatar-m Re: Czy to możliwe? 19.09.08, 15:06
                          staje po stronie faceta. jak dla mnie krzysiek ma duzo racji,...no
                          błagam was kobiety, tu nie ma mowy o kalectwie czy chorobie..to
                          oddzielny temat , ale jak ktos doprowadza sie do takiego stanu z
                          własnej woli to oczywiscie ze jest to zerwanie jakiejś tam umowy.
                          pomijajac ze kobieta powinna dbac o siebie ze wzgledu na własne
                          samopoczucie i zdrowie....ja tez nie wiem jak zareaguje jak mój Małż
                          pozbedzie sie mięsni i kaloryfera, wyłysieje, dostanie brzuszka,
                          czas pokaże....ja mam niewielka nadwage po ciazy, cwicze aerobik nie
                          tylko dla siebie..mąz chciałby miec grubaske to by sie z taka
                          ożenił..a nie ze mną...

                          oczywiscie maz mógłby wspierac zone, cwiczyc z nia, namawiac na
                          diete..to tez jakas umowa, pomagaja sobie, ale jezeli tak było a
                          autorka dalej jak sama napisala świnie z siebie robiła, no to dla
                          mnie jest sprawa oczywista.
                          • mujer_bonita Re: Czy to możliwe? 19.09.08, 15:10
                            agatar-m napisała:
                            > staje po stronie faceta. jak dla mnie krzysiek ma duzo racji,...no
                            > błagam was kobiety, tu nie ma mowy o kalectwie czy chorobie..to
                            > oddzielny temat , ale jak ktos doprowadza sie do takiego stanu z
                            > własnej woli to oczywiscie ze jest to zerwanie jakiejś tam umowy

                            Autorka wątku przytuła z powodu choroby.

                            --
                            Hobby czy uzależnienie?
                            • agatar-m Re: Czy to możliwe? 19.09.08, 15:13
                              mujer_bonita napisała:

                              >
                              > Autorka wątku przytuła z powodu choroby.

                              a gdzie to jest napisane bo niedoczytałam
                              >
                              > --
                              > Hobby czy uzależnienie?
                              • mujer_bonita Re: Czy to możliwe? 19.09.08, 15:20
                                agatar-m napisała:
                                > a gdzie to jest napisane bo niedoczytałam

                                'Nie mogłam
                                przewidzić, że po ślubie poważnie się rozchoruję i w szpitalach będą
                                mnie leczyć sterydami. Błyskawicznie się roztyłam i od tej pory nie
                                mogę utrzymać niskiej wagi'
                                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15128&w=84807275&a=84818605

                                --
                                Hobby czy uzależnienie?
                              • agatar-m Re: Czy to możliwe? 19.09.08, 15:21
                                agatar-m napisała:

                                > mujer_bonita napisała:
                                >
                                > >
                                > > Autorka wątku przytuła z powodu choroby.
                                >
                                > a gdzie to jest napisane bo niedoczytałam


                                dobra doczytałam sobie, sprawa wyglada inaczej, co i tak nie zmusza
                                męza do tego zeby zona mu sie podobała..zmus sie do tego..tak sie
                                nie da. nieuczciwie z nia gra to fakt, powinien sie z nia
                                rozwiesc..ja bym tak wolała niz byc oszukiwana, tu jest choroba- ok,
                                ale co do innych przypadków to uważam ,tak jak pisałam wczesniej
                                • mujer_bonita Re: Czy to możliwe? 19.09.08, 15:25
                                  agatar-m napisała:
                                  > dobra doczytałam sobie, sprawa wyglada inaczej, co i tak nie
                                  zmusza
                                  > męza do tego zeby zona mu sie podobała..zmus sie do tego..tak sie
                                  > nie da. nieuczciwie z nia gra to fakt, powinien sie z nia
                                  > rozwiesc..ja bym tak wolała niz byc oszukiwana, tu jest choroba-
                                  ok,
                                  > ale co do innych przypadków to uważam ,tak jak pisałam wczesniej

                                  I właśnie o to chodzi! Przecież wiadomo, że przytycie 30kg może
                                  spowodować, że partner przestanie byś atrakcyjny. Jeżeli jeszcze sam
                                  do tego doprowadza (przez zaprzestanie dbania o siebie) to uważam,
                                  że jest to wystarczający powód do rozstania. Nie daje to jednak
                                  prawa do odebrania drugiemu człowiekowi poczucia wartości! NIGDY!

                                  Choroba, kalectwo to coś zupełnie innego.

                                  --
                                  Hobby czy uzależnienie?
                            • krzysztof-lis Re: Czy to możliwe? 19.09.08, 15:21
                              > Autorka wątku przytuła z powodu choroby.

                              Nie zmienia to postaci rzeczy. Otyłość jest zawsze tylko i wyłącznie efektem
                              świadomych decyzji żywieniowych. W końcu te kalorie odkładające się jako tłuszcz
                              nie biorą się z powietrza, prawda?
                              • agatar-m Re: Czy to możliwe? 19.09.08, 15:26
                                krzysztof-lis napisał:

                                > > Autorka wątku przytuła z powodu choroby.
                                >
                                > Nie zmienia to postaci rzeczy. Otyłość jest zawsze tylko i
                                wyłącznie efektem
                                > świadomych decyzji żywieniowych. W końcu te kalorie odkładające
                                się jako tłuszc
                                > z
                                > nie biorą się z powietrza, prawda?

                                nie nie...ze sterydami jest inaczej, nie chce mi sie szukac w
                                internecie, ale kazdy po nich tyje...
                              • mujer_bonita Re: Czy to możliwe? 19.09.08, 15:27
                                krzysztof-lis napisał:
                                > Nie zmienia to postaci rzeczy. Otyłość jest zawsze tylko i
                                wyłącznie efektem
                                > świadomych decyzji żywieniowych. W końcu te kalorie odkładające
                                się jako tłuszcz
                                > nie biorą się z powietrza, prawda?

                                Mecycyna i dietetyka widać są piętą achillesową ;)

                                --
                                Hobby czy uzależnienie?
                                • krzysztof-lis Re: Czy to możliwe? 19.09.08, 17:26
                                  > Mecycyna i dietetyka widać są piętą achillesową ;)

                                  Wystarczy, że znam zasadę zachowania energii. Energia, magazynowana w organiźmie
                                  pod postacią tłuszczu, skądś się w nim przecież musi brać, prawda?
                              • futile_and_duperele Re: Czy to możliwe? 19.09.08, 15:28
                                Miałem 18 lat, kiedy zacząłem się odczulać szczepionką ALAVAC S. W trakcie
                                odczulania brałem również ceteryzynę (Zyrtec). W ciągu 3 lat odczulania
                                przytyłem 20 kg - nie zmieniając w niczym nawyków żywieniowych.

                                Czy to się wzięło "z powietrza"? A może z mojej świadomej decyzji?
                                • krzysztof-lis Re: Czy to możliwe? 19.09.08, 17:27
                                  > Miałem 18 lat, kiedy zacząłem się odczulać szczepionką ALAVAC S.
                                  > W trakcie odczulania brałem również ceteryzynę (Zyrtec). W ciągu
                                  > 3 lat odczulania przytyłem 20 kg - nie zmieniając w niczym
                                  > nawyków żywieniowych.
                                  >
                                  > Czy to się wzięło "z powietrza"? A może z mojej świadomej decyzji?

                                  IMHO: ze świadomej decyzji.

                                  Jak zaczynałeś tyć, trzeba było zacząć mniej jeść. Skoro kalorie zaczynały
                                  zostawać w Twoim organizmie, trzeba było dostarczać ich mniej.
                              • julka1800 Re: Czy to możliwe? 19.09.08, 16:05
                                Krzysztofie, Toje podejscie do tematu przeraza rowniez mnie.

                                Twoja wiedza w tym temacie chyba wzięla sie z powietrza lub min
                                jest. Razi mnie gdy ktos wypowiada sie w temacie o krorym nie ma
                                pojecia.

                                A przy okazji... wiesz ze kobiety zmieniaja swoja figure=tyja w
                                czasie i po ciazy? Bo moze to tez bierze sie z powietrza? Dzieci na
                                przykład?

                                Wiem wiem zlosliwa jestem, ale w pelni zasluzyles sobie sam
                                wypisujac glupoty.
                                • krzysztof-lis Re: Czy to możliwe? 19.09.08, 17:29
                                  > A przy okazji... wiesz ze kobiety zmieniaja swoja figure=tyja w
                                  > czasie i po ciazy? Bo moze to tez bierze sie z powietrza? Dzieci na
                                  > przykład?

                                  Tyją. I czego to według Ciebie dowodzi?

                                  Bo według mnie gromadzenie w organizmie tłuszczu jest dowodem na to, że
                                  dostarcza się mu więcej kalorii, niż potrzebuje. A może ja się mylę. Jeśli tak,
                                  to udowodnij mi to, że piszę głupoty.
              • gacusia1 Re: Czy to możliwe? 19.09.08, 18:41
                krzysztof-lis napisał:

                > Nie tylko tycie jest oszustwem. Jak się żona po ślubie przestanie
                malować, to
                > też jest to oszustwo. Tak samo, jeśli przestanie chodzić na
                siłownię i mięśnie
                > brzucha czy pośladków nie będą już tak jędrne jak wcześniej.
                >
                No az mi sie wierzyc nie chce,ze dorosly czlowiek-mezczyzna moze
                napisac taka bzdure. Moze wagarowales na lekcjach biologii w 4 kl
                ale tam byla mowa o dorastaniu i starzeniu sie czlowieka.
                Naturalnym procesem jest wiotczenie miesni.Niezaleznie od tego czy
                kobieta bedzie chodzic na silownie czy nie,to po pewnym czasie
                miesnie i skora staja sie malo elastyczne,czego rezultatem jest malo
                imponujacy widok. Mnostwo kobiet ma genetyczna sklonnosc do
                rozstepow i celulitu i chocby siedziala codziennie po godzine u
                masazysty to nie pozbedzie sie tego swinstwa do zera.
                Tak wiec proponuje wiecej poczytac na temat procesu starzenia sie
                czlowieka i czesciej patrzec w lustro,bo twoja prawdopodobna oponka
                moze rowniez osiagnac rozmiary "dziewiatego miesiaca".
                Pozdrawiam i zycze cudow dla zony ,-)))))
                • songo3000 Re: Czy to możliwe? 19.09.08, 18:53
                  Przepraszam, ale Ty wagarowałaś na lekcjach j. polskiego. K-L pisze tu o postawie "już po ślubie? to już mam dbanie o własny wygląd w dupie". Na starzenie się dużo nie poradzimy, na chorobę także ale na CAŁĄ RESZTĘ to i owszem. Tylko, że jak popatrzeć to rzadko kto się stara, bo i po co. Partner 'zaklepany aż do śmierci', koleżanki poklepią po pleckach a na podbudowę samooceny to ... nie, nie siłownia, za trudno ... kochanek, amator kaszalotów.

                  I wiesz co? To po prostu jest żałosne.
            • songo3000 Re: Czy to możliwe? 19.09.08, 17:26
              mujer_bonita napisała:

              Oooo, zasiałem ziarno niezgody i tasiemiec się rozwinął :)))

              > Songo - a czy Ty w ogóle przeczytałeś co napisałam?
              Oczywiście.

              > Nie uważam, że tycie jest 'oszustwem' itp. To raczej normalny
              > proces.
              Chyba w USiA i UK tylko. Przepraszam, gadasz głupoty. Choroba to choroba. Tycie całej reszty populacji związane jest z nadmierną konsumpcją (żarciem jak świnia z koryta właśnie) w stosunku do własnych potrzeb. Jakoś w biedniejszych regionach świata po ulicach nie ganiają całe spasione rodzinki. Wystarczy pojeździć...

              > Co ciekawe - z moich obserwacji wynika, że częciej po ślubie
              > tyją panowie.
              Też to zauważyłem. To już problem tych panów.

              > Oczywiście - jeżeli komuś bardzo na wadze partnera
              > zależy to może przestać on być dla niego atrakcyjny. Zrozumiałe.
              Nie 'bardzo zależy' tylko NIE JEST ATRAKCYJNY. Nie próbuj minimalizować wpływu wagi na atrakcyjność partnera.

              > Ale powyższe to moje subiektywne zdanie i nie o tym był post do
              > którego sie odniosłeś.
              >
              > Jedyne na co chciałam zwrócić uwagę to fakt, że człowiek składa
              > się
              > nie tylko z fizycznosci i nawet rozmiar XXXXXXL nie uprawnia
              > nikogo
              > do pozbawiania go godności czy poczucia wartości!
              Zdaje się, że poczucie wartości jest również zależne od postrzegnia nas przez otoczenie. Jeżeli na widok 'buldożera' na plaży z mimowolnym grymasem odwrócę wzrok to grubasce może zrobić się przykro nie? No, ale to pewni MOJA wina....

              > Zauwaz również, że autorka wątku przytyła z powodu CHOROBY! To jak
              > zachorujesz i nie będziesz już miss piękności to na śmietnik????
              W moim przypadku sfera seksualna poszła by na śmietnik. Nic na to nie poradzę - nie stanie mi w pobliży grubej kobiety. Ja żonę nadal bym kochał (tak czuję) co nie oznacza, że byłbym w stanie się nią podniecić. I nie oszukujmy się, generowało by to różnorakie problemy.

              Może dasz mi (i innym facetom) na taką hipotetyczną sytuację jakieś złote i KONKRETNE rady koleżanko????

              > Znam kobietę, której mąż doznał poważnych poparzeń w wypadku - też
              > nie jest taki jak w dniu ślubu i co ma mu powiedzieć 'kochanie czuję
              > się oszukana'?
              Jeśli się tak czuje to co - ma kłamać bo Ty masz inny światopogląd?

              > > Co by Ci się tryb krucjaty nie włączył - dotyczy t
              > > o w równym stopniu babek jak i facetów ;)
              > I przestań z tą krucjatą. Próbujesz mnie na niej złapać ale jakoś
              > nie wychodzi. Może dlatego, że jej nie ma?
              Ale o so chodzi? Jeżeli nie ma 'trybu krucjaty' to tymbardziej jej nie włączysz ;) Zaznaczyłem tylko, że nie dyskryminuję w tym temacie kobiet.
          • sex_april Re: Czy to możliwe? 19.09.08, 10:36
            Pewien mąż tak kochał swą jednooką żonę, że sądził, iż wszystkie
            inne kobiety mają jedno oko za dużo.
        • krzysztof-lis Re: Czy to możliwe? 19.09.08, 10:06
          > Powiem szczerze, że duża część Twoich postów mnie przeraża.

          Rozumiem, bo kłóci się to z Twoim wyidealizowanym światopoglądem.

          > uważasz, że kobieta kótra przytyje staje się bezwartościowa?

          Jeśli:
          * pociągają mnie kobiety szczupłe,
          * moja żona się roztyje,
          to
          * nie będę patrzeć na nią z przyjemnością i
          * pod pewnymi względami stanie się dla mnie bezwartościowa.
          • mujer_bonita Re: Czy to możliwe? 19.09.08, 12:53
            krzysztof-lis napisał:
            > > Powiem szczerze, że duża część Twoich postów mnie przeraża.
            > Rozumiem, bo kłóci się to z Twoim wyidealizowanym światopoglądem.

            Nie. Przeraża mnie to, do czego przyznałeś się wyżej:
            > Jest to totalnie nieludzkie, ale mniej więcej tak uważam.

            Każdy przejaw nieludzkości mnie przeraża.

            --
            Hobby czy uzależnienie?
          • agatar-m Re: Czy to możliwe? 19.09.08, 15:16
            krzysztof-lis napisał:
            >
            > Jeśli:
            > * pociągają mnie kobiety szczupłe,
            > * moja żona się roztyje,
            > to
            > * nie będę patrzeć na nią z przyjemnością i
            > * pod pewnymi względami stanie się dla mnie bezwartościowa.

            dokładnie to samo działa na odwrót co do naszych małżonków, zgadzam
            sie, taki swiat jest brutalny niestety...ale prawdziwy
            • krzysztof-lis Re: Czy to możliwe? 19.09.08, 15:24
              > dokładnie to samo działa na odwrót co do naszych małżonków,

              Oczywiście, tu nie ma co udawać, ze jest inaczej. Mamy w małżeństwie równe prawa
              i obowiązki.

              > taki swiat jest brutalny niestety...ale prawdziwy

              Niektórzy woleliby, żeby nie był taki. Ot, naiwność.
              • m717 Re: Czy to możliwe? 19.09.08, 15:44
                krzysztof-lis napisał:

                > > dokładnie to samo działa na odwrót co do naszych małżonków,
                >
                > Oczywiście, tu nie ma co udawać, ze jest inaczej. Mamy w
                małżeństwie równe praw
                > a
                > i obowiązki.
                >
                > > taki swiat jest brutalny niestety...ale prawdziwy
                >
                > Niektórzy woleliby, żeby nie był taki. Ot, naiwność.

                Kolego, nie ma czegoś takiego jak abstrakcyjny "świat"...są
                konkretne działania ludzi...a te działania mogą być przyzwoite albo
                takie, które nie sposób nazwać przyzwoitymi...
                • songo3000 Re: Czy to możliwe? 19.09.08, 17:29
                  Co to znaczy 'przyzwoite'? Bo wiesz, w czasie i przestrzeni to ludkowie podpinali pod ten slogan całkiem skrajne rzeczy...
    • bi_chetny Re: Czy to możliwe? 18.09.08, 10:05
      choć wydaje ci się to niemożliwe, takie historie dzieją się codziennie. po co
      jesteście jeszcze razem ?
    • blacky80 Re: Czy to możliwe? 18.09.08, 10:30
      Możliwe, możliwe :) Być może rubensowskie kształty to jego fetysz... a poza tym
      tzw. urok nowości zawsze silnie na każdego faceta działa.
    • yoric Re: Czy to możliwe? 18.09.08, 14:28
      Po pierwsze i najważniejsze, zdrada jest czymś, czego zdecydowanie nie powinno
      się tolerować. Tolerując zdradę robisz sobie krzywdę.

      Po drugie ja bym zachował ostrożność. Zwykle się okazuje, że ten czarujący
      "Tomek" ma żonę i dwójkę dzieci. Jeśli Ci to odpowiada, to OK. To znaczy
      właściwie bardzo nieokej z jego perspektywy. Ale patrząc ze swojej, powinnaś
      gościa wnikliwie prześwietlić, żeby oszczędzić sobie ewentualnego rozczarowania.

      Po trzecie, i tak zupełnie na marginesie, 'fizis' to 'twarz', a nie 'fizyczność'
      w ogóle.

      Pozdrawiam
      • songo3000 Re: Czy to możliwe? 18.09.08, 21:19
        yoric napisał:

        > Po trzecie, i tak zupełnie na marginesie, 'fizis' to 'twarz', a
        > nie 'fizyczność w ogóle.
        Thx. Mówią, że człowiek się przez pół życia uczy a drugie pół zapomina czego się nauczył. Znaczy, że jestem jeszcze w pierwszej połowie :D
        • yoric Re: Czy to możliwe? 18.09.08, 21:52
          Mnie też czasem poprawiają, choć oficjalnie z wykształcenia jestem lingwistą ;).
          A to fizis w szerszym znaczeniu ogólnie się na Forum rozpleniło, a mi coś nie
          grało, aż zajrzałem do słownika.
          Żeby się tylko off-top nie zrobił :).
          • songo3000 Re: Czy to możliwe? 19.09.08, 17:55
            yoric napisał:

            > Żeby się tylko off-top nie zrobił :).
            Nie ma problemu, wystarzy że nie odpiszę na Twój post :DDD
    • driadea Re: Czy to możliwe? 18.09.08, 22:06
      No pewnie, że możliwe.
    • skrzydlate Re: Czy to możliwe? 19.09.08, 00:01
      :-)
      bierz, co ci życie daje, ale zawsze, ZAWSZE, bądź świadoma tego co robisz, to
      bardzo ważne - nie oszukiwać samej siebie, po prostu bierz
      :-)
    • ona.imponujaca skonsumowałam dzisiaj naszą znajomość.... 19.09.08, 00:58
      Cztery godziny cudownego seksu u mnie w domu z przerwami na rozmowy
      o byle czym ;) Moja wiara w siebie zmieniła się o 180 stopni! Czuję
      się bosko
      wręcz... Usłyszałam tyle komplementów na temat własnej osoby, że
      szok :)))) i wreszcie wyseksiłam się porządnie :P
      • agatar-m Re: skonsumowałam dzisiaj naszą znajomość.... 19.09.08, 08:28
        no to gratulacje! 4 godziny sexu bez przerwy to ja za panieńmstwa
        miałam......może to jednak te wlosy, ja to przecietna blondynka a
        nie pocahontas ;P
      • pewna-pani77 Re: skonsumowałam dzisiaj naszą znajomość.... 19.09.08, 15:11
        Zzdroszczę trochę...
      • gacusia1 I tak trzymac! n/t 19.09.08, 18:27

      • merlotka30 Re: skonsumowałam dzisiaj naszą znajomość.... 19.09.08, 20:49
        mądry i sprytny kochanek.
        congrats.
        chwilo trwaj ;)))
    • julka1800 Re: Czy to możliwe? 19.09.08, 16:13
      Dwie sprawy, pierwsza to poczucie wlasnej wartosci, druga to czy
      zdrada meza zwalnia nas z lojalnosci.

      Pytasz czy mozesz sie podobać ? pewnie ze TAK!!!! Wiem ze czasem
      drugi czlowiek (maz) moze znacznie przyczynic sie do spadku owego
      poczucia, sama to przerabialam, ale trzeba pracowac nad sobą.
      Zdarzylo mi sie juz kilka razy w przeszlości spotykac milych,
      sympatycznych facetow, i co? i guzik, bo od razu wirowala
      mysl "gdzie ja szara myszka do TAKIEGO faceta".
      Pytanie tylko czy ow Tomek jest tym za kogo podaje sie w necie?

      Drugie pytanie... nie wypowiem sie. Nie bylam w takiej sytuacji i
      nie chcialabym sie znalezc. Trudne do oceny.
      • jus_klo Re: Czy to możliwe? 19.09.08, 21:23
        ona.imponujaca mysle ze nie tylko Ty,jako puszysta jestes w takiej
        sytuacji.Jest wiele szczuplych kobiet,ktore przezywaja podobne
        emocje.Po prostu cos sie zmienia,cos wygasa a tusza to tylko
        pretekst.
        co do kontrowersyjnego krzysztofa-lis mysle,ze on tak naprawde nie
        ma co robic i sie z nami babkami droczy.Lubi byc inny i w centrum
        uwagi i chyba tak naprawde nie mysli tego co pisze.najwazniejsze
        zeby bylo odwrotnie.pozdrawiam.
        • herbatka.jasminowa ten post to podpucha ..n/t 19.09.08, 21:51
        • songo3000 Re: Czy to możliwe? 19.09.08, 23:19
          jus_klo napisała:

          > ona.imponujaca mysle ze nie tylko Ty,jako puszysta jestes w takiej
          > sytuacji.Jest wiele szczuplych kobiet,ktore przezywaja podobne
          > emocje.Po prostu cos sie zmienia,cos wygasa a tusza to tylko
          > petekst.
          Hehehe, tłumacz sobie to tak dalej :)

          > co do kontrowersyjnego krzysztofa-lis mysle,ze on tak naprawde
          > nie
          > ma co robic i sie z nami babkami droczy.Lubi byc inny i w centrum
          > uwagi i chyba tak naprawde nie mysli tego co pisze.najwazniejsze
          > zeby bylo odwrotnie.pozdrawiam.
          Ale piaskownica. K-L konta 'my' czyli wszystkie babki czyli 'ja'. Jeśli oponent się zgadza to dobrze. Jeśli sie nie zgadza to na pewno i tak się zgadza tylko się droczy. Oryginalna nie jesteś, L. Dorn był pierwszy z takimi 'rewelacjami' w ostatnich wyborach do sejmu.
          • agatar-m Re: Czy to możliwe? 20.09.08, 10:21
            tylko pak k-l na razie bez Saby podąża....hehe
            • songo3000 Re: Czy to możliwe? 20.09.08, 11:45
              Bo akurat tutaj to 'prawa autorskie' do saby zabrała jus_klo :)
          • krzysztof-lis Re: Czy to możliwe? 20.09.08, 20:46
            > > Jest wiele szczuplych kobiet,ktore przezywaja podobne
            > > emocje.Po prostu cos sie zmienia,cos wygasa a tusza to tylko
            > > petekst.
            > Hehehe, tłumacz sobie to tak dalej :)

            Mnie nie dziwi, że kobiety sobie tak tłumaczą. Że przecież to normalne, że
            kobieta się starzeje i zapuszcza. Jeśli ją mąż zdradza i opuszcza, to jest
            debilem, bo przecież na co on liczył?!

            Faceci też myślą takimi kategoriami. Że przecież to normalne, że po ślubie będą
            zalegać przed telewizorem i w ogóle nie uczestniczyć w pracach domowych. I że
            jak kobieta z tego powodu się rzuca, to jest nienormalna.

            Fajnie jest móc sobie powiedzieć: "to nie moja wina, że się nie udaje". I
            dlatego nie dziwią mnie takie tłumaczenia.
    • murakami2 Re: Czy to możliwe? 20.09.08, 13:22
      Z tuszy robi się problem drażliwy i nie do przejścia, a czasem wystarczy być
      racjonalnym. Kiedyś mój partner powiedział, że jego zdaniem powinnam schudnąć 5
      kg, jeśli mi przeszkadza, że kupuję ciuchy o nr większe. Spytałam, czy wg niego
      powinnam schudnąć. Powiedział, że czułby się lepiej, bo wiedziałby, że mi
      zależy. Obraziłam się, ale schudłam (z dietetykiem, trzymam wagę do dziś). Kilka
      miesięcy później on przytył i ja powiedziałam, że moim zdaniem powinien
      schudnąć, bo denerwuje mnie, że ciągle rozprawia o swoim brzuchu i źle się czuje
      oraz może przestać być atrakcyjny dla mnie. Tez się obraził, ale schudł. 10 kg.
      Zdaję sobie sprawę, że rozmowy o tuszy są denerwujące. Ale żyjemy w określonej
      kulturze, która preferuje szczupłe sylwetki i sami takie preferujemy. I
      choćbyśmy się przeciwko temu otwarcie zbuntowali, to jednak preferujemy
      podświadomie w dalszym ciągu i zawsze będziemy się czuć lepiej, gdy schudniemy,
      niż gdy przytyjemy.
      Imponująca czuje się szczęśliwa po udanej randce. Gratuluję i życzę szczęścia.
      Ale to jakby problemu nie rozwiązuje. Bo problem z mężem to jedno, a immanentne
      poczucie własnej atrakcyjności, to rzecz osobna, po jakimś czasie zacznie dawać
      znać o sobie. Niezależnie od zainteresowania kochanka.
      Odchudzanie to też kwestia psychiczna. Piszesz, Imponująca, że kilkakrotnie
      odchudzałaś się i wracałaś do otyłości. Nie jest to nic dziwnego, że przytyłaś
      po kuracji sterydowej. Ale skoki wagi już po kuracji? Chciałaś schudnąć czy nie
      chciałaś? Lepiej się czujesz w wadze sprzed ślubu, czy w obecnej? Bo mi się
      wydaje, że na to pytanie powinnaś sobie odpowiedzieć, bardzo szczerze, i
      przeformułować problem.
      • murakami2 PS 20.09.08, 20:39
        I jak już dajesz ten sam post na różnych forach, to przynajmniej odpowiadaj
        różnymi tekstami, a nie wciąż ta sama śpiewka o "wyseksieniu się porządnie".
        • bogusia_my ps2 20.09.08, 21:03
          murakami,daj link
          • agatar-m Re: ps2 21.09.08, 08:01
            bogusia_my napisała:

            > murakami,daj link

            eeeeeeeeeeeee i zabawe popsuje ;P
            • murakami2 Re: ps2 21.09.08, 13:38
              No to psuję :)
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=84806311
        • yoric Re: PS 20.09.08, 21:09
          > I choćbyśmy się przeciwko temu otwarcie zbuntowali, to jednak preferujemy
          podświadomie w dalszym ciągu i zawsze będziemy się czuć lepiej, gdy schudniemy,
          niż gdy przytyjemy.

          no właśnie.

          A tak w ogóle przypomina mi się tekst z książki z "polecanych lektur": "każdy
          facet boi się, ze jego kobieta po ślubie przytyje, obetnie włosy i przestanie
          dawać mu dupy" :).

          Pozdrawiam
      • mujer_bonita Re: Czy to możliwe? 20.09.08, 22:04
        murakami2 napisała:
        > Ale żyjemy w określonej
        > kulturze, która preferuje szczupłe sylwetki i sami takie
        preferujemy. I
        > choćbyśmy się przeciwko temu otwarcie zbuntowali, to jednak
        preferujemy
        > podświadomie w dalszym ciągu i zawsze będziemy się czuć lepiej,
        gdy schudniemy,
        > niż gdy przytyjemy.

        Fromy 'MY preferujeMY' to używali królowie :) Osobiście, znam
        przypadek bliskiej mi osoby, kótra schudła 'bo takie czasy' po czym
        z ulgą wróciła do poprzedniej wagi w której czuła się o wiele
        lepiej :)

        Piszesz, że lepiej czujemy się jak chudniemy. Może i racja. Tyle, że
        często utrzymanie niskiej wagi wiąże się z wyrzeczeniami (dieta,
        ćwiczenia), które mogą być na tyle uprzykrzające życie, że naprawdę
        jest się szczęśliwszym a tymi paroma kilogramami więcej :)

        Podsumowując, mimo, że moja waga jest jak najbardziej w normie może
        i czułabym się lepiej lżejsza o parę kilo. Jednak wysiłek włożony w
        osiągnięcie i utrzymanie niższej wagi zdecydowanie odebrałby mi
        radość z tego faktu :) Więc jest i będzie tak jak jest czyli
        dobrze :)

        --
        Hobby czy uzależnienie?
        • agatar-m Re: Czy to możliwe? 21.09.08, 07:59
          no i dobrze że są różnie ludzie, ja znowusz po ćwiczeniach ( nie
          mówie ,że łatwo sie do nich wziąść , ale jak sie w cug wpadnie to
          ok) to czuję sie pełna energii, bardziej szczęśliwa...mogaca
          wszystko! lubię ćwiczyć dla samego ćwiczenia a że mi sie kondycja
          poprawia...miły dodatek....

          i dalej nie uwiarze,że kobieta gruba (nie mówie tu o fałdce tu i
          ówdzie) czuje sie szczęsliwa...mozliwe że jestem tak
          ograniczona..ale nie iwrze, nie w tym swiecie, nie daje jej tej
          mozliwosci telewizja, rodzina, przechodnie na ulicy....człowowiek
          nie potrafi się tak łatwo odciąć od tego wszystkiego, mozna sobie
          jak mantre powtarzać rózne rzeczy, ale zawsze ktoś nam ten obraz
          zburzy.....
          • mujer_bonita Re: Czy to możliwe? 21.09.08, 11:54
            agatar-m napisała:
            > ale nie iwrze, nie w tym swiecie, nie daje jej tej
            > mozliwosci telewizja, rodzina, przechodnie na ulicy....człowowiek
            > nie potrafi się tak łatwo odciąć od tego wszystkiego, mozna sobie
            > jak mantre powtarzać rózne rzeczy, ale zawsze ktoś nam ten obraz
            > zburzy.....

            Czyli czujesz się dobrze, kiedy podobasz się innym a nie sobie? Są
            ludzie, którzy potrafią odciąć się od tego, co narzucają im inni.
            Długo mi zajeło ale nauczyłam się, że im bardziej mówisz światu 'mam
            cię gdzieś' tym mniej się Ciebie czepia ;)

            Ludzie są okrutni - zawsze znajdą w Twoim wygladzie coś, co mogą
            wytknąć i mam wrażenie, że tylko po to, żeby zabolało. Chyba, że
            odetniesz się na tyle, że nie będzie Cię to boleć - wtedy przestaną.
            Znam kobiety 'przy kości' które świetnie się ze sobą czują, są
            lubiane przez otoczenie i mają spore powodzenie. Znam też takie o
            figurze modelki, które wpędzone w kompleksy nie potrafią się sobą
            cieszyc i ciągle by tylko coś poprawiały :)

            --
            Hobby czy uzależnienie?
            • krzysztof-lis Re: Czy to możliwe? 21.09.08, 13:16
              > Czyli czujesz się dobrze, kiedy podobasz się innym a nie sobie? Są
              > ludzie, którzy potrafią odciąć się od tego, co narzucają im inni.

              I okłamują samych siebie. Poczytaj:
              kominek.blox.pl/2008/08/GRUBE-JEST-PIEKNE.html
              • mujer_bonita Re: Czy to możliwe? 21.09.08, 13:38
                krzysztof-lis napisał:
                > I okłamują samych siebie. Poczytaj:
                > kominek.blox.pl/2008/08/GRUBE-JEST-PIEKNE.html

                Taaa... jak zwykle Krzysztof i jego schematy i upodobania. Tobie
                podobają się szczupłe więc wszyscy inni, którym podoba się co innego
                się oszukują. Podany przez Ciebie tekst jest pisany przez człowieka
                takiego jak Ty - ograniczonego do własnego gustu. Jak fajnie jest
                pisać co myśli ktoś kogo... zupełnie się nie zna! ŻAŁOSNE! I bardzo
                w Twoim stylu ;)
                • mujer_bonita Re: Czy to możliwe? 21.09.08, 13:45
                  I jeszcze... to trafia na moją listę idiotyzmów miesiąca!
                  'Grubi wmawiają sobie, że są akceptowani przez własnych partnerów i
                  nie dopuszczają oczywistej myśli, że jak kobieta woli wysokich i
                  dobrze zbudowanych, tak mężczyzna wybierze szczuplejszą, ze
                  zgrabnymi nogami i tyłeczkiem wypuszczającym płatki róż zamiast
                  kupy.'

                  Cały ten tekst to bzdura jakich mało!

                  --
                  Hobby czy uzależnienie?
            • songo3000 Re: Czy to możliwe? 21.09.08, 13:19
              Wiesz, ja tu widzę jakieś podwójne standardy. Jak facet chce coś od życia dla siebie to wielki z niego egoista. Jak gruba babka palcem nie ruszy, żeby ten stan zmienić to już może powiedzieć światu 'mam cię gdzieś' i to jest OK. Mam nadzieję, że Cię źle zrozumiałem ale trąci to obłudą :(

              Nie odpowiedziałaś mi na pytanie z kilku postów wyżej:
              Mówimy o ludziach w związkach. Co ma zrobić facet, którego żona przypomina kaszalota (żenił się z chudszą wersją) jak nijak na jej widok podniecić się nie może???
              Bo gadasz tu o godności, szacunku, itp. a forum jest konkretnie o braku seksu i co z tym fantem zrobić.
              • mujer_bonita Re: Czy to możliwe? 21.09.08, 14:06
                songo3000 napisał:
                > Wiesz, ja tu widzę jakieś podwójne standardy. Jak facet chce coś
                od życia dla s
                > iebie to wielki z niego egoista. Jak gruba babka palcem nie ruszy,
                żeby ten sta
                > n zmienić to już może powiedzieć światu 'mam cię gdzieś' i to jest
                OK. Mam nadz
                > ieję, że Cię źle zrozumiałem ale trąci to obłudą :(

                Widocznie źle rozumiesz, bo zestawiasz dla mnie dwie zupełnie różne
                rzeczy i nawet nie bardzo wiem jak się do nich odnieść. Jaki egoizm
                i dlaczego ona miałaby chudnąć? Dla niego, dla siebie? Nie rozumiem.

                Chodziło mi o to, żeby nie dać innym narzucać co dla nas jest
                piękne. Jestem jaka jestem i jeżeli ktoś tego nie akceptuje to jego
                problem. Może gdybyś mnie zobaczył w realu stwierdziłbyś, że nie
                podoba Ci się to czy tamto ale ja naprawdę mam to gdzieś ;) Po
                latach prób dostosowywani się do różnych standardów, mody, wymagań
                itp. dałam sobie spokój, osiągnełam stan jaki MI odpowiada i
                znalazłam partnera, któremu to pasuje. Reszta się nie liczy. Jakby
                facet próbował mnie zmienić to kazałabym mu spadać.

                > Nie odpowiedziałaś mi na pytanie z kilku postów wyżej:
                > Mówimy o ludziach w związkach. Co ma zrobić facet, którego żona
                przypomina kasz
                > alota (żenił się z chudszą wersją) jak nijak na jej widok
                podniecić się nie moż
                > e???
                > Bo gadasz tu o godności, szacunku, itp. a forum jest konkretnie o
                braku seksu i
                > co z tym fantem zrobić.

                Ależ odpowiedziałam gdzieś po drodze. Rozumiem, że fakt gwałtownego
                przytycia może sprawić, że partner przestanie dla nas być
                atrakcyjny. Może to być nawet przyczyną rozstania, jeżeli wygląd
                jest dla kogoś tak ważny. Nie może być jednak przyczyną odbierania
                człowiekowi godnościczy poczucia wartości. W moim przypadku miłość i
                szacunek do drugiego człowieka powstrzymywałaby mnie przed obelgami,
                odwracaniem wzroku z niesmakiem czy zdrady. A już szczególnie w
                przypadku choroby - nie wyobrażam sobie sytuacji gdzie partner tyje
                w wyniku brania leków a ja mu mówię 'jesteś odrażający, nie taki
                był 'układ' idę sobie szukać kochanka'.

                --
                Hobby czy uzależnienie?
                • krzysztof-lis Re: Czy to możliwe? 21.09.08, 14:43
                  > Widocznie źle rozumiesz, bo zestawiasz dla mnie dwie zupełnie różne
                  > rzeczy i nawet nie bardzo wiem jak się do nich odnieść. Jaki egoizm
                  > i dlaczego ona miałaby chudnąć? Dla niego, dla siebie? Nie rozumiem.

                  Wątkotwórczyni powinna schudnąć, bo przed ślubem i zaraz po nim była szczupła.

                  Egoizmem jest, że tego nie robi. Że woli się obżerać, zamiast trzymać właściwą wagę.
                  • mujer_bonita Re: Czy to możliwe? 21.09.08, 14:45
                    krzysztof-lis napisał:
                    > Wątkotwórczyni powinna schudnąć, bo przed ślubem i zaraz po nim
                    była szczupła.
                    > Egoizmem jest, że tego nie robi. Że woli się obżerać, zamiast
                    trzymać właściwą
                    > wagę.

                    Taaa... jasne. I jeszcze powiedz, że choroba też jest egoizmem!

                    --
                    Hobby czy uzależnienie?
                    • krzysztof-lis Re: Czy to możliwe? 21.09.08, 20:36
                      > Taaa... jasne. I jeszcze powiedz, że choroba też jest egoizmem!

                      Ale co ma choroba do rzeczy? Przecież już nie jest chora? :O
                • songo3000 Bonitko, miłośniczko poświęcalstwa 21.09.08, 18:27
                  mujer_bonita napisała:

                  > Widocznie źle rozumiesz, bo zestawiasz dla mnie dwie zupełnie
                  > różne
                  > rzeczy i nawet nie bardzo wiem jak się do nich odnieść. Jaki
                  > egoizm
                  > i dlaczego ona miałaby chudnąć? Dla niego, dla siebie? Nie
                  > rozumiem.
                  Widzę, że nie rozumiesz (nie chcesz?)
                  Skoro zdecydowała sie na związek z partnerem o 'chudych' preferencjach to: dla niego->dla związku i równolegle dla siebie. OTYLI ŻYJĄ KRÓCEJ, co wyraźnie obserwuje w swoim otoczeniu

                  > Chodziło mi o to, żeby nie dać innym narzucać co dla nas jest
                  > piękne. Jestem jaka jestem i jeżeli ktoś tego nie akceptuje to
                  > jego
                  > problem. Może gdybyś mnie zobaczył w realu stwierdziłbyś, że nie
                  > podoba Ci się to czy tamto ale ja naprawdę mam to gdzieś ;)
                  Ooo, jeśli nie przypominasz 'imponującej' to ja mam naprawdę potrafie docenić kobiece piękno. No, ale pewnie i tak będziesz miała to gdzieś ;)

                  > Po
                  > latach prób dostosowywani się do różnych standardów, mody, wymagań
                  > itp. dałam sobie spokój, osiągnełam stan jaki MI odpowiada i
                  > znalazłam partnera, któremu to pasuje. Reszta się nie liczy. Jakby
                  > facet próbował mnie zmienić to kazałabym mu spadać.
                  I bardzo słusznie. Tylko 'przeoczyłaś' fakt, że rozmawiamy o innej sytuacji.

                  Preferencje partnera są znane i spełniane w chwili zawarcia związku. Dopiero później mamy je w dupie (tutaj jest wspominany egoizm) i ... tyjemy, chudiemy, ścianamy/zapuszczamy włosy, itd. bo NAM to odpowiada, bo tylko MY tu się liczymy. Znów mam wrażenie, że gloryfikujesz taką postawę.

                  > > Nie odpowiedziałaś mi na pytanie z kilku postów wyżej:
                  > Ależ odpowiedziałam gdzieś po drodze. Rozumiem, że fakt
                  Jakoś nie zauważyłem...

                  > gwałtownego
                  > przytycia może sprawić, że partner przestanie dla nas być
                  > atrakcyjny. Może to być nawet przyczyną rozstania, jeżeli wygląd
                  > jest dla kogoś tak ważny. Nie może być jednak przyczyną odbierania
                  > człowiekowi godnościczy poczucia wartości. W moim przypadku miłość i
                  > szacunek do drugiego człowieka powstrzymywałaby mnie przed
                  > obelgami,
                  > odwracaniem wzroku z niesmakiem czy zdrady. A już szczególnie w
                  > przypadku choroby - nie wyobrażam sobie sytuacji gdzie partner
                  > tyje
                  > w wyniku brania leków a ja mu mówię 'jesteś odrażający, nie taki
                  > był 'układ' idę sobie szukać kochanka'.
                  Jak zwykle w przypadku pytania o konkretne rozwiązania nabierasz wody w usta i gadasz o czymś zupełnie innym.

                  Pytałem wyraźnie (zgodnie z tematyką forum zresztą) o POŻĄDANIE a Ty mi tu, że miłość bal, bla, bla.

                  A może uważasz, że lepiej jest zagryźć zęby i być kolejnym cierpiętnikiem na tym forum bo partnerowi 'się przytyło'???
                  • mujer_bonita Re: Bonitko, miłośniczko poświęcalstwa 21.09.08, 23:47
                    songo3000 napisał:
                    > Preferencje partnera są znane i spełniane w chwili zawarcia
                    związku. Dopiero pó
                    > źniej mamy je w dupie (tutaj jest wspominany egoizm) i ... tyjemy,
                    chudiemy, śc
                    > ianamy/zapuszczamy włosy, itd. bo NAM to odpowiada, bo tylko MY tu
                    się liczymy.
                    > Znów mam wrażenie, że gloryfikujesz taką postawę.

                    Nie gloryfikuję. Tyle, że rozumiem, że ludzie się w ciągu życia
                    zmieniają i nie jest to dla mnie życiową tragedią. Mam minimalne
                    ciśnienie na wygląd ale doskonale zdaję sobie sprawę, że więkoszość
                    ludzi goni zanim jak za najwyższa wartością :)

                    > Pytałem wyraźnie (zgodnie z tematyką forum zresztą) o POŻĄDANIE a
                    Ty mi tu, że
                    > miłość bal, bla, bla.
                    > A może uważasz, że lepiej jest zagryźć zęby i być kolejnym
                    cierpiętnikiem na ty
                    > m forum bo partnerowi 'się przytyło'???

                    Songo - czasami mam wrażenie, że nie czytasz tylko od razu zakładasz
                    co jest napisane. Wyraźnie napisałam, że rozumiem w takiej sytuacji
                    możliwość utraty atrakcyjności w oczach partnera. Rozumiem, że może
                    być to powodem rozstania. Jeżeli dla kogoś wygląd jest tak ważny to
                    przecież nie będę zmuszała go do 'poświęcalstwa' jak to nazywasz.
                    Tyle w temacie. KROPKA.

                    Dodałam jedynie, że nie widzę powodu odebrania człowiekowi poczucia
                    wartości tylko dlatego, że dla nas przestał być atrakcyjny. Ta
                    odrobina szacunku dla partnera powinna hamować przed takimi
                    małostkowymi działaniami. Zauważ, że mąż autorki nie odszedł, nie
                    zostawił jej tylko zaczął zdradzać i odebrał poczucie własnej
                    wartości na tyle, że zastanawiała się czy może być dla kogokolwiek
                    atrakcyjna. To moim zdaniem jest nie fair! Nie podoba Ci się -
                    ODEJDŹ!

                    --
                    Hobby czy uzależnienie?
                    • songo3000 Re: Bonitko, miłośniczko poświęcalstwa 21.09.08, 23:56
                      mujer_bonita napisała:

                      (...)
                      > atrakcyjna. To moim zdaniem jest nie fair! Nie podoba Ci się -
                      Żeby nie było, że cokolwiek Ci wpieram - czy w/g Ciebie zapuszczenie się (w dowolną stronę) przez partnera to jest fair?

                      > ODEJDŹ!
                      Ciekawe dlaczego takich rad nie udzielałaś przy wątkach kiedy to facet miał fanaberie. Tam raczej wskazywałaś, że ON powinien przystopować.
                      • mujer_bonita Re: Bonitko, miłośniczko poświęcalstwa 22.09.08, 00:04
                        songo3000 napisał:
                        > Żeby nie było, że cokolwiek Ci wpieram - czy w/g Ciebie
                        zapuszczenie się (w dow
                        > olną stronę) przez partnera to jest fair?

                        O ile na początku związku wyraźnie określi, że zależy mu na wadze w
                        granicach (x,y) i nic ponad to. W przypadku związku krysztofa-lisa
                        zapewne można by to uznać za nie fair.

                        > Ciekawe dlaczego takich rad nie udzielałaś przy wątkach kiedy to
                        facet miał fan
                        > aberie. Tam raczej wskazywałaś, że ON powinien przystopować.

                        Może dlatego, że nie rozważam tego w kategorii fanaberii,
                        szczególnie w kontekście choroby autorki. Ani w kategorii kobiet i
                        mężczyzn jak usilnie starasz się mi wmówić. Niestety jeszcze żaden
                        facet nie zamieścił posta o wpływie jego tuszy na związek więc nie
                        mam jak się wykazać ;)

                        --
                        Hobby czy uzależnienie?
        • murakami2 Re: Czy to możliwe? 21.09.08, 13:50
          > Fromy 'MY preferujeMY' to używali królowie :)

          No bo ja nas jak królów potraktowałam ;) Zresztą to nie pluralis maiestatis
          tylko uogólnienie, bo piszę ogólnie o społeczeństwie, a kiedy się uogólnia, to
          ciężko wyliczać wyjątki i zastrzegać ich odrębność.

          Osobiście, znam
          > przypadek bliskiej mi osoby, kótra schudła 'bo takie czasy' po czym
          > z ulgą wróciła do poprzedniej wagi w której czuła się o wiele
          > lepiej :)

          Owszem, są takie osoby, wcale nie jest ich mało. Tylko, że rozkład sił i
          oczekiwań w związku wymusza przeważnie, że jednak staramy się być szczupli. Bo
          mamy świadomość, że nie jest to tylko figura dla nas, ale też przyjemności
          estetycznej innego człowieka, którą bierzemy pod uwagę. Mam koleżankę, która nie
          zamierza się wiązać z nikim i z przyjemnością zapuszcza ciałko, ale ja osobiście
          uważam, że ona może, a ja już na przykład muszę przemyśleć takie postępowanie.

          > często utrzymanie niskiej wagi wiąże się z wyrzeczeniami (dieta,
          > ćwiczenia), które mogą być na tyle uprzykrzające życie, że naprawdę
          > jest się szczęśliwszym a tymi paroma kilogramami więcej :)

          Tu się zgadzam, nie jest to przyjemne dla kogoś, kto lubi jeść, zwłaszcza dużo,
          słodko i tłusto, a sama taka jestem. Ale nie zawsze jest to wyrzeczenie, często
          to pospolita histeria wyhodowana przez współczesność. Idziemy do sklepu i
          kupujemy rzeczy w większości niepotrzebne do jedzenia, nie zdając sobie z tego
          sprawy. Pragniemy rzeczy zbędnych. Przeżylibyśmy na kaszy i rosole, ale musimy
          jeść batoniki. Konsumpcjonizm wyhodował nam potrzeby idiotyczne z racjonalnego
          punktu widzenia.

          > Podsumowując, mimo, że moja waga jest jak najbardziej w normie może
          > i czułabym się lepiej lżejsza o parę kilo. Jednak wysiłek włożony w
          > osiągnięcie i utrzymanie niższej wagi zdecydowanie odebrałby mi
          > radość z tego faktu :)

          Tak, być może. Ale może dałby Ci tez skrzydeł, bo z tego, co widuję, podjęcie
          decyzji o odchudzaniu i kroczenie tą drogą często daje objawy euforii i
          zadowolenia z siebie.

          Pozdrawiam.
          • mujer_bonita Re: Czy to możliwe? 21.09.08, 14:16
            murakami2 napisała:
            > Owszem, są takie osoby, wcale nie jest ich mało. Tylko, że rozkład
            sił i
            > oczekiwań w związku wymusza przeważnie, że jednak staramy się być
            szczupli. Bo
            > mamy świadomość, że nie jest to tylko figura dla nas, ale też
            przyjemności
            > estetycznej innego człowieka, którą bierzemy pod uwagę. Mam
            koleżankę, która nie
            > zamierza się wiązać z nikim i z przyjemnością zapuszcza ciałko,
            ale ja osobiście
            > uważam, że ona może, a ja już na przykład muszę przemyśleć takie
            postępowanie.

            Chyba nie zrozumiałaś. Dlaczego uważasz, że 'oczekiwaniem' w związku
            jest bycie szczupłym? To bez sensu. Jak ktoś lubi szczupłych to tak.
            Widocznie to jest oczekiwanie w Twoim związku. Ale jest sporo ludzi,
            którzy nie lubią lub jest im to względnie obojętne. Dlaczego
            uważasz, że Twoja koleżanka nie może się związać z kimś o podobnych
            poglądach? Myślenie, że żeby znaleźć partnera trzeba być szczupłym
            to jakaś paranoja!

            > Tak, być może. Ale może dałby Ci tez skrzydeł, bo z tego, co
            widuję, podjęcie
            > decyzji o odchudzaniu i kroczenie tą drogą często daje objawy
            euforii i
            > zadowolenia z siebie.

            Nadal jest to kwestia wyboru. Piszesz, że nie musimy jeść batoników.
            Owszem - tak samo jak nie musimy być szczupli. Sami wybieramy co
            jest dla nas przyjemnością. Dla jednych będzie to szczupła sylwetka
            dla innych jedzenie tego na co mają ochotę. Ja zdecydowanie należę
            do tych drugich!

            --
            Hobby czy uzależnienie?
            • krzysztof-lis Re: Czy to możliwe? 21.09.08, 14:40
              > Chyba nie zrozumiałaś. Dlaczego uważasz, że 'oczekiwaniem' w związku
              > jest bycie szczupłym?

              Chyba nie zrozumiałaś. Tu chodzi o to, żeby w tym związku nie przytyć.
              • mujer_bonita Re: Czy to możliwe? 21.09.08, 14:44
                krzysztof-lis napisał:
                > Chyba nie zrozumiałaś. Tu chodzi o to, żeby w tym związku nie
                przytyć.

                Twoim oczekiwaniem.

                --
                Hobby czy uzależnienie?
            • murakami2 Re: Czy to możliwe? 21.09.08, 15:00
              mujer, ciężko polemizować z sofistyką prezentowaną przez Ciebie, bo jakoś tak
              widzisz drzewa, a nie widzisz lasu.

              Nigdzie nie napisałam, że moja gruba koleżanka nie może sobie znaleźć kogoś do
              pary. Tylko tyle, że ona może bez oglądania się na kogokolwiek zapuszczać
              tłuszczyk, a osoba w związku już nie. Ona nie chce związku. Nie zamierza
              poddawać się ocenie kogokolwiek, komu by na jej wyglądzie zależało. To tez
              warunkuje fakt, że ze związków rezygnuje, bo ciężko jej iść na kompromisy, a
              związek to kompromisy.

              Uważam, że oczekiwaniem w związku jest bycie szczupłym, bo takie są oczekiwania.
              Nie wiem, jak mogę to bardziej uściślić. Jeśli ktoś wstępując w związek
              zastrzegał, że woli dużo ciała partnera, to to są jego oczekiwania. I,
              powtarzam, ja generalizuję, co samo w sobie nie jest zjawiskiem negatywnym, i
              nie chcę dyskutować o indywidualnych upodobaniach, o których Ty lubisz
              rozprawiać. Bo zawsze jest jakiś wyjątek. Ja mówię o ogólnych zjawiskach.
              Ogólnym zjawiskiem jest fakt, że preferujemy szczupłość partnera będąc w
              związku. Co zresztą ma swoje antropologiczne uzasadnienie. Otyły nie dogoni
              zająca i nie upoluje nam go na kolację, bo jest mniej sprawny fizycznie.
              • mujer_bonita Re: Czy to możliwe? 21.09.08, 16:15
                murakami2 napisała:
                > mujer, ciężko polemizować z sofistyką prezentowaną przez Ciebie,
                bo jakoś tak
                > widzisz drzewa, a nie widzisz lasu.

                No własnie Ty chyba nie widzisz, że las składa się z drzew - każdego
                innego. Strasznie uogólniasz i narzucasz wszystkim coś, co może ich
                zupełnie nie dotyczyć.

                > Uważam, że oczekiwaniem w związku jest bycie szczupłym, bo takie
                są oczekiwania.

                Kobieto - CZYJE oczekiwania?

                > Nie wiem, jak mogę to bardziej uściślić. Jeśli ktoś wstępując w
                związek
                > zastrzegał, że woli dużo ciała partnera, to to są jego
                oczekiwania. I,
                > powtarzam, ja generalizuję, co samo w sobie nie jest zjawiskiem
                negatywnym, i
                > nie chcę dyskutować o indywidualnych upodobaniach, o których Ty
                lubisz
                > rozprawiać.

                Chyba nie rozumiesz, że wchodząc w związek nie wiążesz się
                z 'preferencjami społecznymi' tylko z gustem konkretnego partnera.
                Dlatego IMO właśnie dyskusja o gustach 'społecznyh' jest totalnie
                bez sensu.

                > Bo zawsze jest jakiś wyjątek. Ja mówię o ogólnych zjawiskach.
                > Ogólnym zjawiskiem jest fakt, że preferujemy szczupłość partnera
                będąc w
                > związku.

                I znowy 'MY' preferujeMY. 'MY społeczeństwo'. To ciekawe dlaczego
                tak w sumie mało ludzi jest szczupłych? Oni do tego społeczeństwa
                nie należą?

                > Co zresztą ma swoje antropologiczne uzasadnienie. Otyły nie dogoni
                > zająca i nie upoluje nam go na kolację, bo jest mniej sprawny
                fizycznie.

                Wiesz... tyle, że my już dawno przestaliśmy polować ;) Otyły ze
                spokojem może na tego zająca zarobić :P

                --
                Hobby czy uzależnienie?
                • murakami2 Re: Czy to możliwe? 21.09.08, 16:24
                  Prowadzimy argumentację na zupełnie innych poziomach abstrakcji, dlatego w
                  dalszej dyskusji i rozdrabnianiu się nie widzę sensu.

                  Pozdrawiam.
                  • agatar-m Re: Czy to możliwe? 21.09.08, 18:58
                    odpowiedź na pytanie dlaczego mówimy na temat szczupłego,
                    atrakcyjnego wygladu jest taka,że tego dotyczył post główny. autorka
                    opisuje iz przestala go podniecać jak przytyła i pyta sie czy to
                    możliwe by atrakcyjny ( dla niej, bo oczywiście dla mnie to może byc
                    po prostu pasztet ;P) facet na nia leciał ( tak po chłopsku).

                    jasne że może lecieć, znam rózne zboczenia ;P
                    tylko róznica jest taka ,że ja zdawałabym sobie sprawy jakie mam
                    szanse powodzenia będąc tłusta a niektóre tu osoby strasznie
                    idealizuja swiat i mysla ,że każdy kaszalot znajdzie na rogu ulicy
                    miłośc...
                    • krzysztof-lis Re: Czy to możliwe? 21.09.08, 20:43
                      > niektóre tu osoby strasznie idealizuja swiat i mysla ,że każdy
                      > kaszalot znajdzie na rogu ulicy miłośc...

                      Nic dziwnego, bo to łatwy sposób na zmniejszenie dysonansu poznawczego. :)
                    • aandzia43 Re: Czy to możliwe? 21.09.08, 21:35
                      >
                      > jasne że może lecieć, znam rózne zboczenia ;P
                      > tylko róznica jest taka ,że ja zdawałabym sobie sprawy jakie mam
                      > szanse powodzenia będąc tłusta a niektóre tu osoby strasznie
                      > idealizuja swiat i mysla ,że każdy kaszalot znajdzie na rogu ulicy
                      > miłośc...

                      Pewnie na każdym rogu miłości nie znajdzie. Szczupły też nie na każdym rogu. Ale
                      fakt, szczupły znajdzie na każdym rogu partnera do bzykania. I to jest,
                      przyznaję, szalenie dowartościowujące. Syci próżność. Bo już samo bzykanie też
                      niekoniecznie musi tego szczupłego cieszyć bardziej niż grubego.

                      Śmieszy mnie ta ogólnoświatowa histeria. Obserwuję ją sobie z pozycji osoby z
                      BMI w normie, a więc z pozycji neutralnej. Opętani nią (tą histerią) zaczynają
                      powoli traktować szczupłą sylwetkę (im chudszą, tym lepiej) jako podstawowy, a
                      często jedyny warunek atrakcyjności kobiety DLA WSZYSTKICH MĘŻCZYZN. Przestają
                      rejestrować, że ich gusty, poparte oczywiście wizerunkiem aktualnie serwowanym w
                      mediach, są tylko i wyłącznie ich gustami. I że poza sylwetką są jeszcze inne
                      atrybuty cielesne, przyciągające płeć przeciwną z dużą większą siłą.

                      Rozmawiam sobie z trzydziestoparoletnią, na oko rozsądną, lekarką. Nie taką na
                      "daleko wysuniętej placówce", tylko bardziej światową kobietą. Pani opowiada o
                      romansie, rozwodzie i nowym związku innej pani. Twierdzi, z całą stanowczością,
                      że nowy pan jest z obmawianą panią tylko dla jej kasy i układów. Oponuję, ze
                      przecież dziewczyna jest ładna, zadbana, niegłupia (święta prawda, jak babcię
                      kocham) i nie ma powodu, żeby ożenek z nią był aktem straszliwego poświęcenia.
                      Lekarka kręci poważnie głową i scenicznym szeptem obwieszcza mi: "To niemożliwe,
                      ona nawet nie jest szczupła!!!" Ludzie, obmawiana szczęśliwa w nowym związku
                      kobieta jest przeciętnej budowy, BMI na oko 24!
                      Uffff....Takich kwiatków mogłabym przytoczyć kilkanaście.
                      • songo3000 Re: Czy to możliwe? 21.09.08, 22:15
                        Wiesz ta histeria nie bierze się z powietrza. Z jednej strony to (jako społeczeństwo) CHCIELIBYŚMY zbliżać się do jakiejś wirtualnej (od ładnych kilku dekad szczupłej) sylwetki ale de facto robimy się GRUBSI (śmieciowe jedzenie, stresy i wzrost zamożności). Im 'graal' staje się odleglejszy tym bardziej atrakcyjny i pożądany :)
                        • aandzia43 Re: Czy to możliwe? 21.09.08, 22:56
                          Im 'graal' staje się odleglejszy tym bardziej atrakcyjny i
                          > pożądany :)

                          Hmmm...może być. Trochę żyję na tym świecie i obserwuję "ulicę". Kiedyś nie
                          widywałam takich ekstremów. Teraz smuci mnie nierzadki widok: eksponująca
                          "wdzięki" (matko boska, żałość bierze) anorektyczka. Z drugiej strony dużo
                          tłustej młodziezy (też przykry widok).

                          Za moich czasów;-D stosunek dziewczyńskiego grona do koleżanek z wyraźną
                          niedowagą był pełen dyskretnego współczucia. Jakieś 90% nastolatek 30 lat temu
                          nie miałoby nawet przez moment takiego głupiego pomysłu, by zazdrościć
                          wyschniętej szkapie, czy się na niej wzorować. Teraz pewnie tylko 10%
                          zachowałoby zdrowe podejście do takiej anorektycznej ikony jaśnie nam panujących
                          mód.
                          Grubasy, tak jak i dizś nei cieszyły się powszechnym powodzeniem, tu nic się nie
                          zmieniło.

                          Czas chyba zacząć pracować nad tą histerią, bo nam się dziewczyny zagłodzą i
                          zarzygają na śmierć. I to wcale nie jest śmieszne. Ludzkimi gustami można do
                          pewnego stopnia sterować. Jak znikną z wybiegów szkielety, kiedy w reklamach
                          występować zaczną modelki z BMI od 19 do 24, a nei tylko 18, to się gusty panów
                          i pań przesterują w stronę szeroko pojętej normy. W latach międzywojennych modna
                          była Smosarska. Podobała się? Podobała. A według obecnych standardów gruba była
                          przeokrutnie. Na moje oko jakieś 26 punktów, lekka nadwaga. Takie pokazywano,
                          takie były modne i takie się powszechnie podobały. I podobały się sobie.
                          • mujer_bonita Re: Czy to możliwe? 21.09.08, 23:27
                            aandzia43 napisała:
                            > Czas chyba zacząć pracować nad tą histerią, bo nam się dziewczyny
                            zagłodzą i
                            > zarzygają na śmierć. I to wcale nie jest śmieszne. Ludzkimi
                            gustami można do
                            > pewnego stopnia sterować. Jak znikną z wybiegów szkielety, kiedy w
                            reklamach
                            > występować zaczną modelki z BMI od 19 do 24, a nei tylko 18, to
                            się gusty panów
                            > i pań przesterują w stronę szeroko pojętej normy. W latach
                            międzywojennych modna
                            > była Smosarska. Podobała się? Podobała. A według obecnych
                            standardów gruba była
                            > przeokrutnie. Na moje oko jakieś 26 punktów, lekka nadwaga. Takie
                            pokazywano,
                            > takie były modne i takie się powszechnie podobały. I podobały się
                            sobie

                            No właśnie - samonapędzające się koło. Pokazujemy to co się podoba a
                            podoba się to co jest pokazywane. Dochodzi to tak paranoicznej
                            sytuacji, jak dysusja na Urodzie o kampanii reklamowej Dove. Jakie
                            to tam grubasy, tłuściochy itp. Kobiety, których (dam sobie rękę
                            uciąć) BMI nie przekracza 25. Jako przykład 'optymalnej budowy'
                            została podana Adriana Lima:
                            www.peoples.ru/art/fashion/mannequin/adriana_lima/lima_adriana2.jpg
                            Tyle, że z jej BMI wynika 11kg niedowagi! Poszperałam w necie i
                            wyszło mi, że najmniejsza niedowaga wśród 'popularnych,
                            niewychudzonych' modelek to 6kg.

                            Aktualnie niedowagę uważa się za szczupłość. Takie czasy niestety!

                            --
                            Hobby czy uzależnienie?
                            • songo3000 Re: Czy to możliwe? 21.09.08, 23:44
                              Aha, tylko 'druga strona barykady' też nie zna wstydu. Przykład pożal się Boże Miss of England czyli brytyjskiego prosiaczka:

                              www.kozaczek.pl/plotka.php?id=7854&strona=11&s=&b=1
                              Jeżeli to ma być wyraz walki z anorektyczkami (do czego nawiązuje wspomniana kampania Dove) to ja wysiadam.
                              • aandzia43 Re: Czy to możliwe? 21.09.08, 23:49
                                Nie, na zdjęciach w ramach reklamy Dove pokazywane są kobiety mieszczące się w
                                zdrowej normie, o zdrowej skórze, bez falujacych fałd tłuszczu. Ta ma wyraźną
                                nadwagę.
                              • mujer_bonita Re: Czy to możliwe? 21.09.08, 23:56
                                songo3000 napisał:
                                > Jeżeli to ma być wyraz walki z anorektyczkami (do czego nawiązuje
                                wspomniana ka
                                > mpania Dove) to ja wysiadam.

                                Coż... Adriana Lima ma 11kg za mało ona ma 11kg za dużo :)

                                --
                                Hobby czy uzależnienie?
                    • mujer_bonita Re: Czy to możliwe? 21.09.08, 23:17
                      agatar-m napisała:
                      > tylko róznica jest taka ,że ja zdawałabym sobie sprawy jakie mam
                      > szanse powodzenia będąc tłusta a niektóre tu osoby strasznie
                      > idealizuja swiat i mysla ,że każdy kaszalot znajdzie na rogu ulicy
                      > miłośc...

                      Może nie na rogu ale znajdzie. I ma większe szanse być długofalowo
                      szczęśliwszym. Dlaczego? Bo nie musi się martwić o wygląd, starzenie
                      itp. Po prostu jest sobą i kto ją/jego kocha. Owszem - taką osobę
                      znacznie trudniej znaleść ale potem jest o wiele łatwiej :)

                      --
                      Hobby czy uzależnienie?
                      • krzysztof-lis Re: Czy to możliwe? 22.09.08, 08:55
                        > Może nie na rogu ale znajdzie.

                        Może znaleźć! Wcale nie musi, warto pamiętać, że jest to mało prawdopodobne.

                        Bo amatorów tłuściochów jest mniej, niż tłuściochów.
                • krzysztof-lis Re: Czy to możliwe? 21.09.08, 20:40
                  > Chyba nie rozumiesz, że wchodząc w związek nie wiążesz się
                  > z 'preferencjami społecznymi' tylko z gustem konkretnego partnera.

                  Świetnie. Partner wątkotwórczyni preferuje szczupłe dziewczyny. Ergo,
                  wątkotwórczyni powinna się odchudzić. Czy może dalej będziesz twierdzić tak jak
                  tutaj:
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15128&w=84807275&a=84950098&s=1
                  że jest to tylko MOJE oczekiwanie i fanaberia?
                  • mujer_bonita Re: Czy to możliwe? 21.09.08, 23:10
                    krzysztof-lis napisał:
                    > Świetnie. Partner wątkotwórczyni preferuje szczupłe dziewczyny.
                    Ergo,
                    > wątkotwórczyni powinna się odchudzić.

                    Nie. Powinna znaleźć sobie partnera, który będzie ją chciał taką
                    jaką ona czuje się dobrze. A ponad wszystko takiego, który będzie ją
                    szanował.

                    > Czy może dalej będziesz twierdzić tak jak
                    > tutaj:
                    > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15128&w=84807275&a=84950098&s=1
                    > że jest to tylko MOJE oczekiwanie i fanaberia?

                    Dalej będę. Moje wskazanie na Twój gust nie miało na celu
                    stwierdzenia, że jesteś jedyny taki na całym świecie. Jest was
                    wielu ;) Ogólnoświatowa histeria odchudzania, szczupłości,
                    sprawności jest taka. Ale to nadal są indywidualne upodobania a nie
                    jakiś nakaz/przymus itp. Każdy ma taki 'układ' jak to nazywasz jak
                    chce a nie jak Ty powiesz, że 'zdrowy' 'układ' wyglądać powinien.

                    --
                    Hobby czy uzależnienie?
                    • songo3000 Tyle w temacie obiektywności 21.09.08, 23:29
                      Wiesz... jak była watek z facetem i jego 'złymi' przywarami to co Bonitka radziła:
                      - rozmowę
                      - kompromis
                      - zrozumienie
                      Normalnie jak na sesji terapeutycznej.

                      Co się dzieje gdzy chodzi o kobietę, która zrobiła z siebie taką tłustą świnię, że partnerowi nie staje? O, tu radzimy sprzedanie mu kopa i znalezienie sobie amatora grubasek na pocieszenie :/

                      Szkoda, napradę szkoda...
                      • mujer_bonita Re: Tyle w temacie obiektywności 21.09.08, 23:54
                        songo3000 napisał:

                        > Wiesz... jak była watek z facetem i jego 'złymi' przywarami to co
                        Bonitka radzi
                        > ła:
                        > - rozmowę
                        > - kompromis
                        > - zrozumienie
                        > Normalnie jak na sesji terapeutycznej.
                        >
                        > Co się dzieje gdzy chodzi o kobietę, która zrobiła z siebie taką
                        tłustą świnię,
                        > że partnerowi nie staje? O, tu radzimy sprzedanie mu kopa i
                        znalezienie sobie
                        > amatora grubasek na pocieszenie :/
                        >
                        > Szkoda, napradę szkoda...

                        Kompromis można radzić tam gdzie jest możliwy. Sory - facet nie ma
                        do nej szacunku więc nawet rozmowa nie ma sensu. Bądź realistą!

                        --
                        Hobby czy uzależnienie?
                        • krzysztof-lis Re: Tyle w temacie obiektywności 22.09.08, 08:56
                          > Sory - facet nie ma do nej szacunku więc nawet rozmowa nie ma sensu.

                          A za co ma ją szanować?

                          Za to, że się spasła i wygląda jak tłusta świnia?
                          • mujer_bonita Re: Tyle w temacie obiektywności 22.09.08, 12:11
                            krzysztof-lis napisał:
                            > A za co ma ją szanować?

                            Za to, że jest człowiekiem i jego żoną. Wystarczyłoby, ale nawet
                            tego nie ma.

                            --
                            Hobby czy uzależnienie?
                            • krzysztof-lis Re: Tyle w temacie obiektywności 22.09.08, 12:13
                              > Za to, że jest człowiekiem i jego żoną.

                              Chyba żartujesz... Ma szanować kogoś, kto ma go kompletnie w dupie? Za sam fakt,
                              że ten ktoś jest?

                              Sorry Winnetou, na szacunek trzeba sobie zasłużyć.
                              • mujer_bonita Re: Tyle w temacie obiektywności 22.09.08, 16:28
                                krzysztof-lis napisał:
                                > Chyba żartujesz... Ma szanować kogoś, kto ma go kompletnie w
                                dupie?

                                Taaaa... miała go w dupie i zachorowała! Z egoizmu i braku szacunku!

                                > Sorry Winnetou, na szacunek trzeba sobie zasłużyć.

                                Pewnien szacunek jest człowiekowi przypisany od chwili urodzenia.
                                niemowlaków nie szanujesz bo sobie nie zasłużyły jeszcze?

                                --
                                Hobby czy uzależnienie?
                                • krzysztof-lis Re: Tyle w temacie obiektywności 22.09.08, 16:50
                                  > Taaaa... miała go w dupie i zachorowała! Z egoizmu i braku
                                  > szacunku!

                                  Ale o czym Ty w ogóle mówisz? Nie szanuje go, bo nie potrafi utrzymać wagi po
                                  schudnięciu.

                                  > Pewnien szacunek jest człowiekowi przypisany od chwili urodzenia.

                                  No i? Mam dalej szanować kogoś, kto ma mnie w dupie?
                                  • mujer_bonita Re: Tyle w temacie obiektywności 22.09.08, 17:10
                                    krzysztof-lis napisał:
                                    > Ale o czym Ty w ogóle mówisz? Nie szanuje go, bo nie potrafi
                                    utrzymać wagi po
                                    > schudnięciu.

                                    A wiesz dlaczego nie może utrzymać wagi? Może ze względów medycznych
                                    jest to trudne? Albo uważa, że nie ma co się męczyć dla człowieka,
                                    który w momencie choroby zapomiał o miłości i szacunku? Po co się
                                    dla niego starać?

                                    > No i? Mam dalej szanować kogoś, kto ma mnie w dupie?

                                    On też ma ją w dupie zauważ. Zdrada z szacunku się nie bierze a
                                    zdradził jak jeszcze była szczupła. Poniżanie kogoś jest działaniem
                                    świadomym i celowym. Czy ona celowo na złość mu przytyła? Celowo
                                    zachorowała? Minimum szacunku dla drugiego człowieka wymaga, żeby
                                    nie poniżać, nie odbierać poczucia wartości bo coś nam się nie
                                    podoba. Nikt go nie trzyma na siłę. Nie uznaję zasady wet-za-wet.

                                    --
                                    Hobby czy uzależnienie?
                                    • krzysztof-lis Re: Tyle w temacie obiektywności 22.09.08, 17:18
                                      > A wiesz dlaczego nie może utrzymać wagi?

                                      Bo brakuje jej silnej woli.
                                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=84806311&a=84806811
                                      > Albo uważa, że nie ma co się męczyć dla człowieka, który
                                      > w momencie choroby zapomiał o miłości i szacunku?

                                      Jak w momencie choroby? Przecież on o tym zapomniał już długo wcześniej.
                                      • mujer_bonita Re: Tyle w temacie obiektywności 22.09.08, 17:39
                                        krzysztof-lis napisał:
                                        > Bo brakuje jej silnej woli.

                                        1) Wola nie bierze się z powietrza. Wolę ma się, żeby coś osiągnąć.
                                        Jakiś cel. Wysiłek musi być nagradzany. Jej się za pewne dla siebie
                                        samej nie chce bo dobrze jest tak jak jest. Dla męża nie ma co bo i
                                        tak zapewne nie doceni.
                                        2) Zauważ co napisała autorka 'mam dość ciągłego odchudzania po
                                        prostu'. W niektórych przypadkach utrzymanie poprzedniej wagi to tak
                                        naprawdę ciągłe odchudzanie. Całe życie na diecie? Wyobrażasz to
                                        sobie?

                                        > Jak w momencie choroby? Przecież on o tym zapomniał już długo
                                        wcześniej.

                                        Ty bardziej - on pierwszy skończył z szacunkiem w tym zwiazku.

                                        --
                                        Hobby czy uzależnienie?
                                        • krzysztof-lis Re: Tyle w temacie obiektywności 22.09.08, 21:06
                                          > 1) Wola nie bierze się z powietrza. Wolę ma się, żeby coś osiągnąć.

                                          Wiatr wieje. Słońce świeci. Fajnie jest napisać jakiś truizm, dzięki temu posty
                                          na forum wydają się mądrzejsze.

                                          > jej się za pewne dla siebie samej nie chce bo dobrze jest tak jak
                                          > jest.

                                          I nikt jej do tego prawa nie odbiera, tylko trzeba się liczyć z konsekwencjami
                                          takiej ŚWIADOMEJ decyzji.

                                          > 2) Zauważ co napisała autorka 'mam dość ciągłego odchudzania po
                                          > prostu'. W niektórych przypadkach utrzymanie poprzedniej wagi to
                                          > tak naprawdę ciągłe odchudzanie.

                                          No tak, nie można się obżerać do woli... Rzeczywiście, lepiej być tłustą świnią.
                                          Byle robić to świadomie, a nie dziwić się potem, na przykład, że ktoś nam
                                          odbiera poczucie własnej wartości.
                            • songo3000 Re: Tyle w temacie obiektywności 22.09.08, 16:06
                              Teraz pojechałaś. Znaczy żona akloholika czy narkomana ma go szanować za fakt bycia jej mężem? Niezzzłe.
                              • mujer_bonita Re: Tyle w temacie obiektywności 22.09.08, 16:35
                                songo3000 napisał:
                                > Teraz pojechałaś. Znaczy żona akloholika czy narkomana ma go
                                szanować za fakt b
                                > ycia jej mężem? Niezzzłe.

                                Uważam, że pewien szacunek należy się człowiekowi od urodzenia.
                                Wejście w związek małżeński też niesie ze sobą szacunek dla
                                partnera. W przeciwieństwie do Ciebie czy krzysztofa-lisa nie uznaję
                                zasady wet-za-wet. Jeżeli on uznał, że ona nie okazuje mu szacunku,
                                którego w związku wymaga to daje mu możliwość odejścia a nie
                                poniżania żony.

                                Autorka wątku zachorowała na skutek czego mocno przytyła. Wyraźnie
                                nie znalazła ani szacunku ani oparcia w mężu. Jeżeli on nie chce to
                                droga wolna, nikt go przecież nie zmusza.

                                --
                                Hobby czy uzależnienie?
                    • krzysztof-lis Re: Czy to możliwe? 22.09.08, 08:57
                      > > Świetnie. Partner wątkotwórczyni preferuje szczupłe dziewczyny.
                      > > Ergo, wątkotwórczyni powinna się odchudzić.
                      >
                      > Nie. Powinna znaleźć sobie partnera, który będzie ją chciał taką
                      > jaką ona czuje się dobrze. A ponad wszystko takiego, który będzie
                      > ją szanował.

                      A zdawało mi się, że pouczałaś mnie niedawno, że jak się coś przysięga, to
                      trzeba słowa dotrzymać. Widocznie mi się przesłyszało.
                      • mujer_bonita Re: Czy to możliwe? 22.09.08, 12:14
                        krzysztof-lis napisał:
                        > A zdawało mi się, że pouczałaś mnie niedawno, że jak się coś
                        przysięga, to
                        > trzeba słowa dotrzymać. Widocznie mi się przesłyszało.

                        Nie przesłyszało. Miłość, wierność, szacunek - panu małżonkowi chyba
                        się o czymś zapomiało. Jakoś nie widzę słów 'wspierał mnie gdy byłam
                        chora' etc.

                        Nadal chyba nie rozumiesz o czym piszę - nie odmawiam jemu prawa do
                        odejścia, choć sam napisałeś, że to byłoby nieludzkie. Jedyne o co
                        mi chodzi, a powtarzam to po raz trzeci w tym wątku, że mógł to
                        zrobić (bo na razie nie zrobił) ZAMIAS odbierać jej poczucie
                        wartości. Takiego zachowania nic dla mnie nie usprawiedliwia.

                        --
                        Hobby czy uzależnienie?
                        • krzysztof-lis Re: Czy to możliwe? 22.09.08, 12:34
                          > Nadal chyba nie rozumiesz o czym piszę - nie odmawiam jemu prawa do
                          > odejścia, choć sam napisałeś, że to byłoby nieludzkie. Jedyne o co
                          > mi chodzi, a powtarzam to po raz trzeci w tym wątku, że mógł to
                          > zrobić (bo na razie nie zrobił) ZAMIAS odbierać jej poczucie
                          > wartości. Takiego zachowania nic dla mnie nie usprawiedliwia.

                          A co usprawiedliwia to, że kobieta nie szanuje faceta, bo zamienia się w
                          spasioną świnię?
                • krzysztof-lis Re: Czy to możliwe? 21.09.08, 20:42
                  > Wiesz... tyle, że my już dawno przestaliśmy polować ;) Otyły ze
                  > spokojem może na tego zająca zarobić :P

                  I nad tym można tylko ubolewać.

                  To, że:
                  * ślepy,
                  * otyły,
                  * anemik,
                  * gość z krzywym kręgosłupem,
                  * gość z krzywymi zębami,
                  jest w stanie się najpierw ROZMNOŻYĆ a następnie WYŻYWIĆ potomstwo, tylko obniża
                  jakość genów w obrębie ludzkiej społeczności. Bo ten, kto ma te geny kiepskie,
                  kiedyś nie zdołałby przekazać ich dalej.
                  • mujer_bonita Re: Czy to możliwe? 21.09.08, 23:12

                    krzysztof-lis napisał:
                    > To, że:
                    > * ślepy,
                    > * otyły,
                    > * anemik,
                    > * gość z krzywym kręgosłupem,
                    > * gość z krzywymi zębami,
                    > jest w stanie się najpierw ROZMNOŻYĆ a następnie WYŻYWIĆ
                    potomstwo, tylko obniża
                    > jakość genów w obrębie ludzkiej społeczności. Bo ten, kto ma te
                    geny kiepskie,
                    > kiedyś nie zdołałby przekazać ich dalej.

                    To zakazał byś się rozmnażać połowie naukowców, artystów i innych
                    wielkich ludzi. W końcu spora część z nich 'geny' miała kiepskie.
                    Gratuluję pomysłu :)

                    --
                    Hobby czy uzależnienie?
    • agag1313 Re: Czy to możliwe? 22.09.08, 12:19
      Nie czytam do konca ;-) Wymiekam ;-)
      • agatar-m Re: Czy to możliwe? 22.09.08, 17:31
        ja juz tez za duzo opuściłam...na czym stoimy bo za leniwa jestem by
        przeczytać co mnie omineło ;P
        • mujer_bonita Re: Czy to możliwe? 22.09.08, 17:45
          agatar-m napisała:
          > ja juz tez za duzo opuściłam...na czym stoimy bo za leniwa jestem
          by
          > przeczytać co mnie omineło ;P

          Dochodzimy do wniosku, że każdy ma inne wymagania, oczekiwania i
          definicje takich pojęć jak atrakcyjność, szacunek, egoizm itp.
          Baaaardzo różne.

          A podsumowując - nie tyć, nie chorować, nie zmieniać wyglądu w
          związku bo niektórzy mogą się poczuć oszukani, uznać to za egoizm i
          brak szacunku co daje im prawo do zdrad, poniżania oraz odbierania
          poczucia wartości partnerce/partnerowi.

          I żeby nie było ja się z powyższym nie zgadzam ;)

          --
          Hobby czy uzależnienie?
          • agag1313 Re: Czy to możliwe? 22.09.08, 18:00
            acha, nie slepnac, nie gluchnac ( bo np. nie wyciagalo sie korkow za mlodu -
            czyt. woskowacizny) ;-) ech. itd.
          • krzysztof-lis Re: Czy to możliwe? 22.09.08, 21:08
            > A podsumowując - nie tyć, _nie_chorować_, nie zmieniać wyglądu w
            > związku bo niektórzy mogą się poczuć oszukani, uznać to za egoizm i
            > brak szacunku co daje im prawo do zdrad, poniżania oraz odbierania
            > poczucia wartości partnerce/partnerowi.
            >
            > I żeby nie było ja się z powyższym nie zgadzam ;)

            Znowu podsumowujesz wątek tak, jak jest Ci wygodnie, manipulując faktami.
            • mujer_bonita Re: Czy to możliwe? 22.09.08, 21:13
              krzysztof-lis napisał:
              > Znowu podsumowujesz wątek tak, jak jest Ci wygodnie, manipulując
              faktami.

              Nikt Ci nie broni zrobić własnego podsumowania. Nie zgadzasz się z
              czymś?

              --
              Hobby czy uzależnienie?
              • agatar-m Re: Czy to możliwe? 22.09.08, 22:15
                dzięki za podsumowanko. co racja to racja, masz w zwiazku tak jak
                sobie pościelesz. JA chcę zeby mój partner mobilizował mnie do
                dbania o wyglad, a jezeli ma to sie wiązać z wypomnieniem paru
                cistek za duzo...to ok, niech tak będzie. ale to jestem JA. niech ci
                którzy nie chca krytyki i chca akceptacji stanu takiego i innego,
                niech po prostu pogadaja z partnerem przed slubem. przeciez to
                kwestia umowy.
                kochanie jak przytyje 20 kg to nie bedziesz miał pretensji? ok-mowi
                mąż i jest ok.

                zalezy wszystko od umowy.
                • mujer_bonita Re: Czy to możliwe? 22.09.08, 23:22
                  agatar-m napisała:
                  > niech po prostu pogadaja z partnerem przed slubem. przeciez to
                  > kwestia umowy.

                  Prawda. Im więcej ustali się na początku tym lepiej. Problem jest z
                  tymi rzeczami, które pojawiają się później. Ludzie z czasem
                  zmieniają się w różnych dziedzinach i rózny sposób. Utrzymywanie na
                  siłę, wbrew sobie jakiegoś stanu tylko dlatego, że ma się 'umowę' z
                  partnerem paradoksalnie też jest 'poświęcalstwem' siebie. Nie
                  wszystko da się w życiu przewidzieć.

                  --
                  Hobby czy uzależnienie?
                  • songo3000 Re: Czy to możliwe? 23.09.08, 01:27
                    Dziwne, że wspominasz o 'poświęcalstwie' skoro sama przychylasz się do takiej postawy kilka postów wyżej. Przecież w/g Ciebie partener alkocholk, narkoman, grubas, anorektyk - należy mu się szacunek 'bo tak', bo to mąż/żona. Moim zdaniem to wytykane tu 'poświęcalstwo'.
                    • mujer_bonita Re: Czy to możliwe? 23.09.08, 11:34
                      songo3000 napisał:
                      > Dziwne, że wspominasz o 'poświęcalstwie' skoro sama przychylasz
                      się do takiej p
                      > ostawy kilka postów wyżej. Przecież w/g Ciebie partener alkocholk,
                      narkoman, gr
                      > ubas, anorektyk - należy mu się szacunek 'bo tak', bo to mąż/żona.
                      Moim zdaniem
                      > to wytykane tu 'poświęcalstwo'.

                      Albo nie zrozumiałeś albo celowo przekręcasz to co npisałam. Tak -
                      uważam, że pewne minimum szacunku należy się partnerowi z samego
                      faktu bycia partnerem. Takie minimum, które chociażby okazujesz
                      obcym ludziom na ulicy. Piszesz, że na szacunek trzeba zasłużyć -
                      zgadzam się. Jeżeli ktoś zostaje czyimś mężem/żoną to onzacza dla
                      mnie, że na trochę tego szacunku już zasłużył. Oczywiście szacunek
                      ten jest zależby od postawy partnera i w przypadku nadużywania dość
                      szybko się kończy jednak pewne minimum powinno istnieć.

                      --
                      Hobby czy uzależnienie?
                      • krzysztof-lis Re: Czy to możliwe? 23.09.08, 11:53
                        > Takie minimum, które chociażby okazujesz obcym ludziom na ulicy.

                        W jaki sposób okazujesz szacunek obcym ludziom na ulicy?
                        • mujer_bonita Re: Czy to możliwe? 23.09.08, 12:22
                          krzysztof-lis napisał:
                          > W jaki sposób okazujesz szacunek obcym ludziom na ulicy?

                          Przepuszczając w drzwiach osoby starsze, ustępując miejsca w
                          tramwaju, odzywając się grzecznie.

                          Przykład: Jeżeli ktoś w rozmowie w pracy gada ewidentne głupoty nie
                          powiem 'Pierdolisz dziadu/babo' tylko 'Pozwolę sobie się nie zgodzić'

                          --
                          Hobby czy uzależnienie?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka